Informator Pielgrzyma

Komentarze

Transkrypt

Informator Pielgrzyma
INFORMATOR
EGZEMPLARZ
egzemplarz
BEZPŁATNY
bezpłatny
PIELGRZYMA
UKAZUJE
UkazUje SIĘ
się OD
od 12 LAT
lat
NR
nr 18 (138) 2008 R.
r.
>> WYDANIE OKOLICZNOŚCIOWE <<
ISSN
ISSn 1429–9437
Żywa Szopka z Franciszkańskiej
2
Informator Pielgrzyma
Nasze oczekiwanie na zbawiciela
W tym świętym czasie oczekiwania
Równajmy ścieżki naszego życia,
By Pan nas zastał przygotowanych
Na swoje przyjście
(z hymnu Nieszporów na czas Adwentu)
Mało sobie uświadamiamy, że wszystko, co dzieje się w naszym życiu, wokół
nas, nie tylko w Polsce, ale i na świecie
– dokonuje się w czasie. W nim, bowiem
zostaliśmy zamknięci. Oznacza to tyle,
że my, a wraz z nami przemija cały świat.
Nigdy nie wróci się nam ani jedna minuta, ani jedna godzina, ani żaden dzień,
tydzień, miesiąc czy rok naszego życia.
I w pośpiechu dnia codziennego zapominamy o tym. Niejednokrotnie sprawy
dnia codziennego pochłaniają nas tak
bardzo, że nasza modlitwa, nasza wiara spychana jest na margines. A jednak
gdzieś podświadomie zdajemy sobie
sprawę, że przemijamy, że się starzejemy,
bo przecież patrzymy na siebie, swoich
rodziców, dzieci, znajomych i będziemy
musieli się kiedyś zadumać nad swoim
życiem, nad swoją wiarą.
I oto czas wydaje się sposobny na to,
czas wspaniały, który już się rozpoczął,
a zwany jest Adwentem – aby zadumać
się nad swoim życiem, postępowaniem,
kierunkiem, który obrałem i odpowiedzieć sobie na niezmiernie ważne pytania: czy idę dobrą drogą, czy nie będę
kiedyś żałował podjętych decyzji, czy
wreszcie jestem zadowolony ze swojego życia. Bez wątpienia, bez Chrystusa
takiego dobrego wejrzenia w siebie nie
dokonamy. Przypomnieć musimy sobie
w tym miejscu słowa sługi Bożego Jana
Pawła II, który przypomniał nam, że bez
Chrystusa nic dobrego zrobić nie możemy, że bez Chrystusa nie jesteśmy w stanie zrozumieć samych siebie.
Pan Bóg pozwolił dożyć nam kolejnego Adwentu. Ileż to już razy był Adwent
w naszym życiu. Jedni przeżywają go
powierzchownie, inni głębiej. Jednak
trzeba sobie uświadomić, że Adwent kieruje naszą myśl ku naszemu Panu Jezusowi. Za cztery tygodnie zgromadzi nas
w przeżywaniu tajemnicy Bożego Narodzenia, która jest wciąż żywym świadectwem tego wydarzenia, że Bóg stał się
INFORMATOR
człowiekiem, aby człowiek na nowo stał
się dzieckiem Boga, dzieckiem, któremu
Bóg ciągle towarzyszy.
Jan Chrzciciel, który nad Jordanem przygotowywał ludzi na przyjście
Chrystusa Pana wskazywał ludziom, iż
najpilniejszym i najważniejszym zadaniem jest wprowadzenie w życie sprawiedliwości i miłości bliźniego. Chciał
powiedzieć, że pobożność człowieka,
który nie jest dobry dla innych, nie ma
żadnej wartości. My niejednokrotnie sądzimy, że nasze pochodzenie z rodziny
tradycyjnie chrześcijańskiej wystarczy,
aby uznać się za uczniów Chrystusa.
Nic bardziej mylnego. To tak jakby ktoś
powiedział: jestem wierzącym, ale nie,
praktykującym. Nie ma czegoś takiego.
Nie wystarczy być ochrzczonym, bo bycie prawdziwym uczniem Chrystusa jest
się wtedy, gdy przyjmujemy całą pełnię
chrześcijańskiego życia: styl myślenia
oraz kształtowanie najgłębszych odruchów i działań. W przeciwnym razie
jest się tylko chrześcijaninem z nazwy,
z metryki. W religii widzi się wtedy tylko
pewien „folklor”, ceremonie, które swym
blaskiem podnoszą wielkie momenty życia. Chrzci się dzieci, ponieważ czyniono
tak zawsze w rodzinie, i przywiązuje się
wagę do jakichś drobiazgów, do podarunków od chrzestnych rodziców. Pierwszą
Komunię świętą uważa się za uroczystość rodzinną z okazji wyjścia dziecka
z pierwszego okresu dzieciństwa, a katechizację za okazję do zapewnienia mu
dobrych manier i moralnych obyczajów.
Przed ślubem uczy się zasad religii, aby
uniknąć przykrości, nieporozumień z rodziną narzeczonej, gdyż jest w zwyczaju
„branie” ślubu kościelnego. Można by
równie stać się buddystą, muzułmaninem czy animistą, gdyby tego wymagała
moda.
Tutaj chodzi o coś zupełnie innego.
Chodzi o wejście Chrystusa w moje życie. I to jest chrześcijaństwo. Zakłada to
przede wszystkim gotowość duszy do
oddania siebie Bogu i serce nastawić na
zmianę życia. A jest to trudne. Wymaga
wyrzeczenia się wielu przyzwyczajeń,
które zakorzeniły się w moim życiu. Czyli o to, że trzeba wykazać się silną wolą
INFORMATOR PIELGRZYMA – pismo bezpłatne.
PIELGRZYMA Wydawca: Agencja Reklamowa - Wydawnictwo
„TA i TA”, REDAKCJA: 31-571 Kraków, ul. Mogilska 115,
Adres korespondencyjny: 30-960 Kraków 1, skr. pocztowa 159
tel. 0602-75-45-75, fax: (012) 266-30-79, e-mail: [email protected]
Redaktor Naczelny: Krzysztof Cyganik.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych i zastrzega sobie prawo
skracania nadesłanych materiałów oraz zmiany tytułów. Redakcja nie odpowiada
za treść reklam. Zdjęcia na pierwszej stronie:
archiwum Ojców Franciszkanów w Krakowie.
ISSN 1429-9437
i postanowieniem poprawy. Trzeba stać
się rzetelnym w pracy, zerwać z grzeszną znajomością, być wiernym miłości,
wziąć na siebie zobowiązanie i odpowiedzialność za pomoc innym w ich życiowych osiągnięciach, oceniać wydarzenia
w świetle Ewangelii, Chrystusowej nauki, i zająć odpowiednią, jednoznaczną
postawę. Bez tego nasze chrześcijaństwo
nie będzie prawdziwe ani szczere.
Nie chciejmy przeżywać naszych dni
adwentowych i świątecznych tylko zewnętrznie. Ani choinka, ani prezenty, ani
suto zastawiony stół, ani spotkania rodzinne nie spełnią oczekiwania naszego
serca, które pragnie miłości, życzliwości
i pokoju. Owej miłości i pokoju nie osiągnie tego bez wewnętrznego przygotowania: przeżycia rekolekcji, zrobienia
sobie postanowienia postawy, odbycia sakramentu pokuty. Pomyśl o tym wszystkim bracie i siostro. Tak wiele zależy od
ciebie i twojej odpowiedzi na zaproszenie
Chrystusa. Obowiązkiem tych, którzy
żyją Chrystusem, jest dawać Go innym.
Chrystus dzisiaj idzie do ludzi przez ludzi. Tę prawdę przypomina nam Kościół
w Adwencie słowami wielkiego proroka
Adwentu – Izajasza: „Przygotujcie drogę
dla Pana”. Z pewnością chodzi tu najpierw o przygotowanie własnej duszy,
własnego serca na przyjście Chrystusa.
„Niech się podniosą wszystkie doliny,
a wszystkie góry i wzgórza obniżą” – co
znaczy: niech ustąpi wszelkie zwątpienie
i zniechęcenie, ale też niech ustąpi zbytnia pewność siebie, wynoszenie się nad
innych. Wtedy chwała Pana objawi się
i każde stworzenie ujrzy zbawienie Boga
naszego.
Niech czas Adwentu będzie, zatem
czasem naszego zacieśnienia przymierza
z Chrystusem, a jednocześnie naszym nawróceniem. Niech dopomaga nam „prostować drogi naszego życia”, Ta, która
porodziła Syna Bożego, który dla naszego zbawienia poniósł śmierć na krzyżu.
Wtedy nasze życie nabierze prawdziwej
wartości, a w naszym życiu zagości więcej miłości i nadziei, tak bardzo potrzebnej dzisiejszemu człowiekowi.
Zebrał o opracował:
O. INNOCENTY MAREK RUSECKI OFM
Redakcja Informatora Pielgrzyma składa podziękowania dla:
O. Stanisława Glisty OFMConv Gwardiana Klasztoru
Franciszkanów w Krakowie, Ojców Franciszkanów z Krakowa,
O. Innocentego Ruseckiego OFM, O. Zefiryna Mazura OFM,
za udostępnienie materiałów i zdjęć
Serdeczne Bóg Zapłać!
Informator Pielgrzyma
Tradycje Bożego Narodzenia
3
J
est tylko jeden taki wieczór w roku – Wigilia. Z utęsknieniem spoglądamy na niebo, wyglądając pierwszej
gwiazdy, przypominającej tę jedyną, która jaśniała nad
Betlejem. Betlehem, czyli dom chleba... Cały rok czekamy na moment, gdy wraz z najbliższymi zasiądziemy
przy stole, zostawiając puste miejsce dla wędrowca. A potem
kolędowanie i pasterka. Dlaczego właśnie w taki sposób świętujemy rocznicę narodzin Jezusa Chrystusa?
Dom pachnący przygotowaniami
Przystrajanie mieszkań na święta to stara tradycja. W wielu regionach Polski i Europy, zwłaszcza środkowej i wschodniej, izbę przystrajano zbożem: snopem zboża czy robionymi
ze słomy gwiazdami. Dlaczego? Bo zboże jest symbolem życia.
A pod obrus wkładamy sianko. To typowo chrześcijańskie,
bo Jezus urodził się na sianie. Natomiast pozostałością dawnych zwyczajów, mających na celu pobudzenie wegetacji, jest
umieszczanie snopa zboża, rozrzucanie słomy po podłodze,
umieszczanie na rogach wigilijnego stołu nasion wszystkich
roślin, uprawianych w danym gospodarstwie.
Drzewko z Alzacji
Już w starożytnej Grecji i Rzymie na święta, właśnie te
u schyłku roku astronomicznego, wnoszono do domów i świątyń ubrane gałązki oliwne – symbol życia, wegetacji, dobrobytu, szczęścia, dostatku i dobrych życzeń. W Europie przyjęła się
forma podłaźnika, wierzchołka jodły lub świerka, który wieszano u stropu, wierzchołkiem do dołu, ubrany orzechami, jabłkami. Natomiast choinka po raz pierwszy pojawiła się w Alzacji.
Pierwsze informacje o jej istnieniu pochodzą z XV- XVII wieku.
Najpierw przyjęła się na terenie Niemiec. Ubierano ją światłem,
które ma wielowarstwową symbolikę – to źródło życia, symbol
Chrystusa. Do Polski choinka dotarła późno, bo pod koniec XIX
wieku i to prosto z Prus, czyli wraz z pruskimi zaborcami.
Jemioła i sfera niczyja
Coraz częściej gości w naszych domach, mając zapewnić
szczęście i dobrobyt w całym nowym roku. Jemioła nie ma nic
wspólnego z naszym słowiańskim kręgiem kulturowym. Wiąże się z kulturą germańską, skandynawską. Ma też pogańską
symbolikę – drzewo wiecznie zielone, które stwarza wokół
siebie aurę sfery niczyjej. Stąd całowanie się pod jemiołą – nie
ma grzechu, zatem nie ma w tym nic złego. Sfera jest niczyja
– neutralna i obojętna.
sko-mieszczański). Zachowywano ścisły post. Zresztą do dziś
w wielu regionach w Wigilię – zwłaszcza na wsiach – właściwie od rana do wieczerzy nic się nie je.
Dzielenie się opłatkiem
Zwyczaj ten uważano za typowo polski, ale nie jest to do
końca zgodne z prawdą. To nawiązanie do Hostii. Opłatek,
którym ludzie dzielą się jak chlebem – dla podkreślenia wspólnoty, a jednocześnie tego, że Chrystus przychodzi, by zbawić
ludzi. Opowieść o chlebie ma bardzo długą i bogatą historię...
Chleb – symbol Eucharystii, Ciała Pańskiego.
Właściwie zwyczaj ten znany był już w średniowieczu. Zanim pojawił się opłatek, było łamanie się chlebem. Na wsiach
trwało ono do XX wieku. W wielu regionach, np. na Podtatrzu,
jeszcze do niedawna, a w niektórych domach do dziś, opłatki
umieszcza się w wydrążonej piętce chleba, do której wlewa się
miód, symbol rajskiej słodyczy.
Potrawy z wigilijnego stołu
Niegdyś bożonarodzeniowe potrawy były bardzo zróżnicowane. Każdy region miał swój zestaw. Na Śląsku charakterystyczną potrawą były „makówki” – potrawa przyrządzana
z rozmoczonej bułki, maku i rodzynek. Na Wschodzie była
kutia – z rodzynek, orzechów, migdałów, ugotowanej pszenicy
i naturalnie... z maku. Warto dodać, że kutia w obrzędowości
ludowej była potrawą podawaną na stypach i spożywaną na
mogiłach w Dniu Zmarłych. Symbolika zaduszna pozostaje
tu bardzo czytelna. W Krakowskiem zaś tradycyjną potrawą
(oprócz oczywiście obowiązującego postnego żuru czy zupy
grzybowej) były kluski z makiem (znów mak!). W górach natomiast był głównie żur lub zupa grzybowa. Powszechne były
kompoty z suszonych owoców. Zasada zestawu potraw wigilijnych była prosta: powinno sporządzać się je ze wszystkiego,
co rodzi się w polu, lesie i na łące. W środowisku miejskim,
dworskim było 12 potraw – jak apostołów. W rejonach bardzo
ubogich ograniczano się do 3 – 4 potraw. Na wsi np. w ogóle nie
znano ryby jako potrawy wigilijnej (karp ma rodowód dwor-
Prezenty
Tradycyjne prezenty, które przynosił św. Mikołaj, to słodycze, które dostawały dzieci. W środowiskach ziemiańskich,
mieszczańskich już w XIX wieku zaczęły się pojawiać zabawki
i inscenizowane wizyty św. Mikołaja: ktoś z rodziny przebierał
się za świętego, któremu asystował anioł i diabeł. Dzieci pisały
do niego listy i zostawiały je na kominku lub oknie. Prezenty
natomiast najczęściej podkładano pod poduszkę, w sypialni
– o ile oczywiście nie było wizyty św. Mikołaja... Sam pomysł
obdarowywania się na święta jest nowy. Na wieś trafił bardzo
późno – na przełomie XIX i XX wieku, a upowszechnił się dopiero po II wojnie światowej.
Szopka
Szopkę i jasełka zawdzięczamy św. Franciszkowi z Asyżu, który jako pierwszy urządził żywą inscenizację o Bożym
Dokończenie na str. 5
4
O
jciec Święty Jan Paweł II
w Watykanie przeżywał Boże
Narodzenie dwadzieścia siedem razy. Łagodny klimat
Rzymu i bliskość morza sprawiają, że święta są tu bezśnieżne, to jednak w niczym nie przeszkadza, by tak
jak w Ojczyźnie móc poczuć ich niezwykły klimat: zapach choinki, sianka pod
obrusem i tradycyjnych potraw.
Papież zawsze wskazywał, jak wielkie
znaczenie ma dla niego kultura, z której
wyrósł. A przecież wieczerza wigilijna
jest świętem, w którym ze wzruszeniem
witamy Boga, który stał się człowiekiem, utożsamiając się z ludźmi każdej
narodowości, rasy i kultury.
Radosna audiencja
Wigilia była dniem wytężonej pracy
dla papieża, choć o ile mu czas pozwalał,
każdą chwilę spędzał na modlitwie. Przy
ładnej pogodzie modlił się na tarasie,
przy gorszej – w kaplicy. Ważnym wydarzeniem tego dnia była polska Audiencja
wigilijna, która odbywała się zazwyczaj
o godz. 11.30. Od początku przychodziło
na to spotkanie do Auli Pawła VI kilka tysięcy rodaków zamieszkałych w Rzymie,
przybyłych z Ojczyzny i innych krajów.
Przez kilka lat przewodniczył temu spotkaniu abp Szczepan Wesoły – duszpasterz Polaków-emigrantów. On pierwszy
składał papieżowi życzenia świąteczne
oraz przełamywał się z nim opłatkiem. Radosny rodzinny nastrój wytwarzał się niemal spontanicznie, a kiedy Ojciec Święty
przechodził przez Aulę, aby przełamać się
opłatkiem, uroczystość przemieniała się
w niekończące wiwaty i śpiewy. Wszystkich jednoczyła świadomość nocy betlejemskiej, podczas której Syn Boży stał się
człowiekiem. Polaków ponadto jednoczyła tego dnia w Watykanie osoba papieża,
człowieka najbliższego ich sercom.
Przyjacielska Wigilia
Wigilia zaczynała się zazwyczaj
o godzinie 18 w papieskim refektarzu na
trzecim piętrze Pałacu Apostolskiego.
Stałymi uczestnikami Wigilii z papieżem
byli: osobisty sekretarz biskup Stanisław
Dziwisz, kardynał Andrzej Maria Deskur
– serdeczny przyjaciel Jana Pawła II, kardynał Edmund Szoka – przewodniczący
Papieskiej Komisji do spraw Państwa Watykańskiego, biskup Stanisław Ryłko – sekretarz Papieskiej Rady do spraw Świeckich, ksiądz prałat Mieczysław Mokrzycki
– sekretarz Papieża, pracownicy polskiej
sekcji Sekretariatu Stanu – ks. Henryk
Nowacki i ks. Paweł Ptasznik, oraz redaktor naczelny polskiego wydania „Osservatore Romano” – jezuita Czesław Drążek.
Z kraju przyjeżdżał zawsze ksiądz profesor Tadeusz Styczeń z KUL-u oraz członkowie „Rodzinki” – studenci i przyjaciele
Papieża z czasów krakowskich.
Informator Pielgrzyma
Watykańskie wigilie
Przy papieskim stole mogło zasiąść
najwyżej 21 osób. Była to uroczystość
kameralna, prawdziwie rodzinna. Opłatki przywozili zwykle papieżowi ojcowie
paulini z Jasnej Góry. Widniało na nich
sanktuarium w Częstochowie oraz wizerunek Czarnej Madonny.
Jan Paweł II witał się z każdym osobiście w pokoju obok refektarza, zamieniał kilka słów, składał swe życzenia.
Następnie ksiądz, a potem arcybiskup
Stanisław Dziwisz zapraszał do stołu
i wskazywał gościom miejsca. Ojciec
Święty przewodniczył modlitwie, błogosławił posiłek oraz zebrane osoby.
Na góralską nutę
Wieczerza miała zawsze polski charakter. Siostry sercanki troszczyły się,
aby nie zabrakło tradycyjnych potraw:
barszczu, ryby, kapusty z grzybami czy
kutii. Jeden ze współpracowników papieża wspominał, że właśnie podczas
wigilii najlepiej było widać, że czuje się
on głową rodziny, za którą uważa swe
najbliższe otoczenie, i dba o zachowanie polskich tradycji. Jako głowa rodziny czytał fragment Ewangelii, a następnie dzielił się ze wszystkimi opłatkiem
i składał życzenia.
Gdy wigilia miała się już ku końcowi,
zapalano świeczki na wieńcach adwentowych i światełka na choince przywiezionej „spod samiućkich Tater”. Potem
rozpoczynało się kolędowanie, które
trwało około pół godziny.
Ostatnią kolędę śpiewał sam Ojciec
Święty. „Oj, Maluśki, Maluśki” zaśpiewane na góralską nutę, to była ulubiona
kolęda Jana Pawła II. Kiedy brakowało
już słów papież wymyślał i dodawał
nowe zwrotki. Wspominał w nich zgromadzone u stołu osoby, z właściwym sobie humorem komentował wydarzenia.
Gdy kolędowanie dobiegło końca następowała modlitwa końcowa. Ojciec Święty
żegnał się osobiście z każdym z gości,
a jego sekretarz arcybiskup Stanisław
Dziwisz rozdawał przygotowane wcześniej
i złożone pod choinką prezenty. Wieczerza
wigilijna u papieża Jana Pawła II była wydarzeniem tak ściśle prywatnym, że w Watykanie trudno choćby o jedną fotografię
z takiej kolacji. Nawet osobisty papieski
fotograf Arturo Mari nie robił zdjęć tego
wieczoru. O tym jak przebiega taka uroczystość można dowiedzieć się tylko od jej
uczestników. Kolacja wigilijna była ściśle
polska i zazwyczaj brali w niej udział sami
Polacy, żeby nie komplikować spraw językowych i obyczajowych.
W ciągu 27 lat pontyfikatu zdarzyło
się oczywiście parę wyjątków. W wigilijnej kolacji w Watykanie uczestniczyli
na przykład papiescy sekretarze – Zairczyk i Wietnamczyk.
Pamięć o Rodakach
W pierwszych latach pontyfikatu papież spotykał się 24 grudnia na specjalnej
audiencji z rodakami. Później, gdy miał
już znacznie mniej sił, oszczędzał je na
pasterkę, którą co roku odprawiał w Bazylice watykańskiej. Ze względu na trudy
pasterki i konieczność przygotowania się
do niej Jan Paweł II zasiadał do wieczerzy wigilijnej ze swymi najbliższymi polskimi współpracownikami dosyć wcześnie. Na placu św. Piotra trwała wtedy
uroczystość odsłonięcia szopki. Każdego
roku papież pozdrawiał zgromadzonych
tam wiernych i zapalał świeczkę w swym
oknie. „Ta świeca była symbolem życzeń
pokoju na świecie i pokoju w naszej ojczyźnie, pokoju w naszych rodzinach. Ta
świeca paliła się całą noc i ci, którzy szli
na pasterkę wiedzieli, że to jest świeca
pokoju” – wspomina arcybiskup Stanisław Dziwisz. Zwyczaj ten wprowadził
papież od pamiętnych świąt 1981 roku,
gdy w Polsce trwał stan wojenny.
Urbi et orbi
O północy papież przewodniczył w Bazylice watykańskiej Pasterce transmitowanej na cały świat, a następnego dnia
udzielał uroczystego błogosławieństwa
Urbi et orbi, tzn. „Miastu i światu”. Przy
tej okazji składał życzenia w kilkudziesięciu językach. Jan Paweł II kochał śpiew
i chętnie nim się modlił. Przez cały okres
Bożego Narodzenia, aż do święta Matki
Bożej Gromnicznej zapraszał na kolędowanie swych przyjaciół a także polskich
księży pracujących w Watykanie.
Wśród nocnej ciszy uderzyły dzwony
na Pasterkę. Ulicami miast, wiejskimi drogami spieszą ludzie, aby witać rodzącego
się Zbawiciela... Podkreślając znaczenie
narodzin Chrystusa, Jan Paweł II powiedział: „Słowo stało się ciałem i mieszkało
między nami – w blasku betlejemskiego
żłóbka, u progu Nowego Roku serdecznie pozdrawiam wszystkich Rodaków
w Polsce i na całym świecie. Życzę, ażeby
orędzie miłości i miłosierdzia, przekazane ludziom przez narodzenie Syna Bożego, stało się źródłem odnowy, odnowy
życia w Ojczyźnie, w polskich rodzinach
oraz w życiu osobistym każdego i każdej
z was. Niech Dziecię Jezus napełni wasze
serca darami pokoju i ufności. Wesołych,
dobrych Świąt”.
Oprac. JOLANTA TĘCZA-ĆWIERZ
abp Stanisław Dziwisz, „Pamiętam pierwszą
i ostatnią Wigilię z Janem Pawłem II”, za: PAP
Stanisław Tasiemski OP, „Watykańskie wigilie
Jana Pawła II”, za: www.redakcjapolska.dk
5
Informator Pielgrzyma
Dokończenie ze str. 3
Narodzeniu, żeby przybliżyć wiernym
ewangeliczne zdarzenie. Korzystały z tego różne środowiska – głównie żaków
i kleryków. Zaczęto inscenizować historię Bożego Narodzenia. Wiele z tych
inscenizacji zachowało się w polskiej
literaturze. Misteria początkowo stanowiły powtórzenie prawdy ewangelicznej. Na tym gruncie wyrastały apokryfy,
ale z czasem widzowie chcieli się bawić.
Oczekiwali elementów ludycznych, zabawnych, co często kontrastowało z powagą miejsca, gdzie tego typu misteria
grano (dziedzińce klasztorów, wnętrza
kościołów).
Trwało średniowiecze. Równolegle
z tym pojawiały się szopki kościelne.
Ustawiano figurki i tak powstawały
niejako żywe obrazy. Czasem wykorzystywano martwe figury, a czasem żywe
obrazy prezentowali ludzie przebrani za
określone postaci.
Tradycje Bożego Narodzenia
Zwyczaj kolędowania
Chodzenie z Maryjką, z Trzema Królami, z Herodem... Kolędnicy inscenizują
apokryficzną opowieść. Kiedy wkradło
się do kolędowania zbyt wiele elementów świeckich, zostało ono zakazane
przez Kościół i trafiło na wieś, gdzie często trwa do dziś. Obok postaci czerpiących inspirację z Ewangelii, występują
tu maszkary zwierzęce: turoń, koza, bocian, niedźwiedź – bardzo stare symbole
siły, płodności, sił witalnych. W efekcie
dało to grupy kolędnicze, w których turoniowi towarzyszy gwiazda, a grupom
inscenizującym historię upadku pierwszego człowieka w Raju – przebierańcy
z kozą.
Kolędowanie, które po okresie stagnacji (czasy komunizmu) przycichło,
w niektórych regionach zanikło, przeży-
wa swój renesans. Nie dość, że stało się
popularne, a nawet modne, to jeszcze
często dba się o powrót do tradycyjnego
kolędowania i do tradycyjnych strojów.
Święta dla niechrześcijan
i dla niewierzących?
Dla ludzi niewierzących Boże Narodzenie to po prostu zwyczaj, tradycja
narodowa, regionalna, powrót do korzeni – do tego jeszcze ostatnio modny – to
znak własnej tożsamości... i to wszystko.
Oni, nawet jeśli mają piękną choinkę
i znajdą pod nią najdroższe, wymarzone
prezenty, dostaną tylko namiastkę. Boże
Narodzenie to święta spotkania z Bogiem, który stał się człowiekiem, by być
bliżej nas. Narodził się bezsilny, byśmy
się Go nie lękali. Narodził się z miłości,
byśmy nigdy w nią nie zwątpili.
(SP)
Najlepsze Życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku 2009,
aby przyjście na świat Chrystusa przyniosło ze sobą radość,
pokój,nadzieję i miłość życzą Barbara Andrzej Karbowsccy
Sklep ProduktyBenedyktyńskie z ulicy Krakowskiej
PRODUKTY BENEDYKTYŃSKIE
ZDROWA ŻYWNOŚĆ
Proponujemy Państwu zdrową i smaczną żywność
sporządzoną w tradycyjny sposób
według dawnych przepisów i receptur
pl. Wolnica
tla
Krakowska
Krakowska
Augustiańska
Skawińska
ie
Węgłowa
J.
D
Skałeczna
W dni powszednie od 9.00 do 18.00
sobota od 9.00 do 15.00
– cukierki tynieckie
– herbatki
– klasztorny ogród
– przyprawy
– owoce w alkoholu
– wina, nalewki, miody pitne
oraz piwo
– likier benedyktynka
– produkty innych
klasztorów
benedyktyńskich z Włoch
Czech, Francji, Słoweni,
Niemiec i Węgier
– kosze okazjonalne
– wiele innych klasztornych
produktów
Józefa
Kraków ul. Krakowska 29,
tel. 012 422 02 16
ńska
Pauli
Pierwsza klasztorna Sieć z produktami
oo. Benedyktynów z Tyńca
– sery
– wędliny
– smalce
– miody
– grzyby
– owoce leśne
– ciastka
– chleby
– syropy
– suszki owocowe
– przetwory owocowe
– soki, nektary
– klasztorny warzywniak
– przetwory warzywne
– oleje
– musztardy
– klasztorne pole – kasze,
groch i fasole
6
Informator Pielgrzyma
Świat współczesny potrzebuje Jezusa
„Czyjeż to ręce Panie, tak Cię rzuciły
w siano jak trawy źdźbło – jak polny
kwiat?
– Samotne pszeniczne Ziarenko
– w piaszczysty wydmuch – w uschły
świat?
– W ziemię cisnęła mnie Miłość – …
Czyjeż to ręce, Boże, śmiały Cię tak
położyć w stajni wśród bydląt, w bydlęcy żłób?
Kto Ci tak rączki i nóżki ciasną skrępował pieluszką?
Któż Bożą chwałę tak zmroczyć mógł?
– Miłość mnie wzięła w niewolę na dolę
i niedolę …
– Miłość to mocny, bezwzględny Pan! …
O biedny, ślepy człowiecze! …
Dla ciebie stałem się Sianem, by twoje
przewiązać rany –
– Miłość – to Bóg? – Miłość to jestem
Ja! …”.
(S. Nulla)
Boże Narodzenie to wspaniały i uroczysty dzień, który każdy z nas zna od
najmłodszych lat. Każdego roku powtarzają się te Narodziny. Co roku przychodzi godzina, w której cały świat zamienia
się w Betlejem.
Jezus Chrystus przez swoje narodzenie wszedł w historie świata, wszedł
w historię każdego człowieka. Przyszedł,
aby człowieka obdarzyć łaską, miłością
i miłosierdziem, aby on mógł stać się
nowym, lepszym człowiekiem, uczestnikiem przyszłego wspólnego z Nim przebywania w wieczności.
Jest to zatem czas powrotu do Boga,
powrotu do domu Ojca, w którym jest
miejsce dla każdego. Jest to czas refleksji nad sobą i swoim życie osobistym,
małżeńskim, rodzinnym i społecznym.
Jest to wreszcie czas postanowienia poprawy swojego życia i odwrócenie się od
tego wszystkiego co sprzeciwia się nauce Jezusa Chrystusa.
Kościół obchodząc uroczyście dzień
Narodzenia Syna Bożego pragnie przypomnieć każdemu z nas dwa wielkie
wydarzenia ściśle ze sobą złączone
w misterium zbawienia – Narodzenie Jezusa i misterium Odkupienia przez Jego
śmierć i zmartwychwstanie.
Szczególnie w naszych trudnych i niekiedy dziwnych czasach potrzeba każdemu z nas zwrócić uwagę na Narodziny
Boga człowieka, bardziej niż dotychczas.
Bo Jezus przynosi niesie całej ludzkości
wspaniałe dary – miłość i pokój, których
tak bardzo brakuje na świecie. Przez ten
brak miłości i pokoju tak wiele niepokoju, konfliktów i wojen, tak wielu zapomnianych i opuszczonych, cierpiących,
bezdomnych i głodnych. Przez ten brak
Żywa szopka
miłości i pokoju tak wiele nienawiści,
zazdrości, chciwości, wyzysku, rozwiązłości. Przez ten brak miłości i pokoju
tak wiele smutku i rozpaczy, tak wiele
rozgoryczenia.
Jezus pragnie, aby każdy człowiek
był człowiekiem dobrej woli. Człowiek
dobrej woli to bowiem ten, który żyje
w zgodzie z Bogiem i Jego Przykazaniami. To człowiek, który ma łaskę uświęcającą. To człowiek, który stawia sobie
ważne pytania, aby tej łączności z Nim
nie utracić:
Czy nie zagubiłem samego siebie?
Czy nie stałem się uzależniony od
cudzych poglądów?
Czy nie pozwoliłem innym za siebie
myśleć i decydować?
Czy nie zrezygnowałem z twórczego
życia, stając się tylko biernym wykonawcą najistotniejszych spraw w moim
życiu?
Czy nie stałem się życiowym minimalistą?
Czy nie utraciłem własnych przekonań?
Czy nie stałem się człowiekiem niewoli?
Czy nie zagłuszyłem swojego sumienia
i kierują się tym, co mówią inni?
Czy nie wyprowadziłem się z własnego
wnętrza i mieszkam poza sobą?
Czy nie jestem człowiekiem, który zdradził samego siebie?
Czy postrzegam Boga jako źródło szczęścia, pokoju i miłości?
Czy Bóg w moich myślach jest Bogiem
prawdziwym?
Zadawanie sobie tychże pytań i udzielanie sobie odpowiedzi na nie pozwolą
każdemu z nas trzymać rękę na pulsie,
kierować się prawdą i sprawiedliwością
w życiu, a tym samym oddawać Bogu
należne pierwsze miejsce w hierarchii
swoich wartości – uznać go za swojego
Pana i Króla.
Fot. Ł.Korzeniowski
Nie są ludźmi dobrej woli ci, którzy
nie chcą z całego serca służyć Bogu,
nie są ludźmi dobrej woli ci, którzy nie
wyciągnęli ręki do bliźniego, aby się pogodzić. Są oni natomiast ludźmi, którzy
nie korzystają z darów przyniesionych
przez narodzenie Jezusa, gdyż jest im
wygodnie żyć według siebie, w zakłamaniu i grzechu.
Mimo to, do wszystkich ludzi dochodzi głos Jana Chrzciciela: nawróćcie
się, bo przybliżyło się Królestwo Boże,
którym jest przyjście w ludzkiej postaci Syna Bożego. Uczynił to po to, by
człowiek mógł się wrodzić w inny, Boży
świat, w którym nie ma już miejsca na
głód, cierpienie, przemijanie, zagładę.
Wszystko, co mieści się w dzisiejszym
świecie, stało się po to, by człowiek
przestał być więźniem materialnego
kosmosu, który jest zimny i przerażająco pusty.
Dzięki narodzinom Chrystusowi
rodzimy się do drugiego życia i zdobywamy drugą ojczyznę i drugi dom.
Dzięki narodzinom Chrystusa zaistniała
możliwość, że Bóg weźmie nas w swoje
ręce jako narodzone do nowego życia
niemowlęta, które w Jego rękach będą
dorastać aż do pełni synów Bożych.
Wszystko jednak zależy od człowieka, który musi dokonać wyboru: czy
mam iść za Jezusem? Czy raczej mam
iść według swojego scenariusza życiowego? Trzeba skorzystać z wolnej woli,
jako daru Boga i wybrać.
Ewangelie święte w wielu przypowieściach przekazują nam, iż wokół
Jezusa gromadzili się różni ludzie. Gromadziły się dusze czyste, o gorącym
sercu i wielcy grzesznicy. Wielu jednak
przechodziło obok Niego bez miłości,
obojętnym wzruszeniem ramion kwitując Jego słowa.
7
Informator Pielgrzyma
– Refleksja Bożonarodzeniowa
Podobnie jest i dzisiaj. Obok symbolów miłości: żłóbka i krzyża przechodzą
ludzie obojętnie, jak koło kiosku oblepionego ogłoszeniami sprzed pół roku.
Ludzie mijają Chrystusa zajęci swoimi
sprawami. Jeden malowaniem mieszkania, drugi pracą, trzeci egzaminami,
inny kampanią wyborczą, jeszcze inny
lękiem przed wizytą u dentysty.
Niech tegoroczne Boże Narodzenie
stanie się dla każdego człowieka, zarówno tego który jest blisko Jezusa, jak
i tego, który odszedł od Niego gdzieś
daleko, nowym i sposobniejszy momentem refleksji nad swoim życiem i postępowaniem. Niech przemiana każdego
przyczyni się do rozlania miłości w życiu osobistym, małżeńskim, rodzinnym
i społecznym, co stanie się tylko wtedy,
kiedy człowiek będzie żył w komunii
z Jezusem.
Niech naszym umocnieniem i podsumowaniem zarazem naszej refleksji
będą słowa Piotra naszych czasów, który
w swojej encyklice O Eucharystii w życiu Kościoła napisał:
„Pozwólcie, umiłowani Bracia
i Siostry, że w świetle waszej wiary
i ku jej umocnieniu przekażę Wam to
moje świadectwo wiary w Najświetszą
Eucharystię. Ale, verum korpus natum de Maria Virgine, verte passum,
immolatum, In cruce pro homine! Oto
skarb Kościoła, serce świata, zadatek
celu, do którego każdy człowiek, nawet
nieświadomie, podąża. Wielka tajemnica, która z pewnością nas przerasta
i wystawia na wielka próbę zdolność
naszego rozumu do wychodzenia poza
pozorną rzeczywistość. Tutaj nasze
zmysły nie dostają – wisus, tactus,
gustus In te fallitur, jak to jest powiedziane w hymnie Adoro te devote,
lecz wystarcza nam nasza sama wiara, zakorzeniona w Słowie Chrystusa
i przekazana nam przez Apostołów.
Pozwólcie że, podobnie jak Piotr pod
koniec mowy eucharystycznej w Janowej Ewangelii, w imieniu całego
Kościoła, w imieniu każdego i każdej
z Was powtórzę Chrystusowi: „Panie,
do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa
życia wiecznego” (J 6, 68).
U progu trzeciego tysiąclecia my
wszyscy, dzieci Kościoła, jesteśmy
zachęceni do podjęcia z odnowionym
zapałem drogi życia chrześcijańskiego. Jak napisałem Liście apostolskim
Novo millennio ineunte: „Nie trzeba
(…) wyszukiwać <nowego programu>.
Program już istnieje: ten sam co zawsze, zawarty w ewangelii i w żywej
Tradycji. Jest In skupiony w istocie
rzeczy wokół samego Chrystusa, którego mamy poznawać, kochać i naśladować, aby żyć w Nim życiem trynitarnym i z Nim przemieniać historię, aż
osiągnie ową pełnię w niebieskim Jeruzalem”. Wypełnienie tego programu
odnowionej gorliwości w życiu chrześcijańskim wiedzie przez Eucharystię.
Każdy krok ku świętości, każde działanie podjęte dla realizacji misji Kościoła, każda realizacja programów duszpasterskich winna czerpać potrzebną siłę
z tajemnicy eucharystycznej i ku niej się
kierować jako do szczytu. W Eucharystii
mamy Jezusa, Jego odkupieńczą ofiarę,
mamy Jego zmartwychwstanie, mamy
dar Ducha Świętego, mamy adorację,
posłuszeństwo i umiłowanie Ojca. Jeżeli
zaniedbamy Eucharystię, jak będziemy
mogli zaradzić naszej nędzy?
Opracował: I. RUSECKI OFM
8
Informator Pielgrzyma
Jak 100 lat temu
W
sobotę 20 września 2008
roku w Krakowie odbyły
się uroczystości związane z setną rocznicy
koronacji obrazu Matki
Bożej Bolesnej – Smętnej Dobrodziejki
Krakowa. Mszy przewodniczył metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, a kazanie wygłosił metropolita
przemyski abp Józef Michalik. „Dziś
mamy sytuację jak sto lat temu. Wówczas też mszy przewodniczył metropolita krakowski (kard. Jan Puzyna
– przyp. red.), a kazanie głosił metropolita przemyski (św. Józef Sebastian
Pelczar – przyp. red.)” – zauważył
kard. Dziwisz. Pasterz archidiecezji
krakowskiej polecał wstawiennictwu
Maryi matki oczekujące potomstwa,
doświadczające trudności w wychowaniu własnych dzieci, małżeństwa
przeżywające kryzysy, chorych, cierpiących, młodzież, kapłanów, osoby
konsekrowane i miasto Kraków. Abp
Michalik powiedział wiernym, licznie
zgromadzonym w bazylice franciszkanów, że prawdziwi czciciele Chrystusa
i Maryi naśladują Ich i idą Ich drogami.
Wśród zadań, które stoją przed wierzącymi wyliczył: „wierność obowiązkom,
głoszenie Ewangelii, troska o zbawienie każdego człowieka, nawrócenie go
ze złej drogi”. Przewodniczący Episkopatu Polski powiedział, że „dziś Polska
potrzebuje świętych polityków i dziennikarzy, świętych zakonników i księży,
ofiarnych ludzi i krystalicznych elit”.
Wieczorem w bazylice odbył się specjalny koncert muzyczny. Po raz pierwszy został wykonany utwór pt. „Mater
Dolorosa”, skomponowany specjalnie na
jubileusz przez Henryka Botora. Dzieło
wykonała orkiestra kameralna „Orfeusz” pod dyr. Jana Baryły oraz soliści
– Klaudia Romek i Agnieszka Monasterska. Partie gregoriańskie śpiewali
klercy WSD Franciszkanów z Krakowa.
Melomani usłyszeli ponadto „Stabat Mater” Giovanniego Battisty Pergolesiego.
Obchodom jubileuszowym towarzyszyła wystawa filatelistyczna, przygotowana przez Zarząd Małopolskiego Okręgu
Polskiego Związku Filatelistycznego
w Krakowie. Do 23 września na wystawie można było zobaczyć znaczki,
bloczki, okolicznościowe kasowniki,
arkusiki, karty pocztowe. A na nich
Madonny wielkich mistrzów, najważniejsze i największe sanktuaria świata,
tajemnice różańcowe, najważniejsze
wydarzenia z życia Najświętszej Maryi
Panny oraz wielkich miłośników i czcicieli modlitwy różańcowej.
Od samego początku obraz Smętnej Dobrodziejki Krakowa otoczony
był ogromną czcią i kultem wiernych.
Świadczą o tym liczne wota. „Jest ich
blisko trzy tysiące” – powiedział br.
Andrzej Buczek, który przez ostatnie
miesiące wraz z grupą osób czyścił je,
konserwował i układał. Nie brakuje też
świadectw o łaskach doznanych przez
proszących. Nawet jeden z numerów
miesięcznika rodzin katolickich „Cuda
i łaski Boże” został im poświęcony. Ale
największym cudem – jak powiedział
jeden z zakonników – jest dwukrotne ocalenie obrazu z pożarów, które
w XVII i XIX w. doszczętnie zniszczyły
kościół i klasztor. Przed obrazem modlili się święci i błogosławieni, warto wspomnieć choćby św. bpa Józefa Sebastiana
Pelczara, św. abpa Józefa Bilczewskiego czy bł. Anielę Salawę. Wielokrotnie
– sługa Boży Jan Paweł II, najpierw
jako metropolita krakowski, później
jako papież, podczas pielgrzymek apostolskich do ojczyzny w 1979 r. i 1991 r.
Podczas audiencji w Rzymie w 1999 r.
Ojciec Święty powiedział do Polaków:
„Spotykamy się w dniu 15 września,
we wspomnienie Matki Bożej Bolesnej.
W tym dniu moja pamięć i moje myśli
powracają do wielu sanktuariów Matki Bożej Bolesnej, w szczególności do
bliskiego mi sanktuarium Smętnej Dobrodziejki w kościele franciszkanów
w Krakowie”. Wizerunek Matki Bożej
Bolesnej to późnogotycki obraz z pierwszej połowy XVI wieku, namalowany
na desce. Wielu historyków przypisuje
jego autorstwo Mistrzowi Jerzemu, znanemu z innych dzieł, m. in. na Wawelu,
lub komuś z jego szkoły. Artysta po mistrzowsku przedstawił w rysach twarzy
i całej postaci zastygłą boleść i smutek.
Zaczerwienione i przepełnione łzami
oczy, układ ust, załamane ręce, a także
strój: suknia koloru brunatnego, niebieski płaszcz i okolona białą chustą twarz
– wszystkie te elementy podkreślają
boleść Matki patrzącej na cierpiącego
Syna. Dodatkowo Jej boleść symbolizuje
miecz przeszywający serce. Tło obrazu
ma złoty deseń (nieco ginie na nim ów
miecz), na którym czterej aniołowie
trzymają narzędzia Męki Pańskiej.
jms www.franciszkanie.pl
Zdjęcia: arch. oo. Franciszkanów
9
Informator Pielgrzyma
Zdrowych Pogodnych Świąt
Bożego Narodzenia
oraz Szczęśliwego Nowego
Roku 2009 życzy Przesiębiorstwo
Produkcyjno Handlowe „ANNA”
DERMOLIN
JUŻ 100 000 ZADOWOLONYCH KLIENTÓW!
To nowy głeboko nawilżający krem
oparty na naturalnych
wyciągach ziołowych.
Przeznaczony do codziennej pielegnacji
bardzo zniszczonej skóry (szorstkie ręce,
otarcia naskórka, popękane pięty, świąd,
odleżyny) idealny po
depilacji ciała. Nadaje skórze miękości
juz po trzech zastosowaniach. Nie uczula,
przebadany dermatologicznie.
ZAMÓW W SWOJEJ APTECE !
www.anna.nowadeba.pl
tel/fax 015 846 28 12
„Przyszedł do swojej własności...”
Niech każdy z nas otworzy serce
i doświadczy osobistego
spotkania z narodzonym Zbawicielem.
Niech miłość i pokój zagości w naszych
rodzinach i promieniuje na wszystkich
spragnionych ciepła i miłości!
życzą Organizatorzy Rekolekcji Postnych
w Zaborówcu
DLA DUCHA I CIAŁA
Rekolecje z postem oczyszczającym
warzywno–owocowym wg. dr Ewy Dąbrowskiej
w Archidiecezjalnym Domu Rekolekcyjnym
w Zaborówcu k. Leszna Wlkp.
Terminy w 2009r:
I – 19.01–29.01
II – 09.02–19.02
III – 09.03–19.03
IV – 20.04–30.04
V – 11.05–21.05
VI – 30.05–09.06
VII – 29.06–09.07
VIII – 06.08–16.08
IX – 07.09–17.09
X – 05.10–15.10
XI – 09.11–19.11
Św. Urszula Ledóchowska
– Patronka Rekolekcji
XII – 30.11–10.12
Informacja i rezerwacja miejsc:
tel/fax (61)8798 892
kom. 0607 239 047, kom. 0516 075 118
e-mail: [email protected], www.zaborowiec.neostrada.pl
Pamiętaj o sercu
GERIACARD
Tonik wzmacniający
Suplement diety
Zawartość: 250 ml
Przeznaczenie:
Preparat stanowi uzupełnienie codziennej diety.
Starannie dobrana kompozycja ziół wspomaga
pracę serca i naczyń krwionośnych oraz układ nerwowy. Dodaje sił witalnych, wpływa korzystnie na
poprawę samopoczucia, opóźnia procesy starzenia
organizmu. Produkt szczególnie polecany dla osób
narażonych na stres, przemęczonych, po przebytych operacjach
i w czasie rekonwalescencji, dla studentów, sportowców, a także
osób w wieku podeszłym.
GŁÓG
Suplement diety
30 kapsułek
Przeznaczenie:
Preparat stanowi uzupełnienie diety poprawiającej ogólne działanie układu krążenia.
Polecany zwłaszcza w okresach wzmożonego napięcia nerwowego i stanach łatwego
męczenia się oraz w niewydolności serca.
Poprawia krążenie w całym organizmie, łagodnie obniża ciśnienie
krwi i usprawnia pracę serca.
HERBATKA CARDIATEFIX
Suplement diety
Zawartość opakowania: 20 torebek po 2 g
Herbatka stanowi uzupełnienie codziennej
diety. Dobrane zioła wykazują właściwości
antyoksydacyjne. Kwiatostan głogu wpływa
na obniżenie ciśnienia krwi, wzmacnia i poprawia pracę serca. Natomiast kwiat lawendy
i liść melisy działają lekko uspokajająco.
HERBATKA Z OWOCÓW GŁOGU FIX
20 torebek po 3,5g
Zastosowanie:
Aromatyczna herbatka o łagodnym smaku.
Polecana do spożycia jako napój gorący lub
zimny. Zioła wchodzące w skład herbatki:
owoc głogu, owoc bzu czarnego, kwiat hibiskusa, kwiat malwy są znanym i cenionym
źródłem naturalnych witamin.
CARDIATECAPS
Suplement diety
30 kapsułek
Przeznaczenie:
Suplement stanowi uzupełnienie codziennej diety. Kwiatostan i owoc głogu są
pomocne przy obniżaniu ciśnienia krwi,
wzmacniają i normują pracę serca. Działanie to wspomaga ziele skrzypu wykazując
łagodny efekt moczopędny. Kwiat lawendy
i liść melisy natomiast działają lekko uspokajająco.
Podmiot odpowiedzalny:
Kraków, ul. Chałupnika 14, 012-411-69-11, fax 012-411-58-37
www.herbapol.krakow.pl
10
Informator Pielgrzyma
„O początkach Żywej Szopki w Krakowie”
Opowiada o. Sławomir Klein OFMConv, obecnie duszpasterz przy jednym z niemieckich klasztorów franciszkanów
W
Boże Narodzenie 1991
roku bracia: Tomasz
Jank, Adam Mączka
i Sławomir Klein (inicjatorem
i kierownikiem
był Tomasz) wybudowali w naszej bazylice w kaplicy bł. Salomei szopkę,
w której eksponatami były – obok oczywiście Dzieciątka Jezus, Maryi i Józefa
– wypchane zwierzęta (hitem był wypchany koń, prawdopodobnie jedyny
na ówczesne czasy w Polsce!!!). Szopka
cieszyła się niesamowitym zainteresowaniem krakowian, do tego stopnia,
iż wydano nawet kartę pocztową z tą
szopką. W każdym razie ogłoszono ją
najpiękniejszą szopką Krakowa.
To dodało odwagi i stało się powodem
nowego pomysłu rok później. Ówczesny
drugi rocznik (znany notabene z wielu
interesujących i ekstrawaganckich, jak
na te czasy idei) wpadł na pomysł, aby
Boże Narodzenie Roku Pańskiego 1992
stało się wyjątkowe. Postanowiliśmy
postawić tzw. „żywą szopkę”.
O ile budulca nie brakowało, o tyle
dwa „szczegóły” pozostały dość istotne: pozwolenie naszych władz zakonnych i oczywiście, zwierzęta. Ówczesny magister – główny wychowawca
o. Kazimierz Malinowski „z zapałem”,
ale i z pewną dozą nieśmiałości poparł
ów projekt. Rektor o. Franciszek Solarz „tradycyjnie” już poparł ideę naszego kursu; projekt trafił więc do instancji wyższej, a więc do Gwardiana
– o. Symeona Barcika. Śp. o. Symeon,
przyjaciel kleryków pomysł zaakceptował. Rozpoczęliśmy więc poszukiwanie zwierząt. Tu okazał się pomocny
(a właściwie jedyny możliwy!!!) dyrektor Ogrodu Zoologicznego Józef Skot-
nicki. On to wypożyczył nam „podstawowy” i najbardziej egzotyczny
element żywej szopki – osła (a może to
była oślica?!). Poza tym skontaktował
się z prof. Janem Szarkiem z Akademii Rolniczej i załatwił nam inwentarz
„uzupełniający”: kozy i owce. Cała ta
„Arka Noego” zamieszkała w Sali bł.
Jakuba (wyobraźmy więc sobie nastroje mieszkających nad salą ojców profesorów – choć otrzymaliśmy pochwały
od śp. o. Emila Kołodzieja; brakowało
mu jedynie w szopce bernardyna – psa
bernardyna!!!).
W Noc Wigilijną naszą szopkę nawiedził ks. kard. Franciszek Macharski,
jak również wielu innych, zwłaszcza
bezdomnych (to było mocne przeżycie
dla nich i dla nas!). Przy rozpalonym
ognisku tańcowaliśmy i śpiewaliśmy.
Następnego zaś dnia przeżyliśmy autentycznie „najazd” krakowian. Za-
PROGRAM „Żywej Szopki przy Franciszkańskiej” 2008r.
24.12 WIGILIA
22:00 – 22:30 – wspólne kolędowanie z zespołem „Fioretti”
ok. 22:30 – życzenia i opłatek z ks. kard. Stanisławem Dziwiszem
ok. 22:45 – 23:40 – jasełka w wykonaniu braci kleryków z seminarium franciszkanów
24:00 – Pasterka w św. Franciszka z Asyżu
25.12 PIERWSZY DZIEŃ ŚWIĄT
15:30 – 17:45 – jasełka w wykonaniu braci kleryków z seminarium franciszkanów
– konkursy dla dzieci
– wspólne kolędowanie
17:45 – 19:00 – koncert Magdy Anioł
26.12 DRUGI DZIEŃ ŚWIĄT
15:30 – 15:50 – wspólne kolędowanie
15:50 – 17:00 – jasełka w wykonaniu dzieci ze Szkoły Podstawowej im. św. Franciszka z Asyżu w Poskwitowie
17:00 – 18:00 – wspólne kolędowanie
– konkursy dla dzieci
planowany jeden dzień szopki przedłużyliśmy o cały dzień (nie mogliśmy
przetrzymywać zwierząt z powodu
dużej odpowiedzialności – ale, jak na
pierwszy raz to wystarczyło).
Nie obeszło się oczywiście bez wielu zabawnych sytuacji, jak np. noszenie
na rękach osła do szopki, który upierał
się „jak osioł”, ale przede wszystkim
– łapanka na Krakowskim Rynku uciekającego kozła, co zostało odnotowane
nawet przez lokalne media; i wiele innych historii, o których nie sposób tu
napisać. Wiele pozostanie w umysłach
i sercach pełnych wdzięczności, tym
wszystkim, którzy przyczynili się do
powstania tego kawałka historii klasztoru i seminarium Franciszkanów, jak
i samego miasta Krakowa.
Cieszy fakt, że tradycja ta jest kontynuowana.
Zdjęcia: arch. oo. Franciszkanów
Informator Pielgrzyma
17. edycja „Żywej Szopki
przy Franciszkańskiej
4” w Krakowie
T
radycyjnie, jak co roku, w święta Bożego Narodzenia franciszkanie wystawią w Krakowie przy Franciszkańskiej 4 „Żywą Szopkę”. Będzie można ją
oglądać 24 grudnia (22:00 – 23:40), 25 grudnia (15:30
– 19:00) i 26 grudnia (15:30 – 18:00). Żywa szopka to
żywe zwierzęta i aktorzy, którzy zagrają role Świętej Rodziny, pasterzy i Trzech Króli.
Zwierzęta zostaną wypożyczone z krakowskiego Ogrodu
Zoologicznego (osiołek, kozy, lama), krakowskiej Akademii
Rolniczej (owce) i od indywidualnych hodowców z okolic
Krakowa (kucyki).
Wspólne świętowanie rozpoczniemy od spotkania z metropolitą krakowskim kard. Stanisławem Dziwiszem, który
złoży życzenia mieszkańcom Krakowa i podzieli się z nimi
opłatkiem 24 grudnia ok. godziny 22:30.
Historię narodzin Jezusa przybliżą nam jasełka w wykonaniu braci kleryków z Wyższego Seminarium Duchownego Franciszkanów im. św. Maksymiliana (24 i 25 grudnia)
oraz dzieci ze Szkoły Podstawowej im. św. Franciszka z Asyżu w Poskwitowie (26 grudnia). Dla najmłodszych przewidziane są konkursy i zabawy, a dla wszystkich - wspólne
kolędowanie z franciszkańskim zespołem „Fioretti”, oraz
występ Magdy Anioł (25 grudnia).
Przez cały czas trwania żywej szopki w auli bł. Jakuba Strzemię (po prawej stronie od głównego wejścia do
bazyliki) będzie można ogrzać się, wypić gorącą herbatę
i kawę, zjeść dobre ciastko. Ponadto na zewnątrz płonąć
będą ogniska.
Żywa szopka po raz pierwszy została zbudowana w Greccio we Włoszech przez św. Franciszka w roku 1223. Do Polski została przeszczepiona w roku 1992.
rzecznik Żywej Szopki br. MARCIN M. BAUEREK
tel. (012) 422 71 15 kom. 0782 300 573
e-mail: [email protected]
[email protected]
11
12
Informator Pielgrzyma
Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej
K
rakowska bazylika św. Franciszka z Asyżu jest równocześnie Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, zwanej
Smętną (tzn. Smutną) Dobrodziejką Krakowa. Szczególnym
bowiem kultem otaczany jest tutaj
wizerunek Matki Bożej nieznanego
artysty z XIV wieku, umieszczony
w kaplicy o tym samym imieniu,
wydzielonej z północnego ramienia
krużganków (1879 r.).
Jedną z zasadniczych cech duchowości św. Franciszka z Asyżu był
kult pasyjny, zawsze bardzo żywy
w zakonie franciszkańskim. Już
w XV wieku, przy krakowskim kościele istniało stowarzyszenie czcicieli Pana Jezusa Cierpiącego i Matki
Bożej Bolesnej. Jego kontynuatorem
było Arcybractwo Męki Pańskiej (od
1595 roku), o powszechnie używanej
nazwie polskiej „Bractwo Politowania Męki Jezusowej i Bolesnej Matki
Jego Dziewice Maryi”. Po rozbiorach
znalazło się ono w upadku.
Wówczas coraz szersze kręgi zataczał kult Matki Bożej Bolesnej,
skupiony wokół Jej cudownego wizerunku w krakowskim kościele franciszkańskim.
Wyrazem tego kultu było pozwolenie na erekcję Bractwa Matki Bożej
Bolesnej, wystawione przez generała serwitów o. Jana Anioła Mondaniego (27.I.1881), które aprobował
biskup krakowski Albin Dunajewski
(5.II.1881). Bractwo wówczas nie zostało jednak erygowane. 6 kwietnia
1892 roku generał serwitów o. Andrzej Corrado potwierdził poprzednie zezwolenie, które powtórnie podpisał Albin Dunajewski, wówczas już
kardynał. Na tej podstawie gwardian
krakowski o. Daniel Bieleń dokonał
erekcji bractwa pod nazwą „7 Boleści Najświętszej Marii Panny”. Uroczystość odbyła się w kaplicy Matki
Bożej Bolesnej dnia 17 lipca 1892
roku.
Od tego czasu bractwo zawsze
ma swego promotora w osobie jednego z ojców krakowskiego klasztoru. Jego zadaniem jest przyjmowanie do bractwa, prowadzenie księgi
wpisowej,
poświęcanie
koronek
i szkaplerzy Matki Bożej Bolesnej,
odprawianie nabożeństw brackich.
Bractwo nie miało jednak, i nadal nie
ma, ścisłej organizacji, a więc stałej
administracji, statutów. Nie organizuje również zebrań. Po swoim powstaniu, w okresie zaborów, było to
zresztą niemożliwe, gdyż członkowie
bractwa byli rozsiani po wszystkich
ziemiach polskich, a nawet poza jej
granicami. Bractwo stanowi zatem
rodzaj luźnego stowarzyszenia, zatwierdzonego przez władzę kościelną. Jego członkowie, poprzez rozpamiętywanie męki Chrystusa i boleści
Jego Matki, mieli się animować do
godnego i szlachetnego życia i szerzyć ten kult w swoim otoczeniu.
Jeszcze w XIX wieku wydano podręcznik, rodzaj modlitewnika, gdzie,
obok przywilejów i obowiązków
członków bractwa, zamieszczono
modlitwy i pieśni stosowane w czasie nabożeństw brackich. W dniu
przyjęcia do bractwa, członkowie
przystępują do spowiedzi świętej
i przyjmują Komunię świętą oraz
szkaplerz, który zawsze muszą nosić.
Dla uczczenia siedmiu boleści Matki
Bożej członkowie bractwa odmawiają siedem razy „Ojcze Nasz” i siedem
razy „Zdrowaś Mario”, a w niedzielę lub w piątek odmawiają koronkę
do siedmiu boleści NMP. Trzecia
niedziela miesiąca stanowi święto
bractwa, a szczególnym przywilejem
cieszy się trzecia niedziela września.
Wówczas bowiem członkowie brac-
twa mogą uzyskać odpust zupełny
za każdorazowe nawiedzenie kaplicy
Matki Bożej Bolesnej i odmówienie
wyznaczonej modlitwy. Już w 1895
roku biskup Jan Puzyna udzielił
pozwolenia na wystawienie w monstrancji Najświętszego Sakramentu
w wyznaczonych
okolicznościach.
Bractwo uczestniczy również we
wszystkich łaskach i przywilejach
zakonu franciszkańskiego, modląc
się za niego.
Od momentu powstania, do bractwa zapisano około 30 tysięcy członków, z czego zdecydowaną większość
kobiet. Wśród nich na uwagę zasługuje Marianna Kolbe, matka św. Maksymiliana oraz bł. Aniela Salawa i jej
siostra Katarzyna. Najwięcej osób
wpisało się w roku 1908. Wówczas to
obraz został koronowany przez kardynała Jana Puzynę (20.IX) koroną
papieską, wzorowaną na koronie andegaweńskiej św. Jadwigi Królowej.
ODPUSTY:
15 września – Matki Bożej Bolesnej
Specjalne nabożeństwo, tzw. „Dróżki”
– w trzecie niedziele marca, czerwca,
września i grudnia (godz. 17.15)
Klasztor i Bazylika Franciszkanów św. Franciszka z Asyżu
pl. Wszystkich Świętych 5, 31-004 Kraków
tel.: +48 12 422 53 76 faks: +48 12 422 53 76 email: [email protected]
GODZINY OTWARCIA
Bazylika: 6.00 - 19.45
Furta klasztorna: 7.30 – 13.00 oraz 13.45 - 17.50 oraz 18.45 - 20.30
Zwiedzanie bazyliki w godz. 9.45 - 16.15 (niedziele i święta: 13.15 - 16.15)
UWAGA: Zabronione zwiedzanie bazyliki podczas mszy świętych i nabożeństw
MSZE ŚWIĘTE, SPOWIEDŹ, NABOŻEŃSTWA
Msze święte - dni powszednie:
6.00 w kaplicy Matki Bożej, 6.30, 7.00 w kaplicy Matki Bożej, 8.00, 9.00
w kaplicy Matki Bożej, 16.30, 18.00, 19.00, (w lipcu i sierpniu z wyjątkiem
6.30 oraz 8.00)
Msze święte - niedziele i uroczystości:
6.30 w kaplicy Matki Bożej, 8.00, 9.30 z udziałem wspólnoty braci kleryków,
11.00, 12.00 z udziałem Chóru Cecyliańskiego, 15.30 w języku włoskim (niedziele), 16.30, 19.00
UROCZYSTOŚCI W BAZYLICE
1 stycznia - Nowy Rok: Msza św. o północy (Metropolita Krakowski)
13 czerwca - Święto św. Antoniego z Padwy: Msza św. o 16.30 (paulini)
2 sierpnia - Odpust Porcjunkuli: Msza św. o 16.30 (dominikanie)
9 września - Wspomnienie bł. Anieli Salawy: Msza św. o 16.30 (bernardyni)
15 września - Uroczystość Matki Bożej Bolesnej: Msza św. o 16.30 (reformaci)
4 października - Uroczystość św. Franciszka: Msza św. o 16.30 (karmelici)
19 listopada - Wspomnienie bł. Salomei: Msza św. o 16.30 (kapucyni)
8 grudnia - Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP: Msza św. o 16.30 (cystersi)
Informator Pielgrzyma
Obraz Smętnej
Dobrodziejki Krakowa
O
braz znajduje się w kaplicy Matki Bożej Bolesnej,
wyodrębnionej (1879 r.) z czwartego, północnego ramienia krużganków. Do kaplicy wchodzimy z prawej strony nawy głównej przez okazały
barokowy portal z czarnego marmuru (ok. poł.
XVII w., przeniesiony z sąsiedniego pokarmelitańskiego
kościoła św.św. Michała i Józefa, zmieniony wkładkami różowego marmuru paczółtowickiego), w zwieńczeniu którego umieszczono hierogram Maryi pod koroną. Za tymi
drzwiami spotkamy zapewne ludzi skupionych na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, wystawionym na
barokowym ołtarzu (2. poł. XVII w., również nabyty z pokarmelitańskiego kościoła św.św. Michała i Józefa) z czarnego marmuru. Ołtarz ten, usytuowany na zamknięciu
kaplicy, po lewej stronie od wejścia, otacza marmurowa
balustrada (XVIII w.), a nad nią krata. Dopiero po chwili
oglądającemu rzuca się w oczy przejmujący wizerunek
Matki Bożej Bolesnej, spotęgowany wrażeniem kraty. Jest
to późnogotycki obraz z pierwszej połowy XV wieku (ok.
1440), namalowany na desce. Wielu historyków przypisuje jego autorstwo Mistrzowi Jerzemu, znanemu z innych
dzieł, m. in. na Wawelu, lub komuś z jego szkoły. Obraz
nie jest podpisany, w odróżnieniu od innych prac Mistrza
Jerzego. Być może stanowi on fragment większego dzieła,
np. tak modnego w średniowieczu dyptyku, przedstawiającego Maryję stojącą pod krzyżem lub nawet tryptyku,
pokazującego Matkę Bożą z jednej i św. Jana Ewangelistę
z drugiej strony krzyża. Tę ostatnią hipotezę zdaje się potwierdzać ustawienie postaci Marii, skierowane ku lewej
stronie.
Artysta po mistrzowsku przedstawił w rysach twarzy
i całej postaci zastygłą boleść i smutek. Zaczerwienione i przepełnione łzami oczy, układ ust, załamane ręce,
a także strój: suknia koloru brunatnego, niebieski płaszcz
i okolona białą chustą twarz – wszystkie te elementy
podkreślają boleść Matki patrzącej na cierpiącego Syna.
Dodatkowo Jej boleść symbolizuje miecz przeszywający
serce. Tło obrazu ma złoty deseń (nieco ginie na nim ów
miecz), na którym czterej aniołowie trzymają narzędzia
Męki Pańskiej.
Od samego początku obraz ten otoczony był ogromną
czcią i kultem wiernych. Restaurowano go w 1895 (Bronisław Abramowicz) i 1947 roku (Marian Słonecki).
W 1908 roku obraz, powszechnie zwany Matką Boską
Smętną Dobrodziejką Krakowa, udekorował kardynał Jan
Puzyna koroną papieską, wzorowaną na andegaweńskiej
koronie św. Jadwigi Królowej.
Nad obrazem, w zwieńczeniu ołtarza znajduje się mały
obraz „Veraikon” (Chusta Weroniki, czyli odbita twarz
Chrystusa cierpiącego w koronie cierniowej) z XVII wieku.
Zdrowych, rodzinnych
Świąt Bożego Narodzenia,
wszystkiego najlepszego
w nowym 2009 roku Klientom
życzy PPHU dr Podbielski
13
14
Informator Pielgrzyma
Informator Pielgrzyma
15
Oœwiadczenie Polskiego Stowarzyszenia Obroñców ¯ycia Cz³owieka
w sprawie procedury „in vitro”
Procedura „in vitro” mimo ukierunkowania na osi¹gniêcie szlachetnego celu, jakim jest poczêcie i narodzenie dziecka, jest g³êboko nieetyczna i sprzeczna z polskim prawem.
W ramach tej procedury sztucznie, hormonalnie przyspiesza siê dojrzewanie kilku, kilkunastu ¿eñskich
komórek jajowych, pobiera siê je i w probówce zap³adnia mêskimi gametami. Zazwyczaj poczêtych zostaje
kilka, kilkanaœcie istot ludzkich; nastêpnie dokonuje siê ich selekcji. Poczête dzieci wykazuj¹ce wady niszczy
siê, a jedn¹ lub kilka wybranych istot ludzkich transferuje siê do ³ona matki celem umo¿liwienia im dalszego
rozwoju i urodzenia. „Nadliczbowe” poczête embriony ludzkie zamra¿a siê dla ich ewentualnego, póŸniejszego
wykorzystania.
Ogromna wiêkszoœæ poczynanych w czasie procedury „in vitro” istot ludzkich ginie wed³ug danych z ró¿nych oœrodków od 60 do 80%: w czasie selekcji, transferu, zamra¿ania i odmra¿ania.
Procedura „in vitro” narusza godnoœæ ludzk¹ zarówno samych rodziców eliminuj¹c ich personalistyczny,
g³êboko intymny akt ma³¿eñski i zastêpuj¹c go dzia³aniami technicznymi, jak i godnoœæ cz³owiecz¹ dziecka
poczêtego poprzez stosowanie wobec niego selekcji, transferu, procesu zamra¿ania i odmra¿ania oraz
przetrzymywanie w bankach ludzkich embrionów.
Procedura „in vitro” narusza wiêc trzy artyku³y Konstytucji RP:
Art. 30. Przyrodzona i niezbywalna godnoœæ cz³owieka stanowi Ÿród³o wolnoœci i praw cz³owieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowi¹zkiem w³adz publicznych.
Art. 38. Rzeczpospolita Polska zapewnia ka¿demu cz³owiekowi prawn¹ ochronê ¿ycia.
Art. 40. Nikt nie mo¿e byæ poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poni¿aj¹cemu traktowaniu
i karaniu. (...)
A tak¿e stanowi naruszenie art. 157a kodeksu karnego:
§ 1. Kto powoduje uszkodzenie cia³a dziecka poczêtego lub rozstrój zdrowia zagra¿aj¹cy jego ¿yciu,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolnoœci albo pozbawienia wolnoœci do lat 2.
Oczekujemy od w³aœciwych organów resortu sprawiedliwoœci przewidzianych prawem dzia³añ, które
doprowadz¹ do zaprzestania stosowania procedury „in vitro” jako naruszaj¹cej obowi¹zuje polskie prawo.
Za Zarz¹d
dr in¿. Antoni Ziêba
Prezes
Pozytywn¹ i etyczn¹ odpowiedzi¹ na problemy zwi¹zane z niep³odnoœci¹ jest rozwijana ostatnio w krajach
zachodnich naprotechnologia. Poczêcie i urodzenie upragnionego dziecka osi¹ga siê z poszanowaniem godnoœci ma³¿onków i bez niszczenia poczêtych istot ludzkich. Skutecznoœæ naprotechnologi jest wy¿sza od
skutecznoœci procedury in vitro. Trzeba dobrej woli politycznych decydentów i kierownictwa s³u¿by zdrowia
celem szybkiego wdro¿enia jej w Polsce.
Zapraszamy do odwiedzenia serwisu internetowego
Polskiego Stowarzyszenia Obroñców ¯ycia Cz³owieka: www.pro-life.pl
16
Informator Pielgrzyma
17
Informator Pielgrzyma
Apel
do Rad Rodziców
w szko³ach podstawowych, gimnazjach
i ponadgimnazjalnych
W imieniu Redakcji miesiêcznika nauczycieli i wychowawców katolickich „Wychowawca” zwracam siê
z proœb¹ – ofert¹ zaprenumerowania naszego pisma dla
nauczycieli.
„Wychowawca” to jedyne katolickie pismo w Polsce
dla nauczycieli i pedagogów. Nauczyciele znajd¹ w nim
wiele cennych artyku³ów i materia³ów dydaktycznych
pomocnych w rozwoju moralno-spo³ecznym wychowanków. Wiele szkó³ ma trudn¹ sytuacjê materialn¹ i nie
mo¿e zakupiæ tego miesiêcznika. Prosimy: niech Rada
Rodziców ze swoich œrodków finansowych zaprenumeruje „Wychowawcê” dla nauczycieli swoich dzieci.
Niech mi bêdzie wolno dodaæ, ¿e S³uga Bo¿y Jan Pawe³
II wielokrotnie udziela³ audiencji redaktorom „Wychowawcy” i b³ogos³awi³ temu dzie³u.
www.wychowawca.pl
e-mail: [email protected] pl
Wyra¿am nadziejê na pozytywny odzew na nasz apel.
dr Józef Winiarski
redaktor naczelny
„Wychowawca”, ul. Miko³ajska 17/19
31-027 Kraków tel. /fax 012 423 23 24
KARTKI ŚWIĄTECZNE 2008
Dziecko ok. 5 miesiêcy od poczêcia
cegiełki na obronę życia i pomoc charytatywną dla matek
samotnie wychowujących dzieci
Zamów komplet
5 kartek świątecznych!
Pomóż ratować niena−
rodzone dzieci! Pomóż
samotnym matkom
w bardzo trudnej
sytuacji materialnej!
Cały dochód ze sprzedaży kartek przeznaczony
jest na pomoc charytatywną dla matek samot−
nie wychowujących dzieci i prowadzenie akcji
edukacyjnych w obronie życia.
ZAMÓWIENIA
Koszt kompletu (5 składanych kartek świątecznych z kopertami)
wynosi 17 zł. Zamówienia przyjmowane są telefonicznie w godz. 9.00 – 18.00
pod numerem 012 633 12 46 lub listownie na adres: Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka
ul. Krowoderska 24/1, 31−142 Kraków. Nie wysyłaj pieniędzy. Zapłacisz po otrzymaniu przesyłki pocztowej.
Akcję prowadzi Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka z siedzibą w Krakowie.
Szczegóły na stronie internetowej www.pro−life.pl
Gloria in
excelsis
Deo
18
Informator Pielgrzyma
Szukaj¹cym Drogi
powo³ania * rekolekcje * dni skupienia
Wszyscy jesteœmy powo³ani
P
owołanie do świętości Największy nasz autorytet Sługa
Boży Jan Paweł II, Orędzie na
39 Światowy Dzień Modlitw
o Powołania do kapłaństwa
i życia konsekrowanego, który co roku
obchodzony jest w Kościele w IV Niedzielę Wielkanocną, zatytułował „Powołanie do świętości”. Papież stwierdził: „Świętość! Oto łaska i cel każdego
wierzącego, o czym przypomina nam
Księga Kapłańska: «Bądźcie świętymi,
jak Ja, Pan i Bóg wasz święty jestem»
(Kpł 19, 2)”. Wtedy Papież w Orędziu
z ogromną
determinacją
i przekonaniem przypomniał nam: „że skoro
chrzest jest prawdziwym włączeniem
w świętość Boga poprzez wszczepienie
w Chrystusa i napełnienie Duchem
Świętym, to sprzeczna z tym byłaby postawa człowieka pogodzonego z własną
małością, zadowalającego się minimalistyczną etyką i powierzchowną religijnością. Dzisiaj trzeba na nowo z przekonaniem zalecać wszystkim dążenie do
tej «wysokiej miary» zwyczajnego życia
chrześcijańskiego. Całe życie kościelnej wspólnoty i chrześcijańskich rodzin
winno zmierzać w tym kierunku. Podstawowym zadaniem Kościoła jest towarzyszenie chrześcijanom na drogach
świętości, aby oświeceni rozumną wiarą, uczyli się poznawać i kontemplować
oblicze Chrystusa i odkrywać w Nim
własną, autentyczną tożsamość i misję,
którą Pan powierza każdemu z nich.”
(nr 1). Papież, przypomniał jednoznacz-
ny kierunek naszego życia, drogowskaz,
według którego mamy znaczyć nasze
doczesne życie.
Dodać nam jeszcze trzeba jedno. Otóż
każdy z nas niejako idzie inną drogą do
świętości. Nie da się skopiować dosłownie życia i drogi drugiego człowieka.
Mamy przed sobą zawsze wyzwanie,
by nasza droga życia była drogą prowadzącą do świętości – szczęścia w Bogu.
Pomocą jest nam zawsze Boże błogosławieństwo, pomoc Boża, gdy zwracamy
się do Boga, Jemu ufamy. Św. Augustyn
kiedyś wypowiedział znamienne słowa,
że „że łaska buduje na naturze”. Z Bożą
łaską, pomocą, jesteśmy w stanie żyć
niejako pod prąd światowym modom,
ideologiom…, by odkrywać w sobie marzenie Boga wobec nas, który pragnie dla
każdego: „Bądźcie świętymi, ponieważ
Ja jestem święty!” (Kpł 11, 44). Mamy dążyć do świętości na wzór Ojca. Bł. Matka
Teresa z Kalkuty odpowiedziała polskiej
zakonnicy w 1994 r w Meksyku, gdy ta
ją zapytała, co ma czynić, by osiągnąć
świętość. Matka Teresa z prostotą odpowiedziała: „idziemy różnymi drogami do
świętości, ale towarzyszy nam ta sama
łaska Boża”. Tak! Każdy z nas ma swoją
drogę życia do Boga, do świętości, ale towarzyszy nam ta sama łaska Boża.
Ojciec Święty we wspomnianym Orędziu dodał, że: „Boża świętość wchodzi
w każdy stan i sytuację życiową, aby
wszyscy chrześcijanie stali się robotnikami w winnicy Pana i budowali Ciało
Chrystusa”.
Wszyscy powo³ani
O jakich to stanach mówił Papież?
Wiemy, że jest 5 podstawowych stanów,
czyli powołań życiowych wśród ludzi:
1. małżeństwo
2. rodzicielstwo
3. stan kapłański
4. stan życia konsekrowanego, czyli
zakonny
5. stan wolny
Do tego określenia powołań życiowych na ziemi klaruje się nasza odpowiedź, dlaczego świętość jest tak doniosła i podstawowa w życiu ludzkim. Gdyż
trudno sobie wyobrazić któryś stan
ludzki bez prawego, sprawiedliwego,
świętego życia. Dlatego nie dziwne jest,
że Ojciec Święty z naciskiem podkreślił,
że: „każde powołanie w Kościele jest
w służbie świętości”.
Powołanie jest darem Boga dla
człowieka. Każdy człowiek powołany
jest do życia, do miłości, do szczęścia
z Bogiem. Powołanie do tych trzech
celów jest punktem wyjścia dla każdego innego powołania. Bóg pragnie,
abyśmy przeżyli nasze życie w miłości,
szczęściu, które daje przyjaźń z Nim
i w wewnętrznej wolności. Powołanie
jest wezwaniem, z którym Bóg zwraca
się do człowieka w sposób bezpośredni,
jednorazowy i nieodwołalny.
Każdy człowiek, dojrzewając, odkrywa swoje szczegółowe powołanie,
przez które zdąża do świętości. Może
być to powołanie do małżeństwa i rodzicielstwa; powołanie do kapłaństwa, czy
życia konsekrowanego (zakonnego),
albo też do samotności z wyboru. Należy podkreślić jeszcze jedno, że żadne
szczegółowe powołanie nie jest celem
samym w sobie, ale bardziej środkiem
do celu – do świętości, do zbawienia. Konieczne jest, aby tu na ziemi
Prawidłowo rozeznać, do czego
wzywa mnie Bóg. Powołanie od Boga
nie jest własnym „widzimisię” człowieka. Jest to dar Boga, który człowiek
powinien rozpoznać, przyjąć i zrealizować w swoim życiu. Dlatego zawsze
powołanie jest wyzwaniem dla człowieka, na które trzeba dać zdecydowaną
odpowiedź. Mając na myśli powołanie
do szczególnej służby Bogu, którymi są:
Dokończenie na str. 25
Szukaj¹cym Drogi
19
„Ty ścieżkę życia mi ukażesz. Pełnię Twojej radości”.
/Ps 16, 11/
Nie ukrywam, że nie
jest łatwo znaleźć
własną drogę...
TERMINARZ
KRAKÓW
30.XII.08 – 2.I.09
23 – 26.II
WARSZAWA
14.II; 25.IV
RZESZÓW
28.II
WŁOCŁAWEK
24 – 27.II
ŁÓDŹ
Druga sobota
każdego miesiąca
LUBLIN
30.I – 1.II
20-22.III
W górę serca!!! Wiara czyni cuda.
Nie tylko takie, jak rozpoznanie drogi.
A może... chcesz wziąć udział w naszych
dniach skupienia czy w rekolekcjach.
One mogą Cię nakierować :-)
na właściwą drogę.
Przeglądnij terminarz na najbliższe miesiące!
Bliższych informacji z radością udzieli Ci:
s. Julita Kania
ul. Garncarska 24, 31-115 Kraków
tel. (0-12)422-57-66 lub 503 644 605
e-mail: [email protected];
http:// www.sercanki.org.pl
Szukaj¹cym Drogi
20
12 0 9 - 2 0 0 9
Spotkan
i a F r a n c i s z k a ń s k iae
i
w Roku
Ju b i l e u s z o w y m 8 0 0 - l e c
Z a ko nu B r a c i M n i e j s z y c h
Ojcowi
ęską
m
e B e rn a rd y n
ż
e
i
z
d
o
i zapraszają mł
na dni ze ś
w. F r a n c i s z k i e m z A s y ż u
Komu
chcesz säuĔyè
P ANU
czy
SãUDZE
SãUDZE?
Kalwaria Zebrzydowska
– Rekolekcje o rozeznanie
drogi ijyciowej (19-23 I; 16-20 II)
– Dni skupienia (13-15 III; 23-25 X)
Leijajsk
– Rekolekcje o rozeznanie
drogi ijyciowej (02-06 II; 03-07 VIII)
– Dni skupienia (02/03 V; 14/15 XI)
Piotrków Trybunalski
– Rekolekcje o rozeznanie
drogi ijyciowej (26-29 I)
– Dni skupienia (13/14 III; 11/12 XII)
Skēpe
– Dni skupienia (22-24 V)
Zakopane
– Rekolekcje o rozeznanie
drogi ijyciowej (17-22 VIII)
– Dni skupienia (26-28 VI)
Informacje i zgãoszenia:
i
o. Zefiryn Mazur OFM
ul. Bernardyĝska 2,
skr. poczt. 765
30-960 Kraków 1
tel. (012) 422-16-50
e-mail: [email protected]
www.powolanie.bernardyni.pl
Dni modlitwy
Kalwaria Zebrzydowska
VI Ogólnopolskie Nocne
czuwanie modlitewne
w intencji powoãaĝ (13/14 VI)
Leijajsk
Nocne czuwanie modlitewne
w intencji powoãaĝ (02/03 V)
Szukaj¹cym Drogi
Sanktuarium Ecce Homo
Œwiêtego Brata Alberta
S
anktuarium
Ecce
Homo Świętego Brata Alberta włączone
jest do Krakowskiego Szlaku Świętych.
Znajduje się na Prądniku
Czerwonym, przy Domu
Generalnym Zgromadzenia
Sióstr Albertynek (ul. Woronicza 10).
Wiąże się ściśle z kultem
św. Brata Alberta i bł. Siostry Bernardyny oraz obrazu Ecce Homo.
Kościół został poświęcony 17.06.1985 r. przez ks.
kard. Franciszka Macharskiego. On też, 23.11.1997
r. podniósł kościół do rangi
sanktuarium.
W ołtarzu znajduje się obraz Ecce Homo, nigdy nie do-
21
kończone dzieło malarskie św.
Brata Alberta, będące przedmiotem szczególnego kultu.
Pod mensą ołtarzową złożono
doczesne szczątki Ojca Ubogich, zaś obok ołtarza - bł. s.
Bernardyny - współzałożycielki Zgromadzenia Sióstr Albertynek i wiernej kontynuatorki
dzieła
zapoczątkowanego
przez św. Brata Alberta.
Corocznie w piątek przed
Niedzielą Palmową obchodzony jest odpust ku czci
Chrystusa Ecce Homo. Uroczystość odpustowa św. Brata Alberta Chmielowskiego
przypada na 17 czerwca, zaś
święto bł. s. Bernardyny Jabłońskiej 22 września.
17 dnia każdego miesiąca o godz. 17.00 odprawiana
49HJ9KR9EQE‚G<RA=Ž
F9<FAKCMHA=FA9AJ=CGD=C;B=
%J9CÂO-9FCLM9JAME;;="GEG]OJ9L9D:=JL9
4QPULBOJFTZMXFTUSPXFE[JFXD[³UB
9***
.’PE[JFÃ***
8FFLFOEXLMBT[UPS[FE[JFXD[³UB
***
%[JFXD[³UBEPMBU*****
4UVEFOULJJQSBDVK±DF***
49CGH9F=3FLPMFLDKF[QPT’VH±
E[JFXD[³UBQPXMBU
**
jest Msza święta w intencji
wszystkich czcicieli św. Brata
Alberta i bł. Siostry Bernardyny; przed Mszą świętą odczytywane są prośby i podziękowania kierowane do Boga
przez ich wstawiennictwo.
Codziennie siostry odmawiają nowennę za wstawiennictwem św. Brata Alberta
i bł. Siostry Bernardyny.
Msza święta w Sanktuarium:- w niedziele i święta
o godz. 7.30- w dni powszednie o godz. 6.30
Więcej informacji o sanktuarium
można uzyskać na stronie
www.albertynki.pl
*OGPSNBDKF
J[H’PT[FOJB
T#FSOBSEB,PTULB
VM8PSPOJD[B
,SBLîX
UFM
LPN
BMCFSUZOLJQPXPMBOJB!MJTUQMXXXBMCFSUZOLJQM
Zdjęcia: Archiwum Sióstr Albertynek
22
Szukaj¹cym Drogi
W jubileuszowej aurze
B
ył jeden z dni roku 1898. Młoda dama
z otaczanej szacunkiem rodziny
hrabiów Czackich wybrała się
z wizytą do przyjaciela rodziny,
znanego warszawskiego okulisty. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż dla tej 22-letniej
damy dzień ten przesądzić miał nie tylko o jej przyszłości, lecz również o losie
setek, a właściwie tysięcy innych ludzi…
Podczas spotkania lekarz przyjaciel,
znając siłę duchową swojej pacjentki, nie
wahał się powiedzie jej prawdy: „Niech pani
nie pozwoli się wozić od jednej sławy zagranicznej do drugiej, tu nie ma nic do zrobienia,
stan wzroku jest beznadziejny. Niech pani zajmie się niewidomymi, którymi w Polsce nikt się nie zajmuje.” Po powrocie Róża Czacka zamknęła się w pokoju i przez trzy dni nie
chciała nikogo widzieć. Gdy w końcu
ukazała się w drzwiach była uśmiechnięta i radosna. Co dokonało się za
zamkniętymi drzwiami pozostanie
dla nas tajemnicą. Możemy się tylko
domyślać dramatycznego przezwyciężenia siebie i podjęcia decyzji wobec
okrutnej rzeczywistości. Przezwyciężając swój własny dramat zyskała ową
mądrość serca, która nie pozwala koncentrować się na sobie. „Odwaga, jaka
narodziła się w tamte dni – wspomina
jedna z bliskich jej osób – napiętnowała jakimś wielkim dostojeństwem
całą jej postać do końca życia … to
nie była tylko odwaga »dobrego przyjęcia kalectwa« Była odważna odwagą i prostotą człowieka, który oddał
każdy swój gest, każde sło-wo, każdą
myśl – nic sobie nie pozostawiwszy.”
Oddała je zgodnie z wysuniętą przez
lekarza propozycją. Tym samym otworzyła się
przed nią perspektywa nie tylko działalności
charytatywnej, ale również pracy nad tym
by niewidomi potrafili podjąć swój krzyż
ślepoty i aby ich cierpienie nie zostało
zmarnowane. Róży nie chodziło tylko
o pomoc materialną, ale o przywrócenie im sensu życia. Sama niewidoma
uczyła się żyć po niewidomemu nabierając doświadczenia, by móc się nim
dzielic z niewidomymi braćmi i niewidomymi siostrami. Poszukiwała nowych
pomysłów i wzorów, by móc rozszerzyć
możliwości pracy, podniesienia poziomu życia
oraz zdobycia przez niewidomych miejsca w społeczeństwie, zapewniającego im zrównanie z widzącymi.
Z początku jej działalność nie miała żadnych ram. Z czasem
powstało Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi (1911 r.)
– najstarsze działające towarzystwo
w Polsce po dziś dzień. Jej zaangażowanie w sprawy niewidomych przerwała I wojna światowa. Na trzy lata linia frontu odcięła ją od podopiecznych
zmuszając do przebywania w dalekim
Żytomierzu. Ale te trzy lata w rzeczywistości stały się nowicjatem przygotowującym Różę do podjęcia życia
konsekrowanego. Myśl o założeniu
zgromadzenia, które dopełniałoby
kształtu opieki nad niewidomymi dojrzała właśnie tam. Rezygnując ze swej
społecznej pozycji, przywdziała habit
franciszkański oczekując możliwości
powrotu do Warszawy i rozpoczęcia
starań o założenie nowego zgromadzenia oddanego na służbę niewidomym. Powróciła do stolicy pierwszym
transportem repatriacyjnym w maju
1918 roku już jako s. Elżbieta.
Szukaj¹cym Drogi
Sł. B. Matka Elżbieta Róża Czacka
W
arszawa zajęta była wówczas przez Niemców i przedstawiała dość smutny obraz
– brak żywności, ludzie umęczeni przeciągającą się od trzech lat wojną i stratami materialnymi. Na skutek tych trudnych
warunków uległa zatraceniu również idea pomocy niewidomym. Praca z niewidomymi z formy rehabilitacyjnej przekształciła się w formę opieki, co nie było wystarczające dla
realizacji celów Róży Czackiej, obecnie s. Elżbiety. Zawierzając Opatrzności Bożej postanowiła ubiegać się o zgodę na przyjmowanie kandydatek do zgromadzenia, które
przejęłoby pracę z niewidomymi. Tym czasem nastał dzień
11 listopada 1918 roku. W pierwszym powiewie wolności
rozpoczął się trud budowania niepodległej Polski. W tym
samym czasie – 18 listopada – grupa pierwszych 12 kandydatek do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic
Krzyża zaczęła swoje rekolekcje mające przygotować je
do rozpoczęcia życia konsekrowanego. Wiele jeszcze było
niewiadomych, ale cel był już jasno wytyczony przez Matkę Elżbietę: „Chwała Boża przez służenie niewidomym na
ciele i na duszy”. Realizacja tego celu wiodła przez codzien-
23
ne branie krzyża, wierne i pokorne niesienie go w radości
i pokoju. I tak jest już od 90 lat. W br. Zgromadzenie Sióstr
Franciszkanek Służebnic Krzyża obchodzi swój rok jubileuszowy. Przez 90 lat siostry wraz ze świeckimi współpracownikami troszczą się o wychowanie młodzieży do podjęcia samodzielnego, odpowiedzialnego życia w przyszłości.
Starając się wydobyć z wychowanków to co najlepsze dbają
o ich wewnętrzny wzrost w poczuciu godności i wartości
jaką jest każdy człowiek – także niewidomy. Pozostając
wierne charyzmatowi Matki Założycielki towarzyszą na
każdym etapie ich życia. Obok tej konkretnej służby, ze
współdziałania sióstr i niewidomych na ciele wyrasta jeszcze jedna misja, którą Matka Elż-bieta Czacka pozostawiła
swoim siostrom. Jest ona bardziej ukryta dla oka, a związana z działaniem łaski Bożej w sercu człowieka – apostolstwo względem „niewidomych na duszy”, ludzi dalekich
od Boga wskutek niewiary lub grzechu, ludzi o oczach
zamkniętych na świat duchowy, ogarniętych zwątpieniem
lub załamanych ciosami życiowymi, nierozumiejących sensu cierpienia. Godło Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek
Służebnic Krzyża mieści w sobie cały program życia, jakim
Matka chciała by żyły jej siostry z Lasek. Zamieszczone tu
hasła „Miłość Chrystusa przynagla nas” i „Pokój i radość
w Krzyżu” świadczą o ogromnej odwadze, jaka cechowała Matkę, tak bardzo realnie oceniającą trudy dźwigania
krzyża ślepoty, a jednocześnie umiejącą dostrzec realne
wartości cierpienia. Mówiła: „Podobało się Panu Jezusowi w swym miłosierdziu w czasach obecnych spojrzeć na
niewidomych, których przez szczególną łaskę powołuje
do wzięcia udziału w wielkim dziele Odkupienia. Niedołęstwo, kalectwo powołane do pełni dzieła Bożego. Potęga
ducha – przeciwstawiona sile materialnej i brutalnej obecnego świata pogańskiego. Dać niewidomym zrozumienie
tego posłannictwa: to jedno z głównych zadań Dzieła”
(grudzień 1925 r.), a tym samym jedno z głównych zadań
sióstr z Lasek od 90 już lat.
Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża z Lasek
Ul. Brzozowa 75, Laski 05-080 Izabelin, www.fsk.opoka.org.pl
napisz do nas: [email protected]
lub zadzwoń: 0661 462 835
Rekolekcje i Dni skupienia dla młodzieży
u Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża
w Laskach 2008/2009 r.
Bóg w miłosierdziu swoim powołał Zgromadzenie Sióstr
Franciszkanek Służebnic Krzyża do oddawania chwały
Trójcy Przenajświętszej przez życie Ewangelią poświęcone apostolstwu i służbie niewidomym, apostolstwu wśród
widzących, zwłaszcza „niewidomych na duszy” oraz wynagradzaniu za duchową ślepotę świata.
Wielkopostne
16-18 I 2009
12-15 II 2009
20-22 II 2009
20-22 III 2009
ROZEZNANIE DROGI ŻYCIA
Czerwcowe
1 - 3 V 2009
12-14 VI 2009
WAKACJE
2 - 5 VII 2009
23-26 VII 2009
24-27 VIII 2009
Zimowe
Wolontariat: w ciągu roku szkolnego
oraz w wakacje
17-22 VIII 2009
Zgłoszenia przyjmuje: s. Maristella, tel. 0 661 462 835; 022 752 30 60
e-mail: [email protected] nasza strona: www.fsk.opoka.org.pl
Adres: Laski, ul.Brzozowa 75, 05-080 Izabelin k/Warszawy
24
Szukaj¹cym Drogi
Trynitarze
Trynitarze zostali założeni przez św.
Jana z Mathy w 1193 r. we Francji
w czasie wojen krzyżowych. Celem był
wykup z niewoli muzułmańskiej jeńców
chrześcijańskich, którzy byli w niebezpieczeństwie utraty wiary z powodu
prześladowań. Obecnie Zakon pomaga prześladowanym chrześcijanom,
prowadzi dzieła miłosierdzia, pomaga
więźniom, prowadzi działalność duszpasterską i ewangelizację misyjną.
Zakon Przenajświętszej Trójcy, Ordo Sanctissimae Trinitatis et Captivorum (OSST). Zakon klerycki, habitowy.
HASŁO: „Gloria Tibi Trinitas et captivis libertas!”
– „Chwała tobie Trójco a jeńcom wolność!”; „Benedicta sit
Sancta Trinitas. In eternum.” – „Niech będzie błogosławiona Trójca Przenajświętsza. Teraz i na wieki.”
ROK ZAŁOŻENIA: 1193 w Cerfroid we Francji, zatwierdzony przez papieża Innocentego III 17 XII 1198 r. W Polsce
w latach 1685-1907, ponownie od 1985 r.
LICZBY: Na świecie jest ok. 600 trynitarzy pracujących
w następujących krajach: Włochy, Hiszpania, Francja, Austria, USA, Kanada, Gwatemala, Meksyk, Chile, Argentyna,
Boliwia, Peru, Kolumbia, Portoryko, Indie, Korea, Madaga-
skar, Kongo, Gabon, Egipt, Polska. Polaków 21
w tym: 11 profesów wieczystych (7 kapłanów, 4 diakonów),
10 profesów czasowych, 3 postulantów. Średnia wieku 31 lat. Polacy
za granicą: 5 we Włoszech. Dwa
domy zakonne: Budziska 21, 28232 Łubnice; Kraków, ul. Łanowa
1, 30-725 Kraków. Strona internetowa:
www.trynitarze.ceti.pl.
Domy w Polsce należą do włoskiej
Prowincji Narodzenia NMP, której
Kuria ma siedzibę w Neapolu
DUCHOWOŚĆ: Duchowość Zakonu opiera się na kulcie
Przenajświętszej Trójcy stwarzającej wszystko i rządzącej
wszechświatem, zbawiającej ludzi przez Jezusa Chrystusa
czczonego jako Najświętszy Odkupiciel Jezus Nazareński.
Odkupienie – redemptio, dokonuje się przez Duch Święty
dawcę darów i charyzmatów. Ci trynitarze, którzy bezpośrednio przeprowadzali wykup nazywani byli redemptorami a działalność mająca na celu wykup redempcjami.
W ciągu swej historii Zakon wykupił ok. 90 000 tys. jeńców
chrześcijańskich. Zakonnicy oddają cześć Trójcy Przenajświętszej przez odmawianie Świętego Trysagionu. Najświętsza Maryja Panna jest czczona w Zakonie jako Matka
Boża od Dobrego Wykupu i wzywana jest pozdrowieniem:
Bądź pozdrowiona Córko Boga Ojca, bądź pozdrowiona
Matko Syna Bożego, bądź pozdrowiona Oblubienico Ducha
Świętego, Sanktuarium Trójcy Przenajświętszej.
Chwała Tobie Trójco…
Od 800 lat niesiemy
wolność zniewolonym…
służymy
prześladowanym za wiarę
więźniom i narkomanom
osobom niepełnosprawnym
chorym i ubogim
Zapraszamy młodzież męską (od 16 lat)
na dni skupienia: 30 I - 01 II, 13 II – 15 II 2009r.
Zakon Przenajświętszej Trójcy
ul. Łanowa 1, 30-725 Kraków
tel. (012) 650-50-20
e-mail: [email protected]
...w Imię
Przenajświętszej Trójcy.
...i wolność niewolnikom.
DZIAŁALNOŚĆ: Od swego powstania Zakon zajmował się
wykupem jeńców chrześcijańskich z niewoli muzułmańskiej. Już w 1199 r. dokonano pierwszego wykupu niewolników w Maroku. Zostało wtedy uwolnionych 186 chrześcijan. Wykup jeńców chrześcijańskich był głównym celem
pracy trynitarzy prawie do XVIII w. Obecnie trynitarze
prowadzą działalność duszpasterską, ewangelizację misyjną oraz ośrodki rehabilitacyjne dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej, prowadzą także ośrodki dla uzależnionych
od alkoholu, są kapelanami więzień oraz pomagają ubogim
i bezdomnym.
ŚWIĘCI ZAKONU: św. Jan z Mathy, św. Feliks Walezy, św.
Jan Chrzciciel od Niepokalanego Poczęcia NMP, św. Michał od Świętych, św. Szymon de Rojas, bł. Marek Criado
(męczennik), bł. Dominik Iturrate, tercjarki trynitarskie
(matki rodzin): bł. Anna Maria Taigi i bł. Elżbieta Canori
Mora. Tercjarzami trynitarskimi byli też: św. Jan de Ribera,
św. Wincenty Pallotti, bł. Dydak z Kadyksu, św. Benedykt
Labré, bł. Innocenty XI i św. Ludwik, król Francji. Wśród
beatyfikowanych przez papieża Benedykta XVI dnia 28 października 2007 r. męczenników hiszpańskich znalazło się 9
trynitarzy, 1 trynitarka i 1 tercjarz świecki.
Szukaj¹cym Drogi
25
Wszyscy jesteœmy powo³ani
Dokończenie ze str. 18
kapłaństwo służebne i życie konsekrowane, trzeba zaznaczyć, że w swej istocie są one MISJĄ. W żadnym wypadku
nie są one wyróżnieniem danej osoby, ze
względu na nią samą, na jej zasługi, czy
wyjątkową świętość.
Powołanie Boże ze względu na innych, Wybranie konkretnego człowieka jest bezcennym darem Bożej dobroci,
który otrzymuje ze względu na służbę
Bogu i bliźnim. Powołanie nie jest spełnieniem osobistych ambicji, realizacją
własnego „pomysłu na życie”. Stąd każdy człowiek, aby właściwie rozeznać
swe powołanie, winien modlić się o dary
Ducha Świętego, o łaskę rozpoznania
własnego miejsca w świecie, w Kościele,
w relacjach wobec bliźnich.
Powołanie jest „darem i tajemnicą”. Powołanie jest tajemnicą Stwórcy
wobec stworzenia. Sługa Boży Jan Paweł II po pięćdziesięciu latach kapłaństwa stwierdził, że powołanie jest „darem i tajemnicą”.
Na drodze odkrywania i realizowania powołania, potrzeba zaufania Bogu,
„postawienia stopy na głębinie”, pójścia w nieznane. Papież w książce „Dar
i tajemnica”, pisze, że każde powołanie
w swojej najgłębszej warstwie jest tajemnicą, jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka. Powołanie jest
tajemnicą Bożego wybrania: Nie wyście
Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem
i przeznaczyłem was na to, abyście szli
i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał
(J 15, 16). Nikt sam sobie nie bierze tej
godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga, jak Aaron (Hbr 5, 4).
Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, prorokiem dla narodów
ustanowiłem cię (Jr 1, 5). Te natchnione
słowa muszą przejąć głębokim drżeniem
każdego człowieka, który czuje w swoim
sercu powołanie do szczególnej służby
Bogu. Gdy mówimy o powołaniu, winniśmy czynić to w postawie głębokiej
pokory, świadomi, że Bóg nas „wezwał
świętym powołaniem nie na podstawie
naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski” (2 Tm 1, 9).
Równocześnie zdajemy sobie sprawę,
że ludzkie słowa nie są w stanie udźwignąć ciężaru tajemnicy, jaką kapłaństwo
w sobie niesie (por. Jan Paweł II, Dar
i tajemnica, Kraków 1996, s. 7-8).
Przykłady powołań w Biblii Powołanie proroka Jeremiasza. „Pan skierował do mnie następujące słowo: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki,
znałem cię, nim przyszedłeś na świat,
poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. I rzekłem: Ach,
Panie Boże, przecież nie umiem mówić,
bo jestem młodzieńcem! Pan zaś odpowiedział mi: Nie mów: Jestem młodzieńcem, gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię
poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie
polecę. Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą,
by cię chronić wyrocznia Pana. I wyciągnąwszy rękę, dotknął Pan moich ust
i rzekł mi: Oto kładę moje słowa w twoje
usta. Spójrz, daję ci dzisiaj władzę nad
narodami i nad królestwami, byś wyrywał i obalał, byś niszczył i burzył, byś
budował i sadził” (Jr 1, 4-10).
Powołanie Maryi. „W szóstym
miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela
do miasta w Galilei, zwanego Nazaret,
do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy
było na imię Maryja. Anioł wszedł do
Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna
łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś
między niewiastami. Ona zmieszała się
na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł
do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś
bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz
i porodzisz Syna, któremu nadasz imię
Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da
Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie
panował nad domem Jakuba na wieki,
a Jego panowaniu nie będzie końca. Na
to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to
stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej
odpowiedział: Duch Święty zstąpi na
Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię.
Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła
w swej starości syna i jest już w szóstym
miesiącu ta, która uchodzi za niepłod-
ną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja
służebnica Pańska, niech Mi się stanie
według twego słowa! Wtedy odszedł od
Niej anioł” (Łk 1, 26-38).
Powołanie pierwszych Apostołów.
„Gdy [Jezus] przechodził obok Jeziora
Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego,
Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro;
byli bowiem rybakami. I rzekł do nich:
Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci
i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd
dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba,
syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak
z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali
w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni
natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli
za Nim” (Mt 4, 18-22).
Myśli świętych o powołaniu Św.
Franciszek z Asyżu, Testament: „Mnie,
bratu Franciszkowi, Pan dał tak rozpocząć życie pokuty: gdy byłem w grzechach, widok trędowatych wydawał mi
się bardzo przykry. I Pan sam wprowadził
mnie między nich i okazywałem im miłosierdzie. I kiedy odchodziłem od nich, to,
co wydawało mi się gorzkie, zmieniło mi
się w słodycz duszy i ciała; i potem nie
czekając długo, porzuciłem świat”.
Św. Gianna Beretta Molla: „Co to
jest powołanie? Jest darem Bożym, czyli
pochodzi od Boga. Jeśli jest darem Bożym to powinniśmy się troszczyć, by
rozpoznać wolę Bożą. Musimy wkroczyć
na tę drogę: jeśli Bóg chce, kiedy Bóg zechce, jak Bóg zechce”. „Każde powołanie jest powołaniem do macierzyństwa,
fizycznego, duchowego, moralnego. Bóg
złożył w nas instynkt życia. Kapłan jest
Dokończenie na str. 26
Szukaj¹cym Drogi
26
Wszyscy jesteœmy powo³ani
Dokończenie ze str. 25
ojcem, siostry zakonne są matkami, matkami dusz. Biada tym młodym ludziom,
którzy nie przyjmują powołania do rodzicielstwa. Każdy musi przygotować
się do własnego powołania: przygotować
się, aby być dawcą życia przez poświęcenie, jakiego wymaga formacja intelektualna; wiedzieć, czym jest małżeństwo
„sacramentum magnum”; poznać inne
drogi; kształtować i poznawać własny
charakter”. „Wszystkie drogi Pana są
piękne, byle tylko prowadziły do takiego
celu: zbawić naszą duszę i doprowadzić
wiele innych dusz do nieba, aby oddać
chwałę Bogu”.
Sługa Boży Jan Paweł II: „Historia każdego powołania kapłańskiego,
podobnie zresztą jak każdego powołania chrześcijańskiego, jest historią niewymownego dialogu między Bogiem
a człowiekiem, między miłością Boga,
który wzywa, a wolnością człowieka,
który z miłością mu odpowiada. Te dwa
nierozłączne elementy powołania, darmowy dar Boga i odpowiedzialna wol-
ność człowieka są wspaniale i bardzo
wyraziście ukazane w kilku zaledwie
słowach w Ewangelii św. Marka o powołaniu Dwunastu: «Potem (Jezus) wszedł
na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do niego»
(Mk 3,13). Tak oto z jednej strony mamy
absolutnie wolną decyzję ze strony Jezusa, a z drugiej - «przyjście» Dwunastu, czyli ich «pójście za» Jezusem. Jest
to stały wzór i nieodzowny element każdego powołania: proroków, apostołów,
kapłanów, zakonników, wiernych świeckich, każdego człowieka” (Pastores dabo
vobis) „Nasze życie jest darem Bożym.
Powinniśmy uczynić z niego coś dobrego. Wiele jest sposobów dobrego wykorzystania życia, angażując je w służbę
ideałom ludzkim i chrześcijańskim.
Jeżeli dzisiaj mówię wam o całkowitym
poświęceniu się Bogu w kapłaństwie,
w życiu zakonnym, w życiu misjonarskim, to dlatego, że wielu z was Chrystus wzywa do tej nadzwyczajnej przygody. On potrzebuje, chce potrzebować
waszej inteligencji, waszych sił, waszej
wiary, waszej miłości, waszej świętości.
Spotkania dla dziewczćt
www.slugi.franciszkanie.pl
2009
– Rekolekcje
29.01-1.02
9-13.02
14-17.02
24-27.02
22-26.06
Otwock (gimnazjum)
Przemyijl (szkoãa ijrednia)
Burzyn k/Tuchowa (szkoãa ijrednia)
Burzyn k/Tuchowa (gimnazjum)
Piesza Pielgrzymka Honoracka z Zakroczymia
do Nowego Miasta
27.06–1.07 Otwock k/Warszawy (dla poszukujĆcych drogi)
3-9.07
Bukowina Tatrzaģska (franciszkaģskie)
28.07-1.08 Burzyn k/Tuchowa (misyjne)
21-24.08 Rzeszów (studentki i pracujĆce)
– Dni skupienia
22-24.05
29-31.05
23-25.10
20-22.11
Burzyn k/Tuchowa (szkoãa ijrednia)
Burzyn k/Tuchowa (gimnazjum)
Burzyn k/Tuchowa (szkoãa ijrednia)
Burzyn k/Tuchowa (gimnazjum)
Szczegóãowe informacje:
Zgromadzenie Sãug Jezusa
Duszpasterstwo PowoãaĤ
ul. Radziwiããowska 15/11,
31-026 Kraków
e-mail: [email protected], [email protected]
tel. 608 010 999
www.slugi.franciszkanie.pl
Jeżeli Chrystus wzywa was do kapłaństwa, to dlatego, że On chce pełnić swoje
kapłaństwo za pośrednictwem waszego
poświęcenia i posłannictwa kapłańskiego. Chce przemawiać do dzisiejszych
ludzi waszym głosem. Konsekrować Eucharystię i odpuszczać grzechy za waszym pośrednictwem. Kochać waszym
sercem. Pomagać waszymi rękami.
Zbawiać waszymi trudami. Pomyślcie
dobrze. Odpowiedź, którą wielu z was
może dać, będzie skierowana osobiście
do Chrystusa, który was wzywa do tych
wielkich rzeczy” (Orędzie na XVI Światowy Dzień Modlitw o Powołania A.D.
1979, n 3).
B³aganie o odkrycie powo³ania
Jeśli jesteś człowiekiem stającym wobec życiowego wyboru, pytającym: „jakie
jest moje życiowe powołanie, jaki jest sens
i cel mojego życia”; jeśli pragniesz rozpoznać swoje powołanie, miejsce w życiu,
znaleźć Boży plan, postaraj się najpierw
otworzyć się na Boga, spotykać się z Nim
na modlitwie, wśród piękna otaczającej
przyrody. Nie uciekaj przed Jego głosem, wzrokiem. Otwórz się całkowicie na
Jego obecność w życiu i proś Go tak jak
umiesz swoimi słowami, sercem, myślą.
Stań w prostocie swego ducha i uświadom sobie obecność Tego, który jest Panem wszelkiego życia, także Twojego.
On jest Drogą, którą chcemy iść. On jest
Prawdą, której szukamy. On jest Życiem,
za którym tęsknimy. Módl się choćby tak,
jak czynił to św. Franciszek z Asyżu pod
krzyżem w kościele św. Damiana, pytając Boga, o cel swojego życia:
„Najwyższy, chwalebny Boże, rozjaśnij ciemności mego serca i daj mi, Panie, prawdziwą wiarę, niezachwianą
nadzieję i doskonałą miłość, zrozumienie i poznanie, abym wypełnił Twoje
święte i prawdziwe posłannictwo”.
O. ZEFIRYN MAZUR OFM
Zdjęcia: arch. Duszpasterstwo Powołań
oo. Bernardynów
Szukaj¹cym Drogi
Siostry
Szensztackie
27
Portal
Powo³aniowy
J
esteśmy instytutem, który wchodzi w skład międzynarodowego Dzieła Szensztackiego. Instytut
Sióstr został założony w 1926 r. w Schönstatt (k.
Koblencji w Niemczech) - słowo to oznacza piękne miejsce i stąd nazwa całego Dzieła i instytutu.
Jest nas na świecie ok. 2,5 tysiąca sióstr.
Nasz Założyciel sł. Boży o. Józef Kentenich wskazał
nam wyjątkową drogę życia Ewangelią – drogę przymierza miłości z Maryją, którą czcimy jako Matkę Bożą
Trzykroć Przedziwną. Tytuł ten wskazuje na wyjątkowe
działanie Boga w Trójcy Świętej Jedynego w Jej osobie
jako - wybranej Córce Boga Ojca, Matce Syna Bożego,
Oblubienicy Ducha Świętego. Pragniemy kształtować
swoje życie na Jej obraz i prowadzić tą drogą dziewczęta, kobiety i rodziny. Wierzymy, że Maryja jest Wielką
Wychowawczynią, która poprzez nas chce kształtować
i odnawiać współczesny świat dla Królestwa Ojca Niebieskiego. Duchowymi źródłami łaski Bożej są dla nas
sanktuaria szensztackie.
W Polsce rozpoczęłyśmy działalność w 1946 roku.
Dom prowincjalny i formacyjny instytutu oraz główny
ośrodek rekolekcyjny Ruchu Szensztackiego znajduje
się w Otwocku-Świdrze k. Warszawy. Pracujemy na terenie kilkunastu diecezji, główne placówki znajdują się
przy sanktuariach szensztackich w Otwocku, Koszalinie,
Opolu i Bydgoszczy. Od 1993 roku rozpoczęłyśmy pracę
na Białorusi, a następnie w Rosji. W polskiej prowincji
istnieje także wspólnota kontemplacyjna. Można w niej
realizować szczególne powołanie do modlitwy i ofiary
w apostolskich intencjach Kościoła.
Więcej wiadomości na temat sióstr szensztackich
w świecie: Szensztacki Instytut Sióstr Maryi (j. niemiecki, angielski, hiszpański, portugalski, czeski) oraz
w j. polskim na stronie www.szensztat.pl Zapraszamy
do kontaktu i do spotkania…
INFORMACJE: Szensztacki Instytut Sióstr Maryi,
s. M. Sabina Depta,
ul. Czecha 9/11, 05-402 Otwock, tel. 022/779 34 24,
e-mail: [email protected], www.szensztat.pl
S
tajesz przed wyborem drogi życiowej, pytasz
o sens i cel życia, pragniesz umocnić swoją
wiarę, interesujesz się życiem zakonnym czy
kapłańskim, pragniesz zasięgnąć więcej informacji o św. Franciszku z Asyżu i jego duchowości?! Proponujemy Ci bardzo interesujący Internetowy
„Portal Duszpasterstwa Powołań OO. Bernardynów”,
powstały i działający pod adresem: www.powolanie.
bernardyni.pl. Portal zawiera podstawowe informacje
o Zakonie Braci Mniejszych, założycielu zakonu – św.
Franciszku z Asyżu, szczegółowe informacje o Prowincji Niepokalanego Poczęcia N.M.P. (czyli Prowincji
OO. Bernardynów – tak popularnie nazywanej w Polsce). Jest oddzielny dział dotyczący Źródeł Franciszkańskich (wszystkich pism św. Franciszka z Asyżu)
i nie tylko. Portal zawiera – jak sama nazwa wskazuje
– odrębny dział, a w nim szereg treści związanych z tematem „powołanie”. Nadto na Portalu można znaleźć
szereg ważnych zagadnień związanych z życiem chrześcijańskim (modlitwy, refleksje, opowiadania, świadectwa...). Zobacz, a sam się przekonasz!!!
O. ZEFIRYN MAZUR OFM
Potrzebuje Cię MARYJA,
aby mówić światu o pięknie serca kobiety!
Informacje: SZENSZTACKI INSTYTUT SIÓSTR MARYI, s. M. Sabina Depta, ul. Czecha 9/11,
05-402 Otwock, tel. 022/779 34 24, e-mail: [email protected], www.szensztat.pl
28
Szukaj¹cym Drogi
S³u¿yæ - znaczy królowaæ
(Mulieris dignitatem,5)
Zgromadzenie Sióstr Antonianek od Chrystusa Króla Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu
Z
ałożycielem Zgromadzenia jest bł. O. Anastazy
Pankiewicz OFM (18821942), wierny syn św. Franciszka z Asyżu, gorliwy
duszpasterz, zatroskany szczególne
o młodzież, misjonarz i rekolekcjonista,
budowniczy łódzkiego ośrodka duszpasterskiego: kościoła, klasztoru i gimnazjum dla ubogich chłopców, mężny
świadek Chrystusowej Ewangelii - męczennik za wiarę. Został beatyfikowany
przez Jana Pawła II w gronie 108 męczenników II wojny światowej w dniu
13 czerwca 1999 r. w Warszawie.
Zgromadzenie zaczęło się tworzyć
w 1936 roku, zatwierdzone zostało
przez biskupa Michała Klepacza 22
grudnia 1959 r. Przyjęło za cel szczegółowy obronę życia nienarodzonych
dzieci, odpowiadając w ten sposób na
uchwaloną 27 kwietnia 1956 r. ustawę dopuszczającą przerywanie ciąży.
Siostry objęły wówczas swoją troską
dzieci najuboższe z ubogich, bo zagrożone pozbawieniem największego
dobra – prawa do życia.
Dziś, gdy tak wiele osób i praw staje się wrogami życia, w czasie zmagania między cywilizacją życia i miłości
a cywilizacją śmierci podejmujemy
na nowo swój charyzmat służby życiu
poprzez posługę miłości wobec poczętych, a jeszcze nienarodzonych dzieci.
Uczestnicząc w królewskiej misji
Chrystusa, pragniemy być ludem służącym życiu - głosić prawdę, że życie
ludzkie jest święte i nienaruszalne, bo
pochodzi od Boga i tylko On jest jego
jedynym Panem. Poświęcając poprzez
śluby swoje życie Bogu, oddajemy je
z miłości braciom najmniejszym: najsłabszym, najbardziej bezbronnym
i potrzebującym. Wysławiając Ewangelię życia, w codziennej, wspólnotowej
i indywidualnej modlitwie chwalimy
i błogosławimy Boga Stwórcę za dar
życia, błagając Go za każde poczęte
i zagrożone dziecko oraz wynagradzając za grzechy skierowane przeciwko
życiu. W codzienności składamy dar
z siebie przez gesty ofiary, często niepozornej i ukrytej. (por. Evangelum vitae) Bezpośrednią pomoc świadczymy
samotnym matkom przez prowadzenie
dla nich domu im. Stanisławy Leszczyńskiej w Łodzi.
Opowiadając się po stronie życia organizujemy rekolekcje i dni skupienia
dla dziewcząt poświęcone godności
i powołaniu kobiety, służbie życiu i Duchowej Adopcji dziecka poczętego,
W swojej drodze za Panem, pragniemy naśladować Maryję w Jej
zawierzeniu Bogu; od pokornej Służebnicy Pańskiej uczyć się uwielbienia Boga za Jego wielkie dary i swym
życiem świadczyć, że służyć – znaczy
królować. Jej, Matce Słowa Wcielonego – Matce żyjących i Matce Pięknej Miłości zawierzamy sprawę życia;
dzieci, którym nie pozwala się przyjść
na świat, kobiety, które nie potrafią
przyjąć z miłością daru życia. Dniem
szczególnej modlitwy za życie jest
dla nas wtorek, dzień poświęcony św.
Antoniemu z Padwy, patronowi matek
oczekujących dziecka.
Wsłuchując się w słowa niestrudzonego obrońcy życia Jana Pawła
II, chcemy służyć tej wielkiej sprawie
i wierzymy, że „w Chrystusie Zmarłym i Zmartwychwstałym sprawa
człowieka otrzymała już swój ostateczny wyrok: Życie zwycięży śmierć”
(Rzym, 26.02.1979)
Zgromadzenie Sióstr Antonianek
od Chrystusa Króla
ul. Janosika 141
92-108 Łódź
tel. 0 42 679 27 20
e-mail: [email protected]
www.antonianki.pl
Szukaj¹cym Drogi
F
ranciszek z Asyżu – święty
Boży szaleniec, który całemu światu pokazał, że można
wiernie naśladować Jezusa.
Że można naśladować Jego
Ewangelię, żyjąc w posłuszeństwie,
bez własności i w czystości. I – co
najwspanialsze – że można być człowiekiem w pełni wolnym! W posłuszeństwie – wolnym od samostanowienia o sobie; w ubóstwie – wolnym od
przywiązania do tego, co materialne;
w czystości – wolnym w miłości do
Boga i drugiego człowieka.
„Komu chcesz służyć – Panu czy
słudze?” – to pytanie usłyszał Franciszek podczas swojej choroby. Słowa te
wstrząsnęły nim do głębi i były pierwszym krokiem na długiej drodze odkrywania jego powołania. Drodze niełatwej, ale prowadzącej do odważnego
opowiedzenia się po stronie Chrystusa!
To właśnie ten Franciszek – w niezwykły sposób otwarty na Boga, dzielący
się miłością z wszystkimi potrzebującymi, pragnący we wspólnocie braci
podążać drogą wiary – zostaje wybrany przez Pana, aby stać się narzędziem
Jego pokoju!
Od ponad ośmiu wieków naśladowcy Biedaczyny z Asyżu – Franciszkanie
– niosą całemu światy Dobrą Nowinę
Chrystusa. Jako kapłani i bracia pracu-
ją na wszystkich kontynentach. Żyjąc
we wspólnotach świadczą o prawdzie
Ewangelii. W duchu franciszkańskiej
radości i prostoty służą Kościołowi:
przez posługę sakramentalną, prowadzenie parafii, katechizację, duszpasterstwo dzieci, młodzieży, studentów,
pracę pomiędzy współczesnymi trędowatymi – narkomanami, więźniami,
ludźmi odrzuconymi przez społeczeństwa. Prowadzą misje (Afryka, Azja,
Ameryka Łacińska), liczne spotkania
dla młodzieży, rekolekcje, festiwale
muzyki religijnej, obozy i pielgrzymki.
Angażują się w działalność ekologiczną – wszak od 1979 roku to Franciszek
jest patronem wszystkich zajmujących
się ochroną środowiska naturalnego.
Mówią o nich: ZWYCZAJNI LUDZIE – NIEZWYCZAJNE ŻYCIE. Zwyczajni, spomiędzy nas, zostali wybrani
przez Boga i zaproszeni, aby poprzez
niezwyczajne życie: „rozjaśniać ciemności serc, głosić prawdziwą wiarę,
rozsiewać niezachwianą nadzieję,
dawać doskonałą miłość – wypełniać
świętą i nieomylną, Bożą wolę”.
„Panie – co chcesz, abym czynił?”
– to pytanie, które 8 wieków temu
zadawał święty Franciszek z Asyżu.
A może i Ty usłyszałeś w swym
sercu głos
„Pójdź za mną!!”
29
i teraz pragniesz lepiej rozeznać
swoje powołanie.
A może i Ciebie wzywa Bóg, byś na
franciszkańskiej ścieżce niósł współczesnemu światu Dobra Nowinę o Zbawieniu, naśladując Jezusa czystego,
ubogiego i posłusznego?
Byś był Jego uczniem?
Centrum franciszkañskie
„San Damiano”
…duszpasterstwo młodzieży i powołań…
ul. Franciszkańska 4
31-004 Kraków
tel.: 0-12 421 52 74
tel. kom.: 0605 090 790
[email protected] www.franciszek.pl
Najbli¿sze spotkania
dla m³odzie¿y i studentów:
Kraków – 27-30. 12. 2008 – „Ze św. Franciszkiem przeżywamy Misterium Bożego
Narodzenia”
Kalwaria Pacławska – 9-14. 02. 2009– „III
Zimowe Franciszkańskie Spotkanie
Młodych”
Kraków – 18-22. 02. 2009 – „Zima ze św.
Franciszkiem”
Rychwałd – 1-3. 05. 2009 – „Z bratem
Franciszkiem… rozeznajemy drogę!”
Szczegóły na stronie www.franciszek.pl
Informacje o akcjach letnich znajdziesz na
www.franciszkanskielato.pl
30
Szukaj¹cym Drogi
Jeœli siê chce, mo¿na wszystko!
W Pekinie zrobiła prawdziwą furorę.
Chciał z nią rozmawiać cały świat. Dziś
jest jednym z najbardziej znanych polskich sportowców. Mimo swej niepełnosprawności odnosi duże sukcesy także
wśród pełnosprawnych. Urodziła się
bez prawego przedramienia. Była jedną
z dwóch uczestniczek igrzysk w Pekinie,
które za dwa miesiące rywalizowały
w paraolimpiadzie. Olimpijka, reprezentantka Polski w tenisie stołowym
Natalia Partyka.
Czy myślałaś kiedyś o tym, że zagrasz
na igrzyskach olimpijskich?
Myślę, że każdy sportowiec, który
uprawia jakąś dyscyplinę sportu, marzy
o występie na olimpiadzie. To najważniejszy start w życiu. Nie różnię się od
innych zawodników, też o tym marzyłam. Nie spodziewałam się jednak, że
to marzenie spełni się tak szybko. Zaskoczyłam samą siebie. Nie do końca
jednak mnie to satysfakcjonowało, bo
zagrałam tylko w turnieju drużynowym.
Nie udało mi się zakwalifikować do rywalizacji indywidualnej. Udało się więc
połowicznie. Mam nadzieje, że za cztery
lata w Londynie uda się awansować też
do turnieju indywidualnego.
Jakie wrażenia pozostały Ci z Pekinu?
Wrażenia mam bardzo miłe. Chińczycy chcieli zrobić wspaniałe igrzyska i to
im się udało. Pojechałam tam, żeby grać
i myślę, że dobrze się zaprezentowałam.
W stolicy Chin zrobiłaś prawdziwą
furorę. Chciał z Tobą rozmawiać cały
świat. Jak odebrałaś to zainteresowanie swoją osobą?
Nie spodziewałam się, że zainteresowanie będzie tak ogromne. Po każdym meczu czekało na mnie mnóstwo
dziennikarzy. Każdy chciał ze mną porozmawiać. Z jednej strony było to miłe,
bo w Polsce tenis stołowy nie cieszy
się taką popularnością, a w Chinach to
sport narodowy, ale z drugiej strony stawało się to monotonne i męczące. Często
padały te same pytania. To najczęściej
zadawane brzmiało: „Czy trudno grać
bez ręki?”.
Trafiłaś nawet do chińskiej telewizji
anglojęzycznej…
Było to dla mnie zaskoczenie. Nie wiedziałam, gdzie jadę. Myślałam, że będzie
to krótki wywiad. Okazało się, że był to
20-minutowy wywiad na żywo w porze
największej oglądalności. Nic dziwnego
jednak, Chińczycy kochają tenis stołowy.
Ten sport cieszy się w Chinach taką popularnością, jak piłka nożna w Brazylii.
Nie jest Ci przykro, że sport, który
uprawiasz, nie należy do najbardziej
popularnych w Polsce?
Natalia Partyka słucha uwag trenera kadry Leszka Kucharskiego
Chciałabym, żeby był bardziej popularny. Wiem jednak, że zainteresowanie
wzrasta, jeśli pojawiają się sukcesy. Nasza w tym rola, by nie odpadać z turniejów w pierwszej rundzie, tylko grać jak
najdłużej. Na to zainteresowanie trzeba
pracować.
Który z medali bardziej sobie cenisz:
brązowy Mistrzostw Europy w deblu
czy złoty paraolimpiady?
Obydwa te krążki są dla mnie bardzo
ważne. Do Pekinu jechałam w roli faworytki, czułam dużą presję. Grało mi się
bardzo ciężko. Było sporo nerwów, ale dobrze sobie poradziłam. W Sankt Petersburgu sprawiłyśmy dużą niespodziankę:
trenerom, innym zawodniczkom i sobie.
To było miłe zaskoczenie. Mam nadzieję,
że na tym „brązie” się nie skończy.
Pomyślałaś kiedykolwiek: przez moją
niepełnosprawność nie będę mogła
uprawiać sportu?
Nigdy nie myślałam o tym w ten
sposób: nie mam prawego przedramienia, więc koniec ze sportem. W tenisa
stołowego zaczęłam grać w wieku 7 lat,
a więc od dzieciństwa. Wiem, że jeśli się
chce, można wszystko! Początkowe odbijanie dla zabawy szybko przerodziło się
w coś więcej. Pierwsze kroki przy pingpongowym stole stawiałam w klubie
MRKS Gdańsk Równocześnie zostałam
zgłoszona do gry w klubie dla osób niepełnosprawnych „ZRYW”. Urodziłam
się bez prawego przedramienia, więc od
początku robiłam wszystko lewą ręką.
Wszystkie czynności są dla mnie jak najbardziej naturalne i z niczym nie mam
trudności.
Jakie są twoje dalsze sportowe
marzenia?
Nie będę w nich chyba zbyt oryginalna. Chciałabym zakwalifikować się
do turnieju indywidualnego na igrzyskach i zdobyć na nich medal. Wiem, że
bardzo trudno będzie to spełnić. Chciałabym przebić się do czołówki europej-
Fot. A.Bialik
skiej, a później światowej. Być uznaną
zawodniczką, wysoko klasyfikowaną
w rankingu.
Jak traktujesz tenis stołowy?
To przede wszystkim moja wielka pasja. Bez tego sportu nie wyobrażam sobie
już życia. W pewnym sensie jest to także
mój zawód. Gram profesjonalnie w lidze,
trenuję, jeżdżę na turnieje. Mam nadzieję, że będę grała długo na wysokim poziomie. Chciałam iść na studia psychologiczne, ale ostatecznie wybrałam AWF,
kierunek: wychowanie fizyczne. Kiedyś
skończę także psychologię, jako drugi
kierunek. Po zakończeniu kariery chciałabym być psychologiem sportowym, nie
widzę siebie w roli nauczyciela WF.
Jakie są mocne i słabe strony Natalii
Partyki zawodniczki?
Przede mną wiele pracy. Mam pewne
braki. Moją najsilniejszą strona jest atak,
gram ofensywnie. W tenisie stołowym
ważne są drobne rzeczy, niuanse decydują o sukcesie. Jest nad czym pracować.
Ważne, że nie spalam się psychicznie
i potrafię wygrywać końcówki setów.
Ograłaś już jakąś Chinkę?
Wygrałam z Chinką reprezentującą
Singapur Li Jia Wei, która zajmuje szóste miejsce w rankingu światowym.
Jak czujesz się w kadrze, w której
oprócz Ciebie grają dwie Chinki?
Rozumiemy się bardzo dobrze. Atmosfera w zespole jest pozytywna. Rozmawiamy po polsku, z komunikacją nie
ma żadnego problemu. Ostatnio zżyłyśmy się, trenowałyśmy razem i spędzałyśmy razem dużo czasu. Są plusy i minusy
tej sytuacji. Plusem na pewno jest to, że
mamy mocną reprezentację, podnosi się
poziom i możemy osiągać lepsze wyniki na arenie międzynarodowej. Dzięki
temu awansowałyśmy na igrzyska w Pekinie. Minus to zabranie miejsca dwóm
polskim zawodniczkom. Trzeba jednak
grać na tyle dobrze, by awansować do reprezentacji. Rozmawiała: AGNIESZKA BIALIK
Szukaj¹cym Drogi
31
Dzie³o sztuki na talerzu
Tomasz Leśniak – lat 27, szef kuchni hotelu Sheraton w Krakowie. Od dwóch lat
kucharz piłkarskiej reprezentacji Polski.
Kreatywny, otwarty na nowe smaki i wyzwania. Lubi przyrządzać dziczyznę i ryby,
fascynuje go kuchnia orientalna z aromatycznymi przyprawami. Na talerzu tworzy
prawdziwe dzieła sztuki. Kocha to, co
robi. Praca to jego wielka pasja.
mnie tylko do niektórych krajów. To, czy
z nimi pojadę, zależy od rodzaju kuchni,
jaką serwują państwa odwiedzane przez
piłkarzy. Zawsze jadę tam, gdzie gotuje
się zupełnie inaczej niż w Polsce, gdzie
jest inna kultura gotowania. Na przykład do takich krajów jak Kazachstan,
Armenia czy Azerbejdżan, ale byłem
też w Bratysławie czy na Ukrainie.
Czy menu reprezentacji można
zmieniać?
Nigdy nie myślałem o tym w takich
kategoriach. Na pewno kosztuje to sporo
pracy i zaangażowania. Trzeba dużo dać
z siebie, cały czas się uczyć i rozwijać.
Nie liczę godzin spędzonych w pracy. Jeśli ktoś tak podchodzi do swojej profesji,
to znaczy, że się nią nudzi i powinien pomyśleć o zmianach. Kucharz to artysta,
który kreuje na talerzu potrawy. Gość
ocenia jego umiejętności.
Czy pochodzi Pan z rodziny o tradycjach
kulinarnych?
Moja rodzina to muzycy, sam dodatkowo kończyłem szkołę muzyczną. Pewnego dnia zastanawiałem się, co będę robił
w życiu. Myślałem o tym, by zostać barmanem. Jednak już na pierwszym roku
praktyk w szkole gastronomicznej zrozumiałem, że będę kucharzem. Trafiłem
do renomowanej restauracji „Wierzynek”. Tam kuchmistrzowie zarazili mnie
wielką pasją. Jako uczeń zostawałem po
godzinach, podpatrywałem mistrzów.
Przychodziłem na wszystkie bankiety
i przyjęcia, byle tylko czegoś jeszcze
się nauczyć. Później było próbowanie
i kreowanie własnych potraw. Rozpocząłem pracę w jednej z restauracji, gdzie
w wieku 19 lat zostałem szefem kuchni.
Niemal od razu pojechałem na mistrzostwa Polski w grillowaniu ryb „Sielawa
Blues”. Jako najmłodszy uczestnik zająłem czwarte miejsce. To był mój pierwszy kucharski sukces. Brakowało mi
doświadczenia, ale kochałem to, co robiłem. Wróciłem do „Wierzynka”, gdzie po
pewnym czasie zostałem szefem kuchni.
Od dwóch lat jestem szefem kuchni hotelu Sheraton. Praca w tak renomowanym
hotelu to duże wyzwanie i odpowiedzialność. To nie tylko gotowanie, ale kreowanie potraw, układanie menu, zarządzanie
50-osobową załogą.
Ma Pan swoją ulubioną kuchnię?
Mam swój rodzaj kuchni kombinowanej. Ostatnio fascynuje mnie Orient.
Przyprawy hinduskie, arabskie, indyjskie mają wspaniały aromat. Kiedyś lubiłem przyrządzać dziczyznę, później ryby.
Szef kuchni nie może kierować się np.
jednym rodzajem mięsa. Musi być otwar-
Fot. A.Bialik
Czy trudno jest zostać szefem kuchni
renomowanego hotelu w tak młodym
wieku?
ty, by stworzyć coś nowego. Trudno też
wskazać moje ulubione popisowe danie.
Było ich sporo. Jednym z nich jest przepiórka marynowana w trawie żubrowej,
podawana z mille-feuilles z truskawek
i pumpernikla.
Jak to się stało, że został Pan kucharzem piłkarskiej reprezentacji Polski?
Przed mistrzostwami zaproponowano
mi to stanowisko. Chyba nikt by nie odmówił.
Kiedy pierwszy raz gotował Pan dla
piłkarzy?
W moim hotelu Sheraton w Krakowie.
W sierpniu 2004 r. gościli u nas piłkarze
Realu Madryt, a w 2006 r. gotowaliśmy
m.in. dla Celtic Glasgow, FC Sevilla i FC
Basel. A dla naszych na mistrzostwach
świata w Niemczech w 2006 r. Wyjazd
na tą imprezę to było niesamowite wrażenie i adrenalina. Wspaniałe wyzwanie
i uczucie. Każdemu polecam.
Jest Pan kibicem piłki nożnej?
Teraz już tak. To strasznie wciąga.
Ale zanim zacząłem pracować z kadrą,
w ogóle nie interesowałem się piłką
nożną. Wiedziałem, kto gra w reprezentacji, lecz nie byłem zagorzałym
kibicem. Po raz pierwszy mecz kadry
na żywo zobaczyłem w Chorzowie. To
było tylko spotkanie towarzyskie przed
mistrzostwami świata 2006, ale wystarczyło, żeby obudzić we mnie kibica.
Taki mecz to duże przeżycie? Ogromne! Żałuję, że nie chodziłem na mecze
wcześniej. Teraz tylko szukam okazji,
żeby znów odwiedzić stadion piłkarski.
Na żywo, z dziesiątkami tysięcy kibiców
na trybunach, mecz ogląda się zupełnie
inaczej niż przed telewizorem. Zawsze
kadra zabiera Pana ze sobą na mecze
wyjazdowe? To ja przede wszystkim
bardzo chcę z nimi jechać. Ale zabierają
Tak, niezmienny jest tylko przedmeczowy posiłek. Ustalili go moi poprzednicy i tak już zostało. Jest to za każdym
razem rosół z kurczaka, pierś kurczaka
grillowana i gotowana, łosoś grillowany
i gotowany, tagliatelle i spaghetti z dwoma rodzajami sosu do wyboru, gotowane
warzywa i dodatki: ziemniaki lub ryż.
Wszystko serwujemy w formie bufetu,
więc każdy znajdzie coś dla siebie. Na
każdy wyjazd ustalamy specjalne menu
z lekarzem i dietetykiem. Uwzględniamy
w nim takie składniki, które nie powinny zaszkodzić piłkarzom, np. polędwicę,
cielęcinę czy pierś kurczaka, i staramy
się tak urozmaicać dania, żeby nie przejadły się piłkarzom. Po tych wyjazdach
już wiem, co piłkarze lubią jeść, czego im
nie wolno. Menu jest dokładnie dopracowane.
Jak wygląda menu piłkarzy, na jakich
zasadach opiera się dobór dań?
Menu piłkarzy musi im dać dużo energii. Powinno zawierać więc węglowodany
i białko. Niezbędna jest duża ilość makaronów, bary sałatkowe. Rano podajemy
śniadanie w formie bufetu. Każdy je to,
co lubi, ale nie podajemy niczego tłustego
ani ciężkostrawnego. Nie ma boczku czy
fasoli, charakterystycznych dla ciężkich
śniadań angielskich. Na obiad, podobnie
jak w przypadku posiłku przedmeczowego, jest zawsze zupa, dwa rodzaje mięsa
(grillowane i gotowane), dwa rodzaje
ryby, ziemniaki i kasza lub ryż. Do tego
makaron z sosem bolońskim albo neapolitańskim.
Ma Pan kulinarne marzenia?
Jest ich sporo. Bardzo bym chciał mieć
swój program telewizyjny, by pokazać
ludziom, jak można wykreować zdrową
kuchnię w różnym wydaniu. Chciałbym
też napisać książkę kucharską.
Jakie potrawy przygotuje Pan na
święta?
W hotelu proponujemy gościom dwa
rodzaje menu: polskie dwunastodaniowe
z karpiem, śledziem, barszczem, kapustą
z grochem oraz menu międzynarodowe.
W domu dominować będą tradycyjne
polskie potrawy. Przygotuje je moja żona,
ja w tym dniu odpoczywam.
Rozmawiała: AGNIESZKA BIALIK
32
Informator Pielgrzyma – Dział reklamy: 0602-75-45-75
Prenumerata „Dominika” i „Jasia” to wspaniały prezent na Boże Narodzenie!
Uwaga!
Cena
larza:
egzemp
3 zł
Nowa edycja tygodnika
„Dominik idzie do I Komunii Świętej”.
Czasopismo pomaga dzieciom klas drugich w przygotowaniu
do pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej.
W każdym numerze:
z Tematy pierwszokomunijne omawiane na religii
z wkładka z modlitwami i elementami „Małego katechizmu”
z Edukacja i rozrywka
Dodatkowo płyty CD z modlitwami i filmami
NOWOŚĆ! W każdą pierwszą niedzielę
miesiąca WKŁADKA DLA RODZICÓW
Wszelkie informacje można uzyskać w dziale prenumeraty:
tel.: 012 429 36 40
Adres: ul. Św. Filipa 17, 31−150 Kraków,
e−mail: [email protected]
Warunki prenumeraty
„Jaś” bez płyt CD:
15 kolejnych numerów – 45,00 zł,
półroczna (23 kolejne numery)
– 69,00 zł,
całoroczna (46 kolejnych numerów)
– 138,00 zł.
„Jaś”
promuje
dobro,
ciepło
rodzinne,
uczy
szacunku
dla starszych.
Jasnym
i prostym
językiem
przybliża
dziecku
Ewangelię
i życie
Kościoła.
„Jaś” z płytami CD:
15 kolejnych numerów + 3 płyty CD
– 59,70 zł,
półroczna (23 kolejne numery)
+ 5 płyt CD – 93,50 zł,
całoroczna (46 kolejnych numerów)
+ 10 płyt CD – 187,00 zł.
Prenumeraty „Jasia” dokonuje się
wpłacając odpowiednią kwotę
na konto wydawcy:
Wydawnictwo AZ Sp. z o.o.,
ul. Krowoderska 24/3, 31−142 Kraków
PeKaO S.A. I O/Kraków,
58 1240 1431 1111 0000 1046 1202.
Dział prenumeraty: tel.: 012 429 36 40.
Prenumeratę można rozpocząć
od dowolnego numeru.

Podobne dokumenty