pobierz plik

Komentarze

Transkrypt

pobierz plik
„Stambuł- miasto kontrastu”
Na moje szczęście miałam szansę pojechać dwa razy na wymianę studencką dzięki
programowi Erasmus +. Za pierwszym razem wybrałam małą Ljubljanę w Słowenii. Tym
razem, zapragnęłam czegoś zupełnie innego. Dużego miasta, pełnego sprzeczności,
interesujących miejsc, ciekawej historii i pięknych widoków. Jakie miejsce mogłoby spełnić
wszystkie moje życzenia? Stambuł! Jest to przeogromne miasto położone na dwóch
kontynentach i nie, nie jest to stolica Turcji, jak często się ludziom wydaje!
Długo zastanawiałam się nad miejscem do którego chciałabym pojechać na Erasmusa.
Z pomocą przyszła moja koleżanka, która była w Stambule na wymianie i zakochała się w
tym mieście. Drugim powodem dlaczego wybrałam Stambuł to odmienna kultura, zupełnie
nie przypominająca naszej. Z reguły jestem ciekawska więc musiałam sprawdzić na własnej
skórze czy Turcja jest tak egzotyczna jak ją malują i czy Stambuł jest bardziej europejskim
czy azjatyckim miastem.
Czy polecam miasto na Erasmusa? I tak, i nie. Tak, jeśli jesteś odważną osobą, która umie
odciąć się od niektórych nieprzyjemnych sytuacji, która uwielbia wyzwania i jest
zainteresowana poznawaniem nowych, nieco innych kultur. Nie, jeśli lubisz porządek,
organizację i ciszę. Osobiście miałam w niektórych momentach chwile zwątpienia, czasami
miasto umie dać w kość, jednak podsumowując cały wyjazd- lubię Stambuł, nie chciałabym
w nim zostać na zawsze, ale 5 miesięcy było wyzwaniem i niezapomnianym przeżyciem. Jest
wiele rzeczy, które uwielbiam w Stambule, i których nie mogłam znaleźć w żadnym innym
mieście. Najbardziej urzekło mnie jedzenie! Jest cudowne, można znaleźć je na każdym
kroku, a najlepsze jest to z ulicy! Jeśli macie obawy przed czystością to słusznie, ale jednak
nikt się nie zatruł, a na pewno jest świeże! Pierwszy raz spróbowałam świeżego soku z
granatu, który kosztował tylko 1 lirę (czyli jakieś 1,5 zł) Jeśli jesteście wegetarianami jak ja,
nie obawiajcie się! Turcy mają szeroki wybór wegetariańskiego jedzenia jak börek, Çorba czy
najlepsza Çiğ köfte, czyli tortilla na zimno z pastą z bulguru, papryki i pomidorów. Jest nieco
ostra, ale przepyszna. Najlepiej zapijać ją ayranem. Oryginalnie była podawana z surowym
mięsem ale było za dużo zatruć więc postanowili to wycofać ( na moje szczęście). Jeśli macie
ochotę spróbować tradycyjnej wersji to na pewno jakiś Turek wam ją zrobi. Wiele rzeczy
można powiedzieć o Turkach ale na pewno są bardzo pomocni i gościnni! Turcy mają też
bardzo smaczne sery i oliwki, ich wybór jest przeogromny! Nie wiem czemu się tym nie
chwalą a jedyną rzeczą z jakiej są kojarzeni to kebab. Stambuł i Turcy są pełni sprzeczności.
Widać to nawet w jedzeniu! Jak można podawać mięso w deserze? (Turcy kochają mięso i
jedzą je rano, w ciągu dnia, na kolacje, jako deser, czekać tylko aż zrobią szejka z mięsa)
Turcy w Stambule się wiecznie śpieszą, co widać po tym jak jeżdżą ale w kuchni potrafią
spędzić godziny! Nawet zrobienie herbaty czy kawy zajmuje im więcej czasu więc jeśli jesteś
bardzo głodny, to polecam zjedzenie przed spotkaniem, bo zanim obiad się ugotuje mogą
minąć nawet 2 godziny a Ty umrzesz z głodu. Jedzenie w Turcji jest niezwykle ważne.
Ważną rzeczą jest również herbata, na Çaya zawsze mają czas. Często po sfinalizowaniu
zakupu trzeba wypić ze sprzedawcą szklankę herbaty. Staraj się nie gotować z Turkami,
chyba że jesteś wybitną/wybitnym kucharzem (chociaż pewnie nawet to nie pomoże), bo
każdy Turek to kucharz i zawsze wiedzą lepiej. ZAWSZE (nawet jak zrobić pierogi).
Kolejną rzeczą, która jest interesująca to wielkość miasta, liczba mieszkańców i to co się z
tym wiąże. Miałam już przyjemność mieszkać w ogromnym mieście jakim jest Londyn,
jednak Stambuł jest kompletnie inny. Po pierwsze, nie mają dobrze rozwiniętej komunikacji
metra więc często trzeba się przesiadać. Wynika to z tego, że Stambuł jest bardzo starym
miastem, gdzie pod powierzchnią ziemi dalej kryją się ruiny. Zaradzili jednak w pewien
sposób problemowi tworząc tzw. metrobusy czyli autobusy, które mają wydzielony pas na
autostradzie i zatrzymują się tylko na przystankach. Działają całkiem sprawnie i jeżdżą przez
całe miasto. Kolejną interesującą rzeczą jest to, że w Stambule nie ma jednego konkretnego
centrum. Każda dzielnica ma swoje własne centrum. W Stambule nie da się nudzić, zawsze
coś się dzieje. Przez to, że mieszka tu tyle osób (różne źródła mówią inne liczy, niektórzy
twierdzą, że jest to 19 mln, inni że 12) organizowane jest wiele imprez, wystaw czy festiwali.
Uwielbiałam w Stambule to, że każda uliczka się od siebie różni. Myślisz, że już znasz jakąś
dzielnicę, skręcasz w jakąś ulicę a okazuje się, że odkrywasz coś nowego i zaskakującego.
Ciekawym przeżyciem jest również pływanie promami z jednego kontynentu na drugi, które
działają jak normalne środki transportu publicznego. W Stambule uwielbiałam to, że jest to
miasto sprzeczności- zabudowa jest tak samo sprzeczna jak i kultura. W jednym miejscu stoi
stary, mały domek a obok stoi super nowoczesny wieżowiec (jak to było np. na Besiktas,
dzielnicy gdzie mieszkałam). W tak dużym mieście, nie brakuje też dzielnic biedniejszych,
gdzie obok ruin ludzie wieszają pranie. W Stambule jest dużo osób ale jeszcze więcej psów i
kotów! Jeśli boisz się tych zwierząt, nie jest to miejsce dla Ciebie! Psy są wszędzie, mają
własne budy, kotom jedzenie jest sypane na chodniki, nie mają źle. Da się zauważyć klipsy na
uszach psów- oznacza to, że jakiś weterynarz się nim zajmuje. Kolejny kontrast widać w
ludziach. Ludzie zamożni i turyści jedzący w restauracjach, a pomiędzy tym wszystkim ludzie
biedni, żebrzący na ulicach, bez butów. Często są to małe, cygańskie dzieci. Pierwszy raz
spotkałam się tak z uderzającą biedotą.
Przechodząc do przyjemniejszych rzeczy jaką jest studiowanie i imprezowanie razem z
innymi Erasmusami, to jest coś na czym się niestety zawiodłam. Uczelnia na jakiej byłam,
czyli Yildiz Technical University, nie spełniła moich oczekiwań. Chciałam się czegoś
nauczyć o kraju, o architekturze tureckiej, ale niestety nie wyniosłam z tego semestru zbyt
wiele. Na uczelni na pewno są oferowane ciekawe przedmioty, jednak jako osoba nie znająca
tureckiego, nie miałam zbyt dużego wyboru i szczerze mówiąc brałam co mogłam. Jedyną
ciekawą rzeczą było napisanie artykułu do gazety szkolnej o cechach charakterystycznych
miasta przystosowanego dla osób niepełnosprawnych.
Co do imprez i spotkań ze znajomymi to też się niestety zawiodłam. Mając w głowie imprezy
z poprzedniego Erasmusa, mieszkanie w akademiku, poznawanie tak wielu osób, myślałam że
i tutaj będzie podobnie. Niestety, nie mogłam mieszkać w akademiku więc integracja w takim
miejscu odpadła (a uwierzcie, jest najlepsza!) Co do imprez, po pierwsze miasto jest tak duże,
że zanim wszyscy się zbiorą, mija dużo czasu. Często jest tak, że spotykasz się z jakąś osobą i
już nigdy więcej jej nie widzisz bo mieszka po stronie azjatyckiej, hen, hen daleko. Alkohol
jest bardzo drogi, co rząd próbuje zmienić, robiąc go jeszcze droższym. Nie martwcie się
jednak, miałam wiele udanych imprez, które mogły się odbyć tylko w Stambule! Na przykład
niezapomniany sylwester na łódce na Bosforze!
Kolejną istotną rzeczą w czasie Erasmusa są podróże. Turcja jest tak ogromna, że często
trzeba brać samolot żeby dostać się do innego miasta. Oprócz Stambułu udało mi się
zobaczyć Trabzon i góry Pontyjskie oraz Kapadocję. Podróże po Turcji są dosyć drogie i
zajmują sporo czasu. Nie martw się jeśli fundusz nie pozwala Ci na odległe wyprawy,
Stambuł jest tak duży i jest tam tyle do zobaczenie, że rok może nie wystarczyć na zobaczenie
wszystkiego!
Co do bardziej przyziemnych rzeczy a więc cen, to niektóre rzeczy zaskakują jak jedzenie na
mieście czy ubrania. Są niezwykle tanie! Nie mówię o ubraniach z sieciówek, bo oczywiście
ceny są podobne do tych w Polsce. Na bazarach można kupić wiele tanich ubrań, dobrych
jakościowo. Generalnie, polecam bardziej zakupy na bazarze niż w sklepach. Nie kupujcie tez
na Grand Bazarze bo ceny są o wiele wyższe! Każda dzielnica ma swój własny bazar, który
jest otwierany raz na tydzień. Jedzenie w restauracji też jest tanie, za zupę płacisz ok. 3 lir
(czyli 4,5zł), za herbatę 1 lirę a za cigkofte 3 liry. Sklepy w cenach są zazwyczaj podobne do
tych w Polsce, oprócz alkoholu, płatków śniadaniowych i mrożonek. Mieszkania są drogie.
Za pokój zapłacisz ok. 700-800 liry czyli 1050-1200 zł.
Podsumowując, Stambuł jest niezmiernie ciekawym, pięknym miastem. Warto je
zobaczyć i spędzić tam trochę więcej czasu ale osobiście nie polecam go na Erasmusa.
Głównym powodem tego jest uczelnia na której byłam. Jestem osobą, która chce się uczyć i
robić ciekawe projekty a niestety na Yildiz Technical University mi tego zabrakło. Wynika to
może z konkretnej uczelni, słyszałam że Istanbul Technical University jest lepsze pod tym
względem. Mimo to, nie żałuję że wybrałam Stambuł na Erasmusa! Było to jedno z
najbardziej interesujących doświadczeń w życiu i to miasto zawsze będzie miało specjalne
miejsce w moim sercu.
Jeśli macie jakieś pytania to mój e-mail: [email protected]
Samochody, ludzie, meczety
Psy, wszędzie psy
Stare, nowe i pod górkę!
Kury na ulicy
Herbata i kumpir- kolejne wegetariańskie jedzenie czyli ziemniak z różnymi składnikami
Nowy meczet zaprojektowany przez Emre Arolata
Cysterna Bazyliki
Góry Pontyjskie (to akurat daleko od Stambułu, ale w Stambule też pada śnieg!)
Kapadocja

Podobne dokumenty