Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama w Polsce

Komentarze

Transkrypt

Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama w Polsce
Miesięcznik
Wielkopolan
ISSN 1505­6341
NR 138 Czerwiec 2014
NASZ PORTAL ­ CZASOPISMO
INTERNETOWE
Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama w Polsce
"Wiem, że przez całe wasze dzieje, że Polacy byli porzuceni przez przyjacół w godzinie próby".
Całe przemówienie Baracka Obamy w "Naszej Wielkopolsce"
OBAMA: Niech Bóg błogosławi nasz sojusz
Bronisław Komorowski Prezydent Polski i Barack Obama Prezydent USA
Barack Obama
Prezydent USA
Witaj, Warszawo, witaj, Polsko!
Panie prezydencie, panie premierze, pani prezydent miasta,
prezydenci państw, szefowie rządów. Wszyscy państwo, byli prezydenci, obecni, łącznie z człowiekiem, który przeskoczył przez płot stoczni, aby poprowadzić ten naród ku
wolności. Dziękuję Lechowi Wałęsie za jego cudowne przywództwo.
Szanowni goście, ludzie narodu Polski, dziękuję za wasze
niesamowicie ciepłe powitanie i możliwość bycia z wami
tutaj. Przywożę ze sobą pozdrowienia i przyjaźń narodu
Ameryki i z mojego miasto, rodzinnego Chicago, które gości tak wielu dumnych Amerykanów polskiego pochodzenia. W Chicago myślimy o sobie jako o małym kawałku
Polski. W niektórych osiedlach słyszy się tylko polski.
Wierni zbierają się w kościołach takich jak pod wezwaniem
np. św. Stanislawa Kostki. Mamy paradę na polskie święto
konstytucji i co lato świętujemy smaki Polonii - przez kiełbasę i pierogi, wszyscy jesteśmy odrobinę polscy w ten jeden dzień. Więc bycie z wami tutaj jest naprawdę, jakbym
był w domu.
25 lat temu w ten dzień doświadczyliśmy czegoś, co kiedyś
zdawało się niemożliwe, wyborów, w których po raz pierwszy ludzie tego narodu mieli wybór. Reżim komunistyczny
myślał, że te wybory potwierdzą jego dalsze rządy, a osłabią
opozycję. Zamiast tego Polacy stawili się do głosowania
milionami i gdy głosy podliczono, było to miażdżące zwycięstwo wolności. Jedna z kobiet, która wtedy zagłosowała,
powiedziała że, jest poczucie, że coś zaczyna się dziać w
Polsce, czujemy znowu smak Polski".
I miała rację. To był początek końca komunizmu.
Nie tyłko w tym kraju, ale wcalej Europie. I wizje z tego roku są wypalone w naszej kolektywnej pamięci. Obywatele,
wychodząc na ulice Budapesztu, Bukaresztu, Węgrzy, Austriacy przecinający granice, protestujący, łączący miasta
we wszystkich republikach nadbałtyckich, Czesi, Słowacy
w ich aksamitnej rewolucji, mieszkańcy wschodniego Berlina wchodzący na mur- i widzieliśmy ogromny postęp, który
dokonał się od tamtej pory. Zjednoczone Niemcy, narody
Europy Środkowowschodniej stojące, dumne z bycia demokracjami Europy, która jest bardziej zintegrowana, ciesząca się dobrobytem i bezpieczeństwem, nie wolno nam
nigdy zaponimeć, że iskra dla tak dużej części tych rewolucyjnych zmian, dla tego rozkwitu nadziei przyszła od was,
od ludzi z Polski
Historia dokonywała się tutaj. Zwycięstwo wyborów 1989 r.
nie było rzeczą pewną. Było ukoronowaniem stuleci walki
Polaków. Bardzo często na tym właśnie placu. Pokolenia
Polaków, którzy powstawali, walcząc o niepodległość, żołnierzy, którzy odpierali inwazję ze Wschodu i z Zachodu,
sprawiedliwi wśród narodów świata, m.in. Jan Karski, który
zaryzykował wszystko, aby uratować niewinnych z Holocaustu, bohaterowie getta warszawskiego, którzy nie poddali się bez walki, Polacy walczący w Normandii i Armii
Krajowej, nawet gdy Warszawa została zredukowana do ruin, mimo wszystko nadal walczący. Pamiętamy, jak to było,
gdy zapadła żelazna kurtyna, wy nigdy nie przyjęliście swego losu. Gdy syn narodu polskiego zasiadł na Tronie Piotrowym, wrócił tutaj i w Warszawie mówił, że nie będzie
sprawiedliwej Europy bez niepodległej Polski. I dzisiaj chcę
podziękować za odwagę Kościoła katolickiego i za ducha
św. Jana Pawła II.
Pamiętamy też to ,jak 25 lat temu odnieśliście sukces. Bici,
ostrzeliwani nigdy nie odstąpiliście, nie zeszliście ze swojego kursu nieużywania przemocy. Poprzez mrok stanu wojennego Polacy zapalali świece w oknach. Gdy władza
wkońcu zgodziła się porozmawiać, przyjęliście ofertę dialogu. Gdy urządzili wybory, mimo że nie były one w pełni
wolne, to i tak wzięliście w nich udział. Jeden z liderów
„Solidamości" powiedział wtedy: "Zdecydowaliśmy się
przyjąć to, co było możliwe". A więc Polska przypomina
nam, że czasami najmniejszy nawet krok, jakkolwiek niedoskonały, może wkońcu obalić największy mur i przemienić
cały świat i oczywiście wasze zwycięstwo było zaledwie
początkiem.
Jak wasz prezydent właśnie powiedział, demokracja to o
wiele więcej niż tylko wybory. Prawdziwa demokracja,
prawdziwy dobrobyt, stałe bezpieczeństwo to nie są rzeczy,
które można dostać, należy je zbudować od wewnątrz.
I w tym przedwiecznym zmaganiu wolności i autorytaryzmu, pomiędzy wolnością a uciskiem, pomiędzy solidarnością a nietolerancją, postęp Polski pokazuje ciągłą silę
ideałów, którą my cenimy jako wolni ludzei. To tutaj widzimy siłę demokracji, obywateli, którzy mówią, nie bojąc się.
Tutaj widzimy parite polityczne, które konkurują ze sobą w
uczciwych wyborach, tutaj widzimy niezależne sądownictwo, pracujące na rzecz rządów prawa.
Tutaj, w Polsce, widzimy dynamiczną prasę i rosnące społeczeństwo obywatelskie, które rozlicza rządy, ponieważ rząd
jest po to, aby służyć ludziom, a nie uciskać ich.
Tutaj widzimy silę wolnego rynku i rezultaty ciężkich reform. Te wieżowce, które wyrastają nad miastem, ogromne
koła autostrad wokół miasta i sklepy, które generacje wcześniejszych Polaków mogły tylko sobie wymarzyć, to jest
nowa Polska, którą zbudowaliście. Cud gospodarczy nad
Wisłą. Tutaj widzimy siłę wolnego narodu, który stoi jako
jedność. Przez wszystkie te stulecia walki los Polski zbyt
często dyktowali inni. Te ziemie najeżdżano, podbijano,
rwano na kawałki, okupowano, ale te czasy minęły. Polska
rozumie jak mało który inny naród, że każdy naród ma prawo do wolności i do wyznaczenia swojego własnego kursu,
do wykucia swej własnej przyjaźni, partnerstwa i wyboru
sojuszników.
Mamy teraz 15. rocznicę członkostwa Polski w NATO. Jesteśmy bardzo wdzięczni żołnierzom w lraku, w Afganistanie, w republikach nadbałtyckich i z chęcią nazwiemy
Polskę najmocniejszym i najbliższym z naszych sojuszników. Więc to jest Polska, którą świętujemy dziś, wolna, demokratyczna Polska i to wy, wasi przodkowie i część z tych,
którzy jesteście tutaj, to jest to, co wymarzyliście, to jest to,
o co walczyliście i czasami umieraliście. Rosnąca, bezpieczna Polska, którą to wy, w szczególności młodzi ludzie,
którzy jesteście tutaj dzisiaj, znacie przez całe życie. Jest to
niesarnowita opowieść, opowieść tego narodu przypomina
nam, że wolność nie jest czymś, co się dostaje za darmo, a
historia przestrzega nas, aby nigdy nie brać takich rzeczy za
oczywiste.
Tego samego dnia, 25 lat temu, gdy Polacy głosowali tutaj,
czołgi miażdżyły protestujących na placu Tiananmen po
drugiej stronie kuli ziemskiej. Błogosławieństwo wolnościjest czymś, na co trzeba zasłużyć i odnowić w każdym pokoleniu, w tym naszym. I to jest ta praca, której
poświęcamy się dzisiaj ponownie. Nasze demokracje muszą
być definiowane nie przez to, z kim walczyliśmy, ale przez
politykę włączenia i tolerancji, która jest gotowa przyjąć
wszystkich obywateli. Nasza gospodarka musi dać większy
dobrobyt, tworzący większe szansę dla całej Europy i świata, w szczególności dla ludzi młodych. Przywódcy muszą
trzymać się zaufania i walczyć z korupcją, a nie okradać
swych własnych ludzi. Nasze społeczeństwa muszą przyjąć
większą sprawiedliwość, która uznaje wrodzoną godność
każdej istoty ludzkiej.
Jak przypomniano nam przez agresję Rosji na Ukrainie, nasze wolne narody nie mogą być obojętne w walce o Europę
jedną, wolną i w pokoju, musimy nad tym pracować, musimy stać ramię w ramię z tymi, którzy chcą wolności.
Wiem, że przez całe wasze dzieje Polacy byli porzucani
przez przyjaciół w godzinie prób. Więc przybyłem do Warszawy dzisiaj, w imieniu Stanów Zjednoczonych Ameryki,
w imieniu Sojuszu Północnoatlantyckiego, aby potwierdzić
nasze ciągłe zaangażowanie w bezpieczeństwo . Artykuł 5
jest jasny, atak na jednego jest atakiem na wszystkich, jako
sojusznicy mamy święty obowiązek bronienia waszej integralności terytorialnej, co zrobimy, stoimy ramię w ramię,
teraz i zawsze, za wolność waszą i naszą. Polska nigdy nie
będzie już samotna. Natomiast nie tylko Polska, Estonia też
nigdy nie będzie samotna, Łotwa nigdy nie będzie samotna,
Litwa nigdy nie będzie samotna, Rumunia nigdy nie będzie
samotna. To nie są po prostu słowa. To są zobowiązania wykute w granicie. I ten najsilniejszy sojusz na świecie, i siły
zbrojne Stanów Zjednoczonych Ameryki, najmocniejsza armia w historii świata, i widzicie nasze zaangażowanie w to.
Samoloty NATO nad niebem republik nadbałtyckich, nasze
okręty patronujące Morze Czarne i większe, program ćwiczeń, gdy nasze siły ćwiczą razem i w naszej obecności
amerykańskiej tutaj na polskim gruncie. Robimy to nie po
to, aby komukolwiek grozić, ale by bronić bezpieczeństwa i
terytoriów swoich i naszych przyjaciół.
Wczoraj ogłosiłem nową inicjatywę celem wzmocnienia
bezpieczeństwa naszych sojuszników NATO i zwiększenia
obecności zbrojnej NATO w Europie. I przy wsparciu Kongresu będzie to oznaczać więcej rozmieszczonego sprzętu
dla szybszego reagowania w czasie kryzysu, więcej ćwiczeń
i manewrów dla gotowości naszych dodatkowych sił USA
na ziemi, niebie i powietrzu, w tym również tutaj, w Polsce,
co będzie oznaczało większą pomoc dla przyjaciół, jak
Ukraina, Mołdawia i Gruzja, którzy będą walczyć o swoje
własne bezpieczeństwo. I tak jak Stany Zjednoczone zwiększają swoje zobowiązania, tak samo muszą zrobić to inni.
Każdy członek NATO chroniony jest przez nasz Sojusz i
każdy z nich musi wykonać swoje zobowiązania w ramach
tego sojuszu. Jest to nasza odpowiedzialność wobec siebie
nawzajem.
I w końcu jako wolne narody łączymy się po prostu nie po
to, aby pilnować swojego własnego bezpieczeństwa, ale by
też pomagać w osiągnięciu wolności innym. Dzisiaj raz
jeszcze potwierdzamy zasady, o które walczymy. Stoimy ramię w ramię, bo wierzymy, że ludzie i narody mają prawo
do określania swojego własnego przeznaczenia, w tym też
tyczy się to Ukraińców. Okradani przez skorumpowany re-
żim Ukraińcy zażądali rządu, który służyłby im. Nawet bici
i ostrzeliwani nie chcieli ustąpić.
Ustawili się do głosowania, wybrali nowego prezydenta w
wolnych wyborach, ponieważ prawomocność lidera pochodzi tylko i wyłącznie ze zgody ludzi. Ukraina ruszyła teraz
trudną drogą reform. Spotkałem się z panem prezydentem
elektem Poroszenką dziś rano i powiedziałem mu, że dokładnie tak samo jak wolne narody oferują wsparcie i pomoc Polsce w jej przejściu ku demokracji, tak samo stoimy
za Ukrainą.
Ukraina musi mieć możliwość wyboru swojej własnej wolności, bez zewnętrznej interferencji. I odrzucamy zerową
sumę myślenia o przyszłości.
Wolna i niepodległa Ukraina potrzebuje silnych powiązań i
handlu z Europą, Rosją, ze Stanami Zjednoczonymi i z całą
resztą świata. Ponieważ naród Ukrainy sięga po tę samą
wolność, możliwości i postęp, które świętujemy tutaj dzisiaj. I oni też na to zasługują.
Stoimy razem, bo wierzymy, że walka o pokój i bezpieczeństwo jest odpowiedzialnością każdego narodu. Dni imperiów i sfer wpływów dobiegły końca. Większe narody nie
mogą zastraszać mniejszych czy też narzucać swojej woli
poprzez broń czy też zajmowanie budynków. Pióro nigdy
nie może nam posłużyć do ukradzenia czyjejś ziemi, więc
nie akceptujemy okupacji Krymu czy też naruszenia suwerenności Ukrainy. Nasze wolne narody będą stały ramię w
ramię, aby dalsze rosyjskie prowokacje oznaczały tylko i
wyłącznie więcej izolacji i kosztów dla Rosji. Po zainwestowaniu tak dużej ilości krwi w zjednoczenie Europy, jak moglibyśmy pozwolić na mroczną taktykę XX wieku, która
miałaby zagrozić naszemu bezpieczeństwu dziś.
Stoimy razem, bo wiemy, że duch Warszawy, Budapesztu,
Pragi, Berlina
rozciąga się wszędzie tam, gdzie pojawia się pragnienie
wolności w sercu ludzkim, czy to w Mińsku, Krakowie, czy
w Damaszku, czy w Pjongjangu. Niezależnie od tego, gdzie
ludzie chcą pracować w imię demokracji, od Tbilisi do Tunisu, od Rangunu do Freetown, ci ludzie znajdą partnera w
naszym narodzie. W walkach tych obywateli widzimy echo
naszej własnej walki, w ich twarzach widzimy odbicia naszych własnych. A mało kto widzi to lepiej niż Polacy.
Ukraińcy dnia dzisiejszego są spadkobiercami „Solidarności". Ludzie tacy jak wy, którzy gotowi byli rzucić wyzwanie bankrutującemu reżimowii gdy wasze protesty
próbowano zgnieść stalową pięścią, Polacy układali kwiaty
w bramie stoczni. Dzisiaj Ukraińcy układają swoje kwiaty
na Majdanie Niezależności. Pamiętamy polskich głosujących, którzy czuli smak Polski. Słyszymy to dzisiaj w głosach na Majdanie, co nazwali już ludzie smakiem
prawdziwej wolności. „Kochany mój kraj", powiedziała ta
kobieta, J walczymy o wolność i sprawiedliwość". „I z
wdzięcznością za wsparcie Polaków", mówiła w imieniu
wielu Ukraińców, mówiąc „dziękujemy Ci, Polsko, słyszymy Cię, kochamy Cię".
Dzisiaj możemy powiedzieć to samo: dziękuję, Polsko.
Dziękuję za Twoją odwagę, dziękuję za przypomnienie
światu, że niezależnie od tego, jak brutalny jest rozpad, jak
długa jest noc, chęć wolności i godności nie blaknie i nigdy
nie zniknie. Dziękuję ci, Polsko, za Twoją żelazną wytrwałość, za pokazanie, że tak zwykły obywatel może zmienić
kurs historii, a wolność zatriumfuje, ponieważ w końcu
czołgi i żołnierze są niczym wobec naszych ideałów. Dziękuję Ci, Polsko, za Twój triumf. Nie triumf zbrojny, ale
triumf w duchu człowieczeństwa. Prawda, która daje nam
siłę, jest taka, że nie ma zmiany bez ryzyka, nie ma postępu
bez ofiar i nie ma wolności bez solidarności.
Dziękuję, Polsko. Niech Bóg błogosławi Polskę i Amerykę..
Nech Bóg błogosławi nasz sojusz.
Dziękuję wam badzo,
NA PODSTAWIE PAP
Prezydent Bronisław Komorowski
bardzo zadowolony
z wystąpienia Prezydenta Baracka Obamy
Lech Wałęsa ­ bohater minionego 25­lecia
John Forbers Kerry sekretarz stanu USA, przyjaciel
Polski. Polacy przyjaciół Polski nigdy nie zapominają.
Szanowni Państwo
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko,
życzymy mu zbudowania silnej,
demokratycznej Ukrainy.
Trzeba mieć klasę polityczną, żeby takie przemówienie wygłosić i to w taki ciekawy sposób. Polacy dawno wiedzieli, że Niemcy
hitlerowskie w setkach obozów na terenie całej Polski mordowały Żydów. To my w Poznaniu już w 1947 roku głośno powiedzieliśmy, że
mamy komuny dość. Piszemy o tym, bo kto to dziś pamięta. Dlatego to przemówienie jest tak ważne dla Polski. Każdego roku w rocznicę
wolnych wyborów w każdej szkole podstawowej, średniej i wyższej należy czytać to przemówienie i wyjaśnieać, że nie w 1945 roku
dostaliśmy wolność, lecz dopiero w 1989 roku ją sami wywalczyliśmy. A Lech Wałęsa będzie zawsze wielkim Polakiem i to też powiedział
Barack Obama.
Nasza walka Poznaniaków z komuną
1947
1956
Poznań Pomnik Czerwca 1956
Poznań Pomnik Czerwca 1956 ul. Kochanowskiego
Marek Rezler
LIKWIDACJA POZNAŃSKIEGO
GIMNAZJUM ŚW. MARII MAGDALENY
l 15 POZNAŃSKIEJ DRUŻYNY
HARCERSKIEJ
Adam Białobłocki, absolwent gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, długoletni biegły sądowy, jest autorem
szeregu cennych opracowań dotyczących dziejów najstarszej z poznańskich szkól średnich, często zabiera też glos w
innych sprawach dotyczących stolicy Wielkopolski. Z racji
pełnionych funkcji sądowych w pełni uprawniony jest do
analizowania tematyki prawniczej i rzeczywiście to czyni,
w odniesieniu do tematyki związanej z najnowszymi dziejami Poznania. Niedawno na łamach miesięcznika „Nasza
Wielkopolska" dokonał fachowej analizy do dziś nie wyjaśnionych okoliczności śmierci Kordiana Ratajskiego syna,
słynnego a zasłużonego prezydenta miasta Poznania z okresu międzywojennego. Problem nie został rozstrzygnięty do
końca, lecz najwyraźniej do argumentacji historyków dołączyły racje prawnicze, oparte na odmiennej metodyce analizy - tym bardziej nowatorskie w warsztacie pracy badacza
przeszłości.
Tym razem A. Bialobłocki dokonał analizy sprawy, która
bulwersowała opinię Poznania z 1947 rofeu: zabójstwa młodego działacza Związku Walki Młodych Jana Stachowiaka,
osądzenia zabójców a następnie likwidacji gimnazjum św.
Marii Magdaleny i działającej przy szkole 15 Poznańskiej
Drużyny Harcerskiej im. Romualda Traugutta. Podstawą
analizy były zachowane akta Wojskowego Sądu Rejonowego w Poznaniu, obficie reprezentowany materiał prasowy z
tamtych czasów i opracowanie Marka Zieleniewskiego
„Upadek Marii Magdaleny", wydany w serii „Ekspress Reporterów". Jałeie były okoliczności sprawy? W styczniu
1947 roku, gdy doszło do zabójstwa J. Stachowiaka, nowe
władze Polski szykowały się do organizowania nowych porządków w kraju. Powoli kończył się okres względnie liberalnej polityki pierwszego okresu po zakończeniu II wojny
światowej, do głosu doszły kręgi stalinowskie zamierzające
życie w Polsce maksymalnie upodobnić do wzorców radzieckich. Polityka ta wymagała daleko idących przeobrażeń w tradycji i mentalności społeczeństwa, któremu
wzorce socjalistycznej „urawniłowki" i kultu dyktatora (tutaj: osoby Józefa Stalina) były całkowicie obce. Na ewolucyjne przekształcenia nie było czasu, zresztą owa metoda
była całkowicie obca nowym władzom, Zmiany musiały nastąpić szybko, bez liczenia się z kosztami, ludzkim życiem i
sumieniem. Po zmanipulowanym referendum z 1946 roku,
nadeszła pora rozprawy z mikołajczykowskim Polskim
Stronnictwem Ludowym i przygotowań do wyborów do
Sejmu Ustawodawczego. Równocześnie rozpoczęto walkę z
przedwojennymi tradycjami, w coraz większym stopniu
obejmująca także ograniczanie roli religii w życiu społeczeństwa. Działalność ta prowadzona była w realiach toczącego się konfliktu wewnętrznego i rywalizacji politycznej.
W kraju działało wtedy wiele organizacji konspiracyjnych,
które nie przyjmowały do wiadomości nowej sytuacji, politycznie szukały oparcia w PSL i w rządzie londyńskim, w
spodziewanym konflikcie między mocarstwami Wschodu i
Zachodu. Wewnętrzne rozdarcie, konflikty, dezorientacja,
rozpacz i nadzieja owych czasów często znajdowały swój
wyraz w retoryce dokumentów oficjalnych, w prasie, w
dziełach sztuki i literaturze. Do dramatów i podziałów dochodziło nawet wewnątrz rodzin. Równocześnie zaś dominowała ulga z zakończonej wreszcie wojny i chęć
odbudowy normalnego, spokojnego życia.
Poznańskie liceum i gimnazjum św. Marii Magdaleny, szkoła o najstarszej tradycji w mieście, wyjątkowo nie pasowało
do nowych czasów. Zawsze silne były w nim tradycje staropolskie, nieco konserwatywne, oparte na fundamencie
chrześcijańskim. Odpowiedni dobór kadry nauczającej i dyrektorskiej gwarantował nie tyłko kontynuację owej tradycji, ale też niezmiennie wysoki poziom szkoły, która zawsze
cieszyła się szacunkiem i renomą w mieście i regionie.
Ewołucyjna eliminacja tych cech nie wchodziła w rachubę,
„marynka" zbyt mocno wrosła w tradycje Poznania, by
możliwe było zepchnięcie szkoły na margines oświaty regionu. Konieczne było posunięcie jednoznaczne, radykalne,
konkretne w przebiegu i efektach. Dodajmy, że w owych
czasach nie zawsze organizowano podobne akcje od początku do końca, najczęściej pretekstem do działania były jednostkowe, początkowo nawet drugorzędne wydarzenia,
które natychmiast wykorzystywano do rozwinięcia akcji korzystnej dla zamierzonych cełów.
Tym razem okolicznością przydatną do tych celów było istnienie w szkole komórki Konspiracyjnego Związku Młodzieży Wielkopolskiej, o czym organa bezpieczeństwa
wiedziały doskonale. Konflikt między uczniami zrzeszonymi w tej organizacji doprowadziłi do polaryzacji, wreszcie
do rozłamu w kręgach koleżeńskich. Jeden z chłopców, Jan
Stachowiak, z racji słabych wyników w nauce, wyeliminowany z grona uczniów, związał się ze Związkiem Walki
Młodych i ORMO, gdzie wkrótce został wykorzystany do
penetracji niedawnych kręgów koleżeńskich w „marynce".
W szkolnej organizacji kierowanej przez Marka Harkiewicza zapadł wyrok śmierci na prowokatora, bardzo nieudolnie wykonany w gruzach pobliskiego kościoła
Bernardynów. Sprawę ujawniono niemal natychmiast, a za-
bójcy, Zbigniew Kosmowski i Bogdan Dybizbański, w trybie specjalnym zostali skazani na śmierć i straceni. Ciał nie
wydano rodzinom. Po półwieczu i transformacji ustrojowej
w kraju, w czerwcu 1997 roku Sąd Wojewódzki w Poznaniu
w całości wyrok unieważnił, równocześnie uznając KZMW
za organizację niepodległościową.
Adam Białobłocki w swym opracowaniu dokonał
szczegółowej, fachowej analizy prawnej sprawy zabójstwa
Jana Stachowiaka, a później przebiegu procesu. Nie jest to
lektura prosta ani łatwa. Przedstawiona czytelnikowi rzeczowa, pełna fachowej, prawniczej terminologii, sucha analiza przedstawionych dokumentów zmusza do uważnej
lektury i krytycznej oceny. W gruncie rzeczy mamy tu do
czynienia z tekstem źródłowym, który może być doskonałym a ważnym przyczynkiem do realiów politycznych Poznania z początków 1947 roku.
Co poznajemy z tego obszernego dossier sprawy śmierci J.
Stachowiaka? Przede wszystkim są tu liczne dowody pośpiechu i nieuwagi, podporządkowania prawdy propagandowym potrzebom chwili. W trakcie śledztwa i rozprawy nie
ujawniano niektórych dokumentów, nie przeprowadzono
koniecznych badań, zaś niewygodne protokoły (m.in. z sekcji zwłok) ukryto lub doprowadzono do tego by „zaginęły".
Sposób przeprowadzenia śledztwa świadczył ałbo o niekompetencji, albo o celowym ukierunkowywaniu wniosków
- możliwe zresztą, iż w grę weszły obydwie możliwości,
Wielkie znaczenie przyznano ogromnie hałaśliwej oprawie
propagandowej całej sprawy, połączonej z inwektywami i
dość prymitywnymi chwytami retorycznymi. Wyraźnie widoczne było zapotrzebowanie chwili na wyrok skazujący,
który miał wykazać nieudolność wychowawczą, wręcz wywrotowość metod pedagogicznych stosowanych w gimnazjum i działającej tam drużynie harcerskiej. Bo i
harcerstwo było obiektem ataku propagandowego, przede
wszystkim jako organizacja o silnie ugruntowanej tradycji z
okresu międzywojennego, dalekiej od ideałów komunizmu.
Nagromadzenie podobnych zarzutów jak w Poznaniu, w odniesieniu do ZHP w kraju, dałoby podstawę do ograniczenia
działalności, a potem rozwiązania organizacji. Otwarto by
wtedy drogę ku jednolitej organizacji młodzieżowej o
Gimnazjum św. Marii Magdaleny
przy ul. Garbary 24 w Poznaniu.
monolitycznie komunistycznym charakterze. Już niedługo,
w lipcu 1948 roku powstał Związek Młodzieży Polskiej,
który na dziewięć kolejnych lat zmonopolizował ten ruch w
kraju, zbliżając organizację ku wzorcom ruchu pionierów w
ZSRR, Powstała atmosfera stała się też okazją do zastosowania różnych metod łamania ludzkich charakterów. W
dniu rozpoczęcia procesu zabójców J. Stachowiaka w imieniu ławy obrońców adwokat dr Stanisław Hejmowski
oświadczył, że „obrońcy występujący z urzędu w tej strasznej rozprawie biorą w niej udział wbrew własnemu przekonaniu I jedynie dlatego by wymaganiom sprawiedliwości
stało się zadość". Ten sam zasłużony mecenas w osiem lat
później był filarem heroicznej obrony oskarżonych w procesie uczestników wydarzeń poznańskiego Czerwca 1956 roku. Bo i mechanizm wydarzeń był podobny. W roku 1947
wykorzystano zabójstwo komunistycznego działacza młodzieżowego niskiego szczebla i zapewne prowokatora, jako
pretekst dla likwidacji zasłużonego liceum i uderzenia w
ruch harcerski. W czerwcu 1956 roku słuszny protest robotników poznańskich szybko a sprawnie podsycono i rozwinięto dla uzyskania powodu do ogłoszenia potrzeby
pacyfikacji zbuntowanego miasta. Miało być to potwierdzenie słuszności stalinowskiej tezy o narastaniu walki klasowej w miarę zwyciężania idei socjalizmu i powód do
zaostrzenia terroru. Rychło jednak nadszedł Październik i
rachuby te stały się nieaktualne.
W materiale zaprezentowanym przez A. Białobłockiego nie
znajdziemy podsumowania umieszczonego na szerszym tle
historycznym. Dobrze jednak ukazano mechanizm propagandowy pierwszych miesięcy powojennych, będący zapowiedzią następnych, coraz trudniejszych kilku lat - okresu
najbardziej zbliżonego do komunizmu, rzeczywistego terroru, kultu Stalina, wyraźnej sowietyzacji Polski. Po Październiku roku 1956, mimo różnych, często dramatycznych
zakrętów historii, owe tendencje już nie wróciły. Był to etap
dziejów, przez który przejść musiały wszystkie kraje nowo
utworzonego bloku wschodniego. Sprawa zabójstwa Jana
Stachowiaka i los wykonawców wyroku wydanego przez
młodzieżową organizację konspiracyjną, jest tragiczną ilustracją tamtych czasów.
PRASA KOMUNISTYCZNA PISAŁA O PROCESIE
W 1947 ROKU
„Dość kainowskich zbrodni!"
Społeczeństwo poznańskie potępia zbrodnie bratobójczą
Glos Wielkopolski nr 28(690)A - 28.01. i 947 r
„Ohydny mord polityczny w Poznaniu"
Na rozkaz nielegalnej organizacji działającej pod szyldem
„Harcerstwa" dwaj uczniowie gimnazjum zamordowali instruktora Z.WM. Glos Wielkopolski nr 26(688)A 26.01.1947
„Echa bratobójczej zbrodni"
Rewolucja z terenu Wielkopolski
Kurier Wielkopolski nr 193A- 15.02.1947
„Trzy wyroki śmierci w Poznaniu"
Młodzi zbrodniarze nie okazali skruchy Kurier
Wielkopolski nrl 81 (26) - 01.02.1947
„Jak doszło do zbrodni?"
Tajna przysięga - ćwiczenia w domu - Podstęp - W rumach
kościoła
Kurier Wielkopolski nr 180 - 31.01. i 947
„111 wieńców pokryło grób młodego bo­
jownika o Polskę Ludową"
Kurier Wielkopolski nr 179 - 31.01.1947
„Cały Poznań potępia bestialskie zamor­
dowanie instruktora
Z.W.M."
Kurier Wielkopolski nr 178 - 29.01,1947
„Glosy oburzenia"
Walka Młodych nr 9(128) - 23.02,1947
„Nie tędy droga"
Wola Ludu nr 27(405) -02.02.1947 Fragment:
„Pewna ilość starszych harcerzy wyznaje faszystowsfeie
idee, reprezentuje faszystowski kierunek myślenia, postępowania, co więcej, utrzymuje stosunki z podziemiem." ,Wyrok musi wstrząsnąć sumieniem społeczeństwa"
„Sprawiedliwy wyrok zapadł"
„Na rozkaz zabiłby nawet matkę"
Fragment:
„Zorganizowali organizację wzorowaną na przysiędze AK
(...) Celem ich organizacji była walka z obecnym ustrojem,
wprowadzenie innej, lepszej demokracji."
Wola Ludu nr 26(404) - O l .02.1947
„Słowa ostrzeżenia pod adresem inspira­
torów mordów"
Harcerz i członek PSL wykonawcami zbrodni.
Działalność nielegalnej organizacji w Gimnazjum Marii
Magdaleny.
Wola Ludu nr 29(403) - 31.01.1947
„Magazyn broni w gimnazjum
Marii Magdaleny"
Wola Ludu nr 23(401) - 29.01.1947
„Ohyda"
Fragment:
„Zaraza sięga głęboko - trzeba ją wypalić żelazem. (...) Ojciec
zabitego, bezpartyjny zaciął zęby i wstąpił w szeregi Polskiej
Partii Robotniczej - nie po to, żeby się mścić - my nie zabijamy."
Wola Ludu nr 22(400) - 28.01.1947
„Mordercy śp. Stachowiaka przed plutonem
egzekucyjnym"
Fragment:
„Ponieważ Prezydent RP (Bolesław Bierut) skorzystał z prawa
łaski tylko w stosunku do skazanego na śmierć Marka Markiewicza. W sobotę w godzinach popołudniowych stanęli przed
plutonem egzekucyjnym mordercy śp. Stachowiaka - Kosmowski Zbigniew i Dybizbański Bogdan. Wyrok wykonano."
Kurier Poznański nr 49(A) - 18.02.1947
„Jak żył i zginął ZWM­owiec Jan Stachowiak"
Walka Młodych Warszawa nr 7(126) ~ 09.02.1947
„Poznań wstrząśnięty bestialskim mordem"
Walka Młodych Warszawa nr 7(126) - 09.02.1947
„Żądło przyduszonej gadziny"
Walka Młodych nr 6(125} - 02.02,1947
Fragment:
„Kim byli zabójcy? Z czyjego rozkazu działali? Schwytani
przez władzę Dybizbański Bogdan (ur. 1925 r,) to członek PSL
i ZHP Kosmowski Zbigniew (ur. 1927 r.) był też członkiem
ZHP. Makabrycznej scenie przyglądali się rówieśnicy zbrodniarzy, uczniowie gimnazjum im. Marii Magdaleny. Możliwe, że
pomagali w „dziele". Wśród nich znajduje się młoda dziewczyna."
„Mordercy śp. J. Stachowiaka straceni"
Fragment:
„Kosmowski Zbigniew, Dybizbański Bogdan. Wyrok został
wykonany przez rozstrzelanie w obecności księdza i prokuratora. Skazani zachowywali się do ostatnie] chwili twardo i nie
wykazali najmniejszej skruchy.
Wola Ludu nr 42(420) - 20.02.1947
ETAP DRUGI PROPAGANDOWY
„Oczyścić uczelnie i aparat Ministerstwa
Oświaty od wrogów demokracji"
„Naczelnictwo Harcerzy w sprawie zbrodni
poznańskiej"
„Naczelnictwo potępia zbrodnie"
Fragment:
„Nauczycielstwo postuluje. Wezwać Ministerstwo Oświwy
do zasadniczej zmiany przepisów normujących działalność
organizacji ideowo-wychowawczych na terenie szkoły",
. Woli Ludu nr 33(41 O.-Oy.OiUW)
„Mordercy śp. Stachowiaka przed pluto­
nem egzekucyjnym"
Fragment:
„Ponieważ Prezydent RP (Bolesław Bierut) skorzystał z
prawa łaski tylko w stosunku do skazanego na śmierć Marka Markiewicza. W sobotę w godzinach popołudniowych
stanęli przed plutonem egzekucyjnym mordercy śp. Stachowiaka - Kosmowski Zbigniew i Dybizbański Bogdan, Wyrok wykonano."
Kurier Poznański nr 49(A) - 18.02.1947
Witold Leitgeber
Ten grób znajduje się na Cytadeli, tuż obok grobów
Poznaniaków, którzy walczyli w 1945 roku na Cytadeli.
„Nie tedy droga"
Wola Ludu nr 27(405) - 02.02.1947 Fragment:
„Pewna ilość starszych harcerzy wyznaje faszystowskie
idee, reprezentuje faszystowski kierunek myślenia, postępowania, co więcej, utrzymuje stosunki z podziemiem." .Wyrok musi wstrząsnąć sumieniem społeczeństwa"
„Sprawiedliwy wyrok zapadł"
„Na rozkaz zabiłby nawet matkę" Frag­
ment:
„Zorganizowali organizację wzorowaną na przysiędze AK
(...) Celem ich organizacji była walka z obecnym ustrojem,
wprowadzenie innej, lepszej demokracji." Wola Ludu nr
26(404) - 01.02.1947
„Słowa ostrzeżenia pod adresem inspira­
torów mordów"
Harcerz i członek PSL wykonawcami zbrodni. Działalność
nielegalnej organizacji w Gimnazjum Marii Magdaleny.
Wola Ludu nr 29(403) - 31.01.1947
„Magazyn broni w gimnazjum Marii Mag­
daleny"
Wola Ludu nr 23(401) - 29.01.1947 „Ohyda"
Fragment:
„Zaraza sięga głęboko - trzeba ją wypalić żelazem. (...) Ojciec zabitego, bezpartyjny, zaciął zęby i wstąpił w szeregi
Polskiej Partii Robotniczej - nie po to, żeby się mścić ~ my
nie zabijamy."
Wola Ludu nr 22(400) - 28.01.1947
Otrzymałem z Polski kserokopie oryginałów dwóch grypsów, które Zbigniew Kosmowski i Bogdan Dybizbański
przesłali do swych matek na krótko przed wykonaniem na
nich wyroku śmierci. Cytuję fragmenty.
Zbigniew Kosmowski pisał: „ Kochana Mamusiu! Wybacz
mi to wszystko, co uczyniłem, lecz człowiek nieraz może
zbłądzić, tym bardziej że nie była to moja wina, tylko musiałem to wykonać. Przepraszam Cię, Mamuś, jeszcze raz i
nie gniewaj się na mnie (...).
Mamuś kochana, dzisiaj widzę, co uczyniłem i żałuję tego
bardzo,
sumienie całymi dniami mnie dręczy, lecz już się stało i nie
wróci (...)".
Drugi skazany, Bohdan Dybizbański przesłał wiersz:
„Matko nie opłakuj syna swego
On szczęśliwszy dziś od Ciebie
Spełnił wolę Ojca swego
Teraz jest spokojny w niebie
Lecz ty nie płacz droga Matko
On tam walczył honorowo
Tak rozkazał jemu Tatko
Więc zasłonił Polskę sobą.
Była mi Ojczyzna miła
więc ją bronił do ostatka
Choć mi kula pierś przeszyła
Miła mi Ojczyzna - Matka."
Grypsy te obrazują tragiczny dylemat, wobec którego stanęła młodzież polska po wojnie: przykazanie „Nie zabijaj" a
nakaz walki o niepodległość Polski. Z jednej strony wypowiedź Kosmowskiego budzi głęboki szacunek swoją treścią
i wyrazem uczuć rodzinnych, z drugiej strony wiersz Dybizbańskiego dowodzi goręcej idei miłości Ojczyzny i jej
wolności ponad własne życie.
Na koniec krótka wzmianka z pamiętnika dominikanina - o.
Tomasza Pawiowskiego pt. „Stopem przez życie", wydanego w Poznaniu w 1991 roku:
„ Tragiczne było spotkanie z młodymi gimnazjalistami z liceum Marii Magdaleny. ~ Skazani na śmierć za zabicie
swego kolegi, który zdradził podziemną organizację, spędzili ze mną jedną z ostatnich nocy przed wykonaniem wyroku. Dybizbański i jego kolega wykazywali imponujący
spokój. Byli to sympatyczni, inteligentni chłopcy. Trudno
było wprost uwierzyć, że ci tak młodzi ludzie zasztyletowali
harcerską finką swego kolegę z klasy. Ich spokój pfynął z
głębokiej wiary. Skazańcy modlili się. Podziwiano ich przewagę wobec śmierci. Byli głęboko przekonani o spełnieniu
obowiązku ratowania podziemia przed donosicielem". Zginęli jako polscy żołnierze na posterunku.
PS. Osobny artykuł autora ukazał się 21.02.1998 r, w londyńskim „Dzienniku Polskim" oraz w warszawskiej „Myśli
Polskiej" 12-19.04.1998 r. Grypsy i wspomniana wzmianka
pochodzą ze zbiorów Adama Bialobłockiego.
Wybrane informacje z przeszłości SCHOLAE
AD SANCTAM MARIAM MAGDALENAM /SMM/
Obecnie
Liceum Ogólnokształcącego
św. Marii Magdaleny
w Poznaniu
1302 -/30 czerwca- 5 lipca/- dokument erekcyjny wydany
przez biskupa Andrzeja Zarembę dla władz miejskich Poznania. Początek organizacji Szkoły Miejskiej przy Kolegiacie św. Marii Magdaleny.
1303 - początek działalności dydaktycznej Szkoły. Ponieważ akta szkolne do roku 1570 nie zachowały się, na podstawie dokumentów pośrednich zawartych w aktach
radzieckich, poznańskich, aktach Kurii biskupiej w Poznaniu oraz Liber Studiosorum Universitatis Cracowensis udało
się ustalić imiennie nazwiska ok. 30 nauczycieli i 25
uczniów. Pierwszym znanym z nazwiska rektorem Szkoły
był Mikołaj Lantman / 1404/. Natomiast z listy zapisanych
w XV wieku studentów krakowskich pochodzących z Poznania/i zapewne z najbliższej okolicy/ zawierającej 164
pozycje imienne, można przyjąć, że przeważająca część
tych studentów wcześniej kształciła się w SMM. Liczba
uczniów SMM, mimo nękających miasto pożarów, epidemii
i okresowych trudności gospodarczych, stale rosła. Wobec
liczebności mieszkańców Poznania w XV wieku, wahającej
się między 5.200 a ok. 10.000, szacuje się, że średnia liczba
uczniów SMM wynosiła ok. 100.
1571 -w dniu 12.01.1571 r. spisano dokument przejęcia
Szkoły Miejskiej przez zakon Jezuitów. Zakonnicy z aprobatą biskupa poznańskiego Adama Konarskiego, pozostawili w gestii władz miejskich Poznania zorganizowanie nowej
szkoły podstawowej, natomiast od razu podjęli starania o
utworzenie w Poznaniu akademii o statusie uniwersyteckim
na bazie przejętej i stale rozbudowywanej Szkoły Miejskiej.
Była to już kolejna próba przełamania uniwersyteckiego
monopolu Akademii Krakowskiej, po niepowodzeniu planów konkurencji ze strony istniejącej w Poznaniu od 1519 r.
Akademii Lubrańskiego. Pierwszym rektorem Kolegium Jezuickiego był Jakub Wujek, autor m.in. pierwszego przekładu Biblii na język polski. Aby uzyskać rangę uczelni
akademickiej i podnieść prestiż szkoły, jezuici zaangażowali wielu uczonych z zagranicy, wśród nich-. Hiszpana Jakuba Ortegę, Anglika Ryszarda Singletona, Niderlandczyka
Jana Vigera, Włocha Fabrycego Pałlaviciniego i Niemca Jana Kleina. W1585 r. w Kolegium uruchomiono kurs filozofii, osiągając tym samym poziom akademicki. Starania o
formalne uzyskanie praw akademickich w okresie Polski
królewskiej prowadzone były kilkakrotnie, a mianowicie:
1611 -Król Zygmunt III Waza wydal w dniu 28 października przywilej, podnoszący poznańskie Kolegium Jezuickie
do rangi Akademii z pełnymi prawami nadawania stopni.
Energiczne i wszechstronne przeciwdziałanie ze strony
władz Akademii Krakowskiej spowodowało jednak zatrzymanie realizacji przywileju i odłożenie go do nieokreślonej
przyszłości/podobnie jak wcześniej postąpiono wobec Kolegium Lubrańskiego/,
1650 i 1687- Podobny los, w wyniku protestu Akademii
Krakowskiej spotkał przywileje akademickie wydane przez
Jana Kazimierza i Jana III Sobieskiego,
1773-1780 - Ostatni rektor Kolegium Jezuickiego Józef Rogaliński, znakomity fizyk, autor pierwszego podręcznika fizyki w języku polskim na poziomie europejskim - po
kasacie zakonu jezuitów zorganizował Akademię Wielkopolską/Poznańska/, włączając w nią resztki Akademii Lubrańskiego. Szkoła ta / doskonale prowadzona/jednak
upadla po deklaracji Hugona Kołłątaja, że Akademię Krakowską można zreformować i doprowadzić do rozkwitu jako szkołę główną dla całej Polski. Likwidacja Akademii
Wielkopolskiej i jej degradacja dostopnia szkoły średniej
nastąpiła uchwałą Komisji Edukacji Narodowej w dniu 28
kwietnia 1780 r. Dodajmy, że w latach 1777-1786 oraz
1809-18 W H. Kołłątaj zajmował się reformowaniem Akademii Krakowskiej...
1655/56 - W czasie potopu szwedzkiego zdewastowano i
obrabowano Kolegium Jezuickie. Bogatą bibliotekę wywieziono do Szwecji, gdzie w bibliotekach jeszcze dzisiaj można znaleźć pochodzące z Kolegium księgi.
1773 i nast. - W wyniku kasaty zakonu jezuickiego bogate
wyposażenie laboratorium fizycznego, dalej obserwatorium
astronomicznego i bibliotekę przekazano Akademiom w
Wilnie i w Krakowie.
Okres rozbioru - Gimnazjum istniało w czasie zaboru
pruskiego
niezależnie od opisanych zmian organizacyjnych szkolnictwa w swojej siedzibie w Poznaniu przy ul. Gołębiej, już nie
związane z zakonem jezuickim lecz jako szkoła państwowa.
Władze pruskie kilkakrotnie odrzucały miejscowe projekty
powołania w Poznaniu uczelni szczebla uniwersyteckiego.
Był to rezultat przemyślanej polityki zmierzającej do wymuszenia na polskich środowiskach kształcenia młodzieży
na uczelniach niemieckich, gdy w tym samym czasie bez
przeszkód funkcjonowały uniwersytety w Warszawie, Wilnie, Lwowie i Krakowie. Wprawdzie w 1903 r. powołano w
Poznaniu Akademię Królewską, lecz nie posiadała ona w
pełni praw uniwersyteckich i przede wszystkim przeznaczona była dla Niemców.
W okresie rozbiorów "marynka" szybko zdobyła sobie wielkie uznanie i zasłynęła wysokim poziomem nauczania; z
czasem niemal wszyscy czołowi wielkopolscy działacze narodowi, niepodległościowi, przywódcy "pracy organicznej"
związani byli właśnie z tą szkolą. Tu byli wychowywani, tu
kształtowali swoje postawy. Uczniowie i nauczyciele Gimnazjum uczestniczyli zarówno w powstaniach listopadowym, styczniowym i wielkopolskim, jak i stawali na czele
nowej, specyficznej dla Wielkopolski metody wałki o niepodległość: "najdłuższej wojny nowoczesnej Europy". Od
roku 1858 szkoła działała już w nowym gmachu przy pl.
Bernardyńskim.
W dwudziestoleciu międzywojennym.Od 1919 - Męskie Gimnazjum św. Marii Magdaleny - w
dalszym ciągu ~ typu klasycznego dawnego/8 klas/ponownie w służbie polskiej edukacji.
1938 - Ostatnia matura Męskiego Gimnazjum klasycznego /m. in. język łaciński i grecki/.
1939 - Pierwsza matura po zreformowaniu w 1933 r. szkoły
i podziale na 4-klasowe gimnazjum i 2-kIasowe Liceum.
W okresie wojny w wyniku działań Gimnazjum i Liceum
utraciło w spalonym budynku przyległym: w pefni wyposażoną pracownię fizyko-chemiczną, plastyczną, świetlicę
harcerską i czytelnię - nadto w przystani na Warcie: tabor
wioślarski /skiff, dwie dwójki i czwórkę/.
uczyciele Gimnazjum i Liceum św. Marii Magdaleny w Poznaniu.
Po drugiej wojnie światowej:
1945-1950 - Ostatnie lata męskiego Gimnazjum i Liceum,
rozwiązanych przez władze komunistyczne w 1950 r. - po
zabójstwie aktywisty Związku Walki Młodych na terenie
Szkoły wstyczniu 1947 r.. Już w 1947 r. rozwiązano działającą przy Szkole 15. Drużynę Harcerską. Sama zaś Szkoła
przeniesiona została najpierw do gmachu przy ul. Różanej,
a w 1950 roku ostatecznie rozwiązana.
Powstanie Listopadowe i wojna polsko - rosyjska /l 8301831/ 3
Wiosna Ludów/1848/
2
Zsyłka na Syberię 1
Powstanie Styczniowe/l 865-1864/ 19
Wcielenie do wojska niemieckiego 6
Powstanie Wielkopolskie, obrona Lwowa,
Wojna Połsko-Bolszewicka/1918-1920/ 22
1990 - Uporczywe starania wychowanków rozwiązanej
Szkoły doprowadzity do wznowienia działalności edukacyjnej Liceum ~ obecnie już koedukacyjnego - ponownie we
własnym budynku przy pl. Bernardyńskim/ul Garbary24/.
Uczniowie rozstrzelani, zamęczeni w obozach,
zaginieni/1939-1945/
150
Nauczyciele /1939-1945/ 7
Rozstrzelani w Katyniu /1940/ 38
Inni zaginieni 10
1994 - Pierwsze matury we wznowionej Szkole.
Polegli, rozstrzelani, zaginieni i zamęczeni uczniowie i na-
Razem 258
Moja klasa ­ uczyłem się w MM
do 1950 roku
Z lewej na dole Ludwik Ratajczak Prof. I Mikołajczak
Gimnazjim św. Marii magdaleny zlikwido­
wane w 1950 roku.
Kiedy komuna po procesie przeniosła szkołę na ul. Różaną
w ciągu tych 3 lat nauczyciele i uczniowie byli przesłuchiwani. Toczył się bój o zmianę nazwy szkoły. Ja w 1950 roku, kiedy likwidowano szkołę zdawałem małą maturę. Po
wręczeniu świadectw przyjechało UB, kazano nam stanąć w
szeregu, były to trzy klasy, liczyliśmy do 3 i każda grupa
1,2,3 była wsadzana do auta ciężarowego i zawieziona do
nowej szkoły. Mnie zawieziono na ulicę Łąkową, tu się zdawało maturę z budownictwa i miernictwa. Ale nim szkołę
zlikwidowano byłem przesłuchiwany przez UB. Była to
rozmowa, dlaczego nie chcemy zmienić nazwy szkoły na
Kasprzaka, to wspaniały komunista. Odpowiedziałem, że
wszyscy głosowali Św. Marią Magdaleną. Pytał się śledczy
czy nauczyciele agitowali, odpowiedziałem im, że nie. Mów
prawdę, bo cię zamkniemy i tak skończysz, jak twoi koledzy. Po likwidacji szkoły spotkaliśmy się z nauczycielem
Mikołajczakiem z kolegami na kawie. Pytamy co mamy robić? Każda dyktatura trwa 30 - 40 lat, potem się rozpada.
Byliśmy zrozpaczeni, będziemy musieli tyle lat żyć w komunistycznej Polsce. Co my młodzi mamy robić?
Mikołajczak powiedział: "Obecna władza to Żydzi przysłani do Polski przez Stalina, co najgorsze oni wszyscy mają
nazwiska polskie. Musicie brać śluby kościelne, wychowywać dzieci w duchu chrześcijańskim. Wszyscy macie wstąpić do partii i tam od środka ją rozmiękczać. Obecna
komuna będzie walczyć w bezwzględny sposób z kościołem, zlikwidują rolnictwo, już to robią. Polski chłop broni
swej ziemi, to znaczy Polski, dlatego przez spółdzielnie produkcyjne i PGRy upaństwowią ziemię i warstwa chłopstwa
zginie. Będą tylko robotnicy rolni. A do kościoła katolickiego wejdą i będą kościół rozkładać od środka. I wy musicie
przyglądać się i przeciwstawiać się sowietyzacji Polski. Likwidacja naszej szkoły, najstarszej w Polsce, to ich wielki
błąd, bo w ten sposób Poznań stał się bastionem polskości i
z komuną będzie walczył z całą bezwzględnością. To ja
Wasz profesor Wam mówię. Ja tych czasów nie dożyję, ale
wy tak".
Ludwik Ratajczak
Ps. Po zdaniu matury dostałem nakaz pracy w Państwowym
Przedsiębiorstwie Fotogrametrii. Robiliśmy tam mapy Polski. Przez 5 lat miałem zakaz studiowania.
Zgnietli naszą walkę w Poznaniu czołgami
Jan Nowak Jeziorański
Wybitny Polak i Wielkopolanin
Rok 1956 to początek
upadku komunizmu w Polsce.
Wystąpienie Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Honorowego
Obywatela Miasta Poznania, podczas uroczystej XXXIX sesji Rady Miasta Poznania.
„Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie, Panie Prezydencie, Panie Przewodniczący, przedstawiciele władz miejskich, poznaniacy i poznanianki, którzy ściągnęliście tutaj pomimo
deszczu: Czterdzieści lat temu robotnicy od Cegielskiego i
lud Poznania ruszyli z posad bryłę świata. Wdzięczny jestem wielkopolskiej stolicy nie tylko za ten wielki honor, jaki spotyka mnie w dniach rocznicy czerwcowych wydarzeń,
ale także za wszystko, co temu miastu osobiście zawdzięczam, jak również za role jaką Poznań odegrał w polskiej
historii ubiegłego stulecia. Byłem po raz pierwszy w Poznaniu z wycieczką szkolną, jako uczeń czwartej klasy Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Był to rok i
1926, rok Powszechnej Wystawy Krajowej w Poznaniu. Inicjatorem był ówczesny minister przemysłu i handlu, inż.
Eugeniusz Kwiatkowski, twórca Gdyni. Kwiatkowski był
ojcem mego najbliższego przyjaciela z ławy szkolnej, poległego w kampanii wrześniowej. Mogę więc powtórzyć to,
co usłyszałem jako czternastoletni chłopiec z ust samego
Ministra. Umieszczenie Powszechnej Wystawy Krajowej w
Poznaniu uważał za swój osobisty sukces. Przeprowadził
homeryckie boje, by postawić na swoim i aby ten wielki pokaz dorobku pierwszego dziesięciolecia odrodzonej Rzeczypospolitej odbył się nie w Warszawie i nie w żadnym innym
polskim mieście, ale właśnie tu, w Poznaniu. Wielkopolska
była dla Kwiatkowskiego przykładem gospodarności i pracowitości, które wyróżniały ją od innych dzielnic. W jednym z najpiękniejszych swoich przemówień, wygłoszonym
w dniu otwarcia Wystawy Krajowej, powiedział, że stąd, z
Poznania najwymowniej przemówią dokonania procesu odbudowy gospodarczej państwa, które odżyło po 123 latach
niewoli i podniosło się z trudem z upadku i zniszczeń. Po
upływie 71 lat to moje pierwsze spotkanie z Poznaniem
wciąż żyje w mojej pamięci. Zanim znalazłem się tu po raz
pierwszy, wiedziałem już o roli, jaką Poznań odegrał w opo-
rze przeciwko germanizacji zaboru pruskiego i w walkach o
niepodległość. Byłem od dziecka zafascynowany dramatem,
który przeżywało poprzednie pokolenie w latach kulturkampfu i Hakaty, Cała Polska śpiewała wtedy słowa roty
Konopnickiej „nie rzucim ziemi skąd nasz ród". Znałem na
pamięć historię wozu Drzymały, wielkopolskiego gospodarza, który stał się symbolem walki poznańskich chłopów w
obronie swej ziemi przed niemiecką kolonizacją. Wiedziałem wszystko o strajku dzieci szkolnych we Wrześni w
obronie ojczystej mowy. Miałem dziesięć lat, gdy przeczylałem „Placówkę" Bolesława Prasa i „Krzyżaków" Henryka
Sienkiewicza, powieści, które narodziły się w nastrojach
walki z germanizacją Wielkopolski. Powstanie Wielkopolskie było pierwszym zwycięskim powstaniem w naszych
dziejach. Gdyby nie fakty dokonane czynami polskiego oręża na polskiej ziemi, Polska nie zdobyłaby na konferencji w
Wersalu uznania swoich granic z Niemcami. Eugeniusz
Kwiatkowski był tym, który skłonił mnie do tego, by zapisać się na studia ekonomiczne w Poznaniu. „Polska - mówił
- będzie potrzebowała dobrze wykształconych ekonomistów". Tu więc w Poznaniu, pod kierunkiem prof. Edwarda
Taylora, zdobywałem wiedzę o mechanizmie zjawisk gospodarczych i społecznych, która stała się fundamentem całej mojej późniejszej, powojennej publicystyki. Poznań
stwarzał idealne warunki do nauki. Wspominam Collegium
Minus i sąsiadujący z nim budynek Rcinfanzena, gdzie mieściło się Seminarium Ekonomiczne Taylora oraz dom akademicki przy ówczesnych Wałach Leszczynskiego,
przemianowanych po wojnie na Aleje Niepodległości. W
roku 1939, gdy jako starszy asystent Uniwersytetu Poznańskiego kończyłem pisać pracę doktorską, Polska potrzebowała niestety nie ekonomistów, lecz żołnierzy. Przyjeżdżałem do okupowanego Poznania z Warszawy w
przebraniu kolejarza, by organizować tu kolportaż
dywersyjnej bibuły w języku niemieckim, znanej pod kryptonimem Akcji N. Może obecny tu jest jeden z żyjących
jeszcze weteranów Akcji N, Stanisław Marczyński, który w
moich wojennych wspomnieniach „Kurier z Warszawy"
występuje pod nazwiskiem konspiracyjnym jako Tadeusz
Kołodziejczyk. Są dziś wśród nas w Poznaniu żołnierze
Szarych Szeregów. Do tych podziemnych kręgów należał
podcharcmistrz Adam Pluciński, którego udało mi się zwerbować na kierownika Akcji N w Poznaniu. Ten prawdziwy
bohater podziemnego Poznania został uwięziony przez Gestapo w roku 1943 i stracony w rok później w Obozie Gross
Rosen, gdy miał lat 23. Najmocniej poczułem się związany
z Poznaniem w owym pamiętnym dniu 29 czerwca 1956 roku. Byłem wtedy dyrektorem Rozgłośni Polskiej Radia
Wolna Europa. Nasz nasłuch podchwycił przez przypadek
komunikat lokalnej Rozgłośni Poznańskiej o zaburzeniach
gospodarczych w mieście. Wszystkie inne rozgłośnie Polskiego Radia milczały. Władzom najwyraźniej zależało na
tym, by rozruchy robotnicze nie rozlały się na cały kraj. Pochód odbył się na oczach cudzoziemców z całego świata,
którzy ściągnęli tu na Targi Poznańskie, ale władze komunistyczne blokowały wszelkie informacje o tym, co w tych
chwilach działo się w Poznaniu. Nigdy przedtem ani później nie przeżywałem tak głębokiej rozterki.
Wiedziałem, że jeśli władzom uda się izolować ogień, który
wybuchł w Poznaniu, od reszty kraju, odruch robotniczy zostanie nie zauważony, a z drugiej strony bałem się, by rozpowszechnianie przez Radio Wolna Europa wiadomości z
Poznania oraz jej echa ze świata nie stały się iskrą, która
rozniesie pożar na całą Polskę. Baliśmy się śmiertelnie, że
przyczynić się możemy niechcący do klęski jeszcze jednego
daremnego powstania. Niepokoiliśmy się także, by poznań-
skie wydarzenia nie przeważyły szali na rzecz partyjnego
betonu, który chciał łamać rosnący opór społeczny, stosując
dawne metody stalinowskiego terroru. Rozstrzygnęła myśl,
że jak największy rozgłos zarówno w kraju jak i na świecie
będzie najskuteczniejszym sposobem obrony poznaniaków.
Załodze Rozgłośni Polskiej RWE i mnie samemu Poznań
nigdy nie był bliższy niż w tych krytycznych chwilach
czerwcowych. Wydawało nam się, że jesteśmy tu na miejscu. Przeżywaliśmy godzina po godzinie wszystko co tu się
działo. Ponieważ Radio było abonentem czterech czołowych agencji prasowych: Reutera, UPI, Associated Press,
Agence France-Presse, więc zażądaliśmy od nich szczegółowych doniesień z Poznania, które dzięki tym agencjom
rozeszły się na cały świat. Na moja prośbę nasi amerykańscy partnerzy zwrócili się z apelem do czołowych działaczy
związków zawodowych na Zachodzie, przywódców politycznych, znakomitych pisarzy i twórców o zabranie głosu.
Była to jakby powszechna mobilizacja opinii światowej.
Głosy te płynęły do Poznania i całego kraju na falach eteru.
Przeglądy prasy przyniosły komentarze 37 czołowych pism
zachodnich. Na lotniskach w całej Zachodniej Europie nasi
reporterzy z mikrofonami w ręku czyhali na pasażerów powracających z Targów Poznańskich, którzy byli naocznymi
świadkami rozruchów. Nasze audycje od rana do nocy wypełniały informacje o przebiegu wypadków oraz ich echa z
całego świata, czasu rewolty robotniczej we Wschodnim
Berlinie komunistyczne państwo, które występowało w roli
obrońcy klasy robotniczej, miażdżyło czołgami robotników
wołających o wolność i chleb. Wydarzenia poznańskie odsłoniły w ten sposób wobec świata, a przede wszystkim wobec międzynarodowego ruchu komunistycznego prawdziwe
oblicze ojczyzny proletariatu.
Był to początek załamania się idei marksizmu-leninizmu,
śmierć ideologii, po której pozostała już naga przemoc. W
samej Polsce wydarzenia poznańskie pobudziły i uaktywniły masy robotnicze oraz zaostrzyły konflikty w łonie partyjnego kierownictwa.
Bez krwawego czwartku poznańskiego nie doszłoby w cztery miesiące później do zmianw PZPR. Wypadki poznańskie
stały się pierwszym ogniwem łańcucha wydarzeń, które w
34 lata później zakończyły się bezkrwawym wyzwoleniem
się Polski i jej sąsiadów spod sowieckiego jarzma, upadkiem muru berlińskiego, a na końcu, rozpadnięciem się
Związku Radzieckiego. Historyczny proces upadku
komunizmu zaczął się tu, w Poznaniu. Tę prawdę trzeba
utrwalić nie tylko w pamięci Polaków, ale także w historii
powszechnej, l dlatego korzystam z tej uroczystości i rzucam myśl, by z okazji jednej z następnych rocznic tu w Poznaniu mogła się odbyć międzynarodowa konferencja
historyków zimnej wojny. Przemówiłem do robotników Poznania ze studia w Monachium rano 29 czerwca, dokładnie
44 lata temu. Czy mogłem wówczas przewidzieć, że w roku
1994 będę przemawiał w tyrn samym dniu do Poznania nie
z oddali, ale spod pomnika Poznańskiego Czerwca, a w kilka lat później to miasto zechce symbolicznie wynagrodzić
mojej osobie, ofiarnej załodze Radia Wolna Europa, dziś już
przeważnie ludzi nieżyjących, nadając im Obywatelstwo
Honorowe Poznania?
Niech mi wolno będzie zakończyć słowami: " Niech żyje
Poznań!".
Jan Nowak Jeziorański
1956 rok w Poznaniu i Budapeszcie został uznany przez
Unię Europejską- „DatąEuropejską". A „październik warszawski", to powrót do siermiężnego socjalizmu Gomółki.
W ten sposób Warszawa wszystko robiła i robi, żeby prawda do dziś nie ujrzała światła dziennego. Dlatego tak ważny
jest tekst Jana Nowaka Jcziorańskicgo. Wielkopolanie czytajcie ten tekst swoim wnukom, żeby pamiętali 1956 rok.
Redakcja
28 czerwca 1956 jest DATĄ EUROPEJSKĄ
Poznań chwycił za broń i rozpoczął
walkę z komuną. Byliśmy pierwsi
i jedyni w Polsce, którzy strzelali
do znienawidzonej władzy.
Dlatego Polska powinna
o tej dacie pamiętać.
To zdjęcie jest symbolem Targów
Poznańskich z 1956 roku
Powstańcy na targach
KRWAWY 1956 ROK
Niewinnie się zaczęło. Pochód z lewej strony niesie transparent Jan Kulas "Żądamy chleba" , ja z
prawej strony pochodu. Idziemy na Targi.
W 1956 roku miałem 24 lata, to zdjęcie jest
na Moście dworcowym, szedłem z kolegą
na Targi.
1956 rok był szokiem dla całego obozu socjalistycznego
nie tylko w Polsce ale w szczególności w ZSRR. Jak to
możliwe, budujemy socjalistyczną Polskę dla
robotników i chłopów i Oni wzięli broń i strzelali po raz
pierwszy w Polsce do władzy. Kto za tym stoi? To nie
była jedna osoba, organizacja, to było całe miasto. jak
nazwać to nieposłuszeństwo całego Poznania wobec
władz. Dobrze wiedzieli, że to nie była rewolucja, to też
nie było powstanie. Tu w Poznaniu przeciwko
socjalizmowi stanęło całe miasto i po raz pierwszy z
taką bezwzględnością walczyli z nami. Podnieśli na
władzę ludową rękę, dlatego tę zbrodniczą rękę my
komuniści im ją odrąbiemy. Ten ruch nie posłuszeństwa
Poznaniaków musi być ukarany. Cała Polska potępia
Poznań, a my piszemy, że to były "Wypadki Poznańskie",
które zorganizowali huligani, męty społeczne. Władza
chwali Październik", bo my znowu dorwaliśmy się do
koryta i będziemy budować socjalizm w Polsce. A jak
budowali, to było widać. Aż w końcu doprowadzili do
stanu wojennego i nastapił upadek komunistycznego
państwa. Polska Ludowa przestała istnieć i to widział
cały świat, i za to nas chwalą, w tym prezydent Stanów
Zjednoczonych. Ale to my Poznaniacy, jako pierwsi na
świecie poznaliśmy się na komunistach i jako pierwsi z
taką bezwzględnością, radością strzelaliśmy do tej
władzy ludowej, która miała nam przynieść dobrobyt.
L.R.
Kto podniesie rękę na władzę ludową, to my mu ją odrąbiemy.
Józef Cyrankiewicz
Ogólny stan jednostek Wojska Polskiego
biorących udział w wydarzeniach w
Poznaniu w 1956 roku przedstawia się
następująco:
- oficerów 573
- podoficerów 1192
- szeregowych 2298
Razem - 4068
-czołgi - 265
- dz. pancere - 22
- dz. plot. 37 mm - 6
- BTR - 22
- samochody 343
- motocykle - 44
a) Straty wojska:
- zabity 1 oficer, 1 podchorąży, 1 szeregowy
- rannych oficerów - 9, podchorążych - 8, podoficerów- 6,
szeregowców - 10
Oddziaływanie wroga na wojsko - tak w tym raporcie pisali
1. Na początku starał się przeciągać wojsko na swoją stronę.
Namawiano żołnierzy, aby włączali się do demonstracji i
oddawali broń. Padały okrzyki: "Jesteście Polakami, nie
mordujcie naszych synów", "Przeciwko komu jedziecie, to
robotnicy obalają władzę", "Nie strzelajcie do braci"...
Fragment książki Poznań 56 str. 132
(...)Jak już wspomniałem, siedzieliśmy na spotkaniu w gabinecie l sekretarza KW PZPR Stasiaka. Muszę powiedzieć,
że premier był ogromnie przejęty wszystkimi wydarzeniami
w Poznaniu.
Powiedział: - wiecie, nie spodziewaliśmy się, że do tego
dojdzie. Na to przewodniczący Pieprzyk I-szy sekretarz KW
PZPR Leon Stasiak oświadczyli, że przecież szły do Warszawy bieżące inormacje na temat rozwoju sytuacji w Poznaniu.
-Prawda mówi Cyrankiewicz - ale nie wierzyłem w to, nie
wierzyłem, że to się może w Poznaniu zdażyć! I powtórzył
donośnym głosem: - teraz wiem, że był wielki błąd władz
centralnych i skutki tego będą na całe lata dla nas wszystkich!(...)
(...) Potem słyszałem od Franciszka Szczerbala, który był
już po Pieprzyku Przewodniczącym WRN, że Cyrankiewicz
zwierzył mu się: wiecie, ja wtedy w Poznaniu za dużo powiedziałem, to mnie przytłacza, ciągle nie mogę pozbyć się
tego ciężaru. powiedziałem wtedy o tej ręce. Niedobrze zrobiłem! To nam Szczerbal powtórzył, prosząc by już nie wracać więcej do tej sprawy. I to wszystko, co na ten temat
mam do powiedzenia, zachowując pełen obiektywizm mogę
powiedzieć opierając się na faktach.
Str. 132 "Poznań 56" auto M.R. Bombicki
Dowódca Śląskiego Okręgu Wojskowego
Strażewski- generał dywizji
Str. 120, 121 - "Poznań 56" M. R. Bombicki
Manifestacja w 1956 roku w Poznaniu
W OBCYCH OCZACH
Dominiąue DESANTI
POLSKA... POCZĄTEK WSZYSTKIEGO
Z książki p, Dominigue Desanti pt. „Stalinowcy — doświadczenie polityczne 1944-1956" wybraliśmy fragmenty
dotyczące Polski, które znajdowały się w różnych miejscach, Niewątpliwie te fragmenty nabierają pełniejszego
znaczenia w całości opracowania, do którego odsyłamy naszych Czytelników, którzy znają jeżyk -francuski (Librairie
Arthe-me Fayard, 1975)*.
Redakcja NW
Nigdy w Polsce ta książka się nie ukazała. To w tej książce
jest pokazane, kto rządził Polską. Byli to Żydzi z polskimi
nazwiskami.
Fragment książki:
(...)"Opowiedział to bardzo szybko, a spoglądając badawczo
uśmiecha się drwiąco.
"Parszywe zajęcie? Jesteśmy kloaką dyktatury proletariatu.
Ale jaki reżim może się obejść bez śmietniska? My
jesteśmy na straży tego, co nie daje się ujawniać. Bez nas
nie można by budować socjalizmu nigdzie. Oczywiście, że
nas nie pokazują: jaki reżim zapraszałby na zwiedzenie
terenów przeznaczonych na wywózkę mieci?"
Wstaje, bije obcasami, pochyla się w postawie badzo
wojskowej.
"Jestem śmieciarzem komunizmu".
Z kolei mówie o "białym" podziemiu, o ludziach z lasu:
"Po niedawnej amnestii 30 000 maquisardów Andersa
powróciło do domów. Bezpieka straciła 15000 ludzi, wśród
nich bohatera wojen w Chinach i Hiszpanii gen. Waltera
zabitego w 1947. (Walter był dla mnie legendarnym
bohaterem). On Różański, zawiadomiony w ostatniej
chwili, przybył na miejsce za późno: Walter już nie żył. "To
jest temat do powieści, którą powinna pani napisać..."
Jacek Rosiński wymawiało się Różański wraz ze Światłem i
Rodkiewiczem mordowali Polskę, oni też byli Żydami.
Podsumowanie
Pomogliśmy Rosjanom zdobyć Ctadelę w Poznaniu, o tym
się nie pisze. Po tragicznej klęsce Powstania Warszawskiego. Ale dla nas Wielkopolan najważniejsze było, żeby Armia Czerwona doszła szybko do Odry i Nysy, żeby tam
kończyła się Polska. Przesunięcie Polski na zachód było naszym największym sukcesem w tym tysiącleciu. Ale socjalizm sowiecki od początku nam się nie podobał. Dlatego był
rok 1947 i potem rok 1956. To był początek upadku Polski
bolszewickiej, jednak ostateczny sukces to powstanie Solidarności. Nie mamy się co oszukiwać, bolszewicką Polskę
budowali Żydzi przywiezieni z Rosji.. I ten okres 1944 1956 nigdy dokładnie nie został rozliczony. Gomułka tym
Żydom co najwięcej Polsce zaszkodzili kazał wyjechać i oni
wyjechali. Ale dziś Polscy historycy powinni ten okres 1944
- 1956 dokładnie opisać i w końcu podać do publicznej wiadomości, ile ludzi w tej wojnie za wolną Polskę zginęło.
Obecna sytuacja polityczna, to ciągłe kłótnie, a jest to spowodowane nie rozliczeniem tych powojennych lat.
Dlaczego Poznań nie zaakceptował
sowieckiej komuny.
Hitlerowcy 1939 - 1940 wysiedlili 40 tys. poznaniaków z
centrum Poznania do GG. Po zdobyciu Poznania przez Armię Czerwoną nowe władze pozwoliły zasiedlić domy w
Poznaniu. Gdy Poznaniacy wrócili z tułaczki, to dowiedzieli
się, że komuna odebrała im domy i je zasiedliła. Te 100 tys.
ludzi wysiedlone z Poznania, po powrocie do miasta dowiedziała się, że ich własność nie jest już ich. To była największa armia wrogów komuny. Poznaniacy poparli szkołę św.
Marii Magdaleny w 1947 roku, a w 1956 cała Wielkopolska
przez komunę była doprowadzona do ruiny. Cały Poznań
stanął w 1956 roku po stronie walczących. Policja przeszła
na stronę powstańców, oddała broń i co komunistom zostało, tylko bronić się. Potrzebowali całej armii żeby nas pokonać. Ale przez Targi Poznańskie cały świat dowiedział się o
tej zbrodni.
W obecnej szkole baletowej mieściło się Gimnazjum św. Marii Magdaleny

Podobne dokumenty