Podróż do Hiszpanii

Komentarze

Transkrypt

Podróż do Hiszpanii
Podróż do Hiszpanii
Część pierwsza
Wymieniliśmy nasz pierwszy kamperek na mniej używany
model. Przyznam, że z wielkim żalem żegnałam się z naszym
domkiem na kółkach, bo przez dwa lata nazbierało się sporo
przyjemnych wspomnień, które nierozerwalnie będą kojarzyły
się z naszym pierwszym samochodem. No cóż, człowiek nabiera
doświadczenia, robi się wygodny i zaczyna sobie zdawać sprawę
z tego, czego mu tak naprawdę do szczęścia potrzeba.
Kolejny samochód miał być bez alkowy (służyła ona głównie za skład materiałów różnych), mieć mocniejszy silnik (na
autostradach wyprzedzało nas wszystko,
co miało więcej niż jedno koło), z tyłu na
stałe rozłożone łóżko (codzienne składanie i rozkładanie męczyło mojego męża)
i większe zbiorniki na wodę. Taki model
gwarantował komfort w podróży, a nam
wymarzyło się pojechać w daleką drogę,
do Hiszpanii.
Wyprawa ta zaowocowała przejechaniem 8200 km w czasie 31 dni. Zobaczyliśmy dużo, zwiedziliśmy wiele ciekawych
zakątków tego kraju. Przeżyliśmy sporo
niezapomnianych chwil. W tym krótkim
czasie udało nam się nawet dwa razy po
trzy dni przesiedzieć w jednym miejscu
nad morzem, co przy naszym pędzie do
zwiedzania było nie lada osiągnięciem.
Przejechaliśmy całą Hiszpanię od północy na południe (i oczywiście z powrotem) i teraz już wiemy, w które regiony
chcielibyśmy pojechać jeszcze raz. Zdaję
Ecouen pod Paryżem-Muzeum Renesansu.
42
sobie sprawę, że w Hiszpanii jest jeszcze
sporo do zobaczenia, ale my ten pierwszy
wyjazd potraktowaliśmy jako zapoznanie
się z nieznanym nam terenem.
Nauczeni doświadczeniem z podróży po Francji, wybierając się w drogę po
Hiszpanii zaopatrzyliśmy się w wykaz
miejsc dla kamperów, na których można
byłoby się zatrzymać. Przeżyliśmy jednak
ogromne rozczarowanie. To, co świetnie
sprawdzało się na terenach francuskich
i niemieckich, zupełnie nie zadziałało w
Hiszpanii. Nie raz błądziliśmy w poszukiwaniu wskazanego miejsca, którego już
nie było, albo może nigdy go tam wręcz
nie było.
Jechaliśmy trasą przez Paryż, gdzie na
trzy noce zatrzymaliśmy się na kempingu
obok Lasku Bulońskiego (Camping du Bois
de Boulogne, 2 Allee du Bord de l’eau).
Przyznanie temu kempingowi czterech
gwiazdek musiało nastąpić najwyraźniej
przez pomyłkę. Bałagan panujący w re-
cepcji, sanitariaty, które czasy świetności
przeżyły już dawno temu (a na dodatek
brak jeszcze ciepłej wody) oraz zaproponowany nam placyk (tak mały, że trudno
było ustawić się na nim kamperem) zadecydowały, że nie polecam tego miejsca,
chyba że ktoś jest bardzo zdesperowany
i nie ma wyjścia.
W Paryżu odwiedziliśmy bardzo interesujące muzeum i zachęcam do zwiedzenia go tych wszystkich, którzy choć trochę
interesują się okresem średniowiecza. Na
jeden dzień pojechaliśmy też pod Paryż
do miejscowości Ecouen, gdzie znajduje
się muzeum epoki renesansu.
Musee National du Moyen
Age & Hotel Cluny
Około 1330 roku opat benedyktyńskiego klasztoru w Cluny w Burgundii postanowił wybudować w Paryżu rezydencję dla możnych braci zakonnych. W tym
celu zakupił teren, na którym znajdowały
się ruiny dawnych term rzymskich, powstałych w II i III wieku. Jakub d’Amboise
Ecouen pod Paryżem-Muzeum Renesansu. Sala z kolekcją broni.
– kolejny z opatów, w 1485-98 roku przebudował powstały hotel de Cluny, łącząc
styl gotycki z renesansem. W XVII w. pałac stał się rezydencją nuncjuszy papieskich. W czasie trwania rewolucji benedyktynów wypędzono, a obiekt przejęło
państwo. W latach 30. XIX wieku słynny
mediewista i kolekcjoner zabytków Alexander du Sommerand wynajął pierwsze
piętro rezydencji i przeniósł tu swoją kolekcję zabytków.
Pałac zbudowany jest w kształcie litery U zawierającej wewnątrz dziedziniec.
Otoczony jest on kamiennym ogrodzeniem, które po północnej stronie otwiera
się na ogród. We wnętrzach zachowało
się kilka oryginalnych kamiennych kominków oraz późnogotycka kaplica.
Sale z tematycznymi ekspozycjami
przedstawiają nam nie tylko sztukę, ale
także pokazują, jak wyglądało życie w
średniowieczu. Prezentowane gobeliny
są wspaniałym źródłem informacji na temat życia świeckiego i dworskiego.
W jednym z pomieszczeń można
przyjrzeć się z bliska podświetlonym od
tyłu witrażom ze scenami biblijnymi. W
osobnej sali prezentowane są wyroby
z emalii z Włoch i Limognes, z których
wykonywano m.in. szkatułki na relikwie
świętych.
Interesującą kolekcję stanowią ilustrowane manuskrypty, hafty, naczynia
liturgiczne, meble kościelne, wyroby ze
złota i srebra, zdobione skrzynie. W muzeum znajdują się także odrestaurowane
posągi dwudziestu ośmiu królów Judy i
Izraela, przodków Chrystusa. W 1977 roku
zostały one przypadkowo odkryte w piwnicy domu, podczas budowy parkingu.
Pierwotnie rzeźby te mieściły się nad portalami katedry Notre Dame. W 1793 roku,
Komuna – samorząd Paryża, pozbawiła
postacie głów, biorąc je za wizerunki królów Francji. Ślady farby, które pozostały
na jednej z nich sugerują, że fasada kościoła była w przeszłości barwna, czego
nie widać dzisiaj.
Najpiękniejszym eksponatem w muzeum jest cykl sześciu niderlandzkich arrasów z XV-XVI wieku, nazwanych „Dama z
jednorożcem”. W okrągłej sali, przy przyciemnionym świetle (ostre szkodzi barwom tkanin), z rzędem ustawionych na
środku ławeczek, wiszą gobeliny. Pięć tkanin przedstawia alegorie zmysłów: wzrok
to spojrzenie w lustro, węch to wąchanie
kwiatów, smak to jedzenie słodyczy, słuch
to granie na instrumencie, dotyk to dotknięcie rogu jednorożca. Ostatni gobelin
opatrzono napisem „A mon seul désir”
(„Na moje jedyne pragnienie”).
Może on sugerować wyrzeczenie się przyjemności, jaką daje
człowiekowi pięć zmysłów.
Część pomieszczeń muzealnych stanowią termy,
najcenniejsze rzymskie ruiny
w Paryżu. Zostały one splądrowane i spalone podczas
najazdów barbarzyńskich w
końcowym okresie istnienia
imperium. Zbudowane zostały najprawdopodobniej przez
cech flisaków. Na kolumnach
w tzw. zimnej łaźni frigidarium
(najlepiej zachowany fragment) widnieje ich symbol:
dzioby statków.
Obok muzeum mieści się
ogólnodostępny ogród, który
jest współczesnym wyobrażeDune de Pyla - schody do nieba.
niem ogrodu jaki mógł istnieć
w wiekach średnich. Inspirację do jego
Z Paryża wyjechaliśmy drogą w kierunpowstania czerpano z eksponatów kolekku na Poitiers. Na nocleg zatrzymaliśmy
cji muzeum. Odwoływano się przy tym do
się w Dissay (N 46,7132887; E 0,4148069)
średniowiecznego podziału na sacrum i
na miejscu przeznaczonym dla kampeprofanum, czyli duchową i świecką sferę
rów. Mieści się ono na tyłach budynku
życia. Wstęp do muzeum kosztuje 7,50
informacji turystycznej i można tam uzueuro.
pełnić wodę, zrzucić ścieki oraz umyć toaletę.
Musee National
Następnego dnia jechaliśmy dalej w
de la Renaissance
kierunku Bordeaux, a potem skierowaliZnajduje się ono w Ecouen, kilometr na
śmy się nad morze do Arcachon. Stamtąd
północ od Paryża i jest jedną z najbardziej
drogowskazy kierowały nas już na Dune
interesujących francuskich budowli epoki
de Pyla, najwyższą wydmę w Europie.
renesansu. Z rozkazu konstabla Franciszka
I, księcia Anne de Montmorency, wybudoWydma Dune du Pilat
wano w latach 1535-78 zamek, w którym
(de Pyla)
mieści się obecnie Muzeum Renesansu.
Zachodnia część regionu Akwitanii poMuzeum to należy do najbogatszych
kryta jest piaskami lądowych i nadbrzeżw regionie paryskim. Pałac, w swej konnych wydm. Obecnie na tym obszarze
strukcji związany częściowo z późnogotyznajduje się ok. 1500 wydm o wysokości
cką tradycją, to czworoboczna budowla z
powyżej 10 m (z czego 47 wydm liczy powewnętrznym dziedzińcem i rozbudowamiędzy 70 a 100 m wysokości). Najwyższą
nymi w narożach pawilonami, przykryta
z nich jest Dune de Pyla. Ta ogromna góra
wysokim dachem z lukarnami i ozdobnypiasku ma 2500 m długości, 500 m szeromi kominami.
kości i osiąga do 107 m wysokości. PodłoMuzeum w swoich trzydziestu salach
że wydmy, patrząc od strony plaży, składa
eksponuje około dziesięciu tysięcy obieksię z zachowanych do dzisiaj kawałków
tów. Wnętrze sal zdobią piękne malowidła
drewnianych pniaków. Radioaktywne bai arrasy, a także liczne malowane komindanie tej warstwy wykazało, że porastająki. Wspaniałe francuskie meble, bogata
cy teren las został przykryty piaskiem ok.
kolekcja broni, wielka sala z drewnianym
3500 lat temu.
stropem i ogromnymi, barwnymi gobeliKażdego roku piasek ze wschodniego
nami, kolekcja ceramiki, emalii, wyrobów
zbocza wydmy zakopuje 8000 metrów
ze złota i srebra, malarstwo… To wszystko
kwadratowych lasu, zasłaniając tym sanaprawdę warto zobaczyć. W Galerii Psymym prywatne parcele. Pomiędzy 1826
che możemy podziwiać arras długości 75
a 1922 rokiem wydma zabrała aż 500 m
metrów zatytułowany „Dawid i Batszeba”.
wybrzeża.
Wstęp do muzeum kosztuje 4,50 euro.
43
Dune de Pyla. Widok z góry na lasy piniowe.
Obliczono, że w przeciągu 40 lat, jeśli
przemieszczanie się wydmy będzie odbywało się z tą samą co dotychczas prędkością – średnio 4,9 m na rok, droga Biscarrosse i kemping zlokalizowany blisko zbocza
zostaną zasypane przez piasek.
Do wydmy nie sposób nie trafić. Zaprowadzą nas do niej kilkakrotnie powtarzane drogowskazy. Na samym końcu przy
drodze znajduje się rozległy, zadrzewiony
parking, na którym można zatrzymać się
także na noc. Jednak jest on dosyć drogi.
Skierowaliśmy się więc drogą prowadzącą
wzdłuż wybrzeża na południe i zatrzymaliśmy się przy pierwszym napotkanym
kempingu. Nie było żadnych problemów
z tym, żeby drogą przejść przez teren
kempingu do podnóża wydmy i wdrapać
się na nią po schodkach umieszczonych
na zboczu.
Kiedy patrzyłam z dołu do góry, to
odnosiłam wrażenie, że te wąskie, metalowe stopnie prowadzą prosto do nieba.
Miałam poważne opory, żeby wspinać się
tak wysoko. Szczebelki były dość płytkie,
a osuwający się z każdej strony piasek na
bieżąco zasypywał niektóre z nich i często
trzeba je było odgrzebywać rękoma, będąc już prawie na kolanach. Pocieszałam
się tylko tym, że w razie stracenia równowagi, moje lądowanie będzie w miarę
miękkie, chociaż nieco gorące.
Nieźle się można zasapać, wchodząc
do góry, ale widok jaki rozciąga się po
dotarciu na szczyt, wart jest tego wysiłku. Na górze z jednej strony rozciąga się
błękitne morze, które w tym miejscu ma
sporo mielizn, a z drugiej strony, jakby w
nieskończoność falują zielone wierzchołki
sosen. Z dwóch pozostałych stron rozciąga się wydma. Taka ogromna ilość piasku
w jednym miejscu!
Natomiast w dole, u podnóża wydmy
od strony lądu widać wierzchołki martwych drzew, które są sukcesywnie zasy-
44
pywane przez piasek. Dosyć smutny to
widok.
Schodzenie w dół nie jest już takie
trudne, ale nie za bardzo przydają się do
tego schody. Zsuwaliśmy się z mężem
wężykiem obok nich, a za nami zsuwał się
piasek. Ale przeżycie! Dodam, że nigdzie
nie widzieliśmy nakazu korzystania ze
schodów, a w oddali grupka osób zsuwała
się po zboczu.
Na nocleg zatrzymaliśmy się na uroczym kamperowisku, które położone
jest w sąsiedztwie morza, w sosnowym
lesie (N 44,4598900; W 1,2499100). Przy
wjeździe z głównej drogi znajduje się stanowisko do pobierania wody, zrzucania
ścieków i opróżnienia toalety. Niestety,
pogoda nam nie dopisała (mżyło, wiało
a potem padało) i rano następnego dnia
pojechaliśmy dalej w kierunku granicy z
Hiszpanią.
Granicę przekraczaliśmy dwukrotnie.
Można przejechać ją drogą E7/N134, jadąc
przez tunel, albo boczną drogą przez przełęcz Somport, która wznosi się na wysokości
1640 m n.p.m. Kiedyś znajdował się tu klasztor, którego dzwon bił w czasie śnieżycy i
mgły, by wskazać drogę pielgrzymom zdążającym do Santiago de Compostela.
Zanim się zorientowaliśmy, granicę
przejechaliśmy tunelem. Ponieważ wyznajemy zasadę, że w górach nie jeździmy
tunelami, tylko przełęczami, bez względu
na ich wysokość i trudności w podjeździe,
wróciliśmy drogą i przejechaliśmy granicę
drugi raz, ale tym razem przez przełęcz.
Wspaniałe widoki!
Na pierwszy nocleg w Hiszpanii zatrzymaliśmy się w Pirenejach, jadąc rekomendowaną przez jeden z przewodników doliną Hecho. Przyznam szczerze, że mając tak
mało czasu i tak dużo do zobaczenia, wybór ten nie do końca był trafiony. Zatrzymaliśmy się na parkingu będącym jeszcze
w budowie, przy górskiej drodze, której nie
było na mapie (N 42,7416200; W 0,7814200).
Rano skierowaliśmy się z powrotem w kierunku miejscowości Jaca do celu naszej podróży, do klasztoru w San Juan de La Pena.
Jedyna droga, która do niego prowadzi
jest bardzo wąska i niesamowicie kręta.
Kiedy dojedziemy już na samą górę, na
końcu drogi zobaczymy parkingi, które są
rozlokowane na skraju lasu. Wokół rozciągają się łąki, wśród których wytyczone są
widokowe ścieżki i urocze miejsca doskonałe na piknik.
San Juan de La Pena
Był to w średniowieczu na terenie Aragonii najważniejszy klasztor i prawdopodobnie najstarszy w Hiszpanii. Obejmuje
dwa klasztory, które oddzielone są od siebie o ok. 2 km. Z parkingu, który znajduje
się na samej górze, do dolnego klasztoru
można zejść piechotą wzdłuż drogi, albo
skorzystać z autobusu, który co kilkana-
San Juan de la Pena.Klasztor górnydawne zabudowania gospodarcze.
San Juan de la Pena.
San Juan de la Pena. Dawne zabudowania
gospodarcze - piekarnia.
San Juan de la Pena - klasztor górny z barokową fasadą. Po prawej stronie widać
zabudowania muzeum.
San Juan de la Pena. Dawne zabudowania
gospodarcze - u stomatologa.
ście minut kursuje w obie strony (opłata
zawarta w cenie biletu do obu klasztorów
i muzeum - 8 euro).
Klasztor dolny (starszy) wbudowany
jest we wgłębienie pod skałami. Zbudowany został w 920 roku i to tutaj po raz
pierwszy w Hiszpanii, 22 marca 1071 roku,
odprawiono mszę łacińską. W średniowieczu liczni pielgrzymi zatrzymywali się w
tym miejscu, uważano bowiem, że w monasterze przechowywano kielich zwany
Świętym Graalem. Niestety, od drugiej połowy XII wieku klasztor zaczął podupadać.
Coraz mniej było darowizn składanych
mnichom, pogłębiały się długi klasztoru
i pomimo licznych próśb kierowanych do
biskupstwa z prośbą o pomoc, klasztor
zamieniał się w ruinę. Przyczyniło się do
tego także jego specyficzne położenie,
które sprzyjało licznym pożarom. Ostatni, z 1675 roku, trwał trzy dni i w wyniku
licznych zniszczeń, trzeba było przenieść
mieszkańców do innego miejsca. Wtedy
też podjęto decyzję o budowie nowego
klasztoru.
Najpiękniejszy w klasztorze jest romański krużganek, pomyślany jako najważniejsza część całej budowli. Kapitele,
datowane na przełom XII/XIII wieku, są
prawdziwymi klejnotami sztuki romańskiej. Rzeźby umieszczone na nich opowiadają historię życia Jezusa. Warto zwrócić uwagę na nienaturalnie duże oczy,
jakimi obdarzył swoje postacie nieznany
mistrz. W kilku salach na pierwszym piętrze klasztoru mieści się muzeum.
Klasztor górny to olbrzymi kompleks
z barokową fasadą. Na jego ruinach i
pozostałościach zabudowań gospodarczych wzniesiono ogromną, nowoczesną,
przeszkloną budowlę, w której znajduje
się muzeum. Przyznam, że jego widok
zaskoczył nas niezmiernie. Po wejściu do
środka, zaskoczenie było jeszcze większe.
Nie widzieliśmy do tej pory takiego muzeum i takiej nowoczesnej prezentacji. Cała
podłoga jest przeszklona (upłynęło sporo
chwil, zanim przekonałam się, że mogę
bezpiecznie po niej chodzić), a pod nią, w
ruiny zabudowań klasztoru wkomponowano ekspozycję, która przedstawia ludzkie postacie i używane przez nie codzienne sprzęty. Wykonane z pomalowanego
na biało drewna, są naturalnej wielkości
i ustawione tak, jakbyśmy zastali je w danej, krótkiej chwili ich codziennego życia.
Przechodząc z jednego szklanego pawilonu do drugiego, zmienia się sposób
ekspozycji. Teraz możemy przebywać
bezpośrednio w pomieszczeniach i przyglądać się z bliska poszczególnym war-
San Juan de la Pena. Klasztor dolny - kapitele
romańskich krużganków z XII wieku.
San Juan de La Pena. Jedna z sal muzeum. Pod
szklaną podłogą widać prezentację w murach
starego klasztoru.
sztatom, które w czasach, kiedy w klasztorze zamieszkiwali mnisi, pracowały na
ich użytek.
Po zwiedzeniu klasztorów, drogą przechodzącą na drugą stronę góry, skierowaliśmy się na Huesca, skąd wjeżdżając
na autostradę A23, po minięciu Zaragozy,
dojechaliśmy na nocleg w okolice zapory
wodnej Embalase de La Tranquera. Rano
skierowaliśmy się do Monasterio de Piedra, kolejnego celu w naszej podróży – o
czym w kolejnym numerze.
Katarzyna Binder
Zdjęcia: Katarzyna i Sławomir Binder
Monasterio de Piedra.Jeden z licznych
wodospadów w parku.
45

Podobne dokumenty