głos czwórki

Komentarze

Transkrypt

głos czwórki
G AZETA UCZNIÓW
GIMNAZJUM NR 4
GŁOS
CZWÓRKI
NR 2 (5)/2013
W tym numerze...
Święta—dodatek specjalny
Noc w bibliotece
Dzień Niepodległości w ZSŁ
Bezpieczne ferie
3 zł
OD REDAKCJI...
W NUMERZE:
1. OD REDAKCJI
……...………….. S. 2
WSTĘPNIAK ……………….S. 3
2. Z ŻYCIA SZKOŁY
…………………. S. 4-9
3. WYWIAD NUMERU
………………… S. 10-13
4. MIEJ OCZY SZEROKO OTWARTE …….S. 14-16
5. STRONY KULTURY
……………… ..S. 17-18
6. NASZE PASJE
.……..………… ..S. 19-20
7. ZRÓB WRAŻENIE
…..……………... S. 21-22
8. ŚWIĘTA-DODATEK SPECJALNY ………S. 23-26
Str. 2
9. RUSZ GŁOWĄ!
.......................... …..S. 27
10. KONTAKT
...………………...S. 28
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Wstępniak….
Drodzy Czytelnicy!
Witamy w świątecznym numerze Głosu Czwórki.
Znajdziecie w nim wiele ciekawych artykułów związanych z obchodami Bożego Narodzenia i tradycjami świątecznymi.
Nie zabraknie też relacji z wydarzeń, które miały miejsce w szkole w
listopadzie i grudniu. Przypomnimy Dzień Języków Obcych, Święto Niepodległości na Cytadeli, Żywą Bibliotekę, dyskotekę andrzejkową i tajemniczą Noc w Bibliotece.
Życzymy przyjemnej lektury i oczywiście WESOŁYCH ŚWIĄT
Redakcja
Str. 3
Z życia szkoły...
„KTÓRY KRAJ NAJLEPSZY?”
Dzień Języków Obcych obchodzono w naszej szkole w dość
Prawie każdy kraj odtwarzał własną muzykę, a na
nietypowy sposób. Chcesz wiedzieć, jak to wyglądało? Kto
dodatek na jednym ze stoisk, ktoś ciągle grał na gitarze basowej
wygrał i jak prezentowały się stoiska?
Jak tu się skupić? Po wysłuchaniu wszystkiego, co pani miała
nam do powiedzenia można było wreszcie obejrzeć wystawę.
Zapraszam do przeczytania reportażu. Miłej lektury :-)
Większość klas przygotowała coś do jedzenia. Było
bardzo smacznie, zwłaszcza w Irlandii, gdzie posmakować moZimny i ponury 26 września nie zapowiadał się dobrze.
Trudno było wstać i dowlec się do szkoły z myślą o nowych,
czekających na nas kartkówkach i sprawdzianach. Znowu będą
się czepiać, że nie ma zadania domowego, że do odpowiedzi
nie umie… zaraz, 26 września, miałam o czymś pamiętać. Dziś
miał być jakiś ważny dzień... A tak! Już sobie przypomniałam!
Dzień Języków Obcych. Każda klasa wylosowała, któryś krajów miała go zaprezentować na własnym stoisku.
Lekcje mijały i w końcu nadszedł długo oczekiwany moment. Wszyscy mogliśmy zejść i obejrzeć stoiska poszczególnych klas. Na sali gimnastycznej było tyle osób, że ledwo dało
się wejść, ale kiedy już wbiliśmy się do środka to wystarczyło
odszukać własne stanowisko. Łatwo powiedzieć, a trudniej
gliśmy pysznych ciast. „W Kanadzie” były placki z syropem
klonowym, ”w Grecji” dakos i oliwki a w USA popcorn!
I p G, która prezentowała Irlandię, zdobyła pierwsze
miejsce. Rzeczywiście Francja przyniosła małą żabkę, którą
trzymali w maciupkim akwarium. Technikum, które też brało
udział w imprezie przygotowało między innymi Szkocję i przebrali się w kilty, stroje Szkotów. Były także Rosje i Grecje.
Klasa, którą lubię najbardziej ( tu nietrudno się domyślić, że
chodzi o moją:) przygotowała właśnie jedną z Grecji. Mieliśmy
sałatkę grecką, pistacje w miodzie i sezamie.
Dzięki temu wydarzeniu można było zapomnieć o szkolnej
rutynie, o problemach związanych z jedynkami, kartkówkami i
przeżyć magiczną podróż do wybranego kraju.
zrobić, ale jak się chce, to można osiągnąć prawie wszystko.
Udało się. Stoimy przy właściwym miejscu i staramy się usłyszeć, co mówi do nas pani.
Str. 4
Gabriela Ryder kl. I d G
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Z życia szkoły...
„Bitwa na polach Cytadeli”
Dzień 11 listopada jest dla Polaków ważnym wydarzeniem. W tym dniu po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość.
W naszej szkole Święto Niepodległości obchodziliśmy dzień później.
Cytadela, 12.11.13 r.
Słońce świeci i przygrzewa. Nagle wielkie BUM. To Powstańcy Wielkopolscy nacierają na okopy. Rosjanie mają lepszą
pozycję. Byliśmy świadkami tego zdarzenia na poznańskiej Cytadeli. Odbyła się tam inscenizacja jednej z bitew w wojnie polskobolszewickiej. Inscenizacja taka jest bliżej znana uczniom jako żywa lekcja historii.
Na samym początku pan Klorek wygłosił serię uwag dotyczących bezpieczeństwa, a następnie mikrofon przejął pan
Dyrektor i wygłosił przemówienie dotyczące samego przedstawienia.
"Gdy powstańcy nacierają to Rosjanie się chowają". Inscenizacja przedstawiała dzielnych polskich żołnierzy podczas
zdobywania okopu za pomocą działa. Radość zwycięzców nie trwała długo – nagle zza drzew wyłonił się samochód opancerzony
i rozpoczął ostrzał. Wszyscy padli na ziemię. Po kilku minutach pozostali żołnierze wdrapali się na łazik i zdobyli go. Widzowie
byli naprawdę zachwyceni. Podczas trwania całej inscenizacji, Pan Klorek, nauczyciel historii z naszego gimnazjum oraz pasjonat
rekonstrukcji, opisywał poszczególne działania żołnierzy w czasie przedstawienia. W trakcie wiele osób nie mogło znieść krzyków i huków, ale na koniec wszyscy klaskali.
Uważam, że takie lekcje są najlepszym źródłem wiedzy. Aktorzy spisali się świetnie i powinni dostać Oskara za swoją
rolę. Z niecierpliwością czekam na kolejną dawkę wielkiego BUM, BUM.
Mateusz Drewniak 1DG
„Jeszcze Polska nie zginęła…”
W naszym gimnazjum w Dzień Niepodległości odbyło się pewne przedstawienie.
Jak co roku, dnia 12.11.2013r nasza szkoła ZSŁ, obchodziła Narodowe Święto Niepodległości w sposób co najmniej
niezwykły. Na Cytadeli przed Dzwonem Pokoju i Przyjaźni Między Narodami odbyła się inscenizacja. Przedstawienie to ukazywało walkę między wojskiem polskim a bolszewickim. Starcie ostatecznie wygrali Polacy. Nowością było wprowadzenie pojazdu
pancernego z ciężkimi karabinami maszynowymi, czego nie miałem okazji zobaczyć w zeszłym roku. W przedstawieniu zaintrygowały mnie wybuchy, strzały i organizacja tego wydarzenia. Fale ciepła wybuchających bomb czuć było na twarzy, a huki pocisków
wręcz ogłuszały. Żołnierzy grali uczniowie z technikum i według mnie poradzili z tym sobie znakomicie. Można było się wczuć w
akcję całej historycznej rekonstrukcji. Uczniowie natomiast przyglądali się z ciekawością odgrywanej bitwie, która miała miejsce
wiele lat temu. Oprócz tego każda z klas musiała notować i odpowiadać na pytania zawarte w teście dotyczącym tych wydarzeń.
Inscenizacja bardzo mi się podobała i sądząc po słowach znajomych z klasy mogę stwierdzić, że nie tylko mnie. Przedstawienie było emocjonujące i na twarzach oglądających można było zauważyć ekscytację i przejęcie.
Marcin Gruszczyński 2DG
Str. 5
Z życia szkoły...
„Nocna zmiana”
„…i jeszcze tylko Twister… i kosmetyczka… i… i jeszcze klapki…” No i nazbierało się tego trochę. Pobiłam chyba wszystkie rekordy dotyczące wielkości i ilości bagażu. Kiedy wtoczyłam ogromną walizkę (na której wisiały jeszcze dwie karimaty) do biblioteki, wszyscy zrobili wielkie oczy. Fakt… jak na jedna noc było tego sporo. Nic nie
poradzę, że cała jej zawartość to były te „niezbędne” rzeczy. Teraz trzeba było poczekać na resztę, by rozpocząć
pierwszą w historii naszej szkoły „Noc w bibliotece”.
W sali 022 zebraliśmy się około 20:00, na małym spotkanku organizacyjnym. Usiadłam obok Agaty i obie
wysłuchałyśmy tego, co ma nam do powiedzenia pani Kisiel. Następnie zaczęliśmy oglądać film (na usilną prośbę pań
byśmy choć ten jeden zobaczyli wszyscy razem) pt. „Arszenik i stare koronki”. Na dodatek film był w obcym języku
(chyba po angielsku, ale nie zwróciłam na to uwagi) i trzeba było czytać napisy, więc już po kilku minutach większość
straciła zainteresowanie tym, co się działo na ekranie. Atrakcją był popcorn, który dostaliśmy podczas seansu.
Oprócz tego każdy miał swoje jedzenie i mnie, szczerze, po jakimś czasie troszkę zemdliło. Gdy wróciliśmy do biblioteki zaczęły się tworzyć małe grupki. Jedni grali w Dobble, inni w Twistera albo jeszcze coś innego. Jeszcze inni puścili
na telewizorze w bibliotece drugi film, a niektórzy po prostu rozmawiali. Czas mijał inaczej każdemu z osobna, ale
myślę, że wszyscy byli raczej zadowoleni. Gdy ci, którzy pozostali by oglądać „Arszenik” wrócili, sale 022 zajęli fani
horrorów. Około godziny 21:00 albo 22:00 przyjechała pizza. Ja i kilka moich koleżanek pobiegłyśmy do recepcji by
je odebrać. Mogę szczerze powiedzieć- jeśli nigdy nie biegaliście nocą po ciemnej szkole- nie wiecie jakie to uczucie.
A szczególnie gdy się niesie kilka pudełek pizzy, pachnącej tak, że aż człowiekowi ślinka cieknie. W bibliotece wszyscy
chcieli się rzucić na to jedzenie. Wiecie jak to jest, kiedy przy stole stoi tłum głodnych nastolatków. No, może trochę
to wyjaskrawiam, nie było aż tak źle. Po skończonym jedzeniu wszyscy wrócili do poprzednich zajęć.
Po jakimś czasie, przechodząc przez bibliotekę można było znaleźć w różnych miejscach kilka „legowisk”.
Składały się one ze skupisk śpiworów leżących na karimatach, z poduszek oraz innych rzeczy które miały uprzyjemnić
spanie. Takie „legowiska” znajdowały się między innymi pod ścianami, między ruchomymi regałami oraz biurkami
komputerowymi. O jakiejś 23:30 zebraliśmy się znowu w sali 022, by wspólnie czytać na głos książki. Każdy kto
wcześniej przygotował sobie fragment swojej ulubionej lektury mógł ją wtedy zaprezentować. Było to o tyle fajne
(przynajmniej dla mnie), że teraz mam kilka całkiem dobrych propozycji na zapełnienie mojej prywatnej biblioteczki.
Stwierdziłam też, że parę osób z naszej szkoły mogło by czytać audiobooki, bo mają świetny głos. Gdy wszyscy, którzy chcieli prezentować swoje książki skończyli, rozeszliśmy się, ale już po 2 godzinach ktoś wpadł szalony pomysł.
Podchody po szkole! Na początku ktoś mówił, że to mają być podchody, potem że chowanego albo berek. Najbardziej przypominało to właśnie berka. Właściwie, to to powinno się nazywać „Bieganie po szkole i szukanie tych, którzy odłączyli się od grupy z niewiadomych przyczyn”. Masakra, a przynajmniej tak twierdzili niektórzy (nazwisk nie
wymienię). Ale w sumie był z tym niezły ubaw, bo ja byłam, razem z Agata i Olszą, jedną z tych którzy się ukryli. Siedziałyśmy w korytarzu, gdzie znajdują się pokoje dyrekcji, ale podobno Gabi tak wystraszyła grupę pani Głazowskiej
wyskakując z toalety na 2 piętrze, że szkoda gadać - chyba nikt jej nie pobił. Sądzę jednak, że to było fantastyczne
doświadczenie.
Innymi atrakcjami było to, że w sali 022 oraz przed telewizorem w bibliotece odbywały się seanse filmowe.
Wyświetlono między innymi „Salę samobójców”, „Igrzyska śmierci” oraz „Narnię”. Ci, którzy mieli jeszcze dużo
energii grała w planszówki. Około godziny 4:00 zaczęto się zakładać, kto szybciej zaśnie. Mnie udało się czuwać całą
noc. Po 7:00 zaczęliśmy sprzątać i rozchodzić się do domów. Była to pierwsza taka noc, więc mówienie, że była najlepsza byłoby bezsensu. Uważam jednak, że takie inicjatywy są niesamowite. To super doświadczenie i polecam
wszystkim, którzy jeszcze nie spali w szkole, by spróbowali, a na pewno nie pożałują.
Marianna Sikorska 1dg
Str. 6
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Z życia szkoły...
„Wyginam śmiało ciało, czyli o Dyskotece Andrzejkowej”
Czy lubicie dyskoteki ? Ja bardzo, choć nie zawsze się
Na każdej dyskotece w mojej szkole podstawo-
na nich dobrze czuję. Według mnie najlepsze są wtedy,
wej był kiepski DJ. Ten to co innego, jest świetny! Szu-
kiedy mam wokół siebie przyjaciół. Oczywiście niektó-
kam wzrokiem osób z mojej klasy. Są! Znalazłam! Cze-
rym to nie przeszkadza, ale ja nie lubię tańczyć sama.
kam aż dziewczyny skończą wyginać się w rytm muzyki.
W andrzejki miałam pecha - na dyskotekę przyszło tyl-
Przeciskam się przez zaciskającą się falę uczniów. Witam
ko pięć osób z mojej klasy.
koleżanki i odsłaniam zasłonę, by nabrać świeżego powietrza z uchylonego okna.
Czwartek. Godzina 17.00. Jestem już po koncercie.
Teraz tylko szybko do szkoły. Na szczęście dyskoteka
Dalej ( jak zwykle na dyskotece ) wszystko to-
kończy się dopiero o 20:00 - zdążę na jej część. Dlacze-
czy się w przyspieszonym tempie. Znajomi, nowi znajo-
go musiała się zaczynać tak samo jak mój występ ?! Wy-
mi. Ktoś mnie potrąca. Przechodzę z miejsca na miejsce
biegam ze szkoły muzycznej. Jeżeli przyjadę tak jak obli-
powtarzając ciągle ten sam ruch. Lewo, prawo, lewo,
czyłam to zostanie mi dokładnie dwie i pół godziny tań-
prawo. Przerzucam ciężar z nogi na nogę, wpadając w
ca. Rodzice podrzucają mnie pod samo gimnazjum. Je-
trans. Bujam się, a czasem podskakuję w zależności od
stem już przebrana. Ufffff… Zdążyłam. Oczywiście na-
tempa muzyki. Bawię się i nudzę jednocześnie. Nagle DJ
wet gdybym nie chciała, to musiałabym iść na zabawę,
oznajmia, że to koniec imprezy! Przekazuje, że zanim
ponieważ zgłosiłam się do zrobienia o niej artykułu. Ale
wyjdziemy mamy się zgłosić do naszych wychowawców.
chciałam iść. W środku przy stole naprzeciwko świetli-
Wychodzę z sali w ciszę i czuję się trochę ogłuszona i
cy siedzą nauczyciele. Zapisują kto wchodzi. Zauważam,
bardzo obolała. Przed świetlicą pani Kisiel woła klasę
że na liście mojej klasy jest zaznaczone tylko pięć osób.
1dg. Idę w jej kierunku. Pyta mnie, jak wracam do domu.
Na pewno jeszcze przyjdą – myślę. Wchodzę do świe-
Odpowiadam, że przyjeżdża po mnie tata. Wychodzę
tlicy, widzę, że uczniowie coś otaczają … A może ra-
ostatnia. I po wszystkim.
czej kogoś. Wspinam się na palce. Na środku sali tańczy
I po andrzejkach. Dyskoteka była bardzo udana, eks-
grupka dziewczyn. Naprawdę super to wygląda. Jeszcze
tra DJ, ludzie fajnie się bawili, poznałam nowe osoby.
ta muzyka.
Szkoda tylko, że nie było więcej osób. Może następnym
razem. W końcu przed nami karnawał! Na święta i Nowy Rok życzę Wam wielu przyjaciół i udanych dyskotek!
Julia Borzęcka 1DG
Str. 7
Z życia szkoły...
Warto pomagać, czyli
„Świąteczny dar serca”
Jak pani ocenia tę akcję?
- Najpiękniejszym przesłaniem Świątecznego daru serca jest
to, że każdy ma szansę sprawić radość tym, którym być może
na co dzień z wielu względów jej brakuje. Chciałabym bardzo,
aby akcja Świątecznego daru serca trwała jak najdłużej w NaOd rana po całej szkole biega pan z Rady Rodziców. A spieszy
szej szkole i była zachętą dla innych do organizowania podob-
się, bo dzisiaj będzie wyjątkowy dzień. Szkolny „Świąteczny
nych inicjatyw. O tym, że warto, to pewnie nie muszę nikogo
dar serca”, to akcja charytatywna, która już od wielu lat odby-
przekonywać…
wa się w naszej szkole. Jest MNÓSTWO losów, a kolejka do
kupowania ich rośnie już od pierwszej przerwy! Ponieważ
jestem w 1 klasie, nie znam jeszcze dokładnie tradycji szkoły,
chciałam dowiedzieć się trochę więcej o tym dniu. Niezbęd-
Myślę, że każdy kto nie dał daru w tym roku, poprawi się w
przyszłym i losów będzie jeszcze więcej, a dochód z akcji
pójdzie do jeszcze większej liczby rodzin. Hura! Jeden mały
mały przyniesiony dar może przynieść tyle radości!
nych wiadomości udzieliła mi pani wicedyrektor Magdalena
Jurczyk – Maciuszonek.
W jakim celu prowadzona jest akcja „Świąteczny dar serca”?
- Świąteczny Dar Serca to akcja, którą od kilkunastu lat organizuje Rada Rodziców przy współpracy całej społeczności
szkolnej. Celem, który Nam przyświeca jest zorganizowanie
pomocy dla uczniów Naszej szkoły, którzy w szczególności
potrzebują wsparcia finansowego.
Od ilu lat trwa to „coroczne losowanie” w naszej szkole i czy
można wygrać atrakcyjne nagrody?
- Bardzo miłym zaskoczeniem dla uczestników naszej akcji jest
fakt, że za wszystkimi losami kryją się nagrody. Innymi słowy
nie ma tzw. „pustych losów’. Nagrody, które czekają na darczyńców są bardzo różnorodne i atrakcyjne - zestawy kosmetyczne, artykuły biurowe, smakołyki czy też ręcznie wykonane
czapki, szaliki czy rękawiczki. Dodam jeszcze, że w ubiegłym
roku główną nagrodą był tablet.
Czy łatwo jest pozyskać dary na tę okoliczność?
- Czy łatwo jest pozyskać dary? Odpowiem krótko, na pewno
wymaga to dużego zaangażowania ze strony całej społeczności
szkolnej, ale myślę, że przy odrobinie wysiłku i czasu poświęconego, nie jest tak trudno zdobyć dary.
Str. 8
Z panią wicedyrektor – Magdalena Jurczyk – Maciuszonek
rozmawiała Ola Szczepaniak
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Z życia szkoły...
Niech żyje marchewka!
Spotkanie z Panią dietetyk, czyli warsztaty o zdrowym stylu życia.
28 listopada w naszej szkole odbyło się spotkanie z Panią Dietetyk. Doktor NalewajNowak rozmawiała z uczniami na temat zdrowego odżywiania się. Przekazała Nam, jak
ważne jest jedzenie pięciu posiłków dziennie śniadania, drugiego śniadania, obiadu, podwieczorku i kolacji. Przy pomocy piramidy zdrowego żywienia omówiła produkty, które
powinniśmy jeść najczęściej, a także te, których musimy unikać lub ograniczyć do minimum. W trakcie spotkania Pani dietetyk opowiadała również o witaminach, które są
ważne w diecie, szczególnie dla naszego dobrego rozwoju. Jedzenie chipsów i popijanie
ich napojem energetyzującym to nie najlepszy pomysł.
Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych informacji. Spotkanie było bardzo interesujące,
wielu z nas nie chciało go zakończyć.
Pani doktor Nalewaj- Nowak to osoba bardzo sympatyczna, która potrafi przekazać
swoją wiedzę w sposób przystępny dla młodych ludzi. Uczniowie Naszej szkoły chętnie
by uczestniczyli w innych tego typu spotkaniach. Z ogromną radością powitają Panią dietetyk ponownie w szkole.
Laura Fibich 2dg
Str. 9
Wywiad numeru
Zwycięzca jest wśród nas!
Wywiad z Panią Moniką Długą.
W październiku 2013 roku poznaliśmy zwyciężczynię konkursu na najlepszą polską książkę roku, NIKE. Nagroda ta
przyznawana jest co roku książkom wcześniej zgłaszanym do konkursu. W tym roku wygrała powieść Joanny Bator
pt.: „Ciemno, prawie noc.” Ponadto, rozstrzygnięto również konkurs na najlepszą recenzję książki nominowaną do
tejże nagrody. W tym roku wygrała Pani Monika Długa, nauczyciel - bibliotekarz z naszej szkolnej Biblioteki SCEM.
Pani Monika Długa jest blogerką – prowadzi blog literacki „God save the book”, Jest także oficjalną recenzentką kilku
portali książkowych a także zapaloną miłośniczką literatury i czytania. W swojej recenzji napisała, że książka Bator "to
żołądkowa gorzka polskiej literatury. Wyjątkowa w smaku, mocna i aromatyczna, nasza ojczyźniana, ale ze sporą szansą na sukces za granicą". W nagrodę Pani Monika Długa pojedzie na wycieczkę o wartości 3000 zł.
Pani Długa udzieliła wywiadu naszej gazecie. Przeczytajcie, co nam powiedziała o czytaniu i pisaniu!
Jak Pani myśli co spowodowało, że wygrała Pani konkurs na recenzję książki nominowanej do nagrody NIKE?
Mama nadzieję, że mój talent :) Ale tak już zupełnie poważnie, to wyróżnienie było dla mnie dużym zaskoczeniem.
Zresztą recenzję wysłałam na konkurs w ostatniej możliwej chwili. Być może elementem, na który jury zwróciło uwagę to niestandardowa forma recenzji.
Co zachwyca Panią w pisarstwie Joanny Bator? Dlaczego, Pani zdaniem, wygrała ona tegoroczną nagrodę NIKE?
Literacką karierę Joanny Bator śledzę od początku. Zachwyciłam się już jej pierwszą powieścią "Piaskowa góra" i za
punkt honoru uznałam przeczytanie kolejnych. To bardzo dobra polska pisarka, która jest świetnym obserwatorem
polskiej, szarej rzeczywistości i która doskonale tę rzeczywistość potrafi opisać we własnych tekstach. Lecz to co
faktycznie zachwyca w publikacjach Bator – to język. Autorka doskonale operuje słowem. Nie ma dziś w Polsce drugiego takiego twórcy, który równie dobrze radzi sobie z warstwą językową książki i który w takim stopniu jak Joanna
Bator zasłużył na tą nagrodę.
Proszę przybliżyć wobec tego czytelnikom naszej szkolnej gazety samą nagrodę NIKE. Czym ona jest?
Literacka Nagroda Nike to obecnie najważniejsza polska nagroda literacka, która przyznawana jest od 1997 roku.
Fundatorem nagrody jest "Gazeta Wyborcza" i "Fundacja Agory". Oprócz głównej nagrody przyznawana jest także
nagroda czytelników. W tym roku otrzymał ją Szczepan Twardoch za doskonałą, moim zdaniem książkę,
"Morfina" (Polecam gorąco!). Pierwszym laureatem konkursu został Wiesław Myśliwski za powieść "Widnokrąg".
Czy Joanna Bator była od początku Pani faworytką w tym roku, czy może stawiała Pani na kogoś innego? W różnorakich rankingach prasowych wygrał inny pisarz, Szczepan Twardoch.
Tak, bez wątpienia w moich rozlicznych zestawieniach zawsze wygrywała Bator. Zaraz potem Twardoch. Nie ukrywam, że bardzo cieszyła mnie także nominacja reportażu Katarzyny Surmiak-Domańska "Mokradełko" ponieważ jestem wielką fanką literatury faktu i uważam, że ten gatunek marginalizuje się na polskim rynku wydawniczym. Zresztą
cała finałowa siódemka jest godna uwagi.
Str. 10
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Wywiad numeru
Zwycięzca jest wśród nas!
Wywiad z Panią Moniką Długą.
Kto zgłasza książki do nagrody NIKE? Sami pisarze czy ich wydawcy?
Zawsze wydawcy zgłaszają swoich kandydatów. Spośród kandydatów wyłonionych zostaje najpierw 20 nominacji a
następnie finałowa 7. Ta cała procedura trwa od maja do października. W październiku zaś zawsze odbywa się uroczysta gala i wręczenie głównej nagrody
Skończyła Pani polonistykę, lubi czytać, pisze Pani bloga i recenzje. Czy nie chciała Pani czasem zostać pisarką?
Nigdy! :) Wiele osób zadaje mi to pytanie, ale myślę, że literacką formą, która mi najbardziej mi odpowiada jest recenzja. Krótki tekst to jest to, w czym czuję się najlepiej :) A poza tym zasadniczo lepiej ocieniać niż być ocenianym :)
I na koniec-co zamierza Pani zrobić z wygraną? Dokąd się Pani wybiera?
Również wiele osób i oto pyta :) Myślę, że z nagrodą w kieszeni wyruszę, gdzieś w ciepłe regiony Europy. A może
jakimś literackim szklakiem? Niestety do lata jeszcze dużo czasu... Ale na szczęście pozostają książki, które jak zawsze
umilą czas oczekiwania :)
Dziękuję.
Dziękuję za rozmowę.
Mateusz Drewniak
Str. 11
Wywiad numeru
Jeszcze Polska nie zginęła!
Wywiad z Panią Sandrą Kaczmarską
WYWIAD Z PANIĄ KACZMARSKĄ nauczycielką historii w naszej szkole.
Jest Pani historykiem, ma Pani dużą wiedzę i świadomość polityczną, dlatego też chciałbym
zadać kilka pytań na temat Narodowego Święta Niepodległości.
Dlaczego tak ważne jest abyśmy to święto obchodzili?
11 listopada 1918 roku to jedna z najważniejszych dat w historii Polski. W wyniku
utraconej na skutek zaborów niepodległości Polska po 123 latach odzyskała wolność. Przez
szacunek dla przeszłości dla tych, którzy o nią walczyli i ginęli, obchodzimy ten dzień jako Narodowe Święto Niepodległości. Jeśli zależy nam na własnym państwie to powinniśmy świętować jego niepodległość.
Czy Pani świętuje 11 listopada ? Czym dla Pani jest to święto?
Oczywiście, że tak. Jako, że nie pochodzę z regionu wielkopolskiego, w tym roku
pierwszy raz mogłam zobaczyć jak radośnie to święto obchodzone jest właśnie tutaj w Poznaniu. Na Placu Wolności gdzie 95 lat temu przemawiał Ignacy Jan Paderewski można było podziwiać pokaz grupy rekonstrukcyjnej, defiladę pododdziałów, koncert Orkiestry Reprezentacyjnej Sił Powietrznych, replikę radzieckiego pancernego pojazdu Austin-Putiłow
„Poznańczyk”, który polska armia zdobyła w maju 1920 roku. Nie mogłam ominąć również
świętowania imienin ulicy Świętego Marcina - zobaczenia korowodu Świętomarcińskiego czy
skosztowania słynnych (aczkolwiek kalorycznych) rogali. Udało mi się również odwiedzić
Wzgórze św. Wojciecha, gdzie otworzono Kryptę Zasłużonych Wielkopolan. Biorąc udział w
obchodach tego święta, chcę wyrazić swoją wdzięczność przeszłym pokoleniom za ich poświęcenie i walkę o pamięć i narodową tożsamość. Gdyby nie ci ludzie, nie wiadomo w jakim
kraju byśmy dziś żyli.
Dlaczego młodzi zaniedbują to święto?
Uważam, że świadomość historyczną buduje się przez wiele lat nie tylko dzięki szkole, również dzięki rodzinie. Kiedyś pod wspólnym dachem mieszkała rodzina wielopokoleniowa i to w domu pielęgnowana była tradycja, rozmawiano o przodkach, poznawano historię
rodziny. Dziś rodziny wielopokoleniowe są już rzadkością. Brak zainteresowania historią i
własnymi korzeniami powoduje, że patriotyzm wśród młodzieży zanika. Być może patriotyzm
dla młodych ludzi jest czymś niemodnym?
W takim razie w jaki sposób trzeba przypomnieć młodzieży o tym dniu?
Jak już wspomniałam patriotyzm należy rozbudzać już od najmłodszych lat. Z każdym
rokiem pojawia się coraz więcej ciekawych atrakcji, by zapoznać najmłodszych z historią. Są
to różnorodne występy muzyczne, warsztaty dla dzieci, spektakle teatralne, gry miejskie. Niezwykle ważna jest edukacja zwłaszcza w szkole podstawowej i gimnazjum. A więc i sposób
opowiadania o historii musi być nowoczesny.
W jaki sposób powinniśmy pielęgnować tradycje, aby honorowo uczcić poległych ?
Każdy z nas może szerzyć idee niepodległości. Możemy brać udział w lokalnych obchodach, składać kwiaty pod pomnikami bohaterów narodowych, wziąć udział w mszy świętej, podziwiać marsze, parady wojskowe, inscenizacje historyczne, pokazy zabytkowych pojazdów wojskowych. Ciekawą inicjatywą upamiętniającą to święto są również wydarzenia sportowe np. biegi niepodległościowe. Jeśli chociaż część osób w ten sposób zagłębi się w historię
Polski to jak najbardziej jestem za. Oczywiście ważne jest również wywieszenie flagi państwowej czy nawet rozmowa w gronie przyjaciół o wydarzeniach historycznych.
Str. 12
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Wywiad numeru
Jeszcze Polska nie zginęła!
Wywiad z Panią Sandrą Kaczmarską
Co Pani chciałaby przekazać młodzieży na temat tego święta ?
Chciałam podkreślić, że patriotyzm to nie tylko uczestnictwo w świętach narodowych, to
także branie odpowiedzialności za przyszłość swojego kraju - głosowanie w wyborach, szacunek dla
tradycji, troska o rodzinę, nauka, praca czy np. nie wyrzucanie śmieci w lesie. To my mamy wpływ na
to jak będzie wyglądał nasz kraj w przyszłości i czy nasza kultura i tradycja nie zniknie. Warto uświadomić młodym ludziom by odróżniali patriotyzm od tego skrajnego patriotyzmu – nacjonalizmu, który w naszym kraju jednak charakteryzuje się uprzedzeniami, rasizmem czy przekonaniem o wyższości
Polaków nad innymi narodami czego mieliśmy przykład podczas Marszu Niepodległości 11 listopada
w Warszawie zorganizowanego przez środowiska narodowe.
Co Pani sądzi na temat tych demonstracji, które kończą się zamieszkami w tak ważnym dniu ?
Uważam, że 11 listopada to ważny dzień dla Polaków. W tym dniu powinna dominować radość i poczucie wspólnoty a nie przemoc, agresja i nienawiść. Bijatyki, obrzucanie kamieniami, atak na
ambasadę Rosji, spalona tęcza na Placu Zbawiciela – tak wielu z nas zapamiętało ten dzień, a chyba nie
tak powinniśmy obchodzić to święto? Święto Niepodległości nie powinno być pretekstem do zadym i
ustawek. Wiele osób zapomina, że patriotyzm to także szacunek dla osób innego wyznania czy narodowości. Jeśli pojęcie patriotyzmu kierowane jest przeciwko innym nie możemy mówić tu o patriotyzmie, lecz o demagogii.
Czy uważa Pani, że takiej Polski chcieliby dla nas i dla siebie Ci, którzy za nią walczyli ?
No właśnie, czasami zadajemy sobie te pytanie czy takiej Polski
chcieli ci co przelali za nią krew? Na pewno chcieliby takiej Polski jaka w tym dniu była w Poznaniu. Myślę, że jednak cieszyliby
się i byli dumni z tego, że żyją w niepodległym kraju i tak pięknie można obchodzić Święto Niepodległości. Natomiast zasmuceni byliby tym jak obchodzono je w Warszawie.
Wróćmy jeszcze do czasów przeszłych związanych ze Świętem
Niepodległości. Czy podczas II wojny światowej obchodzono
to Święto?
Święto Niepodległości zostało ustanowione oficjalnie jako
święto państwowe w 1937 roku, lecz komuniści je usunęli i
dopiero w 1989 roku zostało przywrócone. Tak więc w okresie międzywojennym tylko dwa razy
było upamiętniane (w 1937 i 1938).
Podczas II wojny światowej Święto Niepodległości nie było obchodzone. Podczas okupacji
niemieckiej jawne świętowanie nie było możliwe, gdyż wiązałoby się z represjami. Jednak całkowicie o
nim nie zapomniano. Przed rocznicami odzyskania niepodległości w wielu miastach wywieszano ulotki
głoszące hasła np. Jeszcze Polska nie zginęła!, wywieszano flagi narodowe czy pisano o tym święcie w
konspiracyjnej prasie.
A dlaczego w czasach PRL-u Zomo tłumiło manifestacje Polaków ?
Od 1945 roku władze Polski ludowej wykazywały polityczną niesłuszność tej rocznicy i dążyły
do usunięcia Święta Niepodległości z kalendarza świąt państwowych. Tak też się stało i w 1945 roku
wprowadzone zostało Narodowe Święto Odrodzenia Polski obchodzone co roku 22 lipca na pamiątkę podpisania Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego w 1944 roku. Od tego momentu nie można było oficjalnie świętować 11 listopada. A gdy w rocznice odzyskania niepodległości
organizowano nielegalne obchody wówczas władze PRL represjonowały organizatorów i uczestników. ZOMO czyli Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej brutalnie tłumiły tych naruszających „porządek publiczny”. Jedynym wyjątkiem, kiedy władze odpuściły były lata 1980-1981 gdy manifestowała „Solidarność”.
Dziękuję za rozmowę.
FILIP GRABOWSKI
Str. 13
Miej oczy szeroko otarte
„Tańce – hulańce, a czas zadumy”
Konkursy, przebrania, „słit focie” oraz niesamowita zabawa.
W ten dzień przebierają się za potwory, udają się do domów
Czas zadumy, powrót do wspomnień, gdzieś ukradkiem uro-
swoich sąsiadów i witają ich znanym okrzykiem „Cukierek
niona łza z tęsknoty. Dwie, różniące się od siebie bajki. Hallo-
albo psikus”. Wiele z nich daje dzieciom trochę słodkości lub
ween kontra Wszystkich Świętych. W Zespole Szkół Łączno-
drobny pieniążek, jeżeli natomiast nie ofiarują im nic lub w
ści w Poznaniu nie zabrakło obchodów tych uroczystości.
ogóle nie otworzą mieszkania, mogą spodziewać się psikusa w
Wampiry. Wilkołaki. Kościotrupy. Nietoperze.
Takie potwory można było zobaczyć 31 października w ZSŁ.
Gimnazjaliści, a właściwie gimnazjalistki, które jako jedyne
zostały pochłonięte halloweenową zabawą, ubrały naprawdę
niesamowite stroje. Wiele osób przebrało się choćby dlatego,
aby nie zakładać szkolnego mundurka, który w szkole obowiązuje na co dzień. Podczas zabawy odbył się również konkurs
na najbardziej oryginalną dynię. Wszyscy uczniowie z niecierpliwością czekali na dyskotekę, która miała odbyć się w
czwartek, czyli w ostatni dzień października. Niestety imprezę
odwołano, z powodu nadchodzącego Święta Wszystkich
Świętych. „Dlaczego?”- pytali zawiedzeni uczniowie. Wszystkich Świętych kontra Halloween? Nowa wiara… czy tylko
jednodniowa zabawa? Cukierek albo psikus… czymś złym?
postaci porozbijanych jajek lub wysmarowanych pastą do
zębów drzwi. W halloweenową noc dzieciaki także oglądają
horrory i wycinają dynię, która jest uznawana za symbol tej
zabawy. Nie ma dyni, nie ma imprezy! Nie wszyscy rodzice
jednak
pozwalają swoim pociechom na obchody
tej
„uroczystości”. Główną przyczyną zakazu rodziców jest to, że
jest to nieuznawane przez kościół chrześcijański, który przeciwstawił się obchodzeniu Halloween, pielęgnując tradycję
Zaduszek. W dzisiejszych czasach niektórzy księża nie mają
nic przeciwko obchodom Halloween, jeśli nie koliduje to z
naszą wiarą, to znaczy, że dynie i przebrania nie są dla nas
bóstwem. Jednakże istnieje także grupa kapłanów, która nie
uznaje Halloween. Jest to dla nich bardzo duży grzech, wykroczenie, brak poszanowania dla wiary w Boga. Uważają, że
ludzie nie powinni skupiać się na „dyniowych bóstwach”,
Być może niechęć niektórych do Halloween, wzięła
jednakże na nadchodzącym święcie Wszystkich Świętych.
się z tego, że jest to święto wywodzące się z celtyckiego obrządku. W Polsce pojawiło się dopiero w latach 90. Najhuczniej obchodzone jest w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych czy Irlandii. W naszym kraju, Halloween nie jest uznawane za święto - jest to rodzaj zabawy, w której biorą udział
głównie dzieci.
Wszystkich Świętych jest to rzymskokatolickie
święto mające miejsce 1 listopada. Obchodzone jest ku czci
wszystkich osób, których już z nami nie ma. W tym dniu powracamy do wspomnień, do czasów kiedy rodzina, bliscy,
przyjaciele jeszcze żyli. Zapewne wielu z nas stojąc przy grobach uroni łzę. Nie jest to przejaw słabości, jest to znak, że ta
osoba, choć nie ma jej na świecie, cały czas mieszka w naszych sercach, jest dla nas ważna i nigdy nie przestanie. Kiedyś
spotkamy się z nią w niebie, zasiądziemy tam wraz z Bogiem i
będziemy przypatrywać się światu, który zapewne bardzo się
zmieni. Nie będziemy przejmować się Halloween, które najprawdopodobniej zniknie z naszej tradycji.. No cóż, pożyjemy,
zobaczymy…
AGATA SAMOJEDEN 1dg
Str. 14
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Miej oczy szeroko otwarte
„Podaj pomocną dłoń”
W XXI wieku wiele osób potrzebuje pomocy. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że
na świecie nie tylko ludzie mają problemy. Niestety dziś często nie zauważamy cierpienia innych
istot. Jak powiedział święty Franciszek – naszych braci mniejszych – zwierząt.
W przepełnionych schroniskach mieszkają dziesiątki naszych kudłatych przyjaciół i potrzebują naszej pomocy. Często ich bezdomność wynika z nieodpowiedzialności i braku dostatecznej wiedzy ludzi. Rozmnażane w celach zarobkowych, żyjące w skandalicznych warunkach psy i koty, które
nie znalazły właściciela, wyrzucane są na ulicę i trafiają do schroniska. Niefortunne wybranie zwierzęcia jako prezentu dla dziecka również może przyczynić się do przepełniania przytulisk.
W jednym schronisku pomaga aż 100 wolontariuszy. Dążą poprawy warunków bytowych
futrzanych ulubieńców. Chcą dać im odrobinę ciepła i miłości. A to i tak za mało..
Zbliża się zima. Jest to szczególnie trudny czas dla zwierząt. Aby przetrwać mrozy potrzebne są ciepłe kojce, koce i odpowiednia karma. Każdy z nas może zaoferować to jednemu z setek
bezdomnych, często nie ze swojej woli, psom i kotom. Każdy może podać pomocną dłoń.
Julia Toporska 1dg
Str. 15
Miej oczy szeroko otwarte
„Żywa Biblioteka”
W naszej szkole pod koniec listopada odbyło się spotkanie z "żywymi książkami", w którym miałem przyjemność uczestniczyć. Wśród "żywych książek" były takie osoby, z którymi na co
dzień nie mamy kontaktu. Prawdę mówiąc moja ciekawość i chęć poznania ich poglądów, przeżyć, zachowań była tak duża, że odważyłem się porozmawiać z osobą chorą psychicznie, która
chorowała na schizofrenię. Było to do dla mnie ciekawe doświadczenie, ponieważ chcę studiować
medycynę, a to był mój pierwszy kontakt z "pacjentem". Dowiedziałem się, co takiego osoba
przeżywa, jakie są objawy choroby i jak z tym można sobie poradzić.
Moją następną "żywą książką" był Marokańczyk, który wyznawał Islam . Z jego relacji dowiedziałem się, że jeżeli przyjmiesz tę wiarę, to nie możesz z niej zrezygnować, ponieważ grozi
to nawet śmiercią . Nam islam stereotypowo kojarzy się z terroryzmem i ciągłą wojną. "Żywa
książka" uświadomiła mi, że islam to religia pokoju.
Kolejnym moim rozmówcą była osoba niewidoma, która uświadomiła mi, że nasz wzrok
to dar od Boga, o który powinniśmy dbać. Gdy się nie widzi, trzeba w jakiś sposób funkcjonować. To niełatwe zadanie. Na szczęście w dzisiejszych czasach jest wiele źródeł masowego przekazu typu: telewizja, internet czy audio booki, które umożliwiają osobie niewidzącej normalnie
funkcjonowanie.
"Żywe Książki" to często ludzie z problemami, po przejściach, schorowani, lecz pomimo
tego nie tracą nadziei i pozytywnego nastawienia do życia. Bardzo się cieszę, że miałem przyjemność poznać "Żywe Książki".
Kacper Trybs 2DG
Str. 16
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Strony Kultury
PRZECZYTAJ W ŚWIĘTA!
Świat według T.S Spiveta - Reif Larsen
Tytułowy T.S. Spivet to 12-letni chłopiec mieszkający na farmie w Montanie.
Jego ojciec jest kowbojem, natomiast matka uczoną, która przerwała obiecującą karierę, jak większość kobiet poślubionych Spivetom. Wiele wskazuje na
to, że mały bohater właśnie po matce odziedziczył nadzwyczajne zdolności
rysownicze i ma szczególny talent do kreślenia map.
Młody człowiek martwi się, jest przekonany, że jego rodzice nie darzą go
miłością tak, jak jego brata i obwiniają go za wypadek, który przytrafił się
rodzeństwu. Czy ma rację? Zobaczcie sami! Ta historia opis podróży T.S
Spiveta po zachodzie Ameryki Północnej i jednocześnie droga do poznania prawdy o sobie.
Autor wiedział jak zaciekawić czytelnika! Powieść ma swój niepowtarzalny styl, oryginalność i „to coś”.
Jest napisana z poczuciem humoru, a jednak ma historie, które dają do myślenia. Niejednego zauroczy ta
książka swoją szatą graficzną. Część powieści dzieje się, powiedzmy na... marginesie. Są to cudowne rysunki i zapiski, krótkie historyki, instrukcje czy tłumaczenia. Prawie na każdej stronie, jest jakiś niby mało
ważny dopisek, a to on właśnie sprawia, że ta książka staje się wyjątkowa. :)
Tam gdzie spadają anioły - Dorota Terakowska
Fabuła rozwija się na dwóch przenikających się poziomach: pierwszy ziemski, gdzie rozgrywa się historia
dziewczynki, która utraciła swego Anioła Stróża i stara się go odzyskać. Drugi metafizyczny, gdzie Anioł
Stróż walczy ze swym złym bratem bliźniakiem i pozbawiony przez niego mocy, spada na ziemię.
Powieść zarówno dla młodzieży jak i dla dorosłych, jest próbą przedstawienia złożonych relacji pomiędzy dobrem a złem, między porządkiem ziemskim a boskim,
wiarą i wiedzą, między człowieczeństwem a boskością. To nie jest zwykła książka,
którą można przeczytać i tyle... Ją przede wszystkim trzeba zrozumieć. Nie jest to
też łatwa powiastka dla dzieci, lecz jest to piękna opowieść, którą zapamiętuje się
na długo.
To pasjonująca książka o odwiecznej walce dobra ze złem. Uświadamia także, że
każdy z nas ma w sobie jednocześnie, wzajemnie uzależnione od siebie pierwiastki:
dobro i zło. Czyta się ją jednym tchem, wciąż myśląc co będzie na następnej stronie. Ktoś może uznać, że jest to powieść filozoficzna, jednak ma w sobie pełno ciepłego optymizmu - idealna na święta! :)
Str. 17
Strony Kultury
Recenzje, recenzje...
„Stasiukowe
pożegnanie. Nieuchronna świadomość dokonanych rzeczy”
„Grochów” to książka przynależna jesieni. Listopadowi zaś w szczególności,
który po brzegi wypełniony jest wspomnieniami i uwierającym poczuciem
braku. Nie sposób uwolnić się od melancholii, którą potęguje deszczowa i
wietrzna pogoda. Życie ustępuje miejsca śmierci. Naturalna kolej rzeczy.
Wie o tym Stasiuk, który „Grochowem” żegna się z bliskimi. Bo „Grochów”
to epitafium ku czci tych co odeszli, o osobach bliskich pisarzowi, których
śmierć, co oczywiste, przynosi smutek i tęsknotę, ale też świadomość dokonanych rzeczy, zamkniętego rozdziału, niemożliwości naprawienia błędów. A
pisarz tęskni w czwórnasób. Za babką, która wierzyła w duchy i która żegnana we własnym domu przez krewnych i sąsiadów miała śmierć niemal utopijną. Za Augustynem – pisarzem z Izdebek niedaleko Brzozowa, spotkanym
może raptem kilkakrotnie. Za starą suką, która odeszła w cierpieniu. W
końcu za przyjacielem poznanym w młodości. A każda z tych śmierci jest wyjątkowa. Każda niesie
za sobą niepowetowane straty. Każda jest inna.
Lecz najbliżej mi do tej śmierci babcinej. Bo to prawie moja/nie moja babcia.
„No więc babka wierzyła w duchy. (…) Zasiadała w kacie, na łóżku zasłanym wełnianą kapą, za
plecami mając błękitno-zielony pejzaż z dwoma jeleniami u wodopoju, z którego żółte i subtelne
światło lampy wyłuskiwało jedynie srebrzystą biel wody, i opowiadała. To były długie historie (…)
Spokojna narracja wypełniona faktami, nazwami rzeczy i imionami ludzi. (…) W tej szarej materii
pojawiały się od czasu do czasu pęknięcia, nitki wątku i osnowy rozstępowały się i przezierały
przez nie zaświaty, nadprzyrodzone, w każdym razie Inne”.
Trudno nie zauważyć i jednocześnie nie przyznać racji Stasiukowi:
„Niebawem umrą ostatnie babki, które na własne oczy oglądały świat duchów. (…) Gładka wypolerowana powierzchnia codzienności usłużnie podsunie nam nasze płaskie odbicie jako głębie.”
I dalej:
„Dziwna jest ta nasza cywilizacja. Ratuje, chroni, przedłuża nam życie. A jednocześnie czyni nas
bezbronnymi wobec śmierci.”
Chciałam, aby w tym tekście było więcej Stasiuka niż mnie. Jego słowa są bowiem nieporównywalnie doskonalsze. Praktycznie mogłabym całą tę recenzję utkać ze stasiukowych zdań. Jego wybitnie poetyckie a zarazem bardzo „szorstkie” frazy to mistrzostwo pióra i myśli. Kłaniam się Mistrzowi w pas. Zawsze – jak Tuwim Staffowi.
I na zakończenie kilka słów o wydaniu. Wydawnictwo jak zwykle Czarne. Ilustracje, jak często u
autora „Dukli”, Kamil Targosz. Przepiękne minimalistyczne, czarno-białe wydanie. Jak książeczka
do nabożeństwa. Stasiukowy „Wieczny odpoczynek” za bliskich.
Monika Długa
Str. 18
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Nasze pasje
Jak bezpiecznie spędzić FERIE i się nie nudzić?
Wkrótce ferie. Czy już zastanawiacie się, jak je
Jak zachowywać się na górkach, pagórkach i sto-
spędzicie? Ferie to wspaniała sprawa, jednak warto kach? Ferie zimowe to dla dzieci i młodzieży wypamiętać o tym, że udane ferie to bezpieczne fe- marzony czas zabaw na śniegu i lodzie. Aby jednak
rie.
przebiegły one szczęśliwie i wszyscy wypoczęci
Podstawą do dobrej zabawy jest pomysł. Nie
wszyscy wyjedziemy na ferie, niektórzy zostaną w
domu, co wcale nie znaczy, że będą się nudzić.
Dobrym pomysłem na zabawę jest wyjście na lodowisko, bitwa na śnieżki czy ulepienie bałwana, o
ile oczywiście nie zabraknie śniegu. Można również pozjeżdżać ze stoku na nartach lub sankach.
wrócili do szkoły, należy pamiętać o bezpieczeństwie. Zjeżdżanie w miejscach z dala od ulicy czy
jazda w kasku po lodowisku wcale nie psują zabawy a często ratują zdrowie lub życie. Ważny jest
też odpowiedni ubiór, bo jak mówi stare powiedzenie „Nie ma złej pogody, jest tylko zły strój”.
Najprzyjemniejsze jednak będzie bez wąt-
Ciekawy może być także zwykły spacer, podczas pienia, po dniu pełnym szaleństw na śniegu, odpoktórego poszukacie śladów zwierząt. Gdy nie do-
czywanie w domu z dobrą książką i gorącą czeko-
pisze zimowa pogoda, dobrym pomysłem jest wyj- ladą, a przede wszystkim świadomością, że jutro
ście ze znajomymi do kina na ciekawy film lub na nie trzeba wstawać do szkoły!
kręgielnię. Dla tych, którzy podczas ferii chcą nauczyć się czegoś nowego, organizowane są rozma-
W czasie ferii bawmy się dobrze, ale bezpiecznie i
zbierajmy siły na następny semestr.
ite warsztaty i kursy.
Jakub Hoppel Idg
Str. 19
Nasze pasje
Jak aktywnie spędzić ferie?
Już niedługo nadejdą nasze upragnione ferie
zimowe, które w 2014 roku rozpoczną się od
trzeciego lutego i potrwają do szesnastego. Z
pewnością wszyscy tak samo jak i ja nie mogą się
ich doczekać. W tym artykule podrzucę Wam pomysły na spędzenie „ zimowego urlopu”.
Jak chyba każdy z nas wie, zimą zdarzają się czasami duże przymrozki. Oto kilka
pomysłów na ciekawe spędzenie wolnego
czasu w tej mroźnej porze roku. Jeśli nie macie
planów wyjazdowych, oto kilka propozycji na spędzanie super ferii w mieście.
Po pierwsze: jazda na łyżwach. Początki mogą być trudne, ale po kilku chwilach i paru
kółkach okazuje się, że to świetna zabawa. Sport
ten jest uwielbiany szczególnie przez początkujących łyżwiarzy, którzy większość czasu spędzają
leżąc na lodzie, niż poruszając się po nim. Super
ubaw sprawdźcie koniecznie :)
Uważajcie jednak, aby nie zrobić sobie
krzywdy (nie przeciąć się podczas zakładania
łyżew, nie poślizgnąć się na lodzie, w taki sposób, żeby trafić do szpitala).
Str. 20
Kiedy sprzyja zimowa aura kolejnym pomysłem
jest lepienie bałwana lub „ robienie aniołków na
śniegu”. Spotkajcie się z przyjaciółmi na dworze
i porzucajcie śnieżkami. Można także pojeździć
na nartach, ale tylko pod czujnym okiem osoby
dorosłej. Na stoku na poznańskiej Malcie, można pozjeżdżać nawet wtedy, gdy zabraknie śniegu.
Dla tych, którzy nie za bardzo lubią zimą wychodzić na dwór, też jest rozwiązanie.
Można oczywiście nadrabiać zaległości w nauce;) jak również wziąć się za sprzątanie swego
pokoju;) Lepiej jednak poczytać swoją ulubioną
książkę, komiks, magazyn, miesięcznik, tygodnik,
gazetę, pograć w gry itp. Można skorzystać też z
pływalni - polecam Termy Maltańskie i basen
Octopus w Suchym Lesie.
Dla niektórych jedynym sposobem na
spędzenie wolnego czasu jest granie na komputerze i oglądanie telewizji. Moim zdaniem, nie
jest to najlepsze wyjście. Gorąco zachęcam do
ruchu i spędzania wolnego czasu na świeżym
powietrzu.
Życzę miłych i mroźnych ferii.
Paulina Kostyk I DG
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
„Uwaga! Petardy”
Zrób wrażenie
Okres noworoczny wiąże się z używaniem różnego rodzaju środków pirotechnicznych.
Aby bezpiecznie przetrwać huczną zabawę z fajerwerkami muszą być one używane w sposób odpowiedzialny. Praktyka pokazuje, że nie zawsze zachowujemy trzeźwość umysłu podczas korzystania z fajerwerków. Każdego roku nieostrożne obchodzenie się z petardami kończy się dla wielu osób poważnymi urazami ciała. Poniżej ku przestrodze przedstawiamy 10 zasad bezpiecznego
korzystania z fajerwerków, bez których nie wyobrażamy sobie celebrowania wejścia w Nowy
Rok.
1. Kupujmy petardy i sztuczne ognie w sprawdzonych sklepach, a nie na ulicznych straganach i
bazarach. Informujmy Policję o handlowcach, którzy sprzedają petardy dzieciom. Uchroni to najmłodszych, którzy często padają ofiarami fajerwerków.
2. Fajerwerki dopuszczone do sprzedaży powinny posiadać instrukcję w języku polskim określającą zasady bezpiecznego użytkowania, tam podana jest także data ważności produktu.
3. Do amatorskich pokazów używajmy tylko fajerwerków oznaczonych jako klasa I i II, ponieważ
klasa III jest przeznaczona wyłącznie do profesjonalnych pokazów pirotechnicznych.
4. Korzystając z petard i sztucznych ogni pamiętajmy o zachowaniu szczególnej ostrożności.
Przede wszystkim przeczytajmy najpierw instrukcję obsługi.
5. Fajerwerków nie wolno odpalać z ręki, na balkonie, z okna czy z dachu pokrytego papą.
6. Pamiętajmy, że nie wolno rozbierać fajerwerków, podchodzić do niewybuchów i ponownie
próbować je odpalać, kierować nie odpalonych fajerwerków w stronę inną niż do góry, stawiać
fajerwerków odwrotnie niż jest to wskazane na etykiecie, wrzucać do ogniska.
7. Oddalmy się na co najmniej 10 m od odpalanej petardy.
8. Szczególnie uważajmy na dzieci - fajerwerkami i petardami zajmować się mogą tylko osoby dorosłe.
9. Pamiętajmy, że za nieostrożne obchodzenie się z wyrobami pirotechnicznymi, grożą kary aresztu, grzywny lub pozbawienia wolności do lat dwóch.
10. Huk petard niepokoi zwierzęta, szczególnie psy. Zadbajmy więc, by nasze czworonogi nie zakłócały spokoju innym i nie były narażone na odgłosy wybuchów. Błyski, huki, świsty, grzmoty to
nieodłączne atrybuty sylwestrowej zabawy. Gdy wskazówki zegara wskażą północ, niebo rozświetla się feerią barw. To wspaniałe widowisko ludzie urządzają, ciesząc się z nadchodzącego Nowego Roku. Ale jak to zwykle bywa, jedni się cieszą, inni się smucą. Sylwester i czas
"okołosylwestrowy" to istna gehenna dla właścicieli czworonogów.
Apelujemy o rozwagę i zachowanie ostrożności! Pamiętajmy, że to właśnie dzieci są szczególnie
narażone na utratę zdrowia podczas nieumiejętnej zabawy z fajerwerkami. Najmłodsi nie powinni
korzystać z fajerwerków, a jeśli już to tylko i wyłącznie pod opieką dorosłych!!!
Pamiętajcie: Posługiwanie się środkami pirotechnicznymi jest dozwolone tylko w wyznaczonych
dniach.
(źródło: http://www.enjoybydgoszcz.pl/bydgoszcz/fajerwerki-10-zasad-bezpiecznego-uzywania)
Str. 21
Zrób wrażenie
„Na gwiazdkę”
„Na gwiazdkę” to książka - poradnik o aniołach, piernikach, o prezentach, bigosie, o życiu i miłości. Z przyjemnością przeczytasz i na pewno
skorzystasz z zawartych w niej rad.
Oto jedna z porad dotycząca przygotowywania ozdób świątecznych.
SPRÓBUJCIE!
A może upieczecie pierniki?
Przepis w książce!
Str. 22
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Święta - dodatek specjalny
„Tradycje Bożonarodzeniowe”
„Pusty rynek. Nad dachami
Gwiazda. Świeci każdy dom.
W zamyśleniu, uliczkami,
Idą, tuląc świętość świąt…”
Gdy tak sobie idę zaśnieżonymi uliczkami miasta, na myśl przychodzą mi święta…
Święta Bożego Narodzenia, które jednoczą i gromadzą rodzinę. Aby cudownie przeżyć świąteczny czas, oprócz
wszelkich przygotowań, potrzebne jest także właściwe przeżywanie świąt. Myślę, że bez tradycji świątecznych się nie
obejdzie. Skąd one się wzięły?
Choinka – zwyczaj stawiania w domu przystrojonej choinki trafił do Polski z Niemiec w XIX wieku. Temu
wiecznie zielonemu drzewku przypisano symbolikę rajskiego drzewa życia, które było świadkiem grzechu Adama i
Ewy. Stąd też dekoracja drzewka: jabłka (dziś zastąpione szklanymi bombkami), wijące się jak wąż kusiciel łańcuchy,
które symbolizowały także grzechy. Umieszczanie na gałązkach choinki światełek, a na jej czubku gwiazdy, wyraża
radosną nowinę o przychodzącym Świetle – Jezusie Chrystusie – który niszczy ciemności i wyzwala spod panowania
zła. Myślę, że w dzisiejszych czasach nie ma domu, w którym nie byłoby choinki, czy to żywej – pachnącej lasem, czy
sztucznej, ale równie urokliwej.
12 potraw, siano pod obrusem, talerz dla nieznajomego - na wigilijnym stole powinno znaleźć się dwanaście
potraw. Pamiętajcie! Każdej należy spróbować, bo to ma nam zapewnić szczęście przez cały rok. Te najbardziej tradycyjne, znane w całej Polsce potrawy to: barszcz z uszkami, karp smażony i w galarecie, kapusta z grochem, kapusta z
grzybami, pierogi z kapustą, kluski z makiem, cukrem i miodem czy kompot z suszonych owoców. Zgodnie z polskim
zwyczajem potrawy wigilijne powinny być postne, czyli bezmięsne.
Na stole zostawia się również dodatkowe nakrycie. Jest ono symbolicznie przeznaczone dla niezapowiedzianego gościa. Owe nakrycie nawiązuje do zaduszkowego charakteru świąt Bożego Narodzenia, gdyż jest to czas jedności z tymi, którzy już odeszli. A co dla mnie najważniejsze - dodatkowe nakrycie czeka na niespodziewanego gościa, bo
nikt w te święta nie powinien czuć się samotny.
Zwyczaj wkładania siana pod obrus wywodzi się jeszcze z czasów pogańskich. Ma związek z pradawnym świętem agrarnym. Do dziś zachował się zwyczaj. Przypomina on ubóstwo Świętej Rodziny i fakt, że Jezus narodził się w
żłobie.
Gdy tak sobie idę w ten zimowy wieczór i czuję już zapach potraw i widzę pięknie ozdobioną choinkę, to
nasuwa mi się jeszcze jedna ważna refleksja. Może i najważniejsza…
Święta są ważne nie tylko ze względu na ich urok i smak! Są wspaniałą okazją do pokonywania uprzedzeń, do wzajemnego przebaczania i budowania miłości. Wspólna bliskość i przeżywanie świąt jest czymś, za czym się tęskni i czeka
cały następny rok, a pielęgnowanie tradycji daje nam poczucie, że jesteśmy razem.
Nie pozostaje mi więc nic innego jak tylko życzyć Wszystkim
– zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!
Maksymilian Miszewski 1dG
Str. 23
Święta - dodatek specjalny
„Zakochaj się na Święta w kolędach”
Jedną z najpopularniejszych polskich bożonarodzeniowych tradycji jest kolędowanie, czyli słowiański zwyczaj związany ze Świętem Godowym.
Polega ona na odwiedzaniu domów, bloków, apartamentów z życzeniami noworocznymi, śpiewaniem
pastorałek lub z krótką inscenizacją na temat narodzin Jezusa Chrystusa.
Słowo kolęda pochodzi z języka łacińskiego. Oznacza pieśń religijną związaną ze świętami Bożego Narodzenia oraz nadchodzącym Nowym Rokiem. Może mieć charakter radosny, wesoły, ale także
cichy i spokojny. Odmianą kolęd są pastorałki, które mają charakter świecki, odróżniają się swoją nowoczesnością, dlatego nie są wykorzystane w nabożeństwach religijnych.
Za twórcę chrześcijańskich kolęd uważany jest Św. Franciszek z Asyżu, który rozpowszechnił
obchody Święta Bożego Narodzenia. Ślady pierwszych kolęd sięgają średniowiecza. Natomiast pierwszą
polską pieśnią religijną jest „Zdrów bądź królu anielski” z 1424 roku. Do dzisiaj powstało ich prawie pół
tysiąca.
Każdy kraj ma swoje ulubione pastorałki, które chętnie są śpiewane. Największą popularność zyskała
„Cicha noc” („Stille Nacht”), napisana przez Josepha Mohra w Austrii w 1818 roku. Przetłumaczono ją
na ponad 300 różnych języków i dialektów!
UWAGA! UWAGA! UWAGA!
Ogłaszamy konkurs na napisanie piosenek świątecznych, mogą one opowiadać o wigilii, wspólnym biesiadowaniu przy stole, o uczuciach związanych z rodziną, sylwestrem, Nowym Rokiem, liczymy na waszą
kreatywność. Kompozycja powinna zawierać minimum dwie zwrotki i tytuł. Prace powinny zostać napisane własnoręcznie, na papierze A4 i oddane mi lub wychowawczyni klasy 1dg (pani Głazowskiej). Termin oddawania prac upłynie z końcem grudnia bieżącego roku. Najlepsze prace ukażą się w następnym
numerze. W razie jakichkolwiek pytań piszcie na mój e-mail [email protected] Powodzenia!
Weronika Kiełbasa 1dg
Str. 24
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Święta - dodatek specjalny
„Św. Mikołaj - legenda”
Święty Mikołaj jest znany chyba każdemu na całym świecie. W nocy z 5 na 6 grudnia
obdarowuje dzieci prezentami i słodkościami. Zwyczaj ten pochodzi z pierwszej połowy XVIII wieku. Czy wiecie skąd się wziął?
Legenda mówi, że Mikołaj urodził się w Azji Mniejszej. Od małego był wyjątkowym i
zdolnym chłopcem. Miał stryja, który był biskupem Miry. Dlatego Mikołaj poczuł powołanie kapłańskie. Stryj pomagał mu przygotować się do bycia kapłanem, a potem
Mikołaj otrzymał święcenia kapłańskie.
Święty Mikołaj był skromnym i dobrym człowiekiem. Zostając kapłanem, starał się jak najlepiej wypełniać swoje
obowiązki, uważał, że bycie duchownym zobowiązuje go do jeszcze lepszej postawy wobec ludzi i dla Boga.
Przykładem jest pewna historia:
W Patara żył biedny szlachcic, który miał 3 córki. Kiedy brak pieniędzy dawał się we znaki, postanowił On zdobyć
pieniądze na chleb przy pomocy córek. Miały One zarabiać nierządem. Dziewczęta płakały przez to i modliły się do
Boga o pomoc. Mikołaj, który słysząc to, postanowił nie dopuścić do takich czynów, postanowił pomóc szlachcicowi i jego córkom. W nocy wrzucił do sypialni szlachcica złoto, które wystarczyło na utrzymanie domu i wydanie
jednej z córek za mąż. Powtórzył to jeszcze dwa razy, dzięki czemu każda z nich wyszła za mąż.
Święty Mikołaj pochodził z bogatej rodziny. Postanowił więc odwiedzić Ziemię Święt, po której stąpał Jezus. Wchodząc na okręt oznajmił żeglarzom, że czeka ich burza. Jego słowa potwierdziły się i niedługo po wypłynięciu na morze uderzyła straszna nawałnica. Żeglarze poprosili, aby Mikołaj pomodlił się do Boga. On wzniósł oczy ku niebu i w
tym momencie nawałnica ustąpiła. Opowieść ta sprawiła, że do dziś Święty Mikołaj jest patronem marynarzy.
Biskupem został w dość przypadkowy sposób. Kiedy modlił się w klasztorze, jak co dzień, objawił mu się Pan Bóg i
kazał jechać do Myra. Zamarł tam biskup, więc poszukiwano nowego pasterza. Bóg kazał wybrać na biskupa pierwszą osobę, która wejdzie do kościoła. Zbiegiem okoliczności był to właśnie Mikołaj. Mikołaj był sumienny i oddany
tej posłudze.
Postanowił pomagać biednym i rozdać swój majątek potrzebującym. Zakradał się nocą do domów i podrzucał prezenty dla dzieci. Były to często drewniane zabawki oraz słodycze. Ludzie byli ciekawi i dochodzili kto jest darczyńcą, jednak nikomu nie udało się tego dowiedzieć. Pewnego dnia wszyscy w kościele czekali na Świętego Mikołaja,
który już dawno powinien zacząć mszę. Postanowili pójść do Mikołaja i sprawdzić, czy wszystko u niego w porządku. Okazało się, że biskup nie żyje. Ludzie zobaczyli też wiele prezentów, które były w całym jego domu. Dopiero
wtedy dowiedzieli się, że to On jest tym tajemniczym darczyńcą. Od tego czasu, na pamiątkę po świętym Mikołaju,
co roku 6 grudnia dzieci dostają prezenty.
A jak było naprawdę? Tego nie wie nikt! Ale ta legenda na pewno przybliżyła nam trochę tę sympatyczną tradycję.
Str. 25
Święta - dodatek specjalny
„12 potraw – tradycja czy łakomstwo?”
Potrawy wigilijne znane są na całym świecie, lecz w każdym domu mogą się różnić. W wyborze dań kierujemy się tradycją rodzinną.
Jak wszyscy wiedzą, na świątecznym stole powinno się znaleźć 12 potraw. Niektórzy sądzą, że
zwyczaj ten pochodzi od 12 miesięcy w roku, a inni, wywodzą tę liczbę od 12 apostołów. Oczywiście,
może być ich mniej lub więcej. Muszą być jednak postne, czyli nie mogą zawierać mięsa.
Zazwyczaj jako główną zupę podaje się barszcz z uszkami, ale bywają rodziny, w których
„obowiązkowa” jest zupa grzybowa albo rybna. Na stole wigilijnym powinien znaleźć się smażony karp.
Doskonale komponuje się on z ziemniakami i kapustą z grzybami. Częstym zwyczajem jest podawanie
śledzi, ryby po grecku, żydowsku lub lina w śmietanie. Innym, równie popularnym daniem jest fasola z
sosem grzybowym i z kaszą jęczmienną. Zgodnie z tradycją do popicia powinien być kompot z suszonych
owoców. Na deser wspaniałe są makiełki, czyli potrawa popularna w Wielkopolsce i na Śląsku składająca
się miedzy innymi z maku, chałki, mleka, masła, miodu i bakalii.
Co roku niecierpliwie czekam na Święta Bożego Narodzenia, by móc posilić się w przyjemnej
atmosferze tymi przepysznymi daniami. Kolacja wigilijna mogła by trwać wiecznie. Ważne jednak, by w
odpowiednim momencie powiedzieć „DOŚĆ!”, albowiem nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu to jeden z
grzechów głównych, a przecież w czasie Świąt nie wypada grzeszyć.
Aleksandra Zaidlewicz 1DG
Str. 26
G ŁO S CZ WÓ R K I , GR UD Z IEŃ 2013
Rusz głową...
„Gdy umysł płata figle”
Oko przekazuje do mózgu impulsy odbierane jako obrazy. Kiedy obraz widziany przez nas wydaje się być inny niż jest w rzeczywistości, mamy do czynienia ze złudzeniem optycznym.
Przyczyną jego powstawania jest błędne zinterpretowanie oglądanego przedmiotu przez mózg.
Pobaw się z nami! Przyjrzyj się obrazkom i odpowiedz na poniższe pytania.
1. Czy te linie są równoległe?
3. Wazon czy twarze?
2. Policz czarne kropki ;)
4. Skoncentruj wzrok na czterech punktach na środku
obrazka i wpatruj się w nie około 30 sekund. Następnie
zamknij oczy, odchyl głowę, cały czas mając zamknięte
oczy. Przed zamkniętymi oczami pojawi Ci się jasna plama
przedstawiająca pewien obraz - co tam widzisz?
5. Patrz na koła, a następnie ruszaj głową w
przód i w tył. Co się dzieje z kołami?
6. Czy to ten sam obrazek?
7. Podpis a może coś innego?
Str. 27
G AZETA UCZNIÓW
GIMNAZJUM NR 4
W następnym numerze...
Życzenia walentynkowe :*
Felietony
Poradnik gimnazjalisty
Egzaminy tuż, tuż...

KONTAKT:
[email protected]
p. Małgorzata Głazowska

p. Monika Długa
www.zsl.poznan.pl

Podobne dokumenty