Pobierz PDF - Europrojekty.pl

Komentarze

Transkrypt

Pobierz PDF - Europrojekty.pl
innowacyjna gospodarka, programy operacyjne UE, samorządność, rozwój regionalny
ISSN 2082-3673, rok XII, nr 105, 20.10.2013 - 20.11.2013 r. Cena 12 zł
Henryk Błażusiak:
Tylko inwencja i odwaga gwarantują sukces
nr 105
Liderzy przemian: Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. w Olsztynie
Od redakcji
nr 105
2013
Życie jest piękne
Uporządkowanie gospodarki
ściekowej w Olsztynie
W Olsztynie dobiega końca realizacja siedmiu zadań, związanych z gospodarką ściekową, które były współfinansowane z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.
Umowę na finansowanie inwestycji zawarto 12 lutego 2013 r.
w Olsztynie.
Zakres projektu „Uporządkowanie gospodarki ściekowej
w Olsztynie” obejmował wykonanie robót budowlanych, związanych z modernizacją oczyszczalni ścieków „Łyna” przy ul. Leśnej
w Olsztynie oraz budowę sieci kanalizacji sanitarnej w ul. Jagiellońskiej, Borowej, Erdmanowej i Laszki w Olsztynie.
Celem projektu było systematyczne porządkowanie gospodarki ściekowej na terenie Gminy Olsztyn poprzez wzrost poziomu skanalizowania gminy i dostosowanie jej do wymogów prawa
polskiego i unijnego. Realizacja projektu przyczynia się do poprawy stanu środowiska naturalnego, w tym czystości wód i gleby,
jak również do poprawy standardu i jakości życia mieszkańców.
Beneficjentem projektu jest Gmina Olsztyn, przy czym projekt
realizowany jest wspólnie z Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji w Olsztynie - podmiotem upoważnionym do ponoszenia
wydatków kwalifikowanych.
1. Przebudowa piaskownika
2. Montaż mieszadeł w reaktorach biologicznych, stacja dozowania reagentów PIX i PAX
3. Budowa wiaty na odpady z hali ITPO
4. Budowa magazynu na sorbenty
Dobiega końca budowa magazynu do składowania reagentów
i części eksploatacyjnych spalarni i suszarni osadów oczyszczalni
ścieków Łyna. W pomieszczeniu magazynowane będą reagenty,
oleje i smary oraz części zamienne.
W ramach trzech inwestycji realizowanych przez Gminę Olsztyn została wybudowana sieć kanalizacji sanitarnej przy ul. Jagiellońskiej, Borowej, Erdmanowej i ul. Laszki. Łącznie powstało 1,38
km sieci kanalizacji sanitarnej.
Wartość projektu to 8 886 121,63 zł
Wysokość kosztów kwalifikowalnych – 7 194 936,28 zł.
Wysokość dofinansowania: 43,82% tj. 3 153 252,77 zł.
Zakończenie realizacji projektu przypada na 31 grudnia 2013 r.
Nad poprawnością realizacji projektu czuwa Jednostka Realizująca Projekt w PWiK Sp. z o.o. we współpracy z zespołem JRP
Urzędu Miasta.
Projekt „Uporządkowanie gospodarki ściekowej w Gminie
Olsztyn” współfinansowany ze środków Unii Europejskiej.
Ale przyszła kolej i na mnie. Dość dotkliwie i dość długo choroba nie opuszczała nie tylko mojego ciała, ale
chyba przede wszystkim umysłu i serca. To osobliwe jak bardzo zmienia się optyka spoglądania na życie z tamtej strony szpitalnych okien. Godziny pod kroplówkami sprzyjają refleksjom, zadumie i tylko trzeba uważać, by
nie popaść w użalanie się nad sobą. Szpitalne sale pełne są ludzi z reguły pogodzonych z tym, co je spotyka,
w pełni posłusznych personelowi pielęgniarskiemu i lekarskiemu. Poczucie swej dotychczasowej codziennej mocy i wiary w siebie jest tutaj
wystawione na ciężką próbę. A jak się leży przez tydzień o 2 metry od pozostającego cały czas w agonii, podpiętego pod aparaturę, kable,
rurki i tlen 70-latka, którego wychudzone, ostre rysy twarzy jako żywo przypominają obrazy ilustrujące „Boską komedię” Dantego – to
świadomość nieuchronności końca aż bije po głowie.
Czas. W szpitalu jego pojęcie nabiera naprawdę względności. Inaczej rzecz ma się ze śmiercią. Obstawiony książkami wyczytałem,
że w USA około 60 procent wydatków na opiekę zdrowotną pochłania opieka nad pacjentami, którym pozostało najwyżej pół roku życia.
W Polsce lekarze mają trudny do zgryzienia orzech. Ale czy tylko oni? Byłem świadkiem, jak rodzina mojego współtowarzysza – wobec
braku jakichkolwiek rokowań i wiedzy, że koniec to kwestia godzin, lub najwyżej kilku dni, pytała lekarza prowadzącego, czy można jakoś
ulżyć cierpieniom. Ów, ostrym tonem fuknął: Ja składałem przysięgę i mam obowiązek leczyć do końca! Nie jesteśmy w Holandii, czy
Szwajcarii! A potem już łagodniej rzekł: „Ja, proszę państwa, też jestem za tym, by ludzie mogli odejść w sposób godny, ale to tylko moja
prywatna opinia...”
I znów dochodzimy do sytuacji, w której nasze umysły krzyczą: „Tkwimy w jakimś obłędzie, bo brakuje pieniędzy na ratowanie noworodków, na leki dla ludzi w sile wieku i aktywności!” Ale prawo, lecz przede wszystkim chyba jednak serce podszeptuje: „Utrzymajmy dziadka
przy życiu jak najdłużej się da!”
Wieczorem, na 12 godzin przed swoim wypisem, zauważyłem, że wartości na monitorze ustawionym obok wezgłowia mojego towarzysza,
maleją. Powiedziałem pielęgniarce i zszedłem na dziedziniec, by rozprostować kości. Po kwadransie wróciłem na oddział, ale poproszono mnie, bym poczekał w korytarzu. Widziałem, jak z mojej sali wynoszony jest sprzęt, a po chwili wyjechało łóżko z ciałem przykrytym
niebieskim prześcieradłem. A więc tak to wygląda? Poczułem przez chwilę, jak pojawia się irracjonalny wstyd, że przez 2-3 dni zdawałem
się wcale nie zauważać w pokoju nieprzytomnego, ale przecież wciąż żyjącego człowieka. A teraz jego po prostu już nie ma. Wróciłem do
pustego pokoju i długo siedziałem w samotnym milczeniu. Dotarło do mnie, że jestem w samym środku odwiecznej walki pomiędzy umysłem
a sercem, które rzadko pragną tego samego.
Rzeczywistość potem nie uderzyła mnie więc jak obuchem. Zdałem sobie sprawę, że od kwietnia jestem na okrągło w towarzystwie nieuchronnego rozwoju wypadków. Opieka nad (obok synka) najbliższym mi człowiekiem, chorującym na raka płuc wielkości pomarańczy, nabrała innego wymiaru. Zauważyłem w sobie nieco mniej gniewu i niezgody na los, na bezsilność wobec faktów. A przecież od razu rozpoczął
się sezon pogrzebów: ojca mojego przyjaciela, kogoś z dalszej rodziny, znanych i cenionych nie tylko przeze mnie ludzi – z epicentrum w Zaduszki. Tymczasem było mi łatwiej, bo przecież nikomu nie jest lepiej. To pewnik. A życie – jakkolwiek by nie było okrutne – i tak jest piękne.
2013
Projekt obejmował siedem zadań, w tym cztery zadania realizowane są przez PWiK Sp. z o.o. na terenie oczyszczalni ścieków:
Na oczyszczalni ścieków przy ul. Leśnej w Olsztynie w istniejącym budynku krat została zamontowana dodatkowa krata oraz
dodatkowy piaskownik. Ponadto powstał nowy kanał awaryjny, jak
również nowa niezależna pompownia zanieczyszczeń. Nowym
obiektem jest także punkt dozowania koagulantu PIX. Zamontowano mieszadła w reaktorach biologicznych przy pomostach
umożliwiających obsługę urządzeń. Projekt obejmował także budowę wiaty na odpady ze spalarni osadów pościekowych.
Od dobrych kilku lat towarzyszę najbliższym w ich kontaktach z placówkami służby zdrowia. Do tej pory
był to dla mnie świat służący za pole do obserwacji lęków i strachu, zmiany zachowań – często jakże diametralnych – innych ludzi. Kiedy już opuszczałem mury szpitali po kolejnych odwiedzinach, oprócz uczucia ulgi
towarzyszyło mi coś w rodzaju poczucia winy: Oto innych dotyka nieszczęście, za to mnie już od ponad 20 lat
omija rola pacjenta...
Jacek Broszkiewicz
redaktor naczelny
Miejska Oczyszczalnia Ścieków
„Łyna” w Olsztynie
Spis treści:
Tylko inwencja i odwaga gwarantują sukces...........................................................4
Odrabianie dystansu................................................................................................4
EUWT Tatry – Fakt dokonany!.................................................................................8
Postawiliśmy na swoim!...........................................................................................9
Ożywiać, inspirować, wspierać…..........................................................................10
Polak, patriota i całkiem spora kasa…..................................................................12
Wszyscy jesteśmy... . ............................................................................................12
Po prostu zarządzanie...........................................................................................13
Nie pomieścimy się?..............................................................................................14
Unijne dotacje – światowy poziom.........................................................................16
Gliwice – liderem subregionu (2)...........................................................................18
Dokąd uciec przed Fiskusem? (1).........................................................................20
Nieustająca ofensywa............................................................................................22
Satelity dla Europejczyków....................................................................................24
Ostatnie pożegnanie..............................................................................................25
Co cesarskie – cesarzowi? (1)...............................................................................26
Jesteśmy skazani na energooszczędność............................................................28
9 miliardów € na współpracę nauki z przemysłem................................................30
Redaktor naczelny: Jacek Broszkiewicz tel.: +48 509 179 016, e-mail: [email protected]
Zespół: Grażyna Brochwicz, Krzysztof Kozik (Bielsko-Biała, Kopenhaga), Małgorzata Piętka, Gabriel Piotrowski, Piotr Ptak, Antoni Szczęsny, Witold Szwajkowski,
Ewa Wanacka, Urszula Węgrzyk, Ewa Zasada (Wiedeń), Henryk S. Tuszyński, Agnieszka Żuk (Paryż). Stali felietoniści: Piotr Wrzecioniarz, Ewa Wanacka, Henryk S.
Tuszyński. Stale współpracuje: Magdalena A. Kolka. Redakcja: 40-004 Katowice, Al. Korfantego 32/44, e-mail: , www.europrojekty-pl.pl
DTP: tatutu.pl
Wydawca: Europrojekty.pl Sp. z o.o., Al. Korfantego 32/44, 40-004 Katowice, NIP: 6342815300
2
3
2013
nr 105
Liderzy przemian: Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. w Gliwicach
Tylko inwencja i odwaga
gwarantują sukces
Z Henrykiem Błażusiakiem – Prezesem Zarządu, Dyrektorem
Naczelnym Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o.
w Gliwicach – rozmawia Jacek Broszkiewicz
– Gliwice są miastem bardzo dynamicznie rozwijającym
się, liderują pod tym względem wśród 14 miast tworzących
tzw. Aglomerację Katowicką. Boom inwestycyjny jest możliwy tylko dlatego, że infrastruktura techniczna miasta jest do
tego przygotowana. Jednym z najważniejszych jej elementów
jest to, o czym na co dzień nie mówi się zbyt wiele – zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie oraz utylizacja ścieków. Jesteśmy obecnie w trudnym okresie pomiędzy perspektywami
finansowymi UE i wiele jednostek komunalnych ma kłopoty z kontynuacją własnych inwestycji. W jaki sposób PWiK
w Gliwicach radzi sobie z tym problemem?
– Dobra gospodarka wodno-ściekowa jest warunkiem sine
qua non prawidłowego funkcjonowania i rozwoju miasta. A to wiąże się nie tylko z wielką odpowiedzialnością, ale także działaniami
pochłaniającymi ogromne koszty. Jest oczywiste, że w Gliwicach
nie powstałaby Specjalna Strefa Ekonomiczna, gdyby nasza firma, która została powołana w 1998 roku, nie zadbała o to, by
miasto, ale i pozostali udziałowcy: Pyskowice, Rudziniec i Sośnicowice – dysponowali porządną oraz perspektywiczną w kontekście inwestycyjnym infrastrukturą wodno-ściekową. W Gliwicach
rozpoczął się napływ poważnych inwestorów (m.in. powstała
fabryka Opla) i jako spółka komunalna musieliśmy podjąć duży
wysiłek, by nadążyć za ambitnymi planami samorządu. Nie można dopuszczać do sytuacji, w której podmioty gospodarcze odprowadzają ścieki bezpośrednio do rzek, czy gleby. Modernizacja
i wymiana sieci kanalizacyjnej nie były zadaniami łatwymi. Robiliśmy to początkowo przy pomocy środków PWiK i gminy, która
wspomagała nas dotacjami na przykład na budowę Centralnej
Oczyszczalni Ścieków, ale z czasem, zwłaszcza kiedy zaczęliśmy
korzystać z niskooprocentowanych kredytów NFOŚiGW oraz funduszy akcesyjnych Unii Europejskiej, nasza kondycja finansowa
pozwalała nam samodzielnie realizować zadania własne. Postawiliśmy przede wszystkim na ekologię, czego wyrazem było oddanie do użytku w 2002 roku wspomnianej oczyszczalni ścieków. To
przedsięwzięcie kosztowało ponad 60 milionów złotych, ale wówczas jeszcze nie udało się na nie pozyskać unijnych pieniędzy.
Ta sytuacja radykalnie zmieniła się na lepsze w latach kolejnych.
Pozostał do rozwikłania problem doprowadzenia wszystkich ścieków do tego obiektu. Naszym zadaniem było zlikwidowanie tolerowanych do tej pory w wielu dzielnicach praktyk odprowadzania
nieczystości wprost do gruntu poprzez szamba przelewowe lub
wprost do rowów lub potoków. Nasze miasto nie wyróżniało się
Liderzy przemian: Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. w Gliwicach
pod tym względem na tle całego kraju, ale należało jak najszybciej
i najskuteczniej uporządkować sytuację na miarę europejskich
standardów. Wtedy właśnie postanowiliśmy sięgnąć po środki UE
– wspólnie z samorządem, który złożył wniosek o dotację na całkowite skanalizowanie przynajmniej największych dzielnic Gliwic.
– Z jakiego punktu startowaliście?
– Przed nami był ogrom pracy. Bo na początku drugiego tysiąclecia miasto było skanalizowane zaledwie w 40 procentach.
Od momentu rozpisania pierwszego przetargu na roboty w dzielnicy Brzezinka staliśmy się praktycznie zupełnie samodzielni
i odpowiedzialni z ramienia samorządu za gospodarkę wodno-ściekową. To moment, kiedy mogliśmy liczyć na własne siły,
pomysłowość, zaradność i skuteczność. To było 10 lat temu –
efektywnie aplikowaliśmy o dotacje unijne na 15 zadań, w tym
13 związanych ściśle z modernizacją i wymianą kanalizacji w 13
dzielnicach. Osiągnęliśmy sukces realizując I etap modernizacji
gospodarki wodno-ściekowej, i jako jedni z pierwszych w kraju
nie musieliśmy zwracać Unii ani jednego euro – co jest wyjątkiem w tej branży. Z dzisiejszej perspektywy mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że podołaliśmy wyzwaniu, ponieważ
Gliwice są obecnie skanalizowane w 98 procentach, a nasze
możliwości kreślone zagospodarowaniem 30 tysięcy metrów sześciennych ścieków na dobę, są praktycznie dwukrotnie większe,
niż przed realizacją unijnych projektów. Nie będę ukrywał, że ma
to ogromne znaczenie dla rozwoju miasta, do którego ciągną rzesze inwestorów.
– Mam wrażenie, że tak szybki postęp cywilizacyjny
w dziedzinie, którą Pan reprezentuje wynika z faktu, że przedsiębiorstwa zajmujące się nią nie są wobec siebie konkurencyjne, a wymiana doświadczeń i pomysłów jest na porządku
dziennym. Wiem, że gliwickie PWiK nigdy nie odmawiało kolegom z branży dobrych rad i sugestii…
– To prawda. Niczego nie ukrywamy i nie strzeżemy tajemnic
naszych sukcesów. Informacja o technologiach, sposobach sku-
Z perspektywy rządu
Z Donaldem Tuskiem – Prezesem Rady Ministrów
– rozmawia Antoni Szczęsny
– Chyba zgodzi się Pan Premier z pewną prawidłowością: Nazbyt często to, co małe, miałkie i bez znaczenia – za
to bliskie oczom – uniemożliwia spojrzenie szersze, a przez
to właściwą ocenę sytuacji, w jakiej Polska znajduje się
w mijającym już roku 2013?
– Mógłbym to skomentować banalnie: W świecie wolnych
mediów, a w takim żyjemy, trwa bezpardonowa walka o widza,
słuchacza, czytelnika. Aby przyciągnąć jego uwagę ciągle poszukuje się sensacji, afer itp. Wiadomo, że w mediach, które
często stosują swoisty terror informacyjny, wykorzystując najnowocześniejsze technologie dotarcia do odbiorcy, obowiązuje
zasada, że zła wiadomość jest najlepszą wiadomością. Społeczeństwo jest już zaprogramowane na ich poszukiwanie. A podaż rodzi popyt. I tak się to kręci na co dzień. Ludzie polityki,
zwłaszcza ci, którzy znajdują się u steru władzy, muszą być
odporni psychicznie na takie okoliczności. Prawdziwa próba
nadchodzi w akcie wyborczym. A wtedy z reguły okazuje się,
że nawet zainfekowani codziennym pesymizmem obywatele potrafią logicznie myśleć i wyciągać wnioski. A jest nad czym się
zastanawiać, bo twarde fakty są nieubłagane.
W ciągu zaledwie kilku lat Polska zmniejszyła zaległości rozwojowe względem średniej Unii Europejskiej o ponad 1/5, i to
w czasach światowego kryzysu gospodarczego. Średnią Unijną
4
osiągniemy już po roku 2020. W ostatnim okresie skumulowany
wzrost PKB w naszym kraju był zdecydowanie najwyższy w EU.
W latach 20008-2013 wyniósł on 20 procent. W tym czasie cała
gospodarka Unii skurczyła się o 0,8 proc. Moim zamierzeniem
jest, by nasz PKB wzrósł w 2016 roku do poziomu 2 bilionów
złotych. Polska zajmuje drugie miejsce w UE pod względem
liczby nowych miejsc pracy (935 tys.), które powstały w latach
2008-2012. Czy można dyskutować z tymi faktami i je podważać? Przecież nasz kraj poradził sobie ze światowym kryzysem
gospodarczym i jako jedyny kraj w Unii Europejskiej uniknął recesji w 2009 roku. Wzrost gospodarczy to nie abstrakcja, tylko
konkretne pieniądze i inwestycje, które przekładają się na nowe
miejsca pracy. Od początku światowego kryzysu blisko połowa
nowych miejsc pracy w UE powstała właśnie w Polsce. Średnia
płaca w tym czasie, kiedy w niektórych krajach spadła nawet do
20 proc., w Polsce wzrosła z 2700 do 3800 zł. W tym też czasie
eksport wzrósł o 38 procent, osiągając w 2012 roku wartość 146
miliardów euro. Dochód narodowy na głowę jednego mieszkańca wzrósł z 7100 dolarów do 12500 dol. Utrzymaliśmy wysoką
pozycję jako państwo atrakcyjne dla inwestorów. Rentowność
10-letnich polskich obligacji wynosiła 5 lat temu 7 proc., zatem
granica ryzyka nie została dotknięta. Dziś rentowność polskich
dziesięciolatek to 4,5 proc.. W rankingu Doing Business awansowaliśmy o 20 pozycji. Taką wyliczankę można by ciągnąć
jeszcze bardzo długo.
tecznego aplikowania po środki
zewnętrzne jest szeroko dostępna. Wychodzę z założenia, że
im więcej wiedzy przekażemy
innym, tym więcej sami jej otrzymamy. Ta zasada sprawdza się w praktyce. Pomagamy sobie
wzajemnie i robimy to zupełnie bezinteresownie, a zyskują na tym
przede wszystkim mieszkańcy, przedsiębiorcy i instytucje, a takich o najwyższym poziomie technologicznym jest w Gliwicach
cała masa i ciągle ich przybywa. Nie możemy odbiegać poziomem
naszych rozwiązań i oferty od standardów nie tylko europejskich,
ale i światowych. PWiK Gliwice było jednym z założycieli Stowarzyszenia Beneficjentów Polskich w branży wodno-kanalizacyjnej
liczącej obecnie kilkuset członków i już sam ten fakt potwierdza
od początku naszą gotowość do niesienia sobie wzajemnej pomocy, rady i wsparcia. Bo przecież początkowo nikt, włączając nawet NFOŚiGW, nie wiedział jak zarządzać funduszami unijnymi.
Wspólnie się tego uczyliśmy i dziś w tej sferze wskaźnik skuteczności sięgania po pieniądze unijnych podatników jest w Polsce
bardzo wysoki.
– Ale samorząd gliwicki charakteryzuje się rzadką na tle
innych cechą. Oczywiście jest bardzo skuteczny w aplikowaniu po dotacje UE, ale przeważa chyba trend związany z powiększaniem własnych możliwości inwestycyjnych. Miasto
jest zamożne i w tym upatruje dźwigni umożliwiającej dalszy
rozwój. Nie jest problemem życia i śmierci klamkowanie po
środki zewnętrzne, wiele przedsięwzięć finansuje się z budżetu miasta. Czy taka filozofia prowadzenia firmy jest Panu
bliska?
- Owszem. Wychodzę z założenia, że należy sięgać wszędzie tam gdzie to możliwe, ale najważniejszą opcją jest budowanie i troska o własną pozycję jako stabilnego, wypłacalnego
Dokończenie na stronie 6
Z perspektywy rządu
– Sukcesy są, rzecz jasna,
niepodważalne,
ale
krytycy rządu skupiają się przede
wszystkim
na
porażkach
i niewykorzystanych szansach. Mam na myśli m. In. rosnący dług publiczny, w tym
także samorządów. Czy dało
się tego uniknąć?
– To jest pytanie mało logiczne. W ciągu 5 ostatnich lat dług
publiczny wzrósł o 10 procent,
podczas gdy średnio w całej Unii
Europejskiej aż o 25 procent. Te
wskaźniki określają skuteczność
naszych rządów, nasze umiejętności i determinację – niekiedy
wbrew wszystkiemu. A, że takie
cechy przynoszą rezultaty? Cóż,
krytycy będą się musieli z tym
pogodzić. Tym bardziej, że mam
dla nich kolejną złą wiadomość.
W Polsce nie będzie ani recesji,
ani stagnacji – a takie ponure scenariusze kreślono jeszcze na początku tego roku. Polacy odparli
kryzys. Owszem, dostaliśmy rykoszetem, ale go nie wpuściliśmy.
To, co dziś Europa mówi coraz
odważniej, my w Polsce możemy
potwierdzić. Kryzys w Europie
się kończy. Potwierdzają to nasze prognozy: W IV kwartale br.
spodziewamy się wzrostu PKB
na poziomie 2 proc., a w całym
2013 r – 1,5 proc. W porównaniu
2013
Odrabianie dystansu
nr 105
Dokończenie na stronie 7
5
nr 105
Liderzy przemian: Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. w Gliwicach
2013
Dokończenie ze strony 5
i dysponującego środkami inwestycyjnymi przedsiębiorstwa. To
daje duży komfort działania i planowania na przyszłość. Udało
nam się taki stan osiągnąć.
– Rozmawiamy o wielkich przedsięwzięciach infrastrukturalnych autorstwa PWiK Gliwice. Jaki jest ich wymiar rzeczowy?
- W ramach Projektu „Modernizacja gospodarki ściekowej
w Gliwicach”, realizowanego w latach 2001-2010, wybudowaliśmy
109 kilometrów sieci kanalizacji sanitarnej, 52 kilometry kanalizacji deszczowej i 8 km ogólnospławnej, jak również wykonaliśmy
7 przepompowni ścieków. Wartość tego przedsięwzięcia wyniosła 40 mln Euro, z czego z Funduszu Spójności pozyskaliśmy
21 mln Euro. Jeszcze przed zakończeniem realizacji pierwszego
z Projektów, z sukcesem aplikowaliśmy o kolejne środki unijne,
które, warto podkreślić, były przyznawane z zastosowaniem procedury konkursowej. Wymagała ona wykazania, że projekt spełni
tzw. efekt ekologiczny, mierzony liczbą podłączeń do kanalizacji
sanitarnej, oraz będzie zgodny z wymogami Dyrektywy unijnej nr
91/271/EWG. Dodatkową trudność stanowiło spełnienie wymo-
gów odnośnie dużych aglomeracji wodno-kanalizacyjnych. Na
szczęście, mieliśmy już doświadczenie zdobyte przez niemal 10
lat realizacji unijnych inwestycji. Pomogło ono w wygraniu konkursu o dofinansowanie, dzięki czemu mogliśmy rozpocząć wdrażanie w życie Projektu „Modernizacja gospodarki wodno-ściekowej
w Gliwicach – II etap”, który swoim zakresem objął budowę kanalizacji w rejonie ulicy Wójtowa Wieś, oraz modernizację Centralnej
Oczyszczalni Ścieków i Stacji Uzdatniania Wody Łabędy. Ponieważ jednak zależało nam na objęciu siecią kanalizacyjną całego
obszaru Gliwic, gdy tylko otrzymaliśmy informację o możliwości
rozszerzenia Projektu, aplikowaliśmy o kolejne środki unijne. Miały one zostać przeznaczone na budowę 36 km nowej kanalizacji
w dzielnicy Ostropa i 24 km kanalizacji w Bojkowie w Gliwicach.
We wrześniu ubiegłego roku złożyliśmy wniosek do NFOŚiGW,
a dziś, z dumą mogę powiedzieć, że prace budowlane w Bojkowie właśnie ruszyły. Łącznie z rozszerzeniem, obecnie realizowany przez PWiK Sp. z o.o. w Gliwicach Projekt jest wart 202
mln złotych, z czego 89 mln stanowią fundusze pozyskane z Unii
Europejskiej. Ci którzy pracują z głową i osiągają wymierne suk-
– Od 1 maja 2004 roku, czyli od
momentu wstąpienia Polski do UE
strategia inwestycyjna Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o.
cesy są dostrzegani jako poważni, budzący zaufanie kontrahenci,
którym bez obawy można powierzyć duże pieniądze. Potwierdza
to nasz przykład. Po przyznaniu nam dofinansowania, Prezes Zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki
Wodnej, Pani Małgorzata Skucha, podkreśliła, że sposób w jaki
realizowaliśmy nasze dotychczasowe inwestycje unijne w zakresie gospodarki wodno-ściekowej daje gwarancję dobrego wykorzystania przez nas otrzymanych środków. Patrząc globalnie, jest
to kwota niebagatelna, bowiem w sumie pozyskaliśmy z unijnych
funduszy około 180 mln złotych, przy całkowitej wartości wszystkich prowadzonych przez nas inwestycji na poziomie 370 mln
złotych. Zakończenie realizacji II etapu modernizacji gospodarki
wodno-ściekowej w Gliwicach zostało zaplanowane na połowę
2015 roku. Chciałbym jeszcze dodać, że mimo całkowitej samodzielności w działaniu, bardzo ściśle współpracujemy z Zarządem
Miasta. Z tej strony cały czas czujemy wsparcie i życzliwość oraz
fachowość adekwatnych do charakteru naszej działalności służb
Urzędu Miasta.
– 4 czerwca tego roku uroczyście przekazano do eksploatacji sztandarową inwestycję PWiK w Gliwicach – zmodernizowaną Centralną Oczyszczalnię Ścieków. Ten obiekt ma
strategiczne znaczenie dla funkcjonowania miasta. Na czym
polegała istota tego przedsięwzięcia i jakie efekty uzyskano?
– Nowoczesność COŚ polega na uzyskaniu jakości ścieków
oczyszczonych zgodnej z wymogami norm polskich oraz dyrektywy UE. Ponadto zredukowano uciążliwość w postaci nieprzyjemnych zapachów poprzez zastosowanie napowietrzania rotorami
obudowanymi pomostami żelbetonowymi, co powoduje, ze proces
jest mało erogenny i niehałaśliwy. Wykorzystujemy biogaz, jako
źródło energii cieplnej i elektrycznej. Osiągnęliśmy pełną automatyzację procesów oczyszczania ścieków, które przyjmujemy teraz
także jako dowożone ścieki z szamb, przy czym tu również proces
jest w pełni zautomatyzowany, a ścisła kontrola tych nieczystości
pozwala na odcięcie ich dopływu, jeśli mają nieodpowiednie parametry. Ważnym osiągnięciem jest też pełne zagospodarowanie
wydzielonych osadów bez konieczności ich wywozu na składowisko kontrolne
– Gliwice mają spory handicap: miasto nie musi kupować
wody z Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągowego –
monopolisty na tym rynku…
– Istotnie. W 99 procentach wykorzystujemy wodę z ujęć własnych, co daje nam możliwość stabilizowania cen – przez 4 lata
nie musieliśmy ich podnosić. Zasoby podziemne są wystarczające, by jeszcze raz pokryć obecne potrzeby miasta, a jakość wody
jest bardzo dobra. Jest to woda z ujęć triasowych, średniozmineralizowana, posiadająca certyfikat Państwowego Zakładu Higieny
jako woda źródlana.
– Jakie zatem plany na przyszłość?
– Rok 2015 będzie stał pod znakiem zamknięcia perspektywy finansowej Funduszu Spójności i wtedy powinny pojawić się
pierwsze pieniądze perspektywy finansowej UE na lata 20142020. Oczywiście będziemy się starać o kolejne pieniądze unijne,
na realizację dalszych inwestycji. Tym bardziej, że cieszymy się
znakomitą opinią wśród Instytucji Nadrzędnych w zakresie rozliczania wspólnotowych dotacji.
– Dziękuję za rozmowę.
Z perspektywy rządu
Dokończenie ze strony 4
Odrabianie dystansu
z wrześniem poprzedniego roku, wzrost produkcji odnotowały
firmy w 28 z 34 działów przemysłu. Największy ruch panował
w branży samochodowej, farmaceutycznej i meblarskiej. Spadek
miał miejsce w produkcji napojów, branży chemicznej i komputerowej. Z głębokiej recesji powoli wychodzi budownictwo. We
wrześniu produkcja spadła tam o 4,8 proc. rok do roku po spadku o ponad 11 proc. w sierpniu. Oczywiście zdaję sobie sprawę,
że w dużej mierze za dobrym wynikiem przemysłu stoi bardzo
niska baza odniesienia z września poprzedniego roku, kiedy to
nastąpiło pierwsze tąpniecie w produkcji i jej spadek o blisko 5
proc. W październiku dynamika produkcji przemysłowej będzie
niższa w porównaniu z wrześniową, aczkolwiek odradzający się
popyt zewnętrzny i wewnętrzny powinien być dla niej wsparciem
w kolejnych miesiącach. Może ktoś nie chce tego zauważać, ale
Polska jest największym placem budowy na Kontynencie. Naszą
gospodarkę ożywiły duże inwestycje w infrastrukturę: budowa
dróg krajowych i lokalnych, rozbudowa portów lotniczych, m.in.
w Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu i Rzeszowie, modernizacja
dworców i linii kolejowych, a także budowa stadionów na Euro
2012. Dotychczas, każdego roku rząd i samorządy wydawały na
inwestycje blisko 100 mld zł. Dzięki budowie nowoczesnej infrastruktury Polska stała się także atrakcyjnym miejscem do inwestowania, co przełożyło się na wzrost zatrudnienia. Przyszłość to
inwestycje na jeszcze większą skalę.
– Co oznacza?
– To, że w najbliższych latach w gospodarkę „wpompowanych” zostanie 700-800 mld zł. W związku z trudną sytuacją
6
nr 105
branży budowlanej, co opóźniło realizację niektórych inwestycji, rząd wprowadził ustawę, dzięki której możliwa jest wypłata
wynagrodzenia bezpośrednio z budżetu państwa tym podwykonawcom, którzy zostali oszukani przez głównych wykonawców.
– Na początku naszej rozmowy, kreśląc osiągnięcia
Polski wiele razy odwoływał się Pan do Unii Europejskiej.
Tymczasem bez jej wsparcia finansowego nasza relatywnie
komfortowa sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Czy podziela Pan ten pogląd?
2013
w Gliwicach jest nierozłącznie związana z aplikowaniem o fundusze unijne.
Należy mieć świadomość, że udzielają one nie tylko 50%
wsparcia finansowego dla prowadzonych inwestycji, ale także
stawiają wymogi związane z ochroną środowiska, zgodnie z Dyrektywą unijną nr 91/271/EWG dotyczącą oczyszczania ścieków
komunalnych.
Pierwszym projektem unijnym realizowanym przez PWiK
Gliwice była „Modernizacja gospodarki ściekowej w Gliwicach”,
w ramach której wybudowanych zostało łącznie 168 km kanalizacji oraz 7 przepompowni ścieków, za łączną kwotę 40 mln Euro,
przy dofinansowaniu z Funduszu Spójności wynoszącym niemal
21 mln Euro. Jeszcze przed zakończeniem tego przedsięwzięcia,
z sukcesem aplikowaliśmy w trybie konkursowym o środki unijne na realizację jego kontynuacji, Projektu pod nazwą „Modernizacja gospodarki wodno-ściekowej w Gliwicach – II etap”, który
swym zakresem objął budowę kanalizacji w rejonie ulicy Wójtowa
Wieś, oraz modernizację Centralnej Oczyszczalni Ścieków i Stacji
Uzdatniania Wody Łabędy. Mając jednak na uwadze dobro mieszkańców Gliwic, gdy tylko pojawiła się możliwość, złożyliśmy wniosek o kolejną dotację z Funduszu Spójności, z przeznaczeniem na
rozszerzenie zakresu Projektu i budowę sieci kanalizacji sanitarnej
w Bojkowie i Ostropie, ostatnich do tej pory dzielnicach Gliwic, które
nie są nią objęte. Wniosek o rozszerzenie projektu został pozytywnie
rozpatrzony przez Instytucje Zarządzające i w ocenie Narodowego
Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie,
przebieg wszystkich dotychczasowych inwestycji wodno-ściekowych w Gliwicach gwarantuje dobre wykorzystanie tych dodatkowych środków. Łączny koszt realizacji II etapu Projektu wynosi 202
mln złotych, z czego 89 mln złotych stanowi unijne dofinansowanie.
Projekty z zakresu gospodarki wodno-ściekowej nie są jednak
jedynymi inwestycjami realizowanymi przez PWiK przy współudziale środków wspólnotowych. W trakcie realizacji jest „Utworzenie
i wdrożenie Elektronicznego Biura Obsługi Klienta (EBOK) oraz
rozbudowa zintegrowanego systemu wdrażania wspomagania zarządzania (back-office) w PWiK Sp. z o.o. Gliwice”, dzięki któremu
mieszkańcy przy użyciu komputera z dostępem do Internetu, będą
mogli załatwiać najważniejsze sprawy związane z obsługą klienta
w PWiK bez wychodzenia z domu. Nadto, jako podmiot partnerski,
bierzemy udział w międzynarodowym unijnym projekcie badawczym PREPARED, którego celem jest zmniejszenie zagrożeń ze
strony katastrof naturalnych, między innymi powodzi.
Od wielu lat konsekwentnie realizujemy strategię rozwoju Gliwic, a prowadzone przez nas inwestycje przyczyniają się także do
aktywizacji innych obszarów gospodarki. Cieszę się, że udało nam
się bardzo skutecznie wykorzystać ogromną szansę, jaką były i są
środki unijne.
Katarzyna Jachymska
– Dyrektor ds. Strategii
i Rozwoju Przedsiębiorstwa
Wodociągów i Kanalizacji
Sp. z o.o. Gliwice:
Liderzy przemian: Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. w Gliwicach
– W całej rozciągłości. Polska gospodarka radzi sobie tak
dobrze m.in. dzięki napływającym do naszego kraju funduszom
unijnym. Jesteśmy europejskim liderem w ich pozyskiwaniu.
Dotychczas z puli na lata 2007-2013 wykorzystaliśmy 59 mld
euro (243,8 mld zł, co stanowi 86,2 proc. alokacji na lata 20072013), z czego Komisja Europejska zrefundowała nam już 36,1
mld euro. Za nami są Hiszpanie (ok. 19 mld euro), Niemcy (ok.
14,8 mld euro) i pozostałe kraje UE. Dzięki pieniądzom z Unii coraz więcej Polaków ma dostęp do nowoczesnych dróg, ścieżek
rowerowych czy szerokopasmowego internetu. Wzrasta konkurencyjność naszej gospodarki i poprawia się stan środowiska
naturalnego. Za pieniądze z UE powstają takie inwestycje jak
Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Unijna gotówka trafia też
do przedsiębiorców i rolników, umożliwiając tworzenie nowych
miejsc pracy. Podczas lutowego szczytu UE W Brukseli odnieśliśmy sukces w negocjacjach nad unijnym budżetem na lata
2014-2020. Polska dostanie w sumie 105,8 mld euro, czyli 441
mld zł, w tym: 72,9 mld euro, czyli 303,6 mld zł na politykę
spójności i 28,5 mld euro, czyli 118,8 mld zł na wspólną politykę rolną. Te pieniądze musimy, tak jak dotychczas, dobrze
i mądrze spożytkować.
– Dziękuję za rozmowę.
7
Kwitnie transgraniczna współpraca polsko-słowacka
EUWT Tatry
2013
nr 105
– Fakt dokonany!
Z Agnieszką Pyzowską – Dyrektorem pierwszego w Polsce,
utworzonego przez euroregion Europejskiego Ugrupowania
Współpracy Terytorialnej TATRY – rozmawia Jacek Broszkiewicz
Słowackie Tatry Wysokie
8
wania Współpracy Terytorialnej. W dniu 25 września 2013 r. odbędzie się konferencja, podczas której zainaugurujemy działalność
EUWT i podsumujemy realizację projektu.
Czeka nas budowanie struktur organizacyjnych, materialnych
i personalnych EUWT TATRY. Rozpoczęliśmy już także prace nad
opracowaniem wspólnej transgranicznej strategii działania EUWT
TATRY na lata 2014-2020. Będzie ona narzędziem do sprawnego
funkcjonowania i skutecznej realizacji współpracy transgranicznej na
polsko-słowackim pograniczu. Określi strategiczne kierunki działania, cele i zadania, które będą realizowane w ramach EUWT TATRY.
Pozwoli przygotować wspólne strategiczne projekty do nowego programu współpracy transgranicznej PL-SK 2014-2020.
Najistotniejszym jednak zadaniem i wyzwaniem są nasze starania o udział EUWT TATRY w zarządzaniu Funduszem Mikroprojektów w nowym programie współpracy transgranicznej PL-SK 20142020 w ramach samodzielnego projektu parasolowego. Władze
Euroregionu „Tatry” zabiegają o to od dłuższego czasu na spotkaniach, konferencjach, w pracach grupy roboczej. Choć wydawałoby się, że wszystkie argumenty prawne, przepisy rozporządzeń ws.
EUWT i programów Europejskiej Współpracy Terytorialnej oraz doświadczenie Związku Euroregion „Tatry” są po naszej stronie, a takie
rozwiązanie jako innowacyjne powinno budzić entuzjazm, spotykamy się z dużą ostrożnością i rezerwą do naszej propozycji ze strony
decydentów w Polsce, a w szczególności na Słowacji. Oczywiście
zdajemy sobie sprawę z tego, że wynika to przede wszystkim z obawy przed koniecznością podzielenia się kompetencjami w zakresie
zarządzania mikroprojektami, bo po stronie słowackiej nigdy nie
realizowały tego Euroregiony, tylko Wyższe Jednostki Terytorialne,
w przeciwieństwie do strony polskiej, gdzie Euroregiony od wielu lat
odpowiadają za mikroprojekty. EUWT jest najlepszym narzędziem
do realizacji projektów i udziału w zarządzaniu programem i przede
wszystkim w tym celu zostało wprowadzone przez Parlament Europejski i Radę. Jako tzw. „jedyny beneficjent” może samodzielnie
realizować projekt parasolowy w zakresie wdrażania mikroprojektów,
ponieważ spełnia równocześnie 4 kryteria transgranicznej współpracy: wspólne przygotowanie projektu, wspólna realizacja, wspólne
finansowanie oraz wspólny personel.
– A jakie są obawy?
Podczas prac nad utworzeniem EUWT polsko-słowacka Komisja borykała się z brakiem polskich wzorców, doświadczeń i dobrych praktyk w zakresie tworzenia EUWT, ponieważ na granicach
Polski nie utworzono dotychczas żadnego ugrupowania, w którym
członkiem jest euroregion. Wydaje się, że może to stanowić pewne utrudnienie również na początku funkcjonowania EUWT, zanim
przetrzemy pewne szlaki. Rodzą się pytania: czy zatem utworzone
Ugrupowanie będzie w stanie skutecznie i w pełni samodzielnie funkcjonować pod względem: organizacyjno-kadrowym, merytorycznym,
finansowym? Czy przyniesie pośrednie korzyści dla jego założycieli,
czyli Związku Euroregion „Tatry” i Stowarzyszenia Region „Tatry”?
Jak będą układać się relacje i współpraca nowego podmiotu z władzami województwa małopolskiego, Krajów Preszowskiego i Żylińskiego oraz rządami obu krajów? Czy rzeczywiście dostępność do
środków unijnych i ich absorpcja będą łatwiejsze? Czy władze polskie i słowackie wykażą wolę przekazania kompetencji w zakresie
zarządzania funduszem mikroprojektów w nowym polsko-słowackim
programie współpracy transgranicznej na lata 2014-2020? Te pytania towarzyszyły już pracom nad utworzeniem EUWT i wciąż pozostają otwarte, a z odpowiedzią na nie będziemy musieli się zmierzyć
w najbliższej przyszłości.
– Życzę Pani zatem powodzenia w tej pionierskiej misji
i dziękuję za rozmowę.
nr 105
Stowarzyszenie Region „Tatry“ z siedzibą w Kieżmarku zrzesza miasta i wsie położone na obszarze
od Orawy przez Liptów, Spisz aż do Szarisza i działa na rzecz rozwoju słowacko-polskiej współpracy
transgranicznej. Wspólnie z polskim Związkiem Euroregion „Tatry“ już od 19 lat z dużymi sukcesami
intensywnie wspiera współpracę pomiędzy samorządami lokalnymi pogranicza słowacko-polskiego.
Teraz nadszedł czas na zmiany, na podniesienie tej współpracy na wyższy poziom w celu zwrócenia
większej uwagi na problemy i potrzeby pogranicza.
W jaki sposób? Poprzez Europejskie Ugrupowanie Współpracy Terytorialnej (EUWT), które jako ponadnarodowa organizacja może realizować
wspólne transgraniczne działania i projekty w ramach jednego podmiotu
prawnego. Zatem lepiej, szybciej i efektywniej. Obecnie istnieją dwa odrębne i niezależne stowarzyszenia – po polskiej i po słowackiej stronie – które
w przypadku realizacji wspólnych działań muszą je przygotowywać i wykonywać oddzielnie, każda ze stron za siebie (administracja, rachunkowość,
finansowanie, zarządzanie itp.). EUWT realizuje swoje przedsięwzięcia
wspólnie, więc nie powiela tych samych działań, co pozwala zmniejszyć
biurokrację przy realizacji transgranicznych projektów. Tym samym jakość
współpracy jest podnoszona na wyższy poziom. Poprzez utworzenie EUWT
TATRY dotychczasowy nieformalny Transgraniczny Związek Euroregion
„Tatry” zostaje zastąpiony transgraniczną osobą prawną (podmiotem praw-
najbardziej właściwych rozwiązań dla naszego Euroregionu. Obie strony ostatecznie uzgodniły, że EUWT utworzy dwóch
członków – Stowarzyszenie Region „Tatry“
z siedzibą w Kieżmarku i Związek Euroregion „Tatry“ z siedzibą w Nowym Targu.
Rozdzielą oni pomiędzy sobą skład organów Ugrupowania. Decyzje podejmowane będą w drodze konsensusu tzn. wszystkie uzgodnienia wymagają
jednomyślnej zgody obu członków. EUWT będzie mieć siedzibę statutową
w Nowym Targu, zatem będzie podlegać polskiemu prawu (zarówno podczas
rejestracji, jak i działalności). To oznacza, że biuro dyrektora ugrupowania
będzie znajdować się w Nowym Targu. Powodów takiej decyzji było kilka, zadecydował pragmatyzm (oraz fakt, że polsko-słowacki program współpracy
Postawiliśmy na swoim!
Podpisanie Konwencji, Nowy Targ, 14 sierpnia 2013 r.
nym), która może m.in. nabywać mienie, zawierać umowy, zatrudniać pracowników. Równocześnie powstaje podmiot, który powinien uzyskać nie
tylko akceptację społeczną i ekspertów, ale zwłaszcza polityczną i stać się
poważnym partnerem dla krajowych i europejskich organów i instytucji. Musimy sprawić, aby władze obu naszych krajów akceptowały EUWT TATRY
jako swojego partnera przy rozstrzyganiu wszystkich kwestii dotyczących
współpracy transgranicznej. Dotychczas tak nie było i nie jest. EUWT jest
pierwszą formacją, która umożliwia zrzeszenie się samorządów różnych
państw członkowskich bez wcześniejszego podpisania międzynarodowej
umowy ratyfikowanej przez narodowe parlamenty. Wystarcza formalna zgoda ministerstw poszczególnych krajów na utworzenie takiego ugrupowania.
I to jest kolejna zasadnicza zmiana.
Już w 2009 roku Kongres Transgranicznego Związku Euroregion „Tatry“
wyraził wolę utworzenia EUWT. Wspólny projekt pt. Od Euroregionu „Tatry“ do
Europejskiego Ugrupowania Współpracy Terytorialnej realizowany w ramach
Programu Współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska – Republika
Słowacka 2007-2013 pozwolił nam na przygotowanie się do tego zadania.
Powołana została wspólna Komisja robocza, której ze strony słowackiej przewodniczył Štefan Bieľak, Burmistrz Miasta Spiska Bela, a ze strony polskiej
Bogusław Waksmundzki, Przewodniczący Rady Związku Euroregion „Tatry“.
W ciągu blisko dwóch lat odbyły się liczne posiedzenia Komisji, która w rezultacie uzgodniła kwestie związane z utworzeniem EUWT TATRY i opracowała projekty Konwencji i Statutu Ugrupowania. Oba te dokumenty są
wynikiem długich i niełatwych negocjacji oraz poszukiwania kompromisów
pomiędzy słowacką i polską stroną. Aby zdobyć doświadczenie i niezbędną
wiedzę członkowie Komisji przebywali na wizycie studyjnej w Parlamencie
Europejskim i Komisji Europejskiej w czasie warsztatów Open Days. EUWT
można utworzyć nawet w kilka dni, jednak naszym celem było znalezienie
transgranicznej w nowej perspektywie 2014-2020 będzie zarządzany przez polskie Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, co pozwoli
m.in. na lepszą komunikację).
Podczas prac nad utworzeniem EUWT spotykaliśmy się
z brakiem doświadczeń w tym zakresie tak na Słowacji, jak i w Polsce, zwłaszcza ze strony kompetentnych organów państwa.
Kolejnym bardzo ważnym problemem była i ciągle jest różnica
pomiędzy ustawodawstwem obu
krajów. Również niektóre zapisy rozporządzenia nr 1082/2006
Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie europejskiego ugrupowania
współpracy terytorialnej są dość niejednoznaczne. Przygotowywana właśnie
w Brukseli nowelizacja tego rozporządzenia pozwoli doprecyzować, uprościć i usprawnić proces tworzenia, zatwierdzania i funkcjonowania EUWT.
Aktualnie w Unii Europejskiej działa 37 EUWT, w tym 9 na granicy słowacko-węgierskiej, z których tylko 3 mają siedzibę statutową na Słowacji. Niedawno powstało także EUWT TRITIA na granicy polsko-słowacko-czeskiej.
Czego oczekujemy od EUWT? EUWT TATRY będzie się koncentrować
na różnych dziedzinach współpracy transgranicznej (tak jak ma to miejsce
obecnie w przypadku Euroregionu), czyli nie jest tworzone dla realizacji jednego konkretnego celu (projektu). Dzięki EUWT TATRY uzyskamy nowe narzędzie – nowy podmiot do realizacji na pograniczu dużych działań inwestycyjnych, jak również mikroprojektów w okresie programowania 2014-2020.
Zakładamy, że EUWT będzie sięgać również po źródła finansowania spoza
programów unijnych. EUWT TATRY pozwoli także skoordynować zapisy
niektórych wspólnych transgranicznych strategii i koncepcji. Ja osobiście
oczekuję, że poprzez EUWT uzyskamy większą akceptację ze strony władz
obu naszych krajów w zakresie rozwiązywania kluczowych problemów na
pograniczu tak, aby decyzje te były podejmowane z udziałem przedstawicieli
danego obszaru, a nie w ministerstwach przy „zielonym stoliku“.
Na zakończenie trzeba jeszcze raz podkreślić, że utworzenie EUWT
TATRY jest zasadniczą zmianą i postępem, historycznym kamieniem milowym w słowacko-polskiej współpracy transgranicznej. Tylko od nas będzie
zależeć, jak będziemy korzystać z tego narzędzia dla rozwoju wspólnego
słowacko-polskiego Euroregionu TATRY.
2013
– 14 sierpnia 2013 r. w Nowym Targu podpisano Konwencję o utworzeniu Europejskiego Ugrupowania Współpracy Terytorialnej TATRY, a następnie w Kieżmarku odbyło się pierwsze posiedzenie Zgromadzenia Ugrupowania, podczas którego
dokonano wyboru Przewodniczącego Zgromadzenia, Dyrektora
i członków Rady Nadzorczej. Wybrano Panią na dyrektora Ugrupowania…
– To dla mnie wielkie wyróżnienie, że obdarzono mnie tak dużym
zaufaniem, ale też wielkie wyzwanie. Mam świadomość odpowiedzialności, jaka jest przede mną. Mam też świadomość ogromu pracy, jaka czeka nas w najbliższych miesiącach. Utworzenie EUWT TATRY to wielki sukces, który dziś świętujemy. Jednak teraz czeka nas
przede wszystkim organiczna praca, dlatego w najbliższym czasie
nie można spodziewać się spektakularnych działań Ugrupowania.
Od początku brałam udział w pracach nad utworzeniem Ugrupowania, gdyż byłam koordynatorem projektu sieciowego pt. Od Euroregionu „Tatry” do Europejskiego Ugrupowania Współpracy Terytorialnej współfinansowanego przez Unię Europejska z Europejskiego
Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Współpracy
Transgranicznej PL-SK 2014-2020. Miałam zatem doskonałą okazję
zdobyć wiedzę na ten temat oraz uczestniczyć w trudnych dyskusjach i ustaleniach dotyczących powołania Ugrupowania. Mam nadzieję, że to zaprocentuje. Wiem, że w tym zadaniu mogę liczyć na
wsparcie ze strony pana Dyrektora Antoniego Nowaka, moich koleżanek i kolegów z biura Związku Euroregion „Tatry” oraz członków
Rady. Będzie to naprawdę niezbędne, ponieważ czeka nas pracowity okres. Ustalenia zawarte w Konwencji i Statucie EUWT TATRY
wyznaczają dla Ugrupowania przejrzyste i precyzyjne ramy funkcjonowania, jednak aby organizacja mogła w pełni skutecznie działać
konieczny jest jeszcze wykwalifikowany personel i zapewnienie
stabilnego źródła finansowania. EUWT TATRY powstało w specyficznym momencie – niedługo zostaną przyjęte rozporządzenia dotyczące nowej perspektywy, trwają prace grupy roboczej ds. nowego
programu współpracy transgranicznej PL-SK 2014-2020, toczy się
dyskusja o sposobie realizacji funduszu mikroprojektów. Praca i trud,
jakie włożyliśmy w ciągu ostatnich 4 lat w przygotowanie EUWT TATRY muszą przynieść spodziewane rezultaty.
– Jakie zatem najważniejsze działania czekają EUWT TATRY
w najbliższej przyszłości?
– Te najważniejsze zadania są precyzyjnie określone. W najbliższym czasie musimy zakończyć formalności związane z rejestracją
EUWT TATRY w rejestrze prowadzonym przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz publikacją informacji o utworzeniu
Ugrupowania w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Jest to już
ostatnia czynność w tym procesie, jednak niezbędna do uzyskania
osobowości prawnej. Utworzyliśmy EUWT, kończymy zatem nasz
projekt sieciowy Od Euroregionu „Tatry” do Europejskiego Ugrupo-
Kwitnie transgraniczna współpraca polsko-słowacka
Štefan Bieľak
Przewodniczący Zgromadzenia EUWT TATRY (Słowacja)
Artykuł współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach
Programu Współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska – Republika Słowacka 2007-2013
9
2013
nr 105
Liderzy przemian: Podlaska Fundacja Rozwoju Regionalnego w Białymstoku
Ożywiać, inspirować,
wspierać…
Z Andrzejem Parafiniukiem
– Prezesem Zarządu Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego
– rozmawia Jacek Broszkiewicz
– Tak się składa, że w przyszłym roku – pierwszym w unijnej
perspektywie finansowej 2014-2020 – PFRR obchodzić będzie
20-lecie swego istnienia i działalności. To będzie dobra okazja
do przeprowadzenia bilansu dokonań, a jednocześnie wytyczenia kierunków na przyszłość…
– Wspomniał Pan o pragmatyzmie i maksymalizowaniu
skuteczności podejmowanych przez Fundację działań. Takie podejście wymaga bardzo dobrego rozeznania nie tylko w realiach
gospodarczych regionu, lecz w równie dobrym stopniu w dziedzinie europejskich projektów o wymiarze międzynarodowym.
Nie wszystkim udaje się mocno zaistnieć na tej płaszczyźnie. Co
decyduje o sukcesach na forum międzynarodowym, a takie są
niewątpliwie udziałem Fundacji?
10
– Myślę, że decydującą rolę odgrywa jasno wytyczony cel,
świadomość własnych atutów, ale i słabości, dobre merytoryczne
przygotowanie, brak kompleksów i… pasja w tym, co się robi. Dobrą
ilustracją tej tezy jest przykład naszego zaangażowania w projekt
EURESP+ - tworzenie Europejskiej Platformy Regionalnych Usług
Środowiskowych. Nie muszę dodawać, jak wielką wagę przywiązujemy do tej sfery w naszym regionie. EURESP+ jest projektem współfinansowanym przez Komisję Europejską w ramach sieci Enterprise
Europe Network i zapewnia wsparcie dla sektora mikro-, małych
i średnich przedsiębiorstw (MSP) w zakresie działań na rzecz środowiska naturalnego.
EURESP+ planuje wesprzeć 871 przedsiębiorstw w 7 wybranych
regionach Europy poprzez międzynarodową wymianę wiedzy i doświadczeń. Naszymi partnerami w realizacji projektu EURESP+ są
takie podobne Fundacji instytucje z następujących regionów: Cantabria, Hiszpania, Badenia-Wirtenbergia, Niemcy, Emilia Romagna,
Włochy, Presov, Wschodnia Słowacja, Region Południowo-Zachodniej Bułgarii, czy Estońska Izba Handlowa.
– W listopadzie kończy się kolejna edycja projektu EURESP+
realizowanego przez Podlaską Fundację Rozwoju Regionalnego. EURESP+, czyli Europejska Platforma Regionalnych Usług Środowiskowych, przez ostatnie 2 lata zaoferowała przedsiębiorcom z województwa podlaskiego 9 szkoleń i warsztatów w tematyce m.in. gospodarki
odpadami, praw i obowiązków przedsiębiorstw w zakresie ochrony
środowiska, energii odnawialnej, wyceny inwestycji w panele fotowoltaiczne oraz indywidualne konsultacje i doradztwo. Przede wszystkim
jednak przedsiębiorstwa z trzech branż: tekstylnej, metalowej oraz
produkcji elementów elektrycznych i elektronicznych mogły skorzystać z dofinansowanych usług środowiskowych w zakresie analiz,
audytów efektywności energetycznej, doradztwa technicznego, analiz
prawnych itp.. W sumie z usług EURESP+ skorzystało ponad 300 firm.
Spotkania korporacyjne to szybki i łatwy sposób nawiązania kontaktów biznesowych
Jednym z najważniejszych wydarzeń zorganizowanych w ramach EURESP+ oraz dzięki sieci Enterprise Europe Network były
spotkania kooperacyjne podczas targów branży energii odnawialnej
RENEXPO, które odbyły się w dniach 15-16 października w Warszawie. Spotkania kooperacyjne otwierają drzwi do rozległej sieci
kontaktów biznesowych. Nawiązywanie kontaktów biznesowych to
idealny sposób na szukanie potencjalnych fachowych partnerów
i dostawców. Jak to działa? Spotkania kooperacyjne to szybki i łatwy
sposób nawiązania kontaktów biznesowych. W ciągu ok. 20 minut
mają Państwo okazję przedstawić rozmówcy profil swojej firmy oraz
zapoznać się z jego działalnością. Po upływie tego czasu rozpoczyna się rozmowa z następnym potencjalnym partnerem biznesowym.
Harmonogram spotkań tworzony jest na podstawie uprzednio zarejestrowanych profili kooperacyjnych. Elektroniczny system rejestracji
i aktualizacji nowych przedsiębiorstw i profili pozwala na szybki i łatwy
wybór partnerów do spotkań. Konsultanci służą zaś pomocą zarówno
podczas rejestracji jak i podczas samych spotkań kooperacyjnych.
Spotkania kooperacyjne cieszyły się dużym zainteresowaniem
firm. W sumie odbyło się 109 spotkań, w tym 82 międzynarodowych
i 27 krajowych, w których udział wzięło 53 firmy z takich krajów, jak:
Austria, Bułgaria, Czechy, Niemcy, Włochy, Litwa, Holandia, Portugalia, Słowacja, Szwecja i Ukraina. Pomysł spotkań kooperacyjnych
spotyka się z roku na rok z coraz większym zainteresowaniem zarówno polskich i jak zagranicznych przedsiębiorstw i instytucji. Uczest-
nr 105
nicy wyrazili zainteresowanie udziałem w spotkaniach w kolejnych
latach.
Kolejna edycja targów RENEXPO w Polsce oraz towarzyszących
im spotkań kooperacyjnych odbędzie się w dniach 23-25 września
2014 r. w Warszawie.
Oficjalne zamknięcie i podsumowanie projektu EURESP+ odbędzie się 18 listopada w Białymstoku podczas konferencji poświęconej tematyce energetyki wiatrowej. Współorganizatorami konferencji
będą: Politechnika Białostocka, Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego oraz niemiecka Fundacja EuroNatur (więcej na
www.konferencjaoze.eu).
Szczegółowe informacje dotyczące projektu oraz konferencji zamykającej znajdą Państwo na stronie Podlaskiej Fundacji Rozwoju
Regionalnego: www.pfrr.pl oraz www.euresp-plus.net.
– Wielotorowość działalności PFRR ma także wyraz w skutecznym aplikowaniu po unijne wsparcie w projektach kierowanych do konkretnych środowisk gospodarczych, na przykład
kobiet. Ich aktywizacja zawodowa to obecnie zadanie mające
niezwykle istotne znaczenie…
– Dostrzegamy je realizując projekt WOMEN, który ma również
wymiar międzynarodowy, ale stosujemy bardziej „miękkie” formy. To
przedsięwzięcie, którego tłem są zmiany demograficzne postępujące
w krajach Europy. Współpracując z najlepszymi krajowymi i zagranicznymi ekspertami w tej dziedzinie diagnozujemy sytuację i staramy się
wypracować sposoby, określić narzędzia, wymyśleć pilotażowe akcje
przeciwdziałające niekorzystnym zjawiskom demograficznym. Jednym z takich działań jest konkurs, do którego zaproszone zostały kobiety, które odniosły sukces. Istniała możliwość zgłaszania się w jednej z trzech kategorii. Po pierwsze – osobowość, czyli kobieta mająca
duży wpływ na otoczenie, na decyzje podejmowane w jej firmie czy organizacji, przyczyniająca się do poprawy sytuacji kobiet w środowisku
lokalnym. Po drugie – start up, czyli kobieta z ciekawym pomysłem
na biznes, odnosząca sukcesy pomimo krótkiego okresu prowadzenia
działalności. I po trzecie – firma przyjazna rodzinie, czyli ciekawe rozwiązanie organizacyjne, pozwalające na godzenie życia rodzinnego
i zawodowego. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w połowie grudnia.
– Czyli projekt WOMEN ma na celu zmianę tradycyjnego modelu postrzegania roli kobiety w życiu rodzinnym i zawodowym?
– Tak. Pomagamy też naszym przedsiębiorcom poprzez organizację misji gospodarczych oraz spotkań kooperacyjnych przy okazji
krajowych i zagranicznych targów, takich jak np.: RESTA, ME DICA,
POLAGRA, RENEXPO, CE BIT, RYGA FOOD i Baltic Business Arena. To właśnie dzięki takim działaniom podlaskie firmy podpisały
kontrakty handlowe na Litwie, w Holandii, Danii, Czechach, Wielkiej
Brytanii czy USA.
– Nie tylko. W ramach projektu wkrótce z podlaskimi pracodawcami, a głównie z menedżerami ds. personalnych, wykreujemy instytucję tzw. demography coach. Dzięki szkoleniom będzie można
w firmach łatwiej przewidzieć rozwój demograficzny i zgodnie z tym
planować konieczne zmiany. Jestem przekonany, że będzie to skutkować m.in. zwiększeniem udziału kobiet w wewnętrznych procesach
zarządzania wiedzą i w konsekwencji dostarczy firmie nowej energii
do rozwoju.
– Wspominał Pan o swym zaangażowaniu w projekty o wysokim ładunku innowacji. Projekty PFRR są w kraju stawiane
za wzór pod tym względem. Zarówno one, jak i sama Fundacja
otrzymywały w ostatnich latach tytuły Krajowego Lidera Innowacji i Rozwoju. W kwietniu br. PFRR wy grała kolejny konkurs,
tym razem Ministerstwa Spraw Zagranicznych i prowadzi jeden
z Regionalnych Ośrodków Debaty Międzynarodowej. Na czym
polega istota tego nowego wcielenia Fundacji?
– Przy okazji omawiania ram projektu EURESP+ wspomniał
Pan o dużej roli Enterprise Europe Network (EEN) w jego realizacji. Czy EEN to narzędzie maksymalnie wykorzystywane przez
przedsiębiorców?
– RODM to punkty informacyjne współpracujące z MSZ. Ich kluczowym zadaniem jest przede wszystkim wzmocnienie form współpracy między ministerstwem, samorządem lokalnym i organizacjami
pozarządowymi. RODM w Białymstoku, prowadzony przez Fundację,
bierze aktywny udział w różnego rodzaju przedsięwzięciach w regionie. Część z nich realizowana jest w ramach planu pracy ustalonego
dla całej sieci, natomiast część wynika z inicjatyw własnych ośrodków
i ich regionalnych partnerów. My, będąc najbliżej wschodniej granicy
UE, za priorytet przyjęliśmy działania związane z krajami Partnerstwa
Wschodniego. Jesteśmy obecni na wszystkich konferencjach poświęconych tej tematyce, organizujemy także własne debaty związane ze
współpracą międzynarodową w wymiarze gospodarczym i wydarzenia o charakterze naukowym, we współpracy z Uniwersytetem w Białymstoku. Myślę, że ta sfera działalności Fundacji, choć nie związana
bezpośrednio ze wsparciem biznesu ma ogromne i perspektywiczne
znaczenie dla tworzenia przyjaznego mu klimatu.
– Od ponad 5 lat Fundacja pełni rolę regionalnego ośrodka Enterprise Europe Network. To sieć działająca w 53 krajach świata.
Codziennie za jej pośrednictwem poszukujemy partnerów zagranicznych dla podlaskich przedsiębiorców według kryteriów określonych
przez nich samych. To właściciele naszych firm mówią, czy interesuje
ich partner w zakresie sprzedaży produktów, joint venture, podwykonawstwa. A może w zakresie transferu technologii, np. sprzedaż
lub zakup nowoczesnych maszyn i urządzeń, licencje lub know-how.
Albo przy rozwijaniu nowych technologii, np. w zakresie prowadzenia
prac badawczych lub wdrożeniowych nad nowymi produktami.
– Czy to prawda, że w bazie profili kooperacyjnych, w ramach sieci EEN, znajduje się ponad 15600 firm zainteresowanych nawiązaniem współpracy zagranicznej?
2013
– Owszem, zbliżający się jubileusz skłania do refleksji nad
przebytą drogą, ale póki co, mamy rok 2013 i wiele przedsięwzięć
oraz projektów, które wymagają kontynuacji i maksymalnej uwagi,
skupienia. Od dwóch dziesięcioleci nastawieni jesteśmy na wspieranie podlaskiego biznesu – przede wszystkim tego w mikro i średniej skali. Pobudzanie ducha przedsiębiorczości to niełatwa sztuka,
ale kiedy widać efekty tych wysiłków, to satysfakcja jest ogromna.
Fundacja od lat współpracuje z przedsiębiorcami oferując im różne
formy pomocy finansowej dzięki funduszowi pożyczkowemu, poręczeniowemu i kapitałowemu. To sprawdzone i znane instrumenty,
stosowane zresztą powszechnie w kraju przez wiele podobnych nam
instytucji otoczenia biznesowego. To abecadło, które staramy się od
lat urozmaicać nietuzinkową ofertą, bowiem zdajemy sobie sprawę,
że skuteczność naszych poczynań natychmiast zweryfikuje rynek.
Dlatego też – stawiając czoła wyzwaniom obecnych czasów - bardzo pragmatycznie sięgamy po narzędzia i mechanizmy wzrostu,
z których w konsekwencji mogą skorzystać podlascy, ale nie tylko,
przedsiębiorcy. Bardzo poważnie traktuję misję Fundacji w obszarze
Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. PFRR jako Regionalna Instytucja Finansująca w okresie programowania 2007-2013
oferowała podlaskim środowiskom gospodarczym wszechstronne
wsparcie dla prac badawczych i rozwojowych oraz wdrożenie wyników tych prac, a także stymulowanie działalności B+R przedsiębiorstw oraz wsparcie w zakresie wzornictwa przemysłowego. Aktywnie pomagaliśmy uruchamiać nowe inwestycje o wysokim potencjale
innowacyjnym. Można liczyć na naszą pomoc w dziedzinie ochrony
własności przemysłowej, w rozwijaniu działalności eksportowej i gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej. Również ci, którzy zabrali się za wdrażanie elektronicznego biznesu typu B2B mogli
i mogą nadal liczyć na fachową pomoc Fundacji.
– EURESP+ to przykład podejmowania działań o dużym wymiarze terytorialnym, merytorycznym i finansowym. Zainwestowanie pieniędzy unijnych podatników w procesy pobudzania
rozwoju gospodarczego regionów Europy musi być racjonalne
i przynosić wymierne efekty. O jakich można mówić w odniesieniu do polskiej strony projektu?
Liderzy przemian: Podlaska Fundacja Rozwoju Regionalnego w Białymstoku
– Dziękuję za rozmowę.
11
Emigracja – zło konieczne?
nr 105
2013
Tylko w 2012 roku pracujący za granicą Polacy przesłali
do kraju równowartość 17 miliardów złotych a przez
całe prawie 9 lat od wejścia Polski do Unii Europejskiej
uzbierało się tego, bagatela, 150 miliardów. Pracujemy
za granicą a – znakomita większość z nas – zarobione
pieniądze wysyła rodzinom do kraju. W ten sposób
pomagamy nie tylko naszym najbliższym, ale mamy
także wcale nie mały wpływ na stan polskiej gospodarki bo przecież ta nasza, całkiem spora kasa, wchodzi do
polskiego obrotu gospodarczego. Jak wyglądałaby Polska bez tych „emigranckich miliardów”? Tegoroczne
braki w polskim budżecie to … 16 miliardów złotych.
Polak czy nie?...
Wyjazd z kraju w poszukiwaniu pracy i tego – być może - lepszego jutra
to, dla wyjeżdżających, nie łatwa decyzja i jakże często okupiona stresem,
niepewnością i lękiem o to jak będzie.
Wyjeżdżamy przecież do obcego kraju,
gdzie obowiązują inne prawo, inne zwyczaje i jakże często to zderzenie z inną niż
polska rzeczywistością jest bolesne i długo
odczuwalne. Rozłąka z rodziną to nie
łatwe przeżycie, oni – nasi najbliżsi - tam
w kraju a my tu na obczyźnie. Tam w kraju,
nie jest łatwo borykać się z codziennymi
problemami i tylko Oni wiedzą, że bez
naszej pomocy byłoby trudno, że dzięki
nam jest im łatwiej. Cóż. Ostatnio jednak
coraz częściej daje się słyszeć w Polsce
głosy różnej maści polityków dzielących
Polaków na lepszych i gorszych. Gorsi to
według nich, ci którzy wyemigrowali wręcz
Patriota?
Patriotyzm to określenie pochodzące
od słowa patria czyli ojczyzna. Wystarczy
jednak zamienić kolejność dwóch liter t i r
i z ojczyzny – patrii robi się … partia. Jakże
łatwo zatem kojarzyć Ojczyznę z partią i to
nie byle jaką ale tą jedyną i słuszną, mającą
monopol na wszystko, partią – najlepiej wodzowską, przewodnią siłę narodu mającą
oparcie w najstarszych strukturach tego
świata albo też o to poparcie zabiegającą.
Przecież nikt z nas emigrantów, przynajmniej ja nie znam takiego przypadku, nie wypiera się swojego pochodzenia, we wszelkich
dokumentach podajemy przecież, zgodnie z prawdą, swoje polskie pochodzenie
i narodowość. Zastanawiałem się kiedyś
na tym, kto dał tym wszystkim polityczkom prawo do dzielenia nas Polaków na
lepszych i gorszych, na tych w kraju i tych
co wyjechali, na prawdziwych Polaków,
nawet- ich zdaniem - uciekli z Polski. Zrobiono z nas uciekinierów i tchórzy niegodnych bycia prawdziwymi Polakami. Decyzja o wyjeździe z kraju nie należy do łatwych
i nie jest z całą pewnością, w znakomitej
większości przypadków, domeną tchórzy
bo do jej podjęcia trzeba nie tylko rozwagi
ale i odwagi. Czy któregoś z gadających
polityków stać na taką odwagę? Osobiście
wątpię bo przecież sam fakt zasiadania w okrąglaku na Wiejskiej skutkuje
całkiem ładną pensją i dietą wypłacanymi
z budżetu (również z naszych emigranckich pieniędzy!!!). Oni nie muszą, tak jak
my, zasuwać fizycznie na swoją pensję,
ich diety są nieopodatkowane, ulgi i przywileje dostają z automatu a na poselską
emeryturę nie muszą czekać do 67 roku
życia! Szczyt obłudy i zakłamania nazywać
uciekinierami i zdrajcami tych co wyjechali
z Polski aby innym żyło się w niej lepiej.
jesteśmy Polakami? Oczywiście, że tak,
mamy przecież polskie paszporty, mówimy
po polsku i choćbyśmy nie wiem jak długo
mieszkali za granicą, to zawsze miejscowi
będą nas uważać za obcych, a to co sądzi
o mnie jakiś tak polityczek, mam po prostu
gdzieś. Ludzie, w tym także politycy, dzielą
się na tych, którzy wiedzą co mówią i na
tych, którzy mówią co wiedzą. Ja osobiście
większość polityków, a wystarczy ich
posłuchać aby wyrobić sobie swoje o nich
zdanie, zaliczam bez wahania do tej drugiej grupy. I niech tak zostanie.
12
Kaszubów, ukrytą opcję niemiecką (tak
nazwał Śląsk i Ślązaków ponoć prawy
i sprawiedliwy prezes a potem kazał tam
zorganizować część kongresu swojej partii
!!!).
Wniosek nasunął mi się tylko jeden.
Oni chyba sami nie wiedzą i muszą bardzo
a to bardzo nienawidzić … samych siebie. Bo przecież jedno z przykazań, a oni
często się na nie powołują, brzmi „ Kochaj
bliźniego swego jak siebie samego”. Skoro
zatem bluzgam i obrażam bliźniego to
przedstawiam nic innego jak obraz siebie
samego, nienawiść do samego siebie. Najgorsze jest to, że tą nienawiścią karmi się
innych i czyni się z niej sztandarowe hasło.
Z takimi patriotami, a może „partiotami”, jest
mi nie po drodze i - sorry Polsko -ale wolę
być jak najdalej od tego oszołomskiego towarzystwa.
Od dzielenia na lepszych i gorszych
bardzo blisko jest do tego co już w historii
było, list narodowościowych. Przecież nie
wiemy co siedzi w tych głowach. Zapowiedzieli już, że jak tylko dojdą (dorwą się)
do władzy to wymienią kogo tylko się da.
Wprowadzą w życie każdy nawet szaleńczy
pomysł Kto im przeszkodzi wtedy aby
skategoryzować Polaków? Przeszkodzić
tym szaleńczym ciągotom możemy my,
również tu w Danii, na emigracji. Czy w kolejnych wyborach musimy głosować na tych,
którzy nas skategoryzowali? NIE.
Krzysztof Kozik, Kopenhaga
Wszyscy
jesteśmy…
Polska - według oficjalnie podawanych informacji liczy 38,5 mln mieszkańców i pod tym
względem jest ponoć piątym krajem w Unii Europejskiej. Dane te miał potwierdzić Narodowy
Spis Powszechny jaki miał miejsce w Polsce
w 2011 roku a pierwszy raz wszystkie zebrane
przez GUS w trakcie spisu informacje weryfikowane były przez Eurostat – Europejski Urząd
Statystyczny, który także unifikuje metody zastosowane w badaniach. Z tej właśnie unifikacji
i metodyki przyjętej przez Eurostat wyniknął nie
lada problem , okazuje się bowiem , że Polska
ma o 1,5 mln mieszkańców mniej niż podawano
do tej pory. W czym rzecz? Ano w tym, że wszyscy obywatele danego kraju, którzy nie mieszkają w nim od co najmniej roku traktowani są
według metodyki przyjętej przez Eurostat jako
mieszkańcy kraju , w którym przebywają. W ten
to właśnie sposób ci wszyscy, którzy mieszkają
i pracują w Danii dłużej niż rok – mimo posiada obywatelstwa innego kraju – uważani są za
mieszkańców Danii (nie należy mylić z obywatelami czyli osobami posiadającymi obywatelstwo
duńskie). My jesteśmy po prostu mieszkańcami
Danii posiadającymi polskie obywatelstwo.
Ilu nas tu jest?
Z danych posiadanych przez Ambasadę RP
w Kopenhadze wynika, iż w 4 kwartale 2012 liczba osób z polskim obywatelstwem w Danii wynosiła 26103 osoby, tyle bowiem Polaków zostało
legalnie zarejestrowanych przez urzędy duńskie.(Gdy jednak zajrzymy do duńskiego rocznika statystycznego to okazuje się, że jest nas 32
tysiące i jesteśmy po Turkach (60 tys.) i Niemcach (34 tys.) trzecia co do wielkości mniejszością narodowa w Danii). Okazuje się, że w sumie
1,5 miliona Polaków wyjechało w różne strony
świata i przebywa po za Polską dłużej niż rok.
Część z nich może wróci kiedyś na ojczyzny
łono odwracając tym samym te niekorzystne
trendy. Na razie jednak biorąc pod uwagę stan
polskiej gospodarki – i nie tylko – powroty te są –
według mnie - mało prawdopodobne.
Nawigacja dla powracających.
5 lat temu Centrum Zasobów Ludzkich
(Warszawa, ul. Tamka 3) wydało po raz pierwszy (i na razie jedyny) „Powrotnik. Nawigacja
dla powracających” , rozprowadzany bezpłatnie
w niewiadomym nakładzie (mam taki 1 egzemplarz i nigdzie nie mogę znaleźć n informacji 0
nakładzie !). Publikacja współfinansowana przez
UE w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego (Kapitał Ludzki. Narodowa Strategia
Spójności). Książka (173 str.) poszła w lud, ten
emigranci. I co? Ilu Rodaków traktując ten Powrotnik jako swego rodzaju Katechizm wróciło
do Polski? Ilu wróciło i… ponownie wyjechało?
Na te pytania odpowiedzieć powinien wydawca.
Osobiście uważam, że nie chodzi o wielkość
i ilość nakładów ale o sytuację w kraju. Do kraju rozwijającego się gospodarczego, do kraju,
w którym politycy nie skaczą sobie do gardeł,
do kraju w którym szanuje się różnorodności,
do kraju rzeczywiście prawego i sprawiedliwego
wobec wszystkich, tych sprawujących władze
także - a może przede wszystkim – każdy z nas
emigrantów wróciłby z przyjemnością i … bez
nawigacji.
K.K.
Po prostu zarządzanie
Książkę tę można praktycznie zacząć czytać od każdej strony, zwłaszcza
jej pierwszą część …przeczytać kilkanaście stron i odłożyć ją… i zastanowić
się, przy­stanąć… „popatrzeć na siebie, na swoją firmę” przez pryzmat zawartych w nich informacji i myśli…
Tak we wstępie do unikalnego na naszym rynku wydawniczym opracowania pisze jego współautor – lekarz medycyny Ryszard Poloczek.
Wespół z Józefem Wyciślokiem – wieloletnim współpracownikiem „Europrojektów.PL/Euroregionów-Polska”- podjął się benedyktyńskiej wręcz
pracy, która przyniosła efekt w postaci wydania liczącego ponad 500 stron
tomu, w którym znajduje się próba odpowiedzi na wiele pytań nurtujących
współczesnego człowieka, zwłaszcza zaangażowanego w proces podejmowania decyzji wychodzący poza ramy rodziny i najbliższego otoczenia.
Oto tylko niektóre z nich:
Jaka jest rola lidera w nowoczesnych firmach? Jak skutecznie
motywować i nagra­dzać pracowników gdy koszty pracy przewyższają
mój zysk? Kto jest odpowiedzialny za rozwój pracowników? – coaching
Kultura organizacyjna – jak ją budować by pomagała w rozwoju firmy. Czy
zarządzanie finansami to bardziej zarządzanie czy finanse ? W ja­kim zakresie korzystać z controllingu? Jak efektywnie zarządzać kosztami? Czy da się
je jeszcze bardziej minimalizować? Jak zarządzać ryzykiem w mikro, małej i
średniej firmie? Czy dużej firmie łatwiej przetrwać w kryzysie?
Nie ma łatwych i prostych odpowiedzi na te kwestie, podobnie zresztą
ja niełatwo jest zaszufladkować książkę, o której mowa. „ Po prostu
zarządzanie” to pozycja – jak zastrzegają sami autorzy - , która nie ma ambicji dzieła naukowego, gdyż nie spełniania jego kryteriów. Natomiast książkę
tą można nazwać swe­go rodzaju pigułką zarządzania lub zarządzaniem
w pigułce, gdyż są w niej cytowa­ne tysiące myśli najwybitniejszych postaci
europejskiego i światowego formatu.
Zarządzanie to pojęcie niezmiernie szerokie. Dotyczy wszystkich sfer
życia ludzi. A zatem jest niejako tożsame z przebiegiem procesów cywilizacyjnych, jest osią, wokół której, i dzięki której, możliwy jest postęp.
Zarządzanie to praca w najczystszym wymiarze, to zespół narzędzi, mechanizmów, priorytetów i umiejętności uruchamiających wszelkie dźwignie sprawcze na przestrzeni tysięcy lat. Wielostronność spojrzenia na tę problematykę
to niewątpliwy atut opracowania. Niech świadczy o tym następujący cytat:
„Każda istota ludzka pragnie sukcesu. Każdy chce, by życie przyniosło
mu to, co najlepsze. Nikogo nie cieszy „czołganie się” i przeciętność. Nikt
nie lubi czuć się człowiekiem drugiej kategorii i być zmuszonym do życia w
ten sposób. Kilka spośród najbardziej praktycznych mądrości związanych z
budowaniem sukcesu opiera się na biblijnym cytacie, który mówi, że wiara
przenosi góry. Biblia to najlepsza książka terapeutyczna jaką napisano.
W świetle wiary możemy zobaczyć własną bezradność i oczekiwać
wszystkiego od Boga. Wierzący nie oczekuje niczego od siebie samego, ale
wszystkiego spodziewa się od Pana. Tylko wtedy, gdy uznając w duchu wiary
własną bezradność staniemy się ubogimi w duchu, pozwolimy działać w nas
mocy Boga ...dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. „Wszystko możliwe jest
dla tego, kto wierzy” (Mk 9, 23) – to wielka prawda gdy zaczy­namy budować
i zakładać nową firmę, bo wiary w siebie nam potrzeba moc, by pokonać
przeciwności. Wiara to uczestnictwo w myśli Boga, to jakby osadzony na
naturalnych wła­dzach duszy rozum nadprzyrodzony, który uzdalnia nas do
myślenia tak, jak Bóg zarów­no o sobie samym, jak i o wszystkim, z czym
stykamy się. Stąd wierzyć, znaczy uzgadniać swoją myśl z Jego myślą
i identyfikować się z Jego myślą. Dzięki wierze może dokonać się w nas
całkowite przeobrażenie dotychczasowego sposobu widzenia, myślenia,
odczu­wania, przeżywania. Wiara zmienia naszą mentalność, każe nam
stawiać Boga zawsze na pierwszym miejscu, troszczyć się o nastawienie
całego życia na Niego, interpretować świat w Bożym świetle. Wtedy wszystkie nasze sądy, oceny, pragnienia i oczekiwania są opromie­nione światłem
wiary. I tak realizuje się komunia wiary, która swoją pełnię osiągnie dopiero w miłości. Wiara to udział w widzeniu Boga, a Pan Bóg zupełnie inaczej
patrzy na twoje życie. Tylko człowiek, który wierzy, potrafi być wdzięczny za
wszystko. Dojrzałość wia­ry to gotowość oddania Panu wszystkiego, co On
nam daje, to całkowite powierzenie się Jemu.
Biblia wbija nam do głowy prawdę, że wiara przenosi góry. To nie żart,
by prowadzić firmę nieraz trzeba przenosić góry, by odnieść sukces. Lekarstwem dla współczesnego zagonionego świata jest stosowanie siły duchowej
w oparciu o Biblię, która mówi: „Według wiary waszej niech wam się stanie!”
(Mt 9, 29).117.”
Ten fragment – jakże ważny – wcale nie określa ideologicznego wymiaru
publikacji. Czytelnik znajdzie w nim odniesienia do najważniejszych prądów
ideowych, wielkich postaci, których wpływ (przywództwo) odcisnął się na
obecnym obrazie naszej cywilizacji. Od Konfucjusza po Buffeta, od Makiawellego po Sorosa, od Dalaj Lamy po Masaaki’ego Imai’a. Takich „zbitek”
można przytoczyć setki.
nr 105
Dlatego też, jak słusznie zauważają
autorzy – tej książki nie da się czytać na
sposób klasyczny, czyli „od deski do deski”.
To po prostu niemożliwe. Autorzy zagłębili
się w tysiące książek, w tym także w opracowania zamieszczone na stronach interne­
towych i powstała w ten sposób książka, którą
można nazwać dosłownie „pozytywną pigułką”
(syntetycznym streszczeniem), która po­
może „szybciej” zapoznać się z problematyką
podjętą zarządzania wszystkim „zagonionym”
przedsiębiorcom szeroko pojętego świata biznesu i nie tylko …choć właśnie szczególnie do
Dr Ryszard Poloczek
nich ta książka jest skierowana.
Bibliografia, licząca 560 pozycji, ponad 1700 odnośników, szeroko
nawiązujących do dzieł, z których zaczerpnięto cytaty – to właściwie kierunkowskaz dla Czytelnika zainteresowanego konkretnym tematem, w jaki
sposób pogłębić o nim swoją wiedzę.
Zastanawiałem się po co ten zabieg i znalazłem odpowiedź. Choć rzecz
dotyczy – zdawać by się mogło – bardzo suchej, beznamiętnej, technokratycznej dziedziny, z jaką zwykło się kojarzyć sztukę zarządzania – to jednak
wysiłek Poloczka i Wyciśloka owocuje wykreowaniem jej głęboko humanistycznego wydźwięku. Ten wątek z dużą mocą przewija się na niemal każdej
stronie książki.
Nie piszę o tak sobie, z dziennikarskiego obowiązku, bo i mnie
zaintrygował niejeden fragment. Skoro powszechnie uznaje się, że towarem
numer 1 we współczesnym świecie jest informacja, a czwartą ( niektórzy
twierdzą, pierwszą) władzą są media, to poczytajmy. Oto przykład z rozdziału
o manipulacji:
„Świat pędzi z oszałamiającą prędkością, wszystko gdzieś gna, a ludzie,
mniej, lub bar­dziej zagubieni próbują się w tym odnaleźć. Natłok informacji
wszelkiego rodzaju, wy­muszone uczestnictwo w wyścigu szczurów... Manipulujemy my, manipulują nami, wszyscy po trochu jesteśmy manipulatorami. Zapewne zdajesz sobie sprawę z tego, że manipulacja jest obecna
prawie wszędzie. Czy potrafisz jednak zachować się i re­agować na nią
odpowiednio? Wiesz jak wykorzystać perswazję i wywieranie wpływu tak aby
pracowały dla Ciebie, a nie przeciwko Tobie? „Umiejętność posługiwania się
ludźmi jest towarem i zupełnie tak samo, jak cukier czy kawę, można ją kupić
za pieniądze. Ja za ten artykuł gotów jestem dać więcej niż za cokolwiek innego na świecie.” (Rockefeller).
Manipulacja zawsze dotyczy ludzi i jest „wycelowana” w Ich emocje.
Zgodnie z definicją w słowniku American Heritage Dictionary manipulacja to
„sprytne i nieszczere zarządzanie, mające na celu osiągnięcie korzyści przez
manipulującego”.
Manipulacja zawsze dotyczy ludzi i jest „wycelowana” w ich emocje.
Zgodnie z definicją w słowniku American Heritage Dictionary manipulacja to
„sprytne i nieszczere zarządzanie, mające na celu osiągnięcie korzyści przez
manipulującego”,
Mistrzowska manipulacja jest nie tylko skuteczna. Jest także grą fair
play, zgodną z za­sadami etyki. I właśnie dlatego będziesz niepokonany.
Czas, byś podniósł rękawicę, a wraz z nią jakość każdej minuty swojego
życia. Manipulacja – powiada szwajcarski uczony Adolf Portmann – jest podstawowym zjawiskiem związanym z naszym człowieczeń­stwem. Natomiast
amerykański psycholog Walter. G Pinecoke twierdził, że: ilekroć czło­wiek
otwiera usta, aby z kimś porozmawiać, ma w gruncie rzeczy tylko jedno na
myśli: chce nim manipulować i wyciągać z tego jak największe korzyści. W
obu tych opiniach za­warta jest prosta refleksja, że przez całe życie usiłujemy
wobec innych postawić na swoim.
Wydaje się, że w naszym świecie manipulacje stają się coraz subtelniejsze i coraz bardziej wyrafinowane. Dzieje się tak dlatego, że jest w nim
coraz więcej do zdobycia i coraz więcej do stracenia, a konkurencja staje
się coraz silniejsza. Manipulacja ma wiele twarzy. Trudno ją zdefiniować. Jej
najważniejszym elementem jest jednak stosowa­nie trików, które pozwalają
zmylić przeciwnika w dyskusji czy negocjacjach. Kontakty z osobowościami
skrycie agresywnymi można porównać do smagania bi­czem. Często nie
zdajesz sobie sprawy z tego, skąd nadeszły ciosy, jeszcze na długo po tym,
kiedy poczujesz ból. Jeżeli miałeś kiedyś do czynienia z tymi umiejętnymi
kombina­torami, wiesz, jak potrafią być uroczy i rozbrajający. Są mistrzami
oszustwa i uwodzenia. Pokażą Ci to, co chcesz zobaczyć, i powiedzieć to,
co chcesz usłyszeć.
Ciekawe, prawda?...
2013
Polak, patriota i całkiem
spora kasa…
To może być bestseller
Jacek Broszkiewicz
Ryszard Poloczek, Józef Wyciślok. Po prostu Zarządzanie.
Po pierwsze Zarządzanie. Imielin 2013.
13
2013
nr 105
Zagrożenia demograficzne współczesnego świata
wzrost zaludnienia i ten trend prawdopodobnie nasili się jeszcze
w najbliższych latach. Prognozuje się, że w ciągu najbliższych 20
lat populacja krajów Unii Europejskiej wzrośnie zaledwie o 2%.
Polki, Czeszki i Słowenki rodzą dziś najmniej w Europie, bo tylko
jedno dziecko. To zapowiedź klęski demograficznej. Polki także
odkładają na późniejszy okres decyzję o potomstwie, albo nigdy
jej nie podejmują.
1.Obserwując nasze bliższe i dalsze otoczenie i to, co w nim się
dzieje nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy
nieustannie bombardowani informacjami o bieżących wydarzeniach i sprawach, tak większego, jak i mniejszego kalibru. Zalewa­ni
też jesteśmy komunikatami o sprawach mało, a nawet zupełnie
nieistotnych. Tych ostatnich jest najwięcej, chociaż w niewiele
czasu później nie mają one już prawie żadnego, praktycznego znaczenia, są bezwartościowe. Bombardują nas newsy ze
świata polityki, gospodarki, czy kultury i prawie każdy z nas ma
spore trudności z ich selekcją, weryfikacją i hierarchizacją, nie
mówiąc już o prawidłowym odczytaniu mechanizmów, które tymi
wydarzeniami rządzą.
3.Europejskie społeczeństwa starzeją się, szybko zmienia się ich
struktura demograficzna. W okresie od 2005 do 2050 roku udział
ludzi (według prognoz Eurostat-u) po 65 roku życia wzrośnie z 17%
do 30%, udział ludzi poniżej 24 roku życia spadnie z 30% do 23%.
W Polsce obecnie 13% ludności jest w wieku emerytalnym, w 2020
roku wskaźnik ten wzrośnie do ok. 25%, a w 2035 emerytem
będzie już co trzeci Polak (co jest wynikiem także obowiązujących
u nas przepisów). W Polsce w 2005 roku średnio w wieku 58,7 lat
mężczyzna przechodzi na emeryturę, a kobiety robiły to w wieku
56 lat i są to najniższe wyniki w krajach OECD i UE. Aktywnych
zawodowo w wieku 55-64 lata jest 26,2% Polaków (podczas gdy
w Unii – ok. 40%, a w USA nawet 60%). Ujemny przyrost naturalny
Konieczność bieżącego ich skomentowania, a także ustosun­
kowania się do nich odbywa się zazwyczaj pod silną presją
uciekającego czasu, co nie stwarza sprzyjających warunków dla
spojrzenia z większego dystansu na światową gospodarkę i procesy w niej zachodzące.
Powszechnie mówi się, że dziś mamy do czynienia z dynamicznymi procesami globalizowania się światowej gospodarki, lecz
mówiąc o jej przyszłości niesłusznie pomija się wpływ na nią innych ważnych czynników. Spójrzmy na jeden z nich, przyglądnij­
my się problemom demograficznym Polski, Europy i świata lecz
analizując je starajmy się pamiętać, że zmiany w tym obszarze
mają swoją dynamikę, są wolnozmienne i aby je docenić, trzeba na
nie spoglądać z odpowiedniej perspektywy czasowej. Niepokojące
jest to, że problemy te rzadko pojawiają się w wystąpieniach
polityków, co można tłumaczyć tym, że są pochłonięci głównie
bieżącymi wydarzeniami, rzadko wybiegają swoimi programami
działania w przód na kilkanaście i więcej lat. W ich działaniu liczy
się bowiem dziś i bliskie jutro.
i kontynuacja takiej sytuacji grozi kiedyś bankructwem systemu
ubezpieczeń, a w konsekwencji silnym obniżeniem wypłacanych
emerytur. Ta tendencja nie tylko może być katastrofalna dla finansów państwa, więc nie może sobie ono pozwolić bierność w tym
zakresie i dobrowolnie rezygnować z aktywnego udziału tej grupy
ludzi w życiu gospodarczym i społecznym.
Nie pomieścimy się?
2.Upraszczając nieco rozważany problem można powiedzieć, że
pierwsze kilkanaście wieków naszej ery charakteryzowały się
stosunkowo niewielkimi zmianami w długości ludzkiego życia.
Mieściło się ono do IXX wieku w przedziale 27-30 lat. Jednak
w XX wieku nastąpiła istotna zmiana, w 1950 roku średnia ludzkiego życia wyniosła ok. 47 lat, a w 2000 roku wzrosła już do 65 lat.
Prognozuje się, że pod koniec obecnego stulecia średnia długość
ludzkiego życia przekroczy 80 lat.
Także systematycznie zmienia się wielkość rodzin. W ciągu
dwóch poprzednich wieków, do 1950 roku rodziny były wielodzietne, dominował model rodziny posiadającej średnio 5-6 dzieci.
Ostatnie półwiecze to szybki spadek tego wskaźnika i dzisiaj na
rodzinę przypada zaledwie dwoje dzieci, z tendencją do dalszej
obniżki. Oczywiście mówimy o wartościach średnich co oznacza,
że wskaźnik ten zmienia się w zależności od kontynentu i kraju,
poziomu życia i kultury społeczeństwa. W tym zakresie można
jednak mówić o pewnej prawidłowości, że im niższy poziom rozwoju gospodarczego, tym liczba dzieci w rodzinie jest wyższa.
Rezultatem tych zmian jest dziś inna struktura ludnościowa
według wieku ludzi. Osoby poniżej 15 roku życia stanowią dziś ok.
30% całej ludności i według prognoz w ciągu najbliższego 50-lecia
wskaźnik ten spadnie do ok. 20%. Równocześnie osób w wieku
powyżej 65 lat w roku 2000 była na poziomie ok.7%, a w 2050
może wzrosnąć nawet do 16%.
Bez emigrantów z innych rejonów świata liczba ludności w unijnej “25” przestałaby rosnąć. W ciągu okresu 1970-2000 liczba
osiedlających się w Europie przewyższyła liczbę emigrantów o 17
milionów. W minionym roku w krajach “25” osiedliło się o prawie 1,7
mln osób więcej osób spoza UE, niż z niej wyjechało i to głównie
dzięki nim zjednoczona Europa wciąż zawdzięcza prawie cały
14
Koszty takiego stanu są duże i będą wzrastały, a nie myślimy
tu tylko o konieczności comiesięcznych wypłat zasiłków czy też
wcześniejszych emerytur, nie myślimy tu także o utracie przez
państwo wpływów z podatków od zapłaty za ich pracę. Znacznie
poważniejsze koszty wynikają z utraty możliwości wynikających
z tego, co jeszcze reprezentują ludzie po 50-tym roku życia, są to
straty wynikające z niewykorzystania ich potencjału. A jest to duży
potencjał wiedzy i doświadczenia zgromadzony przez dziesiątki
lat życia oraz tego, co nazywać można mądrością życiową.
Nie można powiedzieć dziś, że są sprzyjające warunki dla pracy
ludzi w wieku zbliżonym do emerytalnego. Od wielu już lat do
dnia dzisiejszego mamy do czynienia z ukrytą dyskryminacją ze
względu na wiek. Trwa to w dalszym ciągu mimo, że od 1997
roku obowiązuje w Unii dyrektywa precyzująca antydyskryminacyjne przepisy (przyjęto ją wraz z przyjęciem Traktatu Amster­
damskiego) stanowiące do dziś podstawę prawną do zwalczania dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, pochodzenie
etniczne, religię, niepełnosprawność, orientację seksualną,
a także na wiek. W odniesieniu do zatrudnienia przyjęte reguły
przeciwstawiają się dyskryminacji w rekrutacji, pośrednictwie
pracy, dostępie do szkoleń, awansu, warunków zatrudniania,
zwalniania, wynagradzania.
4. Parlament Europejski doszedł do wniosku, że najlepiej można
sobie poradzić z obecnymi zmianami demograficznymi aktywnie
zajmując się polityką rodzinną, oraz promowaniem uczestnictwa
osób starszych w rynku pracy. Unijni politycy uważają, że można
zmienić obecną sytuację przez np. uelastycznienie czasu pracy,
promocję pracy w domu (tzw. telepraca), prorodzinny system podatkowy. Ich zdaniem starsi pracownicy w równym stopniu jak
ludzie młodzi powinni mieć możliwość dostępu do szkoleń zawodowych. Badaniom tych zagrożeń i sprawom zatrudnienia osób
starszych Unia poświęciła środki w ramach programu wspólnotowego PROGRESS.
5.Nieustannie wydłuża się długość ludzkiego życia. To dobrze. Jednak musimy mieć świadomość, że starzenie się społeczeństw
generuje poważne problemy gospodarcze dla państw, a ich
zlekceważenie grozi poważnym zagrożeniem dla stabilności ich
budżetów.
Przed światową gospodarką pojawiają się coraz to nowsze wyzwania. Jednym z najpoważniejszych współczesnych problemów
są ekonomiczne skutki wynikające z wydłużania się średniego
czasu życia ludzi, ze starzenia się światowych społeczeństw.
Średnia życia nieustannie wzrasta, a więc rośnie liczba emerytów,
zmieniają się proporcje między liczbą tych, którzy wpłacają
pieniądze do funduszy emerytalnych, a tymi, którzy otrzymują
z nich comiesięczne emerytury. Także z roku na rok rosną wydatki
na ochronę zdrowia coraz liczniejszej rzeszy emerytów. Jeśli do
tego dodać to, że pojawiają się coraz to bardziej zaawansowane
technologicznie lekarstwa i coraz doskonalsze procedury terapeutyczne, które są też coraz droższe to widać, że jest to znacznie poważniejszy problem gospodarczy a nawet polityczny, niż
dotychczas sądzono, o czym przekonujemy się analizując także
kolejne projekty polskich budżetów.
Opublikowane ostatnio prognozy wydatków na świadczenia
społeczne wskazują, w jakim stopniu zasygnalizowany wyżej
problem zagraża stabilności polskiej gospodarki. Wydatki publiczne na świadczenia społeczne w ciągu 15 lat wzrosną aż o 150%.
Ten szacunek obejmuje wszystkie fundusze przeznaczane na ten
cel (ZUS, KRUS i fundusze samorządowe). Wydatki na ten cel
w 2005 roku wyniosły ponad 200mld zł, w tym roku wzrosną prawdopodobnie o dalsze 15 mld zł, a do 2020 roku ta kwota zwiększy
się do ok. 500 mld zł. Głównymi składnikami tych wydatków są
emerytury i renty oraz opieka zdrowotna. Obecne wydatki socjalne stanowią ponad 21% PKB, lecz należy liczyć na to, że utrzyma się wysoki poziom wzrostu gospodarczego i wskaźnik ten nie
będzie nadmiernie wzrastał.
Zasygnalizowany problem to bardzo poważne zagrożenie także
dla największej na świecie amerykańskiej gospodarki. To rodzi
problemy dla kosztów programów opieki społecznej. Koszty te
w ostatnich latach silnie wzrosły za przyczyną kolejnych decyzji
amerykańskiej administracji (np. w ramach systemu pomocy dla
osób starszych Medicare wprowadzono dodatki na leki). Zresztą
oba amerykańskie programy Medicare i Medicaid (to program
po­mocy dla ubogich) to prawdziwa “śnieżna kula” dla przyszłych
amerykańskich finansów. W ocenie ekspertów programy związa­
ne z ochroną zdrowia w najbliższych latach staną się największym
problemem gospodarczym i politycznym Stanów Zjednoczonych.
6.Procesy demograficzne są dziś Jednym z najpoważniejszych
problemów Japonii. Jest to kraj posiadający dziś nieco ponad 127
mln mieszkańców i mający największą na świecie średnią długość
życia. To kraj, w którym w wieku 65 lat i starszym jest obecnie ponad 19,5% ludności kraju, a ludzi w wieku ponad 100 lat jest ponad
23 tysiące. Co prawda Japoński Narodowy Instytut ds Ludności
i Badań Społecznych przewidywał spadek liczby ludności kraju
dopiero po 2007 roku, ale wiele wskazuje na to, że już obecny
rok będzie krytyczny, czego potwierdzeniem jest ujemny przyrost
naturalny w 2005 roku. W roku 2004 wskaźnik dzietności (ilość
dzieci przypadająca na Japonkę) wynósł1,29 i był to czwarty, kolejny rok spadku wartości tego wskaźnika, a prognozy wskazują na
możliwość jego dalszego spadku. Utrzymanie się tej sytuacji nie
tylko grozi deficytem rąk do pracy. Poważnym zagrożeniem jest
ciągle pogarszający się stosunek ilości ludzi będących na rentach i emeryturach do ilości ludzi aktywnych zawodowo. Wzrastają
koszty wspomagania systemu emerytalnego i opieki zdrowotnej osób w podeszłym wieku i stają się coraz powa­żniejszym
obciążeniem dla finansów państwa.
7. Stany Zjednoczone są gigantem gospodarczym. Nic nie wskazuje
na to, by w dającej się przewidzieć przyszłości sytuacja ta uległa
zmianie. Lecz bycie gigantem to także duża odpowiedzialność. Nie
bez powodu do dziś funkcjonuje powiedzenie, że katar u dużego
to grypa z powikłaniami u małego. Mieliśmy możliwość przekonać
się o tym obserwując wzrastające problemy z coraz poważniejszą
dziurą budżetową i coraz bardziej rosnącą nierównowagą w wymianie towarowej z zagranicą. Szczególne zaniepokojenie wywołuje deficyt budżetowy który
pojawił się znowu w USA od pierwszego roku prezydentury Busha
Juniora i rośnie z każdym kolejnym rokiem. Nic też nie wskazuje na
jakąś poważniejszą zmianę w tym zakresie w najbliższym czasie.
Lecz prawdziwym zagrożeniem są nierozwiązane do dziś problemy z funduszami emerytalnymi. Nic dziwnego, że stan finansów
publicznych i narastające zagrożenia ze strony funduszy na cele
socjalne czynią, że wartość waluty amerykańskiej zmalała, maleje
też zaufanie do niej jako do głównej waluty światowej.
nr 105
Przyjrzyjmy się temu problemowi nieco uważniej. Social Security (bezpieczeństwo socjalne) to amerykański system emerytalny. Powstał przeszło 70 lat temu z inicjatywy demokratycznego
prezydenta F. Roosevelta wkrótce po kryzysie gospodarczym, jako
jeden z elementów programu Nowy Ład. Była to nowość, bo do
tego momentu nie było w USA uniwersalnego systemu emerytalnego. Tworząc ten emerytalny fundusz zaraz po kryzysie gospodarczym zwrócono szczególna uwagę na jego bezpieczeństwo,
więc składkowych pieniędzy nie inwestuje się aktywnie, czego rezultatem jest brak możliwości powiększania składkowego kapi­tału.
To rozwiązanie było skuteczne przez kilkadziesiąt następnych lat.
Lecz co będzie dalej?
W najbliższych latach zacznie przechodzić na emeryturę pokolenie powojennego wyżu demograficznego. Zacznie wzrastać
liczba emerytów i będzie maleć liczba osób płacących składki emerytalne. Symulacje rozwoju sytuacji w Social Security wskazują
na 2018 rok, w którym fundusz będzie musiał więcej wydawać, niż
będzie otrzymywał ze składek. Jeśli nic się nie zmieni, to ok. 2042
roku fundusz zbankrutuje. Nie jest istotne, czy stanie się to w 2004
roku, czy pięć lat później. Istotne jest to, że teraz jest ostatni moment, by zmieniając zasady tworzenia tych funduszy uniknąć
niebezpieczeństwa w nie tak odległej przyszłości.
Biały Dom zaproponował reformę. Jej istota jest podobna do
polskiej reformy emerytalnej. Mają powstać indywidualne konta
emerytalne i tzw. II filar, z którego pieniądze mają być aktywnie
inwestowane. I tak ok. 30% indywidualnych składek emerytal­
nych nie trafiałoby do państwowego funduszu, lecz na indywidualne konta, skąd trafiałyby na rynek akcji i obligacji (to też
wa­żny cel administracji Białego Domu). Lecz konsekwencją
takiego rozwiązania byłyby mniejsze (o 30%) wpływy do obecnego funduszu emerytalnego. Ten niedobór będzie musiał przez
wiele lat pokrywać amerykański budżet, by zapewnić dotychcza­
sowym i przyszłym emerytom obecny poziom świadczeń. Trzeba
mieć świadomość, że mówimy tu o setkach miliardów USD. Jeśli
amerykańska reforma emerytalna wejdzie w życie, a kraj będzie
2013
Wielu ekspertów prezentuje pogląd, że obecnych zmian
w światowej gospodarce i jej problemów nie da się zrozumieć
tylko w oparciu o klasyczną wiedzę ekonomiczną. Uważają oni,
że dziś w świecie występują dwa dominujące procesy: zmiany
demograficzne oraz globalizacja i to właśnie od nich należy
zaczynać zastanawianie się nad tym, jaki będzie w przyszłości
ten nasz świat i jego gospodarka.
Zagrożenia demograficzne współczesnego świata
miał obecny poziom deficytu, to trudno wyobrazić sobie wszystkie
konsekwencje tak dla amerykańskiej gospodarki, jak i dla gospodarki światowej...
Nie ulega wątpliwości, że jesteśmy w trakcie bardzo poważnych
zmian demograficznych, o daleko idących konsekwencjach.
Należy liczyć się z poważnymi konsekwencjami, a nawet
zagrożeniami. My zwracamy uwagę tylko na trzy z nich:
1.W krajach starzejących się społeczeństw, w budżetach wielu krajów mogą pojawić się duże napięcia, może spaść tempo wzrostu
potencjalnego PKB przy założeniu, że nie będą podjęte niezbędne
i skuteczne reformy.
2.Powstaną poważne zagrożenia dla krajowych systemów emerytalnych i opieki społecznej. Według prognoz UE w wielu kra­
jach „15” na skutek starzenia się społeczeństw poważnie wzrosną
wydatki związane z emeryturami, zdrowiem i opieką społeczną.
Może to zachwiać stabilnością budżetów państwowych.
3.Wzrośnie proces migracji ludności. Zmieni się też struktura
rynków pracy. Braki ludzi do pracy w krajach rozwiniętych spowoduje powstanie zapotrzebowania, na które odpowiedzą imigranci
z biednych krajów, którzy zaakceptują niższe wynagrodzenia, trudniejsze warunki pracy, w tym i dłuższy czas pracy.
Magdalena A. Kolka, Henryk S. Tuszyński
15
2013
nr 105
Liderzy przemian: Jastrzębski Zakład Wodociągów i Kanalizacji S.A.
Unijne dotacje
Liderzy przemian: Jastrzębski Zakład Wodociągów i Kanalizacji S.A.
społeczeństwu lokalnemu i ochronie środowiska nie
jest pustym hasłem, lecz jest faktycznie spełniana. To
się wyraża także w życzliwym stosunku do naszych
klientów – oni są dla nas najważniejsi.
– światowy poziom
– W czym to się przejawia?
Z Tadeuszem Pilarskim – Dyrektorem Jastrzębskiego Zakładu
Wodociągów i Kanalizacji S.A. w Jastrzębiu-Zdroju – rozmawia Jacek
Broszkiewicz
– Spotykamy się w czasie szczególnym dla firmy, którą Pan
kieruje. Właśnie nastąpiło końcowe rozliczenie ogromnego projektu inwestycyjnego dotowanego przez UE, którego realizacja
doprowadziła nie tylko do całkowitego skanalizowania 100-tysięcznego miasta, ale i do osiągnięcia celu, którego istotą jest zaoferowanie mieszkańcom najlepszej wody w Europie. To z pewnością solidny fundament do odczuwania dużej satysfakcji…
W naszym przypadku na pieniądze czekaliśmy tylko 8 miesięcy, przy czym do naszego raportu nie wnoszono żadnych uwag
i pytań, czym byliśmy nawet zaniepokojeni, chwilami przypuszczając, że nikt się nim nie zajmuje. Na szczęście te chwile zwątpienia
były nieuzasadnione i pieniądze znalazły się na koncie Zakładu,
dzięki czemu mogliśmy pospłacać kredyty pomostowe z NFOŚ
zaciągnięte na realizację zadania. Chciałbym dodać, że wszystkie projekty infrastrukturalne z rozdania 2004-2007 są obarczone
2-procentowym obniżeniem dotacji. Jest to swoista kara za to, że
prawo polskie nie było dostosowane do dyrektyw UE. Nasz projekt
i jego realizacja były bezbłędne i w końcu sierpnia pan minister Rostowski oddał nam te pieniądze – a jest to kwota niemała, bo 560
tysięcy €. Jesteśmy naprawdę bardzo szczęśliwi. Dzięki unijnym
pieniądzom wybudowano ponad 245 km sieci kanalizacji sanitarnej,
75 przepompowni i zmodernizowano oczyszczalnię ścieków Ruptawa. Aglomeracja Jastrzębie-Zdrój, skład której wchodzą: miasto
Jastrzębie-Zdrój oraz gminy Godów i Mszana jest skanalizowana
w 100 procentach. Obecnie pozostało nam tylko przekonać nielicznych mieszkańców aglomeracji do podjęcia decyzji o podłączeniu
się do naszej sieci kanalizacyjnej.
– Ten niewątpliwy sukces nie wziął się z niczego. Co, Pana
zdaniem o nim zadecydowało?
16
- Myślę, że decydujące znaczenie miała żelazna konsekwencja
w realizacji projektu. Niebagatelne znaczenie miał fakt, że dotyczył
on nie tylko samego Jastrzębia-Zdroju. Skonstruowanie aglomeracji miejskiej z gminami Godów i Mszana w obszarach, gdzie budowa kanalizacji jest ekonomicznie uzasadniona, nadało projektowi
wymiar regionalny. Chodzi o to, by podłączeni do sieci kanalizacyjnej mieszkańcy byli w stanie ją utrzymać. W naszym przypadku
ten wskaźnik jest dość wysoki, bo wynosi 120 osób na kilometr
sieci. Muszę też dodać, że nasz projekt był jednym z nielicznych
w Polsce, w którym wyliczona w studium wykonalności cen ścieków pokrywa się dzisiaj obowiązującą i odpowiada ona dzisiejszym
realiom. Sprawność w realizacji inwestycji, szybki zwrot środków
z Unii Europejskiej obniżyły wysokość odsetek od kredytów, spowodowały to, że przez 2 lata nie musieliśmy podnosić cen naszych
usług. Zasadniczo rzecz ujmując – mieliśmy przy realizacji tego
projektu dużo szczęścia, ale i wielu życzliwych ludzi. Mam na myśli
znakomitą współpracę z mieszkańcami i samorządami trzech gmin,
ale także wspaniałych młodych ludzi pracujących w JZWiK S.A.,
którzy z pasją i sercem zaangażowali się w to przedsięwzięcie.
Szczególnie chciałbym podziękować szefowej Jednostki Realizującej Projekt pani Helenie Darul, oraz jej zastępcy, panu Sebastianowi Nietrzebce.
– Przypominam sobie, że kilka lat temu, kiedy trwała realizacja inwestycji i miałem przyjemność przeprowadzać z Panem wywiad, wspominał Pan o ciągnących z całego kraju do
Jastrzębia-Zdroju delegacjach z firm branży wodociągowo-kanalizacyjnej, których celem było podpatrywanie, w jaki sposób
powinno się prawidłowo przeprowadzać tak poważne zadanie.
– Muszę powiedzieć, że to zasługa Narodowego Funduszu
Ochrony Środowiska, który tych, którym się noga powinęła i mieli
kłopoty, kierował do nas. Myślę, że postrzegano nas jako przedsiębiorstwo, które modelowo podchodzi do zadania, stąd wielu gości,
z którymi chętnie dzieliliśmy się – i nadal to robimy – wiedzą i doświadczeniem. W Polsce przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne
są na swoim terenie monopolistą, więc w naturalny sposób eliminuje to czynnik rywalizacji, konkurencji pomiędzy nimi. Tworzymy
rodzinę, pomagamy sobie w potrzebie. Sami doświadczyliśmy tej
pomocy ze strony PWiK w Gliwicach, które miało do czynienia
z funduszami unijnymi we wcześniejszych rozdaniach. Także koledzy z Bydgoszczy służyli nam radą i wsparciem.
– Projekt rozliczony, pieniądze na koncie, tymczasem jesteśmy w okresie swego rodzaju stagnacji pomiędzy perspektywami unijnymi 2007-2013 a 2014-2020. A to oznacza…
– …że na realne pieniądze na kolejne projekty z unijnym dofinansowaniem będzie można liczyć dopiero w roku 2015. Oczywiście przygotowujemy się do opracowywania wniosków, które
nadal będą dotyczyć rozbudowy infrastruktury wodno-kanalizacyjnej, bo to przecież warunek sine qua non dla pozyskiwania
JZWiK - sala dydaktyczna dla dzieci i młodzieży
inwestycji w aglomeracji jastrzębskiej, ale dostrzegamy też fakt,
że UE w perspektywie 2014-2020 stawia na innowacje. Dlatego
też w tym roku zawiązaliśmy współpracę z Politechniką Śląską
i przygotowujemy projekt związany z modelowaniem sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, aby poprawić, doskonalić system
zarządzania nią. Są wytyczne, środki, pula pieniędzy, ale aplikacje będą dopiero w przyszłym roku. Chcemy być do nich dobrze
przygotowani. Współpracujemy z młodymi naukowcami z Gliwic
mając nadzieję, że zaowocuje to ciekawą propozycją i uzyskaniem dużego dofinansowania. Projektów nie pisze się na kolanie,
a ci którzy to robią zazwyczaj doznają porażek, bo jeśli przeinwestują, popełniają największy grzech w zadaniach realizowanych
ze wsparciem finansowym UE. Unijny pieniądz jest trudny i drogi, a Komisja Europejska nie pozwoli go zmarnować. W każdej
chwili mogą tu zjawić się kontrolerzy z Unii i coś może im się nie
spodobać. Tym większą uwagę musimy przykładać do troski o to,
co stworzyliśmy. Innowacyjne projekty, o których wspomniałem,
będą miały oczywiście mniejszy wymiar finansowy niż infrastrukturalne, ale sądzę, że sukces i dobra opinia, jaką cieszymy się
w Brukseli, będą miały wpływ na ich ocenę i w konsekwencji na
przyznanie dotacji. Dotyczy to także przygotowywanego obecnie projektu ze sfery edukacji proekologicznej, którego istota
polega na rozbudowie naszego Centrum Edukacji Ekologicznej,
które powstało w ramach tego wielkiego - rozliczonego właśnie
– projektu. Okazało się bowiem – ku naszemu zaskoczeniu - że
przez Centrum przewija się rocznie ponad 2 tysiące dzieciaków.
Uczymy je współżycia z przyrodą, pozytywnych wobec niej zachowań, a poprzez młodzież i dzieci chcemy dotrzeć do dorosłych.
To najlepszy sposób dotarcia do nich, właśnie poprzez edukację
pozytywną. Nie koncentrujemy się, tak jak media, na negatywnej
propagandzie, lecz na promocji pozytywnych przykładów działań
mających na celu ochronę środowiska. Dzieci wiedzą, że przy
wylocie z oczyszczalni „Ruptawa” można spotkać raki, że nasza
woda w kranie jest jedną z najlepszych w Europie. Organizujemy
konkursy, wydajemy tomik wierszy pisanych przez dzieci o tematyce ekologicznej, zaadoptowaliśmy rzeki. Nasza misja: służyć
– Przede wszystkim w dbaniu o jak najlepszą jakość naszych usług. O jakości wody już mówiłem –
w końcu nazwa miasta Jastrzębie-Zdrój zobowiązuje.
Osiągnęliśmy bardzo niski wskaźnik strat na przesyle.
Niesprzedana woda to zaledwie 7 procent podaży, jaką
dysponujemy. Takie wyniki ma w Europie tylko kilka firm
i to nawet nie w Niemczech, ale w Danii i Szwecji, czyli
tam, gdzie poziom wodociągów jest najwyższy nawet
w skali światowej. Sieć wodociągową wymieniliśmy
w 95 procentach, a woda płynie rurami o jakości także
światowej: polietylenowe, z żeliwa sferoidalnego z wykładką poliestrową, cementową. W każdym razie w Jastrzębiu-Zdroju przeskok w XXI wiek nastąpił w ciągu
zaledwie 20 lat istnienia firmy. Nasze miasta partnerskie mogą tylko pomarzyć o takim poziomie wodociągów i kanalizacji, jakim my dysponujemy. Jednio z nich
to niemieckie Ibbenbüren leżące w Nadrenii-Westfalli,
które jest rządzone przez partię „Zielonych”. Kiedy gościliśmy delegację władz tego miasta z dumą obserwowaliśmy ich reakcje. Po prostu zazdrościli nam naszych
obiektów i produktów. U siebie tego nie mają na tak wysokim poziomie. Oczyszczalnia „Ruptawa” praktycznie
nie generuje odpadów, za to wytwarza biogaz, a z niego
energię elektryczną i cieplną. Z osadów ustabilizowanych uzyskujemy ziemię znormalizowaną do rekultywacji jastrzębskich hałd pokopalnianych. W oczyszczalni
„Dolna” ciepło uzyskane ze ścieków ogrzewa basen
miejski. W niej też nasi przyjaciele z koła pszczelarskiego założyli pasiekę – 10 uli. Pszczoły mają znakomite
warunki, do dyspozycji cały Park Zdrojowy z lipami,
akacjami i odwdzięczają się najlepszym miodem w okolicy. JZWiK S.A. obsadza teren oczyszczalni również
miododajnymi drzewami. Uważam zresztą, że najwyższy czas zacząć w polskich miastach wymieniać wszechobecną
topolę na drzewa szlachetniejszych gatunków. Tym bardziej, że
korzenie topoli są tak silne, że z łatwością niszczą infrastrukturę
podziemną.
– Odnoszę wrażenie, że miasto ma dwa oblicza. Jedno
związane z przemysłem, kopalniami wydobywającymi znakomity węgiel koksujący i drugie – nawiązujące do „zdrojowego”, uzdrowiskowego członu nazwy, skłaniające do współżycia z przyrodą.
2013
– To prawda. Do unijnego rozdania na uporządkowanie gospodarki wodno-ściekowej w latach 2004-2007 startowało 290 przedsiębiorstw, a uzyskało je tylko 25. Nasz projekt wyceniony na 34 miliony € uzyskał aż 84-procentowe dofinansowanie. Istotnie – muszę
przyznać, że jesteśmy bardzo zadowoleni zarówno z efektów, jak
i z procedury rozliczenia projektu, bowiem kwota dofinansowania –
28,5 miliona € – znalazła się już na naszym koncie. Wszyscy boją
się unijnej biurokracji, lecz w naszym przypadku wszystko przeszło
bezboleśnie. Projekt pod nazwą „Gospodarka ściekowa na terenie
gmin Jastrzębie-Zdrój, Mszana, Godów” zrealizowaliśmy w terminie, a przy tym nie tylko udało nam się utrzymać w ramach budżetowych, ale nawet wygenerować 2 miliony € oszczędności, które
UE pozwoliła nam wydać na poszerzenie rzeczowego wymiaru inwestycji. Unijną dotację wydaliśmy do ostatniego centa i w ekspresowym tempie udało się rozliczyć cały projekt. Strona polska, czyli
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, Ministerstwo Środowiska
i Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, uczyniła to w ciągu zaledwie
4 miesięcy, a końcowy raport od razu powędrował do Komisji Europejskiej. A tam bywa różnie, są bowiem projekty, które czekają na
rozliczenie nawet 4 lata.
nr 105
– To prawda, z tym, że goście odwiedzający nasze miasto dostrzegają przede wszystkim tę drugą, zieloną jego twarz. Miasto
jest czyste, zadbane i mimo, że my, miejscowi widzimy, że to w sumie blokowisko, to przyjezdni nie podzielają tej opinii. Śmiejemy
się, że mamy w Jastrzębiu-Zdroju tzw. „Beskid Sypany”, a jest to
efekt znakomitego zagospodarowania hałd pokopalnianych – nikt
by się nie domyślił, że to twory człowieka. To co robi Jastrzębska
Spółka Węglowa S.A. w tej materii powinno być wzorem dla całej
Europy.
– Można więc chyba mówić w mieście o bardzo szerokim froncie działań podmiotów i instytucji zaangażowanych
w działania wiążące człowieka z przyrodą?
– To jest fakt. Samorząd przykłada do tej dziedziny bardzo
dużą wagę, czujemy to wsparcie i nie mamy wrażenia osamotnienia w realizowaniu naszej misji. Sądzę, że to, co robimy znakomicie wpisuje się w unijne priorytety na najbliższe lata. Innowacje
i ochrona środowiska są jednymi
z najważniejszych. Będziemy
przygotowani na to, by na tych
trendach nasze miasto skorzystało w maksymalnym wymiarze.
– Dziękuję za rozmowę.
17
2013
nr 105
Debata o sytuacji polskich samorządów: Gliwice
Gliwice
– liderem subregionu (2)
Z Zygmuntem Frankiewiczem
– Prezydentem Gliwic – rozmawia Jacek Broszkiewicz
– Kontynuując wątki poruszone w wywiadzie, którego I część opublikowaliśmy w nr 103. naszego czasopisma chciałbym zwrócić uwagę, że Pańskie przekonania
i poglądy odnoszące się zwłaszcza do niekorzystnych zjawisk upartyjniania samorządów, a także troski o rozsądne
podstawy prawne ich funkcjonowania w bliższej i dalszej
przyszłości są coraz powszechniej akceptowane w środowiskach nie tylko samorządowych. Pan nie boi się ich wyrażać w precyzyjny i zrozumiały sposób. To z kolei kreśli
niewątpliwie Pańską opinię co do istoty pojęcia „służby”,
postawy, jaką powinni prezentować ludzie wybrani ze społecznego mandatu.
Jeśli więc mówimy o potrzebie zmian w ustawie o samorządzie terytorialnym, to trzeba dysponować własną, silną
pozycją. To jednak, że ta potrzeba od lat tkwi w świadomości
samorządowców, wcale nie oznacza, że zostanie podjęta. Bo
rząd nie wykazuje takiej woli. Chciałbym jednak podkreślić, że
dzieje się tak między innymi dlatego, że w wielu samorządach
nie jest dostrzegana konieczność wykazania własnej aktywności i głośnego wyrażania konieczności zmian w dziedzinach,
18
Zmian ustrojowych wymagają takie dziedziny jak finanse
publiczne, oświata, zdrowie – to najbardziej zaniedbane, z winy
kolejnych ekip rządzących, sfery życia obywateli. Nie dokończono reformy administracji publicznej. To są zaniedbania bardzo
często rodzące konflikty i niekiedy zupełnie uniemożliwiające
sprawowanie władzy wykonawczej na szczeblu lokalnym. A jeśli
dodać do tego coraz silniejsze procesy upartyjniania samorządów, o czym mówiłem w pierwszej części naszej rozmowy, to
obraz zagrożeń nabiera wymiaru krytycznego.
Istniejące ramy są także niepraktyczne. Weźmy pod uwagę
powiaty. Są. Ale nie mają majątku, a także własnych dochodów.
Muszę jednak od razu podkreślić, że jestem przeciwnikiem pomysłu ich likwidacji, bo ich zadania ktoś musi przecież wykonywać,
a broń Boże, by zawładnęła nimi administracja rządowa. Rzecz
w tym, że rozumne byłoby przekazanie powiatom całą listę kompetencji będących w gestii różnego rodzaju instytucji i agend
rządowych. Sztandarowym przykładem popierającym tę tezę jest
działalność Agencji Nieruchomości Rolnych. Dlaczego istnieje
specjalna agencja do zarządzania częścią majątku skarbu państwa, skoro mogłyby to robić powiaty? Co więcej ; takie szczególne miasta na prawach powiatu, jak Gliwice, właśnie to robią.
Dzieje się tak dlatego, że prezydent miasta, będący jednocześnie starostą powiatu grodzkiego jest odpowiedzialny za majątek
skarbu państwa i na co dzień nim zarządza. Ale miast na prawach powiatu w Polsce jest tylko 66. Czy nie warto by przenieść
tych prerogatyw na całą resztę polskich miast, których jest ponad 900? Od kilkunastu lat próbujemy wychodzić z tego rodzaju
inicjatywami, teraz wspieranymi także przez Pałac Prezydencki.
Zasadniczo chodzi o to, by powiązać rożne szczeble samorządu
terytorialnego w taki sposób, żeby w terenie nie dochodziło do
napięć, konfliktów i niezdrowej konkurencji. Mam na myśli przeforsowanie obligatoryjnego ulokowania wójtów z danego terenu
w radzie powiatu, który nim zarządza. Podobnie w Sejmiku Województwa powinni automatycznie zasiadać i to w roli pełnoprawnych członków, starostowie powiatowi. Idąc takim tokiem myślenia dalej – optymalną sytuacją byłaby taka, kiedy w Senacie
również „z automatu” zasiada 16 marszałków województw. Byłby
to system także bardzo wygodny dla wyborcy, który wybierałby
nie tylko swojego wójta, burmistrza i prezydenta miasta, starostę,
ale także marszałka i jednocześnie senatora. W ten sposób już
w części byłaby skonstruowana rada powiatu, sejmik województwa i Senat. To bardzo logiczny pomysł. Zapewniałaby przenoszenie problemów lokalnych na coraz wyższe szczeble władzy
– z ustawodawczą włącznie, a o to przecież chodzi.
– A słowa odbijają się jak groch od ściany?
– Niestety. Myślę, że konserwowanie istniejącego stanu
rzeczy jest na rękę rządzącym. Z ich punktu widzenia napięcia,
konflikty i niezdrowa konkurencja na i pomiędzy szczeblami regionalnymi oraz lokalnymi to idealny stan dla ciągłego poszerzania zakresu władzy.
– Gliwice są miastem zamożnym, o wielkim potencjale
gospodarczym, intelektualnym, innowacyjnym i inwestycyjnym. Skutecznie dba Pan o to od kilkunastu lat. Jednocześnie gromkim głosem woła Pan o sprawiedliwość dla słabych. To wyjątkowa postawa w naszym życiu publicznym…
– Nie sądzę, by była wyjątkowa. Istotnie, kwestia wskaźnika
zadłużenia proponowanego w artykule 243 ustawy o finansach
publicznych, Gliwic po prostu nie dotyczy, ponieważ po wprowadzeniu wskaźnika indywidualnego będziemy mieli jeszcze
większe możliwości kredytowania swojego rozwoju. Nawet w tej
chwili dysponujemy tym atutem. Wypowiadając się więc publicznie co do konieczności zmiany prawa uderzającego w słabszych,
którzy nie będą mieli takich możliwości, czynię to dlatego, że
tak każe mi logika i rozsądek. Obrona interesów innych samorządów to mój obowiązek, bo chodzi, mówiąc wprost, o obronę
interesów Polski i jej obywateli. Uważam, że ludzie, którzy rządzą na jakimkolwiek poziomie, również lokalnym, powinni być
„państwowcami”, myśleć w kategoriach całego państwa i całego
społeczeństwa. Pojęcie „Moja chata z kraja” jest mi obce i odnoszę się do niego z całkowitą dezaprobatą. Trywialnie rzecz
ujmując - płacą nam za to, by dbać o rozwój lokalny. Ale jestem
głęboko przekonany, że nie można być szczęśliwym żyjąc w oazie dobrobytu, podczas gdy dookoła pleni się bieda. Uważam
się za pragmatyka, więc to przekonanie poprę przykładem. Gliwice mają kilkuprocentowy wskaźnik bezrobocia. Jedno z sąsiadujących z nami miast ma bezrobocie ponad 20-procentowe.
Efekt jest taki, że codziennie sznury samochodów naszych sąsiadów ciągną do Gliwic, do pracy. A zatem w interesie również
Gliwiczan powinno być, aby w okolicy samorządy także dobrze
się rozwijały, by ich działalność sprzyjała powstawaniu nowych
miejsc pracy – dobrze płatnej pracy. To będzie korzystne dla
wszystkich. Ten sposób
myślenia trzeba upowszechniać w całym kraju,
często pobudzić własnym
przykładem, pokazać innym, co można uczynić
w oparciu o własne siły,
rozum i determinację.
Kupiliśmy GAPP S.A. za ponad 30 milionów złotych. Jej wartość księgowa wynosi 70 milionów, a realna - może i 100.
– Trzeba mieć wyczucie i myśleć perspektywicznie…
– Każdy mógł znaleźć się na naszym miejscu i przebić naszą
ofertę. Skoro więc nasze miejskie spółki tak dobrze się rozwijają,
a ich szefowie mają tak znakomite i oryginalne pomysły, to tylko
cieszyć się z tego. Działamy aktywnie na wszystkich frontach, by
wspomnieć stałą troskę o rozbudowę infrastruktury technicznej
miasta, na przykład doskonałą działalność gliwickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, które skutecznie i aktywnie
rozbudowuje swój potencjał, a przez to stwarza nam dodatkowy
atut przyciągający inwestorów.
– 1 marca br. otwarto wielki kompleks handlowo-usługowy „Europa Centralna” usytuowany przy skrzyżowaniu autostrad A1 i A4. Przypomnijmy, że to samorząd Gliwic i Pan
sam skutecznie zadbaliście o to, by ten węzeł komunikacyjny o kapitalnym znaczeniu dla inwestycji i rozwoju, zlokalizowano właśnie kilka kilometrów od centrum miasta…
– To duży sukces. „Europa Centralna” przyciąga klientów
z całego regionu, przejezdnych, ale i inwestorów z kraju, Europy i świata. Jest usytuowana w miejscu wręcz idealnym.
Znalazło tam pracę ponad 1000 osób. Na samym podatku od
nieruchomości miasto zarobi szacunkowo rocznie ok. 2 i pół
miliona złotych. Byłoby świetnie, gdyby w tej beczce miodu nie
znalazła się łyżka dziegciu. Chodzi o problemy z dojazdem do
tego kompleksu, który mieści się w obrębie węzła autostradowego. A za ten odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. To ona wydawała decyzje o takich, a nie
innych warunkach przyłączenia „Europy Centralnej” do dróg
publicznych. A są one złe. Dojazd do kompleksu „EC”, na zaplanowanie którego gliwicki samorząd nie miał wpływu, psuje
nasz wizerunek i powoduje, że to ja muszę się tłumaczyć za
– Skoro więc mówimy o roli Gliwic także
na mapie gospodarczej
regionu i kraju, to warto zauważyć, że Agencja Rozwoju Lokalnego
w Gliwicach kupiła od
skarbu państwa Górnośląską Agencję Rozwoju
Przedsiębiorczości
w Katowicach. Zastanawiam się nad symboliką
tego posunięcia…
– To przykład pragmatycznego
działania.
Rzeczywiście,
można
wpaść w zdumienie sły- Centrum Handlowe Europa Centralna
sząc, że agencja rozwoju
lokalnego, będąca spółką miejską, kupuje agencję regionalną, ale to krok bardzo przemyślany i, co tu owijać w bawełnę
– rokujący spore dochody dla Gliwic. Jestem przekonany, ze
zrobiliśmy dobry interes. Dzięki tej transakcji nasza świetnie
działająca ARL - posiadająca kapitał zakładowy w wysokości
ponad 160 milionów złotych – znacznie poszerzy swoją działalność, na czym z pewnością skorzystają także inne miasta.
To przekonanie opieram na następujących faktach. GAPP
S.A. prowadziła bardzo intensywną działalność na terenie
kilku dużych miast: Katowic, Bytomia, Rybnika, Czechowic-Dziedzic, Żor - utworzyła w nich parki przemysłowe i inkubatory przedsiębiorczości, a więc wygenerowała spory majątek.
nr 105
2013
– Zwykło się sądzić, że prezydenci i burmistrzowie miast
oraz wójtowie gmin powinni przede wszystkim zajmować się
sprawami lokalnych społeczności. To oczywista prawda i nie zamierzam jej kwestionować. Uważam jednak, że nasza misja nie
może polegać na przyjmowaniu bez szemrania rozwiązań, które
podejmowane są na szczeblach władzy państwowej i de facto
niszczą podstawy samorządności oraz demokracji lokalnej. Wielu moich kolegów – szkoda, że należą do mniejszości – stara się
aktywnie występować na scenie publicznej w wymiarze regionu
czy państwa. I nie chodzi tylko o spektakularne próby wywierania
presji na rządzących. Spełzną one na niczym, jeśli prezydenci,
burmistrzowie i wójtowie nie będą się starać o ciągły rozwój potencjału gospodarczego i społecznego w gminach, którymi zarządzają. Bez zaangażowania się w to dzieło sprowadzimy się
tylko do roli bezwolnych wykonawców prawa, na które nie mamy
wpływu. Myślę, że należy pozbyć się hipokryzji i bez obaw coraz
głośniej mówić o własnych osiągnięciach, ambicjach, planach.
Jestem przewodniczącym Śląskiego Związku Gmin i Powiatów,
ale także wiceprzewodniczącym Światowego Stowarzyszenia
Technopolii (World Technopolis Association). Gliwice, jako jedyne polskie miasto, należą do tej elitarnej organizacji. A stało się
tak dlatego, że od lat dbamy o to, by nasz potencjał intelektualny,
a co za tym idzie i gospodarczy ciągle wzrastał i był na najwyższym światowym poziomie. To zostało dostrzeżone w świecie
i spotkało się z uznaniem. Mówię o tym dlatego, by wskazać kierunki działań, jakim należy poświęcić uwagę, ponieważ ksenofobia i bojaźń przed podejmowaniem wysiłków, by nasze miasta
i gminy były coraz bardziej rozpoznawalne w Europie i na świecie
mają niebagatelne znaczenie, także dla relacji w sprawach wewnętrznych, samorządów z rządem. Kwestia polega bowiem na
prostej zależności. Jeśli nie wychodzi nam dialog z rządzącymi
z powodu ich ignorancji oraz arogancji, to skupmy się na wysiłku
budowania własnych zasobów. A to jest możliwe jedynie dzięki
stawianiu na innowacyjne rozwiązania, własną kreatywność i odwagę w nawiązywaniu relacji z partnerami krajowymi, międzynarodowymi, budowaniu klimatu sprzyjającego lokowaniu poważnych inwestycji, zwłaszcza zagranicznych na wysokim poziomie
technologicznym. Tak od lat dzieje się w Gliwicach, a symbolem
sukcesów, jakie można odnieść na tym polu, jest działalność
wielkiej fabryki Opla na naszym terenie. A więc można!
o których wspomniałem. Zatem oprócz oczywistych i uzasadnionych pretensji do rządzących, warto czasami uderzyć się we
własne piersi i dokonać uczciwego rachunku sumienia. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest w Polsce wiele gmin, które
po prostu nie mają w ręku żadnych wymiernych ekonomicznie
atutów rozwojowych i są zdane na łaskę i niełaskę państwa,
dlatego też nie zamierzam krytykować idei tzw. „janosikowego”.
Musimy sobie pomagać, ale także w ten sposób, by mobilizować słabszych i biedniejszych do intelektualnego wysiłku. Po
to też utworzyliśmy Śląski Związek Gmin i Powiatów, by silni
wspierali słabszych.
Debata o sytuacji polskich samorządów: Gliwice
nie swoje winy. To wąskie gardło komunikacyjne prowadzące
do „EC” zrodziło się nie u nas, ale gdzieś u planistów – może
w Warszawie. I myślę, że ten przykład jest kolejną ilustracją
działalności agencji rządowych, z których jedną jest przecież
GDDKiA. To chyba także swoista klamra spinająca wydźwięk
całej naszej rozmowy. Nie ma dialogu i porozumienia. Jest
chaos i bałagan w relacjach samorządy – władza państwowa.
Nie z naszej winy. Tę stajnię Augiasza, zwłaszcza w sferze
ustrojowej, należy jak najszybciej uprzątnąć.
– Dziękuję za rozmowę.
19
2013
nr 105
Slalomem przez podatki
Dokąd uciec
przed Fiskusem? (1)
Z Józefem Wyciślokiem – Radcą Ministra w Departamencie Kontroli
Skarbowej Ministerstwa Finansów – rozmawia Jacek Broszkiewicz
– Pisaliśmy kiedyś, że być może obudzimy się kiedyś
w kraju w którym będzie obowiązywać zerowa stawka podatku dochodowego - chociaż w naszym kraju też z takiej
„ stawki ” korzystają osoby i przedsiębiorcy , którzy mają
rezydencję podatkową za granicą – szczególnie w tzw. strefie offshore.
– Tak ma Pan rację – jest taki kraj w którym stawka podatku
dochodowego jest – ZERO !...tym krajem są Zjednoczone Emiraty
Arabskie (ZEA), które należą do tych nielicznych państw świata,
których poziom zamożności pozwala na rezygnację z poboru podatków. Spółki zarejestrowane w ZEA są wolne od obciążeń zarówno podatkami dochodowymi, jak i obrotowymi.
Wśród emiratów wchodzących w skład monarchii na szczególną uwagę zasługuje specjalna strefa ekonomiczna Jebel Ali Free
Zone określana również jako Jafza Jafza jest położona w emiracie Dubaj i jest jedną z największych oraz najszybciej rozwijających się specjalnych stref ekonomicznych na świecie. Zajmuje
ona obecnie około 48 tys. km² a na jej terytorium siedzibę posiada
prawie 7 tys. przedsiębiorstw. Władze Jafza kładą przede wszystkim nacisk na rozwój usług finansowych, międzynarodowy handel
oraz energetykę.
Zgodnie z postanowieniami art. 19 umowy z ZEA wynagrodzenia i inne podobne należności, które osoba mająca miejsce
zamieszkania w Polsce otrzymuje z tytułu członkowstwa w zarządzie, radzie nadzorczej lub w innym podobnym organie spółki mającej siedzibę w ZEA, mogą być opodatkowane w Zjednoczonych
Emiratach.
W świetle powyższych regulacji na skutek prawa ZEA Polska
musi zwolnić z opodatkowania dochody dyrektorów spółek mających siedzibę w tym kraju, a będących polskimi rezydentami
podatkowymi. Dla powyższej kwalifikacji prawnej nie ma żadnego znaczenia to, czy ZEA skorzystają z prawa do opodatkowania
wynagrodzeń dyrektorów czy też z tego prawa nie skorzystają.
W efekcie dochody dyrektorów (członków zarządów) spółek mających siedziby w ZEA, którzy są polskimi rezydentami podatkowymi, efektywnie nie podlegają opodatkowaniu ani w Polsce, ani
w ZEA. Władze ZEA pomimo prawa do opodatkowania tej kategorii dochodu nie korzystają z tej możliwości.
Ustawodawstwo ZEA nie przewiduje wymogów dotyczących
minimalnego kapitału tamtejszych spółek, nie ma także wymogu
legalizacji dokumentów korporacyjnych z innych państw w przypadku posługiwania się nimi na terytorium ZEA. Brak jest także
ograniczeń co do narodowości i rezydencji podatkowej udziałowców i członków zarządu lokalnych spółek, przy czym należy
pamiętać o wymogu utrzymania większości lokalnych dyrektorów
w celu uchronienia spółki przed zarzutem rezydencji podatkowej
w Polsce ze względu na miejsce sprawowania jej zarządu. Dyrektorem może być także osoba prawna. Dane dyrektorów i udziałowców spółek nie są publicznie dostępne, przy czym muszą być
ujawnione odpowiednim władzom, dokonującym rejestracji spółki.
– A gdzie, jeszcze Pana zdaniem, nasz świat gospodarczy
szuka tzw. „ oszczędności podatkowych.” Spółki kapitałowe
20
– Pojęcie to można roboczo i potocznie zdefiniować jako
krajową lub międzynarodową strukturę kapitałowo-korporacyjną
dla biznesu, mającą na celu optymalizację podatkową w oparciu
o unormowania przewidziane w wewnętrznym prawie poszczególnych krajów oraz regulacje międzynarodowego prawa podatkowego (głównie umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania).
Jak widać, jednym z elementów wehikułu jest struktura działająca
w oparciu o międzynarodowe umowy podatkowe. Są one kluczowe jeżeli chodzi o optymalizację podatkową firm działających na
rynkach zagranicznych, ale mogą być wykorzystywane również
na potrzeby struktur krajowych, wyłącznie w celu obniżenia całości podatków w grupie kapitałowej i u właścicieli.
Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez Instytut Edukacji
Konsumentów na Rynku Kapitałowym - do wehikułów korporacyjnych najczęściej używanych przez biznesmenów polskich bądź
inwestujących w Polsce należą spółki kapitałowe z siedzibą na
Cyprze bądź w Holandii, a pośrednio również fundacje w Lichtensteinie. W pojedynczych wypadkach znaczne pakiety akcji
polskich spółek giełdowych bywają również kontrolowane bezpośrednio lub pośrednio, m.in. przez spółki zlokalizowane na Wyspach Dziewiczych, Kajmanach, w Luksemburgu czy Panamie.
W 2013 roku włoski artysta Paolo Cirio wykradł dane kilkuset
tysięcy spółek zarejestrowanych na Kajmanach i ogłosił możliwość
ich odkupienia po niezwykle atrakcyjnych cenach za pośrednictwem serwisu Loophole4All. Miało to umożliwić demokratyzację
i zwiększenie dostępu do spółek off-shore dla małych i średnich
przedsiębiorców, których nie stać na standardowe stawki. Według
autora akcja ta była formą protestu przeciwko obchodzeniu krajowych systemów podatkowych.
– Przedsiębiorcy, co oczywiste, tak kombinują, by płacić
jak najniższe podatki wykazują ogromną mobilność w skali globalnej. Poszukują nowych form i miejsc rejestrowania
działalności…
– Spółki kapitałowe mogą (i prowadzą) działalność za granicą
na tzw .terytoriach offshore. Podstawowym zadaniem spółek zarejestrowanych na terytoriach offshore jest optymalizacja opodatkowania. Pod pojęciem „spółki offshorowe” rozumie się pewien
typ osób prawnych, które mogą być zakładane w państwach
zaliczanych do kategorii „rajów podatkowych”.
Działalność spółek offshore to przede wszystkim :
a.) handel międzynarodowy – spółki importowo-handlowe
zarejestrowane w raju podatkowym wykorzystywane są do akumulowania zysku powstającego z transakcji handlowych poprzez refakturowanie transakcji lub agenta, któremu płacona jest prowizja;
b.) usługi – firmy zarejestrowane w raju mogą sprzedawać
różnego rodzaju usługi: najpopularniejsze są usługi doradcze,
marketingowe, księgowe, agencyjne. Osiągane w ten sposób dochody są akumulowane bez nadmiernego opodatkowania;
c.) inwestycje – inwestowanie poprzez firmy offshore gwarantuje anonimowość udziałowców i zmniejsza ograniczenia wynika-
jące z prawa dewizowego. Jednocześnie ułatwiony jest dostęp do
międzynarodowych rynków finansowych;
d.) inwestycje holdingowe – polegają na inwestowaniu wyłącznie w udziały w firmach należących do jednego przedsiębiorcy, podczas gdy spółka offshore wykorzystywana jest wówczas
jako firma mająca oddziały w krajach o niższych zobowiązaniach
podatkowych. Takie rozwiązanie umożliwia przedsiębiorstwom
o rozbudowanej strukturze wykorzystywanie umów o unikaniu podwójnego opodatkowania;
e.) nieruchomości – rozwiązanie to polega głównie na posiadaniu nieruchomości za pośrednictwem firmy offshore, co powoduje, iż pominięty zostaje podatek od sprzedaży nieruchomości,
darowizny czy spadku;
f.) patenty i prawa autorskie – spółka offshore przejmuje prawa wynikające z patentów, praw autorskich i znaków towarowych,
umożliwiających akumulacje zysków z opłat licencyjnych bez ponoszenia nadmiernych kosztów;
g.) bankowość i ubezpieczenia – w rejonach offshore możliwa jest rejestracja firm z licencją bankową lub ubezpieczeniową.
W procesie przenoszenia produkcji przedsiębiorstwa (spółki)
za granicę najistotniejszymi decyzjami i posunięciami są zatem:
outsourcing (wydzielanie działań) oraz offshoring - przeniesienie
wybranych procesów biznesowych przedsiębiorstwa (spółki)poza
granicę kraju. Offshoring może być uważany za konsekwencję
modelu pracy na odległość, ponieważ nie obejmuje już tylko pojedynczych pracowników, ale całe grupy działań czy procesy, stwarzając nowe wyzwania dla firm i organizacji rządowych.
Bardzo istotną cechą prowadzenia działalności w ramach offshore jest fakt, iż korzystanie ze wszystkich przywilejów rajów podatkowych jest możliwe bez konieczności funkcjonowania tamże
zarządu, personelu czy samych inwestorów – a zatem koszty związane z bieżącą działalnością spółki są niewielkie. Przedsiębiorcy
prowadzący działalność z wykorzystaniem rajów podatkowych
jedynie formalnie posiadają tam siedziby swoich spółek; fizycznie
kontrola i zarząd odbywa się z krajowej siedziby przedsiębiorcy,
lub innego dogodnego miejsca. Wielu przedsiębiorców korzystających z offshore na ogół poza celami turystycznymi nie odwiedza
krajów, w których zarejestrowane są ich spółki, a wszystkie sprawy załatwiane są podczas telekonferencji, korespondencyjnie lub
za pośrednictwem pełnomocników.
nr 105
usług o charakterze konsultingowym. W tym przypadku spółki rotacyjne dokonują transakcji korzystając z pomocy miejscowych
adwokatów, radców prawnych, lub z własnego biura zajmującego
się jedynie sprawami administracyjnymi.
Spółki te są wyjątkowo trudne do wykrycia, gdyż okres ich życia jest bardzo krótki, a działania dyskretne.
Szeroki wachlarz możliwości oferowany przez spółki rotacyjne
stanowi jedną z najbardziej atrakcyjnych form redukcji obciążeń
podatkowych. Korzystają z tego podatnicy będący osobami prawnymi, a także w niewielkim zakresie osoby fizyczne. O popularności spółek rotacyjnych świadczy fakt, że na całym świecie jest
ich zarejestrowanych dużo ponad milion w więcej niż czterdziestu
oazach podatkowych.
– Bankowość typu offshore to określenie działalności
prowadzonej przez zagraniczne banki poza krajem będącym
jego główną siedzibą. A więc i w tym przypadku mamy do
czynienia z wielkim obszarem do rozwijania pomysłowych
przedsięwzięć z zakresu „optymalizacji podatkowej”.
– Istotnie. W przypadku spółek bankowych offshore, będącymi
filiami korporacji finansowych (banków), głównymi motywami przenoszenia działalności gospodarczej są: zerowe lub bardzo niskie
opodatkowanie dochodów przedsiębiorstwa (podatkiem dochodowym od CIT), zysków kapitałowych, transferów pieniężnych, dywidend i odsetek (no witholding tax on dividends or interest), brak
ograniczeń dewizowych, liberalny nadzór finansowy, ograniczenie
restrykcji handlowych. Naturalnie banki offshore w ramach nie finansowych KTN (Korporacja Transnarodowa) również są beneficjentami tych udogodnień. Filie offshore banków (korporacji finansowych) oferują bogaty wybór usług, jednak zajmują się głównie
udzielaniem kredytów w obcych walutach (kredyty są udzielane
przez filie offshore bądź tylko księgowane w OFC celem uniknięcia podatków, co czyni filie offshore bardzo aktywnymi podmiotami
na rynku międzybankowym), udzielaniem gwarancji, emisją euroobligacji, obsługą rynku instrumentów pochodnych.
Do najpopularniejszych miejsc rejestracji banków offshore należą: Anguilla, Antigua i Barbuda, Wyspy Bahama, Gibraltar, Kajmany, Nauru, Samoa Zachodnie, Vanuatu. W niektórych z nich
istnieje możliwość założenia banku w ciągu 24 godzin, co nie wymaga komentarza.
2013
Należy stwierdzić, że Zjednoczone Emiraty Arabskie - ZEA
posiadają bardzo korzystną umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania z Polską.
mogą tworzyć różnego rodzaju wehikuły podatkowe, których
celem jest szeroko pojęta optymalizacja podatkowa. Czym
jest wehikuł podatkowy?
Slalomem przez podatki
– O ile wiem, jednym z typów offshorigowej spółki kapitałowej jest spółka rotacyjna, która jest również jedną z form
międzynarodowej ucieczki podatkowej?
– Spółka rotacyjna jest to jednostka prawna mająca swoją
siedzibę oraz jest opodatkowana w kraju o niskiej stopie podatkowej, najczęściej w jurysdykcji offshore. Prowadzenie działalności
w postaci spółki rotacyjnej jest znane od dawna, zakazane, jednak coraz częściej praktykowane. Wykorzystanie spółki rotacyjnej
jest jedną z metod ucieczki podatkowej. Spółka rotacyjna nie jest
nową formą podmiotu gospodarczego, ponieważ praktycznie zawsze przybiera charakter spółki kapitałowej. Jej założenie jest tanie i bardzo szybkie, gdyż nie wymaga skomplikowanej dokumentacji. Podstawowym celem wykorzystania spółki rotacyjnej jest
redukowanie kwoty zysku podlegającej opodatkowaniu. Cel ten
realizuje się poprzez kierowanie dochodów z zewnątrz do spółki
rotacyjnej znajdującej się w oazie podatkowej.
Procedura ta jest wykorzystywana w dziedzinie świadczenia
usług materialnych oraz obrotu prawami związanymi z dobrami
niematerialnymi (tj. prawa autorskie, patenty, licencje, znaki towarowe). Są to operacje trudne do wykrycia ...
Tworzone są często tzw. spółki papierowe, które zakładane są
do zrealizowania pojedynczej transakcji, a po jej wykonaniu rozwiązują się. Spółki rotacyjne wykorzystuje się też bardzo często
do świadczenia usług takich, jak korzystanie, lub sprzedaż patentów i licencji, procesów produkcji (know-how), praw autorskich czy
znaków towarowych. Ich działalność dotyczy także świadczenia
ZEA Dubai
Należy też pamiętać, iż offshorowa struktura korporacyjna wehikułu podatkowego z siedzibą w odległej, egzotycznej jurysdykcji,
wcale nie musi lokować swojego majątku w kraju, gdzie znajduje
się jej siedziba. Równie dobrze może korzystać z usług bankowości w Szwajcarii, Austrii, Liechtensteinie, Monako czy na Jersey,
gdzie klienci posługujący się strukturami offshore stanowią dla
private bankierów chleb powszedni. Łącząc offshorowe struktury
korporacyjne z europejską bankowością, klient nie odczuwa więc
w praktyce żadnych ryzyk związanych z odległościami geograficznymi, różnicami kulturowymi, czy zmianami politycznymi.
– Dziękuję za tę część rozmowy.
W następnym odcinku przyjrzymy się m.in. bliżej Szwajcarii i finansowym mitom, które ją otaczają.
21
Korporacje międzynarodowe a globalizacja
nr 105
2013
Nieustająca ofensywa
Współczesny świat nieustannie zmienia się. Zmiany mają charakter dynamiczny i zachodzą
pod wpływem różnego rodzaju procesów. Są to procesy społeczne, gospodarcze, polityczne i kulturowe, z których każdy jest poddawany działaniu tzw. globalizacji traktowanej
przede wszystkim jako zjawisko lub stan światowej gospodarki. W procesach globalizacji
gospodarki coraz większa rolę odgrywają korporacje transnarodowe. Przyglądnijmy się
tym przedsiębiorstwom.
Co prawda, samo określenie „globalizacja” weszło na
trwałe do naszego słownika w latach dziewięćdziesiątych XX
w., to tak naprawdę jest ona elementem już znacznie wcześniej rozpoczętego procesu umiędzynaradawiania życia społecznego, kulturowego a przede wszystkim działalności gospodarczej.
Często powtarza się tezę, że globalizacja jest „najbardziej
zaawansowaną formą umiędzynarodowienia działalności
gospodarczej, realizowanej na płaszczyźnie rynków, sektorów (branż) i przedsiębiorstw. Natomiast wychodząc z treści
definicji prezentowanych przez innych autorów należałoby
uznać, że globalizacja jest procesem integrowania się gospodarek krajowych i regionalnych, poszczególnych sektorów, rynków a nawet przedsiębiorstw. Niezależnie jednak od
sposobu podejścia do istoty globalizacji należy podkreślić, że
jej rezultatem jest tworzenie się silnych więzi gospodarczych,
poprzez transgraniczne przepływy kapitału, technologii, wykwalifikowanych zasobów ludzkich itp.
Warto podkreślić, że to integrowanie zachodzi nie tylko na
szczeblu gospodarek narodowych w formie np: nowych ugrupowań regionalnych, ale również dotyczy korporacji transnarodowych i przedsiębiorstw narodowych. Realizowane jest
w postaci: fuzji, przejęć lub też wspólnie organizowanych
jednostek badawczo-rozwojowych. Zachodzące procesy integracyjne w światowej gospodarce powodują, że owe podmioty stają się coraz bardziej międzynarodowo współzależne. Z tego wynika, że niejednokrotnie decyzje podejmowane
w odległym punkcie świata mogą mieć istotny, a niekiedy nawet decydujący wpływ na funkcjonowanie takiego podmiotu.
Jak powstawały?
Dziś można spotkać się z różnymi rodzajami korporacji.
To korporacje transnarodowe, wielonarodowe, międzynarodowe. Według klasyfikacji T. Sporka korporacje transnarodowe (nazywane również międzynarodowymi) to „przedsiębiorstwa, których kompania macierzysta znajduje się w danym
kraju, natomiast jej operacje dokonywane są na rynkach innych krajów, włącznie z zakładaniem oddziałów, filii, czy też
przejmowaniem kontroli nad określonymi przedsiębiorstwami
w tych krajach”. Natomiast korporacja wielonarodowa jest
przedsiębiorstwem, którego kapitał, w przeciwieństwie do
korporacji transnarodowej, nie jest w większości narodowy,
lecz pochodzi z zagranicy.
Powstanie korporacji transnarodowych należy ściśle łączyć z procesami globalizacji i umiędzynarodowieniem krajowych podmiotów gospodarczych. Koniec II wojny światowej
22
Reflektorem na światowe korporacje
Współcześnie rozwój korporacji transnarodowych postrzega się przez pryzmat zachodzących zmian o charakterze jakościowym, w formie nowych technik komunikowania
się oraz ewolucji w znaczeniu czynników produkcji, które
dokonują się w liberalizowanej międzynarodowej wymianie handlowej. Umiejętność wykorzystania współczesnych
technik komunikowania się decyduje dziś o przewadze konkurencyjnej, ponieważ dzięki szybkiej i rzetelnej informacji
można podjąć efektywne oraz kończące się sukcesem ekonomicznym decyzje gospodarcze między innymi o umiejscowieniu działalności gospodarczej, jej zakresie i rozmiarach.
Drugim elementem, który decyduje o tak szybkim rozwoju
i wysokiej konkurencyjności korporacji jest ich dbałość o kapitał intelektualny. Połączenie zaawansowanej i konkurencyjnej wiedzy z posiadanymi obfitymi czynnikami produkcji
pozwala na rozwinięcie takiej skali działalności produkcyjnej,
że powstaje możliwość dalszego rozwoju oraz finansowania
i wdrażania postępu technicznego.
Korporacje oddziałują na rozwój procesu globalizacji poprzez swój wpływ na światową gospodarkę. Ich obecność
może przejawiać się w dwóch formach: pośredniej i bezpośredniej. Istnienie korporacji na rynku zagranicznym jest
formą pośrednią, która polega na obecności korporacyjnych
towarów i usług poza granicami kraju macierzystego. Ta forma obecności jest traktowana jako stadium przejściowe - poprzedzające dalszy proces przechodzenia do bardziej złożonej fazy zagranicznej aktywności, czyli inwestycji. To właśnie
bezpośrednia forma oznacza przejście do dalece bardziej
zaawansowanej formy globalnej obecności korporacji, jaką
są bezpośrednie zagraniczne inwestycje.
Ostatnie 40 lat to czas bardzo szybkiego wzrostu liczby korporacji transnarodowych. W latach 70-tych było około
7000 korpora­cji określanych mianem wielonarodowych i ponadnarodowych, znajdujących się tylko na obszarze 14 najlepiej rozwiniętych państw, natomiast w latach 80-tych ich
liczna wynosiła już około10000. Wczesne lata 90-te XX w.
to kolejny dynamiczny skok w ilości korporacji transnarodowych, którą oszacowano na 37000 oraz należących do nich
co najmniej 170000 zagranicznych spółek córek, przy czym
33500 z nich było korporacjami macierzystymi z siedzibami
w rozwiniętych krajach. Do 2004 r. liczba korporacji transnarodowych wzrosła do 70000, a ich zagranicznych spółek córek do 690000, przy czym prawie połowa z nich jest obecnie
umiejscowiona w rozwijających się krajach.
Z danych zaprezentowanych w tab.1 wynika, że ponad
72% korporacji transnarodowych znajduje się na obszarze
państw zaliczanych do grupy wysoko rozwiniętych, w których
gronie prym wiodą m.in.: Dania, Francja, Holandia, Niemcy,
USA i Wielka Brytania. Spośród wymienionych krajów na
szczególne wyróżnienie zasługują trzy państwa: Holandia,
USA i Wielka Brytania, które według badań UNCTAD są krajami przyjmującymi (ang. host country), najbardziej preferowanymi przez największe światowe korporacje. Powołano
się na tzw. wskaźnik intensywności położenia (ang. location intensity index), który określa jaki procent światowych
przedsiębiorstw z listy 100 największych korporacji transnarodowych posiada przynajmniej jedną spółkę córkę w rozpatrywanym państwie. Najlepszy wynik osiągnęła Wielka
Brytania, w której przynajmniej jedną spółkę córkę posiadało
98% korporacji. Kolejne miejsca zajmowały Holandia- 95%
oraz USA- 92%.
Rozmieszczenie spółek córek coraz bardziej koncentruje
się w krajach rozwijających się - ponad 48% w porównaniu
do około 36% w krajach rozwiniętych i około 16% w Europie
Środkowo-Wschodniej i WPN. Powodem tak dobrego wyniku krajów rozwijających się jest liczba 215000 filii zagranicznych zlokalizowanych w Chinach.
Szczególną uwagę należy zwrócić na wyniki uzyskane
w krajach rozwijających się, przede wszystkim w Chinach
oraz Indiach. To one dziś osiągają najwyższe tempo rozwoju gospodarczego, uzyskują najlepsze wyniki w międzynarodowym handlu oraz są jednymi z najlepszych partnerów
handlowych. Dowodzi tego także wzrost liczby korporacji
transnarodowych w Chinach z 379 w 1993 r. do 2000 w 2003
r. (wzrost o ponad 420%) oraz w Indiach z 187 w 1991 r. do
1700 w 2004 r. (wzrost o ponad 800%). Warto też zwrócić
uwagę na wzrost w tych krajach filii zagranicznych: w Chinach ich liczba zwiększyła się z 45000 w 1993 r. do 215000
w 2003 r. (wzrost o ponad 370%), chociaż w Indiach wzrost
ten był mniejszy, bo z 926 w 1991 r. do 1181 w 2004 r. (a więc
wzrost wyniósł tylko 27%).
Wpływ korporacji transnarodowych na dzisiejszą kondycję i tempo rozwoju gospodarczego jest wielokrotnie
podkreślany przez niezależne instytucje. Obecnie według
nr 105
danych UNCTAD 100 największych niefinansowych korporacji transnarodowych jest w posiadaniu 12% światowych
aktywów zagranicznych, kreując 18% światowej sprzedaży
oraz zatrudniając 14% dostępnych zasobów ludzkich. A oto
tabela ilustrująca wybrane wskaźniki ZIB i produkcji międzynarodowej:
Rozszerzenie międzynarodowej działalności korporacji
transnarodowych było również zasługą wszystkich państw,
które wprowadziły zmiany ułatwiające inwestowanie w ich
krajach oraz prowadzenie z nimi międzynarodowej wymiany
gospodarczej. W okresie 1991-1999 z 1035 zmian w regulacji przepływu zagranicznych inwestycji 94% z nich kreowało
bardziej sprzyjające warunki dla ZIB.
Należy jednak zwrócić uwagę na to, że w następnych latach 2001-2003 dynamika procesów umiędzynaradawiania
działalności gospodarczej korporacji transnarodowych według analiz UNCTAD uległa stagnacji. Wynikało to ze skumulowania się zjawisk o charakterze makroekonomicznym,
mikroekonomicznym oraz instytucjonalnym. Czynniki makroekonomiczne obejmowały takie negatywne zjawiska jak:
spowolnienie ekonomicznej aktywności w ważnych uprzemysłowionych gospodarkach oraz niesprzyjająca sytuacja
na rynku papierów wartościowych. Dodatkowo pojawiły się
negatywne trendy w obszarze mikroekonomicznym w postaci obniżenia zysku oraz zdeterminowanych przez przychody
inwestycji zagranicznych. Domknięciem tej niesprzyjającej
sytuacji dla kontynuowania tego dynamicznego rozwoju były
zjawiska o charakterze instytucjonalnym.
------
dotkliwe dla inwestorów spowolnienie procesów prywatyzacyjnych,
skandale z udziałem największych korporacji,
upadki dużych przedsiębiorstw,
spadek zaufania inwestorów,
opóźnienia w rozwoju przemysłów: energetycznego,
telekomunikacyjnego i firm związanych z nowymi technologiami.
Te trzy grupy zjawisk spowodowały, że korporacje koncentrowały swoją uwagę na rynkach, na których dotąd funkcjonowały. Obecnie widoczny jest spadek transnacjonalizacji
korporacji japońskich i północnoamerykańskich w porównaniu do europejskich. Równocześnie zauważa się tendencję
2013
Integrowanie jest cechą najbardziej łączoną z globalizacją. Kojarzy się ona między innymi z usuwaniem barier
w światowym handlu, likwidowaniem ograniczeń w przepływie transferów kapitałowych i w ruchu osobowym. Rozwijająca się integracja powoduje, że podejmowane decyzje
mają wpływ na sytuację społeczną, gospodarczą, polityczną
w odległych zakątkach kraju. Coraz częściej zdarza się, że
nawet stosunkowo niewielkie zmiany wprowadzane w jakimś
miejscu globu wywołują zauważalny skutek w innym kraju,
a nawet na innym kontynencie.
przyczynił się do uspokojenia sytuacji politycznej, co z kolei
sprzyjało rozkwitowi działalności gospodarczej. Wcześniej
istniała asymetria w rozwoju działalności korporacji, przejawiająca się w ich funkcjonowaniu przede wszystkim na terenie Europy Zachodniej, lecz konsekwencje II wojny światowej
w postaci zmian w polityce, społeczeństwie i gospodarce doprowadziły do powstania za Oceanem nowego centrum gospodarczego świata, jakim stały się Stany Zjednoczone Ameryki Północnej i pozostają do dziś. Po II wojnie światowej na
potęgę gospodarczą zaczęły wyrastać korporacje amerykańskie, których przewaga stopniowo była balansowana przez
wielkie przedsiębiorstwa japońskie i odbudowujące swą siłę
korporacje europejskie. W rezultacie została zainicjowana
budowa „jądra gospodarczego” (pierwotnie tworzyły je: USA,
Europa Zachodnia i Japonia), które nazwano się Triadą. Liberalizacja działalności gospodarczej dokonywana na obszarze
gospodarek wolnorynkowych pozwalała na dalszy, nieograniczony wzrost ekonomiczny oraz dywersyfikację geograficzną prowadzonej działalności gospodarczej przez korporacje
transnarodowe, aż do dzisiejszych rozmiarów.
Korporacje międzynarodowe a globalizacja
do wychodzenia korporacji z mniejszych europejskich gospodarek poza krajowe granice, co pozwala na zrekompensowanie
małych macierzystych rynków zbytu.
Magdalena A. KOLKA
23
Internet dla wszystkich
2013
nr 105
Satelity dla Europejczyków
Europa osiągnęła już 100 proc. zasięgu podstawowej
łączności szerokopasmowej – wynika z najnowszych danych. Komisja Europejska podkreśla, że stało się wcześniej
niż zakładano. Następny krok to szybki internet szerokopasmowy dla wszystkich. KE właśnie uruchomiła serwis broadbandforall.eu, gdzie można szybko sprawdzić, jak skorzystać z łączy satelitarnych.
Neelie Kroes
Dzięki temu, że satelitarne usługi szerokopasmowe są już dostępne na terenie całej UE, każde gospodarstwo domowe w UE
może dziś mieć podstawowe połączenie szerokopasmowe z internetem. Łącza satelitarne są teraz dostępne we wszystkich 28 państwach członkowskich, zatem każdy obywatel UE może obecnie
kupić abonament na takie połączenie internetowe. Dotyczy to także
trzech milionów osób, które pozostają jeszcze poza zasięgiem stacjonarnych lub ruchomych sieci szerokopasmowych.
W jaki sposób osiągnęliśmy stuprocentowy zasięg?
SIECI STACJONARNE (ADSL, VDSL,
kablowe, światłowodowe, miedziane)
96,1 %
SIECI RUCHOME (2G, 3G, 4G)
99,4 %
ŁĄCZA SATELITARNE 100 %
Na koniec 2012 r. 99,4 proc. gospodarstw domowych w UE miało
dostęp do zasięgu podstawowej, stacjonarnej bądź ruchomej, łączności szerokopasmowej. Na obszarach wiejskich taki dostęp miało
96,1 proc. gospodarstw. Wśród pozostałych 0,6 proc. gospodarstw
(czyli ok. 3 mln obywateli) było jednak wiele rodzin i przedsiębiorstw
na odizolowanych obszarach lub w regionach wiejskich, w których
budowa stacjonarnych lub ruchomych łączy szerokopasmowych jest
bardziej utrudniona i kosztowna.
Komisarz Kroes mówi: Unia Europejska przestrzega zasady
neutralności technologicznej, jednak dla mieszkańców najbardziej
odizolowanych rejonów najlepszą opcją uzyskania połączenia z internetem jest łącze satelitarne, i tak prawdopodobnie już pozostanie.
24
Usługi dla Europejczyków zapewnia 148 satelitów. Podstawowy
pakiet można nabyć już za 10 euro miesięcznie, a ceny pakietów
z prędkością 20 Mbps zaczynają się od 25 euro. Średnia cena anteny satelitarnej to ok. 350 euro (przy abonamencie typu premium
cena anteny może być niższa).
Ostatnie pożegnanie
Na czym polegają satelitarne usługi szerokopasmowe?
W poniedziałek 28 października nad ranem zmarł Tadeusz Mazowiecki - działacz opozycji demokratycznej, pierwszy niekomunistyczny szef polskiego rządu po II wojnie
światowej, polityk i publicysta. Miał 86 lat.
Internet z satelity, nazywany też satelitarnymi usługami szerokopasmowymi, to dwukierunkowe szybkie połączenie z internetem
za pośrednictwem satelitów komunikacyjnych. Takie połączenie
odbywa się bez udziału stacjonarnych linii telefonicznych czy innej
infrastruktury naziemnej. Satelitarne usługi szerokopasmowe są
dziś w dużej mierze porównywalne z łączami szerokopasmowymi
DSL pod względem kosztów i osiąganej jakości. Ceny podstawowych pakietów takich usług zaczynają się już od 10 euro miesięcznie. Łącza światłowodowe i kablowe umożliwiają wyższą prędkość
pobierania danych, ale w przeciwieństwie do łączy satelitarnych
nie są dziś dostępne dla wszystkich użytkowników. Z tego względu
internet z satelity jest dziś szczególnie atrakcyjny na obszarach odizolowanych, na których zasięg sieci stacjonarnych lub ruchomych
jest słaby bądź nie ma zasięgu żadnych sieci.
Neelie Kroes ostrzega jednak, że podstawowe łącza szerokopasmowe to za mało - do pełnego osiągnięcia celu, jakim jest łączność na całym kontynencie, niezbędny jest szerokopasmowy internet o większych prędkościach. – Europa potrzebuje błyskawicznie
działających łączy. Nie możemy pozwolić na to, by część naszych
przedsiębiorstw i obywateli pozostała w tyle. Teraz, gdy mamy już
wszędzie dostęp do podstawowych łączy szerokopasmowych,
musimy niezwłocznie skoncentrować się na inwestycjach w nowe,
szybkie sieci.
Jakiego rodzaju wsparcie publiczne jest dostępne na cele dalszego rozwoju łączy szerokopasmowych na obszarach wiejskich?
Dostęp do niezawodnych łączy szerokopasmowych o większych
prędkościach (30 Mbps i 50 Mbps) po przystępnych cenach jest
niezbędnym warunkiem rozwoju gospodarczego Europy. Bez takiego dostępu niemożliwy jest rozwój następnej generacji produktów
i usług cyfrowych, takich jak telewizja hybrydowa, e-zdrowie, przetwarzanie w chmurze i inteligentne samochody.
Wsparcie dla internetu szerokopasmowego będzie dostępne
w ramach instrumentu „Łącząc Europę”, a ICT będą teraz priorytetem unijnych funduszy strukturalnych. Ze środków publicznych na
ten cel będzie można korzystać także w ramach nowych wytycznych w zakresie pomocy państwa na rzecz łączności szerokopasmowej (zob. IP/12/1424).
Kontekst
Przedstawiony przez Komisję pakiet w sprawie łączności na
całym kontynencie, mający wzmocnić jednolity rynek telekomunikacyjny, ma na celu stworzenie silnych europejskich liderów w innych
obszarach ekosystemu cyfrowego. Przykładowo, za sprawą takich
środków, jak system jednolitego zezwolenia, prawo do prowadzenia
działalności w jednym państwie członkowskim będzie rozciągało się
na wszystkie państwa UE. Nada to w szczególności impuls do rozwoju technologii transgranicznych, takich jak technologie satelitarne.
Przy wspólnych ramach i strukturze zarządzania opartej na współpracy nie trzeba będzie załatwiać formalności urzędowych w każdym
państwie z osobna.
Budowa szerokopasmowych łączy internetowych dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw w UE, zwłaszcza na obszarach wiejskich, nadal jest finansowana ze środków publicznych.
Komisja wydała korzystne wytyczne dotyczące pomocy państwa,
aby państwa członkowskie mogły rozwijać sieci szerokopasmowe
bez szkody dla konkurencji.
Jakie są następne cele Komisji dotyczące internetu szerokopasmowego?
Usługi cyfrowe przyszłości - od telewizji hybrydowej po przetwarzanie w chmurze i e-zdrowie - w coraz większym stopniu uzależnione są od szybkich i skutecznych szerokopasmowych łączy
internetowych. Wzrasta też znaczenie takiej łączności dla całej na-
Nowoczesne satelity dostarczające dwukierunkowy szerokopasmowy internet w paśmie Ka zapewniają prędkości pobierania danych do 20 megabitów na sekundę.
Eutelsat i Astra należą do światowych liderów w branży satelitarnych usług szerokopasmowych. Obecnie ponad 250 satelitów nadaje z orbity geostacjonarnej przeszło 20 tys. kanałów telewizyjnych.
Operatorami ok. 148 z tych satelitów są europejskie przedsiębiorstwa należące do ESOA.
Ponadto Komisja sfinansowała dwie inicjatywy wspierające
budowę szerokopasmowych łączy satelitarnych w regionach Europy. W projektach tych uczestniczy 43 partnerów z 16 państw
członkowskich. W ramach inicjatyw SABER i BRESATwładze
krajowe i regionalne współpracują z czołowymi przedstawicielami
branży satelitarnej, aby podnieść świadomość w tej dziedzinie,
dzielić się najlepszymi praktykami dotyczącymi wykorzystania
środków, analizować przeszkody technologiczne i poszukiwać
wspólnych rozwiązań. Łączność jest kluczowym elementem szerszego ekosystemu
cyfrowego w UE, obejmującego producentów sprzętu, przedsiębiorstwa internetowe, inteligentne przedmioty, sprzedaż hurtową i detaliczną, logistykę, europejskie treści kreatywne, edukację
i cyfrowe usługi publiczne. We wrześniu Komisja przedstawiła pakiet mający wzmocnić jednolity rynek telekomunikacyjny, w szczególności pobudzić inwestycje w szybkie łącza szerokopasmowe
(zob. IP/13/828 iMEMO/13/779)
szej gospodarki: szacuje się, że wzrost nasycenia usługami szerokopasmowego dostępu do internetu o 10 proc. powoduje wzrost
PKB o 1-1,5 proc. Europejska agenda cyfrowa ma wprowadzić
wszystkich Europejczyków w erę cyfrową i zapewnić konkurencyjność UE w XXI wieku. Aby stało się to rzeczywistością, niezbędne
są szybkie łącza i realizacja celów Europejskiej agendy cyfrowej
w zakresie szerokopasmowego dostępu do internetu:
– podstawowy szerokopasmowy dostęp do internetu dla wszystkich do 2013 r.:
– sieci nowej generacji (NGN) (co najmniej 30 Mbps) dla wszystkich do 2020 r.;
– 50 proc. gospodarstw domowych mających abonament na łącza o prędkości nie mniejszej niż 100 Mbps
Źródło: Euroflesz
nr 105
Tadeusz Mazowiecki nie żyje…
Tadeusz Mazowiecki urodził się 18 kwietnia 1927 r. w Płocku. Był uczestnikiem
najważniejszych wydarzeń najnowszej historii Polski: w 1968 r., gdy posłowie „Znaku” składali interpelację w sprawie brutalnej akcji milicji; w sierpniu 1980 r. w Stoczni Gdańskiej wśród strajkujących robotników; w 1989 r. przy Okrągłym Stole, a potem na czele rządu; w 1997 r. - gdy potrzebny był kompromis w sprawie konstytucji.
Wyznaczony przez Komisję Praw Człowieka ONZ na specjalnego sprawozdawcę konfliktu w byłej Jugosławii, jako jedyny wysoki funkcjonariusz ONZ, podał
się do dymisji na znak protestu przeciw bierności wspólnoty międzynarodowej wobec popełnianych tam zbrodni. Pełnił tę misję, z przerwami, od 1992 do 1995 r.
Otrzymał tytuł honorowego obywatela miasta Sarajewa, odznaczony Złotym Orderem Herbu Bośni (1996), uhonorowany nagrodą Srebrenica 1995 (w 2005 r.).
W wystąpieniu przed Sejmem kontraktowym 24 sierpnia 1989 r. Tadeusz Mazowiecki mówił: „Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę,
którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam
działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to,
co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania”.
Studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Związał się ze
Stowarzyszeniem PAX, był m.in. redaktorem naczelnym „Wrocławskiego Tygodnika Katolików”. Usunięty ze Stowarzyszenia za bunt przeciwko przywódcy PAX Bolesławowi Piaseckiemu założył w 1956 r. warszawski Klub Inteligencji Katolickiej.
Założyciel i redaktor naczelny od 1958 r. przez 22 kolejne lata, katolickiego
miesięcznika „Więź”. W 1961 r. Mazowiecki został posłem na Sejm z ramienia Koła
Znak - był nim do 1971, kiedy został skreślony z listy posłów. W 1970 r., po wydarzeniach na Wybrzeżu, próbował zdobyć informacje o tym, co się tam stało.
W 1968 r. był jedynym posłem, który podjął się przekazać marszałkowi Sejmu
petycję protestującej młodzieży z Wrocławia. Był też autorem i sygnatariuszem wraz z pozostałymi posłami Znaku - interpelacji poselskiej do premiera w sprawie
wydarzeń marcowych 1968 r. i brutalnej akcji milicji.
W 1976 r. był sygnatariuszem protestu przeciwko wprowadzeniu do konstytucji
zapisu o „kierowniczej roli PZPR”. W 1977 r. został mężem zaufania i rzecznikiem
głodujących w warszawskim kościele św. Marcina członków i sympatyków Komitetu Obrony Robotników. W 1978 r. został współzałożycielem nielegalnego Towarzystwa Kursów Naukowych.
Jako inicjator apelu 64 intelektualistów solidaryzujących się ze strajkującymi
robotnikami Wybrzeża udał się w sierpniu 1980 r. do Stoczni Gdańskiej, gdzie został przewodniczącym komisji ekspertów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. „Rocznica tego wydarzenia, które ruszyło z posad bryłę świata, bryłę Europy,
powinno być świętem wszystkich, świętem wspólnym” - powiedział Mazowiecki
w dwudziestą rocznicę Sierpnia.
Pełnił funkcję redaktora naczelnego Tygodnika „Solidarność”; był internowany
po ogłoszeniu stanu wojennego; po zwolnieniu w grudniu 1982 r. współpracował
z przewodniczącym „S” Lechem Wałęsą. Był doradcą KKW związku, członkiem
Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie (od grudnia 1988 r.). Uczestniczył
w obradach „okrągłego stołu”, m.in. współprzewodniczył zespołowi ds. pluralizmu
związkowego.
Od października 2010 r. Tadeusz Mazowiecki pełnił funkcję doradcy prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.
Tadeusz Mazowiecki kilkukrotnie zaszczycił nasze łamy swoimi wypowiedziami i wywiadami. Zawsze ujmował swoją skromnością, bezpośredniością i życzliwością. Wiadomość o jego odejściu zasmuciła nas bardzo.
Odszedł Wielki Polak, Patriota i Europejczyk.
Cześć Jego Pamięci!
2013
Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Neelie Kroes wyraziła zadowolenie z tego przełomowego osiągnięcia, jakim jest realizacja jednego z najważniejszych celów Europejskiej agendy cyfrowej. Moje motto brzmi: wszyscy Europejczycy w erze cyfrowej. Teraz
każdy mieszkaniec Europy ma realną szansę, by dołączyć do cyfrowej rzeczywistości. Musimy jeszcze wyrównać szanse dostępu do
sieci i poprawić ich jakość, ale możliwość korzystania z internetu jest
już dostępna dla wszystkich. (…) Dzięki dodatkowemu zasięgowi zapewnianemu przez satelitarne usługi szerokopasmowe osiągnęliśmy
nasz cel na 2013 r. - szerokopasmowy internet dla wszystkich. To
wspaniała wiadomość dla obywateli UE.
Wielu Europejczyków nie wie, że może korzystać z szerokopasmowych łączy satelitarnych. Dlatego Neelie Kroes uruchomiła
serwis broadbandforall.eu prowadzony przez Europejskie Stowarzyszenie Operatorów Satelitarnych (ESOA), w którym obywatele
mogą szybko sprawdzić, jak skorzystać z szerokopasmowych łączy satelitarnych.
Internet dla wszystkich
25
Debata o sytuacji polskich samorządów:
2013
nr 105
Co cesarskie – cesarzowi? (1)
Sposobem na uniezależnienie finansowe samorządów
może być oddanie im wpływów z PIT – takie zmiany rozważane są w kancelarii prezydenta. Również na naszych
łamach od roku toczy się debata, która porusza ten wątek
sytuacji polskich samorządów. Okazuje się, że szanse na
zwiększenie udziału JST w PIT są bardzo małe. Budżety
polskich samorządów są ustalane w zdecydowanej większości na poziomie centralnym, gminy mogą prowadzić
swoją politykę finansową tylko w oparciu o 11 procent dochodów budżetowych - na tyle mają wpływ.
To zdaniem wielu ekspertów ogranicza możliwości JST,
dlatego od dłuższego czasu pojawiają się propozycje oddania
JST większej władzy nad podatkami. Nad przekazaniem dochodów z PIT pracuje ostatnio Kancelaria Prezydenta. Rozważa się m.in. wprowadzenie „lokalnego PIT-u”. Do samorządów
miałyby trafiać niemal wszystkie podatki pochodzące od ich
mieszkańców, co więcej - JST decydowałyby o ich wysokości.
Do lokalnego budżetu wpływałyby podatki od osób mieszczących się w pierwszym progu - 18 proc. pensji i do 85,5 tys.
zl. Do budżetu krajowego trafiały by pieniądze od podatników
mieszczących się w drugim przedziale - 32 proc., o dochodach
powyżej 85,5 tys. zł. Taki sam podział miałby obowiązywać
przy podziale pieniędzy od PIT w ramach 19 procentowej stawki liniowej - wpływy od dochodu poniżej 85,5 tys. trafiałby do
gmin, z drugiego progu zasilałyby budżet centralny.
Argumenty „za”
Wprowadzenie PIT-u komunalnego także byłoby krokiem w dobrym kierunku, budującym większą autonomię JST
i sprzyjającym wzrostowi świadomości obywatelskiej mieszkańców. Problem w tym, że na dziś to chyba nierealne…
Argumenty „przeciw”
- Pojęcie PIT-u samorządowego (zwanego też komunalnym) pojawia się w dyskusjach w Polsce od co najmniej kilkunastu lat. W ostatnich latach, kiedy skumulowały się niekorzystne dla jednostek samorządu terytorialnego konsekwencje
zmian systemowych w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT), koncepcja ta zaczęła wzbudzać ponownie duże
zainteresowanie i jeszcze większe nadzieje samorządowców.
Zdaniem naukowców UŁ z koncepcją PIT-u komunalnego
wiąże się jednak pytanie o dopuszczalną swobodę samorządów w kształtowaniu wysokości tego podatku. - Czy zezwolić
na ewentualne różnice stawek między gminami? Czy należy
im zezwolić na stosowanie lokalnych ulg i zwolnień? Taka deregulacja pobudziłaby zapewne zjawisko konkurencji podatkowej między samorządami, co zdaniem niektórych wpłynęłoby
pozytywnie na efektywność prowadzonej przez gminy polityki
rozwojowej, ale zdaniem innych mogłoby prowadzić do chaosu
i szeregu niepożądanych zjawisk. Konkurencja między samorządami może być wyniszczająca i prowadzić do nadmiernie
zaniżonych dochodów, a w konsekwencji niedostatecznej podaży dóbr lokalnych.
Innym problemem jest fakt, że tak głębokie zmiany pociągnęłyby oczywiście za sobą mniejsze wpływy do budżetu
26
Obecna bardzo trudna sytuacja finansów publicznych nie
pozwala na wprowadzenie PIT-u komunalnego z jednoczesnym przyznaniem dodatkowych środków dla jednostek, które
tracą na jego wprowadzeniu. Szanse na to, że będziemy mieć
PIT lokalny wydają się więc bardzo małe.
Przyjrzyjmy się jak to wygląda w Europie.
Czym jest PIT komunalny w Europie i u nas?
Jak wiemy, w chwili obecnej do katalogu dochodów samorządowych w Polsce należą wpływy z tytułu udziałów w podatkach dochodowych stanowiących dochód budżetu państwa.
Udziały te wynoszą:
1.Dla gmin:
– 39,34%4 wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych zamieszkałych na terenie gminy;
– 6,71% wpływów z podatku dochodowego od osób prawnych i jednostek organizacyjnych niemających osobowości
prawnej, posiadających siedzibę na terenie gminy.
2.Dla samorządów powiatowych:
– 10,25% udziału we wpływach z podatku dochodowego od
osób fizycznych;
– 1,4% udziału we wpływach z podatku dochodowego od
osób prawnych.
3.Dla samorządów wojewódzkich:
– 1,6% wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych;
– 14,75% wpływów z podatku dochodowego od osób prawnych i jednostek organizacyjnych niemających osobowości
prawnej, posiadających siedzibę na terenie województwa.
Dochody z tytułu udziałów w PIT stanowią bardzo znaczącą część wpływów do budżetów samorządów gminnych i powiatowych. W gminach i powiatach w 2012 r. było to przeciętnie około 15% dochodów, a w miastach na prawach powiatu
nawet ponad 23% (czyli prawie co czwarta zbierana przez
miasta złotówka). Jedynie w województwach udział ten jest
zdecydowanie niższy, sięgający niespełna 7% dochodów budżetowych. Znaczenie tego źródła dochodów jest jednak bardzo silnie zróżnicowane – zarówno jeśli chodzi o wielkość pozyskiwanych środków, jak o ich udział w łącznych dochodach
budżetowych.
W większości krajów europejskich spotykamy zazwyczaj
więcej niż jeden podatek lokalny. Można jednak wyróżnić dwa
dominujące modele:
1.W którym najważniejszym podatkiem lokalnym jest podatek
od nieruchomości. W grupie tej znajdują się na przykład
Wielka Brytania, Francja, a także Polska i niemal wszystkie
kraje Europy Środkowo-Wschodniej, które przystąpiły do Unii
Europejskiej w 2004 r.
2.W którym najważniejszym podatkiem lokalnym jest lokalny
podatek dochodowy. W tej grupie znajdują się przede wszystkim kraje skandynawskie (Dania, Szwecja, Norwegia, Finlandia) oraz Szwajcaria, choć w tym kierunku zdają się zmierzać
także Chorwacja oraz Belgia, w których rosnąca część dochodów to samorządowy dodatek do podatku dochodowego.
PIT komunalny pojawia się także w Hiszpanii (głownie na
szczeblu regionalnym) i Belgii.
Wpływy z podatku dochodowego często zasilają budżety
europejskich samorządów, najczęściej jest to jednak wynikiem
udziałów, jakie samorządy mają we wpływach z podatku centralnego. Mogą one trafiać do budżetu w wysokości zależącej
od kwot pobranych w poszczególnych jednostkach (np. w Polsce, na Ukrainie) lub też w oparciu o algorytm rozdzielający
wpływy obliczone w skali całego kraju (co upodabnia te udziały
do subwencji). Przykładem takiego systemu są np. Węgry).
W obu tych przypadkach PIT nie jest jednak dochodem własnym, gdyż samorządy nie mają żadnego wpływu na jego wysokość, stosowane ulgi itp.
nr 105
wpływy obliczone w skali całego kraju (co upodabnia te udziały
do subwencji, przykładem takiego systemu są Węgry). W obu
tych przypadkach PIT nie jest jednak dochodem własnym,
gdyż samorządy nie mają żadnego wpływu na jego wysokość,
stosowane ulgi itp.
Kolejnym krajem, w którym lokalny PIT odgrywa znaczącą
rolę w dochodach wielu samorządów, jest Szwajcaria. Kantony
i gminy mają swobodę kształtowania swoich podatków – jakimi
są przede wszystkim podatek dochodowy i podatek od nieruchomości – które stanowią razem blisko 70% wszystkich podatków płaconych przez mieszkańców. Każdy z 26 kantonów
ma swobodę kształtowania swojego systemu podatkowego,
z wyłączeniem podatków zastrzeżonych dla poziomu federal-
Nas jednak interesują kraje, w których PIT jest przynajmniej w jakiejś części podatkiem lokalnym.
Zacznijmy od Skandynawii, która jest
ojczyzną takich rozwiązań w skali europejskiej.
W większości krajów tego regionu samorządy wprowadzają także inne podatki, przede wszystkim od nieruchomości,
nigdzie nie jest to jednak najważniejszy
ani nawet znaczący podatek lokalny.
Maksymalny udział w całości dochodów
wynosi 6% i odnosi się do Danii, gdzie
stawka podatku od nieruchomości waha
się od 0,6% do 2,4% wartości. Te inne obciążenia nie wszędzie są zresztą nakładane powszechnie. Na przykład w końcu
lat dziewięćdziesiątych podatek od nieruchomości pobierało około 200 z 435 samorządów norweskich, trzeba jednak pamiętać, że w Norwegii podatek ten mogą
wprowadzać tylko gminy miejskie
Podatek dochodowy nie tylko zapewnia bardzo istotną
część dochodów skandynawskim samorządom, ale władze
lokalne mają bardzo znaczną swobodę w jego zastosowaniu. W Danii, Finlandii i Szwecji wysokość stawki lokalnego
PIT-u nie jest prawnie ograniczona. W Danii mechanizm ograniczenia lokalnych stawek podatkowych zastępuje coroczny
mechanizm negocjacji średniej stawki między samorządami
i rządem. Porozumienie takie nie jest prawnie obowiązujące
dla żadnej gminy, jest jednak na ogół przestrzegane. Dopiero
w 2009 r. wprowadzone zostały „kary” za złamanie porozumienia w postaci zmniejszenia transferów przekazywanych samorządom przez rząd.
Podobny system zastosowano już wcześniej (w latach 90.)
w Szwecji, gdzie swoboda ustalania stawek podatku lokalnego
ograniczona została przez legislację, pozwalającą na „karne”
zmniejszanie dotacji centralnych dla samorządów, które nadmiernie podnoszą podatki. Jedynie w Norwegii stosowana jest
stawka maksymalna i w praktyce ostatnich lat wszystkie gminy
i powiaty (fylke) stosują stawkę maksymalną. Faktyczna więc
swoboda decyzji podatkowych w Norwegii ograniczona jest
do marginalnego podatku od nieruchomości. Podstawowe wytłumaczenie ma charakter polityczny: gminy stosujące niską
stawkę PIT-u obawiałyby się, że wysyłają sygnał, iż są zamożne i nie mają wielkich potrzeb wydatkowych. W efekcie mogłyby zostać „ukarane” zmniejszeniem transferów z budżetu
państwa. Rząd tłumaczy wprawdzie, że formuła alokacji subwencji nie bierze pod uwagę lokalnych stawek podatkowych,
ale samorządowcy nie czują się tym uspokojeni.
Wpływy z podatku dochodowego często zasilają budżety
europejskich samorządów, najczęściej jest to jednak wynikiem
udziałów, jakie samorządy mają we wpływach z podatku centralnego. Mogą one trafiać do budżetu w wysokości zależącej
od kwot pobranych w poszczególnych jednostkach (np. w Polsce, na Ukrainie) lub też w oparciu o algorytm rozdzielający
nego. Prawo gmin do nakładania podatków jest regulowane
prawem kantonalnym i jest zróżnicowane w poszczególnych
częściach Szwajcarii. Stawki podatków, a także system ulg
i zwolnień są silnie zróżnicowane. Przykładowo, wysokość
odpisu na każde dziecko różni się w zależności od kantonu
od 750 do 12 000 franków, a w niektórych kantonach zależy
jeszcze od wieku i liczby dzieci.
2013
Wielu znawców przedmiotu, w tym autorzy publikowanej niżej pierwszej części materiału poświęconego tej problematyce,
zwraca uwagę, że wprowadzenie PIT-u lokalnego, to przede
wszystkim zwiększenie świadomości podatkowej (zmodyfikowana deklaracja podatkowa jasno informowałaby podatnika,
w jakim stopniu pieniądze z jego podatku trafiają do poszczególnych szczebli JST), powiązanie miejsca płacenia podatków
z usługami świadczonymi przez gminy, wzrost zainteresowania mieszkańców sposobem wykorzystania środków z tytułu
PIT, lepszy rozkład terytorialny oraz niskie koszty administracyjne rozwiązania.
krajowego. Różne źródła szacują, że byłoby to od 19 do 20
mld rocznie mniej do dyspozycji rządu. Pytaniem jest jak zrekompensować te straty - jedna z propozycji to zmniejszenie
subwencji oświatowej dla JST.
Udział JST w podatkach - Jak to jest u innych?
W większości kantonów (oprócz dwóch – Uri i Obwalden)
komunalna część podatku ma charakter progresywny. Warto
dodać, że obok Hiszpanii jest to jedyny w Europie przypadek
takiego systemu. W Skandynawii, Chorwacji czy Włoszech lokalny PIT jest zawsze podatkiem liniowym
Realne obciążenie podatkiem dochodowym szwajcarskiej
rodziny z dwójką dzieci przy zarobkach w wysokości 100 tysięcy franków rocznie waha się od 2600 franków w kantonie
Zug do 10 760 franków w Neuchâtel. W przypadku dochodów
na poziomie miliona franków rocznie zróżnicowanie wynosi od
około 200 tysięcy franków z Zug do prawie 366 tysięcy franków
w Lozannie.
Szwajcarski system samorządowy wiąże się z bardzo
specyficzną tradycją kultury politycznej w tym kraju. Wyraża
się ona między innymi podejmowaniem bardzo wielu decyzji
w drodze referendów (w niektórych miejscowościach dotyczy
to także podatków) i w ogóle znacznie większą niż w jakimkolwiek kraju europejskim rolą mechanizmów demokracji bezpośredniej (w niektórych niewielkich gminach nie ma w ogóle
rady gminy, a jej funkcje pełni zebranie ogółu mieszkańców).
Jarosław Neneman, prof. Paweł Swianiewicz
Centrum Dokumentacji i Studiów Podatkowych w Łodzi,
Forum „Od Nowa”
c.d. w następnym wydaniu E.PL/ERP
27
2013
nr 105
Na przekór trendom: Park Naukowo-Technologiczny Euro-Centrum w Katowicach
– W dobie kryzysu każdy kW prądu czy ciepła oglądany jest ze wszystkich możliwych stron.
Niewiele osób jednak wie, że wiele energii tracimy bezpowrotnie z powodu nieprzemyślanej konstrukcji budynków. Czym więc jest tzw. budownictwo energooszczędne? senergetyczny. Obiekty takie nie potrzebują zewnętrznych przyłączy energii, ponieważ same produkują jej
tak dużo, że nadmiar mogą jeszcze odprowadzać do
sieci. Z technicznego punktu widzenia skonstruowanie
takiego budynku możliwe jest już dziś, ale póki co nie
ma dla niego racjonalnego uzasadnienia ekonomicznego.
– Łatwiej być może będzie powiedzieć, czym nie
To oczywiście tylko teoria. W praktyce wiele nojest. Budynek tradycyjny, czy też standardowy, to budynek wybudowany według obowiązujących w Polsce
wobudowanych obiektów nie spełnia nawet tych podstawowych norm, a w większości starszych budynków
norm, czyli - gdybyśmy to chcieli określić jakąś wartością mierzalną - taki, którego sezonowe zapotrzeilość energii potrzebna do ogrzania jednego metra
kwadratowego powierzchni dochodzi nawet do 300
bowanie na energię cieplną do ogrzewania pomieszDr Stanisław Grygierczyk
kWh/rok.
czeń mieści się w zakresie od 90 do 120 kWh energii
na m kw. na rok. To jest pewien punkt wyjścia, czyli
– Państwo działacie niejako na przekór tym trendom inwewarunek, który musi spełniać każdy nowowybudowany w Polsce budynek. Od razu dodam, że nie jest on jakoś specjalnie wyśrubowany.
stując właśnie w energooszczędność. W Parku Przemysłowym
Dla przykładu mogę podać, że w Szwecji norma ta wynosi 30-60,
„Euro-Centrum” od 2009 roku funkcjonuje już budynek niskoenergetyczny, a od niedawna budynek pasywny.
a w Austrii nawet 25-50 kWh/m kw.
– Czy to oznacza, że każdy budynek zapewniający lepsze
warunki termiczne od tych wymienionych możemy określić mianem energooszczędnego?
– Nasz niskoenergetyczny budynek zużywa 32 kWh energii na m
kw. na rok. Gdy patrzymy na niego z zewnątrz niczym szczególnym
się nie wyróżnia, bo jego tajemnica - oczywiście oprócz zainstalowa-
Jesteśmy skazani
na energooszczędność
Z dr Stanisławem Grygierczykiem - Koordynatorem ds. naukowych i środowiskowych
Parku Naukowo-Technologicznego Euro-Centrum w Katowicach – rozmawia Andrzej
Wawrzyczek
Oczywiście pojęcie enrgooszczędności można stopniować. Stąd
mówimy o budynkach niskoenergetycznych, pasywnych, a ostatnio
nawet o plusenergetycznych. Wszelkie typologie budowane są w zależności od ilości energii potrzebnej do ogrzania metra kwadratowego
pomieszczenia. Różne firmy przygotowują tutaj własne klasyfikacje.
Na przykład, według Stowarzyszenia Na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju, budynek mieszczący się w zakresie od 45 do 80 kWh
energii na m kw. na rok będziemy już nazywać energooszczędnym.
Kolejnym z ważnych etapem rozwoju budownictwa niskoenergetycznego jest budynek pasywny. To taki obiekt, który ponoszone straty
ciepła w dużej mierze rekompensuje poprzez energię pozyskiwaną
z otoczenia lub odzyskiwaną z ciepła, które z budynku jest wydalane. W rezultacie ogrzanie metra kwadratowego powierzchni budynku pasywnego nie powinno zużywać więcej energii, niż 15 kWh/rok.
W tej chwili zresztą już takie budynki powstają. Natomiast taką ideą
przyszłości, póki co, do której staramy się zmierzać, jest budynek plu-
nia wysokosprawnych urządzeń - polega na umiejętnym zestawieniu
prostych, znanych od dawna zabiegów projektowych. Pierwsza rzecz, o której trzeba pomyśleć już na samym początku, to jest odpowiednie usytuowanie budynku, tak aby mógł maksymalnie pozyskiwać energię z otoczenia. Krótko mówiąc, dłuższą
ścianą, z dużą ilością okien zwracamy go w kierunku południowym.
Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, gdyż plan zagospodarowania przestrzennego może odgórnie narzucać usytuowanie budynku.
Tak właśnie było w naszym przypadku. Okazało się, że możemy go
skierować na południe tylko ścianą szczytową, ale i tak staraliśmy się
zmaksymalizować pochłanianie przez jego konstrukcję promieni słonecznych. Oczywiście to, co jest zyskiem zimą, staje się problemem
w lecie. Aby zapobiec przegrzewaniu się budynku w cieplejszych
miesiącach, zastosowaliśmy przede wszystkim grubszą, niż zwykle
warstwę izolacji, a także okna o bardzo niskim współczynniku przenikania ciepła oraz żaluzje automatycznie dostosowujące się do zmian
ilości światła. Chciałbym zwrócić uwagę, że wcale nie są to rozwiązania drogie. W przeliczeniu na każdy metr kwadratowy powierzchni użytkowej, wyniosły nas dodatkowo o około 22 zł więcej, co przy
całkowitym koszcie budowy jednego metra na poziomie kilku tysięcy
złotych nie jest wartością znaczącą.
– A jak sytuacja wygląda od środka?
– Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy po wejściu do budynku,
to to że ma on budowę atrialną, z wewnętrznym przeszkleniem. Dzięki
temu wszystkie biura oraz klatki schodowe mogą przez większą część
dnia korzystać z naturalnego oświetlenia. Pozbawione okien są tylko
pomieszczenia gospodarcze. W ten sposób znacząco spada zapotrzebowanie budynku na energię do oświetlania pomieszczeń. A co
jeszcze ważniejsze, takie rozwiązanie praktycznie nic nie kosztuje.
Budynek energooszczędny
28
W budynku zastosowany jest także innowacyjny system grzewczo-chłodzący, który wbudowany jest w grube na 30 cm żelbetowe
stropy. W plastikowych rurach, w zależności od pory roku, płynie
ciepła lub zimna woda. Rozmieszczenie ich na całej powierzchni
gwarantuje równomierne dogrzanie pomieszczeń, a grube stropy dodatkowo kumulują ciepło, dzięki czemu w przypadku awarii, na przy-
kład wyłączenia prądu, budynek utrzyma właściwe parametry cieplne
nawet przez tydzień. Co więcej, aby uzyskać we wnętrzu komfort
termiczny, czyli temperaturę oscylującą w okolicach 20-22 st. C, wystarczy wtłoczyć do rur wodę o temperaturze zaledwie 28 stopni, czyli
dużo chłodniejszą, niż w tradycyjnych systemach grzewczych, gdzie
kaloryfery nagrzewają się nawet do 60-80 st. Latem, gdy do rur tłoczona jest zimna woda, budynek również schładza się równomiernie.
Zupełnie inaczej, niż to jest w przypadku zastosowania klimatyzacji, która schładza pomieszczenia punktowo. W przypadku bardzo
ciepłych dni - czyli w sytuacji, gdy temperatura przez dłuższy czas
przekracza 30 st. C - w utrzymaniu odpowiedniej temperatury pomaga agregat wody lodowej, który znajduje się w centrali wentylacyjnej
i dodatkowo schładza powietrze w budynku. Natomiast, szczerze powiedziawszy, nie pamiętam czy w ogóle kiedykolwiek była konieczność uruchomienia go.
– Wiemy już wszystko o chłodzeniu. A jak wygląda sytuacja
z wentylacją w tym budynku? Domyślam się, że również i tę kwestię udało się zoptymalizować?
– Żeby temperatura była równomierna w całym budynku stosujemy wentylację mechaniczną. To bardzo ważne. W budynkach
energooszczędnych nie można poprzestać wyłącznie na wentylacji
grawitacyjnej. Musi być wentylacja mechaniczna, która u nas dodatkowo wzbogacona jest o funkcję odzysku ciepła. 75% ciepła, które
ten budynek produkuje - generowanego przez ogrzewanie, pracujące
urządzenia czy przebywających wewnątrz ludzi - jest odzyskiwane
i służy do dodatkowego dogrzania powietrza. Źródłem ciepła dla tego budynku jest pompa ciepła, która wykorzystuje - jako dolne źródło ciepła - wodę gruntową. Jej przeciętna
temperatura to jest nieco ponad 8 st. C, ale to w zupełności wystarcza, żeby w nawet bardzo zimne dni ten budynek utrzymywał komfort
cieplny. Sprawdziliśmy to zresztą w praktyce przez dwie kolejne zimy
i mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że to naprawdę działa.
Nad sprawnym działaniem wszystkich instalacji czuwa ponadto
system automatyki budynkowej (BMS), który pilnuje zadanych parametrów, a sam - co jest bardzo ważne - może być w sposób zdalny
kontrolowany i regulowany z każdego miejsca na ziemi. Dodatkowa
funkcja tego systemu jest taka, że w weekendy i święta, gdy budynek nie pracuje, przechodzi on w tzw. stan uśpienia, czyli wyłączane
są niepotrzebne instalacje oraz ograniczany jest przepływ powietrza,
aby zachować wewnątrz chłód lub ciepło. Natomiast w odpowiednim
momencie, przed powrotem pracowników, te systemy są na nowo
uruchamiane i budynek jest gotowy na przyjęcie użytkowników.
– Krótko mówiąc proste, od dawna znane technologie, ale
umiejętnie ze sobą połączone? A czy budynek ten wykorzystuje
jakieś odnawialne źródła energii?
– Ten, o którym mówiliśmy, korzysta tylko z geotermii. Natomiast
drugi budynek, z którym właśnie wychodzimy z fundamentów - biurowiec budowany w standardzie budynku pasywnego o powierzchni ponad 6,8 tys. m kw - oprócz tego, że będzie bazował na tych
wszystkich systemach, o których przed chwilą wspomniałem, dodatkowo będzie jeszcze pozyskiwał energię ze słońca. Będzie się to odbywało w dwojaki sposób, czyli przetwarzanie energii słonecznej na
ciepło w kolektorach słonecznych do ogrzewania wody oraz produkcja prądu w ogniwach fotowoltaicznych. Panele słoneczne instalowane będą na dachu, na elewacji południowej oraz przed budynkiem
w systemie nadążnym, czyli na trackerach, dzięki czemu panele będą
mogły “wędrować” za słońcem. Według szacunków, które robiliśmy
dla występujących u nas warunków klimatycznych oraz nasłonecznienia, powinniśmy - przy mocy instalacji 107 kWp - uzyskać ponad
96 tys. kWh energii elektrycznej w skali roku. A to, przy obecnych cenach, oznacza około 50 tys. zł oszczędności. Tej energii oczywiście
nie wystarczy do zasilenia całego budynku, ale na pewno wystarczy,
żeby uruchomić zainstalowaną w nim pompę ciepła. Ogrzewanie budynku w całości będzie więc oparte o odnawialne źródła energii.
– Dochodzimy powoli do udzielenia odpowiedzi na pytanie,
które w tej chwili zadaje sobie zapewne wielu czytelników: czy
to się opłaca? Jak wygląda w tych budynkach bilans kosztów
do zysków?
nr 105
– Nakłady inwestycyjne są oczywiście wyższe, niż w budynkach
tradycyjnych. Najczęściej szacuje się – i tak też było w przypadku naszego, niskoenergetycznego budynku – że koszty są o 10%
wyższe, niż w przypadku budowy opartej o standardowe warunki
techniczne. W skali tej naszej inwestycji dodatkowe koszty to jest
około miliona złotych, a więc stosunkowo niewiele. Dzięki niższym
kosztom eksploatacji, ten nadkład finansowy zwróci nam się już po
kilkunastu latach.
– W przypadku budynku pasywnego te dodatkowe koszty mogą
wzrosnąć już do 30%. Czas zwrotu takiej inwestycji też się automatycznie wydłuża nawet do 35-40 lat. Dla młodego człowieka, który
zabiera się za budowę domu, jest to odległa perspektywa, bo realne korzyści osiągną z tego dopiero jego dzieci. Ale przecież nikt nie
myśli o budowie domu wyłącznie przez pryzmat jednego pokolenia.
Poza tym trzeba pamiętać, że wysokie koszty energooszczędnych
budynków to jest efekt małego rozpowszechnienia tej idei i małej,
póki co, skali jej zastosowania. W Austrii budynek pasywny jest
droższy od budowanego według ich norm (przypomnijmy, że są one
dużo bardziej wyśrubowane, niż nasze) zaledwie o ok. 8%. To wynika w dużej mierze właśnie z faktu, że tego typu budynków powstaje
tam obecnie bardzo dużo. Tymczasem w Polsce nie ma ich prawie
wcale i wpływa to niestety na podniesienie ich ceny. Myślę, że gdy
tylko przekonamy się do tego typu budownictwa, a energooszczędne budynki staną się normą, ceny automatycznie spadną, bo zadziała efekt skali. Będą tańsze materiały, będą tańsze instalacje, rosnąca
na tym rynku konkurencja prędzej czy później wymusi takie zmiany.
– Ale w jaki sposób skłonić ludzi, inwestorów indywidualnych, żeby zapoczątkowali ten trend? – Myślę, że nie ma potrzeby ich do tego nakłaniać. My po prostu
nie mamy innego wyjścia. Są konkretnie określone horyzonty czasowe, w których musimy zacząć budować energooszczędnie. Dyrektywa unijna EPBD z 2010 roku, dotycząca charakterystyki energetycznej budynków, mówi wyraźnie, że od 2019 roku wszystkie budynki
publiczne, a od 2021 roku - wszystkie nowobudowane w Unii Europejskiej budynki będą musiały być budynkami o „niemal zerowym
zużyciu energii”. W dyrektywie nie ma co prawda ścisłej definicji takiego budynku (każde z państw członkowskich będzie musiało stworzyć na swoje potrzeby własną definicję), ale, najogólniej mówiąc,
jest to taki budynek, do którego ogrzania potrzeba minimalnej ilości
energii, a co więcej, energia ta musi być pozyskana z odnawialnego
źródła. Tak więc za 10 lat nie tylko będziemy musieli zacząć budować energooszczędnie, ale także z wykorzystaniem odnawialnych
źródeł energii. Od tego po prostu nie uciekniemy.
2013
Jednoznacznej definicji budynku energooszczędnego nie ma,
natomiast najczęściej używa się tego określenia dla budynków o konstrukcji minimalizującej straty ciepła z otoczeniem, który wyposażony
jest w instalacje o niskiej energochłonności i wysokosprawne urządzenia grzewcze.
Na przekór trendom: Park Naukowo-Technologiczny Euro-Centrum w Katowicach
Ustawa o efektywności energetycznej, która weszła w tym roku,
również nakazuje nam ograniczenie zużycia energii finalnej do 2016
roku o 9% w stosunku do średniej z lat 2001-05. To oznacza aż 53,4
TWh energii do zaoszczędzenia (z tego w sektorze mieszkalnictwa
13,7 TWh), a trzeba pamiętać – o czym jeszcze nie mówiliśmy – że
budynki to jest największy konsument energii w gospodarce, odpowiadający za przeszło 40% zużycia. Tak więc jeśli szukać oszczędności, to przede wszystkim w tym sektorze. – Jaka, pana zdaniem, jest główna przeszkoda dla rozwoju
technologii energooszczędnych w naszym kraju?
– Myślę, że najtrudniejsza do pokonania jest bariera mentalna.
Widzimy wyższe koszty, które musimy ponieść w momencie budowy, ale zyski z tym związane umykają już naszej uwadze. Przykładów dobrych praktyk jest niewiele, dlatego zwykle jesteśmy sceptyczni względem tego, co wyliczy nam projektant. Brakuje takiego
bezpośredniego porównania, jakie rachunki płaci właściciel tradycyjnego domu, a jakie płaciłby, gdyby zainwestował w budynek
energooszczędny. Te oszczędności zauważy tylko ktoś, kto miał już
doświadczenia z płaceniem wysokich rachunków i dopiero później
zdecydował się na zastosowanie w mieszkaniu technologii energooszczędnych. To jest właśnie problem mentalności, żeby ludzie decydowali się na inwestowanie w energooszczędność nawet wtedy,
gdy nie widzą bezpośrednio w portfelu oszczędności, jakie to daje.
Póki co wciąż jest to jednak pewna nowinka i ci pionierzy, którzy
się na te rozwiązania decydują, płacą niestety więcej, ale nie mam
Dokończenie na stronie 26
29
nr 105
Na przekór trendom...
2013
Dokończenie ze strony 25
Jesteśmy skazani...
wątpliwości, że to się na pewno w końcu u nas przyjmie. Nie ma
zresztą,
jak już wspomniałem,
innegoUrzędu
wyjścia.
Wyciślok – były
długoletni
Dyrektor
Kon-
– Krótko mówiąc, jeśli mielibyśmy podsumować tę naszą
karbowej w Katowicach,
b. Prezes Funduszu Górnorozmowę, prędzej zostaniemy do inwestowania w energoosz-
czędność zmuszeni przez unijne dyrektywy, niż zdecydujemy
go i Górnośląskiej
Agencji Rozwoju Regionalnego
się na sami?
ntroli Skarbowej Ministerstwa Finansów. Ceniony
zakresu prawa dewizowego, zagadnień związanych
k z udziałem kapitału zagranicznego, zasad poli-
datkowej w krajach Unii Europejskiej i Organizacji
arczej i Rozwoju (OECD). Autor licznych publikacji
atkowego.
rd Poloczek – lekarz medycyny, przedsiębiorca,
ciel razem z żoną Bogusławą – pierwszej prywatnej
wni w Polsce – NZOZ „DIAGNO–MED” w Siemia-
dycznej.
nomicznych oszczędności, ale chyba to już jest pomału ten czas,
kiedy ten przełom nastąpi. Miejmy nadzieję, że tak rzeczywiście
będzie, a w międzyczasie będziemy też oczywiście dodatkowo
mobilizowani przez kolejne akty prawne. W tej chwili przygotowywana jest już nowa ustawa na temat odnawialnych źródeł energii,
która zresztą powinna już od dawna funkcjonować, a coraz bardziej rygorystyczne dyrektywy rodzą się również na poziomie Unii
Europejskiej. Ludzie, którzy decydują o unijnym prawodawstwie
przekonali już się, że – jeśli chodzi o realizację zapisów pakietu
klimatycznego 3x20 – o ile uda nam się zwiększyć ilość energii
pozyskiwanej z odnawialnych źródeł energii czy ograniczyć emisję dwutlenku węgla, o tyle problemem może być właśnie dotrzymanie planów odnośnie efektywności energetycznej. W związku
z tym Unia przechodzi w tej chwili od dokumentów, które zalecają pewne rozwiązania, do dyrektyw, które zobowiązują państwa
członkowskie do konkretnych działań, a co więcej mówi się też
już o sankcjach, za ich niezrealizowanie. Tak więc, w najbliższym
czasie możemy się spodziewać, że będzie się w sprawie energooszczędności działo naprawdę wiele.
– Dziękuję za rozmowę
ISBN 978-83-62545-25-4
Andrzej Wawrzyczek
30
9 miliardów € na współpracę
nauki z przemysłem
Program Inteligentny Rozwój ruszy wraz z nową perspektywą
budżetową UE w przyszłym roku i potrwa do 2020 r. Z szacunków MRR wynika, że do rozdysponowania będzie 8,8 mld euro,
w tym 7,6 mld euro z środków unijnych. Reszta funduszy będzie
pochodzić ze źródeł krajowych. Niemal połowa środków ma zostać przeznaczona na wsparcie prac badawczo-rozwojowych oraz
współpracy naukowo-przemysłowej.
– Przede wszystkim chcemy się skoncentrować na powiązaniu gospodarki z nauką, czyli chcemy obsłużyć cały proces
związany z komercjalizacją efektów prac badawczo-rozwojowych
bezpośrednio w praktyce gospodarczej. Pieniądze będą szły za
przedsiębiorcą. Projekty mogą być realizowane w konsorcjach
przedsiębiorców dużych z małymi, przedsiębiorców z obszarem
nauki, ale za każdym razem na końcu musi być efekt w postaci
wdrożenia w gospodarce – podkreśla Wendel.
Po ponad 20 proc. środków ma zostać przeznaczonych na
wsparcie innowacji w przedsiębiorstwach oraz zwiększenie potencjału naukowo-badawczego. Według zapowiedzi MRR głównymi
odbiorcami wsparcia będą przedsiębiorcy, w szczególności z segmentu małych i średnich firm, jednostki naukowe, a także konsorcja i klastry zrzeszające odbiorców.
Inteligentny Rozwój zastąpi funkcjonujący do tej pory Program
Operacyjny Innowacyjna Gospodarka. Wendel podkreśla, że założenia tych programów są inne, więc nie należy mówić o kontynuacji. Niektóre elementy Innowacyjnej Gospodarki zostaną jednak
zachowane.
Budynek pasywny
Józef Wyciślok
Ryszard Poloczek
– Te, które były związane już dzisiaj z wdrażaniem innowacji
poprzez wstępny etap prac badawczo-rozwojowych, wtedy, kiedy
środki publiczne powinny wspomóc przedsiębiorców w ponoszeniu ryzyka, ponieważ ten pierwszy etap jest dosyć mocno ryzykowny – precyzuje wiceminister.
Dodaje, że na dalszych etapach wdrażania innowacji wsparcie
będzie udzielane raczej w formie zwrotnej niż jako dotacje. MRR
chce również nadal współpracować z organizacjami zajmującymi
się wspieraniem innowacyjności, takimi jak fundusze venture capital lub Anioły Biznesu.
Wsparcie ma być ukierunkowane również na ekspansję międzynarodową. Iwona Wendel zapowiada, że duże środki zostaną
przeznaczone dla najważniejszych dla gospodarki klastrów, by
ułatwić im rozszerzenie działalności poza Polskę.
– Chcemy się skupić na internacjonalizacji klastrów kluczowych dla gospodarki w taki sposób, żeby osiągać przewagi na
rynku europejskim i światowym. Chcemy także jeszcze wspomóc
naukę polską, w taki sposób, żeby stała się konkurencyjna w europejskiej przestrzeni badawczej, czyli żeby mogła skuteczniej
sięgać po środki europejskie, np. w programie Horyzont 2020 i realizować wspólne projekty badawcze z naukowcami z Europy i ze
świata – mówi wiceminister.
Po prostu
Zarządzanie
Po pierwsze Zarządzanie
!
r
e
l
l
e
3
s
1
t
.
r
s zytaj st
e
b
C
ć
y
b
e
ż
o
m
o
T
2013
ach Śląskich. Współautor kilku publikacji o tematy-
– Musimy być zgodni z tym, na co Komisja Europejska pozwala nam wydawać pieniądze, a wiemy, że trzeba będzie wydawać
je w sposób efektywny i na wybrane obszary tematyczne. Jednym
z kluczowych obszarów tematycznych jest obszar badań, rozwoju,
innowacji i nowych technologii. W związku z tym program Inteligentny Rozwój będzie temu dedykowany – tłumaczy w rozmowie
z agencją informacyjną Newseria Biznes Iwona Wendel, wiceminister rozwoju regionalnego.
Ryszard Poloczek, Józef Wyciślok
a jest to – przypomnijmy – przyszłość całkiem niedaleka, rzeczywiście nad nami wisi. Natomiast ja mam wrażenie, uczestnicząc
w różnego rodzaju spotkaniach czy konferencjach, że zainteresowanie tym tematem jest ogromne. Ludzie rzeczywiście się dopytują, ciekawi ich to. Temat energooszczędności już dawno wyszedł
poza wąski krąg pasjonatów, którzy gdzieś tam się o tym dowiadywali w prasie światowej. Coraz więcej jest przykładów osób,
które na własny użytek takie budynki konstruują czy instalują
w domach różne systemy, żeby uzyskać ten efekt obniżenia kosztów bieżącego utrzymania nieruchomości. Tak więc ja uważam,
że powoli ta świadomość narasta. Na początku jest to oczywiście
zwykła ciekawość, która później zderza się z tymi realiami ekonomicznymi, które są tutaj pewną barierą, ale myślę, że się do tego
jednak przekonamy. Być może podstawowym motywem naszego
działania w sektorze energooszczędności nie będzie troska o środowisko naturalne, a nieco bardziej przemówi do nas język eko-
Blisko 9 mld euro – takie fundusze będą do wydania w ramach
Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, który ma zastąpić
w nowej perspektywie Innowacyjną Gospodarkę. Resort rozwoju regionalnego zapewnia, że pieniądze „będą szły za przedsiębiorcą”,
ale efektem musi być ostateczne wdrożenie innowacji w gospodarce.
Po prostu Zarządzanie. Po pierwsze Zarządzanie
Faktem jest,
że ten sztywno
ustalony horyzont czasowy,
owicach, obecnie– Radca
Ministra
w Departamen-
Inteligentny Rozwój

Podobne dokumenty