Życie Olsztyna 9/132

Komentarze

Transkrypt

Życie Olsztyna 9/132
REKLAMA
nr 9 (132) 2014 ISSN 1734-7076
NOWE
Życie
(05.05-19.05. 2014)
BEZPŁATNY Dwutygodnik
REKLAMA
NAKŁAD 25 000
Olsztyna
REKLAMA
2
Z olsztyna
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
Osiedliska
Kultury
Przedsmakiem Olsztyńskiego Lata Artystycznego mają być Osiedliska Kultury, czyli
cykl atrakcji dla najmłodszych,
a także ich rodziców. Różnorodne przedstawienia, pokazy, gry, zabawy, przeglądy
lokalnych talentów i turnieje
będą odbywały się od 10 maja do 29 czerwca na Jarotach,
Nagórkach, Pieczewie, Jakubowie, osiedlu Mazurskim
i Dajtkach. Oto skrócony plan
tych imprez: 10 maja (sobota) – Jaroty, plac u zbiegu ul.
Wilczyńskiego i ul. Janowicza,
godz. 12-16, 17 maja (sobota)
– 35 lat Spółdzielni Mieszkaniowej Jaroty, plac przed SM
Jaroty, godz. 12-16, 18 maja
(niedziela) – park Jakubowo,
III Festyn Rodzinny w Jakubowie, godz. 12-21, 24 maja (sobota) – Pieczewo, Gimnazjum
nr 13, festyn „Dni rodziny”,
godz. 12-16, 25 maja (niedziela)
– osiedle Mazurskie, plac Mazurski, godz. 12-16, 14 czerwca (sobota) – Dajtki, SP nr 18,
festyn rodzinny „Bezpieczni –
Ja, Ty, My”. Bezpieczne Wakacje, godz. 10-14, 29 czerwca
(niedziela) – amfiteatr im. Czesława Niemena, Wielki Finał
Osiedlisk Kultury, godz. 18.
Niech ktoś spróbuje powiedzieć, że w Olsztynie nic
się nie dzieje! W maju jest
mnóstwo imprez: Kortowiada, festiwal filmowy, festyny,
wystawy i wiele innych.
Unijne sosenki
Z okazji 10-lecia wstąpienia Polski do Unii Europejskiej leśnicy z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych
rozdali olsztynianom tysiąc
sadzonek królowej naszych
lasów – sosny zwyczajnej, wyhodowanej w szkółce kontenerowej w Olsztynku. Ale na
nagrodę trzeba było zasłużyć,
czyli znaleźć się w jednym z 10
miejsc, które zmieniły się dzięki współpracy z Unią Europejską. Kto z Państwa zna takie
miejsca? W naszym mieście
jest ich więcej niż 10.
Festiwalowy
Olsztyn
w telewizji
Od 16 do 17 maja odbędzie się Festiwal Telewizyjnych Filmów Sportowych w
Olsztynie. To istny maraton
filmowej twórczości telewizyjnej związanej ze sportem
i dziennikarstwem sportowym. Znani sportowcy
i dziennikarze spotkają się też
z kibicami, sportowcami, młodzieżą szkolną i akademicką.
Przebieg festiwalu będą relacjonowały liczne stacje Telewizji Polskiej. Impreza zacznie się już w czwartek, 15
maja, m.in. od otwarcia wystawy zorganizowanej z Muzeum Sportu PKOI pt. „Olimpijskie konkursy sztuk”,
autorstwa prof. Wojciecha Zabłockiego i Richarda Stantona.
Od piątku, 16 maja, będą odbywały się projekcje
w kinie Helios. Ponadto zostaną zorganizowane w różnych
miejscach liczne panele dyskusyjne i spotkania z twórcami filmów. Warto śledzić bieżące informacje w gazetach
i telewizji.
Żołnierski
związek ze
sztandarem
Na placu Konsulatu Polskiego, pod kolumną Orła Białego 3 maja odbyła się wielka
uroczystość patriotyczno-wojskowa. Głównym punktem
było przekazanie nowego
sztandaru zarządowi wojewódzkiemu Związku Żołnierzy Wojska Polskiego w Olsztynie przez społeczny Komitet
Honorowy Fundatorów na
czele z wojewodą Marianem
Podziewskim i marszałkiem
województwa Jackiem Protasem. Rodzicami chrzestnymi sztandaru byli: Hanna Mikulska-Bojarska – sekretarz
miasta, prywatnie żona oficera WP, oraz były wojewoda
i senator Janusz Lorenz, który przewodniczył też Komitetowi Budowy Kolumny Orła
Białego. W tym dniu komitet,
po 17 latach działalności, oficjalnie zakończył swoją działalność, przekazując kolejne
tablice upamiętniające ludzi
i ważne wydarzenia. Szersza
relacja z uroczystości znajduje się na naszej stronie internetowej: www.zycieolsztyna.pl.
Fryzjerzy lepsi
od sportowców
Olsztyńscy fryzjerzy nadal
w krajowej czołówce. Podczas
22. Otwartych Mistrzostw
Fryzjerstwa Polskiego w Poznaniu trzy razy stanęli na
najwyższym stopniu. Złoty
medal w kategorii „senior męski” zdobył Adam Ziejewski,
a w kategorii „junior męski”
– Emilia Śliwa i Jacek Chamera. Nasi byli najlepsi w modelowaniu klasycznym mężczyzn. Gratulujemy.
Roboty
w laboratorium
W Olsztyńskim Parku
Naukowo-Technologicznym
pokazano, jak wyglądają i co potrafią roboty. Wystawa „Robo-labolatorium” cieszyła się powodzeniem olsztynian, bo za
darmo można było zapoznać
się z nowoczesną techniką. Pokazano m.in. największego
w Polsce robota strzelającego
z działa powietrznego, naukowe iluzje, czyli bańki z lodu, łóżko fakira, znikającą wodę, bezpieczne i efektowne
doświadczenia naukowe, np.
możliwość samodzielnego zrobienia wybuchu kolorowego
wulkanu lub eliksiru zmieniającego kolor. Odbyły się także
warsztaty sklejania z papieru i
wystrzelania rakietek w przestworza. Brawo, jak najwięcej
takich imprez!
Radio pod naukowym
nadzorem
W czerwcu kończy się kadencja dotychczasowej rady nadzorczej Polskiego Radia Olsztyn, więc wybrano już
większość jej nowych członków. Decyzją Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji zostali nimi: ponownie – Czesław Hołdyński (biolog, prof. na UWM),
Krzysztof Krukowski (ekonomista z UWM), Bogumił Osiński (były szef ośrodka TVP
w Gdańsku, filmowiec i aktualny doradca wojewody) oraz po
raz pierwszy – Sylwia Stachowska (naukowiec UWM). Piątą
osobę wskaże minister skarbu
państwa w porozumieniu z ministrem kultury i dziedzictwa
narodowego. Mamy nadzieję, że minister uzupełni radę
o drugiego fachowca zajmującego się dziennikarstwem.
Droga
dla śmieci
W pobliżu toru motocrossowego przy ul. Lubelskiej rozpoczęła się budowa drogi dojazdowej do przyszłego Zakładu
Unieszkodliwiania Odpadów
w Olsztynie. Jest to początek
realizacji wielkiego międzygminnego projektu „System za-
gospodarowania odpadów komunalnych w Olsztynie”, który
przed kilkoma latami wzbudzał tak wiele kontrowersji.
ZUO w Olsztynie ma powstać
w rejonie Tracka, w oparciu
o technologię mechaniczno-biologicznego
przetwarzania odpadów komunalnych
z odzyskiem materiałowym,
natomiast w terenie zaplanowano budowę trzech stacji
przeładunkowych oraz rekultywację ośmiu składowisk.
Dni z ekonomią
społeczną
Od 9 do 17 maja będą odbywały się Warmińsko-Mazurskie Dni z Ekonomią Społeczną. W Olsztynie obejmą
one m.in. „Otwarte drzwi w
podmiotach ekonomii społecznej”, czyli społecznych
firmach usługowo-produkcyjnych, konferencję specjalistyczną „Ekonomia społeczna
w rozwoju lokalnym – doświadczenia krajowe i euro-
pejskie”, a na zakończenie
Targi Ekonomii Społecznej na
Starym Mieście, podczas których będzie można zapoznać
się z działalnością i produktami firm społecznych.
To ciekawa propozycja aktywności zawodowej dla bezrobotnych i osób wykluczonych z różnych przyczyn,
m.in. bezdomnych, karanych,
kobiet i seniorów.
Logo dla
centrum „Ukiel”
Ośrodek Sportu i Rekreacji
w Olsztynie ogłosił konkurs na
logo mającego powstać Centrum Rekreacyjno-Sportowego „Ukiel”. Konkurs skierowany jest do wszystkich poza
pracownikami Urzędu Miasta
i OSiR. Projekty prac należy
złożyć w sekretariacie Ośrodka Sportu i Rekreacji w Olsztynie do 23 maja.
Wybrał i skomentował
JJP
REKLAMA
NOWE
Życie
Wydawca: Agencja Reklamowo-Wydawnicza
INNA PERSPEKTYWA” Paweł Lik,
“
redaktor naczelny: Leszek Lik [email protected]ycieolsztyna.pl;
redaktor wydania bezpłatnego: Paweł Lik, sekretarz redakcji: Olga Ropiak;
dziennikarze: Andrzej Zb. Brzozowski, Olga Ropiak, Jacek Panas, Jerzy Pantak,
Mirosław Rogalski, Mariusz Wadas; korekta: Irena Robak, Olga Ropiak;
współpraca: Krzysztof Rzymski fot. okładka:Potos.com
Biuro promocji i reklamy: tel. 505 129 273;
(r) – materiał reklamowy lub powierzony, ar- archiwum redakcji.
Redakcja nie odpowiada za treœæ i formê powierzonych materia³ów, zastrzega sobie
prawo adiustacji powierzonych tekstów. Druk: Edytor Sp. z o.o.
Olsztyna
Nakład 25 000
kto ma rację?
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
3
REKLAMA
I po co to
wszystko!
A może jeszcze
czyny społeczne?
Minął już prawie rok od wprowadzenia tzw. ustawy śmieciowej, która obarczyła lokalne samorządy obowiązkiem zagospodarowywania odpadów. Narobiła sporo zamieszania, ale po
początkowych trudnościach wszystko funkcjonuje prawidłowo. Obywatel płaci w urzędzie
i nie martwi się, kto odbiera śmieci.
Zastanawiam się, drogi Jacku, skąd u Ciebie takie ciągoty do minionych czasów? Nawet skup
butelek czy makulatury wywołuje sentymentalne wspomnienia. Co prawda z jednej strony
zauważasz, że ustawa śmieciowa dobrze funkcjonuje, ale zaraz zaprzeczasz sam sobie
i twierdzisz, że sortowanie jest za bardzo pracochłonne.
szyscy producenci odpadów
muszą płacić
i mają prawo wyboru: pracochłonnie segregować i mniej
płacić lub wrzucać wszystko
do jednego pojemnika i płacić więcej. I ten drugi, łatwy
sposób wybrało mnóstwo
mieszkańców.
Sortowanie
jest niestety bardzo skomplikowane i moim zdaniem źle
zorganizowane. Po prostu za
dużo pracy mają te osoby,
które chcą już w domu segregować odpady.
epszym
sposobem
byłoby zorganizowanie skupu surowców wtórnych. Teraz możemy sprzedawać niemal tylko złom. A
gdzie podziały się punkty
skupu makulatury, szkła czy
plastiku? Ten ostatni można wielokrotnie przerabiać.
W Olsztynie nie znalazłem
żadnego miejsca jego odbioru. Gdyby surowce wtórne
były skupowane, wszyscy
chętnie segregowaliby odpady. Pieniądze przydają się
każdemu.
edaktorze Andrzeju, tylko nie mów,
że punkty skupu surowców
wtórnych to wymysł socjalizmu. Nie! To znakomity
sposób na ochronę środowiska. W każdej dzielnicy
powinien być punkt skupu
estem natomiast pełen podziwu dla Ciebie, że zadałeś sobie tyle trudu w tropieniu punktów
skupu makulatury, szkła i plastiku. Nie znalazłeś niestety
żadnego. Jaki z tego wniosek?
Widocznie nie są potrzebne.
Minęły czasy, kiedy w szkołach zbierano te surowce. Tak
było i za moich czasów. Aby
wywiązać się z zadania, trzeba było chodzić po sąsiadach
i zabierać, co się da, bo każda
klasa, a także szkoły, rywalizowały, która więcej zbierze.
W
L
i problem segregacji mielibyśmy z głowy. Oczywiście
do tego są potrzebne pewne regulacje i bodźce ekonomiczne. W dzisiejszych
czasach jest to niestety marzenie ściętej głowy.
oza butelkami zwrotnymi od piwa i wybranych napojów przedsiębiorstwa nie chcą odbierać
opakowań. Wolą kupować nowe w hutach, bo to wychodzi
taniej. W niektórych sklepach
nie chcą przyjmować zwrotnych butelek. Byłem ostatnio
P
J
Jacek Panas
J
Często dochodziło do sytuacji, że na makulaturę trafiały książki. Były grube i sporo
ważyły. Kolejny wniosek? Nie
można robić nic na siłę.
owiem Ci szczerze, że
jakoś nie widzę siebie w roli zbieracza makulatury, szkła i plastiku. Podejrzewam, że nie jestem w tym
odosobniony. Nie przekonują
mnie też kwoty, które mógłbym na tym zarobić. To nie
jest dobry biznes, ale jak masz
czas i ochotę, to możesz zająć się tym i zbić fortunę. Ży-
P
czę Ci tego z całego serca.
Mnie wystarczy segregowanie
w domu.
dy byłem w USA,
zauważyłem, że nie
spotyka się tam pustych puszek po piwie. U nas są skupowane jako złom (na wagę), a tam za każdą płaci się
(o ile dobrze pamiętam) pięć
centów. Są nawet specjalne
automaty skupujące puszki.
U nas niektóre punkty skupu złomu skupują natomiast
np. krany skradzione z działek ogrodowych lub przewody trakcji elektrycznej. Taka
drobna różnica.
acku, narzekasz, że
sklep nie przyjął od Ciebie zwrotnych butelek po piwie. Mi także zdarzyło się to
kilka razy. Powód był bardzo prosty. Butelki były po piwie, którego ten sklep nie miał
w sprzedaży. Nie można oddać w rozlewni np. Żywca butelek po Warce.
awniej organizowano w szkołach czyny
społeczne, podczas których
zbierano surowce wtórne. Nie
twierdzę, że to było złe, ale
czy dzisiejsza młodzież miałaby na to ochotę? Nie pozostaje nam nic innego, jak samemu
segregować śmieci.
G
J
D
R
Andrzej Zb. Brzozowski
rys. Zbigniew Piszczako
REKLAMA
w sklepie na Zatoru w Olsztynie. Chciałem kupić piwo
i miałem butelki na wymianę.
Panie uprzejmie mnie poinformowały, że butelek nie przyjmą. Kupiłem piwo w puszkach, a butelki zabrałem.
ak mamy odzyskiwać
surowce wtórne? Dopóki nie będzie nowych przepisów i nie zmieni się ludzka
mentalność, cały czas będziemy mieli problem z odzyskiwaniem surowców ze śmieci.
nasz region
Uczestnicy potyczki bardzo się starają, aby widzowie znaleźli się w samym środku
dziewiętnastowiecznej wojny
Czeka nas wojna
pod Jonkowem?
malowniczego rejonu były polem starć wojsk Napoleona ze
zjednoczonymi siłami prusko-rosyjskimi. Jaki finał miała ta
potyczka, tego dowiemy się już 10 maja, kiedy to ponad dwustu rekonstruktorów z Polski i zagranicy zapewni nam fascynujące widowisko.
Tegoroczna inscenizacja nawiąże do wydarzeń z przełomu
maja i czerwca 1807 roku. W tym czasie okolice Olsztyna zajmowały wojska francuskie, nieustannie nękane przez podjazdy
rosyjskie i żołnierzy armii pruskiej. Z polecenia cesarza Francuzów w Jonkowie, Łupstychu oraz kilku innych miejscowościach
przygotowano potężne reduty obronne na wypadek nagłego
ataku przeciwnika. Podczas rekonstrukcji zobaczymy więc atak
sprzymierzonych wojsk rosyjsko-pruskich na pozycję obronną
przygotowaną przez Francuzów na przedpolach Jonkowa. Nowością będzie też prelekcja historyczna i dyskusja na temat codzienności wielkiego wodza Francuzów na Warmii.
Napoleoniada to nie tylko widowisko historyczne dla całych rodzin. W sobotni, majowy dzień będzie można wziąć
udział także w zawodach strzeleckich z broni czarno prochowej
w Mątkach, zwiedzić obóz wojskowy, obejrzeć manewry, musztrę, przygotowania szańca do obrony, a nawet doświadczyć
życia obozowego. Na pewno dzieciom spodoba się przemarsz
konny kolumny wojskowej ulicami Jonkowa z placu 650-lecia
Jonkowa na pole bitny przy ulicy Leśnej. Pod wieczór imprezę
zwieńczy biesiada napoleońska przy ogniskach.
Policja
kupi nowe
samochody
Przyjazdu Napoleona Bonaparte spodziewają się mieszkańcy
Warmii i Mazur już 10 maja. Co prawda, nie tego osławionego francuskiego cesarza. Wyczekują przynajmniej przebierańca, by uświetnił finał strać wojsk francuskich z rosyjsko-pruskimi podczas Napoleoniady. Już po raz ósmy odbędzie
się ta widowiskowa impreza, podczas której tłumy oglądają
inscenizację bitwy i bawią się atrakcjami towarzyszącymi.
Wszyscy znamy inscenizację bitwy pod Grunwaldem.
Triumf wojsk polsko-litewskich to jednak nie jest jedyna
wspaniała bitwa, jaką możemy oglądać na Warmii i Mazurach. W maju czeka nas widowisko pełne żołnierzy, armat,
moździerzy i nie trzeba jechać aż na pole Grunwaldu, a wystarczy do Jonkowa, kilka kilometrów oddalonego od Olsztyna. Nie każdy bowiem wie, że w 1807 roku ziemie tego
REKLAMA
Prawie 600 tysięcy złotych dostaną strażacy i policjanci z naszego powiatu na inwestycje mające zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców regionu. Policja przeznaczy swoją pulę
pieniędzy na zakup jedenastu oznakowanych i nieoznakowanych radiowozów. Strażacy zaś wyremontują bazę przy ulicy
Zientary-Malewskiej w Olsztynie.
Pieniądze dla policji i straży pożarnej przekazało starostwo
powiatowe. Co ciekawe, ten zastrzyk gotówki pochodzi ze sprzedaży półwyspu Lalka, na którym to mieścił się bardzo znany niegdyś ośrodek rządowy „Kormoran”. Ten malowniczy półwysep został sprzedany za ponad 6,5 miliona złotych. Część kwoty
zostanie przeznaczona na doposażenie naszych stróżów prawa
i porządku. Inna część na remonty lokalnych dróg. Reszta natomiast będzie wydana na niewielkie inwestycje sportowe, takie jak
budowa hali sportowej dla dzieci przy szkole w Biskupcu.
REKLAMA
Na samochody dla policji pójdzie 277 tysięcy złotych. Jedenaście radiowozów, w tym kilka nieoznakowanych aut trafi do
komisariatów i posterunków działających na terenie powiatu
olsztyńskiego do października tego roku. Mniej pieniędzy, bo
160 tysięcy złotych dostanie Komenda Miejska Powiatowej Straży Pożarnej w Olsztynie. Większość tej sumy zostanie przeznaczona na przebudowę jednostki na Zatorzu. Reszta z przekazanej puli trafi do strażaków z Olsztyna na budowę profesjonalnej
bazy kontenerowej.
fot. materiały powierzone
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
fot. 1807jonkowo.pl
4
Czy zabierzesz mnie ze sobą
Mały, przyjazny
Kacperek czeka
na dom
Wesoły, mały Kacperek ma około roku. Jest bardzo przyjazny zarówno dla ludzi, jak i w stosunku do innych psów. Od
razu wskakuje człowiekowi na kolana, rozdaje buziaki i domaga sie głaskania. Uwielbia się bawić i biegać za piłką. Psiak jest
przesympatyczny. Trafił do schroniska zaniedbany, wychudzony i zakleszczony, ale dobra ręka człowieka z pewnością uczyni
z Kacperka prawdziwą piękność! Szukamy dla niego dobrego
domu. Kacperek jest wykastrowany, zaszczepiony i zaczipowany. Przebywa w schronisku w Tomarynach za Olsztynem, ale
może zostać dowieziony do Ciebie. Kontakt pod numerem telefonu 606 507 829.
Ślady przeszłości
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
5
REKLAMA
Jak Pawełek historię
Olsztyna poznaje
Bardzo często bywam na ulicy Dąbrowszczaków. Pamiętam, że kiedyś istniały plany uczynienia z niej reprezentacyjnego pasażu handlowego, który miał wieść z centrum aż do dworca.
Najpierw zlikwidowano ruch samochodowy, zamykając jezdnię od strony ulicy Partyzantów. Następnie zaczęto likwidować mieszkania na parterze budynków, aby zorganizować w ich miejscu
punkty handlowe lub usługowe. Niestety, nie udało się!
Gdy przechodzę obok
pięknych, przypominających
niektóre budowle w Berlinie
budynków, zastanawiam się,
jaka jest ich historia. Dociekliwości nauczył mnie Jacek
Panas, a także tego, że można inaczej patrzeć na zabytki i ciekawe miejsca Olsztyna. Lubię wiedzieć, jak kiedyś
wyglądały, do czego służyły.
Taki sposób patrzenia na to,
co nas otacza, powoduje, że
człowiek chce więcej i więcej.
Dzięki naszemu redakcyjnemu miłośnikowi historykowi
zaczynam poznawać miasto,
jego historię i tajemnice. Przekazuje nam nie tylko wiedzę
historyczną, ale także szczegóły znane tylko jemu, ponieważ w Olsztynie mieszka
od pół wieku, a to szmat czasu. To niemal nowa historia.
Można powiedzieć, że stolica Warmii i Mazur rozwija się
od nowa. Większość naszych
Czytelników wie, że miasto
po II wojnie światowej odbudowało się i teraz jest prawie
siedmiokrotnie większe od tego przed wojną.
O ulicę Dąbrowszczaków także zapytałem Jacka.
Tym razem, bez tradycyjnego
„Oj, Pawełku!”, usłyszałem:
– Bierz kajecik i pisz!
– Gdy przyjechaliśmy do
Olsztyna w latach 50., ulica Dąbrowszczaków już nosiła tę nazwę, ale do 1953 roREKLAMA
ku była ulicą Józefa
Stalina. Przed II wojną światową nazywała się ulicą Cesarską,
a na samym początku w XIX wieku ulicą
Barczewską.
Na fotografii, którą mi pokazałeś, widnieje Bank Rzeszy,
a zdjęcie prawdopodobnie pochodzi z lat
trzydziestych XX wieku. Był to budynek
bankowy od początku swojego istnienia,
to znaczy od 1923 roku. Mieścił się w nim
odział berlińskiego
Banku Rzeszy. Ta placówka w Olsztynie
powstała w 1880 roku. Cały
czas istniała przy ulicy Cesarskiej, ale w różnych miejscach
aż do chwili wybudowania
siedziby z prawdziwego zdarzenia, z potężnym skarbcem
pod ziemią.
Sam budynek jest typowym solidnym modernistycznym gmachem wzniesionym z czerwonej cegły.
Na parterze znajdowała się
bankowa sala manipulacyjna i pomieszczenia biurowe.
Na wyższych kondygnacjach
mieściły się mieszkania dyrektora banku, księgowego
i skarbnika. Budynek posiadał oświetlenie elektryczne
oraz instalacje: gazową, wod-
ną i kanalizacyjną oraz centralne ogrzewanie. Po naprawach
wojennych zniszczeń, w 1948
roku, swój oddział uruchomił
w nim Narodowy Bank Polski.
Mieścił się w nim do 1989 roku,
kiedy to przeniósł się do nowej
siedziby przy alei Piłsudskiego. Po nim do budynku wprowadził się inny bank, potem kolejny, także obecnie mieści się
w nim bank. W tym obiekcie nie ma już służbowych
mieszkań. Gruntowny remont w 1998 roku przystosował wszystkie pomieszczenia do potrzeb banku. Jest
to jeden z nielicznych gmachów w Olsztynie, który pełni tę samą funkcję od chwili
wybudowania.
REKLAMA
Zabudowa samej ulicy
Cesarskiej, czyli Dąbrowszczaków, pojawiła się pod koniec XIX wieku. Prawdopodobnie pierwszym obiektem
użyteczności publicznej był
obecny gmach sądu. Jego budowa trwała od 1878 do 1880
roku. Także ten budynek pełni do dziś tę samą funkcję, ale
po odbudowie po pożarze jego oblicze niestety bardzo się
zmieniło. W tej chwili w ogóle
nie jest podobny do pierwotnej wersji.
Prawie od samego początku ulica Barczewska (Cesarska) miała bruk. Gdy zaczęto
wznosić wille i budynki publiczne, otrzymała oświetlenie gazowe, które funkcjono-
wało do początku
lat 50. Na początku XX wieku skanalizowano ją i doprowadzono wodę.
W okresie międzywojennym była ulicą bogatych ludzi
i wysoko postawionych urzędników.
Mieszkali w ekskluzywnych mieszkaniach, urządzonych w willowych
budynkach i pięknych secesyjnych
kamienicach. Przy
tej ulicy w przeważającej części znajdowały się tylko
mieszkania, gmachy użyteczności publicznej,
banki i hotele. Prawie nie było przy niej sklepów. Poza nielicznymi, jak salon meblowy
tuż przy banku w Villi Fortuna. Później zastąpił go sklep
obuwniczy. Tu znajduje się odpowiedź na pytanie: dlaczego
na tej ulicy nie powstał pasaż
handlowy? Po prostu nie była
do tego stworzona. Teraz powinna nazywać się ulica Bankową, bo tych instytucji jest
przy niej mnóstwo.
O Villi Fortuna opowiem
przy innej okazji. Po ulicy Cesarskiej jeździł tramwaj. Swój
przystanek i mijankę miał na
wysokości dawnej restauracji Samowar i baru Smakosz.
REKLAMA
Nieżyjący już Władysław Karbownik był tym człowiekiem,
który zaraz po wojnie, bo już
1946 roku, uruchamiał olsztyńskie tramwaje. Jazda próbna zakończyła się awarią 28
kwietnia i wagon motorowy
stanął przy zbiegu ulicy Partyzantów i Józefa Stalina. Tramwaj musiał pojechać w pochodzie pierwszomajowym. Pan
Władysław bez snu pracował
dwie doby, a w tym czasie
w barze robotnicze święto obchodzili olsztyńscy dygnitarze. Usterkę udało się usunąć
i tramwaj, dzwoniąc, podjechał pod lokal. Motorniczy krzyknął: „Gotowe!”. Elita krzyknęła: „Hura!”. A pan
Karbownik zasnął na siedzeniu tramwaju.
Niedaleko tego baru, po
tej samej stronie co bank, w latach 50. i 60. znajdował się jedyny w Olsztynie prywatny
zakład fryzjerski. Jego właścicielem był Antoni Kościelniak. Był to drogi zakład i dlatego mistrz fryzjerski układał
włosy przeważnie żonom dygnitarzy i wysoko postawionych urzędników.
Gdy będziesz miał czas
i ochotę, to przy najbliżej okazji
opowiem o innych budynkach
przy ulicy Dąbrowszczaków.
Opowieść Jacka Panasa
przekazał Państwu Pawełek
REKLAMA
samorząd województwa
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
7
10 lat w Unii Europejskiej Będzie więcej
obchodzono na
olsztyńskim zamku
Z udziałem zagranicznych delegacji, parlamentarzystów oraz radnych sejmiku województwa odbyła się konferencja „Polska
– 10 lat w Unii Europejskiej’’. Wystąpieniem „Nowe oblicze Warmii i Mazur w latach 2004-2014’’ spotkanie na olsztyńskim
zamku otworzył marszałek województwa Jacek Protas.
Głos zabrali także goście
z zagranicy. W trakcie uroczystości były obecne delegacje
z francuskiego departamentu Cotes d’Armor, z którym
w 2011 roku obchodziliśmy
jako region 20-lecie współpracy. W tym roku minęła
natomiast piąta rocznica podpisania umowy partnerskiej
z włoską prowincją Perugia,
której przedstawiciel również znalazł się w gronie gości. Obok delegacji z Francji i Włoch w uroczystościach
wziął udział przedstawiciel
najmłodszego partnera Warmii
i Mazur – Żupanii Splicko-Dalmatyńskiej.
Specjalną publikację poświęconą dorobkowi województwa na przestrzeni 10-letniej obecności Polski
w Unii Europejskiej zaprezentował wicemarszałek Jarosław
Słoma.
miejsc
w przedszkolach
Od kilku lat fundusze unijne wspierają powstanie nowych
przedszkoli na Warmii i Mazurach. Zarząd województwa
przeznaczył kolejne środki na zmniejszenie nierówności
w dostępie do edukacji przedszkolnej. Dofinansowanie otrzymało siedem placówek.
– Dzięki wykorzystaniu
środków unijnych udaje nam
się systematycznie zwiększać liczbę miejsc w naszych
przedszkolach – mówi Jacek
Protas, marszałek województwa. – Zdajemy sobie sprawę,
jak wielkie ma to znaczenie w
wyrównywaniu szans edukacyjnych naszej młodzieży.
Dlatego w przyszłej perspektywie unijnej nadal będziemy wspierać placówki przedszkolne w całym regionie.
Prawie 436 tys. zł trafi do
wsi Biskupiec w powiecie nowomiejskim na utworzenie
nowego ośrodka wychowania
przedszkolnego. Na ten sam
cel samorząd województwa
przekazał ponad 395 tys. zł
wsi Boguchwały w gminie Mi-
łakowo. Z kolei kwota blisko
450 tys. zł pomoże w stworzeniu nowego oddziału przedszkolnego dla 16 dzieci przy
Niepublicznej Szkole Podstawowej w Wielkim Dworze
w gminie Małdyty.
Wsparcie uzyskały także
już istniejące placówki przedszkolne. Ponad 560 tys. zł
wspomoże utworzenie 12 dodatkowych miejsc w publicznym przedszkolu w Orzyszu,
a prawie 126 tys. zł trafi do
przedszkola niepublicznego
we wsi Jerutki w gminie Świętajno. Środki unijne wspomogą też niepubliczne przedszkole w Olecku (prawie 124
tys. zł), a ponad 410 tys. zł
trafi do jednej z placówek
w Olsztynie.
Marszałek województwa Jacek Protas podczas wystąpienia „Nowe oblicze Warmii i Mazur w latach 2004-2014’’
Mazurskie tężnie
z unijnym wsparciem
W Parku Zdrojowym
w Gołdapi podczas obchodów
10. rocznicy przystąpienia Polski do Unii Europejskiej otwarto jedne z największych w Polsce tężni uzdrowiskowych.
Wybudowane tężnie liczą
200 metrów długości i 8 metrów wysokości. Sekret ich
leczniczego działania kryje się w konstrukcji. Zbudowana jest z drewna iglastego,
gałązek tarniny i urządzeń
do pompowania solanki.
W otoczeniu wytwarza się aerozol bogaty w całą gamę cennych mikroelementów: jod,
brom, wapń, magnez, po-
tas, żelazo, sód. Budowa tężni kosztowała ponad 8 mln zł,
z czego dofinansowanie unijne wyniosło 85 procent.
Oddane do użytku tężnie
są ostatnią inwestycją zbudowaną w kompleksie uzdrowiskowym. Wcześniej powstała
już grota solna, minitężnie, pi-
jalnia wód mineralnych i leczniczych. Zbudowano też promenadę nad jeziorem Gołdap,
wyznaczono ścieżki spacerowe,
trasy rowerowe i konne. Całkowity koszt inwestycji w infrastrukturę uzdrowiskową to
40 mln zł, z czego unijne dofinansowanie wyniosło 34 mln zł.
Ponad 150 osób wzięło udział w pilotażowej akcji sadzenia drzew w okolicach
Frygnowa
Przydrożne aleje
objęte pilotażowym
programem
Zarząd Dróg Wojewódzkich w Olsztynie przygotował program
kształtowania i pielęgnacji przydrożnych alei. Drogowcy rozpoczęli swój pilotażowy projekt przy trasie wojewódzkiej nr
542 na odcinku Zapieka-Frygnowo w okolicy Pól
Grunwaldzkich. Co najważniejsze – drzewa zostały posadzone w bezpiecznej dla kierowców odległości.
Tężnie są elementem gołdapskiego Parku Zdrojowego leżącego nad miejscowym jeziorem
Akcja jest przygotowaniem do wieloletniego programu odtwarzania i pielęgnacji
alei, które są jedną z wizytówek Warmii i Mazur. Do nasadzeń wybrano odpowiednie
gatunki drzew: klon zwyczajny, dąb czerwony, a także bez
czarny i jarząb. Program po-
lega nie tylko na sadzeniu
drzew przy drogach, które do
tej pory nie posiadają alei, tj.
odcinek Zapieka-Frygnowo,
ale także nastawiony jest na
odtwarzanie przydrożnej zieleni w miejscach, w których
jej przetrwanie ze względu na
wiek drzew jest zagrożone.
8
dom i ogród
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
Sadzimy pomidory
Pomidory wywodzą się z Ameryki Południowej, gdzie do tej pory w Peru rosną jeszcze w stanie dzikim. Nazywano je, ze względu na jasnoczerwoną barwę, jabłkami złota. Do Europy prawdopodobnie przywiezione zostały w XVI wieku i początkowo uprawiano je jako rośliny ozdobne, ze względu na trujące właściwości niedojrzałych owoców i łodyg. Kiedy odkryto smakowitość
ich czerwonych owoców, szybko zyskały popularność. W Polsce zagościły dzięki królowej Bonie. Przeważnie uprawiany jest pomidor zwyczajny, w różnych odmianach.
Pomidory to źródło witamin i substancji odżywczych. Posiadają mnóstwo
składników mineralnych, takich jak: potas, sód, magnez,
wapń, żelazo czy mangan.
Mają również sporo likopenu
– antyutleniacza, który nadaje pomidorom czerwony kolor. Ten bardzo cenny związek ma i zbawienny wpływ
na nasz organizm. W skrócie
mówiąc, chroni nas przed nowotworami, chorobami serca,
zaćmą i wieloma innymi schorzeniami. Podobno jest nawet skuteczną ochroną przed
rakiem prostaty. Pomidory
REKLAMA
wykorzystywane są również
w kosmetyce, bo doskonale
zwilżają naskórek.
Są bardzo smaczne i mogą być używane prawie do
wszystkich potraw. Można z nich robić przeciery, soki i sałatki. Dlatego powinniśmy sadzić je na grządkach,
w szklarniach albo namiotach
foliowych.
Uprawa w gruncie
Uprawa
pomidorów
nie jest trudna. Niemal każdy, kto ma swój ogródek albo działkę, może sadzić te
rośliny. Pomidory rosną naj-
lepiej, kiedy sadzi się rozsady, w które zaopatrujemy się
u producentów. Kupując,
zwracamy uwagę na jakość
roślin. Powinny być jędrne,
krępe, o średnio grubych łodygach, o dobrze wybarwionych, zielonych liściach, nie
za jasnych ani nie za ciemnych, bez plam i podwiniętych brzegów.
Przed posadzeniem pomidorów musimy przygotować grządkę. Gleba powinna być dobrze spulchniona
i zasilona nawozami, najlepiej naturalnymi. Ziemia musi być ciepła. Dlatego sadzimy
je dopiero po 15 maja, kiedy minie niebezpieczeństwo
wiosennych przymrozków,
które bardzo często występują
w czasie tak zwanych zimnych
ogrodników.
Przed posadzeniem rozsady, hartujemy sadzonki, czyli na kilka godzin stawiamy je
w doniczkach w miejscu sadzenia. Na rabatce, co 40 cm,
wykopujemy dołki, do których wsadzamy roślinki (głębiej jak w pojemniku, ale należy uważać, aby nie obsypać
dolnych liści). Od razu obok
wbijamy palik, do którego
przywiązujemy roślinki. Po
REKLAMA
posadzeniu podlewamy, ale
nie lejemy wody na liście,
bo pomidory tego nie lubią,
tylko na ziemię w pobliżu
łodygi.
Uprawa w szklarni lub
namiocie foliowym
Najważniejsza jest gleba. Teoretycznie już powinna być przygotowana, ale
jeżeli ktoś dopiero wybudował swój namiot, to należy
dokładnie przekopać podłoże z domieszką torfu, obornika oraz wapna. Pomidory nie lubią kwaśnej
ziemi. Dobrze jest jeszcze przed sadzeniem
ułożyć specjalny wąż
z dziurkami, aby dokorzeniowo
podlewać rośliny. Pomidory lubią dużą
ilość wody, ale nie
lubią moczenia liści,
szczególnie odmiany
szklarniowe.
Do sadzenia wybieramy gatunki dobrze
rosnące w pomieszczeniach zamkniętych, samopylne, odporne na pęknięcia.
Do szklarni nadają się różne
odmiany. Ja na przykład lubię
malinowe.
Sadzimy je podobnie jak na
grządce, w odstępach co 40 cm.
Zamiast kołków używamy
sznurka, do którego przywiązujemy rośliny. Większość
odmian szklarniowych jest
wysokopiennych, więc mocowanie do linek jest niezbędne.
Namioty muszą być dobrze
wentylowane. Na noc powinny być zamykane. Odmiany szklarniowe lubią ciepło.
Pomidory podlewamy rano
i wieczorem. Gdy mamy wąż
w ziemi, o którym pisałem
wcześniej, to nie ma problemu. Puszczamy wodę i czekamy, aż ziemia wokół krzaczka
zrobi się wilgotna.
Inne rośliny w szklarni
Pomidorom w szklarniach
nie przeszkadza obecność
nowalijek, takich jak sałata,
rzodkiewka szczypiorek czy
koperek. Możemy je z powodzeniem uprawiać na obrzeżach grządek lub na oddzielnych stanowiskach. Możemy
również uprawiać paprykę.
Lubi podobne stanowiska co
pomidory.
Wspólnie z jabłkami złota
w tym samym pomieszczeniu
nie powinny natomiast znajdować się ogórki. Te rośliny
raczej nie tolerują się i plony
mogą być mizerne. Jeżeli mamy tylko jeden namiot, to powinniśmy postawić ściankę,
tworząc dwa oddzielne przedziały. Wtedy uprawa ogórków i pomidorów na pewno
będzie udana i plony będą satysfakcjonujące.
Jacek Panas
REKLAMA
dom i ogród
Pełnia wiosny
REKLAMA
to wysychaniu gleby i wzrostowi chwastów.
Jednym z bardziej skutecznych zabiegów jest przykrywanie warzyw włókniną,
którą zakładamy bezpośrednio po sadzeniu rozsady lub
po siewie nasion na wilgotną powierzchnię. Osłona taka dobrze przepuszcza wodę oraz zapewnia korzystny
mikroklimat. Zabieg ten
przyśpiesza zbiory, zależnie od gatunku roślin, o 1-3
tygodnie w porównaniu do
uprawy bez osłon. Okrycie włókniną rozsady wcze-
snych warzyw kapustnych,
takich jak rzodkiewka, kalafior, brokuł, kapusta chroni
je przed śmietką kapuścianą.
W przypadku marchwi wysianej na wczesny zbiór nie
tylko przyśpiesza jej rozwój,
ale też zabezpiecza przed połyśnicą marchwianką. Nasiona ogórka włóknina chroni przed śmietką kiełkówką
i mszycami.
Oto inne przykłady walki
ze szkodnikami z wykorzystaniem... roślin
Piołun – jego górne części ścięte podczas kwitnienia niszczą gąsienice gryzące.
Sporządzamy wywar z ok. pół
wiadra ziela lub 700-800 g suszu, zalewając go chłodną wodą i mocząc przez dobę. Następnie należy gotować przez
ok. pół godziny, a przed opryskiem rozcięczyć wodą w stosunku 1:2.
Rumianek – do zwalczania mszyc na różnych roślinach stosujemy wyciąg sporządzony w następujący
sposób: 3 kg ziela lub 1 kg suszu zalewamy 10 litrami wody o temperaturze 60-70 st. C
na 12-14 godz., następnie
rozcienczamy wodą w stosunku 1:5. Można też dodać
20-30 g mydła.
Na mszyce skuteczny okazuje się też wyciąg z korzeni
szczawiu polnego: 200-300 g
roztartych korzeni zalewamy
10 litrami wody o temperaturze ok. 40 stopni. Opryskujemy po 1 do 3 godzinach. Roztwór taki możemy stosować
też w walce z przędziorkiem
w sadach.
ar
REKLAMA
9
Robimy
grilla
W maju kwitnie wiele drzew owocowych, kasztany, mniszek i bez. Wysiewamy ostatnie rośliny ciepłolubne, wrażliwe na późnowiosenne przymrozki, np. ogórki i dynie. Do gruntu wysadza się rozsadę pomidorów i papryki. Działkowicze często są niecierpliwi i wysadzają rozsadę
pomidorów za wcześnie, w niedogrzaną ziemię, co powoduje, że rośliny źle się przyjmują, są
słabe i podatne na choroby.
Maj to okres agresywnego ataku chwastów, chorób
i szkodników. Dlatego należy wykonywać wiele prac
pielęgnacyjnych i zapobiegawczych. W tym miesiącu
chronimy truskawki przed
szarą pleśnią. W tym celu dobrze jest opryskiwać
krzaki wywarem ze skrzypu polnego, gnojówką z pokrzywy, cebuli lub czosnku.
W początkach kwitnienia
truskawek korzystne jest
rozkładanie w międzyrzędziach słomy, zeschłej trawy
lub czarnej folii. Zapobiega
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
Nie ma to jak przyjemne wieczory na działce, w gronie znajomych i rodziny, przy kompocie
i oczywiście smakowitych potrawach. Podobno najsmaczniejsze są potrawy pieczone na
ogniu. Znakomita jest kawa zbożowa gotowana w kociołku na ognisku. Żeby to wszystko
mieć, musimy na naszej działce zrobić profesjonalne stanowisko do grillowania.
Z
aczynamy od wybrania
miejsca.
Musi być zaciszne. Oddalone od naszej altanki i sąsiadów. Nasze miejsce,
około 2 x 2 metry, musimy
utwardzić. Najlepiej kamykami albo kratami z betonu. Są
praktyczne – wypełnione ziemią dają podłoże dla trawy.
Na brzegach naszego placyku
sadzimy najlepiej tuje, obok
nich budujemy proste ławki (deski na kołkach wbitych
w ziemię). Na środku wykładamy kamykami kółko
o średnicy 30-40 cm. To będzie miejsce na małe ognisko. Nad nim ustawiamy
trójnóg, na którego ruszcie
można smażyć mięso, warzywa, a także gotować pyszną kawę. W jednym z rogów
naszego placu stawiamy kominek. Można kupić betonowy, mam taki, jest dosyć
funkcjonalny, ale tylko jako
stacjonarny grill. Nie palmy
w nim ognia, bo z pewnością
popęka. Ognisko rozniecamy tylko z suchych patyków,
a układamy je w indiański
sposób – końcami do środka. Daje dużo żaru, ale mało
ognia, jest to względnie bezpieczne ognisko.
eżeli chodzi o mnie, to
wolę kiełbaski czy karkówkę pieczone na ogniu
z ogniska. Warto spróbować.
Są bardziej aromatyczne od
tych z węgla drzewnego. Często na małym ognisku, na rożnie piekę kurczaka. Wycho-
J
dzi wspaniały! Jak będziecie
Państwo piekli, to pamiętajcie o częstym obracaniu i polewaniu wodą z tłuszczem.
Na ruszcie zawieszonym na
trójnogu możemy upiec rówREKLAMA
nież kromki chleba, plasterki
kabaczków, a także ziemniaki. Zawijamy je w aluminiową folię i układamy na ruszcie. Palce lizać!
ar
10
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
finanse
REKLAMA
Skok na SKOK
Idea działalności Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK) jest szczytna. Chodzi o samopomoc finansową w wąskich grupach ludzi, którzy znają się, pracują w jednej firmie
lub organizacji. To także pomoc osobom wykluczonym z rynku bankowego. Jak kasy radzą sobie po ponad dwudziestu latach obecności w Polsce?
W naszym kraju pierwszy
SKOK rozpoczął działalność
w 1992 roku. Na początku
były to małe instytucje biskie
idei samopomocy finansowej,
zorganizowane lokalnie wokół organizacji czy zakładów
pracy. Na początku naszego
wieku istniało już blisko 600
kas wraz z oddziałami. Ich
aktywa wynosiły 1,2 mld zł.
Następnie nastąpił gwałtowny wzrost. Dziś SKOK-ów
z oddziałami jest prawie
1 900, a ich aktywa wzrosły do
2,7 mld zł. Mają 2,6 mln klientów. Oznacza to, że SKOK-i
zbudowały silną pozycję na
rynku.
ratunku to pomoc ze strony banków spółdzielczych
i komercyjnych.
Bankowcy pomysłem pomocy SKOK-om są przeciwni, wręcz przerażeni. Wyciekły
informacje o projekcie pisma
skierowanego do KNF przez
banki. Bankowcy twierdzą, że
ewentualne przejęcie kas będzie „nieracjonalne i obarczone wielkimi kosztami społecznymi”. Aktywa kas będą miały
„niewielką wartość biznesową”.
W związku z tym postanowiono, że SKOK będzie
nadzorowany przez Komisję Nadzoru Finansowego
(KNF). Tak też się stało i już
od półtora roku SKOK jest
pod jej kontrolą.
Wyniki nie są dobre: 32,3%
kredytów ma opóźnienie
w spłacie ponad 90 dni (dla
porównania w bankach jest to
zaledwie 8% portfela). Byłoby gorzej, gdyby nie sprzedaż
w 2012 roku pewnej części długu za granicę. Pocieszeniem dla polskiego systemu finansowego jest to, że
portfel kredytowy SKOK-ów
to tylko 10 mld złotych (takie bilanse mają małe banki
w Polsce). Małe kasy zachowały dobre portfele. Kasy,
które dokonały konsolidacji
i urosły do zasięgu krajowego,
popsuły swój portfel.
Nie wiadomo, co najbardziej przyczyniło się do osiągnięcia tak złej spłacalności
kredytów i pożyczek. Eksperci wskazują na zbyt mocne poluzowanie polityki kredytowej i brak skutecznego
nadzoru koleżeńskiego. Należy również spojrzeć szerzej
– w ostatnich latach mieliśmy
do czynienia z kredytem finansowym. Banki raczej były
w odwrocie, ograniczały akcję
kredytową. SKOK-i zaś promowały się hasłami: „Wyłącznie polski kapitał”, „Nie jesteśmy bankami, nie wińcie nas
za kryzys”.
Dziś obraz jest ponury, na
niespełna sześćdziesiąt kas
czterdzieści cztery mają program naprawczy. Współczynnik wypłacalności wynosi 1%,
a powinien wynosić 5%. Co
można zrobić, aby ratować
SKOK-i? Ustawa o SKOK-ach
przewiduje szereg rozwiązań.
Najpierw kasę powinni ratoREKLAMA
wać sami jej członkowie. Tu
osiągnięto bardzo dobry wynik: w 2013 roku spółdzielcy
podnieśli kapitał kas o blisko
50% (dane za trzy kwartały
2013 roku). To jednak za mało. Drugim krokiem wyjścia
z problemów jest Krajowa Kasa SKOK. W zasobach tej instytucji również jest zbyt mało środków – ok. 400 mln zł.
Trzecią deską ratunku powinna być pomoc od innych,
dobrze prosperujących kas.
Na rynku nie ma dziś na tyle silnych kas, aby były zainteresowane wsparciem potrzebujących. Ostatnia deska
W bankach sytuacja jest jasna – jeśli coś nie przynosi
pozytywnych skutków, to się
to likwiduje. I tak mogłoby
być z częścią SKOK-ów. Ponadto, ustawa o SKOK-ach
jest zaskarżona w Trybunale
Konstytucyjnym.
Trwają prace nad jeszcze
innym pomysłem: stworzeniem banku, który przejmie
złe aktywa kas. Wszystkie dobre aktywa pozostaną w strukturach SKOK. Jestem przekonany, że finansiści znajdą
wkrótce złoty środek. Dwadzieścia lat pokazało, że kasy
są potrzebne klientom. Przecież skutecznie działają w 101
krajach.
Krzysztof Rzymski
dom
REKLAMA
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
11
Dni otwarte Jasamu
Color House
zaprasza do siebie
Każdy z nas chce mieć piękny, z pomysłem urządzony dom. Jedni są majsterkowiczami wypatrującymi ciekawej oferty na elektronarzędzia, materiały budowlane, farby czy lakiery. Drugą
grupę stanowią amatorzy, z sercem dekorujący własne „m”. Jeszcze inni poszukają rozwiązań do przydomowego ogrodu lub na działkę. Ilu nas, tyle potrzeb! Odpowiedzią na nasze wymagania były Dni Otwarte marketu budowlanego Jasam. Podczas owego święta domu każdy klient miał okazję skorzystać z promocji cenowych, obejrzeć nowe produkty oraz zasięgnąć języka
u fachowców z branży.
Jeszcze kilka lat temu każdy z nas robił zakupy w wielu
małych sklepach. Dziś wybieramy raczej duże kompleksy, w których od ręki kupimy
wszystko, czego potrzebujemy do urządzenia się w domu. Takie udogodnienie dla
klientów z Olsztyna i regionu przygotowała firma Jasam.
Mieszkańcy znają ten market z szerokiego asortymentu,
z którego chętnie korzystają
osoby przeprowadzające remont. Ciekawostką jest natomiast fakt, że olsztyński market coraz bardziej inwestuje
w artykuły wyposażenia wnętrz.
– W ostatni weekend
kwietnia urządziliśmy na posesji Jasamu niecodzienną imprezę dla klientów – informuje Agnieszka Micigolska,
dyrektor sprzedaży detalicznej. – Były to Dni Otwarte,
które dla wielu rodzin stały się inspiracją do urządzenia na wiosnę swojego domu
na nowo. Zainteresowaniem
cieszyły się artykuły dekoracyjne, dzięki którym stylowo
i niedrogo wyposażymy
mieszkanie. Jak to zrobić, doradzali nasi fachowcy. Podpowiadali, w jaki sposób dobrać
kolory, faktury, wykończenia oraz dodatki, by gustownie urządzić pomieszczenie
– dodaje Agnieszka Micigolska.
To niezwykłe, ale nasze
mieszkanie może nabrać zupełnie nowego charakteru nawet do lekkim liftingu. Chodzi
o drobiazgi, jak pomalowanie
ścian na nowy, świeży i modny kolor dobrą farbą. O tym,
co teraz jest na topie, dowiedziemy się w salonie „Color
House” w Jasamie.
– Polecamy wyróżniające
się jakością farby firm „Caparol” oraz „Alpina” – przekonuje Marta Subda, architekt
wnętrz, i dodaje: – Prócz pełnej palety barw tych farb proponujemy też rozmaite elementy
tynkowe,
tapety,
karnisze oraz panele gipsowe
„Loft system”. Chętnie wybieranym rozwiązaniem przez
klientów są obecnie tapety
płynne, które działają wyci-
Modne rozwiązania możemy obejrzeć w najnowszych katalogach
szająco i ocieplająco. Wiele jest
takich nowinek, chętnie o nich
opowiemy gościom naszego
salonu kolorów.
Najprościej jest więc po
prostu przyjść do Studia Color House. Pracujący tu dekoratorzy z pewnością nas
zainspirują w dążeniu do oryginalności, piękna, wygody.
Wzrok przyciągają nie tylko
duże, kolorowe powierzchnie,
ale także małe, z pozoru nieważne szczegóły – jakiś oryginalny dodatek, panel loft, ściana
z cegły, fototapeta wykonana
ze zdjęcia zrobionego na wakacjach czy designerski karnisz. Wszystko na miarę zasobności portfela. Możemy
pomalować jedną ścianę, która z innymi, dobrze dobranymi dodatkami stworzy
wnętrze w kolorowym stylu
boho. O tym, jakich użyć kolorów, jakich farb i technik
dekoracyjnych, można porozmawiać z codziennie będącymi na miejscu doradcami.
Co ciekawe, zaproponowane
nam pomysły możemy obejrzeć na monitorze komputera w studiu. Wszystko po to,
byśmy nie musieli sobie tylko wyobrażać naszego stylowego wnętrza, ale zobaczyli je
na własne oczy! Zarówno doradztwo, jak i pokazanie nam
W studiu Color House
Nie tylko kolory, ale i stylowe dodatki tworzą piękno naszych wnętrz
efektu w programie komputerowym zyskamy w Color House zupełnie za darmo.
To, jak zrobić z mieszkania piękne i klimatyczne
gniazdko, bywa najczęściej
zasługą pani domu. Pan domu natomiast jest od zakasania rękawów i wykonania męskiej, ciężkiej roboty. Niestety!
Dzięki nowoczesnym elektronarzędziom bicepsy panów
tak nie lśnią w słońcu. Teraz
już bowiem nie potrzeba siły,
by wywiercić solidny otwór
w grubej ścianie. Z ogromną
łatwością wykonamy ciężką
dotąd pracę, stosując najnowsze modele elektronarzędzi.
Mogli je przetestować podczas
Dni Otwartych panowie i bardzo chętnie to robili, gdy ich
piękne żony oglądały kolejne egzemplarze rolet, zasłon
i firan, korzystały z promocji cenowych i uczestniczyły
w konkursach z nagrodami.
– Cieszę się, że tutaj przyszedłem – mówi o imprezie
Jasamu Andrzej Żuk, mieszkaniec Olsztyna. – Planuję remont i podczas zakupów
wpadło mi do głowy kilka pomysłów. Dobrze jest czasami
przyjść na takie spotkanie i zobaczyć, co właściwie się teraz
sprzedaje, jest modne. Dało mi
to lepsze spojrzenie i chyba
o to chodzi! Kilka produktów
kupiłem z promocji. Teraz były naprawdę dobre ceny w Jasamie – chwali się klient.
(r)
12
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
rozmaitości
BARAN 21 III - 20 IV
Uśmiechasz się przez sen,
ale nie oznacza to, że masz poczucie humoru. Nie widzisz
wtedy swojego wyrazu twarzy.
Ćwicz uśmiech, ale nie rób tego
w pracy, bo ją stracisz. Wtedy
nie będzie Ci do śmiechu.
RAK 22 VI - 22 VII
Wszystko będzie biegło
swoim normalnym trybem,
więc nic nie popsuje Ci dobrego humoru. Nie daj nikomu
tego po sobie poznać. Zachowuj się normalnie. Niech inni
Ci zazdroszczą.
WAGA 24 IX - 23 X
Czeka Cię dużo pracy.
Uważaj na to, co będziesz mówił. Wiele osób będzie Cię prosiło o radę. Jesteś przecież radnym. Od tego, jak wypadniesz,
będzie zależało, czy załapiesz
się na kolejną kadencję.
BYK 21 IV - 20 V
Zamiast stresować się graniem na loteriach, postaraj się
wkręcić do zarządu jakiejś firmy. Nawet bez kumulacji możesz trafić ładny kawałek grosza. Oczywiście do podziału.
Ale przecież jest co dzielić.
LEW 23 VII - 23 VIII
Nie trać czasu na przymierzanie się do realizacji planów. Możesz zaufać intuicji –
na pewno Cię nie zawiedzie.
Jeżeli wylosują inne numery niż te, które skreśliłeś, będziesz musiał jeszcze popracować nad intuicją.
SKORPION 24 X - 22 XI
Nadchodzący
weekend
wykorzystaj na uprawianie
sportów. Tenis, pływanie, jazda rowerem wzmocnią Cię fizycznie. Jeżeli nie lubisz się
męczyć, możesz obejrzeć te
dyscypliny w telewizji i wyciągnąć wnioski.
PANNA 24 VIII - 23 IX
Nie zatrzymuj na siłę tego,
co przemija. Pamiętaj! Chirurg
plastyczny może tylko wpędzić Cię w dodatkowe koszty. Będzie trzeba zrobić nowe
zdjęcia do dowodu i paszportu, a wiesz, jakie są kolejki.
STRZELEC 23 XI - 21 XII
Ostrożnie planuj karierę.
Łatwo skusić Cię doraźnym
zyskiem, a nie jest to dobre na
dłuższą metę. Najlepiej jeśli
się wstrzymasz do czasu rozstrzygnięcia wyborów samorządowych. Wtedy będziesz
miał jasną sytuację.
BLIŹNIĘTA 21 V - 21 VI
Nie załamuj się przy byle problemie. W sprawach finansowych postępuj zawsze
dyplomatycznie. W interesach nie bądź uparty. Wiadomo, że jest ciężko i człowiek
musi się teraz liczyć z każdym
milionem.
REKLAMA
KOZIOROŻEC 22 XII - 20 I
Rozmowa z szefem może
zmienić Twój nastrój. Trudno
powiedzieć, na jaki. Najważniejsze jest jednak to, że on
w ogóle chce z Tobą rozmawiać. Szanuj szefa swego, bo
możesz mieć gorszego.
WODNIK 21 I - 19 II
Najlepszy okres do zdobycia kontaktów lub rozpoczęcia
nowej działalności na polu zawodowym. Zainteresuj swoimi
planami tych, którzy mogą Ci
pomóc. Jeżeli powiesz im szczerze, to oni szczerze Ci doradzą.
Izabela Pietrzyk
Histerie rodzinne
W tej rodzinie nie ma miejsca na nudę! Nowa, prześmieszna
powieść Izabeli Pietrzyk!
Trzydziestoośmioletnia Wiktoria kończy związek z hojnym, lecz agresywnym partnerem. Ma nadzieję,
że wraca do otoczenia, które
wręcz kipi od miłujących się
istot. Czy aby na pewno…?
Układając swe życie od
nowa, dochodzi do niezbyt
odkrywczego wniosku, że
dziwny jest ten świat, a ludzie na nim jeszcze dziwniejsi. Próbuje odbudować relacje
z pełną nietuzinkowych cha-
rakterków rodziną: gderającą
matką, wiecznie obrażonym
ojcem, nieustannie kłócącym
się nastoletnim rodzeństwem
oraz dobroduszną Melą – starszą siostrą, która robi, co może, by zapanować nad całym
tym hardym stadłem.
Jakby tego było mało, kalendarz nieuchronnie odmierza czas dzielący Wiktorię od
spotkania z przebywającym
chwilowo na morzu szwagrem – twardym, silnym,
Kino
skończenie mądrym mężczyzną, który nigdy jej nie lubił
i z pewnością zrobi wszystko,
aby pozbyć się ze swojego domu miękkiej, słabej, nieskończenie głupiej baby.
zaprasza
Powstanie Warszawskie
„Powstanie
Warszawskie” to pierwszy na świecie
film fabularny zmontowany
w całości z materiałów dokumentalnych. Film opowiada historię powstania oczami dwóch młodych braci,
RYBY 20 II - 20 III
Ostatnio zawarte znajomości zapowiadają się interesująco. Staniesz się rozkojarzony, a Twoje nieco przytępione
zmysły mogą spowodować
błędną ocenę sytuacji. Zastanów się, czy to czasem nie jest
prowokacja.
realizatorów powstańczych
kronik filmowych, wykonujących rozkazy dla Biura Informacji i Propagandy Armii Krajowej. Bohaterowie
są bezpośrednimi świadkami
walki powstańczej.
RIO 2
Kontynuacja
barwnych
przygód bohaterów animowanego przeboju z 2011 roku. Blu, Julia i trójka ich dzieci wiodą rodzinny tryb życia,
ale Julia obawia się, że jej dzieci nigdy nie poznają, co to zna-
Redakcja zastrzega sobie prawo do unieważnienia horoskopu,
bez podania przyczyn!
AZB
REKLAMA
czy być wolnym ptakiem. Ku
jej zdumieniu Blu postanawia
zabrać całą rodzinę na wyprawę do dżungli. Wyruszają do
Amazonii, gdzie na ich trop
wpada dawny przeciwnik
– Nigel.
rozmaitości
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
13
Spotkanie z warmińską legendą
Już w najbliższy weekend zapraszamy do Olsztyńskiego Teatru Lalek na spektakl „Na Warmii... dawno,
dawno temu”, który został
oparty na podstawie trzech
baśni Marii Zientary-Malewskiej. Ich akcja rozgrywa
się nie za siedmioma górami, nie za siedmioma rzekami, ale blisko nas, w bardzo konkretnych miejscach,
nad konkretnymi warmiń-
skimi jeziorami. Jest to sceniczna podróż, mająca swe
źródła w uteatralnionej zabawie dziecka i zapomnianej już sztuce opowiadania.
W niej szczerość i naiwność
są skrzydłami wyobraźni niosącej małego, ale mamy nadzieję, również dużego widza, w bajeczną
przeszłość. Tworzywem naszej scenicznej opowieści są
barwne i przejmujące fabu-
ły, zwykłe przedmioty, które nawiązują swą formą do
dziecięcych zabawek, proste
lalki, animujący i opowiadający aktorzy oraz pobudzona przez nich wyobraźnia
widzów.
Mamy przyjemność poinformować Państwa, że
przedstawienie „Na Warmii... dawno, dawno temu”,
zaprezentowano 28 kwietnia
2012 r. w ramach 33. edycji
Warszawskich Spotkań Teatralnych. Spektakl spotkał
się z ciepłym przyjęciem widzów i krytyki. Zaprezentowano go także w 2013 r.
podczas Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Lalek
(PiF) w Zagrzebiu w Chorwacji. Zdobył dwie prestiżowe nagrody: pierwszą – za
najlepszą animację dla zespołu OTL i drugą – za lalki
dla Ireneusza Salwy.
Sobota z The Metropolitan
Opera HD
10 maja 2014 r. (sobota)
o godz. 18.55 Filharmonia Warmińska-Mazurska zaprasza na
kolejną Sobotę z The Metropolitan Opera HD Live. Tym razem
obejrzymy operę Gioacchino
Rossiniego „Kopciuszek”. Opera, która swego czasu przyćmiła
nawet „Cyrulika sewilskiego”.
Nieustający strumień wirtuozerii wokalnej mezzosopranu
(w roli tytułowej) i śpiewającego tenorem Księcia. Fabuła nieco bardziej rozbudowana niż
w klasycznych wersjach baśni o biednej dziewczynie, która trafia na swojego księcia, dostarczyła Rossiniemu okazji
do rozwinięcia całej palety nastrojów od scen komicznych,
buffo po iście romantyczne.
A w tych popisowych rolach:
Joyce DiDonato (Kopciuszek)
i Juan Diego Flórez ( Książę).
Dyrygentem przedstawienia
będzie Fabio Luisi, a operę reżyserował Cesare Lievi.
REKLAMA
Przedstawienie trwa około 3 godzin i 40 minut (w tym 1 przerwa).
Bilety: sektor I 50 zł, sektor II 35 zł Filharmonia zaprasza!
REKLAMA
REKLAMA
14
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
Porady
Stronę przygotował Mirosław Rogalski
Testament
– tak czy nie?
Nie ma obowiązku rozporządzania swoim majątkiem w testamencie. Jednak coraz więcej osób uważa, że warto to zrobić
i nie ma po co tego odkładać na później. W zabieganym świecie nie znamy bowiem dnia ani godziny. Może okazać się, że
w przyszłości nie będziemy w stanie jasno i precyzyjne przekazać naszej ostatniej woli.
Testament można sporządzić w dowolnym momencie życia. Osoba to czyniąca – testator – decyduje komu i w jakich
częściach mają przypaść należące do niej rzeczy i prawa majątkowe, nazywane potocznie spadkiem. Podjęte decyzje można
w dowolnym czasie zmienić – w części lub w całości.
Testament zwykły można sporządzić na trzy sposoby. Można całość napisać własnoręcznie, opatrując pismo datą i własnoręcznym
podpisem – to tak zwany testament holograficzny. Do jego ważności nie potrzeba świadków. Warto jednak, by spadkobiercy wiedzieli
o jego istnieniu i miejscu przechowywania. W przeciwnym razie może okazać się, że dziedziczenie nastąpi na podstawie ustawy.
Bardzo rzadko stosowaną formą testamentu zwykłego jest
testament allograficzny, sporządzany przed wójtem, burmistrzem, starostą lub innym ważnym urzędnikiem samorządowym. Wówczas konieczna jest obecność dwóch świadków.
Chyba jednak najlepiej sporządzić testament u notariusza,
który zadba o to, by był zgodny z prawem i odzwierciedlał wolę spadkodawcy. Taki akt jest trudny do podważenia, a oryginał dokumentu będzie bezpiecznie przechowywany w kancelarii. W dodatku od 2011 roku działa w Polsce Notarialny Rejestr
Testamentów, który pozwala potwierdzić istnienie i ułatwia
dotarcie do takiego dokumentu. Informacja o zarejestrowaniu
testamentu ujawniana jest dopiero po śmierci testatora, po okazaniu przez spadkobierców aktu zgonu. Wpis do rejestru jest
dobrowolny i bezpłatny.
REKLAMA
łać bardzo różne nieprzyjemne reakcje. W Hiszpanii na plaży
opalanie topless mało kogo bulwersuje, ale za chodzenie po ulicy w skąpym stroju plażowym można zapłacić 300 euro grzywny. Sporo może kosztować też wyrzucenie papierka. Są kraje,
w których grozi za to kara chłosty. Powinniśmy uważać na gesty. Na przykład uniesiony w górę kciuk najczęściej jest rozumiany jako „wszystko w porządku”, w Grecji odbierany jest
jako poważna zniewaga. Musimy także pamiętać o różnych zasadach targowania się, to swoisty rytuał. Cenę najlepiej negocjować z uśmiechem na ustach, znając wcześniej prawdziwą wartość towaru. Nie wypada targować się dla zabawy, kiedy nie
mamy zamiaru kupić danej rzeczy. W wielu krajach nadal obowiązuje zakaz robienia zdjęć, bo uznawane jest to za szpiegostwo.
Wielu mieszkańców Azji, Afryki, Ameryki nie życzy sobie tego,
a nawet boi się, wierząc, że fotografia kradnie kawałek duszy.
Kara była,
ale już jej nie ma
Co kraj, to obyczaj
Zagraniczny wyjazd nie zawsze wiąże się z przyjemnościami. Z powodu różnic kulturowych może bowiem dojść do drobnych nieporozumień, a z powodu nieznajomości prawa do nieprzyjemności.
Bardzo ważne jest to, aby w bagażu nie mieć niczego podejrzanego, co przypomina broń, materiały wybuchowe lub narkotyki. Dlatego nie podejmujmy się przewożenia zamkniętych
paczek o nieznanej nam zawartości. Ostrożność jest zalecana nawet wobec znajomych. W wielu krajach za przemyt środków
odurzających grozi wieloletnie więzienie, a nawet kara śmierci. Nie ma zmiłuj się.
Strój może zwracać uwagę i może zostać źle odebrany.
W krajach muzułmańskich skąpo odziana kobieta może wywoREKLAMA
Był występek, sąd orzekł karę, skazany odsiedział swoje. Po
pewnym czasie ma prawo mówić i pisać o sobie jako człowieku niekaranym. Po 10 latach wina i kara znikają z dokumentów skazanego i następuje automatyczne tzw. zatarcie skazania. Wszystko liczy się od dnia, w którym kara skończyła się
lub została darowana.
Jeśli wyrok był krótszy niż 3 lata, a skazany na wolności
sprawuje się nienagannie, to może wystąpić do sądu o zatarcie
wyroku już po 5 latach. Automatycznie po 5 latach następuje
zatarcie wyroku po karze grzywny lub ograniczenia wolności.
Z wnioskiem o to można wystąpić już po 3 latach. Kary za wykroczenia automatycznie zacierają się po 2 latach.
Od tych wszystkich zasad jest jeden wyjątek. Nie ulegają zatarciu wyroki za przestępstwa seksualne popełnione wobec małoletnich, poniżej 15. roku życia.
Nienarodzony
dziedzic
Zgodnie z naszym Kodeksem cywilnym poczęte dziecko może stać się spadkobiercą. Można na nie dokonać zapisu
w testamencie, może dziedziczyć ustawowo. Noworodek
w momencie urodzenia staje się spadkobiercą. Inaczej mówiąc,
niemowlę traktuje się tak, jakby żyło w dniu śmierci spadkodawcy, czyli w chwili otwarcia spadku.
sport
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
Nadzieje olsztyńskich
15
Lepsi
futbolistek
i gorsi?
Piłkarki Stomilu Olsztyn walczą o awans do I ligi, czyli zaplecza ekstraklasy. Na razie zajmują drugie miejsce, mając zaledwie
jeden punkt straty do prowadzącego Zamłynia Radom. Nadzieja na premiowane awansem miejsce jest więc duża. Potwierdza
to Małgorzata Piotrak, która obecnie jest kapitanem drużyny.
Sport to jednak dziwna część naszego życia. Ekscytujemy się
nim, bawimy podczas zawodów, czytamy i analizujemy występy
naszych ulubieńców. Jednak wszystko to ma wiele wymiarów.
Zapewne każda z nas trochę się boi, ale w kontekście
ewentualnej kontuzji. Jednak podczas gry nie myślimy o tym. Nie odstawiam nogi, walczę na całego. To mnie
bardzo ekscytuje. Myślę, że
pozostałe koleżanki również. Walczymy do upadłego, szarpiemy, biegamy. A co
najważniejsze, bardzo siebie
szanujemy. W zespole panuje wspaniała, niemal rodzinna atmosfera.
Awans do I ligi
to cel na ten sezon?
Oczywiście. Po to trenujemy i gramy, żeby być coraz
lepsze. Już w ubiegłym sezonie pokazałyśmy, że stać nas
na dobre wyniki. Obecny, jak
na razie, jest udany. Zajmujemy drugie miejsce i walczymy
dalej. Do I ligi awansuje zwycięzca. Z drużyn, które zajmą
drugie miejsca w swoich grupach, awans wywalczą trzy z
najlepszym bilansem punktowym i bramkowym. Jest więc
o co walczyć.
W ostatnim spotkaniu
(wywiad odbył się po
meczu z UMKS Zgierz)
dwie bramki zdobyłyście
po strzałach z dystansu.
Ćwiczycie ten element
gry na treningach?
Jak Pani ocenia szanse
olsztyńskiej ekipy?
Są duże, lecz przed nami jeszcze cztery kolejki spotkań. Będziemy grały z mocnymi rywalkami. Zamłynie
Radom jest na razie liderem.
Ponadto czekają nas jeszcze
konfrontacje z Teresinem, Raszynem oraz AZS UW Warszawa. I właśnie warszawianki depczą nam po piętach.
Myślę, że między Zamłyniem, Warszawą i nami rozegra się decydująca batalia
o awans do I ligi.
Ważny więc będzie silny
skład zespołu na te mecze. Czy wszystkie zawodniczki są zdrowe?
Niestety są w drużynie
kontuzje. Brakuje Eweliny
Balcewicz, której dolega kolano. Z podobnym urazem boryka się Monika Zawrotna.
Z kolei Paula Krech już wznowiła treningi, lecz na razie nie
jest gotowa do gry. Kontuzjowane są także dwie inne
dziewczyny. Tak więc trener
Dariusz Maleszewski ma dużo do myślenia. Na szczęście
potrafi tak ustawić zespół, że
zdobywamy kolejne punkty.
Taktyka to jedno. Nad
czym obecnie pracujecie
na treningach?
Treningi są urozmaicone.
Nasz szkoleniowiec wyznaREKLAMA
Małgorzata Piotrak – walczymy o awans
je zasadę, że w piłkę trzeba
grać, a nie tylko kopać. Dlatego wiele czasu poświęcamy
na nowe elementy gry zespołowej. Zmiana stron, na których dotąd głównie grałyśmy,
akcje oskrzydlające, wypracowywanie sytuacji strzeleckich
poprzez podania prostopadłe
i wiele innych akcji.
REKLAMA
REKLAMA
Do tego potrzebna jest
nie tylko technika, ale
także dobre przygotowanie fizyczne. Nie boi się
Pani walki kontaktowej?
Te dwie bramki strzelone z dystansu nieco mnie
zaskoczyły, ale równocześnie ucieszyły. Oczywiście
na treningach staramy się
ćwiczyć takie strzały. Jednak trening to nie to samo
co mecz. Dotąd nie była to
nasza najmocniejsza strona. Trener wpaja w nas zasadę „masz sytuację strzelecką, uderzaj nawet z 30
metrów”. Zawsze jest szansa, że bramkarka popełni
błąd, że będzie sytuacja do
dobitki. Dlatego cieszę się,
że dziewczyny próbują takich uderzeń i to z dobrym
skutkiem.
Dziękuję za rozmowę.
Notował: WAD
Czy da się porównać piłkę nożną z MMA, siatkówkę z taekwondo, koszykówkę z gimnastyką, piłkę ręczną
z judo? Chyba nie. Istnieją
sporty zespołowe i indywidualne. Te pierwsze mają tysiące wielbicieli, a pozostali dziesiątki (głównie rodziny
i grono znajomych). Gry zespołowe mają oglądalność
telewizyjną, a inne nie. Co
wiecej: gry drużynowe mają
więcej możnych sponsorów,
zaś zawodnicy walczący indywidualnie zbierają (proszę
o wybaczenie) ochłapy. Niestety nie było, nie ma i najprawdopodobniej nie będzie sprawiedliwości na tym
świecie. Bo cóż jest winien
zawodnik uprawiający pływanie, gimnastykę, judo, zapasy czy inne indywidualne
sporty? Nic. Kocha daną dyscyplinę, poświęcając jej czas
i wszystkie siły. Co z tego ma?
Niewiele. Przede wszystkim
satysfakcję, bo o kokosach finansowych nie ma co marzyć.
Chyba że jest się Mamedem Chalidowem czy Karolem Jabłońskim. Ale ilu ich
jest w naszym regionie? Prym
w środkach masowego przekazu wiedzie piłka nożna,
siatkówka oraz mniej piłREKLAMA
ka ręczna i koszykówka. A
gdzie sporty indywidualne?
Trudno dostrzec je w mediach. Przecież
w Olsztynie mamy świetnych
sportowców. Paula Plichta tylko w tym roku wywalczyła podium pucharu świata i w zawodach Korea Cup
w gimnastyce. Beata Engel przywiozła dwa medale
z zawodów kung-fu, które odbyły się w Chinach. Nie będę
wymieniał wszystkich, bo zabrakłoby miejsca. Są przecież
kajakarze, żeglarze, bojerowcy, zawodnicy taekwondo,
pływacy, zapaśnicy, kolarze
i wielu innych. Czy są gorsi od
innych? Nie! Rzecz w tym, żeby o ich wynikach, osiągnięciach czy nawet porażkach
także informować. To może im pomóc w kontynuowaniu kariery i przyczynić się do
promowania na świecie naszego regionu.
Niech nie zapominają
o tym władze państwowe, samorządowe, miejskie, stowarzyszenia, sponsorzy i wielu innych. W tym przypadku
nie ma lepszych czy gorszych
sportowców. Wszyscy powinni być dla nas ważni.
WAD
16
“Nowe Życie Olsztyna” nr 9 (132) 2014
reklama

Podobne dokumenty