marzec-kwiecień 2010 - Gimnazjum nr 23 w Bydgoszczy

Komentarze

Transkrypt

marzec-kwiecień 2010 - Gimnazjum nr 23 w Bydgoszczy
marzec/kwiecień 2010
ukazuje się od 2004 r.
Okładka: Klaudia Szreder, uczennica Gimnazjum nr 23 w Bydgoszczy
dwumiesięcznik | Gimnazjum nr 23 w Bydgoszczy | nakład: 75 szt. | cena: 1 zł
W NAJNOWSZYM NUMERZE…
Broisz? – licz się z interwencją • Do biegu... Gotowi... Start!
Pierwsze czworonogi na lądzie • Co dalej gimnazjalisto?
Mogę przegrać, ale nigdy nie chcę być ostatnim! • Dwa Konkursy!
Strona |1
S Z K OL N Y E X P R E S S
zkolny kabaret „Ale
jaja” został laureatem konkursu ekologicznego pn. „Przyroda
na wagę złota”. Na
scenie
Pałacu
Młodzieży młodzi aktorzy
zagrali przedstawie nie
pt.
„Chory
komin”,
które uczniowie obej rzą podczas szkolnych
obchodów Dnia Ziemi.
S
Z
okazji Dnia Zakochanych szkoła tryskała
miłością. Dużo tego uczucia zagościło w sercach
wielu uczniów. Kwiatki,
kotki, misie… Gimnazjum
otoczyła
walentynowa
aura.
Odbiór
miłosnej
kartki wywoływał uśmiech
na wielu twarzach. W tym
dniu każdy czuł się wyjątkowy.
W
czasie walentynek
klasa 1c zorganizowała konkurs na najładniejszą salę walentynkową.
Oto
wyniki
konkursu: 1 miejsce 1a, 2 miejsce - 2d, zaś 3
miejsce - 1b. Została
także wyróżniona klasa
3c, otrzymując 20 pkt do
Lidera szkoły.
Cztery członkinie koła dziennikarskiego: Malwina
Kruś (3a), Marta Doman (3a), Sylwia Tułaza (3d)
i Żaklin Szczypiorska (3e) reprezentowały naszą
szkołę w międzygimnazjalnym konkursie dziennikarskim pt. "Urok mego miasta tkwi…". Wcześniej
dziewczęta uczestniczyły w warsztatach reporterskich „Śladami Kapuścińskiego" z redaktor naczelną
BIK-u . Uczennice odniosły sukces. Marta zajęła 1.
miejsce, a Malwina, Sylwia i Żaklin - wyróżnienie,
a więc spisały się na medal.
N
asi szkolni dziennikarze zostali zaproszeni do
Ratusza,
gdzie
wysłuchali
opowieści
o
barkarzach, życiu na barce w XIX i XX wieku,
poznali gwarę barkarską bydgoską, jednostki
pływające po Brdzie oraz obejrzeli slajdy ze
zdjęciami. Spotkanie odbyło się w Sali Sesyjnej.
2|Strona
W szkolnym konkursie
na wiersz walentynkowy
wpłynęło
20
wierszy,
napisanych
przez 13 uczniów. I
miejsce zajęła Paulina
Tułaza (3d), II – Oliwia
Zmitrowicz (1b), a III
– Sandra Marek (1b).
Uczniowie kola chemicznego przeprowadzili szereg doświadczeń dla uczniów SP
13 podczas pokazu
chemiczno-fizycznego.
Członkowie koła dziennikarskiego wzięli udział w
spotkaniu
ze
znaną
dziennikarką "Expressu
Bydgoskiego" z działu
publicystyki panią Grażyną Ostropolską, która
z pasją i uśmiechem
opowiedziała o latach
swojej pracy dziennikarskiej.
y
Ania Marczyńska
Humor rysunkowy
Przedszkolanka przechadzała się po sali obserwując
rysujące dzieci. Od czasu do czasu zaglądała, jak
idzie praca. Podeszła do dziewczynki, która w
skupieniu coś rysowała. Przedszkolanka spytała ją,
co rysuje.
- Rysuję Boga - odpowiedziała dziewczynka.
- Ale przecież nikt nie wie, jak Bóg wygląda powiedziała zaskoczona przedszkolanka.
Dziewczynka mruknęła, nie przerywając rysowania:
- Za chwilę będą wiedzieli.
Dzwoni student do profesora o 3-iej
nad ranem i pyta:
- Panie profesorze, co pan robi?
- Jak to co? Śpię!!! - odpowiada profesor.
- No, a ja przez Pana się uczę!!!
Mama pyta sie swego synka:
- Kaziu, jak sie czujesz w szkole?
- Jak na komisariacie: ciągle mnie wypytują,
a ja nic nie wiem.
Lekcja polskiego. Pani pyta:
- Kaziu, kiedy używamy dużych liter?
- Wtedy, kiedy mamy slaby wzrok.
Strona |3
A K T Y W NI I S A M OR Z Ą D NI
Spotkanie
Samorząd szuka talentów
złonkowie samorządu szkolnego
wraz z opiekunem spotkali się
z panią dyrektor, by poinformować
o realizacji zadań podjętych w pierwszym półroczu oraz przedstawić osiągnięcia uczniów za ten okres czasu. Pani
dyrektor nie ukrywała, że najbardziej
zależy jej na tym, aby społeczność
szkolna pracowała tak, aby mogła być z
niej dumna. Obiecaliśmy, że postaramy
się nie zawieść pokładanych w nas oczekiwań.
niebawem, bo 8 kwietnia w naJ uż
szej szkole odbędzie się I edycja
C
Drugi semestr przyniósł zmiany
kcja zbierania nakrętek od plastikowych opakowań jest kontynuowana w II semestrze. SU wprowadził
zmiany do konkursu „Lider szkoły” zatwierdzone przez dyrekcję. Teraz za
długotrwałe (całoroczne) przedsięwzięcie, takie jak zbiórka nakrętek, zamiast
50 pkt klasa, która uplasuje się na
pierwszym miejscu, otrzyma 100 pkt.
Podobnie będzie z największą liczbą
osób z wzorowym zachowaniem i najwyższą średnią z przedmiotów.
A
Zbiórka papieru ksero
konkursu „Mam talent”. Jeśli tańczycie, śpiewacie, recytujecie, parodiujecie, skaczecie lub jeździcie, czyli macie talent do czegokolwiek, zgłoście
swój udział i wystąpcie przed jury
i szkolną publicznością, aby zdobyć
tytuł najbardziej utalentowanej osoby.
Postawcie na oryginalność, pomysłowość, a przede wszystkim zabawę,
bowiem na to przedsięwzięcie sędziowie będą patrzeć z przymrużeniem
oka.
Pół żartem pół serio ocenione zostaną
stroje, rekwizyty i przedstawiane talenty.
apraszamy, ponieważ każdy zespół, który zgłosi kandydaturę i
wystąpi w konkursie, przeleje na
konto swojej klasy 10 pkt na „Lidera
szkoły”. Publiczność, która chce podziwiać talenty naszej społeczności
szkolnej, musi kupić bilet w cenie 50
groszy.
Organizatorzy
zapewniają
świetną zabawę i niezapomniane wrażenia.
Z
ażdy zespół klasowy jest zobowiązany do przekazania do sekretariatu trzech ryz papieru do kserowania
materiałów do zajęć lekcyjnych.
K
y
Żaklin Szczypiorska
ENGLISH IDIOMS, czyli ANGIELSKIE IDIOMY
Gdy ktoś mówi: It’s difficult to make ends meet, to znaczy, że trudno mu jest:
a)
b)
c)
coś sobie wytłumaczyć,
związać koniec z końcem (finansowo),
związać ze sobą dwa końce.
Prawidłową odpowiedź znajdziesz w numerze na jednej ze stron :)
4|Strona
KAŻDY UCZEŃ MA PRAWO WIEDZIEĆ!
Broisz? – licz się z interwencją
naszej szkole już trzeci rok funkcjonuje dokument nazywany „Arkuszem interwencji”. Został on wprowadzony do szkolnej dokumentacji, aby
usystematyzować działania zmierzające
do zapobiegania agresji i innym wykroczeniom oraz niebezpiecznym zachowaniom. Arkuszem tym może posłużyć się
każdy pracownik szkoły, który był
świadkiem
wymienionych
wcześniej
zachowań uczniów. Jego oryginał trafia
do pedagoga, natomiast kopia do teczki
wychowawcy klasy. Pozostają one do
wglądu przez cały okres pobytu ucznia
w szkole, a u pedagoga dodatkowo do
momentu ukończenia przez absolwenta
osiemnastego roku życia.
W
ajczęstszymi powodami, dla których sporządza się arkusze interwencji, są konflikty między uczniami,
w których dochodzi do uderzenia kogoś,
popchnięcia, kopnięcia albo dokuczania
słownego oraz grożenia. W tym roku
pojawiły się też inne przypadki, na przyklad podejrzenie o wyłudzanie pieniędzy
od innych, rzucanie kamieniami, niszczenie mienia. Spisano także interwencje w sytuacjach, gdy uczniowie zachowali się w sposób niewłaściwy wobec
nauczyciela.
N
rkusz ma stałą konstrukcję. Znajduje się na nim data interwencji,
spis osób, które brały w niej udział, opis
problemu, którego dotyczy interwencja,
wnioski oraz podpisy wszystkich jej
uczestników. We wnioskach podane są
konsekwencje, jakie niesie za sobą rozpatrywane zachowanie. O każdym takim
zdarzeniu zawsze powiadamiani są rodzice ucznia (o ile nie brali udziału
w interwencji), wychowawca, dyrektor
szkoły, a w niektórych przypadkach
także policja.
A
P
odpisanie takiego arkusza przez
ucznia często mobilizuje go do
zmiany zachowania i efektywniejszej
samokontroli. Są jednak i tacy, którzy,
niestety, powracają do spisywania kolejnych interwencji. W takich przypadkach
sprawy trafiają do policji lub sądu.
y
Violetta Wyszyńska
Strona |5
CO ZROBIĆ, ABY SIĘ WYROBIĆ?
Do biegu... Gotowi... Start!
aczęło się! Tłumy oszalałych nastolatków wdzierają się drzwiami wejściowymi. Staranowany woźny leży
przed tablicą ogłoszeń i próbuje dać
o sobie znać cichym pojękiwaniem...
Cieszcie się, że to was nie czeka. Dzisiaj
większość roboty załatwiają szkoły
i Internet – dla was zostaje tylko przemyślenie sprawy...
Z
iem, że cały system wyboru szkół
wydaje wam się bardzo skomplikowany i pewnie uważacie, że pomylicie
się przy pierwszej lepszej okazji. Nie
martwcie
się,
postępujcie
zgodnie
z zaleceniami nauczyciela, a wszystko
powinno pójść pomyślnie. Zapamiętajcie
to, co już wielokrotnie powtarzałam –
przede wszystkim profil, a nie szkoła.
Jakiś mechanizm wewnątrzszkolny może
nie zadziałać i okaże się, że klasa, która
była pierwsza na waszej liście, została
zlikwidowana, a te w innych szkołach są
wypełnione. Wtedy możecie utknąć na
niechcianym profilu w szkole, której
uczniami tak bardzo chcieliście zostać.
Niebezpieczeństwem jest również wybieranie bardzo niewielu klas. Jeżeli
przecenicie swoje możliwości, okaże się,
że zostaniecie z palcem w... nosie i będziecie musieli iść tam, gdzie każą.
Warto wspomnieć, że profile są czasem
rozszerzane lub usuwane. Świetnym
przykładem jest I LO, które w zeszłym
roku zlikwidowało nowatorską klasę na
cześć drugiego biol-chemu. Ponoć klasa
z językiem japońskim nie miała powodzenia, ale tak właściwie nie wiadomo,
co stało się przyczyną zmiany klasy.
Niech to będzie przestrogą dla wszystkich, którzy są zbyt pewni siebie.
W
amiętajcie również, że szkołę trzeba
dobierać do swoich możliwości – poziomu, odległości od domu oraz funduszy, które wasi rodzice mogą poświęcić
P
6|Strona
na nauczanie. Od ręki powiem wam, że
wybierając się do I LO, powinno posiadać się dość nabitą kabzę, chcąc udać
się do II LO, należy dysponować czasem, a V LO słynie z częstego ukulturalniania uczniów, ale zawsze „po godzinach”. Należy zawsze dobrze dopasować
sobie szkołę, aby uniknąć niepotrzebnych roszad w ciągu roku szkolnego.
Warto pamiętać też o tym, że licealny
zapał zawsze gaśnie – najczęściej pod
koniec I semestru, więc jeżeli uda się
wam przetrwać stan załamania, to znaczy, że wybór nie był tragiczny.
W szkole, do której się trafi, można spotkać niepożądane osoby - wroga, stare
przyjaciółki, prześladowcę, a jeżeli chce
się tego uniknąć, to ucieczka może być
dobrym rozwiązaniem - jeżeli mamy
dobre opcje do wyboru.
udzie, cieszcie się gimnazjalną rzeczywistością, z której zostaniecie
gwałtownie wyrwani już za pół roku.
Uświadomicie sobie, jak blisko jest matura i osiemnastka oraz jak wiele macie
zaległości, czego powodem jest wasze
lenistwo. Odczułam to dotkliwie na własnej skórze, ale mimo to nie żałuję paru
leniwych chwil na trawniku naszego
gimnazjalnego boiska. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: dzisiaj nie miałabym
na to czasu.
L
y
Agata Moroz
Rada dodatkowa:
sądzę, że jedynymi radami, które teraz
mogą wam się naprawdę przydać, są odpowiedzi na pytania, które możecie przysyłać na mój adres mailowy:
[email protected], aby dowiedzieć się czegoś o licealnej rzeczywistości.
Jeżeli macie zamiar wybrać się do liceum
nr I, II lub V, to możecie zadawać szczegółowe pytania dotyczące tych szkół.
Odpowiem na każde. Powodzenia!
KLASA POD LUPĄ
Klasa I a – prawie jak apokalipsa!
rmagedon, apokalipsa…, czyli lekcje z klasą 1 A! Takie opinie krążą tu i ówdzie
po naszej szkole, przynajmniej jeśli chodzi o klasy pierwsze. Ale przyjrzyjmy
się nieco bliżej codziennemu życiu tej grupy.
A
ychowawcą jest pani Maria Gardas, polonistka. Klasa, mimo iż
spędziła zaledwie kilka miesięcy w G 23,
to już wiele zawdzięcza pani Gardas. To
ona nauczyła nas wszelkich zasad panujących w szkole, oduczyła naszych
starych, „podstawówkowych” wybryków
i przyzwyczajeń. Wiemy już, że żadne
złe zachowanie nie ujdzie nam na sucho,
bo należy ponosić odpowiedzialność za
swoje czyny – „brać je na klatę”. Pani
mówi, że jesteśmy jak diamenty, które
po „oszlifowaniu” zachwycą blaskiem
brylantów… Klasa jest bardzo zadowolona z takiego wychowawcy.
W
niemiecki u nas dominuje, ale nie
J ęzyk
rywalizujemy z angielskim, bo każdy z
nas uczy się w końcu obu tych języków.
Nigdy nie wiadomo, z kim przyjdzie nam
się w życiu dogadać…
teraz weźmy pod lupę „skład drużyny”.
Tuzin
„nietuzinkowych”
dziewczyn - Monika, Paulina, Emilia, Ola,
Martyna M., Sylwia - niemal wszystkie
rozmowne, koleżeńskie i wesołe. Należy
wspomnieć, że to dziewczyny podtrzymują średnią klasy. Przewodniczącą jest
Dominika, która wraz ze swoją przyjaciółką Wiktorią bierze udział w SKS-ach,
koszykówce i jako aktywne sportsmenki,
chętnie reprezentują nasze gimnazjum
na zewnątrz, a poza szkołą chodzą na
lekcje tańca. Martyna K. jest zawziętym
czytelnikiem. Wśród płci żeńskiej często
jest miła atmosfera, więc nawet ciche
Angela, Ada, czy spontaniczna Asia
czują się tutaj świetnie.
A
Strona |7
endel
(piętnastu)
chłopaków
w klasie, też robi swoje. Remik,
Oliwier, Damian, Adrian, Łukasz, Paweł
S., Tomek, Michał, Karol, Paweł Ż, Bartek, Marcin, Sebastian, Arek, Krystian cała ta grupa jest nie do zastąpienia.
Połowa z nich uczęszcza na SKS-y, Marcin i Remik aktywnie działają w kabarecie, Karol i Michał chodzą na kółko muzyczne, a Sebastian… może się pochwalić białym strojem i komórką na smyczy.
Oliwier jest zapewne najbardziej wysportowany. Wraz z Adrianem i Damianem często biorą udział w różnych zawodach. Karol dołączył do nas najpóźniej, ale błyskawicznie wkomponował się
w nasz krajobraz. Razem z Remikiem
„służą” w harcerstwie, ponadto Karol
uprawia jeździectwo w Myślęcinku, w
ułańskiej sekcji rekonstrukcyjnej. Może
niedługo zobaczymy go w mundurze
kawalerzysty? Paweł S. zdobył najwyższą średnią w klasie, a zarazem wśród
uczniów klasach pierwszych i trzecią
M
w szkole. Również jako jedyny z klasy
ma wzorowe zachowanie. Jest nie tylko
naszą opoką i skarbnicą wiedzy, na
którą wszyscy liczymy, ale przede
wszystkim kumplem na medal. Chłopcy
są świetnie zorganizowani i pomocni, ale
za to dziewczyny nie przesadzają z makijażem i dekoltami.
odsumowując, na razie nie możemy
pochwalić się wysoką średnią klasy,
sukcesami w konkursach ani super zachowaniem. Na dodatek… z naszej klasy
odeszły trzy osoby. Ponoć przetrwają
tylko najsilniejsi! Mimo to jesteśmy
najbardziej aktywną klasą pierwszą
w konkursie na Lidera Szkoły, posiadamy
najwięcej
świadectw
z paskiem na półrocze… Mieszanka wybuchowa! Podobno niektórym nie mieści
się to w głowie. Ciekawe dlaczego?
P
y
Uczniowie wraz z wychowawczynią
ROZRYWKA DLA UMYSŁU
Zadanie konkursowe: Znajdź największą ilość różnic na poniższych obrazkach.
Wygrywa osoba, która znajdzie najwięcej różnic, jednak aby utrudnić zadanie należy znaleźć
więcej niż 15 różnic! Nagrodami są artykuły szkolne oraz ogłoszenie w kolejnym numerze MG!
Rozwiązania proszę wysłać na adres e-mail: [email protected], na poprawne
odpowiedzi czekamy do 20 kwietnia 2010.
ROZWIĄZANIE
NUMERU STYCZEŃ /LUTY
SUDOKU
Prawidłowe rozwiązanie
do redakcji nadesłała
jedna osoba. Nagrodę
odebrał Patryk
Kaźmierczak z klasy IIIF.
GRATULUJEMY!
8|Strona
ŚCISŁOWCY I NIE TYLKO… NA START!!!!!
Pierwsze czworonogi na lądzie
kamieniołomie Zachełmie pod
Kielcami polscy i szwedzcy naukowcy odkryli najstarsze na świecie
ślady czworonogów, które odważyły się
po raz pierwszy wyjść na suchy ląd.
W
2002 roku Grzegorz Niedźwiedzki
podczas badań terenowych natknął się na dziwne struktury utrwalone
w warstwie dolomitów dewońskich, które
przypominały ślady odciśnięte przez
triasowe gady. Niezależnie, bez wiedzy o
odkryciu G. Niedźwiedzkiego, zagadkowe struktury, wyglądające jak tropy
„małych słoni” znalazł w tym samym
odsłonięciu w 2004 r. dr inż. Zbigniew
Złonkiewicz z Oddziału Świętokrzyskiego
Państwowego Instytutu Geologicznego.
Jego również uderzyło podobieństwo
tych struktur do śladów stąpnięć, jakie
w grząskim podłożu zostawiały jurajskie
dinozaury. Odkrycie okazało się tak
niezwykłe, że trzeba było kilku lat przemyśleń i badań, by zrozumieć, czym w
rzeczywistości są owe tajemnicze formy.
W
2007 roku Grzegorz Niedźwiedzki
po wysłuchaniu na Uniwersytecie
w Uppsali fascynującego wykładu prof.
Pera Erika Ahlberga na temat „Jak
z rybich płetw wykształciły się łapy - powstanie i ewolucja pierwszych czworonogów” powrócił do Zachełmia, by jeszcze raz przyjrzeć się zagadkowym odciskom. To był przełom – badaczowi udało
się znaleźć nowe dowody pozwalające
zrozumieć, co takiego zdarzyło się przed
milionami lat w miejscu, gdzie dzisiaj
jest kamieniołom Zachełmie. Kolejne,
doskonale zachowane okazy odkryte
w latach 2007-2009 nie pozostawiały
wątpliwości – mamy tu najstarsze na
świecie ślady pierwszych czworonogów,
które wyszły z morza na suchy ląd.
te są najlepszym dowodem, że
Ś lady
te stworzenia były zdolne do poruszania się po lądzie. Środowisko powstania tych osadów jest niezwykłe
w świetle dotychczasowych poglądów
i wskazuje, że to nie rzeki i jeziora były
kolebką czworonogów, lecz płytka, okresowo wynurzająca się część szelfu (tzw.
platforma węglanowa).
W
o tego odkrycia przyczynili się
polscy naukowcy: Katarzyna Narkiewicz, Piotr Szrek i wspomniany Grzegorz Niedźwiecki, który po raz pierwszy
już ponad dziesięć lat temu poszukiwał
skamieniałych kręgowców dewońskich w
Górach Świętokrzyskich.
D
y
Paweł Suchomski
Strona |9
NA KAŻDY TEMAT
Albo ona, albo ja!
amy naście lat. Wokół nas pełno
par, a kto wie, może nawet i Ty
masz swoją drugą połówkę. Oprócz wybranki/wybranka swojego serca masz
też przyjaciół. Każdy jest bliski na swój
sposób. Jak pogodzić te dwa światy, by
żadna ze stron nie poczuła się zaniedbana, by żadne uczucie nie wygasło?
Ktoś mi kiedyś powiedział, że w życiu
należy wybierać. „Masz wybór i musisz
mieć wybór.” Ale co wybrać?
M
„Przyjaźń na pewno nie ulegnie zniszczeniu- może troszkę „podupaść na
zdrowiu”, ale nigdy się nie skończy.”
„To zależy od tego, jak ważna jest dla
kogoś przyjaźń, a jak ważna jest miłość.
Trzeba zrobić tak, by nie zaniedbać
niczego”
N
astoletni wiek nie jest prosty, ale
to właśnie podczas jego trwania
dokonujemy bardzo ważnych wyborów
i uczymy się na swoich błędach.
Przepraszam Cię, Drogi Czytelniku, że
ten tekst pozostawię bez komentarza,
ale nie mnie oceniać. „To Ty masz wybór
i musisz mieć wybór”. Wybierz tak, by
nigdy niczego nie żałować.
y
Malwina Kruś
Modelka albo życie
spółczesny świat lansuje kanony
piękna często nieosiągalne dla
ludzi. Liczy się ten, kto jest piękny,
mądry i bogaty. A co z pozostałymi? Co
mają zrobić biedni, niezbyt urodziwi,
zbyt niscy lub wysocy, grubi, o przeciętnych lub ograniczonych możliwościach
intelektualnych?
W
być szczęśliwym? To pytanie zaJ ak
dają sobie codziennie miliony nastoierwszy raz nie przeprowadziłam
wywiadów z uczniami. Postawiłam
na głośną dyskusję.
P
„Zawsze trzeba liczyć się z tym, że nasza przyjaźń będzie słabsza. Wiadomo,
że odsunę w pewien sposób swojego
przyjaciela, bo w moim sercu muszę
zrobić miejsce dla miłości”
- Droga koleżanko, dlaczego odsuniesz
swojego przyjaciela? Przecież to jemu
zawsze wszystko mówisz! Jeżeli między
wami jest prawdziwa przyjaźń, to zawsze będzie dla ciebie ważny i nigdy go
nie zaniedbasz”
10 | S t r o n a
latek, które z pryszczami na czole, nijakimi włosami i aparatem ortodontycznym oglądają pokazy mody. Modelki na
wybiegach wyglądają porywająco, a ich
największym atutem jest smukła talia
owinięta w najdroższe i najładniejsze
ubrania. „Chcę być taka sama” - wyrywa
się z niejednego gardła. Za tym okrzykiem idzie przyrzeczenie: Koniec ze
słodyczami, pizzą, pepsi. Najczęściej
kończy się na obietnicach i dobrze! Nie
każdy bowiem wie, ile muszą poświęcić i
jak bardzo nadszarpnąć zdrowie nasze
idolki, by tak wyglądać. Głodówki, drakońskie diety, siłownia, solarium, płacz
w poduszkę to tylko wierzchołek góry
lodowej.
aceci to istoty o prostej obsłudze
i prostej instrukcji. Są niezwykle
dumni, ale prawie wszyscy z nich boją
się mówić o swoich uczuciach. I prawie
wszyscy są „tacy sami”. Ten jedyny
musi być przede wszystkim KIMŚ, bez
kogo nie wyobrażamy sobie reszty życia.
F
stnieją również panowie, na nieszczęście, którzy często uciekają. Rzekłabym „typowi tchórze”. Boją się zaangażowania albo czegoś innego, jednak
jeszcze nie odkryłam drugiego powodu.
Dlaczego większość z nas wtedy płacze?
Czy warto marnować łzy na kogoś, kto
nie okazał się tym jedynym? „Tego
kwiatu jest pół światu”. I tych tchórzy
i tych szarmanckich i tych niedostępnych
mężczyzn.
I
oim zdaniem nie należy myśleć, że
świat jest sceną, na której trzeba
grać kogoś, kim się nie jest. Każdy jest
indywidualnością i powinien być przede
wszystkim
sobą.
Musimy
uwierzyć
w siebie i nie ulegać przesadnie
trendom. Zresztą nasze „ideały” nie są
wcale takie idealne, jak by mogło się
wydawać. Popularny program do obróbki
grafiki
Photoshop
dokona
retuszu
wyglądu człowieka, uwypukli zalety, a
zlikwiduje wszelkie niedoskonałości, więc
nie powinnyśmy wzorować się na tym,
co jest pięknie podane na ekranie
telewizora, w kolorowym piśmie czy na
bilbordzie. Trzeba poznać swoje mocne
strony. „Nie to jest piękne, co jest
piękne, ale to, co się komu podoba”.
M
y
Martyna Gralak
Gdzie ci mężczyźni ?!
O
czym
marzycie
dziewczyny?
O księciu na białym koniu, który
ocali Was od zapomnienia, od samotności? A co Wy, Panowie, wiecie o naszych
marzeniach? Na świecie istnieją szare
myszki, niezależne kobiety sukcesu,
prostaczki, inteligentne, ładne i brzydkie
dziewczyny. Ale niezależnie od tego,
jakie jesteśmy, szukamy mężczyzny,
który sprawi, że będziemy się uśmiechać. A co, jeśli się okaże, że ten, którego postrzegałyśmy za kogoś bliskiego,
jest kimś, na kogo nie zasłużyłyśmy?
amiętajcie, że żaden przedstawiciel
przeciwnej płci nie może zepsuć
naszych marzeń. Kiedyś znajdzie się
ten, który z pozoru nie jest w naszym
typie, ale serce ma złote. I na takiego,
Drogie Panie, trzeba czekać. A „całą
resztę” potraktować jako nauczkę. Nauczkę na przyszłość.
P
yczę Wam i sobie tego ze złotym
sercem. Pamiętajmy, że on czeka
tam, gdzie nigdy nie zaglądamy.
Ż
y
Nike
S t r o n a | 11
TWARZĄ W TWARZ
Co dalej, gimnazjalisto?
D
orota Trubicka – nauczycielka
biologii i chemii w Gimnazjum
nr 23, dyplomowany doradca zawodowy. Zainteresowania: psychologia, botanika; wielbicielka swojego
psa – polskiego owczarka nizinnego
Muffiego i polskiego morza.
- Zbliża się wielkimi krokami koniec nauki
trzecioklasistów w naszej szkole, a przed
nimi jedna z najważniejszych decyzji w ich
życiu, czyli wybór zawodu i związany z tym
wybór
dalszej
drogi
kształcenia. Co Pani –
jako doradca zawodowy,
a zarazem nauczycielka w
gimnazjum – mogłaby
nam, naszym koleżankom
i kolegom, doradzić przed
podjęciem tego rodzaju
decyzji?
- Przede wszystkim głębokie zastanowienie się nad
sobą, a więc rozpoznanie
swoich
zainteresowań
i zdolności, poznanie swojego
charakteru.
Wszystko
to
powinno
z kolei stanowić punkt
wyjścia do skonfrontowania siebie z obecnym i przyszłym rynkiem pracy.
- Co to jest rynek pracy?
- To miejsce (w sensie umownym),
w którym spotykają się osoby szukające
pracy i pracodawcy. Występuje w trzech
postaciach: rynku pełnego zatrudnienia,
niedoboru „rąk do pracy” i nadwyżki siły
roboczej (bezrobocie).
- Jak ma sobie poradzić młody człowiek,
który – obserwując życie codzienne – widzi,
z jakimi kłopotami borykają się jego rodzice, dziadkowie, rodzina i który sam za
kilka lat stanie się uczestnikiem rynku
pracy?
- Odpowiedź jest prosta, choć nie dla każdego łatwa do realizacji. Trzeba być aktyw-
12 | S t r o n a
nym i odpowiedzialnym za swoje postępowanie.
- Co Pani przez to rozumie?
- Rozumiem przez to aktywne uczestniczenie w zajęciach szkolnych i w życiu szkoły,
którą każdy inteligentny młody człowiek
powinien traktować jako pierwszy teren
swojego działania. Bo właśnie tutaj ma
okazję realizować swoje dążenie do rozwijania zainteresowań i pasji, jeśli tylko w
pełni umie skorzystać z możliwości i pracuje nad sobą...
- Przepraszam, że przerywam… A czy, Pani
zdaniem, wielu uczniów umie już z tych
możliwości korzystać?
- Owszem. Z zadowoleniem mogę stwierdzić, że
obecnie już coraz więcej
uczniów naszej szkoły
taką właśnie postawę
przyjmuje. Coraz częściej
też uczniowie korzystają z
zajęć, które dla nich przygotowuję
w
naszym
Szkolnym Ośrodku Kariery. Ich postawa jest
przejawem odpowiedzialności za swój los.
- A jeśli ktoś ma bardzo –
nazwijmy to – niekorzystne warunki domowe,
bo rodzice nie mogą mu pomóc, on sam
niezbyt dobrze się uczy i nie widzi przyszłości przed sobą, już na starcie czuje się
zniechęcony, a jeszcze widzi i słyszy w
telewizji same złe wiadomości o bezrobociu
i biedzie i to podcina mu skrzydła?
- Na to mam tylko jedną odpowiedź i głęboko w nią wierzę, a część uczniów naszej
szkoły ją zna, bo czasami na swoich lekcjach biologii, gdy omawiamy etapy życia
ludzkiego- wspominam o pewnej teorii
rozwoju ludzkiego.
- Co z niej dla nas wynika?
- Otóż mówi ona tak: na przebieg życia
ludzkiego mają wpływ cztery grupy czynników. Pierwsza to geny, druga to rozwój w
łonie matki, trzecia - środowisko, w którym
wzrastamy, a czwarta to aktywność własna. Więc jeśli ktoś urodził się cały, zdrowy,
nie ma żadnych poważnych chorób wynikających z dwóch pierwszych czynników, to
już dalej bardzo dużo zależy od niego i jego
aktywności. Co do trzeciej grupy czynników, czyli środowiska, to jeśli uważa, że
otoczenie, w jakim obecnie się znajduje,
szkodzi mu, może to zmienić. Jest tylko
jeden warunek. Musi tego naprawdę chcieć!
Nie ma więc co „zwalać” winę na warunki
zewnętrzne!
- Skoro tak, to co poradziłaby pani uczniowi
ambitnemu, właśnie aktywnemu i – jak
pani to określa – pracującemu nad sobą?
- Taki uczeń powinien zacząć od określenia
swoich mocnych i słabych stron, a następnie dążyć do rozwijania tych mocnych
i poprawy słabych, jeśli przeszkadzają one
w realizacji celu, który powinien określić
i wyznaczyć sobie. To ostatnie uznaję za
najważniejsze.
- Czy mogłaby Pani podać nam jakiś przykład?
- Ostatnio zaimponował mi uczeń naszej
szkoły, który – co prawda – nie osiąga
obecnie najlepszych wyników w nauce, ale
właśnie ma cel. Świetnie rysuje (to jego
mocna strona), wie jednak, że nie jest
najlepszy z matematyki, więc planuje
w następnych latach dodatkowe lekcje
z tego przedmiotu (poprawa słabych stron),
bo ma cel – zostać architektem! To jest
jasny plan życiowy, który wyznacza kierunek postępowania i nawet jeśli po drodze
ten młody człowiek napotka trudności, to
wierzę, że ze wszystkich sił będzie się starał
je pokonać. Właśnie dlatego, że ma określony cel!
- Czy to wystarczy?
- Chodzi Ci o to, jak jego cel ma się do
rynku pracy? Odpowiedź rodzi się sama:
ludzie muszą gdzieś mieszkać, więc domy
będą budowane i to na całym świecie, więc
jako architekt może w przyszłości pracować
właśnie na całym świecie.
- A jeśli ktoś nie ma zainteresowań matematyczno-przyrodniczych, tylko jest humanistą? Co by Pani jemu poradziła?
- Humanista to człowiek, który mając za
podstawę swojego działania drugiego człowieka, ma w obecnych czasach bardzo
duże pole do popisu, choć na pierwszy rzut
oka nie wydaje się to takie jasne. Tym
polem do popisu jest dziedzina stosunków
i komunikacji międzyludzkiej. Media,
kultura i sztuka – wszystkie te dziedziny,
jestem tego pewna, będą się intensywnie
rozwijać w związku z innym niż dotąd
sposobem zagospodarowania czasu. Na
przykład, mój młodszy kuzyn, który pracuje
w banku w Londynie, prowadzi taki tryb
życia: codziennie, przez 7 dni w tygodniu,
pracuje przez wiele godzin, ale co 3-4
miesiące bierze urlop i wyjeżdża. W trakcie
urlopu jest bardzo aktywnym odbiorcą
kultury: zwiedza, chodzi na koncerty i do
klubów muzycznych, kupuje książki, gazety
i płyty, czyta i słucha muzyki. Cały ten
wolny
czas
może
mu
pomóc
zagospodarować właśnie ktoś, kogo ogólnie
nazywamy
humanistą.
Jeszcze
inna
„działka” to edukacja – obecnie młody
człowiek musi nastawić się na to, że
wielokrotnie będzie musiał zmieniać swój
zawód i nabywać nowych umiejętności. Być
może nawet w innym państwie. Więc bycie
nauczycielem to jest też dobra droga na
przyszłe czasy!
- A ja myślałam, że w tej rozmowie dowiem
się, do jakich szkół powinniśmy iść, aby
znaleźć pracę?
- Doradca zawodowy, jak sama nazwa
wskazuje, doradza, ale nie podejmuje
decyzji. Każdy musi ją podjąć sam. Doradca może wskazać, co jest do tej decyzji
potrzebne, i taka jest moja rola! W tej
rozmowie starałam się właśnie to przekazać
czytelnikom naszej gazetki. Na koniec
życzę każdemu
uczniowi G23 podjęcia
dobrej decyzji w kwestii dalszej drogi
kształcenia. Jednak proszę, by pamiętali, że
– jeżeli decyzja ta nie będzie najlepsza –
zawsze mogą ją skorygować. System
szkolnictwa daje w tym zakresie dużo
możliwości. Ale o tym może pomówimy
następnym razem!
- Dziękuję za pouczającą rozmowę.
- Również dziękuję.
y
Apolinka
S t r o n a | 13
GÓRZYSKOWO, SZWEDEROWO – NASZA MAŁA OJCZYZNA
Głosy mieszkańców
zielnice Szwederowo i Górzyskowo
położone są w południowo-zachodnim krańcu miasta. Mieszkańcy bardzo
chętnie dzielą się opiniami na tematy
związane z ich miejscem zamieszkania.
Zebrane informacje zawierają zarówno
aspekty pozytywne jak i negatywne.
D
gołębiach i ich dokarmianiu, szczególnie
przez osoby starsze.
wypowiadanych poglądach bardzo
często
usłyszeć
można
porównanie tych dwóch osiedli z dzielnicą
Błonie, która w opinii mieszkańców jest
uważana za czystszą i bardziej zagospodarowaną. Mieszkańcy są zadowoleni
z przebudowy i uporządkowania targowiska, choć nie podoba im się, że część
kupców handluje poza wyznaczonym
terenem, co wpływa negatywnie na
estetykę tego miejsca.
W
C
oroczne Dni Szwederowa to jedyna
większa impreza rozrywkowa na
terenie osiedla. Nie spełnia ona jednak
oczekiwań dzieci, młodzieży ani dorosłych z tych dzielnic. Chcieliby oni większego urozmaicenia, jeśli chodzi o szeroko rozumianą rozrywkę.
śród walorów obu dzielnic najwięcej głosów dotyczyło prac dociepleniowych budynków oraz związanej
z tym procesem zmiany kolorystyki bloków. Mieszkańcy twierdzą, że jasne,
pastelowe barwy czynią osiedle bardziej
przyjaznym.
W
espondenci, pytani o słabe strony,
wymieniają najczęściej zły stan
dróg i placów zabaw. Chcieliby także,
aby w miejscu ich zamieszkania było
więcej zieleni i skwerów z ławeczkami.
Uatrakcyjniłoby to spacery z dziećmi
i przyjaciółmi. Niestety, wśród mankamentów wskazują też: zbyt małą ilość
chodników, złe oświetlenie w niektórych
rejonach dzielnicy oraz niezadbane
trawniki. Z dezaprobatą wypowiadają się
na temat nieczystości pozostawianych
po psach oraz braku konsekwencji
w działaniach Straży Miejskiej, by
przeciwdziałać temu zjawisku. Również
niepokojąco mówią o wszechobecnych
R
14 | S t r o n a
iewątpliwym atutem jest działalność Miejskiej Biblioteki dla dzieci
i dorosłych przy ulicy Marii Konopnickiej
oraz prężnie działającego Miejskiego
Domu Kultury nr 2 i osiedlowego Klubu
Arka.
N
y
Patrycja Nowakowska,
Monika Kaczmarek
Bezpośrednio i wygodnie
inie jeżdżące ze Szwederowa i Górzyskowa to: numer 55 kursująca
od ul. ks. Skorupki na Morską, 61 z
dworca PKP na Wzgórze Wolności, 64 od
ul. Morskiej do ul. Barwnej i najczęściej
wykorzystywana – 79 kursująca z
dworca PKP na Kapuściska. Są to linie
obsługiwane przez Miejski Zakład Komunikacyjny (MZK) z siedzibą przy ulicy
Inowrocławskiej, który ma w posiadaniu
większość linii autobusowych w Bydgoszczy.
Firma Mobilis zabezpiecza
dotarcie do Fordonu, na Osiedle Tatrzańskie linią numer 69.
L
zięki rozmowie z pracownikiem
MZK dowiedziałyśmy się, że kierowca autobusu w ciągu 19,5 godziny
przejedzie około 300 km. Oczywiście
jest on zmieniany przez dwóch innych
szoferów pracujących na dwie zmiany.
Każdy kierowca ma w posiadaniu swój
autobus. Kiedy pojazd jest w zajezdni ,
sprzątają go osoby do tego wyznaczone,
lecz na trasie kierowca sam musi zadbać o jego czystość.
D
W
Bydgoszczy na ulicach można
spotkać autobusy tzw. długie
(przegubowe), osiemnastometrowe oraz
krótkie – dwunastometrowe. Linie MZK i
Mobilis mają bardzo dobrze wyszkolonych kierowców. Świadczy o tym mała
liczba wypadków. Jeśli wydarzy się kolizja, to najczęściej na Rondzie Kujawskim. Trasa między osiedlami Szwederowo- Górzyskowo jest otoczona blokami, dlatego kierowca musi być bardzo
skoncentrowany i opanowany. W końcu
ponosi odpowiedzialność za przewożone
osoby.
rzed wyruszeniem w trasę każdy
kierowca kupuje bilety w zajezdni w
celu sprzedania ich w godzinach od
19.00 do 6.00 Do godziny 19.00 pasażer
przed wejściem do autobusu powinien
kupić go w kiosku lub w wyznaczonym
sklepie. W weekendy można zakupić
bilet na każdym przystanku. Jego brak
grozi otrzymaniem mandatu w wysokości 130 zł. Lepiej więc wydać 1.30 zł lub
2.60 niż zaliczyć kosztowną karę.
P
y
Bogumiła Wolska
Karolina Holweg
S t r o n a | 15
16 | S t r o n a
ZNAJOMI ZE SZKOŁY
̎
Mogę przegrać, ale nigdy nie chcę być ostatnim!
Gdy byłem mały, moja mama często
wyjeżdżała na delegacje. Bardzo za
nią tęskniłem. Wyciągałem wtedy jej
sweter z szafy i upajałem się jego zapachem.” Tak nasz bohater pamięta swój
dom rodzinny. Dziś jest po studiach i uczy
w naszej szkole… wychowania fizycznego.
Tak! To nikt inny tylko pan Krzysztof
Michałowski, nazywany przez uczniów
panem Krzysiem.
siebie mianem „zawodnika walczącego”.
Kiedyś, na zawodach ogólnopolskich, gdy
rzucał oszczepem, jego dwa rzuty były
spalone. Miał ostatnią szansę. Nie poddał
się. Rzucił i poprawił swój rekord życiowy
o 6 m. Zajął 14 miejsce.
ak sam się przyznał, bał się tego wyJ wiadu.
„Trudno rozmawiać z kimś o
sobie, bo czasem ciężko sobie przypomnieć niektóre fakty ze swojego życia.”
Od małego kochał sport. Gdy był dzieckiem, brał z domu drewnianą deskę,
zakopywał ją w piasku i skakał w dal.
„Wyobrażałem sobie, że jestem na Igrzyskach Olimpijskich. Na trybunach siedzieli
kibice, a ja walczyłem o medal.” Do szesnastego roku życia był ślepo zapatrzony w
piłkę nożną, a na studiach zakochał się w
lekkoatletyce- rzucie oszczepem.
a swój największy sukces uważa
pracę w szkole. „Trzeba cały czas
wierzyć, że nam się uda. To, o czym
myślimy, zawsze do nas wraca. Dlatego
należy zawsze myśleć pozytywnie.” Pan
Krzysztof twierdzi, że praca w szkole „to
jest to”. Zawsze chciał w pewien sposób
wychowywać młodzież. „Świata nie zmienię, ale mogę przekazać Wam jakieś idee,
które będą dla Was nauką na przyszłość.
Chcę, żebyście byli zdrowymi, silnymi
ludźmi.”
Z
ie lubi określenia „maminsynek”,
kojarzy mu się z „mała pierdołą”
(śmiech). Był upartym dzieckiem, pełnym
energii. Za porażkę przeszłości uważa to,
że nie poświęcił się całkowicie jednemu
sportowi i dlatego nic wielkiego nie osiągnął, aczkolwiek jego wszechstronność
jest też w pewnym sensie zaletą. Określił
N
marzeniem była weterynaria, ale
J ego
nie radził sobie z chemią. Uwielbia teatr,
ale nie starczyło mu odwagi, by pójść w
kierunku aktorstwa. Jako dziecko zdarzało
mu się być nieśmiałym, ale generalnie
łatwo nawiązywał kontakty. Były momenty, kiedy zabierał głos i kiedy stał na
uboczu. „Kiedyś byłem wiecznie opanowanym buntownikiem, dziś jestem dorosłym
siedmiolatkiem”. Dla pana Krzysztofa to
właśnie dzieciństwo jest najpiękniejszym
okresem w życiu. Mówi, że gdy będziemy
je pamiętać, to łatwiej zrozumiemy dzieci,
które i on chciałby kiedyś mieć.
apytany o przymiotnik, który najlepiej
go opisuje, podaje – zakręcony. Gdy
chcemy poznać cechy dobrego nauczyciela
Z
S t r o n a | 17
wychowania fizycznego, od razu dostajemy odpowiedź: „Nie można być porywczym. Trzeba być wyrozumiałym, życzliwym, ale też trochę surowym- jedno nie
wyklucza drugiego. I przede wszystkim
trzeba być cierpliwym. Wiadomo, że nie
każdy ma zdolność do szybkiego przyswajania ruchu. I to jest właśnie piękne w
tym zawodzie, że mogę sprawić, że ktoś,
kto nie lubi w-fu, zacznie go chociaż
tolerować”.
an Krzysztof przyznaje się, że kiedyś
podobały mu się jego nauczycielki.
Szczególnie na studiach, pani od biochemii. „Była piękną kobietą” – wspomina.
Gdy był kiedyś opiekunem na obozie i
sprawdzał porządek w pokojach, podbiegły
do niego trzy dziewczynki i zasypały go
pytaniami:
- Panie Krzysztofie, czy pan nas lubi?
Panie Krzysztofie… Pan ma takie ładne
oczy. Pani Krzysztofie, a wstawi pan nam
szóstkę za porządek?
Zamknął się wówczas w pokoju i taka
sytuacja już nigdy się nie powtórzyła.
„Szóstki też im nie wstawiłem, bo miały
bałagan” (śmiech).
P
powiada historię o swoim imieniu na
bierzmowanie- Kazimierzu. Nie był to
przypadkowy wybór. „Zamiast Krzysztofem miałem być Kazimierzem. Poza tym
Kazimierz Wielki był moim ulubionym
królem na lekcjach historii i wiąże się z
naszym miastem”.
O
an Michałowski ma starsze rodzeństwo, brata i siostrę. Imiona ich
wszystkich – na życzenie mamy - zaczynają się na literę „K”. Ulubiony kolor:
zielony, ulubiony film: wszystkie z Al Pacino i Robby Williamsem. „Ostatnio obejrzałem „Avatar”. Uważa, że to odrodzenie
kina. Pokazano w nim, że tak naprawdę
ludzie są pasożytami, którzy żerują na
innych.
Obejrzał
wszystkie
części
„Rocky‘ego”. Wzruszył się „Zapachem
kobiety” i zachwycił „Imperium Słońca”.
Lubi czytać i uważa, że to cenna rzecz.
Przeczytał wszystkie „części Tomków”
Alfreda Szklarskiego i bardzo lubi groteskę. Ulubiona książka z dzieciństwa to
„Chłopcy z Placu Broni” Ferenca Molnara.
P
ytamy, co chciałby powiedzieć naszym czytelnikom.
- Nigdy się nie poddawajcie. Musicie nauczyć się przegrywać. Bądźcie sobą. Każdy
jest inny i to sprawia, że staje się
wyjątkowy. To czyni nasz świat pięknym.
Dobro przyciąga dobro, a agresja wywołuje agresję. Walczcie fair! I zawsze myślcie pozytywnie. To, o czym myślicie, zawsze do Was wróci. No i oczywiście nie
migajcie się od w-fu!
P
bie podczas czterdziestu pięciu minut
rozmowy z naszym gościem nauczyłyśmy się od niego wielu nowych
rzeczy. Dziękujemy pani Krzysztofie!
O
y
Malwina Kruś,
Żaklin Szczypiorska
KONKURS F O T O G R A F I C Z N Y
Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie fotograficznym
pt. „Wiosna w moim mieście”.
Masz aparat? Chcesz pokazać innym jak wygląda wiosna,
która jest na wyciągnięcie Twojej ręki?
Zrób to. Wykorzystaj czas. Pokaż jak wygląda wiosna!
Weź udział w konkursie z nagrodami, zdobądź dyplom!
Prace proszę przesyłać na adres: [email protected]
18 | S t r o n a
N A S I Z D O L NI
S t r o n a | 19
N A A F I SZ U , NA PÓ Ł C E , N A E K R A NI E
To co ludzkie.. jest nam obce!
„Babel” Elfriede Jelienek to nowe dzieło
wystawiane od marca na deskach Teatru
Polskiego
im.
Hieronima
Konieczki
w Bydgoszczy, mieszczącego się przy
Alei Adama Mickiewicza 20. Przedstawienie odnosi się do fundamentalnych
pytań dotyczących umierania, religii
oraz wojny, czyli tych, z którymi współczesny świat ma problem. Prezentuje
nam obraz ludzi, którzy każdego dnia
muszą zmagać się z piętnem śmierci, a
zarazem żałoby.
„Babel” jest monologiem ofiary, będącej
strzępem ludzkiego ciała, pozbawionego
skóry, który zawisł na moście po eksplozji w Falludży. Ta zakrwawiona resztka
człowieka bez głowy przemawia. Staje
się za chwilę amerykańskim żołnierzem,
Apollem, Marsjaszem, rzeką.
szansę
zostania
nowym prorokiem
czy
zbawicielem
ludzkości. Wyczerpują się dawne mity
i jest zapotrzebowanie na nowe.
Dla reżyserki esencją mitotwórczą stała
się kobieta – pramatka, która poprzez
miłość i utratę syna powołuje nowego
Boga. Maja Kleczewska odwołała się do
obrazów wojen, szczególnie w Iraku, ich
okrucieństw, tortur w Abu Ghraib, by
uświadomić odbiorcy, jakie jest nasze
współczesne
człowieczeństwo.
To
główny cel, jaki sobie postawiła. A inspiracją stał się odruch ludzki. Kiedy w
mediach czy internecie widzimy śmierć
(zawsze drastycznie sceny), to przełączamy kanał telewizyjny bądź zmieniamy stronę. Teatr jest odpowiednim
miejscem, aby to ukazać… bo z niego
nie
wychodzimy,
bo nie wypada.
W trakcie trzech godzin spektaklu
przez scenę przewija się wiele
wątków i postaci, co wprowadza
niemały chaos w umyśle odbiorcy.
Niekwestionowanym atutem sztuki
jest scenografia. Stoły prosektoryjne, gigantyczny krzyż, na którym
przybity jest gigantyczny Chrystus,
czy jezioro na scenie to najbardziej
spektakularne sposoby oddziaływania na zmysły wzrokowe widza.
Główną uwagę zwrócono na mówienie
o wojnie przez pryzmat matek, które
opłakując synów, jednocześnie ich skandalizują. Występuje także nawiązanie
do chrześcijaństwa, gdzie ciało Jezusa
Chrystusa przemienione w chleb, a krew
w wino – przyjmowane podczas komunii,
staje się aktem ludożerstwa. Matka
zjadająca własnego syna daje mu
Nie ukrywam, spektakl jest dziwny,
bolesny i dla odważnych. Odkrywa
prawdę, która jest nam dobrze znana,
ale we współczesnym świecie zagubiona.
Daje
człowiekowi
zachętę
do
rozmyślania i skupienia się na istocie
tego świata.
Na spotkanie z
burzą
języków zapraszam do naszego teatru.
y
Monika Holweg
20 | S t r o n a
Trzy metry nad niebem
iecie, jak wygląda włoska, młodzieńcza miłość?
Przeczytacie o niej w powieści „Trzy metry nad
niebem” Federico Moccia. Odniosła ona we Włoszech
niebywały sukces. Opowiada o młodzieńczym buncie, bólu,
dorastaniu i problemach rodzinnych. Szesnastoletnia
dziewczyna – Babi, pochodzi z dobrego domu, jest świetną
uczennicą i przykładną córką. Pewnego dnia na skutek
pogmatwanego
splotu
przypadków
poznaje
Stepa,
agresywnego chuligana, którego życie składa się z wyścigów
na motorze, ćwiczeń na siłowni i bezsensownych bijatyk.
Mimo różnych charakterów i sprzeciwu matki Babi, młodzi
zakochują się w sobie bez pamięci. Pod wpływem tej miłości, która nie ma szans na
przetrwanie, zmieniają się oboje. Babi otwiera się na świat, dojrzewa, a Step staje
się bardziej refleksyjny i łagodniejszy. Jedyną osobą, której Step powierza swój
mroczny sekret, tłumaczący jego agresywne zachowanie, jest Babi.
W
siążkę czyta się jednym tchem. Barwne postaci, ciekawa, wielopoziomowa
fabuła, włoska, pełna uczuć sceneria wywołują w czytelniku niemało emocji.
Warto ją przeczytać.
K
y
Karolina Holweg
Niehollywódzki, ale wciąga
a taki film warto było czekać. Zapowiadany od dawna,
oczekiwany przez fanów, montowany w niesprzyjających warunkach… i spektakularny sukces na festiwalu filmowym w Berlinie. Srebrny Niedźwiedź dla najlepszego
reżysera – Romana Polańskiego, bo to właśnie jego film
gorąco polecam. „Autor Widmo” to projekt przykuwający
uwagę widza od pierwszej minuty jego emisji. Świetny scenariusz, wciągająca historia, zaskakujące wątki i tajemnica,
mająca taką pozostać do końca.
N
ilm opowiada o "Ghostwriterze”, w postać którego wcielił
się Ewan McGregor, który podejmuje się napisania autobiografii w imieniu byłego premiera Wielkiej Brytanii
(w tej roli Pierce Brosnan), oddając mu prawa autorskie. Po przybyciu do jego
posiadłości ,,pisarz widmo” odkrywa, iż nie jest pierwszą osobą, która się tego
podjęła. Jego poprzednik, Mark Mc’Ara był wieloletnim przyjacielem premiera,
jednak niedawno został znaleziony na plaży martwy. Policja podejrzewała, że
wyskoczył on z promu, na którym znajdował się jego samochód. Jednak nie dla
wszystkich jego samobójstwo jest takie pewne. Wkrótce tytułowy bohater zdobędzie
informacje, które będą zagrażać jego życiu. Czy znajdzie odpowiedzi na nurtujące
go pytania? Tego dowiecie się z filmu, który otrzymał pozytywne recenzje. „Jest
thrillerem udanym, bo trzyma w napięciu, ogląda się go wspaniale” – twierdzą
polscy krytycy filmowi.
F
y
Patrycja Nowakowska
S t r o n a | 21
KĄCIK ROZMAITOŚCI
Creative Commons, czyli legalne wykorzystywanie praw autorskich
opóki w procesie przygotowywania prezentacji multimedialnej, plakatu czy
innych
prac
do
pokazu
stosujemy
pliki,
których
jesteśmy
autorami/właścicielami, nie musimy myśleć o żadnych zagrożeniach czy
zobowiązaniach. W przeciwnym razie należy pamiętać o prawie autorskim. Jeśli
mamy zamiar korzystać z dóbr, które nie są naszego autorstwa potrzebujemy zgody
właściciela. Korzystanie z zasobów pobranych np. z Internetu bez zgody autora/ów
jest niezgodne z prawem oraz może podlegać karze.
stnieje możliwość legalnego wykorzystywania utworów w pracach. Licencja, która
to umożliwia nosi nazwę CreativeCommons (CC, symbol:
). Istnieją cztery
warunki udostępniania utworów, pierwszy z nich (Uznanie Autorstwa) jest
nieodłącznym elementem każdej licencji. Poniższa tabela przedstawia opis oraz
symbole licencji:
D
I
Symbol
Oznaczenie / opis warunków licencji
Uznanie Autorstwa (ang. Attribution (BY))
Wolno kopiować, rozprowadzać, przedstawiać i wykonywać objęty prawem autorskim utwór oraz opracowane na jego podstawie utwory zależne
pod warunkiem, że zostanie przywołane nazwisko autora pierwowzoru.
Na Tych Samych Warunkach (ang. Share Alike (SA))
Wolno rozprowadzać utwory zależne jedynie na licencji identycznej do tej,
na jakiej udostępniono utwór oryginalny.
Użycie Niekomercyjne (ang. Noncommercial (NC))
Wolno kopiować, rozprowadzać, przedstawiać i wykonywać objęty
prawem autorskim utwór oraz opracowane na jego podstawie utwory
zależne jedynie do celów niekomercyjnych.
Bez Utworów Zależnych (ang. No Derivative Works (ND))
Wolno kopiować, rozprowadzać, przedstawiać i wykonywać utwór
jedynie w jego oryginalnej postaci – tworzenie utworów zależnych
nie jest dozwolone.
Więcej informacji na ten temat można znaleźć pod adresami stron podanych poniżej.
Odnośniki do stron internetowych, pomogą ułatwić wyszukiwanie plików z licencją.
http://creativecommons.pl/ http://search.creativecommons.org/#
http://www.flickr.com/creativecommons/
Jeśli chcielibyśmy podpisać swoją pracę licencją, skorzystajmy ze strony:
http://creativecommons.org/choose/
y
Autor: Jakub Woźniak
[email protected]
(wykorzystywanie powyższego artykułu bez zgody autora zabronione CC BY)
22 | S t r o n a
Cthulhu – co to takiego?
thulhu (w Polsce przyjęła się wymowa „ktulu”) to Wielki Przedwieczny, stare bóstwo, które zamieszkiwało na Ziemi jeszcze przed pojawieniem się ludzi. Teraz leży uśpione na
dnie Pacyfiku w cyklopowym mieście
R'lyeh i czeka na dzień, w którym
gwiazdy ustawią się we właściwym porządku. Wówczas powróci i odzyska
władzę nad światem.
C
o potwór o niewyraźnych antropoidalnych, czyli ludzkich kształtach,
łbie ośmiornicy pełnym macek, ogromnych pazurach i wąskich skrzydłach na
plecach.
T
thulhu, mimo uśpienia, może wpływać na ludzi poprzez nawiedzanie
ich snów, podsuwanie im koszmarnych
wizji miast cyklopowych, swojej osoby,
innych miejsc we wszechświecie. Dlatego też bywa nazywany „Panem Snów”.
W ten właśnie sposób utrzymuje swoje
kulty na Ziemi oraz zawiera pakty z
istotami
inteligentnymi.
Przywołać
można go poprzez mistyczną formułę,
która przetrwała wśród jego kultów
i brzmi następująco: „W swym domu
w R'lyeh czeka w uśpieniu martwy
Cthulhu”.
C
ono obecne w innych utworach.
J est
Nawiązania do Cthulhu i jego mitologii
można napotkać u wielu pisarzy fantastyki. Pojawia się w dwóch piosenkach
zespołu Metallica: “The Call of Ktulu"
oraz “The Thing That Should Not Be”.
Jest drugoplanową postacią w komiksie
internetowym „User Friendly”, a także
pojawia się w grze komputerowej na PC
„Call of Cthulhu: Dark Corners of the
Earth”.
y
Apolinka
tworzył go Howard Philips Lovecraft,
amerykański pisarz, autor fantasy i
opowieści grozy. Według jego opowiadań największą aktywność Cthulhu wykazuje pomiędzy 28 lutego a 2 kwietnia
oraz w nocy z 22 na 23 marca. To bóstwo przypisane jest zachodowi, a w
Zodiaku odpowiada mu znak Skorpiona.
S
S t r o n a | 23
OSTATNIA, ALE NIE NAJGORSZA
Dlaczego czasem nic nam się nie chce?
G
F
E
D
Nauczyciel
C
Uczeń
B
A
0
A.
B.
C.
D.
2
4
Jestem przepracowany.
Mam zaległości w spaniu.
Jestem leniwy.
Jestem znudzony
6
8
E.
F.
G.
10
12
Jestem sfrustrowany.
Nie mam stałych obowiązków.
Jestem źle zorganizowaną
osobą.
kazuje się, że głównym powodem tego, że nic mi się nie chce w przypadku
uczniów jest ich lenistwo. Nauczyciele uważają, że są przepracowani. Wypada
rzec słowami Kubusia Puchatka: „Spraw Panie Boże, aby tak, jak mi się nie chce, mi
się chciało”.
O
y
Monika Kaczmarek, Paulina Siwak
STOPKA REDAKCYJNA
Kolegi
Kolegium
redakcyjne: Marta Doman, Martyna Gralak, Karolina Holweg, Monika Holweg, Monika
Kaczmarek, Bartłomiej Kożuch, Malwina Kruś, Anna Marczyńska, Agata Moroz, Patrycja Nowakowska, Jakub
Pisarek, Agata Rudnik, Paulina Siwak, Żaklin Szczypiorska,
piorska, Klaudia Szreder, Bogumiła Wolska,
[email protected]
www.focenie.com – fotografia
Sponsor składu, konkursy: Jakub Woźniak [email protected],
Opiekun redakcji, korektor: Danuta Stentka
Adres redakcji:
Gimnazjum
Gimnaz
azju
az
jum
ju
m nr 23,
2 85-138 Bydgoszcz, ul. Czackiego 8,
ee-mail:
-m
mail: gimn
[email protected], Internet: www.gimnr23.pl
24 | S t r o n a

Podobne dokumenty