Ściągnij Wici.Info nr 8 w formacie *

Komentarze

Transkrypt

Ściągnij Wici.Info nr 8 w formacie *
ISSN 1895-0264
KIELCE
NR 9 CZERWIEC 2006
spis treści
słowo na wstępie
Od 4 lat patrzymy na Kielce inaczej, promujemy Firmament artystów, wspieramy
cenne inicjatywy: warsztaty, bazy, poligony.
Naszą dewizą jest: mało instytucji, dużo
kultury.
Więcej powietrza, mniej podcinania
skrzydeł – tego życzymy sobie i Kielcom
z okazji urodzin.
wydarzenia
2.
Kalendarz
6. Po pierwszej stronie okna
Recenzje
11. 10 dni z Bergmanem
12. Kielce Inaczej #06
8.
pora na wernisaż
14.
REDAKCJA
ludzie
Wici.Info
16.
świętokrzyski informator kulturalny
www.wici.info
tel. 602 603 403
email: [email protected]
Fruwać nie będę
26. Automatik
Artystyczny
Rafał Nowak
nasze hobby
Sekretarz Redakcji
Agnieszka Kozłowska-Piasta
26.
Współpraca
Paweł Pierściński, Rafał Zamojski,
Justyna Giemza, Stanisława Zacharko,
Jerzy Kapuściński, Lilka Kulińska, Bożena
Pawłowska, Radek Nowakowski, Katarzyna
Gritzmann, Marian Rumin
Okładka: Wojciech Gepner
Otwarty Warsztat
Druk
Drukarnia im. A. Półtawskiego
Kielce, ul. Krakowska 62
zaprasza na
23 czerwca 2006, start 12.00
Baza Zbożowa Kielce
www.firmament.wici.info
Wydawca
Fundacja Kultury Wici
Kielce, ul. Bpa Jaworskiego 20/61
Nie ważne skąd,
ważne gdzie
18. Jacek Nowakowski
Naczelny
Sergiusz Pawłowski
Fundacja Kultury Wici
Otwarty Warsztat
NFC – dźwięki
przyszłości
miasto
28.
Plan centrum Kielc
38. Święty Krzyż
historia chrześcijańska
40.
Rąbanie, drwa i wióry
43. W poszukiwaniu
kwiatu paproci
44. Offowa Bajka
46. Dodatki do grilla
c ze r w i e c 2006
Ka l e n d a r z
liczba imprez: 103
wygenerowano: 28 maj (niedziela), g. 02:13
pełny kalendarz wydarzeń znajdziesz
na naszej stronie internetowej www.wici.info
legenda
festyny, dla dzieci
imprezy klubowe
imprezy taneczne
kino
koncerty
muzyka poważna
sport i rekreacja
Akademia Melomana na
Dzień Dziecka
Filharmonia Świętokrzyska,
pl. Moniuszki 2 b, g. 18:00
Superczwartek w stylu
retro
Kino Moskwa, Kielce, g. 18:30
piątek 02.06
Tam, gdzie rosną poziomki
- W zwierciadle Bergmana
Przegląd klasycznych arcydzieł Ingmara Bergmana - znakomita okazja,
aby poznać jednego z najbardziej
bezkompromisowych i wizjonerskich
twórców w światowej kinematografii.
Filmy zostaną pokazane na odnowionych cyfrowo kopiach 35mm.
„Tam, gdzie rosną poziomki”- film
nagrodzony Złotym Niedźwiedziem na
festiwalu w Berlinie w 1958 roku.
targi, giełdy
teatr
wystawy
WDK, Kielce, g. 10:00
XIV Wytopki Ołowiu
KCK, Kielce, g. 19:00
Tokarnia - Skansen, g. 10:00
Królewski jeleń
Projekt E.T. - Podwórko
marzeń
Staszowski Ośrodek Kultury,
ul. Parkowa 6, g. 08:30
Teatr Kubuś, Kielce, g. 11:00
Niedziela w Muzeum
Pałac Biskupów, g. 12:00
CROSSROCK
Pałac T. Zielińskiego, g. 19:00
czwartek 01.06
Źródło - W zwierciadle
Bergmana
Zlot Trabantów i Starych
Samochodów
Kino Moskwa, Kielce, g. 20:00
poniedziałek 05.06
info: www.wici.info, g. 12:00
O.B.O.R.A. ZA 3 grosze + VAT
Wielkie Otwarcie Muzeum
Zabawek i Zabawy
Kielce, Pl. Wolności 2, g. 09:00
Drugi program kabaretowy zrealizowany przez Zenona Laskowika w O.
B.O.Rze (Ostatnim Bastionie Obrony
Rozumu ARTYSTYCZNIE) w Poznaniu.
WDK, Kielce, g. 17:30
Jerzy Tchórzewski
Malarstwo i Rzeźba
BWA Piwnice, ul. Leśna 7, g. 18
Marzena Zacharewicz
Mieszkać w baśnii
BWA Na Piętrze,
Kielce, ul. Leśna 7, g. 18:00
Wystawa i warsztaty
origami
Filharmonia Świętokrzyska,
Kielce, pl. Moniuszki 2 b, g. 15:00
4
Salon bezsenność
Spotkanie z Beatą Tyszkiewicz i jej
córką, Wiktorią Padlewską, promocja
książek „ Kocha, lubi, żartuje” i „
Gdybym była tobą, gdybyś była
mną”. Najnowsza książka Beaty Tyszkiewicz to zbiór krótkich opowieści
o ludziach – przyjaciołach i znajomych autorki, ale także osobach
spotkanych przypadkowo, których
historie okazały się interesujące.
KCK, Kielce, g. 20:00
Siódma pieczęć - W
zwierciadle Bergmana
Milczenie - W zwierciadle
Bergmana
Kino Moskwa, Kielce, g. 20:00
piątek 09.0 6
Projekt E.T. - Tajemnicze
znaki
MGOK Małogoszcz, ul.11-go
Listopada 17, g. 08:30
Gala Mozartowska
Filharmonia Świętokrzyska, pl.
Moniuszki 2 b, g. 19:00
Fala za falą
Salon Underground
sobota 10.06
Giełda Kolekcjonerska
WDK, Kielce, g. 08:00
Galeria 30 Garaży
Baza Zbożowa, Kielce, g. 12:00
Sceny z życia małżeńskiego
- W zwierciadle Bergmana
Kino Moskwa, Kielce, g. 20:00
niedziela 11.06
Królewski jeleń
Teatr Kubuś, Kielce, g. 11:00
Świętokrzyskie Milenium
- Msza Świeta
Centralne religijne obchody tysiąclecia życia monastycznego
na Świętym Krzyżu - odpust Świętej
Trójcy. Msza Mozarta (Missa solemnis
c-moll KV 139/47a (Weisenhausmesse)) w wykonaniu muzyków
z Filharmonii Kieleckiej.
Święty Krzyż - Klasztor, g. 12:00
Niedziela w Muzeum
Pałac Biskupów, g. 12:00
Jarmark Staropolski u Imć
Pana Reja
zobacz info, , g. 15:00
HAPPYSAD i HURT
KCK, Kielce, g. 19:00
Szepty i krzyki - W
zwierciadle Bergmana
Kino Moskwa, Kielce, g. 20:00
Kino Moskwa, Kielce, g. 20:00
wtorek 06.06
Persona - W zwierciadle
Bergmana
JURIY PORTNYY
Kino Moskwa, Kielce, g. 20:00
Filharmonia Świętokrzyska,
pl. Moniuszki 2 b, g. 18:00
Salon Bezsenność
Pół żartem, pół serio
Jak w zwierciadle - W
zwierciadle Bergmana
KCK, pl. Moniuszki 2b, g. 21:00
Goście Wieczerzy Pańskiej
- W zwierciadle Bergmana
czwartek 08.0 6
sobot a 03.06
KCK, Kielce, g. 19:30
Paris Can Can
Kino Moskwa, Kielce, g. 20:00
Wspak, ul. Śląska 11a, g. 20:00
Moje dzieci - moja miłość
środa 07.0 6
Przegląd Piosenki
Przedszkolnej
Europejskie Centrum Bajki,
Pacanów, g. 10:00
STREFA CISZY, MYRIAM,
CLOSTERKELLER
WDK, Kielce, g. 11:00
5
niedziela 04.06
Festiwal Kultury Dziecięcej.
Pacanów 2006
Kino Moskwa, Kielce, g. 20:00
IV Świętokrzyskie
Konfrontacje Taneczne
spotkania, inne
wydarzenia
Kino Moskwa, Kielce, g. 20:00
The Disease, Sceptic,
Virgin Snatch, Heart
Wspak, ul. Śląska 11a, g. 20:00
Po udanym koncercie
w Stołówce PŚ, zespoły
ponownie odwiedzą Kielce, aby
zagrać w ogrodzie Pałacyku
Zielińskiego.
Pałac T. Zielińskiego, g. 19:00
Jesienna sonata - W
zwierciadle Bergmana
Kino Moskwa, Kielce, g. 20:00
poniedziałek 12.06
Aleksander Salij - Widzenie
- fotografia
sobota 17.06
niedziela 18.06
Galeria Fotografii ZPAF-BWA,
Kielce, ul. Planty 7, g. 18:00
wtorek 13.06
„Zwierzenia pantoflarza”
V Dni Lasu
Tokarnia - Skansen, g. 10:00
Festiwal „Brzechwa i inni”:
Słońce w Dolinie Muminków
Festiwal „Brzechwa i inni”:
Mały duszek
Alchemik
Witaj Lato
Festiwal „Brzechwa i inni”:
Słońce w Dolinie Muminków
STRAUSS ENSAMBLE
Królewski Jeleń
MultiDiaporama 2006
Otwarty Warsztat
Teatr Kubuś, Kielce, g. 22:00
sobota 24.0 6
Teatr Kubuś, ul. Duża 9, g. 09:00
KCK, Kielce, g. 18:00
All Sounds Allowed
Pod Krechą, Kielce, g. 19:00
piątek 23.06
Firmament - Otwarty
Warsztat
Teatr Kubuś, Kielce, g. 11:00
Teatr Kubuś, Kielce, g. 11:00
III Festiwal Katarynek
Tokarnia - Skansen, g. 12:00
Milo Kurtis i Drum Freaks
KCK, Kielce, g. 17:00
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
Kielce, ul. Zamkowa 5, g. 19:00
Multi Diaporama to ogólnopolski cykl
imprez, polegający na szerokiej prezentacji i ocenie prac zgłoszonych do
przeglądu. Pomysłodawcą i koordynatorem imprezy jest Fotoklub Zamek
ze Szczecina, organizator Pomorskich
Spotkań z Diaporamą, najstarszej
tego rodzaju imprezy w Polsce.
CARRANTUOHILL
Zagrają: Soul Service: Cpt. Sparky
i Papa Zura, Ojciec Karol i Herbal
zaproszenia, na stronie www.wici.info
Gaudi Club, ul. Wesoła 10, g. 21
poniedziałek 19.06
Targi Kielce, Zakładowa, g. 9.00
Festiwal „Brzechwa i inni”:
Kasztanka
Teatr Kubuś, Kielce, g. 09:00
wtorek 20.06
środa 14.06
6
Świętokrzyski Jarmark
Agroturystyczny
Zameczek, Kielce, g. 21:30
Park Miejski - Kielce, g. 12:00
Baza Zbożowa, ul. Zbożowa 4,
g. 19:00
SACROEXPO
Hotel Kongresowy, Kielce, g. 19
Oratorium Świętokrzyskie,
Kielce, ul. 1-go Maja 57, g. 19:00
4 Urodziny Wici
wersja klubowa
czytaj na str. 7
Pałac Biskupów, g. 12:00
Spektakl autorski na motywach
brodwayowskiego hitu komediowego
„Obrony jaskiniowca” i bestsellerowej
książki „Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus”. W roli pantoflarza
– Emilian Kamiński
Kto szuka, ten żyje
Święty Krzyż - Klasztor, g. 18:00
Festyn Rodzinny
Niedziela w Muzeum
„Kielce inaczej 2006”
wernisaż fotografii
piątek 16.06
Oratorium, skomponowane przez
Piotra Rubika do słów Zbigniewa
Książka uświetni obchody Świętokrzyskiego Millenium
Finał II Poligonów
Kabaretowych
Teatr Kubuś, Kielce, g. 11:00
Park Miejski - Kielce, g. 14:00
WDK, Kielce, g. 17:00
WDK, Kielce, g. 18:00
Inauguracja III Świętokrzyskiego
Festiwalu Teatrów Lalkowych
„Brzechwa i inni …”
Festyn ‚’Bezpieczne
Wakacje’’
Karolina Górniak
„Ciernie Słońca’’
Cinema Off
Off Publicystyka 2006
czwartek 22.06
Cockney Club, ul. Orla 4, g. 20
Wernisaż wystawy fotografa,
prezesa Grupy V, członka Rady
Artystycznej ZPAF w Kielcach. Salij
brał udział w ponad 190 wystawach
zbiorowych i konkursach fotograficznych uzyskując 50 nagród.
Golgota Świętokrzyska
Depeche Mode Party
Jaś i Małgosia
czytaj na str. 14
Baza Zbożowa, Kielce, g. 12:00
LESZCZE
MCK Skarżysko-Kamienna,
ul. Słowackiego 25, g. 18:00
CLEZMERSI
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
Kielce, ul. Zamkowa 5, g. 16:00
Jerzy Pikor i Tomasz
Grzybowski
KCK, pl. Moniuszki 2b, g. 18:00
Pałac T. Zielińskiego, g. 19:00
Noc z teatrem ulicznym
Białe Noce nad Silnicą – Noc
grajków i poetów
SHAKIN DUDI
KCK, Kielce, g. 21:00
HANIA STACH
KCK, Kielce, g. 21:00
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
Kielce, ul. Zamkowa 5, g. 21:00
niedziela 25.0 6
Teatr Kubuś, Kielce, g. 09:00
Grupa CARRANTUOHILL istnieje od
1987 roku i ma na swoim koncie
ponad 1000 koncertów w kraju i za
granicą. Wykonuje tradycyjną muzykę
celtycką rodem z Irlandii i Szkocji.
Carrantuohill - to nazwa własna
najwyższego szczytu w Irlandii (1041
m.n.p.m). Słowotwórcze znaczenie
tego wyrazu to: „kręta ścieżka na
wzgórze”.
Na wystawie 25 fotografii 13 autorów
zakwalifikowanych przez jury.
Laureatów II edycji poznamy podczas
wernisażu.
Kot w butach
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
Kielce, ul. Zamkowa 5, g. 21:00
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
Kielce, ul. Zamkowa 5, g. 17:00
II Poligony Kabaretowe
Wakacje z Zameczkiem
środa 21.06
Teatr Kubuś, Kielce, g. 09:00
poniedziałek 26.06
Zameczek, Kielce, g. 11:00
Informacje do kalendarium o wydarzeniach prosimy nadsyłać najpóźniej do 20 dnia poprzedzającego miesiąca na e-mail: [email protected] lub samodzielnie wprowadzać, wypełniając formularz
na stronie internetowej www.wici.info w dziale Kalendarz. Redakcja
nie odpowiada za zmiany w terminarzu imprez.
Zameczek, g. 08:00
KWARTET JORGI
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
ul. Zamkowa 5, g. 21:00
Galeria Sztuki Sakralnej,
Kielce, ul. Zamkowa 5/7, g. 12
7
P O PIE R W S Z E J
S T RON I E O K N A
Kiedy jakiś czas temu Andrzej Metzger
zaproponował mi zaprezentowanie moich
książek w jego antykwariacie bardzo się
ucieszyłem. Trudno chyba znaleźć lepsze
miejsce dla książek, nawet tak nietypowych
jak moje, niż to właśnie. Jest to bowiem
miejsce wielce przyjazne nie tylko dla książek, lecz także dla czytelników i wszelkiego
rodzaju książkowych moli, miejsce gdzie
można z książką pobyć, zanurzyć się w nią,
powłóczyć się trochę po jej labiryntach,
zaglądnąć w jej kąty i zakamarki. Radość
przyćmiły wszakże dwa problemy. Pierwszy
udało się rozwiązać.
Otóż, doszliśmy do wniosku, że dobrze byłoby, gdyby otwarcie wystawy moich książek
wpisało się w ciąg zdarzeń zwanych “głośnymi czytaniami”. Tymczasem moje książki obłożone są zakazem głośnego czytania.
Oczywiście ominięcie tego zakazu nie pociągnie za sobą konsekwencji sądowo-penitencjarnych. Jedyną przykrą konsekwencją
będzie wypaczenie, całkowite lub częściowe,
a w każdym przypadku znaczne, charakteru
dzieła oraz zawartego w nim przekazu. Co
więcej, ewentualny czytelnik bardzo szybko napotka na przeszkody w rodzaju tekstu
zielonego lub niebieskiego, który musiałby
przeczytać głosem zielonym lub niebieskim. Potem okaże się, że słowa się ze sobą
krzyżują, na siebie wpadają, zdania się rozdwajają, zaplatają, co z kolei wymagałoby
jednoczesnego wymawiania kilku wyrazów.
Aż wreszcie pojawią się obszerne fragmenty
zapisane niealfabetycznie i tu głos okaże
się zupełnie nieprzydatny... Co zatem robić?
Skoro nie da się głośno czytać, to można
cicho pisać. “Ulica Sienkiewicza”, którą
napisałem-narysowałem już trzy lata temu
pokazuje to, co dzieje się na ulicy, czyli
w przestrzeni zamkniętej między elewacjami kamienic. W pewnym miejscu bohater
opowieści zastanawia się nawet, czy coś
istnieje po drugiej stronie owych elewacji,
czy nie są to aby tylko teatralne dekoracje.
Rzeczywiście, książka dzieje się niejako tylko po jednej stronie. Druga jest pusta. Prawie. Tylko w kilku miejscach pojawiają się
okna, a w nich ludzie, którzy dostrzegają
obcego przechodnia. W pierwotnym zamyśle ta druga strona książki-ulicy miała być
zapełniona. Miało tam tętnić życie ukryte
dla obcego przybysza pochłoniętego przez
tłum przechodniów. Jednak, z różnych przyczyn, odstąpiłem od tego pomysłu. Teraz
nadarza się okazja, żeby do niego wrócić.
30 maja o godzinie 19 jeden egzemplarz
“Ulicy” zostanie rozłożony w antykwariacie
i wy, Drodzy Czytelnicy, będziecie mogli zacząć zapełniać ową drugą, pustą stronę.
Pozostał wszakże drugi problem. Ten jest
znacznie trudniejszy. Jest niebywale trudny. I odwieczny. Otóż, mam swoją wystawę
umieścić w jednym z tych dużych okien. Po
której stronie tego okna będą moje książki: po pierwszej czy po drugiej? Problem
to zaiste iście guliwerowski, tak skomplikowany, że jedynym jego rozwiązaniem zdaje
się być porzucenie go. Porzucając go można się jednak przy okazji zastanowić, co
znajduje się po pierwszej a co po drugiej
stronie książki - bo książka to przecież także
swojego rodzaju okno. Zatem porzucam go,
i teraz nic już nie mąci i przyćmiewa mojej
radości.
Zapraszam.
Radek Nowakowski
Biuro Wystaw Artystycznych w Kielcach
ul. Leśna 7, tel. 041 3444942
www.bwakielce.wici.info
zaprasza na wystawę malarstwa
Jerzego Tchórzewskiego
(1928-1999)
Malarstwo Jerzego Tchórzewskiego jest
szczególne w dziejach sztuki polskiej. Jest
swoiście „samorodne i samoistne”, nie
podobne do poszukiwań innych twórców, wynikające z własnych przemyśleń
i podbudowaneponadrealną wyobraźnią.
Jeśli coś z autorskiej biografii może wynikać, to przypomnijmy, że jego ojciec zginął w Oświęcimiu, a on sam, pochodząc
z Siedlec (w czasie wojny żołnierz AK na
Podlasiu), studiował w krakowskiej ASP. Po
drodze do Krakowa często zatrzymywał się
w Kielcach, odwiedzając Teresę Pasiewicz
(późniejszą żonę). Był współtwórcą Grupy
Krakowskiej, gdzie rodziły się najważniejsze
idee artystyczne w powojennej Polsce, ale
jako profesor malarstwa zawodowo związał
się z ASP w Warszawie. Pośród jego przyjaciół byli najwybitniejsi twórcy sztuki i idei
nie tylko artystycznych. Z wielką atencją
odnosił się do twórczości Z. Herberta, M.
Jaremy, T. Kantora, W. Lutosławskiego, M.
Przybosia, A. Szapocznikow. Jego tajemniczy
świat obrazów, poezji i doznań niecodziennych, budowany w twórczej samotni, spotkał się z wielkim uznaniem współczesnych
światłych. Był też nieco ukrywany przez
tych, dla których ideologiczny pragmatyzm
stanowił jedyny świat do zaaprobowania.
Wspominając chwile malarskich uniesień,
pisał: „Zawsze kiedy maluję, wydaje mi
się, że nie ma mnie w określonym miejscu
przed obrazem, że jestem raczej w tej przestrzeni, w tym świetle, w tym świecie, który
powołuję do istnienia. A ten świat jest odległy, choć można dotknąć go pędzlem...”.
Przypomnijmy, że w latach 1950-55 często
spędzał wakacje z żoną na Kielecczyźnie,
najczęściej w Suchedniowie, Chęcinach,
Berezowie. Szczególne miejsce w pamięci artysty zajmowały wędrówki piesze z T.
Różewiczem (lipiec 1955 r.): z Suchedniowa
przez Łączną na Święty Krzyż i z powrotem.
Wybrane obrazy jego poszukiwań artystycznych ścieżkach prezentowane w kieleckim
BWA są pierwszą od dwudziestu lat prezentacją dzieł artysty w Kielcach.
Tej wystawy nie można nie zobaczyć.
Marian Rumin
11
Recenz j e
Dziewczyna
na posyłki
Dzienniki motocyklowe
Film Waltera Sallesa jest opowieścią drogi,
prezentuje tysiące kilometrów mniej znanej
nam Ameryki Południowej. Krajobrazy, język, twarze ludzi, muzyka w naturalny sposób stworzyły scenografię i klimat filmu.
Liczne przygody bohaterów mogłyby całkowicie zdominować jego treść. Na szczęście tak się nie stało. Reżyser i autor zdjęć
dali zagrać samej Ameryce: obserwujemy
obrazy, jakich próżno szukać w filmach
krajoznawczych, czy dokumentalnych.
Zdecydowanie to właśnie zdjęcia filmu
są jego najmocniejszą stroną. Dzięki nim
mamy okazję przekonać się jak ogromnym
i różnorodnym kontynentem jest hiszpańskojęzyczna Ameryka. Podróż wiedzie
z salonów latyfundystów wprost na górskie przełęcze, przez pustynię Atakama po
Machu Picchu, by w końcu pokazać życie
w kolonii trędowatych. Reżyserowi udało się uniknąć taniego ideologizowania.
Nie ma epatowania przemocą czy ludzką
nędzą. Film w naturalny sposób pokazuje wielką różnorodność Ameryki i życia
jej mieszkańców. Przygodnie spotykani
w tej podróży ludzie pokazują prawdziwe, szorstkie oblicze swych ojczyzn. Los
nierzadko odcisnął w ich twarzach bruzdy głębokie niczym górskie rzeki. (...)
Tedman
10
Wszyscy jesteśmy Chrystusami
Trzeci Wymiar - Inni niż wszyscy
Film Marka Koterskiego podzielił widownię kinowej sali na dwie części - nietrudno
zorientować się w przyczynach takowego
podziału. W naszym kraju pijemy alkohole
wysokoprocentowe - to taki polski obyczaj. Jedna garstka osób śmiała się w głos
w najmniej śmiesznych momentach, pozostała część widowni oglądała film w skupieniu, niekiedy ze łzami w oczach, kryjąc
twarze w dłoniach. (...)
Poprzednia płyta zespołu Trzeci Wymiar „Cztery pory rapu” sprzedała się
w liczbie około 20 tysięcy egzemplarzy.
Utwory: „Dla mnie masz stajla”, „Zapomnij o tym”, „Skamieniali” czy „Piętnastu MC’s” zna doskonale cała Polska.
W kwietniu ukazał się nowy album zespołu. Płyta nosi tytuł „Inni niż wszyscy”,
a materiał z pewnością zaskoczy wielu
fanów. Artyści pracowali nad albumem
ponad rok, stworzyli materiał, który - już
dziś możemy śmiało powiedzieć - zostanie
na długo zapamiętany. To dolnośląski hip
hop na wysokim poziomie umiejscowiony
w klimacie klasyki hip hopu lat 90-tych
w USA.
Mający za sobą przykre doświadczenia
z różnych etapów życia w tzw. szeroko
pojętej patologii - która obecnie w tym
kraju już stała się normą, normalność patologiczną czyniąc - w każdej scenie mają
szansę odnaleźć cząstkę swojego jestestwa.
Tym, którzy salwami śmiechu witają kolejne upadki bohatera, wypada mi jedynie pozazdrościć normalności życia, lub
pogratulować hipokryzji, którą objawiają.
O czym opowiada film Marka Koterskiego? To jasne - o pijaku! Czy aby na pewno?
To film smutny jak cholera, jednocześnie
przy tym jak jeszcze większa cholera prawdziwy. Ja osobiście nie odnalazłem ani jednej śmiesznej sceny. Miałem ochotę krzyczeć, kiedy ostrza zatapiały się w ciałach
ukrzyżowanej rodziny. Czy to normalne?
Tak. Jestem normalnym, młodym człowiekiem. A my Wszyscy Jesteśmy Chrystusami.
(much)
Pełne recenzje na www.wici.info
Podróże kształcą - skoro tak, czemu by
nie wyruszyć na motocyklu wzdłuż Ameryki? Tak właśnie na początku 1950
roku pomyślało dwóch młodych ludzi:
Ernesto Guevara i Alberto Granado.(...)
Produkcją płyty zajęło się czterech bardzo
dobrych producentów z Dolnego Śląska:
DJ Sph, Creon, Laska i Magiera (WhiteHouse). Wśród gości usłyszymy pozostałych
przedstawicieli KASTY takich jak: Wall-E,
Gural, Esse, One Man Army oraz Puentę.
(...) Osobiście polecam utworek „wuuuf”!!!
Warto zobaczyć klip tego utworu ... prawdopodobnie najlepszy polski teledysk!
Florek_18
Wyślij recenzję na www.wici.info.
Wybrane recenzje nagradzamy podwójnymi zaproszeniami do kina, teatru i na imprezy organizowane w Kielcach.
Zostań kulturalnym reporterem Wici Info.
Tytułowa „Dziewczyna na posyłki” to
asystentka największych gwiazd Hollywood. Autorka książki Heather H. Howard przez ponad 20 lat pracowała dla
znanych amerykańskich aktorów, m.in.
Jennifer Aniston czy Meg Ryan. Na bazie
tych doświadczeń powstała pełna wdzięku
powieść o perypetiach świetnej organizatorki, która załatwi wszystko, wszędzie
i na dodatek w bardzo krótkim czasie.
Bohaterką „Dziewczyny na posyłki” jest
Corki Brown pracująca dla gwiazd. Do jej
zadań należy spełnianie najdziwniejszych
poleceń i zachcianek aktorów. (...) Dla jednego ze swoich klientów występuje nawet
jako posłaniec z misją „zerwania” z kochanką, rozprawia się także z szantażystami, ryzykując własnym życiem. Co z tego ma?
Niestabilne dochody, zależne od nastroju
aktorów, prawie niemożliwe zadania do
wykonania zlecane w ostatniej chwili oraz
dom i garaż zawalone różnym rzeczami
„na przechowanie” np. cały arsenał broni
czy prochy matki pewnego gwiazdora. (...)
Polecam „Dziewczynę na posyłki”, ponieważ to książka napisana lekko i dowcipnie,
jednak z dużą dozą zdroworozsądkowego
spojrzenia. Znajdziemy tu różne „smaczki”
z prywatnego życia sław Hollywood, ale bez
plotkarskiego zacięcia. Corki Brown pozostaje lojalna nawet wobec klientów, którzy
nie szanowali jej pracy i poświęcenia.(...)
Marta Szczecińska
PROGRAM IMPREZ
Czerwiec 2006
2.VI, godz. 17.30 i 20.30
Zenon Laskowik i W. Sikora
„Opera za 3 grosze + VAT”.
3.VI., godz. 11.00
IV Świętokrzyskie Konfrontacje Taneczne.
Wojewódzki Dom Kultury
im. J. Piłsudskiego w Kielcach,
ul. Ściegiennego 2
www.wdk-kielce.pl
prowadzi zapisy na zajęcia :
· Dance aerobic (gimnastyki tanecznej)
· Tańca towarzyskiego I , II stopnia
· Zajęcia plastyczne : grupy 7-13 lat,
powyżej 13 lat
· Zespołu inscenizacji tanecznych
„Małe Kielczanki”
· Zespołu akrobatyczno - rewiowego
„Trzpioty”
· Studia piosenki WDK - młodzież
12-16 lat
· Zespołu Pieśni i Tańca „Kielce”
· Chóru WDK
· Studia Teatralnego WDK
zapisy na kursy dla nauczycieli
i instruktorów placówek kultury:
Podstawowy choreograficzny
przygotowujący do pracy
z amatorskimi zespołami tanecznymi
Program edukacji regionalnej
Szczegółowe informacje: WDK
tel: 361-27-37 wew.113,119,
4.VI. Europejskie Święto Bajki. Pacanów.
4.VI. Międzywojewódzki Przegląd Orkiestr
w Busku Zdroju.
5.VI., godz. 18.00
Koncert charytatywny dla Darka Bernatka.
W repertuarze znajdą się piosenki Stana
Borysa i Czesława Niemena.
7.VI., godz. 10.00
Przegląd Piosenki Przedszkolnej.
10.VI., godz. 8.00-13.00
Giełda Kolekcjonerska.
11.VI., godz. 15.00
Jarmark Staropolski u Imć Pana Reja. III
Dziecięca Estrada Folkloru.
14.VI. Promocja tomiku wierszy Karoliny
Górniak „Ciernie Słońca”, Uczennicy gimnazjum w Daleszycach.
18.VI. Festyn „Bezpieczne Wakacje”. Park
miejski.
21.VI., godz. 18.00
Cinema Off: Off Publicystyka 2006.
23-25.VI. - ŚWIĘTO KIELC
25.VI., godz. 12.00-19.00
Festyn Rodzinny w Parku miejskim: Parada
Orkiestr Dętych, Ringowisko.
Szczegółowe informacje: tel: 361-27-37
Kabaretowe Manewry
Zapraszamy na drugą edycję Poligonów
Kabaretowych, która odbędzie się w Domu Kultury „Zameczek”. Między 21, a 23
czerwca zespoły kabaretowe w wymieszanych składach będą pracować nad przygotowanymi wcześniej skeczami. Udział
w imprezie już potwierdziły zespoły: KSM,
Kabaret z Konopii, Waganci, a także Marcin Andrzejewski.
Poligony mają formę warsztatów, w których
mogą wziąć udział wszyscy Ci, którzy chcą
sprawdzić się w konwencji kabaretu. Ostatniego dnia opracowane skecze zostaną
zaprezentowane publiczności. Ponieważ 23
czerwca zaplanowano kolejną w Kielcach
Białą Noc, finał odbędzie się na dziedzińcu Zameczku około godz. 21.30. Jeśli tego
dnia będzie padać, impreza przeniesie się
do zameczkowej sali.
Kabaretowe warsztaty wywodzą się z Warszawy. Poligony organizuje tam kabaret
Hrabi, a zajęcia prowadzą Dariusz Kamys
i Joanna Kołaczkowska. W lutym tego roku
pierwsze poligony zorganizował kielecki
KSM. Impreza była udana, a finałowy pokaz cieszył się wielkim zainteresowaniem
publiczności. Wielu widzom nie udało
się wejść do sali w Zameczku. - Dlatego
uprzedzamy, jeśli chcecie obejrzeć Poligony, przyjdźcie wcześniej. Co prawda liczba
miejsc stojących na dziedzińcu jest nieograniczona, za to ilość krzesełek zdecydowanie
tak – przestrzega Michał Tercz z KSM.
KSM czeka na zgłoszenia kabaretów i osób,
które chcą wziąć udział w Poligonach. Kontakt telefoniczny z Michałem Terczem: 0-506-511-934 lub e-mail: [email protected]
pl. Można także po prostu przyjść 21
czerwca około godziny 11 do Domu Kultury „Zameczek” przy ulicy Słowackiego 23.
sonja
„Filmowanie jest dla mnie zaplanowaną
w szczegółach iluzją, odzwierciedleniem
rzeczywistości, która przecież im dłużej
żyje, tym bardziej wydaje mi się iluzoryczna”
Ingmar Bergman - „Laterna magica”
10 dn i z B e r g m a n e m
Wybrane arcydzieła Ingmara Bergmana
trafią na początku czerwca do kina „Moskwa” - od 2 do 11 czerwca trwać tam będzie przegląd „W zwierciadle Bergmana”.
Kto nie widział „Tam, gdzie rosną poziomki”, „Szeptów i krzyków”, „Siódmej pieczęci”, a uważa się za kinomana, powinien
już organizować sobie wolne wieczory. Codziennie o godz. 20 na dużej sali kina prezentowane będą filmy wybitnego szwedzkiego reżysera. Szczegółowy program
imprezy znajdziecie w naszym kalendarzu.
Filmy Bergmana często mówią o samotności, przegranym życiu, nurzają się
w mrocznych odmętach ludzkiej psychiki.
Kino szwedzkiego reżysera uznawane jest
za trudne w odbiorze, najeżone cytatami
literackimi, przeładowane symboliką. Sam
Bergman dostrzegał w nich zbytnią teatralność i perfekcjonizm. Mimo to z pełną
odpowiedzialnością można stwierdzić, że
nie ma historii światowej kinematografii
bez Bergmana, laureata m.in. 3 Oscarów,
2 nagród specjalnych festiwalu w Cannes,
Złotego Lwa na festiwalu w Berlinie.
agape
wydarzenia
K i e l ce
I n a czej
#06
F u n d a c j a Ku l t ur y Wici
DŚ T Pa ł a c Z i e l i ń s kiego w Kielcach
z ap r a s z a j ą n a o t warcie
p o kon k ur s owe j wystawy fotografii
K i e l c e I naczej #06
18 czerwca 2 0 0 6 , g. 1 7
Kielce, ul. Zamkowa 5
p o r a n a we r n isaż
p at r on at h on o r owy
Pr e z y d e nt K i e l c Wojciech Lubawski
Obrady Jury, fot. R. Nowak
25 fotografii 13 autorów będzie można
obejrzeć na pokonkursowej wystawie
„Kielce Inaczej # 06” w Domu Środowisk
Twórczych. Wernisaż prac odbędzie się
18 czerwca o godz. 17. Wtedy też poznamy laureatów konkursu.
Na wystawie zobaczymy prace: Grzegorza Bętkowskiego, Artura Dziwirka,
Wojciecha Gepnera, Rafała Jurkowskiego,
Roberta Kaniszewskiego, Kingi Kardynał,
Joanny Klich, Leszka Kowalskiego, Augustyna Michała Kwasowskiego, Arkadiusza
Lubachy, Rafała Łagowskiego, Marcina
Marcisza i Marty Wieczorek.
Tegoroczna, druga edycja konkursu cieszyła się sporym zainteresowaniem. Jury
w składzie: Marian Rumin – dyrektor
BWA w Kielcach, Krzysztof Miękus - redaktor naczelny miesięcznika fotograficznego „Fotopozytyw”, Andrzej Borys
- Prezes Okręgu Świętokrzyskiego ZPAF
i ubiegłoroczny zwycięzca „Kielce Inaczej” Jerzy Bednarski wybierało spośród
221 zdjęć 58 autorów.
14
15
- Zaskoczyła mnie liczba prac, będących
próbą ucieczki od rzeczywistości poprzez
różnego rodzaju manipulacje (przede
wszystkim komputerowe). Tak, jakby rzeczywistość nie była dość interesująca dla
fotografa. Tymczasem na ogół to właśnie
rzeczywistość jest znacznie ciekawsza
niż to, co możemy stworzyć sami. Trzeba
jednak przyznać, że pojawiło się trochę
naprawdę dobrze zrobionych i przemyślanych montaży komputerowych – podsumowuje Krzysztof Miękus.
Wsparcie: Wydawnictwo Jedność, Urząd
Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego i Targi Kielce.
Patronat medialny:
Prasa: „Fotopozytyw”, „Foto Kurier”,
‘”Wici.Info”, ”Dedal”, ”Teraz”.
Portale internetowe: Independent.pl,
Granice.pl, Relaz.o2.pl, Sienkiewicza.pl,
I-Kielce.pl, Twój Kurier.pl, Fotopolis.pl
Radio: Eska, Radio Plus, Radio Kielce
Telewizja: TVP3 Kielce, Telewizja Kielce.
www.kielceinaczej.w i c i . i n f o
„Fruwający wiersz” Radosława Nowakowskiego, warsztaty Stowarzyszenia Loesje
i wystawa plakatów, happeningi, koncerty oraz Otwarty Stół złożą się na Otwarty
Warsztat Firmament, który 23 czerwca od
godz. 12 trwać będzie w Bazie Zbożowej.
To już czwarta edycja niebiańskiej imprezy.
Organizatorzy, czyli Fundacja Kultury Wici,
zainspirowani industrialnymi pomieszczeniami Kompanii Twórczej przy Zbożowej
zdecydowali, że tym razem impreza nie
będzie miała charakteru festiwalu, a warsztatu.
Przez cały dzień uczestnicy fruwającego
warsztatu będą malować na płachtach papierowych i płóciennych litery, słowa lub
znaki, z których stopniowo ułożony zostanie wiersz. Poszczególne elementy złączone zostaną w ogromny latawiec/sztandar/patchwork, który wieczorem zostanie
rozwieszony nad Bazą Zbożową. Finał akcji zbiegnie się ze spektaklem „Opowieść
o wietrze” Krzysztofa Wrony i grupy szczudlarzy. Przygotowania do tego spektaklu
będą rodzajem warsztatu plecionkarskiego.
W tym samym czasie Loesje przeprowadzi
warsztaty kreatywnego pisania, pokaże
swoje plakaty i wlepki. Warsztaty są otwarte i może w nich uczestniczyć każdy. Zainteresowanych prosimy o kontakt: [email protected] lub 0-603-187-787.
Nie zabraknie wystaw plastycznych: Fotografie z podróży do Indii i Nepalu – Rafała
Nowaka, malarstwo - prace z cyklu „Korozja” autorstwa Natalii Łakomskiej. Będzie
to część akcji artystycznej zatytułowanej
„Byt nie bycia”. - Zaadoptowałam 100m2
powierzchni ziemi, która wydaje się być
odrzucona, niechciana. Naznaczę ją swoim
„bytem nie bycia”, a może tylko nadam
jej imię, żeby przestała być anonimowa.
Jesteśmy pokoleniem, które wychowywało
16
się na placach budowy; pokoleniem, które
obserwowało jak rósł las betonowej dżungli, w której teraz zabrakło tlenu i która
stała się więzieniem starców i rodzin wielopokoleniowych - komentuje swoją wizję
Łakomska. Swoje prace zaprezentują także:
grupa fotograficzna CKF („Slajdowisko”)
oraz podopieczni Środowiskowego Domu
Samopomocy w Piekoszowie. Dużą atrakcją będą projekcje aktywne CineManual.
Firmament będzie także czasem koncertów
i soundsystemów. Na scenie zbitej z metalowych części i ciężkich płyt zaprezentują
się: Lóóm, Letko, Automatik oraz soundsystemy: Psychedelic Transformation, NFC,
HCC Kielce i inni. W planach jest także
happening kulinarny „Otwarty stół”, aby
w nim uczestniczyć potrzebne jest zaproszenie oraz... własnoręcznie wykonana
potrawa.
ludzie
17
11.06 godz. 19.00
koncert zespołów
Happysad i Hurt.
18.06 godz. 17.00
Wernisaż wystawy fotograficznej
i rozstrzygnięcie konkursu WICI
i DŚT „Kielce inaczej”.
23.06
godz. 19.00
koncert zespołu CLEZMERSI.
Połowa czerwca to od 4 lat święto – urodziny Wici. Jednodniowy Firmament będzie
miał z tej okazji sporo imprez towarzyszących. 18 czerwca o godz. 17 w Domu Środowisk Twórczych odbędzie się wernisaż
wystawy pokonkursowej „Kielce Inaczej
#06”, a wieczorem impreza klubowa „4.
Urodziny Wici” w klubie Gaudi przy ul.
Wesołej 10 (zagrają Soulservice, Ojciec Karol i Herbal, wstęp tylko za zaproszeniami).
25 czerwca CKF organizuje Ogólnopolskie
Spotkania z Diaporamą Cyfrową na Bazie
Zbożowej.
godz. 21.00
koncert akustyczny
HANIA STACH. Bilety 5 zł.
24.06
godz. 16.00 Festiwal Katarynek
godz. 21.00 koncert
SHAKIN DUDI. Bilety 5 zł.
25.06
godz. 12.00 koncert kwartetu JORGI (dziedziniec „Domu
Praczki”).
Szczegóły na stronie
www.firmament.wici.info
B A Z A
ZBOŻOWA
PLAN IMPREZ - CZERWIEC 2006
04.06 godz. 19.00
koncert zespołu CROSSROCK
fot. Jerzy Bednarski
Otwarty Warsztat
Dom Środowisk Twórczych
Pałac Tomasza Zielińskiego
25-590 Kielce, Zamkowa 5
tel. +41 368-20-53, 368-20-54
http://www.kielcedst.net
godz. 19.00 koncert zespołu
STRAUSS ENSEMBLE.
godz. 21.00 koncert muzyki
irlandzkiej - CARRANTUOHILL.
Bilety 5 zł.
tekst:
Agnieszka Kozłowska-Piasta
N i e w ażn e
s kąd , w ażne
gdzie
Niedawno na ekranach polskich kin pojawił się film “Piekło” w reżyserii Danisa
Tanovicia, druga część trylogii według
projektu Krzysztofa Piesiewicza i Krzysztofa
Kieślowskiego. Na sfilmowanie czeka jeszcze “Czyściec”, a już trwają prace nad obrazem z kolejnego tryptyku: „Wiara”, „Nadzieja”, „Miłość”. Reżyserem “Nadziei” jest
Stanisław Mucha - mieszkający w Niemczech specjalista od dokumentu, a jedną z drugoplanowych ról gra... Grzegorz
Artman, aktor od blisko 2 lat mieszkający
w Kielcach. Film powstaje w koprodukcji
niemiecko–polskiej, największego niemieckiego producenta “Pandory” i polskiego
“Kalejdoskopu”, a pojawią się w nim m.in.
Zbigniew Zamachowski, Zbigniew Zapasiewicz, Wojciech Pszoniak, Jerzy Trela, Jan
Frycz i Dominika Ostałowska.
Dotychczasowa droga artystyczna Grzegorza Artmana wiodła głównie przez teatr,
począwszy od znanego w latach 90-tych
białostockiego Wierszalina Piotra Tomaszuka, a na “Hotelu pod Aniołem” w reżyserii Piotra Cieplaka, spektaklu-finaliście
ubiegłorocznego konkursu na wystawienie
polskiej sztuki współczesnej skończywszy.
– To pierwsza przygoda z filmem o takiej randze i zasięgu. Do tej pory miałem
okazję wielokrotnie uczestniczyć w projektach niezależnych i bardzo sobie cenię
te doświadczenia. Uważam, że energia,
pomysłowość i bezkompromisowość ludzi
biorących udział w tych bardzo trudnych
przedsięwzięciach, rozwijała nas w trybie przyspieszonym i jestem przekonany
o słuszności tak przebytej drogi. Jeżeli chodzi o rangę przedsięwzięć, to dane mi było
podpatrywać Romana Polańskiego i jego
ekipę przy zdjęciach do “Pianisty” w których brałem udział jako epizodysta. To bardzo ważna lekcja – opowiada Artman
- W „Nadziei” cenię sobie przede wszystkim możliwość konfrontowania swoich spostrzeżeń i sposobu myślenia czy stylu pracy
z twórcami, których darzę ogromnym szacunkiem. Fascynuje mnie ta intensywność
i świadomość, że to, co najcenniejsze dzieje się pomiędzy dialogami. Chcę zawrzeć
całą złożoność swojego bohatera, w kilku
krótkich sekwencjach – opowiada. – Nie
do przecenienia jest także wolność i twórcza swoboda w pracy nad postacią, jaką
daje reżyser, a przede wszystkim możliwość dzielenia się swoimi refleksjami z jego
wizją. To nie jest częste, więc cenię sobie to
w dwójnasób i korzystam z tego.
Artman zaprzecza, jakoby wizja Stanisława
Muchy była próbą przywołania metafizycznego, tajemniczego klimatu znanego
z filmów wybitnego polskiego reżysera:
“Przypadku”, “Bez końca”, Dekalogu”,
“Podwójnego życia Weroniki” czy “Trzech
kolorów”. - Cenię kino Kieślowskiego
przede wszystkim za niezwykłą umiejętność obserwowania ludzi, za intensywność
poszukiwań twórczych. To rozdział zamknięty. Po jego odejściu zostały pomysły
i nie zrealizowane projekty. Tak jest i w tym
przypadku. Każdy ze scenariuszy autorstwa
Krzysztofa Piesiewicza realizuje inny młody twórca i jest rzeczą naturalną, że każdy
poszukuje własnego języka i sposobu interpretacji. Kino Kieślowskiego jest jedyne
i każda próba jakiejś formy naśladownictwa będzie krzywdą, jaką sobie samemu
ów naśladowca wyrządzi.
19
W “Nadziei” Artman gra postać Michała,
skazanego na kilka lat więzienia za zabójstwo w afekcie. W więzieniu odwiedza
Michała tylko brat Franciszek, główna postać filmu, grany przez debiutanta Rafała
Fudaleja. Franciszek chce pomóc Michałowi przetrwać trudne lata więziennego
odosobnienia. Czy mu się uda, zobaczymy
na premierze: - Nie powinienem zdradzać
fabuły i nie chcę tego robić – zaznacza aktor. - Mogę tylko powiedzieć, że do swojej
roli przygotowałem się bardzo intensywnie
i drobiazgowo. Np. przed wyjazdem na
zdjęcia do Niemiec, odwiedziłem areszt
śledczy na Piaskach, rozmawiałem z terapeutami, aby sprawdzić czy moje pytania jakie sobie zadawałem, są dobrze
postawione. Przeczytałem na nowo wiele
książek: np. “Obcego” Camusa, “Mury Hebronu” Stasiuka. Starałem się jak najdokładniej przygotować, wrzucić do głowy
jak najwięcej danych, aby potem selekcjonować i wykorzystywać je na rzecz budowanej postaci..
Do końca zostało jeszcze kilka dni zdjęciowych, na które aktor wyjeżdża tym razem
do Warszawy. Potem oczywiście postprodukcja, montaż: - Teraz rozmawiamy o tym,
jakby nic ważniejszego i ciekawszego nie
było, ale to fałszywy trop. Za moment
emocje opadną, a na ekranie, przez kilka minut będziemy oglądać to, co udało
się zbudować. To będzie moment, który
jedynie przypomni o tym wszystkim co
składało się na tą pracę, a my sami – ja,
cała ekipa - czy tego chcemy, czy nie, będziemy znacznie dalej. Chciałbym, i to jest
dla mnie ważne, aby moja postać była wyrazista, głęboka i byśmy mogli wychwycić
tę wrażliwość, jaką z sobą niesie. Chcę, aby
widz nie przeszedł obok niej obojętnie.
To jest cel. W „Piekle” matka pojawia się
w kilku scenach. Widzimy twarz, oko, drobny gest. Jednak to ona jest w tym filmie
osią zła i w sposób niezwykle intensywny
wdziera się w podświadomość. To wielka
sztuka i warto się o to bić.
ludzie
Obrazy z wystawy są inspirowane pana
podróżami, zwiedził pan całe południe
Europy. Co najbardziej zauroczyło Pana
w tamtych krajach?
O piasku, lataniu i pięknie absolutnym
z Jackiem Nowakowskim rozmawiała
Agnieszka Kozłowska-Piasta
F r uwać nie będę
Tam jest inne światło, inna przestrzeń, inny
klimat. Nie jestem twórcą, który jeździ na
tzw. motyw, w miejsca, które mnie inspirują. Większość czasu spędzam w Kielcach
i tu powstają moje obrazy. Podczas moich
podróży tworzę, ale tylko w głowie. Nigdy
nie maluję w drodze. Przeżycia pozostają
ukryte i uzewnętrzniają się przy różnych
okazjach.
Wcześniej malował Pan martwe natury,
teraz są to domy bez ludzi. Nie ma postaci na tych obrazach.
Skąd wziął się pomysł na malowanie piaskiem?
To nie było tak, że w pewnym momencie
doznałem olśnienia i wymyśliłem. Piasek
powoli wchodził na moje obrazy, najpierw
jako zanieczyszczenie. Pierwsze swoje „poważne” prace malowałem na działce moich
rodziców pod Kielcami. Teren był bardzo
piaszczysty. Opierałem obrazy o drzewa,
stawiałem je na ściółce, a piach wsypywał
się na mokre prace i do nich przywierał.
W końcu postanowiłem nie przeciwdziałać
temu procesowi. Zawsze interesowała mnie
faktura, kolor obrazu, a piasek doskonale
się do tego nadaje.
20
Z zawodu jest Pan architektem. Na obrazach, które widziałam w Galerii Winda,
są budynki. Czy jest jakieś przełożenie
Pana pracy zawodowej na obrazy?
Raczej nie. Przez wiele lat byłem znany
jako ten, co głównie maluje martwe natury
i pejzaże. Dopiero teraz zacząłem malować
widoki miejskie. To nie są obrazy malowane przez architekta. Ich głównym celem
jest stworzenie jakiejś przestrzeni, odczucia tych ścian, tego światła przy pomocy
środków malarskich. Nie chodzi mi o obrazowanie konkretnego budynku i mam
nadzieję, że to w dalszym ciągu są obrazy,
a nie wizerunki architektury.
Sam się zastanawiałem, dlaczego nie maluję portretów. Może dlatego, że jednak
nie jestem z wykształcenia malarzem, choć
nawet na architekturze miałem zajęcia z aktu i portretu, ale w ograniczonym zakresie.
Nie jestem też dobrym psychologiem. Jeżeli malujemy człowieka, to nie dla jego
cielesności czy ubrania ale po to, żeby oddać psychikę. Przed rozpoczęciem studiów
dużo rysowałem. Wtedy żyli jeszcze moi
dziadkowie, z którymi byłem bardzo związany. Fascynowała mnie ich psychika i ich
cielesność, cierpienie, starość, stopniowe
zbliżanie się do śmierci. Do tej pory przechowuję bardzo dużo rysunków mojej babci i dziadka. Nie wiem, czy są poprawne
od strony anatomicznej, ale nawet dziś robią wrażenie na tych, którym je pokazuję.
A jak u Pana wygląda połączenie pracy
zawodowej z artystyczną? Czy to się da
pogodzić?
Życie każdego człowieka, jest wypadkową
tego, co chciałoby się robić i tego, co należy zrobić. Praca zarobkowa jest ważna:
trzeba mieć pieniądze na utrzymanie, na
życie, na mieszkanie, na dom. Przy pomocy malowania nie jest to łatwe, zwłaszcza,
że mam opory i nie maluję tylko po to,
21
aby sprzedawać swoje prace. Artysta nie
jest człowiekiem zawieszonym w pustce,
fenomenem, który czerpie swoje inspiracje
nie wiadomo z czego. Troski, przeszkody
w życiu codziennym często są impulsem
do pracy artystycznej. Czasami rozmawiam
o tym z Markiem Wawro. On potrafi namalować obraz, jeżeli coś go zbulwersuje,
wzruszy. I wtedy jego praca ma jakąś niesamowitą siłę. Jeżeli podchodzimy do działalności artystycznej abstrakcyjnie, teoretycznie, prace mogą być piękne, ale chyba nie
będą miały tej mocy.
Zdaniem pana Marka Wawro to o tę moc
chodzi właśnie w prawdziwej sztuce. Prace jedynie piękne nazywa rzemiosłem...
A jeśli jakiś rzemieślnik zaczyna zaprzeczać
ogólnie przyjętym standardom produkowania np. butów, to czy to nadal jest rzemiosło?
Chyba już nie. Rzemiosło jest powtarzaniem schematu, który raz wyszedł. Nie
ma w tym duszy, jedynie powielanie czegoś co już raz się sprawdziło...
Ludzie zajmujący się sztuką też powielają,
czego ja jestem doskonałym przykładem.
Opracowałem technikę własną i też padam
często ofiarą jej powtarzania. Trudno przez
całe życie, które przecież trwa tylko chwilę,
dążyć ciągle do czegoś nowego, innego.
Ci najwięksi artyści tak próbują, ale też
w pewnym momencie nie wytrzymują. Ci
mniejsi, do których zaliczam siebie, dochodzą do jakichś rozwiązań i, tak jak ja,
wykorzystują je na dobre i na złe. W sumie
można by się zastanawiać, na ile to jest
świeże...
Czy ma Pan naśladowców?
Jeżeli patrzymy na twórców z naszego kręgu kieleckiego to technikę piaskową stosuję tylko ja. Gdybyśmy próbowali wziąć pod
uwagę większy rejon, to trudno powiedzieć. Jest tylu twórców w innych krajach,
na innych kontynentach, o których nic nie
wiemy. Być może gdzieś w świecie znalazłby się niejeden Nowakowski.
Pan Paweł Pierściński, z wykształcenia
inżynier twierdzi, że sztuką rządzą prawa
matematyczne. Czy pan jako architekt to
potwierdzi, czy zaprzeczy twierdzeniu?
Jeśli ktoś maluje, tworzy, pisze muzykę, nie
robi tego z pewnością według jakiegoś
wzoru. Jego geniusz, jego talent polega
na tym, że te zasady tkwią w nim i on nieświadomie przelewa je na swoje prace. Dopiero analiza tych artystycznych dokonań
Klimat, jaki nam stworzyli rodzice, szczególnie mama, sprzyjał realizacji naszych
zapędów artystycznych. Nie sądzę jednak,
że to jest reguła. Są wielcy artyści którzy
wywodzą się z domów, gdzie wręcz zwalczano ich pasję. Ani ja, ani mój brat Radek
nie musieliśmy się konfliktować z rodziną.
To chyba przechodzi z pokolenia na pokolenie, bo moja żona i dzieci też mają dusze
artystyczne. Ten klimat domu rodzinnego, o którym na wernisażu mówiła pani
Kusztal, odczuwam nadal. Przeniosłem go
z mieszkania rodziców w bloku, do domku, w którym teraz mieszkam.
rzy gdzieś po cichu, po kryjomu, to może
liczyć jedynie na szczęście, że ktoś go przypadkiem odkryje. Z drugiej strony zbytnia
prężność, nachalność i promowanie siebie
też nie jest dobre. Traci się coś cennego,
zbyt wiele energii wkładając w kolejne
wystawy, doskonałe opinie, gromadzenie
rzeszy odbiorców.
A jakie cechy charakteru musi mieć ktoś,
kto chce się zajmować sztuką?
Nawet paskudny, wstrętny człowiek może
tworzyć wyjątkową, piękną sztukę. Pamiętam słowa profesora Nowosielskiego, który
dzielił artystów na dwie skrajne postawy
w sztuce: jedni zostawiają brud w środku,
a tworzą piękne obrazy, drudzy działają
na odwrót: aby ocalić w sobie piękno,
cały brud wkładają w swoje prace. Nowosielski zaliczył siebie do pierwszej grupy
i twierdził, że to jest strasznie męczące.
Jego obrazy są piękne, to czysta metafizyka. W środku zostawał mu niesmak życia,
który topił w alkoholu. Ci drudzy oczyszczają się dzięki sztuce, tworząc przeżywają
katharsis i dzięki temu jest im łatwiej żyć.
Myślę, że każdego artystę można spróbować umieścić na tej skali, między dwoma
skrajnościami.
A Pan zalicza się do pierwszej, czy drugiej grupy?
pozwala stwierdzić, że są one zgodne z jakimiś regułami, zasadami matematycznymi. Krytycy zajmujący się percepcją sztuki
wielokrotnie pokrywali wykresami, liniami,
punktami, figurami geometrycznymi dzieła
największych artystów. Jeżeli ktoś znajdzie
u mnie jakąś zasadę matematyczną jest
pewne, że zrobiłem to nieświadomie.
Jaką rolę odegrał w Pana drodze artystycznej dom rodzinny?
22
Wspomniał Pan, że ma Pan wątpliwości
dotyczące swojej wystawy. Na konfrontację swoich prac z publicznością trzeba
mieć chyba dużo odwagi.
Konfrontacja jest dobra i pozwala na weryfikację, ale tylko w przypadku, gdy twórca
liczy się ze zdaniem innych. Wtedy spostrzeżenia widzów, krytyków mogą pokazać mu kierunek, w jakim powinien dalej
pójść. Artysta musi mieć odwagę. Jeśli two-
Skrajne postawy dotyczą największych
artystów, dla których twórczość jest podstawą egzystencji. Nie mierzę tak wysoko
i na tej skali jestem gdzieś blisko środka,
choć po stronie Nowosielskiego. Złe rzeczy
chciałbym zachować w sobie. To, co jest
lepsze staram się zawierać w moich pracach. Chcę, aby dobre siły były światem
moich obrazów: to słońce, powietrze, cienie, piachy. Gdybym malował ludzi, wtedy
musiałbym stanąć przed wyzwaniem ciemnych sił. Może też dlatego unikam tego
tematu.
Żyjemy w dobie relatywizmu. Czy wierzy
Pan w piękno absolutne?
23
Nie. Człowiek wykształcony nawet na podstawowym poziomie, jeżeli chodzi o historię sztuki, estetyki wie, że nic takiego nie
ma. Wizje piękna się zmieniają, ostatnio
coraz szybciej. Chociaż jakby przypomnieć
te reguły matematyczne, które są też prawidłami dzieła sztuki, być może one są takie
same dla drzeworytu japońskiego Toshusai
Sharaku, czy obrazu mojego ulubionego
Nicolasa De Staela. Nigdy się nad tym nie
zastanawiałem. Lubię poznawać twórczość
innych, ale przeważnie nie oceniam jej jak
krytyk sztuki. Odbieram ją żywiołowo. Takie analizy mogłyby mnie przyprawić najwyżej o ból głowy.
Czy odbiorcy też powinni w odbierać
Pana prace żywiołowo?
Nawet minimum wiedzy czyni nas niezdolnym do naiwnego i nie poddanego żadnym uprzedzeniom osądom dzieła sztuki.
Każdemu z nas w procesie wykształcenia
narzucono pewne kanony, które wypaczają nasz ogląd. Żyjemy w czasie, w kulturze
i nie możemy się od tego uwolnić. Problem
pojawia się wtedy, gdy wiedzy narasta zbyt
dużo i staje się ona balastem, przeszkodą
w prawidłowym odbiorze sztuki. Intelektualne konstrukcje przytłaczają przeciętnych
ludzi. Tylko wybitne umysły nie dają się
temu zniewolić.
O czym Pan marzy?
Miałem więcej marzeń, gdy byłem młodszy. Z wiekiem jest chyba mniej buntu,
człowiek się godzi ze swoim losem. Marzenia, które w młodości go napędzają,
łagodnieją. Mam marzenia, ale są one
w miarę realne.
Czyli nie buja Pan w obłokach?
Tak, chodzę po ziemi i chcę, aby to chodzenie było jak najładniejsze. Fruwać nie
będę, więc po co o tym marzyć.
Automatik działa ładnych parę lat, bo od
1998 roku. Jak oceniacie waszą wspólną
dotychczasową działalność?
Andrzej: - Czyli co, chcesz nas już do muzeum? (śmiech). Na pewno nie ma rzeczy,
które nam się nie udały. Gramy przede
wszystkim dla przyjemności, a to, że nas
doceniono, np. w Bukareszcie i mamy trofeum z pleksi, na którym napisano „Electronic Music Award”, to jest to dla nas
tylko przedmiot. Dużo ważniejsza była
przygoda: zobaczyliśmy Bukareszt, poznaliśmy fajną ekipę ludzi, zobaczyliśmy Paryż,
przyjrzeliśmy się jak na świecie funkcjonują
kluby. Nasze nagrania wyszły w świecie na
składankach, mamy swoich fanów. W tym
momencie nie robimy nic, ale mam cichą
nadzieję, że gdybyśmy teraz mieli zagrać
koncert to ludzie przyjdą, aby zobaczyć Automatik. Wydaje mi się, że w jakiś sposób
udało nam się wypracować markę.
- Ale jakieś plany na przyszłość to chyba
macie?
R: - Mamy się spotkać w czerwcu i przygotować nowy program na Otwarty Warsztat
24
Automatik – nasze hobby
z Andrzejem Rajskim i Rafałem Nowakiem
rozmawiała Agnieszka Kozłowska-Piasta
- Jak przygotowujecie się do koncertów?
R: - Nasze koncerty są za każdym razem
inne. Nie ma ustalonej ramy kompozycji.
Niby jest początek, ale często tak jest, że
utwór i tak zaczyna się inaczej niż miał
się zacząć. Czasami sobie planujemy, a na
scenie to wychodzi zupełnie inaczej, bo
nie potrafimy wykalkulować wszystkich
ruchów.
A: To działa jak pogoda: miało świecić
słońce, a pada deszcz.
Czy żałujecie takich utworów, które zaskakują was samych na koncercie?
www.automatik.fan.pl
Automatik
- koncert w Bazie Zbożowej w Kielcach
A: - Nie staramy się powtarzać tego, co
było.
R: - Pewne rzeczy każdy samodzielnie próbuje zapamiętać, zachować, ale nie zawsze
to wychodzi. Gdy jest 5-6 osób na scenie
i zdarza się jakiś genialny moment, bez zaplanowania, bez kalkulacji, to nie do końca
jesteśmy w stanie stwierdzić, jak nam się to
udało. Każdy koncert, to pewien eksperyment. On się może skończyć wysadzeniem
korków albo interwencją właściciela klubu
po 5 minutach grania. Zdarzyło nam się to
w Warszawie w restauracji „Budapeszt” na
imprezie pisma Aktivist.
A: - Jakaś pani, która mieszka nad restauracją zadzwoniła na policję, choć wcale głośno nie graliśmy.
- Uciekacie mi od odpowiedzi. Pani i policja to czynniki zewnętrzne. Mnie chodzi
o Was. Wychodzicie na scenę i...
R: - Wychodzimy na scenę, nikt nic nie wie.
No może jeden wie trochę więcej.
- Nabijacie się ze mnie...
R:. – Nie, tak naprawdę się dzieje. Na przykład goście, których zapraszamy, czasami
nie wiedzą nic. Wiedzą tylko, o której mają
być na próbie. (śmiech).
A: - Bo mamy świetnych gości. Stanowimy
zgraną ekipę i nie musimy rozdzielać zadań. - Każdy z członków grupy na danym
koncercie ma takie samo znaczenie. Każdy
z tych ludzi ma taką władzę, że wszystko
może się zmienić. Gdy gramy trio: ja, Rafał
i Ziut Gralak, czyli mamy trąbę to gramy
inaczej. Gdy w trio jest z nami Glen Mayer
(MC GLENNSKII), wtedy pojawia się słowo,
a nie dźwięk. To wszystko się zmienia. Gdy
gramy w czwórkę, np. Glen i jeszcze Piotrek,
to wtedy się pojawia element zła. Piotr Pawlak jest przedstawicielem zła pozytywnego,
on łamie wszystko i nie umie grać „pomiędzy”. Albo jest pejzażowo-płynny, transowo
space’owy albo wytacza największe armaty
świata i niszczy. Nie raz byliśmy świadkami
tego, co Piotr robi. Kiedyś graliśmy z nim
w Remoncie na Festiwalu Gitarzystów.
Piotr generował takie dźwięki, że czułem
się jakbym się unosił w powietrzu.
R: - To właśnie cenię w naszym graniu.
Każdy z nas grał w różnych układach,
gdzie muzyka jest zamknięta, wiadomo,
co się wydarzy. Na scenie masz wtedy
tylko wypełniać plan, aby koncert był jak
najbardziej zbliżony do tego, co ustalono
wcześniej. Na naszych koncertach scenariusz tworzy się w trakcie. U nas, gdy ktoś
nagle odpala rakietę i leci, zaczyna się
prawdziwa akcja. Zaczynamy kombinować:
gonić go, czy może ściągać w dół. W sumie to ryzykowne. Często dzieje się tak, że
tylko momenty są genialne, a reszta wydaje się jakaś niepełna. Z drugiej strony nie
można na pełnym gazie lecieć godzinnego
koncertu.
- Czy publiczność jest w stanie odczuć
wasze emocje? Czy gracie bardziej dla
ludzi, czy dla siebie?
R: - Myślę, że i dla nich i dla siebie. Dobrze jest, gdy ludzie są otwarci na dźwięki.
Wtedy mogą naprawdę skorzystać. Ludzie
na koncercie mają swoją energię: albo pomagają albo przeszkadzają, nigdy nie jest
tak, że to jest nieistotne.
A: Dokładnie. Jeżeli wydajesz płyty w meganakładach, to na koncert przychodzą
fani, którzy znają twoją twórczość. Spokojnie możesz grać piosenkę, pierwszą, dziesiątą, bo oni to wszystko znają.
R: U nas tak nie ma. Jesteśmy bardziej
wymagający w stosunku do publiki. Widz
musi mieć ochotę otworzyć się na dźwięki,
które generujemy. Często jest tak, że dajemy z siebie wszystko, a pod sceną stoi
grupka oniemiałych, wysztywnionych ludzi, którzy nie wiedzą, co z sobą zrobić,
bo nie słyszeli takiej muzyki. Nie wiem, co
mają w głowie, czy myślą jak to się dzieje,
czy po prostu nie mogą się ruszyć, ale zdarza się to często.
- Słyszałam, ze trafiliście kiedyś między
zespoły disco polo...
A: – To było w Pińczowie.
R: - To, co gramy, jest tak zaskakujące, że
nikt nas jeszcze tak do końca nie odrzucił, najwyżej zauważamy niecierpliwość.
W Pińczowie wszyscy czekali na jakieś zawody, ale nawet tam zdarzył się ten klimat
zawieszenia w czasie. Ludzie nie reagowali
negatywnie. Stali zaskoczeni.
- Nagrywacie płyty własnym sumptem.
Macie swoją wytwórnię. To konieczność,
czy wybór?
A: - Myślę, że tak jest prościej. Wydawcy
oferują zbyt wiele, więc po co komplikować
sytuację, skoro możemy robić to sami.
R: - Jesteśmy w stanie zrobić to samodzielnie i tak, jak chcemy. To jest związane
z naszym systemem pracy. To już zakończyliśmy, odhaczamy, wydajemy płytę i przechodzimy do nowej pracy.
Jesteście wyluzowani, bawicie się tym,
co robicie. Nie wyobrażam sobie was
w mackach jakiejś wytwórni...
A: Myślę, że problem by się pojawił od
razu, chyba, że taki wydawca dałby nam
wolną rękę. Na świecie są takie wytwórnie, które proponują muzykom: grajcie tak
dalej, ale dla nas, dzięki temu macie dystrybucję na cały świat, a my zysk. W Paryżu
poznaliśmy ludzi z Ninja Tune. Myślałem,
że to jest jakaś kosmiczna wytwórnia, olbrzymia machina. Okazało, że to tylko
paru kolesi, którzy w klubie na stoliczku
sprzedają swoje płyty. Wyrobili sobie markę, więc wszyscy wiedzą, czego się po nich
spodziewać.
Skoro sami możecie wydawać płyty, nie
myśleliście o tym, aby wydawać płyty innym i stworzyć polską Ninja Tune?
R: - Były takie pomysły, ale nie mamy czasu
na to. Może za rok, dwa, polski rynek muzyczny pozwoli istnieć takim firmom. One
już są, tworzą je ludzie, którzy traktują to
raczej jako hobby.
Płyty są formą dokumentacji waszej drogi twórczej...
R: - To dla nas forma zamknięcia jakiegoś
rozdziału. Są koncerty, których nie nagrywaliśmy, a uważamy, że były świetne.
A: - Ale zdarza się też odwrotnie: na koncercie uważam, że jest fatalnie, potem
odsłuchuję nagranie i stwierdzam, że nie
miałem racji. Ostatnio słuchałem naszego
koncertu z Firmamentu sprzed dwóch lat.
Nagrywaliśmy go na dwa źródła: komputer i magnetofon i to się rozjechało. Kilka
tygodni pracowałem, żeby to uratować, ale
było warto.
R: - Jeszcze mamy 15 taśm wideo z 3
kamer, próbujemy to zmontować, ale są
problemy
sprzętowo-kadrowo-czasowe.
Dużo rejestrujemy. Trochę jest nas za mało.
Mamy dużo materiałów. Pociągające jest
także robienie remiksów. Dostajesz czyjąś
muzykę i tylko musisz ją rozłożyć i złożyć
po swojemu.
- Porywaliście się na duże świętości przy
tych remiksach: Mikołaj Górecki i jego
„Ave Maryja”...
A: - Nie tylko byli też; Madonna, Marley,
Hooker, James Brown, Janet Jackson i Elvis
Presley.
O Waszej muzyce mówi się, że jest transowa. Badający pierwotne społeczności
etnografowie wskazuja na kilka niezbędnych warunków, które muszą być
spełnione, aby ktoś mógł wpaść w trans.
Musi być wspólnota, złamany w określony sposób rytm, często taniec....
A: - Powtarzalność powoduje, że trochę się
odrywasz. Obcujemy z muzyką elektroniczną, która ma pewnego rodzaju elementy
dźwiękowe, rytmiczne, barwowe. Jeśli ludzie znają i rozumieją tę muzykę, to dużo
nie potrzeba, żeby się wkręcili. My też się
wkręcamy, staramy się budować atmosferę
razem z ludźmi. Gdy mamy przyjemność
grać z Krzyśkiem Owczarkiem, to on wypuszcza różne obrazki. Często ludzie są
zaskoczeni połączeniem muzyki i obrazów.
Wszystko się dzieje tu i teraz, na koncercie.
R: - Jest jakiś element łobuzerstwa w naszym graniu. Czasami gramy z jakimś zacięciem, nawet przeginamy, aby poszerzyć
możliwości tego, co się może zdarzyć. Np.
gramy tak głośno, że wszyscy chcą wyjść,
albo zapodajemy dźwięk, który może być
nieprzyjemny dla odbiorców. Nie mamy
jakiejś koncepcji, filozofii naszej muzyki.
Wolimy grać, a nie opowiadać o muzyce.
To pewnie drażnią was także próby szufladkowania was w jakiś gatunek, podgatunek,
rodzaj muzyki.
A: Trudno nas zaszufladkować. Ani nie
jesteśmy totalnym transem, ani totalnym
minimalem, ani nie jesteśmy disco, ani house, ani techno, ani hip hop.
R: - Chociaż każdy z tych stylów jest nam
jakoś bliski i korzystamy z elementów na
swój sposób.
A: Czy wyobrażacie sobie siebie jako
podkład muzyczny do filmu, spektaklu
teatralnego, happeningu?
A: Graliśmy kiedyś do filmu „Odyseja kosmiczna”, w różnych konfiguracjach graliśmy z teatrem Klinika Lalek...
R - ...i nawet z tancerką w Łodzi. Super wytrenowana dziewczyna, ale po pół godzinie
się zmęczyła (śmiech). Przede wszystkim
gramy z wizualizacjami, i to jest nasz film.
Ludzie, którzy nas słuchają, opowiadają, że
nasza muzyka generuje różne obrazy, wyzwala emocje. To jakby przedłużenie naszej
muzyki, choć absolutnie niekonieczne. Przy
naszej muzyce możesz potańczyć w dyskotece, ale możesz także puszczać ją sobie
w domu i rozpuszczać się w niej.
27
ludzie
NFC
N
FC – ddźź wi ę ki
ki
przys zł o ś ci
29
tekst: Sonja
W nie tak bardzo zamierzchłych czasach,
kiedy w Kielcach niepodzielnie królowało hasło „kocham disco ponad wszystko”,
kiedy upadały kolejne ośrodki ambitniejszej muzyki (np. Wagon, czy Karczma), pojawili się Naturalni Futuryści
(w skrócie NFC), jeden z trybów machiny
o nazwie Alternatywa w Kielcach.
Naturalni Futuryści (Natural Futurists) to
kolektyw dj`ski powstały na przełomie
sierpnia i września 2003 roku w Kielcach
z inicjatywy Janka Szczygielskiego, znanego
jako Gandalf lub Gandi. Skupił wokół siebie ludzi niebanalnych: Igora (Igor Wilkoński) i Clarxa (Wojtek Tarasek). Po różnych
zawirowaniach personalnych, spowodowanych przez osoby, które podszywały się
pod NFC, do składu dołączyli: Maxine (Ula
Kwiecień), Midasss (Dominik Plato) oraz
Bibi (Kasia Barańska). Każdy z członków
formacji jest odrębną indywidualnością,
dlatego na swoich imprezach proponują
różnorodną muzykę: od symetrycznego,
melodyjnego house’u przez różnego rodzaju nietypowe rytmy elektroniczne, jazzowe, jamajskie (z okolicami), po połamane
dźwięki breakbeatu, drum`n`basu, 2stepu
czy jungli.
Sama istota ich działań muzycznych zawiera się w nazwie. Są „Naturalni”, bo
starają się być sobą w każdej sytuacji, są
„Futurystami”, gdyż po muzykę sięgają
w przyszłość. Midasss wyjaśnia: - NFC to
dla mnie to przede wszystkim wyzwanie.
Wyzwanie, które rzucam publiczności za
każdym razem, kiedy gram. Trochę misja
pozytywisty i szarlatana próbującego pokazać ludziom, że istnieje alternatywa dla
komercyjnej papki w mediach (oczywiście
nie wszystkich). Bibi dodaje, że chciałaby
przez muzykę zapomnieć o rzeczywistości.
- Dla mnie muzyka, którą gram jest nadzieją i wiarą w słońce – tłumaczy.
Zaczynali w W.A.G.O.N Flap Clubie,
rozkręcali się w Karczmie, docierali w
CKM-ie, Antrakcie i Arizonie, żeby zaatakować pełną parą w Cockney Clubie.
Wszędzie, gdzie grają, wprowadzają nową
jakość, świeżość i swoje brzmienia. Ich imprez się nie zapomina: pamiętne Urodziny
Naturalnych Futurystów w Karczmie, chilloutowy przedsmak 03 Firmamentu w kawiarni festiwalowej, czy najbardziej znany
cykl City Jungle.
28
To właśnie współpraca z klubem Cockney
pomogła im rozwinąć skrzydła – połączenie ułańskiej fantazji właścicieli lokalu z zapałem i pasją kolektywu pozwoliły stworzyć w Kielcach nową jakość. Pokazali, że
można, i że są ludzie, którzy szukają czegoś
nowego. Igor twierdzi: - Zdobyliśmy jakąś
renomę wśród ludzi, których niekoniecznie
interesują manieczki (czyt. bitowe rąbanie
kotleta schabowego z disco polowym wokalem). Częstujemy ekipy przybywające na
nasze imprezy smacznymi kąskami w postaci świeżutkich kawałków, które są grane
w tym samym momencie pewnie na jakieś
dużej imprezie np. w Londynie.
Czy odnieśli sukces? Zdania są podzielone. Grali już w tak wielu miejscach, mieli
tyle możliwości na zawojowanie Kielc i…
są znowu w Cockneyu. Może odradzają się
jak feniks z popiołów? A może jednak nie
mają już nic ciekawego do pokazania? Czas
pokaże. W opinii NFC sukces pojawia się
wtedy, gdy są jakieś osiągnięcia, a oni za
takimi nie gonią. Nie chcą dokładać niepotrzebnej filozofii do tego, co robią, jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że gdzieś
ta naturalność z nazwy zniknęła. Szczypta
gwiazdorstwa, odrobina pozerstwa – oto
niestety ciemna strona niektórych członków NFC. Na dodatek ich imprezy nie
wzbudzają już tak wielu emocji. Bibi twierdzi jednak, że chcą nadrabiać muzyczne
zaległości, Midass, że szlifują swoje umiejętności dj’skie. Może w planach mają inwazję muzyczną? Mam nadzieję, że wystarczy im determinacji, zapału i pomysłów, by
podołać zadaniu.
Jacy są Naturalni Futuryści? Myślę, że każdy ma swoją opinię na ich temat. Jeśli ich
nie znacie, zapraszam do klubu Cockney,
gdzie Naturalni Futuryści prezentują swój
muzyczno-imprezowy kunszt.
Informacji o imprezach szukajcie na www.
wici.info, www.cityjungle.prv.pl, w Cockney
Clubie i na plakatach.
P l a n centrum Kielc
Łódź
59
Warszawa
legenda
17
ścieżka rowerowa
szlak turystyczny
galerie
muzea
teatry
kina
ośrodki kultury
urzędy
hotele
restauracje
kawiarnie, puby, kluby
zdrowie
zakupy
inne
24
40
22
Częstochowa
60
39
48
2
36
61
43
56
47
33
55
53
27
16
1
12
31 34
42
58
46
38
3 19
11
59
45
4
50
14
20
26
29
7 10
8
28
37
45 56 9
6
Lublin
41
51
32
13
52
25
62
23
35
21
49
Kraków
18
17
21
21
5
30
44
Tarnów
plan miasta: Agencja Wydawnicza JP
www.wydawnictwo-jp.kkf.pl
inform a t o r
Muzeum Zabawek i
Zabawy
9
Kielce, pl. Wolności 2
tel. +41 344 40 78
Skarbiec Katedralny
Kielce, pl. Panny Marii 3,
tel. +41 344 63 07
Kielce, ul. Leśna 7
tel. +41 344 63 19, 344 49 42
www.bwakielce.wici.info
Kielce, ul. Zamkowa 35
Te a t r y
Kielce, ul. Planty 7
tel. +41 344 76 36, 366 29 71
Te a t r i m . S t e f a n a
Żeromskiego
12
Galeria
3
Współczesne j
Sztuki Sakra l n e j
Kielce, ul. Sienkiewicza 32
tel. +41 344 75 00
www.teatr-zeromskiego.com.pl
Kielce, ul. Zamkowa 5/7
tel. + 41 360 00 02
Galeria WINDA
4
KCK, Kielce, pl. Moniuszki 2b
Galeria ZACHĘTA
Kielce, ul. Orla 3
62
Muzea
Muzeum Geo l o g i c z n e
Kielce, ul. Zgoda 21
tel. +41 361 25 37
5
Muzeum Lat
Szkolnych S t e f a n a
Żeromskiego 6
Kielce, ul. Jana Pawła II 25
tel. +41 344 57 92
7
Muzeum Wsi
Kieleckiej 8
Dworek Lasz c z y k ó w
Kielce, ul. Jana Pawła II
tel. +41 344 92 97
32
Te a t r L a l k i i A k t o r a
„Kubuś”
Kielce, ul. Duża 9
13
tel. +41 344 58 36
www.teatr-kubus.pl
K i e l e c k i Te a t r Ta ń c a
Kielce, pl. Moniuszki 2b
tel. +41 361 27 46
14
Filharmonia
50
Świętokrzyska
im. Oskara Kolberga
Kielce, pl. Moniuszki 2b
tel. +41 368 11 40
www.filharmonia.kielce.com.pl
Kinoplex
Kielce, ul. Świętokrzyska 20
15
tel. +41 332 13 30
www.kinoplex.pl
Moskwa
Kielce, ul. Staszica 5
tel. +41 344 47 34
www.kinomoskwa.pl
16
23
Kielce, ul. Ściegiennego 6
tel. +41 361 27 37, 361 24 10
www.wdk-kielce.pl
Dom Kultury
Zameczek
18
Kielce, ul. Słowackiego 23
tel. +41 361 39 31
DŚT Pałacyk
Zielińskiego
19
Kielce, ul. Zamkowa 5
tel. +41 368-20-53
www.kielcedst.net
24
31
KIELECKIE CENTRUM
20
KULTURY
Kielce, pl. Moniuszki 2b
tel. +41 344 40 32, 344 40 33
www.kck.com.pl
SŁONECZKO
Kina
Muzeum Naro d o w e
Kielce, plac Zamkowy 1
tel. +41 344 23 18
10
Więzienie Kieleckie
1939 - 1956
11
Galeria Foto g r a f i i
ZPAF - BWA 2
Ośrodki Kultury
W o j e w ó d z k i Dom
17
Kultury
Galerie
BWA Piwnice 1
BWA Na Pięt r z e
28
HOTELE
RESTAURACJE
Kielce, ul. Romualda 3
tel. +41 341 66 80
32
POD KRECHĄ
Kielce, ul. 1000-lecia Państwa
Polskiego 7
tel./fax. 041/ 34 24424
Urzędy
Urząd Miasta
21
Kielce, Rynek 1
Kielce, ul. Szymanowskiego 6
tel. +41 36 76 000
www.um.kielce.pl
RESTAURACJA
Nefertiti
kuchnia arabska, egipska,
indyjska i polska
Kielce, ul. Żytnia 8
rezerwacja tel. 41/ 335 80 01
WESOŁA KAWKA
Kielce, ul. Wesoła 50
tel. +41 344 64 37
25
34
22
Urząd
M a r s z a ł k o w s ki
Województwa
Ś w i ę t o k r z y s k iego
Kielce, ul. IX Wieków Kielc 3
tel. +41 342 15 49
www.sejmik.kielce.pl
PUBY
K AW I A R N I E
29
26
54
35
APTEKI
K L U B Y, D Y S K O T
EKI
ZAKUPY
APTEKA MELISA
51
Kielce, Orkana 11
tel. +41 331 00 73
35
45
Apteki
37
“Na Wzgórzu”
Kielce, ul. Orzeszkowej 51c
tel. 330-11-29
33
“Sady”
Możliwość rezerwacji stołów
Kielce, ul. Sienkiewicza 16
wejście od ul. Wesołej
tel. 41 343 13 86 58
Zapraszamy od godz. 14.00
Kielce, ul. Wojewódzka 2
tel. 343-51-07
“Słoneczna”
tel. 366-42-53
“Parkowa”
38
41
Kielce, ul. Słoneczna 24
46
59
42
TABAKIERA
Kielce, ul. Żytnia 6
tytonie • papierosy • papierośnice
tel. 368-30-33, 347-83-30
39
cygara • tabakiery • fajki • tutki
Kielce, ul. Sienkiewicza 14
w godz. 10-19 w sob. 10-16
S T O M AT O L O G I A
40
47
59
56
43
62
Najbliższy
Sklep z Muzyką
www.fan.pl
36
K a n c e l a r i e 49
Adwokackie i Radcowska
Lekarz Komputerów
tel. 604 231 739
Marek, Tomasz
Stanisław Klesykowie
Kielce, ul. Żeromskiego 18,
tel. 362 15 19, 361 83 26
61
44
48
serwisy www,
hosting
poczta email
pozycjonowanie
rafa.internet
tel. 601 077830
www.rafa.wici.info
52
60
53
45
MUZEUM WSI KIELECKIEJ
25-025 Kielce,
ul. Jana Pawła II 6
tel. 041 34492-97
fax 041 34450-08
www.mwk.com.pl
email [email protected]
ZAPRASZA do
Dworku Laszczyków w Kielcach
ul. Jana Pawła II 6
na wystawę
Damy z dawnych lat. Fotografia kobieca
w zbiorach Muzeum Wsi Kieleckiej
Codziennie w godz. 9.oo-17.oo
Bilet normalny 2,-zł ulgowy 1,-zł
wnętrza XIX w. apteki, sklepiku i pracowni krawcowej z okresu międzywojennego
prezentowane w organistówce z Bielin,
ekspozycję szkoły wiejskiej z okresu międzywojennego w chałupie ze Starej Słupi,
wystawę stałą Ocalić od zapomnienia. Jan
Bernasiewicz - twórca ogrodu rzeźb, kuźnię
z Radoski, wiatrak z Grzmucina oraz wystawy czasowe. W sezonie zimowym udostępniamy wystawę Jak Antoni z Siekierna robił
widły, pługi i traktory. Samorodna technika
wiejska, a wyposażenie narzędziowe rolnictwa.
W czerwcu Park Etnograficzny czynny cały
tydzień w godz. 10.oo-18.oo.
Bilety w cenie 10,-zł i 5,-zł.
Proponujemy:
- organizację spotkań integracyjnych
w zabytkowych salach spichlerza ze Złotej
i w miejscu piknikowym,
- organizację tradycyjnych i współczesnych
ślubów i przyjęć weselnych,
- organizację ognisk,
- bogatą ofertę lekcji muzealnych.
4.06. (niedziela) zapraszamy do Tokarni
na XIV WYTOPKI OŁOWIU
Zapraszamy do Parku Etnograficznego
w Tokarni k. Chęcin
Ekspozycje: dwór z Suchedniowa, spichlerz dworski ze Złotej z 1719 r., barokowy kościół p.w. Matki Bożej Pocieszenia
z Rogowa n. Wisłą z 1761r. Ponadto zwiedzający
może obejrzeć: wnętrza XIX
w. chałup i warsztatów rzemieślniczych,
Kolejne imprezy folklorystyczne odbędą
się 18.06. i 25.06.
Ponadto zapraszamy do zwiedzania
Zabytkowej
zagrody
Czernikiewiczów
w Bodzentynie, Bodzentyn, ul. 3 Maja 13
- stała ekspozycja etnograficzna – wnętrza
mieszkalne od 1809 do 1920 r. czynna
codziennie oprócz poniedziałków i świąt
w godz. 9.oo – 15.oo.
global
village
news
Niedługo wakacje. Wielu z Was prawdopodobnie wybierze się za granicę,
gdzie znajomość języków obcych jest
ważniejsza od wypchanego portela.
Dla tych, którzy zamierzają rozpocząć
naukę języka angielskiego dopiero
jesienią, przygotowaliśmy kilka podstawowych zwrotów, które z pewnością przydadzą się podczas zagranicznych wojaży.
Na lotnisku:
A: Welcome to England. May I see your
passport please?
B: Sure. Here it is.
A: Where are you coming from?
B: I’m coming from Poland.
A: What is the purpose of your visit?
B: I’m here on business/ as a tourist.
A: How long are you planning to stay?
B: I’ll be staying for two weeks/ until next
Monday
A: Where will you be staying?
B: I’ll be staying at a hotel.
A: Do you have anything to declare?
B: No, nothing.
A: Enjoy your stay.
B: Thank you.
GLOBAL VILLAGE
SZKOŁY JĘZYKÓW OBCYCH
tel. 041 343-05-97,
041 362-13-93
www.gv.edu.pl
W hotelu:
A: Welcome to the Blue Rose Hotel. How
may I help you?
B: I’d like a room please.
A: Would you like a single or a double?
B: I’d like a double, please.
A: May I have your name, please?
B: Brzęczysław Szczypczykiewicz.
A: Could you spell that please?
B: B-R-Z…..
A: How many are in your party?
B: Just two.
A: How many nights would you like to
stay?
B: Just tonight.
A: How will you be paying?
B: Is Visa OK?
A: That’ll be fine. Would you like a wake-up call?
B: Yes, I’d like a wake-up call for 5:30.
A: Here’s your key. That’s room 111 on the
first floor.
świętokrzyskie
Liczne najazdy i pożary niszczyły zabudowania klasztoru. W 1777 roku spalił się
cały kościół oraz znaczna część zabudowań
klasztornych. Odbudowa trwała wiele lat,
dopiero w 1806 roku kościół został konsekrowany. Ukazem carskim nastąpiła kasata klasztoru w 1819 roku. W 1884 roku
władze carskie utworzyły w zachodnim
skrzydle klasztoru więzienie o zaostrzonym
rygorze, zwane Polskim Sachalinem. Od
1936 roku nowymi gospodarzami są oblaci Maryi Niepokalanej. Jesienią 1941 roku
w budynkach zajmowanych przez więzienie hitlerowcy stworzyli obóz zagłady dla
jeńców radzieckich. Zginęło tu około 7000
jeńców.
Ś więty Krzyż
historia chrześcijańska
Tekst: Jerzy Kapuściński,
oprac. Agnieszka Kozłowska-Piasta,
fot. Krzysztof Pęczalski
Święty Krzyż, zwany także Łyścem i Łysą
Górą jest trzecim wzniesieniem w Głównym Paśmie Łysogórskim (595 m n.p.m.).
Wspominaliśmy już o pogańskiej historii
góry. Przyszła pora na czasy chrześcijańskie.
Data powstania klasztoru i przybycia benedyktynów na Św. Krzyż nie jest znana.
Jan Długosz podaje rok 1006. Wtedy to
Bolesław Chrobry za namową królewicza
węgierskiego Emeryka miał wybudować
klasztor. Jest to jednak niemożliwe, bowiem książę Emeryk syn króla Węgier Stefana I, urodził się w 1007 roku. Najstarsze
wzmianki źródłowe pochodzą z XIII–wiecznej Kroniki Wielkopolskiej. Wymienia ona
40
Bolesława Krzywoustego jako fundatora
jednonawowego kościoła romańskiego na
początku XII wieku. Niejednoznaczne jest
także to, skąd przybyli benedyktyni. Przypuszcza się, że Bolesław Krzywousty mógł
ich sprowadzić z Węgier w roku 1113 wraz
z relikwiami Świętego Krzyża, które niegdyś należały do króla Węgier Stefana I.
W roku 1461 Kazimierz Jagiellończyk
i kardynał Zbigniew Oleśnicki wybudowali krużganki i kościół gotycki. Był to dla
klasztoru pomyślny okres, powstała bogata
biblioteka, a w skrzydle północnym klasztoru szpital i apteka. Święty Krzyż cieszył
się wtedy dużą popularnością wśród koronowanych głów. Siedmiokrotnie bywał tu
Władysław Jagiełło, trzykrotnie Kazimierz
Jagiellończyk, Jan Olbracht i Zygmunt Stary
z królową Boną.
Zwiedzanie Świętego Krzyża rozpoczyna się zwykle od gotyckich krużganków
pochodzących z XV wieku. Posiadają one
sklepienia krzyżowo – żebrowe, a zworniki i wsporniki ozdobione są herbami
„dobroczyńców” opactwa. We wnętrzach
świątyni uwagę zwracają obrazy namalowane przez Franciszka Smuglewicza. Obraz
przedstawiający Trójcę Świętą znajduje się
w ołtarzu głównym, zaś pozostałe 6 po 3
na ścianach bocznych kościoła. Niezwykle
cennym zabytkiem z okresu wczesnego
baroku jest kaplica Oleśnickich, zwana też
Kaplicą Relikwii Krzyża Świętego. Centralne miejsce w kaplicy zajmuje XVII-wieczny
marmurowy ołtarz z tabernakulum, w którym przechowywane są relikwie Drzewa
Krzyża Świętego. Po prawej stronie wejścia
znajduje się wczesnobarokowy nagrobek
rodziny fundatora Mikołaja Oleśnickiego,
jego żony Zofii z Lubomirskich. W podziemiach kaplicy znajduje się krypta grobowa z trumnami rodziny Oleśnickich, opata
Sierakowskiego, powstańca powstania
styczniowego i księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, ojca króla Michała Korybuta
Wiśniowieckiego. I czas na kolejną tajemnicę Świętego Krzyża. Skąd wzięły się tam
zwłoki Wiśniowieckiego?
41
We wrześniu 1653 roku zrujnowana i zadłużona Gryzelda Konstancja Zamoyska
przybyła na Święty Krzyż wraz ze zwłokami
swego męża, które od sierpnia 1651 roku
spoczywały w kościele w Sokalu. Chciała je
złożyć w opactwie na czas nie określony, do
momentu, gdy nadarzy się okazja zorganizowania godnego pogrzebu. Gdy syn Jeremiego został królem, ufundował jedynie
kamienny nagrobek z tablicą. W 1936 roku
opactwo na Św. Krzyżu objęli oblaci. Przypomniano sobie wtedy o zwłokach Wiśniowieckiego, postanowiono otworzyć kryptę
Oleśnickich i udostępnić ją zwiedzającym.
Nie dysponowano żadnymi dokumentami,
więc uznano że Wiśniowiecki zajmuje centralne miejsce krypty. Zwłoki umieszczono
w szklanej trumnie i wyeksponowano.
W 1980 roku prof. Zdzisław Marek, Jerzy
Konieczny i prof. Jan Widacki po wnikliwych badaniach stwierdzili, że prawdopodobnie nie są to doczesne szczątki Wiśniowieckiego. Po pierwsze zwłoki z krypty nie
były poddawane sekcji zwłok, a Jarema był
sekcjowany już w Pawołoczy, po drugie denat miał ok. 163 cm. wzrostu, podczas gdy
w XVII wieku średnia wzrostu była znacznie mniejsza, a kronikarze wspominają Jeremiego, jako osobę niską. Po trzecie wiek
denata na podstawie radiogramów określono na 50 do 55 lat, podczas gdy Jeremi
zmarł w wieku 39 lat. Z cała pewnością
potwierdzono jedynie, że zwłoki pochodzą
z czasów Jaremy.
R a dek Nowakowski
RĄBAN I E ,
DRWA I W IÓRY
..... nagle rozpołowiona deska zrywa się
do lotu, frunie, wiruje w powietrzu niczym
oderwane śmigło, warczy jak magiczna
aborygeńska czuringa – kulę się, zginam,
głowę osłaniam ręką, boję się rozejrzeć,
nie wiem gdzie ona jest i co zamiaruje, czy
spadnie na mnie, trzaśnie w czaszkę bym
doznał olśnienia, czy tylko zarobił guza
...... świst jedynie słyszę i próbuję zgłębić
jej tajemnicę: spadnie albo pogwałci prawa natury i uleci w niebo wreszcie uwolniona od ciężaru ..... a potem głuche pacnięcie i ulga? rozczarowanie? rozpacz? nie
wiadomo skąd pogoda ducha?.....
Tak było na początku. Aczkolwiek należy
zdawać sobie sprawę z tego, że ten początek nie był na początku. Ciągle coś się
zaczyna. Ani chwili spokoju..... Zatem można by powiedzieć, że nie było to rąbanie
drewna, lecz raczej produkowanie warkotek. Określenia “aborygeńska czuringa”
nie należy powtarzać, bo czuringa to coś
więcej niż tylko warkotka, zaś towarzyszą-
cy jej przymiotnik mógłby sugerować, że
na początku rąbałem po aborygeńsku. Co
z kolei mogłoby sugerować, że albo zbytnio
ulegałem wpływom kultury aborygeńskiej,
albo że wręcz miałem (lub też nadal mam)
w sobie coś z Aborygena. Bo i w rzeczy samej mam, aczkolwiek z aborygena, gdyż
jak powszechnie nie wiadomo angielskie
słowo “aborigine” znaczy przede wszystkim
“tubylec”, “autochton”, a ja jestem przecież tubylcem. Każdy człowiek zawsze jest
tubylcem, to znaczy dla siebie jest tubylcem – nikt nie może o sobie powiedzieć,
że jest tambylcem, ponieważ zawsze jest tu,
a nigdy nie jest tam. Słowo “autochton”
też bardzo ciekawe – zdaje się sugerować
pochodzenie z mrocznego, podziemnego
świata bóstw i bytów chtonicznych. W tym
momencie jednak przypominam sobie,
że moja babcia mówiła “chto” zamiast
“kto”.... I tak oto już na samym początku
wszystko się poplątało, choć wydawało się
takie proste.
Szybko jednak zostałem pouczony. Któregoś
dnia wyprodukowana przez mnie warkotka
uderzyła mnie w kość policzkową, o której
nie można powiedzieć by była wystająca
bardziej niż kości policzkowe kogokolwiek
z mojej rodziny lub też moich sąsiadów.
Zostałem także uraczony opowieścią o tym
jak to ktoś kiedyś nieopodal rąbał właśnie
tak jak ja, lecz nie były to stare, sosnowe
deski, miękkie i łupliwe, ale twarde jesionowe kołki. I taki jesionowy kołek rozbił
owemu nieszczęśnikowi głowę, a może
nawet wbił się w oczodół. Pomyślałem,
że dobrze iż nie był to kołek osikowy, a on
nie był wampirem, a wokół nie rozciągała
się Transylwania, mielibyśmy wówczas do
czynienia z przypadkowym aktem wampirzego samobójstwa (czy zasługiwałby on na
miano autochtonii?).
Od tego czasu nie produkuję już warkotek.
Gałąź, patyk lub kołek, niezależnie od grubości i długości opieram zawsze o krawędź
pieńka i uderzam siekierą właśnie w to
miejsce podparcia. Nie wiem czy jest to
tutejszy, autochtoniczny sposób rąbania.
Łysogórski. Wszyscy tak tu rąbią, bo nie
widzę nikogo z charakterystycznymi uszko-
dzeniami twarzy i głowy. Być może jednak
nie jest to cecha charakterystyczna dla
rąbania łysogórskiego, wyróżniająca je
spośród innych rąbań. Wygląda raczej na
cechę uniwersalną, co najwyżej pomagającą odróżnić początkującego rąbiącego od
doświadczonego. Cech charakterystycznych
i unikalnych należałoby zatem poszukać
gdzie indziej. Może nie byłoby to trudne,
wszak rąbią tu prawie wszyscy. Zgromadzenie obszernej dokumentacji nie powinno
nastręczać kłopotów. Zapewne późniejsza
analiza byłaby nieco żmudna: to porównywanie siły uderzenia, kątów nachylenia, trajektorii obucha, płynności ruchów,
czynności dodatkowych, koncentracji, wydawanych dźwięków, i tak dalej i tak bliżej. Może nawet okazałoby się, że rąbanie
drewna jest albo bywa albo mogłoby być
czymś więcej lub mniej niż rąbaniem drewna, choć trudno spodziewać się, że byłoby
ono dla kogoś tutejszego tym czym było
dla jednego z siedmiu samurajów. Z pewnością taka analiza mogłaby doprowadzić
nie tylko wykrycia owych cech charakterystycznych dla rąbanie tutejszego, ale może
także do wyodrębnienia pewnych stylów.
Z bębnieniem trudniej. Chociaż powinno
być podobnie, bo bębnienie ma w sobie
coś z rąbania drewna. Ma też w sobie dużo
z siekania pietruszki, ale nie dlatego nie
jest podobnie. Nie jest podobnie, ponieważ drewno rąbią tu wszyscy, od wieków,
a od wieków nie bębni tu nikt. Świadomie
używam słowa “bębnienie” i nie stawiam
znaku równości między nim a prostym
wystukiwaniem rytmów jedną pałką, czyli waleniem w bęben. Jakie mogłoby być
bębnienie tutejsze?
Nigdy nie chciałem bębnić tak jak się bębni tam. Gdzieś tam. TAM. Zawsze chciałem
bębnić tak jak mogłoby się bębnić tu. TU.
I tak się bębnić nauczyłem. Inaczej niż
bębni się gdzie indziej, w różnych TAM.
Bębnię tak jak mogłoby się bębnić TU.
I wszystko wydawało się oczywiste. A teraz
już się nie wydaje, kiedy okazało się, że TU
jest tam gdzie ja jestem, a nie na odwrót.
Że TU włóczy się za mną jak cień.
W poszukiwaniu
kwiatu paproci
Sobótka jest najkrótszą nocą w roku, pełną
czarów, zabobonów i dziwadeł. Od wieków
wierzono, że tej nocy można poznać przyszłość, znaleźć wybranka swojego serca,
zerwać kwiat paproci.
Pierwsze wzmianki o paleniu ognisk w noc
sobótki pochodzą z XIII w. Zwyczaje pogańskie nie cieszyły się akceptacją Kościoła
- od XIV wieku księża grzmieli z ambony, że
ogień piekielny pochłonie wszystkich, którzy nie wyrzekną się starych, słowiańskich
zwyczajów, nierozerwalnie związanych
z seksualnym i trunkowym rozpasaniem.
Straszenie nie wystarczało, więc Kościół
rozpoczął dzieło asymilacji pogańskiego
obyczaju. Od wielu wieków 24 czerwca obchodzone jest święto św. Jana Chrzciciela,
tego, który ochrzcił Jezusa w Jordanie.
Co działo się w tę rozpasaną, czarowną
noc? Palono ogniska, skakano przez ogień,
tańczono wokół niego, śpiewano, robiono
też wiele innych rzeczy, o których przez
skromność nie wspomnę. (Ciekawskich
odsyłam do „Raz do roku w Skiroławkach”
Zbigniewa Nienackiego). Aby zapewnić
sobie szczęście i powodzenie, palono 9
gatunków drewna, rozpalano ogień krzesiwem. Dla odczynienia uroków należało
przepasać się bylicą, która chroniła od bólów krzyża podczas żniw.
Oczyszczeni w świętym ogniu uczestnicy
rytuałów zażywali kąpieli w rzekach, ale
dopiero o północy. Do dziś dnia starsi
ludzie twierdzą, że św. Jan chrzci wodę
i dopiero po 24 czerwca można kąpać się
w naturalnych zbiornikach wodnych i basenach. Kąpiel w noc świętojańską miała
zapewnić zdrowie i powodzenie.
Sobótka to także czas kojarzenia par. Wieczór, ognisko, bliskość krzaków i zarośli,
alkohol, czy trzeba czegoś więcej dla intymnego zbliżenia? Zwolenniczki wróżb,
a nie działania, mogły sprawdzić, czy wymarzony kawaler naprawdę jest im pisany.
W tym celu plotły wianki dla siebie i swojego wybranka, a następnie puszczały je
na wodę. Jeśli wianki zetknęły się ze sobą,
zamążpójście było kwestią czasu. Jeśli wianek panienki zaplątał się w krzakach, albo
zgasła na nim świeczka, dziewczyna nie
miała szans na rychłą zmianę stanu cywilnego. Najgorsza przyszłość, czyli śmierć,
nieślubne dziecko albo staropanieństwo
czekały autorkę wianka, który zatonął
w wirze rzeki.
A teraz rada dla pań, które nie mają powodzenia u płci przeciwnej. Tej nocy powinny znaleźć... paproć o staropolskiej nazwie
nasięźrzał. Aby zapewnić sobie „branie”,
należy około północy w pobliżu krzaczka
rozebrać się do naga, rozpuścić włosy, albo
jeśli krótkie chociaż je poczochrać, stanąć
w rosie i wydeklamować formułkę:
„Nasięźrzele, rwę cię śmiele
pięcią palcy, szóstą dłonią,
niech się chłopcy za mną gonią”.
Najbardziej znanym świętojańskim motywem jest kwiat paproci, który pojawia się
tylko na chwilę właśnie tej nocy. Kto go
znajdzie, mógł liczyć na szczęście i bogactwo, którym jednak nie można się było
z nikim dzielić. Nie było to jednak proste:
strzegły go demony i czarownice. Wiedźmy
odstraszano m.in. dwoma skrzyżowanymi
miotłami wieszanymi na drzwiach domu
i obory. Nad wejściem przymocowywano
także grube płótno workowe. Przylatujące
czarownice liczyły wszystkie nici tkaniny
i nim to zrobiły, nadchodziła godz. 1, i traciły swoją moc. Przed psikusami i czarami
chroniły także narysowane na ziemi trzy
krzyżyki, gromnica oraz pokrzywy.
Noc Kupały to słowiańskie święto miłości,
płodności. Może zamiast świętować czerwone od serc, kiczowate walentynki, lepiej
poszukać kwiatu paproci, albo puścić wianek na wodę?
Of f
Off
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, żyli chłopcy z pomysłami - w tej bajce
nie będzie książąt, księżniczek i smoków.
Pojawi się kilku nie-rycerzy, którzy walczą
z nudą i lenistwem.
Co ciekawego można robić w Kielcach?
Przeciętniacy buszują po internecie lub
przerzucają kanały w TV. Ci bardziej „szaleni” próbują się wyżyć w sposób dziwaczny,
ekscentryczny czy ekstremalny, np. uprawiając dirty jumping (skakanie na rowerze), downhill czy wspinaczkę. Mimo wielu
możliwości spora grupa młodych ludzi spędza czas wolny w knajpach, domach, nie
robiąc praktycznie nic. Podobno to dobry
relaks, ale na dłuższą metę z pewnością
nuda. Nasi nie-rycerze... grają w golfa, aby,
jak twierdzą, „nie pić wódki”.
Pozwólcie, że Wam przedstawię – bohaterami naszej bajki są prekursorzy offgolfa
w Kielcach, czyli m.in.: Midasss (lat 27,
architekt), Drno (lat niewiele, ale mieści się
w 1. ćwiartce, grafik), Jna, Merson, Igor
(lat 18+VAT+akcyza, muzyk), Barszczu
oraz Ci, którzy utożsamiają się z offgolfem kieleckim, ale nie dane mi było ich
poznać.
O f fowa
ba j ka
Początki
Pewnego dnia na wiciowym forum pojawiło się czyjeś hasło, że jest taki sport jak offgolf. Dalej poszło szybko i sprawnie. Może
sprawiły to wspomnienia z dzieciństwa?
Dziwnie odbijająca się piłeczka golfowa fascynowała wielu nie-rycerzy jeszcze w czasach, gdy oglądali wieczorynki. Midasss
przyznaje, że pierwszy prawdziwy kontakt
z offowym golfem miał podczas studiów
w Krakowie. Trochę pouderzał, spodobało
mu się i….zapomniał o tym na kilka lat,
bo wrócił do Kielc.
Dlaczego Offgolf, czyli „wszystko inne
już robiliśmy”.
Może to lekka przesada z określeniem
„wszystko”, ale jak pozbierać doświadczenia nie-rycerzy, to wyjdzie długa lista „zajęć dziwnych”: parkour, hodowanie drzewek
bonsai z polskich sosen czy malowanie szablonów na przystankach (pamiętacie obrazek autobusu z hasłem „Przekazuj bilet”?).
Nasi indywidualiści mają jeden cel: chcą
robić coś kompletnie nowego i nieznanego.
Drno wyjaśnia, co ich tak pociąga w tym
sporcie. - Mimo, że golf to gra grupowa,
to każdy rozgrywa partię indywidualnie.
Szukanie miejscówek na rozgrywki to już
niezła zabawa. A sama gra pozostawia niesamowite wrażenia. Kiedy pierwszy raz poszłam „na partyjkę” prawie mnie zatkało.
Spokój i cisza, skupienie, gdy ktoś zbliża
kijek do piłki... Prawdziwa bajka...- Od
uderzenia w piłeczkę robię się spokojniejszy - mówi Igor. Wspinają się na skały, żeby
obserwować gdzie upadnie piłka, ustalają
zasady w trakcie partii, bo jak na prawie
rycerzy przystało, lubią trochę porywalizować. Wszystko bez kłótni – pełen relaks.
Są uśmiechnięci, bo to przecież zabawa
i świetny sposób na odstresowanie. Chłopaki uważają, że offgolf z powodzeniem
zastąpi najlepszego psychologa. Podczas
gry można ocenić charakter gracza: wystarczy przyjrzeć się, w jaki sposób uderza
piłkę. Przyznaję – po jednym popołudniu
spędzonym z nimi na golfie, dowiedziałam
się o tej ekipie więcej niż po godzinach
rozmów…
Pole golfowe
Ludzie nie wierzą, że w Kielcach da się
grać w golfa. Chłopaki wykorzystują naturalne plenery, bo okolice Kielc obfitują
w miejsca idealne do crossgolfa. Trudniej
o teren do turbogolfa, czyli opuszczoną fabrykę, czy poindustrialny teren. Jednak takich „pól” jest pod dostatkiem np. w Skarżysku-Kamiennej, gdzie ekipa już dotarła.
Dla naszych nie-rycerzy nie ma rzeczy niemożliwych. Wyruszają na wyprawy, przemierzają kieleckie okolice w poszukiwaniu
ciekawych miejsc, gdzie są naturalne przeszkody, gdzie gra nie będzie nudna. Jeśli
wyobrażacie sobie tę ekipę kopiącą dołki
na jakimś ściernisku, jesteście w błędzie.
We wszelkich odmianach offgolfa nie chodzi o wbicie piłeczki do jakiegoś dołeczka,
ale o dotarcie do wyznaczonego wcześniej
miejsca wykorzystując jak najmniejszą
ilość uderzeń. Ustalana jest trasa (co by
nie było zbyt prosto ;)), punkt końcowy
i ogólne zasady, czyli jak uniknąć problematycznych sytuacji, np. przy zgubieniu piłeczki (a zdarza się to dość często) lub gdy
dostanie się ona w gęste zarośla, z których
nie ma jak uderzyć.
tekst: Sonja
fot. Kinga Kardynał i Midass
47
Ile to kosztuje?
Wiele osób kojarzy golf z dużą kasą – to
nie ta bajka! Jna komentuje – Moje koszty
to... brudne skarpetki, których często nie
da się doprać po partyjce rozgrywanej
w ekstremalnych warunkach, np. w błocie.
Oczywiście poza prozą życia, czyli skarpetkami, potrzebny jest jeszcze kij do golfa
oraz piłeczki. Wbrew pozorom nie jest to
aż tak duży wydatek - od czego są serwisy
aukcyjne z używanymi kijami i piłeczkami. Pokusiłam się o krótkie rozeznanie:
kij można zakupić już za 30 zł, a piłeczki
bywają nawet po 30gr! Nie-rycerze mają
jeszcze jeden sposób, aby obniżyć koszty:
najczęściej zamawiają grupowo.
Morał bajki, czyli co dalej?
Jest drużyna, są chętni, coraz więcej osób
jest zainteresowanych, a pora roku sprzyja
hasaniu po świeżym powietrzu. Więc czemu by nie hasać, grając w offgolfa? Nie-rycerze rozpoczęli już sezon wiosenno-letni
kielecką wersją Turnieju Offgolfowego. Pojawiły się składy z Suchedniowa i Krakowa,
a sam turniej zakończył się wspólnym grillowaniem na łonie natury. Jeśli będą chętni, kolejne turnieje są tylko kwestią czasu,
bo w obecnej ekipie zapału do organizowania kolejnych wypadów i rywalizacji nie
brakuje. ..
Kontaktu z ekipą offgolfową i informacji
o turniejach szukaj na www.wici.info.
DODATKI
GRILLA
DO
W poprzednim numerze
zainaugurowaliśmy
sezon
grillowy i mam nadzieję, że
pierwsze dania w plenerze
macie już za sobą. A skoro
już macie patenty na smaczne mięsiwo, to pora na
obiecane dodatki.
Sałatka grilowa „á la grecka” - wkładamy do dużej
salaterki lub do plastikowego pojemnika wypłukane
warzywa: główka sałaty (nadaje się każdy rodzaj) lub
zielone części kapusty pekińskiej, 2-3 średnie pomidory,
2 duże ogórki, pęczek rzodkiewki, 2 papryki. Do tego
zabieramy mały słoiczek
oliwek drylowanych, kostkę
sera Feta oraz specjalny sos
w słoiku – podam oczywiście przepis. Zakładam, że
wyjeżdżając na grilla zabieracie ze sobą nóż oraz inne
niezbędniki kuchenne, toteż
polecam przygotowanie tej
sałatki w plenerze. Kiełbaskę, mięso wrzucamy na
grilla, a w tym czasie kroimy
warzywa oraz ser w średnią
kostkę, oliwki przekrawamy
na połówki, mieszamy i zalewamy naszym sosem. Ot
i sałatka gotowa. A sos robimy tak: do słoika wlewamy
5 łyżek oleju (polecam z pestek winogron), wsypujemy
2 łyżeczki przyprawy do
sałatek firmy Kotani lub ziół
Rustikana oraz wciskamy
sok z cytryny (na wyczucie
około 1 łyżeczki). Całość zakręcamy, energicznie wstrzą-
samy tak, by składniki się
wymieszały i sos gotowy do
użycia.
Taca duszonych warzyw
- okrągłą tacę aluminiową
(bez dziurek na dnie) kładziemy na grilu, wlewamy
trochę oleju i gdy ten się
podgrzeje wrzucamy skrojoną w plastry cebulę i dusimy aż się zeszkli i będzie
miękka, ale jeszcze nie rumiana. Następnie dodajemy paprykę skrojoną w paski, marchew w talarkach,
różyczki kalafiora, ziemniaki
w talarkach. Wszystko razem
dusimy około 20 minut tak,
by było aldente czyli prawie
miękkie. Całość doprawiamy
solą, papryką, pieprzem oraz
szczyptą ziół z naszego słoja
przypraw, o którym pisałam
w poprzednim numerze.
Ziemniaki z grilla - ziemniaki obieramy, oprószamy
solą i pieprzem lub jeżeli lubimy to również kminkiem.
Każdy ziemniak osobno zawijamy w folię aluminiową
i pieczemy na grilu około
½ godziny. Sprawdzamy nakłuwając widelcem - jeżeli
wchodzi jak w masło to znaczy, że jest gotowy. Doskonale smakują z masłem lub
masłem czosnkowym.
i przełożyć do miseczki,
w której będzie podawane
lub uformować kostkę przy
pomocy folii aluminiowej.
Masło włożyć do lodówki
na co najmniej godzinę. Doskonałe do ciepłego świeżego pieczywa ale również do
dań grilowych.
Dip grillowy „á la tzatziki”
- kupujemy serek typu toska
i przekładamy do większego
zamykanego pojemnika. Następnie ścieramy na drobnej
tarce 2-3 małe ogórki, odsączmy je, wrzucamy do
serka i dodajemy 2-3 ząbki
wyciśniętego czosnku oraz
odrobinę soli do smaku.
Wszystko mieszamy i już gotowe zabieramy na piknik.
Dodatki do głównych dań
grilowych zapewniają nie
tylko walory smakowe ale
i świetną zabawę towarzyską. Wszystkie warzywa trzeba obrać, pokroić, mieszać
i doprawić. To doskonała
okazja, by wszystkich biesiadników zaangażować do
pracy. Życzę bogactwa smaków i kulinarnej zabawy na
łonie natury. Frog.
Masło czosnkowe - 250
g dobrego masła, 2-3 ząbki
czosnku, szczypta soli, pieprzu ziołowego i ½ pęczka
pietruszki. Miękkie masło
włożyć do miseczki, wcisnąć
do niego czosnek, doprawić
solą i pieprzem oraz drobno
posiekaną natką pietruszki.
Masę dokładnie wymieszać
48

Podobne dokumenty