numer 87 iv 2008 - Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących

Komentarze

Transkrypt

numer 87 iv 2008 - Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących
NR 87 Marzec/Kwiecień 2008
NEWS
GZOWSKI
Gazeta ukazuje się
od 1993 roku
Pismo Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. K. Gzowskiego w Opolu
Nasza szkoła ma długą i bogatą historię. Ma też godnego naśladowania patrona. Mogliśmy się o tym przekonać
podczas marcowych obchodów 60-lecia ZSTiO.
Wielki Kazimierz Gzowski
W numerze:
Czy wiecie, że... oraz
kalendarium na kwiecień
- strona 2.
Wiersze Marka Gajdy
z II arch
- przeczytaj na stronie 3.
Być kobietą - relacja 2d
z apelu z okazji Dnia Kobiet
- przeczytaj na stronie 4.
Wielki Kazimierz Gzowski
- zdjęcia z obchodów
Święta Patrona Szkoły
- przeczytaj na stronach 5-7.
Uczennica klasy 2c Anna Karwat prezentuje sztandary naszej szkoły.
dokończenie na stronie 5.
Z cyklu: trudne tematy. Reportaż Katarzyny Głowani.
Szkoła, zło konieczne?
Szkoła - dla jednych miejsce, które
pozwala rozwijać się intelektualnie
i otwiera drogę na świat. Dla innych
zło konieczne, miejsce, do którego
zmuszeni jesteśmy, zgodnie z prawem, chodzić do 18 roku życia. Większość z nas jednak akceptuje szkołę.
Chodzimy do niej chociażby po to, by
spotkać się z przyjaciółmi i po prostu czegoś się nauczyć. Niestety, życie
nieraz pokazuje, że nie wszyscy mają
taką szansę. Choroby, wypadki losowe krzyżują plany wielu młodych lu-
dzi. Czasem też winny jest sobie sam
człowiek. Oto historie trzech młodych
osób, które łączy jedno - szkoła, a raczej szkolne problemy.
Justyna była zwyczajną, radosną 16-latką. Wyniki w nauce zapewniły jej wstęp
do wymarzonego liceum. Była szczęśliwa. Nic nie zapowiadało nieszczęścia. A
jednak… Justyna poważnie zachorowała. „Aż trzy miesiące musiałam zostać w
domu, a kiedy już wróciłam do szkoły
przeraziłam się. Wiedziałam, że nie dam
rady nadrobić zaległości” .
dokończenie na stronie 3.
Kim był Kazimierz Gzowski?
- przeczytaj na stronie 8.
Ciąg dalszy perypetii Krisa
- przeczytaj na stronie 9.
Strzelanina w szkole
- przeczytaj na stronie 10.
Profesor lepszy niż magister
- felieton Piotra Rippla
- przeczytaj na stronie 11.
Nowa dziewczyna numeru
Angelika Majka z Id
i horoskop na kwiecień
- strona 12.
CZY WIECIE, ŻE...
... Komisja Europejska organizuje
konkurs fotograficzny promujący
dialog międzykulturowy. Konkurs
skierowany jest do wszystkich obywateli UE. Można zgłosić maksymalnie 3 zdjęcia. Należy je zatytułować i
opisać (do 150 słów). Na zwycięzców
czekają nagrody - aparaty fotograficzne i wycieczki do europejskich stolic.
Fotografie można przesyłać do 30
maja 2008 r. Więcej informacji na temat konkursu można znaleźć na stronie internetowej Europejskiego Roku
Dialogu Międzykulturowego 2008.
... 26 kwietnia (sobota) w godzinach
9.00 - 13.00 Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im K.
Gzowskiego organizuje Dzień Otwartych Drzwi Szkoły. ZAPRASZAMY!
... nasza szkoła ma nową stronę internetową. Możecie na niej znaleźć
wiele ciekawych informacji, które na
pewno wam się spodobają. Witryna
ma też już ciekawe i oryginalne logo.
Zobaczcie je koniecznie (www.gzowski.opole.pl). Jeśli jednak macie nowe
pomysły i chcecie współtworzyć stronę internetową ZSTiO, piszcie do
pani Eweliny Zalas [[email protected]].
... z uwagi na prośby absolwentów,
termin zgłoszeń udziału w Zjeździe
Absolwentów przedłużony został do
15 kwietnia 2008r. Informacje dotyczące I Zjazdu Absolwentów (m.in.
jak wziąć udział w Balu Absolwentów, wykaz Absolwentów, którzy już
nadesłali deklaracje zgłoszeniowe)
znajdują się na stronie Stowarzyszenia
Absolwentów i Nauczycieli. (www.
stowarzyszenie.gzowski.opole.pl).
... język podręczników szkolnych
jest często niedostosowany do po-
GZOWSKI NEWS
ziomu uczniów, a w tekstach zdarzają się błędy językowe – stwierdza
w raporcie Rada Języka Polskiego
(RJP). W tym roku językoznawcy zajęli się problematyką podręczników
szkolnych. Autorzy raportu zwracają
uwagę, że w podręcznikach zdarzają
się błędy gramatyczne, stylistyczne,
ortograficzne i interpunkcyjne. Poważnym problemem jest też to, że
język niektórych podręczników jest
zbyt skomplikowany i niedostosowany do wieku i możliwości percepcyjnych uczniów. Szczególnie widoczne
jest to w książkach dla najmłodszych
uczniów. Jako przykład przytoczono zdanie z podręcznika dla klasy
III szkoły podstawowej. Brzmi ono:
“Jeśli chcesz dowiedzieć się, którą
drogą Kalendarek dotrze do zaczarowanego zamku, to odszukaj zdanie,
które zawiera rzeczowniki tylko rodzaju żeńskiego”. Zdaniem autorów
raportu, zdanie to jest zbyt długie i
ma zbyt skomplikowaną budowę.
Raport zawiera też przykłady zdań,
które w sposób niezamierzony przez
autora podręcznika brzmią śmiesznie: “Podczas wyścigów gęsto sypał
się trup koński i ludzki” i “Funkcję
hetery podkreślał jej strój roboczy
- nagość”. Wniosek? Autorzy i recenzenci podręczników w niewystarczający sposób dbają o poprawność
i staranność języka, co odbija się na
umiejętnościach językowych uczniów. Zdaniem sekretarza Rady, dr
Katarzyny Kłosińskiej, coraz częściej mamy też do czynienia z językiem niestarannym i nieeleganckim.
W największym stopniu dotyczy to
telewizji. “Wynika to po części z wielości form, które w telewizji są teraz
stosowane. Programy informacyjne
stoją pod względem językowym na
dość wysokim poziomie. Jednak inaczej jest w krótkich rozmowach publicystycznych, programach typu talkshow, programach rozrywkowych”
- mówiła. Podkreśliła, że chodzi nie
tyle o brak poprawności gramatycznej, ale raczej o brak kultury języka.
“To jest w dużym stopniu powiązane
z kulturą osobistą. Chodzi o sposób
zwracania się do rozmówcy, o wymowę, o intonację” - tłumaczyła.
KALENDARIUM
1 kwietnia - Prima Aprilis, Międzynarodowy Dzień Ptaków
1-7 kwietnia - Tydzień Czystości
Wód
2 kwietnia - Międzynarodowy
Dzień Książki Dla Dzieci
5 kwietnia - Dzień Trzeźwości,
Dzień Leśnika i Drzewiarza (Polska)
7 kwietnia - Światowy Dzień
Zdrowia, Dzień Pamięci o Holocauście
8 kwietnia - Międzynarodowy
Dzień Romów
10 kwiecień - Dzień Służby Zdrowia (Polska)
11 kwietnia - Światowy Dzień
Osób z Chorobą Parkinsona,
Dzień Radia, Ogólnopolski Dzień
Walki z Bezrobociem
12 kwietnia - Międzynarodowy
Dzień Lotnictwa i Kosmonautyki
13 kwietnia - Światowy Dzień
Pamięci Ofiar
14 kwietnia - Dzień Ludzi Bezdomnych (Polska)
15 kwietnia - Międzynarodowy
Dzień Kombatanta
16 kwietnia - Dzień Sapera
18 kwietnia - Międzynarodowy
Dzień Ochrony Zabytków
20 kwietnia - Międzynarodowy
Dzień Wolnej Prasy
22 kwietnia - Międzynarodowy
Dzień Ziemi
23 kwietnia - Światowy Dzień
Książki i Praw Autorskich
24 kwietnia - Międzynarodowy
Dzień Solidarności Młodzieży,
Dzień Zwierząt Laboratoryjnych
25 kwietnia - Dzień Sekretarki,
Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem
26 kwietnia - Dzień Drogowca
i Transportowca (Polska)
28 kwietnia - Światowy Dzień
Pamięci Ofiar Wypadków przy
Pracy
29 kwietnia - Międzynarodowy
Dzień Tańca
GZOWSKI NEWS
dokończenie ze strony 1.
Szkoła, zło konieczne?
Justyna po raz ostatni poszła do szkoły
18 grudnia i jej życie uległo diametralnej
zmianie.
Z powodu choroby zmuszona została przerwać naukę. Jak sama mówi, był
to straszny okres w jej życiu. Czuła się
okropnie, widząc wracających z szkoły
przyjaciół w czasie, kiedy ona snuła się
po domu. „Czegoś mi brakowało, strasznie tęskniłam za szkołą, za klasą”. Justynę przygnębiał także fakt, iż przez chorobę będzie musiała powtarzać klasę, a co
się z tym wiąże, pisząc maturę w 2010
r. będzie musiała obowiązkowo zdawać
matematykę.
Tego roku Justyna, znów ubrana na galowo, przyszła powitać nowy rok szkolny. Zmieniła szkołę, by zacząć wszystko
zupełnie od nowa. Teraz, gdy opowiada
swoją historię, często powtarza: „szkoła
naprawdę nie jest złem – dopiero wtedy,
kiedy nie można do niej chodzić, to się ją
docenia”.
Dla Piotra szkoła nie była miejscem,
gdzie można się rozwijać; było to tylko
miejsce spotkań z kolegami. ”Do szkoły
chodziłem, bo matka” truła mi morały”,
czasem z chęcią szedłem, by pogadać z
kumplami”- wspomina Piotrek, który
obecnie ma już 21 lat. Jego słabością był
fakt, iż można było nim sprawnie manipulować, bo miał słaby charakter. Pozor-
nie twardy, stawał się marionetką swych
pseudokolegów, którzy nieraz wplątywali go w kłopoty.
Kiedy Piotrek skończył gimnazjum,
jego bliscy mieli nadzieję, iż w szkole
średniej w końcu uwolni się od zgubnych wpływów kolegów. Byli w błędzie.
I tam ktoś wyczuł, że Piotrem można
skutecznie manipulować: zaczął nagminnie opuszczać lekcje. Nie uczył się, był
notorycznie zagrożony z kilku przedmiotów, ale ostatecznie zawsze wychodził na swoje. W pewne ferie zimowe
postanowił jednak pojechać do Holandii.
Pracując, chciał zarobić na samochód. Za
granicą stało się to, czego matka Piotra
się obawiała: alkohol, legalna marihuana, hazard, złe towarzystwo. Piotr wrócił
do kraju bez pieniędzy, które z łatwością roztrwonił, będąc jeszcze za granicą.
Wprawdzie wrócił do szkoły, lecz z góry
spisał ją na straty. ,,Postanowiłem poczekać do „osiemnastki”, a potem „rzucić” szkołę i wyjechać z kraju”. Prośby
zrozpaczonej matki na nic się zdały. „Po
18-tych urodzinach „rzuciłem” szkołę…
wydawało mi się wtedy, że podjąłem najtrafniejszą z możliwych decyzji”.
Piotr obecnie poszukuje pracy, ale biorąc pod uwagę jego wykształcenie – ma
znikome szanse. W miejscu, gdzie bezrobotni najczęściej wpisują „wykształcenie
średnie”, czy ,,wyższe”, Piotr musi wpisać „gimnazjalne”. Chłopak chce jednak
spróbować naprawić swój błąd - chce ponownie iść do technikum, tym razem jednak dla dorosłych. Jego pseudokoledzy,
którzy wcześniej namawiali, go by dał
sobie spokój ze szkołą, sami ją skończyli.
„Ja nie będę gorszy”- śmieje się Piotr.
Co zrobić jednak, kiedy się lubi szkołę, a ma się trudności z jej ukończeniem?
„Ja naprawdę lubię szkołę” – mówi Daria
- „problem tkwi w tym, że prześladuje
mnie jeden przedmiot - fizyka”. Daria,
jak sama o sobie mówi, jest z zamiłowania humanistką, ale antytalentem, jeśli
chodzi o fizykę. Często powtarza, że mogłaby mieć dziesięć godzin języka polskiego w tygodniu, byle nie iść na zajęcia
z fizyki. Na samo słowo „fizyka” Daria
ciężko wzdycha: „Co półrocze jestem z
niej zagrożona, przez nią powtarzałam
drugą klasę. To niesprawiedliwe, że jeden przedmiot, z którym nie wiążę żadnych planów zaważył o tym, że moje marzenia o studiach oddaliły się ode mnie o
dodatkowy rok!” – żali się dziewczyna.
Marzeniem Darii są studia prawnicze. To
ciężkie studia, ale nasza bohaterka twierdzi, że porażka wyrobiła w niej jeszcze
większą wolę walki. Wierzy, że jej się
uda.
Kasia Głowania (1a)
Wiersze Marka Gajdy z II arch
Szukają bóstwa
Przeciwieństwa
Szukają bóstwa: jedni z nich w popiele
Nurzając głowy i ścieląc się w kurzu
Przy marmurowych posagów podnóżu
Albo w posępnym, milczącym kościele;
jestem życiem i śmiercią, nocą i dniem
jestem czernią i bielą, dobrem i złem
Inni ku niebu skroń podnosząc śmielej,
W słońc życiodajnych promienistym różu,
W gór, oceanom ochronnym przedmurzu,
W mądrym i dobrym wszechstworzenia dziele;
Inni, spokojni, cisi, zadumani,
W nieogarnionej szukają się głuszy,
W nieskończoności bezdennej otchłani;
Tak od początku swojego istnienia
Wszędzie szukają bóstwa bez wytchnienia,
tylko go we własnej nie szukają duszy.
jestem lodem i ogniem, łzą i uśmiechem
jestem ziemią i wiatrem, piekłem i niebem
jestem ptakiem i wężem, kością i krwią
jestem wodą i piaskiem, rosą i mgłą
jestem suszą i deszczem, przestrzenią i czasem
jestem burzą i morzem, polaną i lasem
jestem duszą i ciałem, słońcem i chmurą
jestem wiedzą i siłą, doliną i górą
jestem chłodem i żarem, antylopą i lwem
jestem gwiazdą i kwiatem, jawą i snem
jestem sobą...
GZOWSKI NEWS
7 marca klasa 2d przygotowała apel z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet.
Być kobietą...
Nie, nie, to nie pomyłka. Jako, że
8 marca wypadał w sobotę, uczciliśmy święto pań dzień wcześniej.
Reżyserem przedstawienia, a zarazem pomysłodawcą scenariuszu
była nasza przewodnicząca Gosia
Bień, która doskonale odnalazła się
w tej roli. Nawet chłopcy (a mamy
ich w klasie zaledwie czterech) wykonywali wszystko bez szemrania.
Choć nasza wychowawczyni już od
października na każdej lekcji wychowawczej przypominała nam o przygotowaniu apelu, my zabraliśmy się
do pracy trzy dni przed apelem. No
cóż, tak bywa, ale nie zawiedliśmy
pokładanych w nas nadziei. Zorganizowaliśmy przedstawienie na czas.
Inscenizacja rozpoczęła się krótką
genezą Dnia Kobiet, następnie był
skecz, który poruszał problem słabej
pamięci naszych panów. Ci przypominają sobie zwykle o Dniu Kobiet
za pięć dwunasta, czyli 8 marca rano i
pędzą do kiosku pod blokiem po jakiś
drobiazg, udając, że od dawna pamiętali o tak ważnym święcie. Następnie
dziewczyny wyrecytowały wiersz
„Święto Kobiet” M. Maleńczuka, a
całość zakończyła piosenka Andrzeja
Rosiewicza - „Najwięcej witaminy”,
podczas której każda z nas udawała
Szwedkę, Francuzkę, Rosjankę, Niemkę, Chinkę, no i oczywiście Polkę.
Po zakończeniu części artystycznej
wręczyłyśmy wszystkim dziewczynom cukierki, oraz kwiatuszki z bibuły, które zrobiła Magda Rząd. Nie
zapomniałyśmy również odwiedzić
pokoju nauczycielskiego oraz sekretariatu. Tam panie zostały obdarowane również słodkościami.
Z reakcji publiczności mogliśmy wywnioskować, że apel się podobał. My
z kolei mamy satysfakcję z bardzo
dobrze wykonanej pracy.
Ala Paterek w imieniu klasy 2d
GZOWSKI NEWS
dokończenie ze strony 1.
Wielki Kazimierz Gzowski
Kazimierz Stanisław Gzowski (1813-1898) był inżynierem,
prawnikiem, uczestnikiem powstania listopadowego. Po jego
klęsce wyemigrował do USA,
gdzie został prawnikiem. Następnie osiedlił się w Kanadzie - tam
kierował wieloma budowami
obiektów komunikacyjnych i nie
tylko. Tam też nabywał doświadczenie w wielu innych dziedzinach, m.in. wojskowość, finanse,
edukacja. O tym i innych ciekawostkach z jego życia można było
usłyszeć 17 marca w Państwowej
Szkole Muzycznej I i II stopnia
im. Fryderyka Chopina w Opolu
w Opolu, gdzie uroczyście obchodziliśmy 60-lecie ZSTiO i Święto
Patrona Szkoły.
Powitanie zebranych gości, wystąpienie dyrektora ZSTiO Zdzisława
Ślempa, wprowadzenie sztandaru
– stałe punkty szkolnych programów - zapoczątkowały całe przedsięwzięcie. Na uroczystości nie
zabrakło gości honorowych. Byli
to: pani Róża Bednorz – historyk,
dziennikarka i publicystka, wiceprezes opolskiego oddziału stowarzyszenia „Wspólnota Polska” oraz
Od prawej: wicedyrektor Beata Polak, wiceprezes Stowarzyszenia Absolwentów i Nauczycieli ZSTiO,
Roman Mleczek, Helena Feusette, były i zasłużony dyrektor ZSTiO Adam Feusette, Józef Dziwisz, wicedyrektor Lilianna Wachułka, wicedyrektor Stanisław Zima, dyrektor ZSTiO Zdzisław Ślemp,
Jerzy Roszkowiak.
członek Polsko-Kanadyjskiego Komitetu, dzięki któremu została wybudowana nasza szkoła, pan Roman
Mleczek - wiceprezes Stowarzyszenia Absolwentów i Nauczycieli
ZSTiO, pan Adam Feusette - zasłużony dyrektor ZSTiO w latach
1974 - 2005, a także panowie Jerzy
Roszkowiak oraz Józef Dziwisz. Na
początku wicedyrektor Stanisław
Zima, odczytał wspomnienia przy-
Dyrektor Zdzisław Ślemp wita zgromadzonych gości podczas obchodów Święta Patrona
Kazimierza Gzowskiego.
Jubileusz 60-lecia ZSTiO
wołane przez byłego i długoletniego dyrektora szkoły (1964-1971),
pana Kazimierza Litwina. Kolejnym punktem programu była prezentacja szkolnych trzech sztandarów szkoły. Przedstawiono również
ich krótką historię. Na pierwszym
widniała pierwsza nazwa szkoły:
„Technikum Budowlane i Szkoła
Rzemiosł Budowlanych”, na drugim: „Zespół Szkół Budowlanych”,
a na ostatnim aktualna nazwa placówki, czyli „Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im.
Kazimierza Gzowskiego”. Na odwrocie wszystkich sztandarów widniał napis „Dla Ciebie Polsko nasza
nauka i praca”.
Widzowie uczestniczący w spotkaniu obejrzeli również prezentację
multimedialną, do której materiały
przygotowali pani dyrektor Beata
Polak i pan dyrektor Adam Feusette, natomiast techniczną stroną
zajęła się pani Magdalena Okoń. W
rolę konferansjerek wcieliły się pani
Joanna Zawadzka oraz pani Edyta
Ciecierska. Prezentacja składała się
z wielu zdjęć i była swoistą podródokończenie na stronie 6.
GZOWSKI NEWS
dokończenie ze strony 5.
żą wstecz – przedstawiono szkołę,
której wielu obecnych uczniów nie
zna. Zobaczyć można było m.in.,
jak szkoła zmieniała się na przestrzeni lat, ale również codzienne
i niecodzienne wydarzenia, jak na
przykład: praktyki zawodowe uczniów, spotkania wieńczące zakończenie roku szkolnego, uczniów
– laureatów i zwycięzców olimpiad
przedmiotowych oraz zasłużonych
nauczycieli szkoły, jubileusz 10
- lecia gazetki szkolnej „Gzowski
News”, wystawy w ZSTiO, spektakle teatralne i aktorów ze szkolnego koła teatralnego, imprezy
sportowe (m.in. Bieg Niepodległości im. Marszałka J.Piłsudskiego),
spotkania literackie i wigilijne,
studniówki i zjazdy absolwentów
oraz tragiczną powódź w roku 1997
i zniszczenia, jakie dokonała w
„Gzowskim”. Większość fotografii
szkoła zawdzięcza panu Kazimierzowi Ostropolskiemu - nieżyjącemu już i zasłużonemu nauczycielowi matematyki.
Podczas uroczystego spotkania
głos zabrała pani Róża Bednorz,
która czynnie uczestniczyła w powstawaniu i funkcjonowaniu naszej
szkoły. Będąc korespondentką jednej z polskich gazet wydawanych
w Toronto, opisywała m.in. przebieg z budowy naszej szkoły, którego Polsko-Kanadyjski Komitet był
sponsorem (stąd pochodzi potoczna
nazwa naszej szkoły: „kanadyjka”).
Propozycję pracy w charakterze
korespondenta pani Róża otrzymała od Władysława Dudkiewicza
– redaktora naczelnego tej właśnie
gazety. Pani Bednorz wypowiadała się o panu Dudkiewiczu bardzo
pochlebnie. Podkreślała, że bardzo
wiele mu zawdzięcza, a praca, którą wykonywała dawała jej wiele satysfakcji. Głos zabrał również pan
Roman Mleczek, były absolwent
naszej szkoły i wiceprezes Stowarzyszenia Absolwentów i Nauczycieli ZSTiO, który podzielił się z
zaproszonymi na uroczystość swoim wspomnieniami z edukacji w
Chór szkolny śpiewa Gaude Amus.
Wicedyrektor Stanisław Zima przywołuje wspomnienia Kazimierza Litwina - dyrektora szkoły
w latach 1964-1971.
Inscenizacja - lekcja, podczas której potomek Kazimierza Gzowskiego - Peter Gzowski (Kuba Malec z Id)
opowiadał o losach swojego przodka, a naszego patrona.
Jubileusz 60-lecia ZSTiO
GZOWSKI NEWS
„Gzowskim”.
Widzom jednak szczególnie spodobała się inscenizacja prezentująca
barwne i niezwykłe życie naszego
patrona – Kazimierza Gzowskiego.
Dzięki niej wielu obecnych na sali
uczniów dowiedziało się ciekawych
faktów i wydarzeń z życia tego zasłużonego Polaka. Przedstawienie,
w którym wzięli udział uczniowie
klas Id, IIc, IIa, IIe, IIIa oraz III arch
powstało pod kierunkiem polonistek
Hanny Bem i Joanny Zawadzkiej,
a także wicedyrektor szkoły Beaty
Polak. Pomiędzy poszczególnymi
częściami uroczystości usłyszeć
można było „Warszawiankę” w
wykonaniu dziewczyn z klasy IIIa
bądź „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena zaśpewaną przez
Magdalenę Kołodziej. Uroczystość
zakończył pan dyrektor Zdzisław
Ślemp, który podziękował wszystkim za przybycie i zorganizowanie
spotkania.
Przygotowania do uroczystości
rozpoczęły się już dwa miesiące
wcześniej. Wymagały wiele pracy i zaangażowania uczniów i nauczycieli. Długie i częste próby
przyniosły efekt. Wszystkie punkty
programu były bardzo ciekawe i
przybliżyły nam w dużym stopniu
historię naszej szkoły, która jest
doprawdy niezwykła. Święto patrona było też okazją do licznych
refleksji. Wielu uczniów ukończyło
naszą szkołę, wielu do niej chodzi,
ale mało kto wie tak naprawdę, kim
właściwie był Kazimierz Gzowski.
I jeszcze jedno: nasza szkoła nie
jest, niestety, wyposażona w odpowiedni sprzęt nagłaśniający. Pojawiały się problemy z mikrofonami,
kablami, głośnikami. To wzmagało
niepotrzebnie stres pań odpowiedzialnych za występ, a przecież
już sama organizacja tak wielkiej i
ważnej uroczystości kosztuje wiele
nerwów i przysłowiowych siwych
włosów.
Karolina Syga (2a),
Ala Paterek, Gosia Bień
i Magda Kisielewska (2d)
Uczennice z III a śpiewają „Warszawiankę”. Od lewej: Julia Kopeć,
Helena Karbowicz, Paulina Stebnicka, Angelika Göbel, Celina Musiał, Magdalena Kołodziej.
Przemówienie wiceprezesa Stowarzyszenia Absolwentów i Nauczycieli ZSTiO, pana Romana Mleczki.
Uczniowie, nauczyciele ZSTiO oraz zaproszeni goście.
Jubileusz 60-lecia ZSTiO
GZOWSKI NEWS
Kazimierz Gzowski
1813 - 1898
O dzieciństwie i młodości Kazimierza Gzowskiego (a właściwie Kazimierza Stanisława Junoszy Gzowskiego)
wiemy niewiele ponadto, że był synem
polskiego szlachcica, otrzymał znakomite wówczas wykształcenie techniczne w Liceum Krzemienieckim (w tym
samym, które ukończył wielki polski romantyk Juliusz Słowacki) i brał udział
w powstaniu listopadowym oraz kampanii roku 1831. Internowany po przekroczeniu granicy Galicji przez władze
austriackie został następnie, wraz z grupą innych uczestników powstania, wywieziony statkiem do Stanów Zjednoczonych. Utrzymując się początkowo z
lekcji języków, tańca i szermierki odbywa tu studia prawnicze, czas jakiś praktykuje jako adwokat, a potem pracuje
przy budowie kolei. Następnie przenosi
się do Kanady i wstępuje do służby rządowej. Ówczesna Kanada była krajem
słabo zaludnionym, pozbawionym prawie zupełnie sieci komunikacyjnej, porośniętym niemal całkowicie odwieczną
puszczą. Zapewnienie dogodnej komunikacji było ważne również ze względów politycznych. Była ona niezbędna
dla scementowania rozległego dominium w jednolity organizm państwowy.
Nieliczni inżynierowie zatrudnieni w
tym kraju mieli więc pełne ręce roboty,
ale i szerokie możliwości wybicia się.
Gzowski nie przegapił tej okazji. Budował drogi, mosty, przystanie, latarnie
portowe i zarządzał urządzeniami komunikacyjnymi na wielkim obszarze.
Zyskał uznanie władz, zdobywał coraz
większe doświadczenie. W roku 1846
otrzymał obywatelstwo brytyjskie. W
1848 roku porzucił służbę rządową i
rozpoczął pracę przy budowie linii kolejowych w Quebec. Dopiero teraz rozpoczęła się właściwa kariera Kazimierza Gzowskiego. W ciągu wieloletniej,
intensywnej działalności inżynierskiej
przy budowie dróg żelaznych wszedł do
ścisłej kilkuosobowej czołówki pionierów kolei w Kanadzie. Zbudował setki
kilometrów linii kolejowych, które stały się dobrodziejstwem młodego kraju.
Od 1853 roku prowadził nawet własną
firmę. Założył ponadto wytwórnię szyn,
inwestycję bardzo ważną w tamtejszym
klimacie, w którym trzeba je często wy-
mieniać bądź przewalcowywać. Kierował też rozbudową portu w Montrealu.
Wszystkie te przedsięwzięcia przyniosły Gzowskiemu sławę i uczyniły go
człowiekiem zamożnym.
Szczytem technicznych osiągnięć
Gzowskiego było skonstruowanie International Bridge - mostu ponad Niagarą,
łączącego Kanadę ze Stanami Zjednoczonymi. Projektantem tej budowli
był inżynier E. P. Hannaford, który pomysłowo rozwiązał zwłaszcza problem
fundamentów podwodnych. Montaż
mostu był zadaniem trudnym technicznie, a poza tym przedsięwzięciem finansowo ryzykownym. Wszystkie przeszkody zostały jednak pokonane dzięki
talentowi organizacyjnemu Gzowskiego
i 3 listopada 1873 roku most oddano do
użytku. Jednocześnie ukazało się drukiem bogato ilustrowane sprawozdanie
Gzowskiego z tej budowy, informujące
o całokształcie związanych z nią zagadnień, i zastosowanych rozwiązaniach.
To wybitne osiągnięcie inżynierskie
przyniosło naszemu rodakowi rozgłos
po obu stronach oceanu, stawiając go w
szeregu najwybitniejszych ówczesnych
inżynierów.
Poza działalnością techniczną i licznymi publikacjami naukowo-technicznymi znajdował Gzowski sporo czasu
na działalność organizacyjną i społeczną. Był jednym z założycieli Kanadyjskiego Stowarzyszenia Inżynierów w
1887 roku i jego prezesem w latach
1889-1891. W roku 1889 ufundował
“Medal Gzowskiego” przyznawany
corocznie za najlepszą pracę naukową
wśród członków tej organizacji. Był
orędownikiem pełniejszego wyzyskania
ogromnych bogactw naturalnych Kanady. W roku 1870 nalegał, aby utworzyć
szkołę górniczą w Toronto. Z kolosalnym rozmachem zorganizował park narodowy nad wodospadem Niagary, choć
pomysł na początku nie zyskał aprobaty
społecznej. Wówczas ziemia jeziora i
rzeki miały służyć ludziom i pomnażać
ich majątek, a nie służyć ideom trudnym do zrozumienia. Gzowski ponosi
porażkę. Pomysł uznany za fanaberię
po stronie kanadyjskiej, podchwycony
zostaje po stronie amerykańskiej i Kazimierz Gzowski staje na czele komisji
Jubileusz 60-lecia ZSTiO
do opracowania projektu “Rezerwatu
Niagary”. I tak oto naszemu rodakowi
Kanada zawdzięcza największą atrakcję
turystyczną.
Były powstaniec chętnie brał
udział w pracach towarzystw strzeleckich i zaczątków armii kanadyjskiej,
z wdziękiem nosił barwny mundur pułkownika milicji, patronował turniejom
strzeleckim. Z jego inicjatywy i częściowo na jego koszt reprezentacja Kanady
uczestniczy od roku 1870 w corocznych
igrzyskach imperialnych w Wimbledonie. Kierując tą ekipą Gzowski nawiązuje kontakty ze śmietanką towarzyską
Londynu, urządza w swym namiocie
wspaniałe przyjęcia. Urokowi osobistemu starszego pana nie oparła się nawet
królowa Wiktoria i w 1879 roku, jako
pierwszy mieszkaniec kolonii, Gzowski zostaje mianowany jej honorowym
adiutantem, w 1890 otrzymuje Order
Św. Michała i Św. Jerzego i związany
z tym odznaczeniem tytuł “Sir”, a w
1891 portret władczyni z jej własnoręczną dedykacją. Los nie poskąpił mu
i innych zaszczytów, na które był zresztą dość wrażliwy. Wybrano go honorowym członkiem wielu towarzystw naukowych brytyjskich i amerykańskich.
Mimo namów nigdy nie chciał mieszać
się do polityki. Odrzucił fotel w parlamencie federalnym i propozycję objęcia
stanowiska gubernatora Ontario. Kiedy
zmarł 24 sierpnia 1898 roku, wiele ulic i
parków w Kanadzie nazwano jego imieniem. Często zamiast “Gzowski Street”
występowała ze względów językowych
nazwa “Casimir Street”. Na marginesie
warto wspomnieć; że to właśnie dzięki
niemu imię “Casimir” stało się popularne w tym kraju.
Kazimierz Gzowski - Kanadyjczyk
z wyboru, szlachcic polski z dziada pradziada do końca życia mówił o swoim
polskim pochodzeniu. Jeszcze dziś jego
potomkowie dumnie noszą nazwisko w
niezmienionej formie, a turyści odwiedzający Rezerwat Niagary, zatrzymują
się przed pamiątkową tablicą i dziwią
się, że nie Kanadyjczyk, ale Polak o
trudnym do wymówienia nazwisku dokonał tak niezwykłych rzeczy dla Kanady.
(http://biographyservice.w.interia.pl/kazimierzgzowski.htm,
http://www.polonialife.ca/polacy_gzowski.htm)
GZOWSKI NEWS
Ciąg dalszy perypetii Krisa
Opowiadanie Irwinga Washingtona – naszego czytelnika, które
zaprezentowaliśmy w poprzednim
numerze spotkało się z waszym entuzjastycznym przyjęciem. Kiedy
prosiliśmy po raz kolejny wszystkich chętnych o napisanie dalszego ciągu opowiadania autorstwa
Agnieszki Niewrzędowskiej i Magdaleny Żytkiewicz, nie spodziewaliśmy się, że otrzymamy teksty będące kontynuacją opowiadania...
Irvinga Washingtona (czy ujawni
nam wreszcie swoje prawdziwe
imię i nazwisko?). No i proszę, drodzy czytelnicy, rodzi nam świetny
kryminał. Zaczniemy jednak od
interesującej propozycji Magdy Kisielewskiej z 2d.
słów. Zwykle skryty i małomówny
zaczął nerwowo dalej opowiadać to,
co ujrzał. Z każdym kolejnym wypowiadanym słowem czuł jednak, że
traci oddech. Bladł coraz bardziej, a
z czoła zaczął spływać mu zimny pot.
Kiedy stracił świadomość, bezwładnie spłynął z krzesła.
Magda Kisielewska
Cieszy nas, że podający się za Irvinga Washingtona czytelnik naszej
gazety, a zarazem autor znakomitej
kontynuacji perypetii Krisa, którą
opublikowaliśmy w poprzednim numerze „Gzowski News” nie spoczął
na laurach i przysłał nam kolejny
rozdział. Czyta się go tak samo z zapartym tchem, jak poprzedni. Sami
Pogodna staruszka, gdy tylko zauwa- się przekonajcie.
żyła spływające łzy po policzkach
młodego mężczyzny, podeszła bliżej
Kris zwany ostatnio także Wiki spytała głosem przepełnionym tro- torem siedział przy stole i patrzył z
ską:
przerażeniem na parę staruszków.
- Wiktorze, co się dzieje? Mów wresz- Oboje odwzajemniali jego spojrzenie.
cie.. Nie widzieliśmy się tyle czasu... W kuchenną ciszę, delikatnie stąpając
Kobieta nieustannie wpatrywała się po rozeschniętych dębowych deskach
w młodzieńca, jednocześnie unosząc tak, by nie stawać na szparach pomięniewielką filiżankę z gorącym napo- dzy nimi, wszedł upstrzony różnokojem. Jej ręce drżały niczym osika. W lorowymi plamkami kot. Nie patrząc
końcu herbata rozlała się na stół, co na nikogo z obecnych, przeszedł obok
podirytowało pedantyczną gospody- staruszków i jednym susem wskonię. Staruszka zaklęła cicho pod no- czył na stół. Szedł po nim, podobnie
sem. Wstała z krzesła i dłuższą chwilę jak wcześniej, unikając łączeń i szpar
krzątała się po kuchni w poszukiwaniu pomiędzy deskami. Usiadł dostojnie
ścierki. Gdy tylko ją znalazła, staran- naprzeciw przerażonego młodzieńnie starła stół. Wróciła na swoje miej- ca i spojrzał na niego swymi białymi
sce i spojrzała na Krisa swoimi zmę- oczami. Nie były to oczy pokryte bielczonymi życiem, wyblakłymi oczami. mem. Były po prostu białe i jakby półJednak było w nich coś, co uspokoiło przezroczyste. Wejrzenie oczu, jakby
młodzieńca. Zrobił kilka głębokich pozbawionych źrenic wywoływały u
wdechów, uśmiechnął się niemrawo Krisa dosłowny, fizyczny ból całego
do pani Lusyber i zaczął mówić:
ciała. Chłopiec zaczął powoli cofać
- Zajrzałem tutaj tylko dlatego, że się na stołku, który miał pod sobą. Na
przeraźliwy krzyk rozniósł się po kocie, spotkanie z Krisem nie zrobiło
okolicy. Na dole w kuchni leżą zwłoki takiego wrażenia. Rozsiadł się wydwóch osób, a wy sobie tak spokoj- godnie, rozłożył tylne łapy i zaczął
nie siedzicie? Może mi ktoś powie, o się czyścić. Wiktor wstał i oparł się
co w tym chodzi, bo się pogubiłem i plecami o ścianę. Jego płuca grzmiały
jeszcze jedno: mam na imię Kris, nie niczym kowalski miech. Ocenił odleWiktor...
głość do drzwi. Ucieczka była jedyKris sam był zaskoczony natłokiem nym wyjściem z tej niezręcznej sytu-
acji. Chłopak czuł, że ciężko mu się
oddycha, zaczął się zastanawiać, czy
aby nie jest przeziębiony i czy nie powinien pójść do jakiegoś lekarza.
„Niech będzie do lekarza, byle jak
najdalej stąd” – powiedział głos wydobywający się jakby gdzieś od strony kota. Pani Lusyber przycisnęła
starca do piersi i oboje uśmiechnęli się czule do Krisa, jakby był ich
ukochanym wnuczkiem. Ten zdobył się na odwagę i nie czekając na
dalszy rozwój wydarzeń, skoczył ku
drzwiom, przesadzając próg jednym
susem. W ostatniej chwili zobaczył,
że dziadkowie machają mu na pożegnanie i wciąż czule się uśmiechają. W
biegu wyskoczył na ulicę. Pot wystąpił mu na czole, gdy zdał sobie sprawę, że pomyślał o pani Lusyber i jej
towarzyszu „dziadkowie”. „Przecież
to mordercy!” – krzyczał w duchu i ze
łzami w oczach pełnych strachu biegł
przed siebie.
W pewnym momencie uświadomił
sobie, że nie bardzo wie, w której części miasta się znajduje. Nie był przyzwyczajony do wszędobylskiego brudu, obdrapanych kamienic i ciemnych
zaułków. Jako dziecko, nie zwykł
zapuszczać się w takie rejony. Ludzie łypali na niego wrogo. Kluczył
uliczkami pełnymi smrodu, z odrazą
odsuwał się od kamienic obklejonych
wiecznym brudem. Bał się spoglądać
w okna, z których wystawały stare,
wyschnięte, bezzębne głowy z wzrokiem utkwionym to w jego postaci, to
gdzieś w przestrzeni. Jedyne, czego
chciał, to wydostać się z tej okropnej
dzielnicy nędzy i rozpaczy. Pomiędzy
budynkami zobaczył znaną mu wierzę kościoła. Nie pamiętał pod czyim
wezwaniem, ale uznał ten widok za
jedyną dobrą wskazówkę wyjścia z
nieznośnego labiryntu.
Obok jego nóg przebiegł kulawy
pies. Jego głowę i tors pokrywała
naga obdrapana skóra, która wyglądała jak jedna wielka jątrząca się rana.
Goniła go gromadka, Bóg jeden wie,
czym umorusanych dzieci. Rzucali w
psa kamieniami i drobną kostką brudokończenie na stronie 11.
10
Z cyklu: trudne tematy
GZOWSKI NEWS
Szkolni zamachowcy planują zbrodnię przynajmniej dwa tygodnie przed jej popełnieniem. Zawsze
zwracają na siebie uwagę: piszą wiersze o śmierci, samobójstwie lub morderstwie, malują makabryczne
obrazy... Większość przechodzi najpierw głębokie załamania nerwowe. To, co łączy wszystkich „szkolnych morderców”, to chęć zemsty.
STRZELANINA W SZKOLE
Są w naszym wieku, chodzą do
szkoły tak, jak my. Z pozoru „normalni” uczniowie, raczej nie wyróżniający się niczym szczególnym,
zwykle zamknięci w sobie. Nadchodzi jednak moment, kiedy coś w nich
„pęka”. Zamieniają się w bestie, gotowe zabić każdego, kto stanie im na
drodze. Młodociani mordercy. Kim
są tak naprawdę, skąd pochodzą i
jak to się dzieje, że decydują się pociągnąć za spust?
Masakra w Columbine
W 60 rocznicę śmierci Adolfa Hitlera w niewielkim mieście Littleton w
stanie Colorado, dwoje młodych ludzi
rozpoczęło śmiertelny, jak się później
okazało, przemarsz po korytarzach
szkoły średniej Columbine. Zabili 13
osób, a poważnie ranili 25. Tymi ludźmi byli Eric Harris (18 l.) i Dylan Klebold (17 l.).
Do szkoły weszli tylnymi drzwiami.
Mieli na sobie czarne płaszcze, a pod
nimi półautomatyczną broń.
Nauczyciel Dave Anders, słysząc
pierwsze strzały próbował zgromadzić
jak najwięcej uczniów za ladą szkolnego bufetu. Przypłacił to życiem. Kule
trafiły w klatkę piersiową, powodując
natychmiastową śmierć.
Uczniowie próbowali uciekać drzwiami i oknami. Chcieli być jak najdalej
od budynku. Niektórzy chowali się w
łazienkach i pod stołami w bibliotece,
ale i tu dopadali ich Eric i Dylan.
Rodzice chłopców twierdzili, że nie
zauważyli w ich zachowaniu niczego
podejrzanego, choć, jak stwierdziła
później policja, w pokojach nastolatków wisiały zdjęcia nazistów i swastyki. Były też kasety video, na których
Eric i Dylan paradowali z bronią grożąc, że niedługo dojdzie do rzezi. Co
więcej, jeden z zabójców chorował
również na schizofrenię.
Od kilku tygodni nie brał leków, ale ro- Dlaczego to zrobili?
dzice skrzętnie przemilczeli ten fakt.
Agenci „Secret Service”, którzy w ciąInne szkolne strzelaniny w USA
gu sześciu miesięcy przesłuchali 41
uczniów, którzy dokonali przestępstw
Niewątpliwie najwięcej przestępstw z użyciem broni, doszli do kilku wnioz użyciem broni ma miejsce tam, gdzie sków. Oto one:
posiadanie broni nie jest przestęp- 1. Wszyscy „szkolni zamachowcy”
stwem. Prym pod tym względem wio- planowali zbrodnię przynajmniej dwa
dą Stany Zjednoczone. To tu doszło do tygodnie przed jej popełnieniem.
2. Niemal wszyscy zamachowcy zwranajtragiczniejszych zdarzeń.
cali na siebie uwagę otoczenia. Pisali
2 lutego 1996 r. - 14-latek zabija ze wiersze o śmierci, samobójstwie lub
sztucera swego ojca, dwóch kolegów z morderstwie.
klasy i nauczyciela w szkole w Moses 3. Młodociani mordercy rzadko są
Lake w stanie Washington. Dostał po- samotnikami. Często towarzyszą im
przyjaciele, którzy są ostrzegani, aby
dwójne dożywocie;
1 października 1997 r. - w Pearl w sta- nie przychodzili feralnego dnia do
nie Missisipi 16-latek zabija matkę, po szkoły.
czym idzie do szkoły, gdzie morduje 4. Tylko niewielka część „szkolnych
dwójkę uczniów, w tym swoją dziew- zamachowców” jest uznawana za choczynę. Dostał potrójne dożywocie, a rych psychicznie. Większość przechosześciu jego znajomych, którzy wie- dziła głębokie załamania nerwowe lub
dzieli o planowanym ataku, od dwóch chwilowe ataki depresji.
5. Wspólną cechą wszystkich zamado pięciu lat;
1 grudnia 1997 r. - 14-latek z West Pa- chowców jest chęć zemsty. Młodzież
ducah z Kentucky zabija troje studen- mści się na nauczycielach za poniżatów podczas szkolnej modlitwy. 17 dni nie, a na kolegach za wyśmiewanie i
później sąd wymierzył mu dożywocie; rozpuszczanie plotek.
24 marca 1998 r. - 13- i 11-latek zabijają z broni maszynowej cztery dziew- Strzelanina w Finlandii
czynki i nauczycielkę w Jonesboro w
stanie Arkansas. Obaj zostali skazani Do podobnych zdarzeń dochodzi coraz
na pobyt w poprawczaku do 21. roku częściej poza granicami Stanów Zjednoczonych. Jakiś czas temu wstrząsnęła
życia;
21 maja 1998 r. - 15-letni Kipland nami wiadomość, że młody Fin PekkaKinkel zabija rodziców, po czym idzie Eric Auvinen, 18-letni licealista, zado szkoły, gdzie podczas przerwy śnia- strzelił osiem osób i kilkanaście ranił.
daniowej morduje dwoje uczniów i Policja uważa, że Auvinen był zastraszany przez kolegów. Nikt w porę nie
rani 19;
20 kwietnia 1999 r. - Kelbord i Harris zareagował. Zginęło pięciu chłopców,
zabijają 13 osób, po czym popełnia- jedna dziewczyna i dyrektorka szkoły.
ją samobójstwo w szkole w Littleton. Strzelanina wybuchła około południa.
Miesiąc później 15-latek z Georgii Do szkoły natychmiast przybyła polipróbuje powtórzyć ich wyczyn, zostaje cja. Oblężenie zakończyło się po tym,
jednak powstrzymany przez policjanta jak Auvinen postrzelił się śmiertelnie
w głowę.
po tym, jak rani sześć osób.
Łukasz Kopczyk (I d)
GZOWSKI NEWS
11
dokończenie ze strony 9.
kową, niektórzy trzymali w brudnych
łapkach kijaszki i wymachiwali nimi
nad głowami niczym saraceni. Zatrzymali się nagle, gdy zobaczyli zgiętego w pół dobrze ubranego chłopaka
trzymającego się za głowę. Spod jego
palców wyciekała stróżka krwi. Widać, że któryś kamień sam obrał cel.
Kris z przeszywającym skroń bólem
patrzył otępiały, jak dzieci chowały w bramach. Niektóre zdawały się
rozpływać w powietrzu. Zatrzymując
rękawem krwawienie, ruszył w stronę
kościelnej wierzy. Gdy tylko zniknął
za pierwszym zakrętem, utaplane w
brudzie dzieci ruszyły w pościg. Tym
razem nie była to już zabawa. Utrata
zdobyczy wzbudziła w nich niewypowiedziany gniew. Wiedzieli, gdzie
szukać swej ofiary, byli jak sfora wilków na własnym terytorium. Dopadli w końcu zamęczonego kundla w
ślepym zaułku. Dziki skowyt, niepodobny do żadnych innych dźwięków
przeszył wieczorne powietrze. Urwał
się po chwili, a zamiast niego, jakby
oddając cześć rozbrzmiały kościelne
dzwony całego miasta.
W tym czasie Kris zdążył już dotrzeć do komisariatu. Stary budynek
prezentował się okazale wraz z płaskorzeźbami aniołów wkomponowanymi w elewacje oraz gargulcami w
kształcie ludzkich twarzy. W środku
nie zastał żywej duszy. Po chwili nawoływania przez stare drzwi z odpadającą farbą wszedł siwy policjant o
pociągłej twarzy z potężnymi wąsami.
- Słucham młody człowieku?
- Widziałem ciała. – Zaczął Kris, a
jego głos drgał coraz bardziej, gdy
wsłuchiwał się w to, co mówi. - Zwłoki w domu pani Lusyber… Był tam
też starzec…
- Zwłoki?
- Tak! Właśnie. Ale one później znikły.
- Znikły? – Pytał bez szczególnych
emocji policjant.
- Bo... ja uciekłem… I przybiegłem
tutaj. Żeby powiedzieć. Trzeba coś
zrobić. - Głos łamał mu się coraz bardziej z każdym wypowiedzianym słowem.
Policjant wysłuchał i zdawał się analizować dokładnie wypowiedź chłopca.
Milcząc chwilę kiwał dostojnie swą
siwą głową.
- Tak… hmm, a powiedz mi chłopcze
jak często widujesz takie znikające
zwłoki?
- Słucham…? – Kris nie bardzo wiedział jak zareagować.
- Żarty tego typu nie są śmieszne. To
kpina z urzędu państwowego – policjant mówił powoli i wyraźnie, tonem
nie znoszącym sprzeciwu. – Jeśli nie
chcesz spędzić nocy na posterunku lepiej zniknij mi z oczu.
- Ale ja nie kłamię! – Kris znów miał
łzy w oczach. Spojrzał w bok, zaczął
cofać się zrezygnowany i załkał.
Na długą ladę przechodzącą przez
całe pomieszczenie wskoczył zgrabnie kolorowy kot z mlecznobiałymi
oczami.
Irving W.
Która z propozycji podoba wam się
bardziej? Od was zależy, drodzy
czytelnicy, czy Kris pojawi się jeszcze na łamach naszej gazety. Piszcie.
Najciekawsze teksty opublikujemy
w kolejnym numerze „Gzowski
News”.
Felieton: rozważania pierwszoklasisty
Profesor lepszy niż magister
- Mamo! Pani profesor wpisała mi
dziś piątkę za aktywność na lekcji.
- No, brawo synku. Piątka wpisana
przez panią profesor jest o wiele więcej warta, niż gdyby wpisała ci ją pani
magister.
- Ależ mamo! Przecież w naszej szkole wszyscy nauczyciele są profesorami!
- Jak to, naprawdę?
- Tak!
- A więc synu! Jestem spokojna o
twoją przyszłość. Profesorowie z
twojej szkoły na pewno sprawią, że
„wyjdziesz na ludzi”.
ne niewłaściwie odebrało ten artykuł
i pomyślało, że jest to, broń Boże,
drwina z nauczycieli... Pragnę natomiast zwrócić uwagę na pewne zjawisko, które moim zdaniem w szkole
nie powinno mieć miejsca. Chodzi o
to, że już na pierwszej lekcji wychowawczej sugeruje się pierwszoklasistom zwracanie się do nauczycieli w
naszej szkole per „panie profesorze”,
„pani profesor”. Gdy rozmawiałem o
tym z kilkoma nauczycielami, otrzymywałem lakoniczne odpowiedzi
typu: „To tylko zwrot grzecznościowy” albo „W szkole średniej panuje
od lat taki zwyczaj”. Zgadzam się, że
Przytaczając powyższą anegdotę od nauczycielom trzeba okazywać szarazu uprzedzam, że nie jest moim za- cunek, to oczywiste, ale nie sądzę,
miarem, aby nasze grono pedagogicz- by okazywanie szacunku było uza-
leżnione tylko od zwracania się do
wszystkich nauczycieli - niezależnie
od tytułu, jaki w rzeczywistości posiadają - w formie: „pani profesor”,
„panie profesorze”. Uważam po prostu, że używanie tego tytułu naukowego, jako sposobu zwracania się do
nauczycieli-magistrów uczących w
szkole średniej jest po prostu niesprawiedliwe.
Oczywiście są uczniowie, którzy
wolą w ten sposób kontaktować się z
nauczycielami i jak najbardziej mają
do tego prawo. Co innego, gdy robi
się to wbrew własnej woli, wbrew
własnym przekonaniom, „bo tak pani
wychowawczyni kazała”...
(mgr?) Piotr Rippel (kl. Id)
12
DZIEWCZYNA NUMERU
W każdym numerze naszej gazety prezentujemy jedną piękność z
naszej szkoły. Pod koniec roku zrobimy plebiscyt na „DZIEWCZYNĘ ROKU”. Dziś z numerem 5 - Angelika Majka z Id.
“Jestem jak każdy, ale nie
jak wszyscy. Moją osobę
można porównać do pudełka pełnego niespodzianek.
Jak każda niespodzianka,
potrafię dawać radość. Często robię coś dla kogoś, nie
czerpiąc z tego absolutnie
żadnych korzyści. Zdarza mi
się wybuchać i krzyczeć bez
powodu. Gdy mam zły dzień,
to potrafię być zła na wszystkich, jednak później się nad
tym zastanawiam i usiłuję
naprawić wszystko. Umiem
przyznać się do błędów, ale
to chyba jest zaleta...”
? ?
3
Natalia
Radzimska
4
Angelika
Zwetler
Agnieszka
Bielawska
? ? ?
5
Marta
Kotyza
Angelika
Majka
6
?
GZOWSKI NEWS
Wiosenny horoskop
wierszem pisany
Baran (21.03-19.04)
Nie opuści cię nastrój wiosenny,
Aby spędzić z Tobą czas, będzie ktoś chętny.
Stawaj więc do boju.
I oczywiście nie wchodź do nauczycielskiego pokoju.
Byk (20.04-20.05)
Gdy wiosna za oknem czyni cuda.
Wtedy dla byka wszystko się uda.
Pieniądze, szmal, flota, kasa. Różnie to nazywają,
Ale to fundusze do byka kieszeni wpływają.
Bliźnięta (21.05-20.06)
Wiele kontaktów odnowisz ponownie.
Inni z tego powodu zazdrościć ci będą okropnie.
Ty się tym przejmować nie będziesz.
Po prostu szczyt popularności zdobędziesz.
Rak (21.06-22.07)
Rak to osoba tajemnicza lub też nie.
Obojętnie, co zrobi, będzie dobrze lub też źle.
Lecz tak na poważnie.
Uzupełnij nauki braki, bo będzie strasznie.
Lew (23.07.-22.08)
Już wkrótce najdzie cię dobra nowina.
Odmów, gdy zaproponują ci trunku mocnego łyka.
Bo gdy się go napijesz.
Bólu głowy, mówiąc prosto, nie przeżyjesz.
Panna (23.08.-22.09)
Masz szansę wzmocnić swoją pozycję zawodową.
Nie obarczaj innych swoją chorobą.
Spełnią się twoje pragnienia.
Będziesz w centrum uwielbienia.
Waga (23.09.-22.10)
Prym będą wiodły wagi 13 i 20 października narodzone.
Bo one do wielkich czynów stworzone.
Musicie na siebie zważać.
By się nauczycielom nie narażać.
Skorpion (23.10.-21.11)
Grożą ci błędy i pomyłki.
Na poczcie pomylą do ciebie wysyłki.
Spotkasz swoją przyszłą sympatię.
Nie będziesz miał czasu na empatię.
Strzelec (22.11-21.12)
Kiedy słońce rano wschodzi.
U strzelca nowe uczucie się rodzi.
Niech miłości tej nie ignoruje.
Niech dary od przeznaczenia przyjmuje.
Koziorożec (22.12-19.01)
Najbliższe dni będą sprawdzianem.
Bądź czujny, bo zadzwoni telefon nad ranem.
Być może zdecydujesz się na oświadczyny
Lub też na zaręczyny.
Wodnik (20.01-18.02)
W tym tygodniu dostaniesz trzy dobre oceny.
I w dodatku poznasz trzy ładne kobiety.
Lub też mężczyzn, jeżeli należysz do płci pięknej.
Jedna z tych osób będzie miała charakter istoty wrednej.
Ryby (19.02-20.03)
Oszczędzaj mocno pieniądze.
Przydadzą się, bo obudzą się w tobie rządze.
Nie obciążaj się obowiązkami.
Bo być może wylądujesz za kratkami.
(zacny astrolog, Łukasz Kopczyk)
“GZOWSKI NEWS” - pismo Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących
im. Kazimierza Gzowskiego w Opolu, ul. Hallera 6, tel.: (077) 4745-942
Numer przygotowali: Katarzyna Głowania, Łukasz Kopczyk, Piotr Rippel, Karolina Syga,
Alicja Paterek, Magdalena Kisielewska, Małgorzata Bień.
Opiekunowie: Edyta Pawłowska, Łukasz Kazkiewicz.
Dziękujemy za kserowanie gazetki pani Jadwidze Mirek oraz pani Wiesławie Kobylarskiej.
Adres mailowy: [email protected]

Podobne dokumenty