Sprawdź - dziennik powiatu wałeckiego

Komentarze

Transkrypt

Sprawdź - dziennik powiatu wałeckiego
• USUWANIE OWŁOSIENIA
• ODMŁADZANIE SKÓRY
• USUWANIE I REDUKCJA
ZMIAN NACZYNIOWYCH
• LECZENIE TRĄDZIKU
AKTYWNEGO I ZMIAN
POTRĄDZIKOWYCH
BOTOX KWAS HIALURONOWY
AQUALYX
LIPOLIZA FARMAKOLOGICZNA
78-600 Wałcz, Tęczowa 5-7
+48 67 250 90 18, +48 601 210 010
www.proeste.eu, [email protected]
Variable Pulsed LightTM
- dowiedziona skuteczność w leczeniu
niedoskonałości skóry
Weekendowe wydanie „Pojezierza Wałeckiego”. (Nr 29) 24 lipca 2015
SUPER
Największe wydawnictwo w powiecie 7500 egz.
ISBN 1426-4366
GAZETA BEZPŁATNA
Bitwa o śmieci
Walka mieszkańców Wałcza, a konkretnie właścicieli domów jednorodzinnych, o zwiększenie częstotliwości wywozu odpadów
niesegregowanych i selektywnie zebranych zakończyła się sukcesem. Od 1sierpnia te pierwsze będą wywożone minimum raz na
tydzień, a nie - jak do tej pory - raz na dwa tygodnie, a te drugie
- nie rzadziej, niż raz na dwa tygodnie.
W tym tygodniu zakończy się postępowanie administracyjne i
przetargowe oraz zostanie opracowany nowy harmonogram wywozu.
Czyja to zasługa?
Batalia miała różne formy: ustnych i pisemnych protestów, burzliwych wystąpień radnych, oraz interwencyjnych artykułów prasowych. Z oryginalną inicjatywą wystąpił na FB Cezary Skrzypczak,
który na swoim koncie wstawił zdjęcie zapełnionego śmietnika,
zrobione tydzień przed planowanym wywozem, i zachęcał znajomych do prezentowania swoich pojemników. Wielu poszło w
jego ślady.
Dwa miesiące temu radni, pomimo odmiennego stanowiska burmistrza Wałcza Bogusławy Towalewskiej, przegłosowali uchwałę
zgodną z oczekiwaniami protestujących.
Kto za to zapłaci?
Zwiększenie częstotliowości odbioru śmieci wiąże się z większymi
kosztami. Aby to zbilansować, każdy mieszkaniec Wałcza musiałby płacić za wywóz 3 zł więcej co miesiąc. Z taką inicjatywą chce
wystąpić Bogusława Towalewska. Najbliższa planowa sesja ma się
odbyć jednak dopiero we wrześniu, a - ze względu na okres wakacyjny - ze zwołaniem nadzwyczajnej może być problem.
Jeśli nie uda się zebrać radnych, za pierwsze miesiące zapłaci miasto - mówi burmistrz.
A jeśli radni odrzucą propozycję Zarządu za kolejne miesiące zapłaci... też miasto.
M.Ch.
Już wkrótce otwarcie
NOWEJ
STACJI DIAGNOSTYCZNEJ
samochody ciężarowe i osobowe
Nowoczesny sprzęt
Najlepsi diagności
Dogodne godziny otwarcia:
pn-pt 7.00-18.00,
sb 7.00-14.00
Wałcz, Dolne Miasto
(przy stacji paliw Moya)
Sprawdź
nasze letnie
promocyjne ceny!
tel. 67 258 90 74,
662 041 438
Pojezierze Wałeckie - temat z okładki
POLKI – ANIOŁY
NIEMIECKICH
DOMÓW
Obowiązek bycia do dyspozycji przez 24
godziny na dobę i mieszkanie we wspólnym domu to takie współczesne niewolnictwo - mówi Alina Piotrowska, która od wielu
lat opiekuje się starymi i chorymi ludźmi w
Niemczech.
Do kupienia w dobrych
kioskach i sklepach:)
Nasz dziennikarz Rafał Orlikowski wielokrotnie interweniował i bronił
Czytelników. Trzy tygodnie temu sam znalazł się w ciężkiej sytuacji:
otarł się o śmierć. Nie wiadomo, czy byłby wśród nas, gdyby nie determinacja bliskiej mu osoby. Zgodził się opowiedzieć swoją historię, bo
może dzięki temu innym będzie łatwiej.
WPRAWDZIE
NIE JESTEM
CALINECZKĄ
Pochwała kłamstwa
Trzy lata temu mój tato, chorujący na demencję starczą, pomylił
płyn do mycia naczyń z sokiem. Mama zadzwoniła na pogotowie
i opowiedziała wszystko zgodnie ze stanem swojej wiedzy. Znalazła w zlewie szklankę z rozwodnionym płynem. Nie wie, ile mąż
wypił. Nie wie też, o której godzinie: może w nocy, a może nad
ranem. Dowiedziała się około 7, kiedy przestraszony ją obudził.
Miał biegunkę, refluks, ogólnie czuł się słabo. Dyspozytorka zanotowała i stwierdziła, że przyjazd pogotowia jest niezasadny, bo po
pierwsze - nie mógł wypić tego dużo, po drugie - płyn na pewno się
już wchłonął, więc płukanie żołądka mija się z celem, po trzecie biorąc pod uwagę "po pierwsze" nie ma zagrożenia życia. Kazała
obserwować, więc - zamiast zapakować tatę do samochodu i do
szpitala - czekaliśmy. Około 16-tej wezwaliśmy karetkę ponownie.
Za późno, bo nerka już wysiadła i doszło do zatrucia organizmu.
Dziś taty z nami nie ma. Jeden z ważnych wałeckich lekarzy, któremu opowiedzieliśmy historię, kiedy tato jeszcze leżał w szpitalu,
ARTYZM PRECYZJI, MISTRZOWSKA DOKŁADNOŚĆ...
tel. 67 357 10 35
Zapraszamy!
powiedział: wasz błąd. Dzwoniąc na pogotowie należało powiedzieć: pacjent wypił pół szklanki płynu. Ma objawy silnego zatrucia. Traci przytomność. Karetka byłaby natychmiast, ojciec trafiłby
do szpitala...
Katarzyna Rogacz, która wezwała pogotowie do Rafała Orlikowskiego z powodu bardzo silnego bólu głowy i wysokiego ciśnienia, też popełniła błąd. Prawdopodobnie, gdyby dodała od siebie
(zgodnie z powyższą lekarską instrukcją), że Rafał traci przytomność, majaczy, nie wie, jak się nazywa, zostałby przetransportowany do szpitala. Na szczęście „błąd" zaniechania kłamstwa naprawiła, bo sama, na czas!, dowiozła go do szpitala.
Podobne smutne historie wielu z Państwa z pewnością też przeżyło. Wiem, że tym felietonem nie zrobię rewolucji w służbie zdrowia.
Mam jednak nadzieję, że może jakiś/kilku dyspozytorów pogotowia, jakiś/kilku lekarzy jeżdżących karetką uwierzą, że człowiek,
który wzywa nagłej pomocy, to nie osoba, która próbuje wyłudzić
kredyt w banku. Bo nie o kasę, lecz o zdrowie
i życie tu chodzi.
78-600 Wałcz, Al. 1000-lecia 4, tel. 67 387 19 58
Małgorzata Chruścicka
pn.-pt. 9.00-18.00, sobota 10.00-14.00
Nowa korzystna refundacja NFZ
limit do 50,- zł za jedną soczewkę
Dla dzieci, limit wystarcza na pokrycie kosztów wstawienia soczewek. /Podstawowy standard/
BEZPŁ
AT
BADAN NE
WZRO IE
KU
Oprawy markowe z kolekcji:
Emporio Armani, Versace, Ray Ban, Vogue, Dior,
Givenchy i wiele innych.
Uczmy się na cudzych błędach
Z Polskim Radiem związany jest od dwudziestu lat, od 2006 r. prowadzi audycję "Godzina prawdy". W piątkowe południe próbuje pomóc Polsce nauczyć
się czerpać z doświadczeń innych ludzi. Michał Olszański był gościem V Biegu Filmowego. Grzechem byłoby nie skorzystać z okazji porozmawiania z tak
ciekawym człowiekiem.
dyskutujemy, czy powstanie powinno było się
odbyć, a ja rozmawiałem z człowiekiem, który w nim walczył,
mając 17 lat, i trzy razy powinien
był zginąć! On twierdzi, że z różnych przyczyn nie powinno było
wybuchać i ja mu wierzę. Była
też Marta, świetna dziewczyna.
Rzuciła pracę w korporacji i pojechała do Afryki. Przyłączyła
się do akcji "Lekarze bez granic",
otworzyła razem z koleżanką
taki ich odpowiednik okna życia.
Duże wrażenie zrobiła na mnie
też rozmowa z księdzem Kaczkowskim.
Jaki jest sens przedstawiania słuchaczom i
czytelnikom trudnych, smutnych historii?
Nie po to zapraszam do siebie ludzi, żeby
epatować ich nieszczęściem. Cel jest zupełnie
inny: dawać nadzieję i uczyć. Moi rozmówcy
przedstawiają podczas audycji pewien proces,
drogę człowieka, który bardzo się stara odbudować swoje życie. Niejednokrotnie mają za
sobą wiele prób odbicia od dna. Dlaczego nie
skorzystać z cudzych doświadzczeń? Dlaczego popełniać własne błędy, skoro możemy się
uczyć na tych, które popełnili już inni? Myślę
Czy jakieś rozmowy zostały z panem na długo?
A jaka była najtrudniejsza?
W mojej karierze niewiele mi
się takich trafiło, ale faktycznie
były rozmowy, które pozostawiły mnie z poczuciem braku satysfakcji i mocnym niedosytem.
Chyba taką najważniejszą była ta
z Małgorzatą Niemen. To czarująca, bardzo inteligentna kobieta,
ale mam wrażenie, że pielęgnuje
w sobie poczucie zagrożenia. Tak jakby każdy
czyhał na dorobek jej męża. Miałem nadzieję
na intymną rozmowę o jej związku z Czesławem, ale nie udało mi się w ogóle osiągnąć
zamierzonego celu.
Miałem kilka takich. Najważniejsza była chyba ze Stanisławem Likiernikiem, pseudonim
Stach, uczestnikiem Powstania Warszawskiego. Spotkałem się z nim kiedy przyleciał z
Londynu do Polski na targi książki. To było niesamowite wrażenie. My tu w Polsce wiecznie
Pana goście opowiadają bardzo intymne
historie. Jak pan im to ułatwia?
Myślę że bardzo pomaga fakt, że w mediach
mam bardzo spokojny wizerunek. Praca w TVP
czy Trójce kojarzy się ludziom dobrze, w "Pytaniu na śniadanie" też jestem miłym facetem.
sobie, że jeśli dostałem czterdzieści minut dobrego czasu antenowego to po to, by zrobić z
nim coś dobrego.
Dzięki temu moi goście wiedzą, że nie rozmawiam
z nimi dlatego, że szukam sensacji. Ufają mi.
Czym jest dla pana praca w Trójce?
Była i jest spełnieniem dziennikarskich marzeń.
Dla ludzi mojego pokolenia Trójka była zwykle
oknem na świat. Możliwość współtworzenia
stacji z tak wielką tradycją to zaszczyt dla każdego dziennikarza.
Zapytam teraz o słowo pisane. Dlaczego
powstała książka "Godzina prawdy"?
Mój kolega, właściciel niewielkiego wydawnictwa, a równocześnie dziennikarz TVN namówił
mnie na spisanie tych rozmów. Na początku
miałem poważne wątpliwości - w końcu radio
to medium ulotne. Usłyszymy coś, zostanie z
nami chwilę a potem odpływa. Sprawa ze słowem spisanym ma się zupełnie inaczej. Zdecydowaliśmy jednak wspólnie, że dzięki temu
lepiej będę mógł wypełniać misję, jaką przed
sobą postawiłem.
Według jakiego klucza dobierał pan historie do książki?
W pierwszej części znajdują się rozmowy z
ludźmi, którzy ze swojej winy albo przez zrządzenie losu zostali bardzo mocno potraktowani przez życie. Chciałem, żeby ludzie czytali
te historie i dochodzili do wniosku, że nie ma
takich sytuacji, z których nie można się podnieść. Dlatego jest też tam rozmowa z Moniką Kuczyńską "Nauczyłam się nie marzyć zbyt
mocno". Druga część to historie ludzi "od zera
do bohatera", którzy osiągnęli sukces swoją
ciężką pracą. Wierzę, że te opowieści dostarczą
moim czytelnikom pretekstów do głębszych
przemyśleń.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Natalia Chruścicka
Ryba psuje się od głowy
Z Maciejem Żebrowskim, najmłodszym radnym w obecnej kadencji Rady Miasta Wałcz, rozmawia Justyna Chruścicka.
Wiesz dlaczego poprosiłam cię o wywiad dla
„Super Pojezierza”?
Szczerze mówiąc, nie
mam pojęcia.
Bo ludzie mówią, że
jesteś super radnym.
Zgadzasz się z tym?
O, miło to słyszeć, ale
raczej nie mnie to oce-
niać.
Zapytam inaczej. Jakie cechy charakteryzują dobrego radnego?
Powinien być jak najdalej od polityki, bo to
przedstawiciel mieszkańców i głos społeczeństwa. Ma ogromny wpływ na rozwój miasta i
razem z pozostałymi radnymi w pewien sposób ukierunkowuje pracę burmistrza.
Mówisz o funkcjach, a ja pytam o cechy?
Na pewno otwarty: zarówno na opinie ludzi,
jak i konstruktywną krytykę, która od nich płynie. Musi być też elastyczny.
Elastyczny? To słowo nie kojarzy się dobrze.
To prawda, ale czasami, kiedy praca samorządowca wkracza w politykę, trzeba iść na ustępstwa. W Radzie Miasta zasiada 21 członków.
Każdy reprezentuje sprawy swojego otoczenia, które próbuje – i tu znów niezbyt przyjemne określenie – załatwić. Nie można upierać się
sztywno przy swoich interesach. Nie ma miejsca na racje "moje i mojsze". Decyzje podejmowane są wspólnie i właśnie dla wspólnoty
powinny być korzystne.
Masz wszystkie te cechy, które wymieniłeś?
Mam 31 lat i jestem najmłodszym radnym w
tej kadencji. Ciągle się uczę. Muszę poznać
wszystkie przepisy prawa, statuty, regulacje,
żeby nie popełniać błędów merytorycznych.
Ale mam też mnóstwo pomysłów i energii.
Tępię marazm – nie tylko wśród „starych”
radnych, ale też urzędników, którzy traktują
mieszkańców przychodzących do urzędów jak
zło konieczne.
Czuć różnicę między młodą a starą gwardią
w Radzie?
Pewne schematy i systemy się w Radzie utarły.
Nam, czyli osobom młodym – również w sensie doświadczenia samorządowego – na dzień
dobry odbiera się chęci do działania. Moim
zdaniem, chociaż prawo nie pomaga i pewne
wytyczne narzucane z góry mocno hamują
rozwój projektów, nie wolno się poddawać.
Taki już jestem: nie daję sobie wmówić, że czegoś się nie da. Mówienie, że „to już było, ale się
nie udało” doprowadza mnie do szału. Może i
kiedyś było. Ale teraz jest teraz i warto spróbować podejść do jakiegoś tematu od nowa.
Porozmawiajmy o konkretach. Kandydowałeś, aby stworzyć dzieciom większe
możliwości rozwoju oraz rozwijać turystykę
wodną. udało ci się?
Pierwszy rok dałem sobie na wdrożenie. Dyskutuję, obserwuję, słucham i wyciągam wnioski.
Ale mój projekt o dofinansowaniu do żłobków
i klubów dziecięcych zacznie funkcjonować
prawdopodobnie już od stycznia 2016 r.
Co dalej?
Powiem krótko – Wałcz osiągnął taki poziom,
że teraz może tylko odbić się od dna. W ciągu
ostatnich 10 lat prawidłowo została zrealizowana tylko jedna inwestycja – przebudowa
sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Reszta
albo nadaje się do poprawki, albo nie nadaje
się do niczego.
Ryzykowne stwierdzenie.
Ale prawdziwe. Prosty przykład – plaża przy ul.
Bydgoskiej. Osoby, które odpowiadały za ten
projekt twierdziły, że z pomostu będą mogły
korzystać – oprócz plażowiczów – również
jachty. Bzdura! W tym miejscu jezioro jest tak
płytkie, że praktycznie żadna łódka nie jest w
stanie tam zacumować. To samo dotyczy "fenomenalnego" ronda przy slipie. A wystarczyło skonsultować temat z różnymi środowiskami, np. z żeglarzami. Wydaje mi się, że główną
przyczyną nieudanych inwestycji w mieście
jest właśnie brak komunikacji.
Rozumiem, że Ty masz pomysł jak z tej patowej sytuacji wybrnąć?
Wszystko rozbija się o pieniądze, to jasne. Ale
skoro dysponujemy ograniczonym budżetem,
warto zarządzać nim rozważnie. Czasem oznacza to, że trzeba zainwestować więcej, żeby za
kilka lat nie trzeba było inwestycji poprawiać.
Wracając do tematu Jeziora Zamkowego – marzy mi się stworzenie plaży i małego portu dla
jachtów oraz bazy szkoleniowej dla dzieci. Ale
na to potrzeba dobrego planu, czasu, zgody
Rady. I kasy oczywiście.
Mieszkańcy Wałcza proszą cię o pomoc?
Zdarza się. Piszą do mnie przez formularz kontaktowy na moim blogu: „Panie radny, tu jest
sprawa do załatwienia”. Ale czasami ich prośby wykraczają poza moje kompetencje. Ktoś
prosił o dostawienie dodatkowego śmietnika
na swojej posesji, a ktoś inny narzekał, że koty
sąsiada skaczą mu po masce samochodu. Nie
bardzo wiedziałem jak zareagować.
Myślałeś kiedyś o tym, żeby zostać burmistrzem?
(cisza) Moje plany nie wybiegają tak daleko.
Ale nie żałujesz, że zostałeś radnym?
Nie żałuję, działam bo lubię. Chociaż realia bycia radnym są nieco inne niż się spodziewałem
i mam wrażenie, że w niektórych sprawach
więcej udawało mi się zdziałać jako obywatel
spoza urzędu.
A duża polityka na szczeblu krajowym cię
kręci?
Jakiś czas temu byłem przewodniczącym lokalnych struktur Twojego Ruchu. Ale kiedy zorientowałem się, na jakiej zasadzie duża polityka funkcjonuje, szybko z niej uciekłem.
No właśnie, Twój Ruch opowiada się zdecydowanie przeciwko Jednomandatowym
Okręgom Wyborczym. A Ty?
Podobne, jednak nie walczę z nimi.
Sam zostałeś z takiego Jednomandatowego Okręgu Wyborczego wybrany.
Tak, ale tytułuję się radnym Rady Miasta, a nie
radnym osiedla, ulicy albo dzielnicy. Wiesz,
ryba psuje się od głowy. Jeśli stosunki między
Radą a burmistrzem nie są poprawne, przekłada się to bezpośrednio na mieszkańców Wałcza. A ja wierzę, że władza powinna wspierać,
a nie hamować działania ludzi.
Dziękuję za rozmowę.
Justyna Chruścicka
7
6
2
1
1
4
8
9
Horoskop
SUDOKU z RADOŚCIĄ Krzyżówka z masażem
Baran: Masz ochotę na odrobinę zapomnienia?
7
4
2
Byk: To czas, w którym powinieneś ograniczyć
swoje zaufanie zarówno
3 2w stosunku
8 do bliskich,
jak i nieznajomych. W Twoim otoczeniu pojawi się
6 7
4
9
osoba o wyjątkowo
złych1zamiarach.
Bliźnięta: Zbliża się okres bardzo intensywnej
5 3 8pracy. Będzie Ci się wydawać, że możesz nie podołać
6
4
1 planowanie
nowym obowiązkom,
jednak
dobre
czasu sprawi, że sprawy staną się łatwiejsze.
2
5
6
1
1 Zadbaj o3odpowiedni
5 balans między życiem
Lew:
zawodowym, rodzinnym a uczuciowym, bo w ciągu najbliższych kilku dni nic nie będzie się dobrze
układać. Potrzebujesz dużo cierpliwości i rozwagi.
Panna: Na horyzoncie nowa miłość! Być może
dzięki twardemu charakterowi wciąż będziesz
mocno stąpać po ziemi, ale dla pewności postaraj
się najpierw dobrze przemyśleć swoje priorytety.
8
4
8
6
9
2
Koziorożec:
- wyko6 Poczujesz
9 przypływ energii
3
rzystaj go dobrze i zabierz się za wprowadzanie
4 w Twoim
5 życiu! Gwiazdy
niezbędnych zmian
obiecują, że rozpoczęte teraz przedsięwzięcia od9
8
4
niosą wielki sukces.
6 9Los w tym tygodniu
5
obdarzy Cię wyjątWodnik:
kową
charyzmą.
Wykorzystaj
ją,
swoje
7
8
3 by rozkręcić
5
6
życie towarzyskie! Teraz, gdy będziesz nawiązywać
kontakty3z niezwykłą
7 łatwością, możesz poznać
2
kogoś wyjątkowego...
Ryby: W nadchodzącym konflikcie kieruj się sercem, nie rozumem. W pracy poświęć więcej uwagi
Sudoku
187 (Easy)
jakości
wykonywanych
przez Ciebie obowiązków
- ktoś będzie patrzył Ci uważnie na ręce.
7
8
4
4
6
5
5
6
1
6
3
6
9
7
4
Kino Tęcza
Minionki
17-26. lipca, godz. 16:00, USA, b/o,
bilety 16 zł
Gru zostaje zatrudniony przez tajną
organizację, aby powstrzymać złą
Scarlet Overkill, która u boku męża,
wynalazcy Herba, planuje przejąć
władzę nad światem.
Kino plenerowe: W ciemności
31. lipca, godz. 22:00, boisko Orlik przy MOSiRze
CZŁOPA
Dni Człopy
24-25. lipca, stadion miejski w Człopie
Mig, Basta, Effect, Justyna i Piotr
7
8
2
5
86
9
5
1
88
6
7
5
6
4
1
4
7
7
8
6
9
3
1
8
5
2
6
1
6
1
9
4
9
3
4
5
1
Sudoku 188 (Easy)
4
7
6
5
4
7
77
6
88
79
2
5
5
9
7
91
8
26
8
3
2
4
3
15
9
SUDOKU DLA5 DZIECI
6 4
1
Sudoku 188 (Easy)
9
7
2
2
2
5
6
4
Rozwiązaną
krzyżówkę
prosimy wyciąć,
8
7 9
5 podpisać i przysłać na adres: Super Pojezierze Wałcz, ul. Sienkiewicza 3 w terminie do 22 lipca 2015 r. Nagrodą jest 30 min masażu w gabinecie Tomasza Malinow9
7
skiego.
4
5
42
4
1
5
5
8
Sudoku
9 187 (Easy)5
7
9
1
5
3
5
9
Sudoku3186 (Easy)7
8
8
3
8
6
7
9
7
2
8
6
3
7
4
8
3
6
4
6
9
1
8
8
7
3
6
7
8
9
4
5
8
7
1
4
8
6
3
7
4
8
4
6
1
9
8
8
Rozrywka do szescianu - http://www.6an.pl
7
3
6
7
3
8
4
9
8
Rozrywka do szescianu - http://www.6an.pl
Magic Mike XXL
24-30. lipca, godz. 17:45 i 20:00, USA, od 15 lat, bilety 16 zł
Gotowi zakończyć karierę członkowie Kings of Tampa
postanawiają dać z wielkim rozmachem ostatni występ.
Sudoku 186 (Easy)
6
9
K u LT u G R AT K A
WCK
Piknik rodzinny
25. lipca, godz 16:00, plac przy WCK
Gokarty, militarny tor przeszkód, bańki mydlane
5
8
Adres redakcji i Biura Ogłoszeń: 78-600
2 Wałcz, ul. Sienkiewicza 3, tel.
67 258 90 74,
fax 67 387 17 17, e-mail: [email protected]; [email protected]
2
9
8 1
pojezierze.com.pl;
Druk: Drukarnia Pojezierze, Wałcz ul. Sienkiewicza 3,
5 [email protected]
1
2
tel. 674258 90 74, e-mail:
Tekstów niezamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo
3 4Nie odpowiadamy
9
do ich skracania i opatrywania tytułami.
za treść
reklam i ogłoszeń.
1
3
2
2
Redagują:
8 6
7
3
Małgorzata Chruścicka oraz dziennikarze i współpracownicy
8
7
9
Wydawca: 1
7 6
Oficyna Wydawnicza „Nie Byle Co” s.c. Wałcz, ul. Chopina 30
1
9
7
Strzelec: Zapomnij o zmartwieniach w pracy, bo
teraz2 to Twoje1sprawy
3 osobiste
6 będą wymagały
8
wiele uwagi. Czas odbudować relacje, które ucier7 zapomnienie.2 1
piały przez brak czasu albo
2
7
3
Sudoku
185 (Medium)
2
5
9
3
9
8
1
8
1
7
1
7
Waga: Zapomnij o problemach - w życiu zawodo4
Rozrywka
do szescianu
wym czeka Cię wyjątkowo
dobra passa!
To świet- - http://www.6an.pl
9
ny okres, by poprosić przełożonego o podwyżkę
lub awans.
Skorpion: Uważaj, by dotrzymywać danego słowa - wkrótce znajdziesz się w sytuacji, w której
będzie to miało kolosalne znaczenie. Czeka Cię
Sudoku 185 (Medium)
niespodziewany
zastrzyk finansowy. Wykorzystaj
go mądrze!
9
4
3
3
8
Rak: Daj sobie więcej czasu na podejmowanie
6
4 nie
8 będziesz
9 się1spieszyć,
ważnych
decyzji. Jeśli
unikniesz wielkiej
straty
9
6 albo
3 nieprzyjemnych
konsekwencji - wszystko w Twoich rękach.
9
5
7
1
4
LETNIE
łamanie
głowy
L A B I R Y N T
9
Nagrodą za rozwiązanie 3 sudoku jest zaproszenie
bezpłatne na sesję Bars z osobą towarzyszącą do GabiSudoku
184 (Medium)
netu
Radość.
WYKREŚLANKA
Najwyższy czas sobie na nią pozwolić. Weź do ręki
Sudoku 183
(Medium)
kalendarz
i wygospodaruj
chociaż 24 godziny,
które poświęcisz w całości na własne potrzeby.
Drukarnia Pojezierze
Druk cyfrowy kolorowy
A4 - 1 zł
A3 - 1,80 zł
Wałcz, ul. Sienkiewicza 3, tel. 67 258 99 74
e-mail: [email protected]
Zdolna do wszystkiego
Z zawodu jest malarką pokojową, ale potrafi znacznie więcej. Pośród znajomych ma opinię kobiety, która żadnej pracy się nie boi.
Urszula Lipka-Hendler nie potrafi i nie chce odpoczywać, bo na nudę szkoda jej czasu.
O początkach
Pochodzi z Popowa, ale tego zielonogórskiego. W starym domu były
sanie, kareta i mnóstwo przestrzeni. W trudnych czasach potrzebny
był zawód – młoda Ula skończyła zawodówkę i została malarzem, a
dla własnej ambicji ukończyła też dwie klasy technikum: - Przez jakiś
czas pracowałam za biurkiem, ale to nie było dla mnie.
O dziwo – malarzom płacono zdecydowanie lepiej, niż paniom zza
biurka. Z pędzlem w dłoni budziła sensację, bo luźne robocze ubranie, długie włosy i kapelusz upodabniały ją do chłopaka: - Kiedy malowałam ściany w szpitalu Curie-Skłodowskiej jedna z lekarek ciągle
stała w pobliżu mojej drabiny. W końcu zebrała się na odwagę i pyta:
„A pani to jest pan czy pani?”. Doktor Zbigniew Religa, już wtedy wybitny kardiochirurg, zawsze pozdrawiał ją „Dzień dobry, Matejkowa!”,
nigdy inaczej.
Do Zabrza trafiła z powodu... nosa. - Przyjechałam, żeby zrobić sobie
operację plastyczną. Mój nos był niepodobny do nikogo z rodziny,
nikt nie miał tak długiego!
W nowym mieście udało się jednak pani Uli – trochę przypadkiem, a
trochę z uporu – odnaleźć siostrę dziadka. Kiedy się poznały, okazało
się, że kształt i wielkość nosa odziedziczyła po tej części rodziny: - Doszłam wtedy do wniosku, że skoro ona całe życie tak przeżyła, to ja też
jakoś wytrzymam.
O pracy
Ślązacy na widok pani Uli łapali się za głowy. - U nich zbyt szanuje się
kobiety, żeby pozwolić im zajmować się jakąkolwiek ciężką pracą!
Ślązaczka nie nosi nawet zakupów ani wiadra z węglem, a nagle pojawiam się ja: z farbą, wałkiem i roboczym strojem.
Kiedy pracowała w wałeckim Urzędzie Miasta, urzędnicy też łapali
się za głowy, ale z niedowierzania. Schludnie pomalowane ściany i
zero bałaganu!– Ja nie muszę sobie niczego podkładać, po prostu nie
chlapię. Facetom brakuje takiej dokładności i cierpliwości.
Burmistrz Wałcza zaprasza do korzystania
Praca w typowo męskim środowisku nie zawsze była łatwa. Jako jedyna kobieta pośród mężczyzn-malarzy często podejrzewana była o
bycie kapusiem. Docinki się skończyły, gdy wypiła z nimi dwa kieliszki: symbolicznie na jedną i drugą nóżkę.
O talentach
Pani Uła ma wiele zainteresowań: odnawia antyki, zajmuje się decoupagem i pisze wiersze, z których jeden został nagrodzony w jakimś
konkursie. Pierwsze hobby aktywnie wspierał mąż. On wyszukiwał
stare meble, a ona wydobywała z nich piękno. Dzieci niestety nie doceniają pasji mamy, mówią: sprzedaj te graty. - Jeśli chodzi o meble
wierzę, że te stare udające nowe są dużo piękniejsze od nowych udających stare – śmieje się kobieta. Wszystko co ma trochę lat przedstawia dla pani Uli wartość: wieszak, półeczka, jakiś gadżet. I jest dla niej
dużym wyzwaniem, a po skończonej pracy - powodem do dumy.
O sobie
Pani Ula uważa, że miała dużo szczęścia. Życie ułożyło się bardzo korzystnie, bo w tym zawodzie spotkać ją mogło wszystko: od kalectwa
po alkoholizm: - Niektórzy doznawali szoku, że pracuję ładnie, szybko,
czysto i to bez kropli alkoholu – chwali się pani Ula. – Byłam jednak
przede wszystkim uczciwa.
Tego i jeszcze więcej chciałaby nauczyć swoje dzieci: - Zawsze im
powtarzam, że młoda miłość jest fajna, ale w życiu najpierw i przede
wszystkim trzeba nauczyć się czegoś konkretnego – opowiada malarka. – Nie można pewnych rzeczy robić w odwrotnej kolejności.
Nie chce żyć nudno – póki co na nudę nie ma zresztą czasu. Ma za
to złote serce: - Żałuję, że wiek i zdrowie nie pozwalają mi na to, żeby
codziennie chodzić do pracy, ale od czasu do czasu, kiedy znajomy
poprosi mnie o pomoc przy remoncie, nie potrafię odmówić.
Przede wszystkim jednak wierzy, że dobro krąży po świecie i wraca.
Zawsze wraca.
Natalia Chruścicka
ZAKŁAD ENERGETYKI CIEPLNEJ SPÓŁKA Z O.O. W WAŁCZU
ul. Budowlanych 9/4, 78-600 Wałcz, tel. 67 258 50 32; faks 67 250 08 62,
e-mail: [email protected]; www.zec-walcz.pl
SPRZEDAŻ WĘGLA: 67 387 18 54
OKAZJA
LETNIA OBNIŻKA CEN WĘGLA
SKŁAD OPAŁOWY ZEC WAŁCZ POŁOŻONY PRZY UL. BUDOWLANYCH 85
POSIADA W SPRZEDAŻY WĘGIEL Z POLSKICH KOPALŃ W NASTĘPUJĄCYCH SORTYMENTACH:
Lp.
Rodzaj węgla
Klasa węgla
Cena brutto
za 1 tonę
bez akcyzy [zł]
Cena brutto
za 1 tonę
z akcyzą [zł]
1.
Eko-groszek
26/08/06
780,00
817,47
2.
Eko-groszek -workowany
26/08/06
830,00
867,47
3.
Kostka
28/08/06
870,00
907,47
4.
Orzech
28/08/06
800,00
837,47
5.
Miał węglowy
23/max16/06
560,00
597,47
6.
Szlaka z załadunkiem
14,00
UWAGA ! Dostawa węgla na terenie miasta Wałcz – gratis !
* Dla Klientów nie podlegających zwolnieniu z podatku akcyzowego, doliczana jest akcyza od
wyrobów węglowych (Ustawa o podatku akcyzowym z dnia 06.12.2008r. Dz. U. Nr 108, poz.
626 ze zmianami).
WARTO SKORZYSTAĆ Z OKAZJI
SERDECZNIE ZAPRASZAMY!!!
Informacji nt. sprzedaży węgla można uzyskać w godz. 7:00-14:00
pod numerem telefonu 67 387 18 54, kom. 693 737 887
Tam i z powrotem
Michał Klimont urodził się z duszą podróżnika. Ma dwadzieścia cztery lata i na koncie dziesiątki podróży po całym świecie. Miejsc docelowych nigdy tak naprawdę nie liczył, bo nie warto. Do ulubionych można z przyjemnością wracać przecież kilkakrotnie.
Kwestia priorytetów
Gdy ma być tanio, szukam niedrogich biletów dokądkolwiek, a gdy już
je mam, zbieram informacje o kraju i
o tym, co mogę tam zobaczyć. Jeśli
spełniam swoje marzenia, szukam
ofert przelotu w wybranym przeze
mnie kierunku,
cena jest wtedy
mniej istotna.
Przede wszystkim jednak dużo
czytam o podróżach. W ten
sposób można
odkryć nieuświadomione jeszcze
,wymarzone kierunki - opowiada
Michał.
Zwiedził już naprawdę wiele
miejsc. Ulubione cele podróży
to Islandia, Norwegia, USA i Ameryka Środkowa: - Chyba najbardziej ciągnie mnie do krajów
północnych. Lubię zimę, śnieg i mroźne poranki.
Jedynie Ameryka Środkowa odstaje pod względem tego kryterium, ale tam ciekawi mnie inna
kultura i zupełnie odmienny klimat - wyjaśnia
podróżnik.
Ciekawość i potrzeba przygody
Podróże kształcą - to jeden z trzech głównych powodów, dla których nosi Michała po świecie. Pozostałe dwa to ciekawość świata i potrzeba przygody: - Bardzo cenię sobie możliwość obcowania
z ludźmi z zupełnie innych środowisk. To otwiera
umysł i pozwala zrozumiec, że każdy człowiek ma
swoją historię i wartość.
Dlatego tak często i chętnie podróżuje autostopem po kraju, który akurat zwiedza: - Nic nie
zastąpi autostopu jako metody na spontaniczne
poznawanie niezwykle interesujących ludzi różnych narodowości. Gdy wsiadam do samochodu
z kimś, kto decyduje się mnie podwieźć, czuję
się w obowiązku poznać go najlepiej, jak tylko
mogę.
W ten sposób często podczas godzinnej wspólnej jazdy można rozwinąć tematy zarezerwowane zwykle na długie wieczorne dyskusje: o Bogu,
polityce, poglądach na życie. Taką wolność daje
świadomość, że dwoje ludzi prawdopodobnie nigdy więcej się już w
życiu nie spotka; ulotność spotkania burzy, poczucie tabu.
Zburzyć stereotypy
Najważniejszy wniosek z wypraw jest taki, że o wszystkim warto i
trzeba przekonać się na własne oczy: - Podróże odzierają ze stereotypów, jeśli choć trochę otworzymy się na ludzi. Nagle okazuje się, że
nie wszyscy Niemcy są punktualni, a Amerykanie otyli.
Największym zaskoczeniem pod względem różnic między wyobrażeniem a rzeczywistością dla Michała były Stany Zjednoczone. USA
jest przez Europejczyków mitologizowane: przedstawia się je jako
krainę dobrobytu, choć w rzeczywistości, tak jak wszędzie, można
tam spotkać zarówno ludzi bogatych, jak i biednych, szczęśliwych i
nieszczęśliwych. - Intrygujące były też rozmowy o broni, o strzelaninach w Stanach, po co im to prawo i dlaczego tak kurczowo się go
trzymają. Ciekawie też odkryć, że dla nich Europa to często podróżnicze marzenie, niezwykle pasjonujące miejsce. Opowiadają o niej z
takim zachwytem, z jakim my mówimy o USA!
Całkiem inna mentalność
Dzięki podróżom Michał poznał ludzi wielu narodowości. Kształtowały ich inne tradycje, korzenie kulturowe, odmienna rzeczywistość
- wszystko to wpływa na mentalność, która niejednokrotnie bardzo
różni się od polskiej. - Cenię szczególnie mieszkańców krajów północnych za ich spokój, za to, że doceniają przepiękne krajobrazy i szanują
je, bo wiedzą jak cenny to skarb. Mają też duże poczucie prywatności,
nigdy nie są nachalni. Dokładnie odwrotnie niż Marokańczycy. Kraj
ten ma sporo do zaoferowania, ale ludzie tak bardzo nastawieni są na
zysk z turystów, że nawet rozmowa z kimś na mieście zwykle kończy
się wyciągnięciem ręki po napiwek. Nie wspominając o ulicznych sprzedawcach, którzy, gdy odmówisz kupna dywanu,
potrafią zacząć obrażać twoją rodzinę...
Buty do zadań specjalnych
78-600 Wałcz, Al. Zdobywców Wału Pomorskiego 12
Rozmowa z Ireną Wojną, fizjoterapeutką i właścicielką Sklepu Medyczno-Ortopedycznego „Irmed”.
Obuwie ortopedyczne kojarzy się ciągle wielu osobom z topornymi,
brzydkimi butami. I do tego niewygodnymi.
Tak rzeczywiście było kiedyś. Producenci zrobili na szczęście krok milowy,
nie tylko jeśli chodzi o estetykę i wygodę takich butów, ale też ze względu
na ich właściowści lecznicze i profilaktyczne. Buty do stóp wrażliwych, które mamy w swojej ofercie, są zgodne z najnowszymi trendami modowymi
i wykonane z surowców najlepszej jakości.
Dla kogo są takie buty?
Są dedykowane klientom ze zniekształceniami stóp takimi jak: paluch koślawy, palce młoteczkowate, z płaskostopiem podłużnym, z płaskostopiem
poprzecznym, z charakterystycznymi odciskami na stronie podeszwowej
oraz dla osób chorujących na cukrzycę.
Czym różnią się od zwykłego obuwia?
Wykonane zostały z materiałów o podwyższonej jakości i są sklejane w
nowoczesnym systemie proszkowym. Posiadają też wkładki o właściwościach higienicznych, a gruba podeszwa gwarantuje osobom o spuchniętych stopach wygodę i komfort użytkowania. W niektórych modelach istnieje możliwość indywidualnego dopasowania buta do grubości stopy.
Widzę na półkach także bardzo modne w tym sezonie drewniaki.
W sprzedaży mamy również komfortowe damskie i męskie drewniaki. Wykonane są z naturalnej skóry i naturalnego drewna o właściwościach profilaktycznych i zdrowotnych, mają nieścieralną zelówkę antypoślizgową.
Wybierają je osoby, ceniące sobie komfort i wygodę.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
W ofercie
róż
ne kolory
67 387 30 60
698 360 917
604 237 369
Epilog
Podróże kształcą - pozwalają poszerzać horyzonty, przełamywać własne uprzedzenia, cieszyć się z niespodziewanego
i utwierdzają w przekonaniu, że najpękniejsze kobiety żyją
w Polsce. Żeby wybrać się w świat, potrzebna jest przede
wszystkim... ciekawość świata. Resztę da się załatwić. Pomysły można czerpać z bloga mklimont.com
Natalia Chruścicka
foto Michał Klimont
Nasz dziennikarz Rafał Orlikowski wielokrotnie interweniował i bronił Czytelników. W różnych sprawach: urzędniczych, społecznych, rodzinnych, medycznych. Trzy tygodnie temu sam znalazł się w ciężkiej sytuacji: otarł się o śmierć. Nie wiadomo, czy byłby wśród nas, gdyby nie determinacja bliskiej mu osoby.
Zgodził się opowiedzieć swoją historię, bo może dzięki temu innym będzie łatwiej.
Wprawdzie nie jestem Calineczką...
tem poprosił o łyżkę stołową, za pomocą której zbadał odruchy
neurologiczne. Uznał, że są prawidłowe. Stwierdził, że Rafałowi nic nie jest. Dał tabletki na obniżenie ciśnienia oraz środek
przeciwbólowy i poradził, aby stawił się u lekarza rodzinnego
na ustalenie leków na nadciśnienie. Przed wyjściem dodał, że
gdyby poczuł się gorzej, mam dzwonić i wtedy - jak będzie trzeba - zawiozą go do szpitala.
Ale Rafał nie czuł się gorzej - czuł się cały tak samo źle.
Rafał: Może ból głowy trochę zelżał. Trudno mi powiedzieć. Na
pewno tabletki obniżyły ciśnienie.
Katarzyna: Pytałam co chwilę: jak się czujesz? Odpowiadał:
chyba lepiej.
Rafał: Byłem tak wycieńczony bólem, że niewiele kojarzyłem.
26 czerwca, piątek:
Rafał Orlikowski: Było kilkanaście minut po 9.00 rano. Rozmawiałem na balkonie przez telefon z Andrzejem Maślanką i nagle
poczułem ból głowy. Jakby ktoś mi ścisnął mózg imadłem. Nigdy wcześniej nie odczuwałem tak silnego bólu.
Położył się na kanapie. Doszły mdłości i zawroty głowy.
Katarzyna: Zrobił się czerwony na twarzy. Widziałam, że bardzo
cierpiał. Zmierzyłam mu ciśnienie. Miał 240 na 140, podczas gdy
zwykle 140 na 80. Nie mogłam i nie chciałam dłużej czekać.
Około godz 10.00 zadzwoniła na pogotowie i opisała objawy.
Przyjechał doktor Zbigniew Wojtanowicz, laryngolog i specjalista od udzielania pierwszej pomocy.
Katarzyna: Od wejścia skomentował, że Rafał jest chory na
własne życzenie, bo otyłość, palenie papierosów. Rzucił z przekąsem: Pacjent palący, niepijący. Powiedziałam mu zdenerwowana, że nie wezwaliśmy pogotowia z powodu otyłości, ale
potwornego, długotrwałego bólu głowy, mdłości i wymiotów
oraz wysokiego ciśnienia. Poprosiłam o poważne potraktowanie chorego. Doktor Wojtanowicz zmierzył Rafałowi ciśnienie i
powiedział: nie jest takie złe. Nie wiem, co pokazał aparat. Po-
Sobota rano
Katarzyna była w pracy. Około 10-tej zadzwoniła: Powiedział, że
głowa nadal boli, ma zawroty i nudności, że doszły wymioty.
Przyjechała natychmiast do domu i podjęła decyzję, że zabiera
Rafała do szpitala. Zapakowała go do samochodu i zaparkowała
pod Izbą Przyjęć 107 Sz W. Trafił prosto pod tomograf komputerowy. Badanie pokazało, że w mózgu doszło już do krwawienia
podpajęczynówkowego! Nie było na co czekać. W ciągu kolejnej godziny karetka pogotowia parkowała już pod szpitalem w
Bydgoszczy.
Rafał: Niewiele pamiętam z tego, co się działo. Znam raczej
przebieg zdarzeń z opowiadań Kaśki i lekarzy. Wiem, że uratowała mi życie.
Katarzyna: Okazało się, że Rafał ma dwa tętniaki w mózgu, z
tego jeden krwawiący. Na szczęście krwawienie było niewielkie,
a stan stabilny. Lekarze zabronili mu się ruszać, mógł jedynie
podnosić głowę do 30 cm nad łóżko. Aż strach pomyśleć, co
mogło się stać w domu. Szczęście w nieszczęściu, że ból głowy
był tak silny, że Rafał nie był w stanie wstać z kanapy.
Poniedziałek
Przez dwa na oddziale intensywnej terapii lekarze przygotowywali Rafała do poważnej operacji.
W poniedziałek trafił na salę operacyjną. Przez tętnicę w pachwinie udało się „zneutralizować” jednego tętniaka. Podczas
zabiegu doszło jednak do udaru, dlatego lekarz odstąpił od próby operowania drugiego tętniaka.
Katarzyna: Istniała obawa, że nie wybudzi się. Trudno też było
przewidzieć konsekwencje udaru.
Rafał: Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po wybudzeniu, było
sprawdzenie, czy ruszam wszystkimi kończynami i czy mówię.
Nie miałem pojęcia o tym, że podczas zabiegu doszło do jakichś
komplikacji.
Tydzień później
Rafał został wypisany do domu. W sierpniu czeka go kolejny zabieg. Czuje się dobrze, ale jest już innym człowiekiem - jak każdy, kto otarł się o śmierć.
Rafał: Jestem dozgonnie wdzięczny Kaśce.
Katarzyna: Mam żal do doktora Wojtanowicza, głównie o to, że
potraktował Rafała jak otyłego pijaka. Takie przynajmniej odniosłam wrażenie. Przyjechał z nastawieniem, że interwencja
pogotowia jest zbędna.
Rafał: A ja o to, że nie zapakował mnie w karetkę. Rozumiem, że
mógł się nie znać na schorzeniach neurologicznych. Ale mając
wątpliwości, mógł zawieźć mnie do szpitala w celu dokładnych
badań. Gdyby to zrobił, niewykluczone, że operacja przeszłaby
bez komplikacji i pozbyłbym się obu tętniaków. A tak mam w
niedługiej perspektywie drugą poważną operację.
18 lipca, piątek
Rozmowa telefoniczna z dr Zbigniewem Wojtanowiczem:
- Czy nie było wskazań medycznych, aby zabrać Rafała Orlikowskiego do szpitala?
- Słyszałem, że było z nim źle. Czy żyje?
- Tak.
- To bardzo istotna dla mnie informacja. A jeśli chodzi o szczegóły wizyty, to nie mam obowiązku z panią rozmawiać.
- Pani Katarzyna, partnerka pana Rafała, ma żal do pana, że już
od drzwi zwrócił pan uwagę na jego otyłość.
- A czy nie jest otyły?
- Nie został pan wezwany z powodu otyłości, ale z powodu bólu
głowy.
- Nie będę pani tłumaczyć, jaki wpływ ma otyłość na nadciśnienie tętnicze. A zresztą nie będę w ogóle z panią o tym rozmawiać. Mogę pomówić z panem Orlikowskim i jego partnerką.
Może pani im dać mój numer telefonu.
Ostatnie zdanie należy do chorego
Rafał: No cóż, Calineczką z całą pewnością nie jestem. Nie jestem też lekarzem. Mam świadomość tego, że nadwaga może
mieć niekorzystny wpływ na stan zdrowia. To jednak wcale nie
znaczy, że osoby otyłe powinny być pozbawione pomocy lekarskiej, bo... mają nadwagę. Do tego niektórzy lekarze powinni
przejść kurs z zakresu komunikacji międzyludzkiej.
Małgorzata Chruścicka
Carpe Diem
Mamy przyjemność przedstawić Państwu kolejną piszącą wałczankę - Monikę Gut-Bartosiak. Jej debiutancką książkę wydaną w 2012 lokalne media jakoś przeoczyły, ale czytelnicy pokochali.
Kiedy odkryła w sobie Pani pasję pisarską?
W wielu 12 lat napisałam pierwsze opowiadanie. Doskonale
pamiętam, to był horror o galaretowatych postaciach. Przeczytałam rodzinie i przyjaciołom, wszystkim się spodobało. Potem zobaczyła to pani od polskiego... Okazało się, że mam dar
swobodnego wysławiania się na piśmie. Od tego czasu coraz
częściej sięgałam do pokładów mojej bujnej wyobraźni i tworzyłam.
Jak długo trwała praca nad książką?
Książkę „Carpe Diem" pisałam około sześciu miesięcy. Pomysł na
fabułę zrodził się w mojej głowie ot tak, choć w powieści znajdziemy też trochę wątków z życia wziętych. Podczas pracy nad
książką najgorszy jest moment, kiedy pisarza spotyka ten słynny
brak weny. Słowa nie chcą układać się w zdania, pojawia się totalna pustka w głowie. Wówczas należy usiąść i na siłę próbować
coś stworzyć. Wtedy najczęściej blokada znika.
Czy pisanie to praca?
Na co dzień jestem pracownikiem sądu, a piszę dla przyjemności. Potrzeba pisania jest silniejsza ode mnie, pomysły na książkę
rodzą się na przykład w trakcie zasypiania. Wówczas zrywam się
i notuję na kartce kilka zdań. Kocham i jednocześnie nienawidzę pisać, ale niezależnie od moich uczuć ja po prostu MUSZĘ
to robić.
Nienawidzi pani? Dlaczego?
Nienawidzę, bo pomimo niemocy twórczej muszę zmusić się i
siąść przy komputerze i pisać. Mam świadomość, że jeśli nie zapiszę chociaż projektu, to potem zapomnę, co miałam na myśli.
Czy trudno było znaleźć wydawcę dla „Carpe Diem”?
Nie szukałam specjalnie wydawcy. Wysłałam tylko na konkurs
mój utwór. W ogóle nic tam nie wygrałam, zapomniałam o całej
sprawie. Po jakimś czasie wydawnictwo złożyło mi tak zwaną
propozycję nie do odrzucenia. Proces wydawniczy trwał około pół roku, podpisałam odpowiednią umowę i dalej wszystko
działo się już samo.
Co z następną powieścią?
Następne powieści oczywiście cały czas piszę, nie wiem jednak,
czy uda się je wydać, Wydawnictwa z uwagi na ciężką sytuację
na rynku niechętnie współpracują z mało znanymi autorami.
Proponują im jedynie publikację ze współfinansowaniem. A to
dość wysoki koszt, więc rezygnuję.
Kto recenzuje nowe teksty?
Zdarza się, że zaufane osoby otrzymują ode mnie fragment nowej książki, czytają i "oceniają", głównie przez pryzmat swoich
odczuć. Mówią, czy dany bohater jest wiarygodny, czy taka a
taka sytuacja jest interesująca... Spojrzenie świeżym okiem pomaga.
Inspirują panią inni pisarze?
Oczywiście, że inspirują mnie inni pisarze i to wielu! Sama czytuję thrillery, kryminały, czyli coś zupełnie innego niż klimaty, w
których tworzę. „Carpe diem” to przecież obyczajowa książka o
miłości.
Dziękuję za rozmowę.
SCIĄGA Z POJEZIERZA
Piotr Pawlik - warunkowe umorzenie
Zapadł prawomocny wyrok w sprawie przeciwko
burmistrzowi Mirosławca Piotrowi Pawlikowi o
składanie fałszywych oświadczeń majątkowych w
2011 i 2012 roku. W jednym z zeznań nie została
ujęta sprzedaż samochodu, a w obu - posiadanie
działek. Sąd Rpierwszej instancji uznał, że Piotr Pawlik jest winny i ukarał go grzywną. Sąd Okręgowy w
Szczecinie, do którego odwołał się burmistrz, warunkowo umorzył postępowanie i zasądził dwuletni okres próbny oraz grzywnę w wysokości 5000 zł
na fundusz pomocy pokrzywdzonym oraz pomocy
postpenitencjarnej.
Zdaniem Michała Tomali, rzecznika prasowego
Sądu Okręgowego w Szczecinie, Piotr Pawlik popełnił przestępstwo i to w sposób umyślny, ale społeczna szkodliwość tych czynów nie była taka, aby
utrzymywać wyrok skazujący na karę grzywny.
W wojskowych klimatach
Pogoda tradycyjnie już nie sprzyjała organizatorom,
ale publiczność nie zawiodła: koncertu piosenki żołnierskiej„Na wojskową nutę”, który 19 lipca odbył się
w Skansenie Grupa Warowna Cegielnia, wysłuchała
całkiem spora liczba osób. Występ zespołu pod kierunkiem uczestnika Festiwalu Piosenki Żołnierskiej
w Kołobrzegu Jacka Kmita przyjęto bardzo ciepło.
Pięcioosobowa grupa zaprezentowała nie tylko
piosenki wojskowe, ale też i te luźniej nawiązujące
do tematyki militarnej.
Impreza po Bożemu
18. lipca mieszkańcy Strączna i okolic spotkali się na
zorganizowanym przez parafię pw. św. Anny festynie. Impreza przyciągnęła kilkaset osób. Parafianie
bawili się wspólnie przy pysznym jedzeniu z grilla,
najmłodszych ucieszyła wizyta strażaków z Wałcza,
którzy teren przy boisku zamienili w morze piany.
Dzieci wzięły też udział w licznych konkursach z nagrodami.
Podczas festynu zorganizowana została licytacja:
goście mieli szansę kupić m.in. królika, gęś i... wino
mszalne. Wieczorem rozpoczęła się zabawa taneczna, poprowadzona przez profesjonalnego DJ-a,
trwająca do późnych godzin wieczornych.
Główny organizator - ks. proboszcz Andrzej Sagun imprezę ocenił pozytywnie.
- Jestem bardzo zadowolony. Osiągnęliśmy zamierzony cel, bo ludzie dobrze się bawili – mówił.
Zabawowy Trzebin
18 lipca w Trzebinie odbył się festyn, zorganizowany przez Sołtysa i Radę Sołecką. W turnieju siatkówki o Puchar Sołtysa Trzebina pierwsze miejsce
zajęła drużyna z Człopy. Zwycięski zespół przekazał
puchar do licytacji w szczytnym celu finansowego wsparcia sołectwa, które wzbogaciło się dzięki
temu o kwotę 160 zł. W części dla dzieci nie zabrakło konkurencji i zabaw, przeprowadzonych przez
instruktorki z Domu Kultury. W loterii rozlosowane
zostały atrakcyjne nagrody - m.in. zestaw garnków,
ufundowany przez Jadwigę i Zdzisława Kmieć oraz
kuchenka mikrofalowa, płyta indukcyjna, wiertarka udarowa, frytkownica, namiot, robot kuchenny
i dziecięcy rowerek. Za 200 zł wylicytowany został
także tort, ufundowany przez Piekarnię - Cukiernię
Daniela Szlędaka. Na uczestników zabawy czekały
również pyszne wypieki, przygotowane przez gospodynie z Trzebina.
Ogromną atrakcją był pokaz sprzętu Ochotniczej Straży Pożarnej w Człopie. Strażacy schłodzili
uczestników festynu kurtyną wodną oraz zademonstrowali możliwości armatki wodnej.
Piknik pod czerwonym kurem
15 lipca odbył się kolejny piknik dla uczestników
wałeckich Warsztatów Terapii Zajęciowej i ich gości,
wśród których byli m.in. poseł P. Suski, starosta B.
Wankiewicz, sekretarz powiatu Z. Wolny, burmistrz
Człopy Z. Kmieć i kapelan strażaków br. M. Metelica, a także rodziny, przyjaciele i znajomi. Tematem
przewodnim imprezy była Straż Pożarna. W programie pikniku znalazły się m.in. gry, zabawy, konkursy, malowanie twarzy i pokaz wozów strażackich.
Wszyscy chętni mogli wziąć udział w tradycyjnym
sadzeniu drzewka. Przybyłe na piknik VIP-y wzięły
udział w quizie, poświęconym tematyce przeciwpożarowej, a zwycięzcą został br. M. Metelica.
Usługi - dźwig 13t.,
podnośnik koszowy 20m
Mycie elewacji i dachów.
tel. 502 031 398
Czym jest miejsce publiczne?
Z tym tematem rozprawiał się Piotr Wancke na
portalu infor.pl, do którego odsyłam. Ja w swoim
krótkim wywodzie chciałbym skupić się na wałeckiej sytuacji (...).
W roku 2013 radni uchwalili zakaz spożywania alkoholu na terenie całego miasta, za wyjątkiem tzw.
„ogródków piwnych”. Głównym argumentem była
walka ze spożyciem alkoholu wśród młodzieży
oraz z zanieczyszczaniem nadbrzeży jezior. Strażnicy miejscy i policja dostali narzędzie do walki w
postaci mandatów i... nic w ciągu tych dwóch lat
obowiązywania zakazu w kwestii porządku i bezpieczeństwa się nie zmieniło.
Zatem jaki sens ma uchwała?
Jeśli chodzi o strefę śródmiejską, to jestem skłonny
zgodzić się na zakaz i nie dyskutować. Jednak strefa „rekreacyjna”, a taką bez wątpienia są obie wałeckie promenady, to inna bajka. W jakim celu po-
wstały „pasieki” w okolicach Widoku, jeśli właśnie
nie w celu rekreacji i wypoczynku, który w naszej
kulturze często łączy się z odrobiną alkoholu? Dlaczego przeciętny obywatel nie może tam kulturalnie spożywać piwa, bo o nim cały czas mowa?
Czy „uwolnienie” tych stref nie przyczyniłoby się
do rozwoju turystyki? Czy nasze miasto nie stałoby się bardziej przyjazne dla mieszkańców i gości,
a co za tym idzie, popularne? Tym bardziej, że - w
związku z poczynionymi unijnymi inwestycjami nad jeziorem Raduń przez najbliższych kilka lat nie
będzie mógł powstać żaden ogródek piwny.
Poza wszystkim myślę, że w innych sferach naszego życia można wskazać obrazki wpływające
znacznie bardziej demoralizatorsko na młodzież,
niż para spożywająca piwko na trawie nad brzegiem jeziora.
Aspekt zaśmiecania, to druga strona medalu, też
absurdalna. Przecież od pilnowania porządku są
odpowiednie służby i niepotrzebna jest dodatkowa uchwała. To one powinny skupić się na tym,
aby obywatele nie śmiecili i sprzątali kupy po swoich pupilach.
Nasze społeczeństwo należy uświadamiać, a nie
narzucać mu zakazy!!
Zatem apeluję o odrobinę zaufania do mieszkańców. Ubolewam, że moje starania - projekt
uchwały zmieniającej obowiązującą oraz prośby o
dokonanie zmian jeszcze przed sezonem - spełzły
na niczym.
Być może to ja jestem w błędzie. Może faktycznie
nasi mieszkańcy są zadowoleni z obowiązującego
prawa i nie życzą są, aby cokolwiek zostało zmienione. Liczę na Państwa opinie.
Radny Maciej Żebrowski
(redakcja tekstu i skróty - Pojezierze)
Jolanta Wegner: Na czterech kółkach
nia" ma zawsze najbardziej urokliwą metę na
drewnianym moście na rzece Dobrzycy. Tam
jest pięknie, niezależnie od mojego nastroju i
kondycji fizycznej, niezależnie od pory roku i
towarzystwa. Zachwycam się urokiem starych,
malowniczych drzew, różnorodnością roślin
i podpatrzonej znienacka zwierzyny. Podziwiam zakola Dobrzycy, odbite w niej wschody
i zachody słońca i grę światła. Robię zdjęcia, bo
chcę utrwalić piękno chwili. Od mojego domu
trasa liczy niewiele ponad 9 km. Ale na codzienny trening jest wymarzona. Startujemy z ulicy
Ciasnej, a potem prościutko na most.
Trasa ulubiona
Trasa pieszo-hardcorowa
Jolanta Wegner: Moja ulubiona trasa do biegania, ,,kijkowania" i rekreacyjnego ,,rowerowa-
Nie polecam za to trasy rowerowej Wałcz - Chwiram. Kiedyś dobrze utrzymana, dziś zaniedbana.
Nie da się przejechać rowerem, ze względu na gałęzie i kamienie. A szkoda, bo jest piękna i bardzo
malownicza.
Ścieżka podlega pod Urząd Gminy Wałcz. Zapytaliśmy Stefana Kabatka, kierownika planowania
przestrzennego czy i kiedy gmina ją uporządkuje.
Był zaskoczony: Jechałem tam w ostatnią sobotę.
Nie wiem, czego oczekują ludzie. Czy pobocze ma
być wykoszone na 5 metrów z obu stron? Trasa
jest przejezdna, powiem więcej - jest przejezdna
bardziej niż kiedykolwiek, bo nie ma już kamieni,
które zagradzały wjazd motocyklom i samochodom.
Wobec tak drastycznej różnicy zdań postanowiliśmy, że w najbliższy weekend przetestujemy trasę
i o wynikach poinformujemy za tydzień.
W lakierkach biegać niewygodnie
Nasz stały zestaw ekspercki w osobach:
1. Dziadek Ignaś, w wieku lekko posuniętym,
włos wprawdzie przyprószony siwizną, ale
wciąż w doskonałej formie; oczy bystre i figlarne.
2. Tata Zdzisek, w wieku bliżej nieokreślonym, ze skłonnościami do tycia, cera ziemista,
oddech i głos zdradzają upodobanie do piwa i
papierosów;
3. Wnuk Wojtuś, stojący u wrót dorosłości;
duży, pryszczaty i dość arogancki.
rozmawiają o zbawiennym wpływie aktywności fizycznej na zdrowie i urodę oraz nowych
możliwościach, które otwierają się dzięki bieganiu.
Dziadek Ignaś (DI): Widzę, że gdzieś się wybierasz, Zdzisek.
Tata Zdzisek (TZ): A ja widzę, że do okulisty
na razie się ojciec fatygować ojciec nie musi.
I chwała Bogu.
Wnuk Wojtek (WW): A dokąd to drogi zaprowadzą, o ile wolno spytać?
TZ: Jasne, że wolno, synu, ale sensacji się nie
spodziewaj. Wybieram się pobiegać.
DI (ksztusząc się piwem): Gdzie!?
TZ (zachowując stoicki spokój): Zamierzam
uprawiać jogging z elementami strechingu.
DI: Jeśli chodzi o uprawianie, to osobiście wolę
seks, a dopiero w następnej kolejności sport;
z tym, że na pewno nie puste bieganie, gdyż
mnie to nudzi. A na samym końcu w temacie
uprawiania lokuje się u mnie ogródek. Tak się
jednak z wiekiem porobiło, że najczęściej już
uprawiam to, co najmniej lubię.
WW: A ojciec lubi biegać?
Przyjmę do pracy KOMBAJNISTĘ
z doświadczeniem
na sierpień i wrzesień
do koszenia zbóż i prosa.
Kombajn New Holland XC6090.
Kontakt: 509 159 549
TZ: Jeszcze nie wiem, gdyż zamierzam to robić
po raz pierwszy od czasu, kiedy skończyłem
chodzić do szkoły, a dobrowolnie, to w ogóle
pierwszy raz w życiu zamierzam się wypuścić
na trasę...
DI: Żebyś się aby tylko Zdzisek nie przeforsował, bo potem może być kłopot. Ale nie zrozum mnie źle: jako twój ojciec bardzo jestem
za tym, żebyś zaczął się ruszać. Ale co cię tak
znienacka naszło?
TZ: Uległem modzie. Ojciec zauważył, ile teraz
osób w Wałczu biega?
WW: Ja zauważyłem; rzeczywiście biega mnóstwo ludzi.
TZ: No właśnie. Tyle osób nie może się przecież
mylić: to musi być coś miłego i pożytecznego.
DI: Tylko nie jestem pewny, czy dla wszystkich.
Mam złe przeczucia, Zdzisek. A może ty byś tę
swoją decyzję jeszcze raz przemyślał?
TZ: Przemyślałem ją starannie i wielokrotnie.
Będę biegać i powiem więcej: jestem tym bardzo podekscytowany!
WW: Ciekawe, jaki ojciec będzie po powrocie
z tego biegania... A zwłaszcza czy jutro ojciec
będzie taki podekscytowany i zdeterminowany. Bo ja też nie chcę ojca zniechęcać, ale mam
wątpliwości. O serce ojca się martwię, o stawy,
czy wytrzymają takie obciążenie...
TZ: Daj spokój, synu, z tą wyliczanką. Nie święci
garnki lepią, a grubsi i starsi ode mnie biegają.
Liczę się z tym, że początki mogą być trudne,
ale jestem pewny, że dam radę.
DI: Czy za tym postanowieniem, Zdzisek, na
pewno nic się nie kryje? Albo nikt? Na przykład
kobieta jakaś?
TZ: Konkretna to na razie nie, ale mam nadzieję, że dzięki bieganiu i płynącym z niego
CZYSZCZENIE
DYWANÓW I TAPICERKI
W DOMU KLIENTA
67 258 43 19
gadka
korzyściom o charakterze zdrowotnym oraz
estetycznym moje akcje na rynku towarzyskomatrymonialnym już niedługo poszybują w
górę. Zresztą po cichu liczę na to, że bieganie
bardzo zbliża ludzi. Zwróciłem uwagę, że biega
przynajmniej tyle samo kobiet, co mężczyzn. I
co, myślicie, że wszystkie są zajęte?
DI: Wszystkie to na pewno nie, ale ty raczej
żadnej nie dogonisz, przynajmniej na razie...
TZ: Ja nie zamierzam nikogo ganiać. Tak sobie wyobrażam, że to przyjdzie w naturalny
sposób, to zapoznawanie się. Zacznie się od
uśmiechów i pozdrowień na trasie, potem
jakaś wymiana doświadczeń, jakieś wspólne
przebieżki, a jeszcze potem okaże się, że biegamy jednym tempem.
WW: Czego jak czego, ale wyobraźni i optymizmu to ojcu odmówić nie można.
DI: A ja myślę, Wojtuś, że to nie musi być wcale takie głupie. Takie bieganie może być takim
samym dobrym pretekstem do zapoznania
się, jak każdy inny. Tylko,że nie od razu, bo na
początku to będzie tak, że twój ojciec po przebiegnięciu 20 metrów przestanie reagować
na jakiekolwiek bodźce zewnętrzne, choćby
były nie wiem jakie wyraźne i jakie kuszące. On
będzie musiał ze wszystkich sił walczyć o przetrwanie. I nie wiem, czy uda mu się te początki
wytrzymać.
WW: Wiesz co, ojciec? Powiem ci tak: ja też
mam wątpliwości, ale jestem w końcu twoim
synem i jako taki mam w kontrakcie, żeby cię
wspierać na duchu. Będę więc ściskać za ciebie kciuki, bo najwyższy czas, żeby coś ci się
w życiu udało. Oprócz dziadka i mnie, oczywiście... A, i jeszcze jedno: w lakierkach biega się
niewygodnie, więc będziesz musiał zainwestować w odzież i obuwie.
Zatrudnię
pracowników budowlanych
szpachlarzy, malarzy, glazurników, murarzy
Praca na terenie Wałcza i okolic
667 758 463
KALENDARZ
WAŁECKICH
WYDARZEŃ
V Bieg Filmowy
Telewizja Kablowa
Posiada do wynajęcia pomieszczenia biurowe
na I piętrze, znajdujące się w budynku przy
20.07 – 31.07
Półkolonie dla dzieci – Zapisy na stronie www.
mosir.walcz.pl
ul. Papieża Jana XXIII 3
w Wałczu.
tel. 504 023 320
24.07
Kino plenerowe „Kino na trawie” amerykański film z gatunku science fiction „Terminator
2” miejsce: Wałecka Promenada nad jeziorem
Raduń (MOSiR – boisko Orlik), godz. 22.00
25.07
Piknik Rodzinny – miejsce: Plac przy Wałeckim
Centrum Kultury, godz.16.00
25 – 26.07
Ogólnopolskie Mistrzostwa Weteranów w Kajakarstwie - miejsce: Tor regatowy - COS OPO
Wałcz, Start godz. 11.00
31.07
Kino plenerowe „Kino na trawie” polsko-niemiecko-kanadyjski dramat wojenny „W ciemności” miejsce: Wałecka Promenada nad jeziorem Raduń (MOSiR – boisko orlik), godz. 22.00
7.08
Kino plenerowe „Kino na trawie” film fantastycznonaukowy „Atlas chmur”, miejsce: Wałecka Promenada nad jeziorem Raduń (MOSiR
– boisko Orlik), godz. 21.30
8.08
Biesiada
Staropolska
– miejsce:
Wałecka
Promenada
nad jeziorem
Raduń, godz.
19:00
14.08
Kino plenerowe „Kino na trawie” polski film
fabularny „Dzień świra”, miejsce: Wałecka Promenada nad jeziorem Raduń (MOSiR – boisko
orlik), godz. 21.30
15 – 16.08
III Rajd Szlakiem Fortyfikacji Ziemi Wałeckiej,
miejsce: Fortyfikacje Wału Pomorskiego, godz.
08:00
do 30.08
„Wyróżnieni strojem” – Huculszczyzna – tradycja
i współczesność, wystawa, miejsce: Muzeum
Ziemi Wałeckiej
Na 10 km wystartowało 507 zawodników, na 5 km -102. Wśród biegaczy było ponad 100 wałczan.
Wszystkie karty „Biegnę dla Nadii" otrzymane z Fundacji PKO zostały rozdane i wybiegane. Ile biegacze zarobili dla dziewczynki z porażeniem mózgowym jeszcze
nie policzono.
W kategorii open mężczyzn zgodnie z przewidywaniami organizatorów zwyciężył
"łowca nagród" z Ukrainy Anton Potockiy z czasem 0:31:41. Najlepsi wałczanie na
tym dystansie to Michał Kucybała i Agata Mróz.
W biegu na 5 km Biegam Bo Lubię LASY bardzo dobrze pobiegły wałczanki: Aneta
Pawłowska i Beata Bronowicka zajęły odpowiednio 2 i 3 miejsce.
Mistrzem Polski Leśników na dystansie 5 km w kategorii kobiet została reprezentantka Nadleśnictwa Wałcz Aleksandra Rytczak.
Przebrało się bardzoooo wielu biegaczy. Przebranie zwalniało z wpisowego i dawało szansę na nagrody rzeczowe. Główną zgarnęła drużyna Smerfów z Gorzowa
Wlkp.
Największe zaskoczenie? Przebranie Adama Kaczmarka za siebie, czyli za strażaka.
Przebiegł 10 km w mundurze, z pełnym oprzyrządowaniem (butla, maska).
Pomagało około 30 wolontariuszy. - Cudowna, fantastyczna grupa - mówi M. Januchowska. - Kłaniam się im wszystkim nisko. Na pytanie, ile dni dochodziła do siebie
po imprezie, pani Małgosia odpowiada: Nie liczę godzin i lat.
Budżet imprezy wynosił ok 90 tys. zł, większość
kosztów pokryła Gmina Miejska Wałcz, część
uczestnicy (wpisowe) i sponsorzy. Imprezę relacjonowały Radiowa Trójka, TVP2, Polsat Sport,
Radio Koszalin, także media lokalne, portale biegowe. Z punktu widzenia promocji miasta były to
więc dobrze wydane pieniądze.
Cięcie plazmą!
TANIO!
Usługi cięcia wycinarką plazmową.
Wymiary arkusza: 3000 mm x 4000 mm
Grubość cięcia do 20 mm
Zapraszamy do współpracy firmy
oraz klientów indywidualnych.
Kontakt:
DŹWIGSERWIS, ul. Nowomiejska 74E,
78-600 Wałcz, tel. 515 509 450,
e-mail: [email protected]
ATRAKCYJNE CENY, SZYBKI TERMIN REALIZACJI!
OKNA
I ROLETY
WYSOKA
JAKOŚĆ
Terminator 2
24.07.2015
godz. 22:00
F.H.U PROFIL
ul. Kościuszki 16/1, 78-600 Wałcz
tel. 512 328 179, tel./fax 67 250 05 90
e-mail: [email protected]