Informator Sadowniczy 2/2016

Komentarze

Transkrypt

Informator Sadowniczy 2/2016
egzemplarz bezpłatny
NR
www.ogrodinfo.pl
nakład 10 000 egz.
Sezon
ochrony
sadów 2016
2/2016 luty
PL ISSN 2081-2124
Jubileusz Spotkania
Sadowniczego
w Sandomierzu (cz. I)
Katarzyna Kupczak, redakcja „Hasło Ogrodnicze”
Anita Łukawska
W
W
W naszym „Programie…” znajduje się
wiele takich środków „z ostatniej chwili”, prawidłowo zarejestrowanych, z nadanym numerem i podpisem ministra,
które można stosować zgodnie z prawem, a o których poinformowali nas ich
producenci/dystrybutorzy. Za tę pomoc
oraz informacje bardzo dziękuję kolegom i koleżankom z komórek rejestracyjnych i marketingu poszczególnych
koncernów.
Kilku jednak produktów w naszym
„Programie…” z przyczyn technicznych
zamieścić się nie udało: mowa o tych,
które pojawiły się w trzeciej dekadzie
grudnia ub.r. lub już w styczniu br.
Aby bowiem użytkownicy otrzymali
„Program Ochrony Roślin Sadowniczych na 2016 r.” z początkiem stycz-
Jubileuszowe, 25. Spotkanie Sadownicze w Sandomierzu było okazją do
uhonorowania jego pomysłodawcy i organizatora Marka Kawalca
z Plantpress sp. z o.o., który został
przez Prezydenta Rzeczypospolitej
Polskiej Andrzeja Dudę uhonorowany Złotym Krzyżem Zasługi. Srebrny
Krzyż Zasługi otrzymał Krzysztof Kulawik, a brązowy Andrzej Szmid (obaj
to współpracownicy M. Kawalca). Odznaczenia wręczyła wojewoda świętokrzyski Agata Wojtyszek (fot. 2 na
str. 2). Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyznał również odznaki Zasłużony dla Rolnictwa: Jarosławowi
Komarowi, Krzysztofowi Gasparskiemu, Krzysztofowi Krupie i Markowi
Sudołowi.
Historia Spotkania Sadowniczego FOT. 1. Dużym zainteresowaniem cieszyła się wystawa towarzysząca
w Sandomierzu to historia rozwoju 25. Spotkaniu Sadowniczemu w Sandomierzu
2
zmożona dynamika pod względem rejestracji i rozszerzenia rejestracji środków ochrony roślin sadowniczych charakteryzuje
zwykle końcówkę roku. W ostatnich dwóch miesiącach 2015 r.,
a także w poprzednich latach, gdyż to już chyba jest zasadą, niezwykle uaktywniał się zespół rejestracyjny Departamentu Hodowli i Ochrony
Roślin przy Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Nowe decyzje trafiają
na biurko ministra resortu „rzutem na taśmę” praktycznie na finiszu roku.
Można mieć wrażenie, że ważny jest bilans… Oby nie gorszy niż przed rokiem!
nia, prace nad nim muszą się zakończyć najpóźniej do połowy grudnia.
Dlatego w poniższych wykazach już
uwzględniamy te „ciepłe bułeczki” (Cobresal®, Judo®, Kusti®, Ninja®), których
próżno szukać w „Programie…”. Jak co
roku, o wszystkich nowościach będziemy informowali sadowników również
na bieżąco, na łamach naszych periodyków i portalu ogrodinfo.pl (w nim
oczywiście newsy pojawiają się tego
samego dnia, w którym otrzymujemy
sygnał o nowej rejestracji).
Tego już nie można stosować
W nadchodzącym sezonie nie będzie
już można używać niektórych środków
ochrony roślin. Decyzją
10
Sandomierzu 27–28 stycznia 2016 r. odbyło się 25. jubileuszowe Spotkanie Sadownicze. Było ono okazją do
podsumowania wcześniejszych edycji, podziękowania sadownikom za coroczną obecność, organizatorom
– za wytrwałość i przygotowywanie tematyki traktującej o problemach aktualnie zajmujących producentów
owoców. Spotkanie wpisało się już na stałe w kalendarz imprez sadowniczych w Polsce. Tegoroczna edycja udowodniła, że jest to największa tego typu impreza w tym rejonie Polski, z racji liczby uczestników oraz wielkości
wystawy, w której rozwiązania przydatne dla sadownictwa prezentowało ponad 100 wystawców (fot. 1).
Zwójkówki i owocówki
W NUMERZE:
Prof. dr hab. Remigiusz W. Olszak, Skierniewice
W
warunkach klimatycznych Polski występuje około 450 gatunków zwójkówek, w tym duża liczba tzw. zwójkówek liściowych,
których gąsienice żerują nie tylko na liściach, ale także na innych częściach roślin drzewiastych i krzewiastych (pąki, kwiaty,
owoce). Są one typowymi roślinożernymi polifagami, czyli żerującymi na
wielu, lub co najmniej na kilku gatunkach roślin.
Pochodzenie nazwy rodziny
Gąsienice zwójkówek prowadzą bardzo skryty tryb życia tworząc kryjówki
poprzez zwijanie w różny sposób liści
roślin, na których żerują, lub splatanie ich swoimi oprzędami z innymi
częściami rośliny żywicielskiej. Stąd
nazwa rodziny. Gąsienice zwójkówek
żerują głównie nocą opuszczając na
ten czas swoje kryjówki. Spośród tej
dużej grupy roślinożerców związanych
z różnymi zbiorowiskami roślinnymi,
w uprawach sadowniczych Polski
występuje około 22–24 gatunków
zwójkówek liściowych. Na szczęście
nie wszystkie stwarzają dla sadów
i plantacji jagodowych duże zagrożenie ekonomiczne. Zwykle jest to nie
więcej niż 3–6 gatunków. W ostatnich
kilkunastu latach obserwujemy jednak ciągłą tendencję wzrostową ich
liczebności. Szkodniki te przysparzają
sadownikom wiele kłopotów, a często
zaskakują ich swoją obecnością i powodowanymi stratami, nierzadko „odkrywanymi” dopiero w okresie zbio-
ru owoców. Aby gąsienice zwójkówek
odróżnić od gąsienic innych gatunków
motyli bytujących w sadzie, wystarczy
je podrażnić źdźbłem trawy lub skrawkiem liścia w okolicach głowy. Jeżeli
natychmiastowym odruchem będzie
szybka ucieczka do tyłu wężowatymi
ruchami, to na pewno jest to gąsienica jakiegoś gatunku zwójkówek.
W przypadku gąsienic młodych stadiów (I, II) trudne jest określenie ich
przynależności gatunkowej. Szkodliwość gąsienic zwójkówek polega nie
tylko na uszkadzaniu liści i pąków
(fot. 1), kwiatów (fot. 2 na str. 13),
ale przede wszystkim zawiązków
i owoców (fot. 3). Nie będzie przesadą stwierdzenie, że w wielu sadach
to właśnie zwójkówki powodują najwyższy procent uszkodzeń owoców.
Metody obserwacji
i zwalczania
Opisywane szkodniki nie są łatwe
w zwalczaniu i wymagają ciągłego
oraz precyzyjnego monitoringu. Czę-
Cięcie
w opinii
sadowników
– mechanicznie
czy ręcznie?
7
Nowe
i sprawdzone
rozwiązania
16
Przydatne
w sadownictwie
19
FOT. 1. Gąsienica zwójkówki po przezimowaniu uszkadza podczas
żerowania rozwijające się pąki
sto bowiem mogą przemieszczać się
do sadu z okolicznych skupisk drzew
lub krzewów.
W minionym sezonie zarejestrowano sady, w których zwójkówki
uszkodziły w mniejszym lub większym stopniu od kilkunastu do kilkudziesięciu procent owoców. Było
to najczęściej wynikiem zaniechania
regularnych lustracji lub błędów popełnionych przy ich zwalczaniu. Do
regulacji liczebności tych szkodników jest zarejestrowanych kilka dobrych i w miarę bezpiecznych środków (zakwalifikowanych do Integrowanej Ochrony), np.: Affirm 095 SG,
Coragen 200 SC, Runner 240 EC,
Steward 30 WG czy
13
Na rynek
krajowy
i zagraniczny
23
2
1
sadownictwa, nie tylko w rejonie Sandomierza, ale w całej Polsce.
Dlatego dziękuję wszystkim, który
przybywali na nie celem przekazania
wiedzy, ale także tym, którzy z niej
korzystali. Dziękuję także wszystkim
zaangażowanym w organizację tego
sadowniczego święta przez ostatnie
25 lat – powiedział M. Kawalec rozpoczynając Spotkanie Sadownicze
w Sandomierzu.
logie i rozwiązania dla sadownictwa
oraz tendencje zmian odmianowych
na rynkach krajowym i światowym,
jako zagadnienia ściśle związane
z produkcją. Nowym tematem jest
przyszłość sadownictwa w Europie
w aspekcie zmian społecznych, których wynikiem jest m.in. brak następców w dobrze prosperujących gospodarstwach sadowniczych.
Zmiany klimatu i ich
wpływ na uprawy
Zawsze na czasie
Tematyka tegorocznego Spotkania
Sadowniczego była dostosowana do
aktualnych potrzeb sadowników oraz
zmian jakim podlega branża. Pierwszego dnia obejmowała zmiany klimatyczne i ich wpływ na rośliny, trwałość cieczy roboczej, nowe techno-
FOT. 2. Uhonorowani przez Prezydenta RP (od lewej): Marek Kawalec (Złoty Krzyż Zasługi), Krzysztof Kulawik
(Srebrny Krzyż Zasługi) i Andrzej Szmid (Brązowy Krzyż Zasługi) oraz wręczająca odznaczenia wojewoda
świętokrzyski Agata Wojtyszek
TOTALNE TORNADO NA CHWASTY…
Preparat chwastobójczy o działaniu nieselektywnym (totalnym) do stosowania
w uprawach sadowniczych.
Szczególnie polecany jako idealne rozwiązanie do utrzymania pasów
herbicydowych pod koronami drzew przy dominacji chwastów odpornych
na glifosat.
Zalecane dawki dla jednorazowego zastosowania:
a) 3,0-4,0 l/ha na małe chwasty (ok. 5-10 cm wys.), jest to dawka na hektar
powierzchni opryskiwanej czyli na ok. 2 ha sadu, która odpowiada powszechnie
stosowanej mieszance:
3 l glifosat 360 SL + 2,5 l MCPA formulacja 300 SL
b) 5,0-6,0 l/ha na duże chwasty (>15 cm), lub przy przewadze uciążliwych
chwastów odpornych na glifosat, takich jak: skrzypy, wierzbownica, mniszek,
ostrożeń, przymiotno.
Nufarm Polska Sp. z o. o.
ul. Grójecka 1/3, 02-019 Warszawa
tel. +48 22 620-32-52
www.nufarm.pl
Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem
przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty
wskazujące rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiecie.
Przez ostatnie 100 lat klimat na świecie znacznie się ocieplił, widać to wyraźniej na oceanach niż na lądach.
Sadownicy muszą wiedzieć o zachodzących zmianach i dostosowywać
do nich swoje uprawy, by funkcjonować w branży – powiedział dr Jerzy
Kozyra (fot. 3), klimatolog z Instytutu
Uprawy i Nawożenia i Gleboznawstwa
w Puławach. Przez ostatnie lata średnia suma opadów atmosferycznych
w niektórych rejonach Polski była
taka sama jak w Hiszpanii. Różnica
polega na tym, że w Polsce jest chłodniej i mniejsze jest parowanie wody
z gleby, co umożliwia dalsze prowadzenie upraw. Prelegent zaprezentował argumenty nauki świadczące o kierunku zmian klimatycznych
wywołujących efekt cieplarniany,
wymieniając działalność człowieka
jako główną przyczynę tego zjawiska
(ponieważ zmiany na słońcu powinny
wywoływać raczej ochłodzenie się klimatu). Globalne ocieplenie wpływa
na wzrost częstotliwości i intensywności ekstremalnych zjawisk atmosferycznych i jest obserwowane od
lat 50. ub.w., a polega na podwyższeniu średniej temperatury atmosfery przy powierzchni oceanów i lądów
wynikającym z zaburzenia równowagi
radiacyjnej Ziemi. Efekt cieplarniany
najlepiej obrazuje przykład szklarni,
w której temperatura jest wyższa niż
na zewnątrz. Od połowy ub.w. obserwowany jest także wzrost stężenia
CO2 w atmosferze. Jak poinformował
J. Kozyra limit naturalnego poziomu
tego gazu dawno został już przekroczony.
Jabłonie potrzebują 500–1000 godzin z temperaturą poniżej 7°C,
a optymalna dla ich rozwoju wynosi
15°C. Jest wiele rejonów na świecie,
w których z uwagi na zbyt wysoki jej
poziom zimą uprawa ta nie jest możliwa – powiedział J. Kozyra. Skutkami zmian klimatycznych są: wzrost
średniej rocznej temperatury, deficyt
wody, rozwój gatunków inwazyjnych
(większa liczba pokoleń), także pochodzących z cieplejszych rejonów
świata i ekstremalne zjawiska pogodowe. Skutkiem tych zmian jest
wydłużenie okresu wegetacyjnego
i przyspieszenie rozwoju roślin wiosną. Warunki pogodowe zaczynają
sprzyjać uprawie gatunków ciepłolubnych oraz dodatkowych międzyplonów. W ostatnich kilkudziesięciu
latach w rejonie Sandomierzu średnia
temperatura wzrosła o około 1°C. Nie
jest to wiele, ale warunki klimatyczne w tym rejonie zbliżyły się do panujących w cieplejszych obszarach
Europy. Jest to szczególnie widoczne w miesiącach letnich, dla których
średnia temperatura wzrosła o 2°C
i spłaszczyła się amplituda wahań
temperatury w latach. Zimą ta różnica także jest obserwowana. Dodatkowo zmiany te uwidacznia brak okrywy
śnieżnej i szybkie rozpoczynanie się
wiosny (nie ma przedwiośnia).
Ostatni rok był ekstremalny z uwagi
na wysoką temperaturę latem i brak
opadów przez cały sezon. Takie lata
będą się powtarzać, dlatego trzeba
pomyśleć o zamontowaniu nawadniania w sadach, ale system taki musi
być oszczędny, aby nie wpływał na
zubożenie zasobów wodnych. Kiedyś
susza była notowana co 5 lat, teraz
zdarza się co 2 lata – dodał J. Kozyra.
Nawadnianie upraw musi być wykonywane w oparciu o pomiar wilgotności gleby i małymi dawkami, wówczas
stworzone będą właściwe warunki
3
FOT. 3. Dr Jerzy Kozyra,
klimatolog z Instytutu Uprawy
i Nawożenia i Gleboznawstwa
w Puławach
wiedział Maciej Lipecki (fot. 5) ze
Stowarzyszenia Polskich Szkółkarzy. Ostatnie dwa sezony były trudne z uwagi na problemy w sprzedaży
jabłek wynikające z rosyjskiego embarga. Zmusza to sadowników do
zmiany asortymentu odmian w sadach, ponieważ zaistniała konieczność kierowania ich na inne rynki zbytu, których wymagania są odmienne od rosyjskich. Na świecie panuje
zainteresowanie jabłkami jednolicie
wybarwionymi i raczej o czerwonej
barwie skórki. Dlatego, zdaniem
M. Lipeckiego zwiększyło się zainteresowanie polskich sadowników
uprawą odmian z grupy ‘Red Delicious’. Jeszcze w latach 80 ub.w.
popularnymi sportami tej odmiany
w polskich sadach były ‘Starking’
i ‘Starkrimson’. Jednak z uwagi na
ich niską mrozoodporność (wymarzły
zimą 86/87) i przez naturalny proces
zastępowania starych odmian nowymi, zostały one z uprawy wycofane.
Obecnie grupa ‘Red Delicious’ przeżywa renesans i ma znaczący udział
w obrocie międzynarodowym. Każda
z odmian z tej grupy inaczej rośnie,
wymaga zatem innych podkładek.
Te o słabym wzroście powinny być
sadzone na podkładkach półkarłowych i silnie rosnących, te o wzroście
standardowym – na ‘M.9’. M. Lipecki
sugerował, aby pamiętać o wadach
tych odmian, m.in. niewystarczającej
mrozoodporności, znacznych wymaganiach cieplnych, wrażliwości
kwiatów na wiosenne przymrozki,
podatności na drobnienie owoców,
wrażliwości na choroby i na nieodpowiednie nawożenie.
Inną popularną odmianą wśród sadowników, nie tylko w Polsce, jest
dość łatwa w uprawie ‘Gala’. W naszym kraju najbardziej popularna jest
odmiana ‘Gala Must’, praktycznie nieznana zagranicą. Wynika to być może
z jej cech obejmujących wyższe niż
u innych odmian plonowanie (nawet
bez nawadniania) oraz atrakcyjną
wielkość owoców, które mają rozmyty rumieniec. Na świecie popularne
są mutanty ‘Gali’ o paskowanym rumieńcu w typie Royal Gala®, jak ‘Gala
Schintzer’ Schniga® czy Gala Schniga® SchniCo© o lepiej wybarwionych
owocach. Nowe mutacje ‘Gali’ to
Brookfield Gala®, Gala Royal Beaut
Proselect®, ‘Gala Galaxy’ Selecta®,
‘Obrogala’, ‘Jugala’, ‘Annaglo’, ‘Ruby
Gala’. Również w Polsce prowadzone są prace hodowlane celem uzy-
skania nowych mutantów ‘Gali’, a ich
efektem są: Natali Gala® i Zuzi Gala®.
‘Gala’ jest odmianą charakteryzująca
się nietrwałością mutacji i skłonnością do regresji, szczególnie dotyczy to
mutantów o paskowanym rumieńcu
– powiedział M. Lipecki.
Według prelegenta hitem ostatnich
sezonów jest odmiana ‘Red Jonaprince’. Pojawiły się już nawet jej mutacje.
Jedną z nich jest Wilton’s Red Jonaprince Select® o owocach wybarwionych lepiej niż standardowe.
Pojawiły się także mutanty ‘Ligola’
o owocach wybarwiających się lepiej
od standardu: ‘Ligol Red’, ‘Ligol Spur’
oraz ‘Ligol Redspur’. Dwie ostatnie wykazują wzrost krótkopędowy. ‘Ligolina’ to z kolei siostrzana do ‘Ligola’ odmiana jabłoni o lepiej wybarwiających
się owocach, która niedawno 4
FOT. 4. Dr inż. Joanna KlepaczBaniak z Plantpress sp. z.o.o.
FOT. 5. Maciej Lipecki (SPS)
do rozwoju roślin, a straty wody ograniczone. Dr J. Kozyra przewidywał
także zmiany w obrębie uprawianych
gatunków. Od nauki będzie oczekiwana hodowla odmian odpornych
na suszę. Sadownicy będą zdaniem
prelegenta potrzebowali wsparcia
koncepcyjnego i materialnego, m.in.
nowoczesnych systemów wspomagania decyzji, dogodnych ubezpieczeń
upraw, dostępu do kredytów na instalacje oszczędnych systemów nawodnieniowych.
Z praktycznego
punktu widzenia
Trwałość cieczy roboczej oraz formy użytkowe środków ochrony roślin (ś.o.r.) w kontekście wykorzystania ich w praktyce omówiła
dr inż. Joanna Klepacz-Baniak (fot. 4)
z Plantpress sp. z.o.o. Trwałość cieczy roboczej jest uwarunkowana
właściwym odczynem i odpowiednią
temperaturą. Działanie substancji
czynnej środka ochrony roślin uzależnione jest od czynników biotycznych
(nasilenia sprawcy, budowy morfologicznej rośliny) oraz abiotycznych
(temperatury, nasłonecznienia, wilgotności powietrza, opadów atmosferycznych i właściwości fizykochemicznych cieczy roboczej). Środki
ochrony roślin przeznaczone do zwalczania określonej grupy szkodników
lub chorób działają najskuteczniej,
gdy są stosowane w początkowym
okresie pojawiania się szkodników
lub infekcji chorobowej. Użycie ich
wymaga ponadto przestrzegania
określonych zasad, obejmujących
zakres temperatury, co wynika z ich
mechanizmów wnikania do rośliny
i przemieszczania się z jej sokami
(systemiczne) oraz niskiej operacji
słonecznej.
Trendy odmianowe
Dobór odmian w polskich sadach
jest wynikiem możliwości sprzedaży ich owoców, która z kolei wynika
z zainteresowania nimi rynku – po-
TREOL
MIEDZIAN®
Woreczki wodorozpuszczalne
= wygoda stosowania
precyzyjne dawkowanie
MOC OCHRONY
Ze œrodków ochrony roœlin nale¿y korzystaæ
z zachowaniem bezpieczeñstwa. Przed ka¿dym
u¿yciem przeczytaj informacje umieszczone
w etykiecie i informacje dotycz¹ce produktu. Zwróæ
uwagê na stosowne zwroty i symbole ostrzegawcze
umieszczone na etykietach produktów.
www.synthosAGRO.com
4
3
została odwirusowana i dopuszczona do obrotu.
Perspektywiczne odmiany polskiej
hodowli to ‘Chopin’, ‘Melfree’ (o bardzo smacznych owocach), ‘Gold Milenium’ i ’Free Redstar’ (parchoodporna). Odmiany hodowli Aj!Apple
to letnia Sander®, Glosan® o dobrze
przechowujących się owocach i najnowsza Muna®.
Odmiany klubowe, popularne na zachodzie Europy, to odmiany wprowadzane na rynek na ograniczoną skalę, które są zastrzeżone do uprawy
dla grupy producentów należących
do tzw. klubu. W Polsce nie są one
i na pewno nie będą dopuszczone
do rozmnażania oraz uprawy w sadach – powiedział M. Lipecki. Ciekawą propozycją są, według prelegenta,
odmiany jabłoni o owocach o czerwonym zabarwieniu miąższu, które
charakteryzują się wysoką zawartością antocyjanów. Z uwagi na czerwone zabarwienie soku, mogą one być
cennym surowcem do jego produkcji.
Wyzwania na najbliższe lata
Transformacja jakiej ulega obecnie
sadownictwo jest wypadkową wielu
czynników, będących skutkiem zmian
preferencji i wymagań ze strony konsumentów, przekształcenia przepływów produktów i struktury handlu,
a także konwersji w dochodowości
produkcji sadowniczej. Istotne są także zmiany klimatyczne, modyfikacje
w doborze odmian, w agrotechnice
i w ochronie, a także wycofywanie się
jednostek państwowych z prowadzenia badań i hodowli nowych odmian.
Przed sadownikami pojawia się nowe
wyzwanie polegające na właściwym
zarządzaniu ryzykiem w tej produkcji – powiedział Gerard Poldervaart
(fot. 6) z Europen Fruitgrowers Magazine (EFM).
Na sytuację w sadownictwie mają
także ogromny wpływ zmiany w wielkości konsumpcji. W Europie i w USA
obserwuje się spadek spożycia jabłek. Rośnie ono natomiast w krajach Azji, Afryki, Ameryki Południowej
i na Bliskim Wschodzie, dlatego tam
poszukiwane są możliwości zbytu jabłek. W tych rejonach świata są jednak inne wymagania pod względem
odmian i jakości owoców niż w Europie. Odmiany produkowane w północnej części Europy mogą nie spełniać
oczekiwań tych rynków. Wyzwaniem
bieżącym dla sadownictwa europejskiego jest według G. Poldervaarta
wpływ na zwiększenie spożycia jabłek na naszym kontynencie, do czego może okazać się konieczne wykorzystanie mediów.
Preferencje konsumentów w Europie także ulegają przeobrażeniom.
Zainteresowanie budzą jabłka jędr­
ne i słodkie (np. Jazz® czy Honey
FOT. 6. Gerard Poldervaart (EFM)
Crunch®), o skórce jednolicie wybarwionej i bez uszkodzeń, wysokiej jakości, wolne od pozostałości pestycydów, z lokalnej produkcji i zapewniające wygodę spożycia, czyli już
przygotowane (krojone, chipsy, soki).
W Europie Zachodniej obserwowany
jest spadek cen owoców produkowanych w dużych ilościach. Sadownicy zastanawiają się, jak zwiększyć
dochodowość w swoich gospodarstwach. Jednym z pomysłów jest
wprowadzanie produktów niszowych.
Przykładami mogą być jabłka o niewielkich rozmiarach sprzedawane pod
marką Rockit®, jabłka o czerwonym
miąższu (obecnie trzykrotnie droższe
od standardowych), uprawa aktinidii,
grusz, czereśni, śliw japońskich, borówki wysokiej, aronii czy jagody kamczackiej. Być może należało będzie
zmienić także strukturę handlu.
Modyfikacje w ochronie roślin następują co roku, każdego roku zmniejsza
się też liczba substancji aktywnych
zarejestrowanych dla jabłoni oraz lista
zarejestrowanych ś.o.r. Z drugiej strony organizacje ekologiczne (Greenpeace) próbują wymóc na sieciach
handlowych, aby oferowały tylko owoce wolne od pozostałości pestycydów.
G. Poldervaart stwierdził, że systemy
produkcji integrowanej i konwencjonalnej są coraz bardziej zbliżone do
ekologicznej. Z uwagi na zmieniający
się klimat, czego skutkiem jest wzrost
liczby pokoleń szkodników rodzimych
oraz pojawianie się nowych, nieznanych dotąd zagrożeń, ochrona upraw
staje się coraz trudniejsza.
W Europie Zachodniej wycofanie się
z działalności jednostek państwowych
pracujących przez ostatnie 20 lat na
rzecz sadownictwa, czego skutkiem
jest ograniczenie badań w zakresie
hodowli nowych odmian, jest z punktu widzenia sadowników niekorzystne.
Działalność tę przejmują firmy prywatne, których wyniki dotyczące badań
nad np. ś.o.r. mogą nie być bezstronne. Natomiast efekty prowadzonych
przez nie prac hodowlanych, mogą
skutkować wprowadzeniem na rynek
odmian nie do końca sprawdzonych
pod kątem przydatności w uprawie
czy zainteresowania konsumentów.
Takie firmy szybko sprzedają prawa
do nich, ponieważ kierują się chęcią
zysku. Zazwyczaj dopiero po kilku latach uprawy takich odmian sadownicy
mogą ocenić, czy kupując je dobrze
postąpili.
Produkcja jabłek w 90% odbywa się
w rejonach o klimacie cieplejszym
niż w Europie północno-zachodniej.
Także 90% nowych odmian wprowadzanych na rynek to kreacje przystosowane do klimatu cieplejszego,
które nie mogą być uprawiane w tym
rejonie Europy – powiedział G. Poldervaart.
Uprawa odmian: ‘Fuji’, ‘Cripps Pink’
(Pink Lady®), ‘Delblush’ (Tentation®),
‘Scrifresh’ (Jazz®), ‘Scilate’ (Envy®),
‘Ambrosia’, ‘Nicoter’ (Kanzi®) oraz nowszych: ‘CIVG198’ (Modi®), ‘Coop 38’
(Goldrush®), ‘Coop 39’ (Crimson
Crisp®), ‘Inored’ (Story ®), ‘MC 38’
(Crimson Snow®), ‘Cripps Red’ (Joya®)
kończy się powodzeniem, gdy są uprawiane na południu Europy. Ich produkcja w innych częściach naszego
kontynentu nie zawsze musi się udać.
W Europie północnej polecane są
odmiany przystosowane do uprawy
w tym klimacie: ‘Red Jonaprince’,
‘Pinova’, ‘Fresco’ (Ellant®), ‘Milwa’
(Junami®) czy SQ0159 (‘Natyra’).
Na rynku funkcjonują odmiany jabłoni
w wolnej sprzedaży oraz klubowe. Te
ostatnie należą do dwóch typów klubów. Kluby „silnie zarządzane” (np.
Pink Lady®, Kanzi®) to organizacje,
którym zależy na szybkim wzroście
produkcji posiadanych przez nie odmian. Dysponują one wysokim budżetem na marketing (reklamę i promocję), ale sadownicy decydujący się
na uprawę ich odmian mają niewiele
do powiedzenia, muszą dostosować
się do wymogów postawionych przez
właścicieli odmian. Kluby „zarządzane lżej” (np. Kiku®, Lola®, Xenia®) to
organizacje, której członkami są grupy producentów i w związku z tym sadownicy mają większą swobodę działania podczas sprzedaży owoców. Te
kluby zwykle dysponują jednak małym budżetem na marketing.
Zmiany klimatyczne, których wynikiem jest intensyfikacja ekstremalnych zjawisk pogodowych (grad, nawalny deszcz, susza, upały), nasilenia
szkodników i liczby ich pokoleń w sezonie wegetacyjnym, czy pojawienia
się dotychczas nie występujących, są
konieczne do uwzględnienia w produkcji sadowniczej. Podobnie jest
z chorobami. Według G. Poldervaarta, zmiany te mogą mieć pewne zalety. Jedną z nich jest możliwość uprawy odmian jabłoni dostosowanych do
klimatu ciepłego, które obecnie można sadzić tylko na południu Europy.
Aby ochronić swoje uprawy przed niekorzystnymi zjawiskami pogodowymi
sadownicy decydują się na ogromne
inwestycje w gospodarstwach, obejmujące montaż osłon przeciwgrado-
Najpopularniejsze mutanty z grupy ‘Red Delicious’:
l
‘Camspur’ – wzrost krótkopędowy, owoce o lekko paskowanym
rumieńcu;
lEarly Red One® ‘Erovan’ – wzrost standardowy, wysoka produktywność,
jabłka całkowicie wybarwione na czerwono;
lJeromine® – mutant Early Red One® ‘Erovan’ o intensywniej czerwonych
owocach i słodkim smaku;
l Superchief ® ’Sandidge’ – słaby wzrost drzew, jabłka regularnie
wydłużone, wybarwione całkowicie;
lRed Cap® – odmiana o wzroście krótkopędowym, dużych, wydłużonych
i intensywnie wybarwionych owocach;
lApple Adams® – drzewa wykazują bardzo słaby wzrost, owoce
wybarwiają się wcześnie i bardzo intensywnie;
lScarlet Spur®, Roat(s) King Red Delicious® – średni wzrost drzew,
owoce ciemnoczerwone;
lRed Velox® – owoce bardzo dobrze wybarwione z paskowanym
rumieńcem;
lZuzi Red® (Vikto Red®) – mutant odmiany ‘Starkrimson’ hodowli grupy
hodowlanej Aj!Apple o nieco silniejszym wzroście drzew niż u odmiany
‘Camspur’ i średnich do dużych owocach.
wych i przeciwdeszczowych w celu
uzyskania wysokich plonów doskonałej jakości, co będzie gwarantowało wzrost dochodu w gospodarstwie.
Tendencją jest także zakładanie sadów o dużym zagęszczeniu drzew celem jak najszybszego uzyskania plonu, instalacja nawadniania kropelkowego oraz zraszaczy nadkoronowych
do ochrony upraw przed przymrozkami, co często wymaga użycia specjalistycznych maszyn i podnosi koszty
pracy. W niektórych rejonach Europy
uprawa jabłoni bez osłon przeciwgradowych jest prawie niemożliwa. Ich
montaż to koszt około 80 tys. zł/ha.
Według G. Poldervaarta inwestycja ta
z uwagi na obecną cenę jabłek i problemy w ich sprzedaży, jest mało uzasadniona ekonomicznie.
Dzieci sadowników nie są zainteresowane przejęciem gospodarstw
po rodzicach. W praktyce oznacza
to przejmowanie tych gospodarstw
przez sąsiadów. Zmniejsza się liczba gospodarstw, ale wzrasta ich powierzchnia co sprawia, że stają się
one jeszcze mniej chętnie przejmowane przez następców lub niezbywalne.
Na zachodzie Europy, jak informował
prelegent, największym problemem
jest to, że jabłka są zbyt tanie, na
skutek zbyt dużego oddziaływania
supermarketów na rynek. Strategia
tych ostatnich polega na oferowaniu
towaru taniej niż konkurencja. Obecnie 70–80% jabłek w Europie zachodniej jest sprzedawane za ich pośrednictwem. Producenci obawiając się, że
nie sprzedadzą jabłek zaniżają ceny
podczas składania oferty supermarketom. Stwarza to niezdrową konkurencję. Jest to jednak skutkiem braku
informacji o rynku i poczucia stabilizacji przez sadowników. Nie mają oni
pewności, że następnego dnia uzyskają cenę za jaką sprzedali jabłka
dziś i czy w ogóle uda im się je sprzedać. Sprawia to, że producenci owo-
ców nie wiedzą jak mają postępować,
np. czy produkować więcej przy niższych kosztach. Najczęściej decydują
się na zwiększenia dochodowości gospodarstw poprzez zwiększenie skali
podaży, co według G. Poldervaarta
nie jest dobrym rozwiązaniem. Sadownicy powinni raczej obniżać koszty
nie zwiększając produkcji oraz próbować uzyskiwać za swoje produkty
uczciwe ceny. Zwiększenie ilości towaru na pewno nie da takiego rezultatu. Niemożliwe jest, aby pośrednik
postępował uczciwie w stosunku do
producentów i konsumentów. Obecnie, supermarkety jako pośrednicy,
zabiegają o swojego klienta zaniżając ceny towarów. W tym celu poszukują tanich dostawców. Dla nich ten
producent jest atrakcyjny, który zaoferuje towar po najniższej cenie, co
stwarza konkurencję między oferentami. W opinii G. Poldervaarta nie ma
obecnie narzędzia, które zachęciłoby
supermarkety do zakupu owoców za
najlepszą dla sadownika cenę.
W systemie aukcyjnym obowiązującym przez wiele lat w Holandii nie było
pośrednika, ceny ustalane były uczciwie na podstawie popytu i podaży.
System ten został jednak wyparty
przez supermarkety. Obecnie poszukuje się nowych rozwiązań w handlu, by producent stał się ponownie
uczestnikiem rynku i miał możliwość
decydowania o cenie swoich owoców. Cztery lata temu w Holandii kilku sadowników stworzyło platformę
handlową Servis2Fruit.com dla sadowników, organizacji producentów
i handlowców zainteresowanych zakupem owoców po uczciwych cenach. Platforma jest bezpłatna i dostępna dla użytkowników w całej
Europie. To rynek otwarty i dostępny
w każdym kraju. Opłaty są pobierane
dopiero po sfinalizowaniu transakcji. Płatności są odpowiednio zabezpieczone. Być może taka forma
sprzedaży sprawi, że handel owocami znowu będzie możliwy na
zdrowych zasadach – podsumował
G. Poldervaart.
O czereśniach
www.ogrodinfo.pl
Drugi dzień Spotkania Sadowniczego poświęcony był produkcji czereśni. Omówiono zagadnienia związane
z uprawą tego gatunku, ponieważ
budzi ona w Polsce coraz większe
zainteresowanie, a wymaga od sadowników wiedzy specjalistycznej
i znacznego zaangażowania, także
finansowego. Wybór odmiany nie
jest łatwy, z uwagi na podział na
kreacje samopylne i obcopylne oraz
konieczność właściwego doboru zapylaczy. Trudności wynikające z zapylenia kwiatów oraz to, jak im zaradzić były jednym z tematów rozważań. Kolejnym szeroko omówionym
zagadnieniem była ochrona czereśni przed chorobami i szkodnikami,
w tym przed ptakami oraz obecną już
w Polsce muszką plamoskrzydłą Drosophila suzukii.
fot. 1–3, 5, 6 A. Łukawska
fot. 4 K. Kupczak
5
Innowacyjne technologie
Monika Strużyk, redakcja „MPS SAD”
T
ematem Ogólnopolskiej Konferencji zorganizowanej w ub.r. w gmachu Centralnej Biblioteki Rolniczej w Warszawie przez Instytut
Ogrodnictwa w Skierniewicach (fot. 1 na str. 6) były innowacyjne
technologie dla polskiego ogrodnictwa. Zaprezentowano najnowsze
osiągnięcia IO z zakresu sadownictwa, warzywnictwa, roślin ozdobnych
oraz pszczelnictwa (fot. 2).
Programy badawcze
Instytut Ogrodnictwa (IO) jest jednym z największych ośrodków badań w zakresie ogrodnictwa w Polsce
i Europie. Współpracuje z wieloma
jednostkami naukowymi i badawczymi w kraju i za granicą, dzięki czemu wprowadza do praktyki wiele nowych rozwiązań. Program badawczy
IO obejmuje zagadnienia związane
z produkcją ogrodniczą, począwszy
od badań nad biologicznymi podstawami produkcji owoców, warzyw
i roślin ozdobnych, przez biotechnologię, genetykę i hodowlę twórczą
roślin ogrodniczych, fitopatologię,
entomologię, szkółkarstwo i ochronę zasobów genowych, po nawadnianie, przechowalnictwo i bezpieczeństwo żywności – informował
prof. dr hab. Franciszek Adamicki
(fot. 3), ówczesny dyrektor IO w Skierniewicach. W latach 2011–2014
w IO wyhodowano i zarejestrowano
15 odmian roślin sadowniczych, do
krajowego rejestru COBORU zgłoszono 14 odmian oraz zarejestrowano
7 odmian roślin warzywnych, a 164
linie hodowlane przekazano do firm
hodowlano-nasiennych. Odmiany wyhodowane w IO mają znaczący udział
w polskiej produkcji ogrodniczej, od
7% w przypadku jabłoni do 40–50%
w przypadku kapusty, cebuli i papryki
oraz 70% w przypadku maliny. Dużym
osiągnięciem są nowe odmiany porzeczki czarnej, m.in. ‘Polares’, która
oprócz odporności na amerykańskiego mączniaka agrestu oraz średniej
podatności na rdzę wejmutkowo-porzeczkową i antraknozę liści, wykazuje odporność na wielkopąkowca
porzeczkowego.
Na uwagę zasługuje też opracowany
w IO sterowany komputerowo system
nawodnień i fertygacji roślin. Dzięki
niemu możliwe jest racjonalne wykorzystanie zasobów wodnych. Wśród
rozwiązań technicznych prof. F. Adamicki wymienił m.in. dwie wersje
opryskiwaczy tunelowych, z których
pierwszy (zaczepiany) przeznaczony
jest do sadów, a drugi (samojezdny)
– do ochrony krzewów jagodowych.
W IO opracowano też kombajny do
zbioru porzeczki czarnej oraz kombajny do zbioru wiśni i śliwek. Obecnie
przygotowywane są także kombajny
do zbioru owoców innych gatunków
roślin sadowniczych. Ponadto w jednostce tej opracowano i wdrożono
do praktyki nowoczesne technologie
przechowywania, m.in. w KA i w atmosferze ultraniskiej koncentracji
tlenu, co pozwala wydłużyć podaż
owoców i warzyw na rynku. Prowadzone badania umożliwiły również
opracowanie i wdrożenie metodyk
integrowanej ochrony roślin ogrodniczych przed chorobami, szkodnikami
i chwastami.
Prace hodowlane
Jak informował prof. dr hab. Edward
Żurawicz, prace hodowlane prowadzone w IO uwzględniają trzy kierunki hodowli: adaptacyjną, jakościową i odpornościową. W hodowli
adaptacyjnej dąży się do uzyskania
odmian dobrze przystosowanych do
polskich warunków glebowo-klimatycznych, jednocześnie spełniających
oczekiwania nowoczesnej produkcji.
Celem hodowli jakościowej jest wyhodowanie odmian o wysokich walorach
prozdrowotnych i użytkowych. Nato-
miast hodowla odpornościowa ukierunkowana jest na uzyskanie odmian
mało podanych/odpornych na groźne
patogeny chorobotwórcze i szkodniki.
Skierniewicki Instytut jest największym w Polsce ośrodkiem hodowli
twórczej nowych odmian roślin sadowniczych i jedynym ośrodkiem
ich hodowli zachowawczej (prowadzona jest w Ośrodku Elitarnego Materiału Szkółkarskiego w Prusach).
Dotychczas wyhodowano i wprowadzono do polskiego rejestru ponad
100 odmian roślin sadowniczych,
w tym 7 jabłoni, 4 śliwy, 2 wiśni,
2 brzoskwini, 8 porzeczki czarnej,
2 agrestu, 7 maliny i 10 truskawki,
znajdujących się obecnie w uprawie
towarowej. Szczególnie dużym osiąg-
nięciem było wyhodowanie „pow­
tarzających” odmian maliny, takich
jak ‘Polka’, ‘Polesie’, ‘Polonez’ i ‘Poemat’, a także nowych odmian jabłoni: ‘Ligolina’, ‘Free Redstar’, ‘Melfree’ i ‘Gold Milenium’ – mówił prof.
E. Żurawicz.
Od ponad 10 lat – jak informowała dr hab. Elżbieta Rozpara, prof. IO
– w jednostce tej prowadzone są też
badania nad ekologiczną produkcją
owoców. Nie stosuje się w niej nawozów sztucznych ani żadnych innych
preparatów uzyskiwanych na drodze
syntezy chemicznej. Polska ma duży
potencjał uzasadniający prowadzenie tego typu upraw rolnych, w tym
zwłaszcza ekologicznej produkcji
owoców i warzyw. Na ten potencjał
składają się m.in. relatywnie czyste
środowisko naturalne, dostatecznie
duża powierzchnia gruntów odpowiednich do prowadzenia tego typu
upraw i wciąż jeszcze wystarczające
zasoby siły roboczej na wsi – informowała dr hab. E. Rozpara.
6
6
5
FOT. 1. Konferencja zgromadziła ponad 200 uczestników
Integrowana ochrona
Wydaje się, że nadal w ochronie
upraw sadowniczych i warzywniczych największą rolę będzie odgrywała metoda chemiczna, przy czym
zgodnie z obecnym prawodawstwem
powinna być to integrowana ochrona. Podstawą tego systemu jest profilaktyka, ukierunkowana na ograniczanie szkodników i patogenów
chorobotwórczych preparatami selektywnymi, wprowadzanie metod
niechemicznych, w tym naturalnych
wrogów szkodników.
Jak informował prof. dr hab. Piotr Sobiczewski, obserwacje i wyniki badań
uzyskiwane przez lata w IO, posłużyły do opracowania metodyk integrowanej ochrony roślin (i.o.r.), w tym
10 najważniejszych gatunków sadowniczych i 15 gatunków roślin warzywnych. Stosowanie chemicznych środków w ramach systemu i.o.r. podlega
określonym zasadom. Przede wszystkim można stosować jedynie te produkty, które są aktualnie zarejestrowane dla danej uprawy, przeciwko
określonym szkodnikom i patogenom
chorobotwórczym w wyznaczonych
terminach i dawkach. Przestrzeganie wytycznych zawartych w etykietach-instrukcjach ich stosowania,
pozwala na uzyskanie owoców spełniających określone wymagania co
do pozostałości w nich substancji
aktywnych – informował prof. P. Sobiczewski. Przy obecnym stanie wiedzy ich stwierdzanie nie przysparza
POLSKA
FOT. 2. Zaprezentowano postery dotyczące najnowszych osiągnięć
IO z zakresu sadownictwa, warzywnictwa, roślin ozdobnych
i pszczelnictwa
już szczególnych problemów. Również
w Zakładzie Badania Bezpieczeństwa
Żywności IO opracowano i udoskonalano wiele metod analitycznych,
dzięki którym można badać pozostałości s.a. w owocach, a także w glebie
i wodzie. W Polsce obecnie jest zarejestrowanych 257 substancji czynnych środków ochrony roślin. W laboratorium IO można ich oznaczyć
w produktach pochodzenia roślinnego aż 400 – będących składnikami
zarówno zarejestrowanych środków
ochrony roślin, jak i środków, które
nie są już stosowane.
Ochrona roślin i środowiska
Rozwój polskiego ogrodnictwa to również zmiany w technologiach upra-
wy. Dotyczą one nowych rozwiązań
technicznych stosowanych w ochronie roślin, jak i ochronie środowiska,
m.in. utylizacji pozostałości po zabiegach ochrony czy ograniczania emisji gazów cieplarnianych (produkcja
pod osłonami). Takim rozwiązaniem
– jak informował prof. dr hab. Ryszard
Hołownicki (fot. 4) – jest Vertibac
– stanowisko bioremediacyjne do
neutralizacji ciekłych pozostałości po
zabiegach ochrony roślin. Składa się
ono z dwóch szczelnych zbiorników
ustawionych jeden nad drugim, na ramie z kółkami skrętnymi, w celu łatwego przemieszczania całego stanowiska. Górny zbiornik o objętości 700 l
zawiera 50-centymetrową warstwę
substratu bioaktywnego o składzie
objętościowym: 50% rozdrobnionej
Masz chłodnię – zgłoś ją!
Zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska
z 8 stycznia 2016 r. w sprawie Centralnego Rejestru
Operatorów Urządzeń i Systemów Ochrony Przeciwpożarowej na podstawie art. 19 ust. 7 ustawy z 15 maja
2015 r. o substancjach zubożających warstwę ozonową
oraz o niektórych fluorowanych gazach cieplarnianych
(Dz. U. poz. 881), każdy posiadacz takiego urządzenia
ma obowiązek zarejestrowania go do 14 marca br. w powołanym do tego celu Centralnym Rejestrze Operatorów
(CRO). Obowiązek nałożono na posiadaczy urządzeń
chłodniczych, klimatyzacyjnych, pomp ciepła i rozdzielnic wysokiego napięcia oraz systemów przeciwpożarowych, w instalacji których znajduje się co najmniej 3 kg
wymienionych w ustawie substancji i gazów. W praktyce
oznacza to, że posiadacze chłodni do przetrzymywania
owoców, warzyw oraz materiału szkółkarskiego, muszą zarejestrować je w rejestrze prowadzonym przez
Instytut Chemii Przemysłowej im. prof. I. Mościckiego
w Warszawie (można na stronie internetowej instytutu). Niezgłoszenie urządzeń w terminie może podlegać karze od 600 do 3000 zł. Obowiązek rejestracji
w CRO nie dotyczy lodówek, zamrażarek i wszelkich gaśnic domowego użytku oraz jakichkolwiek urządzeń lub
systemów zamontowanych w środkach transportu. (AŁ)
Źródło: www.ichp.pl i „Dziennik Gazeta Prawna”
słomy, 25% torfu i 25% gleby ze stanowiska, na którym były stosowane
środki ochrony roślin. Substrat o wysokiej zawartości masy organicznej
ma dobrą adsorpcję substancji chemicznych oraz sprzyja intensywnej
aktywności biologicznej mikroflory
biorącej udział w przyśpieszonym rozkładzie tych substancji, czyli ich biodegradacji. Na powierzchni substratu zalecane jest wysianie mieszanki
tolerancyjnych na środki ochrony roślin traw lub zbóż tworzących zieloną
okrywę. Na dnie zbiornika znajduje
się 10-centymetrowa warstwa żwiru umożliwiająca drenaż nadmiaru
ciekłych pozostałości w formie odcieków. Substrat od żwiru oddzielony
jest agrowłókniną, której zadaniem
jest spowolnienie przesiąku odcieków oraz niedopuszczenie do zamulenia warstwy drenażowej drobną
frakcją substratu. Odcieki z substratu spływają grawitacyjnie do dolnego zbiornika buforowego o objętości
400 l, który służy do gromadzenia
ciekłych pozostałości. Zgromadzona
w tym zbiorniku i przeznaczona do
bioremediacji ciecz jest przepompowywana do górnego zbiornika z substratem przynajmniej raz dziennie
– mówił prof. R. Hołownicki.
System ten stanowi układ zamknięty,
w którym krążące pozostałości ciekłe
poddane są bioremediacji. Woda odparowuje zarówno z powierzchni substratu, roślin na niej rosnących, jak
i bezpośrednio z lustra cieczy gromadzonej w zbiorniku buforowym. Zwielokrotnienie przelewania cieczy sprzyja zintensyfikowaniu odparowania
wody i zalecane jest w przypadkach,
gdy objętość ciekłych pozostałości do
zneutralizowania przekracza 1000 l
w ciągu roku. Dolny zbiornik stanowiska przykryty jest siatką uniemożliwiającą dostęp do skażonej cieczy
osobom postronnym. Obecnie w IO
trwają prace nad takim rozwiązaniami jak opryskiwacz tunelowy i robot
sadowniczy.
Wydłużyć podaż,
utrzymać jakość
Działania Zakładu Przechowalnictwa
i Przetwórstwa Owoców i Warzyw IO
od wielu lat skierowane są na opracowywanie innowacyjnych technologii, przy jak najściślejszej współpracy zarówno z europejskimi, jak
i krajowymi jednostkami naukowymi, oraz transfer uzyskanej wiedzy
do praktyki ogrodniczej i przemysłu
owocowo-warzywnego. Rozwój oraz
wdrażanie innowacyjnych technologii
przechowywania owoców i warzyw
musi uwzględniać jednak specyfikę
gatunkową, odmianową i klimatyczną Polski. Większości innowacyjnych
technologii nie da się bowiem bezpośrednio przenieść do praktyki, nawet
mając dostęp do szczegółowych zaleceń – informował dr Krzysztof Rutkowski (fot. 5).
FOT. 3. Prof. dr hab. Franciszek
Adamicki
FOT. 4. Prof. dr hab. Ryszard
Hołownicki
FOT. 5. Dr Krzysztof Rutkowski
W celu przystosowania i unowocześnienia wprowadzanych technologii, konieczne jest podjęcie następujących
wyzwań: l opracowanie metod przewidywania i wyznaczania optymalnego terminu zbioru owoców i warzyw;
l zminimalizowanie niekorzystnych
zmian cech jakościowych przechowywanych produktów (dotyczy również
składników prozdrowotnych); l wydłużenie czasu przechowywania, przy zachowaniu wysokiej jakości produktów
ogrodniczych; l zwiększenie trwałości
owoców i warzyw w obrocie towarowym; l opracowanie założeń technologicznych przechowywania dla owoców
i warzyw przeznaczonych na nowe, dalekie rynki zbytu; l ograniczenie strat
przechowalniczych (związanych z występowaniem chorób fizjologicznych
i grzybowych oraz naturalnych strat,
np. w wyniku transpiracji) oraz zastosowanie technologii pozbiorczego
traktowania owoców i warzyw w celu
ograniczenia niekorzystnych zmian jakościowych i strat.
fot. 1–5 M. Strużyk
7
Cięcie w opinii sadowników
– mechanicznie czy ręcznie?
Anita Łukawska
Piotr Gościło, niezależny doradca sadowniczy
O
d kilku lat w Polsce wzrasta zainteresowanie mechanicznym
cięciem drzew. Sadownicy poszukują bowiem rozwiązań ułatwiających pracę, ograniczających koszty produkcji, a jednocześnie zapewniających coroczne i regularne plonowanie drzew.
Cięcie mechaniczne jest mniej praco- i czasochłonne od ręcznego. Dlatego
może ono jeszcze bardziej zyskać na znaczeniu, gdy wzrosną koszty siły
roboczej. Dopracowania wymaga jednak termin cięcia poszczególnych
odmian.
Termin cięcia zależy od wielu czynników, m.in. od odmiany i podkładki, rodzaju gleby i jej nawożenia, siły
wzrostu i kondycji drzew, liczby pąków
oraz typu owocowania. Drzewa można ciąć mechanicznie zarówno w terminie tradycyjnym dla tego zabiegu,
jak i w okresie różowego pąka jabłoni,
po kwitnieniu lub po zbiorze owoców.
Pierwszy z wymienionych terminów
jest najbardziej popularny. Podczas
cięcia koronie drzew nadawane są
określone kontury (fot. 1). Na przekroju podłużnym ma ona kształt trapezu z szerszą podstawą (0,8–1,2 m)
i węższym wierzchołkiem (0,5–0,6 m).
Cięcie w tym terminie wymaga jednak
ręcznej korekty – wycięcia gałęzi, które zbytnio zagęszczają koronę oraz
niepotrzebnych pędów.
W okresie różowego pąka łatwo można ocenić przezimowanie drzew oraz
potencjał ich plonowania. Ponadto
cięcie przeprowadzone w tym czasie ogranicza wzrost wegetatywny
drzew. Problemem jest natomiast
fakt, że o tej porze roku zabieg ten
wykonuje się w okresie intensywnej
ochrony przed sprawcą parcha jabłoni i może brakować czasu (zwłaszcza,
że po cięciu maszynowym może być
konieczne przeprowadzenie ręcznej
korekty). W przypadku drzew silnie
rosnących im później wykonamy ich
cięcie wiosną, tym lepiej. Zgodnie
z zaleceniami zagranicznych dorad-
a
b
FOT. 1. Pokrój korony drzew
(a) i jej miąższość (b) po cięciu
mechanicznym
ców można to robić nawet do 3 tygodni po kwitnieniu drzew.
Według najnowszych zaleceń cięcie
mechaniczne można prowadzić również po zbiorze owoców, pod warunkiem, że na drzewach są jeszcze liście. Po ich opadnięciu można przeprowadzić ręczną korektę, która
będzie mniej czasochłonna niż tradycyjne cięcie. Czy ten termin dla polskich sadów jest odpowiedni? Trudno
o odpowiedź, gdyż w Polsce z reguły
największe spadki temperatury notowane są w styczniu i lutym. Przedłużająca się jesień skłania jednak
sadowników do eksperymentowania.
Ten termin jest polecany od niedawna,
zatem nie ma jednoznacznych przesłanek do niewykonywania cięcia drzew
w tym terminie. Warto nadmienić, że
w niektórych gospodarstwach tradycyjne cięcie drzew jest często prowadzone właśnie po zbiorze owoców,
z uwagi na korzystne warunki 8
8
7
atmosferyczne w listopadzie
i grudniu. Należy mieć jednak świadomość ryzyka, jakie te zabiegi stanowią
dla zdrowotności drzew. W ostatnich
latach wzrosło bowiem zagrożenie ze
strony raka drzew owocowych, a terminem korzystnym dla rozprzestrzeniania się sprawcy tej choroby, grzy-
ba Neonectria dittissima (syn. Nectria
galligena lub Neonectria galligena),
jest początek ich spoczynku, gdy świeże są jeszcze blizny po oberwanych
owocach i opadłych liściach. Trudno
zatem ocenić, czy cięcie drzew w tym
terminie nie przyczyni się do rozprzestrzeniania się tego patogena.
Teoretycznie drzewa w każdym wieku
można ciąć mechanicznie. Te w pełni
owocowania, według zaleceń zagranicznych doradców, dobrze byłoby
w pierwszym roku zmiany sposobu
cięcia poddać zabiegowi dwukrotnie.
Pierwszy raz w okresie bezlistnym
i drugi – na przełomie maja i czerw-
ca. Obecnie odchodzi się od tego rozwiązania. Nawet w sadach owocujących polecane jest jednokrotne cięcie
mechaniczne, które następnie należy
uzupełnić o ręczną korektę.
W nowych sadach, w których drzewa
docelowo mają być cięte mechanicznie, dobrze jest tak je ręcznie ciąć, aby
nadać im od początku pokrój szpalerowy, czyli pozwolić im rosnąć ku górze, a nie w stronę międzyrzędzi. Takie
drzewa można ciąć przy użyciu maszyny od około 3. roku po posadzeniu.
fot. 1, 6–10 P. Gościło
fot. 2–5 A. Łukawska
Grzegorz Masa (fot. 2) z Nowych Sadkowic
FOT. 2. Grzegorz Masa z Nowych
Sadkowic
Moje gospodarstwo zajmuje 15,6 ha. Uprawiam
w nim jabłonie odmian ‘Idared’, ‘Gala Must’ (fot. 3),
‘Szampion’, ‘Lobo’, ‘Fuji’, ‘Ligol’, ‘Gloster’ i ‘Golden Delicious’. W nowych nasadzeniach drzewa
rosną na podkładce ‘M.9’, w starszych na ‘P 60’
i ‘M.26’. Zdecydowałem się na cięcie mechaniczne jabłoni, ponieważ chciałem na całej wysokości
korony mieć jabłka dobrej jakości i intensywnie
wybarwione oraz uzyskać tzw. ścianę owoców.
Takie cięcie wykonuję w przypadku młodych drzew
rosnących na podkładce ‘M.9’, których korony
prowadzę do wysokości 3,1 m. Dzięki cięciu piłą
konturową Kompakt PNP-2531 (Ostraticky, fot. 4)
miąższość ich korony w dolnej partii wynosi 1 m,
a w górnej 0,4 m. Drzewa na nowych kwaterach
sadzę w rozstawie 3,3 × 1,2–0,6 m. Z uwagi na
tak wąskie międzyrzędzia, aby zmieścił się ciągnik
z maszynami, korony drzew muszą mieć określoną
szerokość. Zamierzam dołem zwęzić je nawet do
0,6 m. Pierwszy raz ciąłem drzewa mechanicznie
w 2012 r. Jestem pozytywnie zaskoczony efektami tego zabiegu. Rzeczywiście jabłka były na całej
wysokości korony, było ich dużo i wszystkie bardzo
dobrze wybarwione. Łatwiejszy i szybszy był też
ich zbiór, gdyż praktycznie wszystkie znajdowały
się na obrzeżach korony. Kolejną korzyścią takiego formowania drzew jest ich łatwiejsza ochrona.
Ponadto mogę pozwolić sobie na szybszą jazdę
ciągnikiem z opryskiwaczem. Na kwaterze ciętej
mechanicznie jeżdżę z prędkością 9 km/godz.
(wcześniej 6 km/godz.).
Starszych drzew nie próbowałem ciąć mechanicznie, gdyż po mokrych latach 2010 i 2011 ich konstrukcja wspierająca się przechyliła. Ponadto piły
mogłyby nie obciąć grubych gałęzi, tylko je pokaleczyć. Myślę, że można byłoby ciąć mechanicznie nawet drzewa 10-letnie, ale wymagałyby one
znacznej korekty ręcznej. Na starszych kwaterach
FOT. 3. ‘Gala’ cięta mechanicznie
a
b
FOT. 4. Piła konturowa Kompakt PNP-2531 (a) i cięcie nią drzew po zbiorze owoców (b)
staram się prowadzić korony drzew dość wąsko.
Na pewno, gdy będę wymieniał stare nasadzenia,
uwzględnię cięcie mechaniczne, które w mojej
ocenie można prowadzić od 2. roku po posadzeniu
drzew, aby ich korony nie rozrosły się zbyt mocno.
W celu ograniczenia wzrostu wegetatywnego jabłoni jesienią lub wiosną wykonuję podcinanie
korzeni, jesienią na odmianach drobnoowocowych
i mających tendencję do ordzawiania się owoców,
a wiosną (w zależności od przebiegu warunków atmosferycznych w lutym, marcu lub kwietniu) na odmianach wielkoowocowych. Przeprowadzam je co
roku z jednej strony drzewa w odległości 30–40 cm
od pnia na głębokość 50 cm przy użyciu kroju do
korzeni Boreco (fot. 5). Opryskuję też drzewa preparatem Regalis 10 WG.
W 2014 r. zdecydowałem się na cięcie mechaniczne jesienią, gdy na drzewach były jeszcze liście.
Wykonałem je u odmian ‘Idared’ i ‘Gala’.
FOT. 5. Krój do korzeni Boreco
Kazimierz i Grzegorz Feliksiakowie (fot. 6) z Julianowa k. Lewiczyna
Od 4 lat jabłonie w naszych sadach
są cięte mechanicznie przy użyciu
maszyny listwowej Edward 250 firmy Fruit Tec. Długość listwy tnącej
(2,5 m) dobraliśmy do wysokości
prowadzenia drzew. Maszyna ta
wyposażona jest w czujnik automatyczny, który po natrafieniu na przeszkodę odgina ramę wraz z listwą.
Piła wyposażona jest też w pompę
olejową zaczepianą z tyłu ciągnika
i napędzaną od jego WOM. Zamiast
listew tnących można zamontować
FOT. 6. Kazimierz Feliksiak
pokazuje, które gałązki należy
wyciąć podczas ręcznej korekty
tarcze tnące lub urządzenie Darwin
do przerzedzania kwiatów.
Z naszego doświadczenia wynika, że
po mechanicznym cięciu drzew należy poświęcić jeszcze 50% czasu, który byłby potrzebny na cięcie ręczne,
na korektę ręczną (szczególnie u jabłoni ‘Szampion’ konieczne jest usunięcie nadmiaru wiotkich pędów).
Po takim cięciu zazwyczaj nie ma
potrzeby cięcia letniego. Wymaga
to jednak racjonalnego regulowania
wzrostu i owocowania drzew. Jeżeli
pojawi się na nich przyrost wtórny,
wówczas dobrze jest przeprowadzić
cięcie letnie także przy użyciu maszyny listwowej. Można je wykonywać nawet na 2–3 tygodnie przed
zbiorem owoców. Według naszych
obserwacji zabieg ten ma korzystny
wpływ na wybarwienie jabłek, a według doniesień naukowych – poprawia u roślin gospodarkę wapniem.
Cięcie mechaniczne dobrze jest
uwzględnić już na etapie planowania nasadzeń. Wówczas można
odpowiednio posadowić konstrukcję wspierającą i posadzić jabłonie
w odpowiedniej rozstawie. Należy
wybierać tylko silne i zdrowe drzewka, które po posadzeniu powinny
być przycięte na tzw. klik. Takie
mogą być pierwszy raz cięte maszynowo jesienią w roku posadzenia,
a pierwsze cięcie korekcyjne można
przeprowadzić po dwóch latach od
wprowadzenia cięcia mechaniczne-
go – z uwagi na konieczność rozwoju
korony. Dobrze jest kontrolować takie drzewka każdego roku i w razie
potrzeby wyciąć pędy uszkodzone
lub zaburzające równowagę w koronie.
Według nas jabłonie odmian drobnoowocowych powinny być cięte maszynowo po zbiorze owoców (fot. 7).
Efekty tego zabiegu są porównywalne do cięcia w fazie różowego pąka.
Jednak po tym drugim terminie zazwyczaj brakuje czasu na przeprowadzenie zabiegu korekcyjnego. Cięcie po kwitnieniu jabłoni silnie redukuje ich wzrost wegetatywny i nie
ma konieczności przeprowadzania
tego zabiegu latem (fot. 8).
FOT. 7. Cięcie jabłoni bezpośrednio po zbiorze na tzw. zielony liść
FOT. 8. Owocowanie i wzrost
drzew ciętych mechanicznie
9
Marcin Bąk
z Góry Kalwaria
Prowadzę gospodarstwo sadownicze, w którym uprawiam jabłonie,
grusze i wiśnie. Jestem otwarty na
nowoczesne rozwiązania, dlatego
zdecydowałem się na cięcie przy
użyciu piły konturowej BMV, którą
zakupiłem w 2011 r. wspólnie z innym sadownikiem.
Konstrukcja wspierająca dla drzew
w moich sadach była stabilna, chociaż w niektórych miejscach musiałem ją wzmocnić zanim użyłem
piły. Po raz pierwszy mechaniczne
ciąłem drzewa zimą 2011 r., a następnie, gdy na pędach było po 6–
10 liści (fot. 9). Po cięciu mechanicznym jabłoni w okresie spoczynku w 2011 i 2012 r. nie byłem w pełni zadowolony z efektów tego zabiegu, gdyż pojawiło się wiele wtórnych
przyrostów i konieczne było cięcie
letnie. Wówczas nie zalecano mechanicznego cięcia drzew po zbiorze owoców. Cięcie korygujące u odmian wielkoowocowych zajmowało mi około 40 rg./ha, natomiast
na drzewach odmian drobnoowocowych aż 50–70 rg./ha. Podczas
cięcia mechanicznego wiele uwagi należy poświęcić na utrzymanie
równych rzędów. Bywa to trudne,
gdyż po opadach deszczu lub silnych wiatrach drzewa w rzędach
wraz z konstrukcją mogą się przechylać. Po silnych opadach deszczu
w sezonie pojawiają się także wtórne przyrosty, co ma ujemny wpływ
na wybarwienie owoców. Ponadto
zbytnie zagęszczenie pędów ma
wpływ na drobnienie owoców oraz
na słabsze zawiązywanie pąków
kwiatowych wewnątrz korony.
W 2013 r. powróciłem do cięcia
ręcznego drzew zimą i na przedwiośniu. Wyższe partie koron przycinano z platform sadowniczych. Moim
zdaniem sprawne i dobrze przeszkolone ekipy potrafią wykonać cięcie
prześwietlające w sadach jabłoniowych na powierzchni 20 ha w ciągu
5–7 tygodni (250–350 rg./ha). To
dużo, ale takie cięcie gwarantuje
wysoką jakość owoców i coroczne
plonowanie drzew. Oczywiście powinno być ono uzupełnione podcinaniem korzeni i zabiegami Regalisem 10 WG w celu ograniczenia
wzrostu wegetatywnego. Po takich
zabiegach rzadko przeprowadzam
cięcie letnie.
Nie wykluczam powrotu do cięcia
mechanicznego. Obecnie jednak
nie zamierzam eksperymentować,
bo błędy mogą okazać się zbyt kosztowne. Na bieżąco śledzę jednak doniesienia dotyczące tego typu cięcia.
Według mnie przy obecnych kosztach pracy prawidłowo wykonane
cięcie ręczne jest rozwiązaniem
bezpieczniejszym i przewidywalnym.
Jerzy i Piotr Sosińscy z Budziszynka
Aby wprowadzić mechaniczne cięcie drzew
w sadach trzeba nie tylko wiedzy, lecz także
cierpliwości. Po raz pierwszy cięliśmy w naszych
sadach drzewa za pomocą piły konturowej
BMV w 2011 r. zimą i korekcyjnie w okresie,
gdy na pędach było po 6–8 liści. Kierując się
wskazówkami holenderskiego doradcy sadowniczego Petera van Arkela, przesunęliśmy termin cięcia z okresu pokwitnieniowego na fazę
różowego pąka (fot. 10). W 2012 r. drzewa cięliśmy w okresie różowego pąka i po zbiorze
owoców. W 2013 r. zbiór przeciągnął się
w czasie i liście dość wcześnie opadły. Dlatego wykonaliśmy ten zabieg dopiero wiosną.
W 2014 r. drzewa cięliśmy mechanicznie także
po zbiorze owoców. Mimo pierwszych trudności wynikających z konieczności „wyprostowa-
nia” rzędów drzew i wzmocnienia konstrukcji
wpierającej uważamy, że zabieg ten ma sens
i zajmuje znacznie mniej czasu niż cięcie tradycyjne. W przypadku zbyt silnego wzrostu wegetatywnego lub gdy obłożenie owocami jest
słabe, stosujemy też Regalis 10 WG, a na niektórych kwaterach także podcinanie korzeni.
Użycie piły konturowej uniezależnia od konieczności najmu pracowników, nie zawsze znających
i stosujących ogólnie przyjęte zasady cięcia.
Gdyby można było zatrudnić do tradycyjnego
cięcia osoby w pełni odpowiedzialne za wykonywaną pracę, nie podejmowalibyśmy pewnie
prób zmechanizowania tej czynności. Nowe nasadzenia zakładamy już pod ten system, bo
w przyszłości tylko takie cięcie planujemy w naszych sadach.
FOT. 10. Cięcie jabłoni w fazie różowego
pąka piłą konturową BMV
Zbieraj plusy cały rok!
Nowa formulacja – nie wymaga dodatku kwasu
cytrynowego
Oszczędność czasu i kosztów cięcia
Wyższy plon i lepsza jakość owoców
Stymulacja wewnętrznych mechanizmów obronnych
rośliny
BASF Polska Sp. z o.o., infolinia: (22) 570 99 90, www.agro.basf.pl
FOT. 9. Cięcie jabłoni po
kwitnieniu przy użyciu piły
konturowej
Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiece.
Regalis Plus 205x285 BASF JW 2016.indd 1
14.12.2015 13:46
10
1
MRiRW zostały one wycofane z ochrony roślin sadowniczych.
W grupie tej znajdują się fungicydy:
Champion 50 WP (miedź), Cuproflow
375 SC (miedź), Flowbrix 380 SC
(miedź), Mag 50 WP (miedź), Shavit
72 WG (folpet + triadimenol), a także
herbicyd Burakomitron 70 WG (metamitron).
Ponadto niektórym ze środków ograniczono zakres rejestracji, z tego też
względu nie będzie ich wolno już stosować do ochrony podanych gatunków
przed następującymi agrofagami:
– Indofil 80 WP (mankozeb) stracił
rejestrację w sadach gruszowych;
– Neoram 37,5 WG (miedź) został
wycofany z ochrony jabłoni i gruszy przed sprawcą parcha oraz
wiśni przed rakiem bakteryjnym;
– Nordox 75 WG (miedź) nie może
Parch
Cobresal 50 WP
Cobresal Extra 350 SC
Cros 250 SC
Cuproflow 375 SC
Cyprodex 300 EC
Favena 300 SC
Kapelan 80 WG
Karbicure SP
Luna Experience 400 SC
Scab 80 WG
Shardif 250 EC
Shavit Plus 71,5 WP
NOWE ŚRODKI DO OCHRONY JABŁONI
Fungicydy
Mączniak
Szara pleśń
Choroby przechowalnicze Zaraza ogniowa
Cros 250 SC
Favena 300 SC
Luna
Cobresal 50 WP
Experience 400 SC
już być używany do ochrony gruszy przed parchem i wiśni przed
rakiem bakteryjnym;
– Syllit 65 WP (dodyna) utracił rejestrację w sadach czereśniowych
i śliwowych przed odpowiednio
– drobną plamistością i torbielą
śliwek.
Nissorun Strong Nissorun Strong
Luna
Experience 400 SC
Jeszcze można,
ale tylko do…
Merces 50 EW
Plantivax
Shavit Plus 71,5 WP
Regalis Plus 10 WG
Zoocydy
Owocówka jabłkóweczka Zwójkówki liściowe Pordzewiacz jabłoniowy Przędziorki
Isomate CTT
Vertigo 018 EC
Vertigo 018 EC
Nissorun Strong 250 SC
Nissorun
Strong
Mszyce
Judo 050 CS
Kusti 050 CS
Ninja 050 CS
Nissorun
Strong
Nowa receptura, nowoczesna formulacja
Skutecznie zwalcza przędziorki w uprawie jabłoni,
gruszy*, truskawki*, pomidora*, papryki* i ogórka*
Zwalcza jaja, larwy i nimfy przędziorków
Selektywny dla owadów pożytecznych
Zastosuj Nissorun Strong:
samodzielnie, w dawce 0,4 l/ha
lub
w mieszaninie z preparatami
olejowymi, w dawce 0,2 l/ha
250 SC
Nissorun
250 SC
Strong
SILNY ŚRODEK PRZĘDZIORKOBÓJCZY
jeszcze silniejsze uderzenie
w przędziorki!
Niektórym ze środków ochrony roślin
już dawno upłynął termin rejestracji.
Niemniej, zgodnie z prawem, mogą
się one znajdować jeszcze w sprzedaży i stosowaniu. Poniżej sygnalizuję,
którym ze środków termin stosowania (po tej dacie nie można już ich
użyć, chyba że w wyniku nowelizacji
zostaną przywrócone do stosowania)
upływa w bieżącym sezonie, podając datę, do której można ich jeszcze używać:
– Carpene 65 WP (dodyna) w sadach: jabłoniowych, gruszowych,
brzoskwiniowych, czereśniowych,
wiśniowych może być stosowany
do 4.11.2016 r.;
– Funguran-OH 50 WP (miedź) w sadach gruszowych – do 2.04.2016 r.;
– Orius Extra 250 EW (tebukonazol) w sadach śliwowych – do
30.09.2016 r.;
– Riza 250 EW (tebukonazol) w sadach jabłoniowych, gruszowych,
śliwowych i wiśniowych – do
22.09.2016 r.;
– Sparta 250 EW i Troja 250 EW
(tebukonazol) w sadach gruszowych i śliwowych – pierwszy do 15.10.2016 r., a drugi do
31.10.2016 r.;
– Syrius 250 EW (tebukonazol) w sadach wiśniowych i śliwowych – do
30.10.2016 r.;
– Mavrik 240 EW (tau-fluwalinat)
w sadach jabłoniowych – do
12.05.2016 r.;
– Nissorun 050 EC (heksytoazoks)
w sadach jabłoniowych – do
30.11.2016 r.
Nissorun
Strong
Uzupełniły listę
250 SC
W bieżącym sezonie ochrony roślin
sadowniczych przed agrofagami znajdzie się wiele nowości w porównaniu
z programem z 2015 r. Pozwolą one
na racjonalną walkę ze szkodnikami,
sprawcami chorób drzew i krzewów
owocowych oraz chwastami, a przede
wszystkim na przemienne stosowanie różnych substancji czynnych, aby
zapobiec uodpornieniu się agrofagów. Poniżej podaję wszystkie nowe
środki (i ich skład chemiczny), grupując je w tabelach (uwzględniając tylko
drzewa owocowe; tabele dotyczące
owoców jagodowych zostały opublikowane w miesięczniku „Truskawka,
Malina, Jagody”, a całość zbiorczą na
portalu ogrodinfo.pl), w zależności od
wykorzystania.
Fungicydy: Cobresal 50 WP i Cobresal Extra 350 SC (miedź), Cros
250 SC (difenokonazol), Cuproflow
377,5 SC (tlenochlorek miedzi), Curzate C Extra 31 WG (miedź + cymoksanil), Favena 300 SC (pirymetanil), Furtado 250 EW (tebukonazol),
Iprodione 500 SC (iprodion), Kapelan
80 WG (kaptan), Karbicure SP (wodorowęglan potasu), Luna Experience 400 SC (fluopyram + tebukonazol), Merces 50 EW (cyflufenamid),
Plantivax (laminaryna), Prestop WP
(Gliocladium catenulatum), Prolectus
50 WG (fenpyrazamina), Scab 80 WG
(kaptan), Serenade ASO (Bacillus
subtilis), Shardif 250 EC (difenokonazol), Shavit Plus 71,5 WP (kaptan
+ triadimenol), Trion 250 EW (tebukonazol).
Zoocydy: Isomate CTT (feromon),
Kusti 050 CS (lambda-cyhalotryna),
Nissorun Strong 250 SC (heksytoazoks), Pyrinex 480 EC (chloropiryfos),
Spin Tor 240 SC (spinosad), Vertigo
018 EC (abamektyna).
Regulatory wzrostu: AppleSmart
3,3 VP i FruitSmart 3,3 VP (1-metylocyklopropen), Regalis Plus 10 WG
NISSORUNi NISSORUN
STRONG
STRONG 250
N is soru n
N is s o r u n
S tr o n g 2
*rejestracja w uprawach małoobszarowych
Czy wiesz, że...
Judo, dżudo (jap. 柔道 – dosł. „łagodna droga”) - to sztuka
walki powstała w Japonii pod koniec XIX w. Jej technika opiera
się na rzutach, chwytach oraz uderzeniach, z tym że te ostatnie
stosowane są tylko w judo tradycyjnym; judo sportowe
koncentruje się na rzutach i chwytach.
Nissorun Strong 205x285 SumiAgro JW 2016.indd 1
15.12.2015 10:37
11
NOWE ŚRODKI DO OCHRONY GRUSZY
Fungicydy
Parch
Brunatna zgnilizna
Mączniak
Cobresal 50 WP
Kapelan 80 WG
Merces 50 EW Luna
Experience 400 SC
Cobresal Extra 350 SC
Choroby przechowalnicze
Favena 300 SC
Zaraza ogniowa
Cobresal 50 WP
Cobresal Extra 350
SC
Plantivax
Kapelan 80 WG
Kapłan 80 WG
Kapłan 80 WG
Luna
Experience 400 SC
Shavit Plus 71,5 WP
Regalis Plus 10 WG
Zoocydy
Miodówki
Wzdymacz
Przędziorki
Vertigo 018 EC
Vertigo 018 EC
Nissorun Strong 250 SC
w tym ś.o.r., wynikający z przepisów
rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1272/2008
z 16 grudnia 2008 r. w sprawie klasyfikacji, oznakowania i pakowania substancji i mieszanin, zmieniającego i uchylającego dyrektywy 67/548/EWG i 1999/45/WE
oraz zmieniającego rozporządzenie
(WE) nr 1907/2006. Rozporządzenie to (zwane rozporządzeniem
CLP) ma również zastosowanie do
ś.o.r. dopuszczonych do obrotu w Polsce. Globalnie Zharmonizowany System Klasyfikacji i Oznakowania
Chemikaliów (GHS, GHS ONZ) – powstał w celu ujednolicenia dotychczasowych standardów używanych
w różnych krajach poprzez regulację
kryteriów klasyfikacji i oznakowania
oraz komunikacji o zagrożeniach.
Jako użytkownicy ś.o.r. przyzwyczailiśmy się do krótkich, opisowych informacji, ale jednak dużo mówiących
o konsekwencjach użycia substancji aktywnych („bardzo toksyczny”
czy „nieszkodliwy”). Teraz w etykietach, w sąsiedztwie nazwy handlowej
ś.o.r., znajdują się piktogramy i jeszcze
bardziej syntetyczne oznaczenia, np.
GHS05. W naszym „Programie…” takie oznaczenia podajemy w tabelach
zbiorczych, w których alfabetycznie
zamieściliśmy „syntetyczne” charakterystyki fungicydów, zoocydów, regulatorów wzrostu i herbicydów. Bez
szczegółowego opisania tych skrótów
i symboli trudno jednak zorientować
się, no może z wyjątkiem piktogramu
GHS05, jak bardzo niebezpieczna dla
zdrowia może być substancja, której
zamierzamy użyć. Dlatego 12
(proheksadion wapnia) – ostatni z wymienionych działa także bakteriostatycznie w ochronie przed zarazą ogniową.
Herbicydy: Centurion Plus 120 EC
(kletodym), Pilot Max 10 EC (chizalofop-P-etylowy), Premazor Sad
500 SC (diflufenikan), Raptor 263 SC
(glifosat + pyraflufen etylowy), Sprinter
350 SL (glifosat + MCPA), Stomp Aqua
455 SC (pendimetalina).
Podaję także informację, przed jakimi agrofagami ww. środki ochronią
poszczególne gatunki roślin sadowniczych.
Przeciwko Drosophila,
ale nie tylko – czyli
rozszerzenia rejestracji
Wiele środków ma większy zakres rejestracji niż przed rokiem. W przeważającej liczbie przypadków te szersze
zastosowania zostały dopuszczone
przez MRiRW zgodnie z prawem, ale
na zasadach tzw. małoobszarowych.
Konieczna jest zatem dokładna lektura etykiet.
Spośród fungicydów rozszerzone zastosowanie obejmuje środki: Neoram
37,5 WG (miedź) o możliwość ochrony
brzoskwini przed kędzierzowatością
liści, Polyversum WP (Pythium oligandrum) o możliwość ochrony pozbiorczej owoców (zamgławiając komorę
przechowalniczą) przed szarą pleśnią
śliwek i brzoskwini, Qualy 300 EC (cyprodynil) o ochronę gruszy przed parchem, Score 250 EC (difenokonazol)
– czereśni przed brunatną zgnilizną, Signum 33 WG (piraklostrobina
+ boskalid) – leszczyny i orzecha włoskiego przed kompleksem chorób,
Topas 100 EC (penkonazol) – pigwy
przed mączniakiem prawdziwym,
Zato 50 WG (trifloksystrobina) – jabłoni przed gorzką zgnilizną, czereśni
i wiśni przed zasychaniem liści i dziurkowatością liści, gruszy przed rdzą,
śliw przed rdzą i dziurkowatością liści.
Spośród zoocydów: Calypso 480 SC
(tiachlopryd) może być używany
w ochronie pewnych gatunków drzew
owocowych, którym zagraża muszka plamoskrzydła (Drosophila suzukii), Movento 100 SC (spirotetramat)
– do ochrony brzoskwini, moreli, śliwy
przed mszycami oraz czereśni i wiśni
przed mszycami i nasionnicą trześniówką, Patriot 100 EC (deltametryna) – w pewnych gatunkach drzew
owocowych, którym zagraża muszka
plamoskrzydła (Drosophila suzukii)
oraz zwójkówki.
NA ZDROWIE OWOCOM I WARZYWOM!
Nowy fungicyd o działaniu wgłębnym i kontaktowym do zwalczania
szarej pleśni (truskawka, pomidor, bakłażan, papryka, cukinia
i inne dyniowate o jadalnej skórce) oraz brunatnej zgnilizny drzew
pestkowych kwiatów, pędów i owoców (brzoskwinia, nektaryna).
Najnowszej generacji substancja aktywna FENPYRAZAMINA
o działaniu zapobiegawczym i interwencyjnym (leczniczym).
BARDZO KRÓTKI OKRES KARENCJI – TYLKO 1 DZIEŃ
Nufarm Polska Sp. z o. o.
ul. Grójecka 1/3, 02-019 Warszawa
tel. +48 22 620-32-52
www.nufarm.pl
Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem
przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty
wskazujące rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiecie.
Ograniczenie rejestracji
Fungicyd Nordox 75 WG (miedź)
obecnie może być wykorzystywany
wyłącznie do ochrony jabłoni przed
parchem, a zoocyd Sherpa 100 EC
(cypermetryna) – do ochrony jabłoni
przed zwójkówkami oraz mszycami.
Nowa klasyfikacja
i mieszaniny
1 czerwca 2015 roku upłynął termin
dostosowania klasyfikacji i oznakowania mieszanin chemicznych,
Prolectus 205x285 Nufarm JW 2016.indd 1
19.01.2016 11:00
12
12
11
Brunatna zgnilizna
Furtado 250 EW
Luna
Experience 400 SC
Shavit Plus 71,5 WP
Trion 250 EW
NOWE ŚRODKI DO OCHRONY WIŚNI
Fungicydy
Gorzka zgnilizna
Drobna plamistość liści
Kapelan 80 WG
Kapelan 80 WG
Kapłan 80 WG
Kapłan 80 WG
Shavit Plus 71,5 WP
Rak bakteryjny
Cobresal 50 WP
Cobresal Extra 350 SC
Brunatna zgnilizna
Luna
Experience 400 SC
Shavit Plus 71,5 WP
NOWE ŚRODKI DO OCHRONY CZEREŚNI
Fungicydy
Gorzka zgnilizna
Drobna plamistość liści
Kapelan 80 WG
Kapelan 80 WG
Kapłan 80 WG
Kapłan 80 WG
Rak bakteryjny
Cobresal 50 WP
Cobresal Extra 350 SC
NOWE ŚRODKI DO OCHRONY BRZOSKWINI I NEKTARYNY
Fungicydy
zamieściliśmy tabelę, która może być bardzo
przydatna do rozszyfrowania nowych klasyfikacji.
W tych etykietach, których jeszcze nie znowelizowano, znajdują się stare oznaczenia (stąd
też jeszcze taki „miszmasz” w naszym programie), ale do 1 czerwca 2017 r. sytuacja ma być
ujednolicona.
Także tabela mieszania środków ochrony roślin uległa znacznym modyfikacjom. Pojawi-
ły się w niej dodatkowe możliwości mieszania
fungicydów i zoocydów ze sobą. Dane te
uzyskaliśmy od koncernu chemicznego, który takie szczegółowe badania przeprowadził,
dlatego też jest wielkie prawdopodobieństwo,
że mieszanina zbiornikowa będzie bezpieczna
dla sprzętu, użytkownika i środowiska. Należy jednak pamiętać, że informacje podawane
we wszystkich tego typu tabelach mają cha-
Brunatna zgnilizna
Kędzierzawość liści
Prolectus 50 WG
Cobresal 50 WP
Cobresal Extra 350 SC
rakter pomocniczy, a pełna odpowiedzialność
za podjęcie decyzji o sporządzeniu mieszaniny
zbiornikowej spada na wykonującego zabieg.
To bowiem od poprawności i kolejności łącze-
Zdaniem doradcy
► Prace w okresie przedwiośnia. Przebieg pogody i presja infekcyjna patogenów warunkują
w sadach i jagodnikach prace konieczne, aby skutecznie przygotować się do sezonu wegetacyjnego.
Marzec to ostatni moment na przeglądy i naprawy
maszyn oraz urządzeń, a także atestację i kalibrację opryskiwaczy. Atestację prowadzą wyspecjalizowane jednostki, kalibrację można zrobić
samodzielnie lub skorzystać z usług doradców.
Na przedwiośniu należy zaplanować i dokonać
zakupów, jeśli nie na cały sezon, to przynajmniej
na okres wiosenny, m.in.: nawozów organicznych
i mineralnych, dolistnych i biostymulatorów, środków ochrony roślin (ś.o.r.). Zamówienie i nabycie
pułapek feromonowych, lepowych, opasek filcowych z dobroczynkiem, murarki ogrodowej umożliwi prowadzenie racjonalnej ochrony. Można też
zakupić lub zamówić ule z pszczołami, sprzęt optyczny, płachty entomologiczne oraz programy
doradcze (np. Info Kartę), które pomagają w podejmowaniu decyzji o stosowaniu ś.o.r. czy nawożeniu. Przy zakupie ś.o.r. należy sprawdzać termin
ich przydatności, kupować tylko ze sprawdzonego
źródła i żądać dowodu zakupu.
► Planowanie i zakup ś.o.r. powinny być poprzedzone przestudiowaniem aktualnych Programów
Ochrony Roślin Sadowniczych. Prowadzenie ochrony według zasad Integrowanej Ochrony jest obowiązkiem każdego producenta rolnego, natomiast
według zasad Integrowanej Produkcji jest dobrowolne. Zainteresowani powinni przed sezonem wegetacyjnym zgłosić akces do jednostki certyfikującej, następnie przejść szkolenie oraz prowadzić
produkcję według zasad IPO. Wszyscy producenci
zobowiązani są prowadzić rejestr zabiegów chemicznych i przechowywać go przynajmniej 2 lata.
Sadownicy, którzy chcą otrzymać certyfikat IPO
prowadzą bardziej szczegółowe zapisy w specjalnych notatnikach, poddawani są w trakcie sezonu
wegetacyjnemu kontrolom, szczegółowo badane
są też owoce (na obecność pozostałości ś.o.r.).
► Szczegółowe zapisy zdarzeń gospodarczych,
a także analizy ekonomiczne są przydatne w planowaniu i podejmowaniu decyzji gospodarczych.
Obejmują one okres wegetacji, ale także przerwy
wegetacyjnej. Wtedy dotyczą nasilenia występowania chorób przechowalniczych, oraz form zimujących patogenów.
nia składników, temperatury rozcieńczalnika,
dokładnego rozprowadzenia komponentów,
terminu i warunków podczas zabiegu zależy
sukces lub porażka.
Piotr Gościło, niezależny doradca sadowniczy
► Kursy specjalistyczne i szkolenia, konferencje, wycieczki i spotkania sadownicze odbywają
się nieprzerwanie od jesieni do wczesnej wiosny.
Organizują je instytuty, uczelnie rolnicze, związki
i organizacje branżowe, grupy producenckie, dystrybutorzy, firmy chemiczne. Służą doszkalaniu
i pogłębianiu wiedzy z zakresu zarówno technologii
i ekonomiki produkcji, jak i korzystania z unijnych
funduszy. Warto w nich uczestniczyć.
► Cięcie i formowanie drzew i krzewów kontynuujemy w marcu, nawet do tygodnia po kwitnieniu.
W tym czasie tniemy gatunki i odmiany mniej wrażliwe na niską temperaturę, w tym drzewa pestkowe. Wiosną (koniec marca, kwiecień) poleca
się ciąć i formować drzewka posadzone jesienią
ub.r. i wiosną obecnego. Zasady cięcia drzew są
szeroko opisywane na łamach prasy ogrodniczej.
Jednak w praktyce popełnianych jest jeszcze wiele
błędów. Pokazy cięcia, analizy, obserwacje „zachowania” drzew po cięciu pozwalają kontynuować
lub zmieniać technikę cięcia i formowania. Sadownicy tną swoje sady w sposób tradycyjny, co
obecnie oznacza coraz częściej wykorzystywanie
metody „na klik”. Wzrasta też liczba sadowników
stosujących maszynowe cięcie drzew. Jeśli nawet
ich wzrost wymknie się z pod kontroli, możemy go
skorygować cięciem korzeni, stosowaniem regulatorów wzrostu (Regalis 10 WG, Regalis Plus 10
WG) lub słabszym nawożeniem. Podobnie, jak przy
cięciu „na klik”, tak i cięcie mechaniczne wymaga
przestrzegania pewnych zasad. Urządzenia i maszyny do cięcia są coraz lepsze (można w koronie
wycinać okna, podcinać gałęzie od dołu i bliżej
wierzchołka), ale wciąż drogie. Cięcie mechaniczne wykonujemy piłami tarczowymi, listwowymi, lub
specjalnymi nożami. Termin cięcia ma wpływ na
siłę wzrostu i wiązanie pąków kwiatowych.
Sadownicy stosujący cięcie mechaniczne powinni
pamiętać o cięciu korygującym co dwa lata, a najlepiej corocznie. Zapewnia to dobre doświetlenie
wnętrza koron i wiązanie tam pąków kwiatowych.
Decydując się na zakup maszyn do cięcia mechanicznego, warto pomyśleć o kupnie urządzenia
do mechanicznego przerzedzania kwiatów i zawiązków.
► Cięciem korzeni, rzadziej nacinaniem pni
można także regulować wzrost i owocowanie.
W zależności od terminu (od zbioru owoców do
INFO-KARTA 2016
komunikaty dotyczące wielu gatunków
roślin sadowniczych i jagodowych
infekcje i realne wysiewy zarodników
komunikaty nawożeniowe
zalecenia fertygacji
monitoring Drosophila Suzukii
2 tygodni przed kwitnieniem) i sposobu jego przeprowadzenia (nóż prosty lub skośny) uzyskujemy
różny wpływ na regulację siły wzrostu i wiązania
pąków kwiatowych.
► Lustracje w sadach i jagodnikach prowadzimy
przez cały rok. Wczesną wiosną są one konieczne
przed rozpoczęciem zabiegów ochronnych. Sprawdzamy stan fitosanitarny sadów i jagodników, nasilenie występowania: przędziorków, roztoczy z rodziny szpecielowatych, miodówek gruszowych, misecznika śliwowego, mszyc, kwieciaków, licinka
taninaczka, krzywika porzeczkowiaczka, pryszczarków, szkodników kory i drewna (zwójka koróweczka, przeziernik jabłoniowiec). Monitorujemy także
choroby: parch jabłoni i grusz, mączniak jabłoni,
zgorzel kory, raki drzew owocowych (pochodzenia
grzybowego i bakteryjnego), srebrzystość liści, zaraza ogniowa, torbiel śliw, brunatna zgnilizna drzew
ziarnkowych i pestkowych, kędzierzawość liści
brzoskwiń. Choroby te występują na korze i drewnie, w pąkach, na opadłych liściach i owocach. Jeżeli nasilenie szkodników i chorób przekracza próg
zagrożenia, powinny być one zwalczane. Terminy
zabiegów ochronnych uzależnione są od nasilenia
występowania i faz rozwojowych patogenów oraz
od przebiegu warunków atmosferycznych.
► Czynności przed zabiegami ochronnymi w sadzie. Gałęzie po cięciu powinny być uprzątnięte
lub rozdrobnione, drogi i wszelkie przejazdy wyrównane i utwardzone, rusztowania poprawione
i wzmocnione, prace melioracyjne zakończone
(odwodnieniowe i nawodnieniowe), a instalacje
pod- i nad koronowe sprawne. Drzewa, które wyznaczono do usunięcia powinny być wykarczowane
i wywiezione, a dołki przygotowane do posadzenia
w miejscach wypadów. Przed każdym zabiegiem
ochronnym dokładnie czytamy etykiety, gdyż skrócone instrukcje stosowania mogą być inne aniżeli
w roku poprzednim. Obowiązkiem sadownika jest
stosowanie ś.o.r. zgodnie z zaleceniami na etykietach i w aktualnych PORS.
Wszelkie prace w gospodarstwie (szczególnie stosowanie ś.o.r.) i obsługa chłodni z KA powinny
być wykonywane z zachowaniem przepisów bhp.
► Pierwsze opryskiwania to zabiegi ochronne
po cięciu drzew, prowadzone przeciwko chorobom kory i drewna pochodzenia grzybowego oraz
bakteryjnego. Choroby te występują zarówno na
Prezent
w postaci karty
pamięci USB
z materiałami
doradczymi
Teraz jeszcze więcej korzyści.
Pytaj w dobrych sklepach ogrodniczych.
www.info-karta.pl
drzewach ziarnkowych, jak i pestkowych. Śliwy
wymagają zabiegu przeciwko torbieli śliw, brzoskwinie – kędzierzawości liści brzoskwiń, a orzechy włoskie – antraknozie i zgorzeli bakteryjnej
orzecha włoskiego. Pod koniec marca może już
wystąpić konieczność prowadzenia zabiegów zapobiegawczych przeciwko parchowi jabłoniowemu
i gruszowemu. Szybka wiosna może spowodować nabrzmiewanie i pękanie pąków kwiatowych
oraz rozwój liści. Już od połowy marca może wystąpić konieczność opryskiwań przeciwko miodówkom na gruszach, licinkowi tarninaczkowi
na wiśniach, krzywikowi porzeczkowiaczkowi na
porzeczkach.
► Nawożenie sadów. W marcu można wapnować oraz nawozić magnezem, fosforem, potasem,
choć najlepiej było zabiegi te wykonać jesienią.
Jeśli jednak tego nie zrobiono, można to nadrobić
w tym terminie pamiętając, że nawozy potasowe
lepiej wtedy zastosować w postaci siarczanu potasu. Nawozy azotowe stosujemy wiosną. Nawozimy
na podstawie zaleceń nawozowych uwzględniających analizy gleby oraz wzrostu i owocowania
w roku ubiegłym.
Coraz częściej sadownicy stosują przed założeniem
sadu, ale także w trakcie jego prowadzenia (co
2 lub 3 lata) nawozy organiczne i naturalne, kwasy
humusowe, pożyteczne mikroorganizmy, mikoryzę.
Czasem praktykowane jest ściółkowanie w rzędach
drzew. W końcu marca może zaistnieć potrzeba zabiegów dolistnych nawozami zawierającymi potas
(w przypadku przemarznięcia pąków).
► Kontrola stanu przechowywanego materiału
nasadzeniowego, owoców w komorach przechowalniczych, to kolejne bardzo ważne zadanie. Coraz częściej sadownicy zlecają szkółkarzom przechowywanie drzewek w komfortowych warunkach
(temp. ok. 0°C i 94–95% wilgotności względnej).
Jeśli są one jednak przechowywane w przechowalniach, piwnicach, pod wiatami, w dołownikach,
wtedy powinniśmy zadbać o właściwe warunki fitosanitarne, wilgotnościowe, ochronę przed mrozem
i gryzoniami. Nigdy nie powinno się przechowywać
drzewek w obecności dojrzewających owoców.
W komorach sprawdzamy stan zdrowotny owoców, ich jędrność i refrakcję. W przypadku zbyt
szybkiego dojrzewania (dojrzałość konsumpcyjna),
powinny być jak najszybciej sprzedane.
13
1
Rumo 30 WG. Są także dobrze
opracowane cykle życiowe ważniejszych gatunków oraz sposoby ich
monitorowania, a także progi zagrożenia. Znane są również ważniejsze
czynniki naturalne ograniczające
ich liczebność. Są to przede wszystkim parazytoidy jaj, larw i poczwarek. Wśród nich jednym z najważniejszych gatunków jest maleńka
(0,5 mm) błonkówka o nazwie kruszynek. Szczególnie chętnie pasożytuje
on jaja składane w złożach, np. zwójki
różóweczki. W sprzyjających warunkach, ten mikroskopijny owad może
wyniszczać nawet ponad 60% jaj tej
zwójki. Rola kruszynka jako parazytoida, choć trudno dostrzegalna (trzeba
wykonać specjalne obserwacje) jest
nie do przecenienia, ale nie zawsze
wystarczająca z gospodarczego punktu widzenia. Bardzo ważnym elementem systemu integrowanego zwalczania tych szkodników są także pułapki feromonowe umożliwiające ocenę
składu gatunkowego występujących
w danym sadzie zwójkówek (fot. 4 na
str. 14). Trzeba jednak pamiętać, że
pułapki feromonowe mogą przywabiać motyle z dość znacznych odległości – nawet kilkuset i więcej metrów.
W związku z tym, przy ocenie liczebności odłowionych motyli, szczególnie
w sadach mniejszych (kilkuhektarowych), należy także uwzględnić otoczenie sadu. W przypadku sąsiedztwa
dużych kompleksów drzew i krzewów
liściastych pewna liczba motyli może
nalatywać właśnie stamtąd.
Terminy zwalczania
zwójkówek
Badania ostatnich lat prowadzone
w wielu rejonach wykazały, że w poszczególnych sadach występują różne
gatunki, ale najczęściej są to: zwójka
siatkóweczka, zwójka bukóweczka,
wydłubka oczateczka, zwójka różóweczka (fot. 5). Ich obecność notowano w sadach różnych gatunków drzew
owocowych, ale szczególnie chętnie
zasiedlają sady jabłoniowe i tam właśnie ich znaczenie ekonomiczne jest
największe. Na podstawie regularnie
prowadzonego monitoringu wiemy jak
kształtuje się dynamika populacji poszczególnych gatunków w okresie wieloletnim. Dzięki takim obserwacjom
stwierdzono np., że w ostatnich kilkunastu latach zwójka siatkóweczka
znacznie rozszerzyła swój zasięg i jest
jednym z ważniejszych gatunków na
terenie całej Polski. Związane jest to
niewątpliwie ze zmianami klimatycznymi, które umożliwiają gatunkom
bardziej ciepłolubnym, a do takich należy właśnie ta zwójka, rozprzestrzenianie się na coraz to nowe tereny.
Pułapki feromonowe powinny znaleźć
się w każdym racjonalnie prowadzonym sadzie, ponieważ są niezwykle
użytecznym narzędziem ułatwiającym
stwierdzenie obecności danego gatunku, terminu rozpoczęcia lotu, jego
dynamiki. Pozwalają też stwierdzić,
które gatunki są w danym obiekcie
dominujące. Ten ostatni element jest
bardzo ważny dla opracowania programu zwalczania. Pułapki są również bardzo przydatne do ustalenia
właściwych terminów letniego zwalczania zwójkówek. Do ograniczenia
ich liczebności zalecanych jest kilka
preparatów, ale należy w miarę możliwości stosować je przemiennie – jest
to jedno z działań antyodpornościowych. Należy jednak pamiętać, że preparatu Coragen 200 SC nie powinno się stosować więcej niż dwa razy
w sezonie. Warto też zwrócić uwagę,
że preparaty Steward 30 WG i Rumo
30 WG są bardzo przydatne do zwalczania zwójkówek nie tylko wiosną,
ale szczególnie w okresie późno letnim (koniec sierpnia, początek września), gdyż ich karencja wynosi tylko 7
dni. Karencja preparatu Affirm 95 SG
wynosi 3 dni i można go użyć maksymalnie 3 razy w sezonie. W większości sadów jabłoniowych, w ciągu
sezonu wegetacyjnego bardzo często
zachodzi konieczność trzykrotnego
FOT. 2. Kwiaty jabłoni uszkodzone przez zwójki liściowe
FOT. 3. Jabłko przed zbiorem uszkodzone przez zwójkę bukóweczkę 14
DOBRA OCHRONA, DOBRY
TOWAR, DOBRY ZYSK!
Tylko Ty wiesz ile pracy i wysiłku kosztuje wyprodukowanie dobrego towaru.
To jednak za mało. Trzeba go sprzedać. O tym decyduje Klient.
Ty jesteś naszym Klientem. Zadecyduj. Wybierz Coragen® 200 SC
do zwalczania zwójek i owocówki. Żeby Klient wybrał Twój towar.
DuPont
Coragen 200 SC
TM
®
ochrona przed szkodnikami
Ty produkujesz – my chronimy
www.dupont.pl
Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu.
Zwróć uwagę na zwroty wskazujące rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiecie. Opróżnione opakowania przepłukać trzykrotnie wodą,
a popłuczyny wlać do zbiornika opryskiwacza z cieczą użytkową. Opróżnione opakowania po środku zwrócić do sprzedawcy, u którego środek został zakupiony.
Coragen® 200 SC, DuPont , The miracles of science – znaki handlowe zarejestrowane przez E.I. Du Pont de Nemours & Co. (Inc.).
DuPont® – znak handlowy zarejestrowany przez E.I DuPont de Nemours & Co. (Inc.)
The miracles of science – znak towarowy zarejestrowany przez E.I DuPont de Nemours & Co. (Inc.)
TM
TM
TM
Coragen sady 205x285 DuPont JW 2016.indd 1
18.02.2016 13:19
13
ODŻYWIA I WZMACNIA ROŚLINĘ
a
wyso
zawa ka
r
FOSF tość
ORYN
U
POTA
SU!
b
FOT. 4. Pułapka feromonowa w sadzie (a) i odłowione w niej samce zwójki różóweczki (b)
Wysoka zawartość fosforu w formie
fosforynu potasu,
Odżywia i wzmacnia roślinę,
FOT. 5. Zwójka różóweczka
Promotor naturalnej obrony
endogennej poprzez zwiększenie
biosyntezy naturalnych fitoaleksyn,
Indukuje odporność roślin na
czynniki biotyczne i abiotyczne,
zwalczania zwójkówek. Trzeba jednak podkreślić, że najważniejszym terminem jest ten wczesnowiosenny, który przypada na okres zielonego
lub początek różowego/białego pąka kwiatowego. Zabieg ten decyduje na ogół o tym, jak
kształtuje się występowanie tych szkodników
w późniejszych terminach sezonu wegetacyjnego. Według dotychczasowo ustalonych progów
zagrożenia, zabieg wykonuje się, gdy liczebność
szkodnika wynosi średnio 5 lub więcej gąsienic
na 100 rozet w próbie 200 losowo analizowanych. W pierwszym terminie zwalczania (zielony/
różowy pąk), w szczególnie uzasadnionych przypadkach (liczne występowanie innych szkodników), można do zwalczania zwójkówek użyć
także niektórych preparatów z grupy syntetycznych pyretroidów, o ile w ich etykiecie znajduje
się odpowiedni zapis. W okresie późniejszym
stosowanie tych preparatów jest niewskazane
ze względu na ich niekorzystny wpływ na owady drapieżne i pasożytnicze. Drugim ważnym
terminem jest lato, okres wylęgania się gąsienic takich gatunków jak: zwójka siatkóweczka,
zwójka porzeczkóweczka, zwójka rdzaweczka,
zwójka bukóweczka i wydłubka oczateczka. Przy
czym należy go różnicować w zależności od tego
jakie gatunki dominują. Zwójkę siatkóweczkę
zwalcza się z reguły w trzeciej dekadzie czerwca lub pierwszej lipca, a zwójkę bukóweczkę
i wydłubkę oczateczkę w drugiej połowie lipca.
Spośród wymienionych gatunków, szczególnego
„nadzoru” wymaga zwójka siatkóweczka. Ten,
bardziej niż inne zwójkówki, ciepłolubny gatunek
rozszerzył swój zasięg na obszar całego kraju.
A ponieważ jest polifagiczny (wielożerny), może
stwarzać zagrożenie nie tylko w sadach jabłoniowych, ale także w uprawach grusz, śliw czy
czarnej porzeczki. W warunkach Polski ma on
58,5% w formie fosforynowej,
Produkt powstały w procesie reakcji.
POLUB NAS
i dowiedz się więcej!
facebook.com/greenecopoland/
Kryphter Inf Sadowniczy marzec.indd 1
tel
+48 664 944 075
www
greenecopoland.pl
18.02.2016 15:20
dwa pokolenia i w przypadku sprzyjających warunków pogodowych może zachodzić konieczność zwalczania gąsienic tej zwójkówki jeszcze
w pierwszej dekadzie września. Ze względu na
bionomię zwójkówek (tworzenie różnego rodzaju
kryjówek, żerowanie pod oprzędami na spodniej
stronie liści lub między sprzędzionymi liśćmi) zalecane jest, szczególnie w pełni sezonu, stosowanie wyższych objętości cieczy roboczej (750
l/ha), co znacznie zwiększa możliwość dotarcia
preparatu do szkodnika.
W wielu sadach jabłoniowych, także młodszych,
stwierdzono wzrastającą liczebność zwójki koróweczki. Gąsienice tego gatunku żerują pod
korą drzew i uszkadzając wiązki przewodzące osłabiają rozwój drzew. Powodowane przez
nie uszkodzenia ułatwiają także wnikanie niektórych patogenów kory i drewna. W przypadku licznego występowania gąsienic tej zwójki
może to nawet prowadzić do zamierania drzewek. Dokładny termin zwalczania tego szkodnika umożliwiają również pułapki feromonowe.
Najczęściej przypada on na koniec pierwszej
dekady lub połowę czerwca. W przypadku konieczności zwalczania opryskiwać trzeba tylko
pnie i nasady najniższych konarów, najlepiej
za pomocą lancy. W przypadku licznego wystąpienia szkodnika zabieg trzeba powtórzyć
po 12–14 dniach. Zwójka koróweczka może
zasiedlić sad wkrótce po posadzeniu, jeżeli na
drzewka założone są osłonki plastikowe, które stwarzają warunki szczególnie preferowane
przez samice tego szkodnika. Najczęściej ma
to miejsce, gdy w pobliżu nowych nasadzeń
znajdują się stare drzewa ze spękaną korą, na
których z reguły można znaleźć tego szkodnika.
Na szczęście, dla starych drzew nie jest on tak
groźny, jak dla młodych.
15
tylko jednym z wielu czynników ograniczających liczebność owocówek.
Jako element semibiologicznego
zwalczania owocówki jabłkóweczki
mogą być również wykorzystane dyspensery przeznaczone do wabienia
i dezorientacji samców owocówki jabłkóweczki, co w efekcie prowadzi do
redukcji liczebności szkodnika w sadach. Niestety ani preparaty wirusowe (Carpovirusine Super SC, Madex
MAX) ani feromonowe (Ecodian-CP
VP, Isomate CTT), jak dotychczas nie
mają szczególnie szerokiego zastosowania w praktyce ochrony sadów.
Przewiduję jednak, że powoli sytuacja
ta będzie ulegała zmianie wymuszana
ogólnymi wymogami bezpieczeństwa
żywności i środowiska.
a
b
FOT. 6. Zawiązki jabłek uszkodzone przez owocówkę jabłkóweczkę (a) i jej gąsienica (b)
Jak dotychczas zwójkówki liściowe
największe zagrożenie stanowią w sadach jabłoniowych, ale ponieważ są
to szkodniki wielożerne należy je również monitorować w sadach innych
gatunków drzew owocowych (gruszowych, śliwowych, wiśniowych, czereśniowych), aby nie być nagle zaskoczonym ich masowym wystąpieniem.
fot. 1–6 A. Łukawska
NOWA REJESTRACJA!
PONAD 250 ZASTOSOWAŃ!
Insektycyd o najszerszym
zakresie stosowania!
Więcej na www.sumiagro.pl
Terminy zwalczania
owocówek
Do stałego zespołu zwójkówek sadów
owocowych należą również owocówka jabłkóweczka (fot. 6) i owocówka
śliwkóweczka. W sadach prowadzonych racjonalnie i zgodnie ze standardami ochrony integrowanej obowiązującymi od dwóch lat, gatunki
te powinny być monitorowane przy
użyciu pułapek feromonowych. Pozwalają one nie tylko na określenie
stopnia zagrożenia, ale także umożliwiają wyznaczenie odpowiednich
terminów wykonania zabiegów takimi preparatami, które mają w zapisie swojej etykiety zalecenie „stosować w okresie intensywnego lotu
i masowego składania jaj”, jak również umożliwiają ocenę skuteczności
zwalczania. Warto mieć na uwadze,
że owocówka jabłkóweczka może
również stosunkowo licznie wystąpić w niektórych sadach gruszowych,
a owocówka śliwkóweczka – w morelowych i brzoskwiniowych. Zestaw
preparatów do zwalczania owocówek
jest bardzo podobny do stosowanego przy zwalczaniu zwójkówek liściowych, a szczegóły zamieszczone są
w Programach Ochrony Roślin Sadowniczych.
ŚRODEK OWADOBÓJCZY
Chroni sad od razu,
zabija szkodniki po kilku godzinach
Wewnątrz opakowania:
— Mospilan® 20 SP – 5 szt. opakowania a’200 g
oraz w prezencie:
— MASKA OCHRONNA
niezbędna do wykonywania
zabiegów ochrony roślin!
CHROŃ PSZCZOŁY*
Biologiczne czynniki
ograniczające
W wielu rejonach świata (Europa,
Ameryka Północna, Australia, Afryka
Południowa) przeprowadzono również wiele badań nad możliwością
skutecznego ograniczenia populacji
owocówki jabłkóweczki i śliwkóweczki
przez czynniki biologiczne. Koncentrowano się głównie na wykorzystaniu
wspomnianego już kruszynka, jako
najłatwiejszego do masowej hodowli. Według badań przeprowadzonych
w byłym Instytucie Sadownictwa
i Kwiaciarstwa w Skierniewicach,
skuteczność tego zoofaga wahała się
w granicach 40–50%, a więc była niewystarczająca w sadach towarowych.
W tym przypadku komplementarnym
czynnikiem biologicznym mogłyby być
preparaty mikrobiologiczne – bakteryjne, a szczególnie wirusowe, których
skuteczność w zwalczaniu owocówki
w sprzyjających warunkach bywa porównywalna z preparatami chemicznymi. Oprócz kruszynka, który wyniszcza jaja owocówek (bo równie chętnie
pasożytuje jaja owocówki śliwkóweczki) populację tych szkodników
redukują także parazytoidy gąsienic
i poczwarek. Stopień spasożytowania gąsienic owocówki jabłkóweczki,
w sadach jabłoniowych Polski, w zależności od charakterystyki sadu, wahał się od 5% do około 21%. Trzeba
jednak pamiętać, że parazytoidy są
* Zgodnie z zaleceniami dobrej praktyki ochrony roślin,
w przypadku stosowania środka w trakcie kwitnienia
upraw, w celu ochrony pszczół i innych owadów
zapylających środek zaleca się stosować poza okresem
ich aktywności na plantacji.
Czy wiesz, że…
Shinigami (jap. 死神 ) – to personifikacja
Śmierci w kulturze japońskiej.
SUMI AGRO POLAND SP. Z O.O. | ul. Bonifraterska 17 | 00-203 Warszawa | tel.: 22 637 32 37 | www.sumiagro.pl
Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj
informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące rodzaj
zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiecie.
Mospilan sady 205x285 SumiAgro JW 2016.indd 1
14.12.2015 13:01
16
Nowe i sprawdzone rozwiązania
Anita Łukawska
W
Warszawie 10 grudnia ub.r. odbyło się spotkanie uczestników
Forum Doradców Sadowniczych (fot. 1) zorganizowane przez
firmę Bayer. Omówiono na nim narastający problem jaki stanowi szkodnik Drosophila suzukii, oceniono stan przechowywanych owoców oraz zagrożenie ze strony patogenów wywołujących choroby
drzew owocowych. Zaprezentowano także wyniki doświadczeń oraz nowe
działania podjęte przez firmę Bayer.
Realne zagrożenie…
…dla owoców jagodowych i pestkowych stanowi w Polsce Drosophila suzukii (muszka plamoskrzydła). O tym
szkodniku mówiła dr hab. Barbara
Łabanowska (fot. 2), prof. Instytutu
Ogrodnictwa w Skierniewicach. Obecność tego gatunku w Polsce stwierdzono jesienią 2014 r. w rejonie
Wrześni i Nowego Sącza, a w 2015 r.
prowadzony był monitoring na terenie
całego kraju. Muszka plamoskrzydła
jest podobna do muszki owocowej,
od której jest nieco większa i znacznie bardziej szkodliwa. Samiec ma na
skrzydłach ciemne plamy i grzebienie na odnóżach, samica – wyraźne
i mocne pokładełko służące do nacinania skórki i składania jaj wewnątrz
owoców. D. suzukii charakteryzuje się
szybkim tempem rozwoju, w Polsce
może w sezonie rozwijać do 7 pokoleń. Zimują owady dorosłe. Długość
życia osobników form letnich wynosi
21–66 dni. Samice składają jaja do
owoców dojrzewających i dojrzałych.
Jedna składa w życiu 219–563 szt.
Rozwój jaj trwa 1–3 dni, larw – 3–13
dni, przepoczwarczenie – 4–14 dni.
Cały rozwój odbywa się w owocu.
Wszystkie kraje, w których występuje
D. suzukii są zaangażowane w zwalczanie tego szkodnika, o czym świadczy dostęp do pułapek z różnych krajów oraz liczne sympozja poświęcone
ochronie upraw przed muszką. Zgodnie z zaleceniami, monitoring D. suzukii należy rozpocząć na obrzeżach
sadu i tam najpierw powiesić pułapki.
Co jakiś czas należy ocenić gatunki,
które się w nich odłowiły.
W przypadku tego szkodnika najważniejsza jest profilaktyka wynikająca
z higieny uprawy. Aby nie doszło do
namnożenia się D. suzukii w sadzie
lub na plantacji nie wolno pozostawiać owoców, które opadły z drzew
i krzewów. Powinny być one zbierane
i utylizowane. Konieczne jest zwiększenie częstotliwości zbioru i sortowanie owoców z użyciem nowoczesnych
technik, które pozwalają sprawdzić
czy w owocach nie ma larw.
Aby sprawdzić czy owoce nie są zasiedlone larwami można je także zamrażać
lub zalewać słoną wodą. W obu przepadkach larwy z nich wyjdą.
W krajach, w których D. suzukii występuje w znacznym nasileniu uprawy zabezpiecza się siatkami. Nie jest
to najlepsze rozwiązanie, ponieważ
każde wejście i wjazd maszynami
na kwaterę stanowią ogromny problem połączony z ryzykiem dostania
się szkodnika pod osłony. Koszt ich
założenia to około 15 tys. euro/ha.
Innym sposobem zabezpieczania
owoców jest stosowanie repelentów
(glinki kaolinowej, wyciągu z czosnku,
talku, nawozów wapniowych), jednak
ich skuteczność jest niezadowalająca, a użycie zmniejsza atrakcyjność
owoców. Od chwili stwierdzania D. suzukii w Polsce trwają starania o zarejestrowanie środków ochrony roślin
(ś.o.r.). do zwalczania tego szkodnika. Obecnie możliwe jest użycie
trzech insektycydów: SpinTor 240 SC
w dawce 0,32–0,4 l/ha (do dwóch
zabiegów, karencja 3 dni), Calypso
480 SC w dawce 0,2 l/ha (do 1 lub
2 zabiegi, karencja 5–21 dni), Patriot 100 EC w dawce 0,075–0,125 l
na ha (do 2 zabiegów, karencja 7 dni).
Liczba zabiegów chemicznych zależy
od nasilenia szkodników w sadzie lub
plantacji. W Stanach Zjednoczonych
wykonuje się ich nawet kilkanaście,
ale stwarza to ryzyko pozostałości,
tym bardziej, że zabiegi muszą być
prowadzone tuż przed zbiorem owoców. Po zbiorze muszą być one szybko
schładzane, co hamuje rozwój szkodników.
D. suzukii preferuje odmiany, których
owoce są słodkie i mają miękką skórkę. Im jest ona twardsza tym trudniej
jest złożyć samicom jaja. Owoce ze złożonymi jajami praktycznie nie różnią
się od zdrowych. Aby je odróżnić należy
użyć lupy lub mikroskopu, aby stwierdzić obecność białych rurek oddechowych jaj wystających spod skórki.
Diagnostyka chorób
Jak poinformowała dr hab. Beata
Meszka (fot. 3,) prof. IO w Skierniewicach, rok 2015 pod względem ochrony przed chorobami nie był trudny, ponieważ warunki atmosferyczne nie
sprzyjały infekcjom najgroźniejszych
patogenów chorobotwórczych roślin
sadowniczych. Jednak wiele objawów
chorobowych w tym roku było skutkiem czynników abiotycznych.
Producentom owoców wiele trudności sprawia diagnoza objawów chorobowych na roślinach, czyli właściwe
określenie tego czy sprawcą jest czynnik biotyczny (bakterie, grzyby, wirusy,
szkodniki, nicienie) czy abiotyczny (złe
przechowywanie materiału rozmnożeniowego, niewłaściwe sadzenie roślin,
niedobór składników pokarmowych,
niedobór lub nadmiar wody, uszkodzenia mechaniczne lub mrozowe, fitotoksyczność ś.o.r., oparzenia słoneczne
i zanieczyszczenie środowiska, itp.).
FOT. 1. Uczestnicy Forum Doradców Sadowniczych
Grupą patogenów, którym sprzyjały warunki atmosferyczne w sezonie 2015 były mączniaki prawdziwe.
Wystąpiły one w dużym nasileniu na
plantacjach truskawek, borówki wysokiej i jabłoni. Ich objawy są podobne na wszystkich roślinach – biały,
puszysty nalot grzybni na powierzchni
owoców lub liści. Ich sprawcy zimują
najczęściej w pąkach, stąd wczesny rozwój choroby. W niektórych sadach jabłoniowych na początku lipca 2015 r. porażenie mączniakiem
wynosiło do 90–100%, w innych nie
przekraczało 30% nawet na odmianie ‘Idared’. Świadczyło to o tym, że
wcześnie została rozpoczęta ochrona
przed tą chorobą. Objawy mączniaka
były widoczne na liściach, kwiatach
i owocach. Problem ze zwalczaniem
tego patogenu wynikał z wyjątkowo
sprzyjających jego rozwojowi warunków atmosferycznych od początku
sezonu wegetacyjnego, które z kolei nie sprzyjały infekcjom Venturia
inaequlis. Nawet na jabłoniach niechronionych przed parchem, po zakończeniu infekcji pierwotnych porażenie nie przekraczało 30–60%.
Stąd źródło infekcji na 2016 r. nie
będzie duże. Należy jednak pamiętać,
że przy sprzyjających warunkach do
infekcji, nawet przy niewielkim źródle
zagrożenie może być ogromne.
Od kilku lat zwiększa się nasilenie
chorób kory i drewna. Są one powodowane przez różne czynniki, bakterie i grzyby. W przypadku drzew pestkowych infekcji zdrewniałych części
dokonuje bakteria Pseudomonas syringae, ziarnkowych – Pezicula i Neonectria galligena. Groźne w niektóre
lata są zaraza ogniowa i rak bakteryjny. Ich objawy są na pierwszy rzut
oka bardzo podobne. Dla zarazy ogniowej charakterystyczne są wycieki
bakteryjne, których brak przy raku
bakteryjnym.
10 października 2015 r. Polska podpisała memorandum z Wietnamem,
w którym ustalone zostały warunki
fitosanitarne eksportu jabłek z Polski na tamten rynek. Na rynek wietnamski mogą być kierowane jabłka
wyprodukowane, przechowywane,
sortowane i pakowane w miejscach
zarejestrowanych na potrzeby eksportu do tego państwa. Miejsca te muszą
być stale monitorowane przez PIORiN
lub jednostkę certyfikującą w systemie Integrowanej Produkcji Roślin
nadzorowaną przez PIORiN. Strona
wietnamska określiła także agrofagi kwarantannowe. Na liście znalazły
się patogeny potencjalnie związane ze
świeżymi owocami jak Pseudomonas
syringae, pv. Syringae, Gibberella avenacea, Pezicula malicorticis, Monilinia
laxa, Neonectria galligena, Neofarbea
alba, Prunus nectrotic ringspot virus.
Jednak jak powiedziała prof. dr hab.
B. Meszka, większość nie jest w Polsce stwierdzana na owocach.
Jakość podczas zbioru,
transportu i obrotu
Od niedawna, obok jakości, ważnym
zagadnieniem jest trwałość jabłek
podczas transportu, ponieważ coraz
częściej są one wysyłane na odległe
rynki zbytu, wtedy transport trwa nawet 60 dni – powiedział dr Krzysztof
P. Rutkowski (fot. 4) z IO w Skierniewicach.
O ile wymogi jakościowe obowiązujące na rynku Unii Europejskiej są znane, bo regulują je odpowiednie rozporządzenia, o tyle te na odległych
rynkach azjatyckich mogą być inne
i trzeba je poznać. Wymagania tych
krajów pod względem jakości są bardzo wysokie. Do eksportu jabłek do
Azji, jak powiedział K. Rutkowski, nie
można podchodzić lekko. Tam obowiązują sztywne zasady, których trzeba przestrzegać. Polscy producenci
chcą wysyłać jabłka daleko, ale trzeba
mieć świadomość, że transport tam
trwa nawet 7 tygodni i odbywa się on
bez kontroli. ‘Szampion’ bezpośrednio
po zbiorze często osiąga parametry
konsumpcyjne po dwóch miesiącach
przechowywania, zatem takich jabłek
nie można wysyłać daleko, bo mimo
kampanii promującej polskie jabłka
dwukolorowe w Azji, nie zdobędą one
uznania tamtejszych konsumentów.
Jabłka odmiany ‘Jonagold’ mające
w czasie zbioru jędrność na poziomie 6,5 kG należałoby skierować do
sprzedaży lub tylko krótko przechowywać, ponieważ niezależnie od zastosowanych technologii przechowywania ich jakość będzie się obniżać.
Takie jabłka po 7 tygodniach rejsu
statkiem do Dubaju czy Hongkongu
będą miały jakość raczej niezadowalającą tamtejszych klientów.
FOT. 2. Dr hab. Barbara
Łabanowska, prof. IO
w Skierniewicach
FOT. 3. Dr. hab. Beata Meszka,
prof. IO w Skierniewicach
FOT. 4. Dr Krzysztof P. Rutkowski
z IO w Skierniewicach
Nowości do ochrony
Luna Experience 400 SC to fungicyd,
który został zarejestrowany w 2015 r.
do ochrony jabłoni i gruszy – przed
parchem, mączniakiem jabłoni i chorobami przechowalniczymi oraz wiśni
i czereśni – przed brunatną zgnilizną
drzew pestkowych. W ub.r. można
go było użyć tylko do ochrony przedzbiorczej. W przypadku drzew ziarnkowych preparat można użyć w dawce 0,75 l/ha, pestkowych – 0,6 l/ha.
Planowane jest rozszerzenie etykiety rejestracyjnej o kolejne choroby
występujące na drzewach pestkowych – powiedział Tomasz Gasparski
(fot. 5) z firmy Bayer.
W przepadku preparatu Luna Experience 400 SC obowiązują zasady
strategii antyodpornościowej. Fungicyd należy do grupy SDHI i można go
użyć (lub innego z tej grupy) tylko 2
lub 3 razy w sezonie, zawsze naprzemiennie z preparatami z innych grup
chemicznych. Niezalecane jest zaniżanie i zawyżanie dawek preparatów.
Najlepiej jest przestrzegać pod tym
względem zaleceń producenta.
Coraz więcej uwagi poświęcana się
obecnie odczynowi wody używanej do
zabiegów i informacjom, jak zmieni się
on po dodaniu określonych nawozów
lub ś.o.r. Jest to istotne podczas sporządzania mieszanin zbiornikowych
z 2, 3 produktów, z których każdy może
oddziaływać na pH roztworu. Jest to
potrzebne także, aby ocenić trwałość
cieczy roboczej i jej aktywność.
Doświadczenia w ochronie przed
mączniakiem jabłoni prowadzone w 2015 r. na drzewach odmiany
‘Geneva Early’ potwierdziły wysoką
skuteczność strobiluryn (Zato 50 WG),
które zahamowały rozwój choroby.
Jeszcze większą skuteczność wykazał preparat Luna Experience 400
SC, po którego zastosowaniu rozety
liściowe rozwinęły się mimo porażenia
FOT. 5. Tomasz Gasparski
FOT. 6. Urszula Sobieska
mączniakiem. Po zabiegach preparatami Zato 50 WG i Luna Experience
400 SC nie notowano infekcji wtórnych mączniaka jabłoni.
Ocena skuteczności preparatu Luna
Experience 400 SC użytego w 2014 r.
do ochrony przedzbiorczej jabłek odmiany ‘Ariva’ przyniosła zadowalające
rezultaty. Gdy porażenie różnymi chorobami jabłek tych odmian z drzew
z kwatery kontrolnej po 134 dniach
przechowywania wyniosło 7,5%, to
tych chronionych środkiem Luna
Experience 400 SC tylko 0,4%, natomiast w kwietniu 2015 r., po
203 dniach przechowywania, odpowiednio 26,3% i 6%.
Urszula Sobieska (fot. 6) z firmy Bayer
poinformowała o uzyskaniu przez to
przedsiębiorstwo rejestracji nowego fungicydu Serenade ASO 18
17
Nowy fungicyd Luna® Experience 400 SC
w pytaniach i odpowiedziach.
Czy Polska jest pierwszym
krajem w Europie, w którym
będzie spr zedawana Lu na
Experience?
Nie, produkt był już dostępny w poprzednich latach m. in.
w Niemczech, Austrii, Holandii,
Włoszech i Francji, wszędzie cieszy się uznaniem naukowców,
doradców i sadowników.
Ile produktów z grupy Luna jest
obecnie dostępnych w Polsce?
W sezonie 2016 dostępne będą
Luna® Sensation 500 SC polecana do ochrony truskawek oraz
nowość, Luna Experience 400 SC
zarejestrowana do ochrony jabłoni, gruszy, czereśni, wiśni,
marchwi i pora.
karencja wynosi 7 dni, przy zalecanej dawce 0,6 l/ha.
Dlaczego warto stosować Lunę
Experience 400 SC w ochronie
jabłoni wiosną?
Wyniki badań potwierdzają, że
nawet przy bardzo dużej presji
ze strony parcha jabłoni skuteczność środka Luna® Experience,
stosowanego „solo” była wysoka
i wynosiła 89–98% a w mieszaninie z fungicydem Captan 80 WG
(1,5 kg/ha) – powyżej 95%. Środek ten można stosować zarówno
w niższej, jak i wyższej temperaturze. W warunkach dużego zagrożenia chorobowego, fungicydu
tego należy używać zapobiegaw-
czo lub interwencyjnie, ale najlepiej do 48, maksymalnie 72 godzin po zakażeniu (infekcji). Luna
Experience 400 SC włączona do
programu zwalczania parcha jabłoni, również skutecznie ogranicza (87–98%) występowanie
mączniaka jabłoni. Zabieg w okresie kwitnienia znacznie ogranicza
też porażenie takimi patogenami
jak szara pleśń czy choroby gniazda nasiennego, w czego efekcie
wyeliminowaniu ulegają czynniki
pogarszające jakość owoców po
zbiorze i przechowywaniu.
Jaka jest skuteczność fungicydu Luna Experience w ochronie drzew pestkowych?
Brunatna zgnilizna drzew pestkowych, powodowana przez
grzyby z rodzaju Monilinia jest
jedną z najgroźniejszych chorób wiśni i czereśni. Badania
przeprowadzone w Instytucie
Ogrodnictwa w Skierniewicach
potwierdziły wysoką skuteczność tego fungicydu w zwalczaniu choroby na wiśniach. W warunkach wysokiego jej nasilenia
na bardzo podatnej odmianie
‘Northstar’, przy dwóch zabiegach w sezonie (na początku
i w pełni kwitnienia), skuteczność środka Luna Experience
w ynosiła ponad 92% i była
wyższa od fungicydów standardowych. W testach na odmianie ‘Łutówka’, w warunkach
średniego nasilenia choroby,
skuteczność fungicydu Luna
Experience, stosowanego jeden
raz w pełni kwitnienia wyniosła
w ochronie kwiatów – 84,8%,
a w ochronie pędów – 92,3%.
Przy dwóch zabiegach, na początku i w pełni kwitnienia,
efektywność środka była jeszcze wyższa – 91,3% w ochronie kwiatów i 96,8% w ochronie
pędów. Z obserwacji własnych
w ynika, że Luna E xperience
stosowana po kwitnieniu wiśni
i czereśni skutecznie ogranicza
także drobną plamistość liści
drzew pestkowych oraz szarą
pleśń i gorzką zgniliznę.
Gdzie można uzyskać więcej
informacji na temat fungicydów z grupy Luna?
Polecamy stronę internetową
www.agro.bayer.com.pl
lub kontakt telefoniczny z doradcami firmy Bayer.
Co zawiera ten nowy fungicyd
i jakie wykazuje działanie wobec patogenów?
Składnikami aktywnymi Luny
Experience 400 SC dwie substancje: fluopyram (200 g/l)
i tebukonazol (200 g/l). Fluopyram jest jednym z najnowszych
związków należących do rozwijającej się grupy SDHI, którego
działanie polega na hamowaniu
oddychania mitochondrialnego
grzybów. Na roślinie fluopyram
działa wielokierunkowo: powierzchniowo, translaminarnie
i układowo (systemicznie). Natomiast w zwalczaniu patogenów
grzybowych wykazuje działanie
zapobiegawcze i interwencyjne.
Drugi składnik – tebukonazol należący do grupy triazoli, hamuje
syntezę ergosterolu. Tebukonazol, podobnie jak inne triazole,
w roślinie działa układowo, wobec patogenów – zapobiegawczo i interwencyjnie.
Czy występuje ryzyko odporności patogenów grzybowych
na substancje Luny Experience
400 SC?
Nowość w ochronie
upraw ogrodniczych!
Luna...
i życie nabiera
smaku!
Ze względu na specyficzny mechanizm funkcjonowania obu
substancji aktywnych, fungicyd
ten należy do grupy produktów
o wysokim ryzyku powstawania
odporności. Zaleca się wykonanie maksymalnie 3 zabiegów
w sezonie produktami zawierającymi substancje z grupy SDHI,
w tym Luną Experience 400 SC.
Preparat nie wykazuje odporności krzyżowej z takimi grupami
jak: strobiluryny, benzimidazole
i anilinopirymidyny, dlatego zalecamy przemiennie stosowanie
fungicydu Luna ® ze środkami
należącymi do innych grup chemicznych.
W jakich uprawach sadowniczych i w jakich terminach
poleca się stosowanie Luny
Experience 400 SC?
Zgodnie z etykietą, produkt ten
stosujemy do ochrony jabłoni
i gruszy przed: parchem, mączniakiem, kompleksem chorób
przechowalniczych oraz brunatną zgnilizną drzew pestkowych
na wiśni i czereśni. W sadach
jabłoniowych i gruszowych można go włączyć do programu
ochrony od fazy różowego pąka
kwiatowego lub w okresie przedzbiorczym w dawce 0,75 l/ha
(karencja – 14 dni). W sadach
wiśniowych i czereśniowych
może być stosowany od początku kwitnienia do fazy dojrzałości konsumpcyjnej owoców,
Nowy standard w ochronie upraw ogrodniczych:
• wyższa skuteczność w zwalczaniu najważniejszych chorób
• dłuższe przechowywanie po zbiorze
• poprawa zdrowotności roślin
• lepsza jakość plonów
Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem
przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na
zwroty wskazujące na rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj zalecanych środków bezpieczeństwa.
Bayer Sp. z o. o., Al. Jerozolimskie 158, 02-326 Warszawa, tel. 22 572 36 12, fax 22 572 36 03
www.agro.bayer.com.pl
18
16 (zezwolenie MRiRW nr R-122/
2015 z 18.08.2015 r.). Jest to pierwszy biologiczny ś.o.r. w jego ofercie.
Serenade ASO jest mikrobiologicznym
środkiem grzybobójczym o działaniu
kontaktowym, zawierającym szczep
QST 713 bakterii Bacillus subtilis.
Jest przeznaczony do stosowania
w uprawach: truskawki, marchwi, sałaty, pomidora, papryki oraz oberżyny przeciwko chorobom grzybowym.
B. subtilis to bakteria naturalnie występująca w przyrodzie. Wykazuje
działanie grzybobójcze i fungistatyczne, polegające na zakłóceniu rozwoju
grzybni patogenów i wytwarzaniu substancji, które zakłócają funkcjonowanie ich błon komórkowych oraz konkurowaniu z patogenami o przestrzeń
życiową i składniki odżywcze. Dodatkowo, B. subtilis QST 71 indukuje od-
porność rośliny. Serenade ASO przeznaczony jest do zwalczania szarej
pleśni i alternariozy we wspomnianych
uprawach ogrodniczych. Jego zalety
to: skuteczne działanie zapobiegawcze, bezpieczeństwo dla środowiska
i konsumenta, przydatność w integrowanych programach ochrony, spełnienie wymogów rolnictwa ekologicznego, brak pozostałości oraz karencji.
Wspomaganie decyzji
Mirosław Korzeniowski (fot. 7) z firmy Bayer poinformował o projekcie
Vademecum obejmującym działania
tego przedsiębiorstwa na rzecz poprawy jakości produkcji ogrodniczej
w Polsce. Jednym z elementów tego
pakietu będzie System Wspomagania Decyzji Vademecum, który będzie
FOT. 7. Mirosław Korzeniowski
dostępny w br. na stronie internetowej
Bayer. Ma on służyć ułatwieniu podejmowania decyzji dotyczącej terminu
wykonania zabiegu ochrony i wyboru
preparatu. System będzie współpracował z siecią stacji pogodowych powiązanych z modelami chorobowymi.
Na tej stronie internetowej będą także dostępne komentarze do danych
ze stacji, informacje o odłowach ważniejszych szkodników oraz komunikaty
przygotowywane przez doradców firmy
dotyczące poziomu infekcji, zagrożenia ze strony szkodników i możliwości
ochrony upraw sadowniczych, warzywniczych i roślin jagodowych. Celem
systemu jest poprawa skuteczności
prowadzonych programów ochrony
upraw, zwiększenie bezpieczeństwa
dla środowiska, poprawa jakości owoców i obniżenie poziomów pozostałości substancji aktywnych (MRL) w plonach. Według M. Korzeniowskiego,
skorzystają na tym sadownicy, podmioty zajmujące się handlem i przetwórstwem owoców oraz konsumenci.
fot. 1–7 A. Łukawska
FOT. 1. Odkażacz gleby DS-OG
reklama
Klucz do skutecznej
ochrony
Robert Binkiewicz, doradca sadowniczy Agrosimex
O
chrona chemiczna wciąż pozostaje najskuteczniejszą formą walki
z patogenami atakującymi rośliny uprawne. Gatunki sadownicze
wymagają szczególnej troski, aby wyprodukować oczekiwaną ilość
owoców dobrej jakości. Jak wykorzystywać wszystkie możliwe
technologie, aby chemiczna ochrona roślin była skuteczna i bezpieczna?
Jest to możliwe i większości przypadków producenci osiągają sukces.
Warto jednak przypomnieć najważniejsze czynniki wpływające na skuteczną ochronę.
Poznanie problemu
Przystępując do ochrony, niezbędnym wydaje się dogłębne zapoznanie się z problemem/zagadnieniem.
Nie zawsze jednak tak jest. A jak
można skutecznie walczyć z chorobą
lub szkodnikiem nie znając jego biologii, zachowań i słabych/mocnych
stron. Obecne źródła informacji dają
tę wiedzę, należy tylko ją pozyskać
i wykorzystać. Szkolenia, konferencje, prasa fachowa, internet to tylko
część możliwości pozyskania przez
sadowników wiedzy nt. zagadnień
związanych z ochroną. Warto korzy-
stać ze wszystkich i wybierać to co
nas najbardziej interesuje i jest przydatne. Podejmowanie decyzji staje
się wówczas łatwiejsze, a przede
wszystkich bardziej celowe.
Doradztwo techniczne
wsparciem
W podejmowaniu decyzji dotyczących ochrony pomocne z pewnością są platformy doradcze i ostrzegawcze, np. INFO-KARTA. Dostęp do
wiadomości nt. zagrożenia ze strony
konkretnego patogena, dostosowanie tego do swojej sytuacji i wyko-
rzystanie przy podejmowaniu decyzji
o zabiegu staje się bezcenne. Technika, która daje nieograniczone możliwości dostępu do informacji może
być wykorzystywana na każdym etapie zabiegu – począwszy od przeczytania komunikatu, przez charakterystykę preparatu, skończywszy na
sprawdzeniu prognozy pogody tuż
przed zabiegiem. Olbrzymia ilość
sprzętu w terenie, monitorującego
przebieg pogody oraz rozwój chorób
np. parcha, daje sadownikom możliwość czerpania wiedzy i informacji nt. rozwoju wydarzeń w ich sąsiedztwie. Do nich należy ostateczna
decyzja i wykorzystanie wszystkich
dobrodziejstw techniki. Jeszcze
25-30 lat temu sadownicy dużo by
dali, aby możliwy był taki dostęp do
tych informacji. Obecnie mają to na
wyciągnięcie dłoni, a i tak nie wszyscy korzystają z takiego wsparcia.
Przekłada się to zazwyczaj na ograniczoną skuteczność ochrony.
Dobór preparatów
do bieżącej sytuacji
i fazy rozwojowej
Choć bardzo trudno pozyskać nowe
związki chemiczne do walki z patogenami, obecny stan daje duże możliwości ułożenia i wykonania skutecznego programu ochrony. Podstawą
tego jest jednak poznanie mechanizmów działania, i zakresu poszczególnych preparatów. W większości
przypadków mamy do czynienia
z działaniem prewencyjnym (zapobiegawczym) lub w ograniczonej
mierze interwencyjnym. Często sadownicy przeceniają właściwości
środków, co bierze się z ograniczonej wiedzy na ich temat i stosują je
nagminnie interwencyjnie lub leczniczo. Powstaje wtedy efekt „domina”,
bo i ochrona jest coraz mniej skuteczna i narastają odporności patogenów na daną substancję. Przykładem tego są środki dodynowe,
np. Syllit 65 WP, który we wczesnych
fazach rozwojowych jest pomijany
przez część sadowników twierdzących, że nie ma konieczności stosowania tak silnego środka wcześnie,
gdy zagrożenie jest średnie. Dopiero
po kwitnieniu, gdy występują objawy
porażenia parchem, sięgają po broń
jaką jest dodyna. Podobna sytuacja jest z akarycydami, gdzie przy niskiej populacji, ale po przekroczeniu
progu szkodliwości, zabieg dobrym
środkiem jest pomijany, a kiedy jest
inwazja przędziorków, wytaczane są
najcięższe działa, niejednokrotnie
w podwyższonych dawkach i bar-
dzo drogie. Tylko dogłębne poznanie mechanizmów działania środków
i umiejętne ich zastosowanie, precyzja i konsekwencja, może dać pełną
skuteczność ochrony.
Sprawdzone standardy
Wciąż niezastąpiona w ochronie roślin sadowniczych pozostaje grupa
kaptanów: Merpan 80 WG, Malvin
80 WG, Captan 80 WG. Substancja
będąca w użyciu kilkadziesiąt lat
wciąż daje gwarancje oczekiwanej
skuteczności w programie zapobiegawczym, o szerokim spektrum zwalczanych patogenów, na czele z parchem jabłoni. Kaptan jest sztandarową zapobiegawczą substancją do
walki z większością chorób grzybowych, ale też doskonale sprawdza
się w mieszaninach interwencyjno-zapobiegawczych z typowymi produktami o działaniu leczniczym.
Warto wykorzystać właściwości tego
związku zarówno na początku sezonu, podczas kwitnienia, jak i w pierwszych tygodniach po nim, kiedy poszukiwane są produkty skuteczne,
ale jednocześnie nieagresywne
i bezpieczne dla młodych zawiązków.
FOT. 2. Podcinacz korzeni DS-PK 2
Nowa broń
do walki z grupą
groźnych chorób
Od niedawna nasi sadownicy mają
do dyspozycji fungicydy z nowej grupy
chemicznej SDHI – Fontelis 200 SC
i Luna Experience 400 SC. Można
powiedzieć, że preparaty te mają cechy poszukiwane przez wszystkich
użytkowników i można je potraktować jako idealne – bardzo dobre
działanie zapobiegawcze i interwencyjne nawet w niższej temperaturze,
brak konieczności stosowania mieszaniny z innym fungicydem, szeroka
grupa zwalczanych chorób (parch,
mączniak, szara pleśń i inne). Niestety w związku z tym, jest obawa
o nadużywanie środków z tej grupy, należy więc zachować rozsądek
i umiejętnie wykorzystać najlepsze
cechy tych substancji, aby móc długo z nich korzystać.
Podsumowując powyższe, korzystając ze sprawdzonych rozwiązań
oraz nowych substancji w połączeniu z wiedzą, monitoringiem i zdrowym rozsądkiem, ułożenie i wykonanie skutecznego programu ochrony
jest bardzo realne, a wielu gospodarstwach każdego roku wykonalne. Pozostali powinni więc podążać
za tymi rozwiązaniami, by osiągnąć
sukces w produkcji.
FOT. 3. Platforma sadownicza
FOT. 4. Samojezdna platforma
19
Przydatne w sadownictwie
Anita Łukawska
S
potkaniu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych w Gospodarstwie
Szkółkarskim Andrzeja i Szymona Nowakowskich w Żdżarach, które
odbyło się w sierpniu ub.r. towarzyszyła wystawa, na której prezentowano maszyny i środki do produkcji przydatne w sadownictwie.
Nowości w ofercie
Odkażacz gleby DS-OG (fot. 1) z firmy Ditta-Seria, jest zamontowany na
konstrukcji brony aktywnej. Wyposażono go w radła z dyszami służącymi do wprowadzenia do gleby środka
chemicznego. Noże mieszają glebę
dwuosiowa model DS-PW II
BILLO BIG 2000 4M
za radłami, a walec ugniata ją, co wydłuża działanie środka chemicznego
oraz pozwala utrzymać stałą wysokość pracy maszyny. Odkażacz wyposażony jest w zbiornik o pojemności
500 l wykonany ze stali nierdzewnej
i zaopatrzony we wskaźnik poziomu
cieczy roboczej. Do regulacji ilości wy-
pływającej cieczy służy zawór. Ryzyko
zapychania się ograniczają filtry na
przewodach. Za pomocą tej maszyny
można odkażać glebę (eliminować patogeny chorobotwórcze pochodzenia
bakteryjnego i grzybowego, szkodniki
oraz nasiona chwastów) na powierzchni całego pola lub rzędowo. Problemem jest na razie… brak zarejestrowanych do tego celu środków.
Podcinacz korzeni DS-PK 2 (fot. 2) to
jedno z nowych rozwiązań w ofercie tej
samej firmy. Jest to maszyna do mon-
tażu na ramie wspólnej dla frezarki,
kroju talerzowego i świdra sadowniczego. Zagłębienie noża tnącego w glebie
w podcinaczu korzeni do głębokości
70 cm oraz wysuw boczny (do 50 cm)
są regulowane hydraulicznie, a jego
pochylenie (45–85°) – ręcznie. Wysuw przeciwnoża (do 60 cm) oraz jego
pochylenie (25–120°) są regulowane
ręcznie lub hydraulicznie. Przeciwnóż
zagłębia się w gruncie na głębokość
do 45 cm. Rozstaw noża i przeciwnoża
wynosi 150–260 cm.
20
20
19
FOT. 9. Brona talerzowa boczna Agrofer Ltd.
FOT. 5. Samojezdna platforma Macfruit Export 400
FOT. 10. Listwa tnąca do cięcia
drzew owocowych Lotti CT20 E
FOT. 11. Podwójna belka do herbicydów Turbmatic SF dublet
FOT. 6. Kombajn do zbioru jabłek i gruszek Tecnofruit CF 105
FOT. 7. Kosiarka bijakowa Hermes
FOT. 12. Opryskiwacz sadowniczy Turbmatic Defender MK 2
FOT. 8. Kosiarka rotacyjna Fisarmonica S 175-235
Do zbioru owoców
Zaczepiane platformy sadownicze
DS-PW I i DS-PW II (fot. 3 na str. 19)
to zmodernizowane modele DS-P I
i DS-P II produkcji Ditta-Seria. Ich innowacyjność polega na rozkładaniu
się górnych barierek podczas wysuwania bocznych podestów. Konstrukcja
barierek nie tylko nie naraża drzew
na uszkodzenia, lecz także umożliwia
łatwy załadunek i rozładunek skrzyniopalet. W nowych modelach podest
główny jest płynnie podnoszony na wysokość 1–2,26 m za pomocą pompy
hydraulicznej ciągnika, która współpracuje z siłownikiem teleskopowym.
Modele te są cięższe od wcześniejszych: odpowiednio o 240 kg (jednoosiowa) i 220 kg (dwuosiowa).
Ta sama firma prezentowała włoską samojezdną platformę BILLO
BIG 2000 4M (fot. 4) przeznaczoną
do zbioru owoców, cięcia drzew oraz
montażu i demontażu osłon w sadach. Dostępnych jest pięć jej modeli różniących się szerokością podestu głównego (140–190 cm). Maszyna ta porusza się z prędkością do
15 km/godz. i może być wyposażona
w 4-cylindrowy silnik diesla Lombardini LDW 1404/B1 o mocy 30,5 KM lub
3-cylindrowy Lombardini LDW 1003
o mocy 24,6 KM. Wersja standardowa
ma napęd na 4 koła, niezależny skręt
wszystkich kół z automatycznym resetem tylnych, dwubiegową skrzynię
biegów z biegiem neutralnym, hamulce hydrauliczne i blokujące położenie,
hydrauliczne podnoszenie podestu
głównego do 2,85 m wysokości i rozsuwanie podestów bocznych, podnośniki pionowe skrzyniopalet (windy), system automatycznego prowadzenia
maszyny w rzędzie oraz rolki umożliwiające przesuwanie skrzyń na platformie. Winda tylna ma pojedynczy
lub podwójny widelec na dodatkową
skrzyniopaletę. Wyposażenie platformy może być skonfigurowane według
indywidualnych potrzeb.
Inna platforma tej firmy to marka
Macfruit, w której obrębie jest kilka
modeli różniących się wielkością. Record 2000 to najmniejsza z maszyn.
Długość jej podestu głównego wynosi 2 m, szerokość 1,3 lub 1,5 m,
a po rozsunięciu podestów bocznych
2,38 lub 2,78 m. Podczas spotkania prezentowano model Macfruit
Export 4000 (fot. 5). Długość podestu
tej platformy wynosi 4 m, a szerokość
w zależności od opcji 1,3, 1,5, 1,7 lub
2 m. Po rozsunięciu podestów bocznych jej szerokość zwiększa się do
2,38, 2,78, 3,18 lub 3,70 m. Jednostkę napędową stanowi 4-cylindrowy silnik diesla LDW 1404 o mocy 30 KM.
Maksymalny udźwig (tył/przód) wynosi 400 kg. Wszystkie sterowniki kierownicy i rozdzielacza są uproszczone.
Skręt kół na przedniej osi sterowany
jest za pomocą kierownicy, a na tylnej – joysticka.
Firma Rolsad z Rawy Mazowieckiej
zaprezentowała m.in. kombajn do
zbioru jabłek i gruszek Tecnofruit CF
105 (fot. 6) wraz z przyczepą na puste
i pełne skrzyniopalety wyprodukowany
przez włoską firmę Frumaco Europe.
Na kombajnie może pracować do
8 osób – na trzech poziomach, dzięki zastosowaniu balkonów bocznych.
Wyposażony jest on w 4 lub 6 podajników pasowych z możliwością regulacji
góra/dół i prawo/lewo oraz tempa ich
przesuwu niezależnie od prędkości
jazdy i prędkości obrotowej silnika.
Napełniarka skrzyniopalet współpracująca z głównym podajnikiem pasowym wyposażona jest w czujnik, który
po jej całkowitym zapełnieniu emituje
sygnał dźwiękowy. Pełna skrzynia jest
hydraulicznie opuszczana na współpracującą z Tecnofruit przyczepę lub
do międzyrzędzia. Kombajn ten wyposażony jest w 3-cylindrowy silnik
diesla Kubota D902 (24Hp-17,65 Kw
Tier 3), który umożliwia jazdę kombajnem z prędkością do 8 km/godz.
Sterowanie może być realizowane joystickiem lub automatycznie – za pomocą czujnika mechanicznego albo
sensora radarowego. Po demontażu
linii napełniających kombajn staje się
platformą sadowniczą, co zwiększa
możliwości jego wykorzystania.
Do uprawy i zabiegów
ochrony
Na stoisku firmy Rolsad prezentowano
także kosiarki: bijakową Hermes Castor Kombi 18 (fot. 7) i rotacyjną Fisarmonica S 175-235 (fot. 8). Pierwszy
model ma szerokość roboczą 1,75 m
i wyposażony jest w 20 bijaków. Charakteryzuje się niską i opływową konstrukcją, której obudowa minimalizuje
uszkodzenia drzew. Natomiast drugi
wyposażony w dwa noże tnące ma
regulowaną hydraulicznie szerokość
koszenia (1,75–2,35 m).
Włoska brona talerzowa boczna Agrofer Ltd. (fot. 9) to nowość
w ofercie firmy Rolsad. Jest ona zamontowana na uniwersalnym elemencie nośnym, który występuje
w kilku modelach różniących się
szerokością roboczą, masą oraz
zapotrzebowaniem mocy współpracującego z nim ciągnika (50 lub
60 KM). W prezentowanej maszynie
element roboczy stanowią trzy talerze ustawione pionowo w stosunku
do podłoża. Regulacja ich ustawienia
względem kierunku jazdy ciągnika
odbywa się mechanicznie, natomiast
głębokości pracy – hydraulicznie. Jest
to maszyna zawieszana na tylnym
TUZ. Może być wykorzystywana do
niszczenia chwastów pod koronami
drzew w sadzie przy jednoczesnym
spulchnieniu gleby. Talerze napędzane są od WOM, jednak przekazanie
obrotów WOM do nich odbywa się za
pomocą pasa transmisyjnego. Maszyna wyposażona jest w czujnik, który
po natrafieniu na przeszkodę odgina
ramię pracujące z talerzami i omija ją.
Pracą maszyny można sterować z kabiny za pomocą joysticka.
Firma Rolsad zaprezentowała także listwę tnącą do cięcia konturowego drzew owocowych Lotti CT20 E
(fot. 10). Jest ona montowana z przodu ciągnika i sterowana hydraulicznie
z kabiny operatora. Ponadto firma ta
oferuje Turbmatic SF dublet (fot. 11)
– podwójną belkę do herbicydów włoskiej firmy SAE. Jej rama jest ocynkowana. Z uwagi na możliwość dowolnego ustawienia ramion belką tą można
wykonywać zabiegi w sadach, których
międzyrzędzia mają 2,8–4,5 m szerokości. Sterowanie ustawieniem ramion
odbywa się hydraulicznie lub elektrohydraulicznie ze skrzynki sterowniczej.
Inną nowością w firmie Rolsad jest
opryskiwacz sadowniczy Turbmatic
Defender MK 2 (fot. 12). Jest to model
znanego już opryskiwacza dwuwentylatorowego, który przystosowano
do przeprowadzania zabiegów w sadach przykrytych siatkami przeciwgradowymi. Wyposażono go w zbiornik
o pojemności 1500 l, pompę Comet
121 l/min, przekładnię Comer, skrętny
zaczep, wałek homokinetyczny oraz
elektrozawory Arag z manometrem
w kabinie.
Inne pojazdy
Polsad Jacek Korczak z Kutna Oddział
Grójec prezentowano kompaktowy terenowy wózek widłowy Ausa C 150 H
o nośności 1500 kg i możliwości
użycia go nawet tam, gdzie jest mało
miejsca (szerokość maszyny to tylko
131 cm). Kabina jest pełna, uchylna,
przestrzenna i zapewnia dobrą widoczność oraz bezpieczeństwo operatora.
W wózku zastosowano przekładnię hydrostatyczną ze stałym napędem 4x4
Compen®, co umożliwia przenoszenie
ładunków nawet po nierównym terenie. Jego maszt podnosi się na wysokość 5400 mm i może współpracować
z obrotnicą do skrzyniopalet. Opony są
szerokie i o wysokim profilu, co daje
prześwit nad gruntem. UniCarriers TX
18 to z kolei wózek elektryczny czołowy, trójkołowy o wysokiej zwrotności.
Przeznaczony jest do użycia w obiektach magazynowych. UniCarriers jest
nową nazwą dla sprawdzonej i uznanej marki NISSAN FORKLIFT.
Na stoisku tej firmy prezentowano
także minikoparkę Kubota KX19. Pojazd należy do kategorii wagowej 1–2 t
i może okazać się przydatny np. podczas montażu konstrukcji w sadach.
Wyposażono go w silnik Kubota D902
16 PS o mocy 16 KM. Nisko osadzony
środek ciężkości zapewnia maszynie
stabilność, którą dodatkowo poprawia możliwość rozsunięcia gąsienic
z 990 mm do 1300 mm. Mały rozstaw
gąsienic umożliwia przemieszczanie
się maszyny w wąskich przestrzeniach.
Prędkość przemieszczania się nie
przekracza 4 km/godz. Minikoparkę
wyposażono w łyżkę na ramieniu o długości 1860 mm (zapewnia głębokość
kopania do 2580 mm).
fot. 1–12 A. Łukawska
21
Przyszłość organizacji producentów
i specyfika dalekich rynków
Anita Łukawska
G
rupy producentów owoców i warzyw muszą stać się liderami rynku, zarówno w produkcji, jak i dystrybucji owoców i warzyw, co daje szansę na ich sukces rynkowy. Niby proste, ale to jednak bardzo trudny
cel do zrealizowania, zważywszy na obostrzenia dotyczące produkcji, obowiązujące embargo i związaną
z tym konieczność zdobywania nowych rynków zbytu, jakże odmiennych od polskiego.
Szanse i zagrożenia
grup producentów
Zdaniem W. Boguty polskie owoce
i warzywa nie muszą być najtańsze
w Europie, choć koszty ich produkcji
są niskie. Aby móc ubiegać się o wy-
Pierwszy fungicyd z technologią
!
CO-CRYSTAL
ŚĆ
O
W
O
Faban
®
popytu, szczególnie jeżeli planowany
jest eksport na dalekie rynki. Obejmuje to zmianę asortymentu odmian,
poprawę jakości oraz sposobu przygotowania owoców i warzyw. Duże
kontrakty na rynkach zagranicznych,
obejmujące np. 80 tys. ton, muszą
mieć około 5-krotne pokrycie (około 400 tys. ton). Konsorcjum 22
N
W Polsce obecnie jest 309 grup producentów owoców i warzyw, w tym
187 organizacji uznanych. Zrzeszają one 7341 podmiotów, co stanowi
około 5% wszystkich producentów
ogrodniczych. Udział zorganizowanych producentów w rynku szacowany jest na 25–26%. W krajach Europy
Zachodniej stanowi on ponad 50%.
W Polsce nadal jest to za mało – informował Witold Boguta (fot. 1), prezes Krajowego Związku Grup i Organizacji Producentów Owoców i Warzyw
podczas Konferencji Sadowniczo-Warzywniczej na targach Hort-Technika
w listopadzie 2015 r.
ży może mieć tylko pozytywny wydźwięk, ponieważ powstałe konsorcja
mogą stać się ważnymi partnerami
rynkowymi.
soką ich cenę, należy zaprzestać konkurencji między grupami producentów owoców i warzyw oraz samymi
producentami (zwłaszcza niską ceną)
i podjąć trwałą współpracę, opracować polską markę, a najlepiej kilka
(trzy lub cztery), tak jak to robią konsorcja w Europie Zachodniej. Konieczne staje się dostosowanie oferty do
do zwalczania parcha
FOT. 1. Witold Boguta
z Krajowego Związku Grup
i Organizacji Producentów
Owoców i Warzyw
Polskie organizacje producentów
owoców i warzyw, zdaniem W. Boguty, są dość małe, ponieważ większość
z nich liczy do 10 członków (60%).
Jednocześnie wzrasta stan wyposażenia i zatrudnienia w tych organizacjach, co pociąga za sobą wzrost
kosztów. Większość z nich osiągnęła
już status grupy uznanej i odczuwa
dotkliwie brak wcześniejszego dofinansowania, co rodzi wiele problemów. Szansą dla tych grup może być
współpraca z innymi organizacjami
o takim samym profilu i zakładanie
konsorcjów, co nie tylko wpłynie na
kontrolowanie kosztów, lecz także
ułatwi handel zagraniczny (ze względu na zwiększenie skali towarowej
współpracujących organizacji) oraz
zwiększy kontrolę rynku rodzimego,
który coraz wyraźniej ulega dyktatowi sieci wielkopowierzchniowych oraz
przetwórców. Jak stwierdził W. Boguta, embargo rosyjskie okazało się być
zjawiskiem korzystnym, z uwagi na
zmuszenie organizacji producentów
owoców i warzyw do podjęcia dialogu i rozpoczęcia współpracy celem
koncentracji podaży oraz działań handlowych. Konsorcja takie jak Appolonia Sp. z o.o., San-Export-Group Sp.
z o.o., LubApple Sp. z o.o. oraz inne
oddziałują na rynek poprzez zwiększanie skali towarowej oraz ujednolicanie partii towaru pod względem
odmianowym i jakościowym. Ma to
ogromne znaczenie w prowadzeniu
handlu, a nie tak jak dotychczas
sprzedaży. Handel obejmuje długoterminowe zobowiązania na znaczne partie towaru określonej jakości.
Natomiast sprzedaż obejmuje działania doraźne. Ideą tworzenia organizacji producentów owoców i warzyw
był wspólny handel, a nie sprzedaż
towarów. Zatem zmiana obejmująca zwiększenie koncentracji poda-
Nowa formuła oparta na kokryształach
Skuteczność działania w szerokim zakresie temperatur
Doskonała ochrona przed parchem zarówno na liściach,
jak i owocach
BASF Polska Sp. z o.o., infolinia: (22) 570 99 90, www.agro.basf.pl
Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje
dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiecie.
Faban 205x285 BASF JW 2016.indd 1
14.12.2015 13:38
22
21 obsługujące duże kontrakty
musi mieć zatem w ofercie znaczną
ilość jabłek.
Kolejnym krokiem w działalności konsorcjów jest nawiązanie współpracy
z podobnymi organizacjami w innych
krajach oraz dalsza konsolidacja polskiego rynku producentów owoców
i warzyw poprzez przyjmowanie nowych członków do organizacji istniejących i powstawanie nowych, ale
temu musi sprzyjać otoczenie prawne i wsparcie finansowe, na które
sami producenci wpływu nie mają.
W istniejących organizacjach producentów konieczne staje się także dalsze inwestowanie w marketing oraz
w przetwórstwo, aby przejąć jak największy udział w rynku – takie możliwości stwarza PROW i inne fundusze.
Obecnie działające grupy producentów owoców nie są chętne do
przyjmowania nowych członków. Ich
przedstawiciele muszą mieć świadomość wewnętrznych zagrożeń. Jednym z nich są nielojalni członkowie,
którzy nie utożsamiają się z grupą,
nie czują się współwłaścicielami
oraz współzarządzającymi. Sprzedają oni owoce i warzywa ze swojego
gospodarstwa poza grupą, a także
nie poczuwają się do zaangażowania finansowego. Innymi zagrożeniami są wysokie koszty organizacji na
etapie przejścia z etapu wstępnego
uznania w etap uznania, nieumiejętność zarządzania i działania na konkurencyjnym rynku, wysoka konkurencja, niewłaściwe zarządzanie zasobami. Członkowie grupy często nie
dostrzegają korzyści z przynależności
do niej. Maszyny, urządzenia czy inne
elementy wyposażenia gospodarstw
nie są uznawane przez członków grup
za korzyści z przynależności do niej.
Oczekują oni uzyskiwania wysokich
cen za produkty sprzedawane za pośrednictwem grupy, co nie jest łatwe
do osiągnięcia, szczególnie w sytuacji
embarga. Można tego oczekiwać, gdy
grupa sprzeda towar drożej, niżby zrobił to pojedynczy producent. Jednak,
jak podkreślił W. Boguta, aby miało to
miejsce, produkty danej grupy muszą
być bardziej atrakcyjne niż pozostałych podmiotów o tym profilu działających na rynku. Innym sposobem
na spełnienie tego oczekiwania może
być obniżenie kosztów, np. poprzez
wspólne zaopatrzenie w środki do
produkcji.
Zdaniem W. Boguty oceny działalności grupy można dokonać dopiero po
3–5 latach jej funkcjonowania. Jeżeli sprzedając owoce przez grupę,
sadownik otrzymuje za nie średnią
cenę rynkową i wszystkie są sprzedane oraz osiąga inne korzyści w postaci doposażenia gospodarstwa lub
sadów, to należy uznać, że przynależność do grupy jest korzystna.
Zagrożenia zewnętrzne dla grup stanowią prawo unijne i krajowe, które
nie do końca są korzystne, wzrost
kosztów środków do produkcji, a tym
samym wzrost kosztów produkcji
w gospodarstwach członków oraz
w organizacji, co jest często wynikiem
zmiany dofinansowania i zmiany statusu grupy. Kolejne czynniki zagrażające grupom to rozwój produkcji
INFORMATOR SADOWNICZY
nr 2/2016 • www.ogrodinfo.pl
• egzemplarz bezpłatny
WYDAWCA: PLANTPRESS sp. z o.o.
ul. Juliusza Lea 114a, 30-133 Kraków
tel. 12 636-18-51
WOJCIECH GÓRKA
redaktor naczelny
[email protected], tel.
600 489 563
ANITA ŁUKAWSKA
[email protected]press.pl, tel.
600 489 618
INFORMACJE O reklamach:
Biuro reklamy i ogłoszeń:
[email protected]
NAKŁAD: 10 000 egz.
DRUK: Colonel, Kraków
w innych krajach, głównie w Europie
Wschodniej, kryzys ekonomiczny oraz
ubożenie społeczeństw.
Rozwój produkcji jabłek w Rosji jest
znaczny, materiał szkółkarski dostarczają tam polscy szkółkarze, podobnie jak środki do produkcji. Również
polscy doradcy sadowniczy świadczą
tam usługi. Jednak warunki produkcji nie sprzyjają osiąganiu wysokich,
dobrej jakości plonów. Dlatego, mimo
skali tamtejszej produkcji, długo jeszcze potrzeby tego rynku nie będą
przez nią zaspokajane, zwłaszcza że
około 60% produkcji stanowią jabłka średniej i niskiej jakości. Zdaniem
W. Boguty, gdy będzie zniesione embargo, zostanie stworzona szansa dla
polskiego sadownictwa na dostarczenie tam jabłek wysokiej jakości, ponieważ tych, nawet przy wzroście produkcji własnej, będzie w Rosji nadal
brakowało.
Obecnie – jak informował W. Boguta
– grupy producentów owoców i warzyw powinny zadbać o dalszy swój
rozwój, umacnianie pozycji na rynku, realizację postawionych celów,
nawiązywanie nowych relacji handlowych na terenie Europy i na dalekich rynkach. Cele te są możliwe
do zrealizowania, jeżeli organizacje
producentów podejmą szybkie i skoordynowane działania skutkujące dopasowaniem oferty do potrzeb rynku
w odniesieniu do skali, asortymentu,
jakości i opakowania.
Realia
odmiennego rynku
Handlowcy z Algierii są zainteresowani długotrwałą współpracą handlową
z Polską. Chcą kupować polskie jabłka, ponieważ nie można tych owoców produkować w Algierii z uwagi
na klimat niesprzyjający uprawie tego
gatunku – informował Czesław Rolla
(fot. 2) z Centrum Ekologii i Promocji
Gospodarczej w Puławach. Mimo że
w ubiegłym sezonie handel jabłkami
pomiędzy Algierią a Polską ułożył się
niepomyślnie, tamtejsi handlowcy są
pełni nadziei na przyszłość. Dysponują oni własnymi magazynami, chłodniami oraz transportem, mają także
znaczne doświadczenie w handlu.
W Algierii mieszka około 40 mln
mieszkańców. Są to w większości ludzie młodzi, wysoki jest też przyrost
naturalny. Jak informował Cz. Rolla,
wybór dostawcy towaru czy wykonawcy usługi odbywa się w Algierii
poprzez przetarg. Aby sprzedawać na
tym rynku jabłka czy inne produkty
ogrodnicze, należy uwzględnić jego
specyfikę. O kontraktach handlowych
w Algierii decydują inne czynniki niż
znane w Europie. Jest to kraj arabski,
więc ważne są tam powiązania rodzinne, sympatie osobiste, kontakty.
Nie wystarczy pojechać raz na targi,
misję i liczyć na owocne kontrakty,
nawet gdy rozmawiało się z wieloma
potencjalnymi kontrahentami. Algierczycy mają inne podejście do handlu,
potrzebują długotrwałych rozmów.
Działania handlowe w Algierii muszą
być zatem obliczone na pewien okres
czasu, wymagają cierpliwości i muszą być dobrze zaplanowane. Kontakty tam trzeba podtrzymywać, a nie
poprzestawać na jednorazowych rozmowach – mówił Cz. Rolla.
Algierscy handlowcy poszukują polskich jabłek, bo nie mogą produkować ich u siebie.
Jak podał Cz. Rolla, wyjazd na targi
do Algierii dla dwóch osób to kosztowna inwestycja rzędu około 45 tys.
zł, nie zawsze dająca szansę na sukces. Wyjazd na misje to wydatek około 20 tys. zł na dwie osoby. Możliwe
jest również zorganizowanie przedstawicielstwa w Algierii, ale utrzymywanie tam pracownika to koszt
około 200 tys. zł rocznie, ponadto
doliczyć do tego trzeba koszt organizacji i utrzymania biura – 120 tys. zł
rocznie (biuro, telefon, samochód).
Dlatego, zdaniem Cz. Rolli, nie warto
rejestrować polskiej firmy w Algierii,
ponieważ oznacza to zbyt duże koszty
i trudno jest spełnić wymogi prawne
tamtejszego rynku. Lepszym rozwiązaniem jest powołanie polsko-algierskiej spółki z o.o. Wówczas koszt założenia biura, wyposażenia go, zakupu samochodu i zatrudnienia trzech
osób to około 120 tys. zł rocznie. Jednak koszt ten rozkłada się na udziałowców zgodnie z wielkością wkładu.
W przypadku spółki akcyjnej depozyt
na kapitał zakładowy musi wynosić
około 10 tys. euro, pozostałe koszty są takie jak w przypadku powołania spółki z o.o. W przypadku spółki z udziałowcem algierskim łatwiej
jest uzyskać dofinansowanie na działalność czy na inwestycje ze strony
państwa, a ich poziom może sięgać
nawet 60% wartości inwestycji. Taki
sposób działalności na algierskim
rynku nie tylko minimalizuje koszty,
lecz także zwiększa zyski.
Spółka musi zostać zawiązana
w określonym celu, a to w przypadku eksportu jabłek z Polski może być
interesujące rozwiązanie dla grup
producentów owoców. Jednak taka
grupa musi przeanalizować samodzielnie, co jest dla niej korzystne:
udział w targach, misjach, zawiązanie
spółki czy też oczekiwanie, że kontrahent z Algierii sam się zgłosi. Można także uczestniczyć w stałej całorocznej wystawie w salonach PACH
(Polsko-Algierskiej Centrali Handlowej) w Algierze (jako jedna z 5, 6 firm
z branży) i innych ważnych miastach
Algierii. Ten sposób pokazania się na
tym rynku jest tańszy niż jednorazowy udział w targach i misjach. Salon
PACH działa jak przedstawicielstwo
handlowe w zakresie promocji i marketingu oraz biuro do uzgodnień technicznych i technologicznych, wykorzystuje potencjał i kontakty partnerów
algierskich, minimalizuje koszty po-
przez możliwość uzyskania dofinansowania ze strony rządu, maksymalizuje efekty, upraszcza rozwiązania
podatkowe i prawne w Polsce i w Algierii. Współpraca tam zawarta jest
realizowana na podstawie umowy,
co ułatwia rozwiązania organizacyjne, logistyczne i zapewnia otwarcie
na oferowane produkty. Salon PACH
w Algierii jest finansowany w dwóch
etapach: w I etapie finansowanie jest
zapewnione poprzez pokrycie części
kosztów działania salonu z funduszy
pozyskanych od państwa, w II etapie jest zapewnione przez prowizję od
realizowanych w Algierii zamówień.
Zazwyczaj wystarcza 6–12 miesięcy
na przejście z jednego do drugiego
etapu finansowania.
W salonie PACH przez rok prowadzona jest prezentacja oferty firmy.
W tym czasie poszukiwani są klienci,
nawiązywane są wstępne kontakty,
prowadzone bezpośrednie negocjacje
techniczno-finansowe z kontrahentami w ramach telekonferencji multimedialnych. Komunikacja z Algierią jest
droga, trzeba bazować na komunikatorach internetowych. Pośrednictwo
salonów PACH jest korzystne z uwagi
na analizę przetargów odbywających
się na terenie Algierii oraz procedur
zgłaszania do nich, analizowania ich,
ułatwienia logistyki dzięki posiadanym kontaktom, a także w rezerwacji
hoteli, transportu czy procedur wizowych dla przedstawicieli firm.
Algierscy importerzy jabłek i warzyw
mają własne grunty, budynki, magazyny, chłodnie i transport. To jest korzystne z punktu widzenia utrzymania
jakości owoców i warzyw w gorącym
klimacie. Taki partner może znacznie
ułatwić wejście na ten rynek.
Od stycznia 2016 r. będą do Algierii wysyłane kontenery o pojemności 20 t,
FOT. 2. Czesław Rolla z Centrum
Ekologii i Promocji Gospodarczej
w Puławach
w których znajdą się różne produkty. Ponad 10 firm zgłosiło chęć przygotowania pilotażowych partii towarów celem zaprezentowania ich na
algierskim rynku. Koszt kontenera to
5–20 tys. zł. Koszt dla firmy w zależności od wielkości partii produktu
(1–2 t) to 1000–2000 zł. Jak powiedział Cz. Rolla, jest to niewielkie ryzyko dla firmy. Kontrahent w Algierii
będzie miał okazję zaprezentować
przesłane z Polski produkty, zbadać
rynek i ewentualnie je tam sprzedać.
Pieniądze ze sprzedaży powinny wrócić do dostawcy. Ryzyko w handlu istnieje zawsze, ale inaczej nie da się
wprowadzić jabłek na rynek arabski.
Algierczycy, będąc w Polsce, analizują ceny i nie zawsze może dojść do
transakcji. Namawiam do ofensywnego działania na tym rynku poprzez
wysłanie pilotażowych partii towaru,
wówczas będzie to tańsze niż udział
w targach i być może trafione pod
względem handlu rozwiązanie – powiedział Cz. Rolla.
fot. 1, 2 A. Łukawska
POLSKA
Podkarpackie święto ogrodników i winiarzy
Dziesięciolecie obchodziła w ubiegłym roku Jesienna Giełda Ogrodnicza w Boguchwale. Ostatnia
edycja tej imprezy odbyła się
3 i 4 października ub.r. i po raz drugi towarzyszyło jej Święto Winobrania. Organizatorem były Podkarpacki Ośrodek Doradztwa Rolniczego
w Boguchwale, Marszałek Województwa Podkarpackiego, Stowarzyszenie Winiarzy Podkarpacia,
Stowarzyszenie Winiarzy „Vinum
pro cultura”, Stowarzyszenie Winnice Doliny Sanu oraz Polski Związek Łowiecki.
W ubiegłorocznej giełdzie uczestniczyło 214 wystawców. Najliczniejszą grupę stanowili producenci
materiału szkółkarskiego, nasion
i cebul roślin ozdobnych oraz owoców, warzyw i soków tłoczonych.
Byli również producenci winorośli
i winiarze, dostawcy artykułów do
wytwarzania wina oraz nalewek,
stoiska z miodami, pieczywem,
serami i wyrobami wędliniarskimi
oraz rękodzielników. Kilka firm prezentowało także maszyny przydatne do pracy w sadach i winnicach.
Pierwszego dnia odbyło się seminarium winiarskie pt.: „Winnice szansą dla podkarpackich gospodarstw”, na którym szeroko
omówiono agrotechniczne aspekty zakładania i prowadzenia winnicy, tajniki produkcji wina gronowego oraz kulturę podawania
i spożywania wina. Nie zapomniano o dzieciach, które mogły wziąć
udział w konkursie z nagrodami pt.
„Wiem wszystko o winorośli i winogronach”. Drugi dzień jubileuszowej imprezy miał charakter rekreacyjny. Towarzyszyły mu występy
zespołów lokalnych oraz degustacje potraw. Dokonano także podsumowania konkursów „Agroliga
2015” i „Najlepsze gospodarstwo
ekologiczne” na etapie wojewódz-
kim. W pierwszym z nich, który ma
na celu promowanie najlepszych
polskich producentów rolnych oraz
firm związanych z sektorem rolno-spożywczym nagrody przyznano
w dwóch kategoriach. W kategorii
„Rolnicy” tytuł Mistrza Wojewódzkiego AgroLigi 2015 otrzymali Danuta i Adam Kowalowie, natomiast
tytuł Wicemistrza Wojewódzkiego
– Anna i Janusz Pieczko oraz Doro-
ta i Robert Sochowie. W kategorii
„Firma” tytuł Mistrza Wojewódzkiego AgroLigi 2015 otrzymał Zakład
Przetwórstwa Mięsnego z Dulczy
Wielkiej.
Na podstawie informacji
prasowych PODR w Boguchwale
fot. mat. prasowe PODR
w Boguchwale
23
Na rynek krajowy i zagraniczny
Anita Łukawska
W
Polsce nadal produkuje się zbyt dużo jabłek niskiej jakości.
Obecne wymagania – stawiane głównie przez zagranicznych
odbiorców, ale też coraz częściej krajowych – dotyczą wielkości, jędrności, soczystości oraz smaku tych owoców. Nie mogą
też mieć one żadnych uszkodzeń skórki i miąższu, a zawartość pozostałości pestycydów powinna być znacznie poniżej dopuszczalnej wartości.
Dostosować ofertę do rynku
Zanim podejmie się decyzję o założeniu sadu jabłoniowego należy zapewnić sobie zbyt na owoce z niego. Nie radzę produkować jabłek
odmian, których produkcję się opanowało, ale takich, na które jest zbyt.
„Zanim posadzisz sad, sprzedaj jabłka” – to nie rynek dostosuje się do
oferty producentów, ale producenci muszą dostosować ofertę do rynku – informował prof. dr hab. Eberhard Makosz (fot. 1) z Towarzystwa
lejącą. W ubiegłym roku nieznacznie
wzrosło (o 1–2 kg) – paradoksalnie
dzięki rosyjskiemu embargu. Podziałała darmowa promocja zachęcająca do zwiększenia spożycia tych
owoców. Jednak, aby ten wzrost był
trwały, konieczne są: poprawa jakości
jabłek, stała kampania promocyjna
oraz zapewnienie dostawy odmian
spełniających oczekiwania konsumentów. Obecnie o zakupie jabłek
decyduje bowiem jakość, a nie cena.
Wśród polskich konsumentów popularnością cieszą się jabłka odmiany
‘Szampion’, mimo że są dwukolorowe,
ale jednak słodkie i smaczne. Nadal
odmiana ta, zdaniem prof. E. Makosza, będzie odgrywała znaczącą rolę
w handlu w naszym kraju. Jest plenna
i dość łatwa w uprawie. Pewien problem stanowi utrzymanie jędrności jabłek. Konsumenci poszukują także
jabłek o owocach jednokolorowych
z grupy ‘Gala’ (fot. 2 na str. 24) i ‘Red
Delicious’ (fot. 3), a z letnich – ‘Pirosa’.
Zmniejsza się natomiast zainteresowanie jabłkami odmiany ‘Ligol’.
Polscy konsumenci kupują jabłka na
targowiskach lub bezpośrednio u sadowników (taki sposób ich zakupu
stanowi 35–40%), w sklepach osiedlowych (20–30%) i supermarketach
®
(35–40%). Wciąż jednak wzrasta rola
supermarketów, jako miejsca dokonywania zakupów, a maleje rola sklepów osiedlowych. Według prof. E. Makosza nie jest to korzystne zjawisko.
Jeśli supermarkety opanują handel
(70–80%), producenci owoców i warzyw odczują to przez zmniejszenie
opłacalności ich produkcji.
Około 50% produkowanych w Polsce
jabłek przeznaczanych jest do przetwórstwa, z czego prawie 90% przerabiane jest na sok zagęszczony. 24
NOWA
REJESTRACJA!
OSTRY FUNGICYD
FOT. 1. Prof. dr hab. Eberhard
Makosz
Przełomowa skuteczność w zwalczaniu mączniaka prawdziwego
w sadach
Rozwoju Sadów Karłowych podczas
I Targów Sadowniczo-Warzywniczych
Vege Fruit Expo w listopadzie ub.r.
w Lublinie. Gusta konsumentów pod
względem doboru odmian ulegają
zmianie. Obecnie poszukiwane są
jabłka o jednobarwnej skórce, ale nie
o zielonej lub żółtej, jaką mają ‘Golden Delicious Reinders’ czy ‘Mutsu’,
tylko czerwonej. Pierwsza z wymienionych odmian traci swoją czołową
pozycję na arenie międzynarodowej.
Jest ona wypierana przez sporty odmiany ‘Gala’, których owoce można
sprzedać na całym świecie. Po raz
pierwszy w 2015 r., jak informował
prof. E. Makosz, eksport jabłek rozpoczął się w momencie ich zbioru.
Dotyczyło to owoców ‘Gali’, za które
oferowano 1,5–1,8 zł/kg. Nie jest to
odmiana łatwa w uprawie. Wymaga
żyznej gleby, ciepłego stanowiska,
odpowiedniej agrotechniki (nawożenia i cięcia drzew). Jest to odmiana
drobnoowocowa, zatem osiągnięcie
wysokiego plonu (50–60 t/ha) wymaga umiejętności, ale plony są coroczne, a owoce poszukiwane i sprzedawane po atrakcyjnej cenie.
Jaki powinien być sad jabłoniowy,
aby produkcja jabłek była opłacalna? Według prof. E. Makosza obsada
powinna wynosić 2–4 tys. drzew/ha
odmian atrakcyjnych rynkowo na
podkładkach karłowych, które szybko wejdą w owocowanie, a plony będą
wynosiły minimum 50 t/ha. Koszty
produkcji nie powinny przekraczać
1 zł/kg (0,25 euro/kg). W krajach Europy Zachodniej koszt wyprodukowania jabłek wynosi 0,35–0,40 euro/kg,
co daje 1,47–1,68 zł/kg, a wynika
on z kosztu najmu siły roboczej. Tam
koszt ten w przeliczeniu na godzinę
wynosi 12 euro. W Polsce jest to
8, 10 lub 12 zł/godz. Dlatego polskie
jabłka długo jeszcze będą konkurencyjne cenowo w stosunku do produkowanych na zachodzie Europy, co
stanowi ogromną szansę dla polskiego sadownictwa – powiedział prof.
E. Makosz.
Nowa substancja aktywna – cyflufenamid – z nowej grupy chemicznej
Skazani na eksport
Spożycie jabłek na krajowym rynku
w latach 2010–2013 wynosiło 15–
16 kg/osobę i miało tendencję ma-
Działanie zapobiegawcze i interwencyjne – możliwość elastycznego
terminu zabiegu
Zastosuj Kendo w jabłoni i gruszy:
samodzielnie w dawce 0,5l/ha
w mieszaninie z preparatem parchobójczym w dawce 0,2-0,3l/ha
Teraz rejestracja też w winorośli
Masz mączniaka?
Stosuj Kendo!
Czy wiesz, że…
Kendo (jap. 剣道 kendō, pol. droga miecza)
– to sztuka walki wywodząca się
z szermierki japońskich samurajów.
SUMI AGRO POLAND SP. Z O.O. | ul. Bonifraterska 17 | 00-203 Warszawa | tel.: 22 637 32 37 | www.sumiagro.pl
Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj
informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące rodzaj
zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiecie.
Kendo sady 205x285 SumiAgro JW 2016.indd 1
03.02.2016 15:05
24
23 Ich cena jest jednak niestabilna, nie tylko w poszczególnych latach,
ale i w danym sezonie, co nie zapewnia opłacalności produkcji. Dlatego
w najbliższych latach – według prelegenta – ilość jabłek kierowanych
do produkcji soku zagęszczonego
zmniejszy się, również z uwagi na
wzrost produkcji soków tłoczonych
oraz cydru (fot. 4).
Polska, jako największy producent
jabłek w Europie, jest skazana na
ich eksport, gdyż produkcja znacznie przekracza rodzime zapotrzebowanie. W sezonach 2012/2013
i 2013/2014 eksportowaliśmy około
1,2 mln ton jabłek rocznie, głównie
do krajów Europy Wschodniej (70%),
przy czym około 400 tys. ton stanowiły owoce ‘Idareda’. Do Europy Zachodniej trafiało w tym okresie około
29,5%, a na inne rynki zalewie 0,5%.
Rosyjskie embargo zmusiło sadowników do poszukiwania nowych, pozaeuropejskich rynków zbytu. Podjęto więc próby eksportu jabłek do
państw Afryki Północnej, krajów arabskich i na Daleki Wschód. W ubiegłym
sezonie eksport ten wyniósł już 2,5%,
czyli 20 tys. ton. Dla porównania,
Włosi w tym samym czasie wyeksportowali tam 9 razy więcej jabłek. Jest
jednak szansa, że nasz eksport w te
rejony świata będzie wzrastał, ale
należy dostosować się do wymogów
tamtejszych konsumentów (odmiany
jednokolorowe, o czerwonej skórce,
słodkie, wysokiej jakości).
Nadal należy dbać o dobre stosunki
z krajami Europy Wschodniej, które
potrzebują polskich jabłek. W Rosji
produkowane jest około 2 mln ton
tych owoców, ale prawie 60% stanowią owoce przemysłowe. W dużych miastach w Rosji popularnością cieszą się odmiany ‘Gala’, ‘Red
Delicious’, ‘Golden Delicious’ i ‘Granny Smith’, natomiast bliżej polskiej
granicy: ‘Szampion’, ‘Ligol’ i ‘Gloster’. Niestety, o handlu z krajami na
wschodzie Europy decyduje polityka,
a nie rynek. Obecnie notowany jest
znaczny wzrost cen jabłek w Rosji:
1 kg owoców średniej jakości kosztuje tam około 4 euro – informował
prof. E. Makosz.
Na zachodzie Europy konsumenci
preferują jabłka innych odmian niż
na wschodzie – nie ma tam zainteresowania takimi odmianami jak ‘Gloster’, ‘Idared’ i ‘Ligol’. Są to dla nas
rynki atrakcyjne z uwagi na bliskość
położenia i ceny. Konsumenci są tam
jednak przyzwyczajeni do wysokiej
jakości owoców i mimo, że polskie
jabłka są tańsze, wcale nie muszą
znaleźć nabywców.
W produkcji jabłek w Polsce, tak jak
i na zachodzie Europy, problem zaczyna stanowić zatrudnienie pracowników. Coraz trudniej znaleźć chętnych do zbioru owoców. Być może
zmieni to podniesienie płacy do 12
zł/godz. Aby nadal opłacało się produkować jabłka w Polsce, zdaniem prof.
E. Makosza konieczny jest wzrost plo-
FOT. 2. ‘Gala Must’
FOT. 3. ‘Red Delicious’
Wiosna idzie
cy cóś?
FOT. 4. Cydr Lubelski na targach
nu z powierzchni, co pozwoli utrzymać koszty jednostkowe na niskim
poziomie, nawet przy wzroście opłat
za najemną siłę roboczą.
Co roku w Polsce zakładanych jest
wiele sadów jabłoniowych. Niektórzy
z sadowników nie zastanawiają się
jednak, jak sprzedadzą wyprodukowane owoce. W 2015 r. zbiory jabłek
w Polsce były niższe o 5% niż w 2014 r.
W UE zebrano z kolei jabłek więcej
o około 2 mln ton. Pod koniec listopada 2015 r. zapasy tych owoców były
niższe o 20% niż w 2014 r. Produkcja jabłek w Polsce w najbliższych latach może wynieść nawet 4 mln ton.
Jednak bez ich eksportu na poziomie
1–1,2 mln ton rocznie trudno będzie
je zagospodarować. Nadmiar trzeba
będzie przerobić na sok zagęszczony, bo tylko 600–700 tys. ton może
być spożyte przez krajowych konsumentów.
Trudno sobie wyobrazić, że sadownicy sami będą szukać nowych rynków zbytu. Nawet grupy producentów
mogą mieć z tym problem. Zdaniem
prof. E. Makosza konieczna jest pomoc rządu, m.in. w prowadzeniu promocji, stałej informacji o polskich jabłkach poza granicami kraju, a także
przy zawieraniu umów handlowych.
Aby eksport jabłek mógł być realizowany sprawnie, potrzeba dobrze
działających organizacji producentów
oraz ich konsolidacji. Wsparcia wymagają producenci, ale – zdaniem
prelegenta – nie wszyscy. Małe gospodarstwa powinny skupić się na
zaopatrywaniu rynku rodzimego,
a duże, w których jabłka produkowane są na skalę towarową i są one
zazwyczaj wysokiej jakości – na rynki zagraniczne. Sadownicy z Europy
Zachodniej zazdroszczą polskim warunków pracy oraz niskich kosztów
produkcji, w tym siły roboczej. Aby
nie stanąć w miejscu (co w efekcie
oznaczałoby cofanie się i wyprzedzenie w produkcji jabłek przez inne
kraje), należy wprowadzać innowacje w produkcji, zwłaszcza jeżeli dotyczą odmian i mają zwiększyć plony oraz jakość jabłek – informował
prof. E. Makosz. Na potwierdzenie swych słów przytoczył przykład
Francji, która przez wiele lat była największym producentem jabłek w Europie i na świecie – produkowała ich
5–6 mln ton rocznie. Obecnie jest to
zaledwie 1,5 mln ton rocznie. Brak
wprowadzania innowacyjnych rozwiązań doprowadził do zmniejszenia
produkcji. W Holandii opracowano
wprawdzie system uprawy jabłoni celem osiągania wysokich plonów i wysokiej jakości jabłek, jednak francuscy sadownicy nie wprowadzili go do
swoich sadów, a ich wysokonakładowe nasadzenia przestały być dochodowe i musieli zrezygnować z uprawy
jabłoni.
fot. 1–4 A. Łukawska
Niezawodne
rozwiązanie
w okresie kwitnienia
Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Należy zwrócić szczególną uwagę na
zwroty i symbole (oznaczenia) ostrzegawcze oraz zalecane środki ostrożności zamieszczone i opisane na etykiecie produktu.
4 powody dlaczego Chorus:
• Działanie interwencyjne przeciwko parchowi i innym patogenom w okresie kwitnienia
• Sprawdzony i skuteczny w szerokim zakresie temperatur
• Szybkie działanie, szybkie wnikanie w tkanki rośliny (wystarczy 1 godz. przed deszczem)
• Wygodna, nowoczesna formulacja, korzystny profil rozpadu
Syngenta Polska Sp. z o.o., ul. Szamocka 8, 01-748 Warszawa, tel.: (22) 32 60 601, fax: (22) 32 60 699, www.syngenta.pl
Przyrody nie da się oszukać
– roczniki 50+ już tak mają, że łatwo ulegają przeróżnym emocjom,
a zwłaszcza wzruszeniom i rozrzewnieniom. Albo i jakimś stanom pośrednim między nimi. Przedwiośnie
sprzyja takim stanom.
Przytrafiło mi się otóż przed kilkoma dniami uczestniczyć w spotkaniach sadowników sądeckich
(dziękuję, sąsiedzi, za zaproszenie),
na których Adam Fura opowiadał
o nowych koncepcjach w ochronie
sadów. Piszę „opowiadał”, bo też
kiedy Adam mówi, to nie jest suchy wykład, tylko epicka opowieść
– tylko muchy „se” mogą brzęczeć…
No więc w niebezpiecznie wielkim
skrócie: nie ma w chemicznych
środkach ochrony roślin substancji
obojętnych dla środowiska, a przy
solidnym pogłówkowaniu moglibyśmy walkę ze szkodnikami opędzić
bez chemii, zaś z chorobami – chyba jeszcze dzisiaj nie dalibyśmy sobie w ten sposób rady.
To był właśnie powód mojego emocjonalnego wzmożenia – przypomniały mi się te setki godzin lekcyjnych, tygodnie, dni zajęć praktycznych w cieszyńskim Technikum
Ochrony Roślin („śp.” powinienem
dodać…). Przez pięć lat cierpliwie,
a uporczywie kładziono nam do głów
podejście do uprawy i ochrony według schematu (wszystko jedno
– pszenica czy marchew): wymagania klimatyczne rośliny, wymagania
glebowe, stanowisko (który rok po
oborniku, jakie miejsce w jakim płodozmianie), odmiana (wczesność,
odporności, itp.), agrotechnika, nawożenie, w końcu – ochrona. Też
w rozbiciu: zapobieganie, fizyczne
metody, na ostatku zabiegi. Fakt,
„wtedy” nie za bardzo było z czym
wydziwiać – kilka grup chemicznych, ja wiem? – może ze 300 preparatów wszystkiego razem (insektycydów, fungicydów, herbicydów).
Jak już się pojechało po uprawie jakimś Metasystoksem (fosforoorganiczny) – no to „żywe ni mo prawa”
(dla młodzieży: to z K. Grześkowiaka) – czasem łącznie z traktorzystą,
bo zakładanie odzieży ochronnej
w tych pięknych czasach było tak
samo obciachowe, jak dzisiaj.
Więc jak nam Adam zaczął opowiadać – to mniejsza o konkretne
propozycje współczesne – powracająca idea „z” bardziej niż „kontra” naturze uniosła mnie w czasy
wczesnego Gierka, kiedy to i o konieczności rotacji substancji aktywnych uczono (a żonglerka była
trudniejsza z braku wyboru), i o Bacillus thuringiensis (Dipel) wiedzieliśmy, i ośca korówkowego znaliśmy… Urzekła nas jednak szybkość
reakcji na środki chemiczne. Nie
powiem: przyglądano się chemii
(wbrew przekonaniu rozmaitych
mniej lub bardziej „zielonych”)
– od skuteczności przeszliśmy do
reaktywności (pamiętacie szok
przy przejściu między 30 kg/ha
pylistego Gamametoksu na litr czy
dwa pyretroidu?), potem dropnęliśmy się, że selektywność jest warta
wszystkie pieniądze… Zatoczyliśmy
wielkie koło, wracamy do punktu
wyjścia – cierpliwie podpatrywać
Naturę, brać, co sama daje (i znowu
popełniać błędy…).
Przyznaję się bez bicia – nie mam
sadu, więc i nie mam dylematu:
chemia czy metody alternatywne.
Wiem, że decyzje te słono mogą
kosztować. Tym bardziej więc
(egoistycznie, fakt!) cieszę się, że
słyszę stare, znajome nuty…
Adam! Jakaż to nowość?! – Toż to refren – oby masowej
– pieśni…

Podobne dokumenty