Oglądaj książkę na swoim komputerze

Komentarze

Transkrypt

Oglądaj książkę na swoim komputerze
Tomasz Horak
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
– wspólne dziedzictwo kultury, historii i dnia dzisiejszego
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
– společný odkaz kultury, historie a současnosti
Niniejsza publikacja wydana została w ramach projektu
„Pogranicze śląsko-morawskie, wspólne dziedzictwo kultury, historii i dnia dzisiejszego”
Projekt zrealizowany przez: Parafię Rzymskokatolicką pw. Chrystusa Króla
48-330 Nowy Świętów 57
Tel. 774397033
e- mail: [email protected]
www.tohorak.opole.opoka.org.pl
Koordynator projektu:
Joanna Gach
Partner projektu:
Klub Přátel Zlatých Hor, Vladimir Začal
Tekst:
Tomasz Horak
Tłumaczenie:
Tadeusz Kuchejda
Fotografie: T.Horak, K. Sentyrz, E. Świeca, A. Kerner, Arch. UM Głogówek, S. Ludwa,
Arch. par. Kobeřice, Wikimedia, Arch. OFM Krnov, Arch. Diec. Ostravské Arch. Par. V.
Losiny, J.Cembruch, K. Miśniakiewicz, P. Szymkowicz
Projekt graficzny i skład:
KWADRAT Group - www.kwadratgroup.pl
Patronat medialny: Opolski Gość Niedzielny
Nakład: 1000 szt.
Z
ROREGION PRAD I
Projekt „Pogranicze śląsko-morawskie, wspólne dziedzictwo kultury,
historii i dnia dzisiejszego” jest współfinansowany ze środków
Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz ze środków budżetu
państwa.
PRZEKRACZAMY GRANICE
ED
EU
RO
AD
EU
Projekt uzyskał dofinansowanie za pośrednictwem Euroregionu Pradziad
Stowarzyszenie Gmin Polskich Euroregionu Pradziad
48-200 Prudnik, Klasztorna 4
www.europradziad.pl
REGION PRAD
Tomasz Horak
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
– wspólne dziedzictwo kultury, historii i dnia dzisiejszego
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
– společný odkaz kultury, historie a současnosti
Nowy Świętów 2014
2
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Wstęp
Pogranicze... Moje pokolenie wyrosło otoczone szczelną „granicą przyjaźni”.
Jej istotnym zadaniem było izolowanie ludzi i całych społeczeństw od siebie. Sama zaś granica
– ze słupkami, szlabanami, zaoranym pasem ziemi, linią telefoniczną, wopistami – była
współczesnym odpowiednikiem starożytnego tabu. Coś z tego pozostało w podświadomości
mojego pokolenia, młodzi tego nie znają. Od lat każdy może swobodnie poruszać się po obu
stronach naszej granicy. Naszej, polsko – czeskiej. Po obu stronach tej niewidocznej już granicy
jest historyczny Śląsk podzielony wojenną zdobyczą króla pruskiego Fryderyka w roku 1742.
Najgłębsza rana i skuteczna izolacja została narzucona jednak po drugiej światowej wojnie.
W perspektywie historii Śląska – niedawno i na szczęście niedługo. Towarzyszyła temu
wymiana większości mieszkańców tych ziem – zarówno na terenie Polski, jak i ówczesnej
Czechosłowacji.
Zawsze ciekawiła mnie „tamta” strona. Gdy mogę pojechać gdzie chcę, rozmawiać,
fotografować wszystko i wszędzie, tym silniejsza stała się potrzeba penetracji historycznej,
geograficznej, społecznej, religijnej. Właściwie „pogranicze” nie jest już pograniczem. Choć
samo słowo wciąż funkcjonuje. Użyłem go nawet w tytule. Ze zdobytych doświadczeń,
wrażeń, wiedzy zrodził się w roku 2012 pomysł wakacyjnego cyklu w tygodniku Opolski Gość
Niedzielny. Po roku przygotowałem kolejny cykl. Zebrane razem teksty oraz ilustracje
prezentuję jako jedną książkę. Niewielką. Myślę, że jednak bogatą zbieranymi od lat
doświadczeniami. Książka jest dwujęzyczna – dotyczy przecie dwóch obszarów językowych
obecnego Śląska.
Nadałem cyklom i książce tytuł Wędrówki pograniczem. Drugi człon tytułu już
wyjaśniłem. Dlaczego jednak „wędrówki”? Nie jest to bowiem przewodnik turystyczny, choć
książka zachęca do wycieczek. Nie jest podręcznikiem ani nawet skrótem wiadomości
historycznych, choć każdy rozdział od spojrzenia historycznego zaczynam i nie stronię od
historycznych wiadomości, plotek i aluzji. W tym miejscu muszę wspomnieć dzieło, od
którego zaczynam większość rozdziałów. Jest to Słownik geograficzny Królestwa Polskiego
i innych krajów słowiańskich Sulimierskiego – opracowany przez liczny zespół informatorów
i redaktorów w drugiej połowie XIX wieku. Polski wtedy na mapach nie było – stąd ten zawiły
i nieomalże kryptologiczny tytuł, by nie drażnić Moskali i Prusaków. Dla terenów naszego
pogranicza Słownik jest źródłem ważnym – odnajdujemy w nim dawne, polskie nazewnictwo
miejscowości i innych obiektów. Autorzy Słownika są poza podejrzeniami o zaangażowanie
propagandowe, jakie budziło i czasem wciąż budzi nazewnictwo polskie, niemieckie i czeskie
na historycznym Śląsku. Wielotomowy Słownik drukowany od lat 80-tych XIX w. do początku
XX, do niedawna był dostępny tylko w dobrych bibliotekach uniwersyteckich i niektórych
innych. Dziś osiągalny jest dla każdego w bibliotekach cyfrowych poprzez internet.
Najskuteczniejszy dostęp do poszczególnych artykułów znajdziemy w Wikipedii wpisując
hasło „Sulimierskiego słownik”. Wiki zaprowadzi do alfabetycznego indeksu z linkami do
odpowiednich tomów i stron Słownika. To ciekawa i fascynująca wędrówka nie tylko
pograniczem – zwłaszcza na długie, zimowe wieczory. A już wiosną czy latem można się
wybrać w teren nieograniczony żadnymi granicami.
Geograficznie zaczynam wędrówkę od terenów leżących w widłach rzek Odry
i Opawy – czyli od Ziemi Hulczyńskiej. Kończę na górach – w Bardzie Śląskim, z małą
wycieczką ku południowi, aż do Králik. To tam, nie w Brukseli, jest środek Europy, nie
wypadało więc ominąć tego miejsca. Wiem, że można by więcej czy inaczej dobrać
miejscowości i punkty pogranicza. Wydaje się wszelako, że przedstawiony ogląd jest dobrym
szkicem do portretu tej części Śląska.
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Książka wyrosła z prasowych artykułów. Ma to swoje konsekwencje. Po pierwsze –
objętość, która w papierowej gazecie jest ściśle określona. Zatem zwięzłość tekstu. To zmusza
do wybrania jakiegoś jednego spojrzenia na zamierzony temat. Pozornie jest to ograniczenie.
Z drugiej zaś strony powoduje, że całość daje ciekawszy, mozaikowy czy wręcz
impresjonistyczny obraz pogranicza.
Zdjęcia to w większości owoc moich wypraw. Niektóre pochodzą z innych źródeł – co
zaznaczono w swoim miejscu. Rozdział o Branicach wraz ze zdjęciami jest autorstwa Andrzeja
Kernera z opolskiego oddziału Gościa Niedzielnego.
Tomasz Horak, proboszcz z Nowego Świętowa
Úvod
Pohraničí... Moje generace vyrostla obehnaná neprodyšnou „hranicí přátelství“. Jejím
zásadním smyslem bylo oddělovat od sebe jednotlivce i společenské skupiny. Vlastní hranice
byla soudobým ekvivalentem starověkého tabu. V podvědomí mé generace nám něco z toho
zůstalo, mladí už to tak nevnímají. Několik let se už každý může volně pohybovat po obou
stranách naší hranice. Naší – česko-polské. Na obou stranách této již neviditelné hranice se
rozkládá historická země Slezsko, rozdělená válečným územním ziskem pruského krále
Fridricha z roku 1742. K nejhlubší ráně a naprosté izolaci však došlo až po 2. světové válce.
V perspektivě slezských dějin – nedávno a naštěstí nepříliš dlouho. Předcházela tomu výměna
většina obyvatelstva těchto končin, jak v Polsku, tak v tehdejším Československu.
Vždy mě zajímala „ta druhá“ – „česká” strana, jak ji nazývali Poláci. Nyní, když mohu
jet, kam chci, rozmlouvat, všechno a všude fotit, tím silnější je potřeba hledání historického,
zeměpisného, společenského a náboženského. Vlastní „pohraničí“ již není pohraničím. Ačkoli
toto slovo stále existuje. Použil jsem ho dokonce v názvu. Ze získaných zkušeností, dojmů,
znalostí se v roce 2012 zrodil nápad prázdninového cyklu připravovaného pro týdeník Opolski
Gość Niedzielny. Po roce jsem připravil další pokračování. Všechny použité texty a ilustrace
nyní předkládám v ucelené knižní podobě. Není to turistický průvodce, ačkoli vybízí k výletům.
Není příručkou nebo dokonce přehledem historických faktů. Ačkoli se nevyhýbám ani
historickým informacím, pověstem a narážkám. Knížka je dvoujazyčná – týká se přece dvou
jazykových oblastí dnešního Slezska.
Zeměpisně začínám své putování v oblasti mezi Odrou a Opavou, tedy na Hlučínsku.
Končí v horách, v Bardu Śląském, i s malým výletem na jih, až do Králík. Právě tam, nikoli
v Bruselu, je střed Evropy, nešlo tedy toto místo minout. Vím, že bylo možné volit větší počet či
jiná místa a obce v pohraničí. Zdá se mi však, že zde uvedený přehled je dobrou skicou
k portrétu této části Slezska.
Tomáš Horák, farář z Nowego Świętowa
3
4
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Ziemia Hulczyńska
Evropská rarita
Hulczyn niem. Hultschin, mko, pow raciborski, na lewym brzegu Opy, wspomniane
już 1303 jako mko księstwa opawskiego. Od 1393 znani są proboszcze tutejsi. Czasu wojen
religijnych 1616 – 45 kilkakrotnie pustoszone. Mają 10 cechów rzemieślniczych, 4 młyny
wodne, browar, komorę celną, szpital, kościół katol. (czeski i niemiecki język), szkołę
4-klasową, kościół ewangelicki, synagogę... Mko ma 4 jarmarki.
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego (III,
207, drukiem w roku 1882).
Ludzi tak uparcie trwających przy swoim, na małym skrawku ziemi, mimo wszystkich
historyczno-politycznych zmian nie znajdziesz gdzie indziej.
Tygiel
Idę ulicą, z naprzeciwka młoda kobieta z dzieckiem na ręku. Obok ujadający piesek.
Gadam do niego. Po czesku, przecież jestem w Hlučínie. Młoda mama ucisza psiaka po czesku.
Zagadałem do niej też po czesku. Aż w końcu ona krzyknęła na psa czysto polskim akcentem:
„Przestań!” Ooo! – zawołałem. Po polsku? Odpowiedziała: „Po polsku, po czesku, po
morawsku, po niemiecku. Wszystko”. W tym okrzyku zawarta jest historia Ziemi Hulczyńskiej
i dzieje jej mieszkańców. Słownik Sulimierskiego (rok 1882) lokuje Hulczyn w powiecie
raciborskim. Ów powiat, w innych nieco granicach, od roku 1742 leżał na terenie państwa
pruskiego. W roku 1920 Ziemia Hulczyńska stała się częścią nowopowstałej Czechosłowacji.
Przesunięcia granic trwały jeszcze kilka lat. Ziemię podzielili obcy – kilka miejscowości
zostało w Niemczech. A ludzie? Mieszkańcy wciąż byli ci sami. „Tutejsi”. Morawiacy, także
Niemcy, wszyscy od sześciu pokoleń poddani króla pruskiego. Z perspektywy kościelnej była
to „pruska część biskupstwa Ołomunieckiego”. Krótko mówiono „Prajsko”. W Ołomuńcu
mówią tak do dzisiaj, miejscowi tego nie lubią. Wioski leżące kiedyś po stronie Niemiec, teraz
należą do Polski (m.in. Krzanowice, Borucin, Bolesław). Dziś granica wreszcie nie dzieli.
Przed laty ponad czterdziestu wspominał proboszcz Bolesławia, jak to w święta zachęcił
parafian do śpiewu nieszporów w języku morawskim. Mieli jeszcze modlitewniki drukowane
niemieckim gotykiem po morawsku – oglądałem je wtedy. Nazajutrz zjawili się panowie
z Urzędu Bezpieczeństwa – władza potraktowała te morawskie nieszpory jako przejaw
separatyzmu przygranicznych wiosek.
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Hlučínsko
Evropská rarita
Bod varu
Jdu po ulici, proti mně jde mladá žena s dítětem na rukou. Vedle ní štěkající pejsek.
Mluvím na něj. Česky, jsem přece v Hlučíně. Mladá maminka uklidňuje pejska česky. Oslovil
jsem ji také česky. Až nakonec okřikla psa s čistě polským přízvukem: „Przestań!“ Ooo! – divím
se. Polsky? Odpověděla: „Polsky, česky, po moravsky, německy. Všelijak“. V té odpovědi
obsáhla dějiny Hlučínska a dějiny zdejších obyvatel. Stejně jako celé Slezsko bylo toto území
součástí rakousko-uherské monarchie. V roce 1742 se ocitlo na území Pruska. V roce 1920 se
Hlučínsko stalo součástí nově vzniklého Československa. Posuny hranic probíhaly ještě
několik let. Oblast si rozdělily mocnosti – několik obcí zůstalo v Německu. A lidé? Místní byli
stále titíž. „Zdejší“. Moraváci, také Němci, všichni před šesti pokoleními jako poddaní
pruského krále. Z církevní perspektivy to byla „pruská část olomouckého arcibiskupství“.
Krátce řečeno Prajsko. Vesnici ležící kdysi na německé straně jsou nyní v Polsku (např.
Krzanowice, Borucin, Bolesław). Dnešní hranice už konečně neodděluje. Před více než čtrnácti
léty vzpomínal farář z Bolesławi jak o svátcích místní farníky povzbuzoval ke zpěvu nešpor v
moravském dialektu. Měli ještě kancionály tištěné ve švabachu, moravsky. Tehdy jsem si je
prohlížel. Na druhý den se objevili agenti polské tajné služby – moravské nešpory si vyložili
jako projev separatismu těchto příhraničích vesnic.
Foto str. 4 (PL) Piękna, żyzna, bogata w ludzi i tradycje Ziemia Hulczyńska
(CZ) Pěkné, úrodné a na tradice bohaté Hlučínsko
Foto str. 5 (PL) Barwne, tętniące życiem, spokojne uliczki Hlučína
(CZ) Barevné, životem pulzující, zádumčivé uličky Hlučínu
Hlučín
5
6
Ziemia Hulczyńska
Ziemia i ludzie
Hlučínsko czyli Ziemia Hulczyńska – niewielka, a ciekawa ludźmi, malownicza
krajobrazem, brzemienna historią. Krajobraz to pofałdowana równina w części zachodniej. Od
wieków rolnicza. Ku wschodowi zamienia się w pagórkowaty kraj, w którym i lasu nie brakuje.
Dominuje rolnictwo. W części środkowej od dawna mieszkało wielu kupców, ale i murarzy.
Stąd miejscowy, charakterystyczny styl ceglanej, ozdobnej architektury. Mężczyźni na cały
sezon rozjeżdżali się po Morawach, po Śląsku, a i dalej docierali. Kobiety musiały radzić sobie
z pomocą dzieci i dziadków. Miały swój styl bycia, życia i walki o przetrwanie. Coś z tego
zostało do dziś. Wschodni skrawek Hlučínska to region sąsiadujący z przemysłową Ostrawą.
Od dawna górnicy, hutnicy. Znają swoją wartość i godność. Nawet ludgerzowicki kościół o tym
świadczy swoim pięknem i ogromem. A kościoły to tutaj pełne, parafie żywotne. Dzieci dużo –
znacznie więcej niż w Polskich wsiach i miasteczkach. Przyciągnął mnie gwar wokół
przedszkola w Bolaticach – cały rój malców, dobrze ponad setkę! Zespół szkolno-przedszkolny
daje tu pracę gdzieś czterdziestu osobom. Z proboszczem Kobeřic rozmawiam o parafialnym
życiu. Odsyła do internetowej strony. Warto zaglądnąć. W całej Republice Czeskiej Hlučínsko
to jeden z najbardziej chrześcijańskich i katolickich regionów. Z innej strony patrząc – wiele tu
firm, fabryk i fabryczek, ludzie pracę mają, wszędzie czysto i porządek.
Wojenna katastrofa
Jakoś nie pasują do krajobrazu wojskowe umocnienia z lat trzydziestych ubiegłego
stulecia. Miały osłaniać Czechosłowację od strony Niemiec. Budowane wielkim nakładem
okazały się bezużyteczne. Hitler zagarnął Czechy bez jednego wystrzału, wystarczyły traktaty
monachijskie (1938 r.). W Hlučine niemiecką wladzę witano przyjaźnie – wszak przez 150 lat
ziemia ta była częścią państwa Pruskiego. Władze III Rzeszy uznały Hultschiner Land za część
tzw. Altreichu. Z jednej strony przyniosło to poprawienie sytuacji życiowej mieszkańców,
zniknęło bezrobocie. Ale z drugiej strony oznaczało obowiązek służby wojskowej. Do
Wehrmachtu powołano 12 tysięcy mężcyzn, co stanowiło czwartą część wszystkich
mieszkańców! Z tego jedna trzecia zginęła w czasie wojny, reszta – albo nie wróciła, osiadłszy
w Niemczech, albo wiodła żywot z podłamanym zdrowiem. Na dodatek tego rachunku
przyszły w 1945 r. walki o przemyslową Ostrawę. W efekcie ponad połowa domostw ulagła
zniszczeniu... – słucham opowieści dyrektora hluczyńskiego muzeum. A potem tym bardziej
się dziwię, jak pięknie ten region został odbudowany, jak wszystko tu urządzone i ozdobione.
Nie rażą nawet tu i ówdzie widoczne pomniki i mogiły żołnierzy armii czerwonej. Zadbane.
Hlučínsko
Země a lidé
Hlučínsko – malé území se zajímavými lidmi, romantickou krajinou, s bohatou historií.
V západní části se jedná o zvlněnou nížinu. Celá staletí se využívala pro zemědělství. K
východu se mění v pahorkatinu, kde nechybí lesy. I zde převažuje zemědělství. Ve střední části
zde bydlelo mnoho kupců, ale i zedníků. Dokládá to i místní typický styl zdobené cihlové
architektury. Muži odjížděli na celou sezónu na Moravu, do Slezska nebo dále. Ženy si musely
poradit s péčí o děti a rodiče. Měly svůj styl bydlení, života, uměly si poradit. Co z toho dnes
zůstalo? Východní cíp Hlučínska je regionem sousedícím s průmyslovou Ostravou. Tady
převažovali horníci, hutníci. Znají svou hodnotu a čest. Ludgeřovický kostel to vyjadřuje svou
krásou a majestátností. A kostely jsou tady plné, farnosti živé. Mnoho dětí – mnohem více než v
polských vesnicích a městech. Zaujal mě ruch kolem mateřské školy v Bolaticích – celý roj
špuntů, více než stovka! Zdejší škola a školka dává práci více než čtyřiceti zaměstnancům. S
farářem z Koběřic jsem si povídal o životě farnosti. Odkazoval na internetové stránky. Stojí za
to se na ně podívat. V celé České republice patří Hlučínsko k regionům s největším počtem
křesťanů, zejména katolíků. Z jiného pohledu je tady také hodně firem, továren a továrniček,
lidé zde mají práci, všude je čisto a pořádek.
Katastrofa války
Nějak mi k té krajině nesedí vojenská opevnění ze třicátých let minulého století. Měly
chránit Československo proti postupu Německa. Byly vybudované velmi nákladně, ale ukázaly
se být nepotřebné. Hitler Československo obsadil bez jediného výstřelu, postačily k tomu
Mnichovské dohody (1938). V Hlučíně přivítali německé velitele přátelsky – vždyť tento kout
země byl přes 150 let součástí Pruského státu. Nacistické Německo uznalo Hultschiner Land za
součást tzv. Altreichu. Z jedné strany to vedlo ke zlepšení životní situace obyvatel, zmizela
nezaměstnanost. Ale z druhé strany to znamenalo brannou povinnost pro zdejší muže. Do
Wehrmachtu bylo přijato 12 tisíc mužů, což byla jedna čtvrtina veškerého zdejšího
obyvatelstva! Z toho jedna třetina zahynula během války, ostatní se buď nevrátili a usadili se v
Německu nebo žili s podlomeným zdravím. K tomu všemu nutno připočíst boje o průmyslovou
Ostravu v roce 1945. Výsledkem všech těchto události bylo poboření poloviny obydlí. –
poslouchám vyprávění ředitele hlučínského muzea. Tím spíše mě pak udivuje, jak krásně byl
tento region obnoven, jak je zde všechno krásně zařízené a vyzdobené. Nezarazí ani občas se
zde vyskytující pomníky a hroby vojáků Rudé armády. Upravené.
Foto str. 6 (PL) Plebania w Kravařach
w miejscowym ceglanym stylu
(CZ) Cihlová fara v Kravařích,
typická pro zdejší kraj
Foto str. 7 (PL) Dumna, wyrastająca z wiary
sylweta kościoła w Ludgeřovicach
(CZ) Hrdá, z víry vyrůstající silueta
kostela v Ludgeřovicích
7
8
Ziemia Hulczyńska
Kwitnący kraj
Proboszcz w Hlučínie powiada, że ta ziemia to evropská rarita (europejska
osobliwość). Powtórzyłem to dyrektorowi muzeum. Potwierdził. Ludzi tak uparcie trwających
przy swoim, na małym skrawku ziemi, mimo wszystkich historyczno-politycznych zmian nie
znajdziesz gdzie indziej. W dawniejszych czasach było tu kilka wielkich posiadłości
ziemskich, nieomalże państewek. Zasobna ziemia przystroiła się więc pałacami. Jest do dzisiaj
co oglądać, bo wszystko zadbane i cieszy oko. A i zwiedzić można, i obiad w restauracji zjeść
niedrogi.
Warto zobaczyć
Z Krzanowic (PL) przez Chuchelną (CZ) do Bolatic ze skansenem i nowoczesną
fabryką. Koniecznie trzeba wstąpić do Kobeřic. Te i inne miejscowości to wypielęgnowane
miasteczka. Przez Štěpánkovice do Kravařy – tu kościół, plebania, obok budynek dawnego
klasztoru – przykłady rodzimej, ceglanej architektury. Niżej park i okazały pałac. Stąd 13 km do
Hlučína. Niepowtarzalna atmosfera miasteczka. Pozostałości fortyfikacji i zamek otoczony
parkiem (muzeum). Warto pojechać przez Haj ve Slezsku na Ostrą Hůrkę – rozległy i piękny
widok całej Ziemi Hulczyńskiej. Z powrotem i ku Ludgeřovicom. Pomnikowy kościół. Wiele
budynków z ciemno palonej cegły. Dalej do Darkovic – zachowane umocnienia z lat
trzydziestych. Stąd przez malowniczo położoną wioskę Hať do granicy z Polską. Dostępne
foldery informacyjne po polsku.
Foto (PL) Pałac w Kravařach
(CZ) Zámek v Kravařích
Hlučínsko
Kvetoucí země
Farář v Hlučíně říká, že tato oblasti je evropskou raritou. Potvrdil to i řediteli muzea.
Lidi tak pevně se držící svého, na malém kousku země, i přes veškeré historické a politické
změny, nenajdete nikde jinde. V dřívějších časech zde stálo několik velkých usedlostí – statků,
skoro státečků. Úrodná země ozdobena svými paláci. Dodnes je na co se dívat – všechno
pečlivě, vzorně udržované. Můžete přijet na návštěvu a dát si v restauraci poměrně levný oběd.
Foto: (PL) Młodzież z Kobeřic z proboszczem na wakacjach [Arch. Par. Kobeřice]
(CZ) Mládež z Kobeřic s farářem na prázdninách [Archiv farnost Kobeřice]
9
10
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Opava
Urocza, kolorowa i z historią
Tropawa, właściwie Opawa (czes. Opava, niem. Troppau), mto na Szląsku austr., nad
rz. Opawą, lew. dopł. Odry, w miejscu, gdzie dolina Opawy rozszerza się w szeroką urodzajną
równinę. T. Jest obecnie stolicą tej części Szląska, która po pokoju wrocławskim (1743 r.) przy
Austryi pozostała. Jako miasto główne prowincyi jest siedzibą najwyższych władz Szląska,
izby handlowej i przemysłowej, miejscem obrad sejmu; znajduje się tu wiele zakładów
naukowych i przemysłowych...
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego (XII,
494, drukiem w roku 1892).
Metryka Opavy sięga roku 1195. W jej dziejach było wiele zmian, sukcesów, ale też
wstrząsów i dramatów.
Mozaika
Nakładały się na siebie różne warstwy etniczne – śląska, morawska, czeska, niemiecka
(austriacka), żydowska. Religie, wyznania a zatem i świątynie też były różne: katolicy
stanowili większość, protestantów było mniej, a i żydzi mieli synagogę (spalona w listopadzie
1938 r.). Pod tym względem przypomina Lwów; zresztą i Opava, i Lwów wzorowały się na tym
samym Wiedniu – niegdyś stolicy Austro-Węgier. W 1428 w. spustoszona przez husytów,
w czasie wojny trzydziestoletniej zajęta przez Duńczyków i Szwedów. Po roku 1742 stała się
centrum Śląska Austriackiego, z czasem tutaj miał siedzibę śląski Sejm Krajowy. W 1820
Opava gościła drugi kongres Świętego Przymierza. Od 1805 działa w Opavie teatr. Po
zawirowaniach I wojny światowej weszła w skład Czechosłowacji, teraz należy do Republiki
Czeskiej. Jest urocza i kolorowa. Sporo zieleni. Ciekawe kościoły. Wspaniałe gmachy – ratusz,
teatr i kilka innych, także pałacowych założeń. Ale też spore „plomby” z epoki socrealizmu. Bo
w 1945 roku miasto zostało dotkliwie zniszczone. Uniwersytet powstał dopiero w roku 1989,
czyli po upadku komunizmu. Ale Opava od wieków szczyciła się swoimi szkołami, kolegiami,
także szkołami nauczycielskimi. Administracyjnie Opava leży na terenie kraju (odpowiednik
naszego województwa) morawsko-śląskiego. Tu warto zwrócić uwagę, że Czechy to tylko
część państwa, które zwie się „Republika Czeska”. Jak podkreślają opawianie: „Są trzy ziemie
jednego państwa: Czechy, Morawa i Śląsk”. Zatem do Opavy, czyli na Śląsk, do Slezská.
Foto (PL) Horní Náměstí. Tu jest wszystko:
gotycka katedra z barokową wieżą,
klasycystyczne teatr i socrealistyczny
dom handlowy
(CZ) Horní náměstí. Tady je všechno:
gotická konkatedrála s barokní věží,
klasicistní divadlo a socrealistický
obchodní dům
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Opava
Krásná, barevná a s dějinami
Mozaika
Rodný list Opavy pochází z roku 1195. V jejích dějinách bylo mnoho změn, úspěchů,
ale také otřesů a dramatických okamžiků. Překryly se zde různé vrstvy: etnické – slezská,
moravská, česká, německá (rakouská), židovská. Náboženství, vyznání a tedy i kostely byly
různé – katolíků, kterých byla většina, protestantů, kterých bylo méně, ale také Židé měli svou
synagogu (byla podpálená v listopadu 1938). V tomto ohledu Opava připomíná Lvov. Ostatně
Opava i Lvov se poohlížely po Vídni, tehdejším hlavním městě Rakousko-Uherska. V roce
1428 vypleněna husity, během třicetileté války obsazena Dány a Švédy. Po roce 1742 se stala
hlavním střediskem rakouského Slezska, později zde sídlil Slezský zemský sněm. V roce 1820
Opava hostila druhý kongres Svaté aliance. Od roku 1805 působí v Opavě divadlo. Po
událostech 1. světové války se stává součástí Československa, nyní České republiky. Je krásná
a barevná, s množstvím zelených ploch, zajímavými kostely, nádhernými budovami – radnicí,
divadlem a několika dalšími, palácovými objekty. Má však také řadu „plomb“ z období
socrealismu, protože v roce 1945 bylo město značné poškozené. Univerzita vznikla teprve v
roce 1989, tedy po pádu komunismu. Opava se však celá staletí chlubila svými školami,
kolejemi a učitelskými školami.
Konkatedrála
V roce 1996 zřídil Svatý stolec novou, ostravsko-opavskou diecézi. Nádherný farní
kostel v Opavě se tak stal konkatedrálou. Její počátky sahají do roku 1206. Brzo poté se zde
usadili rytíři německého řádu Nejsvětější Panny Marie (dodnes zde mají svou komendu).
Současná podoba chrámu pochází z roku 1373. O tři staletí později získal interiér barokní tvary
a vybavení. Byl jsem v tomto kostele Nanebevzetí Panny Marie jednou s ministranty. Provázel
nás mladý kněz. Myslel jsem si, že Čech. Ukázalo se však, že je to kluk z Katovic. Hovořil
polsky, místy slezským nářečím, místy s českými slovy a vše vyslovoval s typickým přízvukem
dlouhých a krátkých samohlásek. Mimovolně se tak projevila minulost těchto končin.
Foto (PL) Dolní Naměstí – kościół św. Wojciecha i dawny klasztor
(CZ) Dolní náměstí – kostel sv. Vojtěcha a bývalý klášter
11
12
Opava
Konkatedra
W roku 1996 Stolica Apostolska powołała do istnienia diecezję ostrawsko-opawską.
Wspaniały farny kościół Opavy stał się tym samym konkatedrą. Jego początki sięgają roku
1206. Niebawem osiedli tu rycerze niemieckiego zakonu Najśw. Maryi Panny (do dziś mają tu
swoją komturię). Obecny kształt świątyni pamięta rok 1373. Trzy wieki później wnętrze
zyskało barokowe kształty i wyposażenie. Byłem kiedyś z ministrantami w tymże kościele
Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny. Oprowadzał nas młody ksiądz. Myślałem, że Czech.
Okazało się, że to chłopak z Katowic, mówił po polsku, chwilami śląską gwarą, wtrącając
czeskie słowa i wypowiadając wszystko z charakterystycznym zaśpiewem długich i krótkich
samogłosek. Mimo woli wyszła w tym wszystkim przeszłość tych stron, Szląska – jak zapisano
tę nazwę przed ponad stu laty w »Słowniku« Sulimierskiego.
Kim był ks. Veselý?
Swego czasu byłem w opawskiej konkatedrze na pogrzebie opawskiego dziekana,
ks. Josefa Veselého. Znałem go. Już przy pierwszym spotkaniu zrobił na mnie wrażenie jego
ogromny spokój i ciepła dobroć. Przez prezydenta Václava Klausa został uhonorowany
orderem T. Masaryka. Nie mógł odebrać go w Pradze ze względu na stan zdrowia. Zatem
prezydent pofatygował się do Ostravy i tam order wręczył, a na pogrzeb kwiaty i telegram
przysłał. Kim był ks. Veselý? Studia teologiczne zaczął w roku 1948, kiedy to komunizm
przejął władzę w Czechach. Seminarium zamknięto siłą dwa lata później. Z innymi trafił do
PTP – były to obozy pracy, które miały nauczyć „miłości” do nowej władzy albo zniszczyć.
Młody Josef nie poddał się. Po uwolnieniu wstąpił do niezależnego stowarzyszenia.
Aresztowany, został skazany na 13 lat więzienia. Ale i to „nie nauczyło go rozumu”.
W więzieniu przyjął tajne święcenia kapłańskie. Wyszedł po czterech latach. Po przemianach
roku 1968 dokończył studiów. Duszpasterzował w Opavie. Pytając na ulicy o zmarłego
proboszcza, usłyszałem: „To był bardzo godny człowiek. Zasłużył sobie na medal. Wiem,
dostał go za to, co mu zrobili komuniści, ale zasłużył sobie na to głównie jako wspaniały
człowiek. Myślę, że tak powinien prezentować się każdy ksiądz”. Swego czasu wybrany został
najbardziej znaczącą osobowością Opavy.
Foto (PL) Ks. Josef Veselý
(CZ) Páter Josef Veselý
Foto (PL) Prezydent Václav Klaus wręcza order
ks. Veselemu [Arch. Diec. Ostrawskiej]
(CZ) Prezident Václav Klaus předává P. Veselému
státní vyznamenání [Archiv Ostravsko-opavské diecéze]
Opava
Kdo byl páter Veselý?
Svého času jsem byl v opavské konkatedrále na pohřbu děkana, pátera Josefa Veselého.
Znal jsem ho osobně. Již během prvního setkání na mě velký dojem udělal jeho nezvyklý klid
a vřelá dobrota. V roce 2001 obdržel Mons. Josef Veselý cenu Petra Bezruče za celoživotní
básnické dílo. V roce 2005 mu byla udělena cena za duchovní literární tvorbu. Prezidentem
Václavem Klausem byl vyznamenán Řádem Tomáše Garrigua Masaryka III. třídy za vynikající
zásluhy o rozvoj demokracie a lidská práva. Kvůli svému zdravotnímu stavu nemohl cenu
převzít v Praze osobně. Prezident se tedy vydal do Ostravy a tam mu řád předal, na jeho pohřeb
poslal květiny a kondolenci. Kdo byl páter Veselý? Teologická studia zahájil v roce 1948, kdy
vládu v Československu převzali komunisté. Seminář byl dva roky na to uzavřen. S ostatními se
ocitl v PTP – pracovním táboře, kde se měli naučit „milovat“ novou vládu nebo být jako odpůrci
zlikvidováni. Mladý Josef se nevzdal. Po propuštění vstoupil do nezávislého společenství. Byl
zatčen a odsouzen na 13 let vězení. Ale ani to jej „nepřivedlo k rozumu“. Ve vězení přijal tajná
kněžská svěcení. Byl propuštěn po čtyřech letech. Po roce 1968 dokončil teologická studia.
Kněžskou službu vykonával v Opavě. Když jsem se na zemřelého faráře ptal, slyšel jsem: „To
byl moc hodný člověk. Ten řád si zasloužil. Vím, dostal ho za to, co mu udělali komunisté, ale
zasloužil si jej hlavně proto, že to byl úžasný člověk. Myslím si, že tak by měl působit každý
kněz. Svého času byl zvolen nejvýznamnější osobností Opavy.
Foto str. 13 (PL) Architektura opawskiej konkatedry
(CZ) Architektura opavské konkatedrály
Foto str. 14 (PL) Medalion M.B. Częstochowskiej nad bramą pałacyku Sobków
(CZ) Medailon Panny Marie Čenstochovské nad bránou zámečků Sobků
Opava
13
14
Opava
Przechadzka po mieście
Warto więc i na cmentarz się wybrać (prowadzi tam ul. Otická), zapytajcie o jego grób,
pokażą. A jest to grobowiec kilku kapłanów. Pierwszy – to biskup Josef Nathan1. Twórca
nowoczesnego ośrodka terapii dla chorych umysłowo w Branicach. Wojna zniszczyła jego
dzieło, a komuniści o śmierć go przyprawili. Ale to już inny temat. Jeszcze inny temat to postać
czeskiego poety Petra Bezruča, którego pomnik rzuca się w oczy na cmentarzu.
Wracamy do miasta. Przy Dolním Naměstí pałacowo wyglądający kościół św.
Wojciecha. Pierwsza o nim wzmianka jest z roku 1429. Od początku służył czeskim
mieszkańcom Opavy. Istniała przy nim szkoła morawska, duszpasterzowało wielu
znamienitych czeskich kapłanów i kaznodziejów. Tutaj kazania zawsze były po czesku – także
w okresie silnej germanizacji na przełomie XVIII i XIX w. Do kościoła powierzonego
zakonowi jezuitów przylegało kolegium. Świątynia była za ciasna, no i „niemodna“.
Na miejscu starej wzniesiono nową, która została poświęcona w roku 1781. W tym kształcie
można ją podziwiać do dziś. Wiele w niej barokowych obrazów, rzeźb – ale szczególnym
skarbem jest obraz Miłosiernej Matki Boskiej. Czczony jest tutaj od lat trzydziestych XVIII w.
Wiele historii, także cudownych, jest z nim związanych.
Opava i jej okolice pod względem religijnym są najbardziej żywą cząstką Kościoła,
tak na Morawach, jak i w całej Republice Czeskiej.
Warto zobaczyć
Oba rynki: Horní Náměstí (tu ratusz, katedra i Slezské Divadlo czyli teatr) i Dolní
Naměstí (tu kościół św. Wojciecha). Stąd ulicą Masaryka aż do kościoła św. Ducha – miejsca
pochówku opawskich książąt z rodu Przemyślidów. Przylega doń klasztor minorytów (mieści
się tu przedszkole, w jednym z dostępnych korytarzy piękna statua Maryi). Naprzeciw pałacyk
Sobków z medalionem Częstochowskiej Panienki nad wejściem. Dalej ul. Masaryka,
niebawem plantami w prawo. Najbliższą ulicą znowu w prawo (ul. Ostrožna) wracamy do
rynku. Po drodze kilka kuszących kafejek. A potem spacer plątaniną uliczek i zakamarków
starego centrum.
1
W listopadzie 2014 szczątki bpa Nathana zostały przeniesione do Branic.
Opava
Procházka městem
Stojí za to se vydat na hřbitov a zeptat se na jeho hrob, ukážou vám ho. Jedná se o hrobku
několika kněží. Prvním z nich je biskup Josef Nathan2. Zakladatel moderního terapeutického
střediska pro psychicky nemocné v polských Branicích. Jeho dílo zničila válka a komunisté jej
připravili o život. Ale to už je jiné téma. Dalším tématem je postava básníka Petra Bezruče,
jehož pomník na hřbitově nelze přehlédnout.
Vracíme se do města. U Dolního náměstí stojí zámecky vyhlížející kostel sv. Vojtěcha.
První zmínky o něm pocházejí z roku 1429. Od počátku sloužil českým obyvatelům Opavy.
Působila při něm moravská škola, duchovní službu zde vykonávala řada významných českých
kněží a kazatelů. Tady se vždy kázalo česky, také v době silné germanizace na přelomu 18. a 19.
století. Na kostel, svěřený řádu jezuitů, navazovala kolej. Chrám byl příliš malý a také
„nemódní“. Na místě předchozího kostela byl v roce 1781 postaven kostel nový. V této podobě
jej lze obdivovat dodnes. Je v něm řada barokních obrazů a soch, ale zcela mimořádným
pokladem je milostný obraz Panny Marie Opavské. Je zde uctíván od třicátých let 18. století. Je
s ním spojena řada často zázračných příběhů.
Opava a její okolí je z hlediska náboženského nejživější součástí církve jak na Moravě,
tak v celé České republice.
2
V listopadu 2014 byly tělesné pozůstatky biskupa Nathana přeneseny do Branic.
Foto (PL) Radnice – czyli opawski ratusz
(CZ) Opavská radnice
15
16
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Kietrz Śląski
Dywany i buraki
Kietrz, niem. Katscher, Katschr, mko nad rz. Troją, pow. Głupczycki, przy szosie
z Raciborza do Głupczyc. R. 1875 mk. 3608. Ludność po większej części rękodzielnicza
(tkacze), niemiecka, Morawian zaledwie kilku... Są tu kopalnie wapna, używanego jako nawóz.
Kościół paraf. katol. dyecezyi Ołomunieckiej, dekanatu kietrskiego (7200 parafian), ewang.
filialny i synagoga; odbywają się tu cztery jarmarki. Dobra K. z przyległymi wsiami własność
arcybiskupów ołomunieckich.
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego (IV,52,
drukiem w roku 1883).
Do Kietrza przyjechałem jako wikary w roku 1968. Zdziwiła mnie pusta przestrzeń
placu.
Rynek bez kamienic
Są chodniki, są krawężniki, w centralnym punkcie okazała barokowa kolumna
maryjna. Z czasem przyzwyczaiłem się do tego rynku bez kamienic, z widokiem na bloki
z wielkiej płyty. W dole, pośród niskiej zabudowy sterczała ogromna i wysoka budowla.
Wyglądała surrealistycznie. Fabryka dywanów – tradycja z czasów jeszcze niemieckich. Było
ich kilka. Z „pluszów i kapeluszów” jak się tu mówiło, żyli ludziska. Część żyła z buraków
i pszenicy – gospodarząc na wielkim państwowym albo na małym prywatnym. Wiele domostw
wyglądało, jakby miały zawalić się lada dzień. Jedni żyli wspomnieniami, inni się trudzili,
by codzienność była na miarę ich potrzeb. Zaangażowani, pracowici, radośni, ofiarni,
rozśpiewani – tak ich zapamiętałem.
Naród buduje stolicę
A te krawężniki bez kamienic? No cóż, tej historii nie można nigdzie wyczytać. Ale
niektórzy pamiętali, nieliczni mieli odwagę mówić. Tak było w wielu miastach Śląska zwanego
„ziemiami odzyskanymi”. To Rosjanie w roku 1945 palili miasta. Później władza zwana
ludową organizowała rozbiórkę pogorzelisk. Cegły jechały w Polskę. Odzyskaną na
odzyskanych ziemiach cegłą „cały naród budował stolicę”. Cudzysłów dlatego, że to cytat
z propagandowego hasła tamtych czasów. No i do dziś zostały krawężniki i barokowa
Madonna. Nie potrzebowali Jej w Warszawie. Ostatnio blisko rynku odkryto sklepienia piwnic
nieistniejących domów. Ziemia wciąż kryje tu wiele ciekawostek.
Foto (PL) Rynek. Zamiast kamienic
– żywopłot i drzewa. Miejscami
stare, sprzed wojny płyty
chodnikowe
(CZ) Náměstí. Místo domů živý
plot a stromy. Místy staré,
předválečné chodníkové desky.
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Kietrz Śląski
Koberce a cukrová řepa
Náměstí bez měšťanských domů
Do Kietrze jsem přišel jako vikář v roce 1968. Zaujala mě prázdná plocha na náměstí.
Jsou tady chodníky, obrubníky, ve středu náměstí stojí barokní mariánský sloup. S postupem
času jsem si zvykl na náměstí bez měšťanských domů, s výhledem na panelové domy. Dole, v
nízké zástavbě, vyčnívala veliká, vysoká budova. Vypadala surrealisticky. Továrna na výrobu
koberců – tradice ještě z německého období. Takových tradic bylo jich několik. Z „plyše a
klobouků“ jak zde říkávali, žili lidé. Část z nich žila z cukrové řepy a pšenice, pěstovaných na
velkých státních nebo malých, soukromých polích. Řada domů vypadala, že co nevidět
spadnou. Jedni žili vzpomínkami, jiní se namáhali, aby si vydělali na každodenní potřeby.
Nadšení, pracovití, radostní, obětaví, prozpěvující – tak si je pamatuji.
Národ buduje hlavní město
A ty obrubníky bez domů na náměstí? Je to zajímavé, ale o tom se nikde nedočtete. Jen
někteří si to pamatovali, jen někteří měli odvahu o tom hovořit. Bylo tomu tak v mnoha
městech Slezska, nazývaných „znovuzískaná“. Byli to Rusové, kdo v roce 1945 podpalovali
města. Pozdější vláda, nazývaná lidová, pak organizovala demolici spálenišť. Cihly putovaly
do Varšavy. Z cihel získávaných na dříve německém území „celý národ budoval hlavní město“.
Uvozovky z toho důvodu, že je to citát z propagandistického hesla tehdejší doby. Proto se
dodneška dochovaly jen obrubníky a barokní Madona. Ji ve Varšavě nepotřebovali. Ostatně v
blízkosti náměstí byly odkryty klenby dnes již neexistujících domů. Země stále skrývá řadu
zajímavostí.
Foto (PL) Zdjęcie z roku 1946. Rozbiórka zniszczonych domów.
Cegła pojedzie w Polskę [Archiwum]
(CZ) Snímek z roku 1946. Demolice zničených domů.
Cihly odvezou do Varšavy [Archiv]
17
18
Kietrz Śląski
Historia i teraźniejszość
Co najpotrzebniejsze, ludziska odbudowali. Najważniejszy był kościół, obok szpital,
wyżej szkoła – jedna i druga. Szkoły istnieją. Szpital nieco inaczej, ale wciąż służy ludziom. A
kościół? Jest szczególnym centrum Kietrza. Na sklepieniu ciekawostka – Duch Święty
przedstawiony w postaci papieża. Papież Benedykt XIV (1740-1758) zabronił przedstawiania
Trójcy Św. w ludzkich postaciach. Freski więc zatynkowano. Po stu kilkudziesięciu latach
malowidła odnaleziono. Istnieją do dzisiaj. Wnętrze świątyni pełne jest malarskiej symboliki
oraz łacińskich sentencji. Obok kościoła probostwo – mały pałacyk na miarę plebanii położonej
pośrodku dóbr ołomunieckich arcybiskupów. I na miarę siedziby biskupiego komisarza.
Kiedyś te ziemie były związane z Austrią, po roku 1741 zostały częściowo zagarnięte przez
Prusy. Teraz podzielone przedziwnie biegnącą granicą po części przynależą do Polski, po
części do Republiki Czeskiej; do diecezji opolskiej i do ostrawsko-opawskiej. Po upadku
fabryk dywanów „nie ma tu pracy, więc ludzie się za nią rozjeżdżają po świecie. Nie ma
rozrywek, a transport publiczny zamiera. Nadal jednak są skarby, wspomnienia, tajemnice” –
czytam na blogu mieszkańca Kietrza. A przecież okolica coraz bardziej zadbana, choć wciąż tak
wiele do zrobienia. Nie tylko w Kietrzu.
Warto zobaczyć
Centrum miasteczka z „rynkiem bez kamienic”. Blisko kościół parafialny i plebania.
Naprzeciw resztki pałacu Gaszynów, mieściło się tu kolegium czyli szkoła prowadzona przez
zakon pallotynów (po r. 1945 ruina). Na południe od miasta przy drodze do Ściborzyc Wielkich
rezerwat „Gipsowa Góra”. Unikalna roślinność stepowa. Opodal pozostałości kopalni gipsu
(funkcjonowała do roku 1974). Zwiedzać ostrożnie, teren niezabezpieczony.
W pobliżu
Na wschód od Kietrza (dojazd od Pietrowic Wielkich w kierunku Gródczanek)
zgrabny, drewniany kościół św. Krzyża – pielgrzymkowe miejsce ludności morawskiej
i śląskiej. W poniedziałek wielkanocny dociera tu jedna z konnych procesji.
Jadąc dalej z Gródczanek docieramy do Sudic. To jedna z miejscowości ziemi
Hulczyńskiej, niegdyś zamieszkana w większości przez ludność niemiecką. Wart uwagi jest
ogromny ceglany kościół.
Kilkanaście kilometrów na południe, blisko Opavy miejscowość Pilszcz. Tu bardzo
wyraźnie widać układ ulic dawnego miasteczka, krawężniki i chodniki. Kamienic nie ma.
W przeciwnym kierunku Baborów, tutaj drewniany, barokowy na centralnym planie
kościół cmentarny.
Foto (PL) Plebania w Kietrzu – na miarę siedziby komisarza biskupów ołomunieckich
(CZ) Fara v Kietrzi – srovnatelná se sídlem komisaře olomouckých arcibiskupů.
Kietrz
Kietrz Śląski
Dějiny a dnešek
Co bylo nejpotřebnější, lidé obnovili. Nejdůležitější byl kostel, vedle nemocnice, dále
škola – jedna i druhá. Školy existují. Nemocnice v jiné podobě, ale stále slouží lidem. A kostel?
Je výrazným středem Kietrze. Na jeho klenbě je zvláštnost – Svatý duch vyobrazen jako papež.
Později papež Benedikt XIV. (1740–1758) zakázal zobrazování Sv. Trojice v podobě lidských
postav. Proto fresky zaomítali. Po stech letech je znovu objevili. Existují dodnes. Interiér
kostela je plný malířské symboliky a latinských citátů. Vedle kostela stojí fara – malý zámeček
srovnatelný s farami na zemských majetcích olomouckých arcibiskupů. Velikostí a honosností
srovnatelnou se sídlem biskupského komisaře. Kdysi bylo toto území propojeno s Rakouskem,
po roce 1741 pak částečně zabráno Pruskem. Nyní rozděleno podivně vedenou hranicí patří
částečně Polsku, částečně České republice – k opolské a ostravsko-opavské diecézi. Po úpadku
továrny na výrobu koberců zde „není práce“, místní za ní odjíždějí do světa. Žádná zábava,
veřejná doprava je v útlumu. Stále jsou zde však poklady, vzpomínky a tajemství – čtu si na
blogu občana z Kietrze. Okolí je přece poměrně dobře udržované, ačkoli ještě tak mnoho je
potřeba udělat. A nejen v Kietrzi.
Stojí za to vidět
Střed města s „náměstím bez domů“. Nedaleký farní kostel a fara. Naproti pozůstatky
paláce Gaszinů. Byla zde kolej, tedy škola provozovaná Společností katolického apoštolátu –
pallotiny (po roce 1945 v ruině). Jižně od města, u silnice vedoucí do Ściborzyc Wielkich
rezervace Gipsowa Góra (Sádrovcové návrší) s unikátní stepní květenou. Kousek dál zbytky
sádrovcového dolu (v provozu do roku 1974). Při prohlídce nutno dbát zvýšené opatrnosti.
V okolí
Východně od Kietrze (od Pietrowic Wielkich ve směru do Gródczanek nebo od Sudic
přes Třebom) půvabný dřevěný kostel sv. Kříže – poutní místo moravského a slezského
obyvatelstva. Na Velikonoční pondělí zde přijíždí procesí na koních.
Pár desítek kilometrů jižně od Opavy se nachází místní část Pilszcz. Zde je velmi dobře
vidět uspořádání ulic bývalého městečka, obrubníky a chodníky. Ovšem bez měšťanských
domů.
Opačným směrem Baborów s dřevěným, barokním hřbitovním kostelem.
Foto (PL) Fragment fresku na sklepieniu kościoła. W postaci papieża przedstawiona osoba
Ducha Świętego
(CZ) Fragment fresek na klenbě kostela. Duch svatý vyobrazen jako podobizna papeže.
Foto (PL) Odsłonięte w pobliżu rynku pozostałości piwnic dawnej
zabudowy miasta
(CZ) V blízkosti náměstí objevené sklepy bývalé městské zástavby
19
20
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Branice
Tekst i zdjęcia: Andrzej Kerner
Wysiedlony za miłość
»Słownik« Sulimierskiego w dwóch linijkach wspomina wieś Branice, niem. Branitz,
z czeską szkołą. Miejscowość leży przy dzisiejszej granicy państwowej, po stronie polskiej,
pomiędzy Opavą i Krnovem. Gdyby nie dzieło jednego człowieka, upartego wiarą i dobrocią,
nie byłoby większych powodów, by Branice w naszych wędrówkach nawiedzić. Tym
człowiekiem jest ks. Josef Martin Nathan. Jemu poświęcamy ten rozdział.
Kiedy zmarła jego młodsza siostrzyczka Antonia, Peppi – tak w domu mówiono na
Josefa M. Nathana - nie potrafił się z tym pogodzić. Po pogrzebie wziął wózek, dziecięcą
łopatkę i poszedł na cmentarz, by Antonię wykopać z grobu. Potem uczył się wrażliwości na los
najuboższych od swojego wujka ks. Oderskiego, który w Głubczycach opiekował się
sierotami, biednymi i chorymi. Wreszcie, kiedy ks. Nathan został wikariuszem w Branicach,
w czasie kolędy znalazł upośledzonego chłopca przetrzymywanego przez rodzinę w chlewiku.
To spotkanie przejęło go do głębi i popchnęło do trwającego resztę życia czynu, którego owoce
zadziwiają do dziś.
Nie żałował pieniędzy dla najbiedniejszych
„Jak troszka to do Toszka, jak bzika – do Rybnika, a jak na nic – to do Branic”, mówi
śląskie powiedzenie. Te trzy miejscowości – to miejsca trzech psychiatrycznych szpitali na
Śląsku... Dla tych, którzy w krzywdzącej opinii są już „na nic”, ks. Josef M. Nathan stworzył
w ciągu 40 lat całe miasto. Z pięknymi architektonicznie budynkami, najnowocześniejszą
infrastrukturą, z cudownym kościołem nazywanym bazyliką. Mozaika w prezbiterium składa
się z 300 tysięcy złoconych i szkliwionych kawałeczków o 15 tysiącach odcieni.– Jest w niej 60
kilo złota. Zarzucali Nathanowi, że wydał tyle pieniędzy na kościół w szpitalu. A on
odpowiadał, że zbudował coś tak pięknego, właśnie dlatego, że dla chorych – mówi ks. Alojzy
Nowak, proboszcz parafii Świętej Rodziny w Branicach. Z balkonu wieży kościelnej widać
ogrom dzieła: zespół wielkich pawilonów, stary młyn, warsztaty, altany terapeutyczne, dawny
i obecny klasztor sióstr Maryi Niepokalanej, potężny komin dawnej ciepłowni, rzędy drzew
ocieniające brukowane alejki. – Kto sto lat temu miał w domu bieżącą wodę zimną, ciepłą
i toaletę? A tutaj to wszystko było! I to dla ludzi pogardzanych, usuwanych na margines
– podkreśla ks. Nowak. Powstała w 1904 r. Fundacja Najświętszej Maryi Panny w ciągu 30 lat
wybudowała 26 obiektów szpitalnych i pomocniczych. W roku wybuchu II wojny w szpitalu
pracowało 9 lekarzy, personel świecki liczył 250 osób, a zakonnic ze Zgromadzenia Sióstr
Branice
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Branice
Text a snímky: Andrzej Kerner
Vysídlený za lásku
Branice leží u dnešní státní hranice na polské straně, mezi Opavou a Krnovem (před
více než sto lety zde byla česká škola). Nebýt jednoho člověka s pevnou vírou a láskou, nebyl by
důvod Branice na naší cestě navštívit. Tím člověkem je páter Josef Martin Nathan.
Peppi – jak jí doma říkali – se nemohl smířit s úmrtím své mladší sestry Antonie. Po
pohřbu vzal vozík, dětskou lopatičku a šel na hřbitov, aby Toničku vykopal z hrobu. Pak se učil
sounáležitosti s osudy nejchudších od svého strýce pátera Oderského, který v Glubčicích
pečoval o sirotky, chudé a nemocné. Když se P. Nathan stal vikářem v Branicích, narazil při
koledování na postiženého chlapce, které rodina zavřela do chlívku. To setkání s ním otřáslo a
přivedlo k činnosti, které se až do konce svého života nepřestal věnovat a jejíž plody nás
dodneška udivují.
Nelitoval peněz pro nejchudší
„Jak troszka to do Toszka, jak bzika – do Rybnika, a jak na nic – to do Branic“ (Jak
marodí troška, ať jde do Toszka, je-li cvok, k Rybniku krok, je-li na nic, ať jde do Branic), říká
stará slezská průpovídka. V těchto třech místních částech sídlí tři psychiatrické léčebny ve
Slezsku. Pro ty, kteří podle tohoto příkrého pořekadla, už nejsou „na nic“, vytvořil páter Josef
M. Nathan v průběhu 40 let postupně celé město. S architektonicky krásnými stavbami,
nejmodernější infrastrukturou, s nádherným kostelem, dnes nazývaným bazilikou. Mozaika
v presbytáři se skládá z 300 tisíc pozlacených a skleněných dílků s 15 tisíci odstíny – je na ni 60
kilogramů zlata. Nathanovi vytýkali, že tolik peněz dal na kostel nacházející se v nemocnici.
A on jim odpovídal, že něco tak krásného vystavěl právě pro nemocné – říká páter Alojzy
Nowak, farář z farnosti Svaté rodiny v Branicích. Z ochozu kostelní věže je vidět ohromný
rozsah tohoto díla: řada velkých nemocničních pavilonů, starý mlýn, dílny, terapeutické altány,
bývalý a současný klášter sester Neposkvrněné Panny Marie, mohutný kotel bývalé kotelny,
řady stromů stínících vydlážděné aleje. – Kdo měl před sto lety doma studenou a teplou tekoucí
vodu a záchod? A tady to všechno už bylo! A to pro lidí opovrhované, vytlačované na okraj
společnosti – zdůrazňuje páter Nowak. Nadace Nejsvětější Panny Marie, která vznikla v roce
1904, vybudovala v průběhu 30 let celkem 26 objektů nemocnice a technického zázemí. Po
vypuknutí 2. světové války pracovalo v nemocnici 9 lékařů, laický personál v počtu 250 osob a
řeholnic z Kongregace sester neposkvrněného početí Panny Marie bylo 115. Starali se o 1700
nemocných. Terapeutické metody používané v Branicích svým moderním přístupem a důrazem
na důstojnost psychicky nemocných předběhly evropské standardy o desítky let.
Foto str 20 (PL) Branicki ośrodek stworzony
przez ks. J. M. Nathana
[www.caritaschrysti-branice.com]
(CZ) Branické středisko založené
páterem J. M. Nathanem
[www.caritaschrysti-branice.com]
Foto str 21 (PL) Dostojny biskup,
wrażliwy człowiek,
skuteczny organizator
(CZ) Důstojný biskup,
citlivý člověk,
schopný organizátor
21
22
Branice
Maryi Niepokalanej było 115. Mieli pod opieką 1700 chorych. Stosowane w Branicach
metody terapeutyczne swoim nowatorstwem i troską o godność ludzi psychicznie
chorych wyprzedzały europejskie standardy w tej dziedzinie o kilkadziesiąt lat.
Geniusz organizacji
Okres w którym ksiądz, a potem biskup Josef M. Nathan rozwijał branickie
„Miasteczko Miłosierdzia” wytyczają kolejno: I wojna światowa, kryzys gospodarczy,
zdobycie władzy przez nazistów, II wojna światowa, i na koniec – komunizm. Nic jednak nie
powstrzymywało Nathana w rozmachu inwestycyjnym i pomysłowości wyprzedzającej swoją
epokę. Np. na dachu dawnego klasztoru sióstr kazał urządzić solaria – oddzielne,
odseparowane miejsca na tarasie, z prysznicem i toaletą, w których siostry po wytężonej
pracy mogły odpoczywać i zażywać kąpieli słonecznych! – „Musiał się z tego tłumaczyć
w Watykanie” – śmieje się miejscowy proboszcz. Ks. Nathan zajmował się nie tylko sprawami
Fundacji i szpitala. Od 1916 r. był komisarzem Komisariatu Kietrzańskiego czyli pruskiej
części archidiecezji ołomunieckiej, a od 1924 wikariuszem generalnym dla niemieckiej części
archidiecezji ołomunieckiej. W 1943 r. papież Pius XII mianował go biskupem pomocniczym
archidiecezji ołomunieckiej.
Przykry koniec
W czasach hitlerowskich ks. Nathan setki chorych psychicznie ocalił od hitlerowskiej
eksterminacji dokonywanej w akcji pod kryptonimem T4. W jego szpitalu leczyli się Żydzi
(była nawet koszerna kuchnia, zatrudniony był rabin). W czasie wojny wysyłał paczki do KL
Dachau, a rekolekcje w Branicach głosił bł. ks. Richard Henkes, antynazista, męczennik
Dachau. Pod koniec wojny bp Nathanowi udało się – to naprawdę zdumiewające! wynegocjować kilkunastogodzinny rozejm, żeby wraz z 500 chorymi opuścić bombardowany
przez armię czerwoną szpital (!) i uciec do Šumperka. Po powrocie zastał ruinę, ale mimo
swoich niemal 80 lat zabrał się do odbudowy. Jednak wyrok historii był okrutny. Najpierw
musiał zrzec się władzy kościelnej na ręce kard. Hlonda. Potem komuniści w grudniu 1946 r.
wysiedlili go z Branic do Opavy. Miesiąc po dramatycznej deportacji bp Josef M. Nathan leżał
już na łożu śmierci. – „Bóg wszystko zabrał. Jestem jak Hiob. Ale wiary się nie wyparłem” –
mówił zbliżając się do śmierci. Pochowano go na cmentarzu w Opavie, skąd w listopadzie 2014
roku zostały przeniesione do Branic.
Warto zobaczyć
W Branicach – oprócz niezwykłej bazyliki – w centrum miasteczka kilka starych
domów o charakterystycznej morawskiej architekturze i zdobieniach. Tu i w pobliżu m.in.
w Nasiedlu i Wysokiej barokowe pałace - czekające na lepsze lata. We Włodzieninie –
odrestaurowana wieża cmentarnego kościoła św. Mikołaja (na wzgórzu, przy wjeździe od
strony Branic), która służy obecnie jako wieża widokowa. Stąd piękna panorama ziemi
branickiej. W okolicach Lewic i Bliszczyc obszar chronionego krajobrazu „Mokre-Lewice”
z rzadkimi okazami flory. W Pietrowicach Głubczyckich – ośrodek wypoczynkowy
z kąpieliskiem. W Bliszczycach – wyciąg narciarski.
Foto (PL) Mozaika w bazylice Świętej Rodziny
[A. Kerner]
(CZ) Mozaika v bazilice Svaté rodiny
[A. Kerner]
Branice
Organizační génius
Období, kdy kněz a později biskup, Josef M. Nathan rozšiřoval branické Městečko
milosrdenství, vymezují postupně takové události, jako jsou 1. světová válka, hospodářská
krize, získání vlády nacisty, 2. světová válka, a konečně období komunismu. Nic však Nathana
nezastavilo v investičním rozmachu a nápaditosti, kterými předběhl svou epochu. Například na
střeše bývalého ženského kláštera nechal zřídit solária – samostatná oddělená místa na terase,
se sprchou a záchodem, kde mohly řeholnice po náročné práci odpočívat a slunit se! – „To
musel vysvětlovat až ve Vatikánu“ – směje se místní farář.
Páter Nathan se však zabýval nejen záležitostmi Nadace a nemocnice. Od roku 1916
byl komisařem Komisařství v Kietrzi, tedy pruské části olomoucké arcidiecéze, a od roku 1924
generálním vikářem pro německou část olomoucké arcidiecéze. V roce 1943 jej papež XII
ustanovil pomocným biskupem olomoucké arcidiecéze.
Příkrý konec
Za vlády Hitlera páter Nathan zachránil stovky psychicky nemocných před likvidací
prováděnou v rámci akce pod krycím názvem T4. V jeho nemocnici se léčili Židé (byla zde
dokonce košer kuchyně, kde byl zaměstnán rabín). Během války posílal balíky do
koncentračního tábora Dachau. Rekolekce (duchovní cvičení) vedl v Branicích blahoslavený
P. Richard Henkes, protinacistický odpůrce, který pak zahynul v Dachau. V závěru války se
biskupovi Nathanovi podařilo, což je opravdu neuvěřitelné, vyjednat několikahodinové
příměří, aby s 500 nemocnými opustil nemocnici, bombardovanou sovětskou armádou a utéct
do Šumperku! Po návratu zde našel ruiny, ale i přes svých téměř 80 let se okamžitě pustil do
obnovy. Rozsudek dějin byl však krutý. Nejprve se musel vzdál církevních hodností ve
prospěch kardinála Hlonda. Poté jej komunisté v prosinci 1946 vysídlili z Branic do Opavy.
Měsíc po dramatické deportaci již biskup Josef M. Nathan ležel na smrtelném loži. – „Bůh mi
vzal všechno. Jsem jako Jób. Ale víry jsem se nezřekl“ – říkával před smrtí. Byl pohřben na
hřbitově v Opavě, odkud byly jeho ostatky v listopadu 2014 přeneseny do Branic.
Stojí za to vidět
V Branicích, kromě mimořádné baziliky, je v centru města několik starých domů
s typickou moravskou architekturou a výzdobou. Tady a například v blízkosti Nasiedle a
Wysoké barokní paláce stále čekají na lepší časy. Ve Włodzienině restaurovaná věž hřbitovního
kostela sv. Mikuláše (na vyvýšenině při vjezdu ze směru od Branic), která v současné době
slouží jako vyhlídková. Jsou odtud krásné výhledy do okolí Branic. Kolem Lewic a Bliszczyc
chráněná krajinná oblast Mokre-Lewice s chráněnou květenou. V Pietrowicach Głubczyckich –
rekreační středisko s koupalištěm. V Bliszczycích – lyžařský vlek.
Foto (PL) Proboszcz szpitalnej
parafii pokazuje solaria
urządzone przez
ks. Nathana [A. Kerner]
(CZ) Farář nemocniční
farnosti ukazuje sluneční
lázně zřízení P. Nathanem
[A. Kerner]
23
24
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Krnov
Latarnia morska nad miastem
Karniów, mor. Krnov, łac. Carnovia, niem. Jaegerndorf. m.pow. na Szląsku
austryackim, niegdyś stolica osobnego księstwa, nad rz. Opą o 29 kil. od Opawy... Jest tu
starostwo powiatowe,... dwa urzędy celne austryackie jeden pruski;... st. dr. żel. górno-śląskiej,
centralny zarząd kolei morawsko-śląskiej, zarząd dóbr i lasów księcia Lichtensteina, znaczne
fabryki sukna...
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego (III,
847, drukiem w roku 1882).
Zapraszam do Krnova. Z którejkolwiek strony jechać, Cvilín widać jak latarnię
morską, która pielgrzymom drogę wskazuje. Warto zatrzymać się w mieście, koniecznie trzeba
odwiedzić cvilínskie wzgórze, na którym wznosi się chrám Panny Marie Sedmibolestné.
Krnov żyje
Krnov leży w widłach Opavy i Opavícy. W roku 1997 wody wzięły miasto w kleszcze.
Zniszczenia były ogromne. Podziwiałem jak szybko i jak pięknie Krnov się odbudował.
W Republice Czeskiej mechanizmy współpracy władz centralnych i samorządowych oparte są
na zgoła innej filozofii niż w Polsce, skuteczniejszej. Lubię wpaść do Krnova, połazić po
małym, starym centrum, pomedytować na cvilínskim wzgórzu. Przyjechałem kiedyś na górę,
kobiety sprzątały kościół. Wiedzą, że jestem novinář (dziennikarz). Fotografuję – one
z wiadrami i mopami. Były zdziwione. Powiadam: Skoro ktoś sprząta świątynię, to znaczy,
że Kościół żyje. Zaskoczone, bo nie pomyślały, że sprzątanie ma wymiar świadectwa
żywotności Kościoła.
Foto (PL) Kościół pątniczy na cvilińskim wzgórzu
(CZ) Poutní kostel na cvilínském kopci
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Krnov
Maják nad městem
Město žije
Krnov leží na soutoku Opavy a Opavice. Ať jedete z kterékoliv strany, vidíte nad
městem Cvilín jako maják, ukazující cestu poutníkům. V roce 1997 povodeň sevřela město ze
všech stran. Škody byly ohromné. Podivoval jsem se jak rychle a krásně Krnov znovu prokoukl.
V České republice spolupráce ústředních orgánů a samospráv vychází zřejmě z jiné filozofie
než v Polsku a je efektivnější. Mám rád návštěvy Krnova, procházky po malém, starém městě,
rozjímání na cvilínském kopci. Když jsem jednou přijel nahoru, ženy uklízely kostel. Vědí, že
jsem novinář. Fotím je s vědry a mopy. Podivují se tomu. Říkám: „Pokud někdo uklízí
v chrámu, znamená to, že Církev žije. To je udivilo, neuvědomily si, že uklízení je určitým
svědectvím o životaschopnosti Církve.
Obraz zázračné moci
Počátek cvilínského poutního místa sahá do roku 1684, kdy se Slezsko pomalu
zklidňovalo po třicetileté válce. Představený minoritů (černých františkánů) postavil na kopci
dřevěnou kapli zasvěcenou Panně Marii. Umístil v ní obraz namalovaný z vděčnosti za
zázračné uzdravení dcery místním malířem Täuberem. Obraz představuje Pannu Marii
Bolestnou se sedmi meči směřujícími k jejímu srdci na pozadí města a okolních vrchů. Místní
řeholníci si u Täubera objednali velký oltářní obraz se stejným vyobrazením. Ten však už neměl
tak zázračnou moc jako ten předchozí. A poutníků přibývalo.... Později, když byl zde postaven
velký, barokní kostel, byly v něm umístěny oba obrazy. Na oltáři ten novější a za ním, zezadu
ten původní, milostmi proslavený. A tak je tomu dodnes.
Foto (PL) Pielgrzymkowe nabożeństwo.
Za ołtarzem lustro pozwalające
zobaczyć pierwotny obraz M. Bożej
[Arch. OFM Krnov]
(CZ) Pobožnost během poutě.
Za oltářem zrcadlo umožňující
zahlédnout původní obraz
Panny Marie [Arch. OFM Krnov]
Krnov
25
26
Krnov
Obraz o cudownej sile
Początek cvilínskiego sanktuarium sięga roku 1684, kiedy po wojnie trzydziestoletniej
Śląsk powoli się uspokajał. Przełożony minorytów (czarnych franciszkanów) postawił na
wzgórzu drewnianą kaplicę poświęconą Pannie Maryi. Umieszczono w niej obraz, który jako
wotum za cudowne uzdrowienie córki namalował miejscowy malarz nazwiskiem Täuber.
Obraz przedstawia Maryję Bolesną z siedmioma mieczami tkwiącymi w jej sercu na tle miasta
i okolicznych wzgórz. Zakonnicy zamówili u Täubera duży, ołtarzowy obraz tej samej treści.
Ten jednak nie miał takiej „zázračné mocy” (cudownej siły) jak poprzedni. A pielgrzymów
przybywało! Gdy z czasem postawiono na tym miejscu duży, barokowy kościół, umieszczono
w nim oba obrazy. W ołtarzu ten nowszy, za nim, na odwrocie – pierwotny, łaskami słynący.
I tak jest do dziś.
Losy kościoła
A kościół miał historię trudną. Najpierw cesarz austriacki Józef II kazał go zburzyć.
Mieszczanie wykupili świątynię i dzięki prawnym wybiegom uratowali (był rok 1795).
Kilkadziesiąt lat później wielki pożar zniszczył dach oraz wieże. Parafia kościół odnowiła.
Walki roku 1945 nieomal zburzyły kościół, a czasy totalitarnego komunizmu udaremniły
funkcjonowanie sanktuarium. Teraz Cvilíńskie wieże znowu wskazują drogę pątnikom,
a zorganizowanych akcji duszpasterskich bywa kilkanaście rocznie.
Warto zobaczyć
Do sanktuarium na Cvilínie dobry i oznakowany dojazd samochodem od ul. Opavskiej.
W miasteczku kościół minorytów. Stąd do rynku (Hlavní Náměstí) – uroczo i kolorowo. Po
drodze punkt informacyjny, można dostać plan miasta i kieszonkowy przewodnik. Na rynku
bogaty architektonicznie ratusz. Stąd blisko do kościoła parafialnego – monumentalny,
ciekawy. W pobliżu zamek. Nieco dalej dekoracyjny fragment murów miejskich rozebranych
w XIX w. Jest w Krnovie znana od 1873 r. fabryka organów Rieger-Kloss. Zwiedzanie
Foto (PL) Pielgrzymka dzieci wyrusza
spod kościoła minorytów
[Arch. OFM Krnov]
(CZ) Dětská pouť vyráží
na cestu od minoritského
kostela [Arch. OFM Krnov]
Glubčice
Osudy kostela
Dějiny kostela jsou plné zvratů. Nejprve jej rakouský císař Josef II. nechal zbourat.
Měšťané však chrám vykoupili a cestou právních úkonů zachránili v roce 1795. O několik let
později zničil velký požár střechu a věže. Farnost kostel obnovila. Boje vedené v roce 1945
kostel téměř zničily a během totalitního režimu se zde nesměly konat poutě. Nyní cvilínské
věže opět ukazují poutníkům cestu a během roku se zde koná několik desítek pastoračních akcí.
Foto (PL) Odnowiony, zadbany, zachęcający Krnov.
(CZ) Obnovený, udržovaný, příjemný Krnov.
27
28
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Głubczyce
Zbyt bogata historia
Głupczyce, Hłubczyce. Łubczyce, niem. Leobschuetz, m. powiatowe na Górnym
Szląsku, 50°11'45” szer. płn., 35°30' dł. Wsch., 857 st. par. npm., nad Cynną, st. dr. żel., skąd się
rozchodzą drogi do Nissy, Bogumina, Karniowa, ma 560 dm., mury miejskie i kilka bram
jeszcze zachowane, fosy zasypane. Fabryka wód mineralnych, huta szklanna, młyn parowy,
fabryki tkanin wełnianych, znaczny handel zbożem, lnem, tkaninami... G. miały już przed 1000
prawa miejskie... W powiecie gleba bardzo żyzna, wydaje zboże, doskonały jęczmień, owoce,
chmiel, len; pokłady gipsu, gliny; staranna hodowla owiec, koni obfita ilość...
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego
(II,616-617, drukiem w roku 1881).
Do Głubczyc wróciłem po czterdziestu latach jako reporter. Kiedyś dominowało tu
wrażenie odstraszającej pustki. Dziś jest inaczej.
Nad Psiną
„Słownik” Sulimierskiego zawiera sporo informacji na temat Głubczyc, przytoczyłem
tylko część. A historia Głubczyc stara i bogata, okresami chyba zbyt bogata. Niewielka rzeka
zwana Psiną lub Cyną przez wieki stanowiła granicę etniczno-językową między Morawami
a Śląskiem. Najazd Mongołów w 1241 r. zniszczył miasto i okolicę. W efekcie napłynęło sporo
osadników niemieckich. Miasto leżąc na Śląsku, i to na jego rubieży, poddane było
politycznym wpływom czeskim, a etnicznie morawskim. No i ten wspomniany element
niemiecki. Pewnie dlatego sama nazwa miasta używana i zapisywana była w wielu formach.
W r. 1750 przez urzędników króla Prus w formie polskiej jako Leobszyce. Również podwójny
herb miasta jest odbiciem tych złożonych dziejów. A miasto kwitło. Z dawien dawna miało
cztery place targowe: główny, koński, garncarski i ptasi. A i ówczesny przemysł – gównie
tkacki (len, wełna) rozwijał się dobrze.
Pogranicze diecezji
Głubczyce leżały na krańcu diecezji ołomunieckiej, graniczne parafie to Pomorzowice,
Królowe, Lisięcice. Dalej ku północy była diecezja wrocławska. Od wieku XIII z miastem
związani byli joannici. Nie brakowało w mieście Żydów. Ludzie żyli w miarę spokojnie do roku
1523. Wtedy to dotarła w te strony rewolucja luterańska. Za nią przyszły waśnie – aż po straszną
wojnę trzydziestoletnią. Gdy ta skończyła się w roku 1648, w tej części Europy przy życiu
pozostał tylko co trzeci człowiek... A i potem miasto, okolica i Śląsk spokoju nie miały. Choć
w Głubczycach kościoły katolicki i ewangelicki oraz synagoga sąsiadowały ze sobą.
Foto (PL) Odbudowany ratusz,
nad nim podwójny
herb miasta. W głębi wieże fary.
(CZ) Obnovena radnice,
nad ní dvojitý erb města.
V pozadí věže fary.
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Glubčice
Příliš bohatá historie
Nad Psinou
Historie Glubčic je stará a bohatá, lze říct, že v některých obdobích až příliš bohatá.
Malá říčka, nazývaná Psinou nebo Cinou, tvořila celá staletí etnickou a jazykovou hranicí mezi
Moravou a Slezskem. Nájezd Mongolů v roce 1241 zničil město a okolí. Díky tomu sem
následně přišla řada německých kolonistů. Na město ležící ve Slezsku, u jeho hranic, působily
politicky české a etnicky moravské vlivy. A nakonec také zmiňovaný německý vliv. Zřejmě
proto byl název města používán a uváděn v mnoha různých podobách. V roce 1750 úředníky
pruského krále v polské formě jako Leobszyce. Zdvojený erb města je odrazem pestré historie.
A město vzkvétalo. Od pradávna mělo čtyři tržiště: hlavní, koňské, hrnčířské a ptačí. A také
tehdejší průmysl – hlavně tkalcovský (len, vlna) - se dobře rozvíjel.
Pohraničí diecéze
Glubčice ležely na okraji olomoucké diecéze. Pohraničními farnostmi jsou
Pomorzowice, Królowe, Lisięcice. Dále to už byla vratislavská diecéze. Od 13. století byl
s městem spojen řád johanitů. Ve městě nechyběli ani Židé. Lidé zde žili poměrně klidně až do
roku 1523, kdy do těchto končin pronikla luterská revoluce. S ní přišly vášně, které skončily
strašnou Třicetiletou válkou. Po jejím ukončení v roce 1648, zůstal v této části Evropy naživu
jen každý třetí člověk... Ale ani potom město, oblast a Slezsko neměly klid. Ačkoli v Glubčicích
katolický a evangelický kostel a synagoga stáli vedle sebe.
Foto (PL) Gmach dawnego gimnazjum królewskiego, obecnie liceum ogólnokształcące
(CZ) Objekt bývalé královské základní školy, dnes všeobecné gymnázium.
Głubczyce
29
30
Głubczyce
Dawne i nowe miasto
Park miejski został urządzony w 1837 r. na osuszonych bagniskach Psiny. Po
zniszczeniach roku 1945 zostały w mieście wśród nowej zabudowy nie do końca zabliźnione
rany. Zachowały się niektóre budowle dające wyobrażenie jak pięknym miastem, zamożnym
i z ambicjami były Głubczyce. Nowych ludzi tu osiedlono. Miasto leżące w pobliżu granicy
zwanej „granicą przyjaźni” było jednak skazane na wegetację. A przecież ludzie trwali, wiele
uratowali, niejedno stworzyli. Miejscowe liceum otwierało przed młodzieżą okno na świat.
Wielkiego przemysłu nie ma, ale zakłady metalowe, mleczarskie, browar prosperują i są
coraz szerzej znane. Zdumienie budzi odbudowany ratusz (w nim muzeum). A na polu
kulturalnym ewenementem jest chór wspomnianego liceum, od lat przywożący złote medale
z ogólnopolskich konkursów. Świętowali już swoje dwudziestopięciolecie. Właściwe jako dwa
chóry – ten młodszy, licealny, i chór absolwentów. Cały zespół jest w swej kategorii najlepszy
w Polsce i jednym z lepszych w Europie, dobrze rozpoznawalnym w muzycznym świecie.
Wiem, słuchałem, brawo biłem. Pozazdrościć Głubczycom ich rodaka, Tadeusza Eckerta,
świetnego pedagoga, twórcę i dyrygenta chóru.
Warto zobaczyć
Układ urbanistyczny starego miasta. W centrum odbudowany ratusz. Blisko do
klasztoru franciszkanów z barokowym kościołem. W przeciwnym kierunku dochodzimy do
monumentalnego kościoła parafialnego, którego historia sięga XIII wieku. Stąd na wprost
główną ulicą. Po prawej wznosiła się imponująca synagoga (zniszczona 1938). Naprzeciw był
kościół ewangelicki, nie ma go. Mijamy gmachy sądu, prokuratury. Po lewej ul. Niepodległości
– tu pałacyki mieszczące urzędy miejskie i powiatowe. Dalej ul. Kochanowskiego aż do
gmachu liceum – architektoniczne cacko. Schodzimy w lewo i parkiem wracamy w pobliże
centrum. Pozostałości murów obronnych i baszty.
W pobliżu
W odległości 19 km. przy samej granicy leży miejscowość Opawica. Tutaj piękny
i ciekawy kościół parafialny – zgoła nie wygląda na przysłowiowy „wiejski kościółek”. Cała
okolica, od dawna przedzielona granicą państwową, kiedyś stanowiła dobrze zorganizowane
i prosperujące „państewko”.
Pomiędzy Kietrzem a Głubczycami, w Boguchwałowie piękny kościół z elementami
renesansowymi, wewnątrz tryptyki manierystyczne. Mur otaczający kościół zwieńczony
stylową dekoracją.
Foto (PL) Widokówka z roku ok. 1930. Synagoga, katolicka fara, ewangelicki zbór.
Wszystko obok siebie
(CZ) Pohlednice z dobu kolem roku 1930. Synagoga, katolická fara, evangelický sbor.
Všechny vedle sebe
Glubčice
Dřívější a nové město
Městský park vznikl v roce 1837 na vysušených mokřadech kolem Psiny. Válečné
škody z roku 1945 jsou v nové zástavbě viditelné jako stále nezhojené rány. Dochovaly se
některé stavby, které dávají tušit, jaké krásné, bohaté a ambiciózní město Glubčice byly. Usadili
se tady noví lidé. Město ležící v blízkosti státní hranice, nazývané „hranicí přátelství“, však jen
živořilo. A přece lidé bojovali, zachránili mnoho a nejednu věc vytvořili. Místní gymnázium
otevíralo mladým okno do světa. Velký průmysl tady nenajdete, ale kovovýroba, mlékárna,
pivovar prosperují dodnes a jsou stále známější. Obdiv vzbuzuje znovu rekonstruovaná radnice
s muzeem. Zjevením na kulturním poli je pěvecký soubor místního gymnázia, pravidelně
získávající ocenění na celostátních soutěžích. Už oslavil pětadvacet let své činnosti. Jsou to
vlastně dva sbory – ten mladší, gymnaziální a sbor absolventů. Soubor je ve své kategorii
nejlepší v Polsku a jedním z lepších v Evropě, dobře známý ve světě sborového zpěvu. Vím to –
přesvědčil jsem se osobně. Tadeusze Eckerta, skvělého pedagoga, zakladatele a dirigenta sboru,
můžeme glubčickým závidět.
Do Glubčic jsem se vrátil po čtyřiceti letech jako reportér. Kdysi zde dominoval dojem
odstrašující prázdnoty. Dnes je tomu jinak. To těší a vybízí k návštěvě města.
Stojí za to vidět
Urbanistické uspořádání starého města. V centru obnovená radnice. Kousek ke
klášteru františkánů s barokním kostelem. Opačným směrem dojdeme k monumentálnímu
farnímu kostelu, jehož dějiny sahají do 13. století. Odsud rovně po hlavní ulici. Vpravo
kdysi stála impozantní synagoga (zničená v roce 1938). Naproti byl evangelický kostel,
dnes neexistující. Míjíme budovy soudu, prokuratury. Po levé straně ulice Niepodległości –
ve zdejších zámečcích sídlí úřady města a okresu. Dále ulicí Kochanowského až k budově
gymnázia – architektonickému skvostu. Scházíme vlevo a parkem se vracíme do centra.
Zbytky městských hradeb a bašty.
V okolí
Ve vzdálenosti 19 km, u státní hranice, obec Opawice. Je zde krásný a zajímavý
farní kostel – vůbec nevypadá jako běžný „venkovský kostel“. Celé okolí, již dlouho
rozdělené státní hranicí, bylo kdysi dobře fungujícím a prosperujícím „státečkem“.
Mezi Kietrzem a Glubčicemi – v Boguchwałowě – krásný kostel s renesančními prvky,
uvnitř manýristické triptychy. Zeď kolem kostela ukončena stylovou dekorací.
Foto (PL) Chór LO w Głubczycach
śpiewa na uroczystości w Głogówku
(CZ) Sbor LO v Glubčicích
zpívá na slavnosti v Głogówku
31
32
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Głogówek
Śląskie granice
Głogowa Górna lub Mała, inaczej Głogów G. lub M., także Głogówek, po niem. OberGlogau albo Klein-Glogau, miasto, pow. Prądnicki na Śląsku górnym, leży pod 35°48'30”
dł. wsch. i 50°21'18” szer. półn., na wzgórzu podnoszącym się łagodnie z doliny rzeki Osobłogi
647 stóp npm., na prawym brzegu Osobłogi, w okolicy falistej, wzgórzystej, bardzo żyznej,
w powabnym otoczeniu ze stacyą drogi żelaznej nissańsko-kozielskiej, o 51 kil. od Nissy.
Na zachód podnoszą się Jesioniki morawskie aż do Dziadka, na wschód widać Górę św. Anny...
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego
(II,605-606, drukiem w roku 1881).
Jadąc z Głubczyc do Głogówka, zostawiamy za sobą niepozorną Psinę (Cynę)
i historyczne pogranicze morawsko-śląskie. W Kietlicach jesteśmy już na historycznym terenie
biskupstwa wrocławskiego.
Historyczne granice
Obie granice są już tylko wspomnieniem. Biskupstwo teraz opolskie. Przez Głogówek
i okolice przebiegała inna granica – językowa. Po jednej stronie mówiono po niemiecku.
Po drugiej – po polsku. Nie była to granica przez kogoś wytyczona. Był to raczej obszar
przenikających się ludzkich społeczności. Temat obszerny i złożony. Dodam, że w samym
Głogówku przeważał język niemiecki, w wielu okolicznych wioskach – polski. I niech starczy
tyle. Rocznik diecezji wrocławskiej z r. 1929 jest ostatnim niezafałszowanym źródłem
wiadomości na ten temat.
Niemiecki i polski
Granica językowa wciąż jest aktualna, choć w innej konfiguracji niż kiedyś.
Niemieckojęzycznych mieszkańców miasta i okolicypo wojnie wysiedlono. Na ich miejsce
przywieziono Polaków wypędzonych z kresów wschodnich. Przed czterdziestu z górą laty
pojechałem do Głogówka. Słysząc na ulicy rozmowę po niemiecku, nie byłem zaskoczony;
wszak wychowałem się niedaleko stąd. Tradycje niemieckie wciąż wielu ludzi pielęgnuje.
Nie dziwią mnie zatem dwujęzyczne tablice miejscowości w tym rejonie. Gdy kiedyś w jednej
z okolicznych parafii miałem na 3. maja kazanie, nieco lawirowałem. Wiedziałem przecież,
że do słuchaczy Polska była przyszła dopiero przed pokoleniem. W zakrystii kościelny śląską
gwarą uspokoił mnie: „Farorzu, u nos mogecie godać 'Królowo Polski', żodyn sie nie
pogorszy”. Zatem – granice są. Bywały trudne, zwłaszcza wtedy, gdy niedouczeni
propagandziści wtykali się do rzeczy. Nie są to jednak granice, które by miały mury między
ludźmi budować.
Foto (PL) Głogówek – widok
starego miasta
[Archiwum UM Głogówka]
(CZ) Głogówek – pohled
na staré město
[Archiv MěÚ Głogówek]
Głogówek
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Głogówek
Slezské hranice
Historické hranice
Cestou z Glubčic do Głogówku necháme za sebou nenápadnou Psinu (Cynu)
a historickou hranici mezi Moravou a Slezskem. V Kietlicích se již ocitáme na historickém
území vratislavského biskupství. Obě hranice jsou již jen vzpomínkou. Nyní je zde biskupství
opolské. Přes Głogówek a okolí vedla jiná hranice – jazyková. Na jedné straně mluvili
německy, na druhé polsky. Nebyla to hranice někým vytýčená. Byla to spíše oblast prolínajících
se komunit. Téma obsáhlé a komplikované. Doplním jen, že v přímo v Głogówku převažovala
němčina, v okolních vesnicích pak polština.
Němčina a polština
Jazyková hranice je stále aktuální, ačkoli jinak než dříve. Německy mluvící obyvatelé
města a okolí byli po válce odsunuti. Na jejich místo přivezli lidi vyhnané z bývalých
východních oblastí Polska. Před nějakými čtyřiceti léty jsem jel do Głogówku. Když jsem na
ulici slyšel němčinu, nebyl jsem překvapen – vyrůstal jsem nedaleko odsud. Německé tradice
řada lidí stále pěstuje. Nediví mě proto dvoujazyčné názvy obcí v tomto regionu. Když jsem
kdysi měl v jedné z okolních farností kázání ve svátek 3. května3, musel jsem trochu lavírovat.
Věděl jsem přece, že k posluchačům přišlo Polsko teprve před jednou generací. V sakristii mě
kostelník slezským nářečím uklidňoval: „Farorzu, u nos mogecie godać „Królowo Polski“,
żodyn sie nie pogorszy“ (Pane faráři, u nás můžete říkat Královno Polska [označení Panny
Marie] – nikdo se nebude pohoršovat.) To jsou ty hranice. Bývalý těžké, zejména tehdy, když se
do věci vložili nedovzdělaní propagandisté. Nejsou to však hranice, které by mezi lidmi
vytvářely zdi.
3
Tento den se slaví svátek Panny Marie Královny Polska.
Foto (PL) Rynek z ratuszem, w głębi wieże fary. Herb Głogówka przypomina wygasłe już
winiarskie tradycje miasta
(CZ) Náměstí s radnicí, v pozadí věží fary. Erb Głogówku připomíná již vyhaslé vinařské
tradice města
Foto (PL) Głogówecki zamek czeka na rewaloryzację
(CZ) Zámek v Głogówku stále čeká na opravu
33
34
Głogówek
Uroczy Głogówek
Nad miastem, gdy patrzyć od zachodu, górują wieże głogóweckiej fary. Jej wnętrze
wypełniają znakomite freski Francesco Sebastiniego. W podziemiach krypta grobowa
Oppersdorffów. A w prezbiterium dźwięczy echo głosu polskiego króla Jana Kazimierza.
Schronił się on przed Szwedami w Głogówku – poza granicami Rzeczypospolitej, ale przecie
w swoich dobrach (r. 1655). Zamek pamiętający tamte czasy wciąż czeka na odbudowę. Blisko
Rynku foremny klasztor franciszkanów czarnych. W kościele niezwykłe i namodlone miejsce –
domek loretański ze statuą Czarnej Madonny. Do tradycji głogóweckiej należy Mochów, gdzie
od roku 1388 istnieje drugi po Jasnej Górze klasztor paulinów ufundowany przez księcia
Władysława Opolczyka. Jakiś czas w tych stronach ukrywano obraz Matki Boskiej
z Częstochowy. Trzeba też wspomnieć, że bywał w Głogówku Ludwik van Beethoven,
koncertował, a hrabiemu Franciszkowi Oppersdorffowi symfonię IV B-dur zadedykował.
Warto zobaczyć
Przede wszystkim kościół parafialny św. Bartłomieja, a w nim freski Sebastiniego. Stąd
do Rynku parę kroków. Stylowy i piękny ratusz. W północno-zachodnim rogu placu widać
kościół i klasztor franciszkanów – w kościele Domek Loretański. Po wyjściu z dziedzińca w
lewo, dochodzimy do zamku. W budynku bramy strażniczej muzeum regionalne. Bliżej rynku
kaplica Grobu Pańskiego. Na cmentarzu (po przeciwnej stronie starego miasta) ciekawy
kościół św. Krzyża.
W pobliżu
W Mochowie (kier. Prudnik) kościół i klasztor paulinów. Ciekawa historia. Świetny
stąd widok na Głogówek. 5 km w stronę Prudnika Wierzch. W kościele najstarsza kopia obrazu
MB. Częstochowskiej owiana nimbem tajemniczości.
Foto (PL) Widok z cmentarza na farę św. Bartłomieja
(CZ) Pohled ze hřbitova na faru sv. Bartoloměje
Foto (PL) Wnętrze fary św. Bartłomieja
(CZ) Interiér fary sv. Bartoloměje
Głogówek
Nádherný Głogówek
Nad městem, díváme-li se ze západu, se týčí věže gotického kostela. Jeho vnitřek
vyplňují vynikající fresky Francesca Sebastiniho. V podzemní je krypta rodu Oppersdorffů. A v
presbytáři zní echo hlasu polského krále Jana Kazimíra. Našel před Švédy útočiště v Głogówku
– mimo hranice Rzeczypospolité (Polska), ale stále ještě na svých majetcích (r. 1655). Zámek,
který si tehdejší dobu pamatuje, na obnovu stále čeká. V blízkosti náměstí klášter františkánů
minoritů. V kostele neobvyklá věc, místo – tzv. Svatá chýše (Santa Casa) – samostatná vnitřní
kaple se soškou Černé Madony. Ke glogoweckým zajímavostem patří Mochów, kde od roku
1388 působí druhý (po Jasné hoře v Čenstochové) klášter řádu sv. Pavla Prvního Poustevníka
(paulínů), založený knížetem Vladislavem Opolským. Po nějakou dobu zde byl ukrýván obraz
Panny Marie z Čenstochové. Je také nutno vzpomenout, že v Głogówku pobýval a koncertoval
Ludvík van Beethoven a hraběti Františku Oppersdorffovi věnoval symfonii IV B-dur.
Stojí za to vidět
Především farní kostel sv. Bartoloměje se Sebastiniho freskami. Je to odtud jen pár
kroků na náměstí (Rynek). Stylová a krásná radnice. V severozápadním nároží náměstí je vidět
kostel a františkánský klášter (v kostele Svatá chýše) Půjdeme-li z nádvoří vlevo, dojdeme
k zámku. V objektu strážní brány působí regionální muzeum. Blíže k náměstí kaple Božího
hrobu. Na hřbitově (na protější straně ke starému městu) zajímavý kostel sv. Kříže.
V okolí
V Mochowě (směr Prudnik) kostel a klášter paulínů. Zajímavá historie. Je odtud
nádherný výhled na Głogówek. Pět kilometrů směrem k Prudniku Wierzch. V kostele nejstarší
kopie obrazu Panny Marie Čenstochovské zahalená rouškou tajemství.
Foto (PL) Cmentarny kościół św. Krzyża o konstrukcji szachulcowej
(CZ) Hrázděný hřbitovní kostel sv. Kříže
35
36
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Prudnik
Nowe Miasto
Prądnik, u ludu dziś Prudnik, niem. Neustadt, do 1708 r. Polnisch-Neustadt, mto
powiat. na Szląsku pruskiem... Kościół par. katolicki, kościół przy klasztorze braci miłosierdzia
i kościół przy zakładzie karnym dla duchownych, kościół par. ewang. (pokapucyński), wyższa
szkoła miejska (5 klas.),... katol. i ewang. szkoła elementarna, żydowska szkoła... Z zakładów
przemysłowych wielka fabryka wyrobów lnianych, urządzona w 1863 r. na nowo na wzór
angielskich i irlandzkich fabryk płótna... Ludność z 3684 dusz w r. 1803, wzrosła do r. 1861 do
8464 (359 wojskow.). Pod miastem znajduje się w malowniczem położeniu dom poprawy dla
duchownych na Kapellenbergu a niedaleko w wąwozie górskim klasztor franciszkański...
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego (IX,
27-28, drukiem w roku 1888).
Za nami został Głogówek. Przed nami, na tle Biskupiej Kopy – Prudnik. Zwał się
kiedyś Neustadt czyli Nowe Miasto. Myślę, że i teraz na takie określenie zasługuje, choć bieg
historii zmienił tu wiele.
Adamaszek i ręczniki
W XIX wieku liczba mieszkańców Prudnika wzrosła pięciokrotnie! A to dzięki
rozrastającemu się garnizonowi wojskowemu, jak i fabryce adamaszku. Bo nie o zwykłe płótno
chodziło i nie o manufaktury, a o technologię żakardową. W roku 1845 Żyd Samuel Fränkel
wybudował w Prudniku pierwszą fabrykę. Firma wkrótce stała się znana dzięki produkcji
ręczników, którymi wycierała się cała Europa. Za sprawą kolejnego właściciela fabryki,
filantropa i mecenasa kultury Maxa Pinkusa została wybudowana szkoła, szpital, łaźnia, stacja
kolejowa i biblioteka gromadząca silesiaka. Powstały bogate wille i gmachy. Do dziś są ozdobą
miasta. Przemysł nie tylko nabijał kasę właścicielom, ale bogacił okolicę. Po wojnie «Frotex»,
następca fabryk Fränkla, był żywicielem całego powiatu. Przestał istnieć, a szkoda. Została
sypiąca się ciekawa architektura przemysłowa XIX wieku.
Wojsko i prymas
Garnizon wciąż się rozrastał. Przez 200 lat obecność
wojska (pruskiego, niemieckiego, wreszcie polskiego)
odcisnęła piętno na Prudniku. Polski garnizon przestał już
istnieć. Pozostała niebanalna klinkierowa zabudowa. Na
terenie koszar znalazły miejsce przeróżne instytucje i firmy.
Szczególnym rokiem w historii Prudnika był czas
uwięzienia w klasztorze odebranym franciszkanom prymasa
Polski, Stefana kard. Wyszyńskiego. Historia długa,
obfitująca w zaskakujące wydarzenia, przekracza ramy tej
książki.
Foto (PL) Centrum z barokową farą, w głębi wieża ratusza
(CZ) Centrum s barokní farou, v pozadí věž radnice
Prudnik
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Prudnik
Nové město
Damašek a ručníky
Za námi zůstal Głogówek. Před námi, na pozadí Biskupské kupy, Prudnik. Nazýval se
dříve Neustadt, tedy Nové město. Myslím, že i dnes si takové označení zasluhuje, ačkoli
přemety dějin zde změnily mnohé. V 19. století vzrostl počet obyvatel Prudniku pětinásobně!
Jednak díky rozrůstající se vojenské posádce, jednak díky továrně na výrobu damašku.
Nejednalo se však o běžná plátna nebo o manufaktury, ale o žakárovou technologii. V roce 1845
Žid Samuel Fränkel vybudoval v Prudniku první továrnu. Firma krátce na to byla známá
výrobou ručníků, kterými se utírala celá Evropa. Z přičinění dalšího majitele továrny, filantropa
a podporovatele kultury Maxe Pinkuse byla vybudována škola, nemocnice, lázně, železniční
stanice a knihovna, shromažďující literaturu týkající se Slezska. Vyrostly bohaté vily a budovy.
Dodnes jsou ozdobou města. Průmysl přinášel zisky nejen majitelům – bohatla celá oblast. Po
válce «Frotex», nástupce Fränklovy továrny, živil celý okres. Dnes už neexistuje, a to je škoda.
Zůstala po něm zajímavá, rozpadající se průmyslová architektura 19. století.
Vojsko a kardinál
Vojenská posádka se stále rozrůstala. Dvousetletá přítomnost vojska (pruského,
německého a nakonec polského) zanechala v Prudniku své stopy. Polská posádka už byla
zrušena. Zůstala po ní poměrně netuctová cihlová zástavba. V bývalých kasárnách dnes působí
různé instituce a firmy. Výjimečným rokem v dějinách Prudniku byl čas, kdy byl v klášteře
zabraném místním františkánům internován Stefan kardinál Wyszyńský. Dlouhá historie, plná
překvapivých událostí, překračuje rámec této knihy.
Foto (PL) Dawne koszary wielkości miasteczka. Majstersztyk ceglanej architektury
(CZ) Bývalá kasárna jako přilehlé městečko. Mistrovské dílo cihlové architektury
37
38
Prudnik
Nowy Prudnik
Wiele się w Prudniku zmieniło. Początek zmian to rok 1938, gdy niemieccy naziści
uderzyli w Żydów. Fabrykom brakło Fränkelów. Kolejny etap – to rok 1945, gdy Śląsk znalazł
się w granicach Polski. Ostatnie czasy to też zmiany – upadek fabryk, likwidacja garnizonu.
Trwa jednak w Prudniku kapitał ludzki. Istnieje wiele firm – od małych po całkiem spore –
w różnych branżach. Kluby sportowe działają i są znane w Polsce. Istnieją stowarzyszenia
twórców – poetów, pisarzy, grafików, malarzy. Żywe i ze sporym dorobkiem. Aktywni są
miłośnicy turystyki – góry mają za oknem i sposobności nie marnują. Działa kilka szkół
średnich. Niektóre przez dziesięciolecia kształtowały życie całego regionu – zwłaszcza Liceum
Pedagogiczne oraz tzw. Medyk, czyli szkoła pielęgniarska. Zmienił się ich kształt, ale wciąż
przyciągają młodzież nawet z daleka.
Warto zobaczyć
Zabytkowe centrum – Rynek z ratuszem, wspaniała barokowa fara w odnowionym
otoczeniu. Po przeciwnej stronie Rynku wieża Woka i pozostałości fortyfikacji. W nich
muzeum. W pobliżu Centrum Tradycji Tkackich. Przez pl. Zamkowy dojdziemy do
ul. Piastowskiej. Tu kościół Bonifratrów, dalej „Medyk” w willi Fränkelów, poniżej kolejny
pałacyk. Pl. Wolności do ul. Kościuszki i w lewo. Mijamy sąd i magistrat. Za nimi willa
Fränkelów. Niedaleko stąd do parku. Proponuję podjechać samochodem. Dalej
ul. Dąbrowskiego na teren dawnych koszar – architektura godna uwagi.
W pobliżu
Klasztor franciszkanów – miejsca uwięzienia prymasa Wyszyńskiego z izbą pamięci.
Dojazd oznakowany al. Lipową i ul. Poniatowskiego Po drodze wieża widokowa. W klasztorze
izba pamięci kard. Wyszyńskiego. Ujmująca cisza i spokój tego miejsca nastrajają do refleksji
i odpoczynku.
Foto (PL) Willa Fränkelów, twórców włókienniczego imperium
(CZ) Vila Fränkelů, zakladatelů textilního impéria
Prudnik
Nový Prudnik
V Prudniku se mnoho změnilo. Počátkem změn byl rok 1938, kdy němečtí nacisté
zaútočili na Židy. Ve fabrikách chyběli Fränkelovi. Další etapou byl rok 1945, kdy se Slezsko
ocitlo na území Polska. Poslední doba je rovněž obdobím změn – zavírání továren, zrušení
posádky. V Prudniku však zůstal lidský um. Existuje zde mnoho firem – od malých až po docela
velké – působících v různých odvětvích. Jsou zde v Polsku známé sportovní kluby. Působí zde
sdružení umělců – básníků, spisovatelů, výtvarníků, malířů. Jsou živé a mohou se pochlubit
dobrými výsledky. Aktivní jsou příznivci turistiky – hory mají za okny a tímto potenciálem
nemrhají. Působí zde několik středních škol. Některé z nich celá desetiletí formovaly život
regionu, zejména Pedagogické gymnázium a tzv. Medyk, neboli škola pro pečovatelky.
Změnila se jejich forma, ale stále přitahují mládež ze širokého okolí.
Stojí za to vidět
Historické centrum – náměstí s radnicí, nádherná barokní fara s nově upraveným
okolím. Na opačné straně náměstí tzv. Vokova věž a zbytky hradeb. Působí zde místní muzeum.
Kousek odsud Muzeum tkalcovství. Přes Zámecké náměstí přicházíme na Piastowskou ulici.
Je zde řeholní kostel, Medyk ve vile Fränkelů, pod ní další zámeček. Náměstím svobody
přejdeme na ulici Kościuszki a dále vlevo. Míjíme soud a magistrát. Za nimi je vila Fränkelů a
nedaleko odtud park. Doporučuji popojet autem. Dále po ulicí Dąbrowského do bývalých
kasáren se zajímavou architekturou.
V okolí
Františkánský klášter – místo internace kardinála Wyszyńského s pamětní síní. Cesta je
vyznačena alejí Lipowou a pak ulicí Poniatowského. Cestou míjíme vyhlídkovou věž.
V klášteře pamětní síň věnovaná pobytu kardinála Wyszyńského. Podmanivé ticho a klid
tohoto místa vedou k zamyšlení a odpočinku.
Foto (PL) Klasztor franciszkanów z kościołem w Lasku
(CZ) Františkánský klášter s kostelem v Lasku
39
40
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Głuchołazy
Brama w góry
Ziegenhals, 1263 r. Cigenals, miasto nad rz. Bielą Frywaldowską, pow. Nissański,
o 1 milę od Cukmantelu, na praw. brzegu rzeki, wzn. 944 st. npm., w malowniczej okolicy, śród
gór szląsko-morawskich. Przy mieście stacya dr. żel. na linii Nissa-Jaegerndorf... Miasto
posiada kościół par. katolicki, bardzo stary, kaplicę św. Rocha cmentarną, przytułek dla
ubogich (szpital św. Barbary), szkołę katolicką, kościół par. ewang., szkołę ew., szkołę
przemysłową, liczne fabryki wyrobów wełnianych, glinianych, handel płótnem... Zawiązkiem
miasta była osada górnicza. Przechowały się liczne ślady robót.
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego (XIV,
589, drukiem w roku 1895).
„Cygenhals to brama do Górnego Szląska i równocześnie wysunięta placówka nyskiej
twierdzy. Dlatego miasto jest nieodzownie potrzebne królewskiemu majestatowi” –
zawyrokował Fryderyk Wielki król pruski w r. 1742.
Kozia Szyja
Jego wojska zatrzymały się tuż za miastem. Ustanowiona została granica prusko –
austriacka. Dziś jest granicą polsko – czeską. Urzędnicy Fryderyka w dokumencie z roku 1750
użyli spolszczonej pisowni nazwy miasta tłumaczącej się Kozia Szyja. W 1945 r. nazwano
miasto Głuchołazami. Pochodzenie obu nazw jest niejasne. Początek miastu i okolicy dało
górnictwo złota. Złoto dawno się skończyło, kariera miasta jako bramy do Górnego Śląska też.
Głuchołazy Zdrój
W połowie XIX w. odkryto walory krajobrazowe i klimatyczne okolicy. Budowano
w górach schroniska, wieże widokowe, kaplice, ścieżki, drogi. Na górze wznoszącej się nad
miastem do dziś pozostałości tamtych czasów. Ulice Głuchołaz były oświetlone już w r. 1847.
Kurort przyciągał gości, za którymi szły pieniądze. W r. 1875 otwarto linię kolejową z Nysy do
Opawy, w drugą stronę do Hanuszowic, miasto miało pośpieszne połączenia z Wiedniem,
Pragą i Berlinem. Powstawały zakłady wodolecznicze. Zbudowano szpital miejski, później
szpital dla chorych na gruźlicę krtani – ta lecznica służyła ludziom całego Górnego Śląska.
Wreszcie w latach 30-tych XX w. uruchomiono wspaniały basen w pięknej, leśnej scenerii,
uważany za najpiękniejszy w Niemczech. Tego wszystkiego już nie ma.
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Głuchołazy
Brána do hor
Kozí krk
„Cygenhals je bránou do Horního Slezska a předsunutým bodem niské pevnosti. Proto
je toto město královskému majestátu nezbytně potřebné“ – rozhodl Fridrich II. Veliký, pruský
král, v roce 1742. Jeho vojska se zastavila kousek od města. Vznikla tak prusko-rakouská
hranice. Dnes je hranicí polsko-českou. Úředníci Fridricha v listině z roku 1750 použili
popolštěný pravopis názvu města, znamenajícího v němčině Kozí krk (zřejmě podle tvaru
řeky). V 1945 bylo město přejmenováno na Glucholazy. Původ obou názvů je nejasný. U zrodu
města a oživení okolí stálo dobývání zlata. Zlato už došlo, kariéra města jako brány do Horního
Slezska skončila.
Głuchołazy Zdrój – lázně Glucholazy
V polovině 19. století byly doceněny klimatické a krajinné hodnoty těchto míst.
Na kopcích vznikaly horské chaty, vyhlídkové věže, kaple, cesty, trasy. Na vrchu vypínajícím se
nad městem vidíme řadu stop dřívějších časů. Ulice Glucholaz měly veřejné osvětlení již v roce
1847. Do lázní přijížděli hosté a s nimi peníze. V roce 1875 byla zprovozněna železniční trať
z Nisy do Opavy, na druhou stranu do Hanušovic, město mělo rychlíkové spojení s Vídní,
Prahou a Berlínem. Probíhala výstavba vodoléčebných sanatorií. Vznikla městská nemocnice,
později nemocnice pro pacienty s tuberkulózou – tato léčebná sloužila lidem z celého Horního
Slezska. Nakonec ve třicátých letech 20. století byl v nádherném prostředí otevřen lesní bazén,
považovaný za nejkrásnější v celém Německu. Dnes už však neexistuje.
Krach
Stojím na křižovatce hlavních ulic města. Buldozery demolují továrnu na nábytek. Dav
lidí. Vyhrožují dělníkům. Jedni pláčou, jiní nadávají. Nefotil jsem. Neměl jsem tu odvahu.
Továrna na nábytek již neexistuje. Už dávno zkrachovaly drobné výrobny zaměřené na
kovovýrobu, oděvní firmy, závod na výrobu armatur skomírá. Zůstala jen zeštíhlená papírna.
Povídal jsem si o tom v obchodě – dobrá poloha i odvětví. „Víte otče, ještě trochu a celá ulice to
budou jen prostory k pronájmu“ – říká majitelka. Jasně, zůstanou supermarkety. Jak veliké
nádory na těle města. A okolí se vylidňuje. Program speciální demografické zóny, stane-li se
skutečností, přichází o jednu generaci později.
Foto str. 40 (PL) Z lotu ptaka wyraźnie widać owalny kształt starego miasta [S. Ludwa]
(CZ) Z ptačí perspektivy je vidět zřetelný oválný tvar starého města [S. Ludwa]
Foto str. 41 (PL) Kolorowy rynek Głuchołaz
(CZ) Barevné náměstí v Glucholazech
Głuchołazy
41
42
Głuchołazy
Zapaść
Stoję u zbiegu ulic w głównym punkcie miasta. Buldożery rujnują fabrykę mebli. Tłum
ludzi. Wygrażają robotnikom. Jedni płaczą, inni przeklinają. Nie robiłem zdjęć. Nie miałem
śmiałości. Fabryk mebli już nie ma. Dawno padły małe zakłady metalowe, odzieżowe, fabryka
armatur dogorywa. Została jedna papiernia w okrojonym kształcie. Rozmawiam w sklepie,
dobre położenie i branża. „Wie ksiądz, jeszcze trochę i cała ulica to będą lokale do wynajęcia” –
mówi właścicielka. Jasne, zostaną supermarkety. Jak wielkie, rakowate narośla na tkance
miasta. A okolica wyludnia się. Program specjalnej strefy demograficznej, nawet jeśli stanie się
rzeczywistością, przychodzi o jedno pokolenie za późno.
Szansa i nadzieja
Ratunkiem dla Głuchołaz i okolicy może być turystyka. Są góry, są pozostałości
dawnych budowli, urządzeń i tradycji. Jest dobre położenie komunikacyjne. Granica
nie odgradza od strony czeskiej. Jest wreszcie kanalizacja! Wśród mieszkańców jest
wielu zapaleńców. Żeby tylko system prawno-administracyjny nie przeszkadzał, a władze
i obywatele mogli bez przeszkód współdziałać. Żeby od Prudnika po Paczków powstał jeden
społeczny ruch powiązany z podobnymi stowarzyszeniami po stronie czeskiej. Początek jest,
ale istniejące „księstwo” to dopiero zalążek. A Głuchołazy mogą się stać bramą w góry.
Warto zobaczyć
Mimo degradacji wielu obszarów okolicy warto tu przyjechać. Zobaczyć zabytkowe
centrum z jasnym rynkiem. Blisko do barokowej fary z gotyckim portalem. Można obejść
owalny kształt starego miasta. Miejscami dawne mury, także wieża bramy górnej (w punkcie
informacji dostępne foldery i mapy). Stąd do dawnego zdroju (można podjechać
samochodem). Proponuję spacer urządzoną na nowo promenadą wzdłuż rzeki. Pozostałości
sztolni. Wracamy i do parku zdrojowego. Towarzyszą nam mieszane uczucia – część zadbana,
dawne kąpielisko w ruinie. To też trzeba zobaczyć.
W pobliżu
6 km. w kier. Nysy Nowy Świętów, tutaj niewielki a przecie niezwykły kamienny
kościół z XIII w. Do niego dobudowana w roku 1938 nowoczesna świątynia – dość dobrze
zharmonizowana stylowo.
Nieco dalej Biskupów, drogowskazy kierują do klasztoru benedyktynów na
malowniczym wzgórzu. A i sam klasztor oraz młodzi, pełni radości mnisi zachęcają do
powrotów w to miejsce.
Foto (PL) Głuchołazy na tle Biskupiej Kopy.
Widokówka z roku ok. 1930
(CZ) Glucholazy na pozadí Biskupské
kupy. Pohlednice kolem roku 1930.
Foto (PL) Głuchołazy na wotywnym obrazie
z Barda Śląskiego (XIX w.)
(CZ) Glucholazy na votivním obraze
z Barda Śląského (19. století)
Głuchołazy
Šance a naděje
Záchranou pro Glucholazy a okolí může být cestovní ruch. Jsou zde hory, staré
historické budovy, pozůstatky po dobývání nerostů. Město má také dobrou polohu z hlediska
dopravy. Hranice již neizoluje směrem do České republiky. Konečně vznikla i kanalizace! Mezi
občany je mnoho nadšenců. Nezbývá než si přát, aby právní a správní systém nekladl zbytečné
překážky a obec a její obyvatelé mohli spolupracovat. Od Prudniku po Paczkow by tak mohlo
vzniknout společenské hnutí s podobnými sdruženími na české straně. Počáteční snahy už jsou,
ale propagace „Niského knížectví“ je teprve v zárodku. Glucholazy by se také mohly stát
vstupní bránou do hor.
Stojí za to vidět
I přes dřívější úpadek mnoha obcí v okolí stojí za to sem přijet. Uvidět historické
centrum s rozlehlým náměstím. Blízko je pak k barokní faře s gotickým portálem. Je možné
obejít oválný tvar starého města. Dochovaly se pozůstatky dřívějších hradeb, také věž horní
brány (nyní je u ní informační centrum nabízející mapy a informační brožury). Do bývalých
lázní můžete dojet autem. Doporučuji procházku nově vybudovanou promenádou kolem řeky.
Jsou zde vchody do starých štol. Vraťme se nyní do lázeňského parku. Mám smíšené pocity –
část je obnovena, ale bývalé koupaliště v ruinách. To možná také uvidíte.
V okolí
Ve vzdálenosti 6 kilometrů směrem na Nysu je Nowy Świętów. Je zde malý, ale
neobvyklý, kamenný kostel z 13. století. K němu byl v roce 1938 přistavěn moderní chrám –
stylově poměrně dobře navazující.
Dále pak Biskupów, silniční ukazatel směřuje ke klášteru benediktinů, situovanému na
malebném návrší. Samotný klášter a mladí, mniši plní radosti jsou pobídkou k další návštěvě
tohoto místa.
Foto (PL) Na nowo urządzona promenada nad Białką
(CZ)Nově upravena promenáda kolem Bělé.
43
44
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Biskupia Kopa
Na straży granic i krzyża
Biskupia Kopa (czes. Biskupská kupa, niem. Bischofskoppe, 889 m n.p.m.) –
najwyższy szczyt polskiej części Gór Opawskich. Papież Grzegorz IX bullą z roku 1229
ustanowił ją punktem rozdzielającym biskupstwa wrocławskie i ołomunieckie. Po wojnach
śląskich rozdzielała tereny Hohenzollernów i Habsburgów, później Niemiec i Czechosłowacji.
Obecnie przez szczyt przebiega granica polsko-czeska i po staremu granica biskupstw, ale już
opolskiego i ostrawsko-opawskiego.
Biskupią Kopę znam od czterdziestu z górą lat. Środę 30 kwietnia 2003 r. zapamiętałem
szczególnie.
Mirek
Dochodziłem do wieży. Na ciesielskich koziołkach leżały belki tworzące krzyż.
Pracował przy nich jakiś człowiek. Na mój widok (a byłem „po cywilu”) wyprostował się
i oznajmił: „Ja jsem věřici křesťan a katolík – jestem wierzącym chrześcijaninem i katolikiem!”
Odpowiedziałem: „Ja też. I jestem katolickim księdzem”. Długośmy rozmawiali – o krzyżu,
o wierze, o nowo wytrasowanych szlakach. To był początek naszej przyjaźni podtrzymywanej
kolejnymi odwiedzinami na szczycie. Mirek Petřik, kasztelan wieży, życie związał z Kopą,
krzyżem, lasem, turystyką. Ciekawy człowiek. I wierzący chrześcijanin-katolik. A w Czechach
„wierzący” znaczy więcej niż w Polsce.
Krzyż pojednania
Przygotowany krzyż czekał długo. Miał stanąć po północnej stronie i „patrzyć” ku
Śląskowi (a słowo „patřit” w czeskim znaczy „należeć”). Administracyjne przeszkody
piętrzyły się wyżej niż góra. Wreszcie w roku 2005 krzyż stanął poniżej szczytu i spogląda ku
południowi, skąd przychodzą Czesi, ale także Polacy i Niemcy. W tych trzech językach
nazwany został „Krzyżem Pojednania”. Lubię chodzić tamtędy na górę – nie tylko lżej i bliżej
niż z Jarnołtówka, ale ruch jest międzynarodowy. Ze wszystkimi gadam „po ichnemu” – taka
jest prawda tych okolic. I nikt nie wstydzi się polszczyzny ni czeszczyzny, ani boi się
niemczyzny. Dobrze to Mirek wymyślił z tym krzyżem pojednania. A Biskupia Kopa stoi na
straży nie tylko granic ale i krzyża. Również tego drugiego, bliżej wieży w miejscu nazwanym
„Rudolfove díkuvzdáni – Dziękczynienie Rudolfa”. Dobre miejsce, by posiedzieć
i pomedytować. Przy krzyżu pojednania też można pomedytować. Kamienny cokół jest tak
urządzony, by siedzący na nim mógł oprzeć się głęboko, głowę unieść ku niebu. A na tle nieba –
krzyż!
Foto (PL) Biskupia Kopa
jak strażnica wznosi się
nad równinami Śląska
(CZ) Biskupská kupa
se jako strážnice týčí
na slezskými rovinami
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Biskupská kupa
Na stráži hranic a kříže
Hora
Biskupská kupa (pol. Biskupia Kopa, něm. Bischofskoppe, 889 m n. m.) – nejvyšší
vrchol polské části Zlatohorské vrchoviny. Papež Řehoř IX. ji bulou z roku 1229 ustanovil
bodem rozdělujícím biskupství vratislavské a olomoucké. Po slezských válkách stála na hranici
území Hohenzollernů a Habsburků, později Německa a Československa. V současné době vede
vrcholem česko-polská hranice ale také hranice biskupství, jak tomu bylo dříve, nyní však
biskupství opolského a ostravsko-opavského.
Mirek
Biskupskou kupu znám již více než čtyřicet let. V paměti mi utkvěla zejména středa 30.
dubna 2003. Blížil jsem se k vyhlídkové věži. Na tesařských kozlících ležely trámky tvořící
kříž. Pracoval u nich nějaký člověk. Když mě uviděl (byl jsem „v civilu“), narovnal se
a oznámil: „Já jsem věřící křesťan a katolík!“ Odpověděl jsem: „Já také. Já jsem katolický
kněz“. Dlouho jsme hovořili – o kříži, o víře, o nově vytýčených trasách. To byl začátek našeho
přátelství, udržovaného během dalších návštěv na Kupě. Mirek Petřík, správce věže, spojil svůj
život s Biskupskou kupou, křížem, lesem a turistikou. Zajímavý člověk. A věřící křesťankatolík. A být „věřící“ v České republice znamená více než v Polsku.
Kříž smíření
Připravený kříž čekal dlouho. Měl stát na severní straně kupy a „hledět“ do Slezska.
Úřední překážky se však vršily jako hora. Nakonec byl kříž v roce 2005 vztyčen pod vrcholem
a je obrácen směrem k jihu, odkud přicházejí Češi, ale také Poláci a Němci. Ve třech jazycích je
označován jako Kříž smíření. Rád tudy stoupám směrem vzhůru – je to snadnější i kratší než
z Jarnoltůvku, a také účast je mezinárodní. Se všemi se bavím „po jejich“ – specifikum této
oblasti. A nikdo se nestydí za svou polštinu nebo češtinu a nebojí se ani němčiny. Mirek to
vymyslel dobře s tím Křížem smíření. Biskupská kupa tak stráží nejen hranice, ale i kříž. Také
ten druhý kříž, stojící blíž k věži, v místě nazvaném Rudolfovo díkuvzdání. Vhodné místo
k posezení a rozjímání. U Kříže smíření můžete rozjímat. Kamenný sokl je zřízen tak, že kdo se
na něj posadí a opře, může se dívat nahoru, k nebi. A na pozadí nebe – kříž!
Ale motiv smíření mezi národy, ačkoli většině přijde na mysl, nebyl pro Mirka tím
hlavním. Na pozadí nebe – kříž! To proto, abyste v tichu hor mohli na tomto místě rozjímat
o tom, co je nejdůležitější. O tom, co je v člověku, ve mně – na pozadí nebe a kříže. A vrátit se
k sobě, kým v pravdě svého svědomí jsem. Smířit se sám se sebou. Všechny jiné druhy smíření
musí začínat právě tímto.
Foto (PL) Usiąść pod krzyżem, zamyślić się, odnaleźć samego siebie
[E. Świeca]
(CZ) Posadit se pod křížem, zamyslit se, najít sebe sama [E. Świeca]
Biskupia Kopa
45
46
Biskupia Kopa
Ale motyw pojednania narodów, choć narzuca się wielu ludziom, nie był dla Mirka
pierwszoplanowy. Na tle nieba – krzyż! Po to, by siedząc w ciszy tego górskiego
zakątka pomedytować o tym, co najważniejsze. O tym co w człowieku, we mnie samym – na tle
nieba i krzyża. I wrócić do siebie takiego, jaki w prawdzie swojej świadomości jestem.
By pojednać się z samym sobą. Wszystkie inne rodzaje pojednania w tym muszą mieć
początek.
Katecheza pod krzyżem
W maju roku 2010 w cokół wmurowano tablicę upamiętniającą Jana Pawła II. Nie był
tu nigdy, ale tablica przypomina jego słowa, że w górach zawsze byliśmy wolni. Byłem na jej
odsłonięciu – na czeskiej ziemi, osłonięta polską flagą, w asyście strzelców w cesarskich
uniformach. Przypieczętowaniem uroczystości była salwa honorowa, której też dopełnić
mogłem. Kilka tygodni później spotkałem tam mamę z dwiema córeczkami. Siedziały na
cokole, ona opowiadała im o Janie Pawle. Katecheza pod krzyżem trwa. A Biskupia Kopa jak
strażnica wznosi się nad rozległymi równinami Śląska i przyciąga ludzi swoim urokiem.
Warto zobaczyć
Na Biskupią Kopę prowadzi pięć znakowanych szlaków z polskiej i czeskiej strony.
Aby wyjść na spotkanie z krzyżem, najlepiej pojechać przez Zlate Hory na przełęcz Petrovy
Boudy. Stąd za zielonymi znakami ok. 40 min. (warto zboczyć ze szlaku na widokowy punkt
zwany „Heegerova Vyhlídka”). Od krzyża na szczyt 10 min. Tu wieża nazwana „Kaiser Franz
Josef Warte”. Z wieży widoki rozległe i przepyszne – przy dobrej pogodzie od Tatr po
Karkonosze ze Śnieżką. Ku północy Śląsk jawiący się jako równina. Zimą warto upolować
dzień z inwersją (rano mgły w mroźnych dolinach, na szczytach nieco cieplej i przejrzyste
powietrze). Przed wierzchołkiem po lewej wspomniane „Rudolfove díkuvzdáni”. Powrót
ścieżką św. Rocha.
Foto (PL) Rodzinna katecheza pod krzyżem
(CZ) Rodinná katecheze pod křížem
Biskupská kupa
Katecheze pod křížem
V květnu 2010 byla do soklu vezděna pamětní tabule na Jana Pavla II. Nikdy tady
nebyl, ale tabule připomíná jeho slova, že v horách jsme byli vždy svobodní. Byl jsem na jejím
slavnostním odhalení – na české zemi, překrytou polskou vlajkou, za asistence historické
vojenské gardy v císařských uniformách. Na závěr slavnosti, ke které jsem také mohl přispět
vlastním dílem, proběhla čestná salva. O několik týdnů později jsem tam potkal maminku s
dvěma dcerami. Seděly na soklu a ona jim vyprávěla o Janu Pavlu. Katecheze pod křížem trvá.
Biskupská kupa se jako strážnice vypíná na rozlehlými, slezskými rovinami a přitahuje lidí
svým půvabem.
Stojí za to vidět
Na Biskupskou kupu vede pět značených turistických tras z polské a české strany.
Chcete-li procházet kolem kříže, vydejte se nejlépe přes Zlaté Hory na sedlo Petrovy boudy.
Odtud je to po zelené trase asi 40 minut (cestou se stojí za to zastavit na vyhlídce nazývané
Heegerová vyhlídka). Od kříže je to na vrchol kupy 10 minut. Stojí zde kamenná věž nazvaná
„Kaiser Franz Josef Warte“. Z vyhlídkové věže jsou daleké a krásné výhledy; za dobrého počasí
od Tater po Krkonoše se Sněžkou. Slezsko na severu se jeví jako jedna velká rovina. V zimě si
počkejte na den s inverzí, kdy ráno jsou ve chladných údolích mlhy a na kopcích je trochu tepleji
a průzračné ovzduší. Před vrcholem na levé straně zmiňované Rudolfovo díkuvzdání. Návrat
po trase ke kapli sv. Rocha.
Foto (PL) Salwa ku czci bł. Jana Pawła II [K. Sentyrz]
(CZ) Salva ke cti bl. Jana Pavla II. [K. Sentyrz]
Foto (PL) Oddział Strzelców Sudeckich
w historycznych uniformach
na Biskupiej Kopie [K. Sentyrz]
(CZ) Vojenská jednotka v historických
stejnokrojích na Biskupské kupě
[K. Sentyrz]
47
48
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Zlaté Hory
Cukmantel, Cukmantl, Zuckmatel, miasto powiatowe i przemysłowe na Szląsku
austr., znaczny wyrób płótna, drelichu. W Bernie, Wiedniu, Peszcie i i. miastach prowadzi się
obszerny handel temi wyrobami tutejszych fabryk. C. ma 547 dm., 4904 mk. Powiat C. Liczy
10903 mk. Główne gminy: Ondrzejowice 1577 mk. i Hermanice 2768 mk.
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego (I,
716, drukiem w roku 1880).
Zlate Hory są pięknie położone u stóp Jesioników. Tworzą jedną całość z Głuchołazami
i Jarnołtówkiem. Rozdzieliła je wojna roku 1741-42. Zlate Hory ostały się po stronie Austrii.
Chociaż kilkadziesiąt lat później, w czasie wojny zwanej kartoflaną, rozegrała się bitwa
o Zuckmantel. Było to zimą, 17 stycznia 1779 roku. Pruskie wojsko mimo znacznej liczebnej
przewagi i silniejszego uzbrojenia poniosło znaczne straty, a Zuckmantel obronił się i pozostał
przy Austrii. Do dziś krążą tam opowieści o owej bitwie, jak chociażby ta, że austriacki
dowódca prowadził kilkunastu dragonów wokół leżącego na wzgórzu kościółka św. Rocha,
przez co wprowadził pruskiego generała w błąd, jakoby przybywały ciągle nowe oddziały
austriackie. We wnętrzu wspomnianego kościółka znajduje się duże malowidło
przedstawiające bitwę o Zuckmantel. Co roku jest ona odtwarzana w Zlatych Horach przez
miłośników historii tych ziem. Warto dodać, że tutaj, jak i w wielu miejscowościach pogranicza
mieszkają ludzie różnego pochodzenia. Także Grecy, którzy osiedlili się tu w latach
pięćdziesiątych. Odwiedzając cmentarze napotykamy nagrobki z imionami i nazwiskami
pochodzącymi z różnych krajów Europy.
Do niedawna Zlaté Hory były takim małym końcem świata, jak całe pogranicze po
stronie czeskiej i polskiej jednakowo. Dziś miasteczko odnowione jakby uśmiechało się do
gości i zapraszało do siebie. Droga z Polski prowadzi przez samo jego centrum.
W pobliżu Zlatych Hor leżą dwa warte uwagi i odwiedzenia miejsca. Nad miastem
sanktuarium zwane po czesku Panna Marie Pomocná, po niemiecku Mariahilf. Na zachód od
miasta w dolinie potoku Olešnice dolina zapomnianych sztolni – skansen górnictwa złota.
Foto (PL) Zlaté Hory u stóp Jesioników. Widok z Biskupiej Kopy
(CZ) Zlaté Hory na úpatí Jeseníků. Pohled z Biskupské kupy
Zlaté Hory
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Zlaté Hory
Zlaté Hory leží v krásném podhůří Jeseníků. Tvoří jeden celek z polskými
Glucholazemi a Jarnoltůvkem. Rozdělila je válka v letech 1741–1742. Zlaté Hory tehdy zůstaly
na rakouské straně. Ačkoli o několik let později, během války nazývané bramborová, došlo
k bitvě o Zuckmantel. To bylo v zimě, 17. ledna 1779. Pruské vojsko i přes značnou početní
převahu a údernější výzbroj utrpělo značné ztráty. Zuckmantel se tak ubránil a zůstal součástí
Rakouska. Dodnes zde kolují legendy o této bitvě jako například ta, že rakouský velitel vodil
několik dragounů kolem kaple sv. Rocha na návrší nad městem a zmátl tak pruského generála,
který si myslel, že přitahují další oddíly rakouského vojska. V interiéru tohoto kostelíka je velká
malba zobrazující bitvu o Zuckmantel. Každoročně ji ve Zlatých Horách připomíná klub
Zlatých Hor – Zlatohorská císařská městská garda. Nutno uvést, že zde, stejně jako v mnoha
obcích v příhraničí, bydlí lidé různého původu. Také Řekové, kteří se zde usadili v padesátých
letech minulého století. Na hřbitovech můžeme vidět náhrobky se jmény pocházejícími
z různých zemí Evropy.
Zlaté Hory donedávna byly takovým malým koncem světa, stejně jako celé příhraničí
na polské a české straně. Dnes je toto městečko opravené a jakoby se usmívalo a vítalo
přijíždějící návštěvníky. Silnice z Polska vede přímo jeho středem.
V blízkosti Zlatých Hor se nacházejí dvě turisticky zajímavá místa, která určitě stojí za
to navštívit. Nad městem je to poutní místo Panny Marie Pomocné, nazývané také Mariahilf.
Západně od města v údolí Olešnice v tzv. Údolí ztracených štol – skanzen dobývání zlata.
Foto (PL) Umowę o partnerstwie podpisują Vladimír Začal, prezes Klubu Przyjaciół Zlatych Hor
oraz Tomasz Horak, proboszcz parafii w Nowym Świętowie [Jerzy Cembruch]
(CZ) Smlouvu o partnerství podepisují Vladimír Začal, předseda Klubu přátel Zlatých Hor
a Tomasz Horak, farář farnosti v Nowém Świętowě [Jerzy Cembruch]
Foto (PL) Horní Údolí - nagrobna
tablica z greckim napisem
(CZ) Horní Údolí - náhrobek
s řeckým nápisem
49
50
Maria Hilf
Maria Hilf!
22 sierpnia 1973 łoskot wybuchu wypełnił rozległą dolinę i przetoczył się ponad
lasami.
Nie wygrali
Czescy komuniści wysadzili w powietrze pielgrzymkowy kościół Mariahilf (Maryjo,
ratuj) nad Zlatymi Horami. 23 września 1995 r. przyjechałem tam jako reporter. Z głośników
niosły się ponad tłumem pielgrzymów, nad lasami i doliną słowa księgi Nehemiasza
o poświęceniu dźwigniętej z ruin świątyni jerozolimskiej. Opowieść sprzed wieków
zabrzmiała tak przejmująco, że i mnie oczy zwilgotniały. Tego kościoła miało nie być,
w ogóle Kościoła miało nie być, kapłanów miało nie być, a w ludzkich duszach miała być
pustka. Tak postanowili komuniści. Ale nie wygrali. Ołomuniecki biskup w towarzystwie
nuncjusza oraz biskupa opolskiego konsekrował odbudowaną świątynię. Tak chcieli ludzie –
i miejscowi, i dawni mieszkańcy tych ziem.
Ratunek dla dziecka
Przy wejściu zwraca uwagę tablica ze zdjęciami małych dzieci. Jest ona echem
wydarzenia sprzed trzech wieków. Gdy do miasta dotarli Szwedzi, mieszkańcy uszli w lasy.
Pewna brzemienna niewiasta ukryła się na górze zwanej Gottesgabeberg (Góra Bożych
Darów). Modliła się o ratunek dla dziecka za przyczyną Matki Bożej. Urodzony w lesie Martin
przeżył. Zamówiono wotywny obraz, który umieszczono na drzewie. Wkrótce zjawili się
pierwsi pielgrzymi – zbudowano kaplicę. Pielgrzymów było coraz więcej. Zdarzały się
cudowne uzdrowienia. Cesarz austriacki Józef II nakazał w r. 1785 rozebrać kaplicę. Nie
znalazł się nikt, kto by to wykonał, a pielgrzymi przychodzili dalej. Z czasem pobudowano
kościół, urządzono Drogę Krzyżową. Przed wybuchem ostatniej wojny przybywało tam
rocznie do 100 tysięcy pątników z obu stron granicy. W roku 1955 komunistyczne władze
zakazały pielgrzymek. Pretekst był – wokoło były kopalnie złota i minerałów. Kościół niszczał
dewastowany za przyzwoleniem władz. Praska wiosna 1968 r. dała nadzieję naprawienia
szkód. Ale już w roku 1973 nakazano zdjęcie nowej dachówki i zaprzestanie dalszych prac.
Nikt z miejscowych nie chciał przyłożyć ręki do zburzenia kościoła – jak przed dwustu laty.
Z daleka sprowadzono saperów, którzy wysadzili w powietrze cały kompleks.
Foto (PL) Widok odbudowanego sanktuarium Maryi Wspomożycielki
(CZ) Obnovený poutní kostel Panny Marie Pomocné
Maria Hilf
Maria Hilf
Maria Hilf!
Nevyhráli
Dne 22. srpna 1973 třeskot výbuchu vyplnil rozlehlé údolí a prohnal se nad lesy. Čeští
komunisté vyhodili do povětří poutní kostel Mariahilf (Panna Marie Pomocná) nad Zlatými
Horami. 23. září 1995 jsem tam přijel jako reportér. Z reproduktorů zněly nad zástupem
poutníků, do lesů a údolí, slova knihy proroka Nehemiáše o posvěcení jeruzalémského chrámu,
vystavěného z trosek. Příběh starý stovky let zazněl tak dojemně, až mi zvlhly oči. Tento kostel
neměl existovat, církev měla zaniknout, kněží měli zmizet a v lidských duších měla zavládnout
prázdnota. Tak o tom rozhodli komunisté. Ale nevyhráli. Olomoucký arcibiskup Mons. Jan
Graubner v doprovodu papežského nuncia a opolského biskupa vysvětil obnovený chrám. Tak
to chtěli lidé – i ti místní, i zdejší rodáci.
Záchrana dítěte
U vstupu zaujme tabulka se snímky malých dětí. Navazuje na událost starou tři staletí.
Když k městu přitáhli Švédové, místní lidé utíkali do lesů. Jistá těhotná žena se ukryla na kopci
zvaném Gottesgabeberg (Hora božích darů). Modlila se o záchranu dítěte na přímluvu Panny
Marie. V lese narozený Martin přežil. Objednaný votivní obraz pověsili na stromě. Krátce na to
se zde začali objevovat první poutníci a postavili kapli. Poutníků postupně přibývalo.
Docházelo k zázračným uzdravením. Rakouský císař Josef II. nařídil v roce 1785 kapli
rozebrat. Nenašel se však nikdo, kdo by tento příkaz vykonal a tak poutníci přicházeli stále. S
postupem doby byl postaven kostel a křížová cesta. Před začátkem poslední světové války zde
přicházelo ročně až 100 tisíc poutníků z obou stran hranice. V roce 1955 komunistická vláda
pořádání poutí zakázala. Záminkou byly okolní doly zlata a minerálů. Kostel chátral a s tichým
souhlasem úřadů byl devastován. Pražské jaro 1968 vzbudilo naději na nápravu škod. Ale už v
roce 1973 bylo nařízeno sundání nových střešních tašek a ukončení dalších oprav. Nikdo z
místních se na boření kostela nechtěl podílet – jak před dvěma sty léty. Přivedli odněkud
ženisty, kteří celý komplex vyhodili do vzduchu.
Foto (PL) Historyczne zdjęcie z roku 1995 – konsekracja odbudowanego kościoła
(CZ) Snímky z roku 1995 – údržba obnoveného kostela
51
52
Maria Hilf
Sanktuarium żyje
W roku 1990 powstało stowarzyszenie, które za cel postawiło sobie odbudowę
kościoła. Towarzyszył temu upór kilkunastu osób, z Niemiec napłynęły ofiary dawnych
mieszkańców tych stron, nie brakło przychylności miejscowych władz. Obrończyni życia
sprzed trzech wieków obroniła swój kościół, przyciąga pielgrzymów i wciąż chroni życie.
Duszpasterzem sanktuarium przez kilkanaście lat był ks. Stanislav Lekavy. Niemłody
i zawsze dobrotliwie uśmiechnięty. Jego droga przez życie to materiał na ciekawy film. Sam
mówi o sobie „můj osud je čekání – moim losem jest czekanie”. Doczekał spokoju w Bożej
służbie na tym niezwykłym miejscu4.
Spotkania trzech narodów
Krążę wśród tłumu pielgrzymów. W ucho wpadają urywki zdań wypowiadane
w każdym z trzech języków – czeskim, niemieckim i polskim. Tworzy to taką
charakterystyczną melodię. Wielu ludzi posługuje się dwoma językami, rozumiejąc trzeci.
Wiele pieśni religijnych ma dokładne odpowiedniki w dwóch, czasem i w trzech językach. To
też łączy ludzi. Taki jest ten zakątek Europy. Kiedyś komuniści z obu stron granicy robili
wszystko, by te różnice skłóciły ludzi. Ale ich plany się rozsypały. Od prawie dwudziestu lat
Czesi, Polacy i Niemcy spotykają się tutaj na wspólnej pielgrzymce w połowie września.
Trzeba wspomnieć inicjatora tych pielgrzymek, ks. Wolfganga Globischa, który z tego
pogranicza i jego tradycji wyrósł.
Warto zobaczyć
Miasteczko Zlate Hory. Zostawiając samochód za miastem koło Bohemy (wyjazd
w kierunku Vrbna), pieszo drogą krzyżową aż do Mariahilf. Można pojechać szosą dalej,
drogowskaz po kilku kilometrach skieruje do Panny M. Pomocné. Obok sanktuarium węzeł
szlaków turystycznych. Cała góra jest podziurawiona dawnymi i nowszymi sztolniami (ok. 100
km!). Niedaleko od miasta w stronę Mikulovic parking, opodal skansen kopalń złota – o czym
w kolejnym rozdziale.
4
Ze względu na wiek i stan zdrowia ks. Stanisława zastąpił w sanktuarium inny kapłan.
Foto (PL) Pielgrzymka narodów 2012. Arcybiskup Nossol z Opola i kard. Meissner z Kolonii
(CZ) Pouť tří národů 2012. Arcibiskup Nossol z Opolí a kardinál Meissner z Kolína nad Rýnem
Maria Hilf
Poutní místo žije
V roce 1990 vzniklo sdružení, které si předsevzalo obnovu kostela. Bylo to pevné
předsevzetí celkem ani ne dvaceti lidí. Z Německa přicházely dary bývalých obyvatel této
oblasti, nechyběla ani podpora místních orgánů. Obhájkyně života před třemi sty léty uhájila
svůj kostel, přijímá poutníky a stále se zasazuje o ochranu života.
Duchovní správcem byl dlouhá léta páter Stanislav Lekavý. Postarší, vždy
dobromyslně se usmívající kněz. Jeho cesta životem by mohla posloužit jako scénář k filmu.
Sám o sobě hovoří „mým osudem je čekání“. Dočkal se klidu ve své kněžské službě na tomto
mimořádném místě5.
Setkání tří národů
Procházím davem poutníků. Každou chvíli zaslechnu úryvky vět vyslovené v jednom
z tří jazyků – češtině, němčině a polštině. Tyto zvuky vytvářejí charakteristickou melodii.
Mnoho lidí používá dva jazyky a rozumí třetímu. Mnoho náboženských písní má své jazykové
verze ve dvou, někdy ve třech jazycích. To lidi také spojuje. Takový je tento kout Evropy. Kdysi
komunisté na obou stranách hranice dělali vše, aby tyto rozdíly působily konflikty – ale své
plány nedotáhli až do konce. Již téměř dvacet let se Češi, Poláci a Němci setkávají zde
v polovině září na společné pouti. Nelze nevzpomenout iniciátora těchto poutí Pátera
Wolfganga Globische, který z tohoto příhraničí a v jeho tradicích vyrostl.
5
S ohledem na věk a zdravotní stav P. Stanislava na poutním místě vystřídal jiný kněz.
Foto (PL) Ks. Stanislav Lekavy
(CZ) P. Stanislav Lekavý
53
54
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Údolí Ztrácenych Štol
Złoto
Ze Zlatych Hor o kilka minut jazdy w kierunku Mikulovic znajduje się ciekawe
miejsce, gdzie złoto nie jest przenośnią. Przy drodze dogodny parking. Od wieków
pozyskiwano tu cenny kruszec. Dolina jest urocza, cicha i spokojna – choć w wyobraźni można
usłyszeć narzekania, a pewnie i przekleństwa kopaczy, płuczkarzy, strażników. Kiedyś nie było
tak romantycznie, jak teraz na urządzanych tu co roku latem mistrzostwach płukania złota. To
była ciężka harówa. Tony ziemi trzeba było przerzucić, by pozyskać okruchy błyszczącego
złota. I nie dla siebie – jak niegdyś w Clondike, a dla biskupa lub cesarza (wzajemnie wydzierali
sobie te tereny).
Woda i ludzie
By wypłukać złoto z ziemi i pokruszonych skał, trzeba było wody. Dużo wody.
Dostarczał jej potok dziś zwany Olešnice (bo to po czeskiej stronie, tuż przy granicy). Kilkaset
lat temu inżynierowie poprowadzili więc od potoku kanał. Płynie do dziś. Jest odnogą Oleśnicy,
ale płynie aż do Złotego Potoku – pokonując dział wodny! Jest to zatem sztuczna bifurkacja. Jak
ów mierniczy sprzed kilku wieków zdołał prostymi instrumentami tak precyzyjnie wytyczyć
krętą trasę kanału? Miejscami woda płynie bardzo wolno. Gdzieniegdzie robi wrażenie, że się
zatrzymuje, by zacząć płynąć pod górę. Voda téče do kopce – mówią Czesi, pewnie tak jest
naprawdę. No i sam kanał – nie tylko wykopany, ale lewy jego brzeg przemyślnie
ukształtowany z kruszywa i ziemi, nieprzepuszczalnego iłu i humusu. Mimo upływu czasu nie
rozsunął się, a woda go nie rozpłukała. Dobra robota – od planów po wykonanie. A górski potok
dający początek kanałowi trzeba było ujarzmić. Płynie teraz prościutko, grzecznymi
kaskadami, dobrze wytrzymując powodziowe fale. Cieszy oko – bo po bokach cudowny las.
Cieszy ucho – bo cały czas dziwnie wzdycha i coś gada. O zapracowanych, umęczonych
kopaczach złota, którym nie było dane cieszyć się pięknem złotniczej sztuki – choć tutaj jej
początek.
Warto zobaczyć
dolinę, którą Czesi zwą Údolí Ztrácenych Štol – Dolina Zapomnianych Sztolni,
w niej Zlatorudné Mlýny, czyli repliki młynów do mielenia złotonośnego urobku
(przewodnik). Tu można popróbować płukania kruszcu. Od młynów dnem doliny wzdłuż
potoku Olešnice aż do kładki. Kilkadziesiąt kroków wyżej, po prawej stronie potoku, początek
kanału. Idziemy wzdłuż kanału za znakami ścieżki dydaktycznej, obserwując miejsca, gdzie
woda zda się płynąć pod górę. W wielu miejscach widać w lesie nienaturalne kopce i doły – to
pozostałości po pracach kopaczy złota. W dolinie i przy kanale dydaktyczne tablice po czesku
i po polsku. Plątaniną ścieżek wracamy na dno doliny, gdzie stoją zlatokopecke sruby – czyli
repliki zrębowych chat kopaczy złota. Bufet, pamiątki.
Foto (PL) Zlatorudné Mlýny w okowach lodu
(CZ) Zlatorudné mlýny v okovech ledu
Foto (PL) Kaskady Oleśnicy
(CZ) Kaskáda na Olešnici
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Údolí Ztracených štol
Zlato
Ze Zlatých Hor několik minut jízdy ve směru do Mikulovic je zajímavé místo, kde zlato
není jen metaforou. U cesty je pohodlné parkoviště. Celá staletí se zde těžil tento drahý kov.
Údolí je nádherné, tiché a klidné – ačkoli v představách můžete slyšet naříkání a možná i klení
kopáčů, rýžujících horníků nebo strážníků. Kdysi tady nebylo tak romanticky, jak nyní během
každoročních závodů v ryžování zlata. Byla to opravdu dřina. Tuny zeminy je nutno prokopat,
než se vám podaří získat kousíčky lesklého zlata. A navíc nikoli pro sebe, jako kdysi v Clondike,
ale pro biskupa nebo císaře (kteří se o tuto oblast přetahovali).
Voda a lidé
K vyrýžování zlata z naplavenin a z drcené horniny byla nezbytná voda. Mnoho vody.
Dodával ji potok nazývaný dnes Olešnice. Před několika sty léty byl z potoka odveden vodní
náhon. Teče dodnes. Je odnoží Olešnice, ale teče až do Zlatého Potoka a překonává dokonce
rozvodí! Je to tedy umělé rozvětvení. Jakým způsobem měřiči před několika sty léty dovedli
jednoduchými nástroji vytýčit trasu náhonu tak přesně? Místy voda teče velmi pomalu. Místy
máte dojem, že se zastavila. Voda teče do kopce – možná je to tak. No a vlastní náhon – nejen
vykopaný, ale jeho levý břeh důmyslně vytvarovaný z drceného kameniva, nepropustného jílu
a humusu. I přes dlouhou řádku let se nebortí, ani voda jej nepodemlela. Dobrá práce – od
vytýčení až po provedení. A horský potok na začátku náhonu bylo potřeba zregulovat. Teče nyní
rovně, po pěkných vodních stupních a dobře odolává povodňovým přívalovým vlnám. Těší
oko, protože po stranách roste krásný les. Zaujme ucho, protože po celou dobu vzdychá, bublá a
něco vypráví. O upracovaných, umáchaných kopáčích zlata, kterým nebylo dopřáno, aby se
těšili krásou zlatnického umění.
Foto (PL) Karel (przewodnik) z kilogramową
kostką złota
(CZ) Karel (průvodce) s kilogramovým
valounem zlata
Údolí
Ztracených štol
Foto (PL) Grill przy chatach poszukiwaczy złota
(CZ) Gril u zlatokopecké chaty
Foto (PL) We wnętrzu zlatorudnego młynu
(CZ) V interiéru zlatorudného mlýna
55
56
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Otmuchów
Ludzie i kwiaty
Odmuchów al. Odmachów, niem. Ottmachau, 1347 Ottmuchow, mto nad Nissą,
wznies. 697 do 782 stóp npm. Posiada kościół par. katol., kościół ewang., zamek, 14 bud.
publicz., 580 prywat., w tem 269 dm. mieszk. (1861 r.), 3356 mk., 3142 kat., 178 ew., 36 żyd...
O. stanowił zdawna włość biskupów wrocławskich. Jaroslaw, ks. opolski, później bisk.
wrocławski, wzniósł tu w XII w. gród warowny. Od zgonu Jarosława (1201 r.) do 1810 r. O.
zostawał we władaniu biskupów... Husyci dwa razy (1429 i 1443) zajmowali gród tutejszy...
Jeszcze w XV w. panował tu język polski...
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego (VII,
379, drukiem w roku 1886).
Z hasłem „Otmuchów” od dzieciństwa kojarzyło mi się jezioro. Nawet byliśmy tu na
szkolnej wycieczce. Ale naprawdę ciekawe jest miasto i jego historia.
Biskupi gród
Piastowski książę Jarosław (z czasem biskup) stoi u początków historii tej krainy –
kasztelanii, później księstwa, którego tytuł zachował się aż do śmierci kard. Bertrama w roku
1945 – siedem i pół wieku! Mimo zawirowań wojennych, politycznych, językowych.
To nieczęste w historii. Otmuchowski zamek przetrwał. Kościół – z czasem kolegiata – miał
mniej szczęścia. Zburzyli go husyci, kapitułę przeniesiono do Nysy. Gdy jednak świątynię
odbudowano, zyskała kształt jednej z najpiękniejszych na Śląsku. Okoliczne wsie mówiły po
polsku. Biskup Jan Roth w r. 1495 nakazał mieszkańcom pobliskich Wójcic, by nauczyli się
niemieckiego, bo inaczej zostaną stąd wypędzeni. W roku 1945 wypędzono mówiących po
niemiecku... Historia bywa okrutna.
Jezioro
Miasto leży nad Nysą, wzgórze dawało bezpieczeństwo przed kaprysami tej narowistej
rzeki. W latach trzydziestych XX w. władze (podówczas niemieckie) podjęły decyzję budowy
zbiornika retencyjnego. Elektrownia i walory turystyczne to tylko dodatkowy efekt tej
inwestycji. 1 września 1938 przyszła ogromna fala powodziowa, zrzut wody z jeziora był
wielki. Rzeka pędziła zasilana wezbranymi dopływami, szczególnie Białą Głuchołaską
prowadzącą wody spod Pradziada. Powódź dokonała w Nysie i niżej położonych
miejscowościach ogromnych zniszczeń. Dziś na rzece jest cały ciąg retencyjnych zbiorników.
Foto (PL) Panorama miasta. Lipiec 2013, z cukrowni został odziomek komina
(CZ) Veduta města. Červenec 2013, z cukrovaru zbyla jen spodní část komína
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Otmuchów
Lidé a květiny
Biskupský hrad
Piastovský kníže Jaroslav (později biskup) stojí na začátku dějin této oblasti –
kastelánství, později knížectví, jehož titul zůstal v platnosti až do smrti kardinála Bertrama
v roce 1945 – sedm a půl století! I přes veškeré perturbace válečné, politické a jazykové. To
v dějinách není příliš časté. Otmuchovký hrad přetrval. Kostel, s postupem doby kolegiátní
kostel, měl méně štěstí. Zbořili jej husité, kapitula byla přenesena do Nisy. Po obnově se však
tento kostel stal jedním z nejkrásnějších ve Slezsku. V okolních vesnicích se hovořilo polsky.
Biskup Jan Roth nařídil v roce 1495 obyvatelům nedalekých Wójcic, aby se naučili německy, že
jinak budou vyhnáni. V roce 1945 byli odsunutí německy mluvící občané... Dějiny bývají kruté.
Jezero
Město leží nad řekou Nisou. Vrch poskytoval bezpečí před vrtochy této svéhlavé řeky.
Ve třicátých letech 20. století úřady (tehdy německé) rozhodly o výstavbě retenční nádrže
s elektrárnou. Nádrž je zajímavá také turisticky. Dne 1. září 1938 dorazila obrovská povodňová
vlna, z nádrže byl vypouštěn velký objem vody. Řeka se hnala, posilována přítoky, zejména
Bělou, která přivádí vodu z údolí pod Pradědem. Povodeň způsobila v Nise a v níže ležících
obcích mimořádně rozsáhlé škody. Dnes je na řece celá soustava retenčních nádrží.
Cukr
V roce 1881 byla zahájena výstavba cukrovaru. Otmuchov se stal hlavním městem
cukru v této části Slezska. Zpracovávalo se tady asi 1400 tun cukrové řepy denně. Před několika
lety továrna zkrachovala, brzo bude u konce její demolice. V roce 1997 jsem připravoval
reportáž o výkupu cukrové řepy. Nepomyslel jsem si, že mé nejčernější předpovědi se takto
naplní. Cukrová konkurence si nenechala ujít příležitost zlikvidovat dalšího soupeře. Škoda,
ale „modré z nebe“ ještě v Otmuchově vyrábějí. Škoda však cukrovaru a lánů cukrové řepy ...
Otmuchov ale žije a jeho obyvatelé hledí do budoucna s nadějí.
Foto (PL) Otmuchowski ratusz w czasie Lata Kwiatów
(CZ) Otmuchovská radnice během Léta květů
57
58
Otmuchów
Cukier
W r. 1881 zaczęto budowę cukrowni. Otmuchów stał się stolicą cukru w tej części
Śląska. Przerabiano ok. 1400 ton buraków na dobę. Kilka lat temu fabryka padła, rozbiórka
resztek dobiega końca. W r. 1997 przygotowywałem reportaż ze skupu buraków. Nie
przypuszczałem wtedy, że moje najczarniejsze przewidywania spełnią się w ten sposób.
Cukrowa konkurencja nie zmarnowała okazji, by zlikwidować kolejnego przeciwnika. Dobrze,
że choć ptasie mleczko jeszcze w Otmuchowie produkują. Ale cukrowni i łanów buraków żal...
Otmuchów jednak żyje, a mieszkańcy z nadzieją patrzą w przyszłość.
Kwiaty
Oczywiście, „Lato Kwiatów”. Tego roku już po raz 41. Na początku lipca zamek i jego
okolica zostały opanowane przez kwiaty cięte, doniczkowe i różnego rodzaju kwiatowe
akcesoria. A centrum miasta przez stragany z wszelkim dobrem do kupienia (i zjedzenia).
Ogromny, kolorowy i radosny jarmark. I promocja miasta na skalę ponadregionalną.
Organizacja imprezy, logistyka, parkingi, potem sprzątanie – za tym kryją się ludzie.
Od burmistrza, po młodziutką parkingową, która dla reportera «Gościa Niedzielnego» znalazła
miejsce. Sabinko, dziękuję! Otmuchów od lat był i jest zorganizowany. Tak było w czasach
zaczynających się przemian ustrojowych. I tak zostało – kwiaty są „tylko” wykwitem tego.
Warto zobaczyć
W centrum miasta blisko siebie cały zespół zabytków: renesansowy ratusz, nieopodal
pałacyk zwany dolnym (siedziba władz miasta). Powyżej – zamek kasztelański. U zwieńczenia
placu – wspaniały barokowy kościół parafialny. Jest co zwiedzać i oglądać. Wszystko
niezwykle malownicze i fotogeniczne. Zachowały się fragmenty murów obronnych i Wieża
Wróbla. Piękne widoki na wzgórze z zamkiem i kościołem od strony Wójcic. Od strony
Paczkowa jezioro godne uwagi zarówno jako wzór hydrotechnicznej budowli, jak i na walory
rekreacyjne. Od strony Nysy – drugie jezioro, ośrodki wypoczynkowe.
W pobliżu
Kilka km. na południe Kałków – w nim niezwykły kościół pochodzący z przełomu XII
i XIII w. Godne uwagi malowidła ścienne. A przede wszystkim romański portal przyciągający
badaczy architektury i historyków sztuki.
Foto (PL) Zamek w Otmuchowie
(CZ) Zámek v Otmuchowě
Otmuchów
Otmuchów
Květiny
Samozřejmě „Léto květů“. Letos to byl již 41. ročník. Začátkem července se hrad a jeho
okolí zaplaví květinami řezanými, v květináčích a množstvím nejrůznějších zahradnických
potřeb. Střed města se zaplní stánky se zbožím a jídlem. Je to ohromný, barevný a radostný
jarmark. A také propagace města nadregionálního charakteru. Organizace akce, logistika,
parkoviště, potom úklid – za tím vším stojí lidé. Od starosty, po mladou slečnu na parkovišti,
která pro reportéra katolického týdeníku «Gość Niedzielny» našla parkovací místo. Sabinko,
děkuji! Otmuchov je celá léta velmi organizovaný. Tak tomu bylo na počátku politických změn.
A jak se ukázalo – květy jsou „pouze“ jeho výkvětem.
Stojí za to vidět
V centru města, blízko sebe celý soubor historických památek: renesanční radnice,
kousek dál zámeček, nazývaný dolním (městský úřad). Nahoře kastelánský hrad. V horní části
náměstí nádherný barokní farní kostel. Je co prohlížet a navštívit. Všechno je mimořádně
malebné a fotogenické. Dochovaly se zbytky městských hradeb a Vrabčí věž. Krásné výhledy
na vrch s hradem a kostelem od vsi Wójcice. Od Paczkowa vodní nádrž zajímavá z hlediska
vodohospodářského i rekreačního. Ve směru k Nise druhé jezero, rekreační střediska.
V okolí
Několik kilometrů na jih je Kałków a v něm neobvyklý kostel pocházející z přelomu 12.
a 13. století. Pozoruhodné nástěnné malby. A především románský portál přitahující architekty
a kunsthistoriky.
Foto (PL) Ponad miastem góruje
wspaniały kościół
(CZ) Nad městem se týčí nádherný
kostel
59
60
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Paczków
Więcej szczęścia
Paczków, niem. Patschkau, w dok. Z 1254 r. villa forensis Patschkoviensis, mto nad rz.
Nissą, w pow. nissańskim na praw. brzegu rzeki, na wzies. 717 st. par. npm, śród wyniosłości
nissańskiej wyżyny, w malowniczem położeniu. Składa się z właściwego starego miasta,
otoczonego podwójnym murem z 4-ma bramami (istniał jeszcze w 1852 r.) i 2-ch przedmieść.
Miasto posiada kościół katolicki parafialny i ewangelicki, synagogę, szpital, przytułek dla
sierot i kilka innych zakładów dobroczynnych, gimnazyum katolickie, szkoły niższe. Ludność
trudni się rzemiosłami, handlem i uprawą roli... Odległej starożytności P. nie stwierdzają żadne
dowody...
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego (VII,
812, drukiem w roku 1886).
Z Otmuchowa wędrujemy w górę doliny Nysy Kłodzkiej. Z daleka widać wysoką
wieżę kościoła w Paczkowie. Ku południowi – góry. Okolica piękna.
Lucca?
Miasto metrykę ma starą, choć nie tak, jakby tego chciała opowieść o rzymskim wodzu
imieniem Lucca, który miał Paczków założyć ok. roku 300. Wszelako odnalezione przez
archeologów jeszcze w XIX w. cmentarzysko świadczy, że okolica zasiedloną była w czasach
odległych. Pożary, wojenne zniszczenia trapiły miasto już w XI w. W r. 1242 Tatarzy rozłożyli
się obozem o dwie mile, spustoszyli całą okolicę i zniszczyli Paczków. Z tych czasów pochodzi
opowieść o studni w kościele, która do dziś zresztą istnieje i zwana jest studnią tatarską.
Mieszkańcy pomni tego najazdu wznieśli z czasem kościelną wieżę bardzo wysoko, by była
skutecznym punktem strażniczym. Młodsza i niższa od niej wieża ratuszowa też jako
obserwacyjna została z kunsztem pobudowana. Historia Paczkowa to ciąg wojen i najazdów.
Także pożarów i klęsk głodu bądź zarazy. Bywało, że i wody pobliskiej Nysy przedmieścia
niszczyły.
Mury i baszty
Jak większość miast Paczków był obwarowany murami i basztami. Ciąg murów był
podwójny. Do dziś zachowała się większość tych umocnień, co jest szczególną ciekawostką.
Nie są to mury na miarę francuskiego Carcasonne czy nawet frankońskiego Rothenburg ob der
Tauber, wszelako pełniejszego obrazu obronności miasta w całym regionie nie znajdziesz.
Wszystko jest o tyle ciekawsze, że rok 1945 nie przyniósł ruiny materialnej substancji miasta
jak w innych miejscach Śląska. Jednak to nie mury i baszty Paczków obroniły. Miał po prostu
więcej szczęścia.
Foto (PL) Widok miasta z wieży ratuszowej
(CZ) Výhled na město z radniční věže
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Paczków
Více štěstí
Lucca?
Paczków je malebně situován v dohledu Rychlebských hor, v údolí Kladské Nisy. Jeho
historie je dlouhá, ale ne až tak dlouhá, jak by to chtěla legenda o římském vojevůdci Luccovi,
který měl Paczków založit kolem roku 300. Nicméně starý hřbitov objevený archeology ještě
v 19. století dokládá, že okolí bylo osídleno již hodně dávno. Požáry a válečné škody trápily
město již v 11. století. V roce 1242 si Tataři zřídili ležení dvě míle odtud, zpustošili celé okolí
a Paczków zničili. Z té doby pochází legenda o studni v kostele, která dodnes existuje a je
nazývána tatarskou studní. Místním nájezd utkvěl hluboko v paměti a během doby vyzdvihli
kostelní věž do značné výšky tak, aby sloužila jako strážnice. Mladší a nižší věž radniční, také
jako vyhlídková, byla mistrovsky přestavěna. Dějiny Paczkova jsou sledem válek a nájezdů.
Také požárů, hladomorů nebo šířících se nákaz. Stávalo se, že vody nedaleké Kladské Nisy
ničily předměstí.
Hradby a bašty
Stejně jako většina měst byl Paczków obehnán hradbami a chráněn baštami. Soustava
hradeb byla zdvojená. Dodnes se dochovala většina opevnění, což je značnou zvláštností.
Nejsou to hradby jako ve francouzském Carcasonne nebo ve frankském Rothenburku
u Tauberu, ačkoli lepší příklad opevněného města v celé zdejší oblasti nenajdeme. Jsou o to
zajímavější, protože rok 1945 znamenal pro Paczków poboření města, jak tomu bylo jinde ve
Slezsku. Nebyly to však hradby a bašty, které Paczków ochránily – město mělo prostě jen více
štěstí.
Obroda města
Ale ne tak úplně. Stejně jako všechna města, hrady a zámky ve Slezsku také Paczków
přišel o své majitele a dosavadní obyvatele. Všechno se stalo státní. Mladší si nedovedou
představit, jak nejasné toto označení bylo. „Státní“, tedy prakticky nikoho. Údržba budov,
provoz veřejných a charitativních institucí, kulturní činnost – to vše kdysi zajišťovaly zemské
majetky a různé firmy. Tento zdroj financování zmizel. Stát náhradou dával jen málo, pokud
vůbec něco. Proto mnoho měst a městeček ve Slezsku dodnes straší domy s padající omítkou,
omlácenými ulicemi, zaneřáděnými dvorky. Hovořím s místními a ptám se jich, jak by své
město charakterizovali. „Společenství vlastníků! Od té doby, kdy vznikla společenství
nájemníků nebo vlastníků, se to u nás začalo měnit. Ale kdy doženeme ta desetiletí....?“ A tak to
opravdu vypadá – mnoho k odpracování, ale už celá řada městeček v příhraničí vypadá docela
dobře.
Foto (PL) Paczkowski ratusz
(CZ) Paczkowská radnice
61
62
Paczków
Odradzanie się miasta
Ale nie do końca. Jak wszystkie miasta, zamki i pałace Śląska stracił swoich właścicieli
i dotychczasowych mieszkańców. Wszystko stało się państwowe. Młodsi mogą sobie nie
zdawać sprawy, jak pokrętne było to określenie. „Państwowe” praktycznie było niczyje.
Utrzymanie budynków, instytucji społecznych i charytatywnych, przedsięwzięć kulturalnych
zapewniały kiedyś majątki ziemskie i różne firmy. Brakło tego źródła finansowania. Państwo
dawało w zamian niewiele, jeśli nie nic. Dlatego wiele miast i miasteczek Śląska do dziś
straszy obdartymi kamienicami, zniszczonymi ulicami, biednymi podwórkami. Rozmawiam
z mieszkańcami, proszę o krótką charakterystykę miasta. „Wspólnoty, proszę księdza! Od
czasu jak powstały wspólnoty mieszkańców-właścicieli, zaczęło się u nas zmieniać. Ale kiedy
odrobimy te dziesięciolecia?...” I tak jest naprawdę – wiele do zrobienia, ale spośród wielu
miasteczek pogranicza Paczków prezentuje się całkiem dobrze.
Warto zobaczyć
Najpierw rynek ze stylowym ratuszem (wejść na wieżę i to koniecznie, przydatna
lornetka i mapa). W kiosku przy wejściu warto zaopatrzyć się w informator. Z wieży kapitalny
widok na bliższą i dalszą okolicę, na samo miasto oraz na zwalistą bryłę kościoła i nienaturalnie
wysoką jego wieżę. Z rynku blisko do tego ciekawego architektonicznie kościoła ze
wspomnianą studnią we wnętrzu. Teren świątyni sąsiaduje z murami obronnymi. Trzeba je
obejść wokoło – kierunek nieistotny. Niektóre miejsca zachęcają, by się dłużej zatrzymać; od
pory dnia i nasłonecznienia zależy gdzie będzie ciekawiej.
W pobliżu
Kilkanaście km. do Kamieńca Ząbkowickiego, gdzie można podziwiać ogromny
kompleks neogotyckiego zamku otoczonego parkiem. Nie wszystko jest dostępne, ale i tak
wrażenie robi.
Można zapuścić się dalej aż do Ząbkowic – miasto od wieków zwało się Frankenstein.
Od tej nazwy wywodzi się określenie filmowego potwora – jako że w ruinach tutejszego zamku
nakręcono pierwszy (jeszcze niemy, rok chyba 1924) film z Frankensteinem.
Z Paczkowa niedaleko do Złotego Stoku, to kolejne miejsce pozyskiwania złota
w dawniejszych czasach. Udostępniona do zwiedzania sztolnia.
Foto (PL) Ponad kamienicami ogromna bryła
warownego kościoła
(CZ) Nad domy se týčí ohromné těleso
opevněného kostela
Paczków
Paczków
Stojí za to vidět
Nejdříve náměstí se stylovou radnicí (určitě vystoupejte na věž, nejlépe s dalekohledem
a mapkou). Ve stánku si kupte turistickou brožuru. Z věže je vynikající výhled do blízkého
i dalekého okolí, na město, na mohutný kostel s až nepřirozeně vysokou věží. Z náměstí je to do
tohoto architektonicky zajímavého kostela se studnou uvnitř blízko. Chrám je hned vedle
obranných hradeb. Je potřeba je obejít dokola – libovolným směrem. Některá zákoutí vybízejí
k delší zastávce; kde to bude více nebo méně atraktivní se odvíjí od denní doby a nasvícení
sluncem.
V okolí
Několik kilometrů je to do Kamieńce Ząbkowického, kde lze obdivovat ohromný
komplex novogotického hradu lemovaného parkem. Ne všechno je zatím přístupné, ale park na
vás udělá velký dojem.
Můžete zajet ještě dál, až do Ząbkowic – město se po staletí nazývalo Frankenstein.
Jeho název dal vzniknout filmové nestvůře – v ruinách zdejšího zámku byl natočen první
(ještě němý) film s Frankensteinem.
Z Paczkowa je už jen kousek do Złotego Stoku, což je další lokalita, kde bylo kdysi
těženo zlato. Zpřístupněné štoly.
Foto (PL) Fragment murów obronnych i baszt
(CZ) Fragment hradeb a bašt
63
64
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Bardo Śląskie
Stolica Piękna
Warta, niem. Wartha, miasto nad rz. Nissa (z lew. brzegu), u stóp góry wzn. 1841 st.
npm., odl. 1½ mili od Ząbkowic (Frankenstein)... Posiada kościół par. katol., z cudownym
obrazem N. P. Maryi, szkołę, urząd stanu cywil., urząd poczt. i tel., 126 dm., 308 gospodarstw,
1189 mk... Na Nissie stoi murowany wielki most. Według Kosmasa stał tu gród Bardun,
zburzony r. 1096 przez ks. czeskiego Brzetysława... Rozwój osady wiąże się po części
z przeprawą (bród) na Nissie, a głównie z rozgłosem jaki pozyskał tu cudowny obraz M.
Boskiej... Przy osadzie, na lew. brzegu Nissy, znajduje się główna droga przez góry do hrabstwa
kłodzkiego...
»Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich« Sulimierskiego (XIII,
115-116, drukiem w roku 1893).
Wędrówka pograniczem zaprowadziła nas do Barda na granicy Śląska. Dalej było
hrabstwo kłodzkie związane z Czechami.
Weź swoją Matkę
Góry dzieliły, dolina rzeki - łączyła. Samo zaś Bardo, zwane Warta, strzegło przeprawy
wiodącej malowniczym przełomem Nysy Kłodzkiej. Już w 1124 roku biskup Otton
z Bambergu wspomina podróż z Pragi przez Kłodzko, Bardo ku Wrocławowi i Gnieznu. Ale
szlak jest całe wieki starszy i bursztyn nim kiedyś wożono. Na historię tego miejsca miała
wpływ sama Matka Boska. Kroniki notują, że w r. 1270 doznał tu uzdrowienia czeski rycerz.
Dostojna Pani sama wręczyła w leśnym wąwozie swój wizerunek młodemu człowiekowi,
mówiąc „weź swoją Matkę”. Z nadrzewnej kapliczki figurka trafiła do kaplicy, później
kościoła, przyciągając coraz liczniejszych pielgrzymów. I tak jest do dzisiaj, choć tyle wokół
się zmieniło. Bardzo stara to rzeźba, najstarsza romańska na Śląsku, i jedna z najstarszych
w Polsce – być może powstała przed rokiem 1137. Maryja, uśmiechnięta, trzymając królewskie
jabłko, siedzi na tronie – sama będąc tronem swego Syna z księgą Ewangelii w rączce.
Foto (PL) W malowniczym przełomie Nysy Kłodzkiej położone urocze Bardo Śląskie
(CZ) Město Bardo Śląskie situované v malebném zúžení řeky Kladské Nisy
Bardo
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Bardo Śląskie
Krásné město
Vezmi svou Matku
Putování pohraničím nás zavedlo do Barda na pomezí Slezska. Dále už bývalo kladské
hrabství provázané s Českou korunou. Hory dělily, údolí řeky spojovalo. Vlastní Bardo,
nazývané také Warta, střežilo spojovací cestu vedoucí malebnou soutěskou Kladské Nisy. Již
v roce 1124 biskup Otto z Bamberku vzpomíná na cestu z Prahy přes Kladsko, Bardo
k Vratislavi a Hnězdnu. Ale obchodní stezka je o několik staletí starší a vozil se tudy i jantar. Na
dějiny tohoto místa měla vliv samotná Panna Marie. Kroniky uvádějí, že v roce 1270 se zde
uzdravil český rytíř. Důstojná Paní sama předala mladému muži v lesním úvozu své vyobrazení
v podobě sošky se slovy „vezmi svou Matku“. Ze schránky pověšené na stromě byla plastika
přenesena do kaple, později do kostela a přitahovala stále početnější skupiny poutníků. I tak je
tomu dodnes, ačkoli se kolem hodně změnilo. Je to velmi stará soška, nejstarší románská ve
Slezsku, a jedna z nejstarších v Polsku – možná vznikla už před rokem 1137. Maria Panna,
usmívající se, královské jablko, sedí na trůnu a sama je trůnem svého Syna s knihou Evangelia
v rukou.
Tři cesty
Bylo to v roce 1411. Z kopce za řekou byl slyšet ženský pláč. Doba byla plná divného
napětí. Blížil se čas vlády ohně a meče. Někdo už několik let předtím, v předtuše toho, co se
stane, plakal nad osudem Slezska a osudem jeho pracovitého a zbožného lidu. Zvědaví lidé
sebrali odvahu, několik z nich se vydalo vzhůru. Našli tam Plačící, sedící na vrcholu kopce.
Moc o tom setkání nevíme. Vznikla však dodnes živá tradice, která poutníky pobízí, aby šplhali
nahoru k Plačící Matce. V roce 1619 zde vznikla kaple. Z tří stran přicházeli na Bardskou horu
poutníci a procházeli Křížovou cestu. Ze severu přicházeli slezští Němci. Z jihu, horským
hřebenem Češi. Od východu údolí Kladské Nisy Slezané hovořící polským dialektem. Tři cesty
nazývané německá, česká a polská. Vzájemně se tito poutníci různili, ale před Matkou byli jako
bratři. Po vybudování železniční tratě zůstala jen jedna – vedoucí od městečka. Stopy ostatních
dvou můžeme dodnes nacházet v lese. Tyto tři cesty, scházející se u jedné kaple, jsou určitým
symbolem historie Slezska.
Foto (PL) Miasto skupione wokół bazyliki Najśw. Maryi Panny
(CZ) Město obklopující baziliku Panny Marie
65
66
Bardo Śląskie
Trzy drogi
Był rok 1411. Na górze za rzeką słychać było niewieści płacz. Czasy były pełne
dziwnego napięcia. Nadchodził czas nawiedzenia ogniem i mieczem. Ktoś już kilkanaście lat
wcześniej, jakby wiedząc co spotka ziemię śląską, płakał nad jej losem i dolą ludu pracowitego
i zbożnego. Zaintrygowani ludziska zebrali się na odwagę, kilku wyprawiło się na górę. Zastali
siedzącą na szczycie wzgórza Płaczącą. Niewiele o tym spotkaniu wiemy. Pozostała jednak
żywa do dziś tradycja, która każe pielgrzymom wspinać się na wzgórze, do Płaczącej Matki.
W roku 1619 pobudowano tu kaplicę. Z trzech stron docierali na Bardzką Górę pielgrzymi,
odprawiając Krzyżową drogę. Od północy szli śląscy Niemcy. Od południa, górskim grzbietem
Czesi. Od wschodu doliną Nysy Ślązacy mówiący polskim dialektem. Trzy drogi zwano więc
niemiecką, czeską i polską. Różnili się ci pielgrzymi. Ale przed Matką byli jak bracia. Gdy
zbudowano kolej, droga została jedna, od miasteczka. Ślady pozostałych trwają do dziś w lesie.
Te trzy drogi schodzące się w jedno przy kaplicy to historia Śląska w pigułce.
Piękno
Bardo można nazwać stolicą piękna. Cudowne góry, majestatyczny przełom rzeki,
wspaniałe urwisko z krzyżem u szczytu. I wspomniana Droga Krzyżowa w plątaninie
wąwozów i ścieżek. A w centrum barokowa perła – bazylika Matki Bożej. Wnętrze pełne
światła i dostojnego, a umiarkowanego przepychu. Obrazy, rzeźby, organy, ogromna kuta krata.
W centrum, jak klejnot w koronie, niewielka, a tak bliska sercom pielgrzymów figurka Matki.
W otoczeniu pięknej przyrody, piękno wyrastające z siły wiary chrześcijan. Dlatego od wieków
tu wracają.
Warto zobaczyć
Przede wszystkim bazylikę. Tu także ruchoma szopka. Z bazyliki idziemy w dół ku
mostom. Uwagi godzien jest najstarszy, kamienny most nad Nysą. Przechodzimy pod nimi
wzdłuż rzeki, mijając parking skręcamy w prawo do wąwozu – tędy droga Krzyżowa prowadzi
do górskiej kaplicy (wyprawa dwugodzinna). W zejściu trzeba odnaleźć drogę na urwisko –
widok przepyszny. Po minięciu kaplicy nad źródełkiem, leśnym duktem w lewo do klasztoru
urszulanek. Stąd blisko do miasta. Warto też obejść drogę kaplic Różańcowych – to druga spora
wyprawa.
W pobliżu
Za Bardem ku zachodowi otwiera się rozległy obszar Hrabstwa Kłodzkiego. Tej nazwy
chętnie używają miejscowi. Historycznie to już był obszar związany z państwem czeskim.
Bardo Śląskie
Krása
Bardo bychom mohli nazvat hlavním městem krásy. Nádherné hory, majestátní říční
kaňon, nádherný útes s křížem nahoře u hrany. A zmiňovaná Křížová cesta v labyrintu úžlabin
a stezek. A ve středu města barokní perla – bazilika Panny Marie. Interiér naplněn světlem
a důstojným, decentním přepychem. Obrazy, sochy, varhany, masivní kovaná mříž. V centru,
jako klenot v koruně, malá a přesto srdcím poutníků tak blízká soška Panny Marie. Obklopena
krásnou přírodou, krása vyrůstající ze silné křesťanské víry. Proto se zde již celá staletí vracejí.
Stojí za to vidět
Především baziliku. Je zde i pohyblivý betlém. Z baziliky sestoupíme dolů, k mostům.
Za pozornost stojí nejstarší, kamenný most přes Nisu. Procházíme pod ním podél řeky, mineme
parkoviště a zahneme vpravo do úvozu. Křížová cesta tudy vede k horské kapli (dvouhodinový
výlet). Při sestupu vyhledejte stezku ke srázu – nádherný pohled. Mineme kapli nad pramenem
a lesní stezkou se vydáme vlevo ke klášteru voršilek. Odtud je to už blízko do města. Stojí za to
obejít cestu Růžencových kaplí – námět na druhý delší výlet.
V okolí
Západně za Bardem se otevírá rozlehlá oblast Kladského hrabství. Místní mají toto
označení rádi. Historicky je to však již oblast České koruny.
Foto str. 66 (PL) Nimm hin deine Mutter - Weź swoją Matkę. Barokowy kartusz ilustrujący
objawienie Matki Boskiej
(CZ) Nimm hin deine Mutter - Vezmi svou Matku. Barokní kartuše ilustrující
zjevení Panny Marie
Foto str. 67 (PL)Pielgrzymów drogą krzyżową prowadzi autor "Wędrówek" [K. Sentyrz]
(CZ) Poutníky na křížové cestě provází autor Putování [K. Sentyrz]
67
68
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Javornik
Zamek wrocławskich biskupów
Javornik, niem. Jauernig, miasto położone u podnóża gór Złotych (Rychlebske Hory),
na historycznym Dolnym Śląsku, w granicach dawnego księstwa biskupów wrocławskich. Nad
miastem góruje zamek od wieków zwany Johannesberg, po czesku Jánský Vrch. Najstarsza
wzmianka o miejscowości z roku 1291. Obecnie ok. 3 tys. mieszkańców.
Miasteczko jakich wiele. Ale górujący nad miastem zamek robi wrażenie.
Jarosław – książę i biskup
W roku 1198 piastowski książę Jarosław został biskupem wrocławskim. Należąca do
niego kasztelania otmuchowska stała się własnością biskupstwa. W XIV w. biskup Henryk
z Wierzbna przekształcił ją w niezależne księstwo nysko-otmuchowskie. Od tego czasu biskupi
wrocławscy używali tytułu książęcego. Jedną z ich siedzib był zamek Johannesberg. Miał
swoje trudne chwile w czasie najazdu husytów w XV w.
Czasy świetności
Przyszedł też czas świetności. Biskup Philipp G. von Schaffgotsch w czasie wojny
prusko-austriackiej stał po stronie cesarza Austrii, z którą Śląsk od wieków był związany.
Wojnę jednak wygrały Prusy. Król zakazał mu przebywania na terenie pruskiej części Śląska.
Do końca życia pozostał na Johannesbergu. Wiele można by opowiadać o biskupie
Schaffgotschu – człowieku zeświecczonym, kochającym muzykę i inne uciechy, członku loży
masońskiej. Pewnie na rękę był mu ten zamek i królewski zakaz przebywania we Wrocławiu.
Sprowadził na zamek kompozytora, skrzypka i dyrygenta Karla Dittersa z Dittersdorfu6, który
tworzył tutaj prawie 30 lat. Tradycja muzyczna zamku i miasta odżyła jako festiwal Karla
Dittersa.
6
Dzisiaj Dětřichov włączony do Jesenika
Foto (PL) Zamek biskupów wroclawskich góruje nad Javornikiem
(CZ) Zámek vratislavských biskupů se vyjímá na Javorníkem
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Javorník
Zámek vratislavských biskupů
Jaroslav – kníže a biskup
Městečko, jakých je mnoho. Ale zámek týčící se nad městem na vás udělá dojem. V roce
1198 se stal kníže Jaroslav, Piastovec, vratislavským biskupem. Jeho otmuchovské kastelánství
se tak stalo majetkem biskupství. Ve 14. století biskup Jindřich z Wierzbna je proměnil na
nezávislé nysko-otmuchovské knížectví. Od té doby používali vratislavští biskupové knížecí
titul. Jedním ze sídel byl zámek Johannesberg (Jánský vrch). Své těžké chvíle prožíval během
nájezdu husitů v 15. století.
Období rozkvětu
Nastala doba rozkvětu. Biskup Philipp G. Schaffgotsch stál během prusko-rakouské
války na straně rakouského císařství, se kterým bylo Slezsko po celá staletí spojeno. Válku však
vyhrálo Prusko. Král mu pak Schaffogotschovi zakázal pobyt v pruské části Slezska. Do konce
života proto zůstal na Jánském vrchu. O tomto biskupovi bychom mohli říct mnoho – člověk
působící světsky, milující hudbu a další radovánky, člen zednářské lóže. Asi mu šel na ruku ten
zámek a královský zákaz pobytu ve Vratislavi. Přivedl sem na zámek skladatele, houslistu
a dirigenta Karla Ditterse z Dittersdorfu, který zde tvořil téměř 30 let. Hudební tradice zámku
a města ožila ve formě festivalu Karla Ditterse.
Obtížné časy
Nutno vzpomenout ještě jednoho vratislavského biskupa – kardinála Adolfa Bertrama.
Katolický týdeník Gość Niedzielny zveřejnil před léty rozhovor týkající se jeho osobnosti pod
názvem Biskup těžkých časů a obtížného kraje. Obtížný kraj, protože zde žili lidé několika
národností. Napětí mezi Němci a Poláky sílilo. Biskup Bertram, Němec, se staral o to, aby byl
v úctě jazyk i obyčeje polské menšiny (v okolí Ratiboře také moravské). Nařídil například, že
kněží byli povinni vyslechnout zpověď v polštině i češtině. Usiloval, aby se zpívaly písně
Javorník
69
70
Javornik
Czasy trudne
Trzeba wspomnieć jeszcze jednego biskupa wrocławskiego – kardynała Adolfa
Bertrama. Przed laty Gość Niedzielny (nr 20 z 19.05.1991) zamieścił wywiad na jego temat pt.
„Biskup trudnych czasów i trudnej ziemi”. Trudna ziemia – bo zamieszkiwali ją ludzie kilku
narodowości. Napięcia między Niemcami i Polakami nasilały się. Biskup Bertram, Niemiec,
dbał, by szanowano język i obyczaj mniejszości polskiej (w okolicach Raciborza także
morawskiej). Np. zarządził, że kapłani są zobowiązani przyjmować spowiedź także w językach
polskim i czeskim. Zabiegał, by używano pieśni i głoszono kazania w językach narodowych.
Troszczył się o duszpasterstwo robotników sezonowych z Polski. A czasy trudne – to najpierw
I wojna światowa i powojenne zmiany granic, potem dojście do władzy nazistów. Mieszane
uczucia wywołują życzenia urodzinowe wysyłane przez Bertrama Hitlerowi. Skądinąd jednak
wiadomo, że protestował wobec władzy w niejednej sprawie. Gdy Wrocław przeżywał swoje
ostatnie miesiące jako Festung Breslau, kard. Bertram od stycznia 1945 r. przeżywał ostatnie
tragiczne miesiące właśnie na Johannesbergu, gdzie zmarł 6 lipca w wieku 86 lat jako ostatni
książę biskup wrocławski. Pochowano go w grobowcu biskupa Josefa Hohenlohe. Dopiero
w roku 1991 przeniesiono jego szczątki do wrocławskiej katedry. Wspomniany wyżej wywiad
ułatwił podjęcie – dla niektórych trudnej, dla niektórych nawet kontrowersyjnej decyzji kard.
Gulbinowicza.
Warto zobaczyć
Zamek udostępniony do zwiedzania. Blisko do skał zwanych Čertovy Kazatelny (za
tylną bramą na prawo, zn. czerw., 3 km); dalej do ruin zamku Rychleby w Račím Údolí.
W miasteczku warto odwiedzić cmentarz. Tu kościół św. Krzyża z 1260 r., przed nim grób
biskupów Hohenlohe i Bertrama. Oprócz nagrobków czeskich i niemieckich także groby
z nazwiskami greckimi – mieszka tu spora grecka mniejszość narodowa. Do Lądka Zdroju
widokowa górska szosa, po drodze Travná z sanktuarium M.B. saletyńskiej. Z granicznej
przełęczy warto urządzić sobie wycieczkę na górę Borówkową – z wieży przepyszny widok na
góry i rozległe równiny Dolnego Śląska.
Foto (PL) Kard. Adolf Bertram - biskup
trudnych czasów
(CZ) Kardinál Adolf Bertram - biskup
ve špatných časech
Javorník
a kázalo v národních jazycích. Prosazoval pastoraci sezónních dělníků z Polska.
A těžké časy – nejprve 1. světová válka a poválečné změny hranic, potom nástup
nacistů. Smíšené pocity vyvolávají narozeninová přání Bertrama posílána Hitlerovi.
Víme však také, že proti vládě v nejedné věci protestoval. Když Vratislav prožívala své
poslední měsíce jako Festung Breslau, kardinál Bertram od ledna 1945 prožíval poslední
tragické měsíce právě na Jánském vrchu, kde zemřel 6. července ve věku 86 let jako poslední
vratislavský kníže-biskup. Byl uložen do hrobky biskupa Josefa Hohenlohe. Teprve v roce
1991 byly jeho tělesné pozůstatky přeneseny do vratislavské katedrály. Výše zmiňovaný
rozhovor usnadnil kardinálu Gulbinowiczi učinit pro někoho obtížné, pro někoho dokonce
kontroverzní, rozhodnutí.
Foto (PL) Widok z tarasu przed zamkiem - miasto i równiny Śląska
(CZ) Pohled z terasy před zámkem - město a v dálce slezské roviny
Foto (PL) Herb biskupów wrocławskich
(CZ) Erb vratislavských biskupů
71
72
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Biała Woda
Ewangelii odebrać nie mogli
Bílá Voda (niem. Weißwasser, pol. Biała Woda) – najdalej na północ położona
miejscowość czeskiego Śląska. Wzmiankowana 1532. W dolnej części miejscowości okazałe
budynki i zwarta zabudowa wokół zespołu dawnego kolegium pijarów, z barokowym
kościołem. W czasach komunizmu miejsce koncentracji i izolacji setek sióstr zakonnych.
Z drogi do Kłodzka za Paczkowem po lewej widać kościół z dużym kompleksem
zabudowań. Intrygował od zawsze – tym bardziej, że można było nań tylko popatrzyć.
Opowieść internowanej
Gdy rozluźniły się granice, pojechałem do Białej Wody. Był luty roku 1992. W kościele
zastałem siostrę zakonną. Przepisuję fragmenty nagranej wtedy opowieści:
„W roku 1950 zaczęto w zniszczonym klasztorze osadzać zakonnice z Czech, Moraw,
ze Słowacji. Skoncentrowano siostry z 14 różnych zgromadzeń, by zniknęły z oczu. Przecież
Biała Woda jest za górami, za lasami, otoczona granicą. Siostry zajmowały się różnymi
pracami: w lesie, na polu, szyły materace, uprawiały ogród no i dbały o swoje siedziby. Te, które
pracowały przedtem np. w szpitalach, miały renty. Było tego mało dla wszystkich, ale było.
To były starsze siostry, młodszych tyle, żeby zapewnić opiekę tamtym. Ścisły reżym. Każdy
przyjezdny musiał być odnotowany. Siostry mogły opuszczać obóz tylko za imiennym
zezwoleniem. Dopiero od dwóch lat (czyli od 1990) jest inaczej. Młodsze wróciły do
klasztorów. Jest nas tu jeszcze ponad 300. Przez obóz przewinęło się co najmniej osiem setek
zakonnic. Na cmentarzu pochowanych jest kilkaset”. (Dziś wiemy, że liczby te są większe).
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Bílá Voda
Evangelium vzít nemohli
Vyprávění internované
Bílá Voda (něm. Weißwasser, pol. Biała Woda) – nejseverněji položena obec v české
části Slezska. Z polské strany, ze silnice Kłodzko – Paczków, je vidět kostel s rozlehlou okolní
zástavbou. Vždy poutal pozornost, tím spíše, že z polské strany se bylo možno na něj jen dívat.
Když se otevřely hranice, zajel jsem do Bílé Vody. To bylo v únoru roku 1992. V kostele jsem
potkal řeholní sestru. Přepisuji části tehdy nahraného vyprávění:
„V roce 1950 byly ve zničeném klášteře umísťovány řeholní sestry z Česka, Moravy
a Slovenska. Byly zde svezeny řeholnice ze 14 různý kongregací, aby zmizely z očí. Bílá Voda
byla přece za horami, za lesy, obklopená hranicí. Řeholnice pracovaly v lese, na poli, šily
matrace, pečovaly o zahradu a svá obydlí. Ty, které předtím pracovaly například v nemocnicích,
měly výsluhy. Pro všechny nepostačovalo, ale bylo aspoň to. Většinou to byly starší řeholnice,
mladších bylo jen tolik, aby se postaraly o ty starší. Přísný režim. Každý přijíždějící musel být
zaznamenán. Řeholnice mohly tábor opustit pouze na jmenovité povolení. Až od roku 1990 je
tomu jinak. Mladší se vrátily do svých klášterů. Je nás tady stále ještě přes tři sta. Táborem
prošlo minimálně na osm stovek řeholnic. Na hřbitově je jich pohřbeno několik stovek“.
Hřbitov
Jdu na hřbitov. Řady hrobů – po dvou, po čtyřech.
Skromné, jednoduché, jak život internovaných. Dnes
hřbitov vypadá jinak než před 20 lety. Nevnímáme doteky
rukou řeholnic, kterým byla upřena naděje na změnu svého
osudu. Zahleděly se proto k nebi. Dlouho jsem se tehdy po
hřbitově procházel. Sestra na mne čekala před klášterem.
Sestro, jak jste to vydržely, jak církev přežila těchto
40 let? „Otče, potřebovaly jsme to, všichni, celá církev to
potřebovala. Komunisté tím, že řeholnice izolovali
a přinutili sdílet strasti každodenního života, přitom
ponechali svobodu modlitby a účasti na mši sv., vytvořili
nechtěně středisko klášterního života. Tedy takového, ve
kterém je pouze to, co je nezbytné – Bůh a vzájemná láska.
Církvi vzali všechno. Pouze evangelium vzít nemohli.
A tady, v Bílé Vodě, vždycky bylo to, co je pro církev
nejdůležitější: Bůh, víra a vzájemná láska“.
Foto str. 72 (PL) Widok na kolegium i kościół
z drogi do Kłodzka
(CZ) Pohled na kolej a kostel ze silnice vedoucí
do Kladska
Foto str. 73 (PL) Madonna z Białej Wody
- warsztat Wita Stwosza
(CZ) Madona z Bílé Vody - dílna
Veita Stosse (pol. Wit Stwosz)
73
74
Biała Woda
Cmentarz
Poszedłem na cmentarz. Rzędy grobów – podwójnych i poczwórnych. Skromne,
proste, jak życie uwięzionych. Dziś cmentarz wygląda inaczej niż 20 lat temu. Nie czuje się
tego świeżego dotyku rąk zakonnic, które nie miały nadziei na odmianę losu na ziemi.
Zapatrzone więc były w niebo. Długo chodziłem wtedy po cmentarzu. Siostra czekała na mnie
przed klasztorem.
Siostro, jak przetrzymałyście, jak Kościół przetrwał tych 40 lat? „Otče,
potrzebowaliśmy tego, wszyscy, cały Kościół potrzebował. Komuniści izolując siostry, każąc
im dzielić codzienny trud życia, pozostawiając równocześnie swobodę modlitwy i Mszy św.,
stworzyli – wbrew swym intencjom – ośrodek życia monastycznego. Czyli takiego, w którym
jest tylko to, co konieczne: Bóg i wzajemna miłość ludzi. Kościołowi odebrano wszystko.
Tylko Ewangelii odebrać nie mogli. A tu, w Białej Wodzie zawsze było to, co najważniejsze dla
Kościoła: Bóg, wiara w Niego i wzajemna miłość ludzi”.
Madonna
Kolegium i seminarium w Białej Wodzie ufundował w XVIII w. książę Jakub von
Lichtenstein, późniejszy biskup Ołomuńca. Były to kiedyś bardziej znamienite szkoły zakonu
pijarów. Krótko jednak, bo wojny śląskie przedzieliły miejscowość granicą, odcinając ośrodek
od Śląska. W kościele perełka – gotycka statua Madonny z r. 1510. Powstała w warsztacie Wita
Stwosza. Cesarz austriacki Józef II zakazał ubierać Madonnę oraz Dzieciątko w ozdobne
sukienki. Minęli cesarze, potem sekretarze... W roku 1996 byłem świadkiem, jak białowodzki
proboszcz nakładał na odnowioną figurę Zwycięskiej Pani nowe, bogate sukienki. Kościół był
wypełniony pielgrzymami z Czech, Moraw i Śląska. Na cmentarzu byłem znowu po kilku
latach. Usłyszałem słowa wypowiedziane z nutą tęsknoty: „Za siostrzyczek w Białej Wodzie
było dobrze...”
Warto zobaczyć
Kolegium, klasztor i kościół pijarów z piękną Madonną. Niedaleko cmentarz z grobami
zakonnic. 1,5 km dalej pałac (XVII w.) i park, siedziba kolejnych właścicieli ziemskich;
najbardziej znaną była królewna niderlandzka Marianna Orańska. Obecnie szpital
psychiatryczny, wnętrze niedostępne. Wspaniały widok na jeziora, przez lornetkę widać
bazylikę i wieże Nysy. Poniżej droga do Złotego Stoku.
Bílá Voda
Bílá Voda
Madona
Kolej a seminář v Bílé Vodě založil v 18. století kníže Jakub z Lichtenštejna, pozdější
biskup v Olomouci. Byly to tehdy známější školy řádu piaristů. Avšak jen krátce, protože
slezské války rozdělily obec hranicí a odřízly od Slezska. V kostele je jedna perlička – gotická
soška Madony z roku 1510. Vznikla v dílně Veita Stosse. Rakouský císař Josef II. zakázal
oblékat Madonu a Ježíška do ozdobných šatiček. Pominuli císaři, potom tajemníci... V roce
1996 jsem byl svědkem jak bělovodský farář vkládal na obnovenou sošku Vítězné Panny Marie
nové, bohatě zdobené šatičky. Kostel byl po okraj vyplněn poutníky z Čech, Morav a Slezska.
Na hřbitově jsem byl zase po několika letech. Uslyšel jsem slova vyřčená s určitým steskem:
„Za sestřiček bylo v Bílé Vodě dobře...“
Foto (PL) Trudno się doliczyć, ile zakonnic
spoczywa na tym cmentarzu
(CZ) Je obtížné se dopočítat, kolik řeholnic
odpočívá na tomto hřbitově
Foto (PL) "A ja znam cię po imieniu" (Wj 33,12).
(CZ) "Já tě znám jménem" (Ex 33,12).
75
76
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Staré Město
Piękna kraina pod Śnieżnikiem
Staré Město pod Sněžnikem, niem. Mährisch Altstadt, czyli Morawskie Stare
Miasto. Najbardziej na północ wysunięta rubież Moraw. Na skłonie pobliskiego Śnieżnika
(1423 m.npm.) wypływa rz. Morava, zmierzając do Dunaju. Miasto leży na wysokości ponad
500 m. npm. Otoczone górami i lasami. Początki osadnictwa sięgają XIII w. Wtedy też
powstały okoliczne leśne wioski. Zamieszkiwała je ludność niemiecka, według spisów z lat
dwudziestych Czechów było mniej niż 2 %.
W wędrówkach pograniczem prowadzę w okolice inne, choć bliskie. Ale to już nie
Śląsk. To Morawy.
Kolsztajńskie dobra
Od wieków mieszkali tu ludzie twardzi, umiejący przetrwać wśród gór i lasów. Ludzie
pobożni – bo stawiali liczne kaplice i wznosili piękne kościoły. Jeden z nich widać ze szlaku na
Śnieżnik. Gdy granice przestały dzielić, pojechałem do Starego Miasta. Urzeka ono prostotą
i barokowymi zabytkami. A kościół – cacko. Miasteczko było gospodarczym centrum dóbr
kolsztajńskich (Goldenstein). Zmieniali się właściciele, ale kwitła gospodarka leśna,
pozyskiwanie minerałów, huty szkła, tartaki, młyny, olejarnie. Dziś zostały lasy i doszła
turystyka. Zmieniły się uwarunkowania ekonomiczne, rynkowe, społeczne. Któżby dziś nad
potokiem płukał srebro lub złoto! Po drugiej wojnie światowej wysiedlono Niemców.
Osadzono Czechów z innych rejonów, także mieszaninę ludzi różnego pochodzenia. Od tego
czasu liczba stałych mieszkańców maleje, wiele domów służy tylko na urlopy i weekendy.
Czeska codzienność
Bywam czasem w restauracyjce na rynku. Przy długim stole siedzi kilku mężczyzn.
Papierosy, piwo, rozmowy. O czym? O pracy, o lesie, o znajomych, o wypadkach na wyrębie.
Na chwilę ucichli na mój widok, potem dalej spokojnie sobie gwarzą. Piwo nie rozgrzewa
temperamentów – bo w czeskim piwie więcej chmielu, a mniej alkoholu niż w naszym.
Foto str. 76 (PL) Stare Město - przepiękny kościół parafialny św. Anny
(CZ) Staré Město - nádherný farní kostel sv. Anny
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Staré Město
Krásná krajina pod Králickým Sněžníkem
V putování pohraničím vás zavedu také do vzdálenějšího okolí. Staré Město pod
Sněžníkem (něm. Mährisch Altstadt) to již není Slezsko. To je Morava. Na svahu Králického
Sněžníku (1423 m.n. m.) vytéká řeka Morava a míří do Dunaje. Město leží ve výšce přes 500
metrů nad mořem. Lemované horami a lesy. Počátky osadnictví sahají do 13. století. Tehdy také
vznikly okolní lesní vesnice. Obývalo je německé obyvatelstvo. Podle soupisů z dvacátých let
zde bylo Čechů méně než 2 %.
Kolštejnské statky
Celá staletí zde bydleli lidé tvrdí, kteří uměli přežít v horách a lesích. Lidé zbožní,
protože stavěli kaple a krásné kostely. Jeden z nich je vidět na trase na Králický Sněžník. Když
už hranice přestaly dělit, rozjel jsem se do Starého Města. Uchvátí vás jednoduchostí
a barokními památkami. A kostel – nádhera. Městečko bylo hospodářským centrem
kolštejnského panství (Goldenstein). Měnili se majitelé, ale vzkvétalo lesní hospodářství,
dobývání nerostů, sklárny, pily, mlýny a olejárny. Dnes zůstaly lesy a přibyla turistika. Změnily
se podmínky ekonomické, tržní a sociální. Kdo by dnes chtěl u potoka rýžovat stříbro nebo
zlato! Po druhé světové válce byli odsunuti Němci. Z jiných oblastí byli dosídleni Češi, rovněž
směsice lidí různého původu. Od té doby počet trvale žijících obyvatel stále klesá, mnoho
objektů slouží pouze pro rekreaci k víkendovému bydlení.
Česká všednost
Navštívím občas v restauraci na náměstí. U dlouhého stolu sedí několik chlapů.
Cigarety, pivo, baví se. O čem? O práci, o lese, o známých, o nehodách při práci. Na chvíli
utichli, když mě uviděli, ale potom si zase v klidu povídají. Pivo nerozehřívá temperamenty,
protože v českém pivu je (oproti pivu polskému) více chmele než alkoholu. Vyšel jsem před
radnici – stejně elegantní jako je kostel. Přes silnici prochází skupina dětí z mateřské školy „na
Foto (PL) Nová Seninka. Nieco zapomniany kościół
św. Jana Chrzciciela
(CZ) Nová Seninka. Pozapomenutý kostel
sv. Jana Křtitele
Staré Mésto
77
78
Staré Město
Wyszedłem przed ratusz – równie zgrabny jak kościół. Przez jezdnię przechodzi grupa
przedszkolaków „na uwięzi” – mają porządnego węża z uchwytami na małe łapki.
Przyjaźnie patrzą na nieznajomego i po kolei wszystkie krasnale wolną rączką do mnie
machają. „Ahoj!” – pozdrawiają. Po raz kolejny odniosłem wrażenie, że czeskie dzieci (ale i
młodzież) spokojniejsze i dobrze ułożone. Może to tylko wrażenie, a może coś w tym jest?
Jakiś czas później na autobusowym przystanku gromada dzieci. Szkolny autobus
rozwozi je po okolicy. Przed dwustu laty w większości okolicznych wiosek zakładano szkoły.
Małe były, jedno albo kilkuklasowe. Jednak były. I pewnie dlatego z tych zagubionych
w górach wiosek wyszedł niejeden znany człowiek. A i miejscowi wyobrażenie o świecie mieli,
skoro taki ratusz i taki kościół w swoim mieście wystawili.
Życie religijne
A obecne życie religijne tych stron? Na terenie dekanatu Šumperk mieszka 65 tys.
ludzi, z tego tylko 17 tysięcy to katolicy (czyli 26 %). W niedzielnej mszy udział bierze ok.
2 tysięcy – czyli 11 %. Parafii w dekanacie jest 9, kościołów i kaplic 63, a księży... tylko 9.
Proboszcz ze Starego Miasta objeżdża okolicę od Ostružné aż po Chrastice. Latem bajka,
widoki przednie. Ale zimą! Owszem drogi dobrze utrzymane, mimo to praca jak na misjach.
Warto zobaczyć
Proponuję trasę: Złoty Stok – Lądek Zdrój – Stronie Śląskie – Bolesławów i przez
graniczną przełęcz Płoszczynę (817 m.npm.) dalej. W Nové Senince zajechać pod kościół. Z
głównej drogi skręcamy do Kunčic i można dalej aż do restauracji Paprsek (Promyk). Powrót tą
samą drogą do Starego Miasta. Tu rynek z ratuszem, nieopodal kościół. Potem do Branny przez
Šleglov – widoki na Hrubý Jeseník. Zamek udostępniony do zwiedzania. Powrót na Śląsk przez
Ramzovą.
Foto (PL) Ratusz w Starym Mieście.
Współczesna widokówka
(CZ) Radnice ve Starém Městě.
Současná pohlednice
Staré Město
vozítku“ – mají dlouhého hada s úchyty pro malé pacičky. Přátelsky se dívají na cizího
a postupně jako trpaslíci na mne volnou ručičkou mávají. „Ahoj!“ – zdraví. Znovu mám
dojem, že české děti (ale i mládež) jsou klidnější a vychovanější. Je to jen můj dojem nebo na
tom něco bude?
O nějakou dobu později stojí na autobusové zastávce skupina dětí. Školní autobus je
rozváží po okolí. Před dvěma sty léty zakládali ve většině okolních vesnic školy. Byly to malé
jednotřídky nebo školy s několika třídami. Ale byly. A možná proto z těchto v horách ztracených
samot pochází nejeden známý člověk. A zřejmě i místní měli ponětí o světě, soudě podle radnice
a kostela, které ve svém městě postavili.
Náboženský život
A současný náboženský život v těchto končinách? Na území děkanátu Šumperk bydlí
65 tis. lidí, z toho pouze 17 tisíc jsou katolíci (tedy 26 %). Nedělních bohoslužeb se jich účastní
asi 2 tisíce, tedy 11 %. Farností děkanátu je 9, kostelů a kaplí 63, a kněží ... pouze 9. Farář ze
Starého Města objíždí území od Ostružné až po Chrastice. V létě – pohádka, krásné výhledy.
Ale v zimě! Silnice jsou sice dobře udržované, ale jinak je to práce jako na misiích.
Foto (PL) Jedna z licznych leśnych kapliczek w okolicy
(CZ) Jedna z četných lesních božích muk v okolí
79
80
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Králíky
W samym środku Europy
Králíky, niem. Grulich. Czeskie miasto na południe od terenów hrabstwa kłodzkiego,
kilka kilometrów od polskiej granicy (Boboszów), na terenie kraju pardubickiego we
wschodnich Czechach. Liczy ok. 5 tys. mieszkańców. Niegdyś miasto górnicze, słynęło także z
warsztatów rzeźbiarskich. Najstarsza wzmianka z r. 1367. Pierwotnie zamieszkałe przez
ludność niemiecką, po wojnie wysiedloną.
W ciągu dwudziestu minut jazdy zahaczam o zlewiska trzech mórz – Bałtyckiego,
Północnego i Czarnego – czyż to nie środek Europy? Od górującego w oddali Śnieżnika opada
długa dolina Morawy. Jeden z zamykających ją szczytów to Trójmorski Wierch.
Wiara dziecka
Po wojnie trzydziestoletniej czasy były straszne, najbardziej przerażająca była
epidemia cholery. Dzieci przeczuwając ratunek na piętrzącej się nad miastem górze, w wodzie
bijących tam źródeł, ciągnęły do nich tłumnie. Był wśród nich mały Tobiasz Becker. Powiedział
proboszczowi, że gdy dorośnie, zbuduje tam kościół. Proboszcz zanotował to w kronice.
Tobiasz został księdzem, z czasem kanonikiem katedry w Pradze, wreszcie biskupem w Hradcu
Králové. Spełniło się dziecięce przeczucie. Kościół z klasztorem poświęcony został Maryi
Wniebowziętej w roku 1700. Góra zwie się odtąd Hora Matky Boží.
Gdy wszedłem do wnętrza, straciłem orientację. Korytarz w lewo, korytarz w prawo,
obrazy, figury, ołtarze co krok. Kościół otoczony jest krużgankami, które łączą się w jedno
z klasztorem. Na wewnętrznym dziedzińcu znajduje się studzienka oraz „Gradusy” – kaplica
świętych schodów. W roku 1846 pożar strawił dużą część bogatego wystroju. Zachowane
obrazy i rzeźby trafiły do krużganków, tworząc oryginalne muzeum.
Foto (PL) Boži Hora z lotu ptaka, w dali miasto Králíky [Wikimedia]
(CZ) Boží Hora z ptačí perspektivy, v dálce město Králíky [Wikimedia]
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Králíky
Ve středu Evropy
Nejstarší zmínka o Králíkách pochází z roku 1367. Bývalo to hornické město,
proslavené sochařskými dílnami. Během dvaceti minut jízdy projedeme úmořími tří moří –
Baltského, Severního a Černého – cožpak to nebude střed Evropy? Od Králického Sněžníku,
týčícího se v dálce, klesá dlouhé údolí Moravy. Jeden z kopců, český Klepý, nazývají Poláci
Vrchem tří moří.
Dětská víra
Po třicetileté válce nastaly strašné časy, neděsivější byla epidemie cholery. Děti cítily
záchranu na hoře, týčící se nad městem, ve vodě tam vyvěrajících pramenů, proto tam houfně
směřovaly. Byl mezi nimi také malý Tobias Becker. Řekl svému faráři, že když vyroste, postaví
tam kostel. Farář to poznamenal v kronice. Tobias se stal knězem a časem kanovníkem
v pražské katedrále, nakonec biskupem v Hradci Králové. Dětská předtucha se naplnila. Kostel
s klášterem byl zasvěcen Panně Marii Nanebevzaté v roce 1700. Hora se od té doby nazývá
Horou Matky Boží.
Když jsem vstoupil dovnitř, ztratil jsem orientaci. Chodba vlevo, chodba vpravo,
obrazy, sochy, na každém kroku oltáře. Kostel je lemován ochozy navazujícími na klášter.
Na vnitřním nádvoří je studánka Gradusy – kaple svatých schodů. V roce 1846 požár zničil
velkou část bohaté výzdoby. Dochované obrazy a sochy se ocitly v ochozech, kde tvoří
originální muzeum.
Proměnlivé osudy
V klášteře byli v roce 1938 ubytovaní čeští vojáci z pevností vybudovaných kolem
hranice s Německem. Když se Čechy a Morava staly protektorátem Třetí Říše, okolí strážili
Němci. Po nějakou dobu dům sloužil matkám a dětem z vybombardovaného Hamburku, poté
byl zajateckým táborem. V roce 1950 české úřady vystěhovaly řeholníky a budovy přeměnily
na vězení pro kněze. Pracovali v lesích a na státních statcích, vyplétali koše, chovali šneky.
V roce 1960 byly převedeni do politických pracovních táborů. Klášter však dále sloužil jako
věznice, byla zde i odchovna prasat. Po pádu totality byl poutní areál vrácen církvi. Přitahuje
poutníky z České republiky, ale i Němce – bývalé obyvatele tohoto kraje. Vzniklo zde malé
muzeum věnované památce vězněných. Těžko popisovat, to je potřeba vidět.
Foto (PL) Każdego dnia można tu spotkać grupy pielgrzymów
(CZ) Skupiny poutníku zde potkáte každý den
Králíky
81
82
Králíky
Zmienne losy
W klasztorze w 1938 r. zakwaterowano czeskich żołnierzy z obsady umocnień przy
granicy z Niemcami. Gdy Czechy i Morawy stały się protektoratem III Rzeszy, okolicy
pilnowali Niemcy. Jakiś czas dom służył matkom i dzieciom ze zbombardowanego Hamburga,
to znów był obozem jenieckim. W roku 1950 czeskie władze wysiedliły zakonników, a budynki
zamieniono na więzienie dla księży. Pracowali w lasach i na państwowych polach, pletli kosze,
hodowali ślimaki. W roku 1960 przeniesiono ich do politycznych obozów pracy. Klasztor dalej
służył jako więzienie, była też świniarnia. Po upadku totalitarnego ustroju sanktuarium
zwrócono Kościołowi. Przyciąga ono pielgrzymów z Czech, ale także Niemców – dawnych
mieszkańców tych ziem. Urządzono małe muzeum poświęcone pamięci tutaj więzionych.
Trudno opisywać, trzeba zobaczyć.
Europy środek
Brak księży w Czechach spowodował, że od jakiegoś czasu w sanktuarium nie ma
kapłana. Zarząd powierzono świeckim. Nie ma zatem regularnych mszy. Opiekunowie
gorliwie dbają o sanktuarium. Zarządca wszystkich zaprasza na Górę Matki Bożej. Trwają
starania o rozwiązanie sprawy obsady duszpasterskiej.
A jak to z tym środkiem Europy? Myślę, że takie miejsca, jak Králíky, ze swoją historią
– splątaną i ciekawą, ze swym chrześcijańskich rodowodem i szukaniem Ewangelii na nowo, to
zawsze „środek Europy”.
Warto zobaczyć
W miasteczku malowniczy rynek. Tamże muzeum (historia miasta, miejscowego
rzeźbiarstwa – w tym szopek betlejemskich, budowy organów, przyrody Králickiego
Śnieżnika). Na górę Matki Bożej dojazd ul. Hedečską. Można też pójść od Malého Náměstí
aleją, w której stacje Drogi Krzyżowej. Kościół, krużganki, ogród są dostępne. Koniecznie
zobaczyć mini-muzeum czasów prześladowań. Na wzgórzu po drugiej stronie drogi wieża
widokowa czyli rozhledna. W okolicy dawne umocnienia wojskowe, w nich też muzeum.
Foto (PL) Widok sprzed sanktuarium na miasto i okoliczne góry, gdzie stykają się
zlewiska trzech mórz.
(CZ) Výhled z poutního místa na město a okolní hory s úmořím tří moří.
Králíky
Střed Evropy
Nedostatek kněží v Česku vedl k tomu, že již nějakou dobu na tomto poutním místě
nepůsobí kněz. Správa byla předána laikům. Pravidelné mše se zde proto nekonají. Správci se
o poutní místo starají velmi dobře. Správa zve všechny na Horu Matky Boží. Snahou je zajistit
duchovní správu poutního místa.
A jak je to s tím středem Evropy? Myslím, že taková místa, jako Králíky, se svými
dějinami – zamotanými a zajímavými, se svým křesťanským rodokmenem a hledáním
evangelia novými způsoby, jsou vždy „středem Evropy“.
Foto (PL) Malowniczy rynek w Králíkach
(CZ) Malebné náměstí v Králíkách
83
84
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Vřesová Studánka
Historyczne granice
Vřesová Studánka (niem. Heidebrünnel) czyli Wrzosowe Źródełko leży na
wysokości 1313 m. npm. na skłonie Červené Hory (niem. Roterberg) przy głównym szlaku na
górskim grzbiecie rozdzielającym Śląsk i Morawy. Przy owianym legendą źródełku
wzniesiono w XVI w. drewnianą kapliczkę. Burze niszczyły kolejne świątyńki. Ostatni kościół
spłonął od pioruna w r. 1946. Schronisko rozebrano. Kamienna kapliczka nad źródełkiem jest
repliką pierwotnej.
Wędrówkę do Vřesové Studánki rozpocząłem na Šeráku, w „chacie Jiřiho”, czyli
w górskim schronisku. Widzę je z mego pokoju. Wiosną wschodzące słońce odbijając się od
okien werandy, „puszcza zajączka” do mojego okna.
Góry i historia
Ów Jerzy to nie kto inny jak kard. Georg Kopp, książę biskup wrocławski sprzed stu lat.
Lasy i całe księstwo należały do biskupstwa, a zainteresowany turystyką kardynał przyczynił
się do powstania tegoż schroniska. Jego imię tu zostało, i słusznie. Idąc dalej lasami w stronę
Keprnika mijam historyczne graniczne kamienie. BB znaczy na nich „Bistum Breslau” –
Biskupstwo Wrocław. Po drugiej stronie FL (litera F odwrócona dla wizualnej symetrii z literą
L), „Fürstentum Lichtenstein” – Księstwo Lichtensteinów. Po niespełna trzech godzinach
dotarłem do Wrzosowego Źródełka. Widoki, atmosfera gór, przyrody i historii przerosły moje
oczekiwania. Kamienna kaplica nad źródłem daje cień, chłód i wodę. Widok otwierający się ku
Morawom budzi nostalgię. Wokół nieliczni turyści. Bo najwyraźniej nie pielgrzymi – choć to
miejsce dawnego sanktuarium najwyżej położonego na Morawach.
Ślady sanktuarium
Odpocząłem przy kaplicy, pogadałem z ludźmi i towarzyszącym im psem. Podszedłem
nieco wyżej – wyraźne spłaszczenie na zboczu góry. Gdzieniegdzie widoczne regularnie
ułożone kamienie – to resztki fundamentów i schodów kościoła, który spłonął od pioruna
w roku 1946. Nieco w bok pozostałości schroniska, które w istocie było domem pielgrzyma.
Rozebrano je w roku 1987, by nie dawać oparcia wracającym tu pątnikom. Dawna kaplica
miała swoją „przygodę” z austriackim cesarzem Józefem II (to czwarte z nim „spotkanie”
w naszych wędrówkach). Tu także okazało się, że mijają cesarze i sekretarze, a krzyż trwa.
PUTOVÁNÍ POHRANIČÍM
Vřesová Studánka
Historické hranice
Vřesová studánka (něm. Heidebrünnel) leží v nadmořské výšce 1313 metrů na úbočí
Červené hory na hlavním hřebenu Jeseníků, oddělujícím Slezsko a Moravu. U pramene
obestřeného legendou byla v 16. století postavena dřevěná kaple. Pak další svatostánky, které
postupně ničily bouřky. Poslední kostel vzplanul od blesku v roce 1946. Horská chata byla
rozebrána. Kamenná kaple nad pramenem je replikou té původní.
Hory a historie
Putování k Vřesové studánce jsem zahájil na Šeráku, od turistické Jiřího chaty. Tím
Jiřím není nikdo jiný než kardinál Georg Kopp, před sty léty vratislavský kníže a biskup. Lesy
a celé knížectví patřili tehdy biskupství a turistikou zainteresovaný kardinál přispěl ke vzniku
této horské útulny. Jeho jméno zde zůstalo, a právem. Cestou lesem, směrem na Keprník, míjím
historické, pohraniční kameny. Zkratka BB na nich vytesaná znamená Bistum Breslau –
Vratislavské biskupství. Na druhé straně FL (písmeno F obrácené pro vizuální symetrii
k písmenu L), znamená Fürstentum Lichtenstein – Lichtenštejnské knížectví. Po necelých třech
hodinách přicházím k Vřesové studánce. Výhledy, atmosféra hor, přírody a historie překonávají
má očekávání. Kamenná kaple nad pramenem poskytuje stín, chlad a vodu. Výhledy směřující
na Moravu působí nostalgicky. Je zde jen několik turistů. Na poutníky nevypadají, ačkoli toto
místo bývalo místem nejvýše položeného poutního kostela na Moravě.
Pozůstatky poutního kostela
Odpočal jsem si u kaple, pohovořil s lidmi a psem, který je doprovázel. Popošel jsem
kousek výš na zřetelnou plošinu na svahu kopce. Jsou zde místy vidět pravidelně naskládané
kameny – zbytky základů a schodů do bývalého kostela, který shořel od blesku v roce 1946.
Kousek stranou zbytky horské chaty, která vlastně sloužila jako útulna pro poutníky. Byla
rozebrána v roce 1987, aby nemohla sloužit zde přicházejícím poutníkům. Bývalá kaple měla
svůj „příběh“ s rakouským císařem Josefem II. („setkáváme“ se s ním během našeho putování
již počtvrté). Tady se také ukázalo, že císaři a tajemníci pominuli, ale kříž přetrval.
Foto str. 84 (PL) Pielgrzymka na Vřesové Studánce.
Widoczne schody i obrys fundamentów kościoła
[Arch. Par. V. Losiny]
(CZ) Pouť na Vřesové studánce. Zřetelné schody
a základy kostela [Archiv farnosti V. Losiny]
Foto str. 85 (PL) Autor przy historycznym
kamieniu granicznym na grzbiecie Keprnika
(CZ) Autor u historického hraničníku
na hřebenu Keprníku
Vřesová Studánka
85
86
Vřesová Studánka
Dyskretna ewangelizacja
Przysiadłem więc opodal żelaznego krzyża, który przetrwał pożar kościółka i wrogość
minionych czasów. Odmawiam różaniec. Kręcącemu się obok psu wszystko jedno. Ale jego
młodych opiekunów intryguje to „coś” w moich dłoniach, a pewnie i poruszające się wargi.
Jasne, nie wszyscy Czesi wiedzą, co to różaniec i modlitwa. Wiedzą, nie wiedzą – modlitwa do
nich wraca. Na słowa o Bogu byłoby za wcześnie. Ewangelizacja od dyskretnych gestów się
zaczyna. Czy tylko w Czechach? Ilu ludzi w Polsce nie rozumiałoby, co ja takiego robię? Różne
są progi ewangelizacji.
Do Panny Marii na Vřesové Studánce przybywają pielgrzymki Czechów i Niemców.
Organizuje je dwa razy w roku parafia Velké Losiny, miejscem wyjścia jest Červenohorské
Sedlo. Obie pielgrzymki mają miejsce we wrześniu. Pątników bywa ponad setkę. Zarówno
pielgrzymka jak i zwyczajna wędrówka w to ciekawe miejsce każdemu zapisze się w pamięci.
I ja tam byłem, zimną wodę piłem. Zapraszam!
Warto zobaczyć
Najciekawsza jest droga z Šeráka (na który kolejka krzesełkowa z Ramzowé) przez
Keprnik. Z jego szczytu rozległa panorama otwierająca się na Śląsk i Morawy. Po drodze
dawne graniczne kamienie. Można też iść z Červenohorského Sedla (parking), przez które
prowadzi szosa Jesenik – Šumperk. Stąd półtorej godziny, przewyższenie ok. 300 m. Od
źródełka warto podejść za zielonymi znakami na grzbiet Červené Hory. Niedaleko wierzchołka
(ku północy) skałki zwane Kamienne Okno skąd przedni widok na Jeseniki.
Foto (PL) Kaplica nad źródełkiem
(CZ) Kaple nad pramenem
Vřesová Studánka
Diskrétní evangelizace
Posadil jsem se kousek od kříže, který přežil požár kostelíka a nepřátelství nedávné
doby. Modlil jsem se růženec. Psu, který kolem čmuchá je všechno jedno, ale jeho mladé
majitele zaujalo „něco“ v mých dlaních a možná i pohyb mých rtů. Jasně, ne všichni Češi vědí,
co je to růženec a modlitba. Vědí, nevědí – modlitba je k nim vrací. Na slova o Bohu by bylo
ještě příliš brzo. Evangelizace začíná diskrétními gesty. Jenom v Česku? Kolik lidí v Polsku by
nechápalo, co vlastně dělám? Různé jsou podoby evangelizace.
K Panně Marii na Vřesovou studánku přicházejí poutě Čechů a Němců. Pořádá je
dvakrát ročně farnost Velké Losiny, výchozím místem je Červenohorské sedlo. Obě poutě se
konají v září. Poutníků bývá víc než stovka. Pouť i běžné putování na toto zajímavé místo
zůstane každému v paměti. I já jsem tam byl, studenou vodu pil. Vyrazte také! Od pramene stojí
za to vystoupat po zelené značce na hřeben Červené hory. Severně od vrcholu je od skály,
nazývané Kamenné okno, výjimečný pohled na Jeseníky.
Foto (PL) Kościół i schronisko. Widokówka ok. 1930 r.
(CZ) Kostel a horská chata. Pohlednice z r. 1930.
87
WĘDRÓWKI POGRANICZEM
Spis treści
Wstęp
Ziemia Hulczyńska
Opava
Kietrz Śląski
Branice
Krnov
Głubczyce
Głogówek
Prudnik
Głuchołazy
Biskupia Kopa
Zlaté Hory
Maria Hilf
Údolí Ztrácenych Štol
Otmuchów
Paczków
Bardo Śląskie
Javornik
Biała Woda
Staré Město
Králíky
Vřesová Studánka
2
4
10
16
20
24
28
32
36
40
44
48
50
54
56
60
64
68
72
78
80
84
Vacláv Horák i Františka Rozehnál to moi
pradziadkowie. Ślub brali na austriackim Śląsku, jak
rodzinna wieść niesie we Frydku. Po jakimś czasie
trafili do Tarnopola, a potem do Lwowa. Wszak to pod
jednym miłościwym panem Franciszkiem Józefem
było. Ich syn Antoni wżenił się we Lwowie w polską
rodzinę, kreseczka nad á zniknęła. Po latach, w roku
1944, gdy polski Lwów dogorywał, zdążyłem jeszcze
tam się urodzić. Wychowałem się już na Śląsku,
nieświadom, że do rodzinnych stron pradziadka mam
kilkadziesiąt kilometrów. Dawno poznałem tę
tajemnicę. Dlatego śląsko – morawskie pogranicze
intryguje mnie coraz bardziej. Stąd wzięły się
Wędrówki.
Reportaże rozsiane były w kilkunastu numerach
Opolskiego Gościa Niedzielnego w latach 2012 i 2013.
Ponaglany przez Czytelników zebrałem je w jedno
i przy wsparciu Euroregionu Pradziad z pomocą Joasi
i Jurka zamieniłem w tę publikację.
Tomasz Horak
Z
ROREGION PRAD I
Projekt „Pogranicze śląsko-morawskie, wspólne dziedzictwo kultury,
historii i dnia dzisiejszego” jest współfinansowany ze środków
Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz ze środków budżetu
państwa.
PRZEKRACZAMY GRANICE
ED
EU
RO
AD
EU
Tomasz Horak – a może Horák...
REGION PRAD

Podobne dokumenty