Solidarność - XLIX LO w Warszawie

Komentarze

Transkrypt

Solidarność - XLIX LO w Warszawie
Hilden – Warszawa – BERLIN
Hilden – Warszawa – BERLIN
2012
2012
„Solidarność“ heißt Solidarität
Solidarność to
nie tylko „Solidarność“
Menschenrechte damals und heute
ein Projekt
der deutsch–polnischen Schüleraustauschgruppe
des Helmholtz–Gymnasiums in Hilden und des
XLIXLO. im. Goethego in Warschau
gefördert
durch das Land NRW
im Rahmen des Wettbewerbs
für bürgerschaftliches Engagement
und
das deutsch-polnische Jugendwerk
gesponsert
von der Targo–Lebensversicherung
der Sparkasse HRV und 3M
Prawa człowieka dawniej i dziś
Projekt
polsko–niemieckiej wymiany pomiędzy szkołami :
Helmholtz–Gymnasium w Hilden oraz
XLIX LO im. J.W.Goethe´go w Warszawie
wspomagany przez
Land NRW
i Polsko-Niemiecką Współpracę Młodzieży
sponsorowany przez
Targo – Lebensversicherung
der Sparkasse HRV und 3M
Projektidee: Die Schüler und Schülerinnen der beiden Partnerschulen
begaben sich in diesem Projekt auf eine Zeitreise, auf der sie die
bedeutenden Schauplätze der deutsch-polnischen Geschichte (Bonn
Düsseldorf, Warschau, Danzig und Berlin) der letzten 30 Jahre bewusst
erlebten und durch Begegnungen und Gespräche mit Zeitzeugen einen
persönlichen Zugang zur gemeinsamen Vergangenheit gewannen.
Am Beispiel der für nur kurze Zeit zugelassenen, unabhängigen
Gewerkschaft „Solidarność“ wurden sie für das Einhalten der
grundlegenden Menschenrechte wie ein Recht auf Leben, auf Freiheit
und Sicherheit, sowie auf eine freie Meinungsäußerung sensibilisiert.
Besonders wichtig für alle Polen war damals das Recht darauf, „jedes
Land einschließlich des eigenen verlassen und in sein Land
zurückkehren zu können“, was im sozialistischen System streng vom
Staat kontrolliert und beschränkt wurde.
Diese Rechte sind heute innerhalb der europäischen Union für den
europäischen Bürger, also für Polen und für Deutsche, selbstverständlich. Dass für viele Menschen, die in den beiden Ländern auf
ein freies und sicheres Leben hoffen und sich im langwierigen
Asylverfahren befinden, das nicht so ist, und dass das Ausreisen für
diese Menschen nicht selten Abschiebung bedeutet, erfuhren die
Schüler und Schülerinnen aus den durchgeführten Interviews mit
Flüchtlingen und aktiven Vertretern von Menschenrechtsorganisationen. Dabei wurde ihnen bewusst, dass ohne Solidarität und
tatkräftige Unterstützung von jedem von uns, das Recht der
Flüchtlinge, überall als rechtsfähig anerkannt zu werden, eine
Ausnahme bleibt!
Projektverlauf:
Teil I: 14.06. - 22. 06. 2012 in Hilden
Teil II: 02.09. - 11. 09. 2012 in Warszawa /Gdansk
Teil III: 01.10. - 04. 10. 2012 in Berlin
Idea projektu: Uczniowie szkół partnerskich udali się podczas
realizacji projektu w podróż w czasie, podczas której odwiedzili
znaczące miejsca dla polsko-niemieckiej historii (Dysseldorf,
Bonn,Warszawę, Gdańsk, Berlin) oraz przeprowadzili rozmowy ze
świadkami wydarzeń sprzed 30 lat.
Na przykładzie działalności Niezależnego Związku Zawodowego „
Solidarność“, uczniowie zrozumieli jak ważne jest przestrzeganie
praw człowieka w tym prawa do życia , wolności, bezpieczeństwa czy
wolnego wyrażania poglądów.
Przed 30-laty również ważne było dla Polaków zdobycie prawa
swobodnego podróżowania , które uniemożliwiał obywatelom rząd
socjalistyczny. Obecnie prawo to obowiązuje we wszystkich
państwach Unii Europejskiej , a zatem również w Polsce i Niemczech.
Jednakże obecnie nie wszędzie na świecie przestrzegane jest prawo
do bezpiecznego życia i dlatego zarówno do Polski jak i Nieniec
przybywa wielu azylantów. Ale uzyskanie stałego pobytu w naszych
krajach nie jest takie proste. Czasami ludzi, którzy mają nadzieję na
życie w wolnym kraju, czeka deportacja. Powodem tego są trudne
procedury dotyczące udzielania azylu. O tych problemach dowiedzieli
sie uczniowie przeprowadzając wywiady z uchodźcami i
pracownikami organizacji, które zajmują się przestrzeganiem praw
człowieka.
Uczniowie zrozumieli, że bez naszej solidarności z uchodźcami prawo
do równego traktowania wszystkich ludzi nie będzie respektowane.
Przebieg projektu:
Część I : 14.06. – 22.06.2012 w Hilden
Część II : 02.09 - 11.09.2012 w Warszawie i Gdańsku
Część III : 01.10 - 04.10.2012 w Berlinie
Im ersten Teil der Begegnung in Hilden lernten die gemischten
Schülerteams geduldete und anerkannte Flüchtlinge wie Araz und
Eylem
sowie
ehrenamtliche
Mitarbeiter
der
Menschenrechtsorganisationen wie Oliver Ongaro (STAY!), Barbara
Esser (PSZ) und Nadia Meroni (AI) kennen und befragten sie nach
ihren Beweggründen, sich für Flüchtlinge zu engagieren. Sie
begegneten auch Zeitzeugen, die sich vor 30 Jahren entweder wie
Gustav Koiky und Prälat Jansen an der Aktion „Polenhilfe“ beteiligten
oder wie die Künstlerin Halina Jaworski die verbotene Gewerkschaft
„Solidarność“ und die ausgewiesenen bzw. geflüchteten Aktivisten, u.a.
Ryszard Wyżga, unterstützten.
Im zweiten Teil der Begegnung in Polen besuchte die Gruppe die
Danziger Werft und begab sich dort auf eine Spurensuche u.a. mit dem
ehemaligen Werft–Bus genannt „Gurke“. Das Treffen mit dem
ehemaligen Mitglied der „Solidarność“ und Freund von Lech Wałęsa,
Jerzy Borowczak, im BHP–Gebäude, in dem das Augustabkommen
1980 unterschrieben wurde, gehörte dazu. In Warschau lernten die
Jugendlichen u.a. das Zentrum für Humanitäre Hilfe (PAH) und die
Hauptstelle des Caritas Polen kennen und informierten sich dort über
die Situation der Asylsuchenden in Polen, die sich seit dem Beitritt
Polens in die EU im Mai 2004 grundlegend geändert hatte
Während der Kurztagung in Berlin bekamen die Jugendlichen in
einem Gespräch mit Vladimir B. einen Einblick in die Situation eines
ehemaligen jugoslawischen Flüchtlings in Deutschland. Ferner wurde
das gesammelte Material für diese Ausstellung vorbereitet.
Podczas pierwszej części projektu w Hilden polsko - niemieckie
grupy uczniów spotykały się z uchodźcami lub przedstawicielami
organizacji zajmującymi sie prawami człowieka.
Interesujące także były wywiady i spotkania z ludźmi, którzy przed 30
laty zaangażowali się w pomoc NSZZ „Solidarności“ tj. z panem
Koiky Jansenem, uczestnika akcji Pomoc dla Polski oraz panią Haliną
Jaworski, organizatorką wystawy i aukcji prac plastycznych. Dochód z
aukcji wspierał polskich artystów stanu wojennego. Niezwykle
ciekawe było spotkanie z panem Ryszardem Wyzgą – działaczem
Solidarności, który uciekł z Polski do Niemiec chroniąc siebie i
rodzine przed represjami.
W drugiej części projektu, tym razem w Polsce, obie grupy
zwiedziły całą Stocznię Gdańską legendarnym autobusem tzw.
“ogórkiem“. Ponadto spotkali się z byłymi stoczniowcami członkami
Solidarności, w tym z posłem Jerzym Borowczakiem w dawnej Sali
BHP, w której zostały podpisane porozumienia sierpniowe.
W Warszawie młodzież odwiedziła m.inn. siedzibę Polskiej Akcji
Humanitarnej oraz centralę Caritas Polska. Uczniowie dowiedzieli się
w PAH o sytuacji azylantów polskich, szczególnie po 2004 roku gdy
Polska stała się członkiem UE. Dyrektor Caritas Polska ksiądz
Quellen: Eigene Interviews und Bildmaterial, Infoflyer der
Menschenrechtsorganisationen,
Workshop-Unterlagen
des
Europäischen Zentrums für „Solidarność“ in Danzig, Enzyklopedia
Solidarności;
prof.Subocz opowiedział młodzieży o współpracy z Caritas Niemcy w
czasie stanu wojennego i ogromnej pomocy jakiej udzielono w tym
czasie Polakom.
Podczas krótkiego pobytu w Berlinie uczniowie zdobyli wiedzę na
temat życia Romów w Niemczech. Przygotowali też materiał na
wystawę.
Źrodła: wywiady i spotkamia z ciekawymi ludźmi, warsztaty w
Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku , Encyklopedia
Solidarności, akty prawne dotyczące praw człowieka.
Im ersten Teil der Begegnung in Hilden lernten die gemischten
Schülerteams geduldete und anerkannte Flüchtlinge wie Araz und
Eylem sowie ehrenamtliche Mitarbeiter der Menschenrechtsorganisationen wie Oliver Ongaro (STAY!), Barbara Esser (PSZ) und
Nadia Meroni (AI) kennen und befragten sie nach ihren Beweggründen,
sich für Flüchtlinge zu engagieren. Sie begegneten auch Zeitzeugen, die
sich vor 30 Jahren entweder wie Gustav Koiky und Prälat Jansen an der
Aktion „Polenhilfe“ beteiligten oder wie die Künstlerin Halina
Jaworski die verbotene Gewerkschaft „Solidarność“ und die
ausgewiesenen bzw. geflüchteten Aktivisten, u.a. Ryszard Wyżga,
unterstützten.
Im zweiten Teil der Begegnung in Polen besuchte die Gruppe die
Danziger Werft und begab sich dort auf eine Spurensuche, u.a. mit dem
ehemaligen Werft–Bus genannt „Gurke“. Das Treffen mit dem
ehemaligen Mitglied der „Solidarność“ und Freund von Lech Wałęsa,
Jerzy Borowczak, im BHP–Gebäude, in dem das Augustabkommen
1980 unterschrieben wurde, gehörte dazu. In Warschau lernten die
Jugendlichen u.a. das Zentrum für Humanitäre Hilfe (PAH) und die
Hauptstelle der Caritas Polen kennen und informierten sich dort über
die Situation der Asylsuchenden in Polen, die sich seit dem Beitritt
Polens in die EU im Mai 2004 grundlegend geändert hatte
Während der Kurztagung in Berlin bekamen die Jugendlichen in
einem Gespräch mit Vladimir B. einen Einblick in die Situation eines
ehemaligen jugoslawischen Flüchtlings in Deutschland. Ferner wurde
das gesammelte Material für diese Dokumentation und eine öffentliche
Ausstellung vorbereitet.
Podczas pierwszej części projektu w Hilden polsko - niemieckie
grupy uczniów spotykały się z uchodźcami lub przedstawicielami
organizacji zajmującymi sie prawami człowieka.
Interesujące także były wywiady i spotkania z ludźmi, którzy przed 30
laty zaangażowali się w pomoc NSZZ „Solidarności“ tj. z panem
Koiky Jansenem, uczestnika akcji Pomoc dla Polski oraz panią Haliną
Jaworski, organizatorką wystawy i aukcji prac plastycznych. Dochód z
aukcji wspierał polskich artystów stanu wojennego. Niezwykle
ciekawe było spotkanie z panem Ryszardem Wyzgą – działaczem
Solidarności, który uciekł z Polski do Niemiec chroniąc siebie i
rodzine przed represjami.
W drugiej części projektu, tym razem w Polsce, obie grupy
zwiedziły całą Stocznię Gdańską legendarnym autobusem tzw.
“ogórkiem“. Ponadto spotkali się z byłymi stoczniowcami członkami
Solidarności, w tym z posłem Jerzym Borowczakiem w dawnej Sali
BHP, w której zostały podpisane porozumienia sierpniowe.
W Warszawie młodzież odwiedziła m.inn. siedzibę Polskiej Akcji
Humanitarnej oraz centralę Caritas Polska. Uczniowie dowiedzieli się
w PAH o sytuacji azylantów polskich, szczególnie po 2004 roku gdy
Polska stała się członkiem UE. Dyrektor Caritas Polska ksiądz
prof.Subocz opowiedział młodzieży o współpracy z Caritas Niemcy w
czasie stanu wojennego i ogromnej pomocy jakiej udzielono w tym
czasie Polakom.
Podczas krótkiego pobytu w Berlinie uczniowie zdobyli wiedzę na
temat życia Romów w Niemczech. Przygotowali też materiał na
dokumentację i wystawę.
Teilnehmer des deutsch – polnischen Schüleraustausches:
Uczestnicy polsko – niemieckiej wymiany uczniów:
Deutsche Gruppe:
Lehrerteam: Joanna Bieberstein, Walter Unterhansberg,
Alexandra Bogza
Grupa polska:
Nauczyciele: Ewa Kucharska, Agnieszka Grzybowska,
Izabela Urbaniak.
Schüler und Schülerinnen: Chiara Albus, Annika Bieber, Marvin Broich,
Benjamin Hanussek, Charlote Henners, Stella Immelman, Paula Izdebska, ,
Michele Kern, Saskia Kreitzberg Robert Nöcker, Alan Pludra, Annika
Schwarz, Hanna Sieger, Johanna Skepenat , Laura Tekook, Kai Wenzel,
Kajetan Wojtowicz,
Uczniowie: Patrycja Dulder, Adrianna Iwanicka, Paweł Jastrzębski, Bartosz
Kamiński, Krzysztof Kopydłowski, Paulina Mitek, Katarzyna Łaziuk, Marta
Wiech, Marcin Pałyga, Marta Pałyga, Wiktoria Płocha, Paulina Policewicz,
Sofija Ring, Maria Witek, Bartłomiej Włodarczyk, Magdalena Załęska,
Foto: A. Iwanicka
Foto: A. Iwanicka
Deutsch–polnische Schüleraustauschgruppe im polnischen Sejm.
Uczniowie polsko–niemieckiej wymiany w Stoczni Gdańskiej.
Solidarität mit
Niezależny
Samorządny
Solidarność mit
Niezależny
Samorządny
Związek Zawodowy „Solidarność”
Związek Zawodowy „Solidarność”
Unterstützung der im Kriegsrecht verbotenen Gewerkschaft
„Solidarność“ durch westliche Gewerkschaftskreise.
Wsparcie w czasie stanu wojennego zakazanego ruchu
„Solidarność“ przez zachodnie zwiazki zawodowe
Die andauernde Wirtschaftskrise, die bereits im Dezember 1970 zu einer
Welle von Protesten und Streiks an der Küste und in Schlesien führte
und die Ablösung der Gomulka-Regierung zur Folge hatte, erreichte im
Juli 1980 auf Grund drastischer Preiserhöhungen für Fleisch erneut
einen Tiefstand. Die Unzufriedenheit mit der Gierek-Regierung, der
man „Erfolgspropaganda“ und das wirtschaften auf „Pump“ vorwarf,
äußerte sich in Massenprotesten; erst in Lublin, dann im Kohlerevier
und anschließend im ganzen Land.
Trwający kryzys ekonomiczny, który w grudniu 1970 roku wywołał
falę protestów i strajków na Wybrzezu i Śląsku, doprowadził do
upadku rządów Gomułki. Zenit niezadowolenia i rozczarowania
obywateli Polski, został osiągnięty w czerwcu 1980 roku, po
drastycznych podwyżkach, wprowadzonych przez ówczesny rząd, na
większość artykułów spożywczych.
Masowe protesty, początkowo w stoczniach, a następnie w kopalniach,
stały się odzwierciedleniem narastającego wsród obywateli i
robotników ogromnego niezadowolenia z poczynań i dokonań
gierkowskiego rządu. W okresie od 30.08-5.091980 roku, doszło w
Stoczni Gdańskiej do negocjacji pomiędzy rządem a strajkującymi
pracownikami.
Edward Gierek został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska szefa
rządu. Nowym, Pierwszym Sekretarzem PZPR, został wybrany
Stanisław Kania, który wraz z wicepremierem Jagielskim, na terenie
Stoczni Gdańskiej, w budynku BHP, w obecności związkowców,
zalegalizował „Solidarność“, jako Wolny i Niezależny Związek, z
Lechem Wałęsą na czele, jako reprezentującym żądania strajkujących
robotników.
Celem nowo postałego Związku, nie była rewolucja, lecz
racjonalizacja socjalistycznego systemu. Dlatego od razu uchwalono
21 postulatow (21xTak), które miały na celu między innymi:
polepszenie warunków bytowych, jak i podwyższenie pensji
robotników. W momencie wprowadzenia stanu wojennego, w nocy 13
grudnia1981 roku, 6000 osób zostało internowanych. Pośród nich
znaleźli się również czołowi działacze „Solidarości“. W zaistniałej
sytuacji, działalność Niezależnego i Samodzielnego Związku
In der Zeit von 30.8 bis zum 5.9.1980 kam es daher in der Danziger
Werft zur Verhandlungen zwischen der Regierung und den Streikenden.
Gierek musste gehen. Kania, der neue erste Sekretär der PVAP lenkte
ein und Vizepremier Jagielski unterschrieb in der Danziger Werft (BHP
–Gebäude) in Anwesenheit von Vertretern des überbetrieblichen
Gewerkschaftsbundes das Augustabkommen, in dem die „Solidarność
“ als freie Gewerkschaft mit Lech Wałęsa an der Spitze zugelassen
wurde. Die Gewerkschaft forderte keine Revolution, sondern eine
"Rationalisierung des sozialistischen Systems". Die aufgestellten 21
Forderungen (21xTak) enthielten neben der zentralen Forderung nach
der Zulassung einer unabhängigen Gewerkschaft und des Streikrechts
auch sehr pragmatische Forderungen wie Lohnerhöhung sowie Kürzung
der Wartezeiten für den Erwerb einer neuen Wohnung.
Mit dem Verhängen des Kriegsrechtszustands in Polen in der Nacht zum
13.Dezember 1981 wurden 6.000 Personen. u.a. die führenden Köpfe
der Solidarność interniert und die Arbeit der Gewerkschaft selbst
verboten. Doch Solidarność agierte im Untergrund und im Exil weiter.
Am 8.Oktober 1982 wurde die Solidarność endgültig verboten. Viele
der aktiven Mitglieder, wie Ryszard Wyżga mussten untertauchen bzw.
mit Verhaftung rechnen oder sogar das Land verlassen. Der polnische
Geheimdienst (Sluzba Bezpieczenstwa) schreckte vor nichts zurück.
1984 wurde der katholische Priester Jerzy Popiełuszko für seine offene
pro Solidarność–Haltung ermordet.
„Solidarność“, została zakazana.
Pomimo zakazu „Solidarność“ działała nadal, w podziemiu i poza
granicami Polski. Ustawę, która oficjalnie zakazywała działalności
Związku, wprowadzono ósmego października 1982 r. W takiej sytucji,
wielu aktywnych związkowców jak np. Ryszard Wyżga, zmuszonych
było do opuszczenia kraju, w celu uniknięcia aresztowania przez
polską Służbę Bezpieczeństwa, która to działała bez skrupułów, czego
przykładem było zamordowanie katolickiego księdza, Jerzego
Popiełuszki.
Foto: J. Bieberstein
Ryszard Wyżga im Gespräch mit Schülern
Ryszard Wyżga w rozmowie z uczniami
Richard Wyżga wurde 1946 in Vienenburg als Kind polnischer
Zwangsarbeiter in Deutschland geboren. Seine Kindheit verbrachte er in
Treptow an der Rega in der Nähe von Stettin. 1964 schloss er
erfolgreich die Ausbildung zum Schlosser ab. In diesem Beruf arbeitete
er erst in einer Schlossereiwerkstatt in Stettin und ab 1967 in der
Stettiner „Adolf-Warski“-Werft. Im Dezember 1970 und im Januar 1971
beteiligte er sich an den tagelangen Belagerungsstreiks unter der
Führung von Edmund Bałuka und wurde anschließend selbst zum
aktiven Mitglied im Streikkomitee. Im Jahre 1976 arbeitete er eng mit
dem Komitee zum Schutz der Arbeiter (KOR) und mit dem freien
Gewerkschaftsbund zusammen.
Ab 1977 wechselte er zum Baukombinat I in Stettin und engagierte
sich dort zunehmend in der Gewerkschaft. Im Sommer 1980 gehörte er
zu den Mitorganisatoren der Streiks der Schlosser im Baukombinat I
Während des Kriegsrechts konzentrierte sich seine politische Tätigkeit
hauptsächlich auf das Drucken der verbotenen Werft-Zeitung „S“ als
Fortsetzung des Streikbulletins „Jedność “(Einheit), die Organisation
von gewerkschaftlichen Strukturen unter den Werftarbeitern und das
Sammeln von Spenden. Für diese Aktivitäten wurde er im Mai 1982
von der Werft entlassen und drei Monate später in eine Isolationshaft
genommen. Gegen diese Maßnahme nahm er an einem elf tägigen
Hungerstreik teil. Am 4.11.1982 gelang ihm nach der Verhandlung vor
dem Militärgericht in Wierzchöw die Flucht. Im März 1983 wurde er
erneut verhaftet und verurteilt. Im Zuge der Amnestie wurde er im
Juli1983 freigelassen. Im Dezember 1983 emigrierte er nach
Deutschland. Als Mitglied der Arbeitsgruppe „S“ in Eschweiler
organisierte er das Verschicken von Druckmaschinen und Material für
„Solidarnosc“ und koordinierte die Kurierrouten nach Brüssel und
Paris.
Ab 1988 organisierte er zusammen mit seiner Frau Hilfstransporte mit
medizinischen Geräten für Kinderheime in Westpommern und Lublin.
Seit 2004 ist Ryszard Wyżga im Ruhestand. Er wohnt mit seiner
Ryszard Piotr Wyżga, urodził się 10 III 1946 jako dziecko
pracownikow przymusowych w Vienenburgu w Niemczech.
Dzieciństwo spędził w Trzebiatowie koło Szczecina. W roku 1964
ukończył Zasadniczą Szkołę Metalową w Trzebiatowie i podjął pracę
najpierw w warsztacie ślusarskim w Szczecinie a od roku 1967 w
Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego.
W grudniu 1970 i w styczniu 1971 roku wziął udział w strajku
okupacyjnym pod przewodnictwem Edmunda Bałuki. Później został
sam aktywnym członkiem Komitetu Strajkowego na Wydziale W-3 w
Stoczni.
Od roku 1976 współpracował ściśle z Komitetem Ochrony
Robotników i z Niezależnymi Zwiazkami Zawodowymi.
W roku 1977 rozpoczął pracę w w Kombinatcie Budownictwa
Ogólnego I w Szczecinie , gdzie zaangażował się w działających tam
związkach. W lecie 1980 roku, należał do organizatorów strajku
ślusarzy w kombinacie budownictwa. W okresie Stanu wojennego,
Ryszard Wyżga, koncentrował się na wydawaniu, zakazanego
wówczas czasopisma „S“, jako kontynuacja biuletynu „Jedność“. Za
swoją działalność, w maju 1982 roku, został zwolniony ze Stoczni, a 3
miesiące później internowany. Z powodu aresztowania, Ryszard
Wyżga, podejmuje 11-dniowy strajk głodowy. Po rozprawie w Sądzie
Wojskowym, w Wierzchowie, 4.11.1982 roku, udaje mu się zbiec. W
marcu 1983 roku, zostaje schwytany i osądzony. Po ogłoszonej
amnestii, w czerwcu 1983 roku , zostaje zwolniony. W grudniu 1983emigruje do Niemiec. Jako członek roboczej grupy „S“, w Eschweiler,
w pobliżu Aachen, organizuje przerzut materiałów drukarskich i
maszyn dla „Solidarności“, jak i koordynuje trasy kurierów do
Brukseli i Paryża.
Od 1989 roku, wraz ze swoją żoną, organizuje transport sprzętu
medycznego, jak i wszystkich innych środków medycznych pierwszej
potrzeby, dla Domów Dziecka na Pomorzu i w Lublinie.
Od 2004 roku, Ryszard Wyżga przebywa na emeryturze i mieszka ze
Familie in Eschweiler bei Aachen
„ Nach meiner Anerkennungszeit in einer kleinen Schlosserei kam ich an
die Stettiner Werft und fand in meinem jugendlichen Enthusiasmus schnell
den Zugang zur Arbeiterbewegung, die aus legalem Gewerkschaftsbund
und oppositioneller konspirativen Gruppen bestand. Auf Grund der
wirtschaftlichen Lage wurde der legale Gewerkschaftskampf um die
sozialen Rechte der Arbeiter immer schwieriger, sodass die illegalen
Arbeitergruppen zum Schutz der Arbeit rasant an Bedeutung gewannen.
Für mich war die Mitarbeit in der Gewerkschaft, mit der ich anfangs zwölf
Stunden in der Woche verbrachte, nichts Neues. Schon als Kind begleitete
ich meinen Vater zu Gewerkschaftssitzungen und -treffen. Ich glaubte
schon, dass wir als Gewerkschaft in bestimmtem Rahmen die Macht haben,
für das Wohl der Arbeiter und ihrer Familien zu sorgen.
Mit der ersten Streikwelle im Dezember 1970, die in Lublin begann und
über das schlesische Kohlerevier die Werften an der Küste erreichte,
wurde mir bewusst, dass die Gewerkschaftsarbeit eine politische Arbeit
am und gegen das System ist. Ich nahm an den beiden einwöchigen Streiks,
die in der Stettiner Werft federführend von Edmund Bałuka vorbereitet
waren, aktiv als Mitglied des Streikkomitees teil. Die alte Regierung wurde
nach brutalen Militäreinsetzen in Danzig, wo es vierzig Tote gab, abgelöst
und mit dem neugewählten „Kumpel“ Gierek begann für uns die Hoffnung
auf ein besseres Leben damit, dass wir drei Wochen lang die Werft kaum
verließen um die Ausfallzeit während des Streiks nachzuarbeiten.
Wir haben aus den Erfahrungen der Streikwelle gelernt, dass wir einen
freien Gewerkschaftsbund brauchen und dass wir unsere Arbeit bündeln
und die landesweiten Aktionen der Gewerkschaften besser koordinieren
müssen.
Das Zulassen der freien Gewerkschaft „Solidarność“ war ein Erfolg, aber
auch die Herausforderung, für die über zehn Millionen Solidarność–
Mitglieder eine sichere Lebensgrundlage zu schaffen.
swoją rodziną w Eschweiler.
„Po zdobyciu uznania ludzi w małym zakładzie ślusarskim, awansowałem do
Stoczni szczecińskiej. Cała moja młodzieńcza energia i ciekawość została
skierowana w związki zawodowe, zarówno te legalne jak i te które
działały w konspiracji. Z powodu trudnej sytuacji gospodarczej legalne
związki zawodowe praktycznie nie miały juz praw, aby chronić swoich
pracowników i przez to konspiracyjne związki stawały się coraz
popularniejsze. Na początku mojej działalności spędzałem 12 godzin
tygodniowo w tych związkach, jednakże nie było to dla mnie nic nowego,
ponieważ już jako dziecko chodziłem z moim tatą na spotkania związków
zawodowych. Zawsze uważałem, że związki zawodowe mają siłę, aby
troszczyć się o swoich pracowników i ich rodziny.
Pierwsza fala strajków, która nastąpiła w grudniu 1970 roku, zaczęła się
w Lublinie i objęła wszystkie kopalnie węgla na Śląsku zanim dotarła na
wybrzeże. Już wtedy zobaczyłem drzemiący potencjał w związkach
zawodowych do obalenia komunizmu. Brałem udział jako jeden z członków
komisji strajku w obydwu tygodniowych strajkach odbywających się w
stoczni szczecińskiej, które były przygotowywane przez Edmunda Bałukę.
Ówczesny rząd stłumił siłą strajk w Gdańsku, zabito wtedy 40 osób.
Wówczas stary rząd został rozwiązany, a na czele nowego stanął
„Kupel“ Gierek, który dał nam nadzieję na nowe lepsze życie. Cały czas
poświęcony na strajk odpracowaliśmy w ciągu 3 tygodni.
Dzięki nabranym doświadczeniom zrozumieliśmy, że potrzebujemy
niezależnej od władzy organizacji, która zrzeszała by związki zawodowe i
koordynowała ich zakres pracy. W przyszłości można by wtedy było
strajki lepiej zaplanować.
Możliwość utworzenia niezależnych związków o nazwie „Solidarność“ była
wielkim sukcesem, ale i zarazem ogromną odpowiedzialnością. Ponad 10
milionów ludzi przystąpiło do nas, aby poprawić swój standard życia.
Die Nachricht über das Verhängen des Kriegsrechtes hatte mich zu Hause
erreicht. Mein ältester Sohn Zbyszek, damals 11 Jahre alt, kam am Morgen
des 13.12.1981 aufgeregt an mein Bett gerannt, um mir mitzuteilen, dass
im Fernsehen ununterbrochen ein General Jaruzelski vom Krieg spricht.
Mir wurde sofort klar, dass ich fliehen muss. Ich habe mich zuerst bei
Freunden im Keller versteckt, um dann unterzutauchen. Die Polizei suchte
im Laufe des Vormittags meine Wohnung auf, um mich zu verhaften.
Obwohl das Verhängen des Kriegsrechts für mich und meine Familie nicht
überraschend kam, so war es dennoch ein Schock. Unser Leben als Familie
war nicht mehr legal. Ich halte das Kriegsrecht für den letzten brutalen
Versuch der Regierung, die Macht zu erhalten. Schon damals glaubte ich
nicht, dass es zum Schutze des Landes vor einer sowjetischen Invasion
erfolgte. Der 13. Dezember 1981 ist für mich ein Tag der nationalen
Schande.
Fast ein ganzes Jahr gelang es mir, im Untergrund für die nun verbotene
Solidarność zu arbeiten; ich organisierte oppositionelle Treffen, den Druck
und den Vertrieb von Flyern, das Beschaffen von Druckgeräten und material und sammelte Spenden. Meine Familie habe ich in dieser Zeit
kaum gesehen. Der Kontakt bestand nur über Briefe an ein Postfach.
Am 18. August 1981 fanden in Stettin und in sechzig anderen Städten
Demonstrationsmärsche zur Erinnerung an die Augustverträge von 1980
statt. Während dieser Polizeirazzia wurde ich gemeinsam mit anderen
Aktivisten im Isolationszentrum in Wierzchowo interniert. Gegen die
Unterbringung im Einzelhaft traten wir in Hungerstreik, der nach elf
Tagen durch die Vermittlung vom Stettiner Bischof beendet wurde. Am
Tag meiner Verhandlung im Stettin gelang es mir beim Verlassen des
Gebäudes zu fliehen. Das Untertauchen war aber viel schwieriger
geworden, denn viele meiner Freunde waren ebenfalls verhaftet und die
Familie stand unter Beobachtung.
Als ich im Zuge der Amnestie im Sommer 1983 frei kam, aber unter
Beobachtung stand und keine Arbeit finden konnte, entschied ich mich, auf
Grund der Überlegung; wenn man mich in einem sozialistischen Land nicht
Wczesnym rankiem 13.12.1981 mój najstarszy syn Zbyszek (miał wtedy 11
lat), zobaczył w telewizji Generała Jaruzelskiego mówiącego o
wprowadzeniu stanu wojennego.
Przybiegł on od razu do mnie i powiedział mi o tym, w jednej chwili
zrozumiałem, że muszę uciekać. Na początku ukrywałem się w piwnicy u
moich przyjaciół, a potem zmieniałem często miejsce mojego pobytu. Już
około południa policja przyszła do mojego domu, aby mnie aresztować i od
tego czasu moja rodzina nie mogła się ze mną legalnie spotykać. Uważam,
że wprowadzenie stanu wojennego było desperackim aktem, aby utrzymać
się przy władzy. Od początku nie wierzyłem w pomoc związku
radzieckiego.
Przez prawie cały rok ukrywałem się w podziemiu, aby działać na rzecz
Solidarności: organizowałem spotkania, zbierałem i drukowałem ulotki
propagujące Solidarność. W tym czasie kontaktowałem się z moją rodziną
jedynie za pomocą listów.
18 sierpnia 1981 w szczecinie odbył się marsz dotyczący wprowadzenia
praw wywalczonych w 1980 roku. Zostałem wtedy złapany i internowany
wraz z innymi aktywistami do jednego z najcięższych więzień w Polsce,
czyli do Wierzchowa. Prowadziliśmy tam 11 dniowy strajk głodowy, który
przerwaliśmy jednym z powodu prośby biskupa.
W dniu, gdy miałem pertraktować w Szczecinie, pozwolono mi opuścić
więzienie. Jednakże ukrycie się wtedy było o wiele trudniejsze, ponieważ
wielu moich przyjaciół było aresztowanych, a moja rodzina była pod
obserwacją.
Zostałem uwolniony na zasadzie amnestii politycznej latem, 1983 roku.
Mimo wszystko byłem cały czas pod obserwacją oraz nie mogłem znaleźć
pracy. Zastanawiałem się wtedy czy mam jakiekolwiek perspektywy w
kraju socjalistycznym i postanowiłem wyjechać do Niemiec. Zostałem tam
szybko zauważony i być może z powodu mojej przeszłości dano mi azyl
polityczny.
leben lässt, für die Ausreise nach Deutschland. Man gewährte mir relativ
schnell und vielleicht auch wegen meiner Herkunft das politische Asyl.
Ich setzte meine Arbeit mit Unterstützung der gegründeten Gruppe
„Eschweiler“ für Solidarność fort. Wir organisierten den Transport von
Druckmaschinen und –material über Schweden nach Polen, sammelten
Spenden, unterstützten Kuriere auf dem Weg zu den Solidarność–
Zentralen in Brüssel und Paris und informierten auf Flyern über die
Situation in Polen.
Foto: Marek ..
Panzer vor der Stettiner Werft am 13.12. 81
Czolgi przed Stocznią Szczecinską w dniu 13 grudnia 1981 roku
Kontynuowałem moją pomoc dla Solidarności w nowo
założonej grupie o nazwie „Eschweiler“. Zajmowaliśmy się
przemycaniem pras drukarskich i materiałów do drukowania
przez Szwecję do Polski, zbieraniem pomocy od ludności
niemieckiej dla ludzi w Polsce oraz pomaganiem kurierom w
dotarciu do głównych ośrodków Solidarności w Brukseli i
Paryżu i informowaniem droga powietrzną o sytuacji w
Polsce. Później wraz z moja żoną organizowaliśmy transporty
z sprzętami medycznymi np. do domu dziecka w Goleniowie.
Foto: Tomasz Szymula:
Demonstration der Stettiner Werftarbeiter
Demonstracja robotników stoczni szczecinskiej
Die Danziger Werft - eine Wiege der Solidarność
Stocznia Gdańska – kolebką Solidarności
„Keine Freiheit ohne Solidarność!“
„Nie ma wolności bez Solidarności!“
(Papst Johannes Paul II)
Während der Streikwelle in den 70-ger Jahren gab es in Danzig in Folge
der Straßenkämpfe vierzig Tote. Diese Tatsache bewirkte, dass viele
oppositionellen Gewerkschaftler wie das Ehepaar Gwiazda, der neuen
Regierung misstrauten und sich im Untergrund neu organisierten. Als
im Juli 1980 die Preise für Fleisch erneut drastisch angehoben wurden
und gleichzeitig die Eisenbahnarbeiter in Lublin Waggons mit
Lebensmitteln unterwegs zu den Olympischen Spielen in die Sowjetunion an die Gleise anschweißten, kam es im Süden Polens zu
Protesten.
Die Entlassung der Kranführerin, Anna Walentynowicz, die als
Symbolfigur im Kampf um Arbeiterrechte galt, war der direkte Anlass
für die Arbeitsniederlegung in der Danziger Werft. Anders als vor zehn
Jahren riefen die Gewerkschaften zu einem Belagerungsstreik in der
Werft auf, um sich so vor der gewalttätigen Konfrontation mit der
Polizei zu schützen.
Am Streik beteiligten sich in ganz Polen über 700.000 Arbeiter, Bauern
und Studenten. Am 14.8.1980 blieben die Tore der Danziger Werft
geschlossen. Tausende Arbeiter hielten die Stellung in der Werft und
eben so viele Danziger Bürger versammelten sich Tag für Tag
solidarisch davor. Neben dem Streikinitiator Bogdan Borusiewicz
gehörten zu den führenden Gewerkschaftsköpfen der Danziger Werft
Lech Wałęsa, Bogdan Felski, Louis Prądzyński und Jerzy Borowczak.
(Papież Jan Pawel II)
W grudniu 1970 roku odbył się w Gdańsku jeden z poważniejszych
strajków – po ogłoszeniu podwyżki artykułów spożywczych przez
ówczesne władze, robotnicy zaczęli protestować. W celu stłumienia
buntu, użyto oddziałów wojska. Zginęło wtedy 40 pracowników
stoczni.
Jednak najważniejsze wydarzenia w Stoczni Gdańskiej rozegrały się w
sierpniu 1980 roku, dokładniej 14 sierpnia. Pracownicy stoczni,
niezadowoleni z ustroju państwa, ograniczającego wolność słowa, a
także z powodu braku towarów spożywczych w sklepach, /przy
jednoczesnym wywożeniu żywności z naszego kraju do Związku
Radzieckiego/, wyrazili swoje rozgoryczenie poprzez okupację
zakładu pracy.
W wyniku zajść lubelskich strajki zaczęły rozprzestrzeniać się na
okoliczne regiony, by w końcu wystąpić w szeregu miast na terenie
całego kraju. Stocznia Gdańska wyczekiwała tylko na odpowiedni
moment, aby dołączyć do strajkujących.
Bezpośrednią przyczyną proklamowania strajku było zwolnienie z
pracy Anny Walentynowicz – wielokrotnie wyróżnianej za swoja
prace przez ówczesne władze stoczni. Wtedy to, we wczesnych
godzinach porannych, tacy stoczniowcy jak :
Jerzy Borowczak, Bogdan Felski i Ludwik Prądzyński pod
kierownictwem Bogdana Borusewicza proklamowali strajk.
Do strajkującej stoczni przybył Lech Wałęsa, który objął przywództwo
Am 15.8.80 gab die Direktion eine Lohnerhöhung bekannt, was für eine
allgemeine Euphorie sorgte. Der Streik in der Werft wurde durch einen
Fehler von Wałęsa fast beendet. Während die Arbeiter zum Tor
strömten, wurden sie von fünf Frauen zum Umkehren und zum
Fortsetzen des Streiks aus Solidarität mit anderen Betrieben ermahnt.
In der Nacht vom 16. auf den 17. August entschied sich das betriebliche
Streikkomitee der Werft mit Lech Wałęsa für die Solidarität
(Solidarność) mit allen polnischen Arbeitern im Kampf um ihre Rechte.
Sie formulierten 21 Forderungen, die vom Vizepremier Jagielski am
31.8.1080 unterschrieben wurden. Die Forderungen wurden handschriftlich von Grzywaczewski und Rybicki auf eine Holzplatte
aufgeschrieben, die seit 16.10.2003 zum Weltkulturerbe der UNESCO
gehört.
Foto: A. Iwanicka
Abgeordnete des Sejms Jerzy Borowczak im Gespräch mit Schülern
strajku. Łącznie na całym Śląsku w tamtym okresie strajkowało ponad
700 tysięcy ludzi.
Ogólnopolski protest przekształcił się w ruch społeczny
„Solidarność”. 31 sierpnia podpisano porozumienie między
Komitetem Strajkowym a rządem, w wyniku którego rząd przyjął 21
postulatów stoczniowców między innymi legalizację NSZZ
„Solidarność“ oraz wyraził zgodę na uwolnienie więźniów
politycznych.
Dwóch młodych robotnikow stoczni napisało te 21 postulatów od reki
na drewnianej tablicy, która od dnia 16. 10.2003 należy do pamiatek
swiatowego dzidzictwa UNSCO.
Posel Jerzy Borowczak w rozmowie z uczniami
Jerzy Borowczak wurde 1957 in Białogard geboren. In den Jahren
1978/79 nahm er als Soldat der polnischen Einheit an der
Friedensmission der UN in Ägypten teil. Dafür wurde ihm von UN
Generalsekretär Kurt Waldheim die Friedensmedaille verliehen.
Im Jahre 1978 begann er an der Danziger Lenin-Werft als Monteur zu
arbeiten. Kurz darauf schloss er sich der oppositionellen Arbeiterbewegung „Freie Gewerkschaft der Küste“, die von den beiden
Aktivisten Joanna und Andrzej Gwiazda in den siebziger Jahren
gegründet wurde, an. Hier lernte er Lech Wałęsa kennen, mit dem er bis
heute eng befreundet ist.
Im August 1980 gehörte er als Mitglied des Innerbetrieblichen Streikkomitees zu den Initiatoren des Streiks in der Danziger Werft.
Vom 20.12.1981 an wurde er drei Monate in einem Internierungslager in
Iława gefangen gehalten. Für seine Tätigkeit in der illegalen
Gewerkschaft wurde er im Oktober 1982 von der Werft entlassen und
stand bis zur Gründung des demokratischen Polens unter Beobachtung
der Geheimpolizei (Słuzba Bezpieczenstwa).
In den Jahren 1983-89 arbeitete er in verschiedenen Betrieben, die
gezielt oppositionelle Aktivisten einstellten. Im Mai 1988 gehörte er
erneut zu den Mitorganisatoren des Streiks in der Danziger Werft.
1989 fand er wieder einen Arbeitsplatz in der Danziger Werft und
übernahm dort zwischen 1993 und 2001 den Vorsitz im Komitee der
unabhängigen Gewerkschaft „Solidarność“. Gleichzeitig gründete er mit
Lech Wałęsa eine parteiunabhängige Wählergemeinschaft zur Unterstützung der Reformen.
Seit 2001 ist er Abgeordneter im polnischen Sejm; zuerst als Vertreter
der AWS (Wahlaktion Solidarność) und seit 2006 der Bürgerplattform.
Foto: T. Michalak
Streik in der DanzigerLenin-Werft, August 1980
Strajk w Stoczni im. Lenina w Gdansku, sierpien 1980
Jerzy Borowczak urodził się 15 XI 1957 r. w Białogardzie. W latach
1978/79 jako żołnierz polskiego kontyngentu sił UNDOF brał udział
w misji stabilizacyjnej w Egipcie i na Wzgórzach Golan. Za udział w
tej misji został odznaczony Medalem Pokoju przez ówczesnego
Sekretarza Generalnego ONZ Kurta Waldheima.
W 1979 rozpoczął pracę w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Niemal od
razu zetknął się z Wolnymi Związkami Zawodowymi Wybrzeża
tworzonymi przez Andrzeja i Joannę Gwiazdów oraz Krzysztofa
Wyszkowskiego. Wtedy też poznał Lecha Wałęsę, któremu wierny
pozostał przez lata.
W sierpniu 1980 razem z Bogdanem Felskim i Ludwikiem
Prądzyńskim zainicjował strajk w Stoczni Gdańskiej. Był w
zakładowym Komitecie Strajkowym. Od 20 grudnia 1981 przez trzy
miesiące internowany w Iławie. Po powołaniu NSZZ „Solidarność”,
został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej związku Stoczni
Gdanskiej. W październiku 1982 za współorganizowanie strajku był
dyscyplinarnie zwolniony z pracy.
W latach 1983-85 pracował w Przedsiębiorstwie Geologicznym
Budownictwa Wodnego „Hydrogeo”, a od 1985 do 1989 w
Spółdzielni Usług Wysokościowych „Świetlik”, kierowanej przez
Macieja Płażyńskiego, a dającej zatrudnienie głównie ludziom
opozycji.
W maju 1988 był współorganizatorem strajku w Stoczni Gdańskiej.
W roku 1989 został przywrócony do pracy w Stoczni Gdańskiej. W
latach 1991-2001 był przewodniczącym Komisji Zakładowej
„Solidarności”. W 1993 współtworzył wraz z prezydentem Lechem
Wałęsą, stowarzyszenie Bezpartyjny Blok Wspierania Reform.
Od 2001 jest posłem na Sejm , najpierw kandydował z listy AWS
(Platforma Obywatelska).
(Akcji Wyborczej Solidarność), a od 2006 roku jest posłem Platformy
Obywatelskiej.
„Die Preiserhöhungen, vor allem für Fleisch vom 14. Juli 1980 und die
Ereignisse in Lublin waren der Beginn einer Protestwelle, an der sich alle
Bevölkerungsschichten beteiligten und die sich sehr schnell im ganzen
Land ausbreitete. Wir, die Arbeiter der Danziger Werft, mit unseren
hohen Gehältern und einer guten Auftragslage zögerten zuerst mit der
Beteiligung am Streik. Erst als am 7.8.1980 die Entlassung von Anna
Walentynowicz, die eigentlich ein Missverständnis war, bekannt wurde,
gelang es den freien Gewerkschaften die Arbeiterschaft für einen
Belagerungsstreik zu motivieren. Der Initiator dieses Streiks war Bogdan
Borusiewicz. Er war kein Arbeiter der Werft, sondern ein Historiker und
ein oppositioneller Gewerkschaftler. Unter seiner Leitung riefen neben
mir auch Bogdan Felski und Ludwig Prondziński am 14.8.1980 um 5.35 Uhr
mittels Flyer und Ansagen zum Streik an der Werft auf. Wir unterteilten
das Gebiet der Werft, ca. 160ha, und 17.000 Arbeiter zur besseren
Kontrolle in einzelne Streikbezirke, die jeweils von einem Streikkomitees
geleitet wurden. Als um 10.30 Uhr Lech Wałęsa die Werft betrat und die
Führung bei den Verhandlungen übernahm, befand sich die ganze
Belegschaft im Streik.
Wir, die Arbeiter hatten genug von der jahrelangen Unterdrückung und
forderten Freiheit und Gerechtigkeit. Die nationale Wut, die ständig in
unseren Innern gedämpft werden musste, konnte jetzt entflammen und
brennen. Das bewirkte auch unseren Erfolg.
In der Werft arbeiteten über 3000 Frauen, die während des Streiks für
die Versorgung der Streikenden sorgten. Auf dem Gebiet der Werft gab
es, wie in jedem kommunistischen Großbetrieb, alle sozialen Einrichtungen,
auch Kantinen. Neben den Bauern aus der Umgebung belieferten auch die
Danziger Bürger die Werft mit Nahrungsmitteln. Die Belagerung konnte
somit für unbegrenzte Zeit fortgesetzt werden. Deshalb wohl breitete
sich am zweiten Streiktag die unwahre Nachricht aus, dass eine
„W wyniku zajść lubelskich strajki zaczęły rozprzestrzeniać się na
okoliczne regiony, by w końcu wystąpić w szeregu miast na terenie całego
kraju. Stocznia Gdańska wyczekiwała tylko na odpowiedni moment, aby
dołączyć do strajkujących. Idealnym pretekstem do podjęcia działań
okazało się zwolnienie Anny Walentynowicz.
- opowiadał JerzyBorowczak .
„Strajk, wywolłny przez Bogdana Borusewicza rozpoczął się dnia 14
sierpnia 1980 roku o godzinie 5.35. Podzieliliśmy cały obszar Stoczni, a
to ponad 160 ha, na 4 wydziały strajkowe, które dowodzone były między
innymi przez Bogdana Felskiego, Ludwika Prondzyńskiego i mnie.
Pracę przerwały wydziały K-1, K-3, C-5 oraz wydziały silnikowe. Do
strajkującej stoczni przybył Lech Wałęsa, który objął przywództwo
strajku.“
„Mieliśmy dość ucisku. Chcieliśmy wolności i sprawiedliwości. Ta złość
narodowa tłumiona przez lata w końcu zapłonęła żywym ogniem, którego
nic nie było w stanie ugasić. Tylko dzięki temu odnieśliśmy sukces.”
„Strajk trwał od 14 do 31 sierpnia. Wśród strajkujących znajdowały się
również kobiety, których głównym zadaniem było przygotowywanie
posiłków. Niestety kilka dni po rozpoczęciu protestów do organizatorów
dotarła informacja, że jedna z kobiet została zgwałcona. Przejęci byliśmy
zaistniałą sytuacją. Kierownictwo wprowadziło natychmiastowe zmiany.
Od tamtego niechlubnego wydarzenia kobiety na terenie stoczni mogły
przebywać jedynie od godz. 6.00 do godz.22.00, następnie wracały do
domów. Jak się później okazało, gwałt nie miał miejsca. Była to próba
manipulacji przeprowadzona przez władze kraju, aby przyspieszyć
Arbeiterin auf dem Gelände der Werft vergewaltigt wurde. Mit dieser
Provokation wollten die Machtinhaber den Streik kippen. Die
Streikkomitees reagierten darauf mit einer Regelung, den Aufenthalt von
Frauen in der Werft auf ein Zeitfenster von 6.00 bis 22.00 Uhr zu
beschränken. Am 16.8. lenkte die Werft-Direktion ein und zeigte sich
bereit, die Forderungen der Arbeiter, mehr Gehalt, die Wiedereinstellung
der entlassenen Oppositionellen und den Bau des Denkmals für die
Streikopfer von 1970, zu akzeptieren. Während Wałęsa den Streik unter
allgemeinem Jubel für beendet erklärte, waren es ausgerechnet die
Frauen, darunter auch Anna Walyntynowicz, die das Fortsetzen des
Streiks aus Solidarität mit anderen Betrieben verlangten. Nach dieser
Wende strömten in die Werft Delegationen von Arbeitern aus ganz Polen.
Der Streik wandelte sich in eine nationale Befreiungsbewegung. Es wurde
eine Expertenkommission unter der Leitung von Tadeusz Mazowiecki vom
überbetrieblichen Streikkomitee einberufen, mit dem Ziel, einen
Forderungskatalog für die Verhandlungen mit der Regierung zu erarbeiten.
Diese wurden am 31.8.1980 im BHP–Gebäude von Jagielski und Wałęsa
stellvertretend für alle Arbeiter unterschrieben. Neben der Zulassung
der freien Gewerkschaft stand der Bau des Denkmals für die Opfer von
1970 auf der Liste. Er wurde in nur 100 Tagen fertiggestellt
Am 12.12.1981 saß ich bis etwa 22.00 Uhr hier im BHP–Saal in einer
Sitzung. Wir haben auch über die Möglichkeit der Ausrufung eines
Ausnahmezustands diskutiert, aber ihn nicht so bald erwartet. Als ich
nach Hause kam, ich wohnte nicht weit von der Werft entfernt, hörte ich
sobald rhythmische Schritte mehrerer Leute. Ich wusste sofort, dass es
Polizei ist. Da ich in der ersten Etage wohnte, sprang ich aus dem Fenster
und floh in die Werft. Dort konnte ich mich bis zum 16.12. verstecken.
Dann stürmten Panzer die Werft und ich wurde verhaftet und in Iława
interniert. Die Zeit bis 1985 verbrachte ich mit kleinen Unterbrechungen
im Gefängnis oder in einem Internierungslager. Später wurde ich nur vor
großen politischen Ereignissen, wie der Papstbesuch quasi prophylaktisch
verhaftet. Das Land verlassen wollte ich trotz gezielter Angebote der
Geheimpolizei nicht. Ich war von meiner Arbeit im Untergrund überzeugt
zakończenie strajku.“
„Dnia 16. sierpnia dyrekcja stoczni przystała na żądania pracowników.
Chodziło między innymi o podwyżkę pensji, przywrócenie do pracy
zwolnionych działaczy opozycji oraz budowę pomnika ofiar strajku z
1970 roku. Podczs gdy Lech Wałęsa wśród owacji ogłosił strajk w stoczni
za zakończony, kobiety, między innymi Anna Walentynowicz żądały jego
kontynuacji, także w innych zakładach. Po ich apelu przybywały do
Stoczni Gdańskiej delegacje pracowników z całej Polski. Strajk
przeobraził się w narodowy ruch wyzwoleńczy. Została powołana komisja
ekspercka pod przewodnictwem Tadeusza Mazowieckiego. Miała ona na
celu opracowanie żądań w sprawie negocjacji z władzami państwa.
Postulaty stoczniowców zostały podpisane w dniu 31.08.1980 roku w hali
BHP. Stronę rządową reprezentował ówczesny premier Jagielski, stronę
opozycyjną Lech Wałęsa. Solidarność uznano za legalne związki
zawodowe, a w zaledwie 100 dni wybudowano pomnik ofiar starjku z 1970
roku.
W dniu 12. grudnia 1981 roku byłem około godziny 22.00 w sali BHP
Stoczni Gdańskiej na naradzie. Dyskutowaliśmy o możliwości
wprowadzenia w Polsce stanu wyjątkowego. Gdy przyszedłem do domu,
mieszkałem niedaleko stoczni, usłyszałem rytmiczne kroki. Byłem pewien,
że to milicja. Ponieważ mieszkałem na pierwszym piętrze, wyskoczyłem
przez okno i uciekłem do stoczni. Tam ukrywałem się do 16 grudnia. Po
interwencji milicji zostałem aresztowany i internowany w więzieniu w
Iławie. Okres do 1985 roku spędziłem z małymi przerwami w więzieniu,
bądź w obozie dla internowanych. Potem byłem aresztowany przed
ważnymi wydarzeniami politycznymi, np. przed wizytą w Polsce papierza
Jana Pawła II. Nie chciałęm opuscić kraju, mimo wielu propozycji służb
bezpieczeństwa.
Byłem przekonany w 100% o słuszności mojej działalności w konspiracji.
Po pierwszych wolnych wyborach, które uczyniły Polskę krajem w pełni
demokratycznym, początkowe ideały "Solidarności" straciły na znaczeniu.
und hatte auch Glück, genug Gleichgesinnte um mich zu haben.
Nach den ersten freien Wahlen, die den Weg zu einer demokratischen
Entwicklung Polens frei machten, sind die Ideale der ursprünglichen
Solidarność verblasst. Es gibt andere wichtige Ziele, für die ich mich als
PO Abgeordneter im Sejm einsetze.
Foto: Ch. Henners
Obecnie jest wiele innych, ważnych spraw, którymi zajmuję się pracując
w Sejmie Rzeczpospolitej Polski jako poseł Platformy
Obywatelskiej.
Holztafel mit handschriftlich aufgetragenen 21 Forderungen (21 x Tak)
der Werftarbeiter.
Tablica drzewna z 21 postulatami robotników stoczni.
„Gegen das Kriegsrecht in Polen - für Solidarność“
„Przeciwko stanowi wojennemu w Polsce,
- wsparcie dla ruchu „Solidarność“
Eine Initiative der deutschen Künstler ihre unfreien polnischen
Kollegen moralisch–geistig und gleichzeitig finanziell zu
unterstützen.
Inicjatywa niemieckich artystów- plastyków, mająca na celu
wsparcie moralne, duchowe a jednocześnie finansowe, grupy
polskich niezależnych twórców.
Noch bevor General Jaruzelski am 13. Dezember 1981 in Polen das
Kriegsrecht verhängte, hatte Joseph Beuys im August‘81 als Geste einer
„symbolischen Verpflanzung“ seiner künstlerischen Ideen den s.g.
„Polentransport“ gestartet, in dem er mit einem VW-Bus durch Polen
reiste. Im Gepäck hatte er eine große Holzkiste voller Grafiken,
Multiples, Plakaten sowie Fotografien von Lothar Wolleh, die er dem
Kunstmuseum im Lodz als Akt seiner Unterstützung der freien
„Solidarność“-Bewegung schenkte.
Angesichts der katastrophalen wirtschaftlichen Lage und der politischen
Unterdrückung während des Kriegsrechts (1981-1983), von der auch die
polnischen Künstler betroffen waren, initiierte Rafael Jabłonka, ein
polnischer Kunststudent in Düsseldorf zusammen mit Stephan von
Wiese, dem Leiter der modernen Abteilung im Kunstmuseum am
Ehrenhof, und weiteren Künstlerfreunden eine Kunstauktion zu Gunsten
der „Solidarność“. An der Kunstschau, die vom 22.10. bis zum
13.11.1982 dauerte und mit einer Auktion am 13.11.1982 in der Halle 5
des Kunstpalastes endete, beteiligten sich 60 renommierte Künstler aus
Deutschland, West Berlin, Polen und anderen osteuropäischen Ländern.
In den 71 Werken spiegelte sich nicht nur die zeitgenössischen
Kunstströmungen wieder, sondern es wurde auch einen Bezug zum
Anlass hergestellt wie z.B. durch das Hakenkreuz im Bild “What do you
prefer?“von Jörg Immendorff, im “Adler in Uniform“ von Halina
Jaworski oder im „Splitter für Polen“ von Günther Uecker. Der Erlös
in Höhe von 287 000 DM ging an den Pariser Fond für unabhängige
polnische Kultur, deren Präsident der polnische Literaturnobelpreisträger von 1980, Czesław Miłosz war. Er übernahm auch die
W sierpniu 1981 r., jeszcze przed wprowadzeniem 13 grudnia 1981r.
stanu wojennego przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego, wybitny artysta
niemiecki Joseph Beuys, podjął próbę zaszczepienia swoich
twórczych idei w Polsce. Wyruszył on w podróż swoim busem VWem, który załadowany był grafikami, plakatami oraz fotografiami,
otrzymanymi od Lothara Wolleha. Beuys podarował „swój bagaż”
Muzeum Sztuki w Łodzi, jako akt poparcia dla wolnej Solidarności.
Katastrofalna sytuacja gospodarcza oraz polityczny nacisk, panujący
podczas stanu wojennego (1981-1983), miały ogromny wpływ na
sytuację polskich artystów. Czynniki te skłoniły Rafaela Jabłonkę,
polskiego studenta Akademii Sztuki w Düsseldorfie, oraz Stephana
von Wiese, kierownika działu nowoczesnej sztuki w Muzeum Sztuki
am Ehrenhof a także wielu innych zaprzyjaźnionych artystów do
zorganizowania wystawy, która poprawiłaby sytuację polskiego ruchu
„Solidarności”. W przedsięwzięciu trwającym od 22.10 do 13.11.
1982, które zakończyło się aukcją prac przeprowadzoną na hali nr 5
Pałacu Sztuki, wzięło udział sześćdziesięcioro renomowanych
artystów z Niemiec, zachodniego Berlina, Polski i innych wschodnioeuropejskich państw. 71 dzieł zawierało w sobie różnorodne tendencje
w sztuce współczesnej, a jednocześnie wyrażało swoje krytyczne
stanowisko wobec wprowadzenia stanu wojennego np. w dziele
Hakenkreuz, Jörgena Immendorffa, w “Adler in Uniform“ Haliny
Jaworskiej lub w „Splitter für Polen” G. Ueckera. Cały dochód z
aukcji wysokości 287 000 DM przekazany zostały do rąk patrona
kultury paryskiej, którym został Czesław Miłosz, polski noblista
literacki. Pieniądze przeznaczone zostały na rzecz paryskiej „fundacji
Schirmherrschaft über die Kunstauktion.
dla niezależnego wydawnictwa polskiego - Kultura paryska”
Foto: A. Iwanicka
Halina Jaworski liest aus dem Vorwort des Katalogs
zur Ausstellung „Gegen das Kriegsrecht in Polen“
Halina Jaworski czyta przedmowę z katalogu dotyczącego wystawy „
Przeciwko stanu wojennego w Polsce”
Halina Jaworski wurde am 13.12.1952 in Danzig geboren und im
Sopot aufgewachsen. Nach dem Abitur musste sie mit ihrer Familie aus
religiösen Gründen Polen verlassen. Sie studierte zwischen 1971 und 73
an der Kunstakademie Bezalel in Jerusalem. Im Jahre 1973 siedelte sie
nach Deutschland über und setzte ihr Kunststudium als Meisterschülerin
beim Prof. Uecker an der Düsseldorfer Kunstakademie fort.
1977 bekam sie ein Reisestipendium nach Japan. Ihre Abschlussarbeit
wurde mit dem Preis der Kunstakademie Düsseldorf ausgezeichnet. In
den Jahren 1984 und 1986 wurde die Arbeit von Halina Jaworski mit
zwei weiteren Kunststipendien gefördert. Die Künstlerin lebt und
arbeitet heute in Düsseldorf.
Halina Jaworski urodziła się 13 grudnia 1952 w Gdańsku, a
wychowała się w Sopocie. Po maturze zmuszona była wraz z rodziną
do opuszczenia Polski z powodów religijnych. W latach 1971-73
studiowała w jerozolimskiej Akademii Bezalel. W roku 1973
przeprowadziła się do Niemiec i tam zaczęła studia na Akademii
Sztuk Pięknych w Düsseldorfie w pracowni prof. Günthera Ueckera,
u którego w 1979 otrzymała dyplom i do 1980 pracowała jako jego
asystentka. W roku 1977 otrzymała stypendium na wyjazd do Japonii.
Jej praca magisterska została odznaczona nagrodą Akademii Sztuki w
Düsseldorfie. W latach 1984 oraz 1986 prace Haliny Jaworskiej
zdobywały kolejne uznania w postaci dwóch stypendiów. Artystka
mieszka i pracuje obecnie w Düsseldorfie.
Bereits 1976 wurden ihre Arbeiten „Art in Progress“ in einer
Einzelausstellung in Düsseldorf gezeigt. Weitere Ausstellungen folgten
beinah jährlich in Düsseldorf, Wuppertal, Hamburg, Berlin Amsterdam
und Edinburgh, zuletzt 2008 in der Stadtgalerie in Pozen mit „Po drodze
do domu - On the Way Home“.
W roku 1976 ukazane zostały jej prace pt."Art in Progress" na
indywidualnej wystawie w Düsseldorfie. Kolejne indywidualne
wystawy organizowane były niemalże co roku w Düsseldorfie,
Wuppertalu, Hamburgu, Berlinie, Amsterdamie i Edinburghu. W roku
2008 odbyła się ostatnia wystawa „Po drodze do domu - On the Way
Home“. Zorganizowana w jednej z poznańskich galerii miejskich. W
tym samym czasie jej prace autorskie wystawiane były na licznych
wystawach zbiorowych m. in. 1982 wystawa połączona z aukcją
„Przeciw stanowi wojennemu w Polsce” w Düsseldorfie, 1984
"Konstrukcja i proces" w Monachium, 1989/2000 wystawa
dwuczęściowa "Dialog" w Kunstmuseum w Düsseldorfie oraz
Warszawie. Ostatnie jej dzieło „Polski orzeł w mundurze
wojskowym” wystawiony został w roku 2011 na wystawie „Drzwi w
drzwi” w Berlinie.
Gleichzeitig beteiligte sie sich mit ihren Werken an zahlreichen
Gruppenausstellungen u.a. 1982 an der Kunstschau und –auktion
„Gegen das Kriegsrecht in Polen“ in Düsseldorf, 1984 an „Prozess und
Konstruktion“ in München, 1989/2000 an der zweiteiligen Ausstellung
„Dialog“ in Düsseldorf und Warschau.
Zuletzt stellte sie ihr Bild „Adler in Uniform“ 2011 in der Ausstellung
„Tür an Tür“ im Gropius-Bau in Berlin aus.
„ Der 13. Dezember ist mein Geburtstag, den ich gerne mit Freunden
feiere. Doch an diesem 13.12.1982, an dem General Jaruzelski in Polen das
Kriegsrecht ausgerufen hatte, war mein traurigster Geburtstag
überhaupt. Aus dieser Traurigkeit heraus fing ich an zu malen. Ich dachte
an alle meinen polnischen Künstlerfreunde, die sich seit 1980 in einer
oppositionellen Kunstbewegung „Riss“ zusammenschlossen und mehr Ethik
statt Ästhetik in der Kunst forderten. Sie waren bestimmt in dieser
Nacht inhaftiert oder in den Untergrund abgetaucht.
„13 grudnia obchodzę urodziny, które najchętniej świętuje wraz z moimi
przyjaciółmi. Lecz w roku 1981 r. dokładnie w dzień moich urodzin
usłyszałam informację o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce przez
gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Wiadomość ta wzbudziła we mnie ogromny
żal i smutek Chcąc dać upust negatywnym emocjom, zaczęłam malować.
Myślałam o wszystkich moich polskich przyjaciołach- artystach,
działających od 1980 r. w opozycyjnym ruchu artystycznym „Rysa”.
Byłam pewna, że tej nocy zostali aresztowani, bądź trafili do podziemia.
Ich malte einen Adler, dessen Flügel in eine Uniform gezwängt wurden und
seinen Kopf eine rot-weiße Gefängniskappe bedeckte. Freunde riefen an
und kamen vorbei um mir zu gratulieren, doch das Gespräch glitt
unwillkürlich auf die Lage in Polen. Wir wollten helfen, aber nicht mit
Päckchen, sondern mit dem, was uns Künstler ausmacht, nämlich das
künstlerische Schaffen.
Unsere polnischen Freunde mussten dringend unterstützt werden, denn
auch wenn Kunst nichts verändern kann, sie kann anregen. Deshalb ist
Kunst im Kriegszustand illegal.
So entstand die Idee, eine Kunstauktion zu organisieren, für die
zeitgenössischen Künstler einen oder mehrere ihrer museumsreifen
Kunstwerke spenden sollten. Der Aufrufbrief dazu kam von Rafal
Jabłonka, der aus Polen stammte und in Düsseldorf Kunstgeschichte
studierte, und von Dr. Stephan von Wiese, dem Leiter der Abteilung für
moderne Kunst im Kunstmuseum. Hinter diesem Brief stand aber eine
ganze Reihe bekannter deutscher Künstler mit dem Kunstpapst Beuys ganz
vorn.
Mein „Adler in Uniform“ wurde als das geeignetste Motiv für das Plakat
für die Kunstschau befunden, die zwei Wochen vor der Auktion in der
Halle 5 des Kunstmuseum stattfand. Es war sehr schwierig in dieser Zeit
einen Raum für eine solche Ausstellung „Gegen das Kriegsrecht in Polen“ zu
bekommen, da in Düsseldorf just in dieser Zeit eine „sowjetische
Woche“ mit einer Wirtschaftsschau und einigen Ausstellungseröffnungen
By dać upust negatywnym emocjom chwyciłam do rąk wiszące na ścianie
godło Polski i przetworzyłam je w asymetryczny obraz orła wciśniętego w
zielony mundur wojskowy z nasadzoną na głowie czapką więzienną w
biało-czerwone pasy. Zgodnie z obowiązującą wtedy zasadą „więcej etyki
niż estetyki” dzieło to poprzez swoją brzydotę miało na celu ukazać
okrutność tamtych czasów.
Tego samego dnia odwiedzający mnie przyjaciele z niedowierzaniem
podziwiali mojego Orła i gratulowali mi świetnego pomysłu. Stał się on
także prowodyrem długiej rozmowy na temat sytuacji panującej w
Polsce. Lecz rozmowy nie przynosiły żadnych zmian, które poprawiłyby
sytuacje polskich artystów.
W mojej głowie zrodził się pomysł,by zorganizować w Düsseldorfie
aukcję pod hasłem „Przeciw stanowi wojennemu w Polsce- dla
Solidarności.” Spotkał się on z ogromną aprobatą wśród poproszonych o
współuczestnictwo w akcji niemieckich malarzy, którzy dobrowolnie
przekazali swoje prace. Mój „Orzeł w mundurze wojskowym” stał jej
symbolem, widniejąc na plakatach promujących wydarzenie.
Dzięki umiejętnościom organizacyjnym Rafała Jablonki, studenta historii
sztuki, wystawa w düsseldorfskim Muzeum Sztuki zakończyła się aukcją,
na której zebrano pokaźną sumę (287000DM). Spośród 71 dzieł
sześćdziesięciu artystów zaangażowanych w wystawę, największy zysk
przyniosły pracę Josepha Beuysa (70.000 DM) oraz Gerharda Richtera
gefeiert wurde.
Es wurden 71 großformatige Bilder, Skulpturen und Objekte von 60
Künstlern gespendet. Damit bot die Kunstschau nicht nur einen einmaligen
Querschnitt durch die zeitgenössische Kunst an, sondern gab auch die
Gelegenheit, moderne Kunst in großer Auswahl günstig zu erwerben. Die
gespendeten Kunstwerke wurden auf einen Wert von 600.000 DM
geschätzt. Der Erlös betrug knapp die Hälfte, 298000 DM, und kam über
das Pariser Konto der Solidarność zu Gute. Auch Kunststipendien z.B. für
Marek Sobczyk und Jarek Modzelewski wurden daraus finanziert. Einige
der Kunstwerke wurden erst nach der Auktion verkauft, nachdem die
Presse darüber berichtete, z.B. das Bild „Splitter für Polen“ von Uecker.
Mein „Adler in Uniform“ nahm an der Kunstschau teil, war aber wegen
seiner Symbolwirkung unverkäuflich. Für die Auktion malte ich eine zweite
etwas größere Version von „Adler in Uniform“, in der der Adler seine
Flügel leicht ausgebreitet hält. Das Bild wurde ersteigert und an die
Brüsseler Zentrale der Solidarność gespendet. Leider ist der aktuelle Ort
dieses Bildes nicht bekannt. Die erste Version
von „Adler in
Uniform“ habe ich über die freie Kunstkuratorin Anda Rottenberg an die
Sammlung des im Jahre 2007 geöffneten Museums für Kunst der
Gegenwart in Warschau gestiftet.“
(40.000 DM). Pieniądze powierzono polskiemu nobliście Czesławowi
Miłoszowi, który następnie przekazał je artystom działającym podczas
stanu wojennego w Polsce. Między innymi Markowi Sobczykowi oraz
Jarkowi Modzelewskiemu jako stypendium artystyczne. Niektóre dzieła
sprzedane zostały po zakończeniu aukcji w momencie gdy sprawa została
nagłośniona przez prasę np. obraz Ueckera „Splitter für Polen“.
Wystawa okazała się nie tylko akcją humanitarną ale stanowiła także
okazję do refleksji na temat najnowszych tendencji w sztuce. Mój
„Orzeł w mundurze wojskowym” także stał się częścią wystawy lecz
dzieło to traktowałam zawsze jako bezcenny skarb, który był wyłącznie
moją prywatną własnością. Dlatego też na wystawę przygotowałam nieco
zmodyfikowaną, staranniej wykonaną kopię obrazu, tym samym
zachowując oryginał. Początkowo obraz został ofiarowany brukselskiej
centrali Solidarności. Niestety do dnia dzisiejszego nie udało się ustalić
aktualnego miejsca, w którym znajduje się obraz. Oryginalną wersję
mojego dzieła podarowałam za pośrednictwem Andy Rottenberg,
niezależnej kurator sztuki warszawskiemu Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Foto : Erika Kiffl
Auktion für Solidarność, KunstmuseumDüsseldorf ,1982:
Im Vordergrund: Joseph Beuys, Johannes Stüttgen,
und das
ZDF-Team mit Werner Räune, rechts dahinter: Halina
Jaworski im Gespräch mit dem Bildhauer Jaroslaw Adler.
Aukcja dla Solidarności, Muzeum Sztuki–Düsseldorf,1982:
Na pierwszym planie: Joseph Beuys, Johannes Stüttgen
oraz
ZDF grupa z Wernerem Räunem, po prawej stronie z tyłu:
Halina Jaworski podczas rozmowy z rzeźbiarzem
Jaroslawem Adlerem
„Polen - Hilfe“
Pomoc Polsce
Solidarität mit der notleidenden Bevölkerung im
krisengeschüttelten Polen.
Solidarność z ludźmi cierpiącymi w Polsce z powodu
kryzysu.
Mehr als 200 Millionen Mark an Gut und Geld spendeten Bundesbürger
in den ersten sechs Monaten des Kriegsrechtszustand an das
Nachbarland Polen und verschickten bis zu 35.000 Geschenkpakete pro
Tag, um der unverändert schlechten Versorgungslage der polnischen
Bevölkerung entgegenzuwirken. Es handelte sich um eine beispiellose
Aktion, bei der die Wohlstandsbürger wie noch nie zuvor so freizügig
und so ausdauernd spendeten und sich darüber hinaus, wie Gustav
Koiky, aktiv selbst daran beteiligten, Spenden zu sammeln und
Hilfsaktionen zu organisieren.
Podczas pierwszych 6 miesięcy stanu wojennego zebrano dla
Polaków więcej niż 200 milionów marek niemieckich i 35000 paczek
z żywnością. Były one wysyłane codziennie , żeby przeciwdziałać
złej sytuacji życiowej Polaków.
Wydaje się, że była to bezprecedensowa akcja, w której dobrze
sytuowani obywatele, jak nigdy dotąd hojnie i długotrwale
dofinansowywali nieznajomych w potrzebie. Natomiast ci, którzy nie
byli w stanie finansowo wspomóc Polaków np. tak jak Gustav Koiky,
zaangażowali się zbierając dary i organizując akcje charytatywne.
Für die Polen wiederum bedeuteten die Päckchen aus Deutschland mehr
als nur Verbesserung ihrer katastrophalen Versorgungslage. Sie brachten
Ermutigung, Hoffnung und die Gewissheit, dass man in der Not nicht
alleine gelassen wird. Sie waren ein Meilenstein im Prozess der
Versöhnung der beiden Völker.
Paczki z Niemiec oznaczały dla Polaków więcej niż tylko poprawę
ich tragicznej sytuacji życiowej, dały im poczucie bezpieczeństwa
oraz otuchę, że nie zostaną sami w trudnej sytuacji. Paczki stały się
mostem łączącym nasze dwa narody.
Tanken auf Vorrat // Tankowanie na zapas
Foto: Koiky
Kinderheim in Grislinen // Dom Dziecka w Gryzlinach
Foto:
A.Iwanicka
Gustav Koiky und Prälat Jansen im Gespräch mit Charlotte Henners
Gustav Koiky i Prälat Jansen w rozmowie z Charlottą Henners i SofijąRing
und Sofija Ring
Zimą, 1944/45 musiał
dziecką, opuścić swoje
dzieciństwo spędził w
ej o kierunku budowy
gen by pracować jako
– 69 zapisał się do
erytury w roku 1995.
Solingen zorganizował
wsparciu ks. Jansena
km domu dziecka w
ywnością, ubraniami,
ętem medycznym dla
gażowanie został pan
wą Zasłużonych dla
fundacji wspierającej
Kinderheim in Grieslinen bei Allenstein, Auspacken
Dom
dziecka w Gryzlinach kolo Olsztyna, Rozladowywanie samochodu
Foto Koiky
„Angefangen hatte es im Frisörsalon „Treiber“, wo Alexander Stankiewicz,
ein Frisör aus Allenstein arbeitete. Er berichtete seinen Kunden von der
großen Not, die im Kinderheim in Grieslienen bei Allenstein seit dem
Kriegszustand herrschte. Kinder sind das schwächste Glied in einem
System, das wusste ich aus meiner Erfahrung. Ich war ja selbst ein
Flüchtlingskind.
Als Mitglied des Pfarrgemeinderates gab ich den „Hilferuf“ von
Stankiewicz weiter und ich hatte Glück, ich stieß sofort auf offene Ohren
und große Hilfsbereitschaft. Pfarrar Prälat Jansen unterstützte das
Projekt, in dem die St. Joseph-Pfarrgemeinde die Trägerschaft über die
Hilfsmaßnahme und später die Patenschaft über das Kinderheim übernahm.
Die Spendenbereitschaft in der Gemeinde Ohligs und später auch in
Nachbargemeinden war sehr groß. Nach jeder Sonntagsmesse stapelten
sich Päckchen, Säcke und Körbe mit Kleidung, Spielzeug, Lebensmitteln
und anderen Gebrauchs- und Haushaltsgeräten. Die Schützen Spendeten
sogar eine Waschmaschine.
Zahlreiche Geldspenden und die Unterstützung lokaler Betriebe machten
es möglich, dass der erste Hilfstransport am 8. Dezember 1982 auf einer
abenteuerlichen Fahrt über Dänemark und Swinemünde (Swinoujście) und
bis Allenstein eingeschlossen in einer Panzerkolonne endlich das
Kinderheim auf dem Gelände des ehemaligen Fliegerhorstes der
Wehrmacht in Grieslienen (Grysliny) erreichte. Wegen der Entfernung und
den Visa-Formalitäten, aber auch wegen der Vorurteile waren viele
Menschen skeptisch, ob unsere Hilfe überhaupt ankommt. „Den siehst du
nie wieder“, haben sie meiner Frau prophezeit. Aber ich kam wieder und
motivierte andere, auch junge Menschen, sich aktiv an den Fahrten zu
beteiligen.
Manchmal hatten wir so viele gespendete Güter, dass wir zwei bis dreimal
„ Wszystko zaczęło się w salonie fryzjerskim „Treiber“, gdzie pracował
Aleksander Stankiewicz- fryzjer z Olsztyna. Opowiadał on swoim
klientom o trudnej sytuacji dzieci w domu dziecka w Gryzlinach obok
Olsztyna, która się podczas trwania stanu wojennego bardzo pogorszyła.
O tym, że dzieci są najsłabszym ogniwem w systemie, wiedziałem zawsze
gdyż sam byłem dzieckiem uchodźców.
Jako członek rady kościelnej przekazałem dalej „wołanie o pomoc „ pana
Stankiewicza i miałem szczęście, gdyż spotkałem się z wielką
życzliwością i chęcią niesienia pomocy. Ks prałat Jansen wspierał od
samego początku projekt, w którym parafia św. Józefa objęła
patronatem akcje niesienia pomocy i opieki nad domem dziecka.
Hojność w gminie Ohlings i okolicznych gminach była bardzo duża. Po
każdej niedzielnej mszy ludzie przynosili całe kosze z ubraniami,
zabawkami, paczki z żywnością , środkami czystości i innymi sprzętami
gospodarstwa domowego.
Podarowano nawet lodówki, pralki, piece i rowery. Liczne darowizny i
wsparcie lokalnych przedsiębiorstw umożliwiły pierwszy transport do
domu dziecka w Gryzlinach, który wyruszył 8 grudnia 1982 roku. Ze
względu na odległość i przepisy wizowe, jak również uprzedzenia, wiele
osób było sceptycznie nastawionych do faktu czy pomoc dotrze na
miejsce. Mówiono mojej żonie, że już nigdy mnie nie ujrzy ale wróciłem i
motywowałem innych, również młodych ludzi do aktywnej pomocy.
Czasami mieliśmy tyle darów, że jeździliśmy dwa lub trzy razy w roku,
zawsze jednak w zimie by dać dzieciom trochę radości w Boże
im Jahr fuhren, aber immer einmal im Dezember, damit die Kinder sich zu
Weihnachten freuen konnten. Die glänzenden Augen der Kinder, wenn sie
Orangen und Schokolade in den Händen hielten, ließen mich alle Strapazen
und Gefahren der Reise vergessen. Denn die Überquerung der Grenzen
war wirklich ein Problem. Erst musste man durch die DDR und die
innerdeutsche Grenze an der man bis zu 36 Stunden warten musste und
das bei einem Visa von vier Tagen. Das war fast unmöglich. Dann wurden an
jeder Grenze die Transporter durchsucht. Alle ordentlich gepackten
Päckchen wurden aufgerissen und durchwühlt. Bleistifte, Blöcke und Hefte
für die Kinder wurden beschlagnahmt, da man darin Materialhilfe für die
nun verbotene Gewerkschaft Solidarność vermutete.
Einmal wollten wir fast umkehren. Es war eine Tour im Dezember. Es war
sehr kalt und das Warten vor der Grenze fiel uns besonders schwer. An
der deutsch–polnischen Grenze mussten wir dann „auf die Wanne“, das
heißt alles wurde auseinander genommen. Auch uns erging es nicht anders.
Das war sehr unangenehm und während wir auf unsere Autos in der Kälte
warteten, dachten wir daran umzukehren. Doch dann bemerkte ich einen
kleinen Mann, der stets in unserer Nähe hin und her lief. Erst dachte ich,
es ist ein Spitzel, aber dann traute ich mich doch ihn anzusprechen. Es
stellte sich heraus, dass er ein Priester war, und die ganze Zeit betete,
dass wir blieben, weil in diesem Winter unsere Hilfe besonders wichtig
war. Das spornte uns an, trotz aller Widerstände weiter zu fahren. Die
Freude der Kinder bei unserer Ankunft hat uns alle sehr gerührt.
Die Presse war anfangs sehr skeptisch und fragte, warum wir gerade Polen
helfen wollten und nicht beispielsweise Afrika, da sei die Not doch viel
größer. Doch wir ließen uns nicht beirren; Polen war unser Nachbar. Hier
ging es um eine Brücke von Mensch zu Mensch, um Nächstenliebe unter
Christen und gleichzeitig um eine Maßnahme zur Völkerverständigung.
Nach und nach beteiligten sich auch andere Pfarrgemeinden aus Solingen
und Umgebung sowie viele Firmen und Vereine. Die Sachspenden umfassten
auch Elektrogeräte wie Waschmaschinen, Herde, Kühlschränke sowie
medizinische Geräte für das Zentralkrankenhaus und die Kinderklinik in
Allenstein.
Als wir dem Kinderkrankenhaus in Allenstein Ultraschallgeräte schenkten,
Narodzenie. Trudy podróży i niebezpieczeństwa wynagradzały
uśmiechnięte oczy dzieci, trzymających w ręce pomarańcze czy
czekoladę. Przekroczenie granicy było dużym problemem najpierw
musieliśmy przekroczyć granice NRD, gdzie czas oczekiwania wynosił do
36 godzin, mając wizę tylko na 4 dni, czasami graniczyło to z
niemożliwością. Na każdej granicy transport był przeszukiwany. Paczki
były rozdzierane i plądrowane. Ołówki, bloki i zeszyty dla dzieci były
konfiskowane, gdyż obawiano się pomocy materialnej dla Solidarności.
Pewnego razu chcieliśmy już zawrócić. To był grudniowy transport, zima
tego roku była bardzo mroźna i oczekiwanie na granicy stało się
szczególnie uciążliwe. Samochody zostały skierowane na boczny tor i
gruntownie przeszukane.
Było to niesamowicie nieprzyjemne doświadczenie , czekając na mrozie
myśleliśmy o powrocie do domu. Po chwili zauważyliśmy mężczyznę
przechadzającego się tam i z powrotem. Początkowo sądziliśmy, że to
szpicel, zdecydowałem się jednak go zagadnąć. Okazało się , że to ksiądz,
który modlił się abyśmy pozostali gdyż pomoc tej zimy była szczególnie
potrzebna.
Świadomość pokładanych w nas nadziei dodała nam siły aby stawić czoła
wwszelkim przeciwnościom i jechać dalej.
Widok dzieci cieszących się z naszego przyjazdu bardzo nas wszystkich
wzruszył.
Na początku spotkaliśmy się z dużym sceptycyzmem ze strony prasy,
byliśmy pytani dlaczego Polska a nie Afryka, gdzie bieda jest o wiele
dotkliwsza. Odpowiadaliśmy ze Polska to nasz sąsiad. Ważne było
porozumienie
międzyludzkie,
miłość
do
bliźniego
pomiędzy
chrześcijanami i wzajemne porozumienie naszych narodów.
Z czasem do pomocy włączyły się inne parafie z Solingen i okolicy jak
również firmy i stowarzyszenia. Darowane były datki takie jak pralki,
kuchenki, lodówki jak również lekarstwa, sprzęt medyczny dla
centralnego szpitala i kliniki dziecięcej w Olsztynie.
Podarowaliśmy ultrasonograf dla szpitala dziecięcego w Olsztynie, lecz
wusste das Personal nicht, wie man die Geräte bedient. Dank Dr. Fleischer
von der Solinger Klinik und der Direktorin der Kinderklinik in Allenstein ,
Dr. Mierzejewska–Grabowska, kamen polnische Ärzte nach Solingen um
hier den Umgang mit diesen Geräten zu lernen. Sie wurden in den Familien
in Solingen untergebracht. Dabei entstanden viele wunderbare
Freundschaften, einige fanden hier sogar den Lebenspartner.
nikt nie potrafił go obsługiwać. Dzięki dr. Fleischerowi z kliniki w
Solingen i dyrektorce kliniki dziecięcej w Olsztynie dr Mierzejewskiej –
Grabowskiej polscy lekarze wyjechali do Niemiec, aby nauczyć się
obsługi urządzeń medycznych. W czasie pobytu w Niemczech polscy
lekarze mieszkali u rodzin niemieckich. Zawiązały się głębokie przyjaźnie,
niektórzy znaleźli nawet partnera życiowego .
Im Hintergrund:
Kinderheim auf dem Gelände des ehemaligen Fliegerhorstes der
Wehrmacht in Grieslienen
Im Vordergrund:
Herr Koiky nimmt Heimaterde für den Grab einer Bekannten.
Na tle:
Dom dziecka na obszarze byłej bazy lotniczej wehrmachtu w
Gryslinach
Na pierwszym planie:
Pan Koiky bierze garstkę ziemi ojczystej na grób znajomej.
Foto: Koiky
„Eine Freundin hat mich gebeten für den Grab ihrer aus Allenstein
stammenden Mutter etwas Heimaterde mitzubringen. Doch das war
verboten. Aber ich wollte dem Wunsch der gestorbenen Mutter
nachkommen. Ich füllte ein Säckchen mit Erde und stellte es hinter meinen
"Przyjaciółka uciekła z umierającą matką i mama chciała troch ę ziemi
ojczystej na swoim grobie. Ale nie wolno było tego transportować.
Wypełniłem worek ziemią i umieściłem go za moim siedzeniem. Oczywiście
Sitz im Auto. Es wurde leider bei der Zollkontrolle gefunden und ich hätte
dafür verhaftet werden können. Auf die Frage des Zollbeamten, was das
sei, habe ich gesagt, dass es sich um Sand für den Notfall beim Glatteis
handele, um es vor die Vorderräder zu streuen. Das glaubte er mir, und ließ
mich durch.“
znaleźli go. To było zakazane. Za to mogli mnie za aresztować. Zapytali,
co to jest?, więc powiedziałem że to piasek do posypywania lodu na
drogach. Uwierzyli mi i pozwoli mi przejechać ".
Sie haben geholfen!
Pomogli Polsce!
Die deutsche Caritas war von Anfang an dabei.
Caritas Niemiec Zachodnich zainincjował akcję.
Die Geschichte der polnischen Caritas beginnt im Jahre 1907 in Posen
mit der von den beiden Priestern Stanislaw Adamski und Piotr
Wawrzyniak einberufenen Zusammenkunft aller karitativen katholischen Gesellschaften. Am Ende dieses Treffens entstand in Anlehnung
an die Struktur der deutschen Caritas der Caritas-Bund Posen. Wenige
Jahre später bildeten sich solche lokalen Caritasverbände in allen
Diözesen Polens. Die Verwirklichung eines zentralen Caritasverbands
auf nationaler Ebene unterbrach der Zweite Weltkrieg.
Die Wiederaufnahme der karitativen Arbeit der Kirchen nach dem Krieg
wurde 1950 von der kommunistischen Regierung unterbunden, sodass
die Wohltätigkeit der Kirchen nur innerhalb der Pfarrgemeiden in s.g.
karitativen Kommissionen stattfinden konnte. Im Jahre 1980 wurde
Bischof Czesław Domin aus Kattowitz Vorsitzender dieser Kommissionen des Episkopates Polens. Er koordinierte während des Kriegszustands in Polen die Verteilung der gespendetn Hilfsgüter
(Lebensmittel, Kleidung, medizinische Geräte und Medikamente), die
aus der ganzen Welt nach Polen kamen. In vielen polnischen Diözesen
entstanden zusätzlich Komitees, die Hilfe für Internierte leisteten.
Die Caritas Deutschland war bei der Aktion „Polenhilfe” von Anfang an
dabei bzw. initierte sie, nachdem der Präsident des DCV Hüssler im
Dezember 1981 Polen incognito besuchte und sich ein Bild von der
Versorgungsnotlage machte.
Historia Caritasu Polskiego sięga przełomu XX wieku, kiedy to w
roku 1907 ks. Stanisław Adamski wraz z ks. Piotrem Wawrzyniakiem
zwołał w Poznaniu
zebranie organizacyjne Związku PolskoKatolickich Towarzystw Dobroczynnych aby utworzyć Poznański
Związek Caritas na wzór niemieckiej organizacji. Szybko powstały
lokalne związki Caritas we wszystkich diecezjach w Polsce. Projekt
stworzenia centrali diecezjalnych związków na szczeblu państwa
uniemożliwił wybuch wojny. Powojenna reaktywacja działalności
diecezjalnych związków Caritas została przerwana w roku 1950 przez
władze komunistyczne, także działalność charytatywna Kościoła w
Polsce została sprowadzona ponownie do poziomu parafii w postaci
tak zwanych Komisji Charytatywnych. Przewodniczącym tych
Komisji Episkopatu Polski został w roku 1980 biskup katowicki
Czesław Domin. On to koordynował w czasie stanu wojennego
rozdział pomocy materialnej (żywność, ubrania, sprzęt medyczny i
lekarstwa), przychodzącej z całego świata. Caritas Niemiec
Zachodnich utrzymywał już od lat 70. kontakty z polskimi diecezjami.
W grudniu 1981 roku Hüssler - prezydent niemieckiego Caritas
przybył incognito do Polski, żeby zobaczyć jak trudna jest tam
sytuacja pod względem zaopatrzenia w podstawowe produkty.
Wówczas w wielu diecezjach polskich powstały komitety pomocy
internowanym.
Die Caritas Polen als eine karitative Institution der Konferenz des
Episkopates Polens wurde am 10.10.1990 auf Grund des Abkommens
über die Beziehung des Staates zur katolischen Kirche gegründet und
besitzt seit 2004 den Status einer gemeinnützigen Organisation.
Die Caritas Polen koordiniert die Arbeit von 44 Caritasverbänden in den
Diözesen und Archidiözesen und arbeitet mit Caritas Internationalis und
Caritas Europa zusammen. Sie unterstützt kurz- und langfristig
materiell Bedürftige, Obdachlose, Kranke, kinderreiche Familien,
Flüchtlinge und Migranten und leistet humanitäre Hilfe bei
Naturkatastrophen und Kriegen auch außerhalb Polens.
Foto: A. Iwanicka
Caritas Polska jako instytucja charytatywna Konferencji Episkopatu
Polski została utworzona 10 października 1990 roku na mocy ustawy
o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego i posiada od 2004 roku
status organizacji pożytku publicznego. Caritas Polska koordynuje
pracę 44 Caritas archi- i diecezjalnych w Polsce i współpracuje z
Caritas Internationalis i Caritas Europa. Zadaniem Caritas Polska jest
udzielanie pomocy doraźnej i długofalowej, materialnej i finansowej
osobom bezrobotnym, bezdomnym, chorym, starszym, dzieciom z
rodzin ubogich a także imigrantom i uchodźcom, jak i pomocy
humanitarnej ofiarom wojen, kataklizmów i nieszczęść naturalnych
poza granicami Polski.
Foto: E. Kucharska
Direktor Caritas Polen Dr. Prälat Marian Subocz im Gespräch mit Schülern
Dyrektor Caritas Polski Dr. Prälat Marian Subocz w rozmowie z uczniami
Marian Subocz wurde 1947 in Wałcz in Westpommern geboren. Hier
verbrachte er seine Kindheit und Jugend und legte die Abiturprüfung
ab. 1965 begann er ein Studium am Priesterseminar in Pardysch in der
Diözese Gorzów Wielkopolski.
Zwischen 1966 und 1968 leistete er zusammen mit dem später brutal
ermordeten Priester Jerzy Popiełuszko Militärdienst für Priester und
Seelsorger in Bartoszyce. Danach setzte er sein Studium fort und
wurde 1973 die in Lemberg geweiht. Anschließend übernahm er als
Pfarrer die Arbeit in der Pfarrgemeinde Köslin (Koszalin)).
In den Jahren 1974/75 arbeitete er als Kaplan im Büro des Kardinals
Ignacy Jeż und studierte anschließend in Rom, wo er auch 1981
promovierte. Im April 1982 kehrte er nach Polen zurück und arbeitete
am Priesterseminar in der Diözese Köslin–Kolberg (diecezja
koszalinsko-kołobrzeska), zuerst als Erzieher und später in der
Funktion des Rektors.
Im Jahre 1992 wurde er nach Warschau abgesandt, um die zentralen
Strukturen der polnischen Caritas aufzubauen. In seiner Funktion als
Vizesekretär des polnischen Episkopates wurde er 1998 für 2 Jahre in
die Kommission des Episkopates der Europäischen Union berufen.
Nach seiner Rückkehr nach Polen wurde er als Pfarrer in der
Pfarrgemeinde St. Maximilian in Słupsk eingesetzt. Seit 2007 ist er
Direktor des Caritas Polen mit dem Hauptsitz im warschauer Stadtteil
Wola..
Wikipedia: Kartka_P3_11-83
Lebensmittelmarke für Mehl, 3 x Zucker, 2 x Zigaretten, Alkohol (1 Flasche),
Fette, Schokolade, Waschmittel, Getreideprodukte und andere Produkte (PIII)
Marian Subocz urodził się w 1947 roku w Wałczu na Pomorzu
Zachodnim. Tam też spędził swoje dzieciństwo oraz zdał maturę. W
1965r rozpoczął studia teologiczne w Paradyżu w Diecezji
Gorzowskiej.
W latach 1966 - 1968 pracował w służbie militarnej w Bartoszycach,
razem z później brutalnie zamordowanym księdzem Jerzym
Popiełuszko. Następnie kontynuował studia , a w 1973 roku przyjął
święcenia kapłańskie we Lwowie, poczym objął probostwo w Gminie
Kołobrzeg.
W latach 1974-1975 pracował jako kapelan w biurze kardynała
Ignacego Jeża. Oprócz tego studiował w Rzymie, gdzie w 1981r
uzyskał tytuł doktora. W kwietniu 1982r wrócił do Polski i podjął
pracę w seminarium dla księży w Diecezji KoszalińskoKołobrzeskiej, najpierw jako wychowawca, później piastował
funkcję rektora.
W roku 1992 został wysłany do Warszawy, by stworzyć podstawowe
struktury polskiego Caritasu.
Jako v-ce sekretarz Polskiego Episkopatu, w 1998r. został zatrudniony
w komisji Episkopatu Unii Europejskiej na okres dwóch lat.
Po powrocie do Polski został zdegradowany do rangi proboszcza w
Parafii św. Maksymiliana w Słupsku. Od 2007 roku jest dyrektorem
Caritasu w Polsce. Jego siedziba znajduje się na warszawskiej Woli.
„Ein nationaler Caritasverband konnte in Polen erst nach der Wende
aufgebaut werden, und daran war ich maßgeblich beteiligt. Während der
Zeit des kommunistischen Regimes durfte die wohltätige Arbeit der
katholischen Kirche nur innerhalb der Pfarrgemeinden stattfinden.
Die Verschlechterung der wirtschaftlichen Lage in Polen führte immer
öfter zu Versorgungsengpässen.
Die steigenden Lebensmittelpreise bewirkten, dass gerade kinderreiche
Familien ihren Lebensunterhalt nicht mehr bestreiten konnten und Hilfe in
der Kirche suchten.
Während der Streikwelle in den siebziger Jahren entstanden erste
Kontakte zwischen einzelnen deutschen Diözesan–Caritasverbänden, z.B. in
Essen, und dem polnischen Episkopat. Diese Kontakte verstärken sich, als
1980 Bischof Domian aus Kattowitz zum Vorsitzenden der Pfarrkommissionen wurde. Seine Kontakte zur deutschen Caritas bewirken,
dass am 1.Dezember 1981 der Präsident des deutschen Caritasverbandes
Prälat Georg Hüssler Polen inkognito besuchte, um sich von der Lage in
Polen ein Bild zu machen. Was er sah, waren leere Regale in den Läden,
lange Schlangen von wartenden Menschen in der Hoffnung, dass es
irgendwann irgendetwas Essbares zu kaufen gäbe. Da und dort standen
Essig oder Gummistiefel im Ladenregal. Obwohl die Lebensmittel
rationiert waren und nur gegen Lebensmittelmarken erworben werden
konnten, gab sie in der Praxis nicht. Vor allem kinderreiche Familien,
ältere und kranke Menschen schafften es nicht, stundenlang auf eine
Lieferung zu warten und gingen leer aus. Die Armut war überall
gegenwärtig. Es fehlte einfach alles, vor allem aber Babynahrung und
Medikamente.
Nach diesem Besuch startete in Deutschland ein einmaliger Akt der
Nächstenliebe in Form von Lebensmitteltransporten. Sie kamen zuerst
zentral in den Diözesen und wurden von dort an die Pfarrgemeinden
verteilt. Der Pfarrer wiederum gab sie an Bedürftige weiter.
Die Transporte wurden insbesondere an der deutsch-deutschen Grenze
schikaniert, in dem man sie lange warten ließ oder die Ladung auseinander
riss. Nachdem die deutsche Post das Porto für Päckchen nach Polen erließ,
kamen Millionen von Einzelpaketen von Familie zu Familie. Die Adressen
„W czasach komunizmu działalność Caritasu w kraju była zabroniona. W
latach 70. w czasie fali strajkowej, niemieccy przedstawiciele Caritasów
regionalnych, nawiązywali kontakty z Kosciołem w Polsce.
W tym trudnym dla naszego kraju okresie półki sklepowe świeciły
pustkami, a jedzenie i produkty codziennego użytku dostępne były na
kartki. W grudniu 1981 roku Polskę odwiedził na prosbę biskupa Domiana
President Caritasu niemieckiego, Prałat Georg Hüssler, który stwierdził,
że z powodu braku podstawowych rzeczy w sklepach normalne życie w
Polsce jest niemożliwe. Hüssler próbował porozumieć się z ówczesnym
prezydentem Polski Wojciechem Jaruzelskim, niestety bezskutecznie.
Widząc, że sam nic nie zdziała udał się do Frankfurtu na
międzynarodową
konferencję
Caritas,
gdzie
powiedział
stanowczo ”Musimy pomóc Polsce”
Do Polski zaczęły docierać paczki, które były przeznaczone dla
najbardziej potrzebujących. Znajdowały się w nich : proszki do prania,
pieluszki dla małych, dzieci, zabawki, mąka, cukier, makaron itd.
Największa pomoc płynęła z Niemiec. Oprócz pojedynczych paczek dla
rodzin, które przesyłane były przez rodziny niemieckie, podstawowe
produkty przewożone były ciężarówkami, tak, aby jak największa liczba
ludności mogła z nich skorzystać. Niestety władze komunistyczne starały
się utrudnić transport. Na Polsko- Niemieckiej granicy trzeba było
czekać 12 godzin, bez toalety i jedzenia. Jednak ludzie byli wytrwali i
nie rezygnowali z niesienia pomocy. Wręcz przeciwnie, ta pomoc
wzmacniała ich wiarę.“
„W tym czasie pracowałem jako rektor w Seminarium Teologicznym w
Diezezji koszalinsko–kołobrzeskiej. Jako, że znałem niemiecki
przychodziły do mnie całe rodziny ze łzami w oczach, prosząc, abym
pomógł im skontaktować się z niemieckimi obywatelami. Polacy chcieli
osobiście podziękować za okazane serce. Nieustannie powtarzali, że
jeszcze nikt nie okazał im tyle zrozumienia i troski. Nawiązały się dzięki
tauschten die Pfarrgemeinden unter einander.
In dieser Zeit arbeitete ich am Priesterseminar. Da ich Deutsch sprach,
wurde ich von vielen Familien besucht, die mich mit Tränen in den Augen
um Hilfe beim Schreiben von Dankesbriefen baten. Dadurch entstanden
viele herzliche und freundschaftliche Kontakte, die bis heute andauern.
temu liczne przyjaźnie Polsko-Niemieckie, które trwają po dzisiejsze
czasy.“
Niemand flieht freiwillig!
Nikt nie ucieka dobrowolnie!
Die Zahl der Asylsuchenden in Deutschland
nimmt seit Jahren zu.
Liczba szukających azylu w Niemczech
wciąż wzrasta.
In Deutschland haben im letzten Jahr (2011) deutlich mehr Menschen
um Asyl gebeten als in den Jahren davor. Auch in den letzten Monaten
diesen Jahres hielt der Trend bundesweit an. So wurden im September
2012 in Deutschland 6691 Asylanträge registriert, also 60% mehr als im
September 2011. Im Nordrhein–Westfalen fiel der Anstieg deutlicher
aus; die Zahl der erfassten Asylbewerber hat sich im gleichen Zeitraum
von 790 auf 1184 lediglich verdoppelt. Dennoch kam es in den beiden
zentralen Erstaufnahmestellen in Dortmund und in Bielefeld zu
Kapazitätsengpässen. In beiden Orten wird von der zuständigen Behörde
die Erstanhörung durchgeführt. Die Flüchtlinge bleiben dort nur wenige
Tage, bevor sie in einer der beiden Landeseinrichtungen in Schöppingen
oder in Hemer untergebracht werden. Von dort werden sie innerhalb von
drei Monaten nach festgelegten Quotenschlüssel auf die Kommunen
verteilt. Zur Zeit wird nach einem Standort für weitere Landeseinrichtung gesucht. Provisorisch richtete man zentrale Unterkünfte in
Neuss, Essen, Köln und Mönchengladbach ein.
Der Anstieg der Asylbewerberzahlen kann einerseits auf das Aufheben
der Visumpflicht für Serben und Makedonier und anderseits auf die
Gewalteskalation in Syrien und Afghanistan zurückgeführt werden.
W roku 2011 znacząco wzrosła liczba osób szukających azylu w
Niemczech. Ten sam trend obserwuje się także w ostatnich miesiącach
tego roku w całych Niemczech. We wrześniu 2012 zarejestrowano w
naszym kraju 6691 wniosków o azyl, a wiec 60% więcej niż rok
wcześniej. W Nadrenii-Westwalii liczba osób ubiegających się o azyl
podwoiła się – tym samym w miastach Dortmund i Bielefeld, gdzie
azylanci są rejestrowani zaczęło brakować miejsc. To właśnie tutaj po
raz pierwszy urzędnicy imigracyjni rozmawiają z azylantami.
Uciekinierzy zostają tutaj tylko kilka dni, zanim zostaną
zakwaterowani w jednym z dwuch ośrodków : w Schóppingen lub
Hemer. Stąd w przeciągu trzech miesięcy zostają rozlokowani w
innych ośrodkach. Obecnie próbuje stworzyć się dodatkowe miejsca
pobytu dla uciekinierów : w Neuss, Essen, Kolonii, i
Mónchengladbach.
Wzrost liczby ubiegających się o azyl w Niemczech ma dwa powody :
zniesienie obowiązku wizowego dla Serbów i Macedończyków oraz
wzrastające akty przemocy w Syrii i Afganistanie. Duża fala
emigrantów przybywa także z Iranu i Iraku.
Daneben gehören noch Irak und Iran zu den Hauptherkunftsländern der
Asylsuchenden.
Bis September 2012 wurden in Deutschland 38.385 Erstanträge auf Asyl
gestellt. Nur ein Bruchteil der Schutzsuchenden wird als Flüchtling nach
der Genfer Konvention anerkannt. In diesem Jahr haben gerade 524 also
1,4% der Asylsuchenden tatsächlich Asyl in Deutschland bekommen.
Diese Anerkennungsquote wird von vielen Menschenrechtsorganisationen als zu niedrig kritisiert.
Im Kreis Mettmann leben etwa 50000 Ausländer. Im Juni 2012 befanden
sich etwa 1500 Flüchtlinge im Asylverfahren, 71 davon wohnten im
Flüchtlingsheim in Hilden. Zu den positiven Entwicklungen im Umgang
mit Asylsuchenden gehört die Lockerung des deutschen Arbeitsverbots
sowie eine Anhebung der monatlichen Leistungen um etwa die Hälfte.
Do września 2012 roku postawiono 38.385 wstępnych wniosków o
azyl. Tylko niewielki procent uchodźców, wśród szukających
pomocy, został uznany na podstawie Konwencji Genewskiej jako
„uciekinierzy“, to tylko 524 osoby, czyli 1,4% wszystkich
kandydatów. Tak mała liczba przyznanych wniosków jest szeroko
krytykowana przez organizacje występujące w obronie praw
człowieka.
W powiecie Mettmann żyje prawie 50000 obcokrajowców. W
czerwcu 2012 rozpatrywano prawie 1500 wniosków uciekinierów o
przyznanie azylu, 71 z nich mieszkało w obozie dla uchodźców w
Hilden. Do pozytywnych zmian w postępowaniu z uchodźcami należy
złagodzenie zakazu pracy w Niemczech, jak również podniesienie
miesięcznych dochodów o prawie połowę.
Foto: A. Iwanicka
Integrationsbeauftragter, Herr Sahler
und
Frau Masnak von der
Ausländerbehörde
im Kreis Mettmann
Eylem ist eine 48-jährige Kurdin aus der Türkei. Sie ist eine
selbstbewusste und gut integrierte Einwanderin, die nun schon die
meiste Zeit ihres Lebens in Deutschland verbracht hat. Sie arbeitet
Eylem to 48-letna Kurdka z Turcji, jest pewna siebie i dobrze
zintegrowana imigrantka, która teraz już spędziła większość swojego
życia w Niemczech. Jest wolontariuszka w Kolonii, aby pomóc innym
ehrenamtlich bei der Karawane in Wuppertal, um anderen Einwanderern
beim Neubeginn in Deutschland zu helfen.
imigrantom.
„Mein Vater hat 1964 Arbeit in Deutschland gefunden, und da wir es
damals schwer hatten als Kurden in der Türkei zu leben, kam diese
Gelegenheit zum Auswandern nach Deutschland für ihn passend. Kurden
wurden damals und werden noch heute von den Türken im eigenen Land
sehr unterdrückt. Sogar Freunde und Verwandte wurden ohne legitime
Gründe ins Gefängnis gebracht und von türkischen Soldaten verfolgt.
Deshalb haben wir als Familie Asyl beantragt, und sind 1974 zu ihm nach
Deutschland gekommen.
Dort angekommen habe ich mich zunächst unwohl gefühlt, da zum Beispiel
unsere Nachbarn kein Verständnis dafür empfunden haben, dass wir nach
Deutschland gekommen sind, und sie haben uns ständig vorgeschrieben, wie
wir uns zu verhalten haben. Allerdings war ich fasziniert von einfachen
Gegenständen wie Fahrrädern, auf denen Kinder saßen, welche morgens zur
Schule gefahren sind. Außerdem hab ich hier in Deutschland meine erste
Cola getrunken.
In der Schule fühlte ich mich gegenüber den deutschen Schülern
benachteiligt. Kaum ein Schüler mit Migrationshintergrund schaffte es auf
eine andere weiterführende Schule als die Hauptschule. Trotzdem konnte
ich sehr schnell sehr gut Deutsch sprechen, deshalb wurde ich oft bei den
Gesprächen zwischen Lehrern und Eltern als Dolmetscherin gefragt.
Leider schaffte ich auf Grund hoher Fehlzeiten den Hauptschulabschluss
nicht .
Ich fand zunächst eine Arbeitsstelle in einer Fabrik am Fließband. Mein
ehemaliger Schuldirektor hat davon erfahren und war mit dieser Situation
unzufrieden. Er hat mir geholfen, meinen Abschluss über den zweiten
Bildungsweg nachzuholen. Später habe ich dann zu der ehrenamtlichen
Flüchtlingsarbeit gefunden und dieses Engagement bereitet mir immer
noch viel Freude.
Mój ojciec znalazł pracę w Niemczech w 1964 roku i od tego czasu
łatwiej było nam żyć w Niemczech niż jako Kurdowie w Turcji. Musisz
zrozumieć, że Kurdowie byli i nadal są bardzo uciskani przez Turków.
Nawet przyjaciele i krewni, bez uzasadnionych powodów, byli uwięzieni i
prześladowani, dlatego też złożyłem wniosek o udzielenie azylu i
przyjechałem do Niemiec w 1974 roku.
Tam początkowo razem z rodziną czułem się niezrozumiany, ponieważ
sąsiedzi oczekiwali od nas nienaturalnego zachowania, przypisanego
rodowitym Niemcom, sprzecznego z naszą kulturą. Jednakże, byłem
zafascynowany prostymi przedmiotami, takimi jak rowery, na których
dzieci jeździły do szkoły w godzinach porannych. Proste i zwyczajne
czynności takie jak picie pierwszej Coli, były w Turcji jeszcze nieznane.
Kiedy chodziłem do pierwszej szkoły razem z innymi imigrantami byliśmy
dyskryminowani przez młodych Niemców. Sytuacja poprawiła się dopiero
w szkole średniej. Potrafiłem bardzo szybko i dobrze mówić po
niemiecku, dlatego moja nauczycielka prosiła mnie o bycie tłumaczem w
jej rozmowach z rodzicami, więc opuszczałem wiele lekcji. W związku z
tym, nie skończyłem szkoły średniej i pracowałem w fabryce, na taśmie
montażowej. Mój były dyrektor pomógł mi dostać się do szkoły po raz
kolejny, dzięki czemu zdobyłem dyplom. Następnie znalazłem pracę dla
uchodźców i pracuję tam do dziś razem z innymi uchodźcami.
Jeśli chodzi o rodzinę to chcę rozszerzyć pojęcie rodziny że nie tylko
ludzie ze mną spokrewnieni są nia nazywani. Rodzina dla mnie jest
pojęciem na tyle szerokim że jestem w stanie nazwać jej członkiem
osobę nawet z poza granicy pokrewieństwa która okazuje mi dobro.
Jeśli chodzi o moje plany na przyszłość to nie planuje niczego , ponieważ
Zu meiner Familie möchte ich erwähnen, dass ich den Begriff Familie für
mich selbst ausgeweitet habe. Ich erfahre überall bei Menschen, denen
ich helfe, und auch bei Freunden ein familiäres Gefühl, welches ich
teilweise nicht einmal in meiner eigenen Familie kennengelernt habe. Ich
besuche
meine
echte
„Familie“ noch des
Öfteren, aber sie
halten
einen
gewissen Abstand
zu mir, weil sie
mit
meiner
Entwicklung nicht
zufrieden
sind
und weil sie eine
sehr konservative
Meinung
vertreten. So z.B.
ist meine Arbeit
nach
ihren
Maßstäben
ein
gefährliches
Vorbild für die
Kinder. Sie haben
einfach
keinen
Zugang zu meinem
Beruf gefunden.
Ich selbst war
einmal
verheiratet, habe mich aber scheiden lassen und lebe zusammen mit
meinem Lebensgefährten in einer Wohngemeinschaft. Kinder habe ich
keine.
Zuletzt möchte ich noch über meine Vorstellungen von der Zukunft
sprechen. Ich plane nicht direkt für die Zukunft, da die Welt morgen
świat może jutro być innym miejscem. Jednak marzę o świecie z
lepszeperspektywy, w którym ludzie są bardziej tolerancyjni dla siebie.
Konsumpcja powinna zanikać a ludzie powinni być dla siebie lepsi
Foto: W. Unterhansberg
Araz
schon ganz anders sein könnte. Allerdings träume ich von einer Welt mit
besseren Perspektiven für sozial benachteiligte Menschen, von einer Welt,
in der die Menschen toleranter miteinander umgehen. Was mir außerdem
wichtig ist, ist der Wandel des Lebenssinns oder der Philosophie der
Menschen vor allem in Europa. Konsum soll weiter in den Hintergrund
treten, und die Menschen sollen besser zueinander finden.“
Foto:
W. Unterhansberg
Gruppenfoto mit Araz und
Eylem
Araz ist ein 40-jähriger Moslem und stammt aus dem Iran. Seine Eltern
flüchteten mit ihm vor fast dreißig Jahren nach Deutschland. Heute wohnt
er in einer Wohngemeinschaft in Wuppertal und übt seinen Beruf als
Materialwissenschaftler aus.
„Meine Familie wohnte im Westen vom Iran. Es gibt im Iran 15 offizielle
Sprachen, so dass jede Volksgruppe nach ihrer Tradition lebt. Meine
Eltern haben mich nicht sehr streng erzogen. Meine Mutter war
armenische Christin und mein Vater Moslem, aber er glaubte nicht an
Gott. Sie überließen mir die Entscheidung bezüglich meiner Religionszugehörigkeit.
Im Dezember 1979 lebte die Revolution in meinem Heimatland Iran wieder
Araz jest 40 letnim muzułmaninem i pochodzi z Iranu. Jego rodzice
uciekli razem z nim około trzydziestu lat temu do Niemiec. Dziś mieszka
w wspólnym domu w Wuppertalu i zajmuje się badaniem różnych
materiałów.
„Żyliśmy w zachodniej części kraju. W Iranie, było 15 języków
urzędowych, każdy żył według swojej idei. Moi rodzice nie wychowali
mnie bardzo surowo, moja matka była ormiańską chrześcijanką,zaś mój
ojciec muzułmaninem, lecz zbytnio nie wierzy w Boga. Rodzice dali mi
wybrać w jaką religię chcę wierzyć.
W grudniu 1979 r., była rewolucja w mojej ojczyźnie. Mój ojciec i wielu
auf. Mein Vater und viele andere Bekannte und Freunde aus meinem
Umfeld wurden von dem Regime festgenommen und meine Familie musste
fliehen. Wir versteckten uns in einem kleinen Dorf in den Bergen, fernab
von der Zivilisation. Ein Leben dort bot uns keine Zukunft, denn früher
oder später hätten die Soldaten uns gefunden. Es war ein Leben in
ständiger Angst, sodass wir uns nach etwa zwei Jahren entschieden den
Iran zu verlassen und nach Europa zu flüchten.
Wir planten, zu Verwandten nach Frankreich zu ziehen, aber es war damals
schwer, ein Visum für Frankreich zu bekommen. Daher entschieden wir
uns, in die damalige DDR mit gefälschten Reisepässen einzureisen. Wir
schafften es nach Ost – Berlin.
Als ich nach Deutschland kam, wurde ich mit vielen Vorurteilen
konfrontiert. Die meisten Menschen hatten ein sehr verfälschtes Bild von
Flüchtlingen; wir wären kriminell, wir würden uns nicht integrieren etc. Ich
wurde nicht sehr offenherzig empfangen und fühlte mich oft zu Unrecht
behandelt.
Ich war auf mich allein gestellt und hatte am Anfang keinen Ansprechpartner. Als ich nach Deutschland kam, konnte ich kein Wort Deutsch.
Dank eines netten Jungen in der Nachbarschaft, mit dem ich viel gespielt
habe, lernte ich sehr schnell die deutsche Sprache und habe einen guten
Einblick in die Lebensweise bekommen. Die Integration fiel mir nicht
schwer.
Mein besonderes Interesse galt Naturwissenschaften und ich war nicht
nur in diesen Schulfächern ein Überflieger. Ich studierte Werkstoffkunde und schloss das Studium mit einer Promotion. Dank meines guten
Abschlusses hatte ich keine Probleme, einen Job zu finden. Heute arbeite
ich bei Thyssen Krupp als Materialwissenschaftler.
Meine Vergangenheit, obwohl ich versuchte, sie zu verdrängen, stand mir
lange im Wege sich in Deutschland richtig heimisch zu fühlen. Das größte
Problem bestand in dem Umgang der anderen Menschen mit mir, der recht
reserviert war. Irgendwie bleibt doch etwas in einem stecken, das
verhindert, dass man nicht ganz dazu gehört. Ich fühlte mich oft einsam.
Aber mittlerweile, nach 28 Jahren in Deutschland, besitze ich nicht nur
den deutschen Pass, sondern ich fühle mich hier zu Hause. Der Großteil
innych zostali aresztowani przez reżim i musieliśmy uciekać.
Schowaliśmy się w małej wiosce w górach, z dala od cywilizacji. Życie
tutaj było bez żadnej przyszłości, prędzej czy później, żołnierze
znaleźliby nas.
Po dwóch latach, zdecydowaliśmy się pojechać do Europy.
Planowaliśnmy przenieść się do krewnych we Francji, ale w tym czasie
trudno było dostać wizę. Dlatego zdecydowaliśmy się na byłą NRD. Z
fałszywymi
paszportami
uciekliśmy
do
Berlina
Wschodniego.
Kiedy przyjechałem do Niemiec, byłem w obliczu wielu uprzedzeń.
Większość ludzi ma bardzo zniekształcony obraz uchodźców,
uchodziliśmy za złoczyńcow, nie chcieli się z nami integrować.
Czułem się traktowany niesprawiedliwie, ale musiałem żyć z tymi
doświadczeniami..
Na początku byłem sam, nie miałem żadnego znajomego,przyjaciela.
Kiedy przyjechałem do Niemiec nie znałem ani słowo po niemiecku. Dzięki
miłemu chłopakowi z sąsiedztwa, z którym grałem dużo, szybko
nauczyłem
się
niemieckiego
i
dobrze
zintegrowałem.
Podobnie jak większość chłopców w moim wieku, nauka była moją siłą.
Byłem obserwatorem w szkole. Studiowałem i zostałem lekarzem. Nie
miałem żadnych problemów dzięki moim dobry preferencjom, aby znaleźć
pracę.
Obecnie pracuję jako naukowiec materiałów w ThyssenKrupp.
Znowu i znowu byłem świadomy mojej przeszłości, chociaż starałem się
je tłumić . Największym problemem było postępowanie innych ludzi ze
mną, bo to nadal tkwi w tym jednym, a nie należy wyłącznie do nich.
Często czułem się samotny. Ale teraz, po 28 latach czuję się jak
prawdziwy niemiec i mam niemiecki paszport, czuję się komfortowo
tutaj.
meiner Familie wohnt in meiner alten Heimat, aber viele sind nach ihrer
Entlassung aus dem Gefängnis nach Europa ausgewandert und leben
mittlerweile in ganz Europa verstreut. Ich besuche regelmäßig meine
Familie und versuche, den Kontakt zu halten. Hier lebe ich mit meiner
Lebensgefährtin in einer WG zusammen. Verheiratet war ich leider noch
nie.
Większość mojej rodziny mieszka w mojej ojczyźnie, lecz wielu z nich
udało mi się wyciągnąć po zwolnieniu z więzienia, do Europy i teraz żyją
rozproszeni po całej Europie. Regularnie odwiedzam moją rodzinę i
staram
się
utrzymywać
kontakt.
Ich habe von meiner Zukunft keine besonderen Erwartungen. Alle streben
nach Karriere, Erfolg und Geld, denn in der Welt des Konsums handelt
jeder nur noch nach mehr Produktivität. Aber die wahren Schätze sind die
Familie und die Muße das schöne im Leben zu entdecken und zu genießen.
Daher setze ich mir keine Ziele für die Zukunft. Ich will nur ein schönes
Leben“.
Nie mam żadnych szczególnych oczekiwań co do mojej przyszłości.
Wszyscy dążą do sukcesu zawodowego i pieniędzy, ponieważ w świecie
konsumpcjonizmu każdy działa tylko w zależności od wydajności. Ale
prawdziwe skarby są do korzystania z życia i rodziny. Tak ustawić sobie
jakieś cele na przyszłość. Chcę tylko mieć miłe życie”.
Wenn ich Zuhause sage, denke ich an Berlin!
Kiedy mówię „dom“, mam na myśli Berlin.
Wie viel können 10 Tage im Leben eines multiethnischen
Flüchtlings aus dem Balkan bewirken ?
Jak wielkie znaczenie może mieć 10 dni w życiu uciekiniera
z Bałkanów?
Der Vielvölkerstaat Jugoslawien wurde 1918 nach dem Ersten Weltkrieg
gegründet. Schon damals herrschten geteilte Meinungen darüber, wie
dieser Staat mit seinen unterschiedlichen Nationalitäten organisiert
werden sollte. Der Forderung nach einem föderalen Staat mit
weitgehenden Selbstbestimmungsrechten für die Regionen: Slowenien,
Kroatien und Bosnien-Herzegowina stand die Vorstellung eines von
Serbien dominierten zentralistischen Staates gegenüber. Dieser Konflikt
blieb kennzeichnend für die Geschichte des Landes.
Nach 1945 wurden in Jugoslawien die nationalistischen Bestrebungen
von den regierenden Kommunisten teils mit Gewalt, und teils durch die
Wielonarodowościowe państwo Jugosławia powstało w 1918 roku po
I wojnie światowej. Już wtedy były zdania podzielone co do jego
organizacji. Koncepcja państwa federacyjnego z daleko idącymi
prawami dla regionów : Słowenii, Chorwacji, Bośni i Hercegowiny
stała w sprzeczności z koncepcją państwa centralistycznego z
dominacją Serbii. Ten konflikt wywarł ogromny wpływ na historię
kraju.
Po roku 1945 dążenia nacjonalistyczne zostały zniszczone po części
przez rządzących komunistów, a także przez przekazanie autonomii
poszczególnym regionom na podstawie konstytucji z 1974 roku. Po
Festschreibung eines Autonomiestatus für die einzelnen Regionen in der
Verfassung von 1974 unterdrückt bzw. beruhigt. Nach dem Tod des
Staatsführers Tito 1980 wurden in allen Regionen nationalistische Töne
wieder lauter. Während der osteuropäischen Revolutionen von 1989/90
forderten sie Liberalisierung und staatliche Unabhängigkeit. Vor allem
die reicheren Regionen Slowenien und Kroatien strebten danach
weniger Geld an den Gesamtstaat abzuführen.
Am 25.Juni 1991 erklärten Slowenien und Kroatien ihren Austritt aus
dem jugoslawischen Staatsverband. Während der Konflikt in Slowenien,
wo keine größere serbische Minderheit lebte, ohne Zwischenfälle mit
dem Abzug der jugoslawischen Volksarmee (JNA) endete, formierten
sich in Kroatien paramilitärische kroatische und serbische Milizen. Die
JNA unterstützte dabei die serbische Seite, die ihrerseits in dem von
ihrer Bevölkerung dominierten Gebiet der Kraijna die „Serbische
Autonome Republik Kraijna“ ausgerufen hatte. Ziel der jugoslawischen
Regierung unter dem Serben Slobodan Milosewic in Belgrad war die
überwiegend von Serben bewohnten Gebiete in Kroatien und BosnienHerzegowina zu einem zusammenhängenden Staat zu vereinen.
Im Januar 1992 wurde eine „Serbische Republik“ in Bosnien-Herzegowina ausgerufen.
Nach einer Volksabstimmung im März 1992, in der sich BosnienHerzegowina für unabhängig erklärte, begann die JNA, Sarajewo zu
belagern. Vladimir B. gelang es kurz davor die Stadt zu verlassen.
Der Bürgerkrieg eskalierte und entfesselte eine Welle von Gewalt. Er
endete offiziell 1995, aber bis heute sind die furchtbaren Folgen des
Krieges nicht ganz überwunden und die Gesellschaft ist durch eine
stärkere Distanz der einzelnen Volksgruppen zueinander geprägt.
śmierci przywódcy kraju Josipa Broz Tito w 1980 roku odezwały się
w kraju głosy nacjonalistyczne. Podczas przemian w Europie w
1989/90 roku
kraje federacyjne żądały liberalizacji życia i
państwowej niepodległości. Szczególnie bogate regiony tj. Słowenia i
Chorwacja nie chciały oddawać pieniędzy do wspólnego budżetu.
25 czerwca 1991 roku Słowenia i Chorwacja ogłosiły wystąpienie z
Federacji Jugosławii. Podczas gdy konflikt w Słowenii, gdzie nie było
licznej mniejszości serbskiej, zakończył się wycofaniem armii
jugosłowiańskiej , w Chorwacji formowały się paramilitarne oddziały
milicji. Armia jugosłowiańska wspierała przy tym stronę serbską,
która utworzyła na zdominowanym przez siebie terytorium w Kraijnie
„ Serbską Autonomiczną Republikę Kraijny“ .
Celem rządu Jugosłowiańskiego pod kierownictwem Slobodana
Milosewica w Belgradzie było połączenie w przeważającej mierze
zamieszkałych przez Serbów terenów Chorwacji i Bośni –
Hercegowiny i utworzenie jednego państwa.
W styczniu 1992 roku proklamowano Serbską Republikę w Bośni –
Hercegowinie.
Po referendum w marcu 1992 roku, w wyniku którego Bośnia –
Hercegowina uzyskały niepodległość, atmia jugosłowiańska
rozpoczęła blokadę Sarajewa.
Vladimirowi B. udało się wcześniej opuścić miasto. Wojna domowa
rozwijała się szybko i eskalowała falą przemocy. Wojna skończyła się
oficjalnie w 1995 roku ale do dnia dzisiejszego odczuwane są jej
skutki a społeczeństwo nadal jest do siebie wrogo nastawione.
Foto: A. Iwanicka
Vladimir B. im Gespräch mit Schülern in Berlin
Vladimir B. wurde 1976 in Sarajevo geboren. Im Sommer 1991
beendete er die 8–jährige Grundschule. Ein halbes Jahr später floh er
mit 15 Jahren und ohne seine Familie vor dem Bürgerkrieg zu
Verwandten nach Bayern. Von Sarajevo fuhr er zunächst mit dem Bus
nach Belgrad und dann weiter mit dem Zug über München nach
Murnau am Staffelsee, wo seine Verwandten wohnten.
Er war mittlerweile nicht mehr schulpflichtig und arbeitete als
Hilfsarbeiter auf einer Baustelle. Mit Hilfe einer kroatischen Familie
Vladimir B. w rozmowie z uczniami w Berlinie
Vladimir B. urodził się w 1976r. w Sarajewie (Bośnia i
Hercegowina). Latem 1991r. ukończył on ośmioletnią szkołę
podstawową. Pół roku później, jako piętnastolatek, uciekł samotnie
przed wojną domową do swoich krewnych w Bawarii (Niemcy). Z
Sarajewa pojechał najpierw autobusem do Belgradu, a następnie dalej
pociągiem przez Monachium do Murnau am Staffelsee, gdzie
mieszkała jego daleka rodzina.
Vladimir tymczasem nie podlegał już obowiązkowi szkolnemu i
gelang ihm, Grundkenntnisse der deutschen Sprache zu erwerben und
sich räumlich von seinen Verwandten in Murnau zu trennen. Er zog
nach Bayreuth um, wo er zuerst als Hausmeister arbeitete und später
eine Lehrstelle als Wasser-Gas-Installateur absolvierte.
In dieser Zeit hatte er kaum Kontakt zu seiner Familie in Bosnien, da
die Post nur sporadisch funktionierte und die Telefonleitungen unterbrochen waren.
1995 fuhr er, auf Grund seines kroatischen Passes, den er vor dem
Zerfall des Jugoslawiens noch bekommen hatte, nach Kroatien, wo er
zwei Monate bei Verwandten blieb. Man konnte damals eine
Genehmigung für Familienbesuche beantragen, denn als Flüchtling
durfte er Bayern eigentlich nicht verlassen. 1996 war das nicht mehr so
einfach, aber er verließ das Land trotzdem ohne Genehmigung. Bei
seiner Rückkehr nach Deutschland wurde ihm die Einreise verwehrt, da
in Kroatien der Krieg zu Ende war und er nicht mehr den
Flüchtlingsstatus hatte. Auf Umwegen und mit viel Glück gelang es
ihm über seine italienische Abstammung in Deutschland legal zu
bleiben.
1999 siedelte er nach Berlin um, holte das Abitur nach und begann
Philosophie zu studieren. Nebenbei jobbte er als Bühnenbildarbeiter an
der „Volksbühne“.
2012 unterbrach er sein Studium und machte sich mit einer
Renovierungsfirma selbständig.
pracował jako pomocnik na budowie. Z pomocą pewnej chorwackiej
rodziny nabył podstawową umiejętność posługiwania się językiem
niemieckim i rozstał się ze swoimi krewnymi. Przeprowadził się do
Bayreuth, gdzie najpierw pracował jako dozorca domu, a potem
ukończył szkołę zawodową w kierunku instalacji wodo- i gazociagów.
W tym czasie Vladimir miał słaby kontakt ze swoją rodziną w Bośni,
ponieważ poczta funkcjonowała tam sporadycznie, a linia telefoniczna
została odcięta/przerwana.
W 1995r. pojechał on dzięki swojemu chorwackiemu paszportowi,
który otrzymał jeszcze przed upadkiem Jugosławii, do Chorwacji,
gdzie spędził 2 miesiące u swoich krewnych. Można było wówczas
wnieść wniosek o pozwolenie na odwiedzenie rodziny, ponieważ jako
uchodźca właściwie nie mógł opuszczać Bawarii.
W 1996r. nie było to takie łatwe, ale opuścił kraj pomimo braku
zezwolenia. Istniała obawa, ze jego powrót do Niemiec będzie
niemożliwy, ponieważ w Chorwacji wojna dobiegła końca i Vladimir
przez to już nie posiadał statusu uchodźcy.
Mając dużo szczęścia okrężną drogą udało mu się dowieść swojego
włoskiego pochodzenia i dzięki temu mógł pozostać w Niemczech.
W 1999r. przeprowadził się do Berlina, zdał tam maturę i rozpoczął
studia na wydziale filozofii. W czasie studiów pracował w teatrze
Volksbühne. W kwietniu 2012r. rzucił studia, a od czerwca pracuje
samodzielnie prowadząc firmę remontową.
„Der Grund, warum ich Bosnien verlassen habe, war der Krieg, der dort
herrschte. Ich war gerade ein halbes Jahr am Gymnasium, als er ausbrach.
Abends saß ich auf der Fensterbank und zählte die Sekunden zwischen
Licht und Schall von den Granaten. Wenn die Sekunden weniger wurden
wusste ich, dass der Krieg näher an unser Haus kam.
„Powodem, dla którego opuściłem Bośnię, była trwająca tam wojna
domowa. Bylem dopiero pöl roku w liceum jak sie wojna rozpoczela.
Wieczorami siadałem na parapecie i liczyłem sekundy pomiędzy
rozbłyskiem, a dźwiękiem granatów. Kiedy odstępy stawały się coraz
krótsze, wiedziałem , że wojna zbliża się do mojego domu.
Im Frühjahr 1992 nahm ich an einer Demonstration in Sarajevo gegen die
nationalistische serbische Regierung teil. Dabei schossen serbische
Wiosna 1992 rokubralem brałem udział w demonstracji przeciwko
serbskiemu nacjonalistycznemu rządowi w Sarajewie, żołnierze otworzyli
Soldaten auf die Demonstranten. Als in den staatlichen Medien darüber
etwas anders berichtet wurde, als ich die Vorgänge erlebt hatte, fasste
ich den Entschluss zu fliehen. Meine Mutter war dagegen. Sie hatte
Angst um mich. Nach langen Diskussionen gab sie nach und erlaubte mir
alleine nach Deutschland zu fliehen, wenn ich es schaffe, mir die
entsprechende Busfahrkarte nach Deutschland zu kaufen. Insgeheim
glaubte sie wohl nicht, dass es noch Fahrkarten gäbe. In der Stadt
eskalierte bereits der Konflikt zwischen den bosnischen und serbischen
Milizen. Ich hatte viel Glück und schaffte es eine Fahrkarte für den
vorletzten Bus aus Bosnien zu bekommen. Schon am nächsten Tag wurde
in Bosnien der Kriegszustand ausgerufen und die Stadt Sarajevo von
serbischen Soldaten umzingelt. Niemand hatte mehr die Möglichkeit, die
Stadt zu verlassen.
Die Zeit in Murnau war die schrecklichste Zeit meines Lebens: Meine
Verwandten wollten mich zu den Zeugen Jehovas bekehren, ich konnte
kein Deutsch und hatte kaum Freunde und dazu machte ich mir große
Sorgen um meine Familie.
Aber ich hatte Glück, eine Arbeit auf einer Baustelle zu finden, die von
einem Kroaten geleitet wurde. Er und seine Frau haben mich dabei
unterstützt, meinen eigenen Weg zu gehen. Der erste Schritt dabei war,
die deutsche Sprache zu lernen. Schon bald gelang es mir, Murnau zu
verlassen um nach Bayreuth zu einer Cousine zu ziehen. Sie hat mir
geholfen nicht nur einen Job zu finden sondern auch zu motivieren, eine
Lehre zu machen. Über sie erfuhr ich auch, dass mein Großvater an Mangel
an Medikamenten gestorben war und dass die Versorgungslage in Sarajevo
dramatisch war. Ich schickte Päckchen nach Hause, ohne zu wissen, ob sie
wirklich ankamen, denn es gab keine Telefonverbindung und auch Post
funktionierte nicht. Erst später erfuhr ich, dass die Pakete wirklich
ankamen.
Im Sommer 1995 entschloss ich mich nach Kroatien zu fahren, um meine
Familie zu treffen. Da ich durch zufällige Umstände einen kroatischen
Pass besaß und auch eine Genehmigung der bayrischen Ausländerbehörde
bekam, reiste ich für zwei Monate nach Kroatien, wo der Bürgerkrieg
ogień do uczestników. Fakt, że media zataiły tą informację miał duży
wpływ na moja decyzję o ucieczce. Moja Matka nie była za pomysłem
mojego wyjazdu. Po długich dyskusjach ustąpiła i pozwoliła mi na samotną
ucieczkę do Niemiec. Był tylko jeden warunek – musiałem sam załatwić
sobie bilet do Belgradu – moja matka wątpiła w to, że jeszcze uda mi się
jakiś zdobyć.
Po tym, jak mi się szczęśliwie udało zakupić bilet na przedostatni
autobus, zobaczyła jak ważna była mi ucieczka do Niemiec. Następnego
dnia Sarajewo zostało otoczone przez serbskich żołnierzy. Już nikt
więcej nie miał szans na opuszczenie miasta.
Z Sarajewa pojechałem autobusem do Belgradu a stamtąd pociągiem do
niemieckiej granicy i dalej przez Monachium do Murnau nad Jez.
Staffel, gdzie mieszkali jego krewni.
Najgorszy okres mojego życia przypada na czas pobytu w Murnau: moi
krewni byli świadkami Jehowy i próbowali mnie nieustannie nawrócić, nie
znalem jezyka i nie mialem przyjaciol i mialem żadnego kontaktu z
rodziną.
Ale mialem szczescie i znalazlem prace na budowie. Żona mojego szefa
była Chorwatką, nauczyła mnie lepiej mówiąc po niemiecku.
Po roku wyjechałem do Bayreut gdzie mieszkała moja krewna. Pracowałem
tam jako dozorca domu. Potem kuzynka załatwiła mi pracę hydraulika.
Wszystkie pieniądze, które tam zarobiłem wysyłałem w postaci paczek
rodzicom i przyjacielom
To właśnie wtedy, w Sarajewie jego dziadek umarł z powodu braku
lekarstw.
W 1995 roku pojechałem na dwa miesiące do Chorwacji, gdzie wojna
dobiegała końca. Podczas upadku Jugosławii
posiadałem chorwacki
paszport. Dostalem ponadto zezwolenie na wyjazd.
1996 rok nie dostalem zezwolenia na wyjazd, als wyjechalem. Dlatego nie
bereits beendet war. Als ich das Jahr drauf wiederholen wollte, gab es
für Flüchtlinge diese Option in Bayern nicht mehr. Ich fuhr trotzdem,
eben ohne Genehmigung. Die Probleme begannen auf der Rückfahrt. Ich
hatte einen kroatischen Pass und war somit ein kroatischer Bürger und
kein Flüchtling mehr. Ich beschimpfte die Beamten und wanderte ins
Gefängnis. Währenddessen wurden meine Meldedaten aus Bayreuth
übermittelt, doch sie änderten nichts an meiner neuen Lage als „nicht
Flüchtling“. Auch mit einem
neuen bosnischen Pass hätte mir die
Abschiebung gedroht. Da inzwischen meine Mutter einen italienischen Pass
besaß und mir noch zehn Tage zur Volljährigkeit fehlten, durfte ich als
Italiener und damit als EU-Bürger nicht nur in Deutschland legal bleiben,
sondern mich auch frei bewegen. In dieser Situation ärgerte mich die
ironische Frage meiner bayrischen Sacharbeiterin: „Ach, Sie sind jetzt
ein Italiener?“, nicht.
Ich besuchte Berlin und die Stadt hat mir so gut gefallen, dass ich 1999
ganz nach Berlin umsiedelte und hier auch Fuß fasste.
In diesem Jahr war ich noch mal in Bosnien, meiner kranken Mutter wegen.
Mein Freund hat mir sein Auto geliehen. Ich denke, dass war das letzte
Mal, dass ich meine Heimat besucht habe. Bosnien wird meine Heimat
bleiben, aber mein Zuhause ist jetzt hier, in Berlin.
Deutschland gefällt mir sehr, weil ich mich hier auf alles verlassen kann,
auch wenn die Menschen hier nicht so warmherzig sind wie in Bosnien.
Die Ärzte sind in Bosnien keine Doktoren. Sie haben sich anders als in
Deutschland den Titel meist erkauft und können die Kranken nicht richtig
behandeln. Die deutschen Ärzte sind gut ausgebildet und sie wissen was im
Notfall zu tun ist.
Meine Landsleute denken oft, dass Menschen, die wie ich ins Ausland
gegangen sind, reich sind. Deswegen fordern sie immer mehr Geld von uns
ein. Ich fühle mich manchmal wie eine Kuh, die gemolken wird, egal ob sie
es will oder nicht. Das macht mich wütend.
Mein Traum wäre, irgendwann Deutschland für ein paar Monate zu
verlassen, um mir Amerika und Kanada genauer anzuschauen.“
moglem już wrócić. Wojna w Chorwacji się skończyła więc nie miałem już
statusu uchodźcy. Prawo zostalo zaostrzone.
Za skrytykowanie niemieckiego rządu i systemu prawnego spędziłem
jedną noc w więzieniu. W międzyczasie dotarly moje papiery z Bawarii,
gdzie nadal był zameldowany. Ale i to nie pomoglo mi dostac tolerancji.
Doradzano mi załatwić sobie bośniacki paszport, ale i to nie pomoglo by
mi.Starałem się o włoski paszport. Miałem na to wielkie szanse bo moja
matka wlasnie wloski paszport dostala a mnie brakowalo 10 dni do
pelnoletnosci. W ten sposób natychmiast mógłem wrócić do Niemiec. Jego
doradczyni powitała go słowami: „Ach, teraz jest pan Włochem?”.
Od tej pory mógłem legalnie mieszkać w Niemczech i sie swobodnie
poruszac.
W 1999 pojechałem pierwszy raz do Berlina – teraz jako obywatel UE
mógłem się swobodnie poruszać. Miasto tak bardzo mi się spodobało, że
do końca 1999 się tam przeprowadziłem.
Pojechał w tym roku do mojej ojczyzny. Möj najlepszy przyjaciel pożyczył
mu na to samochód. Bośnia wprawdzie bardzo mi się podobała, jednak
nie myśle o powrocie. Jedynym powodem, dla którego pojawiłem się w
kraju, była moja chora matka.
Bośnia na zawsze pozostanie moja ojczyzną, jednak moim domem jest
Berlin... Niemcy bardzo mi się podobają. Moge tu na wszystkim polegać,
nawet jeśli ludzie nie są tu aż tak serdeczni.
W Bosni nie ma prawdziwych lekarzy, mają jedynie tytuł, ktöry sobie
kupili i nie umjeja leczyc. Wiem, że w Niemczech lekarze są dobrze
wyszkoleni i wiedzą co robią. Bardzo to cenie. Bardzo mnie gniewa, że
ludzie z mojej ojczyzny myślą, że wszyscy którzy wyjechali za granicę są
bogaci. Dlatego domagają się coraz więcej pieniędzy. Czuje się jak krowa,
która jest dojna czy tego chce czy nie.
Moim ajwiększym marzeniem jest wyjechanie z Niemiec na kilka miesięcy
żeby zwiedzić Amerykę i Kanadę.
Deutsche Post 2012
„Ein Stück unbeschwerter Kindheit ermöglichen“
„Dać szansę na choć trochę normalnego życia”
Mit diesem Ziel wurde im Dezember 2010 das Projektes „united“, von der
Düsseldorfer Flüchtlingsinitiative STAY! ins Leben gerufen, das sich
sowohl an minderjährige unbegleitete als auch aus illegal eingewanderten
Familien kommenden Jugendliche und Kinder richtet
Pod tym hasłem powołano do życia w grudniu 2012 roku w
Dysseldorfie projekt „united” . Skierowany jest on zarówno do
młodzieży nielegalnie przebywającej w Niemczech jak i do ich
rówieśników, którzy są tu legalnie.
Foto: A.. Iwanicka: Freundschaftsspiel / Mecz towarzyski
Als wir auf dem Weg zu dem verabredeten Fußball-Treffen mit den
jugendlichen Flüchtlingen waren, die im Rahmen des Projektes „united“von
STAY! betreut werden, machten wir uns viele Gedanken über die Lage der
Flüchtlinge. Wir dachten, dass sie uns gegenüber verschlossen und
schüchtern auftreten würden. Außerdem vermuteten wir, dass sie stark
traumatisiert sein könnten. Während wir auf der Wiese saßen und auf sie
warteten hatten wir ein mulmiges Gefühl sie kennenzulernen.
Die Flüchtlinge, die alle männlich waren, kamen trotz ihres Schicksals offen
auf uns zu und begrüßten uns freundlich. Im Laufe der Zeit lockerte sich die
Stimmung immer weiter auf und wir kamen mit ihnen ins Gespräch. Dabei
„Podczas wymiany mieliśmy okazję uczestniczyć w nietypowym
spotkaniu z naszymi rówieśnikami, których życie jest zupełnie
odmienne od takiego, jakie znamy. Byli to podopieczni fundacji STAY!,
zajmującej się sprawami uchodźców w Niemczech.Na środę 20
czerwca zaplanowaliśmy piknik, by móc wzajemnie sie poznać. W
drodze do Düsseldorfu zastanawialiśmy się, jak będzie wyglądało
spotkanie z uchodźcami, jakimi okażą sie partnerami do rozmowy. Czy
w ogóle będziemy mieli jakieś wspólne tematy?
Po przybyciu do parku, ujrzeliśmy grupę mężczyzn, grających w piłkę
nożną – byli to właśnie podopieczni fundacji STAY!. Po bardzo
serdecznym powitaniu opuściły nas obawy i szybko znaleźliśmy
wspólne tematy do rozmów.Luźna konwersacja przerodziła sie z
czasem w dyskusje o życiu. Dowiedzieliśmy, że nasi rozmowy
pochodzą w większości z Afganistanu, mają od 17 do 19 lat i jak długo
przebywają w Niemczech. Poznaliśmy też powody, dla których opuścili
rodzinny kraj. Było to wysokie bezrobocie i złe perspektywy na
przyszłość. Zapytaliśmy także o warunki ich obecnego życia. Chłopcy
są zadowoleni z wsparcia organizacji i czują się tu bezpiecznie. Część
uchodźców jest pod opieką fundacji STAY! zaledwie od kilku tygodni,
a pomimo to opanowali już podstawy języka niemieckiego. Z
niektórymi można było porozmawiać tez po angielsku. My poznaliśmy
kilka słów w ich ojczystym języku. Pomimo trudnej przeszłości nasi
nowi znajomi okazali sie być zwykłymi, młodymi ludźmi, którzy jak my,
mają marzenia, pasje, a także ogromną siłę do walki o lepszą
przyszłość. Jak wiadomo świeże powietrze sprzyja integracji. Z
okazji Euro 2012 rozegraliśmy mecz towarzyski zakończony wynikiem,
erfuhren wir einige Informationen über das Leben der Flüchtlinge, wie z.B.
ihre Herkunft, welche meist Afghanistan war, ihr Alter, welches zwischen 16
und 19 Jahren lag, oder über die Länge ihres Aufenthaltes in Deutschland.
Später spielten wir gemeinsam Fußball und aßen zusammen. Anschließend
unterhielten sich einige von uns intensiver mit den Flüchtlingen. Sie verrieten
uns die Gründe für ihre Flucht, diese waren hauptsächlich schlechte
Verhältnisse und hohe Arbeitslosigkeit in ihrem Land. Des Weiteren
erzählten sie uns, dass einige erst seit zwei Wochen in Deutschland waren
und andere schon seit zwei Monaten. Die Verständigung erfolgte teilweise
auf Deutsch und teilweise auf Englisch. In Deutschland fühlen sie sich wohl
und von der Flüchtlingsinitiative STAY! gut unterstützt. Außerdem haben sie
schnell Anschluss gefunden und sie verstehen sich untereinander sehr gut.
Für die Zukunft, wünschen sie sich einen guten Schulabschluss und die
Chance auf ein normales Leben in Deutschland.
Das Flüchtlingstreffen hat uns bereichert. Wir waren beeindruckt, dass die
Flüchtlinge trotz ihres Schicksals so offen mit uns umgegangen sind.
satysfakcjonującym obie strony - remisem. Urządziliśmy tez grilla, by
zregenerować siły po sportowym wysiłku.
Dla wszystkich to spotkanie było ciekawym przeżyciem i pozostawiło
nas z pozytywnymi odczuciami.
Gruppenfoto nach dem Fußballspiel/ Zdjecie grupowe po meczu
towarzyskim
Foto: A. Iwanicka
Alle haben ein Recht,
hier zu leben!
Każdy ma prawo tu żyć!
STAY! hilft illegalen Migranten und bietet medizinische Hilfe
für Papierlose an.
STAY! pomaga Uchodzcom i oferuje opieke medyczna
takze osobom bez waznych dokumentow.
Die Düsseldorfer Flüchtlingsinitiative STAY! wurde im Jahre 2008
gegründet und stellt einen Teil von Medinetz Düsseldorf dar. Es ist eine
Anlaufstelle für Migranten mit und ohne gültigen Pass, die keinen
Zugang zur medizinischen Versorgung haben, aber diese dringend
benötigen. Viele Menschen bekommen in Deutschland kein Asyl, so
wandern sie illegal ins Land ein und tauchen unter. Die etwa 20
ehrenamtlichen STAY!-Mitarbeiter, darunter Oliver Ongaro, unterstützen die illegalen Flüchtlinge, indem sie ihnen Ärzte vermitteln, die
sie kostenlos behandeln. Dabei ist Anonymität das erste Gebot, da die
illegalen Flüchtlinge eine panische Angst vor Abschiebung haben.
Sobald sie nach ihren Namen gefragt werden, fühlen sie sich in Gefahr.
Außerdem bietet STAY! zusätzlich noch eine Sozial- und Rechtsberatung an. Sie gehen mit den Flüchtlingen zur Ausländerbehörde,
setzten sich für die Familien ein und schaffen es, dass die Menschen
eine Chance haben im Land zu bleiben. Es bedarf oft einer jahrelangen
Arbeit bevor dem gestellten Antrag auf Asyl zugestimmt oder aber nur
eine Duldung für einen unbefristeten Aufenthalt gewährt wird. In dieser
Zeit leben die Flüchtlinge in Ungewissheit.
Ferner wurde im Dezember 2010 auf Initiative von STAY! das Projekt
„united“ gegründet, mit dem Ziel, minderjähriger unbegleiteter als auch
aus illegal eingewanderten Familien kommende Jugendliche und
Kinder, meist aus Afghanistan und Pakistan zu unterstützen und ihnen
eine möglichst unbeschwerte Kindheit zu ermöglichen
Organizacja Stay, której działaność poświęcona jest uchodźcom
została założona przed czterema laty w 2008 roku. Główną przyczyną
tego był fakt, iż wiele ludzi nie dostaje w Niemczech azylu. Fundacja,
wspierana przez urząd dla uchodźców daje im możliwość pozostania
poza ojczyzną, jednakże wymaga to wiele pracy i poświęcenia ze
strony jej pracowników. Oliver Ongaro jest jednym z nich.
STAY! oferuje uchodźcom porady socjalne i prawne oraz opiekę
medyczną. Ludzie zgłaszaja się do ogranizacji, gdy nie pozostaje im
już nic wiecej, częstymi gośćmi są również kobiety w zaawansowanej
ciąży, które nie są zarejestrowane w kasie chorych i nie mogą udać się
do lekarza, w obawie przed deportacją. Stay oferuje im niezbedną
pomoc i opiekę.
Organem podrzędnym organizacji stała się nowa jednoska- „united“ ,
której głównym celem jest wsparcie udzielane dzieciom i młodzieży,
którzy pochodzą z rodzin nielegalnie przebywających w kraju,
głównie z Pakistanu i Afganistanu.
Oliver Ongaro im Gespräch mit der deutsch – polnischen
Schüleraustauschgruppe
Oliver Ongaro w rozmowie z grupą uczniów z wymiany polsko - niemieckiej
Informationsmaterial der Düsseldorfer Flüchtlingsinitiative STAY!
Material informacyjny organizacji STAY!
Foto: A. Iwanicka
er Straßenzeitung „fiftyder Düsseldorfer
dort ehrenamtlich.
Oliver Ongaro pracuje jako wolontariusz w Düsseldorwskiej
fundacji STAY!.
„Alles fing damit an, dass wir ein privat initiiertes Grüppchen, ein Konzert
vor einem Flüchtlingsgefängnis organisiert haben. Es ging damals um die
Familie Idic, die während des Krieges in Jugoslawien nach Deutschland
flüchtete und nun seit vielen Jahren hier lebte. Tochter Semra besuchte
wie alle Kinder die Schule und führte ein völlig normales Teenegerleben in
„Koncert zorganizowany na rzecz byłych
zapoczątkował jego działalność w organizacji.
więźniów-
uchodźców,
Deutschland. Nachdem der Krieg beendet war, drohte ihnen die
Abschiebung. Am Ende durften Semra, ihre Geschwister und ihre Mutter
in Deutschland bleiben, doch der Vater wurde abgeschoben.
Durch diese Aktion wurde mir bewusst, dass ich mich für die in die Not
geratenen Familien engagieren möchte. Das war auch der Anlass für die
Gründung von STAY!, einer Düsseldorfer Flüchtlingsinitiative. Es können
alle Menschen zu STAY! kommen und kostenlos und anonym um Hilfe
bitten und diese auch bekommen. Mittlerweile haben wir, es geschafft in
die Öffentlichkeit zu gehen, z.B. mit einem Werbespot in den Kinos. Die
Finanzierung ist jedoch immer noch nicht leicht. Wir stellen Anträge an
die Landesregierung und die Krankenkassen, wenn es um Übernahme
bestimmter medizinischer Kosten geht, organisieren Charity-walks und
sammeln auch Spenden. Viele Ärzte sowie Medizinstudenten bieten als
Medinetz kostenlose Sprechstunden an und behandeln ganz ohne Honorar.
Menschen, die sich in Deutschland illegal aufhalten. Weil sie keinen Asyl
bekamen oder kein gültiges Visum mehr haben, besitzen sie keine
Krankenkassenkarte und oft auch kein Geld um bei Krankheit oder z.B.
während der Schwangerschaft einen Arzt aufzusuchen.
Außerdem haben sie dann Angst entdeckt und verhaftet zu werden. Das
Geheimnis, in einem Land sich illegal Aufzuhalten und keine Papiere zu
haben, ist für die Betroffenen eine schwere seelische Last. Aber auch das
Geheimnis jemanden anzuvertrauen, erfordert viel Mut und geschieht nur
in der Notlage. Für diese Menschen ist STAY! da.
Um das „WIR-GEFÜHL“ zu erleben und sich nicht ausgegrenzt zu fühlen,
gehen die Flüchtlingsfamilien oft ins Fußballstadion, weil man dort
zusammen mit anderen Fans den gleichen Verein anfeuert und so ein Teil
der Gemeinschaft wird.
Die Flüchtlingsinitiative STAY! betreut auch unbegleitete Kinder und
Jugendliche, die hier von den Familien geschickt wurden. Die Familien
haben oft sehr hohe Erwartungen an die Kinder gesetzt. Sie sparten das
Geld für ihre Flucht zusammen, damit sie in Europa eine Arbeit finden und
mit dem verdienten Geld der Familie im Heimatland zum besseren Leben
Jednocześnie odkrył on, że ludzie są chętni do pomocy i w ten sposób
powstało Stay. Każdy ma prawo zgłosić się do fundacji, która da mu
poczucie bezpieczeństwa i zapewni niezbędną pomoc. Z upływem czasu
ogranizacja stała się coraz bardziej popularna, powstały o niej spoty
reklamowe, które można było obejrzeć np. w kinach. Jednakże jej
sytuacja finansowa stała się na tyle trudna, że musiała ona zdobyć wiecej
pieniędzy na rozwój i utrzymanie. W tym celu złożony został wniosek o
dotację od miasta, a tzw. „Charity walks“ wspomagały dodatkowo
organizację.
Organizacja ma na względzie dobre relacje między rówieśnikami. Jednym
ze sposobów na zjednoczenie młodzieży są wspólne rozgrywki sportowe.
Kibicowanie jednej, wpólnej drużynie daje im poczucie jedności i pozwala
wyzbyc się wszelkich uprzedzeń, ludzie przestają odczuwać granice
zwiazane z pochodzeniem.
Rodziny uchodźców mają bardzo czesto wysokie oczekiwania dotyczące
przyszłości ich dzieci, ich wysokich zarobków i lepszego życia, udają się
wtedy do Stay, które pomaga ich potomkom zdać maturę i zdobyć
wykształcenie. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ szkoły boją się kontroli
policyjnej, ze wzgledu na brak posiadania jakichkolwiek dokumentów
verhelfen könnten. Die Flucht wird meistens so geplant, dass der
Flüchtling am Zielort schon jemanden kennt, der seine und die
Landessprache spricht. STAY! bietet aber auch Sprachkurse an.
Außerdem arbeitet STAY! in einem Netzwerk mit Psychologen so, dass
auch traumatisierten Jugendlichen geholfen werden kann.
Es gibt die verschiedensten Gründe für die Flucht, selten sind sie
kriminellen Natur, meist handelt es sich um Existenzverlust oder
Elternverlust. Diese Kinder unterstützt STAY! dadurch, dass man ihnen
dabei hilft, die richtige Schulausbildung zu finden um einen guten
Schulabschluss zu erreichen. Es ist nicht einfach Schulen für Kinder ohne
Papiere zu finden, auch wenn sie der Schulpflicht unterliegen. Die Schulen
haben Angst vor Polizeikontrollen, vor allem dann, wenn es zu Unfällen
kommt. Diese Kinder besuchen die Schule illegal und sind nicht versichert.
Die meisten Flüchtlinge kommen aus dem Irak, Afghanistan und aus
Westafrika und werden hier in Deutschland schlecht behandelt. d.h. ihre
Beweggründe für einen Asylantrag finden kaum Gehör.
Wenn Flüchtlinge einmal abgeschoben werden, gilt für sie ein lebenslanges
Einreiseverbot.
„ Sicherheit ist ein Menschenrecht und
grundlegend für Heilung“
przez dzieci uchodźców.
Jest wiele powodów emigracji, której przyczynami rzadko jest
kryminalna przeszłość, najczęściej natomiast lęk przed utratą rodziców
lub lęk egzystencjalny. Jeżeli uchodźcy zostaną choć raz deportowani,
obowiazuje ich dożywotni zakaz podróżowania. Dla tych, którzy nie znają
nikogo w mieście, do którego emigrują, Stay oferuje kursy językowe,
oprócz tego współpracę z psychologami, pomagają
też młodzieży
oderwać się od często dramatycznych sytuacji w domach. Większość z
nich żyje w ukryciu, z powodu braku dokumentów, dlatego ciężko im
uwierzyć w bezinteresowną pomoc Stay.
Jesli uchodzca raz zostanie zmuszony do opuszczenia kraju, w którym
zlożył podanie na azyl, to jest to dezyzja ostateczna.
„Bezpieczeństwo to prawo człowieka ale i
podstawa jego godnej egzystencji”
Das Psychosoziale Zentrum für Flüchtlinge setzt sich
für das Recht auf menschenwürdige
Aufnahme ein und leistet Hilfe für
Überlebende von Folter, Krieg und
Gewalt.
Das Psychosoziale Zentrum Düsseldorf e.V. ist eine
Beratungs- und Therapieeinrichtung für traumatisierte und psychisch
belastete Flüchtlinge, die aus Krisengebieten der ganzen Welt in
Deutschland Schutz suchen, um hier ein neues Leben in Sicherheit zu
beginnen. Die Beratung ist für die Flüchtlinge kostenfrei. Viele dieser
Menschen wissen nicht mehr, was ein angstfreies Leben in Frieden ist.
Sie haben oft seit Jahren nur das Gegenteil erlebt. In fast jeder
Flüchtlingsfamilie gibt es Todes- und Folteropfer, Verschwundene und
Traumatisierte. Vor allem wegen der Kinder, die nicht selten Zeugen von
brutaler Gewalt wurden, entscheiden sich die Eltern ihre Heimat zu
verlassen.
Das PSZ Düsseldorf wurde 1986 aus dem Kaarster Asylarbeitskreis
heraus gegründet, um psychisch belastete Flüchtlinge professionell
dabei zu unterstützen, das Erlebte zu verarbeiten, und gleichzeitig im
Hinblick auf die Erstanhörung im Asylverfahren beratend zu begleiten.
Bereits im ersten Wirkungsjahr betreute das PSZ 176 Klienten aus den
drei Hauptherkunftsstaaten: Iran, Sri Lanka und Libanon und 35 anderen
Ländern. Das Beratungsteam konnte im Laufe der Jahre auf deutlich
aufgestockt werden, sodass weitere Arbeitsschwerpunkte wie die
Begleitung von jugendlichen Flüchtlingen, die Kooperation mit den
Jugendhilfestellen, die Organisation von Selbsthilfegruppen, eine
verstärkte Öffentlichkeitsarbeit und das Multiplikatorentraining gesetzt
werden konnten. Das PSZ Düsseldorf e.V. ist gemeinnützig und ein
Gründungsmitglied der bundesweiten Arbeitsgemeinschaft der psychosozialen Zentren für Flüchtlinge und Folteropfer (BAFF) sowie Träger
der Freien Jugendhilfe. Die Verteilung der Zentren in NRW ist sehr
ungleichmäßig. Neben dem PSZ Düsseldorf gibt es noch drei weitere in
Aachen, Bochum und Soest sowie das Therapiezentrum der Caritas und
się za
nadużycia
Psychosocjalne Centrum dla Uchodźców opowiada
za prawem do ludzkiego traktowania i udziela
pomocy ofiarom ocalałym z tortur, wojny i
nadużycia władzy.
Psychosocjalne Centrum z siedzibą w Dusseldorfie jest
ukierunkowane doradczo – terapeutycznie. Oferuje swoją pomoc
osobom z traumą i psychicznie obciążonym imigrantom, którzy,
przybywając z rozsianych po świecie obszarów dotkniętych wojną,
szukają azylu w Niemczech, żeby zacząć nowe, bezpieczne życie.
Doradztwo dla uchodźców jest całkowicie bezpłatne. Wielu z tych
ludzi nie ma pojęcia, jak wygląda życie pozbawione strachu - bardzo
często doświadczają jedynie jego ciemnej strony życia.
Prawie w każdej uchodźczej rodzinie odnotowuje się przypadki
śmierci lub kalectwa po ciężkich torturach. Zdarza się też, że
dochodzi do niewyjaśnionych zniknięć ludzi dlatego w rodzinach
uchodźców jest wiele osób z traumą. Decyzję o opuszczeniu
ojczyzny podejmuje się często przez wzgląd na dzieci, które już w
młodym wieku doświadczają nadużycia władzy i przemocy.
PSC w Dusseldorfieblo zostało załozone w 1986 roku jako
kontynuacja pracy köłka asylowego w Kaarst koło Düsseldorfu.
Chciano profesjonalnie wesprzeć uchodźców obciążonych
psychicznie, wspólnie przepracować ich przeżycia i jednocześnie
towarzyszyć im podczas przesłuchań w sprawach dotyczących azylu.
Dzięki gruntownym przygotowaniom w pierwszym roku działania
PSC otoczyło opieką 176 klientów pochodzących z trzech glöwnych
krajów: Iranu, Sri Lanki, Libanonu i 35 innych.
PSC służy powszechnemu dobru społecznemu i jest współzałożycielem ogólnokrajowej wspólnoty pracowniczej psychosocjalnych Centrów dla Uchodźców i Ofiar Tortur. Podział Centrów w
NRW jest bardzo nieregularny. Obok PSC w Dusseldorfie istnieją
jeszcze trzy inne w Aachen, Bochum i Soest. Opröcz tego istnieje
Centrum Terapeutyczne Caritas w Kolonii. Pracownicy oferuja swoje
usługi w 10 terminach w ciągu dnia. Więcej nie da sie zrealizowac.
das Traumanetzwerk der Malteser in Köln, sodass die Beratungsteams
mit zehn Beratungsterminen pro Tag oft an ihre Grenzen stoßen
Foto: A. Iwanicka
Barbara Eßer im Gespräch mit Schülern
Barbara Eßer wurde 1964 in Hamm/Westfalen geboren. Sie studierte
an der Uni Marburg Ethnologie und erwarb 1995 mit einer
Barbara Eßer w rozmowie z uczniami.
Barbara Eßer urodziła się w Hamm we Westfalii w 1964 roku.
Z wykształcenia jest etnologiem, zawodowo sprawuje pieczę nad
wissenschaftlichen Studie im Berg-Altai (Russische Föderation) den
Magisterabschluss. Bereits im Studium engagierte sie sich ehrenamtlich für Asylsuchende, in dem sie einmal in der Woche ein Cafe in
einem Asylheim betrieb und die Asylsuchenden in Gesprächen bei
alltäglichen Fragen unterstützt.
Von 1995 bis 2001 arbeitete sie in einem deutsch-polnischen
Forschungsprojekt an der Universität Bielefeld. Im Rahmen dieses
Forschungsprojekts lebte sie ein Jahr in Polen. Aus den Gesprächen mit
älteren polnischen Bürgern über die Zeit des II. Weltkriegs erfuhr sie,
wie viele als ganz junge Menschen aus ihren Familien herausgerissen
und zur Zwangsarbeit nach Deutschland verschleppt wurden
Nach ihrer Rückkehr aus Polen hatte sie das dringende Bedürfnis sich
für Menschenrechte zu engagieren und begann ehrenamtlich im
Bielefelder Flüchtlingsrat zu arbeiten. Ab 2001 wird sie dort fest
angestellt. Im November 2004, nach dem Beitritt Polens zu EU,
untersuchte sie als Geschäftsführerin des Bielefelder Flüchtlingsrates
zusammen mit Barbara Gladysch, Aktivistin bei Mütter für den Frieden
und Benita Suwelack vom Flüchtlingsrat Nordrhein-Westfalen e.V. die
Lage der Flüchtlinge in Polen und verfasste darüber einen umfangreichen Bericht.
Seit 2006 arbeitet Barbara Eßer hauptberuflich im Sozialteam des PSZ
Düsseldorf e.V. als Flüchtlings- und Verfahrensberaterin. Ferner ist sie
dort für die Entwicklung und Leitung von Projekten zuständig wie z.B.
2008/09 für das Projekt „Guter Start- bessere Zukunft“ für unbegleitete
minderjährige Flüchtlinge. Ihre guten Russischkenntnisse sind dabei
von Vorteil.
„ Menschenrechtsverletzungen finden auch heute statt, und zwar nicht nur
in Ländern, wie Syrien oder Nordkorea, wo eine Diktatur herrscht,
postępowaniami sądowymi dotyczącymi uchodźców. Od 10 lat
pracuje w organizacji Pro Asyl w oddziałach w Duisburgu i
Dusseldorfie. Codziennie odpowiada tam na pytania osób
poszukujących azylu, pomaga także imigrantom z traumatycznymi
doświadczeniami. Na tę pracę zdecydowała się z powodu częstej
styczności z imigrantami za czasów swojej wczesnej młodości –
wielu z jej przyjaciół przybyło do Niemiec właśnie jako uchodźcy.
W latach 1995-1996 pracowała w Polsce, rozmawiając z obywatelami
mającymi doświadczenia związane z II wojną światową. Po powrocie
do Niemiec zapragnęła zaangażować się w działania dotyczące
obrony praw człowieka. Rozpoczęła pracę jako osoba służąca radą i
pomocą uchodźcom znajdującym się w Bielefeldzie.
Większość imigrantów, z jakimi Barbara Eßer aktualnie współpracuje,
pochodzi z Rosji (Barbara Eßer posługuje się płynnie ich ojczystym
językiem), Azerbejdżanu i Kaukazu. Zwykle decydowali się oni na
opuszczenie ojczyzny z powodów politycznych, religijnych,
ekonomicznych. Zdarzało się również, ze azylu poszukiwały osoby
skazane na śmierć. Częstym problemem była rozłąka członków
rodziny podczas przydzielania uchodźców do poszczególnych państw.
Barbara Eßer zwraca szczególną uwagę na problemy emocjonalne
będące konsekwencją częstych tragicznych wydarzeń, jakie spotykają
imigrantów. Zapewnienie im komfortu psychicznego jest jej głównym
celem podczas pracy w organizacji Pro Asyl.
„Pogwałcenia praw człowieka mają miejsce również dziś, nie tylko w
takich państwach jak Syria czy Korea Północna, gdzie władzę dzierży
sondern auch in Ländern, wie die Russische Föderation, die demokratisch
sind, ja sogar in Europa, wenn man an die Volksgruppen Sinti und Roma
denkt, die auch in Deutschland und in Polen ausgegrenzt und diskriminiert
werden. Deshalb ist das Recht auf Asyl, das durch die Genfer Flüchtlingskonvention aus dem Jahre 1951 festgelegt wurde, unabdingbar. Die
UNHCR, der Flüchtlingskommissariat der UN, geht von 26 Millionen
Flüchtlingen aus, die weltweit aus politischen, religiösen oder ethnischen
Gründen Schutz in einem anderen Land suchen.
Es handelt sich dabei meistens um ganz gewöhnliche Menschen, die sich auf
den Weg zu uns nach Europa, also auch nach Deutschland und auch nach
Polen, aufmachen. Sie tun es, weil sie in ihrer Heimat nicht mehr aushalten
konnten und weil sie ihren Wunsch nach Menschenwürde, Demokratie und
Freiheit mit dem Leben bezahlen müssten. Und sie tun es unabhängig
davon, ob ihre Beweggründe für uns erkennbar sind oder ob sie aus einem
Land
geflüchtet
sind,
das
vom
Auswärtigen
Amt
als
„demokratisch“ einstuft wird. Das Vorurteil, Flüchtlinge seien vorwiegend
„Armuts-flüchtlinge“,
mag
ein
Grund
dafür
sein,
dass
die
Anerkennungsquote unter den Asylbewerbern in Deutschland und in Polen
unter 10% liegt, eine andere liegt im Asylverfahren selbst, welches
insbesondere in Deutschland nach strengen, gesetzlich vorgeschriebenen
Regeln durchgeführt wird.
Jedes Mensch hat das Recht, einen Antrag auf Asyl zu stellen.
Innerhalb der EU legt die Verordnung Dublin II fest, welches Staat für
die Durchführung des Asylverfahrens zuständig ist, nämlich der, den der
Asylsuchende zuerst betreten hat. So werden z.B. die tschetschenischen
Flüchtlinge, die in Polen in das Erfassungssystem EURODAC aufgenommen
wurden und dann nach Deutschland weiterreisen, für das Asylverfahren
wieder nach Polen zurückgeschickt. Nach dem der Antrag gestellt wurde,
kommt der Asylbewerber in ein Erstaufnahmeheim. Die Zuweisung erfolgt
nach einer bestimmten Quotenregelung bundesweit. Der Flüchtling kann
diesen Vorgang nicht beeinflussen und den Ort auch nicht wechseln. Dort
findet auch nach einigen Tagen die Erstanhörung statt, in der die
Flüchtlinge nach den Gründen für ihre Flucht befragt werden. Da bereits
ein Drittel der Asylanträge nach dieser Erstanhörung als unbegründet
dyktator, ale również krajach z założenia demokratycznych, takich jak
Federacja Rosyjska, a nawet w Europie, gdzie mniejszości narodowe,
głównie Cyganie czy Romowie, są wciąż piętnowane, wyłączone z życia
społecznego i dyskryminowane (również w Polsce i Niemczech), dlatego
też prawo do Azylu ustanowione przez Genewską Konwencję dotyczącą
statusu uchodźców z roku 1951 jest niezbywalne. UNHCR, komisja
Narodów Zjednoczonych analizująca sprawy uchodźców, zajmuje się 26
milionami ludzi, którzy z powodów politycznych, religijnych czy
etnicznych przybywają z całego świata by szukać ochrony.
Chodzi tu przede wszystkim o zwyczajnych ludzi przemierzających
drogę do nas, do Europy, również do Niemiec i Polski. Robią to, ponieważ
życie w ich ojczyźnie stało się nie do wytrzymania i muszą słono płacić za
marzenia o godności człowieka, demokracji i wolności w życiu. I robią to
niezależnie od tego, czy ich motywacja jest widoczna na scenie
politycznej świata czy też są imigrantami z kraju klasyfikowanego prze
zagraniczne urzędy jako „demokratyczny”.
Podłoże negatywnego
przekonania, jakoby wszyscy uchodźcy należeli do „uchodźców
ekonomicznych” ma swoje przyczyny w postępowaniu dotyczącym azylu,
które w przypadku tych osób jest szczególnie surowe w Niemczech i
musi być przeprowadzane zgodnie z ustanowionymi regułami.
W
rzeczywistości ich udział procentowy wśród osób ubiegających się o
azyl w Niemczech i Polsce nie przekracza 10%.
Każdy człowiek ma prawo do ubiegania się o azyl. W UE obowiązuje
Rozporządzenie Dublin II, według którego państwo, do którego w
pierwszej kolejności dociera uchodźca, ma obowiązek prowadzenia jego
postępowania. Tak więc na przykład imigranci czeczeńscy podróżujący
przez Polskę do Niemiec są odsyłani przez system rejestracji EURODAC
z powrotem do Polski, aby tu odbyć proces. Po złożeniu wniosku osoba
taka jest kierowana do schroniska. Rozmieszczanie ubiegających się o
azyl funkcjonuje na podstawie ogólnokrajowych regulacji określających
przydział poszczególnych grup etnicznych w schroniskach. Uchodźca nie
ma wpływu na ten proces i nie ma prawa do zmiany miejsca przydziału.
Tam też znajdują się ośrodki, w których następnie jest on relatywnie
prędko (po kilku dniach) wypytywany o powody ucieczki z kraju. Na tym
abgelehnt werden, macht es deutlich, wie wichtig sie ist. Viele Flüchtlinge
sind von den erlebten Gewalttaten so traumatisiert, dass sie wichtige
Details, oft aus Scham, nicht aussprechen können. Dazu kommt, dass diese
Befragungen mit einem Dolmetscher stattfinden, was den emotionalen
Zustand des Befragten zusätzlich beeinträchtigt. Einer der Arbeitsschwerpunkte der psychosozialen Zentren liegt darin, die Asylbewerber
auf diese erste Hürde im Asylverfahren vorzubereiten.
Wird der Asylantrag abgelehnt, kann dagegen vor dem Verwaltungsgericht
geklagt werden. Das kann nur ein Fachanwalt, den sich die meisten
Flüchtlinge nicht leisten können. Sie sind auf die Hilfe von Menschenrechtsorganisationen angewiesen. Mit dem Urteil des Verwaltungsgerichts
ist das Asylverfahren abgeschlossen. Eine Berufung kann nur eingelegt
werden, wenn neue Beweise auftauchen oder sich die Situation im
Heimatland hinsichtlich der Menschenrechtsverletzungen verschlechtert
hat. Das Verfahren kann bis zu zwei Jahren dauern, in denen die
Asylsuchenden in ständiger Ungewissheit leben, was sie zusätzlich
psychisch belastet.
Das PSZ bietet Flüchtlingen nicht nur psychosoziale Beratung und
Therapie, sondern unterstützt sie mit muttersprachlichen Mentoren im
laufenden Verfahren und im Alltag. Aber die Psychosozialen Zentren
können nur einem Bruchteil der Bedürftigen den Zugang zur notwendigen
Behandlung geben. Es kann auch kaum sicher gestellt werden, ob alle Opfer
von Folter und Gewalt sich darunter befinden. Vor allem Flüchtlinge
außerhalb der großen Städte werden benachteiligt.
Flucht ist kein Verbrechen; doch mit dem Ablehnungsbescheid, droht die
Abschiebung und diese beginnt in der Abschiebehaft. Eine Abschiebung zu
verhindern, ist sehr schwierig. Sie kann z.B. auf Grund des öffentlichen
Interesse ausgesetzt werden, so dass der Asylbewerber eine s.g. Duldung
erhält. Bei Aufhebung der Abschiebung wird stets der Einzelfall
betrachtet, so dass nicht selten Familien auseinander gerissen werden .
Es ist daher wichtig diese Vorgehensweisen der Behörden öffentlich
anzuprangern und hartnäckig für jedes Schicksal zu kämpfen, denn kein
Mensch ist illegal.“
etapie jedna trzecia wniosków jest odrzucana jako nieuzasadniona.
Wielu uchodźców boryka się z ogromną traumą wywołującą ogromny
stres podczas procesu, co skutkuje niespełnieniem wymogów
przesłuchujących, takich jak ścisła znajomość szczegółów. W dodatku
wszystkie przesłuchania odbywają się przy pomocy tłumacza, co odziera
relacje z emocjonalnego zabarwienia. Jednym z najcięższych punktów w
pracy Centrów Psychosocjalnych jest przygotowanie uchodźców do tej
pierwszej rozmowy.
Odrzucenie lub akceptacja wniosku zależy od decyzji sądu administracyjnego. Na tym etapie pomóc może jedynie prawnik specjalista, na
którego nie stać większość uchodźców. Są oni więc uzależnieni od
pomocy oferowanej przez Organizacje Praw Człowieka. Wraz z wyrokiem
sądu kończy się postępowanie dotyczące azylu. O odwołanie można się
ubiegać jedynie wtedy, gdy pojawią się nowe dowody lub znacząco
wzrośnie liczba przypadków złamania praw człowieka w ojczystym kraju
uchodźcy. Postępowanie może trwać do dwóch lat, podczas których
uchodźcy skazani są na ciągłą niepewność, co stanowi dodatkowy balast
pychiczny. PSC oferuje im w tym czasie opiekę psychosocjalną i wsparcie
w sprawach codziennych z pomocą mentorów posługujących się ich
językiem ojczystym. Jednakże Psychosocjalne Centra mogą zaspokoić
jedynie ułamek najpilniejszych potrzeb. Nie ma również pewności, że
wszystkie ofiary przemocy faktycznie z tej pomocy skorzystają. Do
tego dochodzi również fakt, że podział Centrów Obsługi jest
nieregularny i najczęściej pomoc jest niewystarczająca.
Ucieczka nie jest przestępstwem; mimo to z odrzuceniem wniosku
wiąże się deportacja, a ta rozpoczyna się w areszcie deportacyjnym.
Uniknięcie deportacji jest niezwykle trudne, jednakże niekiedy ze
względu na opinię publiczną ubiegający się o azyl otrzyma tzw. status
tolerancji. Uchylenia od deportacji są rozpatrywane pojedynczo, tak
więc często dochodzi do rozdzielenia członków rodziny. Stąd tak ważne
jest, by otwarcie piętnować taki sposób postępowania i zawzięcie
walczyć o każde istnienie; żaden człowiek nie jest nielegalny.
Foto: Ch. Henners
Schülerinnen der beiden Partnerschulen simulieren die
Erstanhörung im Asylverfahren mit einem Dolmetscher.
Uczennice obydwu szkół partnerskich symulują sytuacje
przesłuchania za pośrednictwem tłumacza
Gewöhnliche Menschen können
Außergewöhnliches bewirken
Niezwykłe czyny są czasem
dziełem zwykłych ludzi
Das Engagement für Amnesty International bedeutet sich für
die Menschenrechte jedes Einzelnen einzusetzen.
Działać w Amnesty International znaczy, angażować się w
prawa każdego człowieka.
Die im Jahre 1961 von einem Londoner Rechtsanwalt ins Leben
gerufene Kampagne „Appeal for Amnesty“ war der Beginn von
Amnesty International, einer weltweiten Bewegung, der heute über 3
Millionen Mitglieder, Unterstützer und Aktivisten in über 150 Ländern
angehören mit dem Ziel, sich für bürgerliche, soziale, politische,
wirtschaftliche und kulturelle Menschenrechte einzusetzen.
Die Grundlage für die Arbeit von Amnesty International bildet die
„Allgemeine Erklärung der Menschenrechte“, die von den Mitgliedern
der Vereinigten Nationen 1948 unterschrieben wurde. Mit dieser
Unterschrift verpflichteten sich die UN-Mitgliedsstaaten, die in dieser
Erklärung verankerten grundlegenden Menschenrechte einzuhalten. In
diesem Sinne fordert AI nur diese Verpflichtung der Staaten ein, indem
sie die Menschenrechtsverletzungen weltweit aufdeckt.
Das Aufgabenspektrum von AI wurde seit dem erweitert und reicht von
der Aufklärung über Menschenrechte, und Forderung nach der Freilassung von politischen Gefangenen über Aktionen gegen Folter,
Diskriminierung, Todesstrafe und das „Verschwinden lassen“ von
Menschen bis hin zum Schutz von Flüchtlingen und Asylsuchenden
sowie von Frauen und Mädchen vor der Gewalt. Die Arbeit von AI
besteht darin, mit Hilfe von Petitionen, Briefen, Appellen, Eilaktionen
(Urgent Actions) und gezielten Kampagnen öffentlichen Druck zu
erzeugen um im Einzelfall zu helfen. Dies ist nur möglich, weil
Millionen von Menschen aller Altersgruppen und Religionen,
verschiedener Kulturen auf allen Kontinenten, wie Nadia Meroni einen
Teil ihrer Zeit und ihres Geldes dafür aufwenden, in diesem Netzwerk
schnell zu handeln. !977 erhielt AI den Friedensnobelpreis.
Zainicjowana przez londyńskiego prawnika w roku 1961 kampania
„Appeal for Amnesty“ była początkiem Amnesty International. Dziś
organizacja liczy ponad 3 miliony członków, wolontariuszy i
aktywistów w ponad 150 krajach, którzy aktywnie zapobiegają
łamaniu praw człowieka.
Podstawą pracy Amnesty International jest „Ogólna Deklaracja Praw
Człowieka”, która została podpisana w 1948 roku przez ONZ. Podpis
pod deklaracją zobowiązuje państwa członkowskie do przestrzegania
jak i propagowania praw człowieka. Od początku jej istnienia zakres
działalności ciągle się rozszerza. Aktualnie organizacja walczy o
propagowanie praw człowieka, uwolnienie politycznych więźniów,
przeciwdziała dyskryminacji, torturom, karze śmierci oraz zabiega o
prawa kobiet i dzieci dotkniętych przemocą. Aby to osiągnąć pisze się
petycje, listy, podania, organizuje apele oraz kampanie.
AI przyjmuje do swojej organizacji każdego bez względu na wiek i
wyznanie. Przykładem osoby, silnie zaangażowanej w prace w AI,
która niemal cały swój czas i nierzadko pieniądze poświęca ludziom
potrzebującym, jest Nadia Meroni.
W roku 1997 za całokształt swojej pracy Amnesty International
otrzymała Nagrodę Nobla.
Foto: A. Iwanicka
Nadia Meroni beim Vortrag im Helmholtz-Gymnasium
Nadia Meroni podczas wywiadu w Helmholtz–Gymnasium
Nadia Meroni wurde 1947 in Toulon-Var in Frankreich geboren. Ihre
Kindheit verbrachte sie in Monaco. Mit 14 Jahren fing sie an,
Gesangsunterricht zu nehmen. Daneben lernte sie Klavierspielen.
Zwischen 1965 und 1971 studierte sie Gesang an der Musikakademie
in Monaco und wurde anschließend als Opernsängerin in ganz Europa
engagiert. Seit 1981 hat sie als freischaffende Künstlerin ihren
Wohnsitz in Deutschland. Neben ihrer Auftritte betreut sie
ehrenamtlich Häftlinge in verschiedenen Justizvollzuganstalten.
Seit 1989 wohnt sie in Ratingen und engagiert sich dort ehrenamtlich
in der Versöhnungskirche Ratingen–West u.a. durch die aktive
Teilnahme an alljährigen Veranstaltungen wie das Pfarrfest, das Fest
der Kulturen oder den Weihnachtsmarkt. Ferner tritt sie als Sängerin
bei verschiedenen karitativen Veranstaltungen z.B. zu Gunsten der
Waisenkinder in Südamerika auf. Außerdem setzt sie sich für sozial
benachteiligte Kinder und Jugendliche ein, Seit sechs Jahren ist sie
aktives Mitglied bei Amnesty International und damit ein Teil des
weltweiten Netzwerks. In ihrer Funktion als Jugendreferentin bei der
Düsseldorfer Bezirksgruppe von Amnesty International stellt sie in
Vorträgen und Workshops die Arbeit von Amnesty International an
Schulen vor und bietet Unterstützung bei gezielten Aktionen zum
Thema Menschenrechte.
„Mir ist der direkte Kontakt zu Menschen sehr wichtig. Ich besitze keinen
Fernseher, dafür viele Menschen, um die ich mich kümmere, die ich
regelmäßig treffe, für die ich koche oder singe oder einfach nur ihnen
zuhöre und dableibe, wenn alle anderen gehen. Das spüren Menschen. Sie
kommen zu mir, nicht weil sie Hilfe erwarten, sondern weil sie das Gefühl
haben, ich könnte ihre emotionale Not verstehen. Als Opernsängerin war
ich viel unterwegs und habe viele Situationen erlebt, in denen Menschenrechte ganz legal missachtet wurden. Dies geschieht überall, auch hier und
Nadia Meroni urodziła się w 1947 roku w Toubn-Var we Francji.
Dzieciństwo spędziła w Monako. W wieku 14 lat rozpoczęła lekcję
śpiewu. Oprócz tego uczyła się grać na pianinie. W latach 1965-71
studiowała śpiew w Akademii Muzycznej w Monako. Po zakończeniu
studiów została zatrudniona jako śpiewaczka operowa.
Od 1981 mieszka w Niemczech. Poza działalnością artystyczna
pomagała osadzonym w różnych więzieniach jako wolontariuszka.
Od 1989 roku Nadia Meroni mieszka w Ratingen i angażuje się w
kościele jako wolontariuszka. Aktywnie uczestniczy w różnego
rodzaju festynach oraz kiermaszach świątecznych. Występowała
również na licznych uroczystościach charytatywnych np. na rzecz
poprawienia sytuacji dzieci bezdomnych i sierot z domu dziecka w
Ameryce Południowej.
Poza tym chętnie pracuje z młodzieżą zaniedbaną. Od 6 lat aktywnie
działa w AI.
Jej zadaniem jest propagowanie wśród młodych ludzi idei Amnesty
International i w ten sposób zachęcanie ich do działań pomocowych z
zakresu praw człowieka.
„Dla mnie bardzo ważny jest bezpośredni kontakt z ludźmi. Nie posiadam
telewizora ale dzięki temu mam czas dla innych. Bezinteresowna pomoc
sprawia, że ludzie w trudnych sytuacjach powierzają mi swoje problemy.
Przychodzą do mnie po pomoc, ponieważ wiedzą, ze dobrze ich rozumiem i
potrafię im pomoc.
Jako śpiewaczka operowa dużo podróżowałam po świecie i wielokrotnie
widziałam, ze prawa człowieka bezkarnie są łamane. To dzieje się
wszędzie także tu i teraz. Ale najwięcej cierpienia sprawiały mi
heute. Aber manche Fälle, wie die Zwangsehe bei jungen Frauen,
eigentlich noch Mädchen, haben mich bis in die Tiefe meines Herzens
berührt und ich litt sehr darunter.
Als ich 1989 nach Ratingen kam, bin ich auf die Versöhnungskirche
aufmerksam geworden. Die Pfarrgemeinde liegt in einem sozialen Brennpunkt mit einem hohen Ausländeranteil. Hier fing ich an, mich ehrenamtlich für benachteiligte Kinder und Jugendliche zu engagieren, sie bei
Problemen zu unterstützen, sie ein Stück zu begleiten, aber auch durch
gemeinsame Aktivitäten, ich koche so gern, Lebenslust zu vermitteln.
Ich arbeite gerne mit Kindern, weil sie so neugierig und lernbegierig sind,
viel mehr als Erwachsene, und sich auf das intuitive Gespür für Gutes und
Rechtes noch verlassen können. Man stößt aber als Einzelne oft an die
Grenzen seiner Hilfeleistung und merkt um so schmerzhafter die
Ohnmacht, nichts bewirken zu können.
Das war für mich der Grund ein Mitglied bei „Amnesty“ zu werden, um mit
Hilfe von Tausenden anderer Helfer einzelne Menschen z.B. vor der
Zwangsheirat, vor der Folter im Gefängnis oder der Todesstrafe zu
retten. Es geschieht gewaltlos, nur mit der Macht der Unterschrift, die
zusammen mit Millionen anderen in einer Petition die Unterschrift eines
Einzelnen aufhebt und einem Menschen die Freiheit wiedergibt.
Man kann klein anfangen und nur so viel Zeit dafür verwenden, wie es übrig
bleibt. Eine Unterschrift dauert nicht lange und die Unterstützung von
„Urgent
Actions“
kann
mittlerweile
per
Mausklick
auf
„Facebook“ erfolgen. Das Internet hat unsere Netzwerkarbeit und die
Kontakte untereinander intensiviert.
Bei der Düsseldorfer Bezirksgruppe der AI setze ich mich ebenfalls für
die Rechte von Kindern und Jugendlichen ein z.B. für das Recht auf
Bildung und das Recht auf Schutz vor Trennung von den Eltern eun. All das
ist heute und hier in Düsseldorf oder Hilden, nicht selbstverständlich.
Aber ich möchte den Jugendlichen auch die Arbeit der AI weltweit
vorstellen und die Notwendigkeit des Engagements jeden von uns vor Ort
aufzeigen. Die Arbeit bei Amnesty International braucht langen Atem, um
die Menschenrechte für jeden Einzelnen überall und jederzeit
Wirklichkeit werden zu lassen.
informacje o przymusowych związkach małżeńskich młodych kobiet a
raczej dziewczynek.
Kiedy przyjechałam w 1989 roku do Ratingen zwróciłam uwagę na prace
tutejszego kościoła, którego działalność szczególnie skupia się na pomocy
biednym ludziom, głównie obcokrajowcom. Tutaj rozpoczęłam działalność
jako wolontariuszka, pracująca głównie z dziećmi i młodzieżą z
zaniedbanych rodzin. Poprzez wspólne działanie np. gotowanie posiłków,
chciałam ich nauczyć wiary w siebie.
Pracuję chętnie z dziećmi bo są ciekawe i żądne wiedzy o wiele bardziej
niż dorośli. Niestety w swojej pracy często napotykamy na takie
problemy, w których nie możemy pomóc.
Dlatego zaangażowałam się w działalność w AI. Chciałam z tysiącem
innych wolontariuszy bronić poszczególne osoby przed przymusowymi
związkami małżeńskimi, przed torturami w więzieniu, czy ratować przed
karą śmierci. Zdarza się często, że „ moc podpisów” milionów innych ludzi
potrafi zwrócić człowiekowi wolność.
Trzeba zacząć od małych kroków. Złożenie podpisu nie trwa długo , a
wsparcia można udzielić poprzez „Urgent Actions” , przez kliknięcie
myszką na Facebooku. Internet pomaga w kontaktach.
W oddziale AI w Dusseldorfie angażuję się w obronę praw dzieci i
młodzieży, np. prawa do nauki, prawa do ochrony przed rozdzieleniem z
rodzicami. To wszystko nie jest obecnie tutaj w Dusseldorfie czy Hilden
oczywiste.
Chcę przedstawić młodzieży na całym świecie, jak wygląda praca w AI
oraz wskazać na konieczność zaangażowania się w pracę tutaj każdego z
nas. Praca w AI wymaga dużego poświęcenia aby prawa człowieka
wszędzie i zawsze były respektowane.
Inhaltsverzeichnis
Spis treści
1
Solidarität mit „Solidarność“
Interview mit Ryszard Wyżga
Kajetan Wojtowicz
Alan Pludra
1
Solidarität mit „Solidarność“ - wywiad z
Ryszardem Wyżgą
2
Die Danziger Lenin-Werft –die Wiege der
Solidarność.
Interview mit Jerzy Borowczak
Anni Bieber
Hanna Sieger
Johanna Skepenat
2
Stocznia Gdańska – kolebką Solidarności. Paulina Policewicz
Sofija Ring
Wywiad z Jerzym Borowczakiem
3
„Gegen das Kriegsrecht in Polen - für
Solidarność“
Interview mit Halina Jaworski
Saskia Kreizberg
3
„Przeciwko stanowi wojennemu w Polsce, Magdalena Załęska,
- wsparcie dla ruchu „Solidarność“.
Wywiad z Haliną Jaworską
4
„Polen – Hilfe“
Interview mit Gustav Koiky
Charlotte Henners
4
Pomoc Polsce
Wywiad z Gustavem Koiky
Sofija Ring
5
Sie haben geholfen!
Interview mit Marian Subocz
Charlotte Henners
5
Pomogli Polsce!
Wywiad z Marianem Suboczem
Sofija Ring
6
Niemand flieht freiwillig!
Interviews mit Herrn Sahler und Frau
Masnak
Interviews mit Eylem und Araz
Paula Izdebska
Benni Hanussek
Marvin Broich
Kai Wenzel
6
Nikt nie ucieka dobrowolnie!
Wywiady z Panem Sahlerem i Panią
Masnak
Wywiad y z Eylem i Arazem
Paulina Mitek
Bartosz Kaminski
Marcin Pałyga
7
Ein Stück unbeschwerte Kindheit
Bericht vom Treffen mit jugendlichen
Flüchtlingen
Annika Schwarz
Hanna Sieger
Johanna Skepenat
Anni Bieber
7
„Dać szansę na choć trochę normalnego
życia”
Sprawozdanie z spotkania z młodymi
uchodźcami
Marta Wiech
Paulina Policewicz
Patrycja Dulder
Viktoria Płocha
8
Alle haben ein Recht hier zu leben!
Interview mit Oliver Ongaro
Laura Tekook
8
Każdy ma prawo tu żyć!
Wywiad z Oliverem Ongaro
Marta Pałyga
9
„Sicherheit ist ein Menschenrecht und
grundlegend für Heilung“
Interview mit Barbara Eßer
Stella Immelmann
9
„Bezpieczeństwo to prawo człowieka ale i
podstawa jego godnej egzystencji”
Wywiad z Barbarą Eßer
Adrianna Iwanicka
Krzysztof
Kopydłowski
Paweł Jastrzębski
10
„Gewöhnliche Menschen können
Außergewöhnliches bewirken“
Interview mit Nadia Meroni
11
Anhang
Reflexion der Schüler und Schülerinnen zum
Austausch
Impressionen von der Ausstellungseröffnung
am 10.12.2012
Robert Nöcker
10
Niezwykłe czyny są czasem dziełem
zwykłych ludzi.
Wywiad z Nadią Meroni
11
Załącznik
Opinie uczniow na temat wymiany
Bartłomiej
Włodarczyk
Wrażenia z otwarcia wystawy dnia
10.12.2012 roku.
Marta
„Der Grund, warum ich am deutsch-polnischen Schüleraustausch teilgenommen habe, lag ursprünglich im der Sprache; ich wollte meine
Sprachfähigkeiten verbessern. Sechs Stunden Deutsch in der Woche, das klingen viel, aber in Wirklichkeit lassen sie sich mit einer Woche Aufenthalt
in Deutschland nicht vergleichen. Die für mich recht peinlichen Sprachpausen, wenn man nach einem Wort sucht, waren nach den ersten Tagen
einfach weg. Nicht, weil ich plötzlich so viel gelernt habe, sondern, weil ich mir viel mehr zugetraut habe und auch merkte, wie sich meine
Austauschpartnerin einfach über alles freut, was ich sage.
Außerdem hat mich das Projektthema sehr interessiert, vor allem die vielen Treffen mit außergewöhnlichen Menschen, die sich entweder
ehrenamtlich für Menschenrechte engagieren, Flüchtlinge beruflich beraten bzw. unterstützen oder selbst auf der Flucht waren. Die lebendige Art der
Vorträge bzw. Gespräche hat mich sehr beeindruckt. Insbesondere der gemeinsame Abend mit den jugendlichen Flüchtlingen aus Afghanistan und
Iran in Düsseldorf, die kaum älter waren als wir, hat mich emotional sehr berührt. Trotz ihrer erschütternden Erlebnisse waren sie sehr offen und
zuversichtlich, ein neues Leben anzufangen. Nach diesem Treffen wurde uns, meiner Austauschpartnerin und mir bewusst, dass uns beide viel mehr
verbindet als trennt.“
Stella
„Ich fand den Austausch Hilden-Warschau sehr interessant und schön. Ich habe neue Freundschaften geschlossen und mich amüsiert, ob in der
kompletten Gruppe oder nur mit meiner Austauschpartnerin alleine. Ich konnte in den Alltag von Gleichaltrigen in Warschau schlüpfen und ihre
Interessen kennenlernen.
Der Besuch in der Danziger Werft und die Begegnung mit dem ehemaligen „Solidarność“- Aktivisten, und engen Freund von Wałęsa fand ich sehr
aufregend, denn normalerweise lernt man das nur aus den Büchern. Ich dagegen habe es vor Ort erfahren dürfen.
Hier in Hilden konnten wir den Austauschschülern unseren Alltag zeigen, sie mit in die Schule nehmen und unseren Familienmitgliedern vorstellen.
Das Programm in Deutschland war sehr anstrengend aber gleichzeitig sehr spannend, vor allem die Begegnung mit den jugendlichen Flüchtlingen in
Düsseldorf. Besonders schön fand ich die organisierte Abschlussfeier für uns in Warschau! Der einzige schlechte Aspekt an dem Austausch: Das viele
Metro- und Busfahren in Warschau!“
Bartek
„Der Schüleraustausch ist ein sehr interessantes Projekt für Jugendliche, die Interesse an Kultur und der deutschen Sprache haben. Wir können viel
dadurch lernen. Dank solcher Projekte verbessern wir unsere Sprachkenntnisse und schließen viele dauerhafte Freundschaften. Familien, bei denen wir
wohnten, waren positiv zu uns eingestellt und es gab keine Unannehmlichkeiten. Die Zeit, die wir bei unseren deutschen Kollegen verbrachten, war
sehr spannend. Wir werden uns an diese Zeit sehr gut erinnern und sicherlich werden wir uns noch in der Zukunft treffen.Ich würde die Teilnahme an
solchen Projekten allen empfehlen, weil sie viele neue Aspekte zwischen unseren Ländern berühren.“
Paulina P.
„Ich nahm in diesem Jahr zum ersten Mal an einem Schüleraustausch teil. Vor der Fahrt nach Deutschland konnte ich mir eine deutsch-polnische
Zusammenarbeit in einem gemischten Team nicht so richtig vorstellen. Egal, was ich mir da in meinem Kopf ausmalte, die Wirklichkeit war ganz
anders und viel einfacher, als ich es je gedacht hätte.
Es ist nicht einfach so ein zeitlich und thematisch umfangreiches Projekt in wenigen Sätzen zu beschreiben und zu bewerten, denn in diesem Projekt
waren wir mal Gäste, mal Gastgeber und gleichzeitig auch ein Arbeitsteam und ein Teil der gesamten Projektgruppe. Man könnte denken, wo liegt das
Problem? Jugendliche sind Jugendliche, unabhängig von der Nationalität, denn sie haben meist ähnliche Interessen und Standpunkte. In Wirklichkeit
jedoch machte ich die Erfahrung, dass es gar nicht so einfach ist, sich innerhalb einer Woche in eine Familie einzuleben und umgekehrt dem Gast in
einer Woche die Besonderheiten der eigenen Familie zu vermitteln. Ich hatte mich mit meiner Austauschschülerin gut verstanden, auch wenn wir nicht
immer der gleichen Meinung waren. Der permanente Austausch in jedem Bereich ist zwar anstrengend aber auch aufregend und interessant. Man lernt
sich durch sehr intensiv kennen.
Für uns, die polnischen Schüler, spielt auch der sprachliche Aspekt eine wichtige Rolle, denn die deutschen Schüler sprechen selten polnisch. sodass
wir sowohl in Deutschland als auch in Polen, während der gemeinsamen Aktivitäten und in der Teamarbeit auf Deutsch kommunizierten. Ich habe
davon sehr profitiert und die sprachliche Hemmschwelle, was Falsches zu sagen, abgebaut. In einer Situation, in der man zusammen in einem Zimmer
wohnt, mit der Familie oder den Freunden des Austauschschülers die freie Zeit verbringt und sich auf die neuen Gegebenheiten einlässt, wird man
offener im Umgang mit Fremden und eher bereit, eigene Vorurteile zu revidieren und Neues anzunehmen. Die Teilnahme am Projekt werte ich für
mich als eine Bereicherung.“
Annika B.
„Der Austausch hat mir super gut gefallen. Ich finde unser Projekt sehr gelungen. Ich habe durch die vielen verschiedenen Workshops sehr viel
dazugelernt. Zu meiner Austauschschülerin habe ich noch Kontakt und es wird in Erwägung gezogen in den Sommerferien nach Polen zu fliegen. Also
es war etwas komisch in einem zweisprachigen Team zu arbeiten, da man sich nicht auf Anhieb verstanden hat und sich total auf das konzentrieren
musste was, der/die andere gesagt hat. Am besten hat mir das alte Warschau gefallen , weil ich so alte Städte total liebe. Es war echt wunderschön.“
Magdalena
„Ein Schüleraustausch ist sowohl für mich als auch für Jugendlichen in meinem Alter eine wunderbare Alternative, um auf eine schnelle und
angenehme Art die Sprachkenntnisse zu verbessern und, um eine neue Kultur kennen zu lernen. Es ist aber auch eine gute Möglichkeit unvergessliche
Momente zu erleben und eine dauerhafte Bekanntschaft mit deutschen Freunden zu schließen. Unser Austausch in Hilden ist ein gutes Beispiel dafür.
Intensives, aber sehr interessantes Austausch-Programm gab uns die Möglichkeit, die deutsche Kultur und auch die neue Geschichte unser beiden
Länder zu entdecken; eben von „Solidarność“ bis zum Fall der Berliner Mauer? Sowohl die deutsche als auch die polnische Jugend hatte die
Möglichkeit, die historischen Ereignisse aus der Sicht der Zeitzeugen zu erfahren. Die Interviews mit interessanten und engagierten Menschen,
sensibilisierten uns auf das wichtige Problem der Flüchtlinge in Europa.
Das Leben unter dem selben Dach mit einer deutschen Familie war eine großartige Gelegenheit, ihre Mentalität und besondere Rituale kennen zu
lernen. Die zusammen verbrachte Freizeit half uns, sich vollständig zu integrieren und gab die Möglichkeit, auf neutralem Boden zu reden.
In diesen Momenten überwanden wir unsere Sprachbarrieren, die häufig mit der Entstehung von komischen Situationen verbunden waren. Dieser
Austausch ist und wird immer eine schöne Erinnerung für uns bleiben.“
Marcin
„Das Austauschprogramm in Hilden hat mir sehr gut gefallen. Mein Partner hieß Kai und war 17 Jahre alt. Wir haben uns sofort gut verstanden und wir
haben geplant uns in den Sommerferien zu treffen. Der Austauschplan und die Projekte waren besonders interessant. Wir haben viele Leute kennen
gelernt und viele Plätze besucht. Obwohl meine Deutschkenntnisse nicht so gut sind, war es eine tolle Erfahrung und ich bin mir sicher, dass mein
Deutsch viel besser geworden ist. Als wir Schwierigkeiten mit der Sprache hatten, konnten wir immer Zeichensprache verwenden oder auch auf
Englisch sprechen. Wahrend des Austauschprogrammes herrschte eine freundliche Atmosphäre, deswegen war die Zusammenarbeit am Projekt
entspannt. Ich kann eine Teilnahme an einem Austauschprojekt nur empfehlen. Es war ein tolles Erlebnis, das ich nie vergessen werde
Hanna
„Meiner Meinung nach ist der diesjährige Austausch sehr gelungen und alle hatten viel Spaß. Man hat viele neue Leute kennengelernt und eine Woche
in einer anderen Familie gelebt. Über das Thema, dass wir beim Austausch behandelt haben, habe ich zuerst gar nicht weiter drüber nachgedacht. Doch
mithilfe von den Vorträgen und Besuchen von Menschenrechtsorganisationen ist meine Vorstellung von Solidarität gewachsen. Wir haben einerseits
etwas über die Geschichte von „Solidarność“ gelernt und über die heutige Situation der Flüchtlinge gesprochen. Ich würde den Austausch jeder Zeit
weiterempfehlen, denn durch das Projektthema kommt man erst mal mit dem Partner ins Gespräch, dann diskutiert man die unterschiedlichen
Standpunkte und einigt sich am Ende für ein Ergebnis. Das eigene Horizont wird dabei wunderbar erweitert, unabhängig davon, ob es sich um
alltägliche oder europäische Themen handelt.“
Kasia
„Wenn ich jetzt über den Austausch nachdenke, erscheinen mir im Kopf viele Bilder: das erste gemeinsame Treffen mit unseren Austauschpartnern auf
dem Bahnsteig in Hilden, unsere Werkstätte über „Solidarność“ in Danzig, der Abschied in Berlin. Wir haben etwa drei Wochen gemeinsam verbracht.
Es war genug Zeit um sich gut kennen zu lernen.
Während wir in Hilden waren, haben wir viel Zeit mit unserem Projekt über die Rechte der Flüchtlinge verbracht. Wir haben uns mit Vertretern der
Menschenrechtsorganisationen, die den Flüchtlingen helfen, getroffen, sowie auch mit den Flüchtlingen selbst. Mich alleine hat die Geschichte eines
Bosniers namens Vladimir am meisten interessiert. Es war eine sehr besondere Erfahrung, die Geschichte eines Mannes kennen zu lernen, der nachdem
er Jahre lang in Deutschland gelebt hat, sich nicht in seiner Heimat wiederfinden konnte. Vladimir hatte das Gefühl, dass im Sarajevo, die Plätze und
die Menschen, die er kannte, nicht mehr die gleichen sind. Jetzt behauptet er, dass Berlin sein Zuhause ist. Wie sind jetzt die Leute, in deren Umgebung
er sich befindet?
Wenn ich mich an die Partner aus Deutschland erinnere, denke ich an den Zusammenstoß der Kulturen. Es ist schwer, das mit Wörtern zu beschreiben,
aber der Unterschied zwischen den Deutschen und den Polen ist enorm. Warum ist es so? Vielleicht liegt es an der Erziehung, vielleicht ist es die
germanische Natur. In Berlin habe ich mit Personen aus Rumänien und Bosnien gesprochen. Ich bin zum Schluss gekommen: ein Slawe kann sich
immer mit einem anderen Slawen verständigen. Es ist auf jeden Fall ein interessantes Erlebnis. Die Frage ist aber, ob wir ein Beispiel für die deutschpolnische Zusammenarbeit in den nächsten Jahren als einzelne Projekte oder feste Beziehung sein können?
Diese Frage muss man der Zukunft überlassen. Ich vermisse schon jetzt die köstlichen Brezeln, die von Mutter meiner Austauschpartnerin gebacken
wurden
Johanna
„Mir hat der Austausch an sich gut gefallen. Ich habe mich mit meiner Austauschpartnerin gut verstanden und auch das Essen in Polen war sehr lecker.
Wir hatten alle eine schöne Zeit, die mit der Kurztagung in Berlin schön abgerundet wurde.
Obwohl Polen nah an Deutschland liegt, haben die Leute dort andere Lebenseinstellungen. Ich fand es spannend diese kennenzulernen und sie auch mit
meiner Austauschpartnerin zu diskutieren.
Die Stadt Danzig hat mir sehr gut gefallen und ich hätte gerne dort noch mehr Zeit für individuelle Entdeckungen gehabt. Aber der Aufenthalt in der
Werft war ebenfalls sehr interessant.
Die Arbeit am Projekt fand ich sehr anstrengend und zeitlich sehr intensiv. Auch am Wochenende führten einige Gruppen Interviews durch, allerdings
in angenehmer Atmosphäre eines Cafés.
Der Schüleraustausch werte ich für mich als eine sehr positive Erfahrung, und zwar sowohl aus das Thema bezogen als auch auf der emotionalen
Ebene. Vor allem die lustigen Momente der „Wortfindung“ meines Austauschpartners werden mir in Erinnerung bleiben.“
Marvin
„Am Austausch gefiel mir besonders das Thema „Solidarność“, weil ich es sehr interessant fand, einen großen Meilenstein der Geschichte unseres
Nachbarlands zu erfahren. Ohne die Berichte der Zeitzeugen und die Erzählungen der Organisation hätte ich nur sehr schwer Zusammenhänge aus dem
Kommunismus und der unscheinbar schweren Zeit der achtziger Jahre erkennen können. Meiner Meinung nach ist es von großer Bedeutung, die
Vergangenheit hierzulande zu kennen. Auch die Gespräche mit Flüchtlingen und Hilfsorganisationen halfen mir sehr, die tatsächliche Situation hier und
in anderen Ländern zu erkennen. Allerdings wiederholten sich manche Aspekte bei den Vorträgen. Die Interviews ließen sich, was das betrifft, besser
steuern.
Neben der Projektarbeit hätten wir uns mehr Freizeit gewünscht, um in Polen die Kultur kennen zu lernen. Schade fand ich, dass in Polen die
Übersetzungen nicht so ausführlich erfolgen konnten, um alles zu verstehen. Die Ausflüge an sich gefielen mir sehr, besonders der nach Danzig.
Allerdings fand ich die Stadtführung viel zu lang, was aber leicht optimiert werden kann.
Abgesehen von diesen Aspekten fand ich den Austausch sehr gelungen und hilfreich.“
Quellenangaben/Źródła
Interviews/ wywiady i spotkamia z ciekawymi ludźmi: Araz und Eylem, Borowczak Jerzy,
Eßer Barbara, Frau Masnak, Herr Sahler, Jaworski Halina, Koiky Gustav, Meroni Nadia,
Ongaro Oliver, Subocz Marian, Vladimir B., Wyzga Ryszard.
Amnesty International, „50 Jahre AI“-Sonderschrift 2011
Ausstellungskatalog “Gegen das Kriegsrecht in Polen für Solidarność“ - Düsseldorf 1982
Encyklopedia Solidarności,
Caritas, Magazin der Caritas Polski vom 3.2011
Grundgesetz der Bundesrepublik Deutschland
http://www.amnesty.de Allgemeine Erklärung der Menschenrechte
http://www. Venyoo.de/s610641-duesseldorf-im-dialog-mit-solidarnosc
http://www.fsmed.de/fachschaft/projekte/stay-medinetz-duesseldorf
http://www.duesseldorf-aktiv.net
http://www.welt.de/dieweltbewegen/Zahl-der-Asylbewerber
http://www.proasyl.de/de/themen
http://www.psz-duesseldorf.de
Material des Europäischen Zentrums Solidarność in Danzig/ Warsztaty
w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku
Dittm Peter, „Nur um Andrzej gab es ein Bietduell“-Rheinische Post vom 15.11.1982
Eßer B., Gladysch B., Suwwelack B., Bericht; Flüchtlinge in Polen, 11.2004
Haas Dagmar, „ Zeitgenössisches unter dem Auktionshammer“ RP vom 22.11. 1982
Hüwell Dieter, „Mehr Asylbewerber in NRW“, RP vom 12.6.2012
PSZ Düsseldorf– nfomaterial
Slawinski Szymon, Solidarność 1980-86, Warszawa 2005
Wiegand Oliver, „Seit 25 Jahren Hilfe für Flüchtlinge“, RP vom 13.9.2012
Impressum: Texte und Bilder: Schüler und Schülerinnen der beiden Partnerschulen. Korrektur: Ewa Kucharska, Alexandra Bogza, Walter Unterhansberg, Christine Nelles
Layout: Joanna Bieberstein, Druck: Druck und Versand Agentur, Dormagen, Adressen: Helmholtz-Gymnasium, Am Holterhöfchen 30, 40724 Hilden und XLIX L.O. im.
Goethe´go, ul. F. Joliot- Curie 14, 02-646 Warszawa.

Podobne dokumenty