Nr 11 2015 - Bazylika Mniejsza w Gorlicach

Komentarze

Transkrypt

Nr 11 2015 - Bazylika Mniejsza w Gorlicach
GORLICENSES
VIRGINI
DEIPARAE
Nr 11 / 236 Parafia Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gorlicach – listopad 2015
„I W ŻYCIU WIĘC
I W ŚMIERCI
NALEŻYMY DO PANA”
1
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH
ŚWIĘTYCH
1 listopada Kościół katolicki uroczyście
wspomina: znanych i anonimowych, dawnych i
współczesnych świętych. Wspominamy wszystkich
tych, którzy żyli przed nami i wypełniając w swoim
życiu Bożą wolę, osiągnęli wieczne szczęście przebywania z Bogiem w niebie. Kościół wspomina nie
tylko oficjalnie uznanych świętych, czyli tych beatyfikowanych i kanonizowanych, ale także wszystkich wiernych zmarłych, którzy już osiągnęli zbawienie. W ciągu roku niemal każdego dnia przypada wspomnienie jednego lub kilku świętych znanych z imienia. Jednak ich liczba jest znacznie
większa. Wiele osób doszło do świętości w zupełnym ukryciu.
Dzień 1 listopada przypomina prawdę o
powszechnym powołaniu do świętości. Każdy z
wierzących, niezależnie od konkretnej drogi życia –
małżeństwa, kapłaństwa, życia konsekrowanego
czy życia w samotności – jest powołany do świętości. Tej pełni człowieczeństwa nie można osiągnąć
własnymi siłami. Konieczna jest pomoc łaski Bożej,
czyli dar życzliwości Boga. Kim są ci sprawiedliwi,
ci święci, którzy są w niebie? Czytamy w Apokalipsie św. Jana: „Ci przyodziani w białe szaty kim
są i skąd przybyli?”… Odpowiedź: „To ci, którzy
przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i
w krwi Baranka je wybielili”. Do nieba możemy
wejść tylko dzięki krwi Baranka, dzięki Krwi Chrystusa. To właśnie Krew Chrystusa nas usprawiedliwiła, otwiera nam bramy nieba. Ponieważ Stwórca
powołuje do świętości wszystkich, także każdemu
człowiekowi pomaga swą łaską. Teologia wskazuje,
iż każdy otrzymał dar zbawienia, bo Jezus Chrystus
złożył ofiarę za wszystkich ludzi. Od każdego z nas
jednak zależy, w jakim stopniu przyjmie od Boga
dar świętości.
Uroczystość przypadająca 1 listopada wyrażając powszechne powołanie do świętości, wskazuje na hojność Pana Boga i pogłębia nadzieję, że
wszelkie rozstanie nie jest ostateczne, bo wszyscy
są zaproszeni do domu Ojca. Uroczystość ta winna
być dla chrześcijan jednym z najbardziej radosnych
i niosących nadzieję dni. Nie jest ona – wbrew spotykanym niekiedy opiniom – „Świętem Zmarłych".
W odróżnieniu od tej uroczystości, następnego dnia
– 2 listopada – wspomina się Wszystkich Wiernych Zmarłych. Jest to dzień modlitwy za tych,
którzy w czyśćcu przygotowują się do chwały nieba. Myślimy o tych wszystkich, którzy odeszli, któ-
2
rzy nas uprzedzili w życiu i spoczywają w Panu.
Gromadzimy się na cmentarzu i myślimy o naszej
przyszłości. Bardzo piękna jest wizja nieba. Pan
Bóg, piękno, dobroć, prawda, czułość, pełnia miłości. To wszystko nas czeka. Ci, którzy nas uprzedzili i umarli w Panu -- już tam są.
Razem Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny przypominają prawdę o wspólnocie Kościoła, obejmującej świętych w niebie, pokutujących w czyśćcu i żyjących jeszcze na ziemi. Wszyscy tworzymy jedno Ciało Chrystusowe. Wśród
tych trzech stanów Kościoła (Kościół pielgrzymujący, cierpiący i triumfujący) dokonuje się poprzez modlitwę, pamięć czy ofiarę - ciągła
wymiana dóbr duchowych. W tej łączności (komunii) wyraża się świętych obcowanie.
Wspomnienie wszystkich świętych ma źródło w kulcie męczenników. W rocznicę śmierci,
która dla chrześcijan jest dniem narodzin dla nieba,
odprawiano na grobach męczenników Eucharystię
i czytano opisy męczeństwa. Pamięć o tych, którzy
krwią potwierdzili swoją wiarę, była w pierwszych
gminach chrześcijańskich pieczołowicie przechowywana. Każda z lokalnych wspólnot miała spis
swoich męczenników, którzy przez sam fakt męczeństwa stawali się bliskimi Chrystusa, dlatego ich
wstawiennictwo nabierało szczególnej mocy. Stopniowo do tych list dopisywano imiona nie tylko
męczenników, ale też innych osób odznaczających
się szczególną świętością, tych którzy osiągnęli
doskonałość w życiu doczesnym.
Marta Przewor
Kościół Chwalebny, Cierpiący
i Pielgrzymujący
rosła liczba świętych męczenników i wyznawców.
Wielu świętych jest znanych z imienia. Świętych
znanych wspominamy w poszczególne dni w ciągu
całego roku. Święty Jan Apostoł w Objawieniu widział nieprzeliczoną rzeszę zbawionych, a więc
świętych. Stąd Kościół wprowadził praktykę
uczczenia – w dniu 1 listopada – wszystkich świętych, a więc także tych, którzy z imienia nie są znani, a którzy są na pewno w niebie wraz z aniołami.
Dusze, które przebywają w niebie, cieszą się
pełnią szczęścia i radości. Ich szczęście wypływa z
faktu przebywania w pobliżu Boga i oglądania Boga twarzą w twarz. Bóg jest dla nich źródłem ich
szczęścia i radości. Dusze w niebie doskonale poznają Pana Boga i Jego wolę. My teraz na ziemi jak powiada św. Paweł - "widzimy niejasno, jakby w
zwierciadle, kiedyś ujrzymy twarzą w twarz. Teraz
poznaję cząstkowo, ale kiedyś poznam tak, jak zostałem poznany" (1 Kor 13,12). Do świętości Pan
Jezus wzywa wszystkich swoich wyznawców, gdy
mówi "Bądźcie więc doskonali, jak doskonały jest
wasz Ojciec w niebie".
Kościół jest rzeczywistością dynamiczną.
Rozwija się, pielgrzymuje przez dzieje do swego
ostatecznego celu, jakim jest Królestwo Niebieskie.
W tych dniach jesteśmy wpatrzeni w potrójny wymiar Kościoła: Kościół Pielgrzymujący, Kościół
Zbawionych – Chwalebny i Kościół Oczyszczający
się – Cierpiący.
Pierwszego listopada obchodzimy Uroczystość Wszystkich Świętych, a drugiego listopada
Dzień Zaduszny, poświęcony modlitwom za dusze
tych, którzy odeszli do wieczności. Uroczystość
Wszystkich Świętych, należy niewątpliwie do radosnych Świąt roku kościelnego. Ta uroczystość kieruje myśli nasze ku górze, ku niebu, ku tym
wszystkim, którzy odeszli z tego świata i cieszą się
szczęściem wiekuistym w niebie.
Już od pierwszych wieków swego istnienia
Kościół czcił tych, którzy w sposób pełny oddali się
Bogu, żyjąc sumiennie według Jego przykazań.
Pierwszymi świętymi, których Kościół otaczał czcią
byli męczennicy, a więc ci, którzy oddali swe życie
w sposób męczeński za wiarę i naukę Jezusa Chrystusa. Dzieje Apostolskie mówią nam o św. Szczepanie jako o pierwszym świadomym męczenniku za
wiarę w Chrystusa. Wcześniej śmierć męczeńską
poniosły na skutek rozkazu Heroda dzieci z okolic
Betlejem, niewinne i nieświadome tego, dlaczego
ponoszą śmierć. W ciągu wieków istnienia Kościoła
Świętość nie polega tylko na czynieniu
wielkich heroicznych czynów, lecz na naśladowaniu Chrystusa i wiernym pełnieniu Woli Bożej
przez sumienne, zgodne z przykazaniami i Ewangelią, wypełnianie codziennych obowiązków swego
stanu. Świętymi są nie tylko ci, którzy zamknięci w
murach klasztornych wiedli życie w odosobnieniu,
ale także i ci, którzy będąc w świecie, wiedli zwykłe życie rodzinne i zawodowe. Apostołowie
wszystkich pierwszych chrześcijan nazywali świętymi. Starajmy się o to, byśmy i my należeli do
grona świętych – zbawionych.
Kościół oczyszczający się – to ci, którzy są
już w przedsionku nieba – czyśćcu. To im możemy
pomóc naszą modlitwą. To Ci, którzy przeszli już
przez bramę wieczności pojednani z Bogiem, ale
jeszcze nie mają wszystkich spraw „pozamykanych” na ziemi. Oni potrzebują naszej modlitwy,
Mszy św., odpustów.
Modląc się za dusze zmarłych, skracamy ich
karę doczesną i pomagamy im przejść do wiecznej
szczęśliwości. Dusze zbawionych, świętych wstawiają się natomiast za nami do Boga, upraszając
nam Jego błogosławieństwo i potrzebne nam łaski.
Ludzie wierzący w Chrystusa, żyjący na tej
ziemi stanowią Kościół Pielgrzymujący – ponoć
dawniej się mówiło wojujący z grzechem, szatanem. Kościół Pielgrzymujący – to my wszyscy,
3
którzy tu na ziemi idziemy ku Zbawieniu. Jesteśmy
Kościołem Pielgrzymującym, który czasem doznaje
niedostatku, który nieraz cierpi, ale również jest to
Kościół pełen radości i entuzjazmu, bo wie dokąd
zmierza".
Jest takie opowiadanie Ojców Pustyni:
„Któregoś dnia anioł śmierci zapukał do domu
pewnego starszego człowieka.– Usiądź, proszę, czekałem na ciebie – powiedział ów człowiek do anioła.– Nie przyszedłem, żeby z tobą rozmawiać, lecz
po to, żeby cię zabrać – odpowiedział anioł.– A cóż
innego mógłbyś mi powiedzieć? Nie wiem. Ale ludzie, gdy do nich przychodzę, chcieliby, żebym zabrał wszystko, byle nie ich życie. Gdybyś wiedział,
jakie składają mi propozycje!– Ja nie mogę ci nic
dać w zamian – stwierdził człowiek. – Radościami,
które otrzymałem, już się nacieszyłem; zmartwienia
dawno powierzyłem Panu; problemy, wątpliwości,
niepokoje ofiarowałem jako swój wkład w ulepszanie świata; pozbyłem się dóbr ziemskich; uśmiech
podarowałem tym, którzy mnie o niego prosili, a
serce tym, których kochałem i którzy mnie kochali.
Duszę zaś oddałem Bogu. Weź zatem moje życie, bo
jedynie to mi zostało. Anioł śmierci wziął człowieka
w ramiona, uniósł w górę i poczuł, że jest on lekki
jak piórko. A człowiekowi uścisk anioła wydał się
niezwykle czuły i delikatny”.
Pamiętajmy w tych dniach smutku i zadumy, że to
nasze TUTAJ, trwa tylko chwilę, a nasz prawdziwy
DOM, jest w Niebie.
Ks. Marek Tutro
OSTATNIE MIEJSCE
Piekło było już prawie całkiem zapełnione, a przed
bramą oczekiwało na wejście jeszcze wiele osób.
Diabeł nie miał innego rozwiązania sytuacji, jak
zablokować drzwi przed nowymi kandydatami.
Pozostało tylko jedno miejsce i jak się rozumie może je zająć tylko ktoś z was, kto był największym
grzesznikiem – powiedział – Czy jest wśród was
zgromadzonych jakiś zawodowy morderca? – zapytał. Ale nie słysząc pozytywnej odpowiedzi, zmuszony był przystąpić do egzaminowania wszystkich
stojących w kolejce grzeszników. W pewnym momencie swój wzrok skierował na jednego z nich,
który umknął wcześniej jego uwadze – A ty co zrobiłeś ? – zapytał – Nic, jestem uczciwym człowiekiem, a znalazłem się tu przez przypadek. – Niemożliwe musiałeś jednak coś zawinić. – Tak to
prawda – powiedział zmartwiony człowiek – Starałem się być zawsze jak najdalej od grzechu. Widziałem jak jedni krzywdzili drugich, ale sam nie brałem w tym udziału. Widziałem dzieci umierające z
głodu i sprzedawane, a najmłodsze z nich traktowano jak śmieci. Byłem świadkiem jak ludzie czynili
sobie wzajem świństwa i oskarżali się.
,,Jedynie ja byłem wolny od pokus i nic nie czyniłem, nigdy !!!'' - Naprawdę nigdy ? - spytał diabeł
z niedowierzeniem – Czy to rzeczywiście prawda,
że to widziałeś na własne oczy. – Jak najbardziej –
I naprawdę nic nie zrobiłeś ? – Absolutnie nic ! –
Wejdź mój przyjacielu, ostatnie wolne miejsce należy do ciebie !!
/opr. G. Demska /
Intencje Różańcowe
Listopad
ogólna: Abyśmy potrafili otworzyć się na osobiste
spotkanie i dialog ze wszystkimi, również z tymi,
którzy mają inne, niż my przekonania.
misyjna: Aby Pasterze Kościoła, głęboko miłując
swoje owce, mogli towarzyszyć im w drodze i podtrzymywać ich nadzieję.
Parafialna: Za zmarłych Parafian.
4
Zaduszki
,,Dzień jesienny tak cicho – jak liść zżółkły opada
– złoto ma z października, smutek z listopada.''
Zazwyczaj jest to dzień zimny, deszczowy, pełen
zadumy i wspomnień, a także spotkań rodzinnych
przy grobach naszych bliskich i znajomych, tych,
którzy odeszli; a my ich nadal kochamy i wierzymy
że są z nami. Bo w życiu jak mówi poeta przeważnie jest tak: „narzeczeni widzą tylko swoje zalety,
małżonkowie widzą swoje wady, żywi w żywych
widzą wady, ale w umarłych same zalety”.
A skoro tak, to Dzień Zadusznych jest dniem dobrego myślenia o ludziach, dobrej pamięci i dobrych uczynków za ich dusze …
Św. Tomasz z Akwinu – ,,Prawdą jest, że kto zadośćuczyni za dusze zmarłych, jeszcze nie czyni
zadość za siebie samego, ale jest również prawdą,
że ten jeszcze więcej zasługuje niż na odpuszczenie
kar, mianowicie na życie wieczne''.
I dlatego pamiętajmy !
 Aby wybaczyć zmarłym wszystko to co
sprzeciwia się miłości bliźniego, co mamy
lub mieliśmy w sercu.
 Kiedy uczestniczymy w pogrzebie starajmy
się ofiarować w intencji zmarłego Komunię
świętą.
 Z miłości do bliźniego starajmy się odmówić cząstkę różańca (za wszystkich zmarłych parafian, kapłanów, siostry zakonne).
 Wybaczajmy i módlmy się za tych, o których nie wiemy czy zmarli, a których spotkaliśmy na naszych drogach życia.
 Uczestnicząc w pogrzebie – zamiast kwiatów ofiarujmy w intencji zmarłego Mszę
świętą.
 Módlmy się także i ofiarujmy Eucharystię,
trudy życia, cierpienia za zmarłych braci odłączonych i tych, którzy Chrystusa nigdy nie
poznali.
 Starajmy się uzyskiwać zupełne bądź cząstkowe odpusty za zmarłych.
 W intencji zmarłych ofiarujmy uczestnictwo
we Mszy świętej i przyjęcie Eucharystii.
 W intencji zmarłych ofiarujmy Msze święte
i wypominki zamiast drogich zniczy i kwiatów.
 Pamiętajmy także o modlitwie za konających; o szczęśliwą śmierć i pojednanie z
Bogiem.
 Dokąd jeszcze jesteśmy tutaj, módlmy się
codziennie za zmarłych, bo kiedy wybije nasza godzina, modlitwa innych popłynie ku
nam i ofiaruje nam przebaczenie.
Co roku stojąc nad grobem bliskich – spoglądam w
niebo i zadaję pytanie ! – ,,Dlaczego Boże zabierasz tam ludzi? '' – I zmarłych żegnam powoli …
nie proszę Boga o życie, ale o nadzieję, że za rok
mnie tutaj przyjść pozwoli.
Janina Załęska
Dzień zaduszny
Kiedy miedzianą rdzą
Pożółkłych jesiennych liści więdną obłoki,
Zgadujemy, czego od nas obłoki chcą,
Smutniejące w dali swojej wysokiej.
Na siwych puklach układa się babie lato,
Na grobach lampy migocą umarłym duszom,
Już niedługo, niedługo czekać nam na to,
Już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą.
Jeżeli życie jest nicią - można przeciąć tę nić,
I odpłynąć na obłoku niby na srebrnej tratwie...
Ach, jak łatwo, ach, jak łatwo byłoby żyć,
Gdyby nie żyć było jeszcze łatwiej!
Jan Brzechwa
5
SPOTKANIE Z MIŁOSIERDZIEM
W drugą rocznicę swego wyboru na Stolicę Piotrową – Ojciec Święty Franciszek ogłosił, iż nowy
Rok Liturgiczny 2015/2016 będzie ROKIEM
MIŁOSIERDZIA BOŻEGO.


Rozpoczęcie Roku Miłosierdzia Bożego
przewidziano na 8 grudnia 2015 roku
w Święto Niepokalanego Poczęcia NMP
otwarciem Drzwi Świętych
Zakończenie Roku Miłosierdzia Bożego
przewidziano na 20 listopada 2016 roku
w Święto Chrystusa Króla Wszechświata
Papież Franciszek oznajmił to 14 marca 2015 roku
mówiąc: "Drodzy bracia i siostry. Często myślałem
o tym, jak Kościół może uczynić jeszcze bardziej
oczywistym swe posłannictwo bycia świadkiem miłosierdzia. Jest to droga, która rozpoczyna się od
nawrócenia duchowego. I dlatego postanowiłem
ogłosić Jubileusz Nadzwyczajny, którego ośrodkiem
będzie miłosierdzie Boże. Będzie to Rok Święty Miłosierdzia”.
W Liście Papieża Franciszka dotyczącym odpustu z okazji Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia czytamy: „Pragnę, aby jubileuszowy odpust był dla każdego autentycznym doświadczeniem
miłosierdzia Bożego, żywym doświadczeniem bliskości Ojca, niejako dotknięciem ręką Jego czułości… Aby przeżyć i uzyskać odpust, wierni mają
odbyć krótką pielgrzymkę do DRZWI ŚWIĘTYCH,
otwartych w każdej katedrze i kościołach wyznaczonych przez biskupa diecezjalnego a także w czterech Bazylikach Papieskich w Rzymie…Ważne jest,
aby ten moment był połączony z sakramentem pojednania i uczestnictwem we Mszy świętej oraz refleksją nad miłosierdziem. Konieczne będzie, by tym
celebracjom towarzyszyło wyznanie wiary i modlitwa za mnie oraz w intencjach, które noszę w sercu
dla dobra Kościoła i całego świata”.
Obchodząc Jubileusz, Papież chce przede
wszystkim otworzyć drzwi tym, którzy są z niego
wykluczeni. Wśród nich są więźniowie. „Niech do
nich wszystkich dotrze w konkretny sposób miłosierdzie Ojca, który chce być blisko ludzi najbardziej potrzebujących Jego przebaczenia”. W kaplicach więziennych będą oni mogli uzyskać odpust…” Myślę też o innych osobach, które z różnych powodów nie będą mogły udać się do Drzwi
6
Świętych, przede wszystkim o ludziach chorych,
starszych i samotnych… Przyjęcie Komunii świętej
lub uczestniczenie we Mszy świętej, również za pośrednictwem różnych środków przekazu, będzie dla
nich sposobem uzyskania jubileuszowego odpustu.
Przede wszystkim jednak Papież kieruje
słowa do kobiet, które dokonały aborcji, kobiet,
które sprzeciwiły się nauczaniu Kościoła, dokonując zabicia poczętego życia. Zrozumiały jednak jak
trudno uwolnić się od ciężkiego poczucia winy,
jakie ma osoba, która nie pozwoliła ludzkiej istocie
przyjść na świat. W obliczu świata, który aborcję
chce uznać za takie samo prawo jak inne, papież
Franciszek wyraźnie potępia tę niegodziwość. Jednak przez upoważnienie każdego kapłana do przebaczenia grzechu aborcji w czasie Jubileuszu papież
Franciszek okazuje serce kobietom naszych czasów.
Prosi jedynie, by uznały swój grzech a w zamian
ofiaruje jedyne wyzwolenie – przebaczenie.
Miłosierdzie ROKU ŚWIĘTEGO obejmuje także
wiernych uczęszczających do kościołów, w których kult sprawują lefebryści, z nadzieją, że będzie możliwe przywrócenie pełnej komunii z kapłanami i przełożonymi Bractwa św. Piusa X.
Jubileuszowy odpust można uzyskać również za
zmarłych. Jesteśmy z nimi związani świadectwem
wiary i miłości. Możemy w wielkiej tajemnicy
świętych obcowania modlić się za nich, aby miłosierny Ojciec uwolnił ich od pozostałości winy.
„Nie zapominajmy, że Bóg przebacza wszystko i że,
Bóg przebacza zawsze. Nie męczmy się nigdy proszeniem o przebaczenie…” powiedział papież w
homilii w czasie nabożeństwa pokutnego sprawowanego w Bazylice Watykańskiej.
Marta Przewor
U Patrona Diecezji Rzeszowskiej w Korczynie
26 września br. dzieci z rodzin potrzebujących
wsparcia, nad którymi sprawuje pieczę Stowarzyszenie Rodzin Katolickich (SRK) przy Parafii Narodzenia NMP w Gorlicach, opiekunowie oraz
członkowie SRK odbyli autokarową pielgrzymkę
do Sanktuarium św. Józefa Sebastiana Pelczara
w Korczynie koło Krosna, gdzie znajduje się (jak
na razie) jedyne w świecie sanktuarium tego Świętego. Jest On głównym Patronem Diecezji Rzeszowskiej. Bogatych informacji na temat Świętego
Józefa Sebastiana Pelczara i sanktuarium udzielił
nam Ks. Proboszcz Edward Sznaj. 2 czerwca
1992 roku, w pierwszą rocznicę jego beatyfikacji
umieszczono w ołtarzu Najświętszego Serca Jezusowego okazały relikwiarz z jego szczątkami. 18
maja 2003 roku Jan Paweł II włączył Biskupa Józefa Sebastiana Pelczara w poczet Świętych Pańskich
kościoła powszechnego. Ów duchowny pochodził
z Korczyny i był fundatorem korczyńskiej świątyni.
Świątynia ta, wyrosła w latach 1910 – 1914 z natchnienia i pragnienia bpa. Pelczara. Ta trwała materialna pamiątka po św. Józefie Sebastianie Pelczarze w jego „małej ojczyźnie” – podniesiona została
w roku 2004 do rangi Sanktuarium. Bp Józef Sebastian dedykował ją Królowej Polski. W świątyni
znajduje się barokowa chrzcielnica, przy której Józef Sebastian Pelczar otrzymał sakrament chrztu. W
korczyńskim Sanktuarium rzecz jasna, jest rozwijany kult św. bpa Józefa Sebastiana, ale również kult
Najświętszego Serca Pana Jezusa, jak i Najświętszej Maryi Panny w formach szczególnie polecanych przez św. Patrona, którego zawołanie biskupie
brzmiało AVE MARYJA. Święty biskup Pelczar
był wybitnym duchownym i uczonym. Jako długoletni ordynariusz przemyski doprowadził diecezję
do rozkwitu swoją gorliwością i pobożnością, przejawiającą się w kulcie Eucharystii, w kulcie Serca
Pana Jezusa i w kulcie Matki Bożej, w umiłowaniu
Kościoła i Ojczyzny. Wspierał również żarliwie
działalność charytatywną i oświatową, z wielką
gorliwością i oddaniem służył Józef Sebastian nie
tylko Bogu, ale i Ojczyźnie. Jako pisarz i kaznodzieja skrzętnie wykorzystywał każdą okazję, aby
wzywać do duchowego odrodzenia narodu. Szczególny wyraz troski o dobro Ojczyzny wykazał podczas pierwszej wojny światowej i tuż po jej zakończeniu, kiedy rozbłysła jutrzenka wolności.
5 kwietnia 1894 założył Józef Sebastian Pelczar Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca
Jezusowego z zadaniem szerzenia kultu Najświętszego Serca Jezusowego wśród tych, z którymi siostry spotykają się, na co dzień tj. powierzonych ich
opiece dziewcząt, ubogich i chorych, dzieci i starców. Zgromadzenie rozwijało się szybko i jeszcze
za życia jego Założyciela powstało wiele domów
zakonnych Sióstr Sercanek w Galicji, Królestwie także we Francji. W 1904 roku powstał okazały
dom zakonny Sióstr Sercanek w Korczynie – rodzinnej miejscowości Ojca Założyciela. Zachęcamy
do odwiedzenia jedynego w Polsce Sanktuarium
św. Józefa Sebastiana i modlitwy przy jego relikwiach. Najważniejszym punktem naszego pielgrzymowania była Msza święta odprawiona przez
Ks. Marka Tutro oraz uczczenie relikwii świętego
Biskupa Józefa Sebastiana Pelczara.
Następnie dzieci zwiedziły Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie, gdzie najważniejszymi
atrakcjami są pokazy produkcji i zdobienia szkła, w
których turyści mogą brać czynny udział. W piwnicach oraz w sali wystaw czasowych zapoznać się
można z ekspozycjami prezentującymi zarówno
szkło artystyczne, (wykonane przez najlepszych
polskich twórców), oraz użytkowe. Można również
poznać historię znanego od dziesięcioleci w Polsce
i na świecie krośnieńskiego szkła.
Na zakończenie pielgrzymki w kościele Ojców Franciszkanów modliliśmy się przed obrazem
Matki Bożej „Murkowej” – Patronki Krosna. Matka
Boża Murkowa - Obrończyni Wiary – zwana jest
również Krośnieńską Panią. Nazwa obrazu pochodzi od wnęki w murze (na zewnątrz kościoła), w
której znajdował się on przez długi czas. Obraz
Matki Boskiej znajduje się obecnie w ołtarzu głównym. Posiada on bogatą historię. 13 czerwca 2010
roku na rynku krośnieńskim odbyła się koronacja
Matki Bożej i nadanie Jej tytułu Patronki Krosna.
Marta Przewor
7
Wiedeń – kościół Św. Karola
Boromeusza
Ta świątynia uważana jest przez wielu za
najpiękniejszą barokową świątynię Wiednia. Kościół Św. Karola Boromeusza (Karlskirche) usytuowany jest przy ulicy Kreuzherrengasse. Fundatorem kościoła jest cesarz Karol VI. Na początku
XVIII wieku ślubował on, że w podziękowaniu za
wybawienie od epidemii dżumy, która nawiedziła
Wiedeń w 1713 roku, wzniesie świątynię. Patronem
nowego kościoła został obrany Św. Karol Boromeusz, kardynał, symbol reformy trydenckiej Kościoła oraz reformacji, a zarazem skromny duchowny, który pomagał mieszkańcom Mediolanu podczas zaraz nawiedzających miasto w XVI wieku.
Projekt budowli przygotował znany ówczesny architekt Johann Bernhard Fischer von Erlach,
znany również z projektów pałacu Schönbrunn oraz
pałaców i kościołów Salzburga i Pragi, a także kaplicy Bożego Ciała we wrocławskiej katedrze. Budowę ukończono 1737 roku, ale von Erlach nie doczekał tej chwili. Zmarł 14 lat wcześniej, a nadzór
nad budową dokończył jego syn.
Kościół Św. Karola Boromeusza wzniesiony
jest na planie elipsy połączonej z krzyżem greckim.
Fasadę kościoła zdobi portyk (rząd kolumn wspiera
dach), zwieńczony posągiem patrona. Po obu stronach portyku znajdują się trzydziestotrzymetrowe
kolumny – dzwonnice wzorowane na rzymskiej
kolumnie Trajana, ozdobione spiralnie biegnącymi
płaskorzeźbami, przedstawiającymi sceny z życia
Św. Karola Boromeusza. Prawa kolumna przedstawia cechy stałości, a lewa – cechy odwagi Św. Karola. Każdą z kolumn wieńczy latarnia, cztery złote
orły habsburskie i cesarska korona. Po obydwu bokach kolumn dwie skrajne wieże bramne, prowadzące do bocznych wejść do kościoła przypominające chińskie pawilony.
8
Centralnym punktem świątyni jest potężna,
owalna kopuła, której wnętrze zdobią freski. Przedstawiają one Św. Karola Boromeusza, który wraz z
Matką Bożą błaga Trójcę Świętą o uwolnienie od
zarazy. Fresk zawiera także odniesienia do trzech
cnót chrześcijańskich: wiary, nadziei i miłości.
Główny ołtarz przedstawia patrona kościoła wznoszącego się na chmurze ku niebu w otoczeniu aniołów. Jest to relief stiukowy. Wystrój wnętrza cechuje przepych i bogactwo barokowych zdobień. Boki
prezbiterium przypominają wnętrze pałacu. Nad
drzwiami znajduje się bogato zdobiona loża cesarska, a po lewej stronie przed prezbiterium zobaczyć
można ambonę z baldachimem uwieńczonym
dwoma aniołami. W transepcie kościoła są dwa
boczne ołtarze. Jeden z nich poświęcony jest Wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny, a drugi – Św.
Elżbiecie Portugalskiej. Również konfesjonały są
barokowe. Organy pochodzą z roku 1740, a nad
nimi widnieje fresk przedstawiający patronkę chórów kościelnych, Św. Cecylię. Balustradę chóru
zdobi herb Karola VI Habsburga.
Obecnie wnętrze kościoła wykorzystywane
jest również jako sala koncertowa.
Zobaczyć wnętrze kościoła można jedynie w czasie
Mszy Świętej lub płacąc za zwiedzanie.
EA
Błogosławiona Matka Klara Ludwika
Szczęsna
Nowa polska błogosławiona urodziła się 18
lipca 1863 roku na Mazowszu, w osadzie Cieszki
należącej do parafii Lubowidz koło Żuromina. Była
szóstym spośród siedmiorga dzieci rolników Franciszki i Antoniego Szczęsnych. Rodziców nie było
stać na posyłanie córki do szkoły. Nauczyła się czytać i pisać dzięki wędrownym nauczycielom. Z domu wyniosła staranne wychowanie religijne. Jako
dziecko często pielgrzymowała z matką do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej i św. Antoniego
w Żurominie. Matka zmarła, gdy Ludwika miała 12
lat. Ojcu zależało na tym, by córka wcześnie wyszła
za mąż. Ona zaś czuła powołanie do służby Bożej w
zakonie. Jako siedemnastolatka wyjechała do rodziny do Mławy, gdzie zarabiała na życie jako krawcowa.
W 1885 roku uczestniczyła w rekolekcjach
dla dziewcząt prowadzonych przez ojca Honorata
Koźmińskiego, a już w następnym roku wstąpiła do
bezhabitowego Zgromadzenia Sług Jezusa w Warszawie. Członkinie Zgromadzenia otaczały opieką
duchową służące, a formalnie zajmowały się krawiectwem. W 1889 roku złożyła profesję zakonną i
przeniosła się do Lublina, gdzie pracowała w przytulisku dla dziewcząt. Uczyła je krawiectwa ale
także prawd wiary i przywiązania do polskiej kultury, co w czasie zaborów było bardzo ważne. Gdy
władze carskie zauważyły jej działalność, zmuszona
była wrócić do Warszawy.
Na prośbę ks. Józefa Sebastiana Pelczara
skierowaną do o. Honorata Koźmińskiego, Klara
Szczęsna rozpoczęła w 1893 roku posługę w Krakowie. Po wielu rozważaniach i modlitwach podjęła
decyzję o opuszczeniu Zgromadzenia Sług Jezusa i
wraz z ks. Józefem Sebastianem Pelczarem założyła
w 1894 roku nowe Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (sercanki). Celem
tego zgromadzenia była praca wśród chorych, opieka nad młodymi robotnicami zatrudnionymi w fabrykach oraz nad służącymi. Siostry tworzyły domy
dla dziewcząt zwane przytuliskami. Siostra Klara
była przełożoną generalną przez 22 lata. Gdy
Ks. Józef Sebastian Pelczar został biskupem przemyskim, sama kierowała Zgromadzeniem. Utworzyła 20 placówek zakonnych, głównie w Galicji i
Alzacji. Starała się zgodnie z zamierzeniami
ks. biskupa Pelczara pracować nad młodymi robotnicami i służącymi oraz szerzyć kult Najświętszego
Serca Jezusowego. Siostry kończyły kursy lub
szkoły pielęgniarskie, by należycie opiekować się
chorymi. W szpitalach cywilnych i wojskowych w
czasie I i II wojny światowej to właśnie sercanki
służyły rannym i chorym. Siostry pracowały też w
przedszkolach, opiekowały się księżmi emerytami.
Również dziś sercanki zajmują się wychowaniem dziewcząt, ubogimi, chorymi. Pracują pomagając przy parafiach, są katechetkami, posługują
w kuriach biskupich. Podczas pontyfikatu św. Jana
Pawła II sercanki usługiwały w apartamentach papieża oraz u ks. Kard. A. Deskura.
Błogosławiona Klara zmarła po długiej chorobie ( gruźlica, a potem również nowotwór) 7 lutego 1916 roku. Jej proces beatyfikacyjny został
wszczęty przez ks. Kard. Franciszka Macharskiego
w 1994 roku. W niedzielę 27 września 2015 roku w
Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie – Łagiewnikach została wyniesiona do chwały ołtarzy.
Uroczystej Mszy Świętej beatyfikacyjnej przewodniczył prefekt watykańskiej Kongregacji d.s. Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato, który mówił
m. in. „Współzałożycielka sióstr sercanek była osobą konsekrowaną, obdarzoną cnotami heroicznymi i
autentycznym przykładem miłości do Jezusa i do
Jego miłosiernego Serca. Wiara Matki Klary była
karmiona modlitwą, uczestnictwem we Mszy świętej, komunią świętą, adoracją Najświętszego Sa-
kramentu, częstą spowiedzią, kierownictwem duchowym, żarliwym nabożeństwem do Najświętszego
Serca Jezusowego. Dla niej myśl przewodnia:
„Chwała Najświętszemu Sercu Jezusowemu” nie
była tylko prostym aktem strzelistym, lecz stanowiła
program życia”.
Decyzją Papieża Franciszka wspomnienie
bł. Matki Klary obchodzone będzie 7 lutego, w dniu
jej śmierci.
Modlitwa o uproszenie łask
za wstawiennictwem bł. Klary Szczęsnej
Wszechmogący Boże, źródło życia i świętości,
dziękuję Ci za łaski udzielone błogosławionej Klarze Szczęsnej, która bezgranicznie zaufała Tobie
i poświęciła swoje życie dla chwały Najświętszego
Serca Twojego Syna.
W Chrystusie ukrytym w Najświętszym Sakramencie znajdowała siłę i światło do odczytywania zamysłów Jego Serca i ofiarnej służby bliźnim, dając
przykład wiernej miłości i pokory.
Naucz mnie naśladować ją w miłości do Najświętszego Serca Jezusa i w trosce o szerzenie królestwa
Jego miłości, a za jej wstawiennictwem wysłuchaj
moją modlitwę i udziel mi łaski …, o którą Cię proszę.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Błogosławiona Klaro Szczęsna – módl się za nami
Na podstawie informacji ze stron internetowych:
www.sercanki.org.pl, www.idziemy.pl,
www.franciszkanska3.pl, www.niedziela.pl
opracowała B. Osika
9
POGADANKI O WYCHOWANIU
Kącik dziecka –
miejsce zaspokajania jego potrzeb
W poprzednim odcinku stwierdziliśmy, że
potrzeba własnego kąta wynika z potrzeby bezpieczeństwa, swobody i wykazania swojej inicjatywy.
Wydzielając dziecku kąt rodzice mogą łatwiej zrealizować zamierzenia wychowawcze /uczyć dziecka
porządku i estetyki a przy tym odpowiedzialności
za rzeczy i za ład wśród nich/.Własny kąt dziecka
może też być polem do rozwijania poczucia wrażliwości estetycznej. Dzieciom podobają się w pewnym okresie ich życia rzeczy, których rodzice o
wyrobionym guście nie chcieliby widzieć w swoim
domu.. Powinni jednak pozwolić dzieciom na trzymanie ich we własnym kącie z nadzieją, że ten etap
minie.
I jeszcze jedna korzyść dla rodziców. Dzieci, które mają własny kąt, robią mniej nieporządku i
mniej przeszkadzają w pracy domowej niż te, które
własnego kąta nie mają i zabawki, książki, przybory
do nauki, rozmaite „skarby” w postaci sznurków,
kamyków, pocztówek i inne drobiazgi układają dosłownie wszędzie.
Jest rzeczą oczywistą, że kącik czy pokój
dziecka musi się zmieniać w zależności od jego
wieku, wzrostu, potrzeb. Zorganizowanie i urządzenie zaś dziecku odpowiedniego miejsca zależy
od warunków mieszkaniowych i materialnych rodziny, od jej liczebności i składu.
Kącik dziecka najmłodszego.. Maleńkie
dziecko, nawet noworodek „zabiera” właściwie
bardzo dużo miejsca. Musimy przecież ustawić łóżeczko, stół do przewijania, wanienkę, ułożyć
gdzieś pieluszki i ubranka, watę, zasypkę itp. –
ważne tak dla zdrowia dziecka, jak i dla wygody
rodziców. Łóżeczko nie może być ustawione w
przeciągu, w pokoju nie powinno być telewizora.
Czas płynie szybko i wnet trzeba przewidzieć bezpieczne miejsce do raczkowania, odpowiedni stolik
z krzesełkiem do posiłków, półkę lub skrzynkę na
zabawki.
Kącik dziecka w wieku przedszkolnym
wzbogaci się o stolik i krzesełko dostosowane do
wzrostu dziecka, ale i jego nowych czynności i zainteresowań./rysowanie, malowanie, budowanie z
klocków, lepienie z plasteliny, wycinanie itp./
Wzrasta ilość zabawek, ale i różnych do zabawy
i nauki materiałów.
10
Wszystko to trzeba gdzieś pomieścić. Każda rzecz
powinna koniecznie mieć swoje stałe miejsce. Często się zdarza, że dzieci nie mając własnego stolika
ani krzesła, „pracują” przy stole dla dorosłych klęcząc na krześle. Ta pozycja nie tylko jest niewygodna, ale i deformuje kręgosłup.
Przypomnijmy jeszcze, że dziecko należy bardzo
wcześnie uczyć porządkowania swoich zabawek.
Nieodzowna jest przy tym duża cierpliwość rodziców.
Miejsce dla dziecka w wieku szkolnym.
Dominujące dotychczas miejsce zabaw, zabawek i
„skarbów” zaczyna się zmieniać. Ulubiony pluszak,
lalka, czy autko jeszcze długo pozostaną na półce,
ale dziecko zaczyna kolekcjonować już inne
przedmioty – widokówki, fotografie gwiazd filmowych albo sportowych, znaczki pocztowe, zielniki
itp.
Wiek szkolny to przede wszystkim czas nauki i pierwszych pozadomowych obowiązków. Na
czoło wysuwa się sprawa miejsca na odrabianie
lekcji i na pomoce szkolne. Dziecko rozpoczynające
naukę szkolną musi mieć dostosowane do wzrostu
krzesło i stolik. Źródło światła powinno znajdować
się z lewej strony /ułatwia pisanie i czytanie/. Spokój i cisza w czasie odrabiania lekcji ułatwią skupienie się dziecka. Również bliskie usytuowanie
pomocy do nauki zapobiegnie rozpraszaniu się.
Jest to możliwe, wszystkie rzeczy dziecka
należy skupić w jednej części mieszkania: łóżko,
warsztat pracy, miejsce na zabawki i na zabawę.
Pamiętajmy przy tym, że dziecko mając swój kącik
nie może być w nim izolowane, powinno przebywać wiele czasu z rodzicami, w ich towarzystwie.
Młodzież dojrzewająca zwykle radzi sobie
sama z urządzaniem swojego kąta. Uwzględnijmy
jednak ich nowe potrzeby /samodzielności, intymności i realizacji swych projektów/.
Stanisław Firlit
II Gorlicki Marsz w obronie życia
i Rodziny
W niedzielę, 11 października br. odbył się
w Gorlicach drugi już Marsz w Obronie Życia i
Rodziny. Jego inicjatorem było Stowarzyszenie
Rodzin Katolickich(SRK) – Koło przy Parafii Narodzenia NMP w Gorlicach a współorganizatorami:
Parafia Narodzenia NMP, Parafia św. Królowej
Jadwigi oraz Urząd Miasta i Starostwo Gorlice.
Data nieprzypadkowa, bo ta niedziela to również
XV Dzień Papieski przeżywany pod hasłem
Św. Jan Paweł II – Patron Rodziny. Honorowy
patronat nad Marszem objął Ks. Bp. Jan Wątroba.
Tym razem ze względu na udział w Synodzie Biskupów w Rzymie nie uczestniczył w nim osobiście.
Marsz rozpoczął się uroczystą koncelebrowaną Mszą świętą w Bazylice Mniejszej (pod
przewodnictwem Ks. prałata Stanisława Górskiego, z udziałem Ks. Mariana Raźnikiewicza – asystenta Diecezjalnego SRK, Ks. Marka Urbana proboszcza z Parafii Gorlice – Glinik oraz
Ks. Jacka Biela, wikariusz z naszej parafii). Homilię wygłosił ks. prałat Stanisław Górski. Zwrócił w
niej uwagę na niepokojące zjawisko naszych czasów – wzmożoną walkę sił zła, niszczącą podstawowe wartości związane z życiem i rodziną, niebezpiecznie uderzającą w Naród.
Po Mszy świętej uczestnicy Marszu zebrali się na
gorlickim Rynku. Gorące słowa powitania skierowała do zebranych p. Marta Przewor – prezes
SRK i ks. Marek Tutro – Opiekun Koła. Szczególne słowa powitania i wdzięczności skierowała
do Honorowego Gościa II Marszu – p. dr. Wandy Półtawskiej, dziękując Jej za wkład w obronę
życia, chrześcijańskie formowanie rodzin i małżeństw oraz wychowanie młodego pokolenia. Pani
dr Wanda Półtawska w swoim wystąpieniu – świadectwie wiele razy nawiązywała do słów św. Jana
Pawła II, jakie kierował do Rodaków w obronie
życia i rodziny.
najmłodsi – przedszkolaki i uczniowie szkół. Widać
było całe rodziny. Grupy, które wzięły udział w
Marszu to:
1. Dom Rehabilitacyjno - Opiekuńczy Caritas w
Gorlicach
2. Rejonowa Diakonia Ruchu Światło - Życie
3. Zespół Szkolno - Przedszkolny w Libuszy
4. Grupa Pielgrzymkowa z Krygu
5. Młodzież z Zespołu Szkół w Wysokiej
Strzyżowskiej
6. Zespół Szkół im. św. Jana Pawła II w Stróżówce
7. Zespół Szkół Technicznych im. Wincentego Pola
w Gorlicach
8. Miejskie Przedszkole nr 4 w Gorlicach
9. Krucjata Różańcowa
10. Zespół Szkół nr 5 w Gorlicach
11. Zespół Szkół Ekonomicznych im. Jana Pawła II
w Gorlicach
12. Parafialne Zespoły Caritas Bazyliki i św.
Jadwigi
13. Młodzież Kolonijna SRK
14. Koło Gospodyń Wiejskich z Stróżówki
15. Stowarzyszenie Rodzin Katolickich przy
Parafii Narodzenia NMP w Gorlicach
16. Zespół Szkół w Bystrej.
17. Przedstawiciele Róż Różańcowych – Parafia
Narodzenia NMP
Marsz zakończył się przy kościele św. Królowej
Jadwigi. Tutaj wystąpił parafialny chór i przemawiał współorganizator Marszu Ks. Paweł Gnat –
wikariusz tutejszej parafii oraz dyrektor Zespołu
Szkól im Jana Pawła II p. Grażyna Mazur. Uczniowie tutejszej szkoły przygotowali dla uczestników Marszu przesłanie w formie „wizytówek” z
cytatami św. Jana Pawła II a także częstowali wadowickimi kremówkami. Po zakończeniu Marszu w
niebo wzbiły się setki gołębi i kolorowe balony.
Stanisław Firlit
W Marszu uczestniczyli parlamentarzyści, władze
miasta i powiatu, przedstawiciele wielu środowisk,
nie tylko z Gorlic. Kolorowo i radośnie przy dźwiękach orkiestry z Dominikowic prezentowali się
11
NIEPOKALANA - GORLICZANOM
Dziękuję Matce Najświętszej, że mnie obroniła.
Modlę się o opiekę nad moją rodziną i wszystkimi
ludźmi.
Chmielowska Irena.
WARTO PRZECZYTAĆ
„Sługa Boży Kardynał August Hlond
Prymas ze Śląska”
Autor: Czesław Ryszka
Z dużym zainteresowaniem przeczytałam niedawno książkę pana Czesława Ryszki poświęconą wielkiemu prymasowi okresu międzywojennego, czasów II wojny światowej i pierwszych
powojennych lat, poprzednikowi Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Cuda i łaski za wstawiennictwem
Maryi Niepokalanej
W czasie II wojny światowej wracałam ze szpitala
od mamy i młodszej siostry. Obie leżały na jednym
łóżku w szpitalu. Szłam ulicą obok Szklarczykówki
(była tam wtedy siedziba Gestapo). Nie wiedziałam,
że nie wolno tam było chodzić. Wówczas to dzięki
modlitwie i gorącej prośbie o pomoc do Matki Najświętszej uniknęłam śmierci. Na schodach tego budynku stał uzbrojony żołnierz i pies. Gdy ich zobaczyłam, stanęłam z przerażenia „jak wryta”. Żołnierz łamaną polszczyzną powiedział: „Wiesz, że
tędy nie wolno chodzić?”
Wtedy wydał wyrok na mnie i poszczuł psa. Pies
pchnął bramkę, skoczył łapami na ramiona, przewrócił mnie, warczał i pyskiem do gardła…zielone
oczy miał… Krzyknęłam; mamo… Matko Najświętsza ratuj! Żołnierzowi serce zmiękło. Zawołał
na psa, ten puścił mnie i odszedł. Szybko wstałam,
patrzyłam kiedy strzeli do mnie, w ręce miał pistolet. Patrzyli na mnie, a ja na nich…cisza…Zrobiłam
krok do tyłu, cisza…potem powoli drugi krok do
tyłu, cisza…następny krok, cisza…
I tak tyłem doszłam do zakrętu budynku, a kiedy
już nie było mnie widać, leciałam jak „na skrzydłach”, nie dotykając nogami ziemi. Byłam małą
dziewczynką, bardzo to przeżyłam, do dziś pamiętam ten strach i lęk.
12
Wydana przez Księgarnię Św. Jacka
biografia kardynała Hlonda obejmuje cały okres
Jego życia, od narodzin w skromnej, kolejarskiej,
śląskiej rodzinie, poprzez naukę we Włoszech i
wstąpienie do Zakonu Salezjanów, kolejne miejsca
jego pracy: Kraków, Przemyśl, Wiedeń, stanowisko
Administratora Apostolskiego Górnego Śląska, a
potem pierwszego biskupa diecezji katowickiej,
wreszcie rok 1926, gdy został On Prymasem Polski.
Autor opisuje pracę Kardynała Prymasa, jego dzieje
i postawę w czasie II wojny światowej, pierwsze
lata powojenne w nowej, komunistycznej rzeczywistości, w końcu nagłą chorobę i niespodziewaną
śmierć. Historia sięga jednak dalej. W ostatniej części możemy przeczytać o przebiegu procesu beatyfikacyjnego, a całość wieńczy kalendarium życia
Prymasa, od urodzenia do roku 2010, a więc z informacjami na temat dotyczących go wydarzeń,
które miały miejsce już po jego śmierci.
Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami z życia kardynała. Autor zadbał też, aby nie
był to wykaz „suchych” faktów, zamieszczając opisy zabawnych sytuacji z życia kardynała. Oto jedna
z nich, z czasu, gdy jeszcze nie jako biskup, był on
Administratorem na Śląsku:
A bywało, że musiał wykazać się dużą
wyrozumiałością wobec księży, ponieważ nie wszyscy znali dobrze język polski, niektórzy mówili tylko
gwarą, inni starali się uczyć języka literackiego, ale
nie zawsze się to im udawało. Zdarzały się z tego
powodu humorystyczne sytuacje. Tak było podczas
jednej z wiejskich wizytacji, podczas której kapłan
pomylił znaczenie słów: niestety i nareszcie. Witając więc księdza Administratora, mówił: „Niestety
mamy już własnego biskupa (bo tak go tytułowano),
który nas, niestety, z Ojcem Świętym wprost powiąże. No i dzięki Bogu, niestety Ciebie wyznaczono
nam na biskupa, który masz dać pozór na nasze
dusze”.
Warto zapoznać się z tą książką, a także
zachęcić młodzież do jej lektury. Postać Kardynała
Augusta Hlonda nie jest zbyt dobrze znana, gdyż
przez całe lata komunistyczne władze o to zadbały.
A jest to wspaniała postać, może niedługo błogosławiony, który mógłby być patronem „Ziem Odzyskanych”, Górnego Śląska, Polaków na emigracji,
Akcji Katolickiej czy Salezjanów.
Warto wiedzieć więcej o autorze słów:
Nie rozpaczajcie! Zwycięstwo, gdy przyjdzie – będzie zwycięstwem Błogosławionej Maryi Dziewicy.
Słów ważnych może również w obecnych trudnych
i skomplikowanych czasach.
EA
Wspomnienie z sierpniowego dnia
Jest piękny upalny dzień – czekam na przystanku
autobusowym. Obok mnie dwie panie, starsza i
młodsza dyskutują o posyłaniu sześciolatków do
szkoły. Młodsza pani troszkę nerwowo, a ja zapisałam do szkoły i do świetlicy – to rano zawiozę i do
szesnastej mam spokój. – Starsza pani – ale to przecież jeszcze małe dziecko, da sobie radę?
Podjeżdża mój autobus, wsiadam, zajmuję miejsce
i ogarnia mnie myśl: pomódl się za tą młodą matkę. Wyciągam różaniec – ale niewiele się pomodliłam. Z siedzenia za mną dobiegają słowa matki
trojga dzieci [z głosu słychać, że jest to młoda osoba]. Opowiada swojej znajomej, jak tłumaczyła
najmłodszemu dziecku gdzie jest Bóg. W niedzielne
popołudnie zabrała dzieci na górę, która jest obok
ich domu i tam na polanie pokazała im kwiaty,
piękne widoki, sarenki pasące się na łące, obłoki na
niebie i powiedziała, że w tym wszystkim jest Bóg.
To wszystko i was stworzył Bóg. Aby Bogu podziękować modlili się na różańcu. Rozmowa się nie
kończy – pada pytanie a jak się ma twoja teściowa?
Moja teściowa nie żyje już przeszło 8 lat, zmarła w
Wiedniu, oddając Bogu swoje życie za moje. Mąż
stracił pracę, nie mieliśmy za co żyć ani gdzie
mieszkać, bo stary dom się rozpadał. Najpierw pojechał mąż, a później ja z dwojgiem dzieci dołączyłam do niego. Tutaj została sama teściowa. Ona
tęskniła za nami, a my za nią. Przyjechała do nas,
by zająć się wnukami, ale szybko też znalazła pracę. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że wybudujemy
dom w Polsce i powrócimy, bo tu jest nasze miejsce. Ale stało się inaczej. Okazało się, że spodziewam się trzeciego dziecka. Pod koniec ciąży bardzo
źle się czułam, skierowano mnie do szpitala na badania – diagnoza początek raka.
Dziecko zdrowe rodzi się trzy tygodnie wcześniej,
a mnie na piąty dzień po porodzie lekarz mówi, że
rak bardzo szybko postępuje (zostało mi trzy do
sześciu miesięcy życia). Przychodzi do mnie moja
kochana teściowa. Zastaje mnie całą we łzach, mówię jej co lekarz powiedział. Obejmuje mnie i płaczemy razem. Po chwili mówi: ty musisz żyć, to
niemożliwe, żeby moje wnuki wychowywały się
bez matki. Nie płacz – idę do kościoła. I poszła –
wróciła po dwóch godzinach z tymi słowami: „będziesz żyła, powiedziałam Mu wszystko i prosiłam
jeżeli musi to być ktoś z naszej rodziny, to niech
zabierze mnie”. – I znowu płakałyśmy obie. To był
ostatni raz, kiedy widziałam moją teściową żywą.
Pan przyjął jej ofiarę – zmarła w tym samym dniu
13
otwierając kluczem drzwi mieszkania. Po dziesięciu
dniach wykonano mi powtórne badania i nie
stwierdzono komórek rakowych. Lekarze nie mogli
uwierzyć, byłam kilkakrotnie badana. Jestem zdrowa ja i mój syn. Wszystkim mówię, że drugie życie
dała mi moja teściowa. I cały czas czuję, że gdzieś
tam z nieba czuwa nad nami. Wróciliśmy, mieszkamy w nowym domu – mąż nadal nie ma pracy,
więc często zostaję sama z dziećmi ale moje dzieci
uczą się w Polsce i blisko mamy do babci.
Ja dojechałam do celu, wysiadłam – panie jechały
dalej. Mijają już trzy miesiące, a ja ciągle słyszę to
piękne świadectwo wiary i miłości rodzinnej –
przekazane tak prosto i tak głęboko. Chciałam się
podzielić, że w tym zwariowanym dzisiejszym
świecie bywają takie teściowe i takie synowe.
Janina Załęska
Bronuś podchodzi do dziadka, siedzącego w fotelu
i czytającego książeczkę do nabożeństwa – Co tak
dziadziuś czyta i czyta ? - Przygotowuję się wnusiu
do ostatniego egzaminu w życiu.

Pod bramą na ławeczce obok naszego cmentarza
siedzi dwóch staruszków. Wspominają kolegów
i znajomych. Pada pytanie – A ty Stasiu ile masz
lat? – 85 – A ty Józiu ? – 96 – O, to tobie nie opłaca się wracać do domu.

W Zaduszki babcia z wnuczkiem w kościele słucha
jak ksiądz czyta – za duszę Jana, Adama – za duszę
Anny, Ireny …. – babciu, babciu mówi wnuczek –
chodźmy już, bo on nas wszystkich zadusi !

Uśmiechnij się
Pewna para w średnim wieku....
Pewna para w średnim wieku z północnej
części USA zatęskniła w środku mroźnej zimy do
ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę i mieszkać w tym hotelu, w którym spędziła noc
poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop i
pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w
recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony.
Niestety omylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która właśnie wróciła do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej
są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół.
Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:
Do: Moja ukochana żona. Temat: Jestem
już na miejscu. Treść: Wiem, że jesteś zdziwiona
otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu
komputery i wolno wysłać maila do najbliższych.
Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na Twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że Twoja podróż będzie
również bezproblemowa, jak moja.
PS. Tu na dole jest naprawdę gorąco.
14
Na urlop z zagranicy przyjechał kolega – pytam co
ty tam robisz? – Pracuje na cmentarzu, koszę trawę,
grabię liście. – Dalej pytam, odpowiada ci ta praca ?
– A on na to – Atmosfera jest raczej sztywna, ale
mam dużo ludzi pod sobą …..

Nowy ksiądz proboszcz objął parafię przy wielkim
cmentarzu. Ksiądz dziekan życzy nowemu proboszczowi – Myślę, że księdzu uda się jakoś ożywić
parafię. Jeden z obecnych księży komentuje półgłosem. – Takie rzeczy tylko Pan Jezus potrafił.
Z ŻYCIA PARAFII
DANE ZA WRZESIEŃ
SAKRAMENT
1. Martyna Chwalibóg – córka Jacka i Eweliny
Kosińskiej
2. Emilia Dobek – córka Przemysława i Sabiny
Pawłowskiej
3. Liliana Krupczak – córka Tomasza i Joanny
Morawskiej
4. Jakub Olech – syn Tadeusza i Karoliny Janik
5. Wiktoria Pilch – córka Grzegorza i Karoliny
Wojnarek
6. Michalina Pyznar – córka Marcina i Elżbiety
Tabot
7. Sebastian Szczerba – syn Antoniego i Ewy
Bryk
8. Waleria Szczerba – córka Mariusza i Magdaleny Czacher
9. Wiktor Urzędowski – syn Rafała i Agnieszki
Wareckiej
10. Fabian Więcek – syn Piotra i Klaudii Godoc
11. Mikołaj Wójcik – syn Pawła i Wioletty Stabach
SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA
1. Karolina Kluz ze Szczepanem Duda
2. Barbara Skrzyszowska z Wojciechem Janikiem
3. Agnieszka Augustyn z Konradem Kalinowskim
4. Agnieszka Sarnecka z Łukaszem Piotrowskim
5. Kinga Sarnecka z Michałem Sekuła
6. Izabela Smoła z Sławomirem Sepioł
DRUK: Drukarnia GLINIK ROBERT HUK
ZMARLI
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
Danuta Adamczyk lat 55
Franciszek Godek lat 83
Roman Michalec lat 62
Stanisław Pawlina lat 62
Leszek Powałka lat 62
Michał Szerszeń lat 88
Franciszek Tylawski lat 69
Leszek Wróbel lat 63
Jolanta Żebrowska lat 55
WIECZNE ODPOCZYWANIE
RACZ IM DAĆ PANIE
PRZEPISY PANI LENKI
SEROWNIK Z MLEKA – NIEPIECZONY
2 l mleka
7 całych jaj
¼ litra kwaśnej śmietany
Cukier waniliowy
25 dkg masła lub margaryny
25 dkg cukru
Bakalie
Jajka ubić, dodać mleko, śmietanę, wymieszać razem i gotować do „wytrącenia” sernika. Odcedzić
i przetrzeć przez sito lub zmiksować.
Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodawać
po łyżce sera i dalej ucierać. Pod koniec dodać bakalie wg uznania. Wyłożyć na upieczony biszkopt
lub biszkopty. Wyrównać i polać roztopioną czekoladą lub polewą czekoladową.
Redaguje zespół: J. Abram, M. Abram, S. Firlit, E. Jamro, A. Matusik, T. Orłowska, B. Osika,
M. Przewor, J.M. Śmietana, J. Załęska. Asystent Kościelny : Ks. M. Tutro
Adres Redakcji : Plac Kościelny 1, 38300 Gorlice
www.gorlice.srk.opoka.org.pl
e- mail: [email protected]
15
16

Podobne dokumenty