Miesiecznik Młodego Pucybuta

Komentarze

Transkrypt

Miesiecznik Młodego Pucybuta
Matka Dyrektorka - Katarzyna Stachyra
Pomoc informatyczna - Klaudia Wiencierz
Zarząd:
Redaktor naczelny – Mateusz Przybylski
Z-ca red. naczelnego i skład –Gosia Jasiewicz
II z-ca red. naczelnego i korekta – Michał
Lazar
W tym numerze wystąpili:
Ala Lauterbach
Marta Tomczyk
Ania Stryj
Mateusz Puchała
Grafika: Monika Nitsze
Październik / Listopad 2010 r. Cena: 1zł
Buzia z okładki
Pan Arkadiusz Achtelik
KONKURS
Kto
jest
autorem
słów:
"Nauczyciel, jak każdy inny
pierwiastek chemiczny dąży
do
jak
najmniejszego
wydatkowania energii, więc
skoro nie pytacie, to ja wam
nie będę tłumaczył".
a) W. Drohojowski
b) A. Achtelik
c) I. Warzecha
d) P. Stefańczyk
Uwaga: redaktor Przybylski
zapowiedział, że czeka 12
godzin od powrotu ze szkoły i
sam wysyła 3 maile z
odpowiedzią.
Trzy pierwsze osoby, które
wyślą
na
maila
[email protected]
poprawne
odpowiedzi
zdobędą... pączka z nasze-go
trójkowego sklepiku ;)
OGŁOSZENIA
♯ Ostatnio w szatni odnaleziono
podziurawiony kiepami parasol.
Sprawą zajmują się organa
ścigania, tj. Dyrekcja, która
zapewne poprosi winnych o
samodzielne oddanie się w ręce
wymiaru
sprawiedliwości
i
poddanie się karze. Niezależnie
od przebiegu śledztwa, wniosek
nasuwa się prosty, smutny i
niestety
nieprzyjemny.
W
szatniach ewidentnie brakuje
popielniczek... Co na to nowo
wybrany samorząd?
♯ We środę na dużej przerwie
odbyła się legalna bijatyka o
dźwięcznej i wdzięcznej nazwie
Wpier**l Gazetą. Reklama na
facebooku przyniosła dobry efekt,
zapisało
się
ponad
60
uczestników. Redakcja z żalem
donosi, że jako oręża nie użyto
naszej gazety, co uznajemy za
skandal i postanawiamy się
publicznie obrazić.
Największy
wykorzystany kaliber - Polska
Książka Telefoniczna.
Obyło się bez ofiar śmiertelnych.
Kiedy powtórka?
złotóweczkę,
siateczkę”.
♯
Najwięcej
dobroczynnych
cegiełek sprzedawanych na rzecz
chorego chłopca kupiła klasa Igd.
Pierwszaki wydały na ten cel 63zł.
♯ Ostatnio pan Mataczyński
został przyłapany na czytaniu
magazynu „Elle”. Jak widać
słynny na całe miasto wuefista
dostrzegł zalety literatury kobiecej
– chociaż konkretne
informacje w tej sprawie wciąż
osnute są mgłą tajemnicy. Może
po prostu sprawdzał, co dobrze
jest nosić jesienią?
Pomijając dobroczynne aspekty,
Redakcja zastanawia się, ile
wynosi wasze kieszonkowe?
♯ Gratulujemy pani Hinc udanego
kiermaszu książek! Po raz
kolejny nasi uczniowie wydatnie
wsparli szkolną bibliotekę. Jak co
roku na stoisku znalazło się wiele
znanych
na
świecie
i rozchwytywanych bestsellerów,
takich
jak
„Mały
Rocznik
Statystyczny
Rzeczpospolitej
Polskiej 1938”, „Historia Ruchu
Robotniczego w Polsce”, czy
zbiory wykładów wygłoszonych z
okazji
kolejnych
rocznic
powstania PZPR.
Hasło przewodnie kiermaszu
brzmiało: „Kup książeczkę za
a
dostaniesz
♯ Doszło nas wiele głosów
dotyczących funkcjonowania sali
pani Fic. Pewnie nie uszło
niczyjej uwadze, że żaluzje
wyglądają tam dosyć marnie i w
efekcie słońce niemiłosiernie bije
nas po oczach, co utrudnia
dostrzeżenie tablicy, a na dłuższą
metę na pewno powoduje raka i
choroby serca. To samo zresztą
dotyczy wielu innych klas.
Miesięcznik Młodego Pucybuta
oficjalnie wspiera Ruch Na Rzecz
Nowych Żaluzji w Szkole.
Z MADZIĄ CI SIĘ UPIECZE
Polityczne zmiany na najwyższym
szczeblu władzy w szkole zaszły,
a
ich
efekty,
chociażby
w postaci lśniących podłóg, widać
było gołym okiem już na początku
września.
Sekret
lśnienia
szkolnych korytarzy jest objęty
tajemnicą
państwową,
o której kategorycznie zabroniono
mi
pisać,
a której pieczołowicie strzeże
urzędująca
w gabinecie dyrektora szkoły pani
Magdalena Kaernbach - Wojtaś.
Może to dlatego przed całą moją
klasą powiedziała: „Mateusz, nie
waż się pisać o tym *******, bo ja
to
powiedziałam
w największej tajemnicy! Możesz
nawet napisać, że się świecą jak
psu jajca, ale nie o tym...”.
Co takiego ma w sobie M. K.- W.,
że wszyscy reagują na objęcie
przez nią stanowiska dyrektora z
takim entuzjazmem?
Środowisko uczniowskie
mówi
bez ogródek, że Trójka, po latach
stagnacji, trochę odżyje, że znów
błyśniemy kolorem, pomy-słem,
świeżością i przy-jazną, domową
atmosferą. Że teraz Kabaret
będzie mógł do woli swawolić, że
nie straszna już pani Rabsztyn,
która „psuje całą zabawę z darcia
się do mikrofonów na próbach”.
Że wrócą do nas ubiegłoroczni
się rzec:„Z Madzią ci się upiecze”.
niezadowolenia
2
niż
finaliści-gimnazjaliści,
którzy
nabroili, w związku z czym
eksmitowano ich rodzicielskim
nakazem do sąsiednich liceów.
Nawet
moja
bezpośrednia
przełożona zareagowała na jeden
z bardziej wybujałych pomysłów
„No, przecież pani Wojtaś nas
poprze...”.
Wszystko to brzmi jak przepis na
idealną szkołę, a jego głównym
składnikiem jest nie kto inny, a
nowa pani dyrektor. Aż chciałoby
hurrapokrzykiwanie.
Wedle oczekiwań nowa dyrekcja
ma
wprowadzić
do
szkoły
liberalizm w najczystszej postaci,
a tymczasem okazuje się, że już
początek kadencji wiąże się z
pewnymi ograni-czeniami, jak
chociażby zakaz parkowania na
terenie
boiska.
Komentarze uczniów odnośnie tej
decyzji są zróżnicowane, w
zależności od stanu posiadania
przez nich prawa jazdy, jednak
częściej słychać głosy
Tak czy inaczej, może się okazać,
że nie będzie tak różowo, jak się
wszystkim wydaje, bo dyrektor to
jednak dyrektor i nawet jeżeli ma
na nazwisko tak, jak ten nasz, to
wcale nie znaczy, że ze szkoły
zrobi nam się karnawał w Rio.
Chociaż pewne salsowe kroki w
tym
kierunku
zostały
już
poczynione. To jak, możemy na
panią liczyć? ;)
Mateusz Przybylski
W końcu doczekaliśmy się otwartej krytyki!
W tym miejscu miał się znajdować
wywiad
ze
znanym
chyba
każdemu Michałem Kaszubą,
jednak mimo ważnych rzeczy do
powiedzenia na temat jego
planów wyposażenia szkoły w
system klimatyzacji , nie ma on
zamiaru współpracować z takim
szmatławcem jak my. Historia
pokazuje, że bardzo źle kończą
się umowy z takimi ludźmi jak wy
pouczał naszego redaktora
Michał – ta gazeta powoduje
same afery, nie chcę brać udziału
w złych rzeczach! Na szczęście
nasz rozmówca pozostawił nam
jednak cień nadziei. Być może
kiedy przestaniecie być takimi
chamami to wtedy wam wywiadu
udzielę. Mamy poważne obawy,
że w takim układzie nie będziecie
mieli okazji przeczytać żadnego
wywiadu z Michałem w tym
piśmie.
Tym
samym
wszystkich
zażenowanych naszymi – jak to
ujął Michał - „beznadziejnymi
tekstami” czy też czujących się
obrażonymi przez ten numer
szmatławca,
bardzo
przepraszamy i nie obiecujemy
się poprawić...
Michał Lazar
Miejsce na
twoją
reklamę!
Cena:
1 zł / 60
słów
Piszcie:
[email protected]
PO PROSTU MATRIX
,Bo każdy mały, duży kociak wie,
że cały świat nocą bawi się”
Nocą?
–
bzdura!
Trójkowe gimnazjalne koty
bawiły się za dnia
- 1 X 2010
r. od godziny 10.00 do 12.00.
Cała
impreza
została
zorganizowana przez cudowną i
zwycięską (w zeszłym roku) klasę
IIgd, pod nadzorem pana
A.
Glombika.
Pierwsze punkty zdobyć można
było za prezentację
3
klasy poprzez pomysł i wykonanie
scenki z filmu, interpretację
muzyczną oraz kostiumy („Harry
Potter”,
„Matrix”,
„Gwiezdne
wojny”, „Piraci z Karaibów”).
Pomysły
były
bardzo
zaskakujące, ciekawe i zabawnegratuluję inwencji!
Nie obyło się oczywiście bez
kociego przysmaku - mleka.
Podobnie
jak
licealiści,
gimnazjaliści też musieli opróżnić
miseczkę. Pomysłowość IIgd nie
znała granic - poza w\w
konkurencjami biedne pierwszaki
musiały:
obrać
kartofla
3
plastikowym nożem, nakarmić
kompana jogurtem z ograniczoną
widocznością, a właściwie jej
brakiem (z chustką na oczach,
rzecz
jasna),
wykonać
(improwizując!) koci taniec do
przeróżnej muzyki puszczanej
przez gościa specjalnego -Wojtka
Tokarza (dziękujemy za przybycie
J).
►
Całość nie zakończyła się tańcem
charyzmatycznego
Michała
Rosenbeigera (który uświetnił
swoim
solowym
występem
obchody licealnego Dnia Kota),
lecz podrygami wszystkich kotów,
wraz z nauczycielami na scenie,
do dźwięków pokochanej ostatnio
przez ludność całego świata
muzyki
Shakiry.
Wszyscy
tańczący
z
zaciekawieniem
patrzyli na rozbawione grono
pedagogiczne (przede wszystkim
na
panią
Małgorzatę
Kwiatkowską), które wykonywało
cały układ taneczny towarzyszący
refrenowi piosenki „Waka waka”
Po „krótkiej” naradzie jury w
składzie:
p.
A.Glombik,
p.M.Zajdej,
M.Poppe,
D.
Wyrzykowska, B. Olejnik, J.
Przegendza zostały ogłoszone
wyniki- zwycięzcą Dnia Kota 2010
została klasa………………….
IGB!!!!!!!!!!!!! Radości nie było
końca,
matrixowe
płaszcze
fruwały w powietrzu, a na ręce
przewodniczącego klasy - Mikołaj
Kozieja i wychowawczyni - pani
Danuty Lee został przekazany
dyplom, który można podziwiać w
sali numer 17. Zaszczytne drugie
miejsce zdobyła klasa Igd pod
wodzą pani Hanny Przystajko. Na
przedostatnim
miejscu
uplasowała się klasa I gc wraz ze
swoją prawą ręką -panią Urszulą
Stankowską.
Sprzątanie
auli
zostało przydzielone klasie I ga…
„-Jesteście
najlepsiejsi!
-Jesteśmy!!!!” (fragment skeczu
zwycięskich kotów).
Tym razem jednak, to już nie
jest Matrix!!
W imieniu swoim i całej redakcji
gratuluję wszystkim klasom i
życzę powodzenia za trzy lata, bo
jak wiadomo- ostatni będą
pierwszymi, a pierwsi ostatnimi!
Ania Stryj
GARNIEC MIODU Z ŁYŻKĄ DZIEGCIU
Licealny Dzień Kota był w tym
roku pełen niespodzianek. I nie,
nie piszę tak, tylko dlatego żem
go współorganizował. Jak się
okazało, owo niespodziewane
przyszło
wraz
z
głównymi
bohaterami tej imprezy, klasami
Ia, Ib, Ic i d. Również jeden.
Konkurencji wedle założeń miało
być
dwanaście,
jednak
po
burzliwych
negocjacjach,
rokoszach
i
awanturach
ocenionych i wliczonych do
punktacji, ostało się tylko 10. A
były to, by tradycji stało się
zadość: prezentacja klasy i ocena
przebrania (śniadanie, obiad,
kolacja i deser), dyktando o
niebanalnej
treści,
układanie
puzzli vel kalendarza, brzmiące
niekoniecznie trudno lanie wody
do kubka, słeptanie mleka z psiej
miski, zbieranie plastikowych
nakrętek (w ramach pracy poza
imprezą),
odnajdywanie
wychowawcy
pośród
zdjęć
nauczycieli
w
wieku
młodzieńczym,
a
nawet
młodocianym,
taniec
z
wychowawcą i absurdalny quiz
wiedzy o szkole, w którym padły
pytania o imię psa pani Hinc (dla
ciekawskich: pies zwie
się
Sponkey) czy ilość schodów od
sklepiku do sali nr 47. Zmagania
4
skończyły się zapowiedzianym na
samym początku przez Karolinę
Butryn (Ic) zwycięstwem klasy
francuskiej. Druga na podium była
Id,
wspomagana
przez
nieoficjalnych gości tej imprezy –
Kamila Nycha i Wojtka Tokarza.
Początkowo najsłabszy mat.-fiz.
zajął w finale miejsce trzecie,
przegrywając z klasą niemiecką
tylko jednym punktem. Natomiast
sprzątanie auli przypadło w
udziale Ib.
Największą furorę na sali zrobił
Michał Rosenbeiger ze swoim
autorskim programem, w którym
zaprezentował utwory takie jak
Liściowy Blues, Zima i Czajnik.
Tuż zanim uplasowała się tortowa
tancerka,
pani
Katarzyna
Stachyra, która zaprezentowała
się
niecodziennie,
acz
przesympatycznie nie tylko w
torcie, ale również podczas
gorącego tanga z Michałem
Pawlikiem. Ogromne uznanie
należy się autorowi choreografii
przygotowanej
dla
klasy
niemieckiej
–
Kamilowi
Lemanowiczowi. Ubawiłem się
przy niej naprawdę przednio, nie
ja jeden zresztą. Żałujcie tylko, że
nie
widzieliście
swoich
min...Redakcja jest pod tak
dużym wrażeniem
poszczególnych występów, że
poważnie rozważa podpisanie
kontraktu z wyżej wymienionymi
na długoprzerwowy występ w auli!
Efektów negocjacji szukajcie w
ogłoszeniach
w
przyszłym
numerze i/lub na tablicach w
okolicy sekretariatu.
Ale nawet w tej, wydawałoby się,
przesympatycznej i z założenia
pozytywnej imprezie była łyżka
dziegciu. Nie obyło się bez kilku
technicznych
wpadek
i
negatywnych emocji związanych z
subiektywną punktacją jury, bo
przecież to takie zaskakujące, że
jurorzy oceniają wedle własnego
uznania,
prawda?
Wniosek
nasuwa się prosty, ale tak
naprawdę smutny. Najlepiej najbezpieczniej będzie, kiedy
walkę o organizację Dnia Kota
rozegra się meczem siatkówki
albo grą w marynarza, a
przygotowane konkurencje będę
służyły tylko i wyłącznie dobrej
zabawie. Bo, niestety, zbyt
ambicjonalne
podejście
do
integracji, którą ten dzień miał
zapewnić, popsuło w tym roku i
humory, i zabawę, pozostawiając
po sobie niesmak.
Mateusz Przybylski
CO ŁĄCZY
TYROL, WORKI NA ŚMIECI I MOULIN ROUGE
Zabrzański Wrzesień, nie tak
dawno powróciwszy do łask, co
roku
motywuje
do
zaprezentowania swojej osoby w
nieco
innym
wcieleniu
niż
zazwyczaj. Z tej okazji w ostatnią
sobotę września pokaźna grupa
dzieci i młodzieży zablokowała
częściowo centrum miasta.
W słoneczne przedpołudnie nie
sposób było nie zauważyć czegoś
wyjątkowego,
bowiem
plac
Wolności stał się miejscem
nieznośnego hałasu, co zdarza
się rzadko – a głównym powodem
bywają przejeżdżające tamtędy
karetki pogotowia. Jednak tego
dnia była to grupa kilkunastu
młodocianych
szalikowców
z
niezidentyfikowanej
szkoły
uparcie próbujących zagłuszyć
muzykę
dźwiękami
wydobywającymi
się
z
ich
wuwuzeli oraz tysiące rozmów
prowadzonych w związku z tym
corocznym wydarzeniem.
Wśród przybyłych moją uwagę
przykuła
reprezentacja
Gimnazjum nr 16 – przebrana za
kopalnię.
Czarna armia dzieci w workach
na śmieci wyglądała urzekająco.
Jeżeli chodzi o uczniów naszej
szkoły, to całkiem sporo przyszło
tych, którzy mieli do pokazania
coś więcej, niż tylko swoje piękne
oblicza. Godnymi uwagi wydają
mi się stroje przywodzące na myśl
tyrolskie klimaty, w których wesoło
paradowała klasa IID na czele z
Marleną Dietrich w wykonaniu Ali
Lesyk. Nie sposób było też nie
zauważyć
największego
(oczywiście
pod
względem
posiadanego
kartonu)
przedstawiciela klasy IIA – Pawła
Dudziaka
przebranego
za
komputer. Inni obnosili się z
małymi pingwinami na swoich
„obudowach”, na co dumnie
spoglądał z boku pan Wróbel.
Trudno powiedzieć jak ZSO nr 11
wypadł na tle wszystkich szkół w
mieście,
gdyż jako jednostka
napędowa samolotu Air France
miałam nieco ograniczone pole
widzenia. A skoro już mowa o
tym ósmym cudzie świata, to tylko
nadmienię, że jest on tworem
skonstruowanym przez kilka osób
z IIC w ciemnych i cuchnących
lochach pod salą gimnastyczną, a
wspomniany wcześniej informatyk
ocenił wynik ich pracy słowami:
„Widać,
że
to
francuska
technologia”. Wokół iście
francuskiej maszyny krążyły także
– rzucające się w oczy głównie
męskiej
części
redakcji
–
reprezentantki zdemoralizowanej
części Paryża – placu Pigalle.
Wśród nich rozpoznano Martę
Feodorów i Paulinę Woźniczkę,
jednak od-mówiły one komentarza
w tej sprawie.
Jak zwykle kawalkada zakończyła
się w parku przy ulicy Dubiela, w
którym można było sprawdzić, jak
działały stanowiska zatytułowane:
wytwornica ludowa czy klockarnia
– reklamowane jako atrakcja „dla
dzieci i nie tylko”, a wieczorem
posłuchać
głosu
Patrycji
Markowskiej. Chociaż miasto
zadbało o rozrywkę Zabrzan, dla
niektórych
alternatywą
była
przejażdżka
samolotem
w
kierunku okienka McDrive celem
zakupienia małej coli. W końcu
każdy ma prawo wybrać to, na co
ma ochotę – a organizatorzy
Zabrzańskiego Września zadbali
o
najwybredniejsze
gusta
amatorów „kultury wysokiej” w
naszym mieście.
Gosia Jasiewicz
DLACZEGO POLSKA PRZEGRAŁA Z BRAZYLIĄ?
Niby ledwo miesiąc szkoły minął,
a
wywiadówka
już
była.
Przeprowadziliśmy ankietę z tej
„okazji” wśród uczniów różnych
klas (czyli wśród tych, którzy mieli
akurat lekcję z kooperatywnym
nauczycielem)
i
poza
sporadycznymi przypadkami
rodzice wrócili z niej zadowoleni.
Co prawda 28 % z nich w ogóle
na nią nie poszło... ale może to i
dobrze?
Nie obyło się jednak bez kar.
Rodziciele postanowili takie
5
oto między innymi zastosować
działania w celach edukacyjnych
(oto AUTENTYCZNE wypowiedzi
biednych pociech):
− zakaz zbliżania się do kolegi
− klaps w pupę
−- zabranie komputera
−- zakończenie karmienia
− wyłączenie światła
− bicie kablem od żelazka
−skutki picia wódki (tego redakcja
nie zrozumiała, ale na pewno ma
jakiś ukryty sens)
−Polska przegrała z Brazylią
(teraz już wiemy, dlaczego...)
Poza tym pewna mama wróciła
do domu bardzo nerwowa i cały
czas się śmiała. Ciekawe, co
będzie, jak wróci po następnej
wywiadówce...
Tak czy siak to, że zaledwie parę
osób na te 112 przepytanych
dostało jakąś burę, jest bardzo
budujące; oby następna nie
skończyła się gorzej....
Michał Lazar
NOCNA ZMIANA
Od pewnego czasu interesuje
mnie twórczość Stephena Kinga.
Lektura jednej z jego książek
rozpoczęła moją fascynację
literaturą grozy w wydaniu tego
autora.
„Nocna zmiana” jest piątą
książką napisaną przez Kinga, a
zarazem pierwszym zbiorem
opowieści. Dwadzieścia różnych
historii można moim zdaniem
podzielić na dwie grupy: genialne
i „totalny kicz”.
Do
najsłabszych
zaliczam
opowiadania: „Kosiarz trawy” oraz
„Maglownica”. Co u licha ma być
strasznego w człowieku, który
zjada
trawę?
A
tytułowa
maglownica pochłaniająca ludzi to
według mnie także zły pomysł na
wywołanie przerażenia wśród
czytelników.
„Ciężarówka” zaś przedstawia
losy ludzi uwięzionych w na stacji
benzynowej, ukrywających się
przed ożywionymi, zbuntowanymi
maszynami. Każda osoba, która
waży się wyjść na zewnątrz, ginie
pod kołami aut. Uważam, że
autor próbował na siłę wywołać
napięcie i strach w czytelnikach.
Poza tymi paroma
opowiadaniami książka Kinga jest
naprawdę
bardzo
udana.
Najlepsze opowieści „Nocnej
zmiany” to: „Dola Jeruzalem”,
„Truskawkowa
wiosna”
oraz
„Quitters, Inc”. Pierwsza historia
zaskoczyła
mnie
niekonwencjonalną
formą
prowadzenia narracji. Jest to zbiór
listów pisanych przez głównego
bohatera
do
przyjaciół.
Mężczyzna
zmieszkujący
na
starej posesji, która wydaje się
być nawiedzona, opisuje w nich
swe zmagania (jak się później
okazuje) z własną psychiką. Czy
owo nawiedzenie ma jakiś
związek z opuszczoną wioską
zwaną „Dola Jeruzalem”? Akcja
„Truskawkowej wiosny” rozgrywa
się z kolei wśród studenckich
akademików, w których raz w roku
ginie jedna osoba... To opowieść
z najbardziej zaskakującym
CO Z TĄ SIATKÓWKĄ?
Pierwszego
września
nasze
gimnazjum
nawiedziła
plaga
pierwszoklasistów. Początkowo nikt
nie
zwracał
na
to
uwagi.
Początkowo…
Spacerując
po
korytarzu, zauważyłam wielu osobników niskiego wzrostu. Naczelnemu
również nie dawało to spokoju, więc
wysłał nas w rajd po klasach z
miarkami.
Po analizie wyników do-szłam do
trzech wniosków. Pierwszy - wątpię w
przyszłość koszykówki w naszej
szkole.
Drugi - siatkówki także. Trzeci – że
mamy także wśród pierwszaków
prawdziwych
gigantów.
Strach
pomyśleć, co będzie za parę lat. Toć,
przecie oni jeszcze rosną!
(Macieja z IGC przepraszamy za brak
nazwiska – jakoś nie mogliśmy go
odnaleźć w naszych „skrupulatnie”
prowadzonych notatkach. Wygranych
zapraszamy po odbiór obiecanych
lizaków ;)
Ala Lauterbach
6
Oto wyniki:
zakończeniem w całym zbiorze.
„Quitters, Inc” – zdaniem
złośliwych internautów „bajka z
morałem” - urzekła mnie formą i
ukazaniem sposobu walki z
nałogiem. Agencja uwalniająca od
nałogów stosuje szantaż
emocjonalny – „co wybierasz
nałóg czy rodzinę, gdy zapalisz
papierosa twoja żona ucierpi,
stanie się krzywda twoim
dzieciom, itp. Z każdym nowym
wypalonym papierosem tortury te
będą gorsze.”
„Nocna zmiana” to naprawdę
pasjonujący
zbiór
opowieści
grozy, który polecam każdemu,
kto choć trochę lubi się bać, a do
tego
dobrze
bawić.
Jako
ciekawostkę
dodam,
że
opowiadania mieszczące się w tej
książce są pierwszymi próbami
literackimi Kinga, jeszcze sprzed
wydania debiutanckiej powieści
pt. „Carrie”.
Kornel, Igd
NEWS
*Spektakularną wtopę zaliczył
najwcześniej, bo jeszcze w
kuluarach akademii z okazji
rozpoczęcia roku, niejaki Konrad
Wójcik, który ośmielony zanadto
względami Katarzyny Głowickiej,
uraczył ją tymi oto słowy:
Konrad Wójcik: Chciałem cię
klepnąć
w
tyłek,
ale
przestraszyłem się, że to pani
Wojtaś!
Katarzyna Głowicka: Yyy...
K.W.: No, bo ty jesteś bardzo
podobna z tyłu do pani Wojtaś!
Pani Klaudia Wiencierz (proszę
zwrócić uwagę na zaskakującą
zbieżność
inicjałów
osób
przodujących w tabeli!) ruszyła z
kopyta i już drugiego września
uraczyła
nas
fantastycznym
porównaniem
w
nieco
motoryzacyjnym stylu. Wróżymy
błyskawiczną
karierę w rankingu Hot News, być
może
uda
się
pokonać
zeszłoroczną zwyciężczynię –
Anonimową Gwiazdę Kabaretu,
Joannę Dryję.
Reakcja pani Klaudii Wiencierz na
miny klasy humanistycznej po
podaniu wzoru na wielomian
stopnia n niewiadomej x: No, co
się tak na mnie patrzycie jak na
autko?
*Równie niespodziewanie na
naszej liście pojawiła się pani
Anna Grabka, w niebanalny i
zaskakujący
sposób
podsumowując rodzinne anegdoty
Barbary K. (2c). Odnosimy
wrażenie,
że
nauczyciele
pozazdrościli swoim koleżankom i
kolegom
dyplomów przygotowanych przez
redakcję dla najaktywniejszych
pedagogów w ubiegłym sezonie...
Barbara K.: A ja mam 18 w
lutym!
Pani Grabka: Basia, ile twoja
mama ma lat?
B.K.: 35! A mój kuzyn Romek jest
ode mnie rok starszy i ma
trzyletnie dziecko!
Pani Grabka: No, to tradycja
została zachowana...
*Redaktor
Alicja
Lauterbach
kilkakrotnie błysnęła intelektem na
lekcji geografii, wykazując się
zerową
znajomością
mapy.
Najciekawsze przykłady przed
państwem:
Nauczyciel: Podpowiem ci, że ta
wyżyna jest na kontynencie na A.
Ala Lauterbach: Alaska!
*Nauczyciel: Paweuha.
A.L.: Co?!
Redaktor Przybylski: Paragwaj...
A.L.: To jest taka rzeka?!
[email protected]
SKRADZIONY MATIZ PANI BOŻENY R.
Była ciemna, wrześniowa noc.
Kropelki
deszczu
biły
niemiłosiernie w szybę już drugi
tydzień z rzędu, odbierając resztki
chęci
do
życia.
Jedynym
dźwiękiem
sporadycznie
przerywającym tę monotonię był
zegar, regularnie co godzinę
przypominający o przeciekającym
przez palce czasie. Siedziałem w
swym
spokojnym
gabinecie,
czekając na wydarzenie, które
przerwie tę wszechogarniającą
nudę… Owo wydarzenie nadeszło
wraz z piskiem opon. Śmierdziało
spalonymi oponami Pirelli, nigdy
nie
zapomnę
tego
charakterystycznego
zapachu.
Mam bardzo wyczulony węch.
Nagle do biura weszła kobieta.
Wyglądała jak nauczycielka Miała
na
sobie
charakterystyczną,
jeansową
kamizelkę.
Była
wyraźnie podenerwowana.
7
– Dzień dobry, nazywam się
Bożena R. – zaczęła, nim
zdążyłem cokolwiek pomyśleć.
Może za wolno myślę, a może to
ona była tak piekielnie szybka –
Słyszałam, że jest pan świetnym
detektywem, więc przejdę od razu
do rzeczy. Niedawno zaginęło mi
auto...
– W jakich okolicznościach? spytałem od niechcenia. Pewnie
kolejne zwykłe cinquecento czy
inny szajs.
– Wie pan, w co najmniej
dziwnych. Jechałam nim właśnie,
gdy…
– Samochód zniknął, gdy była
pani w środku?!
– Exactly!
To ostatnie co
pamiętam.
Sprawa wydała mi się dziwna.
Spytałem jak rzeczony pojazd
wyglądał. Okazało się, że ma
pewne cechy charakterystyczne...
– Ach, mój kochany Matiz! –
Bożena R. rozmarzyła się – Był w
moim ulubionym łososiowym
kolorze… Niestety, póki co będę
musiała jeździć tym czarnym
focusem, którego dostałam na
pocieszenie od męża.
Bez wahania postanowiłem zająć
się tą sprawą. Bożena R. opuściła
mój gabinet kilka minut później,
pożegnawszy mnie smutnym
„Oki, do zobaczenia”. Może
naoglądałem się Malanowskiego
czy innych branżowych
idiotyzmów z TVN-u, ale sprawa
cuchnęła mi całkiem mocno. Na
liście osób, które wg pani Bożeny
R. mogły chcieć zrobić jej
psikusa, znalazłem JEGO. Od
razu rozpoznałem ten zapach.
Cuchnęło mi tu Achtelikiem...
c.d.n.
Mateusz Puchała
HOROSKOP
BARAN
Jak
na
porządnego
ucznia
przystało, cały październik upłynie
ci na poprawkach kartkówek, które
zawaliłeś we wrześniu. Nie jestem
jednak przekonana, czy twój
pomysł z wsunięciem między kartki
10 złotych oraz trzech zaproszeń
do MULTIKINA i podania go
nauczycielowi,
spełni
twoje
oczekiwania. Bo to, co przeszło z
panią
z
kształcenia
zintegrowanego
w
4
klasie
podstawówki, tutaj może nie
zadziałać...
BYK
Wakacje spędzone w smażalni ryb,
gdzie kiedy nikt nie patrzył
podpijałeś olej z frytek, myśląc, że
w ten sposób ktoś w końcu
przyzna, że masz "olej w głowie",
pozostawia jedynie ślad na twoim
brzuchu. Od tej pory bowiem,
będziesz niczym ratownicy ze
"Słonecznego patrolu" - w ciągłym
pogotowiu z nierozłączną "oponką"
wokół talii. Nie przejmuj się modą i
gdy ktoś ci będzie dogryzał,
ripostuj
powiedzonkiem
mojej
sąsiadki
–
„Mężczyzna
bez
brzucha, to jak niebo bez gwiazd".
BLIŹNIĘTA
Jesień to, poza wiosną, latem i
zimą, twoja ulubiona pora roku.
Dlatego już na początku września
zaczniesz "zbierać liście" od
napotkanych w parku kiboli, którym
nie spodoba się twoja zbyt
wyprostowana
postawa,
kontrastująca z ich sylwetkami,
przypominającymi
formę
przejściową między małpą a
człowiekiem. Jeśli przeżyjesz to
spotkanie, będziesz miał szansę
opisać to i zyskać sławę jako
znalazca
brakujących
ogniw
ewolucji. Trzymam kciuki.
RAK
Masz szansę zaistnieć w telewizji. I
to tym razem nie będzie główne
wydanie
wiadomości,
gdzie
debiutowałeś
z
czarnym
paseczkiem na oczach. Czas na
coś nowego. Telewizja polska
będzie robić reportaż pt. " Młodzi,
ambitni i utalentowani" i przyjedzie
na ławeczkę pod twoim blokiem,
prosząc cię, byś został jednym z
bohaterów dokumentu. Oczywiście
będziesz bardzo chętny, ale ze
względu na to, jaki jesteś,
8
przydasz im się wyłącznie do
części: "Młodzi"
LEW
Gwiazdy zaszalały i w tym
miesiącu właśnie tobie zdarzy się
cud - twoja udomowiona szynszyla
powstanie z martwych, kichnie i
zamacha łapką (spójrzmy prawdzie
w oczy: wcześniej też nie zdechła,
tylko
z
niewłaściwej
strony
sprawdzałeś, czy oddycha).
PANNA
Dobry klimat dla biznesu jest jak
pieprzyk
na
twarzy
Gosi
Andrzejewicz - pojawia się i znika.
Panny urodzone pomiędzy 24.08 a
9.09
skorzystają
z
niego,
inwestując siły w zbieranie żołędzi,
bo ZOO organizuje ich skup (50gr
za
kilo).
Również
Panny
spomiędzy
11.09
a
23.09
wzbogacą się, spekulując na
rodzimym rynku pończoszniczym (i
co ty teraz zrobisz z taką
nadwyżką kalesonów chłopięcych
rozmiar 120-134cm?). Tylko Panna
z 10 września spędzi grudzień na
czyszczeniu szatni, którą razem z
kumplami, dla zabawy popisał
markerami i koniunktura przeleci
mu koło nosa. Sorson 
WAGA
W tym miesiącu kichniesz 157
razy, użyjesz 12 trudnych słów, z
których 11 błędnie wpleciesz w
kontekst, bo ich znaczenie niezbyt
rozumiesz. Do tego 1 raz użyjesz
słowa "przepraszam"(co mieści się
w granicach błędu statystycznego),
a 98 razy sformułowania: "Wysoki
sądzie, jestem niewinny". Jak
widzisz, miesiąc nie będzie się
różnił niczym od poprzednich.
SKORPION
Powtarzając siódmy rok szóstą
klasę podstawówki wpadniesz w
towarzystwo trzęsących szkołą
kinderpunków. Chcąc się wkupić w
ich łaski, zaczniesz słuchać
cięższej muzy. I tak "dresiarską" jak nazywa Sepulturę najbardziej
kinderpunkowy
spośród
kinderpunków
dwunastoletni
Krzysio,
zastąpisz
ostrym
brzemieniem Gosi Andrzejewicz, a
"wieśniackiego"
Behemota
porzucisz dla mocnych riffów, jakie
prezentuje klasyczny już Ivan i
Delfin. Uważaj jednak, bo jeszcze
nie jesteś gotów na prawdziwy
hardcore ze świdrującym growlem
w wykonaniu Piaska.
STRZELEC
Jako zazdrośnik z natury
i świnia z wyboru zabierzesz swojej
młodszej siostrze - Rozalce - jej
nowy mundurek i schowasz tam,
gdzie
trzymasz
wszystkie
zgromadzone w ciągu wakacji
świerszczyki. Uradowany na samą
myśl o widoku rozpaczającej
siostry, nie będziesz wiedział, że
Rozalka
się
o
wszystkim
dowiedziała, kiedy 10 minut temu
czytała twój horoskop i teraz
oblewa benzyną twoją pościel...
KOZIOROŻEC
Twoja
nadzwyczaj
mizerna
postura, której nie tłumaczy nic
innego jak rok roczne przynoszenie
lewych
zwolnień
z
wf-u,
wypisywanych przez znajomego
weterynarza,
będzie
w
tym
miesiącu poddana prawdziwej
próbie. Wreszcie bowiem pójdziesz
na WF. W tym roku nauczyciel wf-u
W tym roku nauczyciel wf-u
zaproponuje
zajęcia
ze
wschodnich sztuk walki. W necie
przeczytasz o nowych zajęciach pt.
„Sztuka Origami” i pełen/a zapału,
w stroju zapaśnika, zjawisz się na
pierwszych zajęciach, na których
już teraz życzę ci powodzenia.
WODNIK
W tym miesiącu wreszcie się
zakochasz w kimś, kto dla odmiany
nie będzie z tobą spokrewniony,
ani nie będzie to jedna z postaci
filmów
Walta
Disneya.
Jak
przebiegnie ten romans? Jeśli
jesteś ciekawy, posłuchaj piosenki,
którą wprawdzie napiszesz dopiero
w styczniu, ale ja ją już
wyciągnęłam z przyszłości, abyś
wiedział, co się święci. KLIKNIJ
RYBY
Te wakacje na pewno były dla
ciebie niezapomniane. Wrócisz do
domu
i
radosny
zaczniesz
opowiadać rodzicom o tym, jak to
świetnie ci się żyło z nowymi
przyjaciółmi, którzy poza tym, że
wciąż bawili się z tobą w
chowanego, to jeszcze jako
jedynemu z całej "paczki" nadali ci
ksywkę, której używali za każdym
razem, gdy się pojawiałeś. A
brzmiała ona "Spieprzajstąd".
Marta Tomczyk