{91}LUTY - Firma Matras

Komentarze

Transkrypt

{91}LUTY - Firma Matras
NOWOŚCI
WYDAWN
ICZE
ZAPOWIED
EGZEMPL
PRZEWODNIK PO ŚWIECIE KSIĄŻEK
ZI
PROMOCJ
E
ARZ BEZ
{91} LUTY 20
PŁATNY
12
TOP MATRASA
20 BESTSELLERÓW – STYCZEŃ 2012
1
Każdy szczyt ma
swój czubaszek
8
Maria Czubaszek,
Artur Andrus
Prószyński
2
Marzenia
i tajemnice
Mężczyźni, którzy
nienawidzą kobiet
9
Dziewczynka
w zielonym
sweterku
10
Dziewczyna,
która igrała
z ogniem
11
Dzienniki
kołymskie
12
13
Zamek z piasku,
który runął
Stieg Larsson
Czarna Owca
2
Cukiernia
pod Amorem.
Zajezierscy
Villas
Cmentarz
w Pradze
Umberto Eco
Noir Sur Blanc
14
Cukiernia
pod Amorem.
Hryciowie
Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Nasza Księgarnia
{89} LUTY 2012
17
Uczta dla wron.
Cienie śmierci
George R.R. Martin
Zysk i S-ka
18
Uczta dla wron.
Sieć spisków
George R.R. Martin
Zysk i S-ka
19
Iza Machalewicz,
Jerzy Danielewicz
Świat Książki
Jacek Hugo-Bader
Czarne
7
Drzwi do piekła
Latarnik
Camilla Lackberg
Czarna Owca
Małgorzata
Gutowska-Adamczyk
Nasza Księgarnia
Stieg Larsson
Czarna Owca
6
16
Maria Nurowska
Znak
Krystyna Chiger,
Daniel Paisner
PWN
5
Starcie królów
Nawałnica
mieczy.
Stal i śnieg
George R. R. Martin
Zysk i S-ka
George R. R. Martin
Zysk i S-ka
Stieg Larsson
Czarna Owca
4
15
George R. R. Martin
Zysk i S-ka
Danuta Wałęsa
Wydawnictwo
Literackie
3
Taniec ze
smokami
Cukiernia
pod Amorem.
Cieślakowie
Małgorzata
Gutowska-Adamczyk
Nasza Księgarnia
20
Gra o tron
George R. R. Martin
Zysk i S-ka
Lista bestsellerów powstała na podstawie
najlepiej sprzedających się książek w okresie
2.01 – 31.01.2012 w sieci księgarń Matras.
Z NOTATNIKA KSIĘGARZA
Panie Houellebecq,
kocham Pana
Joanna Jasińska
Czasami miał cały hipermarket tylko dla siebie, co wydawało mu się sytuacją
zbliżoną do szczęścia
…Mimo, a może właśnie dla idealnie wymiętej i niepowtarzalnej fizys i dość oślizgłego stylu bycia. Rycerzu smętnego oblicza
o nieprzeniknionej duszy i nieco kaprawych
(nie da się ukryć) oczkach. Który w czterech
literach masz tych, co Cię nienawidzą, a w
jeszcze mniejszym poszanowaniu takich,
co wielbią. Miło było z Tobą zacząć ten rok,
bo jak żadna wcześniejsza Twoja książka, ta
właśnie, otulała mnie jak ciepły szalik. Mapa
i terytorium jest dość nietypową książką Houllebecqa, bo… ładną. Zaiste jest to kawałek przyjemnej literatury. Nie wbija w fotel
jak słynne Cząstki elementarne, nie porusza
jak debiutanckie Poszerzenie pola walki
i nie poraża nawet w połowie jak sarkastyczna (a dla niektórych dewiacyjna) wizja
świata z dwóch innych, wcześniejszych powieści. A jednak to ten sam infant terrible literatury francuskiej, nie da się ukryć. Trochę
tu makabry, trochę blagi, której tak brzydzą
się co wrażliwsze dusze i sporo jak zwykle
znudzenia światem. Ale jakby łagodnieje nam Houellebecq, jakby pogodził się
z człowiekiem i podłą jego naturą. I okazuje
się, że Pan Michel nie tylko umie straszyć
i wyciągać z rękawa kolejne podłości. On
też nabył wiele zrozumienia dla istoty ludzkiej, które momentami zahacza o… czułość,
o miękkość jakąś. Tak, tak, do tego doszło,
że ten, kto stworzył potwora zdążył też tego
potwora pokochać.
Cała powieść jest rzeczywiście zgrabną
historią opowiadającą dzieje niejakiego
Jeda, artysty borykającego się z problemem
własnej alienacji oraz paradoksem posiadania łatki człowieka „skazanego na sukces”,
któremu w sferze zawodowej wychodzi
w zasadzie wszystko. Gdyby fabuła taka trafiła w ręce hochsztaplera, pewnie utknąłby
w banale i pozostał w nim na wieki. Jednakże Houellebecq przemyca nam pod warstwą pozornej miałkości szyderstwa godne
mistrza. Jedzmy je i pijmy z rozkoszą, gdyż
nieczęsto ktoś daje nam możliwość zderze-
nia się z własnym czołem i zajrzenia samemu sobie w przepastne zwierciadła duszy.
Czasami miał cały hipermarket tylko dla
siebie, co wydawało mu się sytuacją zbliżoną do szczęścia – pisze w rzeczonej powieści.
Albo: W swoim życiu konsumenta poznałem
trzy produkty idealne: buty Paraboot Marche,
laptop z drukarką Canon Libris i kurtkę Camel
Legend. Namiętnie je pokochałem. Mógłbym
z nimi życie spędzić, regularnie je odkupując
w miarę, jak będą się zużywały. Między nami
powstała doskonała więź, czyniąca ze mnie
szczęśliwego konsumenta. To zarazem mało
i dużo, zwłaszcza kiedy człowiek prowadzi
dość ubogie życie osobiste. Ech…, sporo
w nowej książce Houellebecqa uwag tak
rozkosznie oddających sedno współczesnego społeczeństwa. Społeczeństwa konsumentów o chorych, niezaspokojonych
apetytach, których największą tragedią zdaje się być NADMIAR. Nadmiar w wymiarze
wręcz metafizycznym, który ostatecznie
zdaje się być przesytem samego życia. Bo
jeśli możemy mieć naprawdę wszystko, to
możemy też kupić śmierć. I w książce Houellebecqa w zasadzie kupczy się śmiercią,
jest ona tylko kolejnym towarem do nabycia. Taka kostucha z promocji… Zagląda się
jej w oczy z ulgą, bo oto nadchodzi coś, co
uwolni nas od tragedii wiecznych wyborów,
od niewygody i znoju choroby, starości, samotności i lęku. Kolejny raz Houellebecq
potwierdza w swojej prozie, że dzisiejszy
świat nie znosi niedoskonałości i brzydoty, a my jako konsumenci uwierzyliśmy
w to i daliśmy się wciągnąć w ogłupiający
wyścig do życia idealnego, które jest… nigdzie. Rozczarowanie czy zgoda na rzeczywistość jest czymś, co zaczyna przerastać
współczesnego człowieka, jakkolwiek absurdalnie to brzmi. Człowiek ten mówi więc
„spadam” i jedzie do szykownej szwajcarskiej
umieralni high-tech, by tam wśród przyjaznego szmerku telewizorów LED bezboleśnie wyzionąć ducha tuż po wstrzyknięciu
odpowiedniej dawki trucizny.
Jak to z dobrą powieścią bywa, Mapę
i terytorium można czytać na wielu poziomach. Bo prócz niewesołych konkluzji
dotyczących stosunków międzyludzkich
mamy tu i niebanalny wątek kryminalny
i udaną próbę nakreślenia życiorysu współczesnego człowieka sukcesu. Wreszcie
mamy błyskotliwą ironię z jaką odmalowany został francuski światek artystyczny
z wszystkimi jego pochlebstwami, fałszem
i jawną protekcją. Smaczku dodaje fakt
umieszczenia przez pisarza w książce samego siebie i dodać należy, że bynajmniej
nie traktuje swej własnej figury ulgowo, oj
nie… Houellebecq wie doskonale, iż za
sprawą Cząstek elementarnych stał się postacią kultową i ikoną współczesnej kultury.
Sposób, w jaki opowiada o sobie pozwala
jednak wierzyć, że wciąż ma to w „głębokim poważaniu.” Mimo pewnej maniery
i wycofania (które często mylnie odczytujemy) pisarz pozostaje wierny własnej wizji
świata. Nie jest to wizja kolorowa i nie są to
miałkie, pseudomistyczne brednie wciskane nam przez innych autorów-celebrytów.
Francuski pisarz bywa więc nieustannie
krytykowany za szczerość.
Okazuje się, że w świecie chełpiącym
się bezbrzeżną wolnością wolimy gonić za
ułudą i lukrowanymi słowami. Dla tych, co
smakować chcą także szpetne strony życia,
jest Houellebecq. Na szczęście. 
{91} LUTY 2012
Michel Houellebecq
Mapa i terytorium
W.A.B.
Warszawa, 2011
3
wydanie
pocket
NOWOŚCI WYDAWNICZE
BAŚNIE AFROAMERYKAŃSKIE
BAŚNIE ARABSKIE
Jest tu ponad sto historii opowiadanych na
trzcinowych polach przedsecesyjnego Południa, w wioskach na karaibskich wysepkach
i na ulicach współczesnych gett, wywodzących się z niezwykle bogatej tradycji gawędziarskiej. Zebrane opowieści pochodzą z
wielu części Nowego Świata, gdzie w XIX w.
powstała społeczność afroamerykańska.
Zbiór obejmuje podania ludowe ze wszystkich
krajów arabskich, od Maroka po Irak i zawiera
m.in. historie przygodowe i o zwierzętach. Sto
trzydzieści zebranych tu arabskich podań ludowych, wybranych z wielu źródeł lub osobiście
spisanych przez autorkę, to cudowna kolekcja
popularnych przekazów ustnych, sformułowanych w błyskotliwy i wciągający sposób.
Wydawnictwo G+J Książki
Wydawnictwo G+J Książki
Inea Bushnaq
Roger D. Abrahams
y_matras2011.indd 1
FRANCJA. ŚWIAT WEDŁUG REPORTERA
2/3/12
luty_matras2011.indd
9:46 AM
2
Piotr Kraśko
y_matras2011.indd 4
Z jakim wyprzedzeniem trzeba rezerwować
stolik w najlepszej restauracji świata? Dlaczego
Francuzi kochają rewolucje, ale nie wyobrażają ich sobie bez dobrego wina i ślimaków? Czy
Paryż wciąż jest stolicą świata i dlaczego Francuzi udają, że nie znają angielskiego? Co wspólnego z croissantami ma Jan III Sobieski i bitwa
pod Wiedniem?
Dowiesz się, dlaczego zabrania się wnoszenia
szwedzkich śledzi na pokład samolotów i komu
zespół ABBA zadedykował przebój „Dancing
Queen”. Autor zdradzi również, dlaczego Lapończyka nie wypada pytać, ile ma reniferów, jak
muzeum śmieci zrobiło furorę oraz jak wygląda
ochrona wejścia do Zamku Królewskiego.
Wydawnictwo G+J Książki
Wydawnictwo G+J Książki
WSZYSTKIE KOBIETY DON HUŁANA
2/3/12
luty_matras2011.indd
9:47 AM
5
4
y_matras2011.indd 7
ŻYCIE PRYWATNE DYKTATORÓW XX WIEKU
2/3/12 9:47 AM
Anna Poppek
Niezwykła powieść z wątkami psychologicznymi, której autor mówi wprost: dla osób lubiących się za kimś chować toksyczni ludzie są jak
wódka dla alkoholika. W historię don Hułana
uwikłane są zarówno kobiety, które - pozornie
słabe i chore - zapędzają mężczyzn w ślepe
uliczki, jak i mężczyźni poszukujący swojej tożsamości.
Życie prywatne wielkich przywódców zawsze fascynowało i fascynować będzie pokolenia takich jak my, zwykłych
zjadaczy chleba. Chcemy wiedzieć, skąd pochodzili, jacy
byli, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, gdzie leżała tajemnica ich charyzmatycznej władzy nad tłumami i narodami.
W niniejszej książce przedstawiamy sylwetki kilkunastu największych dyktatorów XX wieku: kacyków, wodzów, potworów, zbrodniarzy… Ludzi, którzy na zawsze zmienili historię.
Oglądamy ich odbicia w prywatnych lustrach – poznajemy
ich rodziny, przyjaciół, kobiety, dzieci. Wady i zalety. Cechy
charakteru. Upodobania, często bardzo osobliwe.
Wydawnictwo G+J Książki
Wydawnictwo G+J Książki
MIŁOŚĆ W 90 DNI
2/3/12 9:46 AM
Piotr Kraśko
Maciej Bennewicz
y_matras2011.indd 3
SZWECJA. ŚWIAT WEDŁUG REPORTERA
2/3/12
luty_matras2011.indd
9:46 AM
6
ŻYCIE WE DWOJE
Diana Kirschner
Katarzyna Jurkowska, Małgorzata Liszyk-Kozłowska
Zastanawiasz się właśnie, czyby nie zacząć znowu
umawiać się na randki? A może twój obecny sposób
randkowania prowadzi cię na manowce? A może już
poznałaś kogoś i zastanawiasz się, czy to Ten Jedyny.
Albo jesteś w związku, ale w głębi duszy czujesz, że on
nie spełnia twoich pragnień. Niezależnie od tego, co
dzieje się obecnie w twoim życiu uczuciowym, książka
Miłość w 90 dni jest dla ciebie. Zacznij ją czytać od razu.
Naprawdę robi wrażenie!
Steve Nakamoto, autor bestsellerowych poradników
Znana psychoterapeutka Małgorzata Liszyk-Kozłowska zabierze cię w niezwykłą podróż w świat kobiecy
i w świat męski! Związek dwojga ludzi to nie ring,
na który wchodzi się, by oszukać czy przechytrzyć przeciwnika. W dobrym i szczęśliwym związku nie ma miejsca
na zwycięzców i pokonanych, a nokaut jest zawsze klęską obu stron. Życie we dwoje to dwanaście rozmów
o miłości, związkach i rodzicielstwie. Małgorzata Liszyk-Kozłowska i Katarzyna Jurkowska omawiają relacje
między kobietą i mężczyzną.
Wydawnictwo G+J Książki
Wydawnictwo G+J Książki
2/3/12 9:47 AM
{91} LUTY 2012
2/3/12
luty_matras2011.indd
9:47 AM
8
2/3/12 9:47 AM
NOWOŚCI WYDAWNICZE
DZIEDZICTWO
GRZECHY
„Sprawnie napisana opowieść o nieśmiertelnej miłości,
niewyobrażalnej stracie i piętnie, jakie przeszłość odciska
na teraźniejszości”.
Publishers Weekly
„Ambitna, wciągająca powieść, której kolorytu dodaje
wciąż żywa historia holocaustu”. The Philadelphia Inquirer
Uwielbiająca intrygi Emerald zawsze dostaje to, czego
pragnie. Teraz zaplanowała sobie partię z królewskiego
rodu. Rose, nieślubna córka owianego złą sławą playboya
i chińskiej prostytutki, zawsze czuła się jak wyrzutek, a teraz
ozdabia okładki „Vogue’a”. Zbuntowana Janey zrobi wszystko, żeby przebić się do świata mody. Pracowita Ella jest zaś
w siódmym niebie, kiedy dowiaduje się, że zostanie wysłana
do Nowego Jorku, by tam szlifować swój talent dziennikarski. Każda z nich nawiguje po oceanie pełnym cierpienia
i najeżonym pułapkami – ale czy wszystkie dostaną w końcu to, na czym tak bardzo im zależy?
Wydawnictwo G+J Książki
Wydawnictwo G+J Książki
Pam Jenoff
Penny Jordan
Pam Jenoff subtelnie dzierga inteligentną i intrygującą opowieść. Z wielkim talentem i pasją opisuje historie miłosne,
a tempo akcji odmierza tykanie zegara, w którym kryją się
rozwiązania wszystkich zagadek.
Kate Furnivall
ŻYCIE NA ULICY
y_matras2011.indd 9
Danielle Steel
Odkryj prawdę, która może odmienić nie tylko twoje życie,
i nie traktuj obojętnie dramatu tych, którzy zostali dotknięci
przez los. Życie we dwoje to opowieść zaskakująca, niezwykła, wzruszająca. Osobista, bo oparta na prawdziwych
wydarzeniach, relacja Danielle Steel z jej jedenastoletniej
działalności na rzecz bezdomnych w San Francisco. Pisarka
angażuje się w pomoc pozbawionym dachu nad głową
mieszkańcom metropolii, kiedy przepełniona smutkiem
po śmierci syna, próbuje odzyskać sens życia. Zakłada stowarzyszenie Yo! Angel!
Wydawnictwo G+J Książki
Czas Stalina
ZSRR w latach 1929–1953
Evan Mawdsley
y_matras2011.indd 11
Bellona
Autor analizuje Związek Radziecki za czasów
Stalina, postać samego wodza i stalinizm – jako
główne hasła polityczne tej epoki, obrazując
wiodących aktorów tego dramatu, założenia
ideologiczne, tryb ich realizacji, konsekwencje
polityczne i społeczne.
Brzydula
Historia niekochanej
Constance Briscoe
2/3/12
luty_matras2011.indd
9:47 AM
10
Bellona
– na listach bestsellerów w 19 krajach!
– od nędzy, przez szkołę, studia do prestiżowej elity prawników…
– znakomita, trzymająca w napięciu książka,
fascynująca i inspirująca
– opowieść o nadziei, która przezwyciężyła
niechęć matki i otoczenia oraz przeciwności
losu
Historia nudy
Peter Toohey
2/3/12 9:48 AM
Bellona
Historia nudy wcale nie jest nudna!
Fascynująca podróż, w którą autor zabiera czytelnika, rozciąga się na przestrzeni ponad 3000
lat. Toohey wiedzie czytelnika także w bardziej
egzotyczne rejony kulturowe, dzięki czemu
możemy poznać obyczaje i doświadczenia np.
Aborygenów.
Wierny mąż niewiernych żon
Władysław Jagiełło
Torebki i morderstwo
Bellona
Kryminał, jakiego jeszcze w Polsce nie było!
Żywa, dowcipna, dynamiczna akcja, pełna
nieoczekiwanych i zaskakujących zwrotów.
Powieść barwniejsza niż hollywoodzki film –
czyta się doskonale! Jeśli spodobała Ci się książka Diabeł ubiera się u Prady, musisz przeczytać
serię o Haley Randolph.
Iwona Kienzler
Władysława Jagiełłę znają wszyscy Polacy,
jako jednego z najwybitniejszych władców
w naszej historii, pogromcę Krzyżaków pod
Grunwaldem i założyciela wielkiej dynastii,
która rządziła Polską przez dwieście lat. Nie
wszyscy jednak wiedzą, że ten z natury skromny, zrównoważony człowiek i wierny mąż, który bardziej niż rozkosze alkowy cenił sobie…
polowania, miał poważne kłopoty małżeńskie.
2/3/12 9:47 AM
Dorothy Howell
Bellona
{91} LUTY 2012
5
RECENZJA
Spacer z cieniami
Jarosław Jakubowski
I nikt nas nie zapyta
o nasze muchy
nasze psy
nasze pogubione książki
chustki do nosa
i okulary
Jarosław Iwaszkiewicz, Stary poeta
Pierwszoplanowym bohaterem trzeciego,
ostatniego tomu Dzienników Jarosława
Iwaszkiewicza jest czas. Pisarz zapisuje kolejne zdarzenia z bieżącego życia, a równolegle rozsnuwa przed nami rozległą
panoramę wspomnień. Czas teraźniejszy
i przeszły nieustannie nachodzą na siebie. Tom zamykający diarystyczną trylogię
autora Sławy i chwały obejmuje lata 19641980, ostatnie piętnaście lat życia pisarza.
Ten okres można podzielić z kolei na dwie
części z cezurą roku 1976, kiedy to w życiu
Iwaszkiewicza coraz wyraźniej daje o sobie
znać to, co gdański poeta Zbigniew Jankowski nazywa „ubywaniem”.
Ale lata 1964-1975 to dekada dla Iwaszkiewiczów szczęśliwa. Anna i Jarosław cieszą się dobrym zdrowiem, regularnie bywają na salonach i sami urządzają w domu
na Stawisku wystawne przyjęcia dla ambasadorów i artystów. Iwaszkiewicz już od
wielu lat pełni funkcję prezesa Zarządu
Głównego Związku Literatów Polskich, ma
osobistego kierowcę i sekretarza w osobie Szymona Piotrowskiego, książki pisarza ukazują się w ogromnych nakładach
w kraju i za granicą, mógłby więc w spokoju spijać śmietankę poważania i sławy.
Mógłby, gdyby nie… no właśnie, idyllę
stawiskowsko-światowego
bytowania
Iwaszkiewicza zakłócają wydarzenia, które
zmuszają go do jednoznacznego wyboru, a od takiego pisarz ucieka jak diabeł
od święconej wody. Takim wydarzeniem
jest choćby sprawa „Listu 34”, podpisanego przez pisarzy i intelektualistów, którzy
protestowali przeciwko nasileniu cenzury
w PRL. Memoriał ten wywołuje u Iwaszkiewicza złość: „Polityka takich osób jak
Anna Kowalska, Jasienica, Słonimski może
doprowadzić do rozpaczy. Wszędzie tam,
gdzie mogliby mi pomóc – i to od dawna zauważyłem – starają się mi zaszkodzić
6
i zepchnąć w jakieś regiony konformizmu,
które bynajmniej nie są moim dążeniem”.
Motyw owego „spychania w regiony konformizmu” pojawi się na kartach dziennika
jeszcze nie raz.
Na razie jednak trzeba jednak zareagować na „List 34”, „w zasadniczych problemach zresztą słuszny”, jak przyznaje
Iwaszkiewicz. A jak nań reaguje? „Nie wyjechałem z Warszawy – uciekłem. Muszę
uznać moją politykę za przegraną, chociaż
robiłem ją z głęboką wiarą, że tak będzie
lepiej. Trzydziestu czterech poważnych
ludzi wymierzyło mi głęboki cios, taki,
z którego się nie podniosę, może nawet
w historii”. Zadziwiająca zdolność przewidywania czy po prostu trzeźwość oceny?
Pewnie i jedno, i drugie, choć pisarz stara
się uzasadnić – przed samym sobą – swoją
ówczesną postawę: „Nikomu nie szkodziłem, nikogo nie nienawidziłem. Starałem
się wielu pomóc i wiele rzeczy wyrównać.
(…) Natomiast jestem głęboko przekonany, że moje dobre strony, zarówno w życiu,
jak w pisaniu – jakoś wyślizgują się z pojęć
moich współczesnych. (…) Jestem zupełnie inny, niż się wydaję”.
Można nazwać Iwaszkiewicza z tego
okresu konformistą, który – jak to dosadnie ujął Aleksander Wat w Moim wieku.
Pamiętniku mówionym – „sobie w pewnej
chwili powiedział, że i tak już wszystko
jedno, i wtedy dawaj, czego się będę krępował, mogę uratować swój dwór itd. i tak
się już skurwiłem”. Można też określić go
jako realistę, nowe wcielenie Aleksandra
Wielopolskiego, do którego zresztą pisarz
sam się porównuje po kolejnym spotkaniu
z towarzyszem pierwszym sekretarzem
Edwardem Gierkiem: „Dowodzi to, że mam
instynkt właściwy i że mnie on nie zawiódł”.
Choć jeszcze w roku 1964 zapewnia, że nie
ma instynktów „władzy czy posiadania”.
Niezależnie od tego, czy kierował nim
instynkt, czy zimna kalkulacja, Iwaszkiewicz stał w tym okresie po stronie władzy ludowej. Bez wątpienia był człowiekiem oczekującym uznania i akceptacji
i władza ludowa doskonale umiała to
wyzyskać. „Arystokrata”, pan na Stawisku,
gospodarstwie, a raczej folwarku funkcjonującym na specjalnych, nie całkiem
PRL-owskich zasadach, był komunistom
{91} LUTY 2012
potrzebny do legitymizacji i pokazania,
że są taką samą koniecznością dziejową,
jaką była chociażby II RP. Jak umiał, tak
pisarz lawirował – utrzymywał kontakty z pisarzami emigracyjnymi (przede
wszystkim Czesławem Miłoszem, ale
też Konstantym Jeleńskim czy Józefem
Czapskim), a jednocześnie nie szczędził
ostrych ocen krajowym kontestatorom
publikującym za granicą czy, nieco później, w drugim obiegu. O Jerzym Andrzejewskim w Dzienniku pisze wielokrotnie
i ani razu dobrze. No, może raz, kiedy 22
lipca 1977 roku zakłada się o to, że tego
roku Andrzejewski dostanie nagrodę Nobla. Nerwy ponoszą go tym bardziej, im
bardziej rzeczywistość oddala się od jego
wyobrażeń. 25 grudnia 1976 roku notuje: „Po powrocie [z Białorusi – przyp. JJ]
zaczęły się te bzdury z KOR-em, czyli Komitetem Obrony Robotników. Tak jakby
polski robotnik (wspaniały i rozumiejący)
nie umiał dać sobie rady i potrzebował
opieki starego durnia i pijanicy Andrzejewskiego i jeszcze podobnych facetów.
I znowu Zachód będzie twierdził, że to
jedyna Polska ten zapijaczony pederasta
[Andrzejewski], Karol Modzelewski, Żyd
rosyjski niemający w sobie ani kropli krwi
polskiej w żyłach i tym podobne chaziajstwo. A Polska – i to Polska robotników
i chłopów jest naprawdę wolna – ale
nie tam, gdzie się tym idiotom wydaje”.
Iwaszkiewicz pisze to po Radomiu, Ursusie, po milicyjnych „ścieżkach zdrowia”
i po drakońskich wyrokach na robotnikach protestujących w czerwcu. Śmiać
się czy płakać? Inna sprawa, że pisarz
wyraża zadowolenie z ogłoszonej przez
Gierka amnestii, co zdaje się przypisywać
zresztą swoim zasługom… Być może odpowiedź na pytanie o postawę polityczną
pisarza wyraża jego zdanie z 1964 roku,
odnoszące się do sygnatariuszy „Listu
34”: „Zupełnie nie rozumiem, co oni uważają za „wolnościowe”, tym bardziej, że
oni postawili na Moczara” (!). Czyż to nie
wyraz całkowitego zagubienia?
A wracając do Andrzejewskiego, to
zabawnie wygląda nazywanie kolegi „pederastą” przez kogoś, kto w swoich Dziennikach niejednokrotnie opisuje swoje
homoseksualne wyczyny. Jest o nich i w
RECENZJA
trzecim tomie. Siedemdziesięciopięcioletni (!) Iwaszkiewicz wspomina na przykład
nocny powrót do domu „z Szymkiem”:
„i jeszcze był un chant d’amour [pieśń miłości, tu w znaczeniu: stosunek erotyczny
– przyp. JJ], który wykonałem z taką radością. (…) Strasznie się dziwię sam sobie. On
taki młodziutki”.
„Ten ohydny Stryjkowski (…) Parandowski – idiota, Andrzejewski – sam fałsz,
Paweł Hertz – głupi, Jurek Lisowski – bezradny i właściwie skłaniający się na tamtą stronę. Może jedna Szymańska jest mi
życzliwa, „da i to swinja” – biada Iwaszkiewicz w kwietniu 1964 roku w sycylijskiej
Taorminie. „Okropnie żałuję, że nigdy nie
będę mógł napisać tego, co naprawdę
myślę o pisarstwie Dąbrowskiej” – pisze po
śmierci pisarki w 1965 roku. Dwanaście lat
później nie może darować przedśmiertnego felietonu Słonimskiemu, dawnemu
przyjacielowi-skamandrycie. W tekście
tym autor „Kronik tygodniowych” z właściwą sobie złośliwością pisze, powołując
się na słowa Włodzimierza Sokorskiego,
o stawiskowskiej uczcie wydanej z okazji
złotego wesela Anny i Jarosława, podczas
którego stoły ponoć uginały się „kuwszynów z winem, pieczonych kur, kaczek, gęsi,
prosiaków (…) wśród których skromnie
sterczą butelki z gorzałą oraz inna zastawa
jedzeniowa i piciowa”. Iwaszkiewicz napisał nawet w związku z tym sprostowanie
do „Tygodnika Powszechnego”, zapewniając że „na naszym złotym weselu (…) nie
było ani kur, ani kaczek, ani gęsi; nie było
także wódki, a wino stało nie w „kuwszynach”, lecz w dzbanach”. Sprostowanie nie
zostało opublikowane. Żal do Słonimskiego pozostał.
Rosnąca pozycja literacka i polityczna
Iwaszkiewicza wywoływała falę, która wracała do niego w postaci wyrazów uwielbienia (inna sprawa czy autentycznego),
zaproszeń na kolejne oficjalne „zjazdy”,
ale też – w postaci plugawych anonimów,
które nadchodziły pocztą do Stawiska. Dziś
„załatwiłby” to Internet, w tamtych czasach
autorzy takich listów musieli wykazać się
większą pracowitością.
Iwaszkiewicz uważnie śledzi życie literackie. Ubolewa nad zmarnowanym talentem Rafała Wojaczka, zachwyca się Całą
jaskrawością Edwarda Stachury, w redakcji
„Twórczości” broni Konopielki Edwarda Redlińskiego, nie rozumie zachwytów nad
– zapomnianą dziś kompletnie – prozą
takich autorów jak Marek Słyk, czy Donat
Kirsch. Dba o „gospodarstwo literatury
polskiej” jak o swoje Stawisko, ale uważa, że można je uprawiać tylko w kraju,
uczestnicząc w jego życiu zbiorowym,
dodajmy że zaprojektowanym jeszcze
w Jałcie. Własną rolę widzi w podkreśla-
niu europejskości polskiej kultury. „Sądził,
że wystarczy, gdy pomniejsza się straty,
jakie groziły kulturze polskiej. Gdy ocala
się instrumenty, nieodzowne do jej rozwoju. Gdy broni się konkretnych ludzi, by
nie zostali zdławieni przez świat groźny,
surowy, nieludzki w swoich koszmarach”
– zauważa we wstępie do trzeciego tomu
Dzienników Andrzej Gronczewski. Pomijając emfazę tych słów, można się z tą oceną
zgodzić.
„Mój czyściec pośmiertny będzie bardzo głęboki” – przewiduje Iwaszkiewicz
w styczniu 1978 roku. Nieco ponad dwa
lata później próg tego czyśćca przekroczy.
Dziś, 32 lata od śmierci pisarza, z chwilą ukazania się całości Dzienników można powiedzieć, że jego męki czyśćcowe
dobiegły końca. Wydobyty z tej otchłani
pisarz zasługuje na to, byśmy patrzyli na
niego nie tylko przez pryzmat nieszczęsnych, politycznych wyborów. Trafne wydaje się spostrzeżenie Marii Janion i Marii
Żmigrodzkiej z listu do Iwaszkiewicza,
w którym nazywają go „podróżnikiem po
materialnym i duchowym, dzisiejszym i historycznym pejzażu polskim”.
Chyba żaden z polskich pisarzy XX wieku nie ukochał tak polskiego pejzażu jak
Iwaszkiewicz. W trzecim tomie Dzienników
czytelnik znajdzie mnóstwo smacznych
„opisów przyrody” z podróży do Sandomierza, Bydgoszczy, Byszew, Krakowa, czy
wreszcie tych rejestrujących najbliższe
strony. Autor notuje nazwy mijanych miejscowości po to, aby wykorzystać je później
w utworach. Dodajmy do tego liczne podróże na Wschód (Ukraina, Rosja, Białoruś),
Zachód (Francja), Północ (Dania) i Południe
(Włochy), a otrzymamy bukiet kulturowy,
który w polskiej literaturze nie ma precedensu. No i te rozproszone po całych tomach Iwaszkiewiczowskie perły, jak choćby ta z 4 lipca 1979 roku: „Romek Skóra.
Niepokaźny, piętnaście lat, przyniósł jakąś
książkę do podpisu. Dopiero kiedy na mnie
Spektakl „Generał” nagrodzony
26 listopada 2011 roku jury odbywającego
się w Teatrze Miejskim w Gdyni Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych [email protected]
w składzie: Sławomir Mrożek – przewodniczący oraz Aneta Kyzioł, Jacek Cieślak, Jacek
Kopciński i Jacek Sieradzki po obejrzeniu
ośmiu przedstawień konkursowych postanowiło przyznać Nagrodę Główną Festiwalu w wysokości 50.000 zł: Teatrowi IMKA
z Warszawy za spektakl „Generał” Jarosława
Jakubowskiego w reżyserii Aleksandry Popławskiej i Marka Kality. „Nagroda za ambit-
spojrzał… Zobaczyłem, że ma zamiast
oczu dwie akwamaryny, szkliste, a raczej
mokre, tak przedziwnej piękności… Przypomniały się oczy dzieci sandomierskich,
o których mówię w ostatnich zdaniach
Czerwonych tarcz”.
W ostatnich sekwencjach Dzienników
splot codziennych przeżyć, twórczości
i powracających z nagła wspomnień zacieśnia się, tworzy wielką kodę życia i pisania.
Począwszy od 1976 roku coraz więcej tu
nastrojów elegijnych. Śmierć psa Tropka
porusza w pisarzu strunę rozpaczy, która
długo nie potrafi wybrzmieć. Wielka historia nie zwalnia, Polak zostaje wyniesiony
na Stolicę Piotrową, nadciągają dziejowe
zmiany. A Iwaszkiewicz spaceruje po Stawisku „z psami i cieniami”. Po śmierci żony,
która nastąpiła 23 grudnia 1979 roku notuje: „Gdy dzisiaj patrzę na tę drogę, widzę,
jak pomału cegiełka po cegiełce zdobywałem tę całość, która dzisiaj też już się rozpada, z powodu śmierci Hani, z powodu
rozkładu mojego organizmu – no i w ogóle z tego powodu, że się kończę”. Niecałe
trzy miesiące później spocznie obok żony
na cmentarzu w Brwinowie.
Los Iwaszkiewicza, jak każdy los spełniony, mieni się wielością odcieni. Dzienniki są
tego losu jakimś wyrazem, choć przecież
niepełnym. Z pewnością jednak czytane
wraz z poezją, prozą, dramaturgią i eseistyką autora Oktostychów przybliżą nam
tę wielką, choć trudną do sklasyfikowania
w czarno-białych kategoriach postać. 
Jarosław Iwaszkiewicz,
Dzienniki 1964-1980
pod redakcją Andrzeja
Gronczewskiego
wydawnictwo
Czytelnik
Warszawa 2011
ną, zarówno w wymiarze literackim, jak i teatralnym, próbę zmierzenia się z postacią,
która wciąż wywołuje w Polsce kontrowersje. Chcielibyśmy jednocześnie podkreślić
naszą radość z faktu, iż próby tej podjął się
teatr prywatny”.
Jarosław Jakubowski (ur. 1974 w Bydgoszczy).
Poeta, prozaik, dramatopisarz. Autor kilku tomów wierszy, m.in. Wyznania ulicznego sprzedawcy owoców i Pseudo, tomu prozy Slajdy
oraz dramatów, m.in. Życie, Magik i Generał.
Pracuje w Bydgoszczy. Mieszka w Koronowie.
{91} LUTY 2012
7
NOWOŚCI WYDAWNICZE
Wydawnictwo Papilon
PUBLICAT
S.A.
Wydawnictwo Publicat
Wydawnictwo Dolnośląskie
Wydawnictwo Książnica
Wydawnictwo Elipsa
Seria z zakładką
Książki o kobietach
dla kobiet
P
Pełna
emocji historia o sile przyjaźni
i i więzów rodzinnych. Cudowny klimat
amerykańskiego Południa lat 60.
a
Nietuzinkowe i zawiłe losy
w pozornie banalnej rzeczywistości.
Książka nominowana do Nagrody Pulitzera.
Seria powieści historycznych
CAROLLY ERICKSON
zmienia zimne fakty w gorącą literaturę
8
{91} LUTY 2012
NOWOŚCI WYDAWNICZE
Wydawnictwo Papilon
Wydawnictwo Dolnośląskie
PUBLICAT
S.A.
Wydawnictwo Publicat
Wydawnictwo Książnica
Wydawnictwo Elipsa
czytaj po zmierzchu
Wejdź do świata
mrocznych przygód
i niezwykłych uczuć
Kontynuacja Syreny
Thriller z wątkiem romantycznym
Ósma część cyklu DOM NOCY
www.pozmierzchu.pl
Pierwsza część czterotomowego cyklu
pod tym samym tytułem
Publicat S.A.
GRUPA WYDAWNICZA
ul. Chlebowa 24 61-003 Poznań tel. 61 652 92 52 e-mail: [email protected] www.NajlepszyPrezent.pl
{91} LUTY 2012
9
RECENZJA
Niedzielak pasterz
zmarłych
Wojciech Kass
Po lekturze tomu Spadek. Zapiski mazurskie
2007-2008 zastanawiam się, kim jest pisarz
Erwin Kruk? Strażnikiem pamięci losu Mazurów, którzy byli gentium minor? Spadkobiercą ich duchowości i rozmaitych form
tejże duchowości? Ostatnim wielkim Mazurem, dzięki któremu schyłek kultury mazurskiej doczekał się literackiego ujęcia?
Płaczką żałobną opłakującą exodus swojego ludu? Ocalałym na szczątkach i gruzach
tego, co kiedyś stanowiło o mazurskiej
tożsamości? Niedzielakiem, czyli tym – jak
mówiono kiedyś na Mazurach – który urodził się w niedzielę i ma zdolność widzenia
duchów? Szamanem mającym wstęp do
krainy zmarłych, rozumiejącym ich mowę?
Dla mnie każdym z nich.
Spadek spisywany był od sierpnia 2007
roku do sierpnia roku następnego. Porusza trzy wątki: krzątaninę wokół procedur
postępowania spadkowego (Erwin Kruk
z bratem Ryszardem podejmują się odzyskania domu i gruntu po rodzicach; ojciec
zginął w nieznanych okolicznościach na
froncie wschodnim, a matka w 1945 roku
zmarła na tyfus), życie codzienne i rodzinne pisarza oraz wspólnoty wyznaniowej,
do której przynależy. Lakoniczny i wręcz
sprawozdawczy styl Spadku niesie za sobą
coś więcej, a mianowicie ogromny, znacznie większy niż to, co pomieściły słowa,
bezmiar opuszczenia, samotności, nieprzystawalności i wyobcowania Erwina
bez ziemi. Istota mazurskości, jej odczuwanie oraz stosunek do tego, co jeszcze
po niej oddycha w szczelinach czasu i pomazurskich przestrzeniach pulsuje w tej
książce wyraźnie, a zarazem jest jak znikający punkt.
Zygfryd Lenz, pisarz niemiecki urodzony
w 1926 roku w Ełku, określił Mazury jako
krainę, która była kiedyś sobie „na tyłach
historii”. Cytaty ze Spadku dobrze ilustrują
ów znikający punkt, którym jest duchowość mazurska.
„Żyłem pamięcią, żyłem w jej świecie.
To znaczy, że byłem poza światem, poza
jakimkolwiek środowiskiem(…). Człowiek
10
jest istotą doludną, a ja – zajmujący się
umarłym światem Mazur – byłem zawsze
odludkiem”.
„Pisałem o tym, o czym chciałbym porozmawiać z kimś, kto chciałby mnie zrozumieć, albo w tym rozumieniu siebie
mi pomógł. Jednak kto całe życie przeżył
poza domem, zachowuje się tak, jakby się
skradał i jakby nie chciał, żeby go dostrzeżono, że jest tak blisko. To po części wynikało z mojej natury, z darowanej mi od
dzieciństwa samotności, ale zależało też
od okoliczności, w jakich żyłem. Kto chce
zachować własną obecność musi zachować dystans wobec innych. Lecz potem
okazuje się, ze nie ma już tych, do których
chciałby się zbliżyć. Gdzieś są coraz młodsi,
zajęci swoimi sprawami. Są właścicielami
innych doświadczeń, a może też innego
już świata, w którym mazurska grupa etniczna, rozproszona do cna, należy już tylko do legend.”
„Używanie takich czy innych nazw to
używanie pustych symboli. Zawsze będzie okazją by jakieś legendy wrzucić do
historii. Nic dziwnego, że mazurskie losy
nie będą ważne. Dlaczego mnie to boli?
Pewnie dlatego, że gdy rozglądam się wokół, nie dostrzegam nikogo, kogo to boli.
Przecież, na dobra sprawę, choć czyniłem
wiele starań, nie widzę tych, dla których
Mazury są rodzinnym światem. Co prawda
spotkałem młodych tu urodzonych, buntujących się przeciwko temu. Ci młodzi dopiero będą poszukiwać swojej tożsamości.
Na jakim fundamencie się oprą?”
„Jakoś dziwnie mi się pomyślało, że
mój cmentarz, przez dziesięciolecia ukryty przez busz na wzgórzu, po wycięciu
drzew i krzewów, jawi się teraz jako obce
miejsce. (…) O, moja matka, ciotka, dziadkowie. Jeśli będą mieli imiona, nazwiska, daty, a więc gdy znajdą się tabliczki
nagrobne, to stanie się tak, jakby to było
miejsce do zwiedzania. Nic nie będzie tak,
jak wcześniej. A skoro nie będzie – gdzie
ja się skryję?”
Gwoli wyjaśnienia, cmentarz w Dobrzy-
{91} LUTY 2012
niu, rodzinnej wsi Erwina Kruka położony
jest na wzgórzu. Ostatnio wycięto na nim
drzewa i krzewy, wykonano schody, naprawiono nagrobki, postawiono nowe
krzyże i tabliczki. Zanim dokonano tych
przeobrażeń, rodzinny cmentarzyk był dla
Kruka przestrzenią domową. Tutaj osłonięty przed wścibskimi oczyma obcych budował pamięć, w której ustawicznie powracał
do dwóch strąconych przez historię gniazd
– tego mniejszego – rodzinnego i większego, które przez bez mała pięć stuleci wiło
mazurskie plemię. Pod koniec 2007 roku
podjął z bratem Ryszardem z Gdyni starania mające przywrócić im dom oraz grunty
w Dobrzyniu należące niegdyś do ich rodziców. Sąd wydał postanowienie o nabyciu spadku przez braci, ale w starostwie
w Nidzicy „w operacie z regulacji gruntów
wsi Dobrzyń nie odnaleziono informacji
o istnieniu gospodarstwa Hermana Kruk”.
Sąd wydał sprawiedliwe postanowienie.
Urząd nie ma podstaw, żeby je wykonać.
Bracia nie mają pieniędzy, zdrowia ani czasu, żeby sprawę kontynuować. Mur.
Kruk znalazł się w sytuacji podwójnej,
jest procesowany przez historię, a w Spadku wytycza proces Polsce, która przez 20
lat odzyskanej wolności nie zrobiła dla
Mazurów nic, ani ta, ani poprzednia, zniewolona. W dodatku to Kruk musi udowadniać istnienie swoich rodziców, że byli
właścicielami domu, kilkunastu hektarów,
kawałka lasu, że matka umarła na tyfus, ojciec poległ na wojnie. To proces przeciwko
chaosowi panującemu w polskim prawodawstwie, jego aktach, ewidencjach, księgach, który utrudnia dochodzenie prawdy
o ludzkich korzeniach, własności i losie.
Ta prawda powinna być częścią wspólnej
polskiej pamięci, nawet jeśli uwiera i nie
pasuje do profilowanego wizerunku.
Co różni pamięć indywidualną od pamięci wspólnej? Ta pierwsza jest żywa,
konkretna, realna. Ta druga retoryczna,
abstrakcyjna, odrealniona. Pierwsza jest
prywatna, ludzka, zwyczajna, domowa.
Druga upaństwowiona, spiżowa, oficjalna,
RECENZJA
instytucyjna. Indywidualna dobrze czuje
Te epizody mają dla mnie sens symbo- portu, może wydawać się z pozoru nielitesię w ukryciu, cieniu, zaciszu. Wspólna jest
liczny i naświetlają fenomen Erwina Kruka, racki. W tym jednak wypadku błahy temat
eksponowana, jawna, tłumna. Podlega
który jako niedzielak ma porozumienie
z dopływami innych błahostek i błahy jęprzetargom, manipulacjom, preparacjom
z duchami zmarłych. Dlatego niekiedy sły- zyk z obszernymi przytoczeniami urzędoi zawłaszczeniom w imię wyższych racji
szę go jak przez szybę: coś mówi. Patrzę na
wych dokumentów stają się wybitną liteoraz na rzecz nieposkromionych w swych
jego pismo i widzę język na wpół zakryty:
raturą. Dlatego wybitną, że prawdomówną,
zakusach ideologii. Rodowity Mazur Erwin
coś pisze. Ksiądz zapomina jego imienia, pod każdym względem wiarygodną, nie
Kruk w swojej twórczości butyle opisującą, co wpisującą się
duje tę pierwszą, od ponad pół
w tkankę życia, w jego natuwieku żyje w obszarze drugiej,
ralny i nieskłamany acz trudny
pośród jej rozmaitych, czasem
i bolesny nurt.
wręcz odrażających projekcji.
Czym ponadto jest Spadek
W Spadku ujawniają się pewKruka? Jest traktatem o starości,
ne typowe cechy Mazura, co
kroniką jednego roku z życia
jest zrozumiałe zważywszy, kto
pisarza, spisem codziennych
jest autorem książki. Ponieważ
spraw i obowiązków emeryta,
to Mazur, mają w nim przebieg
nowelą rodzinną, portretem
różne dziedziczne kody:
małżonków, raportem o stanie
– typ religijności wsobny, kaposiadania, reportażem z prómeralny, domowy, nie na pokaz
by odzyskania rodzinnej nieruw przeciwieństwie do katolicchomości, opowieścią o wzgókiej pompy, ceremonialności,
rzu cmentarnym, makabreską
teatralności;
o pewnym dokumencie filmo– lekko lękliwy i przesadnie
wym, glosą do Zamku Franza
namaszczony stosunek do urzęKafki (każdy z nas ma swój Zadów administracji państwowej,
mek). A czy cztery zdania, które
a tym samym do urzędników
kończą książkę nie są mistyczzarówno świeckich jak i dune?
chownych;
„Wreszcie przeszliśmy wolno
– dziwny typ humoru przymiędzy grobami, zatrzymunależny ludziom lasów, rzucany
jąc się po drodze to tu, to tam.
niejako mimochodem, na poA potem, gdy zeszliśmy już ze
ważnie. Raczej budzi zdumienie,
schodów, mój brat obejrzał się
a nawet odstrasza. Jest w nim
za siebie. Zza chmur wyjrzało
coś diabelskiego; niewinny i zasłońce. Było zbyt jasno, by wirazem złośliwo-kąśliwy, dzieciędzieć światła zapalonych lamco filuterny i jednocześnie mapek na grobach.”
kabryczny;
Formy duchowości mazur– raczej odludek kroczący
skiej są znikającym punktem.
własnymi bocznymi ścieżkami,
Mają do nich klucz tylko nieliczmilczek.
ni „bezdomni”, umieją ją czytać
Kilka lat temu w mieszkaniu Erwin Kruk przed wejściem do muzeum „Chata mazurska XIX wieczna”, obok właścicielka i grzać się przy niej, podejmoErwina Kruka nagrałem z nim Danuta Worobiec, Mazury – Kadzidłowo 2003. Fot. Krzysztof Worobiec.
wać zerwaną narrację, wypełwywiad, na który miałem zaniać ją czułą treścią i smutnym
mówienie. Szło nam ciężko, jak po grudzie. zapominają go żywi: uśmiecha się. Ostat- trenem, pieśnią poranka i dnia, pieśnią
Odnosiłem wrażeniem, że pisarz nie mówi
nie linijki wiersza Czesława Miłosza Dzie- nocy i schyłku. Co śpiewa Erwin Kruk? Była
do mnie tylko do siebie, a to co mówi rwie
więćdziesięcioletni poeta podpisuje książki:
kraina, którą zamieszkuje kto inny, było
się, nie ma ciągu, jest niejasne. Nasza rozplemię, którego nie ma. Było miasto, któmowa, a raczej to, co ledwie ją przypomi„Teraz, w starości, jestem przed świadkami,
re się wyludniło. Jest spadek, którego nie
na, nigdy nie wyszła poza taśmę. W ostatKtórzy dla żywych są już niewidzialni,
posiadam. Jest cmentarz, który mi odenim roku otrzymałem od Kruka dwie kartki,
Rozmawiam z nimi, wołam po imieniu (…)” brano. Jest Erwin Kruk „bez domu i ziemi”.
obie prawie nieczytelne. Na samym końJest sam, a kraina cieni jest mu bliższą niż
cu Spadku przytacza on z pozoru nic nie
W 2005 roku Erwin Kruk wydał tomik wier- współczesny żywioł obecności. Powtarza
znaczący epizod o księdzu ewangelickim:
szy pod znamiennym tytułem Znikanie.
za Tadeuszem Różewiczem: „Ciężko jest
– „(…) przybył ze swoją wydrukowaną już
Podczas promocji Spadku, która odbyła
być pasterzem zmarłych”. Jedyną jego
książką <<Kościół ewangelicko-augsbur- się na zamku w Olsztynie autor powiedział,
i najprawdziwszą własnością jest pamięć,
ski na Warmii i Mazurach w spojrzeniu hi- że zanadto obnażył się w tej książce. W tym
którą zawzięcie i z uporem budował przez
storyczno-ekumenicznym>>. A że Swieta
obnażeniu się i wystawieniu tkwi ludzka
pół wieku. Zaludniają ją nie tyle umarli, co
była redaktorem wydawniczym, zachęci- prawda, tkwi człowiek w obliczu starości, oddaleni, „którzy bez własnej woli wczełem księdza Krzysztofa, aby wpisał dedyka- ze swoimi przyzwyczajeniami i dolegli- śnie i pospiesznie musieli odejść z mojego
cję. Uczynił to, a potem rozpisał się i mnie
wościami, śmiesznostkami i bolączkami, dzieciństwa”.

do dedykacji chciał włączyć, ale na chwilę
obawami i obsesjami, lękami i nadziejami.
zapomniał mojego imienia, więc zapytał
Język, którym posłużył się Kruk, zreduko- Erwin Kruk, Spadek. Zapiski mazurskie 2007o nie.”
wany do prostego komunikatu, zapisu, ra- 2008, Oficyna Retman, Dąbrówno 2009
{91} LUTY 2012
11
PROMOCJE
matras_bony_2012_prasa_matras_180x80_v1.pdf
KSIĄŻKA MIESIĄCA
1
1/13/12
1:55 AM
- 10%
Gdzie zaczyna się jutro
Václav Klaus
Ossolineum
Václav Klaus (ur. 1941) – polityk o poglądach konserwatywno-liberalnych, premier (1992–1997)
i prezydent Republiki Czeskiej (od 2003). Zwolennik radykalnych reform rynkowych. Eurosceptyk
– choć nie przeciwnik Unii Europejskiej – zasłynął
z prowokującego przemówienia w lutym 2009
roku w Parlamencie Europejskim, w którym wyraził
sprzeciw wobec procesu centralizacji władzy w UE
i jej nadmiernej ingerencji w gospodarkę. Sympatyk tzw. Europy ojczyzn, przeciwnik przyjęcia euro
przez Czechy. Za najważniejsze wartości, którymi
Europa powinna się kierować uznaje wolność, suwerenność i demokrację.
KARTA STAŁEGO KLIENTA
– uprawnia do zakupów z rabatem:
5% – karta niebieska
13
Książka prezydenta Václava Klausa jest analizą
przebiegu transformacji politycznej i gospodarczej Czechosłowacji, a następnie Republiki Czeskiej, od momentu upadku komunizmu w 1989
roku aż po czasy współczesne. Autor porusza takie
kwestie, jak przyczyny współczesnego kryzysu gospodarczego czy wpływ rozwoju Unii Europejskiej
na przyszłość czeskiego społeczeństwa. Kładzie
też nacisk na idee i tendencje, które w przyszłości będą kształtowały rzeczywistość: zmierzanie
w kierunku „global governance” przyłączanie się
kolejnych państw do światowego systemu gospodarczego, wzmacnianie pozycji Azji, multikulturalizm czy gwałtowny postęp i doskonalenie technologii. Książka napisana z werwą przez profesora
ekonomii i doświadczonego polityka nie pozwoli
na nudę czytelnikowi.
10% – karta srebrna
{91} LUTY 2012
20% – karta złota
{91} LUTY 2012
13
NASZE KSIĘGARNIE
Matras
Matras
Matras Wiktoria
Matras CH Zielone Wzgórze
Matras CHR Sfera
Matras
Matras
Matras Galeria Pomorska
Matras Pod Arkadami
Matras CH Rondo
Matras
Matras
Matras CH Agora
Matras
Matras
Matras CH AKS
Matras
Matras
Matras
Matras
Matras Elipsa
Matras Wiedza
Matras CH Ogrody (Carrefour)
Matras CH Morena (Carrefour)
Matras CH Osowa (Real)
Matras Galeria Przymorze (E. Leclerc)
Matras CH Wzgórze (Real)
Matras Biały Kruk CH Batory
Matras CH Forum
Matras
Matras CH Galeria Gniezno
Matras
Matras CH Askana
Matras
Matras Galeria Grudziądzka
Matras
Matras
Matras
Matras
Matras Galeria Echo
Matras CH Galeria Kalisz II
Matras CH Tęcza
Matras
Matras CH Silesia
Matras Papirus
Matras Galeria Echo
Matras Fala
Matras Morska
Matras Pegaz
Matras Galeria Emka
Matras
Matras Galeria Krakowska
Matras CH Plaza
Matras CH Solvay
Matras CH M1
Matras
Matras
Matras Galeria Gwarna
Matras CH Cuprum-Arena
Matras
Matras
Matras
Matras Manufaktura
Matras CH Pasaż Łódzki
Matras
Matras CH Aura
Matras CH Futura Park
Matras
97-400 Bełchatów, Plac Narutowicza 20
42-500 Będzin, Małachowskiego 7
78-200 Białogard, Woj­ska Polskiego 12
15-664 Białystok, Wrocławska 20
43-300 Bielsko-Biała, Mostowa 5
85-005 Bydgoszcz, Gdańska 17
85-667 Bydgoszcz, Chodkiewicza 72
85-739 Bydgoszcz, For­doń­ska 141
85-070 Bydgoszcz, Fo­cha 2
85-213 Bydgoszcz, Kruszwicka 1
85-111 Bydgoszcz, Podwale 12
41-902 Bytom, Dworcowa 22 (wej. od ul. Moniuszki)
41-902 Bytom, Plac Kościuszki 1
89-600 Chojnice, Rynek 9-10
41-500 Chorzów, Wolności 28
41-500 Chorzów, Parkowa 20
32-500 Chrzanów, Al. Henryka 23
43-400 Cieszyn, Głęboka 15
42-200 Częstochowa, Al. NMP 20
42-200 Częstochowa, Al. NMP 28
77-300 Człuchów, Królewska 8
78-500 Drawsko Pomorskie, 4 Marca 4
82-300 Elbląg, Płk. Dąbka 152
80-172 Gdańsk, Schuberta 102a
80-299 Gdańsk, Spa­ce­ro­wa 48
80-398 Gdańsk, Obrońców Wybrzeża1
80-379 Gdynia, K. Górskiego 2
81-366 Gdynia, 10 Lu­te­go 11
44-100 Gliwice, Lipowa 1
44-100 Gliwice, Zwycięstwa 16
62-200 Gniezno, Pałucka 2
72-100 Goleniów, Konstytucji 3-go Maja 35
66-400 Gorzów Wlkp., Al. Konstytucji 3-go Maja
86-300 Grudziądz, Wybickiego 17
86-300 Grudziądz, Konarskiego 45
88-100 Inowrocław, Solankowa 3
88-100 Inowrocław, NMP 36
44-335 Jastrzębie Zdrój, Podhalańska 26
59-400 Jawor, Staszica 23
58-506 Jelenia Góra, Jana Pawła II 51
62-800 Kalisz, Poznańska 121-131
62-800 Kalisz, 3 Maja 1
40-096 Katowice, Stawowa 10
40-101 Katowice, Chorzowska 107
47-200 Kędzierzyn Koźle, Poniatowskiego 1/3
25-323 Kielce, Świętokrzyska 20
78-100 Kołobrzeg, Giełdowa 8a
78-100 Kołobrzeg, Walki Młodych 32
75-005 Koszalin, Zwycięstwa 92
75-452 Koszalin, Jana Pawła II 20
31-008 Kraków, Rynek Główny 23
31-154 Kraków, Pawia 5
31-564 Kraków, al. Pokoju 44
30-420 Kraków, Zakopiańska 105
31-580 Kraków, al. Pokoju 67
63-700 Krotoszyn, Koźmińska 2
82-500 Kwidzyn, Chopina 15/8
59-200 Legnica, Złotoryjska 30
59-300 Lubin, Gen. Sikorskiego20
20-081 Lublin, Staszica 2 (wej. od Krak. Przed.)
42-700 Lubliniec, Plac Kopernika 1
90-410 Łódź, Piorkowska 44
91-071 Łódź, Jana Karskiego 5
93-570 Łódź, Al. Jana Pawła II 30
90-004 Łódź, Piotrkowska 144
39-300 Mielec, Biernackiego 2 32-085 Modlniczka k/Krakowa, Różańskiego 32
89-100 Nakło, Rynek 9
44/ 633 81 62
32/ 267 21 54
94/ 311 34 76
85/ 661 00 73
33/ 822 54 46
52/ 322 37 34
52/ 341 60 13
52/ 346 61 92
52/ 321 27 35
52/ 320 15 66
52/ 322 70 14
32/ 388 53 97
32/ 396 25 66
52/ 397 33 58
32/ 241 74 62
32/ 241 67 10
32/ 623 03 27
33/ 851 48 40
34/ 366 46 98
34/ 361 17 10
59/ 834 22 52
94/ 363 22 66
55/ 232 38 15
58/ 322 36 23
58/ 522 99 62
58/ 761 47 17
58/ 669 64 77
58/ 620 13 98
32/ 231 51 98
32/ 231 40 77
61/ 424 34 75
91/ 407 19 61
95/ 737 27 45
56/ 461 12 64
56/ 465 60 74
52/ 357 35 13
52/ 357 95 60
32/ 470 10 17
76/ 870 70 91
75/ 754 44 25
62/ 767 11 17
62/ 598 01 83
32/ 203 80 85
32/ 605 03 65
77/ 482 32 29
41/ 201 20 57
94/ 354 90 63
94/ 352 81 92
94/ 342 67 97
94/ 343 04 36
12/ 422 56 98
12/ 421 29 86
12/ 684 44 36
12/ 255 95 34
12/ 682 58 59
62/ 725 23 12
55/ 261 38 34
75/ 746 00 43
76/ 749 48 78
81/ 534 42 94
34/ 351 10 98
42/ 632 26 07
42/ 633 23 13
42/ 255 48 11
42/ 632 80 67
17/ 583 61 74
12/ 297 35 78
52/ 385 26 14
Matras
Matras
Matras
Matras CH Solaris
Matras CH Karolinka
Matras
Matras CH Ostrovia
Matras
Matras CH Mazovia Matras
Matras
Matras CH King Cross (Marcelin)
Matras
Matras DH Sanowa
Matras CH Słoneczna
Matras
Matras
Matras CH Plaza
Matras CH Nowy Świat
Matras CH Milenium Hall
Matras
Matras Staromiejska
Matras
Matras CH Auchan
Matras
Matras CH Plaza
Matras CH Turzyn (Carrefour)
Matras CH Piast
Matras Eureka
Matras
Matras
Matras
Matras CH Gemini Jasna Park
Matras CH Tarnowia
Matras
Matras
Matras CH Bielawy (Carrefour)
Matras
Matras
Matras
Matras Biały Ptak
Matras
Matras
Matras Galeria Victoria
Matras
Matras im. S. Żeromskiego
Matras CH Arkadia
Matras Leksykon
Matras CH Wileńska (Carrefour)
Matras
Matras
Matras
Matras
Matras
Matras CH Wzorcownia
Matras CH Borek (Carrefour)
Matras Dolnośląska
Matras CH Korona
Matras
Matras
Matras
Matras CH Twierdza
Matras
Matras
Matras Atena
Matras
Matras CH Lider
33-300 Nowy Sącz, Węgierska 170
55-200 Oława, Rynek 4
45-056 Opole, Plac Teatralny 13
45-040 Opole, Plac Kopernika 16
45-837 Opole, Wrocławska 154
63-400 Ostrów Wielkopolski, Kolejowa 20
63-400 Ostrów Wielkopolski, Kaliska 120
97-300 Piotrków Trybunalski, Sienkiewicza 13
09-410 Płock, Wyszogradzka 127
09-402 Płock, Tumska 10
59-100 Polkowice, Moniuszki 1a/1
60-197 Poznań, Bukowska 156
61-805 Poznań, Św. Marcin51
37-700 Przemyśl, Brudzewskiego 1
26-600 Radom, Chrobrego 1
26-610 Radom, Żeromskiego 37
97-500 Radomsko, Plac 3 Maja 10
41-710 Ruda Śląska, 1 Maja 310
35-311 Rzeszów, Krakowska 20
35-315 Rzeszów, Al. mjr Kopisko
98-200 Sieradz, Jana Pawła II 3
76-200 Słupsk, Stary Rynek 4
41-200 Sosnowiec, Modrzejowska 29
41-200 Sosnowiec, Zuzanny 20
83-200 Starogard Gdański, Ks.Kellera 7
16-400 Suwałki, Dwernickiego 15
71-411 Szczecin, Bo­ha­te­rów Warszawy 42
71-011 Szczecin, Mieszka I 73
78-400 Szczecinek, Kardynała Wyszyńskiego 5
58-100 Świdnica, Rynek 33
86-100 Świecie, Duży Rynek 15
42-600 Tarnowskie Góry, Krakowska 9
33-100 Tarnów, Nowodąbrowska 127
33-100 Tarnów, Krakowska 149
33-100 Tarnów, Plac Sobieskiego 3
87-100 Toruń, Rynek Staromiejski 31
87-100 Toruń, Olsz­tyń­ska 12
87-100 Toruń, Szeroka 32
87-100 Toruń, Wojska Polskiego 43/45
89-500 Tuchola, Świecka 26
43-100 Tychy, Bo­cheń­skie­go 12
43-540 Ustroń, Rynek 3a
58-300 Wałbrzych, Słowackiego 1
58-300 Wałbrzych, 1 Maja 64
78-600 Wałcz, Kilińszczaków 38
00-897 Warszawa, Al. Solidarności 119/125
00-175 Warszawa, Al. Jana Pawła II 82
00-042 Warszawa, Nowy Świat 41
03-734 Warszawa, Tar­go­wa 72
02-585 Warszawa, Al. Niepodległości 121/123
00-012 Warszawa, Zgoda 12
01-380 Warszawa, Powstańców Śląskich 126
84-200 Wejherowo, Sobieskiego 258
87-800 Włocławek, 3 Maja 34/36
87-800 Włocławek, Kilińskiego 3
50-984 Wrocław, Hal­le­ra 52
50-068 Wrocław, Świd­nic­ka 28
51-421 Wrocław, Krzywoustego 126
41-800 Zabrze, 3 Maja 5
41-800 Zabrze, Plutonowego R. Szkubacza 1
41-800 Zabrze, Plac Teatralny 12
22-400 Zamość, Przemysłowa 10
98-220 Zduńska Wola, Łaska 21
65-071 Zielona Góra, Stary Rynek 22/3
78-520 Złocieniec, Józefa Piłsudskiego 2
77-400 Złotów, Wojska Polskiego 31
34-300 Żywiec, Zielona 9
18/ 540 86 93
71/ 303 46 97
77/ 453 87 01
77/ 448 58 59
77/ 457 01 70
62/ 735 16 63
62/ 738 32 91
44/ 647 12 22
51/ 615 20 02
24/ 235 01 38
76/ 845 05 27
61/ 886 01 45
61/ 816 25 23
16/ 733 13 20
48/ 382 20 93
48/ 362 59 80
44/ 683 21 70
32/ 340 05 87
17/ 863 00 07
17/ 770 05 31
43/ 654 21 02
59/ 841 29 75
32/ 269 90 27
32/ 730 60 09
58/ 562 43 62
87/ 618 20 63
91/ 464 64 73
91/ 434 53 58
94/ 374 77 50
74/ 851 39 17
52/ 331 12 93
32/ 287 20 64
14/ 687 61 19
14/ 646 64 55
14/ 656 48 98
56/ 654 99 59
56/ 662 53 87
56/ 622 05 33
56/ 623 15 48
52/ 334 48 05
32/ 227 21 97
33/ 854 17 67
74/ 842 35 64
74/ 632 31 53
67/ 250 83 44
22/ 620 46 28
22/ 331 21 53
22/ 826 45 33
22/ 331 64 35
22/ 845 42 45
22/ 826 00 48
22/ 569 71 00
58/ 677 49 15
54/ 231 26 51
54/ 288 54 85
71/ 783 18 72
71/ 343 58 49
71/ 349 67 84
32/ 370 26 10
32/ 746 82 31
32/ 273 90 96
84/ 530 05 88
43/ 823 28 95
68/ 324 37 38
94/ 367 14 88
67/ 263 55 28
33/ 475 53 53