nr 3-4/2010 (12-13)

Komentarze

Transkrypt

nr 3-4/2010 (12-13)
I AN
ORÓW
IMAT
Elektroniczne czasopismo
Polskiego Stowarzyszenia
Pedagogów i Animatorów KLANZA
SZ
E
ÓW
nr 3-4/2010 (12-13)
ED
E P A GO
NI
G
m oj @ k
a
z
lan
p
l
.
g
r
.o
POLSKIE
STOW
ARZ
Y
ISSN 1898-8687
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Od redakcji
„[email protected]a.org.pl”
Kwartalnik elektroniczny Polskiego
Stowarzyszenia Pedagogów
i Animatorów KLANZA
Redakcja:
Anna Bieganowska, Magdalena
Ciechańska, Anna Gaca, Ewa
Gęca, Zdzisław Hofman,
Elżbieta Kędzior-Niczyporuk
(redaktor naczelna), Ewa Noga,
Renata Kownacka, Małgorzata
Marcinkowska, Dorota Ozimek,
Małgorzata Swędrowska,
Grażyna Wiśniewska (korekta),
Zofia Zaorska
Redakcja techniczna:
Elżbieta Kędzior-Niczyporuk
[email protected] Bo KLANZA to jest takie miejsce,/które ma znaczeń chyba sto. To słowa z piosenki, która powstała z okazji jubileuszu 20-lecia KLANZY. I tak właśnie jest — związek każdego z nas ze Stowarzyszeniem jest nieco
inny. Przybywaliśmy do KLANZY w różnym czasie, pojawialiśmy się na różnych etapach jej rozwoju i na
różnych etapach swojego życia. Spotykaliśmy różnych ludzi i działaliśmy w różnych miejscach — wszak
KLANZA to duże ogólnopolskie stowarzyszenie. Podejmowaliśmy się też różnych zadań i przyjmowaliśmy
różne role, angażując w działania jakąś część siebie. Byli tacy, którzy do KLANZY przychodzili tylko na
jakiś czas, by potem pójść własną drogą, niektórych z nich spotkaliśmy znowu z okazji jubileuszu. Inni
są w KLANZIE od początku aż do dziś, bo wiedzą i czują, że warto być. A co czują, myśląc KLANZA? Jak
pojmują swoją rolę animatora? Jak przebiegała nasza droga ku tożsamości? — o tym m.in. w tym numerze „mojej klanzy”.
Elżbieta Kędzior-Niczyporuk, redaktor naczelna
SPIS TREŚCI
Zdzisław Hofman: Czy szkoła szkodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 3
Zdzisław Hofman: Wolontariat uczy szczęśliwego życia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5
Projekt okładki:
Eliza Galej, Paweł Niczyporuk
Zofia Zaorska: Myśląc KLANZA. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 6
Ilustracje do tekstów:
Agnieszka Szewczyk
Anna Bieganowska: Mechanizm, który działa… . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 10
Projekt czasopisma:
Łukasz Stypuła
Elżbieta Kędzior-Niczyporuk: Muzeum jako plac zabawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15
Skład i opracowanie graficzne:
Studio Graficzne „Niczyporuk”
Alicja Gazarkiewicz: Egzamin Pana Kleksa. Scenariusz zabawy z okazji pasowania dzieci na
Małgorzata Marcinkowska: Animator, czyli kto? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 8
Ewa Noga: Energia KLANZY. Przestrzeń ― entuzjazm ― działanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13
Olga Niczyporuk: Junibacken. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 19
uczniów klasy „0” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 22
Wydawca: Polskie
Stowarzyszenie Pedagogów
i Animatorów KLANZA
Adres redakcji i wydawcy:
20-007 Lublin, ul. Peowiaków
10/9, tel./fax 81 534 65 83
Kontakt z redakcją wyłącznie
drogą elektroniczną:
[email protected]
Małgorzata Swędrowska: Dzień Dobrych Wieści, Maraton Czytania Bajek… czyli w nowym
roku szkolnym nowe pomysły na uroczystości i wydarzenia klasowe. . . . . . . . . . . . . 25
Magdalena Ciechańska: Sprawdź swoją wiedzę o Chopinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 30
Magdalena Ciechańska: Zimowe gry w karty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 34
Magdalena Ciechańska: Jeden element — wiele możliwości. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 36
Ewa Gęca: Pomysł na przebieg Dni Otwartych Szkoły (podstawowej). . . . . . . . . . . . . . . . 39
Ewa i Leszek Gęcowie: Andrzejkowy wieczór wróżb. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 41
Michael Thanhoffer, Elisabeth Kolb-Mzalouet: Chaosja i Normalia. Sceniczna, dostarczająca
ISSN 1898-8687
Copyright © by PSPiA KLANZA
przeżyć historia z tańcem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43
Karolina Gerwat: Chaosja i Normalia. (Zabawa w oczach dzieci ― relacja z praktyki). . . . . . 45
Grażyna Walczewska-Klimczak: Pedagogika zabawy — droga ku tożsamości . . . . . . . . . . . 47
Czasopismo chroni­one
prawem autorskim.
Bogusław Śliwerski: ratujrodzicow.pl. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 49
Redakcja zastrzega sobie
prawo dokonywania adiust­acji
i skrótów. Materiałów niezamówionych nie zwracamy.
Grażyna Wiśniewska: Uczenie literatury a zabawa w kontekście psychologii. . . . . . . . . . . 53
Maria Molicka: Dlaczego dzieciom należy czytać baśnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 50
Dorota Gał: Chopin w Paryżu (tragikomedia w I akcie) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 56
Katarzyna Mikos, Grażyna Wiśniewska: Iskierka miłości nad przepaścią, czyli jak rozmawiać
z uczniami o wartościach. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 59
Czasopismo dostępne bezpłatnie na stronie: http://
www.klanza.org.pl w zakładce: Czytelnia czasopisma.
Renata Stawinoga, Izabela Chajkaluk: Organizacja przestrzeni na zajęciach warsztatowych. . 64
Alicja Złotnik, Anna Fortuna: Informacja zwrotna w pracy wolontariusza. . . . . . . . . . . . . 67
Anna Gaca: Sztuka współczucia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 68
Anna Gaca: Odpady. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 68
Muzyka do piosenki pt. „Warto być” została załączona do numeru jako oddzielny plik.
„[email protected]” strona 2 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] System to dynamiczny zestaw „naczyń połączonych”. Łatwo traci „równowagę”. Obserwuję to od środka już 30 lat.
OKO TRENERA
Oko trenera widzi więcej, zwykle jest bardziej wrażliwe
na barwy, a szczególnie iluminacje, także te wewnętrzne.
Trener to istota czująca mocniej, szukająca inspiracji w tym,
co piękne, a także aktualne i ważne. Problemy codzienności dla trenera są wyzwaniem do szukania wielu pozytywnych
rozwiązań. Szukajmy razem… dołączcie! Z. Hofman
Na początku roku szkolnego postanowiłem napisać kilka krytycznych uwag o szkole, nie przeciw szkole i nauczycielom. Próbuję
w tym miejscu nazwać kilka wyraźnych dla mnie problemów,
które obserwuję, spotykając się z nauczycielami. Diagnoza czy
chociaż jej próba to początek myślenia o zmianie. Do sięgnięcia po „pióro” zainspirował mnie zamieszczony w „Polityce” artykuł autorstwa Marzeny Żylińskiej pod tytułem „Szkoła szkodzi
na mózg” („Polityka”, 4 września 2010).
Wyjaśniając tytuł, autorka powołuje się na znanego w KLANZIE
autora — Manfreda Spitzera, specjalistę od neuropedagogiki. Krytykuje on szkołę niemiecką (u nas jest podobnie): „Jeśli
w najbliższych latach nie zmienimy systemu edukacji, to za kilkanaście lat my, Europejczycy, będziemy szyć T-shirty dla Chin”.
Współczesny system tak działa, że nauka w szkole nie jest ani
przyjemna, ani efektywna.
Współczesne dzieci i młodzież nazwano „digitalnymi tubylcami” — pokoleniem, które nie zna świata bez komputerów
i Internetu. W sieciach neuronalnych najmłodszych zaszły zmiany, które pozwalają im wykonywać równolegle wiele czynności:
grać na komputerze, słuchać muzyki i korzystać z wyszukiwarki
w Wikipedii. Mają rozwinięte kompetencje, o których my, pokolenie 40-, 50-latków, możemy tylko pomarzyć. Świetnie przyswajają wiedzę zawartą w obrazkach, ale mało czytają, mają
problemy z zadaniami tekstowymi. Tym bardzo martwi się szkoła, nie widząc niezwykłych możliwości pozyskiwania wiedzy
w inny sposób niż tylko poprzez czytanie. Efekt jest taki, że
dzieci przyzwyczajone do stałej stymulacji obrazem i dźwiękiem w ławce szkolnej zwyczajnie się nudzą i mają problemy
z koncentracją, gdy głównym narzędziem ich pracy mają być
książka i zeszyt.
Zdzisław Hofman,
życie go zadziwia, a fascynuje to, co dzieje się dookoła,
zadania i role, które w pełni pasjonują, choć niełatwe,
są nieustanną przygodą; żona Krystyna ― od 30 lat,
ojciec Kingi, Kuby i Wojtka, dziadek Szymona; trener
KLANZY i superwizor, trener biznesu, rekomendowany
przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne; z zamiłowania dziennikarz radiowy, interesuje się nowościami z zakresu marketingu oraz wspierania innych w rozwoju;
redaktor kwartalnika „[email protected]”.
Dzieci mniej czasu spędzają na podwórku, z rówieśnikami.
W efekcie ich mózgi nie rozwijają sieci odpowiedzialnej za
umiejętności społeczne. Komunikowanie z maszyną jest łatwiejsze niż z człowiekiem, współpraca staję się luksusem,
a dzisiejsze młode pokolenie to mieszkańcy planety „Ja”, niemający potrzeby „podróżowania” na planetę „My”. Mózg uczy
się na zasadzie „używaj lub wyrzuć”. Sieci, które są nieużywane, zanikają.
Zdzisław Hofman
Czy szkoła szkodzi
Są w życiu różne używane przez nas specyfiki, które szkodzą,
a mimo to stosujemy je, bo albo jesteśmy przyzwyczajeni, albo
nie widzimy możliwości rezygnacji z nich. Ze szkołą chyba jest
podobnie — narzekamy, ale nie mamy wyjścia, musimy do niej
uczęszczać, bo jest to jeszcze przymus dla uczniów, a dla nas,
nauczycieli, miejsce pracy. Kawał z brodą: „Syn w domu rano
skarży się: Nie pójdę do szkoły, nie chcę, nie lubię tam chodzić. Mama, która słucha tych narzekań, denerwuje się i mówi:
Musisz chodzić do szkoły, synku… przecież jesteś tam dyrektorem”.
Na początku września tradycyjnie pojawiają się publikacje
o edukacji z naciskiem na stwierdzenia: „Szkoła jest bardzo
ważna w życiu dzieci i młodzieży”, „Zawód nauczyciela to takie piękne posłannictwo”, no i żelazny temat: „Jak teraz dobrze zarabiają nauczyciele”. Zwykle większość tych doniesień
mniej lub bardziej mija się z prawdą, z realnym widzeniem zalet i wad systemu edukacji. A system jak to system, jeżeli jedno z jego ogniw słabiej działa, to wpływa także na inne obszary.
„[email protected]” Nauczyciele martwią się słabym czytaniem i nierozumieniem
tekstów przez uczniów. Nie słychać narzekań z powodu braku
kompetencji społecznych, że dzieci mniej angażują się w grupy
rówieśnicze, nie potrafią pracować zespołowo itp.
Słychać narzekania na fatalne zachowanie uczniów i ich rodziców. Rodzice to głównie grupa roszczeniowa, domagająca się
nieakceptowanych przez nauczycieli przywilejów. Ich zdaniem
nie mają nic do gadania w szkole, muszą głównie słuchać tego,
co polecają im i czego wymagają nauczyciele. Szkoła powinna być laboratorium edukacji społecznej i obywatelskiej, miejscem rozwoju kapitału społecznego. Ale tak nie jest.
Oprócz szkół w systemie edukacji są także młodzieżowe domy
kultury. I w jednych, i w drugich placówkach odbywają się nawet podobne zajęcia. Ale do tych pierwszych uczniowie chodzą z nieukrywaną niechęcią, a z tych drugich najlepiej nie wychodziliby w ogóle. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: w domu
strona 3 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA kultury realizuje się pasje, zainteresowania i oczekiwania młodzieży, w szkole realizuje się program nauczania. Efekt jest widoczny — nuda i przymus. A wystarczy, realizując program, sięgnąć po sprawdzone metody rozwijania fascynacji przedmiotem. Wystarczy samemu być pasjonatem swojego przedmiotu i zarażać pasją innych, czasem potrzeba tylko błysku w oku
i życzliwego uśmiechu.
Zmiany w szkole, wprowadzane za sprawą odgórnych zaleceń, w efekcie realizowane są „po wierzchu” — przypominają
nową elewację na starej, zniszczonej kamienicy. Wszystko na
zewnątrz niby zmienione i są na to namacalne dowody, a wewnątrz „po staremu”, jak dawniej. Zaangażowanie nauczycieli koncentruje się wokół postulatów związkowych. Już w wielu
mniejszych, słabych szkołach działa „syndrom stoczni” — pracownicy domagają się przywilejów, gdy tymczasem produkcja skończyła się, zabrakło klientów. Ambitna młodzież swoje
kompetencje rozwija samodzielnie, a nauczyciele w tym cza-
[email protected] sie martwią się o przyszłość Karty Nauczyciela. Możemy bardzo skutecznie uczyć się, nie korzystając z usług szkoły, nawet
prawo na to zezwala — obowiązek szkolny można realizować
w domu. Szkoła przestała być atrakcyjna i ciekawa.
Wszystkim nauczycielom, którzy zwracają się do KLANZY, dajemy inspiracje i możliwość odnalezienia angażujących ucznia,
ciekawych form i metod pracy, aby chociaż trochę stało się realne powiedzenie: „Jak wędkarz idzie na ryby, to zabiera ze
sobą przynętę, która smakuje rybie, a nie wędkarzowi”. I aby
straciły na aktualności dwa określenia charakteryzujące szkołę: przymus i nuda.
Fundacja Rozwoju Wolontariatu
doświadczenie + wyzwanie + energia
Fundacja Rozwoju Wolontariatu powstała w 2010 roku. Została ustanowiona przez Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA. Działa
głównie w dziedzinie edukacji. Jej celem jest promocja kultury wolontariatu,
działanie na rzecz kształtowania odpowiedzialnych i aktywnych postaw obywatelskich. Głównym zadaniem jest realizacja programu „PROJEKTOR – wolontariat studencki”. Fundacja jest też otwarta na inne możliwości. Szuka
przestrzeni, w której można sprawdzić się w kreatywnym, innowacyjnym
działaniu.
W zespole możemy więcej
„PROJEKTOR – wolontariat studencki” jest programem Polsko-Amerykańskiej
Fundacji Wolności, realizowanym przez Fundację Rozwoju Wolontariatu
z siedzibą w Lublinie. Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA
było realizatorem tego Programu przez pięć lat, przyczyniając się znacznie do
jego rozwoju.
2+2=5
Głównym elementem Programu są projekty edukacyjne realizowane przez studentów-wolontariuszy na rzecz uczniów ze szkół wiejskich i z małych miast.
Celem Programu jest rozwijanie zainteresowań dzieci i młodzieży oraz pomoc w wyrównywaniu ich szans edukacyjnych. Wśród wolontariuszy-studentów Program ma na celu kształtowanie postaw społecznych, rozwijanie
ich pasji i umożliwienie realizacji ich pomysłów. Projekty edukacyjne realizowane w ramach Programu są autorskimi propozycjami wolontariuszy lub
adaptacją udostępnionych przez realizatora Programu przykładów i mogą
dotyczyć wybranej kategorii, np. zajęcia artystyczne, humanistyczne, psychologiczne, sportowe. Każdego roku dzięki Programowi setki studentów
docierają do małych miejscowości po to, by inspirować uczniów do nauki
i rozwoju.
„[email protected]” strona 4 Fundacja Rozwoju Wolontariatu
20-078 Lublin, ul. 3 Maja 18/1
tel./fax: (81) 532-01-83
e-mail: [email protected]
http://www.projektor.org.pl/www/frw
nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Zdzisław Hofman
Wolontariat uczy szczęśliwego życia
5 grudnia — Dzień Wolontariusza
Wolontariat wrósł już w nasz krajobraz życia społecznego. Coraz
więcej na ten temat pisze się i dyskutuje w kręgach osób aktywnych. Być wolontariuszem to być naprawdę — tak można sparafrazować słowa znanego psychologa amerykańskiego,
D.W. Johnsona, który powiedział: Być dla innych to być naprawdę. W Polsce przez ostatnie lata mocno rozwinął się wolontariat pomocowy, adresowany do osób w jakiś sposób wykluczonych lub zagrożonych wykluczeniem. Wolontariusze trafiają
tam, gdzie można spotkać osoby nieradzące sobie z życiem, podają im pomocną dłoń, są często jedyną deską ratunku.
Fundacja Rozwoju Wolontariatu promuje nieco inny styl wolontariatu. Kładziemy nacisk nie tylko na dar czasu i serca, ale
chcemy wzmocnić tych, którzy dzielą się swoimi umiejętnościami, bezinteresownie oddają swoje, często unikatowe kompetencje. Takie kompetencje są bardzo kosztowne, często wymagają specjalnych warunków, bywają niedostępne. Za sprawą wolontariuszy podopieczni mogą skorzystać z unikatowych
możliwości rozwojowych, inspiracji i przykładów nowoczesnego postrzegania świata.
Nasi wolontariusze angażują się szczególnie we wspieranie procesu edukacji dzieci i młodzieży, wykorzystując cztery podstawowe mechanizmy psychologicznego uczenia:
1. Modelowanie — uczymy nie poprzez to, co mówimy, deklarujemy, jakie głosimy hasła, lecz poprzez to, jacy jesteśmy
w działaniu, dając osobisty przykład. Młody człowiek uczy się,
obserwując wolontariusza, który często jest niewiele starszym,
ale jednak człowiekiem sukcesu.
2. Trening umiejętności — poprzez zabawę ćwiczymy atrakcyjne i ważne rozwojowo umiejętności. Powtarzalność i wprawa
to droga do zdobywania niezbędnych i cennych kompetencji.
[email protected] sze umieją to zmieniać, przyczyniając się do rozwoju kapitału
społecznego, którego niezwykła wartość polega na tym, że im
więcej się go używa, tym bardziej go przybywa. Wolontariusze
potrafią poprzez praktyczne działanie „u podstaw” wzmacniać
polski kapitał społeczny, wzmacniać inny wizerunek naszego
kraju, odmienny od tego, którym epatują nas media. Polska
już nie jest taka, jak pokazuje ją telewizja, tzw. prowincja to
często enklawa normalności, mimo trudności ekonomicznych,
miejsce bogate w inicjatywy, realizowane projekty, ciekawa,
różnorodna tradycja, edukacja i kultura.
Martin Seligman, twórca psychologii pozytywnej, poprzez empiryczne badania uzasadnia, że tylko takie działania jak wolontariat mogą zapewnić ludziom prawdziwe szczęście, spełnione
życie. Jego zdaniem na poczucie szczęścia wpływają trzy czynniki:
a)życie przyjemne — dbałość o ujawnianie pozytywnych emocji, bycie towarzyskim, lubianym,
b)życie dobre — bycie zaangażowanym — umiejętność realizowania teorii przepływu (flow) Mihaly Csikszentmihalai zgodnie z zasadą: Kiedy następnym razem czas zniknie, będziesz
wiedział, co się stało…,
c) życie sensowne — uzyskuję znaczenie, ponieważ pomagam
innym i dbam o nich — robię coś dla świata.
Trzeci czynnik jest uważany przez M. Seligmana za najważniejszy element budowania szczęśliwego, spełnionego życia.
Najszczęśliwsi w życiu — według odkryć psychologii — to nie
uśmiechnięci i bogaci celebryci, tylko ludzie misji, którzy dzielą się z innymi tym, co mają najcenniejszego. Obdarzają szczególnymi wartościami swego czasu, serca i kompetencji.
Twórca logoterapii, austriacki psychiatra, który przeszedł przez
piekło holokaustu, Viktor Emil Frankl (1905—1997) napisał: Nie
staraj się osiągnąć sukcesu — im bardziej uczynisz go swym celem, tym trudniej będzie ci go zdobyć. Ponieważ sukces, podobnie jak szczęście, nie jest czymś, za czym można się uganiać — musi wyniknąć… jako niezamierzony efekt uboczny poświęcenia się czemuś większemu niż własny los 1.
Wolontariusz to osoba, która często nie wie o tym, że jej działanie może zmieniać świat, a tak jest w istocie — wolontariusze zmieniają świat. Robiąc coś dla świata, bardzo dużo osiągają dla siebie.
3. Stwarzanie przestrzeni edukacyjnej — rozwiązywanie otwartych zadań. Młody człowiek, który uczy się myślenia i działania
projektowego, odkrywa nieznane, doświadcza poczucia wpływu,
zdobywa unikatowe, cenne umiejętności, doświadcza uczestniczenia we wspólnej, zespołowej przygodzie.
4. Nadawanie sensu i znaczenia — stawianie pytań o przyczyny
zjawisk, poznawanie własnych motywacji, zainteresowań, pasji, dzielenie się doświadczeniem, poszukiwanie prawidłowości.
Treści osobiście ważnych uczymy się szybko i sprawnie.
Wolontariusze, których przygotowujemy do pracy, zdobywają cenione w Europie umiejętności, szczególnie współpracy i działania zespołowego, bycia liderem i członkiem grupy, realizującym specyficzne zadania i wchodzącym w różne role społeczne.
Dzięki wolontariuszom kształtuje się nowe widzenie wzajemnego zaufania, bezpieczeństwa — osłabienie zachowań agresywnych i ucieczkowych. Zaufanie i odpowiedzialność to nadal
bardzo deficytowe wartości polskiego życia. Nasi wolontariu„[email protected]” V. Frankl, Man’s Search for Meaning, cyt. za: M. Csikszentmihalai, Przepływ. Psychologia optymalnego doświadczenia, Moderator, Taszów 2005, s. 15.
1
strona 5 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Z OKIENKA ANIMATORA. Aby nam się chciało chcieć
Chciałabym, by moje zapiski były donosami o takich sytuacjach, w których na przekór stereotypom ktoś coś zrobił
dobrego. Mam dość złych wiadomości! Będą i tak do mnie
docierać, spływać rzeką z Internetu i prasy (telewizora nie
mam, i chwała Bogu). A ja lubię mówić dobrze o znajomych
i ich znajomych, i o tym, co przeczytałam. Wierzę, że jest
wiele dobra na świecie i trzeba je dostrzegać, cenić i wspierać się wzajemnie, by nie opaść na dno narzekania i załamywania rąk. Moje okienko jest małe, ale jeszcze dobrze widać
w nim ludzi zwykłych, mających marzenia i pasję zmiany.
Drodzy Czytelnicy, nie wiem, ilu Was jest, kim jesteście
i co widzicie w swoich okienkach. Jak będziecie chcieli, pomóżcie mi „pozytywnie donosić”. Wierzę, że jesteście warci
opisania, Wy i Wasi znajomi. Z. Zaorska
[email protected] Kiedy zobaczyłam na biurku u Toniego książki o pedagogice zabawy, zachwyciły mnie zdjęcia (jeszcze wtedy czarno-białe, ale
w dużym formacie). Było na nich widać radość grupy w działaniu, trochę dziwne pozycje i przebrania. Cóż to takiego — pomyślałam wówczas — że ludzie dorośli pozwalają się fotografować i wcale nie pozują do zdjęcia, bo zajęci są jakimś (wtedy
dla mnie tajemniczym) działaniem. Przyciągał moją uwagę ich
uśmiech i niesłyszalny, ale widoczny na zdjęciu, śmiech. Trochę
pozazdrościłam i po powrocie do kraju zamówiłam te książki przez bibliotekę UMCS. Dostałam je po dwóch latach (!!!) i z
zapałem wzięłam się do tłumaczenia, prosząc czasami o pomoc
mojego siostrzeńca, Piotra Rajcę. To on przetłumaczył opis zabawy w cyrk, który wykorzystałam w pierwszym roku działania
Klubu Animatora Zabawy na imprezie noworocznej w sali gimnastycznej szkoły im. Vetterów w Lublinie. Próbowałam też stosować — tłumaczone po kolei — opisane w tych książkach zabawy na zajęciach z metodyki pracy kulturalno-oświatowej. No,
muszę przyznać, że nie był to dobry pomysł i gdyby nie zaproszenie Toniego na roczny kurs do Austrii, pewnie zrezygnowałabym z dalszego tłumaczenia. Dopiero udział w zajęciach w grupie Austriaków pozwolił mi zrozumieć, że nie wolno po kolei,
ale za każdym razem, w zależności od sytuacji, trzeba dobierać
takie metody, które pomagają w rozwiązywaniu problemu, służą wspólnej pracy zespołu, pozwalają osiągnąć konkretny cel.
Tu właśnie chcę podkreślić rolę Toniego Wimmera, który pomógł nam rozwinąć skrzydła, zapraszając na wiele warsztatów, organizując fundusze na ich opłacenie, przyjmując nas
we własnym domu po nocnej podróży z Warszawy do Wiednia.
A było nas czworo — prócz mnie Basia Olak, Bożena Charzyńska
i Piotr Bogdanowicz. Żona Toniego, przemiła Waltraud, szykowała śniadania, a gdy trzeba było, i inne posiłki, łącznie z kanapkami na drogę powrotną. Lubiliśmy tam przyjeżdżać (przez
10 miesięcy) i teraz po latach do słowa DZIĘKUJEMY, chcemy
dodać: jesteśmy wdzięczni za Waszą gościnność, bezinteresowną pomoc, byśmy mogli doświadczyć (a nie tylko o nich przeczytać) różnych warsztatów, na których przeżywaliśmy bez lęku
przed oceną wiele sytuacji, czasami bardzo trudnych. Tę tajemniczą mobilizację do aktywności nazwaliśmy pedagogiką zabawy i tak to się zaczęło.
Zofia Zaorska,
dr nauk humanistycznych, gerontolog, współzałożycielka
i były wieloletni kierownik Lubelskiego Uniwersytetu
Trzeciego Wieku. Założycielka KLANZY, obecnie Prezes
Honorowy, trenerka i superwizor; kierownik Szkoły
Superbabci. Tworzyła wiele grup zadaniowych, animowała powstanie grup rozwijających idee pedagogiki zabawy,
organizowała różne formy wielopokoleniowego wolontariatu. Redaktorka kwartalnika „[email protected]”.
Zofia Zaorska
Myśląc KLANZA
W tym roku obchodzimy jubileusz 20-lecia Polskiego Stowarzyszenia Pedagogów i Animatorów KLANZA. To czas uroczystych
spotkań i zabawy, okazja do wyrażenia wdzięczności tym, którzy tworzyli i tworzą szczególną atmosferę wspólnych działań,
proponują cele, podpowiadają metody, angażują się w poprawę
tego, co można robić lepiej. W ciągu 20 lat było ich bardzo wielu i z konieczności muszę dokonać wyboru. Dziś napiszę o dwóch
osobach — Tonim Wimmerze z Austrii i Małgosi Borowskiej z Białegostoku. To jakby dwie bardzo różne osoby — od jednej dostałam inspirację, drugiej ją przekazałam.
„[email protected]” Kurs „Animacja małych i dużych grup”, Łucznica 1992
Toni chętnie przyjeżdżał do Polski, prowadził warsztaty nie tylko o ciekawej zabawie, ale też o superwizji, a ostatnio dzielił się swoją fascynacją mózgiem. Jest osobą świetnie zorganizowaną — ma porządek na półkach w pokoju i racjonalnie
planuje swoją pracę. Ma bardzo wypełniony kalendarz i do-
strona 6 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA piero od niedawna pozwala sobie na urlop (wreszcie), zwiedzanie świata i kontakt z przyjaciółmi. Dumny jest ze swoich Kobiet — żona i dwie córki podziwiają go, co było widać
na uroczystości z okazji 60-lecia urodzin, na których byłam
z Joasią Sieklucką i Zdzisławem Hofmanem.
[email protected] ku. Szybko powstało w Białymstoku Koło, a potem Oddział realizujący chyba najwięcej różnych form, gdzie pedagogika zabawy miała i ma swoje znaczące miejsce.
Podczas Carnavalu Sztukmistrzów w Lublinie
Toni Wimmer
Bawiliśmy się tam w gronie blisko 100 osób — rodziny, przyjaciół i kolegów. Toni długo dziękował tym, którym zawdzięczał
swój rozwój i przygodę pracowitego życia. Teraz my dziękujemy, że też mogliśmy poznać fascynującą pedagogikę praktyczną, w której kontakt między ludźmi jest podstawą współpracy.
Mnie udało się „zarazić” pedagogiką zabawy wiele osób, ale
chciałabym zwrócić uwagę na jedną — Małgosię Borowską
z Białegostoku.
Małgorzata Borowska jest obecnie członkiem Zarządu Klanzy
i ma wpływ na funkcjonowanie całego stowarzyszenia. Ja jednak chcę podkreślić białostocką rolę Gosi, znanej w wielu miejscowościach województwa i w wielu urzędach, dla których słowo KLANZA oznacza wysoką markę profesjonalnej organizacji.
Małgosia korzystała z wielu kursów doskonalących umiejętności,
zwłaszcza w zakresie poradnictwa, pracy z młodzieżą, z osobami starszymi. Zawsze potrafi włączyć do różnych działań to, co
zaczerpnęła z pedagogiki zabawy — metody służące integracji,
budowaniu atmosfery, wzmacniające aktywność. Czasami ugina się pod ciężarem obowiązków, ale szuka sojuszników, zachęca wolontariuszy, wciąż znajduje nowych członków. Imponuje
rozmachem działań i uporem, by były realizowane rzetelnie.
Trudno wymienić wszystkie inicjatywy. Chciałabym życzyć „tej
jednej z wielu klanzowych kropli”, by dalej rozwijała swoją aktywność, dbając o stosowanie pedagogiki zabawy.
Gdy myślę KLANZA, to mam przed oczami wiele osób, dzielnych
animatorów, co w trudzie i z wielką odpowiedzialnością próbują
pracować z różnymi grupami, wykorzystując uzdrawiającą rolę
uśmiechu i życzliwości. Po 20 latach wiele jest jeszcze do zrobienia i potrzebujemy nowych sił. Dlatego niech systematyczna
praca Toniego i Małgosi będzie dla nas przykładem.
Małgosia Borowska
Była uczestniczką jednego z pierwszych rocznych kursów
z pedagogiki zabawy, który prowadziło wiele osób, a ja zaczynałam i kończyłam ten cykl. Wtedy dostrzegłam ją w grupie tych,
którzy chcieli dotrzeć do KLANZY, uczyć się dalej. Pamiętam
symboliczne medale z ówczesnym logo stowarzyszenia, zawieszane nowym członkom. Potem Gosia napisała pracę magisterską o pedagogice zabawy, szybko stała się trenerem, wykorzystując łatwość nawiązywania kontaktu z ludźmi w różnym wie„[email protected]” strona 7 Mała KLANZA
nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA POD LUPĄ
Są dwie perspektywy, z których można ― w moim odczuciu ― zobaczyć więcej. Pierwsza dotyczy patrzenia na coś
z dystansu, druga ― wzięcia czegoś pod lupę. Lubię obydwie
perspektywy. Czasem patrzę na tę samą sprawę, to odchodząc
na pewien dystans, to znów przybliżając się. Zapraszam Czytelników do oglądania wraz ze mną różnych aspektów rzeczywistości pod lupą, a czasem z dystansu. Dużo można zobaczyć
także z zamkniętymi oczami ― wtedy patrzymy sercem. Nie
wykluczam także tej perspektywy i ― zapraszam do lektury.
M. Marcinkowska
[email protected] sen, i kapcie. Jeśli każdy ma 15 par butów, a tutaj jest 30 osób,
to będzie… 450 par butów! A może nawet więcej, bo jeszcze kalosze i te niewygodne, w których się prawie nie chodzi.
I torebki… Wiszą samotnie na poręczach krzeseł, każda ma swoją właścicielkę. Panowie mają plecaki. Jeśli każda kobieta ma
na przykład osiem torebek, to pomnożone przez 30 osób, daje
240 torebek, ale niektóre kobiety mają także plecaki i jeszcze
walizki, i torby podróżne — to znowu będzie ze 400 różnych torebek, toreb, torebuniek.
Tak mało wiem o uczestnikach moich zajęć, a już zaczynam
o nich myśleć indywidualnie, już przestają być „moją grupą”,
a zaczynają mieć imiona, twarze, dłonie… Jedni podają je pewnie, zdecydowanie, inni delikatnie, ledwo odwzajemniając
uścisk. Jedni mają dłonie ciepłe, inni zimne, jedni wilgotne,
a inni suche, jedni delikatne, a inni szorstkie.
Na co dzień nie zdarza mi się dotykać w tak krótkim czasie 15
dłoni, a za chwilę dotkniemy się plecami. Plecy są ciepłe, jedne są miękkie, a inne twarde, jedne pozwalają pobyć przy sobie przez chwilę, a inne odskakują od razu. Nie jesteśmy tacy
sami, ale zdecydowaliśmy się być tutaj razem, w pewien sposób zaufać sobie.
Jeszcze nie wszyscy rozumieją, co to znaczy nie oceniać, jeszcze nie rozumieją, co oznacza „tu i teraz”, o którym mówię,
jeszcze nie wiedzą, że naprawdę mają prawo do odmowy wzięcia udziału w zabawie. Ile osób uczestniczy w niej teraz, bo po
prostu nie potrafi odmówić? Jestem przekonana, że są tacy, którzy pierwszy raz w życiu masują plecy obcej osobie albo malują
jej twarz. Gdzieś pomiędzy moim zaproszeniem, a sercem każdej z tych osób zapada decyzja — tak, chcę zaryzykować, chcę
zaufać i zobaczyć, jak to jest… To bardzo trudna sztuka tak zaprosić do zajęć, żeby uczestnik czuł, że rzeczywiście ma prawo odmówić. Jeśli nie zrobię tego z autentyczną, wewnętrzną
zgodą na to, że każdy z nas ma swój rytm, swoje granice, swój
czas, tak jak na wszystko pod słońcem jest czas, mogą nie skorzystać ze swojego prawa do szacunku dla własnego tempa pracy, dla siebie samego.
Małgorzata Marcinkowska,
pedagog, socjoterapeuta, trenerka PSPiA KLANZA; miłośniczka Bieszczadów i wierszy ks. Jana Twardowskiego.
Redaktorka kwartalnika „[email protected]”.
Małgorzata Marcinkowska
Animator, czyli kto?
Staję przed grupą — trzydzieści nowych twarzy, na których malują się różne uczucia, patrzy na mnie w milczeniu. Za chwilę
rozpoczną się zajęcia. Pamiętam, że od tego pierwszego wrażenia bardzo wiele zależy… Minęło kilka minut, wiem o tym, że
u części z tych osób już zdobyłam zaufanie, a u części już je
straciłam. Zapewne są wśród nich jeszcze niezdecydowani.
Pierwsze zaproszenie. Proszę, żeby pomachały do mnie ręką te
osoby, które już coś słyszały o pedagogice zabawy… Większość
macha. Pewnie przyszli, bo słyszeli o tych warsztatach od znajomych; powiedzą o tym w końcowej rundce.
Pierwsza wymiana spojrzeń, pierwsze uśmiechy, na razie jeszcze siedzą obok swoich znajomych, ale za chwilę podniosą się,
bo zaproszę ich do spaceru po obcym mieście. Ręce blisko ciała, zaplecione na plecach, jestem w środku grupy, mogę podglądać, bo uczestnicy patrzą w podłogę — zgodnie z moimi poleceniami oglądają czubki cudzych butów.
Ludzie potrzebują baaaaardzo dużo butów: do lasu, na ulicę, do
teatru, do kościoła, na rower, na dyskotekę i na wesele, na ba„[email protected]” Bardzo długo uczyłam się tego, jak być dobrym prowadzącym,
tak długo, jak długo uczyłam się tego, kim jestem i kim jest dla
mnie Drugi Człowiek.
W pedagogice zabawy jest tak wiele miejsca na spotkanie, poznanie, przeżywanie, uczenie się, na kontakt, przełamywanie
schematów i zwyczajne bycie przy drugim człowieku, że złe
zagospodarowanie tych przestrzeni może być bardzo raniące.
Przez złe zagospodarowanie rozumiem zagospodarowanie według mojego pomysłu, zgodnie z moim tempem, z moimi oczekiwaniami i moimi wyobrażeniami.
Od pierwszego momentu pracy z grupą dzielę się odpowiedzialnością za to, co współtworzymy. Razem jesteśmy odpowiedzialni za nasze relacje. Niczego nie mogę zbudować w kontakcie
sama. Jeśli o tym zapomnę nawet na chwilę, cała praca może
pójść na marne. Nawet jeśli uczestnicy jeszcze tego nie czują,
jeszcze o tym nie wiedzą, a ja nie potrafię im tego wytłumaczyć, bo na to potrzeba czasu, już ponoszą konsekwencje tego,
kim jestem i jak ich traktuję. Mam do dyspozycji bardzo wiele
zabaw, ale przede wszystkim mam do dyspozycji siebie.
strona 8 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Każda grupa, którą poznaję na warsztatach, jest dla mnie
i nowa, i kolejna zarazem. Nowa, bo widzimy się po raz pierwszy, kolejna, bo jeśli zapomnę, że dla tych osób jestem pierwszym animatorem pedagogiki zabawy, nawet, jeśli są to moje
setne warsztaty, grupa mi nie zaufa.
Po wielekroć doświadczałam delikatności materii ludzkich
uczuć. Po wielekroć słuchałam o strachu, o braku akceptacji
dla siebie i swoich umiejętności, o tym, że ktoś nie potrafi tańczyć, rysować, śpiewać, że jest zamknięty, nie lubi mówić o sobie, występować. O tym, że ktoś wielokrotnie był wyśmiewany
przy tablicy lub przez rówieśników, o tym, że ocena zostawiła
uraz na bardzo długo. Byłam świadkiem „wychodzenia ze skorupy” i zdobywania na nowo odwagi wychodzenia do drugiego
człowieka.
Co za tajemnica tym kieruje?
Ta tajemnica jest zawarta w zasadach pracy i w klimacie, który
współtworzy animator. Decydowanie o swojej aktywności, otwartość, brak ocen, dyskrecja, wzajemne słuchanie siebie, mówienie w swoim imieniu oraz zaufanie do prowadzącego tworzą
fundament klimatu otwartości.
Na zawsze zapamiętam słowa mojej (naszej — bo tak mogę powiedzieć w imieniu osób, które miały szczęście i przyjemność
poznać śp. Elę Sołtys, uczyć się od Niej i pracować pod Jej kierunkiem) Przyjaciółki: Ludzie ufają tym, którzy mają w sobie siłę i ciepło.
Ile? Dokładnie w takich proporcjach, w jakich tego potrzebują.
Przez wiele lat uczyłam się w mojej pracy nauczyciela akademickiego, pedagoga w szkole, animatora, a teraz psychoterapeuty wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka i ufania sobie
samej. To my — pracujący z ludźmi — wiemy najlepiej, że bez
dbałości o ten najważniejszy instrument naszej pracy, jakim jesteśmy my sami, ta praca nie może być wykonywana dobrze
i z pożytkiem. Ten delikatny instrument nie jest w stanie wydobywać dźwięków, których w nim po prostu nie ma. Nie zagram
otwartości, spontaniczności, ciepła ani siły, nie zagram odwagi
ani akceptacji. Albo to we mnie jest, albo tego nie ma.
[email protected] Uważność, wyczucie… Nie za mocno, nie za szybko, nie za lekko — nie ma recepty na to, jak wybrać ten najwłaściwszy moment, żeby zaproponować grupie konkretną technikę. Tego można się nauczyć, obserwując, będąc w kontakcie i będąc uważnym
na „tu i teraz”. Są muzycy, którzy grają na wielu instrumentach,
ale są także tacy, którzy ukochali jeden instrument — jak w życiu. Mamy wiele talentów, a niektórzy tylko jeden. Niektórzy z nas
mają talent do bycia animatorem.
Pozwolę sobie przytoczyć powiedzenie jednego z moich kolegów, również animatora, Roberta Domania (mając nadzieję, że
cytuję je w dobrej sprawie): Animator jest od tego, żeby zrobić
coś z niczego. To powiedzenie nabrało dla mnie nowego wymiaru, kiedy zrozumiałam i doświadczyłam na sobie, że nigdy nie
staję wobec grupy „bez niczego”. Zawsze mam do dyspozycji
siebie. Są takie zajęcia, do których potrzeba narzędzi, materiałów. W pracy animatora też tak jest, ale nawet jeśli nie mam
przy sobie niczego, mogę skorzystać z mojego osobistego zaplecza, moich pomysłów, doświadczenia, wrażliwości, fantazji.
Bycie animatorem kojarzy mi się obecnie również z byciem
w dobrym kontakcie ze sobą i z grupą, również — na ile tylko
jest to możliwe — z uważnością na pojedynczego uczestnika zajęć. Obdarzanie uwagą każdego uczestnika i bycie uważnym na
swoje własne uczucia pozwalała mi przez wiele lat pracować
z grupami i czerpać z tego satysfakcję. Dziękuję wszystkim,
którzy przyczynili się do mojego rozwoju na drodze do bycia
animatorem, dziękuję za cierpliwość moim przyjaciołom, koleżankom i kolegom z KLANZY, uczestnikom moich warsztatów
i prowadzonych przeze mnie zajęć, od których uczyłam się,
co to znaczy być animatorem i przez których zostałam obdarzona zaufaniem. W kategorii wyróżnienia traktuję możliwość
dzielenia się moimi pomysłami i doświadczeniem — także pisząc te słowa.
Bardzo ważna w pracy animatora jest gotowość do bycia autentycznym. Nasze ciała są wrażliwymi instrumentami; kiedy gram
w orkiestrze, nie mogę zapominać, że inni też są bardzo wrażliwymi instrumentami. Niektóre struny były mocno nadszarpnięte, a inne mogą być nawet zerwane. Jeśli nie będę delikatna,
a jednocześnie zdecydowana, niczego wspólnie nie zagramy.
Lubię metaforę tańca i orkiestry, bardzo pasuje do grupowego
działania. Potrzebny jest dyrygent, ale nic nie zastąpi aktywności muzyków. Jeśli jeden muzyk na chwilę się wyłączy, utwór
straci, nie będzie idealnie wykonany, ale przypadkowy słuchacz
może nawet tego nie zauważyć. Każdy z muzyków jest potrzebny, choćby tylko uderzał w wielki gong raz lub dwa razy w całym utworze.
Zapamiętałam pierwszą wizytę w filharmonii z moimi — dorosłymi dzisiaj — synami. Po koncercie syn powiedział: „Tak się
bardzo denerwowałem, czy ten pan z gongiem się nie zagapi,
bo by wszystko popsuł, i żeby nie uderzył ani za mocno, ani za
lekko”.
„[email protected]” strona 9 Zaufać grupie
nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA NOWY, WSPANIAŁY ŚWIAT!
NOWY, WSPANIAŁY ŚWIAT?
NOWY, „WSPANIAŁY” ŚWIAT… 1
Anna Bieganowska
Mechanizm, który działa…
Drodzy Państwo, proponuję chwilę zadziwienia/refleksji
nad tym, co nas otacza.
Czasy mamy bez wątpienia piękne. Wystarczy wcisnąć jeden guzik i możemy przenieść się w najodleglejsze zakątki
czasu i przestrzeni. Poznać tych, z którymi jak dotąd szanse
na spotkanie mieliśmy raczej nikłe. Jeszcze nie tak dawno nikomu nawet nie śniło się, że czas tak się skurczy, przestrzeń
skompresuje, a różnorodność będzie stale towarzyszyła naszej codzienności. A dziś? Wylatujemy ponad poziom, łamiemy, czego rozum do niedawna nie był w stanie złamać ―
mistrz Adam byłby z nas dumny.
Czasy mamy bez wątpienia trudne. Wystarczy wcisnąć jeden guzik i już widzimy świat odarty ze złudzeń ― przemoc,
dyskryminacja, gniew, agresja, okrutne wojny… Jeszcze nigdy
nie były tak blisko ― na wyciągnięcie ręki…
Z jednej strony oczekuje się od nas, nauczycieli, wychowawców, że odpowiemy na potrzeby czasów, poradzimy sobie z gąszczem guzików, światełek i innych gadżetów, czyli ―
jak w reklamie ― pójdziemy z czasem, z postępem, z osiągnięciami ― wycieczka w przyszłość; z drugiej, że będziemy
potrafili przekonać naszych wychowanków, iż trzeba żyć wartościami, dążyć do ideałów, mieć autorytety, czyli powrót do
przeszłości.
Jak my, nauczyciele, wychowawcy powinniśmy przygotować dzieci i młodzież na spotkanie z innym? Jak sprawić, by
przebiegało ono w atmosferze życzliwości i akceptacji? Jak
nauczyć, że różnorodność to wartość, bogactwo i szansa? Jak
do tego wykorzystać zdobycze cywilizacji? Jak uczynić z mediów przyjazny świat? Gdzie szukać ciekawych i rzetelnych informacji? Jak w całym medialnym szumie i zawrocie głowy nie
zgubić człowieka? Do rozmów na ten temat serdecznie Państwa zapraszam. A. Bieganowska
Anna Bieganowska,
pedagog specjalny, asystentka w Zakładzie Pedeutologii
i Edukacji Zdrowotnej Wydziału Pedagogiki i Psychologii
UMCS, wolontariuszka, sympatyk KLANZY. Metody aktywizujące stosuje z wielką chęcią na zajęciach ze studentami, podczas różnych warsztatów. Redaktorka kwartalnika „[email protected]”.
1
niepotrzebne skreślić
„[email protected]” [email protected] Kiedy ostatni raz miałam okazję spotkać się z Państwem na łamach czasopisma, zapowiadałam poszerzenie formuły tematycznej naszego okienka o drugą gałąź moich prywatno-zawodowych fascynacji — świat mediów i popkultury. Spróbujemy
rozłożyć na czynniki pierwsze nasz nowy wspaniały świat, by
potem poskładać go w logiczną całość.
Na dobry początek proponuję może nie trzęsienie ziemi jak
u Hitchcocka, ale wywiad z prawdziwym potworem. Takim,
który — pozostając w bajkowej konwencji — nie mieszka, niestety, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, a całkiem
niedaleko, często bliżej, niż byśmy tego chcieli. Ze stworzeniem dziwnym i podstępnym, którego wszyscy doskonale znają, ale większość z nas nie lubi i wzdraga się na sam dźwięk
jego imienia. Wielu stara się go ignorować, a i tak decyduje
o ich życiu i dokonywanych wyborach. I co najważniejsze —
większość stara się go unikać, a i tak towarzyszy im jak cień
na każdym kroku. Żeby dłużej nie trzymać w niepewności, pozwólcie Państwo, że przedstawię: mechanizm, który działa —
dźwignia handlu, „uśmiechnięte ścierwo” (Toscani Olivier),
a zdaniem M. McLuhana „najwspanialsza forma sztuki XX wieku”, czyli — jednym słowem — rekla m a. Oklaski.
Zwykły Człowiek: Na początek pytanie niedyskretne: Ile właściwie ma Pani lat?
Reklama: Ludziom się wydaje, że jestem całkiem młoda, nie
dają mi więcej niż kilkadziesiąt. Są w błędzie, bo ja tylko
nieźle się trzymam. Nie uwierzy Pan, ale pierwsze wzmianki
o mnie pochodzą już ze starożytności. Słyszał Pan o odnalezionej przez archeologów babilońskiej terakotowej tabliczce
sprzed kilku tysięcy lat? To byłam ja . Od początku przyjaźniłam się z kupcami, handlarzami i do dziś pomagam im sprzedawać towary; muszę przyznać, że na wszystko i na wszystkich
znajduję sposób. Nie lubię monotonii. Ruszałam w świat za pośrednictwem ust i gardeł heroldów i miejskich krzykaczy (cóż,
formy bardzo ulotne), potem były kamienne tabliczki, szyldy,
plakaty. Cały czas idę z postępem, więc gdy Gutenberg wynalazł druk, od razu się nim zainteresowałam. W 1480 roku po raz
pierwszy skosztowałam tego wynalazku — w Anglii zaangażowano mnie do przekazania wskazówek duchownym, dotyczących
Wielkanocy. W pewnym momencie przestałam sobie radzić,
dlatego w 1843 roku musiałam skorzystać z pomocy Volneya
Palmera z Filadelfii. Ten poczciwy człowiek wykonał kawał dobrej roboty — zbierał ogłoszenia reklamowe i umieszczał je
w prasie. Odwdzięczyłam mu się należycie — za moją sprawą
w podręcznikach figuruje jako pierwszy na świecie agent reklamowy. Potem poszło jak z płatka. W 1922 roku pierwszy raz pojawiłam się w radiu, a trzy lata później byłam już na tyle znana i ważna, że profesor Olgierd Langer w Wyższej Szkole dla
Handlu Zagranicznego we Lwowie jako pierwszy w Polsce rozpoczął cykl wykładów na mój temat. 1 lipca 1941 10 sekund gościłam w telewizji. Przez te lata się zmieniałam. Niech Pan
spojrzy na jedną z moich fotografii sprzed stu lat — wyglądam
na niej jak własna prababka.
strona 10 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Reklama: To fakt. Ale dzięki temu moje życie to nieprzerwane
pasmo sukcesów. I’m loving it!
Zwykły Człowiek: Jak to się robi?
Reklama: Z miłości do piękna sprawiam, że życie staje się
prostsze, daruję ludziom odrobinę luksusu, pokazuję, co jest
pyszne, słowem — staję się nieodłącznym elementem świata
każdego człowieka. Po prostu jestem bardzo czuła na potrzeby społeczne; moim celem jest trafnie na nie odpowiedzieć.
Kiedyś było trudniej — ludzie mieli potrzeby, a ja miałam im
dać receptę, jak je zaspokoić. Z czasem się rozwinęłam i teraz
to ja kreuję potrzeby… Rozbudzam je… I — sam Pan przyzna,
że to sprytne — od razu pokazuję, jak je zaspokoić. Taki efekt
natychmiastowy — przeciętny odbiorca ma dojść do wniosku,
że o wiele łatwiej jest mu zaspokoić konkretną potrzebę, niż
ją w sobie czy w innych stłumić, zwłaszcza że często kosztuje
go to jedyne 9,99!
Dziś nabrałam kolorów.
Zwykły Człowiek: Hm… Jest też Pani wyrachowana…
I, jak Pan wie, jestem wszędzie: w mediach, w toaletach, na
ulicy, ba, nawet znaczące muzea wystawiają moje kolekcje. Żeby osiągnąć sukces, muszę imać się wielu sposobów.
Czasem jestem łagodna jak baranek, innym razem drapieżna. Odzwierciedlam panujące konwencje, coraz częściej budzę
kontrowersje. Korzystam przy tym z rad wielu specjalistów:
marketingowców, psychologów, socjologów. Proszę Pana, jakie
ja mam możliwości!!! K.T. Toeplitz powiedział jakiś czas temu,
że tak naprawdę to media są dodatkiem do mnie. Wiedział Pan,
że nawet skonstruowano pilota, który uniemożliwia zmianę kanału, gdy się pojawiam? Po prostu jestem tego warta!
Zwykły Człowiek: To fakt. Wyniki ma Pani imponujące. Wyliczono, że przeciętny telewidz natyka się na Panią 237 razy
dziennie, co daje…
Reklama: …zawrotną liczbę 86 500 spotkań rocznie. Tak, jestem z tego dumna!
Zwykły Człowiek: Bywa Pani natrętna…
Reklama: Bywam??? Delikatnie powiedziane. Spójrzmy prawdzie w oczy — jestem bez przerwy. To dodaje mi skrzydeł.
Zwykły Człowiek: …i przebiegła…
„[email protected]” Reklama: W istocie, bo o rachunki tu chodzi. Dokładniej — o zyski. Za to mi płacą. I to całkiem nieźle. Proszę nie myśleć, że to
wszystko jest takie proste. Praca od rana do wieczora… i przez
całą noc — media, centra handlowe i sklepiki, pokazy, kina,
ulice, billboardy, wycieraczki, samoloty, baloniki na druciku…
Do tego różne grupy ludzi: panie domu, biznesmeni, ogrodnicy, uczniowie i niemowlaki. Na dodatek cała masa problemów:
brudne skarpetki, stado niezapowiedzianych gości nad pustą
lodówką, wizyty teściowej, pierwsze zmarszczki i siwe włosy,
bóle głowy i brzucha, a ostatnio zmora — zaparcia i hemoroidy. Muszę być zawsze miła, uśmiechnięta i bezbłędnie trafić
w czuły punkt. Gotowość 24 h na dobę. A przed świętami —
istny koszmar! Gdybym spała, to Last Christmas na przemian
z Jingle Bells śniłyby mi się po nocach. Tyle wysiłku, a ludzie są
tacy niewdzięczni... Wyobraża Pan sobie? W jakichś badaniach
blisko 80% gimnazjalistów stwierdziło, że wszędzie jest mnie
za dużo i że nie jestem uczciwa, zdaniem ¾ badanych rzekomo
wprowadzam zamęt, a 64% denerwuję. Doprawdy, brak szacunku dla czyjejś ciężkiej pracy…
Ale i na młodocianych mam swoje sposoby. Musi Pan wiedzieć,
że najmłodsi są specyficzną grupą konsumentów — wymarzonym celem i często łatwym łupem dla producentów szeroko
pojętych dóbr. Początkowo dzieci nie odróżniają mnie od innych rodzajów przekazów medialnych; nie ma dla nich różnicy, czy oglądają bajkę na dobranoc, wiadomości czy reklamę.
A że z reguły jestem głośna, skoczna i kolorowa, niech Pan zgadnie, kto najbardziej przykuwa uwagę? Potem jest już pod górkę. Dzieciaki około 8. roku życia zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że chcę ich do czegoś przekonać. Ale i na to jest
rada. Nadal brakuje im racjonalnego osądu (niektórym dorosłym zresztą też) i wierzą, że świat jest taki, jaki im go pokazuję. Człowiek jest, na moje szczęście, tak skonstruowany, że
jeśli potrafię zaspokoić jego specyficzną potrzebę, nawet taką,
z której nie zdaje sobie sprawy, to przestaje działać logicznie czy też zgodnie ze swoimi pierwotnymi deklaracjami. Nie
muszę dodawać, że skrzętnie tę wiedzę wykorzystuję. Pokazuję kolorowy, bajkowy świat i udzielam rad, jak zdobyć do niego klucz — wystarczy zakupić konkretny produkt. Poza tym coraz częściej w dzisiejszym „zabieganym” świecie rodzice mają
coraz mniej czasu dla swoich pociech, a życie rodzinne wciąż
wskazywane jest jako najważniejsza wartość. W związku z tym
strona 11 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA rodzice, chcąc zrekompensować najmłodszym swoją nieobecność, kupują! Kupują coraz to więcej, najczęściej reklamowanych, produktów. Przy okazji oszczędzają sobie „totalnych obciachów”, to jest nietrafionych prezentów.
Zwykły Człowiek: Ale czy to jest etyczne?
Reklama: To jest, proszę Pana, opłacalne! Czy wie Pan, jakimi kwotami dysponują dzieci? W Polsce są to miliardy złotych,
w USA setki milionów dolarów! Jest o co walczyć. Poza tym to
doskonała inwestycja w przyszłość — jeśli przekonam dziecko
do jakiejś marki, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo,
że także jako dorosły człowiek będzie do tej marki przywiązane. Nic więc dziwnego, że amerykańskie koncerny przeznaczają
rocznie 20 miliardów dolarów na sposoby przykucia uwagi dzieci do lat trzech. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Gra jest warta
świeczki, bo zanim dziecko dorośnie, będzie skutecznym rzecznikiem marki w swoim domu. Proszę spojrzeć na wyniki badań
(troszkę się przygotowałam do naszej rozmowy) — dzieci decydują o zakupie wielu produktów w swoich domach. Dotyczy to
nie tylko słodyczy, napojów gazowanych czy chipsów, ale także
proszków do prania i płynów zmiękczających! (patrz: wykres)
Jestem genialna!!! Te lata doświadczeń... Jeszcze o jednym nie
wspomniałam. U dzieci bardzo silna jest motywacja społeczna —
chcą być szanowane i akceptowane przez rówieśników. Czy
Pan zdaje sobie sprawę z tego, że często mam w tym ogromny
udział? A dokładniej — produkty za moją sprawą stają się wśród
dzieci nadzwyczaj popularne. Zamiast słów nazywających produkty, jak np. pieluszki, lalka, soczek, klocki, używają znanych
z reklam marek: pampersy, barbie, bobofrut, lego. Badania dowiodły, że już trzy—pięciolatki twierdzą, że hamburger zapakowany w papier z logo światowej firmy jest smaczniejszy niż
ten, pozbawiony znaku firmowego. To jeden z moich większych
sukcesów!
Zwykły Człowiek: I ostatnie pytanie: Czy coś Panią w tym wszystkim ogranicza?
Reklama: To przykre, ale tak. Muszę przyznać, że jest z tym coraz gorzej. Niech Pan sobie wyobrazi: w Szwecji i Norwegii zakazane są reklamy jedzenia skierowane do dzieci, we Francji
i Belgii dzieci nie mogą brać udziału w spotach, w Niemczech
i Danii reklamy adresowane do dzieci nie mogą być emitowane w bezpośrednim sąsiedztwie z programami dla najmłodszej
widowni. W Polsce też nie jest lekko: nie zapomnieli o mnie
w ustawach o radiofonii i telewizji; o ochronie zdrowia przed
[email protected] następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych; o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi czy
też o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Muszę się pilnować,
bo w myśl art. 16. Wspólnotowej dyrektywy o telewizji bez granic (89/552/EWG) nie mogę powodować szkód moralnych lub fizycznych u małoletnich, nie mogę ich ukazywać w niebezpiecznych sytuacjach, wykorzystywać ich łatwowierności i braku doświadczenia. Musiałam zrezygnować z bezpośredniego nakłaniania ich do określonych zakupów i zachęcania do wywierania
presji na opiekunach, wykorzystywania autorytetu rodziców
czy nauczycieli w celu skłonienia ich do określonych zachowań
konsumenckich. No i czas mam ograniczony — widzowie nie powinni być zmuszani do oglądania więcej niż 12 minut reklam na
godzinę programu, a programów dla dzieci, filmów i wiadomości nie mogę przerywać częściej niż raz na pół godziny. Aż się
krzyczeć chce ze złości, a tu kolejny klops — poziom decybeli,
na który mogę sobie pozwolić, też został ograniczony…
Bibliografia, czyli gdzie szukać informacji:
1. Doliński D., Psychologiczne mechanizmy reklamy, GWP,
Gdańsk 2005.
2. Gregorczyk T., Dlaczego dzieci chcą zabić Babę Jagę, „MpK-T”
nr 119 z 17.03.2006, http://www.marketing-news.pl/theme.
php?art=364
3. IPSOS, Kieszonkowe naszych dzieci, „MpK-T” nr 100 z 8.09.2005,
http://www.marketing-news.pl/theme.php?art=314
4. Kuleszyńska A., Konsumencie! Kupuj świadomie!, Studio
Astropsychologii, Białystok 2005.
5. Lindstrom M., Dziecko reklamy. Dlaczego nasze dzieci lubią
to, co lubią, Świat Książki, Warszawa 2005.
6. Łaciak B., Wizerunek dziecka w reklamie telewizyjnej,
[w:] Dziecko we współczesnej kulturze medialnej, pod red.
B. Łaciak, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2003.
7. Mueller J., Wielki mały konsument, „MpK-T” nr 174,
8. z 21.06.2007, http://www.marketing-news.pl/theme.
php?art=585
9. Nowakowski P.T., Fast food dla mózgu, czyli telewizja
i okolice, Maternus Media, Tychy 2002.
10. Uczyńska A., Siła i słabe punkty młodych konsumentów,
http://www.eduskrypt.pl/index.php?infoserw=1&view=3245
11. Wardzińska-Swadzyniak E., Psychologiczne oddziaływanie
reklamy telewizyjnej na odbiorcę, www.ipe.pl
12. www.kultura.gov.pl
Czy zdarza się, że dziecko decyduje lub współdecyduje o zakupie lub wyborze
marki następujących produktów (N=246)
słodycze
85%
płatki sniadaniowe
71%
napoje gazowane
69%
odzież, obuwie dziecięce
65%
pasta do zębów
46%
sprzęt grający
32%
proszek do prania
10%
płyn do zmięczania
6%
żaden
7%
0%
10%
„[email protected]” 20%
30%
40%
50%
60%
strona 12 70%
80%
90%
nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Bo klanza to jest takie miejsce,
które ma znaczeń chyba sto.
Bywa, że łapie cię za serce
i wiesz, i czujesz ― to jest to!
FLOW ― PRZEPŁYW. Teksty, które inspirują…
Ludzie wierzą, że aby osiągnąć sukces,
trzeba wcześnie wstawać.
Otóż nie —
trzeba wstawać w dobrym humorze.
Marcel Archard
W tej części czasopisma chcę promować teksty, które pokazują jak myśl, pasja, inne spojrzenie kogoś na coś dało początek nowemu i ciekawemu. E. Noga
Ref.:
Płynie czas, mija nas.
Jesteś tam, jesteś tu,
czasem braknie ci tchu,
ale warto być! BIS
2. Czy jesteś w klanzie lat dwadzieścia,
czy jesteś może znacznie mniej,
nieważne to. Bądź zawsze sobą,
bo tutaj czas nie liczy się.
Bo KLANZA to jest takie miejsce,
które ma znaczeń chyba sto.
Bywa, że łapie cię za serce
i wiesz, i czujesz ― to jest to!
Ref.:
Płynie czas, mija nas.
Jesteś tam, jesteś tu,
czasem braknie ci tchu,
ale warto być! bis
Ewa Noga,
trenerka KLANZY, superwizor, prezes Zarządu Głównego
PSPiA KLANZA, publikacje: „Delfin ― rozwijanie umiejętności poznawczych ― rozgrzewka”, „Stare i nowe zabawy podwórkowe” (współautorstwo), warsztaty autorskie:
„Delfin ― rozwijanie umiejętności poznawczych”, „Stare
i nowe zabawy podwórkowe” i „Stare i nowe zabawy podwórkowe na niepogodę”, „Uczeń zdolny ― odkrywanie
i wspieranie potencjałów rozwojowych dzieci i młodzieży” oraz warsztaty z zakresu twórczego myślenia.
Redaktorka kwartalnika „[email protected]”.
Dziś chcę napisać o klanzobusie ― aktywnym działaniu plenerowym, zwanym też mobilną animacją. Poprzez ideę klanzobusa realizujemy następujące elementy metody klanzy:
—— celowe wykorzystywanie przestrzeni, zwracanie uwagi na
estetykę otoczenia,
—— tworzenie warunków do uczenia się przez działanie, przeżywanie, odkrywanie,
—— wykorzystywanie różnych środków ― prostych i łatwych do
zdobycia, a umożliwiających twórcze działanie.
Ogromna skala przedsięwzięcia, jakim były działania klanzobusa podczas Carnavalu Sztukmistrzów w Lublinie (sierpień
2010) daje poczucie dumy, satysfakcji oraz energii do podejmowania nowych aktywności. klanzobus to działanie, w którym zjednoczył się potencjał ludzi klanzy z Białegostoku,
Rzeszowa, Olsztyna, Radomia, Poznania, Lublina, Szczecina
i Krakowa. Razem zauroczyliśmy Lublin. Ogromne bańki mydlane, drzewko zapachów i ścieżka dotykowa, gry planszowe i logiczne, labirynty, szkółka cyrkowa ― to tylko niektóre działania
z naszej niezwykłej oferty.
Ewa Noga
Energia KLANZY
Przestrzeń ― entuzjazm ― działanie
Rok 2010 to rok Jubileuszu Stowarzyszenia klanza, to rok świętowania sukcesu, jakim jest m.in. wypracowana, a ― co najważniejsze ― praktykowana metoda klanzy. To jest to, co nas
wyróżnia i co możemy powtarzać z poczuciem dumy i przekonaniem, że znaleźliśmy ciekawą drogę, która ― obok wielu innych ― może prowadzić do zadowolenia z życia.
Krótka informacja zwrotna po Carnavale:
Duch KLANZY
Działanie wspólnotowe
Rozmach
Warto być
Entuzjazm
słowa i muzyka: Anna Jendryka, Małgorzata Wojtkowiak
Wspólnotowość
1
Zmęczenie i atrakcje
1. Ja nie wiem, jak to się zaczęło.
Dlaczego? Po co? Jak i gdzie?
Po prostu bardzo mnie wciągnęło
i jestem tu, i zostać chcę.
1
Efekt i satysfakcja
…Warto być…
Piosenka powstała z okazji 20-lecia KLANZY. Muzykę dołączamy jako oddzielny plik.
„[email protected]” strona 13 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Labirynt
[email protected] Maxi bańki
KLANZA
w Carnavale
Sztuk-Mistrzów
2010
w Lublinie
Sztukmistrz
Ser — gra zręcznościowa
Przejście przez tunel
„[email protected]” Doznania
strona 14 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Junibacken poświęcone jest szwedzkiej literaturze dziecięcej,
głównie twórczości Astrid Lindgren, która współuczestniczyła
w jego tworzeniu. Wnętrze zostało zaprojektowane przez Marit
Törnqvist, ilustratorkę książek Astrid Lindgren. Pomysłodawcą
muzeum był Staffan Götestam — Jonatan z filmu „Bracia Lwie
Serce”.
Elżbieta Kędzior-Niczyporuk
Muzeum jako plac zabawy
Druga połowa sierpnia, piątkowe przedpołudnie, przed muzeum Junibacken w Sztokholmie spora grupa ludzi. Przeważają
matki z dziećmi w wieku przedszkolnym (dzień wcześniej
w Szwecji rozpoczął się już rok szkolny), zdarzają się też niemowlęta. Jesteśmy trochę zdziwieni — co te maluchy będą
zwiedzać? Kasia, która mieszka w Szwecji już od 20 lat, wyjaśnia: matki wykupują karnety na rok (pojedyncze bilety są bardzo drogie) i przychodzą tu z dziećmi jak na plac zabaw, plac
zabaw dostępny niezależnie od pogody — pociechy bawią się,
mamy spotykają się z przyjaciółkami.
Czekając w kolejce, oglądamy dekorację nad wejściem. Ile tu
znajomych postaci... Jest Pippi i Emil ze Smalandii, Madika
z Czerwcowego Wzgórza i Ronja, córka zbójnika, Karlsson
z Dachu i bracia Lwie Serce. To właśnie przede wszystkim chęć
spotkania z bohaterami książek i filmów naszej ulubionej pisarki zdecydowała, że wybraliśmy się rodzinnie do Junibacken. Nie
wiedzieliśmy, że sposób, w jaki propaguje się tutaj literaturę dziecięcą, zasługuje na zainteresowanie i... naśladowanie.
Zwiedzanie Junibacken rozpoczynamy od Sagotorget, czyli Placu Bajek. To spore pomieszczenie wypełnione barwnymi makietami stanowiącymi trójwymiarowe ilustracje do najpopularniejszych w Szwecji dziecięcych książek. Coś na kształt ulicznego placu z latarniami, wokół którego zamieszkali
bohaterowie znani z literatury i filmów. Zaraz obok
wejścia domek,
popularnych także w Polsce, Muminków z niesforną małą Mi na dachu i Muminkiem
na balkonie. Na
domku, zamiast
nazwy ulicy, tabliczka z imieniem
i nazwiskiem autorki — Tove Jansson. Przed domem
kabina kąpielowa
Muminków.
Sagotorget, dom Muminków
Wchodzimy do domku... Pierwsze pomieszczenie to zaprojektowana w najdrobniejszych szczegółach kuchnia Muminków,
dalej salon z okrągłym piecem, w którym mieszkał „Przodek
Muminka”, wejście na stryszek ze starymi rupieciami. Mnóstwo
mebli, obrazków, rozmaitych bibelotów. Wszystkiego można dotknąć, wszystkim się pobawić, można ugotować obiad
w kuchni Muminków, rozgościć się na kanapie w salonie. Po
prostu domek do zabawy, jakich sporo spotyka się w Szwecji
w przydomowych ogródkach i jaki z pewnością znają z lektury
czytelnicy książek Astrid Lindgren.
Budynek muzeum Junibacken
Wejście do muzeum
Junibacken (Czerwcowe Wzgórze) to muzeum przeznaczone
przede wszystkim dla dzieci. Zostało otwarte w 1996 r. w centrum Sztokholmu, na nabrzeżu wyspy Djurgården. Należy do
jednych z najczęściej odwiedzanych muzeów w Sztokholmie.
„[email protected]” W salonie Muminków
Ze znajomych nam postaci odnajdujemy jeszcze na Sagotorget Pettsona z kotem Findusem i kurami, bohatera książek
strona 15 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Svena Nordqvista, oraz unoszącego się w powietrzu Karlssona z
Dachu, stworzonego przez Astrid
Lindgren. Im również możemy złożyć wizytę, a nawet trochę u nich
pomieszkać. Uwagę przykuwa mnóstwo zaskakujących
drobiazgów w wyposażeniu gospodarstwa. Na kuchni Pettsona widać
patelnię z przygotowywanym posiłkiem, jakby staKarlsson z Dachu
ruszek wyszedł
gdzieś tylko na chwilę. W domku Karlssona dodatkową
atrakcją dla dzieci jest zjeżdżalnia.
[email protected] do biegania i chowania się (niestety, tylko dla młodszych dzieci — starsze już się za bardzo nie mieszczą). Są to „ilustracje”
do książek Carin i Stiny Wirsén o Rut i Knut.
Keczup i musztarda
My zaglądamy do warsztatu mechanicznego konstruktora
Mulle Meck, wypróbowujemy samolot, rakietę i motocykl.
Odwiedzamy mamę Mu i pana Wronę — bohaterów znanych
w Polsce, prościutkich historii dla małych dzieci, opowiedzianych
przez Jujję i Tomasa Wieslander. Podziwiamy maleńki ogródek
Mai z książek Leny Andersson. Na każdym budynku tabliczki
z imieniem i nazwiskiem autora tekstu i ilustratora książki. Nie
wszystkie postaci są nam znane, książki nie wszystkich autorów
prezentowanych w Junibacken były tłumaczone na język polski,
choć wiele z nich odnajdziemy w naszych bibliotekach i księgarniach. Ruch tu i gwar jak na ulicy, dzieci, dorośli — wszyscy aktywni, wszyscy ciekawi.
W warsztacie Pettsona
Samolot Mulle Mecka
Pettson przed swoim domkiem
Ideą Sagotorget jest bliższe poznanie przez dzieci ulubionych
bohaterów, ich otoczenia, miejsc, w których żyli i przeżywali
swoje przygody. W Junibacken, ma się możliwość jakby uczestniczenia w ich życiu. To trochę tak, jakby wejść do książki. I nie
tylko patrzeć, dotykać, ale i zrobić coś samemu: „polecieć” samolotem, „naprawić” motocykl, wspiąć się na schody, zamieszkać w dżungli.
Najmłodsi bawią się ogromnymi, wyglądającymi jak drewniane,
klockami, które jednak po wzięciu w ręce okazują się niesamowicie lekkie. Dużym powodzeniem cieszy się też pasiasty domek przyozdobiony kiełbasami oraz dużymi, wykonanymi z tkaniny, butelkami z ketchupem i musztardą. To podobno bardzo
popularna w Szwecji historia, a domek doskonale nadaje się
Przed nami najbardziej czarowna chwila z wizyty w Junibacken —
podróż elektrycznym „pociągiem” przez krainy znane z książek
Astrid Lindgren. Okazujemy bilety, następnie sadowimy się naszą czwórką na drewnianej ławce (takie ławki pamiętamy jeszcze z wczesnego dzieciństwa z pociągów podmiejskich), wybieramy język opowieści (polskiego, niestety, nie ma). Ruszamy...
„[email protected]” strona 16 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Wokół ciemno... Jako pierwsza ukazuje się nam Madika
z Czerwcowego Wzgórza — właśnie próbuje skoczyć z dachu
z parasolem w ręku. Dalej, znajoma zagroda w Katthult, w której akurat trwa przyjęcie, a na maszcie — zamiast szwedzkiej
flagi — tkwi mała Ida wciągnięta tam przez Emila. Nagle obracamy się i unosimy do góry, płyniemy pod rozgwieżdżonym niebem Sztokholmu, spotykając w tej podróży Karlssona z Dachu.
I wreszcie, stając się mali niby Nils Paluszek, wjeżdżamy do
mysiej nory, mijając po drodze ogromną mysz, która obraca
głowę w naszą stronę. Pod koniec podróż staje się bardziej
dramatyczna — przenosimy się do ciemnego lasu z powieści
o Ronji, córce zbójnika, by zakończyć zwiedzanie historią o braciach Lwie Serce — widzimy pożar ich domu i walkę ze straszliwym smokiem Katlą. Właściwie już nie próbujemy zrozumieć,
co mówi do nas w obcym języku lektor, dzielimy się własnymi
spostrzeżeniami i wrażeniami. Tej podróży nie da się przeżyć
bez emocji, zwłaszcza jeśli — tak jak my — czytało się książki
Astrid Lindgren lub oglądało nakręcone na ich podstawie filmy.
Muzyka, dźwięk, światło, obraz i niezwykła atmosfera sprawiają, że ten „wyjazd” to niesamowite przeżycie dla wszystkich —
zarówno dorosłych, jak i mniejszych czy starszych dzieci. Dla
nas, podróż pociągiem kończy się zbyt szybko. W każdym z mijanych miejsc chętnie pozostalibyśmy dłużej, każdemu przyjrzelibyśmy się dokładniej. A może to zachęta, by wybrać się
w tę podróż jeszcze raz i jeszcze raz...
Sagotåget — bajkowy świat, który oglądamy z okien pociągu —
powstał dzięki ilustratorce Marit Törnqvist. Stworzyła go razem
z Astrid Lindgren i doświadczonymi rzemieślnikami. Opowieść
jest dostępna w 12 różnych językach: szwedzkim, arabskim, angielskim, fińskim, francuskim, holenderskim, włoskim, japońskim, chińskim, rosyjskim, hiszpańskim i niemieckim. Ci, którzy
wybiorą szwedzki, usłyszą głos samej Astrid Lindgren. Niestety,
podczas tej podróży nie można robić zdjęć. Kto chce powrócić wspomnieniami w to miejsce lub jedynie poczuć przedsmak
tej fascynującej
przygod y, m o ż e
obejrzeć jeden z
filmików zamieszczonych na stronie internetowej
muzeum 1.
Wysiadamy niedaleko willi Śmiesznotka. To jedna
z największych
atrakcji dla maluchów — wspinają się na konia,
biegają po domku Pippi, zjeżdżają po ślizgawce,
gotują w przypalonych garnkach,
przymierzają ubrania Pippi. Wyposa-
Willa Śmiesznotka
Właściwie są to linki do strony YouTube. Gdy klikniemy w wybrane miejsce na planie
Junibacken, będziemy mogli obejrzeć film z tego miejsca. Filmów pojawia się kilka–kilkanaście. Są one bardzo różne, mniej lub bardziej profesjonalne, mniej lub bardziej udane. Dlatego warto szukać – wtedy można trafić na bardzo dobry film. Ale uwaga! – któryś
z kolejnych filmów to już może nie być film o muzeum, ale na przykład fragment zupełnie
nieodpowiedniego dla dzieci horroru.
1
„[email protected]” [email protected] Kuchnia Pippi
żenie kuchni zachęca do muzykowania (jest tu mnóstwo „instrumentów perkusyjnych”). My wyszukujemy różne pomysłowe rozwiązania
mające poprawić
funkcjonalność oraz
komfort mieszkania. Ile tu łatania,
sztukowania, zastępowania jednych rzeczy innymi, wszak dziewczynka musiała sobie radzić sama.
Jest więc daszek
podparty łopatą
i abażur z garnka, wiaderko zamiast nogi ławki,
koszyk spuszczany
z balkonu na lince
czy karnisz z kijka
do nart.
Junibacken to też
jeden z największych teatrów dla dzieci w Szwecji. Na scenie lub przed willą
Śmiesznotka pokazywane są spektakle związane z życiem bohaterów książek dla dzieci, m.in. Pippi, Karlssonem, Emilem.
Widzowie mogą w nich nawet czynnie uczestniczyć! A między
inscenizacjami jest wspólne czytanie bajek i śpiewanie piosenek, konkursy rysunkowe i recytatorskie, wspólne majsterkowanie, projektowanie strojów i inne działania plastyczne.
Sypialnia Pippi
Posileni w muzealnej restauracji postanawiamy zobaczyć jeszcze wystawę czasową. Trafiamy akurat na wystawę poświęconą
twórczości Lennarta Hellsinga, urodzonego w 1919 roku szwedzkiego pisarza i tłumacza, autora książek dla dzieci. Wystawa
„Inny świat” opiera się na pięciu najbardziej lubianych dziełach pisarza. Jego książki możemy poczytać i obejrzeć, siedząc
w namiocie Beduinów, a w świat zamieszkany przez bohaterów
Hellsinga przenieść się, „płynąc” statkiem pirackim, prowadząc
ogromny walec do wałkowania ciasta dla najdziwniejszej piekarni w niezwykłym miasteczku, „piekąc” bułeczki czy „kupując” ciepłe lody. Atrakcją jest też tortowy labirynt z ogromną
truskawką, pofalowany podest z krajobrazem, po którym można biegać i tańczyć, oraz ogromny kręciołek. Do tego ostatniego
w pewnym momencie ustawia się nawet kolejka.
strona 17 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Zaskakuje nas, że nigdzie nie spotkaliśmy tak dobrze znanych
w Polsce „Dzieci z Bullerbyn”, nie ma też „Detektywa Blomkvista”,
„Rasmusa i włóczęgi” ani „Dzieci z ulicy Awanturników”, chociaż tych ostatnich dostrzegliśmy przynajmniej na wystawie „Trzech artystów — Björn Berg, Ingrid Vang Nyman i Ilon
Wikland” (ilustratorzy książek Astrid Lindgren), czekając na
nasz „pociąg historii”.
Zwiedzanie kończy wizyta w księgarni, która jest podobno największą i najlepiej zaopatrzoną księgarnią dla dzieci w Szwecji.
Przeglądamy jeszcze nieznane nam książki autorów prezentowanych w Junibacken. I tu miłe zaskoczenie — półka z książkami w przekładzie na język polski! Pełno tu też rozmaitych gadżetów: maskotek przedstawiających bohaterów książek, rekwizytów, ubrań. Można przebrać się za Pippi lub inną postać
ze swojej ulubionej lektury. Jest duży wybór muzyki, filmów,
gier, kartek i plakatów. Do naszej kolekcji pamiątek ze Szwecji
dołączają zakładki do książek.
Na uwagę zasługuje bardzo przemyślana organizacja muzeum.
Zadbano o zadaszony parking dla wózków, pokoje, w których można przebrać i nakarmić niemowlęta, łazienki przystosowane dla przedszkolaków. W holu stoją wygodne szafki,
w których można przechować zbędne rzeczy. Spędzając czas
w Junibacken, można też zjeść na miejscu pełnowartościowy
posiłek w tamtejszej restauracji, która oferuje również mniejsze porcje dla dzieci. W ciepłe dni jest możliwość zjedzenia
obiadu na dworze. Po godzinach pracy muzeum restauracja jest
otwarta dla dorosłych.
Plan muzeum (http://www.junibacken.se)
Wystawa czasowa „Inny świat”
To już dwunasta wystawa czasowa od otwarcia Junibacken.
Pracownicy muzeum starają się, by co rok—dwa wprowadzać
nową wystawę tematyczną. To dowód, że muzeum jest stale
żywe. Są to zabawne i kolorowe wystawy z elementami interaktywnymi, gdzie dzieci mogą poznać swoje ulubione książki
z bliska poprzez doświadczenie ich w „rzeczywistości” w formie
zabawy. Wszystkie dotychczasowe wystawy są znane i cenione.
Obecna też zwraca uwagę pomysłowością i starannością wykonania. Można powiedzieć, że jest to taka bardziej szlachetna,
bo wzbogacona o walor edukacyjny, odmiana fikolandu — niezwykły plac zabaw, zapewniający mnóstwo ruchu, zachęcający
do podejmowania różnorodnych działań, nawiązywania kontaktów. Wystawom towarzyszą ponadto związane z nimi tematycznie przedstawienia teatralne.
Przed muzeum robimy sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie z Astrid
Lindgren. Stoi tu jej pomnik. Astrid siedzi w fotelu, na jej kolanach rozłożona książka. Na kartach książki cytat z „Braci Lwie
Serce”: Å, Nangilima! Ja, Jonatan, ja, jag ser ljuset 2. Pisarka
przeniosła się już do swojej Nangilimy, ale jej książki wciąż żyją
wśród nas.
W ofercie muzeum znajdują się propozycje dla szkół. Wizyta
w Junibacken może być na przykład — jak zachęca muzeum na
swojej stronie internetowej — częścią projektu realizowanego w szkole. Na tej samej stronie internetowej zamieszczone
są informacje dla nauczycieli, mające przyczynić się do lepszego wykorzystania czasu spędzonego w Junibacken. Są to krótkie
wprowadzenia na temat pisarzy i bohaterów prezentowanych
książek, a także krótki opis Junibacken wraz z zadaniami i pytaniami do zastanowienia się.
2
„[email protected]” O, Nangilima! Tak, Jonatanie, tak, widzę światło.
strona 18 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Na stronie muzeum prowadzony jest też blog, w którym zamieszczane są konkursy ze znajomości literatury, adresowane do dzieci. Są pytania o zakończenie jakiejś historii, prośba
o uzupełnienie luk w tekście itp.
Wizyta w Junibacken zachęca nas do sięgnięcia, już w Polsce,
po nieznane nam dotąd książki szwedzkich autorów dla dzieci.
I taka również była chyba idea twórców tego muzeum.
Wszystkich zainteresowanych szerzej tematem odsyłamy do:
a)stron internetowych:
▪▪ Junibacken: http://www.junibacken.se
▪▪ Astrid Lindgren: http://www.astridlindgren.se
▪▪ Wydawnictwa Zakamarki, które propaguje w Polsce szwedzką literaturę dziecięcą i kulturę Szwecji: http://www.zakamarki.pl
b)artykułów:
▪ ▪ Ulrika Isaksson i Marianne von Baumgarten-Lindberg,
Szwedzka literatura dziecięca traktuje dzieci poważnie,
http://www.swedenabroad.com/Page____58899.aspx
▪▪ Pia Huss i Katta Nordenfalk (przekład: Halina Thylwe i Anna
Nowicka), Szwedzka kultura dziecięca, http://www.cudanakiju.pl/Szwedzka_kultura_dziecieca_p168.html
▪▪ Birgitta Fransson, Szwedzka literatura dla dzieci, część I,
http://www.swedenabroad.com/Page____58901.aspx
▪▪ Birgitta Fransson, Szwedzka literatura dla dzieci, część II,
http://www.swedenabroad.com/Page____58902.aspx
[email protected] Olga Niczyporuk
Junibacken
W te wakacje pojechaliśmy do Szwecji. Bardzo mi się tam podobało. Nauczyłam się nawet 14 zdań po szwedzku. Któregoś dnia
odwiedziliśmy bardzo ciekawe muzeum — Junibacken.
Ma ono charakter placu zabaw dla dzieci. Znajdują się tu
„eksponaty” z książek Astrid Lindgren i wielu innych szwedzkich pisarzy książek dla dzieci. Można tam zobaczyć m.in. dom
Muminków Tove Jansson, do którego można wejść, usiąść na kanapie w salonie i pooglądać ładne, czasami zabawne obrazki
przedstawiające bohaterów książki. Można również zajrzeć na
stryszek, w którym za siatką znajdują się przedmioty używane
przez Muminki. Przez dziurę w dachu wygląda mała Mi.
Na koniec ciekawostka — na stronie internetowej Junibacken
znajdziemy informację, w jaki sposób muzeum dba o środowisko. A są to m.in. takie działania:
• świadome dążenie do ochrony środowiska poprzez wykorzystywanie źródeł odnawialnych,
• unikanie stosowania substancji szkodliwych dla środowiska,
• wykorzystywanie — w miarę możliwości — produktów przyjaznych środowisku,
• włączenie działań na rzecz środowiska do codziennej praktyki,
• dbanie, by produkowane odpady stanowiły minimalne zagrożenie dla środowiska (wybór odpowiednich surowców i produktów, właściwy transport i utylizacja odpadów),
• zachęcanie pracowników, by jak najczęściej poruszali się
pieszo, rowerem lub korzystali z transportu publicznego,
• stosowanie — jeśli to możliwe — oznakowania ekologicznego sprzętu i materiałów,
• zmniejszanie zużycia eksploatacyjnego sprzętu i materiałów, zmniejszanie wykorzystania papieru, dążenie w jak
największym stopniu do naprawiania i ponownego wykorzystywania przedmiotów,
• dążenie do ograniczenia zużycia energii w miejscu pracy,
• przestrzeganie ogólnych wymagań dotyczących ochrony środowiska, współpraca z władzami.
Jest też pałac
Króla Zimy z tronem i z nartami,
na których można
pojeździć. Obok
stoi pałac księżniczki z ramą do
obrazu, w której
można zrobić sobie zdjęcie. Dalej
znajduje się kącik dla malutkich
dzieci z klockami
i postaciami z bajek.
W muzeum zobaczymy dom Pettsona z kotem Findusem na dachu,
bohaterów opowiadań Svena Nordqvista. W środku
domu jest kuchnia z małym stoliczkiem, na którym stoi filiżanka
po kawie i talerzyk z cynamonowymi bułeczkami. Jest tam też
mała kuchenka
węglowa i spiżarka. Ściany ozdabiają zdjęcia-rysunki krów. Obok
domu rośnie drzewo, na którym siedzą koleżanki Findusa — kury Pettsona. Jest jesz-
Pałac Króla Zimy
Elżbieta Kędzior-Niczyporuk — pedagog, członek założyciel PSPiA KLANZA, autorka i redaktorka publikacji z pedagogiki zabawy i metody KLANZY, redaktor naczelna klanzowych czasopism.
Księżniczka, która pokonała smoka
„[email protected]” strona 19 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA cze przybudówka z warsztatem, w którym mieszkają małe
stworki — mukle.
ra książki, której, niestety, nie znam. Obok znajdują się jego
wynalazki — motor i samolot z dwoma siedzeniami (na których
można usiąść). Jest także rakieta, do której można wejść.
Deser Pettsona
U Mai
Miejsce akcji książek Gunilli Bergström
Dalej znajduje się
zagroda mamy Mu. W środku obory stoi krowa, a na dachu siedzą wrony. Obok jest ogromna krowa-fotel — tu można posiedzieć na kolanach mamy Mu. Jest również warsztat bohate„[email protected]” Na hamaku buja
się mała ogrodniczka Maja. Imię
dziewczynki, zrobione z cienkich
patyczków, widnieje na płocie.
Na zawieszonym
na drzewie karmniku, przy porcelanowej zastawie,
która składa się
z małych filiżanek ze spodeczkami, siedzi sikorka.
Obok na ławeczce leżą niektóre
z książek prezentowanych na wystawie, oczywiście po szwedzku.
W drodze do kolejki znajduje się
mieszkanie trojga
dzieci, które prowadzą bar. Potem
wchodzi się do małej salki, w której na ścianach są
namalowane ilustracje z książek
Astrid Lindgren.
Mukle
Zobaczymy mieszkanie dwóch małpek ze zdjęciami dzikich
zwierząt. Większość przedmiotów jest w paski zebry, cętki żyrafy, jak na przykład lampa, telefon, stolik i fotel.
Jest tu mieszkanie
Karlssona z Dachu
z książek napisanych przez Astrid
Lindgren, a w nim
wszystko znajduje
się w miejscach,
w których właściwie nie powinno
być. Z mieszkania
Karlssona można
zjechać na zjeżdżalni. Jest także
blok ze schodami
i dwoma oknami,
w których można
się sfotografować.
[email protected] Dalej wchodzi się
przez furtkę do
sali, gdzie podjeżdża pusty wagonik. Później wjeżdża się w ciemność, z której wyłaniają się pomaW domku Rut i Knut
łu sceny z różnych
książek, napisanych przez Astrid Lindgren: „Emil ze Smalandii”,
„Ronja, córka zbójnika”, „Bracia Lwie Serce”, „Karlsson z Dachu”, „Nils Paluszek”, „Madika z Czerwcowego Wzgórza”. Wagonik jedzie w górę i w dół, skręca, ukazując nowe sceny. W końcu
trzeba wysiadać. Niestety, podczas jazdy nie wolno robić zdjęć.
Następnie wchodzi się do pomieszczenia, w którym znajduje
się willa Śmiesznotka Pippi Långstrumpf. Przed nią stoi koń, na
którego można się wdrapać. Wewnątrz znajduje się kuchnia, do
której można wejść przez ganek, i pokoik z drugim wejściem.
Na górę prowadzą schodki, znajduje się tam sypialnia Pippi
z wieloma ciekawymi i śmiesznymi przedmiotami i z wyjściem
na balkon. Z sypialni przez dziurę można wyjść na rodzaj tarasu. Na taras można wejść też bocznymi schodami i zjechać na
zjeżdżalni. W tym samym pomieszczeniu jest też urządzony kącik do zabaw, gdzie można pograć w klasy lub porysować.
strona 20 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] W dół prowadzą schody do restauracji, w której można zjeść
m.in. klopsiki Karlssona z Dachu z żurawiną (polecam!!!) i naleśniki Pippi z bitą śmietaną, a na deser — obowiązkowo ciasteczko.
W sali urządzono też tort z truskawką na środku. W torcie jest
labirynt, a do truskawki można wejść i zrobić sobie zdjęcie.
Warto wejść również do koła, które obraca się, kiedy ktoś biegnie (przypomina to kręciołek dla gryzoni).
Obok restauracji zorganizowano wystawę czasową. Jest na niej
miasteczko ze sklepem, piekarnią, lodziarnią. Obok stoi walec,
na który można wejść, namiot Beduinów, w którym można posiedzieć i poczytać leżące tam książki autora prezentowanego
na wystawie. Jest też dżungla i statek piracki. Na dolnym pokładzie zebrano zapasy żywności w beczkach, workach i skrzyniach oraz zwierzęta, nie brakuje też pirackich skarbów. Z górnego pokładu, na którym jest małe podwyższenie dla sternika,
widać całe pomieszczenie.
Na wystawie znajduje się jeszcze plansza z górkami, dolinami
i miasteczkiem oraz scena z kolorowymi światłami, na której
każdy może zaśpiewać lub zatańczyć.
Obok sali wystawowej mieści się księgarnia z książkami szwedzkich autorów dla dzieci, również z tłumaczeniem polskim.
Znajdzie się tam też pamiątki takie, jak: peruka Pippi, kubki,
zakładki do książek, maskotki i inne drobiazgi.
Przed Junibacken stoi pomnik Astrid Lindgren i makieta z bohaterami jej książek o Pippi Pończoszance. Kto chce, może sfotografować się na przykład jako Pippi lub Tommy.
W muzeum Junibacken mogą dobrze bawić się zarówno dzieci, jak i dorośli. Można tu poruszać się i poznać różne książki.
Bardzo zachęcam do jego odwiedzenia.
Walec do ciasta
Ja bardzo lubię książki i czytałam część z opisywanych w tym
tekście książek: „Muminki”, „Pettson i Findus”, „Mama Mu”,
„Pippi”, „Karlsson z Dachu”, „Emil ze Smalandii”, a także
„Dzieci z Bullerbyn” i "Detektyw Blomkvist" . Oglądałam też filmy: „Dzieci z Bullerbyn”, „Madika z Czerwcowego Wzgórza”,
„Rasmus i włóczęga”, „Ronja, córka zbójnika”, „Bracia Lwie
Serce”. I tak jak bohaterowie tych książek lubię zwierzęta.
Kiedyś miałam króliczkę Misię. Niedawno zaś zamieszkał z nami
5-miesięczny obecnie kociak o imieniu Olle (jak bohater książki
Astrid Lindgren), który bardzo lubi słuchać audiobooki.
Piracki statek
W namiocie Beduinów
Olga Niczyporuk — uczennica klasy czwartej szkoły podstawowej; lubi grać w siatkówkę, pływać, biegać i tańczyć,
ćwiczy jogę; kocha podróże i wędrówki po lesie; lubi czytać książki i rysować; wydaje własną „Gazetkę Domową”
(jednodniówkę).
Tortowy labirynt
„[email protected]” strona 21 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA PRACUJĘ Z KLASĄ
Jak pracować z uczniami, by nie zgubić dziecięcego entuzjazmu dla szkoły? Jak pozyskać do współpracy rodziców?
Wreszcie jak uczyć, żeby nauczyć? Spróbuję odpowiedzieć
na te pytania, korzystając z własnych doświadczeń. W tym
miejscu chcę prezentować interesujące pomysły na zajęcia,
różnorodne działania, imprezy w klasach młodszych, także
w przedszkolu, wykorzystujące elementy pedagogiki zabawy.
Chcę kontynuować omawianie wybranych trendów w pedagogice, dydaktyce. Zamieszczane tu artykuły kieruję zarówno
do młodych nauczycieli zaczynających pracę, jak i do tych,
którzy ― mimo dużego doświadczenia ― nie wpadli w rutynę
i w dalszym ciągu szukają ciekawych, atrakcyjnych pomysłów
na szkołę, a więc do wszystkich, którzy chcą o sobie powiedzieć: „Pracuję z klasą”. R. Kownacka
[email protected] Cele operacyjne:
—— dziecko prezentuje swoje umiejętności rodzicom,
—— bierze aktywny udział w uroczystości.
1. Powitanie.
Dzieci:
Witamy wszystkich gości.
Wszystkim pięknie się kłaniamy
i na występ zapraszamy.
Może piosenką zaczniemy właśnie,
wtedy nam wszystkim zrobi się raźniej.
2. „Piosenka sześciolatka” 1 w wykonaniu dzieci.
Skąd się biorą dziury w serze?
Gdzie wieloryb uszy ma?
Jak zbudować krzywą wieżę?
Kto odpowiedź na to zna?
Dłużej czekać już nie mogę,
tysiąc pytań w głowie mam.
Zaraz ruszam w długą drogę,
odpowiedzi muszę znać.
Ref.: To ABC sześciolatka
pomoże mi odkryć świat,
to dla dzieciaka wielka gratka
być z całym światem
za pan brat. (bis)
Nie mam czasu do stracenia,
ginie wokół tyle drzew.
Wciąż jest dużo do zrobienia,
musisz działać, jeśli chcesz.
Chcę, by lasy zdrowe były,
By nie płoszył zwierząt nikt,
by kominy nie dymiły,
jak to zrobić, powiedz mi.
Renata Kownacka,
trenerka KLANZY, sekretarz Zarządu Oddziału PSPiA
KLANZA w Bogatyni, nauczycielka w PSP nr 1 w Bogatyni,
autorka książek: „Pasowanie na pierwszaka ― scenariusze”, „Klasowe święta, które każdy zapamięta”, współautorka publikacji: „Uczymy się bawiąc. Klasa I, II, III”,
„Z zabawą i bajką w świecie sześciolatka”, autorka
i współautorka warsztatów skierowanych do nauczycieli
kształcenia zintegrowanego oraz wychowania przedszkolnego; prywatnie mama Darii i Bartka, a także właścicielka
czekoladowego labradora, Fiony. Redaktorka kwartalnika
„[email protected]”.
Ref.: To ABC sześciolatka…
Wszystkie dzieci na tej Ziemi
mają prawo szczęście znać.
Chcą się uczyć i weselić,
na podwórku w klasy grać.
Diego z Peru, z Rzymu Marco,
Chen [czen] z Pekinu, z Niemiec Frank.
Oto jedno proszą tylko,
by tych praw przestrzegał świat.
Alicja Gazarkiewicz
Ref.: To ABC sześciolatka…
Egzamin Pana Kleksa
3. Wiersz „Grzeczność” 2.
Dzieci:
Oprócz piosenki wierszyk też znamy
O czarodziejskich słowach, których codziennie używamy:
Scenariusz zabawy z okazji pasowania
dzieci na uczniów klasy „0”
Uroczystość odbyła się 23 października 2009 roku w Publicznej
Szkole Podstawowej nr 1 w Bogatyni, a jej hasło przewodnie to:
zabawa bawi, zabawa uczy, zabawa nigdy cię nie znudzi.
Cel
——
——
——
ogólny:
prezentacja umiejętności i osiągnięć dzieci,
nawiązanie współpracy między szkołą a rodzicami,
integracja.
„[email protected]” Grzeczność na co dzień —
Bardzo ważna sprawa!
Więc o niej dzisiaj wspomnieć wypada.
1
2
Sł. M. Ćwiek, muz. B. Kolago. ABC sześciolatka, WSiP.
Wiersz zaczerpnięty z bazy internetowej; autor nieznany.
strona 22 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Nic nie kosztuje słowo „dziękuję”!
A „przepraszam” i „proszę” chlubę ci przynoszą!
Niech uśmiech zawsze gości na twej twarzy.
Wtedy cię przyjaźnią każdy będzie darzył!
To szkiełko wszystko potrafi, na każde pytanie odpowie,
wystarczy wziąć je do ręki i wszystko będzie różowe.
Wystarczy wziąć je do ręki, dosypać ziarnko fantazji
i już za chwilę można dolecieć aż do gwiazdy.
Nie hałasuj nigdy!
Każdy ci to powie, że hałas niszczy nerwy i zdrowie.
Nie przezywaj nas, kolego!
To przynosi wiele złego.
Obrażać się — to brzydka wada.
Tak zachowywać się nie wypada.
Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego,
aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego / x 2
fantazja, lalalalalala lalalalala.
4. List od pana Ambrożego Kleksa — egzamin sprawności dzieci.
Nauczycielka: Posłuchajcie, wczoraj dostałam list od Pana
Kleksa. Pamiętacie, kto to jest? (Dzieci odpowiadają.) W liście
tym mam wyraźnie zapisane, że żadne dziecko nie może zostać
pasowane na starszaka, jeśli nie przejdzie egzaminu sprawności Pana Kleksa. Czy jesteście gotowi na ten egzamin?
Każde zadanie ukryte jest w nadmuchanych balonach, które zostają kolejno przebijane przez dzieci. Samo przekłuwanie balonów dostarcza dzieciakom wiele radości.
egzamin pana kleksa
Zadanie I. Łańcuch wyrazów
Nauczycielka: Jaką głoską zaczyna się wyraz akademia?
Zadanie polega na ułożeniu łańcucha wyrazów rozpoczynających się głoską A. Dzieci zostają podzielone na zespoły. Każdy
otrzymuje kopertę z pociętym obrazkiem — puzzle. Zadaniem
zespołu jest złożenie z puzzli ilustracji i podpisu do niej, naklejenie pracy na kartkę papieru oraz zaprezentowanie wykonanego zadania pozostałym grupom i zaproszonym gościom.
Następnie każda drużyna odpowiada na pytania nauczyciela:
Ile głosek i sylab ma dany wyraz? Podzielcie wyrazy na głoski
(lub sylaby). Przypomnijcie sobie jeszcze dwa słowa rozpoczynające się na głoskę A.
Zadanie II. Uzyskanie tytułu kleksografa
Nauczycielka: Na środku kartki umieść kilka kropel tuszu
w dwóch—trzech kolorach. Rozprowadź tusz, dmuchając lub
poruszając kartką w różnych kierunkach 3. Możesz wzbogacić
swoje dzieło, dorysowując lub doklejając różne kolorowe elementy. Co powstało z Twojego kleksa? Nadaj tytuł swojej pracy.
To szkiełko nigdy nie płacze, zawsze jest w dobrym humorze,
to szkiełko wszystko rozumie, każdemu chętnie pomoże.
Wystarczy wziąć je do ręki, ziarnko fantazji dosypać
i już za chwilę można z panem Kleksem w świat pomykać.
Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego,
aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego / x 2
Zadanie IV. Co to za baśń?
Dzieci losują kartki, na których narysowane są przedmioty charakterystyczne dla danej baśni. Zadaniem dziecka jest zgadnąć, co to za baśń.
Zadanie V. Zaproszenie dla krasnoludków na bal książęcy
Nauczyciel: A teraz, kochane krasnoludki, mam dla Was wiadomość. Odczytam to, co jest zapisane w zaproszeniu: „Zapraszam
każdego krasnoludka na bal, który jest podziękowaniem za okazaną mi pomoc. Podpisano: Królewna Śnieżka”. Królewna już
na Was czeka. A wy, moje krasnoludki, przywitajcie Śnieżkę
tak, jak potrafią tylko krasnoludki.
Dzieci prezentują się w dowolny sposób, robiąc przeróżne figury i miny, po czym wykonują wspólny taniec — improwizacja
ruchowa z chustami do muzyki D. Szostakowicz, Polka /Suita
Baletowa nr 1/.
Prezentacja tańca integracyjnego „Syp Simeon 4” — zaproszenie
wszystkich do wspólnej zabawy.
Zadanie VI. Nagrodzenie dzieci piegami
Każde dziecko z tajemniczej skrzynki bierze tyle piegów, ile
ma lat. Rodzice mogą pomagać w naklejaniu piegów.
Prezentacja wykonanych prac.
5. Pasowanie na starszaka.
Dzieci powtarzają treść ślubowania: Ślubuję być dobrym uczniem
klasy „0”. Ślubuję swą wytrwałością i zachowaniem sprawiać
radość rodzicom, wychowawcy i wszystkim kolegom.
Zadanie III. Co to jest fantazja?
Dokończenie przez dzieci zdania: Fantazja to… Nauczyciel zapisuje wszystkie pomysły.
6. Zakończenie.
Udzielenie głosu Pani Dyrektor przez wychowawcę. Dzieci otrzymują pamiątkowe dyplomy.
Odśpiewanie hymnu Bajkolandii pt. „Moja fantazja” (z repertuaru zespołu Fasolki).
7. Zaproszenie na poczęstunek.
Moja fantazja
muz. Sławomir Kowalewski, sł. Ewa Chotomska
Alicja Gazarkiewicz — nauczycielka klas młodszych
w Publicznej Szkole Podstawowej nr 1 im. Emilii Plater
w Bogatyni.
Fantazja
Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego,
aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego / x 2
fantazja, fantazja lalalalalala lalalalala.
Ćwiczenie do muzyki „Childgrove” z płyty „Zbieram, poszukuję, badam”, cz. II,
D. Dziamskiej, W. Wietrzyńskiego.
3
„[email protected]” 4
Taniec integracyjny prezentowany na warsztatach metodycznych KLANZY.
strona 23 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] E
g
z
a
m
i
n
P
a
n
a
K
l
e
k
s
a
Kleksografia
Dzieci prezentują się w dowolny sposób
Prezentacja wykonanych prac
Wspólny taniec z chustami
Dzieci losują kartki
Nagrodzenie dzieci piegami
„[email protected]” strona 24 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] W STREFIE PRZYGODY
Kiedy patrzę, na dzieciaki ― uczniów i przedszkolaki ― pełne optymizmu, ciekawości świata i siebie oraz pasji tworzenia, a potem na ławki, które stoją, podręczniki, które leżą,
i salę, która po prostu jest ― to budzi się we mnie wyzwanie,
by w jakiś sposób ożywić to miejsce, sprzęty i pomoce dydaktyczne. Po co? Aby w sali szkolnej i przedszkolnej kwitło życie
i gościła przygoda, aby dzieci na pytanie, czy lubią się uczyć,
odpowiadały radosnym głosem: tak, chcemy jak najwięcej
takiej nauki! Jak to zrobić? Poprzez budowanie klimatu bezpieczeństwa dla każdego dziecka, poprzez tworzenie wyjątkowości i odrębności grupy dziecięcej, poprzez sprawdzone
i nowatorskie metody pracy.
W tym miejscu chciałabym pisać o „fruwających” ławkach,
nauczaniu w ruchu, obrzędach grupowych, które scalają
i jednoczą, o pomysłach wychowawczych na sytuacje trudne,
wymagające mądrych decyzji dorosłego, o inspirujących tekstach literackich, o nauczycielach, o… ― czyli rozwiązać worek
z pomysłami na zajęcia edukacyjne i wychowawcze z dziećmi w wieku wczesnoszkolnym i przedszkolnym. Zamierzam
prezentować swoje, sprawdzone pomysły i te podpatrzone,
o których usłyszałam lub przeczytałam. M. Swędrowska
Małgorzata Swędrowska
Dzień Dobrych Wieści, Maraton
Czytania Bajek… czyli w nowym
roku szkolnym nowe pomysły na
uroczystości i wydarzenia klasowe
Kalendarz każdej klasy obfituje w najróżniejsze święta: przyrodnicze, społeczne, okolicznościowe. Tradycyjnie obchodzimy
Dzień Rodziny, Dzień Babci i Dziadka, chodzimy na obserwacje
przyrody w różnych porach roku. Nie będę tu podawać pomysłów na dobrze znane nam, nauczycielom, uroczystości, ale zaproszę do nietypowego świętowania. Może w tym roku połączyć
Andrzejki z Katarzynkami, obchodzić Święto Pierwszego Śniegu,
bawić się w obserwacje geologiczne, przesyłać sobie dobre wieści i uczestniczyć w maratonie bajek?
Poniżej ułożone miesiącami wybrane nietypowe święta, a wraz
z nimi krótkie informacje, które mogą zainspirować do samodzielnych „akcji” klasowych. I nie musi to być zawsze wydarzenie trwające cały dzień. Czasami wystarczy akcent na początku
lub na końcu zajęć, by wzbudzić w naszych uczniach refleksję,
poszerzyć horyzonty myślowe, uwrażliwić na problemy współczesnego świata.
WRZESIEŃ
Wrzesień miesiącem miodu
Małgorzata Swędrowska,
absolwentka nauczania początkowego i wychowania przedszkolnego na UAM, Podyplomowych Studiów
w zakresie Konstruowania Programów Kształcenia
Stymulujących i Wspierających Rozwój Wzwyż oraz
Wczesnego Wspomagania Rozwoju Dziecka i kursu
trenerskiego „Edukacja przez ruch” D. Dziamskiej.
Fascynuje ją drugi człowiek; swoją drogę zawodową
rozpoczęła od prowadzenia drużyny zuchowej (10 lat);
pracowała w przedszkolu, obecnie nauczycielka
nauczania zintegrowanego w SSP nr 1 STO w Poznaniu;
trenerka KLANZY; współautorka warsztatów „Harce
w kręgu i na łące ― sprawdzonych pomysłów tysiące”,
autorka szko­leń: „Obserwuję, pytam, badam, za
przyrodą wprost przepadam”, „Edukacja przyrodncza
w szkole i w przedszkolu”, „Nauczanie na dywanie”,
„Pierwszaki na start ― czyli jak ułatwić adaptację
dzieci rozpoczynających naukę w szkole”, „Budowanie
dobrych relacji w pracy nauczyciela i grupy” oraz
„Ruch, śpiew, kolor i muzyka to dla mózgu gimnastyka.
Wybrane elementy Edukacji przez ruch D. Dziamskiej”
i „Drzwi ukryte w książkach ― praca z tekstem literackim w szkole i w przedszkolu”. Redaktorka kwartalnika
„[email protected]”.
„[email protected]” Pora na przygotowanie klasowej spiżarni. Konfitury, miody, dżemy mogą stać się pyszną przekąską w czasie zimowych wspólnych śniadań klasowych. W mojej klasie dzieci najpierw zjadają swoje specjały przyniesione z domu, a później na dokładkę
otrzymują chleb z miodem albo z wybranym danego dnia dżemem. Organizacyjnie wygląda to tak, że z pieniędzy klasowych
kupujemy chleb i masło, a słoiczki z domowej przetwórni przynoszą dzieci. Uczniowie tak szybko pałaszują chleb ze słodką
przekąską, że nie należy się martwić, iż klasowe biesiadowanie potrwa całą godzinę. A frajdy przy tym co niemiara! Do tego
dzieci próbują smaków, których do tej pory nie zaznały ich podniebienia. Rodzice przychodzą uszczęśliwieni i oznajmiają, że
ich pciecha zaczęła jeść miód albo dżem z czarnej porzeczki.
8 września — Dzień Dobrej Wiadomości
W tym dniu inicjujemy w naszej klasie działalność poczty klasowej. Zasady są proste: przesyłamy tylko dobre wieści i tylko
podpisane dla kogo od kogo. Codziennie na zakończenie zajęć
listonosz dobrych wieści — wybrane na cały tydzień dziecko —
rozdaje listy, które przez cały dzień na przerwach między zajęciami były wkładane do specjalnej skrzynki na listy. Hasło rozpoczynające rozdawanie listów, a wypowiadane przez dyżurującego ucznia brzmi: „Jestem listonoszem, dobre wieści przynoszę”. W pierwszej klasie, dopóki dzieciaki nie zaczną pisać,
mogą przesyłać narysowane przez siebie, miłe obrazki. Z mich
doświadczeń wynika, że drukowanymi literami pisze większość
pierwszaków, a motywacja do poznawania kolejnych pisanych
liter jest tym większa, im więcej dostają listów, bo do bon tonu
należy odpisywanie.
strona 25 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA 16 września — Międzynarodowy Dzień Ochrony Warstwy
Ozonowej
[email protected] • Jakimi kolorami jesień barwi liście?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2. Czy w czasie badań napotkałeś „kogoś” ze świata fauny?. . . .
................................................................
3. Co czujesz, gdy zamkniesz oczy i mocno wciągniesz powietrze nosem?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
4. Zamknij oczy i przez chwilę posłuchaj odgłosów przyrody, co
słyszysz?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
5. Dotknij kory drzewa i liści, najpierw z otwartymi, a potem
z zamkniętymi oczami. Czy czujesz jakąś różnicę?. . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
6. Co jeszcze ciekawego zaobserwowałeś?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
• Proponuję taniec z folią malarską lub z chustą KLANZY
imitującą ochronny ozon. Dzielimy dzieci na dwie grupy.
Uczniowie z pierwszej grupy ze swoich ciał tworzą rzeźbę
zwierzęcia, rośliny lub człowieka. Siadają lub stoją w środku koła (można narysować granice ich świata). Druga grupa chustą lub folią malarską otacza „istoty żyjące”. Zabawa
rozgrywa się przy muzyce, np. „Hej, tam pod lasem” 1.
Oczywiście, zamiana ról jest mile widziana.
• Praca plastyczna — dzieci konstruują kopułę z folii na kartonie, na którym uprzednio przedstawią przy pomocy plasteliny fragment naszej planety (jak wygląda życie na Ziemi). Moi
uczniowie wykorzystali wykałaczki i patyki do szaszłyków —
przymocowali je za pomocą plasteliny do brystolu, na którym była już plastelinowa praca, a następnie rozwiesili folię
w kształcie kopuły, osadzając ją na tych patyczkach.
Podpis badacza
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
18 września — Międzynarodowy Dzień Geologa
Najważniejszą umiejętnością geologa jest obserwacja. Zabierzmy sprzęt (kartkę papieru, która może być wcześniej przygotowaną przez nas kartą pracy, i coś do pisania) i zabawmy się
w geologów. Miejsce obserwacji może być położone blisko szkoły (boisko). Niedaleko mojej szkoły znajduje się las, gdzie najczęściej przeprowadzamy najróżniejsze „eksperymenty” edukacyjne. Chociaż często chodzimy w to samo miejsce, dzieci nie
odczuwają nudy, bo za każdym razem nasza klasowa wyprawa
ma inny charakter. Lubię dobierać specjalne nazwy na określenie aktywności szkolnych, na przykład zwykłe wyjście ze szkoły zamienia się w „tropienie jesieni”, „korowód wyobraźni”,
„niekończącą się opowieść”, „wyprawę geologów”. Karty pracy
stają się „raportami naukowymi”, „wnioskami z badań”, kartami do klasowej księgi przyrody itp. Poniżej przykładowa karta
pracy w formie „raportu naukowego”.
Raport naukowy z badań przeprowadzonych przez:
Imię i nazwisko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W dniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miejsce badań. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Godzina rozpoczęcia badań. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Informacje ze strony internetowej 2 przydatne do zaprojektowania zabawy w geologów:
Geolog zajmuje się badaniem dziejów i budowy Ziemi, a w szczególności skorupy ziemskiej. Mimo dużego postępu technologicznego praca geologa czasami nadal opiera się na prowadzeniu
zwykłych obserwacji. Geolog zazwyczaj pracuje w kilku miejscach. Część pracy wykonuje w biurze, często pracuje także
w terenie, gdzie zbiera materiały i prowadzi obserwacje, i w laboratorium, gdzie szczegółowo bada zebrane próbki minerałów.
Praca geologa ma często charakter zespołowy, a o wyniku badań
decyduje suma wiedzy wszystkich zaangażowanych specjalistów.
Geolog powinien być osobą dociekliwą, cierpliwą, z dużą wyobraźnią. Liczy się pasja badawcza, zamiłowanie do rozwiązywania problemów naukowych i logiczne, dedukcyjne myślenie.
Ważne, by geolog był osobą spostrzegawczą, charakteryzował
się dobrą pamięcią i odpornością na monotonię pracy. Geolog
powinien być sprawny fizycznie, aby częste przemieszczanie
się nie stanowiło dla niego problemu. Ważny jest dobry wzrok
i zmysł dotyku.
19 września — Dzień Dzikiej Fauny, Flory i Naturalnych Siedlisk
Zabawa w ekologiczną orkiestrę. Siedzimy w kole, dzielimy
dzieci na cztery zespoły: fauno-letto, floro-letto, sozo-letto,
eko-letto. Jak zauważamy, pierwsze człony tych dziwnych wyrazów pochodzą od słów fauna, flora, sozologia (nauka o ochronie
środowiska) i ekologia (nauka o zależnościach między wszystkimi organizmami zwierzęcymi, roślinnymi i ludźmi). Nauczyciel
stoi w środku koła; jest dyrygentem i pokazuje trzymaną w ręku
batutą na poszczególne grupy, które, wykazując się refleksem,
rytmicznie skandują swoją kwestię; mogą też śpiewać na znaną
melodię, np. „Szła dzieweczka do laseczka”:
Stan pogody
(narysuj)
Zmiany pogody
w czasie badań. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
................................................................
Stan jesiennej przyrody:
1. Jak wyglądają jesienne drzewa:
• Czy mają dużo liści na gałęziach, czy liście leżą pod
drzewami?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Fauno-letto, fauno-letto, fauno-letto. O! fauno-letto. O!
Fauno-letto. O!
Albo:
Fauno, fauno, fauno-letto, fauno, fauno, fauno-lo!
U. Bissinger-Ćwierz, Muzyka i ruch dla każdego (z płytą CD), Wydawnictwo KLANZA,
Lublin 2007.
1
„[email protected]” 2
http://www.praca.pl/site/s,guide,type,page,gid,4,grid,150,aid,81.html
strona 26 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] 22 września — Europejski Dzień bez Samochodu (European
Car-Free Day)
bawy z muszelkami, myśleniem, wyobraźnią czy po prostu z ruchem i śpiewem. 4
Dzieci rysują (malują) bądź konstruują według własnego pomysłu pojazdy dwu-, trzy- lub czterokołowe, będące alternatywą dla samochodu. Zabawę można połączyć ze świętowaniem
nadejścia jesieni. Pojazd można przygotować dla Pani Jesieni,
która może mieć też nazwę Królowa Frytka (patrz: zabawa tematyczna poniżej).
PAŹDZIERNIK
Październik miesiącem dobroci dla zwierząt
3 października — Światowy Dzień Siedlisk
Siedlisko przyrodnicze to konkretny wycinek przestrzeni, posiadający swoją powierzchnię i granice oraz obejmujący podłoże
geologiczne, glebę, szatę roślinną oraz faunę tego terenu.
23 września — Pierwszy Dzień Jesieni
Zabawa tematyczna „Bal u królowej Frytki”. Pomysły do inspiracji:
• Dzieci otrzymują list od królowej, aby przybyły na jej dwór
z pomysłowymi jesiennymi nakryciami na głowę.
• „Dwór” znajduje się „na dworze”(), czyli na powietrzu,
np. na boisku czy w pobliskim parku, lesie, na skwerze zieleni.
• Za królową przebrana jest jedna z mam.
• Bal polega na pląsaniu i rozwiązywaniu zadań jesiennych, np.
utworzeniu sznura dzikich gęsi, wybraniu przewodnika lotu
i odegraniu przelotu.
24 września — Sprzątanie Świata
4 października — Światowy Dzień Franciszka, Patrona Ekologów
Pochwalony bądź, Panie, przez brata naszego, księżyc,
i nasze siostry, gwiazdy;
Tyś ukształtował je w niebie jasne i cenne, i piękne. (…)
Pochwalony bądź, Panie, przez siostrę naszą, matkę ziemię,
Która nas żywi i chowa,
I rodzi różne owoce z barwnymi kwiaty i zioły. (…)
Chwalcie i błogosławcie Pana, i czyńcie Mu dzięki
I służcie Mu z wielką pokorą.
(św. Franciszek, Pieśń słoneczna, albo pochwała stworzeń 5)
Poniższe zabawy to przykłady ponownego wykorzystania niepotrzebnych już przedmiotów — odpadów.
Na stronie http://www.bryk.pl można znaleźć wiele prac poświęconych osobie św. Franciszka z Asyżu, polecam na przykład tekst „Święty Franciszek idealnym patronem ekologów.
Przekonaj ich o tym!”.
• Majsterka z worków foliowych — łapacze wiatru. Do patyka wystarczy przymocować taśmą klejącą foliowy worek,
przyozdobić krepą i, trzymając w ręku własnoręcznie zrobiony łapacz, biegać na boisku czy ogrodzie przedszkolnym,
by worek napełnił się powietrzem — wiatrem.
4 października — Światowy Dzień Zwierząt w ramach Światowego Tygodnia Zwierząt (4—11 października)
Wybierzmy się na długi spacer. Odczuwania radości z maszerowania trzeba dzieci nauczyć. Staram się zaszczepić bakcyla wędrowania w swoich uczniach, szczególnie wówczas, gdy
wiem, że najczęściej przemieszczają się samochodem lub środkami komunikacji miejskiej. Na początku serwuję krótsze trasy, jeżeli to możliwe, z zadaniami do wykonania, np. idziemy do
sklepu po chleb, który potem w klasie zjemy. Doskonałą formą
aktywnego wędrowania są podchody, ale wiadomo nam, że do
tego musi być odpowiednio bezpieczny teren i konkretna liczba
dorosłych do pomocy.
W dniu św. Franciszka od 10 lat, a od dwóch
lat także w Polsce, obchodzony jest na świecie Światowy Dzień Zwierząt. Organizacje
działające na rzecz ochrony zwierząt postulują, aby dzień ten stał się także
Ogólnopolskim Dniem Adopcji Zwierząt.
Polska ustępuje tylko Francji i Wielkiej
Brytanii pod względem liczby zwierząt
domowych. Szacuje się, że w naszych
domach żyje ponad 9 mln psów i 5
mln kotów. Liczby bezdomnych
zwierząt nikt nie zna, ale są
ich co najmniej setki tysięcy.
Ponad 30 tys. (wśród nich psy,
koty, króliki i świnki morskie)
czeka na nowych właścicieli w
schroniskach. 6
28 września — Dzień Morza
10 października — Święto Drzewa
Majsterka minutka — medaliony z muszelek. Każdy uczeń otrzymuje muszlę, sznurek i modelinę (może też być kolorowa masa
solna). Należy wymyślić oryginalną oprawę muszelki i zawiesić ją na sznurku (powstanie doskonały prezent). Wydawnictwo
Zakamarki wydało inspirujące książki o Karusi i Piaskowym Wilku („Piaskowy wilk”, „Piaskowy wilk i ćwiczenia z myślenia”,
„Piaskowy wilk. Prawdziwe wymysły”), które podpowiadają za-
Święto Drzewa jest programem edukacji
ekologicznej Klubu Gaja, realizowanym od 2003
roku. To ogólnopolska i międzynarodowa akcja sadzenia drzew,
której towarzyszy program edukacji ekologicznej. Opiera się on
na lokalnej aktywności, w szczególności młodzieży, przy udziale
przedstawicieli różnych instytucji, lokalnych społeczności, sa-
• Majsterka minutka (nazwa zaczerpnięta z nomenklatury zuchowej) z rolek po papierze toaletowym — zwierzęta 3.
27 września — Światowy Dzień Turystyki
www.zakamarki.pl
http://staropolska.pl/tradycja/sredniowiecze/KWIATKI_SWIETEGO_FRANCISZKA.html
6
Za: http://www.tvn24.pl/1,1567414,druk.html
4
100 pomysłów z gotowymi szablonami do wydruku na stronie http://www.dltk-kids.com/
animals/tproll.html
3
„[email protected]” 5
strona 27 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA morządów, biznesu i organizacji pozarządowych. Celem programu jest edukacja dla rozwoju zrównoważonego i podnoszenie
świadomości ekologicznej społeczeństwa w zakresie ochrony
środowiska i zmian klimatu na Ziemi. Święto Drzewa bierze
udział w Kampanii Miliarda Drzew dla Planety prowadzonej
w ramach Programu Narodów Zjednoczonych do spraw Ochrony
Środowiska (UNEP). Po sukcesach w roku 2007, kiedy to zasadzono 2 miliardy drzew zamiast zakładanego miliarda, akcja
rozrosła się w Kampanię Siedmiu Miliardów Drzew — założono
zasadzenie przynajmniej jednego drzewka na każdego mieszkańca Ziemi do końca 2009 roku (zasadzono ponad 7 miliardów). Cel na rok 2010 to zasadzenie 12 miliardów drzew. Z programem Święto Drzewa łączy się także akcja „Zbieraj makulaturę, ratuj konie”. 7
16 października — Światowy Dzień Żywności i Walki z Głodem
Na stronie internetowej stowarzyszenia „Jeden świat” znajdują się opowiadania dla dzieci, poruszające współczesne problemy cywilizacyjne. Pod hasłem „Bajki rozwojowe” są gotowe do
pobrania teksty i scenariusze zajęć wypracowane przez uczestniczki projektu noszącego ten sam tytuł. 8
LISTOPAD
Jesienna zaduma przy świecach — spotkanie słowno-muzyczne
Wyobraźmy sobie: zaciemniona sala, świece na zaaranżowanych „jesiennych” stołach. Dzieci deklamują swoje wiersze,
rodzice czytają swoje ulubione utwory o jesieni, od czasu do
czasu wszyscy śpiewamy piosenki o jesieni, tata Zosi gra na
gitarze, rodzice Patrycji przygrywają na organach. Jest ciemno, spokojnie, rodzinnie. Spotkanie trwa godzinę, dzieci siedzą
u rodziców na kolanach, poezja snuje się w przestrzeni klasowej i w małych oraz dużych sercach. Tyle liryki, teraz organizacja dnia:
Przygotowanie sali — ławki szkolne w miarę możliwości ustawiamy jak w kawiarni albo rezygnujemy z nich, tworząc krąg
z krzeseł; wtedy na środku kręgu ustawiamy świeczniki.
Dekoracja sali — jesienne liście zwisają z lamp, do których są
przyczepione żyłkami, na stolikach świeczniki, czyli ozdobne słoiczki, a w środku świece typu tee-light (nie kopcą).
• Na koniec integracyjny akcent — taniec „Sally Gardens”
i iskierka przyjaźni.
Ta uroczystość odbyła się, gdy moi uczniowie byli w drugiej klasie. Z mniejszymi dziećmi można dodać jako przerywniki spokojne tańce integracyjne na siedząco.
28 listopada — Międzynarodowy Dzień bez Kupowania
Projektowanie ekologicznej torby. W grupie dzieci posługujących się igłą można pokusić się o uszycie prostokątnych toreb.
Kiedyś w mojej klasie mama uczennicy uszyła dla nas torby,
a my w klasie pomalowaliśmy je farbkami do tkanin. W trzeciej
klasie urządzałam w tym dniu debatę na temat: Czego kupujemy za dużo, co to jest marnotrawstwo.
GRUDZIEŃ
22 grudnia — Pierwszy Dzień Zimy
Pierwszy dzień zimy zbiega się w terminarzu szkolnym z jasełkami i wigiliami klasowymi, które uzyskują priorytet w kalendarzu każdej klasy. Ale nadejście zimy można też świętować trochę
wcześniej, urządzając, o ile warunki pogodowe na to pozwolą,
Święto Pierwszego Śniegu. Zawczasu mam przygotowane zabawy na dworze oraz eksperyment z badaniem czystości białego
puchu. Pierwsze opady śniegu są najczęściej minimalne i ledwie
przykrywają szary świat białą, jakby z mgły tkaną kołderką.
Nie przeszkadza to jednak w urządzeniu zabaw, np. chodzenie
po tropach, zostawianie śladów na świeżej, białej nawierzchni, zatańczenie tańca radości i odśpiewanie piosenki o zimie.
Taka eskapada na boisko szkolne trwa około 15 minut, może być
kontynuowana w klasie na zajęciach plastycznych. Wówczas
dzieciaki wykonują pracę artystyczną — na szarych, czarnych,
brązowych kartkach papieru malują białymi farbami lub pastą
do zębów, sypią mąkę na połacie papieru posmarowane klejem.
A wszystko pod hasłem Święta Pierwszego Śniegu.
Przebieg spotkania na śniegu:
• Przed wyjściem przyklejam uczniom do kurtek śniegowe
płatki.
• Na boisku szkolnym ustawiamy się w kole i rytmicznie mówimy hasło wyprawy:
Pada śnieg, sypie śnieg na boisku biało,
dzisiaj ten, pierwszy dzień, ale napadało!
Obowiązują ubrania w tonacji jesiennej (można mieć tylko element). Rodzicom przed wejściem do sali wręczamy jesienne kotyliony.
• Umawiamy się wcześniej, że jedna dorosła osoba z rodziny przygotowuje wiersz o jesieni (niekoniecznie dla dzieci;
niech to będzie też uczta dla dorosłej duszy).
• Z całą klasą przygotowujemy cztery piosenki i dla każdego
dziecka po jednej zwrotce okolicznościowego wiersza.
• Umawiamy się z grającymi na czymkolwiek rodzicami, by
dodali swoimi muzycznymi talentami klimatu rodzinnemu
spotkaniu.
• Czytanie wierszy przez rodziców przeplatane jest dziecięcymi piosenkami o jesieni i dorosłymi piosenkami przygrywanymi na instrumentach.
7
8
http://www.klubgaja.pl
http://www.jedenswiat.org.pl, zakładka: Programy edukacyjne.
„[email protected]” [email protected] • Taniec na cześć śniegu do piosenki „Zima zła”. Śpiewając
„Hu, hu ha!, hu hu ha! Nasza zima zła!”, tupiemy w miejscu,
zgodnie ze słowami tekstu pokazujemy „Szczypie w nosy,
szczypie w uszy”, śpiewając „mroźnym śniegiem w oczy
prószy”, wymachujemy naprzemiennie rękami przed oczami jakbyśmy chcieli naprószyć sobie śniegu do oczu.
• Zabawa „Trop w trop”. Dobieramy się w dwójki. W parach
dzieci poruszają się po boisku jedno za drugim, po śladach
partnera; po 2 minutach zamiana rolami.
• Zabawa „Czyj to ślad”. W parach oglądamy swoje podeszwy butów, zapamiętujemy charakterystyczne wzorki. Jedna osoba
zamyka oczy, druga starannie robi 10 śladów jakby wykonywała
pieczątki (może biec, kręcić się w kółko, iść; ważne, by ślady nie nakładały się na siebie idealnie); po otwarciu oczu
partner szuka tych 10 śladów.
strona 28 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] • Malowanie podeszwami. Dzieci rozchodzą się w różne strony
boiska i swoimi śladami malują obraz.
• Zebranie próbki śniegu do słoika. Obserwacja w klasowym
kąciku przyrodniczym szybkości topnienia i stanu czystości
wody, wyciągnięcie wniosków.
• Już w klasie przypomnienie zasad bezpiecznej zabawy
śnieżkami.
Dzień Mokradeł — każdego roku pod innym hasłem, które ma
zwrócić uwagę na problemy związane z ochroną mokradeł.
STYCZEŃ
Niedoceniana rola mokradeł:
9 stycznia — Dzień Ligi Ochrony Przyrody
• • • • • • Pamiętam, że w szkole podstawowej byłam członkinią szkolnego
koła LOP, nawet mam do dzisiaj legitymację(). Sprawdziłam
na stronie www.lop.org.pl, że w dzisiejszych czasach też można do LOP-u należeć, roczna składka członkowska wynosi 2 zł.
Na stronie internetowej w zakładce „Co robimy” i „Edukacja”
znajdują się informacje o warsztatach ekologicznych, które pracownicy LOP-u przeprowadzają w szkołach i w przedszkolach.
Na stronie internetowej www.edukacja.lop.org.pl w zakładce
Projekt „Zielone światło dla edukacji ekologicznej” można pobrać gotowe scenariusze zajęć dla klas 1—3.
Z projektami realizowanymi z okazji Międzynarodowego Dnia
Mokradeł można się zapoznać na stronach internetowych
Konwencji Ramsarskiej: http://www.ramsar.org/cda/en/ramsar-activities-wwds/main/ramsar/1-63-78_4000_0__
Utrzymują właściwy obieg wody w przyrodzie.
Gromadzą wodę niczym gąbka.
Przyczyniają się do oczyszczania wody.
Zapobiegają powodziom i pożarom.
Zachowują wszelkie ślady działalności człowieka.
Mają znaczenie ekologiczne — jako środowisko życia rzadkich gatunków flory i fauny, np. storczyków i rosiczki.
2 lutego — Światowy Dzień Mokradeł
Mokradła to wszelkie ekosystemy ziemnowodne i wodne wraz
z występującą w nich roślinnością wilgociolubną, a także torfy,
muły i namuły oraz stawy, jeziora i wybrzeża morskie. Mokradła
należą do tych nielicznych ekosystemów, które przetrwały do
naszych czasów, zachowując elementy pierwotnej, dzikiej
przyrody. Nie dziwi więc fakt, że są miejscem występowania
wielu rzadkich i zagrożonych wyginięciem gatunków roślin oraz
zwierząt.
W tym dniu można:
11 lutego — Dzień Dokarmiania Zwierzyny Leśnej
• pobawić się w detektywów i zlokalizować bagna w najbliższej okolicy,
• poznać właściwości torfu, przeprowadzić doświadczenia na
przepuszczalność torfu, obliczyć, ile wody wsiąka w szklankę torfu,
• ułożyć opowiadanie do historyjki obrazkowej związanej
z najbliższymi obchodami Dnia Mokradeł w 2011 roku 9,
• wykonać pracę plastyczną pt. Świat na pograniczu lądu
i wody.
Ten dzień można uczcić wyprawą do pobliskiego lasu i udekorowaniem drzewka przysmakami dla wiewiórek, zajęcy i saren.
Pamiętajmy, by robić to w porozumieniu z leśniczym. Trafionym
pomysłem okazał się w mojej klasie konkurs na wykonanie zwierzątka leśnego z samych warzyw. Takie „rzeźby” zanieśliśmy potem do lasu i postawiliśmy obok paśników.
LUTY
Inne:
Lata 2005-2014 — Dekada Edukacji na temat Zrównoważonego Rozwoju
Proponuję piosenkę-zabawę na znaną melodię „Było morze,
w morzu kołek…”.
Była łąka, były góry,
Było morze, były chmury.
Razem w zgodzie sobie żyły
I przyrodą jedną były, tralala.
Ponieważ najczęściej powtarza się czasownik „być”, w tym
miejscu wykonujemy określony ruch. Śpiewając pierwszy raz,
klaszczemy w ręce raz, za drugim razem klaszczemy w ręce
i wykonujemy jedno tupnięcie, za trzecim razem łączymy trzy
ruchy: klaśnięcie, tupnięcie i mrugnięcie okiem (oczami).
Poniżej podaję informacje, które — po przebudowie strony internetowej — będzie można znaleźć na www.bagna.pl:
Z okazji 40. rocznicy podpisania tzw. Konwencji Ramsarskiej
2 lutego na całym świecie obchodzony jest Międzynarodowy
W następnym numerze „[email protected]” kolejne miesiące,
święta, pomysły i informacje.
Historyjka obrazkowa do pobrania ze strony: http://www.ramsar.org/cda/en/ramsaractivities-wwds-wwd2011index/main/ramsar/1-63-78%5E24770_4000_0__
9
„[email protected]” strona 29 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA MAM POMYSŁ
Nauczyciel czy animator, stając przed grupą, zawsze myśli:
„czym ich zaciekawić, zainteresować czy zaskoczyć?”. Każdy wie, że zawsze trzeba mieć w rękawie jakiegoś asa lub
marchewkę i w zapasie jakiś pomysł, gdyby to, co proponujemy, co zaplanowaliśmy, „nie chwyciło”. Dlatego chciałabym, aby znajdowały się w tym miejscu różnorodne pomysły
― proste, atrakcyjne, łatwe do zrealizowania, a jednocześnie rozwijające wyobraźnię i pobudzające do kreatywności.
M. Ciechańska
[email protected] do tego stopnia zasymilował się w nowej ojczyźnie, iż w 1794
roku wziął udział w insurekcji kościuszkowskiej (najprawdopodobniej w obronie Warszawy) i nigdy z Polski nie wyjechał.
Zajmował się głównie edukacją młodzieży szlacheckiej. Jedną
z jego wychowanek była Maria Łączyńska, słynna później Pani
Walewska.
Matka Fryderyka, Justyna z Krzyżanowskich, była powinowatą hrabiny Ludwiki Skarbkowej, właścicielki dóbr w Żelazowej
Woli. Guwernerem dzieci państwa Skarbków był Mikołaj Chopin.
Pół roku później Chopinowie przenoszą się do Warszawy, by zamieszkać w Pałacu Saskim.
Rodzą się młodsze siostry: Izabela (1811—1881), po mężu Barcińska,
i Emilia (1812—1827).
1816
Fryderyk rozpoczyna naukę gry na fortepianie u Wojciecha
Żywnego. Wcześniej muzykowała z nim matka.
1817
Chopinowie przenoszą się do Pałacu Kazimierzowskiego. Fryderyk
komponuje swój pierwszy utwór, który zapisuje ojciec; jest to
Polonez B-dur. Powstały w tym samym czasie Polonez g-moll,
zwany później dziecięcym, wychodzi wkrótce drukiem z parafialnej sztycharni nut kościoła Nawiedzenia Najświętszej Marii
Panny na Nowym Mieście.
Magdalena Ciechańska,
kierownik Działu Teatru, Muzyki i Tańca w Pałacu
Młodzieży w Warszawie, trenerka KLANZY, kierownik Filii
Centrum Szkoleniowego KLANZA Oddział Warszawski, lider sekcji „kre a TY? wni”. Redaktorka kwartalnika
„[email protected]”.
1818
Pierwszy publiczny występ na koncercie charytatywnym; Chopin
gra wtedy Koncert fortepianowy g-moll czeskiego kompozytora
Adalberta Gyrowetza.
1822
Koniec lekcji u Wojciecha Żywnego. Chopin rozpoczyna naukę kompozycji u Józefa Elsnera i gry na organach u Wilhelma
Würfla.
Magdalena Ciechańska
W czasie roku szkolnego pełni rolę licealnego organisty w kościele ss. Wizytek, dzięki czemu poznaje repertuar muzyki organowej i polskiej pieśni kościelnej.
Sprawdź swą wiedzę o Chopinie
Rok chopinowski dobiega końca, czas więc podsumować swoją wiedzę o jednym z najwybitniejszych polskich kompozytorów. Poniżej chciałabym zaproponować Państwu test dotyczący
życia i twórczości Fryderyka Chopina. Mogą go Państwo wykorzystać w dowolny sposób. Test poprzedza kompendium wiedzy, które opracowałam m.in. na podstawie: Polskie Centrum
Informacji Muzycznej, Związek Kompozytorów Polskich, marzec 2002 (http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_chopin_fryderyk).
1810
Fryderyk Chopin urodził się 1 marca, jak sam podawał (albo
22 lutego — zapis w metryce z kościoła w Brochowie), we wsi
Żelazowa Wola na Mazowszu, jako drugie dziecko Chopinów, po
siostrze Ludwice (1807—1855, po mężu Jędrzejewiczowa).
Ojciec Mikołaj był Francuzem z Lotaryngii, który przywędrował do Polski w 1787 roku wraz z wracającym do kraju Janem
Adamem Weydlichem, zarządzającym dobrami hrabiego Michała
Paca we wsi Marainville, skąd pochodził Mikołaj. Mikołaj Chopin
„[email protected]” W okresie młodzieńczym pod opieką Elsnera powstają już bardziej dojrzałe kompozycje, jak Sonata c-moll, Wariacje B-dur
na temat arii „Là ci darem la mano” z opery „Don Juan” Mozarta
oraz oparte na motywach ludowych Rondo à la Krakowiak
F-dur. Kolejne lata upływają na nauce i wielu koncertach, podczas których chwalony jest za niespotykaną w tak młodym wieku biegłość gry.
1824
Z powodu słabego zdrowia Fryderyk regularnie spędza wakacje
na mazowieckiej wsi Szafarnia — majątku rodziny szkolnego kolegi. Styka się tu z mazowieckim i żydowskim folklorem, komponuje Mazurek a-moll, zwany Żydkiem. Z pasją chłonie ludowe
zwyczaje, obrzędy, a zwłaszcza muzykę. Redaguje spontaniczny dziecięcy dziennik w formie gazety, adresowany do rodziców, „Kurier Szafarski”. Podpisując się, używa pseudonimu
JPan Pichon.
Kolejne wyjazdy do Szafarni, Dusznik, Torunia, a potem Płocka
i innych miejscowości Wielkopolski, Pomorza i Śląska pozwalają
strona 30 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA kilkunastoletniemu Chopinowi poznać skarby kultury polskiej
i polską muzykę ludową, której nie zapomni do końca życia.
1825
Kiedy miał 15 lat wystąpił przed carem Aleksandrem I, który
przybył na otwarcie sejmu polskiego. Po wykonaniu kilku utworów na tzw. eolomelodykonie otrzymał od cara pierścień z brylantem.
1826
Chopin rozpoczyna naukę w warszawskiej Szkole Głównej Muzyki,
wchodzącej w skład Uniwersytetu Warszawskiego. Po trzech latach, w końcowej opinii dla ministerstwa Elsner napisze: „Szopen
Friderik — szczególna zdatność, geniusz muzyczny”.
1829
Zakochuje się w Konstancji Gładkowskiej, śpiewaczce i studentce Konserwatorium Warszawskiego, dla której pisze Larghetto —
wolną część swojego pierwszego koncertu fortepianowego.
Dzięki szczeremu młodzieńczemu uczuciu utwór ten jest bardzo
emocjonalny i romantyczny.
1830
Powstaje Koncert f-moll op. 21. Fryderyk Chopin wykonuje go
17 marca na pierwszym własnym koncercie w Teatrze Narodowym
(prowadzonym przez Karola Kurpińskiego). Maurycy Mochnacki
pisze: „Jest cały oddany geniuszowi muzyki, którym tchnie, oddycha”.
11 października Chopin daje pożegnalny koncert przed wyjazdem (jak się okaże — na zawsze) z Warszawy do Wiednia
i Paryża. W prasie ukazuje się opinia: „Jest to utwór geniusza”.
2 listopada Fryderyk Chopin opuszcza Warszawę żegnany kantatą „Zrodzony w polskiej krainie” Józefa Elsnera.
Wybuch Powstania Listopadowego (29 listopada) zastaje Chopina
w Wiedniu. Znajomi i rodzina powstrzymują go przed powrotem
do kraju; on sam pisze: „Przeklinam chwilę wyjazdu”.
1831
8 września upada Powstanie Listopadowe. Chopin jest wówczas w Stuttgarcie, gdzie — według tradycji — powstaje Etiuda
c-moll op. 10 nr 12, nazywana rewolucyjną.
1834
Chopin odmawia złożenia podania do ambasady rosyjskiej
w Paryżu o wydanie paszportu i wybiera status emigranta politycznego. Oznacza to, że nie ujrzy już kraju. Raz spotka się
w Karslsbadzie z rodzicami, którzy przyjadą na kurację uzdrawiającą, i kilka razy z siostrą Ludwiką i jej rodziną.
1836
We wrześniu w Dreźnie oświadcza się siedemnastoletniej Marii
Wodzińskiej. Jego oświadczyny zostają przyjęte warunkowo:
przez rok ma obowiązywać okres próbny, w którym Chopin ma
zadbać o swoje wątłe zdrowie, zmieniając tryb życia. Niestety,
rodzina Marii wycofuje się z projektu małżeństwa. Pozostaje po
tym okresie pakiet listów podpisany „Moja bieda”.
[email protected] tam do lutego przyszłego roku, mieszkając między innymi
w opustoszałym klasztorze kartuzów w Valldemosie. Ze względu
na wilgotny klimat i zimową porę Chopin podupada na zdrowiu.
Na Majorce kończy jedno z największych swoich dzieł — cykl 24
Preludiów.
1839—1846
Po opuszczeniu Majorki kolejne trzy miesiące Chopin i George
Sand spędzają w Marsylii. Stąd robią wycieczkę do Genui, po
czym jadą do posiadłości George Sand w Nohant, w środkowej Francji. Tutaj powstaje Sonata b-moll z Marszem żałobnym (w Nohant Chopin będzie spędzał kolejne lata, do 1846
roku). Podczas pobytu w Nohant w 1845 dochodzi do pierwszych poważniejszych nieporozumień z George Sand i jej synem Maurycym. W 1846 dochodzi do gwałtownych konfliktów.
Powstają wówczas Nokturny op. 62 i Mazurki op. 63. Rozpada
się związek z George Sand.
1848
16 lutego daje w Salle Pleyel ostatni koncert w Paryżu. Recenzje
są entuzjastyczne.
Od kwietnia do listopada przebywa w Anglii i Szkocji, gdzie koncertuje i udziela lekcji. 16 listopada w Londynie po raz ostatni gra publicznie. Pisze ostatnie utwory: Walc a-moll i Mazurek
g-moll.
1849
Powstają szkice ostatniego, niedokończonego utworu, Mazurka
f-moll.
Po dwóch krwotokach 22 czerwca lekarz stwierdza u Chopina
ostatnie stadium gruźlicy.
9 sierpnia przyjeżdża do Paryża siostra Ludwika z mężem i córką.
15 października Delfina Potocka śpiewa dla Chopina.
Kompozytor przyjmuje ostatnie sakramenty. Prosi siostrę Ludwikę,
by jego serce po śmierci wyjęto z ciała i przewieziono do Polski.
17 października umiera.
„Rodem Warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel, Fryderyk Chopin zszedł z tego świata”. Taki nekrolog napisał w „Dzienniku Polskim” Cyprian Kamil Norwid.
Fryderyk Chopin został pochowany na cmentarzu Pere-Lachaise
w Paryżu. Zgodnie z ostatnią wolą wyjęte po śmierci serce
Chopina jego siostra przywiozła do Warszawy, gdzie zostało
w urnie wmurowane w filar kościoła Św. Krzyża na Krakowskim
Przedmieściu.
***
Rękopisy Fryderyka Chopina w zbiorach Biblioteki Narodowej
i Towarzystwa im. Fryderyka Chopina w Warszawie zostały
wpisane na Światową Listę jako największe istniejące kolekcje spuścizny genialnego kompozytora, którego indywidualność
i wpływ zarówno na muzykę romantyzmu, jak późniejszych
okresów trudno przecenić.
1838
W maju zbliża się do George Sand; w październiku wyjeżdżają
razem na Majorkę, gdzie ma się dopełnić ich romans. Pozostają
„[email protected]” strona 31 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA ciekawostki
[email protected] A. Polonez A-dur
B. Polonez B-dur
C. Mazurek a-moll
Walc minutowy — Walc Des-dur op. 64 nr 1
Etiuda rewolucyjna — Etiuda c-moll op. 10 nr 12
Walc dziecięcy — Walc g-moll op. posth
Preludium deszczowe — Preludium Des-dur op. 28
Marsz pogrzebowy — Sonata b-moll
Sygnał radiowy w latach 1935—1939 i obecnie Programu 1 Polskiego
Radia inspirowany jest Polonezem A–dur op. 40.
„Romantyczność” — utwór śpiewany przez Joannę Rawik, inspirowany Polonezem A-dur op. 40 — przebój festiwalu piosenki polskiej w Opolu w 1969 roku.
Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina,
nazywany często Konkursem Chopinowskim to jeden z najstarszych i najbardziej prestiżowych konkursów wykonawczych na
świecie, odbywający się co 5 lat w Warszawie. Jest jednym
z niewielu konkursów monograficznych — we wszystkich jego
etapach wykonywane są wyłącznie utwory jednego kompozytora. Zainicjowany został w 1927 r. przez polskiego pianistę, profesora Jerzego Żurawlewa (1886—1980).
3. W 1818 roku Fryderyk Chopin po raz pierwszy wystąpił publicznie, grał wówczas Koncert Fortepianowy g-moll, którego
kompozytorem był:
A. Wolfgang Amadeus Mozart
B. Ludwig van Beethoven
C. Adalbert Gyrowetz
4. Kto o Fryderyku Chopinie wypowiedział się tymi oto słowy:
Szopen Friderik — szczególna zdatność, geniusz muzyczny?
A. Wojciech Żywny
B. Józef Elsner
C. Wilhelm Würfl
5. F. Chopin otrzymał od cara Aleksandra I, który przybył na
otwarcie sejmu polskiego, pierścień z brylantem, po wykonaniu:
A. utworu skomponowanego na cześć cara
B. kilku utworów na tzw. eolomelodykonie
C. walca minutowego
6. W 1830 roku Fryderyk Chopin zagrał swój pierwszy, w całości
własny koncert. Odbyło się to w:
A. Teatrze Narodowym
B. Operze Narodowej
C. Belwederze
Edycje Konkursu Chopinowskiego:
I Konkurs — 1927
II Konkurs — 1932
III Konkurs — 1937
IV Konkurs — 1949
V Konkurs — 1955
VI Konkurs — 1960
VII Konkurs — 1965
VIII Konkurs — 1970
IX Konkurs — 1975
X Konkurs — 1980
XI Konkurs — 1985
XII Konkurs — 1990
XIII Konkurs — 1995
XIV Konkurs — 2000
XV Konkurs — 2005
XVI Konkurs — 2010
7. W jakiej kolejności pojawiły się w życiu Chopina znaczące
dla niego kobiety?
A. Wodzińska, Gładkowska, Sand, Potocka
B. Sand, Wodzińska, Gładkowska
C. Krzyżanowska, Gładkowska, Wodzińska, Sand
8. Fryderyk Chopin podczas pobytu na Majorce wraz z George
Sand, swoją wybranką, ukończył jeden ze swoich największych
cykli utworów. Był to:
A. cykl 19 Nokturnów
B. cykl 4 Ballad
C. cykl 24 Preludiów
9. Podczas wybuchu Powstania Listopadowego Fryderyk Chopin
przebywał w:
A. Pradze
B. Wiedniu
C. Warszawie
Imieniem Fryderyka Chopina nazwano:
—— Polską Filharmonię Bałtycką w Gdańsku
—— Akademię Muzyczną w Warszawie
—— Port lotniczy w Warszawie
—— planetoidę o średnicy 28,5 km.
—— krater na Merkurym
—— żaglowiec
CHOPIN — TEST
Test wielokrotnego wyboru.
1. Fryderyk Chopin urodził się:
A. 22 lutego 1810
B. 1 marca 1809
C. 1 marca 1810
2. Mając 7 lat, Fryderyk Chopin skomponował swój pierwszy
utwór. Był to:
„[email protected]” strona 32 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA 10. W 1848 roku Fryderyk Chopin zagrał swój ostatni publiczny
koncert. Odbyło się to w:
A. Paryżu
B. Londynie
C. Wiedniu
[email protected] Ewa Noga
DELFIN
Trening umiejętności poznawczych. Rozgrzewka
11. Fryderyk Chopin umiera:
A. 1 marca 1849
B. 17 października 1849
C. 17 października 1850
12. Kto po śmierci Chopina zamieścił w „Dzienniku Polskim”
nekrolog tej treści: Rodem Warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel Fryderyk Chopin zszedł z tego świata?
A. Cyprian Kamil Norwid
B. Adam Mickiewicz
C. Joachim Lelewel
13. Chopin został pochowany na paryskim cmentarzu Père
Lachaise, lecz jego serce spoczywa:
A. w Żelazowej Woli
B. na Wawelu
C. w warszawskim kościele Św. Krzyża
14. Takty Poloneza A-dur op. 40 zostały wykorzystane w:
A. sygnale Radiowym PROGRAMU I POLSKIEGO RADIA
B. sygnale radiowym POLSKIEGO RADIA w roku 1939
C. utworze Joanny Rawik „ROMANTYCZNOŚĆ” — przeboju
Opola w roku 1969
Trening Delfin to zajęcia ukierunkowane na
rozwijanie takich umiejętności jak czytanie
(m.in. schematów) i rozumowanie, a także
ćwiczenie pamięci, koncentracji, naukę technik zapamiętywania, rozwijanie wyobraźni.
Program wykorzystuje takie materiały, jak
zapałki, gazety, proponuje gry pamięciowe,
logiczne, karty dialogowe, quizy, rymowanki.
Materiały zawarte w publikacji są materiałami
metodycznymi do warsztatów Delfin z oferty
PSPiA KLANZA.
15. Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina
jest jednym z najstarszych i najbardziej prestiżowych konkursów muzycznych na świecie. Należy również do nielicznej grupy monograficznych konkursów pianistycznych, poświęconych
wykonawstwu muzyki jednego kompozytora. Jak często się on
odbywa?
A. od 1927 roku co pięć lat
B. odbył się w 1927 roku, potem 1932, 1937, 1949, od 1955
co 5 lat
C. odbywa się co dwa lata od 1945 roku
16. Imieniem Fryderyka Chopina nazwano:
A. Polską Filharmonię Bałtycką w Gdańsku oraz Akademię
Muzyczną w Warszawie
B. port lotniczy w Warszawie
C. planetoidę o średnicy 28,5 km i krater na Merkurym
17. STS Fryderyk Chopin, pływający pod polską banderą, jest:
A. promem pasażerskim
B. statkiem handlowym
C. jednym z największych żaglowców, stalowym brygiem
Wydawnictwo KLANZA
Wydanie II
Lublin 2010
Odpowiedzi:
1. A i C
2. B
3. C
4. B
5. B
6. A
7. C
8. C
9. B
10. B
11. B
12. A
„[email protected]” 13. C
14. A, B, C
15. B
16. A, B, C
17. C
strona 33 Zapraszamy do sklepu internetowego:
http://klanza.eu/
nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Aby uatrakcyjnić zadanie, możemy wykonywać je na komputerze w programie Word: kopiujemy i wklejamy poprzednie zdanie, a dopiero potem dopisujemy wyraz.
Magdalena Ciechańska
Zimowe gry w karty
Zima kojarzy mi się z długimi wieczorami i różnymi grami.
Pomyślałam więc, żeby zrobić własne karty do różnych ćwiczeń
językowych, w tym ortograficznych (można wykorzystać czyste
karty — przeznaczone do samodzielnego tworzenia). Przydatne mogą być też gotowe karty dialogowe 1 lub kreatywne, znane
w treningu twórczości.
Prosimy dzieci, aby na sztywnych kartonikach wielkości kart
do gry zilustrowały flamastrami różne wyrazy. Aby się one nie
powtarzały, dobrze jest ustalić wcześniej, kto co maluje, np.
mogą być to tylko słowa z „Ó” lub „U”, „RZ” lub „Ż”, „CH” lub
„H”, „Ę” lub „EM”, „Ą” lub „OM”. Ja proponuję wykonanie kart
z rysunkami z różnych kategorii:
• Miejsce: pole, las, góry, morze, jezioro, rzeka, polanka
w lesie, łąka, ogródek, skrzyżowanie ulic, drzewo, niebo itp.
• Budowla: zamek, pałac, wieża, mury obronne, brama, ruiny, studnia, mały domek, willa, blok, wieżowiec, wigwam, piramida, mur chiński itp.
• Postać (może też być z bajki, fantastyczna): dziewczynka, chłopiec, staruszka, dziadek, pani, pan, król, królowa, rycerz, krasnoludek, czarownica, wróżka, władca kosmosu, diabeł, anioł, kupiec, krawiec, piłkarz, pirat, Indianin itp.
• Zwierzę: kot, pies, smok, tygrys, mysz, krokodyl, koń,
żaba, wąż, motyl, ważka itp.
• Przedmiot (może też być czarodziejski): pierścień, szkatułka, różdżka, kapelusz, piórko, lustro, dywan, buty, lampa, stół,
miecz, łyżka, krzesło, długopis, koperta, łopata, teczka itp.
2. Łączenie wyrazów w zdanie
Losujemy trzy karty (może to zrobić jedno dziecko lub kolejno troje dzieci albo nauczyciel), a następnie zapisujemy wyrazy na tablicy, np. pies, łąka, piórko. Prosimy dzieci, aby ułożyły z nimi zdanie, sensownie je łącząc, np.:
Pies pobiegł na łąkę i znalazł piórko bociana.
Na łące pies biega za porywanym przez wiatr piórkiem.
Piesek spał na łące, gdy nagle na jego nosek spadło małe
piórko.
Odczytanie pomysłów pokaże bogactwo możliwości dowolnych
połączeń.
3. Opowiadanie ze słów-kluczy
Prosimy dzieci, aby na podstawie wylosowanych trzech kart
(z różnych kategorii) zbudowały miniopowiadanie. Każdy wyraz
powinien znaleźć się w innym zdaniu, np.:
Pies biegał po podwórku za kurą. W pewnym momencie chwycił
ją za ogon i wyrwał brązowe piórko. Przestraszona kura uciekła aż na pobliską łąkę.
Przy tworzeniu opowiadań, baśni czy legend (tu możemy przypomnieć o różnicach między gatunkami) możemy zwiększyć
liczbę kart i pozwolić dzieciom zdecydować o kolejności występowania wyrazów albo ustalamy, że kolejność wyrazów musi
być zgodna z kolejnością losowanych kart. W obu przypadkach
będą to słowa klucze.
Wariant: Do pracy w mniejszych lub większych grupach możemy posłużyć się techniką bricolage — toczącej się opowieści 2.
propozycje działań z kartami
4. Pisanie — rymowanie
Ćwicząc giętkość i płynność myślenia, możemy zachęcić dzieci
do rymowania słów. Zmusza to do żonglowania w myśli słowami,
przestawiania ich (zmiany szyku wyrazów w zdaniu), dobierania tych najbardziej adekwatnych. Przypominamy najprostsze
układy rymów: AAAA, AABB, ABAB. Oto trzy rymowanki:
Uwaga: Dzieci pracują indywidualnie, w parach bądź kilkuosobowych grupach w zależności od tego, z jaką grupą prowadzimy
zajęcia i jakie cele chcemy zrealizować. Przedstawione propozycje nie wyczerpują sposobów prowadzenia zabaw.
Biegał, hasał po łące piesek mały.
Na drzewie obok ptaszki mieszkały.
Pochwalił piesek, że ładnie śpiewały,
A one mu za to swoje piórko dały.
1. Budowanie zdań rozwiniętych
Przygotowujemy karty, na przykład z kategorii postaci, pisaki
i małe karteczki. Prosimy dzieci, aby wylosowały jedną kartę,
a następnie napisały, co ona przedstawia, np. król. Każde dziecko (lub każda grupa) buduje zdanie, dokładając po jednym wyrazie (zapisanym na małej karteczce), np. Król siedzi. Teraz to
zdanie jest rozbudowywane, np.:
Biegał pies po łące
I ganiał zające,
A ptaszki w górze się kłóciły,
Aż swoje piórka pogubiły.
Możecie Państwo sami wymyślać potrzebne Wam kategorie kart
w zależności od tego, do czego zechcecie ich użyć, np. rośliny,
pojazdy, i uzupełniać kolekcję.
Król siedzi na tronie.
Stary król siedzi na tronie.
Stary król siedzi na tronie w komnacie.
Komu uda się zbudować najdłuższe logiczne zdanie, np. takie:
Stary król w pięknej, gronostajowej szacie, w koronie na głowie i z berłem w ręku siedzi na złotym tronie w komnacie obitej aksamitem i wysadzanej drogimi kamieniami?
1
Są dostępne w sklepie internetowym KLANZY.
„[email protected]” Mały piesek wstał o świcie
I na łąkę pobiegł bardzo żwawo.
Co tam robił — jak myślicie?
Ptasich piórek szukał między trawą.
Pomysły dzieci pokazują, jak wiele jest możliwości rozwiązania jednego zadania twórczego i że wszystko zależy od ich wyobraźni, zasobu słów i umiejętności łączenia ich w całość.
2
Bricolage ― technika „tocząca się opowieść” lub „łatanina”. Układamy opowiadanie
inspirowane powstałymi pracami. (Jeśli grupy są duże, warto podzielić się na mniejsze
grupki; łatwiej wówczas zachować wątek tworzonych historii).
strona 34 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA 5. Skojarzenia
Karty możemy wykorzystać również do ćwiczenia myślenia skojarzeniowego — jednego z podstawowych sposobów naszego myślenia.
Możemy budować w kręgu gwiazdy skojarzeń. Każdy losuje
kartę, kładzie ją na środku kartki i pisze, słowa kojarzące się ze
zilustrowanym wyrazem (układając je promieniście jak ramiona gwiazdy), np.: pies — smycz, spacer, kość, przyjaciel, sierść,
weterynarz, wścieklizna, buda, karma. Teraz dzieci zabierają
karty, a kartki z zapisanymi skojarzeniami podają osobie siedzącej z prawej strony. Jej zadaniem jest odgadnąć wyraz, który
stanowił podstawę skojarzeń.
Możemy prosić o wypisywanie tylko tych skojarzeń, które mają
ortograficzne pułapki, np.: łąka — żaba, grzęzawisko, mrówki,
trzmiele, pszczoły.
Możemy budować łańcuchy skojarzeń. Dzieci losują dwie karty. Ich zadaniem jest znaleźć słowa-skojarzenia pomiędzy jedną a drugą kartą, np.:
pies — czarownica
pies — buda — mieszkanie — zamek — bajka — czarownica
pies — kot — pech — magia — czarownica
Możemy też pobawić się w tworzenie jak najkrótszych lub jak
najdłuższych łańcuchów skojarzeń albo z określoną liczbą słów,
np. 5, 10.
Losujemy trzy karty (np. pies, łąka, piórko) lub kontynuujemy
zabawę na poprzednich i szukamy skojarzeń między wyrazami,
np.:
Pies i łąka to spacer
Pies i piórko to polowanie
Łąka i piórko to gniazdo
[email protected] gry planszowe
Jeszcze inną propozycją może być tworzenie gier planszowych
w oparciu o wylosowane karty. Dzieci łączą się w grupy z tymi,
z którymi chcą pracować. Losują karty. Wymyślają fabułę i na
dużej kartce ilustrują przeszkody, zadania piętrzące się przed
graczami (inspiracją są rysunki na kartach).
Przykładowe zadania:
—— ortograficzne — napisanie tyle razy, ile oczek pokaże rzucona kostka, trudnego słowa związanego z rysunkiem, np.
król;
—— napisanie wyrazów pokrewnych do zilustrowanego wyrazu,
np. królestwo, królowa, królewicz, królewna, królewski;
—— ułożenie zdania z wyrazem przedstawionym na rysunku;
—— odmiana przez przypadki danego słowa, np. król, króla,
królowi, króla, z królem, o królu, królu!
Każdą grę możemy poświęcić jednemu zagadnieniu, np. wyrazom z „ó”, których pisowni nie można wytłumaczyć żadnymi regułami i trzeba je po prostu zapamiętać (np. kłódka, kłótnia)
lub pozwolić dzieciom na dużą swobodę w samodzielnym tworzeniu zadań.
Dla urozmaicenia możemy włączyć także zadania matematyczne do wykonania (dzieci same opracowują zestawy z opanowanego już zakresu), proste ćwiczenia fizyczne dające się wykonać w sali (przysiady, skłony, wymachy rąk, skręty tułowia itp.)
lub inne.
Następnie, zgodnie z zaleceniami E. Gruszczyk-Kolczyńskiej 3,
rysujemy równe pola, tworząc trasę do przebycia. Kostki, pionki albo wykonujemy sami, albo korzystamy z gotowych od innych gier.
6. Tworzenie przymiotników odrzeczownikowych (jaki?), np.:
pies — psi, pieski, spsiały
dom — domowy
Ułatwiając dzieciom zadanie, możemy podpowiadać wyrazy,
których określeniami są utworzone przymiotniki, np.: psi węch,
pieskie życie, pieska pogoda. Dzieci mogą same przywoływać
wyrazy, z którymi połączyłyby utworzone przymiotniki. Zapytajmy, jak dzieci rozumieją te zestawienia wyrazów (frazeologizmy), bo przecież nie wszystkie mają znaczenie dosłowne.
7. Szukanie czasowników (co robi? co się z czymś dzieje? w jakim jest stanie?), np.:
pies — biega, szczeka, gryzie, liże, skacze
dom — stoi, wznosi się
8. Szukanie określeń (jaki jest?), np.:
pies — mały, duży, groźny, hałaśliwy, grzeczny, miły, łagodny, zły,
dom — mieszkalny, letni, duży, jasny, ciasny, przestronny, nowy,
stary, zniszczony, zaniedbany, odnowiony, nowoczesny
9. Zabawa Powiedz sześć…
Jeśli byłby to na przykład obrazek psa, zadanie mogłoby brzmieć:
Wymień sześć rzeczy, które pies lubi jeść; Wymień sześciu wrogów psa; Wymień sześć miejsc, w których można spotkać psa;
Wymień sześć ras psów itp.
„[email protected]” E. Gruszczyk-Kolczyńska, K. Dobosz, E. Zielińska, Jak nauczyć dzieci sztuki konstruowania gier? Metodyka, scenariusze zajęć oraz wiele ciekawych gier i zabaw, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1996.
3
strona 35 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Kilka małych elementów (powstałych z kwadratów wielkości np.
2 x 2 cm) przyklejamy do kartki tak, aby sugerowały dużą choinkę lub rząd kilku małych choineczek. Możemy też w ten sposób wykonać kartkę do kalendarza.
Magdalena Ciechańska
Jeden element — wiele możliwości
Zobaczcie na zdjęciach, ile jest możliwości.
Oto prosta propozycja dla tych, których nie satysfakcjonują
własne uzdolnienia plastyczne lub pracują z młodszymi dziećmi. Do wykonania jest tylko jeden element — złożony techniką
origami latawiec.
1. Latawiec — element podstawowy
Kwadratową kartkę składamy wzdłuż przekątnej (rys. 1.), rozkładamy i kładziemy tak, aby linia zgięcia była pionowo (rys. 2.).
Następnie do niej dokładamy boczne skrzydła, aby spotkały się
dokładnie na środku, na linii przekątnej (rys. 3.).
1
3
2
3. Gwiazda
Aby powstała ładna gwiazda, potrzeba nam ośmiu elementów
(małych, jeśli na pocztówki i karnety, lub większych, jeśli do
dekoracji choinki, lub jeszcze większych, jeśli do dekoracji na
przykład sali na spotkanie świąteczne). Cztery elementy układamy na kartce tak, aby wszystkie spotkały się kątem prostym.
Powstały element, podobny do latawca, w zależności od wielkości kwadratu i jego koloru, możemy użyć do różnorodnych
prac świątecznych: dekoracji, kartek z życzeniami czy karnecików do upominków.
2. Choinka
Element, który otrzymaliśmy po złożeniu zielonego kwadratu lub kwadratów z ozdobnych papierów pakowych, naklejamy
na środku lub bliżej dolnego prawego rogu.
Następnie przyklejamy na nie kolejne cztery, dokładnie pomiędzy każdą parę ramion gwiazdy (linie złożeń wzdłuż przekątnej wyznaczają nam miejsce przyklejenia kątów prostych kolejnych ramion).
„[email protected]” strona 36 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Wykorzystując taką opcję,
możemy z zielonych kwadratów zrobić choinki i samodzielnie je ozdobić, zaś
z czerwonych kwadratów
możemy zrobić figurki Mikołaja. Odwracamy powstały
element i w dowolny sposób — watą, kawałkami białego papieru czy korektorem — tworzymy postać Mikołaja na bazie trójkąta.
Zobacz zdjęcia.
W zależności od tego, czy przykleimy złożeniami do kartki czy
na zewnątrz, czy z jednobarwnego papieru czy z dwustronnego,
otrzymamy inne efekty. Zobacz je na zdjęciach poniżej.
4. Mikołaj
Jeśli wykonamy jeszcze jedno złożenie na podstawowym modelu, możemy otrzymać element, który po lekkim odgięciu boków
i dołu będzie można postawić.
2
1
3
„[email protected]” strona 37 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA 5. Szopka bożonarodzeniowa
Wykorzystując złożenie latawca z podwiniętym dołem, ale wykonane na dużych kwadratach z kartki A4 lub A5, możemy też
wykonać postacie. Doklejamy głowę — białe koło na czubek
trójkąta. Z niebieskiego kwadratu możemy wykonać Maryję,
z czerwonego lub bordowego Józefa, z brązowych pastuszków,
a z zieleni, fioletu i czerwieni postaci królów. Anioł, oczywiście, będzie biały. Z pasków, które zostają po odcięciu kwadratu
z kartki A4 lub A5, wycinany chusty, rękawy itp., z białego papieru ręce, a ze złotego lub żółtego aureole dla Maryi i Józefa
oraz dary królów. Wszystkie elementy sklejamy. Bardzo dobry
jest klej introligatorski CR. Zobacz efekty na zdjęciach.
[email protected] Pomysł ma tę zaletę, że mimo wykonywania wszystkiego na
podobnej bazie, powstałe figury są różne w zależności od wyobraźni tworzących i ich umiejętności posługiwania się nożyczkami.
6. Na zimowe wieczory
A na zimowe wieczory proponuję, by włączając się w akcję
„Cała Polska czyta dzieciom”, wykonać tą techniką kilka figurek
postaci z bajek, aby móc z dziećmi robić także teatrzyki na stole. Takie figurki można włożyć do książki lub pudełka po czekoladkach i przechowywać bez obawy zniszczenia.
Zdjęcia pochodzą z archiwum autorki.
„[email protected]” strona 38 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA W KAŻDYM Z NAS DRZEMIE TROCHĘ Z DZIECKA
Jeśli już zainteresowaliście się naszym czasopismem
i właśnie je czytacie, to zapraszam do lektury tegoż działu.
Gwarantuję, że znajdziecie tu wiele inspiracji, podpowiedzi,
pomysłów dotyczących zabaw, imprez, bali, świętowania,
spędzania wspólnie czasu… Często skorzystacie też z materiału muzycznego, opisu tańca, pomysłu na wykonanie stroju,
ciekawej pracy plastycznej… Zapraszam również do publikowania swojego dorobku. Czasopismo otwiera przed Państwem swoje strony, a więc zachęcam do lektury i współpracy.
E. Gęca
[email protected] Nauczyciel prowadzący zaprasza wszystkich do kręgu: dzieci,
nauczycieli i rodziców. Rozgląda się niecierpliwie. Wchodzi zaskoczony, zdziwiony, zadowolony… Gapcio, czyli klaun.
Gapcio: Ojej! Proszę Pani, ile małych dzieci przyszło do naszej
szkoły!
Pani: Widzę, widzę, tylko nie wiem, dlaczego się spóźniłeś.
Wszyscy czekamy! A te dzieci wcale nie są takie małe. (Pyta
dziecko) Ile masz lat?
Gapcio: A po co te dzieci tutaj przyszły?
Pani: Nie wiesz? To proszę, zapytaj.
Gapcio (pyta dziecko): Po co przyszłyście do naszej szkoły? (Po
uzyskaniu odpowiedzi cieszy się) Ale fajnie, to teraz się przywitajmy, witajmy, witajmy!
Pani: Poczekaj, poczekaj. Jest z nami Pani dyrektor i powita
dzieci, rodziców i gości 100 razy lepiej niż Ty!
Dyrektor szkoły wita przybyłych gości.
Pani: Widzisz Gapciu, mówiłam. A teraz my powitamy wszystkich tańcem i piosenką!
Gapcio: Wiecie, która to jest prawa ręka, a która lewa? Prawa
noga, lewa noga? A cały tułów? Czy wszyscy macie głowy?
Zapraszam do tańca z piosenką, której słowa mówią, co mamy
robić. Naśladujcie mnie.
Ewa Joanna Gęca,
pedagog, nauczycielka kształcenia zintegrowanego,
logopeda, trenerka KLANZY, autorka i współautorka publikacji i programów edukacyjnych. Prowadzi szkolenia
dla nauczycieli różnych szczebli z zakresu: umiejętności
pracy z grupami wielopokoleniowymi, organizacji i prowadzenia imprez, nauki tańca, kultury ludowej, edukacji
z wykorzystaniem metod pedagogiki zabawy. Współpra
cuje z Polonijnym Centrum Nauczycielskim w Lublinie.
Redaktorka kwartalnika „[email protected]”.
Zabawa na powitanie, np. „Chodźcie do koła” 1.
Pani: Kto z was już wie, jak mam na imię? A jak ma na imię ten
kolorowy klaun?
Dzieci odpowiadają.
Gapcio: No dobrze, oni wszyscy znają nasze imiona, a my ich
imion nie znamy! Chcę je poznać!
Pani: Znam taką zabawę, dzięki której poznamy się wszyscy!
A bawimy się tak!
Ewa Gęca
Pomysł na przebieg Dni Otwartych
Szkoły (podstawowej)
Zabawa „Podaj dłonie” 2.
Gapcio: Dziękuję, proszę Pani, znam już wszystkie dzieci w tej
sali!
Czy zastanawiacie się już Państwo, jak zachęcić dzieci (i ich rodziców), aby w kolejnym roku szkolnym zostały uczniami Waszej
szkoły? Wszak czas tak szybko płynie… Lato, jesień, zima, wiosna... Bardzo modne są obecnie Dni Otwarte Szkoły; wręcz wtopiły się w kalendarz szkolnych imprez. Być może pomysł na zorganizowanie takiego dnia, opisany poniżej, zainteresuje kogoś
z Państwa na tyle, że z niego skorzysta.
Pani: Nadszedł czas na wspólny taniec. Gapciu, poproś dziewczynkę do tańca. Wszyscy dobieramy się parami i tańczymy taniec o tajemniczej nazwie „Le Bastringlo”. Już Was uczę.
Taniec integracyjny „Le Bastringlo” 3.
Gapcio: Hura! Hura! Ale było fajnie!
Aby impreza była przejrzysta i dynamiczna, powinni uczestniczyć w niej nauczyciele (przynajmniej kilku) i uczniowie, na
przykład z klasy trzeciej.
Słowa i plik z muzyką znajdziecie Państwo w numerze 1/2008.
L. Gęca, Tańce integracyjne w pracy z grupą, cz. I, Wydawnictwo KLANZA , Lublin
2002, s. 35.
3
E. Heiligenbrunner, R. Rabenstein, B. Weiser, Tańce i zabawy dla grupy (książka + płyta
CD lub kaseta MK), Wydawnictwo KLANZA, Lublin 2000, s.21.
1
2
Wszyscy wchodzą do sali, brzmi muzyka…
„[email protected]” strona 39 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Pani: Wiesz, Gapciu, nasi goście po wakacjach będą uczniami
klasy pierwszej.
Gapcio: Wiem, wiem i coś mi się przypomniało! Ostatnio byłem
na wycieczce w Gdańsku. I tak mi się tam spodobało, że odjeżdżając, wrzuciłem do fontanny grosik.
[email protected] Leszek Gęca
Tańce integracyjne
w pracy z grupą
Część I
(książka i CD lub MK)
Pani: A po co?
Gapcio: Bo teraz wiem, że na pewno tam wrócę.
Pani: To ja mam teraz propozycję dla naszych gości. Wszystkie
dzieci, które przyszły do nas dzisiaj, odrysują na kartonach
swoją dłoń. Starsi koledzy i my pomożemy.
Gapcio: Świetnie, czyli po wakacjach do nas wrócą i będą
uczniami klasy pierwszej!
Pani: A więc zarządzam wielkie odrysowywanie dłoni. Kto już
odrysuje swoją dłoń, przyklei rysunek do naszej powitalnej tablicy.
Przygotowujemy tyle kolorowych kartek, ile spodziewamy się
dzieciaków, kredki, duże plakaty formatu A0 w kilku kolorach,
taśmy papierowe. Gra muzyka.
Wydawnictwo KLANZA
Lublin 2002
format B5, s. 58
Tańce integracyjne
w pracy z grupą
pod red. Leszka Gęcy
Część II
(książka i CD lub MK)
Wydawnictwo KLANZA
Lublin 2004
format B5, s. 60
Gapcio: Jaki piękny kolorowy plakat wszystkich rączek! Mam
pomysł — powiesimy go w klasie, w której będziecie się uczyć!
A w nagrodę nauczę Was odlotowego tańca.
Taniec „Carnevalito” 4.
Pani: Kochane dzieci, teraz zapraszamy Was na wycieczkę po
szkole. Poproszę do mnie Panią, która wraz ze swoimi uczniami z klasy trzeciej zadba o to, abyście dokładnie zwiedzili naszą szkołę.
Aby dzieciom, które będą zwiedzały szkołę, zapewnić jak najlepsze warunki, dzielimy je na grupy; może ich być tyle, ile
ciekawych miejsc planujemy pokazać. Każda grupa ma dwóch
przewodników, którzy według ustalonego porządku prezentują
szkołę. Wspierani przez nauczycieli opowiadają o zwiedzanych
miejscach. Oto przykładowa tabela, w której są zapisane miejsca zwiedzania, czas na to poświęcony i numery grup. Prawda,
że zwiedzanie logistycznie zostało przemyślane?
Miejsca zwiedzania
Godziny
Wystawa
na parterze,
kroniki
Czytelnia
Sztandar szkoły,
gabloty z pucharami
Sala lekcyjna
I etapu edukacji
Hol
szkolny
10.45 – 11.00
1
2
3
4
5
11.00 – 11.15
5
1
2
3
4
11.15 – 11.30
4
5
1
2
3
11.30 – 11.45
3
4
5
1
2
11.45 – 12.00
2
3
4
5
1
Dzięki swej prostocie, możliwości tańczenia z wieloma osobami, powtórzeniom poszczególnych elementów, tańce integracyjne zachęcają do sięgania po to, co wydaje się nieosiągalne. Pozwalają pokonać samego siebie, pozbyć się
obaw, zapomnieć o animozjach i z życzliwością zwracać
się do innych. Dają poczucie bezpieczeństwa, jakie płynie
z tego, że jest się akceptowanym w grupie. Proste i zarazem
ciekawe rozwiązania choreograficzne pozwalają na naukę
tych tańców w grupach wielopokoleniowych. Tańce można wykorzystywać w codziennej pracy: w przedszkolu, szkole, świetlicy, w pracy z młodzieżą i dorosłymi. Propozycje te
mogą uatrakcyjnić nie tylko festyn czy imprezę w waszej
placówce, ale też spotkania towarzyskie.
Część pierwsza publikacji zawiera 15 tańców do tradycyjnych melodii różnych narodów, m.in. polskich, rosyjskich,
hawajskich, japońskich, włoskich, żydowskich, angielskich.
Dodatkowo zamieszczono trzy proste formy muzyczno‑ruchowe: zabawy na powitanie, na zapoznanie i na zakończenie.
W części drugiej zamieszczono 14 tańców różnych narodowości, pięć tańców w wersji na siedząco i pięć zabaw muzyczno-ruchowych.
Zapraszamy do sklepu internetowego:
http://klanza.eu/
Pozostaje mi jedynie życzyć Państwu udanych Dni Otwartych
Szkoły, czyli — krótko mówiąc — dobrej promocji placówki.
4
Tamże, s. 13.
„[email protected]” strona 40 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Ewa i Leszek Gęcowie
Andrzejkowy wieczór wróżb
W wigilię św. Andrzeja, patrona dziewic, która oddzielała okres
konkurów, zapowiedzi i wesel od adwentu, czyli przygotowania
się do Świąt Godnich, młodzież wiejska, a szczególnie dziewczęta, gromadnie organizowała Jędrzejkowe wróżby, zwane Jędrzejkami. Wróżb tych nie traktowano tylko jako listopadową
zabawę, ale przywiązywano do nich duże znaczenie. Wróżby dotyczyły sprawy najważniejszej dla młodego człowieka — zamążpójścia lub ożenku. Los dziewczyny wiejskiej nie był do pozazdroszczenia, dlatego też zamążpójście było dla niej nadzieją na
odmianę losu, który mógł okazać się łaskawszy, niż był dotąd.
Nikt inny bardziej niż patron panien raz w roku nie mógł uchylić rąbka tajemnicy. Dziewczęta przygotowywały więc wróżby
starannie, a na znaki oczekiwały z obawą i drżeniem serca, bo
wierzyły, że Jędrzejkowe wróżby to do siebie mają, że jak wyjdą, wszystkie się sprawdzają, albo Święty Jędrzej wam powróży, to czas pannom nie będzie się dłużyć.
1. Wizytówki. Na stoliku przy wejściu do sali leżą wycięte z kolorowych papierów gwiazdki, flamastry, taśma do przypięcia wizytówek. Obok stolika z materiałami wisi instrukcja wykonania
wizytówki: Na gwiazdce napisz swoje imię i przyklej ją do ubrania. Goście zaproszeni na wieczór andrzejkowych wróżb przed
wejściem do sali wykonują wizytówki.
2. Powitanie. Babcia, która jest gospodynią wieczoru, ubrana w stosowny strój, gromadzi przybyłych gości w kręgu. Wita
wszystkich piosenką (muzyka i tekst: L. Gęca):
W wigilię święta Andrzeja
dla wszystkich dobra nadzieja.
Wróżą chłopcy i dziewczęta,
każdy wróżbę swą pamięta.
Ref. Jedną z wosku, drugą z buta.
Czy się spełni? — każdy pyta.
Wróżby to do siebie mają,
że jak wyjdą, się spełniają.
4. Piosenka „Niech spełnią się wróżby” (muzyka: James Last,
„[email protected]” 5. Taniec obrzędowy tańczony w noc św. Andrzeja. Wszyscy siedzą w kole, Babcia uczy gości Tańca spełnionych życzeń
(utwór Fa, fa, fa, fa — Otis Redding, Steve Group lub inny w żywym tempie) tymi słowami:
Do środka koła wchodzi osoba rozpoczynająca taniec. Tańczy
wymyślone przez siebie kroki i gesty, po czym zatrzymuje się
naprzeciwko wybranej przez siebie osoby i zaprasza ją do środka koła. Tańczy przed nią wymyślony taniec (zaproszona osoba
przygląda się). Po chwili wspólnie tańczą. Kończąc taniec, dziękują sobie ukłonem i udają się w stronę siedzących, by zaprosić
ich do kolejnego tańca spełnionych życzeń.
W kole jest coraz więcej tańczących par (przyrost następuje lawinowo, tj. 1 → 2 → 4 → 8 → 16 → 32 itd.).
6. Wróżby z butów. Babcia prosi uczestników o zdjęcie buta
z lewej nogi i rzucenie go za siebie, potem kolejno sprawdza,
czy nos buta jest skierowany w stronę drzwi. Jeśli tak, oświadcza uroczyście, że tę osobę spotka w niedługim czasie coś miłego. Następnie uczestnicy ustawiają swoje buty od najdalszego
miejsca sali w kierunku drzwi. Babcia oświadcza: Osobie, której but pierwszy przekroczył próg pomieszczenia, spełnią się
pomyślane marzenia.
7. Wróżba Serce z imionami. Babcia podchodzi do każdego
i prosi o wbicie Magicznej Szpili w kartonowe serce z napisanymi na jego odwrocie imionami dziewcząt lub chłopców. Stwierdza, że jest to imię przyjaciela lub przyjaciółki, które wróżący
poznają w najbliższym czasie.
Witam wszystkich gości przybyłych na dzisiejszy wieczór. Jestem Babcią i przywędrowałam do Was z bardzo, bardzo, bardzo daleka. Spotkaliśmy się, aby dowiedzieć się, jaka będzie
nasza przyszłość. Bardzo ciepło witam wszystkie dziewczynki
oraz wszystkich chłopców. Posłuchajcie uważnie, co zostało zapisane w Księdze Wróżb o dzisiejszym wieczorze… Babcia może
przeczytać wstęp do scenariusza.
Niech spełnią się wróżby,
Te duże i małe,
Dziecięce marzenia,
Marzenia wspaniałe.
To dzisiaj wieczorem
Każdy z nas wywróży,
Kim będzie w przyszłości,
Gdy będzie już duży.
Niech spełnią się czary,
Te duże i małe,
Dziecięce marzenia,
Marzenia wspaniałe,
Marzenia wspaniałe.
Uwaga: Dziewczynki i chłopcy wróżą sobie oddzielnie.
3. Źródło ludowej tradycji. Babcia, zaopatrzona w Księgę Wróżb (korzysta z niej podczas całego spotkania), w której przygotowane są informacje o wróżbach, w kilku zdaniach
przedstawia historię wróżb andrzejkowych. Swoją wypowiedź
rozpoczyna na przykład tak:
Going Home (Adagio From The New World), tekst: L. Gęca)
[email protected] Uwaga: Przygotowujemy dwa serca — z imionami chłopców
i z imionami dziewcząt.
8. Wróżba z obierzyn. Każdy bierze z babcinego kosza jabłko i nożyk, i obiera owoc. Babcia wyjaśnia, że najdłuższa skórka wróży szybkie spełnienie pomyślanego marzenia. Po obraniu
jabłek skórki są najpierw mierzone, a potem każdy rzuca swoją za siebie. Babcia odczytuje każdemu literę, w jaką ułożyła
się skórka, i stwierdza, że na tę literę rozpoczyna się imię koleżanki lub kolegi, którą osoba pozna w najbliższej przyszłości.
Uwaga: Jabłka możemy później zjeść.
9. Wróżba z butelką. Uczestnicy stoją w kręgu. Babcia w środku rozkłada kartki z wypisanymi wróżbami. Osoba, która sobie
wróży, wchodzi do środka kręgu, kręci butelką, a Babcia odczytuje wróżbę ze wskazanej przez butelkę kartki, np.: W dorosłym życiu będziesz podróżnikiem (informatykiem, projektantem mody, artystą); Czeka Cię miła niespodzianka; Znajdziesz
przyjaciela; Otrzymasz miły upominek; Wkrótce przydarzy Ci
się coś miłego.
strona 41 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA 10. Powtórzenie obrzędowego tańca.
11. Wróżba — lanie wosku. Uczestnicy siedzą w kręgu. Babcia zaprasza do środka kolejne osoby, które przez dziurkę klucza leją ciepły wosk do miski z zimną wodą. Wróżbie towarzyszą słowa Babci: Czary mary, wosku lanie, co ma stać się, niech
się stanie! Z cienia wosku Babcia odczytuje wróżbę na oświetlonej ścianie. Każdy zabiera swój wylany wosk, ponieważ włożony
pod poduszkę gwarantuje piękny, spokojny sen.
Przykładowe wróżby:
Widzę zwierzę — jesteś dobrym kolegą, przyjacielem…
Widzę drzewo — lubisz przyrodę, będziesz miał dużo przyjaciół…
Widzę górę — marzysz o przygodach, lubisz, gdy cię słuchają…
Widzę serce — jesteś wielkoduszny, życzliwy, miły…
Widzę rośliny — masz talent plastyczny, może zostaniesz malarzem…
Widzę dom — jesteś praktyczny, gospodarny…
Uwaga: Do wróżby można również wykorzystać cień kształtu
wyciętego z papieru lub z pogniecionej kartki.
12. Wróżba z imionami. Uczestnicy z Tajemnej Szkatuły losują
kartki z imionami dziewcząt i chłopców. Babcia oświadcza, że
jeżeli te kartki zostaną włożone dzisiejszej nocy pod poduszkę,
to wyśnią się wszystkim nowi przyjaciele oraz sytuacje, w których ich poznają.
Uwaga: Tajemną Szkatułkę wykonujemy z pudełka i ozdabiamy
w ciekawy sposób, przygotowujemy kartki z imionami.
13. Pożegnalna piosenka 1 (muzyka i tekst: L. Gęca). Babcia żegna się słowami: Dziękuję wszystkim. Każdy, kto poznał swoją
wróżbę, musi się teraz starać, aby ją dobrze wykorzystać, bo
trzeba wam wiedzieć, że wróżby mają swą magiczną moc przez
cały rok, czyli do kolejnych andrzejek. Wszystkie wróżby niech
się spełnią i radością nas napełnią! Babcia śpiewa na zakończenie piosenkę:
Wszystkim pięknie dziękujemy
za wspólną zabawę.
Może znów się zobaczymy,
razem powróżymy.
Ref.: Raz w prawo raz w lewo i w przód i w tył,
byś długo pamiętał, żeś z nami był.
Podczas śpiewania zwrotki piosenki wszyscy tańczą walczyka
po kole, podczas śpiewania refrenu wykonują ruchy wynikające
z tekstu.
Wybrane wróżby ludowe związane z wigilią św. andrzeja
1. Wróży placek. Dziewczęta przynosiły do domu po kilka garstek pszenicy, mełły w żarnach, obracając kamień na opak.
Zmieloną w ten sposób mąkę rozczyniały w nieckach wodą
przyniesioną w ustach. Z tego ciasta piekły na płycie kuchennej małe placuszki; każda oznaczała swój placuszek charakterystycznym znakiem. Upieczone placki kładły na sicie położonym
na polepie przy progu. Następnie do izby przyprowadzano psa.
Czyj placek pies porwał i pobiegł z nim pod stół, ta dziewczyna
w najbliższe zapusty wyjdzie za mąż. Dalsze panieństwo czekało dziewczynę, jeśli pies uciekł z plackiem do sieni.
[email protected] 2. Jeszcze raz wróży placek. Dziewczęta umieszczały swoje placki na cienkiej nitce zawieszonej u powały. Na umówiony sygnał każda podskakiwała do góry, starając się chwycić zębami placek i zerwać go z nitki. Jeśli nie potrafiła utrzymać go
w zębach, była to dla niej wróżba, że chłopiec, którego kocha,
odejdzie.
3. Naręcze drewna z parą i bez pary. Dziewczyna przynosiła naręcze drewna. Jeśli liczba przyniesionych drewien była parzysta, był to znak rychłego zamążpójścia.
4. Kołek w płocie. Dziewczyna z zawiązanymi oczami podchodziła do płotu i ręką chwytała kołek (sztachetę). Jeśli kołek był
prosty, to przyszły mąż będzie przystojny.
5. Szczyp, szczyp gąsiorze. Do izby przynoszono gąsiora, obwiązywano mu łebek szmatką, a dziewczyny nagim przedramieniem dotykały jego dzioba. Jeśli gąsior uszczypnął, był to dobry znak.
6. Wianek czy humełko? Wianuszek z barwinku — symbol panieństwa — kładziono pod jedną donicę, humełko — symbol zamążpójścia — pod drugą. Dziewczyna z zawiązanymi oczami wybierała jedną z donic.
7. Nitka też może wywróżyć. Dziewczęta rozciągały nitki
w różnych miejscach, np. we drzwiach, w sieni, pomiędzy sztachetami. Jeśli chłopiec wszedł do izby omotany nitką, dla jej
właścicielki był to znak bliskiego wesela.
8. Co powie echo? Dziewczęta wybiegały za stodołę i jak najgłośniej wykrzykiwały przypadkowe wyrazy, a później wsłuchiwały się w echo. Być może echo odpowie imię ukochanego. Nasłuchiwały też, z której strony szczeka pies. Wierzyły, że z tej
strony przyjdzie miłość.
przysłowia ludowe związane ze świętym andrzejem
Gdy święty Andrzej ze śniegiem przybieży, sto dni śnieg na polu
leży.
Śnieg na Andrzeja, dla zboża zła nadzieja.
Kiedy na Andrzeja poleje, poprószy, cały rok nie w porę moczy i suszy.
Na świętego Andrzeja trza kożucha dobrodzieja.
Jeżeli na świętego Andrzeja wiatr i mgła, to od Bożego Narodzenia będzie sroga zima.
Na świętego Andrzeja błyska pannom nadzieja.
Na świętego Andrzeja dziewkom z wróżby nadzieja.
Noc Andrzeja świętego przyniesie nam narzeczonego.
Piosenki i tańce zamieszczone w scenariuszu można poznać, uczestnicząc
w warsztatach Bale i imprezy okolicznościowe w przedszkolu, szkole…, organizowanych przez PSPiA KLANZA.
Leszek Gęca ― pedagog, trener KLANZY, socjoterapeuta,
nauczyciel tańca, choreograf i kierownik artystyczny ZPiT
Sławiniacy, autor tekstów i muzyki, autor i współautor publikacji i programów edukacyjnych. Prowadzi szkolenia dla
nauczycieli, współpracuje z Polonijnym Centrum Nauczycielskim w Lublinie.
1
Piosenka znana jest też jako „Bujany walczyk”: plik z muzyką do niej został dołączony
do „[email protected]” 2009, nr 4.
„[email protected]” strona 42 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] KSIĄŻKI POMOCNE I INSPIRUJĄCE
Książki od zawsze były moją pasją; od kiedy nauczyłam się
czytać, stały się nieodłącznym elementem mojego życia. Teraz, będąc już osobą dorosłą, ukształtowaną, czytam trochę
mniej niż w czasach dorastania, ale staram się wybierać takie książki, w których dzięki „przeznaczeniu” lub przypadkiem
zmieniają się ludzkie losy. Ot, takie historie, dzięki którym
utwierdzamy się stale w przekonaniu, że życie jest niezwykłe, zaskakujące, nieprzewidywalne.
Podobnie jest też z publikacjami, które Państwu chcę polecić. Choć nie opowiadają jakichś historii, dzięki nim też
może się zmienić rzeczywistość… na lepsze, w co wierzę. Bo
dzięki temu, że w Waszej klasie, grupie zaistnieją metody
aktywizujące, pobudzicie twórcze myślenie, otworzycie serca i umysły, mogą zdarzyć się rzeczy może małe, ale ważne i piękne, czego bardzo gorąco Wam życzę, proponując
fragmenty zaczerpnięte z publikacji Wydawnictwa KLANZA.
D. Ozimek
Michael Thanhoffer, Elisabeth Kolb-Mzalouet
Chaosja i Normalia
Sceniczna, dostarczająca przeżyć
historia z tańcem
Struktura komunikacyjna ― kąty 1.
Co należy wyobrazić sobie pod pojęciem „sceniczna, dostarczająca przeżyć historia”? Cóż to takiego wymyślono i już wypróbowano z dużym sukcesem?
Historia dostarczająca przeżyć funkcjonuje w taki oto sposób:
Narrator (bajarz) odczytuje pewną historię, na którą składa się
wiele szybko zmieniających się i prostych do przedstawienia
scen, a grupa na gorąco je odgrywa.
W niniejszej historii, przeznaczonej dla dużej grupy, znajdują się:
—— żart i powaga,
—— szminkowanie i przebieranie się,
—— opowiadanie i przysłuchiwanie się,
—— gry sceniczne i pertraktacje,
—— tańczenie i myślenie.
przed zabawą
Materiały dla uczestników
Musimy mieć do dyspozycji dużą salę, gdzie w czterech kątach,
na stołach zgromadzimy następujące materiały (w każdym kącie powinno ich wystarczyć mniej więcej dla 1/4 uczestników):
Kąt I: szminki wodne, miseczki na wodę, papierowe chusteczki,
mogą być też pędzle, gąbki i trochę pudru;
Kąt II: kapelusze i inne nakrycia głowy, szale (na turbany) itp.,
albo na przykład kartonowe pudła, taśma klejąca i nożyczki;
Kąt III: papier, gazety czarno-białe, jeśli to możliwe ― biały papier do wywoływania zdjęć (żadnych kolorowych gazet lub innego kolorowego papieru), klej, nożyczki, sznurki, taśma karbowana;
Kąt IV: kolorowa, karbowana bibuła, taśma krepowa, agrafki itp.
Dorota Ozimek
animator i menedżer kultury, Pełnomocnik Zarządu
Głównego ds. Wydawnictwa KLANZA, trenerka KLANZY.
Redaktorka kwartalnika „[email protected]”.
Długo się zastanawiałam, co ciekawego można by zaproponować naszym Czytelnikom w tym wyjątkowym numerze czasopisma, które ukazuje się w czasie naszego 20-lecia ― wszak równo 20 lat temu (w listopadzie 1990 roku) narodziła się KLANZA!
Powinno to być coś wyjątkowego, uniwersalnego… I mam! Co
kojarzy się z KLANZĄ? ― zabawa, tańce, humor, przebieranie,
spontaniczność, edukacja, praca w grupie. Zabawa fabularyzowana, którą przypominam, choć trenerom KLANZY znana od
lat, zawsze dostarcza wielu wzruszeń, spontanicznych reakcji,
odkrycia, że tak niewiele potrzeba, aby zbudować coś wyjątkowego, coś, co zaangażuje dużą grupę. To wszystko jest w poniższym scenariuszu, który niezmiennie inspiruje. A na dowód,
że zabawę można przeprowadzić także z grupą młodszych dzieci ― relacja uczennicy klasy trzeciej szkoły podstawowej.
Dla narratora należy przygotować:
—— magnetofon i muzykę do animowanego tańca,
—— taśmę samoprzylepną (lub kredę, jeśli jest podłoga PCV),
by zaznaczyć granice państw,
—— sześć plakatów: jeden z napisem „Uno-duo-tre-City” cztery z nazwami mieszkańców, jeden z tekstem umowy (jak
w tekście),
—— kostium (ewentualnie dwa kostiumy — inny dla narratora,
inny dla przewodniczącego negocjacji).
rozpoczęcie zabawy
Prowadzący zaprasza uczestników zabawy do przygotowania
się w jednym z czterech kątów (w każdym powinna zgromadzić
się taka sama liczba osób). W jednym kącie uczestnicy mogą się
1
Por. Struktury komunikacyjne dla dużych grup. Animacyjne uporządkowanie, oprac.
E. Kędzior-Niczyporuk, [w:] Wprowadzenie do pedagogiki zabawy. Wybór tekstów drukowanych w „Kropli” w latach 1992―1994, wybór i redakcja E. Kędzior-Niczyporuk,
Wydawnictwo KLANZA, Lublin 2003.
„[email protected]” strona 43 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA nawzajem szminkować, w drugim ― przywdziewać kapelusze,
w trzecim ― robić sobie ubrania z białego papieru, a w ostatnim ― przystrajać się kolorową bibułą. To wszystko powinno
trwać 20―30 minut.
Zakończeniem wspólnych przygotowań może być odświętny korowód uczestników przez salę. W ten sposób powstaje pierwsze doświadczenie będące udziałem wszystkich. Na koniec
wszyscy siadają w kole. Można zaczynać zabawę.
zabawa sceniczna
Prowadzący za pomocą samoprzylepnej taśmy, sznurka lub kredowej linii dzieli powierzchnię, na której odbywa się zabawa,
na trzy obszary: Chaosję i Normalię oraz oddzielający je pas
szerokości ok. 1 m. Między obu krajami nie ma więc wspólnej
granicy (brak punktów styczności).
I jeszcze coś ważnego ― przerwy w narracji, w których uczestnicy zabawy grają, zaznaczone są w tekście kropkami .......,
zaś w nawiasach znajdują się wskazówki dla prowadzącego.
A teraz zaczyna się zabawa…
Jestem waszym narratorem. Opowiem wam teraz mocno poruszającą historię. Historię o mieszkańcach dwóch państw, które
mogłyby znajdować się gdzieś na naszej planecie. Przysłuchujcie
się uważnie. Gdy wystąpicie w mojej opowieści, będziecie mogli to, co właśnie usłyszycie, natychmiast przeżyć.
Był sobie kraj zwany Chaosją. W Chaosji wszyscy ludzie żyli
wyjątkowo leniwie, chaotycznie, ale ― zadowoleni. Nazywali
się Szminkale (wyszminkowani zapraszają jakimś gestem do
swojego kraju). ................. Szminkale chętnie leżeli w słońcu, „przypiekali” brzuchy i byli rzeczywiście wyjątkowo leniwi.
................. Tylko od czasu do czasu wyciągali szyje i podnosili w górę głowy, by wzajemnie podziwiać swoje kolorowe twarze. ................. Szminkale w szczególny sposób byli dumni
ze swoich twarzy i jednocześnie bardzo drażliwi na ich punkcie.
Na tej ziemi znajdował się jeszcze jeden kraj, o nazwie Normalia.
Tu z kolei żyli ludzie bardzo uporządkowani. Plemieniem zamieszkującym Normalię byli Mądrale (lub inna pasująca tu nazwa, np. Biali-Przemądrzali). ................. Mądrale to plemię
doradców i ludzi podstępnych. Przez większość dnia byli zajęci rozwiązywaniem różnych zadań. Przy tym kopali i zakopywali się w leżącym wokół piachu. ................. Często od ciągłego myślenia bolał już ich kark. .................
W Chaosji żyło jeszcze jedno plemię ― Bibułkowcy (lub do wyboru ― Kreplinowcy). Bibułkowcy, podobni do motyli, prawie
cały czas biegali dookoła. ................. Pozornie w sposób niezorganizowany i chaotyczny śledzili jednak ważne obiekty, które oczywiście dla innych były niezauważalne. .................
U Bibułkowców charakterystyczne było także to, że wciąż cicho
bibułkowali ― zrzędzili, jęczeli. Często bibułkowali nad jakimś
Szminkalem, który rozłożył się na ich drodze i przeszkadzał
w ważnym locie. ................. Chętnie też pozwalali przeszkadzać sobie w bieganiu, wtedy przysiadali się do któregoś
Szminkala, wypijali z nim szklaneczkę soku życia, korzystali ze
słońca i podziwiali się wzajemnie. .................
„[email protected]” [email protected] W Normalii żyli także Kapelusznicy. ................. Ci szczególnie chętnie chodzili wokoło ze wzrokiem skierowanym ukośnie
do góry. ................. Chodząc tak, pokrywali kapeluszami
cały kraj. Gdy spotykali się, postukiwali najmniejszym palcem
o swoje kapelusze ― był to ich znak pozdrowienia. .................
(Narrator łączy teraz obie linie graniczne, by powstała jedna ― wspólna ― granica obu krajów.)
Pewnego dnia Szminkale jak zwykle wylegiwali się w słońcu,
a Bibułkowcy biegali wkoło lub pili wspólnie sok życia. Tego
dnia Kapelusznicy doszli aż do granicy swojego państwa i zajrzeli do sąsiadów. To, co tam zobaczyli, zaniepokoiło ich do
głębi. ................. Przestraszyli się sąsiedztwa tak chaotycznego narodu. Kto wie, co mogłoby się zdarzyć, gdyby któryś
Bibułkowiec omyłkowo przeleciał przez granicę? Kapelusznicy
chodzili pełni obaw po swoim kraju i próbowali wymyślić, jak
mogliby żyć w zgodzie z Chaosjanami i jak w związku z tym powinni nawiązać z nimi kontakt. .................
Ponieważ byli głupi i nic nie przychodziło im do głowy, zawołali
swoich wiernych doradców ― Mądrale. ................. Ci, uradowani, że mogą coś uczynić dla swych władców, zjawili się przed
nimi z radością. ................. Gdy Kapelusznicy wyłuszczyli im
problem, zaczęli szukać rozwiązania. Szperali we wszystkich
miejscach i kątach. Nagle zatrzymali się i powiedzieli z naciskiem trzy razy: „Huu!” ................. Kapelusznicy z ulgą przewietrzyli swoje kapelusze. ................. Ale Mądrale oznajmili, że jednak to jeszcze nie to. ................. Przyszedł im
pomysł rozwiązania, który na pewno zaaprobują Kapelusznicy,
a który także im przyniesie dużą korzyść. Jeszcze raz, głęboko
pogrążeni w myślach, rozproszyli się po kraju. .................
Potem każdy Mądrala podchodził do jednego Kapelusznika i tajemniczo szeptał mu do kapelusza. ................. Kapelusznicy
byli trochę zaskoczeni, ale skoro im samym nic nie wpadło do
głowy, zgodzili się na tę propozycję. ................. Na znak porozumienia każdy Kapelusznik i każdy Mądrala potarli się prawymi łokciami. .................
Następnie jeden Kapelusznik i jeden Mądrala wybrali się do
Chaosji, by przedstawić Chaosjanom propozycję .................
(narrator umieszcza ją na ścianie), która brzmiała:
1. Chcemy podpisać układ handlowy.
2. Każdy kraj powinien eksportować i importować dwie wartości.
3. W każdym kraju odbędą się rozmowy przygotowawcze, w których wezmą udział wszyscy mieszkańcy.
4. Pierwsza godzina rokowań w centrum konferencyjnym Unoduo-tre-City.
Chaosjanie zaszemrali po usłyszeniu propozycji, w końcu jednak przystali na nią, jak zawsze, trochę leniwie. .................
Gdy Kapelusznik i Mądrala otrzymali akceptację propozycji,
powrócili do swojego kraju ― Normalii. .................
Następnie w obu krajach zgromadzili się wszyscy członkowie
plemion i proponowali dwie „wartości” na eksport i dwie, które chcieliby importować. Wszystkie propozycje zostały zapisane na arkuszu papieru. .................
(Każdy kraj otrzymuje arkusz papieru pakowego i flamaster. Prowadzący może podać kilka przykładów „wartości”.
Mogą nimi być przedmioty: banany, narzędzia, papier, rzeczy
niematerialne, jak słońce i deszcz, a także „wyższe warto-
strona 44 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA ści”: fantazja, porządek, osiągnięcia, pokój. Przypuszczalnie
Chaosjanie będą mieć trudności z wymyśleniem propozycji
i zapisaniem ich. Mogą też w ogóle nie zdobyć się na tyle
energii, by w danym momencie popracować. Uwaga! Ich
ociężałość nie będzie raczej sprzeciwem wobec prowadzącego czy wobec gry, ale konsekwentną kontynuacją opisu ich
roli, dlatego wciąż należy ich animować do dalszej pracy. Ta
faza może trwać 10―20 minut. Należy przestrzegać wyznaczonego czasu).
Dzień rokowań był coraz bliższy i każdy musiał zdecydować
się na dwie wartości importowane, a szczególnie eksportowe.
................. Gdy już osiągnięte zostało porozumienie, wszyscy mieszkańcy Chaosji i Normalii odbyli krótką podróż do miejsca rokowań ― centrum konferencyjnego UNO-duo-tre-City.
.................
(Narrator zawiesza plakat z napisem „UNO-duo-tre-City”
i, ewentualnie, podkreśla zmianę roli zmianą kostiumu ― od
tej chwili jest przewodniczącym rokowań).
Panie i Panowie! Pragnę jak najserdeczniej powitać Was w centrum konferencyjnym UNO-duo-tre-City. Jestem przewodniczącym w rokowaniach. Chciałbym zapoznać Państwa ze zwyczajami centrum konferencyjnego i towarzyszyć Państwu w dniu dzisiejszym. Proszę, aby teraz każdy z Państwa znalazł sobie partnera do rozmowy z drugiego kraju. ................. Podczas rozmowy będzie możliwość ustosunkowania się do propozycji partnerów odnośnie eksportu i importu. Jest to początek pierwszej
tury rokowań. .................
(Rozmowy powinny trwać dopóty, dopóki są aktywnie przeżywane, tzn. 5―10 minut).
Panie i Panowie, proszę o przerwanie rozmów i powrót do swoich grup narodowościowych. ................. Ponieważ jesteście
Państwo w tym budynku po raz pierwszy, pozwolę sobie zapoznać Państwa z dalszym porządkiem. Po długiej podróży i wyczerpujących rozmowach pozostawcie obecnie swoje pertraktacje na uboczu. Tu, u nas, panuje taki zwyczaj: po pierwszej
turze rokowań odbywa się bankiet. Każde plemię ma zaszczyt,
ale i obowiązek, włożyć swój wkład w jego uświetnienie ― przygotować krótki taniec, kombinację prostych kroków i ruchów,
które będą się powtarzać. Taniec ten ma Państwa charakteryzować, ma być tańcem plemiennym. Przecież znacie Państwo
wiele swoich tańców narodowych! Przygotowaliśmy muzykę.
Jest to muzyka ponadplemienna, by nikt nie poczuł się pominięty. Teraz posłuchamy jej trzykrotnie, byście Państwo mogli
wymyślić i przećwiczyć taniec.
Panie i Panowie! To koniec części oficjalnej dzisiejszego wieczoru. Zapraszam do tańców dowolnych i odświeżenia się. Może
znajdziecie Państwo przyjemność w rozmowach prywatnych?
Chciałbym się pożegnać. Do widzenia!
OMÓWIENIE ZABAWY PO JEJ ZAKOŃCZENIU
Omówienie przeżyć towarzyszących zabawie ma miejsce nieformalnie już w trakcie zabawy. Jednakże wspólne sformułowanie wniosków na forum, jeszcze lepiej w małych grupach z co
najmniej jednym przedstawicielem każdego plemienia w zespole „refleksyjnym”, może pomóc dostrzec ukryte kwestie warte
omówienia. Podczas oceny zabawy organizowanej przez nas po
raz pierwszy wyłoniły się następujące tematy:
—— dialog Północ ― Południe,
—— Trzeci Świat,
—— kontakty handlowe,
—— problemy mniejszości narodowych,
—— spór o wartości,
—— znaczenie komunikacji pozawerbalnej.
Tłum. z j. niemieckiego i oprac. Joanna Sieklucka
Michael Thanhoffer — doktor filozofii, pedagog zabawy,
trener AGB ― Arbeitsgemeinschaft für Gruppen-Beratung
w Austrii, twórca i konsultant programów edukacyjnych,
trener zarządzania, konsultant i trener w zakresie metod komunikacji i pracy z grupą, autor publikacji m.in.
z pedagogiki zabawy, inicjator Wędrownej Informacji
Młodzieżowej BMUJF.
Elisabeth Kolb-Mzalouet — pracownik socjalny, fizjoterapeutka, trenerka w dziedzinie kształcenia dorosłych,
trenerka kompetencji międzykulturowych, nauczycielka
dramy, współzałożycielka grupy teatralnej Wiegler Teatr
Uciśnionych, przewodnicząca grupy roboczej forum teatru
Austria; realizuje projekty edukacji teatralnej, prowadzi
seminaria i warsztaty w Austrii i za granicą, zwłaszcza z zakresu pedagogiki teatru Augusto Boala (Teatr Uciśnionych),
teatru improwizacji i kina, promuje stosowanie metod
edukacji teatralnej w różnych dziedzinach zawodowych.
Karolina Gerwat
Chaosja i Normalia
(Grupy przygotowują swoje tańce.)
Jako pierwszą proszę grupę Szminkali. Pozostałych serdecznie
zapraszam do naśladowania jej i włączenia się tym samym do
szminkowego tańca. .................
Teraz proszę Kapeluszników. .................
Teraz proszę o taniec Bibułkowców. .................
I na zakończenie taniec Mądrali. .................
„[email protected]” [email protected] (Zabawa w oczach dzieci ― relacja z praktyki)
24 maja 1993 roku urządziliśmy zabawę pt. Chaosja i Normalia.
Normalia i Chaosja to dwa państwa. W każdym z nich żył inny
naród: w Normalii Kapelusznicy i Biali Mądrale, a w Chaosji
Bibułkowcy i Szminkale, których nazywano też Szminkarzami.
Granicę między dwoma państwami stanowiła ziemia niczyja.
W naszej zabawie zastępowała ją zielona bibuła. Każdy naród
charakteryzował się odrębnym strojem, który był wykonany
z innego materiału.
strona 45 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA My również podzieliliśmy się na dwa narody i zrobiliśmy stroje. Kapelusznicy wykonali swe kapelusze z pudełek. Bibułkowcy
wystroili się w stroje z bibuły. Biali Mądrale ubrali się w gazety, a Szminkale wymalowali się kosmetykami. Co jakiś czas
odbywała się parada, na której każdy naród prezentował się.
Kapelusznicy byli dumni, ciągle zadzierali nosa. Rzadko kiedy
spoglądali w dół. Biali Mądrale posiadali mądrość. Czytali przecież gazety, szperali i wymieniali się poglądami. Bibułkowcy
byli lekcy, zwiewni, wciąż królowała u nich głupota. Szminkale
byli leniwi i ciągle leżeli w cieniu, ziewając.
Kiedy zrobiliśmy już stroje, ułożyliśmy dla każdego ludu hasło.
Hasło Kapeluszników brzmiało: „My bez kapelusza żyć nie możemy, bo się zaraz popłaczemy”. Biali Mądrale głosili: „Zdrowy
duch, umysł w ruch”. Dla Szminkarzy dopasowane było hasło:
„U Szminkarzy nikt nic nie robi, tylko marzy”. Bibułkowcy skandowali: „My mądrością nie grzeszymy, bibułkowe mamy miny”.
[email protected] WPROWADZENIE DO
PEDAGOGIKI ZABAWY
Wybór tekstów
drukowanych w „KROPLI”
w latach 1992-1994
Wybór i redakcja: Elżbieta Kędzior-Niczyporuk
Następnie wymyśliliśmy reklamę, która u Kapeluszników brzmiała: „Gdy wyjeżdżasz na wakacje, porzuć zaraz myśl o czapce,
weź kapelusz od Kapeluszników, bo z nim świat jest pełen wykrzykników”. Biali Mądrale reklamowali swe szkoły na wzór reklamy szkoły ESKK. Bibułkowcy prezentowali swe ubiory za pomocą teatrzyków. Zaś z reklamy Szminkarzy pamiętam następujący fragment: „My, Szminkarze, my, Szminkarze, uśmiechnięte mamy twarze…”
Później każdy naród wybierał zwierzę, które w jakiś sposób
jest do niego podobne. Kapelusznicy wybrali pawia, Szminkale
węża, Biali Mądrale sowę, a Bibułkowcy małpy i motyle.
Nagle Kapelusznicy (nie z własnej woli, tylko to już było zaplanowane przez Panią) stwierdzili, że chcą się połączyć z innymi
narodami, a ponieważ nie mogli nic wymyślić, zwrócili się do
Białych Mądrali z prośbą o radę. Mądrale wszędzie jej szukali,
aż znalazł ją najstarszy Mądrala. Był to zwój, na którym widniała informacja: Każdy naród ma mieć do sprzedania trzy wartościowe rzeczy i ma jednocześnie takie trzy zakupić. Miejscem
negocjacji miało być Uno-duo-tre-City. Przedstawiciele poszczególnych narodów prezentowali to, co każdy kraj chce eksportować i importować. Okazało się, że każdy chciał sprzedać
złe cechy, a kupić dobre.
Po pertraktacjach usunięto granicę, a każdy kraj wymyślił ruch,
to znaczy element tańca. Na koniec zatańczono, wykorzystując
wszystkie zaproponowane gesty.
Ta zabawa pokazała nam, że każdy woli mieć tylko zalety, a wady
oddać innym.
Karolina Gerwat — wówczas uczennica klasy trzeciej
W opracowaniu zamieszczone są między innymi scenariusze imprez dla grup, sprawdzone praktycznie pomysły działań oraz artykuły o charakterze teoretycznym.
Książka adresowana jest do wszystkich pracujących
z grupami we wszystkich środowiskach.
Wydawnictwo KLANZA
Lublin 2003
ISBN 83-88644-00-X
Format: B5
Liczba stron: 184
Szkoły Podstawowej nr 37 w Łodzi (była to klasa autorska
prowadzona przez śp. Wiesławę Śliwerską).
Teksty zaczerpnięto z: Wprowadzenie do pedagogiki zabawy. Wybór tekstów
drukowanych w „Kropli” w latach 1992–1994, wybór i redakcja Elżbieta Kędzior-Niczyporuk, Wydawnictwo KLANZA, Lublin 2003, ss. 96―100 i 102–103.
„[email protected]” Pedagogika zabawy jest nazwą poszukiwań metodycznych, ułatwiających proces uczenia. Nawiązując do teorii psychologii humanistycznej i wyodrębniającego się
z niej nurtu pedagogiki postaci (Gestalt), próbuje przełożyć założenia teoretyczne na propozycje sytuacji, w których uczestnik grupy może bez lęku rozwijać swoje najlepsze cechy. Celem pedagogiki zabawy jest dostarczenie kierownikowi grupy rozmaitych pomysłów, umożliwiających mu świadomą, kreatywna, pobudzającą do
twórczych rozwiązań pracę z uczestnikami grupy.
strona 46 Zapraszamy do sklepu internetowego:
http://klanza.eu/
nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Grażyna Walczewska-Klimczak
Pedagogika zabawy — droga
ku tożsamości
Z okazji jubileuszu 20-lecia KLANZY powstała praca zbiorowa
„O metodzie KLANZY. Teoria i praktyka”. Publikacja tej książki
jest ważna z co najmniej trzech względów.
Przede wszystkim: Jest to pierwszy usystematyzowany zapis
metodycznych działań, które zdecydowaliśmy się określać całościowo metodą KLANZY. Do posługiwania się tym pojęciem
upoważnia nas 20-letnie doświadczenie w prowadzeniu warsztatów metodami pedagogiki zabawy oraz refleksja nad zdobywanymi tą drogą efektami uczenia się we współpracy z grupą i
uczenia się od siebie nawzajem. Dzięki tysiącom uczestników
warsztatów, nawiązanym licznym kontaktom ze środowiskami
lokalnymi, zawodowymi i edukacyjnymi podczas realizacji różnych projektów animacyjnych, możemy wnioskować o zasięgu
uzyskiwanej na tej drodze pozytywnej zmiany społecznej. Przekonanie o możliwościach rozwojowych każdej osoby oraz towarzysząca naszej pracy atmosfera wzajemnej życzliwości, będące podstawą metody KLANZY, ukształtowała wielu z nas, członków Polskiego Stowarzyszenia Pedagogów i Animatorów KLANZA
jako dojrzałe osobowości pedagogów. KLANZA
stała się w Polsce znakiem poszukiwania i doskonalenia w pracy pedagogicznej. Proponujemy
spojrzeć na ten efekt jako na dowód skuteczności metody.
Po drugie: Znaczenie tej książki ma również
związek z aktualną dyskusją wokół współczesnych teorii i nurtów wychowania, konfrontowania ich z tradycyjnymi korzeniami polskiej myśli
pedagogicznej oraz z prądami i teoriami obecnymi w naukach społecznych na Zachodzie 1. Na tym
tle doświadczenie pracy metodą KLANZY pozwala nam w sposób przemyślany wyodrębnić jej cechy konstytutywne i wyróżniające na tle innych
nurtów obecnych we współczesnej rzeczywistości edukacyjnej.
Po trzecie: Publikacja „O metodzie KLANZY” jest publikacją jubileuszową. KLANZA istnieje 20 lat. Powstanie naszego stowarzyszenia zawdzięczamy dr Zofii Zaorskiej. Tym jubileuszem
wpisujemy się też w nurt przemian społeczno-politycznych, jakie rozpoczęły się w Polsce po 1989 roku. Rozwój społeczeństwa obywatelskiego to jeden z celów polskiej transformacji. Sektor organizacji pozarządowych był, obok wspólnot lokalnych, ruchów i grup społecznych (słabo sformalizowanych),
sfery indywidualnych postaw, zachowań i więzi obywatelskich,
najbardziej dojrzałym obszarem społeczeństwa obywatelskiego. W Polsce mamy dziś ok. 63 tys. organizacji pozarządowych,
w tym 55 tys. stowarzyszeń 2. Wśród nich tylko 10,3% działa
w obszarze edukacji i wychowania. Dla porównania, aż 40% stowarzyszeń i fundacji realizuje projekty w dziedzinie „sportu,
[email protected] turystyki, rekreacji i hobby”. Jak podaje P. Gliński 3 rokrocznie rejestrowanych jest ok. 4 tys. stowarzyszeń i 500 fundacji.
Z ogólnej liczby organizacji aktywnie działa 2/3. Aż 70% organizacji pozarządowych zaprzestaje działalności w ciągu trzech
pierwszych lat istnienia. Wobec powyższych danych 20 lat istnienia KLANZY jest powodem do dumy i radości. Nam się udało! Jest to efekt pracy kolejnych prezesów, animatorów, trenerów, wolontariuszy, sympatyków pedagogiki zabawy i licznych
osób wspierających. Obecność pedagogiki zabawy w Polsce od
20 lat przyczynia się do wzmocnienia środowisk lokalnych poprzez realizację na dużą skalę działań animujących więzi społeczne. Teoretycy animacji społeczno-kulturalnej zgodnie podkreślają, że warunkiem przekształcenia struktur lokalnych oraz
stworzenia demokracji kulturalnej jest uformowanie się w rzeczywistości społeczno-wychowawczej metod pedagogiki niedyrektywnej. W Polsce właśnie pedagogika zabawy w początku lat
dziewięćdziesiątych sprzyjała ożywieniu stosunków międzyjednostkowych i zbiorowości lokalnych 4. Popularność metod integracyjnych wśród animatorów i uczestników działań animacyjnych dekady 1993—2004 wywoływała nawet obawę tych samych
teoretyków, że zbyt wielki nacisk kładziony jest na swobodną
twórczość i pełne, spontaniczne uczestnictwo w pracy środowiskowej ze szkodą dla „zwykłego upowszechniania kultury” i nauki technik różnych dziedzin sztuki 5. Tak się jednak nie stało.
Możemy wskazać wiele przykładów, w których działania integracyjne zainicjowane przez KLANZĘ wyzwoliły chęć zmieniania
rzeczywistości społecznej i edukacyjnej, dając początek systematycznej pracy w tym kierunku. Uważam, że w
Polsce zaistniała korzystna koincydencja: specyfika metody KLANZY wpisała się w charakter potrzeb
transformacyjnych naszego społeczeństwa. Obecnie nasze stowarzyszenie jest profesjonalną organizacją o jasno zarysowanym profilu i uformowanych celach. Metoda KLANZY jest wykorzystywana w pracy wychowawczej z dziećmi, dorosłymi,
z osobami starszymi, z osobami niepełnosprawnymi i w grupach integracyjnych. Pracujemy z grupami zawodowymi nauczycieli (różnych poziomów
kształcenia), pedagogów, animatorów społecznokulturalnych, bibliotekarzy, pracowników socjalnych, członkami i liderami organizacji społecznych, z wolontariuszami. Metoda KLANZY jest
obecna w placówkach edukacyjnych, w domach
i centrach kultury, w szkołach i na uczelniach, w domach opieki społecznej, na uniwersytetach trzeciego wieku.
Jak już wspomniałam, publikacja „O metodzie KLANZY” ma
dla nas wymiar szczególny. Adresujemy ją do grona osób, które
chcą skutecznie stosować w swojej pracy tę metodę. Jak zaznacza Zdzisław Hofman, metoda służy kształceniu trenerów,
animatorów, nauczycieli i pedagogów. „O metodzie KLANZY.
Teoria i praktyka” jest poradnikiem dla trenerów, animatorów.
Nie jest to podręcznik dla początkujących uczestników. Wymaga pewnej wiedzy i praktyki w wykorzystywaniu metody KLANZY.
Sama koncepcja książki zrodziła się, z jednej strony, z chęci pokazania intelektualnego i praktycznego dorobku KLANZY
Tamże.
M. Kopczyńska, Animacja społeczno-kulturalna, Centrum Animacji Kulturalnej,
Warszawa 1993.
5
M. Kopczyńska, Animacja społeczno-kulturalna dziesięć lat później, [w:] Konteksty animacji społeczno-kulturalnej, pod red. K. Hrycyk, PPSKAKiB we Wrocławiu, Wrocław
2004, ss. 13–18.
3
4
B. Śliwerski, Współczesne teorie i nurty wychowania, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 1998 (wyd. 5., 2008); B. Śliwerski, Współczesna myśl pedagogiczna. Znaczenia,
klasyfikacje, badania, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 2009.
2
P. Gliński, Trzeci sektor, „Academia” 2010, nr 1.
1
„[email protected]” strona 47 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA w formie całościowego opisania metody KLANZY, z drugiej strony, z potrzeby usytuowania prezentowanej metody w teorii.
W konsekwencji artykuły, które złożyły się na tom, ogniskują się wokół trzech grup tematycznych. Pierwszą z nich jest
część zatytułowana „Od pedagogiki zabawy do neuropedagogiki”. Profesor Bogusław Śliwerski sytuuje pedagogikę zabawy
w obszarze nurtów współczesnej myśli pedagogicznej, w obliczu ich pluralizmu. Pokazuje uwarunkowania, jakie towarzyszą tworzeniu się prądów i kierunków pedagogicznych. Jednocześnie określa przyczyny słabego zakorzenienia pedagogiki zabawy w obecnym dyskursie pedagogicznym. Autor dokonuje ponadto klaryfikacji: jak sytuować pedagogikę zabawy w paradygmacie wiedzy otwartej, potocznej. Postuluje model rekonstrukcji pedagogiki zabawy, aby wyodrębnić fazy analizy pozwalające, po pierwsze — na opisanie genezy, istoty pedagogiki zabawy
oraz jej powiązania z innymi teoriami, po drugie — na wskazanie okresów rozwoju i ukształtowania struktury pedagogiki zabawy na przykładzie najistotniejszych jej elementów, jak również charakterystykę przekształceń omawianego nurtu, po trzecie wreszcie — na zdefiniowanie problemów otwartych pedagogiki zabawy, zaktualizowanie koncepcji z nią związanych z przeszłości i połączenie różnych koncepcji w jedną. Tak opisana pedagogika zabawy oprze się negatywnym konotacjom (np. z pedagogiką materacową). B. Śliwerski proponuje również wzmocnić znaczenie w dyskursie pedagogicznym samej zabawy jako
jednej z trzech (obok uczenia się i pracy) podstawowych aktywności człowieka.
Do obecnego w refleksji pedagogicznej przeciwstawiania zabawy uczeniu się i pracy nawiązuje również w swoim artykule
Toni Wimmer. Polaryzacja ta (zabawa vs. nauka) traci znaczenie wobec przywoływanych przez Autora wyników badań nad
aktywnością mózgu. Wimmer w swoim artykule podaje kilka
podstawowych informacji na temat uczenia się i pracy mózgu,
określa specyficzne dla wieku wymagania i wspomaganie w procesie uczenia się i wzrostu, pisze o zabawie i pracy w grupie
oraz o wynikających z tych trzech aspektów konsekwencjach
dla pedagogiki zabawy. Nie tylko Wimmer wspomina o doniosłości wyników badań neurobiologicznych dla metod pracy z grupą.
W części drugiej książki Z. Hofman w kilku miejscach znajduje
w doniesieniach z zakresu neuropsychologii (np. o lustrzanych
odbiciach) czy neuropedagogiki potwierdzenie dla skuteczności metody KLANZY.
Druga część książki to rozdział „Metoda KLANZY — założenia
i wymiar praktyczny”. Wszystkie zamieszczone w niej artykuły mają charakter przeglądowy i porządkujący dotychczasowe
doświadczenia z pracy metodą KLANZY. Napisane przez wieloletnich trenerów Stowarzyszenia szczegółowo oddają charakter i specyfikę przedstawionej metody. Jej opis uzupełniany
jest często ważnymi autorskimi spostrzeżeniami i przeżyciami. Autorzy odwołują się do doświadczeń z pracy warsztatowej. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ specyfika metody
warsztatowej pozwala na przeżycie tego, co dzieje się między ludźmi w niewielkiej grupie i czego możemy się nauczyć,
korzystając z pomocy grupy, zwłaszcza z informacji zwrotnych
udzielanych przez współuczestników 6. Autorzy artykułów pod-
M. Grondas, Metoda warsztatowa w doskonaleniu zawodowym nauczycieli, „Gestalt” 2000,
nr 1.; Metoda warsztatowa w kształceniu umiejętności interpersonalnych, pod red. A. Majewskiej-Gałęziak, Biblioteka Pracownika Socjalnego, Wydawnictwo Naukowe Śląsk, Katowice 1998.
6
„[email protected]” [email protected] kreślają wagę umiejętności, które są ważne w pracy metodą
warsztatową. Są to:
▪▪
▪▪
wchodzenie w kontakt,
współpraca, czyli realizacja różnych zadań w pracy zespołowej bez zbędnej rywalizacji,
▪▪ łatwość komunikowania się, czyli wyrażania uczuć, prezentowania opinii i stanowisk, nastawienie na rozumienie
komunikatów innych uczestników,
▪▪ rozwiązywanie konfliktów,
▪▪ kierowanie grupą i animowanie grupy.
Metoda KLANZY wyraźnie zakłada, że jeśli zasadniczym celem warsztatów będzie zapoznanie uczestników z pewną porcją wiedzy, nie jest to zgodne z jej istotą. Podkreśla to Zofia
Zaorska w artykule „Dbałość o proces grupowy”. Kolejne artykuły tego rozdziału poświęcone są opisowi poszczególnych założeń metody KLANZY. Małgorzata Marcinkowska w bardzo osobistej formie przedstawia usytuowanie osoby animatora w pracy metodą KLANZY. To znaczące uzupełnienie wszystkich określeń definicyjnych. Zdzisław Hofman pisze o ważnych funkcjach
kontraktu, organizacji pracy, czasu i przestrzeni w stosowaniu
metody KLANZY. Akcentuje wagę ruchu, muzyki, relaksu oraz
potrzebę stosowania różnorodnych środków wyrazu. Wspólnie
z Leszkiem Gęcą prezentuje sens wykorzystywania w metodzie
KLANZY tańców integracyjnych. W tekście napisanym razem
z Joanną Sieklucką poddaje analizie funkcje informacji zwrotnej i zasady jej wykorzystywania. Z kolei w artykule współautorskim z Julitą Błońską-Charchut i Iwoną Wendreńską dookreśla
znaczenie poczucia bezpieczeństwa zarówno uczestników, jak
i prowadzącego. Wszystkie aspekty metody KLANZY uwzględnione w tym rozdziale pozwalają na zdefiniowanie uwarunkowań procesu uczenia się.
Trzeci, ostatni rozdział publikacji, autorstwa Moniki Ludian
i Izabeli Wójcik, nosi tytuł „Pedagogika zabawy w pracy z grupą”
i jest konsekwentnie, wobec dwóch pierwszych części książki,
opracowaną typologią metod i technik pedagogiki zabawy wykorzystywanych w metodzie KLANZY. Opisy opatrzone są cennymi praktycznymi uwagami doświadczonych animatorów. Dzięki
temu ta część ma swoje niezaprzeczalne dydaktyczne walory.
Całość zamyka bibliografia książek i artykułów związanych problemowo z metodą KLANZY, przydatna w doskonaleniu wiedzy
w tej dziedzinie.
Mamy nadzieję, że materiał zgromadzony w książce pozwoli
dostrzec i wzbogacić wiedzę na temat metody KLANZY. Zachęcamy do przeczytania naszej jubileuszowej publikacji i podzielenia się z autorami uwagami, ponieważ każde doświadczenie
z pracy metodą KLANZY jest niepowtarzalne, specyficzne
i może przyczynić się do ugruntowania metody w przestrzeni
edukacyjnej.
Grażyna Walczewska-Klimczak — pracownik naukowy Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego,
superwizor PSPiA KLANZA, wieloletni lider sekcji tematycznej „Książka — terapia — zabawa”, współautorka warsztatów „Radość tworzenia i działania, czyli metody pedagogiki
zabawy w pracy z tekstem literackim”.
strona 48 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA mogę — jak upominał się o to Jan Paweł II — płacić i zarazem
uczestniczyć w rozwoju własnego dziecka także wtedy, kiedy
przebywa poza domem i jest włączane w różne działania i procesy kształtujące jego osobowość.
ZAPROSILIŚMY DO „mojej klanzy”
Bogusław Śliwerski
ratujrodzicow.pl
Utarło się, że rok szkolny zaczynają 1 września dzieci i młodzież w wieku powszechnego obowiązku, a niektórzy nawet
(z własnej lub przymuszonej woli) później, a tymczasem tak naprawdę są nimi także ich rodzice. Kto wie, czy oni nie są tu najważniejsi, choć, oczywiście, nasza troska słusznie kieruje się
w stronę uczniów. Z niepokojem zatem odczytuję wypowiedzi
niektórych pedagogów, którzy wprost ignorują nie tylko pełne
i naturalne prawo do uczestniczenia w życiu i rozwoju własnego
dziecka, w tym także w toku jego edukacji szkolnej, ale wprost
odmawiają im możliwości czynnego włączania się w ten proces
tylko dlatego, że ma on miejsce w „zastrzeżonej dla pedagogów, właścicieli szkół i nauczycieli” instytucji. Jeśli mówią tak
jako przedstawiciele władzy szkoły niepublicznej, to rzecz jasna wszystko pozostaje w gestii tych, którzy ich utrzymują, czyli właśnie rodziców. Dobrze, że wiedzą, z kim mają do czynienia
i jak są czy będą traktowani w przestrzeni szkolnej. Płacą, więc
mogą wymagać lub od tych wymagań odstąpić.
W jednym i drugim przypadku swoich sumień nie uspokoją. Jeśli
bowiem zaakceptują „oddanie własnego dziecka”, rezygnując
z własnego prawa do interesowania się czymś więcej niż tylko
tym, jaką ono uzyskało ocenę, to wówczas muszą mieć świadomość tego, że zostają wyłączeni z procesu wychowania i formowania osobowości swojej pociechy, nad którym to procesem przejmuje kontrolę i wpływ ktoś, kto uzurpuje sobie do
tego wyłączność. Mogą tu być przekraczane wszelki granice, ale
rodzicom w takiej sytuacji nie będzie wolno ich analizować,
a tym bardziej kontrolować czy oceniać, bo przecież zgodzili
się na to, by być ciemną, szarą masą, której jedynym obowiązkiem jest materialne pomaganie szkole i reagowanie w domu
na uwagi o niewłaściwym zachowaniu ich latorośli w murach
tej instytucji. Rodzicom w tym przypadku wara od szkoły, nauczycieli i zdarzeń, które w niej mają miejsce, bo jest to przestrzeń zastrzeżona do ich wyłącznego wpływu. Tylko by przeszkadzali. W końcu, na czas edukacji w murach szkoły, ich dzieci stają się przy takim podejściu „własnością” obcych im dorosłych, którzy w imieniu społeczeństwa zatroszczą się o ich dobro. Kompetentnie.
I bardzo dobrze. Jest to uprawniony społecznie sposób podejścia do edukacji szkolnej i braku miejsca w niej dla rodziców.
Jeśli jako rodzice akceptujemy taki stan rzeczy, to płacimy za
coś, co uznajemy jako korzystne dla siebie i dla własnego dziecka. Nikomu nic do tego.
Oczywiście, że są też szkoły niepubliczne, w których postawa
właściciela — podmiotu prowadzącego i nauczycieli wobec rodziców jest diametralnie inna. Dlatego warto, choć teraz jest
już zapewne za późno, przyjrzeć się bliżej, co komu wolno
i w jakim zakresie oraz w jakim stopniu narusza to moje, rodzicielskie prawo do wypowiadania się i zaangażowania czynnego
w jakość procesu kształcenia oraz wychowywania, także przez
innych, mojego dziecka. Mogę za coś płacić i być poza, oraz
„[email protected]” [email protected] Kiedy jednak tego typu podejście pojawia się w obszarze szkoły publicznej, to staje się ono niebezpieczne, czego już nieraz
dowiodły dzieje także polskiego szkolnictwa. W kontekście obchodzonej na początku roku szkolnego rocznicy wybuchu II wojny światowej, a w nawiązaniu do pamięci tych czasów, które
zaowocowały różnymi wymiarami dwóch totalitaryzmów w naszym kraju, w tym także instytucjonalnego i etatystycznego wywłaszczania rodziców ze strefy publicznego wychowania, wydaje się istotne pytanie o to, jak daleka może być ingerencja państwa i władzy państwowej — także tej określającej się mianem
demokratycznej, a wyrażanej rolą nauczyciela i władztwa pedagogicznego jako funkcjonariusza publicznego — w życie rodziny, w wypełnianie przez rodziców jako pierwszych, naturalnych wychowawców roli wychowawczej, opiekuńczej i społecznej w osiągnięciu przez ich dziecko dorosłości?
Omawiany w ubiegłym roku przypadek odebrania rodzicom
dziecka tylko dlatego, że przyszło na świat w ubogiej, acz pełnej wzajemnej miłości rodzinie, świadczy nie tylko o „urzędniczym barbarzyństwie”, jak to określiła Izabela Makowska
(„Rzeczpospolita” 2009, nr 203). Być może będzie potrzebna
w naszym społeczeństwie obywatelskim kolejna akcja — nie tylko Ratuj Maluchy, ale także Ratuj Rodziców!
Bogusław Śliwerski ― profesor Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie.
strona 49 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Maria Molicka
Dlaczego dzieciom należy
czytać baśnie?
Szukając odpowiedzi na pytanie, co takiego zawierają baśnie,
że warto je czytać dzieciom, należy krótko zasygnalizować wielowiekowy proces transformacji, jakiemu podlegały.
Zmiany dotyczyły zarówno treści, jak i adresata, do którego
były kierowane. W baśniach występują elementy mitów, legend, opowieści przekazywanych sobie z ust do ust. Literacka baśń pojawiła się już w 2. wieku nowej ery, ale była wówczas zjawiskiem incydentalnym. Autorem wspomnianej baśni
był Lucius Apuleius. Był to utwór fantastyczno-satyryczny, zatytułowany „Metamorfozy albo Złoty osioł”. Literackie baśnie
zaczęły częściej pojawiać się w Europie pod koniec średniowiecza. Anonimowy autor pod koniec 13. wieku zebrał baśnie,
a swoją kolekcję zatytułował „Novellino”. W latach 1387—1392
Geoffrey Chaucer napisał „Opowieści kanterberyjskie”. Utwory te zaczęły cieszyć się coraz większą popularnością. Później
tworzyli je między innymi Francesco Straparola (1550—1553)
i Giambattista Basile (1634—1636). We Francji pod koniec
17. wieku dwór Ludwika XIV promował modę na baśnie, dzięki
czemu zostały nobilitowane, co niewątpliwie przyczyniło się do
dalszego zainteresowania nimi. Baśnie Charlesa Perrault bawiły ówczesny establishment, szybko rozprzestrzeniając się w całej Europie i wypierając rodzime utwory tego typu. Były adresowane do dorosłych i cieszyły się niezwykle dużą popularnością.
Później, za sprawą braci Grimm, baśnie stały się literaturą służącą do wychowania. Wilhelm i Jacob Grimmowie byli etnografami, dlatego z należytą dokładnością nie tylko kolekcjonowali
baśnie, ale i opisywali ich pochodzenie. Drugie wydanie ich kolekcji baśni miało charakter edukacyjny i moralizatorski, było
adresowane do dzieci. Wilhelm zmienił treść utworów, adaptując je do celu, któremu miały służyć, czyli do wychowania.
Skrzętnie usunął lub zasłonił symbolami treści dotyczące przemocy seksualnej, w tym kazirodczej, poza tym zmienił zakończenia na szczęśliwe. Baśnie braci Grimm cieszyły się niezwykłym powodzeniem u czytelników, czego wyrazem było siedem
wydań ich kolekcji (zawierały 211 baśni) w latach 1812—1857.
W roku 1825 bracia wydali także małą kolekcję, obejmującą
50 baśni 1. Od tego momentu datuje się złoty okres rozwoju literackich baśni. Tworzyli je tacy pisarze, jak: Hans Christian
Andersen, Carlo Collodi, Lewis Carroll, Frank Baum, James
Barrie i wielu innych. Baśnie w wersji filmowej, za sprawą
Waltera Eliasa Disneya, znowu zmieniły treść; usunięto z nich
wszystko to, co było okrutne, nieprzyjemne, co mogło ranić
sentymentalne nastawienie do świata ówczesnego establishmentu. W rezultacie wykreowano banalną, papierową fabułę,
w niewielkim stopniu podobną do pierwowzoru. Baśnie stały
się ckliwe i sentymentalne; ich głównym celem było wytworzenie dobrego nastroju u odbiorców 2. Współczesne baśnie bardzo
różnią się od wcześniejszych (często są to antybaśnie), ale —
co charakterystyczne — adresowane są i do dzieci, i do dorosłych 3.
Wprowadzenie [w:] The Oxford Companion to Fairy Tales, pod red. J. Zipes Oxford University Press 2000, ss. XV–XXXII.
2
J. Zipes, Breaking the Disney Spell, [w:] The Classic Fairy Tales, pod red. M. Tatar, Norton &Company, New York–London 1999, ss. 332–352.
3
The Oxford Book of Modern Fairy Tales, pod red. A. Lurie, Oxford University Press 1994.
1
„[email protected]” [email protected] Ten krótki wstęp służy wyłącznie zasygnalizowaniu długotrwałego procesu zmian, jakim podlegały baśnie. Truizmem jest
stwierdzenie, że epoki historyczne charakteryzują różne uwarunkowania społeczno-ekonomiczne czy sposoby rozumienia,
interpretowania świata, w tym także społecznego. Różnice te
również odzwierciedlają się w koncepcjach wychowania dzieci. Na rolę baśni w tym względzie, jak wcześniej wspomniałam,
pierwsi zwrócili uwagę bracia Grimm. Od tego momentu to
dzieci stały się głównym adresatem baśni.
Dzisiaj dzieciom będącym w wieku około pięciu lat rodzice
i opiekunowie czytają lub opowiadają baśnie. Są to najczęściej
uproszczone ich wersje, w których usunięto opisy okrucieństwa,
krzywdzenia bohatera, a fabułę opracowano, jak wcześniej zasygnalizowałam, w stylu Disneya. Pojawia się pytanie, czy jest
to słuszne, czy może należałoby dzieciom czytać oryginalne
teksty? Czy są jakieś ograniczenia wiekowe dotyczące adresata baśni literackiej w aspekcie recepcji treści i generowanych
przez nie emocji?
Dysputa dotycząca baśni i ich negatywnej bądź pozytywnej
roli we wspomaganiu rozwoju psychicznego dziecka toczy się
od dawna, od chwili pojawienia się zbioru baśni braci Grimm.
Pisze o tym Nicholas Tucker 4. Zwolennicy czytania dzieciom baśni braci Grimm twierdzą, że mali słuchacze uwielbiają się bać,
z dreszczykiem emocji doświadczać przygód bohaterów, w rezultacie czego oswajają się z zagrożeniami, kształtują odporność, redukują lęk. Baśnie wywoływały wiele emocji w XIX i XX
wieku. Ukazywały się wówczas publikacje zarówno gloryfikujące tę literaturę, jak i zdecydowanie ją potępiające, demonizujące, wskazujące na zagrożenia, jakie powodują w umysłach dzieci.
A jak dzisiaj, w świetle aktualnej wiedzy psychologicznej dotyczącej rozumienia literatury przez dzieci, są one oceniane?
Odwołując się do teorii J. Piageta opisującego procesy rozwoju myślenia u dziecka, można powiedzieć, że w tzw. okresie
przedoperacyjnym (czyli od 2. do 6. roku życia) myśli ono magicznie. Cóż to znaczy? Myślenie dziecka nie jest oddzielone od
działania, jest czynnością posiadającą te same cechy sprawcze
co zachowanie. Dziecko sądzi, że złymi myślami można komuś
zaszkodzić, poza tym nie oddziela świata realnego od wyobrażonego, czyli Kopciuszek, Baba Jaga lub inna, rodem z baśniowego świata postać może przyjść tutaj i teraz, może pocieszyć
bądź zagrozić bezpieczeństwu. Stopniowo uczy się oddzielać
świat rzeczywisty od baśniowego, realny od tego wymyślonego,
który także w jakiś sposób jest rzeczywisty, bo wyobrażony we
własnym umyśle. Zatem oryginalne baśnie czytane czy opowiadane małym dzieciom mogą im zaszczepić strach. Nie darmo
straszono dzieci na przykład Cyganem, kominiarzem, że zabierze je, gdy będą niegrzeczne, i tym sposobem często skutecznie
wymuszano posłuszeństwo. Rozwijająca się gwałtownie w okresie przedoperacyjnym wyobraźnia dziecka stwarza szczególną
podatność na indukowanie lęków właśnie dlatego, że ono jeszcze nie rozumie fikcji, nie ma dystansu do własnych wyobrażeń tworzonych pod wpływem opowiadania i może być opanowane przez silne emocje. A te w tym okresie rozwojowym istotnie ukierunkowują zachowanie. Dziecko nie rozumie ich, ale intensywnie doświadcza, poza tym jeszcze nie wypracowało sposobów radzenia sobie z nimi. Zatem dzieciom będącym w tym
okresie rozwoju ze szczególną ostrożnością należy czytać utwory
4
N. Tucker, The child and the book: a psychological and literary exploration, Cambridge
University Press 2009, ss. 67–68.
strona 50 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA generujące silny strach, bo można zaindukować je lękiem,
z którym jeszcze kognitywnie sobie nie radzą. To procesy myślenia pozwalają na poradzenie sobie z wyobrażoną lękową sytuacją, a te jeszcze w tym okresie rozwoju nie są odpowiednio rozwinięte. Dzieci pięcio-, sześcio- czy nawet siedmioletnie,
nie mając dystansu do fikcyjnych wydarzeń, mogą być zalewane silnymi emocjami, które nie tylko mogą wywoływać natychmiastowe silne negatywne reakcje emocjonalne, ale i zalegać
w ich umyśle, sprzyjając poczuciu zagrożenia.
Należy rozważyć i inny aspekt, niezwiązany bezpośrednio
z rozwojem procesów poznawczych, a z cechami indywidualnymi rozwijającej się osobowości dziecka (tzw. predyspozycją indywidualną), z jego wrażliwością, podatnością na reagowanie
wzmożonym lękiem na wszelkie zagrożenia czy też silnie rozwiniętą empatią powodującą intensywne przeżywanie negatywnych emocji: smutku, przygnębienia, rozpaczy. Znajomość reakcji emocjonalnych dziecka, jego progu wrażliwości, podatności na wystąpienie lęku czy zaleganie emocji umożliwi dobranie
odpowiedniej literatury, która wzmocni pozytywny nastrój i pomoże w wykształceniu kognitywnych sposobów radzenia sobie
ze strachem, smutkiem czy niepokojem. To prawda, że dzieci
lubią się bać, gdy czują się bezpieczne. Dlatego baśnie pomagają w redukcji lęku, oswajają z potencjalnymi zagrożeniami,
budują poczucie sprawczości — poradzę sobie ze smokiem czy
złym czarownikiem.
Jak wynika z tych rozważań, ograniczenia w zakresie prezentacji oryginalnych baśni narzucają wiek oraz indywidualne cechy
osobowości rozwijającego się dziecka.
Zanim pokażę wpływ baśni na rozwój psychiczny dziecka, przedstawię charakterystyczne cechy tych utworów, które ułatwiają
dzieciom recepcję ich treści.
Baśnie kompatybilnie przystają do psychiki dziecka zarówno
w aspekcie rozwoju umysłowego, jak i emocjonalnego, co pozwala na zrozumienie ich treści. Najważniejszą cechą baśni jest magiczne ujmowanie rzeczywistości, protagonista pozostaje pod
opieką postaci mających magiczną siłę bądź zostaje wyposażony
w przedmioty, które pozwalają mu zrealizować nawet nieprawdopodobnie trudne, nierealistyczne zadania. Wydawałoby się,
że jest skazany na porażkę, jednak z pomocą magii zwycięża
przeciwności losu, zło, ratuje siebie i innych. Baśniowy bohater
jest najczęściej zwyczajnym młodym człowiekiem, który znalazł
się w trudnej sytuacji bądź pomaga innym, którzy są w takich sytuacjach. Jest osobą, która walczy ze złem, w czym najczęściej
wspierają go postacie zwierząt. Myślenie dziecka cechuje animizm (zwierzęta czy rośliny są zdolne do odczuwania i myślenia),
a taki jest właśnie świat baśni — antropomorficzny, analogiczny do sposobu rozumowania dziecka. Baśnie korzeniami sięgają do mitów, magiczność właśnie z nich się wywodzi. W mitach
to bogowie wyposażeni byli w niezwykłą moc, w baśniach posiadają ją niektóre postacie: wróżki, czarownice, czarodzieje; równie magiczną siłę mogą mieć niektóre zwierzęta czy przedmioty.
W mitach zawarto głębokie poszukiwanie sensu egzystencji, występuje koincydencja, nie ma jednowymiarowej prawdy, odpowiedzialności czy sprawiedliwości, rozumianej jako nagradzanie
lub karanie adekwatne do popełnionych czynów. W baśni wszystko jest dychotomiczne — dobre lub złe. Magia pełni rolę instrumentu podporządkowanemu fabule, jej służy, pomaga protagoniście lub mu przeszkadza. Bohater baśni najczęściej jest niesłusznie skrzywdzony czy prześladowany.
„[email protected]” [email protected] Inną cechą baśni jest optymistyczne zakończenie, które buduje
dobry nastrój, ponieważ zło zostało ukarane, a dobro nagrodzone. Buduje także nadzieję, którą Józef Kozielecki nazywa nadzieją pasywną, a mianowicie utrwala poczucie, że nawet z najtrudniejszej sytuacji można wyjść obronną ręką 5. Baśnie nie budują zadaniowych strategii radzenia sobie, jedynie utrwalają optymistyczną wiarę w szczęśliwe zrządzenie losu. Odnajdywane
w baśniach elementy legend dotyczą wydarzeń i tych niezwykłych,
i tych zwyczajnych, rutynowo powtarzających się w życiu każdej społeczności, co powoduje, że baśnie odnoszą się do podstawowych zagrożeń, które napotykał czy napotyka człowiek
w życiu. Używając języka psychologicznego, można powiedzieć,
że koncentrują się wokół niezaspokojonych podstawowych potrzeb i lęków z nimi związanych: fizjologicznych (głodu), potrzeby bezpieczeństwa (np. lęku przed drapieżnikiem, potworem), potrzeby miłości, przynależności, akceptacji, szacunku.
Bohater baśniowy doświadcza przemocy fizycznej, emocjonalnej, zaniedbania. W treści fabuły odnajdujemy podstawowe
konflikty, jak rywalizacja w rodzinie, walka o władzę, dominację, znaczenie w społeczności. Są podstępy, oszukiwanie czy
wykorzystywanie i instrumentalne traktowanie słabszych i naiwnych. Natomiast rzadziej występują konflikty dotyczące zdrady, nielojalności; te częściej występują w relacjach ludzi dorosłych i związane są z funkcjonowaniem w szerszej społeczności
o rozbudowanej stratyfikacji społecznej. W baśniach postacie
są scharakteryzowane jednowymiarowo: zły — dobry, piękny —
brzydki, dzielny — tchórz, głupi — mądry, próżny — szlachetny,
egocentryczny — prospołeczny itp. Fabuła ilustruje zachowania
wynikające z cech, w jakie wyposażone są postacie — dana postać tak się zachowuje, bo jest dobra lub zła. Właśnie tak myśli dziecko. Młodzież lub dorośli, wracając do świata baśni, odkrywają uwarunkowania psychologiczne zachowań występujących postaci, np. wewnętrzne motywy ich działania, konflikty, lęki, potrzeby oraz przesłanie, jakim warto być człowiekiem,
jak się zachowywać, by być cenionym w społeczności. Akcja
w baśni jest niezwykła, bo zmienna, dynamiczna, ale i fantastyczna, czym przykuwa uwagę. Te wyżej wymienione niektóre
charakterystyczne cechy baśni powodują, że dziecko jest zdolne do ich recepcji, do zrozumienia i przeżycia.
Po tych rozważaniach warto zastanowić się nad rolą baśni we
wspomaganiu rozwoju psychicznego dziecka.
Baśnie rozwijają zasoby językowe dziecka, wprowadzają
w świat symboli danej kultury i umożliwiają przeżycia artystyczne. Jednak przede wszystkim dzięki nim dzieci zdobywają podstawowe informacje dotyczące życia w grupie społecznej,
zapoznają się z podstawowymi konfliktami, zagrożeniami, zachowaniami i towarzyszącymi im emocjami.
Baśnie ilustrują zachowania innych. Po czwartym roku życia
stopniowo zanika egocentryczne myślenie i pojawia się zdolność do decentracji interpersonalnej — dziecko zaczyna rozumieć, co w danej sytuacji mogła pomyśleć inna osoba. Baśnie tę
ważną zdolność rozwijają.
Stymulacja rozwoju myślenia dziecka dokonuje się poprzez narrację — zdobywa ono wiedzę o świecie społecznym. Uczy się,
czyli konstruuje wiedzę, nie poprzez bezpośrednie doświadczenie, naśladownictwo innych, ale poprzez zastępcze doświadczanie w wyobraźni opowiadanych wydarzeń. Ten sposób ucze5
J. Kozielecki, Psychologia nadziei, Wydawnictwo Akademickie Żak, Warszawa 2006,
ss. 38–39.
strona 51 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA nia się przez narrację pełni dominującą rolę w procesie rozwoju człowieka. A dokonuje się dzięki opanowaniu systemu językowego, którego nabywanie uwarunkowane jest z jednej strony predyspozycją biologiczną, a z drugiej oddziaływaniem społecznym w toku indywidualnych relacji językowych z innymi,
w rezultacie czego dochodzi do rozumienia symboli językowych.
Dziecko może dokonać recepcji treści, ale nie tylko — może
także przeżyć je emocjonalnie. Odkrycie neuronów lustrzanych,
które uaktywniają się również wtedy, gdy jednostka słucha opowiadań, wyjaśnia mechanizm odzwierciedlania emocji, tym samym przeżywania i rozumienia innych drogą zastępczego doświadczania wydarzeń w procesie uczenia się poprzez narrację 6.
Narracja baśniowa pomaga również wyjaśniać i interpretować
zdarzenia występujące w świecie innych ludzi, ponieważ wskazuje przyczynę i skutek określonego postępowania (wiąże zdarzenia). W tym aspekcie pomaga kształtować myślenie nie od
szczegółu do szczegółu (tzw. transdukcyjne), ale myślenie przyczynowo-skutkowe. Jak wspomniałam wcześniej, magia tylko
wspiera bohatera, podczas gdy przyczyny i rezultaty jego działania zawarte są w treści fabuły.
Pomaga również dziecku w wyodrębnieniu świata wyobrażonego od realnego, rzeczywistego, ponieważ obszar fikcji jest wyraźnie zarysowany poprzez występujące w każdej baśni wstęp
i zakończenie (za siedmioma górami, za siedmioma morzami…,
i ja tam byłem…).
Baśnie niezwykle stymulują wyobraźnię dziecka — łatwo wyobraża sobie i zapamiętuje ono szklane buciki, kota w butach, krasnale, potwory czy inne postacie i przedmioty 7. Jedną
z cech kreatywnego myślenia jest wyobraźnia. Zatem baśnie
mogą wpływać na rozwój twórczego myślenia.
Wprowadzają również w świat cenionych wartości. Fabuła ilustruje to, co jest ważne, co grupa szczególnie sobie ceni. Baśń
buduje wiedzę o wartościach, normach, rolach społecznych, pokazuje, jak należy się zachować, by zdobyć szacunek, znaczenie
i upragnione dobra. Właściwe zachowania są sowicie nagradzane, a złe okrutnie karane. Baśnie kształtują rozumowanie według norm moralnych, socjalizują, ponieważ pokazują, że działania na rzecz innych są warte zaangażowania i poświęcenia.
Utwory te mają niezwykle istotny wpływ na rozwój tożsamości
dziecka, bo dostarczają wzorów do konstruowania „Ja” idealnego i „Ja” powinnościowego 8. Ilustrują, jakim należy być człowiekiem, jakimi cechami się charakteryzować. Protagonista
jest wzorem dla dziecka, ponieważ jest dobry, sprawiedliwy
i odważny, ma na uwadze dobro innych, zwycięża zło i otrzymuje nagrody. Baśnie dostarczają informacji o zachowaniach, jakich oczekuje się od jednostki. Dzieci nie tylko są zapoznawane
z aprobowanymi zachowaniami, ale i przeżywają emocje związane z niesprawiedliwym traktowaniem bohatera. Pozytywne
wzory mają tendencję do silnego utrwalenia się, ponieważ towarzyszą im silne emocje (generujące napięcie i ulgę) i wzmocnienie zastępcze — nagroda bohatera. Jednocześnie baśnie stwarzają możliwość przetestowania aprobowanych cech w zabawie,
w wyobraźni.
6
D. Dobbs, A. Revealing, Reflection. Mirror Neurons Are Providing Stunning Insights Into
Everything From How We Learn To Walk To How We Empathize With Others, „Scientific
American Mind” 2006, April/May.
7
N. Tucker, op. cit, s. 82.
8
M. Jarymowicz, Psychologiczne podstawy podmiotowości, PWN, Warszawa 2008, s. 145.
„[email protected]” [email protected] Dziecko w okresie przedoperacyjnym ma silne poczucie optymizmu i omnipotencji. Te dwie cechy wzmacniają potencjalne poczucie sprawczości i tym samym poczucie własnej wartości, zapewniają siłę do działania, podejmowania różnych wyzwań, testowania możliwości, wypracowywania strategii działania, zdobywania wiedzy o innych i o sobie. (Dziecko, które jest pesymistyczne, unika działania, wycofuje się z aktywności, ogranicza
swoje możliwości poznawania świata i siebie).
Baśnie sprzyjają również uruchomieniu myślenia życzeniowego, które może pomagać jednostce w radzeniu sobie z niepowodzeniami, niezaspokojonymi potrzebami (myślenie życzeniowe może być zastępczym sposobem chroniącym przed silnymi
negatywnymi myślami i emocjami). Poprawiając nastrój, budując optymizm, pomagają utrzymać równowagę emocjonalną. Rdzeniem rozwijającej się tożsamości dziecka jest poczucie własnej wartości. Wszystko, co zagraża temu poczuciu, powoduje uruchomienie mechanizmów zniekształcających, inaczej zwanych obronnymi. Zatem baśnie poprzez to, że stymulują optymizm (nadzieja pasywna), potencjalne poczucie sprawczości, dając siłę do działania, do aktywności, tak ważną w konstruowaniu wiedzy, i myślenie życzeniowe, stanowią „barwy
ochronne” dla rozwijającej się tożsamości.
Inną cechą baśni jest to, że u małych słuchaczy generują silne emocje, sprzyjając ich nazywaniu, czyli werbalizowaniu,
i tym samym uświadomieniu, co pozwala na rozmyślny do nich
dostęp i lepsze rozumienie innych i siebie. W dalszej kolejności umożliwia to ocenę tychże emocji i podyktowanych przez
nie zachowań, co powoduje, że dziecko może je korygować
i poszukiwać innych sposobów wyrażania emocji i związanych
z nimi zachowań.
Baśnie pozwalają też na bezpieczne uzewnętrznienie (eksternalizację) nagromadzonych negatywnych uczuć na przykład wobec
macochy, a nie mamy czy taty. Redukcja napięcia, np. złości, poprzez zastępczą reprezentację zachodzi łatwo. Postacie baśniowe
wyzwalają emocje i umożliwiają bezpieczne ich ukierunkowanie 9.
Baśnie oswajają z zagrożeniami, np. głodem, krzywdzeniem,
zaniedbaniem, konfliktami w świecie społecznym, np. rywalizacją, dominacją, negatywnymi stereotypami, uprzedzeniami
czy dyskryminacją. Z uwagi na swoje niezwykłe cechy pełnią
też ważną rolę w terapii dziecka, co nie jest jednak przedmiotem rozważań w tym artykule.
Reasumując, należy stwierdzić, że baśnie stymulują dziecko
do budowania wiedzy o świecie społecznym, świecie innych ludzi, sprzyjają rozwojowi umysłowemu, emocjonalnemu, społecznemu, wywierają istotny wpływ na rozwój jego tożsamości. Słuchanie czy czytanie baśni jest nie tylko przyjemne, ale
i wielce pożyteczne.
Maria Molicka — psycholog, pracownik dydaktyczny PWSZ
w Lesznie, autorka wielu publikacji naukowych i popularnonaukowych z zakresu psychologii dziecka oraz bajek terapeutycznych dla dzieci; posiada wieloletnie doświadczenie
w pracy psychologa klinicznego dziecka.
9
N. Tucker, op. cit., s. 84.
strona 52 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Grażyna Wiśniewska
Uczenie literatury a zabawa
w kontekście psychologii
…praca i zabawa przenikają się wzajemnie tak,
jak wzajemnie przenikają się sąsiednie kolory tęczy
A. Kamiński
Uczenie literatury to tworzenie przez nauczyciela sytuacji, w których uczeń na swoją miarę doświadcza jej, a w wyniku tych doświadczeń nabywa umiejętności dostrzegania swoistości sztuki słowa, świata wartości zawartych w literaturze, umiejętności
krytycznej oceny utworów oraz wypowiadania się na ich temat 1.
Słownik języka polskiego podaje, że doświadczenie, doświadczanie to „ogół wiadomości zdobytych na podstawie (własnych — dopisek mój) obserwacji i przeżyć”, a doświadczyć to „doznać czego,
zaznać, odczuć” 2. Jaki powinien być ów kontakt z literaturą, owo
doświadczenie? Powinien być tak silny, by uczeń miał do literatury
osobisty stosunek (by była mu bliska), by dostrzegł, że dzieło literackie otwiera możliwości głębszego spojrzenia na innego człowieka i na siebie samego (jestem inny, ale są inni), by wyrósł w przekonaniu, że w jego życiu może ona pełnić ważną rolę, by wartość
wpisana w literaturę przekształciła się w wartość osobową i stała
się jego wartością 3, by „istniał w kulturze poprzez umiejętność reagowania na poznawane dzieła” 4.
Cele, jakie stawia dydaktyka kształceniu literackiemu, wyznaczają
uczniowi określone miejsce — w centrum, „pośrodku” 5. Dydaktyka,
pojmowana jako zespół czynności nauczyciela, skierowana jest ku
niemu, „istnieje z powodu i dla ucznia” 6. Podmiotowe widzenie
ucznia — powiada B. Chrząstowska — dotyka „samej istoty procesów edukacyjnych” 7. Psychologia personalistyczna mówi o dziecku
jako osobie. Sens i znaczenie zwrotu „dziecko jest osobą” (F. von
Bollnov) ma określone konsekwencje dla praktyki pedagogicznej.
Wpisane są weń więź (osobowa: JA — TY 8, nie instytucjonalna) pomiędzy dzieckiem a nauczycielem i odpowiedzialność tego drugiego za jego rozwój 9. TY mówi niejako do JA, że go „nie zniszczy, nie
unicestwi, nie wykorzysta dla swoich celów, lecz podtrzyma, wes-
J. Polakowski, Idee dydaktyki podmiotowej w podstawowych problemach kształcenia literackiego (nurt antropocentryczno-kulturowy) [w:] Podmiotowy wymiar szkolnej polonistyki, pod red. Z. Urygi, Wydawnictwo Naukowe WSP, Kraków 1998, ss. 13–14.
2
Słownik języka polskiego, pod red. M. Szymczaka, t. I, PWN, Warszawa 1978, s. 440.
3
B. Chrząstowska, Polonistyka w szkole. Dylematy pozorne i rzeczywiste, „Polonistyka” 1995/5. Także: B. Dyduch, M. Jędrychowska, Z. A. Kłakówna, H. Mrazek, I. Steczko,
To lubię! Podręcznik do języka polskiego dla klasy czwartej. Książka nauczyciela, Wydawnictwo Edukacyjne, Warszawa-Kraków 1994, s. 38. Autorki piszą: „literatura (...) daje
szansę (...) przekształcania wartości estetycznych w wartości osobowe. W konsekwencji w jakość życia”.
4
B. Dyduch, M. Jędrychowska, Z. A. Kłakówna, H. Mrazek, I. Steczko, op. cit., s. 42.
5
Z uczniem pośrodku. Podmiotowa dydaktyka literatury, języka, kultury, pod red. Z. Budrewicz, M. Jędrychowskiej, Wydawnictwo Naukowe AP, Kraków 1999.
6
J. Polakowski, Idee dydaktyki podmiotowej..., s. 82.
7
B. Chrząstowska, Polonistyka w szkole... .
8
Ta relacja interesuje M. Bubera (1878–1965), uważanego za twórcę filozofii dialogicznej (szerzej: nurt chrześcijański w egzystencjalnej pedagogice personalistycznej), chociaż dziś wiemy, że poprzedzili go E. Ebner, H. Cohen i E. Rosenstock-Huessy. Jego prace zostały wydane w języku polskim: M. Buber, Ja i Ty, wybór, wstęp i tłum. J. Doktór, Wydawnictwo PAX, Warszawa 1992; M. Buber, Problem człowieka, tłum. R. Reszke, Wydawnictwo Spacja, Warszawa 1993.
9
M. Sawicki, Dziecko jest osobą. Szkice z teorii kształcenia i wychowania, Wydawnictwo
Naukowe Semper, Warszawa 1995.
1
„[email protected]” [email protected] prze, obdarzy, ubogaci” 10. M. Braun-Gałkowska tak tłumaczy tytuł
swojej książki: „Iść w tę samą stronę to dążyć wspólnie ku jakiemuś celowi”. Gdy w drogę wybiera się DUŻY i MAŁY, DUŻY wskazuje kierunek, pomaga, by MAŁY nie zabłądził, uczy, jakie wziąć buty
na wyprawę, czasem zachęca, czasem wspiera, a czasem zachwyca się nie tylko widokami, ale i świeżym spojrzeniem MAŁEGO.
MAŁY, jak to MAŁY, czasem się dąsa i ucieka, czasem przechwala,
a czasem mocno trzyma dającą mu poczucie bezpieczeństwa rękę
DUŻEGO” 11. W tej „osobowej” dydaktyce zawsze istnieje horyzont
aksjologiczny. „Bycie dla innego”, dydaktyka (a więc nauczyciel)
oznaczać może tylko jedno — dawanie. Lekcja, której treścią jest
literatura jako nośnik wartości, poszerza ów horyzont. To już nie
tylko wartość bycia razem, ale bycia razem wobec wartości wpisanych w dzieło. Dla nauczyciela i dla ucznia może to być autentyczne wydarzenie. Stąd w literaturze przedmiotu czasem mówi
się nie o lekcji, a o spotkaniu 12; dydaktycy rozważają, czy rozmowa, rozumiana jako „uzupełnianie się o wspólne działanie”, jest
metodą? 13
Przyjęta idea antropologiczna zobowiązuje nauczyciela do przyjęcia zasad kształcenia i metod pracy wynikających z wiedzy
o dziecku, a w kontekście uczenia — uczenia się literatury, dodatkowo z wiedzy o jego potrzebach i oczekiwaniach z nią związanych oraz możliwościach jej poznawania na poszczególnych etapach szkolnej edukacji. Przywołana tu już psychologia personalistyczna powiada, że otwarcie się dziecka na świat, także literaturę (ściślej: to, co jest w nią wpisane), to zgoda na istnienie
inne niż „mojość”, uznanie i podziw wszystkiego, co nie jest mną.
U większości dzieci do 15. roku życia dominuje otwarcie nastrojowe, wyrażające się ogromną wrażliwością na wszystko, co istnieje, niezwykłą podatnością na słowa piękne, dobre, wzniosłe,
mówiące o miłości, nadziei i dobru. Świat jawi się jako pole nieograniczonych możliwości. To w tym wieku rodzą się problemy decyzyjne, problemy woli. I to w tym wieku dziecko emocjonalnie
obiera sobie kogoś za autorytet i podąża za nim. Może to być nauczyciel. Taki DUŻY. Pamiętający o tym, że tak naprawdę niczego
w dziecku nie stwarza, a jedynie (aż!) wydobywa i uaktywnia drzemiące w nim możliwości; pomaga mu stać się kimś, budzi w nim
potrzebę samorealizacji (w hierarchii potrzeb A. Maslowa potrzebę znajdującą się na samym szczycie 14), potrzebę dążenia do wartości, również tej, wpisanej w literaturę, szczególnie teraz, kiedy tyle mówi się o szkodliwości „satelitarnej wioski globalnej”,
„śmietniku postmodernistycznym” i dekonstrukcjonizmie, „trzeciej kulturze” i „ekranowych dzieciach” w roli bezkrytycznych
konsumentów 15, o „digitalnych tubylcach” 16. Nauczyciel wie, że,
aby w ogóle taka potrzeba pojawiła się w dziecku, ono musi wiedzieć o jej istnieniu — wartości musi stale doświadczać w obcowaniu z nimi i we wspólnym ich „wypracowywaniu”.
Wiedza — przynajmniej według psychologii personalistycznej —
jest wartością, jeżeli służy pełnemu rozwojowi człowieka, w tym
Ibidem, s. 31.
M. Braun-Gałkowska, W tę samą stronę. Wydawnictwo Krupski i S-ka, Warszawa 1994.
12
Słowo wstępne [w:] Poprzez lekturę i zabawę ku wartościom. Lekcje języka polskiego w szkole podstawowej i gimnazjum, pod red. G. Wiśniewskiej, Wydawnictwo KLANZA, Lublin 2001.
13
B. Myrdzik, Czy rozmowa jest metodą? [w:] Podmiotowy wymiar szkolnej polonistyki…, s. 90.
14
A. Maslow, W stronę psychologii istnienia, tłum. I. Wyrzykowska, Wydawnictwo PAX,
Warszawa 1986. Ze względu na literaturę warto przypomnieć, że potrzeby estetyczne są
tuż przed potrzebą samorealizacji.
15
Między innymi: J. Puzynina, Słowo – wartość – kultura, Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego KUL, Lublin, 1997.
16
Z. Hofman, Czy szkoła szkodzi, „[email protected]” 2010/3.
10
11
strona 53 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA duchowego (M. Scheler). „Wiedza — pisze także Z. Włodarski —
może być nieużytecznym balastem (…), jeśli nie prowadzi do rozwoju jednostki” 17. (Dlatego tak ważne jest ciągłe ponawianie pytań o cele kształcenia.) Wiedza o literaturze wówczas jest wartością, jeżeli służy rozwojowi dziecka. To stwierdzenie daje wprost
odpowiedź na pytanie: po co?, pośrednio wskazuje na zakres tej
wiedzy.
Poznawanie literatury jest zupełnie innym procesem niż poznawanie czegokolwiek innego — nie tyle intelektualnym, co emocjonalnym. Nauczycielska świadomość tego jest niezwykle ważna. Polonistyczne sposoby, zmierzające do ujawniania tkwiących
w literaturze wartości, winny być budowane przede wszystkim na
przeżyciu emocjonalnym. Wówczas mają szansę na urzeczywistnienie się w dziecku. J. Tischner pisze, iż „wartości do nas wołają,
a my możemy odpowiedzieć im (lub nie) przez urzeczywistnienie
ich” 18, co należy rozumieć: odpowiedzieć (lub nie) sercem i realizować je (lub nie) w życiu. Psychologia mówi, że dzieci do 15. roku
życia wykazują niewiele oznak zinternalizowanych wartości, np.
zainteresowanie drugim człowiekiem nie łączy się z głębszą refleksją — dzieci pomagają kolegom, ponieważ tego się od nich oczekuje, ponieważ taka jest społeczna zasada. Nawet u młodzieży szkół
średnich (nawet u ludzi dojrzałych) rzadko pomoc innym, by ograniczyć się tylko do tego przykładu, wynika ze zinternalizowanych
wartości 19. Już choćby z tego jednego przykładu widać, jak wiele
do zrobienia ma nauczyciel, by — powtórzę raz jeszcze — wartość
wpisana w literaturę stała się wartością dziecka.
Nie jest to zadanie łatwe. Trudność wynika choćby z różnic w konkretyzacji dzieła literackiego nauczyciela i ucznia. Pojęcie to,
wprowadzone do refleksji literaturoznawczej przez R. Ingardena 20
i zmodyfikowane przez J. Sławińskiego 21, rodzi — według Z. Urygi —
konflikt w sytuacji kształcenia literackiego 22. Do tego konfliktu nawiązuje P. Andrusiewicz w swoich rozważaniach o możliwych korzyściach, jakie może czerpać dydaktyka literatury z konfrontacji własnych potrzeb badawczych z ustaleniami psychologii społecznej 23. Chociaż — konstatuje autor — „nie wiemy, jaka jest zależność między wysoce prawdopodobną rozbieżnością postaw nauczyciela i uczniów a skutecznością edukacji literackiej”, konflikt
ten w znacznym stopniu wynika z nieuwzględniania zjawiska interakcji 24, w którego skład wchodzą nierozerwalnie ze sobą związane postrzeganie (już nie tylko nauczyciela wobec dzieła i ucznia
17
Z. Włodarski, O naturze związków między uczeniem się, nauczaniem, wychowaniem
i rozwojem, „Nowa Polszczyzna” 2001/1.
18
J. Tischner, Myślenie według wartości, Wydawnictwo Znak, Kraków 1993, s. 483
19
D. Fontana, Psychologia dla nauczycieli, tłum. M. Żywicki, Wydawnictwo Zysk i S-ka,
Poznań 1998, ss. 257 – 264.
20
R. Ingarden, O poznawaniu dzieła literackiego [w:] Studia z estetyki, t. I, PWN, Warszawa 1957.
21
Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, Zakład Narodowy Imienia
Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1988, ss. 236–237.
22
Z. Uryga, Godziny polskiego. Z zagadnień kształcenia literackiego, PWN, WarszawaKraków 1996, ss. 44 – 51. Autor powołuje się na badania J. Polakowskiego dotyczące odbioru prozy artystycznej (r. 1980), w których podstawowym kryterium były potrzeby związane z literaturą. Określone zostały następujące postawy wobec niej: ludyczna,
kompensacyjna, poznawcza i estetyczna.
23
P. Andrusiewicz, Dydaktyka literatury wobec zagadnień psychologii społecznej [w:]
Podmiotowy wymiar szkolnej polonistyki…, ss. 33–45.
24
Ibidem, s. 45. Także: P. Andrusiewicz, Interakcje nauczyciel – uczniowie w kształceniu
literackim, Wydawnictwo Naukowe WSP, Kraków 1996. Badania P. Andrusiewicza docenia J. Polakowski, widząc w nich początek konieczności „rewolucyjnej bez mała zmiany kształcenia, polegającej na zdecydowanym zwrocie ku umiejętnościom poznawania
ucznia jako odbiorcy literatury i budowaniu na tym gruncie perspektyw wykorzystania nabytej wiedzy polonistycznej”. J. Polakowski, Nauczyciel i uczniowie w kształceniu literackim, „Nowa Polszczyzna” 1997/1.
„[email protected]” [email protected] wobec dzieła, ale też nauczyciela wobec ucznia i ucznia wobec nauczyciela) i porozumiewanie się.
Porozumiewanie się, opisywane pojęciami wypracowanymi przez
teorię komunikacji (naprzemienne role nadawcy i odbiorcy), psychologia społeczna utożsamia czasem ze stylem kierowania nauczyciela czy modelem (podejściem) edukacji, przez co rozumie
preferowany przez niego sposób postępowania w klasie, czyli to,
jak organizuje lekcje i jaki udział (jaką aktywność) w niej przewiduje dla swoich uczniów. Nauczycielskie zachowania określane są
jako demokratyczne i autokratyczne (R. K. White i R. Lippit), niedyrektywne i dyrektywne (N. Flanders), liberalne, terapeutyczne
i egzekwujące (G. D. Fenstermacher i J. S. Soltis). Badania wykazują, że pierwsze zachowania w każdej z par (w trzecim modelu — egzekwujące) hamują aktywność ucznia, drugie aktywizują
i zachęcają do pracy 25. A. Brzezińska pisze o trzech modelach interakcji nauczyciela i ucznia: 1) spontanicznej aktywności ucznia
i dopasowującej się do niej aktywności nauczyciela, 2) skoordynowanej aktywności ucznia i nauczyciela oraz 3) zaplanowanej aktywności nauczyciela i kierowanej przez niego aktywności ucznia.
Tylko drugi model jest modelem dwupodmiotowym, w którym nauczanie — uczenie się jest wspólnym przedsięwzięciem nauczyciela i dziecka 26. Ponieważ w przeważającej mierze w szkole mamy
do czynienia z porozumiewaniem się werbalnym, w dydaktyce
funkcjonuje pojęcie dialogu edukacyjnego, który przy zachowaniach niedyrektywnych (autokratycznych, egzekwujących w trzecim modelu według A. Brzezińskiej) ma w istocie charakter monologowy — nauczyciel informuje, przekazuje, wyjaśnia, pyta, uczeń
przyjmuje (lub nie) do wiadomości, odpowiada, przeważnie reprodukując wiedzę.
Tymczasem dzieci chcą być aktywne nie tylko z racji swojego wieku, ale dlatego, że aktywność leży w naturze człowieka. W pełni aktywne mogą być tylko wówczas, gdy mają poczucie bezpieczeństwa, widzą sens tego, co robią, doświadczają związku między własnym wysiłkiem a uzyskiwanym efektem. Kiedy dziecko podejmuje jakieś działanie, wysiłek wkładany w jego realizację zależy od tego, jak je ocenia (trudne, łatwe). Na tę ocenę wpływają wcześniejsze doświadczenia zdobyte w podobnych sytuacjach, rozpatrywane w kategoriach porażki lub klęski, zadowolenia z siebie lub nie, zadowolenia lub nie ze strony nauczyciela. A zatem dziecko bierze pod uwagę nie tyle własne rzeczywiste możliwości, umiejętności, wiedzę, ile przekonanie, że potrafi lub nie coś zrobić. Kieruje się raczej swoim poczuciem kompetencji, a nie rzeczywistym poziomem tych kompetencji. To bardzo istotne. Nauczyciel nieświadomie może zachęcić (zniechęcić)
dziecko na przyszłość — podobna propozycja z jego strony spotka
się z aprobatą (negacją). Jeśli sytuacja, w której nauczyciel oczekuje od dziecka aktywności, nie jest dla niego bezpieczna — czuje się oceniane, sprawdzane, porównywane z innymi — jego uwaga i energia nie koncentrują się na zadaniu, a na obronie siebie samego. Pojawia się tendencja do odgadywania oczekiwań nauczyciela, zadowolenia go, a więc chęć uzyskania zewnętrznej nagrody, bez motywacji i refleksji wewnętrznej. Jeśli dodatkowo będzie
to sytuacja rywalizacji, a nie współpracy, w ogóle trudno mówić
o autentycznym poszukiwaniu, skupieniu się na przykład na tekście; pojawia się tendencja „byle szybciej”. Zbyt szybka pomoc ze
Piszą o tym między innymi: D. Fontana, op. cit.; A. Brzezińska, Jak dobrze uczyć? Analiza porównawcza modeli kształcenia, „Polonistyka” 1996/10; Z. Uryga, Godziny polskiego..., ss. 85–89.
26
A. Brzezińska, Czym może być aktywne uczestnictwo ucznia i nauczyciela? [w:] Uczyć
inaczej, pod red. G. Lutomskiego, Wydawnictwo Fundacji Humaniora, Poznań 1994, ss.
31–40. A. Brzezińska, Jak dobrze uczyć?..., ss. 646–654.
25
strona 54 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA strony nauczyciela w chwili, gdy uzna on, że czas przeznaczony na
przykład na czytanie nie przynosi oczekiwanego efektu, w dłuższej
perspektywie działa na niekorzyść dziecka. Nauczyciel pokazuje
mu bowiem, że nie potrafi czegoś zrobić albo że należy coś zrobić szybciej czy inaczej. Jeśli pomoc ta przybiera formę algorytmu działania (wzoru do naśladowania), dziecku nie pozostaje nic
innego, jak tylko podążać za nauczycielem krok po kroku. Im więcej jest takich sytuacji, w których nauczyciel pomaga zbyt szybko, zbyt długo i zbyt dużo, tym silniejsze kształtuje się w dziecku przekonanie, iż bez pomocy nie jest w stanie niczego osiągnąć.
W ten sposób nauczyciel przyczynia się do powstania tzw. efektu
wyuczonej bezradności, co oznacza, że w każdej sytuacji, którą
dziecko oceni jako zbyt trudną dla siebie, nie podejmuje żadnych
wysiłków poradzenia sobie z zadaniem. Oczywiście, jest to zachowanie całkowicie efektywne — uczeń działa od początku w warunkach sprzyjających uzyskaniu pożądanego efektu, nauczyciel jest
z niego zadowolony, tyle że sam uczeń ma bardzo słabe poczucie
bycia autorem tego, co się dzieje 27. A jest to ważne, istotne, mające znaczenie dla dziecka. Wpływa na jego postrzeganie, które nie jest niczym innym jak sposobem poznawania literatury. To
on w dużej mierze buduje „czynnik wrażenia ogólnego” (M. Gilly),
który — odznaczając się względną stałością — rzutuje na postawę 28
wobec literatury. Postawa ta wyraża — obok rzeczywistej wiedzy
o literaturze — przekonania werbalizowane w postaci opinii (na
przykład taka, że poezja jest trudna). Dotykamy tu więc nauczycielskiej odpowiedzialności.
Jak zatem — nie będąc w sprzeczności z przyjętymi ideami: antropologiczną, psychologiczną i aksjologiczną — sprawić, by literatura była dla dziecka ważna? Jedno na pewno nie budzi wątpliwości
— nauczyciel powinien umożliwić dziecku pełną aktywność. Taką
aktywność wyzwala zabawa rozumiana jako forma uczenia się
w radości, ponieważ skutecznie wspiera nauczyciela w pobudzaniu
i wzmacnianiu w uczniu wewnętrznej, poznawczej, a nie obronnej motywacji do działania, pomaga zdobywać mu różne umiejętności, rozwija poczucie sprawstwa, przekonanie, iż poprzez własną aktywność można wpływać na to, co się dzieje (przekonanie,
iż nie jest się przedmiotem, ale autorem, osobą, która ma coś do
powiedzenia i z którą inni się liczą), wzmacnia więc poczucie własnej wartości (zanika tendencja do odgadywania oczekiwań nauczyciela, a w jej miejsce pojawia się coraz silniejsza tendencja
do samodzielnego podejmowania kolejnych prób i poszukiwań),
rozwija potrzebę współdziałania z innymi, korzystania z ich pomocy i udzielania im pomocy.
Z badań psychologii społecznej wynika, że nauczyciele, biorąc pod
uwagę tylko dwie cechy swoich uczniów: postawę wobec pracy
i osiągnięcia w nauce, tworzą matryce: inteligentny — nieinteligentny, umotywowany — nieumotywowany itd., co bardzo ogranicza pełne widzenie dziecka jako osoby. Psychologowie stwierdzają ponadto, że istnieje zależność między tą matrycą a strukturą
interakcji, co więcej, obraz ucznia nieznacznie się zmienia, a co
za tym idzie — także charakter interakcji. Sytuacja zabawy zdecydowanie wpływa, jeśli nie na zmianę postrzegania ucznia przez
nauczyciela, to przynajmniej na poszerzenie pola jego widzenia.
Zabawa wszak nie zawsze odwołuje się do inteligencji językowej
(umiejętność pisania, czytania i porozumiewania się za pomoA. Brzezińska, Czym może być aktywne uczestnictwo ucznia i nauczyciela?...,
ss. 31–40; G. Sędek, Wyuczona bezradność, „Charaktery” 2003/1.
28
Psychologowie definiują postawę jako względnie trwałą orientację lub tendencję do jej
pojawienia się, którą jednostka rozwija wobec różnych obiektów i kwestii napotykanych
w trakcie całego życia, i wyraża werbalnie jako opinie. D. Fontana, Psychologia dla nauczycieli…, s. 248.
27
„[email protected]” [email protected] cą słów), tradycyjnie cenionej najwyżej. Zabawa często odwołuje
się do innych potencjalnych możliwości uczenia się, np. do umiejętności nawiązywania kontaktu (inteligencja interpersonalna,
społeczna) czy umiejętności wglądania w siebie, poznawania siebie (inteligencja intrapersonalna, emocjonalna w ujęciu poznawczym) 29, pozwala na wyrażanie niewerbalne — za pomocą ciała, gestów, mimiki, działań plastycznych czy muzycznych. Mając
na uwadze nastrojowe otwarcie dziecka na świat, o którym wspominałam, ma to ogromne znaczenie, ponieważ najlepsze dla tego
wieku są odpowiednie formy działalności zewnętrznej, na przykład
mające postać twórczości artystycznej: literackiej, teatralnej lub
parateatralnej, muzykowanie, malowanie. A więc nie tylko słuchanie i czytanie poezji, ale także pisanie wierszy. Nie tylko mówienie
o poezji, ale wyrażanie uczuć, nastroju innymi niż język środkami
wyrazu. Literatura prowokuje do zróżnicowanych odczytań, odgadywań, intuicji, olśnień, gier wyobraźni, bardziej do przeżywania
niż racjonalizowania. Zabawa zbliża zatem przekaz nauczyciela do
struktur poznawczych dziecka, zwłaszcza do konkretno-wyobrażeniowego myślenia dzieci dziesięcio-, dwunastoletnich (w pełni
myślenie pojęciowe wraz z operacjami logiki formalnej jest właściwe dzieciom dopiero około 15. roku życia). Tym samym łagodzi
konflikt postaw nauczyciela (podyktowanych między innymi celami, jakie chce osiągnąć poprzez edukację literacką) i ucznia wobec literatury. Osłabia także „konflikt między tym, co w poczuciu
ucznia jest własne i obce, wewnętrzne i zewnętrzne” 30. Dziecko
łatwiej akceptuje trud poznawczy, jeśli ten jest umiejętnie wkomponowany w zabawę.
Zabawa uwzględnia różne preferowane style uczenia się, określane jako systemy reprezentacji sensorycznej: wzrokowy, słuchowy
i kinestetyczny 31. Oznacza to, że nauczyciel zwiększa swoją szansę
dotarcia do wszystkich uczniów, tym bardziej, że wiele zabaw łączy wszystkie (lub prawie wszystkie) „szlaki wiodące do mózgu” 32.
W zabawę wpisana jest również nieprzewidywalność wydarzeń,
jaka może zaistnieć pomiędzy dzieckiem a nauczycielem i pomiędzy dziećmi. Ta bowiem wynika w sposób oczywisty z natury tego,
co dzieje się między osobami.
Zabawa jednak nie może zastępować tekstu literackiego, ani
być obok niego. Zawsze musi być z nim związana i z niego wynikać, stwarzać impuls do interpretacji. To dzieło poprzez zabawę — a nie zabawa, która jest tylko narzędziem — ma wyzwalać
reakcję (wcale nie musi być ona pozytywna), inspirować do różnorodnych odkryć, w tym wpisanych weń wartości (także, a może
przede wszystkim, artystycznych). Zabawa ma pomóc dziecku zarówno w naiwnym, niedojrzałym, jak i profesjonalnym odbiorze
tekstu literackiego. Ma pomóc mu doświadczać literatury, by stała się dla niego ważna. Możliwości tkwiące w zabawie są naprawdę ogromne.
Grażyna Wiśniewska ― polonistka, doradca metodyczny
nauczycieli uczących poza Polską.
29
H. Gardner, Inteligencje wielorakie. Teoria w praktyce, tłum. A. Jankowski, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2003.
30
Z. Uryga, Godziny polskiego…, s. 77.
31
Na ten temat istnieje bogata literatura. W kontekście uczenia literatury wart odnotowania jest artykuł: R. Rosa-Chłobowska, Jak grochem o ścianę, „Nowa Polszczyzna” 1991/1.
32
Uczymy się poprzez to, co widzimy, słyszymy, dotykamy, smakujemy, wąchamy i robimy. G. Dryden, J. Vos, Rewolucja w uczeniu, tłum. B. Jóźwiak, Wydawnictwo Moderski
i S-ka, Poznań 2000, ss. 128–131.
strona 55 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] opery znana gwiazdo – co zaśpiewasz dzisiejszego wieczoru, by dodać mu splendoru?
Dorota Gał
Dama:
Chopin w Paryżu
Eh, bię, jeszcze nie wiem.
(tragikomedia w I akcie)
Występują: Fryderyk Chopin
George Sand
Dama (Paulina Viardot – znana śpiewaczka, przyjaciółka G. Sand, Chopina, Delacroix)
Gazeciarz (jednocześnie akordeonista)
Eugeniusz (EUGÈNE) Delacroix
Adam Mickiewicz
Dwie turystki (robiące zdjęcia)
G. Sand:
Ale ja wiem! Wszyscy będą pili nasze wspaniałe francuskie wino, a ty
zaśpiewasz swoją najnowszą arię, Paulino.
Dama:
No… chyba, że maestro Fryderyk mi zagra.
G. Sand:
Och, obawiam się, że on dzisiaj nie w humorze. Marzy o tym swoim
polskim ugorze, bo do ojczyzny, do Polski wrócić nie może. Niebożę.
Dekoracja: XIX-wieczny salon w Paryżu; aktorzy w kostiumach
z epoki siedzą na scenie, piją kawę, Chopin pozuje malarzowi.
Dama:
Och, taki jest mizerny, takie ma blade lica.
Rekwizyty: kopie gazety „Le Figaro”, sztalugi, portret Chopina (może
być bazgroł, karykatura), akordeon.
G. Sand:
Noo, bo zżera go nerwica i gruźlica.
Nagrania: francuski walc To śpiewa Paryż (Sous le ciel de Paris), muzyka
Chopina – Etiuda Rewolucyjna lub Polonez As-dur op. 53.
Dama:
(oburzona, zgorszona)
Ach! Auroro! Jesteś niepoprawna!
Uwaga: językowe wstawki francuskie zapisane są w transkrypcji.
Gazeciarz:
(pokazuje na salon i zapowiada)
„Elegancja – Francja”, czyli XIX-wieczny salon w Paryżu!
(może naśladować francuski język, czyli akcent na ostatniej sylabie i charakterystyczne r)
Sil wu ple! Sil wu ple! Madam e mesje! Czytajcie wiadomości! Tylko
w „Le Figaro” najnowsze wiadomości! Francuska pisarka Żorż Sand
zaprasza dziś gości. A w dobrym, paryskim tonie jest gościć w jej salonie. Zapowiada się wspaniała impreza, bo sam Fryderyk Chopin zagra swego poloneza!
(do turystów, po cichu)
Bon żur, bon żur. Proszę poczytać i oddać, bo gazetka nie jest na
sprzedaż.
(głośno)
Czytajcie „Feuliętony na dwie strony”, czyli „Chopin w Paryżu” i „Wizyta
w salonie Żorż Sand!”, „Najnowsza moda paryska!”.
(schodzi ze sceny, rozdaje gazety publiczności, turystki robią mu
zdjęcia)
Chopin:
Co ten gazeciarz tak krzyczy? Słychać go na całej ulicy! Nie dość, że
głowa mi pęka od rana od wczorajszego szampana i kankana, to jeszcze własnych myśli nie słyszę. A myślałem, że jakąś etiudę dzisiaj właśnie napiszę.
Malarz:
Mesje Szopę. Nie ruszaj się narazię, bo źle wyjdziesz na mym obrazię. A właśnie ja, Eugeniusz Delakrła (staje przodem do publiczności
i kłania się lekko) maluję samego Szopena.
G. Sand:
(do przyjaciółki)
A ja – znana i podziwiana Żorż Sand – skończyłam pisać „Leliję” –
moją najnowszą powieść – i dzisiaj wszystkim mym gościom właśnie
o tym opowiem. A ty, moja przyjaciółko, Paulino Viardot – paryskiej
„[email protected]” G. Sand:
Wiem to, moja droga, od dawna.
Dama:
(zwraca się do Chopina, który na nikogo nie patrzy, bo pozuje, ale
tak naprawdę to nic go to wszystko nie obchodzi)
Mesje Szopę. Zagraj dziś wieczorem walca. Chciałabym się bawić,
chciałabym do tańca.
Chopin:
Sil wu ple, madam. Obietnicy nie składam, bo tańczyć trzeba w duecie, a ja wolę popatrzeć, jak tańczą w balecie.
Dama:
Masz rację, mesje. Taniec francuski wiele ma zalet i sam przyznasz, że
wspaniały jest francuski balet.
(zwraca się do Sand)
Kto zatańczy dziś wieczorem?
G. Sand:
Ha! To moja niespodzianka. A nawet niespodzianki mam dwie. Sil wu
ple! Najpierw balet! Otóż ja sama zatańczę, a ty… – nie stój jak koza,
tylko zaśpiewaj coś z Berlioza.
Dama:
Hektora Berlioza? Tego francuskiego kompozytora? Znam fragment
jego symfonii Marzenia i namiętności. To będzie w sam raz dla Twoich
gości!
(brzmi muzyka, obie damy tańczą, śpiewają do melodii słynnego francuskiego walca „To śpiewa Paryż”; ideałem byłoby zagrać
go na akordeonie, ale można zaprezentować z płyty, a grę tylko udawać)
Su siel szanson, vol kom unłazo, su siel de Pari,
Su siel szanson, vol kom unłazo, su siel de lamur,
Su siel szanson, vol kom unłazo, su siel de Pari,
Su siel szanson, vol kom unłazo, sur la vil.
strona 56 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Wystarczy, że ktoś gdzieś
Miłosną śpiewa pieśń
A już jak ćmy
Zlatują sny
Żeby w bajkę się wpleść 1.
Gazeciarz:
(wskazuje damy)
Tak się bawi Paryż w XIX wieku. Piszą, malują, tańczą, pozują, bo Paryż
i dawniej, i dzisiaj to artystów stolica. Paryż urzeka, przyciąga, zachwyca.
Dama:
Paryż zawsze będzie stolicą europejskiej mody, a słynące ze swej urody paryżanki to największe w świecie elegantki.
G. Sand:
Słynne są na świecie nasze francuskie perfumy, francuskie ciasta,
sery, rożki.
(oj, znowu nie czuję, że mi się rymuje),
pisałem bajki dla dużych dzieci, a także balladki,
np. „Pani Twardowska”.
(wszyscy już wiedzą i zgłaszają się do odpowiedzi)
O! Pan się już zgłasza,
ale niech mnie to jeszcze przez chwilę nie rozprasza.
Co ja tam jeszcze pisałem? Aha!
Znacie mojego pułkownika, Emiliję Plater,
A z resztą tytułów to już jestem na bakier,
Bo taki ze mnie „król poezji”, a raczej królewicz.
No, to któż ja jestem?
Wszyscy chórem:
Adam Mickiewicz!
G. Sand:
Ale dałeś przedstawienie, mistrzu Adamie. Nie kłamię, nie kłamię.
Same brawa, ale zapraszam do stołu, bo stygnie kawa.
Mickiewicz:
To za chwilę, niech pierwsze siadają damy, a my tu sobie chwilkę
z Fryckiem pogadamy.
Dama:
(pokazuje na włosy, mocno skręcone, lub perukę)
Francuskie loczki!
Malarz:
Ach! Jakże znane są szampany z winogron prosto z Szampanii, proszę pana i proszę pani.
(pokazuje winogrona)
Winogrona! Oto i one, i jeszcze słabość do ciastek „napoleonek”.
Gazeciarz:
Turyści chętnie piją nasze wino, palą cygaro i czytają najpoczytniejszą gazetę „Le Figaro”.
(zwraca się do turystek)
Poproszę o zdjęcie!
(zostaje na widowni)
Malarz:
(przerywa śpiewy i tańce, i wręcz je przekrzykuje)
Ale przez chwilę już nie rozprawiajmy, tylko naszej gospodyni posłuchajmy. Auroro, zdradźże nam wreszcie, kogo zaprosisz jeszcze!
G. Sand:
(klaszcze i nuci słynne cztery dźwięki z V Symfonii Beethovena)
Pa, pa, pa, pam!
(wchodzi Mickiewicz, kłania się wszystkim, podchodzi do każdego)
(Mickiewicz i Chopin z przodu, pozostali aktorzy siadają przy stoliku)
Chopin:
Witaj, stary przyjacielu. A wiesz, że ja kiedyś też wiersze pisałem, ale
czasu na to nigdy nie miałem. Całe życie gram i nudnego grania arystokratek, niestety, słucham. Muszę się włóczyć wieczorami, nocami
po paryskich salonach i tylko czasami o smutku i tęsknocie zapominam. Muszę jeść ślimaki, żaby, jakieś majonezy, a ja najbardziej wolałbym tworzyć polonezy. Nie lubię tej salonowej pańszczyzny, tej paryskiej nudy. Ty wiesz, że wolę preludia, że wolę etiudy, kochane me
mazurki, a nie jeść napoleonki czy jakieś tam z kremem rurki. I tak
mi leci, raczej pod górę niż z górki. Paryż się bawi, śpiewa, wino leje,
a tam Polska kona, a tam car szaleje! Męczy mnie to, tęsknię, cierpię,
boleję.
Mickiewicz:
Oni są zabawni, ale za to my będziemy kiedyś sławni. Ty masz francuskie nazwisko, francuska w tobie krew, ale Polak jesteś w duszy,
Polska czeka na twój zew. Zagraj im po naszemu, polskiego walczyka, niech rozbrzmiewa po świecie twoja, nasza, polska muzyka.
Chopin:
(zwraca się do Sand stanowczo)
Auroro, chciałbym zagrać!
G. Sand:
A będzie to pasowało na dzisiejszym wieczorze?
Mickiewicz:
Witam, drogie panie, witam panowie!
Witam Ciebie, Fryderyku!
Dawno Cię nie widziałem, jak zmężniałeś, smyku.
Witam gości, szanowna publiczności!
Pozwólcie, że się przedstawię.
Albo… kim jestem, azaliż wtedy wam wyjawię,
gdy po utworach moich wprzódy mię poznacie,
i sami to, kim jestem, głośno tu wyznacie…
A mógłbym tak wierszem gadać i bez końca rymy składać,
i improwizować, i wizje przepowiadać, (chrząka) hm, hm.
Otóż drogie dziatki, kiedy pisałem „Pana Tadeusza”,
aby trafiły pod strzechy każdej chatki
Chopin:
Być może, Auroro! Być może! Twoim polskim gościom spodoba się
na pewno. Ty niewątpliwie będziesz gwiazdą wieczoru, boginią, królewną. A moi współziomkowie prawi? Każdy z nich to przyzna, że po
tym utworze przypomni mu się Polska, przypomni mu się ojczyzna!
1
Ostatnie zdanie pochodzi z piosenki Michała Bajora pt. Edith, słowa A. Ozga, http://www.
michalbajor.pl/piosenki/edith.html. Początek to moje bardzo luźne tłumaczenie.
„[email protected]” [email protected] G. Sand:
No dobrze.
(woła głośno w stronę kulis)
Akustyk! Prosimy o podkład muzyczny!
(zwraca się do Chopina)
strona 57 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Oczywiście nie musisz grać Fryderyku, bo i tak nie mamy pianina, ale
za to mamy płyty CD.
(Chopin kręci z politowaniem głową, macha ręką, wszyscy siadają, on stoi, zaczyna się „Etiuda Rewolucyjna”, brzmi coraz ciszej,
robi się smętnie)
G. Sand:
(wstaje, przerywa słuchanie, częstuje)
Proszę się częstować! Oto francuskie bagietki, prosto z Leclerca. Lepsze
nawet od cukierka!
Gazeciarz:
(idąc z widowni)
A ja do bagietki polecam lekturkę gazetki. To właśnie z Francji wywodzą się dziennikarskie felietony, czyli krótkie artykuły, co najwyżej na
dwie strony.
Malarz:
A ja polecam francuskie winogrona prosto z Szampanii. Proszę, dla
pana i dla pięknej pani.
(kiść winogron przykłada do ucha Sand)
Bardzo Ci, Auroro, w takim kolorze do twarzy. Pięknie by to wyszło na
moim obrazie.
G. Sand:
Proszę się częstować francuskimi rożkami, francuskimi serami.
Sylwia Reichel-Rzepecka
Dama:
A dlaczego nikt się nie zachwyca moimi francuskimi loczkami?
G. Sand:
Bo lepiej się pozachwycać francuskimi perfumami!
(„psiuka” perfumami w powietrze)
Czujecie, państwo, te miłe wonie, te cudowne zapachy? Tylko francuskie perfumy wzbudzają takie „ochy” i „achy”.
Chopin:
(zaczyna kichać, a potem długo kaszle)
Wybaczcie państwo.
(kaszle)
Wykańcza mnie gruźlica!
Mickiewicz:
Ale trzymaj się jakoś! W tym roku Twoja 200. rocznica!
Chopin:
No tak, moja 200. rocznica. Nie wiem, co to znaczy i czy to takie ważne, ale obiecajcie, że kiedyś z kafejek na Szans Elize popłynie mój polonez, i postawią mi pomnik na Per Laszez!
Wszyscy:
(nieskładnie, jakby każdy do siebie, wychodząc za kulisy)
Obiecujemy. Masz jak w banku pomnik na Per Laszez jak to, że w maju
kwitnie bez.
OD SAMBY
DO WALCA
WIEDEŃSKIEGO
Integracyjne formy tańca towarzyskiego
Książka + płyta CD
Popularny w ostatnim czasie taniec towarzyski wciąż zyskuje coraz to nowych zwolenników. Publikacja jest doskonałą propozycją dla
wszystkich kochających ruch i dobrą zabawę.
Zawiera 11 tańców towarzyskich (standardowych, latynoamerykańskich i współczesnych)
w wersjach integracyjnych. Pozwala na szybkie przyswojenie historii, kroków podstawowych oraz najprostszych figur.
Autorka proponuje tańce standardowe (walc
angielski, walc wiedeński, tango), tańce latynoamerykańskie (samba, rumba, cha cha cha,
jive, paso doble) i inne tańce (blues, disco,
rock and roll).
(wszyscy wychodzą, pusta scena, brzmi „Etiuda Rewolucyjna”)
Wydawnictwo KLANZA
Lublin 2009
Format B5
Liczba stron 56
Dorota Gał ― doktor nauk humanistycznych, nauczycielka
języka polskiego, autorka publikacji kierowanych do polonistów, współpracuje z KLANZĄ, kocha muzykę.
„[email protected]” strona 58 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Katarzyna Mikos, Grażyna Wiśniewska
Iskierka miłości nad przepaścią, czyli
jak rozmawiać z uczniami o wartościach
Wartości do nas wołają, a my możemy odpowiedzieć im
(lub nie) przez urzeczywistnienie ich.
J. Tischner
Aleksander Wat w „Dzienniku bez samogłosek” napisał: To, co
jesteśmy winni bliźniemu — uwaga. Liryk Tadeusza Różewicza
„Przepaść” podpowiada działania, w których uczeń na swoją
miarę doświadczy poprzez lekturę owej powinności wobec drugiego człowieka.
Cel główny: doskonalenie sprawności czytelniczych.
Uczniowie będą potrafili: odczytać metaforyczny sens liryku
Tadeusza Różewicza.
1. Ćwiczenie dramowe. Na podłodze przyklejamy równolegle
dwa paski taśmy w odległości 1—1,5 m. Zarysowujemy następującą sytuację: ulica (jezdnia), chodnik; na chodniku, tuż przy
krawężniku (u nas: taśma) stoi babcia w okularach, z laseczką, najwyraźniej zamierza przejść na drugą stronę ulicy, ale
nie robi tego, choć nie widać samochodów; podbiega do niej
chłopiec, przeprowadza babcię przez ulicę. Prosimy, by dwoje uczniów weszło w rolę babci i chłopca. Babcię stojącą przy
krawężniku pytamy: Dlaczego nie przechodzisz? Czego się boisz? Chłopca, który właśnie przeprowadził babcię przez ulicę,
pytamy: Dlaczego pomogłeś babci? Czym się kierowałeś? Co teraz czujesz? Babcię, która dzięki chłopcu znalazła się po drugiej
stronie ulicy, pytamy: Co teraz czujesz?
2. Uczniowie (w grupach) układają puzzle i odczytują hasło
(patrz: załącznik nr 1). W kilku zdaniach opisują obrazek.
6. Podczas drugiego słuchania liryku każdy pisze na obrazku,
kto? i co? — według niego — buduje sytuację liryczną. Usłyszane wyrazy umieszcza w odpowiednich miejscach (np. babcia,
chłopczyk, iskierka).
Uwaga: Nie wymagamy od uczniów zmiany przypadków zależnych na formy podstawowe (mianowniki).
7. Podczas słuchania liryku po raz trzeci uczniowie uzupełniają
schemat wyrazami, które nazywają to, co się dzieje (np. cofa,
rozgląda się, świeci). Znów prosimy, by usłyszane wyrazy umieszczali w odpowiednich miejscach schematu. W ten sposób uczniowie przypiszą czasowniki rzeczownikom.
Uwaga: Gdyby uczeń na przykład w ćwiczeniu 6. zapisał wyraz
stopę, teraz umieścił wyraz cofa, otrzymałby pełne zdanie, zamkniętą myśl (patrz: uwaga do ćwiczenia 6.).
8. Porównujemy uzupełnienia schematu z wyrazami przywołanymi w ćwiczeniu 3., a także użytymi w liryku, który dopiero teraz uczniowie otrzymują (bez tytułu). Wyrazy skojarzenia, które nazywają emocje i ewentualny rezultat stoczenia się w przepaść, choć nie występują w liryku, są weń wpisane — nazywają
to, co czuje babcia, stojąc tuż przy krawężniku.
9. Uczniowie nadają lirykowi tytuł. Odczytują metaforyczny
sens Różewiczowskiego tytułu. Nazywają uczucia, którymi kierował się chłopiec, pomagając babci. Nazywają wartości.
Jeśli w wypowiedziach uczniów nie pojawi się słowo współczucie, podpowiadamy je. Pytamy, jak ten wyraz rozumieją — podejmują próbę sformułowania definicji współczucia.
Podpowiadamy odwołanie się do etymologii wyrazu (współczucie, czyli współ — razem i czucie — odczuwanie), poszukanie
słowa klucza liryku (ostatni wers, jedyny jednowyrazowy, zamykający liryk, a tym samym wyeksponowany, zwracający na siebie uwagę czytelnika).
Wyraz współczucie jest kalką z języka łacińskiego i znaczy
tyle, co com-passio (współcierpienie z Chrystusem w Jego
męce). Współczucie ujmuje się w kategoriach etycznych
jako powołanie i zadanie człowieka oraz czyni się je świadectwem najwyższej formy miłości. Jest zatem bliskie miłosierdziu i kojarzy się z sytuacjami, w których człowiek
staje twarzą w twarz wobec czyjegoś cierpienia lub nieszczęścia.
3. Przywołują synonimy wyrazu przepaść 1 (praca ze słownikiem wyrazów bliskoznacznych) i słowa-skojarzenia do tegoż,
np. niebezpieczeństwo, zagrożenie, śmierć, obawa, strach, bojaźń (to słowo powinno się pojawić ze względu na wyraz bojaźliwość, który występuje w liryku); ciemna, bezdenna, głęboka,
głucha, nieprzebyta, straszna, straszliwa; stoczyć się, wpaść,
runąć, spaść, zlecieć, ponieść śmierć, stracić życie; ale też
góry, wyprawa, piękne widoki. Wszystkie wyrazy zapisujemy na
tablicy. Wartościujemy (wydźwięk pozytywny, negatywny) przywołane wyrazy, umieszczając obok nich + lub –.
Uwaga: Jeśli zapis ujmiemy w formę mapy pamięci, wzbogacimy ćwiczenie o dodatkowy walor edukacyjny — kategoryzację wyrazów.
4. Uczniowie słuchają wiersza.
5. Każdy otrzymuje obrazek — schematycznie zilustrowaną sytuację liryczną 2 (patrz: załącznik nr 2). Uczniowie komentują
obrazek, nazywają poszczególne elementy.
Otchłań, głąb, głębia, bezdeń, jezdnia, czeluść. Słownik wyrazów bliskoznacznych pod
red. S. Skorupki, Wiedza Powszechna, Warszawa 1971, s. 169.
2
Pomysł tego typu rysunku zaczerpnięto z art. Barbary Dyduch „Od ekspresji graficznej
do pojęć”, „Język Polski w Szkole” 1996/1997 nr 3.
1
„[email protected]” [email protected] Współczucie w słowniku A.S. Rebeka jest tak definiowane:
łączenie się z drugim człowiekiem; odczuwanie wespół, razem z drugim człowiekiem.
Uwaga: Ten etap lekcji jest całkowicie nieprzewidywalny. W zależności od sytuacji, wypowiedzi uczniów, można wykorzystać
fragment powieści Małgorzaty Musierowicz „Kwiat kalafiora”
(patrz: załącznik nr 3) i sprowokować dyskusję na temat: Czy
współczucie jest słabością?
10. Uczniowie w grupach „kręcą” film 3 (patrz: załącznik nr 4)
inspirowany utworem T. Różewicza. Kadry wypełniają rysunkami, obok zapisują dialogi postaci, zastanawiają się nad odpowiednią muzyką. Prezentują swoje prace.
Technika pochodzi z: Warsztaty. Język polski. Materiały edukacyjne programu KREATOR, Kraków 1999, s. 14.
3
strona 59 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Uwaga: Zachęcamy uczniów, by zagrali to, co narysowali i zapisali w kadrach.
Tadeusz Różewicz, Przepaść
11. Zapytajmy uczniów, czy — gdybyśmy stawiali pomniki nie
tylko ważnym, zasłużonym ludziom, ale też wartościom — postawiliby pomnik współczuciu (albo miłości). Jeśli usłyszymy
odpowiedź twierdzącą, proponujemy ćwiczenie dramowe —
w grupach uczniowie z siebie budują pomniki, których tytuł
brzmi współczucie (albo miłość).
Babcia w czarnych sukniach
w drucianych okularach
z laseczką
stawia stopę
nad przepaścią krawężnika cofa
rozgląda się bojaźliwie
choć nie widać śladu samochodu
12. Zakończmy lekcję starą jak świat zabawą „Iskierka”.
D. Goleman, powołując się na J. Dewey’a, który twierdził, że
nauczanie moralności daje najlepsze efekty wtedy, kiedy zamiast abstrakcyjnego wykładu staje się ciągiem lekcji dających
przykład jak postępować w rzeczywistości, pisze, iż jest to jedynie skuteczna metoda edukacji emocjonalnej 4. Wiąże się ona
jednak zawsze z ryzykiem, bowiem jej „rezultaty są prawdopodobne, a nie pewne” 5. Prawdopodobne, a więc pozostające w sferze nauczycielskich działań projektujących, życzeniowych. „Nigdy nie osiągamy pewności, iż nasza oferta edukacyjna zadomowiła się na dobre w osobowości wychowanka, ani
też nie mamy pełnej jasności, w jakim stopniu wzbogaciła wewnętrznie ucznia” 6. Niemniej wydaje się, że jest to jedyny sposób, bo — jak pisze B. Myrdzik — „można drogą przymusu osiągnąć <efektywność nauczania> (…), ale nie można wymusić akceptacji wartości” 7.
D. Goleman, Inteligencja emocjonalna, tłum. A. Jankowski, Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 1997, s. 438.
5
J. Tischner, Świat ludzkiej nadziei. Wybór szkiców filozoficznych 1966–1975, Wydawnictwo Znak, Kraków 1975, s. 37.
6
M. Jędrychowska, Najpierw człowiek. Szkolna edukacja kulturowo-literacka a problem
kształcenia dydaktycznego polonistów. Refleksja teleologiczna, Wydawnictwo Edukacyjne, Kraków 1998, s. 107.
7
B. Myrdzik, Rola nauczyciela w organizowaniu dialogu z tekstem kultury w szkole, [w:]
Nowoczesność i tradycja w kształceniu literackim. Podręcznik do ćwiczeń z metodyki języka polskiego, pod red. B. Myrdzik, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2000, s. 101.
4
[email protected] Podbiega do niej chłopczyk
bierze za rękę
I przeprowadza
przez otchłań ulicy
na drugi brzeg
Rozstępują się
straszliwe ciemności
nagromadzone nad światem
przez złych ludzi
kiedy w sercu
małego chłopca
świeci iskierka
miłości
Katarzyna Mikos — nauczycielka j. polskiego w Szkole
Podstawowej nr 6 im. Romualda Traugutta w Lublinie;
egzaminatorka OKE, w latach 2000―2003 doradca metodyczny języka polskiego dla nauczycieli szkół podstawowych; od wielu lat współpracuje z Polonijnym Centrum
Nauczycielskim w Lublinie, prowadząc zajęcia metodyczne
dla nauczycieli uczących języka polskiego i w języku polskim poza granicami kraju.
Załącznik nr 2
„[email protected]” strona 60 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Załącznik nr 1
„[email protected]” strona 61 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Załącznik nr 3
Małgorzata Musierowicz, fragment powieści „Kwiat kalafiora”
Na trzeciej lekcji był polski – z Dmuchawcem. Siwy, potargany starszy pan o dobrodusznym, kpiącym uśmieszku i łagodnym spojrzeniu jasnych oczu, ukrytych za grubymi szkłami, był wychowawcą III b. Słynął
w szkole z nieszablonowych pomysłów i oryginalnie prowadzonych wykładów. Nikt nie nudził się na jego lekcjach. Klasa III b składała się w przeważającej większości z ciekawskich dziewczyn i jeszcze w pierwszym roku
nauki przeprowadziła dokładny wywiad na jego temat. Starsze klasy wystawiły wówczas Dmuchawcowi entuzjastyczne referencje: „W ogóle się nie
denerwuje”, „Broni przed dyrciem, dwój na okres nie stawia”, „Nie nudzi”,
„Nie dokucza”.
Na nieoficjalnej giełdzie istniejącej wśród uczniów – warstwy uciemiężonej – największe uznanie mieli władcy liberalni. Dmuchawiec wybijał się nawet ponad tę warstwę, gdyż nie tylko był liberalny, ale w dodatku
w najmniejszym stopniu nie był władcą. Toteż III b, której wychowawcą został już w pierwszym roku, słusznie uważała się za wyróżnioną przez los.
– Witam – rzekł Dmuchawiec, grzebiąc w szufladzie stołu. – Czy tu jest
dziennik?
Nigdy nie pamiętał, że dziennik należy odnieść po lekcji do jaskini
profesorów, nigdy też nie pamiętał o tym, że to on ma przynieść ów dokument na swoją lekcję. Nieodmiennie, i ku oburzeniu innych profesorów, posyłał po niego któregoś z uczniów (…)
Kiedy zamieszanie z dziennikiem zostało opanowane, Dmuchawiec
przystąpił do lekcji.
Najpierw omówił wyniki klasówki. Były one jak zwykle dobre, ponieważ tak się jakoś składało, że wszyscy w tej klasie lubili przedmiot wykładany przez Dmuchawca. Nauczyciel mówił zwięźle, jasno i dowcipnie.
Kiedy zobaczył, że część uczniów zdradza oznaki nieuwagi, skrócił swą wypowiedź jeszcze bardziej. Wreszcie rozdał zeszyty i po paru minutach, które zużył na przeglądanie swego grubego notesu o tajemniczej treści, spytał
uprzejmie, czy uczniowie już skończyli cieszyć się ze swoich piątek. Kiedy
usłyszał odpowiedź twierdzącą, poprosił o schowanie zeszytów, wstał i przeszedł się po klasie.
– Współczucie – powiedział, nagle przystając. Klasa ucichła momentalnie.
– Kto wyjaśni, co to oznacza?
– Ja! – powiedział gruby Darek z pierwszej ławki. – To jest litość. Dmuchawiec fuknął.
– Bezmyślny chłopcze – rzekł. – Litość to nie współczucie. Zwróćcie uwagę na zabarwienie emocjonalne obu tych słów. Które z nich ma odcień pejoratywny?
– Współczucie – powiedziało kilka głosów naraz.
– Oba mają – powiedziało kilka innych głosów.
Dmuchawiec nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Był szczerze zdumiony.
– Chwileczkę, jak to? – spytał. – Ja chyba źle rozumiem. Wyjaśnijcie mi to
zaraz – zażądał.
Nikt się nie kwapił.
– Darek! Mów no, bracie. – Dmuchawiec klepnął grubasa po łopatce.
– Nno... – rzekł Darek. – Bo współczucie to tak jak... miłosierdzie... to takie jakieś babskie. Ckliwe.
– Ckliwe i babskie – mruknął polonista. – Słucham dalszych wypowiedzi.
Młodzież jednakże była bardziej cwana, niż się pedagogowi wydawało. Powtórzenie słów Darka i niedostrzegalny wyraz troski na twarzy
Dmuchawca pozwoliły klasie pojąć, że nie takich odpowiedzi się oczekuje.
Zapadło milczenie, ponieważ nikt nie zamierzał się wychylać.
– Niech to diabli – rzekł Dmuchawiec (…) – Co się dzieje? W waszej świadomości zachodzą niepojęte dla mnie zmiany. Czy to, że ich nie pojmuję,
byłoby znakiem, że się gwałtownie starzeję?
Taktowne zaprzeczenia powiały po klasie przypochlebnym szmerem.
– Dzieci – rzekł nauczyciel. – Dlaczego waszym zdaniem współczucie jest
czymś niewłaściwym? Dlaczego waszym zdaniem pomaganie bliźnim jest
„[email protected]” [email protected] śmieszne? Dlaczego nikt się nie wstydzi agresji i brutalności, a żenuje go
własna dobroć? Czy nie sądzicie, że coś tu stoi na głowie? Dwaj spośród
was – nazwisk nie wymienię ze względów humanitarnych – stali wczoraj
na skrzyżowaniu, a obok staruszka nie miała odwagi przejść przez jezdnię.
Widziałem to z dala, tak jest. Stąd temat mojej dzisiejszej rozmowy z wami.
Starsza pani zwróciła się w końcu do jednego z tych dwóch i on ją przeprowadził przez jezdnię. Ale tak się wstydził, że to zrobił, że musiał sobie
zdrowo zakląć, kiedy już wrócił do kolegi. Ja pytam – dlaczego? Dlaczego
wstydzicie się współczucia? Współ – czucia. Proszę się zastanowić teraz nad
etymologią tego wyrazu.
W klasie wisiało niepewne milczenie.
Wstała Cesia Żak.
– Boimy się współczuć – powiedziała. – Ludzie wokół nas są agresywni. Robimy krok w ich stronę, a oni odpowiadają nam złością. – Niepewnie spojrzała w stronę Dmuchawca. – Po prostu boimy się, żeby nas nie odtrącono.
– Śmieszne – rzekł Dmuchawiec. – Odtrącą was – no i co z tego? Ja bym
się tego nie obawiał.
– Ale Cesia ma rację, panie profesorze – powiedziała szybko Beata Kowalczuk. – Ja się na przykład boję ludzi, mama zawsze mi powtarza, żebym była
ostrożna. Bo ludzie, panie profesorze, zaraz wyczują, że ktoś jest miękki,
i wykorzystają go od razu...
Jakiś baryton z mutacją zauważył konspiracyjnie, że Beata faktycznie jest miękka, i to się daje zaraz wyczuć – w klasie gruchnął śmiech.
Dmuchawiec pośmiał się też dla towarzystwa.
– Boicie się ludzi – mruknął. – No, jest to znany aspekt tej sprawy. Czy wiecie, że zwierzęta często atakują ze strachu? Jak pisał pewien znakomity pisarz: „Źli ludzie to ci, którzy myślą, że świat jest zły i źli są wszyscy wokół.
I czynią zło, myśląc, że bronią się przed złem innych”.
Zgłosił się wysoki, pryszczaty Wojtek, zaczerwieniony teraz i spocony z wrażenia.
– Ja... też tak uważam, panie psorze. Ja na przykład jestem regularnie agresywny ze strachu.
W klasie eksplodował nagły śmiech. Dmuchawiec pozwolił uczniom
nieco się odreagować, wykorzystując ten czas na spacer w kierunku okna
i uchylenie lufcika.
– Wojtek – rzekł wreszcie, kiedy śmiech ucichł. – Czy chciałeś powiedzieć
coś jeszcze?
– Nno tak – zabełkotał uczeń, stropiony i nieszczęśliwy. – Pan profesor wie,
to ja tę staruszkę... tego. Chciałem powiedzieć, że ja jej po prostu nie zauważyłem, jak staliśmy tam z Łuckiem. Rozmawialiśmy o meczu, więc niech
pan psor nie myśli, że ja tego... bo ja to normalnie pomagam w takich sytuacjach.
– W porządku, jasne – klepnął go w ramię Dmuchawiec. – Nie mówmy
o tobie. Naświetlamy teraz kwestię w sposób ogólny. Czy ktoś chciałby powiedzieć coś jeszcze?
– Ja – zgłosił się Lucek, sąsiad Wojtka. – Ja jeszcze o tym, co ten pisarz powiedział. Co do złych ludzi.
– No, no, słucham?
– Ten gość nie miał racji – stwierdził Lucek kategorycznie. – Moim zdaniem, źli ludzie to ci, którzy zapewniają sobie korzyści, krzywdząc innych.
Taki zły wcale nie musi myśleć, że inni są źli. On może myśleć, że inni są dobrzy, ale głupi, a on jest po prostu sprytniejszy od nich. Pan rozumie?
Dmuchawiec nagle roześmiał się z całego serca i wziął Lucka za
rękę. Była to ręka niedomyta, czerwona, z połamanymi paznokciami, śladami tytoniu wypalanego w szkolnej ubikacji i pyłu boisk piłki nożnej.
– Ależ tak – powiedział. – Rozumiem. Rozumiem doskonale i dziękuję
wam za dzisiejszą lekcję. Odwieczne wartości, jak się okazuje, nie umierają z byle powodu. Tak. Gdyby porównanie to nie miało wydźwięku negatywnego, przywołałbym tu przykład hydry, której wciąż obcinane głowy
odrastają, w nieoczekiwanych zresztą miejscach. Oto dlaczego lubię być nauczycielem. Utwierdzam się wciąż na nowo w przekonaniu, że dobro jest
niezniszczalne. – Puścił wreszcie rękę Lucka, który przestępował z nogi na
nogę i zataczał oczami, nad wyraz głupio się czując w tak ciasnym kontakcie z nauczycielem. – No, a teraz zadanie domowe: „Współczucie w moich
ulubionych książkach”. Liczę na obszerne i szczere wypowiedzi. Żegnam do
jutra, już dzwonek.
strona 62 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] Załącznik nr 4
„[email protected]” strona 63 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] —— emocjonalno-wolicjonalne,
—— materialne,
—— organizacyjne,
—— metodyczne.
Renata Stawinoga, Izabela Chajkaluk
Organizacja przestrzeni
na zajęciach warsztatowych
Pojęcie przestrzeni analizowane jest z wielu punktów widzenia. Jeden z antropologów amerykańskich, E. T. Hall, nadaje mu wymiar kulturowy i analizuje je w świetle „programu
ukrytego” 1. Psychologowie i socjolodzy społeczni badają wpływ
przestrzeni — jej kształtu i zagospodarowania — na interakcję
pomiędzy uczestnikami spotkania. Pedagodzy poszukują rozwiązań umożliwiających konstruowanie wiedzy w warunkach
zapewniających skuteczność stosowanych metod, form organizacji pracy i środków dydaktycznych 2. Wychodząc od przestrzeni szkoły, coraz częściej dostrzegają potrzebę usytuowania rozważań w szerszym kontekście społeczno-kulturowym 3. Swoistej
syntezy różnych podejść z perspektywy krytyczno-interakcjonistycznej dokonuje R. Meighan 4.
Mówiąc o przestrzeni, nie sposób nie uwzględnić jej trzech
podstawowych aspektów: indywidualnego, instytucjonalnego i międzyludzkiego. Przestrzeń jest uwarunkowana lokalnie,
społecznie i kulturowo. Dotyczy bycia i współbycia podmiotów
edukacyjnych. Mieści się w trzech obszarach: postrzeganiu
świata zewnętrznego, określonego jako materialny, społecznego (m.in. kontakt z rówieśnikami) oraz świata własnych potrzeb
i możliwości ich realizowania. Zauważenie, zrozumienie i wzbogacenie tych trzech obszarów to ważny cel edukacji 5.
Według wspomnianego autora uwarunkowania te obejmują
skład i układ oraz wzajemne powiązanie ze sobą dydaktycznych
elementów strukturalnych danego zajęcia, mających wpływ na
osiąganie zaplanowanych celów edukacyjnych 8. Zalicza się tu
cele, czynności realizacyjne, organizację przestrzeni, w której odbywają się zajęcia, środki i materiały dydaktyczne, skład
i układ osobowy grupy, w tym sposoby rozlokowania uczestników w zależności od rodzaju wykonywanych zadań.
W. Żłobicki stawia pytanie o rolę przestrzeni edukacyjnej w two
rzeniu klimatu wewnętrznej wolności uczestników edukacji
albo mniej lub bardziej ukrytej manipulacji, jaka może zaistnieć
w kontaktach uczniów i nauczycieli 9. Mając na względzie rozważania autora, należy uznać, iż aranżacja przestrzeni to oscylowanie pomiędzy wolnością a autorytaryzmem. Dysponując tą
wiedzą, należy dołożyć wszelkich starań, by każda z osób działających w tak pojmowanej przestrzeni mogła ujawniać i rozwijać posiadane zdolności i uzdolnienia.
Aranżację i celowe wykorzystanie przestrzeni na zajęciach warsztatowych zalicza się do podstawowych umiejętności każdego,
aktywnie działającego animatora i trenera. Podjęcie i wykonanie tego zadania jest jednym z istotnych czynników sukcesu edukacyjnego, wyrażającego się m.in. w uzyskaniu przewidywanych efektów szkolenia, wysokiej samooceny i oceny
zajęć przez osoby w nich uczestniczące, chęci podejmowania
kolejnych działań edukacyjnych.
Na tym tle można formułować zadania pośrednie prowadzącego
warsztaty, do których należą:
—— organizacja fizycznego środowiska uczenia się,
—— organizacja społecznego środowiska uczenia się,
—— modelowanie stosunku uczniów do uczenia się 6.
Z organizacją fizycznego środowiska uczenia się związane jest
zarządzanie przestrzenią i znajdującymi się w niej obiektami
oraz zarządzanie czasem. J. Andrzejewska i E. Lewandowska
słusznie określają nauczyciela (animatora, trenera) kreatorem
czasu i przestrzeni 7.
Dla omawianych w artykule treści przydatna wydaje się koncepcja W. Puśleckiego uwzględniająca pięć grup podstawowych
uwarunkowań organizacji zajęć warsztatowych:
—— intelektualno-sprawnościowe,
E.T. Hall, Ukryty wymiar, Wydawnictwo Literackie Muza S.A., Warszawa 1997.
D. Klus-Stańska, Konstruowanie wiedzy w szkole, Wydawnictwo UWM, Olsztyn 2000.
3
A. Nalaskowski, Przestrzenie i miejsca szkoły, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków
2002; B. Dymara, Przestrzenie szkoły i przestrzenie życia, czyli trzy światy dziecka, [w:]
Dziecko w świecie szkoły. Szkice o wychowaniu, pod red. B. Dymara, Oficyna Wydawnicza Impuls. Kraków 1998.
4
R. Meighan, Socjologia edukacji, UMK, Toruń 1993.
5
B. Dymara, Wielość rzeczywistości w świecie dziecka a nauki o edukacji, [w:] Wymiary dzieciństwa, pod red. J. Bińczyckiej i B. Smolińskiej-Theiss, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 2005.
6
A.I. Brzezińska, Nauczyciel jako organizator społecznego środowiska uczenia się, [w:]
Rozwijanie zdolności uczenia się. Wybrane konteksty i problemy, pod red. E. Filipiak, Wydawnictwo UKW, Bydgoszcz 2008.
7
J. Andrzejewska, E. Lewandowska, Nauczyciel – kreator przestrzeni i czasu wolnego,
[w:] Edukacyjne konteksty rozwoju dziecka w wieku wczesnoszkolnym, pod red. K. Kusiak, I. Nowakowskiej-Buryły, R. Stawinogi, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2009.
1
2
„[email protected]” Przed rozpoczęciem zajęć warsztatowych należy zadbać o salę,
w tym: dostępność środków dydaktycznych, miejsce na aktywność twórczą uczestników spotkania, możliwość prezentacji
uzyskanych wytworów. Jak zauważa Z. Zaorska, osoby wchodzące do sali zwykle rozglądają się, szukają miejsca dla sie-
8
W. Puślecki, Wspieranie elementarnych zdolności twórczych uczniów, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 1998, s. 23.
9
W. Żłobicki, Przestrzeń edukacyjna – eutymia czy wyszywanie charakteru? [w:] Pedagogika alternatywna – dylematy praktyki, pod red. K. Baranowicz, Oficyna Wydawnicza
Impuls, Łódź–Kraków 1995.
strona 64 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA bie, a gdy już je znajdą, czekają na polecenia prowadzącego 10.
Wszelkie wskazówki podawane są w formie bezpośredniej lub
pośredniej (wyrażonej werbalnie lub obrazowo).
Przestrzeń, nasłonecznienie, kolorystyka i dekoracja sali oraz
ustawienie stolików czy krzeseł już sygnalizują pewien nastrój.
Oto kilka propozycji ustawienia mebli przytoczonych za m.in.
Nancy P. Aleksander wraz z krótkim opisem 11.
AUDYTORIUM - WIDOWNIA
PODKOWA
STÓŁ KONFERENCYJNY
[email protected] Taki układ najlepszy jest wtedy, kiedy uwaga uczestników ma
być skierowana w jedną stronę, na przykład na prowadzącego
wykład czy pogadankę albo czuwającego nad pracą indywidualną. Przy takim zagospodarowaniu przestrzeni uczestnicy mają
możliwość swobodnego sporządzania notatek, mają także własną przestrzeń do pracy. Niestety, takie ustawienie — podobnie
jak typ audytorium — nie sprzyja pracy grupowej.
Ustawienie typu podkowa
Ustawienie krzeseł i stolików w ten sposób jest dobre dla grupy
liczącej do 20 osób. Jeśli jest ich więcej, „ramiona” podkowy
są zbyt wydłużone — uczestnicy są zanadto oddaleni od siebie,
co utrudnia proces integracji i interakcji. Siedzenie w środku
wymaga odwrócenia się plecami do niektórych z uczestników
warsztatów i w konsekwencji utrudnia kontakt wzrokowy, powodując ograniczenia w przekazie i odbiorze treści.
Ustawienie typu stół konferencyjny
W tym przypadku dobrze sprawdza się praca w małych grupach.
Zaletą takiego ustawienia jest łatwość komunikacji podczas wykonywania zadania, dostępność środków dydaktycznych, kontakt wzrokowy. Wadą zaś jest trudność w odbiorze instrukcji
formułowanych przez prowadzącego, którego warto widzieć
i słyszeć, oraz ograniczenie dostępności prezentacji, jeśli ją
przewidziano. Taki sposób ustawienia krzeseł wokół stołu wymaga większego pomieszczenia.
KLASA SZKOLNA
Ustawienie typu wachlarz
Ustawienie tego typu ma trzy zalety: uczestnicy siedzą wygodnie, dobrze widzą prowadzącego i ekran (tablicę), mogą pracować w małych grupach, mają możliwość ogarnięcia wzrokiem całego pomieszczenia. Takie rozmieszczenie stolików wraz
z krzesłami wymaga większej sali.
WACHLARZ
Pomieszczenia rozproszone
Gdy warsztaty lub szkolenie wymagają, by duża liczba grup pracowała w tym samym czasie, na przykład podczas wspólnego
przygotowywania projektu, wygodnym rozwiązaniem jest wyznaczenie kilku mniejszych pomieszczeń, by grupy nie przeszkadzały sobie nawzajem. Pomieszczenia te powinny znajdować się blisko siebie i być łatwo dostępne, aby uczestnicy mieli stały kontakt ze sobą i z prowadzącym.
KRĄG
Ustawienie typu audytorium
Pozwala na przeprowadzenie zajęć dla dużej grupy. Przy takim
ustawieniu krzeseł najlepiej sprawdza się wykład lub prelekcja,
które nie wymagają od prowadzącego ani od słuchaczy działań
związanych z ruchem czy przemieszczaniem się po sali, a jedynie związane są ze słuchaniem. Typ audytorium nie sprzyja
budowaniu interakcji między uczestnikami, a prowadzący ma
swoje określone miejsce i rolę.
Ustawienie typu klasa szkolna
Jest to sposób analogiczny do rozmieszczenia ławek i krzeseł
w sali lekcyjnej, gdzie uczniowie siedzą na wprost nauczyciela.
Z. Zaorska, Dodać życia do lat. Materiały metodyczne ułatwiające organizację różnych
form aktywności wśród osób starszych oraz w grupach wielopokoleniowych, Wydawnictwo KLANZA, Lublin 1997.
11
N. P. Aleksander, Udane szkolenie. Przewodnik szkoleń i warsztatów, Wydawnictwo
Jedność, Kielce 2007.
Krąg
Ustawienie krzeseł w kręgu jest jednym z najlepszych sposobów organizacji przestrzeni podczas zajęć warsztatowych. Krąg
sprzyja budowaniu otwartego kontaktu pomiędzy uczestnikami a prowadzącym, wyklucza występowanie barier i przeszkód,
wszyscy dobrze się widzą, a ponadto niesie za sobą przesłanie
wspólnoty i równości praw. Jeszcze inne ustawienie mebli w sali
warsztatowej możemy znaleźć w książce austriackich pedagogów „Nauczanie kreatywne” 12.
A. Sękowska tak opisuje swoje doświadczenia: W klasie, w której uczę, postawiłam ławki w czworobok, zostawiając miejsce
na wejście do środka. Osiągnęłam w ten sposób możliwość kontaktu wzrokowego wszystkich uczestników i nauczyciela. Praca
10
„[email protected]” M. Thanhoffer, R. Reichel, R. Rabenstein, Nauczanie kreatywne. Podstawy i metody
nauczania całościowego, część I, Wydawnictwo KLANZA, Lublin 1996.
12
strona 65 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA w tak przygotowanym pomieszczeniu ułatwia osiągnięcie poczucia wspólnoty, jednoczy, nie ma ławki gorszej ani lepszej 13.
Warto wypróbować różne, mniej lub bardziej znane konfiguracje przestrzenne 14; i pamiętać o tym, że każda z nich przewiduje swoiste reguły uczestnictwa w zajęciach warsztatowych,
które prowadzący powinien ze wszystkimi ustalić. Na warsztatach prowadzonych metodą KLANZY nasi trenerzy i animatorzy
wspólnie z uczestnikami ustalają zasady pracy z grupą i po akceptacji przez wszystkich wprowadzają je w życie 15.
[email protected] —— wyeliminowanie zbędnych elementów wyposażenia sali,
—— stworzenie centralnego obszaru do działań z grupą i wyznaczenie granic przestrzeni poprzez chorągiewki, chusty,
światło,
—— animację przestrzeni, która może oddziaływać na postawy
i sposoby zachowania uczestników warsztatów 18.
Analizując różne sposoby aranżacji przestrzeni, warto zwrócić
uwagę na:
—— zakres kontroli prowadzącego nad uczestnikami warsztatów,
—— dystans fizyczny i psychologiczny między nimi,
—— możliwość wzajemnych interakcji między uczestnikami oraz
między prowadzącym a uczestnikami,
—— różne rodzaje komunikacji, np. jednokierunkową, dwukierunkową, wielokierunkową,
—— możliwość skupienia uwagi i czynniki powodujące dekoncentrację,
—— łatwość obserwowania prezentacji 16.
Należy rozsądnie ważyć czynniki związane z zakresem kontroli
i dystansem psychofizycznym między prowadzącym a uczestnikami warsztatów. Sfery wydzielone dla poszczególnych osób nie
mogą być wyznaczone na podstawie struktury wiedzy, władzy
i dominacji. Takie podejście pozwoli na zminimalizowanie sztywności relacji międzyosobowych 17.
Projektując warsztaty, warto mieć w wyobraźni przybliżony
obraz grupy, do której są kierowane (liczbę, wiek, oczekiwania uczestników), oraz wizję rozmieszczenia jej w danej przestrzeni (o ile wiemy, jak wygląda). Jeśli są to zajęcia statyczne,
niewymagające poruszania się po pomieszczeniu, dobrze jest
wcześniej zaplanować sobie sposób ustawienia stolików i krzeseł. Inaczej sprawa wygląda, gdy warsztaty, np. związane z tańcem czy zabawami z chustą, wymagają ciągłego poruszania się
po sali. W takich sytuacjach najlepiej sprawdza się sala gimnastyczna bądź teren zielony, które nie wymagają szczególnego
aranżowania przestrzeni.
Reasumując, warto podkreślić, że aranżację przestrzeni zalicza się do czynności organizacyjno-porządkowych, warunkujących powodzenie zajęć warsztatowych. Korzyści osiągane dzięki uczestnictwu w warsztatach uwidaczniają się w sposób bezpośredni, podczas ich trwania, oraz pośredni, na długo po ich
zakończeniu, w praktyce życia codziennego.
By proces komunikacji i integracji w grupie warsztatowej zachodził na jak najlepszym poziomie, należy mieć na uwadze:
—— dostosowanie wielkości sali, liczby stolików, krzeseł i materiałów dydaktycznych do liczby uczestników,
A. Sękowska Moje doświadczenia z pedagogiką zabawy w rewalidacji młodzieży
z upośledzeniem umysłowym, [w:] Wprowadzenie do pedagogiki zabawy, wybór i red.
E. Kędzior-Niczyporuk, Wydawnictwo KLANZA, Lublin 2003, s. 39.
14
I. Arends, Uczymy się nauczać, WSiP, Warszawa 1995; M. Thanhoffer, R. Reichel,
R. Rabenstein, op. cit.; D. Pankowska, Pedagogika dla nauczycieli w praktyce, Oficyna
Wydawnicza Impuls, Kraków 2008.
15
Z. Hofman, Przestrzeń i organizacja pracy w działaniach warsztatowych, [w:] O metodzie KLANZY. Teoria i praktyka, pod red. E. Kędzior-Niczyporuk, Wydawnictwo KLANZA,
Lublin 2010.
16
D. Pankowska, op. cit.
17
M. Falkiewicz-Szult, Aranżacja przestrzeni w przedszkolu, „Wychowanie w przedszkolu” 2003, nr 7.
13
„[email protected]” Renata Stawinoga — doktor nauk humanistycznych, pracownik Zakładu Dydaktyki UMCS w Lublinie, trenerka KLANZY;
zajmuje się pedagogiką twórczości oraz twórczością językową dzieci w wieku wczesnoszkolnym; jest także opiekunem Koła Naukowego Pedagogów i Animatorów Zabawy.
Izabela Chajkaluk — animator PSPiA KLANZA, pedagog,
absolwentka Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS; zajmuje się animacją i aktywizacją różnych grup od dzieci
przedszkolnych po grupy wielopokoleniowe.
18
A. Wimmer, Dziesięć myśli na temat animacji dużych grup, [w:] Wprowadzenie…
op. cit.
strona 66 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA Alicja Złotnik, Anna Fortuna
Informacja zwrotna w pracy
wolontariusza
Czym jest informacja zwrotna? Sądzimy, że informację zwrotną stanowią wszystkie sygnały na temat nas samych i naszych
zachowań, działań, jakie docierają do nas z otoczenia, a więc
to, jak jesteśmy przez innych postrzegani, jakie wywołujemy
w nich odczucia. Mogą to być sygnały wyrażane bezpośrednio,
za pomocą słów, bądź te niewerbalne, których jest znacznie
więcej i trudniej je odczytać. Najogólniej mówiąc, informacje
zwrotne zwiększają własną samoświadomość człowieka oraz
wpływają na uczenie się o sobie samym.
Niewątpliwie informacje zwrotne mają duże znaczenie zarówno dla prowadzącego grupę, jak i dla samej grupy. Następuje
tutaj wymiana doświadczeń, poglądów, a także współdziałanie
w grupie, członkowie grupy doświadczają empatii, uczą się rozumienia drugiego człowieka, postrzegania świata jego oczami.
Stosowanie informacji zwrotnej sprzyja w grupie otwarciu się
wzajemnym członków na siebie.
W każdej zbiorowości są introwertycy oraz ekstrawertycy, którzy
inaczej reagują na bodźce zewnętrzne i tu informacje zwrotne
mogą być pomocne w uczeniu — jak otwierać się przed grupą,
a także przed samym sobą. Stosowanie informacji zwrotnych
powoduje nawiązanie głębszych więzi w grupie pomiędzy członkami, a także uczenie się współdziałania, które pozwala prawidłowo funkcjonować w społeczeństwie. Prowadząc zajęcia
z dziećmi i młodzieżą, obserwowałyśmy różne typy osobowości,
różne charaktery, jednak każdy z uczestników, czy to mobilizowany przez grupę, czy spełniając własną potrzebę, czy zachęcony słowem prowadzącego, odkrywał chęć wypowiadania swojego zdania o innych. Ale też często trudno było tak pokierować grupą, aby pomóc jej we współdziałaniu, włączyć każdego z uczestników .
Charakterystyczne dla każdej grupy są różnorodne role przyjmowane świadomie lub nie przez poszczególnych jej członków,
role te nie zawsze są pozytywne dla grupy. Stosowane w grupie
komunikaty, odnoszące się do relacji sympatii — antypatii są
także źródłem wiedzy o uczestnikach, jak są postrzegani i jakie
emocje wyzwalają u innych.
Prowadzący również otrzymuje informacje zwrotne o swoim zachowaniu od uczestników zajęć, poznaje własne „Ja”, poznaje samego siebie, doskonali swój warsztat, dowiaduje się, co
ma poprawić, a co jest jego największym atutem. Nabywa doświadczenia zawodowego, tak potrzebnego w dzisiejszych czasach. Informacje zwrotne pozwalają również prowadzącemu
zajęcia na nawiązywanie relacji w grupie. Poprzez sygnały, wysyłane przez członków grupy, w której prowadzi zajęcia, może
zauważyć, czy jest autentyczny w tym, co robi, czy grupa go
akceptuje.
Jako wolontariuszki programu „projektor — wolontariat studencki” używamy informacji zwrotnej na każdych zajęciach
z grupą. Przybiera ona różnorodne formy, tak bezpośrednie,
jak i pośrednie. Bezpośrednią informację zwrotną uzyskujemy,
dając grupie możliwość wypowiedzi pod koniec zajęć w tzw.
„[email protected]” [email protected] „rundce” — kto ma piłeczkę, ten ma głos i odpowiada na pytania. Można zastosować „kostkę” — rzucając kostką uczestnik losuje jedno z sześciu pytań (wcześniej przygotowanych) bądź po
prostu mówi, co było dla niego najważniejsze, a co w zajęciach
zmieniłby. Ważna jest tutaj szczerość wypowiedzi, którą można zapewnić, stwarzając na zajęciach odpowiedni klimat zaufania i wzajemnego szacunku. Ważne są także „głębokość” i skupienie — informacje wtedy są przemyślane. Bywa jednak też,
że są one pobieżne, byle powiedzieć cokolwiek. Wiele zależy
tu od grupy.
Jedną z naszych ulubionych technik jest „powiedz mi coś miłego”, polegająca na wpisaniu przez każdego z uczestników na
kartce z imieniem danej osoby jakiejś pozytywnej opinii na jej
temat. Taka informacja dodaje pewności siebie, wzmacnia poczucie własnej wartości, pozwala przetrwać „gorsze dni” — po
prostu „uskrzydla”. Tak więc, jeśli chcesz się dowartościować,
zastosuj tę technikę. Znamy osoby, które do dziś dnia mają ze
sobą takie „miłe” kartki.
Na tym jednak nie kończą się możliwości. Chociaż najczęściej
stosujemy informację zwrotną pod koniec zajęć, to zdarza się
również, że już podczas zabaw służących poznaniu się, uczestnicy udzielają takich informacji — bardziej lub mniej świadomie,
werbalnie lub nie. Tak też dzieje się podczas całego procesu
grupowego w trakcie trwania zajęć. Niestety, rzadko możemy dokładnie obserwować takie reakcje, ponieważ prowadzenie zajęć pochłania sporą część naszej uwagi. Jest to możliwe,
kiedy prowadzimy zajęcia wspólnie z innymi wolontariuszami,
dzielimy się zadaniami. Taka obserwacja pomaga nam w poznaniu grupy i dostosowaniu do niej metod.
Znacznie bogatsza jest informacja niewerbalna, wyrażana gestem, mimiką, aktywnością wykazywaną podczas uczestnictwa.
Po reakcji grupy widzimy, czy dane polecenie do zadania, zostało zrozumiane, czy zadanie podoba się, czy nie.
Informacje zwrotne są bardzo istotne zarówno dla trenera, jak
i dla uczestników zajęć przez niego prowadzonych. Mają wpływ
na rozwój sfery emocjonalno-motywacyjnej. Mogą także wspomagać rozwój zdrowej psychicznie osobowości. Powodują otwarcie się na samego siebie, poznanie własnego „Ja”, odczuwanie
empatii. Są doskonałym źródłem wiedzy o nas samych.
Anna Fortuna — absolwentka pedagogicznych studiów licencjackich I stopnia na UMCS w Lublinie, specjalność ―
animator i menedżer kultury, wolontariuszka programu
„projektor ― wolontariat studencki”, wolontariuszka organizacji pozarządowych. Interesuje się teatrem, komunikacją społeczną. Lubi poznawać nowych ludzi.
Alicja Złotnik — pochodzi z Sandomierza, jest absolwentką studiów licencjackich I stopnia na UMCS w Lublinie, specjalność ― animator i menedżer kultury. Obecnie kontynuuje naukę na UJ w Krakowie na kierunku kulturoznawstwo,
specjalność ― kultura współczesna (studia uzupełniające
magisterskie). Od listopada 2008 roku jest wolontariuszką
programu „projektor ― wolontariat studencki”. Interesuje się muzyką oraz teatrem współczesnym.
strona 67 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA im współczucie i, ewentualnie, ofiarować „jakąś” pomoc, jeśli
będą jej potrzebowali.
FIOŁKI POD BESZAMELEM
Każdy musi sobie wypracować jakiś sposób na życie, zwłaszcza gdy nie ma żadnego szefa, gdy decyduje się o nim samemu.
Każdy kiedyś będzie tak miał! Warto pomyśleć o tym wcześniej, ziarno wysiewa się wiosną, a zbiera dużo, dużo później, czasem po wielu latach. I żeby wyrosło to, czego oczekujemy, czasem warto poradzić się doświadczonego ogrodnika. Wprawdzie starość, to nie zawsze mądrość, ale na pewno
doświadczenie! Służę moim. A. Gaca
A będą potrzebowali na pewno, tylko nie każdy o nią poprosi.
Nie umiemy prosić, wolimy dawać niż brać, dajemy, bo lubimy,
gdy inni się cieszą! Ale jeśli zdecydujemy się pomagać, musimy
robić to bardzo taktownie (zwłaszcza w rodzinie i wśród przyjaciół), żeby nikogo nie urazić. Wiele osób jest w tej sytuacji
zadziwiająco bezradnych, a sztuka polega na tym, by obserwować i dostrzec potrzeby, nawet te niezwerbalizowane, wybrać
ten jedyny właściwy sposób na sprawienie obdarowanemu ulgi
lub przyjemności i zrealizować to w możliwie delikatny sposób.
Jedynym uczciwym powodem obdarowywania powinna być czysta dobroć, bez krzty wyrachowania. Nie jest to sprawa dużych
finansów! Sama znam osoby, które mówią, że „gdyby zarabiały
tyle, co — i tu pada nazwisko znajomego biznesmena lub polityka — to pomagałyby ubogim”. Ale to nie jest prawdą; ten, co
ma dobre serce, podzieli się nawet okruszyną chleba!
Człowiek potrzebuje współczucia w wielu trudnych sytuacjach
życiowych. Są wśród nas ludzie, którzy w szczególny sposób potrafią pomagać innym znosić ból i ulżyć ich cierpieniom. Ale nawet ludzie o bardzo dobrym sercu obawiają się okazywać innym swoje współczucie. Nie łatwo jest pocieszać ludzi, którzy
ponieśli wielkie i niepowetowane straty. Boimy się rozmawiać
o sprawach przykrych i nieprzyjemnych, boimy się, by nie urazić niezręcznie dobranym słowem, złym sformułowaniem, by
jeszcze bardziej nie zranić cierpiącego. Ale nie można też pomijać milczeniem bolesnych spraw. Powinniśmy wysłuchać osobę opowiadającą o swoim nieszczęściu, bo to, że będzie mogła podzielić się z kimś swoim cierpieniem, przyniesie jej ulgę,
a my wcale nie musimy się silić na wyszukane wywody i wyrazy
wielkiego współczucia, wystarczy, że szepniemy jej parę słów
pokrzepienia, damy odrobinę nadziei i otuchy lub tylko mocno
przytulimy. Milczące, szczere współczucie potrafi zastąpić najpiękniejsze słowa.
Anna Gaca,
nauczycielka klas młodszych i biologii w szkole podstawowej oraz doradca metodyczny, od kilkunastu lat
na emeryturze. Z KLANZĄ od jej narodzin, członek redakcji „Kropli” i „Grupy i Zabawy”, gdzie prowadziła
dział „Lekcja inaczej”. Z zamiłowania ogrodniczka, pasjonatka pieczenia i gotowania, wielbicielka podróży.
Redaktorka kwartalnika „[email protected]”.
Anna Gaca
Sztuka współczucia
W tym roku nasz kraj nawiedziły wielkie tragedie. Tak wielkie, że głośno było o nich w świecie. Oglądając telewizję, byliśmy głęboko poruszeni, przeżywaliśmy boleśnie wydarzenia,
próbowaliśmy wyobrażać sobie, co czują ludzie dotknięci tymi
nieszczęściami, i zastanawialiśmy się, jak można im pomóc.
Często nie pozostajemy obojętni wobec ludzi potrzebujących
wsparcia. Jeszcze inaczej i boleśniej przeżywamy tragedię osób
nam znanych, przyjaciół lub naszych bliskich.
Jak pewnie niektórzy wiedzą, jestem bardzo emocjonalnie
związana z Janowcem (tam się urodziłam). Dziś ta nazwa nie
jest obca wielu mieszkańcom naszego kraju, ale nie o taką popularność przecież chodzi. Kiedy dowiedziałam się o przerwaniu wału wiślanego w okolicach Janowca, mój telefon zrobił się
gorący. Mam tam rodzinę, przyjaciół i wielu znajomych. Różnie
i w różnym stopniu doświadczyli oni koszmaru powodzi. Bardzo
chciałam spieszyć im z pomocą, ale jak? Człowiek wobec żywiołu jest bezsilny! Czułam się bezradna, nieprzydatna i z tego powodu nieszczęśliwa. Jedyne, co mogłam zrobić, to okazywać
„[email protected]” [email protected] Bardzo bałam się pojechać do Janowca, bałam się, że nie będę
miała siły spojrzeć w oczy poszkodowanym, że zabraknie mi
słów pocieszenia. To, co zobaczyłam, ma się nijak do tego, co
oglądałam w telewizji! Żaden obraz nie odda tego, co zobaczysz na własne oczy! Nic nie opisze ogromu zniszczeń, nic nie
zrobi na tobie większego wrażenia niż pozioma krecha na wysokości pierwszego piętra na nowo wybudowanym domu znajomych, sterty pralek, lodówek, telewizorów czy mebli pokrytych
szlamem o specyficznym zapachu, ogródki, na których kontury dawnych grządek wyznaczają sterczące, bure kikuty będące
kiedyś porami czy pomidorami. Już przy wjeździe na wąskiej,
jednopasmowej drodze dojazdowej leżą góry piachu, białych
i żółtych worków z piachem, które trzeba omijać. Ale nikt nie
złorzeczy, tylko cichutko i grzecznie omija te przeszkody i cieszy się, że leżą tu już niepotrzebne i czekają na wywiezienie.
Dobrze, że odważyłam się pojechać! Jak mogę wam pomóc? —
spytałam. Wystarczy, że jesteś! — usłyszałam w odpowiedzi.
Dla osób dotkniętych przez los już sam fakt, że chcemy dzielić
z nimi ich zmartwienia i troski, jest ważny, bo mogą zapanować
nad strachem i przezwyciężyć ból.
Ale to nie wszystko: Ja już wiem, jak mogę im pomóc!
strona 68 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA [email protected] doskonały! 1. W przeciwieństwie do obiegu naturalnego odpady produkowane przez ludzi nie mają żadnych odbiorców, więc
odkąd istnieje ludzkość, istnieje problem odpadów.
Anna Gaca
Odpady
Znów zbliża się koniec kolejnego roku, znów zbliżają się święta,
a z nimi szaleństwo zakupów. Wszystkie sklepy już dużo, dużo
wcześniej przypominają nam o tym, kusząc bajecznie kolorowymi wystawami z pięknie wystrojonymi choinkami, złoconymi
girlandami, gwiazdkami, bombkami i migającymi lampeczkami. Od patrzenia aż oczy bolą i rośnie ciśnienie! Wewnątrz też
tysiące towarów pięknie opakowanych, zachęcających do kupowania, bo przecież niedługo Mikołaj, potem „gwiazdka”, trzeba kupić wszystkim prezenty. Kupowanie takich towarów sprawia nam ogromną przyjemność i radość.
Ale nie wszyscy wtedy chcemy pamiętać, że jest też druga strona takiej beztroskiej konsumpcji. Zapełnione po brzegi pojemniki na śmieci, coraz wyższe ceny za wywóz odpadów, porozrzucane po ulicach papiery i plastikowe torebki czy dzikie wysypiska śmieci w lasach i na poboczach dróg.
Najstarsze (z epoki kamiennej!) składowisko śmieci — olbrzymia
góra długa na 320 m, 65 m szeroka i wysoka na 8,5 m — odkryto w Norwegii. W antycznym Rzymie i wielu starożytnych miastach istniała kanalizacja odprowadzająca ścieki z łaźni i kuchni, a odpady stałe składowano w dołach kloacznych lub stosowano jako nawóz. Korzystanie z kanalizacji było odpłatne, ale
nieobowiązkowe, kto chciał, mógł zbierać odpady do glinianego
pojemnika i oddawać codziennie człowiekowi, który sprzedawał
je chłopom. Istniały też wówczas toalety publiczne; już 3000 lat
temu były w Grecji toalety ze spłuczką!
Aż nadeszło cuchnące średniowiecze, kiedy to odpady zrzucano po prostu ze zbocza góry, a zawartości nocników i pozostałe śmieci były wyrzucane przez okno na ulicę, gdzie w głębokim i śmierdzącym błotku taplały się świnie. Na ulicach roiło się
od szczurów, które roznosiły dżumę czy cholerę. Po odkryciu
w 1348 roku związku między higieną a zarazami z Paryża zaczęto wywozić śmieci. Londyńczycy zaś objęli ochroną kruki i sokoły, bo żywiły się odpadami.
Dopiero w XIX w. po odkryciach Roberta Kocha zaczęto szukać rozwiązania problemu. To w Anglii wynaleziono (ponownie)
toaletę spłukiwaną wodą i podłączono ją do sieci kanalizacyjnej
oraz zorganizowano miejski wywóz śmieci.
Dzisiejsze śmieci bardzo się zmieniły; nie niosą już niebezpieczeństwa epidemii dżumy czy cholery, zawierają natomiast trucizny i substancje szkodliwe dla organizmów żywych, a środowisku zagrażają gigantyczną ilością! Niewiele zmieniło się natomiast podejście do problemu, bo samo zakopanie śmieci nie
oznacza, że znikną one z powierzchni ziemi. Wypłukane z nich
substancje toksyczne zatrują nasze wody, glebę i powietrze.
Dzikie wysypisko śmieci
Gdy przepełni się kolejne wysypisko komunalne, trzeba budować następne, najlepiej blisko miasta, bo niższe koszty wywozu śmieci, ale niech tylko zaproponują jego budowę blisko naszego miejsca zamieszkania, to dopiero podnosi się alarm! Nikt
przecież nie chce (i słusznie) być narażony na nieprzyjemne zapachy uwalniające się w czasie rozkładu śmieci, hałas pojazdów dostawczych, zanieczyszczenie okolicy kurzem i materiałami roznoszonymi przez wiatr, narażony na choroby, których
źródłem są stada ptaków czy gazy, które, na ogół nieszkodliwe (metan, dwutlenek węgla, siarkowodór), w większej koncentracji stanowią zagrożenie dla zdrowia. A wszystko zaczyna się od zakupów…
Odpady istnieją tak długo, jak długo istnieją organizmy żywe.
Ale w naturze odpady jednych gatunków zwierzęcych czy roślinnych stanowią surowiec dla innych organizmów. I tak na
przykład podłoże naszych lasów liściastych usłane byłoby metrową warstwą spadających liści, gdyby nie było rozkładających je mikroorganizmów. Mikroorganizmy te przekształcają martwą substancję organiczną z powrotem w składniki mineralne przyswajane przez korzenie roślin. Obieg jest
„[email protected]” Substancje szkodliwe porzucone w lesie
Są różne rodzaje odpadów. Odpady z działalności przemysłowej i rzemieślniczej stanowią głównie problem ilościowy, ale
też mogą być bardzo niebezpieczne, np. kwasy, metale ciężkie, tworzywa sztuczne czy inne toksyczne substancje. Odpady
z produkcji rolnej w małych gospodarstwach to żaden dylemat,
gdyż kompostowane, stanowią nawóz naturalny, ale już na fermach hodowlanych ich ilość urasta do rangi problemu. Do tego
1
Ch. Braun, Odpady, Zespół roboczy ds. Wychowania Ekologicznego przy Austriackim
Towarzystwie Ochrony Przyrody i Środowiska, Wiedeń, grudzień 1992.
strona 69 nr 3-4/2010 (12-13)
www.klanza.org.pl Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA jeszcze resztki środków ochrony roślin, niewykorzystane nawozy czy inne chemikalia. Kolejna grupa to osady ściekowe, powstające w dużych ilościach w oczyszczalniach. Byłoby łatwo
je wykorzystać jako nawóz, gdyby nie zawierały niepożądanych
substancji. Najbardziej niebezpieczne to odpady radioaktywne, które są i będą bardzo trujące jeszcze przez tysiąclecia! No,
i na koniec najlepiej nam znane odpady z gospodarstw domowych. Są to najczęściej papiery, opakowania, tworzywa sztuczne, szkło i ceramika, metale, tekstylia, drewno i inne materiały.
Ale nie tylko! Są też odpady zawierające mnóstwo niebezpiecznych dla zdrowia trucizn, np. farby, lakiery, rozpuszczalniki,
środki dezynfekcyjne i piorące, lekarstwa, termometry, neonówki, puszki po dezodorantach, baterie czy akumulatory. Ta
właśnie grupa odpadów nie powinna być wyrzucana do śmieci
czy wylewana do ubikacji, ale należy ją usuwać za pomocą specjalnych technologii. Problem jest olbrzymi i by go rozwiązać,
wszyscy — i politycy, i konsumenci, i przemysł — muszą zmienić
sposób myślenia i ściśle ze sobą współpracować!
W ostatnich latach już i tak wiele się zmieniło! Znikają ze sklepów rozdawane bezpłatnie foliowe reklamówki, większość
z nas chodzi po zakupy z własnymi torbami wielokrotnego
użytku. Pojawiły się różne rodzaje pojemników do segregacji
śmieci. Dość łatwo można pozbyć się substancji i produktów
szkodliwych (przeterminowanych lekarstw, baterii, starych czy
bezużytecznych urządzeń) — zbierają je placówki handlowe lub
wytwórcy, a gminy prowadzą okresowe zbiórki w punktach centralnych. Ale kiedy wychodzę ze śmieciami tzw. suchej frakcji
(tymi, które nadają się do recyklingu), by wrzucić je do specjalnego kontenera, to mam wrażenie, że jest jeszcze dużo do
zrobienia!
Takie pojemniki na śmieci to raczej rzadki widok
Nie będę się wymądrzać, bo już kilkanaście lat nie uczę w szkole, ale analizując skład białego kontenera (nie, żeby specjalnie,
tylko przy okazji!), to myślę, że gdyby w szkole dużo się mówiło o tym problemie, nie byłoby w nim niezgniecionych ogromnych pudeł kartonowych, plastikowych butelek czy puszek.
Najlepszymi nauczycielami nowoczesności w domu są dzieci, to
one (gdyby miały taką wiedzę) chętnie zwracałyby uwagę mamie czy tacie, próbującym wyrzucać pękate butle czy nieumyte
pojemniczki po kefirach (każdy osobno!) do wiaderka ze śmieciami. Gdyby w sklepiku szkolnym nie było napoi w plastikowych butelkach czy metalowych puszkach, może i w domu częściej kupowałoby się takowe w szklanych zwrotnych butelkach.
Gdyby w szkole zwracano im uwagę, by drugie śniadanie było
„[email protected]” [email protected] pakowane w pojemniki wielokrotnego użytku, wynegocjowałyby z rodzicami zakup takowego. Gdyby, gdyby, gdyby…
Nie mam wątpliwości, że szkoły robią w tym kierunku bardzo
wiele, ale może trzeba jeszcze więcej. Może potrzeba pomysłów, które poruszą sumienia, nauczą, jak wpajać dobre nawyki, dadzą wiedzę i pomogą podejmować codziennie mądre decyzje.
Tablica w Gdyni zwracająca uwagę na problem śmieci
Mam pomysł! Niech ci, którym się to udaje, podzielą się swoją wiedzą, zainspirują innych, chociażby na łamach naszego pisma. Opiszcie swoje działania, ciekawe zajęcia, napiszcie, jak
się udały, jaki był odzew ze strony dzieci, a może i ich rodziców.
Potraktujcie mój artykuł jak kij włożony w mrowisko, przecież
działania ekologiczne można realizować na każdym kroku, na
każdym przedmiocie, i w świetlicy, i na wycieczce. Nie każdy jest biologiem, nie każdy ma dostęp do ciekawej literatury,
a zresztą, nie można wiedzieć wszystkiego. Podzielcie się z nami
swoją wiedzą, swoimi doświadczeniami, przecież to dla dobra
nas wszystkich. To nie muszą być całe konspekty i elaboraty,
liczy się pomysł! Z niecierpliwością będę czekać na Wasze
maile.
Zacznijmy od siebie. Każdy z nas jest indywidualnym producentem śmieci, na każdego przypada ich ok. 300 kg rocznie! Dużą
część tej „produkcji” stanowią opakowania; przyjrzyjmy się im
bacznie, robiąc mikołajkowe i gwiazdkowe zakupy. Spróbujmy
wyczytać na nich (wiem, że to trudne, bo zwykle informacje
tego typu są napisane bardzo, bardzo drobnym druczkiem), czy
nie zawierają szkodliwych dla środowiska substancji, czy ulegają biodegradacji albo czy podlegają recyklingowi. I pamiętajmy: Najlepsze śmieci to te, które nigdy nie powstały. Udanych
zakupów!
A z literatury, oprócz wspomnianego w przypisach Ch. Brauna,
chciałabym polecić jeszcze dwie broszury Krajowego Centrum
Edukacji Ekologicznej:
1. S. Piontek, P. Metera, Jak zorganizować zbieranie, sortowanie i przetwarzanie odpadów z pożytkiem dla środowiska, KCEE, Warszawa 1992.
2. A. Gołębiewska, P. Metera, Ochrona środowiska z perspektywy gospodarstwa domowego, KCEE, Warszawa 1992.
strona 70 nr 3-4/2010 (12-13)

Podobne dokumenty