Nr 9 (39) Data 24.11.2013. Cena 1 z³

Komentarze

Transkrypt

Nr 9 (39) Data 24.11.2013. Cena 1 z³
CMYk
Nr 9 (39) Data 24.11.2013. Cena 1 z³
Epitafia - pamiêci zmar³ych
Przechodniu! Westchnij do Boga...
Ilekroæ czytam na nagrobkach te
s³owa - Przechodniu, westchnij do
Boga - zastanawiam siê, jakie¿ to
musi byæ westchnienie, które dociera do Boga?! Jednak nasi przodkowie musieli wiedzieæ, skoro pisali. A
czy my potrafimy jeszcze tak wzdychaæ? Albo tak wyra¿aæ ból lub s³awiæ bliskie nam osoby, jak czyniono
to pisz¹c epitafia.
Epitafia, czyli napisy nagrobne,
urzek³y mnie po raz pierwszy, gdy
ponad dwadzieœcia lat temu trafi³em
na cmentarz w Staszowie ko³o Kielc.
Dzisiaj nie jestem w stanie nawet
przypomnieæ sobie tej wymyœlnej
poezji nagrobkowej, ale wra¿enie
pozosta³o. Teraz zagl¹daj¹c na ró¿ne nekropolie zwracam uwagê na napisy. Ostatnio bêd¹c na Powiœlu
(ko³o Kazimierza Dolnego), o którym pisa³em tutaj wczeœniej, napotka³em stary nagrobek ze s³owami
jak¿e przepe³nionymi bólem po stracie kogoœ bliskiego. Napis brzmia³:
Moja droga Krysieñku
bodaj tyœ mnie by³a
albo nieumiera³a
lub siê nierodzi³a
Tak oto s³owa ojca poezji polskiej
Jana Kochanowskiego trafi³y pod
strzechy, a nawet - jak widaæ - na
cmentarze. Tym bardziej, ¿e Czarnolas jak¿e blisko Wilków na Powiœlu.
To Jan Kochanowski po stracie córki napisa³ w Trenie XIII:
Moja wdziêczna Orszulo, bodaj ty
mnie by³a
Albo nie umiera³a lub siê nie rodzi³a
A Tren I zaczyna³ siê tak:
Wszytki p³acze, wszytki ³zy Heraklitowe
I lamenty, i skargi Simonidowe,
Wszytki troski na œwiecie, wszytki
wzdychania
I ¿ale, i frasunki, i r¹k ³amania,
Wszytki a wszytki za raz w dom sie
mój noœcie,
A mnie p³akaæ mej wdziêcznej
dziewki pomoœcie,
Z któr¹ miê niepobo¿na œmieræ rozdzieli³a
I wszytkich moich pociech nagle zbawi³a.
£zy Heraklitowe i skargi Simonidowe to jawne odniesienia do kultury
antycznej, w której myœl i s³owo wydobywaj¹ cz³owieka z piek³a szarpaniny emocji targaj¹cych cia³em.
Cz³owiek zaczyna wyrastaæ z Ziemi i
dostrzegaæ Niebo. Wa¿ne staje siê
Imiê. Choæby wyryte na kamieniu.
Przywo³any przez Kochanowskiego Symonides z Keos jest autorem
epitafium na kamiennej tablicy postawionej w miejscu œmierci Leonidasa i jego oddzia³u: Przechodniu,
powiedz Sparcie, i¿ wierni jej prawom tutaj spoczywamy.
Jak¿e wa¿ne staj¹ siê tutaj s³owa
"wierni" i "prawom". Kochanowski
napisze póŸniej Pieœñ XIX:
Jest kto, co by wzgardziwszy te doczesne rzeczy
Chcia³ ze mn¹ dobr¹ tylko s³awê
mieæ na pieczy,
A staraæ siê, poniewa¿ musi zniszczeæ cia³o,
Aby imiê przynajmniej po nas tu
zosta³o?
I szkoda zwaæ cz³owiekiem, kto bydlêce ¿yje
Tkaj¹c, lej¹c w siê wszytko, póki
zstawa szyje;
Nie chcia³ nas Bóg po³o¿yæ równo
z bestyjami:
Da³ nam rozum, da³ mowê, a nikomu
z nami.
Przeto chciejmy wzi¹æ przed siê
myœli godne siebie,
Myœli wa¿ne na ziemi, myœli wa¿ne
w niebie;
S³u¿my poczciwej s³awie, a jako kto
mo¿e,
Niech ku po¿ytku dobra spólnego
pomo¿e.
Ten wyznaczony etos dobra i s³u¿by odbija siê w epitafiach polskich
na wielu starych cmentarzach. Nie
Parafia Matki Bo¿ej Nieustaj¹cej
Pomocy w Œwidwinie
tylko zapisywano na nagrobkach
imiê i daty urodzin i œmierci, ale coraz
czêœciej opisywano zmar³¹ postaæ i
jego dokonania. Po co? Cz³owiek nie
umiera³ wraz ze z³o¿eniem go do grobu, lecz ¿y³ w swoich czynach.
Uszlachetniaj¹c swoje ¿ycie mia³
d¹¿yæ do œwiêtoœci. St¹d Wszystkich Œwiêtych. Poni¿sze epitafium
mia³o znajdowaæ siê w katedrze œw.
Jana w Warszawie.
B[ogu].N[ajlepszemu].N[ajwy¿szemu].
Jana Horlemesa, mieszczanina
warszawskiego,
widzisz tu wyobra¿onego za pomoc¹ sztuki;
[takiego], jakiego by³a wyobrazi³a
cnota,
zobaczyæ [ju¿] nie mo¿esz.
Zrodzony dla dobra ojczyzny,
a¿ do ostatniego dnia ¿ycia nieustannie
pe³ni¹c ró¿ne urzêdy
bardzo chwalebnie sta³ na jej czele
i jaœnia³ wyj¹tkow¹ zacnoœci¹ obyczajów.
Po wielokrotnym pe³nieniu urzêdu
radzieckiego,
sprawowanego z najwy¿sz¹ aprobat¹ wszystkich porz¹dków miejskich,
w uznaniu osobliwych zas³ug godzien
zaliczenia w poczet nieœmiertelnych rajców Nieba.
Umar³ w Roku Pañskim 1641, dnia
12 sierpnia.
Barbara Gizanka, ma³¿onka, mê¿owi najmilszemu,
N. N. N. N., synowie, ojcu najlepszemu, po³o¿yli.
Nag³ówek tego epitafium mo¿na
znaleŸæ na wielu starych grobach w
postaci pierwszych liter D.O.M., od
³aciñskich s³ów: Deo Optimo Maximo
- Bogu Najlepszemu Najwiêkszemu.
Kolejne, nowszej daty epitafium,
mówi o tym etosie wprost:
Tu le¿¹ zw³oki Micha³a Sokolnickiego,
jenera³a dywizyi wojska polskiego,
zmar³y dnia 24 wrzeœnia 1816 r.
œwiat³em, cnot¹ i mêstwem znakomity;
Jak ojczyŸnie s³u¿yæ, potomnym
przyk³ad zostawi³.
Etos s³u¿by w polskich epitafiach
przetrwa³ wieki, o czym œwiadczy inskrypcja z grobu w £añcucie m³odego ch³opca, ¿o³nierza Armii Krajowej, poleg³ego w boju 18 lipca 1944
r.:
To, ¿e spocz¹³em w tak m³odym lat
rozkwicie,
Œwiadczy, ¿e istniej¹ rzeczy cenniejsze nad ¿ycie.
Jednak dawanie przyk³adów cnót
dla potomnych to lata póŸniejsze.
Najstarsze epitafia wyra¿aj¹ po prostu metafizyczn¹ wiêŸ z Bogiem, który "lepi" cz³owieka z prochu i w
proch obraca. Maj¹ przypominaæ o
kruchoœci ¿ycia. Œmieræ to najwiêksza tajemnica i epitafia najczêœciej o
tym przypominaj¹, jak chocia¿by te
najbardziej znane: By³em, kim jesteœ,
jestem, kim bêdziesz lub Przechodniu! Westchnij do Boga.
Ciebie czeka ta droga.
Przechodniu pozdrów czu³ym
do Boga westchnieniem
Duszê œp. Apolonii
Stroskane dzieci po stracie
ukochanego ojca tê pami¹tkê stawiaj¹
prosz¹c przechodnia
o westchnienie do Boga
Ale tajemnica œmierci ma jeszcze
swoje tajemnicze zakamarki. Powszechnie uwa¿a siê, ¿e œmieræ jest
(tylko?) odpoczynkiem od ¿ycia, a
dusza po œmierci potrzebuje spokoju. St¹d najczêœciej spotykanym
napisem nagrobnym s¹: Pokój jego
duszy, Pokój jej cieniom, a z ³aciñskiego: Requiescat in pace (R.I.P.) niech spoczywa w pokoju, ale tak¿e:
Odpoczynek wieczny racz mu daæ
Panie. Byæ mo¿e ten spokój potrzebny jest duszy w czyœæcu, by mog³a
policzyæ swoje "myœli, s³owa,
uczynki i zaniedbania". Jak wa¿ny
jest odpoczynek, niech œwiadczy
proœba zawarta w tym krótkim epitafium:
Wstanê, Panie,
Gdy mnie bêdziesz budzi³,
Lecz pozwól spocz¹æ,
Bom siê bardzo strudzi³.
A co my napiszemy o sobie na naszych nagrobkach? Jakie Imiê epoki
wyryjemy na naszych czarnych i
bia³ych granitach i marmurach? Co
odczytaj¹ z kamieni nastêpne pokolenia?
W paŸdzierniku 2013 sakrament chrztu przyjêli:
Fryderyk Rykiel, Wiktor Parnak,Zuzanna Helena Pietrzyk, Alicja Dymek,
Weronika Oliwia Stefaniuk, Filip Kamiñski, Stanis³aw Pawe³ Szudy, Bart³omiej
£ukasz Adamowicz
Sakrament ma³¿eñstwa zawarli:
Emil Pawe³ Bednarczyk i Ma³gorzata Barbara Bednarczyk
Do wiecznoœci odeszli œ.p.:
Henryk ¯o³nierek lat 88, Rozalia Sobolak lat 94, Henryk Holinko lat 64, Edmund Sierputowicz lat 93, Jadwiga Ratañska lat 84, Marianna KuŸmicz lat 86,
Zdzis³aw Szymanek lat 81, Roman Krukowski lat 89, Zofia Wojtkowiak lat 89,
Tadeusz paczkowski lat 59, Fryderyka Nieœcieronek lat 86, Józef Stojanowski lat
75, Stanis³awa Szymbor lat 88
Str. 2
Redaguje zespó³ w sk³adzie: Ks. Roman Tarniowy, Tomasz Wasilewski.
e-mail: [email protected], tel. 094 36 57 340.
Nak³ad: 400 egz.
Redakcja zastrzega sobie prawo do korekty nades³anych materia³ów i
wyboru przes³anych zdjêæ. Jednoczeœnie prosimy o podpisywanie swoich fotografii.
Zwiastun
Nr 9 z dnia 24.11.2013
Rocznica pogromu ¯ydów w Œwidwinie
W Œwidwinie (zachodniopomorskie) pamiêtano o wydarzeniach sprzed
75 lat. 9 listopada br. na cmentarzu
¿ydowskim w pobli¿u jeziora Bukowiec odby³a siê uroczystoœæ upamiêtniaj¹ca Noc Kryszta³ow¹ z 1938 r. Ekumeniczn¹ modlitwê poprowadzili duchowni œwidwiñskich Koœcio³ów
rzymskokatolickiego i zielonoœwi¹tkowego
W 1938 r niemieccy naziœci wysadzili w powietrze synagogê ¿ydowsk¹.
Zdemolowano sklepy i domy nale¿¹ce
do ¯ydów, zbezczeszczono cmentarz
¿ydowski, a kilkadziesi¹t osób wywieziono do obozów koncentracyjnych. W
nocy z 9 na 10 listopada 1938 r. dosz³o
w ca³ych Niemczech do pogromów ludnoœci ¿ydowskiej nazwanych Noc¹
Kryszta³ow¹.
- Jesteœmy tutaj dzisiaj, aby pamiêtaæ o tych wydarzeniach, by nigdy wiêcej na naszych oczach nie przeœladowano nikogo. Nie mo¿e byæ tak, ¿e 75 lat
póŸniej, ludzie nadal s¹ dyskryminowani ze wzglêdu na swoje pochodzenie
czy te¿ wyznanie - mówi³ pastor Adam
Ciuæka ze œwidwiñskiego Koœcio³a zielonoœwi¹tkowego, inicjator uprz¹tniêcia i przywrócenia nale¿nego szacunku
miejscu pochówku ¿ydowskich mieszkañców przedwojennego Œwidwina. Jesteœmy tutaj tak¿e jako ludzie Koœcio³a, by pamiêtaæ, ¿e wówczas g³os
sprzeciwu Koœcio³ów katolickiego i
protestanckiego wobec nazistowskich
przeœladowañ by³ bardzo s³aby - dodaje
duchowny.
Brak historycznej œwiadomoœci
kolejnych pokoleñ jest po prostu niebezpieczny i niedopuszczalny. Ta dzi-
siejsza uroczystoœæ mog³aby byæ tak¿e
piêkna lekcja tolerancji i przestroga dla
m³odych, gdyby m³odzi tu dzisiaj byli
- zakoñczy³ pastor
O tragicznej historii ¿ydowskich
mieszkañców przedwojennego Œwidwina przypomina³ badacz dziejów
miasta Zbigniew Czajkowski. - Nasi
œwidwiñscy ¯ydzi s¹ na trwa³e wpisani
w historiê tego miasta. Czasami na nagrobkach ¿ydowskich mo¿na spotkaæ
sparafrazowany werset biblijny: "Œwiadkiem jest nam ten nagrobek i ten kamieñ".
Niech ci kamienni œwiadkowie ze œwidwiñskiego kirkutu pozwol¹ nam zachowaæ wdziêczn¹ pamiêæ o tych, którzy tu
¿yli przed nami i wspólnie z innymi
mieszkañcami przyczynili siê do rozwoju naszego grodu. Jesteœmy tê pamiêæ
d³u¿ni równie¿ samym sobie, aby otwartoœæ naszej kultury przesz³a w spuœciŸnie na nastêpne pokolenia bez choroby
prymitywnych uprzedzeñ narodowoœciowych i religijnych - t³umaczy.
Zbigniew Czajkowski cytowa³
wspomnienia pani Gizeli Meissner,
przedwojennej œwidwinianki, która po
latach przyjecha³a do Œwidwina w 2001
r. w zwi¹zku z odnowieniem cmentarza
¿ydowskiego. "Przy wejœciu do cmentarza, gdzie dawniej sta³ budynek cmentarny i pompa, stoi teraz ogrodzenie i
kamieñ z pami¹tkow¹ tablic¹. Moje
myœli wróci³y na powrót do listopada
1938 roku, kiedy wróci³am zupe³nie
wykoñczona ze szko³y - wspomina
pani Meissner. Przed domem na ulicy
Dworcowej 29 stal rz¹d ¿ydowskich
mê¿czyzn. Min. doktor Meyrson, mój
wujek Moses, Artur Lewin oraz mój
ojciec, a na wózku inwalidzkim siedzia³
ciê¿ko chory Lewinsoh. Wszyscy równym krokiem ruszyli pod eskorta policji na dworzec sk¹d zostali wys³ani
transportem do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Ze œrodkowego
okna naszego mieszkania dobiega³ g³os
policjanta ze Œwidwina, który mówi³ spokojnie koledzy, przypilnuje ze zrobimy tu porz¹dek ze wszystkimi
¯ydami. Po tych s³owach przez okno
wylecia³a menora. Œwiecznik upad³ na
bruk i rozbi³a siê na wiele czêœci. Nastêpnego dnia wraz z matka pojecha³y-
œmy na rowerach na cmentarz, na grób
moich dziadków, gdzie d³ugo p³aka³yœmy".
Na œwidwiñskim cmentarzu zachowa³a siê p³yta nagrobna dziadków pani
Gizeli. Przedwojenna œwidwinianka nie
kry³a wzruszenia, kiedy j¹ zobaczy³a.
Niestety, dwa lata póŸniej, w 2003 r.
zosta³a doszczêtnie zniszczona przez
nieznanych sprawców.
Ks. Marcin Gajowniczek, wikariusz œwidwiñskiej parafii pw. œw. Micha³a Archanio³a, przypomina³, ¿e modlitwa za zmar³ych jest chrzeœcijañskim
obowi¹zkiem. - Tu nie ma znaczenia
wyznanie. Po prostu pochowanym tutaj œwidwinianom nale¿¹ siê szacunek i
nasza modlitwa. Tak, jak chcielibyœmy,
¿eby modlitewn¹ pamiêci¹ otoczeni
byli nasi bliscy, którzy spoczywaj¹
poza dzisiejszymi granicami Polski przypomina duchowny.
Po uroczystoœci na cmentarzu w
œwidwiñskim zborze Koœcio³a Zielonoœwi¹tkowego wyœwietlono film pt.
"Noc Kryszta³owa".
A.C.
kramencie. Towarzyszy³ nam od samego pocz¹tku spotkania. Bardzo siê cieszê, ¿e wraz ze schol¹, która swoim
œpiewem i gr¹ na gitarze oraz bêbnach
uœwietni³a ten wieczór, mogliœmy adorowaæ, uwielbiaæ Pana i radowaæ siê Jego
Obecnoœci¹.
Na czeœæ Œwiêtych odœpiewaliœmy
wspólnie "Litaniê do Wszystkich Œwiêtych" i ju¿ na zakoñczenie najwa¿niejsza czêœæ czuwania - b³ogos³awieñstwo
Najœwiêtszego ze Œwiêtych. Niesamo-
wite prze¿ycie! Tylko On i ja… i ogrom
Jego Mi³oœci wlewaj¹cy siê w serca…
Obyœmy potrafili otwieraæ nasze serca
na przyjmowanie Jego Mi³oœci i potrafili nieœæ tê Mi³oœæ do innych, tych bardziej potrzebuj¹cych tak, jak to czynili
Œwiêci…
Mam ogromn¹ nadziejê, ¿e zamiast
zachodniego halloween, na dobre zakorzeni siê, przynajmniej w naszym mieœcie, "Noc Œwiêtych".
Ma³gorzata Durbaj³o
Noc Swietych
W przededniu 1 listopada wielu z
nas koñczy prace porz¹dkowe przy
grobach naszych bliskich zmar³ych.
Kupujemy okaza³e kwiaty, zanosimy
wystawne znicze… Czêœæ z nas robi
zapas s³odyczy, bo trzeba byæ przygotowanym, gdy przyjd¹ poprzebierane
dzieci z propozycj¹ "cukierek albo
psikus". Coraz czêœciej akceptujemy
"zachodni¹ modê" tego œwiêta stroj¹c
nasze domy ozdobami z dyni.
W koñcu 1 listopada obchodzimy
uroczystoœæ Wszystkich Œwiêtych, a
nie wszystkich zmar³ych. Myœlê, ¿e
jest to powód do œwiêtowania, do radowania siê obecnoœci¹ Œwiêtych, a nie do
przebierania siê w straszne stroje, kultu
brzydoty i dziwnego zwyczaju "pielgrzymowania" od domu do domu w
celu… w³aœnie nie wiem w jakim celu…
Z propozycj¹ radosnego œwiêtowania, uwielbienia Boga i Wszystkich
Œwiêtych wysz³a parafia Œw. Micha³a
Archanio³a proponuj¹c, w wigiliê
Wszystkich Œwiêtych, "Noc Œwiêtych"
- czuwanie z relikwiami b³. Jana Paw³a
II, œw. Franciszka, œw. Antoniego, b³.
Marii Angeli Truszkowskiej, œw. Teresy z Avilla, œw. Teresy z Liseux, œw.
Fidelisa, œw. Gerarda i œw. s. Faustyny.
Nr 9 z dnia 24.11.2013
Uwa¿am, ¿e by³a to doskona³a alternatywa nie tylko dla m³odych, równie¿ dla
starszych.
Czuwanie rozpoczê³o siê uroczystym wniesieniem relikwii. Potem odczytano liturgiê z uroczystoœci
Wszystkich Œwiêtych. W czytania oraz
procesjê z relikwiami zaanga¿owa³a siê
m³odzie¿ przygotowuj¹ca siê do Sakramentu Bierzmowania. Nastêpnie kap³an odczyta³ Ewangeliê, wyg³osi³
krótk¹ konferencjê o tym, ¿e warto byæ
œwiêtym. Warto d¹¿yæ do œwiêtoœci.
Szczególnie utkwi³o mi w pamiêci, to,
¿e œwiêci te¿ byli ludŸmi, te¿ pope³niali
b³êdy, tak samo siê z³oœcili, gniewali, odczuwali radoœæ czy nawet p³akali. Byli
ludŸmi takimi jak my… wiêc ka¿dy ma
szansê, by zostaæ œwiêtym. Potrzeba
wysi³ku i ogromu pracy, ale jest to
mo¿liwe. Myœlê, ¿e powinniœmy do
tego d¹¿yæ poprzez staranie siê, poprzez bycie dobrymi, ¿yczliwymi,
pomocnymi, bezinteresownymi. S³owa
konferencji wla³y w me serce nadziejê,
spowodowa³y, ¿e zrodzi³o siê we mnie
pragnienie œwiêtoœci i nieustawanie w
d¹¿eniu mimo pope³nianych b³êdów.
Nie zabrak³o równie¿ Najœwiêtszego ze Œwiêtych - Jezusa - Boga ukrytego
w postaci Chleba w Najœwiêtszym Sa-
Zwiastun
Str. 3
Z historii miasta i ziemi œwidwiñskiej
Wspomnienia oberkelnera
z hotelu Hellera (cz. III)
"Jeœli tak jest, to musi tak byæ"
by³o herbow¹ dewiz¹ starej pomorskiej rodziny von Massow1. Wœród
w¿enionych w t¹ feudaln¹ rodzinê
dam, by³y i takie, które pieniêdzy
dotyka³y tylko w rêkawiczkach, miêdzy innymi pani von Mering z Klemzow (Klêpczewo) i pani von Cleve z
Leckow (Lekowo). Pani Cleve arystokratka, na ³o¿u œmierci odebra³a
od synów przyrzeczenie, ¿e za ¿ony
wezm¹ tylko szlachcianki. Synowie
s³owa dotrzymali: Anton o¿eni³ siê z
córk¹ przewodnicz¹cego zarz¹du
Szczecina pann¹ von Sammerfeld a
wybrank¹ majora Wilhelma zosta³a
panna von Mannteufel z Redel (Red³o).
Starosta œwidwiñski hrabia Baudissin2 mieszka³ na koñcu miasta,
stamt¹d udawa³ siê na codzienny
spacer - promenad¹ do rynku. Na
dworzec jeŸdzi³ dwukonk¹ przez
dzielnicê stajni wokó³ miasta Têdy
te¿ udawa³ siê do szko³y gospodarstwa wiejskiego (szko³a zawodowa
na Wojska Polskiego-dop.Z.Cz.), w
której w ka¿de Bo¿e Narodzenie odbywa³ siê koncert dobroczynny zakoñczony jednoaktówk¹, na organizowane w auli szko³y bazary OjczyŸnianego Zwi¹zku Kobiet3. Bywa³ te¿
na dorocznych uroczystoœciach z
okazji urodzin cesarza. Chodzi³ tak¿e
do koœcio³a, a i nasz hotel, od czasu
do czasu, zaszczyca³ swoj¹ obecnoœci¹. Do starostwa (dzisiejszy dom
dziecka) jeŸdzi³ s³u¿bow¹ dwukonk¹. Kontakty towarzyskie utrzymywa³ bardzo nieliczne, tylko z hrabiami Schlieffen i Cleve oraz majorem von Borcke4, którego ¿ona by³a
chora.
Hrabinê Baudissin mo¿na by³o
spotkaæ raz w miesi¹cu, na spacerze
w towarzystwie guwernantki córki.
Czasami wybiera³a siê z m³od¹ hrabiank¹ na zakupy do kilku sklepów..
Bywa³a równie¿ na spotkaniach OjczyŸnianego Zwi¹zku Kobiet którego by³a przewodnicz¹c¹ i na balach
charytatywnych w hotelu Hellera.
By³a piêkn¹, kobiet¹. Niewysoka jasna blondynka, zawsze skromnie i
gustownie ubrana. Urzeka³a nielicznych, którzy mieli szczêœcie j¹ poznaæ, serdecznoœci¹, urokiem i charakterystycznym dla Ostenów5 arystokratycznym szykiem. .
Str. 4
Poprzednik Budissina landrat Rudriger von der Goltz z Krzecka
Poprzedni starosta œwidwiñski ,
Landesdirektor (dyrektor ziemski)
von der Goltz7 z Krzecka, wdowiec,
jako przewodnicz¹cy rady powiatu
przyjecha³ tylko dwa razy na posiedzenia tego gremium. A póŸniej na
godzinê zatrzymywa³ siê w hotelu.
Zawsze wiedzia³, co , komu i czego
brakuje. Próbowa³ pomagaæ, jednak
zawsze "kciukiem przytrzymuj¹c sakiewkê". By³ rygorystyczny w przestrzeganiu prawa i porz¹dków. Jednak najwiêcej czasu poœwiêca³ swojemu wielkiemu maj¹tkowi w Krzecku. By³ Pomorzaninem starej daty wiernym królowi, serdecznie dobrym o silnym charakterze. Jeden ze
szwagrów mojego szefa powiedzia³
kiedyœ o nim: " Chcia³by naszego
w³adcê Wilhelma II nosiæ na rêkach.
Innemu szwagrowi wiod³o siê Ÿle w
jego popadaj¹cym w finansow¹ ruinê maj¹tku". Mój szef mówi³ o nim:
"On tonie jak o³owiana gêœ" Aby
móc stan¹æ na nogach, szwagier
pobyczy³ od swoich krewnych 5 000
marek i wystawi³ kwit d³u¿ny. Po¿yczaj¹cy pieni¹dze zmar³ po kilku latach. Kiedy jego syn znalaz³ kwit
d³u¿ny w papierach spadkowych,
przedstawi³ go przy sposobnoœci
swojemu wujowi. Ten przeprasza³ i
¿a³owa³, ¿e nie mo¿e jeszcze tych
pieniêdzy oddaæ. Syn wierzyciela
bez s³owa kwit podar³ i wrzuci³ do
kosza na œmieci i tym samym uzna³
sprawê za za³atwion¹. W swoim póŸniejszym ¿yciu z³o¿y³ jeszcze niejeden dowód swojej wielkodusznoœci.
Dawny w³aœciciel ziemski pan
Märker, przez zapomnienie,
albo
umyœlnie, zostawi³
w hotelu swoj¹ laskê. Po kilku latach
mój szef zacz¹³ jej
u¿ywaæ. Wielu podziwia³o jej wygl¹d
i pyta³o o cenê. Szef
niezmiennie odpowiada³: "trzysta
marek". Tak¹ bowiem sumê po¿yczy³ panu Märker
na " nigdy nie oddanie". Do dobrego tonu wœród arystokracji i w³aœcicieli ziemskich nale¿a³o nie przypominanie sobie d³ugów. " Kto nie daje
znaæ, ¿e chce zwróciæ
po¿yczon¹
sumê - to albo nie
chce, albo nie mo¿e
w tej chwili tego
uczyniæ".
Panu Iksiñskiemu pan Igrekowski nagle wy- Nagrobek landrata grafa Baudissin w œwidwiñskim
mówi³ hipotekê. Ik- lapidarium.
siñski wyprosi³ u swojej teœciowej z cz¹ce sukcesy. Mieszczanie jak
posagu ¿ony -5 tysiêcy talarów, aby musztarda œwidwiñska6 zaczyna³a
móc tê hipotekê sp³aciæ. Najstarszy swoj¹ wêdrówkê po œwiecie.
syn teœciowej kaza³ zaprz¹c konie i
Opr. Zbigniew Czajkowski
matka przyjecha³a do Œwidwina, by
wrêczyæ ziêciowi znacz¹c¹ czêœæ
1Massow, pomorska rodzina
jego zad³u¿enia ( 5 tyœ. Marek) w obligacjach pruskich. Pozosta³¹ czêœæ szlachecka, w XV-XVII w. w³aœcicieposagu ¿ony p. Iksiñskiego synalek le Miastka.
Herb Miastka. Herb Miastka
teœciowej ju¿ dawno przehula³. Iksiñski podziêkowa³ dobrej teœcio- wywodzi siê z herbu rodziny von
wej, ale szwagrowie i tak sk³ócili siê Massow.
na lata. O ca³ej tej historii dowiedzia2Nikolaus Graf von Baudissin,
³em siê od pana Gadebuscha, który
wyjaœni³ mi przyczynê poró¿nienia œwidwiñski starosta w latach 18721917.Za jego kadencji powsta³ szpisiê szwagrów.
Rodzinne uroczystoœci szlachty tal, Powiatowa Kasa Oszczêdnoi mieszczañskich rodów patrycju- œciowa. Pomys³odawc¹ budowy
szowskich obchodzono w Berlinie i wie¿y Bismarcka, przewodniczy³
Szczecinie, rzadziej w rodowych komitetowi budowy. Do œwidwiñmaj¹tkach. Tak zanika³y powoli daw- skiego lapidarium w ubieg³ym roku
ne feudalne zwyczaje. G³ówna linia przywieziono odnalezion¹ p³ytê naGadebuschów i Zanthierów wymie- grobn¹ Grafa.
ra³a. Dzieci hrabiego Baudissina
3Filia Berliñskiego OjczyŸnianeEvan i Wolf zostali pisarzami. Niektóre panie z tych krêgów u¿ywa³y go Zwi¹zku Kobiet powsta³a w Œwipalety, jedna z nich osi¹gnê³a zna- dwinie w 1868 r. D³ugoletni¹ prze-
Zwiastun
Nr 9 z dnia 24.11.2013
Oaza
Urz¹d Landrata, dzisiejszy Dom Dziecka.
wodnicz¹c¹ by³a grafina Katarzyna
von Baudissin. Zwi¹zek organizowa³ bale charytatywne, zatrudnia³
pielêgniarki i otacza³ opiek¹ chorych.
4 von Borcke - zachodniopomorski ród szlachecki pochodzenia s³owiañskiego.Byli w³aœcicielami
m.in.Klêpczewa.Z rody tego pochodzi³a s³ynna Sydonia von Borck urodzona niedaleko £obza, oskar¿ona o
czary,œciêta i spalona na stosie w
1620r. Stanis³aw Misakowski - nie¿yj¹cy ju¿ œwidwiñski poeta, d³ugoletni dyrektor Zamku - jest autorem
piêknego poematu historycznego
"Sydonia".Herb rodziny von Borc-
ke mo¿na zobaczyæ w koœciele pod
wezwaniem Œwiêtej Trójcy w Wysiedlu pod £obzem.
5Katarzyna Baudissin by³a
drug¹ ¿on¹ œwidwiñskiego landrata.
Pochodzi³a z magnackiego rodu pomorskiego von der Osten. Jej p³ytê
nagrobn¹ przywiezion¹ z wysypiska
nad Reg¹ skradziono przed laty z
lapidarium.
6Œwidwiñska musztarda znana i
ceniona by³a w tamtych czasach, podobnie jak ta wspó³czesna, powojenna do lat 90tych produkowana w
Wytwórni Octu i Musztardy za dyrektorowania Bronis³awa Malickiego,.
Targ na œwidwiñskim rynku,. Pocz¹tek XIX w.
Nr 9 z dnia 24.11.2013
Dnia 11.11.2013 w Wy¿szym Seminarium Duchownym w Koszalinie
odby³a siê XX Pielgrzymka RuchuŒwiat³o ¯ycie. Has³em pielgrzymki
by³y s³owa "Narodziæ siê na nowo".
Udzia³ w niej wziêli dzieci i m³odzie¿
oazowa z takich miast jak Koszalin,
Szczecinek, Pi³a, Wa³cz, S³upsk,
S³awno. Nie zabrak³o tak ze m³odzie¿y z naszej parafialnej wspólnoty.
Spotkanie zaczê³o siê od wspólnej modlitwy, zawi¹zania wspólnoty
czyli przedstawienia wszystkich
obecnych grup. Nastêpnie wspólnie odmówiliœmy modlitwê w ci¹gu
dnia. Wszyscy zgromadzeni zostali
podzieleni na grupy wiekowe, wed³ug których odbywa³y siê spotkania tematyczne. I tak ma³¿eñstwa z
Domowego Koœcio³a uczestniczy³y
w spotkaniu na temat naprotechnologii, licealiœci s³uchali wyk³adu o
czystoœci przedma³¿eñskiej i szkodliwoœci pornografii, a gimnazjaliœci
o profilaktyce alkoholowej i konsekwencjach spo¿ywania alkoholu na
ró¿nych etapach ¿ycia. Po nich
wspólnie zjedliœmy posi³ek. By³ to
czas do spotkania ze znajomymi.
Punktem kulminacyjnym Pielgrzymki by³a Adoracja Najœwiêtszego Sakramentu i Eucharystia sprawowana
przez bp. Edwarda Dajczaka.
Pielgrzymka zakoñczy³a siê koncertem zespo³u New Life'm.
By³o to bardzo wa¿ne i buduj¹ce spotkanie dla naszej œwidwiñskiej m³odzie¿y, bo mogliœmy spotkaæ ludzi podobnych do nas. Podobnych, bo ³¹cz¹cych nas w Chrystusie. Tak samo jak my spotykaj¹cych siê co tydzieñ na modlitwie,
œpiewie i rozmowie.
Dominika Miksza (zdjêcia z portalu www.koszalin.oaza.pl)
PaŸdziernikowa Niedzielna Misyjna rozpoczynaj¹ca Tydzieñ Misyjny w Koœciele, w Parafii Matki
Bo¿ej Nieustaj¹cej Pomocy od lat
zwi¹zana jest z wizyt¹ Misjonarza. W
tym roku by³ to O. Jaros³aw Szotkiewicz OMI – oblat z Gorzowa Wielkopolskiego. O. Misjonarz w g³oszonym s³owie opowiada³ o pracy misjonarzy rodzimej wspólnoty zakonnej. Mówi³ radoœciach Misji ale i o
bol¹czkach, niebezpieczeñstwach i
przeœladowaniach. Przypomnia³
równie¿ ¿e przez chrzest œwiêty
wszyscy jesteœmy wezwani do g³oszenia Ewangelii. Poniewa¿ tylko
niektórzy mog¹ tê misjê wype³niaæ
tak dos³ownie, jako pozostali powinniœmy wspieraæ ich wysi³ki modlitw¹ i ofiarami. I tym razem by³a ku
temu doskona³¹ okazja poniewa¿ O.
Jaros³aw po Mszach œw. rozprowadza³ piêknie wydane kalendarze misyjne na rok 2014, z których dochód
przeznaczony jest w³aœnie na potrzeby misji.
x. Mariusz Gubow
zdjêcie: ks. Mariusz Gubow
Zwiastun
Str. 5
Œwidwiñska Pielgrzymka do Bawarii
Dzieñ czwarty pielgrzymki do Bawarii.
Ju¿ czwarty dzieñ naszej pielgrzymki, spaliœmy w hotelu OLIMPIA
w miejscowoœci Lizun w Austrii. Ju¿ od
godziny 6,30 do godz. 8,00 mo¿na by³o
spo¿yæ œniadanie w stylu sto³u
szwedzkiego . O godzinie 8,00 w promieniach s³oñca wyje¿d¿amy z hotelu
na dalsze zwiedzanie. Jedziemy górskimi drogami z piêknymi serpentynami
podziwiaj¹c górskie widoki zapieraj¹ce
dech w piersiach. Kunszt jazdy naszych kierowców jest do pozazdroszczenia, prowadz¹ autokar wyœmienicie. Niektórzy z naszych pielgrzymów
nie byli przygotowani na tak¹ eskapadê
w scenerii gór i serpentyn. Wysoko w
górach odczuwa siê w uszach szum jesteœmy w Alpach na wysokoœci oko³o
2000 m n. p. m.
W autokarze po modlitwie zaintonowanej przez naszego duszpasterza w
intencji podziêkowañ za prze¿yte
piêkne chwile i o opiekê na dalsze dni
pielgrzymowania, równie¿ o Bo¿e B³ogos³awieñstwo dla rodzin pozosta³ych
w kraju, i szczêœliwy powrót z pielgrzymki.
Przeje¿d¿amy obok miejscowoœci
Innsbruck, jest to miasto w Austrii licz¹ce oko³o 120 tyœ. mieszkañców które by³o dwukrotnym organizatorem
igrzysk olimpijskich w latach 1964 i
1978.
Na przejechanie 200 km potrzebne
by³y dwie godziny i zbli¿amy siê do
piêknego malowniczo po³o¿onego je-
ziora Koningsee (zwanego Jeziorem
Królewskim). Jezioro Królewskie - to
magiczne, baœniowe jezioro ukryte
wœród bawarski Alp w regionie Berchtesgadener Land, niedaleko granicy austriackiej. Widok jeziora wciœniêtego
pomiêdzy œciany skalne nie pozwala
wyjœæ z zachwytu. Tafla kryszta³owo
czystej wody o jakoœci wody pitnej
wciœniêta jest jak norweski fiord miêdzy
strome œciany gór. Po jeziorze p³ywaj¹
statki tylko z napêdem elektrycznym.
Kapitan zatrzymuje statek i wygrywa
na rogu melodiê, której dŸwiêki siedmiokrotnie odbijaj¹ siê o œciany ska³. Imponuj¹ce wra¿enie! Romantyczna przeja¿d¿ka statkiem po jeziorze do pó³wyspu st. Bartolomä z koœció³kiem pielgrzymkowym na d³ugo pozostaje w
pamiêci , tak¿e za spraw¹ s³ynnego echa
jeziora Königssee. D³ugoœæ jeziora wynosi 7,7 km, œrednia g³êbokoœæ 98 m a
maksymalna g³êbokoœæ wynosi 190 m.
Powierzchnia jeziora to 5218km²
Mamy chwilê na zwiedzenie dostêpnych œcie¿ek, koœcio³a i wypicie
fili¿anki kawy aby dodaæ organizmowi
kofeiny.
O godz 14 po przybyciu do przystani wracamy do autokaru i jedziemy w
kierunku Marktl nad Inn. Z uwagi na
prowadzone prace drogowe musimy
nadrobiæ oko³o 20 km. Niedaleko Altotting w niewielkim miasteczku Marktl
nad Inn w Wielk¹ Sobotê 16.04.1927
roku urodzi³ siê Benedykt XVI jako syn
policjanta Josepha i Marii Ratzingerów. By³ trzecim najm³odszym dzieckiem. Jego rodzeñstwo to Maria Ratzinger ( ur. 7.12.1921 roku zm 2
.11.1991 roku) i brat Georg Ratzinger
(ur. 15 stycznia 1924 roku.)
Po obejrzeniu filmu dotycz¹cego
¿ycia Papie¿a Benedykta XVI mieliœmy okazjê obejrzeæ dom w którym siê
urodzi³ i zosta³ ochrzczony nastêpnego
dnia w koœciele parafialnym Œw. Oswalda .
O godz 19,00 przyjechaliœmy do
miejscowoœci Altotting na zakwaterowanie w hotelu o dŸwiêcznej nazwie
„Hotel Dwunastu Aposto³ów” ( Hotel
Gasthof Zwolf)
Po zakwaterowaniu i kolacji mo¿na
by³o uczestniczyæ w procesji ze œwiecami wokó³ sanktuarium Czarnej Madonny.
Jest sobota dzieñ pe³en wra¿eñ dobieg³ koñca.
Sprawozdawca dnia czwartego
Krystyna Miodowska
Pi¹ty dzieñ pielgrzymki do Bawarii.
ALTOTTING - miejsce najwa¿niejszego niemieckiego sanktuarium .
" Altotting jest sercem Bawarii
i jednym z serc Europy "
Papie¿ Benedykt XVI .
Jest niedziela, 22 wrzeœnia. Dzieñ
rozpoczêlismy msz¹ œwiêt¹, któr¹ celebrowa³ i homiliê wyg³osil duchowy
opiekun pielgrzymki ks. Roman Tarniowy , proboszcz parafii p.w. œw. Micha³a w Œwidwinie.Modliliœmy siê w
koœciele œw.Konrada, tu¿ obok naszego
miejsca noclegowego w hotelu " Gasthof Zwelf Apostel " / Gospoda dwunastu Aposto³ów /.Œwiêty brat Konrad
z Porzham przez ca³e swoje ¿ycie byl
furtianem w klasztorze kapucynów
pod wezwaniem œw.Anny.Zosta³ pochowany w tym koœciele i jest zaliczany obecnie do najbardziej popularnych
œwiêtych w Bawarii.
Po œniadaniu zwiedzamy Altotting.Udajemy siê na rozleg³y Plac Kapliczny /Kapellplatz/,centrum miasta,bêd¹ce miejscem kultu religijnego.Wokó³ placu usytuowane s¹ wa¿ne
budowle koœcielne.
Koœció³ œw.Filipa i Jakuba - ostatni
koœció³ w po³udniowych Niemczech z
kaplic¹ papiesk¹.W portalu pó³nocnym
s³ynna "Œmieræ z Eding", portret kostuchy z okresu epidemii ospy w czasie
wojny trzydziestoletniej w latach 1618
- 1648.
Koœció³ Jezuitow p.w.œw.Magdaleny, Muzeum Pielgrzymów i Muzeum
Str. 6
Krajoznawcze, Jednak najwa¿niejszy
jest dostojny oœmiok¹t Œwiêtej Kaplicy,Kaplicy £ask - Sanktuarium Czarnej
Madonny.
Kaplica £ask / Gadenkapelle / stoi
poœrodku placu i nalezy do najstarszych
budowli sakralnych w Niemczech.
Babtysterium z pocz¹tków VIII w.
sta³o ju¿ prawdopodobnie w sasiedztwie pa³acu królewskiego Karolingów.
Z dobudowan¹ w póŸniejszym czasie póŸnogotyck¹ naw¹ i kru¿gankami,
chociaz niewielkie i skromne, góruje nad
rozleg³ym Kapellplatz.
Od ponad 500 lat ludzie przychodz¹
do tej Kaplicy ze swoimi troskami,cierpieniami,zmartwieniami i k³opotami i
pocieszeni wracaj¹ do domów. A celem
pielgrzymek z ca³ej prawie Europy jest
cudowna figurka Matki Boskiej z Altotting.Ma ona 65 cm wysokoœci,jest wyrzeŸbiona w drewnie lipowym z Dzieci¹tkiem Jezus na rêkach.
W d³oniach trzyma z³ote ber³o.Figurka zosta³a przeniesiona do kaplicy
oko³o roku 1330.Rocznie przybywa tu
oko³o milion pielgrzymów. Ponad 2000
tablic wotywnych w kru¿gankach
œwiadczy o najskrytszych proœbach o
pomoc lub podziekowaniach za okazan¹
³askê.
W Kaplicy znajduj¹ siê równie¿ 24
srebrne urny z sercami w³adców bawarskich,którzy zapisali w testamencie
swe serca Maryi jako dowód wielkiej
czci dla Niej.Pocz¹wszy od XVII wieku
serca te umieszczane by³y w oœmiobocznej kaplicy jako "królewska stra¿
honorowa". W czasie wojny trzydziestoletniej arcyksi¹¿ê Maksymilian I
zawierzy³ siebie i swój kraj Matce
Bo¿ej z Altotting podpisuj¹c uroczysty
akt w³asn¹ krwi¹.
Mimo zaraz i wojen Kaplica nigdy
nie zosta³a zniszczona.
S³awa cudownej figurki rozpoczê³a
siê w XV w.,kiedy to w rzece Inn,nad
któr¹ le¿y miasto ,utopi³a siê 3-letnia
dziewczynka.Zrozpaczona
matka
przynios³a jej cia³o do kapliczki i ¿arliwie modl¹c siê prosi³a Matkê Bosk¹ o
¿ycie dla córeczki.I sta³ siê cud, dziewczynka o¿y³a.
Wewn¹trz Kaplicy obok wczesnogotyckiego obrazu Matki Boskiej z
pocz¹tków XIV w klêczy " Srebrny
Ksi¹¿ê" Maksymilian III Albrecht.Jego
ojciec arcyksi¹¿ê i cesarz Karl Albrecht
zleci³ odlanie jego postaci z 41 funtów
srebra, bowiem dziecko zosta³o wyleczone ze œmiertelnej choroby.
Nadzwyczajnymi wydarzeniami w
historii pielgrzymek maryjnych do Altotting by³y wizyty nastêpców
œw.Piotra.
Pierwsza wizyta papieska mia³a
miejsce w roku 1782.Przyby³ tu wtedy
papie¿ Pius VI. 200 lat póŸniej w listopadzie 1980 r na Placu Kaplicznym
nabo¿eñstwo celebrowa³ papie¿ Jan
Pawe³ II.Przyby³o na nie dziesi¹tki tysiêcy wiernych oraz ówczesny biskup
Zwiastun
z Monachium Frelsing i kardyna³ Joseph Ratzinger.Posadzona przez Jana
Paw³a II lipa na Placu Konrada i rze¿ba
z br¹zu na murze Sali Kongregacyjnej
przypominaj¹ o tym du¿o znacz¹cym
papie¿u z Polski.
Swoje silne powi¹zanie z Altotting
czêsto podkreœla³ papie¿ Benedykt
XVI.Pisa³ "...Mia³em szczêœcie urodziæ
siê w pobli¿u Altotting.Wspóne pielgrzymki z moimi rodzicami i rodzeñstwem nale¿¹ do moich najwczeœniejszych i najpiêkniejszych wspomnieñ."
To niewielkie miasteczko licz¹ce
oko³o 13 tysiêcy mieszkañców odegra³o w ¿yciu Josepha Ratzingera podobn¹
rolê jak Kalwaria Zebrzydowska w
¿yciu Karola Wojty³y.
W ramach swojej pierwszej podró¿y do Bawarii we wrzeœniu 2006 r Benedykt XVI oprócz Monachium i Regensburga odwiedzi³ tak¿e Altotting,który okreœli³ jako swoj¹ "duchow¹
ojczyznê".
7 czerwca 2006 r papie¿ Benedykt
XVI zosta³ mianowany honorowym
obywatelem " Miasta Pielgrzymek '.
W rewan¿u w 2008 r podarowa³
Altottingowi, jako najznaczniejszemu
miejscu kultu Matki Boskiej " Z³ot¹
Ró¿ê".
W drodze do autokaru ogl¹damy
jeszcze bêd¹c¹ w remoncie bazylikê
œw.Anny wzniesion¹ na pocz¹tku XX
wieku. Wyruszamy do Monachium .
Teresa Piastun
Nr 9 z dnia 24.11.2013
Œwidwiñska Pielgrzymka do Bawarii
Pi¹ty dzieñ pielgrzymki do Bawarii.
Zwiedzanie Monachium bêdzie
drug¹ atrakcj¹ dzisiejszej niedzieli.
Mamy w programie zaledwie kilka godzin na poznanie tej aglomeracji, co wystarczy na obejrzenie niektórych najwa¿niejszych zabytków i ciekawostek
turystycznych, ale to tak¿e cieszy.
Ju¿ w czasie dwugodzinnego przejazdu pilotka, pani Ewa, przekaza³a
plik informacji oraz wyœwietli³a film na
DVD o tym mieœcie.
Monachium , zwane sercem Bawarii
i bêd¹ce jej stolic¹,to trzecie co do wielkoœci miasto Niemiec. Liczy ono1342
tys.mieszkañców. Jest metropoli¹ gospodarcz¹ i medialn¹,skupiaj¹c¹ siê
g³ównie na bankowoœci, ubezpieczeniach oraz bran¿y najnowszych technologii i motoryzacji.Tu znajduje siê siedziba takich wielkich zak³adow przemys³owych,jak chocia¿by BMW ,czy
Siemens.Jest tu a¿ 250 wydawnictw,dwa uniwersytety,Akademia
Sztuk Piêknych,Wy¿sza Szko³a Muzyki i Teatru,Wy¿sza Szko³a Filmu i Telewizji oraz wiele innych szkó³ wyzszych,akademii,instytutów naukowych. Jest to wa¿ny wêze³ komunikacyjny i osrodek targów.
Monachium le¿y na Wy¿ynie Bawarskiej nad rzek¹ Izar¹.
Miasto za³o¿one zosta³o przez
ksiêcia Bawarii Henryka Lwa w dogod-
Kaplica £ask
w centrum Placu
Kaplicznego
Nr 9 z dnia 24.11.2013
nym miejscu przy moœcie i na szlaku
handlu sol¹.,co zadecydowa³o o jego
szybkim rozwoju. W 1175 r. uzyska³o
prawa miejskie,a w 1180 r razem
z ca³¹ Bawari¹ na niemal 850 lat
przesz³o pod w³adanie rodu Wittelsbachów,który w 1255 r.przeniós³ tu swoj¹
rezydencjê.Od czasów napoleoñskich
zosta³o stolic¹ królestwa Bawarii. W
XIX w. nast¹pil jego intensywny rozwój. W okresie Republiki Weimarskiej
by³o oœrodkiem ruchu nazistowskiego.
Tu w 1938 r. zosta³ zawarty uk³ad monachijski pomiêdzy Niemcami,W³ochami,Francj¹ i Wielk¹ Brytani¹, który
pozwoli³ Hitlerowi na zabór Czechos³owacji.
W pobli¿u Monachium naziœci
utworzyli obóz koncentracyjny w Dachau, gdzie wiêziony by³ m.i. nasz œ.p.
biskup
koszaliñsko-ko³obrzeski
IGNACY JE¯.
Przy koñcu II wojny œwiatowej
miasto by³o zniszczone w oko³o 20-tu
procentach.
Tyle w najwiêkszym skrócie o historii Monachium, du¿ego i ³adnego
miasta.
Zwiedzanie rozpoczêliœmy od pobytu w parku olompijskim,wybudowanym specjalnie na XX Olimpiadê w
1972 roku.W ci¹gu 30 sekund,z szybkoœci¹ 7 m/sek winda wynios³a nas na ta-
ras widokowy wie¿y olimpijskiej
- Olympiaturm na wysokoϾ 190
m.Wie¿a ma 291 m wysokoœci,wa¿y
52500 ton. Na wysokoœci182 m znajduje siê obracaj¹ca siê restauracja, której
pe³ny obrót trwa 53 minuty.
Z tarasu mo¿na podziwiaæ panoramê Monachium i park opimpijski.Dobrze widoczny by³ stadion Allianz Arena, na którym dru¿yna polska w 1972 r
zdoby³a z³oty medal w pi³ce no¿nej.Odby³y siê tu tak¿e Mistrzostwa Œwiata w
pi³ce no¿nej w 1974 r i Mistrzostwa
Europy w 1988 r.
W³aœcicielami stadionu by³y kluby
FC Bayern Munchen oraz TSV 1860
Munchen.W 2005 r kluby przenios³y
siê do nowopowsta³ego stadionuAllianz
Arena, na którym rozegrano Mistrzostwa Œwiata w 2006 r.Nowy stadion
mieœci 71137 osób.Obok londyñskiego
Wembley ,uwa¿any jest za najnowoczeœniejszy obiekt sportowy œwiata..
Koszt jego budowy poch³on¹³ 340 mln
euro,Charakterystyczny jest dach i fasada stadionu zbudowana z 2874 bardzo
cienkich foliowych poduszek nape³nianych suchym powietrzem.o ³¹cznej
powierzchni 64000 m2.Ka¿da z poduszek mo¿e zostaæ oddzielnie podœwietlona na bia³o,czerwono,b¹dŸ niebiesko
w ró¿nych odcieniach tych barw.Podœwietlenie stadionu kosztuje oko³o 60
euro na godzinê.
Nasyciwszy oczy piêknymi widokami z Olympiaturm jedziemy na Stare
Miasto.W centrum poznaliœmy kilka
wa¿nych zabytków,obiektów historycznych.,
Katedra NMP / Frauenkirche / z XV
w,symbol miasta, najbardziej znana
œwi¹tynia w Monachium. Charakteryzuj¹ j¹ dwie bliŸniacze 100-metrowe
wie¿e zwieñczone miedzianymi kopu³ami, góruj¹ce nad miastem.Znajduje siê
w niej wystawny grobowiec cesarza
Ludwika IV.W krypcie pochowani s¹
kardyna³owie i ostatni z rodu Wittelsbachów Ludwik II.
Nowy Ratusz z koñca XIX w.Przed
nim,na Placu MaryjnymStoi wysoka
kolumna ze statu¹ NMP,wzniesiona
pod koniec wojny trzydziestoletniej w
XVII wieku
Koœció³ œw.Micha³a z 1723 r pierwszy koœcó³ jezuicki i pierwszy
barokowy w Monachium.Ufundowa³
go cesarz Maksymilian I .Jednonawowy,z piêkn¹ ambon¹ i licznymi figurami
oraz kamienn¹ chrzcielnic¹.
Koœció³ Teatynów p.w. œw.Kajetana,barokowy, z XVII wieku.
Residenz - ogromny XIV-wieczny
zespó³ pa³acowy Wittelsbachów posiadaj¹cy a¿ osiem dziedziñców oraz kilkanaœcie pa³acowych skrzyde³.
Czas ucieka,wiêc jedziemy na
£¹czkê Teresy,gdzie w³aœnie rozpocz¹³
siê OCTOBERFEST,s³ynny na ca³¹
Europe festiwal piwa.Tradycja jego siêga pocz¹tku XIX wieku.W 1810 r ksi¹¿ê
Ludwik ¿eni³ siê z ksiê¿niczk¹ Theres¹
von Sachsen-Hildburghausen i urz¹dzi³
Zwiastun
z tej okazji wielki jarmark dla wszystkich mieszkañców na ³¹ce za miastem.Miejsce to do dziœ nosi nazwê
£¹czki Teresy.Zabawa by³a tak wyborna,¿e postanowiono powtórzyæ j¹ po
roku ...i tak ju¿ zosta³o.Jest to œwiêto pijañstwa i ob¿arstwa,ale atmosfera jaka
wtedy panuje jest niepowtarzalna.Octoberfest trwa przez 16 dni,a miliony ludzi wypijaj¹ w tym czasie ponad 5 mlnlitrów piwa. Impreza przyci¹ga wielu zagranicznych amatorów z³ocistego napoju.Tradycjê reprezentuj¹
kelnerki w regionalnych strojach z du¿ymi dekoltami.
Ogromny,kilkuhehtarowy plac z
wyasfaltowan¹ poœrodku drog¹,po obu
stronach której stoj¹ wielkie hale- namioty mieszcz¹ce do 4000 osób, a obok
s¹ ogródki dla oko³o 2 tys.ludzi.
Wchodzimy przez powitaln¹ bramê.Tysi¹ce ludzi przemieszcza siê tam
i z powrotem.W barwnych,wielkich,
udekorowanych namiotach za sto³ami
ciasno st³oczeni siedz¹ spragnieni piwosze.z litrowymi kuflami w rêkach,
zwanymi "Wiese" /³¹ka/.Graj¹ orkiestry,wszyscy na pe³nym luzie,œpiewaj¹,tañcz¹,podryguj¹, krzycz¹.Miêdzy sto³ami uwijaj¹ siê kelnerki i kelnerzy.
Przy asfaltowej drodze mnóstwo
straganów ,stoisk,kiosków z piernikowymi sercami,kanapkami,hotdogami,
napojami,przeró¿nymi pami¹tkami.W
oddali,na koñcu weso³e miasteczko diabelski m³yn,ró¿ne karuzele, iluzjoniœci nowoczesne atrakcje rozrywkowe.Przemaszerowuj¹ orkiestry dête w
regionalnych strojach z chor¹gwiami.
Wszyscy bawi¹ siê, wesel¹, panuje
szczególna,beztroska atmosfera.Tego
nie mo¿na sobie wyobraziæ,to trzeba
zobaczyæ.
Dwie godziny,które mieliœmy do
dyspozycji na udzia³ w Octoberfest
minê³y nie wiadomo kiedy.Koniecznoœæ
zmusza nas do odjazdu.Wracamy do
Altotting na nocleg.
Zbigniew Piastun
Str. 7
KRESY
Franciszek Paszel
Przyznajê, ¿e ogarnê³a mnie obawa
przed wykonaniem zadania, jakie postawi³em sobie w „ Zwiastunie” Nr.18
z dnia 27 X 2013 roku, w którym to zobowi¹za³em siê do relacji z pobytu na
Bia³orusi, a szczególnie na rodzinnej
oszmiañszczyŸnie.
Rozpocz¹³em, wiêc pisanie artyku³u, piêknie jak tylko mo¿na z Ziemi,
która mnie przywiod³a na ten œwiat.
Oczywiœcie w jêzyku nie wyszukanym, prostym, – na jaki mnie staæ –
pozbawionym sztucznej ornamentyki i
tanich na co dzieñ, spontanicznych
afektacji zewnêtrznych. Niestety min¹³
mój piêkny œwiat, zrujnowany przez
bolszewików, œwiat jak¿e istotowo
polski, którego zaledwie szcz¹tki mo¿na dziœ odnaleŸæ na smutnej a tak piêknej Ziemi, na której jeszcze przecie¿ nie
tak dawno kwit³o polskie, a wiêc i moje
krótkie ¿ycie. Gdzie jest moja piêkna
Litwa, (dziœ Bia³oruœ) a w niej
oszmiañszczyzna, ojczyzna mojej rodziny, Mamy Eleonory zd.Jankowska
z ul. Zarzecznej i Ojca Witolda z ul.
Franciszkañskiej?
19 czerwiec (œroda), piêknie zapowiadaj¹cy siê dzieñ na rodzinnych ziemiach. Godzina 9.00 – msza œwiêta w
Koœciele pw. Œw. Micha³a Archanio³a.
Mszê celebruje ks. kanonik Jan Puzyna
– dziekan dekanatu oszmiañskiego.
Zauwa¿a nasz¹ obecnoœæ i po mszy
jeden z ksiê¿y wikarych, zaprasza nas
do plebani, gdzie jesteœmy podjêci œniadaniem, gdy¿ celebranta zatrzyma³y
jakieœ wa¿ne obowi¹zki w Koœciele. Nie
powiem, obecni wikarzy i pani gospodyni spisali siê na wysokim poziomie,
nie gorzej jak obs³uga w reprezentacyjnym hotelu w Wilnie. Po oko³o 15 minutach zjawia siê gospodarz, znany mi
osobiœcie bardzo dobrze z odwiedzin
Koœcio³a oszmiañskiego, jak i wielo-
Str. 8
MOJA PIERWSZA MA£A
OJCZYZNA (cz. III)
krotnej obecnoœci ks. Jana Puzyny w
Œwidwinie. Szybki jak wiatr ks. dziekan
nie dopuszcza do g³osu, ustala nam
swój program pobytu w Oszmianie, nie
zwa¿aj¹c na nasz plan pobytu, ustalony du¿o wczeœniej, a dotycz¹cy pobytu na Kresach. Walczy o zmianê naszego programu, co czêœciowo za³atwia po
swojej myœli, mianowicie doprowadzaj¹c, choæ do krótkiego spotkania z
cz³onkami Parafialnego Kó³ka Historycznego, które jak nam powiedziano
jest bardzo operatywne i g³êboko zaanga¿owane w tematykê dziejów Kresów,
a szczególnie oszmiañszczyzny i dekanatu oszmiañskiego. Spotykaj¹ siê regularnie raz w tygodniu w specjalnej sali
na plebani, gdzie s¹ referowane przez
poszczególnych cz³onków „Kó³ka”
ró¿ne tematy historyczno-spo³eczne,
dotycz¹ce Polaków i ich trudnych
¿yciowych sytuacji na Kresach. Ks.
dziekan po przedstawieniu mojej osoby, udzieli³ mi g³osu z proœb¹ o informacje mojej ³¹cznoœci z Oszmian¹. W
oczach zebranych, którym siê przyjrza³em, zauwa¿y³em jakieœ nieokreœlone
dziwne zachowanie, wrêcz odczuwaln¹
niewiarê w to, ¿e jestem rodowitym
oszmiañczukiem. W dyskusji, kiedy
zapyta³em czy pamiêtaj¹ uroczystoœæ
Pierwszej Komunii Œwiêtej za bolszewików, na któr¹ przysz³a ca³a Oszmiana, a by³o to 8 lipca 1945 r. i wszyscy
obecni p³akali, bo by³y przecieki informacji z NKWD, ¿e wszystkie dzieci
zostan¹ za³adowane na samochody i
wywiezione na Sybir. Uroczystoœæ t¹
przygotowa³ (eksternistyczne egzaminy, po chyba 2-ch lekcjach) ks.dziekan
Walerian Holoh, którego zamordowa³o
NKWD w 1948 roku i pochowano w
przydro¿nym rowie. Jemu zawdziêczaliœmy przyjêcie Pierwszej Komunii
i jak wówczas mówiono chyba ostatniej. Na szczêœcie tak siê nie sta³o, a
oprawiony obrazek Pierwszej Komuni
Œwiêtej wisi w mojej sypialni do dnia
dzisiejszego, tj.68 lat. Zebrani siê obruszyli i tak wœród obecnych rozpozna³em sympatyczn¹, dobrze mi znan¹
pani¹ dr internistkê Krysiê Januszko, z
któr¹ serdecznie przywitaliœmy siê,
wzbudzaj¹c nieskrywany zachwyt u
pozosta³ych Pañ. Kiedy prze³amane
zosta³y lody niepewnoœci, posypa³y
siê ró¿nego rodzaju pytania, tak ze strony sympatycznych uczestników spotkania, jak i z mojej strony.
Mi³e niecodzienne spotkanie musia³o siê jednak szybko zakoñczyæ z
uwagi na ustalony, bardzo napiêty w
czasie, program odwiedzin tego dnia: 2
cmentarze i kwatera polskich ¿o³nierzy,
którzy polegli w 1920 r w walce z bolszewikami. Stary cmentarz, na którym
spoczywaj¹ cz³onkowie mojej rodziny,
oraz nowy cmentarz, gdzie równie¿
spoczywaj¹ cz³onkowie rodziny i znajomi. Po zapaleniu zniczy i modlitwach,
pod kierunkiem opiekuna in¿. agronoma
Jana Tur³o, zwanego grzecznoœciowo
„oszmiañskim proboszczem administracyjnym”, udaliœmy siê na trasê ponad 120 km, celem odnalezienia i poznania miejscowoœci o nazwie Paszele.
Pró¿noœæ nakazywa³a mi, od 6-ciu lat,
odwiedziæ miejscowoœæ, której nazwa
stanowi moje nazwisko. Wiedzê o istnieniu takiej miejscowoœci posiada³em z
mapy operacyjnej wydanej w 1930
roku. Jedziemy w rejon woroneski z
Oszmiany, tras¹ przez Grau¿yszki,
Klerwice, Dziewieniszki, Gieranany, w
kierunku na Konwaliszki, zje¿d¿amy
oko³o 7 km na zachód, w teren wybitnie
nizinny, wœród ³¹k i lasów, doje¿d¿amy
do czysto ko³chozowej wsi Paszele.
Nie tak wyobra¿a³em sobie „swoj¹
rodow¹ posiad³oœæ”. Jedna szeroka ulica, po 2-ch stronach zabudowana jednorodzinnymi drewnianymi domkami,
pokrytymi eternitem, przydomowe
dzia³ki ogródkowe i na 48 budynków
zamieszka³ych tylko 7, przez ludzi
starszych, którzy nie mogli opuœciæ
swoich domostw. Pozosta³e budynki z
pozabijanymi oknami i drzwiami do¿ywaj¹ upadku. Trzeba jednak przyznaæ,
¿e wieœ ta by³a i jest katolick¹, gdy¿ na
ka¿dym budynku zamieszka³ym czy
niezamieszka³ym przytwierdzone s¹
na szczytach budynków, katolickie
krzy¿e. Trzeba równie¿ stwierdziæ, ¿e
wje¿d¿aj¹c do „mojej” wsi po lewej
stronie stoi wysoki, drewniany katolicki krzy¿, zadbany, ustrojony kwiatami
i ogrodzony. Po rozmowie z garstk¹
ko³choŸników i udokumentowaniu, ¿e
nazywam siê Paszel oraz stwierdzeniu,
¿e z dziada pradziada ta wieœ jest „moj¹
spadkow¹ w³asnoœci¹”, oœwiadczy³em
równoczeœnie, ¿e nie bêdê roœci³ ¿adnej
pretensji do w³asnoœci, któr¹ oni zamieszkuj¹. Ko³choŸnicy zaœ oœwiadczyli, ¿e oni takiego w³aœciciela nie
Zwiastun
znaj¹ i zrozumieæ nie mog¹, ¿e ich domy
mog¹ stanowiæ czyj¹œ w³asnoœæ. Oczywiœcie ¿artuj¹c, serdecznie po¿egnaliœmy siê, ¿ycz¹c, aby œwietnoœæ tej wsi
powróci³a do dawnych czasów, kiedy w
48 domach mieszka³o ponad 400 ludzi.
Szybko wracamy do Oszmiany.
Jad¹c telefonicznie ustalam spotkanie z
by³ym rejonowym przewodnicz¹cym
Stowarzyszenia Polaków na Bia³orusi,
dr Jerzym Januszko – ordynatorem
miêdzy-rejonowej chirurgii w oszmiañskim szpitalu.
Czas powrotu – w samochodzie
wyczuwalne zmêczenie i cisza, na zewn¹trz monotonia krajobrazu: ³¹ki,
lasy, równina otaczaj¹ca drogê. Przychodzi mi na myœl, dla o¿ywienia atmosfery wyczytana w ksi¹¿ce „Kresy,
czyli obszary têsknoty” i w miarê staraj¹c siê dok³adnie opowiadam anegdotê, która dobrze charakteryzuje zaœciankow¹, ko³chozow¹ ludnoœæ. Wiadomym jest, ¿e ch³opi bia³orusini, to w
pewnym stopniu skarbnica archaicznego obyczaju, legend, zabobonów i znachorskich m¹droœci. Jest to ludnoœæ:
uparta, cierpliwa, nie wymagaj¹ca wiele, o doœæ ograniczonym horyzoncie
wiedzy tzw. ludzi „tutejszych”, nie posiadaj¹cych wielkich wymogów ¿yciowych. A sedno wyczytanej anegdoty,
jak przypomnia³em by³a nastêpuj¹ca.
„ W wiele lat po wojnie, na wyrêbie
leœnym drwale nagle zobaczyli wy³aniaj¹cego siê z lasu „batkê”. Zaroœniêtego, ubranego w jakieœ szmaty i skóry, ale
z pepesz¹ w rêce. Na pytanie, kim jest,
odpar³, ¿e partyzantem. Na to drwale.
A z kim¿e ty „dietku” wojujesz? Jak to
z kim? Z Germañcem! Ale przecie¿
wojna dawno ju¿ zakoñczona i nie ma tu
¿adnych Germañców. Skoñczona?
Zdumia³ siê starzec. A ja ot nic nie wiedzia³ i wysadzam te poci¹gi, oj wysadzam, a to widaæ nasze?”
Anegdota wyraŸnie o¿ywi³a atmosferê w samochodzie. Na to g³os zabra³
zmêczony podró¿¹ „proboszcz administracyjny”, który zacz¹³ nam opowiadaæ, ¿e historyczne pocz¹tki Bia³orusi wi¹¿¹ siê z Wielkim Ksiêstwem
Kijowskim, w którego granicach zaistnia³ miêdzy innymi dzisiejszy obszar
Bia³orusi, wy³aniaj¹c siê z dziejów niczym z puszczañskich mateczników i
to dopiero wówczas, gdy z Kijowa dotar³o tu chrzeœcijañstwo. Lecz rozpad
Nr 9 z dnia 24.11.2013
Wywiady „Zwiastuna”
wwwd"Przebaczenie jest owocem mi³oœci".
Wywiad z kaznodziej¹
- Redemptoryst¹ - ojcem Paw³em
Zyskowskim CSsR.
K. Kupiec: Ojcze Pawle, proszê
przedstawiæ siê czytelnikom "Zwiastuna" i powiedzieæ parê s³ów o sobie.
O. Pawe³ Zyskowski. Od trzech lat
pracujê w Szczecinku, a od 2007 r. jestem kap³anem. Pochodzê z Gliwic.
Poprzednia parafia, na której by³em to
G³ogów na Dolnym Œl¹sku.
Za nami odpust parafialny. Proszê przybli¿yæ czytelnikom naszej
gazety, na czym polega odpust?
Ojciec Pawe³: Odpust, to ³aska dana
nam od Pana Boga, która polega na tym,
¿e Bóg daruje nam karê za nasze grzechy.
Winê odpuszcza na spowiedzi, kara zaœ
pozostaje i t¹ kar¹ jest czyœciec.
Jestem szczególnie przywi¹zana
do odmawianej w naszej parafii modlitwy do œw. Micha³a Archanio³a.
Wizerunków naszego patrona jest
wiele, ale zauwa¿y³am, ¿e egzorcyzm wypowiadany w naszej parafii
ró¿ni siê sformu³owaniami w nim
zastosowanymi od innej modlitwy,
któr¹ s³ysza³am. A skoro jest to egzorcyzm, czy nie musi mieæ ujednoliconej formu³y, by jego dzia³anie
by³o w³aœciwe?
Wi¹¿e siê to z ró¿nymi rodzajami
t³umaczeñ. Wa¿ny jest sens, a sensem
tej modlitwy jest to, aby przyzywaæ
wstawiennictwa œwiêtego Micha³a Archanio³a, by broni³ nas przed dzia³aniem
Z³ego.
Czy egzorcyzmem nazwaæ mo¿emy pozdrowienie "Niech bêdzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja
zawsze Dziewica"? Czy rzeczywiœcie szatan jest tak "uczulony" na to
sformu³owanie?
Jeœli chodzi o pozdrowienie, to na
Œl¹sku zawsze mówi³o siê szczêœæ Bo¿e
i tym uzyskiwa³o siê odpust cz¹stkowy. Do tej pory u¿ywa siê tego pozdrowienia, zw³aszcza w stosunku do osób
id¹cych do pracy. Przede wszystkim na
kopalni. Modlitwa do œw. Micha³a Archanio³a jest egzorcyzmem prostym.
Co do modlitwy za poœrednictwem
Maryi na pewno bardzo mocno denerwuje Z³ego, bo On Jej nigdy nie posiad³.
Kiedy do serca ojca "zapuka³o"
powo³anie i dlaczego wybra³ ojciec
w³aœnie Zgromadzenie Redemptorystów?
Nr 9 z dnia 24.11.2013
By³a to klasa maturalna. Od dziecka
mia³em kontakt z tym Zgromadzeniem.
Moja rodzina nale¿a³a do parafii prowadzonej przez redemptorystów w Gliwicach. To, co mnie urzek³o, to by³a
przede wszystkim wspólnota. Ojcowie nigdy nie dzia³ali sami, w pojedynkê, ale zawsze po dwóch, trzech. Czy
gra³o siê w pi³kê, czy gdziekolwiek siê
sz³o, to zawsze by³a to grupa. Redemptoryœci byli i s¹ przyjació³mi rodziny.
Czy odnalaz³ siê ojciec w tym, co
obecnie robi, w powierzonych sobie
zadaniach? Czy to jest to w³aœnie,
czego ojciec poszukiwa³ w swoim
¿yciu?
To jest ci¹g³e poszukiwanie. Jeœli
porównaæ nas do ksiê¿y diecezjalnych,
to np. zmiany parafii w przypadku redemptorystów s¹ czêstsze, co pozwala
byæ mo¿e, na ³atwiejsze odnalezienie siê
w ró¿nych sytuacjach ¿yciowych, realiach krajów w jakich dzia³amy, niezale¿nie, czy chodzi o duszpasterstwo,
czy apostolstwo.
Czy w pracy kap³añskiej, jako powo³aniu, mo¿na odczuwaæ wypalenie
zawodowe i czy mo¿e mia³ ojciec kiedyœ oznaki takiego wypalenia?
Bardziej mo¿na mówiæ o kryzysach
w powo³aniu i one rzeczywiœcie s¹.
Jednak w ka¿dym kryzysie jest tez
pozytywnym aspektem. Mo¿na zobaczyæ swoje albo cudze s³abe punkty i
mo¿na nad nimi popracowaæ.
Thomas Merton w "Myœlach o samotnoœci" pisze, cytuj¹c miêdzy innymi œw. Tomasza, ¿e "cz³owiek jest
dobry, gdy jego wola raduje siê tym,
co dobre, z³y zaœ, gdy jego wola cieszy
siê tym co z³e". Czy to rzeczywiœcie
takie proste?
Je¿eli cieszymy siê tym, co dobre,
a dobro pochodzi przecie¿ od Pana
Boga i mamy pe³niæ wolê Bo¿¹, to tak.
I dalej: "Cnotliwy jest dobry, gdy
znajduje szczêœcie w cnotliwym
¿yciu, grzeszy zaœ, gdy czerpie zadowolenie z ¿ycia grzesznego. (…) to co
kochamy, mówi nam, jakimi jesteœmy. (…) Dlatego te¿ cz³owiek, który
grzeszy, ale nie znajduje upodobania w swoim grzechu, nie jest w pe³nym tego s³owa znaczeniu grzesznikiem". Czy z kolei w tych s³owach
nie ma zbyt wielkiego uproszczenia? Czy grzesznik, którego nie
bêd¹ cieszy³y jego grzechy, a przez
ca³e swe ¿ycie bêdzie trwa³ w stanie
swego upadku, na koñcu bêdzie móg³
przez takie postêpowanie liczyæ na
"³agodniejszy wymiar kary"?
Cz³owiek œwiadomy swej grzesznoœci i grzechów, ju¿ w jakiœ sposób pracuje nad sob¹. Pytanie, co robi z t¹
œwiadomoœci¹? Bo sensem chrzeœcijañstwa jest to, aby podnosiæ siê z upadków. Nie tyle, ¿eby omijaæ trudnoœci,
ale powstawaæ z nich. Nie nam to os¹dzaæ. Pan Bóg sobie z tym poradzi.
Czy to prawda, ¿e wielu ascetom nie
"uda³o siê" zostaæ œwiêtymi, bo ich regu³y i ascetyczne praktyki "uœmierca³y
ich cz³owieczeñstwo, zamiast obdarzaæ
je zdolnoœci¹ do wolnoœci bogatego rozwoju pod wp³ywem ³aski"?(cytowane
za T. Mertonem).
Jako przyk³ad cz³owieka, który nie
zosta³ og³oszony œwiêtym, mimo wielkich mo¿liwoœci, mo¿na podaæ Orygenesa. Jeœli przeœledzimy historiê, to w
czasach œw. Augustyna cielesnoœæ, rzeczy doczesne by³y z³e, a dziœ wiemy, ¿e
dobra doczesne s¹ nam dane i trzeba
tylko z w³aœciw¹ umiejêtnoœci¹ nimi siê
pos³ugiwaæ. Mamy rozwijaæ nasze talenty i gromadziæ swe skarby w niebie.
Mamy gromadziæ uczynki mi³oœci.
W sakramencie Spowiedzi odpuszczany jest grzech, poprzez odpust darowana jest kara, a mnie nurtuje pytanie na temat cytatu z Ewangelii œw. £ukasza: "A ten komu siê
ma³o odpuszcza, ma³o mi³uje" (£k.
7,47). Czy to jakaœ dyskryminacja?
Owszem, poprzez odpust darowana jest kara. To bardziej uœwiadomienie
sobie pewnej postawy, bo mo¿na
przyj¹æ postawê sêdziego, w której
bardzo czêsto siê znajdujemy. Chc¹c
nie chc¹c os¹dzamy drugiego cz³owieka. Modlitwa "Ojcze nasz" i s³owa "i
odpuϾ nam nasze winy, jako i my
odpuszczamy naszym winowajcom",
zmieniaj¹ postrzeganie drugiego cz³owieka i samego siebie. I je¿eli mamy
œwiadomoœæ tego, ¿e w czasie spowiedzi Pan Bóg odpuszcza nam nasze
grzechy, z którymi sobie nie radzimy i
które mo¿e ci¹gle siê powtarzaj¹, jak i
te, które s¹ sporadyczne, ale czêsto
bardzo ciê¿kie, widzimy, ¿e przebaczenie jest owocem mi³oœci. Wiêc je¿eli
my doœwiadczamy mi³oœci, i przebaczenia, to powinniœmy to przebaczenie przekazywaæ innym, a nie zawsze
tak jest.
Mówi³ ojciec o tym, ¿e dobro nie
Zwiastun
Pawe³ Zyskowski
jest tak atrakcyjne, a o si³ach nieczystych ludzie s¹ sk³onni s³uchaæ godzinami. A czy nie jest to znak czasów?
Nie ukrywam, ¿e przera¿a mnie np.
fakt zapowiedzi, ¿e nadejd¹ czasy,
kiedy to przez ponad tysi¹c dni ofiara
Mszy Œw. nie bêdzie sprawowana.
(patrz o. Armijon "Koniec œwiata doczesnego") A przecie¿ - najprawdopodobniej - nie ¿yjemy jeszcze w czasach
ostatecznych. Czy takie zainteresowanie jest rzeczywiœcie fascynacj¹
z³em, czy te¿ mo¿e poszukiwaniem
przestróg, prób¹ przeciwdzia³ania.
Je¿eli ufamy Jezusowi, to powinniœmy szczególnie zamyœliæ siê nad
s³owami czy Syn Cz³owieczy znajdzie jeszcze wiarê gdy powtórnie
przyjdzie na ziemiê? Powinniœmy
równie¿ zaufaæ s³owom, ¿e z³e moce
nie przemog¹ Koœcio³a. Z³o by³o i jest
dla ludzi ciekawsze. Bierze siê to z
przekory. Szatan jest ksiêciem k³amstwa, z³o nazywa dobrem, jest bardzo
przewrotny.
Ostatnio mia³am mo¿liwoœæ
uczestniczenia w modlitwach "w
Duchu Œwiêtym" z udzia³em ojca
Antonello. Mia³am równie¿ wielki
zaszczyt odebraæ modlitwê w mojej
intencji za jego poœrednictwem. Ludzie wokó³ "zapadali w sen w Duchu
Œwiêtym", opowiadali o œwietle,
obecnoœci kogoœ. Zauwa¿y³am, ¿e
jedna z osób bardzo siê mêczy³a,
wrêcz jêcza³a, nie mog¹c siê obudziæ,
a modli³a siê nad ni¹ spora grupa
ludzi. Czy mog³o to byæ podyktowane walk¹ dobra ze z³em? Czym w
ogóle mo¿e byæ podyktowana zdolnoœæ do zasypiania w Duchu Œwiêtym?
Jest to pewna ³aska, jedna z form
ukazania siê dzia³ania Ducha Œwiêtego.
Jedna z wielu, obok np. proroctwa, daru
³ez. To, ¿e ktoœ nie "zasn¹³ w Duchu
Œwiêtym", nie znaczy, ¿e nie otrzyma³
darów Ducha Œwiêtego. Jeœli chodzi o t¹
osobê, to byæ mo¿e by³ to wynik drêczenia, niekoniecznie opêtania, walka starcie mocy Ducha Œwiêtego z dzia³aniem Szatana.
I na koniec: czego nale¿y ¿yczyæ
ojcu na nadchodz¹ce dni, miesi¹ce,
lata?
Na pewno wielu ³ask Ducha Œwiêtego, wytrwa³oœci i radoœci.
Tego zatem ¿yczê i dziêkujê za
wywiad.
K. Kupiec - bibliotekarka parafialna
Str. 9
Œwidwiñska Pielgrzymka do Bawarii
Ostatni dzieñ pielgrzymki do Bawarii - spacer po Ratyzbonie
23 wrzeœnia, ostatni dzieñ naszej
pielgrzymki do Bawarii, pora wracaæ do
Œwidwina. Jest nam z tego powodu trochê smutno, ale pocieszamy siê, ¿e za
rok znów spotkamy siê na pielgrzymkowym szlaku.
Wczesnym rankiem (indywidualnie) nawiedzamy Sanktuarium Czarnej
Madonny. Modlimy siê przed cudown¹ figur¹ Matki Bo¿ej Bawarskiej o
szczêœliwy powrót do domu. Po œniadaniu ¿egnamy Altõtting i goœcinny
Hotel Gasthof Zwõlif Apostel, w którym spêdziliœmy dwie noce.
Zatrzymujemy siê na chwilê w sklepie "Norma", aby kupiæ napoje, s³odycze, kanapki na drogê. Wsiadamy do
autobusu i jedziemy do Ratyzbony. W
autokarze wspólnie modlimy siê, odmawiamy ró¿aniec, Litaniê do Œw. Józefa. Po modlitwie porannej umilamy
czas œpiewaj¹c "Barkê", pieœni Maryjne i nie tylko.
Czas szybko mija. Do Ratyzbony
zosta³o tylko dziesiêæ kilometrów. Z
okien autokaru podziwiamy wznosz¹c¹ siê nad Dunajem bia³¹, marmurow¹ budowlê upamiêtniaj¹c¹ s³awne
postaci historyczne niemieckojêzycznego krêgu kulturowego. Jest to Walhalla (nazwa wywodzi siê z germañskiej
mitologii). Zosta³a wzniesiona w latach
1830-1842 z inicjatywy króla Bawarii
Ludwika I. W swym kszta³cie budowla
nawi¹zuje do greckiej œwi¹tyni, a szczególnie Partenonu.
Po kilkunastu minutach jesteœmy w
jednym z najpiêkniejszych œredniowiecznych miast w Ratyzbonie.
Ratyzbona szczyci siê d³ug¹ histori¹ zapocz¹tkowan¹ przez Celtów, którzy za³o¿yli tu osadê Radasbona (ok.
400 r p.n.e). Plemiona celtyckie zosta³y
podbite i zdominowane przez Rzymian. W 179 r. n.e cesarz rzymski
Marek Aureliusz za³o¿y³ w miejsce
dawnej celtyckiej osady rzymski obóz
warowny Castra Regina. W XVI w.
miasto sta³o siê siedzib¹ ksi¹¿¹t Bawarii, a dwa stulecia póŸniej za³o¿one
zosta³o biskupstwo. Dziêki korzystnemu po³o¿eniu nad Dunajem oraz na
przeciêciu licznych szlaków handlowych w œredniowieczu Ratyzbona sta³a siê jednym w wa¿niejszych i bogatszych miast regionu. Ratyzbona znana
tak¿e jako Regensburg - to wa¿ny oœrodek przemys³owy, polityczny i kulturalny. Miasto jest równie¿ du¿ym portem prze³adunkowym i wa¿nym wêz³em komunikacyjnym.
Spacer po mieœcie rozpoczynamy
od Mostu Kamiennego (symbol Ratyzbony). Stad rozci¹ga siê najpiêkniejszy widok na Dunaj i panoramê miasta
z charakterystycznymi czerwonymi
dachami i wie¿ami koœcio³ów.
Budowa Mostu Kamiennego to z
jednej strony przyk³ad kunsztu architektonicznego, a z drugiej ciekawa legenda, która mówi o zak³adzie pomiêdzy budowniczymi katedry i mostu o
to, kto pierwszy dokoñczy pracê. Aby
zwyciê¿yæ budowniczy mostu zawar³
pakt z diab³em o trzy dusze. Po wygranej przepêdzi³ przez most trzy kury,
przechytrzaj¹c diab³a. Wœciek³y czart
Str. 10
próbowa³ zniszczyæ konstrukcjê, ale to
mu siê nie uda³o. Wedle legendy wg³êbienie widziane na moœcie to pozosta³oœæ
po czarcim ataku. Tak naprawdê dowody wskazuj¹, ¿e katedra powsta³a prawie 150 lat póŸniej. Most natomiast
zbudowano w latach 1135-1146, ma on
336 m. d³ugoœci i 8 m. szerokoœci, a
sk³ada siê z 16 przêse³.
W centralne czêœci mostu znajduje
siê figura m³odego mê¿czyzny skierowana twarz¹ w stronê Starego Miast.
Wg legendy pomnik przedstawia g³ównego budowniczego mostu. Pochodzi z
1446 r. Na moœcie stoi kopia, orygina³
znajduje siê w Muzeum Historycznym
Miasta Ratyzbony.
Tu¿ za po³udniowym zjazdem z
mostu, obok œredniowiecznego sk³adu
soli, znajduje siê pierwotna kuchnia dla
budowniczych mostu, obecnie tradycyjna restauracja, która serwuje posi³ki,
jak za dawnych czasów.
Nastêpnie udajemy siê do Katedry œw. Piotra, nale¿y ona do najpiêkniejszych i najbardziej znanych koœcio³ów w Niemczech. Koœció³ zaczêto
wznosiæ w XIII w. w stylu gotyckim, w
miejscu pierwszej z VII w. siedziby
ratyzboñskiego biskupa, a poszczególne partie dodawano w kolejnych stuleciach. Mo¿na powiedzieæ, ¿e katedrê
budowa³o 12 pokoleñ.
Wspó³czeœnie istniej¹cy zabytek
jest trójnawow¹ bazylik¹ o wymiarach
86 x 34,8 m. oraz wysokoœci nawy g³ównej 32 m. Ka¿da z wie¿ to 105 m. W
katedrze panuje pó³mrok. Œwiat³o s¹czy siê przez piêtnasto-wieczne witra¿e, które s¹ przepiêkne. Zachwyci³ nas
równie¿ bardzo bogaty barokowy o³tarz.
Ozdob¹ Ratyzbony jest Stare
Miasto, które od 2006 r. widnieje na
liœcie UNESCO. Jest to najwiêksza œredniowieczna starówka na terenie Niemiec. Wewnêtrzne dziedziñce, dziesi¹tki ulic, wielobarwne mieszczañskie kamienice, ³ukowate bramy oraz liczne
dzie³a romañskiej i gotyckiej sztuki
budowlanej, znajduj¹cymi siê oszczêdzonej przez II wojnê œwiatow¹ starówce, przyci¹ga³y nasz¹ uwagê.
W naszej wêdrówce po mieœcie zatrzymaliœmy siê przed Starym Ratuszem. Nale¿y on do najbardziej bogatych w wydarzenia historyczne budowli w Niemczech. Od 1663-1803 r. w
Starym Ratuszu obradowa³ Nieustaj¹cy Sejm Œwiêtego Cesarstwa Rzymskiego. Wœród przedstawicieli na sejm
z wy¿szych stanów ogromn¹ rolê odgrywa³a ksi¹¿êca rodzina Thurn und
Taxis. Ród wywodzi siê z W³och, a jego
historia zwi¹zana jest z pierwsz¹ cesarsk¹ poczt¹. Rodzina ta mia³a zaszczytn¹ funkcjê i mog³a zastêpowaæ
cesarza Reichstagu, czyli wspó³czesnych obradach sejmu. Zbierali równie¿
op³atê tzw. lenno za us³ugi pocztowe.
Obecnie w Starym Ratuszu mieœci siê
Muzeum Reichstagu, gdzie mo¿na podziwiaæ zachowane oryginalne pomieszczenia ró¿nych stanów Rzeszy, 7
Ksiêstw oraz m³odej Rzeszy.
Obok Bazyliki Œw. Emmerana znajduje siê pa³ac rodu Thurn und Taxis.
Posiada 500 pokoi i 14 klatek schodowych. Od 1812 r. jest zamieszka³y
przez rodzinê ksi¹¿êc¹. Pa³ac mo¿na
zwiedzaæ wówczas, jeœli Jaœnie Pañstwa nie ma w domu. My niestety nie
mieliœmy tego szczêœcia.
Jeszcze tylko spojrzenie na pomnik
Ludwika I na koniu i ¿egnamy siê ze
Starówk¹. Spacer po Ratyzbonie dobieg³ koñca. Pe³ni wra¿eñ udajemy siê
do naszego autokaru, aby ju¿ kontynuowaæ podró¿ do domu. W czasie jazdy
modlimy siê: œpiewamy pieœni religijne
(ka¿dy uczestnik pielgrzymki ma
œpiewnik - prezent od firmy turystycznej Euro - Tours ze S³upska) oraz s³uchamy kolejnych fragmentów rozmyœlañ ks. J. Twardowskiego o koœciele. W
póŸnych godzinach wieczornych przekraczamy granicê niemiecko-polsk¹. W
Szczecinie ¿egnamy p. Ewê- pilota naszej pielgrzymki, poniewa¿ wraca do
Nowego S¹cza, do domu. Dziêkujemy
jej za interesuj¹ce przekazanie wiedzy
o Bawarii. Kolejne podziêkowania sk³adamy kierowcom za bezpieczn¹ podró¿. S¹ oni naprawdê mistrzami w swoim zawodzie. No koniec dziêkujemy
naszemu niestrudzonemu proboszczowi ks. Romanowi za zorganizowanie
pielgrzymki i opiekê duchow¹ nad
nami.
Bogactwo nagromadzonych przez
wieki zabytków Bawarii oczarowa³o
nas swoim piêknem. Kraina ta z widokiem na alpejskie turnie, lasy i jeziora
zostan¹ na d³ugo w naszej pamiêci.
Relacjonowa³a L. Zubowicz
17 paŸdziernika w Parafii Matki
Bo¿ej Nieustaj¹cej Pomocy w Œwidwinie odprawiona zosta³a Msza œw.
z okazji 8 rocznicy powstania Parafialnego Chóru „Laudate Dominum”. Chór przed oœmiu laty za³o¿y³
ks. Piotr Rodak – ówczesny wikariusz Parafii Mariackiej. Pierwszym
prezesem chóru by³ œ.p. Pan Edward
Makowski. Po odejœciu ks. Piotra na
probostwo do niedalekiego Ostrego
Barda opiekunem chóru by³ Ks. Piotr
WoŸniak, a dyrygentem by³a Pani
Alicja Grochala. Regularne próby i
profesjonalne prowadzenie sprawi³o, ¿e chór wykonuje coraz trudniejszy repertuar z doskona³ym skutkiem. Od roku 2011 chórem kieruje
Pan Sebastian Dombek, organista,
od roku opiekunem jest Ks. Tomasz
Szewczyk maj¹cy równie¿ wykszta³-
cenie muzyczne. Prezesem chóru po
œmierci p. Edwarda jest Pani Barbara
Œwi¹tek. Msza œw. jubileuszowa by³a
okazj¹ do wspomnienia tych, którzy
z grona œpiewaczego odeszli ju¿ do
wiecznoœci. Byli to: œ.p. Edward Lisowski, Edward Makowski, Irena
Horbacz, Zdzis³aw Biniek. Wœród
¿yczeñ najbardziej aktualne s¹ te,
aby chór jak najd³u¿ej s³u¿y³ liturgii
swoim œpiewem. Bêdzie to mo¿liwe
tylko wtedy, gdy zg³aszaæ siê bêd¹
chêtni œpiewacy kochaj¹cy muzykê i
liturgiê Koœcio³a. Opiekunowie gwarantuj¹ dobr¹ atmosferê i mi³e spêdzanie czasu razem. Dlatego apelujemy i zapraszamy wszystkich chêtnych i tych wahaj¹cych siê do
wspó³pracy na wiêksz¹ chwa³ê Bo¿¹.
x. Mariusz Gubow
zdjêcie Sebastian Dombek
Zwiastun
Nr 9 z dnia 24.11.2013
Franciszek Paszel
Poczet
œwiêtych (12)
ŒWIÊTY MELCHIOR
GRODZIECKI
Ur.ok.1584 w Cieszynie
Zm.7 IX 1619 w Koszycach
Melchior Grodziecki, polski jezuita, kaznodzieja. Studiowa³ w Wiedniu, w 1605 z³o¿y³ œluby w zakonie
jezuitów. Pracowa³ jako nauczyciel w
kolegiach jezuickich. W 1614 roku
ukoñczy³ studia w Pradze i otrzyma³
œwiêcenia kap³añskie. Od 1616 roku
by³ rektorem praskiej bursy ubogich. W czasie wojny trzydziestoletniej (1618-48) by³ kapelanem garnizonu wojskowego w Koszycach. Po
zdobyciu Koszyc przez siedmiogrodzkie wojska ksiêcia Jerzego Rakoczego I, wraz z dwoma innymi
ksiê¿mi katolickimi pochodzenia
wêgierskiego, Stefanem Pongraczem i Markiem Stefanem Kri¿¹ (tzw.
mêczennicy koszyccy), zosta³ poddany torturom, a nastêpnie œciêty
toporem. Zosta³ beatyfikowany w
Obraz Matki Bo¿ej, wisia³ nad
Ostr¹ Bram¹ w Wilnie od roku 1624. Z
up³ywem lat dziêki pracy duszpasterskiej zakonników, obraz Matki Bo¿ej
Mi³osierdzia doznawa³ coraz wiêkszej
czci i sta³ siê miejscem kultu Matki
Bo¿ej. Uroczystej koronacji cudownego obrazu Matki Bo¿ej Mi³osierdzia,
koronami papieskimi dokonano 22 lipca 1927 roku.
1905 roku przez papie¿a Piusa X,
kanonizowany w 1995 przez papie¿a
Jana Paw³a II.
Œwiêto obchodzimy 7.IX.
ŒWIÊTY ZYGMUNT
SZCZÊSNY FELIÑSKI
Matka, która zna ból, smutek, radoœci i najczêœciej osusza nam promykiem
³zy, dziêki Opacznoœci Bo¿ej, sta³a siê
patronk¹ koœció³ka w Smardzku. Dla
mieszkañców to jest wielki zaszczyt i
radoϾ.
Dnia 17 listopada odby³ siê odpust
ku czci Matki Boskiej Ostrobramskiej.
To by³ cudowny dzieñ, który rozpocz¹³
siê Msz¹ Œwiêt¹, któr¹ celebrowa³ ks.
Przemys³aw.
Koœció³ zosta³ piêknie przygotowany i wierni dopisali. Aby bardziej
uczciæ to œwiêto, wyst¹pi³ chór ze
Smardzka " Kantata", prowadzony
przez Pani¹ Alicjê Grochale który by³
wspomagany przez panie z chóru z
Osiedla Wojskowego, za co serdecznie
dziêkujemy.
Maryjo Ostrobramska! Matko Mi³osierdzia!
Rzuæ promienny blask na dzieci
Twoje,
Oczyœæ grzechów plamy, serca
skruszone,
Otwórz nam £ask Bo¿ych bramy,
My z pokor¹ pod Twoj¹ obronê siê
uciekamy!
L. Orenczak
W œrodê 6 listopada odby³o siê
spotkanie parafialnych zespo³ów
Caritas dekanatu œwidwiñskiego z
Dyrektorem Diecezjalnego Caritas,
ks. Adamem Wakuliczem. Spotkanie
rozpoczê³o siê Nowenn¹ do matki
Bo¿ej Nieustaj¹cej Pomocy oraz
Msz¹ œw., podczas której ks. Dyrektor wyg³osi³ s³owo Bo¿e. Nakreœli³ w
nim znaczenie pracy charytatywnej
i podziêkowa³ wszystkim, którzy w
tej pracy siê realizuj¹ i poœwiêcaj¹
swój czas. Po Mszy œw. odby³o siê
spotkanie w sali parafialnej, podczas którego Ks. Dyrektor i asystentka p. Agnieszka Kukie³ka przekazali szereg niezbêdnych informacji usprawniaj¹cych dzia³alnoœæ pa-
rafialnych zespo³ów Caritas oraz
wzajemn¹ komunikacjê. Mowa by³a
miedzy innymi o nowych wnioskach
o pomoc spo³eczn¹, o ochronie danych osobowych, o zasadach organizacji zbiórek publicznych a tak¿e o
rocznym rozliczeniu dzia³alnoœci.
Ks. Dyrektor przypomnia³ równie¿ o
uaktualnieniu danych zwi¹zanych z
wyborami nowych zarz¹dów parafialnych Caritasów. Obecne by³y
osoby zaanga¿owane w pracê charytatywn¹ w parafiach w Rusinowie,
S³awoborzu, Rymaniu oraz pe³ni¹cy
honory gospodarzy spotkania wolontariusze Caritas Parafii Matki
Bo¿ej w Œwidwinie.
x. Mariusz Gubow
Ur.1 XI 1822 w Wojutynie k.£ucka (Wo³yñ)
Zm. 17 IX 1895 w Krakowie.
Zygmunt Szczêsny Feliñski, arcybiskup metropolita warszawski.
Studiowa³ w Moskwie (1839-44), w
Pary¿u (1848-49), a nastêpnie w seminarium duchownym w ¯ytomierzu
(1851-52) i wAkademii Duchownej w
Petersburgu (1852-55). W stolicy
Rosji otrzyma³ w 1855 roku œwiêcenia kap³añskie i za³o¿y³ tam ¿eñskie
zgromadzenie zakonne Rodzina
Maryi (1857). Na pocz¹tku 1862 r.
zosta³ mianowany metropolit¹ warszawskim. Zreformowa³ konsystorz,
dba³ o formacjê duchowo – intelektualn¹ duchowieñstwa, popiera³ rekolekcje i misje parafialne, akcjê
trzeŸwoœciow¹, wspiera³ instytucje
spo³eczno- charytatywne. Przeciwny powstaniu styczniowemu, po
jego wybuchu wielokrotnie interweniowa³ w obronie przeœladowanych,
a w 1863 r. na znak protestu przeciw
represjom w³adz carskich poda³ siê
do dymisji z Rady Stanu i skierowa³
do Aleksandra II list wzywaj¹cy do
zaniechania przemocy i przywrócenia Polsce niepodleg³oœci. Publikacja listu we francuskim piœmie urzêdowym „Monitor” oraz protest Feliñskiego przeciw egzekucji kapelana powstañców Szymona Konar-
Nr 9 z dnia 24.11.2013
skiego, przyczyni³y siê do zes³ania
arcybiskupa do Jaros³awia nad
Wo³g¹. Po 20 latach zosta³ zwolniony w zamian za rezygnacjê z arcybiskupstwa. Odby³ podró¿ do Rzymu,
a nastêpnie osiad³ w DŸwiniaczce
ko³o Borszczowa, gdzie prowadzi³
dzia³alnoœæ duszpastersk¹ i spo³eczno-charytatywn¹. Zmar³ w opinii
œwiêtoœci. Feliñski jest autorem Pamiêtników (1897) i prac z zakresu
teologii duchowoœci. Zosta³ beatyfikowany przez papie¿a Jana Paw³a II
w 2002 roku, a kanonizowany
11.X.2009 r. relikwie znajduj¹ siê w
katedrze Œw. Jana w Warszawie.
Œwiêto obchodzimy 17.IX.
Zwiastun
Str. 11
MOJA PIERWSZA MA£A OJCZYZNA (cz.III)
Fotorelacja z pobytu na Kresach
Autor przy grobie dziadka Jana Paszela i cioci Weroniki
Walejnia na starym cmentarzu w Oszmianie
Autor z przewodnikiem na kwaterze polskich ¿o³nierzy
poleg³ych w roku 1920 w walce z bolszewikami
Autor z mieszkañcami wsi Paszele
Doktor Jerzy Januszko z ¿on¹ Krystyn¹ i Franciszkiem Paszelem na tarasie kawiarni nad rzek¹ Oszmiank¹
Franciszek Paszel w odnalezionej „rodowej” wsi Paszele na
ulicy Woroneskiej
Miejsce urodzenia autora: Oszmiana, ul. Franciszkañska 29
Str. 12
Zwiastun
Nr 9 z dnia 24.11.2013

Podobne dokumenty