Otwórz - Klub Żak

Komentarze

Transkrypt

Otwórz - Klub Żak
62
NR
PODRĘCZN Y PROGR AM K LUBU ŻAK
W Y DA N I E BEZPŁ ATN E DOSTĘPN E W K LU BI E Ż A K
1 - 28.02.2016
T H E S H I P YA R D / F OT. PA W E Ł J ÓŹ W I A K
WWW.KLUBZAK.COM.PL
B A B S K I E G R A N I E 2 016
B A B S K I E G R A N I E 2 016
5 - 7.02 / G.20.00 / SALA SUWNICOWA
BABSKIE GRANIE 2016
/ FESTIWAL JAZZ
JANTAR 2016
O tej dziewczynie Adam Makowicz napisał: „Muzyczne zdolności Kingi Głyk
już dzisiaj pozwoliły jej zapisać się na stałe w historii polskiego jazzu. Dojrzałość w
improwizacji, dobre wyczucie rytmów i swoboda na scenie mieści się w granicach
dobrego smaku, harmonizując z muzyką całego zespołu”. Z kolei Michał Wilczyński w
Jazz Forum pisał: młoda, zdolna i piękna. W wieku dwunastu lat zaczęła profesjonalną
karierę w rodzinnym zespole Głyk P.I.K. Trio. Na swoje osiemnaste urodziny sprawiła
i sobie, i nam osobliwy prezent - debiutancki bardzo ciekawy album. (…) Kinga Głyk
- oto jedna z najciekawszych basistek młodego pokolenia. Uśmiechnięta, emanująca
optymizmem i pozytywnymi wibracjami. Swój pogodny charakter bez trudu przełożyła
na język muzyki, jaka trafiła na jej debiutancki album. W ośmiu utworach znalazło się
miejsce dla rozbujanych groove’ów, ciekawych smaczków aranżacyjnych i interesujących
gości. Niewiele tu natomiast popisów solowych, których przewaga bywa bolączką płyt
firmowanych przez pojedynczych instrumentalistów. Kinga jednak szybko zaznacza, że
dla niej ilość i szybkość dźwięków nie ma większego znaczenia. „Ważniejsze jest to, w jaki
sposób instrumentalista potrafi te dźwięki przekazać - tłumaczy. Poza tym ja lubię działać
na rzecz całego zespołu, nie zawsze muszę być z przodu. Dlatego chętnie robię krok w tył
i skupiam się na akompaniamencie w ramach sekcji rytmicznej.
Pianistka i kompozytorka Helen Sung to absolwentka m.in. prestiżowego Thelonious
Monk Institute of Jazz Performance. W 1999 roku była półfinalistką Monk Piano
Competition, a w 2007 roku wygrała Mary Lou Williams Jazz Piano Competition. Ma
na swoim koncie osiem wysoko ocenianych albumów. Jej album Helenistique (2006)
został uznany przez „Jazz Times” za jeden z najbardziej ekscytujących albumów roku. Jej
ostatnia płyta Anthem For A New Day ukazała się w 2014 roku.
2
H E L E N S U N G / F OT. C AT V I L L A C O R TA
Po raz piąty Babskie Granie otworzy roczny cykl koncertów pod szyldem Festiwalu Jazz
Jantar. Jak słusznie zauważył Tomasz Rozwadowski z Dziennika Bałtyckiego, program
festiwalu jest bardzo różnorodny, miesza stylistyki i - co do zasady - promuje nowe twarze.
Od siebie dodamy, że w przypadku Babskiego Grania sięgamy po artystki niekoniecznie
jazzowe, ale na pewno interesujące. Taką wyjątkową osobą jest Dominika Barabas,
autorka, kompozytorka i piosenkarka reprezentująca nurt poezji śpiewanej. Gra na
skrzypcach, gitarze, fortepianie i flecie irlandzkim. Zadebiutowała na Festiwalu Spotkania
z Muzyka i Poezją w Obornikach Śląskich w 2008 roku. W tym samym roku zdobyła
I miejsce na XXXV Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych Śpiewajmy Poezję w
Olsztynie, a także I miejsce i nagrodę dziennikarzy na 44 Festiwalu Piosenki Studenckiej
w Krakowie, Grand Prix 26. Międzynarodowego Festiwalu Bardów OPPA w Warszawie.
W 2011 roku otrzymała Grand Prix XXXVIII na Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych
Śpiewajmy Poezję w Olsztynie. Artystka wraz ze swoim zespołem Barabas ma na swoim
koncie dwa albumy muzyczne: Cień oraz Zbiór porannych bzdur. O swojej nowej płycie
opowiada w wywiadzie, który znajdziecie w tym informatorze.
Helen Sung stworzyła własny styl. Jej koncert w San Diego był wspaniały, pełen napięć,
wypełniony porywającym zestawem dźwięków. W jazzie na żywo nie można dostać
niczego lepszego - relacjonował jeden z koncertów Dan McClenagham z portalu „All
About Jazz”.
Przez całe liceum Sung kształciła się pod kątem muzyki klasycznej w rodzimym Houston
w Teksasie. Dopiero na studiach, po usłyszeniu jednej z solówek Tommy’ego Flanagana,
zdecydowała skierować swoje zainteresowania w stronę jazzu. Za sprawą „podwójnego”
muzycznego wykształcenia jej styl już w młodych latach była bardzo charakterystyczny.
„Nie jestem pewien, czy Sung odwróciła się od swojego klasycznego doświadczenia.
Można to usłyszeć w jej wykonaniu It Don’t Mean S Thing (If It Ain’t Got That Swing)
Duke’a Ellingtona, które niespecjalnie buja, ale w zamian ukazuje techniki zabarwione
klasyczną muzyką” - twierdzi McClenagham. Scott Albin z czasopisma Jazz Times pisze
natomiast wprost: ten udany projekt spodoba się zarówno słuchaczom jazzu, jak i klasyki”.
Fotorelacje z koncertów na facebook.com/JazzJantar
3
B A B S K I E G R A N I E 2 016
B A B S K I E G R A N I E 2 016
Jej kolejna płyta, Anthem For A New Day zebrała liczne pochlebne recenzje. „Ten
album dostarczył ścieżkę dźwiękową dla następnej fazy jej kariery jako liderki jazzowego
zespołu” - uważa Matt Collar z All About Music. Peter Bacon z „The Jazz Breakfast”
zauważa natomiast: na „Anthem For A New Day” jest wiele rzeczy, z których można się
cieszyć - to silna, pełna nadziei muzyka, gdzie można odnaleźć mnóstwo dobrego pisania
i świetnego grania”; z kolei na łamach Examiner.com można przeczytać: „Sung od dawna
była uważana z ulubienicę wśród muzyków, ale w dużej mierze była niedoceniana przez
krytyków i fanów. Anthem For A New Day powinien wszystko to zmienić. Faktycznie muzycy
z najwyższej półki szybko zorientowali się w talencie Helen Sung. Z jej umiejętności
korzystali na scenie oraz w studiu między innymi: Ron Carter, Wayne Shorter, Regina
Carter czy Clark Terry.
Według Helen Sung Anthem For A New Day to najlepsze, co udało jej się dotąd
zarejestrować. „Ten album to mój sposób powiedzenia: taka właśnie jestem, weź to albo
zostaw. W 2009 roku Helen Sung wystąpiła na kilku polskich festiwalach jazzowych.
Teraz czas na Gdańsk.
Na finał Babskiego Grania zaprezentuje się młoda skrzypaczka Dominika
Rusinowska. Z jej inicjatywy w 2014 roku powstał zespół D.R.A.G. W jego skład
wchodzą studenci absolwenci Akademii Muzycznych w Krakowie i Katowicach. Zespół
wykonuje utwory własne oraz kompozycje innych twórców w autorskich aranżacjach.
Można w nich odnaleźć echa jazzowej tradycji, traktowanej jednak w sposób bardzo
indywidualny, a także folku oraz muzyki współczesnej. Najbliższa muzykom jest
intensywność jazzu lat 60-tych oraz takie postaci jak Eric Dolphy, Matthew Shipp, John
Zorn, Zbigniew Seifert czy Mc Coy Tyner. Charakterystyczne dla kwartetu jest akustyczne
brzmienie oraz eksperymentowanie.
Oryginalny styl wyróżnia D.R.A.G na młodej scenie jazowej, co zaowocowało występami
na Letnim Festiwalu Jazzowym Piwnicy pod Baranami, Festiwalu Kultury Żydowskiej czy
na Bielskiej Zadymce Jazzowej.
PROGRAM
5.02 / G.20.00
BARABAS / RUSTYKALNY
CYRK / PREMIERA
Dominika Barabas - wokal / instrumenty klawiszowe / Piotr Pawlus - gitary /
Michał Francuzik - bas / Mateusz Brzostowski - perkusja/elektronika
D O M I N I K A R U S I N O W S K A / F OT. P O S T U L A R I S
6.02 / G.20.00
4
KINGA GŁYK TRIO
Kinga Głyk - bas / Irek Głyk - perkusja / Jakub Gwardecki - instrumenty klawiszowe
HELEN SUNG
Helen Sung - piano / Logan Richardson - sax / Josh Ginsburg - bass /
Donald Edwards - drums
7.02 / G.20.00
D.R.A.G.
Dominika Rusinowska - skrzypce / Mateusz Gawęda - fortepian /
Jakub Mielcarek - kontrabas / Józef Rusinowski - perkusja
Relacje z koncertów jazzowych na facebook.com/JazzJantar
5
B A B S K I E G R A N I E 2 016
B A B S K I E G R A N I E 2 016
DOMINIKA BARABAS
JAROSŁAW KOWAL: Idiotka,
singiel z nowego albumu, mocno
różni się od twojej dotychczasowej
twórczości. To próba odnalezienia
kompromisu pomiędzy muzyką,
która satysfakcjonowałaby ciebie,
a jednocześnie miałaby przebojowy
potencjał?
z warstwą tekstową na odpowiednim
poziomie (towaru skądinąd deficytowego
na rodzimym rynku muzycznym).
DOMINIKA BARABAS: Traktuję to
raczej w kategoriach rozwoju. Moja
twórczość rośnie razem ze mną - sama
nie wiem, kiedy skręciłam w tym jakże
odmiennym kierunku, ale czuję się tu
bardzo komfortowo . Idiotka to pierwszy
opublikowany utwór z serii nowych
pomysłów, ale zapewniam, że to dopiero
początek rewolucji [śmiech].
Ciężko powiedzieć - album jest bardzo
różnorodny. Czasami mam wrażenie, że
każda piosenka to zupełnie inny gatunek.
Może to i dobrze - każdy znajdzie tam
coś dla siebie. Oczywiście płyta jest
inna niż poprzednie produkcje - wiele
się nauczyłam od nagrań ostatniego
albumu; otworzyłam się na nowe
brzmienia, przestałam się wstydzić
takich czy innych pomysłów. Prawdę
powiedziawszy po raz pierwszy wszystko
od początku do końca jest tak, jak to
sobie wymyśliłam. Tworzenie sprawiało
mi więc w tym przypadku olbrzymią
frajdę.
Mam wrażenie, że to materiał,
z którym mogłabyś odejść od
występowania na imprezach
związanych z poezją śpiewaną,
trafić do publiczności na przykład
Off Festivalu czy Openera, taka była
twoja intencja?
Mam wrażenie, że w Idiotce
postawiłaś bardziej na siłę przekazu
niż na gromadzenie poetyckich
środków ekspresji. To dla ciebie
osobisty, emocjonalny tekst?
Każdy napisany przeze mnie tekst jest
osobisty i emocjonalny. Bez emocji chyba
nie da się pisać. To są takie krótkie
wybuchy - a to radości, a to smutku,
to znów złości. Momenty, w których
czuję, że jak zaraz czegoś z siebie nie
Stworzenie warstwy tekstowej dla
całego albumu to duży emocjonalny
koszt?
Nie koszt, a raczej oczyszczenie. Pewne
rzeczy trzeba powiedzieć - w moim
przypadku napisać - by móc je zamknąć;
pozostawić za sobą i już tam więcej nie
wracać. Liczę, że tak, jak w przypadku
poprzednich płyt, teksty będą pomagać
ludziom. Będą koić ich rozedrgane
emocje, rozbawiać lub też zmuszać do
refleksji. Mam wrażenie, że właśnie tak
to działa - ja coś z siebie wyrzucam, ktoś
inny to chwyta w momencie, w którym
jest mu to akurat potrzebne. Wszyscy
jesteśmy ludźmi, nasze problemy i
obserwacje, czucie, myślenie - chcąc nie
chcąc - są podobne. Dlatego zawsze
mam nadzieję, że przez tą bliskość moje
doświadczenia opisane w piosenkach
będą ludziom pomagać. To jest dla mnie
sedno istnienia artysty.
Rustykalny Cyrk to jednorazowy skok
w inną stylistykę czy zamierzacie
zostać w niej na dłużej?
Kto wie? Z pewnością nie zamierzamy
się cofać. Wiecznie poszukujemy, to
niezwykle ciekawe.
KINGA GŁYK
JAROSŁAW KOWAL: Najlepsza
polska basistka młodego pokolenia
- to poważne brzemię. Świadomość
wysokich oczekiwań słuchaczy to
presja, która utrudnia pracę nad
nową muzyką czy wręcz przeciwnie działa mobilizująco?
KINA GŁYK: Muzyk, artysta, malarz
czy inny człowiek tworzący jakieś dzieło
zawsze jest poddany tak zwanej krytyce
innych ludzi. Wydaje mi się, że dobre
słowa, jakie są o nas wypowiadane
zazwyczaj działają mobilizująco. Tak
też jest i w moim przypadku. Jedna
z najciekawszych basistek młodego
pokolenia - zdanie, którym zostałam
6
K I N A G ŁY K / F OT. M AT E R I A ŁY P R A S O W E
D O M I N I K A B A R A B A S / F OT. A D R I A N B L A C H U T
Owszem. Miło byłoby pozbyć się kiedyś
łatki literackiego barda z liściem na
głowie. Chyba jak każdy artysta marzę
o rzeszy wiernych fanów i ogromnych
koncertach dla rozszalałej publiczności.
Poezja nie daje takiej możliwości - grono
jej odbiorców, choć niezmiennie stałe,
jest bardzo wąskie. Poza tym ten gatunek
jest taki statyczny! Znudziłam się. Czas
na muzyczne szaleństwo - oczywiście
Cały album utrzymany jest w
podobnym tonie? Czy może fani
twojej wcześniejszej twórczości
mogą liczyć na nawiązania do niej?
wyrzucę, to się przewrócę. W Idiotce
tekst jest krótki i treściwy - moim zdaniem
więcej tam nie potrzeba. I nie chodzi
tylko o dopasowanie słowa do warstwy
muzycznej; bo czy naprawdę potrzeba
dłuższego opisu ludzkiej hipokryzji?
Relacje z koncertów jazzowych na facebook.com/JazzJantar
7
B A B S K I E G R A N I E 2 016
opisana w gazecie „Jazz Forum” przez
Michała Wilczyńskiego. To bardzo
miłe dostać taką opinię [śmiech]. Z
powodu tego, jak zaczęłam czuję
ciążącą na mnie odpowiedzialność.
Nagranie swojej pierwszej płyty z
takimi muzykami to nie codzienność.
Rejestracja jest moim początkiem.
Rozpoczął się kolejny rozdział w moim
życiu. Wydanie tego albumu było dla
mnie wielkim przeżyciem, a zarazem
ogromną radością. Wysoko postawiona
poprzeczka, ale wiem, że przede mną
jeszcze wiele, wiele pracy.
Na debiucie nie zdecydowałaś się
wyłącznie na stosunkowo bezpieczne
podjęcie twórczości innych osób,
ale opublikowałaś także własne
kompozycje, czym wielu młodych
muzyków woli na początku nie
ryzykować. Ważne jest dla ciebie,
żeby nie tylko pokazać techniczne
umiejętności, lecz również
umiejętność wykorzystywania ich w
autorskich pomysłach?
Na pierwszej płycie został nagrany tylko
jeden mój autorski utwór - Sad And
Happy Blues. Myślę, że jest w nim trochę
tego, co właśnie w duszy mi gra. Nie ma
w nim dużo skomplikowanych harmonii.
Jest to opowieść o radości i smutku,
z jakimi spotyka się codziennie każdy
człowiek [śmiech]. Nie chodzi o szybkość
czy ilość dźwięków, ale o historię,
jaką one mają opowiedzieć. Album
Rejestracja zawiera osiem kompozycji.
Dzięki różnorodności na płycie każdy
znajdzie kawałek dla siebie. Ostatnio
zdarzyło mi się napisać kilka nowych
utworów, które już gram na koncertach.
Tworzenie swoich rzeczy to chyba atut
[śmiech]. Nie ma się czego wstydzić.
Trzeba tylko poświęcić trochę czasu na
dopracowanie szczegółów. A potem
pozostaje tylko podzielić się tym z ludźmi.
Basista ma w zespole szczególe zadanie.
Z perkusją tworzy sekcją rytmiczną,
dzięki której dany zespół działa lub nie
działa. Czasem trzeba zrobić krok w tył i
z solowego instrumentu, jakim w swoim
trio jestem stać się akompaniatorem.
Komponując utwór, jako basistka wiem,
że czasem wystarczy dobry riff zagrany
we wspólnym czasie, aby sprawić,
że publiczność poczuję się jak część
zespołu.
8
B A B S K I E G R A N I E 2 016
Na Rejestracji sięgnęłaś między
innym po twórczość Boba Dylana
czy Czesława Niemena, a więc
artystów starszego pokolenia. We
współczesnej muzyce odnajdujesz
coś, co cię inspiruje?
Mój debiutancki album mieści w sobie
wiele kompozycji. Płyta jest bardzo
kolorowa pod względem utworów. W tej
produkcji wielki wkład miał również mój
tata, z którym to wspólnie dokonywaliśmy
wyboru materiału, jaki ma być nagrany.
Jestem mu bardzo wdzięczna za pomoc,
którą od niego miałam i mam każdego
dnia. Wiem, że wiele dobrych rzeczy
wydarzyło się właśnie dzięki niemu.
Jest on dla mnie ogromnym wsparciem
i zachęceniem do pracy. Piosenka
Boba Dylana została zaśpiewana przez
wybitnego i cenionego artystę jakim jest
Jorgos Skolias. Myślę, że każdy powinien
posłuchać tego kawałka [śmiech].
Nie będę ukrywać, że znaczenie słów
tej piosenki nie jest mi obojętne. Co
do fragmentu Doloniedola Czesława
Niemena - jest to trochę inna niż
oryginalna wersja tego utworu, ponieważ
została nagrana instrumentalnie, bez
wokalu, co również ma swój smak.
Odpowiadając na pytanie o muzyce
współczesnej, z opowieści wiem, że
kiedyś posłuchanie utworu wymagało
wielkich starań, ponieważ zdobycie płyty,
a nawet kasety było nie lada wyzwaniem.
Mając nagranie, odtworzenie go nie
było takie oczywiste ze względu na
sprzęt, którego kiedyś brakowało. To
niesamowite, że wszystko tak poszło
do przodu. Żyjemy w czasach trochę
wirtualnych, dzięki temu jest możliwość
kliknięcia w Pana Google i uzyskania
odpowiedzi w tempie natychmiastowym.
Oczywiście ma to swoje plusy, jak i
minusy, ale teraz nie o tym [śmiech].
Inspiruje mnie wiele muzyków, na
przykład Avishai Cohen, Marcus Miller,
Christian Mc Bride, Chris Minh Doky,
Esperanza Spalding, Tal Wilkenfeld,
Gerald Clynton, młodziutki geniusz Joey
Alexander, czasem nawet Bruno Mars
tak trochę z innej beczki [śmiech] czy,
niestety już nieżyjąca, Amy Winehouse.
Nie tak dawno miałam przyjemność
być na koncercie perkusisty Benny
Greb’a, było to dla mnie niesamowite
przeżycie. Naprawdę bardzo pozytywne
doświadczenie. Niezmiernie również
cenie i uwielbiam słuchać Rona Cartera,
Raya Browna, Toothsa Thielemansa,
Jaco Pastoriusa, Charliego Parkera,
Johna Scofielda czy Steve’a Swallowa.
Kiedyś Jerzy Mazzoll żartobliwie
uznał, że Marcin Bożek - pierwszy
dyplomowany basista w Polsce musiał być bardzo zdeterminowany,
żeby wytrwać przy tym instrumencie.
Faktycznie jest taka tendencja,
zwłaszcza w muzyce rockowej,
że jeżeli grupa przyjaciół tworzy
garażowy zespół, to basistą
zazwyczaj zostaje ten, który najmniej
potrafi. Czym gitara basowa
przyciągnęła ciebie? Dlaczego
zdecydowałaś się związać z nią swoją
karierę?
Już jako mała dziewczyna, stojąc w
domu przed głośnikami, kiwałam się
w rytm muzyki, udając, że gram na
basie. Niskie dźwięki naprawdę mnie
zachwycają. Ten instrument jest dla
mnie czymś niesamowitym. Wydaje się
być niepotrzebny, a jednak bez niego
czasem jest trochę łyso [śmiech]. Cztery
struny, a tyle można z nich wydobyć
pięknych melodii i rytmu. Żart o tym, że
na basie grają ci, co najmniej potrafią
jest mi dobrze znany, słyszałam go
mnóstwo razy [śmiech]. Aczkolwiek
wiem, że opanowanie tego instrumentu
to godziny, lata ciężkiej pracy. Ja swoją
przygodę z koncertowaniem zaczęłam w
wieku dwunastu lat. Wtedy to zagrałam
z naszym rodzinnym zespołem Głyk
P.I.K Trio pierwszy prawdziwy koncert.
Było to szczególne przeżycie. Jeszcze w
tamtym czasie nie za bardzo wiedziałam
nawet, co gram. Więc naciskałam
dźwięki, które czułam, że mogą dobrze
zabrzmieć. Ten etap w moim życiu wiele
mnie nauczył. Każde wyjście na scenę
do dnia dzisiejszego jest dla mnie wielkim
wyzwaniem.
Pierwszy album zarejestrowałaś
w studiu przy znaczącym wsparciu
ojca, Irka Głyka. Drugi zamierzasz
natomiast nagrać podczas koncertu.
Scena to jednak bliższe ci miejsce?
To prawda, scena chyba jest mi bliższa
niż praca w studiu. Energia jaką
odczuwa się podczas koncertu jest
nie do opisania. Emocje i adrenalina
sprawiają, że człowiek odcina się trochę
od rzeczywistości i zamyka w świecie
dźwięków. Oczywiście wiele zależy od
publiczności i atmosfery, jaka panuje
na sali. Muzycy na koncercie całkiem
inaczej reagują na siebie nawzajem. Na
live nie ma powtórki czy dogrywania,
wszystko musi być zagrane na żywo.
Co sprawia, że ciąży na nas nie lada
wyzwanie, ale jest to mobilizujące. W
muzyce nie chodzi o to, żeby ścigać się
i udowadniać, ile rzeczy się wyćwiczyło.
Wychodząc na scenę, każdy powinien
słuchać i dopasowywać się do całości,
aby mogło powstać piękne dzieło. Nie
zapomnę słów pana Adam Makowicza, z
którym miałam przyjemność spotkać się
kiedyś przed jednym z moich koncertów.
Powiedział: wychodząc na scenę, nigdy
nie graj więcej niż umiesz, graj najlepiej
jak potrafisz.
Dopiero co skończyłaś liceum,
wciąż masz przed sobą mnóstwo
możliwości. Muzyka jest tym, co
chciałabyś w życiu robić czy masz
awaryjny plan i planujesz równolegle
kształcić się w innym, pewniejszym
kierunku?
Zawszę będę mówić, że szkoła, do
której mam przyjemność chodzić jest
dla mnie wielkim zaskoczeniem. Moja
wychowawczyni, Barbara Szulik-Silka i
klasa, jaką mam jest dla mnie wielkim
wsparciem. Są to niesamowici ludzie.
Ja jestem człowiekiem anty-szkolnym,
ale liceum imienia Karola Miarki w
Żorach naprawdę bardzo pozytywnie
mnie zaskoczyło. Cieszę się, że właśnie
w takiej szkole mogę kończyć naukę.
W przyszłości planuję grać na basie.
Nie wiem, czy będę w stanie robić to
całe życie z tego względu, że jestem
dziewczyną. Kiedy założę swoją rodzinę,
koncertowanie może być małym
utrudnieniem w życiu codziennym.
Jednak póki mogę, będę się kształcić
właśnie w tym kierunku. Chcę ćwiczyć,
pracować i się rozwijać. Muzyka jest
częścią mojego życia i chyba już tak
pozostanie, zawsze gdzieś będzie mi
towarzyszyć. W lutym zabieram się do
nagrania albumu live Happy Birthday,
w którym oprócz mojego tria weźmie
udział dwóch gości specjalnych,
wybitnych muzyków. Myślę, że będzie to
niezwykłe spotkanie. Chciałabym również
zachęcić wszystkich tych, którzy już w
jakiś sposób zaczęli swoją przygodę z
grą na instrumencie. Życzę sobie jak i
również wam dużo siły i energii do pracy!
Warto wyznaczać sobie cele i je spełniać
[śmiech].
Nasza strona: www.jazzjantar.pl
9
KONCE RT
PA B LO PA V O, I W A N E K , P R A C Z A S / F OT. I LO N A W I Ś N I E W S K A
KONCE RT
13.02 / G. 20.00 / SALA SUWNICOWA
PABLOPAVO, IWANEK,
PRACZAS / WIR
najspokojniejszy, najbardziej klimatyczny materiał. Praczas łączy cyfrowe trzaski i wolne
beaty z oszczędnymi partiami m.in. fortepianu i klarnetu. Ania Iwanek dośpiewuje chórki
i wchodzi w dialog z wokalistą, dodając utworom delikatności, melodyjności i żywego
charakteru. A Pablopavo zamiast snuć opowieści o Warszawie i bawić się słowami, rysuje
poetyckie obrazki przesycone nostalgią, emocjami i refleksją. To projekt na tak wysokim
poziomie jak solowe płyty Nosowskiej. [Jacek Skolimowski / Newsweek]
Po raz pierwszy w trójmieście z materiałem ze swojej najnowszej płyty Wir, wystąpią
Pablopavo, Iwanek i Praczas. Pablopavo o swojej płycie: Z duetu staliśmy się trio. Muzyka
też jest inna. Ci, którzy słuchali nagrań w trakcie naszych prac, mówią, że to najbardziej
awangardowa rzecz, jaką zrobiłem. A chwilę potem dodają: ale i najbardziej popowa.
Sami nie wiemy, co o tym myśleć, podobnie jak nie mamy pojęcia, co to za gatunek
muzyczny. Pierwszy klip pojechaliśmy kręcić na Lofoty, czyli północ Norwegii, gdzie zorza
polarna jest częstszym widokiem niż słoneczny dzień. I to być może jest jakiś trop.
Jeśli Pablopavo jest tym magnesem, który przyciąga słuchacza, to prawdziwym motorem
płyty jest Rafał „Praczas” Kołaciński. Utwory radykalnie wyłamujące się z nużących
schematów zwrotka/refren obleczone zostały w bardzo mgliste i jesienne aranże. Dużo w
nich przestrzeni, wyseparowanych dźwięków, chłodnego klimatu. Efekty pracy transowej,
triphopowej elektroniki nasączone szlachetnymi dźwiękami instrumentów przyniesionych
przez zaproszonych gości: klarnetu basowego, trąbki, gitary, puzonu czy duduki
podkreślają wyjątkowo jesienny klimat tej płyty i nadają jej szczególnego nastroju. Na ich
tle dwugłosy Pablo i Ani Iwanek brzmią albo hipnotycznie, albo na wskroś przejmująco zależnie od woli autorów. A słuchaczowi nie pozostaje nic innego, jak tylko zanurzyć się w
tym świecie bez reszty. Mimo, że świat nie zawsze wesołym jest. Raczej przeciwnie. Dużo
w nim melancholii. [Artur Rawicz / CGM]
PAWEŁ „PABLOPAVO” SOŁTYS - WOKAL / ANNA IWANEK - WOKAL /
RAFAŁ „PRACZAS” KOŁACIŃSKI - ELEKTRONIKA / PATRYK KRAŚNIEWSKI - KLAWISZE
Pablopavo powrócił do współpracy z producentem Praczasem. Cztery lata temu
nagrał z nim swój najbardziej nowoczesny i energetyczny album „Głodne kawałki”,
a teraz doprosił jeszcze wokalistkę Anię Iwanek (Rubber Dots). I tak powstał jego
10
Relacje z naszych koncertów: facebook.com/KlubZak
11
KONCE RT
KONCE RT
20.02 / G.20.00 / SALA SUWNICOWA
RYCERZYKI / RYCERZYKI
GOSIA ZIELIŃSKA - WOKAL / KAROL JADACH - GITARA / MACIEK PITALA - GITARA /
MICHAŁ MIERZWA - KLAWISZE / ALEKSANDER MARGASIŃSKI - BAS / TOMEK STAREK PERKUSJA / AGNIESZKA GRZEGORCZYK - GRAFIKA, OPRAWA WIZUALNA
KAROL JADACH: Uwielbiamy słodkie,
kolorowe brzmienia jak z takich bajek
Disneya jak Król Lew czy Pocahontas.
Lubimy chwytliwe, od razu wpadające
w ucho melodie. Chcielibyśmy żeby
nasz słuchacz doświadczył jak najwięcej
tego, co sami lubimy - stąd przebojowy
charakter
R YC E R Z Y K I / F OT. M AT E R I A ŁY P R A S O W E
Co się stało z polskimi piosenkami? Gdzie podziały się teksty i melodie, które opisują
codzienność w jasnych barwach? Czy pozostało nam słuchać tylko liryków o życiu w tym
„łez padole”? Gdy na całym świecie radosnych melodii nie brakuje, a i historia polskiej
piosenki nie raz obfitowała w interesujące, pozytywne i radosne melodie, nad Wisłą w
melodiach i tekstach zdaje się dominować depresyjny i mroczny nastrój. Na ratunek
Rycerzyki!
JAKUB KNERA: W jednym z
wywiadów powiedzieliście
żartobliwie, że chętnie
usłyszelibyście swoje piosenki
w Radiu Złote Przeboje. Trudno
jednak ukryć, że wasze piosenki
brzmią przebojowo i mają radiowy
potencjał - czy przy nagrywaniu płyty
mieliście założenie żeby właśnie tak
piosenkowo i przebojowo brzmieć?
12
13
KONCE RT
To prawda, że nazwa zespołu wzięła
się od tytułu jednego z utworów
zespołu Ścianka? To zespół, który
swego rodzaju baśniowy i oniryczny
klimat jak wy, w swojej twórczości
przemycał często.
MICHAŁ MIERZWA: Pierwsze szkice
Karola miały nieco „rycerski” charakter,
trochę jak z bajki o Gumisiach.
Podchwycił to Rafał, nasz kolega z Die
Flöte, zresztą fan Ścianki. Tak powstała
nazwa. Ściankę lubimy wszyscy, ale
chyba raczej to jej bardziej przystępne
oblicze, jej eksperymenty z popową
formułą, w duchu pierwszej płyty
Kobiet. Poza tym nasze inspiracje są
zróżnicowane: słuchamy wszystkiego, od
Drake’a po Nicka Drake’a.
Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale
mam wrażenie, że w Polsce mamy
problem z radosnym i pogodnym
brzmieniem oraz takimi samymi
piosenkami. Podobnie wydaje się
być z literaturą oraz filmem. Na tym
tle Rycerzyki sprawiają wrażenie
dosyć oryginalnego tworu - jak to
postrzegacie?
KAROL JADACH: Być może
twórcy ambitniejszej sztuki żyją w
przeświadczeniu że to, co pogodne
jest zbyt naiwne: najbardziej pogodną
muzyką w Polsce jest disco polo.
Rycerzyki są jak kapsuła czasu, która
przenosi słuchacza w czas dzieciństwa,
kiedy radość była czymś naturalnym,
słuchało się Elektrycznych Gitar, bawiło
się transformersami. Z drugiej strony, na
płycie są też - dla równowagi - bardziej
melancholijne momenty, jak w mollowych
utworach Hounds czy Trampled Flowers.
Śpiewacie po polsku i angielsku - do
którego języka Wam bliżej? Czy
śpiewanie po polsku jest łatwe?
GOSIA ZIELIŃSKA: W tym momencie
śpiewanie po polsku traktuję jako
ciekawsze wyzwanie. Jest trudniejsze od
śpiewania po angielsku o tyle, że polski
wymaga większej sprawności aparatu
niż angielski, skłania język do większej
gimnastyki. Jeśli chodzi o pisanie tekstów
to może być trudniej, bo polski zawiera
mniej niż angielski słów-wypełniaczy,
którymi łatwo klei się frazy. Wreszcie
pisanie i śpiewanie po polsku łączy
się dla mnie z poczuciem większego
obnażenia. Świadomość, że słowa są w
pełni czytelne dla rodzimego odbiorcy,
14
KONCE RT
bywa paraliżująca. Słowa, znaczenia,
są na wierzchu, tymczasem jak śpiewasz
dla rodzimych słuchaczy w obcym
języku, łatwo można ulec odczuciu, że
wszystko brzmi ok, nikt nie skupia się
tak bardzo na znaczeniach. Układanie
historyjek we własnym języku daje mi
większą satysfakcję, wymaga ode mnie
o wiele większej szczerości, nawet jeśli
opowiadam o wymyślonych stworach.
Wychowaliście się na muzyce
anglojęzycznej? Na czym? A co z
polskich, piosenkowych inspiracji
byście wskazali?
MICHAŁ MIERZWA: Część z nas
wychowała się na podobnych
wykonawcach, jak Queen, The
Beatles, Michael Jackson… Ponieważ
dorastaliśmy w tym samym czasie,
ukształtowały nas - często podświadomie
- te same piosenki w radio. Z polskich
rzeczy lubimy dużo wykonawców którzy
tworzyli parę dekad temu, jak Skaldowie,
Czerwone Gitary, Marek Grechuta,
Anna Jurksztowicz, Ewa Bem, czy muzyka
z Akademii Pana Kleksa, ale też sporo
współczesnych rzeczy.
Jak zapatrujecie się na tradycję
polskiej piosenki? Wydaje mi się,
że jest ona trochę zapomniana, a
wy - przynajmniej w kilku utworach próbujecie ją wskrzesić.
GOSIA ZIELIŃSKA: Czujemy, że jest
całe mnóstwo polskich piosenek z
cudownymi tekstami, które nie istnieją w
powszechnym obiegu w takim stopniu,
w jakim powinny. Ze zdziwieniem
odkrywamy co chwilę takie zapomniane
perełki; sporym objawieniem były dla
nas jakiś czas temu piosenki śpiewane
przez Ludmiłę Jakubczak, choćby Plamy
na słońcu - to majstersztyk! Tradycję
polskiej piosenki kojarzymy nie tylko z
muzycznym bogactwem, ale i tekstami
często pełnymi takiej poezji, że nie
da się ich słuchać bez całkowitego
zaangażowania. I to ten nieuchwytny
„czynnik angażujący” jest chyba właśnie
najistotniejszy w piosence. Inspirując się
polskimi klasykami, udajemy się na jego
poszukiwanie.
Debiutanckie płyty często
rodzą się długo i w bólach, u
was było podobnie. Dopadł was
perfekcjonizm?
ALEKSANDER MARGASIŃSKI: Dopadło
nas wszystko po kolei. Proces nagrywania
płyty był trochę patchworkowy. Numery
powstawały równolegle w wersjach
live i studyjnych. Aranżowaliśmy je na
bieżąco, w międzyczasie przygotowując
się do występów na żywo. Nie wiem,
czy tym, co zżerało czas i powodowało
ból był w pierwszej kolejności
perfekcjonizm. To raczej metody
pracy, które przyjęliśmy. Przyjęliśmy je
trochę z konieczności, ponieważ nie
dysponowaliśmy ani warunkami do
nagrywania wielościeżkowego, ani
gotowością i umiejętnościami, żeby
nagrać płytę w przysłowiowe dwa
tygodnie. Nagrywaliśmy „ścieżka po
ścieżce”; większość partii perkusji była
programowana w komputerze dość
prostymi i czasochłonnymi metodami,
bardzo dużo czasu poświęcaliśmy
na szukanie barw i sampli. Być może
trochę za bardzo się w tym zatracaliśmy,
ale było to dla nas bardzo cenne
doświadczenie i jestem pewien, że dzięki
temu nagrywanie kolejnej płyty będzie
przebiegać dużo sprawniej i przyjemniej.
Działacie pod szyldem Stajni Sobieski
- kolektywu muzycznego, który
rozwija trochę scenę krakowską.
Na ile takie działanie zespołowe i
grupowe pomaga? W czym pomaga?
MACIEK PITALA: Pomaga w wielu
zakresach - z jednej strony materialnie
bo pożyczamy sobie nawzajem sprzęt
i wynajmujemy wspólnie salę prób, a z
drugiej strony poczucie przynależenia
do grupy osób mających podobne
cele i inspiracje jest po prostu bardzo
budujące.
MACIEK PITALA: Rzeczywiście, Kraków
to miasto, które ma oczywiście swoich
muzycznych bohaterów, jednak w dużej
części są to bohaterowie minionych
czasów, dlatego też przez wiele lat
utrzymywała się tutaj atmosfera
skansenu. Potrzebny był powiew
świeżości, który powoli zaczyna
przybierać na sile, co cieszy, zwłaszcza że
sami dokładamy do tego małą, ale mam
nadzieję, że istotną „cegiełkę”.
Jak sprawdza się taka praca
w kolektywie, ale także w
tak rozbudowanym zespole.
Przypominacie mi trochę zespoły
pokroju Broken Social Scene, The
New Pornographers czy Stereolab,
którzy zespołowo w wiele osób
tworzą muzykę. Jakie są plusy a jakie
minusy tak rozbudowanego składu?
ALEKSANDER MARGASIŃSKI: Chyba
każdy z nas postrzega kolektyw jako
wartość dodaną. Najważniejsze jest to,
że mamy jakąś taką ponadzespołową
tożsamość, że mamy „swoją” przestrzeń
w Krakowie, w której możemy sobie
plotkować, wymieniać się nowinkami,
muzyką, tworzyć coraz to nowe projekty.
Wymyślanie muzyki w sześć osób bywa
trudne ale jest niesamowite. Trudne bo
łatwo pogrążyć się w braku decyzyjności
i niepotrzebnym konsultowaniu
najdrobniejszych spraw ze wszystkimi.
Z drugiej strony każdy w zespole cały
czas musi się konfrontować z opiniami
i pomysłami pięciu innych osób, co
wprowadza bardzo twórczą dynamikę.
Wszyscy chcemy przemycać do piosenek
własne inspiracje, więc przy tej okazji
edukujemy się wzajemnie. W zespole jest
dużo osób, a w związku z tym jest wiele
inspiracji, więc wszyscy są zadowoleni.
Tak jak tradycja muzyczna
Trójmiasta jest często zapatrzona
w yass i gdańską scenę muzyczną
z lat 80., tak Kraków postrzega
się często przez pryzmat Piwnicy
pod Baranami. Czujecie tę łatkę na
Waszym mieście? Staracie się ten
wizerunek odczarować?
To jest łatwe - kup bilet on-line: tickets.klubzak.com.pl
15
KONCE RT
KONCE RT
27.02 / G. 20.00 / SALA SUWNICOWA
THE SHIPYARD / NIEBIESKA
LINIA / PREMIERA PŁYTY
RAFAŁ JUREWICZ - WOKAL, KLAWISZE / MICHAŁ MIEGOŃ - WOKAL, GITARA / PIOTR
PAWŁOWSKI - BASS, KLAWISZE / MICHAŁ MŁYNIEC - PERKUSJA
Który zespół będzie bardziej trójmiejski jeśli nie ten, który ma w swojej nazwie stocznię jedno z najważniejszych miejsc z historii nadmorskiej metropolii?
JAKUB KNERA: Wasza nazwa
wywodzi się od miejsca w Gdańsku na ile utożsamiacie się z Trójmiastem
i morzem, na ile muzyka The Shipard
w jakimś stopniu wynika z tego co
tutaj się dzieje?
Pytam o to, bo teksty są
zdominowane przez tematy
wodne czy morskie (tytuł Oceany,
Niebieska linia), tak jakby ta woda
jako metafora była dla was silną
inspiracją.
MICHAŁ MIEGOŃ: Na naszą muzykę
zdecydowanie ma wpływ miejsce w
którym żyjemy - dużo morza ale i dużo
lasów. Myślę, że o ile pierwszy album był
zdominowany zimnym bałtyckim morzem,
to na tej płycie ten las przysłowiowo
dochodzi do słowa. Najlepszym
przykładem tej syntezy jest utwór Morze
Las, gdzie zarówno słowa jak i muzyka
idealnie podkreślają to, że jesteśmy
zespołem zakorzenionym w Trójmieście
i trójmiejskiej scenie alternatywnej. Nie
musimy specjalnie kombinować żeby
osiągnąć ten nadmorski stan - to po
prostu dzieje się samo.
MM: Tam gdzie woda, tam i życie. Tam
gdzie woda, jest też i pustka - choćby na
pełnym morzu. Ale wystarczy sięgnąć
pod taflę wody, aby zobaczyć że nie jest
się samemu. Woda to wielka inspiracja
która wciąż na nas działa.
PIOTR PAWŁOWSKI: Jako człowieka
wychowanego na południowych
obrzeżach Polski zawsze fascynowała
mnie różnorodność krajobrazu
Trójmiasta. Widzę tu nie tylko morze,
ale i krajobrazy godne Słowacji zwłaszcza kiedy przejeżdżam przez
drogi leżące w obrębie Trójmiejskiego
Parku Krajobrazowego. Z kolei port w
Gdyni widziany z Oksywia czy Obłuża
przypomina mi trochę włoski Triest.
RAFAŁ JUREWICZ: Bardziej niż
jakikolwiek inny patriotyzm odpowiada
mi właśnie ten, lokalny, związany
z rodziną, przyjaciółmi i muzyką
trójmiejską. Mieszkałem już w każdym
z trzech tutejszych miast, jestem pełen
szacunku dla morza i lasu, ich siły i
kojącego wpływu. Chcieliśmy, żeby nasza
nazwa już od razu nas określała, mówiła
skąd jesteśmy, bo jesteśmy z tego po
prostu dumni, jednocześnie doceniając
inne regiony jak i planetę jako całość.
16
PP: Dla mnie Niebieska linia oznacza
niewiadomą, za którą czai się
przeznaczenie.
RJ: To jest chyba nasz znak firmowy różne odniesienia do wody, wyciąganie
z morza inspiracji i oddawanie mu czci w
muzyce i w tekstach. To jest takie nasze
voodoo-morze.
Właśnie wydajecie trzecią płytę. Jak
zespół The Shipyard zmienił się przez
te pięć lat?
MM: Na pewno wszyscy zmieniamy się
jako instrumentaliści, szukamy nowych
środków wyrazu, nowych brzmień, to
naturalny proces. Album tym razem
nagrywaliśmy nie trzymając się ścisłych
ram czasowych, pozwoliliśmy utworom
ewoluować. Po nagraniu podstawowych
partii w studiu Sound8 na pokład
wkroczył ponownie, jak w wypadku
pierwszej płyty Piotr Pawlak który wykręcił
te utwory w jeszcze inną stronę. Pojawił
się też Bodek Pezda odpowiedzialny
za niektóre partie klawiszy. Na płycie
zagrało też sporo gości, między innymi
Jędrzej Wróblewski na saksofonie
czy Sławek Jaskułke na fortepianie
elektrycznym Rhodesa. Wcześniej
zaznaczali obecność symbolicznie, tutaj
nadawali ton kompozycjom.
Więcej informacji: klubzak.com.pl
PP: Przede wszystkim istotnie je ubarwili.
Myślę, że nie wpadlibyśmy sami na te
pomysły, na które wpadli zaproszeni
muzycy. Najbardziej byłem ciekaw ich
„wycieczek” jazzowych. Końcowy efekt
bardzo mi się podoba.
RJ: Główną zmianą zauważalną od
samego początku są polskie teksty,
których na płytach wcześniejszych było
mało, więcej na singlach wydawanych
pomiędzy albumami. Na poprzedniej
płycie był tylko język angielski,
„Niebieska Linia” ma go zdecydowanie
mniej. Oprócz tego teraz traktujemy czas
jako naszego sprzymierzeńca. Kiedyś
myśleliśmy, że płyta to zapis chwili i
lecieliśmy dalej. Dziś sprawia nam więcej
przyjemności praca ze szczegółami,
brzmieniami, małymi melodiami i
rozwiązaniami kompozycyjnymi w skali
mikro.
Opowiedzcie proszę jak wygląda
Wasz proces kompozycyjny?
Najbardziej wyraziste elementy
to pełna efektów gitara Michała
i wyrazista sekcja rytmiczna, w
warstwie muzycznej. Na ile ważne są
dla was melodie i aspekt przebojowy
a na ile brzmienie? Niebieska linia
trwa prawie 9 minut a „Barykady”
trzy - to duży rozrzut i zróżnicowanie.
MM: Utwory powstają zazwyczaj
kolektywnie na próbie i pozwalamy
im rozwijać się w naturalny sposób.
Czasami zdarzają się gotowe szkice na
bazie których dobieramy odpowiednie
składniki, tak, by rezultat był jak
najbardziej ‘stoczniowy’. Na poprzednich
płytach rozrzut odnośnie czasu utworów
też był widoczny, utwory takie jak Free
Of Drugs czy Higher Than Your Flow są
niewiele krótsze od tytułowego utworu z
naszej nowej płyty.
PP: Tylko dwa utwory zaczęły powstawać
w inny sposób. Progresja harmoniczna
Oceanów powstała w mojej głowie
jakoś miesiąc przed pokazaniem tego
pomysłu kolegom a Morze las to efekt
spontanicznego koncertu jazzowego
duetu Neverending Delays, który ad
hoc stworzyliśmy w wakacje 2014 z
Goranem.
RJ: Nasza warstwa muzyczna to właśnie
super charakterystyczna gitara Gorana
i wyrazista sekcja. Grając na żywo
nie mamy więcej instrumentów. Co
ciekawe, warstwę muzyczną tworzy
trzech basistów, z których każdy gra
na innym instrumencie, ten najbardziej
doświadczony został przy basie. Utwór
grasz w taki sposób i tak długo, jak
czujesz, że to działa, ewentualna
„przebojowość” nigdy nie jest punktem
wyjścia. Na koncertach są momenty,
gdzie wcześniej płytowo zaplanowany
czas przestaje być dla nas ważny a
jedyną klepsydrą jest intuicja.
MM: Najczęściej zaczyna się od
jakiegoś riffu lub zaczątku riffu, który
jest przerabiany lub rozwijany na
próbach. Później kombinujemy nad
aranżem, który bardzo często wynikiem
wspólnego jamowania. No i później
dalej kombinujemy, żeby dopieścić
utwór. Za którymś razem ktoś wpadnie
na jakiś nowy pomysł, który albo
zmienia szczegóły, albo wyraz całego
utworu. Rozrzut pojawia się dlatego, że
na początku nie ma zamysłu na całą
płytę - robimy jakiś numer, potem wpada
kolejny pomysł i jeżeli wszystkim się
podoba, to powstaje z tego nowy utwór,
niekoniecznie podobny do innych.
Słucham waszych tekstów i nie
mogę uciec od wrażenia, że często
sprawiacie wrażenie zaczepnych,
rewolucyjnych. Czy w The Shipyard
panuje taki punkowy czy wręcz
rebeliancki bunt?
MM: Jest to bunt dojrzały, przeciwko
przeciwnościom losu, przeciwko ciemnej
stronie naszej rzeczywistości. Punkowa
zaczepność jest widoczna na koncertach,
na próbach staramy się być bardziej
wyważeni (śmiech).
RJ: Jeżeli pytasz czy jesteśmy wrażliwi,
umiemy obserwować co się dzieje wokół
i chcemy pokazać, że jesteśmy gotowi,
żeby się zmieniać by było lepiej, to tak tacy właśnie jesteśmy.
17
Słuchanie tych utworów tu i teraz
zyskuje nowy wymiar, także przez
pryzmat wydarzeń społecznych
i politycznych. Wydaje mi się, że
jest tak w waszej twórczości po raz
pierwszy.
MM: Album ma uniwersalny przekaz i
skupia się przede wszystkim na jednostce.
Utwory takie jak „Na Barykady” mogą
być uznane jako rebelianckie, mogą
też być zinterpretowane jako walka
pojedynczego człowieka z jego własnymi
demonami. Sporo jest też w dźwiękach
i w tekstach natury, morza ale i pytań
uniwersalnych, które dotyczą nas
wszystkich niezależnie od przekonań. Nie
narzucamy interpretacji i nie chcemy być
postrzegani jako zespół zaangażowany.
18
KONCE RT
Prace nad kompozycjami i tekstami
z płyty Niebieska Linia zakończyliśmy
latem, a trwały one od 2014 roku.
PP: Piosenki, które dotyczą bieżącej
polityki z reguły są szybko zapominane
bo ich konteksty się zmieniają. Nam
zależy na piosenkach uniwersalnych,
które ktoś będzie chciał pamiętać po
latach.
RJ: Chyba już zdążyliśmy zauważyć, że
te polityczne wydarzenia się powtarzają,
zataczają mniejsze lub większe kręgi.
Różni je tylko to, czy są nam bliższe, czy
dzieją się gdzieś dalej, dzięki czemu być
może mamy więcej swobody decydując,
czy chcemy się w nie zaangażować,
czy akurat te odpuścimy, bo czasem
zwyczajnie trzeba się pozbierać i chwilę
odsapnąć. Człowiek interesuje nas
bardziej, niż jeden konkretny kontekst.
Na wcześniejszych płytach też są ważne
teksty, tylko są po angielsku, więc
naturalnie schodzą na plan dalszy.
Obserwuję życie, nie znoszę polityki.
Podoba mi się The Shipyard z
piosenkami w języku polskim. Czy
trudno jest napisać tekst w naszym
rodzimym języku?
MM: Napisanie tekstu w naszym
języku to z jednej strony spora
odpowiedzialność, zarówno pod
względem formalnym jak i muzycznym
- z drugiej strony to najlepszy sposób
na bardzo szczere i osobiste wyrażenie
uczuć, prosto w sedno.
PP: Język polski nie jest językiem tak
przyjaznym pisaniu tekstów jak angielski.
Jest mniej „śpiewalny”.
RJ: Tekst ma szanse być dobrym jeżeli
jest szczery. Język polski bywa niełatwy
do zaśpiewania, więc oprócz samej myśli
masz jeszcze zabawę z poszczególnymi
słowami. Więc tym co mają wybór co
do języka może i jest trudniej, z drugiej
strony nie do wiary, jaką niektóre wybitne
jednostki mają lub miały łatwość pisania
po polsku.
Fotorelacje z koncertów na facebook.com/KlubZak
P U B L I C Z N O Ś Ć N A S Z YC H KO N C E R TÓ W / F OT. M A C I E J M O S K W A
KONCE RT
19
KINO
KINO
19 - 21.02.2016
G.17.00 / ODDYCHAJ / Respire /
r. Melanie Laurent / Francja / 2014 / premiera / 91 min.
G.18.40 / FÚSI /
r. Dagur Kari (Noi Albinoi, Zakochani widzą słonie) / Islandia, Dania / 2015 / premiera /
94 min.
KINO ŻAK /
PROGRAM LUTY 2016
1 - 4.02.2016
G.18.00 / JANIS: LITTLE GIRL BLUE /
r. Amy Berg / USA / 2015 / dokument / 106 min.
G.20.00 / ANOMALISA /
r. Duke Johnson, Charlie Kaufman / USA / 2015 / animacja / 90 min.
5 - 7.02.2016
G.17.00 / JANIS: LITTLE GIRL BLUE /
r. Amy Berg / USA / 2015 / dokument / 106 min.
G.19.00 / MÓW MI MARIANNA /
r. Karolina Bielawska / Polska / 2015 / 75 min.
G.20.30 / ŚPIEWAJĄCY OBRUSIK /
r. Mariusz Grzegorzek (Królowa Aniołów, Rozmowa z człowiekiem z szafy) / Polska / 2015
/ Złoty Pazur na FF w Gdyni 2015 / premiera / 92 min.
8 - 11.02.2016
G.17.00 / MÓW MI MARIANNA /
r. Karolina Bielawska / Polska / 2015 / 75 min.
G.18.30 / ŚPIEWAJĄCY OBRUSIK /
r. Mariusz Grzegorzek (Królowa Aniołów, Rozmowa z człowiekiem z szafy) / Polska / 2015
/ Złoty Pazur na FF w Gdyni 2015 / 92 min.
G.20.20 / JANIS: LITTLE GIRL BLUE /
r. Amy Berg / USA / 2015 / dokument / 106 min.
12 - 14.02.2016
G.17.00 / BARANY. ISLANDZKA OPOWIEŚĆ / Hrutar /
r. Grimur Hakonarson / Islandia / 2015 / MFF Cannes 2015 - wygrana w przeglądzie
Un Certain Regard, Srebrna Żaba za najlepsze zdjęcia na Camerimage 2015 / premiera /
93 min.
G.18.45 / LUCYFER / Lucifer /
r. Gust Van den Berghe / Belgia / 2014 / 108 min.
G.20.30 / ZJAWA / The Revenant /
r. Alejandro Gonzalez Inarritu (Amores Perros, 21 gramów, Birdman - OSCARY dla
najlepszego filmy, za reżyserię i scenariusz) / w. Leonardo DiCaprio, Tom Hardy / USA /
2015 / Złoty Glob dla najlepszego filmu, 12 nominacji do OSCARA / 156 min.
22 - 25.02.2016
G.16.30 / FÚSI /
r. Dagur Kari (Noi Albinoi, Zakochani widzą słonie) / Islandia, Dania / 2015 / 94 min.
G.18.20 / ODDYCHAJ / Respire /
r. Melanie Laurent / Francja / 2014 / 91 min.
G.20.00 / ZJAWA / The Revenant /
r. Alejandro Gonzalez Inarritu (Amores Perros, 21 gramów, Birdman - OSCARY dla
najlepszego filmy, za reżyserię i scenariusz) / w. Leonardo DiCaprio, Tom Hardy / USA /
2015 / Złoty Glob dla najlepszego filmu, 12 nominacji do OSCARA / 156 min.
26 - 28.02.2016
G.16.30 / LOBSTER /
r. Giorgos Lanthimos (Kieł, Alpy) / w. Colin Farrell, Rachel Weisz, Olivia Colman (serial
Broadchurch) / Grecja, Francja, W.Brytania / 2015 / MFF w Cannes 2015: Nagroda Jury dla
najlepszego filmu, Palma Queer; Europejska Nagroda Filmowa 2015 za scenariusz; BIFA
dla Olivii Coleman / premiera / 118 min.
G.18.45 / YONA /
r. Nir Bergman / Izrael / 2014 / premiera / 100 min.
G.20.35 / LOBSTER /
r. Giorgos Lanthimos (Kieł, Alpy) / w. Colin Farrell, Rachel Weisz, Olivia Colman (serial
Broadchurch) / Grecja, Francja, W.Brytania / 2015 / MFF w Cannes 2015: Nagroda Jury dla
najlepszego filmu, Palma Queer; Europejska Nagroda Filmowa 2015 za scenariusz; BIFA
dla Olivii Coleman / premiera / 118 min.
29.02 - 3.03.2016
G.18.00 / LOBSTER /
r. Giorgos Lanthimos (Kieł, Alpy) / w. Colin Farrell, Rachel Weisz, Olivia Colman (serial
Broadchurch) / Grecja, Francja, W.Brytania / 2015 / MFF w Cannes 2015: Nagroda Jury dla
najlepszego filmu, Palma Queer; Europejska Nagroda Filmowa 2015 za scenariusz; BIFA
dla Olivii Coleman / 118 min.
G.20.10 / YONA /
r. Nir Bergman / Izrael / 2014 / 100 min.
BILET DO KINA ŻAK = ZNIŻKA W KAWIARNI ŻAK
G.20.45 / BARANY. ISLANDZKA OPOWIEŚĆ / Hrutar /
r. Grimur Hakonarson / Islandia / 2015 / MFF Cannes 2015 - wygrana w przeglądzie
Un Certain Regard, Srebrna Żaba za najlepsze zdjęcia na Camerimage 2015 / premiera /
93 min.
15 - 18.02.2016
G.18.00 / BARANY. ISLANDZKA OPOWIEŚĆ / Hrutar /
r. Grimur Hakonarson / Islandia / 2015 / MFF Cannes 2015 - wygrana w przeglądzie
Un Certain Regard, Srebrna Żaba za najlepsze zdjęcia na Camerimage 2015 / premiera /
93 min.
G.20.00 / LUCYFER / Lucifer /
r. Gust Van den Berghe / Belgia / 2014 / 108 min.
20
MAMY STREFĘ RELAKSU:
KANAPĘ, FOTELE, KSIĄŻKI, CZASOPISMA FILMOWE.
KINO ZA DYSZKĘ
• W PONIEDZIAŁKI DLA WSZYSTKICH
• W ŚRODY DLA SENIORÓW
• W PIĄTKI DLA STUDENTÓW
Więcej informacji znajdziesz tutaj: klubzak.com.pl
21
KINO
KINO
BARANY. ISLANDZKA
OPOWIEŚĆ / HRUTAR /
PREMIERA
R. GRIMUR HAKONARSON / ISLANDIA / 2015 / 93 MIN. / MFF CANNES 2015 - WYGRANA
W PRZEGLĄDZIE UN CERTAIN REGARD, SREBRNA ŻABA ZA NAJLEPSZE ZDJĘCIA NA
CAMERIMAGE 2015
19 - 25.02 / KINO
FÚSI / PREMIERA
R. DAGUR KARI (NOI ALBINOI, ZAKOCHANI WIDZĄ SŁONIE) / ISLANDIA, DANIA / 2015 /
94 MIN.
F Ú S I / F OT. M AT E R I A ŁY P R A S O W E
B A R A N Y. I S L A N DZ K A O P O W I E Ś Ć / F OT. M AT E R I A ŁY P R A S O W E
12 - 18.02 / KINO
Komediodramat Grimura Hákonarsona rozgrywa się w scenerii
dalekiej Północy i opowiada historię dwóch braci, mieszkających
na odludziu. Gummi (Sigurður Sigurjónsson) i Kiddi (Theodor
Júlíusson) są rywalizującymi ze sobą hodowcami rzadkiej odmiany
islandzkich owiec. Żyją w zgodzie z wielowiekową tradycją. Cenią
ponad wszystko swoją wolność. A przy tym nie rozmawiają ze
sobą od czterdziestu lat. Listy dostarczane z pomocą pasterskiego
psa są jedyną formą ich sporadycznej komunikacji. Wieloletni
braterski spór nabiera nowej siły, gdy nieprzewidziane zdarzenia
zagrożą ich dotychczasowemu życiu.
Barany. Islandzka opowieść to film przepełniony błyskotliwymi
obserwacjami, ciepłem i ironicznym humorem. Reżyser
przenikliwie ukazuje obraz ludzi broniących - czasem w
uparty, a czasem w komiczny sposób - swojego stylu życia i
niezależności. Film Hákonarsona to hymn na cześć przekornej
ludzkiej natury, która w najtrudniejszej sytuacji potrafi zachować
się w nieprzewidywalny, budzący podziw sposób. Finał Baranów.
Islandzkiej opowieści - jedna z najbardziej wzruszających scen w
kinie europejskim ostatnich lat - nie pozostawi nikogo obojętnym.
Cała, jakkolwiek prosta historia, nie gra na płytkich, łatwych
do wzbudzenia emocjach, co doskonale widać w finale filmu głęboko wzruszającym, obezwładniająco emocjonalnym oraz
doskonale puentującym tę mądrą przypowieść o samotności,
zawziętości oraz wytrwałości. [film.org.pl]
22
Islandzkie kino w Polsce wciąż nie grzeszy szczególną
popularnością. Przegrywa ono z nordyckimi produkcjami rodem
z Finlandii, Norwegii czy Szwecji. Pytanie, czy słusznie? Przecież
twórcy tacy jak Baltasar Kormakur czy Dagur Kari naprawdę mają
do przekazania interesujące treści. Ten drugi właśnie proponuje
widowni swoje najnowsze dzieło.
Tytułowy Fusi (Gunnar Jonsson) to czterdziestoletni prawiczek
ze znaczącą nadwagą, mieszkający z matką i jej partnerem. Jest
pracownikiem bagażowym na lotnisku, w wolnych zajada ostre
azjatyckie frykasy, pije mleko, majsterkuje i przy tym słucha ciężkiej
muzyki. Jego życie jest schematyczne i pozbawione kolorów.
Sytuacja ulega zmianie, gdy mężczyzna pozna atrakcyjną Sjofn.
(…)
Fusi to kolejna gorzka pigułka do przełknięcia. Islandzki reżyser
świadomie karmi nią swoich widzów. Pokazuje, że kochać i być
kochanym chciałby każdy, ale nie każdemu to uczucie jest dane.
Tym samym rysuje bardzo cienką granicę oddzielającą samotność
od miłości. Słodkie, lukrowane opowiastki zza oceanu, po których
można dostać cukrzycy schodzą z hollywoodzkich wytwórni niczym
produkty z fabrycznych taśm, obraz Dagura Kariego stoi w opozycji
do nich. Jeśli obraz ten trafi do kinowej dystrybucji, z pewnością
warto poświęcić mu czas. [Mariusz Janik / plasterlodzki.pl]
Nasza strona: www.klubzak.com.pl
23
KINO
KINO
19 - 25.02 / KINO
ZJAWA / THE REVENANT
26.02 - 9.03 / KINO
LOBSTER / PREMIERA
R. GIORGOS LANTHIMOS (KIEŁ, ALPY) / W. COLIN FARRELL, RACHEL WEISZ, OLIVIA
COLMAN (SERIAL BROADCHURCH) / GRECJA, FRANCJA, W.BRYTANIA / 2015 / 118 MIN.
/ MFF W CANNES 2015: NAGRODA JURY DLA NAJLEPSZEGO FILMU, PALMA QUEER;
EUROPEJSKA NAGRODA FILMOWA 2015 ZA SCENARIUSZ; BIFA DLA OLIVII COLEMAN
Alejandro Gonzales Inarritu, meksykański filmowiec, który zaczynał
znakomitym filmem „Amores Perros”, przypisanym do nurtu
kina bliskiego prozie wielkiego Kolumbijczyka Gabriela Garcii
Marqueza zwanego „kinem magicznego realizmu”, od lat należy
do czołówki twórców Hollywood. Choć nie ulega wątpliwości,
że jest jednym z najbardziej wszechstronnych i utalentowanych
współczesnych reżyserów, jego kino ewoluowało przez ten czas,
stając się bliższym widzowi amerykańskiemu. „Zjawa” różni się
bardzo od jego pierwszych filmów, których głównym atutem
była niebywała precyzja wielowątkowego scenariusza, zwykle
znajdującego rozwiązanie w kulminacyjnej scenie. Takie były,
oprócz „Amores Perros”, i „21 gramów” i nominowany do Oscara
w głównych kategoriach „Babel”. „Zjawa” to już zupełnie innego
kino. Nie tylko gatunkowo bliższe Hollywood - bowiem to kino
przygodowe, sterujące w stronę westernu i widowiskowe jak żaden
z wcześniejszych filmów tego reżysera. Czyli dokładnie takie, jakie
fabryka snów kocha najbardziej. Jeśli rzeczywiście obraz zgarnie
główne Oscary, pierwszy raz w historii tej nagrody zwycięży drugi
raz z rzędu film tego samego twórcy. [tvn24.pl/kultura]
W świecie niedalekiej przyszłości sportretowanym przez
Lanthimosa naprawdę źle się dzieje. Za masturbację karze się
przypalaniem ręki w opiekaczu, a za bycie singlem dłużej niż 40
dni - przemianą w zwierzę. Bohater grany przez Colina Farrella
zdecydował się na tytułowego homara. Najpierw oglądamy jego
starania o to, by dobrać się z kimś w parę. Jako że na miłość nie
ma co czekać, trzeba zbudować związek na innym fundamencie
- podobnej wadzie wzroku czy sympatii do piosenki. Alternatywą
dla tego świata jest rzeczywistość lasu, rządząca się równie
radykalnymi zasadami: tu karą za seks jest kastracja, zaś niewinny
flirt lub pocałunek kończy się obcięciem warg. I w nim bohater
spróbuje swoich szans. Jeden z najciekawszych reżyserów greckiej
Nowej Fali swój anglojęzyczny debiut wyposażył w najlepsze cechy
poprzednich filmów. To tragikomedia, która bezlitośnie punktuje
sposób, w jaki podporządkujemy się kulturowym normom,
popędom i budującym nasze wyobrażenia o szczęśliwym życiu
romantycznym komediom. [Artur Zaborski / nowehoryzony.pl]
Z J A W A / F OT. M AT E R I A ŁY P R A S O W E
LO B S T E R / F OT. M AT E R I A ŁY P R A S O W E
R. ALEJANDRO GONZALEZ INARRITU (AMORES PERROS, 21 GRAMÓW, BIRDMAN OSCARY DLA NAJLEPSZEGO FILMY, ZA REŻYSERIĘ I SCENARIUSZ) /
W. LEONARDO DICAPRIO, TOM HARDY / USA / 2015 / 156 MIN. / ZŁOTY GLOB DLA
NAJLEPSZEGO FILMU, 12 NOMINACJI DO OSCARA
24
Nasza strona: www.klubzak.com.pl
Więcej informacji znajdziesz tutaj: www.klubzak.com.pl
25
GALE RIA
PC DRAMA
11.02 - 29.02 / G.9.00 - 21.00
11.02 / G.19.00 / WERNISAŻ
GALERIA / WSTĘP WOLNY
MICHAŁ ŁAGOWSKI /
RÓŻNE PRACE
„Dziwna Praca” to głos w sprawie coraz częstszego zjawiska,
jakim jest radykalnie prawicowo zorientowana młodzież. Kiedy
planowałem wykonanie tej instalacji, zastanawiałem się nad
sytuacją, kiedy granica pomiędzy ofiarami a oprawcami staje się
niebezpiecznie płynna. To też świadome wpisanie swojej pracy w
ciąg innych realizacji wykorzystujących napis z obozowej bramy
(Klaman, Libera, itd.) Dlaczego „dziwna praca”? Sam przeżyłem
wtedy swój konserwatywny zwrot, który powodowany był niczym
innym jak strachem. Strachem przed przekroczeniem status quo.
Strachem przed tym, że zostanę wyrzucony poza obręb bezpiecznej
normatywności. Tej, która dawała poczucie ustabilizowania w tym
niepewnym czasie. Jak wygląda ta praca dzisiaj, kiedy coraz więcej
osób zadaje sobie pytanie o sens i granicę otwartości? Ta praca
może być wodą na młyn dla tej części społeczeństwa, która boi
się, że emancypacja pewnych grup doprowadzi do totalitarnej
przemocy. Wystawienie tej instalacji podczas nocy muzeów nie
sprowokowało żadnych ataków, ani protestów. Dlaczego nikt nie
zaprotestował przeciwko pracy, która w swojej wymowie była tak
dwuznaczna? Co dzieje się, kiedy uczelnia artystyczna staje się
miejscem, które generuje antydemokratyczne nastroje? Kto z nas
boi się, że zbytnia tolerancja doprowadzi do eskalacji przemocy?
Mecenas projektu
PC Drama 2016
29.02 / G.19.00 / SALA SUWNICOWA
MIŁOŚCI
AUTOR: TOMASZ MAN / REŻYSERIA I MUZYKA: TOMASZ MAN /
OBSADA: SANDRA KORZENIAK / ROZMOWĘ Z TWÓRCAMI POPROWADZI
PROF. DR HAB. JAN CIECHOWICZ
Miłości Tomasza Mana to ujęte w formę przejmującego monologu
świadectwo traumy po utracie dziecka. Główna bohaterka (Ona)
tkwi w przerażającej pustce, którą z trudem wypełnia codziennymi
obowiązkami. Nieudolne chwytanie się powtarzalnych czynności
nie jest w stanie zagłuszyć cierpienia, lęku i poczucia winy. Brak
wsparcia ze strony mężczyzny, który w obliczu tragedii nie potrafi
zdobyć się na ponowną bliskość, sprawia, że kobieta w jeszcze
bardziej dojmujący sposób doświadcza poczucia samotności
i opuszczenia. Tomasz Man stworzył wnikliwy, wiarygodny
psychologicznie portret kobiety, która mimo, iż pozostaje
pogrążona w żalu i rozpaczy nie przestaje tęsknić za trwałą,
przywracającą wiarę w miłość relacją.
P C D R A M A - U M I E R A N I E TO Ś W I E T N A Z A B A W A / F OT. PA W E Ł W Y S ZO M I R S K I
Michał Łagowski
26
Zajrzyj na www.facebook.com/Galeria-Zak
Nasza strona: facebook.com/PC-Drama
27
T E AT R
T E AT R
28.02 / G.19.00 / SALA SUWNICOWA
REZYDENCJA / PREMIERA 2016
Żył sobie niegdyś bardzo złośliwy czarodziej. Całą jego
przyjemnością było dokuczać ludziom, czynić źle, ze wszystkiego
się wyśmiewać i każdą rzecz przedstawiać z najgorszej strony.
Wymyślił wreszcie i zrobił takie sztuczne zwierciadło, iż wszystkie
rzeczy piękne i dobre wyglądały w nim szkaradnie, a nawet
śmiesznie, ponieważ były wykrzywione, zamazane, niewyraźne za to złe rzeczy widać w nim było doskonale.
Tym sposobem cały świat w tym zwierciadle był brzydki i zły, a nic
na nim nie było pięknego. Czarodziej klaskał w dłonie i śmiał się
ze swego figla, a źli jego uczniowie porwali zwierciadło i biegali
z nim wszędzie, podstawiając je ludziom znienacka przed oczy i
cieszyli się, i śmiali, kiedy przerażony człowiek zasłaniał oczy ręką;
a potem nieraz sam nie wiedział, który świat jest prawdziwy: czy
ten, który ogląda co dzień, czy tamten, który ujrzał w zaklętym
zwierciadle?
[H.Ch. Andersen / Królowa Śniegu]
Sztuczne zwierciadło. Piękno i dobro w zwierciadle odbite, staje się
szkaradne, obleśne i wzdęte. Nieprzyzwoicie chude, słone i tłuste.
Świat w zwierciadle jest w odcieniach szarości brązu i krwi. Jedyną
błyskotką migotliwą - kłamstwa.
[Baśń dla dorosłych na motywach sztuki Śnieży R. Jarosza]
Máté Mészáros, tancerz związany z Szeged Contemporary
Dance Company, czołowym zespołem tanecznym na Węgrzech.
Otrzymał wiele nagród w trakcie swojej czteroletniej kariery w tej
grupie: nagrodę Keresztes Maria (1999), nagrodę dla najlepszego
tancerza na IV National Art. Festival (2001) oraz nagrodę Zoltan
Imre (2002). Wiosną 2003 roku dołączył do Carte Blanche, a
w 2004 roku tańczył w eksperymentalnej hiszpańskiej grupie
Lanonima Imperial, tańczył także w spektaklach Ultima Vez i Zero
Visibility Copr. Będzie gościem 8 Gdańskiego Festiwalu Tańca.
28
wszystko o festiwalu: www.gdanskifestiwaltanca.pl
R E Z Y D E N C J A / P R E M I E R A 2 015 / Z R E A L I ZO W A N Y S P E K TA K L „ P OZO S TA Ń M Y I N TO U C H ” / W A L K O W I A K , N O W A K , G R Z E C Z K A / F OT. PA W E Ł W Y S ZO M I R S K I
SZRON / FROST / PREMIERA
W.: LIWIA BARGIEŁ, IRAD MAZLIAH, STEFANO SILVINO / WSPÓŁPRACA
ARTYSTYCZNA - MATE MESZAROS / MUZYKA, UTWORY, WIZUALIZACJE KAMIL GORGOŃ / KOSTIUMY - LIWIA BARGIEŁ, KAMIL GORGOŃ / SCENOGRAFIA
- LIWIA BARGIEŁ, KAMIL GORGOŃ / NA MOTYWACH „ŚNIEŻY” ROBERTA JAROSZA
/ PREMIERA W RAMACH 8 GDAŃSKIEGO FESTIWALU TAŃCA - REZYDENCJA /
PREMIERA 2016
29
ST R E FA R E L A K S U
ST R E FA R E L A K S U
21.02 / G.19.00
WSTĘP WOLNY
2.02.2016 / G.18.00
WSTĘP WOLNY
SZERYF Z NOTTINGHAM
Zapraszamy fanów gier planszowych! Poznacie jedną z bardziej
wyczekiwanych gier tego roku. Gra Szeryf z Nottingham pojawiła
się na rynku zaledwie kilka tygodni temu, a już zdobywa szczyty
popularności. Spróbujcie swoich sił. Mamy dla Was niespodziankę:
o g.21.00 możecie wylosować trzy egzemplarze tej cudownej gry!
TOTALLY TOGETHER
ROMAN WRÓBLEWSKI - ELEKTRONIKA / DENIS GRZECHNIK - WIZUALIZACJE
Totally Together to melodyjne i rozbudowane kompozycje
Romana Wróblewskiego oraz dynamiczne, pełne ostrości
i kontrastów wizualizacje Denisa Grzechnika, które tworzą
wyjątkowej jakości spektakl. Stylistyka oraz klimat to szeroko
pojęta elektronika, na którą składają się syntetyczne perkusyjne
loopy, brzmienia akustyczne, syntezatory, resampling oraz wokal.
Opis gry: W grze Szeryf z Nottingham wcielasz się w rolę kupca
starającego się dowieźć swoje towary na miejski targ. W tym celu
musisz przekonać Szeryfa, aby Cię wpuścił - i to za (prawie) każdą
cenę! Jeśli wieziesz ze sobą smakowite dobra, które jako prawy
obywatel chcesz sprzedać na targu, aby urozmaiciły królewskie uczty,
to nie masz się czego obawiać. Wystarczy zadeklarować faktyczną
ilość i rodzaj przywożonych towarów, a w razie kontroli otrzymasz
dodatkowo rekompensatę za marnowanie Twojego cennego czasu.
Jeśli zaś przewozisz kontrabandę, albo co gorsza próbujesz wwieźć
do zamku i sprzedać królewskie dobra, których spożywanie zostało
zarezerwowane wyłącznie dla króla i jego świty, to możesz mieć
niemały problem, gdy trafi Ci się kontrola. Nie dość, że zostaną one
skonfiskowane, to jeszcze zapłacisz grzywnę - tym większą im więcej
zakazanych dóbr przewozisz.
14.02 I 21.02 / G.17.00
ŻAK KARMI
KOLACJE PROSZONE
MAMY STREFY RELAKSU:
KANAPY, KSIĄŻKI, GAZETY, WI-FI,
GRY, STÓŁ DO PING-PONGA.
Zapraszamy do stołu. Nieregularnie
w niedziele gości naszej kuchni będziemy
karmić nie według stałego menu.
Detale ujawnimy internetowo,
na bieżąco, tutaj: facebook.com/KlubZak
PŁAĆ W KAWIARNI - ZBIERAJ
PUNKTY EVERYTAP - WYMIENIAJ
PUNKTY NA BILETY.
Zapisy: [email protected]
30
Więcej informacji znajdziesz tutaj: klubzak.com.pl
W PIĄTKI I SOBOTY OD 21.00
ZAPRASZAMY NA IMPREZY
DJ’SKIE.
Pełna informacja na: facebook.com/klubzak
31
KLUB ŻAK (DZIAŁ A OD 1957 ROKU)
80-266 GDAŃSK / UL. GRUNWALDZKA 195/197
TEL. 58 344 05 73 / 58 345 15 90 / KASA - W.117
(OD 15.00, W SOBOT Y I NIEDZIELE OD 16.00)
/ KAWIARNIA - 152 (OD 13.00, W SOBOT Y I
NIEDZIELE OD 16.00) / SEKRETARIAT - 110 /
[email protected]
KAWIARNIA ŻAK ZAPRASZA
W GODZINACH OD 13.00 (W SOBOTY nasze strony:
www.klubzak.com.pl
I NIEDZIELE OD 16.00) DO 23.00
www. jazzjantar.pl
(W PIĄTKI I SOBOTY DO 1.00)
LUB DO OSTATNIEGO KLIENTA
www. gdanskifestiwaltanca.pl
facebook.com/klubzak
BILETY KARNETY
KONCERTY
13 zł I pula / 23 zł II pula - zniżka* na Kartę Dużej Rodziny
15 zł I pula / 25 zł II pula - ulgowe* dla studentów, uczniów, seniorów
20 zł I pula / 30 zł II pula - super zniżka* na Kartę do Kultury
25 zł I pula / 35 zł II pula - bez zniżek
Ostatni dzień sprzedaży I puli: niedziela przed danym koncertem
KINO STUDYJNE / DKF
18 zł / 14 zł - zniżki* dla studentów, uczniów, seniorów i na Kartę do Kultury /
12 zł - Kino Dzieci / 10 zł - Kino za Dyszkę* / 8 zł - na karnety NHEF* oraz na Kartę Dużej
Rodziny*
KINO ZA DYSZKĘ - poniedziałki dla wszystkich, środy dla seniorów, piątki dla studentów
PC DRAMA
15 zł / 10 zł - Karta do Kultury* / 8 zł - seniorzy, studenci* i uczniowie* /
5 zł - Karta Dużej Rodziny*
TEATR
20 zł / 15 zł - Karta do Kultury* / 10 zł - seniorzy, studenci* i uczniowie* /
5 zł - Karta Dużej Rodziny*
* wyłącznie za okazaniem ważnej legitymacji i karty przy zakupie biletów (1 bilet na 1 legitymację / 1 kartę)
Sprzedaż biletów i karnetów oraz rezerwacje prowadzi kasa Klubu Żak codziennie w godzinach od 15.00 do
21.00 (w sb i nd od g.16.00) lub 30 minut przed pierwszym seansem.
Kontakt: [email protected]; tel. 58 344 05 73 lub 58 345 15 90 - w.117. Płatność za bilety i karnety
gotówką, kartą lub przelewem (tylko bilety bez zniżek) po uzgodnieniu z kasą.
ZASADY REZERWACJI
Rezerwacje: [email protected] Potwierdzone rezerwacje na koncerty, spektakle, PC Dramę należy
odebrać w ciągu 5 dni od dnia potwierdzenia rezerwacji (nieopłacone w terminie rezerwacje są anulowane).
Rezerwacje można opłacić przelewem po uzgodnieniu z pracownikiem Kasy Klubu Żak (nie dotyczy zniżek).
Nie przyjmujemy rezerwacji na ostatnie 20 miejsc na dany koncert/przedstawienie/seans.
Sprzedaż biletów on-line (bez zniżek) na koncerty
z naszej strony www.tickets.klubzak.com.pl
INFORMACJE
Do Sali kinowej można wprowadzać rowery. Szatnia jest bezpłatna i jest czynna tylko w trakcie imprez
muzycznych i teatralnych.
Liczba biletów w danej puli limitowana. Zakupione bilety i karnety nie podlegają zwrotom. Niewykorzystane
limity wejść na dany karnet po upływie terminu ważności przepadają. Wszystkie ceny zawierają podatek VAT.
Osoby spóźnione na spektakle teatralne nie będą wpuszczane na widownię po rozpoczęciu spektaklu oraz
nie otrzymają zwrotu pieniędzy za niewykorzystane bilety. Prosimy o punktualne przybycie.
Na imprezy DJ’skie - wstęp tylko dla osób pełnoletnich.
Liczba miejsc siedzących na koncertach jest ograniczona, miejsca nie są numerowane, a w przypadku
dużego zainteresowania danym koncertem wszystkie miejsca stojące. Liczba miejsc na spektakle jest
ograniczona, miejsca są numerowane (nie dotyczy PC Dramy). Miejsca w kinie nie są numerowane.
Przed seansami filmowymi nie wyświetlamy długich bloków reklamowych. W Klubie Żak obowiązuje zakaz
rejestracji imprez i zakaz robienia zdjęć profesjonalnym sprzętem w trakcie koncertów, przedstawień,
seansów filmowych i zajęć warsztatowych. Klub Żak zastrzega sobie prawo do zmiany programu.
Regulamin klubu znajduje się na tablicy przy szatni oraz na stronie internetowej www.klubzak.com.pl

Podobne dokumenty