Nr 1 - O nas

Komentarze

Transkrypt

Nr 1 - O nas
Nie tylko moim zdaniem
Naszym Czytelnikom
i Przyjaciołom życzymy
spokojnych Świąt Wielkiej Nocy
Redakcja
Refleksje nie
od święta
D
ziś dużo mówi się i pisze
o Polsce, a jeszcze więcej
o narodzie polskim i patriotyzmie. Słucham i czytam niewiele
z tego rozumiejąc, coraz częściej
zadając sobie łacińskie: Quo vadis Polsko? Należę do pokolenia,
które przeżyło kilka przełomów
politycznych i zakrętów historii
oznaczanych w kalendarzu narodowym kolejnymi miesiącami:
czerwiec, sierpień, grudzień etc.
Pewnie wnikliwy historyk współczesności wypełniłby wszystkie
znaki zodiaku. Nie przypominam
sobie, by inicjatorzy i autorzy
politycznego kalendarza polskiego nie szli do boju bez haseł na
transparentach i sztandarach, że
chcą lepszej Polski, czyli równej,
zasobnej i sprawiedliwej. Jak to
się kończyło wszyscy wiemy. Najpierw nadzieja, wielkie projekty,
potem rozczarowanie. Zresztą
nie jest to jedynie przypadłość
plemienna znad Wisły, Odry
i Warty. Dotyka nas jednakże
zdecydowanie częściej i boleśniej
niż inne nacje. Zatem otulony
płaszczem obserwatora czekam
cierpliwie, co z tego wyniknie.
Raz jeszcze w tym kąciku
wrócę do patriotyzmu, a zwłaszcza jego współczesnej miary.
W kategoriach historycznych
jawi się on jako ofiara, bardzo
często najwyższa, którą jest oddanie życia za ojczyznę. Definicja
ta lub też jeden z jej elementów
dotyczy wszakże czasów wojny
i fizycznego zagrożenia bytu
narodowego.
Jak tymczasem wygląda patriotyzm okresu pokoju? W odpowiedzi nie przychodzi mi nic
innego do głowy, jak rzetelna praca na rzecz swego kraju, a więc
również dla własnego dobra.
Dodałbym jeszcze znaną maksymę medyczną Hipoktaresa o nie
szkodzeniu. Dobrą pracę łatwo
zmierzyć, chociażby rzetelnością
płaconych podatków. Im więcej
ich odprowadzamy, tym zasobniejszy mamy kraj. W żaden
sposób nie pojmuję histerycznej
wprost walki o skrócenie aktywności zawodowej, chyba że jest
to praca ponad siły człowieka.
W tym miejscu przychodzą mi
do głowy słynne słowa J.F.K „Nie
pytaj, co twój kraj może zrobić
dla ciebie, zapytaj, co ty możesz
zrobić dla swojego kraju”. Pasuje
to jak ulał do naszej dzisiejszej
rzeczywistości. Rosną oczekiwania i żądania, a nikt nie mówi
o tak prostej ofierze, jaką jest
codzienna i rzetelna praca. Z pustego i Salomon nie naleje. n
Jan B. Nycek
fot. Jan B. Nycek
W Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu po raz szesnasty obchodzono uroczyście NIedzielę Palmową. Mszę św. w drewnianym kościółku odprawił ks. Andrzej Więckowski
Rozmowa z Adamem Struzikiem, marszałkiem Mazowsza
Jestem przeciwny
rozbiorowi Mazowsza
Od ubiegłego roku mija już kwartał,
zatem bardzo proszę o ocenę udziału
Urzędu Marszałkowskiego w rozwoju
subregionu płockiego w 2015 roku.
Co w tym czasie udało się zrealizować
oraz skąd i w jakich proporcjach
pochodziły środki finansowe?
W ubiegłym roku skoncentrowaliśmy się przede wszystkim na
realizacji inwestycji przy udziale
środków unijnych w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego. W sumie do subregionu
płockiego, w ciągu trwania zeszłej
perspektywy finansowej trafiło
ponad 800 mln zł. To ogromne
pieniądze, dzięki którym udało się
przeprowadzić szereg inwestycji
w placówkach służby zdrowia,
instytucjach kultury, a także zmo-
dernizować szereg dróg. Wśród
projektów, które zakończyliśmy
w ubiegłym roku na uwagę zasługuje m.in. Centrum Kulturalno-Rekreacyjne w Muzeum Wsi
Mazowieckiej w Sierpcu. Koszt
inwestycji wyniósł blisko 55 mln
zł, z czego ponad 43 mln zł to dofinansowanie unijne, a 11 mln zł pochodziło z budżetu województwa
mazowieckiego. Ważną inwestycją
zwłaszcza dla użytkowników dróg
było otwarcie ul. Dobrzyńskiej
w Płocku. Ten projekt realizowaliśmy wspólnie z samorządem
miasta. Inwestycja objęła w sumie
odcinek 2,8 km, wzdłuż którego
wybudowano także ścieżkę rowerową. Przedsięwzięcie pochłonęło
ponad 23 mln zł, z czego 18 mln zł
stanowiła dotacja unijna w ramach
RPO WM. W 2015 roku udało nam
się także przeprowadzić ważne
prace remontowe m.in. w płockim szpitalu wojewódzkim, gdzie
gruntowną przebudowę przeszedł
oddział chorób płuc i gruźlicy. Zakupiony został do niego także specjalistyczny sprzęt. Kosztowało to
w sumie ok. 6,8 mln zł. Pomogły
środki unijne.
Jak pan ocenia kondycję, głównie
finansową, samorządów objętych
działalnością Delegatury w Płocku
Urzędu Marszałkowskiego
Województwa Mazowieckiego?
Wszystkie samorządy w Polsce
borykają się z problemem niedofinansowania. Co roku dorzucane są
im dodatkowe zadania, za którymi
bardzo często nie idą odpowiednie pieniądze. Zawsze w miarę
naszych możliwości staraliśmy
się wspierać samorządy. Jeszcze
kilka lat temu prowadziliśmy nasz
autorski projekt Samorządowy
Instrument Wsparcia Rozwoju
Mazowsza. Kolejnym zastrzykiem
pieniędzy są niewątpliwie środki
unijne. Poprzednia perspektywa
finansowa już się zakończyła
i właśnie ruszyły konkursy z nowej.
Pula środków tylko na tegoroczne
konkursy to 2,8 mld zł.
Proszę przypomnieć naszym
czytelnikom jaki skutek przyniosła
pańska walka z tzw. janosikowym,
czyli obowiązkiem płacenia przez
bogatsze samorządy daniny
na rzecz samorządów
w biedniejszych regionach kraju.
Od wielu lat Mazowsze dynamicznie się rozwija. Wytwarzamy
ponad 23 proc. PKB kraju. Niestety, od 2003 roku wypracowaną
nadwyżkę musieliśmy oddawać
na rzecz innych regionów. Przyjęty przed laty przepis dotyczący
subwencji regionalnej nie został
dobrze przemyślany. Od wielu
lat jako główny płatnik tzw. janosikowego apelowaliśmy o to, by
zmienić zapisy.
Dokończenie na str. 7
2
Wydarzenia
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
Ostatnie egzemplarze wyjątkowego albumu
Architektura powiatu płockiego
tel. 603 194 335
T
radycją stały się okresowe tematyczne konferencje naukowe organizowane w Wojewódzkim
Szpitalu Zespolonym w Płocku
przy współudziale Urzędu Marszałkowskiego. Lutowa konferencja poświęcona była chorobom
płuc i gruźlicy, co miało związek
z oddaniem po przebudowie Oddziału Chorób Płuc i Gruźlicy.
Konferencja
w WSzZ w Płocku
Prof. dr nauk medycznych Radosław Owczuk w chwilę po otrzymaniu tytułu z rąk prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy
fot. arch. prywatne Jana Owczuka
Kolejny Małachowiak profesorem
P
rezydent RP Andrzej Duda
postanowieniem z dnia 22
stycznia 2016 roku nadał dr. hab.
nauk medycznych Radosławowi
Owczukowi tytuł profesora. W ten
sposób absolwent Małachowianki
(matura 1991) dołączył do znacznej już listy profesorów różnych
dyscyplin nauki, którzy przysparzają splendoru tej najstarszej
szkole średniej w Polsce.
Profesor Radosław Owczuk
jest pracownikiem naukowym Kli-
niki Anestezjologii i Intensywnej
Terapii Gdańskiego Uniwersytetu
Medycznego.
Korzystając z okazji, redakcja
magazynu „Nasz Płock” składa
najserdeczniejsze życzenia nowo
mianowanemu profesorowi dalszych sukcesów w pracy zawodowej.
Profesor Radosław Owczuk jest
synem Jana Owczuka, działacza
społecznego, byłego dyrektora
III Liceum Ogólnokształcącego im.
M. Dąbrowskiej w Płocku. n (red.)
Naszej koleżance redakcyjnej Barbarze Konarskiej-Pabiniak
wyrazy głębokiego współczucia i żalu po śmierci Matki,
zmarłej w Gostyninie 24 lutego 2016 roku
Śp.
Marianny
Konarskiej
z domu Brylskiej (1921–2016),
członka Armii Krajowej
Redakcja magazynu
„Nasz Płock”
pogrzebowe odbyły się 27 lutego 2016
Uroczystości
roku na cmentarzu parafii św. Marcina w Gostyninie
Apel: Kto wie, kto pamięta
Zwracam się z serdeczną prośbą do osób, które podczas II wojny
światowej były wywiezione przez hitlerowców do obozu w Działdowie, a także do rodzin tych, którzy zostali bestialsko zamordowani
w tym obozie. Moim wielkim pragnieniem jest, aby to miejsce kaźni
tysięcy Polaków zostało w godny sposób oznakowane i uporządkowane.
Była więźniarka obozu w Działdowie tel. 724-741-997
Konferencję, w której brał
udział marszałek Mazowsza Adam
Struzik, otworzył dyrektor WSzZ
Stanisław Kwiatkowski, zaś wykłady wygłosili prof. Rafał Krenke
na temat zastosowania endobronchosonografii w diagnostyce chorób układu oddechowego i prof.
Tadeusz Marian Orłowski, który
zajął się problematyką raka płuc
w regionie płockim na tle zachorowań w Polsce. W konferencji
uczestniczył również ordynariusz
płocki bp Piotr Libera, który odprawił w kaplicy szpitalnej Mszę
św. w intencji chorych z okazji
Światowego Dnia Chorych.
Gospodarzem konferencji był
ordynator Oddziału Chorób Płuc
i Gruźlicy WSzZ w Płocku dr Bogdan Gotowicki. n
(jbn)
Podziękowania
Wszystkim Bliskim i Znajomym, którzy
wzięli udział w ostatniej drodze mojej
mamy Marianny Konarskiej w dniu
27 lutego 2016 roku serdecznie dziękuję.
Barbara Konarska-Pabiniak
Składam podziękowanie oraz wyrazy
uznania pani dr HANNIE KACZMAREK
i pielęgniarce JOLANCIE MAJCHRZAK za
wieloletnią opiekę medyczną nad moją
mamą Marianną Konarską, a także
za okazywaną serdeczność i wsparcie
w tych trudnych latach, a szczególnie
w ostatnich dniach walki o życie najdroższej mi Osoby.
Wdzięczna
Barbara Konarska-Pabiniak
ZUS informuje
Waloryzacja emerytur
i rent od 1 marca 2016 roku
T
egoroczna waloryzacja świadczeń emerytalno-rentowych
ustalona została na poziomie
100,24 proc. Oznacza to, iż wypłacane przez ZUS renty i emerytury
od 1 marca 2016 roku wzrosną
o 0,24 proc. Nowa wysokość kwot
świadczeń wg stanu na dzień
29 lutego 2016 roku zostanie zatem
ustalona poprzez pomnożenie ich
wysokości przez wskaźnik waloryzacji 100,24 proc.
Waloryzacja rent i emerytur wyliczona jest na podstawie
wskaźnika odpowiadającego średniorocznemu wskaźnikowi cen
towarów i usług konsumpcyjnych
w 2015 roku i zwiększonemu o co
najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia
w poprzednim roku.
Od 1 marca 2016 roku wzrosną
także kwoty świadczeń najniższych (brutto) i wynosić będą:
ˆˆ 882,56 zł – emerytura, renta
rodzinna, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy,
ˆˆ 676,75 zł – renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy,
ˆˆ 741,35 zł – renta socjalna,
ˆˆ 208,67 zł – dodatek pielęgnacyjny, dodatek kombatancki.
Uzupełnieniem tegorocznej
waloryzacji będzie jednorazowy
dodatek (wypłacony wraz ze
świadczeniem za marzec 2016
roku) przysługujący osobom
uprawnionym, jeżeli wysokość
tych świadczeń, łącznie z dodatkiem pielęgnacyjnym, dla sierot
zupełnych oraz innymi dodatkami
lub świadczeniami pieniężnymi,
wypłacanymi przez ZUS, nie przekracza na dzień 29 lutego 2016
roku kwoty 2000 zł miesięcznie.
Dodatek w/w wynosi:
ˆˆ 400,00 zł – jeżeli świadczenie
brutto lub suma świadczeń przysługujących osobie uprawnionej
nie przekracza kwoty 900,00 zł,
ˆˆ 300,00 zł – odpowiednio: powyżej 900,00 zł do 1100,00 zł,
ˆˆ 200,00 zł – odpowiednio: powyżej 1.100,00 zł do 1500,00 zł,
ˆˆ 50,00 zł – odpowiednio: po wyżej 1500,00 zł do 2000,00 zł.
Dodatek jednorazowy będzie
wolny od PIT, nie będą od niego
również odprowadzane składki na
ubezpieczenie zdrowotne ani dokonywane potrącenia i egzekucje. n
Barbara
Smardzewska-Czmiel
Rzecznik Prasowy O/ZUS w Płocku
Doroczne nagrody gospodarcze
prezydenta miasta Płocka
Redakcja „Naszego Płocka” żegna
zmarłego przedwcześnie
Śp.
Jacka Iwańskiego
1962–2015
wieloletniego współpracownika
i serdecznego Kolegę
Uroczystości pogrzebowe odbyły się
5 marca br. w Bielsku
W
dniu 18 marca 2016 roku
w płockim hotelu Herman odbyła się gala i wręczenie dyplomów
w konkursie „Nagroda Gospodarcza Prezydenta Miasta Płocka”. Celem konkursu jest uhonorowanie
przedsiębiorstw, które wspierają
lokalną społeczność i przyczyniają
się do unowocześniania i rozwoju
miejscowej gospodarki. Gospodarz
uroczystości prezydent Andrzej
Nowakowski wyróżnił nagrodą Galerię Wisła i spółkę Opeus. W tym
roku nominowanych do tego wyróżnienia było siedem firm. n
tekst i fot. Jacek Kędryna
Wielkanoc
Nasz Płock • nr 1 (107) • marzec 2016
3
4
Nasza rozmowa
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
Rozmowa z Andrzejem Nowakowskim, prezydentem Płocka
Zbudujemy nowy
odcinek obwodnicy
Wszedł pan w szósty rok zarządzania
miastem. Jak z pańskiej perspektywy
zmienił się w tym czasie Płock?
Jest to zupełnie inne miasto.
Nie wystarczy nam miejsca, by
wszystkie zmiany wyliczyć. Zmieniła się baza oświatowa, mamy nowe
hale warsztatowe i sportowe, nowe
szkoły, przedszkola. Nie stoimy już
samochodami przed szlabanami
kolejowymi w al. Piłsudskiego,
cieszą mnie kilometry nowych ulic
i dróg rowerowych, a także sprawne
komunikacyjnie miasto z nowoczesną sygnalizacją świetlną i sekundnikami. Zaczęliśmy wozić płocczan
nowoczesnymi, klimatyzowanymi
autobusami, stawiamy nowoczesne
przystanki, mamy nowy dworzec
autobusowo-kolejowy z zadaszonymi stanowiskami autobusowymi. Nie tylko w sferze materialnej
nastąpiły zmiany. Choć w sferze
oświatowej mamy zamieszanie to
rodzice mogą być spokojni o miejsce dla dzieci w przedszkolach.
Spadło nam bezrobocie, mamy rekordy frekwencyjne na festiwalach,
najważniejsze przedsięwzięcia konsultujemy z mieszkańcami i daliśmy
im możliwość współuczestniczenia
w budowaniu miasta dzięki Budżetowi Obywatelskiemu Płocka,
czego wcześniej nie było.
Pańscy oponenci zarzucają, że miasto
nie ma perspektywicznego planu rozwoju, zaś pan koncentruje się na inwestycjach i projektach doraźnych, które
w dłuższej perspektywie marginalizują
Płock na mapie gospodarczej kraju.
Oponenci nie mają żadnych
argumentów, więc wymyślają absurdalne zarzuty. Szczególnie w tej
kadencji postawiliśmy na uatrakcyjnianie miasta pod kątem terenów przemysłowych i potencjalnych inwestorów. Plan zakłada, że
rozwijać się będzie właśnie obszar
między lotniskiem Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej, a przemysłowym
Kostrogajem. Już początek tych
działań przyniósł efekt w postaci
sprzedaży gruntów pod rozbudowę
fabryki maszyn rolniczych CNH
Industrial Polska. Konsekwentna
wymiana infrastruktury miejskiej,
konsekwentne rozwijanie sieci
ścieżek rowerowych, udrażnianie
miasta to są doraźne projekty? Nie
ma mowy o tym by miasto, które
nie raz tytułowano stolicą polskiej
chemii zostało zmarginalizowane
na mapie gospodarczej kraju.
Postawił pan, jak się wydaje, na polepszenie poziomu życia mieszkańców,
co jest widoczne chociażby w rozwią-
zaniach komunikacyjnych oraz inwestycjach opiekuńczych i oświatowych.
Tymczasem nie ma u nas, jak chociażby
w nieodległym Kutnie, inwestycji przemysłowych wpływających pozytywnie
na lokalny rynek pracy. Czy to spostrzeżenie jest słuszne?
Celowo, po kolei wymienię inwestycje w Płockim Parku Przemysłowo-Technologicznym, bo cały
czas otacza nas mit, że na płockim
rynku nic się nie dzieje. W 2011 roku
w PPP-T powstała firma PCC Exol
się niezbędne. Myślę tutaj o nowym
stadionie, który wkrótce może stać się
koniecznością, budowie aquaparku
i zagospodarowaniu nabrzeża wiślanego. Dlaczego Płock nie podejmuje tego
tematu? Czy nie mamy wystarczających
środków i nie chcemy dalej zadłużać
miasta, czy też z realnej oceny naszych
oczekiwań, potrzeb, zaś przede wszystkim możliwości.
Wszystkie wymienione przez
pana przedsięwzięcia są w różnym
stopniu przygotowania. W przy-
Prezydent Andrzej Nowakowski podczas otwarcia skweru na pasażu Paderewskiego, który powstał
w ramach Budżetu Obywatelskiego Płocka
fot. arch. UMP
i 18 miejsc pracy. W 2012 w Parku padku stadionu chcemy zacząć
ruszyły B4 i aż 250 miejsc pracy, od opracowania jego koncepcji.
PaChemTech i 15 miejsc pracy, Jeżeli chodzi o aquapark to anaElektrobudowa i 19 miejsc pracy. lizujemy możliwość zbudowania
Rok później w Parku znalazły się: go w partnerstwie publiczno-pryIzo-Bet, Neo-tec, Masterflex i Fle- watnym i jesteśmy w tych pracach
xpol. I odpowiednio: 10, 23, 10 i 50
zaawansowani. Nabrzeże mamy
miejsc pracy. W 2015 roku ruszyła przygotowane do realizacji, czekaNova-Gips z 40 etatami. W tym
my aż Urząd Marszałkowski ogłosi
roku planuje w Parku ruszyć Ama- nabór wniosków o środki unijne.
tech-Amabud z 10 miejscami pracy. Chcemy bowiem, aby jak najwięcej
10 firm i dokładnie 395 miejsc pracy inwestycji zrealizować przy pomocy
bez uwzględnienia Centrum Usług środków zewnętrznych. Żadna to
Korporacyjnych i samej spółki
sztuka zebrać od płocczan podatki
PPP-T. Biorąc pod uwagę fakt jak i podzielić je na kilka przedsięwzięć.
zautomatyzowana jest dziś produk- Chcę, aby moi współpracownicy
cja, możemy powiedzieć, że cztery- jak najwięcej pieniędzy na miasto
sta etatów to bardzo duży zakład „zarobili”.
produkcyjny. A przecież Park nadal Czy mógłby pan prezydent określić
się rozwija. Dziś ma realną szansę obecne zadłużenie Płocka i jaki ma ono
na umowy z czterema kolejnymi wpływ na realizację zadań statutowych
partnerami i stworzenie w najbliż- gminy?
szym czasie łącznie 135 miejsc
Zadłużenie sięga dziś 500 mln zł
pracy. A jeden z tych kontrahentów i jest to bezpieczny poziom 60
deklaruje zwiększenie zatrudnienia procent naszych dochodów. Czao kolejne 120 osób. Oponenci mogą
sami straszy się płocczan tymi
mi zarzucić, że w kutnowskim parku kredytami, ale one kompletnie nie
pracuje trzy razy więcej ludzi, ale
mają wpływu na życie płocczan.
tyle ich tam pracowało już w 2009 Wpływ na ich życie mają za to dobre
roku, kiedy płocki park praktycznie drogi, ścieżki rowerowe, miejsca
jeszcze nie istniał.
w przedszkolach, nowe autobusy,
Miasto czeka kilka wielkich i kosz- nowoczesne szkoły. Co młodych
townych inwestycji, które wydają płocczan bardziej dotyczy? Fakt,
że miasto zaciągnęło kredyty, czy
że ich dziecko chodzi do przestronnego, dobrze wyposażonego
przedszkola? Jeśli mam poprawić
komfort życia w mieście, to w razie
potrzeby sięgam po kredyt zwłaszcza, że jest tani i nie „przejadamy”
tych pieniędzy.
Ma pan stabilną większość w radzie
miasta, co w naszym regionie nie jest
rzeczą powszechną. Mimo to dochodzi
na sesjach do burzliwych dyskusji, jak
chociażby ostatnio przy tzw. sprawie
Simensa. Czy mógłby pan przybliżyć
naszym płockim czytelnikom, choćby
skrótowo, istotę tego pomysłu?
Z Simensem zawarliśmy umowę
partnerstwa publiczno-prywatnego.
Kilkanaście obiektów użyteczności
publicznej – głównie szkół – firma
ociepli i zmodernizuje w nich system ogrzewania oraz oświetlenia.
Zamontuje także całą automatykę
sterującą oświetleniem i ogrzewaniem w tych budynkach. Dzięki
temu będziemy mogli sterować
zużyciem energii i zoptymalizować
jej zużycie osiągając duże oszczędności. Dziś zdarzają się sytuacje,
kiedy np. budynek szkoły lub urzędu jest ogrzewany przez noc, w czasie, gdy nikogo tam nie ma. I nad
ranem pierwsi pracownicy studzą
go, otwierając okna. Chodzi o to,
by uniknąć takich sytuacji. W taki
sposób regulować ogrzewanie, by
unikać strat energii. Dzięki temu
zabiegowi będziemy płacić niższe
rachunki. Z tych oszczędności zaś
będziemy mieli środki do spłacenia
tego, co Siemens zainwestował.
Trampoliną rozwoju Płocka była lokalizacja tutaj wielkich zakładów rafineryjno-petrochemicznych. Wprawdzie
miasto i jego społeczność odczuwało
negatywne skutki działalności kombinatu, ale zakład starał się, może
w ramach rekompensaty, uczestniczyć
czynnie w życiu Płocka i wspierać
miejscowe władze w rozmaitych inicjatywach i przedsięwzięciach. Niestety,
w ostatnich kilkunastu latach współpraca ta staczała się po równi pochyłej
i zredukowana została do formy szczątkowej. Dlaczego?
Płock żyje czasem takimi legendami, które później wykorzystują
różni politycy do oszukiwania ludzi
np. w czasie wyborów. Rodzą się
wtedy takie hasła, że np. „Orlen
musi wrócić do Płocka”, podczas gdy nigdy w żaden sposób
Orlen z Płocka się nie wyprowadził. Ostatnio otrzymałem pismo
od ministra skarbu, dotyczące
perspektywy dalszej współpracy
z kierownictwem PKN Orlen oraz
możliwości wsparcia projektów
infrastrukturalnych, mających
znaczenie dla regionu. Jest to sześć
stron tekstu, który wylicza przedsięwzięcia i koszty, jakie Orlen
poniósł na rzecz miasta i regionu.
Informacje o tym, że przez ostatnie 25 lat spółka przeznaczyła na
inwestycje środowiskowe 6,5 mld zł.
Według naszych obliczeń na różne
przedsięwzięcia samorządu płockiego – jak np. Orlen Wisła Płock,
Orlen Cup, Orlen Handball Mini
Liga – przeznaczał rocznie 8 mln zł.
Z pisma od ministra skarbu wynika,
że ta kwota jest wyższa, bo PKN
sponsoruje także instytucje należące do samorządu wojewódzkiego,
jak np. Muzeum Mazowieckie. Nie
jest moją rolą bronić koncernu,
ale roczne wsparcie dla miasta
na poziomie 10 mln zł to bardzo
dużo i przeczy to o szczątkowej
formie współpracy między Orlenem
i Płockiem.
Czy objęcie przez płocczanina, posła
Wojciecha Jasińskiego, prezesury PKN
Orlen może stanowić nowe otwarcie
w stosunkach: miasto–kombinat?
Mam nadzieję. Także na to, że
dotychczasowe wsparcie Orlenu
dla miasta będzie jeszcze większe. Zadeklarowałem gotowość
spotkania z prezesem Jasińskim,
póki co nie odpowiedział na moje
zaproszenie.
Na ile projekty ekonomiczne i działania
prospołeczne nowego parlamentu
i rządu obciążające na niespotykaną
dotychczas skalę budżet państwa są
w stanie zagrozić finansom polskich
samorządów?
Może nie tyle zagrozić, ile
uszczuplić kasę samorządów
i utrudnić realizację zadań własnych. Już choćby zmiana w systemie oświaty, polegająca na zniesieniu obowiązku szkolnego dla
sześciolatków, spowoduje większe
wydatki z budżetu miasta o około
3 mln zł. Na realizację programu
Rodzina 500+ teoretycznie dostaliśmy pieniądze, ale już wiemy, że
w przyszłym roku kwota ta będzie
mniejsza.
Czego nowego mogą się w tym roku
spodziewać mieszkańcy Płocka? Chodzi
nie tylko o inwestycję, ale również projekty ogólnospołeczne i kulturalne?
Będzie kilka nowości w projektach kulturalnych i promujących
miasto, ale jeszcze niewiele mogę
o nich powiedzieć, bo negocjujemy
właśnie warunki umów. Natomiast
inwestycje mamy zaplanowane.
Wiele zmieni się w śródmieściu, na
osiedlu Kolegialna już trwa przebudowa ul. Gradowskiego, gdzie
nie tylko wymienimy nawierzchnię,
ale także rozdzielimy kanalizację
ogólnospławną na deszczową i sanitarną. Wprowadzimy też więcej
udogodnień, które poprawią komfort życia, a nie wiążą się z dużymi
nakładami, czyli na Kolegialnej
i Sienkiewicza wprowadzimy np.
zieloną falę. Przy Sienkiewicza 25
budujemy budynek z „Mieszkaniami na start”, niedługo MZGM
zacznie bardzo kosztowny remont
zabytkowej kamienicy przy Sienkiewicza 38 obok Płockiej Galerii
Sztuki. Kończymy „Stoczniowca”
oraz budowę przedszkola przy
ul. Szarych Szeregów. Czekamy na
koniec prac przy wielkiej atrakcji
ogrodu zoologicznego, czyli przy
akwariach. I niedługo zaczniemy
budowę drugiego odcinka obwodnicy, naszej najważniejszej inwestycji drogowej. n
Rozmawiał Jan B. Nycek
Historia
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
5
Chyba wiemy, gdzie mieszkał
Rembieliński w Płocku?
Rajmund Rembieliński, prefekt departamentu płockiego w latach 1808–1813,
przypomniany został płocczanom z okazji jego 240. rocznicy urodzin. Z inicjatywy dyrektora Teatru Dramatycznego w Płocku, Marka Mokrowieckiego, odbyło
się w Płocku w dniach 6–29 września 2015 roku kilka uroczystości poświęconych
prefektowi: Święto ulicy Rembielińskiego, konferencja naukowa w Towarzystwie
Naukowym Płockim i zawieszenie tablicy upamiętniającej miejsce zamieszkania
Rembielińskiego w Płocku na budynku nr 7 przy ulicy Tadeusza Kościuszki.
W
łaśnie ta tablica została zakwestionowana przez dwie
osoby związane ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego: radnego Rady Miasta
Płocka Pawła Mieszkowicza i Barbarę Popiołek, emerytowanego
pracownika Muzeum Mazowieckiego. W ich przekonaniu Rembieliński nie mieszkał w domu pod
nr 7, a w domu pod numerem 3
przy tej ulicy. Kontestatorzy zapowiedzieli udowodnienie swojej
tezy w artykule mającym się ukazać w grudniu 2015 roku w „Naszych Korzeniach”, półroczniku
wydawanym przez Muzeum Mazowieckie. Faktycznie, w nr 8 opublikowany został artykuł Historia
pewnego domu, cz I. pióra trzech
autorek: Bernadety Kamińskiej,
Barbary Rydzewskiej i Katarzyny
Stołoskiej. Autorki podjęły się
zbadania historii nieruchomości
miejskiej nr 3 przy dzisiejszej ulicy
Kościuszki na wniosek Inwestycji
Miejskich sp. z o.o. w Płocku z dnia
12 sierpnia 2014 roku planujących
rewitalizację tego budynku. Nie
miało to związku z postacią Rajmunda Rembielińskiego. Wcześniej Muzeum Mazowieckie nie
interesowało się prefektem i jego
kamienicą ani też nie włączyło się
w obchody rocznicowe.
Napisanie artykułu poprzedzone zostało dokonaną przez
badaczki kwerendą w Archiwum
Państwowym w Płocku, Wydziale
Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Płocku, a także w Archiwum Głównym Akt Dawnych
w Warszawie. Z pozyskanych dokumentów potwierdziła się m.in. znana już informacja, że Rembieliński
zakupił kontraktem z 25 kwietnia
1811 roku nieruchomość nr 3 przy
ulicy Warszawskiej nr hipoteczny
280 w kancelarii Urzędu Pisarstwa
Aktowego Departamentu Płockiego od urzędnika pruskiego Wilhelma zur Megede, a sprzedał ją, już
jako prezes Komisji Województwa
Mazowieckiego, mieszkając w Warszawie, 7 października 1818 roku,
choć sprawa sprzedaży ciągnęła
się w rzeczywistości do września
1825 roku. Pieniądze wypłacił Rząd
Gubernialny.
Od 1825 roku nieruchomość
przeszła w posiadanie Rządu
Królestwa Polskiego, a w latach
1872–1874 na rzecz Kasy Miasta
Płocka. Wiadomo też, że nieruchomość obciążona była kredytem
hipotecznym, który zaciągnął zur
Megede. W „Naszych Korzeniach”
czytamy: „Uzyskawszy z dniem
1 czerwca 1811 roku rządowy
konsens na sprzedaż domu wraz
z wszelkimi przynależnymi do
niego pertynencjami, mógł zur
Megede przystąpić do transakcji
z prefektem, który – nawiasem
mówiąc – zamieszkiwał już w tym
domu”. Co znaczy „nawiasem mówiąc”? Autorki nie wskazują żadnego dokumentu, korespondencji
czy wspomnień jednoznacznie potwierdzających, że Rembieliński
faktycznie mieszkał w tym domu
już przed jego zakupem ani nawet po zakupie, jak w przypadku
Floriana Kobylińskiego, o czym
niezbicie wiadomo według przytoczonego przez autorki zachowanego dokumentu, że prezes Komisji
Województwa Mazowieckiego po
Rembielińskim był lokatorem
tego domu.
Podczas swego pobytu w Płocku, z kilkoma dłuższymi przerwami, prefekt uczestniczył w licznych
uroczystościach państwowych.
Miał zwyczaj zapraszania gości
do siebie na obiad. Pisała o tym
„Gazeta Warszawska” z tego okresu, a także „Dziennik Urzędowy
Departamentu Płockiego”. Niestety, żadna z gazet nie wskazała
miejsca, gdzie te spotkania się
odbywały. Wiadomo zaś, że Rembieliński lubił wygodę. Co prawda nie bez dozy złośliwości, ale
i nie bez racji, Kajetan Koźmian
w swoich wspomnieniach napisał,
że gdy Rembieliński udał się na
południe Galicji w czasie wojny
austriacko-francuskiej, zatrzymał się w Lublinie i „mianowany
pełnomocnym intendentem armii
z władzą nieograniczoną, ledwie
stanął w Lublinie, zaraz na koszt
miasta (…) zajął najobszerniejszy
dom na rynku, nadto wszystkie
sobie wygody dostarczać kazał”.
Tymczasem dom w Płocku pod
nr 3, jak twierdził jego kolejny
mieszkaniec Klemens Rutkowski, ostatni prezes Komisji Wojewódzkiej, późniejszy pierwszy
gubernator płocki, któremu ten
dom przekazano do zamieszkania,
zabiegał o jego rozbudowę. Zamiar
swój uzasadniał w 1831 roku następująco: „Dom Rządowy nr 280
w Mieście Płocku (…) jest zbyt
szczupły, wielkie niedogodności
w sobie mieszczący i celowi do
którego jest przeznaczony nieodpowiedni”. Budynek miał tylko
trzy pokoje użyteczne, „a reszta
jako zbyt małe i wielością drzwi
opatrzone nie tylko niewielki przynosi użytek (…) prócz niewygody
doświadczonej w pomieszczeniu
familijnym brak jest miejsca odpowiedniego do licznego zebrania się
osób podczas dni Galowych (...)”.
Jak to się ma zatem do informacji, które przekazywała prasa
na temat gościnności Rembieliń-
Na tym budynku przy ul. Kościuszki 7 w Płocku zawieszono we wrześniu 2015 roku
tablicę upamiętniającą zasługi dla miasta położone przez Rajmunda Rembielińskiego
skiego? Być może Rembieliński
nie przewidział rozwoju wypadków
politycznych i zmierzał dłużej
przebywać w Płocku. Z tego też
względu nabył nieruchomość pod
numerem 3 z myślą o jej rozbudowie, ale czy mógł tam zamieszkać?
Z pewnością nie przydzielono by
prefektowi domu o niejasnym
statusie prawnym. Wszak prefekt był legalistą i odmówiłby
na pewno takiej kwatery. Skoro
Rajmund Rembieliński nabył
dom dopiero po trzech latach
swego pobytu w Płocku, rodzi się
pytanie, gdzie wcześniej mieszkał
i w ogóle nie wiadomo czy kiedykolwiek zamieszkał pod trójką.
Można zatem przyjąć, że właśnie
wskazany przez organizatorów
uroczystości dom pod nr 7, to
rzeczywiste miejsce zamieszkiwania prefekta. Wiadomo, że książę
warszawski Fryderyk August I, z
braku wolnych budynków w Płocku, pozwalał żołnierzom i urzędnikom zamieszkiwać w domach
prywatnych na koszt miasta. W tej
sytuacji prawdopodobne jest, że
dla Rembielińskiego wybrano dom
pod nr 7, tym bardziej że wcześniej
w 1805 roku zmarł jego pierwszy
właściciel, niejaki Schlik. Dom ten
był wówczas jednym z najbardziej
okazałych w Płocku, a domów murowanych w mieście było wówczas
niewiele, przy tym położony był
blisko prefektury.
Teza autorek artykułu opublikowanego w „Naszych Korzeniach” jest zatem jedynie hipotezą
nieudokumentowaną źródłowo.
Za budynkiem nr 7 przemawia
też utarte przekonanie licznych
mieszkańców Płocka, że budynek, w którym obecnie mieści się
przedszkole, to dawny dom Rembielińskiego. I niech tak zostanie,
nie kruszmy legendy. Ważne jest,
że Rajmund Rembieliński, zasłużony dla Płocka, po ponad 200
latach powrócił do tego miasta.
A dokonał tego Teatr Płocki, a nie
Muzeum Mazowieckie i Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum
Mazowieckiego.
I jeszcze jedna uwaga. Autorki
w powyższym artykule podają rok
urodzenia Rajmunda Rembielińskiego 1774. Tymczasem w większości publikacji przyjęty jest rok
1775, zgodnie z aktem zgonu z parafii Jedwabne z 1841 roku, s. 348,
w którym zapisano, że 12 lutego
1841 roku zmarł Rajmund Rembieliński, mający lat 65 i pół. Także
E. Sęczys w publikacji Szlachta
wylegitymowana w Królestwie
Polskim, s. 574, leg. 1837 podaje rok
urodzenia prefekta 1775. Autorki
artykułu powinny wiedzieć o tej
rozbieżności. n
Barbara
KONARSKA-PABINIAK
fot. Jan B. Nycek
Z gminy Słubice
Ku czci powstańców styczniowych
W
niedzielę 13 grudnia 1863
roku rozegrała się pod Zyckiem jedna z ostatnich potyczek
powstania styczniowego na Mazowszu Płockim. W 152. rocznicę
tego wydarzenia w Słubicach
odsłonięto pamiątkowy kopiec.
Kopiec usypano i jego otoczenie
zagospodarowano w ramach programu grantowego „Tu mieszkam,
tu zmieniam”. Na uroczystość
przybyło wielu gości, w tym starosta płocki Mariusz Bieniek, przedstawiciel marszałka Mazowsza
Tomasz Kominek, wójt sąsiedniej
gminy Sanniki Gabriel Wieczorek
i radny powiatowy Józef Walewski. Kombatantów reprezentował
Antoni Jelec, zaś Wojsko Polskie
major Jacek Blekicki. Gospodarzy
reprezentowali: wójt Krzysztof
Dylicki, przewodnicząca rady
Katarzyna Milczarek, wiceprzewodniczący rady i przewodniczący
Społecznego Komitetu Budowy
Kopca Mariusz Bartos, sołtysi,
szefowie gminnych jednostek organizacyjnych i mieszkańcy.
Mszę Świętą w kościele parafialnym odprawił proboszcz ks.
Roman Batorski. W kazaniu wspomniał rocznicę bitwy pod Zyckiem
Przy kopcu przemawia wójt gminy Słubice Krzysztof Dylicki
fot. arch. UG Słubice
i bohaterów powstania styczniowego. Przemawiając przy kopcu
Krzysztof Dylicki powiedział, że
miejsce to jest: „świadectwem
heroizmu i szacunku dla ofiary naszych przodków”. Zebrani z przejęciem wysłuchali apelu poległych,
po którym grupa rekonstrukcji
historycznej „14. Pułk Strzelców
Syberyjskich” z Przasnysza oddał
salwę. Na zakończenie uroczystości przy kopcu orkiestra strażacka
zagrała Rotę.
Uroczystościom towarzyszyło
otwarcie wystawy pod tytułem
„Cieniem stycznia 1863 roku”.
Sławomir Ambroziak, historyk
i właściciele zespołu pałacowo-parkowego w Słubicach, wygłosił
prelekcję poświęconą dziejom
powstania styczniowego na ziemi
gostynińskiej. Idea usypania kopca powstała w okresie pełnienia
funkcji wójta Słubic przez Józefa
Walewskiego, który podziękował
obecnym władzom za jej realizację.
Odrębne słowo podziękowania
należy się Fundacji Banku Zachodniego WBK, skąd uzyskano
wspomniany już grant. n
(red.)
fot. arch. UG Słubice
Władysława Kuźmińska ukończyła sto lat
Kwiaty i życzenia dla Jubilatki
P
ani Władysława Kuźmińska
urodziła się 10 stycznia 1916
roku w Słubicach. Męża Mariana
poznała w Warszawie, gdzie uczyła
się w szkole kucharskiej. Pobrali
się w roku wybuchu drugiej wojny
światowej. Marian Kuźmiński był
kowalem, pracował w wojsku jako
pułkowy podkuwacz koni. Brał
udział w kampanii wrześniowej.
Podczas okupacji Władysława
Kuźmińska była na robotach przymusowych w Dreźnie.
Małżonkowie wychowali pięcioro dzieci: Halinę, Marię, Daniela, Marka oraz Kazimierza.
Pani Władysława doczekała się
siedemnaściorga wnuków oraz
dwadzieściorga trojga prawnuków. Od śmierci męża w 1992 roku
znajduje się pod opieką córek. Jej
przepis na długowieczność to:
praca, spokój i abstynencja.
Gratulacje i życzenia złożyli
Jubilatce Mariusz Bieniek, starosta płocki i Krzysztof Dylicki,
wójt gminy, a także radni z przewodniczącą Katarzyną Milczarek,
sołtys Słubic oraz przedstawiciele
ZUS w Płocku. Krzysztof Dylicki
powiedział m.in.: „Jubileusz to najlepszy moment na podziękowanie
za trud i owoce stu lat życia”. Goście odśpiewali Jubilatce gromkie
200 lat. n
(red.)
6
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
Wielkanoc
Sprzedam dom w Słupnie
Powierzchnia domu 255 m2, powierzchnia działki 3050 m2
Podpiwniczony, dwa garaże, poddasze użytkowe, wszystkie media,
ogrzewanie gazowe, kominek, solary, system alarmowy. Dom zbudowany
jest bardzo solidnie – budowany dla siebie. Fantastyczne położenie
na zagospodarowanej działce, w pobliżu rzeczki Słupianki, zdrowy
mikroklimat. Idealne miejsce do zamieszkania i odpoczynku.
Tel. 606 864 292
Wywiad
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
Rozmowa z Adamem Struzikiem, marszałkiem Mazowsza
sprawuje rządy zwycięska partia.
Pańskie ugrupowanie znalazło
się w opozycji parlamentarnej.
Jak układają się relacje Urzędu
Marszałkowskiego chociażby
z nowo mianowanym wojewodą
mazowieckim?
Jestem przeciwny
rozbiorowi Mazowsza
Dokończenie ze str. 1
Wskazywaliśmy m.in. na źle
skonstruowany algorytm. Nasz
główny niepokój budził brak zapisu o progach ostrożnościowych,
które hamowałyby odbieranie
całej nadwyżki. I tak np. w 2010
roku janosikowe pochłonęło ponad 60 proc. naszych dochodów
podatkowych i z województwa
najbogatszego staliśmy się tym,
które miało najmniej na inwestycje w przeliczeniu na jednego
mieszkańca. W 2011 roku złożyłem
do Trybunału Konstytucyjnego
wniosek o zbadanie tych konkretnych przepisów w kontekście ustawy zasadniczej. Na jego
rozpatrzenie czekaliśmy ponad
trzy lata. W marcu 2014 roku po
wielu bojach zapadł korzystny dla
Mazowsza wyrok. Dziś nie ma już
systemu wyrównawczego dla województw. Działają przyjęte przez
Sejm tymczasowe rozwiązania,
które miały obowiązywać w 2015
roku, ale zostały przeniesione także na 2016 rok. Cały czas czekamy
na doprecyzowanie przepisów
i konkretne ustawy.
Jak Urząd Marszałkowski i jego
agendy odczuły skutki janosikowego?
W ciągu 12 lat oddaliśmy w ramach janosikowego blisko 7 mld zł
na rzecz innych województw. Przy
średnim budżecie ok. 2–2,5 mld zł
łatwo obliczyć, że to blisko trzykrotność naszego rocznego budżetu. Jednym słowem, podczas tych
kilkunastu lat przez dwa i pół roku
nasi podatnicy pracowali na rzecz
innych regionów. Tak naprawdę,
by sprostać nałożonemu na nas
obowiązkowi musieliśmy przeprowadzić szereg drastycznych cięć.
Już w 2009 roku zostały podjęte
pierwsze kroki. Oprócz cięć w samym urzędzie zmniejszony został
plan wydatków przeznaczonych
na pomoc finansową dla jednostek
samorządu terytorialnego i na
dotacje dla organizacji pozarządowych. Musieliśmy ograniczyć
się tylko do inwestycji, które były
realizowane przy udziale środków
unijnych. Kolejne lata przynosiły
następne ograniczenia. Żadne
inne województwo w kraju nie było
zmuszone do tak radykalnych cięć.
Tak naprawdę widmo janosikowego cały czas obciąża nasz budżet
i nie pozwala na pełną realizację
wszystkich zamierzonych przez
nas działań. Przyjęty przez zarząd
województwa w 2014 roku program ostrożnościowy przewiduje
zamrożenie części wydatków na
kolejnych pięć lat.
Był okres wzmożonej dyskusji, która
zapewne jeszcze wróci, na temat
nowego podziału administracyjnego
kraju, szczególnie zaś województwa
mazowieckiego. Jaki jest pański
stosunek do tych pomysłów?
Dyskusja, tak naprawdę cały
czas trwa. Przycicha na chwilę,
a potem wraca jak bumerang – za
to ze zdwojoną siłą. Politycy PiS
w ostatnich tygodniach mniej lub
bardziej otwarcie zapowiadali, że
rząd przymierza się do takiego
podziału. Niepokojące jest jednak
to, że biorąc pod uwagę specyfikę działania rządu i sejmowej
większości może się okazać, że
politycy partii rządzącej zaczną
wprowadzać ten plan w życie. I po
prostu obudzimy się pewnego dnia
w zupełnie nowej rzeczywistości
administracyjnej. Jako wieloletni
samorządowiec wiem, że takie
zmiany do niczego dobrego nie
doprowadzą. Nie da się przecież
oszukać faktów. Posłowie PiS
w woich rozważaniach powołują
się głównie na brak możliwości
ubiegania się przez Mazowsze
o środki unijne po 2020 roku. Zawsze będę stał na stanowisku, że
aby ten cel osiągnąć, nie trzeba od
razu wprowadzać podziału administracyjnego. Wystarczy podzielić
7
Adam Struzik, marszałek Mazowsza: Aby
wygospodarować środki, samorządy będą
bardzo często zmuszone do rezygnowania
z niektórych planów na rzecz wywiązania
się z nałożonych przez rząd obowiązków
fot. arch. UMWM
województwo na dwie jednostki
statystyczne NUTS 2 – Warszawę
wraz z otaczającymi ją powiatami
oraz pozostałą część województwa. Wtedy Mazowsze ma szansę
na wsparcie z Unii Europejskiej
po 2020 roku bez wprowadzania
chaosu administracyjnego. Przeprowadziliśmy wiele analiz i włożyliśmy wiele starań w to, aby tę
koncepcję poparł poprzedni rząd.
Taki wniosek trafił do Brukseli.
Ostateczne decyzje zapadną pewnie w 2017 roku. Szkoda, że nasz
rząd zamiast koncentrować się
na tym, jak pomóc samorządowi,
przygotowuje plan rozbioru Mazowsza. Jestem temu absolutnie
przeciwny.
Cześć opinii publicznej, także
w samym Płocku, dopatruje
się, że podział dotychczasowego
województwa mazowieckiego może
być szansą rozwojową Płocka pod
warunkiem, że miasto zostanie
albo samodzielną stolicą nowej
jednostki wojewódzkiej – Północnego
Mazowsza, albo też siedzibą Urzędu
Marszałkowskiego. Jak pan postrzega
ten problem?
Od samego bycia stolicą województwa, nie przybywa pieniędzy.
Oczywiście rozumiem, że każdy
z subregionów upatruje w ewentualnym podziale administracyjnym
swojej szansy na wybicie się. Nie
możemy jednak w tym wszystkim zapominać o jednym. Tu nie
chodzi o to, czy stolica będzie
w Płocku, Radomiu czy w Siedlcach. Podstawowym problemem
jest to, że po wyodrębnieniu Warszawy pozostała część Mazowsza
nie będzie – tak jak to obiecuje
partia rządząca – zieloną wyspą
tylko nędzarzem, nie mogącym
utrzymać wszystkich dróg, szpitali czy instytucji kultury, które na
jego terenie będą funkcjonować.
Najmniej istotne jest to, gdzie
byłaby stolica Mazowsza i kto by
nim zarządzał. Jak mówi powiedzenie: Z pustego to i Salomon nie
naleje. Po podziale Mazowsze nie
straci wiele ze swojej powierzchni,
ale będzie się musiało zadowolić
raptem 12 proc. dotychczasowego
dochodu z podatku CIT, czyli ok.
200–300 mln zł. To bardzo mało.
Zabraknie środków na realizację
zadań własnych, a budżet trzeba
będzie łatać dotacjami i janosikowym z innych województw. Nie
będzie nowych inwestycji – dróg,
szkół, nowoczesnych szpitali.
Można też zapomnieć o realizacji
projektów z UE, bo zabraknie
środków na wkład własny. Nie
zapominajmy też, że podział administracyjny, proponowany przez
PiS, wiąże się ze zwiększeniem
biurokracji, a za to ze swojej kieszeni zapłacą podatnicy.
Zgodnie z wolą wyborców od kilku
miesięcy w kraju niepodzielnie
Nasza współpraca, przynajmniej do tej pory, układa się
poprawnie. Razem z wojewodą
mazowieckim uczestniczymy m.in.
w powołanej kilka miesięcy temu
Wojewódzkiej Radzie Dialogu
Społecznego, której zadaniem jest
pośredniczenie i rozwiązywanie
konfliktów między pracodawcami
i pracownikami w sprawach społecznych i gospodarczych. Liczę,
że pomimo różnic politycznych,
nasza dalsza współpraca z wojewodą będzie nie tylko poprawna,
ale i owocna. Przecież nie pracujemy dla siebie, ale dla mieszkańców
całego województwa.
Mam wrażenie, że nasz kraj
wszedł na tory wielkich przemian,
obejmujących praktycznie wszystkie
instytucje państwa, a w konsekwencji
także wielu obywateli. Według
autorów hasła wyborczego ma być
to podstawą tzw. dobrej zmiany. Czy
nie obawia się pan, że dobra zmiana
może stać się dla naszego państwa
zbyt kosztowna, i to nie tylko
w wymiarze materialnym?
Nie trzeba daleko szukać, aby
zaryzykować stwierdzenie, że dobra zmiana wcale nie jest taka dobra. Wystarczy spojrzeć na zamieszanie, jakiego jesteśmy obecnie
świadkami przy programie 500+,
reformie oświatowej czy wysokości
kwoty wolnej od podatku. Partia
rządząca skupiła się tak mocno na
wprowadzaniu w życie swoich wyborczych obietnic, że zapomniała
o tym, że każda zmiana generuje
nowe koszty. A to z kolei przekłada
się nie tylko na i tak już napięty
budżet państwa, ale i sytuację
finansową gmin, powiatów i województw. Aby wygospodarować
środki, samorządy będą bardzo
często zmuszone do rezygnowania z niektórych planów na rzecz
wywiązania się z nałożonych przez
rząd obowiązków. Konsekwencje
tych posunięć najdotkliwiej odczują zwykli ludzie.
Czy nie obawia się pan, że dojdzie
w Polsce do skrócenia kadencji
samorządów i rozpisania nowych
wyborów?
Mam nadzieję, że do tego nie
dojdzie. Po co niszczyć coś, co
od wielu lat się sprawdza. Jak
pokazują badania opinii publicznej, samorządy cieszą się obecnie
większym zaufaniem niż rząd. Wynika to przede wszystkim z tego,
że to właśnie one są bliżej ludzi
i ich codziennych spraw. Nie ma
więc obecnie żadnego racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego miałoby dojść do skrócenia kadencji
samorządów. Rozpisanie nowych
wyborów niesie za sobą liczne
konsekwencje nie tylko finansowe,
ale i organizacyjne. Dodatkowo,
partia rządząca musiałaby mieć
pewność, że dzięki temu krokowi
może liczyć na zwycięstwo. Bo
z jakiego innego powodu – jak
nie przejęcie władzy – miałaby to
zrobić?
Czego z okazji zbliżających się
świąt wielkanocnych życzy pan
społeczności Płocka i Północnego
Mazowsza?
Święta Wielkanocne zajmują
ważne miejsce w polskiej tradycji.
Chciałbym wszystkim mieszkańcom naszego regionu życzyć, aby
ten czas upłynął im w spokojnej
i rodzinnej atmosferze. Aby choć
na chwilę udało się Państwu zapomnieć o troskach dnia codziennego. Niech będzie to również
czas refleksji nad nauką Jezusa
Chrystusa. n
Rozm. Jan B. Nycek
8
Lepszy Płock
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
Nie zwalniamy tempa
Inwestycje płockie w 2015 roku
Miniony rok to kolejny krok naprzód
w poprawie jakości życia mieszkańców i rozwoju Płocka. Miasto wzbogaciło się o kilkanaście nowych
obiektów, kilometry wyremontowanych ulic, które zarówno udrożniły śródmieście, jak i trakty wylotowe. Łączna wartość ubiegłorocznych inwestycji miejskich przekroczyła sumę 150 mln złotych. Do tego
dochodzą również przedsięwzięcia
prospołeczne, które nie pozostawiają
śladów materialnych, ale są niezwykle ważne dla integracji płocczan
jako społeczności. Niżej prezentujemy wybrane inwestycje, które zostały zrealizowane przez samorząd Płocka w 2015 roku.
Nowy dworzec
autobusowo-kolejowy
Należący do PKP budynek
przy ul. Dworcowej miasto przejęło przed dwoma laty i przekazało
do remontu gminnej spółce Rynex, która zajęła się przebudową
i modernizacją obiektu. Potrwała
ona zaledwie jedenaście miesięcy
i zakończyła się na przełomie
listopada i grudnia 2014 roku.
Nowy „Dworzec Płock” kosztował
15 mln zł, a pieniądze pochodziły
ze środków własnych spółki oraz
z instrumentu Jessica – korzystnie
oprocentowanej unijnej pożyczki.
Inwestycja ta nie obciążyła budżetu miasta.
W budynku dworca – oprócz
standardowego wyposażenia jak
kasy, poczekalnia, toalety – znalazła się także część komercyjna:
sklepy i punkty usługowe w małej
galerii oraz hotel. Dzięki temu
spółka zarabia na „Dworcu Płock”
środki, które wystarczają na spłatę
Jessiki, a całe przedsięwzięcie nie
obciąża budżetu miasta.
Nowoczesny obiekt posiada
efektownie podświetlone zadaszenie w kształcie skrzydła. Dziś jest
przede wszystkim dworcem autobusowym dla połączeń międzynarodowych, krajowych, regionalnych
i płockiej Komunikacji Miejskiej.
Dziennie obsługuje od trzech do
czterech tysięcy pasażerów. Obok
znajduje się odnowiony peron kolejowy z biletomatem, obsługujący
szynobusy Kolei Mazowieckich.
Funkcjonalne
przystanki i wygodne
autobusy
W ostatnich latach w spółce
gminnej Komunikacja Miejska
systematycznie przybywa no woczesnych autobusów. Tylko
w ciągu 2015 roku na ulice naszego
miasta wyjechały cztery nowe, któ-
fot. UMP
Ulica Kazimierza Wielkiego po remoncie
fot. Jan B. Nycek
Nowy dworzec autobusowo-kolejowy
re dołączyły do autobusów kupionych w poprzednich latach.
Z przestrzeni miejskiej sukcesywnie znikają stare wysłużone
wiaty przystankowe. W ubiegłym
roku ustawiono 34 nowe wiaty
warte ponad 480 tys. złotych.
Udogodnieniem dla podróżnych
są także m.in. stacjonarne biletomaty, które stanęły w dwóch lokalizacjach (przy ulicy Dobrzyńskiej
i w galerii handlowej Wisła) oraz
nowe lokalizacje przystanków
(m.in. przy ulicy Wyszogrodzkiej
i Żyznej) i nowa pętla autobusowa
na osiedlu Parcele.
Rozbudowa ulic
Dobrzyńskiej, Traktowej
i Maszewskiej
Rozbudowa ulic: Dobrzyńskiej,
Traktowej i Maszewskiej to ogromne i kosztowne przedsięwzięcie.
Miasto pozyskało na ten cel środki
unijne jeszcze z poprzedniej perspektywy, czyli za lata 2007–2013.
Z tego powodu czas na realizację
zadania był niezwykle krótki,
trzeba było je wykonać w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy. W ramach
inwestycji rozbudowana została
infrastruktura drogowa, sanitarna,
deszczowa, wodociągowa, gazowa,
energetyczna i telekomunikacyjna
na osiedlu Winiary.
Ulica Dobrzyńska, leżąca
w trakcie drogi wojewódzkiej nr
559, została przebudowana od
skrzyżowania z ul. Zglenickiego
do ronda rodzeństwa Grabskich.
Powstała tam niezbędna infrastruktura podziemna i naziemna:
nowe chodniki, ścieżki rowerowe,
przejścia dla pieszych i nowoczesne oświetlenie uliczne z wykorzystaniem technologii LED.
W ramach tej części inwestycji
wybudowano trzy ronda.
Rozbudowa ulicy Traktowej,
będącej fragmentem drogi wojewódzkiej nr 562, polegała na
fot. UMP
Ulica Dobrzyńska
powstaniu niezbędnej infrastruktury podziemnej i naziemnej: kanalizacji sanitarnej i deszczowej,
gazowej, telekomunikacyjnej i wodociągowej, budowie chodników,
ścieżek rowerowych, przejść dla
pieszych oraz oświetlenia LED.
Powstało skrzyżowanie ul. Szpitalnej z ul. Traktową w postaci
ronda. Całkowita wartość inwestycji, która objęła również
ulicę Maszewską, wyniosła ponad
24 mln zł, a dofinansowanie unijne
blisko 20 mln zł.
Przebudowa ulicy
Kazimierza Wielkiego
Równie istotnym zadaniem
była przebudowa ul. Kazimierza
Wielkiego wraz ze skrzyżowaniami od ul. Jasnej do ul. Okrzei na
długości 1406 mb. Po obu stronach
jezdni powstały chodniki wraz ze
zjazdami w ciągu pieszym. Wzdłuż
ulicy wykonano dwukierunkową
ścieżkę rowerową o szerokości 2 m
oraz nowe oświetlenie uliczne.
Prace związane z infrastrukturą podziemną na poszczególnych
etapach przebudowy polegały
m.in.na robotach rozbiórkowych,
budowie nowego kolektora kanalizacji deszczowej wraz z wpustami
ulicznymi i przyłączami budynków,
remoncie starego kolektora kanalizacji ogólnospławnej z przeznaczeniem go na kanalizację sanitarną, przebudowie wodociągu
wraz z przyłączami, przebudowie
oświetlenia ulicznego.
Koszt inwestycji przekroczył
6,5 mln zł. Na inwestycję miasto
uzyskało 50-procentowe dofinansowanie z Narodowego Programu
Przebudowy Dróg Lokalnych
– Etap II Bezpieczeństwo – Dostępność – Rozwój. Po sąsiedzku,
na ul. Parowa powstał brakujący
odcinek drogi rowerowej o długości 370 m oraz nowe oświetlenie
uliczne. Droga rowerowa połączyła
wybudowane wcześniej ścieżki
rowerowe w ulicach: Maszewskiej,
Szpitalnej i Kazimierza Wielkiego. Koszt inwestycji to blisko
400 tys. zł.
Remont
alei Piłsudskiego
W ramach poprawy infrastruktury drogowej przeprowadzono
remont ważnej arterii komunikacyjnej Płocka, jaką stanowi
aleja Piłsudskiego. Zakres prac
tego zadania obejmował: wymianę nawierzchni asfaltowej na
wybranych, najbardziej uszkodzonych odcinkach jezdni wraz
ze wzmocnieniem konstrukcji
nawierzchni siatką oraz miejscową
naprawą podbudowy. Odnowiona
powierzchnia jezdni to ponad 7 tys.
mkw., długość wyremontowanego
odcinka około 680 mb, krawężnik
na długości 1044 mb, opaska na
powierzchni 531 mkw; wykonanie
nowego oznakowania poziomego
w technologii grubowarstwowej;
naprawę nawierzchni zatoki autobusowej na wysokości siedziby
Urzędu Miasta Płocka.
Całkowity koszt inwestycji to
kwota ponad 990 tys. zł. Pieniądze pochodziły z oszczędności
z realizacji przebudowy ul. Dobrzykowskiej, która w 50 proc.
została dofinansowana z rezerwy
subwencji ogólnej Ministerstwa
Infrastruktury i Rozwoju.
Udrożnienie
śródmieścia
Przebudowa ulicy 1 Maja i remont ul. Gradowskiego polega
na rozdziale kanalizacji ogólnospławnej na sanitarną i deszczową
oraz przebudowie skrzyżowań
i rozbudowie dróg. Inwestycja
obejmująca ul. 1 Maja zrealizowana została w 2015 roku, zaś
przebudowa infrastruktury ul.
Gradowskiego wykonana będzie
fot. UMP
Miasto wzbogaciło się o nowe wiaty przystankowe i nowe świetlne tablice informacyjne
w bieżącym roku. Prace rozpoczęły
się w połowie marca i potrwają do
końca sierpnia 2016 roku.
Na ul. 1 Maja powstała nowa
infrastruktura sanitarna, usunięto
kolizje istniejącej infrastruktury
podziemnej z nowym układem
drogowym oraz wykonano nowe
oświetlenie. Na skrzyżowaniach
ulic: 1 Maja, Królewiecka i 3 Maja
oraz 1 Maja z ul. Sienkiewicza
powstały dodatkowe lewoskręty
i prawoskręty. Na skrzyżowaniu
ul. 1 Maja z ul. Kolegialną zaprojektowano lewoskręt. Przystanek
autobusowy przy Pałacu Ślubów,
przeniesiono przed Delegaturę
Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Na jego miejscu wydzielono prawoskręt. Przebudowane
zostało skrzyżowanie pl. Obrońców Warszawy z ul. Kościuszki.
Zbudowano tu dodatkowy pas
ruchu, a na nim lewoskręt dla
samochodów. Koszt inwestycji
sięgnął 13 mln zł.
Przebudowa
ulicy Dobrzykowskiej
Ulica Dobrzykowska w ramach
I etapu inwestycji została przebudowana na odcinku o długości
blisko 2 km od Radziwia do Ronda
19 pp. Odsieczy Lwowa. W czasie
prac obustronnie została poszerzona jezdnia z 6 m do 7 m, ze
ściekiem przykrawężnikowym. Na
drodze ułożono podbudowę z betonu asfaltowego, geosiatki zapobiegające powstawaniu spękań
jezdni, a także warstwę wiążącą
z betonu asfaltowego i warstwę
ścieralną. Wybudowane zostały
chodniki w obrębie zatok autobusowych i dojść do przejść dla
pieszych o powierzchni ponad 800
mkw. Powstały także trzy nowe
zatoki autobusowe. Całkowity
koszt inwestycji wyniósł ponad
2 mln 600 tys. zł. Inwestycja została dofinansowana w połowie
z subwencji ogólnej Ministerstwa
Infrastruktury i Rozwoju, czyli
kwotą ponad 1 mln 300 tys. zł.
Etap drugi przebudowy planowany jest w 2016 roku. Obejmie
rozbudowę ulicy na odcinku od ul.
Krakówka do Ronda 19 pp. Odsieczy Lwowa. Zakres prac obejmie:
budowę kanalizacji deszczowej,
budowę oświetlenia na odcinku ok.
2,6 km, budowę ścieżki rowerowej
na odcinku ok. 1,5 km, budowę
oraz przebudowę chodników, nawierzchni jezdni, wymianę wiat
przystankowych. Planowany koszt
to ponad 3 mln zł.
Lepszy Płock
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
9
Nowa oczyszczalnia
wód opadowych
przy ul. Jasnej
Od lat Płock inwestuje w rozdział kanalizacji ogólnospławnej
na deszczową i sanitarną. Daje to
dużo korzyści, ale przede wszystkim pozwala uniknąć wylewania
się wody na jezdnie i do piwnic
w czasie gwałtownych opadów.
Krok milowy Wodociągi Płockie
zrobiły w 2014 roku, kiedy rozdział
kanalizacji został przeprowadzony
na odcinku od ul. Polnej przez al.
Kobylińskiego, ul. Topolową do
Okrzei. Cały ten system nie był
jednak uruchomiony, gdyż brakowało oczyszczalni wód opadowych,
do której deszczówka musi trafić,
zanim popłynie do Brzeźnicy i Wisły. Budowa takiej oczyszczalni
wód opadowych została zakończona w sierpniu 2015 roku. Wtedy
system kanalizacji deszczowej
zaczął działać.
Pod względem inżynieryjnym
budowa oczyszczalni była trudnym przedsięwzięciem. Jej głównym elementem jest kanał spiralny
o głębokości 36 m i średnicy wewnętrznej 15 m. Ponadto oczyszczalnia jest wyposażona m.in. w
piaskowniki pionowe, separatory
substancji ropopochodnych. Wartość inwestycji sięgnęła 15 mln zł.
Zespół Szkół
Ogólnokształcących
Specjalnych nr 7
przy ul. Słonecznej
Przez wiele lat placówka ta
mieściła się w obiektach przestarzałych i nieprzystosowanych
do prowadzenia działalności dydaktyczno -wychowawczej na
odpowiednim poziomie. Władze
samorządowe Płocka zdecydowały
o budowie nowego obiektu – nowoczesnego i przystosowanego
do potrzeb uczniów o różnym
stopniu niepełnosprawności. Jest
to pierwsza w Płocku szkoła dla
dzieci niepełnosprawnych wybudowana od podstaw z myślą o nich.
Projekt powstał w porozumieniu z
radą pedagogiczną. Powierzchnia
użytkowa obiektu wynosi ponad
3 tys. mkw. Na parterze budynku
zlokalizowano dziewięć klasopracowni szkoły podstawowej, sześć
klasopracowni gimnazjum, zespół
gabinetów terapeutycznych i rehabilitacyjnych oraz salę gimnastyczną. Na piętrze znajdują się
pomieszczenia administracyjne
i techniczne. Przed budynkiem
powstało boisko wielofunkcyjne,
zagospodarowane jest też patio.
Koszt przedsięwzięcia wyniósł
ponad 12 mln zł.
Przedszkole w Imielnicy
i filia Młodzieżowego
Domu Kultury
We września 2015 roku oddano
dzieciom i młodzieży w Imielnicy
nowe przedszkole wraz z filią
Młodzieżowego Domu Kultury.
fot. UMP
Hala sportowa przy Siedemdziesiątce
Gmach, w którym mieszczą się
placówki, ma około 2 tys. mkw.
powierzchni i składa się z dwóch
oddzielnych części. Przedszkole
przeznaczone jest dla 150 dzieci.
Budynek wyposażono nie tylko
w komfortowe sale do zajęć, ale
także w blok żywieniowy, salę
gimnastyczną, szatnię ogólną,
trzy sale dla dodatkowych zajęć grupowych, gabinety terapii
logopedycznej, pedagogicznej
i psychologicznej oraz pomieszczenia socjalne i gospodarcze.
W filii MDK znajdują się dwie sale
przeznaczone do zajęć z dziećmi,
szatnia, węzeł sanitarny oraz magazynek. Na zewnątrz urządzono
trzy place zabaw dostosowane do
różnych grup wiekowych, boisko
trawiaste do gier zespołowych
oraz parking. Koszt inwestycji
wyniósł 6 mln 145 tys. zł.
Hala sportowa
przy Siedemdziesiątce
fot. UMP
Uroczyste otwarcie obiektów Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 7 przy ulicy Słonecznej
nowoczesny system wentylacyjny
i urządzenia elektroniczne. Łączny
koszt inwestycji to 8 mln zł.
skiej. Inwestycja kosztowała ponad 600 tys. zł, a dofinansowanie
unijne wyniosło 85 proc.
Remont elewacji
Książnicy Płockiej
Modernizacja zakładu
w Kobiernikach
Książnica Płocka zajmuje jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów zabytkowych z początku ubiegłego wieku. Remont
jego elewacji trwał jedynie trzy
miesiące i obejmował m.in.: montaż nowego pokrycia dachowego z
blachy cynkowej, wymianę okien
w piwnicach, izolację pionową
ścian fundamentowych, renowację
drzwi drewnianych i stalowych
elementów balkonu oraz remont
elewacji.
Niewykorzystywany do tej pory
ogród na tyłach budynku przeznaczony został na tzw. czytelnię pod
chmurką. Na wypielęgnowanej
trawie stanęły nowe ławki. a latem
mają do nich dołączyć leżaki. Wokół trawnika znajdują się wielkie
kamienie z cytatami z wierszy Broniewskiego. Powstało wymarzone
miejsce do odpoczynku i czytania.
W ogrodzie będą odbywały się też
różne imprezy plenerowe Książnicy. Remont kosztował prawie 600
tys. złotych, z czego ponad 500 tys.
pochodziło z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Zakład Utylizacji Odpadów
Komunalnych w Kobiernikach, będący spółką miejską Płocka, przyjmuje śmieci i sortuje je na odpady,
które można wykorzystać jako
surowce wtórne oraz na te, które
trafiają na składowisko. Przed
kilkoma laty pojemność tego
ostatniego zaczęła się kończyć.
Spółka uzyskała najpierw zgodę
na podwyższenie składowiska,
a teraz prowadzi modernizację
zakładu, której efektem będzie
możliwość zagospodarowywania
odpadów przez najbliższe lata.
Największym i najdroższym
przedsięwzięciem jest budowa
nowej kwatery na śmieci, która
kończy się w tym roku. Inwestycja jest widowiskowa, niecka jaka
powstała, przypomina kopalnię
węgla brunatnego. Koszt budowy
kwatery przekracza 13,8 mln zł.
W 2015 roku powstała też
nowa sortownia, która pozwoli na
większy odzysk surowców wtórnych i zapewni spółce dodatkowe
dochody, ograniczając jednocześnie ilość śmieci na składowisku.
Kosztuje ona prawie 6 mln zł, jej
rozruch nastąpił w listopadzie.
W ramach modernizacji ZUOK
wykonał także rekultywację dotychczasowych kwater za prawie
1,4 mln zł. Powstała też instalacja
odgazowania składowiska, która
kosztowała 4,7 mln zł. Odzyskany gaz wykorzystywany jest do
produkcji energii elektrycznej
i cieplnej.
Płock i Kielce stanowią niekwestionowane stolice polskiej
piłki ręcznej. Przy popularnej
Siedemdziesiątce oddano do
użytku kolejny obiekt sportowy,
gdzie można trenować nie tylko
handball, ale również uprawiać
inne dyscypliny sportu. Obiekt
składa się z dużej sali o wymiarach
25×45 m oraz dwupiętrowego
Muzeum
budynku socjalnego i łącznika
w Jagiellonce
prowadzącego do gmachu szkoły.
Na płycie hali sportowej powstały
Liceum Ogólnokształcące im.
boiska do gry w piłkę ręczną, noż- Króla Władysława Jagiełły to obok
ną halową, koszykówkę oraz do popularnej Małachowianki najtenisa ziemnego. Główne boisko bardziej zasłużona szkoła średnia
można konfigurować, dzieląc w Płocku. Wydała znakomitych
automatycznie przesuwanymi wychowanków, zawsze posiadała
kotarami z siatki, na trzy boiska doskonałych pedagogów. Cieszy
treningowe: np. dwa do koszyków- fakt, że szkoła doczekała się właki i jedno do siatkówki. Można też snego muzeum, które zajmuje
w elastyczny sposób zwiększać pomieszczenia po dawnych szati zmniejszać widownię. Stała try- niach. W hermetycznie zamkniębuna oferuje 278 miejsc, ruchoma, tych gablotach znajdują się m.in.
składana ma 152 miejsca.
archiwalne zdjęcia, przedwojenW części socjalnej budynku ne podręczniki do nauki języka
są cztery szatnie dla sportowców, polskiego i historii, pamiątki
sala dla ergometrów, pomieszcze- po wybitnych uczniach, wśród
nie fitness, gabinet fizjoterapii, których byli Antolek Gradowski,
sauna, siłownia, sala do gry w te- Władysław Broniewski i Stefan
nisa stołowego, magazyn sprzętu, „Liść” Bronarski. Na realizację
pokoje nauczycieli oraz szatnia dla przedsięwzięcia miasto pozyskało
widzów. Obiekt jest wyposażony w dofinansowanie z Unii Europej-
Skwer na Zielonym Jarze
i nowe siłownie
Jesienią 2015 roku Płock zyskał nowy skwer zlokalizowany
na Zielonym Jarze. Powstały na
nim chodniki, ścieżka rowerowa,
droga dla rolkarzy, siłownia „pod
chmurką”, wielofunkcyjne boisko,
kącik rekreacyjny dla seniorów
zadaszony ażurową konstrukcją,
a także fontanna, elementy małej
architektury oraz dużo zieleni.
fot. UMP
W ramach remontu elewacji Książnicy powstała tzw. czytelnia pod chmurką
fot. UMP
Przedszkole i filia Młodzieżowego Domu Kultury w Imielnicy
Koszt budowy wyniósł 2 mln zł,
przy czym część środków zapewnił
PKN Orlen.
W ubiegłym roku przybyły też
dwie nowe siłownie terenowe, przy
ul. Obrońców Westerplatte i ul.
Piaska, a wiele już istniejących
zostało doposażonych w nowe
urządzenia. Statystyka z ostatnich
pięciu lat, czyli od momentu oddania do użytku pierwszego zestawu
do ćwiczeń na świeżym powietrzu,
wygląda imponująco. Łącznie
mamy 28 siłowni terenowych z ponad 150 urządzeniami.
Nowe
drogi rowerowe
W 2015 roku powstały w Płocku
kolejne asfaltowe drogi rowerowe
o długości ponad 4 km. Korzystając z dofinansowania z Unii
Europejskiej, wybudowano drogi
rowerowe przy ul. Traktowej o długości 1100 m i przy ul. Dobrzyńskiej o długości 1700 m. Pozwoliło
to na połączenie dróg rowerowych
z osiedla Skarpa z podobnymi
drogami w gminach Stara Biała
i Brudzeń Duży. Przy ul. Kazimierza Wielkiego powstała też ścieżka
rowerowa długości 1200 m, a przy
ul. Parowa – 340 m, co pozwoliło
połączyć istniejącą w tej części
miasta infrastrukturę rowerową
w całość.
Wybudowano także szlak rowerowy o długości 600 m łączący osiedla Radziwie z Górami. Do końca
2015 roku mieliśmy w Płocku ponad 45 km dróg rowerowych.
Place zabaw
Blisko 50 najróżniejszych zabawek dla maluchów, w tym cztery
dla dzieci niepełnosprawnych lub
poruszających się na wózkach
to wyposażenie placów zabaw,
które Urząd Miasta zbudował
lub rozbudował w kilku różnych
miejscach Płocka. Takim rozbudowanym placem zabaw jest m.in.
przy ul. Gradowskiego. Ratusz
zastosował na nim bezpieczną
nawierzchnię poliuretanową, zainstalował dziewięć urządzeń do
zabawy, w tym jedno dla osób
niepełnosprawnych. Koszt budowy sięgnął blisko 240 tys. zł.
W podobny sposób rozrósł się
plac zabaw w Parku Północnym
na Podolszycach. Plac zabaw Las
Skarpas przy ul. Norwida – Asnyka, zrealizowany został w ramach
Budżetu Obywatelskiego Płocka.
Pomysłodawcą instalowania zabawek dla dzieci poruszających
się na wózkach inwalidzkich jest
Wiktor Oniszk.
W końcu 2015 roku oddano
plac zabaw przy ul. Krakówka na
Radziwiu. Również w ramach Budżetu Obywatelskiego Płocka rozbudowany został plac zabaw przy
przedszkolu w Ciechomicach oraz
przebudowany plac przy Stadionie
Miejskim przy ul. Kochanowskiego. Łącznie na nowe place zabaw
miasto wydało w 2015 roku ponad
milion zł. n
Opr. [p]
10
Z rodzinnego sztambucha
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
Adam Trzciński: Przyczynek do biografii pisarki (cz. 2)
Seweryna z Żochowskich
Pruszakowa-Duchińska
Poniższy artykuł poświęcony jest XIX-wiecznej polskiej literatce Sewerynie
Duchińskiej primo voto Pruszakowej (1816–1905). Dotychczas pisano o niej
jako o poetce, pisarce, tłumaczce. Wystarczy sięgnąć do opracowań z połowy
XIX wieku, odczyty zmarłego niedawno prof. Janusza Odrowąża-Pieniążka,
biografie zamieszczone w Polskim Słowniku Biograficznym, artykuł w internetowej encyklopedii Wikipedia czy współczesne opracowania, w tym dr Barbary
Konarskiej-Pabiniak. Nie będę oceniał jej dorobku literackiego, pokazuję
J
ak już wspomniałem po kilku
latach doszło do spotkania
w Paryżu Marii Trzcińskiej, mej
stryjecznej babki, z Seweryną
Duchińską. Pisarka była już bardzo chora, częściowo sparaliżowana, ale nadal chłonna nowinek
z kraju.
Maria Trzcińska później, zamężna Fabiani wspomina w swoim sztambuchu: „Gdy powstał
projekt wysłania mnie do miasta
dla ukończenia edukacji, ojciec
wtedy napisał do swej krewnej z
pytaniem, czy by nie było możliwości umieszczenia mnie w Hotelu Lambert. Odpisała bardzo
serdecznie, ale odmownie, gdyż
hotel był przeznaczony jedynie dla
córek emigrantów.
Bardzo ojciec rad był z tego
nawiązania korespondencji z Duchińską. Biedny ojciec w rzadkich
chwilach powrotu przytomności
bardzo się cieszył mymi wierszami
i widziałam, że był dumny, że ma
córkę-poetkę. Po pochwałach ciotki zaczęłam pisać coraz więcej”.
Zachował się dość szczegółowy
opis ostatniego spotkania mej stryjecznej babki – Marii Fabianowej z
Seweryną Duchińską. Maria jest
właśnie w podróży poślubnej z
mężem Celsem Fabianim. Wśród
wielu etapów tej wyprawy znajduje
się także Paryż i wizyta u Seweryny
Duchińskiej. Nie chcąc uronić nic z
tego spotkania, ponownie posłużę
się piórem Marii Fabiani, ponieważ
jej słowa najlepiej oddadzą atmosferę tego spotkania: „Dał nam co
prawda Wacek Zaborowski adres
jakiegoś hotelu, gdzieśmy znaleźli chłowska, muzyk Ogiński z żoną
jakiś skromny pokój. Cels się na – p. Dybowską, emigrant mieszkarazie zawahał, ale spotkaliśmy jący w Paryżu, Dygat z żoną.
tam jego znajomego z Warszawy
Po obiedzie opiekunka cioci
i ten skłonił nas, aby tu pozostać, wyprowadziła mnie do drugiego
gdyż nic lepszego nie znajdziemy. pokoju, aby mi pokazać wiszący
Byliśmy tak zmęczeni, że pierw- nad portretem Duchińskiego
szego dnia tylko po bliskich ulicach wieniec, a właściwie pół wieńca,
chodziliśmy. Nazajutrz owa upra- wysłany swego czasu z Wylazłowa.
gniona wizyta do ciotki. Jechaliśmy Bardzo mi było miło zobaczyć to
tam ponad godzinę, bo ulica Passy uszanowanie przysłanych przeze
leżała po tamtej stronie Sekwany. mnie kwiatów i ziół i podzię Przykre wrażenie zrobiła [na] nas kowałam za to cioci. Na to ona
ciocia siedząca na wózku, sparali- powiedziała, że drugą połowę
żowana. Nadzwyczaj nas serdecz- położyła na grobie swego męża
nie przyjęła. Powiedziała mi, że jej i na mogile dziadka (powinno być
przypominam dziadka (Seweryna wuja – przyp. autor) Franciszka
Trzcińskiego – przyp. autor), gdyż Trzcińskiego w Fontainebleau.
tak samo szeroko i barwnie opo- Bardzo nam miło upłynął ten
wiadam, jak on i inni wujowie. Więc wieczór, spędzony w domu ciotki.
odtąd byłam dumna z mego pytlo- Po wyjściu p. Dybowska wskazała
wania, bo pokazuje się, że to była nam na następnej ulicy tramwaj,
wada rodzinna Trzcińskich. Mój który nas w kwadrans zawiózł tuż
mąż tylko wyrwał się nieopatrznie, koło naszego hotelu. I już tej lokoże miło mu, że jeszcze ciocię przy mocji używaliśmy przy następnej
życiu zastaje. Aż się zaczerwieni- bytności o ciotki.
łam, ale miałam nadzieję, że ciocia
Byliśmy w u pp. Dygatów
tego nie zauważyła. Poprosiła nas i jeszcze raz na obiedzie u ciotki
na obiad i po obiedzie pojechaliśmy Duchińskiej, która mi ofiarowała
wreszcie na tę wystawę”.
prawdziwy koronkowy szal swój
Po wystawie młodzi wrócili własny i bardzo serdeczne było
mocno spóźnieni do mieszkania pożegnanie. Nie wiedziałam, że
Seweryny Duchińskiej. Maria już jej więcej nie zobaczę. Umarła
Fabiani relacjonuje dalej: „Ale w pięć lat później, mając lat przemuszę opowiedzieć o tym obie- szło dziewięćdziesiąt”.
dzie u Duchińskiej. Najprzód nie
Tyle wspomnień zachowało
popisaliśmy się, spóźniając się całą się w pamięci moich przodków.
godzinę. Cels nie przypuszczał, że Większość spisana, choć pozostaje
podróż dorożką zajmie tyle czasu. w rękopisie i czeka na opracowanie
Bardzo serdecznie prosiliśmy i publikacje. Część była opowiaciocię o przebaczenie. Byli tam, dana na rodzinnych spotkaniach
oprócz nas, córka cioci – pani Ry- i spisana przez autora tego artyku-
Z udziałem burmistrza miasta Gostynina i wójta gminy Gostynin
Promocja kolejnego tomu Rocznika
Powołane w styczniu 2007 roku Gostynińskie Towarzystwo Kulturalno-Naukowe ma już
znaczny dorobek w popularyzowaniu wiedzy o regionie. Właśnie ukazał się czwarty tom
„Rocznika Gostynińskiego”. Jego promocja odbyła się 23 lutego br. Gostynin i ziemia
gostynińska mają bogatą historię, wciąż pojawiają się nowe tematy warte zbadania,
opracowania i popularyzowania. To właśnie daje asumpt komitetowi redakcyjnemu
GTKN do podejmowania i zachęcania badań w tym zakresie.
W
e wcześniej wydanych trzech
tomach „Rocznika Gostynińskiego” opublikowanych zostało 68
artykułów na ponad 1600 stronach.
Obecny tom kontynuuje linię programową, tematykę oraz strukturę poprzednich „Roczników”.
Zawiera 15 artykułów odkrywczych, wzbogacających wiedzę o
naszym regionie. Cześć pierwszą
czwartego tomu „Rocznika Gostynińskiego” otwiera opracowanie dr Elżbiety Szubskiej-Bieroń
ukazujące rozwój przestrzenny
Gostynina w ciągu wieków do
1945 r. Kolejny artykuł tej samej
autorki to ciekawy rys historyczny
młynów istniejących na obszarze
miasta i powiatu gostynińskiego
– ich zakładanie, funkcjonowanie,
struktura, właściciele.
Przed rokiem minęło 90 lat
od otwarcia kolei w Gostyninie.
Artykuł dr Barbary KonarskiejPabiniak przypomina sposoby podróżowania z Gostynina do Płocka,
Kutna i Warszawy zanim zaczął
kursować tu pociąg. Wykazuje też
korzyści jakie osiągnęło miasto
z chwilą otrzymania połączenia
kolejowego. Artykuł zobrazowany
jest dotąd niepublikowanymi zdjęciami z uroczystości otwarcia kolei,
pochodzącymi ze zbiorów Muzeum Kolejnictwa w Warszawie.
Oddzielny blok tematyczny
stanowią trzy artykuły dotyczące
gostynińskiej parafii i budowli
sakralnych. Pełnego i zarazem
pierwszego opisu naszej parafii
w aspekcie historycznym podjął
się mgr Marek Osmałek. Po raz
pierwszy też mgr Jolanta Bigus
odtworzyła okoliczności oraz cały
proces budowy kościoła w parafii
św. Marcina z lat 1910–1927. Tekst
powstał na podstawie materiałów źródłowych z tych lat, które
udostępnił ks. dziekan Ryszard
Kruszewski. Jest to niezwykle
interesująca publikacja ukazująca zmagania budowniczego
tego kościoła ks. Edwarda Szczodrowskiego, efekt jego wysiłków i
tragiczne losy budowli z 1941 r. Na-
Sewerynę Duchińskią jako kochającą kobietę, matkę i żonę, którą okrutny los
zmusił do życia na emigracji. Spoczęła w obcej ziemi, choć bliskiej nam, bo
francuskiej, ale jednak dalekiej od ukochanej ojczyzny. Pozwolę sobie jako
ostatni żyjący krewny opisać Sewerynę w dniu codziennym na podstawie
posiadanych dokumentów, wspomnień i relacji osób, które ją znały. Pierwszą
część opowieści („Nasz Płock” nr 6/2015) ukończyłem na zapowiedzi spotkania
w Paryżu mej stryjecznej babki Marii Trzcińskiej z Seweryną Duchińską.
Akt zgonu Seweryny Duchińskiej (tłumaczenie z oryginału francuskiego). Rok tysiąc dziewięćset
piąty, drugi sierpnia w południe. Akt zgonu Seweryny Żochowskiej, mającej dziewięćdziesiąt
jeden lat, pisarki urodzonej w Koszjacu (Polska), zmarłej w swoim domu przy ulicy Passy 84,
wczoraj wieczorem o godzinie wpół do jedenastej, córki xxx Żochowskiego i xxx Trzcińskiej,
małżonków, których imion nie znamy, wdowy po Franciszku Duchińskim. Akt sporządzony przez
nas, Henryka Landrin, zastępcę mera, urzędnika stanu cywilnego w szesnastej dzielnicy Paryża,
po stwierdzeniu zgonu i na podstawie oświadczenia Georga Simon, zatrudnionego, mającego
pięćdziesiąt lat, zamieszkałego w Paryżu przy ulicy Passy 48 i Francois Dannio, zatrudnionego,
mającego trzydzieści lat, zamieszkałego w Paryżu, villa Michel Ange 5, niespokrewnionych ze
zmarłą, którzy po przeczytaniu akt ten podpisali
łu, uczestnika tychże spotkań. Biorąc pod uwagę, że niżej podpisany
jest z zawodu historykiem, każda
informacja została potwierdzona
w różnych źródłach i rzetelnie wyżej opisana. Zresztą użyte źródła
zostały wskazane w bibliografii
i reprodukcjach dokumentów oraz
fotografii przywołanych w artykule. Znajdują się one w rodzinnym
archiwum autora.
Postać bohaterki tego artykułu
zachowała się nie tylko w pamięci
jej bliskich. Są także humorystyczne odniesienia do jej postaci.
W II Rzeczpospolitej istniała
w Rzeszowie szkoła, czteroklasowa Szkoła Pospolita Żeńska przy
ówczesnej ul. Lwowskiej (obecnie
Piłsudskiego), której decyzją Rady
Szkolnej Krajowej z dnia 12 li-
stopada 1905 roku nadano imię
Seweryny Duchińskiej, poetki rzeszowskiej zmarłej w sierpniu 1905
roku. Był to rok szkolny 1905/1906.
Z całą pewnością Seweryna Duchińska nie była rzeszowską poetką, zaś jej rodzinny Koszajec
leży na Mazowszu między So chaczewem a Płockiem. Zresztą
Rzeszów w tym czasie, a było to
jeszcze przed pierwszą wojną
światową, znajdował się w Galicji, stanowiącej część monarchii
austriacko -węgierskiej. Mimo
to jestem dumny z hołdu, jakim
Rzeszów obdarzył moją daleką
krewną. Obecnie kontynuatorem
szkoły im. Seweryny Duchińskiej
jest tamtejsze Gimnazjum nr 2. n
tomiast stuletnią historię kościoła
w Nowym Duninowie odtworzył
mgr Andrzej Sumliński.
W części „biografie” przypomniane zostały postacie, które
szczególnie zasłużyły się dla Gostynina i regionu. Są to: Rajmund
Rembieliński, który przyczynił się
m.in. do uprzemysłowienia Gostynina i Gąbina w 1. połowie XIX w.,
rodzina Rystoffów, przemysłowców, ks. pastor Filip Schmidt, duchowny, zarazem społecznik oraz
burmistrz Gostynina w okresie
międzywojennym Michał Żyliński.
Sylwetki te przedstawiła dr Barbara Konarska-Paniniak, zaś mgr
Jolanta Bigus opracowała biografię ks. Edwarda Szczodrowskiego,
budowniczego kościoła.
W części „materiały źródłowe”
znalazły się tłumaczone fragmenty księgi wydanej w języku jidysz
dotyczące Żydów mieszkających w
Gostyninie do czasu ich wywózki
przez Niemców w 1942 r., które
opracowała również dr Barbara
Konarska-Pabiniak. Materiały te
znajdują się w Archiwum Państwowym w Płocku jako spuścizna
po Tadeuszu Trojanowskim.
Sympatykiem i stałym współautorem „Rocznika Gostynińskiego” jest dr Marian Chudzyński
z Płocka, urodzeniem i sercem
związany z ziemią gostynińską.
Tym razem dr Chudzyński przygotował do naszego wydawnictwa
dzieje kolonizacji holenderskoolęderskiej tego regionu, a także
historię pałacu w Słubicach. Całość zamyka korespondencja Marii
Kownackiej, pisarki urodzonej
w Słupie w gminie Szczawin Kościelny, którą udostępnił i przygotował do druku red. Jan B. Nycek,
zarazem adresat tych listów.
Wszystkie artykuły ilustrowane
są tematyczną ikonografią. Grafikę
na okładkę, podobnie jak do trzech
tomów poprzednich, wykonał Paweł Tencer. Redakcja „Rocznika
Gostynińskiego” pracuje społecznie, autorzy artykułów nie pobierają honorariów. Swoje badania
prowadzą poza pracą zawodową,
z pasji badawczej, ciekawości historii, a nierzadko własnych korzeni. Efekty ich prac są imponujące,
wzbogacają dorobek historiografii
ziemi gostynińskiej, przypominają
materialne, intelektualne, kulturowe jej dziedzictwo.n
Adam Trzciński
Redaktor naczelny
dr Barbara KONARSKA-PABINIAK
prezes Gostynińskiego Towarzystwa
Kulturalno-Naukowego
„Rocznik Gostyniński” t. IV jest
do nabycia w Miejskiej Bibliotece
Publicznej w Gostyninie w cenie
30 zł za egzemplarz.
Felietony
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
11
Wioletta Kulpa: Loża radnego
Sto dni nowego rządu
M
inęło sto dni rządu premier Beaty
Szydło. Bez wątpie nia był to bardzo pracowity okres, który
przyniósł wiele pozytywnych zmian dla
Polaków. Był to czas
spełniania zobowiązań
wyborczych, do których należała jedna ze
sztandarowych i istotnych z punktu widzenia Polskich
rodzin ustawa „Rodzina 500 plus”.
Choć dla opozycji ustawa najpierw
rujnowała budżet państwa polskiego, później w wypowiedziach
polityków PO i PSL dało się słyszeć definitywne słowa krytyki mówiące o dzieleniu społeczeństwa,
albo wręcz sloganach, że pierwsze
dziecko nie jest kochane. Tymczasem z założenia nie miała być to
ustawa socjalna, choć zapewne
w dużej mierze, poprzez pryzmat
braku poszanowania polskich
rodzin przez osiem lat rządów PO
i PSL, wiele potrzeba czasu, aby
odbudować zarówno autorytet
rodziny, jak i jej bezpieczeństwo
finansowe. Ustawa w swoim założeniu miała zachęcać do budowania liczniejszych rodzin.
Pierwsze miesiące rządu Beaty
Szydło to spór wokół wyboru nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego i zasad jego funkcjonowania. Zwracam uwagę, że suwerenem jest naród, który w wolnych
i demokratycznych wyborach na
jesieni ubiegłego roku dokonał
wyboru. Jeszcze w ubiegłym roku
Sejm i Senat przyjął nowelizację
zmieniającą m.in. to, że sędziowie co do zasady mają orzekać
w pełnym składzie liczącym co
najmniej 13 spośród 15 sędziów
TK (wcześniej pełny skład wynosił
minimum 9 sędziów). Orzeczenia
pełnego składu mają zapadać
większością 2/3 głosów, a nie jak
wcześniej zwykłą. Ponadto terminy rozpatrywania wniosków
ma wyznaczać kolejność wpływu.
Pod koniec stycznia Sejm i Senat
przyjął przepisy o prokuraturze na
mocy, których od 4 marca doszło
do połączenia funkcji Ministra
Sprawiedliwości i Prokuratora
Generalnego. Od 4 kwietnia zlikwidowana zostanie odrębna
prokuratura wojskowa.
Zmiany dokonano również w ustawie
o administracji podatkowej. Ustawa przewiduje utworzenie funkcji
tzw. asystenta podatkowego, który ma pomagać zaczynającym
działalność gospodarczą przedsiębiorcom
w wywiązywaniu się
z obowiązków podatkowych przez pierwsze 18 miesięcy
ich działalności. Kolejne zmiany
dotyczą tzw. podatku bankowego.
Ustawa wprowadziła od lutego
2016 roku opodatkowanie m.in.
banków w wysokości 0,44 proc.
rocznie od wartości ich aktywów.
Środki te mają być źródłem finansowania m.in. wydatków społecznych, w tym projektu 500+. Budżet
na 2016 rok zakłada deficyt na
poziomie 54,7 mld zł. Zgodnie z założeniami wzrost PKB ma wynieść
3,8 proc., średnioroczna inflacja
1,7 proc., a deficyt sektora finansów
publicznych 2,8 proc. PKB.
Jedną z ważniejszych zmian
było cofnięciem obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Należy
przypomnieć, iż była to propozycja zgłaszana przez PiS w czaieczór, godzina
sie trwania kampanii wyborczej,
22.13. Dobiega
a wypływająca od Polaków, którzy końca kolejny nie sami zbierali podpisy pod wnio- spokojny, rozedrgaskiem pod referendum przeciwko ny emocjami dzień.
wprowadzeniu obowiązku szkol- Właśnie skończyłem
nego dla sześciolatków. Jednak czytać książkę jedneto wówczas koalicja PO-PSL nie go z najtęższych umyzgłębiła problemu, odrzucając słów współczesnych
wniosek milionów Polaków, gdzie Stephena Hawkinga
był wówczas duch demokracji tych „Moja krótka historia”.
dwóch partii? Na biurko prezyden- Przed snem włączam
ta trafiła także nowelizacja ustawy, telewizor, jak co dzień. Na szklazabraniająca odbierania dzieci nym ekranie nic nowego: walka,
rodzicom, wyłącznie z powodu walka i jeszcze raz walka. Internet
biedy. Rząd przyjął także projekt bawi się coraz weselszymi memami,
nowelizacji ustawy Karta Nauczy- co w naszej sytuacji politycznej zaciela. Likwiduje ona tzw. godziny krawa na tragikomedię. Praktyczkarciane, zabezpiecza środki na nie naród już został podzielony na
nagrody pieniężne dla nauczycieli dwa sorty jak kartofle. Media już
oraz rozszerza na wszystkich na- także zostały powidzielone. Sort
uczycieli przepisy o odpowiedzial- pierwszy to telewizja publiczna, tv
ności dyscyplinarnej i wymogu republika i tv trwam plus fakt24.pl.
niekaralności. Trwają prace nad Sort drugi to cała reszta, nie tylko
projektem ustawy o podatku od polska, ale europejska i światowa.
handlu i ustawą dotyczącą wieku Podobny podział dostrzec można
emerytalnego, oczywiście ich treść również w radiu.
będzie wypracowana w drodze
Słucham wypowiedzi pana
konsultacji. n Wioletta Kulpa Włodzimierza Cimoszewicza. Są
18 III 2016 coraz bardziej ostre, nacechowane
Michał Twardy: Temat miesiąca
Wiara czyni cuda
W
Marcin Motylewski: Patrząc z boku
Klęska urodzaju
P
o ile zamachy na
prezydentów? Pytam, bo tyle tego ostatnio obrodziło, że chyba
obowiązuje jakaś promocja. Nie przeczę, że
pęknięcie opony w prezydenckiej limuzynie
powinno zostać zbadane, a winni
zaniedbań ukarani. Trzeba zwolnić z BOR kogo trzeba i już. Gdyby
dochodzenie trwało krótko, mało
komu zaczęłyby w głowie legnąć
się głupoty, gdyż media zajęłyby się komentowaniem ustaleń
śledczych, ale że ustaleń nie ma,
to trzeba wałkować to, co jest. To
i tak łatwiejsze do skomentowania
niż jakaś tam ustawa, na której
mało kto się zna.
Nic na to nie poradzę, że teorie spiskowe sympatyków ekipy
rządzącej mnie nie przekonują. Brakuje im merytorycznej
podbudowy, opowieści
motoryzacyjnego speca,
który wyłożyłby spójną
hipotezę o zamierzonym
działaniu wrogów rządzącej ekipy. Kto wybrałby tak nieskuteczny
sposób zrobienia jakiejkolwiek krzywdy (nie mówiąc o
zabiciu) głowie państwa? Lepsze
to niż machanie krzesłem obok
Komorowskiego, ale tylko nieco
bardziej skuteczne.
Szeroko komentowanym zjawiskiem były objawy nienawiści
licznych internautów starszej
daty, z reguły spod znaku KOD,
wobec braku obrażeń Andrzeja
Dudy. Moim zdaniem to żadna
sensacja, że wielu ludzi życzy
innym ludziom śmierci, tylko
wcześniej o tym nie wiedzieliśmy,
bo albo internetu jeszcze nie było,
albo ci skorzy do nadmiernej
szczerości nie mieli do niego dostępu. Zmiana polega na tym, że
wcześniej hejterzy kryli się pod
anonimowymi nickami, teraz
widać kto zacz. Czy zrobili to z
lenistwa, braku pomysłu na fejkowe konto, czy wiedzy o tym, że
można tak zrobić? To jest dla mnie
ciekawsze do badań, ale kto ma
czas na takie rzeczy?
Eksperci twierdzą, że auto prezydenta zachowało się nietypowo.
Dlaczego? Bo samochód powinien
z prędkością 80 kilometrów na
godzinę jechać jeszcze przez 30
kilometrów – powtarzają jak jeden
mąż byli funkcjonariusze BOR
i dziennikarze „Auto Świata”. Ale
przecież on jechał znacznie szybciej! „To w tym momencie pojawia
się problem” – mówi odkrywczo
w telewizji generał Marian Janicki,
były dowódca BOR, ale zamiast
szczegółów słyszymy: „można
sobie wyobrazić, jak powinien się
zachować, a jak się zachował”.
No to skoro można sobie wyobrazić, to czemu tego nie ujawni? Ja,
niedzielny kierowca, który takich
doświadczeń z ewolucjami w pędzącej na autostradzie limuzynie
nie mam, chciałbym poszerzyć
troską zarówno o dziś,
jak też jutro. Polityk
ten, pełniący niegdyś
najwyższe funkcje w
kraju, zawsze przykuwa moja uwagę.
Podobnie zresztą jak
niekonwencjonalny w
ocenach i spostrzeżeniach Waldemar
Pawlak. Cimoszewicz
jest jedną z kilku
postaci lewej strony polskiej polityki, którego się szanuje. Byłby
dobrym prezydentem RP, gdyby
nie słynna „kombinacja alpejska”
z długopisem i podpisem. Zachował godność, zlekceważył cały ten
smród i zrezygnował.
Póki co mniej słychać o teczce
Bolka z Kiszczakowych zbiorów.
W tle słusznie akcentowane przez
Polskie Stronnictwo Ludowe
sprawy wydojenia rolników z ziemi
przez sprawiedliwych. Wyników
wyborów na Podlasiu nie jestem
w stanie zrozumieć. Właściwie to
bardziej wyborców. Wybrali sympatyczną panią senator, która ładnie zaciąga kresową mową, ale nie
swoją wiedzę. Niestety opłacany
z moich podatków generał nie zaszczycił mnie swoją mądrością.
Zostawmy to. Są gorsze rzeczy.
Program 500+ ściągnie nam tłumy
śniadoskórych fanów zasiłków. Nie
można było wpisać w ustawę wymogu obywatelstwa polskiego, ponieważ jest to niezgodne z unijnym
prawem. Każdy imigrant z prawem stałego pobytu ma prawo do
tych samych świadczeń, co tubylec.
Polacy sami z tego korzystają i o to
przecież był ostatnio tak zacięty
spór z Davidem Cameronem. Nie
zmienia to faktu, że uchwalając
swój sztandarowy projekt, PiS po
raz kolejny upodobnił się do PO
swoją głupotą. Obalili w ten sposób
kluczowy argument zwolenników
kulturowego wzbogacania naszych
ziem – oni tu tylko przejeżdżają w
drodze do Niemiec i Szwecji. Czym
mamy się przejmować jako obywatele kraju tranzytowego?
Teoretycznie reformy ustrojowe są ważniejsze od wszelkich
bieżących decyzji, one decydują
w długoterminowej perspektywie
o wszystkim, więc i to, kto trzyma stery państwa (czyli kto te
reformy przeprowadza), jest przy
miała nic wspólnego z problemami
tej ziemi, którą teraz reprezentuje.
Pewnie nie zna nawet większych
miejscowości i większych rzek
tego okręgu wyborczego. Mam
nadzieję, że przynajmniej wie,
gdzie urodził się jej ojciec, słynny
generał. Mimo to jest lepsza od od
Tymińskiego, gdyż wygrała.
MON ministra Macierewicza
tworzy armię WOT, czyli Wojsk
Obrony Terytorialnej. Starsi pamiętają tę formację. To słynne wojska rakietowe „ziemia-powietrze”
wyposażone w łopaty i szpadle naturalnie w uniformach WP. Według
MON: „Celem [WOT] powinno
być wzmocnienie patriotycznych
i chrześcijańskich fundamentów
naszego systemu obronnego oraz
sił zbrojnych – tak, aby patriotyzm
oraz wiara polskich żołnierzy były
najlepszym gwarantem nasze go bezpieczeństwa i umożliwiły
skuteczną realizację programu
odbudowy siły militarnej Polski”.
Jak wiadomo, wiara czyni cuda.
Czyżby szykowała się współczesna
krucjata.
O co w tym wszystkim chodzi?
Idę spać bez odpowiedzi na to pytanie. Nie wiadomo co się wydarzy
w nocy, ale lepiej być wyspanym
jak mówi Ferdynand Kiepski. n
Michał Twardy
michaltwardy.blogspot.com
11 III 2016
takim podejściu najważniejsze. Z
tego wynika, że powinienem się
bardzo przejmować tą nieszczęsną
oponą. Ale co w przypadku, kiedy
obóz polityczny o najszlachetniejszych pod słońcem intencjach postanowił kupić przychylność Unii
Europejskiej dla swoich działań
wobec Trybunału Konstytucyjnego ustępstwami w polityce imigracyjnej? Wtedy od klęski urodzaju
zamachów na prezydenta bardziej
dotkliwa będzie dla nas klęska
urodzaju imigrantów. Szkopuł
w tym, że pewne rzeczy mogą być
potem trudniejsze do odkręcenia,
już nie mówiąc o nieodwracalnych skutkach kontaktów Arabów
z Polkami. Czasu się nie cofnie.
Kolejny problem jest taki, że
spora część opozycji też się tym
nie przejmuje. KOD zgarnia pod
swoje skrzydła wszystkich przeciwnych rządowi, jak leci, więc
pod ich sztandarami znajdują
się również zwolennicy akceptowania konsekwencji błędów
Angeli Merkel. To nie wróży nam
nic dobrego. n
Marcin Motylewski
10 III 2016
12
Płock i ludzie
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
Odszedł Karl Dedecius
W
Honorowy Obywatel Płocka,
przyjaciel naszego miasta
dniu 26 lutego 2016 roku
zmarł we Frankfurcie nad
Menem prof. Karl Dedecius. Dożył sędziwego wieku. Za trzy
miesiące obchodziłby dziewięćdziesiątą piątą rocznicę urodzin.
Był człowiekiem spełnionym, zaś
jego biografią można by obdarzyć
kilka życiorysów. Pochodził z
rodziny niemieckiej zamieszkałej
od trzech pokoleń na ziemiach
polskich, ale nie spolonizowanej.
Maturę otrzymał w renomowanym
gimnazjum klasycznym imienia
Stefana Żeromskiego w rodzinnej Łodzi, tuż przed wybuchem
drugiej wojny światowej. Z racji
pochodzenia wcielony został do
Wehrmachtu w jednostce stacjonującej we Frankfurcie nad Odrą,
skąd latem 1942 roku wysłany został na front wschodni. Znalazł się
w słynnym kotle stalingradzkim,
doświadczając nieprawdopodobnych wprost przeżyć. Cudem
uniknąwszy śmierci po kapitulacji
marszałka Friedricha von Paulusa,
znalazł się w niewoli sowieckiej.
Przebywał w niej przez siedem lat
jako więzień łagrów. Tam nie tylko
perfekcyjnie nauczył się języka
rosyjskiego, ale poznał, jak sam
Dom Darmstadt w Płocku. Na pierwszym
planie pomnik druha Wacława Milke
fot. Jan B. Nycek
powiedział to niżej podpisanemu,
duszę rosyjską.
W 1950 roku został zwolniony
z niewoli i osiadł w nowo powstałej
wówczas Niemieckiej Republice
Demokratycznej. Zamieszkał
w Weimarze, skąd pochodziła jego
narzeczona, później małżonka.
Po dwóch latach wyemigrował
z rodziną do Niemiec zachodnich.
Znalazł się we Frankfurcie nad Menem, gdzie nie bez trudu uzyskał
posadę w znanej firmie ubezpieczeniowej Alianz. Pracował tam
nieprzerwanie blisko trzydzieści
lat jako szef działu szkolenia, pracy
i reklamy.
Cały wolny czas poświęcał jednak swemu hobby, jakim był przekład na język niemiecki literatury
polskiej i rosyjskiej. Dzięki niemu
zajął szczególne miejsce nie tylko
w historii literatury niemieckiej,
ale przede wszystkim polskiej. Był
najbardziej zasłużonym ambasadorem kultury polskiej u naszych
zachodnich sąsiadów. Przełomowy
w jego życiu okazał się rok 1959,
kiedy wydał swoją pierwszą antologię polskiej liryki współczesnej
Lektion der Stille, co w wolnym
tłumaczeniu przełożyć można jako
lekcja ciszy. Zawarł w niej wiersze
trzydziestu sześciu współczesnych
polskich poetów.
Karl Dedecius podjął się prawdziwej orki na ugorze. Mimo bezpośredniego, ponadtysiącletniego
sąsiedztwa stosunki między Polską a Niemcami nie były najlepsze, na czym odkładały się wojny,
zwłaszcza czasów piastowskich
i późniejsze relacje z państwem
krzyżackim, nie mówiąc już o inicjatywnej roli państwa pruskiego w rozbiorach naszego kraju.
Czymś zupełnie wyjątkowym były
najnowsze doświadczenia z okresu
drugiej wojny światowej i okupacji.
W ślad za tym mało znana była
w Niemczech polska literatura,
zwłaszcza najstarsza i najnowsza.
Na tym grząskim gruncie wzajemnych uprzedzeń Karl Dedecius
jako jeden z pierwszych rozpoczął
budowę mostu porozumienia
i dialogu polsko-niemieckiego
prowadzonego na zasadach partnerskich. W działalności swojej
na rzecz upowszechniania literatury polskiej w Niemczech był
niestrudzony. Germanista i znany
publicysta Adam Krzemiński nazwał Dedeciusa we wspomnieniu
pośmiertnym na łamach „Polityki”
nieprzypadkowo przewoźnikiem
z Łodzi. Zacytował przy okazji Tadeusza Różewicza fragment Listu
do Karla Dedeciusa. Różewicz
napisał m.in. „Na świat przyszło
dziecię, któremu nadano imię
Karol i dziecię to zostało mężem
pracowitym, tłumaczem, który
w pocie czoła stara się naprawić
grzech naszych przodków”.
Karl Dedecius znalazł w dziele
swym potężnych sojuszników,
w tym samego kanclerza Helmuta
Schmidta. Udało mu się w stolicy
Hesji, Darmstadt utworzyć Deutsches-Polen Institut, którego podwoje otwarte zostały w 1980 roku.
Kierował instytutem niezmiennie
przez dwadzieścia lat. Placówka
mieściła się w przepięknej secesyjnej willi, zaś jej gospodarz
witał gości z Polski, których ciągle
przybywało tradycyjnym: „Czym
chata bogata”.
W maju 1988 roku przebywałem na zaproszenie Ambasady
Republiki Federalnej Niemiec
w Polsce na trzytygodniowym
objeździe w siedmioosobowej
grupie dziennikarzy z polskich
miast zaprzyjaźnionych z miastami zachodnioniemieckimi.
Byłem pod wielkim wrażeniem
erudycji Profesora i jego znakomitej uniwersyteckiej polszczyzny.
Osobiście za największą zasługę
Karla Dedeciusa uważam edycję
pięćdziesięciotomowej Polnische
Bibliothek (Biblioteki Polskiej),
unikatowej serii literackiej, obejmującej najważniejsze dzieła
autorów polskich od legendarnej
Bogurodzicy, po współczesnych
prozaików i poetów, jak: Szymborska, Miłosz, Herbert, Kral czy
Kapuściński. Łącznie tłumaczył
z polskiego na niemiecki ponad
trzystu poetów i prozaików, zaś
sam za dzieło swego życia uważał
Przy minimalnych utrudnieniach w ruchu drogowym ruszył
Remont ulicy Gradowskiego
R
ozpoczęły się prace remontowe przy ulicy Antolka Gradowskiego w Płocku. W pierwszej
kolejności zamknięty na czas
robót został odcinek między ul.
Warszawską, a ul. Kolegialną.
Remont ul. Gradowskiego zapowiadany był w ubiegłym roku.
To dlatego, że przebudowa ul. 1
Maja i Gradowskiego to jeden
kontrakt. Został podzielony na
dwa lata, ponieważ jednoczesne
wyłączenie z ruchu dwóch sąsiadujących ze sobą i równoległych
ulic w śródmieściu nadmiernie
spotęgowałoby ruch samochodów
na ul. Misjonarskiej.
Ulica 1 Maja jest gotowa od
końca ubiegłego roku. Wykonawca
kontraktu, firma Skanska zaczęła
prace na pierwszym odcinku ul.
Gradowskiego. Zamknięty jest
fragment ulicy między skrzyżowaniem tej drogi z ul. Warszawską i pl.
Dąbrowskiego, a ul. Kolegialną.
Dojazd do bloków przy ul. Jakubowskiego oraz Krótkiej jest możliwy, gdyż na czas robót ulice te
będą dwukierunkowe. Zachowany
zostanie też dojazd do Domu Pomocy Społecznej przy ul. Krótkiej.
W związku z pracami nie będzie
utrudnień w ruchu na skrzyżowaniu Gradowskiego z Warszawską
i pl. Dąbrowskiego. Wystąpią one
natomiast na skrzyżowaniu Gradowskiego z Kolegialną; przejazd
ulicą Kolegialną będzie zwężony.
Prace na tym odcinku potrwają
do połowy maja.
Na początku kwietnia natomiast zaczną się roboty na drugim
fragmencie Gradowskiego między
ul. Kolegialną, a Sienkiewicza. Uli-
ca Ludwika Stommy także stanie
się drogą dwukierunkową. Prace
na tym odcinku również spowodują utrudnienia w poruszaniu się
ul. Sienkiewicza. Na skrzyżowaniu
z Gradowskiego wystąpi zwężenie
przejazdu. Ostatni odcinek ul.
Gradowskiego – od skrzyżowania
z Sienkiewicza do skrzyżowania
z Padlewskiego będzie remontowany od czerwca do końca
sierpnia. Na czas robót zostanie
wprowadzona tymczasowa organizacja ruchu. Wykonawca utrzyma
dojście do posesji zlokalizowanych
w strefie robót, natomiast dojazd
będzie możliwy tylko dla pojazdów
uprzywilejowanych. Mieszkańcom
dojazd wykonawca będzie umożliwiał w miarę możliwości.
Wykonawca powinien zakończyć wszystkie roboty do końca
Karl Dedecius w chwilę po otrzymaniu Honorowego Obywatelstwa Miasta Płocka
siedmiotomową Panorama der
polnischen Literatur des 20 Jahrhunderst, czyli panoramę literatury polskiej XX wieku.
W prywatnej rozmowie Karl
Dedecius przyznał, że woli przekładać poezję niż prozę. Jak twierdził z dwóch powodów. Po pierwsze, tłumacząc poezję, sam czuł
się poetą. Proza według niego
była zawsze agitacyjna, wymagała
opowiedzenia się po jakiejś stronie.
Trudno z tym się nie zgodzić.
Karl Dedecius został za życia
w pełni doceniony i uhonorowany.
Nie tylko w Polsce, ale również
w Niemczech. W 1994 roku otrzymał Wielki Krzyż Zasługi z Gwiazdą Orderu Republiki Federalnej
Niemiec. Rok później udekorowany został Krzyżem Komandorskim
z Gwiazdą Orderu Zasługi RP.
Wspomnieć też trzeba o sześciu
doktoratach honoris causa, m.in.
uniwersytetów w Kolonii, Łodzi
i Jagiellońskiego. Dwa miasta
w Polsce nadały Dedeciusowi honorowe obywatelstwo, w 1994 roku
Łódź i w 1996 Płock.
Honorowe obywatelstwo naszego miasta otrzymał Profesor
dokładnie w siedemdziesiąte piąte
urodziny, czyli 21 maja 1996 roku.
Obszerne uzasadnienie kandydatury znajduje się w archiwum Rady
Miasta Płocka. Karl Dedecius należał do orędowników powstania
Domu Darmstadt w kamienicy,
w której przez dwa lata 1802–1804
mieszkał i tworzył wybitny romantyk niemiecki E.T.A. Hoffman, pisarz, kompozytor i rysownik. Karl
Dedecius kilkakrotnie odwiedzał
Płock, podobnie jak zawsze przyjmował nasze delegacje w darmstadzkim Instytucie.
Możemy być dumni, że wśród
honorowych obywateli miasta
mieliśmy postać tej miary co
Karl Dedecius. Jego odejście jest
wprawdzie stratą niepowetowaną, ale jego dzieło z pewnością
przetrwa.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się we Frankfurcie nad Menem 8 marca 2016 roku. Córka Profesor Oktavia Baas otrzymała kilka
listów kondolencyjnych, w tym od
prezydenta Andrzeja Dudy. Wśród
uczestników uroczystości znalazła się delegacja polska z poetą
Adamem Zagajewskim, Januszem
M. Stefańskim i wiceprezydentem
Łodzi Ireneuszem Jabłońskim. Nasze miasto reprezentował pierwszy
zastępca prezydenta Roman Siemiątkowski. n
sierpnia. Przypominamy, że po
remoncie zmieni się organizacja
ruchu na ul. Gradowskiego i sąsiedniej Misjonarskiej. Odcinki
tych ulic, leżące między Kolegialną
i Sienkiewicza staną się jednokierunkowe. Taka organizacja ruchu
podyktowana jest dużą liczbą kolizji na skrzyżowaniach Kolegialnej i Sienkiewicza z Misjonarską
i Gradowskiego.
Prace na ulicy Gradowskiego
to nie tylko wymiana nawierzchni,
czy chodników. Jest to również
rodział kanalizacji ogólnospławnej
na deszczową i sanitarną.Droga
zostanie więc całkowicie rozkopana. Prace związane z infrastrukturą prowadzą Wodociągi Płockie,
Miejski Zarząd Dróg natomiast
będzie nadzorował odbudowę nawierzchni i chodników. n [p]
Jan B. Nycek
Uroczystości pogrzebowe Karla Dedeciusa we
Frankfurcie nad Menem
fot. Roman Siemiątkowski
Prace remontowe ulicy Gradowskiego ruszyły pełną parą
fot. Jan B. Nycek
Samorząd
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
Rozmowa z Jerzym Staniszewskim, wójtem gminy Bodzanów w powiecie płockim
Chcę skupić się na solidnej pracy
dla naszego wspólnego dobra
Wygrał pan wybory samorządowe
jesienią 2014 roku, czyli wystarczająco
dawno, by ocenić stan w jakim pan
zastał gminę Bodzanów. Czy zdecydował się pan na zrobienie tak modnego
dzisiaj audytu?
Kiedy wygrałem wybory samorządowe, były ważniejsze sprawy
niż rozliczanie przeszłości. Priorytetem było zakończenie budowy
kompleksu sportowo-edukacyjnego w Chodkowie. Zastałem nierozwiązane, skomplikowane problemy,
które groziły niedotrzymaniem
terminu zakończenia inwestycji,
a co za tym idzie, utratą dofinansowania. To byłaby katastrofa,
bowiem gmina musiałaby zwracać
kwotę dofinansowania ponad 6,6
mln złotych. Dzięki zaangażowaniu
wielu ludzi dobrej woli, radnych,
pracowników gminy udało nam się
z sukcesem zakończyć tę inwestycję. To był mój chrzest bojowy. W
tej trudnej pracy, wbrew różnym
przeciwnościom losu poznaliśmy
się wzajemnie, zdecydowaliśmy sobie zaufać i choć nie zawsze mamy
takie samo zdanie, nie zawsze się
zgadzamy – to przede wszystkim
się szanujemy.
Wielokrotnie podkreślałem, że
pracuję z dobrym zespołem, który
z zaangażowaniem wywiązuje się
ze swoich obowiązków. Dlatego nie
myślałem o audycie. Nie zawsze to,
co jest modne, musi być konieczne.
Poza tym ja zawsze patrzę w przyszłość, bo czekają nowe wyzwania.
I tak jak w piosence Marka Grechuty „Ważne są tylko te dni, których
jeszcze nie znamy”.
Z Bodzanowem jest pan mocno związany. Tutaj tkwią pańskie korzenie rodzinne. Co pan robił zanim zdecydował się
powrócić do krainy lat dziecięcych?
Chociaż urodziłem się na Dolnym Śląsku, w pięknym mieście
Złotoryja, to ziemia bodzanowska jest moją małą ojczyzną, tu
żyli przodkowie mojego ojca. Od
czwartego roku życia mieszkałem
już w Bodzanowie, aby ostatecznie
przeprowadzić się w 1961 roku do
Karwowa Duchownego, gdzie moi
rodzice odziedziczyli gospodarstwo
rolne. Do szkoły podstawowej
uczęszczałem w Bodzanowie, w
1973 roku ukończyłem płocką Jagiellonkę, a następnie Wojskową
Akademię Techniczną w Warszawie. Po studiach los rzucił mnie
ponownie na Dolny Śląsk, do Opola,
a następnie pełniłem służbę w stolicy w Instytucjach Centralnych
Ministerstwa Obrony Narodowej
i Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. W 1995 roku odziedziczyłem
po rodzicach gospodarstwo rolne,
które prowadzę do dziś.
Zawsze byłem związany z ziemią bodzanowską, na której się
wychowałem i ukształtowałem. Od
1986 roku, od momentu objęcia
służby w Warszawie – starałem
się o przeniesienie, aby być bliżej
domu rodzinnego – coraz częściej
przebywałem w naszej gminie.
W okresie oczekiwania na mieszkanie w Warszawie w latach 1987–1989
moja żona z dziećmi zamieszkała
w Karwowie Duchownym i była
zatrudniona, jako nauczycielka
biologii w Szkole Podstawowej w
Łętowie, a syn Maciej uczęszczał do
bodzanowskiego przedszkola. Zawsze, bez względu na to, gdzie mnie
los rzucił, z nostalgią wspominałem
rodzinne strony i uparcie dążyłem,
aby się do nich przybliżyć, co ostatecznie udało mi się osiągnąć.
Znam trud i znój ciężkiej pracy
rolników i ich rodzin. Dostrzegam
również nierozwiązane proble my gminy, pomimo iż upłynęło
26 lat od zmian gospodarczych
i ustrojowych. Jestem człowiekiem
doświadczonym i spełnionym
rodzinnie. Cieszę się, że moje
dzieci i pięć wnuczek dużo czasu
spędzają w Karwowie, być może
któreś z nich osiądzie tu. To moje
marzenie. Nie zabiegam o karierę
polityczną, ponieważ jestem spełniony również zawodowo. Chcę
Nikt z moich współpracowników,
a także radnych nie chce pracować
w samorządzie, o którym mówi się
źle. Dlatego sukcesywnie wprowadzamy nowe standardy pracy.
Ile prawdy tkwi w pogłoskach, że
w gminie Bodzanów może dojść do
referendum w sprawie pańskiego odwołania z urzędu?
Niestety, referendum w Bodzanowie stało się faktem. W dniu
4 marca br. komisarz wyborczy
w Płocku podjęła decyzję o przeprowadzeniu referendum gminnego
w sprawie odwołania wójta gminy
Jerzym Staniszewski: Wierzę w rozsądek mieszkańców gminy i poparcie dla działań moich i rady
skupić się na solidnej pracy dla
naszego wspólnego dobra.
Wygrana dała wprawdzie panu mandat
do zarządzania gminą, ale w praktyce
jest to władza dość ograniczona. Jaka
jest rzeczywista pozycja wójta w gminie
w myśl obowiązującego prawa?
i rady gminy Bodzanów przed upływem kadencji. Jest to prawo demokracji bezpośredniej i nie mogę się
na to obrażać, ani z tym walczyć.
Mam jednak nadzieję, wierzę w rozsądek i poparcie dla działań moich
i rady przez szerokie grono mieszkańców gminy Bodzanów. Dlatego
też będę gorąco przekonywał, aby
nie iść do urn w dniu referendum
i w taki sposób wyrazić poparcie
dla urzędu, który obecnie sprawuję.
Drodzy mieszkańcy, wyraźcie swoje
poparcie dla obecnego wójta i rady
gminy – nie idźcie na referendum.
Bycie wójtem to przede wszystkim wsłuchiwanie się w ludzi, w problemy mieszkańców, czasami od lat
niezałatwionych, spełnianie ich
oczekiwań. Są sprawy, które mogę
rozwiązywać na bieżąco zgodnie
z obowiązującymi przepisami prawa, wystarczy tylko trochę dobrej
woli, zaangażowania, a nawet zwy- Gmina Bodzanów, moim zdaniem, ma
kłej ludzkiej życzliwości.
wiele atutów, by się dobrze rozwijać.
W rozwiązywaniu innych pro- Czy te walory były i są odpowiednio
blemów gminy, zgodnie z ustawą wykorzystywane?
o samorządzie, wójt musi pozyskać
Oczywiście, że gmina ma wiele
radę gminy, jest bowiem ciałem wyatutów. Każdy z poprzednich wójkonawczym. Aby pozyskać te głosy
tów starał się je pokazać na swój
wójt w swoim działaniu musi być
sposób. Jednak mamy inwestycję,
wiarygodny, uczciwy, ponad podziaktóra łączy wszystkie kadencje
łami, kierować się ogólnopojętym
– przegroda dolinowa na rzece
dobrem społecznym, pokazywać
Mołtawie. Stanowi ona ogromny
zyski i straty godzić czasami zwapotencjał turystyczny. Promujemy
śnione strony, liczyć na mądrość
walory gminy na wiele sposobów.
ludzi i zawsze konsultować z nimi
Odbywa się u nas coraz więcej imswoje plany. Jeżeli organ wykonawczy i ustawodawczy nie będą współ- prez plenerowych. Mamy za sobą
pracować, niewiele uda się zrobić. I Bieg Bodzanowski, warsztaty
malarskie, imprezy o charakterze
Jeżeli wójt ma konstruktywne
historycznym,
przed nami 3 kwietpoparcie rady, to w myśl przysłowia
nia br. rajd off-roadowy. Podjęliśmy
można góry przenosić.
decyzję o włączeniu gminy do
Bodzanów od kilku lat był gminą nie- Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej
spokojną, o której mówiło się w całym Strefy Ekonomicznej. Pozwoli to
subregionie. Czy w tej mierze coś zmie- zaktywizować tereny inwestycyjne
niło się na lepsze?
przy drodze krajowej nr 62, otwieJestem przekonany, że po rając nowe możliwości inwestorom,
głoski na temat naszej gminy już
na których bardzo liczymy.
ucichły. Zarówno ja sam, jak i radni
oraz pracownicy urzędu nie należą Wygrał pan wybory nie tylko jako akt
do osób bezowocnie dyskutują- protestu części mieszkańców przecych, a tym bardziej plotkujących. ciwko poprzedniemu wójtowi, ale
Pracują profesjonalnie i mam też ze względu na własny program
nadzieję, że są dobrze oceniani. wyborczy.
Nigdy nie traktowałem kandydowania w wyborach w kategorii
protestu przeciwko ówczesnemu
wójtowi. Bardzo uważnie przyglądałem się temu, co się dzieje
w gminie. Widziałem, co ludzi
boli i coraz częściej dostrzegałem
nierozwiązane problemy. I to było
bodźcem do mojego kandydowania. Zgromadziłem wokół siebie
grupę ludzi podobnie myślących
i tak to się zaczęło. Udało nam
się do naszych planów przekonać
mieszkańców.
Jeśli chodzi zaś o mój program
wyborczy, to zawierał 18 istotnych
założeń, z czego już w obecnej chwili został on zrealizowany dość znacząco i sukcesywnie, krok po kroku
jest realizowany. To mieszkańcy
mogą ocenić, czy to dużo, czy mało
po 16 miesiącach kadencji. Przypomnę, chociaż: walkę z bezrobociem
–tylko w urzędzie udało nam się
stworzyć z dużą pomocą Powiatowego Urzędu Pracy okresowe
miejsca dla 36 osób bezrobotnych
z terenu gminy; modernizację dróg
i chodników – m.in. przebudowa
1308 mb drogi powiatowej w Gromicach, remont chodnika przy ul.
Wolności, opracowanie projektów
na przebudowę nawierzchni dróg
gminnych, bieżąca ich naprawa;
aktywizację młodzieży i integrację
społeczności gminy – reaktywację stowarzyszenia Sokół, które
promuje zdrowy styl życia, dba
o tradycję, zrzeszając grupę ludzi
różnego wieku, płci, wykształcenia
i zawodu; stworzenie Domu Dziennego Pobytu z opieką paliatywną
„Senior-WIGOR” funkcjonujący
w Stanowie; poprawę komunikacji
z miastem Płock – opracowaliśmy
nową trasę transportu publicznego,
która miała zostać uruchomiona 1 lutego br. Jednakże zmiany
w ustawie o publicznym transporcie
zbiorowym wywróciły wszystko do
góry nogami. Zostaliśmy zmuszeni
do opracowania planu transportowego gminnego lub w porozumieniu ze Starostwem Powiatowym,
który zgodnie z ustawą musi być
realizowany od 1 stycznia 2017
roku. W obecnej chwili prace te są
bardzo zaawansowane; gazyfikację
gminy – przedsiębiorstwo gazownicze po zebraniu ankiet z sołectw
położonych najbliżej gminy Słupno
szacuje obecnie ekonomiczność
realizacji projektu w zakresie gazyfikacji zachodniej części gminy;
poprawę infrastruktury obiektów
gminnych m.in. stadionu Huragan,
budynku policji i miejsc pamięci
narodowej; termomodernizację budynków szkół w Nowym Miszewie.
To tylko niektóre ze zrealizowanych
obietnic, a to dopiero rok pracy.
Gratuluję dotychczasowych osiągnięć,
ale czy istnieje szansa na pełną realizację pańskiego programu?
Jeśli mieszkańcy dadzą mi
szansę, jestem pewien, że mój program wejdzie w życie w całości.
Przejdźmy do spraw bieżących i przyszłych. Jak pan widzi na przykładzie
własnej gminy samorząd szczebla
podstawowego w praktycznej realizacji
polityki obecnego rządu, chociażby
wprowadzaniu programu Rodzina
500+ czy zapowiadanej likwidacji
gimnazjów?
Program 500+, to szerokie
i uniwersalne wsparcie finansowe
oraz poprawa bytu materialnego
rodzin, co finalnie może pozytywnie
wpłynąć także na rozwój naszej
13
gminy. Dzięki programowi rodziny
otrzymają świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł miesięcznie
na każde drugie i kolejne dziecko,
a jeśli spełnią kryterium dochodowe (800 zł na osobę w rodzinie
lub 1200 w przypadku dzieci z niepełnosprawnościami) – również
na pierwsze. Dla mnie ważnym
aspektem realizacji tego programu jest zwiększenie możliwości
finansowych rodzin na terenie
gminy. Mam nadzieje, że zmieni
się demografia gminy, co wpłynie
na jej rozwój. Jesteśmy doskonale
przygotowani do realizacji tego
programu. Środki z tego programu
pozwoliły na stworzenie dodatkowych miejsc pracy. Rozbudowałem
zaplecze organizacji usług pomocy
społecznej, mam nadzieje, że wszyscy na tym skorzystamy, zwłaszcza
rodziny z dziećmi.
Jeżeli chodzi o likwidację gimnazjów, nie jest to temat oczywisty.
Edukacja jest głównym filarem państwa i gminy, dlatego też wymaga
szczególnej uwagi. Według mnie
każda zmiana w szkolnictwie, każda
reforma powinna być poprzedzona
głęboką diagnozą dokonaną przez
odpowiednich ekspertów, a także
poprzedzona dialogiem społecznym.
Wszelkie działania wprowadzające
destabilizację w polskim systemie
szkolnictwa wpływają niekorzystnie
przede wszystkim na uczniów, a także nauczycieli. Gdyby jednak doszło
do likwidacji gimnazjów, to dla mnie
najważniejszą sprawą będzie dokonanie takich zmian organizacyjnych,
aby umożliwiły one prawidłowe
funkcjonowanie placówek oświatowych z korzyścią dla uczniów
i nauczycieli.
Oczekiwania naszego społeczeństwa są
coraz wyższe, co jest rzeczą normalną,
ale nie zawsze możliwą do spełnienia.
Na przeszkodzie stoi przede wszystkim
brak środków. Jakimi możliwościami
inwestycyjnymi dysponuje pańska
gmina, tzn. pieniędzmi własnymi,
zarezerwowanymi w budżecie oraz
środkami pozyskanymi ze źródeł zewnętrznych. Na jakie cele zostaną one
wykorzystane?
Staramy się racjonalnie gospodarować finansami. Ponieważ nasz
budżet nie należy do wysokich,
więc nie możemy bez dofinansowania zewnętrznego zrealizować
wszystkich swoich zamierzeń inwestycyjnych. Dlatego przygotowując
się na rozdanie środków w nowej perspektywie finansowej już
opracowujemy projekty drogowe,
rozbudowę oczyszczalni ścieków,
kanalizacji, termomodernizacji
szkół, tak by w chwili ogłoszenia
naborów być gotowym i wyciągnąć
dłoń po pomoc finansową.
Czy cele te są zgodne z hierarchią potrzeb gminy?
Uważam, że tak. Gminy, które
dysponują pokaźnym budżetem
realizują zarówno projekty infrastrukturalne, jak też organizują
imprezy. My musimy wybierać. Dla
mieszkańców ważniejsze jest, po
jakich drogach będą się poruszać,
jaką wodę będą pić, gdzie odprowadzą ścieki i w jakich warunkach
będą uczyć się ich dzieci. To są
inwestycje, które dobrze zrealizowane, pozostaną po nas na lata.
Jak układa się panu współpraca ze
Starostwem Powiatowym i Urzędem
Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego?
Zarówno w starostwie, jak
i w urzędzie marszałkowskim
pracują ludzie kompetentni, samorządowcy z wieloletnim doświadczeniem, którzy starają się
nas wspomagać. Dlatego, według
mnie, współpraca z nimi układa się
dobrze. My staramy się sprostać
ich oczekiwaniom, ale zawsze możemy liczyć na ich pomoc. Mamy
nadzieję, że współpraca będzie
układać się na właściwym poziomie
merytorycznym. n
Rozmawiał Jan B. Nycek
14
Sport
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
Piłka nożna
Ekstraklasa na wyciągnięcie ręki
W trzech pierwszych kolejkach wiosennej części sezonu 2015/2016 Wisła zdobyła siedem punktów. Płocczanie w 2016 roku nie stracili jeszcze żadnej bramki.
W Płocku nikt już nie ukrywa, że cel na sezon 2015/2016 jest jasny – zdobycie
pierwszego lub drugiego miejsca w pierwszej lidze i powrót, po dziesięcioletniej
tułaczce w niższych klasach rozgrywkowych, do T-Mobile Ekstraklasy.
Z
imowa przerwa w rozgrywkach
wykorzystana została nie tylko
na jak najlepsze przygotowanie
się do piłkarskiej wiosny, ale również na dokonanie kilku roszad
w składzie. Nie było rewolucji, jak
rok temu, a jedynie drobna kosmetyka. Z klubem pożegnali się Piotr
Darmochwał, Maciej Kostrzewa,
Przemysław Lech, Paweł Łysiak
oraz Adam Radwański (P – Błękitni
Raciąż). Wisła pozyskała Damiana
Byrtka z Chrobrego Głogów i Emila
Drozdowicza z Termaliki BrukBet Nieciecza. Z wypożyczenia do
Stali Stalowa Wola wrócił Dawid
Jabłoński, a po nieudanej przygodzie w Bielsku Białej pojawił się w
Płocku również Fabian Hiszpański.
Transferem „last minut” okazał
się Mateusz Kryczka. Bramkarz
Dolcanu Ząbki został wolnym zawodnikiem, gdy jego klub wycofał
się z rozgrywek. Skorzystały z tego
władze Wisły, gdy po wyjazdowym
meczu z Pogonią Siedlce kontuzjowani byli zarówno Seweryn Kiełpin,
jak i Bartosz Kaniecki.
Fabiana Hiszpańskiego i Dawida Jabłońskiego nikomu przedstawiać nie trzeba, bo obaj są
wychowankami Wisły i dali się
już poznać z jak najlepszej strony.
Damian Byrtek jesienią 2015 roku
doskonale spisywał się w barwach
Chrobrego. To między innymi
dzięki niemu głogowianie mogli
pochwalić się najmniejszą liczbą
straconych goli. Emil Drozdowicz
wielokrotnie przesądzał o losach
meczów, gdy jego w Termalica
Bruk-Bet Nieciecza grała jeszcze
w pierwszej lidze. Zarówno Damian
Byrtek jak i Emil Drozdowicz traktowani byli nie jako uzupełnienie,
a raczej wzmocnienie składu Wisły.
Na razie jednak obaj muszą cierpliwie czekać na okazję wyjścia
w pierwszym składzie. Wiele wskazuje na to, że szansę dostaną, gdy
jeden z graczy wyjściowej jedenastki będzie musiał pauzować za żółte
kartki. W nieco lepszej sytuacji jest
na razie Drozdowicz, który pojawia się na placu gry przynajmniej
w końcówkach meczów. Byrtek
póki co przygląda się grze nowych
kolegów z perspektywy ławki rezerwowych. Wierzy jednak, że i jego
czas w Wiśle w końcu nadejdzie.
A trener Marcin Kaczmarek może
mieć niemal stuprocentową pew-
Piłka ręczna
Nieobliczalni
Nafciarze
Orlen Wisła Płock jest w sezonie 2015/2016 ekipą, po której można spodziewać się wszystkiego. Z jednej strony – genialnych meczów z MVM Veszprem,
Vardarem Skopje czy Vive Tauronem Kielce, z drugiej zaś – koszmarów z THW
Kiel i Celje Pivovarną Lasko oraz Górnikiem Zabrze.
N
ajwięcej satysfakcji sprawiła „Kwiatek” kilka razy wpisywał się
wszystkim wygrana z Vive na listę strzelców).
Tauronem Kielce w meczu, który
Początkowo wydawało się, że
kończył drugą rundę sezonu za- racja jest po stronie tych, którzy
sadniczego 2015/2016. W zgodnej więcej szans na zwycięstwo daopinii fachowców i bukmacherów wali przyjezdnym. Drużyna prozdecydowanym faworytem meczu wadzona przez trenera Tałanta
w Orlen Arenie byli aktualni mi- Dujszebajewa dość szybko zdołała
strzowie Polski. Wprawdzie w ich wypracować sobie kilkubramkową
barwach nie mogło wystąpić kilku przewagę. Nafciarze nie składali
kluczowych graczy, ale i trener Ma- jednak broni, niesieni niesamonolo Cadenas nie mógł skorzystać witym dopingiem 5,5-tysięcznej
ze wszystkich swoich podopiecz- publiczności. Pierwsza połowa zanych. Szczególnym problemem kończyła się wynikiem remisowym,
była dla niego obsada koła. Bo a zaraz po przerwie gospodarze
chociaż w bieżącym sezonie na tej rzucili się do ataku, który dał im
pozycji do rozgrywek zgłoszonych przewagę kilku bramek i możlizostało aż czterech zawodników, wość kontrolowania gry. Drużyna
jednak kontuzje wykluczyły z gry trenera Manolo Cadenasa zdołała
Mateusza Piechowskiego i Marco utrzymać prowadzenie do końcoOneto, wnoszących do gry Orlen wej syreny, w pełni zasłużenie wyWisły zupełnie inne walory.
grywając z mistrzem Polski. Tym
Oneto to doświadczenie, siła samym płocczanie udowodnili, że
spokoju w krytycznych sytuacjach zespół z Kielc też można pokonać.
i umiejętność takiego zastawiania Powtórka mile widziana – zarówno
się, aby wymuszać na rywalu grę w Final Four Pucharu Polski, jak
niezgodną z przepisami. Piechow- i w decydujących meczach fazy
ski z kolei to młodość, świeżość, play-off.
głowa pełna nieszablonowych poWłaśnie w kontekście rywamysłów oraz niesamowity zasięg lizacji o ligowe złoto szczególnie
ramion. Sztab szkoleniowy naf- bolesny jest remis w Zabrzu z
ciarzy mógł przeciwko Vive Tauro- tamtejszym Górnikiem. Płocczanie
nowi wystawić tylko Tiago Rochę pojechali na Górny Śląsk po dwa
oraz Zbigniewa Kwiatkowskiemu. punkty, a wracając musieli cieszyć
Wiadomo jednak, że ten ostatni się z jednego. Grający trener gogrywa praktycznie wyłącznie w de- spodarzy Mariusz Jurasik miał po
fensywie (chociaż zdarzył się kilka meczu wiele pretensji do sędziów i
lat temu mecz z Vive, w którym obserwatora Związku Piłki Ręcznej
ność, że nie zawiedzie się na swoim
nowym obrońcy.
W dwóch meczach rozgrywanych w Płocku Wisła pokazała
dwa różne oblicza. W konfrontacji
z MKS-em Kluczbork podopieczni trenera Marcina Kaczmarka
dominowali od pierwszej do ostatniej minuty, a ich wygrana 3:0
była dla przyjezdnych najniższym
wymiarem kary. Spotkanie z Miedzią Legnica wyglądało zupełnie
inaczej. Płocczanie oddali inicjatywę gościom, sami cierpliwie
czekając na okazje do kontrataku.
I doczekali się kilka minut przed
końcem pierwszej połowy. Kropkę
nad „i” postawili już w doliczonym
czasie gry, zgarniając w pełni zasłużone trzy oczka. Niestety, nie udało
się przywieźć kompletu punktów
z Siedlec. Chociaż ekipa z Płocka
miała wyraźną przewagę, nie udało
się udokumentować jej zdobyciem
przynamniej jednego gola. Na
szczęście, czyste konto zachował
również (grający z urazem mięśni
brzucha) Seweryn Kiełpin. Strata
dwóch punktów w Siedlcach nie
skutkowała zmianą na pozycji lidera, bo w meczu na szczycie Arka
zremisowała w Gdyni z Zagłębiem
Sosnowiec. Gdyby Wisła wygrała
z Pogonią, powiększyłaby swoją
przewagę.
Drużyna prowadzona przez trenera Marcina Kaczmarka zdobyła
wiosną pięć bramek. Wszystkie
padły łupem pomocników. Królem
polowania jest na razie Damian
Piotrowski, który trafiał w meczach
z MKS-em Kluczbork (z rzutu
karnego) i z Miedzią Legnica (efektowny strzał w okienko). Po jednym
trafieniu zanotowali na swoim
koncie Dymitar Iliev, Arkadiusz
Reca i Wojciech Łuczak. Mikołaj
Lebedyński, który jesienią zdobył
aż dziesięć goli, będąc najskuteczniejszym z płockich graczy, na razie
nie przebudził się jeszcze z zimowego snu. Można jednak zakładać, że
stanie się to już niebawem.
Wisła w 22 kolejkach zanotowała 14 zwycięstw. Krajowi znawcy
futbolu przyznają, że na poziomie
pierwszej ligi to doskonałe osiągnięcie. Jeśli płocczanie do końca
sezonu będą wygrywać z podobną
częstotliwością jak do tej pory, nie
powinni mieć większego problemu
z zapewnieniem sobie co najmniej
drugiego miejsca w tabeli i z awansem do T-Mobile Ekstraklasy.
A jeżeli płocka ekipa awansuje do
najwyższej klasy rozgrywkowej,
stanie się poważnym partnerem
do rozmów z nowym zarządem Polskiego Koncernu Naftowego Orlen.
Nie tylko w sprawie sponsorowania
klubu, ale również na temat partycypowania w kosztach budowy
nowego stadionu. n
w Polsce. Marek Daćko zdobył bowiem gola rzutem z połowy boiska,
ale wcześniej faulował go Marko
Tarabochia, a sędziowie zagwizdali,
zatrzymując grę. Płocki rozgrywający ukarany został czerwoną
kartką, ale gol nie został uznany.
Gdyby Orlen Wisła pokonała w
Zabrzu Górnika, po wygranej u
siebie z Vive Tauronem Kielce
startowałaby do fazy play-off z
pierwszego miejsca. A to oznaczałoby, że w najważniejszej części
sezonu miałaby przewagę własnej
hali. Niestety, strata jednego oczka
w na Górnym Śląsku niosła ze sobą
bardzo poważne konsekwencje
dla końcowego układu tabeli po
zasadniczej fazie sezonu.
Skoro jesteśmy przy meczach,
które wyraźnie Orlen Wiśle nie
wyszły, nie sposób nie wspomnieć
pojedynku u siebie z THW Kiel.
Jeszcze kilka minut przed jego
rozpoczęciem mówiło się, że nafciarze w końcu mają szansę, aby
powalczyć z „Zebrami” jak równy
z równym. Niestety, już pierwsze
minuty meczu pokazały, że Niemcy są poza zasięgiem naszego
zespołu. Ale porażka we własnej
hali 23:37 chwały podopiecznym
trenera Manolo Cadenasa nie
przynosi. Kiepsko płocczanie
wypadli również w konfrontacji
u siebie z Celje Pivovarną Lasko,
przegranej 26:31.
Ale tegoroczna edycja Ligi
Mistrzów przyniosła również pozytywne emocje. Już w pierwszej
kolejce Orlen Wisła postarała się
o wielką niespodziankę. Trudno
bowiem inaczej nazwać remis
27:27 z faworyzowaną ekipą MVM
Veszprem. Mistrzowie Węgier
przed rozpoczęciem sezonu uważani byli za jednego z faworytów
do wygrania Final Four obecnej
edycji Ligi Mistrzów. Tymczasem
wystarczyło, żeby zremisowali
w Płocku, aby stracili to miano.
Niezwykle dramatyczne było
spotkanie nafciarzy z Vardarem
Skopje w pierwszym meczu fazy
TOP 16 Ligi Mistrzów. Płocczanie
zaczęli nieźle, ale goście objęli pro-
wadzenie, które utrzymywali niemal do samego końca. Niespełna
cztery minuty przed ostatnią syreną Macedończycy mieli jeszcze
cztery oczka przewagi. Płocczanie
odrobili trzy i wydawało się, że są
w stanie doprowadzić do remisu.
Ale goście wykonywali rzut karny.
I tu swoimi umiejętnościami błysnął Rodrigo Corrales. A chwilę
później 5,5 tysiąca kibiców wręcz
oszalało ze szczęścia, kiedy Marko
Tarabochia rzutem z drugiej linii
doprowadził do remisu. Rewanż
w Skopje będzie jednak niezwykle
ciężki. Nafciarze nie będą jego
Tomasz Paszkiewicz
P
łocki Bal Mistrzów Sportu to
jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń sportowych roku.
W tym roku odbędzie się 2 kwietnia w Hotelu Starzyński. Początek
o godz. 19.00.
– Cieszy nas skala zainteresowania zaproszeniami na Płocki
Bal Mistrzów Sportu, zwłaszcza,
że impreza jest doskonałą okazją do zacieśnienia kontaktów
między sportowcami a przedsiębiorcami. W związku z tym, że
bilety wyprzedały się dosłownie
w ciągu kilku godzin jesteśmy
zmuszeni informować zainte -
Bal Mistrzów
resowanych, że kolejna szansa
udziału w balu pojawi się dopiero
za rok. Tegoroczną edycję wyróżni m.in. wybór króla i królowej
balu, a także gwiazda wieczoru,
którą będzie Gosia Andrzejewicz.
Artystka zaśpiewa swoje najbardziej znane utwory, w tym „Pozwól żyć” – mówi Tomasz Marzec,
prezes Towarzystwa Sportowego,
które jest tegorocznym organizatorem imprezy.
Uczestnicy balu jako pierwsi
dowiedzą się o wynikach plebiscytu na najpopularniejszego
sportowca/drużyny oraz trenera
2015 roku, których wybiorą płocczanie oraz najlepszego sportowca/drużyny oraz trenera 2015 roku
wybranych decyzją kapituły.
Relacja z imprezy będzie dostępna na stronie towarzystwosportowe.pl n
(red.)
faworytami. Podobnie będzie
zapewne w Final Four Pucharu
Polski i w finale ligowego play-offu.
Ale nafciarze pokazali już w obecnym sezonie, że potrafią pokazać
się z najlepszej strony, kiedy nikt
na nich nie liczy.
Czy trener Manolo Cadenas
swoją trzyletnią przygodę z Orlen
Wisłą Płock zakończy wywalczeniem przynajmniej jednego tytułu
na krajowym podwórku? A może
awansem do ćwierćfinału Ligi
Mistrzów? Serdecznie mu tego
życzymy. n
Tomasz Paszkiewicz
Spółdzielczość
Nasz Płock • nr 1(107) • marzec 2016
15
Mazowiecka Spółdzielnia Mieszkaniowa w Płocku
Ruszyła termomodernizacja 2016
W tym roku ze względu na sprzyjającą aurę część firm, która wygrała przetargi
na realizację tegorocznego planu termomodernizacji budynków Mazowieckiej
Spółdzielni Mieszkaniowej w Płocku rozpoczęła prace już w końcu lutego. Szczegółowy plan termomodernizacji przyjęty został przez zarząd spółdzielni w ubiegłym
roku. Obejmuje on łącznie dziewięć budynków różnej wielkości, w tym tak zwane
wieżowce, na czele ze znanym w mieście obiektem przy ulicy Wyszogrodzkiej 161,
zwanym popularnie złotym wieżowcem ze względu na kolorystykę elewacji.
P
race termomodernizacyjne
prowadzone będą głównie na
największych osiedlach Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej,
czyli na Międzytorzu i Podolszycach Północnych. Główny front
robót przewidziany jest na Międzytorzu. Termomodernizacją
objęte są najbardziej zaniedbane
budynki wzniesione w technologii
wielkiej płyty na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych
ubiegłego już wieku.
Zdecydowana większość budynków, objętych pracami modernizacyjnymi, położonych jest przy
ulicach Gintera i Dobrowolskiego,
czyli w zespole położonym między
torami a dawnym Coteksem. Przewidziane prace obejmują pięciokondygnacyjne i pięcioklatkowe
bloki przy ulicy Gintera nr 6 i 8
oraz trzyklatkowy budynek pod
numerem 10. Z kolei przy ulicy
Dobrowolskiego termomodernizacją objęte będą bloki nr 3, 13 i 15,
z których dwa są pięciokondygnacyjne (13 i 15). Blok nr 13 ma trzy
klatki schodowe, natomiast nr 15
dwie. Największym wyzwaniem
w tym zespole jest dwuklatkowy
wieżowiec przy Dobrowolskiego 3,
liczący dziesięć kondygnacji
i doskonale widoczny z ulicy Piłsudskiego.
Na tzw. starym Międzytorzu
prowadzone są już zaawansowane
roboty na budynku Lachmana 2.
To duży obiekt liczący pięć klatek
schodowych i osiem kondygnacji.
Na reprezentacyjnym osiedlu
Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej, czyli Podolszycach Północnych plan przewiduje termomodernizację dwóch budynków:
czteroklatkowego i pięciokon-
dygnacyjnego obiektu przy ulicy
Armii Krajowej 1 i wspomnianego
już złotego wieżowca – Wyszogrodzka 161.
Złoty wieżowiec, nazywany
niekiedy nieco pogardliwie szafą,
był jednym z pierwszych obiektów
nowoczesnej architektury mieszkalnej Płocka w pierwszych latach
po transformacji. Jego realizacji
podjęła się znana wówczas firma
Krupiński, wznosząc budynek
w nieco innej technologii i proponując podwyższone standardy
mieszkań. Od tego czasu minęły
już dwadzieścia trzy lata i w nowej
rzeczywistości budynek pomyślany jako apartamentowiec sporo
stracił na swej atrakcyjności.
Termomodernizacja czteroklatkowego i dwunastokondygnacyjnego budynku, liczącego 135
mieszkań oraz lokale użytkowe
w parterze, zupełnie zmieni jego
wygląd. Kolorystyka utrzymana
jest w tonacjach jasnych, natomiast
prawdziwą rewelacją będzie ujednolicenie balkonów poprzez montaż osłon balkonowych ze srebrnej niskoprofilowanej blachy. n
(jbn)
Sprzedam piec na ekogroszek DEFRO EKR o mocy
10 KW lewy. Rok produkcji 2015. Używany niecały
sezon, na gwarancji. Super oszczędna pompa elektroniczna WILO wartości 500 zł gratis.
Tel. 605 260 729
Nasz Płock. Bezpłatny magazyn mieszkańców Płocka i Mazowsza Płockiego. ISSN 1731-5484. Wydawca: Wydawnictwo MAROW – Jan Bolesław Nycek. Redakcja i biu­ro ogło­szeń:
09-407 Płock, ul. Gie­rzyń­skie­go 17, e-mail: [email protected], www.naszplock.eu. Redaguje zespół. Redaktor naczelny: Jan Bolesław Nycek, członek Towarzystwa Naukowego
Płockiego (tel. 692 499 698). Sekretarz redakcji: Jolanta Rutecka (tel. 603 194 335, [email protected]). Grafika: Małgorzata Debich (tel. 602 55 33 39). Druk: Edytor sp. z o.o., Olsztyn, ul. Tracka 5. Re­dak­cja nie odpowiada za treść ogłoszeń i materiałów promocyjnych oraz za­strze­ga so­bie pra­wo do­ko­ny­wa­nia skró­tów i zmian ty­tu­łów w tekstach niezamówionych.

Podobne dokumenty

Nr 3 - O nas

Nr 3 - O nas groźnie dla realistów, bowiem ich spełnienie może z Polski uczynić drugą Grecję. Po prostu budżet nie wytrzyma takich obciążeń. Mimo to jestem spokojny, gdyż prezydent elekt sprawia wrażenie człowi...

Bardziej szczegółowo