Nr 3 - Parafia Józefów pw Matki Bożej Częstochowskiej

Komentarze

Transkrypt

Nr 3 - Parafia Józefów pw Matki Bożej Częstochowskiej
Józefów
NASZ
Nr 3 (59) maj 2016
Miesięcznik parafii Matki Bożej Częstochowskiej
www.parafiajozefow.pl
Uroczystość I Komunii Świętej
dziewczynek z klasy II
ik
rn
e
St
ia
n
e
sz
zy
ar
w
o
St
j
e
w
o
aw
szkoły podst
od r eda kcj i
Dziś Pierwsza Komunia naszej Ani – módl się
za nas i niech cię obejmie nasza radość – taki sms
powitał mnie, kiedy włączyłam telefon po wyjściu
z samolotu. Kreta przywitała mnie ciepłym
powietrzem i szaleństwem różnokolorowych
bugenwilli, a obraz córeczki moich przyjaciół
ze Śremu, która ze skupieniem staje przy ołtarzu
wpisał się znakomicie w ten niedzielny poranek.
Wystarczyło zamknąć oczy, żeby w nieograniczonej
przestrzeni wiary znaleźć się blisko tej szczęśliwej
rodziny. Wiele rodzin tego dnia towarzyszyło swoim
dzieciom, które pierwszy raz przystępowały do
I Komunii również w naszej parafii – niech ta radość
przyjmowania Pana Jezusa w rodzinach trwa
i powtarza się na każdej kolejnej Eucharystii.
Wielka tu jest rola rodziców – to oni uczą dzieci
świętowania, i prowadzą co niedzielę do Kościoła.
Jeśli dziecko widzi mamę i tatę, starsze rodzeństwo,
przystępujące do Komunii Świętej często, to i samo
pragnie być przy ołtarzu jak najczęściej.
Ruszyłam na krótkie greckie wakacje porwana
przez kreteńskich, prawosławnych przyjaciół.
Chrystus zmartwychwstał – powitał nas Iraklio.
„Prawdziwie zmartwychwstał” odpowiedzieliśmy.
Świętowali właśnie pierwszą niedzielę po
Zmartwychwstaniu, więc prosto z lotniska w Chanii
trafiliśmy do gościnnego stołu, zastawionego
greckimi specjałami. Jak to dobrze – pomyślałam
– że w przestrzeni wiary nie istnieją granice i czas,
i w każdym miejscu na ziemi, możemy obejmować
się nawzajem modlitwą i kolejny raz przeżywać
radość ze Zmartwychwstania. Życzymy naszym
Czytelnikom aby i maj i czerwiec, i kolejne miesiące,
niezależnie od miejsc, w których będziemy się
znajdować, były tymi, w których przyprowadzamy
dzieci do Kościoła i żyjemy radością nadzieją wiary.
A w następnym numerze Naszego Józefowa
pokażemy galerię zdjęć z I Komunii dzieci szkół
podstawowych nr I i II – czekamy też na państwa
fotografie z tej uroczystości, którymi chcielibyście
podzielić się ze wspólnotą parafialną.
elżbieta Ruman
Spis treści
Od Redakcji ................................................ 3
Kalendarium duszpasterskie........................ 4
Podsumowanie akcji krwiodawstwa . ......... 5
Jubileusz Miłosierdzia w bazylice św. Marka
w Wenecji . ............................................. 6
Pierwsza Komunia to początek
nowej drogi wiary................................... 7
O czym nauczają Świadkowie Jehowy . ...... 8–9
Adhortacja – Radość miłości ...................... 10–11
Miasteczko Świdermajer ............................ 12
7 dni, które zmieniają życie ........................ 13
Józefów wąskotorowy – stacja Michalin . ... 14
Nadzieja w Jezusie ..................................... 15
Meteory, czyli wiszące w powietrzu ........... 16
Co nowego w kraju i na świecie.................. 17
Najsmutniejsza podróż apostolska ............. 18–19
Savoir-vivre Mszy św. z dziećmi .................. 20–21
Kronika Parafialna – rok 1996..................... 22
Szanowni Państwo!
W związku z tym, że zgłosiła się odpowiednia liczba osób gotowych
poddać się rejestracji jako potencjalni dawcy szpiku w ramach
poszukiwania dawcy szpiku dla Wojtka Orła, taty naszych uczennic – Fundacja Przeciwko Leukemii przeprowadzi rejestrację i pobranie próbek krwi podczas Święta „Strumieni” 4 czerwca w godzinach 10.00–15.00 na terenie naszej Szkoły w Józefowie.
Rejestracji mogą dokonać również osoby, które nie zgłosiły się
wcześniej.
Poniżej link do informacji od Fundacji Przeciwko Leukemii o sposobie
rejestracji dawców oraz procedurze pobierania szpiku:
www.leukemia.pl/polski/jak-zostac-dawca.html
Rejestracja następuje przez pobranie do badania 10 ml krwi oraz
wypełnienie kwestionariusza.
Pozdrawiam
Kinga Błaszczyk
Nr 3 (59) maj 2016
3
z ż yc i a paraf i i
Kalendarium duszpasterskie
– czerwiec 2016
• 3 czerwca przypada Uroczystość Najśw. Serca Pana Jezusa –
dzień modlitw o świętość kapłanów. Zapraszamy do kościoła,
Msze św. o godz. 6.30, 7.00, 8.30 i 18.00. Po Mszy wieczornej
przed wystawionym Sakramentem Akt wynagrodzenia O Jezu
najsłodszy – można uzyskać odpust zupełny za publiczne odmówienie. Z racji uroczystości można spożywać pokarmy mięsne.
• Z inicjatywy metropolity warszawskiego księdza kardynała Kazimierza Nycza od 2008 roku, pierwsza niedziela czerwca (w tym
roku 5 czerwca) obchodzona jest jako Dzień Dziękczynienia
za opiekę Bożą nad naszą Ojczyzną, narodem polskim i Kościołem w Polsce. Swoimi modlitwami i ofiarami wspieramy budowę świątyni pod wezwaniem Opatrzności Bożej w Warszawie,
wznoszonej jako wotum wdzięczności Polaków. W tym dniu,
jak co roku, odbędzie się w całej Polsce zbiórka do puszek na
świątynię Opatrzności Bożej.
•W
następną niedzielę 12 czerwca neoprezbiter ks. Piotr
Domański odprawi o godz. 13.00 swoją Mszę św. prymicyjną. Pamiętamy, że w mijającym roku akademickim odbywał
on w naszej parafii roczną praktykę.
• 19 czerwca pragniemy poświęcić samochody, by prosić
o Bożą opiekę, a sobie przypomnieć, że wszystko, co posiadamy
(a więc również i samochód) mają nas prowadzić do Boga. Dlatego po Mszach św. najpierw wspólna modlitwa przy ołtarzu
i potem księża udadzą się, by poświęcić poszczególne pojazdy.
4
• 24 czerwca Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Z racji uroczystości można spożywać pokarmy mięsne.
• 29 czerwca (w poniedziałek) przypada uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Msze św. o godz. 6.30,
7.00, 8.30 i 18.00. Swoimi modlitwami obejmijmy w tym dniu
papieża Franciszka – Piotra naszych czasów. Ofiary zbierane na
tacę będą przeznaczone na potrzeby Stolicy Apostolskiej (tzw.
Świętopietrze).
• Tradycyjnie w naszej parafii 29 czerwca rozpoczniemy 40-godzinne Nabożeństwo (będzie trwało 3 dni: 29 i 30 czerwca oraz 1 lipca). Poprowadzi je ks. Wojciech Czarnowski.
Nieustanna Adoracja Najświętszego Sakramentu przez cały
dzień od godz. 9.00 do 18.00 (rozpocznie się i zakończy
Mszami św. o godz. 8.30 i 18.00). O każdej równej godzinie
kwadrans adoracji wspólnej – prowadzonej przez kapłana
i ponadto całodzienna spowiedź, a o 15.00 Godzina Bożego
Miłosierdzia. Zapraszamy serdecznie – to czas szczególnej łaski dla całej parafii.
• Pamiętajmy, że na czas wakacji (lipiec – sierpień) zmienia się
układ Mszy św. Codziennie będą odprawiane Msze św.
o godz. 7.00, 8.30 i 18.00. W niedziele natomiast: o godz.
7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 18.00 i 20.00.
Nr 3 (59) maj 2016
Ks. Kazimierz – proboszcz
w nasz ej parafii
Podsumowanie akcji krwiodawstwa
17 kwietnia przy naszej parafii odbyła się sześćdziesiąta szósta
akcja krwiodawstwa pod hasłem „Oddaję krew w Józefowie”.
Co znamienne zarejestrowało się dokładnie 66 osób,
z czego krew oddało aż 59!
P
rzed stacją Caritas w której pobierano
krew od chętnych krwiodawców przez
cały czas trwania akcji czyli przez 5 godzin
ustawiała się bardzo długa kolejka. Kawia-
renka Krwiodawcy, w którą co akcję zamienia się salka na plebani także niezmiennie cieszyła się olbrzymią popularnością.
Już po raz drugi w Kawiarence Krwiodawcy pomagali nam niesamowici wolontariusze z Gimnazjum nr 1 w Józefowie. Specjalne podziękowania kierujemy właśnie do
nich oraz ich opiekunki p. Elżbiety Wasążnik,
a także dyrektor szkoły p. Lidii Krupy.
Kolejna dzień krwiodawstwa przy naszej
parafii odbędzie się 19 czerwca w godz.
9:00–14:00. Już dziś serdecznie zapraszamy zarówno do oddania krwi, jak i do
wspólnego spędzenia czasu przy pysznych
ciastach po Mszach Świętych w bezpłatnej Kawiarence Krwiodawcy.
Szczęść Boże Krwiodawcom i ich Rodzinom
Kinga Błaszczyk
Organizator józefowskich dni krwiodawstwa
LISTA KRWIODAWCÓW, KANDYDATÓW NA KRWIODAWCÓW, WOLONTARIUSZY
ORAZ OSÓB, KTÓRE WŁĄCZYŁY SIĘ W PRZYGOTOWANIE KAWIARENKI KRWIODAWCY
  1. Maciej Trzaskowski – OSP Józefów
  2. Katarzyna Kaźmierczak
– OSP Józefów
  3. Piotr Kaźmierczak – OSP Józefów
  4. Zuzanna Warszawska – OSP Józefów
  5. Paweł Błaszczyk – OSP Świdry Małe
  6. Magdalena Jarek
  7. Artur Kajtowski
  8. Mariusz Wójcik
  9. Józef Czyżowski
10. Elżbieta Czyżowska
11. Edyta Królikowska
12. Grzegorz Ostrowski
13. Sylwia Możdżonek
14. Michał Basiak
15. Magdalena Żołek
16. Mariola Twardowska
17. Katarzyna Dąbrowska
18. Justyna Siwek
19. Anna Borsów
20. Karolina Zając
21. Łukasz Karaszkiewicz
22. Jakub Kubicki
23. Katarzyna Ożarek
24. Patrycja Rybka
25. Ewelina Rybka
26. Elżbieta Wasążnik
27. Paweł Wyszczelski
28. Sara Zwolińska
29. Jarosław Zwoliński
30. Wiesława Klimaszewska
31. Michał Igielski
32. Adam Górski
33. Marta Sterna
34. Wiesław Ozimek
35. Danuta Pol
36. Piotr Lemieszek
37. Agnieszka Dowgiałło
38. Katarzyna Król
39. Ewa Reszko
40. Maciej Paśnikowski
41. Diakon Piotr Domański
42. Marek Turek
43. Sylwester Godlewski
44. Dorota Rawska
45. Diana Olczak
46. Michał Goetz
47. Jerzy Grabowski
48. Małgorzata Górniak
49. Łukasz Jesiotr
50. Janusz Krupa
51. Lidia Krupa
52. Marcin Skwarek
53. Joanna Pawlikowska
54. Mirosław Gałkowski
55. Katarzyna Wesołowska
56. Adam Głowa
57. Renata Król
58. Sławomir Wujck
59. Bartosz Czerwik
60. Julia Dobraszkiewicz
– WOLONTARIUSZ Z GIMNAZJUM NR 1
61. Marta Frelek
– WOLONTARIUSZ Z GIMNAZJUM NR 1
62. Diana Niczyporuk
– WOLONTARIUSZ Z GIMNAZJUM NR 1
Nr 3 (59) maj 2016
63. Grzegorz Domański
– WOLONTARIUSZ Z GIMNAZJUM NR 1
64. Michał Górecki
– WOLONTARIUSZ Z GIMNAZJUM NR 1
65. Ola Janik
– WOLONTARIUSZ Z GIMNAZJUM NR 1
66. Ola Lemieszka
– WOLONTARIUSZ Z GIMNAZJUM NR 1
67. Natalia Wilk
– WOLONTARIUSZ Z GIMNAZJUM NR 1
68. Karolina Trzaskowska
– WOLONTARIUSZ Z GIMNAZJUM NR 1
69. Julia Kamińska
– WOLONTARIUSZ Z GIMNAZJUM NR 1
70. Paulina Stepków
71. Paulina Kołtonowska
72. Adrian Jaworski
Sukces naszych akcji nie byłby także możliwy
bez naszych wspaniałych sponsorów, a są to:
Kawiarnia „Poczuj Miętę” Małgorzata
Maliszewska
ACAD Mirosław Przywózki
DeMedia Michał Pyrko
MultiRes Mateusz Szostak
Poradnia dziecięca KAJA Katarzyna
i Jarosław Dąbrowscy
Finesia Cezary Jachniewicz
Niepubliczny Żłobek i Przedszkole
PRZYJACIEL
5
Kośc i ó ł za gran i c ą
Jubileusz Miłosierdzia w Bazylice
św. Marka w Wenecji
T
uryści, a zwłaszcza pielgrzymi przybywający z Polski do Bazyliki św. Marka w Wenecji
mogą być mile zaskoczeni. Archidiecezja Kościoła rzymskokatolickiego w Wenecji (Patriarchat Wenecji) przygotowała w języku polskim z okazji Roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia dwustronicowy opis sposobu uczestniczenia w jubileuszu (zamieszczony poniżej).
Opis zawiera pięć punktów, którym w świątyni odpowiadają cyfry rzymskie oznaczające:
I – Drzwi Święte (Porta Santa),
II – chrzcielnicę i odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych (Acquasantiera),
III – modlitwę za wstawiennictwem Maryi (Madonna del Bacio),
IV – sakrament pojednania (Confessionali),
V – adoracja Najświętszego Sakramentu (Santissimo).
Obok zamieszczono oryginalny tekst pt. Sposób uczestniczenia w jubileuszu.
Więcej informacji na http://www.patriarcatovenezia.it/vita-pastorale/cammino-pastorale-a-p-2015-2016/giubileo-straordinario-della-misericordia/
Fot. URL
Ula i Robert Lewandowscy
6
Nr 3 (59) maj 2016
Nasz a wia ra
Pierwsza Komunia
to początek nowej drogi wiary
P
ierwsza Komunia to wielkie wydarzenie
w życiu młodego katolika, pierwsze spotkanie z żywym Panem Jezusem w Sakramencie Ołtarza. Poprzedzało je dużo przygotowań i wiele wysiłku ze strony katechetów,
aby wlać wiedzę i pragnienie miłości Boga
w serca dzieci. Rodzice troszczyli się o przyjęcie gości i wygląd zewnętrzny. Dzień pierwszej Komunii Świętej został brutalnie skomercjalizowany – bardziej liczą się prezenty niż
fakt pełnego uczestnictwa we Mszy Świętej,
a imprezy organizowane z tej okazji przypominają swoją wystawnością bardziej wesela
niż skromne przyjęcia rodzinne. Nie ma wątpliwości, że większość dzieci tak będzie pamiętała ten dzień, bo wokół nich wszystko się
kręciło. Byli głównymi aktorami. Jednak czy
długo będą pamiętały, kto w tym dniu był
głównym Gościem zaproszonym do ich życia? Czy spotkania z Jezusem będą kontynuowane i jak będzie budowana duchowa
więź? Na pewno służyć temu będzie pierwszy tydzień po Komunii – tzw. biały tydzień.
Codzienna Eucharystia, nadal piękne stroje,
kościół wygląda dalej tak jak w niedzielę, pozostaje więc świadomość, że dalej uczestniczymy w tej wspaniałej uroczystości. Niestety
po tym zachwycie wszyscy wracamy do szarej rzeczywistości, a wynikiem tego często
jest zmęczenie. W skrajnych przypadkach kolejne pełne uczestnictwo w Eucharystii ma
miejsce podczas Mszy Świętej za rok – pamiątki pierwszej rocznicy Komunii.
Aby uroczystość pierwszokomunijna
w ogóle miała sens, musi się zamienić w rodzinne rekolekcje. Tylko wtedy pojawi się
szansa na to, że dziecko będzie w stanie dostrzec w białej hostii nie „opłatek”, a rzeczywistą obecność Boga, która zamanifestuje się
w życiu najbliższych. Nie wirtualną, wyrastającą ze zwyczaju, ale realną, życiodajną. Zrozumie, że Eucharystia to nie skamielina czasu,
ale przemieniająca obecność, niosąca w sobie moc umierania i tracenia siebie. Jaki jest
sens ubierania dziecka w albę, organizacja
przyjęcia, jeśli następnym razem klęknie ono
przy konfesjonale za kilka lat, a może dopiero
przed bierzmowaniem? Jeden z księży wspominał o szoku, jaki przeżyła jedna z matek,
kiedy córka, po swojej pierwszej Komunii zapytała: „Mamusiu, a co będzie ze mną, kiedy
tak jak ty przestanę już wierzyć w Boga?”.
Jak nie dopuścić do takiej sytuacji? Dużo
zależy od samych rodziców. W tym przypad-
Maj w polskich kościołach to nie tylko
nabożeństwa i radosne śpiewy Litanii
Loretańskiej, ale dla wielu młodych
osób i ich rodzin okres pierwszej
Komunii Świętej. Także w naszej
parafii dwie grupy dziewięciolatków
w niedzielę 15 maja po raz pierwszy
uczestniczyły w uroczystości pełnego
udziału w Eucharystii. Warto
uzmysłowić sobie i zarazić swoje
pociechy tym, że pierwsza Komunia
Święta to początek spotkania
z eucharystycznym Jezusem,
i spotkania te rozwijać poprzez
formy, które oferuje nam Kościół.
ku ważna jest ich relacja z Bogiem. Wyraża
się to poprzez praktykę religijną rodziców.
Czy codziennie klękają do modlitwy? Czy ta
modlitwa ma charakter rodzinny, tj. czy
uczestniczą w niej także dzieci? Czy rodzice
regularnie uczestniczą w rekolekcjach wielkopostnych i adwentowych? Czy niedzielna
Msza Święta jest najważniejszym punktem
dnia dla całej rodziny? To rodzice mogą pokierować dalszym wzrostem duchowym
dziecka. W pierwszej kolejności mogą zachęcić do udziału w nabożeństwach pierwszych
piątków miesiąca. Ważne jest włączenie się
dziecka w praktykę życia parafialnego kierowanego do dzieci. Chłopcy mogą włączyć się
do grona ministrantów, dziewczynki mogą
spotykać się w grupach bielanek. Jedna i druga wspólnota działa przy naszej parafii.
W późniejszym okresie wspaniałą formą rozwoju duchowego jest środowisko oazowe –
miejsce, gdzie można spotkać ludzi sobie
podobnych, uświadomić sobie, że nasza postawa ma sens, bo są inni, którzy myślą tak
samo jak my. Na każdym z tych etapów rodzice mogą z radością obserwować rozwój
duchowy swoich potomków.
Nie bez znaczenia pozostaje również rola
rodziców chrzestnych. Są wyróżnieni podczas uroczystości pierwszokomunijnej. Bywa,
że widzą chrześniaka pierwszy raz od chrztu.
– O! Jaki duży! Jaki śliczny chłopiec wyrósł.
A taki malutki był!... – zachwytom nie ma
końca. Szczęście wydaje się obopólne, szczególnie przy okazji wręczenia prezentów. Jak
odbierani są rodzice chrzestni przez młodych,
świadczą opinie często prezentowane na foNr 3 (59) maj 2016
rach internetowych: „Moi rodzice chrzestni
nie sprawdzili się ani pod względem mojego
rozwoju duchowego, ani jako sponsorzy.
Właściwie to mógłbym ich nie mieć, nie zauważyłbym różnicy”. „Uważam, że instytucja
rodziców chrzestnych służy do celów grzecznościowo-ekonomicznych – rodzice, wybierając kogoś na to »stanowisko«, teoretycznie
czynią tej osobie zaszczyt, a z drugiej strony
wielokrotnie jedynym względem w ich wyborze są zasoby majątkowe przyszłego chrzestnego”. „Nigdy w życiu nie widziałam mojego
chrzestnego. A moja chrzestna mnie unika.
Są dla mnie nikim – obcymi, przypadkowymi
ludźmi”. Opinie te niestety pokazują kryzys
instytucji, która zarówno w historii, jak i dziś
odgrywa (a przynajmniej powinna odgrywać)
niezwykle ważną rolę. „Pamiętajcie, że przed
Bogiem jesteście poręczycielami tych dzieci,
które przyjmujecie na chrzcie” – pisał św. Cezary z Arles. „Starajcie się je zawsze napominać i karcić, aby żyły w czystości, trzeźwości
i sprawiedliwości. Przede wszystkim nauczcie
je Symbolu Apostolskiego i Modlitwy Pańskiej. Zachęcajcie je do pełnienia dobrych czynów nie tylko słowami, ale i przykładem. Kto
sam żyje czysto, trzeźwo i sprawiedliwie, ten
daje innym przykład dobrego życia i otrzyma
nagrodę tak za siebie, jak też za nich”.
Dla rodziców pierwsza Komunia Święta
dziecka to doskonała okazja, aby przemyśleć
jeszcze raz swoją wiarę, postawić sobie pytanie: przecież 20-30 lat temu ja także zakładałem/zakładałam taki strój, miałem/miałam
złożone ręce, na mojej twarzy malowało się
ogromne przejęcie – co z tego pozostało?
Czy dziecięca wiara dojrzała we mnie, dorosła? A może zatrzymała się na poziomie dziewięciolatka? Co z tego pozostało? Gdzie się
podziała pierwotna gorliwość i ufność?
Wszystko się wypaliło? Dobre przeżycie
pierwszej Komunii, może ten stan odwrócić
o 180 stopni. Odnowić rodzinę. Tchnąć w nią
Ducha. Warto wykorzystać ten czas rodzinnych rekolekcji. Tak, aby wydarzenie to nie
było końcem spotkań z Kościołem, lecz nowym etapem w życiu dziecka i całej rodziny.
Jeden z księży powiedział, że sakrament
bierzmowania to sakrament pożegnania
z Kościołem. W wielu jednak przypadkach to
sakrament krótkiego powrotu, bo to pożegnanie dokonało się podczas rocznicy pierwszej Komunii Świętej.
Tadeusz karol Wiśniewski
7
Kośc i ó ł na świ e ci e
O czym nauczają
Nauczanie Świadków Jehowy skupia się na Piśmie Świętym Starego
i Nowego Testamentu jako jedynym mierniku niesfałszowanej prawdy.
Negacji podlega Tradycja oraz nauka Kościoła katolickiego,
ze względu na sfałszowanie i błędne tłumaczenia księży katolickich.
W rzeczywistości odwoływanie się Świadków Jehowy do Pisma Świętego
jest powierzchowne i zgodny z nauczaniem i wskazówkami założycieli i kierowników
tej organizacji. Świadkowie Jehowy nie uznają Boskości Jezusa, Ducha Świętego
i Trójcy Świętej oraz podważają krzyż, rodzicielstwo Maryi i życie wieczne
Bóstwo Jezusa Chrystusa
Zdaniem Świadków, Chrystus nie jest Bogiem, a tylko Synem
Bożym, nie posiadającym pełni Bóstwa, jaką cieszy się Jego Ojciec
Niebieski. Przed wcieleniem, był Michałem Aniołem, a później
zwykłym człowiekiem, ponieważ narodził się z niewiasty rodzaju
ludzkiego.
Kto nie uznaje Bóstwa Chrystusa, albo nie wierzy w Jego zmartwychwstanie, nie może nazywać się chrześcijaninem. Jezus Chrystus to Bóg Człowiek, i Syn Boga Ojca. Święty Jan mówi: On zaś jest
prawdziwym Bogiem i Życiem wiecznym (1 J 5,20). Katolik odróżnia Chrystusa od Archanioła Michała, Gabriela czy Rafała. Jezus nie
mówi o sobie że jest Michałem, tylko Synem Bożym! Święty Paweł
pisze: Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa i wybranych
aniołów (1Tm 5:21). Nigdy Żydzi nie uczyli, że Michał Archanioł
będzie Mesjaszem. Wyparli się później Jezusa, a nie Michała. Apostoł Tomasz widząc Jezusa zmartwychwstałego mówi: Pan mój
i Bóg mój (J 20.28). Jezus Chrystus przyjdzie sądzić świat jako BógCzłowiek. A świadkowie mówią: w owych czasach wystąpi Michał,
wielki Książę, który jest opiekunem dzieci twojego narodu (Dn
12:1). Michał, to Jezus. Rzeczywiście Michał wystąpi w czasach
ostatnich (1Tes 4:16), ale można utożsamiać go z Jezusem.
Duch Święty
Według Świadków Jehowy Duch, to nic innego jak tchnienie
lub coś podobnego do wiatru. Duch w ich rozumieniu, to nie jest
świadoma istotna, tylko jakaś moc, energia Jahwe.
Dla chrześcijan źródłem wiedzy o Duch Świętym są słowa Pana
Jezusa: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone, ktoby jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien
jest grzechu wiecznego (Mk 3, 28-29). Przyjmując, że Duch Święty jest tylko mocą Bożą, należałoby przyjąć, że wszyscy dotychczasowi tłumacze Biblii popełnili kardynalny błąd, bo zamiast
o Mocy Bożej, mówią o mocy Ducha Świętego. O Duchu Świętym
mówi św. Mateusz: Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody,
chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego (Mt 28,19).
Trójca Święta
W opinii Świadków Jehowy katolicy wierzą w trzech Bogów,
ale zarzut jest bezpodstawny, bo Pismo Święte wyszczególnia
trzy Osoby Boże, które stanowią nierozerwalną jedność Bóstwa.
Bóg jest Duchem nieskończenie doskonałym, i przez to człowiek
8
nie jest w stanie swym umysłem objąć Istoty Boga. Bóg to wielka
Tajemnica, będąca Początkiem i Końcem wszystkiego. Chociaż
Biblia nie mówi o Trójcy Świętej, ale to nie znaczy że Bóg nie
istnieje i nie działa w Niej. Stary Testament na wstępie mówi:
I rzekł Bóg, Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze
(Rdz 1, 26-27), więc wyraźnie używa liczby mnogiej.
Krzyż
Świadkowie Jehowy uczą, że Jezus nie umarł na krzyżu, lecz na
pionowym palu: przybito Go do wielkiego pala, czyli pnia lub słupa. Twierdzą, że dla Homera słowo stauros (tłumaczone w Biblii
jako krzyż) oznaczało słup lub pal. Osoby, które odeszły od Kościoła i przyłączyły się do ich organizacji powinny krzyże zniszczyć
i wyrzucić. Nauczają opierając się na cytacie: Jezusa, którego straciliście zawiesiwszy na drzewie (Dz 5,30), że to jest to argument
aby uznać, że Jezus umarł na palu.
Jezus umarł ma krzyżu, dowodzą tego wszelkie pisma z tamtych czasów. Dzięki krzyżowi i zbawczej męce Jezusa człowiek
dostąpił łaski zbawienia i odkupienia grzechów ludzkości. Krzyż
stał się narzędziem zbrodni, ale był też przedmiotem, przez który
wszyscy zostaliśmy odkupieni. Do roku 1935 r. Świadkowie twierdzili iż Chrystus umarł na krzyżu i nosili emblematy krzyża z koroną np. w klapach marynarek. Później, by odróżnić się od wszystkiego co katolickie, zmienili krzyż na pal. Apostoł Tomasz mówi
jednak o śladzie gwoździ, a nie gwoździa na rękach. Jeżeli na
rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ (...) nie uwierzę (J 20, 25).
Ślady gwoździ mogły powstać tylko w wypadku rozpostartych rąk
na poziomej belce krzyża.
Maryja, Matka Boża
Świadkowie Jehowy szczególnie nie lubią osoby Maryi – Matki
Bożej. Uczą, że oddawanie czci Maryi to bałwochwalstwo, a dzieło Jej zakończyło się na zrodzeniu Jezusa. Jej Ciało powróciło do
prochu, czyli Maryja zmarła jak każdy śmiertelny człowiek. Twierdzą że została wskrzeszona do nieśmiertelnego życia w niebie
jako stworzenie duchowe (...) przebywając teraz z Jehową Bogiem i Jezusem Chrystusem! Negują określenie Matka Boża mówiąc, że nie ma tego określenia w Biblii i uczą, że dopiero Kościół
Katolicki i Sobór Efeski w 431 r. wprowadził ten tytuł. Wytworzyli taki ciąg myślowy, skoro uważają ze Jezus nie jest Bogiem, to
Jego matka nie może być Matką Bożą. Negują określenie Pośredniczka, zakazują zwracać się do Maryi w modlitwie i negują okre-
Nr 3 (59) maj 2016
Kośc iół na świe cie
Świadkowie Jehowy
ślanie Maryi jako Królowej. Uczą, że Maryja była grzeszną osobą
i nie uznają Jej Niepokalanego Poczęcia. Zarzucają katolikom, że
dziewictwo Maryi jest sprzeczne z rozumem ludzkim.
Maryja będąc Matką Chrystusa, jest też Matką Kościoła. Biblia
mówi, że jest błogosławiona przez wszystkie pokolenia (Łk 1:48).
Jej to błogosławi: Bóg Ojciec przy zwiastowaniu „...pełna łaski Pan
z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Maryja będąc
Matką Jezusa (J 2, 1), który jest Bogiem (J 20, 28) jest tym samym
Matką Bożą. Święta Elżbieta nazywa Maryję Matką Pana (Łk 1, 43).
Anioł Gabriel powiedział do Maryi, że Święte, które z Niej się narodzi będzie nazwane Synem Bożym (Łk 1:35). Maryja więc, będąc
Matką Jednorodzonego Syna Bożego jest Matką Jednorodzonego
Boga. Nieprawdą jest to, że dopiero Sobór Efeski w 431 r. uznał
Maryję za Matkę Bożą. Ona zawsze była Matką Jezusa naszego
Boga (J 20, 28). Nowy Testament nazywa Jezusa, syna Maryi Królem (Mt 27, 11). Matka Syna Króla może zaś być Królową. Kościół
jednak zwraca się do Maryi tytułem Królowa głównie dlatego, że
jest Ona Służebnicą Pańską (Łk 1, 38), Służebnicą Króla i Jego Matką. Tytuł Królewski należy się też Maryi z powodu przynależności
do królewskiego rodu Dawida (Rz 1:3). Święty Łukasz określa Maryję pełną łaski (Łk 1,28). Świadczy to o tym, że tak jak jej Syn,
który jest pełen łaski (J 1,14) tak i Ona nie popełniła żadnego grzechu. Maryja jest taka jaki ma być Kościół, Ona jest jego wzorem,
więc jest czystą dziewicą (2Kor 11, 2), chwalebną nie mającą skazy
czy zmarszczki, świętą i nieskalaną (Ef 5, 27).
Życie pozagrobowe
Świadkowie Jehowy jednoznacznie twierdzą, że życia pozagrobowego nie ma. Według nich dusza nieśmiertelna jest wymysłem
szatana. Śmierć jest największą karą za grzech i na niej wszystko
się kończy. Po śmierci człowiek nic nie czuje, nie rozumie i nie
cierpi. Zdaniem Świadków zmartwychwstanie dotyczy tylko ich
samych i ich poprzedników oraz tych, którzy nie spotkali albo nic
o Świadkach nie słyszeli przed swoją śmiercią.
Zgodnie z Pismem Świętym: Wszyscy bowiem stanąć musimy
przed trybunałem Chrystusowym aby każdy zdał sprawę z czynów dokonanych w ciele dobrych czy złych (2Kor 5,10). Katolicy
powinni zdawać sobie sprawę z tego, że człowiek jest najwyższą
istotą na ziemi, stworzoną przez Boga, ma nie tylko ciało, które
umiera i po śmierci rozpada się w proch, lecz posiada także duszę, która żyje wiecznie, co wyraźnie podkreśla Chrystus: A nie
bójcie się tych, którzy zabijają ciało, duszy zaś zabić nie mogą.
Raczej bójcie się tego, który może i dusze i ciało zatracić w piekle
(Mt 10,28). Chrystus Pan wyraźnie mówi o karze wiecznej, o mękach i cierpieniach piekielnych. W tym sensie cierpienie oznacza,
że wraz ze śmiercią ludzie nie tracą świadomości, nie przestają
istnieć. Żyje ich dusza, która jest nieśmiertelna, człowiek jest pozbawiony ciała, ale dzięki temu jest w stanie pojąć wielkość szczęścia, które przez złe życie utracił na zawsze. Dlatego tak jak ludzie
sprawiedliwi odczuwają radość i szczęście, tak ci którzy trafili do
piekła odczuwają cierpienie.
W opinii Świadków nagroda w niebie jest dla tych, którzy na
nią zasłużą za życia i będzie to co najwyżej sto czterdzieści cztery
tysiące osób. Reszta wybranych przez Boga Jahwe zdaniem
Świadków będzie żyć wiecznie po Armagedonie na ziemi, jako
wybrana klasa ziemska w nowym świecie, co uzasadnia Apokalipsa, w której jest mowa o tym, że natchniony autor zobaczył: a oto
Baranek stał na górze Syjon, a wraz z nim sto czterdzieści cztery
tysiąca (Apok. 14,1). Jednak w rozdziale siódmym apostoł Jan
mówi o dwunastu pokoleniach synów Izrealowych, a dalej o rzeszy wielkiej, której nikt nie mógł zliczyć ze wszystkich narodów,
pokoleń, ludów i języków. Dla katolików nie powinno być wątpliwości, że zbawionych w niebie będzie nie tylko sto czterdzieści
cztery tysiące, lecz wszyscy, którzy miłują Boga i postępują zgodnie z jego przykazaniami.
Niedziela i święta świeckie
Według Świadków niedziela nie jest żadnym szczególnym
dniem w tygodniu i niesłusznie jest zwana dniem Pańskim. Dzień
Pański to dla nich czasy obecne, liczone od 1914 r. Próbują przekonywać, że katolicy odeszli od prawdziwej wiary przez to, że ich
zdaniem przyjęli pogański Dzień Słońca tzn. niedzielę jako święto,
i nie ma obowiązku świętowania żadnego dnia w tygodniu, oddając w nim cześć Bogu. Nie święcą żadnego dnia w tygodniu, co
nakazuje trzecie przykazanie pamiętaj abyś dzień święty święcił.
Podobną postawę prezentują Świadkowie wobec świąt państwowych i świeckich, uroczystości pracowniczych, szkolnych, rocznic,
urodzin, imienin etc. uważając je jako bałwochwalstwo, czyli nieuzasadnione oddawanie czci która należy się jedynie Bogu.
Świadkowie nie obchodzą praktycznie żadnych świąt religijnych,
za wyjątkiem jednego – śmierci Pana Jezusa. W tym dniu wszyscy
uczestnicy podają między sobą chleb i wino, nikt jednak nie spożywa tych pokarmów.
Szczególna cześć niedzieli wynika z faktu zmartwychwstania
w tym dniu Chrystus, jako dnia zwycięstwa nad śmiercią. Niedziela Zmartwychwstania i każda inna przypomina nam też że i my
zmartwychwstaniemy. Zesłanie Ducha Św. nastąpiło w niedzielę
przez co Bóg wskazał, że dzień ten jest też dniem Ducha Świętego. Bóg stwarzał świat przez sześć dni, a w siódmy odpoczywał,
przeto człowiek jest zobowiązany do świętowania, i oddania czci
Bogu w dniu Jego zmartwychwstania. Nakaz obchodzenia świąt
czyli czczenie Boga w dniu Jego święta jest obecnie w Biblii od
zawsze. Jezus nigdy nie zakazał obchodzenia świąt, wręcz przeciwnie uczestniczył w nich Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy (Łk 2,41). Nakaz święcenia niedzieli wypływa też z przykazania danego Izraelitom: Pamiętaj o dniu
szabatu, aby go uświęcić (Wj 20,8).
Nr 3 (59) maj 2016
Tadeusz Karol Wiśniewski
9
Nas z e Sprawy
Adhortacja
czyli jak Papież podsumował
synod o rodzinie
19 marca 2016 r. został podpisany dokument, który stanowi podsumowanie
dwóch zgromadzeń Synodu Biskupów poświęconych rodzinie, które odbyły się jesienią
2014 i 2015 r. Papież w swoim przesłaniu stara się zwrócić uwagę na wszystkie aspekty
złożoności współczesnych małżeństw, dzięki temu dokument ten może znaleźć
szerokie zastosowanie w problemach współczesnego świata. Jest to tekst mocny,
radykalny i prowokujący. O czym pisze papież?
J
uż na samym początku Franciszek
zwraca się do tych wszystkich, którzy
na adhortację oczekiwali w skrajnie różnych nastrojach. Jedni z nadzieją na daleko idące zmiany, drudzy z obawą, że papież podejmie decyzje, które – w ich
mniemaniu – byłyby zdradą tradycyjnego
nauczania Kościoła dotyczącego rodziny.
Franciszek potrafi stanąć ponad tymi podziałami i zwraca uwagę na rzecz, która
ma fundamentalne znaczenie dla całego
dokumentu.
W Kościele nie chodzi o to, żeby
o wszystkim w sposób ostry, jasny i niepozostawiający miejsca na dyskusję wypowiadały się władze instytucjonalne i hierarchiczne. Nie jest tak, że jeden człowiek
siedzący w Watykanie jest w stanie rozwiązać wszystkie problemy ludzi żyjących
na całym świecie i rozstrzygać, czy dana
postawa jest dobra, czy zła. „Pragnę podkreślić, iż nie wszystkie dyskusje doktrynalne, moralne czy duszpasterskie powinny
być rozstrzygnięte interwencjami Magisterium. Oczywiście, w Kościele konieczna
jest jedność doktryny i działania, ale to nie
przeszkadza, by istniały różne sposoby interpretowania pewnych aspektów nauczania lub niektórych wynikających z niego
konsekwencji (...) W każdym kraju lub re-
10
gionie można szukać rozwiązań bardziej
związanych z inkulturacją, wrażliwych na
tradycje i na wyzwania lokalne. Ponieważ
kultury bardzo różnią się między sobą
i każda ogólna zasada […] potrzebuje inkulturacji, jeśli ma być przestrzegana i stosowana w życiu”.
Papież wyraźnie mówi, że za kryzys dotykający rodziny, małżeństwa nie jest odpowiedzialny wyłącznie „zły świat”. W bardzo dużym stopniu jest to nasza wina.
Nasza, czyli całego Kościoła – biskupów,
księży i świeckich. Nie da się przekonać ludzi do założenia i zbudowania szczęśliwej
rodziny, jeśli koncentrujemy się na mówieniu, że tak trzeba, tak musi być, i dodatkowo używamy przy tym kompletnie niezrozumiałego dziś języka. „Trzeba pokornie
i realistycznie uznać, że czasami nasz sposób prezentacji przekonań chrześcijańskich
i sposób traktowania ludzi przyczyniły się
do spowodowania tego, co obecnie jest
powodem narzekania i z czego wypada
nam dokonać zdrowej samokrytyki. Z drugiej strony często przedstawialiśmy małżeństwo w taki sposób, że jego cel jednoczący, zachęta do wzrastania w miłości
i ideał wzajemnej pomocy pozostawały
w cieniu z powodu niemal wyłącznego nacisku na obowiązek prokreacji. Nie wsparliNr 3 (59) maj 2016
śmy dostatecznie młodych małżeństw
w pierwszych latach ich wspólnego życia,
przedstawiając im propozycje dostosowane do godzin ich zajęć, do ich języka, do
bardziej konkretnych niepokojów. Innymi
razy przedstawialiśmy ideał teologiczny
małżeństwa zbyt abstrakcyjny, skonstruowany niemal sztucznie, daleki od konkretnej sytuacji i rzeczywistych możliwości
rodzin takimi, jakimi są. Ta nadmierna idealizacja, zwłaszcza gdy nie obudziliśmy ufności w działanie łaski, nie pozwoliła na to,
aby małżeństwo było bardziej pożądane
i atrakcyjne, ale wręcz przeciwnie”.
Jak jest odpowiedź Franciszka na ten
stan rzeczy? Przede wszystkim zachęca
on nas wszystkich do nawrócenia. Mówi,
żebyśmy wrócili do źródła, czyli do Pisma
Świętego. Do Ewangelii, w której czeka
na nas orędzie miłości i czułości. Żebyśmy
spojrzeli na Boga i na Jego sposób kochania. Jeśli to zrobimy, zrozumiemy, że
w życiu nie chodzi o nakazy i zakazy, że
naszym celem nie jest pouczanie niewierzących i potępianie grzeszników. Bóg
proponuje nam wszystkim o wiele więcej.
Papież nam tylko o tym przypomina
i w świeży sposób pisze o budowaniu
związków, małżeństwie, seksie, byciu rodzicem, a nawet o edukacji seksualnej.
Nasz e S prawy
„Radość miłości”,
Arcybiskup Hoser i Sala obrad synodu za infoans.org
Ważne przesłanie zostało przedstawione
w rozdziale VIII dokumentu, który podejmuje
kwestię związków niesakramentalnych.
W swoim przekazie papież nie próbuje porządkować ich sytuacji, ale pobudza, ożywia
i motywuje do działania. Próbuje ukazać osobom w związkach niesakramentalnych, co
mogą zrobić dobrego, by lgnąć do Boga
w tej konkretnej sytuacji, w jakiej się znajdują.
Co ważne Franciszek proponuje myślenie
w kluczu trzech słów: towarzyszyć, rozeznawać, integrować, a więc włączać w życie Kościoła. Dalej papież zachęca, by osobom
w związkach niesakramentalnych towarzyszyć z szacunkiem, mając świadomość, że ich
sytuacja to nie problem do rozwiązania, ale
że są to nasze siostry i bracia, którzy należą
do jednego Kościoła świętego i grzesznego
zarazem, z którymi łączy nas jeden chrzest.
W tym przypadku ważne jest zaufanie tradycyjnej nauce o nierozerwalności i sakramentalności małżeństwa. Największą szkodę
w przypadku konfliktu między rodzicami,
prowadzącego do rozwodu ponoszą dzieci.
Papież mając świadomość trudnej prawdy
o życiu osób w powtórnych związkach, proponuje rozeznanie duszpasterskie, jako formę troski o pogłębienie ich życia duchowego.
W kontekście włączenia osób żyjących
w związkach niesakramentalnych do wspólnoty Kościoła papież proponuje nową logikę
duszpasterską, która nie poprzestaje na jurydycznej ocenie sytuacji, ale stara się dosięgnąć konkretnych ludzi w sytuacji, w której
są, aby pomóc im pełniej żyć Ewangelią mimo
ich ograniczeń. Trzeba pomóc każdemu, aby
znalazł właściwy dla niego sposób przynależności do Kościoła. W adhortacji można przeczytać: „Ich udział może wyrażać się w różnych posługach kościelnych: trzeba zatem
rozeznać, które z różnych form wykluczenia
obecnie praktykowanych w dziedzinie liturgicznej, duszpasterskiej, edukacyjnej oraz instytucjonalnej można przezwyciężyć. Oni nie
tylko nie muszą czuć się ekskomunikowani,
ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki
Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która
ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich
z miłością i wspiera ich na drodze życia
i Ewangelii”. Papież stawia też kluczową tezę,
iż „Dzisiaj bardziej istotny niż duszpasterstwo
niepowodzeń jest wysiłek duszpasterski na
rzecz umocnienia małżeństw i w ten sposób
zapobieżenia rozpadom”.
Publikacja dokumentu „Amoris laetitia”,
odbiła się szerokim echem w Watykanie
oraz w wielu krajach katolickich. W Polsce
wydarzenie to było połączone ze specjalną
konferencją, w której wziął udział arcybiskup Celestino Migliore, nuncjusz apostolski w Polsce.
Nr 3 (59) maj 2016
Zdaniem arcybiskupa Migliore, papież
adhortację kieruje do wszystkich, a zwłaszcza do duszpasterzy, aby przyjąć nową
postawę w stosunku do rodziny: towarzyszyć, integrować i być blisko tych, którzy
cieszą się pięknem małżeństwa, ale i tych,
którzy cierpią z powodu zranionej miłości.
Z kolei ordynariusz warszawsko-praski abp
Henryk Hoser stwierdził, że Papież ukazuje
nie tylko problemy rodzin „od środka” –
ich mentalności, ale też panoramę uwarunkowań zewnętrznych, które kształtują
człowieka i determinują sytuację rodziny
w dzisiejszym świecie. Recepcja tej informacji wymaga mobilizacji do zrozumienia
i przełożenia na działania duszpasterskie,
co jest najtrudniejszym zadaniem – stwierdził abp Hoser. Gdyż pojąć intelektualnie
jest łatwiej niż działać przy naszych starych przyzwyczajeniach i zaniedbaniach,
jakie nas cechowały. Będzie to zadanie
ogromnie trudne, ale je podejmiemy, by
miłość małżeńska stała się źródłem radości, która jest nam obiecana i w tym sensie
ma być pełna – zapewnił abp Hoser.
Natomiast sekretarz Konferencji Episkopatu Polski biskup Artur Miziński podkreślił, że z kart adhortacji emanuje radość
i zachwyt nad pięknem stworzenia i nad
powołaniem człowieka. Dodał, że z woli
papieża dokument nie jest „kategoryczną
wykładnią nakazów i zakazów życia moralnego, lecz stawia na wolność człowieka, afirmuje miłość, która zawsze jest odblaskiem miłującego Boga”.
Jeśli mielibyśmy podsumować adhortację
jednym słowem, to najlepiej pasowałoby
tutaj słowo „ale”. W wielu miejscach Franciszek pisze, że tradycyjne nauczanie Kościoła
jest takie i takie, ale trzeba brać pod uwagę
różne konteksty, w których żyje konkretny
człowiek. Niektórych może to oburzać.
Będą mówić, że papież znowu coś kręci, że
rozmywa nauczanie. Nic bardziej mylnego.
Franciszek bez dwóch zdań stoi tutaj na
straży Ewangelii. Tak jak Pan Jezus nie znosi
prawa, ale nadaje mu głębszy sens. I zawsze stara się tłumaczyć, że prawo ma nam
służyć, a nie nakładać na nas ciężary, których nie da się udźwignąć. Bóg jest po naszej stronie, a nie przeciwko nam. Chce nam
pomóc znaleźć szczęście. Właśnie o tym jest
adhortacja „Radość miłości”.
Tadeusz karol Wiśniewski
11
Nasz J ó ze f ó w
Miasteczko Świdermajer
– Świdermajer Bike Picnic
Początek dziejów współczesnego miasta Józefowa
łączy się głównie z takimi wydarzeniami jak budowa Kolei
Nadwiślańskiej i uruchomienie w 1877 roku stacji Jarosław
(na terenie dzisiejszego Józefowa) oraz powstanie po obu
brzegach rzeki Świder, pierwszego nadświdrzańskiego
letniska, które w 1883 roku otrzymało nazwę Brzegi.
Letnisko to rozwijało się również dzięki aktywności
mieszkańców Świdrów Małych z nadwiślańskiego Urzecza
– na nowo odkrywanego od kilku lat.
12
P
odczas tegorocznego VIII. Festiwalu Otwarte
Ogrody w Józefowie, 5 czerwca w godzinach
11:00–17:00 na terenie dawnej posiadłości „Kolonia Frankówka” (obecnie ul. Kard. Wyszyńskiego 2),
a także w najbliższej okolicy, tradycyjnie polecamy
wydarzenia związane z historią i architekturą naszego miasta. Należą do nich m.in.:
– Historyczny Szlak Rowerowy, rowerowa wycieczka po Józefowie, którą w godz.11:00–14:00
poprowadzi Marzenna Szymańska,
– spotkanie z antropologiem i archeologiem Łukaszem Maurycym Stanaszkiem pt. „Porozmawiajmy
o Urzeczu” oraz kameralne spotkania z autorami
tekstów zamieszczonych w pierwszym tomie „Rocznika Józefowskiego” (blok tematyczny w godz.
11:30–15:30),
– wystawę Pawła i Joanny Szpygiel „Trudne piękno… i nie tylko”,
– wystawę Marka Przepiórki „Nowy świdermajer
– neoświdermajer”,
– wystawę Roberta Lewandowskiego „Miasteczko w stylu świdermajer. Dziedzictwo Andriollego”,
– pokonkursową wystawę i omówienie prac studentów Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej pt. „Rewitalizacja centrum miasta Józefowa polegająca na odbudowie historycznej osi
miasta”, którą poprowadzi dr inż. architekt Marcin
Górski, wykładowca WAPW (blok tematyczny
w godz.11:30–15:30).
Powyższe spotkania w formule warsztatów,
dyskusji, konsultacji społecznych będą się odbywały w kontekście powstającego lokalnego programu rewitalizacji miasta Józefowa i ochrony
dziedzictwa kulturowego (blok tematyczny
w godz. 11:30–15:30). W godzinach 15:30–17:00
odbędzie się spacer studyjny.
Nr 3 (59) maj 2016
Ponadto poszukujący letniskowego relaksu
i wytchnienia będą mogli zasiąść w ogrodowych
fotelach przy interesującej książce lub udać się na
„wilegiaturowy” spacer do zaprzyjaźnionej willi
„Benkówka” przy ul. 3 Maja 100 (w godzinach
15:00–17:00) lub do stolarni Henryka Jesiotra przy
ul. Sosnowej 15 (w godzinach 11:00–16:00), gdzie
pod tym samym adresem działa pracownia „Meble
Nietypowe” łącząca świdermajerowską ornamentykę z ciekawymi formami współczesnych mebli. Świdermajerowymi klimatami będzie można delektować się również przez cały dzień w cukierni Babcia
Hela lub w pizzerii Pizza z Radości w Józefowie.
Ogrodowym wydarzeniom towarzyszyć będą:
spotkania z uczestnikami Warsztatów Świdermajer,
z właścicielami świdermajerów, z architektami, projektantami i snycerzami – współczesnymi twórcami
stylu świdermajer (neoświdermajer), publikacje Wydawnictwa Świdermajer m.in. plan „Gmina Letnisko
Falenica i nadwiślańskie Urzecze”, zaktualizowany
plan trasy „Świdermajer Bike Picnic”, spotkania przy
stylizowanych rowerach Fera Bike, przy komfortowych rowerach Kettler
i przy retro rowerach Świdermajer Vintage Bike
(istnieje możliwość wypożyczenia roweru oraz odblaskowej kamizelki).
Fot. Archiwum RL.
Szczegóły programu na
https://www.facebook.com/
swidermajerteam/
Robert Lewandowski
Z historii KoŚ cioła
7 dni,
które zmieniają życie
Hildegarda z Bingen, to była delikatna, krucha kobieta,
a jednak jej rady szukali najwięksi jej czasów: sam cesarz
Niemiec Fryderyk Barbarossa, podejmując ważne decyzje,
pytał Hildegardę mimo, że krytykowała go za wywołanie
schizmy w niemieckim kościele. Zachowało się też
ok. 300 jej listów kierowanych m.in. do papieża, do Bernarda
z Clairvaux, oraz do cesarza Fryderyka Barbarossy.
T
o właśnie jej rady, jak żyć w pogrążającym się dziś w chaosie świecie sprawiły, że papież Benedykt ogłosił ją Doktorem
dla świata. – myślałam stojąc w korku na
drodze do Kielc. Szeroka, nowa dwupasmówka okazuje się być nieprzejezdna,
kiedy zepsuta ciężarówka blokuje jeden
z pasów jezdni. Kolejny tydzień rekolekcji
z oczyszczającym postem św. Hildegardy
w przepięknym klasztorze na Karczówce
zaczyna się za kilka dni. Lista chętnych już
pełna – dobrze że macie tam kolejne terminy, bo wysyłam do was mojego męża
i trzech jego kolegów – moja przyjaciółka
Kasia brała udział w styczniowym poście.
Wróciła – na skrzydłach. Jej mąż, wykładowca akademicki, jego przyjaciele: psychiatra, i dwaj inżynierowie zapisali się na
post w czerwcu. Kasia ogłosiła światu:
wróciłam młodsza o 10 lat, lżejsza o 1,5
kilograma, z energią, która „góry przenosi”. Kolejna „apostołka” świętej Hildegardy w której życiu pojawiła się nowa jakość:
radość – której w życiu chrześcijanina brakować nie powinno – i nadzieja, że pomimo ciężkiej choroby, którą przeszła, jej
codzienność stała się dużo lepsza niż
przed chorobą.
Takie cuda to tylko u Hildegardy –
często powtarzają to uczestnicy naszych tygodniowych postów. Dlaczego?
– bo to jedyne takie rekolekcje w Polsce, gdzie cały człowiek może przeżyć
oczyszczenie i odnowienie: duchem zajmuje się kapłan, zakonnik, a ciałem – lekarz medycyny, który po studiach
w Niemczech został certyfikowanym
terapeutą medycyny hildegardowej.
– Taki post nie może odbywać się
bez obecności lekarza – słyszeliśmy na
wykładach w Niemczech, w których
i ja również uczestniczyłam. Tylko lekarz medycyny jest w stanie zdiagnozować stan organizmu i czuwać nad
bezpiecznym jego oczyszczaniem.
Ruch na świeżym powietrzu, chodzenie
boso po trawie, świeże zioła i hildegardowe przepisy – to urok wiosennych i letnich
rekolekcji z postem. Tak uczyły mnie benedyktynki z Bingen.
Kolejne minuty w uwiezionym w korku
samochodzie sprawiły, że przypomniałam
sobie podróż – również wiosenną – do
sanktuarium św. Hildegardy.
Zbliżałam się wtedy do Bingen, kiedy
wzburzony, groźny Ren zawładnął okolicą, woda zalała nadbrzeżne winnice
i wdarła się na jezdnię. Rzeka często tu
wylewa, ale tym razem była wyjątkowo
groźna. Służby drogowe jeszcze nie reagowały, wczesne godziny i niewielki ruch
– nikt nie zaalarmował straży. Przyspieszyłam,brodząc przez szybko wzbierającą
wodę. Tablice pokazywały możliwość
wjazdu na wzgórza za 1,5 km. Po kilku
chwilach znalazłam się w miasteczku,
gdzie już trwał alarm anty powodziowy.
Klasztor sióstr benedyktynek na wzgórzu
porośniętym winnicami był bezpiecznym
schronieniem – jednak najpierw skręciłam
do kościoła – sanktuarium św. Hildegardy
w pobliskim Eibingen. Tam znajdują się jej
relikwie. Po chwili wspinania się wąskimi
uliczkami miasteczka Ren zobaczyłam
z góry – potężny, groźny,i rwący.
– Jak wtedy, w XII w Hildegarda przedostawała się na jego drugi brzeg? Pierwszy
klasztor założyła w Rupertsbergu, po drugiej stronie Renu, a kiedy odbywała swoje
misyjne podróże wsiadała do łodzi i sama
Nr 3 (59) maj 2016
przepływała groźny nurt. Zdumiała mnie
jej siła i odwaga.
– Tłumów tu nie ma – oprowadzająca po
sanktuarium siostra Maria śmiała się serdecznie widząc moje zdumienie. Piękne wizerunki świętej, złoty sarkofag z jej relikwiami przyciągają wiernych z okolic tylko w jej
wspomnienie, 17 września. Odkąd została
ogłoszona doktorem kościoła – 12 września
2012 r. – zrobił się większy ruch, czasem pojawiają się pielgrzymi z daleka. Dziś siostra
otworzyła kościół tylko dla mnie.
Śladami Hildegardy ruszyłam dalej do
klasztoru benedyktynek, tak jej duch, jak
i zgromadzone tam skarby budziły moje
zainteresowanie.
Znalazłam tam wszelkie jej przepisy i zioła medycyny hildegardowej, w której – jak
potwierdzają współcześni lekarze – nie ma
chorób nieuleczalnych. Spędziłam kilka godzin studiując hildegardowe bogactwo
i rozmawiając z siostrami. Na drogę dostałam piękny obraz świętej i – piwo orkiszowe, które samodzielnie warzą siostry.
dok. NA str. 21
13
nas za histor ia
Józefów wąskotorowy – stacja Michalin
W latach międzywojennych na terenie dzisiejszego miasta Józefowa
funkcjonowały cztery przystanki kolei wąskotorowej Wawer–Karczew.
P
rzystanek Michalin kolei wąskotorowej został wybudowany
na południowych rubieżach Letniska Falenica przy granicy
z Letniskiem Emilianów. W latach międzywojennych do najbardziej odwiedzanych pensjonatów położonych w pobliżu tego
przystanku należały: pensjonat Meran, pensjonat Sosnówka oraz
pensjonat Ajzyka Lechtusa, przy którym istniał niewielki drewniany dom modlitwy dla gości.
W 1913 roku mieszkający w Warszawie żydowscy kupcy Jakub
Kobryner, Pascha Różany Kwiat oraz Idel Lichtensztul założyli Towarzystwo Miłośników Letnich Mieszkań zajmujące się pośrednictwem w wynajmie mieszkań i sprzedaży gruntów w okolicy
przyszłych letnisk. Towarzystwo nadzorowało również prawidłowe zagospodarowanie działek, a rodzina Lichtensztul była w sposób szczególny zainteresowana rozwojem Letniska Michalin, ponieważ w miejscowości tej zakupiła sporo gruntów. Dobrą
komunikację między Warszawą a Letniskiem Michalin zapewniały
pociągi Kolei Nadwiślańskiej, które zatrzymywały się przy stacji
Michalin oraz kolei wąskotorowa Wawer–Karczew.
Letnisko Michalin od 1924 roku należało do jednego z dziesięciu sołectw gminy wiejskiej Letnisko Falenica w powiecie warszawskim. Letnisko było niemalże całkowicie położone w wysokim sosnowym lesie.
Na terenie letniska powstało i aktywnie działało Stowarzyszenie
Miłośników Michalina, a przy sołectwie utworzono również policyjną wartownię. W latach trzydziestych letników przyjmowały
m.in. pensjonaty: Bajka, Europa, Helena, Oaza, Riviera, Uciecha,
Zusmanowej oraz wille: Zacisze, Edwardówka, San Remo. Służba
pensjonatowa w okresie pracy pensjonatów poddawana była badaniu przez lekarzy urzędowych.
W 1944 r. w Letnisku Michalin otworzono dom wypoczynkowy
dla pracowników wszystkich warszawskich kolei dojazdowych.
Fotografie ze zbiorów autora. Więcej informacji na
http://www.rocznikjozefowski.pl/index.php/map
http://www.andriollowka.pl/
Robert Lewandowski
Letni rozkład jazdy kolejki wąskotorowej Warszawa–Karczew, 1918
Okolice Warszawy, Michalin, 1932
„Samowarek” przewoził codziennie tysiące ludzi do pracy
i odwoził z powrotem do domu
Letnisko Michalin. Ozdobne elementy pensjonatów
w stylu świdermajer
14
Nr 3 (59) maj 2016
Nasz a Kultura
Nadzieja
w Jezusie
Sarah Young to znana pisarka chrześcijańska,
autorka niezwykle poczytnych książek.
W
ubiegłym roku na łamach „Naszego Józefowa” recenzowałem jej najgłośniejszą
książkę pt. Jezus mówi do ciebie. Tym razem pragnę zarekomendować inne, równie wartościowe, dzieło – Jezus jest blisko. Czerpać nadzieję z obecności Jezusa. Tytuł ten
zyskał w 2013 roku zaszczytne miano chrześcijańskiej książki roku!
Jezus jest blisko to utwór, który powstawał w bardzo trudnym momencie dla autorki,
w czasie życiowych zawirowań, kryzysu. Słowa Chrystusa były wtedy najlepszą otuchą,
terapią. W chwilach szczególnego zwątpienia dodawały pisarce sił, odradzały i jednocześnie pogłębiały jej wiarę. Książka ta jest nie tylko zapisem osobistego doświadczenia
kryzysu oraz realnej obecności Boga. Stanowi także duchowy drogowskaz dla wszystkich
wątpiących, przeżywających ciężkie chwile, poranionych wewnętrznie. Uczy zawierzenia
Chrystusowi, całkowitego zaufania Bogu (będącego podstawą naszej wiary). Tylko postawa ufności jest gwarantem wewnętrznego uzdrowienia, skutecznego zabliźnienia się
wszystkich ran.
Za pośrednictwem tej książki Jezus namawia ludzi do zawierzenia Mu życia, do szczerej wiary w doskonałość Boskich planów. Wzywa do wyciszenia, wewnętrznej równowagi. Deklaruje, że zawsze jest z nami, mimo że tego często nie czujemy. Zaprasza do Siebie. W niezwykle delikatny sposób zachęca do nawiązania z Nim bezpośrednich,
osobistych (nierzadko przyjacielskich) relacji: „Czuwam nad wszystkimi, którzy Mnie miłują. Zapewniam cię, że Ja zawsze cię strzegę, jak pasterz swojej trzody. Czasem możesz
czuć się samotny i bezbronny. By przegnać te uczucia, uwierz, że przy tobie jestem, i zacznij ze mną rozmawiać – otwórz przede Mną serce. Opowiedz mi wszystko bez lęku,
a silniej poczujesz Moją czujną, pełną miłości obecność”.
Przyjęcie lub odrzucenie powyższego zaproszenia to osobista decyzja każdego z nas.
Bóg daje ludziom pod tym względem wolną wolę. Nikomu się nie narzuca. Działa bardzo dyskretnie, subtelnie. Czy jesteśmy jednak samowystarczalni? Czy nasze plany, projekty, przedsięwzięcia nie wydają się (z Boskiej perspektywy) naiwne, pyszne? Najlepszą
odpowiedzią na te pytania są słowa Woody'ego Allena: „Jeśli chcesz rozśmie­szyć Bo­ga,
opo­wiedz mu o twoich pla­nach na przyszłość”.
Tyle recenzji. Gorąco polecam lekturę książki Jezus jest blisko. Ta niezwykła publikacja
może zmienić wasze życie.
Adam Tyszka
Nr 3 (59) maj 2016
15
Nasze podró ż e
Meteory czyli wiszące
w powietrzu
Ponoć Bóg spoglądając
na ziemię Tesalską uznał,
że jest to dobre miejsce dla
pragnących być bliżej Niego,
a na nagich szczytach skalnych,
asceta dzięki dobrowolnemu
poddaniu się łasce staje się
bardziej do Niego podobnym.
Chcąc dać ludziom możliwość
zbliżenia się do boskości Bóg
cisnął więc z nieba garść
kamieni i nakazał im zawisnąć
w powietrzu.
K
iedy więc w średniowiecznej Grecji
olimpijscy bogowie zaczęli powoli odchodzić w zapomnienie, a chrześcijaństwo
zakorzeniło się na dobre wśród wysokich
skał u podnóża gór Pindos zaczęli się osiedlać świątobliwi mężowie zwani eremitami. Początkowo mieszkali w jaskiniach,
które w zboczach miękkich, piaskowych
skał wyżłobiła woda. Modlili się tam, medytowali i wiedli skromne i pustelnicze życie. Prawdopodobnie pierwszym pustelnikiem, który przybył tutaj założyć samotnię
był Warnawas. Nie stanowili żadnej zorganizowanej wspólnoty. W tygodniu przebywali w swoich odosobnionych jaskiniach,
a spotykali się jedynie w niedzielę, by wysłuchać mszy św. w położonym u stóp gór
kościółku.
Na początku XIV w. pojawił się tu św.
Atanazy, który uciekał przed tureckimi najeźdźcami z półwyspu Athos. Legenda głosi, że wzleciał tam na skrzydłach orła. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak,
że pomagali mu zaprawieni we wspinaczce
mieszkańcy pobliskiej wsi.
Św. Atanazy założył w 1336 roku najstarszy monastyr nazwany Wielkim Meteorem, który wznosi się nad miejscowością
Kalambaka na wysokość 413 metrów. Na-
16
zwał on tę skałę „Meteor”, czyli zawieszony w powietrzu.
Cały kompleks skał nazywany jest więc
Meteorami. W sumie w okolicy powstało 26
klasztorów, które okres świetności przeżywały w XVI w. za panowania osmańskiego
sułtana Sulejmana Wspaniałego. Ponieważ
dostęp do nich był bardzo utrudniony, a do
większości z nich można się było dostać tylko dzięki b. trudnej wspinaczce lub poprzez
system lin i kołowrotów monastyry stały się
miejscem, gdzie ukrywali się możni tego
świata przed najazdami wrogów, m.in. Jan
Paleolog, najstarszy syn Manuela II i cesarz
bizantyjski od 1425 do1488 roku.
Mnisi gromadzili w klasztorach olbrzymie skarby, czerpiąc zyski z posiadłości
ziemskich w Tesalii, na Wołoszczyźnie
i w Mołdawii. Niezwykłe budowle miały zapewnić im bezpieczeństwo w okresie inwazji serbskiej na państwo bizantyjskie.
W sumie wybudowano na wystających
i niedostępnych skałach 24 klasztory. Początkowo wszelkie materiały potrzebne do
budowy i życia mnichów wciągane były na
linach, również odwiedzający mogli dostać
się do monastyrów jedynie w taki sposób.
I znów legenda mówi, że jeden z XIXwiecznych dostojników kościelnych, który
odwiedzał monastyry uznał, że wciąganie
go w koszu na linie po to by odprawił tam
nabożeństwo uwłacza jego godności. Nakazał więc budowę systemu kładek i schodów,
którymi odtąd można się do nich dostać.
Od XVIII wieku życie zakonne zaczęło
tracić na znaczeniu, monastyry zaczęły wyludniać się i podupadać, opaci kłócili się
o władzę, wpływy i o daniny. Budynki zbudowane dość niestarannie z piaskowca były
też nieumiejętnie konserwowane i niezabezpieczone przed erozją.
Zabudowania klasztorne zawierają ogromne skarby, złocone polichromie, obrazy,
święte ikony zdobią klasztorne katolikony,
Nr 3 (59) maj 2016
czyli greckie kościoły. Ściany pokrywają bizantyjskie polichromie przedstawiające sceny męczeństwa, postacie świętych kościoła
wschodniego, ilustracje Starego i Nowego
Testamentu. Ich autorami są ówcześni artyści, jak malarz kreteński – Franko Katelano,
Jerzego i Franka Kontari, którzy w XVI w.
ozdobili klasztor Varlaam.
Dziś w klasztorach funkcjonują liczne
muzea zawierające zabytki kultury materialnej, nie tylko święte księgi i przedmioty
kultu religijnego, ale i pokazujące życie
i pracę mieszkańców średniowiecznej i nowożytnej Grecji.
Współcześnie tylko sześć jest zamieszkanych i toczy się w nich normalne życie monastyczne. Są to cztery klasztory męskie:
Świętego Mikołaja, Świętego Stefana,
Świętej Trójcy i Przemienienia Pańskiego
oraz dwa żeńskie: Rusanu, czyli Świętej Barbary i Varlaam, czyli Wszystkich Świętych.
Kilka z nich można zwiedzać, najstarszy
i najważniejszy Wielki Meteoron, Varlaám,
żeński klasztor Św. Stefana, Rousanu. Siostry zakonne, które obsługują turystów
trudnią się zielarstwem, sprzedają pamiątki, pilnują porządku.
Aby zwiedzić klasztory, należy mieć odpowiedni strój: długie spodnie dla mężczyzn, spódnica zakrywająca kolana, (można ją wypożyczyć) i zakryte ramiona dla
kobiet. Od 1988 r. monastyry na Meteorach
są wpisane na listę światowego dziedzictwa i podlegają szczególnej ochronie. Stanowią jeden z najważniejszych i najpiękniejszych zabytków Grecji.
Małgorzata Korwin-Mikke
c iekawostk i
cztery spotkania z saudyjskim ministrem, lecz uznano,
że podejście Saudyjczyków było chłodne i nieodpowiednie. Nie zaakceptowali oni też propozycji, w tym dotyczących ułatwień wizowych, a także transportu i bezpieczeństwa pielgrzymów. Teheran chce, aby wizy mogły
być wydawane na terytorium Iranu. Władze w Rijadzie
również nie chciały wydać zgody irańskim liniom lotniczym na przeloty do Arabii Saudyjskiej.
Co nowego w kraju i na świecie?
• Św. Franciszek odebrał Nagrodę Karola Wielkiego przy-
znawaną za zasługi dla pokoju i jedności w Europie.
Z zasady nie przyjmuje on żadnych nagród, ale do uczynienia teraz wyjątku miał go nakłonić kardynał Walter
Kasper, argumentując, że będzie to wyraz wsparcia dla
targanej kryzysami Europy. Swój wyjątek uczyniła też kapituła Nagrody Karola Wielkiego: laureat nie pojechał
po nią do Akwizgranu, a na uroczystość wręczenia zaprosił do Watykanu m.in. kanclerz Angelę Merkel oraz
szefa europarlamentu Martina Schulza, szefa Komisji
Europejskiej Jeana-Claude'a Junckera i kierującego Radą
Europejską Donalda Tuska. Ci trzej ostatni wygłosili przemówienia w Pałacu Apostolskim.
• W Warszawie powstaje pierwsza jadłodzielnia - punkt,
kobietom ochronę przed atakami na tle seksualnym. Na
razie tzw. „tratwy ratunkowe” powstały w miejscowości
Erlangen przy okazji festiwalu piwnego „Bergkirchweih”,
który co rok odbywa się w okresie Zielonych Świątek.
W zeszłym roku oficjalnie podczas festiwalu doszło do
trzech przestępstw na tle seksualnym, w tym jednego
przypadku gwałtu, ale liczba tego typu zdarzeń mogła
być wyższa. Punkty te będą działały w godzinach pofestiwalowych, od 23.00 do 3.00 nad ranem. Opiekę nad
poszkodowanymi pełniły specjalnie przeszkoleni pracownicy służb ratowniczych Czerwonego Krzyża.
w którym będzie można częstować się pozostawionym
przez innych jedzeniem i samemu zostawiać produkty,
których np. ma się za dużo lub musiałoby się wyrzucić
w związku z wyjazdem. Jadłodzielnia to używana lodówka i szafka kuchenna na Wydziale Psychologii przy
ul. Stawki w Warszawie. Można tam przynosić praktycznie wszystko oprócz produktów zawierających surowe
mięso lub surowe jajka. Warszawiacy już deklarują, że
będą przynosić do jadłodzielni np. owoce, warzywa,
własne domowe przetwory, konfitury, kawy, herbaty. Jadłodzielnię wprowadziła nieformalna inicjatywa Foodsharing Warszawa, zrzeszająca kilkunastu mieszkańców
stolicy. W najbliższych tygodniach mają powstać w Warszawie dwa podobne punkty (m.in. na Osiedlu Jazdów)
orazw okolicach bazarów warzywnych, do których trafiłby niesprzedany, ale jeszcze dobry jakościowo, towar.
• Włochy jako ostatnie państwo Europy Zachodniej zale-
• Unia Europejska chce zakazać dzieciom poniżej 16 lat
• W Niemczech stworzono punkty ratunkowe oferujące
galizowały homoseksualne związki partnerskie. Prawo
o związkach cywilnych dla gejów i lesbijek włoski Senat
zatwierdził już w lutym, a kilka dni temu poparła je Izba
Deputowanych. Pierwsze homozwiązki we Włoszech
będzie można zawrzeć mniej więcej za miesiąc. Włoscy
geje i lesbijki w związkach cywilnych będą korzystać
z małżeńskich zasad wspólnoty majątkowej, dziedziczenia czy też przejmowania praw emerytalnych po zmarłym małżonku. Nie będą mogli adoptować dzieci.
korzystania z mediów społecznościowych. Zgodnie
z ustaleniami Financial Timesa, od 2018 roku w życie ma
wejść rozporządzenie, w myśl którego wszystkie dzieci
poniżej 16 roku życia będą musiały posiadać przyzwolenie rodziców na korzystanie z mediów społecznościowych. UE nie precyzuje jednak sposobów, w jakich kontrola ma się odbywać. Za nie respektowanie zasad,
portale społecznościowe, będą mogły otrzymać karę
grzywny w wysokości do 4% ich światowego obrotu.
Ponoć za wprowadzeniem takich przepisów najbardziej
lobbował Facebook.
• Św. Franciszek został odznaczony Orderem Uśmiechu.
Wniosek złożyły polskie dzieci, które uważają, że jest on
otwarty na dzieci i zawsze mogą na niego liczyć. O odznaczeniu poinformowała Międzynarodowa Kapituła
Orderu Uśmiechu, która jednocześnie przyznała sześć
nowych odznaczeń. Papieżowi Franciszkowi przypadnie
Order Uśmiechu z nr legitymacji 1000.
• Szwedzki rząd chce zachęcić mieszkańców do rezygna-
cji z jedzenia mięsa na rzecz insektów, aby w ten sposób walczyć ze zmianami klimatycznymi na świecie.
Wydadzą więc 2,7 mld SEK (335 mln USD) na badania,
które mają stworzyć „klimatyczną dietę”. Jednocześnie,
szwedzki rząd przygotował 7,5 mln SEK (930 tys. USD)
na 15 projektów, których celem jest stworzenie „jadalnej
alternatywy” dla mięsa.
• Wg raportu Norweskiej Rady Uchodźców konflikty we-
wnętrzne, przemoc i katastrofy naturalne spowodowały, że w 2015 r. stałe miejsce zamieszkania musiało
opuścić 27,8 mln osób na świecie. Organizacja zwraca
uwagę, że osoby te nie opuściły swych krajów. Ponad
połowę tej liczby stanowią uchodźcy wewnętrzni w Syrii, Jemenie i Iraku. W samym Jemenie przesiedliło się
2,2 mln ludzi, co stanowi blisko jedną czwartą uchodźców wewnętrznych na świecie. To ponad 20-krotnie
więcej niż w 2014 roku.
• JE Barack Obama podpisał akt prawny, który uznaje
• Iran zarzuca Arabii Saudyjskiej, że nie spełniła warun-
ków organizacji pielgrzymki do Mekki. Przed rokiem, we
wrześniu 2015 roku, hadżdż zakończył się stratowaniem
blisko 2300 osób, w tym ponad 450 obywateli Iranu.
Osoba odpowiedzialna za organizację hadżdżu miała
Nr 3 (59) maj 2016
bizona amerykańskiego za symbol dziedzictwa narodowego USA. Bizon jest trwałe związany z gospodarczym i duchowym życiem tubylczych plemion, a kiedyś
był przedmiotem rytuałów i handlu. Uznanie bizona
amerykańskiego za ssaka symbolizującego dziedzictwo
USA, obok ptaka, bielika amerykańskiego, którego podobizna widnieje na aktach Kongresu USA, jest zasługą Towarzystwa na rzecz Ochrony Dzikiej Przyrody
działającego przy ogrodzie zoologicznym Bronx w Nowym Jorku. To właśnie tam podjęto w 1907 r. pierwszą
próbę odrodzenia stad bizonów, które prawie doszczętnie wytępiono w XIX w.
17
Nasz pap i e ż
Z niedowierzaniem przyjęli wiadomość, że Franciszek
w podróż do lepszego świata postanowił zabrać właśnie ich,
muzułmanów. Jeszcze dziś ze łzami w oczach wspominają
chwile, kiedy zajęli miejsce w papieskim samolocie,
który z Lesbos przywiózł ich do Wiecznego Miasta.
Grecka wyspa Lesbos. Oddalona o zaledwie pięć mil
morskich od wybrzeża tureckiego. Przylądek nadziei
dla tysięcy imigrantów, którzy na tym południowym
skrawku Europy szukają ocalenia od wojny i zniszczenia,
jakie niesie ze sobą trwająca od pięciu lat wojna w Syrii.
Najsmutniejsza
podróż apostolska
T
o właśnie tam, na Lesbos, papież Franciszek kieruje swe kroki chwilę po tym,
jak Unia Europejska podpisała kontrowersyjne porozumienie z Ankarą w sprawie
przymusowej repatriacji nielegalnych imigrantów. Jego decyzja jest spontaniczna.
Papież leci tam, by modlić się za tych, którzy nie zdołali bezpiecznie dotrzeć na drugi brzeg. By uścisnąć dłonie tych, którym
się udało i których losy dziś są w rękach
europejskich przywódców. I wreszcie – by
wykrzyczeć światu dramat rozgrywający
się każdego dnia na naszych oczach,
a którego Europa próbuje nie dostrzegać.
Jeszcze na pokładzie samolotu transportującego go z Rzymu na odległą wyspę
na Morzu Egejskim Franciszek mówi, że
leci zetknąć się z największą katastrofą humanitarną od czasów II wojny światowej.
Na Lesbos papież nie udaje się sam.
Jego gest wzmacnia bezprecedensowa
obecność prawosławnego patriarchy ekumenicznego Konstantynopola Bartłomieja II oraz arcybiskupa Aten i całej Grecji –
Hieronima. Przywódcy Kościoła Wschodu
przebywający na wyspie ramię w ramię
z Franciszkiem to wymowny znak, że pomimo wszelkich różnic można – i trzeba obrać wspólny kierunek w imię podstawowych wartości: pokoju i sprawiedliwości.
Wizyta papieża na Lesbos to wyraz jego
ekumenizmu praktycznego. Uosobienie
przesłania miłosierdzia i solidarności, które trzeba okazać względem każdego czło-
18
wieka, niezależnie od jego życiowego położenia czy wyznania.
Lesbos to nie tylko najkrótsza, bo zaledwie pięciogodzinna, i najsmutniejsza – jak
określił ją sam Franciszek podczas konferencji prasowej w samolocie – podróż
apostolska papieża z Argentyny. To bez
wątpienia również jedna z najważniejszych dotychczasowych jego wizyt. Przeniknięta głębokim wymiarem symbolicznym, którego nie brak także w tym
ostatnim geście - Franciszek z greckiej wyspy do Rzymu zabiera ze sobą syryjskich
uchodźców.
– Dosłownie chwilę przed podróżą papieża na wyspę dowiedzieliśmy się, że pragnieniem Franciszka było powrócić z Lesbos z grupą imigrantów. Natychmiast
udaliśmy się na miejsce, aby zweryfikować,
czy to pragnienie ma szansę realizacji, co
nie było łatwe, wymagało bowiem porozumienia pomiędzy watykańskim Sekretariatem Stanu, rządem włoskim i rządem greckim – mówi Daniela Pompei, koordynator
Wspólnoty św. Idziego w Rzymie, która
miała sprostać formalnościom związanym
z decyzją Ojca Świętego.
Niezależnie od wyznania
Podstawowym warunkiem, jaki postawiły władze Grecji, było wybranie osób,
które dotarły na Lesbos przed porozumieniem Wspólnoty Europejskiej z Turcją
w kwestii przyjmowania imigrantów.
Nr 3 (59) maj 2016
Zgodnie z obowiązującym od 20 marca
turecko-unijnym układem osoby, którym
po rozpatrzeniu dokumentów w centrum
rejestracji hotspot nie zostało przyznane
prawo do azylu, mają być odesłane z powrotem do Turcji.
– Pośród tych, z którymi rozmawialiśmy
na miejscu, w ośrodku dla uchodźców Karatepe na wyspie, były osoby, pośród nich
także chrześcijanie, które, choć dotarły do
brzegów Grecji przed 20 marca, zostały zarejestrowane już po tej dacie, w związku
z czym nie można było brać pod uwagę zabrania ich do Rzymu – komentuje Daniela
Pompei, tłumacząc powód, dla którego do
Rzymu papież nie zabrał rodzin chrześcijańskich, co odbiło się echem w światowych mediach.
Kolejnym kryterium było wybranie osób
znajdujących się w szczególnie trudnym
życiowym położeniu. I to niezależnie od
wyznania.
– Sam fakt bycia uchodźcą, ucieczka
z małym dzieckiem z własnego kraju
w stanie wojny i konieczność podjęcia dramatycznej przeprawy, w której ryzykuje się
śmiercią, to już jest ekstremalnie trudna
sytuacja życiowa – mówi Daniela Pompei.
Do papieskiego samolotu 17 kwietnia wsiadły ostatecznie trzy syryjskie rodziny, w tym
sześcioro dzieci. Wszyscy muzułmanie.
Hasan i Nour, Rami i Suhlia, Osama
i Wafa. Rodzice, którzy, ryzykując wszystkim, postanowili kupić dla swoich dzieci
Nas z pap ież
miejsce na pontonie mającym umożliwić
im przepłynięcie z Turcji do wybrzeża Grecji. Bilet wstępu do lepszego świata. Bez
huku bomb i ciągłego strachu.
Ucieczka przed wojną
Hasan i Nour Zahida pochodzą z Damaszku. Są inżynierami. Nour to mikrobiolog. Po obronie doktoratu we Francji
powróciła do pracy do Syrii. Hasan zatrudniony był jako architekt krajobrazu, pracował dla władz miasta. W Damaszku mieszkali przez trzy lata wojny. Nigdy nie mieli
zamiaru opuszczać ojczystego kraju.
– Sytuacja była bardzo trudna, bo to nie
było bezpieczne miejsce dla rodziny, dla
małego dziecka. Ciągle czujesz strach
i przerażenie, słychać bomby i w każdej
chwili mogą przyjść po ciebie, zaaresztować, zaatakować – mówi Nour, kiedy w ciepłe, słoneczne popołudnie siedzimy na
dziedzińcu ośrodka Wspólnoty św. Idziego
na rzymskim Zatybrzu. Mija właśnie miesiąc od chwili, gdy tutaj, w Wiecznym Mieście, zaczęli nowe życie.
Był grudzień 2015 roku. Kiedy ich dom
zbombardowano, zdecydowali się uciec.
Nielegalnie. Bo Hasan był dezerterem.
– Nie mieliśmy innego wyjścia. Mój mąż
był poszukiwany przez wszystkie komisariaty policji w Syrii, został zwolniony z pracy, bo nie chciał wstąpić do wojska i brać
udziału w wojnie. Ani po stronie syryjskiej
władzy, ani po stronie grup islamskich bojowników.
Sytuacja w regionie Damaszku stała się
nie do zniesienia.
– Padało mnóstwo bomb ze strony islamskich ekstremistów, a z kolei syryjskie wojsko
atakowało miejsca, w których żyła ludność
cywilna. To my, mieszkańcy, każdego dnia
jesteśmy ofiarami tej strasznej wojny – mówi
Nour, spoglądając refleksyjnie na zieleń
drzew na dziedzińcu rzymskiego ośrodka.
Wyruszyli w dramatyczną podróż z dwuletnim synkiem na rękach.
– Musieliśmy pokonać strefę kontrolowaną przez Daesh, z Damaszku na południe Syrii – opowiada Hasan, trzymając na
kolanach śpiącego Raida. Potem przemytnicy wsadzili nas na ciężarówkę do przewożenia zwierząt. Jechaliśmy piętnaście
godzin aż do Dajr az-Zaur opanowanego
przez ISIS, potem kolejni przemytnicy
przechwycili nas aż do Aleppo. Tam zostaliśmy zaaresztowani przez bojowników
Daesh, oni chcieli włączyć nas w swoje
szeregi, bo grupy islamskich ekstremistów
zamierzały złapać tych wszystkich w wieku między 18. a 42. rokiem życia do walki
w szeregach dżihadystów.
Cudem udało im się uciec. Za 150 dolarów od osoby przemytnicy doprowadzili
ich do tureckiej granicy. Wtedy już mówiło
się o porozumieniu Unii z Turcją, zaczęto
zamykać przejścia graniczne.
Nowe życie
– Do Grecji przedostaliśmy się przez
otwarte morze. To było bardzo niebezpieczne, ale z drugiej strony istniało bardzo
realne niebezpieczeństwo, że turecka policja albo turecka straż przybrzeżna może
nas złapać i zawrócić na swoją stronę.
Na Lesbos dotarli 18 marca. Zostali ulokowani w centrum dla uchodźców Karatepe.
– Sytuacja na greckiej wyspie była ekstremalna, złożyliśmy podanie o relokację. Było
tam mnóstwo ludzi, około tysiąca osób,
wszyscy ściśnięci. Mówiło się w ośrodku, że
na rozpatrzenie dokumentów i przyznanie
nam prawa do azylu trzeba będzie czekać
nawet latami.
Dzięki Franciszkowi dziś żyją tutaj, pośród innych uchodźców z Lesbos, we
Wspólnocie św. Idziego. Ich utrzymaniem
zajmuje się Watykan. Wszystkie trzy rodziny owacyjnie przyjęto na rzymskim Zatybrzu. Dlaczego tutaj?
– Wydaje nam się, że to miejsce to klucz
do bardzo szybkiego wniknięcia w środowisko i do sprawnej integracji w nowym
Nr 3 (59) maj 2016
świecie – tłumaczy Daniela Pompei, która
nie tylko poleciała na Lesbos po syryjskie
rodziny, ale także stale zajmuje się nimi
w ośrodku wspólnotowym. Poza nauką
języka dwunastu nowych mieszkańców
może dzięki centralnej lokalizacji ośrodka
z łatwością poznawać miasto, stopniowo
zacząć orientować się w okolicy i przezwyciężyć początkowe poczucie zagubienia.
Dwuletni Raid beztrosko bawi się na
dziedzińcu domu na Zatybrzu z małą
Quds, córeczką Ramiego i Suhlii, którzy
uciekli z regionu Dajr az-Zaur opanowanego przez bojowników Państwa Islamskiego. Wraz z nimi do włoskiego przedszkola
chodzi też dwójka dzieci Osamy i Wafy,
którzy podobnie jak rodzice małego Raida
pochodzą z Damaszku. Także ich dom został zamieniony w zgliszcza.
– Czujemy się tutaj komfortowo. Zaczęło
się dla nas nowe życie, uczymy się włoskiego, w niedalekiej przyszłości zaczniemy
także szukać pracy – mówi Nour, zerkając
z lekkim uśmiechem na śpiącego synka.
– Żywimy wielką nadzieję, że będziemy
mogli nadal bezpiecznie żyć tutaj we Włoszech, że zintegrujemy się z włoskim społeczeństwem, zdobędziemy nową pracę
i zapewnimy spokojną egzystencję naszemu dziecku – dodaje szczęśliwy Hasan.
Z niedowierzaniem przyjęli wiadomość,
że Franciszek w podróż do lepszego świata postanowił zabrać właśnie ich, muzułmanów. Jeszcze dziś ze łzami w oczach
wspominają chwile, kiedy zajęli miejsce
w papieskim samolocie, który z Lesbos
przywiózł ich do Wiecznego Miasta.
Tutaj nie brak życzliwości otoczenia i perspektyw na przyszłość. Ale przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa – tego, co
w Syrii pośród szczęku broni i huku bomb
było dla wszystkich trzech rodzin jedynie
odległym marzeniem.
Magdalena Wolińska-Riedi
– korespondentka TVP w Rzymie i Watykanie
publikujemy za portalem deon.pl
19
mama na s z p i lkach
Anna Krzyżowska, żona, mama 4 dzieci, moderator Akademii Familijnej
Cykl: MAMA NA SZPILKACH
Savoir-vivre
Mszy św. z dziećmi
Bardzo lubię często zadawać sobie pytanie: Dlaczego i do czego wychowuję moje dzieci?
– Żeby zdobyło rzetelne wykształcenie i miało w przyszłości lukratywne i świetnie wynagradzane stanowisko – dlaczego nie?
– Żeby umiało zachować się w towarzystwie, miało wielu przyjaciół, było lwem salonów – bardzo dobrze.
– Żeby miało pasje, lubiło to co robi i potrafiło widzieć coś więcej niż czubek własnego nosa – świetnie, ale to wszystko mało.
Marzę, by moje dzieci były szczęśliwe, ale szczęściem niezależnym od okoliczności: od stanu zdrowia, posiadanego majątku,
ilości zajęć dodatkowych. To jest możliwe.
Takie Szczęście może dać tylko głęboka relacja z Bogiem. Jeśli On
będzie na pierwszym miejscu, wszystko będzie na swoim miejscu.
Oczywiście mamy obowiązek troszczyć się o zdrowie, pracę
w celu utrzymania rodziny, godziwy odpoczynek, rozwijanie pasji, ale to co naprawdę zaspokoi nasze bycie człowiekiem to miłość do Boga i świadomość, że jesteśmy synami Boga.
To co najważniejszego możemy przekazać naszym dzieciom to
WIARA.
Św. Josemaria Escriva, założyciel Opus Dei powiedział: „Jeśli
chcesz być szczęśliwy bądź święty; jeśli chcesz być bardzo szczęśliwy, bądź bardzo święty. Jeśli chcesz być bardzo, bardzo szczęśliwy – bądź bardzo, bardzo święty.
Szkopuł tkwi w tym: Jak wiarę przekazać dzieciom? Najlepsza
teoria wychowania nie zastąpi prostej zasady: „Słowa uczą –
przykłady pociągają”. Jeśli rodzice żyją autentycznie swoją wiarą,
dzieciom będzie łatwiej przyjąć prawdy wiary za swoje i nawet
jeśli z różnych powodów zboczą z drogi do Boga- wrócą, naprawdę wrócą.
W niniejszym artykule pozwolę sobie przedstawić kilka praktycznych pomysłów na przygotowanie i przeżywanie Mszy św.
z dziećmi. Skoro Jezus zostawił nam tak wspaniały dar jakim jest
Msza św. i Jego obecność w Najświętszym Sakramencie, korzystajmy z tej Jego łaski.
20
Wprowadzajmy stopniowo dzieci w przeżywanie Misterium ponownego, tym razem bezkrwawego, ofiarowania się Boga za nas.
Pamiętajmy dostosowywać przekaz i nasze wymagania do wieku dziecka. Roczna pociecha nie będzie w stanie wysiedzieć całej
Mszy św. na naszych kolanach – chyba że zaśnie ;)
Dobrze jest wybrać na Mszę św. najlepszą dla naszej Rodziny
porę dnia. Nawet dorosłemu trudno się skupić, gdy jest głodny
lub śpiący, więc nie oczekujmy tego od dzieci.
Oto kilka praktycznych idei do wykorzystania:
Przygotowanie wewnętrzne do Mszy św.
– Czytanie Ewangelii z danego dnia przy niedzielnym śniadaniu
i rozmowa lub quiz z przeczytanego fragmentu. Pomocne mogą
być dostępne aplikacje z czytaniami na dany dzień. Dzieci łatwiej
skupiają się potem podczas liturgii słowa podczas Mszy św.
– Wytłumaczenie dzieciom każdej części Mszy Św. i gestów wykonywanych przez księdza, wystroju ołtarza, koloru szat liturgicznych (można wspomóc się książkami na ten temat).
– Zwrócenie uwagi na centralny moment Mszy św.: przeistoczenie można tłumaczyć w ten sposób, że Bóg przychodzi do
chleba i wina. Nie bójmy się, że dziecko tego nie zrozumie. Czy my,
dorośli jesteśmy w stanie to pojąć? Tu musi wkroczyć zmysł wiary.
– Odwiedzanie Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie
w ciągu tygodnia. Pozdrawianie Go, gdy mijamy kościół. Warto
nauczyć dzieci odmawiania komunii duchowych. To bardzo stara
praktyka w kościele: przyjmowania Pana Jezusa duchowo, na
przykład gdy jedziemy do szkoły. Pozwolę sobie przytoczyć tekst
jednej z takich modlitw: „Pragnę Cię przyjąć Panie z tą samą czystością, pokorą i pobożnością, z jaką przyjęła Cię Twoja Najświętsza Matka, z duchem i z żarliwością świętych”
– Młodsze dzieci możemy pytać, co mam przekazać od nich
Jezusowi, gdy przyjmę Go do serca.
Nr 3 (59) maj 2016
mama na sz pilkach
7 dni,
które zmieniają życie
dok. ze str. 13
Przygotowanie zewnętrzne do Mszy św.:
– Celebrujmy w gronie rodziny uroczystości i święta liturgiczne
na przykład: pyszny deser, odświętne nakrycie stołu, świece, itd.
– Czysty, stosowny strój (zakryte kolana, ramiona), mówmy dzieciom, że Msza św. to coś więcej niż spotkanie z królem.
– Starajmy się być w kościele punktualnie, w końcu na ważne
spotkania się nie spóźnia.
– Dawajmy dzieciom przykład wielkiej staranności w czynieniu
znaku Krzyża, przyklękaniu przechodząc przez środek kościoła,
klękaniu na dwa kolana.
Uczestnictwo we Mszy św.
– Jeśli dziecko jest w stanie nie przeszkadzać, najlepiej siadajmy
blisko, by widziało ołtarz. Nie wskazane jest paradowanie przez
środek kościoła z dziećmi uczącymi się chodzić.
– W wielu kościołach są kaplice boczne, tam można być z najmłodszymi dziećmi.
– Dziecku może pomóc śledzenie części Mszy w książkach,
w domu sam może zrobić rysunki o Mszy św.
– Uczmy dzieci, że w kościele się nie je i nie pije oraz że mówi
się szeptem.
Dziękczynienie po Mszy św.
Gdy rodzina musi się rozstać na jakiś czas zostawia sobie pamiątki. Jezusowi nie wystarczyło zostawienie nam pamiątki Swojej obecności. Jest realnie obecny w Hostii.
Przez 10 min. po Komunii Św. Jezus jest szczególnie obecny
w naszym sercu. Nie straćmy tego czasu. Wyraźmy Mu naszą miłość, prośmy o pomoc, dziękujmy za otrzymane łaski, opowiedzmy co nas trapi i co cieszy. Wyraźmy wdzięczność, że zechciał
zostać z nami i uczmy tego nasze dzieci.
Życzę sobie, Państwu i naszym dzieciom wielkiej miłości do
Eucharystii!
Ta podróż do miejsca pełnego śladów św. Hildegardy z Bingen
była dla mnie natchnieniem do dalszego rozwijania hildegardowej działalności w Polsce – tym bardziej, że widziałam, jak jej rady
– spisane niemal tysiąc lat temu – dziś przywracają zdrowie ciała
i radość duszy. Ewa, uczestniczka postu oczyszczającego, który
prowadzimy z panią doktor i jezuitami również w podwarszawskiej Falenicy, jest dziś piewcą Hildegardy.
– Po trzech miesiącach praktykowania „św. Hildegardy” schudłam 8 kg – opowiada. czuję się młodsza o 12 lat i przestały mnie
nękać liczne dolegliwości- szczególnie bóle kości i stawów. Kobieta od 20 lat jest opiekunką siedzącego na wózku ojca Jerzego.
Bóle bardzo utrudniały jej pracę. Dziś tryska energią i radością.
– Razem z mamą robimy pierogi z mąki orkiszowej dla całej
rodziny – zdradza. Moja siostra, która mimo młodego wieku od
lat cierpiała na ostre zapalenie stawów, każdego poranka gotuje
sobie hildegardowy „Habermus”! Schudła kilkanaście kilogramów, a jej lekarka nie może się nadziwić niezwykłej poprawie
stanu stawów. Nękające ją bóle ustąpiły. Ma dwoje małych dzieci
i wreszcie zaczęła normalnie żyć. Zamrażamy dla niej pierogi,
żeby po powrocie z pracy miała gotowy, orkiszowy obiad.
To niezwykle cenna działalność – oczyszczający ciało i duszę
post, jaki święta Hildegarda zalecała tak zdrowym, żeby zdrowie
utrzymać, jak i chorym – żeby odzyskać utracone siły. Nękające
dziś nawet małe dzieci – choroby nowotworowe, są również
skutkiem zatrucia środowiska i żywności. Chleb – nie jest dziś
chlebem, mleko – mlekiem, nawet mąka zawiera 20 procent chemicznych składników.
Post według świętej Hildegardy – to nie jest niejedzenie. To post
jakościowy – każdego dnia odżywiamy się znakomitymi potrawami przyrządzanymi z leczniczego orkiszu, warzyw i cennych hildegardowych przypraw. Najważniejsze jednak jest to, że jest to czas
dla ciała i duszy – cały człowiek odzyskuje siły i radość życia. Niezbędne poruszenia duszy, i zabiegi oczyszczające ciało sprawiają,
że życie staje się na nowo lekkie i radosne. Bo – jak pisała św.
Hildegarda – człowiek został otoczony przez Boga, najlepszego
Ojca wszystkim, co jest mu potrzebne do dobrego i szczęśliwego
życia. My tylko zapomnieliśmy, jak z tego korzystać.
Taką wiedzę zyskują ci, którzy spędzą tydzień w przepięknym
klasztorze na Karczówce, albo w ośrodku jezuitów w podwarszawskiej Falenicy. Te 7 dni, to szansa poznać medycynę św. Hildegardy, uwolnić się od toksyn, oraz uzyskać plan na przyszłość,
plan zapewniający zdrowie ciała i duszy, ułożony przez niezwykłego doktora – św. Hildegardę z Bingen.
Ela Ruman
dziennikarz TVP i pisarka
Propagatorka dzieła św. Hildegardy z Bingen
Szczegóły postu: www.centrum-Hildegarda.pl; www.karczowka.com
Nr 3 (59) maj 2016
21
od r e d a kc j i
Kronika Parafii
49.
1996
Pierwsze miesiące Nowego Roku były
też pracowite w związku z kolędą, która
przebiegała już nieco łatwiej, znaliśmy już
trochę teren i ludzi. Wierni powracali do
tradycyjnej kolędy w okresie Bożego Narodzenia, oczekiwano na księży, a w domach
były już: woda święcona, kropidło, Krzyż,
Pismo Święte. Wiele rodzin już otwierało
się przed nami, mówiąc o tragediach rodzinnych, takich jak: alkoholizm, niesakramentalne życie małżeńskie, utrata wiary
przez niektórych członków rodziny.
Mając na uwadze te wszystkie tragedie,
widzimy konieczność przeprowadzenia
Misji Świętych, które są szczególną akcją
duszpasterską. Przez cały rok, na wszystkich spotkaniach duszpasterskich z zespołami parafialnymi, postanowiliśmy omawiać te sprawy. Po zakończeniu Kolędy
przystąpiliśmy do planowania dalszych
prac przy kościele i domu parafialnym,
sporządzając umowy na:
a) wykonanie instalacji elektrycznej i c.o.
w budynku parafialnym przez pana Mieczysława Pazurę z Otwocka-Świdra;
b) wykonanie otworów okiennych
z oszkleniem i drzwi zewnętrznych przez
pana Michała Kalinowskiego z Siennicy;
c) pokrycia dachu domu parafialnego
blachą przez pana Bogdana Zawiszę z Lucynowa;
d) odlanie dzwonów i wykonanie konstrukcji stalowej na cokole betonowym
pw. MB Cz¢stochowskiej
w Józefowie
pod nowe dzwony przez firmę Andrzeja
Kruszewskiego z Węgrowa;
e) wykonanie stacji drogi krzyżowej
w drzewie lipowym przez pana Tadeusza
Szyszkę z Nadarzyna;
f) wykonanie tynków w nowo wybudowanym domu parafialnym przez pana
Henryka Maks z Gródka, woj. radomskie;
g) wykonanie 50-ciu parapetów przez
pana inż. Zbigniewa Kalbarczyka i pana
inż. Henryka Bober z Józefowa;
h) wykonanie okratowania plebanii,
piwnic i parteru przez pana Ryszarda Zyli
z Otwocka;
i) umowa na wykonanie i zamontowanie 24 drzwi harmonijkowych przez pana
Tomasza Kałowskiego z Otwocka;
j) wykonanie 45 drzwi wewnętrznych
z oszkleniem przez pana Dariusza Kaczmarczyka z firmy Stanex.
W miesiącu maju parafia Józefów dekretem Biskupa Warszawsko-Praskiego została ostatecznie podzielona tworząc
nową parafię pod wezwaniem Św. Jana
Chrzciciela. Automatycznie liczba parafian
zmniejszyła się o połowę. Mając przed
oczyma tyle sporządzonych umów trzeba
było dołożyć starań, aby z nich się wywiązać finansowo.
W miesiącu czerwcu miejscowy ks. wikariusz Roger Kützner został skierowany
do pracy w Chicago. Jego obowiązki podjął ks. mgr neoprezbiter Paweł Rudzki.
Wracając do spraw gospodarczych, po
podziale parafii miałem wiele problemów,
aby wszystkie zobowiązania wynikające
z umów zrealizować. W międzyczasie
przez warunki atmosferyczne został uszko-
dzony dach na kościele. Widząc niemożliwość finansową usunięcia szkody, zwróciłem się z serdeczną prośbą do Urzędu
Miasta, na ręce pana Burmistrza Zygmunta Semeniuka, o pomoc finansową w pokryciu blachą kościoła. Niestety, otrzymałem odpowiedź odmowną.
W miesiącu czerwcu Jego Ekscelencja
Ks. Biskup Kazimierz Romaniuk, ordynariusz diecezji Warszawsko-Praskiej, udzielił
młodzieży z Józefowa Sakramentu Bierzmowania.
Wakacje były bardzo pracowite, bo firmy kolejno realizowały swoje umowy. Po
wakacjach organizacja pracy katechetycznej była już łatwiejsza w związku z podziałem parafii.
Od roku szkolnego, w dwóch szkołach
dzieci i młodzież korzystały z lekcji religii
po dwie godziny tygodniowo.
Przed przyjazdem Księdza Biskupa została otynkowana i wybiałkowana południowa strona nowo wybudowanej świątyni.
Fundatorem był pan Zbigniew Grudziąż.
Dnia 20 października Jego Ekscelencja
Ks. Biskup Kazimierz Romaniuk poświęcił
dzwony i stacje Drogi Krzyżowej. Pierwszy
dzwon nosi imię Kazimierz na cześć Biskupa Ordynariusza. Drugi – na cześć Patronki
Parafii Kościoła – Maria a trzeci – na cześć
miasta Józefowa – Józef.
W miesiącu listopadzie pan organista
Bogdan Żywek zrezygnował z pracy awansując na pracownika radia diecezjalnego
Warszaw-Praga. Jego obowiązki przejął
pan Bogdan Godlewski – mieszkaniec Józefowa.
Listopad był miesiącem kończącym
wszystkie zaplanowane wcześniej prace.
Po tak pracowitym roku przygotowaliśmy
się do świąt Bożego Narodzenia przez rekolekcje adwentowe.
Dnia 31 grudnia na nabożeństwie
o godz. 18-tej dziękowaliśmy Bogu za tak
pracowity rok i za to, że mogliśmy zrealizować wszystkie umowy sporządzone na
początku roku.
STOPK A REDAKCYJNA
Wydawca:
Parafia p.w. Matki Bożej
Częstochowskiej w Józefowie
Nakład 1500 egz.
Asystent kościelny:
Ks. Kazimierz Gniedziejko
22
Redakcja:
Małgorzata Korwin-Mikke,
Elżbieta Ruman (redaktor naczelny)
Współpracują:
Magdalena Bogusz
ss. Dominikanki Misjonarki
Adam Tyszka; Anna Krzyżowska
Zbigniew Korba
Weronika Ornat
Natalia Smolińska
Tomasz Wiśniewski
Lek. med. Ewa Zapała
Magdalena Mielcarek
Joanna Gruba
Marta Sterna
Grzegorz Jakubowski
Michał Goetz
Nr 3 (59) maj 2016
Skład i łamanie:
Studio Poligraficzne Diamond
Foto na okładce:
Okładka za www.rzym.it
Kontakt do redakcji:
[email protected]
Nabożeństwo
Światła
i Wody
2 maj 2016
Nabożeństwo
Światła
i Wody
2 maj 2016

Podobne dokumenty