i drobny inwentarz - Polski Związek Hodowców Gołębi Rasowych i

Komentarze

Transkrypt

i drobny inwentarz - Polski Związek Hodowców Gołębi Rasowych i
Okres letni – czas owadów i pasożytów?
Nie z Backs’em!
Backs
Backs
Backs
Nackentropfen –
krople na kark
AR-Backs
Uniwersalny preparat
przeciw pasożytom,
robakom i muchom.
do pielęgnacji upierzenia
Backs
Backs
P.A.R.A. Clean
Backs
wspomaga pobieranie
wody i paszy, również
u zwierząt silnie
zaatakowanych
przez roztocza.
Backs
Badesalz
Ptaki są wolne od robactwa
I mają jedwabiste,
wypielęgnowane
upierzenie.
Konsultant:
Krystian Mikoszek
tel.: 785 001 888
e-mail: [email protected]
Theodor Backs GmbH
31547 Rehburg-Loccum
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Przyjęło sie, że nowy numer
z reguły słowem wstępu otwierał
Prezes, jako że za pasem mamy
wybory na nową głowę związku, redakcja poczuła się wywołana do tablicy, gdyż nie chcemy,
żeby nasz magazyn był posądzony o jakąkolwiek przedwyborczą
promocję.
Oddajemy w Wasze ręce
kolejny już numer kwartalnika „Gołębie i drobny inwentarz”.
Jak przy poprzednich, tak i przy
tym, dołożyliśmy wszelkich
starań, żeby oddać jak najlepszy
produkt. W tym miejscu przede
wszystkim należą się podziękowania dla Autorów nadesłanych
tekstów i zdjęć. To dzięki Wam
biuletyn wychodzi w takiej
formie, jaką właśnie trzymacie
w rękach. Dzięki Waszej i naszej
ciężkiej pracy nasze wydawnictwo zdobywa coraz większą
popularność w Polsce, Europie
i na Świecie.
Od początku chcieliśmy, żeby
zawarte w naszym biuletynie
teksty napisane przez "hodowców dla hodowców", dlatego też przyjmując artykuły do
druku, postanowiliśmy w nie jak
najmniej ingerować, gdyż chcemy możliwie jak najbardziej
oddać punkt widzenia autora.
Zdajemy sobie sprawę, że często
może być to osobiste stanowisko i przemyślenia, więc w tym
miejscu zachęcamy do zdrowej
polemiki na naszych łamach.
Przecież wszyscy chcielibyśmy,
żeby hodowla pod sztandarem PZHGiDI, prowadziła do
sukcesów na arenie krajowej jak
i międzynarodowej oraz idealnej hodowli.
Słowem podsumowania
i zakończenia, redakcja magazynu „Gołębie i drobny inwentarz" pragnie zaprosić do lektury
najnowszego wydania i życzyć
samych sukcesów na nadchodzących wystawach.
Relacja ze Zjazdu Europejskiego
8-12.05.2013 Bern, Szwajcaria
co w numerze...
Szanowni
Czytelnicy,
Hodowcy
str. 4-6
Krasnodarski średniodzioby
prof. Manfred Uglorz
str. 7-8
Gołąb w symbolice świeckiej (cz.4)
str. 9
prof. Zbigniew Dorynek, mgr Katarzyna Kolasińska
Turek – Turczyn – Barb – Mahomet
Zbigniew Gilarski
Listy
str. 10-15
str. 16-18
Pochodzenie gołębia domowego
Josip Pekanović
Gil, prastara rasa gołębi
Josip Pekanović
Mewka staroorientalna
prof. Manfred Uglorz
Liepajski bialoogoniasty
Stasys Patkauskas
Sezon lotów rozpoczęty
Andrzej Liwczak
Roller z Birmingham
Michał Czuba
Nasz korespondent z litwy
Roman Czeilytka
Wspomnienie dolnośląskiego pioniera
Stanisław Tyc
II Wystawa Polskiego Klubu Pawika
Leszek Borysiak
Klub Srebrniaka im. Ryszarda Pawłowskiego
z siedzibą w Radomiu
str. 19
str. 20
str. 21-22
str. 23
str. 24
str. 25-26
str. 27
str. 28-30
str. 31
str. 32
Wyjaśnienie i Polskie kury czubate cz. 2
Agnieszka Jędraszek
Czubatka Dworska - opinie hodowców
Wanda Rakoczy
Kurka z mojego podwórka, czyli organizacja chowu
przydomowego kur
Ewelina Łucja Lewandowska
Przygotowanie królików do wystawy
Łukasz Strzępek
Żywienie gołębi przy współpracy
z preparatami Benefeed
str. 33-37
str. 38-39
str. 40-43
str. 44-46
str. 47
Stowarzyszenie Proszowickich Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobnego Inwentarza „Zielononóżka”
Historia firmy Theodor Backs GmbH
str. 50-51
str. 54-55
Wiadomości związkowe
Komunikaty Kolegium Sędziów
str. 56-57
str. 58
Komunikat Komisji Standaryzacyjnej
REDAKCJA INFORMUJE, ŻE OSOBY UJĘTE W STOPCE REDAKCYJNEJ JAKO REDAKTORZY, A NIEWSPÓŁPRACUJĄCY Z REDAKCJĄ BĘDĄ WYKREŚLONE
WYDAWCA: Polski Związek Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza
Heleny Marusarz 24. 33–100 Tarnów,
tel. 503 039 284. 14 626 96 81
e–mail; [email protected]
RADA PROGRAMOWA:
Prezes PZHGRiDI Jan Pajka, prof. Zbigniew Dorynek,
prof. Andrzej Dubiel, Godfryd Kuryło, Zbigniew Rajski,
Marek Rzepka, Stanisław Wójcik.
Nr konta bankowego:
PKO Bank Polski SA
29 1020 4027 0000 1402 0478 0260
ZESPÓŁ REDAKCYJNY:
Jerzy Szawiel – gołębie (tel. 502 213 817)
prof. Manfred Uglorz – gołębie (tel. 600 236 361)
PROJEKT OKŁADKI: AGNIESZKA SZAFRANEK, ZDJĘCIA: Z. JAKUBANIS, Z. GILARSKI, W. RAKOCZY
REDAKTORZY TEMATYCZNI:
GOŁĘBIE: Andrzej Grabowski, Stanisław Gryba,
Krzysztof Stachurski, Jurek Splett (Niemcy), Witus
Obruśnik, Kazimierz Płaczkowski,
Tomasz Szymkiewicz, Stanisław Śliż, Zygmunt Woźniak.
DRÓB i EGZOTYKA: Wanda Rakoczy.
WETERYNARIA: Aleksandra i Tomasz Klimczakowie,
dr n. wet. Tomasz Stenzel.
OPRACOWANIE GRAFICZNE: Łukasz Tumidajski
PL. ISSN: 2082 – 4025; Nakład 3400 egzemplarzy
Redakcja zastrzega sobie prawo do ewentualnych
zmian treści, skrótów tekstów przyjętych do publikacji
oraz terminów ich publikacji. Redakcja nie zwraca
otrzymanych materiałów. Poglądy i opinie wyrażone
w artykułach przez autorów niekoniecznie wyrażają
punkt widzenia redakcji.
Za treść ogłoszeń, reklam nie odpowiadamy.
kwiecień-czerwiec 2013
3
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Zjazd Europejskiego Stowarzyszenia Hodowców
Drobiu, Gołębi, Ptactwa Hodowlanego,
Królików i Świnek Morskich
8-12.05.2013 Bern, Szwajcaria
Delegaci i uczestnicy zjazdu EE
W
dniach 8 - 12.05.2013
w mieście Bern
w Szwajcarii odbył
się coroczny Zjazd Europejskiego Stowarzyszenia Hodowców Drobiu, Gołębi, Ptactwa Hodowlanego , Królików
i Świnek Morskich. Berno
usytuowane jest w samym
sercu Szwajcarii a jego Stare
Miasto – wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Tegoroczne Zwyczajne Walne
Zgromadzenie zbiegło się
z obchodami 75-lecia Europejskiego Stowarzyszenia.
Ważnym punktem programu
Zjazdu był wybór prezydenta
oraz sekretarza generalnego.
Polski Związek reprezentowany był przez prezesa Jana Pajkę ,
zastępcę prezesa ds. zagranicznych Zdzisława Borawskiego .
Pierwszego dnia odbyło się
uroczyste powitanie krajowych
reprezentacji w gmachu zabytkowego ratusza. Przemówienia
wygłosili m.in. Prezydent Federacji Urs Freiburghaus, Minister Sprawiedliwości Kantonu
Bern oraz członkowie zarządu miasta. Urs Freiburghaus
4
kwiecień-czerwiec 2013
przybliżył 75-letnią historię
EE. Wspominał, że początki nie były łatwe, ale teraz jest
dumny. Stowarzyszenie liczy
sobie już ponad 3 mln członków w całej Europie. Zaznaczył
jak ważne są międzynarodowe kontakty hodowców. Każdy
w swej przemowie podkreślał, jak ważne jest nastawienie człowieka do zwierząt, jak
ważna jest wrażliwość i szacunek do tych małych stworzeń.
Zwrócono również uwagę na
fakt, że hodowcy swoją pasję
i doświadczenie powinni przekazywać ludziom młodym,
Panorama miasta Bern
ponieważ z przykrością trzeba
stwierdzić, że młodych hodowców jest coraz mniej. Spotkanie zakończyło się uroczystą
wspólną kolacją w ratuszu.
Następnego dnia odbyły
się zebrania poszczególnych
sekcji.
Obradom sekcji gołębi
przewodniczył kol. August
Heftberger. W spotkaniu
uczestniczyło 47 osób z 25
państw. Tym razem podczas
spotkania były poruszane
tylko sprawy bieżące , nie było
żadnych wyborów ani przyjęć
nowych członków.
Po oficjalnym przywitaniu przybyłych uczestników
prowadzący w kilku zdaniach
podsumował poprzednie
spotkanie, które odbyło się
w mieście Altötting (Niemcy).
Następnie przedstawił w zarysie najważniejsze punkty zebrania ogólnego wszystkich sekcji.
Ze spraw bieżących zostały omówione specjalistyczne
wystawy w sezonie 2012/13.
W ocenie przewodniczącego ten sezon można uznać za
bardzo udany.
W następnym punkcie
zostały przedstawione wystawy specjalistyczne w poszczególnych rasach mające rangę
wystaw europejskich w sezonie 2013/14 .
Ze względów formalnych
wykaz tych wystaw przedstawiamy w wersji oryginalnej
bez tłumaczenia:
• Damascener [vom 01.- 03.
Nov.2013 in Frankenau (D)],
• Luchstauben [vom 09.- 10.
Nov.2013 in Grästen (DK)]
• Starwitzer Kröpfer [vom
09.- 10. Nov. 2013 in
Posen (PL)]
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
• Strassertauben [vom
09.- 10. Nov. 2013 in
Gyomaendröd (H)]
• Schlesische Kröpfer
[vom 16.- 17. Nov. 2013 in
Hofheim (D)]
• Malteser + Huhnscheck
[vom 30.Nov.– 01.Dez.
2013 in Bekescsaba (H)]
• Startauben [vom 19.- 22.
Dez. 2013 in Reinheim (D)]
• Schweizer Rassen [vom
20.- 22. Dez.2013 in Bulle
(CH)]
• Italienische Mövchen [vom
20.- 22. Dez.2013 in Bulle
(CH)]
• Brünner Kröpfer [vom
02.- 05. Jan. 2014 in Osthofen (D)]
• Temeschburger Schecken
[vom 04.- 05. Jan. 2014 in
Dachau (D)]
• Arabische Trommeltauben
[vom 11.- 12. Jan. 2014 in
Neukirchen (D)]
• Perückentauben [vom 11.12 .Jan. 2014 in St Avold (F)]
• Mondain [vom 11.- 12. Jan.
2014 in Jebsheim (F)]
• Giant
�����������������������
Homer + Homerrassen [vom 10.- 12.-Jan. 2014
in Lysa nad Labem (CZ)]
• Iberische Taubenrassen
[vom 15.- 16. Nov. 2014 in
Gaggenau (D)]
• Starwitzer Kröpfer [vom
20.- 21. Nov. 2014 in Lutherstadt (D)]
• Holländische Kröpfer [vom
23.- 25. Jan. 2014 in (NL)
Ort noch nicht bekannt]
Pragniemy zwrócić szczególną uwagę na trzy wystawy:
Wystawa Rysia Polskiego
(poz. 2) – Organizatorzy przewidują udział kilku tysięcy
gołębi tej rasy. Zarząd Polskiego Związku zachęca do wzięcia udziału w tej wystawie.
Wystawa specjalistyczna Garłacza Górnośląskiego (poz.3) Odbędzie się ona
w Poznaniu razem z ogólnopolską wystawą gołębi
młodych. Problem polega na
tym, że te dwie duże wystawy
nakładają się terminowo. Ale
myślę że, ewentualne zwycięstwo na wystawie europejskiej
będzie nagrodą za brak udziału w wystawie ogólnopolskiej.
Koledzy z Węgier serdecznie zapraszali do udziału
w wystawie gołębi Malteser +
Huhnscheck, która odbędzie
Komisja Standaryzacyjna EE przy pracy nad aktualizacją wzorców polskich ras gołębi
się w miejscowości Bekescsaba w dniach 30.11-1.12.2013.
W kolejnym punkcie
spotkania została omówiona Wystawa Europejska
w Lipsku.
Następnie Przewodniczący sekcji zaapelował o jak
najszybsze przekazanie informacji o ważnych wystawach
w poszczególnych krajach,
w celu zaprezentowania ich
na stronie EE. Po ukazaniu się
tej informacji na stronie EE,
postaramy się przekazać ją za
pośrednictwem strony naszego związku.
W punkcie dotyczącym
spraw organizacyjnych, przekazaliśmy przewodniczącemu sekcji sugestię, wprowadzenia oficjalnego certyfikatu,
bądź legitymacji dla sędziów
upoważnionych do oceny gołębi na wystawach europejskich.
Najbliższe szkolenie odbędzie
się w Rumunii w miejscowości Sibiu w dniach 20-22 września br. w przypadku większego zainteresowania można
by zorganizować grupowy
wyjazd. Zapraszamy do udziału w szkoleniu. Na stronie PZ
zostanie zamieszczony formularz zgłoszeniowy. Dodatkowe
informace można uzyskać u kol.
Zdzisława Borawskiego tel. 601
214 994.
Poza programem spotkania przeprowadziliśmy ważne
rozmowy z Komisją Standaryzacyjną, jedna dotyczyła
uszczegóławiania i zatwierdzenia wersji niemieckojęzycznej
wzorca polskiego pocztowego wystawowego. Druga dotyczyła uaktualnienia w wersji
niemieckojęzycznej wzorca
PDL. Przewodniczący Komisji Standaryzacyjnej niemieckiego związku Reiner Wolff
zadeklarował, że uaktualnienie będzie wprowadzone we
wzorcach niemieckich w tym
roku. Wszyscy uczestnicy
spotkania wyrazili nadzieję, że działania te spowodują
ujednolicenie spojrzenia na
gołębie rasy PDL hodowane w Polsce i w Niemczech.
Obecnie można zauważyć, że
gołębie tej rasy pokazywane
na wystawach niemieckich
znacznie odbiegają od polskiego wzorca.
W czasie pobytu w Bern
przeprowadziliśmy szereg
rozmów z przedstawicielami
różnych związków krajowych.
Myślę, że rozmowy te zaowocują liczniejszym udziałem
kolegów ze Słowacji, Czech,
Węgier i Niemiec w naszych
wystawach.
Ustaliliśmy w rozmowie z Augustem Heftbergerem odcień kolorów obrączek
rodowych na 2014r.
Nawiązaliśmy również
bardzo interesujące kontakty z Prezesem Rosyjskiego
Związku Alexandrem Sedov
oraz V-ce Prezesem Vladislavem K. Vaevskiym. Co prawda w tym przypadku trudno
oczekiwać licznego udziału kolegów z Rosji w naszych
wystawach. Ale na pewno
spowoduje to większe zainteresowanie rasami polskimi
w Rosji i dalszą popularyzacją
ras rosyjskich w Polsce.
Obradom sekcji drobiu
przewodniczył Wilhelm Riebniger. Po przywitaniu przybyłych (w zebraniu uczestniczyło 32 delegatów z 17 krajów
członkowskich) przewodniczący przedstawił najważniejsze sprawy, które były omawiane na poprzednim spotkaniu EE w Altötting i poinformował o terminach kolejnych spotkań i wystaw europejskich. Przewodniczący
sekcji zwrócił uwagę delegatów na znaczną ilość młodych
hodowców drobiu w Niemczech, Szwajcarii i Austrii,
gdzie tworzone są specjalnie związki młodzieży. Jedną
z misji związków powinno być
zaszczepienie pasji młodym
ludziom. Następnie szczegółowo omówiono zeszłoroczną
Wystawę Europejską w Lipsku.
Wielokrotnie podkreślano
rangę i wielkość tej imprezy.
Była to dotychczas największa
Prezes Rosyjskiego Związku Alexandr Sedov
oraz V-ce Prezes Vladislav K. Vaevskiy
kwiecień-czerwiec 2013
5
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Prezes Jan Pajka, nowy Prezydent Gion P. Gross i Zdzisław
Borawski
Nowy Sekretarz Generalny Esther Huwiler oraz ustępujący
Prezydent Urs Freiburghaus
tego typu wystawa na świecie.
Wyzwanie i założenie wystawy
(100 tys. wystawianych zwierząt) zostało prawie osiągnięte.
Obiektywnie przyznano się do
kilku błędów, jakimi były np.
zamieszane klatki królików
(przez co niektórzy hodowcy
po zakończeniu wystawy nie
dostali swoich klatek), problemy z płatnościami i odbiorem zakupionych zwierząt,
kilka wpadek związanych
z karmieniem zwierząt. Wszyscy zgodnie jednak przyznają,
że prezentacja drobiu odbyła się w pełni profesjonalnie.
Następnie nawiązano również
do tematu sędziowania. Aby
mieć uprawnienia sędziego
EE do oceny wystaw europejskich trzeba uczestniczyć
w trzech szkoleniach EE.
Następnie zajęto się tematem
wystaw międzynarodowych.
Wilhelm Riebniger podkreślił,
że wystawcy na międzynarodowych wystawach nie będących wystawami EE powinni
być o tym jasno poinformowani, że nie biorą oni udziału w wystawie europejskiej,
muszą wiedzieć, że na takiej
wystawie nie ma ani sędziów
EE, ani nagród EE. Kolejno
odbyła się krótka dyskusja na
temat obniżenia kosztów szkoleń sędziów. Następnym punktem obrad był raport członka komisji standaryzacyjnej
Ursa Lochmanna z marcowego spotkania komisji. Omówił
on aktualizację ras i odmian
kolorystycznych (aktualna lista w języku niemieckim, francuskim i angielskim
znajduje się na stronie www.
entente-ee.com). Interesujące dla polskich hodowców
może być stanowisko w sprawie dwóch polskich ras wystawianych w Lipsku, mianowicie
przewodniczących poszczególnych sekcji. Głos zabrał
również prof. Schille zajmujący się w federacji ochroną
zwierząt. Prof. Schille pochwalił się m.in. obaleniem wniosku niemieckich ekologów,
którzy postulowali o zakazanie prezentowania zwierząt na wystawach, motywując to rzekomo ich cierpieniem. Sukcesem jest to, że
6
kwiecień-czerwiec 2013
w sprawie czubatki dworskiej
jarzębiatej i karzełka polskiego, których komisja standaryzacyjna nie uznała tych ras.
Za pozytywy u czubatki dworskiej jarzębiatej uznano kolor
oraz szerokość piór. Skrytykowano natomiast za duże
dzwonki, nieprawidłowe grzebienie, brakujące lub nadłamane pióra ogonów. Jeżeli
chodzi o karzełka polskiego,
Za wieloletnią pracę na rzecz organizacji przedstawiciele
Polskiego Związku pożegnali ustępującego Prezydenta
symbolicznym upominkiem
komisji podobała się witalność
kur oraz ich kolor. Negatywnie
oceniono natomiast ich podobieństwo do kur szwedzkich
oraz grzebienie. Na zakończenie swojego przemówienia Urs Lochmann spuentował: „Dbajcie również o swoje
stare rasy, ponieważ nie każde
tworzenie nowej rasy ma sens”.
Po przerwie odbyła się prezentacja ras rosyjskich oraz przedstawienie związku z Bułgarii.
Gion Gross
Prezydentem EE Gratulujemy
W sobotę odbyło się posiedzenie generalne. Po oficjalnym rozpoczęciu posiedzenia nastąpiły sprawozdania
prezydenta, sekretarza oraz
Unia Europejska nie przychyliła się do wniosku, a więc
nie ma żadnych ograniczeń
co do wystawiania zwierząt,
a każde usunięcie zwierzęcia
z wystawy musi być potwierdzone naukowo. Podczas tego
spotkania znów odwoływano się do Europejskiej Wystawy w Lipsku 2012. Christof
Günter (jeden z organizatorów wystawy) przedstawił
sprawozdanie z przebiegu tego
ważnego wydarzenia.
Głównym tematem tegorocznej konferencji były wybory. Swój okres prezydentury
zakończył Urs Freiburghaus,
który przez 20 lat był członkiem zarządu federacji, a przez
12 lat pełnił funkcję prezydenta. Już podczas zeszłorocznej
konferencji w Altötting U.
Freiburghaus oznajmił, że nie
zamierza więcej kandydować.
Zaproponowanym przez niego
kandydatem na to stanowisko
był dotychczasowy Sekretarz
Generalny Gion Gross, który
dobrze zna strukturę federacji.
Był on jedynym kandydatem
i bez głosu sprzeciwu został
wybrany na nowego Prezydenta Federacji. Tym samym zwolniło się stanowisko Sekretarza Generalnego. Na pełnienie
tej funkcji została zgłoszona
Esther Huwiler, młoda przyjaciółka zwierząt, poliglotka
od dawna związana z organizacją. Esther Huwiler jednogłośnie została wybrana na
to stanowisko. Honorowym
członkostwem zostali odznaczeni: Dr. Lothar Heinrich (D),
Peter Milchmann (D), Dieter
Meister (D), Robert Boechat
(CH) i Vladimir Pavin (CRO).
Pierwszą urzędową czynnością nowego prezydenta Gion
Grossa było nadanie tytułu honorowej prezydentury swojemu poprzednikowi Ursowi Freiburghaus. Za
wieloletnią pracę na rzecz
organizacji plenum podziękowało mu owacją na stojąco a przedstawiciele Polskiego Związku pożegnali ustępującego Prezydenta symbolicznym upominkiem.
Zjazd Europejskiego
Stowarzyszenia zakończył
się wieczorkiem pożegnalnym , który upłynął w miłej
i serdecznej atmosferze.
Kolejne spotkania EE:
1/ Bośnia i Hercegowina,
28.05-1.06.2014
– Sarajevo
2/ Francja, 13-17.05.2015
– Metz
3/ Austria, 2016
Zarząd PZ
Zdjęcia Hanna Borawska
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Krasnodarski
średniodzioby
(EE 949) Krasnodarer Tümmler,
Claqueur de Krasnodar, Krasnodar Tumbler
Jak wskazuje nazwa,
pochodzi on z okręgu
krasnodarskiego, należącego do Federacji Rosyjskiej.
Krasnodarski okręg leży nad
Morzem Czarnym i Morzem
Azowskim, w dorzeczu rzeki
Kubań. Tu w końcu XVIII
wieku zostali przesiedleni
kozacy czarnomorscy (zaporoscy), którzy w 1794 roku
założyli miasto Jekaterinodar (Екатеринодар). Po
rewolucji październikowej w Rosji, w 1920
roku przemianowane
zostało na Krasnodar
(Краснодар).
W krasnodarskim
okręgu powstało kilka
interesujących ras,
między innymi rasa
armawirska oraz trzy
rasy bijów krasnodarskich, a mianowicie krótkodzioba, średniodzioba
i długodzioba. Różnią się
one nie tylko długością
dzioba, ale także nieco
inną budową. Łączy ich
natomiast nie tylko miejsce pochodzenia, lecz
głównie sposób latania.
Dokładna historia
powstania biji krasnodarskich jest nieznana.
Niewątpliwie ich pochodzenie jest azjatyckie. Ich
przodkowie pochodzili
z Persji i Turcji. Mogły zostać
przywiezione w czasie trzech
ostatnich wojen perskich
(1796 [III wojna], 1806-1813
[IV wojna] 1826-1828 [V
wojna]). Ale nie jest wykluczone, że były tu już znacznie wcześniej. Nie można
wykluczyć sytuacji, że znane
tu były w XV wieku, w czasach
Tatarskiej Złotej Ordy (Chanat
Kazański). Wówczas związki tych ziem z południowymi krajami islamskimi były
dosyć bliskie. Ale współczesne
bije karnodarskie są owocem
krzyżówek gołębi pochodzących z Persji z gołębiami ukraińskimi, znanymi pod nazwą
mikołajowskie. Dawne gołębie przywiezione z Persji są
jeszcze hodowane i nazywane
są „pokrewnymi” (кровные).
W Europie największe zainteresowanie budzi krasnodarski z kolorową piersią i brzuchem, a to właśnie z powodu
niezwykłego rysunku. Pierw-
piersią i brzuchem we wzorcu niemieckim i polskim jest
nazwany średniodziobym, zaś
we wzorcu rosyjskim został
zaliczony do krasnodarskich
długodziobych. Krasnodarskie
długodziobe według rosyjskiego standardu występują
w kilku odmianach. Różnią się
one od siebie głównie rysunkiem. Występują w tej grupie
gołębie z kolorową piersią
i brzuchem, tarczowe, jedno-
tylko w grupie bijów długodziobych (ok. 23 – mm).
Zaliczenie gołębia do średniodziobych, czy do długodziobych jest kwestią odniesienia. Gołębie z takim dziobem, jak u gołębia zapisanego pod numerem 949 na liście
EE, w naszej części Europy są
określane jako średniodziobe. Pomimo tego należałoby raczej przyjąć w przyszłości rosyjski podział: długodziobe, średniodziobe
i krótkodziobe. Należy tu
powiedzieć, że we wzorcu
niemieckim z 2002 roku
występuje nazwa: Krasnodarer Mittelschnäbliger
Tümmler (krasnodarski średniodzioby lotny).
W aktualnym spisie EE
opuszczone zostało słowo
Mittelschnäbliger. Czy
pod nazwą Krasnodarer Tümmler znajdą się
w przyszłości wszystkie
bije z Krasnodaru?
Ale na tym nie kończą
się różnice. Według standardu rosyjskiego, bije
z barwną piersią i brzuchem mogą być gładkogłowe oraz z koronką.
Obok czerwonych, hodowane są także w Rosji
żółte. Prawdopodobnie
do Niemiec przywiezione zostały przez reemigrantów niemieckich
z terenów Rosji wyłącznie
bije z czerwonymi piersiami.
Stosujemy tu nazwę uznaną w Polsce, ale świadomie
w niniejszym opisie dodajemy do niej czasem określenie bij barwnopierśny (�����
красногрудый, желтогрудый).
Stosujemy także określenia
występujące w niemieckim
i polskim wzorcu, dotyczące
cech rasowych. W przyszłości będzie potrzebny jednak
całkowicie nowy wzorzec,
gdzie obecny krasnodarski
Z. JAKUBANIS, ALBUM GOŁĘBI RASOWYCH, LUBLIN 2013
Pochodzenie
Fot. i hod. Janusz Chojnacki
szy wzorzec bijów z Krasnodaru powstał jeszcze w czasach
Związku Radzieckiego.
Wzorzec niemiecki dla bija
z kolorową piersią i brzuchem,
został ustalony w 2000 roku.
Polski wzorzec jest tłumaczeniem wzorca niemieckiego
i zawiera także wszystkie ułomności wzorca niemieckiego.
Porównując z sobą wzorzec
niemiecki i polski ze standardem rosyjskim, zauważamy dość wyraźne różnice. Krasnodarski z kolorową
kolorowe, w tym białe, całe
kolorowe z różą, kolorowe
z białą głową i szyją oraz inne.
Żeby uniknąć w przyszłości
nieporozumień, kiedy na teren
środkowej i zachodniej Europy zostaną przywiezione jeszcze inne bije krasnodarskie,
to obecnie hodowane u nas
bije pochodzące z Krasnodaru, należy nazywać raczej
krasnodarskimi bijami barwnopierśnymi, lub krasnodarskimi barwnopierśnymi. Bije
z kolorową piersią występują
kwiecień-czerwiec 2013
7
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Opis budowy
Krasnodarski średniodzioby barwnopierśny jest
gołębiem średniej wielkości,
o wyprostowanej postawie
i opadających plecach.
Głowa bija średniodziobego z Krasnodaru jest okrągła, ale nieco spłaszczona za
dość podniesionym czołem.
Pomiędzy czołem a średniej długości (23 – 25 mm),
obowiązkowo jasnym dziobem, występuje kąt rozwarty. Woskówki są małe, przylegające i delikatne. Oczy
u krasnodarskiego średniodziobego muszą być perłowe,
ale dopuszcza się niewielką ilość krwawych żyłek.
Otoczone są dwurzędowymi, delikatnymi i jasnymi brwiami. Na głowie
nie występują żadne ozdoby z piór, a więc czubek lub
koronka. Inaczej jest we
wzorcu rosyjskim.
Pięknie wymodelowana średniej długości szyja,
wychodząca z szerokich
(według standardu rosyjskiego średniej szerokości), z lekko podniesionej
piersi, zwęża się w kierunku głowy. Jej szlachetność
podkreśla idealnie wykrojone podgardle w kształcie łuku, zbliżonego do
półokręgu. Szerokie plecy,
szczególnie w ramionach opadają w kierunku ogona, który także jest
dość długi i tworzy z plecami prostą linię. Szerokie,
długie skrzydła przylegają do korpusu i spoczywają na ogonie z dwunastoma
sterówkami. Według rosyjskiego standardu lotki od 8
do 10 lekko wystają ponad
linię pleców.
Krasnodarskie bije barwnopierśne stoją na nieco
mniej niż średniej długości nogach (tak we wzorcu niemieckim i rosyjskim,
inaczej w polskim), a które
są dobrze upierzone. Mają
spodenki, a nie pończoszki (jak we wzorcu polski),
bowiem muszą u nich być
widoczne palce.
Do wad w budowie zaliczamy: zbyt wąską figurę,
8
kwiecień-czerwiec 2013
pionową postawę, płaskie
czoło, inne, niż perłowe
oczy, zbyt szerokie i czerwone brwi, wysokie nogi oraz
brak spodenek.
Kolory i rysunek
Interesujący jest rysunek
krasnodarskich bijów średniodziobych(!) barwnopierśnych. Podstawowy kolor
jest biały. Kolorowe są: pierś,
brzuch i klin, zawsze w kolorze czerwonym (inaczej
w rosyjskim – ciemno czerwonym i ciemno żółtym).
Wyglądają więc jakby ubrane
były w białą koszulę i spodnie,
oraz w czerwony kubraczek
bez rękawów.
Do wad w kolorze i rysunku zaliczamy: niewłaściwy
opadać. Taka ewolucja, składająca się z trzech faz, występuje więcej niż kilkakrotnie,
bowiem lot krasnodarskiego
bija trwać może do godziny.
Powstaje jednak pytanie, czy krasnodarskie bije
średniodziobe, hodowane
w zachodniej i środkowej
Europie zachowały jeszcze
takie zdolności akrobatycznego lotu? Często hodowane są
już tylko w wolierach i rzadko
mają możność swobodnego
fruwania. Ponadto hodowcy
w Niemczech od kilkunastu
lat nie zważają na umiejętności lotne krasnodarskich średniodziobych, lecz pracują nad
utrwaleniem ich genotypu.
Krasnodarskie bije dobrze
się rozmnażają, są stosun-
wyglądem upierzenia przypominają warszawskie motyle.
Dopiero w drugim, najczęściej
w trzecim roku życia w pełni
się wybarwiają i otrzymują
wzorcowy rysunek. Cierpliwość i trud się opłaca, bowiem
naprawdę może cieszyć nawet
mała gromadka krasnodarskich bijów właściwie ubarwiona.
Obrączka nr 8.
Uwaga:
We wzorcu niemieckim
z 2002 roku występuje nazwa:
Krasnodarer Mittelschnäbliger
Tümmler (krasnodarski średniodzioby lotny). W aktualnym
spisie EE opuszczone zostało
słowo Mittelschnäbliger. Może
to oznaczać, że trwają w Niemczech prace nad powstaniem wzorca, lub wzorców,
w których w sposób całościowy opisane zostaną
krasnodarskie bije. Powinniśmy również przystąpić do
opracowania nowego wzorca, w którym uwzględnione
zostaną wszystkie odmiany bijów, pochodzących
z krasnodarskiego okręgu. Najpierw jednak należy
zastanowić się, czy ma to być
jeden wzorzec, czy też trzy,
w których opisane zostaną
osobno bije krótkodziobe,
średniodziobe i długodziobe. Pewne odmiany barwne
się powtarzają, co przemawia za jednym wzorcem, ale
wtedy wzorzec będzie liczył
kilka stron. Bardziej racjonalne wydaje się opracowanie trzech odmiennych
wzorców. Np. we wzorcu dla
długodziobych powinny być
opisane wszystkie odmiany barwne. W pozostałych
można poczynić odpowiednie odnośniki do wzorca dla
długodziobych.
Należy postawić jeszcze
jedno pytanie. Czy zachodzi w ogóle potrzeba opracowania wzorca lub wzorców bijów krasnodarskich?
Jeśli weźmiemy pod uwagę
powstanie w bieżącym roku
Klubu Hodowców Gołębi
Lotnych i Akrobatycznych,
a także wzrastającą liczbę
hodowców zainteresowanych tym klubem, to odpowiedź pozytywna wydaje się
jak najbardziej rozsądna.
prof. Manfred Uglorz
FOT. Z. JAKUBANIS
(EE 949) będzie tylko odmianą barwną bijów z krasnodarskiego okręgu.
rysunek, pojedyncze kolorowe lotki i sterówki u gołębi starszych, białe pióra na
piersi i brzuchu, nieczysty,
nierówny kolor.
Uwagi dotyczące
hodowli
Najlepsze gołębie krasnodarskie latają wyłącznie
lotem pionowym. Polega
on na starcie pionowym, na
wysokość około 20 metrów,
po czym następuje tzw. stójka z dość częstymi wywrotami. Następnie gołąb, nie przestając koziołkować, zaczyna
kowo płodne, dobrze wysiadują jaja i wychowują swoje
młode. Ale na tym kończy
się lista cech, które nie sprawiają kłopotu hodowcom.
Zdecydowane kłopoty mają
hodowcy z rysunkiem swoich
krasnodarskich gołębi. Młode
zazwyczaj są całe czerwone,
z nielicznymi białymi piórami. Z biegiem czasu na brzuchu, piersiach i klinie znikają białe pióra, a na pozostałych częściach korpusu znikają pióra kolorowe i upierzenie
staje się na nich coraz bardziej
białe. Przez pewien czas
krasnodarskie barwnopierśne
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Gołąb w symbolice świeckiej
Cz.4
prof. Zbigniew Dorynek, mgr Katarzyna Kolasińska
Plakaty
Rolą plakatu jest przekazywanie treści w jasny i prosty
sposób. Jest to dziedzina, która
nieustannie się doskonali.
Cały czas twórcy plakatów
szukają nowych sposobów
na komunikację z widzem.
Uważa się, że w plakatach nie
ma ogólnie przyjętych schematów czy symboli. Jednakże umieszczenie gołębia w tej
dziedzinie sztuki zwykle ma
na celu wzbudzić myśl o pokoju, niewinności, delikatności
i innych jakże oczywistych
symboli dla tych ptaków.
W latach trzydziestych do
czołówki polskich plakacistów
należeli m.in. Maciej Nowicki
i Stanisława Sandecka, którzy
zaprojektowali plakat pt. „Bal
Młodej Architektury”.
Maciej Nowicki, Stanisława
Sandecka, 1934
W ciągu pierwszych dziesięciu lat po II wojnie światowej swoboda artystów
w tworzeniu była ograniczona. Każdy plakat przechodził
przez cenzurę. Nie mógł on
budzić skojarzeń z pewnymi
tematami czy wydarzeniami.
W tamtym czasie tworzył
Tadeusz Gronowski.
Obecnie plakaty, które
wnikają w świadomość widza
są coraz częściej wypierane przez plakaty reklamowe. Jednakże postać gołębia,
która bardzo dobrze oddaje
nawiązanie do pokoju, będąc
oznaką delikatności napewno
Tadeusz Gronowski, 1950
nie zniknie wśród motywów
umieszczanych przez plakacistów.
Nagrobki
Żydowskie
Nagrobki żydowskie są
bardzo bogate w motywy
plastyczne o różnorodnej
symbolice. Są to zwykle
symbole, znane w wielu innych
kulturach. Sam grób i nagrobek
w różnych odcinkach czasu
zmieniały się na skutek przemian kulturowych i społecznych. Nagrobki spełniały kilka
funkcji. Miały zabezpieczać
miejsce spoczynku zwłok, być
oznakowaniem grobu, wyrazem czci, znakiem pamięci
dla potomnych oraz ochroną żyjących przed zmarłymi.
Umieszczanie przedstawień
plastycznych dotyczy głównie
nagrobków w kształcie steli. Jej
front zwykle zajmuje inskrypcja w obramowaniu architektonicznym, czyli forma
symbolu. Często motywy
plastyczne mają bezpośrednie odniesienia do tradycji kulturowej i narodowej,
sięgającej czasów biblijnych.
Niektóre formy plastyczne są
nierzadko powtarzane. Drzewo życia rzadko występowało
jako pojedynczy motyw, raczej
łączono je z innymi symbolami takimi jak para zwierząt
lub ptaków. Ptaki przedstawione jako jedzące owoce
tego drzewa mają oznaczać
nagrodę za życie zgodne
z zasadami etyczno-moralnymi. Nagrobki kobiet z XIX
I XX wieku niemal wszystkie
posiadają motyw świecznika.
Popularnym przedstawieniem
jest wieloramienny świecznik
adorowany przez parę ptaków,
lwów lub gryfów. Często także
następuje łączenie świecznika
z drzewem życia gdzie ptaki
lub lwy spożywają ich liście
i kwiaty. Gdy świeczniki są
bardziej ukazane jako sprzęt
ptaki i lwy dotykają dziobami lub pyskami ich ramion.
Na wybranych nagrobkach
widnieją ptaki formą kojarzone z gołębiami. Na początku XX wieku podczas prób
interpretacji znaczeń przedstawień nagrobnych dopuszczono myśl, iż rzeczywiście
w niektórych przypadkach
może chodzić o gołębie. Ptaki
te często trzymają w dziobie
gałązkę, co kojarzy się z gołębicą Noego. Natomiast sama
gałązka czy złamane drzewo głównie oznacza śmierć,
a umieszczona przy nim
postać gołębia może oznaczać
także kruchość życia.
Prużany, zwieńczenie
nagrobka Cipoty-Fajgel
bat Mosze Aharon
Rozensztajn,zm 1914,
w wieku 15 lat.
Łódź, nagrobek młodej
kobiety Sary Uszak bat Cwi
Dow ha-kohen, zm.1923
Nowogródek, zwieńczenie
nagrobka Meira Bera ben
Mosze, zm. 1911
ka z inskrypcji oznaczają
rodzeństwo osieroconych
przez niego dzieci.
Z całą pewnością gołąb na
pomnikach małżeńskich oznacza miłość i poszanowanie.
Występowanie na nagrobkach
ptaków wyglądem przypominających gołębie być może jest
zasługą tego, że często ich
twórcami były chrześcijańskie
firmy kamieniarskie. Niektóre
całkowicie reprezentują styl
biblijny, który kształtował się
nawet jako swojego rodzaju
styl żydowski.
***
Prużany, zwieńczenie
nagrobka Frajdy bat Mosze
Cwi i jej synka, zmarli 1905
Widzimy tu zmarłego pod
postacią ptaka w kapeluszu na
głowie, a nad nim fruwające
dwa ptaki, które jak wyni-
Niestety to już
ostatnia część cyklu
„Gołąb w symbolice
świeckiej", korzystając
z okazji redakcja
pragnie podziękować
prof. Zbigniewowi
Dorynkowi oraz
mgr Katarzynie
Kolasińskiej, za
udostępnienie tego
jakże ciekawego
artykułu do publikacji.
kwiecień-czerwiec 2013
9
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Turek – Turczyn – Barb – Mahomet
– czyli brodawczaki czerwonobrwiste
pochodzenia orientalnego
Pochodzenie
gołębi
brodawczatych
Gołębie brodawczate tak
jak i wiele innych ras gołębi z całą pewnością wywodzą swe korzenie ze starożytnych, wysoko rozwiniętych
cywilizacji wschodu. Tam
bowiem nastąpiła domestykacja* czyli udomowienie
większości znanych nam
dzisiaj zwierząt. Tam też
przez setki lat selekcjonowano i uszlachetniano gołębie
czyli prowadzono świadomą
i ukierunkowaną hodowlę.
Hodowla gołębi tak zresztą
jak i innych udomowionych
zwierząt jest nierozerwalnie
związana z rozwojem cywilizacji i umiejętnym wykorzystaniu przez człowieka
zjawisk i prawideł rządzących
światem przyrody. Należy też
pamiętać o procesach ewolucji zachodzących w świecie
przyrody ożywionej.
Ewolucja** jest procesem zachodzącym na Ziemi
od początku jej powstania. W trakcie tego długiego procesu ewolucyjnego radykalnie zmienił się
wygląd współczesnych gołębi
i powstało setki nowych ras.
Głównym pojęciem, z jakim
kojarzona jest ewolucja jest
dobór naturalny. Odpowiednikiem doboru naturalnego jest dobór sztuczny, czyli
selekcja stosowana przez człowieka w stosunku do zwierząt udomowionych, objętych
planową pracą hodowlaną.
Selekcja stosowana przez człowieka, to przemyślana metoda hodowlana, polegająca na
doborze do rozpłodu osobników o pożądanych cechach
fizycznych i psychicznych.
Wiedza ta wykorzystywana była przez człowieka
w hodowli na długo przedtem, zanim sformułowano i poznano mechanizmy
rządzące genetyką.
10
kwiecień-czerwiec 2013
Nie zawsze zdajemy sobie
sprawę z faktu, że jesteśmy
spadkobiercami starożytnych, wysoko rozwiniętych
cywilizacji. Cała współczesna cywilizacja europejska,
opiera się zarówno na dorobku zapomnianych cywilizacji starożytnego Wschodu
jak i też na bliższych nam
czasowo, antycznych cywilizacjach Grecji i Rzymu. Nie
ulega wątpliwości, że antyczne cywilizacje Grecji i Rzymu
opierały się na osiągnięciach dużo starszych cywilizacji starożytnego Wschodu. Ramy tego opracowania
nie pozwalają na szczegółowe opisy wszystkich starożytnych kultur, jednak z szacunku dla historii zmuszony
jestem wymienić je chronologicznie.
Najstarszą znaną cywilizacją, która wywarła wielki
wpływ na rozwój ludzkości
była cywilizacja Mezopotamii czyli Międzyrzecza (lub
Dwurzecza), rozciągająca
się między dwoma wielkimi
rzekami; Tygrysem i Eufratem. Tą wielką kulturę stworzył lud Sumerów, któremu
zawdzięczamy m. in. początki
gospodarki rolno-hodowlanej, wynalezienie koła garcarskiego, koła i wozu ciągnionego przez zwierzęta oraz wynalezienie pisma klinowego co
miało wpływ na powstanie
elementów szeroko pojętej kultury duchowej (literatury, sztuki, architektury
i wierzeń).
Kolejną równie starą jest
cywilizacja starożytnego Egiptu, która narodziła się w delcie
Nilu. Pozostałości tej kultury
przetrwały do naszych czasów
i dzisiaj możemy podziwiać
gigantyczne piramidy, świątynie oraz niezliczone ilości
innych zabytków z tamtego
okresu, w tym też przekazy
o gołębiach hodowanych na
terenie starożytnego państwa
egipskiego.
Jedna z najstarszych cywilizacji powstała w Indiach,
w dolinie Indusu, podstawą rozwoju tej kultury była
gospodarka rolno- hodowlana, rozwinięte też było rzemiosło, budownictwo i handel.
Bardzo starą jest cywilizacja chińska, która rozwinęła
się nad rzekami Huang-ho
(żółta rzeka) i Jangcy (niebieska rzeka). Najbardziej znaną
budowlą tej cywilizacji jest
słynny chiński mur, ale nie
zapominajmy, że wynaleziono
tam również: papier, jedwab,
porcelanę i proch strzelniczy.
W tym miejscu należy
wspomnieć o niezmiernie
ważnej kulturze izraelskiej,
która dała ludzkości Biblię
i właśnie w tej świętej księdze
oprócz opisu innych zdarzeń
znajdziemy też wzmianki
o gołębiach.
Kolejną starożytną cywilizację stworzyli Persowie na
terenie dzisiejszego Iranu.
Wysoko rozwiniętą kulturę
stworzyli Grecy, a pierwotnym
centrum tej cywilizacji była
wyspa Kreta od której wywodzi się nazwa „kultura kreteńska” inna nazwa tej kultury
to „cywilizacja minojska”,
pochodzi od mitycznego króla
Minosa.
Ostatnią wielką cywilizacją antyczną była cywilizacja rzymska, która czerpała
wzorce z wysoko rozwiniętej
kultury greckiej.
Wszystkie te cywilizacje
oprócz epokowych wynalazków, przekazały nam też
fragmenty wiedzy o gołębiach hodowanych tysiące lat
temu.
Jest rzeczą oczywistą, że
w tym krótkim opracowaniu
nie jestem wstanie przekazać
całej gołębiarskiej wiedzy
zgromadzonej w światowych
archiwach i muzeach.
Celem niniejszego opracowania jest udowodnienie, że
znane od setek lat czerwonobrwiste gołębie brodawczate,
nigdy nie były uznawane za
rasy polskie a podejmowane
w ostatnich latach próby ich
spolszczenia są irracjonalne i pozbawione jakichkolwiek podstaw historycznych.
Specjalistyczna literatura gołębiarska a szczególnie angielska
i niemiecka w sposób obrazowy i wyczerpujący opisuje
pochodzenie poszczególnych
ras oraz ich drogę ze świata orientu do gołębników
europejskich. O gołębiach
ich historii i pochodzeniu
wspomina też skromna literatura polskojęzyczna, która
omówiona będzie w dalszej
części niniejszego opracowania.
Najwięcej kontrowersji związanych jest z pochodzeniem czerwonobrwistych gołębi brodawczatych,
według różnych źródeł gołębie te pochodzą: z Indii, Persji,
Afryki Północnej (BerberiaBarbaria), Turcji lub Cypru
oraz ich nazewnictwem: barb,
turek, turczyn, indian, cypryjczyk. Pomimo tych rozbieżności, wszystkie opisy dotyczą w zasadzie dwóch podobnych ras, a ich nazwa utożsamiana jest z krajem lub regionem z którego zostały sprowadzone. Dwaj znani przyrodnicy, szwajcar Conrad
Gessner („Historiae animalum” 1551-1558) i Włoch Ulisses Aldrovandi („Ornithologia” 1600), w swoich opracowaniach podają, że są to
gołębie pochodzące z Cypru.
O tych gołębiach pisał też
angielski badacz Francis
Willughby w swoim epokowym opracowaniu wydanym
w języku łacińskim pt. „Ornithologia libri tres. ” (1676),
natomiast w dwa lata później
praca ta została przetłumaczona przez Johna Raya na język
angielski i wydana pod tytułem „Ornithology” (London
1678). Kolejny angielski autor
John Moore w swojej książce
pt.: „Columbarium” (1735),
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
opisuje czerwonobrwistego
gołębia pod nazwą Mahomet
(ryc. 1), nazwa ta jednoznacznie kojarzy się ze światem islamu i może być dowodem, że
rasa ta sprowadzona została
z krajów mułzumańskich.
Francuski badacz i przyrodnik Georges-Louis Leclerc,
Comte de Buffon w swoim
wielo tomowym dziele pt.
„Histoire naturelle, générale
et particulière”, (1770), także
wspomina o podobnych czerwonobrwistych gołębiach.
O tych gołębiach pisało
jeszcze wielu autorów zagranicznych w tym światowej
sławy uczony, twórca teorii
ewolucji Karol Darwin, który
osobiście hodował tą rasę.
(patrz ryc. 2). K. Darwin,
uważał, że gołębie berberyjskie są bardzo starą rasą
znaną w Anglii już od 1600
roku. Był zwolennikiem tezy,
że oryginalne barby pochodzą
z północnej Afryki (Barbaria), co wyjaśnia ich angielską nazwę. Uważał, że barby
powinny mieć krótki gruby
dziób oraz szerokie czerwonokoralowe brwi. Twierdził też,
że gołębie te zostały importowane do Anglii z południowej
Francji, a niektóre z nich miały
na głowie koronki, uważał, że
barby gładkogłowe są lepszej
jakości. K. Darwin w swoich
badaniach naukowych nad
pochodzeniem gołębi, krzyżował samce barba z samicami
almondzkimi i pawikami.
W opisie tym nie można
pominąć opracowań niemieckich autorów; Gustawa Prütza
pt. „Illustrirtes Mustertauben-Buch” (Hamburg 1886),
J. Bungartza pt. „Taubenrassen” (Lipsk 1893), którzy dość
obrazowo opisują te gołębie,
a z ich opracowań korzystał
w okresie późniejszym nasz
ryc. 3
ryc. 1
autor E. A. Terlecki. Bardzo
dużą spuściznę artystyczną
pozostawił nam angielski
malarz Joseph William Ludlow
(ok. 1875), który specjalizował
się w utrwalaniu realistycznego wizerunku ptactwa
domowego. Jego ilustracje
gołębi i drobiu są ozdobą
kilku książek i dzisiaj uznawane są za światową klasykę
malarstwa naturalistycznego.
Na rycinach nr 3 i 4, przedstawione są znakomite rysunki gołębi berberyjskich jego
autorstwa.
Bardzo ładna barwna rycina przedstawiająca cztery
gołębie berberyjskie (czarny,
czerwony, żółty i biały) znajduje się w książce autorstwa,
C. G. Fridericha pt. „Geflügelbuch” (Stuttgart 1896).
W kolejnej, bardzo obszernej książce poświęconej gołę-
ryc. 4
ryc. 2
biom pt. „Die Taubenrassen”,
(Berlin 1904), autorzy dr. A.
Lavalle i Max Lietze, na stronie
99-100 opisują czerwonobrwistego gołębia tureckiego
(turkische taube), nazywając
go też „krótkodziobą bagdetą”. Zamieszczony tam wizerunek tego gołębia zbieżny
jest z opisami innych autorów
i dlatego nie będę go cytował.
Natomiast na stronach 122
-128 (rozdz. 4 Der Indianer),
dość szczegółowo opisana jest
historia gołębi berberyjskich
i wymienieni są najstarsi autorzy dzieł pisanych, czyli Ulisses
Aldrovandi i Conrad Gessner.
Widać, że autorzy niemieccy
znali również specjalistyczną literaturę angielską, gdyż
potwierdzają, że J. Moore
opisuje tego gołębia pod
nazwą „Mahomet” oraz, że
brytyjczycy nazywają tą rasę
„Barb”. Najprawdopodobniej
już w tym czasie hodowcy
niemieccy wyodrębnili własny
typ gołębia czerwonobrwistego
o czym świadczy umieszczona w tej książce czarno-biała
rycina podpisana: Deutscher
(Sächsischer) Indianer, tj.
niemiecki (saski) indian.
Gołąb ten, pokrojem zbliżony
jest do naszego brodawczaka,
duże podobieństwo widać też
w budowie głowy. W okresie
późniejszym opracowano dla
tej rasy wzorzec i zarejestrowano w EE pod nr 103/DE.
Jednak prawdziwą księgarską
perłą jest praca zbiorowa pt.
„Mustertaubenbuch” (Berlin
1927), opisująca dość szczegółowo chyba wszystkie hodowane ówcześnie rasy. W rozdziale
„Die Warzentauben” na stronach 62-64, znajduje się opis
gołębia tureckiego „Turka”,
(Die Türken), ozdobiony
dwoma czarno-białymi rycikwiecień-czerwiec 2013
11
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
ryc. 5
nami. W kolejnym rozdziale
(str. 79-87), opisane i przedstawione na barwnych ilustracjach są: angielskie Indiany(ryc. 5), praskie indiany (ryc.
6) oraz cz. b. fotografia saskich
indianów przedstawiająca
dwa gołębie w tym jednego
z koronką na głowie. Kolejna
rycina datowana jest na lata
1904-1909, pochodzi z książki
pt. „Taubenrassen” i przedstawia bardzo ładną stawkę indianów niemieckich (saskich ryc. 7), a na ryc. nr 8 pokazane
niemieckie indiany, datowane
na ok. 1906 rok. Porównując
ikonografię z tamtego okresu,
dochodzimy do wniosku, że
w zasadzie indiany angielskie
(barby), niczym nie różniły
się od indianów niemieckich
(saskich). Jak już wspomniałem, stare specjalistyczne
polskojęzyczne publikacje
również opisują interesujące
nas czerwonobrwiste gołębie
brodawczate.
Stanisław Konstanty
Pietruski w swojej książce pt.
„Historia naturalna i hodowla ptaków”, Tom III Gołębie
(Lwów 1864), tak opisuje
dwie znane wówczas rasy
czerwonobrwistych gołębi
brodawczatych: „Gołąb turecki
(perski, Columba turcica, Die
Turkische Taube (…)
Znamiona (cechy): Wielkie piękne gołębie z koralami czerwonemi naokoło ócz
i skóreczką irchowatą różową biało upudrowaną nad
nozdrzami; nogi mają gołe ale
rzadko czub na głowie. (…)
Turki są piękne, wielkie
mięsiste gołębie i chociaż
trochę za nisko na nogach
osadzone, ale to nie prze-
12
kwiecień-czerwiec 2013
szkadza, że się ślicznie wydają
i gołębiarnię zdobią. Barwy
najczęściej się wydarzające
są czerwona lub czarna, ale
trafiają się i żółte, migdałowe, a bardzo rzadko białe;
nakrapiane i siwo-niebieskie
najpiękniejsze są ze wszystkich. Pobyt (pochodzenie)
Południowy wschód Europy
jest ojczyzną tych ptaków,
a mianowicie Persya, Turcya,
Dalmacya a osobliwie Chorwacya, gdzie należą do najpospolitszych chałupnych gołębi. U nas w Galicji nie bardzo
pospolite, a jeżeli przychodzą
u amatorów to najczęściej
jako mieszańce z cypryjskim”.
(kon. cyt. )
Drugą rasą opisaną przez
tego autora jest: „Gołąb
cypryjski (Columba barbaria v. polonica Die BarbereiTaube, Cyprische, Indianische
Taube. Le pigeon polonais*
*Jednak w przypisach
autor objaśnia: „Że też to
cudzoziemcy wszystko co
tylko szczególne poprzezywali polskiemi i tak nasz
cypryanek dla swego dziwnego kształtu został Polakiem
chociaż bynajmniej z Polski
ryc. 7
ryc. 6
swego rodu nie wywodzi”
(kon. cyt. )
Tym stwierdzeniem, autor
jednoznacznie podkreśla,
że gołębie te nie są rasą
polską.
W dalszej części autor tak
opisuje gołębie cypryjskie;
dziób krótki i gruby, obwódki oczne duże, szerokie koloru czerwonego, tęczówka
oka perłowa, głowa „czworograniasta”, gładka ale też
trafiają się osobniki czubate. Barwa; czarne, czerwone, żółte, niebieskie i białe
kropkowane. Ojczyzną tego
gołębia są kraje leżące nad
morzem Śródziemnym,
skąd przywieziony został
do Wiednia, a stamtąd trafił
do Lwowa.
Z tego opisu wynika, że
gołąb cypryjski może być
jednym z praprzodków współczesnego Indiana.
Kolejny polski autor,
dr Bronisław Obfidowicz
w swojej książce pt. „Polskie
gołębie rasowe i ich chów”
(Lwów 1904), przy opisie ras
polskich nawet nie wspomina
o czerwonobrwistych gołębiach brodawczatych.
ryc. 8
Natomiast, Eugeniusz
Adolf Terlecki, w swojej
książce pt. „Chów gołębi,
(Lwów 1907), dość szczegółowo opisuje czerwonobrwiste gołębie brodawczate, podając na wstępie, że pochodzą
one z tureckich prowincji Azji
i północnej Afryki. Opis ten
jest dość szczegółowy i dotyczy dwóch ras, pierwsza to:
„Gołąb berberyjski, Indyjczyk
(…), The Barb, (…), Le pigeon polonais, Die Berbertaube,
Indianer, cyprianem”. W opisie
autor podaje, że ojczyzną tej
rasy jest azjatycka część Turcji,
Persja, Indie i północna Afryka (Berberia). Przed wiekami
został sprowadzony na Cypr,
a następnie do Włoch, Holandii, Anglii Polski, Francji
i Niemiec. Jednocześnie wyjaśnia, że gołębie te prawdopodobnie trafiły z Polski do Francji, stąd ich francuska nazwa
pigeon polonais. Wzorując się na źródłach niemieckich, opisuje dwie odmiany
tej rasy; Wielkiego indyjczyka
i Małego indyjczyka (zwanego też saskim, czeskim lub
sułtanem). Druga opisana
rasa to: „Gołąb turecki, Turek
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
(czyli bagdeta krótkodzióba),
Columba Turcica, Le pigeon
turc, The Turkey pigeon, die
turkische taube (…)”. Ojczyzną tej rasy jest Turcja skąd
przez Siedmiogród, Węgry
i Morawy sprowadzony został
do Austrii i Niemiec. Autor
prawdopodobnie nie zetknął
się osobiście z tą rasą gdyż
pisze o niej w czasie przeszłym:cyt. „W Polsce również
musiał być znany i hodowany
już ze względu na ciągłą styczność Turków z naszym narodem. W ostatnich czasach chów
tej rasy znacznie podupadł”.
(kon. cyt. ).
Znany działacz okresu
międzywojennego, Józef Victorii, znawca tematyki drobiarskiej i gołębiarskiej w swoim
opracowaniu pt. „Hodowla
gołębi” (Lwów-W-wa 1921),
nic nie pisze o czerwonobrwistych gołębiach.
Najbardziej znany działacz i dokumentalista okresu
międzywojennego, Maurycy
Trybulski w swojej książce
pt. „Gospodarski i amatorski
chów gołębi”, (W-wa 1932),
w rozdziale „Rasy zagraniczne” (str. 41), pisze: „Indiany
i turczyny - są to gołębie
o krótkich dziobach, okrągłych głowach i silnie rozwiniętych obwódkach wokół
oczu; zwłaszcza u indianów
obwódki te są bardzo silnie
rozwinięte; opierzenie jednobarwne”. (kon. cyt.).
Jak widać autor ten jednoznacznie zakwalifikował te
gołębie do ras zagranicznych.
Ten krótki tekst jest niezbitym dowodem na to, że czerwonobrwisty gołąb nazywany
w Polsce turkiem (lub turczynem), w tym czasie nie był
uznawany za polską rasę. Nie
był też nigdy uznawany za
polską rasę w okresie wcześniejszym ani późniejszym.
Wypada też przypomnieć,
że M. Trybulski był autorem
kilku książek poświęconych
hodowli drobiu i gołębi, był
też niezwykle aktywnym
animatorem ruchu hodowlanego w przedwojennej Polsce,
a przede wszystkim był znakomitym znawcą tematyki gołębiarskiej i dlatego jego opinia
w tej materii jest wiarygodna,
wiążąca i niepodważalna. Był
też prezesem Centralnego
Komitetu ds. Hodowli Drobiu
ryc. 9
i z racji pełnionej funkcji koordynował działania komisji
opracowującej i zatwierdzającej wzorce gołębi rasowych.
Byłoby rzeczą dziwną gdyby
szef tak zacnej instytucji nie
wiedział, że istnieje oficjalny
polski wzorzec czerwonobrwistego turczyna. Jak widać
przedstawione materiały
źródłowe, zarówno te zagraniczne jak i krajowe jednoznacznie dowodzą, że interesujące nas czerwonobrwiste
gołębie to bardzo stare rasy
pochodzenia orientalnego,
sprowadzone w różnym czasie
do różnych krajów europejskich w tym też i do Polski.
Nie istnieje też żaden dowód
pisany potwierdzający, aby
któraś z tych ras kiedykolwiek uważana była za rasę
polską. W tym miejscu należy
postawić fundamentalne pytanie; skoro wszystkie dostępne i wiarygodne materiały
źródłowe nie potwierdzają
polskości czerwonobrwistego turczyna (czy też turka), to
w takim razie skąd wzięło się
przekonanie niektórych osób,
że jest to polska rasa?
Odpowiedź jest raczej
prosta (do wyboru); z dyletanctwa, braku profesjonalizmu, nieznajomości
gołębiarskiej historii, złych
emocji i chęci udowodnienia swoich racji, niezdrowej rywalizacji, naiwności
i niewiedzy z niezrozumienia tekstów pisanych lub
wrodzonej awersji do słowa
pisanego.
Te przypadłości niektórych
działaczy, wsparte zostały źle
zrozumianym artykułem,
pt. „Turek” (nr 11 z sierpnia
1926 roku autor W. Chwałek),
zamieszczonym w przedwojennym dwutygodniku
o nazwie „Hodowca Gołębi”,.
Opis ten jest klasyczną kompilacją czyli typowym zestawie-
niem fragmentów dzieł innych
autorów. Otóż w tym zasłużonym dla rozwoju polskiego
gołębiarstwa wydawnictwie,
opublikowany został krótki opis czerwonobrwistego
gołębia o nazwie Turek i opis
ten z braku innych wiarogodnych źródeł potraktowany został przez jednego
z byłych prominentnych
działaczy związkowych, jako
wyrocznia i wzorzec jednocześnie. Na tej też podstawie
w związkowym Biuletynie nr
38/2005 oraz w miesięczniku Gołębnik nr 8/2006, ten
sam autor opublikował wielce „sensacyjny” artykuł pod
tytułem, „Jeszcze raz o rasie
TURCZYN”, subtelnie sugerujący czytelnikom, że jest to
wzorzec polskiego Turczyna.
Niestety próba spolszczenia
tej rasy jest wielce wątpliwa
i mocno naciągana i w dodatku łatwa do obalenia. Jest to
typowy sofizmat czyli próba
dowiedzenia swoich racji, bez
względu na wartość logiczną
przedstawionej argumentacji.
Szkoda, że autor nie przeanalizował dokładnie wcześniejszych i powszechnie dostępnych publikacji opisujących
czerwonobrwiste odmiany
gołębi brodawczatych. ****
W poszukiwaniu prawdy, przeanalizowałem kilka
innych artykułów pana
W. Chwałka, opisujących
polskie rasy i doszedłem do
wniosku, że do jego publicystyki należy podchodzić
bardzo ostrożnie, gdyż jego
relacje nie zawsze zgodne są
ze stanem faktycznym.
Mocno naciąganą podstawą do opracowania i zatwierdzenia wzorca turczyna, były
też „wspomnienia naocznych
świadków”, którzy twierdzili,
że pamiętają tą rasę z okresu
swojej młodości. Osobiście
nigdy nie kwestionowałem
istnienia czerwonobrwistych
gołębi na ziemiach polskich.
Kwestionowałem natomiast
nieświadome i niewłaściwe
nazywanie tych gołębi turczynami i to w dodatku polskimi.
Przecież pod tą mylną nazwą
mogły być hodowane zarówno wiedeńskie krótkodziobe
jak i też praskie krótkodziobe (ryc. nr 9), mogły to być
również niemieckie indianki
(saskie) lub mieszańce indiana z brodawczakiem polskim.
Dzisiaj nie da się już ustalić
jakiej rasy dotyczyła ta potoczna nazwa, gdyż nie zachowała
się żadna dokumentacja fotograficzna a pamięć ludzka
jest zawodna. Wątpię też aby
kilkadziesiąt lat temu, twórcy tych ulotnych wspomnień
mieli dostęp do jakiejkolwiek
specjalistycznej literatury
gołębiarskiej.
Zastanawiające jest, że
przy tak wielu kontrowersjach i wątpliwościach wnioskodawcy nie wzięli pod
uwagę dużej ilości głosów
przeciwnych, twierdzących, że turczynem nazywano brodawczate gołębie
o jasnej brwi, które są prawdopodobnym praprzodkiem
brodawczaka polskiego.
W dodatku na potwierdzenie istnienia białobrwistych
gołębi pochodzenia tureckiego istnieją wiarygodne
opisy i materiały ikonograficzne (ryc. nr 10)
Przy tym wnioskodawcy dopuścili się manipulacji faktami historycznymi
a podstawą do odtworzenia
czerwonobrwistego turczyna była barwna rycina autorstwa J. Czajki, przedstawiająca trzy gołębie nazwane
Turczynami, (ryc. nr 11a).
Oczywiście rycina ta przedstawiona została jako wspomnienia „artysty” z okresu
jego młodości i potraktowakwiecień-czerwiec 2013
13
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
na została wręcz jako materiał historyczny. Niestety,
każde kłamstwo ma krótkie
nogi. A ten „historyczny”
rysunek okazał się nieudolnie skopiowanym rysunkiem
z książki niemieckiego autora
Gustava Prütza (Illustriertes
Mustertauben-Buch-Hamburg 1886-patrz ryc. 11 b).
Zaznaczyć muszę, że w trakcie tworzenia mitu o czerwonobrwistym turczynie,
jego nieliczni zwolennicy nie dysponowali żadną
wiarygodną ikonografią dotyczącą tego tematu nie dysponowali też ani
jednym żywym egzemplarzem tej wymyślonej przez
nich rasy. Dysponowali natomiast władzą, która umożliwiła im zrobienie tej kuriozalnej manipulacji. Dla uwiarygodnienia swojej teorii zakupili w Słowacji i w Czechach
kiepskiej jakości praskie krótkodziobe, które na wystawach
udają Turczyna (fot. Nr 12).
Na domiar złego ta błędna teoria znalazła swój finał
w książce pt. „Polskie gołębie rasowe”, wydanej w 2005
roku, gdzie również zamieszczono tą samą rycinę wzorowaną na książce G. Prütza.
Pod tą ryciną widnieje podpis
Turczyn. Wyraźnie widać, że
rycina ta jest tylko nieudolną kopią, a opis czyli historia rasy to niespójny i trudny do zrozumienia zlepek
różnorakich wątków. Publikacje książkowe z natury swej
są „wieczne”i będą oddziaływać na wiedzę przyszłych
pokoleń. Dlatego też autorzy książek winni wykazywać dużą rozwagę w publikowaniu nieudokumentowanych historycznie materiałów.
Na domiar złego w oparciu o te sfałszowane i naciągane argumenty, wprowadzono w błąd komisję standaryzacyjną, która opracowała i zatwierdziła w 2009
roku wzorzec dla tej nieistniejącej przecież rasy. Jest to
klasyczny przykład fałszerstwa i manipulacji faktami
historycznymi. Tego czynu
dopuścili się ludzie, którzy
z racji pełnionych funkcji
mieli stać na straży obowiązujących przepisów. Ludzie,
którzy w poczuciu bezkarności i własnej nieomylno-
14
kwiecień-czerwiec 2013
ryc. 10
ści złamali wszelkie zasady
obowiązujące przy rejestracji nowych ras gołębi. Tą sprawę poruszałem też na łamach
„f&f ” (nr 10/2010 i 11/2010),
przy okazji opisu brodawczaka polskiego i nie chcę jej
ponownie powielać. Niestety nikt z wnioskodawców
nie odniósł się przedstawio-
nych tam faktów i nie próbował bronić tej wyrafinowanej
i wielce szkodliwej manipulacji. Ta manipulacja faktami przypomina mi niezbyt
odległą, niewiarygodną wręcz
historię powstania „wywrotka warszawskiego”, rasy
w cudowny sposób stworzonej i powołanej do wirtualne-
go życia, (patrz-Wzorce gołębi-1996 r.). Kierując się takim
dziwnym i wręcz abstrakcyjnym tokiem myślenia, należałoby natychmiast opracować i zatwierdzić wzorce dla
kaliny i olbrzyma polskiego
oraz uznać te rasy za istniejące, żyjące i latające. Tą
prostą i niezbyt skompliko-
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
waną metodą można by też
wskrzeszać inne nieistniejące już rasy gołębi. Ta metoda aczkolwiek prosta nie
jest jeszcze znana w Europie i może zostać okrzyknięta epokowym polskim patentem - może to być swoiste in
vitro służące do produkcji
kolejnych nonsensów i zarazem nasz intelektualny wkład
w rozwój światowego gołębiarstwa.
Wracając do tematu
przewodniego, wyjaśniam,
że artykuł autorstwa W.
Chwałka pt. „Turek”, nie jest
żadnym oficjalnym polskim
wzorcem ; nie jest to w ogóle
żaden wzorzec lecz tylko
krótki opis czerwonobrwistego gołębia zaczerpnięty
z książki E. A. Terleckiego
i ozdobiony ryciną pochodzącą z tej książki. W tym
krótkim opisie w żadnym
miejscu nie ma najmniejszej sugestii, że jest to rasa
polska. Jest tylko wzmianka,
że „Turek dostał się do Polski
w wiekach średnich”. Takie
wzmianki o pochodzeniu
gołębia podaje się zazwyczaj
przy opisie każdej rasy i nie
ma w tym nic nadzwyczajnego. Po prostu autor podał
powszechnie znany fakt
historyczny. Przede wszystkim jednak, autor ten pomylił
rasy i nazwy gołębi. Potoczna nazwa turek, gołąb turecki, (bagdeta krótkodzióba),
odnosi się do gołębia opisanego przez E. A. Terleckiego na stronie 209 i widać, że
jest to zupełnie inny typ gołębia. Natomiast gołąb przedstawiony przez W. Chwałka
pod nazwą turek, to gołąb
berberyjski (barb, indyjczyk,
cypryjczyk), opisany bardzo
szczegółowo w książce Terleckiego na stronach 205-208.
Natomiast bardzo ciekawe
informacje wyszczególnione są w wadach. Otóż pan
Chwałek do wielkich wad
zalicza czub u tej rasy co jest
dowodem, że tego rodzaju
ozdoby głowy pojawiały się
u tej rasy oraz, że są to gołębie dużo wcześniej opisywane w zagranicznych wydawnictwach. Ale najważniejsza jest informacja, że do
wielkich wad zaliczana jest
„brew biała”, (brew wąska
i biała), co może świad-
ryc. 12
czyć, że w tym czasie we
Lwowie i okolicach, znane
były białobrwiste (jasnobrwiste), gołębie mogące
być praprzodkami polskiego brodawczaka. Może to
być pośrednim dowodem
(choć nie musi) na istnienie w tym regionie niewielkiej populacji jasnobrwistych turczynów. Przypomnę
tylko, że wzorzec brodawczaka polskiego (dawn. lwowskiego), zatwierdzony został
w 1936 roku, czyli dziesięć
lat po publikacji powyższego
artykułu. Dlatego też z dużą
pewnością założyć można, że
w tym czasie lwowscy hodowcy, prowadzili zaawansowane
prace zmierzające do wyhodowania nowej rasy gołębia brodawczatego o jasnej
brwi. Zakładając, że proces
rasotwórczy trwa średnio
około 15 lat, można postawić tezę, że gołębie brodawczate (z jasną brwią), znane
były ówczesnym hodowcom
w regionie lwowskim.
W tym opracowaniu
w dużym skrócie, przedstawiłem mój punkt widzenia
oparty o autentyczne materiały źródłowe, których
wiarygodność raczej nie
podlega dyskusji. Nie da się
bowiem podważyć opisanych i powszechnie znanych
faktów histor ycznych.
Udowodniłem bezsprzecznie iż czerwonobrwiste gołębie berberyjskie i tureckie
nigdy nie były uważane za
rasy polskie. Nie wiem, czy te
argumenty przekonają moich
adwersarzy ale mam nadzieję, że się z nimi chociaż zapoznają a to może skłoni ich do
refleksji. Trzeba się pogodzić
z faktem, że były to rasy obce,
która wyginęły bezpowrotnie
i wszelkie próby ich restytucji nie mają historycznego uzasadnienia. Przesłanki
historyczne do odtworzenia
jednej z tych ras mają w zasadzie, Anglicy, Czesi i Niemcy, którzy niegdyś opracowali dla nich wzorce i hodowali je pod własnymi nazwami. Nasi południowi sąsiedzi przed kilku laty rozpoczęli odtwarzanie czerwonobrwistego sułtanika
i nie powinniśmy zawłaszczać ich rasy i ich pomysłu.
Na bazie tych gołębi sprowadzonych ukradkiem do
Polski nie się zbudować
legendy o polskim turczynie. Przypomnę tylko, że
znane nam współcześnie
rasy; wiedeński krótkodzioby
i praski krótkodzioby (malovani) to gołębie czerwonobrwiste, najprawdopodobniej spokrewnione z dawnym
gołębiem berberyjskim.
Gdyby polscy obrońcy tej
wirtualnej już dzisiaj rasy,
część swojej energii skierowali na ratowanie i promocję starych ras polskich to
dzisiaj nie musielibyśmy się
zastanawiać czy ryś jest nadal
rysiem i czy w ogóle jest jeszcze polską rasą; nie było by
też problemu z ustaleniem
czyją rasą jest barwnogłówka
poznańska i sokół gdański.
Zastanawiam się jak długo na
swoją szansę i uznanie czekać
będzie marginalizowany
dotychczas; białogon polski
gładkogłowy i turczyn ale ten
właściwy z jasną brwią.
Zbigniew Gilarski
* Domestykacja zwierząt (od
łac. domesticus - domowy),
udomowienie zwierząt – całokształt procesów przekształcania się cech i właściwości
morfologicznych, fizjologicznych, rozwojowych i psychicznych zwierzęcia dzikiego
następujący w wyniku długotrwałego oddziaływania człowieka na zwierzęta, zwłaszcza
poprzez ludzką ingerencję na
czynniki genetyczne i środowiskowe.
** Ewolucja - to termin
określający ciągłą i powolną
zmianę pewnych form w inne,
odbywająca się zwykle jako
proces historyczny. Przez
pojęcie ewolucja rozumie się
najczęściej ewolucję biologiczną. Ewolucja biologiczna jest
to proces zachodzenia zmian
cech organizmów genetycznie
uwarunkowanych w czasie.
*** Nazwa Berber pochodzi od
łacińskiego barbarus – barbarzyńca. Berberia lub Barbaria to termin używany przez
Europejczyków od XVI do XIX
wieku w odniesieniu do krajów
Maghrebu, czyli środkowych
i zachodnich nadmorskich
regionów Afryki Północnej
— dzisiejsze Maroko, Algieria, Tunezja i Libia. Nazwa
pochodzi od koczowniczego
plemienia Berberów, pierwotnych gospodarzy tych ziem
**** Gołębie te były opisywane
; Biuletyn nr 3 /98, Biuletyn nr
20/2001, Biuletyn nr 22/2002,
Biuletyn nr 27/2003, „fauna
& flora” nr 3/1999, „f 7 f ” nr
4/2001, ”f & f „ nr 3/2002,
Woliera nr 6/7/2006
kwiecień-czerwiec 2013
15
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
16
kwiecień-czerwiec 2013
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
kwiecień-czerwiec 2013
17
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
POLSKI ZWIĄZEK HODOWCÓW GOŁĘBI
RASOWYCH I DROBNEGO INWENTARZA
33-100 Tarnów, ul. H. Marusarz 24, tel. 014 626 96 81, 503 039 284
NIP: 796-25-29-138 REGON: 671962564
Szanowny Pan
Harald Lindener
Christoph-Bode-Str. 4
38229 Salzgitter-Barum
W 2009 roku Polski Związek Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza wydał zbiór wzorców gołębi rasowych
i w nim po raz pierwszy pojawiła się nazwa białogłówka gąbińska. Podane we wzorcu pochodzenie brzmi jednoznacznie:
„Prusy Wschodnie. Wyhodowany głównie z gołębi lotnych i wywrotków w okolicy Gąbina [Głąbin] (niem. Gumbinnen,
obecnie Gusiew w Obwodzie Ka-liningradzkim)”. Zastępując dawny przymiotnik gumbińska, przymiotnikiem gąbińska,
skorzystaliśmy z prawa przysługującego wszystkim narodowym Związkom, zrzeszonym w Federacji Europejskiej. Z tego
prawa korzystają przecież także Niemcy, którzy naszego motyla warszawskiego nazwali: Warschauer Schmetterling, a nie
Warszawer Schmetterling, (franc. Papillon de Varsovie, ang. Warsaw Butterfly Tumbler), bowiem istnieje niemiecka nazwa
naszej Stolicy. Można to samo powiedzieć o innych rasach: Krakauer Elstertümmler, Lodzer Gestorchter itp.
Korzystając z przysługującego nam prawa rasę gołębia, znajdującego się spisie EE pod numerem 909, nazwaliśmy
białogłówką gąbińską. Nazwa nie wskazuje na niczyją zasługę w wyhodowaniu białogłówki gąbińskiej. Doskonale znamy
historię pochodzenia białogłówki gąbińskiej. Nie mamy też zamiaru rozpoczynać kolejnego sporu o jej pochodzenie.
Miejsce powstania rasy jest nam dobrze znane. Nie powstała w żadnym innym Gąbinie (np. na Mazowszu), ale w Gąbinie
leżącym w dawnych Prusach Książęcych, a po zrzeczeniu się w roku 1657 zwierzchnictwa przez króla polskiego, Jana
II Kazimierza nad Prusami Książęcymi, w Prusach Wschodnich. Prusy Wschodnie powstały w 1772 roku z części ziem
polskich (Warmii) oraz Prus Książęcych (z wyłączeniem Kwidzyna).
Gąbin leży u zbiegu rzek Pisy i Rominty. Prawdopodobnie Litwini nazwali starą osadę średnio-wiecznych prusaków (łac.
Borussia) Gumbiné, co znaczy głęboka woda, głębina. Do niej nawiązuje polska nazwa: Gąbin [Głąbin]. Do początku XVIII
wieku w Prusach Książęcych przeważała ludność polska. Kiedy po licznych przemarszach wojsk rosyjskich, a następnie
napoleońskich, mordach na miejscowej ludności i po panującej tu zarazie dżumy, teren Prus Wschodnich wyludnił się,
wtedy władcy Prus z rodziny Hohenzollernów zasiedlali tereny Wschodnich Prus Niemcami, Holendrami, Ślązakami oraz
uchodźcami z Salzburga i Francji. Kiedy wzrosła liczba ludności pochodzenia niemieckiego na terenie Prus Wschodnich,
Niemcy przejęli litewską nazwę i nazwali miasteczko nad Pissą i Romintą – Gumbinen [Gumbinnen], dodając do litewskiej
nazwy jedynie końcówkę niemiecką.
Ze smutkiem przeczytaliśmy i przeanalizowali list Szanownego Pana. Nie rozumiemy w pełni intencji tego listu, czy
chodzi o próbę podważenia przysługującego nam prawa decydowania o nazwach ras gołębi, czy też o polemikę z niektórymi
autorami polskich opracowań, w których dowodzi się polskie pochodzenie białogłówki gąbińskiej? Zdecydowanie Zarząd
PZHGRiDI odcina się od takiej dyskusji. Chcemy jedynie, aby szanowano nasze prawo do tworzenia polskich nazw ras
gołębi zgodnie z ogólnymi zasadami, przyjętymi w Federacji Europejskiej oraz zasadami polskiej pisowni i gramatyki.
Powrót do poprzedniej nazwy oznaczać może, że po pewnym czasie zmuszeni będziemy do zmiany nazwy innych ras
gołębi, pochodzących z Prus Wschodnich, z więc zamiast barwnogłówki królewieckiej, będziemy mieli barwnogłówkę
koenigsberską, zamiast białogłówki elbląskiej będziemy mieli białogłówkę elbińską, a także zamiast kłajpedzkiego
wysokolotnego, będziemy mieli memelskiego wysokolotnego.
Pozostajemy przy obecnej nazwie – białogłówka gąbińska.
Życzę szanownemu Panu sukcesów w kierowaniu Międzynarodowym Klubem Hodowców Gołębi Krótkodziobych
(IKC).
Serdeczne pozdrowienia.
Tarnów, dnia 2 maja 2013 roku
Jan Pajka
Prezes PZHGRiDI
18
kwiecień-czerwiec 2013
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Pochodzenie gołębia domowego
Gołąb sumeryjski
Mezopotamia znana jest
jako kolebka hodowli gołębi.
7000 lat temu pojawiła się tam
słynna cywilizacja Sumerów.
Sumerowie byli pierwszymi,
którzy udomowili gołębia
z gatunku gołębia skalnego
(Columba livia), a następnie
ustanowili kult świętego gołębia, któremu możemy nadać
nazwę: gołąb sumeryjski.
Gołąb ten latał wysoko,
„dotykając nieba” i posiadał
bardziej jaskrawe ubarwienie niż dziki gołąb. Gołąb
sumeryjski hodowany był
jedynie w świątyniach przez
kapłanów, dlatego wierzący go
czcili. Później władcy podarowali tego gołębia, jako relikwię, najpierw sąsiadującym
władcom w krajach Orientu,
a później faraonom w Egipcie. Następnie, hodowla ta
rozprzestrzeniła się do Indii
i Chin oraz do całej Azji.
Od 3-tysięcznego roku
przed Chr. z gołębia sumeryjskiego ewoluował gołąb
damasceński. Jeden z faraonów, Dżeser, używał gołębi jako posłańców w 2600
przed Chr. Wypchane gołębie damasceńskie znaleziono
w krypcie faraona i wyglądały
one dokładnie tak samo jak
współczesny gołąb damasceński. Uważano, iż gołębie
są posłańcami faraonów w ich
drodze do nieba.
Gołąb babiloński
W XVIII wieku przed Chr.,
w Mezopotamii powstało
Imperium Babilońskie 1.
Babilończycy odziedziczyli
od Sumerów świętego gołębia
sumeryjskiego. Do tamtego
momentu gołąb przeszedł
ponad 3000 lat selekcji. Cechy
charakterystyczne gołębia
sumeryjskiego zostały ulepszone przez Babilończyków,
a wyniki gołębia w lataniu
polepszyły się i kolor upierzenia stał się intensywniejszy, co
rejonie Morza Śródziemnego, a handlarze wprowadzili je
do pobliskich krajów. W XII
wieku gołębie były znane
w Szwajcarii. W 1851 roku
Malmusi napisał, iż gołąb
iliryjski pod nazwą „Timpani” był trenowany, aby latać do
Modeny we Włoszech5.
Droga, którą gołąb babiloński przybył do Europy
fascynowało wierzących oraz
widzów. W tamtym okresie
gołębiowi temu nadano nazwę
– gołąb babiloński.
Gołąb odegrał bardzo
ważną rolę w kulcie bogini
płodności Isztar i sam stał się
symbolem płodności. Według
babilońskiego systemu pisma,
słowa „gołąb” oraz „urodzić”
miały takie samo znaczenie.
Gołębie te często wspominane są w Starym Testamencie.
Mowa jest w nim o gołębiach,
których skrzydła mają „złoty
i srebrzysty połysk”2.
Od gołębia babilońskiego
pochodzą pierwsze rasy gołębi
domowych: kairuan, indian,
gola, turczyn oraz perski gołąb
pocztowy. Gołąb damasceński
oraz te cztery rasy są najstarszymi rasami gołębi. Szczególnie interesujący jest fakt, iż te
pięć starożytnych ras istnieje
do dnia dzisiejszego.
Po upadku pierwszego
Imperium Babilońskiego
w XVI wieku prze Chr. grupa
plemion przybyła3 do południowej Europy i przyniosła
ze sobą świętego gołębia babilońskiego.
Gołąb iliryjski
Przybyła ludność na
nowych terenach budowała
świątynie, w których kontynuowano hodowlę gołębi. Kapłani dawali pasterzom gołębie o niskiej jakości, a wojownicy używali
ich jako gołębi pocztowych,
w celu przenoszenia wiadomości o atakach wrogów.
Z
ałożycielem pierwszej dynastii był Sumu-abu (1894 – 1881).
C
hodzi o psalm 68, 14: „Skrzydła gołębicy pokrywają się
srebrem, a pióra jej skrzydeł mienią się złotem”.
3
C
hodzi o późniejsze plemiona trackie.
4
H
istoryk grecki (ok. 489 – 425). Zwiedził Egipt, Syrię, Babilonię,
Azję Mniejszą i Scytię.
1
Nazwa iliryjski przyjęła się,
kiedy trackie plemiona osiadły w Ilirii. Zajmowali się oni
rolnictwem i hodowlą bydła.
Ilirowie rozpowszechniali kulturę halsztacką (od 900
do 400 roku przed Chr.).
Grecki poeta Homer (XI
wiek przed Chr.) pisał o srebrnych gołębiach, widzianych
w stadzie dzikich gołębi. Prawdopodobnie widział on kilka
zabłąkanych damasceńskich
lub iliryjskich gołębi, które
miały skrzące się pióra.
Herodot4 w 444 roku przed
Chr. odwiedził Babilon. Szczegółowo opisał życie mówiąc
o Babilończykach: „Ich
zwyczaje obejmowały (i tutaj
opisał jeden zwyczaj) …taki
sam zwyczaj, jak słyszałem,
istnieje w iliryjskim plemieniu
Wenetów. …”.
Na samym początku
nowej ery Rzymianie nadali
gołębiowi nową nazwę: gołąb
iliryjski. Byli oni najwyraźniej
zafascynowani lotem i wyglądem gołębia. Kapłani obserwowali „zachowanie” gołębi
i na podstawie ich lotu przepowiadali przyszłość.
Cesarz rzymski Dioklecjan
(od 245 do 313 roku n.e.) był
iliryjskiego pochodzenia, ale
mieszkał w Solinie (dzisiejszy Split). Używał on gołębi
iliryjskich jako posłańców
w Dalmacji. W tamtym czasie
gołąb rozprzestrzenił się po
całym cesarstwie rzymskim.
W następnych wiekach
żeglarze rozprzestrzenili
gołębie iliryjskie po całym
Gil
Anglik J. C. Lyell, podczas
pobytu w Kalkucie od 1865
do 1872 roku, napisał książkę
o hodowli gołębi w Indiach.
W książce tej napisał, iż gil
(gołąb iliryjski) przybył z Azji,
prawdopodobnie z Persji lub
Indii. Lyell widział kilka par
tych gołębi w Kalkucie.
W 1876 roku Fulton
w swojej książce pt. „The
Illustrated Book of Pigeons”
[„Ilustrowana księga gołębi”]
napisał, że Sir John Sebright
sprowadził gila do Anglii
w 1839 roku. Gil został wystawiony na pokazie gołębi zorganizowanym w Buffalo w USA
w 1873 roku.
Możemy dziękować brytyjskim hodowcom za doskonały
wygląd rasy po prawie 160 latach
selekcji oraz za rozprzestrzenienie jej po całym świecie.
Krew gila płynie w żyłach
wielu ras. Gil jest bardzo
podobny do gołębia skalnego, mimo iż upłynęło wiele
czasu odkąd te dwie rasy
zostały rozdzielone. Porównując budowę ciała, głowy,
dzioba oraz kolor oczu praktycznie nie widać między
nimi różnicy. W rzeczywistości nie ma rasy domowej
bardziej podobnej do gołębia skalnego.
Gil został uratowany i dziś
hoduje się go w jego europejskiej ojczyźnie – w części
Bałkanów oraz w Europie
Środkowej. Rozmnażany jest
tylko w pierwotnych kolorach,
brązowo-złotych i posiada
czarne skrzydła6.
Josip Pekanović
5
Prawdopodobnie chodzi o włoską modenę triganino, która przed
6
W Europie jest hodowany prawie wszędzie. Centrum jego
2
jej przekształceniem w kuraka była gołębiem lotnym.
hodowli znajduje się obecnie w środkowych Niemczech (głównie
w okolicach Arnstadt). Istnieje wiele odmian gila (złote i miedziane – czarnoskrzydłe, niebieskoskrzydłe i białoskrzydłe).
kwiecień-czerwiec 2013
19
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Gil, prastara rasa gołębi
Stare fakty i nowe ustalenia
M
ezopotamia, historyczna
kraina, leżąca w dorzeczu
dwóch wielkich rzek: Eufratu i Tygrysu, uważana jest za kolebkę hodowli gołębi. Teren ten zamieszkiwali Sumerowie1, którzy wierzyli, że przed nimi bogowie i ludzie żyli
razem. Jednak przez ludzką chciwość,
urażeni bogowie wrócili z powrotem
do nieba. Wierzono, że od tej pory
rodzaj ludzki dręczą choroby, wojny
i inne przykre wydarzenia. Sumerowie w nadziei na odpuszczenie im grzechów przez bogów, zbudowali ogromną wieżę w Babilonie, której wierzchołek miał sięgać nieba2. Na samej górze
znajdowała się świątynia, w której żyły
dzikie gołębie skalne (columba livia).
Niektóre z nich latały bardzo wysoko,
niemalże do nieba. Kapłani wierzyli, że
gołębie pomogą
w odnowieniu kontaktu z bogami
oraz w przekazy waniu im
wiadomości od ludzi. W ten sposób
powstał mit gołębia, jako świętego ptaka
bogów.
Po znanym nam końcu czasów babilońskich pewne plemiona przybyły
przez Trację (prowincja Cesarstwa
Rzymskiego)3 i Turcję4 na Bałkany,
które przez Greków i Rzymian nazwane były Iliryjskimi5. Przywiozły one ze
sobą babilońskie święte gołębie. W 9
roku po Chr. Rzymianie podbili Ilirię6
i spotkali tam święte gołębie. Już wtedy
ta wyjątkowo piękna kolorowa rasa
przyozdobiona była czubkiem. Dzięki Rzymianom rasa ta szybko rozprzestrzeniała się w Imperium Rzymskim.
W arabsko-hiszpańskim dokumencie z roku 1350 opisane zostały żółte
i czerwone gołębie z czarnymi skrzydłami, spotykane w basenie Morza
Śródziemnego.
Edmund Zurth tak pisze o gilach
w swojej książce pt. Świat Gołębi
(1969)7: „W sprawozdaniu z podróży
Paktorovića o życiu w porcie Cottaro
(dzisiejszy Kator w Montenegro) z 1737
roku można np. przeczytać, że w oczy
rzucały się obok żeglarzy ładujących
wino i oliwę, także brązowo-czerwone
gołębie z błyszcząco czarnymi skrzydłami i ogonem, które dziobały leżące na nadbrzeżu
rozrzucone ziarno.
Petar Kopej, serbski pisarz, napisał
w 1797 roku, że w gospodarstwach
rolników zamieszkujących obszar od
Sinj do Centinje (w środkowej części
wybrzeża adriatyckiego) można było
spotkać wśród drobiu również dawne
iliryjskie gołębie. W klasztorach gołębie te były nazywane świętymi gołębiami. W Anglii, dokąd rasa przybyła
dopiero w 1839 r. z Gandawy w Belgii,
do dziś funkcjonuje nazwa archanioł.
Nazwę ta łączy się z rosyjską miejscowością Archangelsk na wybrzeżu
Morza Białego, którą uważa się za
miejsce pochodzenia tej rasy. Pierwszy
dowód pojawienia się rasy gil w Niemczech pochodzi z roku 1822.
Angielski archeolog Evans był
w 1884 roku w Kosowie8, w mieście
Peć i stwierdził, że system nawadniania
w tym mieście jest bardzo podobny do
systemu w dawnym Babilonie. W Peć
(i okolicach) nadal występują dawne
iliryjskie owczarki, osły, bawoły i małe
konie stepowe. Evans, mając na myśli
hodowców gołębi, napisał także: „…oni
mają jeszcze w Peć czystego, dawnego
iliryjskiego świętego gołębia“.
Sylwetka gila jest bardziej szczupła
aniżeli zwarta. Budową gil przypomina bardziej niektóre gołębie lotne,
aniżeli gołębie barwne. Np. wśród
serbskich wysokolotnych gołębi znajdują się mniej lub więcej również gołębie intensywnie miedziane. Można
więc z pełną racją stwierdzić, że gil
ma bardzo stare korzenie, a w ciągu
wieków przekazał on swoją krew
innym rasom gołębi.
Josip Pekanović
Redakcja tekstu i przypisy:
prof. Manfred Uglorz
1
Sumerowie pojawili się w Mezopotamii w drugiej połowie IV
tysiąclecia przed Chr.
2
Biblia nazywa tą wieżę wieżą Babel. Według biblijnego autora
jej nazwa wywodzi się od hebrajskiego słowa balal, co znaczy
pomieszać (VIII wiek przed Chr.). Sumerowie samo miasto, gdzie
znajduje się wieża, nazywali Ka-dingir (Brama boga). Akkadowie przetłumaczyli dosłownie sumeryjską nazwę i nazwali
je Bab-ilu. Sumerowie budowali wieże na całym terytorium
Mezopotamii. Najstarsze źródło pisane o wieżach-świątyniach
(zigguratach) pochodzi z XXII wieku przed Chr. z czasów królakapłana Gudei. Sumeryjskie wieże są jednak znacznie starsze.
Ze starych rycin, wydobytych z piasków Mezopotamii przez
20
kwiecień-czerwiec 2013
archeologów wynika, że Sumerowie posługiwali się wieloma
gatunkami udomowionych zwierząt.
3
Tracja (starożytna kraina położona między dolnym Dunajem,
Morzem Czarnym i Morzem Egejskim)od roku 45 przed Chr.
została prowincją rzymską.
4
Chodzi o tereny, na których dzisiaj znajduje się państwo tureckie.
5
Ilirię zamieszkiwały plemiona trackie (Japydowie, Liburnowie,
Dalmaci), które w 380 roku przed Ch. utworzyły własne państwo.
6
Iliria została podbita przez Rzymian w 168 roku przed Chr.
7
E. Zuhrt, Die Welt der Tauben, Reutlingen 11963.
8
Dawne plemiona trackie zostały wyparte z Dalmacji przez Słowian.
Antropolodzy uważają, że ich potomkami są Albańczycy.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Mewka staroorientalna
(EE 726 ) Altorientalische Mövchen, Cravaté Oriental ancien, Old Oriental Owl
Trochę historii
Mewka staroorientalna
została wyhodowana w Azji
Mniejszej, prawdopodobnie w Anatolii (Turcja). Stąd
w czasie ekspansji Turcji na
tereny europejskie dostała
się do Europy Południowej
i Środkowej.
Dawniej była także hodowana na terenie Polski, głównie ze względu na związki Turcji z Polską, która na
skutek rozbiorów utraciła
status europejskiego państwa.
Turcja jednak nigdy nie uznała rozbiorów Polski.
Kiedy mewka staroorientalna przywieziona została z Europy Środkowej do
Niemiec i po raz pierwszy pokazana na wystawie
w Norymberdze w 2006
roku, szybko stała się popularna nie tylko w Niemczech,
ale w także innych krajach
europejskich. Zachwycano się jej budową i pogodnym uspo­sobieniem. Przede
wszystkim doceniono jej
troskliwość w opiece nad
młodymi. Obecnie hodowana jest w wielu krajach europejskich.
Nie od razu została nazwana mewką staroorientalną.
Zastanawiano się, czy jest
to nowa rasa, czy też stara,
tylko na nowo odkryta. Kiedy
ustalono, że hodowana była
od bardzo dawna na terenie
Europy Środkowej i Południowej, prawdopodobnie
od czasu tureckiej domina-
cji na Bałkanach, oczywistym stało się, że nie może
być to nowa rasa mewek
tarczowych. Uznano, że jest
to stara rasa, tylko trzeba dla
niej znaleźć odpowiednią
nazwę. Nazwano więc mewkę
przywiezioną z Europy Środkowej do Niemiec, w odróżnieniu do rozpowszechnionej
w Europie mewki orientalnej,
mewką staroorientalną.
Wielokrotnie była już
mewka staroorientalna
opi­s ywana w literaturze
gołębiarskiej. Po raz pierwszy
opisana została w 8. numerze
Geflügel-Börse w 2002 roku.
W 2009 roku przyjęty został
wzorzec mewki staroorientalnej i wpisana została na listę
uznanych ras gołębi Federacji
Europejskiej.
Od kilku lat znowu hodowana jest w Polsce. Do­stała
się do nas głównie z Niemiec,
gdzie obecnie jest hodowana
wszędzie u naszych zachodnich sąsiadów.
W zbio­r ze wzorców
polskich znajduje się jej
wzorzec.
Opis budowy
Pod wieloma względami mewka staroorientalna
przypomina mewkę orientalną, jednakże jest od niej
drobniejsza, bardziej ruchliwa, prezentująca wszystkie
swoje wdzięki i zdecydowanie
o piękniejszej postawie.
Mewka staroorientalna jest
mniej niż średniej wielkości
gołębiem. Ma krótki korpus,
wysoko podniesioną postawę i pończoszki na nogach.
Głowę zdobi dobrze ukształtowany czubek, sięgający
wierz­chołka głowy, której linia
z profilu tworzy łuk. Dziób
mniej niż średniej długości,
koloru cielistego, u nasady
mocny, dobrze zamykający
się, tworzy z czołem mocno
rozwarty kąt. Blade, nieco
przysłonięte małymi piórkami brwi okalają ciemne
oczy.
U mewek staroorientalnych szyja musi być stosunkowo krótka, mocna i lekko
wygięta do tyłu, osadzona na
szerokiej i dobrze wypełnionej piersi. Wyra­źnie, tuż nad
żabotem, który powinien być
bogaty w pió­ra, widoczna pod
dziobem jest niezbyt wyraźna
żyła.
Mewki staroorientalne
są dobrymi lotnikami. Ma­ją
skrzydła mocne, zwarte,
kwiecień-czerwiec 2013
21
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Obowiązkowo białe pasy
powinny być równe i równolegle biegnące przez skrzydła, a u czerwonych i żółtych
z wąskim kolorowym oblamowaniem. Satynetty łuskowate powinny posiadać
ostrą i wyraźną łuskowatość
w kształcie grota strzały, jak
i wąskie, kolorowe oblamowanie. Czerwono i żółto
łuskowate nie mają oblamowania. Za bardzo rdzawe pasy
lub łuski na tarczach, nieostre
oblamowania, nie delikatne
kolory i braki w rysunku są
dużą wadą.
Podobnie jak u mewek
orientalnych, tak też u mewek
staroorientalnych jest pewien
kłopot u nie­bieskich z białymi
pasami. Nie zawsze białe pasy
są dostatecznie czyste.
Uwagi dotyczące
hodowli
zakrywające plecy, noszone
na ogonie i nie krzyżujące się.
Stoją na mniej niż średniej
długości nogach z pończoszkami. A więc palce powinny
być także pokryte drobnymi,
krótkimi piórkami.
Zbyt wielki, długi, wąski
korpus, obwisłe skrzydła,
za płaski wierzchołek głowy
i mało bogaty czubek, brakujący żabot i żyła, za krótki
i opuszczony dziób – są dużą
wadą w budowie.
Rysunek i kolory
Staroorientalne mewki
mają kolorowe tarcze oraz
ogon. Reszta upierzenia jest
biała, wraz z od 5 do 12 lotkami. Aby nie było dużej różnicy między kształtem kolorowych tarcz, dopuszczalna jest
tylko różnica 2 lotek między
skrzydłami.
Dopuszczalne jest również
nieco kolorowych piór
w pończoszkach i na udach.
Staroorientalne mewki
są satynettami, które mogą
mieć lustra w sterówkach lub
oblamowany ogon. Sa­tynetty z lustrami w ste­rówkach
są czerwone z bia­­łymi pasami, żółte z bia­łymi pasami,
22
kwiecień-czerwiec 2013
niebieskie z białymi pasami, niebieskopłowe z białymi pasami, brązowopłowe z białymi pasami, płowe
koloru khaki z białymi pasami, czerwonopłowe z białymi
pasami, żółtopłowe z białymi
pasami, czerwono łuskowate, żółto łuskowate, niebiesko łuskowate, niebieskopłowe łuskowate, brązowopłowe łuskowa­te, płowe koloru
khaki łuskowate, czerwonopłowe łuskowate, żółtopłowe
łuskowate. Znacznie mniej
jest odmian barwnych
u satynettów z oblamowanym ogonem. Znane są
czarne, czekoladowe (dun),
czerwone, żółte, brązowe,
khaki, lawendowe i kremowe. Wszystkie oczywiście
z oblamowanym ogonem.
Rzadziej też są hodowane.
Mewki staroorientalne są
bardzo żywotne, stale w ruchu.
Nie zaczepiają innych gołębi. Najczęściej hodowane są
w wolierach, w których mogą
się znajdować inne rasy gołębi
o niewielkich rozmiarach.
Mewki staroorientalne
nie wymagają zbyt dużych
boksów do gniazdowania.
Miski gniazdowe nie powinny
być zbyt duże. Rodzice dobrze
wysiadują jaja i troskliwie
opiekują się swoimi młodymi.
Zdolne są znosić jaja przez
cały rok. Nawet w zimie nie
ma kłopotu z odchowem
młodych. Jeśli otrzymają
odpowiedni pokarm, a więc
niezbyt duże, ale urozmaicone ziarno, są w stanie bez
większych trudności wykarmić dwa młode gołąbki. Bez
trudu połykają małe ziarna
kukurydzy. Jeśli bezpośrednio po wykluciu młodych
jest duża różnica w wielkości
piskląt, wówczas ten mniejszy nie będzie otrzymywał
odpowiednio dużo pokarmu
i raczej przeznaczony jest na
straty.
Staroorientalnym
mewkom nakładamy obrączkę nr 8.
prof. Manfred Uglorz
Na zdjęciach mewki
staroorientalne
z hodowli autora
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Liepajski bialoogoniasty
ZACHOWANA ORYGINALNA PISOWNIA
łotewska rasa golębi
Liepajski bialoogoniasty czerwony
W
1993 roku na Krajo- bi musiala byc lotewską, a nie
wej wystawie golębi litewską, jak myszlial niemiecw Erfurcie, w Niem- ki kolega.
cach, poznalis z hodowcą
Zaczęlo się poszukiwanie
Rainerom Kiubertom (Reiner samich golębi. Pisalem listy,
Kubert) z miasta Halle. I Rainer, dzwonilem do znajomych
i ja hodowali taką samą rasę koleg w Lotwu z pytiniem: czy
golębi – wywrotka wschodnio- oni což wie o golębiach takiej
pruskiego i szybko znaliazly rasy. Jesli tak, može wie, gdzie
wspolne interesy. Jednak szyb- dostac. Niestety, informacja,
ko odczymany list od Rainera ktorą odczymalem niebyla
mnie silno zadziwil. I nawet nie radosną. Nikt niemogl wskasam list, a w liscie zadano pyta- zac chociaž jednego hodownie: czy ja nie moglby zdobyc cy, ktory chowal takie golębie.
niekile par golębi litewskoj rasy Sformowalo się opinia, že kiedy
– Libauer waisswans . Chociaž popularna rasa są wypychana
golębi hodowalem od malych więciej modnych przywieziolat, interesowal się ich rasami, nych ras z wostoku. Nie znalem
no o takoi, o ktoroj pisal moj jak postompic, a pomoc kolenowy przyjaciel ni kiedy nie dze z Niemiec chcialos.
slychalem. Wilenskie orliki,
Za chwile czasu odczymaMikolajewskie wysokolotne, lem sygnal z polnocnego rejoNocne, Litewskie podstawne z bialymi ogoniami – to,
napewno i wszystkie rasy,
ktore mogl przydzielic do
kategorji „bialoogoniastych“. No tu – Libauer
waisswans. Nie, nie. O takiej
rasie nic nieznalem.
Przeszlo niekilie czasu,
dopoki wyjasnilem, iž po
niemiecku napisano slowo
„libawa“ są nazwa miasta
na brzegu morza Baltickiego w Lotwie – Liepaja. Tiedy razumialem, že
nazwa upominanoj rasy
može byc związana z tym
miastem. Więc i rasa golę- Liepajski bialoogoniasty czarny
nu Litwy, gdzie moj znajomy
u miejscowego hodowcy jak
by widzial niewiadomoj rasy
golębi z bialymi ogoniami.
Więcej czekac niemoglem.
Osiadlem do samochodu
i podrožowając z wiesi do wsi
za tydzien oglądalem prawie
wies teren polnocnoj częsci
Litwy, przybližony z Lotwoj.
Z toj podrožy do Wilna przywiozlem dwadziescia cztery
(24) golębi. Poniewaž o tych
golębi juž mialem i trochę
wiedzy (P.Rumans, Majas
baloži. – Riga, 1982, str. 119.),
razumialem, že jestem blizko
ostatniej celi.
Większą częsc przywiezionych golębi wyslalem panu
Rainerowi Kubertowi do
Niemiec, a niekile zestawilem
u siebie. Początek byl ksęczki.
Ptaki nebyly obrączkowane,
dla tego nie bylo jasno ni ich
wiek, a ni rodžinny związek.
Po barwie podobralem niekile
par i zacznęlem czekac wyniki. Za niekile lat rasowo stado
wyroslo, a za prawie dwadziescia lat tą rasę dosc dobrze
poznalem.
Liepajskie bialoogoniaste
– to energiczne, ufne, wesiole golębie. W golębniku stale
fruwają z kraju na kraj i glosno
bije skrzydlami.
Cialo – niewielki, okolo
34-36 cm dlugosci. Jieszcze
mniejszy wyglonda, kiedy
biežesz w ręki. Piora, pokrzywające cialo, dobrze przylegające i bardzo lagodne.
Liepajski bialoogoniasty
występują w czarnym, czerwonym i žoltym kolorach.
Spotykają się i kawowe,
no ten kolor nie wzorcowy. Piora cialego ciala są
kolorowe i tylko ogon są
bialy. Bialych są dwanascia
sterowek i pierwsze piorka,
pokrzywające ogon z gory
i klin pod ogonem.
Glowa niewielka, okrągla, nieco podlužna, czolo
wysklepione, z szeroką
i gęstą koronką, zakonczoną rozetami. Jak pisze juž
wszesniej upominany autor,
byly spotykany osoby toj rasy
i bez koronek. Jednak w mojej
praktyce taki zwyczaj spotkalem tylko jeden raz.
Oczy – jasne, perlowe, brew
– delikatna i wąska, koloru
cielistego.
Dziob stawiony prosto,
skierowany lekko w dol,
niegruby, sriednio dlugi, jasny.
Dla czarnych są dopuszczalna muszka na konczyku dzioba. Woskowki delikatne, bialoprzypudrowane.
Szyja niedluga i niezbyt
gruba, proporcjonalna cialu,
lekko wygięta.
Piers dobrze zaokrąglona
i wystająca do przodu, nie
zabardzo szeroka.
Skrzydla dobrze przylegające do ciala, spoczywające na
ogonie.
Ogon sriednio dlugi,
nieznaczne dlužczy skrzydiel, zložony z dwanascia
bialych sterowek, w jednej
linii z plepami.
Nogi – krotkie, silne, opiežone piorami 5-6 cm dlugosci.
Liepajskie bialoogoniaste
chętno, no niedlugo fruwają na
sriednej wysokosci przewracając 1-3 razy przed glową. Prawda, zauwažylem , že koziolki
robią nie wszystkie golębie.
P. Rumans pisze, že golębie
tej rasy juž w 19 wieku szeroko byly znany w okolicach
Liepaji. Autor przyczymal się
toj wersji, že przedkami toj
rasy mogly byc przedziady
wywrotkow wschodiopruskich. Z tą wersją ksęczko
nie sgadac się, iž bez niekile
rožnic, te dwie rasy mają dužo
wspolnych cech.
Dzisiaj, wspominając
początek historji zainteresowanja tą rasą, nie mogą
niepocieszyc się z kolegami
z Lotwy, ktore przyjezdžają do
mi i z wdzięcznoscią usciskają
rękę za uratowaną rasę golębi
ichnego kraju.
Tekst i fot.
Stasys Patkauskas
kwiecień-czerwiec 2013
23
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Sezon lotów
rozpoczęty
Start roztoczańskich wysysokolotnych i ich właściciel kol. Mirosław Gdak
Integracja u kol. Mirosława Gdaka
Obserwator Paweł Motyka ze stadem Andrzeja Liwczaka
awiązany niedawno
KHGWiA może się
już pochwalić rozpoczęciem lotów konkursowych. Wprawdzie przedłużona w tym roku zima,
niepogoda i ciągłe ataki
drapieżników nie sprzyjały trenowaniu gołębi, to
jednak pierwsze loty już się
odbyły.
Mirosława Gdaka w Żorach.
Czasy roztoczańskich wysokolotnych oraz zamojskich były
niestety jeszcze gorsze (wyniki z lotów są prezentowane
na stronie klubowej www.
khgwia.pl). Nie popsuło to
jednak miłego spotkania integracyjnego u Mirka, w którym
wzięli udział członkowie
klubu: Jan Furtacz- obserwa-
Z
24
kwiecień-czerwiec 2013
Inauguracja miała miejsce 29 kwietnia w Cieszynie,
u przewodniczącego Klubu,
Andrzeja Liwczaka. Lot serbskich wysokolotnych zakończył się czasem 2 godz. 1 min.
Obserwatorem zawodów był
członek Klubu , Paweł Motyka. Kilka dni później, pomimo
bardzo złej pogody odbyły się
dwa loty konkursowe u kol.
tor konkursu, Alek Budzyński, Andrzej Liwczak i jego
wnuczek, Kubuś. Najważniejsze, że rozpoczęła się sportowa rywalizacja, a wyniki lotów
konkursowych będzie można
zawsze poprawić. Wspaniałych wyników i miłej zabawy
życzy wszystkim swoim członkom Zarząd Klubu.
Andrzej Liwczak
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Roller z Birmingham
Roller z hodowli Michała Czuby
R
asa ta została wyhodowana w Anglii,
w mieście Birmingham i jego okolicach. Charakteryzuje się ona wspaniałymi
akrobacjami ptaków podczas
lotu i na to właśnie kładzie
się największy nacisk przy
prowadzeniu hodowli. Rollery z Birmingham są ptakami mniej niż średniej wielkości, o wesołym usposobieniu. Bardzo dobrze przystosowują się do różnych warunków klimatycznych. Nie ma
u nich problemów z płodnością oraz karmieniem
młodych. Są bardzo żywotne, ale nie płochliwe. Szybko się oswajają i rozpoznają
swego opiekuna. Zdarza się
nawet, że podczas czyszczenia siodełek spoczynkowych
ptaki wcale z nich nie schodzą,
co świadczy o ich zaufaniu do
człowieka. Gołębie tej rasy
występują we wszystkich kolorach, przeważnie z charakterystycznym dla nich rysunkiem. W hodowlach nastawionych na lotność zdarzają się
nierzadko gołębie posiadające „brzydki” rysunek lub np.
noszące skrzydła pod ogonem.
Są one jednak na ogół dobrymi
akrobatami. Jest dużą niewiadomą, skąd bierze się umiejętność rolowania u ptaków
ras akrobatycznych. Powsta-
ło kilka teorii na ten temat.
Jedna z nich mówi, że to wina
błędnika, który jest odpowiedzialny za równowagę. Może
to być więc wada genetyczna przekazywana potomstwu.
Jednak z powodu zbyt wąskiej
dziedziny, nie zostały przeprowadzone dokładne badania
naukowe, które jednoznacznie potwierdziłyby, z czego
to wynika. Hodowcy rollerów sami najlepiej wiedzą, że
bez odpowiedniego treningu i żywienia nawet najbardziej wybitne gołębie mogą
zatracić zdolność rolowania,
szczególnie wtedy, gdy latają
z gołębiami nie wykonującymi akrobacji.
Prawidłowe
rolowanie
Pan Pensom, hodowca z Anglii opracował przed
wielu laty standard rolowania, który w skrócie brzmi:
„rolowanie zaczyna się do
tyłu, z niepojętą szybkością, na znaczną odległość,
niczym wirująca piłka”. Standard ten obowiązuje po dziś
Michał Czuba z wizytą w Birmingham, z prawej sekretarz
Klubu, Nevil Hacket
dzień. Gołąb musi się obracać z wystarczająca prędkością, aby dać wrażenie mocnej,
zwartej piłki. Jednak same
obroty nie wystarczą, ponieważ akrobacje tych ptaków to
„gra zespołowa”. Powinny one
latać w zwartym szyku i wykonywać rolowanie równocześnie, na odpowiednią głębokość. Aby móc to osiągnąć,
dobiera się do stada gołębie
spokrewnione, zachowujące
się podobnie podczas akrobacji. Łatwiej jest wtedy wyselekcjonować podczas treningów stado spełniające nasze
oczekiwania.
Na jakość rolowania
mają wpływ takie czynniki
jak częstotliwość, prędkość,
prostolinijność oraz moc
zatrzymania. Jedną z ważniejszych cech jest głębokość rolowania, tj droga jaką gołąb
pokonuje w czasie jednego
cyklu obrotów. Jest to trudne
do zmierzenia, szczególnie dla
początkujących hodowców.
Jedną z metod, pozwalającą
ocenić prędkość rolowania
jest mierzenie czasu rolowania
stoperem. Wg doświadczonych hodowców ptaki, które
najlepiej nadają się do stada
lotowego wykonują akrobacje
około dwie sekundy, opadając
w tym czasie około 10 metrów.
Uzasadnieniem optymalnej
głębokości rolowania jest to,
że zbyt płytkie rolowanie nie
jest tak efektowne, natomiast
za długie nie pozwala ptakom
szybko, ponownie złączyć się
w stado i zbyt długo latają
rozproszone.
Kolejnym aspektem, na
który trzeba zwrócić uwagę
przy hodowli rollerów jest
częstotliwość wykonywanych
akrobacji. Ptak, który bardzo
ładnie roluje, ale robi to zaledwie kilka razy w ciągu 20 min
(optymalny czas lotu stada)
lub przeciwnie, robi to zbyt
często, nie nadaje się do stada
lotowego. Najbardziej wartościowe ptaki wykonują rolowania średnio raz na minutę.
Ptak, który wykonuje akrobacje częściej, np. co 30 sekund
nie jest w stanie robić tego
dobrze w przeciągu 20 min.
kwiecień-czerwiec 2013
25
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Powyższe wytyczne powinny nadawać kierunek w chowie
tej rasy. Są jednak wśród
hodowców różne upodobania co do stylu lotu, w zależności od regionu, pochodzenia czy linii hodowlanej. Dzięki wybiórczej selekcji można
osiągnąć założone cele i oczekiwania niejednego hodowcy.
Wymaga to jednak determinacji i poświęcenia gołębiom
wiele czasu.
Hodowla – od
czego zacząć?
Jeśli poświęcimy trochę
czasu i poobserwujemy ptaki
u różnych hodowców, zarówno tych bardziej jak i mniej
doświadczonych, będziemy
mieli możliwość wyrobienia
sobie zdania o tym, co nas
czeka podczas hodowli rollerów z Birmingham. Im więcej
oglądniemy gołębi w locie, tym
szybciej będziemy wiedzieć,
czego tak naprawdę chcemy.
Mając za sobą także zgłębioną nieco wiedzę teoretyczną
o tych gołębiach, powinniśmy
się określić, jak mają latać nasze
ptaki czyli jak długo, na jakiej
wysokości, jak mają wyglądać
akrobacje itp. Musimy więc
określić styl lotu naszych gołębi
i oczywiście ocenić możliwość
dostępu do dobrego materiału
hodowlanego. Najlepiej nabyć
gołębie od hodowcy, którego gołębie najbardziej nam
odpowiadają w locie i na ich
bazie realizować swoje wizje
hodowlane. W przeciwnym
razie czekają nas rozczarowania i niepowodzenia, co może
być przyczyną rezygnacji już
na samym początku.
Gołębnik, trening
i żywienie
Myśląc o hodowli rollerów, powinniśmy stworzyć
im odpowiednie warunki bytowe, specyficzne dla tego typu
ptaków. Minimalne rozmiary gołębnika lotowego na 20
sztuk to 120x90x90 cm (szerokość, głębokość, wysokość).
Może być trochę większy, ale
nie za duży, tak by ptaki nie
mogły w nim latać swobodnie,
oraz żeby nie chciały się parować i robić gniazd. Z uwagi na
małe rozmiary i duże zagęszczenie w gołębniku, bardzo
ważną rolę odgrywa właściwa
wentylacja oraz higiena. Zasto-
26
kwiecień-czerwiec 2013
Rollery z hodowli Michała Czuby
sowanie rusztu na podłodze
oraz częste sprzątanie, najlepiej codzienne sprzyja zachowaniu zdrowia w stadzie. Aby
gołębie mogły spokojnie odpoczywać dobrze jest zastosować
siodełka spoczynkowe lub tzw.
szachownicę. Chcąc uniknąć
zarówno walk między ptakami jak i parzenia się, gołębnik
powinien być odpowiednio
zacieniony.
Bardzo ważną rolę
w hodowli rollerów odgrywa
pokarm, który im podajemy.
Stado rozpłodowe żywimy tak,
jak u pozostałych ras. Dbamy,
by dieta była jak najbardziej
urozmaicona, a gołębie miały
dostęp do gritów i witamin.
Skład karmy dla stada lotowego jest inny niż dla par
rozpłodowych. Są pewne
uniwersalne zasady, których
trzymają się hodowcy rollerów na całym świecie. Trzeba jednak do nich podchodzić ze zdrowym rozsądkiem,
z uwagi na chociażby odmienne warunki atmosferyczne.
Każdy hodowca musi indywidualnie podchodzić do sposobu żywienia, w zależności od
tego jakie ma gołębie i co chce
uzyskać. W Anglii przyjmuje
się, że na stado składające się
z dwudziestu sztuk przypada
jedna puszka karmy. Puszka
angielskiej fasoli objętościowo jest odpowiednikiem puszki mokrej karmy dla kotów
(400 g). Łatwo policzyć, że
na jednego gołębia przypada około 20 g odpowiednio
przygotowanej mieszanki.
W każdym sporcie wyczynowym dieta oraz ilość pobieranego jedzenia odgrywa
kluczową rolę w osiągnięciach
i w niczym tutaj loty rollerów
z Birmingham nie odbiegają od tej zasady. Gołąb, który
dostaje za dużo dobrej karmy
ma nadmiar energii i musi ją
spożytkować. Lot jest wtedy
o wiele szybszy, wyższy i dłuższy, przez co wykonywane
akrobacje są znacznie ograniczone. Gołębie systematycznie wypuszczane raczej się nie
zapasą, ale ich lot traci bardzo
na efektywności. Ograniczenie
ilości jedzenia pozwoli naszym
ptakom latać wolniej, dzięki czemu będą miały możliwość odpowiedniej synchronizacji wykonywanych akrobacji. Trzeba jednak pamiętać,
że karma musi być najwyższej jakości i dostarczać gołębiom wszystkich potrzebnych
wartości odżywczych. Ptaki
trenowane należy karmić po
oblocie, jednak nie od razu
po wylądowaniu. Najlepiej
odczekać przynajmniej pięć
minut, tak by gołębie nie kojarzyły lądowania z karmieniem
i nie skracały z tego powodu
długości lotu. Poza tym ptaki
powinny trochę odpocząć po
wyczerpującym locie.
Kolejną i chyba najważniejszą rzeczą, na jakiej powinniśmy się skupić w hodowli rollerów z Birmingham jest
trening. Od tego, jak będziemy go prowadzić zależeć
będą wyniki naszej hodowli.
Podobnie, jak w przypadku
karmienia jest kilka uniwersalnych zasad postępowania
podczas treningów. Oprócz
tego każdy hodowca musi
podchodzić indywidualnie do
problemu, najczęściej metodą
prób i błędów, aby sprawdzić
co dla nas i naszych ptaków
jest najlepsze.
Gołębie powinno się trenować co drugi, czasami co trzeci dzień. Wynika to z potrzeby odpoczynku i regeneracji mięśni, gdyż intensywne rolowanie to olbrzymi
dla nich wysiłek. Trenowane zbyt często ograniczą rolowanie ze względu na zmęczenie. Podczas treningu zawracamy uwagę zarówno na czas
lotu (powinien trwać około
pół godziny), wysokość lotu
oraz na wykonywane akrobacje
-przy zmianie różnego rodzaju
karmy. Takie postępowanie ma
na celu dobranie optymalnego
pożywienia dla lotu naszych
ptaków, uwzględniającego ich
indywidualne cechy i pochodzenie. Ptaki, które nie latają
razem ze stadem i odłączają się,
jak również te, których rolowanie pozostawia wiele do życzenia powinny być eliminowane
ze stada lotowego.
Hodowla i trening rollerów z Birmingham wymaga
dużo samozaparcia i ciągłych
eksperymentów hodowlanych. Tylko tak możemy
nauczyć się, jak być dobrym
trenerem dla naszej, tak nietypowej drużyny. Jednak praca
z takimi wspaniałymi zwierzętami dostarcza wielu pozytywnych wrażeń, a możliwość
obcowania z nimi jest chyba
największą nagrodą dla każdego hodowcy.
Na zakończenie pragnę
poinformować czytelników,
że w Polsce został niedawno
zarejestrowany wzorzec rollera z Birmingham, który jest
tłumaczeniem z wzorca czeskiego, figurującego pod numerem
EE-918 w Federacji Europejskiej. W naszym wzorcu dopisane jest zastrzeżenie, w trosce
o dobro rasy, że gołębie mogą
być oceniane na wystawie tylko
po udokumentowaniu ich
uczestnictwa w lotach konkursowych. Hodowcy prezentując
gołębie biorące udział w zawodach, z pewnością przyczynią
się do większej popularyzacji
tej sympatycznej rasy, stworzonej przede wszystkim do wspaniałych popisów akrobatycznych na niebie.
Michał Czuba,
KlubHGWiA
www.khgwia.pl
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
ryc. 3a
ryc. 2
ryc. 1
ryc. 3
ryc. 4
Szanowni
Koledzy,
kochani bratanki!
N
astąpił czas pomówić o litewskich gołębiach, tak naprawdę to już dawno czas o tym
porozmawiać. Szkoda, że do
tej pory nie znalazł się żaden
chętny ze strony litewskiej,
choć mamy trochę „profesorów”!, ale „profesory” milczą.
Dla tego ja postaram się,
zapełnić tę niszę, na ile mi
się to uda.
Tych litewskich gołębi to
trochę jest, w Polsce są one
znane i nawet lubiane. Tym
razem o naszych mewkach.
Na Litwie są one od
niepamiętnych czasów.
I władzy, w tej epoce,
kiedy nas dzieliła „żelazna
brama”, to te nasze rasy żyli
na naszej stronie tej bramy
i nic im nie groziło, mam na
myśli emigracje. Ale teraz,
kiedy świat się otworzył to
nastąpiło zagrożenie, że te
nasze rasy mogą wyemigrować. Bo tych gołębi nie jest
dużo. I dla tego postaram się
opisać te miłe gołąbki.
Właśnie litewskie mewki.
Tych mewek było by 3
rodzaje. To jednobarwna
ryc. 5
mewka, nosoczuby i tarczowe. Jednobarwna mewka
gładkogłowa jest nieduży gołąbek o nieco wydłużonym korpusie, ma krótkie nogi bez tak zwanych
„pufuw”. Skrzydła spoczywają na ogonie ,który ma
12 sterówek i jest niedługi
, nogi nieopierzone . Szyja
krótka i mocna . Na piersi ma rozetkę. Głowa jest
duża , okrągła i szeroka .
Dziób krótki i gruby. Kolory: biały, żółty, niebieski
z pasami, popielaty, czarny
itd. (fot. 1).
Nosoczuby są identyczne jak u jednobarwnych,
tylko z przodu na czole
nad dziobem ma charakterystyczny czub , który
przykrywa dziób. Dzisiaj
mamy tylko jeden kolor
biały. (Fot 2 i 3)
Mewki tarczowe są identyczne. Tylko na białym
korpusie mają kolorową
tarczę. (Fot. 4,5 itd.)
Tym razem tyle. Do kolejnych spotkań!
Wasz
Roman Czeilytka
Kowieński Klub.
ZACHOWALIŚMY
ORYGINALNĄ PISOWNIĘ
kwiecień-czerwiec 2013
27
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Ś
ląsk i Dolny Śląsk jest
specyficznym regionem kraju, gdzie wielu
ludzi niezależnie od wieku,
wykształcenia i wykonywanego zawodu znajduje czas na
rozwijanie swojej pasji hodując gołębie.
Na Dolnym Śląsku mieszka wielu wybitnych hodowców i znawców gołębi rasowych, drobiu ozdobnego
i ptaków egzotycznych. Związane jest to z tradycją rodzinną rdzennych Ślązaków
i ludności napływowej przeważnie z Kresów Wschodnich. W dniu 24.02.2013 r.
w Instytucie Automatyki i Systemów Energetycznych przy ul. Wystawowej
nr 1 we Wrocławiu została
zorganizowana XXIII Regionalna Wystawa Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza przez Dolnośląskie Stowarzyszenie Hodowców Gołębi
Rasowych i Drobnego Inwentarza. Zarząd Dolnośląskiego
Stowarzyszenia tak jak zawsze
zaprasza seniorów - pasjonatów gołębi rasowych. Większość seniorów z uwagi na
wiek lub stan zdrowia nie
hoduje gołębi, a w przeszłości byli aktywnymi członkami Dolnośląskiego Związku.
Zaprasza również pasjonatów gołębi, którzy są autorytetami naukowymi w Polsce
w dziedzinie hodowli i genetyki gołębi rasowych.
Odwiedzających wystawy Hodowców -Pionierów
można słuchać godzinami
i dowiedzieć się wielu interesujących historycznych informacji w dziedzinie hodowli
gołębi na Kresach Wschodnich i ziemi dolnośląskiej
w latach powojennych. Na
tej wystawie również tak
było. Rozmawiając z prezesem Edwardem Gersztynem podszedł do nas starszy Pan nieznany mi osobiście. Prezes widząc tego
Pana przerwał naszą rozmowę i radośnie zawołał „witamy serdecznie Panie Marianie, cieszymy się, że widzimy Pana zdrowego i zapraszamy do zwiedzania naszej
wystawy”. Starszym panem
okazał się Marian Szczepański – działacz, społecznik,
Dolnośląski Pionier, który
jako pierwszy z ojcem Micha-
28
kwiecień-czerwiec 2013
Wspomnienie
dolnośląskiego
pioniera
Marian Szczepański na XXIII Regionalnej Wystawie Gołębi
Rasowych i Drobnego Inwentarza przez Dolnośląskie
Stowarzyszenie Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego
Inwentarza
łem Szczepańskim propagował hodowlę gołębi rasowych w 1946 roku na Ziemi
Dolnośląskiej. Marian Szczepański podziękował za zaproszenie na wystawę, a następnie podczas koleżeńskiej
rozmowy opowiadał historyczną drogę gołębi rasowych począwszy od Lwowa
do Wrocławia. W informacjach podawał genezę rozwoju hodowli gołębi rasowych
w powojennym Wrocławiu
począwszy od 1946 roku.
Zapytałem naszego starszego kolegę-pasjonata, czy
mógłby udzielić wywiadu
na temat historycznej drogi
gołębi rasowych począwszy od Lwowa do Wrocławia w 1946 roku? Ponadto
nadmieniłem, że z informacją
tą podzielę się z hodowcami
na łamach naszego kwartalnika związkowego GOŁĘBIE.
Po uzyskaniu zgody przystąpiłem do spisania wywiadu, który w skrócie kolegom
hodowcom przedstawiam.
Panie Marianie proszę nam
przedstawić, jak wyglądała
hodowla gołębi rasowych na
Kresach Wschodnich?
Urodziłem się we Lwowie
tam też urodzili się moi
dziadkowie, rodzice i inni
krewni. Ojciec pracował jako
cieśla budowlany, a mama
zajmowała się prowadzeniem
domu. We Lwowie mieliśmy
własny dom z podwórkiem,
na którym stał wybudowany
przepiękny gołębnik. Gołęb-
nik stał na drewnianym palu
i wykonany był z różnokolorowego drewna. Gołębnik
ten mógłby służyć w skansenie jako wzór do historycznego pokazania. Według mojej
oceny widzianej oczami 10
letniego chłopca w 1946
roku Lwów był podobny do
Krakowa. Na terenie Lwowa
hodowlę gołębi rasowych
można było zauważyć prawie
przy każdym domku jednorodzinnym i komórkach przyległych do kamienic mieszkalnych. W środku tygodnia
na lwowskim rynku funkcjonowało duże targowisko
miejskie, na którym sprzedawano i kupowano różnobarwne gołębie rasowe. We
Lwowie hodowano gołębie
przeważnie ras małych takie
jak: PESZTAŃSKIE -Szek
motylkowy, DMINIKANYMewki Polskie różnego ubarwienia. OFICER -Maściuch
Polski z białymi tarczami na
skrzydłach, Perłowe-Srebrniaki, Winerki różnych kolorów, Sroki Polskie. Hodowano również krzyżówki Sroki
Polskiej z Perłowym oraz
wiele innych małych pięknych gołębi o nazwie i dodatku Polski, których nazw już
nie pamiętam. Pamiętam
kwiecień 1946 roku jakby
to było dzisiaj. Po przyjściu
ze szkoły zastałem w domu
ojca z mamą, którzy siedzieli przy stole i rozmawiali.
Na twarzach ich widziałem
wielki smutek. Wieczorem
dowiedziałem się od mamy,
że zostaliśmy przesiedleni
na tereny zachodniej Polski.
Ponadto mama dodała, że
od jutra nie pójdę do szkoły i będziemy się pakować do
wyjazdu.
Pierwsza moja myśl dziesięcioletniego chłopca, co
stanie się z moimi gołębiami.
Zapytałem ojca, tato co
zrobimy z naszymi gołębiami? Ojciec Michał uspokoił mnie stwierdzeniem
„Marianku jutro wieczorem
połapiemy gołębie do klatek
i zabierzemy je ze sobą”.
Ojciec był pasjonatem gołębi tak jak cała moja rodzina,
dziadek i wujkowie.
W kwietniu przed świętami Wielkanocnymi wsiedliśmy do wagonu towarowego wraz z rodzicami, siostrą
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
i dziadkami ze strony mamy.
Rodzicom i dziadkom pozwolono zabrać bagaż podręczny i żywność, ja z ojcem
niosłem klatkę z gołębiami.
Pamiętam jak ojciec rozmawiał z radzieckim żołnierzem,
a z jego rozmowy wynikało,
że nie chce wyrazić zgody na
zabranie gołębi. Część gołębi ojciec wypuścił z klatki
wówczas ja zacząłem płakać.
Radziecki żołnierz widząc to,
głośno coś krzyczał i odszedł
od nas do innych przesiedleńców wsiadających do następnego wagonu. W ten sposób
udało nam się choć parę gołębi zabrać ze sobą. W klatce
pozostały nam 1 para Perłowych, 2 pary DominikanówMewka Polska -para żółtych
i para czarnych z czubkiem,
2 pary Pesztańskich -Szeki
Motylkowe, 1 para Szeków
czarnych, 2 samce Oficery
– Maściuch Polski z białymi
tarczami na skrzydłach. Na
stacji kolejowej przed wsiadaniem do wagonów towarowych widziałem jak inni przesiedleńcy w tym moi rówieśnicy również mieli w klatkach gołębie. Po wejściu do
wagonu zostaliśmy zamknięci zewnątrz i po kilkugodzinnym postoju rozpoczęliśmy podróż w nieznane.
W drugiej połowie wagonu
usadowiono naszych sąsiadów. Mnie oprócz gołębi
udało się zabrać mojego psa.
Święta Wielkanocne spędziliśmy w wagonie towarowym.
Do przejścia granicznego
Przemyśl-Medyka jechaliśmy
parę dni. Raz dziennie pociąg
zatrzymywał się zazwyczaj
w terenie niezamieszkałym.
Nabieraliśmy wodę, karmiłem gołębie w klatce i czuwałem nad tym, aby nie hałasowały swoim gruchaniem
gdyż bałem się, że żołnierze
radzieccy eskortujący pociąg
towarowy mogliby usłyszeć
i polecić mi wypuścić je.
Przed dojazdem do przejścia granicznego PrzemyślMedyka ojciec dał mi cztery
gołębie, abym je ukrył i sam
wziął parę gołębi, które schowaliśmy w nogawkach spodni
i rękawach ubrań. W przechowaniu gołębi pomagał
nam również mój dziadek.
W klatce pozostawiliśmy do
kontroli 2 czarne Szeki W ten
Maściuch polski czarny. Potomek gołębi przywiezionych
w 1946 roku ze Lwowa przez Mariana Szczepańskiego
sposób przewieźliśmy gołębie
do Wrocławia w ilości wymienionych. Z przejścia granicznego Przemyśl-Medyka do
Wrocławia jechaliśmy jeszcze
około tygodnia czasu.
Na dworcu kolejowym
we Wrocławiu ojciec mój
spotkał swojego przyjaciela Józefa Gorczaka, któremu
udało się przewieść ze Lwowa
4 samce OFICERY- Maściuch
Polski z białymi tarczami na
skrzydłach,, 2 samce Mewki
Polskiej czerwonej z koroną,
1 parę Mewek Polskich bez
koron - samiec żółty i samica
czarna, 4 samice OFICERÓW
zostały zabrane na granicy
w Przemyślu przez żołnierzy radzieckich. W okresie
lata 1946 roku do Wrocławia przyjechali inni przesiedleńcy z Kresów Wschodnich
w tym i z Lwowa, którzy przywieźli ze sobą również gołębie. Z tych gołębi rozpoczęto pierwszą hodowlę gołębi
rasowych na terenie Wrocławia w 1946 roku.
Panie Marianie skąd takie
dokładne dane dotyczące
ilości gołębi przewiezionych
ze Lwowa?
Kolego Stanisławie miałem
wtedy zaledwie 10 lat. Te
wspomnienia nie zapomnę
do końca życia. Lwów to część
mojego dzieciństwa, pamięć
mojego wspaniałego gołębnika oraz widok gołębi wypuszczanych z klatki przez mojego ojca na stacji kolejowej
podczas przesiedlenia.
Widząc łzy w oczach Pana
Mariana starałem się zadać
kolejne pytanie.
Panie Marianie jakie
były początki powstania
Wrocławskiego Związku Gołębi Rasowych po
zamieszkaniu we Wrocławiu?
W okresie lata 1946 roku
ojciec jak i wielu przesiedleńców starało się nawiązać kontakt ze swoimi przyjaciółmi, znajomymi i rodziną przesiedloną ze Lwowa do
różnych regionów Polski.
Pamiętam jak co niedzielę zabierał mnie ze sobą na
spotkania z hodowcami gołębi rasowych.
Spotkania odbywały się
w parkach lub na dworcu
kolejowym Wrocław-Nadodrze. Pamiętam, że z pośród
innych hodowców w spotkaniach uczestniczyli przyjaciele ojca : Kożuszek, Gorczak,
Mutka, Sianapiak, Jarosz,
Kozaczewski, Paszek, Zając,
który jako jedyny ze Lwowa
przywiózł Garłacze i Kariery
do Wrocławia.
Spotkania koleżeńskie
stopniowo przeobrażały się w nieoficjalne zebrania gołębiarskie. Pionierami i inicjatorami założenia
Wojewódzkiego Związku
Hodowców Gołębi Rasowych
we Wrocławiu w 1948 roku
byli: ojciec- Michał Szczepański, Leon Gajda, Marian
Jaworski, Henryk Gintoft,
Szelatam, Bogdan Zieliński, Julian Dębniec, Tadeusz
Reszoś. Po wyborach w 1950
roku został wybrany Zarząd
w składzie: Przewodniczący
Bogdan Zieliński, członkowie Zarządu Jerzy Hrynkiewicz, Marian Jaworski, Kazimierz Swaryczewski, Władysław Bugaj, Henryk Gintoft.
W tamtych czasach na każde
zebranie Wojewódzkiego
Związku Hodowców Gołębi
Rasowych uzyskiwano pisemną zgodę ówczesnych władz
Wrocławia.
Początkowo wystawy
miały charakter raczej małego targowiska gołębiarskiego. Nikt gołębi nie oceniał
tylko hodowcy stojący przed
swoimi klatkami zachwalali walory hodowlane swoich
pupilów.
Miejscem tym był plac
przed dworcem kolejowym
Wrocław-Nadodrze. Tak było
w latach 1947-1949. W 1950
roku pierwszą wystawę gołębi
rasowych zorganizował Wojewódzki Związek Hodowców Gołębi Rasowych we
Wrocławiu na terenie świetlicy kolejowej Zakładów
Naprawy Taboru Kolejowego we Wrocławiu. W wystawie uczestniczyło około 200
gołębi.
W kolejnych latach wystawy organizowane były w holu
dworca PKP Wrocław, na
terenie wrocławskiego ZOO
i kuluarach Hali Ludowej we
Wrocławiu. Należy wspomnieć, że w tym czasie szczególne zasługi doradcze przypisuje się Jerzemu Hrynkiewiczowi -nauczycielowi jednej z wrocławskich
szkół. W 1957 roku zostały przeprowadzone nowe
wybory do władz związkowych. Nazwisk osób będąkwiecień-czerwiec 2013
29
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
cych w Zarządzie nie pamiętam. Hodowcy wrocławskiego związku na początku lat
siedemdziesiątych uczestniczyli jako wystawcy w następujących państwach: Czechosłowacja. Holandia, Belgia,
Jugosławia, Republika Federalna Niemiec, Węgry.
Jak sobie przypominam
wystawcami byli: Eugeniusz
Stachowiak, Zdzisław Jewuła,
Leszek Mikołajko, Prusaczek
oraz inni, których nazwisk nie
pamiętam.
Wystawy zagraniczne były
organizowane w ramach działalności zachodnich związków gołębi krótkodziobych.
Dzięki uczestnictwie w wystawach zagranicznych nasi
hodowcy przywozili „świeżą
krew hodowlaną”, a wyhodowane potomstwo z tych gołębi zostało rozprowadzane
wśród hodowców w Polsce.
Szczególnie przywożono
dużo gołębi od hodowców
z Węgier, co zauważalne jest
do dnia dzisiejszego wśród
polskich hodowców w wystawianych gołębiach. W 1975
roku nastąpiło rozwiązanie Wojewódzkiego Związku Hodowców Gołębi Rasowych we Wrocławiu. Znaczna
część Hodowców w tym i ja
przenieśliśmy się do Poznańskiego Związku Hodowców
Gołębi Rasowych. Prezesem
wówczas był Lech Mikołajko.
Hodowcy wrocławscy
zrzeszeni w byłym Wojewódzkim Związku w 1982
roku uczestniczyli w Europejskiej Wystawie Gołębi Rasowych Krotkodziobych zorganizowanej w Warszawie na
Służewcu. Wystawiono łącznie 3 tysiące gołębi.
Pod nazwą Dolnośląski
Związek Hodowców Gołębi Rasowych reaktywowany
został w 1988 roku, a prezesem został Leon Cybulkin, który funkcję tą pełnił
do 2006 roku. Po kolejnych
wyborach prezesem został
Edward Gersztyn. Korzystając z mojej wypowiedzi
chciałbym w imieniu Seniorów –Hodowców podziękować prezesowi Gersztynowi za inspiracje w wykonaniu sztandaru Dolnośląskiego Stowarzyszenia i Prezesowi Janowi Pajka za inspiracje w wykonaniu sztandarku Polskiego Związku
Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobnego Inwentarza. Moje
pokolenie szczególnie wie co
znaczy sztandar i jaką czcią
należy go otaczać.
Panie Marianie w imieniu swoim jak i pasjonatów
hodujących gołębie rasowe
dziękuję za skrótowe przedstawienie drogi polskich
gołębi począwszy od Lwowa
do Wrocławia.
Prezesi Jan Pajka i Edward
Gersztyn oraz hodowcy
Dolnośląskiego Stowarzyszenia życzą dużo zdrowia,
pomyślności Panu Marianowi Szczepańskiemu i wszyst-
kim Seniorom –Hodowcom
gołębi rasowych.
Informacji udzielił, Marian
Szczepański Honorowy członek Dolnośląskiego Stowarzyszenia Hodowców Gołębi
Rasowych i Drobnego Inwentarza.
Dokumentował
Stanisław Tyc z DSHGRiDI
Korzystając ze sposobności zachęcam Hodowców
z całej Polski o informowaniu o historycznych wątkach
powstania Związków lub
Stowarzyszeń Hodowców
Gołębi Rasowych na terenie swojego miejsca zamieszkania. Aktualny Zarząd
PZHGR i DI pod przewodnictwem Jana Pajki stwarza
dogodny klimat w nagłaśnianiu tego typu historycznych
informacji.
Tekst i fot. Stanisław Tyc
W dniach 09-10 listopada 2013 r., w Poznaniu
przy
Krajowej Wystawie Młodych Gołębi Rasowych, Drobiu Ozdobnego,
Królików, Ptaków Egzotycznych i Drobnego Inwentarza,
odbędzie się
III EUROPEJSKA WYSTAWA GOŁĘBI
W RASIE GARŁACZ GÓRNOŚLĄSKI KORONIATY.
Patronat nad III Europejską Wystawą Gołębi sprawuje
Polski Związek Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza
Wystawę organizuje
Poznański Związek Hodowców Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego
Zapraszamy wszystkich hodowców i sympatyków
30
kwiecień-czerwiec 2013
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
II Wystawa
Polskiego Klubu
Pawika
wać swą hodowlę zgodnie ze światowymi dążeniami jakie
obowiązują w Europie.
Stawka 168 pawików był oceniana w 19 kolorach a w każdym
kolorze został wyłoniony zwycięzca.
Wyniki wystawy:
Champion wystawy – Jacek Gawrych
I v-ce champion – Iiri Bartak (Czechy)
II –vce champion – Jacek Gawrych
W
dniu 2 lutego 2013 r. w Borku Wielkopolskim
odbyła się II Klubowa Wystawa gołębi rasy pawik.
W wystawie udział wzięło 10 członków Klubu oraz
2 hodowców z Czech ( Vlastimil Bilek i Iiri Bartak). Oceny
gołębi metodą porównawczą dokonał sędzia Uve Frommolt
z asystentem Tilo Milde, oboje z Niemiec. Wymienieni sędziowie są cenionymi w Europie i za oceanem hodowcami oraz
jurorami tej rasy. Wystawcy zaprezentowali 168 sztuk pawików w tym kilkanaście pawika jedwabistego.
N
N
ajwięcej zwycięstw w kolorze zdobył Jacek Gawrych,
5 tytułów a tuż za nim uplasował się Leszek Frąckowiak z 4 tytułami.
admienić należy, że 4 członków Klubu w dniu 5 stycznia 2013 r. uczestniczyło w Czeskiej Wystawie Gołębi Strukturalnych gdzie na 17 ocenianych kolorów
zdobyli 7 zwycięstw w kolorach. Natomiast Grzegorz Smoliński uzyskał tytuł II –vce Championa Wystawy w całej ocenianej stawce 153 pawików.
W
szelkie zalety i wady gołębi były na bieżąco tłumaczone na język polski przez Macieja
Kurka. Taka ocena przy jednoczesnym tłumaczeniu dla polskich hodowców oraz kilkunastu osobom
przyjezdnym z terenu całej Polski umożliwiła prawidłowe zrozumienie wzorca i tajników oceny porównawczej.
Każdy mógł na podstawie ocenianych gołębi ukierunko-
Champion wystawy
Grochowy (checker) Z956Jacek Gawrych
P
odczas wystawy odbyła się giełda nadwyżek hodowlanych przygotowana przez członków Klubu w której
uczestniczyli koledzy z Czech. Więcej informacji na
stronach www.golebnik.pl – Polski Klub Pawika.
Tekst i zdjęcia Leszek Borysiak
Prezes Czeskiego Związku Pavel Drba wręczający nagrodę
Grzegorzowi Smolińskiemu
kwiecień-czerwiec 2013
31
artykuł sponsorowany
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Kol. Janusz
Chojecki
ze Skierniewic
W
ramach cyklu artykułów o hodowcach Klubu w tym
numerze chciałbym przedstawić kolegę Janusza Chojeckiego ze Skierniewic. Swoja przygodę z gołębiami
zaczął ponad 50 lat temu. Z gołębiami zapoznał go jego tata Stanisław. Pierwsze jego ptaki to gołębie lotne takich ras ja „murzyny,
„bociany” „srebrniaki” a ulubiona
rozrywka to obserwowanie lotu
gołębi i zakłady z kolegami który
„lot” wyżej i dłużej lata. Później
przyszła kolej na gołębie rasowe
takich ras jak srebrniaki i perłowe. Doskonalenie hodowli tych
ras zachęciła go do wstąpienia
w szeregi członków Klubu Srebrniaka któremu jest wierny ponad
8 lat. W jego hodowli występują trzy rasy: PDL srebrniak, PDL
perłowy, PDL biały-czarnodzioby. Przyszły tez pierwsze sukcesy wystawowe takie jak pierwsze ex aequo z kolegą Wiesławem
Cyrkiem na Wystawie w Warsza-
wie w rasie PDL perłowy, czy
drugie miejsce w rasie perłowy
i trzecie miejsce w rasie srebrniak
na wystawie w Skierniewicach.
Obecnie stado hodowlane liczy 15
par gołębi z czego 10 par to srebrniaki. Kolega Janusz bardzo dba
o higienę w gołębnikach, stosuje szczepienia profilaktyczne, przeprowadza profilaktykę, związaną z przygotowaniem gołębi do
rozpłodu. Bazuje na preparatach
ziołowych uważa, że antybiotyk to
ostateczność. Przy zakupie materiału hodowlanego do swojego
stada zwraca uwagę przede wszystkim na wygląd gołębia, hodowlę,
z której pochodzi oraz ewentualną punktacją jeśli ptak był ocenia-
ny na wystawie. Uważa, że w chwili
obecnej najlepsze srebrniaki posiadają hodowcy z Krakowa - Bolesław Bilski i Marek Rzepka. Ceni
też gębie z hodowli Czesława Peryta ze Starachowic. Warto wspomnieć, że kolega J. Chojecki sponsoruje zebrania, szkolenia członków Naszego Klubu przywożąc
wspaniałe słodkości wytwarzane w jego zakładzie cukierniczym.
Myślę, że wszyscy mamy jeszcze
w pamięci wspaniały tort z sylwetką „Srebrniaka” na zebraniu członków Klubu w Krogulczej Suchej
w 2012 roku. W imieniu Zarządu
Klubu składamy Koledze dalszych
sukcesów w hodowli.
Tekst i fot. A. Grabowski
KLUB HODOWCÓW GOŁĘBI RAS PDL IM.RYSZARDA PAWŁOWSKIEGO Z SIEDZIBĄ W RADOMIU
KLUBOWY KONKURS GOŁĘBI MŁODYCH
Klub Srebrniaka im. Ryszarda Pawłowskiego z siedzibą w Radomiu
zaprasza wszystkich miłośników gołębi ras Polski Długodzioby Lotny
na Konkurs Gołębi Młodych.
Konkurs odbędzie się w dniu 14 lipca 2013 roku (niedziela)
w godz. 08.00 – 13.00 w Częstochowie ul. Jasnogórska 84/90
(w budynek Technicznych Zakładów Naukowych)
W Konkursie biorą udział najlepsi i najbardziej znani hodowcy
tej grupy gołębi w Polsce.
W trakcie konkursu przewidziana jest wymiana materiału hodowlanego.
Stanisław Jałowiecki
Prezes Klubu H.G.R. Srebrniak Polski
im. Ryszarda Pawłowskiego w Radomiu
Tel.607-452-298
Informacja na temat Konkursu i zgłoszenia gołębi:
kolega Zygmunt Woźniak tel.(48)364-65-01
32
kwiecień-czerwiec 2013
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Wyjaśnienie Jędraszkowej ;)
W
odpowiedzi na zarzuty
popełnienia przeze mnie
plagiatu w ostatnim moim
artykule, pt.: „Polskie kury czubate –
cz.I”, opublikowanym w poprzednim
numerze magazynu „Gołębie i drobny
inwentarz”, jestem winna wyjaśnienie
zarówno czytelnikom, jak i hodowcom.
Owe zarzuty są jak najbardziej bezpodstawne i jednoznacznie je odrzucam.
Dołożyłam wszelkich starań aby teksty
pochodzące ze źródeł, z których korzystałam były oznaczone przypisami a we
wszystkich przesyłanych przeze mnie do
publikacji tekstach zawsze szczegółowo
podawałam źródła, z których korzystałam - nigdy, nigdzie i w żaden sposób
ich nie ukrywałam. Cytowane przeze
mnie fragmenty dawnych dzieł stanowią
materiał dowodowy, jaki posłużył mi
w celu dokonania ich analizy pod kątem
postawionej tezy na temat pochodzenia polskich ras drobiu. Wszelkie cytaty
zostały należycie oznaczone i podpisane,
zarówno z szacunku dla czytelników,
autorów materiałów z których korzystałam, jak i dla samej wagi tematu, który
w publikacjach poruszałam.
Jako wieloletni zwolennik i praktyk
idei odtwarzania polskich ras drobiu, na
szczególnej uwadze mam Ich dobre imię,
co też zarówno z popełnioną dokumen-
tacją pochodzenia, w obecnej sytuacji
hodowlanej ma bardzo wysokie znaczenie. Nie miałoby więc najmniejszego
nawet sensu ryzykowanie zasadności
postawionych tez – moje artykuły miały
na celu rzetelne udowodnienie polskiego
pochodzenia, co też mam nadzieję udało
mi się osiągnąć i przekonać do postawionych tez osoby jeszcze nie zdecydowane.
Z wymienionych źródeł korzystałam zarówno bezpośrednio (cytując
wprost z danego dzieła z powołaniem
się na źródła), jak i pośrednio z racji
braku możliwości dotarcia do niektórych pozycji (poprzez cytowanie obcych
autorów, już cytowanych w danej książce – również z podaniem dokładnych
źródeł cytatu, czy to w przypisach, czy
bezpośrednio w tekście).
Zgodnie z orzecznictwem (Ustawa
z dnia 4 luty 1994r., o prawie autorskim
i prawach pokrewnych, Dz. U. 1994 nr
24 poz. 83) w sprawie plagiatu, uważa
się za dopuszczalne wydawanie w formie
zwartej monografii zbioru już opublikowanych artykułów - ze wskazaniem
miejsca ich oryginalnej publikacji.
Artykuły w formie elektronicznej
zostały przesłane do Wydawcy, łącznie z zamieszczonymi w nim źródłami,
zarówno w treści artykułu jak i jako
załącznik. Stosowne przypisy zostały
umieszczone na końcu każdej strony
publikacji, jako przypisy w formie indeksów z odniesieniem do konkretnej części
artykułu, gdzie cytowane były źródła.
Ostatni artykuł został podzielony na
dwie części, decyzją Wydawcy informacja o źródłach z jakich korzystałam
miała zostać umieszczona przy publikacji drugiej części. Nie naruszyłam
praw autorskich żadnego z autorów
źródeł, z których korzystałam. Wydawca
ma pełne prawo podjąć taką decyzję
a ja jako autor w pełni ją akceptuję. Na
każdym etapie publikacji czytelnik ma
pełne prawo do wystąpienia, czy to do
autora tekstu, czy do Wydawcy z prośbą o udostępnienie źródeł, z których
korzystano.
Ufam, że owe niesłuszne i bezpodstawne oskarżenia nie wpłynęły na opinię
czytelników i hodowców a co za tym idzie
nie umniejszyło wartości polskiego pochodzenia rdzennie polskich ras drobiu. Ufam
też, że cytując i powołując się zarówno na
dawnych autorów, jak i konkretne działa,
udało mi się zwrócić Państwa uwagę na
nie i tym samym zachęcić do szerszego się
z nimi zapoznania. Warto, bo... i Polacy nie
gęsi i swoje rasy drobiu mają. Uszanujmy
to i róbmy swoje.
Pozdrawiam
Agnieszka Jędraszek
[1] Wykorzystane źródła:
1. Hehn Wiktor,”Kulturpflanzen und
Haustiere in ihrem Uebergang aus Asien
nach Grenchenland und Italien, sowie das
ubrige Europa”, Berlin, 1874r.
2. Cilon Jacqueline, „Le coq“, Paryż, 1906r.
3. Klementi Bretano, “Opowieść o Acktryonie” w przekładzie Zofii Rogoszównej,
4. Niemojewski Stanisław, „Dusza żydowska w zwierciadle talmudu”, Warszawa,
1921r.
5. Malsburg Karol, „O pochodzeniu naszego
drobiu i jego hodowli w dawnej Polsce”,
Lwów, 1896r.
6. Dr. Jan Janów „Piśmiennictwo Persji”,
Słowo Polskie Nr 614 z 12 marca 1922r.
7. „Kury Zielononóżki polskie”, Wydawnictwo Koła Hodowców Zielononóżek
polskich, Warszawa, 1921r.
8. Haur Jakób Kazimierz, „Skład albo skarbiec znakomitych sekretów o Ekonomii
ziemiańskiej etc.”, 1693r.
9. Dreschler Adolf, „Die Zuchthuhner”,
1857r.
10. Guide du promeneur au Jardin zoologique d’Acclimatation de Bois de Boulogne,
1865r.
11. Pietruski Stanisław Konstanty z Siemuszowy „Historia naturalna i hodowla
ptaków zabawnych i pożytecznych etc.
Swojskie kury“, 1886r.
12. Darwin Karol, „Das Variieren der Tiere
und Pflanzen, 1868r.
13. „Leipziger Blatter fur Geflugelzucht“,
1876r.
14. „Bulletin de la Societe d’Acclimatation”,
1885r.
15. Szajnocha Karol “Jadwiga i Jagiełło”,
1888r.
16. Duringen Bruno „Katechismus der
Geflugelzucht”, 1860r.
17. Baldamus A.C. Edward „Die Federviehzucht als Wirtschaftszweig und als
Liebhaberei“, 1896r.
18. Szpilman Józef „Polska kura czubata“,
1902r.
19. Megnin Pierre „Aviculture pratique,
deuxieme volume. Gallinaces domestiques. Poules, Pintades, Paons et Dindons”,
1903r.
20. Durigen Bruno “Die Geflugelzucht nach
ihrem jetzigen rationellen Standpunkt”,
1906r.
21. Marten Heinrich, „Die Merkmale (Standards) der Huhnerrassen“, Lipsk
22. Józef Victorini, „Hodowla Drobiu”, Połonieckie Wydawnictwa Rolnicze, 1921r.
23. Wydawnictwo Koła Hodowców Zielononóżek polskich, „Kury Zielononóżki
polskie”, Warszawa, 1921r.
24. Trybulski Maurycy, „Drób użytkowy w
gospodarstwie”, Warszawa, 1939r.
25. Gibes Czesława, „Poradnik Chowu
Drobiu”, PWRiL, Warszawa 1954r.
26. Praca zbiorowa pod redakcją zast. prof.
mgr E. Potemkowskiej, „Drobiarstwo”,
PWRiL, Warszawa, 1957r.
27. Krzysztof Andres, „Krajowa kura czubata
– restytucja rasy”
28. Stanisław Roszkowski – „Moje czubatki
– moje szaleństwo”
29. Stanisław Roszkowski, „Czubatka Dworska – w poszukiwaniu ideału”
30. „ Karzełek polski – liliput, „nowa” znana
rasa”, Jerzy Wysocki
31. „Nowe odmiany barwne Zielononóżki
polskiej”, Robert Żelazowski, Stanisław
Roszkowski
32. Karzełek kurpiowski – propozycja
wzorca, Stanisław Olbryś, listopad
2010r.
33. „Złota mazurska (Kura zagrodowa)”,
Stanisław Zera.
34. Saraszewski M., „Kaczki”, PIWR, Warszawa 1949r.
kwiecień-czerwiec 2013
33
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Polskie kury czubate cz.2
Srebrzyste polskie kury czubate, 1927 r., Murayama Hashime (National Geografic Image
Collection, The Bridgeman Art Library)
N
iestety z biegiem
lat w wyniku zaniedbań hodowlanych i nieprawidłowej pielęgnacji zostały utracone lub
nie do końca wykształcone
podstawowe cechy, świadczące o ich dużej użyteczności
dla człowieka pod względem
nieśności oraz ilości i jakości
mięsa. Zapomniano również
o jednej z najważniejszych
cech, charakteryzującej nasze
rodzime rasy jaką jest niebywała i doskonała wręcz zdolność przystosowywania się
do nieraz bardzo trudnych
warunków środowiskowych
i klimatycznych, również
pod względem zdolności do
samodzielnego wyszukiwania pokarmu i stosunkowo
niskich zapotrzebowań odnośnie jego jakości.
Tym sposobem, na skutek
selekcji rasowej w kierunku podniesienia nieśności
i mięsności hodowanych
ptaków, na przestrzeni lat
do Polski intensywnie sprowadzano zagraniczne rasy
i w dalszej drodze krzyżując je między sobą dążono do uzyskania ras typowo mięsnych, bądź typowo nieśnych zawsze jednak
w kierunku wyodrębnienia
i podkreślenia cech, jakie
34
kwiecień-czerwiec 2013
człowiek uważał za stosowne by przy niskim nakładzie kosztów, ukształtować
hodowlę na możliwie jak
największe zyski. Nie od dziś
wiadomo, że w drodze selekcjonowania kur w kierunku
podniesienia opłacalności
jej hodowli jedna nadrzęd-
na cecha zawsze wiąże się
z pogorszeniem pozostałych,
tak więc, np.: rasa znosząca dużą ilość jaj nie będzie
charakteryzowała się dużą
mięsnością i odwrotnie.
W drodze sztucznej selekcji, ściśle ukierunkowanej na szybki i łatwy zysk
Polskie kury białoczube, chromolitografia, 1860 r.
zostały jednak utracone inne
niezmiernie ważne cechy jak
chociażby łatwość w hodowli, odporność na choroby
i co najważniejsze zdolności przystosowania do trudnych warunków życia.
Pierwszy niejako wzorzec
polskich kur czubatych
opisał w 1925r., Maurycy Trybulski w podręczniku, pt. „Kury. Pochodzenie, rasy, hodowla”. Ustanowił on mianowicie podział
na Czubatki polskie, znane
na całym świecie i Czubatki polskie pospolite – kury
typu lekkiego, posiadające średniej wielkości czub
z zadowalającą nieśnością,
aktywnością i odpornością
na choroby, występujące
w siedmiu odmianach barwnych: białej, czarnej, pstrej,
kuropatwianej, brzozowej,
złocisto-brzozowej i popielatej. Jednak zarówno przed,
jak i po II wojnie światowej
nie były prowadzone żadne
prace hodowlane.
Znaczącym wydarzeniem,
które jednocześnie zapoczątkowało ustawiczny proces
zapominania o prawdzi-
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
wym pochodzeniu polskich
kur czubatych, niewątpliwie
był wcześniej wspomniany
Kongres w Dreźnie. Dalsza,
dostępna literatura niestety potwierdza umniejszanie
znaczenia tej naszej polskiej
rasy nawet dla naszych rodaków. W 1939r., Maurycy
Trybulski w „Drobiu użytkowym w gospodarstwie”, pisał:
...”Zalecając do chowu
w gospodarstwach wiejskich kury rasowe należy
się wypowiedzieć wyraźnie,
które z nich uważać trzeba
za użytkowe oraz nadające
się do chowu w warunkach
naszych gospodarstw? Sprawa ta znalazła już częściowo
swoje rozwiązanie, bowiem
izby i organizacje rolnicze
zdecydowały się popierać
i polecać do chowu jedynie
cztery rasy kur użytkowych,
mianowicie: 1) Zielononóżki polskie kuropatwiane, 2)
Leghorny białe, 3) Rodajlendy czyli Karmazyny i jako
czwarte: Sussexy jasne.”...
W tym właśnie momencie
nasuwa się konkluzja, że już
wtedy jako polską rasę kur
propagowano jedynie Zielononóżkę polską, całkowicie
pomijając kury czubate.
W dalszej literaturze
istnieją jeszcze pojedyncze
wzmianki o występowaniu
kur czubatych, jednak coraz
częściej traktowane są one
jako bezrasowe z jednoczesnym podkreślaniem
konieczności uszlachetnienia ich poprzez krzyżowanie z kogutami obcych ras,
bynajmniej nie czubatych,
dla celów podniesienia
wydajności hodowli.
Dość dokładne wytłumaczenie spadku zainteresowania kurami czubatymi
znajdziemy w pracy zbiorowej pod redakcją zast. prof.
mgr E. Potemkowskiej, pt.:
„Drobiarstwo” z 1957r., gdzie
początki rozwoju produkcji towarowej drobiu datuje się na koniec XIX wieku
a jako przyczynę, podaje się zwiększanie potrzeb
gospodarczych, wywołanych uprzemysłowieniem
i gwałtownym rozwojem
miast, co w efekcie skutkowało rosnącym zapotrzebowaniem na produkty żywnościowe o wysokiej kalorycz-
Złociście ubarwione polskie kury czubate,
chromolitografia, 1860 r.
ności a więc właśnie przede
wszystkim jaj i mięsa. Sprowadziło się to do konieczności skupienia się na tych
rasach drobiu, które wyróżniały się cennymi dla wzra-
stającej populacji właściwościami użytkowymi. Jednym
słowem, celem nadrzędnym
stało się uzyskanie takiego
materiału hodowlanego,
z którego można by pozy-
Czubatka staropolska, prace restytucyjne, A. Jędraszek
skiwać jeszcze większą ilość
jaj i mięsa niż dotychczas
w amatorskich hodowlach.
Rozwój przemysłu jajczarskiego-drobiarskiego i przemysłu chłodniczego miał
decydujący wpływ na kształtowanie się hodowli drobiu,
zaś postępy nauk przyrodniczych i pierwsze aparaty do sztucznej inkubacji
jaj z początków XX wieku,
udostępniły nowe metody zwiększenia wydajności
produkcji ptactwa domowego na potrzeby żywnościowe.
Stopniowo zmniejszała się
liczba amatorskich hodowli
drobiu z racji ich nieopłacalności na szerszą skalę, analogicznie rzecz biorąc, odstępowano od ras wykazujących
właściwości nie tylko użytkowe ale również ozdobne,
skłaniając się ku tym, które
cieszyły się o wiele większym zainteresowaniem pod
względem czysto ekonomicznym. Pierwsze fermy drobiu
zaczęły powstawać w okresie międzywojennym a ich
główną ideą było wprowadzenie takich sposobów
chowu, które dzięki postępującej mechanizacji, oszczędzałyby czynność obsługi, jednocześnie zmniejszając przestrzeń zajmowaną przez drób. Jak łatwo
można się domyśleć, przy
dużym zagęszczeniu hodowli na zbyt małej przestrzeni
dochodziło często do gwałtownych rozwojów chorób,
spowodowanych przez
bakterie, wirusy i pasożyty
oraz bardzo często również
przez niedobory żywieniowe co spowodowało z kolei
rosnący rozwój medycyny
weterynaryjnej, mającej na
celu zapobieganie i skuteczną
pomoc dla hodowców.
Należy nadmienić tu, iż
okres wojenny nie wyrządził
znaczących szkód w uprzemysłowionych hodowlach,
jako że odbudowa pogłowia
nastąpiła stosunkowo bardzo
szybko a przyczyniły się do
tego amatorskie hodowle
chłopskie, jako źródła odbudowy ras czysto towarowych.
Ilość tych ostatnich ulegała stopniowemu przeobrażeniu z racji realizowania idei
unowocześniania produkcji,
również w gospodarstwach
kwiecień-czerwiec 2013
35
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Zielononóżka polska (w tle bezrasowa polska kura czubata), Józef Victorini, Hodowla
Drobiu, 1931 r.
drobnotowarowych. Niewątpliwie przysłużyło się temu
powstanie usługowych zakładów wylęgu drobiu, które
znacznie ułatwiały pozyskanie dużej ilości piskląt, często
już częściowo odchowanych co z kolei miało znaczny wpływ na uproszczenie
przydomowych niewielkich
hodowli:
...” Licząc się z tym, że
podstawa hodowli drobiu jest
u nas gospodarka drobnotowarowa (...), oprócz koniecznej poprawy warunków chowu
kur w gospodarstwie chłopskim, nieodzownym czynnikiem postępu jest wymiana bezwartościowego pogłowia na wysokowydajny drób
rasowy, wylężony i dostarczony w odpowiednim czasie.”...
Tak więc i tym razem zapomniano o polskich kurach
czubatych, a wręcz uznano je
za bezwartościowe, co niewątpliwie miało wpływ na dalsze
wypieranie ze świadomości
ich bezpośredniego znaczenia
dla kraju, ale jednak z drugiej
strony pozwoliło na zachowanie w coraz mniejszych
ilościach względnie jakościowego materiału hodowlanego w amatorskich hodowlach. Dopiero przed 2004r.,
ówczesna Katedra Hodowli Drobnego Inwentarza
36
kwiecień-czerwiec 2013
Akademii Rolniczej w Krakowie, podjęła się inwentaryzacji drobnych gospodarstw
rolnych w celu odszukania
ptaków, wyglądem przypominających Czubatki polskie
pospolite. Jak pisze Krzysztof Andres w swoim artykule
na temat polskich ras drobiu,
pt. „Krajowa kura czubata –
restytucja rasy” – w 2004r.,
odnaleziono reliktowe stada
Krajowa kura czubata, prace restytucyjne, A. Jędraszek
kur czubatych we wsiach
Ryczki (czubatki czarne,
brzozowe i brzozowo-złociste, jak w opisie Trybulskiego)
i Hucisko (pszeniczno-srebrzyste), jednak przeważnie były to ptaki typu ciężkiego. W kolejnych latach,
na podstawie uzyskanego
materiału zestawiono pierwsze stadka hodowlane, nad
którymi prowadzono ścisłą
pracę hodowlaną a w styczniu
2008r. publicznie zaprezentowano propozycję wzorca,
autorstwa Jarosława Wartacza dla Czubatki staropolskiej (old Polish crested) - rasy
kur o średnio-ciężkim typie
budowy ciała.
Przełomowym odkryciem
było odnalezienie w Kulnie
kur czubatych, ale typu
lekkiego, dla których pracę
restytucyjną, zgodną z wzorcem Maurycego Trybulskiego prowadzono na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. Wyniki tej pracy zostały po raz pierwszy przedstawione w 2007r., na Wystawie
Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego Klubu Niemieckiego Wystawowego i Klubu
Czubatki Polskiej w Warszawie, pod nazwą Krajowa kura
czubata a podstawą do przygotowania wzorca były cenne
uwagi prof. dr. hab. Adama
Mazanowskiego, opublikowane w czasopiśmie „Woliera”.
Ustanowienie dwóch
odrębnych ras – Czubatki
staropolskiej o typie średnio-ciężkim i Krajowej kury
czubatej o typie lekkim,
miało nie tylko na celu
zachowanie w niezmienionej postaci cennych czubatek z opisu Trybulskiego, ale również miało dać
pełną swobodę dla hodowców preferujących kury typu
średnio-ciężkiego.
W 1997 roku rozpoczęto pracę restytucyjną nad
polską kurą czubatą. Dzięki intensywnej i zorganizowanej pracy hodowlanej
udało się w znacznym stopniu odtworzyć, nie tylko
Czubatki polskie brodate, ale również Czubatki polskie bezbrode białoczube – nadal przez większość Polaków mylnie nazywanych nazwą nadaną im
na pamiętnym Kongresie
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Dreźnieńskim, uzyskując
w dalszej pracy hodowlanej
wiele interesujących, nowych
odmian barwnych. Pierwsze Czubatki polskie brodate i bezbrode zostały sprowadzone z Anglii, gdzie z racji
wyjątkowego od lat zamiłowania do tej rasy kur, zachowały się w niemalże niezmienionej formie – identycznej
jak na rycinach sprzed ponad
wieku, co znacznie ułatwiło dalszą pracę nad odtwarzaniem tej rasy i przywracaniem jej na polskie tereny a już w 2004 r., została
po raz pierwszy oficjalnie
zaprezentowana na wystawie w Worth, gdzie uzyskała tytuł championa. Kolejne
tytuły zdobywała na Europejskich wystawach w Ede,
Pradze, Lipsku i Brugii
oraz Klubowych wystawach
w Niemczech, Czechach
i na Węgrzech, znajdując na
każdej z nich bardzo wysokie uznanie jako nasza rodzima Czubatka polska brodata.
W obecnych latach powstało
wiele nowych odmian barwnych, m.in.: czekoladowa,
żółta i kuropatwiana, gdzie
dwie ostatnie zostały oficjal-
nie zarejestrowane w lutym
2009r.
Znaczne osiągnięcia
w przywracaniu na polskie
tereny Czubatki polskiej
bezbrodej (białoczubej)
uzyskał również Markus
Kurspiot, który swą pracę
hodowlaną nad tą rasa rozpoczął w 2003r., efekty tej pracy
były wielokrotnie nagradzane zarówno na polskich, jak
i zagranicznych wystawach
drobiu. Do uzyskanych przez
Niego nowych odmian barwnych, należą m.in. czekoladowa biało-nakrapiana, czekoladowa jastrzębiata, khaki
biało-nakrapiana i khaki
jastrzębiata.
W 2005r., została rozpoczęta praca restytucyjna nad
odtworzeniem Czubatki
Dworskiej, zwanej również
pospolitą, polską kurą dworską lub szlachecką. W oparciu
o źródła historyczne i dostępne ryciny z minionych wieków,
Stanisław Roszkowski osobiście rozpoczął poszukiwania
na terenie Polski materiału
wyjściowego, mającego posłużyć do odtwarzania rasy. Przełomowym momentem w tej
pracy było odnalezienie przez
Polskie kury czubate współcześnie - czubatka polska
brodata złocista, A. Jędraszek
Polskie kury czubate współcześnie - czubatka polska
białoczuba, A. Jędraszek
Łukasza Włodarczyka, pary
kur z brodą i o różyczkowym
grzebieniu, gdzie szczególnie
kogut, odtąd zwany „Bażancikiem”, wykazywał wiele
cech dawnych kur czubatych
z polskich Dworów i mimo,
że z racji ewoluowania obrazu Czubatki szlacheckiej jaka
zachodziła przez wiele lat,
nie mógł stanowić ich wiernej kopii, posłużył za protoplastę dla nowej rasy – Czubatki Dworskiej. Potwierdzenie
obrania właściwej drogi przy
odtwarzaniu Czubatki Dworskiej, Stanisław Roszkowski
znalazł w „De Hoenderrassen” R. Houwinka z 1914r.,
oraz na zdjęciu koguta bursztynowego, znajdującego się
w Muzeum w Szreniawie
pod Poznaniem, do złudzenia przypominającego wspomnianego wyżej „Bażancika”.
Oficjalnie jako nowa polska
rasa - Czubatka Dworska – po
przejściu trzyletniej procedury, została uznana w dniu 7
lutego 2009r. Dotychczas jedyną uznaną odmianą barwną jest bursztynowa, trwają jednak prace nad innymi,
m.in. kuropatwianą, czarną
i jastrzębiatą.
Trwają planowe prace
restytucyjne nad odtworzeniem i przywróceniem
Czubatki staropolskiej i Gołoszyjki polskiej, w których
mam przyjemność uczestniczyć.
W obecnych czasach
znacznie zwiększyło się zainteresowanie polskimi kurami czubatymi i zrozumienie ogromnej wartości dziedzictwa narodowego, przede
wszystkim na terenie naszego kraju, co miejmy nadzieję
zaowocuje dalszym udoskonaleniem poszczególnych ras
oraz co najważniejsze świadomością ich pochodzenia
i właściwego nazewnictwa.
Jest więc ogromna nadzieja na powodzenie nie tylko
przywrócenia polskich kur
czubatych do ich dawnej
świetności ale również na
wzmocnienie ich znaczenia dla Polski – niewątpliwie trudna i burzliwa historia tych ras jest najlepszym
tego dowodem.
Agnieszka Jędraszek
kwiecień-czerwiec 2013
37
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Czubatka Dworska
- opinie hodowców
dobre dostosowanie się kur do
niedogodności naszego klimatu, spokojny charakter, dobrą
nieśność a więc wszystkie te
cechy jakie powinny charakteryzować kurę użytkową.
Czego chcieć więcej – kura
użytkowa, która przyciąga
swoim wyglądem..
Tak koledzy
hodowcy opowiadają
o swoich dworkach:
Hod. Marek Leonowicz
Oryginalna polska rasa
wyselekcjonowana przez
Stanisława Roszkowskiego z kur wiejskich pozyskanych w latach 2005 – 2008
w centralnej Polsce. Swoim
wyglądem nawiązuje do staropolskich kur czubatych przedstawianych na rycinach z przełomu XIX i XX wieku…
...Rasa bardzo dobrze przystosowana do środkowoeuropejskich, surowych warunków
klimatycznych…
…Przeznaczona dla szerokiego grona użytkowników,
począwszy od gospodarstw
farmerskich, agroturystycznych, aż do niewielkich zagród
przydomowych.
/Wzorce część I drób rasowy/
Tyle teorii. Przyjrzyjmy się
jak w praktyce potoczyły się losy tej starej – nowej
polskiej rasy. Trzeba przyznać, że jak na stosunkowo
krótki okres od pojawienia się
i zarejestrowania, zyskała ona
już wielu sympatyków. Krąg
hodowców zainteresowanych posiadaniem w swoich
38
kwiecień-czerwiec 2013
kurnikach czubatki dworskiej
ciągle powiększa się. Daje się
to zauważyć na wystawach
i pokazach, szczególnie tych
w terenie, gdzie dworka wraz
z zielononóżką staje się kurą
atrakcyjną dla tych, którzy są
już z lekka znudzeni widokiem na podwórku wyłącznie tzw. towarówek. Coraz
większą popularność zyskuje również wśród hodowców
hobbystów. Doskonale świad-
Hod. Marek Leonowicz
czy o tym ciągle żywy temat na
forum internetowym Woliery
gdzie hodowcy dworki dzielą się własnymi doświadczeniami i pokazują osiągnięcia
hodowlane, wstawiając masę
zdjęć swoich coraz to piękniejszych pupili.
Kiedy poprosiłam kolegów
hodujących czubatki dworskie aby wypowiedzieli się na
ich temat, opinie były bardzo
podobne. Wszyscy podkreślali
Czubatki dworskie hoduje od
trzech sezonów .Pierwsze stado
kupiłem od p. Roszkowskiego.
Dwadzieścia kurek i cztery
koguty, wszystkie kuropatwiane. Część stada przekazałem p.
Anicie Tęczy i p. Leonardowi
z Brodnicy. W tym roku otrzymałem od p . Stanisława kolejne stadko, którego część: dwa
koguty i siedem kurek przekazałem do skansenu w Olsztynku.
Kurki wystawiałem na wystawach w Warszawie, Białymstoku, Mszczonowie Brodnicy .
Wszędzie towarzyszyło im duże
zainteresowanie. Na tym etapie
hodowli powtarzalność nie jest
duża, więc rozdaje osobniki
nie spełniające cech rasy. Chętnych jest dużo więcej niż mam
kurczaków. Praca hodowlana
jest wdzięczna ponieważ kurki
są łatwe w hodowli ,odporne
i dobrze znoszą nasze warunki
klimatyczne. W tym roku zostałem koordynatorem w stowarzyszaniu Czubatka Polska
barwy kuropatwianej. Zapraszam do współpracy, podzielę
się materiałem hodowlanym.
Oczywiście tylko z członkami
stowarzyszenia.
Marek Leonowicz
Moja przygoda z czubatką
dworską zaczęła się kilka lat
temu w momencie, gdy pierwszy kogut tej rasy pojawił się
w moim kurniku. Kura łącząca jednocześnie cechy użytkowe z atrakcyjnym wyglądem,
a do tego „nasza” – krajowa,
stała się dla mnie swoistym
priorytetem.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Hod. Jarosław Toruński
Hodowlę rozpocząłem od
stadka złożonego z oryginalnego koguta dworskiego połączonego z kilkoma kurami w typie
„staropolskim” z mniejszym,
bądź większym czubem,
prostym lub różyczkowym
grzebieniem itp. Jak łatwo się
domyśleć, potomstwo w pierwszym pokoleniu było różnorodne zarówno pod kątem
barwy jak i pokroju. Jednocześnie odchowywałem kurczęta
pochodzące z połączenia koguta dworskiego z kurami przeznaczanymi do chowu przyzagrodowego (m.in. karmazyn,
zielononóżka kuropatwiana).
Efekty w obydwu przypadkach
były podobne z tym, że kurki
mieszańcowe charakteryzowała nieco wyższa nieśność
(efekt heterozji) w porównaniu do kurek po matkach
w typie „staropolskim”. Dzięki uprzejmości pana Stanisława Roszkowskiego, udało
Hod. Jarosław Toruński
Hod. Jarosław Toruński
mi się zdobyć kilka oryginalnych kur i kogutów dworskich.
Dało to możliwość założenia
kolejnych linii. Pracę hodowlaną prowadzę od kilku lat
z zadowalającymi efektami.
Co roku odchowuję od kilkudziesięciu do nieco ponad setki
kurcząt, z których do dalszej
hodowli selekcjonuję jedynie
kilka sztuk oraz ptaki rezerwowe. Kurczęta odznaczają
się dość wysoką odpornością
na choroby oraz nie są zbyt
problematyczne w odchowie.
Kurki rozpoczynają nieśność
stosunkowo wcześnie, a rocznie uzyskuję średnio od całego stada nieco ponad 180 jaj.
W czubatce dworskiej
drzemie bardzo duży potencjał, ponieważ łączy w sobie
cechy kury ogólnoużytkowej
z niezwykle dekoracyjnym
wyglądem. Miejmy nadzieję,
że w przyszłości kury tej rasy
znajdą stałe miejsce nie tylko
w kurnikach hodowców-pasjonatów, ale również w gospodarstwach ekologicznych
bądź zajmujących się agroturystyką. Wyrazy uznania dla
hodowców, którzy podjęli się
tej ciężkiej i starannej pracy.
Jarosław Toruński
Kur y kuropatw iane
i bursztynowe dostałem od
wybitnych hodowców – p.
Stanisława Roszkowskiego, jak również od p. Marka
Leonowicza. Jestem bardzo
zadowolony, gdyż są to kury
bardzo łagodne, spokojne,
bardzo dobrze się niosą. Są
odporne na nasze często złe
warunki klimatyczne. Bardzo
podobają się odwiedzającym
mnie wiejskim hodowcom.
Wyglądem przypominają mi
kury z okresu mojego dzieciństwa, z lat sześćdziesiątych,
kiedy przyjeżdżając na wieś
obserwowałem czubatki takie
jak dzisiejsza czubatka dworska. Budziły duże zainteresowanie, chociaż w tym czasie
na wsiach nie były rzadkością.
Szczerze polecam wszystkim hodowcom. Warto hodować i warto promować – przecież to nasze - polskie!
Leonard Belke
Patrząc na to jak dworka „zagospodarowała się” na
polskich podwórkach, możemy być już chyba spokojni o jej przyszłość. Prace nad
udoskonalaniem, zyskiwaniem
pełnej powtarzalności oraz nad
tworzeniem czubatki dworskiej
o barwie kuropatwianej, to
jeden z najważniejszych punktów w programie hodowlanym
SHDR Czubatka Polska.
I tak jak napisał kolega
Leonard - warto i trzeba, bo
to nasze – polskie.
Wanda Rakoczy
Hod. Jarosław Toruński
kwiecień-czerwiec 2013
39
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Kurka z mojego podwórka,
czyli organizacja chowu przydomowego kur
K
ury są zwierzętami
wszystkożernymi,
jednak wymogi dotyczące koncentracji składników pokarmowych i jakości
pasz stosowane w ich żywieniu są znacznie wyższe niż
w przypadku pozostałych
zwierząt gospodarskich.
Odznaczają się one krótkim
i mało pojemnym przewodem pokarmowym, a przy
tym szybką przemianą materii, intensywnym wzrostem
i dużą produkcyjnością. Ze
względu na te cechy w żywieniu kur należy stosować pasze
bogate w różnorodne i dobrze
przyswajalne składniki pokarmowe, witaminy oraz aminokwasy. Dodatkowo dawka
powinna być lekkostrawna, aby nie zaburzała pracy
przewodu pokarmowego
ptaków. Potrzeby pokarmowe kur zmieniają się wraz
z wiekiem, masą ciała, okresem produkcyjności i temperaturą otoczenia.
Część 4.
Podstawy
żywienia kur
W prawidłowym żywieniu
ptaków należy zwrócić szczególną uwagę na odpowiedni
poziom energii metabolicznej, białka ogólnego, włókna
surowego, witamin, aminokwasów i składników mineralnych w podawanej paszy
oraz wody. Dzienna dawka
paszy powinna zawierać taką
ilość składników odżywczych,
aby całkowicie pokryć zapotrzebowanie bytowe i produkcyjne kur.
Białko ogólne
Białka są głównym budulcem organizmu, dlatego zaliczane są do najważniejszych
składników pokarmowych.
Istotnie wpływają na strukturę i prawidłowe funkcjonowanie wszystkich tkanek.
Od morfologii pojedynczych
komórek, mięśni, organów po
działalność odpornościową,
hormonalną i enzymatyczną,
40
kwiecień-czerwiec 2013
a w skrajnych przypadkach
energetyczną.
Białko stosowane w żywieniu drobiu powinno być
pełnowartościowe, o zbilansowanym składnie aminokwasowym. Drób do syntezy
białka ciała oraz jaj potrzebuje około 20 różnych aminokwasów. Obliczając zapotrzebowanie ptaków na poziom
białka ogólnego (%) należy
wziąć pod uwagę wiek kur,
rozwój masy ciała, konieczność odbudowy tkanek,
wzrost piór, poziom nieśności oraz wielkość dziennego spożycia paszy. Kompletny zestaw aminokwasowy
wymagany jest w żywieniu szybko przyrastających
młodych ptaków, dla pozostałych grup drobiu jest on
zminimalizowany do pięciu
aminokwasów takich jak:
lizyna, metionina, cystyna,
tryptofan, treonina.
Niedobór białka prowadzi do zahamowania rozwoju i produkcji jaj oraz wychudzenia i wyczerpania organizmu, mimo dostarczenia
odpowiedniej ilości pozostałych składników pokarmowych. Nadmiar białka w paszy
powoduje gorsze jego wykorzystanie i wymaga większych
nakładów energetycznych na
strawienie.
Ze względu na pełny skład
aminokwasów w żywieniu
drobiu zaleca się stosowanie
białek pochodzenia zwierzęcego tj. mleka, twarogu, jaj,
ryb oraz robaków i owadów
(zbieranych przez ptaki na
wybiegu). Białka występujące
w roślinach są mniej wartościowe, natomiast używanie
ich znacznie obniża koszty
utrzymania własnego stada.
Zazwyczaj są to śruta poekstrakcyjne sojowa (powyżej
47% białka ogólnego), rzepakowa (30-39% białka ogólnego), słonecznikowa z nasion
obłuszczonych (50-70%
białka ogólnego), arachidowa (40-50% białka ogólnego). Mogą być stosowane
w 13-30% składu mieszanki.
Energia metaboliczna
Jest konieczna do prawidłowego funkcjonowania
organizmu ptaka. Wykorzystywana jest w celach:
podtrzymywania procesów
życiowych, produkcyjnych
i zapasowych. Zawartość
energii przedstawia się
w jednostce tzw. pozornej
energii metabolicznej (EMN),
wyrażonej w kilokaloriach
(kcal) oraz megadżulach
(MJ) w kg paszy. Jeden MJ
energii to 239 kcal. Wartość
energetyczna mieszanki
zależna jest od masy ciała
ptaka, intensywności nieśności oraz temperatury otoczenia. Źródłem energii dla kur
są węglowodany i tłuszcze
zawarte w dawce.
Pasze węglowodanowe
są podstawowym źródłem
energii dla drobiu grzebiącego, zawierają znaczne ilości
skrobi i innych cukrów. Kury
żywione są głównie ziarnem
zbóż, które stanowi 60-80%
komponentów mieszanek. Nie
należy stosować monodiety,
gdyż w stosunku do potrzeb
pokarmowych drobiu ziarna
ubogie są w białko, zawierają za małe ilości metioniny, lizyny, cystyny, treoniny
i tryptofanu. Charakteryzuje
je wysoka zawartość skrobi,
a także włókna pokarmowego,
które ogranicza przyswajalność pozostałych składników
pokarmowych. W tym celu
zaleca się śrutowanie ziaren
lub stosowanie dodatków
enzymatycznych rozkładających włókno. Przykładowe
pasze wysoko węglowodanowe stosowane w żywieniu kur
to: kukurydza (14,5 MJ energii
w kg paszy), pszenica (12,3 MJ
energii w kg paszy), pszenżyto
(12,6 MJ energii w kg paszy),
owies nagi (13,5-14 MJ energii
w kg paszy).
Pasze bogate w tłuszcze
dostarczają dwa razy więcej
energii niż węglowodanowe.
Dodatkowo uzupełniają dietę
kur w witaminy rozpuszczalne w tłuszczach: A, D, E, K.
Do tych pasz zalicza się pełne
mleko, ziarna kukurydzy
i owsa oraz zielonki z młodych
roślin. Należy starannie przechowywać tego typu pasze,
gdyż tłuszcze w nich zawarte
szybko jełczeją i mogą powodować zatrucia u kur.
Włókno surowe
Mianem tym określa się
procentowy udział polisacharydów nieskrobiowych, celulozy i ligniny w paszy. Włókno
surowe jest w nikłym stopniu
trawione przez ptaki w jelitach ślepych. Spowodowane
jest to krótkim czasem przebywania pokarmu w tym
odcinku przewodu pokarmowego. Strawność włókna u drobiu grzebiącego nie
przekracza 7-8%, natomiast
u ptaków wodnych jest znacznie wyższa około 30%. Minimalny poziom włókna surowego w paszy wynosi 2%.
Jego udział jest konieczny,
gdyż wpływa na prawidłową
perystaltykę jelit. Ilość włókna
w dawce uzależniona jest od:
dodatków enzymów paszowych, wieku ptaków i procentu nieśności (wraz z wzrostem
nieśności, zapotrzebowanie na
włókno surowe maleje).
Witaminy
Są to niezbędne do prawidłowego funkcjonowania
całego ustroju organiczne
związki chemiczne, zaliczane
do substancji egzogennych.
Dostarczane są wraz z pożywieniem lub wodą, gdyż same
nie syntetyzują się w organizmie. Zapotrzebowanie kur
na witaminy jest niewielkie,
ale konieczne do regulacji
wielu procesów zachodzących w organizmie. Przedawkowanie, niedobór czy brak
witamin, może prowadzić do
wystąpienia niektórych jednostek chorobowych np. hiperwitaminozy, hipowitaminozy, awitaminozy. Optymalny
poziom witamin podawanych
w paszy dla kur wpływa nie
tylko na zdrowotność osobniczą, ale także jest czynnikiem
regulującym wyniki lęgów.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Sole mineralne
Składniki mineralne są
niezbędne do prawidłowego
funkcjonowania organizmu
ptaków, wpływają na: rozwój,
reprodukcję oraz zdrowotność. Zaliczamy do nich takie
pierwiastki jak: wapń (Ca),
fosfor (P), chlor (Cl), magnez
(Mg), potas (K), sód (Na),
żelazo (Fe), cynk (Zn), miedź
(Cu), mangan (Mn), molibden
(Mo), jod (J), fluor (F), chrom
(Cr), selen (Se), kobalt (Co),
siarka (S). W praktyce należy
często uzupełniać niedobory składników mineralnych
w diecie kur.
Wapń jest podstawowy
składnik budulcowy kości
oraz skorup jaj. Dodatkowo
bierze udział w procesach
krzepnięcia krwi, regulacji
rytmu serca i ciśnienia tętniczego, utrzymania równowagi kwasowo-zasadowej, przewodzenia impulsów nerwowych, mechanizmie skurczu
mięśni, przepuszczalności
błon komórkowych i wchłaniania witaminy B12. Nadmiar
wapnia w dawce pogarsza
smakowitość paszy i jakość
uzyskiwanych jaj. W okresie nieśności zwiększa się
zapotrzebowanie kur na ten
składnik. W paszach roślinnych znajdują się niewielkie ilości, nieprzyswajalnego dla ptaków Ca. Optymalnym źródłem soli wapnia są
rozdrobnione skorupy jaj,
muszle ślimaków i małży.
Zawierają one około 95-97%
węglanu wapnia (CaCo3). Dla
kurcząt zawartość wapnia
w paszach powinna wynosić
0,9%, dla dorosłych ptaków
około 3,5%.
Niezbędnym substratem
prawidłowej diety drobiu
grzebiącego jest fosfor. Wchodzi on w skład kośćca, skorupy jaj, związków wysokoenergetycznych, kwasów nukleinowych, błon komórkowych, kefaliny, lecytyny i krwi.
Reguluje procesy anaboliczne i kataboliczne w ustroju.
W żywieniu kur istotną rolę
odgrywają wzajemne stosunki ilościowe obydwu pierwiastków tj. wapnia i fosforu. Minimalne zapotrzebowanie kurcząt na przyswajalny
fosfor wynosi 0,45% zawartości paszy, a stosunek wapnia
do fosforu powinien stanowić
2 : 1. Dla kur niosek parametry te znacznie się zmieniają- stosunek wapnia do fosforu powinien wynosić 12 : 1.
W paszach roślinnych znajduje się około 30% przyswajalnego fosforu.
Pasze stosowane
w żywieniu
W żywieniu kur niosek
głównie stosuje się pasze
pochodzenia roślinnego.
Nie pokrywają one jednak
całkowicie zapotrzebowań na
składniki pokarmowe ptaków.
W chowie przydomowym
pasze stosowane w żywieniu
kur można podzielić na kilka
grup ziarna i nasiona, pasze
przemysłowe pochodzenia
roślinnego, pasze przemysłowe pochodzenia zwierzęcego,
zielonki, susze z roślin zielonych, warzywa oraz inne pasze
stosowane w celu zróżnicowania i wzbogacenia diety.
Ziarna i nasiona
Kukurydza: Ziarna kukurydzy zawierają duże ilości składników odżywczych. Posiadają
około 10% białka ogólnego,
14,5 MJ energii/kg, 4-5%
tłuszczu i 2% włókna surowego. Karotenoidy pochodzące
z ziaren kukurydzy nadają
intensywną żółtą barwę żółtka jaj i skóry ptaków. Ziarna
te są chętnie zjadane i dobrze
trawione przez kury. Poda-
wana w zbyt dużych ilościach
może powodować nadmierne
otłuszczenie ptaków.
Sorgo: Ograniczenia dotyczące procentowego udziału w paszy kierowane są do
odmian o wysokiej zawartości
tanin tj. powyżej 3%. Taniny
zmniejszają strawność białka oraz mogą przyczyniać się
do gorszej mineralizacji kości.
Odmiany o niskiej zawartości
tych szkodliwych związków
mają wartość pokarmową
zbliżoną z kukurydzą.
Pszenica: W kilogramie
pszenicy znajduje się około
10-14% białka ogólnego, 12,3
MJ energii i 2,5-3% włókna
surowego. Jest ona chętnie pobierana przez ptaki
i dobrze trawiona. W dawce
pokarmowej powinna stanowić około 40%.
Jęczmień: Ziarniak oplewiony jęczmienia zawiera
dużo włókna surowego oraz
substancji antyżywieniowych.
Powodują one lepkość treści
przewodu pokarmowego
i wodnistość odchodów.
W kilogramie ziarna znajduje się 9-14% białka ogólnego,
12,3 MJ energii i 4,8-6% włókna surowego. Jęczmień może
być podawany w 10% dla
młodych kurcząt, dla ptaków
od 4. tygodnia życia w ilości
do 20%, kurom do 40% dawki
pokarmowej.
Owies: Odmiany tradycyjne charakteryzuje duża
zawartość włókna surowego około 10%, co obniża jego
wartość energetyczną. Owies
nagi natomiast zawiera około
11% białka ogólnego, 13,514 MJ energii i zachęcający
skład chemiczny, przez co jest
częściej stosowany. Jego ziarna
zawierają więcej niż pozostałe
zboża tłuszczu i rozpuszczalnych w nim witamin. Dodatkowo pobudzają przemianę
materii u ptaków.
Żyto: Zawiera szkodliwe
dla drobiu związki (alkilorezorcyrole i pentozany). Jest
niechętnie pobierane przez
ptaki, powoduje biegunki.
W przypadku kurcząt wpływa na zahamowanie wzrostu
i nie należy go stosować. Po
ześrutowaniu: dla młodzieży może stanowić do 10%
mieszanki, dla niosek do 20%.
Nie wolno podawać go z połączeniu z ziarnami pszenżyta.
Otręby żytnie nie znajdują
zastosowania w żywieniu kur.
Pszenżyto: Charakteryzuje je wyższa zawartość białka niż w pszenicy i innych
zbożach, a także w większym
stopniu niż żyto przydatne
jest w skarmianiu kur. Stosuje się je w ilościach: do10% dla
kur młodych, do 20% dla kur
powyżej 4. tygodnia życia oraz
do 40% dla niosek w dawce
żywieniowej. Pszenżyto może
zawierać od 9 do 16% białka
ogólnego. Otręb pszenżytnich
nie podaje się kurom.
kwiecień-czerwiec 2013
41
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
go lub 100 g maślanki, czy
50 g serwatki. Skarmianie
mlekiem może odbywać się
tylko i wyłącznie z udziałem
świeżych przetworów.
Twaróg: Jest paszą bogatą w białko, wapń i witaminy. Zaleca się go głównie
w żywieniu piskląt. Twaróg
chudy może stanowić około
15 g dziennej porcji przypadającej na nioskę.
Treści jaj: Gotowane jaja
podobnie jak twaróg odznaczają się wysoką wartością
odżywczą. Jednak ze względu na duże koszty związane
z podawaniem tej paszy, używa
się jej tylko w pierwszych
dniach wychowu piskląt.
Zielonki i susze
z zielonek
Nasiona roślin strączkowych: Są to pasze o wysokiej
zawartości białka (22-45%),
zalicza się do nich: bobik,
groch, łubin słodki, soja,
peluszka. Jednak ze względu
na pokaźne ilości substancji
szkodliwych stosowanie ich jest
ograniczone. W dawce żywieniowej dla ptaków do 4. tygodnia nie powinny przekraczać
5%, dla kur starszych 10-15%.
Podawane surowo mają właściwości zatwardzające i są słabo
strawne, po uparowaniu są
lepiej przyswajane.
Nasiona rzepaku ”00”:
Zawierają od 24 do 35% białka. Niestety bogate są także
w substancje obniżające strawność paszy i szkodliwe związki
toksyczne. Ilość nasion rzepaku w dawce pokarmowej dla
kurek do 4. tygodnia życia
i niosek nie może przekraczać 10%.
Pasze przemysłowe
pochodzenia
roślinnego
Drożdże: Są doskonałym
źródłem łatwostrawnego
białka (44-47%) i witamin
rozpuszczalnych w wodzie,
głównie biotyny i kwasu foliowego. Białko drożdży ubogie
jest w aminokwasy siarkowe
lecz bogate w kwasy nukleinowe, które przy nadmiernym
spożyciu mogą powodować
zaburzenia metaboliczne
u młodych ptaków. Literatu-
42
kwiecień-czerwiec 2013
ra podaje, że można stosować 3% dodatek drożdży
pastewnych w paszach dla
kurcząt do 2. tygodnia życia.
W przypadku kur dorosłych
może on wynosić 6%. Drożdże
piekarnicze można podawać
w pierwszych tygodniach
wychowu w dawce od 1 do 3
g na 10 sztuk. Nadmiar drożdży w dawce pokarmowej
powoduje biegunki. Drożdży
parafinowych nie stosuje się
w żywieniu ptaków.
Śruta poekstrakcyjna sojowa: Zaliczana do pasz typowo
białkowych, o zawartości białka
ogólnego powyżej 47% i małym
udziale włókna surowego (około
3%). Charakteryzuje je wysoka
zawartość fosforu, średnio dwa
razy większa niż w przypadku
zboża. Wartość energetyczna
śruty mieści się w przedziale od
9 do 11 MJ. Jest chętnie zjadana
przez ptaki. Stosowana w żywieniu kurcząt powinna zostać
wzbogacona w metioninę.
Śruta poekstrakcyjna rzepakowa: Zawiera duże ilości białka
(30-39%) i włókna. W porównaniu do śruty poekstrakcyjnej
sojowej zawiera większe ilości
metioniny, ale mniejsze lizyny. W mieszankach dla niosek
znoszących jaja o skorupach
białych śruta poekstrakcyjna
rzepakowa może stanowić
do 15%. Natomiast w przypadku niosek produkujących
jaja o brązowych skorupach
już przy 10% udziale śruty
w mieszance odnotowuje się
nieswoisty, rybi smak i zapach
jaj. Gorzki smak śruty sprawia,
że ptaki niechętnie ją pobierają.
Śruta poekstrakcyjna
słonecznikowa: Wytworzona z nasion obłuszczonych
zawiera 34-40% białka ogólnego i 12% włókna surowego, podczas gdy uzyskiwana
z nieobłuszczonych tylko
28% białka ogólnego i aż 24%
włókna surowego. Śruta bogata jest w wapń i fosfor, uboga
w lizynę.
Śruta poekstrakcyjna
arachidowa: Otrzymywana
jest z orzechów ziemnych
o różnym stopniu obłuszczonych. Posiada duże ilości
białka ogólnego tzn. 40-50%,
natomiast skąpa jest w lizynę,
metioninę i treoninę. Jej udział
w mieszance może stanowić
nie więcej niż 5-8%.
Pasze przemysłowe
pochodzenia
zwierzęcego
Mleko: Jest najbardziej
wartościową paszą pochodzenia zwierzęcego. Może być
podawane w każdej postaci.
Mleko odtłuszczone w proszku stanowi 10% uzupełnienie
mieszanek suchych w białko.
W pierwszych dniach wychowu stosuje się mleko pełne,
zsiadłe. Dziennie na nioskę
można przeznaczyć około
150 g mleka odtłuszczone-
Stanowią zasobne źródło
składników odżywczych (białka, witamin i soli mineralnych)
dla drobiu grzebiącego. Za
najcenniejsze uważa się zielonki z młodych, niezdrewniałych roślin, zwłaszcza lucerny,
koniczyny, saradeli, pokrzyw
oraz mieszanki tych roślin
z młodym rajgrasem angielskim. Dziennie kura spożywa
od 20 do 50 g świeżej zielonki.
Dla kurcząt stosuje się zielonki z dodatkami: krwawnika,
srebrnika, mleczu, pięciornika,
szczypioru, pietruszki, cykorii i piołunu. Na wybiegach
przydomowych dla kur należy
stosować gatunki traw odporne
na obdziobywanie np. mietlicę
białą lub kostrzewę czerwoną.
Jesienią powinno stosować
się drobno pocięte zielonki
z warzyw. Zimą natomiast zalecane są susze z zielonek. Należy
przeznaczyć około 3,5-4,5 kg
zielonki na wytworzenie 1 kg
suszu. Dzienne spożycie suszu
wynosi 5-10g na jedną kurę.
Warzywa
Są bardzo ważnym komponentem pokarmu drobiu grzebiącego. Traktuje się je jako
źródło witamin, błonnika
i składników mineralnych.
Odznaczają się wysoką wartością biologiczną i dietetyczną. W chowie przydomowym
najczęściej stosuje się rośliny
okopowe takie jak psianka
ziemniak, marchew zwyczajna
oraz burak zwyczajny.
Psianka ziemniak pochodzi z Ameryki Południowej,
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
jest to gatunek bylin zaliczany do rodziny psiankowatych,
uznawany za najtańszą paszę
węglowodanową. W 2004
roku w Krajowym Rejestrze
Odmian odnotowano 118
odmian ziemniaka. Jego
wartości odżywcze przedstawiają się następująco: wartość
energetyczna waha się od 69
do 84 kcal, zawartość białka
wynosi 2%, węglowodany
stanowią 19%. Surowa skrobia jest ciężkostrawna, dlatego
przed skarmieniem zaleca się
uparowanie, ugotowanie lub
zakiszenie ziemniaczanych
bulw (pozostałe części rośliny są trujące). Przetworzone
ziemniaki można podawać
kurom dopiero od 5 tygodnia
życia, w dziennej dawce od 10
do 50 g na sztukę.
Marchew zwyczajna to
bardzo pospolity gatunek
rośliny z rodziny selerowatych. Stanowi doskonałe
uzupełnienie diety ptaków
w okresie jesienno-zimowym. Korzeń marchwi bogaty jest w odżywcze węglowodany (4-10%), witaminy
(B1, B2, B6, C, E, H, K, PP),
sole mineralne (wapń, żelazo, miedź, fosfor) oraz karoteny. Wartość energetyczna
100 g marchwi wynosi 33-35
kcal. W żywieniu kurcząt
stosuje się marchew tartą
w ilościach od 10 do 20 g na
sztukę. Młodzieży podaje się
marchew siekaną w dawce od
20 do 40 g na sztukę. Kurom
dorosłym korzenie marchwi
podawane są w całości,
w dziennej dawce nie przekraczając 50 g na sztukę.
Burak zwyczajny to pospolity w Polsce gatunek z rodziny
komosowatych. W żywieniu
drobiu stosowane są odmiany
korzeniowe (burak cukrowy,
ćwikłowy i pastewny). Skarmiane są głównie w okresie
zimowym, w dawkach dziennych do 30 g na dorosłego
ptaka lub do 10 g na kurczę
od 4. tygodnia życia.
kiem żywieniowym bogatym
w sole mineralne, witaminy
(zwłaszcza witaminę E) oraz
karoten. Świeże lub suszone
igliwie przed podaniem należy rozdrobnić. Stosowane jest
w porcjach od 5 do 7 g na
sztukę (dziennie). Dodatkowo
w żywieniu przydomowego
stada kur wykorzystywane są
wszelkiego rodzaju odpadki kuchenne. Stosowane są
w dowolnych ilościach stanowią, bowiem urozmaicenie
diety ptaków. Należy skarmiać
je na świeżo.
Dodatki paszowe
Poza podstawowymi
składnikami pokarmowymi
w żywieniu drobiu stosuje
się także różnorodne dodatki
paszowe. Oddziałują one na
przyswajalność składników
pokarmowych oraz zdrowotność i produkcyjność ptaków.
Poprawiają smak, zapach,
konsystencję i trwałość pasz.
Korzystanie z dodatków paszowych musi być bezpieczne
zarówno dla zdrowia ptaków
jak i konsumentów produktów
drobiarskich. Do dodatków
paszowych zaliczane są:
- d odatki mineralno-witaminowe: MM, MM-D,
Formosa, Avimix, Paszowit,
Calwet,
- Biotan-2, Pozbac MMD wit,
Soldrowit, Dolfos D, Polfamiks A, Polfamiks DG-1,
- Polfamiks DG-2;
- stymulatory wzrostu: probiotyki, prebiotyki, enzymy,
kwasy, zioła i ekstrakty;
- enzymy paszowe: fitazy,
glikozydazy, proteazy;
- dodatki poprawiające smak
i zapach paszy;
- barwniki naturalne i syntetyczne;
- konserwanty i detoksykanty:
kokcydiostatyki, przeciwutleniacze, zioła.
Szczególną uwagę należy zwrócić na dodatki paszowe pochodzenia naturalnego, zwłaszcza zioła. W Polsce
wytwarza się około 16-20%
światowej produkcji roślin
zielarskich. Jest to obszerna grupa roślin zawierająca
substancje czynne o wyznaczonej aktywności biologicznej i zatwierdzonym działaniu fizjologicznym. Znajdujące się w nich bioaktywne
substancję ściśle oddziałują
na organizm ptaków. Wykazują działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe oraz
przeciwpasożytnicze, poprawiając funkcjonowanie układu
immunologicznego (jeżówka,
rozmaryn, lebiodka, szałwia).
Normują apetyt oraz polepszają aktywność układu pokarmowego, pobudzając lub tłumiąc
metabolizm organizmu (mięta
pieprzowa, mniszek lekarski,
rumianek pospolity, szałwia
lekarska, tymianek właściwy).
Dodatkowo korzystnie wpływają na poprawienie walorów
smakowo-zapachowych pasz
(melisa, dziurawiec, czosnek,
krwawnik), przez co kury chętniej je pobierają. Rośliny zielarskie poprawiają także, jakość
uzyskiwanych produktów
drobiarskich.
Woda
Jest koniecznym komponentem dawek pokarmowych
dla drobiu. Zapotrzebowanie
ptaków na wodę w warunkach
optymalnych wynosi 2-3 ml/g
spożywanej paszy w formie
sypkiej, w przypadku podawania granulatu zapotrzebowanie
to jest większe. Ilość spożywanej wody zależna jest także od:
temperatury otoczenia, składu
paszy i stanu fizjologicznego
ptaków.
Woda stosowana w pojeniu ptaków powinna spełniać kryteria wody pitnej, nie
może zawierać bakterii E. coli,
salmonelli, paciorkowców oraz
gronkowców patogennych.
Dopuszcza się udział do 3 g
związków rozpuszczalnych
w litrze.
Ewelina Łucja
Lewandowska
Materiały źródłowe
dostępne u autorki.
W następnym artykule
kilka słów o prawidłowo
prowadzonym wychowie
i nieśności kur.
Inne pasze stosowane
w żywieniu
Oprócz wyżej wymienionych pasz w żywieniu drobiu
przydomowego stosuje się
także igliwie (sosnowe bądź
jodłowe), które pozytywnie
wpływa na nieśność. Jest
ono wartościowym dodatkwiecień-czerwiec 2013
43
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Przygotowanie królików do wystawy
B
ędąc wielokrotnie na wystawach, patrząc na pracę sędziów,
rozmawiając z nimi zauważyłem,
że króliki prezentowane na wystawach
często nie są w odpowiedni sposób przygotowane. Warto by zadać sobie teraz
pytanie w jaki sposób przygotowujemy
swoje króliki do wystawy. Czy w ogóle
to robimy? Czy robimy to w odpowiedni
sposób? Musimy zdawać sobie sprawę że,
przygotowania do wystawy jest bardzo
istotne i ma duży wpływ na ocenę danego
osobnika. W moim artykule przedstawię
kilka przemyśleń na ten temat. Oczywiście nie będzie to żadne kompendium
wiedzy. Będzie to krótki esej, w którym
postaram się nieco przybliżyć moje
praktyki dotyczące przygotowywania
królików do wystawy.
Od czego zacząć?
Wszystko zaczyna się od odpowiedniego kojarzenia par. Pewnie zastanawiacie się co to ma wspólnego z przygotowywaniem do wystawy. Owszem, może
i bezpośrednio nie ma ,ale pośrednio
już ma i to bardzo dużo. To jak połączymy nasze króliki w pary będzie miało
ogromny wpływ na młode jakie z tych
kojarzeń otrzymamy, a w konsekwencji
jakie króliki będziemy mieli do wyboru
na wystawę. Tutaj warto zwrócić uwagę
by nie dobierać do kojarzeń królików
z wadami niedopuszczalnymi tj. dyskwalifikującymi z hodowli, ponieważ jest
duże prawdopodobieństwo, że młode
te wady odziedziczą i nie będą nadawać
się do dalszej hodowli, a tym bardziej
na wystawy. Przykładami takich wad
mogą być np. rozszczep prącia sięgający po za połowę prącia, deformacja
narządów rozrodczych, deformacje
kręgosłupa itd. Na ten temat nie będę
się tutaj rozpisywał. Jest to tylko przypomnienie jeżeli chodzi o samo kojarzenie
zwierząt. Pamiętajmy tylko by osobniki
kojarzone miały jak najwięcej cech przez
nas pożądanych, a nie posiadały wad
dyskwalifikujących.
Gdy już odpowiednio połączyliśmy
zwierzęta i otrzymaliśmy młode należy
teraz baczną uwagę zwrócić na ich żywienie. Młode króliki, które samodzielnie
pobierają pokarm muszą otrzymywać
odpowiednie dawki żywieniowe by móc
się prawidłowo rozwijać. W wieku ok.
10 tyg. młode oddzielamy od matek
(oczywiście tutaj są już różne praktyki
hodowców, osobiście przyjmuje wiek
8-10 tyg.). W tym czasie w dalszym ciągu
przywiązujemy bardzo dużą uwagę do
żywienia królików, nie przekarmiamy
ich, staramy się podawać kompletne
dawki żywieniowe.
44
kwiecień-czerwiec 2013
Następnie w wieku 12-16 tygodni
króliki rozdzielamy na pojedyncze klatki. W dalszym ciągu zwracamy baczną uwagę na odpowiednie żywienie
(powinniśmy to robić przez cały okres
życia królika). W tym okresie również
obserwujemy króliki w szczególności
pod kątem problemów z układem pokarmowym by uniknąć niemiłych niespodzianek.
Wreszcie dochodzimy do właściwej
części artykułu, a mianowicie „przygotowania królików do wystawy”. Powyższy tekst był swego rodzaju preludium,
o którym nie możemy jednak zapomnieć.
Wszystkie króliki traktujemy tak samo,
bez wyjątku, ponieważ jak wiadomo
nie wszystkie króliki trafią na wystawę, ale wszystkie powinny być zdrowe
i prawidłowo się rozwijać. Oczywiście
jest to temat „rzeka” ,o którym można
by mnóstwo napisać. Tak jak pisałem
jest to tylko przypomnienie w bardzo
dużym skrócie.
Przejdźmy do sedna sprawy.
Rozpoczynamy przygotowanie królików do wystawy od wstępnej selekcji,
którą osobiście przeprowadzam w wieku
5 miesięcy. Po jakimś czasie powtórnie
weryfikuje króliki chcąc zobaczyć jak
rozwinęły się dane osobniki i czy nie
popełniłem jakiegoś błędu przy oględzinach. Selekcjonując swoje zwierzęta
wybieramy sztuki pokrojowo najlepsze,
najbardziej zbliżone do wzorca, które
nie posiadają wad dyskwalifikujących,
a posiadają jak najwięcej pożądanych
cech. Oczywiście najlepiej aby ,wyselekcjonowane osobniki nie posiadały nawet
małych wad, jeżeli takie jednak są nie jest
to jeszcze tragedia. Królik ,który posiada jakąś małą wadę, czy wady, będąc
w innych pozycjach bardzo dobry nadal
ma szanse osiągnąć na wystawie bardzo
dobre wyniki. Wyhodowanie samych
idealnych osobników jest praktycznie
nie możliwe dlatego nie możemy eliminować królików, które mając chociażby
małą wadę są bardzo dobre.
Selekcjonując króliki pamiętajmy
o sprawdzeniu zgryzu i zębów królika.
Hodowcy czasami zapominają o tej czynności, która jest jednak bardzo ważna by
prawidłowo wyselekcjonować króliki
przed wystawą.
Kiedy już wybierzemy zwierzęta
pokrojowe najlepsze w naszej hodowli
należałoby pomyśleć o zmianie diety
swoich królików, wzbogacając ją np.
o siemię lniane czy też słonecznik co
bardzo dobrze wpłynie na okrywę
włosową naszych królików poprawiając
jej jakość, która jest oceniana na wystawach. Oczywiście niektórzy hodowcy
podają tego typu dodatki do paszy przez
cały rok, wszystko zależy od upodobań,
finansów, „spojrzenia” na hodowlę itd.,
tego typu działanie również jest wskazane. Warto tutaj jednak przypomnieć, że
musimy zwracać uwagę na odpowiednia proporcje tych „dodatków” by nie
zaszkodzić naszym zwierzętom.
Wybierając króliki na wystawę
koniecznie musimy przyjrzeć się zdrowotności naszych zwierząt. Oczywiście
każdy z nas powinien kontrolować zdrowie zwierząt swojego stada na bieżąco,
obserwować cały czas swe zwierzęta.
Jednakże wybierając króliki na wystawę
musimy w szczególności kontrolować
dane sztuki ,do dnia wystawy, by uniknąć niemiłych niespodzianek.
Króliki mamy już wybrane, odpowiednio je karmimy, teraz czas na „przygotowanie wizualne”, które oczywiście
jest jednym z wielu elementów przygotowania królika do wystawy. W tym celu
wyciągamy królika na wcześniej odpowiednio przygotowany stolik i zabieramy
się do pracy.
Okrywa włosowa
Osobiście zaczynam przygotowania
od pracy nad okrywą włosową królika, którą zaczynam na 2-3 miesiące
przed wystawą, w zależności od potrzeby. W tym celu zaczynamy oględziny
okrywy włosowej królika od ogólnego
obejrzenia włosów. Zwracamy uwagę
na strukturę włosa, czy jest odpowiednio gęsty i sprężysty, czy w okrywie nie
ma jakiś większych braków czy też przerzedzeń. Na samym początku warto by
również zwrócić uwagę na skórę królika czy nie jest zaczerwieniona i czy na
jej powierzchnie nie ma jakichkolwiek
zmian typu wysypka, łupież itd. Chciałem zwrócić na ten punkt szczególna
uwagę, ponieważ na wystawach zdarzają
się króliki z tego typu objawami chorobowymi, które eliminują je z oceny. Jeżeli już przyglądnęliśmy się skórze króli-
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
ka, jego okrywie rozpoczynamy czesanie
królika. Wyczesujemy „martwe, wylinkowe włosy” poprawiając tym samym
wygląd okrywy zwierzęcia. Oczywiście
nie możemy czesać królika zbyt nachalnie by nie pozostawić „braków” w okrywie włosowej. Przygotowanie okrywy
włosowej jest procesem długofalowym
tzn. rozłożonym w czasie. Jeden „wyczes”
okrywy nie przyniesie jakichś zadowalających efektów, potrzeba czasu. Osobiście
czeszę króliki tak jak już wspomniałem
2-3 miesiące przed planowaną wystawą.
Czynność tą wykonuje 1-2 razy w tygodniu, w zależności od potrzeby. Podczas
czesania musimy zwrócić baczną uwagę
na zad królika, ponieważ jest to miejsce,
w którym bardzo często mogą powstawać swego rodzaju spilśnienia, zafilcowania, kołtuny, które nie wyglądają
zbyt estetycznie. Tego typu „odchylenia”
w wyglądzie okrywy włosowej staramy
się powoli rozczesywać, jeżeli kołtuny są
nieco większe i bardziej zbite staramy się
powoli usuwać je palcami, wyskubując
je po prostu z okrywy. Musimy jednak
pamiętać, że tej czynności nie możemy
wykonać zaraz przed wystawą by nie
pozostawić braków w okrywie włosowej. Włosy muszą mieć czas by odrosnąć, potrzeba czasu by okrywa stała się
równa. Pod względem kołtunów musimy także zwrócić uwagę na skoki króli-
ka, a w szczególności ich boki, a także
ogon oraz podbrzusze, okolice narządów rozrodczych. Jeżeli na takie natrafimy musimy je powoli usunąć. Czesząc
królika pamiętajmy również o ogonie.
Tutaj jednak musimy być bardzo delikatni i uważni by nie doprowadzić do jego
przypadkowego złamania. Kolejną sprawą dotyczącą okrywy włosowej jest jej
barwa, czystość. W szczególności trzeba tutaj zwrócić uwagę na barwę okrywy królików białych, u których o zabrudzenia, zażółcenia bardzo łatwo. Jeżeli
już królik „się zażółci” będziemy mieli
sporo pracy by doprowadzić okrywę do
prawidłowego wyglądu. Osobiście czyszczę okrywę czystą szmatką, lekko zwilżoną kilka razy, aż do uzyskania pożądanego efektu. Nie jest to czynność prosta
dlatego nie możemy zniechęcać się po
pierwszych nie udanych próbach. Jest
to czynność pracochłonna, ale możliwa do wykonania. Nie używam do tego
celu jakichkolwiek środków chemicznych, gdyż boję się o zdrowie swych
podopiecznych i ewentualne reperkusje zdrowotne jakie mogłyby być z tym
związane. U królików z okrywą barwną (inną niż biała) hodowca powinien
usunąć z okrywy pojedyncze białe włosy
(o ile one występują), wyrywając je delikatnie palcami, ponieważ powodują one
obniżenie punktacji za barwę okrywy.
Pazurki
Pazurki obcinam średni 10-14 dni
przed wystawą by nie były długie, ostre,
a jednocześnie wyglądały naturalnie
(oczywiście królikom, które nie są wystawiane też przycinamy pazurki). Zwracamy tutaj również uwagę na wygląd
pazurków, czy któryś z paznokci nie jest
złamany, a także czy na którymś z palców
pazurka nie brakuje. Przed zabiegiem
należy dokładnie przyjrzeć się budowie
paznokcia. Musimy dostrzec ukrwioną, żywą część pazurka znajdującą się
w jego wnętrzu. U królików z białym,
cielistym pazurem ta czynność jest znacznie łatwiejsza ,niż u ras z ciemnymi pazurkami. Przy dobrym oświetleniu jesteśmy jednak wstanie zweryfikować miejsce zakończenia żywej tkanki zarówno u królików z jasnym jak i ciemnym
pazurem. Obcinając pazurki nie możemy
uszkodzić żywej tkanki, ponieważ spowoduje to krwawienie, ból u królika. Najłatwiej i najbezpieczniej obcinamy pazurki równo z sierścią, co zabezpieczy nas
przed przykrymi niespodziankami. Jeżeli
chcemy przyciąć pazurek bardzo dokładnie nie powinniśmy wykonać cięcia bliżej
niż 3-4mm od żywej części paznokcia. Tą
odległość osobiście uznaje za bezpieczną.
Pazurki jak i łapy królika nie mogą być
zabrudzone przylegającymi odchodami
itd. Jeżeli zauważymy, że są zabrudzone
musimy je oczyścić.
Uszy
Uszy królika powinny być dokładnie wyczyszczone z woskowiny, jakiegokolwiek brudu. Najłatwiej tą czynność
według mnie wykonać za pomocą patyczków higienicznych do uszu, które posiadamy w naszych domowych apteczkach.
Czyszcząc wnętrze ucha królika musimy
być jednak bardzo ostrożni by nie doprowadzić do uszkodzenia ucha. Górną część
ucha możemy wyczyścić za pomocą chusteczki higienicznej bądź czystej i miękkiej szmatki delikatnie pocierając małżowinę uszną. Powinniśmy czyszcząc ucho
królika dokładnie przetrzeć okolice tatuażu, a także sam tatuaż by był dobrze
czytelny, ponieważ osadzająca się na uchu
woskowina może dać wrażenie niewyraźnego oznakowania zwierzęcia. Tatuaż
królika nie może posiadać przerw, musi
być czytelny. Tatuując swe króliki starajmy się wykonać tą czynność jak najdokładniej, ponieważ nie czytelny tatuaż wykluczy danego osobnika z oceny
i pozostanie on nieoceniony na wystawie.
Tatuując królika nie spieszmy się, gdyż
dokonanie jakichkolwiek zmian w tatuażu jest bardzo trudne, a niejednokrotnie niemożliwe . Tym samym popełniając
błąd możemy wykluczyć bardzo dobrego
królika z oceny na wystawie.
kwiecień-czerwiec 2013
45
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Zewnętrzne narządy
płciowe
Kolejną czynnością, o której nie możemy zapomnieć jest odpowiednie przygotowanie zewnętrznych narządów płciowych. Bardzo często króliki na wystawach
są w tej pozycji w ogóle nie przygotowane. Osobiście nie wiem z czego to wynika,
czy z niewiedzy hodowców czy po prostu
hodowcy nie chcą tego robić z innych przyczyn. Każdy szanujący się hodowca powinien przygotować tak swe zwierzęta by
prezentowały się na wystawie jak najlepiej.
Według mnie nie przygotowanie królika
w tej pozycji na wystawę rzutuje w pewien
sposób na ogólnym wrażeniu estetycznym i wizualnym. Sędzia często sprawdzając płeć ma problem by nie pobrudzić sobie rąk z wiadomych względów.
Okolice narządów płciowych są często
brudne, w kątach obok narządów rozrodczych często znajdują się złogi brudu co
jest nie tylko obrzydliwe dla osoby, która
ocenia danego królika, ale również może
być problemem dla samego królika. Tego
typu zabrudzenia, trwale przyległy brud
może być przyczyną np. stanów zapalnych.
Do tego dochodzi jeszcze bardzo nieprzyjemny zapach, który jakby nie popatrzeć
w pewien sposób „utrudnia” prace sędziemu i osobą mu pomagającym. Nie oszukujmy się, któż z nas chciałby mieć taki
„komfort” pracy? Hodowcy niedbający o odpowiednie przygotowanie w tym
punkcie swoich podopiecznych nie tylko
nie przygotowują w odpowiedni sposób
swych zwierząt do wystawy, ale także nie
do końca dbają o ich zdrowotność. Każdy
z nas powinien pamiętać i o tej czynności jeżeli chce w pełni dbać o dobrostan
swoich zwierząt, a także uniknąć nieprzyjemnych docinków z ust swoich kolegów
hodowców.
Postawa wystawowa
Bardzo ciekawym, a jednocześnie
dość trudnym elementem przygotowania królika do wystawy jest „wyćwiczenie”
odpowiedniej postawy, którą królik powinien zaprezentować na wystawie. Królik
powinien stać spokojnie, na wyprostowaR e k l a m a
Wydawnictwo Specjalistyczne
ISSN 1730-3125
Kwartalnik ukazuje się
nieprzerwanie od 2003 roku
Dostępne w prenumeracie
pod nr telefonu 17 581 01 47
lub 600 418 870
Więcej na stronie www.sima.of.pl
46
kwiecień-czerwiec 2013
rząt. Jeżeli królik nie chce z nami współpracować, jest zbity i wyraźnie się nas
boi dajmy mu spokój. Może po prostu
nie jest podatny na szkolenie, a może
nie nadszedł jeszcze czas, królik nie jest
odpowiednio oswojony. To „szkolenie”
ma być swego rodzaju zabawą dla królika, nie możemy go do niczego zmuszać.
Kilka końcowych
spostrzeżeń:
K
róliki, które chcemy prezentować na
wystawię muszą być w pełni zdrowe
i nie wykazywać jakichkolwiek zachowań, które mogą świadczyć o niedyspozycji zdrowotnej.
Z
wierzęta muszą posiadać komplet
szczepień co zapewni ochronę zarówno dla naszej hodowli jak i dla hodowli innych wystawców.
N
asi podopieczni powinni być jak
najbardziej oswojeni by nie sprawiać
problemów przy ocenie, zaprezentować
się w jak najlepszy sposób, a także jak
najmniej się stresować podczas wystawy (wiąże się to ze zdrowotnością).
W
ybierając się na wystawę pamiętajmy również o odpowiednich warunkach transportu.
 Króliki powinny być przygotowane do
wystawy.
N
ajważniejszy jest dobrostan zwierząt
i ich zdrowie.

Nowozelandzki biały
Francuski baran szary
Nowozelandzki biały
nych przednich łapach, trzymając równo
uszy. W takim bezruchu królik powinien
utrzymać się przez kilkanaście sekund by
pokazać swoje największe walory, dając
tym samym możliwość docenienia ich
sędziemu oceniającemu. Króliki potrafiące się zaprezentować mają zawsze większą szanse na wyższą ocenę. Wyćwiczenie królika nie jest łatwe dlatego warto
by zacząć jak najwcześniej. Królik musi
nabrać do nas zaufania by łatwiej było go
można trenować. Ważne jest ,aby królik
był dobrze oswojony. Ćwiczyć można np.
przy sprzątaniu klatek wyciągając królika
na stół i ucząc go postawy, można powiedzieć „formując ją”. Jak wiadomo króliki
są w różnym stopniu podatne na szkolenie, jedne bardziej, a inne mniej zależy to
już od cech indywidualnych zwierzęcia.
Aby osiągnąć zamierzony efekt musimy
regularnie pracować razem z królikiem.
Techniki są różne. Każdy musi jednak
dobrać, stworzyć technikę odpowiednią
dla siebie i dla swoich zwierząt. Pamiętajmy jednak, że nie możemy męczyć zwie-
Pamiętajmy, że to my jesteśmy odpowiedzialni za przygotowanie swoich zwierząt do wystawy. Jeżeli nie przygotujemy w odpowiedni sposób królików to
jesteśmy sami sobie winni. Nie możemy
obarczać winą sędziów za własne braki
i niedociągnięcia. To nie sędziowie krzywdzą króliki tylko my sami nie przygotowując naszych podopiecznych do wystawy. W bardzo dużym stopniu my jesteśmy odpowiedzialni za wygląd naszych
królików na wystawię. Sposób przygotowania królików do wystawy, wygląd
królika świadczy o hodowcy, o jego pracy,
zaangażowaniu. Odpowiednie przygotowanie królika jest naszym obowiązkiem. Decydując się prezentować swoje
zwierzęta na wystawie „popracujmy” nad
ich wyglądem by nie wstydzić się swoich
niedociągnięć i by nie rzutowały one na
naszej opinii w społeczności hodowców.
Podsumowując. Priorytetem dla nas
ma być dobrostan zwierząt i ich zdrowie. Nie możemy wpadać w skrajności.
Wyznaczmy sobie złoty środek i kierujmy
się zdrowym rozsądkiem by mieć satysfakcje z hodowli i jednocześnie zdrowe,
zadbane i „zadowolone” zwierzęta. Bo
chyba wszystkim nam o to chodzi w naszej
hobbystycznej hodowli.
Autor tekstu:
Łukasz Strzępek
Autor zdjęć:
Damian Strzępek
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Żywienie gołębi przy
współpracy z preparatami
Benefeed
W
ostatnich latach kładzie się
coraz większy nacisk na
profilaktykę w ochronie
przed chorobami ograniczając tym samym stosowanie antybiotyków
oraz kokcydiostatyków. Moda na zioła
i sporządzane z nich naturalne preparaty zatacza coraz szersze kręgi. Stanowią one bowiem skuteczną alternatywę
w profilaktyce zdrowia. Ponadto przynoszą wielorakie korzyści nie powodując
przy tym skutków ubocznych. Trend ten
jest już popularny u naszych zachodnich
sąsiadów i powoli znajduje coraz szersze
uznanie pośród polskich hodowców.
Nowoczesne programy profilaktyczne są w stanie zapewnić gołębiom dobry
stan zdrowia a tym samym znacznie ograniczyć zachorowalność na różne choroby. Ważne jest aby odpowiednio dobrać
preparaty i właściwie je stosować.
Na podstawie preparatów marki
Benefeed pokażemy jak właściwie zadbać
o gołębie stosując naturalne preparaty.
Produkty Benefeed swoją skuteczność
zawdzięczają zastosowaniu składników
wyłącznie pochodzenia naturalnego oraz
formie płynnej. Jest ona najskuteczniejszą formą aplikacji substancji czynnych
do organizmu, gdyż nie ulega rozkładowi
w układzie pokarmowym.
W odróżnieniu od powszechnie
znanych programów żywieniowych
czy suplementacyjnych, gdzie istnieje
konieczność rozpisania dawkowania
poszczególnych preparatów na dni tygodnia, Benefeed zaleca codzienne stosowanie. Znacznie ułatwia to ich użytkowanie. Oczywistym jest fakt, że aby
uzyskać pożądane efekty konieczna jest
systematyczność i rzetelność. Właśnie
dlatego preparaty marki Benefeed należy stosować codziennie aby zapewnić
swoim podopiecznym właściwą ochronę
oraz odpowiedni poziom witamin przez
cały rok.
ACIDOMID , OPTIMIN oraz
AMIVIT to trzy preparaty które są absolutną podstawą w każdym gołębniku.
ACIDOMID to preparat absolutnie wyjątkowy. Odgrywa ważną rolę w procesach
trawienia i wchłaniania. Dzięki kombinacji 5 kwasów organicznych zapewnia
ochronę przed wieloma rodzajami bakterii w przeciwieństwie do powszechnie
na wzmocnienie układu immunologicznego, tym samym zapobiegając
infekcjom. Zapewnienie odpowiedniej gospodarki mineralnej zwiększa
żywotność oraz użytkowość ptaków.
Forma płynna oraz odpowiedni stosunek elektrolitów gwarantuje dużo
szybsze i efektywniejsze przenikanie
substancji do organizmu niż w przypadku preparatów w formie stałej.
AMIVIT dostarcza organizmowi kompletna porcję aminokwasów
i witamin niezbędnych do zachowania wysokiej odporności i zdolności
stosowanego octu jabłkowego. Ponadto konserwuje i stabilizuje wodę oraz
poidła co zapobiega namnażaniu się
bakterii i pleśni.
Po zapewnieniu wysokiej przyswajalności należy zadbać o odpowiedni
poziom witamin i minerałów w organizmie gołębia. W tym celu warto sięgnąć
po OPTIMIN oraz AMIVIT.
OPTIMIN zawiera kompletny zestaw
substancji mineralnych wpływających
obronnych przed infekcjami. Zaleca się
jego stosowanie również w sytuacjach
stresowych, problemach zdrowotnych
i nieprawidłowym odżywianiu. Pozwala szybko zregenerować organizm po
chorobach. Podawany młodym w okresie wzrostu gwarantuje ich zrównoważony rozwój.
Codzienne stosowanie preparatów
w hodowli przynosi wymierne korzyści spełnia założenia właściwej profilaktyki i zmniejsza ryzyko zachorowań
gołębi a także wspomaga utrzymanie
prawidłowego stanu zdrowia. Dlatego
też hodowcy coraz częściej doceniają
ich kompleksowe działanie.
kwiecień-czerwiec 2013
47
Produkty, jakie tu Państwo znajdą, są w większości przypadków absolutnie wyjątkowe, dla wielu ciężko będzie znaleźć ekwiwalent.
Produkty te są wprawdzie zakwalifikowane do karm, w rzeczywistości ich zastosowanie sytuuje je gdzieś między karmami a preparatami weterynaryjnymi. Z tego powodu produkty marki BENEFEED® przyniosą Państwu uczynną pomoc i korzyść w dziedzinach, w
jakich nigdy nie udałoby się tego uzyskać przy pomocy standardowej karmy. Kiedykolwiek będą mieć Państwo problemy ze stanem
zdrowia, niskim stopniem użytkowości lub jeśli potrzebują Państwo zwiększyć osiągi, należy sięgnąć po preparaty marki BENEFEED®.
Ceny oraz więcej informacji na http://www.benefeed.pl
ACIDOMID gołąb
OPTIMIN gołąb
AMIVIT gołąb
Preparat nie tylko przeciwdziała mnożeniu się patogennych bakterii, ale także chroni przed różnymi
wewnątrzkomórkowymi pasożytami, na przykład kokcydiami. Poprawia trawienie, wchłanianie i zwiększa wykorzystanie składników pokarmowych z karmy. Skutecznie
przeciwdziała też rozwojowi pleśni.
OPTIMIN jest odpowiednikiem naturalnych leczniczych
wód mineralnych, które są zwykle stosowane przy różnych
dolegliwościach zdrowotnych u ludzi. Podobna jest też
funkcja tego wyrobu u zwierząt w niewoli, gdy, mówiąc w
sposób uproszczony, dzięki optymalizacji poziomu substancji mineralnych zwiększamy odporność organizmu.
Maksymalnie skuteczny koncentrat aminokwasów i witamin. Specjalna technologia produkcji zmniejsza stopień
degradacji witamin w żołądku i przewodzie trawiennym.
Nie dochodzi także do przylegania witamin „tłuszczowych“ A, D, E, K do ścian poideł i instalacji wody, co
znacząco przyczynia się do higieny w hodowli.
KARNIVIT gołąb
ENERGIT gołąb
ELEKTROLYT gołąb
Do odchowania młodych
U gołębi zwiększa ilość i ruchliwość plemników, u gołębic dochodzi do lepszego zapładniania i rozwoju płodów.
Gołębięta rodzą się później z dużo większą odpornością i
witalnością, co ma korzystny wpływ na ich dalszy rozwój.
Niezastąpiony wyrób dla wszystkich, którzy chcą podnieść
wydajność gołębi pocztowych na najwyższy możliwy poziom, jaki mogą osiągnąć. Wyjątkowe połączenie substancji czynnych poprawia kondycję gołębi, zwiększa wydajność ich mięśni i poprawia odporność na stres.
Precyzyjnie wyliczony i sprawdzony w długim okresie
stosunek substancji czynnych szybko i skutecznie pomoże
gołębiom w regeneracji sił po ciężkim wyścigu. Bardzo
szybko dochodzi do wyrównania płynów w komórce, do
minimum skraca się czas zmęczenia mięśni, co jest niezbędne w sezonie wyścigowym.
KNOBLAMIN gołąb
BRONCHOXAN gołąb
CHONDROXAN gołąb
Zmielony drobno czosnek jest mieszany z wodą w celu
prostego zastosowania w hodowli. W odróżnieniu od pozostałych wyrobów nie chodzi o czysty ekstrakt z czosnku
otrzymany w wyniku tłoczenia, ale przetwarzany jest także
miąższ, zawierający bardzo ważne substancje, których nie
można uzyskać w inny sposób.
Specjalna technologia produkcji umożliwia uzyskanie
z ziół maksymalnej ilości substancji, co klasyfikuje ten
wyrób powyżej zwykłych herbat ziołowych. Dlatego w zapobieganiu i leczeniu chorób górnych dróg oddechowych
za pomocą substancji naturalnych jest absolutnie wyjątkowy i jako taki prawie nie do pokonania.
Chroni przed uszkodzeniem i zmniejsza zużycie stawów
u gołębi pocztowych. U gołębi przy największym wysiłku dochodzi jednocześnie do ekstremalnego obciążenia
stawów, które objawia się następnie jako niepożądane
zmniejszenie wydajności gołębia. Uchroni przed tym prawidłowe i odpowiednio wczesne odżywienie stawów.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
To największa tego typu giełda w Polsce. Co miesiąc odwiedza nas około 4 tysiące hodowców z całego kraju. Organizatorem jest Stowarzyszenie Buskich Miłośników Hodowców Gołębi Ozdobnych, Drobiu, Ptaków Egzotycznych
i Zwierząt Futerkowych.
Ciekawostką jest to, iż coraz więcej hodowców zagranicznych przyjeżdża do Buska, ponieważ można tu kupić różno-
rodne, dobrej klasy okazy. Oprócz kupna zwierząt przyjeżdżający mogą zaopatrzyć się również w pasze, profesjonalne
preparaty witaminowe i akcesoria potrzebne do hodowli.
Poniżej przedstawiam niektóre ceny dobrej klasy zwierząt:
Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych na
naszą giełdę w kolejnych miesiącach!
Magdalena Lewińska
kwiecień-czerwiec 2013
49
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Hodowcy zielononóżek będą
współpracować z naukowcami
18
kwietnia 2013 roku w Balicach zostało podpisane porozumienie pomiędzy tamtejszym Państwowym Instytutem Badawczym Instytutu Zootechniki, a Stowarzyszeniem Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobnego Inwentarza „Zielononóżka”
w Proszowicach.
Treść dokumentu zakłada wspieranie
członków Stowarzyszenia w podnoszeniu
kwalifikacji zawodowych, udział w seminariach, dostęp do wyników badań naukowych i współpracę przy nadzorze procesu hodowlanego.
- Dla nas to porozumienie powinno
mieć bardzo duże znaczenie. Instytut
Zootechniki to instytucja, która dysponuje najlepszym materiałem genetycznym. Pozyskując stamtąd pisklęta zielononóżki mamy pewność, że otrzymujemy towar najwyższej klasy – przekonuje prezes stowarzyszenia Waldemar Bucki.
50
kwiecień-czerwiec 2013
To z kolei powinno owocować dobrymi wynikami proszowickich hodowców
podczas krajowych i międzynarodowych
wystaw zwierząt hodowlanych. Takimi
choćby, jak wywalczone już dwukrotnie
przez Zbigniewa Chodóra i Piotra Rózgę
mistrzostwo Polski w rasie zielononóżka.
Do tej pory proszowiccy hodowcy
korzystali z materiału, którym dysponuje instytut, ale podpisane porozumienie
daje nadzieję, że teraz będzie się to odbywało na korzystniejszych dla proszowickiego partnera warunkach finansowych.
Sami członkowie stowarzyszenia też,
co prawda, rozmnażają zielononóżki, ale
Waldemar Bucki zastrzega: - Prowadząc
hodowlę w warunkach wiejskich, otwartych, nigdy nie można mieć stuprocentowej pewności, że nie doszło do skrzyżowania ras. A na wystawach każdy najmniejszy detal, każda niezgodność z wzorcem, natychmiast zostanie wychwycona
– tłumaczy.
Dodatkowym argumentem dla podpisania umowy o współpracy był fakt, że po
dwóch latach starań,
18 lutego br. tuszka i jaja zielononóżki zostały wpisane na Listę Produktów
Tradycyjnych prowadzoną przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Czwartkowe porozumienie podpisali ze strony Instytutu Zootechniki jego
dyrektor prof. Dr hab., Jędrzej Krupiński
oraz Waldemar Bucki ze strony Stowarzyszenia Hodowców Gołębi Rasowych
Drobnego Inwentarza. Wykładowcy
z Instytutu Zootechniki w Balicach mają
się pojawić na zaplanowanym na 22 września Festiwalu Zielononóżki w Proszowicach.
W spotkaniu, połączonym z seminarium i zwiedzaniem Instytutu uczestniczyli poza tym m.in. Marta Zastawnik z Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego i Jan Nowak ze Starostwa Powiatowego
w Proszowicach.
(ALG)
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Proszowickie Produkty
Tradycyjne z Zielononóżki
Członkowie komisji oceniającej produkty z Wicemarszałkiem Wojciechem Kozakiem
W
dniu 13 czerwca 2012
roku, w Departamencie Środowiska,
Rolnictwa i Geodezji Urzędu
Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego w Krakowie
odbyło się rozpatrzenie czterech
złożonych wniosków o wpis na
Listę Produktów Tradycyjnych
z terenu Małopolski.
Z powiatu proszowickiego
zostały złożone dwa wnioski
przez Stowarzyszenie Proszowickich Hodowców Gołębi
Rasowych i Drobnego Inwentarza „Zielononóżka”. Stowarzyszenie zrzesza miłośników drobiu i ptaków głównie
rolników posiadających małe
gospodarstwa, w których kury
żyją na wolnych wybiegach.
Wnioski hodowców proszowickich dotyczyły następujących produktów: „Tuszka
zielononóżki kuropatwianej”
i „Jajko zielononóżki kuropatwianej”.
Obydwa wnioski pozytywnie opiniował w swoim wystąpieniu, obecny na spotkaniu
w Krakowie Jan Pajka - prezes
PZHGRiDI w Tarnowie.
Rada ds. Produktów
Tradycyjnych pod przewodnictwem Wicemarszałka Kozaka oceniała wnioski
po wcześniejszej prezentacji każdego ze zgłoszonych
produktów.
Produkt Tradycyjny pod
nazwą „Tuszka zielononóżki kuropatwianej” zaprezentowany i omówiony został
przez Waldemara Buckiego - Prezesa Stowarzyszenia „Zielononóżka” i Prof.
dr. hab. Andrzeja Dubiela
- członka Stowarzyszenia.
Rosół z makaronem i kawałkami mięsa z kur zielononóżek przygotowały do degustacji dla Kapituły i gości Panie:
Barbara Skalska i Bernadeta Rokita z KKGW „Szreniawa” działającego przy Stowarzyszeniu. Przystawkę „Kogut
w galarecie” wykonała Elżbieta
Słodowska z Opatkowic. Parę
dorodnych kur rasy zielononóżka kuropatwiana ze
swojej hodowli zaprezentował
w Urzędzie Marszałkowskim
w Krakowie Ireneusz Kopeć
ze Szklanej.
Drugi Produkt Tradycyjny
o nazwie „Jajko zielononóżki
kuropatwianej” zaprezentowany został przez Marię Grabowską-Machnik ze Stowarzyszenia „Zielononóżka”. Komisja
oceniająca produkty dokładnie przyglądała się pokazanym
jajom i degustowała przygotowane z nich dania i przystawki, między innymi: jajko
z grzybami, jajko z kawiorem, jajko z chrzanem, jajko
z kurczakiem i serniki z jaj
zielononóżek. Nad estetyką
i recepturą wszystkich przysmaków czuwała Elżbieta
Bucka z Lelowic.
Wnioski jednomyślnymi
decyzjami Rady ds. Produktów Tradycyjnych zostały
ocenione pozytywnie. Komisja podkreśliła, że przedmiotowe wnioski zostały poprawnie
merytorycznie opracowane
i bezbłędnie napisane. Zaopiniowane wnioski zostały przekazane do Ministra Rolnictwa
i Rozwoju Wsi, który dokona
wpisu tych produktów na Listę
Produktów Tradycyjnych.
Krzysztof Kowalski
S
towarzyszenie Proszowickich Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza „Zielononóżka” złożyło już trzeci wniosek produktu rolnego wywodzącego się z okolic Proszowic o wpis na krajową Listę
Produktów Tradycyjnych.
Za produkty tradycyjne uznaje się te, których
wysoka jakość lub wyjątkowy smak wynika ze stosowania zwyczajowych sposobów
produkcji, wykorzystywanych
co najmniej od 25 lat. Podstawą rejestracji jest tradycja
wytwarzania danego specjału i szczególna oraz niepowtarzalna jakość związana z historycznie ugruntowanymi przepisami, metodami produkcji i sposobami przetwarzania, które gwarantują wysoką
Wspólna fotografia w Urzędzie Marszałkowskim w Krakowie
jakość otrzymanego produktu. Pozytywnie ocenione wnioski przez Radę zostają przesłane do Ministerstwa Rolnictwa
i Rozwoju Wsi, które ostatecznie decyduje o wpisaniu na listę
krajową.
Obradująca w dniu 30
stycznia 2013 roku w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego Rada
ds. Produktów Regionalnych
pod przewodnictwem Wicemarszałka Wojciecha Kozaka pozytywnie zaopiniowała 5
wniosków o wpis na krajową
listę produktów tradycyjnych.
Prezentacji wniosku dotyczącego tuszki rysia polskiego z okolic Proszowic dokonał Prezes proszowickiego stowarzyszenia Waldemar Bucki i Profesor Andrzej
Dubiel były pracownik naukowy Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, obecnie członek stowarzyszenia.
Wniosek „tuszki rysia polskiego z okolic Proszowic” pozytywnie zaopiniował w swoim
wystąpieniu prezes PZHGRiDI
Jan Pajka z Tarnowa i Wiceprezes Stanisław Wójcik z Krakowa. Pozostali członkowie delegacji stowarzyszenia (Krzysztof Wrona, Zdzisław Walczyk,
Jerzy Drożdż, Krzysztof Kowalski) przygotowali prezentację
dorodnych gołębi rasy Ryś
Polski. Teresa Olszak i Beata
Rokita z Klubu Koła Gospodyń ze Szreniawy przygotowały degustację rosołu i innych
mięsnych specjałów z „rysia
polskiego” a pyszny „Pasztet Królewski” z młodych
gołębi przygotowała Elżbieta Bucka.
Prezentacji wszystkich
produktów tradycyjnych
towarzyszyły przyśpiewki
regionalne w wykonaniu
młodzieżowego zespołu
muzycznego „Na Krakowską Nutę” pod kierownictwem Barbary Madej,
działającego przy CKiW
w Proszowicach.
Krzysztof Kowalski
kwiecień-czerwiec 2013
51
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Ciąg dalszy historii powstania Polskiego Związku
Hodowców Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego
W
dniu 6.05.1995 r.
odbyło się posiedzenie Zarządu Głównego, na które poproszono
członków Zarządu lub przedstawicieli z terenu całej Polski.
Zebranie odbyło się w Sali
Domu Kultury w Warszawie
ul. Obozowa 85. W odbytym
zebraniu wzięło udział 37 osób
w tym Prezesi, zastępcy prezesów lub delegowani przedstawiciele. Na tym zebraniu zebrani
wysłuchali sprawozdań z odbytych imprez w sezonie.
W sezonie wystawowym
1994-95. Infmacje z imprez
organizowanych przez oddziały i koła złożył Eugeniusz Czepczyński. Informację z Wystawy
międzywojewódzkiej w Krakowie przedłożył zebranym
Stanisław Wójcik. Informację z Wystawy Organizowanej
przez Klub Ras Niemieckich
we Włocławku złożył Ryszard
Suski. Wszystkie te sprawozdania są w aktach polskiego Związku. Nad złożonymi
sprawozdaniami głos zabrało 14 osób, a w dyskusji widać
było szczególną troskę o rozwój
związków oraz lepsze sędziowanie. Stanisław Skarbek
przekazał informację o wydaniu Biuletynu Gołębie Rasowe, wskazując na trudności i kłopoty z jego wydawaniem. Biuletyn będzie ukazywał się raz w kwartale, a koszty
kształtować się będą w zależności od ilości zgłoszeń z terenu.
Ustalono, że Zjazd Sprawozdawczo-wyborczy odbędzie
się w dniu 16 września 1995 r.
w Warszawie. Podjęto również
uchwałę, że Związki, Oddziały, Kluby i Koła wybierają na
zjazd 1 delegata na 30 członków. Jednocześnie uchwalono że składka po denominacji złotówki wynosić będzie 2
zł. Od każdego członka rocznie. Z. Woźniak prosił aby organizacje zrzeszone w Polskim
Związku odwrotnie przekazały składki Skarbnikowi.
Ponadto Z. Woźniak zapoznał
zebranych z pismem Zarządu
Związku Hodowców gołębi
Rasowych w Kielcach, którzy
z okazji 10-lecia działalności
pragną zorganizować Wysta-
52
kwiecień-czerwiec 2013
Zygmunt Woźniak, prezes
PZ w latach 1999-2007
wę Ogólnopolską. Po uzupełnieniu informacji przez Prezesa Pana Stanisława Kromera
wniosek poddano głosowaniu. Za organizacją Wystawy
Ogólnopolskiej w Kielcach
głosowało 37 osób, sprzeciwu
i wstrzymania się od głosu nie
było. Tak więc wystawa ogólnopolska w Kielcach odbędzie
się w dniach 16-17.XII.1995r.
Ponadto ustalono, że Wystawa Międzywojewódzka w rasie
srebrniak i perłowy odbędzie
się w Radomiu w dniach 25-26.
XI.95 lub 13-14.I.1996r. Przyjęto również terminy wszystkich wystaw w terenie w sezonie hodowlanych 1995-9r.
W dniu 1 lipca 11995r. odbył
posiedzenie Zarządu Polskiego
Związku w Krakowie w lokalu Krakowskiego Związku.
Zgodnie z ustaleniami podjętymi na poszerzonym posiedzeniu Zarządu które odbyło się w Warszawie w dniu 6
maja 1995r., zaproszono cały
skład Zarządu oraz przedstawicieli Łódzkiego, Szczecińskiego i Warszawskiego Związku
i poświęcone było integracji
ruchu hodowlanego w Polsce.
W posiedzeniu udział wzię-
li: Stanisław Wójcik, Zygmunt
Woźniak i Marian Zacharjasz,
a z zaproszonych gości Panowie
Michał Zacharjasz, a z zaproszonych gości Panowie Michał
Stasiak, Henryk Czajka i Jerzy
Pawlak z Łodzi, oraz Adam
Wegner ze Szczecina. Przedstawiciel Warszawy na posiedzenie Zarządu nie przybył.
Z uwagi na brak statutowego kworum zarządu, posiedzenie potraktowano jako
robocze. Przedyskutowano
sprawę integracji Łódzkiego i Szczecińskiego Związku z Polskim Związkiem.
Przedstawiciel Łodzi Michał
Stasiak i Szczecina Adam
Wegner zapewnili, że
w najbliższym czasie odbędą zebrania i prześlą pisma
do Polskiego Związku celem
przyjęcia ich na członków.
W dyskusji głos zabrali:
Stanisław Wójcik który
zwrócił uwagę aby Kolegium
sędziów było niezawisłe oraz
proponuje indywidualne
sędziowanie na wystawach.
Adam Wegner stwierdza że
integracja jest bardzo potrzebna, gdyż na wystawach w Polsce
są przedstawiciele zagraniczni, którym ciężko wytłumaczyć dlaczego Polacy nie są
zrzeszeni w jednym związku.
Michał Stasiak mówi, że Łódzki Związek jest za integracją, co
ma zapisane w statucie, oraz
za niezawisłym i niezależnym
Kolegium Sędziów.
Stawia wniosek o:
- reorganizację Kolegium
Sędziów
- Ustawienie Kolegium we
właściwe struktury
- Obligatoryjne wstąpienie do
Polskiego Związku
- Dalsze wydawanie biuletynu
przez Związek Rzeszowski.
Na wszystkie uwagi
w dyskusji odpowiedział
Zygmunt Woźniak i przystąpiono do proponowanych
zmian w statucie. Proponowane zmiany w statucie czytając
poszczególne paragrafy referował Stanisław Wójcik, a zebrani
wnioskowali o ich zmianę i tak:
1p.2 – siedzibą Polskiego
Związku jest Kraków. Siedzi-
ba nie jest zależna od miejsca zamieszkania Prezesa.
Kraków posiada własny lokal
telefon, fax.
6p.10 – utworzenie Polskiego Kolegium Ekspertów oceny
gołębi i drobiu ozdobnego
(zamiast krajowego)
11p.3 - …wykluczenie na
wniosek sądu koleżeńskiego akceptowany przez Zarząd
główny (skreślenie słowa
„dwóch”.
11p.8 – Zarząd (zamiast
zarząd główny)
14p.1 i 7 – punkt 1 zastąpić
punktem 7, a treść p.1 przenieść
pod punkt 7.
15 – kadencja Zarządu trwa
4 lata (zamiast dotychczas 3
lata).
16 - …drugi termin po 30
minutach tego samego dnia po
pierwszym terminie, bez względu na liczbę obecnych.
18 - ..zawiadomienie na 14
dni przed zwołaniem zjazdu
(dotychczas 3 dni).
20 - …z 11 członków –
Prezesa, 3-ch vieceprezesów,
przewodniczącego Polskiego
Kolegium Sędziów, Sekretarz ,
Skarbnik, członkowie Zarządu.
21p1 – w kraju i za granicą.
24 p5 - …opracowanie
regulaminu swojej działalności zatwierdzonej przez zarząd.
27 - …opracowanie regulaminu swojej działalności
zatwierdzonej przez Zarząd.
29 - …od orzeczenia głównego Sądu Koleżeńskiego przysługuje odwołanie do Krajowego Zjazdu Delegatów (indywidualnie).
34 – kadencja władz Oddziału trwa 4 lata
38 – drugi termin po 30
minutach, po pierwszym
terminie, bez względu na liczbę obecnych.
49p4 - …wykluczenie ze
Związku (zamiast usunięcie).
Ponadto wnioskuje się, aby
w nowym Zarządzie wybrać
trzech V-ce prezesów: ds.
hodowlanych, ds. organizacyjnych i ds. współpracy z zagranicą. Zaproponowano również
zmiany do Kolegium Sędziów
na walny jazd Delegatów.
Ciąg dalszy
w kolejnym numerze
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Zaproszenie na Pokaz gołębi młodych w Krakowie
Krakowski Związek Hodowców
Gołębi Rasowych
zaprasza na
Pokaz gołębi młodych w Krakowie,
który odbędzie się 28 lipca 2013 r. w centrum wystawowym przy ul. Klimeckiego 14.
Konkurs odbędzie się w rasach, srebrniak, perłowy, pasiak srebrzysty i sroka łowicka.
Wszelkich informacji udziela Bolesław Bilski tel. 600 170 019
Katalog wzorców królików
Zarząd Polskiego Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego
Inwentarza informuje, że pierwsze egzemplarze katalogu wzorców
najprawdopodobniej będzie można nabyć na Walnym Zjeździe PZHGRiDI.
W wydanym albumie będzie ok. 60 ras królików występujących na polskich
wystawach z opisami (ok. 400 stron)
Wszelakich informacji udziela Prezes Jan Pajka (503 039 284)
kwiecień-czerwiec 2013
53
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
„Historia firmy
Theodor Backs GmbH
– historia rodziny z gołębiem w roli głównej”
towych" - wolne tłumaczenie
na j.polski), która pojawiła
się w 1922 roku i za którą
otrzymał złoty medal honorowy związku w 1934 roku.
Podstawowy przekaz książki do dzisiaj znajduje zastosowanie.
F
irma Theodor Backs
GmbH to obecnie
jeden z największych
producentów artykułów dla
gołębi pocztowych, gołębi rasowych, drobiu ozdonbego i ptaków ozdonbych.
Oferta firmy obejmuje ponad
300 artykułów. Sprzedawane
są one na rodzimym rynku
niemieckim, jak również za
granicą. Ojcami tego sukcesu nie są ludzie wielkiego
biznesu, ale zwykli hodowcy
i pasjonaci, którzy całe swoje
życie poświęcili gołębiom.
Historia firmy sięga
cztery pokolenia hodowców rodziny Backs i ponad
100 lat wstecz.W 1898
roku w Bochum zrodził się
pomysł na kołacz dla gołębi – „Backs Taubenkuchen”.
Pomysłodawcą tego kołacza i zarazem założycielem
54
kwiecień-czerwiec 2013
firmy był Theodor Backs.
Był on ówcześnie jednym
z najlepszych i najbardziej
znanych hodowców gołębi
pocztowych. Tak jak wielu
ponadprzeciętnych graczy,
również Theodor Backs był
bardzo dobrym obserwatorem. Zauważył, że w okresie zwiększonego obciążenia fizycznego, gołębie wydłubywały wapno
ze ściany, zamiast pobierać je w luźnej formie. Tym
samym zrodził się pomysł
na "Backs Taubenkuchen".
Na początku Taubenkuchen
składał się z gliny, ziarenek kwarcu, wapnia i soli,
wypiekano go w piekarniku babci w Bochum. Wkrótce po tym koledzy ze związku zaczęli pytać o Taubenkuchen i już niedługo babciny piekarnik okazał się być
za małym. Theodor Backs
sprzedał swoją restaurację w Bochum i przeprowadził sie do Gelsenkirchen, aby już profesjonalnie produkować Taubenkuchen i w większej mierze
poświęcić się sportowi gołębi pocztowych. Z tego okresu pochodzi też jego książka
"Der kürzeste und sicherste
Weg zu den Höchstleistungen in der Brieftaubenzucht"
("Najkrótsza i najpewniejsza
droga do najwyższych osiągnięć w hodowli gołębi pocz-
Interes w Geslenkirchen przejął Hubert Backs.
Podczas wojny dom rodzinny Backs został całkowicie
zniszczony w wyniku nalotu bombowego. Na szczęście rodzina znajdowała się
w tym czasie w Bad Rehburg,
gdzie Hubert Backs leczył
ranę wojenną. Po wojnie
firma została tutaj odbudowana i w 1948 roku wpisana do rejestru handlowego.
W 1954 roku firma Backs
po raz pierwszy przedstawiła swoje produkty na wystawie związkowej. Oferta firmy
obejmowała wówczas cztery produkty: Taubenkuchen,
Sieger-Grit, pigułki Remedy
i Darre. Odtąd nie opuszczono już żadnej wystawy.
W 1960 roku firmę przejął
Theodor Backs jun. i ciągle
ją rozbudowywał. Niedługo okazało się, że pomieszczenia w Bad Rehburg są za
małe. Wybudowano więc
nową fabrykę w Münchenhagen, do której przeprowadzono się w 1982 roku.
Równierz ta fabryka szybko
okazała się być zbyt ciasną,
tak że trzy raz ją rozbudo-
wywano, aby móc zaspokoić rosnące zapotrzebowanie.
Również w hodowli gołębi
Theodor Backs jun. odniósł
znaczne sukcesy. W lotach
gołębi wielokrotnie zostawał mistrzem regionalnym
i plasował się w czołówce niemieckich hodowców.
Ponadto Theodor Backs jun.
jest sędzią w standardzie
gołębi pocztowych.Początkowo jako członek, później
jako prezydent Niemieckiego Związku Sędziów wielokrotnie brał udział w wyborze reprezentacji niemieckiej na Olimpiadę Gołębi
Pocztowych i tym samym
przyczynił się do tego, aby
reprezentacja niemiec kilka
razy z rzędu zdobyła olimpijskie złoto w standarcie.
Obecnie Theodor Backs
jest Honorowym Przewodniczącym Niemieckiego
Związku Sędziów. Mimo
tych wszystkich osiągnięć
Theodor Backs pozostał
zwykłym hodowcą, całym
sercem oddanym gołębiom.
Intensywna praca zawodowa
oraz wiele innych zobowiązań, a obecnie zły stan zdrowia nie przeszkodziły mu,
samodyielnie zaopatrywać
gołębnik oraz oswajać gołębie, karmiąc je z ręki. Zawsze
powtarza, że najważniejszy
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
jest gołąb i radość z obcowania z nim. Tej maksymie
Theodor Backs pozostał do
dzisiaj wierny.
Obecnie kierownictwo
rodzinnego przedsiębiorstwa
przejął Michael Backs. Paleta
produktów jeszcze bardziej
została powiększona. Firma
otworzyła się równierz na
potrzeby hodowli gołębi
rasowych, drobiu ozdobnego oraz ptaków ozdobnych.
We współpracy z hodowcami
opracowane zostają coraz to
nowsze, innowacyjne i zarazem praktyczne rozwiązania w hodowli. Michael Backs, podobnie jak jego
ojciec, dziadek oraz pradziadek sam też hoduje gołębie
i może się pochwalić sporymi osiągnięciami. Mocno
angażuje się w promocję
hodowli gołębi oraz wspiera młodych hodowców,
których w Niemczech jest
coraz mniej. Jest też głównym inicjatorem i organizatorem Lotów Zagłębia Ruhry.
Są to największe loty gołębi
pocztowych w Niemczech.
W pierwszym locie startowało w tym roku53 000 gołę-
bii. To wydarzenie odbiło się
głośnym echem w niemieckiej prasie codziennej oraz
w telewizji.
Firma Backs łączy w sobie
innowacyjność oraz ponad
stu letnią tradycję. Codzienne obcowanie z gołębiami
przynosi pomysły na nowe
produkty. Theodor i Michael
Backs mają te same problemy
z gołębiami, co inni hodowcy. Obaj postawili sobie
za cel, aby rozwiązywać te
problemy i opracowywać
coraz to lepsze produkty.
Wartościowa książka
U
kazała się nowa
książka o gołębiach
rasowych autorstwa Zdzisława Jakubanisa pt. „ALBUM GOŁĘBI RASOWYCH”. Książka na 288 stronach zawiera: 1336 kolorowych zdjęć
gołębi 443 ras hodowanych
w Polsce i innych krajach
europejskich, wykaz ras
zarejestrowanych w Polsce
oraz wykaz ras zarejestrowanych w Federacji Europejskiej /EE/. Wiele z tych
ras nie było do tej pory
prezentowanych na wystawach w Polsce.
Album jest w oprawie
miękkiej, foliowanej, a zdjęcia gołębi są zaprezentowane na papierze kredowym. Książka dostępna jest
w sprzedaży wysyłkowej.
Kontakt telefoniczny:
tel. kom. 817 420 729 lub
mailowy: [email protected]
Adres internetowy:
www.golebie.wombat.fc.pl
kwiecień-czerwiec 2013
55
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
WIADOMOŚCI
ZWIĄZKOWE
Zjazd Walny Polskiego
Związku Hodowców
Gołębi Rasowych
i Drobnego Inwentarza
• Zarząd Polskiego Związku Hodow-
ców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza z siedzibą w Tarnowie zwołuje, zgodnie ze Statutem §14
pkt. 3, Zwyczajny Sprawozdawczo-Wyborczy Zjazd Delegatów Organizacji
Członkowskich PZHGRiDI na dzień
30 czerwca 2013 roku o godz. 10.00 w pierwszym terminie, lub o godz. 10.15
- w drugim terminie. Zjazd odbędzie
się w Hotelu WASIK, adres: Krogulcza
Sucha 65, 26-505 Orońsko (przy trasie
E7, 11 km od Radomia).
Zaproszenie i program zjazdu, dokładną
mapka dojazdu, regulamin oraz ankietę
delegata, można pobrać ze strony internetowej www.pzhgridi.pl.
Komunikaty Kolegium Sędziów
• Zarząd Kolegium Sędziów informuje, że zgodnie
z Regulaminem Kolegium Sędziów §9 pkt 5 kończy się
kadencja obecnego Zarządu Kolegium Sędziów w związku z powyższym w miesiącu wrześniu zostaną przeprowadzone wybory do Zarządu Kolegium Sędziów,
Komisji Dyscypliny i Etyki Sędziowskiej. W następnej
kolejności zostaną powołane Komisje Standaryzacyj-
ne ds. „Gołębi”, „Drobiu Ozdobnego”, oraz „Królików”.
O planowanym terminie wyborów zostaną powiadomieni czynni sędziowie.
• Zarząd Kolegium Sędziów informuje, że planowane
szkolenia na rok 2013 zostaną przeprowadzone w czwartej
dekadzie tego roku.
Kącik filatelistyczny
P
oczta bułgarska wydała serię znaczków
pocztowych przedstawiająca gołębie zgrupowane w rodzinie zwanej
przez ornitologów columbinae. Na znaczku o nominale 5 stotinek widnieje gołąb skalny - columba
livia. Jest to tak zwany gołąb
uliczny zamieszkujący osiedla naszych miast. Znaczek
o nominale 13 st przedstawia siniaka - columba oenas. Gołąb ten występuje u nas rzadko. Jeszcze
56
kwiecień-czerwiec 2013
rzadziej, a nawet sporadycznie, można spotkać turkawkę - streptopelia turtur,
uwidocznioną na znaczku
o nominale 30 st.
Na znaczku o nominale 20 st przedstawiony jest grzywacz - columba palumbus, a na znaczku o nominale 42 st gołab
udomowiony - columba
var domestica.
Na bloku poczty polskiej
widnieje gołąb pocztowy.
Redaguje
Kazimierz Kocowski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
WIADOMOŚCI
ZWIĄZKOWE
Sprostowanie
Redakcja biuletynu
„Gołębie” informuje, że
w poprzednim numerze
(58/styczeń-marzec 2013)
w „LIŚCIE ZDOBYTYCH
TYTUŁÓW MISTRZOWSKICH”, w rasie zamojski,
zdobywcą tytułu I wicemistrza jest Edward Tarajko, a nie jak zostało błędnie opublikowane Torajko
Edward.
Za błąd serdecznie
przepraszamy.
Zmiany
w zarządach
• Warszawski Związek
Hodowców Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego informuje, że w dniu
21.04.2013 r. zwołany
został Zjazd Zwyczajny
WZHGRiDO, na którym
wybrano nowe władze
Związku na następną
kadencję. Prezesem zarządu został Zdzisław Borawski (telefon: 601 21 49 94,
[email protected]
pl), a sekretarzem/wiceprezesem ds. finansowych
Zbigniew Rajski (zbigniew.
[email protected]).
• Podkarpackie Towarzy-
stwo Hodowców Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego zawiadamia,
że w dniu 17.03.2013 r.
podczas Walnego zjazdu Członków PTHGRiDO, wybrane zostały nowe władze Towarzystwa, które przedstawiają się następująco: Prezes
Zarządu - Łukasz Lubaś
(Święcany 426, 38-242
Skołyszyn, tel. 608 855
310, (13) 44 950 65), V-ce
Prezes ds. organizacyjnych - Jan Rak.
• Klub Hodowców Gołę-
bi Rasowych w Giżycku informuje, że podczas
zebrania Klubu, które
odbyło się 17.03.2013 r.,
z funkcji Prezesa Klubu,
a tym samym członka zarządu, odwołany został Adam Olchówka. Wszelakie korespondencje proszę przesyłać na
adres wice Prezesa Krzysztofa Grochockiego (ul.
Aleja Wojska Polskiego 40,
11-500 Giżycko).
• Opolskie Towarzy-
stwo Hodowców Drob-
Warszawski Związek Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobiu Ozdobnego z przykrością zawiadamia, że w dniu
20.05.2013 r. odszedł od nas na
zawsze nasz wieloletni
Kolega Albert Miętek
Albert był zaangażowanym hodowcą
z międzynarodowymi sukcesami,
szczególnie w hodowli motyla warszawskiego, krymki
białostockiej i srebrniaka.
Pogrzeb odbył się w dniu 25.05.2013r. w Chotomowie,
o godz. 12.
Rodzinie i najbliższym Alberta przekazujemy szczere
wyrazy współczucia.
Spoczywaj Albercie w spokoju.
Koledzy hodowcy
nego Inwentarza informuje, że prezesem został
Arnold Warc. Korespondencję prosimy kierować na adres ul. Al. Przyjaźni 10, 45 - 656 Opole
(Krzysztof Laxy) telefon:
697 467 523. Adres organizacji: Lasowice Wielkie 15, 46 - 282 Lasowice
Wielkie.
• Skierniewicki Związek
Hodowców Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego zawiadamia, że nastąpiła zmiana w zarządzie związku. Nowym
prezesem został wybrany Lech Stań (ul. Ogrodowa 7, 96-124 Maków, tel.
697-705-893)
Rezygnacja
z członkowstwa
• Łódzki Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych i Drobnego Inwentarza (Rzgów, Grodziska 94) zawiadamia, że
podczas walnego zebrania Członków ŁZHZFiDI,
podjęto uchwałę o rezygnacji z członkowstwa
w PZHGRiDI.
Wystawa
w Radlinie
• Zarząd Zrzeszenia
Miłośników Drobnego
Inwentarza w Radlinie
informuje, że wystawa
gołębi rasowych i drobnego inwentarza, organizowana przez nasze
stowarzyszenie, odbędzie się w dniach 14-15
września 2013 r. w Radlinie przy ul. Korfantego 42 (teren przy kawiarni Górnicza Strzecha).
Wystawa będzie zorganizowana w formie otwartej (mogą uczestniczyć hodowcy zrzeszeni). Telefon kontaktowy
osoby odpowiedzialnej
692 930 475.
Likwidacja
Klubu
• Postanowieniem Sądu
Rejonowego dla ŁodziŚródmieście, XX wydział
Krajowego Rejestru Sądowego, z dnia 29.03.2013 r.,
Klub Kariera im. Alfonsa Dublińskiego w Kutnie,
został wykreślony z Krajowego Rejestru Sądowego.
Zawiadamiamy, że w dniu 24.01.2013 r. odszedł do
wieczności nasz długoletni
Kolega Ryszard Furmaniak,
był jednym z pierwszych, którzy założyli PZGRiDI,
a potem Stowarzyszenia w Malborku, czynny od
początku w zarządzie, zawsze służył pomocą i radą.
Odszedł od nas wzorowy hodowca, dobry przyjaciel
i kolega.
Na zawsze pozostanie w naszej pamięci.
Malborskie Stowarzyszenie Hodowców
Gołębi Rasowych
i Drobiu Ozdobnego
kwiecień-czerwiec 2013
57
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Komunikat Komisji Standaryzacyjnej
W ostatnim czasie znowelizowane
zostały następujące rasy:
dokumentacji. Gołębie były wystawiane na Krajowej Wystawie w Kielcach,
a rasa przeszła pozytywnie pierwszy
rok pokazu.
• Zamojski ozdobny. Osobą do
kontaktu jest kol. Janusz Rak. Wzorcowo przygotowana dokumentacja rejestracyjna została złożona w tym roku,
dlatego proces rejestracyjne rozpocznie się od pokazu gołębi na Krajowej
Wystawie.
• Garłacz pomorski (EE 303). Na
wniosek hodowców m.in. Krzysztofa Kanickiego, na wystawach w Polsce
zostaje dopuszczona obrączka nr 13.
W Federacji Europejskiej na dzień
dzisiejszy obowiązuje obrączka 12,
lecz w niektórych państwach dopuszczalna jest również 13. Zwiększenie
obrączki jest podyktowane tym, że
gołębie te są bardzo duże oraz posiadają bardzo obfite upierzenie nóg.
są wynikiem analizy opisów w/w rasy
w niektórych artykułach i książkach. Zostały również dopisane nowe
odmiany barwne, które do tej pory nie
miały zapisu we wzorcu, a były wystawiane na zasadzie pokazu na kilku
wystawach.
AKTUALNIE PROWADZONE
PRACE NAD NOWYMI
WZORCAMI:
• Mewka mazowiecka. Projekt wzor-
ca oraz część dokumentacji zostały
przesłane do Komisji Standaryzacyjnej. Pozostała część wymaganej dokumentacji jeszcze nie została uzupełniona. Gołębie również nie zostały pokazane na Krajowej Wystawie
w Kielcach. Komisja Standaryzacyjna na nadzieję, że w tym roku procedura rejestracyjna zostanie rozpoczęta. Osobą do kontaktu jest kol. Józef
Michalski.
• Mewka polska odmiana gładko• Antwerpski wystawowy (EE 26). Na
wniosek hodowcy Witusa Obruśnika, na wystawach w Polsce dopuszcza
się gołębie w/w rasy zaobrączkowane obrączką nr 10. W Federacji Europejskiej obowiązuje obrączka nr 11.
W niektórych państwach dopuszczalna jest obrączka nr 10, ze względu na
niezbyt duże rozmiary tych gołębi.
• Listonosz polski (EE 114). Na
wniosek oraz z dużą pomocą czołowych hodowców m.in. A. Kisiela, K. Koconia, S. Projsa, M. Kiebały znowelizowany został wzorzec listonosza polskiego. Naniesione zmiany,
potwierdzone zostały przez najstarszych hodowców tej rasy, jak również
58
kwiecień-czerwiec 2013
głowa. Również w tym przypadku jest
podobna sytuacja, brak odesłanego
zestawu dokumentów oraz nieobecność tych gołębi na Krajowej Wystawie. Osoba do kontaktu kol. Jerzy
Lisowski.
• Krymka kujawska. Projekt wzor-
ca poddany zostanie pewnym korektom. Gołębie te były wystawiane już
kilkukrotnie, lecz procedura rejestracyjna została rozpoczęta dopiero na
Wystawie Krajowej w Kielcach w 2013
r. Rasa ta ma zaliczony pierwszy rok
pokazu. Osobą do kontaktu jest kol.
Tomasz Szymkiewicz.
• Mewka strykowska Po ostatniej
szczegółowej analizie dokumentacji
rejestracyjnej osoba odpowiedzialna
została zobligowana do uzupełnienia
W ostatnim czasie było kilka
zapytań do Komisji Standaryzacyjnej odnośnie rejestracji gołębi
polskich ras, które nie posiadają wzorca, a są hodowane od dziesięcioleci w niektórych rejonach Polski. Nie
zostały jednak złożone odpowiednie
dokumenty, aby można było rozpocząć procedurę rejestracyjną. Mamy
nadzieję, iż w najbliższym czasie
hodowcy dostarczą zestaw dokumentów wyszczególnionych w Regulaminie Komisji Standaryzacyjnej.
Kończąc swoją kadencję Komisja
Standaryzacyjna ds. Gołębi Rasowych
bardzo serdecznie chciała podziękować hodowcom i sympatykom gołębi rasowych, którzy przez cały czas
wykazywali się chęcią pomocy i wnieśli swój wkład przy opracowywaniu,
udoskonalaniu i nowelizacji wzorców. Oprócz tych hodowców, którzy
zostali wymienieni w poszczególnych komunikatach KS, podziękowania należą się również kol. Markowi
Rzepce, Jakubowi Szepielakowi oraz
Prezesowi PZHGRiDI Janowi Pajce,
którzy bezpośrednio brali udział przy
pracach związanych z wydrukiem
kolejnego zestawu wzorców. Podziękowania należą się też niejednokrotnie
anonimowym osobom, które pośrednio brały udział w pracach Komisji
Standaryzacyjnej.
Zestaw nowych i znowelizowanych
wzorców będzie dostępna od końca
czerwca, znajdzie się w nim ok. 37
wzorców.
W przygotowaniu jest kilka nowelizacji istniejących wzorców, podyktowane są one zmianami w zapisach
wzorców EE. Zbiór znowelizowanych
wzorców zostanie przekazany nowej
Komisji Standaryzacyjnej, która zostanie powołana po wyborach Kolegium
Sędziów.
Z wyrazami szacunku
Komisja Standaryzacyjna
ds. Gołębi Rasowych

Podobne dokumenty

H o d w

H o d w jest z nieustannym sprzątaniem gołębników, w celu usunięcia wszędzie zalegających piór, ale także okresem przygotowywania ptaków do pokazów i wystaw.

Bardziej szczegółowo