nr 1 - pałac młodzieży katowice

Komentarze

Transkrypt

nr 1 - pałac młodzieży katowice
NOWOŚCI
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
Mistrzostwa Świata Niesłyszących
w pływaniu
W dniach
7- 13 sierpnia
2011r.
w Coimbrze
(Portugalia)
odbyły się
Mistrzostwa
Świata
Niesłyszących
w pływaniu,
w których
wystartował
wychowanek
Pałacu
Młodzieży
Artur Pióro.
W siedmiodniowych zmaganiach na pięknej
pływalni wystartowało 167 zawodników z 29 krajów.
Impreza stała na bardzo wysokim poziomie.
Zawodnicy reprezentowali rewelacyjne przygotowanie i bardzo wysoki poziom sportowy. Tylko
w trzech konkurencjach nie odnotowano Rekordów
Mistrzostw Świata lub Rekordów Świata. Prym
wiodły reprezentacje USA, Rosji, Ukrainy i Białorusi.
Bardzo wyraźne postępy poczyniły ekipy Wielkiej
Brytanii i Japonii. My na tym tle z trzema medalami
zajęliśmy w punktacji medalowej 8 miejsce i myślę,
że jest to sukces. Jest to zasługa Artura Pióro, gdyż
tylko on z sześcioosobowej ekipy polskiej sięgnął po
medale na tej imprezie.
Artur Pióro to najlepszy polski pływak niesłyszący,
który zdobył tam trzy medale. Złoty na dystansie
1500 metrów stylem dowolnym w czasie nowego
Rekordu Mistrzostw Świata (16:22,31), srebrny na
400 metrów stylem dowolnym (4:06,85) i brązowy na
dystansie 200 metrów stylem dowolnym w czasie
nowego Rekordu
Polski Niesłyszących (1:56,20).
Artur Pióro od
września 2006 r.
jest prowadzony
w Pałacu Młodzieży przez dr.
Marka Jabczyka, który od 2009 roku jest trenerem
głównym Kadry Narodowej Niesłyszących
w pływaniu. To kolejne sukcesy Artura po brązowym
medalu z Mistrzostw Świata w 2007 r. z Tajwanu,
srebrnym i brązowym medalu z Igrzysk Olimpijskich
w 2009 roku rozgrywanych również na Tajwanie oraz
złotym i dwóch srebrnych medalach z Mistrzostw
Europy rozgrywanych w roku 2010 r. w Niemczech.
W kolejnym roku planowane jest rozegranie
I Mistrzostw Europy Niesłyszących na basenie 25
metrowym i niewykluczone, że Polska będzie
organizatorem tej imprezy. Natomiast Artur ze
swoim trenerem myślą już o kolejnych Igrzyskach
Olimpijskich Niesłyszących, które mają się odbyć
w roku 2013 w Turcji. To jeszcze dwa lata, ale żeby
myśleć o medalach na tej imprezie, trzeba już dzisiaj
rozpocząć kolejny etap przygotowań. Zarówno
zawodnik jak i trener mają nadzieję, że trwający
w tym okresie remont na terenie Pałacu Młodzieży
nie zakłóci tych przygotowanie i nie będą zmuszeni
szukać innego obiektu do ich realizacji, gdyż
atmosfera panująca w Pałacu Młodzieży, jak widać
do tej pory, sprzyjała przygotowaniom do kolejnych
imprez za co w/w składają serdeczne podziękowania
dyrektorowi Pałacu Młodzieży Janowi Kulbickiemu
i kierownikowi Pracowni pływania Jackowi
Czarneckiemu, jak również wszystkim współpracownikom tej pracowni, którzy przyczynili się do
osiągnięcia tych sukcesów.
Marek Jabczyk
Artur Pióro - najlepszy polski
pływak niesłyszący
Reprezentacja Polski w pływaniu
Polskiej Federacji Sportu Niesłyszących.
Stoją od lewej: Z. Fesper (dziadek A. Pióro),
S. Michałowska, A. Szumigaj, M. Jabczyk,
trener M. Jabczyk; siedzą od lewej:
W. Jabłoński, B. Wróbel, A. Pióro, K. Powroźnik
Artur Pióro
z trenerem
Markiem
Jabczykiem
NOWOŚCI
Przedstawiamy się
Cicha woda. Posiadam w tej niedużej głowie mnóstwo dziwnych
i nietypowych pomysłów. Na co dzień towarzyszy mi muzyka,
przeróżnego rodzaju. Uwielbiam robić zdjęcia - przerabiać je,
tańczyć, czytać i oczywiście pisać. Piszę co się da! Byle pisać.
Bardzo lubię również podróżować, sport i języki obce. Uwielbiam,
gdy coś się dzieje, lubię brać udział w akcjach kulturalnych.
Znajomi nazywają mnie katarynką, wkrótce zapewne się
przekonacie. Jestem początkowo osobą nieśmiałą, ale szybko
się rozkręcam. :)
Dominika
Wyjadacz pałacowych korytarzy. Siedzę w tej instytucji od 2002
roku, znam tu każdy kąt. Wieczny student, który w tym roku
rozpoczął od nowa kolejne studia. Interesuję się muzyką i dobrym
kinem, czasami zdarza mi się też sięgnąć po książkę, niekoniecznie taką, którą powinienem przeczytać na zajęcia. ;)
Goździu
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
Od redakcji
9 października głosowaliśmy na jakość życia
w Polsce przez kolejne 4 lata. Za Polską
otwartą dla Europy i świata, bądź zamkniętą
w butelce. Za charyzmą polityków lub miałkimi
wystąpieniami. Za przyszłością lub przeszłością. Za chęcią współpracy, bądź
negowaniem wszystkich i wszystkiego…
Mimo nieopuszczającego mnie optymizmu
przez całą kampanię, w niedzielę oglądałam
wieczór wyborczy jak na szpilkach. Co, jeśli IV
RP powróci? Smoleńsk, Smoleńsk, teczki,
Smoleńsk!
Wyniki sondażowe... uff. Ale co, jeśli OBOP
popełnił błąd? Na Polsacie są mniejsze
różnice! I inne wyniki! RPP nie trzecie,
a czwarte! Różnica między PO a PiS-em nie 9,
a 5%! Niech już podadzą wyniki szczątkowe!
22.00 nic
23.00 nie ma
0.00 na pasku informacyjnym podają, że po
północy będą szczątkowe wyniki
0.30 nic
0.50 nic
0.55 na pasku informacja, że pierwsze wyniki
po 2.00
2.30 nic
Zasnęłam.
W poniedziałek rano było już jasne: Polska nie
będzie dryfować sama, obrażona na każdego.
Nie odbiorą nam Księżyca, ani nie nadadzą
nowego numeru RP. Radość!
Witam w nowym sezonie!
W Pałacu Młodzieży trzynasty rok, w ReAkcji pierwszy. Obecnie
studentka zarządzania, nie wiadomo tylko na jak długo ;).
Członek Stowarzyszenia Prokulturamedia i koordynator II Charytatywnego Jarmarku Artystycznego.
Gosik
Jestem Aga, w ReAkcji drugi rok. Lubię czytać ciekawe książki,
oglądać fajne filmy, słuchać każdej muzyki i pisać (mam nadzieję)
dobre teksty.
Muchomorek
Mam na imię Aleksandra. Piszę do ReAkcji drugi rok. Interesuję
się wieloma rzeczami. Lubię czytać książki, słuchać muzyki, oraz
pisać. Dlatego tu jestem.
(Nie)Rozważna
Ciekawa wciąż i wciąż świata i ludzi. Bo wszystko może być
tematem i o wszystkim można napisać, byle inteligentnie. Lubię:
filmy, książki, kawę i uczyć się angielskiego. No i odkrywać wielką
sztukę opery (to ostatnie olśnienie).
Bożena
Jak śpiewał Freddie Mercury w utworze “Made in heaven”: I'm
playing my role in history looking to find my goal...
Uzależniona od telefonu komórkowego, miłośniczka rajstop, na
co dzień nerwowa i zabiegana, od święta kochana siostrzyczka.
Ania Kawecka
Czasopismo Pałacu Młodzieży
ul. Mikołowska 26, 40-066 Katowice |
e-mail:gazeta [email protected]
Wydawca: Pałac Młodzieży tel. 32 2516-431
REDAKTOR NACZELNY:
Paulina Uznańska (elementAwanturniczy)
Z-CA RED. NACZELNEGO: Marcin Goździk (Goździu)
SKŁAD I POMOC REDAKCYJNA: Bożena Perska
ZESPÓŁ REDAKCYJNY: Gosia Jabczyk,
Ola Koziołek (nie)Rozważna, Agnieszka Kracla
(Muchomorek), Ania Kawecka, Dominika Smoliniec.
ZDJĘCIA W NUMERZE: Archiwum Pałacu Młodzieży;
J. Baranowski, M.Dziopa, M.Goździk, B.Perska.
PAŁAC MA 60 LAT
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
W tym roku Pałac Młodzieży
w Katowicach obchodzi
swoje 60-lecie.
3 grudnia 1951 roku nastąpiło uroczyste
otwarcie placówki, która swym
rozmachem oraz bogatym
wyposażeniem budziła podziw
i uznanie.
Przez lata działalności przez Pałac
przewinęły się tysiące
dzieci i młodzieży.
Trwający obecnie remont ma zakończyć
się w 2013 roku. Zanim zabytek
socrealizmu (wpisany do rejestru
zabytków klasy A), odzyska swój
dawny blask, przeczytajcie jak
znane i sławne dziś osoby
wspominają Pałac.
Być młodzieżowym
Jest dla mnie - prawie
sześćdziesieciolatka niezwykle atrakcyjna
świadomość, że może
być coś młodzieżowego
przez 60 lat,
a nawet dłużej. W tym
sensie ja też jestem
młodzieżowy już niemal
60 lat, bo zacząłem
w tym samym czasie,
co Pałac i trwam.
Naturalnie, młodzieżowości nie dostaje się raz na
zawsze, ale trzeba ciągle ją odświeżać. Sześćdziesięciu lat może doczekać tylko ktoś, kto się przez ten
czas wiele razy zmienia. Ale nie ma chyba
wątpliwości, że ktoś, kto przeżył 60 lat młodości jest
dużo bardziej wiarygodny i doświadczony niż ktoś,
kto młodym jest dopiero lat, dajmy na to 20, nie
mówiąc już o takich młokosach, co dopiero 5.
Aby być młodzieżowym
w każdym czasie, trzeba
umieć się do niego dopasować. W tym Pałac
Młodzieży jest dla mnie
wzorem. Przyszło mu
bowiem (i mnie wraz z nim)
przeżywać bardzo różne
okresy dziejowe, a w każdym z nich należało być
młodzieżowym inaczej.
Na chrzcie (o czym teraz mówi się już raczej
niechętnie) Pałac otrzymał imię Bolesława Bieruta,
co z biegiem czasu dla niepoznaki często skracano
do B.B. Dla mnie, który chodziłem tu w latach 60-tych
i 70-tych ubiegłego wieku - BB oznaczało już Brigitte
Bardot, słynną wtedy francuską aktorkę, znaną
uczniom z filmu „I Bóg stworzył kobietę” (nago).
Dlatego zapisałem się do sekcji artystycznej.
Dla dzisiejszych uczniów Bardot jest równie
atrakcyjna jak Bierut, ale BB znów coś oznacza a mianowicie Big Brothera.
Mogą tu podglądać jak pływać, robić samolot albo
gazetę; dużo to ciekawsze niż reality show
w telewizji. Na tę epokę BB to znów dobry patron.
Michał Ogórek
Klub Literacki Pałacu Młodzieży
w latach 1969-73
Michał Ogórek podczas pobytu w Pałacu
Młodzieży na konkursie, który objął swoim
patronatem, dał się przepytać dziennikarzom
ReAkcji i chętnie rozdawał autografy
PAŁAC MA 60 LAT
Reporterska przygoda
To było na początku lat osiemdziesiątych, może
w roku 1983 lub 1984. W Polsce Jaruzelskiego,
po stanie wojennym. Media działały pod
czujnym okiem i uchem cenzury. Polskie Radio
Katowice także. Najwięcej luzu było w redakcji,
którą zwano “literacko-młodzieżową”.
Przez kilkanaście miesięcy biurko dzieliłem z Krystyną
Bochenek, która pewnego razu zagadnęła: “Wojtek, może
byś za mnie wziął zajęcia w Pracowni Literackiej u pani Józefy
Rebesiowej? Dasz radę, coś opowiesz o pisaniu felietonów
i scenariusza audycji.” Jak to zastępstwo wypadło nawet nie
pamiętam, pamiętam natomiast, że wkrótce potem Krysia
powiedziała, że spodziewa się dziecka i jeśli z Pałacu będzie
prośba o prowadzenie zajęć z grupką młodzieży, to mam nie
odmówić! I tak się stało.
Zaproponowano mi współprowadzenie zajęć wraz
z Gabrielą Rittau, która (o ile dobrze pamiętam) po Józefie
Rebeś objęła pracownię literacką. To z niej później
wyodrębniła się pracownia dziennikarska. Dyskusje,
omawianie tekstu, rekonesans po mieście, by poczuć
reporterskie “łowienie tematu”.
Z tamtych lat wspominam bardzo udane zimowe warsztaty
naszej grupy w Międzyzdrojach, w tamtejszym Domu Pracy
Twórczej. Był to tygodniowy, intensywny czas reporterskiej
przygody licealistów, którzy zdobywali pierwsze ostrogi
w zawodzie. Byliśmy korespondentami z terenu, przesyłając
(albo dowożąc tekst w kopercie) do redakcji “Głosu
Szczecińskiego”, gdzie zamieszczono nasze “dziennikarskie
wypocinki”. Sposób widzenia świata przez nastolatków ze
Śląska, spodobał się kolegium redakcyjnemu.
Co jeszcze pamiętam? W tej grupie była Anna Popek, dziś
jedna z dziennikarek - prezenterek TVP 2. Pałac miał zawsze
szczęście do takich utalentowanych jednostek. Pracując
w Polskim Radiu Katowice mogłem swoich podopiecznych
z Pałacu, sprawdzać w reporterskiej robocie w terenie i przed
mikrofonem.
Zupełnie inny wymiar pracy z tą pałacową grupą marzących
o dziennikarstwie przypadł na przełom lat 80-tych i 90-tych.
Dużo się działo. Młodzi ludzie byli obserwatorami zmian
w kraju i za granicą. Z tej grupy Radio Katowice przygarnęło
Wojtka Skowrońskiego i Jarka Juszkiewicza. Ze
współpracowników (w tym czasie już studentów) przeobrazili się na moich oczach w etatowych redaktorów.
Wkrótce Wojtek Skowroński zdobył nagrodę Polskiego Radia
za krótki reportaż “Polska na dworcu”. Dziś obaj tworzą trzon
zespołu dziennikarskiego Radia Katowice. Pytam, czy to
Pałac dał im szansę, czy ja miałem z tym coś wspólnego?
Dziwnym splotem okoliczności - tak!
To wspaniale, że katowicki Pałac dał młodzieży takie
możliwości sprawdzenia się, czasem “oszlifowania”
samorodnego talentu. Temu służyły konkursy na reportaż
organizowane w Pałacu. W jury mogłem pracować
z Michałem Ogórkiem czy Waldemarem Milewiczem. To dzięki
Pałacowi poznałem osobiście Ryszarda Kapuścińskiego.
Audycja zatytułowana “Świat według Kapuścinskiego” dla
adeptów tej profesji mogłaby uchodzić za ewangelię. Czasem
prezentuję to nagranie nowemu narybkowi z Pałacu.
Pozdrawiam wszystkich, których spotkałem na pałacowych
korytarzach i na zajęciach, które
prowadziłem. Dziś współpracuję
z Pałacem z doskoku, ale zawsze
z ogromnym sentymentem i dużą
satysfakcją!
Wojciech Pacula, publicysta
Polskiego Radia Katowice
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
60.numer!!!
To już 60. numer pałacowej gazety.
Choć akurat ten numer powstawał
w trudnych warunkach - wiadomo,
remont Pałacu, nasza ‘sala maszyn’
zamknięta, a nowe pomieszczenia
w Cogitaturze na ulicy Gliwickiej
dopiero są adaptowane, aby mogły
służyć jako sala redakcyjna.
Ale obiecujemy, że będziemy
z Wami i będziemy relacjonować
pracę Pałacu w różnych miejscach
Katowic.
A bywa zabawnie, we wrześniu, gdy
mieliśmy zajęcia w sali 36, ktoś
zapukał. Weszła mama z dzieckiem,
pytając: A na szermierkę, to tutaj?
W następnym numerze fotoreportaż
z Cogitaturu.
Redakcja
Nasi w Strasbourgu
Human Rights Revisited by Youth in
Europe - taki tytuł ma broszura, która została
wydana po warsztatach w Strasbourgu. Byli
tam dziennikarze ReAkcji.
Do wydawnictwa jest dołączony film
relacjonujący przebieg imprezy.
PAŁAC MA 60 LAT
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
Na początku był Pałac…
To się chyba zwykle zaczyna tak: „Dawno,
dawno temu, za siedmioma górami, za
siedmioma rzekami zastukała do drzwi
Pałacu mała dziewczynka… i tak dalej, i tak
dalej…”. Moją bajkę o tym magicznym
miejscu też chyba mogłabym tak zacząć...
Nawet nie pamiętam dokładnie momentu, w którym
pojawiłam się w Pałacu po raz pierwszy, bo
zwyczajnie było to bardzo dawno temu. Najpierw
Pałac był sposobem na spędzanie czasu „po
lekcjach”, a niespodziewanie dał początek
zawodowej drogi, którą idę do dzisiaj.
Kiedy nie wiadomo było, gdzie jestem, a nie byłam ani
w domu, ani w szkole, można było w ciemno szukać
mnie w jednej z pałacowych sal. Najpierw były zajęcia
z aktorstwa. Do dziś pamiętam znakomitego aktora,
pana Susa, który „otwierał” nas na ten rodzaj sztuki
i uczył małych „bąków”, jak właściwie akcentować, jak
używać przepony, jak krzyczeć, żeby nie zdzierać
gardła, jak interpretować teksty i jak nie spalić się na
scenie. Sporo z tych wskazówek pamiętam do dziś
i część umiejętności bez wątpienia przydało mi się
w późniejszej pracy. Kiedy wiedziałam już, że niestety
nie będę mogła zdawać do ukochanej „filmówki”,
Pałac zamienił to jedno moje wielkie marzenie, na
zupełnie inne – nie będę aktorką, będę dziennikarką!
Znalazłam się na warsztatach dziennikarskich, które
prowadziła jedna z najbardziej wyjątkowych osób,
jakie kiedykolwiek poznałam – Pani Ewa Maj. To ona po pierwsze - pokazała mi, czym jest dziennikarstwo,
a po drugie zaraziła miłością do niego. To za jej
namową wykonałam chyba najistotniejszy telefon
w życiu – do Telewizji Katowice. Gdybym tego nie
zrobiła, gdybym nie znalazła w sobie siły
i przebojowości, nie trafiła na życzliwych ludzi, którzy
stali się moimi przyjaciółmi, mój związek z ekranem
pewnie nigdy by się nie rozpoczął. Miałam wtedy 15
lat. Z perspektywy czasu nie chcę nawet myśleć, jak to
się wszystko mogło potoczyć inaczej… Wstyd się
przyznać, ale nigdy Pani Ewie nie podarowałam nawet
kwiatów, więc dziś piszę ogromne „DZIĘKUJĘ!”. Pani
Ewa ufała, że dam radę, a kilka lat później uwierzyła,
że będę w stanie podzielić się doświadczeniem
z kolejnym pokoleniem młodych, przyszłych
dziennikarzy. Na rok dołączyłam do grona
pedagogów, którzy prowadzili w Pałacu zajęcia.
Sztuka trudna, bo wymądrzałam się przecież do kogoś
niewiele od siebie młodszego!!! Pracy było dużo, ale
przecież o to chodziło, bo dawała satysfakcję. Na
szczęście udało mi się w wielu projektach połączyć
Pałac i Telewizję, realizując na przykład moje
ukochane Pałacowe Gale Talentów.
Pałac to naprawdę niezwykłe miejsce, cudowni
specjaliści, którzy wyciągają z człowieka to, co
najlepsze i pokazują, jak tego używać. Gdybym miała
dzisiaj znaleźć pomysł na siebie, na pewno
szukałabym go z ich pomocą. To dla mnie wielki
zaszczyt, że z okazji jubileuszu Pałac Młodzieży
dołączył mnie do grona tych, z których jest dumny.
Jeśli komukolwiek mój przykład pokaże, że warto
szukać miejsc – drogowskazów (a Pałac jest takim
miejscem), to dla mnie jest to ogromna
radość! Trzymam kciuki za tych, którzy
już tu są i za tych, którzy dopiero tu
będą. W Pałacu moja bajka się
rozpoczęła i szczęśliwie trwa do dziś,
czego i Wam Kochani życzę.
Ewelina Kopic
Obecnie prezenterka TVpuls
P.S.
…do dziś żałuję, że nie chodziłam na
warsztaty z pisania tekstów. To stąd
koślawość formy, za co najmocniej
wszystkich Czytających przepraszam.
Gala Talentów w studiu Telewizji Katowice, rok 2005. Z nagrodzonymi
zawodnikami z Pracowni Szermierki rozmawia Ewelina Kopic
Nr 1/2011
Magdalena Sadowska
Ma 15 lat, to właśnie ona jest autorką fotografii
zamieszczonych obok. Od roku rozwija swoje
zainteresowania na warsztatach fotograficznych
w Pałacu Młodzieży. Wcześniej nie zwracała
uwagi na podział planu, kompozycję, teraz tropi
szczegóły, przyznając, że technika jest tak samo
ważna jak twórcza wyobraźnia.
Mówi o sobie skromnie: po prostu lubię robić
zdjęcia. Czy swoje przyszłe życie zawodowe
wiąże z fotografią? Jeszcze się nad tym nie
zastanawiała… Trzeba mieć studio, profesjonalny sprzęt. Póki co, cieszy ją robienie zdjęć,
szczególnie lubi portretować ludzi, próbując
uchwycić ich emocje. Zrobione zdjęcie nie musi
być idealne, ale powinno zawierać to trudno
definiowalne „coś”… Powinno opowiadać jakąś
historię, utrwalać chwilę, myśl, uczucie…
Najlepsze zdjęcie dopiero przede mną - mówi
Magda.
MŁODZI TWORZĄ
KREACJA / PLASTYKA
Ania Pathermann
Jeśli jest papier i ołówek - mogę
wszystko.
Rysowanie jest dla mnie czymś
ważnym, tam mogę jakby odlecieć
w idealny świat i stworzyć to,
Co chcę i jak chcę!
Wywiad z Anią Pathermann,
młodą artystką
D: Rysujesz komiksy, obrazki,
w y k o n u j e s z p l a k a t y. J a k i e
jeszcze techniki artystyczne
wykorzystujesz, i w których
czujesz się najlepiej?
A: Lubię sobie jeszcze czasami
rzeźbić, czy to jest jabłko czy gips,
wszystko jedno. Jedzenie też
można wykorzystywać, hmm. Ale
najbardziej lubię chyba na kartkach
albo komputerowo...
D: Świetnie rysujesz, a czy też
malujesz?
A: Ćwiczę to, ale nie wychodzi mi aż
tak dobrze...
D: A jednak nie wybrałaś się do
szkoły plastycznej. Dlaczego?
A: Nie chciałam. To, co ja rysuję, jest
uznawane tam za „chorobę”, nie za
bardzo lubię takie klimaty.
D: Przyszłość wiążesz z rysowaniem?
A: Mam nadzieję. Chciałabym coś
rysować, zarabiać na tym albo po
prostu traktować to jako hobby... nie
wiem jeszcze...
D: Czy po ukończeniu gimnazjum
masz zamiar kształcić się w
szkole plastycznej?
A: Tak. Mam zamiar wybrać się do
szkoły plastycznej, gdzie jest
możliwość wybrania kierunku
grafiki komputerowej.
D: Teraz na chwilę powróćmy do
Twojej przeszłości. Od kiedy
rysujesz?
A: Od kiedy miałam po raz pierwszy
kredkę w ręce, powiedzmy, że
może roczek.
D: Uczęszczałaś na jakieś
zajęcia dodatkowe, by bardziej
się rozwijać?
A: Tak, tak. Chodziłam na plastykę
do Pałacu Młodzieży, ale zrezygnowałam... Nie podobało mi się
wtedy. Ale teraz zrozumiałam, że to
był błąd, mogłam wiele się
nauczyć.
D: Rysowanie a malowanie. Są to
dwie wręcz różne techniki. Co Ci
wychodzi lepiej?
A: Rysowanie. Jak malować, to
tylko farbami. Rysowanie, czyli
szkicowanie ołówkiem.
D: Masz jakiś specyficzny styl
rysowania? Skąd wiadomo, że to
Anna Pathermann?
A: Czy ja wiem? Zwykle jak mnie
napadnie wena, to tworzę, nieważne gdzie, po prostu - jeśli jest
papier i ołówek, mogę wszystko.
Sądzę, że nie mam na razie czegoś
charakterystycznego, może podpis
(śmiech) albo sposób kolorowania.
D: Sądzisz, że możesz się wybić,
robiąc to, co chcesz robić?
A: Nie, chyba to się nie uda. Widząc
to, co widziałam u innych artystów,
to u mnie będzie ciężko.. .
D: Masz swoich idoli? Kogoś, kto
Cię inspiruje?
A: Nawet kilku. Główna inspiracja
to Gerard Way. Jest to piosenkarz,
który należy do zespołu My
Chemical Romance. Inspiruje mnie
tym, że nie tylko śpiewa, ale i
rysuje. Poza tym Lauren Faust. To
kobieta, która wymyśliła Atomówki,
stworzyła ich wygląd i w ogóle, a
także Dom dla zmyślonych
przyjaciół pani Foster, a teraz
Kucyki Pony – Przyjaźń to magia.
Wiedziałaś, że ona ma polskie
korzenie? Podpatruję także innych
artystów lepszych ode mnie, i
wnioskuję.
D: Co lub kogo lubisz najbardziej
rysować?
A: Mało co rysuję ludzi...
Najbardziej to ja teraz, bo to rożnie
bywa, lubię rysować kucyki.
Podoba mi się sposób, jak są
zrobione, przypominające styl
Lauren Faust. Wielkie, słodkie
oczy... Najwięcej rysuję na
komputerze. A na papierze to
ołówkiem. Czasami koloruję, zależy
od humoru.
D: Prowadzisz jakiegoś bloga?
Dajesz wskazówki innym młodym
twórcom?
A: Czasami zgłaszają się do mnie
osoby na deviantart.com i pytają. A
ja im jak najbardziej odpowiadam.
To strona, na której ludzie z całego
świata pokazują to, co potrafią. Nie
tylko rysunek, ale także malarstwo,
fotografię, architekturę, modę.
D: Masz zamiar tu w Polsce dalej
się kształcić?
A: Chyba tak, bo z Polski dużo osób
wyjeżdża, a potem w Polsce nikt nie
zostanie! Trzeba coś zrobić!
(uśmiech).
D: Spotykasz się z osobami
z deviantart.com?
A: Tak, byłam na kilku spotkaniach.
I są to wspaniali ludzie. Zwykle
chodzimy po jakiś sklepach z
zabawkami, oglądamy co tam jest,
wracamy, kupujemy jedzenie,
siadamy gdzieś i rysujemy, dla
siebie nawzajem.
D: Masz jakąś radę, dla młodych
talentów, które się boją, czy
wstydzą pokazać swoje dzieła?
A: Zacznijcie od deviantart.com, ja
tam zaczęłam i muszę powiedzieć,
że wyszło...
D: Dziękuję za wywiad.
Rozmawiała:
Dominika Smoliniec
Jeżeli jesteście ciekawi innych prac Ani
– bardziej mrocznych, odważniejszych,
słodkich... itd. To zajrzyjcie tutaj:
http://tunna10.deviantart.com/
KREACJA / FILM
Fragment scenariusza „Tylko Ty”
Piotr Gacek
Od pięciu lat należy do Klubu Twórców Filmów i
Teledysków w Pałacu Młodzieży. Pomimo
młodego wieku, ma już na swoim koncie
nagrody branży filmowej, m.in.: I miejsce
w kategorii scenariusz na przeglądzie filmów
„Wylęgarnia” czy I miejsce w kategorii film
w przeglądzie „Uwaga Talent”. Obecnie pracuje
nad swoim najnowszym filmem o roboczym
tytule „Tylko Ty”.
Gosia: Co Cię skłoniło do pracy nad
Twoim najnowszym filmem?
Piotr Gacek: Zastanawiał mnie fakt, jak osoba
pracująca w sklepie odbiera świat, jak również,
z jakimi problemami się boryka. Jest to historia
sprzedawcy w sklepie spożywczym.
G: Jakie problemy porusza „ Tylko Ty”?
PG: Między innymi przywiązania głównego
bohatera do miejsca pracy jak i ludzi, których
codziennie w niej spotyka.
G: Do jakiego gatunku zaliczyłbyś swój
film?
PG: Wydaje mi się, że najbardziej odpowiednim
określeniem byłoby dramat obyczajowy,
z elementami psychoanalizy. Główny bohater,
który w dzieciństwie walczył z otyłością,
obecnie sprzedaje słodycze. Jest to dla niego
pewnego rodzaju sprawdzian, czy nadwaga
jest już przeszłością, czy może nadal tkwi
w jego podświadomości.
G: Powiedz, dlaczego tak właściwie
zacząłeś się realizować właśnie przez film,
a nie jakikolwiek inny sposób czy rodzaj
sztuki?
PG: Cóż, tak naprawdę chyba był to przypadek.
Można to nazwać nawet przekorą. Kiedy
wszyscy wokół mnie mieli już sprecyzowane
plany na przyszłość i były to decyzje jak np.
studia medyczne, czyli dające konkretny
zawód, ja postanowiłem się zająć czymś, co da
mi satysfakcję, samorealizację, a tym samym
w przyszłości może się stać źródłem
dochodów. Zawód reżysera jest wolnym
zawodem, ma dla mnie nieskrywane zalety, jak
choćby nienormowany czas pracy, dlatego też
taka profesja jak najbardziej mi odpowiada.
W taki też sposób trafiłem do Pałacu Młodzieży
i Klubu Twórców Filmowych i Teledysków i tak
już zostało.
G: Dziękuję Ci zatem za rozmowę i życzę
dalszych sukcesów.
Rozmawiała: Gosia Jabczyk
Scena 14 wnętrze sklepu - noc
Kolejna noc w sklepie. Jest już zamknięty. Nie ma Joli, został
tylko Arek i Krystyna. Arek skreśla losowanie lotka. Krystyna
myje mopem podłogę. Arek, po skreśleniu liczb, chowa los do
kieszeni.
KRYSTYNA
Nigdy z tego nie wyrośniesz?
AREK
Nie ma z czego. Przynajmniej nie palę.
Krystyna spogląda na Arka z przekąsem.
KRYSTYNA
A co właściciel powiedział na to?
AREK
Przeczytał. I go wziął.
KRYSTYNA
I co myślisz na ten temat?
AREK
Mówiąc szczerze, to sam nie wiem. Problemy są ze
znalezieniem jakiejś pracy. Tu może zarobek nie jest
największy, ale daje się radę przeżyć.
KRYSTYNA
Oby jednak pomyślał o nas.
AREK
Sądzę że dobrze postąpi.
KRYSTYNA
Każdy tak myśli.
Krystyna odkłada mopa i zanosi to wszystko na zaplecze.
KRYSTYNA
Skończyłam.
AREK
Idź już, ja zamknę.
Krystyna idzie na zaplecze po płaszcz i szalik, zdejmuje
uniform.
KRYSTYNA
Trzymaj się. Do jutra.
Krystyna wychodzi. Zamyka drzwi i kratę. W sklepie zostaje
sam Arek, dalej licząc pieniądze.
wszystkie litery z REAKCJI
są w KREACJI
Taką to sentencją skończyły się w redakcji burzliwe dyskusje
i spory, dotyczące nowej, wystrzałowej, łatwo wpadającej
w ucho i nowoczesnej nazwy nowego pisma dla młodych ludzi.
Pisma, które ma być erupcją kreatywności i artystycznych
ambicji.
Czy KREACJA spełni ich oczekiwania?
To zależy od Was. Póki co, dajemy wam kilka stron w REAKCJI.
Liczymy, że niebawem KREACJA się usamodzielni i stanie się
miejscem, gdzie będą publikować młodzi poeci i literaci, gdzie
będziemy zamieszczać reprodukcje grafik, obrazów,
komiksów. To tu chcemy rozmawiać z młodymi twórcami i
próbować opisać ten pędzący w szalonym tempie świat,
zanurzony w multimedialno-internetowych kontekstach.
Czy w dobie facebooka, blogów i flash mobów twórcom jest
łatwiej czy trudniej wychodzić ze swoimi dziełami do
odbiorców? Czy odbiorca jest jeszcze w ogóle potrzebny?
Tu jest miejsce, gdzie zawsze będzie można o tym
podyskutować.
W pierwszej odsłonie KREACJI trochę o magii fotografii i filmu,
o pasji rysowania oraz o kreatywnym podejściu do nauki fizyki
(tak!).
Czekamy na wasz odzew!
REDAGUJE ZESPÓŁ: Paulina Uznańska (elementAwanturniczy); Marcin
Goździk (Goździu); Bożena Perska; Gosia Jabczyk; Ola Koziołek (nie)Rozważna;
Agnieszka Kracla (Muchomorek); Ania Kawecka; Dominika Smoliniec.
KREACJA / NAUKA
Pokazać fizykę
Instytut Fizyki im. Augusta Chełkowskiego
w Katowicach, to miejsce, w którym
w sposób łatwy dla nas i bardzo logiczny
“pokazują” nam fizykę - popierając jeszcze
dane stwierdzenie przykładem
eksperymentu.
Tydzień temu nauczycielka z fizyki zaprosiła moją
klasę na lekcję dydaktyczną do Instytutu Fizyki.
Szczerze mówiąc, pierwsza myśl to była “nuda” lub
“pewnie coś trudnego”. Nauczycielka zachęciła nas
tym, że będą na tych wykładach rzeczy, które na
pewno nam się przydadzą, a w szkole ich nie
zobaczymy ze względu na to, że szkoła nie jest
wyposażona w odpowiednie przyrządy.
nawet i dziwnych) źródeł tej energii. Młodzież
poznawała różne sposoby pozyskiwania energii - np.
siadając na rowerek - pedałując, dzięki temu zapalały
się światełka i można było zatrąbić. Czyli została
uzyskana energia.
Profesor na drugim wykładzie opowiadał nam
o temperaturze, że jest podstawowym i - wbrew
pozorom - trudnym pojęciem termodynamiki. To, że
zależy od niej prawie wszystko, np. zjawisko
makroskopowe, które jest wynikiem ruchu małych
cząsteczek. Pokazywał nam, jak poruszają się takie
cząsteczki zamknięte w pudełkach o różnych
kształtach.
Trzeci i ostatni wykład też był bardzo ciekawy
i popierał wszystko, czego się dowiadywaliśmy o
ruchu, odpowiednim przykładem! Ruch jest względny
- opis jego zależy od odniesienia. Kiedyś, można by
powiedzieć, że jest to trudne. Wcale nie! Uczniowie
chętnie mogli włączać się do udziału w poszczególnych pokazach i otrzymywali za to coś słodkiego.
Przykładem może być to, że ochotnik siadał na
huśtawce i potwierdzał, że punkt widzenia zależy od
punktu siedzenia.
Może to nam się wydawać trudne i skomplikowane,
ale prawda jest naprawdę inna!
Klasa rano stawiła się przed szkołą i ruszyliśmy do
Instytutu, położonego obok kina Helios. Nie byliśmy
jedyną klasą, która tam się znajdowała. Były również
inne, które wychodziły z Instytutu z uśmiechami na
twarzach, a wchodziły z przerażeniem, uśmieszkami
czy też nawet z ziewaniem. Uczestniczyliśmy w trzech
wykładach o różnej tematyce. Każdy trwał ok. 1-1,5
godziny. Na pierwszych zajęciach wykładowca
opowiadał nam, iż bez energii kompletnie nic się nie
dzieje, nie moglibyśmy bez niej żyć. Potrzebujemy
energii coraz więcej. Szukamy różnych (czasami
Można by było wymieniać i wymieniać! Mam nadzieję,
że zachęciłam Was. Ja, szczerze mówiąc, wyszłam z
Instytutu Fizyki z nabytą i utrwaloną wiedzą! Te kilka
godzin naprawdę się przydały!
Jeżeli jesteście wielbicielami fizyki - musicie tam być!
Jeżeli macie problemy z jej zrozumieniem - musicie
tam się znaleźć, a z pewnością potem będzie Wam
łatwiej!
Wszystkich serdecznie zapraszam na takie wykłady!
Dominika Smoliniec
Znana wszystkim gra - jak działa magnes.
NOWOŚCI
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
Skate-Plaza
Od niedawna, jak wam pewnie wiadomo,
niedaleko osiedla Paderewskiego (okolice
Trzech Stawów) w Katowicach powstał
nowy obiekt przeznaczony dla miłośników
deskorolki, mianowicie skate-plaza (termin
wyjaśnię później).
Pierwsze pytania, jakie się nasuwają, brzmią:
„czemu tylko deskorolki” i „czemu nie skatepark”.
Otóż odpowiedzi na niniejsze pytania kryją się
w historii tego magicznego dla polskich deskarzy
miejsca, jakim jest Pomnik Trudu Górniczego.
Historia przedstawia się następująco: Otóż Pomnik
Trudu Górniczego na deskorolkowej mapie Polski
zaczął być rozpoznawalny już od pierwszej połowy
lat 90-tych, w późniejszym okresie głośno o nim
zrobiło się także na świecie. Przez te około 20 lat
przewinęło się przez pomnik bardzo wielu skaterów
lokalnych i przyjezdnych. Pojawiały się także osoby
z zagranicy. PTG ogromnie przyczyniła się do
rozwoju sceny deskorolkowej w Polsce, stając się dla
wielu przysłowiowym drugim domem. Pisał o tym
W poniedziałek,
07.11.2011 w sali
teatru „COGITATUR”
w Katowicach odbyły
się eliminacje
i przesłuchania
finałowe czwartej
edycji Jesiennego
Festiwalu Piosenki
„ZŁOTA POLSKA
JESIEŃ”.
Jury festiwalu w składzie: Elżbieta Okupska śpiewająca aktorka Teatru Rozrywki w Chorzowie; Ewa
Zug - muzyk Teatru Rozrywki w Chorzowie; Piotr
Brodziński - muzyk, wokalista, aktor Teatru Rozrywki
w Chorzowie; Małgorzata Rogala - nauczyciel śpiewu
Pałacu Młodzieży w Katowicach - wyłoniło zwycięzców
konkursu. Grand Prix oraz Puchar Prezydenta Miasta
Katowice otrzymała Jagoda KLIMEK z Rybnika. (inst.
Alina Klimek).
NAGRODY w kategorii I - wykonawcy 10 -13 lat
I miejsce: Martyna PLEWA (inst. Dorota Kret), Miejski
Ośrodk Kultury, Nowy Targ.
II miejsce: Magdalena PANEK (inst. Dorota Kret), Miejski
Paweł Krężel na tacky.pl, jest to człowiek któremu
tak naprawdę wszystko zawdzięczamy, to właśnie
on poruszył niebo i ziemię, działając wraz z
lokalnymi deskarzami (m.in. Krzysztofem Kotarbą BOLID DESKOROLS), gdy tylko dotarła do nich
wiadomość że około roku 2006 ma na miejscu
pomnika powstać hotel.
Walka z władzami trwała około 4 lat, w końcu władze
jednak uległy pod naciskiem petycji, którą podpisało
ok. 4000 osób (w tym deskarze z zagranicy) oraz
kilku argumentów mających na celu „zmiękczenie”
opornych urzędników. I w końcu w 2011 r. prace
ruszyły pod okiem Pawła Krężela, Krzysztofa
Kotarby oraz architekta.
Skate-plaza została zaprojektowana specjalnie pod
potrzeby deskarzy, co można wywnioskować
z historii tego miejsca. Po za tym takie obiekty cieszą
się większym zainteresowaniem w Polsce niż
zwykłe skateparki, choć są przeznaczone głównie
pod deskorolkę, a na dodatek są dużo większe, co
wymaga większego wkładu pracy, oraz budżetu,
również z powodu materiałów zużywanych na ich
budowę (żel-beton, marmur itp...)
10 listopada 2011 roku obiekt został ukończony oraz
oddany do użytku. Skate-plaza cieszy się teraz
jeszcze większą sławą niż przedtem, co skutkuje
organizowaniem różnego rodzaju contestów przez
lokalne skateshopy (kosmos skateshop, blink
skateshop) czy brandy takie jak Huricane
Skateboards, Bolid Deskorolls oraz Krypton
Bandana, co również przyczynia się do znacznej
promocji miasta Katowic (to na pewno spodoba się
z czasem władzom). Zawsze można tam kogoś
spotkać. Tak więc morał tego przedsięwzięcia jest
pokrótce taki, że jak się tylko chce, to da się bardzo
dużo zdziałać, nawet z polskimi władzami.
Wystarczy tylko dobre, asertywne podejście.
Karol Maliński
Ośrodek Kultury, Nowy Targ.
III miejsce: Paulina ŚWIERCZEK (Inst. Agnieszka Busuleanu-Jaksik), Młodzieżowy
Dom Kultury, Racibórz.
NAGRODY w kategorii II szkoły artystyczne
I miejsce: Maria LIPKA (inst.
Krystyna Lipka), Miejskie
Gimnazjum nr 3, Knurów.
II miejsce: Agnieszka STOSZ
(inst. Agnieszka BusuleanuJaksik), Młodzieżowy Kultury,
Racibórz.
Jagoda Klimek
III miejsce: Olga SKRZYNIARZ
(inst. Agnieszka Rosa), Miejski
Ośrodek Kultury, Bukowno.
NAGRODY w kategorii III - wykonawcy 17 - 20 lat
Dwa równorzędne I miejsca: Hanna GAJ (inst. Agnieszka
Busuleanu-Jaksik), Młodzieżowy Dom Kultury, Racibórz,
Joanna SOSZYŃSKA (inst. Elżbieta Biskup), Młodzieżowy
Dom Kultury, Racibórz.
III miejsce: Zespół wokalny DECYMA (inst. Weronika
Hetman), Młodzieżowy Dom Kultury, Racibórz.
Oprac. Jarosław Majewski
FELIETONIADA
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
W weekend… bez komputera
A pomyśleć, że wszystko
zaczęło się od tego, że mój
komputer zaczął wariować.
Oczywiście zepsuł się sam, ale że
jestem jedyną jego użytkowniczką, to cała wina spadła na
mnie! W czwartek został oddany
do naprawy. Stwierdziłam, że to
nie ma znaczenia i już jutro będzie
znowu w moim przytulnym
pokoiku, a ja - jak to w piątki, będę
spokojnie sobie przed nim
siedziała z kubkiem herbaty w ręku
i przeglądała zawartość Internetu.
Niestety! Do takiego czegoś nie
doszło i piątek - dzień, tym razem,
niemal wolny z powodu Dnia
Nauczyciela - spędziłam bez
niego. Nieudolnie szukałam
zajęcia, a gdy już jakieś znalazłam,
to tylko na niedługo. Bo ileż można
czytać książkę, rysować, lub
słuchać muzyki, gdy wraca się do
domu o 9.30? Telewizji nie
oglądam, więc nie miałam w zanadrzu zajęcia, którym mogłabym się
odłączyć od otoczenia na długi
czas. Posprzątałam więc w domu
górne piętro, bardziej z przymusu,
bo do rodziców mieli przyjechać
goście. Mama oczywiście była
bardzo zadowolona, ale ja
niekoniecznie. Umówiłam się ze
znajomą, a więc siłą rzeczy jakoś
minął mi ten dzień, lecz dosyć
opornie. Kupiłam sobie nawet
gazetę! W końcu jakoś trzeba
Usłyszałam proroctwo, że
w dzień apokalipsy zostaną
usunięte strony
internetowe google i youtube.
będzie przeżyć ten weekend bez
komputera.
Poszłam spać dosyć wcześnie - o
11 w nocy, a w piątki komputer
wyłączam średnio po pierwszej w
nocy. Właśnie… tym razem także
nie była to zwyczajna noc.
Obudziłam się w klatce, przed którą
został postawiony komputer. O ile
dobrze pamiętam, jakiś głos w tle
oznajmił mi, że do apokalipsy 2012
nie zostanę wypuszczona. Cierpiałam w moim więzieniu nieokreślone
męki, wyciągałam bezradnie ręce
w stronę komputera. Moje działania
były oczywiście na nic. Bezradnie
stałam i patrzyłam na komputer po
drugiej stronie... Usłyszałam
proroctwo, że w dzień apokalipsy
zostaną usunięte strony internetowe google i youtube. Panika
ogarnęła świat.
Sylwestra spędziłam w klatce,
a gdy mnie z niej wypuszczono
i zasiadłam przed komputerem, to
okazało się że proroctwo doczeNasze życie powoli wlewamy
w gg, facebook, myspace, czy
w cokolwiek innego, na czym
jesteśmy zalogowani.
A my zostańmy obok...
A my zostańmy tu...
.
Monika ma 15 lat, chodzi do 3. klasy gimnazjum. Nie miała łatwego życia.
Pochodzi z rodziny, którą nazywamy patologiczną – nieraz spotykałam ją czy jej
siostrę płaczącą w damskiej toalecie, po rodzinnej „sprzeczce”. Wszyscy
wiedzieli. Prawda oczywista - jasna i niezmienna. Ja też przechodziłam nad jej
nieszczęściem obojętnie.
Nigdy nie miała wielu przyjaciół – często widziałam jak pada ofiarą przemocy
psychicznej. Wszyscy kpili z niej otwarcie, patrząc jej w oczy, ciesząc się z jej
cierpienia. Nie była „twarda” - często płakała.
Pewnego dnia,w pierwszej klasie, Monika przyszła do szkoły ze zgoloną głową
– miała wszy, matka rozwiązała problem. Starała się być niewidzialna, chodziła
w czapce ze spuszczoną głową. Nie miała szans uniknąć zaczepek, komentarzy
i bezdusznych uśmiechów.
7 października, koniec w-f'ów. Gdy wychodziła z szatni,wszyscy krzyknęli:
„Czeeeeść Monika!” rozpłakała się - „ O co ona znowu ryczy?!” - słychać głosy.
Podchodzą do niej, żeby załagodzić sytuację, by mieć czyste sumienie, by móc
spojrzeć w lustro. To jej ostatni dzień w szkole – idzie do domu dziecka.
Przyjedzie dopiero na święta. Wszyscy jej słuchają, zapewniają, że będzie
dobrze. Uśmiecha się przez łzy.
Dziś – we wtorek – nikt jej nie pamięta. Nikt nie wspomina – w końcu nigdy nie
miała przyjaciół.
Muchomorek
kało się spełnienia. Wszyscy ludzie
byli zagubieni, a te ich żałosne
opisy na gg lub icq!
Nikt nie wiedział, co ma ze sobą
zrobić.Oczywiście ta opowieść
była moim snem tamtej nocy.
Obudziłam się w moim łóżku
z dziwnym uczuciem - pośrednim
pomiędzy zakłopotaniem i przerażeniem. Oparłam się na łokciach,
na początku nie wiedziałam, co o
tym myśleć. Potem jednak przyszła
chwila refleksji. Uzależnienie od
komputera okazało się bliższe niż
myślałam. Nasze życie powoli
wlewamy w gg, facebook,
myspace, czy w cokolwiek innego,
na czym jesteśmy zalogowani. Nie
mówię, że jest to kompletnie
„czarne”, lecz jest cienka granica
pomiędzy pożytkiem a przesadą.
Tak naprawdę, gdy przekonałam
się o tym na własnej skórze, można
by powiedzieć - opamiętałam się.
Co mnie zaskoczyło, bo na
komputerze siedzę długo tylko
w weekendy. Teraz jednak
naprawdę zobaczyłam dlaczego
warto ograniczyć korzystanie z
komputera w wolne dni. Dla
własnego zdrowia psychicznego,
oraz życia, którego raczej dobrze
nie spożytkujemy tępo oglądając
kolejne strony internetowe,
wmawiając sobie, że to dobre.
(Nie)Rozważna
Być sobą?
Dookoła słyszymy, jak to nie wolno poddawać się
presji społeczestwa, że powinniśmy mieć własne
zdanie o sobie i się go trzymać. Nie znam większej
hipokryzji! Przecież osoby, które tak mówią, same
oceniają innych! Powinniśmy zadać sobie pytanie:
„Co właściwie sobą reprezentuję?”. Należy wtedy
spojrzeć bardziej obiektywnie na własną osobę
i sprawdzić, czy nie zachowujemy się jak owi
hipokryci. Nie każmy kolegom „być innymi”,
w dzisiejszych czasach mało jest ludzi oryginalnych,
jeśli jednak są już tacy, samodzielnie wychodzą
z inicjatywą. Warto (być może nieświadomie)
zmuszać znajomych do zmiany stylu ubierania się,
gustu muzycznego czy codziennych zachowań?
Szukamy swojej bratniej duszy, najlepszego
przyjaciela „na dobre i na złe”, z którym o wszystkim
porozmawiamy, po prostu kogoś podobnego do
nas, ale nic na siłę! Zaprzyjaźniamy się z czasem,
a najbliższe nam osoby znajdują się same. Bądźmy
szczerzy i otwarci wobec tych, którym ufamy. Bo
liczą się tylko autentyczne emocje.
Ania Kawecka
MUZYKA
Rozszczep według Nosowskiej
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
Cztery lata – tyle fani czekali na
autorski album Kasi Nosowskiej.
W międzyczasie wychodziły
wydawnictwa z zespołem Hey,
genialny projekt Nosowska/Osiecka
oraz kilka gościnnych występów na
płytach innych artystów
(m.in. Czesława Mozila).
23 września premierę miał długo
wyczekiwany, szósty krążek artystki
zatytułowany „8”.
Płyta to zestaw 12-tu mocno uzależniających
piosenek, które bardzo płynnie nachodzą jedna
na drugą. Autorami tekstów są Nosowska oraz
Marcin Macuk. Jak zawsze w przypadku
Katarzyny, mamy do czynienia z liryką
najwyższych lotów. Wyraźnie widać fascynację
Agnieszką Osiecką. W słowach łączą się miłość
i ból z rytmem natury i życia. Artystka śpiewa je
z niewymuszoną ekspresją oraz artystyczną
nutą. Jeśli kiedyś jej teksty nie staną się
wierszami obowiązującymi w kanonie – czas
najwyższy będzie zmienić kanon.
Marcin Macuk, oprócz wsparcia podczas pisania
tekstów, jest również kompozytorem utworów na
płytę, a także wraz z Marcinem Borsem
producentem całego albumu. Album od strony
muzycznej jest bardzo bogaty – zaczynając od
elektroniki, poprzez instrumenty smyczkowe, na
dętych kończąc. Sporo fortepianu mamy na
dwóch utworach – „Ulala” i „Ziarno”.
W nagraniach czuć powiew przeszłości, ale też
nowoczesne brzmienia.
Już przed wydaniem „8” spekulowano, że za ten
projekt Nosowska zgarnie masę Fryderyków,
platynowe płyty oraz mnóstwo ochów i achów.
Tak się dzieje. Jej solowe nagania po raz kolejny
sprawiły mi mnóstwo radości, a dzieło jakim jest
ten krążek, należy po prostu mieć w domowej
płytotece.
Goździu
Superheavy - Cudotwórcy
Czekałam na ten krążek, odkąd wyszedł
pierwszy singiel grupy pt. "Miracle Worker". Trafił
w środek wakacji, był powiewem świeżości,
potrzebnym w trakcie lata spędzanego w dusznym
mieście. Joss Stone i Mick Jagger śpiewali "you're
a Miracle Worker, you're a surgeon of love..." , a ja
chciałam już mieć całą płytę. Zestawienie
muzyków niesamowite: Joss Stone, Mick Jagger,
David A. Stewart, A.R. Rahman i Damian Marley.
Efektem jest rewelacyjne brzmienie płyty, pełne
eksperymentów, ciekawych dzwięków i świetnych,
oryginalnych kompozycji. Płyta na każdą porę roku
i na każdy nastrój. Zdecydowanie do wielokrotnego przesłuchania, bo z każdym kolejnym
odsłuchem odkrywa się coś nowego. Mieszanka
bluesa, reggae i indyjskich akcentów, którą po
wybrzmieniu ostatniej ścieżki, włącza się jeszcze
raz i jeszcze raz.
Szczególnie polecam utwory:
"World keeps turning"
"One day, one night"
"Rock me gently"
"Miracle worker"
"Common ground"
I życzę Państwu i sobie, by SuperHeavy nie było
projektem jednorazowym.
NOWOŚCI FILMOWE
FESTIWALOWE KATOWICE
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
REGIOFUN po raz drugi
OOpółnocy
w Paryżu
północy w Paryżu
Para narzeczonych. I Paryż. Odpowiedni
ludzie w odpowiednim miejscu? Nie do końca. On
(Gil) – pisarz zakochany w Paryżu, szczególnie tym
z początku XX wieku, romantyk. Ona (Inez) – córka
biznesmenów, myśli tylko o urządzeniu ślubu, drogich
meblach w ich nowym domu, bynajmniej nie
w Paryżu. Im bliżej ślubu, tym bardziej się oddalają od
siebie, czemu wyjątkowo sprzyja przyjaciel Inez
z dawnych lat, którego spotykają nagle w jednej
z paryskich kafejek. Atmosfera gęstnieje i nagle,
mimo towarzyskich zobowiązań, pojawia się
niesamowita okazja: samotny, nocny spacer po
Paryżu…
Każdy z nas chciałby dostać taką szansę,
bowiem o północy w Paryżu na wąskiej, brukowanej
uliczce można spełnić największe marzenie
ludzkości: podróż w czasie. Stylowym samochodem
z lat 20. Gil zostaje zabrany przez Zeldę i Scotta
Fitzgeraldów do miejsc, gdzie elita artystyczna XX
wieku spędzała noce, słucha Cole’a Portera na żywo ,
poznaje Hemingwaya, Salvadora Dali, Gertrudę
Stein, Picassa i jego kochankę, w której się
zakochuje.
Z pewnością jest to najlepszy film Allena od
lat. Zdjęcia Paryża fantastyczne. Muzyka dobrana
idealnie. Zabawne dialogi w dobrym, Allenowskim
stylu i Owen Wilson, do którego (przyznaję!)
podchodziłam sceptycznie, zagrał bardzo dobrze.
A już wybitnie wypadli aktorzy, grający postaci z lat
20.: Adrien Brody jako Salvador Dali, Corey Stoll jako
Hemingway czy Kathy Bates jako Stein. Paryż
i miłość oczami Allena, ta podróż i tęsknota za
starymi, lepszymi czasami…
Udzielając wywiadu w „Polityce”, Allen
stwierdził, że ludzie mają tendencję do idealizowania
miejsc i czasów, w których nie mogą żyć. Przez to
tracą teraźniejszość, nie potrafią realizować się
w życiu. Między innymi o tym jest „O północy
w Paryżu”. Polecam ten film, bo warto przekonać się
jak skończy się historia Gila i przeżyć wbicie w fotel
z w raże ni a , co
spotkało mnie w
trakcie seansu.
W dniach 19-23 października odbył się
w Katowicach II Międzynarodowy Festiwal
Producentów Filmowych Regiofun.
Motywem przewodnim tegorocznej edycji
była wizja miasta w kinie oraz kina
w mieście i takie też hasło Regiofun
przybrał. To wielkie święto producentów,
czyli najważniejszych (oprócz reżyserów)
ludzi, którzy stoją po drugiej stronie
kamery.
Festiwal uroczyście otworzyli w środę, 19
października Marszałek Województwa Śląskiego
Adam Matuszyński, Dyrektor Instytucji Filmowej
Silesia Film Mariusz Wróbel oraz dr Anita Skwara
- Dyrektor Artystyczna Festiwalu. Pierwszym
filmem, jaki widzowie mogli zobaczyć już podczas
uroczystości otwarcia, było „Kino zremiksowane”.
Była to multimedialna wędrówka w czasie poprzez
krótkie klipy filmowe nawiązujące do lat 20. i 30.
ubiegłego wieku, z muzyką graną na żywo przez
Piotra Krakowskiego. Muzyka zresztą, naszym
zdaniem, była znacznie lepsza od pokazywanych
obrazów, które nie zawsze pasowały do
przewodniego motywu całego Festiwalu. Mimo
tego, „Kino zremiksowane” to film uniwersalny i
trafiający do każdego widza. Bez względu na
narodowość czy język, jakim się na co dzień
posługuje. Twórcy komunikują się z widzem
jedynie za pomocą obrazu i dźwięku. Po pokazie
miał miejsce bankiet otwierający imprezę, na
którym producenci mieli okazję się ze sobą poznać
i mogli wymienić pierwsze opinie na temat Katowic
i Polski, ponieważ bardzo dużo filmów zgłoszonych
do festiwalowej rywalizacji było produkcjami
FESTIWALOWE KATOWICE
zagranicznymi.
W kolejnych dniach
międzynarodowe
jury oglądało
i oceniało filmy.
Dzieła zgłaszane
były w dwóch
kategoriach:
filmów długometrażowych
oraz krótkoi średniometrażowych. Oprócz tego, produ-cenci
brali udział w warsztatach i konferencjach, a
publiczność w wydarzeniach towarzyszących:
czwartkowym koncercie zespołu Giulia y Los
Tellarini (zespół znany głównie z piosenki
Barcelona użytej w filmie Vicky Christina
Barcelona), piątkowym koncercie Kasi
Nosowskiej promującym jej najnowszy krążek
“8” (więcej o płycie na stronie 13), koncercie
zespołu jazzowego Zootang Project, który
zakończył Festiwal w sobotę oraz benefisie
Lecha Majewskiego - znanego polskiego
reżysera o wielu innych talentach.
Właśnie w sobotę na imprezie zamykającej
II Międzynarodowy Festiwal Producentów
Filmowych Regiofun poznaliśmy wyniki
rywalizacji filmów zgłoszonych do konkursu. Oto
werdykt jury:
Nagroda główna w wysokości 10.000 Euro
w kategorii film pełnometrażowy - dla producenta
filmu “Kret”. Nagroda publiczności w wysokości
5.000 Euro - dla producenta filmu “North
Atlantic”. Nagroda główna w wysokości 5.000
Euro w kategorii film krótkometrażowy - dla
producenta filmu “Danny Boy”. Nagroda główna
w wysokości 5.000 Euro w kategorii film
krótkometrażowy (ex - aequo) - dla producenta
filmu “Dor”. Wyróżnienia honorowe - dla filmu
“Wymyk” oraz dla filmu “The Tree”.
Po rozdaniu statuetek, wręczeniu dyplomów
i czeków wszyscy zobaczyliśmy film, który
zdobył nagrodę publiczności “North Altantic”. To
pełna emocji historia, która pokazuje bezradność
człowieka w sytuacji krytycznej oraz zachowanie
drugiej strony, która musi przekazać informację
o tym, w jak beznadziejnym położeniu ktoś się
znalazł. Film jest naprawdę fenomenalny i po
jego obejrzeniu nikt nie był zaskoczony, że to
właśnie ta produkcja została wybrana przez
widzów jako najlepszy obraz imprezy.
Wszyscy uczestnicy gali finałowej zostali
zaproszeni na III edycję Festiwalu, która
odbędzie się w przyszłym
Roku.
Redakcja
ReAkcji na
pewno się
tam pojawi :).
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
Sadia Ahmed odbiera nagrodę za “North Atlantic”
Ekipa filmu “Dor” dziękuje za nagrodę
Koncert zespołu Giulia y Los Tellarini
Goździu
Dziękujemy za udostępnienie
zdjęć Instytucji Filmowej Silesia-Film
Zdjęcia: Arkadiusz Ławrywaniec
Benefis Lecha Majewskiego
FILM
REAKCJA NR 1 (60 ) ROK SZKOLNY 2011/2012
Letnia Akademia Filmowa w Zwierzyńcu 2011
Tegorocznay LAF przeszedł wiele zmian, począwszy
od kin i zakwaterowania uczestników, przez strukturę
wolontariatu, po repertuar, na organizacji czasu po
projekcjach kończąc. Niestety, były to zmiany na
gorsze.
Przez większość festiwalowiczów nielubiane, ale
jakże tanie i potrzebne schronisko „Ryś” zerwało
umowę z LAFem. Niby nic się nie stało, ale wyższe
ceny i przymus indywidualnego organizowania
noclegu okazał się kolejną przeszkodą.
Ponadto, tuż przed rozpoczęciem Akademii wycofało
się kilku ważnych sponsorów, co dosyć osłabiło
poziom tegorocznego festiwalu. Było to widocznie
w programie, który miał w tym roku mniej projekcji.
Nocne seanse w browarze nie były już sponsorowane
przez LAF, a właściciel co wieczór
robił Akademii sporą konkurencję,
puszczając filmy z DVD, zupełnie
nieprzystające do repertuaru
LAFu, takie jak „Avatar”, „Piraci
z Karaibów”, „127 godzin”.
A wszystko to, bez zgody
dystrybutora, co stwarzało dosyć
chorą atmosferę, bowiem
organizatorzy co jakiś czas przed
projekcjami w kinach musieli
powtarzać, że nocne kino
w browarze nie ma nic wspólnego
z LAFem. Jednocześnie
zapraszali na projekcje w amfiteatrze, gdzie grane były seanse
mniej znane i bardziej ambitne.
Ale atmosfera już nie ta co kiedyś,
więcej komarów, mniej ludzi.
Mniej było również w tym roku wolontariuszy
i wolontariuszek, bo około trzydziestu pięciu. Jeżeli
ktoś nie wie, jaki jest ich zakres obowiązków na
LAFie, to jest on dokładnie taki sam jak wszędzie
indziej. Naszym zadaniem było dopilnować, aby
wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, co
oznacza tyle, że musieliśmy być przygotowani na
wszystko. Na szczęście, przy organizacji festiwalu
filmowego ogranicza się to głównie do przyniesienia
większej ilości foteli i krzeseł na seans, biegania
z kopiami filmowymi, przedzierania biletów, obsługi
kasy fiskalnej i sprawdzania, czy w czasie projekcji
nic się nie psuje, czy płyta nie zacina, czy taśma się
nie urywa. Każdy z nas miał inny zakres obowiązków
i przychodził na daną zmianę. Albo od rana do 14:30,
albo od 14:30 do końca projekcji w kinie. Po
wypełnieniu swoich obowiązków każdy z wolontariuszy może robić co chce, ma wstęp na wszystkie
projekcje i imprezy towarzyszące. Dodatkowo cała
ekipa organizacyjna, wraz z wolontariatem przybywa
do Zwierzyńca dzień wcześniej, aby wszystko
przygotować i zostaje jeden dzień dłużej, aby po
sobie posprzątać. To bardzo intratna umowa,
zważywszy na to, że wszyscy mamy dzięki temu
opłacony nocleg i akredytację i jest to okazja do
poznania świetnych ludzi.
Jednak niepodważalnym plusem zwierzynieckiego
festiwalu będzie jego miejsce i czas trwania. Ponad
10 dni z dala od miasta, w samym centrum
Roztoczańskiego Parku Narodowego to wciąż
argument przetargowy do tego, aby wybrać się na
Lubelszczyznę i poza pływaniem oraz chodzeniem
po lesie zobaczyć filmy, których kopie przylatują na
jeden dzień z drugiego końca świata. W tym roku
można było poznać filmy z północnej Afryki, obrazy
związane z Syberią. Głównymi tematami filmowej
uczty była: Jesień życia oraz Zaproszenie na ślub i
wesele. Mimo wszelkich zmian to właśnie ten
repertuar pozostał na stałym, wysokim poziomie. Za
to go kochamy.
W końcu ten festiwal to LAF - laf do kina.
Natalia Kaniak, DKF „Kaczątko”

Podobne dokumenty