plik pdf - Cztery Kopyta (Magazyn on-line)

Komentarze

Transkrypt

plik pdf - Cztery Kopyta (Magazyn on-line)
JAZ DA KO N NA
JAZDA KONNA
Zapraszamy miłośników koni na
naukę jazdy konnej! Do dyspozycji
jeźdźców mamy kilka koni, dla
jeźdźców o różnym poziomie
umiejętności. Przyjazna klacz fryzyjska Poem, żywiołowy Nikolas, piękna Karmen, masywna
Emke i spokojny Faraon.
POEM
Stajnia położona jest w Budzyniu nieopodal Krakowa. Bardzo
łatwo można do niej dojechać
zarówno samochodem, busem
(spod Nowego Kleparza, Dębnik
lub Salwatora) jak i autobusami
MPK (spod Salwatora). W bliskiej odległości od stajni znajduje się zalew Kryspinowski, lasek Wolski oraz piękne, rozległe
łąki. Miejsca te niezwykle zachęcają do wyjazdów w tereny, które pozwalaj mile spędzać czas wraz
z końmi.
EMKE
Cennik:
1h – 40zł
0,5h na lonży – 40zł
1h w terenie – 50zł
Kontakt:
Tel. 604 566 640
www.CzteryKopyta.pl
Str. 1
Redakcja
S P RZ ĘT J EŹ DZ I EC K I
Kochani!
Oddaję w Wasze ręce kolejny numer
magazynu!
Zachęcam Was do pisania opinii
(komentarzy, sugestii czy uwag dotyczących
każdego numeru) w komentarzach na naszej
stronie WWW. Mam także zaszczyt ogłosić, że
magazyn Cztery Kopyta został zarejestrowany
w międzynarodowym systemie informacji o
wydawnictwach ciągłych i otrzymał symbol ISSN 1899-4954. Identyfikator ten został przyznany magazynowi przez Narodowy Ośrodek
ISSN Biblioteki Narodowej.
STRÓJ JEŹDŹCA
Agata Obidowicz
SPIS TREŚCI
Sprzęt jeździecki: Strój jeźdźca
Stadniny koni: Tylko koni żal
Weterynaria: Chory koń
Instruktor Jazdy Konnej: Obalmy mit
Horse English: Budowa konia
Sprzęt jeździecki: Damskie siodło
Sport: CSI** w Krakowie
Rasy Koni: Clydesdale
Fundacja Pegasus: wolontariat
Świat w oczach konia
Naturalna praca z ziemi: Przyczyny
problemów cz.3
Hipoterapia - informacje ogólne
Arabski Świat: Janów Podlaski 2008
Recenzja: Dogonić Marzenia
Artysta: Marylou Allen
Copyring © www.czterykopyta.pl wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten jest
ograniczony prawami autorskimi i nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie.
Str. 2
WS PÓ Ł P RACA
CzteryKopyta.pl to darmowy e-zin poświęcony koniom. Jeżeli także interesujesz się końmi i chcesz pomóc w tworzeniu magazynu napisz do nas na adres:
[email protected]
R E K LA MA
Osoby zainteresowane reklamą na łamach magazynu, lub na stronie internetowej proszę o kontakt pod adresem:
[email protected]
R E DA KCJA
Red. Naczelna: Agata Obidowicz
Redaktorzy: Monika Piech, Piotr Dobrowolski, Karolina Motyl, Agnieszka Litwa, Anna Kuzio, Ashley i Kaja Walkowskie, Agnieszka i Olaf Maronowie,
Justyna Talaśka, Katarzyna Nowak
Korekta: Anna Popis-Witkowska
Projekt okładki: Agata Obidowicz
Skład tekstu: Agata Obidowicz
www.CzteryKopyta.pl
Wygoda i bezpieczeństwo podczas
jazdy konnej zależą nie tylko od rzędu
jeździeckiego, ale także od stroju
jeźdźca. Należy wiedzieć, że podczas
upadku z konia na urazy najbardziej
narażona jest głowa. W związku z
tym należy ją należycie chronić.
* Kask posiadający atest zapewnia
największą pewność i bezpieczeństwo. Co prawda nie wygląda on zbyt
gustownie, ale przecież nie o wygląd
tu chodzi. Solidny kask ma grubą skorupę, wyścieloną od wewnątrz pianką
lub innym materiałem amortyzującym
www.CzteryKopyta.pl
i pochłaniającym pot. Z zewnątrz może być pokryty zamszem, welurem,
aksamitem lub jedwabiem. Daszek
osłaniający przed słońcem powinien
być wykonany z miękkiego, elastycznego tworzywa. Podczas upadku zapobiega to złamaniu nosa, które może być spowodowane sztywnym i
twardym daszkiem. Szczególnie ważne jest mocowanie kasku, które musi
być solidne, mocne. Powinno też dawać możliwość regulacji. Można także
kupić kask posiadający możliwość regulacji w obwodzie głowy (podobnie
jak w kaskach rowerowych czy wspinaczkowych). Niektóre modele posiadają dodatkowe wzmocnienie w postaci tytanowej wstawki. Ważne są
również wywietrzniki, które umożliwiają obieg powietrza i wentylację
głowy podczas jazdy. Po upadku, podczas którego silnie uderzyło się w coś
głową, należy wymienić kask, nawet
jeśli nie widać na nim uszkodzeń.
* Toczek jest zdecydowanie najpowszechniej używany, jednak nie zabezpiecza on głowy tak dobrze jak kask.
Mocowanie jest bardzo podobne jak
w kaskach. Jest znacznie cieńszy i delikatniejszy w budowie, co sprzyja
pęknięciom podczas upadków. Najczęściej pokryty jest czarnym welurem lub aksamitem.
Str. 55
S P RZ ĘT J EŹ DZ I EC K I
Wszelkie inne nakrycia głowy, takie
jak np. czapka z
daszkiem, kapelusz
kowbojski,
noszone podczas
jazdy – nie stanowią żadnej ochrony podczas ewentualnego upadku, zatem nie powinny
być używane.
Spodnie do jazdy konnej lub bryczesy są kolejnym ważnym elementem
stroju jeźdźca. Przede wszystkim powinny mieć płaskie szwy po we-
wnętrznej stronie nóg, co zapobiegnie otarciom. Bryczesy posiadają dodatkowo specjalne wstawki z materiału lub skóry, zwane lejami, które
chronią nogi jeźdźca. Duża elastycz-
Str. 4
S P RZ ĘT J EŹ DZ I EC K I
ność i dopasowanie do ciała znacznie
poprawiają komfort jazdy i nie ograniczają ruchów. Aby uniknąć odparzeń podczas długotrwałej jazdy, należy zwrócić uwagę na materiał, z jakiego są wykonane. Powinien być oddychający i łatwo przepuszczający
powietrze (np. bawełna).
Odpowiednie buty są także niezbędnym atrybutem jeźdźca. Zapewniają
nie tylko wygodę podczas jazdy, ale
również bezpieczeństwo. Nie wolno
jeździć konno w adidasach lub tym
bardziej glanach – ani żadnych innych
butach, które mają szeroki czubek,
duży język czy protektor, gdyż podczas upadku noga może utknąć w
strzemieniu, co jest niezwykle niebezpieczne. Do jazdy konnej nie nadają
się też wszelkie buty na obcasie
(można zrobić krzywdę zarówno sobie, jak i koniowi).
* Sztyblety to krótkie buty do jazdy
konnej, sięgają nieco ponad kostkę.
Bardzo dobrze sprawdzają się podczas ciepłych dni, gdyż nie odparzają
nogi jeźdźca. Wykonane najczęściej
ze skóry lub gumy. Sztyblety są wsuwane albo wiązane. Najczęściej buty
te zestawia się z czapsami (jest to
najprostsze i najbardziej uniwersalne
połączenie). Zamiast czapsów można
też stosować do nich podkolanówki
jeździeckie.
* Czapsy (sztylpy) to ochraniacze
chroniące łydkę przed obtarciem
przez puślisko. Wykonane są najczę-
www.CzteryKopyta.pl
ściej z zamszu
lub ze skóry,
zapinane z tyłu
na zamek. Dużym ich plusem
jest
to,
że
można je łączyć z różnymi
butami (które
mają płaską podeszwę i wąski nosek). Występują w wielu rozmiarach,
więc każdy na pewno znajdzie odpowiednie dla siebie. Przy wyborze
czapsów należy znać ich wysokość
(długość od zgięcia pod kolanem do
punktu, który znajduje się w środku
linii od pięty do ziemi – ten pomiar
najlepiej robić na siedząco) oraz obwód łydki (należy mierzyć w najgrubszym miejscu łydki – dość ciasno, ale
tak, aby między centymetrem krawieckim a łydką zmieścił się ciasno
jeden palec). W sklepie dla pewności
można podać jeszcze wzrost, wtedy
mamy gwarancję dobrego zakupu,
który zapewni nam wygodę podczas
jazdy. Dobrze dopasowane czapsy nie
będą się ześlizgiwać, obracać czy rozpinać, więc nie będą zakłócać spokojnej nauki jazdy.
* Oficerki są to
wysokie buty do
jazdy konnej, sięgają aż do kolana
(tj. czapsy + sztyblety, tylko w całości), tak jak po-
www.CzteryKopyta.pl
wyższe buty wykonane są zazwyczaj
ze skóry lub gumy. Doskonale sprawdzają się podczas chłodniejszych dni
(jesień, wiosna).
* Termobuty to zimowe buty do
jazdy konnej, o dość specyficznym
wyglądzie. Są bardzo ciepłe, wykonane z nieprzemakalnego materiału,
zwykle ze skórzaną wstawką w okolicy łydki. Zapinane na rzepy. Jeżdżąc
w zimie w takich butach, nie musimy
się martwić, że zmarzną nam nogi.
* Kowbojki stosowane są zwykle
podczas jazdy w stylu west. Zrobione
na podobieństwo butów dawnych
kowbojów. Posiadają obcas i wąski
czubek. Cholewka na górze nieco szersza. Wykonane głównie ze
skóry. Posiadają różnorakie zdobienia.
Dużym plusem butów wykonanych z
gumy jest łatwość ich utrzymania.
Podczas tak zwanej „ciapy” wystarczy
je przepłukać wodą, aby były czyste,
nie wymagają zabiegów konserwacyjnych, takich jak pastowanie czy natłuszczanie. Jednak buty skórzane są
cieplejsze, bardziej trwałe i lepiej oddychają.
Bluza, bluzka czy kurtka noszona w
czasie jazdy konnej powinna być dopasowana do ciała. Pozwala to na
Str. 5
S P RZ ĘT J EŹ DZ I EC K I
większą wygodę.
Ponadto szerokie,
szeleszczące kurki
mogą powodować
nerwowość czy nawet płoszenie się
konia, co może doprowadzić
do
upadku. Dodatkowo na wierzch
można
założyć
specjalną kamizelkę ochronną, która znakomicie zabezpiecza przed wszelkimi urazami.
STA D N I N Y KO N I
Jeśli chcesz startować w zawodach,
to koniecznie zaopatrz się w białe lub
Fot. A. Obidowicz
Jest 1992 rok. Wielkie Derby Czechosłowacji wygrywa Barbakan – ogier
ze stadniny koni w Stubnie. Rok później wybucha olbrzymia sensacja w
całym jeździeckim światku w Polsce –
Wielkie Derby na warszawskim Służewcu, najważniejszą gonitwę koni
trzyletnich w Polsce, wygrywa w cuglach ogier Durand – także ze stadniny w Stubnie. Potem w jego ślady poszły kolejne wychowane w podprzemyskiej miejscowości konie: Dziwny
Fant, Limak czy Mustafa.
Rękawiczki posiadające specjalne
wzmocnienia w miejscu, w którym
kremowe bryczesy, marynarkę lub
frak (najlepiej w ciemnym kolorze,
np. czarnym lub granatowym), koszulę oraz plastron lub krawat. Odpowiedni strój (zarówno na treningu, w
terenie, jak i na zawodach) zapewnia
komfort jazdy nie tylko Tobie, ale także koniowi, gdyż nie ogranicza Twoich
ruchów i zapewnia dobry, precyzyjny i
pewny kontakt z wierzchowcem.
Agata Obidowicz
przez dłoń przechodzą wodze, zabezpieczają skórę rąk przed otarciami.
Mogą być wykonane z cienkiej bawełny (na lato), ze skóry (na jesień lub
wiosnę) czy z polaru (na zimę).
Str. 6
STADNINA KONI W
STUBNIE
„Tylko koni żal…”
www.CzteryKopyta.pl
Stadnina koni w Stubnie została założona w 1950 r., z myślą o prowadzeniu hodowli koni półkrwi angielskiej,
wywodzących
się
z
austrowęgierskich rodów Furioso-Przedświt.
Stubnieńskie konie można było spotkać w wielu krajach, gdyż ich odbiorcami byli kupcy m.in. z Egiptu, Indii,
Argentyny, Kanady oraz niemal
wszystkich krajów europejskich. Zasi-
www.CzteryKopyta.pl
lały one zagraniczne kluby jeździeckie
i wybitne stajnie wyczynowe. W 1986
r. sprowadzono do Stubna pierwsze
konie pełnej krwi angielskiej, mające
predyspozycje przede wszystkim do
biegania po torze. Na sukcesy nie
trzeba było długo czekać. Wystarczyło kilka lat pracy miejscowych hodowców, by o koniach ze Stubna usłyszała cała Polska i świat... Nie na długo
jednak…
Sielanka prysła
Tak naprawdę do dzisiaj nie wiadomo, dlaczego ta słynna stadnina upadła. Większość osób z branży mówi,
że do zarządzania nią zabrali się ludzie niemający o tym zielonego pojęcia. Koni zaczęło ubywać, stajnie podupadały, a zarządzający na odległość
niewiele robili. W 2003 r. spółkę postawiono w stan likwidacji, a dwa lata
później nad wszystkim pieczę objął
syndyk masy upadłościowej. Ogłoszony przetarg na dzierżawę wygrała
Rolna Grupa Inwestycyjna z Warszawy, która podpisała umowę na 10 lat.
Pani Irena pracowała w stadninie prawie 30 lat. Pamięta czasy, kiedy w
stubnieńskim PGR-ze pracowało 350
pracowników, hodowano 1600 sztuk
bydła, była chlewnia zarodowa macior i cztery gospodarstwa podlegające pod stadninę o łącznej powierzchni 2,5 tys. hektarów. – Coraz słabiej
zaczęło iść od 1996 roku, kiedy przejęła nas firma zajmująca się hodowlą
Str. 7
STA D N I N Y KO N I
zarodową w Warszawie. Z czasem zaczęli sprzedawać te tereny. Najpierw
Starzawę, potem Nienowice Brzeg i
Nakło. Stubno wydzierżawił gość z
Warszawy. Takiego zamieszania, jakiego narobili z tą stadniną, to świat
nie widział. Syndyk chce się tego jak
najszybciej pozbyć, więc sprzedaje
byle jak i byle komu. W lipcu ubiegłego roku sprzedał cały teren z budynkami człowiekowi z Medyki, który już
chce niektóre z nich wynająć, choć
nie ma na to jeszcze aktu notarialnego. W Internecie dał już ogłoszenie o
sprzedaży. Całość kupił za milion, a
sprzedać chce za 980 tysięcy euro,
czyli ponad trzy miliony złotych – mówi.
Komornik ma eksmitować
Nowym właścicielem terenu jest Bartłomiej Chachura z Medyki. To on wygrał przetarg na dzierżawę terenów
(razem 49 hektarów), ogłoszony
przez syndyka w lipcu 2007 r. Przejął
byłą stadninę od Rolnej Grupy Inwestycyjnej z Warszawy, która nie stanęła do przetargu. Ale z tego faktu
niewiele wynika, bowiem RGI ani myśli wyprowadzić się z tego terenu.
– Nie rozumiem tego. Syndyk miał
usunąć wady fizyczne i prawne, wykazane przez kolejne kontrole. Nie
zrobił tego, więc ogłosił kolejny przetarg i wymówił umowę najmu grupie.
Ci jednak nie zamierzają się wypro-
Str. 8
STA D N I N Y KO N I
zumiałe rozgrywki, ich los jest najważniejszy.
wadzić stamtąd. Co gorsza, mają ponad 30 koni, które są w opłakanym
stanie. W połowie lutego trafiły one
pod kuratelę komornika – mówi B.
Chachura. – Nie chcę tego sprzedać.
To, co mówią ludzie, to bzdury.
Chciałbym kontynuować tradycje
stubnieńskiej stadniny. Może sprowadzę tutaj inne rasy, ale zdaję sobie
sprawę, że to będzie długoletnie
przedsięwzięcie – wyjaśnia nowy właściciel. Udało się skontaktować z
przedstawicielem Rolnej Grupy Inwestycyjnej, który nadzoruje Stubno.
– Warto byłoby się zainteresować nimi. W stadzie należącym do Rolnej
Grupy Inwestycyjnej źle się dzieje.
Konie są niedożywione i zaniedbane.
Wyglądają jak szkapy. Wypuszczane
są na padok i siedzą tam całymi dniami. Nie mają co jeść, bo gospodarz
terenu już w sierpniu zeszłego roku
wykosił trawę. Niemal wyrwał ją z
darnią. Powycinał wszystkie krzewy,
drzewka, a przecież konie muszą
mieć zielonkę. Kiedyś szef tej grupy
wysyłał pieniądze na weterynarza. Od
pewnego czasu przestał. W zeszłym
roku padł jeden koń, w tym roku
klacz. Tak nie może być – denerwują
się mieszkańcy Stubna.
Mocno zabiedzone
– A niby dlaczego mamy się wyprowadzać, skoro nikt z nami oficjalnie
umowy dzierżawy nie rozwiązał? Mamy ją do 2013 roku. Owszem, syndyk
wezwał komornika, aby ten eksmitował konie, ale komornik rozkłada ręce, bo nie ma możliwości, aby nasze
konie sprzedał – tłumaczy, dodając: –
Cała sprawa zakończy się prawdopodobnie w sądzie.
Konie padają!
Gdzieś w tle tych ludzkich kłótni są
zwierzęta. Dla mieszkańców Stubna,
codziennie obserwujących te niezro-
www.CzteryKopyta.pl
Obecnie na terenie byłej stadniny jest
50 koni, 39 z nich należy do Rolnej
Grupy Inwestycyjnej, 11 do miejscowego hodowcy, który dzierżawi jedną
ze stajni. Kiedy patrzy się na jedne i
drugie, widać olbrzymią różnicę.
Większe stado wygląda marnie. Co
innego drugie.
– Codziennie nasze konie mają dostarczane świeże siano, słomę, paszę,
witaminy, warzywa i wodę. Koniki są
jak laleczki. Na tamtych sama sierść
została. Kiedyś widziałem, jak im
przywieźli trochę siana, bo miejscowi
www.CzteryKopyta.pl
ludzie robili ruch i ich nastraszyli.
Przywieźli jakieś 30 kostek i od tego
czasu nic. A koń jedną kostkę to ma
na dzień – wyjaśnia opiekun koni. Ich
właściciel, Michał Weresiński, też codziennie ich dogląda. – Mamy tutaj
konie sportowe do skoków. Nie
chciałbym komentować sytuacji tamtych koni, ale czasami serce mi się
kraje. Są mocno zabiedzone. Teraz,
kiedy jest trochę cieplej, jakoś dają
sobie radę. Gorzej było w zimie. Widziałem, jak ledwo przechodziły przez
padoki. Niektóre pokładały się nawet
na śniegu, a wiadomo, że zdrowy koń
nigdy nie położy się na śniegu – tłumaczy.
Takie mają być!
Cytowany już wcześniej przedstawiciel Rolnej Grupy Inwestycyjnej wyjaśnia, że to są insynuacje wyssane z
palca.
– Mieliśmy już kilka telefonów ze Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt, co się
tutaj dzieje. Rzeczywiście, w zeszłym
roku padła klacz. Miała raka. W tym
roku także padła klacz, 8-letnia, przy
porodzie. Nie dało się jej uratować.
My mamy konie pełnej krwi angielskiej. To są wałachy przygotowywane
do biegów, więc ich wygląd musi być
właśnie taki. Wcale nie są głodzone –
zripostował.
Źródło: Życie Podkarpackie
Str. 9
W E T E RY N A R I A
W E T E RY N A R I A
CHORY
KOŃ
Przed przyjazdem weterynarza
Przyjeżdżasz do stajni, a Twój koń
(lub ten pod Twoją opieką) już na
pierwszy rzut oka dziwnie się zachowuje. Są pewne objawy, które powinny Cię zaniepokoić:
- niechęć do pracy;
- koń stoi w boksie osowiały, ze
spuszczoną głową;
- grzebie nogą, pokładając się od czasu do czasu;
- leży o nietypowej dla niego porze,
oddychając ciężko;
- jest spocony, a nie pracował;
- ma zmierzwioną lub matową sierść;
- ma smutne, cierpiące spojrzenie;
- nie jest zainteresowany paszą ani
wodą;
- z nosa lub oczu cieknie wydzielina
(np. gęsty, żółty śluz lub krew z nosa);
- duszność, rozszerzenie nozdrzy, częsty oddech;
- brak obarczenia kończyny;
- kulawizna;
- obecność zranień, deformacji;
- zmiana kału, moczu;
- ślinienie się.
Str. 10
To mogą być objawy choroby Twojego pupila. Pierwszą rzeczą, którą należy zrobić w takim przypadku, jest
podpytanie obsługi stajni, czy taki
stan występuje już od jakiegoś czasu,
czy to coś nagłego. Zerknij do żłobu i
sprawdź, czy ostatni posiłek został
zjedzony do końca. A potem wezwij
weterynarza – najlepiej specjalistę od
koni. Może Cię to zdziwić, ale weterynarz od tzw. małych zwierząt może
odmówić pomocy Twojemu koniowi.
Na pewno ktoś ze znajomych konia-
rzy poda Ci namiary na weterynarzy
od koni lub dużych zwierząt – dobrze,
jeśli masz namiary na kilka osób. W
stajni na widocznym miejscu powinien wisieć spis numerów telefonicznych weterynarzy z okolicy. Jeśli jeden nie może przyjechać, zadzwoń
do następnego.
Doktor wypyta Cię o stan konia i powie, co robić do jego przyjazdu. Lekarz może zalecić okrycie konia derką
i cierpliwe czekanie lub okrycie i
oprowadzanie w ręku. Nie daj się namówić kolegom ze stajni na lonżowanie konia w kłusie, jednym to pomaga, ale innym może poważnie zaszkodzić. Zastosuj się do rad lekarza. Czasami po wyprowadzeniu konia z boksu czy podczas jazdy zauważysz kulawiznę – sprawdź, czy koniowi coś nie
utknęło w kopycie. Jeśli nie widzisz
bezpośredniej przyczyny utykania,
odprowadź konia do boksu i także
wezwij lekarza.
Koniowi nie wolno podawać leków
przed przyjazdem lekarza, ponieważ
maskują one objawy i utrudniają postawienie diagnozy. Mając konia sportowego startującego w zawodach,
oprócz każdorazowych badań przed
wyjazdem na zawody (tzw. wyjazdówek), obowiązkowo się go szczepi
przeciwko grypie zgodnie z uchwałą
Komisji Weterynaryjnej PZJ. Szczepienia przeciwgrypowe koni niestartujących w zawodach są przeprowadzane
www.CzteryKopyta.pl
www.CzteryKopyta.pl
według
podobnego
schematu.
Wszystko zależy od tego, czy koń jest
szczepiony po raz pierwszy jako źrebak, czy jako dorosły koń. Warto
również konia zaszczepić przeciwko
tężcowi (Szczepienia koni – Cztery
Kopyta nr 3.2008).
Odrobaczenie jest gwarancją dobrego
zdrowia Twojego konia, ja polecam je
dwa razy w roku, preparat ustala lekarz weterynarii. Zmienia on preparaty, aby nie nastąpiło uodpornienie pasożytów na truciznę. Pamiętaj, że należy odrobaczać wszystkie konie w
stajni, najlepiej przed wiosennym
wyjściem na pastwiska i późną jesie-
Str. 11
W E T E RY N A R I A
nią, po zakończeniu sezonu pastwiskowego.
Dla dociekliwych:
I N S T R U K T O R J A Z DY K O N N E J
niony, łechce dumę, poprawia samopoczucie. Czy jednak jest to wystarczający powód, by zostać instruktorem? Usłyszałabym zapewne żarliwe
„nie”, bo taka jest logiczna odpowiedź. Ale kto powiedział, że ludzie
są logiczni? Ludzie są ambitni – ambicjami
własnymi
lub
cudzymi
(rodziców, rodziny dalszej, partnerów...), są egoistyczni. Ale rzadko kiedy – logiczni. I nawet jeśli głośno nigdy by się nie przyznali, to takie sytuacje, jak opisana powyżej, kształtują
mit INSTRUKTORA i mają niebagatelny wpływ na decyzję sporej części
przyszłych nauczycieli jeździectwa.
CIEKAWE KSIĄŻKI
www.mentis.pl
Dla konia w spoczynku, czyli przed
wysiłkiem:
Temperatura ciała konia 37,5-38,5°C
– odchylenia mogą świadczyć o chorobie. Źrebięta mają temperaturę o
0,5°C wyższą. Temperaturę mierzymy
termometrem
weterynaryjnym
(minutowym) z przywiązanym sznurkiem o długości ok. 30 cm. Termometr należy posmarować wazeliną
kosmetyczną, koniec sznurka trzymać
w ręce lub przywiązać do ogona, włożyć na ok. 5 cm do odbytu na 1 minutę. W przypadku koni niespokojnych przywiązać konia na kantarze.
Pomocnik może podnieść przednią
nogę.
Oddechy: 8-16 na minutę, przykładamy rękę na słabiźnie i liczymy. Trzeba
uważać na liczenie oddechów, patrząc
na nozdrza konia, ponieważ czasami
konie dzielą oddech i jeden możemy
policzyć jako kilka.
Tętno u dorosłych koni: 28-40 uderzeń na minutę, u źrebiąt 55-60
(mierzone na tętnicy szczękowej po
wewnętrznej stronie ganaszy).
Agnieszka i Olaf Maron
www.blogkonie.pl
Str. 12
OBALMY
MIT
„Koń - dobre rady
i wskazówki”
Cena u nas: 25.38 zł
Cena rynkowa: 27.00 zł
Czas wysyłki:
2-4 dni
www.CzteryKopyta.pl
Instruktor. To brzmi dumnie. Niejednokrotnie
można
oglądać
„rozkoszny” widoczek, kiedy prowadzącego zajęcia otacza wianuszek nastoletnich wielbicielek, skutecznie
uniemożliwiając wykonywanie obowiązków. A obiekt uwielbienia pławi
się w tej lepiącej od wazeliny atmosferze z zadowolonym wyrazem twarzy. Sporo młodych osób (na szczęście nie wszyscy), patrząc na takie
obrazki, zaczyna marzyć, by stanąć
tam, na środku placu, w centrum tego zainteresowania. Ludzie lubią imponować innym. Tak ostentacyjnie
okazywany podziw, nawet nieuzasad-
www.CzteryKopyta.pl
Załóżmy więc, że taki człowieczek,
nasz X, w pewnym momencie swojego życia dochodzi do wniosku, że idealnie nadaje się na instruktora. Nie
przyzna się do tego, ale jest przekonany, że doskonale sobie poradzi z
otaczającym go uwielbieniem. Dobre
samopoczucie poprawi mu już fakt,
że będzie kojarzony z końmi i jazdą
konną. Ma ona bowiem bardzo pozytywne społeczne konotacje – średniowieczni rycerze, husaria, ułani czy
kowboje to bohaterowie. Ludzie twardzi, poświęcający swoje życie sprawie, zwykle przystojni, a jeśli nie – to
chociaż atrakcyjnie tajemniczy. Otacza ich atmosfera wymarzonej wolności, wyprodukowana w Hollywood
najpierw przez klasyczne westerny
pełne posągowych postaci, a potem
również przez filmy pseudohistorycz-
Str. 13
I N S T R U K T O R J A Z DY K O N N E J
I N S T R U K T O R J A Z DY K O N N E J
45
ne. Wspaniali, czyści i wyprasowani
aż do bólu bohaterowie hollywoodzkich bajek mocno działali i działają na
wyobraźnię. Dla „klubów zachwyconych nastolatek” instruktorzy to takie
lokalne, bardziej dostępne odpowiedniki. Jakoś żadna z nich nie widzi (bo
i po co) drugiego oblicza swojego
ideału – zakurzonego, spoconego,
wkurzonego kowboja śmierdzącego
na kilometr sobą i krowim łajnem czy
równie zakurzonego, zmęczonego i
wkurzonego instruktora, który po
wielu godzinach pracy w upale też
potrafi śmierdzieć. Sobą i końmi. Taki
X, widząc ślepotę małolatów i możliwość łatwego zaimponowania oraz
objęcia pewnego rodzaju władzy nad
zapatrzonym w niego towarzystwem,
z dnia na dzień utwierdza się w przekonaniu o swoim talencie. Postanawia
więc zostać instruktorem. Dla władzy.
Choćby tylko nad kilkoma małolatami
w jednej stajni. Niska pobudka? Może. Wstydliwa na pewno. Ale obser-
Str. 14
wując instruktorów, można stwierdzić
naocznie, że to przyczynek do zdobycia uprawnień przez przerażającą
część z nich. Napędzany chęcią bycia
podziwianym, X udaje się na kurs instruktorski. Wszyscy wiemy, jak te
kursy wyglądają – są początkiem
kiepskiego stanu rekreacji. Z gorszym
lub lepszym wynikiem X kończy kurs i
po odczekaniu swojego czasu – dostaje upragnioną legitymację. Małą
książeczkę, zdolną spełniać marzenia...
Jak balon wypełniony helem, X wypełniony marzeniami i wizjami swojego świetnego życia wśród koni i łatwowiernych małolatów udaje się do
pracy. I tu trafia na coś, co określane
jest przez większość rzeczywistością.
Zgoła odmienną od jego wyobrażeń.
Owszem, kółko małoletnich fanek nawet dość szybko X sobie zorganizował, ale okazało się, że to jedyne, co
z pięknych marzeń udało mu się zrealizować. Dopadły go „kurz,
pot i krowie łajno” – nieodłączne składowe magicznego,
bohaterskiego szlaku poganiaczy bydła. No i ciche, acz
wszechobecne
zmęczenie.
Okazało się bowiem, że instruktor władzę może i ma,
tylko nie do końca wiadomo
nad czym. Poza manipulowaniem fankami to chyba nad niczym. Za to sam poddany jest
restrykcyjnej często władzy
www.CzteryKopyta.pl
swoich
pracodawców.
Właścicieli
ośrodka, którzy z uwielbieniem zawłaszczają sobie jego czas i siły, dając w zamian często nieciekawe warunki bytowe i kiepskie pieniądze.
Obowiązki stajennego, weterynarza, a
czasem i kowala – to część działalności wielu instruktorów. Nawet zakładając, że X miał szczęście i trafił do
stajni, gdzie ma „tylko” nadzorować w
imieniu właścicieli stajennego i na
przykład wachtę, to i tak czasu na
tzw. „instruktorowanie” nie zostaje
mu wiele. Praca po kilkanaście godzin
dziennie, często w kurzu i upale, nie
służy jego dobremu samopoczuciu.
Wieczne pretensje pracodawcy, który
bardzo często nie zna się na temacie,
też nie działają na niego dobrze. Nawet jeśli X chciałby kogoś czegoś nauczyć, to ilość rzeczy na głowie oraz
polityka pracodawcy (wcale nie tak
rzadka) po prostu mu to uniemożliwiają. Bo pracodawca wcale nie chce
nikogo uczyć. Takie uczenie nie jest
bowiem kokosowym interesem. Tłumaczy więc X-owi, że jego praca polega przede wszystkim na strzyżeniu
baranów. W końcu po to są. I co się
dzieje? X staje się bardzo u nas popularnym modelem instruktora – osobnikiem sfrustrowanym, zajętym głównie
sobą, opryskliwym i zwracającym
uwagę jedynie na swój wyhodowany
w międzyczasie fanclub.
Dlaczego o tym piszę? Bo bardzo
chciałabym ograniczyć liczbę sfrustro-
www.CzteryKopyta.pl
wanych, zawiedzionych osobników
wyładowujących swoje niezadowolenie na potencjalnych i aktualnych
klientach, a przede wszystkim na koniach. Chciałabym również, by znacznie zmniejszyła się liczba tych tzw.
baranów. To wymaga pracy. Głównie
teoretycznej. Uświadamiania ludzi, jaki powinien być standard dotyczący
rekreacji i nauczania początkowego w
jeździectwie. Uświadomienia przede
wszystkim, że nie wystarczy koń i pani Basia czy Gosia, pan Jacek czy Piotrek. Bo jak na razie instruktorzy w
typie X-a i stajnie, gdzie nie dba się
ani o ludzi, ani – o zgrozo! – o konie,
wydają się być właśnie tym naszym
standardem. Jest z tym wszystkim pewien problem. Wydaje się bowiem, że
w naszym polskim grajdołku uprawnienia instruktorskie są Mount Everestem kształcenia jeździeckiego. No
owszem, można jeszcze sięgnąć po
uprawnienia instruktora sportu, ale po
co? Czy naprawdę wszyscy jeżdżący
są zainteresowani uprawianiem jeździectwa jako dyscypliny sportu? A jeśli nie, to dlaczego traktowani są jak
piąte koło u wozu? Instruktor powinien mieć możliwość szkolenia się. W
zakresie, jaki go interesuje. W szkoleniu podstawowym na przykład. Czy
ktoś jednak u nas słyszał o szkoleniach dla instruktorów? O konsultacjach trenerskich uwzględniających
marną sytuację finansową instruktorów? Nie. Bo i skąd. W naszej rzeczywistości nikt nie zauważa, że rekre-
Str. 15
I N S T R U K T O R J A Z DY K O N N E J
acja jest swego rodzaju szkołą podstawową jeździectwa, źródłem i poniekąd matrycą przyszłych zawodników. Właśnie w rekreacji uczą się oni
podstaw, które zostają im na zawsze.
Tutaj zaszczepia im się bakcyla tej
dyscypliny. No to patrząc na to, jak
wygląda rekreacja, trudno się dziwić,
że odkąd wojskowi nie szkolą naszych
jeźdźców, tak mało znaczymy na
świecie. A tak szczycimy się tradycjami... Nawet swego czasu podjęto próbę rozwiązania tego podstawowego
dla instruktorów problemu – stworzono Polskie Stowarzyszenie Trenerów i
Instruktorów Jeździectwa. Tylko zdaje
się, że na wydaniu pieczątek prezesa
i zastępcy się skończyło. Przykre.
Mam więc propozycję – może wyko-
Str. 16
H O R S E E N G L I SH
rzystajmy dostępne nam środki w postaci choćby łamów tego czasopisma
i spróbujmy uporządkować oraz rozwiązać nasze problemy? Przykry może ten początek, ale może dzięki
Wam będzie w końcu trochę lepiej?
Piszcie, nie bądźcie X-ami! Sami wiecie, ile problemów ma instruktor, nawet jeśli pracuje w miejscu, które pozwala mu realizować jego politykę nauczania. Spróbujmy wspólnie opracować standard, który będziemy wpajać
ludziom, żeby wiedzieli, z usług których miejsc zrezygnować. Dla dobra
nas samych. I koni, oczywiście.
Jest powszechnie wiadome, że bez znajomości języka angielskiego życie
jest znacznie utrudnione, zatem specjalnie dla wszystkich koniarzy postanowiliśmy otworzyć w magazynie nowy dział. Tutaj poznacie podstawowe angielskie
słownictwo związane z końmi i jazdą konną. W tym numerze dowiecie się, jak
po angielsku nazywają się poszczególne części ciała konia. Życzymy miłej nauki!
Katarzyna Nowak
www.CzteryKopyta.pl
www.CzteryKopyta.pl
Str. 17
S P RZ ĘT J EŹ DZ I EC K I
HORSE ENGLISH
Budowa konia
ear
eye
nose
tip of nose
upper lip mouth
lower lip
jowl
cheek
throat
breast
shoulder
knee
cannon bone
coronet
toe
hoof
fetlock joint
flank
sifle
pastern /fetlock
hock
leg
thigh
tail
butlock
rump
hip
back
withers
neck
mane
throat
nape
ucho
oko
nozdrza
czubek nosa
górna warga
dolna warga
szczęka dolna
policzek
gardło
pierś
ramię
kolano
nadpięcie
koronka
ściana puszki kopyta
kopyto
staw
słabizna
kasztan
pęcina
rzepka konia
noga
udo
ogon
pośladek
zad
biodro
grzbiet
kłąb
szyja
grzywa
gardło
Kark
Opracowała Anna Kuzio
Str. 18
www.CzteryKopyta.pl
www.CzteryKopyta.pl
Zaczęło się
od fotelika...
„Czy można czuć się damą, siedząc okrakiem na ruszającej się górze mięsa?! Tylko damskie siodło gwarantuje, że siedząc
elegancko na koniu, czujemy się damą i
nią jesteśmy” – słowa aktorki Barbary
Wrzesińskiej dają naprawdę dużo do
myślenia. I chociaż niektórzy się z
tym nie zgodzą, jest w tym chociaż
troszeczkę prawdy.
pod nogi, która było pierwowzorem
późniejszego strzemienia. Momentem
przełomowym dla jazdy po damsku
było wprowadzenie zmian w budowie
siodła, a mianowicie powstanie pierwszej „kuli” – haka trzymającego prawą
nogę kobiety. Od tej pory amazonka
miała większą kontrolę nad koniem i
Przez wieloma laty siodło damskie było jedynym „właściwym” sposobem
dosiadania konia przez kobiety. Takowe siodło rozwiązało problem pięknych, aczkolwiek nienadających się do
jazdy konnej sukien. Początkowo
damskie siodło było rodzajem obitego
fotelika, w którym kobiety siedziały
bokiem do kierunku jazdy. Z tego powodu amazonka nie mogła samodzielnie podróżować konno, była jedynie
przewożona (wyłącznie stępem) przez
sługę prowadzącego konia.
W XIV w. dla Anny Czeskiej (żony
króla Anglii, Ryszarda II) po raz
pierwszy skonstruowano „podpórkę”
www.CzteryKopyta.pl
Str. 19
S P RZ ĘT J EŹ DZ I EC K I
mogła już jeździć samodzielnie. W tamtych
czasach siodła damskie
były wręcz arcydziełami
sztuki – pięknie i bogato zdobione, robione
wyłącznie na zamówienie, były niepowtarzalnymi okazami. Używane przez kobiety szpicruty były raczej dla
dekoracji niż z potrzeby
stosowania ich do celów jeździeckich. Były
wykonane z wielorybiej
ości, ozdabiane filigranowymi rzeźbionymi rączkami... Przez lata damskie
siodła były udoskonalane i ulepszane,
proces ten był jednak bardzo długotrwały. Wynalezienie trzeciej kuli, która dała oparcie dla lewej nogi, sprawiło, że dosiad przy szybkich chodach,
gwałtownych zwrotach oraz nawet
Str. 20
S P RZ ĘT J EŹ DZ I EC K I
wymagają odpowiedniego popręgu
(nie może być elastyczny – siodełko
nie może się przesuwać). Najlepszym
popręgiem do takiego siodła jest popręg skórzany, szeroki, trzykrotnie
składany. Dodatkowo dla utrzymania
siodła w jednym miejscu stosuje się
tak zwany pas równowagi.
Koń nadającym się pod damskie siodło powinien być większy, ponieważ
siodło jest dłuższe i cięższe niż zwykłe, sportowe. Pod żadnym pozorem
nie można jeździć po damsku na koniach które mają tendencje do wspiskokach był pewniejszy. Pozwoliło to
kobietom konkurować z mężczyznami.
W XIX w. wprowadzono kolejne unowocześnienie, a mianowicie siedzisko
z kulami bardzo blisko siebie,co pozwoliło łatwiej odchylić się przy dużej
szybkości lub skokach, natomiast niemożliwe było przejście do dzisiejszego
półsiadu. W 1875 roku po raz pierwszy zastosowano wycięcie w przednim
łęku siodła. Był to początek epoki siodeł współczesnych, z płaskim siedziskiem. Około roku 1900 damskie siodła osiągnęły obecny kształt, to jest
płaskie siedzisko i dwie szerokie kule.
Pozwoliło to jeździć kobietom z takim
samym poczuciem bezpieczeństwa,
jak mężczyznom w siodle sportowym.
Wiele kobiet ginęło przez niebezpieczne strzemiona. Tego typu wypadkom
zapobiegło wynalezione na przełomie
XIX i XX w. bezpiecznych, rozpinających się strzemion. Siodła damskie
www.CzteryKopyta.pl
nania się. Każde siodło powinno być
dopasowane indywidualnie do konia i
amazonki, uwzględniając takie rzeczy,
jak waga, wzrost oraz długość uda
kobiety. Niestety, jest to spory wydatek i nad wyraz trudno znaleźć dziś
rymarza, który naprawdę zna się na
robieniu damskich siodeł... A szkoda,
ponieważ niewątpliwie pięknym widokiem jest galopująca z gracją amazonka w pięknej sukni, a obok niej
mężczyzna w cylindrze...
Marta Kufel
Fot. A. Obidowicz
www.CzteryKopyta.pl
Str. 21
CSI** w Krakowie
29 – 31.08.2008
Krzysztof Ludwiczak i Torado,
fot. A.Obidowicz
W dniu 31 sierpnia zakończyły się
Międzynarodowe Zawody Konne
CSI**, rozegrane na krakowskich Błoniach. Mimo wielu przeciwności zawody te doszły do skutku, a w odbiorze
bardzo licznej publiczności oraz
ogromnej części uczestników impreza
została zaliczona do bardzo
udanych. Mimo obaw zawodom
sprzyjała również pogoda, niedzielne
finały rozegrano pod bezchmurnym
niebem, w pełnym sierpniowym słońcu. W ostatnim dniu zawodów honorowym gościem imprezy był p. Minister Bogdan Klich, szef Resortu Obrony Narodowj, a towarzyszyli mu gen.
broni Mieczysław Bieniek oraz gen.
dywizji Edward Gruszka. Honorowym
gościem zawodów był również wiceprezydent Krakowa – Kazimierz Bujakowski.
Zarówno goście honorowi, jak i sponsorzy: przedstawiciele Krakowskich
Zakładów Automatyki SA z Prezesem
Zarządu, p. Edwardem Kwarciakiem,
właściciele Grupy Deweloperskiej
INVEST HOUSE – uznali zgodnie imprezę nie tylko za bardzo udaną, ale i
godną kontynuowania w przyszłości,
w znacznie bogatszej i lepiej dofinansowanej oprawie.
Ostatni dzień zawodów był dniem rozegrania konkursu Grand Prix o nagrodę Ministra Obrony Narodowej, p.
Bogdana Klicha. Nagrodę i Puchar Ministra wywalczył w pięknym stylu – w
bezbłędnych przejazdach zarówno
Str. 22
Grzegorz Kubiak i Omen
fot. A.Obidowicz
S PO RT
www.CzteryKopyta.pl
S PO RT
dziła Telewizja Internetowa TVLIVE –
materiał można oglądać na stronie
www.tvlive.pl, a oprócz tego można
zamówić i nabyć płytki DVD z zapis e m w s z y s t k i c h k o n k u r s ó w.
Wszystkie nagrody w konkursach
wręczali ich fundatorzy oraz przedstawiciele sponsorów. Relację filmową
przygotowaną przez sponsora medialn e g o, Te l e w i z j ę I n t e r n e t o w ą
ONET.PL, można obejrzeć TUTAJ.
Małgorzata Wardzała i Opar,
fot. A.Obidowicz
konkursu podstawowego, jak i rozgrywki – Krzysztof Ludwiczak na koniu TORADO 2. Miejsce II i Puchar
Prezydenta Miasta Krakowa, prof.
Jacka Majchrowskiego, zdobył Grzegorz Kubiak na koniu OMEN Z. Zdobywcą III nagrody oraz pucharu Prezesa MZJ, p. Marka Kaźmierczyka, został Andrzej Głoskowski na koniu
IMEQUYL. Zdobywcą IV miejsca został Michał Kaźmierczak na koniu
AMANITA, a na piątym miejscu znalazła się Małgorzata Wardzała na koniu
OPAR.
Pełną relację filmową z wszystkich
konkursów oraz pokazów przeprowa-
Str. 23
R A SY K O N I
R A SY K O N I
NAZWA: Clydesdale
ŚREDNI WZROST: od 160 do 180 cm
RODZAJE MAŚCI: głównie gniada
MIEJSCE POCHODZENIA: Szkocja
TYP: zimnokrwiste
UZYTKOWANIE: pociągowe
CHARAKTER: przyjazny dla ludzi i koni
Rasa pochodzi z doliny rzeki Clyde w
Szkocji, powstała w pierwszej połowie XVIII w. i wkrótce na terenie kraju wyparła z użycia szajry. Rozwinęła
się z miejscowych koni, krzyżowanych
z belgijskimi i flamandzkimi końmi
pociągowymi, co spowodowało
zwiększenie wzrostu i masy. Te wczesne clydesdale’e były przez mieszkańców nazywane clydesman’s horses
(konie ludzi z Clyde). Kolejny wzrost
masy spowodowała domieszka krwi
szajrów pod koniec XIX w., kiedy Lawrence Drew i David Riddell wprowadzili do hodowli klacze tej rasy. Glancer urodzony w 1806 r., Broomfield
Champion i jego syn Clyde miały
ogromny wpływ na współczesne konie rasy clydesdale. Warto zauważyć,
że te pociągowe konie jako pierwsze
doczekały się własnego stowarzyszenia – w 1877 r. powstało bowiem Clydesdale Horse Society. Zwierzęta tej
rasy mają wiele cennych cech, które
hodowcy usiłują utrzymać. Są to np.
Str. 24
niezwykle odporne, silne nogi i kopyta oraz aktywność i sposób poruszania się. Dysponują też jedną z najbardziej efektownych akcji, jaką kiedykolwiek widziano u ciężkich koni. Mają atrakcyjną głowę z prostym profilem, duże, inteligentne oczy i szero-
kie czoło. Szyja jest delikatnie wygięta i prawidłowo osadzona na dość
stromych łopatkach, grzbiet zwarty,
klatka piersiowa z dobrze wysklepionymi żebrami, a zad muskularny. Nogi powinny posiadać silne, szerokie
stawy i bujne szczotki pęcinowe.
Współczesna odmiana jest nieco
mniejsza i mierzy przeciętnie 165 cm.
www.CzteryKopyta.pl
www.CzteryKopyta.pl
Umaszczenie tych koni powinno być
gniade, z białymi odmianami na kończynach i dużą odmianą na głowie.
Występują także maści: kara, srokata
lub gniadodereszowata. Tak jak inne
rasy pociągowe, tak i ta również
ucierpiała po wprowadzeniu modernizacji. Dawniej clydesdale’e były stosowane w Lanarkshire do ciągnięcia
ładunków węgla, ale wkrótce zaczęto
ich używać w całej Anglii. Dziś wykorzystywane są głównie w zaprzęgach
– w bogato zdobionych uprzężach
wyglądają imponująco. Można je też
zobaczyć na wystawach, gdzie wyróżniają się niezwykłą grzywą. Konie te
cieszą się wielką popularnością w
Ameryce, są żywą reklamą piwa, ciągnąc w wielokonnych zaprzęgach
(słynne Budweiser Clydesdale) platformy z wielkimi beczkami.
Ashley i Kaja Walkowskie
Str. 55
25
FU N DACJA P EGASUS
FU N DACJA P EGASUS
mnie miłością do koni. Sama ma własnego, więc kiedy tylko mogłam, jeździłam
z nią do stajni, aby jak najwięcej czasu
spędzać z tymi kochanymi zwierzakami.
Dużo też słyszałam o organizacjach, fundacjach pomagających koniom.
Wolontariat – co to takiego i na
czym polega?
Nazywam się Karolina, znajomi mówią
na mnie Karol. Jestem wolontariuszką
Fundacji Pegasus od 2007 roku i chciałabym przybliżyć czytelnikom historię tego, jak trafiłam do Fundacji.
Ale zacznijmy od zdefiniowania pojęć
„wolontariat” i „wolontariusz”.
Wolontariat to dobrowolna, bezpłatna,
świadoma praca na rzecz innych lub całego społeczeństwa, wykraczająca poza
obowiązki rodzinno - koleżeńsko - przyjacielskie.
Wolontariusz, czyli ktoś taki jak ja, to
osoba pracująca na zasadzie wolontariatu.
Określenie bezpłatna – nie oznacza bez-
Str. 28
interesowna, lecz bez wynagrodzenia materialnego. W rzeczywistości wolontariusz otrzymuje wynagrodzenie niematerialne: spełnienie swoich motywacji
(poczucie sensu, uznanie, podwyższenie
samooceny itd.).
Określenie wykraczająca poza związki
rodzinno-koleżeńsko-przyjacielskie oznacza, że wolontariatem nie jest każda praca na rzecz innych. Np. pomoc własnej
babci nie jest wolontariatem, natomiast
pomoc starszej osobie w pobliskim domu
starców – jest.
Moja przygoda z końmi zaczęła się kilka
lat temu. Od zawsze marzyłam, żeby móc
zajmować się koniem, nie wspominając
już o pragnieniu posiadania własnego.
Jedno z tych marzeń spełniło się bardzo
szybko. Moja przyjaciółka „zaraziła”
Któregoś dnia postanowiłam poszukać w
Internecie informacji, czy przypadkiem
w którejś z takich organizacji nie potrzebują pomocy. Znalazłam wtedy Fundację
Pegasus. Namawiałam tatę do odwiedzin
w stajni, żeby zobaczyć, jak tam jest, porozmawiać z kimś na temat wolontariatu,
o którym dowiedziałam się ze strony
ww.pegasus.org.pl. W końcu tata uległ
namowom i pojechaliśmy. Niestety, nie
było wtedy żadnej odpowiedzialnej za
wolontariuszy osoby, która mogłaby
udzielić informacji, ale to mnie nie zniechęciło. Postanowiłam zadzwonić i umówić się na spotkanie. Zadzwoniłam, umówiłam się.... i zostałam wolontariuszką.
Byłam ogromnie szczęśliwa, że mogłam
przyjeżdżać i przebywać z tymi wspaniałymi zwierzętami.
Z informacji na stronie wiedziałam, że
wolontariusze zajmują się końmi, ale i
pomagają we wszelkich imprezach kulturalnych, w jakich uczestniczy Fundacja.
Zuza, wtedy odpowiedzialna za wolontariuszy, zapoznała mnie z tym, co będę robiła. W zakres moich obowiązków wchodziło nie tylko dbanie o konie, a w szczególności o swojego podopiecznego, ale
również pomaganie w pracach porządkowych w stajni i wokół niej, no i oczywiście reprezentowanie Fundacji na wszelkich imprezach kulturalnych. Do stajni
www.CzteryKopyta.pl
przyjeżdżałam i przyjeżdżam, kiedy tylko mogę. Na samym początku miałam
pod opieką jednego konia, jak zawsze
powtarzam – tego jedynego i wyczekanego, siwego Amigo. Teraz znalazł wspaniały dom, z czego jestem bardzo zadowolona, chociaż ciężko było się rozstać,
bo to był ten pierwszy. Mimo że wyjechał, to na pewno nigdy o nim nie zapomnę i będę odwiedzać go w nowym domu. Ale na tym moja przygoda z Fundacją się nie skończyła i prędko chyba nie
skończy. Mam teraz pod opieką kolejne
konie, które potrzebują dużo miłości,
zresztą jak każde w Fundacji. Taggia,
moja podopieczna, ma problemy z nogami, tak samo San Diego, którym również
się zajmuję. Potrzebują dużo miłości i
czułości. Poprzez pracę z nimi, jaką jest
w ich wypadku czyszczenie czy zabiegi
pielęgnacyjne, zdobyłam ich zaufanie i
miłość. Wiem, że mogę zrobić z nimi
Str. 29
FU N DACJA P EGASUS
ŚW IAT W OCZAC H KO N IA
downym zwierzętom. To naprawdę niesamowite wrażenie, kiedy widać efekty pracy, kiedy konie okazują Ci swoje zaufanie
i miłość. Wolontariat w Fundacji Pegasus
to nie tylko możliwość opieki nad końmi,
ale również okazja do poznania nowych
ludzi, zaprzyjaźnienia się z nimi.
Karola, wolontariuszka Fundacji Pegasus
wszystko: mogę się przytulić, kiedy mam
gorszy dzień, mogę iść i siedzieć z nimi
na padoku, a one co chwila będą podchodzić i dotykać mnie swoimi ciepłymi
chrapami. Oba są naprawdę kochane i nie
wyobrażam sobie teraz życia bez nich,
bez ich miłości i zaufania, jakim mnie obdarzyły. Oprócz tych dwóch koni, które
znajdują się w naszym ośrodku w Musułach, moją miłością jest również koń chory na COPD – Haszysz, który stoi w
Brzozówce.
PS: Poszukujemy wolontariuszy do naszego ośrodka w Musułach k. Grodziska
Mazowieckiego.
Mamy tam blisko 40 koni, które wymagają opieki i dużej dawki miłości.
W naszym ośrodku jest cała masa pracy –
od czyszczenia boksów i naprawiania
ogrodzeń po pielęgnację naszych podopiecznych. Poszukujemy osób powyżej
16 roku życia (potrzebna zgoda rodziców
+ aktualne ubezpieczenie), odpowiedzialnych, chętnych do pracy (nie tylko w stajni, ale również podczas różnych imprez
plenerowych, w których uczestniczymy),
niekonfliktowych, z dużym poczuciem
humoru :-).
Zainteresowanych prosimy o maile: [email protected]
Świat w
oczach konia
kultury sięga korzeniami do baśni czy
mitów i głęboko tkwi także w naszej
podświadomości.
Dla jeźdźca radość, dla behawiorysty cierpienie, a dla konia?
Postępowanie tego konia, z którym
się zetkniemy, będzie kombinacją typowego zachowania instynktownego,
elementów indywidualnych oraz nabytej z latami mądrości życiowej. Przy
czym typowe rodzaje zachowań będą
się wielokrotnie nawarstwiać – od
działań zastępczych, pomijających
czy protestujących, jako reakcje na
Temperament,
charakter,
stopień wrażliwości i
sposób reagowania, hierarchia oraz doświadczenie życiowe pozwalają każdemu koniowi
być zdecydowaną indywidualnością.
Nawet wtedy, gdy nie żyją tak blisko
ludzi jak kot czy pies – stosunki między człowiekiem a koniem są pełne
różnych emocji. Koń łączy w sobie łagodność i siłę, lęk i odwagę, cierpliwość, wytrzymałość i niezłomną wierność.
Cechy te po dziś dzień wywołują w
nas niezwykły rodzaj fascynacji. Dotyczy to każdego człowieka – bez
względu na wiek, pochodzenie itd.
Nie ma pokoju dziecinnego bez konia
na biegunach, nie ma księcia z bajki
bez ognistego rumaka. Koń w historii
Wolontariat w Fundacji to coś niesamowitego. Miłością do koni zaraziłam tatę
oraz siostrę, którzy również zostali w bardzo szybkim czasie wolontariuszami w
Fundacji Pegasus. Zachęcam każdego do
spróbowania niesienia pomocy tym cu-
Str. 30
mało sprzyjające otoczenie, z jednej
strony, po zadziwiającą uwagę na żądania człowieka z drugiej strony.
Koniarze, a zwłaszcza jeźdźcy, będą
mieli ciągle do czynienia z olbrzymią
paletą wrodzonych i nabytych sposobów zachowania swoich koni. Będzie
tu opis wielu przykładów instynktownego zachowania się koni w związku
z codzienną praktyką.
Olbrzymia część działań związanych z
układaniem i ujeżdżaniem konia spro-
www.CzteryKopyta.pl
www.CzteryKopyta.pl
Str. 31
ŚW IAT W OCZAC H KO N IA
NAT U RA L NA P RACA Z Z I E M I
CIEKAWE KSIĄŻKI
www.mentis.pl
Przyczyny problemów cz. 3
- komunikacja
„Kochany koniku, przesuń się”, „Głupia szkapo,
na bok!”... Różnie ludzie zwracają się do koni.
Czy koń to rozumie? Ależ skąd! Konie nie rozumieją
naszych słów, wyrazów, zdań, nie rozumieją komend.
wadza się do tego, by przyzwyczaić
go do pierwotnych sposobów zachowania. Ostatecznie chodzi o to, by
potrzeba bezpieczeństwa była zaspokojona zarówno u człowieka, jak i
zwierzęcia.
Każdy koniarz wie z własnego doświadczenia, że dwa konie będące w
tej samej sytuacji mogą zareagować
różnie, a nawet przeciwstawnie. Zachowanie konia nie zawsze da się
jednoznacznie wytłumaczyć, a jeszcze
mniej przewidzieć. Ale gruntowe poznanie biologicznej dyspozycji konia
pomoże przewidzieć jak najwięcej
możliwych zachowań.
Komu uda się spojrzeć i ocenić sytuację oczami konia, ten spełni dwa
ważne wymogi w podejściu do tego
zwierzęcia: sprawiedliwe traktowanie
oraz potrzebę zachowania własnego
bezpieczeństwa.
Justyna Talaśka
www.konie.wortale.net
Str. 32
Mogą nauczyć się reagować na tonację głosu, nawet rozróżniać kilka prostych słów (np. stęp, kłus czy galop),
ale nie zmienia to faktu, że te cudowne zwierzęta nie znają naszego języka. Jak więc możemy się z nimi porozumiewać? Oczywiście – w ich języku!
„Broszka”
Cena u nas: 23.41 zł
Cena rynkowa: 24.90 zł
Czas wysyłki:
2-4 dni
www.CzteryKopyta.pl
Jak to ma się do ogólnego sformułowania „problem”? Przykład z życia
wzięty: pewien pan podczas pracy w
stajni chce cofnąć dwa konie
„okupujące” wyjście ze stajni. Mówi,
potem krzyczy: „Nazad!” – ale żaden
koń nie jest tak łaskaw, aby cofnąć
się. Mężczyzna dość mocno zdenerwował się. Ruszyłam z odsieczą, delikatnie dotknęłam piersi każdego z koni i... Oba cofnęły się. Wystarczyło
odpowiednio przekazać koniom, o co
nam chodzi. Podejrzewam, że gdybym zamiast nacisku użyła tylko mowy ciała – podniesionych ramion,
mocniejszego i groźniejszego wzroku,
energii skierowanej na konie – odniosłabym ten sam efekt. Przykład ba-
www.CzteryKopyta.pl
nalny, ale bardzo często nasze problemy z końmi wynikają z tej samej
przyczyny – koń nas nie rozumie! Widać to na początkujących jeźdźcach
mających problem z zatrzymaniem,
podczas gdy bardziej zaawansowani
świetnie radzą sobie z tym samym
koniem, gdy jeździec klasyczny przesiada się na westernowego konia i
odwrotnie... Gdy to my źle przekazujemy koniowi nasze zamiary, nie możemy winić go za to, że ich nie rozumie. Jest to szczególnie ważne w procesie nauki – i naszej, i konia. Nie
wszystkie wymagane rzeczy są od razu dla konia jasne – więc zamiast
dręczyć go i karać, przedstawmy
sprawę w inny sposób, bazując na
rzeczach już znanych, aby wierzchowiec był w stanie nas zrozumieć.
Inny przykład ewidentnej winy
jeźdźca: pokazywałam znajomej, jak
wygląda podstawowa praca z koniem z ziemi. Przy mnie koń reagował prawidłowo, jednak koleżanka
miała spore problemy z wyegzekwo-
Str. 33
NAT U RA L NA P RACA Z Z I E M I
waniem podstawowych zadań. Po
prostu jej mowa ciała bardzo kulała i
koń nie wiedział, czy kobieta prosi w
tym momencie o przestawienie przodu, czy cofnięcie – stała przed koniem (cofnij się), ale jednocześnie
bat miała po prawej stronie końskiej
szyi (przestaw przód). Efektem niejasnej mowy ciała było zbulwersowanie się konia – w końcu ile można
domyślać się, o co chodzi? A wystarczyło poprawić parę rzeczy i... koń
zaczął działać! To samo zjawisko występuje podczas jazdy – jednego
jeźdźca koń ciągle wozi, gdzie chce,
a drugi jeździec jest w stanie nadawać kierunek. To też wyłącznie kwestia odpowiedniego użycia pomocy,
Str. 34
NAT U RA L NA P RACA Z Z I E M I
aby właściwie przekazać, czego od
konia w danym momencie oczekujemy.
Wracając do mowy ciała – warto zastanowić się nad jej zróżnicowaniem.
Wystarczy odrobinę inne ułożenie ciała, napięcie mięśni, inny wzrok i...
Wszystko się zmienia. I tak mogę,
stojąc przy łopatce, odgonić konia,
machając batem (napinając przy tym
ciało, patrząc groźnie, mając w sobie
dużo energii, będąc wyprostowaną),
lub też – pobawić się w odczulanie
(ale będę wtedy luźna, tak przyjazna,
jak to tylko możliwe). Tak samo stojąc przed koniem w odległości kilku
metrów, mogę go i cofnąć, i przywo-
www.CzteryKopyta.pl
łać. Zmienia się tylko mowa
ciała. W siodle jest tak samo
– łydka może prosić o zmianę chodu, wygięcie... A ile
mogą nasze biodra! Im bardziej szczegółowo nauczymy
się używać naszej mowy ciała, tym jaśniejsze komendy
będzie
otrzymywał
koń.
Szczegółowo, czyli jak? Przykładowo, czy zdarzało Ci się
jeździć na krzywym koniu,
który pod kimś innym był w
stanie iść prosto? Czy jesteś
pewny, że Twoje łydki były
wtedy ułożone równo, nacisk
w strzemionach był taki
sam? A ręce symetrycznie
ułożone i działające? A uda?
A biodra? Minimalna różnica – i już
reszta może stracić znaczenie. Tak
więc jeśli zdarzy Ci się jeździć na
krzywym koniu, najpierw sam się
wyprostuj – niech Twoje ciało będzie
idealnie symetryczne, a dopiero potem zacznij korygować ewentualne
skrzywienie (jeśli nie zniknie samo).
A co z zakrętami, kołami, chodami
bocznymi? Ja stosują taką zasadę –
zrób ze swoim ciałem to, co chcesz,
aby koń zrobił ze swoim. Jeśli więc
chcę konia wygiąć, ustawiam biodra
tak, aby koń ustawił swoje tak samo,
podobnie łopatki – mają być równoległe do łopatek konia. Stosuję tę zasadę również z ziemi. I jeśli chcę,
aby koń bardziej uwypuklił grzbiet –
napinam brzuch, uwypuklając swoje
plecy. Zaskakujące jest, że koń odczytuje tak subtelne wskazówki.
Oczywiście nie zawsze one wystarczą
– każdy koń ma jakieś ograniczenia
fizyczne, skrzywienia. I nie zawsze
jest to wina komunikacji, ale właśnie
końskiej fizyki.
Jaki jest cel tego artykułu? Abyś spojrzał bardziej krytycznie na swoja mowę ciała, czy to z ziemi, czy też z siodła, abyś w niej również doszukiwał
się źródła problemu. Nie zawsze tam
je znajdziesz – ale poszukiwanie nigdy nie zaszkodzi. Czasami najtrudniej
jest wpaść na najprostsze rozwiązania.
Agnieszka Litwa
Str. 35
H I POT E RA P IA
H I POT E RA P IA
Czym jest hipoterapia?
Hipoterapia (słowo tworzą dwa wyrazy greckie: hippos – koń, therapeuticos – leczniczy) – jest to działanie
mające na celu przywracanie zdrowia
i usprawnianie przy pomocy konia i
jazdy konnej osób:
 po przebytych chorobach zostawiających trwałe ślady w sprawności
fizycznej i w życiu psychicznym;
 upośledzonych umysłowo;
 z deficytami rozwojowymi;
 z
uszkodzeniami
analizatorów
(wzrok, słuch);
 niedostosowanych społecznie.
Celem terapii z koniem i terapii jazdą
konną jest przywrócenie tym osobom
sprawności fizycznej i psychicznej w
możliwym do osiągnięcia zakresie.
Uniwersalność hipoterapii polega na
jednoczesnym oddziaływaniu ruchowym, sensorycznym, psychicznym i
społecznym. Hipoterapia stanowi jeden z elementów rehabilitacji leczniczej i jest prowadzona na zlecenie lekarza.
Formy hipoterapii
1. Terapeutyczna jazda konna –
pacjent bez wykonywania jakichkolwiek ćwiczeń poddawany jest ruchom
konia w różnych pozycjach (np. w sia-
Str. 36
dzie przodem, tyłem, w leżeniu).
2. Fizjoterapia konna – poza terapeutyczną jazdą konną pacjent wykonuje pod okiem fizjoterapeuty ćwiczenia w różnych pozycjach:
 model neurofizjologiczny – najważniejsza jest prawidłowa pozycja siedząca i prawidłowy ruch, ich jakość;
 model funkcjonalny – najważniejsza
jest funkcja, na drugim planie przestrzeganie pozycji i ruch.
3. Terapia kontaktem z koniem –
której istotą jest emocjonalny kontakt
pacjenta z koniem, sytuacja terapeutyczna, a nie sama jazda (pacjent może w ogóle nie siedzieć na koniu):
 prowadzona na koniu – stosujemy
ją u dzieci potrafiących samodzielnie siedzieć, ale mających problemy psychiczno-emocjonalne (dzieci
autystyczne, upośledzone umysłowo, nadpobudliwe, z zaburzeniami
zachowania, z zaburzeniami psychicznymi);
 prowadzona przy koniu – stosowana u dzieci niepotrafiących samodzielnie siedzieć, u dzieci ze
www.CzteryKopyta.pl
wszystkimi
przeciwwskazaniami
(oprócz nietolerancji konia przez
dziecko i uczulenia na konia).
Ponadto wyróżnia się:
 Jazdę konną rekreacyjną i sportową osób niepełnosprawnych – nie
stanowi części hipoterapii, ale jest
z nią ściśle związana i ma aspekt
terapeutyczny. Umożliwia aktywność sportową osobom niepełnosprawnym, wyrabia u nich nawyk i
potrzebę aktywnego spędzania
wolnego czasu w kontakcie ze
zwierzęciem i przyrodą.
 Woltyżerkę
pedagogicznoterapeutyczną – zalecaną w przypadkach zaburzeń integracji sensorycznej.









Podział wg Polskiego Towarzystwa Hipoterapeutycznego
Lista schorzeń i niesprawności
najczęściej usprawnianych hipoterapią
 Mózgowe porażenie dziecięce
(MPD), a szczególnie:
- przewaga niedowładów w
kończynach dolnych (diplegie
-diparezy, paraplegieparaparezy),
- postacie pozapiramidowe,
- postacie ze słabym tułowiem,
- postacie z zaburzeniami
równowagi,
- postacie z tendencją do
przywiedzeniowego ułożenia
www.CzteryKopyta.pl



kończyn,
- momenty, w których dzieci MPD
rozpoczynają lub doskonalą siadanie, wsiadanie lub chodzenie;
inne niż MPD porażenia i niedowłady spastyczne, wiotkie i dyskinezy
(np. pourazowe),
autyzmy dziecięce,
zespół Downa,
opóźnienia psychoruchowe,
kręcz karku,
stwardnienie rozsiane (SM) – tylko
łagodne formy hipoterapii,
postępujące dystrofie mięśniowe,
rozszczepy kręgosłupa (Spina biffida) po zoperowaniu towarzyszącej
przepukliny oponowej lub oponowo
-rdzeniowej,
skrzywienia boczne kręgosłupa
(skoliozy) I stopnia, do 20°,
wady postawy (prócz rozpoznań:
plecy płaskie, plecy wklęsłe),
choroba Scheurmanna
(nieobejmująca odcinka lędźwiowego kręgosłupa, nie w ostrej fazie
choroby),
dysplazje bioder (poza przypadka-
Str. 37
H I POT E RA P IA
A RA B S K I ŚW IAT
radycznie jest stosowana:
- w leczeniu nerwic (szczególnie wegetatywnych),
- wczesnej, niezaawansowanej koksartrozie (zwyrodnienia stawów biodrowych),
- w otyłości,
- w zaparciach nawykowych
(szczególnie dzieci),
- chorobach krążenia (późna rehabilitacja stanów pozawałowych, poudarowych, nadciśnienie w specjalnych
warunkach).
Na podstawie artykułu







mi częstych zwichnięć, najlepiej po
rekonstrukcyjnej operacji),
artrogrypozy (poza przypadkami
dużych przykurczy biodrowych),
stany po urazach kręgosłupa i rdzenia (późna faza usprawniania, nie w
uszkodzeniach części szyjnej),
przykurcze i ograniczenia ruchomości mięśni i stawów (po urazach,
operacjach, unieruchomieniach,
szczególnie dotyczące pasa biodrowego),
stan po amputacjach kończyn
(szczególnie dolnych),
wady słuchu, wzroku,
zaburzenia emocjonalne i adaptacyjne towarzyszące alkoholizmowi,
narkomanii i problemom tzw.
„trudnych dzieci” i „trudnej młodzieży”,
inne.
dr Stanisława Izdebskiego.
www. gosiczka.koniczynkahipoterapia.strefa.pl
Jubileuszowy XXX Pokaz Narodowy
połączony z XXXIX Aukcją, znaną od
roku 2001 jako Pride of Poland, okazał się przełomowy dla polskiej hodowli. Spektakularny sukces odniesiony przez hodowców prywatnych, aukcyjny rekord najdrożej sprzedanego
konia polskiej hodowli oraz wpływ
modnych, zagranicznych reproduktorów wyznaczają nowy kierunek, w
którym zmierza polska hodowla.
Malowniczo położona wśród bujnych
nadbużańskich łąk Stadnina Koni Janów
Podlaski
jest
prawdziwym ,,końskim rajem”. Wrażenie to
potęgują spokój, harmonia, śpiew
ptaków oraz obecność najpiękniejszych zwierząt na świecie – koni
arabskich. W zabytkowych stajniach
zaprojektowanych przez słynnego architekta Henryka Marconiego przychodzą na świat co roku wyjątkowe
konie, które rozsławiają to miejsce na
całym globie. Właśnie tutaj od 1979
Należy zaznaczyć, że hipoterapia spo-
Str. 38
Janów Podlaski
2008
www.CzteryKopyta.pl
www.CzteryKopyta.pl
roku, podczas Narodowego Pokazu Koni Arabskich Czystej Krwi,
można podziwiać najpiękniejsze
produkty polskiej hodowli. Jak co
roku ta spokojna na co dzień
stadnina zamieniła się w tych
dniach w stolicę końskiego świata. Tegoroczne Dni Konia Arabskiego przyciągnęły do Janowa
tysiące osób. Zainteresowanie
aukcją przeszło wszelkie oczekiwania – już na dwa tygodnie
przed Janowem zabrakło kart
VIP! Trybuny pękające w szwach, zapełnione po brzegi parkingi oraz niemiłosiernie zatłoczone alejki na terenie stadniny – to obraz tegorocznych
obchodów. Nieczęsto bowiem mamy
szansę obejrzenia podczas jednego
weekendu tylu wyśmienitych koni, a
tym bardziej występu trzech czempionek świata: młodzieżowej czempionki
świata z 2000 roku Emmony
(Monogramm x Emilda/Pamir), wyjątkowej Pianissimy (Gazal Al Shaqab
x Pianosa/Eukaliptus) oraz wystawionej jako lot A aukcji Pride of Poland,
zeszłorocznej Czempionki Świata –
Kwestury (Monogramm x Kwesta/
Pesennik). Bez wątpienia jest to nie
lada wyzwanie dla organizatorów,
którzy muszą zapanować nad poprawnym przebiegiem pokazu, bezpieczeństwem gości oraz oprawą estetyczną. Niestety, nie obyło się bez
wpadek organizacyjnych. Obostrzenia, jakim byliśmy poddawani, znacząco utrudniały przemieszczanie się
Str. 39
A RA B S K I ŚW IAT
A RA B S K I ŚW IAT
micznych ustawić dodatkowe ławki, by można było
zjeść coś w normalnych warunkach. Dodatkowo nieprzyjemne traktowanie publiczności przez ochronę nie
sprzyjało dobrej atmosferze.
„Polowanie” organizatorów
na jednego z fotografów to
oddzielny temat.
po stadninie. Duże zamieszanie sprawił podział sektora VIP na dwie części. Czyżby gości podzielono na ważnych i ważniejszych? Sektor dla członków PZHKA pozostawiał wiele do życzenia. Stoisko z piwem i zimnymi napojami to chyba jednak za mało...
Brakowało możliwości zamówienia posiłku, zwłaszcza że janowski hotel
Wygoda był tak oblężony, iż tylko nieliczni skorzystali z oferty gastronomicznej. Pozostała część gości musiała się zadowolić wyrobami z grilla, do
których także ustawiały się makabryczne kolejki. Czy tak trudno na pokaz tej rangi zaprosić kilka dodatkowych firm cateringowych, które obsłużyłyby chętnych gości? Wystarczyłoby także obok stanowisk gastrono-
Str. 40
Czempionat Narodowy
Piątkowy wieczór rozpoczął
zmagania XXX Narodowego
Pokazu Koni Arabskich Czystej Krwi. Jak co roku, do
Janowa przywieziono elitę
polskiej hodowli, którą miało ocenić niezależne, zagraniczne gremium, w składzie: Titti Gagliani z Włoch, Ann Norden ze Szwecji, Peter Gamlin z Wielkiej Brytanii
oraz Nasr Marei z Egiptu. Ciekaw byłem, jak odbije się na ocenach fakt,
że ostatni sędzia jest specjalistą od
koni straight Egyptian. Coraz częściej
sędziowie lubujący się w tego typu
koniach kładą największy nacisk na
„głowę z szyją”, przymykając oczy na
inne cechy, równie znacząco wpływające na arabski „bukiet”. Po kilku klasach, analizując noty przyznawane
przez sędziów, można było stwierdzić,
że sędzia ten rzeczywiście zwracał
ogromną uwagę na „głowę z szyją”,
często
przyznając
niezrozumiałe
(moim zdaniem) noty. Bo jak ocenić
„18,5” przyznaną Pindze (pozostali
www.CzteryKopyta.pl
sędziowie 20 i 19,5) oraz Normie
(plus dwa razy 19,5), która ma piękną orientalną głowę o urokliwym
szczupaczym profilu z szerokim czołem? Czego oczekiwał sędzia? Na
szczęście polskie konie, jak na razie,
nie wykazują znamion przerafinowania, co często możemy obserwować u
koni egipskich. Czy ciągła gonitwa za
coraz mocniej „wciętym” profilem
głowy z krótką partią pyskową nie zaowocuje w przyszłości kłopotami
zdrowotnymi, jak to ma miejsce u
niektórych ras psów? Nowością był
„połówkowy” system oceny, który
miał zmniejszyć rozbieżności i zwiększyć skalę ocen, ale w rzeczywistości
wyglądało to zupełnie na odwrót. Duże rozbieżności były w notach za nogi, gdzie z kolei wymieniony sędzia
już nie był tak krytyczny i przyznawał
częściej „17”, podczas gdy temu samemu koniowi pozostali sędziowie
często przyznawali noty w granicach
15,5-16 punktów.
Podczas
rozgrywania
piątkowej
pierwszej klasy ogierków rocznych
miał miejsce pechowy wypadek, któremu uległ prezenter Mariusz Liśkiewicz. Został on bowiem uderzony w
twarz przez ogierka Dariusz (Al Maraam – Drzewica/Ganges), gdy ten
zarzucił głową. Całe zdarzenie wyglądało dość niebezpiecznie, dlatego
momentalnie na ring wbiegły osoby,
które chciały przejąć konia. Doświadczony trener michałowskiej ekipy wy-
www.CzteryKopyta.pl
kazał się jednak spokojem i samozaparciem, gdyż osobiście dokończył
prezentacji swojego podopiecznego,
który osiągnął miejsce w Top Five
ogierków rocznych. Klasę wygrał janowski syn Enzo, Albano, z notą 90,50, przed michałowskim ogierkiem
Willars (Al Maraam – Wilga/ Ekstern). Klasę tę ożywił także występ
ogierka El Makiur (Makiur Lip – Erotomania/Ekstern), który zaplątał się
w powód, po czym wyrwał się prezenterowi i – jak w klasie Liberty –
zaczął biegać luzem. Ogierka pochwycono i zgodnie z nowymi zasadami rozgrywania pokazów ECAHO
wprowadzono ponownie na ring,
gdzie sędziowie dokończyli jego ocenę. Swoją obecność w klasie zaznaczyło także potomstwo ogiera Etnodrons Psyche (Padrons Psyche – Etnografia/Aloes), hodowli Stanisława
Redestowicza, a własności Pawła Redestowicza.
Klasa ogierków dwuletnich nie przyniosła niespodzianki. Bezapelacyjnie
wygrał ją, perfekcyjnie zaprezentowany przez Mariusza Liśkiewicza,
Kabsztad (Poganin – Kwestura/
Monogramm). Ogierek był w świetnej
kondycji, płynął po ringu i rewelacyjnie pokazał się „na stój”. Niewątpliwie
był to jego dzień, co koń potwierdził,
zdobywając tytuł Młodzieżowego
Czempiona Polski. Tym samym powtórzył tegoroczny sukces z Białki i
dowiódł, że jest nie tylko najlepszym
Str. 41
A RA B S K I ŚW IAT
A RA B S K I ŚW IAT
sujący Enalej (Emigrant – Enona/
Fawor), hodowli Jerzego Nejmana, a
własności Beaty Dzikowskiej. To właśnie Enalej okazał się „czarnym koniem” tej klasy, wygrywając ją w
pięknym stylu – z notą 90 pkt.
synem Poganina, lecz najlepszym
spośród wszystkich młodych ogierków w kraju.
Niespodzianką natomiast okazał się
zaprezentowany przez Wojciecha Kowalika Lord Bey Shah, hodowli i
własności Małgorzaty i Józefa Pietrzaków, który wystąpił w tej samej klasie
ogierków dwuletnich, zajmując drugą
pozycję, zaraz za Kabsztadem. Dzięki
temu wyszedł do czempionatów,
gdzie zaprezentował się świetnie,
zdobywając dla stadniny Minnesota
Arabians tytuł Wiceczempiona Ogierów Młodszych. Ogierek, w dużych
ramach, o ładnej głowie i poprawnym
ruchu, jest wysoko zinbredowany na
ogiera Padrons Psyche. Współczynnik
inbredu wynosi u niego 12,5%. Pozo-
Str. 42
stałymi miejscami w Top Five ogierków dwuletnich podzielili się trzej janowscy synowie Eksterna: Aretus,
Agar i Sajun.
W klasie trzylatków, po wycofaniu innego janowskiego syna Eksterna –
Prado, rywalizowały ze sobą trzy
ogiery hodowli prywatnej, na czele z
tegorocznym Wiceczempionem Białki
Ogierów Młodszych, gniadym ogierkiem Boreas (Metropolis NA –
Bombina/Bomarc), który wydawał się
pewnym kandydatem do zwycięstwa.
Zaprezentowany został także młodzieżowy Czempion I Jesiennego Pokazu w Janowie Podlaskim, również
gniady Miły Pan (Piaff – Majka/
Eurol), hodowli i własności Michała
Bogajewicza, oraz siwy, ciągle progre-
www.CzteryKopyta.pl
Czempionat Młodzieżowy przyniósł
sporo niespodzianek oraz satysfakcję
hodowcom prywatnym, którzy z coraz
większym pietyzmem dobierają partnerów dla swoich klaczy. Często, nie
zważając na koszty, sprowadzają nasienie z zagranicy i oddają swoje konie do profesjonalnego treningu, co
przynosi wymierne sukcesy. Do Top
Five czempionatu ogierów młodszych
weszły, prócz zwycięzców: janowski
Albano, michałowski Willars i wspomniany wcześniej Boreas, hodowli i
własności Wojciecha Kowalika.
Następnego dnia sędziowie mieli nie
lada zadanie przed sobą, gdyż do
oceny wyszły klaczki roczne w dwóch
klasach, po 13 w każdej. Pierwszą
klasę zdominowały klaczki w typie
amerykańskim, bo aż połowa z nich
to były córki reproduktorów po Padrons Psyche, z czego trzy klaczki po
Enzo, dwie po Psytadelu, a jedna po
WH Justice. Klasa IA okazała się bardzo mocna. Cała pierwsza czwórka
otrzymała powyżej 90 punktów! Palma pierwszeństwa przypadła niedawnej czempionce z Białki – janowskiej
córce Enzo, Palabrze. Jej króciutka
główka z ogromnym, pięknie osadzo-
www.CzteryKopyta.pl
nym okiem, wspaniale wyprofilowana
szyja oraz dobra linia górna urzekły
sędziów, którzy przyznali jej łączną
notę 91,33 pkt. Niewiele mniej, bo 91
pkt., zdobyła córka ogiera Ekstern,
własności i hodowli Lecha Błaszczyka,
gniada Pasterna.
Triumfatorką drugiej serii niespodziewanie okazała się córka ogiera Gaspar – Dębowa Łąka od Dębowa
Góra po Laheeb. Ta stalowosiwa
klaczka potrafiła zauroczyć nie tylko
egzotyczną, szczupaczą główką, ale
także efektownym ruchem, zdobywając wysoką łączną punktację 90,83.
Tuż za nią uplasowała się kolejna wychowanka Małgorzaty i Józefa Pietrzaków, urokliwa Melody po Psytadel od klaczy Mina po Monogramm,
która w rodzimej stadninie urodziła
już niejedno piękne źrebię. Swą oceną 90,5 pkt. pokonała pełną siostrę
Piannissimy, Passionarię (90,00).
Michałowska Espinilla po Al Maraam
była czwarta, a wyhodowana w Agricola Farm córka Złocienia, Bajaderka – piąta. Miejsca w pierwszych
piątkach klaczek dwuletnich podzieliły
między siebie najliczniej reprezentowane córki czterech ogierów: Ekstern, Psytadel, WH Justice oraz Poganin. W pierwszej serii zwyciężyła
świetnie ruszająca się janowska Bohema po Ekstern (91,17), której
przyznano dwie „dwudziestki” za
ruch. Miejsce na podium zdobyła także jedyna startująca w klasach dwu-
Str. 43
A RA B S K I ŚW IAT
A RA B S K I ŚW IAT
letnich klaczek „gazalka” – janowska
Alabama (89,5), która zaprezentowała dynamiczny ruch z długą fazą
zawieszenia. W pierwszej piątce znalazła się jeszcze jedna wychowanka
stadniny Falborek Arabians, gniada
córka ogiera WH Justice – Sotika
(89,5), oraz Elfera po Psytadel
(89,33), hodowli i własności Lecha
Błaszczyka. Triumfatorką drugiej serii
została urodziwa córka ogiera Galba
– Golteria od Gotlandia po Pesal.
Niewątpliwym atutem tej klaczy jest
elegancki ruch, za który zebrała jedną 20 i dwie 19,5, co pozwoliło jej
objąć prowadzenie z 92 punktami na
koncie. Druga była równie pięknie ruszająca się Wołogda po Ekstern
(hod./wł. SK Janów Podlaski). Później
na ringu zaprezentowało się sześć
trzyletnich klaczy, a miejsca na podium podzieliły między sobą trzy córki
ogiera Ekstern: Eksterna (91,33),
wyhodowana w Falborku, jedna z
najpiękniejszych córek swego ojca, o
prześlicznej, malutkiej głowie o
szczupaczym profilu, szerokim czole i
pięknym, czarnym, żywym oku
(jedyną wadą tej finezyjnej, dynamicznie ruszającej się klaczy jest trochę krótka szyja, którą często przekazuje jej ojciec), janowska Altamira
(90,67) i białecka Herlina (90,17). Z
ciekawością przyglądałem się więc
rozterkom sędziów, którzy spośród
dziesiątki fenomenalnych młodych
klaczek musieli wybrać najpiękniejsze, co przy tak wyrównanej stawce
Str. 44
nie było łatwe. Do czempionatów weszły aż 4 klaczki hodowli prywatnej,
tyle samo hodowli janowskiej, dwie
pozostałe zostały wyhodowane w
stadninie koni Michałów. Połowa
stawki walczącej o miano tej najpiękniejszej pochodziła po multiczempionie, światowej sławy ogierze Ekstern,
trzy klaczki reprezentowały amerykańską krew Padronsa Psyche, a po
jednej – Galbę i Gaspara. Cieszy tym
bardziej spektakularny sukces Dębowej Łąki (Gaspar – Dębowa Góra/
Laheeb), która potwierdziła klasę
swojego ojca jako reproduktora, zajmując trzecie miejsce w Top Five klaczy młodszych, tuż za wiceczempionką Eksterną. To, że kolejny tytuł
„wice” powędrował do hodowcy prywatnego, to niewątpliwie duży sukces
polskiej hodowli prywatnej, która
przez ostatnie lata w błyskawicznym
tempie goni państwową. Wyróżnione
zostały także janowska Bohema i wyhodowana w Minnesota Arabians Melody.
Kolejna klasa, klaczy 4-6-letnich, wywarła wrażenie nawet na powściągliwych w przyznawaniu najwyższych
not sędziach. Widzowie określili ją od
razu jako „paradę gazalek”, gdyż na
10 ocenianych klaczy tylko jedna z
nich była po innym ogierze (gniada,
prywatnej hodowli i własności Ensulana po Avangard). Choć klasa była
bardzo wyrównana, a ocena niezwykle trudna, sędziowie wyróżnili ja-
www.CzteryKopyta.pl
nowską Pingę (93,00), która
zachwyca nie tylko egzotyczną
głową, perfekcyjnie połączoną z
długą, łabędzią, pięknie wyprofilowaną szyją oraz świetną linią
górną, ale przede wszystkim
wydatnym i pełnym ekspresji
ruchem wzbudzającym podziw.
Nie dziwi więc, że została przyznana jej ponadto nagroda za
najlepszy ruch. Do Top Five weszła także michałowska Ejrene
(91,83), klaczka charakteryzująca się jedną z najkrótszych
partii pyskowych w Polsce.
Jeszcze więcej emocji dostarczyła rywalizacja kolejnej grupy
klaczy 4-6-letnich, także zdominowanej przez córki ogiera Gazal Al Shaqab. To właśnie w tej
serii padła najwyższa ocena pokazu, przyznana „jedynej w
swoim rodzaju”, młodzieżowej
czempionce świata, czempionce
Europy, czempionce Pucharu Narodów w Aachen, czempionce USA,
czempionce Al Khalediah Arabian Horse Festival – klaczy Pianissima!
Sześć „dwudziestek” za typ i głowę z
szyją pozwoliło Pianissimie bezapelacyjnie wygrać z końcową notą 95
punktów. Druga w klasie była gorsza
o 2,5 punktu janowska Belgica, a
trzecia Etnologia, także hodowli SK
Janów Podlaski.
W klasie klaczy 7-10-letnich na prowadzenie wyszła michałowska córka
www.CzteryKopyta.pl
Laheeba, Emesa, która zachwyciła
sędziów piękną głową i szyją, uzyskując notę 92,67. Drugą pozycję zajęła
córka ogiera Monogramm, młodzieżowa czempionka świata z 2000 roku,
siwa Emmona (91,67), na trzecim
miejscu uplasowała się białecka Emika (91,5) po ogierze Eldon, która tym
razem nie do końca zaprezentowała
swoje możliwości ruchowe. Niejednokrotnie ta klacz potrafiła dosłownie
„frunąć”, zdobywając „dwudziestki” za
ruch. Tym razem musiała się zadowolić jedynie dwiema dziewiętnastkami i
Str. 45
A RA B S K I ŚW IAT
A RA B S K I ŚW IAT
jedną osiemnastką i pół. Czwarta była michałowska „eksternka” Elgina
(91,33), piąta – janowska córka Sanadika El Shaklana, matka urodziwego ogierka Alert (po Piaff) – Andaluzja (91,17).
Klasę klaczy najstarszych, powyżej 11
lat, zdominowały, jak co roku, wyśmienite „monogrammki”, które nie
dały najmniejszych szans konkurentkom. Pierwsza wystąpiła Espadrilla,
która otrzymała trzy „dwudziestki”
łącznie za typ i głowę z szyją, co pozwoliło jej objąć i utrzymać do końca
prowadzenie z notą 92,5 pkt. Do Top
Five udało się wejść ponadto córce
Etograma z Janowa Podlaskiego, suchej i zwięzłej klaczy o świetnej, horyzontalnej linii górnej, z wysoko osadzonym ogonem i pięknym ruchem –
gniadej Eutonie. Czempionat był tylko formalnością, gdyż bezapelacyjną
Czempionką Klaczy Starszych została
janowska Pianissima. Niewiadomą
natomiast długo pozostawał tytuł wiceczempionki, który przypadł
tym
razem
michałowskiej
Espadrilli, a pozostałe miejsca w Top Five podzieliły między siebie: Emesa, Pinga i
Belgica.
Co roku z dużą niecierpliwością
hodowcy czekają na klasy
ogierów, bo o ile piękne klacze
pozostaje nam tylko podziwiać,
to pięknego ogiera mamy możliwość użyć we własnej stadninie, kupując jego nasienie.
Bardzo ciekawie zapowiadała
się klasa ogierów 4-8-letnich,
w której do Top Five weszła
czwórka synów ogiera Gazal Al
Shaqab (wszystkie hodowli
państwowej), zostawiając piąte
miejsce dla syna Padronsa Psyche, ogiera Etnodrons Psyche, hodowli Stanisława Redestowicza, a własności Pawła
Redestowicza.
Młodzieżowy
Str. 46
www.CzteryKopyta.pl
Czempion Polski z 2005 roku, ciemnogniady El Azem (El Fatha x Entyk),
zaprezentował imponujący ruch, pełen ekspresji, z długą fazą zawieszenia, co sprawiało wrażenie, jakby
ogier frunął, za co został nagrodzony
gromkimi brawami. Wysokie noty za
ruch, w tym jedna „dwudziestka”, pozwoliły mu zająć czwarte miejsce w
klasie, z notą 90,67. Na trzecim miejscu uplasował się janowski Pegasus
(91,17), który niewątpliwie jest jednym z najlepszych synów Gazala w
Polsce. Pozostaje tylko czekać na
przyszłoroczny pokaz młodzieżowy w
Białce, gdzie prawdopodobnie zobaczymy jego potomstwo. Drugie miejsce w klasie zdobył Eryks (91,17) z
Michałowa, który także zaprezentował
wspaniały ruch i zdobył taką samą
punktację końcową jak Pegasus, ale
na drugą lokatę zasłużył sobie wyższą
punktacją za typ. Klasę w pięknym
stylu wygrał rosły, w dużych ramach
ogier Drabant (Demona x Monogramm). Rewelacyjnie zaprezentowany, pokazał się z najlepszej strony
(92,17 pkt., w tym dwie „dwudziestki”
za ruch). Zaczynało się już ściemniać,
gdy na ring wychodziła nieliczna
stawka ogierów 9-letnich i starszych.
Niespodzianek nie było – klasę tę
bezapelacyjnie wygrał zeszłoroczny
wiceczempion Europy Grafik z wysoką notą 92,33 pkt. Nie zaskoczyła nikogo także decyzja o przyznaniu tytułu wiceczempiona ogierowi Drabant,
www.CzteryKopyta.pl
który w tym roku był w świetnej kondycji.
Najlepszym koniem pokazu została
oczywiście Pianissima, która dodatkowo zdobyła nagrodę Najpiękniejszej
Klaczy Pokazu. Przechodnie Trofeum
WAHO dla wybitnego przedstawiciela
rasy arabskiej hodowli polskiej otrzymał klasowy reproduktor, czempion
Tulip
Cup,
Pucharu
Narodów
w Aachen, Europy i Świata oraz czempion prestiżowego pokazu specjalnego
Mercedes
Diamond
Cup
w Borgloon w Belgii – ogier Ekstern.
Tradycyjnie, jak co roku, wybrano też
najlepszego prezentera pokazu, którym został Greg Gallun (nagrodę
sponsorował
portal
polskiearaby.com). Jego zasługą była wyśmienita prezentacja obu tegorocznych
czempionek – Pianissimy i Palabry.
Przy owacji publiczności nagrodę dla
najlepszego trenera odebrał zasłużenie Mariusz Liśkiewicz, prawdziwy
skarb stadniny koni Michałów, w której na co dzień trenuje konie do pokazów najwyższej rangi, z czempionatem świata włącznie. W jego pracy
zauważyć można nie tylko zaangażowanie, ale przede wszystkim pasję i
miłość do koni arabskich, a i one mają zaufanie do niego, gdyż w trakcie
pokazu wykazują dużą koncentrację i
skupiają się na sygnałach wysyłanych
przez prezentera, dzięki czemu możliwe jest uwydatnienie ich zalet. Emocjonujący Narodowy Pokaz Koni Arab-
Str. 47
A RA B S K I ŚW IAT
A RA B S K I ŚW IAT
skich zakończył się niemałym sukcesem hodowców prywatnych. Dużą rolę odgrywa tutaj coraz większa dostępność nasienia ogierów zagranicznych. Dało się zauważyć, że większość prywatnych hodowców prezentowała w Janowie Podlaskim potomstwo modnych na Zachodzie ogierów
Psytadel i WH Justice, a z polskich
ogierów najchętniej używane były
światowej klasy Ekstern i Poganin.
Dzięki temu aż dwa tytuły wiceczempionów powędrowały w ręce prywatne. W stadninach państwowych stosuje się z powodzeniem metodę krycia dużych stawek klaczy jednym wybitnym ogierem, wskutek czego na
pokazach można wyróżnić swoiste
„ery”. W klasach najstarszych koni
prym wiedzie potomstwo Monogramma, w przedziale wiekowym 4-6letnich koni niepobite jest potomstwo
Gazala Al Shaqab (średnia łączna
ocena 91,42 pkt.). Natomiast w klasach młodzieży największą stawkę
oglądaliśmy po ogierze Ekstern, który
reprezentowany był na pokazie przez
17 sztuk potomstwa, ze średnią końcową notą 89,78 pkt.
Aukcja
W tym roku już po raz 39 zjechali się
do Janowa kupcy z całego świata,
m.in. z USA, Australii, Brazylii, Bliskiego Wschodu i krajów europejskich.
Aukcja wzbudziła wielkie zainteresowanie, gdyż po raz pierwszy od
dwóch dekad miała zostać wystawio-
Str. 48
na tak cenna i szlachetna klacz, jak
zeszłoroczna Czempionka Świata. Na
głównej aukcji wystawiono na sprzedaż 37 klaczy najwyższej jakości. Nabywców znalazło 25 z nich, a prawie
1/3 nie została sprzedana, co w porównaniu do zeszłorocznej aukcji,
gdzie na wystawionych 36 klaczy tylko jedna wróciła do domu, jest wynikiem nie najlepszym. Choć łączna suma ze sprzedaży koni dobiła do magicznej kwoty 3 milionów euro, to
(wyłączając Kwesturę) wynik jest
gorszy od zeszłorocznego o prawie
pół miliona euro. Rok temu aż siedem
klaczy osiągnęło próg 100 tys. euro,
w tym roku, poza Kwesturą, tylko
pięć. Także średnia ze sprzedaży konia rok temu była wyższa o 3 tysiące
euro (w tym roku średnia wynosi 74
tys. – wyłączając z analizy Kwesturę).
Choć tegoroczna aukcja pobiła wszelkie rekordy cenowe, trzeba przyznać,
że zainteresowanie zmalało, a tylko
nieliczne konie licytowane do wysokich kwot wpłynęły na dobry końcowy efekt finansowy.
Pierwsza na ringu pojawiła się wyśmienita kara córka ogiera Ganges,
Wróżka (Wipera x Fawor), wystawiona jako „rozgrzewka” przed głównym
punktem programu. Kupcy z Belgii
zapłacili za nią 52 tys. euro. Po niej
na ring wbiegła wyciągniętym kłusem, prawie frunąc, witana burzą
oklasków klacz Kwestura, na którą
wszyscy czekali z niecierpliwością. 13
www.CzteryKopyta.pl
-letnia kasztanka zelektryzowała publiczność i od razu podniosła temperaturę aukcji. Licytowana suma błyskawicznie poszybowała w górę i już
w pierwszej minucie osiągnęła pułap
350 tys. euro, po kolejnej minucie cena wynosiła już 600 tys. euro. Fakt,
że klacz jest źrebna modnym ogierem
QR Marc, dodatkowo podniósł atrakcyjność oferty. Licytacja zakończyła
się rekordową sumą 1 125 000 euro,
a szczęśliwym nabywcą została stadnina z Bliskiego Wschodu – Ajman
Stud. Licytacja wzbudziła pewne kontrowersje, gdyż po „stuknięciu młotka” zapanowało pewne zamieszanie.
Pani Christine Jamar, która wzięła aktywny udział w licytacji, wyglądała na
bardzo niezadowoloną. Czyżby aukcjoner się pośpieszył i za szybko zakończył licytację? Jako następna wyszła na ring janowska Cefeida,
która została sprzedana za 25
tys. euro do USA. Cefeida była
jedną z siedmiu klaczy, które zakupili kupcy zza oceanu. Kupcy
z USA w tym roku zostawili w
Polsce niewiele ponad 130 tys.
euro, płacąc najwięcej za klacz
Erotikę (40 tys. euro). Na aukcję nie przybyło wielu kupców
z lat ubiegłych, m.in. bracia Sloanowie. Nie bez znaczenia jest
tu chyba niski kurs dolara, co
dobitnie przełożyło się na brak
spektakularnych ofert, które
mogliśmy zanotować w latach
ubiegłych. Pierwsza klacz ofero-
www.CzteryKopyta.pl
wana przez stadninę koni w Białce,
Calineczka po Metropolis NA, nie została sprzedana, podobnie jak Cirsza
i Pereira (obie sprzedane po aukcji)
oraz Arvena i Estrelia. Białeckie klacze często schodziły z ringu, nie osiągając cen rezerwowych, co dziwiło
obserwatorów, zwłaszcza że niejednokrotnie oferowane sumy były przyzwoite. Kupcy w tym roku byli bardzo
wymagający i poszukiwali przede
wszystkim klaczy stricte pokazowych,
dlatego SO Białka nie miała problemu
ze sprzedażą innej swojej wychowanki, prześlicznej kasztanowatej Ekiny,
za którą nabywca z Belgii zapłacił 100
tys. euro. Finezyjna Ekina potrafiła
zauroczyć ogromnym okiem, osadzonym w malutkiej, wręcz przerafinowanej główce. Dwa lata temu na czempionacie w Białce dostała najwyższe
Str. 49
A RA B S K I ŚW IAT
A RA B S K I ŚW IAT
noty za głowę z szyją (wyższe niż
czempionka świata Emandoria, która
zdobyła tam czempionat młodzieżowy). Janowska stadnina wystawiła
swoistą przeciwwagę dla Kwestury –
Młodzieżową Czempionkę Narodowego Pokazu w Janowie Podlaskim oraz
Best in Show z 2002 roku, charyzmatyczną Amrę po Eukaliptusie. 340
tys. euro zapłaciła za nią Shirley
Watts, żona Charliego, perkusisty
grupy The Rolling Stones. Do stadniny Halsdon Arabians trafi także siwa
córka Eldona – Andromeda, wylicytowana na 270 tys. euro. Ciekawą
Str. 50
ofertą była młodziutka, kara Elwinga
po dzierżawionym właśnie od Shirley
Watts ogierze HS Pirandelo (Pilot x
Elekcja/Etogram), o czysto polskim
rodowodzie. Młodzieżowa Czempionka Pokazu w Bełżycach z 2006 roku
została zakupiona przez belgijskiego
kupca. Stadnina Koni Michałów,
oprócz
spektakularnej
sprzedaży
Kwestury, zanotowała rekordowe ceny za córki ogiera Laheeb (Imperial
Imdal x AK Latifa/Ibn Moniet El Nefous), którego dzierżawiła w 1999 roku. Ogier ten dał świetne potomstwo,
dlatego w tym sezonie ponownie uży-
www.CzteryKopyta.pl
to go na tamtejszym stadzie matek.
Rewelacyjnie poruszająca się Egea
od Egna po Eukaliptus jak magnes
przyciągała wzrok kupców, którzy zawzięcie licytowali się do kwoty 160
tys. euro, zaoferowanej przez nabywcę z Arabii Saudyjskiej. Do tego samego kraju trafi druga wystawiona do
sprzedaży michałowska córka Laheeba – Elissara, która niespodziewanie osiągnęła cenę 240 tys. euro. Jedną z wyższych cen osiągnęła także
córka niedawno sprzedanego do USA
ogiera Emigrant – siwa w hreczce Peczora (90 tys. euro) oraz jego
wnuczka Dormeza (Ekstern – Dobrzyca/Emigrant), która, źrebna ogierem
Laheeb, stanowiła bardzo interesującą ofertę. Wylicytowali ją na 65 tys.
euro polscy hodowcy, Małgorzata i Józef Pietrzakowie, prowadzący stadninę Minnesota Arabians. Hodowcy prywatni nie tylko licytowali konie podczas aukcji Pride of Poland, ale wystawili także trzy klacze. Pierwsza z nich,
Garuna, została zakupiona przez
kupca z Wielkiej Brytanii za 47 tys.
euro, druga, kasztanowata Emegna
(jedyna oferowana na tegorocznej
aukcji córka ogiera Magnum Psyche),
po zaciętej licytacji została sprzedana
za 60 tys. euro do Arabii Saudyjskiej.
Ostatnia oferowana przez prywatnego
hodowcę klacz, Bellissima, została
najdrożej sprzedanym koniem własności prywatnej. Ta urodziwa klacz,
za którą kupiec zapłacił 80 tys. euro,
tak jak poprzedniczka poleci do Arabii
www.CzteryKopyta.pl
Saudyjskiej. Jak widać, praca hodowców prywatnych została zauważona
nie tylko w czempionacie, ale i na aukcji.
Bardzo interesującą stawkę koni
przedstawiono w ofercie Selection Sale, która do niedawna figurowała jako
Silent Sale, o innej formule niż dotychczas. Od tego roku licytacja była
jawna, jednak licytowano tylko te konie, na które wcześniej wpłynęły oferty. Sama licytacja przeprowadzona
była na podobnych zasadach, jak
wcześniejsza Pride of Poland, tyle że
bez wprowadzania koni na ring, co
uważam za absurd. Jeżeli licytacja odbywa się w sposób jawny, to jaki jest
sens wpatrywania się w pustą arenę?
Niezainteresowani ofertą goście oraz
publiczność przez przeszło godzinę
podziwiali piasek janowskiej hali… Historyczna aukcja przyniosła Polsce
łączną sumę 3 175 000 euro, przy
czym jedną trzecią tej sumy zapłacono za Czempionkę Świata, Kwesturę,
która tym samym została najdrożej
sprzedanym w historii polskim koniem
arabskim. Pobiła dotychczasowy rekord ceny, ustanowiony w 1985 r.
przez kl. Penicylinę, sprzedaną na aukcji Polish Ovation w USA za 1,5 miliona dolarów.
Mnie osobiście zabrakło tylko atmosfery „show”, której niejednokrotnie
mogliśmy doświadczyć w Janowie
Podlaskim. Smętny podkład muzycz-
Str. 51
A RA B S K I ŚW IAT
A RA B S K I ŚW IAT
ny, a chwilami całkowity jego brak,
nie pobudzał ani nie rozgrzewał publiczności, która biernie uczestniczyła
w aukcji. Nikt nie zachęcał widzów do
owacji, które nieraz tak podnosiły atmosferę licytacji, że pod wpływem
nastroju chwili kupcy jeszcze aktywniej walczyli o wymarzonego konia.
Gdzie się podziała dawniejsza atmosfera? Gdzie radosne tupanie i drżenie
całej hali przy piosence „We Will Rock
You” zespołu Queen? Niedobitki aukcyjnej widowni, niemiłosiernie znudzone ciągnącą się (przy pustej arenie) Selection Sale, z niecierpliwością
czekały na wieczorny pokaz – Paradę
Hodowlaną Stadniny Janów Podlaski.
Str. 52
Cierpliwość tej garstki osób, która dotrwała do końca, została jednak wynagrodzona aż nadto. Zgaszono światła, a na ścianie hali ukazał się obraz
Juliusza Kossaka „Portret Tadeusza
Kościuszki”. W tej samej chwili do hali
wjechał jeździec w historycznym stroju,na ciemnogniadym ogierze Esturion, w pełni ilustrując wyświetlany
obraz. Zrobiło to na gościach wielkie
wrażenie. Wyglądało to dosłownie
tak, jakby z obrazu zstąpił sam Kościuszko... Byłem pozytywnie zaskoczony nie tylko samym widowiskiem,
ale głównie tym, jakie postępy zrobił
Esturion przez kilkanaście miesięcy –
od czasu, gdy ostatnio widziałem go
pod siodłem. Szedł spokojnie,
posłusznie reagował na pomoce
jeźdźca. Fakt ten dowodzi słuszności idei użytkowania pod siodłem ogierów kryjących, które
stają się spokojniejsze, kiedy regularnie uczestniczą w pracy treningowej.
Kolejny
obraz,
,„Amazonka”, pozwolił nam delektować się widokiem ogiera
Album, pięknie chodzącego pod
Danutą Konończuk, w damskim
siodle. Spokojny wierzchowiec
nie reagował na długą, piękną i
zwisającą suknię amazonki, co
pozytywnie świadczy nie tylko o
jego charakterze, ale i o ogromie
pracy włożonej w przygotowanie
koni do tego pokazu. Następnie
zaprezentował się nam w ręku
ogier Salar, w pięknym, arab-
www.CzteryKopyta.pl
skim, czerwonym ogłowiu z dużymi
frędzlami, niczym pustynny rumak
prowadzony przez samego Emira Rzewuskiego... Następny obraz, „Wyjazd
na polowanie” Jerzego Kossaka,
wzbudził aplauz publiczności, gdy trzy
wyjątkowe ogiery, gniady Aslan oraz
siwe Perseusz i Eskulap, weszły na
ring razem z trójką ogarów polskich
prowadzonych przez dwóch pieszych
myśliwych. Przenieśliśmy się w czasie,
czuliśmy tamtą atmosferę... Lecz kolejna scenka, będąca inscenizacją obrazu „Ułan i dziewczyna”, niemal powaliła nas na kolana. W takt melodii
„Rozkwitały pąki białych róż” na ring
wjechał ułan w mundurze z 1939 r.,
na ciemnogniadym Esturionie, z idącą przy jego boku niewiastą niosącą
bukiet kwiatów. Niejedna pani siedząca na widowni uroniła łzę wzruszenia,
a wszystkich ogarnęła błoga nostalgia... Niewątpliwie był to pokaz wyjątkowy, który uwieńczył dzieło.
Polscy hodowcy dzielą rok na dwie
części. Na okres „przed” i „po” aukcji
w Janowie Podlaskim. Tegoroczny pokaz i aukcja były wyjątkowe. Pokaz
Narodowy udowodnił, że hodowcy
prywatni hodują coraz piękniejsze konie, mogące rywalizować z wyhodowanymi w państwowych stadninach.
Widok „jedynej w swoim rodzaju” Pianissimy przyciągnął do Janowa Podlaskiego tłumy jej fanów, a hodowców
skłonił do refleksji nad tym, czy da się
wyhodować coś jeszcze piękniejsze-
www.CzteryKopyta.pl
go? Należy się jednak zastanowić,
gdzie jest granica dzieląca piękno od
przerafinowania. Magnesem aukcji
niewątpliwie była michałowska Kwestura, znana wszystkim miłośnikom
koni arabskich na świecie, która przyciągnęła wielu zainteresowanych nią
kupców. Padł niepobity od przeszło
20 lat rekord cenowy sprzedaży konia
polskiej hodowli, co jest ogromnym,
historycznym sukcesem. Stawka 149
koni zgłoszonych do czempionatu
(oceniono 138) ukazuje, jak mocno
zakorzeniona w Polsce jest tradycja
hodowli koni. Dzięki poświęceniu pokoleń Polaków konie arabskie przetrwały wojny i zawieruchy dziejowe, a
obecnie mogą poszczycić się najgłębiej sięgającymi rodowodami na świecie. Doczekaliśmy czasów, w których
żaden sektor własności nie jest dyskryminowany i ci hodowcy, którzy za
PRL-u mogli tylko marzyć o posiadaniu arabów, dziś z powodzeniem konkurują ze stadninami Skarbu Państwa.
I to jest właśnie zwiastun nowej ery.
Rafał Czarnecki
Tekst pochodzi z portalu
www.PolskieAraby.com
Zdjęcia: Ela Pryka
Str. 53
A R TY S T A
RECENZJE
TYTUŁ: Dogonić marzenia / Running free (1999)
GATUNEK: Familijny / przygodowy
REŻYSERIA: Sergei Bodrov
SCENARIUSZ: Jean-Jacques Annaud
MUZYKA: Nicola Piovani
Jest rok 1914, na niemieckim statku
płynącym z transportem koni do Afryki rodzi się źrebak – kasztanek Lucky.
To właśnie on jest narratorem filmu.
Zaraz po przybyciu do portu w Afryce
Lucky zostaje rozdzielony z matką,
której już zapewne nigdy więcej nie
zobaczy... Trafia do bezwzględnego
właściciela tamtejszej plantacji i jego
złośliwego ogiera Cezara, który za
wszelką cenę pragnie podporządkować sobie inne zwierzęta. Źrebak już
wie, co go czeka – jego przeznaczeniem będzie ciężka, nieraz mordercza
praca. Jednak w tej małej górniczej
osadzie, gdzie nikt zbytnio nie troszczy się o los i dobro koni, źrebak
znajduje serdecznego przyjaciela,
osieroconego chłopca, który otacza
Lucky’ego opieką i miłością. Z dnia na
dzień więź między nimi staje się coraz
silniejsza, jednak zarówno chłopcu,
jak i Lucky’emu czegoś brakuje...
Wolności. Wybucha I wojna światowa, właściciel plantacji ucieka w popłochu, pozostawiając cały swój dobytek i zwierzęta na pastwę losu. I
Str. 54
właśnie wtedy Lucky i jego wierny
kompan, nie bacząc na czekające ich
trudy, wyruszają w świat, by szukać
wolności, o której marzą...
Jest to opowieść o wzajemnej trosce,
przyjaźni i całkowitym oddaniu. Znakomita muzyka, reżyseria i przepiękne zdjęcia oraz sceny sprawiają, że ta
produkcja jest olśniewająca wizualnie. Niezapomniany film przygodowy
ze znakomitymi kreacjami Jana Decleira i Arie Verveena. Narratorem jest
Lukas Haas.
Monika Piech
Marylou Allen
Dzieciństwo Marylou było wypełnione
końmi i sztuką. Rysowaniem koni zajęła się, będąc w pierwszej klasie.
„Rysowałam konie, na czym popadnie
– dosłownie na wszystkim” – śmieje
się Marylou.
„Gdy skończyłam
5
lat, błagałam rodziców,
aby
kupili mi konia. Rodzice
przystali na
moją prośbę,
gdy
skończyłam
13 lat”. Każdą wolną chwilę spędzała
ze swoim koniem, a jej życie kręciło
się całkowicie wokół sztuki i jej konia.
wprowadził ją w świat pasteli, które
od razu przypadły jej do gustu.
„Zakochałam się w tym miękkim efekcie, jaki można uzyskać, stosując pastele, szczególnie kiedy mówi się o
tworzeniu koni i innych ulubieńców.
Czasami można stwierdzić, iż wydaje
się, że chcą wyskoczyć z kartki”.
Jako artysta-samouk posiadła dotyczącą tego rzemiosła wiedzę, która
opierała się głównie na wewnętrznej
potrzebie perfekcji i stylu, który w
znacznej mierze został zdefiniowany
przez nią. „Moje prace są bardzo
szczegółowe. Wierzę, że te drobne
elementy, właśnie one, sprawiają, że
obrazy są tak realistyczne, iż chciałoby się dotknąć tych zwierząt, poklepać je. Skupiając się na szczegółach,
prezentuję osobowość i charakter mojego modela, co sprawia, iż każdy z
tych bohaterów jest wyjątkowy” –
opisuje proces tworzenia swych dzieł
Marylou. Jako punkt odniesienia służą
jej fotografie różnych miejsc albo
zdjęcia, które uprzednio zostały wy-
Życie toczyło się dalej, a jej twórczość przyjmowała wiele form – aż do
momentu, kiedy jej przyjaciel artysta
www.CzteryKopyta.pl
www.CzteryKopyta.pl
Str. 55
K S I ĘGA R N IA M E NT IS
słane przez klientów, które później
dostosowuje do swoich potrzeb w
swoim studio. Choć pastele nie cieszą
się dobrą opinią, jeśli chodzi o prostotę użycia, jednakże ona stosuje ten
środek wyrazu artystycznego, a jej obrazy potrafią odzwierciedlić tę rzadką
umiejętność posługiwania się pastelami, która jest rezultatem 30 lat doświadczenia w pracy z tym medium.
Str. 56
Marylou połączyła swoją miłość
do zwierząt z pasją malowania,
co przyczyniło się do stworzenia niesamowitych obrazów
zwierząt. Jej celem jest uchwycenie duszy każdego zwierzęcia
i przekazanie jej w taki sposób,
aby oddawało to jego indywidualną grację i siłę. Teraz, kiedy jej dzieci już dorosły, może
poświęcić więcej czasu pracy
artystycznej oraz swoim koniom. Marylou mieszka w małym mieście u stóp Mt. Rainer
w stanie Washington. Jest posiadaczką gromadki zwierząt, a mianowicie: 3 koni, 3 kotów i papugi.
Oczywiste jest, iż to jej konie były
modelami tych oryginalnych dzieł.
Z języka angielskiego
przełożyła: Anna Kuzio
http://www.cactusmoonstudio.com/
theartist.shtml
www.CzteryKopyta.pl

Podobne dokumenty