Pobierz PDF - Tygodnik Ilustrowany

Komentarze

Transkrypt

Pobierz PDF - Tygodnik Ilustrowany
bezpłatny tygodnik
www.tygodnikilustrowany.pl
www.facebook.com/tygodnikilustrowanypl
TYGODNIK ILUSTROWANY NR 18/2015. 19 MAJA 2015 R. NAKŁAD: 10.000 EGZ. REDAKTOR PROWADZĄCY: MAREK SZYPERSKI.
TEMAT NUMERU: Kierowco, pamiętaj: ostrzejsze sankcje już obowiązują
Pamięci Marszałka
- O śmierci Marszałka dowiedzieliśmy się na lekcji historii
od pani profesor Reutt. Ta lekcja
to był jeden wielki płacz tych
30 chłopaków. Jeden wielki ryk.
Lekcji już nie było, były wspomnienia i dyskusje – mówił podczas ciechanowskich obchodów
80. rocznicy śmierci Marszałka
Józefa Piłsudskiego ciechanowianin Jerzy Hieronim Olszewski, który wtedy miał 15-lat.
- Nasze Gimnazjum im. Krasińskiego pojechało na pogrzeb specjalnym pociągiem – wspominał.
- Razem z nami jechały: Gimna-
zja z Działdowa, Mławy i Szkoła
Handlowa z Nasielska. Pamiętam
kondukt z trumną, który szedł
z Belwederu do Katedry św. Jana.
Wszędzie tłumy ludzi. Drugi raz
podobne (choć jednak chyba
mniejsze) widziałem tylko na pogrzebie ks. Jerzego Popiełuszki.
Pierwsza w powiecie... bez prawa jazdy
Kierowca może nawet stracić prawo jazdy, gdy jedzie za szybko o ponad 50 km/h. Już pierwszego dnia o 10:40 w Szulmierzu (droga wojewódzka nr 616), 35-latka kierująca Oplem Corsą na 3 miesiące pożegnała się ze swoim prawem jazdy.
Norbert Orłowski
Za jazdę po pijaku - tatuaż na czoło!
A za przekroczenie prędkości konfiskata auta
Od tego tygodnia wchodzą w życie nowe,
zmienione, przepisy dotyczące kar za wykroczenia w ruchu drogowym. Niektóre
z wykroczeń stają się nawet przestępstwami. O ile do części zmian większych
zastrzeżeń mieć nie można, to do niektórych już i owszem. Pijani kierowcy powinni być karani z całą surowością prawa. Do
tego nie ma i raczej, bo i mieć nie można,
większych wątpliwości. Szczególnie gdy
problem jazdy po kilku głębszych dotyczy
reklama
recydywisty. Podobnie rzecz się ma w stosunku do znaczących przekroczeń prędkości. Co oznacza słowo „znaczący“ każdy z nas wie. Chociaż intuicyjnie. Tylko
czy odbieranie prawa jazdy na 3 a potem
na 6 miesięcy będzie skuteczne? Częściowo zapewne tak. Nie wyeliminuje z ruchu
kierowców stwarzających zagrożenie. Ani
też kierowców, dla których prawo jazdy
stanowi podstawę źródła przychodu czy
wręcz źródła utrzymania.
Może jednak poprzestawiać klapki
w niejednej mózgownicy o ile nie od
razu na zapewnienie bezpieczeństwa to
chociaż w pozycję pod nazwą „wyobraźnia“. Zatem wymiar edukacyjny? Z całą
pewnością tak. To ważne. Tylko czy najważniejsze? Czy dzięki takim zmianom
w prawodawstwie ilość wypadków się
zmniejszy? Czy na drogach będzie bezpieczniej?
Niekoniecznie. Zakładam jednak, że
wzrosną wpływy do budżetu z tytułu
mandatów. No i zakładam, że oczywiście
jest to zupełny przypadek.
W krakowskiej części pogrzebu
Jerzy Olszewski nie brał udziału,
bojego klasa miała zaplanowany pobyt w Tatrach. - Ale gdy
tydzień później znów byliśmy
w Krakowie i stanęliśmy na Wawelu by oddać hołd Józefowi
Piłsudskiego, to ludzi były wciąż
Młodzi do Rady
Na czerwcowej sesji Rady Miasta Ciechanów radni zajmą się powołaniem
Młodzieżowej Rady Miasta.
Prezydent Krzysztof Kosiński przygotował projekt stosownej uchwały i przekazał go do konsultacji samorządom
uczniowskim ciechanowskich szkół ponadgimnazjalnych i gimnazjów.
Jeśli dorośli radni się zgodzą - MłodzieOGŁOSZE N I E WŁA SN E WY DA WCY
tłumy. Zajęliśmy kolejkę o 18.,
a do trumny doszliśmy o 10. następnego dnia – relacjonował.
MSz
•
Więcej o ciechanowskich
obchodach 80. Rocznicy śmierci
Józefa PIŁSUDSKIEGO NA WWW.TYGODNIKILUSTROWANY.PL
żowa Rada Miasta mogłaby rozpocząć
swoją działalność od września. Składać
się będzie z 21 osób.
MSz
•
Więcej na www.tygodnikilustrowany.pl
519. nr
Tygodnika
•
str. 7-10
2 | TEMAT NUMERU
19 maja 2015 | www.tygodnikilustrowany.pl | TYGODNIK ILUSTROWANY
Kierowco, pamiętaj:
ostrzejsze sankcje już
obowiązują
Od 18 maja obowiązują
nowe przepisy, zaostrzające
sankcje wobec kierujących
pojazdami, którzy popełnią
najcięższe z naruszeń w ruchu drogowym, polegające
w szczególności na kierowaniu pojazdem w stanie
nietrzeźwości, powodowaniu
zagrożenia bezpieczeństwa
w ruchu drogowym, rażącym
przekraczaniu dopuszczalnej prędkości czy kierowaniu
pojazdem pomimo nieposiadania do tego stosownych
uprawnień.
Służbom kontrolnym oraz sądom
dano w ten sposób nowe instrumenty, które powinny w jeszcze
większym stopniu zdyscyplinować kierujących pojazdami do
przestrzegania przepisów.
przez właściwego starostę, wyczerpią znamiona przestępstwa
(określonego w nowym art. 180a
kk), za który to czyn przewidziano karę grzywny, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia
wolności do lat 2. Niezależnie od
rodzaju zastosowanej kary, sąd
będzie mógł także orzec środek
karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów.
2. Kierowanie w stanie nietrzeźwości
W znowelizowanych przepisach
zaostrzono sankcje dla kierujących pojazdami w stanie nie-
pierwszy dopuszczającej się tego
czynu, oraz nie mniejszej niż 10
tys. złotych, gdy osoba po raz kolejny kierowała pojazdem w stanie nietrzeźwości. W sprawach
o wypadki drogowe spowodowane przez nietrzeźwych kierujących, sąd będzie obligatoryjnie
orzekał nawiązkę w wysokości nie
mniejszej niż 10 tys. złotych.
Ponadto w kodeksie karnym wykonawczym dodano nowy art.
182a, przewidujący możliwość
orzeczenia przez sąd zmiany
sposobu wykonywania zakazu
prowadzenia pojazdów na zakaz
przekroczenia prędkości dopuszczalnej w obszarze zabudowanym
(powyżej 50 km/h) oraz przewożenia nadmiernej liczby osób.
W praktyce, ujawnienie takiego
czynu będzie skutkowało zatrzymaniem dokumentu prawa jazdy
w trakcie prowadzonej kontroli
drogowej i przesłaniem go do właściwego starosty, który - wydając
decyzję administracyjną - formalnie zatrzyma ten dokument - za
pierwszym razem na 3 miesiące.
Należy pamiętać, iż starosta wyda
powyższą decyzję niezależnie
od tego, czy prawo jazdy zostało fizycznie zatrzymane przez
policjanta. Zgodnie z nowymi
przepisami, podmioty uprawnione do kontroli ruchu drogowego
informują właściwego starostę
o każdym ujawnionym przypadku dopuszczenia się jednego z powyższych czynów. Na podstawie
tej informacji starosta wydaje decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy,
nadając jej rygor natychmiastowej wykonalności oraz zobowiązując kierowcę do zwrotu prawa
Zmiany w przepisach
karnych
1. Kierowanie bez uprawnień
W obowiązującym stanie prawnym kierowaniu pojazdem pomimo nieposiadania stosownych
uprawnień stanowi wykroczenie
(określone w art. 94 § 1 kodeksu wykroczeń), za które przewidziana jest jedynie kara grzywny,
z wyłączeniem sytuacji, gdy osoba kierowała pojazdem w czasie obowiązywania orzeczonego
przez sąd zakazu prowadzenia
pojazdów, który to czyn stanowi
przestępstwo określone w art.
244 kodeksu karnego.
Począwszy od 18 maja art. 94
§ 1 kw będzie miał zastosowanie jedynie wobec osób kierujących pojazdem, na który nigdy
wcześniej nie miały stosownych
uprawnień. W takim przypadku,
obok kary grzywny, możliwe będzie także orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów, o czym ostatecznie zdecyduje sąd.
Osoby, które pod rządami nowych przepisów, dopuszczą się
kierowania pojazdem, dla którego
stosowne uprawnienie zostało im
wcześniej cofnięte w drodze decyzji administracyjnej wydanej
trzeźwości oraz dla kierujących,
którzy - znajdując się w tym stanie - spowodowali wypadek drogowy (zdarzenie, w którym były
osoby zabite lub ciężko ranne).
W pierwszej kolejności wydłużono okres, na jaki orzekany jest
środek karny w postaci zakazu
prowadzenia pojazdów, z 10 do 15
lat, przy czym minimalny okres,
na jaki zakaz ten będzie orzekany
określono na poziomie 3 lat.
Osoby kierujące pojazdem w stanie nietrzeźwości będą musiały
się także liczyć z dolegliwymi
konsekwencjami finansowymi.
Niezależnie od orzeczonej kary,
sąd będzie obligatoryjnie orzekał
świadczenie pieniężne w wysokości nie mniejszej niż 5 tys. złotych, w przypadku osoby po raz
prowadzenia pojazdów niewyposażonych w blokadę alkoholową.
Z możliwości tej osoba będzie
mogła skorzystać nie wcześniej
niż po upływie co najmniej połowy orzeczonego wymiaru,
a w przypadku gdy zakaz prowadzenia pojazdów orzeczono dożywotnio, po upływie co najmniej
10 lat. Istotne jest, iż o ewentualnej zmianie sposobu wykonywania zakazu ostatecznie zdecyduje
sąd.
Zmiany w przepisach o ruchu drogowym
1. Zatrzymanie prawa jazdy
W ustawie o kierujących pojazdami dodano nowe przesłanki administracyjnego zatrzymania prawa
jazdy, tj. w przypadku rażącego
jazdy, o ile dokument ten nie został wcześniej zatrzymany.
Istotne jest, iż 3-miesięczny
okres, na jaki zatrzymywane będzie prawo jazdy, zacznie biec od
daty jego faktycznego zatrzymania przez policjanta, a jeżeli czynność ta nie miała miejsca, dopiero
od momentu jego zwrotu do właściwego organu (starosty).
Ujawnienie faktu ponownego
kierowania pojazdem w powyższym 3-miesięcznym okresie, będzie oznaczało jego wydłużenie
do 6 miesięcy. Kolejnym etapem
będzie cofnięcie uprawnienia do
kierowania pojazdami - jego przywrócenie zostało obwarowane
koniecznością spełnienia wszystkich wymagań stawianych osobie
po raz pierwszy ubiegającej się
o uprawnienie do kierowania pojazdami.
2. Zaostrzenie przepisów wobec
„młodych
kierowców”
W ustawie -- prawo o ruchu drogowym dodano nową przesłankę do cofnięcia przez starostę
uprawnienia do kierowania pojazdami. Zmiana ta dotyczy młodych kierowców, tj. osób, które
w okresie 2 lat od dnia wydania
im po raz pierwszy prawa jazdy
dopuściły jednego przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji (np. spowodowanie
wypadku drogowego, kierowanie
pojazdem w stanie nietrzeźwości)
lub trzech wykroczeń polegających na spowodowaniu zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu
drogowym, kierowaniu w staniu
po użyciu alkoholu lub przekroczeniu prędkości powyżej 30
km/h. Rozwiązanie to będzie
obowiązywało do dnia 3 stycznia
2016 r. Osoby, o których mowa,
będą docelowo objęte nadzorem
w ramach okresu próbnego przewidzianego w ustawie o kierujących pojazdami, mającego wejść
w życie z dniem 4 stycznia 2016 r.
3. Usunięcie pojazdu
W ustawie -- prawo o ruchu drogowym wprowadzono nowy
przypadek, kiedy pojazd zostanie
obligatoryjnie usunięty z drogi na
koszt jego właściciela. Przepis ten
odnosi się do sytuacji, gdy pojazdem kierowała osoba nieposiadająca stosownego uprawnienia,
a więc która nigdy uprawnienia
tego nie uzyskała, bądź której
zostało ono cofnięte w drodze
decyzji administracyjnej. Zgodnie z omawianą regulacją, pojazd
zostanie usunięty z drogi także
w przypadku, gdy kierowała nim
osoba formalnie posiadająca stosowne uprawnienie, lecz której
uprzednio zatrzymano dokument
prawa jazdy, np. w związku z przekroczeniem liczby 24 punktów.
W omawianym przypadku funkcjonariusz odstąpi od usunięcia
pojazdu tylko i wyłącznie w sytuacji, gdy możliwe będzie przekazanie go osobie znajdującej się
w nim i posiadającej uprawnienie
do kierowania tym pojazdem.
Przepis, o którym mowa, z oczywistych względów nie będzie miał
zastosowania w sytuacji, gdy kierujący pojazdem legitymuje się
pokwitowaniem za zatrzymany
dokument prawa jazdy, uprawniającym go do kierowania pojazdem.
BPiRD KGP/A.L.
W REGIONIE | 3
TYGODNIK ILUSTROWANY | www.tygodnikilustrowany.pl | 19 maja 2015
Ciechanów otrzymał blisko 11 mln zł dodatkowych środków europejskich
Ciechanów
Bo trzeba było wymienić
ziemię pod pętlą
Decyzją zarządu Sejmiku
Województwa Mazowieckiego
Ciechanów otrzymał blisko 11
mln zł dodatkowych środków
europejskich.
Ciechanów otrzymał dodatkowe
środki z Regionalnego Programu
Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2007 – 2013 na dofinansowanie projektu dotyczącego
budowy pętli miejskiej. Środki z dofinansowania pokryją część kosztów
wynikających z dodatkowych robót,
które w trakcie realizacji projektu
okazały się konieczne do przeprowadzenia, a których nie przewidział
tek, 14 maja. Został wtedy podpisany przez marszałka województwa
mazowieckiego Adama Struzika i
prezydenta Ciechanowa Krzysztofa
Kosińskiego aneks do umowy o dofinansowanie projektu, zwiększający
kwotę środków europejskich na inwestycję.
- Otrzymujemy kwotę, która jest
dodatkowym wsparciem, dodatkowym zastrzykiem, bardzo poważnym zastrzykiem pieniężnym dla
budżetu miasta. Ta kwota daje nam
nowe możliwości, nowe perspektywy rozwoju, pozwala ze spokojem
zakończyć inwestycję i pozwala
myśleć o kolejnych działaniach i
wyzwaniach na najbliższe miesiące
I Rodzinny
Festiwal Sportowy
będzie aktywnie zdobywał te środki
europejskie – powiedział marszałek
Adam Struzik.
- Wytworzył się pozytywny, dobry
klimat dla Ciechanowa, dzięki któremu możemy liczyć na przychylność,
pomoc innych instytucji, to daje
nam naprawdę duże szanse rozwojowe, bo te środki finansowe będziemy
mogli w określony sposób zagospodarować, na pewno ich nie zmarnujemy – dodał prezydent Krzysztof
Kosiński.
Jak poinformował podczas tej konferencji Krzysztof Kosiński, z przekazywanej samorządowi kwoty zostanie automatycznie odjęta „kara”,
jaką nałożyła Mazowiecka Jednostka
Festiwal rozpocznie się w sobotę 23 maja o godzinie 23.
I Ciechanowskim Nocnym
Półmaratonem. Start: rondo
w ulicy Mławskiej. Z tego
samego miejsca ruszy w niedzielę 24 maja o godzinie 11.
Otwarta Parada Sportowa.
Na mecie, czyli na błoniach
zamkowych odbędzie się
sportowy piknik rodzinny.
Ci, którzy chcą spróbować swoich
sił w nocnym biegu na dystansie 21
km mogą zapisywać się do 20 maja
(http://www.tkkfpromykciechanow.pl/). Pokonać trzeba będzie
pięciokrotnie odcinek pętli miejskiej między ulicą Mławską a Wojska Polskiego. Ostatnia prosta to
Gostkowska, Zamkowa, Wodna –
do placu Jana Pawła II.
Dwanaście godzin po starcie półmaratonu wystartuje Otwarta Parada Sportowa, w której wziąć mogą
udział wszyscy chętni rowerzyści,
rolkarze, biegacze, spacerowicze
czy miłośnicy nordic walking. Nie
będzie to wyścig, a wspólny czterokilometrowy przemarsz lub przejazd, który zakończy się na błoniach zamkowych.
Podczas zorganizowanego tam pikniku
odbędą się różnego rodzaju sportowe
zajęcia, pokazy ratownictwa medycznego, prezentacje taneczne, gry i konkursy. Powstanie miasteczko ruchu
drogowego, rowerowy tor przeszkód,
zaplanowane są występy muzyczne
i mnóstwo innych atrakcji dla dzieci
i dorosłych.
RJ
Miejska kasa dla
dzieci na lato
Prezydent Ciechanowa rozdzielił pieniądze na organizację
w mieście letniego wypoczynku dzieci i młodzieży.
Beneficjenci to: Towarzystwo Przyjaciół Dzieci - Zarząd Oddziału Miejsko-Powiatowego w Ciechanowie (6.940 zł), Polski Czerwony Krzyż - Oddział
Rejonowy w Ciechanowie (9.060 zł) i Chorągiew Mazowiecka ZHP - Hufiec
Ciechanów (2.000 zł).
MSz
reklama
pierwotny projekt budowy. Dlatego
też roboty te obciążyły budżet miasta.
- Dotyczy to w większości prac polegających na wymianie gleby pod
realizowaną inwestycją - poinformował marszałek Struzik, na zorganizowanej na miejskiej pętli konferencji
prasowej. Odbyła się ona w czwar-
i lata – podkreślił prezydent Krzysztof Kosiński.
- Bardzo się cieszę, że około 11 milionów złotych dodatkowo zostanie
przekazane dla miasta na pokrycie
tych kosztów. Wierzę głęboko, że
Ciechanów rozwija się dynamicznie. Pojawiają się nowe pomysły,
nowe projekty, liczę że Ciechanów
Pułtusk
Przeżyj „Przygodę na
Mariensztacie”!
Warszawa lat sześćdziesiątych XX wieku. Hanka
Ruczajówna przybywa do
odbudowywanej po wojnie
stolicy. Spędza wieczór
u boku murarza Janka Szarlińskiego i… wie, że musi tu
wrócić. Zachwycona Warszawą i Jankiem podejmuje
się pracy na budowie.
Wdrażania Programów Unijnych
za nieprawidłowości przy realizacji
jednego z przetargów. Od kary poprzedni prezydent miasta się odwoływał. Wysokość nałożonej korekty
w rozliczeniach to ok. 3,6 mln zł. Do
miasta więc trafi w efekcie „tylko”
niecałe 7,5 mln zł.
RJ/NO
Zapraszamy do obejrzenia pierwszej pełnometrażowej i kolorowej
polskiej produkcji filmowej z 1953
r. Pokaz filmu poprzedzi wykład
prof. Tadeusza Lubelskiego „Kino
zidologizowane. Od kinofikacji
do pacyfikacji (1945-1954)” oraz
prelekcja dr Ewy Toniak.
Pokaz odbędzie się 21 maja 2015
r. o godz. 18.00 w Kinie „Narew”.
Spotkanie jest kolejnym z cyklu
„100 Lat Kina w Pułtusku”.
UMP
Zużycie paliwa i emisja CO2: Ford Kuga 2.0 Duratorq TDCi 150 KM M6 4x2; 4,7 l/100 km, 122 g/km
(zgodnie z rozporządzeniem WE 715/2007 z późniejszymi zmianami w WE 692/2008, cykl mieszany).
Na zdjęciu samochód z wyposażeniem opcjonalnym. Oferta limitowana ograniczona w czasie i ilości.
Budmat Auto 2 Sp. z o.o., ul. Sońska 2, 06-400 Ciechanów
tel. 23 674 81 00 www.budmatauto.pl
4 | W REGIONIE
19 maja 2015 | www.tygodnikilustrowany.pl | TYGODNIK ILUSTROWANY
Kulawa Drużyna Pierścienia, Tłoka i Cylindra
na XI Ciechanowskich Otwartych Spotkaniach
Motocyklowych
Wypadek czy
choroba, to nie
koniec drogi
W minioną sobotę
motocykliści otworzyli sezon 2015!
To już kolejne, bo
XI Ciechanowskie
Otwarte Spotkania
Motocyklowe.
Uroczystości rozpoczęły się już w piątek 15
maja. Jednak pierwszy
dzień COSM był dniem
zamkniętym dla oglądających. Uczestnicy zlotu i zaproszeni goście
już od popołudnia bawili się w pobliżu pola namiotowego.
Była tradycyjna biesiada motocyklowa przy ognisku. Była też duma tego
miasta - zimny Ciechan. Były koncerty. Była dobra zabawa w zwartej
motocyklowej rodzinie.
Sobota to m.in. msza św. u podnóża
O G ŁOSZ E N I E
Farskiej Góry, parady przez miasto
i niezwykle atrakcyjne pokazy.
Na zlocie pojawiła się też Kulawa
Drużyna Pierścienia, Tłoka i Cylindra. To grupa motocyklistów, którzy,
mimo niepełnosprawności, kontynuują swoją pasję. Pokazali film
o wypadzie do Rumunii. Wszystko
w ramach akcji „To nie koniec drogi”.
Pokazują swoją postawą, że wypadek
czy ciężka choroba to wcale nie musi
być koniec wszystkiego. To nie koniec marzeń. To nie koniec drogi.
Zwracają się z tym przesłaniem do
wszystkich, którzy w wyniku wypadku, ciężkiej choroby czy innego
zdarzenia utracili zdrowie by mimo
wszystko walczyli, próbując kontynuować swoją pasję. Motocyklowe
podróże pomagają im wrócić do normalnego życia.
- Podróże na motocyklu
pomagają uwierzyć, że
mimo nieszczęścia, dalej
możemy realizować marzenia. Nie musisz siedzieć
w domu, w czterech ścianach, bez nadziei i szans na
przyszłość. To cel działań
naszego projektu - mówił
nam podczas spotkania Jarek “Franek” Frankowski,
lider grupy.
Więcej o grupie można poczytać na ich profilu na FB
- toniekoniecdrogi
i na http://toniekoniecdrogi.wordpress.com
NO
•
Materiał z wydarzenia
i rozmowa z Jarkiem „Frankiem”
Frankowskim na stronie brjtv.pl
Rumun kradł
w Chorzelach
30-letni Rumun chciał w Chorzelach ukraść pięć samochodów. Policjanci zaalarmowani
przez jednego z tamtejszych
mieszkańców zatrzymali niedoszłego złodzieja po krótkim
pościgu.
Zdarzenie miało miejsce na początku maja. - Tuż po pierwszej w nocy
mieszkaniec ul. Grunwaldzkiej
w Chorzelach powiadomił policjanta
dyżurującego w tamtejszym Komisariacie Policji o usiłowaniu kradzieży
dwóch samochodów oraz uszkodzeniu trzech innych zaparkowanych na
jego posesji – poinformowała nadkomisarz Ewa Nowak z Komendy Powiatowej Policji w Przasnyszu.
Gdy policjanci dotarli na miejsce –
zobaczyli mężczyznę, który na ich widok wysiadł z peugeota boxera i zaczął
uciekać. Ruszyli w pościg i w pobliżu
Urzędu Gminy zatrzymali go i obezwładnili. - Okazało się, że zatrzymany mężczyzna to 30-letni obywatel
Rumunii i tej nocy, nieco wcześniej
usiłował z posesji na ul. Grunwaldzkiej ukraść hyundaia, jednak podczas
cofania pojazd ugrzązł w piasku. Ustalono ponadto , że mężczyzna usiłował
dokonać kradzieży innych zaparkowanych na posesji samochodów: mercedesa, fiata i citroena – relacjonuje
nadkom. Nowak.
Obywatel Rumunii miał 1,38 promila
alkoholu w organizmie. Zatrzymany do
wyjaśnienia w policyjnym areszcie usłyszał zarzuty usiłowania kradzieży trzech
samochodów oraz usiłowania kradzieży z włamaniem dwóch samochodów.
Przyznał się do zarzucanych mu czynów
i dobrowolnie poddał się karze.
MSz
Powiat pułtuski
Zardzewiała śmierć
wciąż czyha w ziemi
Podczas robót ziemnych na
swej posesji znalazł niewypały, które mogłyby posłużyć
do stoczenia całkiem solidnej
potyczki, a na poważnie: stanowiły wielkie niebezpieczeństwo
dla życia i zdrowia ludzi.
Kilka dni temu dyżurnego Komendy
Powiatowej Policji w Pułtusku zaalarmował jeden z mieszkańców Zator.
Wykonując prace ziemne na swej
posesji znalazł 15 granatów, 10 zapalników oraz 2.4 tys. sztuk amunicji
strzeleckiej.
Wszystko wskazuje na to, że to groźne
reklama
pozostałości po II wojnie światowej.
Policja zabezpieczyła znalezisko do
przybycia saperów.
MSz
W REGIONIE | 5
TYGODNIK ILUSTROWANY | www.tygodnikilustrowany.pl | 19 maja 2015
Browar CIECHAN ponownie w Nocy Muzeów
Od chmielowej szyszki
do złocistego trunku
Po raz kolejny dla zwiedzających otwarte zostały drzwi
ciechanowskich i okolicznych
muzeów. Można było zwiedzać m.in. Zamek Książąt
Mazowieckich, Muzeum
Szlachty Mazowieckiej
w Ciechanowie, Muzeum
Romantyzmu w Opinogórze
oraz Muzeum Pozytywizmu
w Gołotczyźnie.
od chmielowej szyszki do złocistego
trunku nie brakowało. Dzięki takim
akcjom, nawet zwrot „chodzimy
w nocy po browarze” nabiera nowego, bardziej kulturalnego znaczenia.
reklama
NO
•
Relacja z Muzeum Szlachty
Mazowieckiej – s. 14; relacja
filmowa z Muzeum Romantyzmu
w Opinogórze – wkrótce na
STRONIE brjtv.pl
W tym roku po raz kolejny można
było też zwiedzić BROWAR CIECHAN. Chętnych do poznania drogi
Daniel w ślady Taty
Za nami VII Międzynarodowe Grand Prix o Puchar Burmistrza Nidzicy, w których
wystąpiło ogółem 8 juniorek
i 45 juniorów z Czech, Rosji
i Polski.
sztangiści naszego klubu: Kamil
Cichowski, Piotr Janowski,Wik-
tor Czarnomski, Damian Smółka.
reklama
Arkadiusz Smółka
Najlepsze wyniki spośród zawodników Klubu Sportowego Ciechan i Szymon Kołecki, uzyskał
Daniel Kołecki (59-77) 36 co
dało trzecie miejsce i Piotr Gortat
(40-52) - 92, który uzyskał ósme
miejsce w punktacji sinclaira do
lat 15-u.
Do lat 13 w turnieju pokazowym
na technikę w swoich pierwszych
zawodach wzięli udział najmłodsi
reklama
Z Przasnysza do reprezentacji
Polski w taekwondo!
Mieszkanka Przasnysza, Kinga Sadkowska,
została powołana do
reprezentacji Polski
Juniorek na Mistrzostwa Świata w Jesolo
2015.
W kadrze narodowej znalazł się również trener Paweł Szwejkowski, z sekcji
„Gryf “ w Przasnyszu, oraz
jego brat (bliźniak) Piotr.
Zgrupowanie rozpoczęło
się w minioną niedzielę
w Centralnym Ośrodku
Przygotowań Olimpijskich
w Spale. Potrwa tydzień.
Potem reprezentanci wyja-
dą na mistrzostwa do Jesolo we Włoszech.
Przygotowania do startu,
to ciężkie ćwiczenia, walki,
układy indywidualne jak
również drużynowe. Chociaż kadrowicze odebrali
już stroje sportowe z orłem
na piersi, to jeszcze nie odczuwają napięcia związanego z udziałem w najważniejszej imprezie sportowej
ITF w 2015 r. Emocje będą
rosły z każdym dniem zbliżającym ich do zawodów.
Życzymy powodzenia i jak
najlepszego reprezentowania naszego kraju.
Anna Dąbrowska
reklama
6 | HISTORIA
19 maja 2015 | www.tygodnikilustrowany.pl | TYGODNIK ILUSTROWANY
Chybice 18 VI 1704 - ostatnie
przebłyski chwały husarii
Mało znana bitwa pod Chybicami 1704 roku, zwana
czasem bitwą pod Łysą Górą
w pobliżu Świętego Krzyża, to
jedna z ostatnich, jaśniejszych
kart z dziejów husarii. Znamy
jej przebieg z licznych relacji
polskich i szwedzkich, dlatego
dziwić się można, że o bitwie tej
pisano dotąd tak niewiele. Jak
do niej doszło?
Po śmierci króla Jana III Sobieskiego
w 1696 roku, na tron polski wybrano
władcę Saksonii, Fryderyka Augusta
I, który rządy w Rzeczpospolitej objął w 1697 roku jako August II. Nie
trwało długo, a nowy król wplątał
Polskę w wojnę ze Szwecją. W 1702
roku wojska szwedzkie wkroczyły do
Polski. Pierwsze lata wojny okazały
się niekorzystne dla polskiego monarchy. Kraj podzielił się na zwolenników
i przeciwników Augusta II. Po różnych perypetiach, ci pierwsi, w maju
1704 roku, zawiązali konfederację
sandomierską w obronie króla Augusta II. Marszałkiem związku chorągwi, które stanowiły zbrojne ramię tej
konfederacji, a jednocześnie dowódcą
wojsk polsko–saskich w bitwie pod
Chybicami był Stanisław Chomętowski (vel Chomentowski). Dysponował
on 3000 kawalerzystów, choć przeciwnik oceniał jego siły na 4000 – 5000
(z czego 600 Sasów). Jako dowódcy
niższego szczebla, w bitwie mieli być
OG ŁOSZ E N I E
także obecni: książę Janusz Wiśniowiecki oraz major z pułku gwardii królewskiej, niejaki Sosnowski.
Szwedami w bitwie dowodził podpułkownik (ÖfwerstLieut.) Carl Gustaf
Wulfrath. Zgodnie z relacją dowódcy
Wulfratha, którym był generał Carl
Gustaf Rehnskiöld, Wulfrath miał
powierzoną komendę nad około 300
ludźmi, ale wydaje się to być liczba celowo zaniżona, aby pomniejszyć skalę
porażki. Ze źródeł wynika bowiem, że:
- na samym placu boju i w jego okolicy
padło aż 360 Szwedów
- kolejnych 30 dostało się do niewoli
(ci zostali doprowadzeni przed oblicze
króla Augusta)
- 107 żołnierzy szwedzkich (w tym
104 szeregowych) zdołało powrócić
do swojej armii.
Jedno z polskich źródeł podaje, że
Szwedzi mieli 8 kornetów kawalerii.
Z tego wszystkiego można sądzić, że
Wulfrath dysponował armią złożoną
z około 500 żołnierzy. Tyle też podaje
Andrzej Chryzostom Załuski w dziele
opublikowanym w 1711 roku. Choć
inne polskie relacje, co było dość typowe, zawyżają liczebność Szwedów do
600, 800, a nawet 1200 żołnierzy.
Strona polsko – saska dysponowała
więc w tej bitwie przytłaczającą przewagą liczebną, gdyż stosunek sił wynosił około 6 do 1 na niekorzyść Szwedów. I ten właśnie czynnik ostatecznie
zaważył na jej przebiegu.
16 czerwca 1704 roku, wojsko Cho-
mętowskiego opuściło obóz pod Sandomierzem. Marszałek kierował się na
armię Rehnskiölda (około 9 tys. żołnierzy), który w owym czasie rozesłał
w okolicę podjazdy w celu zdobycia
żywności i wyciskania kontrybucji
z miejscowej ludności. Jednym z nich,
w sile 300 koni, dowodził podpułkow-
opór w obozie, tracąc kilku zabitych
i 2 wziętych do niewoli, wycofali się
spod niego i ruszyli za operującymi
w terenie podjazdami szwedzkimi.
Rehnskiöld, obawiając się, że zostaną
one zniesione, wysłał do ppłk. Reutera
rozkaz, aby wraz ze swoimi żołnierzami schronił się w pobliskim zamku.
nik Reuter. Drugim podpułkownik
Wulfrath. Główne siły Rehnskiölda
obozowały pod Bodzechówem, czyli
kilka kilometrów od Ostrowca Świętokrzyskiego, w kierunku na Ćmielów.
Wieczorem (około godziny 22) 17
czerwca, podjazd Chomętowskiego
starł się z wysuniętym posterunkiem
Szwedów, to jest z pomorską kawalerią regimentu generała Mellina, którą
dowodził kapitan-lejtnant Moritz.
Tam, „dobrze go nasi przetrzepawszy
przepłoszyli, że aż do samego obozu
[szwedzkiego] w pogoń za nim poszli”. Polacy, napotkawszy na silny
Z kolei ppłk. Wulfrath miał jak najszybciej wrócić do obozu. Reuter rozkaz otrzymał i wykonał. Do Wulfratha
jednak rozkaz nie dotarł. Nieświadomy powagi sytuacji, o 4 rano 18 czerwca 1704, dał się przyłapać podjazdowi
Chomętowskiego w otwartym terenie.
Zdaniem uczestnika bitwy, Wawrzyńca Franciszka Rakowskiego, który był
towarzyszem chorągwi husarskiej Stanisława Antoniego Szczuki, do bitwy
doszło „pod Łysą Górą Świętego Krzyża”. Erazm Otwinowski precyzował
„pod ś. Krzyżem, we wsi Chybicach”.
Chybice leżą około 8 kilometrów na
OGŁOSZ ENIE
północny wschód od Świętego Krzyża
i są doskonale widoczne z Łysej Góry.
Starcie zaczęło się w samych Chybicach, gdzie rotmistrz Olof Lovisin,
wraz z kilkoma towarzyszącymi mu
żołnierzami, wybierał żywność. Szybko przeniosło się ono poza wieś, gdzie
zastano Szwedów „w gotowym paracie
stojących”, czyli w szyku. Mimo wczesnej pory, nie udało się więc zaskoczyć
czujnego przeciwnika. Osiem kompanii kawalerii szwedzkiej stanęło do
krwawego boju. Na nic się jednak zdała dzielna postawa szwedzkiego żołnierza. Sześciokrotna przewaga liczebna
pozwoliła kawalerii polsko-saskiej na
okrążenie żołnierzy Wulfratha.
I tak, widząc gotowych do walki Szwedów, Polacy nagle rozstąpili się. Spoza
nich ukazali się Sasi. Ci starli się frontalnie ze Szwedami. Polacy zaś zaczęli
wychodzić na skrzydła i tyły przeciwnika. Szwedzi zaszarżowali pięciokrotnie, powstrzymując chwilowo Sasów.
Wtedy na żołnierzy Wulfratha spadło
uderzenie kawalerii polskiej. Szwedzi,
walcząc w okrążeniu nie mieli najmniejszych szans. Kto mógł, rzucił się
do ucieczki. Zaczęła się rzeź...
Ppłk. Wulfrath, choć był ciężko ranny
w ramię, uratował się i zdołał powrócić
do obozu pod Bodzechówem. Dołączyło do niego 104 szeregowców, 1
rotmistrz i 1 chorąży. Większość z nich
również była ciężko ranna. Pozostali
żołnierze nie mieli tyle szczęścia. Zginąć ich miało 360, a w ręce polskie
żywcem dostało się 30.
Straty polsko – saskie były wielokrotnie niższe. „Z naszych tylko 30 niedostaje [brakuje]” - pisała 3 po bitwie
krakowska gazetka. Rakowski z kolei
odnotował „Pan Szczuka Jakub postrzelony, koń zabity. Mnie w nogę
konia postrzelono”. To ciekawa uwaga,
gdyż wskazuje, że kawaleria szwedzka
w tej bitwie wciąż walczyła ogniem
broni palnej. Już kilka miesięcy później, w bitwie pod Poniecem, kawalerzyści szwedzcy porzucili „strzelbę”
i wzorem Polaków szarżowali na piechotę tylko z bronią białą w dłoniach.
24 czerwca podjazd Chomętowskiego
wrócił do obozu pod Sandomierzem.
Zwycięska bitwa pod Chybicami
daleka była od spektakularnych sukcesów polskiej kawalerii, do których
przyzwyczaiły nas poprzednie stulecia. Warta jest jednak pamięci ze
względu na dwa fakty. Po pierwsze,
była to jedna z ostatnich zwycięskich
bitew z udziałem husarii. A po drugie,
mimo jej niewielkiej skali, była ona
bardzo krwawa. Dość powiedzieć, że
w walnej bitwie pod Kliszowem 1702
roku, w której wzięło udział około 12
tys. żołnierzy szwedzkich, zginęło ich
jedynie nieco ponad 300. Pod Chybicami walczyło ledwie 500 Szwedów,
lecz ich straty były wyższe niż pod Kliszowem.
dr Radosław Sikora
fot. Kresy.pl
EXTRA WYDARZENIA | 7
TYGODNIK ILUSTROWANY | www.tygodnikilustrowany.pl | 19 maja 2015
EXTRA CIECHANÓW | Tygodnik
nr 519 | rok XII | 19 maja 2015 | nakład 10 000 egz. | ISSN: 1733-5124
Powraca dyskusja o przyszłości jedynego ciechanowskiego deptaka
Kupcy z deptaka czy ulicy
Warszawskiej?
Członkowie stowarzyszenia
„Nasze Śródmieście”, do którego należy jedna z miejskich
radnych, zaprosili do rozmów
wszystkich miejskich radnych. Pojawił się jeden radny
PSL. Pozostali obecni na
spotkaniu radni to członkowie
klubu PiS. Tego, do którego
należy i Bogumiła Rybacka.
Ona wystąpiła w wielorakiej roli.
Jako członek stowarzyszenia, przedsiębiorca ale i jako radna. Dyskusja
miała dość ciekawy charakter. W zasadzie można powiedzieć, że nie
dopuszczono do głosu mieszkańców ulicy Warszawskiej i okolicznych. A z całą pewnością ich zdanie
mocno zmarginalizowano. Trochę
z powodu ograniczonego czasu na
dyskusję, a trochę z powodu samej
formuły spotkania.
Na spotkaniu członkowie stowarzyszenia lobbowali wśród radnych
za przywróceniem ruchu kołowego
na ulicy Warszawskiej. Po minach
radnych, słuchających m.in. opinii
fachowca z zakresu inżynierii ruchu
drogowego na temat zmian w organizacji ruchu na ul. Warszawskiej
i obszarze przyległym, wnoszę, że
zrozumienie dla kupców jest. Trudna sytuacja w jakiej zostali postawieni kupcy przez budowę deptaka
zdaje się nie mieć dobrego rozwiązania. Nie tyle jednak sam deptak
był dla Warszawskiej problemem,
co przedłużająca się jego przebudowa. W czasie gdy kupcy zostali
na tak długo odcięci od klientów
utrudnieniami powstawały sklepy
wielkopowierzchniowe.
Chociaż i tam do sklepu od zostawionego na parkingu auta trzeba
Gołymin - Gołyńskim
Gołyńscy – szlachecka rodzina herbu Prawdzic, której
własnością do połowy XVI w.
był Gołymin – została uhonorowana nazwą placu w centrum miejscowości.
Jak dowiadujemy się w Urzędzie
Gminy – to efekt pisma, które do
przewodniczącej Rady Gminy Gołymin – Ośrodek Danuty Chojnowskiej skierował przewodniczący
Towarzystwa Miłośników Ziemi
Gołymińskiej Wojciech Jaworow-
ski. Był to wniosek o nadanie nazwy
placu przed kościołem parafialnym
- „Skwer im. Gołyńskich”.
Rada Gminy podjęła stosowną
uchwałę.
Najbardziej znanymi przedstawicielami rodziny Gołyńskich byli: Jakub
(1434- zm. 1500 lub 1522 r.) - wojewoda mazowiecki, Adrian – (zm.
1544) – kasztelan ciechanowski,
wyszogrodzki i czerski; Adrian Andrzej – (ur. ok. 1540 – zm. 1638) –
kasztelan wyszogrodzki.
MSz
iść często nawet kilkaset metrów, to
i tak przyciągają bardziej niż opustoszała w tej chwili ulica Warszawska.
Kupcy tracą coraz więcej. Wpadli
w zaklęty krąg. Nie ma ciekawej oferty dla kupujących, bo brakuje kupujących. A brakuje kupujących, bo ...
Aby z tego kręgu wyjść potrzebna jest dobra wola i współpraca
wszystkich. Również ciechanowskiego władz. Dlatego zrzeszeni
w stowarzyszeniu „Nasze Śródmieście” kupcy przedstawili koncepcję choćby częściowego przywrócenia ruchu samochodowego
na ulicy Warszawskiej. Proponują
przywrócenie przejezdności ulicy do godz. 18. A dopiero po tej
godzinie i w święta ulica pełniłaby
funkcję deptaka. Czy to rozwiąże
problem padających niemal jak
muchy kupców z Warszawskiej?
Z APROSZ ENIE
Kto to wie. Zdania w tej kwestii są
podzielone.
Problemem już nie jest sama ulica
Warszawska ale i ulice dojazdowe.
A może to płatny parking jest generatorem problemów? Może warto
zastanowić się nad sensownością
jego formuły. Może pierwsza godzina powinna być wolna od opłat?
Możliwości na ożywienie ulicy
Warszawskiej nie kończą się też na
pomyśle przywrócenia ruchu kołoZ APRO SZE N I E
wego. Wywołujący przed wyborami
uśmiech na twarzach pomysł zadaszenia części ulicy, choć nowatorski, też byłby ciekawym urozmaiceniem. Jak widać dyskusja o deptaku
w mieście jest. I powinna się toczyć.
Jeszcze zanim przywrócimy ruch
i zniszczymy bezpowrotnie kostkę,
która nie została w żaden sposób
zabezpieczona przed następstwami
ruchu pojazdów.
NO
8 | REKLAMA
EXTRA FIRMA
19 maja 2015 | www.tygodnikilustrowany.pl | TYGODNIK ILUSTROWANY
REKLAMA | 9
TYGODNIK ILUSTROWANY | www.tygodnikilustrowany.pl | 19 maja 2015
EXTRA USŁUGI
OGŁOSZENIA DROBNE
BUDOWLANE
Kierownik budowy, świadectwa
energetyczne, kosztorysy,
inwentaryzacje.
Tel. 504 544 024
Kierownik budowy, projekty,
kosztorysy.
Tel. 606 399 121
Docieplenia, remonty, gipsy.
Tel. 608 528 911
Usługo dekarskie, remonty, docieplenia. tel. 516 041 155
NIERUCHOMOŚCI
Sprzedam mieszkanie 39 m2,
ul Sikorskiego.
Tel. 883 666 608
KOMOROWSKI Biuro
Pośrednictwa i Zarządzania
Nieruchomościami
Ciechanów
Pl. T. Kościuszki 13
(I piętro)
www.komorowskinieruchomosci.pl
tel. 790 258 011
23 672 72 71
POLECAMY USŁUGI
ZARZĄDZANIA
I ADMINISTROWANIA
WSPÓLNOT MIESZKANIOWYCH
Na sprzedaż:
- Dom w Władysławowie na działce
0,67 ha - 427 tys. zł,
- Dom dwurodzinny na Podzamczu
- 350 tys. zł,
- Budynek warsztatowo-mieszkalny
w rejonie ul. Płońskiej - 185 tys. zł,
- Dom za pływalnią - 345 tys. zł,
- Dom przy Płońskiej 690 tys. zł,
- Nowy dom k/Gąsocina 290 tys. zł,
- KAMIENICA w Pułtusku,
- Dom w środku Ciechanowa - 485
tys. zł,
- LUKSUSOWY NOWY DOM k/
Ciechanowa,
- Dom z lokalami handlowymi,
Gąsocin,
- Dwurodzinny dom - 235 tys. zł,
- Dom z lokalem na Kargoszynie 556 tys. zł,
- Dom na działce 2042 m2 - 85
tys. zł,
- Dom + 3,5 ha Śródborze gm.
Glinojeck - 230 tyś, zł,
- Dom 250 m2 w Ciechanowie świetna lokalizacja
- Dom w Konopkach,
- Dom stan surowy otwarty 16 km
od Ciechanowa, 169 tyś.,
- Dom piętrowy z budynkiem mag-prod. i garażem w Mławie - 255
tys. zł,
- Mały dom + 0,84 ha na wsi - 250
tys. zł,
- PRZYCHODNIA Z APTEKĄ
W KONOPKACH,
- NOWY dom na działce 0,87 ha,
ładny staw, gm. Krasne,
- Dom, stan surowy, Chruszczewo 175 tys. zł,
- Dom w stanie surowym zamkniętym 2 km od Ciechanowa,
- Dom drewniany, 13 km od C-nowa
- 40 tys. zł,
- Dom wypoczynkowy na Mazurach
- 225 tys. zł,
- Dom w Sinogórze - 195 tyś. zł,
- Pawilon - Aleksandrówka - 237
tys. zł,
- Pawilon handlowy C-nów
Centrum 110 tys. zł,
- Pawilon handlowo - usługowy 157 tys. zł
- M-4 65,0 m2 - Armii Krajowej, 159
tys. zł,
- M-2, 37,0 mkw. I p. Przasnysz 117 tys. zł,
- M-5, 73,1 mkw. II p. z windą 210
tys. zł,
- M-3 przy ulicy Warszawskiej,
- M-5 68,7 m2, Okrzei, parter - 180
tys. zł lub zamiana,
- M-3, 44,2 mkw. I piętro - 119 tys.
zł,
- M-4 62,3 m2 , os. 40-lecia - 138
tys. zł,
- M-5, 134,5 m2, ul. Sienkiewicza 187 tys. zł,
- Kawalerka w Toruniu - 165 tyś. zł,
- NOWE mieszkania w CENTRUM C-nowa,
- Działka Rutki 2000 mkw. - 39
tys. zł
- Działki budowlane w Ciechanowie
oraz wokół Ciechanowa,
- Działka pod bud. wielorodzinne,
- Działka ul. Wojska Polskiego - 89
tys. zł,
- Działka 0,8 ha, Pniewo-Czeruchy
- 59 tyś. zł,
- Działka z rozpoczętą budową
domu, 9 km od Ciechanowa - 145
tys. zł,
- Działka C-ów ul. Kosynierów
822m2 - 79 tyś. zł,
- Działka budowlana 760 m2, okolice Warszawy - 160 tys. zł,
- Działka 1,38 ha (z podziałem
na 7 działek) ze stajnią i stawem, 5 km od Ciechanowa,
- Działka 900 m2. Gąsocin Centrum
- 45 tyś. zł,
- Działka 5 km od Ciechanowa
1000m2 - 40 tyś. zł,
- Działka w Gołotczyźnie, budowlana 3323 m2,
- Działka rolno-leśna 1,58 ha gm.
Glinojeck - 35 tys. zł,
- Działka pod budownictwo
wielorodzinne 1,1 ha,
- Grunty rolnicze 3,7 ha, Rydzewo,
125 tys. zł,
- Gospodarstwo 3,2 ha, budynki,
gm. Krasne,
- DUŻE siedlisko 12 km od C-nowa
- 395 tys. zł
- Lokal użytkowy Armii Krajowej 157 tys. zł,
- Baza magazynowo - produkcyjna -240 tys. zł,
- Zakład produkcyjny - 400 tys. zł,
- Zakład magazynowo biurowy
1300 mkw. - 1 200 tys. zł,
- Zakład produkcyjno-magazynowy
- 195 tys. zł
- Baza z dwoma budynkami w Unierzyżu - 198 tyś. zł,
- Lokal handlowo-usług, Działdowo
- 465 tys. zł.
Do wynajęcia:
- Mieszkanie czteropokojowe 1480
zł/m-c,
- Mieszkanie 73 mkw. 1500 zł/m-c,
- M-4 (dla firmy) 1100 zł/m-c,
- Magazyn - hala produkcyjna
- pow. 750 kw. 4600 zł/m-c,
- Magazyn 143 m2, Centrum, 2440
zł + VAT/m-c,
- Mieszkania o pow. od 35 do 90
m2,
- Zakład biurowo-magazynowy
1328 mkw. 8,5 tys. zł/m-c
- Pomieszczenia handlowe i biurowe w Centrum Ciechanowa od 20
do 250 m2, cena: 12-50 zł/m2 netto
Sprzedam tanio M-4, 47 m2, II pietro
w centrum Ciechanowa, niski czynsz.
Cena do negocjacji. Okazja
tel. 605 134 502
Do wynajecia lokal usługowy
42 m2.
Tel. 502 690 460
Sprzedam działkę rolno-budowlaną o
pow. 1,74 ha, Ciechanów.
Tel. 509 464 519
SPRZEDAM
Sprzedam drewno kominkowe, więźbę
dachowa, łaty, kontrłaty
tel. 516 041 155
USŁUGI
Najtańsze opłaty rachunków,
Ekspresowe pożyczki i kredyty,
Ubezpieczenia na miarę Twoich
oczekiwań.
ZAPRASZAMY!!!
ARIVA BMB
Ciechanów, ul. Warszawska 68
(naprzeciwko muzeum),
tel. 725 052 725
Mława, ul. Spichrzowa 3,
tel. 725 059 725
Usługi BHP i PPOŻ.
Szkolenia, doradztwo, ocena ryzyka
zawodowego.
Tel. 696 659 423
Usługi koparką JCB 4 CX,
kruszywa, żwir, czarnoziem.
Ciechanów.
Tel. 602 711 443
SZYBKA POŻYCZKA OD RĘKI. Bez
zaswiadczeń, bez BIK. Promocja do 22
maja! Zadzwoń: 324207389
Pożyczki chwilówki od ręki.
Ciechanów – 500 407 047
Mława – 510 915 715
Pożyczka ANANAS od 300 do 1500 zł
Dojeżdzamy do klienta.
tel. 606 545 877, 607 919 919
PRACA
Zaopiekuję się dzieckiem
tel. 726 713 086
Zatrudnię glazurników i pracowników do wykańczania wnętrz.
Tel. 500 312 853
MOTORYZACJA
Samochody do 5 tys. złotych
Skup, sprzedaż.
Tel. 604 609 231,
512 048 941
ZDROWIE
Medycyna naturalna, masaże, świecowanie uszu, wróżbiarstwo.
Tel. 602 842 374
UWAGA!
ogłoszenia drobne zamieścisz
również na portalu
www.tygodnikilustrowany.pl
O G ŁO SZE N I E WŁA SN E WY DA WCY
10 | EXTRA WYDARZENIA
19 maja 2015 | www.tygodnikilustrowany.pl | TYGODNIK ILUSTROWANY
Obywatelska czujność, Parkowa jednokierunkowa
która być może
zapobiegła tragedii
Miał w organizmie ponad
promil alkoholu. Zatrzymali
go ciechanowscy policjanci
po informacji otrzymanej
od innego uczestnika ruchu
drogowego.
- 13 maja ok. 22.40 dyżurny ciechanowskiej komendy policji otrzymał
telefoniczne zgłoszenie, że kierujący czarnym lexusem najprawdopodobniej znajduje się pod wpływem alkoholu – poinformowała nas
rzeczniczka komendy Jolanta Bym. Gdy policjanci dojechali we wska-
zane miejsce nie zastali już tego kierowcy.
Wpadł godzinę później na ul. Pułtuskiej. Był to 37-letni obywatel
Litwy.
- Jest to kolejny nietrzeźwy kierujący pojazdem, zatrzymany dzięki
prawidłowej reakcji społeczeństwa.
Coraz częściej osoby postronne,
będąc świadome zagrożenia jakie
powoduje nietrzeźwy za kierownicą reagują na to. Informują policję
a często interweniują sami – relacjonuje rzecznik Bym.
MSz
Zaginiony zginął
na torach
Nie żyje 44-letni mieszkaniec
Szulmierza, poszukiwany przez
ciechanowską policję jako
zaginiony.
W poprzedni wtorek około 21.30
w Pniewie Czeruchach na szlaku koO G ŁOSZ E N I E W Ł A SN E WYDA WCY
lejowym Warszawa – Gdynia został
potrącony przez pociąg. - Zginął na
miejscu. Policja bada okoliczności
zdarzenia - poinformowała rzeczniczka KPP Ciechanów sierż. szt. Jolanta
Bym.
MSz
Uwaga kierowcy: w Ciechanowie odcinek ulicy Parkowej od ulic Gostkowskiej
do Bony jest teraz jednokierunkowy.
- Zmiana została wprowadzona na wniosek mieszkańców
osiedla Podzamcze. Kierowcy
proszeni są o ostrożność i stosowanie się do znaków drogowych
– informuje Urząd Miasta.
Red
Poparzona w wieżowcu
Lokatorka mieszkania na 9.
piętrze bloku przy ul. Ściegiennego w Ciechanowie została ranna w pożarze, który
wybuchł w jej mieszkaniu.
Jak informuje rzeczniczka ciechanowskiej policji sierż. sztab.
Jolanta Bym – pożar wybuchł 14
maja po południu. - Kobieta doznała poparzenia rąk i nóg, pomoc
medyczna została jej udzielona na
miejscu – mówi rzecznik Bym. Zniszczeniu uległo wyposażenie
jednego pokoju.
Innym mieszkańcom bloku nic się
nie stało. Akcja gaśnicza trwała
ok. godziny, w tym czasie zablokowana była również ul. Ściegiennego. Trwa dochodzenie w tej
sprawie.
MSz
Napadł na salon.
Ściga go policja
Ciechanowska policja szuka mężczyzny, który napadł
na pracownicę salonu gier.
Ukradł jej kilka tysięcy zł.
- 7 maja o godz. 0.20 nieznany
mężczyzna dokonał rozboju na
pracownicy salonu z automatami do gier. Sprawca skradł pieniądze w kwocie kilku tysięcy
złotych. Policjanci sporządzili
portret pamięciowy – relacjonuje rzeczniczka ciechanowskiej
policji sierż. sztab Jolanta Bym.
A oto rysopis poszukiwanego:
wiek około 30 lat, szczupłej budowy ciała, wzrost około 180 cm,
wysportowany, twarz szczupła,
nos długi, usta wąskie, szczupłe.
Napastnik z dwoma nożami
w dłoniach wszedł do lokalu i zażażądał wydania pieniędzy. Ubrany był w bluzę
z kapturem założonym na głowę oraz spodnie dresowe, dodatkowo zamaskowany był
pończochą. Całe zdarzenie
zarejestrowały kamery monitoringu, policjanci sporządzili
portret pamięciowy mężczyzny.
- Osoby, które mają informacje mogące pomóc w ustaleniu
tożsamości poszukiwanego, czy
też rozpoznały osobę z portretu
proszone są o kontakt osobisty
lub telefoniczny z Komendą Powiatową Policji w Ciechanowie
tel. 23-673-12-00 lub z najbliższą jednostką policji na terenie
całego kraju pod numerem 997
lub 112 – prosi sierż. szt. Jolanta
Bym.
MSz
Adres Redakcji Tygodnika Extra Ciechanów: 06-400 Ciechanów, ul. Kilińskiego 8,
tel. 23 672 55 88
Redaktor naczelny Marek Szyperski
Wydawca Gambrynus Sp. z o.o.
ul. Kilińskiego 5, 06-400 Ciechanów
HISTORIA | 11
TYGODNIK ILUSTROWANY | www.tygodnikilustrowany.pl | 19 maja 2015
Obecnie jest to dość
niezwykła część Ciechanowa, albowiem składa
się z dwóch, stosunkowo
oddalonych, części. „Prawdziwy” Krubin był jedną
ze średniowiecznych wsi
sąsiadujących z obszarem
Ciechanowa. Najstarsza
z odnalezionych informacji
pochodzić miała z 1430
r. i tyczyła miejscowości
Crobyno.
Nazwa, jak wiele innych, była dzierżawczą, a pochodziła od osoby zwanej
Kroba. Dziwne to przezwisko gdyż słowo kroba to niegdyś znaczyło pudełko
z drewna lub łyka. Właścicielem wówczas (i jeszcze w 1440 r.) był Sandko
vel Sądek, podkomorzy ciechanowski,
a więc człek możny i bliski księciu. Pisał
się jako z Krubina, ale może przybył z innej części Mazowsza bowiem wcześniej
był wojskim warszawskim. Synem jego
był może Ścibor z Krubina, który w 1478
r. przekazał dobra swemu z kolei synowi, także Sądkowi. Ten w roku 1494 był
notowany jako starosta ciechanowski –
wówczas zbył półtorej włóki, posiadanej
w Mieszkach Bardonach. Warto zaznaczyć, że pisano go też Krubińskim. Nie
było to jednak trwałe gdyż ród Krubińskich z Krubina nie rozwinął się; może
przeniesiono się do innej miejscowości
i od niej urobiło się nowożytne nazwisko.
Dodajmy jeszcze, że w 1512 notowano
Mikołaja z Krubina, pisarza konsystorza
pułtuskiego – może to on, jako Krubiński herbu Bolesta, dzierżawił w 1529 r.
Mchowo koło Przasnysza?
Domyślać się można, że średniowieczny Krubin istniał w pobliżu obecnego
zespołu budynków ośrodka opieki społecznej – zauważmy iż obszar ten niemal
okala bardzo nikły strumyk, który przed
wiekami musiał być znaczniejszym potokiem wyraźnie wydzielającym lekkie wyniesienie. Z wykazu z roku 1567 wiemy,
że Krobino było jedną własnościowo całością, mającą 8,5 włóki oraz 4 ogrodników. Spory to, jak na regionalne warunki,
majątek i wielka szkoda, że nie podano
do kogo należał, bo chudopachołkiem
to ci on nie był. Tu dygresja – od ponad ćwierćwiecza nękam różne władze
i instytucje o przebadanie (choćby zrobienie regestów) niezwyczajnie licznych
ciechanowskich ksiąg ziemskich. Z nich
mielibyśmy masę najróżniejszych informacji o nowożytnej historii naszej ziemi,
w tym winny być opisy i samego Krubina. Dawne władze były w kryzysie, a późniejsze ekipy najpierw pukały się w czoło
(budujemy „kapitalizm”) a kolejne już
nie rozumieją o co chodzi - przecież nie
ma polecenia Brukseli, że trzeba badać
archiwalia.
Z tego braku wiedzy następny przekaz
o Krubinie mam dopiero z roku 1712,
kiedy to właścicielem był tu chyba (na
pewno w 1736 r.) stolnik ciechanowski
Jan Kukliński, skoligacony z Ciemniew-
Ciechanowskie historie
KRUBIN
skimi i Szydłowskimi – faktyczne i możliwe powiązania rodzinne tu pominiemy,
szkoda miejsca. W połowie osiemnastego stulecia Krubin należeć miał do Szydłowskiego, chyba Jana, podczaszego
zakroczymskiego. Pod koniec tego wieku
jest pewne zamieszanie, może wynikające z historycznych wydarzeń – w 1782
r. jako właściciela wykazano Antoniego
Ciemniewskiego, ale w 1806 r. od (niespodziewanie występującego) Tadeusza
Długołęckiego vel Długokęckiego Krubin nabywa Zygmunt Szydłowski, syn
w/w Jana.
Mapa pruska z ok.1800 r. ukazuje naszą
wieś jako średniej wielkości, z karczmą, o zabudowie w obrysie kwadratu,
w miejscu dzisiejszego
DPS. Dojazdem od traktu
była dzisiejsza ul. Ludowa.
W roku 1817 było tu 10
domów i 59 mieszkańców,
a wśród nich kowal, młynarz, leśnik oraz karczmarz
(o dziwo, Polak). Sprawa
własności nie była jednoznaczna – dziedzicem był
Zygmunt Szydłowski, ale
wymieniani są inni właściciele części, dzierżawcy.
Wydaje się więc, że zbywano fragmenty majątku dla
indywidualnych gospodarzy, ale też wiadomo że sam folwark był
współwłasnością kapitałową. Od 1824
r. notowano ogrodowego, co sugeruje
powstawanie parku. Wedle wydawnictwa z 1827 r. w Krubinie było nadal
10 domów, a mieszkańców 73. Trochę
to dziwne, albowiem w 1824 r. pisano
o domu numer 12. W roku 1827 zmarła
właścicielka połowy Krubina Febronia
z Rościszewskich Długokęcka (raczej
Długołęcka?) i pozostał Zygmunt Szydłowski, ale – jak wynika z zapisów
– majątek został oddany w dzierżawę.
W 1833 zmarła dzierżawiąca Franciszka
z Mirowiczów Morawska i po niej nastał
Ernest Grunau (vel Gronau), a w latach
1837,45 dzierżawcą był Franciszek Stępniewski (zmarł w 1849 r.). Komplikacje
we władaniu ilustruje fakt, że przed rokiem 1841 dobra (zapewne część) miał
w zastawie Dawid Rabinowicz Kahane
z Ciechanowa. Jak widać majątkiem
faktyczni właściciele zbytnio się nie
przejmowali. Na mapie z tego okresu
widzimy, że zabudowa Krubina był
już w obrysie prostokąta dotykającego
traktu z Ciechanowa do Sońska gdzie
najpewniej była karczma, notowana też
w 1865 r.
W roku 1856 majątek w Krubinie włączono do ordynacji opinogórskiej – Kra-
sińscy wykupili zadłużenia i dzierżawy
rozbudowując swe dobra. Tak jak poprzednicy i ten folwark oddali w dzierżawę – w roku 1866 Aleksandra Zawidzkiego zastąpił Ludwik Radwan (był też
w 1870 r.). Za jego gospodarzenia musiano dokonać uwłaszczenia i wydzielono aż 36 osad na 133,5 morgach. Niemal
1,5 hektara na osadę – mało - i uwłaszczeniu musieli szukać sobie dodatkowych źródeł utrzymania. Zaznaczenie
w 1870 r. obecności cieśli sugeruje, że
prowadzono tu jakieś prace budowlane.
W latach 1874,78 kolejnym dzierżawcą
był Stanisław Wodziński i wtedy przez
pola majątku wytyczono i zrealizowano
linię kolejową; w 1876 r. notowano już
dróżnika kolejowego. Dodajmy tu, że
jego zabytkowy drewniany posterunek
całkiem niedawno rozebrano, bo linię
modernizowano. W roku 1878 nastąpiła
katastrofa – całkowicie spłonął folwark.
Oczywiście przystąpiono do odbudowy
i rok później notowano innego cieślę.
Może w tym czasie powstał, jeszcze istniejący, budynek dworku. Prawdę powiedziawszy to wygląda na nieco starszy.
Wedle publikacji z 1883 r. Krubin liczył
19 domów i już 184 mieszkańców, istniała karczma, a część ziemi podlegała
folwarkowi opinogórskiemu. To ostatnie
o tyle ważne, że musiały być jeszcze jakieś części miejscowości, chyba te dawno kupione gospodarstwa. Opracowana
niedługo później mapa ukazuje zabudowę Krubina (20 domów) w dość ciasnym układzie, przy drodze prowadzącej
prosto od folwarku do traktu sońskiego
– dziś ul. Krucza. Dzierżawił folwark
wówczas Stanisław Tadeusz Żurawski.
Nie znając czasu powstania cegielni
przypuszczam tylko, że mogła powstać
na krótko przez Wielką Wojną, a w każdym razie parę zachowanych tu najstarszych domów (np. ul. Krubińska 31) ma
formę charakterystyczną dla ceglanego
budownictwa 1 ćw. XX w.
W roku 1923 spalił się w cegielni dom,
w którym mieściła się szkoła – musiało więc w tym rejonie istnieć już znaczące zagospodarowanie. Pojawiła się
więc druga część dzisiejszego Krubina.
W tym okresie dzierżawcą folwarku miał
być Leźnicki, ale w 1926 r. pisano iż właścicielem (??) folwarku jest Bronisław
Kownacki; majątek obliczono jeszcze na
265 ha. Jako właściciela cegielni wymieniono A.Lewińskiego. Trzy lata później,
z fundacji Edwarda Krasińskiego, wzniesiono drugi budynek dla zarządcy czy
dzierżawcy, w formie dworu, stykający
się ze starszym dworkiem.
Wedle mapy z około 1935
r. istniał Folwark Krubin
z 4 domami oraz osada
przy cegielni, mająca także 4 domy. Liczby te nie
wydają się informować
o całości Krubina gdzie już
znacznie wcześniej było
więcej domów. W tym czasie przystąpiono do częściowej dobrowolnej parcelacji tutejszego majątku.
W roku 1939 jako dzierżawcę, czy administratora,
folwarku wykazano Stefana Januszewicza. Niemcy
zawładnęli tak folwarkiem
(w 1942 r. dyrektorem był
tu niejaki Voges), jak i cegielnią, którą
znacznie rozbudowali i zmodernizowali. Może też oni doprowadzili do
zakładu bocznicę kolejową. Ponadto
włączyli administracyjnie Krubin do
Ciechanowa.
Po ucieczce Niemców dokonano parcelacji folwarku Edwarda Krasińskiego
między, jakoby, tylko 11 rolników. Doliczono się – o dziwo – aż 308 hektarów
(omyłka?). Protokół z kwietnia 1945 r.
informuje, że folwarkiem opiekuje się
Bronisław Wójcik, że jest dwór ale nie ma
parku. Na folwarku były „słabe” stodoła,
obora, stajnia i spichlerz. Wyposażenie
zabrali Niemcy, a tylko fortepian Milicja
– tacy muzykalni. Dwa miesiące później
uznano, że resztówka (ośrodek folwarku) zostanie przeznaczona dla państwowego Ośrodka Opieki Społecznej, ale
musiało się to odwlec gdyż zniszczenia
sięgały 50% i w dodatku jeszcze przebywali tu Sowieci. Wedle lokalnej pamięci
było to NKWD. Do końca października
1946 r. obcokrajowcy się wynieśli, wykonano konieczny remont i uruchomiono
Zakład Opieki dla Starców. Wówczas
tutejsza cegielnia była już Państwowymi Zakładami Ceramicznymi Cegielnia
„Krubin” i uznawano ją za największą
(chyba z czynnych) w województwie
warszawskim. Ciekawe, ile domów
w Warszawie powstało z tutejszej cegły?
Około 1955 r. Krubin był bardzo rozczłonkowaną miejscowością. W dawnym
folwarku funkcjonował dom starców mający duży ogród, nieco na południe od
niego kilka zagród w ciasnym układzie,
w znacznym oddaleniu rozległy obszar
cegielni z dużymi wyrobiskami gliny
(częściowo już zalanych) i obok nieduże
zwarte osiedle. Do tego kilka kolonijnych
zagród na wschód od dawnego folwarku. Poza bocznica kolejową do cegielni
była też przemysłowa wąskotorówka
od zakładu aż dość daleko na północ od
byłego folwarku, gdzie powstało kolejne
wyrobisko gliny – widać zasoby przy cegielni już się wyczerpywały. W roku 1956
budowano nowy dom starców – dziś
środkowa część głównego zespołu domu
opieki, z jeszcze częściowo zachowanym
detalem socrealistycznym. Bodaj w tym
okresie stawiano przy cegielni trzy niewielkie bloki dla pracowników oraz parterowy budynek (świetlica?).
Z czasem, zwłaszcza po 1970 r. rozrastała się jednorodzinna zabudowa w rejonie cegielni, a największa glinianka
stała się nieformalnym miejskim kąpieliskiem, ku uciesze dermatologów.
Nadejście „kapitalizmu” wykończyło
cegielnię, która i tak już upadała gdyż
„za Gierka” dominowała wielka płyta
czyli beton. Po 1990 r. rozbudowywano
zespół domu opieki, przybywało w sąsiedztwie domów jednorodzinnych.
Szczególne nasilenie tworzenia takich
domów miało miejsce od około 2000
r. i proces ten trwa nadal. Wytworzyło się duże osiedle domków między
Sońską, Ludową i Kruczą, i rozrasta
się nadal. Tak samo w rejonie cegielni,
a dokładniej miejsca po cegielni, która
stosunkowo niedawno została całkowicie zniszczona dając miejsce pod dalszą
rozbudowę osiedla.
Ostatnimi zjawiskami jest budowa parafialnego kościółka i plebanii (blisko
domu opieki) oraz stworzenie przyzwoitej sieci ulicznej osiedla przy cegielni.
Po prawdzie to wcześniejsze tutejsze
drogi były rozpaczą w kratkę, a jeśli była
afera, to niech się tym zajmuje prokuratura. Przy takich inwestycjach nieco mnie
dziwi brak zainteresowania nasypem po
dawnej bocznicy kolejowej, który można
byłoby wykorzystać jako drogę kołową
lub choćby ścieżkę rowerową bo lokalnym koszmarem, wołającym o pomstę
do nieba, jest brak chodnika od centrum
miasta, wzdłuż ul. Sońskiej. Jak dla mnie
jest to jeden z wyznaczników dziadostwa
funkcjonowania kolejnych władz miasta.
W lato idą i jadą tędy tłumy do kąpieliska
(takie lokalne mini Bielany) i muszą być
wypadki drogowe. Warto jeszcze zaznaczyć, że w Krubinie są faktyczne zabytki –
dwa dwory, murowane dawna obora i spichlerz w zespole domu opieki oraz kilka
domów na osiedlu przy cegielni i należy
je utrzymać we właściwym stanie.
Ryszard Małowiecki
na podstawie archiwum Autora
12 | SPOŁECZEŃSTWO
19 maja 2015 | www.tygodnikilustrowany.pl | TYGODNIK ILUSTROWANY
Janusz Zalewski
Powroty – poza Nadrzeczną (8)
Ciągle medytuję na skwerku pod
pomnikiem w centrum Warszawskiej, kolesie zmienili się już
ze trzy razy, a ja – napisawszy
o księgarzach, zegarmistrzach
i tknąwszy odrobinę fotografów, którym należy się znacznie
więcej niż potraktowanie w kilku
akapitach – zbieram myśli w jaki
zawód by tu teraz uderzyć, i ponownie widzę kamienicę Brudnickich, a w niej kantor wymiany
walut. I przypominam sobie, bo
jest to zadziwiające, jak do niego
trafiłem.
Otóż zdarzyło się, że miałem do wymiany większą sumę złotówek, choć nie
pochodzącą z przemytu narkotyków, bo
wtedy nie poszedłbym z nimi do banku,
ale jednak poszedłem naiwny wymienić
je do banku, którego nazwa niech pozostanie tajemnicą, gdzie oświadczono
mi że, po pierwsze, bank nie ma tyle
gotówki w dolarach, a po drugie, jeśli
wymienię w kantorze, to będę miał korzystniejszy przelicznik. Hmm, pomyślałem sobie, że bank musi chyba sam
żyć z prowadzenia jakichś ciemnych
interesów, bo nie chce na mnie zarobić
w sposób uczciwy.
Dodatkowo, widząc moje zawahanie
i zdziwienie, bezpardonowo reklamująca kantor kasjerka z banku upewniła
mnie, że pracownicy kantorów przechodzą systematycznie i obowiązkowo te
same szkolenia co pracownicy banków,
tak że nie powinno się mieć żadnych
wątpliwości, zarówno co do ich profesjonalizmu jak i do ich uczciwości. Przemknęło mi wtedy przez myśl niedawne
zdarzenie, jak wymieniałem walutę na
lotnisku jednej z postsowieckich republik bałtyckich, gdzie kasjerka mówiąca
z akcentem nie pochodzącym z tej republiki, próbowała coś zachachmęcić przy
wymianie, i zawstydziłem się teraz sam
przed sobą, że najwyraźniej używam
niewłaściwych porównań. Zrobiłem
więc krótkie rozeznanie w cenach walut
w kantorach w okolicach ul. Warszawskiej, i znalazłem ten w kamienicy Brudnickich, który miał najmniejsze widełki
między ceną sprzedaży i skupu walut, co
świadczyłoby o tym, że zależy mu nie
tyle na największym zysku za wszelką
cenę, ale na przyciągnięciu klienta i na
zdobyciu reputacji. Ta zasada najwyraźniej działa, bo po pierwszej wizycie pozostaję wiernym klientem do tej pory.
Ale zanim wstąpiłem do niego pierwszy raz, naszły mnie myśli o moich poprzednich transakcjach walutowych.
Wyjeżdżając przez wiele lat, z racji obowiązków zawodowych, kilka razy do
roku z Polski, musiałem siłą rzeczy znać
przeliczniki i panować na wymianą złotówek i dewiz po właściwym kursie. Na
początku lat 80. spędziłem parę miesięcy w Libii, pomagając Libijczykom – jak
lubię żartować – w stworzeniu bomby
atomowej. W istocie chodziło o pracę przy budowie reaktora atomowego
w ośrodku badań jądrowych Tajura,
niedaleko Trypolisu, gdzie mój instytut
miał kontrakt na dostarczenie przyrządów naukowo-badawczych i aparatury
kontrolno-pomiarowej, które były całkowicie skomputeryzowane, ale wymagały dostosowania do norm stosowanych u klienta.
Mimo że pracowaliśmy dzień i noc
nad oprogramowaniem, zadanie to
było bardzo przyjemne z powodów
technicznych, bo bez względu na ściśle
przestrzegane embargo i parę miesięcy
wcześniejsze zbombardowanie przedmieść Trypolisu przez Amerykanów,
działaliśmy na amerykańskich minikomputerach niemal najnowszej generacji, do czego przeszliśmy odpowiednie szkolenie w jednej ze stolic państw
zachodniej Europy. Najciekawszym
elementem naszej pracy był system operacyjny tych minikomputerów, zwany
systemem czasu rzeczywistego, a więc
coś takiego jak Windows lecz nie stworzony do pracy w biurach lub mieszkaniach, a zaprojektowany do zastosowań
przemysłowych i skonstruowany tak,
aby mógł natychmiast reagować na
zdarzenia zewnętrzne, takie jak zmiany
temperatury otoczenia lub wahania parametrów reaktora, co fachowo nazywa
się pracą w czasie rzeczywistym, do czego Windows się kompletnie nie nadaje.
Dostawaliśmy przy tym strasznych
bólów głowy, bo wykryliśmy w tym
systemie operacyjnym błąd, który był
krytyczny dla niezawodności oprogramowania i działania całego systemu
sterowania, jako że powodowało to
perturbacje przy odczytywaniu danych
pomiarowych ze spektrometru i dyfraktometru neutronów, a pomiary te są
podstawowe dla oceny stanu aktywności reaktora. Mówiąc najprościej, błąd
polegał na tym, że przy jakiejś nieznanej
kombinacji zdarzeń zewnętrznych oryginalne oprogramowanie amerykańskie
zawieszało się przypadkowo na milisekundowe odstępy czasu, wskutek czego współpracujący z nim nasz program
gubił niektóre wartości parametrów, co
mogło powodować nieprzyjemne konsekwencje w warunkach rzeczywistej
pracy reaktora. Nie mając dostępu do
oryginalnego kodu systemu operacyjnego, poprawienie błędu było niemożliwe, ale udało nam się wymyślić sposób
na obejście tej usterki przez zastąpienie
tego błędnego fragmentu kodu systemowego, wskutek czego nasz program mógł
dostarczać wszystkie dane prawidłowo.
Po powrocie do Polski napisałem raport
dyskutujący wykryty problem i jego
rozwiązanie i wysłałem go prezydentowi firmy Data General Corporation,
która opracowała ten system operacyjny, panu o nazwisku Edson de Castro.
Po dwóch tygodniach otrzymałem od
niego telex, jeśli ktoś jeszcze wie, co to
jest, że ich Naczelny Inżynier potwierdza dokładność mojego raportu i będzie
za tydzień we Frankfurcie, gdzie chce
ze mną przeprowadzić „interview”,
żeby zaoferować mi pracę. W sposób
zupełnie karkołomny udało mi się wydobyć prywatny paszport i kupić bilet
na samolot do Frankfurtu. Dopinając
skromny bagaż na niedzielny lot i planując w co się ubrać i jak się zachować podczas poniedziałkowego spotkania z Naczelnym Inżynierem, dowiedziałem się
nocą z telewizji, że właśnie wprowadza
się w Polsce stan wojenny. Niewiadomymi ścieżkami chodzą nasze losy.
Sam wyjazd do Libii był jednak sukcesem pod względem walutowym, choć
okupiony dużym ryzykiem. Waluta li-
bijska, w której nam częściowo płacono,
była nic nie warta, więc skupowaliśmy
na czarnym rynku dolary, żeby je wywieźć do Polski po zakończeniu kontraktu. Problem był jednak w tym, że
robił to każdy, więc władze libijskie dokładnie wiedziały o procederze i kontrole na granicy były dokładne. Ja zrobiłem
głupstwo, bo przy wyjeździe schowałem grubszą forsę w skarpetkę, a to jest
pierwsze miejsce, gdzie szukają kontrabandy przy kontroli osobistej. Miałem
jednak szczęście, bo przekraczałem
strefę celną zaraz za kolegą o bardzo
podejrzanie wyglądającej fizjonomii,
więc cała uwaga celników skupiła się na
nim, a ja przeszedłem bez najmniejszego uszczerbku. Kolega miał w portfelu
dokładnie tyle dolarów, co zarobione
legalnie, potwierdzone przez urząd pra-
cy i wpisane do deklaracji celnej, więc
wszystko skończyło się dobrze.
Zbliżam się teraz do kantoru, ale nie
wiem jak nazwać właściciela. Nie chodzi mi o nazwisko, ale o zawód, coś co
wpisałby do dowodu osobistego w rubryce „Zawód”, gdyby takowa istniała.
Po prostu, chciałbym nazywać go jednym słowem, tak jak przedstawicieli
innych zawodów, np. szewc, krawiec,
fryzjer, itp., ale jakim rzeczownikiem
nazwać zawód właściciela kantoru
wymiany walut? Każdy, kogo pytam,
odpowiada mi bez zastanowienia „cinkciarz”, no ale nie zapominajmy, że to nie
te czasy, a poza tym było to określenie
dość pejoratywne, brzmiące gorzej niż
bym fryzjera nazwał golibrodą. Przy
okazji, warto też skorygować powszechne mniemanie, że słowo „cinkciarz”
pochodzi od angielskiego wyrażenia
„change money”. Tak nie jest. Słowo
to pochodzi od angielskiego wyrazu
„chink”, który oznacza gotówkę, a dokładniej – brzęczenie monet, co podają
nowsze i dokładniejsze słowniki.
Idę więc do kantoru i myślę, że sam
właściciel mi podpowie, jaką nazwę ma
jego zawód, więc pytam, a w odpowiedzi słyszę „elektronik”. Najwyraźniej
nie zrozumiał mnie i odpowiedział jakie
ma faktycznie wykształcenie. Nie powiem, było to bardzo miłe, bo okazało
się że skończyliśmy ten sam wydział
Politechniki Warszawskiej, tylko w różnych latach. Ja, ponieważ właśnie wróciłem z Pragi i zostały mi drobne korony, wysypałem je na stół z propozycją,
że może się przydadzą w kantorze, bo
mnie nie są do niczego potrzebne. Właściciel kantoru przyjął je zapewne przez
grzeczność, stwierdzając przy tym: –
„Następny raz, jak pan będzie tam jechał, to je panu oddam”.
Już po wyjściu z kantoru, nie wiadomo
skąd wpadło mi do głowy słowo, jakim
można opisać ten zawód: waluciarz –
nie ma tak negatywnego zabarwienia jak
„cinkciarz” i dokładnie charakteryzuje
rolę zawodu. I w tym samym czasie, też
nie wiadomo dlaczego, dotarło do mnie,
jak ważne były w moim życiu podróże,
wcale nie przez zdobywanie lub wydawanie dewiz, wcale nie przez poznawanie
obcych krajów, chociaż to równie ważne.
Podróże były ważne, żebym uświadomił
sobie kim sam jestem. Wiąże się z tym
mój pierwszy wyjazd na Zachód, właśnie
na jakieś szkolenie z zakresu budowy
i programowania amerykańskich komputerów, które akurat zakupił mój instytut. Po przybyciu do hotelu, rzucamy
cały bagaż w kąt pokoju, i zbiegamy na
dół do pubu, aby spróbować legendarnego piwa Guinness. Niecierpliwym głosem składam zamówienie: – „Poprosimy
cztery piwa”. – „Zaraz, ale przecież panów jest dwóch?” – stwierdza pytającym
tonem kelnerka. Wtedy po raz pierwszy,
i to w tak okrutny sposób, dotarło do
mnie czym jest polskość. Zamawiałem
cztery piwa na dwóch, bo bałem się że
zaraz go zabraknie.
PS. Podobieństwo osób i zdarzeń do
rzeczywistości jest całkowicie przypadkowe.
Copyright 2015
by Janusz Zalewski
Kontakt z autorem:
[email protected]
SPOŁECZEŃSTWO | 13
TYGODNIK ILUSTROWANY | www.tygodnikilustrowany.pl | 19 maja 2015
Czy kiedykolwiek brakowało ci
sprzeczek z rodzeństwem, sporów
dotyczących sposobu wychowania dzieci lub kolejek do lekarza...
Czy brakowało ci ogórków kiszonych bądź truskawek zrywanych
prosto z krzaka? A może wiesz jak
to jest, gdy nie masz szansy podrzucić dzieci do dziadków i wyjść
z mężem do kina? Nie? To poznaj
nasze życie na emigracji...
Tęsknota za bliskimi, za językiem polskim, za tradycyjnymi świętami, w trakcie których cała rodzina zbiera się przy
stole, gdy drugi dzień świąt jest czasem
odpoczynku a nie zwracania prezentów
do sklepów... Kiedy na pytanie o samopoczucie, automatycznie odpowiadasz
„I’m fine” (świetnie), choć masz ochotę
wykrzyczeć całemu światu, jak bardzo ci
źle... Dzwonisz do Polski i przekonujesz
najbliższych, że u ciebie wszystko gra, że
ludzie na emigracji są życzliwi, że jest ci
tu lepiej (to akurat z reguły prawda), że
dzieci się zaaklimatyzowały...
Codzienność na emigracji
Tęsknimy. Do ludzi, miejsc, smaków.
Są takie wspomnienia, które ledwie pamiętamy i nie jesteśmy w stanie ich odtworzyć... Wielu z nas ogarnia tęsknota
za porannym spacerem do sklepu, gdzie
można kupić świeżą bułkę i kefir idąc na
spacer z psem...Tęsknota za czasami, kiedy spacerując po wsi nie minęło nas żadne auto... I to zwyczajne życie własnym
tempem... Tęsknota za smakiem polskich
jabłek, za wiśniami, śliwkami zerwanymi
prosto z drzewa... Przyziemne, prawda?
A nasze dzieci? Coraz częściej łapiemy
je na tym, że na pytanie „Jak Ci minął dzień?”, odpowiadają: „It was OK”
(w porządku). - W domu mów po polsku! – nakazujemy...
Samotność Polaków w Wielkiej Brytanii
jest niezwykle dotkliwa. Wielu emigrantów nie może się pogodzić z tutejszym
systemem, nakazami i obyczajami. Odmienność zasad panujących w Anglii
i w Polsce sprawia, że sporo osób czuje
się zagubionych. Wyobcowanie dotyka
szczególnie te osoby, które nie pracują,
bo na przykład zajmują się dzieckiem,
nie uczęszczającym jeszcze do przedszkola. W takim przypadku (i przy słabej
znajomości języka angielskiego) próby
zawarcia znajomości są ograniczone...
W pewnym momencie człowiek traci
kontakt z własną kulturą, z rodakami,
tradycjami, a nawet językiem...
Często spotykamy się z kobietami, które nie mogą normalnie funkcjonować
w środowisku właśnie z powodu tęsknoty, nieumiejętności zaaklimatyzowania się w obcym środowisku, braku
znajomości języka angielskiego. Skoro
my mamy z tym problem, to co dopiero nasze dzieci, które wyrwane z Polski
znalazły się nagle w obcym środowisku,
bez babci, koleżanek i kolegów? Prawie
każdy z nas przez to przeszedł... trudne
decyzje, rozterki, wybory, błędy, brak
bardowani językiem angielskim.
Chcemy, by nasze dzieci miały kontakt
z językiem Mickiewicza, geografią i historią Polski. Pragniemy przekazać im rodzime tradycje, obyczaje i święta, które
różnią się znacząco od tych, które przeżywają na co dzień w Wielkiej Brytanii.
Cieszymy się, że wielu Polaków mieszkających w Bradford ma potrzebę wychowania dzieci w miłości do ojczyzny.
Świadczy o tym, chociażby ogromne zainteresowanie naszym Klubem. W ciągu
niespełna dwóch dni miałyśmy już komplet zgłoszeń. Utworzyłyśmy również listę rezerwową na zajęcia dla młodszych
dzieci, ponieważ zainteresowanie było
tak duże!
Rodzinny Klub Sobotni
w Bradford
KTO TY JESTEŚ?
POLAK MAŁY
pewności, czy aby decyzja o wyjeździe
była dobrą decyzją...
Mała Polska w Bradford
Pewnie niejedna z nas była w takiej sytuacji. Podobnie jak tysiące Polaków
mieszkających w Wielkiej Brytanii. Dlatego też postanowiłyśmy stworzyć naszą
Małą Polskę – Rodzinny Klub Sobotni
w Bradford. Inauguracja jego działalności nastąpi w najbliższą sobotę (23
maja). To wtedy zainicjujemy siedmiotygodniowe spotkania z polskością dla
naszych dzieci.
Klub stworzony został przede wszystkim z myślą o polskich rodzinach w celu
kultywowania tradycji polskich, nauki języka, historii, geografii. Celem nadrzędnym Klubu jest przede wszystkim rozbudzanie świadomości bycia Polakiem oraz
poznawanie dziedzictwa kulturowego,
kształtowanie nawyku systematycznego
i planowego wzbogacania wiedzy, obserwowania świata z pasją poznawczą.
Również motywowanie do poznawania
kultury regionalnej, narodowej i europejskiej wraz z tworzeniem więzi uczuciowych z tradycją, budzeniem szacunku
dla innych kultur. Naszym celem jest
także nawiązanie współpracy z innymi
organizacjami, którym przyświecają podobne cele. I tak nawiązaliśmy współpracę z Polską Szkołą im. Ireny Sendlerowej w Hull i dyrektor Joanną Radecką
– Pieszczyńską, która objęła patronat nad
naszą inicjatywą. Wspiera nas także Fundacja Edukacji, Rozwoju i Innowacji
z Krakowa wraz z pomysłodawcą i członkiem rady Aleksandrą Ścibich - Kopiec.
Niezwykle istotnym aspektem na-
szych zajęć jest rozbudzanie motywacji
do czytania w języku polskim. Dzięki odpowiednio dobranym lekturom do stopnia rozwoju emocjonalnego i intelektualnego łatwiej będzie zachęcić dziecko
do świadomego czytelnictwa w języku
polskim, rozwijać umiejętności czytania ze zrozumieniem. Dzięki zebranym
książkom zostanie utworzona biblioteka Klubu. W tym miejscu dziękujemy
redakcji Tygodnika Ilustrowanego za to,
znikąd. Od blisko dwóch lat prowadzimy
play grupy dla dzieci, spotkania dla rodziców, doradztwo zawodowe i personalne,
szkolenia, warsztaty dla rodziców oraz
eventy nawiązujące do tradycji polskich.
Oprócz tego od ponad roku w Bradford
mamy księgarnię z polskimi książkami.
Dla tych, którzy są spragnieni polskiej literatury, to świetna okazja do rozwijania
pasji czytelniczej oraz do zaszczepiania
jej w dzieciach. Przyłączyliśmy się także
iż przyłączyła się do zbiórki książek dla
naszej biblioteki. Szczególne podziękowania należą się również naszemu partnerowi – fundacji Homes4Living oraz
jej prezesowi Saeedowi Younasowi za
wsparcie naszego pomysłu. Cieszymy
się, że projekt dotyczący wspierania polskości został tak dobrze przyjęty przez
brytyjskie firmy i organizacje.
do akcji ‚’Cała Polska czyta dzieciom’’
rejestrując się jako koordynatorzy projektu w Bradford. 30 maja podczas Dnia
Dziecka nastąpi wielkie otwarcie XIV
Tygodnia Czytania Dzieciom - CAŁA
EUROPA CZYTA DZIECIOM. Spodziewamy się 100 osób.
Z naszych obserwacji wynika, iż czym
dzieci są starsze, tym trudniej im przychodzi nauka czytania i pisania po polsku. Szczególnie dotyczy to tych, którzy
przyjechali do Wielkiej Brytanii jako
maluchy, i którzy od początku byli bom-
Wspieranie polskości na
emigracji
Pomysł powstania Klubu nie wziął się
W Wielkiej Brytanii system edukacyjny
wygląda inaczej niż w Polsce. Obowiązek
szkolny spoczywa na pięciolatkach, które od razu idą do pierwszej klasy. Jednak
już od trzeciego roku życia mogą chodzić
do przedszkola. Rząd opłaca każdemu
przedszkolakowi 15 godzin tygodniowo.
Planowane jest zwiększenie tej liczby
do 30 godzin. Niektóre placówki oferują
darmową naukę dla dwulatków. Nic więc
dziwnego, że nasze dzieci tak łatwo przesiąkają językiem i kulturą angielską.
Pragniemy jednak, aby oprócz tradycji
brytyjskich, znały też polskie. Dlatego
od początku naszą ofertę skierowałyśmy do najmłodszych. W Rodzinnym
Klubie Sobotnim powstaną dwie grupy:
młodsza (dla 3-5-latków) i starsza (dla
6-7-latków). W odróżnieniu od polskich
szkół sobotnich działających na terenie
Zjednoczonego Królestwa przyjęłyśmy, iż
Klub będzie miejscem spotkań dla całych
rodzin. Stąd też w młodszej grupy będą
uczestniczyć nie tylko dzieci, ale i ich rodzice. Będziemy pracować metodą cienia,
oznaczającą stałą obecność rodzica przy
dziecku, przy założeniu, iż on pomaga, ale
nie wyręcza malucha w pracy.
W grupie starszej będziemy uczyć się
czytania i pisania po polsku. Poznamy legendę o Lechu, Czechu i Rusie, omówimy najważniejsze fakty z historii Polski.
Wybierzemy się z wirtualną wycieczką
po najważniejszych miejscach naszego
kraju. Powrócimy choć na chwilę do korzeni...
Anglia dla niektórych może być imponująca i prędzej czy później odcinamy
się od polskości. Dzieci polskie chcą
bardziej należeć do brytyjskiego środowiska i to na nas, rodzicach, spoczywa
obowiązek, aby dzieci znały odpowiedź
na pytanie: „Kto ty jesteś?”. Jeśli rodzice zawalczą o pociechy, te będą czuły
wsparcie i lepiej sobie poradzą w nowym
środowisku. Wspierajmy nasze dzieci
w kształtowaniu świadomości, by bez
wahania potrafiły powiedzieć: jestem
i czuję się Polakiem. Zależy nam, by młode pokolenie zostało Polakami i dbało
o swoją polskość.
Katarzyna Łęgowska
Aleksandra Marcinkowska
14 | KULTURA
19 maja 2015 | www.tygodnikilustrowany.pl | TYGODNIK ILUSTROWANY
Wiele atrakcji w Ciechanowie i Gołotczyźnie
Noc Muzeów
Tego dnia i tej nocy od lat
placówki muzealne i inne instytucje kultury w całej Polsce
otwierają szeroko swoje bramy
dla zwiedzających. 16 maja
przebiegał i u nas pod hasłem „Noc muzeów”.
Ciechanowskie Muzeum Szlachty
Mazowieckiej tę muzealną noc zorganizowało w trzech miejscach: w głównym budynku ekspozycyjnym przy
ul. Warszawskiej, na Zamku Książąt
Mazowieckich i w Muzeum Pozytywizmu w Gołotczyźnie.
Przy ul. Warszawskiej witano gości od
godz. 18. Mogli być najpierw świadkami konfrontacji uzbrojenia rycerstwa polskiego z przełomu XIV i XV
wieku ze zbrojami japońskich samu-
rajów. A to w związku z eksponowaną w muzeum wystawą o samurajach.
Zainteresowanym informacji udzielał
Tomasz Duda z grupy Bractwo Rycerskie – Chorągiew Rycerstwa Ziemi
Ciechanowskiej i Łukasz Niewiadomski – pracownik muzeum. Dużą frajdę
miały tu dzieciaki, dla których zorganizowano warsztaty rysunkowe zatytułowane: „Dzień z życia japońskiego
dziecka”, prowadziła je pracownica
muzeum Sylwia Karaś-Stanik.
O godz. 19. otwarto tu dwie wystawy filatelistyczne: pierwszą – prezentującą historię znaczka polskiego
(ze zbiorów prywatnych), pokazany
został m.in. pierwszy polski znaczek
pocztowy, z 1860 r.) i drugą - na której pokazano znaczki poświęcone
postaci św. Jana Pawła II (z okresu
pontyfikatu aż do momentu kano-
nizacji). Wieczorem muzeum odwiedziła grupa niepełnosprawnych
motocyklistów, którzy ulegli wypadkom, a mimo to nadal jeżdżą na swoich pojazdach.
W tym samym czasie na Zamku można było zwiedzać wystawy w Domu
Małym i w basztach. Na zamkowym
dziedzińcu rozpoczynał się też, trwający wiele godzin, koncert zespołów
blusowych. Prawdziwa uczta czekała
na tych, którzy trafili tu ok. godz. 21,
mogli mianowicie wysłuchać wspaniałego występu najznakomitszych
polskich muzyków grających jazz tradycyjny, występujących pod nazwą
Alexander`s Ragtime Band (towarzyszył im ciechanowski muzyk Wojciech Jabłoński).
Na Zamku największym zainteresowaniem cieszyła się otwarta w ubie-
Tłumy gości w parku w Gołotczyźnie
„Kwiaty ogrodów” i XII
Majowe Muzykowanie
W niedzielę, 17 maja, w Gołotczyźnie... zapachniało kwiatami. Odbyła się tu, w ogrodach
Muzeum Pozytywizmu, doroczna piękna impreza, zatytułowana; „Kwiaty ogrodów”.
Parkowe alejki zajęli od rana
liczni wystawcy i rozłożyli swoje
bajecznie kolorowe... ogrody
z kwiatów i roślin ozdobnych.
Jeśli nasi czytelnicy nie wiedzieli
dotychczas co to takiego: niecierpek Waleriana, smagliczka, kocanka,
ipomea, odpowiedź mogli znależć
właśnie tego dnia. To nazwy prezentowanych tu pięknych kwiatów.
Zajmujące wiele metrów kwadratowych ekspozycje kwiatowe zaprezentowali m.in.: Andrzej i Przemysław Lewandowscy z Sochocina,
Tomasz Czarnecki z miejscowości
Bile k. Płońska, Krzysztof Kopczyński z Ciechanowa, ze swoją szkółką
drzew owocowych przyjechał Mirosław Szymala z Siemiatycz, rośliny
ozdobne i iglaki zachwalał Jan Tkaczyk z Gołymina, własne gospodarstwo ogrodnicze reklamowali T .K.
Kuźniewscy z Ciechanowa. Barwne
stoiska z kompozycjami z suszonych
kwiatów przedstawili Tadeusz Ko-
walski oraz Daniel i Paweł Soszyńscy
z Siedlec.
Jest już tradycją, że oprócz kwiaOGŁ OSZE N I E WŁ ASNE WY DAW CY
tów na imprezie tej wystawiane są
też inne rzeczy. Wanda i Kazimierz
Kołakowscy i Jadwiga Traczyk
głym roku wystawa zatytułowana:
„Księstwo Mazowieckie 1200-1526:
intrygi, trucizny i smok, czyli 300 lat
niezależnego Mazowsza”. Poza tym
chętnie zwiedzano wystawę archeologiczną: „Fakty i mity ciechanowskiego Zamku” oraz wystawę multimedialną.
Kto miał ochotę mógł podstawionym przez muzeum specjalnym
autobusem udać się do Gołotczyzny (kursował co godzinę). A tam,
w obiektach Muzeum Pozytywizmu,
również przygotowano atrakcje.
Na gości czekali członkowie dwóch
grup rekonstrucyjnych. Ciechanowsko-mławska grupa o długiej nazwie:
„Stowarzyszenie rekonstrukcji historycznej 79 pułku piechoty Strzelców Słonimskich im. hetmana Lwa
Sapiechy” wystąpiła w historycznych mundurach carskich i pruskich
z I wojny światowej. „Żołnierze”
częstowali wszystkich grochówką
z autentycznej polowej kuchni wojskowej i... raz po raz strzelali z ustawionego niedaleko stanowiska karabinów maszynowych. Natomiast
z Ciechanowa oraz Jan Chorążewicz przywieźli miody i nalewki,
a także wyroby (ozdobne świeczki)
z wosku. Zasłużona twórczyni ludowa Czesława Samsel z Myszyńca
pokazała piękne wyroby koronkarskie i zwierzątka z ciasta, również
Sławomir Ibek z Zakroczymia wystawił wyroby rękodzieła ludowego.
Artystyczne wyroby z drewna zaprezentowali Robert Wilczak z Marek k.
Warszawy, wystawca z Leszna i Jan
Kowalski z Ciechanowa.
Ciekawe było stoisko Zespołu Szkół
Centrum Kształcenia Rolniczego
z Gołotczyzny.
Uczniowie Technikum Żywienia
i Usług Gastronomicznych prezentowali na miejscu sztukę zdobienia
w... warzywach i owocach. Pokazała się też Pracownia Architektury
i Krajobrazu Anny Zbrzeznej z Ciechanowa.
Wszystkie stoiska były oblegane
przez tłumy zwiedzających i kupujących. Opuszczali oni przeważnie
muzealne ogrody obładowani najrozmaitszmi roślinami ozdobnymi.
Z „Kwiatami ogrodów” połączone zo-
„Grupa rekonstrukcji historycznej
ludności cywilnej z Mławy”, przybyła tu w sile 20 osób, pod kierunkiem
Jacka Kwiatkowskiego, po prostu...
nad wyraz atrakcyjnie wyglądała
(zwłaszcza panie) w pięknych strojach z minionej epoki.
Natomiast na balkonie dworku Aleksandry Bąkowskiej co godzinę... ukazywał się duch właścicielki. Piękna
dama, w długiej białej sukni, otoczona gęstą mgłą, podchodziła do stolika
z palącą się lampą naftową i czytała
fragmenty listów do swoich uczennic.
W pobliskim domu, czyli w Krzewni
ukazywał się z kolei duch Aleksandra
Świętochowskiego.
Przy okazji przypomnijmy, że podczas tej „Nocy Muzeów” w dworku
Bąkowskiej można było oglądać kilka
wystaw: Portret szlachty mazowieckiej, wnętrza domu szlacheckiego
z przełomu XIX i XX wieku, wystawę
malarstwa Adama Feliksa Ciemniewskiego, natomiast w Krzewni – wnętrza domu Aleksandra Świętochowskiego.
TWo
stało XII Mazowieckie Majowe Muzykowanie. Impreza odbywająca się od
lat w Watkowie, w gminie Gołymin,
przeniesiona została od tego roku do
Gołotczyzny. Przez kilka godzin muzycy prezentowali więc polki, oberki
i inne ludowe melodie.
Jury w składzie: Maria Wojciechowicz
i Andrzej Kaluszkiewicz przyznało nagrody i wyróżnienia. W grupie solistów
I nagrodę imienia zasłużonego muzykanta Romana Kuśmierskiego otrzymał Paweł Poznański z Ciechanowa,
dwie II nagrody – Stanisław Wysocki
z Regimina i Mateusz Czyż z Łysych,
dwie III nagrody - Jan Kania z Lipnik i Adam Poznański z Ciechanowa,
IV nagrodę Tadeusz Czyż z Łysych,
wyróżnienia – Jacek Kurzepa z Niegowa i Ryszard Sobotko z Ciechanowa.
W grupie kapel I nagrodę otrzymała
kapela ”Mazowszaki” z Mińska Mazowieckiego, II nagrodę – kapela „Z kurpiowskiej puszczy”, dwie III nagrody
– kapela rodzinna Bałdygów reprezentująca Biskupiec i okolice oraz kapela
rodzinna Butlerów z Zalesia.
TWo
KULTURA | 15
TYGODNIK ILUSTROWANY | www.tygodnikilustrowany.pl | 19 maja 2015
Spaceru po Lwowie ciąg dalszy …
Jednym z najpiękniejszych
budynków we Lwowie jest
utrzymany w eklektycznym
stylu gmach Opery Lwowskiej. Lwowski „dom muz”
powstał w trzy lata i oficjalne został otwarty w 1900
roku. Robi on ogromne
wrażenie zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Mimo
upływu wielu lat gmach ten
w niczym nie stracił ze swojego pierwotnego blasku.
Oprócz zadbania o detale architektoniczne, a także wyjątkowy
wystrój wnętrza projektant opery, Zygmunt Gorgolewski, zadbał także o to aby, wystawiane
w tym monumentalnym budynku
przedstawienia mogło oglądać
jak najwięcej widzów. Widownia,
uwzględniając loże (marszałkowską oraz cesarską) liczy aż 1200
miejsc, jest to liczba naprawdę
imponująca (dla porównania podam, że w Opera Wiedeńska dysponuje 1709 miejscami). Jedną
z najpiękniejszych atrakcji znajdujących się w tym budynku jest
wyjątkowa alegoryczna kurtyna
namalowana na lnianym płótnie
żeglarskim przez Henryka Siemiradzkiego. W przeciwieństwie
do większości innych kurtyn nie
jest ona zwijana, ale podnoszona
ponad scenę. Podobną kurtynę,
z zupełnie jednak inną sceną alegoryczną wykonał Siemiradzki
dla krakowskiego teatru im. Juliusza Słowackiego. Gmach Opery Lwowskiej wchodzi w skład
głównej promenady tego miasta,
jest jakoby jej spektakularnym
zwieńczeniem. Promenada ta,
zaczyna się na Placu Mickiewicza (tak, to na nim stoi najpiękniejszy według lwowiaków
pomnik naszego wieszcza) i po
około 450 metrach kończy się
na gmachu Opery. Dawna nazwa
tej trasy to: Wały Hetmańskie
– w chwili obecnej to Prospekt
Wolności.
Każdy entuzjasta polskiego malarstwa musi odwiedzić Lwowską Galerię Sztuki (co prawda
Galeria prócz malarstwa poka-
zuje także i rzeźbę, jednak z ręką
na sercu stwierdzam, że w tym
miejscu rzeźba kompletnie mnie
nie interesowała). We Lwowie
mamy możliwość zobaczenia
kilkudziesięciu
znakomitych
płócien najlepszych polskich
malarzy, każdy kto lubi polskie
malarstwo XIX wieku czy też początku XX wieku, na pewno coś
ciekawego tu odnajdzie, a prezentowane są takie nazwiska jak:
Matejko, Grottger, Malczewski,
Brandt, Kotsis, Rodakowski czy
Kossakowie. Na mnie największe wrażenie wywarły dwa płótna, a dokładnie: Jana Matejki
„Dzieci artysty” oraz Wojciecha
Kossaka „Wiosna 1813 roku”.
Każdy z tych obrazów doskonale
znalem z reprodukcji w katalogach czy też monograficznych
opracowaniach dotyczących ich
twórców. Jednak bezpośredni
kontakt z oryginałem, był czymś
niesamowitym. „Dzieci artysty”
mistrza Jana, jest chyba moim
zdaniem jego najlepszym obrazem „nie-batalistycznym” jaki
miałem okazję oglądać. Od tego
płótna aż bije miłość i radość
tworzenia. Dziecko jest największą radością każdego rodzica, a ta
czwórka zaprezentowana na tym
obrazie jest niesamowita. W tej
pracy równie ważne jak dzieci,
są wszelkie dodatkowe elementy
jakie możemy na nim odnaleźć:
pies, gołąbek, paleta z farbami,
wazonik z konwaliami, a także
scenografia połączenie wnętrza
atelier malarskiego z lasem. Natomiast „Wiosna 1813 roku” to
również, klasyczny dla Wojciecha Kossaka, temat napoleoński,
pokazany w wyjątkowy jak na
tego artystę sposób. Widzimy na
nim bowiem, trzech kozaków,
mijających wyłaniające się z topniejącego śniegu ciała zabitych
żołnierzy Wielkiej Armii. Pierwszy z kozaków żegna się, drugi
z nich zakrywa twarz kawałkiem
materiału, a trzeci patrzy z prze-
z najlepszych płócien antywojennych, jakie miałem okazję
oglądać w moim życiu. Robi
on kolosalne wrażenie i trudno
przejść obok niego obojętnym.
Obraz ten zwrócił moją uwagę
jeszcze z jednej przyczyny. Widać, że i on miał również burzliwe dzieje. Po ramie można było
stwierdzić, że niestety obiekty w tej galerii malarstwa nie
są zbyt dobrze zabezpieczone.
Rama sprawiała wrażenie takiej,
której kilkukrotnie dane było
spaść (wcale mnie to nie dziwiło
patrząc, że obraz zawieszony był
na zwykłym plecionym sznurku)
dodatkowo, konserwator, który
po tym „wypadku” usiłował ją
naprawić pomalował ją chyba
zbyt mocno złotolem w kilku
miejscach bo warstwa nowej
farby wyraźnie kontrastowała
z farbą użytą podczas malowania pierwotnej ramy. Ogólnie
cała Lwowska Galeria Malarstwa
zrobiła na mnie bardzo przytłaczające wrażenie. Wchodząc
do sal ekspozycyjnych usytuowanych na pierwszym piętrze
miałem nieodparte wrażenie, że
czas w tych pomieszczeniach zatrzymał się bardzo dawno temu,
jeszcze chyba w czasach ZSRR
rażeniem na podnoszące się do
lotu spłoszone ptaki, żywiące
się ludzkim i końskim mięsem.
Obraz ten jest chyba, jednym
i Ukraińskiej SRR. Mury tego
budynku wiele widziały i wiele
przeżyły. Prócz tego, reliktem
dawnych, znamienitych czasów
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych
Poglądy wyrażane w publikowanych materiałach są osobistymi
opiniami ich autorów i niekoniecznie muszą odzwierciedlać poglądy
Adres Redakcji
06-400 Ciechanów, ul. Kilińskiego 8
(Browar Ciechan)
e-mail: [email protected]
tel. 23 672 55 88
Marek Szyperski
Wydawca
Gambrynus Sp. z o.o.
ul. Kilińskiego 5,
06-400 Ciechanów
– rdzenny ciechanowianin, obecnie
Kierownik Działu Historii w Muzeum
Romantyzmu w Opinogórze. Wcześniej prawie dekadę spędził w Trójmieście, tam studiował, smażył hamburgery i frytki, sprzedawał usługi
bankowe, w końcu nadzorował funkcjonowanie pierwszego kompleksu kinowego w Gdyni. Po powrocie do Ciechanowa tułał się po różnych urzędach oraz
firmach, w końcu osiadł w opinogórskim
Muzeum. Pasjonat historii wojskowości, a szczególnie epoki napoleońskiej,
malarstwa batalistycznego. W wolnym
czasie lubi posłuchać ciężkich brzmień
zabarwionych o folkową nutę. Gdy czas
mu pozwoli lubi pojechać na koncert lub
odwiedzić przyjaciół, nałogowo uzależniony od zwiedzania muzeów.
były panie, pilnujące ekspozycji
w poszczególnych salach. Reprezentowały one szeroki wachlarz
mody z ostatnich kilkudziesięciu
lat. Dodatkowo zachowywały
się w sposób delikatnie mówiąc
awangardowy, umilając nam
oglądanie płócien puszczaniem
melodyjek z telefonów komórkowych, włączeniem radia lub
też monologami połączonymi
z wyrazistą gestykulacją wygłaszanymi w języku ukraińskim
w kierunku wyimaginowanych
zwiedzających. Galeria, sama w sobie reprezentuje jednak bardzo wysoka klasę
artystyczną, pomiędzy obrazami polskich twórców (stanowią
one około 60% prezentowanej
kolekcji) ciekawie wplecione są
płótna dziewiętnastowiecznych
malarzy europejskich, zarówno
ze wschodniej jak i z zachodniej
części kontynentu.
ogłoszeń i zastrzega sobie prawo do skracania nadesłanych tekstów.
Redaktor naczelny
Rafał Wróblewski
Redaktor graficzny
Dorota Pogorzelska
Biuro reklamy
Anna Dąbrowska
tel. 509 820 919
e-mail: [email protected]
Redakcji i Wydawcy.
Na podstawie art 25. ust. 1 pkt 1b prawa autorskiego Wydawca
wyraźnie zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów
opublikowanych w „Tygodniku Ilustrowanym” bez uzyskania zgody
Wydawcy jest zabronione.
Rafał Wróblewski
Za tydzień zapraszam do lektury
tekstu poświęconego lwowskim
obiektom sakralnym.
reklama
16 | WYDARZENIE
19 maja 2015 | www.tygodnikilustrowany.pl | TYGODNIK ILUSTROWANY
Strażacy świętowali
w Gąsocinie
Tegoroczne, powiatowe
obchody Dnia Strażaka
odbyły się Gąsocinie (gm.
Sońsk) i były połączone
ze świętowaniem 90. lat
istnienia tamtejszej Ochotniczej Straży Pożarnej.
Organizatorami
uroczystości
byli: Zarząd Oddziału Powiatowego ZOSP RP, Zarząd Oddziału Gminnego ZOSP RP w
Sońsku oraz Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej
w Ciechanowie. Przybyło wielu
gości.
Dzień Strażaka 2015 rozpoczęła
msza św. w kościele parafialnym
odprawiona przez kapelana strażaków – ks. kanonika Jana Dzieniszewskiego oraz proboszcza
gąsocińskiej parafii ks. Ireneusza
Cielickiego.
Po mszy – akademią na placu
apelowym tradycyjnie rozpoczęło złożenie meldunku przez
dowódcę pododdziałów – st.
kpt. Radosława Osieckiego,zastępcy Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego PSP – st.
bryg. Januszowi Szylarowi.
Msz/Red
W trakcie uroczystości strażacy PSP i OSP otrzymali liczne
odznaczenia i awanse:
SREBRNY MEDAL „ZA
DŁUGOLETNIĄ SŁUŻBĘ”
asp. sztab. Paweł Kuciński
st. ogn. Dariusz Kopczyński
st. ogn. Adam Pogorzelski
MEDAL HONOROWY im.
Bolesława Chomicza
dh. Józef Klimkiewicz reklama
ZŁOTY ZNAK ZWIĄZKU :
dh Edward Niesłuchowski
ZŁOTĄ ODZNAKĘ- „ZASŁUŻONY DLA OCHRONY PRZECIWPOŻAROWEJ”
st. bryg. Arkadiusz Muszyński - wręczenie odznaczenia
nastąpi podczas Krajowych
Obchodów Dnia Strażaka w
Olsztynie
SREBRNĄ ODZNAKĘ
- „ZASŁUŻONY DLA
OCHRONY PRZECIWPOŻAROWEJ”
st. kpt. Wojciech Falęcki
- wręczenie odznaczenia nastąpi podczas Wojewódzkich
Obchodów Dnia Strażaka w
Radomiu.
BRĄZOWĄ ODZNAKĘ
-„ZASŁUŻONY DLA
OCHRONY PRZECIWPOŻAROWEJ”
st. ogn. Grzegorz Chodkowski
mł. bryg. Jarosław Głuszkowski
kpt. Jarosław Nowosielski
asp. sztab. Piotr Oleszczuk
ZŁOTY MEDAL „ZA ZASŁUGI DLA POŻARNICTWA”
mł. insp. Grzegorz Grabowski
Grzegorz Goszczyński
Krzysztof Matuszewski
st. ogn. Andrzej Kolwicz
asp. sztab. Piotr Oleszczuk
mł. asp. Mariusz Wojciechowski
dh. Krzysztof Muchowski
dh Wieńczysław Jacek Rudnicki
SREBRNY MEDAL „ZA
ZASŁUGI DLA POŻARNICTWA”
ogn. Piotr Godlewski
mł. ogn. Krzysztof Klonowski
mł. ogn. Andrzej Małecki
st. kpt. Radosław Osiecki
pani Marzena Ślubowska
dh Wojciech Cywiński
dh Paweł Kamiński
BRĄZOWY MEDAL „ZA
ZASŁUGI DLA POŻARNICTWA”
st. sekc. Mariusz Kruszyński
sekc. Cezary Kurjata
sekc. Sebastian Macfałda
sekc. Krzysztof Poznański
sekc. Jacek Włodkowski
dh Andrzej Krupiński
dh Zbigniew Kuciński
dh. Łukasz Skibniewski
dh Wojciech Wielg
AWANSE otrzymali:
stopień MŁODSZEGO BRYGADIERA
st. kpt. Andrzej Król
stopień KAPITANA
mł. kpt. Michał Wiśniewski
stopień OGNIOMISTRZA:
mł. ogn. Piotr Godlewski
mł. ogn. Andrzej Gostkowski
stopień MŁODSZEGO
OGNIOMISTRZA:
st. sekc. Bogumił Franckiewicz
st. sekc. Grzegorz Jabłoński
st. sekc. Marcin Kwaśniewski
st. sekc. Grzegorz Rostkowski
st. sekc. Grzegorz Urbanowski
st. sekc. Piotr Zajkowski
stopień STARSZEGO SEKCYJNEGO
sekc. Dariusz Nawocki
stopień STARSZEGO STRAŻAKA
str. Mariusz Zakrzewski