Relacja z Tattoofestivalu Lodz 2010, kultura i sztuka

Transkrypt

Relacja z Tattoofestivalu Lodz 2010, kultura i sztuka
Adres URL strony http://www.publikuj.org/3151
Relacja z Tattoofestivalu Łódź 2010
ID artykułu: 3151 / 1159
URL: http://www.publikuj.org/3151
III edycja Tattoofestivalu Łódź 2010 za nami. Dwa dni odskoczni od codziennych spraw i możliwość
poświęceniu więcej czasu pasji. W weekend 20-21 lutego powstało kilkadziesiąt nowych tatuaży, które dane
nam było oglądać.
Jedne lepsze, inne gorsze - zróżnicowanie było ogromne, ale porównując prace powstające dziś z tym, co się
działo jeszcze kilka lat temu, można bez wahania stwierdzić, że polska scena tatuażu szybko mknie do przodu.
Pisanie relacji zawsze sprawia trochę kłopotów. Na początek nie wiadomo od czego zacząć: od zachwalania
czy może od wytykania niedociągnięć i tego, co nam się osobiście nie podobało. Zwracanie uwagi na błędy
może spowodować dziwne reakcje, np. "niesympatyczne" maile. Samo wyliczanie atutów imprezy też nie jest
dobre, bo przecież nie ma konwencji idealnych. Trudno też zachować obiektywizm w relacji, bo jak wiadomo
to mocno subiektywna forma dziennikarska. Można by dla przedłużenia "opowieści" opisać pakowanie auta,
podróż na konwencję, opowiedzieć, jak niebezpieczny był spacer z auta do Dekompresji (okropnie ślisko) czy
historię niebezpiecznego schodka w klubie czającego się na biednych odwiedzających (drugiego dnia potknęło
się na nim kilkadziesiąt osób). Tak naprawdę te rzeczy nie są jednak istotne i nikogo raczej nie obchodzą.
Dlatego skupię się na samej imprezie, opisując pokrótce, co się działo w Łodzi.Tegoroczny Tattoofestival,
podobnie jak poprzednie jego edycje, odbył się w muzycznym klubie Dekompresja. Była to moja pierwsza
wizyta na tej konwencji, więc byłem ciekaw lokalizacji. Sam klub jest według mnie dobrym miejscem do
zorganizowania tego typu imprezy. Zbudowane z desek boksy ciekawie wypełniły przestrzeń lokalu i
sprawiały swojskie wrażenie. Osobiście jestem jednak zwolennikiem (jeżeli w miejscu konwencji jest wiele
sal i zakątków) imprez podzielonych tematycznie: boksy studiów w jednym miejscu, stoiska ze sprzętem czy
odzieżą w innym. W Dekompresji, głównie na dolnej sali, panował chaos. Na szczęście klub nie jest duży i
każdy zainteresowany raczej bez problemu odnalazł to, czego szukał. Świetnym rozwiązaniem był zakaz
palenia w całym klubie z wyjątkiem wyznaczonego do tego miejsca.W tym roku na konwencji zjawiło się
ponad 60 wystawców: studia tatuażu i piercingu, dystrybutorzy sprzętu, firmy odzieżowe, prasa i portale. Nie
będę się rozpisywał o tym, kto był, a kto nie. O tym możecie przeczytać na stronie Tattoofestivalu. Warto tu
jednak podkreślić, że jest to konwencja ogólnopolska i zapraszane są na nią tylko studia z naszego kraju.
Dzięki temu mają możliwość zaprezentować się również dość młode studia oraz mniej znani tatuatorzy. Nie
zabrakło oczywiście uznanych marek i nazwisk, co znacznie podwyższało poziom konwencji. Zdecydowanie
nie było ich jednak tyle co na innych polskich konwencjach, co niektórym mogło przeszkadzać i zaniżać
poziom imprezy.
W konkursach prym wiedli jednak uznani wyjadacze polskiej sceny. Jury (w składzie: Maciej Gawlikowski studio Leżeć, Sebastian Wierzbicki - studio Od Świtu Do Zmierzchu, Marek Jurczenko - "Tatuaż - Ciało i
Sztuka", Tomasz Gaca - studio Art Line / portal Tattooart) w szczególności doceniło Tofiego z Ink-Ognito (6
nagród) oraz Bartka z Gulestusa (5 nagród). Po trofea sięgnęli również Dawid z Gulestusa, Anabi, Marzan z
Saurona, Radek z Trytona, Magda z Azazela, Mariusz z RocknInk, Archie ze studia Gothica, Łukasz z Lucky
Tattoo i Damian z Ultra Tattoo. Wyróżniono też mniej znane nazwiska: Jana Macieja Bojko z Niuans Tattoo
oraz Maćka z Jah Love Tattoo. Ogólnie przekrój prac, jakie powstawały na festiwalu, pokazuje dystans
dzielący młodych artystów i uznanych tatuatorów. Trzeba jednak przyznać, że poziom wystawianych tatuaży
był dość wysoki, choć nieraz przerażała ilość zgłoszonych prac (ponad 50 w kolorowym małym). Wyjątek
stanowił konkurs w kategorii tatuaż duży czarno-szary. Przyznano tu tylko pierwszą nagrodę, ponieważ jury
uznało, że przepaść między zwycięskim tatuażem a resztą jest zbyt duża i nie ma sensu nagradzać kiepskich
prac. W sobotę zdecydowanie najatrakcyjniejszą kategorią był konkurs na najlepszy tatuaż dnia. Okazało się,
że powstało sporo ciekawych rzeczy i jury miało naprawdę spory kłopot w wybraniu najlepszych
wzorów.Ponieważ nie wszyscy przyjeżdżają na imprezy tatuatorskie wyłącznie dla tatuażu, podobnie jak na
innych konwencjach organizatorzy wymyślili w Łodzi kilka atrakcji scenicznych. Pierwszego dnia pokazała
swoje show Małgorzata Jakubowska wraz ze szkołą tańca Lilla House. Około godz. 18 zaprezentowano na
scenie to, na co czekała chyba większa część publiczności, czyli pokaz podwieszania w wykonaniu drużyny
Hooked Friends, gdzie w głównej roli wystąpił Roni. Ten ostatni miał również swój performance dnia
Strona 1 / 2
drugiego. W niedzielę na scenie można było też obejrzeć niezbyt udane moim zdaniem fireshow oraz
akrobacje na szarfie w wykonaniu Ani Komorowskiej. Pobyt odwiedzających imprezę umilał muzycznie DJ
Ergo z Ukrainy. Bardzo ciekawym akcentem Tattoofestivalu była licytacja trzech obrazów, wykonanych przez
artystów z Prykas Tattoo Studio - Darcy, Prykasa i Maćka. Dzięki aukcji udało się uzbierać 1400 zł. Kwota w
całości została przeznaczona na pomoc dla sześcioletniej Patrycji cierpiącej na zespół porażenia mózgowego.
Nie mam co prawda odniesienia do poprzednich konwencji w Łodzi, jednak patrząc na to, co dzieje się na
innych polskich imprezach tatuatorskich, wydaje mi się, że w Dekompresji było dość mało odwiedzających. Z
drugiej jednak strony, raczej nie widziałem nudzących się tatuatorów. Atrakcje konwencyjne standardowe, ale
ponieważ impreza nie była długa, na scenie ciągle coś się działo. Osobiście uważam tegoroczny Tattoofestival
za udany i mogę zapewnić, iż za rok znów zjawimy się w Dekompresji. Na pewno znajdą się jednak tacy,
którzy powiedzą, że było nudno i niewiele się działo. Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a
relacja, jak wspomniałem na początku, jest subiektywną formą wypowiedzi. Choćby piszący nie wiem jak się
starał, nigdy nie odda obiektywnie tego, co się działo. Zawsze znajdzie się ktoś, kto patrząc z innego punktu
czy stanowiska, oceni dane wydarzenie zupełnie inaczej.
Ernest
GALERIA ZDJĘĆ TATUAŻY PREZENTOWANYCH NA KONWENCJI
GALERIA ZDJĘĆ Z KONWENCJI 2010
www.hardcore-tattoo.pl - tatuaż, muzyka, sztuka...
Aktywacja: 03/03/10 14:19, odsłony: 485
Strona 2 / 2

Podobne dokumenty