Wil helm Szew czyk uro dził się w ro dzi

Komentarze

Transkrypt

Wil helm Szew czyk uro dził się w ro dzi
W NUMERZE:
Nr 1 (242). Rok XXI. STYCZE! 2016 r.
www.slaskgtl.pl
WYDAWCA:
GÓRNO"L#SKIE TOWARZYSTWO
LITERACKIE W KATOWICACH
TADEUSZ$SIERNY
prezes
40-012 Katowice, ul. Dworcowa 13
tel. 32 253-62-21
e-mail: [email protected]
WSPÓ%WYDAWCA:
BIBLIOTEKA "L#SKA
40-021 Katowice, plac Rady Europy 1
tel. centr. 32 20 83 700
informacja: [email protected]
sekretariat: [email protected]
Pismo wspierane
finansowo przez:
Redaguje zespó&:
WIES%AWA KONOPELSKA
Redaktor naczelna
KATARZYNA$BERETA
Dzia& krytyki literackiej
portal www.slaskgtl.pl
MARIA KORUSIEWICZ
Dzia& poezji i prozy (wspó&praca)
MARIA$SZTUKA
Sekretarz redakcji
Dzia& kultury
BOGDAN WIDERA
Dzia& spo&eczno-historyczny
WOJCIECH %UKA
Dzia& graficzny
IRENA FALKIN-SIBIGA
Korekta
ADRES REDAKCJI:
40-012 Katowice, ul. Dworcowa 13
tel./fax 32 206-82-71
e-mail: [email protected]
DTP: STP „KorGraf”
40-081 Katowice, ul. D!brówki 15/12
tel. 32 354-09-88, 32 781-06-48
e-mail: [email protected]
Druk: Zak"ad Poligraficzny Mo# i $uczak Sp.j.
ul. Piwna 1, 61-065 Pozna%
tel. 61 633 71 65
Materia"ów nie zamówionych nie zwracamy.
Redakcja zastrzega sobie prawo skrótów, poprawek
i zmian tytu"ów w tekstach przyj&tych do druku
oraz skracanie korespondencji.
Warunki prenumeraty: poprzez Oddzia"y i Delegatury „RUCHU” – na terenie ca"ego kraju. Bezpo#rednio – w Wydawnictwe Naukowym „'l!sk” 40-036
Katowice, ul. Ligonia 7, p. 120. Wp"at nale(y dokonywa)
na konto:
GTL – redakcja miesi&cznika „'l!sk”
BG* BNP Paribas o/Katowice
08 2030 0045 1110 0000 0407 9490
Pre nu me ra ta rocz na – 84 z", pó" rocz na – 42 z",
kwartalna – 21 z". Pismo w prenumeracie jest dostarczane pod wskazany adres bez dodatkowych op"at.
Prenumerata zagraniczna: poprzez Dzia" RUCH S.A.
Infolinia 0800 120 029. Tel. +48 022 532-87-31
www.ruch.com.pl
Cena egzemplarza – 7 z" (w tym 5% VAT)
ISSN: 1425-3917 Nr indeksu: 33328X
Czasopismo
„"l'sk. Miesi(cznik spo&eczno-kulturalny”
jest dost(pne w wersji elektronicznej
w "L#SKIEJ BIBLIOTECE CYFROWEJ
4. Katarzyna G!uch-Juszkiewicz *YWNO'+ NA 'MIETNIKU
6. Rozmowa z prof. Jerzym Buzkiem PRZED 'L,SKIEM JEST OGROMNA PRZYSZ$O'+
10. Anna W"grzyniak UCZONY I POETA
14. Maciej Fic O WILHELMIE SZEWCZYKU – W STULECIE URODZIN
16. KATOWICE MIASTEM KREATYWNYM UNESCO
20. Monika Wiszniowska NOBEL DLA REPORTA*U LITERACKIEGO
26. Rozmowa z Wojciechem Kuczokiem O WA$-SANIU SI- MI-DZY KSI,*KAMI
28. Marcin Gacek HEIMAT ZNACZY RODZINNE GNIAZDO
31. Joanna Waro#ska, El$bieta Wróbel „GUGU$OWY 'WIAT”
WIOLETTY GRZEGORZEWSKIEJ
36. Teresa Smoli#ska M-DRCY 'WIATA, MONARCHOWIE.
O pobo(no#ci ludowej we wspó"czesnym #wiecie
40. PRZEZ FOLDER DO KSI,*KI
41. Wies!awa Konopelska OD MYSZY DO CESARZA WSZYSCY *YJ, Z GOSPODARZA
42. %ukasz Konarzewski MICHA$ GRA*Y.SKI – IN*YNIER PUBLICZNY
44. Henryk Szczepa#ski KATOWICE ZA KOCURA
52. Ryszard Bednarczyk BEZ FOTOGRAFII NIE MA SOCJOLOGII
FELIETONY
9. NOTATNIK SPÓ/NIONEGO PRZYBYSZA
Marek S. Szczepa#ski MIEJSKIE SIEROTY PO REALNYM SOCJALIZMIE (I)
47. MI-DZY NUTAMI
Magdalena Dziadek KWARTET 'L,SKI I JEGO GO'CIE. KWARTET 'L,SKI I MUZYKA
KRZYSZTOFA MEYERA. 70 SEZON FILHARMONII 'L,SKIIEJ.
56. PORADNIA J-ZYKOWA
Katarzyna Wyrwas KILKA S$ÓW O ZAPO*YCZENIACH
58. 'L,SKA OJCZYZNA POLSZCZYZNA
Jan Miodek NYSIANIE I KALECIANIE
84. Z ZAPISKÓW EMERYTA
Jaros!aw Starzyk KONIEC DIETY I POS,GI NA $A.CUCHU
PLASTYKA
48. Wies!awa Konopelska ROZMOWA NIE ZAWSZE ZNACZY DIALOG
49. JANUSZ KARBOWNICZEK. MALARSTWO. RYSUNEK.
50. 24 BIENNALE PLAKATU POLSKIEGO KATOWICE 2015
51. Michalina Wawrzyczek-Klasik ZMIANY NIE OZNACZAJ, KO.CA
66. Maria Sztuka HISTORIA I SACRUM
84. KOLEKCJA JUBILEUSZOWA „'L,SKA”: TADEUSZ GRABOWSKI
TEATR
57. Witold Koci#ski SZWEJK MELDUJE SI- NA SCENIE
KSI#)KI
59. Ewa Wyl"$ek SZALE.STWO I METODA
60. Jerzy Lucjan Wo&niak G-STY PRZESTWÓR
61. Krystyna Heska-Kwa'niewicz HARCERSKIE MARTYROLOGIUM
Katarzyna Bereta O KULTUROWYM PRZYMUSIE
62. Wies!awa Konopelska KILAR – KOMPOZYTOR NIEPOKORNY
63. Witold Turant SOPOT – GLIWICE, 'CIE*KI DZIECI.STWA
POEZJA I PROZA
3. WIERSZ NA OTWARCIE
Ewa Parma WI-/BA
18. Ewa Parma WIERSZE
22. Daniel Orzadowski HAKOWY
34. Wioletta Grzegorzewska WIERSZE
EKOLOGIA
54. Jolanta Karma#ska KLIMATYCZNA BEZRADNO'+ XXI WIEKU
STA%E RUBRYKI
65. Z *YCIA BIBLIOTEK
Agata Prochownik POWRÓT DO KULTURY LUDOWEJ
67. ZNAKI I TWARZE MIASTA KATOWICE
GALERIA 'L,SKIEJ SZTUKI SAKRALNEJ
68. OPOLE. JUBILEUSZ PROFESORA MICHA$A LISA
69. NOTATNIKI KULTURALNE. Redaguj!: Wies"awa Konopelska, Jan Picheta,
Joanna Kotkowska, Janusz Wójcik, Maria Sztuka, Jacek Sikora.
64. 'L,SKI MIESI,C
76. SPIS TRE"CI ZA 2015 ROK
NA OK%ADCE:
Micha! Minor, Radosna rozpacz puszycieli, 2015
Micha" Minor – dr hab., absolwent Akademii Sztuk Pi&knych w Katowicach. Dyplom z wyró(nieniem w 2005 roku w Pracowni Wkl&s"odruku prof. Jana Szmatlocha, dyplom dodatkowy w Pracowni Malarstwa prof. Kazimierza Cie#lika. Jest wyk"adowc! na Wydziale Artystycznym
w Akademii Sztuk Pi&knych w Katowicach.
Projekt obj(ty
mecenatem
MIASTA KATOWICE
Wojewódzki Fundusz
Ochrony "rodowiska
i Gospodarki Wodnej
w Katowicach
Dofinansowano ze *rodków
Ministra
Kultury i Dziedzictwa Narodowego
1
Maria Korusiewicz, grafika
2
EWA PARMA
WI!"BA
Wi!"ba doskonalsza ni# wi!"
Ginewry z Lancelotem
czeka w wie#y pachn$cej kurzem
i siedemsetletnim drewnem
Smugi tn$ mrok w %ci%le
okre%lonych miejscach
z precyzj$ Excalibura
Trafiaj$ w czu&e punkty
których nie wolno ods&ania'
je%li zamierza si! wygra'
pojedynek na ma&$ %mier'
i wielkie s&owa
a potem przetrwa' w balladzie
o %niegach co znikaj$
szybciej ni# z&udzenia
i wi!"ba doskonalsza ni# wi!"
Wie!a ksi"!#ca, Siedl#cin, 10.08.2014.
3
#ywno$% na $mietniku
KATARZYNA G!UCH"JUSZKIEWICZ
iedy si!gam pami!ci" do lat dzieci#K
stwa i okresu oko$o%wi"tecznego,
przywo$uj! trzy zapachy. Terpentyny
4
na szmatce do polerowania babcinych
mebli, mandarynek wystanych w d$ugich kolejkach w „Delikatesach”, ga$"zki %wierku po$o&onej na brzegu p$yty
kaflowego pieca. Czasem która% z mandarynek od razu by$a zepsuta i wydawa$a niemi$" dla nozdrzy wo#, podob n" do dzi siej sze go smrod ku
przy supermarketach. Wypadkowa tych
aromatów, za którymi t!sknota a& boli, po$"czona z nerwowo%ci" nielicznej
rodziny i pieczo$owito%ci" w uk$adaniu
warstw makówek, za którymi przepada jedynie moja te%ciowa powoduj", &e
niespecjalnie lubi! ten grudniowy czas.
Znam panie domu, które do %wi"t czy
jednych, czy drugich przygotowuj" si!
ju& kilka tygodni wcze%niej. Wygrzebuj" przeró&ne prezenty, kisz" buraki, je&d&" do piekarni mieli' mak, ba! niektóre wysy$aj" m!&ów na grzyby, aby
mie' w$asne do kapusty. Mnie to nie
grozi. Wyleczy$am si! z obfitych mle-
kiem i miodem p$yn"cych %wi"t ju&
dawno. Najpierw zakupy, gotowanie,
pieczenie, a po %wi!tach –
mnóstwo zmarnowanego
jedzenia
Do tego mam awersj! szczególn".
Przyczyna prozaiczna – moje starsze
dziecko nie je. Jest od urodzenia niejadkiem – cho' do tego zd"&yli%my si! ju&
przyzwyczai'. Nie zlicz! nieprzespanych
nocy ze stresu. By$am straszona opiek"
spo$eczn", bo dziecko nie dochodzi$o
do minimum siatki centylowej, niedawno sko#czy$am sp$aca' kredyt zaci"gni!ty na wszelakich lekarzy specjalistów, badania gór", do$em, z boku i z powietrza.
Mog$abym napisa' elaborat o zio$ach pobudzaj"cych apetyt, preparatach poprawiaj"cych (rzekomo) trawienie, homeopatii, klawikowaniu, odrobaczaniu
i wizytach u psychologa. Wszystko
na nic. Moja córka nie do%', &e nie jada$a %niada# w szkole, to jeszcze upycha-
$a je w takie miejsca, o których wiedzia$
tylko nasz pies, cierpi"cy oczywi%cie
na notoryczne biegunki. Posi$ki w domu – po japo#sku czyli „jako-tako” zjada$a, kiedy wymy%la$o si! tak zwany
…knif. A to zamiast widelcem – pa$eczkami, a to palcami jak dzikusy, czasem
z g$!bokiego talerza $y&k" jak Rzepicha
w czasach Mieszka. Hitem by$o kowbojskie mi!sko nabijane na szasz$ykowy patyk. Na mojego syna to te& nie dzia$a – jest dla odmiany jaroszem.
Jako matka, która %wietnie pami!ta
z autopsji, gdzie mo&na by$o schowa'
kanapk! w fazie %redniego rozk$adu
(czyli takiego, &e jeszcze nie cieknie,
a mo&na j" z$apa' przez woreczek) czasem robi$am naloty dywanowe. Potem
zlikwidowa$am dywany.
Tymczasem wed$ug naukowców
wyrzucanie szkolnych kanapek
cz!sto przek$ada si! na nieroztropne
pozbywanie si! wi!kszej ilo%ci &ywno-
!ci w doros"ym #yciu. Te s"owa ze spotu Banków $ywno!ci uderzy"y mnie
szczególnie mocno, gdy z jednej strony
robi"am ekologiczny wyk"ad dziecku
o niezjedzonych i zakamuflowanych
kanapkach a z drugiej… wyrzuca"am kolejny jogurt, bo nie zd%#yli!my go zje!&
zanim si' nie przeterminowa". Poni#sze
dane przynios"a w ulotce ze szko"y moja córka:
A! 57% dzieci z województwa "l#skiego wyrzuca do kosza kanapki. G$ównym
powodem marnowania !ywno"ci przez
dzieci z tego regionu jest jedzenie s$odyczy zamiast drugiego "niadania przygotowanego przez rodziców (86%). Wg
bada% „Talent do niemarnowania”,
przeprowadzonych przez instytut MillwardBrown na zlecenie programu Tesco dla Szkó$, co naj mniej 4 500
uczniów podstawówek i gimnazjów regularnie wyrzuca zdatne do spo!ycia jedzenie do szkolnego kosza. Co gorsza,
bardzo niska jest "wiadomo"& problemu
w"ród samych nauczycieli.
W Polsce marnuje si' blisko 9 mln ton
#yw no !ci rocz nie. To sy tu uje nas
na 5 pozycji pa(stw marnuj%cych jedzenie w Unii Europejskiej, za Wielk%
Brytani%, Niemcami, Francj% oraz Holandi%. Jan Szcz'!niewski, prezes )l%skiego Banku $ywno!ci przypomina t'
kwot' dodaj%c, #e wed"ug prognoz polska rodzina mia"a wyda& na minione
!wi'ta ponad 1200 z", o 11 proc. wi'cej
ni# rok temu. Pami'tam oburzenie
mieszkanki Zabrza, która zadzwoni"a
do redakcji Polskiego Radia Katowice,
gdy us"ysza"a t' kwot'. Nie chcia"a
uwierzy&, #e redaktor prowadz%cy rozmow' nie pomyli" si' i kwota, jak% poda" jest poprawna. Nie mie!ci"o jej si'
w g"owie, #e dane dotycz% „przeci'tnej
rodziny” a nie wysoko sytuowanej.
Na wspomnianej antenie Polskiego Radia Katowice prezes )l%skiego Banku
$ywno!ci Jan Szcz'!niewski apelowa":
„nie wyrzucajmy jedzenia, bo wyrzucamy swoje pieni%dze!” Zauwa#y" jednak,
#e: „nast'puje powolna, bardzo powolna zmiana !wiadomo!ci w m"odym
spo"ecze(stwie, tym !wie#o edukowanym np. w szkole. Takie chocia#by
zdrowe !niadanie w szkole wymaga
edukacji”. Warto o tym mówi&, warto pisa&, warto pokazywa& zdj'cia wyrzucanych kanapek. „Wiele jednostek bud#etowych oddaje dzi! dobr% #ywno!&,
która zosta"a niewykorzystana” – podkre!la prezes Szcz'!niewski i dodaje:
„mentalnie ju# si' nie godzimy z wyrzucaniem jedzenia – nie jest to zmiana radykalna ani gwa"towna, natomiast
z roku na rok wi'cej #ywno!ci zostaje
przeznaczonych na ponowny obrót. Recykling jedzenia”.
W sieci
Prezes Szcz'!niewski ma racj' i chyba nawet sam nie wie jak bardzo. M"ode pokolenia facebookowiczów, twitterowców, czy skupione wokó" innych
portali spo"eczno!ciowych maj% oczy
i serca otwarte. Grupa warszawianek postanowi"a rozwi%za& problem, nasilaj%cy si' zw"aszcza w okolicy !wi%t i na tere nie sto li cy zorga ni zo wa "a ak cj'
„Podziel si' posi"kiem z Bezdomnymi”.
Akcja, jak to w sieci bywa, rozszerzy"a si' na ca"y kraj. Ot tak – po prostu.
Teraz osoby, których pó"ki w lodówce
uginaj% si' pod ci'#arem przysmaków,
zamiast je wyrzuca&, mog% pomóc
g"odnym. Cz'stochowa te# ma swoje
dobre przyk"ady – #ywno!& mo#na by"o do 8 stycznia przynosi& do Stowarzysze nia Wza jem nej Po mo cy Aga pe
w Cz'stochowy przy alei Wolno!ci 44.
Zebrana #ywno!& trafia do tych przebywaj%cych na ulicy, jak i podopiecznych
o!rodków w Lubojence i Mariance R'dzi(skiej. To pewnie nie ostatnia taka
akcja.
Wiadomo – handel kieruje si' swoimi
przes"ankami – wyja!nia Jan Szcz'!niewski. Trzeba wr'cz apelowa&, czy
prosi& nasze spo"ecze(stwo, aby zakupy
by"y przyzwoite jako!ciowo a nie ilo!ciowo. Z drugiej strony tych przepe"nionych
koszyków mamy dzieci niedo#ywione,
takie którym trzeba zapewni& chocia#
w szko"ach jeden ciep"y posi"ek.
)wi%teczne zakupy w rodzinie zacz'li!my ogranicza& do minimum. Podob-
Marnuj!c "ywno#$
wp%ywamy na:
&mieci. W Wielkiej Brytanii wyrzuca
si' wi'cej #ywno!ci ni# opakowa( (ponad 25% wyrzucanej #ywno!ci jest
wci%# nierozpocz'ta i w opakowaniu).
Klimat. Energoch"onna produkcja
#ywno!ci a tym bardziej jej marnowanie – przy!piesza zmiany klimatyczne (oko"o 20% produkcji gazów
cieplarnianych wi%#e si' z produkcj%,
przetwarzaniem, transportem i przechowywaniem #ywno!ci). Metan pochodz%cy z gnij%cej #ywno!ci jest nawet 20-krotnie gro*niejszym gazem
cieplarnianym ni# dwutlenek w'gla.
Woda. Marnowanie #ywno!ci – to
marnowanie wody (kilogram wyrzuconej wo"owiny oznacza zmarnowanie 5-10 ton wody u#ytych na jej
wyprodukowanie). Trzeba pami'ta&,
ze Polska ma jedne z najmniejszych
w Europie zasoby wody. Marnowanie #ywno!ci w naszym kraju, b'dzie
tylko pog"'bia& problem susz, zapewnieniem wody do konsumpcji i gospodarki.
Energia. Wytworzenie ka#dego bochenka chleba, torebki cukru czy kartonu nape"nionego mlekiem oznacza
konkretne ilo!ci kilowatogodzin energii zu#ytych w procesie produkcyjnym. Wyrzucenie do !mietnika niepotrzebnej #ywno!ci oznacza nie tylko
bezpo!rednie straty materialne – to tak#e bezsensowne marnotrawstwo tak
potrzebnego nam wszystkim pr%du.
nie jak potrawy z wigilijnego sto"u.
Równie# z autopsji pami'tam upychany w policzku kawa"ek karpia, który nie
chcia" si' zmie!ci& pod kapust% albo co
gorsza pod bia"ym obrusem. Maria Kowalewska z Banków $ywno!ci podkre!la, #e zmarnowania wielu produktów "atwiej unikn%&, kiedy w przygotowaniach
uwzgl'dnimy gusta kulinarne go!ci
i domowników. S% osoby nie znosz%ce
na przyk"ad sa"atki jarzynowej czy makowców lub karpia, a te potrawy pojawi% si' w wielu domach, gdzie wa#na jest kulinarna tradycja.
Rola gmin
W sierpniu, gdy o !wi'tach jeszcze
nikt nie my!la" (nawet moje nadgorliwe
znajome panie domu), )l%ski Bank
$ywno!ci alarmowa", #e ma do dyspozycji 4400 ton #ywno!ci. By"o niebezpiecze(stwo, #e nie wykorzysta ca"ej puli. Oko"o 30 proc. gmin nie zwróci"o si'
bowiem o pomoc #ywno!ciow% dla najubo#szych mieszka(ców. Wszyscy zadawali sobie pytanie, dlaczego ten potencja" nie jest zatem wykorzystywany?
Prezes )B$ podkre!la", #e decyduje
o tym brak zaanga#owania niektórych
gmin. Czy sytuacja powtórzy si' w okolicach Wielkanocy? Na pocz%tku Nowego Roku pozostaje nam #yczy& owym
gminom zmiany nastawienia. Bo m"ode pokolenie, nawet to, które do niedawna upycha"o kanapki po k%tach – ju# wie,
#e kiedy si' z zadowoleniem robi nadmiarowe zakupy w supermarkecie, kto!
w tej w"a!nie chwili …naprawd' umiera z g"odu. $e trzeba si' „skrzykn%&
na fejsie” i zebra& to, co zosta"o z wielkich urodzin, imprez rodzinnych czy towarzyskich, wspomóc tych, którzy maj% pust% lodówk'. Pomocna okazuje
si'… technika. Maria Kowalewska
z Banków $ywno!ci mówi, #e pora
mi'dzy )wi'tami a Nowym Rokiem to
czas, kiedy produktów spo#ywczych
zwykle marnuje si' najwi'cej. Dlatego
przy go to wa no mi ni -po rad nik któ ry
mo#e u"atwi& zagospodarowanie zapasów we w"asnej lodówce. Informacje
znajduj% si' na stronie internetowej
www.niemarnuje.pl. Mo#emy u#ywa&
aplikacji „Nie marnuj”, dzi'ki której policzymy porcje potrzebne do przyrz%dzania rodzinnych obiadów, dowiemy si'
jak z kartk% lub smartfonem w r'ku
zaplanowa& zakupy, gdzie znale*& informacje o dacie przydatno!ci do spo#ycia,
czy wreszcie – jak podzieli& si' z innymi. I na koniec dostajemy has"o do
wyci'cia i przyklejenia magnesem na lodówk'. Zmieniaj%c swoje przyzwyczajenia nie tylko zapobiegasz marnowaniu
#ywno!ci, mo#esz odmieni& równie#
czyj! los. Czego Pa(stwu i sobie #ycz'.
Autorka wspó!tworzy magazyn ekologiczny „Wysypisko” w Polskim Radiu
Katowice.
!
5
Foto. Arkadiusz !awrywianiec
Z prof. JERZYM BUZKIEM,
przewodnicz!cym Komisji Przemys"u, Bada# Naukowych
i Energii Parlamentu Europejskiego,
premierem rz!du RP (1997$2001),
przewodnicz!cym Parlamentu Europejskiego (2009$2012),
rozmawia WIES%AW KOSTERSKI
6
Przed &l!skiem
jest ogromna
przysz"o'(
– W 2009 roku, podczas targów gór!
nictwa w Katowicach, powiedzia" pan,
#e je$li Polska nie b%dzie rozwija& rów!
nocze$nie energetyki w%glowej, ato!
mowej i odnawialnej, to za 15 lat w pol!
skich domach i przedsi%biorstwach
zabraknie energii elektrycznej. Min%"o
6 lat i Polsce zabrak"o pr'du. Co si% sta"o?
– To co by!o do przewidzenia: pierwsze powa"ne ostrze"enie. W Polsce
w przeliczeniu na jednego mieszka#ca
b$dziemy zu"ywali coraz wi$cej energii
elektrycznej. W przemy%le i wielu innych
dzia!ach gospodarki ci&gle zu"ywamy jej
za du"o w przeliczeniu na wielko%'
produkcji czy us!ug, ale akurat na jednego mieszka#ca – za ma!o, a w!a%nie ten
ostatni wska(nik %wiadczy o poziomie
rozwoju cywilizacyjnego.
– Z tego wynika, #e ten poziom jest
niski.
– Tak. Jest ni"szy ni" w wielu europejskich krajach – Danii, Wielkiej Brytanii,
Niemczech, Luksemburgu, Austrii, mo"e nawet w Czechach.
– Sytuacja energetyki jest taka, #e nie!
korzystne warunki pogodowe demolu!
j' 38!milionowy europejski kraj.
– W jakim sensie demoluj&?
– Zabrak"o nam w tym roku pr'du.
– To prawda. Ale tworzymy wspólny
rynek energii. Zawsze, tak jak i tym razem, mo"emy ratowa' si$ dostawami
z zewn&trz. Jednak chodzi o to, aby%my
sami wytwarzali pr&d na w!asne potrzeby. Wi$c do produkcji pr&du z w$gla musimy doda' jeszcze produkcj$ z atomu
i (róde! odnawialnych, a wi$c rozwija'
wszystkie trzy (ród!a wytwarzania energii elektrycznej.
– Nie budujemy jednak si"owni j'dro!
wej, z energi' odnawialn' jest bardzo
ró#nie, a dodatkowo s"ycha& g"osy, #e
wyrok na w%giel ju# zapad".
– Absolutnie nie. Wyrok na w$giel nie
zapad!, a globalne porozumienie klimatyczne z Pary"a wyra(nie unika takiego
stwierdzenia. Cho' takie zakusy s&.
Od 11 lat bior$ udzia! w Brukseli w posiedzeniach Europejskiego i )wiatowego Zwi&zku Producentów i U"ytkowników W$ gla, gdzie pro mu je si$
wykorzystanie tego surowca. W Chinach
i Indiach przewiduje si$ stosowanie
w$gla jeszcze przez kilka dziesi$cioleci. Nikt nie mówi, "e wyrok zapad!, ale
takie zagro"enie mo"e si$ w Polsce pojawi', je"eli ten nasz w$giel b$dziemy
wykorzystywa' w sposób ma!o rozwa"ny.
– Prosty – z kopalni do elektrowni.
– Potrzebne s& czyste technologie
wykorzystania w$gla w energetyce czy
ciep!ownictwie. Niezale"nie od tego
potrzebne jest te" wydobywanie w$gla
w sposób ekonomicznie op!acalny.
– Górnictwo jest schy"kowym prze!
mys"em w Europie?
– W wielu krajach – tak, ale w Polsce
nie musi tak by'.
– Co przemawia za tym, #e nie musi.
– Bo to od nas samych zale"y, czy potrafimy najpierw z zyskiem wydobywa'
w$giel, a potem wykorzysta' go w spo-
sób czysty i bezpieczny dla !rodowiska. I nie chodzi tylko o sprawy klimatu. W Belgii, Francji i Wielkiej Brytanii
rezygnowano z w"gla kilkadziesi#t lat temu nie z powodu spraw klimatycznych.
– Tylko?
– Cho$by dlatego, %e trudno go wydoby$, bo jest to kosztowne i niebezpieczne zarówno pod ziemi#, jak i na powierzchni. Wiemy jakie s# skutki szkód
górniczych, jak ucierpia& nasz Bytom
i inne !l#skie miasta. Ju% wtedy, we
wspomnianych krajach, okaza&o si", %e
s# inne, lepsze sposoby zdobywania
energii – energetyka odnawialna, atomowa, tak%e gaz. Zatem nie z powodu pakietu klimatycznego, ale ze wzgl"du
na dojrza&o!$ technologiczn# i ekologiczn# Europa z w"gla rezygnowa&a.
– Wi!c czas na nowoczesno"# tak$e
w Polsce.
– Na pewno nie mo%emy wykorzystywa$ w"gla w taki sposób, w jaki robimy
to dzisiaj. W Krakowie nie chc# ju% pali$ w"glem, bo si" dusz#. W Pekinie
i Szanghaju podobnie. Sami narzucamy
sobie kaganiec, wykorzystuj#c w"giel
w sposób prymitywny. A nie musi tak
by$. Mia&em to na my!li wspó&organizuj#c najpierw klaster, a potem Centrum
Czystych Technologii wykorzystania
w"gla w Katowicach, Zabrzu i Miko&owie oraz Europejski Instytut Innowacji
i Technologii z nastawieniem na paliwa
kopalne w Gliwicach i Krakowie. Na razie wygl#da jednak na to, %e era w"gla
si" sko'czy, skoro jako! nie chcemy stosowa$ tych czystych technologii jego
wykorzystania, chocia%by najnowocze!niejszej instalacji zgazowania w"gla kamiennego do produkcji pr#du, ciep&a
i gazu, o której powstanie w K"dzierzynie-Ko(lu od dawna zabiegam.
– Dlaczego tego nie robimy? Dlacze%
go wci&$ mno$ymy koszty i zagro$enia,
a nie idziemy w stron! nowoczesno"ci?
Gdzie tkwi problem – w braku woli po%
litycznej, niezrozumieniu wagi sprawy?
– Sam pan odpowiedzia& na to pytanie. Kropka. Niezale%nie za! od sposobu wykorzystania w"gla po jego wydobyciu, samo wydobycie te% sprawia
nam dzisiaj problemy.
– Z tego trzeba jako" wybrn&#. Czy sy%
tuacj! g'!bokiego kryzysu górnictwa nie
powinni"my wykorzysta# do prywaty%
zacji kopal(?
– Tak, przysz&o!ci# górnictwa powinna by$ prywatyzacja. Przypomn", %e
jeszcze wi"ksze problemy ni% obecnie
mieli!my osiemna!cie lat temu. W górnictwie by&o ponad 60 kopal', $wier$
miliona pracowników, produkowali!my grubo powy%ej 100 mln ton w"gla.
Po gruntownej analizie opracowali!my
perspektywiczny program. Okaza&o si",
%e trzeba mocno ograniczy$ wydobycie
tam, gdzie jest ono nieop&acalne, zamkn#$ te kopalnie czy !ciany wydobywcze, które nie dawa&y nadziei na rentowno!$. I zrobili!my to. Przekonali!my
tak%e górników. Zrealizowali!my ca&y
program restrukturyzacji, zamkn"li!my nierentowne kopalnie, niemal bez
strajku. Nikt nie zosta& zwolniony. Ka%dy odchodzi& z górnictwa na w&asn#
pro!b".
– I Polska si! nie przewróci'a.
– Ma&o tego, Polska stan"&a na nogi
tak%e dzi"ki temu. W 1997 roku, na pocz#tku kadencji mojego rz#du, ka%dy
z Polaków niezale%nie gdzie mieszka& – piel"gniarka z Bia&egostoku czy nauczyciel ze S&upska – dop&aca& po kilkaset z&otych rocznie do wydobywania
w"gla. Straty górnictwa by&y ogromne.
W wyniku naszej reformy, któr# przeprowadzili!my z ogromnym wysi&kiem,
a tak%e z ryzykiem politycznym, jaki si"
z tym wi#za&, górnictwo odprowadza&o
ju% zyski do bud%etu, bywa&o %e wi"ksze ni% przemys& petrochemiczny, który jest zwykle najbardziej dochodowy.
Uwzgl"dnili!my przy tym potrzeby
gmin górniczych. W trakcie restrukturyzacji obowi#zywa& specjalny pakiet socjalny dla górników.
– Kolejne rz&dy nie skorzysta'y z mo$%
liwo"ci, o jakich pan mówi.
– Nie mo%na dzia&a$ wbrew geologii
i ekonomii. Je!li ko'cz# si" pok&ady w"gla albo gdy s# one bardzo g&"boko, zanieczyszczone lub te% niemo%liwe jest
zapewnienie pe&nych warunków bezpiecze'stwa trzeba schodzi$ z takiej !ciany wydobywczej. Drugim elementem
jest ekonomia. Wydobycie musi by$ dochodowe, kopalnie musz# z czego! %y$
i rozwija$ si". Nie znam sposobu obej!cia tych dwóch ogranicze'.
– To jak osi&gn&# rentowno"#?
– Trzeba po prostu dobrze gospodarowa$, trzeba utrzyma$ koszty poni%ej dochodów ze sprzeda%y.
– Skoro uda'o si! „Bogdance” i „Sile%
sii”, któ ra w Kom pa nii W! glo wej
przynosi'a rocznie 100 mln z' strat, to
dlaczego nie udaje si! w innych kopal%
niach?
– W naszym programie uzdrawiania
górnictwa, który ko'czy& si" w 2002 roku i da& pozytywne efekty na dobre 10
lat, by&a przewidziana, w drugim etapie,
stopniowa prywatyzacja kopal'. Innym
wariantem mog&aby by$ pionowa konsolidacja górnictwa z energetyk# w"glow#, jak to ma miejsce od dwóch dekad
w Tauronie. Od tamtego czasu mamy ju%
ósmy kolejny rz#d, a do ko'ca prywatyzacji ci#gle daleko.
– Niektórzy mówi&, $e z obawy
przed zwi&zkami zawodowymi, które
gro$& „czwartym powstaniem "l&skim”,
a tak$e z powodu koniunkturalizmu po%
litycznego kolejnych ekip: hu"tawki
od wyborów do wyborów, by nie stra%
ci# wielkiego elektoratu – 0,5 mln
"wiadomych wyborców?
– Do tego dodam, %e mo%e zabrak&o
szczerej i otwartej rozmowy z górnikami na temat restrukturyzacji.
– Pytanie o górnictwo jest pytaniem
o przysz'o"# )l&ska, o wizj! rozwoju re%
gionu i jego rol! w polskiej gospodar%
ce. Czy nie powinni"my zaprzesta#
prostego eksploatowania dóbr natury,
jak robili to nasi dziadkowie? Mo$e
czas, by zmieni# filozofi! my"lenia
o )l& sku – ogra ni cza# wy do by cie,
a w miejsce likwidowanych kopal(, ma%
j&c znakomit& kadr! in$yniersk&, budo%
wa# przedsi!biorstwa oparte na inno%
wacyjnych technologiach?
– 16 lat temu, jeszcze w moim rz#dzie,
weszli!my w program gospodarki opartej na wiedzy. W&#czy&em wówczas
nasz kraj, razem z reszt# Grupy Wyszehradzkiej, do dzia&a' unijnych na rzecz innowacyjno!ci, szybkiego rozwoju i konkurencyjno!ci gospodarki. Po 2001 roku
dzia&a' tych zaniechano. Dekad" temu,
w Parlamencie Europejskim, odpowiada&em za unijny program bada' i rozwoju, najwi"kszy taki program na !wiecie.
Dzi! nosi on nazw" Horyzont 2020
i opiewa na niemal 80 mld euro. Innowacyjno!$, nowe technologie, komercjalizacja wyników bada' to dzisiaj wyzwanie dla Polski i Europy, je!li chcemy by$
konkurencyjni, rozwija$ si" i tworzy$
miejsca pracy. Dla )l#ska to ogromnna szansa.
– Co zatem z kopalniami na )l&sku?
– *#czenie ich ze spó&kami energetycznymi mo%e by$ korzystnym rozwi#zaniem, jak to w naturalny sposób ma
miejsce w w"glu brunatnym – w Be&chatowie czy Turoszowie. Trudno jednak
przypisywa$ do spó&ek energetycznych
nierentowne kopalnie w"gla kamiennego. Mo%emy w ten sposób zachwia$
energetyk# i nie uratowa$ górnictwa.
Mo%liwe jest te% powolne, stopniowe
wycofywanie si" z w"gla kamiennego,
je!li zdecydujemy o tym w programie
perspektywicznym na 30 – 50 lat.
– Czyli powinni"my pój"# w stron!
modelu niemieckiej energetyki i górnic%
twa, które wydobywa rocznie oko%
'o 185 mln ton w!gla brunatnego.
– Tak. Niemcy zamykaj# kopalnie
w jednym miejscu, otwieraj# w drugim.
Trzeba mie$ zdecydowan# wizj", przekona$ do tego ludzi i podj#$ ryzyko realizacji tej wizji. Bez ryzyka, bez twardych dzia&a', nic takiego si" nie stanie.
– Skoro wiemy, jak te klocki pouk'a%
da#, to dlaczego tego nie robimy?
– Trudno mi powiedzie$ dlaczego
tak dzi! jest. Kiedy! uczestniczy&em
w ca&ym cyklu reformy górnictwa w"gla kamiennego, od tworzenia programu,
a% do momentu jego pe&nego wdro%enia,
pozna&em wszystkie fazy i stopnie dzia&ania na rzecz innowacyjno!ci, rozwoju przemys&u na wysokim poziomie
technologicznym i wiem, %e da si" to
zrobi$.
– Czy )l&sk stanie si! ziemi& zapo%
mnian&, wyeksploatowan&, wypalo%
n&, bez perspektyw?
– )l#sk nie jest tak# ziemi# i tak# ziemi# nie b"dzie. Mówi" o tym w sposób
bardzo zdecydowany. Opowie!ci o tym,
%e )l#sk umiera s# nieuzasadnione i nie
odpowiadaj# rzeczywisto!ci. Oczywi!cie mamy swoje problemy, niektóre
bardzo powa%ne, jak cho$by zniszczone !rodowisko. Bezrobocie w naszym
regionie jest jednak ci#gle jednym
z najni%szych w kraju. To jest wska(nik
wa%ny. Wysoko!$ zarobków nale%y
7
miast, wykorzystanie synergii i efektu
skali umo!liwi stopniowe zmniejszanie
i likwidowanie obszarów biedy. Chcia%bym, aby wszystkie miasta naszego regionu osi"gn'%y ten poziom, który uda%o si' uzyska& w Gliwicach, Tychach,
Bielsku-Bia%ej i Katowicach, gdzie brakuje ju! ludzi do pracy.
– Czeka nas na $l#sku drugie odbicie,
jak po reformie górnictwa sprzed kilku"
nastu lat?
– (l"sk potrzebuje ustawy metropolitalnej. Warszawa ma swoj" osobn" ustaw', niepodobn" do !adnego innego
miejsca w Polsce. Stolica na to zas%uguje. Ze (l"skiem jest dok%adnie tak samo.
(l"sk potrzebuje specyficznej ustawy
i na to trzeba si' odwa!y&.
– Mamy tylko s!owa.
– S" rozwi"zania i propozycje. Jestem
przekonany, !e przed (l"skiem jest
ogromna przysz%o#&. To zale!y przede
wszystkim od nas samych, w jaki sposób wykorzystamy wielkie do#wiadczenie ostatnich o#miu pokole) przemys%owego rozwoju (l"ska i si%' ludzi tu
mieszkaj"cych.
– Perspektyw% rozwoju stworzy!
program $l#sk 2.0, wynikaj#cy g!ównie
z dramatycznie trudnej sytuacji górnic"
twa. Wejdzie on w &ycie?
– To nie do mnie pytanie.
– Ale jest pytaniem o przysz!o'(?
– Odpowiem tak – kiedy w 1995 roku postawiono problem stworzenia kontraktu regionalnego dla (l"ska, uczestniczy%em w tym przedsi'wzi'ciu jako
jeden z doradców. G%ównym animatorem
programu by% ówczesny Zarz"d Regionalny NSZZ Solidarno#&, z Markiem
Kempskim na czele. Chwa%a im za to!
Ten program ujrza% #wiat%o dzienne.
By% kompleksowy, przewidywa% co najmniej kilkana#cie lat przekszta%ce) naszego przemys%u, mieszkalnictwa, systemu komunikacji, kultury, rekreacji.
Przez dwa dziesi'ciolecia niektóre elementy tego programu by%y z powodzeniem krok po kroku realizowane. A wi'c
da si' to zrobi&.
– Czego potrzeba?
– Profesjonalizmu i odwagi w podejmowaniu ryzyka, tak!e rozmowy z lud$mi. Musimy my#le& o takich rozwi"zaniach, któ re b' d" s%u !y %y na szym
dzieciom i wnukom, jak cho&by o nowoczesnym przemy#le: elektronice, nanoi biotechnologiach, informatyce, robotyce, outsourcingu. Ale tak!e o rewitalizowaniu dzielnic #l"skich miast i restaurowaniu naszych zabytków, o rozwijaniu
miejsc, takich jak Park (l"ski, który ma
szans' sta& si' najwi'kszym w Europie
centrum rekreacji, rozrywki i kultury.
W%a#nie tak, czyli perspektywicznie,
trzeba wykorzystywa& pieni"dze unijne.
Na (l"sku sta& nas na wielkie rzeczy.
Mamy doskona%e po%o!enie na naszym
kontynencie, najlepsze w kraju po%"czenia komunikacyjne i przede wszystkim
wykszta%conych, do#wiadczonych ludzi.
Sukces le!y na ulicy, czeka !eby go podnie#&. Nas na to sta&.
!
Foto. Arkadiusz !awrywianiec
do najwy!szych w kraju. Mamy dobre
drogi, chocia! komunikacja wewn"trz
województwa wymaga jeszcze poprawy. Jeste#my dobrze skomunikowani
trasami kolejowymi np. z Warszaw", ale
za to do Krakowa je$dzimy poci"giem
bodaj d%u!ej ni! w XIX wieku. To
kompromitacja, trzeba to zmieni&! Natomiast je#li przyjrzymy si' wszystkim
dzia%aniom i rozwi"zaniom wdra!anych na (l"sku, to okazuje si', !e naprawd' nie jest tak $le.
– Jednak nigdzie w Polsce nie ma tak
wielkich stref biedy i poprzemys!o"
wych terenów – opuszczonych, znisz"
czonych, zdegradowanych – jak u nas.
– Ma pan racj'. To jest wielkie wyzwanie przed rz"dz"cymi. Rz"d, którym kierowa%em, dokona% tak!e reformy zwi"zanej z samorz"dno#ci". Jej celem by%o
uzbrojenie polskich miast, tak!e na (l"sku, w bardzo silny mandat rozwoju gospodarczego. W woj. #l"skim ilo#& wykorzystanych #rodków unijnych jest
najwy!sza w kraju. Równocze#nie miasta na prawach powiatu maj" wi'ksze
mo!liwo#ci rozwoju i kreowania nowoczesnych, efektywnych rozwi"za). Tak" si%' rozwojow" przyznali#my kilkunastu miastom na (l"sku w%a#nie po to,
aby skutecznie rozwi"zywa& problemy
regionu.
– Nie wszyscy sobie z tym radz#.
– Bo to wymaga czasu i wspólnych
dzia%a). Je#li mieliby#my zrobi& kolejny krok, to ten krok musia%by by& – budow" silnej aglomeracji. Po%"czenie
8
w tematyczny lunapark. By' mo#e jednak
mog$o by' zupe$nie inaczej.
Renesans i anihilacja miasta?
racaj"c jeszcze na chwil! do wizji przeW
kszta$cenia krakowskiej Nowej Huty
w park rozrywki, podkre&li' trzeba, #e jest to
Notatnik
spó!nionego
przybysza
MAREK S. SZCZEPA"SKI
Miejskie
sieroty
po realnym
socjalizmie? (I)
Nowa Huta, Nowe Tychy
– apokalipsa i rado!"
utorzy wydanego przed dziewi!ciu laty
A
tomu Futuryzm miast poprzemys!owych
przedstawili apokaliptyczn" i radosn" zara-
zem wizj! podkrakowskiej Nowej Huty
w roku 2050. Miasta ju" nie ma. Na jego
miejscu znajduje si# Nowa Huta Lunapark
Historii, jedyny w swoim rodzaju nowoczesny skansen, w którym mo"na zobaczy$ to
za!o"one przez Stalina robotnicze miasto
w ró"nych okresach jego rozwoju. Prorokuj" te# upadek powsta$ego w po$owie minionego stulecia miasta – bezrobocie, ucieczk!
mieszka%ców, wreszcie decyzj! o wyburzeniu huty i budow! o&rodka satelitarnego dla
Krakowa. W por! jednak pojawia si! inwestor zza Oceanu, który wykorzystuj"c resztk! potencja$u tkwi"cego w przestrzeni Nowej Huty wznosi, z czasem znakomicie
prosperuj"cy, park rozrywki.
Hindus ante portas
rzypadek Nowej Huty pojawia si! w tym
P
miejscu nie bez przyczyny – to zbudowana od podstaw, w dobie realnego socjali-
zmu, przestrze% o typowej architekturze
i urbanistyce stworzona z przeznaczeniem
g$ównie dla klasy robotniczej. Niemal#e zupe$nie tak samo jak Nowe Tychy realizacj!
projektu, który – o czym b!dzie jeszcze szerzej mowa – datuje si! na okres podobny
do wzniesienia Nowej Huty. Dzi& ró#nica
mi!dzy wykonaniem dwóch planów jest jednak zasadnicza – w przypadku Tychów,
oczywi&cie wi!kszych i bardziej z$o#onych
ni# osiedle przy dawnej Hucie Lenina,
a obecnie Accelor Mittal Poland, nikomu
nie jawi" si! wizje przekszta$cenia miasta
wy$"cznie hipoteza, ze wzgl!du na specyfik!
o&rodka przypuszczalnie jednak niewykluczona. Pomimo wszystkich ró#nic dziel"cych
dzielnic! stolicy ma$opolski i górno&l"skie
Tychy, w przypadku tych ostatnich rozpad
miasta móg$ dokona' si! rzeczywi&cie. Utrata zainteresowania miastem, wyludnienie
osiedli, wzrost przest!pczo&ci – innymi s$owy
ca$kowita dezintegracja, dla którego jedynym
ratunkiem by$aby sprzeda# lub wyburzenie,
bywa$y dawnymi proroctwami dla miasta socjalistycznego u progu kapitalizmu. Dzi& nic
podobnego jednak si! nie zapowiada. Tychy
przetrwa$y okres transformacji, rzec mo#na nawet, #e wysz$y z niego obronn" r!k". Pomimo wielu problemów typowych dla wspó$czesnych miast &rednich rozmiarów,
wi!kszo&' mieszka%ców zadowolona jest
z zamieszkiwania w Tychach.
Tychy – historia najkrótsza
owe Tychy powsta$y na podstawie
N
uchwa$y Prezydium Rady Ministrów
z 4 pa(dziernika 1950. W tym czasie na tere-
nie przysz$ego miasta istnia$o ju# kilka rozproszonych wiosek, to w$a&nie pomi!dzy nimi stan"' mia$y kolejne osiedla tworz"ce
socjalistyczne miasto. Historia osad zajmuj"cych okoliczne obszary jest jednak znacznie
d$u#sza. Pierwsza pisemna wzmianka o Tychach pochodzi z 1647 roku, a ich losy powi"zane s" &ci&le z histori" ziemi pszczy%skiej na przestrzeni wieków pozostaj"cej we
w$adaniu kolejnych ksi"#"t z ró#nych, przede
wszystkim niemieckich rodów. W roku 1922,
po Plebiscycie, zosta$y w$"czone w sk$ad terytorium II Rzeczpospolitej, jako wsie cz!&ciowo uprzemys$owione. Procesy industrializacji przebiega$y tu, podobnie zreszt" jak
na pozosta$ych terenach ksi!stwa pszczy%skiego, od pocz"tku XIX wieku. Po&ród najwa#niejszych wytwórni powsta$ych w tamtym okresie wymieni' trzeba dwa browary,
czy istniej"c" po dzi& dzie% fabryk! celulozy
w Czu$owie.
#wiadomo!" projektantów i kompromisy
lan miasta i zasady wytwarzania jego przeP
strzeni by$y wynikiem kompromisu mi!dzy
#"daniami i oczekiwaniami w$adz politycz-
nych oraz sektora przemys$owego, a zamierzeniami urbanistów i architektów. Generalni projektanci Tychów mieli pe$n" &wiadomo&', #e
tworz" ca$kowicie nowe miasto socjalistyczne, a przyj!te przez nich rozwi"zania przestrzenne b!d" mie' wp$yw na przysz$" spo$eczno&'. Nie mo#na zapomnie', #e w chwili
powstania Nowych Tychów przestrze% miejska by$a jedynym czynnikiem $"cz"cym zró#nicowan" etnicznie i kulturowo ludno&' zamieszkuj"c" kolejne dzielnice.
Ikony i idee
oncepcja zagospodarowania przestrzeni
K
miejskiej przewidywa$a jej podzia$ na bardzo wyra(ne bloki urbanistyczne – dzielnice
oznaczane kolejnymi literami alfabetu. Budo-
wa nowego miasta socjalistycznego rozpocz!$a si! w 1950 roku, a projekt pierwszego Osiedla A zosta$ opracowany przez Tadeusza Teodorowicza-Todorowskiego z Politechniki
Gliwickiej, osoby niezwykle wielobarwnej,
dowcipnej i poetycko zorientowanej. Charakterystyczny dla okresu socjalistycznego
zamiar opiera$ si! na rozwi"zaniach geometrycznych, osiowych i monumentalnych
– przewidywano zbudowanie 58 budynków
mieszkalnych ulokowanych na powierzchni 18,2 ha. W nast!pnym roku og$oszono konkurs na generalny plan nowego miasta, by
w kolejnych latach realizowa' ostatecznie projekt zespo$u architektów w sk$adzie Kazimierz
Wejchert i Hanna Adamczewska.
Anna i magia liczb
nie z planami, poczynaj"c od roZzwakugodne1951,
budowano w Tychach jednostki
umownie dzielnicami lub osiedlami.
Pierwsze z nich – Osiedle A (nna) wzniesiono w latach 1951-54, ostatni w roku, w sumie
do chwili obecnej powsta$y dwadzie&cia trzy
dzielnice. Rozwój ca$ego miasta przebiega$
nierównomiernie, wyró#ni' mo#na jednak
cztery podstawowe okresy ewolucji.
W pierwszym z nich w latach 50. XX wieku
oddawano do u#ytku ponad tysi"c mieszka%
rocznie. W kolejnym, przypadaj"cym na lata 60. nast"pi$o wyra(ne za$amanie w budownictwie skutkuj"ce wyka%czaniem najwy#ej
pi!ciuset do sze&ciuset mieszka% rocznie.
W okresie trzecim – latach siedemdziesi"tych budowano znowu powy#ej dwóch tysi!cy mieszka% rocznie. Wreszcie lata dziewi!'dziesi"te przynios$y ponowne za$amanie
budownictwa mieszkaniowego. Podkre&li'
trzeba, #e w pierwotnych za$o#eniach miasto
Tychy mia$o liczy' nie wi!cej ni# 100 000
mieszka%ców, tymczasem w roku 1990 ich
liczba wynosi$a niemal#e 190 000, a obecnie,
w ko%cu 2015 roku, nieca$e 125 000. Blisko
dwukrotna nadwy#ka ludno&ci prowadzi'
mog$a do wytworzenia niepokoj"cych zjawisk spo$ecznych, dynamika wzrostu zosta$a
jednak zatrzymana, a aktualna liczba mieszka%ców zbli#ona jest do wynikaj"cej z pierwszych planów.
#lepe kuchnie i mikroskopijne $azienki?
zybkiemu wzrostowi liczby bloków mieszSw okre
kaniowych budowanych w Tychach
sie PRL nie towarzyszy$a ani wysoka
jako&' wykonania, ani ich funkcjonalno&'.
Zaskakuje fakt, #e standardy mieszkaniowe
osi"gni!te w mie&cie socjalistycznym by$y
ni#sze i gorsze ni# w pozosta$ych miastach
województwa. Stanowi$o to efekt wyj"tkowo
sztywnego respektowania zani#onych
normatywów i zaostrzonych re#imów
oszcz!dno&ciowych, a znajdowa$o wyraz
mi!dzy innymi w wyposa#aniu mieszka%
w mikroskopijne $azienki oraz tak zwane &lepe kuchnie. Co wi!cej w mie&cie, zw$aszcza
w latach 1950-1980, budowano liczne hotele
robotnicze stanowi"ce tanie lokum dla g$ównie niewykwalifikowanych pracowników
okolicznych zak$adów pracy. Hotele te zapewnia$y niski standard zamieszkiwania. Hoteli ju# nie ma, ale wielkie zespo$y mieszkaniowe pozosta$y i wydaj" si! wiecznym,
niezmiennym elementem miasta, nazywanym
niegdy& idealnym miastem socrealizmu.
Felieton zosta! napisany
z dr Barbar% Lewick% z Instytutu
Socjologii Uniwersytetu &l%skiego
9
Foto. Agnieszka Szymala
Opinia w sprawie nadania Profesorowi Marianowi Kisielowi
doktoratu honorowego Akademii im. Jana D"ugosza
w Cz#stochowie
wsze znalaz! czas na rozliczne spotkania: autorskie, konferencyjne, redakcyjne i towarzyskie, dzi"ki którym zdobywa! wiedz" o ludziach i otaczaj#cym
go $wiecie. W $rodowisku m!odoliterackim zaistnia! jako student i ju% wtedy
powierzono mu wa%ne funkcje. Zwa%ywszy Jego zas!ugi w obszarze literaturoznawstwa oraz liczne dzia!ania
w sferze %ycia kulturalnego i akademickiego, zastanawiam si", jak godzi rozliczne obowi#zki towarzyskie z rzeteln#, sumienn# prac# naukow#. Chc#c okre$li&
Go jednym s!owem, wybieram: „ruchliwo$&”.
tudent Marian Kisiel nie chodzi!,
Sc# lecz
biega! – korytarzem czy uli– na zaj"cia, spotkania, do bibliote-
Uczony i poeta
prof. ANNA W!GRZYNIAK
Akademia Techniczno-Humanistyczna
w Bielsku-Bia!ej
lat podziwiamy twórcz# aktywOd
no$& Profesora Mariana Kisiela,
który z niespo%yt# energi# uprawia
10
ró%ne gatunki literatury naukowej i krytycznej, uczy, przemawia, organizuje,
uczestniczy w rozlicznych gremiach.
Na pocz#tek krótka charakterystyka:
b!yskotliwy, szybki, decyzyjny, doskonale zorganizowany, uprzejmy i pogodny, otwarty i %yczliwy, wci#% m!odzie'czy, odporny na dzia!anie czasu.
Nigdy nie by! ksi#%kowym molem, za-
ki. Profesor Marian Kisiel te% nie kroczy
dostojnie, a w swoim zabieganiu znajduje czas na czytanie, pisanie, rozliczne kontakty zawodowe i towarzyskie.
Dzisiaj wszyscy %yjemy w pr"dko$ci,
jednak niewielu umie w po$piechu zorganizowa& si" tak doskonale, jak robi to
Profesor Kisiel – krytyk literacki, historyk literatury, poeta, animator %ycia
kulturalnego, sprawny administrator
i zarz#dca, pe!ni#cy wa%ne funkcje
w uniwersytecie, redakcjach i gremiach
kolegialnych, cz!onek kilku rad naukowych i stowarzysze' (Towarzystwo Literackie im. A. Mickiewicza, Towarzystwo Literackie im. T. Parnickiego),
przewodnicz#cy Komitetu Okr"gowego
Olimpiady Literatury i J"zyka Polskiego, od 2008 roku ekspert Pa'stwowej
Komisji Akredytacyjnej.
Ten uczony i poeta jest cz!onkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, cz!onkiem
a zarazem wspó!za!o%ycielem Górno$l#skiego Towarzystwa Literackiego. Jego
utwory poetyckie by!y t!umaczone na j"zyk czeski, hiszpa'ski, serbski, w"gierski i inne. Pisze wiersze i prace o literaturze, ale Jego kompetencje wykraczaj#
poza literaturoznawstwo. Warto wiedzie&, %e kierowa! Studiami Podyplomowymi Logopedii i Medialnej Emisji
G!osu, by! te% pomys!odawc# i wspó!twórc# Centrum Logopedii i Audiodeskrypcji U(l, s!owem „cz!owiek orkiestra” naszej humanistyki.
Osi#gni"cia Profesora Kisiela dostrzegano, jako student otrzyma! stypendium Naczelnej Rady Kultury ZSP,
w roku 1989 – Stypendium im. T. Borowskiego, a spo$ród wielu nagród i odznacze' otrzymanych za osi#gni"cia
w dziedzinie nauki i kultury polskiej
wymieni" najwa%niejsze: Medal im.
S. Grochowiaka, Nagroda Funduszu
Literatury, Nagroda Artystyczna dla
M!odych Twórców Wojewody Katowickiego (dwukrotnie), nagroda Miasta
Sosnowca, Nagroda Literacka im. Jod!owskiego, nagroda Fundacji W!adys!awa i Nelli Turza'skich w Toronto, Medal Komisji Edukacji Narodowej, Z!ota
Odznaka za Zas!ugi dla Uniwersytetu
(l#skiego, Br#zowy Medal Zas!u%ony
Kulturze Gloria Artis, Odznaka Hono-
rowa za Zas!ugi dla Województwa "l#skiego, Srebrny Krzy$ Zas!ugi, Odznaka
Honorowa Zas!u$ony dla Kultury Polskiej.
Zawsze zro%ni&ty z Uniwersytetem
"l#skim, okresowo podejmowa! prac&
w innych uczelniach, np. w latach
2002 – 2004 pracowa! w Wy$szej Szkole Pedagogicznej w Cz&stochowie, z któr# od dawna !#czy!y Go mocne wi&zy naukowe – promotorstwo prac doktorskich,
konferencje, ksi#$ki, projekty badawcze.
Przy okazji trzeba nadmieni' rzesz&
doktorów i otaczaj#cych Profesora doktorantów, gdy$ o warto%ci Mistrza %wiadcz# dokonania uczniów, nad którymi
sprawuje opiek&. Wybieraj# seminarium Profesora Kisiela, widz#c w Nim
nie tylko erudyt& i znawc& literackiej
wspó!czesno%ci, ale te$ $yczliwego inspiratora i wspania!ego pedagoga. Pierwszy w kraju specjalista od pokole(
i prze!omów, rozumie potrzeby innego,
umie by' „na luzie”. Niezrównany dydaktyk przekazuje wiedz& z pasj# i swad#, klarownie i dowcipnie, bo wa$ne co
si& mówi, ale wa$niejsze jak si& mówi.
A Profesor umie uwodzi', nie jest kostycznym encyklopedyst#, zna dykteryjki i anegdoty, czaruje i dyscyplinuje.
W Zak!adzie Profesora Kisiela rozkosz
i rygor w jednym stoj# domu. Jego natura poetycka gwarantuje rozkosz wspólnego czytania, z kolei natura urz&dnicza,
a wi&c perfekcyjna znajomo%' ustaw, nowelizacji i wielu innych procedur, pilnuje porz#dku.
ho' urodzi! si& w J&drzejowie, 35 lat
C
dzia!a w naszym regionie, w trójk#cie: "l#sk – Zag!&bie – Cz&stochowa.
W So snow cu uko( czy! Tech ni kum
Elektryczne i tu podj#! studia polonistyczne na Uniwersytecie "l#skim,
gdzie pracuje nadal. Elektrykiem nie zosta!, bo porwa!a go poezja. Zadebiutowa! jako ucze( utworem poetyckim
Pie!ni, opublikowanym w tyskim tygodniku „Echo” i nomem omen, w pó)niejszej drodze $yciowej s!ycha' echo
pierwszego sukcesu – od tej chwili
drukowa! wiersze w antologiach poetyckich i recenzowa! debiuty poetyckie, nieledwie przeczuwaj#c, $e poezja stanie
si& jego dozgonn# kochank# i g!ównym
przedmiotem bada( naukowych, czyli
sposobem na $ycie.
Ju$ na II roku studiów ujawni! temperament krytyka literackiego, publikowa!
nie tylko w czasopismach literackich
„Kwarta!” i „Student”, jego recenzje i artyku!y ukazywa!y si& w „Poezji”, „Faktach”, „Pi%mie Literacko-Artystycznym”, „Radarze”, „*yciu Literackim”.
M!ody, zdolny krytyk ze "l#ska w po!owie lat osiemdziesi#tych zaistnia!
w ogólnopolskim %rodowisku, a w roku 1987 obj#! funkcj& zast&pcy redaktora naczelnego pisma „Student”, wokó!
którego skupia!o si& %rodowisko m!odych adeptów pióra. Szkole „redakcyjnej roboty” zawdzi&cza nies!ychan#
sprawno%' redagowania oraz rozliczne
kontakty ze %rodowiskiem literackim
w ca!ej Polsce, co w tym zawodzie bardzo si& przydaje. Uczony „fotelowo-biblioteczy” rzadko bywa dobrym krytykiem li te rac kim, bo $e by to $y cie
„literackiego %wiatka” opisa', nie wystarczy by' obserwatorem, trzeba go do%wiadczy', dotkn#' zmys!ami, zaistnie' jako uczestnik, jak np. Kazimierz
Wyka. Nazwisko Wyki, który po prze!omie pa)dziernikowym zaj#! niekwestionowane pierwsze miejsce w ówczesnej krytyce literackiej, nie pojawia
si& tu przypadkiem. Zdaniem Profesora
Kisiela, teksty zebrane w Rzeczy wyobra"ni, „bodaj najwa$niejszej ksi#$ce
krytyczno-poetyckiej lat pi&'dziesi#tych, wyznaczy!y (…) kurs innym próbom systematyzacji najnowszej liryki”1. Wprawdzie Profesor krakowski
bezpo%rednim mistrzem %l#skiego Profesora nie by!, to jednak trudno pomin#'
podobie(stwa, zw!aszcza zainteresowanie literackimi pokoleniami, bowiem
wi&kszo%' prac Profesora Kisiela dyktuje optyka generacyjna.
Od pocz#tku dr#$y! problemy literackich wspólnot pokoleniowych. W studenckim szkicu krytycznoliterackim
pisa! o pokoleniu literackim lat osiemdziesi#tych. Rozpraw& magistersk# po%wi&ci! poezji Nowej Fali, a wi&c twórczo%ci pokolenia lat siedemdziesi#tych.
Przedmiotem Jego rozprawy habilitacyjnej by!a %wiadomo%' tzw. pokolenia 56.
Wielokrotnie zajmowa! si& „nieobecnym
pokoleniem” Orientacji i systematycznie %ledzi! to, co dzia!o si& po roku 1989. Jest niekwestionowanym znawc# literackiego stulecia, ale najbardziej
pasjonuje go to, co jeszcze nieopisane.
Odpowiedniego „klucza” do „umykaj#cego tekstu wspó!czesno%ci” szuka
w kulturze literackiej, warunkuj#cej
style pisania i odbioru.
Wielokrotnie pisano o najwa$niejszym dla polskiej kultury prze!omie, który symbolizuje data Pa)dziernik 1956,
lecz wi&kszo%' diagnoz powsta!a w oparciu o programy i teksty literackie, natomiast Profesor Kisiel – w ksi#$ce Zmiana. Z problemów !wiadomo!ci literackiej
prze#omu 1955-1959 w Polsce – uwa$nie studiuje wypowiedzi krytycznoliterackie i publicystyk& filozoficzno-ideologicz n#. Ja ko ba dacz %wia do mo %ci
literackiej, pokazuje jak do tego prze!omu dosz!o. Konfrontacja ró$nych stanowisk sprzyja rewizji utartych pogl#dów, a usytuowanie badanego zjawiska
w szerokim horyzoncie %wiatopogl#dowym i estetycznym pozwala weryfikowa' obiegowe „prawdy”. Autor Zmiany
stara si& by' bezstronny, ale przecie$ polemizuje, daj#c wyraz w!asnym przekonaniom. Gdy przedstawia dyskusj&
na temat liryki imaginatywnej, to wyra)nie sekunduje „szkole krakowskiej”.
Wspomnianego Kazimierza Wyk& ceni
za otwarto%', za to, $e twórczo%' m!odych „rozpatruje w <synkretycznej>
oraz <wielo%wiatopogl#dowej> (…)
tradycji polskiej liryki”2. Si&gaj#c po rozliczne konteksty, z ogromn# kompeten-
cj# socjologiczn# i filozoficzn# opowiada jak kszta!towa!a si& %wiadomo%' literacka w Polsce „odwil$owej”. W bogatym dorobku Profesora Zmiana... jest
pozycj# jedn# z wa$niejszych, zalecan#
polonistom z uwagi na klarowny, syntetyczny wyk!ad skomplikowanej problematyki i wielostronne uj&cie „odwil$owej” dyskusji. Warto%' tej pozycji
podnosi to, $e spór „nowoczesnych”
z „realistami” b&dzie si& powtarza!
w nast&pnych dekadach.
arówno w Jego powa$nych studiach,
Zwiejak
w recenzjach czy drobnych notach
le miejsca zajmuje refleksja na temat
pokoleniowej %wiadomo%ci. Jako „cz!owiek ksi#$kowy”, Profesor Kisiel uczy
si& od najlepszych, z drugiej strony – )ród!em tak rozleg!ej wiedzy o $yciu literackim s# gor#ce spory z okresu
studenckiego, kiedy roczniki lat osiemdziesi#tych, by zaistnie' na artystycznej
mapie, budowa!y wi&zi wspólnotowe
i szuka!y tego, co je ró$ni od starszych
twórców. Jako krytyk Marian Kisiel
zadebiutowa! broszur# o literaturze lat
osiemdziesi#tych i od tej pory wyda! kilkana%cie ksi#$ek, których tu nie sposób
omówi'. Wymieni& zatem tytu!y wa$niejszych pozycji, pomini&tych w pobie$nym omówieniu: Od Ró$ewicza.
Ma#e szkice o poezji (1991), Pokolenia
i prze#omy. Szkice o literaturze polskiej
drugiej po#owy XX wieku (2004), Przypisy do wspó#czesno!ci (2006), Ananke
i Polska. O liryce Zdzis#awa Stroi%skiego (2013), Ruiny istnienia. Szkice o poetach mniej obecnych (2013). Przywo!a ne ty tu !y s# tak pre cy zyj ne, $e
wyra)nie zapowiadaj#, czym zajmuje si&
Autor. Trzydziestolecie pracy krytycznoliterackiej u%wietni!o wydanie ksi#$ki Critica varia – na jej podstawie
mo$na stworzy' portret osoby, odczyta'
lini& programow# krytyka, dostrzec erudycj& i poetyck# wra$liwo%'.
W bogatym dorobku Profesora Kisiela lektura tekstów krytycznoliterackich
i projektowanie ambitnych syntez idzie
w parze ze sztuk# interpretacji. Dar
syntezy nie wyklucza zbli$e(, efektownie porusza si& on mi&dzy planami
„makro” i „mikro”, raz patrzy na epok&
z lotu ptaka, innym razem bierze utwór
pod analityczny mikroskop.
Ramy czasowe tej opinii nie pozwalaj# na przedstawienie twórców, o których pisa!, musz& jednak podkre%li', $e
wybory tego literaturoznawcy nie s#
przypadkowe. Naprzód poci#gali go
wielcy „nowocze%ni” – Przybo% i Ró$ewicz, w tym do siebie podobni, $e !#czyli
role poety i krytyka, z t# ró$nic#, $e Przybo% obie role rozdziela!, natomiast Ró$ewicz uprawia! metakrytyk& w poezji.
W znakomitej ksi#$ce Pami&', biografia, s#owo. Szkice o poetach dwóch generacji (2000) Profesor wskazuje jak odmienne s# do%wiadczenia artystyczne
poetów po II wojnie w kraju i na emigracji. W cz&%ci pierwszej pisze o Su!kowskim, Stroi(skim i Ró$ewiczu,
11
w drugiej – o Czaykowskim, Czerniawskim i grupie Kontynenty. Diagnozie analizowanych zjawisk towarzyszy udana próba rekonstrukcji aksjologii,
zza której wy!ania si" Twarz krytyka.
Do po#$danych warto%ci nale#$: wierno%& do%wiadczeniu i pami"ci (pami"ci jednostki, historii, kultury), rewizja mitu, niepokój, poczucie odpowiedzialno%ci
i spór o poezj" pojmowany jako spór
o #ycie. Upraszczaj$c, mo#na je sprowadzi& do trzech kategorii wykorzystanych
w tytule: pami"&, biografia, s!owo.
Z czasem stopniowo poszerza si"
kr$g tematów i nazwisk a szczególn$
uwag" krytyka przyci$gaj$ zjawiska
prze%lepione, nies!usznie pomini"te.
Wy!awia je z gromady pisz$cych, gdy
%ledzi nowo%ci, gdy omawia antologie
m!odych roczników, kiedy uczestniczy
w poetyckich zjazdach i festiwalach.
Pierwsze odkrycia zawiera ksi$#ka wydana pod koniec XX wieku pt. !wiadectwa, znaki. Glosy o poezji najnowszej.
Niech nas nie zwiedzie skromna formu!a tytu!u. W tej publikacji, zw!aszcza
w tek%cie Glosy niezobowi"zuj"ce, na zako#czenie znajduj" kilka istotnych niespodzianek. Cho& wybór to subiektywny, bo krytyk cz"sto pisze o poetach
przyjacio!ach, to przecie# Autorowi
„glosowego sk!adaka” uda!o si" przedstawi& prze!om literacki 1980-1989.
W kilku tekstach zawar! wizj" najnowszej poezji polskiej i znakomicie wskaza! po%rednicz$c$ rol" krytyki literackiej.
Gdy ko'czy si" walka tradycjonalistów
z nowatorami, znikaj$ kanoniczne uk!ady literatury i pojawia si" stan rozproszenia, Marian Kisiel demaskuje mitologi"
pokolenia, przezwyci"#a pokus" wskazywania tendencji i uk!adania siatek
porz$dkuj$cych. Rezygnuje z terminu
„nowy ekspresjonizm”, by swoje spotkania z poetami potraktowa& jako %wiadectwa lektury, czyli „znaki obecno%ci krytycznej”3. W tej skromno%ci dostrzegam
nieco kokieterii, albowiem nie godzi si"
On na brak kryteriów, wszystkoizm
i rozproszenie. Aprobuje „heroizm klasycyzmu”, sprzyja twórcom i krytykom, którzy staj$ w obronie warto%ci stanowi$cych o „ci$g!o%ci wszelkiego bytu.
Równie# – bytu kultury”4. Na koniec wypada doda&, #e jest krytykiem samodzielnym i oryginalnym, nie kieruje si" mod$, nie ob cho dz$ go no to wa nia
na gie!dzie lektur. Co wa#ne, nad$#a
za zmieniaj$cym si" %wiatem, odrzuca
kategorie opisu i warto%ciowania zu#yte, sygnalizuj$c, #e w nowej sytuacji kulturowej b"d$ nieprzydatne.
a#ny nurt Jego refleksji badawW
czej wi$#e si" z literatur$ emigracyjn$. W ksi$#ce przygotowanej jako
12
rozprawa doktorska U podstaw twórczo$ci Adama Czerniawskiego – poety, prozaika, t!umacza i krytyka literackiego – doktor Kisiel podejmuje szczególnie
intryguj$cy Go „problem %wiadomo%ciowy”. Gdy wi"kszo%& ówczesnych literaturoznawców, wychowanych na war-
szawskiej szkole strukturalizmu, nadal
zajmuje si" formami, On idzie w!asn$
drog$. Bardziej interesuj$ Go, okre%laj$ce stan umys!u Czerniawskiego, wybory literackie i filozoficzne. (ledzi zatem
idee skupione wokó! tradycji kultury, filozofii i sztuki. Niech"tny polsko-polskim
„wojenkom” – zarówno w kraju jak
na emigracji – ceni niezale#no%& pisarsk$ Czerniawskiego, który zdecydowanie odrzuca tradycj" patriotyczno-romantyczn$, wbrew podzia!om i zakazom
drukuje w kraju i za granic$. Autor
ksi$#ki wskazuje, #e g!ównym problemem badanej twórczo%ci jest – dominuj$ca we wspó!czesnym pisarstwie %wiatowym – „krytyka sztuki pisania”. Dzi"ki
pionierskim studiom nad grup$ Kontynenty doktor Marian Kisiel zdoby! uznanie w kr"gach emigracyjnych i od tego
czasu dobrze uk!ada si" wspó!praca
Uniwersytetu (l$skiego z Kanad$.
ybitny znawca wspó!czesnej literaW
tury i modeli krytyki literackiej, dobrze znaj$cy meandry #ycia literackie-
go, dokona! wielu odkry& w obszarze
wspó!czesnej filologii polskiej. Czyta!
dzie!a uznanych, którzy ju# „sklasycznieli” i twórczo%& niedostrze#onych,
w której jednak us!ysza! g!os osobny, zas!uguj$cy na uwag". (wiadom tego, #e
nie ma krytyki obiektywnej, z renesansow$ wszechstronno%ci$ otwarty na ró#norodno%&, zawsze sk!ania! si" ku tendencji klasycyzuj$cej. Uczony krytyk
preferuje !ad i czytelne wybory etyczne,
a niedosz!y technik elektryk rzuca snop
%wiat!a na swoje pokolenie, by wydoby&
z mroku artystów niedocenionych.
Górno%l$zak z wyboru, od pocz$tku
zwi$zany z Uniwersytetem (l$skim
i czasopismem (l$sk, Profesor Marian
Kisiel jest wybitnym znawc$ (l$ska literackiego, inicjatorem wielu tutejszych
akcji kulturalnych i edukacyjnych, promotorem inicjatyw %l$skoznawczych, redaktorem ksi$#ek prezentuj$cych nasz
region. Bohaterami licznych esejów
i redagowanych przez Niego prac zbiorowych s$ zas!u#eni twórcy i dzia!acze
ostatniego pó!wiecza oraz – ze szczególn$ atencj$ witany – (l$sk m!odoliteracki. Warto doda&, #e Profesor nigdy nie
ho!dowa! konserwatywnemu regionalizmowi czy tendencjom separatystycznym, w twórczo%ci (l$zaków szuka! tego co uniwersalne, tego, co !$czy (l$sk
z kultur$ Zachodu, np. urodzonego
na (l$sku twórc" emigracyjnego – Floriana (miej" ceni za umiej"tno%& spojrzenia na kultur" polsk$ „okiem zewn"trz nym” miesz ka' ca Eu ro py
Zachodniej. Pozycja Profesora w %rodowisku akademickim i krytyce ogólnopolskiej dobrze s!u#y promocji naszego regionu, który nie tak dawno postrzegano
jako prowincj" kultury. Dzisiaj, gdy
gubi si" tzw. centrum, (l$sk ods!ania
swoje bogactwo i leczy si" z kompleksów. Wielka w tym zas!uga Profesora,
który od lat organizuje #ycie naukowe,
po pu lar no nau ko we i ar ty stycz ne.
Za wierno%& regionowi i jego uniwersalnej kulturze bardzo Panu dzi"kujemy.
Kiedy przygl$dam si" dojrza!ym dzie!om Profesora Kisiela, dostrzegam my%lowe konsekwencje m!odzie'czych rozpozna'. Zanim Jego syntetyczny umys!
podejmie prób" ustalenia jakiego% porz$dku, niekoniecznie generacyjnego, najcz"%ciej badacz pyta o %wiadomo%& (sk$d,
dlaczego, w jakim znaczeniu), sprawdza
wiarygodno%& stosowanych kryteriów
opisu czy warto%ciowania. Dam przyk!ad:
w czasie, kiedy krytyka z upodobaniem
pos!ugiwa!a si" kategori$ „oharyzm”,
Marian Kisiel wyja%nia!, #e kryje si"
za ni$ %wiadomo%& nowego ekspresjonizmu. Trudno w tym miejscu mno#y& Kisielowe rewelacje, musz" jednak zaakcentowa& fakt, #e wiele Jego tez potwierdzi!o
bie#$ce #ycie literackie.
Poniewa# w polskim literaturoznawstwie nadal utrzymuje si" podzia! na krytyków i historyków literatury, zastanawiam
si", która z ról jest Profesorowi bli#sza.
Ogromna aktywno%& krytycznoliteracka
sk!ania do zaliczenia Go w poczet krytyków, natomiast Jego swoboda poruszania
si" w obszarze tradycji literatury i kultury oraz konsekwentnie stosowane strategie porz$dkowania zjawisk ujawniaj$
zmys! historycznoliteracki. Niepisany
program !atwo wyczyta& z komentarzy
na marginesie rekonstruowanych dyskusji krytycznoliterackich, z tworzenia
rozlicznych typologii, a tak#e tekstów teoretycznych na temat funkcjonowania XXi XXI-wiecznej krytyki literackiej w kraju i na obczy)nie. Postrzegaj$c wspó!czesno%& jako „tekst umykaj$cy”, którego nie
mo#na zatrzyma&, ani te# rozpozna&
w biegu, Profesor proponuje, by trudn$
lekcj" rozumienia wspó!czesno%ci zaczyna& od wnikliwej obserwacji kultury
literackiej danego okresu. Oczywi%cie
nie jest to zadanie dla jednostki, nawet tak
„ruchliwej” jak Profesor Kisiel. (wiadomy swoich mo#liwo%ci i celów, Szef
rozdaje role kole#ankom, kolegom i studentom, tworzy projekty badawcze dla zespo!u, kieruje prac$ doktorantów, dzi"ki
której znikaj$ „bia!e plamy” i obszary nieobecne na mapie polskiej wspó!czesno%ci literackiej.
Obce Mu s$ dzia!ania „fantazyjne”,
przypadkowe czy chaotyczne. Porz$dek
aksjologii jest dla Niego „porz$dkiem
komunikacji j"zykowej i literackiej”5.
Nieufny wobec modnych trendów ponowoczesno%ci, niech"tny psychologizowaniu i uj"ciom „fragmentarycznym”, jest
pomys!owym spadkobierc$ pozytywistycznego, „konserwatywnego” !adu.
*adu, który tworzy logiczna synteza uczciwych rozpozna' faktograficznych, poprzedzona przyj"ciem okre%lonego celu. Racjonalny, precyzyjny,
niedogmatyczny, Profesor Kisiel sprawdza opinie poprzedników, uwzgl"dniaj$c znaki czasu i sytuacyjne konteksty.
Ma fenomenaln$ pami"& (wie co i kiedy wydano, recenzowano) i zapewne imponuj$ce zbiory materia!ów. Który z naszych ba da czy za da! so bie trud
prze!ledzenia wa"niejszych (a mo"e
wszystkich?) dyskusji krytycznoliterackich? #wiadom meandrów i komplikacji polskiego "ycia spo$ecznego czy
ideowego, Profesor Kisiel lubi weryfikowa% utarte formu$y, wystrzega si& $atwych s'dów warto!ciuj'cych. Taka
postawa charakteryzuje Jego prace i dzia$ania od pocz'tku, czemu da$ wyraz
w wielu tekstach, ostatnio przy omawianiu ró"norodnych typologii polskiej prozy emigracyjnej. Niezra"ony mnogo!ci'
pomys$ów typologicznych, z niebywa$'
kompetencj' wykazuje ich plusy i minusy, w przekonaniu, "e „w krytyce prozy
musi istnie% jaki! punkt odniesienia, jaka! idealna rzeczywisto!%, do której
mo"na odnosi% powstaj'ce dzie$a”6.
Badacz wyra(nie okre!la kierunek rozumienia wspó$czesno!ci – od szeroko
rozumianej socjologii literatury, do interpretacji i dalej – w stron& du"ej syntezy.
Jako krytyk, którego praktyka tworzy
okre!lony wzór dzia$ania, a tak"e nauczyciel akademicki, zmuszony przekazywa%
wiedz& w sposób przyst&pny i uporz'dkowany, Profesor Kisiel uwa"a, "e trzeba uczy% rozumienia instytucji, czasopi!miennictwa, uniwersalnych stylów
literackich i krytycznych, mechanizmów
wchodzenia do literatury, obiegów literackich, tworzenia si& pokole), grup, koterii i klik, kontekstów !rodowiskowego
dyskursu, a na tym tle dopiero idei
uobecnionych w dzie$ach, które wpisuj' si& w ów odwieczny mechanizm produkcji, dystrybucji i odbioru”7.
S$owem kluczem otwartego, nieufnego literaturoznawstwa jest „rozumienie”,
a celem nadrz&dnym – opisanie rozumiej'ce, próba odpowiedzi na pozornie
proste pytania: Jak do tego dosz$o? Jak
mo"liwa jest synteza literatury polskiej
po 1989 roku?
Bibliografia wszystkich publikacji
Profesora liczy sobie 845 pozycji. Na ten
dorobek sk$ada si& kilkana!cie ksi'"ek
krytycznoliterackich, prawie dwie!cie artyku$ów, liczne prace zbiorowe pod Jego redakcj', wiele recenzji, szkiców,
wspomnie), hase$ s$ownikowych i niepoliczalnych not, a tak"e dziewi&%
zbiorów poezji. Poza t' bibliografi'
znalaz$y si& teksty zamawiane „z urz&du” – ogólna liczba opinii do nadania
uprawnie) akademickich, tytu$ów i stanowisk si&ga ponad setk& (106), liczba
naukowych recenzji wydawniczych dobiega setki.
yfry podobno nie k$ami', lecz humaC
nistom mówi' niewiele. W ocenie dorobku liczy si& jako!%, szerokie spektrum
zainteresowa), warto!% poznawcza i styl
narracji, umiej&tno!% przekazywania
wiedzy. Ten krytyk wspó$czesno!ci bardzo dobrze zna histori& literatury, swobodnie porusza si& w obszarze ca$ej tradycji literackiej, a przyj&ta optyka
panoramiczno-pokoleniowa si$' rzeczy
zmusza do podejmowania ró"norodnych tematów i mierzenia si& z problemami, jakie podejmuje krytyka sekun-
duj'ca twórcom swojego czasu. *atwiej by$oby powiedzie% czym Profesor
Kisiel si& nie zajmuje. Otó" nie ujawnia
sympatii dla lektur psychologizuj'cych
i nie znam Jego prac feministycznych.
W 43 roku "ycia otrzyma$ tytu$ profesora, w 54 tytu$ doktora honoris causa, Nobla chyba nie dostanie, cho% poezj& tworzy$ zawsze. Wed$ug jednej
z wielu koncepcji tworzenia, poet' trzeba si& urodzi%. Nasz poeta urodzi$ si&
w J& drze jo wie, nie da le ko Na g$o wic – ziemi rodzinnej Jana Kochanowskiego i mo"e to mie% znaczenie, je!li
uwzgl&dnimy „klasycystyczne” preferencje Profesora, gdy zauwa"ymy renesanso w' po chwa $& do mu z ogro dem
w ostatnim tomie poetyckim C’est la vie.
"yciu publicznym kieruje si& tym
W
co „jasne”. W sprawnym zarz'dzaniu Zak$adem Literatury Wspó$czesnej,
Instytutem Nauk o Literaturze Polskiej,
Wydzia$em Filologicznym, w kierowaniu ró"nymi cia$ami kolegialnymi pomagaj' Mu: rzeczowo!%, optymizm, konsy lia cyj no!%, dar roz wi' zy wa nia
problemów. Publiczn' Norm& Dnia
równowa"y intymna Norma Nocy. Tony „ciemne”, elegijne, metafizyczne
od pocz'tku pobrzmiewaj' w wierszach, co wyra(nie sygnalizuj' tytu$y tomów poetyckich: Kronika nocy, Bli!ej zimy ni! lata, By"o i si# zmy"o, Martwa
na tu ra. W pro gra mo wym utwo rze
z lat 90. czytamy, "e poezja jest bólem
i koszmarem, „p$atn' wied(m'”, która
nie zna szatana, ni boga,
siedzi u Twych stóp,
$asi si& jak wilk,
do skoku gotowa.
(Jest wi#c poezja z tomu Bli!ej zimy
ni! lata)
Dawniej przyznawano poezji wysoki
status, wierzono w obietnic& non omnis
moriar, szukano w niej „g$&bi”. Poeta
wspó$czesny nie ma z$udze), gorzkie refleksje dystansuje eleganckim poczuciem
humoru, godzi si& z tym, "e z wiersza zostanie niewiele,
Kilka przecinków,
mo"e dywiz,
nawias, cudzys$ów,
kropka
(Co zostanie? z tomu Martwa natura)
Poeta Marian Kisiel, zw$aszcza w tomie Martwa natura, perfekcyjnie gra
kluczowymi poj&ciami: !mier% i natura.
W Lamencie paznokcia krzyczy obci&ty paznokie%, w wierszu pod szumnym, m$odopolskim tytu$em Niesko$czono%& g"#bi, lakoniczny ironista wo$a:
jaka" w tobie jest
niesko)czono!% g$&bi,
dziuro w nosie!
„Gdybym mia$ poezj& Mariana Kisiela zamkn'% tylko w jednym s$owie, wybra$bym: zwi&z$o!%”8 – pisa$ Krzysztof
K$osi)ski, ja do tego rozpoznania dodaj& elegijno!%. Wraz z pojawieniem si&
w'tku „ogrodowego” i konkretów – realiów, zwi'zanych ze zmian' adresu,
w tomach ostatnich elegijnie poja!nia$o. A poja!nia$o dzi&ki motywom sielankowym czy nawet rajskim, bo dom
z ogrodem to przestrze) przyjazna
zmys$om, tu pachn' ró"e i ja!minowce, kusi s$odycz mirabelki i g$osy szpaków na czere!ni. W swojej prywatnej
odysei poeta tworzy Elegi# o sadzeniu
domu i rozmawia z Rainerem Rilke.
Do Anio$a Stró"a modli si& o wsparcie
nad przepa!ci', wspomina zapomniane
drogi i domy, matk& op$akuje pow!ci'gliwym, ma$omównym Trenem. W poetyckim !wiecie Kisiela ogród jest
cmen ta rzem, a cmen tarz ogro dem.
W sosnowym lesie zachwyca Go cmentarny !piew ptaków i "aby, które „rechocz' jak'! dawn' pie!)”. W ogrodzie-cmentarzu poeta s$owem zapala !wiat$o
przeciw ciemno!ci.
Przemilcza$am jedn' jeszcze, s$abo reprezentowan' dziedzin& twórczo!ci Profesora, czyli przek$ady Jego ulubionych po etów, np. Ach ma to wej,
Brodskiego, Bai Juyi. Upominam si&
o ni', poniewa" doceniam Jego opinie
o praktyce przek$adowej innych poetów, Jego wra"liwo!% na Innego, a tak"e „j&zyk gi&tki” i doskona$y poetycki
s$uch. +a$uj'c, "e akty poetycko-translatorskie zdarzaj' si& tak okazjonalnie,
"ycz&, by w dalekiej przysz$o!ci, kiedy
Profesor Marian Kisiel przestanie biega%,
spokojnie usiad$ przy swoim biurku
z widokiem na ogród, chcia$ przet$umaczy% ca$ego Bai Juyi i koniecznie wi&cej wierszy Ji,i’ego -taidla. C’est la vie
Panie Profesorze!
Decyzja Prze!wietnego Senatu Akademii im. Jana D$ugosza w Cz&stochowie o nadaniu Profesorowi Marianowi
Kisielowi tytu$u honoris causa jest wyrazem uznania akademickiej spo$eczno!ci, która docenia zas$ugi Profesora dla
regionu i polskiej humanistyki. Jestem
pewna, "e ten tytu$ sprawi wielk' satysfakcj& nie tylko Jemu, ale te" Jego
wspó$pracownikom i przyjacio$om.
!
1
M. Kisiel, Zmiana. Z problemów %wiadomo%ci literackiej prze"omu 1955-1959
w Polsce. Wydawnictwo Uniwersytetu #l'skiego, Katowice 1999, s. 100.
2
Tam"e, s. 108-109.
3
M. Kisiel, 'wiadectwa, znaki. Glosy o poezji najnowszej, Wydawnictwo „#l'sk”, Katowice 1998, s. 6.
4
Tam"e, s. 40.
5
M. Kisiel, Critica varia, Wydawnictwo
Uniwersytetu #l'skiego, Katowice 2013,
s. 31.
6
Tam"e, s. 34.
7
Tam"e, s. 17.
8
K. K$osi)ski, ty$ ok$adki tomu poetyckiego M. Kisiela, C’est la vie, Wydawnictwo
„#l'sk”, Katowice 2014.
13
Fot. pochodzi z ksi!"ki: Wilhelm Szewczyk, Wiwat Katowice
Osoba wychodz&ca dzi$ z pi"knego,
nowego gmachu dworca PKP
w Katowicach albo odwiedzaj&ca
zlokalizowan& przy nim jedn&
z nowszych miejskich galeri
handlowych, przechodz&c w kierunku
wyj$cia do ul. 3 Maja mija tabliczki
podpisane „plac Szewczyka”,
cz"sto nie bardzo zdaj&c sobie spraw",
dlaczego plac przy dworcu nosi tak&
nazw" i kim by! bezimienny na tych'e
tablicach patron. Tymczasem Wilhelm
Szewczyk – bo o nim mowa – by! jedn&
z wa'nych postaci górno$l&skiej
rzeczywisto$ci XX w., $ci$le zwi&zan&
zreszt& ze stolic& województwa
$l&skiego (gdzie z przerw& wojenn&
mieszka! przez po!ow" stulecia,
od 1938 do 1991 r.). A poniewa'
w styczniu 2016 r. przypada 100 lat
od chwili jego narodzin, moment
wydaje si" w!a$ciwy na przypomnienie
jego sylwetki i najwa'niejszych
dokona( oraz zasygnalizowanie
kilku wydarze( wpisuj&cych si"
w ów jubileusz.
O Wilhelmie
Szewczyku
– w stulecie urodzin
MACIEJ FIC
ilhelm Szewczyk urodzi! si" w rodzi#
W
nie górniczej 5 stycznia 1916 r.
w Czuchowie ko!o Rybnika (dzi$ to cz"$%
14
Czerwionki#Leszczyn). Wykszatcenie uzyska! w szkole powszechnej w Czerwionce oraz gimnazjum klasycznym w Rybniku. Cho" formaln# edukacj$ zako%czy!
na tym etapie i nigdy nie podj#! studiów
wy&szych, przez wiele osób na przestrzeni powojennych dziesi$cioleci traktowany by! jako „regionalny omnibus”, posia da j# cy nie omal nie ogra ni czo n#
wiedz$. Zreszt# nigdy nie kry! si$ z tym,
&e by! sa mo ukiem, zna ny by! za to
z ogromnej pracowito'ci, ceniono go tak&e ja ko po szu ki wa cza i cier pli we go
zbieracza rozmaitych, cz$sto ma!o z pozoru przydatnych 'ladów przesz!o'ci,
zw!aszcza odnosz#cych si$ do 'l#skiej historii i kultury.
Posta" W. Szewczyka odczytywa" mo&na dzi' jako swoisty górno'l#ski case study, jego &yciorys obfitowa! bowiem w charakterystyczne dla wielu mieszka%ców
regionu „zakr$ty” i zmienne koleje losu.
Urodzony jeszcze pod panowaniem pruskim (co uwidoczni!o si$ w nadanym
imieniu) w doros!o'" wszed! w okresie
mi$ dzy wo jen nym, a w II po !o wie
lat 30. XX wieku rozpocz#! swoj# aktywno'" literack#, publicystyczn# i spo!eczno-polityczn#. W tym okresie zwi#za! si$ ze
'rodowiskiem narodowym, skupionym
wokó! Paw!a Musio!a i czasopisma „Ku(nica”, podj#! tak&e prac$ w rozg!o'ni Polskiego Radia w Katowicach. W czasie II wojny 'wiatowej zosta! wcielony
do Wehrmachtu, ale co wyra(nie wykaza!y odkryte niedawno dokumenty, nawet
wówczas deklarowa! jednoznacznie swoje polskie pochodzenie i identyfikacj$ narodow#. Uda!o mu si$ zbiec z wojska, ko%ca wojny doczeka! w Opatowcu nad Wis!#.
Po zako%czeniu wojny wróci! do Katowic,
podejmuj#c prób$ odnalezienia swojego
miejsca w nowej rzeczywisto'ci. W okresie tzw. Polski Ludowej przeszed! ewolucj$ postaw i pogl#dów, staj#c si$ z biegiem
czasu znacz#cym regionalnym literatem
i dziennikarzem, a tak&e wa&nym dzia!aczem spo!ecznym i politycznym, akceptuj#cym nowe w!adze. W okresie swojej powojennej aktywno'ci zawodowej pracowa!
m.in. w Urz$dzie Wojewódzkim w Katowicach, katowickiej rozg!o'ni Polskiego
Radia, Studiu Dramatycznym przy Teatrze )l#skim im. Stanis!awa Wyspia%skiego w Katowicach, Pa%stwowym Teatrze
Satyry, Pa%stwowym Tatrze )l#skim im.
S. Wyspia%skiego w Katowicach oraz koncernie teatralnym pn. Pa%stwowe Teatry )l#sko-D#browskie. Przede wszystkim kiero-
„Oddawa! Bogu, co boskie, cesarzo#
wi co cesarskie, a sam my$la! swoje”.
wa! jednak jako redaktor naczelny pi$cioma
wa&nymi regionalnymi tytu!ami: „Odr#”
(1945-1950), „Wieczorami Teatralnymi”
(1948-1950), „Przemianami” (1956-1957),
„Pogl#dami” (1962-1981) i „Zaraniem )l#skim” (z przerwami od 1982 do 1986 r.).
Wilhelm Szewczyk by! bez w#tpienia
dzia!aczem regionalnym w najlepszym tego s!owa znaczeniu. Swoj# polityczn#
przygod$ rozpocz#! jeszcze w okresie
przed 1939 r., dzia!aj#c w jednej z „przybudówek” Obozu Zjednoczenia Narodowego – Zwi#zku M!odej Polski. Jak wielu jemu podobnych po II wojnie stan#!
przed dylematem, w jaki sposób post$powa" wobec nowej rzeczywisto'ci? Ostatecznie w realiach PRL zdecydowa! si$ j#
wspó!tworzy", czego symbolem pozostaje zasiadanie w Sejmie PRL (przez wielu
ocenianym jako fasadowa instytucja legitymizuj#ca w!adze PRL) a& przez sze'" kadencji: od drugiej do trzeciej (w latach 1956-1965) oraz od pi#tej do ósmej
(od 1969 do 1985). Ju& sam ten fakt
wskazuje na wyj#tkowo'" postaci, bior#c
pod uwag$, &e w omawianym okresie
wi$kszo'" pos!ów sprawowa!a swoje mandaty przez jedn# tylko kadencj$, a w ka&dych wyborach rotacji podlega!o oko!o po!owy sk!adu Sejmu. W powojennych
realiach nale&a! do ró&nych partii: Stronnictwa Demokratycznego, Polskiej Partiii
Robotniczej i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, w której w latach 19791980 zosta! nawet cz!onkiem egzekutywy
katowickiego Komitetu Wojewódzkiego.
Wilhelm Szewczyk by! aktywnym spo!ecznikiem. Na przestrzeni powojennego
blisko pó!wiecza zasiada! m.in. w )l#skiej
Radzie Kultury, Wojewódzkiej Radzie
Kultury, Miejskim Komitecie Obro%ców
Po ko ju w Ka to wi cach, ka to wic kim
Oddziale Komitetu S!owia%skiego w Polsce, komisji historyczno-spo!ecznej Wojewódzkiego Komitetu Frontu Jedno'ci Narodowej (której przewodniczy!), prezydium
rady okr$gu Towarzystwa Rozwoju Ziem
Zachodnich, zarz#dach Katowickiego Towarzystwa Spo!eczno-Kulturalnego oraz
Górno'l#skiego Towarzystwa Przyjació!
Nauk im. Walentego Ro(dzie%skiego. Nale&a! do wielu gremiów – m.in. Pa%stwowej
Rady Kultury, Rady Naukowej )l#skiego Instytutu Naukowego w Katowicach czy
Rady Programowej Biblioteki Pi'miennictwa )l#skiego. Przez wiele lat odgrywa!
wa!n" rol# w katowickim $rodowisku literackim (Zwi"zku Zawodowym Literatów
Polskich, od 1949 r. przekwalifikowanym
w Zwi"zek Literatów Polskich), reprezentuj"c go równie! w skali ogólnopolskiej (jako prezes katowickiego oddzia%u by% cz%onkiem zarz"du g%ównego ZLP). Przez
wszechstronno$ci zainteresowa& i ze wzgl#du na jego znaczenie dla regionu by% przez
w%adze partyjno-pa&stwowe ceniony i wielokrotnie nagradzany (m. in. Krzy!em Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Orderem Sztandaru Pracy I klasy i Orderem
Budowniczego Polski Ludowej), ale ze
wzgl#du na przedwojenn" dzia%alno$' i siln" identyfikacj# z Górnym (l"skiem pozostawa% przez nie traktowany nieufnie. Do!y% obrad „Okr"g%ego Sto%u” i transformacji
systemowej, ostatnie lata !ycia sp#dzi%
w rodz"cej si# III Rzeczypospolitej, zmar%
8 czerwca 1991 r. w Katowicach.
*
Przypominaj!c sylwetk" W. Szewczyka
nale#y podkre$li% ogromn! rozleg&o$% ja'
go zainteresowa(. Obok wskazanej aktywno$ci spo%eczno-politycznej przede wszystkim by% on literatem (poet", prozaikiem,
publicyst"), autorem ponad 60 ksi"!ek,
w$ród których wiele tematycznie zwi"zanych by%o z regionem. Taki charakter mia%
zarówno przedwojenny debiut „Hanys”, jak
i powie$ci, m.in.: „Kleszcze”, „Czarne
s%o&ce”, „Ptaki ptakom”, „Gadzi raj”, „Moja tratwa najsilniejsza” czy ksi"!ka (reporta! historyczny) „Skarb Donnensmarcków”. O roli tytu%ów $wiadczy%y ich
wysokie nak%ady, za$ $wiadectwem wysokiej oceny ze strony w%adz oraz uznania dla
W. Szewczyka sta%a si# m.in. ekranizacja
przez Paw%a Komorowskiego powie$ci
„Ptaki ptakom” (premier# filmu zorganizowano w 1977 r. z du!ym rozmachem
w Katowickiej Hali Widowiskowo-Sportowej, czyli popularnym „Spodku”). Tematyk# $l"sk" podejmowa% tak!e w swoich opowiadaniach: np. „Klara Krause i inne
fascynacji Skandynawi": „Sampo, czyli
m%ynek szcz#$cia. Z notatnika fi&skiego”
oraz „Anio%y z lodu. Z notatnika norweskiego”. Przywo%ane ksi"!ki podejmuj"c zró!nicowan" problematyk#, ukazuj" dzi$
w cz#$ci silniej b"d) s%abiej odci$ni#te
pi#tno czasów, w których powsta%y. Nie da
si# przy tym okre$li', ile z zaprezentowanych
wypowiedzi jest efektem kompromisu z w%adzami, ile za$ jego w%asnym, niesterowanym,
samodzielnym wytworem, reprezentuj"cym realne pogl"dy i zapatrywania autora.
Pozostaje za to dostrzega' nawet dzi$ widoczny i podkre$lany walor historyczno-literacki podejmowanych zagadnie&, maj"c
$wiadomo$' okoliczno$ci i czasów, w których publikacje powstawa%y.
Obok literatury wa!n" cz#$ci" jego aktywno$ci zawodowej by%a publicystyka (jego dorobek w tym zakresie szacowany jest
na ponad 7000 artyku%ów). Jak ju! zasygnalizowano, sam przez kilka dekad kreowa%
obraz regionu, stoj"c na czele kilku tytu%ów. Swoje pierwsze teksty publicystyczne opublikowa% jeszcze przed II wojn"
w katowickich pismach: „Ku)nicy” i „Fantanie”. Na przestrzeni lat drukowa% swoje
artyku%y na %amach oko%o 150 tytu%ów czasopism, reprezentuj"cych ró!ne kr#gi polityczne, w tym tak!e tytu%ów zagranicznych (poza „w%asnymi” tytu%ami najliczniej
swoje teksty zamie$ci% na %amach „*ycia
Literackiego”, „(l"ska Literackiego”,
„Dziennika Zachodniego” i „Trybuny Robotniczej”, w której przez pewien okres pe%ni% obowi"zki kierownika dzia%u kulturalnego). By% ch#tnie publikowany, ceniony
za rozleg%" wiedz#, której dodatkowym )ród%em by% posiadany przeze& ogromny
ksi#gozbiór. By% przy tym $wietnym mówc" i publicyst", doskonale operuj"cym
s%owem i potrafi"cym tre$ci przekaza'
w interesuj"cy dla s%uchacza i czytelnika
sposób (symboliczny wymiar mia% w tej
kwestii wyg%aszany w II programie Telewizji Polskiej w latach 1983-1988 cykl ga-
„Urodzony i #yj!cy tutaj – jestem z wami, przeciwko temu wszystkiemu,
co czyni&o i czyni jeszcze nasze #ycie biednym, s&abym i bezbarwnym…”.
opowiadania”, „Z kraju Lompy” czy zbiorach esejów, m.in. „(l"ski trud literacki. Pisarze $l"scy XIX i XX w.”, „Trzyna$cie portretów $l"skich”, „Z wami, przyjaciele”,
„O (l"sku i (l"zakach. Szkice publicystyczne” (wspólnie z W%odzimierzem Janiurkiem)
czy „Syndrom $l"ski”. Warto podkre$li', !e
cz#$' jego prac (np. „(l"ski trud literacki”)
nie zosta%o dopuszczonych przez cenzur#
do rozpowszechniania. Ksi"!ki autorstwa
W. Szewczyka wykracza%y swoj" tre$ci" poza ramy wyznaczone granicami regionu.
W$ród dorobku jego pi$miennictwa cenione by%y tak!e prace niemcoznawcze – by%
autorem m.in. ksi"!ek „Notatnik niemiecki” (z W. Janiurkiem), „W nurcie niemieckiego !ycia kulturalnego”, „Literatura niemiecka XX wieku”, „Co robi"
Niemcy”, „Okulary z firmy Brauxel&Co.”
i „Ifgenia w Bergen-Belsen”. W dekadzie
lat 70. XX w. opublikowa% równie! dwie
ksi"!ki eseistyczne, stanowi"ce efekt
w#d-spotka& pt. „Z dymkiem cygara”,
wydany tak!e drukiem w 1991 r.).
*
Z punktu widzenia opozycji antykomu'
nistycznej aktywno$% publiczna W. Szew'
czyka powodowa&a, #e oceniany by& jako
konformista i oportunista czasów „real'
nego socjalizmu”. Ale warto zwróci'
uwag#, !e obok dowodów wsparcia (stanowi"cych powód „przypinanej” W. Szewczykowi „%atki” osoby $ci$le zwi"zanej
z parti") jego !yciorys zawiera tak!e momenty mniej dla& pomy$lne i stawiaj"ce go
w nieco innym $wietle – jak cho'by wyrzucenie z powodów politycznych z pracy
w katowickiej rozg%o$ni Polskiego Radia
w 1946 r., usuni#cie z szeregów PZPR w ramach „czystek” 1949 r. czy odsuni#cie
z funkcji redaktora naczelnego „Pogl"dów”
w 1981 r. Ponadto mo!na podkre$li', !e
niewiele by%o w karierze W. Szewczyka
momentów, w których jego zachowanie stanowi%o jednoznaczne ust#pstwo wobec
w%adz partyjno-pa&stwowych. Wydaje si#
wi#c, !e traf nie opi sa% dzia %al no$'
W. Szewczyka Marian Kisiel, stwierdzaj"c,
!e „oddawa% Bogu, co boskie, cesarzowi co
cesarskie, a sam my$la% swoje”.
Wilhelm Szewczyk by% dla mieszka&ców regionu wa!n" postaci" jeszcze z jednego powodu. Mimo !e pe%ni% wa!ne
funkcje i posiada% uznan" pozycj# w $wiecie literackimi i spo%eczno-politycznym
(a przynajmniej tak postrzegany by% z perspektywy Katowic) pozostawa% osob"
nietworz"c" dystansu mi#dzy sob" a odbiorc"/petentem/czytelnikiem. Nie by%o
w nim oficjalno$ci, potrafi% szybko odnajdywa' wspólny j#zyk z interlokutorami,
przez co wiele osób ch#tnie podejmowa%o z nim wspó%prac#, ale tak!e traktowa%o go jako swojego reprezentanta. To by%
te! prawdopodobnie jeden z kluczy, który pozwala% mu przez wiele lat uchodzi'
za „g%os Górnego (l"ska”, przemawiaj"cy w imieniu mieszka&ców i maj"cy z ich
strony faktyczne wsparcie. Zreszt" w jednym z tekstów z 1956 r. zawar% motto, które stara% si# wciela' w !ycie w czasie swego !ycia: „Urodzony i !yj"cy tutaj – jestem
z wami, przeciwko temu wszystkiemu, co
czyni%o i czyni jeszcze nasze !ycie biednym, s%abym i bezbarwnym…”.
*
W ramach obchodów 100. rocznicy
urodzin (i 25. rocznicy $mierci) planowa'
ne jest kilka inicjatyw, poprzez które pod'
j"ta zostanie próba przypomnienia posta'
ci W. Szew czyka. Przede wszystkim
obejm" one organizacj# konferencji i przedsi#wzi#' wydawniczych. Ju! 22 stycznia 2016 r. w Czerwionce (na terenie gminy znajdu je si# ro dzinny Czu chów
W. Szewczyka) odb#dzie si# towarzysz"ca konkursowi wiedzy o W. Szewczyku promocja ksi"!ki pt. Wilhelm Szewczyk. Kochaj
!l"sk" ziemi# (wybór z twórczo!ci), pod redakcj" Roberta Ratajczaka, stanowi"cej
obszerny wybór jego poezji, publicystyki
i prozy. W tej samej miejscowo$ci, w kwietniu 2016 r. zorganizowana zostanie konferencja popularnonaukowa, przybli!aj"ca posta' patrona Liceum Ogólnokszta%c"cego
w Czerwionce-Leszczynach. Konferencja
naukowa po$wi#cona W. Szewczykowi
odb#dzie si# natomiast 8 czerwca 2016 r.
w Katowicach. Spotkaniu uczonych towarzyszy' b#dzie najpewniej promocja numeru „Zarania (l"skiego. Serii Drugiej”, tematycznie po$wi#conego redaktorowi „Odry”,
„Przemian” i „Pogl"dów”. Teksty przypominaj"ce dokonania W. Szewczyka powinny pojawi' si# tak!e w jednym z kolejnych
numerów niniejszego tytu%u…
!
Maciej Fic – dr hab., historyk, wicedyrektor Instytutu Historii Uniwersytetu
(l"skiego. Swoje zainteresowania badawcze koncentruje na biografistyce
zwi"zanej z XX-wiecznym Górnym
(l"skiem, dydaktyce historii oraz dziejach o$wiaty, nauki i kultury w XX wieku. Autor m.in. ksi"!ki „Wilhelm
Szewczyk (1916-1991) – $l"ski polityk
i dzia%acz spo%eczny”, Katowice 2007.
15
Foto. Arkadiusz 'awrywianiec
NOSPR. Koncert inauguracyjny 2015 r.
Katowice Miastem
Kreatywnym UNESCO
Decyzj! Iriny Bokovej, Dyrektor Generalnej UNESCO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw
O"wiaty, Nauki i Kultury), Katowice zosta#y Miastem Kreatywnym UNESCO jako Miasto Muzyki. Tym samym
Katowice do#!czy#y do presti$owej Sieci Miast Kreatywnych UNESCO.
Muzyki "#czy"a do tej poSGanryie!da9Miast
o$rodków: 6 w Europie (Bolonia,
wa, Glasgow, Hanower, Mannhe-
16
im i Sewilla) oraz 3 pozaeuropejskie
(Bogota w Kolumbii, Hamamatsu w Japonii i Brazzaville w Kongo). Katowice s# pierwszym Miastem Muzyki z Europy %rodkowo-Wschodniej i drugim,
po Krakowie (Miasto Literatury), Miastem Kreatywnym w Polsce.
– Od dawna jeste!my przekonani, "e
Katowice s# miastem muzyki. Tytu$
przyznany przez UNESCO jest dla nas
najlepszym potwierdzeniem, "e mieli!my
racj%. To równie" dowód na to, "e strategia miasta polegaj#ca na inwestowaniu w kultur% przynosi efekty. Katowice
wchodz# do elitarnego klubu miast
s$ynnych ze swojego "ycia muzycznego.
To powód do dumy dla jego mieszka&ców, a dla mnie ogromna satysfak-
cja – skomentowa" to wydarzenie Marcin Krupa prezydent Katowic.
Przyznaj#c Katowicom ten nobilituj#cy tytu", UNESCO doceni"o intensywno$! i ró&norodno$! &ycia muzycznego
w Katowicach – silnych muzyk# powa&n#, dumnych ze swojego wk"adu w roz-
wój polskiego jazzu i bluesa, szczyc#cych si' najlepszymi festiwalami muzyki alternatywnej i elektronicznej. Tytu"
miasto zawdzi'cza twórczym ludziom
zwi#zanym z Katowicami, na czele
z wybitnymi kompozytorami ju& na zawsze stanowi#cymi cz'$! historii miasta: Henrykiem Miko"ajem Góreckim
i Wojciechem Kilarem. UNESCO uhonorowa"o tak&e Katowice za konsekwencj' w inwestowaniu w kultur',
w tym w infrastruktur', czego najja$niejszym przyk"adem jest nowa sala koncertowa Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. To
wreszcie zas"uga wszystkich wspania"ych artystów tworz#cych w Katowicach.
Szczególnym powodem do dumy s#
nazwiska znakomitych osobisto$ci $wiata muzyki, które bezpo$rednio zaanga&owa"y si' w starania Katowic o wej$cie
Foto. Zbigniew Sawicz
Filharmonia #l$ska. Orkiestra i chór pod batut$ Miros"awa J. B"aszczyka
oznacza jeszcze wi$cej wyj'tkowych
propozycji zaspokojenia muzycznej pasji, tak#e dzi$ki wspó"pracy Katowic
z innymi miastami Sieci. Ju# teraz planowany jest m.in. koncert znakomitego
zespo"u flamenco z samej kolebki tego
gatunku – Sewilli – na rozpocz$cie
Art Naif Festivalu, czy wydarzenie "'cz'ce koncert hiphopowy z poetyckim
slamem, przygotowywane we wspó"pracy Katowic, Krakowa, Mannheim oraz
Heidelbergu – Miast Muzyki i Miast Literatury.
Projekty dedykowane rozwojowi przemys"u muzycznego pomog' rozwin'& talenty ludzi tworz'cych w Katowicach,
co w d"u#szej perspektywie daje szans$ na uczynienie z sektora kreatywnego
jednego z wa#niejszych filarów rozwoju miasta.
Tytu" Miasta Muzyki jest dla Katowic
ukoronowaniem procesu przemiany
z miasta poprzemys"owego w miasto
przemys"ów kreatywnych.
!
Foto. Arkadiusz !awrywianiec
do Sieci. W Radzie Honorowej Komite tu Po par cia za sia da kom po zy tor
prof. Krzysztof Penderecki, pianista
i nauczyciel akademicki prof. Andrzej Jasi!ski oraz pianistka Anna Górecka.
Tytu" Miasto Kreatywne UNESCO
gwarantuje wzrost presti#u miasta na arenie mi$dzynarodowej. Rozpoznawalna na ca"ym %wiecie marka Miasta Muzy ki b$ dzie zna kiem ja ko %ci #y cia
muzycznego w Katowicach.
Dla mi"o%ników muzyki obecno%&
Katowic w Sieci Miast Kreatywnych
Jubileusz 25-lecia Zespo"u #piewaków Miasta Katowice Camerata Silesia
17
EWA PARMA
CLAUDEL
VIN CENT
Jest czas migotania
skrzyde! i przedsionków
czas dobrego dotyku
i uwa"nych oczu
a gdy mija
jest czas kamienia
w którym r#ka
szalonej rze$biarki
wykuwa nieznan% jej mi!o&'
Jest czas gdy stoisz przy oknie
jak pacjent z katatoni%
machasz niewidzialn% r#k%
wydajesz nies!yszalne krzyki
tracisz wzrok i zmys! nawigacji
a" w ko(cu rozbijasz si# o szyb#
cho' nadal stoisz przy oknie
Jakby Claudel
narzuci!a sukno
na niedoko(czon% rze$b#
i odesz!a na rok
lub na zawsze
Camille, ods!o( mnie
To nie powinna by' r#ka,
bo czym podpiszesz cyrograf;
ani noga, bo jak dojdziesz do siebie,
ani oko, bo postacie b#d%
jeszcze bardziej za mg!% –
van Gogh by! genialny,
gdy odci%! sobie ucho;
móg! wci%" dotyka' p!ócien,
czu' wzajemno&' krzese!,
&ledzi' kruki nad polem –
ucho, tak, to wystarczy,
by poczu' ból inny
ni" ten co zamienia
ka"dy ogród w czarny
i wci%" ka"e przymierza'
r#k# do brzytwy, do no"a
byle poczu' cokolwiek innego,
byle s!ysze' spokojny g!os:
du"o spa', oddycha', nie my&le',
unika' $ród!a bólu
przez najbli"sze trzy "ycia
lub nie odradza' si# przez siedem
je&li nim jeste& ty
22.04.2015.
23.04.2015.
18
STRZA "A
FI !LA
Trajektoria ma i"# prosto jak strza!a:
'adnych p%tli, korkoci$gów i beczek
Unika# metafor i znaków –
s$ gorsze ni' kiepska wró'ba,
zw!aszcza te w!asnej roboty
Jak teksty to banalne,
jak obiad to ziemniaki z ma"lank$,
jak wieczór to bez pudru i bez tych,
którym si% nie op!acasz
Wystarczy upro"ci# s!ownictwo,
wtedy wraca sens rozmów
Wystarczy wsta# i i"#,
wtedy wraca balans
Wystarczy wyj$# strza!%,
wtedy wraca oddech
Tam musia! kto" jeszcze by#
w tej ma!ej knajpce na strychu
w chwili gdy stoimy przy oknie
z widokiem na senne miasteczko
a ty mnie wtulasz w siebie
jak w p!aszcz z futrzan$ podpink$
ten na zim% z szafy na strychu
i trzymasz mnie tak jak trzeba
do ko&ca czasu i dalej
a ja nie wiem 'e jest tam jeszcze
czyja" r%ka bo przecie' nie twoja
która ostrze wsuwa tak sprytnie
'e dopiero po wielu tygodniach
widz% plam% rosn$c$ na swetrze
wi%c najszybciej jak tylko mog%
odcinam dop!yw czasu
by zatamowa# krwawienie
i zosta# ju' na zawsze
przy oknie w tej knajpce na strychu
z widokiem na senne miasteczko
18.09.2014.
Maria Korusiewicz, grafika
5.01.2015.
EWA PARMA – anglistka, poetka, t!umaczka. Mieszka w Katowicach. Debiut w tygodniku „Tak i Nie„(1987). Publikacje
poezji i prozy m.in. w „Poezji”, „Literaturze”, „Czasie Kultury”, „(l$sku” oraz w ameryka&skich magazynach literackich
(World Literature Today, The Los Angeles Review, Mr Cogito, Artful Dodge, International Poetry Review, Connecticut River Review). T!umaczenia wierszy Ruth Padel („Sztuka kintsugi”, PIW 2015) i Lindy Nemec Foster (miesi%cznik „Literatura” 1991). Audycje o tematyce kulturalnej w Radiu Katowice. Ksi$'ki: Tylko dla modliszek (ZLP Katowice 1991), W strefie
ognia (Mamiko 2010), Hajer Blues i inne historie (Mamiko 2012), Kobiety i wa!ki (Zau!ek Wydawniczy „Pomy!ka” 2013),
Obrazki ze "l#ska (Katowice 2013), Przysió$ek zwany Czu$o%ci# (Miniatura, Kraków 2014), Warkocz kobiety z Elling (Miniatura, Kraków 2014), Nowe obrazki ze "l#ska (Katowice 2015), Córka Victora H. (MBP, Miko!ów 2015).
19
Foto. https://commons.wikimedia.org/wiki
Nobel
dla reporta!u
literackiego
MONIKA WISZNIOWSKA
podr!czników historii literatury zwyklisi! uczy#, $e ka$dy rodzaj czy gaZtunek"my
literacki ma swój lepszy i gorszy
20
czas. Najlepiej oddawa%a klimat swojej
epoki poezja romantyczna, potem awangardowa, by% i czas prozy: realistycznej, nowo cze snej, po no wo cze snej. Od po nad dwudziestu lat mo$emy zaobserwowa#
rozkwit gatunku, jakim jest reporta$ literacki, co przek%ada si! na wzmo$one zainteresowanie czytelnicze i jego rosn&c& rol!. Nie powinien wi!c budzi# zdziwienia
werdykt Szwedzkiej Akademii, przyznaj&cy Nagrod! Nobla opowie"ciom doku-
mentalnym, które wysz%y spod pióra Swiet%any Aleksijewicz. pisz&cej po rosyjsku,
mieszkance Bia%orusi. Wielu krytyków
i znawców literatury uwa$a, $e nagroda dla
autorki Cynkowych ch!opców (II wyd.
polskie 2015, I wyd. polskie pod tytu%em
O!owiane "o!nierzyki 2007), to uk%on
w stron! twórczo"ci Ryszarda Kapu"ci'skiego. Polski reporta$ysta pono# mia%
otrzyma# Nagrod! Nobla w 2007 roku, niestety nie doczeka% najwa$niejszego wyró$nienia (zmar% w styczniu tego$ roku).
Nobel ten przypomina nam tak$e o twórczo"ci innej reporterki, która tak$e przez
wiele lat próbowa%a odnale(# i napisa#
prawd! o Rosji, mam tu na my"li zamordowan& w 2006 roku Ann! Politkowsk&.
Do tej pory literatura faktu nigdy nie by%a t& nagrod& uhonorowana, nie bez przyczyny wi!c, tu$ po og%oszeniu werdyktu
mogli"my us%ysze#, $e jest to triumf reporta$u, i $e wreszcie wchodzi on na literackie salony. Werdykt ten wybrzmia% tym g%o"niej w%a"nie u nas, w Polsce, poniewa$
cho# reporta$ literacki pisz& dzi" autorzy
pochodz&cy z ró$nych, szczególnie europejskich krajów, to mo$emy bez w&tpienia powiedzie#, $e jest on nasz& polska specjalno"ci&. Warto przypomnie# w tym
miejscu nie tylko Kapu"ci'skiego, ale
i wcze"niejszych mistrzów gatunku: Melchiora Wa'kowicza czy Ksawerego Pruszy'skiego. Tradycje mamy w tej dziedzinie naprawd! imponuj&ce, tym bardziej
trudno uciec od pytania o przyczyn!, dlaczego w%a"nie teraz, dlaczego dzi", nadszed% czas reporta$u literackiego?
Zadaj&c to pytanie nie mam najmniejszego zamiaru umniejsza# w ten sposób pozycji, jak& zajmuje twórczo"# Swiet%any
Aleksijewicz. Jej ksi&$ki s& bardzo dobre
i niezmiernie wa$ne. Przez Akademi! zosta%a doceniona „za polifoniczne pisarstwo,
pomnik dla cierpienia i odwagi w naszych
czasach”. Zawa$y% tak$e zapewne g%!boko pacyfistyczny charakter tej twórczo"ci.
Niewielu autorów potrafi w tak naturalistyczny i przejmuj&cy sposób, z nieznan&
dotychczas wra$liwo"ci&, pokaza# nie tylko t! wojn!, o której wydawa%o si!, $e ju$
powiedziano wszystko, ale i wojny ca%kiem
nam wspó%czesne. T! z lat 1941-1945 ogl&damy z nieoczywistej perspektywy, albo
bardzo m%odych kobiet, $o%nierek, sanitariuszek, snajperek i kucharek, walcz&cych w regularnej radzieckiej armii (Wojna nie ma nic z ko bie ty, wy da nie
polskie, 2010 i 2015) albo radzieckich dzieci, tych, którym uda%o si! prze$y#, ale,
w których pami!ci pozosta%y: "mier#,
cierpienie, okrucie'stwo i g%ód. (Ostatni
#wiadkowie. Utwory solowe na g!os dzieci$cy, wydanie polskie 2013). Anatomia
ca%kiem wspó%czesnej wojny jest tematem
ksi&$ki Cynkowi ch!opcy. To opowie"# bezpo"rednich "wiadków radzieckiej „interwencji” a Afganistanie, wstrz&saj&cy obraz niepotrzebnej wojny, rozczarowania
i psychicznych okalecze'.
Aleksijewicz pisa%a te$ o katastrofie
w Czarnobylu (Krzyk Czarnobyla, wyd. polskie 2000; Czarnobylska modlitwa wyd. polskie 2012) i jej skutkach dzisiaj, o bohaterstwie i brawurze likwidatorów elektrowni,
stra$akach, o zwyk%ych ludziach, którym
przysz%o $y# pod reaktorem. Przygl&da%a si!
tak$e od wewn&trz skutkom upadku ZSRR.
Ksi&$ka Czasy secondhand. Koniec czerwonego cz!owieka, wyd. polskie 2015) ukazuje obraz przej"cia Rosji od epoki Gorbaczowa do epoki Jelcyna. Jest prób& zrozumienia
rosyjskiego cz%owieka, wyhodowanego
w laboratorium marksizmu-leninizmu „homo soveticusa”. To opowie"# o skutkach
ko'ca „wspólnej ojczyzny proletariatu”, który przynosi wojny, zamachy, mordy na tle
etnicznym i o t!sknocie za %adem, nawet komunistycznym, za rz&dami silnej r!ki i o nadziejach na odrodzenie imperium. Obraz ten
dope%nia ostatnia pozycja Urzeczeni #mier-
ci!, wyd. polskie 2001), zawieraj!ca wyznania o samobójstwach, jakie nast!pi"y po rozpadzie ZSRR.
si!#ki reporterki z Bia"orusi pozwalaj! zrozumie$ co%, co nas Polaków zawsze jedocze%nie fascynowa"o i niepokoi"o – pa ra doks ro syj sko -ra dziec kiej
mentalno%ci, a tak#e niezrozumia"ej popularno%ci dzisiejszej autorytarnej przecie#
w"adzy wspó"czesnej Rosji.
Twórczo%$ Aleksijewej jest g"&boko
personalistyczna, humanistyczna. Autorka wypracowa"a swój w"asny styl polegaj!cy na tym, #e narrator – reporter jest jedy nie s"u cha czem i prze wod ni kiem,
a na pierwszym planie s! zawsze historie
tak zwanych „zwyk"ych ludzi”, którzy opowiadaj! o sobie i swych losie, postawach,
emocjach i w!tpliwo%ciach wobec wyzwa', przed jakimi nieustannie stawia"o ich
imperium, a uogólnienie, synteza nigdy nie
wypowiadana wprost jest zawsze czym%
nadbudowanym nad ludzkim g"osem. Joanna Tokarska-Bakir, nazwa"a t& metod&
tworzeniem nie portretu pami&ci zbiorowej a „pami&ci zbieranej.” Oddaj!c g"os
swoim bohaterom, zawsze ukazuje los pojedynczego cz"owieka zderzonego z machin! wielkiej historii, dzi&ki temu histori& t& mo#emy lepiej pozna$. Cz&sto
dotyczy ona wydarze', które znamy z medialnych, uproszczonych przekazów, powierzchownie.
W przypadku Nobla dla Aleksijewicz
nietrudno doszuka$ si& w decyzji, jak! podj&"a Szwedzka Akademia, kontekstu politycznego. Na taki zarzut by"by jednak nara#ony ka#dy twórca reporta#u literackiego,
poniewa# z samej swej istoty jest to literatura zaanga#owana, ideowa, opowiadaj!ca zawsze o %wiecie, który nas otacza;
o mniej lub bardziej aktualnych wydarzeniach, które dziej! si& wokó" nas. Reporta# to nie literatura „pisana dla pó(nego
wnuka”. Jej wa#n! cech! jest wspó"brzmienie z bie#!cymi problemami kraju i %wiata. Zajmuje si& aktualnymi kryzysami
i konfliktami spo"ecznymi, problemem
krzywdy spo"ecznej. Daleko jednak reporta#owi literackiemu do prozy tendencyjnej.
)wiat w reporta#ach nigdy albo rzadko bywa czarno-bia"y i raczej problematyzuje
wa#kie spo"eczne kwestie ni# serwuje
czytelnikowi, w sposób jednoznaczny,
sformu"owane tezy. Niew!tpliwie jednak
reporta# literacki jest literatur!, nie uciekajmy przed tym stwierdzeniem, nacechowan! ideologicznie.
Jest reporta# literacki gatunkiem ze
wszech miar utylitarnym, tyle #e nie tylko o t& dora(no%$ chodzi. Aleksijewicz dosta"a nagrod& Nobla, poniewa# tak jak Kapu %ci' ski, Krall czy m"od si au to rzy
opowie%ci dokumentalnych: Jagielski czy
Tochman, z tego co „dora(ne”, potrafi
uczyni$ historie niepodleg"e czasowi.
Konkretne zdarzenie jednostkowe jest
w stanie przekszta"ci$ w spraw& uniwersaln!, ogólnoludzk!.
owró$my jednak do pytania, dlaczego
teraz przyszed" czas na reporta# literacki? Od lat wielu rzeczywisto%$, która nas
otacza, jest coraz bardziej skomplikowana, zmiany nast&puj! niezwykle szybko,
coraz trudniej zrozumie$ %wiat. To wszystko sprawia, #e zamiast wiedzie$ o nim co-
K
P
raz wi&cej, okazuje si&, #e wiemy coraz
mniej. Dodajmy do tego jeszcze poczucie
chaosu, jaki p"ynie z przekazów medialnych. Ju# Ryszard Kapu%ci'ski wielokrotnie podkre%la" swoj! niech&$ wobec
wspó"czesnej informacji medialnej, chaotycznej, pozbawionej pog"&bionej refleksji. Wprost wypowiadaj! podobne
spostrze#enia reporterzy m"odszego pokolenia. W jednym z wywiadów Wojciech Jagielski mówi": „Widz& zak"amanie naszego zawodu. Skupia si& na rozrywce,
sensacji, ch&ci pokazania si&. Ci, którzy powinni t"umaczy$ %wiat, nie zadaj! sobie trudu, #eby go zrozumie$.”
Literatura tak#e ju# nie „wymierza sprawiedliwo%ci widzialnemu %wiatu” a twórcy beletrystyki w du#ej mierze s! przekonani o konieczno%ci wyzwolenia sztuki
z obowi!zków, politycznych uwik"a'
i wszelkich pozaartystycznych powinno%ci. Dla twórców wspó"czesnej literatury,
przynajmniej w Polsce, mówienie o rzeczywisto%ci to sprawa staromodna i sko'czona. Ale rzeczywisto%$, tak#e i ta artystyczna nie znosi pró#ni. W miejsce
beletrystyki obja%niaj!cej %wiat, szerok! "aw! wchodzi reporta# literacki. Przekonanie to wyrazi"a te# sama noblistka, która
nie im okre%lonej charakterystyki, powtarzalno%$ motywów, zmienno%$ tonacji czy
punktów widzenia. Dzi&ki takim zabiegom
otrzymujemy obraz rzeczywisto%ci uzupe"niony o jej rozumienie i wyja%nienie.
powie%ci dokumentalne to literatura,
która jest zajmuj!c! „rozmow! o %wiecie”, która budzi refleksje, nierzadko
stawia k"opotliwe pytania, co wa#niejsze,
cho$ zawsze jest literatur! o Innym, to
oprócz tego, #e dla tej inno%ci uczy szacunku, to dodatkowo mówi g"o%no, #e „nasza
chata nie z kraja”. Autorzy tych opowie%ci stawiaj! przed czytelnikiem du#e lustro.
S! one zach&t! do pyta' o nasz! w"asn!
rzeczywisto%$, o stosunek do inno%ci.
Szczególnie dzi% w obliczu nap"ywu grup
imigrantów, wa#ne jest, by szuka$ odpowiedzi na pytanie: co oznacza dla nas ta
„inno%$”, inno%$ której niestety nie lubimy, której si& boimy. Jak wiadomo, boimy
si& tego, czego nie znamy. Reporta# literacki, dzi&ki przybli#aniu losów konkretnych ludzi, posiadaj!cych swoj! w"asn! histori&, swoje przekonania i wierzenia,
swoje troski i rado%ci a tak#e dzi&ki pog"&bionej refleksji, bierze rozbrat ze stereotypami, przybli#a, oswaja Inny %wiat. Jak
mówi" Mariusz Szczygie": „reporta# zosta"
O
Ksi!"ki reporterki z Bia#orusi pozwalaj! zrozumie$ co%, co nas Polaków
zawsze jednocze%nie fascynowa#o i niepokoi#o – paradoks rosyjsko&ra&
dzieckiej mentalno%ci, a tak"e niezrozumia#ej popularno%ci dzisiejszej
autorytarnej przecie" w#adzy wspó#czesnej Rosji.
w jednym z wywiadów mówi"a, #e „Dzi%,
gdy cz"owiek i %wiat tak bardzo si& zró#nicowa"y, w obr&bie sztuki %wiadectwa staj! si& coraz ciekawsze, podczas gdy sama
sztu ka cz& sto oka zu je si& bez rad na.
Po dwudziestu latach pracy z materia"em
dokumentalnym mog& stwierdzi$, #e
w wielu sprawach dotycz!cych ludzi sztuka ponios"a pora#k&”.
Wzrost zainteresowania proz! dokumentaln!, która – podkre%lmy – jest jednym
z najbogatszych dla nas (róde" wiedzy
o %wiecie, wynika, moim zdaniem, przede
wszystkim z podstawowej ludzkiej potrzeby, jak! jest poznawanie rzeczywisto%ci.
Reporta# literacki w okresie mi&dzywojennym rodzi" si& z potrzeby nowatorstwa,
dzi% wydaje si& wyrasta$ z potrzeby zgo"a odwrotnej, z powrotu do realizacji podstawowego zadania literatury, jakim jest
przedstawianie %wiata. Jest dzi% w najczystszej postaci narz&dziem realizacji postulatu Gustawa Herlinga Grudzi'skiego,
który twierdzi", #e: „powo"aniem pisarza
jest %ledzi$ i opisywa$ zjawiska wspó"czesnego %wiata niezale#nie od tego czy to si&
spodoba, czy nie.”
Reporterzy chc! odnale($ sposób na opowiadanie o %wiecie coraz bardziej bezkszta"tnym. Swojemu ma"emu fragmentowi %wiata si& przygl!daj!, scalaj! swoj!
wiedz& zdobyt! poprzez do%wiadczenie
i lektury, po czym w sposób logicznie uporz!dkowany i komunikatywny pod wzgl&dem j&zykowym, t"umacz! go czytelnikowi. Twórczo%$ ta polega na nadawaniu
sensu poszczególnym zdarzeniom, i przekszta"caniu ich w opowie%$ poprzez nada-
wynaleziony po to, #eby zrozumie$ drugiego cz"owieka, #eby jedni mogli zrozumie$ drugich”. Reporta# zbli#a ludzi, uczy
dobrego s!siedztwa.
W tym lustrze mo#emy nie tylko obejrze$
samych siebie. Chocia# s! to opowie%ci,
o %wiecie geograficznie od nas oddalonym,
to mo#emy z powodzeniem dostrzec tak#e
nasz, Polaków portret zbiorowy. Czy w opowie%ci Aleksijewej o skutkach rozpadu
Imperium nie mo#emy czasem us"ysze$ pytania o to, czy upadek implantowanych ideologii ca"kowicie je wyrugowa" z #ycia narodu, jak my radzimy sobie z „nieszcz&snym
darem wolno%ci”,(by przywo"a$ w tym
miejscu termin ksi&dza Józefa Tischnera)
i dlaczego tak cz&sto przedk"adamy bezpiecze'stwo nad wolno%$.
Na koniec warto doda$, #e nie tylko
w tekstach Aleksijewicz ale i pozosta"ych
reporta#ach literackich zapisany jest pewien projekt etyczny. Rozumiem go nie tylko jako odpowiedzialno%$ za s"owo, ale
przede wszystkim, jako refleksj& nad kondycj! cz"owieka i %wiata, jako %wiadome
zadawanie pyta' o miejsce i rol& warto%ci
w %wiecie. Odk"amywanie stereotypów,
empatyczne obrazy, budz!ce czytelnicze
emocje – to wszystko ma wyra(nie przypisane znaki warto%ci. Wspólny dla pisz!cych opowie%ci dokumentalne jest tak#e
w!tek odpowiedzialno%ci za %wiat, ludzk! krzywd&, niesprawiedliwo%$. To wa#ne ksi!#ki, porz!dkuj!ce nasz! wiedz&
o %wiecie, odwo"uj!ce si& do uniwersalnych
ocen moralnych i naszej wra#liwo%ci spo"ecznej.
!
21
Hakowy
DANIEL
ORZADOWSKI
Debiut
22
ofert!, w której nie wymagano do"wiadczenia ani wykszta#cenia, by#a praca dla
JhaeBydyko#on!wezim
go na z#omnicy. Zapisa#em numer i wyszed#em z po"redniaka.
no, ale "nieg ju$ nie pada#. Postanowi#em wróci% piechot!, $eby zaoszcz&dzi%
na bilecie.
W drodze zadzwoni#em na z#omnic&. W#a"ciciel zapyta# od razu, czy wiem, $e to praca na mrozie. Odpar#em, $e tak i chcia#em go zapewni%, $e jestem na to gotowy. Nie pozwoli# mi doj"% do s#owa. Rozwodzi# si& nad kolejnymi niedogodno"ciami. Uzna#em, $e
to bardzo rozs!dne, $e chce mnie zniech&ci% samymi s#owami. Rozmowa by#a na mój koszt.
Mia#em na koncie nieca#e dwa z#ote. Spodziewa#em si&, $e lada chwila nas roz#!czy. Po#!czenie zerwane w momencie, kiedy tamten mówi#by jeszcze z przej&ciem. Kompozycyjnie, to by#by najlepszy fina#. Ta my"l mnie rozbawi#a. W#a"ciciel zapyta# w ko'cu, czy
mam w#asne ubrania robocze. Potwierdzi#em. Umówili"my si& na siódm! trzydzie"ci nast&pnego dnia.
Nie chcia#em pracowa% na z#omnicy. Do po"redniaka chodzi#em, $eby nie straci% ubezpieczenia. Ur!ga#em sobie w marszu: „powiedzia#em Tak z#omiarzowi, bo ba#em si& powiedzie% Nie. Na Nie mnie nie sta%. Moje my"li, to fa#szywe pieni!dze!” To stwierdzenie wp&dzi#o mnie w jeszcze wi&ksze rozdra$nienie. Przez monologowanie tego rodzaju
nie mia#em si& za ostatniego nieudacznika. Dopóki monolog trwa#. Wystarczy#o jednak,
$ebym zechcia# przyjrze% si& w#asnemu po#o$eniu, wtedy im ciekawiej pomy"lana my"l,
tym gorzej. Brakowa#o zwi!zku. Szed#em dalej, byle zaj"% do domu, i wyk#ada#em sobie, $e nic poza tym si& nie wydarza. (e to tylko mi#o"% w#asna si&ga mi do ust, do g#owy. Wybitnie wertykalne uczucie. A nade mn! by#y jedynie brudnoszare chmury ze "niegiem. Nikogo dooko#a. Kamienice socjalne z lewej, nasyp kolejowy na prawo. (adnego
sensu, jedynie aby dalej i"% do domu.
Za mostem nad przejazdem kolejowym wida% ju$ by#o bloki. Patrzy#em w stron& okien
mojego pokoju. Z oddalenia, pokój, jako miejsce, w którym przesiedzia#am rok bezrobocia, by# absolutnie nie do pomy"lenia. Bo czy tak mo$e wygl!da% rok z $ycia cz#owieka? – pyta#em sam siebie.
W windzie przegl!da#em si& w lustrze. Patrzy#em i czu#em idiotyczne zadowolenie. Przysz#o"% ani przesz#o"% nie mia#a dost&pu do tego lustra. Wszystkie winy wybaczone, mimo tego, co nawyczynia#em w przeci!gu ostatnich dwóch lat. U"miecha#em si& do siebie. Winda dojecha#a na ósme pi&tro i musia#em wysi!"%.
W domu powiedzia#em mamie, $e znalaz#em prac&. W jej oczach pojawi# si& blask. To,
$e mia#em si& za co" lepszego od z#omnicy nie istnia#o w spojrzeniu mojej w#asnej matki.
Ile b&dziesz zarabia#? – zapyta#a.
Nie wiem. Nie pyta#em. Dowiem si& jutro – odpowiedzia#em i poszed#em do pokoju.
Zastanawia#em si&, co robi% przez reszt& dnia. Jakbym mia# udawa% samego siebie. Z#omnica raptem sta#a si& punktem odniesienia. Gimnastykowa#em si&, czyta#em, stara#em si&
pisa%, a z#omnica by#a. Czeka#a na mnie, a ja nie wiedzia#em o tym.
W )wi&tym Antonim zacz&li wybija% dwunast!. S#ucha#em dzwonów. Przebrzmia#y,
a ja patrzy#em po pokoju. Firana, kanapa, "ciany, pod#oga, moje r&ce, nogi – wizja bez
fonii moich my"li.
Wyszed#em poszuka% w przedpokoju maszynki do w#osów.
W#!czy#em maszynk& w #azience. Spojrza#em do lustra. W#osy si&ga#y mi ramion. Rozebra#em si&. Po chwili wahania zacz!#em je "cina%.
Po wszystkim patrzy#em znów w lustro. Znów si& do siebie u"miecha#em. W ko'cu owin!#em si& r&cznikiem i przysiad#em, $eby pozbiera% w#osy z pod#ogi. Podnios#em, ile uda#o mi si& zmie"ci% w d#onie i wyszed#em do kuchni.
Mama zapyta#a, co te$ mnie nasz#o. Wyt#umaczy#em jej, $e wszystko to po to, $eby mierzy% up#yw czasu. Nie by#em pewien, czy rozumie, wi&c doda#em, $e za jakie" dziewi&%
miesi&cy znów b&d& wygl!da#, jak przed chwil!. Stali"my chwil& w ciszy, patrz!c na siebie. Wróci#em do #azienki, $eby pozamiata% pod#og&.
W pokoju przystan!#em tak, jak poprzednio. To, czego brakuje, b&dzie musia#o wyj"%
ze mnie. T#umaczy#em to sobie nie po raz pierwszy. Przedziwne uczucie, zdawa% sobie
spraw&, $e od poprzedniego takiego przeb#ysku min!# czas.
Zacz!#em chodzi%, wte i we wte, od kanapy pod oknem, do drzwi na ko'cu pokoju. Rozgrzewa#em si&. Za#o$y#em s#uchawki i podpi!#em je do telefonu. „I am the push that makes you move... I am the push that makes you move!” Pokrzykiwa#em s#owa piosenek,
robi#em pompki na taboretach. Przysiady ze sztang!. Rozci!ga#em ekspander nad g#ow!
i za plecami. Mimo muzyki, po chwili czu#em znów, jakbym obserwowa# samego siebie.
Jawi#em si& sobie jako zwierz&, ale czu#em si& coraz lepiej. Podchodz!c do drzwi, stroi#em miny do swojego odbicia w ich matowej szybie „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno...” zap&dzaj!c si& pod drzwi podczas %wicze', lubi#em pomy"le% te fraz&,
tak, jakbym kogo" przedrze*nia#. +wiczy#em do momentu, kiedy nie potrafi#em wi&cej
unie"% tu#owia ruchem ramion. Opad#em mi&dzy taborety i le$a#em na pod#odze. Euforia ust&powa#a. Wsta#em, $eby zdj!% z pó#ki egzemplarz „Czekaj!c na Godota”. Odnalaz#em fragment „A my"la#em ju$, $e odszed#e" na zawsze”, $eby dopisa% na marginesie: a ty, kaleko wracasz, kiedy przyjemno"% si& sko'czy#a i nie ma si& czym dzieli%.
Dopisa#em obok dat& i od#o$y#em ksi!$k& na miejsce.
Poszed#em si& wyk!pa%.
Le$a#em po ciemku w ciep#ej wodzie. Postukiwa#em knykciami o brzeg wanny. D*wi&ki dochodzi#y mnie zniekszta#cone. Zacz!#em sobie wyobra$a%, ze w#a"nie w tym momencie kto" móg#by sta% nade mn! i mówi% s#owa, które zapami&ta#bym na zawsze, a ja
nic nie zrozumiem przez uszy zatkane wod!. Wyszed#em szybko z wanny, $eby zapali%
"wiat#o... Fiksowa#em, ale rozeznawa#em si& w tym. To z braku lepszych bod*ców, t#umaczy#em sobie. Wyj!#em korek i zacz!#em si& wyciera%. Umy#em wann& z króciutkich
w#osów, które nie sp#yn&#y z wod!. Wróci#em do pokoju. By#a zaledwie pi&tnasta. Za 45
minut znów zabij! dzwony.
Dzwony rozdziela#y moje dni bezrobocia na etapy. Kaza#y ocenia% to, z czym mnie zastawa#y. By#y jak kto", kto pojawia# si& regularnie, $eby przypomnie%, $e nie potrafi& si&
przedosta! na zewn"trz. Pomy#la$em znów o z$omnicy. B%d% na czyje# rozkazy, ale b%d% zwolniony od niepewno#ci nadawania znaczenia. Nie chodzi$o przy tym o prawd%, ani obiektywno#!, tylko o znaczenie czegokolwiek – dla mnie. Jest to rodzaj gry, w której trzeba
nie pami%ta! tej pierwszej regu$y. Spojrza$em na zegarek. O czym
na przyk$ad teraz my#li w$a#ciciel z$omnicy? – zacz"$em na nowo
si% zastanawia!. Rzecz jasna, &e my#li o sobie, ale pewnie przedstawia to sobie wyra'niej, konkretniej... potrzebniej. Nie my#li zdaniami, jak ja, teraz, w tym punkciku, malu#ki, malusie(ki. Poczu$em tak wyra'n" odraz% do samego siebie, &e w ustach zacz%$a zbiera!
mi si% #lina. Rozbawi$o mnie to serdecznie. Jestem producentem #liny! Rozbawi$o jedynie na moment. Wsta$em od biurka. W „Czekaj"c na Godota” odnalaz$em fragment: „Nawet na #miech nie mo&na ju& sobie pozwoli!” i dopisa$em: „jestem producentem #liny”.
Dopisa$em dat% i od$o&y$em ksi"&k% na pó$k%.
Usiad$em do biurka, &eby pisa!. Pisa$em przez prawie dwie godziny. By$em zadowolony, kiedy zauwa&y$em, ile czasu min%$o. Praca w skupieniu podobna jest do snu z marzeniami... Znów z obrzydzeniem przy$apa$em si% na czym#, co mog$o przerodzi! si%
w monolog. Podszed$em do pó$ki z ksi"&kami. Chcia$em dopisa!
co# przy fragmencie, kiedy Estragon pyta Vladimira, dlaczego nigdy nie pozwala mu spa!, ale mama zawo$a$a mnie na kolacj%.
Podczas kolacji rozmawiali#my sobie. Z$omnica znajduje si% niedaleko miejsca, gdzie mama dorasta$a. Opowiada$em, &e pami%tam, &e z okna babci wida! by$o plac zagrodzony siatk" i o goni"cych si% tam psach. Mama przyzna$a, &e by$y psy i &e by$ plac.
U#miechn%$a si%. Od razu wi%c dopowiedzia$em, co przypomnia$o mi si% jeszcze: kredens, który sta$ w kuchni, taki z matowymi,
przesuwanymi szybkami. Za tymi szybkami babcia chowa$a czasem dla mnie s$odycze. S$odycze by$y tylko czasem, ale ja chcia$em, &eby odsuwa$a szybki za ka&dym razem, kiedy j" odwiedzali#my. Mówi$em to, a mama #mia$a si% i kr%ci$a g$ow". Zapyta$em,
pami%ta, jak raz babcia da$a mi kawa$ domowego ciasta, a ja poszed$em z nim na dwór. Na dworze na ciasto skoczy$a kura. Wczepi$a si% $apami w ciasto i macha$a skrzyd$ami. Przybieg$em z p$aczem, a babcia zgani$a mnie, &e powinienem odp%dzi! kur%, a nie
wyrzuca! ciasto... Mama #mia$a si% na g$os. Mówi$a, &e to niemo&liwe, &ebym pami%ta$ tyle szczegó$ów. Matowe szybki, t$umaczy$em, musia$em zapami%ta!, bo by$y w #cis$ym zwi"zku ze s$odyczami. A ta kura by$a straszna, i widocznie ze strachu j"
zapami%ta$em. Przestali#my si% #mia! i mama znów zagadn%$a mnie
o z$omnic%. Nie mia$em ochoty wi%cej o tym rozmawia!. Powiedzia$em tylko, &e b%dzie dobrze i poszed$em do pokoju.
Nie zapali$em #wiat$a. Usiad$em w rogu kanapy. Nie rusza$em
si%. Popielate ciemno#ci, wszystko by$o jakby zrobione z granulatu. Jedynie przedmioty o jasnych kolorach wydawa$y si% mie!
konsystencj% sta$". Czu$em spokój. Nieuzasadniony niczym spokój. )a$osne, ile zale&y od tego, co ma si% przed oczami.
Wyszed$em z pokoju, &eby przygotowa! dla siebie ubrania odpowiednie do pracy na mrozie.
Od dawna do niczego si% nie przygotowywa$em. Uczucie, jakie
temu towarzyszy$o, samo w sobie, by$o przyjemne. Kompletowa$em ubrania tak, by stworzy$y warstwy, ale nie kr%powa$y ruchów.
Ta staranno#! wk$adana w wybór stroju roboczego rozbudzi$a we
mnie szyderstwo: „Masz misj%, co – ch$opaczku? Musisz si% ciep$o ubra! do wa&nej pracy na mrozie. )adnych wi%cej dziwactw
w ci"gu dnia, ju& prawie masz prac%, jak wszyscy.” – mówi$em
do siebie.
Zanios$em ubrania do pokoju. Usiad$em na kanapie. S$ucha$em
buczenia osiedlowego transformatora. Ten d'wi%k przywodzi mi
na my#l funkcjonowanie #wiadomo#ci. Kto# uruchomi$ urz"dzenie, które brz%czy, skoro dzia$a. Zasn"$em. Wsta$em przed alarmem,
wystarczaj"co wcze#nie, aby móc pój#! do pracy piechot".
W windzie znów si% sobie przygl"da$em. Nie u#miecha$em si%.
Nie by$em przebrany za siebie. „No czyj to nowy pracownik?” – sarka$em patrz"c w lustro.
Po drodze zastanawia$em si% nad pogardliwo#ci" tego rodzaju.
To przesz$o u mnie w odruch. Ledwie uk$oni% si% w$a#cicielowi
z$omnicy, a uczuj% pogard% do samego siebie. Mia$em sta! si% kim#
w rodzaju wyzwole(ca, a nie uda$o mi si%. Uczepi$em si% tego,
o czym s"dz%, &e jeszcze najlepiej potrafi%. Moje my#li to tandetnie fa$szowane pieni"dze... Nie talent, a strach. Pojmowa$em wreszcie w$asne odkrycie.
Doszed$em do g$ównej ulicy. Co kilkana#cie metrów mija$em pracowników s$u&b miejskich sypi"cych piasek na chodniki. Wykonywali podobne ruchy, a& po ostatniego, zupe$nie ma$ego w perspektywie ci"gn"cej si% drogi. W fantazji zobaczy$em ich
#piewaj"cych pie#( zarann". Mijaj"c ich, poj"$em, &e nie ma na to
szans. Po drugiej stronie ulicy zauwa&y$em dziewczyn% wychodz"ca z „)abki”. Otwiera$a i unosi$a rolety. Kiedy wchodzi$a do skle-
pu, przez mgnienie zobaczy$em jej profil. Czer( jej w$osów i usta
mocno pomalowane karmazynow" szmink", a po chwili tylko ziele( roboczego fartucha. Przeszed$em na drug" stron%, &eby móc si%
jej przyjrze!.
Kilkana#cie metrów od „)abki” ko(czy$ si% chodnik. Pobocze
by$o g%sto zaro#ni%te krzakami, przez to, co chwila musia$em wchodzi! na ulic%. Samochody mija$y mnie w niewielkiej odleg$o#ci.
Pomy#la$em, &e gdyby który# mnie potraci$, to dlatego, &e chcia$em zaoszcz%dzi! trzy dwadzie#cia na bilecie. Nad )yciem roztrzaskanym w ten sposób nale&a$oby chichota!, krztusz"c si% i parskaj"c. Ta naturalna artykulacja zaj%$aby by miejsce potrzebnej
do wyra&enia w takiej chwili prawdy. „Chichot jako dowód istnienia duszy; spekulacje o &yciu wiecznym i mo&liwej Z$o#liwo#ci boga” – zd"&y$ przyj#! mi do g$owy tytu$ zanim przekroczy$em bram% z$omnicy.
Teren by$ wielko#ci dwóch boisk pi$karskich. Ca$o#! pokrywa$
#wie&y #nieg, spod którego wystawa$y ko(cówki rur i kraw%dzie
blach.
Jeste# nowy? Zapyta$ mnie m%&czyzna siedz"cy w d'wigu obok
którego przechodzi$em.
Tak – odpowiedzia$em.
Id' najpierw do szefa – powiedzia$ i wskaza$ mi kierunek.
Nie zauwa&y$em biura, bo zas$ania$ je równy rz"d drzewek. Skr%ci$em w tamtym kierunku.
Pracuj"cy w g$ównym pomieszczeniu ludzie nie zwrócili
na mnie uwagi. Wyt$umaczy$em, &e jestem nowy. Kazano mi zaczeka! w przedpokoju.
Za mn" wesz$a starsza kobieta z miot$".
Jest pan nowy? Czemu pan nie poszuka$ innej roboty? Zapyta$a.
Znalaz$em t%. Odpowiedzia$em zupe$nie zaskoczony jej bezpo#rednim tonem.
S" przecie& inne oferty, ja te& przegl"dam og$oszenia. Ale to roboty dla m$odych. Tutaj nikt d$ugo nie wytrzymuje – chcia$a mówi! dalej, ale w tym momencie polecono jej, aby przygotowa$a dla
mnie szafk% w przebieralni.
Przebieralnie by$y w barakach na ty$ach. Szed$em za sprz"taczk".
Tu jest ci%&ko. Trzeba robi! w ka&d" pogod%. Kontynuowa$a ledwie si% zrównali#my. Zawsze to jednak jaka# robota. Powiedzia$em, byle co# odpowiedzie!.
Ja pracuj% na pó$ etatu. Musz%, z emerytury nie starcza. Przyje&d&am o czwartej, ale ju& dziesi"tej mam koniec. A tamci musz" robi!, jak d$ugo s" zamówienia.
To tutaj nie pracuje si% o#miu godzin? Zaciekawi$em si%. Kobieta spojrza$a na mnie z u#mieszkiem.
Tu pracuje si%, jak d$ugo trzeba. A pan jest czwarty nowy w tym
miesi"cu. T" szafk% panu wyczyszcz%. Niech pan znajdzie sobie
kask, le&" w szafce w przedsionku – poleci$a.
Wybra$em kask, który wygl"da$ na nieu&ywany. Za$o&y$em go
nie #ci"gaj"c kaptura z $ysej g$owy.
Szafka gotowa – zakomunikowa$a.
Mia$em na sobie robocze $achy. W szafce zostawi$em tylko jedzenie.
Wróci$em do biura. Nie wiedz"c, do kogo mia$bym si% zwróci!,
oznajmi$em ogólnie, &e jestem gotowy do pracy.
Szef zaraz do pana wyjdzie – odpowiedzia$a mi kobieta zza biurka w lewym k"cie pokoju.
Wróci$em do przedpokoju. Sta$em tam kilka minut, dziwnie ot%pia$y. Co chwila poprawia$em na g$owie kask, do którego nie umia$em si% przyzwyczai!.
Szef wszed$ do przedpokoju szybkim krokiem i od razu ruszy$
ku drzwiom. Ten po#piech mnie ocuci$. Poszed$em za nim.
Na zewn"trz przedstawi$ mnie dwóm m%&czyznom. Wyt$umaczy$, &e mam im pomaga!, i &e porozmawiamy pó'niej. Odszed$
zaraz do samochodu i odjecha$.
Sta$em z boku d'wigu czekaj"c na instrukcje. Jeden z m%&czyzn
pracowa$ nad silnikiem, skulony wewn"trz korpusu maszyny. Drugi sta$ obok mnie. Nikt nic nie mówi$.
Mog% jako# pomóc? – zapyta$em tego bli&ej mnie.
Czekej, naprawjeymy silnik to bydymy mieli co robi! – odpowiedzia$.
Sta$em dalej. Owiewa$ mnie uporczywy wiatr. Schowa$em si%
za d'wig. Odwróci$em si% ty$em do m%&czyzn, d'wigu, z$omnicy.
Przymkn"$em oczy. Nasz$a mnie przedziwna my#l, &e w tym miejscu nie istnieje nic stworzonego na moje podobie(stwo.
Zapol gazeta i dej mi – powiedzia$ m%&czyzna reperuj"cy silnik.
Zareagowa$em na te s$owa. M%&czyzna stoj"cy przy d'wigu wyj"$ z kieszeni gazet% i j" podpali$. Wiatr wywia$ mu j" z r"k. Po krótkim biegu uda$o mi si% przycisn"! j" stop" do #niegu. Tli$a si% jedynie na brzegach. Zanios$em j" m%&czy'nie z zapalniczk". Ten
podpali$ j" znów i poda$ drugiemu.
23
24
To si! nie zapoli. Za du"o wody my wloli do bynzyny – powiedzia# tamten. Odrzuci# p#on$cy skrawek i zeskoczy# z d%wigu. Poszli&my za nim do biura.
W biurze ten od naprawiania zapyta#, co mamy robi' skoro d%wig
nie dzia#a. Wys#ano mnie do pomocy przy d%wigach, które uda#o
si! uruchomi'.
Na drugim ko(cu z#omnicy pracowa#y dwa d%wigi. Obok nich
sta# cz#owiek. Podszed#em do niego i zapyta#em, jak mam pomaga'. Ch#opak powiedzia#, "e mam pój&' do d%wigu po prawej, bo
pomocnik tamtego nie przyszed# dzi& do pracy.
Operator d%wigu odczytywa# co& z arkusza papieru. Kiedy na mnie
spojrza#, wyt#umaczy#em, "e mam z nim pracowa'. Pokaza# mi r!k$ jeden ze stosów rur. )eby tam doj&' musia#em przeciska' si!
pomi!dzy blachami, pr!tami i rurami, u#o"onymi pomi!dzy wystaj$cymi z ziemi pionowymi podporami. Rami! d%wigu zawis#o
nad rurami i wtedy operator zawo#a# do mnie.
Nie wzi$#e& lin!
Wróci#em po liny. Przy d%wigu operator poradzi# mi, jak wydosta' potrzebne mu rury. Zrobi#em, jak mi kaza#. Z jednej liny zrobi#em p!tle i umocowa#em w niej wystaj$ce rury. Kiedy d%wig je
uniós#, przerzuci#em pod nimi drug$ lin!. Zap!tlone liny zaczepi#em o masywne haki zwisaj$ce z #a(cuchów umocowanych
do elektronicznej wagi na ko(cu ramienia d%wigu. Da#em r!k$ zna'
operatorowi, "e mo"e podnosi', a on gestem ramieniem da# mi
do zrozumienia, "ebym odszed# na bok. Kiedy rury przesta#y si!
ko#ysa', odczyta#em ich ci!"ar z ekranu wagi, aby operator móg#
przygotowa' rachunek.
Zacz!li zje"d"a' si! klienci sk#adaj$cy niewielkie zamówienia.
Czasami, aby wydoby' kawa#ek blachy, trzeba by#o podnie&' wpierw
blok k$towników, pr!tów lub czego& podobnego. Niepotrzebny
w danym momencie towar w!drowa# na pierwszy w zasi!gu d%wigu stos. Na jeden wydobywany element, sto innych pozostawa#o
nieruszonych. Najwi!cej czasu schodzi#o na ustaleniu, gdzie w#a&ciwie szuka' zamówionego towaru.
Znalaz#em chwil!, aby zagadn$' drugiego pomocnika, czy jest
zadowolony z roboty. Powiedzia#, "e jest w robocie pi$ty dzie( i "e
najgorsze jest zimno. Wspomnia#, "e trzeci hakowy pracuje tylko
tydzie( d#u"ej, i "e do roboty nie przyszed#, bo co& mu strzeli#o
w plecach, wczoraj, kiedy nosi# rury. Mówili&my sobie o zwyk#ych
w takiej sytuacji rzeczach. Kiedy zacz$# mi opowiada', "e wcze&niej pracowa# w Anglii jako kierowca wózka wid#owego, uci$#em
rozmow! i odszed#em w kierunku d%wigu. Tym, co najbardziej odrzuca mnie od polskich emigracyjnych historyjek, jest ich wzajemne podobie(stwo. Im wi!cej ludzi je opowiada, tym mniejsze znaczenie maj$ ró"nice mi!dzy tymi lud%mi. Przez to niespodziewane
przywo#anie wspomnie( z Anglii, ow#adn!#a mn$ moja w#asna historia. Wyje"d"aj$c nie podejrzewa#em ogromu uleg#o&ci, który b!d! musia# przyswoi'. Wróci#em do bycia podw#adnym, tylko w skali 1 do 5, w jakiej funt wymienia si! na z#otówki. W jednej chwili
poczu#em si! frajerem.
Poszed#em do baraków si! wysika'.
Otworzy#em drzwi, za którymi my&la#em, "e b!dzie #azienka. Skoczy#y ku mnie dwa psy, które by#y w &rodku. Zd$"y#em zatrzasn$'.
Psy ujada# i drapa#y drzwi. Ubikacja by#a za drzwiami, które wygl$da#y jak wej&cie do sk#adu narz!dzi, czy innego schowka.
Kiedy wróci#em, przy d%wigu sta#o trzech m!"czyzn, Operatora nie by#o, wi!c zacz!li mi t#umaczy', "e szukaj$ blachy, która jest
im potrzebna, "eby doko(czy' budow! pieca. Przez mróz nie dawali rady pracowa' w swoim warsztacie. Zapami!ta#em wymiary i poszed#em poszuka' operatora.
„OK, oni potrzebuj$ blachy, a ja j$ dla nich zahacz!. Jeba' mitomani!”. Próbowa#em przedstawi' sobie swoje po#o"enie
na nowo.
Operator nie by# zadowolony, "e pojawi#o si! nowe zlecenie.
– Za pietno&cie minut przerwa. Po', za#atwiemy ich szybko, i pódymy sie #ogrzo'.
M!"czy%ni z warsztatu zgodzili si! kupi' blach! o par! centymetrów d#u"sz$. Nie trzeba by#o jej przycina', wiec szybko to posz#o. Operator wys#a# mnie do biura z kwitkiem, na którym wyceniona by#a blacha. By#a warta tyle, co oko#o trzy moje dniówki. „Ja
zahaczam blachy, a w#a&ciciel zahacza mnie” – t#umaczy#em sobie rzeczy po staremu.
Na przerw! zszed#em ostatni. Zaj$#em miejsce przy d#ugim drewnianym stole. Ludzie odzywali si! do siebie z rzadka, zaj!ci jedzeniem. Dopiero podczas skr!cania papierosów nawi$za#y si! rozmowy. M!"czy%ni rozmawiali o pracy. O tym, kto ile dosta#
od klienta do r!ki, za pr!dkie za#atwienie zlecenia. Spekulowali te",
ile potrwa dniówka. Na moment wyrwani z mrozu faceci, gadali
o tym, co by#o im wspólne. Kto& ustawi# radio, RMF, i jak dla mnie,
to uzupe#ni#o bardzo praktyczny brak oporu przed brzydot$ tej sy-
tuacji. Czemu – pyta#em siebie – czemu, akurat to radio? Dlaczego nie, na podobie(stwo wszystkich niewolników w historii, intonowa' pie&ni w j!zyku obcym dla w#a&cicieli... Co ja ze sob$ poczn! z #bem napierdolonym estetycznymi zachciankami tego
rodzaju, pyta#em siebie w duchu, ale w#a&nie wtedy zagai# do mnie
niski i przysadzisty m!"czyzna siedz$cy naprzeciwko:
I jak pierszy d%y(?
Nie jes %le, jak zamówiena, jedne za drugimi, idom. Jak cza czeka' i sto' na mrozie, to jes fes zimno. – Nie chcia#em o tym rozmawia', wi!c od razu zada#em inne pytanie:
Co to som za psy w ty izbie, co wyglondo, jak #a%ynka? Wloz’"ech
sie wyjsca' i sie na mie ciep#y. M!"czy%ni zacz!li si! &mia'. O to
mi chodzi#o.
Pilnujom z#omnicy. Spuszczomy je na noc. – wyja&ni# mi kto&
inny.
Rozmowa si! urwa#a. Odpowiada#o mi to. Rozpar#em si!
i przymkn$#em oczy. My&la#em nad tym, czym s$ uczucia w cz#owieku. Je&li nie mo"na ich komunikowa' innym, rosn$ ponad miar!. Jak olbrzymi ogon, albo róg wyrastaj$cy wprost z czo#a. Róg
chc$cy po#$czy' si! z inn$ "yw$ tkank$. Najwi!ksze strachy i bogi powstaj$ z nas w ten sposób. Si!gn$#em po telefon. „Kocham
Ci!. Ten &wiat jest zbyt nie-mój. Ty jeste& jak Miasto do którego
dano mi klucze”. Szuka#em tego czego& brakuj$cego, abym móg#
doko(czy' esemesa i wtedy do baraku wszed# w#a&ciciel.
No, panowie, powoli b!dziemy ko(czyli t! przerw!. Wszyscy
sobie podjedli, to teraz pohulamy jeszcze z robot$. – Spojrza#
z u&miechem, nienaturalnym, rozci$gni!tym pomi!dzy k$cikami
ust, jak mini baner motywacyjny. Wróci# spojrzeniem do mnie
Jak Pan doko(czy herbat!, to prosz! przyj&'. Wyja&nimy sobie,
jak to b!dzie z umow$, dobrze? Powiedzia# i poszed# sobie.
Kedy on zdon"o# przyjecha'? – zapyta# kto& na g#os. Nic mu nie
umknie w tych telebimach – doda#. Wtedy te" zauwa"y#em, "e w rogu baraku, pod sufitem, zamontowana jest kulista kamera. Spojrza#em ku niej i zacz$#em porz$dkowa' to, co zosta#o mi ze &niadania.
M!"czy%ni nie spiesz$c si! zbytnio wychodzili z baraku. Poszed#em w stron! biur.
W gabinecie w#a&ciciela pierwszym, co przyku#o moj$ uwag!,
by#y maszyny do pisania. Na jednej po#o"ony by# kask z pleksiglasow$ os#on$ na twarz. Maszyny do pisania i kaski. Dlaczego spo&ród wszelkich mo"liwych ozdóbek w#a&nie maszyny do pisania?
Dlaczego nie co& bez znaczenia, jak pos$"ki Buddów, armaty, lwy,
albo cynowe "o#nierzyki. Czemu maszyny, kurwa? Na palimpse&cie nadawania znaczenia w ko(cu zabrak#o mi miejsca i maszyny musia#y pozosta' jedynie bibelotami w czyim& biurze. Musia#em obok nich usi$&' i znosi' mniemanie, jakie "ywi! o sobie
samym. Usiad#em, a w#a&ciciel zapyta#:
Jak odnajduje si! pan w tej pracy?
Póki co, zahacza#em tylko towary do d%wigu. Je&li to mia#oby
by' moje g#ówne zadanie, s$dz!, "e dam rad!.
To oczywi&cie nie b!dzie pana jedyne zadanie. Póki nie opanuje pan innych umiej!tno&ci, rzeczywi&cie, b!dzie pan pomaga# operatorom. A jak pan wytrzymuje, bo to jest jednak robota ca#y czas
na zewn$trz.
Jest zimno. Nie wiem, co mia#bym powiedzie' wi!cej. Zdaj! sobie spraw!, "e robota ma by' wykonana, czy b!dzie zimo, czy nie.
Wie pan, ja bym chcia# skompletowa' w ko(cu cztery dru"yny,
a nie zaczyna' tej rozmowy, co tydzie( na nowo, z kim& nowym.
Mo"e to si! wydaje proste, ale nawet podpinanie rur do d%wigu wymaga pewnego zgrania. Cztery sprawnie dzia#aj$ce dru"yny, to by#yby zupe#nie inne dochody. Póki co, zamówienia si! pi!trz$, a my
nie jeste&my w stanie nad$"y'. To nie jest praca dla ka"dego. To
musi hula'. Sprawnie za#adowywa' te wszystkie "elastwa, to te"
trzeba potrafi'.
Prze rwa# i za cz$# mi si! przy pa try wa'. Za py ta# znów:
Czy widzi si! pan w tej roli?
Odpowiedzia#em „tak”, ale by#a to odpowied% na inne pytanie.
Na to, czy chc! jakakolwiek prac!, czy chc! by' bezrobotnym. W#a&ciciel przeszed# do szczegó#ów.
Wróci pan wi!c w poniedzia#ek do urz!du pracy. Dostanie pan
skierowanie na sta". Przez trzy miesi$ce popracuje pan jako sta"ysta. W tym czasie upewnianie si!, czy chc! p#aci' panu za w#asne pieni$dze.
Nie odpowiada#em, zupe#nie zaskoczony. W#a&ciciel kontynuowa#.
Je&li pana to interesuje, to prosz! podej&' do pani Ani. Podpisze pan odpowiednie papiery. Mam wielk$ nadzieje, "e uda nam
wspó#pracowa' na d#ugo. Je&li pan si! wyka"e, to tutaj mo"e pan
znale%' robot! na lata.
Tak, dobrze, dzi!kuj! – odpowiedzia#em – przejd! do pani Ani.
Daniel Orzadowski, ur. 1983.07.28. Pracuj! w organizacji pozarz"dowej.
Bez dorobku literackiego. Mieszka w Siemianowicach #l"skich.
Graf: Wojtek !uka
Poda$em kobiecie przy biurku dowód. Kiedy siedzia$em oczekuj"c na dokumenty, ros$a we mnie gorycz. „Na dworze jest mróz i %niegu za kostki, a ten kole% chce, &ebym zapierdala$ na starcie za dziewi!'set z$otych... Czemu mam przyj"' samego siebie, w wersji, &e na tym mrozie warty jestem dziewi!'set z$otych?”
Kobieta poda$a mi dokumenty. Podpisywa$em, wys$uchuj"c instrukcji, co nale&y zrobi' ze skierowaniem na sta&. Poszed$em do przebieralni schowa' papiery.
Przy bramie sta$y dwa tiry. Trzeci zaparkowany by$ na wadze platformowej i kierowca odpina$ ju& boczne plandeki. Operator, któremu pomaga$em, wo$a$ na mnie. Przyspieszy$em. Zamkn"$em papiery w szafce i wróci$em do niego.
Kurwa ma', na som koniec czi a$ta. Muszymy powybieyra' te srogie ru$y, uwijej.
Zamówienie mia$o by' uko(czone przed zmrokiem. To mog$o by' to tempo, którego
&yczy$ sobie w$a%ciciel. To daje momenty, w których obserwuje si! cz$onki w$asnego cia$a, jakby nie nale&a$y do nas. Nogi stawiaj" pr!dkie kroki, r!ce manipuluj" przedmiotami, plecy potrafi" przyj"' konieczne obci"&enie. Robi si!.
Aby doko(czy' zamówienie, razem z drugim pomocnikiem na ramionach przynosili%my pojedyncze rury. Drugi pomocnik zgubi$ suwmiark! w %niegu i musieli%my jej szuka'. To wystarczy$o, &eby ci!&ki opierdol zwali$ si! na nas obu. Tempo pracy obdarza$o
wszystkich wartkimi, barwnymi s$owami.
W pewnym momencie tu& przy bramie z$omnicy rozleg$ si! $oskot. Jedna z metalowych
lin nie wytrzyma$a i pot!&na rura zerwa$a si!.
Wszyscy poszli w tamto miejsce.
)o kurwa, dobrze, &e to nie %lecia$o z wysoka – Komentowa$ operator, zdejmuj"c z g$owy kask i rozczesuj"c palcami w$osy mokre od potu. Tako dupno ru$a, a skoko jak koza – doda$.
W$a%ciciel dopytywa$, co si! sta$o. Operator pracowa$ w pojedynk!. Najpierw sam zapina$ rury, a potem wynosi$ je na tira. Pierwsz" warstw! chcia$ u$o&y' samemu, &eby zaoszcz!dzi' czasu. W$a%ciciel nakaza$ mi pomaga' przy tym za$adunku,
O tym w$a%nie mówi$em, o niesprawnym dzia$aniu. Pan b!dzie od teraz dla bezpiecze(stwa podpina$ dodatkowe liny – poleci$.
Kiedy wszyscy si! rozeszli, operator kaza$ mi zapomnie' o dodatkowych linach, chcia$
tylko, &ebym przytrzymywa$ rury, &eby zbytnio nimi nie buja$o.
Operator porusza$ ramieniem zbyt szybko, &ebym potrafi$ przeciwstawi' si! chybotaniu rur. W pewnym momencie wyszed$ z kabiny. Wróci$ z m!&czyzn", z którym zacz"$em prac! rano. M!&czyzna mia$ teraz wchodzi' na tira i odczepia' rury. Operator nie chcia$,
&ebym si! tym zajmowa$ w pierwszy dzie( pracy. Rury by$y pokryte %niegiem i lodem.
M!&czyzn", przysadzisty i niezgrabny, wspina$ si! na tira krótkimi posuni!ciami. Podziwia$em, &e pomimo niedostatków starego cia$a daje temu rad!.
Zacz!$o si! %ciemnia'. Mieli%my przyspieszy', aby doko(czy' za$adunek, bez konieczno%ci ustawiania dodatkowego o%wietlenia. Kiedy spieszy$em si! podpi"' stalow" lin!,
stopa wpad$a mi do koleiny, która nie by$a widoczna pod warstw" %niegu. Zatoczy$em
si! i w rozp!dzie kopn"$em w ko(cówk! rury. Zabola$o, ale po chwili wróci$em do pracy. Uderzy$em si! w piszczel, wi!c bola$o w zwyczajny dla tej cz!%ci cia$a sposób.
Robi$o si! coraz zimniej. Operator powiedzia$ nam, &e idzie si! ogrza'. Ogrzewanie
w jego kabinie dzia$a$o z przerwami, wi!c poruszaj"c jedynie r!kami nie móg$ si! zagrza'.
Czeka$em na niego wsparty o jedn" z rur. Poczu$em &e mam mokr" nogawk! spodni.
Podwin"$em spodnie. Kalesony mia$em zalane krwi". Wyj"$em je ze skarpety i podci"gn"$em. Na nodze mia$em pionowe rozci!cie, z którego ciek$a krew. Operator wróci$, kiedy jeszcze przygl"da$em si! ranie.
Co% sie zrobio$? Nie, nie pokazuj mi tego. Id* do biura, chyba tam jeszcze kto% jest.
Niech ci do apteczka – powiedzia$ z grymasem na twarzy. Wygl"da$o na to, &e brzydzi
si! krwi.
W biurze by$a ju& tylko jedna osoba. Wyt$umaczy$em, po co jest mi potrzebna apteczka. M!&czyzna zaraz zacz"$ dopytywa', czy trzeba wzywa' karetk!. Zorientowa$em si!,
&e nie chodzi mu o mnie, ale o konsekwencje dla firmy.
Poda$ mi apteczk!. Polewa$em rozci!cie wod" utlenion". Ods$ania$a si! rana, z której
w rytm mojego pulsu wylewa$a si! krew. Przygl"da$em si! temu z zaciekawieniem. Zorientowa$em si!, &e nakapa$em krwi" na pod$og!. Obla$em ostatni raz ran! i za$o&y$em
opatrunek. Zapyta$em, gdzie maja mopa. Chcia$em pozmywa' krew z pod$ogi. M!&czyzna odpowiedzia$, &e nad ranem przyjdzie sprz"taczka i &e nie zostanie po tym %ladu. Nalega$em, wydawa$o mi si! uw$aczaj"ce, kaza' komu% sprz"ta' cudz" krew.
Kiedy zmywa$em pod$og!, m!&czyzna zadzwoni$ do w$a%ciciela. Przekaza$ mi, &e mam
pojecha' na izb! przyj!' zszy' nog! i wróci' dopiero w poniedzia$ek.
Sko(czy$em sprz"ta' i poszed$em do przebieralni. Wiadomo%' o moim zranieniu ju&
si! rozesz$a. Po drodze inni pytali mnie, czy nic mi nie jest. Mówili, &e jestem blady. Po&egna$em si! z nimi i poszed$em si! ubra'.
Nie poszed$em na autobus. Do izby przyj!' mia$em czterdzie%ci minut drogi. Noga mnie
nie bola$a.
Wraca$em przez centrum. Mija$em ludzi wchodz"cych do sklepów, czekaj"cych
na przystankach, wsiadaj"cych i wysiadaj"cych z samochodów. +eby móc bra' w tym
wszystkim udzia$, trzeba b!dzie udawa' zainteresowanego t" lub inn" z$omnic", jako hakowy, lub ktokolwiek inny. Obmierz$e metamorfozy.
Narasta$o we mnie poczucie, &e nie wróc! wi!cej na z$omnic!. Nie mia$o wyzwalaj"cej jasno%ci postanowienia, ci"&y$o raczej, jak nadzieja na co% nieokre%lonego.
!
25
Foto. Rados!aw Kobierski
Z WOJCIECHEM KUCZOKIEM rozmawia KATARZYNA BERETA
O wa!"saniu si"
mi"dzy
ksi#$kami
26
– Czy czerpanie z historii regionu
i próba ukazania !l"skiego genius loci,
ale i przekle#stwa tej ziemi, nie etykie$
tyzuje literatury tu powstaj"cej jako
prowincjonalnej, niezdolnej do wyj!cia
poza dramat lub pi%kno w&asnego po$
dwórka?
– Dzisiaj peryferie s! w modzie, wierz", #e niegdysiejszy kompleks $l!ski
zmienia si" w $l!sk! dum". Pami"tam,
#e w czasach mojego dzieci%stwa gwara $l!ska by&a u#ywana wstydliwie; je#eli jakie$ dziecko mówi&o na szkolnych
korytarzach po $l!sku, by&o to uto#samiane z proletariackim pochodzeniem.
To by& sk!din!d ciekawy paradoks
w Polsce Ludowej, gdzie w&adza ho&ubi&a klas" robotnicz!, a górnicy mieli si"
w istocie lepiej ni# reprezentanci innych
zawodów. Tak w&a$nie objawia& si"
podda%czy kompleks 'l!zaków, którzy
w Polsce dali sobie wmówi(, #e godka
stygmatyzuje – jak si" okazuje „Prawdziwi Polacy” zawsze mieli w sobie co$
mendowatego i toksycznego. No i po-
tem, te $l!skie boroki, które uciek&y
przed re#imem do RFN, natychmiast
wypiera&y si" swojej polsko$ci, chy#o
zmieniaj!c obywatelstwo i pisowni"
na zwisk, po czym z ulg! wra ca &y
do gwary jako mowy prywatnej, domowej, ojczystej. Ten kompleks poniek!d
#yje do dzi$ – moi znajomi rówie$nicy,
którzy porobili kariery i osiedli w Warsza wie, cza sem pró bu j! po wra ca(
do gwary, ale robi! to tylko po pijaku,
w nieporadny, karykaturalny sposób,
jakby sami z siebie szydzili, jakby
chcieli wyegzorcyzmowa( t" $l!sko$(,
która w nich siedzi na dnie dusz i uwiera jako niechciana t"sknota. Biedni,
za chwil" b"d! szukali w tej $l!sko$ci
ratunku. Epatowani przez prawicowych
politruków poj"ciem polsko$ci zaczynamy szuka( schronienia w mo#liwo$ci
uto#samienia si" z jakim$ mniejszym
Heimatem. I tym $l!skim Heimatem
mo#na si" zaraz b"dzie nie tylko szczyci(, ale i zas&ania( przed sparszywia&!
polsko$ci!.
– Czy po Bonczyku, Morcinku, Szew$
czyku, Netzu, Kutzu, Twardochu i wie$
lu innych wcze!niej i pó'niej mo($
na powiedzie) jeszcze co! nowego
o *l"sku? A mo(e jeste!my skazani je$
dynie na poszukiwanie wci"( nowych
kostiumów do tych samych tematów?
– Nie wiem. Ja w&a$ciwie nigdy nie
zajmowa&em si" 'l!skiem. Mieszka&em na nim prawie czterdzie$ci lat, dlatego by& dla mnie naturaln! sceneri!,
w któr! wpisywa&em moje historie. To
by&o po prostu naj&atwiejsze. Ale nigdy
nie próbowa&em by( trybunem $l!sko$ci,
ani te# nie czu&em potrzeby, by si" z ni!
zmaga(. Jestem pisarzem polskim pochodz!cym ze 'l!ska. I my$l", #e jest ze mn!
podobnie jak z Kazimierzem Kutzem,
który dopiero gdy wyjecha& poza swój
Heimat, zacz!& z dystansu widzie( 'l!sk
w pe&ni jego barw i wyrazisto$ci konturów. Przecie# to w Warszawie powsta&y wspania&e scenariusze jego $l!skich
filmów. Nie trzeba wi"c by( zakopanym
po szyj" w w"glu, #eby móc by( pisarzem $l!skim i uprawia( literatur" w j"zyku polskim. Dopowiem od razu, #e nie
wierz" ani w naród $l!ski, ani w j"zyk
$l!ski. 'l!sko godka jest gwar!, a 'l!zacy s! grup! etniczn!, dajmy sobie ju#
spokój z t! maskarad!, bo to nigdy nie
b"dzie mia&o ko%ca. Poj"cia „narodu”
w ogóle powinno si" u#ywa( ostro#nie,
bo to jest granat, który sieje straszliw!
rozpierduch" w spo&ecze%stwie liberalno-demokratycznym. Jak si" ukonstytuuje naród $l!ski, zaraz si" z niego b"d!
chcia&y oderwa( narody pomniejsze – naród gliwicki nie b"dzie chcia& mówi( jednym g&osem z narodem zabrza%skim, potem si" wyodr"bni! narody dzielnicowe:
Szobiszowiczanie, Rokitniczanie, a po-
tem si! wkurz" na siebie s"siedzi i og#osz", $e lewa strona ulicy to inny naród
ni$ prawa i na ko%cu ka$dy b!dzie
mamrota# pod nosem: „Ja jestem naród!”. Kaczy%ski zreszt" ju$ tak ma.
– My!l", #e taki geograficzny dy$
stans s%u#y czasami lepszemu pisaniu
o &l'sku. Podobnie jest z ka#d' ziemi'
ko%ysk'. Gdy si" j' opu!ci, to zaczyna si"
na ni' patrze( z innej perspektywy.
– To prawda. Uruchamia si! wówczas
co&, co mo$na nazwa' &l"skim patriotyzmem, a co nie jest &l"skim nacjonalizmem. Nacjonali&ci to ci, którzy ca#e $ycie siedz" w swojskim gumnie i widz"
tylko p#ot s"siada z lewej i p#ot s"siada
z prawej strony i z l!ku przed zwiedzeniem reszty &wiata broni" tego swojego
pado#u. A patriotyzm rodzi si! w podró$y, poprzez nostalgi!.
– Czy zej!cie pod ziemi" jest dla
pana modlitw', jak wyznaje bohater
Pr!g; metafor' stosunku seksualnego
czy powrotu do matczynego %ona, jak
chcia%by Bachelard; ucieczk' przed !wia$
tem zewn"trznym po to, by wzbudzi(
w sobie now' motywacj" do #ycia
na powierzchni; powrotem do pierwsze$
go domu cz%owieka, do korzeni ludzko$
!ci; a mo#e realizacj' pragnienia odkry$
wania nowego, odciskania stopy tam,
gdzie nie by%o jeszcze nikogo?
– Wszystkimi rzeczami, o których pani powiedzia#a, poza metafor" seksualn". Intensywno&' uprawiania taternictwa
jaskiniowego nie tylko nie by#a dla
mnie kompensacj" rzekomego niedosytu seksualnego, ale zdarza#y mi si!
pewne swawolne podziemne biwaki.
Wydyma#em wi!c t! metafor!. Nie zgodz! si! tak$e z t" freudowsk" wizj" #ona ziemi, bo ona jest bezradna wobec jaski%, je&li si! u&wiadomi warunki, które
tam panuj". Tam nie jest ciep#o, ale potwornie zimno i wilgotno. A zimno
i wilgo', id"c w parze, powoduj" hipotermi!. Czyli nijak si! to ma do macicy,
w której sp!dzamy dziewi!' miesi!cy
w hotelu „Mama”, w cieple i bez $adnych obowi"zków. Tymczasem gdy
cz#owiek zatrzyma si! w jaskini, to
w ci"gu 5-10 minut pojawiaj" si! u niego niebezpieczne objawy wych#odzenia.
Jaskinia wywo#uje konieczno&' nieustannego ruchu i to jest fantastyczne dla
mnie ja ko cz#o wie ka, któ ry cier pi
na chroniczn" gnu&no&'. Na powierzchni musz! si! bardzo zmusza' do pisania,
a najch!tniej bym przele$a# ca#e $ycie
z ksi"$k" w r!ku. A tam bezruch to
&mier'. Ten imperatyw ruchliwo&ci jest
w#a&ciwie zaprzeczeniem mojego $ycia
na powierzchni. Po kilkunastu godzinach
takiego nieustannego poruszania si!
wy cho dz! tak zmo bi li zo wa ny jak
po ostrym treningu. G#upota dyskursu
publicznego czasami wywo#uje we mnie
ochot! zapadni!cia si! pod ziemi!, wi!c
to czyni!, ale nie spotykam tam cieplarnianych warunków, w których móg#bym
przeczeka'.
– A literatura? Czym jest dla pa$
na pisanie? Parafrazuj'c wers z pa$
na wiersza Stró"u mój z arkusza poetyc$
kiego Larmo, „%uskaniem s%ów jak gro$
chu”?
– Wola#bym nie #uska'. Jako poeta
#uska#em. Teraz wola#bym je wylewa'
z siebie ni$ wy#uskiwa'. Ale pisanie nie
przychodzi mi #atwo. Zdecydowanie
wol! czyta' ni$ pisa'. Pisanie u$ytkowe nie sprawia mi k#opotu, bo uprawiam pewien rodzaj ekfrazy. Opisuj!
na przyk#ad mecz jako dzie#o sztuki futbolowej. Jest zatem obiekt, który musz! sfotografowa' literacko. To mi
zajmuje bardzo ma#o czasu, nigdy nie
daj! sobie wi!cej ni$ dwie godziny
na poniedzia#kowy felieton do Wyborczej. Ale kiedy mam zasi"&' do powie&ci i pracowa' nad &wiatem, który
sam stwarzam, nad struktur" powie&ci,
j!zykiem i jeszcze paroma innymi rzeczami, to czuj!, $e zawód, który wybra#em, czyli zawód wolny, polega na tym,
$e pracuje si!… wolno.
– W jednym z wywiadów radiowych
powiedzia% pan, #e ten rodzaj podró#o$
wania, który pan uprawia, to rodzaj
w%ócz"gi i niespiesznego wa%"sania
si". Mo#e zatem pana pisanie jest
równie# tak' form' niespiesznego wa$
%"sania si" po ksi'#kach?
– Tak, jestem wa#!s". Wa#!sakiem.
– Czy pisz'c, stara si" pan samemu
sobie co! wyt%umaczy( – jak Wies%aw
My!liwski, który pisze ksi'#k", by wy$
ja!ni( sobie co!, czego nie rozumie
i na co nie znalaz% nigdzie odpowiedzi;
czy te# pisze pan, by opisa(, by znale)(
w%a!ciwy j"zyk?
– Nie. Moja motywacja do pisania jest
czysto estetyczna. Jestem swoim ulubionym pisarzem i #akn! nowych ksi"$ek.
Lenistwo moje jest jednak silniejsze
od tego #aknienia, dlatego nie wydaj!
dwóch ksi"$ek rocznie. Pisanie nie ma
te$ waloru terapeutycznego, poza tym,
$e jest to mój zawód, wi!c fajnie jest
móc go uprawia' i zarabia' na $ycie tym,
co si! umie i lubi robi'. Moje pisanie nie
wynika z dziwienia si! &wiatu, z próby
opisania, wyt#umaczenia, tylko raczej
z poniek"d narcystycznej potrzeby opowiedzenia kawa#ów w towarzystwie,
w którym nikt nie umie ich opowiada'
lepiej ode mnie.
– Czy pisze pan pod wp%ywem jakie$
go! autora?
– Gdy mi si! zdarza#o pisa' po jakich&
intensywnych lekturach, to powstawa#y opowiadania, które nazywa#em apokryfami, bo one by#y tak przesi"kni!te
czyim& j!zykiem, czyj"& fraz", $e wiedzia#em, i$ nie ma co udawa', $e s" moje. Kiedy pisz!, staram si! czyta' lektury neutralne – raczej dzienniki, eseje,
nawet poezj!, ale bro% bo$e wyrazist"
proz!.
– Senno#$ wydaje si" z pozoru kryty$
k' tego, i# ludzie nie #yj' prawdziwie,
nie #yj' !wiadomie, uciekaj' w sen,
chorob", jakie! obsesje, natr"ctwa,
staj'ce si" dla nich protez' prawdziwe$
go #ycia. Ale sen jest przecie# równie#
czym! przyjemnym. Ucieczka w sen jest
zatem ucieczk' w przyjemno!(, a jak pi$
sze My!liwski w Ostatnim rozdaniu:
„Sny maj' o wiele wi"ksz' zdolno!(
przenikania cz%owieka ni# nasze zmys%y,
rozum, uczucia”. Mo#e zatem paradok$
salnie uciekaj'c w sen, stajemy si"
bardziej sob'? W Spiskach zapisa% pan
przecie# ironicznie: „Sny nasze g%"bo$
kie, my!li p%ytkie, przeto !nijmy d%u$
#ej...”
– Do tego bardziej odnosi si! ta
ksi"$ka, któr" teraz przygotowuj! dla
W.A.B. – diariusz oniryczny pt. Prosz!
mnie nie budzi" – ni$ te, o których tutaj mówimy. Dziennik snów czy autobiografia oniryczna wyr!czaj" mnie
z wymy&lania, gdy$ k#ad! si! spa' i ca#a fabu#a sama si! pojawia, wystarczy
tylko, $e j" umiej!tnie zapisz!. Sztuka
&nienia polega tak naprawd! na sztuce
zapami!tywania snów. Staram si! w niej
doskonali'.
– W jednym z wywiadów powie$
dzia% pan: „Kiedy mam do!( rodziny, id"
do rodziców, jak mam do!( miasta, wy$
je#d#am w góry. A jak mam do!( !wia$
ta, wchodz" pod ziemi"”. A co pan ro$
bi, gdy ma pan do!( siebie, bo przecie#
ka#dy artysta ma taki czas?
– Jak mam dosy' siebie, to o tym pisz!. Niestety, jeszcze cz!&ciej mam siebie do&' jako pisarza. Czasem mam siebie do&' jako gnu&nego pijaczka, wtedy
przestaj! pi' alkohol. Bywa te$ i tak, $e
mam siebie do&' generalnie, wtedy
przytulam si! do $ony i sp!dzam z ni"
intensywnie par! godzin na afirmowaniu mojego jestestwa. Wówczas okazuje si!, $e jednak nie mog! mie' siebie
do&', skoro najwspanialsza kobieta
&wiata mnie kocha.
– Czy l"k przed wypisaniem si" nadal
panu towarzyszy?
– Jestem znerwicowanym ch#opcem,
jak wszyscy ludzie, którzy urodzili si!
na (l"sku i sp!dzili tam wi!kszo&' $ycia. (l"sk jednak bardzo intensywnie nerwicuje. Jednym z objawów tej neurozy
jest kompleks prowincjusza, który podejrzewa, $e jest równie$ parweniuszem. Przewalczenie tego urojenia jest
fundamentaln" czynno&ci", któr" powinien wykona' ka$dy (l"zak. A wykona'
j" najlepiej jest przez wyprowadzk!
i potem ewentualny &wiadomy powrót.
Nie boj! si! wypisania, bo je&li ma si!
swój charakter pisma, niepowtarzalny
sznyt, tzw. talent, to jakby si! nie m!czy#o nad wymy&laniem fabu#, pisa' nie
mo$na si! oduczy'. Czyli ta blokada pisarska polega w rzeczywisto&ci na czym
innym. Na zbytnim przejmowaniu si! totalno&ci" projektu pisarskiego. Szkodzi
te$ nadmierne ws#uchiwanie si! w j!ki
krytyków. To najcz!&ciej ludzie niespe#nieni, wobec czego #atwo ich skorumpowa' butelk" wódki albo przelotnym „seksem sympozjalnym”. Maj"
swoje ma#e orgazmy, kiedy przy#aduj"
komu& w gazecie, ale w historii literatury znacz" pó)niej tyle, co plamki
po rozgniecionych $uczkach mi!dzy
stronami starodruków.
!
Wojciech Kuczok – pisarz, groto#az.
27
Heimat
znaczy
rodzinne
gniazdo
Foto. Zbigniew Sawicz
MARCIN GACEK
28
Urodzony na !l"sku, niemiecki
pisarz Horst Bienek opisuj"c swoje
dzieci#stwo sp$dzone w Gliwicach,
obawia% si$ u&y' zatrutego
frazeologi" nacjonalistyczn"
niemieckiego s%owa Heimat.
Jest ono najbardziej esencjonalne
dla !l"skiej ma#ej ojczyzny.
J$zyk nauki odziera poj$cie rodziny
z przynale&nych mu emocji,
wspomnie#, tradycji, wierze#,
wp%ywów konstytuuj"cych
to&samo(' cz%owieka.
Heimat t%umaczony jako „ma%a
ojczyzna”, „prywatna ojczyzna”
oddaje jej indywidualno(', lokalno('
i blisko(' oraz nostalgi$ za czym(
nieuchwytnym. Ale nie ma w nim
zapachu dzieci#stwa, smaków
potraw (wi"tecznych domowej
kuchni, pierwszych konfliktów
rówie(niczych i rozczarowa#
dzieci#stwa, rado(ci, ma%ych
zwyci$stw i odkry' (wiadcz"cych
o przechodzeniu z pieleszy
domowych w lata doros%e.
To wszystko zawiera poj$cie
rodzinnego gniazda.
ko wielokulturowy tygiel by"
!naukil!skjesttajakich
naturalnym laboratorium dla
jak socjologia, psycholo-
gia czy politologia. #cieraj!ce si$
w tym rejonie wp"ywy polskie, niemieckie, czeskie odcisn$"y swoje historyczne pi$tno na relacjach spo"ecznych
zarówno w wymiarze regionalnym, lokalnym jak i rodzinnym. Mozaika
wp"ywów kulturowych jest efektem historycznych burz, miotaj!cych #l!sk
w granice ró%nych pa&stw. Przenosz!c
go z Królestwa Polskiego w granice
poddanych Habsburgom Bohemów,
po to by w okresie rewolucji przemys"owej zasili' potencja" pruski a potem
niemiecki, koleje losu w niczym nie
zm!ci"y rodzinnego wymiaru (l!sko(ci, w której tradycja, swoisty konserwatyzm i religijno(' pozwoli"y na zachowanie poprzez sze('set lat kultury
s"owia&skiej w du%o szerszym zakresie ni% u granicz!cych z historycznym
wielkim #l!skiem )u%yczan. O umiej$tno(ci trwania (wiadczy najwa%niejszy elementem kulturotwórczy, jakim
by"a i jest gwara (l!ska.
Jak zauwa%a prof. Zden*k Jirásek badania niemieckie dotycz!ce #l!ska
skupiaj! si$ na okresie przynale%no(ci
tego regionu do Rzeszy Niemieckiej,
polskie w kontek(cie Ziem Odzyskanych a Czesi skupiaj! si$ tylko na tych
terenach, które le%! w granicach pa&-
stwa czeskiego. Cho! powoli si" to
zmienia i zauwa#ane s$ ró#ne perspektywy, w tym i etniczna, to konstatacja czeskiego naukowca jest o tyle ciekawa, #e zwraca uwag" na najbardziej
charakterystyczn$ cech" opisywanego
regionu: rozdarcie pomi"dzy trzema
wi"kszymi narodami, które traktuj$
Rodzina odgrywa'a zasadnicz$ rol"
w budowaniu historii Górnego %l$ska.
To w niej rodzi'a si" etyka spo'eczna,
jak i etos pracy, konstytuuj$cy tradycyjn$ &l$sko&!. Ona przetrwa'a kolejne zawirowania historyczne. W tym miejscu
niezb"dne jest dookre&lenie co w poj"ciu rodzina &l$ska znaczy przymiotnik
Gwara !l"ska – jak pisze prof. Jan Miodek – ta skamielina j#zyka polskie$
go, z naturalnymi wp%ywami niemieckimi i czeskimi, sta%a si# z jednej
strony ostoj" to&samo!ci !l"skiej, najwa&niejsz" osi" podzia%u na Swój
i Obcy, z drugiej jest najsilniejszym elementem odr#bno!ci 'l"zaków od Po$
laków, Czechów i Niemców. Kultura okre!la !l"sk" to&samo!(. Je!li kul$
tura jest kultem warto!ci, to rodzina jest jej fundamentem.
%l$sk jako swoje rdzenne terytoria.
Gwara &l$ska – jak pisze prof. Jan Miodek – ta skamielina j"zyka polskiego,
z naturalnymi wp'ywami niemieckimi
i czeskimi, sta'a si" z jednej strony ostoj$ to#samo&ci &l$skiej, najwa#niejsz$
osi$ podzia'u na Swój i Obcy, z drugiej
jest najsilniejszym elementem odr"bno&ci %l$zaków od Polaków, Czechów
i Niemców. Kultura okre&la &l$sk$ to#samo&!. Je&li kultura jest kultem warto&ci, to rodzina jest jej fundamentem.
awniej (dla niektórych i dzisiaj) dla
D
Polaków, %l$zak by' synonimem
wp'y wu kul tu ry nie miec kiej, dla
Niemców pozosta'o&ci$ s'owia(sko&ci,
pogardliwie okre&lanym wasserpolak. Jednocze&nie i jednych, i drugich
mieszka(cy %l$ska fascynowali. Niemcy widzieli w nich pierwotn$ energi",
naturaln$ dla trwaj$cych przy swoich
folklorystycznych zwyczajach autochtonach. Nasi zachodni s$siedzi traktowali %l$zaków jak elity m'odej Polski, podkrakowskich ch'opów czy
podhala(skich górali. Dla Polaków takie przymioty jak uczciwo&! i pracowito&! stanowi'y warto&! sam$ w sobie. G'ówn$ ostoj$ odr"bno&ci by'a
oczywi&cie rodzina &l$ska. Piel"gnuj$ca tradycje przodków, przywi$zana
do religii, trwaj$ca przy swojej gwarze a jednocze&nie poddaj$ca si" silnej kulturze industrialnej p'yn$cej
z Zachodu. Etyka pracy, wysoki poziom zasad moralnych powodowa'y,
#e ten kulturowy tygiel rozwija' si"
w sposób na tyle harmonijny, #e dla
odradzaj$cej si" w XX wieku Polski,
Górny %l$sk by' niezb"dny do odbudowy gospodarczej odradzaj$cego si"
pa(stwa. Dla silniejszej gospodarki
niemieckiej by' trzecim po Zag'"biu
Ruhry i Saary o&rodkiem przemys'owym do 1945 roku. W tym samym roku, wed'ug s'ów zdobywcy ziemi &l$skiej gen. Koniewa, Stalin okre&li'
%l$sk mianem z!ota.
„&l$ska”. Zastrze#enie to jest niezb"dne, gdy# z perspektywy cz'owieka
z zewn"trz „%l$sk” uto#samiany jest
z województwem &l$skim. Sk'ada si"
ono z kilku subregionów, których ze
wzgl"dów kulturowo-historycznych
w #aden sposób nie mo#emy uto#samia! z kultur$ &l$sk$. Nie chodzi tutaj
tylko o os'awiony podzia' na hanysów
i goroli tzn. Górny %l$sk i Kongresówk" (przede wszystkim Zag'"bie), ale
równie# o by'e województwo cz"stochowskie ze swoj$ spu&cizn$ kulturow$, jak i Podbeskidzie (by'e województwo bielskie) b"d$ce mieszank$ tradycji
galicyjskiej, &l$skiej i wp'ywu bliskiego Beskidu )ywieckiego z du#$ (jak
na Polsk") liczb$ wyznawców protestantyzmu. W opisywanym subregionie mo#emy dzisiaj obserwowa! wp'ywy kultury &l$skiej, ale w #adnym
wypadku nie mo#emy o nim pisa!
w kontek&cie tradycji rodziny &l$skiej.
turbacje wojenne w latach 40. XX wieku, w okresie bezpo&rednich dzia'a(
wojennych, jak i powojennej migracji
ludno&ci &l$skiej i nap'ywowej. Ta
cezura zosta'a do dzisiaj w pami"ci
zbiorowej %l$zaków bolesn$ traum$.
Jest to jedno z tych uwarunkowa( historyczno-spo'ecznych przechowywanych w pami"ci rodzin &l$skich, które w sposób zasadniczy oddziela j$
od wojennej traumy rodzin polskich.
Jak istotne s$ to ró#nice najlepiej obrazuje zawarte w ksi$#ce „Pierony.
Górny %l$sk po polsku i niemiecku”
wspomnienie uczestnika pacyfikacji
kopalni „Wujek”, które mo#na sprowadzi! do najbardziej wstrz$saj$cego
dla Polaka podsumowania: gin"li&my
tu z r$k Niemców, teraz tak#e z r$k Polaków. Ale zdanie to nie jest do ko(ca prawdziwe, bo powinno brzmie! zabijali nas Niemcy, Rosjanie a teraz b"d$
do nas strzelali Polacy.
Trzecim dookre&leniem musi by!
wyra*ne stwierdzenie, i# rodziny &l$skie nie s$ jedynymi wyst"puj$cymi
na Górnym %l$sku. Silny nap'yw ludno&ci z jednej strony rozwodni' tradycj" &l$sk$, z drugiej wzbogaci' j$ mi"dzy in ny mi o ele ment kul tu ry
zabu#a(skiej, jak np. w Bytomiu. St$d
mamy w tym regionie trzy typy rodzin:
&l$skie, mieszane i nap'ywowe. Cho!
trudno tym ostatnim okre&leniem opisywa! ludzi, którzy urodzili si" i wychowali na %l$sku (niejednokrotnie wychowuj$c ju# trzecie pokolenie), ale
sami nie uto#samiaj$ si" z tradycj$ &l$sk$. Istotne jest równie# podkre&lenie,
#e wspó'cze&ni potomkowie ludno&ci
nap'ywowej odczuwaj$ cz"sto siln$
wi"* ze „&l$sko&ci$” i niczym kolejne
pokolenie emigrantów z neofick$ or-
Wspó%czesne rodziny !l"skie s" budowane na bazie relacji partnerskich,
niezwi"zanych z tradycj" industrialn". Czynnikiem !wiadcz"cym o tym,
jest rosn"ca liczba kobiet realizuj"cych si# zawodowo, cho( mo&na si#
spiera( czy bardziej mamy tutaj do czynienia z wp%ywem genderowym
czy raczej przymusem ekonomicznym.
Pozostaje jeszcze odr"bno&! %l$ska
Cieszy(skiego czy Beskidu %l$skiego,
które obok Opolszczyzny i czeskiego
Kraiku hulczy"skiego, chyba najbardziej przypominaj$ wygl$dem %l$sk
przed rewolucj$ przemys'ow$, o czym
pisze w swoich „&l$skich prowincjona'kach”, uto#samiany z tym regionem pisarz m'odego pokolenia Szczepan
Twardoch. Tak wi"c omawiana w artykule b"dzie rodzina &l$ska w granicach
etnicznych Górnego %l$ska.
Drugim zastrze#eniem jest uwaga
o pot"#nej wyrwie w ci$g'o&ci trwania
rodziny &l$skiej, któr$ przynios'y per-
todoksj$, broni$ odr"bno&ci &l$skiej, co
jednoznacznie dowodzi o jej sile
i atrakcyjno&ci.
odzina w hierarchii warto&ci %l$zaR
ków pozostawa'a na pierwszym
miejscu. W spo'eczno&ci &l$skiej drogowskazem wyznaczaj$cym post"powanie by'a nieroz'$czna triada rodzina – pra ca – re li gia. Nie wol no
zapomina!, #e te trzy elementy nawzajem si" uzupe'nia'y i nie mog'y by!
od siebie odseparowane. Ora et labora
(módl si" i pracuj) nie by'o tutaj pustym
frazesem, powtarzanym przez kazno-
29
dziejów od przypadku do przypadku,
ale faktycznym twórc! etosu pracy.
Na przemys"owym #l!sku naturalny
rytm wiejski zosta" zast!piony przez
wielkoprzemys"owy rytm pracy. On
tworzy" dobrobyt, harmoni$, dawa"
poczucie bezpiecze%stwa socjalnego, co
odró&nia ten region od innych cz$'ci
Polski. Tradycyjny podzia" ról na m$skie i kobiece wrós" g"$boko w tkank$
spo"eczn!. Co wcale nie oznacza, jak
chcia"oby wielu badaczy oceniaj!cych
otworzyli w"asny „biznes”. *amie to
stereotyp #l!zaka czekaj!cego na pomoc pa%stwa. Wybory m"odego pokolenia z regu"y s! ju& podyktowane
zmieniaj!cymi si$ warunkami pracy.
Niestety, Górny #l!sk nie jest regionem
postindustrialnym, ale dotkni$tym procesami deindustrializacji. Nowe miejsca pracy nie daj! ani gwarancji sta"ego zatrudnienia ani godnych pensji, co
przek"ada si$ na brak stabilno'ci socjalnej m"odego pokolenia. St!d coraz sil-
Niestety, Górny !l"sk nie jest regionem postindustrialnym, ale dotkni#$
tym procesami deindustrializacji. Nowe miejsca pracy nie daj" ani gwa$
rancji sta%ego zatrudnienia ani godnych pensji, co przek%ada si# na brak
stabilno&ci socjalnej m%odego pokolenia. St"d coraz silniejszy proces de$
populacji województwa &l"skiego i odp%yw m%odzie'y szukaj"cej mo'li$
wo&ci budowania swojej przysz%o&ci poza regionem. !l"skowi grozi
utrata oko%o o&miuset tysi#cy ludzi.
30
z perspektywy innych o'rodków akademickich w sposób stereotypowy
i upraszczaj!cy obraz rodziny 'l!skiej,
&e nie uleg" zmianom. Wspó"czesne rodziny 'l!skie s! budowane na bazie relacji partnerskich, niezwi!zanych z trady cj! in du strial n!. Czyn ni kiem
'wiadcz!cym o tym, jest rosn!ca liczba kobiet realizuj!cych si$ zawodowo,
cho( mo&na si$ spiera( czy bardziej mamy tutaj do czynienia z wp"ywem
genderowym czy raczej przymusem
eko no micz nym. W ro dzi nie 'l! skiej – jak pokazuj! badania socjologów
Uniwersytetu #l!skiego – rola kobiety zmienia si$: od kobiety stra&niczki
ogniska domowego do partnerki zarabiaj!cej i pe"ni!cej funkcje menad!erki domu, b$d!cej wspó"czesn! form!
matriarchatu. Rewolucja informatyczna zmieni"a równie& tradycyjne wybory dzieci rodzin 'l!skich. O ile zatrudnieni w przemy'le ci$&kim nie widz!
si$ w innych zawodach, to ich dzieci ju&
w wi$kszo'ci chc! i'( odmienn! drog! zawodow!, wybieraj!c profesje nie
zwi!zane z górnictwem czy hutnictwem. Jak dowodzi w swoich badaniach
prof. Urszula Swad)ba, du&a grupa
m"odych #l!zaków wykazuje si$ wysokim poziomem przedsi$biorczo'ci.
Spory odsetek m"odych ludzi przed 30
rokiem &ycia (ponad 12%) deklaruje
ch$( pracy na w"asny rachunek. Istotny jest tutaj wzorzec wyniesiony z domu. Wi$ksz! ch$( tworzenia prywatnej
inicjatywy wykazuj! m"odzi, wynosz!cy wzorce samodzielno'ci gospodarczej
z domu. Cz$sto s! to potomkowie rzemie'lników, jak i przedstawicieli wy&szej kadry przemys"u ci$&kiego, którzy
w latach dziewi$(dziesi!tych, wykorzystuj!c swoje do'wiadczenie zawodowe
niejszy proces depopulacji województwa 'l!skiego i odp"yw m"odzie&y
szukaj!cej mo&liwo'ci budowania swojej przysz"o'ci poza regionem. #l!skowi grozi utrata oko"o o'miuset tysi$cy
ludzi. Ju& teraz cz$'( osób wyjecha"a
za granic$ w poszukiwaniu pracy, dalej pozostaj!c statystycznymi obywatelami Górnego #l!ska. To t"umaczy"o by du &o ni& sz! (o ca "e 5%)
w stosunku do reszty kraju, frekwencj$
w ostatnich wyborach.
adania socjologiczne pokazuj! zaB
nik tradycyjnych warto'ci rodziny
'l!skiej. W jej strukturze widzimy
p$kni$cia kulturowo-spo"eczne, takie
jak zanikanie gwary, zacieranie si$ ró&nic pomi$dzy subregionami, atomizacja spo"ecze%stwa, konsumpcjonizm,
laicyzacja czy wreszcie zmiany obyczajowe, prowadz!ce do tworzenia alternatywnych modeli rodziny, takich jak
rodziny patchworkowe. Wp"yw kultury masowej jest tak samo silny w Katowicach, Gliwicach jak w Warszawie,
Poznaniu czy innych miastach Polski
i Europy. Zreszt! rodzina 'l!ska jest
na wskro' europejska. W przekonaniu
#l!zaków ich ma"a ojczyzna poprzez
swoje zwi!zki historyczno-kulturowo – by"a ju& w Europie przed Polsk!
Kongresow!.
W ostatnich czasach dosz"o do wydarze% 'wiadcz!cych o renesansie tradycyjnych warto'ci 'l!skiej rodziny.
Strajki w kopalniach katowickiej Kompanii W$glowej, obejmuj!ce nie tylko
#l!sk ale i Ma"opolsk$, udowodni"y
w sposób empiryczny trwa"o'( rodzin górniczych. Tym co spowodowa"o, &e w sonda&ach opinii publicznej
górnicy mieli 70% poparcia by"a jed-
no'( rodzin strajkuj!cych. Górnicy
podkre'lali, &e nie walcz! o swoje miejsca pracy, bo s! one zapewnione
w umowach zwi!zkowych, ale &e
strajkuj! w imieniu swoich matek,
&on i sióstr, pracuj!cych w przemy'le
oko"o kopalnianym. Obrazy medialne
rodzin górników wspieraj!cych ich
w protestach, przypomina"y wydarzenia z lat osiemdziesi!tych ubieg"ego
wieku. Wszyscy zrozumieli, &e nie chodzi tutaj o przywileje górnicze, ale
o co', co w Europie sp$dza sen z powiek socjologom i rz!dz!cym od czasu kryzysu w 2008 roku, a w neoliberal nej nar ra cji w Pol sce zo sta "o
zupe"nie zapomniane. O bezpiecze%stwo socjalne, które pozwala zak"ada(
rodziny i bezpiecznie planowa( wychowanie nast$pnych pokole%. Tej warto'ci nie chc! straci( rodziny górników,
którzy wiedz! ju&, &e poza kopalni! nie
znajd! oparcia finansowego dla swoich gniazd, których trzeba broni(
za wszelk! cen$, mo&e nawet bardziej, ni& wielkiej wspólnoty, jak!
jest pa%stwo. Bo Heimat znaczy równie& rodzinne gniazdo.
!
Bibliografia:
Kortko D., Osta"owska L.: Pierony.
Górny "l#sk po polsku i niemiecku. Antologia. Wydawca Agora S. A 2014.
Swad)ba U.: Warto$ci – pracy, rodziny, religii – ci#g%o$& i zmiana. Socjologiczne studium spo%eczno$ci $l#skich. Wydawnictwo Uniwersytetu
#l!skiego 2010.
Swad)ba U.: "l#ski etos pracy. Studium socjologiczne. Wydawnictwo
Uniwersytetu #l!skiego 2001
#wi!tkiewicz W.: Kultura a rozwój
spo%eczny. www. regionalneobserwatoriumkultury. pl dost$p 01.02.2015.
Szczepa%ski M. S, #liz A.: Dylematy regionalnej to&samo'ci. Przypadek
Górnego #l!ska. www.regionalneobserwatoriumkultury.pl dost$p. 01.02.2015.
Szczepa%ski M. S., Nawrocki T., Niesporek A. pod red.: Deficyt bada'
$l#skoznawczych. Wydawnictwo Uniwersytetu #l!skiego 2010.
Szczepa%ski M.: Opel z górniczym
pióropuszem. Województwa katowickie
i $l#skie w procesie przemian. Wydawnictwo Naukowe #l!sk 2002.
Twardoch Szczepan: Wyznania prowincjusza Wydawca Fronda 2010.
dr Marcin Gacek – socjolog, adiunkt
z Instytucie Socjologii U#, poza artyku "a mi na uko wy mi pu bli ko wa"
w kwartalniku kulturalnym Opcje
i miesi$czniku #l!sk.
Z WIOLETT) GRZEGORZEWSK) – pisark!, jedn! z finalistek Nagrody Nike
rozmawiaj! JOANNA WARO"SKA i EL#BIETA WRÓBEL
„Gugu$owy %wiat”
Wiole&y
Grzegorzewskiej
„– Dziwnie jest urz%dzony ten $wiat – [ojciec] odezwa! si" do mnie nagle, gdy pekaes skr"ci! na Pu!askiego. – Nawet nie
zd%&y!em si" obejrze#, ju& nazywaj% mnie starym, a przecie& w $rodku jestem jak te gugu!y.”
W. Grzegorzewska Gugu!y
– Co Nike zmieni!a w twoim "yciu?
– Nominacja do fina!u Nike niewiele
zmienia!a w moim "yciu zawodowym,
bo nie zajmuj# si# pisaniem dla nagród.
Nie podpisa!am intratnych umów z wydawcami i nie wywo!a!am skandalu
w mediach. $yj#, jak "y!am, na po!udniu
Anglii, tu" obok miejsca, gdzie przyje"d"a!a na wakacje Virginia Woolf. Na pocz%tku pa&dziernika pojecha!am do Warszawy na gal# i przespacerowa!am si#
do Biblioteki Uniwersyteckiej. By!am
w tym dniu chora na zapalenie ucha
i niewiele s!ysza!am. Ba!am si#, schodz%c ze stromych schodów na scenie, "e
mog# nie dos!ysze' pyta( prowadz%cej,
pani Gra"yny Torbickiej, ale jako) to
przetrwa!am.
A tak na serio nominacja sprawi!a, "e mam wi#cej czytelników.
Blogerzy ch#tniej, ni" wcze)niej, pisz% recenzje moich ksi%"ek. Ludzie w ró"nym wieku interesuj% si# Gugu!ami. Pisz%
do mnie listy i opowiadaj% o swoim dzie ci( stwie sp# dzo nym
na polskiej prowincji. Bardzo
lubi# te interakcje. Zdarza mi si#,
"e Polacy przysy!aj% mi opisy
swoich sieni, go!#bników, sadów i kolekcji etykietek zapa!czanych. Ostatnio pani Halinka
z Wa!cza, któr% spotka!am na wyspie Wight, po lekturze Gugu!
opowiada!a mi o swoim domu
rodzinnym, gdzie szafka nocna
na zy wa !a si# na ka slik, bu ty – meszty; pan Robert, malarz
z Krakowa, przypomnia! mi, "e
przed drug% wojn% )wiatow% papierni# w Myszkowie – gdzie
pracowa! tak"e mój ojciec – pokolenie
naszych dziadków nazywa!o fabryk%
Artura Steinhagena. Jest w nas wielka
potrzeba ocalenia ma!ych ojczyzn.
– Czym jest dla ciebie do#wiadczenie
emigracji? W polskiej literaturze i kul$
turze emigracja uruchamia „powrót
do kraju lat dzieci%stwa”; czy w twoim
przypadku ta jeszcze XIX$wieczna tra$
dycja te" zadzia!a!a?
– Ka"dy wyjazd, czy nawet nieznaczne oddalenie od )wiata pierwszego, jak napisa! Henryk Bereza we
wst#pie do ksi%"ki Taki uk!ad, uruchamia wspomnienia i nawroty do krainy
dzieci#ctwa. Nie wiem, czy dobrze pami#tam s!owa Berezy: „Nasze Itaki
trwaj% w nas, cho' najcz#)ciej ich nie ma
poza nami”. Ja od wielu lat pisa!am
o tym )wiecie pierwszym i g!ównie nim
si# inspirowa!am, na przyk!ad w zbiorach wierszy Parantele, Inne obroty czy
Pami"# Smieny wspomina!am ojca, jako preparatora ptaków, babci#, jako
wasalk# trzech hektarów. Pisa!am te"
wiersze o dziadku, który ma pod paznokciami opi!ki z ose!ki, tej do ostrzenia no"y, o polowaniu na sarny i pi"maki, o !uskaniu bobu w kuchennej izbie,
o zwo"eniu na wózku z pola dojrza!ych
makówek, o tym, jak wchodz# do papierni ojca z koszyczkiem wi)ni.
W Gugu!ach pozwoli!am sobie na dodatkowe reminiscencje, dokona!am jakby syntezy wspomnie( i wyobra"onych opowie)ci, tak by nada'
tym do)wiadczeniom nowe znaczenia. Nie wiem, czy to akurat
emigracja uruchomia!a powrót
na Hektary. Wyjazd do Anglii
na pewno u)wiadomi! mi, jak
wa"ny by! dla mnie ten gugu!owy )wiat.
– Ten, jak sama powiedzia!a#,
„gugu!owy #wiat” to przede
wszystkim ludzie, ale i okre#lo$
na przestrze%. I trzymaj&c si' tej
dziewi'tnastowiecznej figury
„kraju lat dzieci%stwa”, jak geo$
graficznie nakre#li!aby# t' prze$
strze% (obszar), w której wci&"
zamieszkuje twoja wyobra(nia?
– O! o tym )wiecie mog!abym
d!ugo opowiada' ($miech). Hektary znajduj% si# niedaleko Cz#sto cho wy, !a two je zna le&'
na mapie Jury Krakowsko-Cz#stochowskiej. Wystarczy poje-
31
32
cha! autostrad" w stron# Katowic.
Mi#dzy Kozieg$owami a Siewierzem
przy trasie znajduje si# wie% Rzeniszów
po$o&ona nad Bo&ym Stokiem, cho!
z tego, co pami#tam, ksi"&ki geograficzne nazywaj" ten potok Rzeniszank".
Tam w dolinie nad stawem znajdowa$
si# mój dom. Mówi$o si#, &e mieszkam
na Hektarach, bo to by$a taka nazwa
dzielnicy.
Co jeszcze mog# powiedzie!. Jeste%cie
zwi"zane z Akademi" im. Jana D$ugosza,
wi#c dodam, &e Jan D$ugosz pisa$ o Rzeniszowie w Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis. Z tego, co pami#tam,
wie% ta na pocz"tku nale&a$a do biskupa
Ksi#stwa Siewierskiego, a mieszka'cy
wioski byli %wiadkami ró&nych wydarze'
historycznych – widzieli przemarsz
Szwedów na Cz#stochow#, uczestników powsta' listopadowego i styczniowego oraz wojska niemieckie i radzieckie w czasie drugiej wojny %wiatowej.
W Rzeniszowie do niedawna produkowali pyszn" &urawinow" wod# mineraln" Dobrowiank#. S" tam dwie studnie
g$#binowe, z$o&a gazu ziemnego, kurze
fermy i (ród$a jurajskie.
– Opowiedz o wa!nych miejscach,
krajobrazach i przyrodzie, o której tak
pi"knie piszesz i któr# umiesz precyzyj$
nie nazwa%...
– Najwa&niejszym miejscem w Rzeniszowie by$ mój dom, gdzie si# wychowa$am. Dziadek, W$adys$aw Lubas,
zbudowa$ go z wapienia, który latami
sam wydobywa$ z kamionek. Nie wiem,
czy pami#tacie kamionki? To by$y takie
dzikie rezerwuary kamienia wapiennego. Prawa cz#%! naszego domostwa, je%li patrze! od strony podwórka, przeznaczo na by $a na po miesz cze nia
mieszkalne. To by$ pokój sto$owy z widokiem na drog# i staw oraz dwie izby
rozgrodzone przestronn" sieni". Obok
domu by$ chlew, z osobnym wej%ciem
i ma$ym okienkiem. Mo&na powiedzie!, &e wychowa$am si# razem ze
zwierz#tami. Wczesn" wiosn" w izbach
roz no si$ si# za pach szat ko wa ne go
krwawnika dla indyków, które dojrzewa$y w takiej specjalnej klatce pod sto$em.
Kaczka wysiadywa$a jajka pod drabin"
prowadz"c" na strych. Po domu cz#sto
spacerowa$y kury, króliki, psy, koty. Jak
zapami#ta$am, do ko'ca lat osiemdziesi"tych korzystali%my ze sprz#tów zrobionych w$asnor#cznie przez dziadka,
który para$ si# te& stolark" i zdu'stwem. By$y to mi#dzy innymi: maselnice, stolnice, wa$ki, rycki i mój ulubiony konik na biegunach. Na strychu
domu suszy$y si# zio$a, które zbiera$a
babcia: mi#ta, lawenda, dziurawiec,
kwiaty poziomek, p#ki makówek i wiele innych.
Wa&nymi miejscami by$y te& w tym
%wiecie sanktuarium %w. Antoniego
w Kozieg$ówkach, gdzie trzeba by$o i%!,
chc"c nie chc"c, co niedziel# cztery kilometry, remiza stra&acka, gdzie si#
cz#sto spotykali%my, las z amfiteatrem
i opuszczona drewniana cha$upa pod tym
lasem, gdzie przyje&d&a$ raz w tygodniu
wikary, dawa! dzieciarni ze wsi lekcje
religii.
– Przestrze& dzieci&stwa ju! znamy.
A teraz pora na wa!ne osoby. W two$
ich wierszach od samego pocz#tku,
jak sama wspomnia'a(, pojawiali si" bli$
scy. Jak oni konstytuowali twój (wiat
poetycki?
– To trudne pytanie, ale zdaje si#, &e
bliscy rozgo%cili si# w moim literackim
%wiecie na dobre i go zdominowali. Podam przyk$ad. W czasie wakacji próbowa$am napisa! nowel# o kobiecie z lat
czterdziestych i pi#!dziesi"tych, matce
pi#ciorga dzieci, Katarzynie znad Wis$oku, która, aby przetrwa! po %mierci
m#&a, zaprz#g$a do fury siwka i zacz#$a furmani!. Niestety, nie potrafi$am
uko'czy! tego utworu, dopóki nie umie%ci$am w nim, jako takiego kontrapunktu, tak&e mojej babci Stefanii. Mo&e, dlatego w jednym z wierszy prosz#
j": „babciu, wytrwa$a kusicielko, sina
wierzbo, nawiedzaj"ca uparcie moje
my%li i wiersze, klepsydro, ksi#go starych s$ów i %wiatów, pop$y' na zawsze
z t" bezbarwn" rzek"”.
– Rozmawiaj#c o wa!nych dla ciebie
miejscach, nie mo!emy nie zapyta%
o Cz"stochow". Czy ona tak!e jest dla
ciebie wa!na? W Cz"stochowie opubli$
kowa'a( pierwsze tomy wierszy i zaist$
nia'a( jako poetka…
– W Cz#stochowie sp#dzi$am ponad
jedena%cie intensywnych lat: od roku 1994 do 2006. Jako studentka w$óczy$am si# po stancjach, mieszka$am
w hotelu robotniczym przy ulicy )yznej,
w akademikach, internacie Liceum im.
J. S$owackiego, zakonie sióstr bezhabitowych przy ulicy %w. Barbary. Pobyt
w tym ostatnim domostwie opisa$am
w opowiadaniu Maryjki, które ukaza$o
si# na $amach „Wakatu”.
Bardzo dobrze wspominam czas cz#stochowski: okres studiów na filologii
polskiej, czasy redagowania magazynu
„Bu lion”, mo je przy ja( nie, pra c#
w ksi#garni, w radiu Fon, praktyki
w „Gazecie Cz#stochowskiej”, kiedy
na czel n" by $a Jo lan ta Miel cza rek,
warsztaty literackie, spotkania w knajpach („Cepelianka”, „Pani Dulska”),
kluby poetów w Regionalnym O%rodku Kultury i O%rodku Promocji Kultury „Gaude Mater”. To by$ okres moich
intensywnych poszukiwa'. W Cz#stochowie dosta$am pierwsze stypendium
literackie z Urz#du Miasta i dzi#ki temu zadebiutowa$am tomem wierszy
Wyobra!nia kontrolowana w wydawnictwie Wy&szej Szko$y Pedagogicznej,
którego redaktorem naczelnym by$
wówczas Stanis$aw Podobi'ski.
– To prawda. Mocno zaanga!owa'a(
si" w !ycie kulturalne miasta – tworzy$
'a( grupy poetyckie, za'o!y'a( czaso$
pismo literackie i wydawnictwo, tek$
sty publicystyczne… Czy postawa twór$
cy anga!uj#cego si", nieodwracaj#ce$
go si" od rzeczywisto(ci nadal jest ci
bliska?
– Wci"& staram si# anga&owa!, cho!
ze wzgl#du na moje nowe obowi"zki literackie oraz rodzinne, mam coraz mniej
czasu. Moje zaanga&owanie zdecydowanie koncentruje si# wokó$ promocji poezji kobiet. Taka %wiadoma taktyka
„pracy u podstaw” w patriarchalnym spo$ecze'stwie. Od lat pod pseudonimem
opracowuj# lub uzupe$niam biogramy pisarek na stronach Wikipedii. W tym celu nauczy$am si# mi#dzy innymi podstaw
j#zyka htlm. Przyczyni$am si# te& do wydania wielu ksi"&ek poetyckich kobiet.
Ostatnio przet$umaczy$am dla projektu
antologicznego Moniki Glosowitz w „artPapierze” wiersze irlandzkich poetek:
Marii McManus, Jesicci Traynor, Africi McGlinchey oraz utwory angloj#zycznej autorki polskiego pochodzenia,
Marii Jastrz#bskiej, której ksi"&ka Cedry
z Walepole Park uka&e si# niebawem
w Polsce. Od kilku lat przygotowuj# te&
wywiady, zwykle korespondencyjne, bo
mieszkamy w ró&nych zak"tkach %wiata, z polskimi emigrantkami z cyklu Wyjecha"y oraz prowadz# blog literacki
Pami#$ Smieny. Podczas trzech tegorocznych fina$ów: Nagrody Literackiej Gdynia, Nagrody Literackiej Nike i Griffin
Poetry Prize w Kanadzie %wita$a mi
my%l o za$o&eniu wydawnictwa, które publikowa$oby ksi"&ki kobiet. Jednak nie
uda$o si# zdoby! funduszy. Mo&e nast#pnym razem.
– Twoje wypowiedzi potwierdzaj#,
jak wa!ne dla ciebie jest wyznaczanie
to!samo(ci kobiety – wobec i dla rze$
czywisto(ci. Od samego pocz#tku wcho$
dzisz w dyskurs z twórczo(ci# wielu po$
etek, si"gasz po znane z literatury
postacie kobiet, podwa!aj#c ich stereo$
typowe funkcjonowanie w kulturze.
W pierwszych tomikach pojawiaj# si"
przecie! motywy z poezji Haliny Po$
(wiatowskiej, Marii Pawlikowskiej$Ja$
snorzewskiej. Dlaczego te i czy inne
jeszcze pisarki by'y istotne dla twoje$
go definiowania w'asnej poetyki?
– O wielu artystkach pisa$am, poniewa& fascynowa$y mnie ich „niepokorne”
biografie, i chcia$am wywlec na %wiat$o
dzienne ich dramatyczne historie, przywróci! je %wiatu. No bo kto pami#ta dzi%
ludow" malark# Séraphine Louis, która
by$a pasterk", a& do dnia, w którym przemówi$ do niej anio$ w katedrze w Senlis, aby na chwa$# Boga malowa$a kwiaty. Dziew czy na zo sta $a po s" dza na
o chorob# psychiczn", zamkni#ta w celi
szpitala psychiatrycznego. Czy poetk#
Gertrud# Kolmar? Pisa$am te& o Edycie
Stein, zamordowanej w Auschwitz, Nelly Sachz, poparzonej Ingeborg Bachman,
Annie Achmatowej, Sydzie Richter
i wielu, wielu innych.
Wydaje mi si#, &e jednak nie te pisarki, poetki, filozofki mia$y wp$yw na mo-
je pisanie. W tym wypadku sprawa jest
bardzo z!o"ona, poniewa" nie wiem
do ko#ca, która poetyka mia!a na mnie
wp!yw. Podejrzewam, "e je$li chodzi
o poezj%, to mog!y to by& Elizabeth Bishop, Sylwia Plath, feministyczna poetka Adrienne Rich, a w prozie to chyba
mog!abym wymieni& ulubion' pisark%
Hert% Müller.
– A jacy pisarze znajduj! si" na two#
jej prywatnej li$cie lektur? Wa%ne dla
ciebie nazwiska wskazujesz w Notatni!
ku z wyspy (Franz Kafka, Roman Ho#
net...).
– Bogumi! Hrabal Tak pi!kna "a#oba,
Tadeusz Nowak A jak królem, a jak katem b!dziesz, Leo Lipski Piotru$, Zygmunt Haupt Pier$cie% z papieru i przede
wszystkim Jaros!aw Iwaszkiewicz, ale
tylko jako autor opowiada#. Jego poezja
mnie raczej nie interesowa!a. Wci'" my$l% o Iwaszkiewiczu i wracam do jego
nowel, takich jak na przyk!ad Tatarak,
który zainspirowa! mnie chyba do napisania Zielonych $wi&tek w Gugu#ach.
Iwaszkiewicz przypomnia! mi korzenny i b!otnisty zapach tatarskiego zielska,
wywo!a! wspomnienie z dzieci#stwem,
bo na zielone $wi'tki zawsze wybiera!am si% z babci' Stefani' Lubas do bazyliki $wi%tego Antoniego z wi'zk'
tataraku przybran' suszonymi kwiatami, wst'"kami, asparagusem, a potem
sz!y$my w stron% bazyliki cztery kilometry, a brudna woda z bukietów kapa!a na nasze od$wi%tne pantofle. Zastanawiam si%, dlaczego nowele tego
autora nie s' znane na $wiecie, tak jak
na przyk!ad opowie$ci Zweiga czy
Bruna Schulza.
– Porozmawiajmy teraz o prozie.
Na jednym ze spotka&, w którym mia#
'y$my przyjemno$( uczestniczy(, mówi#
'a$, %e twoja poezja znajdowa'a si" za#
wsze blisko prozy. Na miniaturowych
fabu'ach opiera'a$ konstrukcj" swoich
wierszy. Czy dotychczasowa formu'a
przesta'a ci wystarcza(?
– Tak, dok!adnie tak by!o. Proza jest
pojemniejsz' form'. I tu mo"e was zaskocz%, ale ja zaczyna!am od prozy.
Jako mniej wi%cej o$miolatka zapisywa!am w brulionie Wroc!awskich Zak!adów Papierniczych opowiadania. Dok!adnie pami%tam, "e by!y to ba$nie
w stylu Andersena, opowiadania o mi!o$ci, historie ró"nych zwierz't, w tym
mojego kota. Bez przerwy przepisywa!am te utwory na czysto, ozdabia!am ilustracjami.
W "yciu doros!ym, zadebiutowa!am
jako studentka wierszami, ale zawsze
marzy!am o prozie, bo czu!am "e to moja w!a$ciwa forma. Jeszcze w trakcie
studiów wysz!am za m'". W roku 1997
urodzi!am syna. Nie mia!am czasu wystuka& na maszynie (ucznik Predom
opowiada#, wi%c zosta!am przy pisaniu
wier szy, któ re upar cie wy sy !a !am
na konkursy poetyckie. Pewne opowie$ci nie chcia!y mi si% zmie$ci& w wier-
szach. No bo jak opowiedzie& w kilku
czy kilkunastu strofach o filumenistce,
dziewczynce, która w latach osiemdziesi'tych nami%tnie zbiera etykiety zapa!czane, bo czuje, "e taka kolekcja o roczni cach par tii, spi sach lud no $ci,
miesi'cach przyja)ni polsko-radzieckich, z ilustracjami fabryk oraz ró"norodnymi has!ami propagandy, zapisami
polskich miast, ro$lin, jest te" dokumentacj' pewnej epoki. Albo jak pokaza&
jej emocje, jej j%zyk oraz rozmow%
z ubekiem, które ujawni!y si% dopiero
w opowiadaniu Dziewczynka z farbami? Nie potrafi!am te" odda& w wierszach niuansów j%zyka prowincji, dialogów.
– Notatnik z wyspy mo%na odczyty#
wa( tak%e jako pewien etap „pisania
na brudno”, notowania, a jednocze$nie
poszukiwania nowej formu'y artystycz#
nego wypowiedzenia si".
– Notatnik z wyspy to by!y takie
wprawki, pami%tnik, zbiór silva rerum.
Od roku 2006 "y!am praktycznie w drodze, przeprowadza!am si%, z Cz%stochowy do Wootton Bridge, z Woooton
do Ryde, Surbiton Grove na Nelson Street i tak dalej. Pisa!am w tym czasie z doskoku, zapisywa!am fragmenty opowia da# w ka wiar niach, ka fej kach
Wioletta Grzegorzewska – urodzona w 1974 roku w Kozieg!owach. Pochodzi z Rzeniszowa, kilkana$cie lat
mieszka!a w Cz%stochowie, gdzie
uko#czy!a filologi% polsk' na WSP
(obecnie Akademia im. Jana D!ugosza w Cz%stochowie). Opublikowa!a tomy poetyckie: Wyobra'nia kontro lo wa na (Cz% sto cho wa 1998),
Parantele (Cz%stochowa 2003), Orinoko (Tychy 2008), Inne obroty
(Rzeszów/Toronto 2010), arkusz
wierszy Ruchy Browna (Cz%stochowa 2011), dwuj%zyczny wybór wierszy Pami!( Smieny/Smena’s Memory (Londyn 2011, wiersze prze!o"y!
Marek Kazmierski), wybór wierszy
i próz poetyckich Wzory sko%czono$ci i teorie przypadku/ Finite Formulae and Theories of Chance, (Todmorden 2014, wiersze prze!o"y!
Marek Kazmierski) i ksi'"k% prozatorsk' Gugu#y (Wo!owiec 2014),
której adaptacj% wystawi! Teatr Dramatyczny im. A W%gierki w Bia!ymstoku w re"yserii Agnieszki Korytkowskiej-Mazur. W 2015 jej ksi'"ka
poetycka Wzory sko%czono$ci i teorie przypadku znalaz!a si% w finale
The Griffin Poety Prize. W tym samym roku za powie$& Gugu#y autorka zosta!a nominowana do Nagrody
Literackiej Nike (znalaz!a si% w gronie siedmiu finalistów) oraz Nagrody Literackiej Gdynia. Utwory Grzego rzew skiej by !y prze k!a da ne
na angielski, katalo#ski, francuski
i walijski.
internetowych, co pewnie odbi!o si%
na formie. Gdybym dzi$ mog!a cofn'&
czas, nie wyda!abym tej ksi'"ki z kilku
powodów. Wielu krytyków uzna!o ten
mój pami%tnikowy „zbiór ja” za mój
w!a$ciwy debiut prozatorski.
– Broni'yby$my ró%norodno$ci for#
malnej i tematycznej Notatnika z wy!
spy, bo chyba oceniasz go zbyt surowo.
– Niestety Notatnik z wyspy natychmiast powinien by& wycofany ze wszystkich ksi%gar# w Polsce. Wydawca zarabia na nim, szczególnie po nominacji
Gugu# do Nike, ale nigdy nie wyp!aci!
mi nale"nych tantiem.
– O tempora, o mores… Miejmy na#
dziej", %e teraz b"dzie inaczej. Czy
Gugu"y zrealizowa'y marzenie o bar#
dziej pojemnej formie? Czy mo%na
ten tom opowiada& czyta( jako wspó'#
czesny „pami"tnik z okresu dojrze#
wania”?
– Tak, oczywi$cie. Gugu#y s' pami%tnikiem, ballad', zbiorem reminiscencji, nowel, obrazków z okresu dojrzewania Wiolki. Po publikacji ksi'"ki
przypomnia!o mi si% jeszcze wiele historii mojej rodziny. By& mo"e kiedy$ napisz% kolejne cz%$ci Gugu#.
– Nasza rozmowa zbli%a si" niestety
ku ko&cowi. Nie mo%emy wi"c nie za#
pyta(, o twoje plany na przysz'o$(? Czy
znajduje si" w nich wci!% miejsce dla
poezji?
– Przygotowuj% teraz dwie ksi'"ki
i chyba mog% ju" o nich opowiedzie&:
pierw sza – tom kon tem pla cyj nych
wierszy Mapa innego $wiata, w której
lwia cz%$& utworów dotyczy mojego
"yciu na wyspie Wight. W drugiej
ksi'"ce, Kapeluszniczka, opisuj% kilka
miesi%cy z "ycia pewnej nad wiek
rozwini%tej czternastolatki urodzonej
w 1901 roku. A od wiosny b%d% publikowa& felietony i opowiadania na !amach pewnego poczytnego tygodnika,
ale na razie nie mog% wymieni& jego
nazwy.
– Imponuje nam twój %yciorys, umie#
j"tno$( pogodzenia tak ró%norodnych
ról (matka, pisarka, t'umaczka, wy#
dawca...), a tak%e odwaga, z jak! wy#
chodzisz ku przysz'o$ci (wydawanie li#
terackiego pisma, emigracja). Obecne
stajesz si" osob! coraz bardziej znan!,
nagradzan!; ciekawi nas jednak, co do#
tychczas jest dla ciebie najwi"kszym
sukcesem w %yciu?
– Dzi%kuj%. Nie potrafi' odpowiedzie&
na to pytanie. Ka"dy sukces mia! swoj', jakby to powiedzie&, smug% cienia.
Trzeba si% mocno napracowa&, powalczy& o siebie, planowa&, aby cokolwiek
osi'gn'&. Jednak, kiedy zapyta!y$cie
o mój sukces "yciowy, w pierwszej
chwili mign%!a mi przed oczami fotografia moich dzieci: osiemnastoletniego
syna i o$mioletniej córki.
– )yczymy realizacji wszystkich pla#
nów. Dzi"kujemy za rozmow".
!
33
WIOLETTA GRZEGORZEWSKA
Korepetycje z astronomii w Wootton Bridge
dla syna
Ta czterdziestoletnia kobieta, twoja matka,
kiedy! ci opowie, "e czytaj#c
na tarasie gospody Sloop Inn
artyku$ o powstaniu Uk$adu S$onecznego,
dostrzeg$a widma dawnych planet
we wn%trzach lewkonii.
&limak kalkowa$ Drog%
Mleczn# na kawa$ku serwetki.
Tego dnia nad rozlewiskiem p%ka$y jaja czapli bia$ej.
Niebo by$o tak przejrzyste,
"e mog$a je przepyta' z ubytków,
których szukasz w ksi%gach astronomów,
ale ona wola$a spogl#da' na drog%,
gdzie rozp%dzona ci%"arówka
z napisem Starway zmia"d"y$a
na asfalcie dzikie jab$ka.
Sezon
Na wie"y Spinaker zmiana dekoracji:
w miejscu „Dni walki z rakiem”
robotnicy na d(wigach montuj#
reklam% Emiratów Arabskich.
K$ad% si% na szklanej pod$odze,
sto siedemdziesi#t metrów nad poziomem morza
obok grupy muzu$ma)skich uczennic,
które pod czujnym okiem opiekunki
szepcz# modlitwy albo przekle)stwa.
W paj%czynach pod pu$apem truch$a owadów
podryguj# w rytmie podmuchu wentylatora.
34
Przez oceany
Kochana Su, dobrze, !e ci" tu nie ma,
!e na w#asne !yczenie zawieruszy#a$ si" gdzie$
przed trzydziestk%, wylogowa#a$ si"
z tego $wiata i przepadasz we mnie
jak w gwiazdozbiorze eliptycznym
której$ z galaktyk Sayferta.
Mia#a$ racj", gdy mówi#a$, !e polec" za ocean,
rano b"d" biedaczk%, która zjada na $niadanie
orzeszki, szuka tanich sklepów spo!ywczych
przy Chinatown, a wieczorem chodzi w sukience
z lumpexu na przyj"cia do Wielkiego Gatsby’ego,
aby w tym czasie sprawdzi&, czy tak jak jej ojciec,
nie jest przypadkiem urodzon% socjalistk%.
Jako córka katoliczki i ormowca
wci%! nie wiem, kim jestem, ale wol" $piewa&
szkockie pie$ni o „Nancy Whisky” w Aberdeen
nad Morzem Pó#nocnym i przygl%da& si",
jak ksi"!yc wschodzi nad miastem z granitu,
ni! prze!uwa& halibuta z czarn% soczewic%
i wdawa& si" w pogaw"dki z mo!nymi tego $wiata.
Mo!ni tego $wiata rozdaj%c wizytówki
w klubie, który kiedy$ by# hal% fabryczn%
przesi%kni"t% krwi% i potem robotników,
opowiadali mi o tym, !e w Kanadzie
nie istnieje system klasowy.
Poci%gali mnie wtedy,
bo wyczuwa#am w nich l"k, który potrafi zmniejsza&
do wielko$ci centa, zdeklasowa& do roli
wietnamskiej kelnerki, która w#a$nie podaje
im koreczki i gdy mog#am sprawdzi&,
!e tak jak ja odczuwaj% czasem
fantomowy ból odcisków.
Toronto 2015
Akwarela: Wojtek "uka
Wiersze z tomu Mapa innego !wiata
35
Zdj"cia: Teresa Smoli#ska
mywanie naturalnego i po!"danego biegu wypadków”.
W tym wielowiekowym procesie przemian pojawia$y si# i nadal powstaj" równie! nowe formy, maj"ce cz#sto charakter
regionalny lub nawet lokalny. Najnowsz"
form" jest Orszak Trzech Króli, czyli oryginalna procesja uliczna, któr" postrzegam
w kategorii fenomenu religijnego w laicyzuj"cym si# spo$ecze(stwie.
Religijno!" ludowa, pobo#no!"
ludowa, katolicyzm ludowy
ianem pobo!no%ci ludowej, której toM
warzysz" poj#cia bliskoznaczne, takie jak: religijno%&/religia ludowa, pobo!-
Czo!o Orszaku Trzech Króli w Opolu (6.01.2015)
M!drcy "wiata,
monarchowie...
O pobo$no"ci ludowej we wspó%czesnym mie"cie
TERESA SMOLI#SKA
ultura tradycyjna, w której wyró!niaK
j" si# ludowe wzory kulturowe, odziedziczone po przodkach, poddawana jest
36
we wspó$czesnej kulturze intensywnym
procesom wzajemnego przenikania, co
prowadzi nie tylko do powstawania synkretyzmu kulturowego, zmiany pierwotnych funkcji, ale i do globalizacji nacecho wa nego lo kal no %ci" dziedzictwa
regionalnego. W tym tak skomplikowanym i bardzo !ywym procesie przemian
wspó$czesnych, zachodz"cych w kulturze,
mo!na przywo$a& i takie opinie religioznawców, którzy utrzymuj", !e „kultura
i religia s" autonomiczne, ró!ni" si# mi#dzy sob", ale jednocze%nie wspó$pracuj"
ze sob", warunkuj" si# i ubogacaj", tworz"c inkulturacj# religii i ureligijnienie kultury”, czyli inaczej to ujmuj"c: dowodz"
folkloryzacji religii oraz religijno%ci folkloru. Taka „jedno%& w dwoisto%ci” stwarza nowe obszary dla ewangelizacyjnej
misji Ko%cio$a.
Relacje te na przestrzeni wieków nie
zawsze uk$ada$y si# harmonijnie, wielokrotnie w$adze ko%cielne pierwotnym
formom dziedzictwa kulturowego, zwi"zanym z kultur" agrarn", porami roku, towarzysz"cymi im obrz#dami przej%cia
nadawa$y nowe znaczenie, funkcje, b"d'
jednoznacznie je negowa$y, wprowadzaj"c w ich miejsce w$asne uroczysto%ci, zgodne z zasadami liturgii. Wiele
oswojonych przez Ko%ció$ obrz#dów
poga(skich, magicznych i symbolicznych
czynno%ci nabra$o wi#c nowych cech, ale
wiele te! z nich wykroczy$o poza ramy
liturgiczne. Trzeba zgodzi& si# z tymi badaczami, którzy uznaj", !e „uczestnictwo
w obrz#dowo%ci ko%cielnej stanowi$o
przede wszystkim dowód przynale!no%ci
do boskiego porz"dku %wiata, a tym samym traktowane by$o jako jeden z obowi"zków ludzi wobec Boga i %wi#tych,
którego regularne wype$nianie zapewnia$o na zasadzie ex opere operato podtrzy-
no%& lu do wa, kato licyzm lu do wy,
chrze%cija(stwo ludowe, okre%lam zmodyfikowane i przedk$adane nad teologiczny aspekt i nauczanie Ko%cio$a tre%ci,
dope$nione nowymi praktykami religijnymi w$asne wizje i wyobra!enia ludzi wierz"cych. Ks. W$adys$aw Piwowarski, powo$uj"c si# na interdyscyplinarny stan
bada(, uwa!a, !e „poj#cie religijno%ci
ludowej nale!y do najbardziej niejasnych
tak co do tre%ci, jak i zakresu”. Przyczyn
tego „zam#tu i braku zgodno%ci” upatruje on w wielo%ci terminów cz#sto u!ywanych zamiennie, a – za socjologami religii
– definicyjnej specyfiki poszukuje w przeciwie(stwie: religijno%& ludu – religijno%&
elit, religijno%& prze!ywana – religijno%&
postulowana, religijno%& spontaniczna – religijno%& zinstytucjonalizowana. Bliskie
zdaj" si# mu by& stanowiska tych badaczy,
którzy katolicyzm polski postrzegaj"
w kategoriach „wiary narodu („wiary ludu”, „religii !ycia”), religijno%& ludow" $"cz" z patriotyzmem, a jej warto%ci stanowi" dla nich „punkt odniesienia” dla
identyfikacji religijnej i narodowej.
Micha$ Buchowski, antropolog, ocenia,
!e termin katolicyzm ludowy „winien odnosi& si# do wp$ywu wierze( ludowych
na katolicyzm, za% religijno%& ludowa, to
wszelkie zachowania o charakterze religijnym, wyst#puj"ce tak!e pozainstytucjonalnie (poza Ko%cio$em)”. Jego konklu zja, po dob nie, jak wie lu in nych
badaczy, jest nast#puj"ca: religijno%& ludowa jest poj#ciem szerszym od katolicyzmu ludowego.
Podstawowe, cz#sto nale!"ce ju! do klasyki, wypowiedzi specjalistów dotycz"ce
religijno%ci i pobo!no%ci ludowej w Polsce – mo!na ocenia& – przede wszystkich
dotycz" %rodowisk wiejskich i kultury
ch$opskiej. We wspó$czesnej kulturze,
kulturze mocno zró!nicowanych spo$eczno%ci, wszechobecnych mediów i wszechobecnej globalizacji, czyli „magicznej
formu$y, has$a otwieraj"cego bramy
wszystkich tajemnic tera'niejszo%ci i przysz$o%ci”, nie sposób ogl"du wielu przejawów pobo!no%ci ludowej, !ywotnych obrz#dów i zwi"zanych z nimi bezpo%rednio
ceremonia$ów ogranicza& li tylko do mieszka(ców wsi. Dlatego te! interesuje mnie
proces przemian tradycyjnych form obrz#dowych, o nieraz trudnym ju! dzi% do ustalenia rodowodzie, które b"d' to od zarania
dziejów funkcjonowa!y w przestrzeni
ulicznej, b"d# te$ w wiekach %rednich zmuszone zosta!y do przeniesienia si& ze %wi"tyni na plac miejski lub ulice, b"d# wspó!cze%nie np. na Górnym 'l"sku ze sceny
domu kultury wracaj" z powrotem do ko%cio!a, b"d#, jak np. procesja Bo$ego Cia!a piel&gnowana w Polsce od wieków %rednich – mimo wielu przeobra$e( – dzi% jako
wydarzenie religijne (cho) niepozbawione dawnych wierze( i zwyczajów ludowych) cieszy si& nadal nies!abn"cym
zainteresowaniem katolików, którzy
– uczestnicz"c w niej – manifestuj" sw"
wiar& i wspólnot& z Ko%cio!em.
Zdecydowanie inny charakter ma najnowsza forma „teatru ulicznego”, jak" jest
Orszak Trzech Króli. To widowisko
uliczne zdaje si& spontanicznie i powierzchownie jedynie dope!nia) liturgii,
jest re$yserowane przez organizatorów
w wymiarze ogólnopolskim, przy aktywnej pomocy mediów regionalnych i ogólnopolskich. W tej radosnej procesji, jak
rekomenduj" j" w mediach organizatorzy,
ulicznych jase!kach (sic!) uczestnicz" nie
tylko najstarsi parafianie, ale ca!e wspólnoty parafialne ze swymi duszpasterzami, a szczególnie m!ode ma!$e(stwa
z dzie)mi, nauczyciele z przedszkolakami oraz uczniami z o%wiatowych placówek katolickich, tak$e przedstawiciele
%wieckich w!adz miejskich, cz!onkowie
miejscowych stowarzysze( religijnych,
cz!onkowie %wieckich organizacji, jak np.
stra$acy.
Od obrz!du do korowodu ulicznego
iezwyk!y czas obrz&dów %wieckich
N
i religijnych, sk!adaj"cych si& na %wi"teczny spektakl, jak zwracaj" uwag& an-
tropolodzy, przypomina teatr. Jest to
jednocze%nie specjalny czas teatru, który odbywa) si& musi w okre%lonej porze
roku, dnia, bowiem „wtedy nast&puje kreacja %wi"tecznej przestrzeni” i tworzy si&
„prawdziwy spektakl %wi"teczny”, rozgrywaj"cy si& w dwóch wymiarach.
W polskim „teatrze %wi"t” mo$na wyró$ni) wiele zró$nicowanych genologicznie,
geograficznie, historycznie i spo!ecznie
tradycyjnych zachowa( zwyczajowych
i obrz&dów ludowych. Trzeba wi&c cho)
wspomnie) o piel&gnowanych wspó!cze%nie w Polsce na ulicach wsi i miast tradycyjnych formach obrz&dowo%ci %wieckiej, jak np. o zapustnych przebiera(cach
(bakusach, bachusach, bekusach, dziadach, kumedyjantach, tureckim wojsku,
wielkoludach, straszyd!ach), ostatkowym wodzeniu nied#wiedzia (bera, misia), kozy, koz!a, konia, bociana, byka;
ostatkowym widowisku pt. „'ci&cie
%mierci” na rynku Jedli(ska; wielkanocnych pochodach z kogutem (kurem,
kokotkiem) i maszkarami zwierz&cymi
(muradynów lub ziandarów z nied#wiedziem, koniem, tzw. siwkiem); wiosennym chodzeniu z marzann", %mierci"
(!miercich", !mierci", !mierztk") i gaikiem (latem, nowym latkiem), wiosennym (wielkanocnym) kol&dowaniu w!ó-
czebników (wo!oczebników), tak$e o do$ynkowych paradach przebiera(ców.
Oddzieln" grup& w roku obrz&dowym
stanowi" tradycyjne widowiska uliczne,
które wywodz" si& ze %redniowiecznego
dramatu liturgicznego, które pierwotnie
wystawiane by!y w ko%ciele. Jak wiadomo, pierwsze formy %redniowiecznego
dramatu liturgicznego zwi"zane by!y
z narodzeniem i zmartwychwstaniem
Chrystusa, rozwin&!y si& tu trzy zasadnicze grupy tematyczne: bo$onarodzeniowa, wielkotygodniowa i wielkanocna.
O wielowiekowej dominacji tych cyklów w dramacie liturgicznym %wiadcz"
pozosta!e do dzi% w ko%ciele rekwizyty,
jak $!óbek i grób Chrystusa.
Do dzi% zachowa!o si& w Polsce (g!ównie wszak w cz&%ci po!udniowej, wschodniej i pó!nocno-wschodniej) wiele regionalnych form „chodzenia po kol&dzie”
przez kol&dników, chodz"cych gromadnie
od domu do domu, typowych dla okresu
od Bo$ego Narodzenia do Trzech Króli:
pastuszkowie, po!a#nicy/ pod!a#nicy (winszownicy, szcz&%ciarze, nowoletnicy),
szczodracy (szczodrocarze), wiliorze (wigiliorze), dziady $ywieckie, jukace, droby, !lachcice, trzej królowie…
Mo$na ocenia), $e wspó!cze%nie kol&dnicy usi!uj" konkurowa) z wp!ywami kultury popularnej, proponuj"cej m!odym ludziom inny rodzaj rozrywki. Jeszcze
bezpo%rednio po II wojnie %wiatowej chodzenie po kol#dzie w okresie %wi"tecznym
w %rodowisku wiejskim by!o dla kol&dników i dla odwiedzanych wydarzeniem, którego obie strony oczekiwa!y.
Kol&dników witano z rado%ci". Gdyby
pomin&li który% z domów, jego mieszka(cy czuliby si& dotkni&ci, martwiliby si&,
$e czeka ich trudny rok. Wydaje si&, $e
dopiero organizowane na masow" skal&
rozmaite regionalne przegl"dy i konkur-
…zielona grupa
sy twórczo%ci kol&dniczej rozwin&!y
aspiracje artystyczne ich uczestników,
a wyst&pom nada!y znamion sztuki i artyzmu. Tradycyjne formy kol&dowania
zosta!y przeniesione z przestrzeni izbowej, podwórzowej i ulicznej, z naturalnego %rodowiska na scen&. Nieudolne
i spontaniczne chodzenie po kol#dzie pocz&!o zmienia) si& w artystycznie opracowane, przemy%lane kompozycyjnie
widowiska teatralne, jak$e odbiegaj"ce
od tradycyjnej obrz&dowo%ci, nacechowanej magi".
Orszak Trzech Króli…
ajnowsze widowisko uliczne, jakim
N
jest Orszak Trzech Króli, od sze%ciu
lat towarzyszy liturgicznym uroczysto-
%ciom Objawienia Pa(skiego (6 stycznia).
Promowany przez organizatorów (Fundacj& Trzech Króli – organizacj& po$ytku publicznego) jako „najwi&ksze w Polsce
uliczne jase!ka” (odwo!uj"ce si& wed!ug
nich do „teatru ulicznego, kol&dowania
i zwierz"t w centrum miasta”) postrzegam
jako najbardziej zbanalizowan" form&
w%ród wspó!czesnych widowisk obrz&dowych o charakterze religijnym.
W przywrócenie %wi&ta Objawienia
Pa(skiego jako dnia wolnego od pracy zaanga$owa! si& prawicowy polityk Jerzy
Kropiwnicki, ówczesny prezydent miasta *odzi. Za!o$y! w tym celu Stowarzyszenie Powrót Trzech Króli i w wyniku
wielu dzia!a( spo!ecznych (m.in. organizacja happeningów ulicznych w tym
mie%cie, zbieranie podpisów w ca!ej
Polsce) w 2010 roku Prezydent RP podpisa! Ustaw& (nowelizuj"c" Kodeks pracy): 6 stycznia jako zniesiony w 1960 roku dzie( wolny od 2011 roku sta! si&
oficjalnym wolnym od pracy dniem
37
38
!wi"tecznym. W !lad za tym Fundacja
Trzech Króli wespó# z przedszkolami
i szko#ami katolickimi, wspólnotami parafialnymi b#yskawicznie i z wielkim
rozmachem rozpocz$#a w tym dniu organizowanie pochodów ulicznych w kategoriach „wielkiej ogólnopolskiej rodzinnej im pre zy ple ne ro wej” (któ r"
charakteryzuj" „barwne kostiumy, sztandary, efekty pirotechniczne”), poczynaj"c od najwi$kszych miast w Polsce. Zosta #o opra co wa ne lo go im pre zy,
scenariusz pochodu ulicznego (obowi"zuj"cy w ca#ym kraju), przygotowano
„królewskie dary dla uczestników orszaku”: trzy typy koron królewskich z kolorowego papieru i specjalne !piewniki;
plakaty, specjalne plakietki dla uczestników, billboardy i „citylighty”, pozyskano sponsorów, zadbano o reklam$ w mediach ogólnopolskich i regionalnych,
etc. Dodajmy: Micha# Loranc specjalnie
dla orszaku skomponowa# fanfar$. Warto zauwa%y&, %e w ogólnopolskim scenariuszu, realizowanym w nast$puj"cych
po sobie ods#onach we wszystkich miejscowo!ciach w Polsce, wyró%niaj" si$ jako g#ówni bohaterowie tych „ulicznych
jase#ek” Trzej Królowie, jad"cy na koniach, a nawet na wielb#"dzie (b"d'
w powozie): europejski, azjatycki i afryka(ski. Towarzyszy im „!wita”, czyli
dzieci odpowiednio przebrane na czerwono, zielono i niebiesko. Ponadto w pochodach zwykle uczestnicz": rycerze, królowie, królewny, anio#ki, w Bielsku-Bia#ej
cz#onkowie kapel góralskich, tak%e zwierz$ta: prócz koni i wielb#"dów, owce
i os#y, w Opolu w 2013 roku „w niebo
wystrzeli#o 2,5 tys. sztucznych ogni”. Kolejne postoje orszaku maj" miejsce
przy czterech scenach ulicznych, nazywanych „scenkami ewangelicznymi”,
tu: inscenizacja bójki na szable drewniane i wid#y przebranych aktorów dzieci$cych za anio#ów i diab#y, którymi dowodz" dwaj genera#owie; inscenizacja
od wie dzin „dwo ru He ro da”, sce na
przy niego!cinnej karczmie %ydowskiej
i wreszcie na rynku inscenizacja pok#onu rodzinie !wi$tej (w której g#os zabieraj" biskupi, prezydenci miast). Koncerty pro fe sjo nal nych i ama tor skich
zespo#ów muzycznych ko(cz" to widowisko. W Bielsku-Bia#ej te ha#a!liwe wyst$py, sprawiaj"ce wra%enie improwizacji, dope#niane s" elementami pantomimy,
ta(cami, strzelanie z bata itp. zachowaniami w stylu komedii dell’arte (by wymieni& tu id"c" w orszaku religijnym
!wieck" noworoczn" grup$ obrz$dow",
tzw. Dziady %ywieckie).
Epizodyczne po!wiadczenie pok#onu
trzech M$drców przez !w. Mateusza
w Ewangelii (Mt 2, 1–12) uros#o wspó#cze!nie w Polsce do rangi !wi$ta narodowego.
Mo%na ocenia&, %e popularna w kulturze tradycyjnej grupa kol$dnicza Trzej
Królowie, odwiedzaj"ca domostwa praktycznie w ca#ej Polsce w dniu Objawienia Pa(skiego i !piewaj"ca wówczas
kol$dy i pastora#ki, zosta#a zaw#aszczona przez kultur$ popularn", z wszystki-
mi modnymi w niej teatralnymi preferencjami. Zwyczajowe kol$dowanie Trzech
Króli sta#o si$ wspó#cze!nie miejskim widowiskiem ulicznym, skonwencjonalizowanym spektaklem, w którym obowi"zuj" zespo#y chwytów, gestów, okre!lone
stroje. Te poszczególne elementy uk#adaj" si$ obok siebie, powoduj"c desemiotyzacj$ tradycyjnych struktur obrz$dowych. Pierwotne magiczne kol$dowanie
o funkcji symbolicznej na naszych oczach
staje si$ powierzchownym widowiskiem
ulicznym, posiadaj"cym struktur$ znaków
skonwencjonalizowanych. Ta forma kol$dowania wysz#a z op#otków poszczególnych parafii na ulice najwi$kszych miast
w Polsce. Miejskie wspólnoty parafialne w !wi$to Objawienia Pa(skiego tworz" w warunkach kultury popularnej now" jako!& kol$dnicz", stanowi"c" jedynie
zbanalizowan" namiastk$ jase#ek.
Dlatego oceniaj"c walory religijne
Orszaku Trzech Króli, nie mog$ pomin"&
powierzchownego charakteru religijno!ci ludowej jako jednego z jej wa%nych
wyró%ników.
Uwzgl$dniaj"c porz"dek roku obrz$dowego i liturgicznego, nie mo%na tu pomin"& innej oryginalnej, bardzo widowisko wej for my !wi$ to wa nia li turgii
na ulicach miast polskich, czyli procesji
Bo%ego Cia#a. W grupie ulicznych widowisk, zwi"zanych z Ko!cio#em, na oddzielne wyró%nienie zas#uguj" tradycyjne formy o charakterze regionalnym,
zwi"zane z Wielkim Tygodniem, jak
np.: pochód z Judaszem, czyli korowód
ciesz"cy si$ do dzi! wielk" popularno!ci"
w Skoczowie na )l"sku Cieszy(skim, widowisko pt. „Misterium M$ki Pa(skiej”
odbywaj"ce si$ w Kalwarii Zebrzydowskiej; b"d' z Wielkanoc": procesje konne w Raciborskiem, piesze procesje
w centralnej Polsce; procesyjne obchody pól w Zielone )wi"tki; procesje b#agalne np. w dniu !w. Urbana, procesja !w.
Stanis#awa w Krakowie (od 1253 r.
z wyj"tkiem II wojny !wiatowej), procesje z relikwiami !w. Wojciecha w !wi$to patronalne ulicami Gniezna oraz Krakowa. Wszystkie te oryginalne procesje
uliczne wymagaj" wszak oddzielnego
omówienia.
Pisz"c o wspó#czesnych widowiskach
na ulicach miast, mam na uwadze równie%
!w. Marcina, przyje%d%aj"cego 11 listopada na bia#ym koniu i zapraszaj"cego parafian / mieszka(ców do konsumpcji nie
tylko rogalików, ale i pieczonych kie#basek, a – bywa – %e doros#ym serwowane
jest czerwone grzane wino. Kult !w. Marcina, patrona narodowego Francji, popularny jeszcze przed drug" wojn" !wiatow" g#ównie na Pomorzu i w Pozna(skiem
(g#ównie w Poznaniu i Bydgoszczy),
w ostatnich latach (a konkretnie od pocz"tku XXI stulecia) rozwijany jest w wielu
parafiach !l"skich, szczególnie w diecezji opolskiej. Organizatorzy oceniaj"c,
%e dzie( !w. Marcina „ma na naszych terenach swoj" wieloletni" tradycj$”, która
to „tradycja zagin$#a po II wojnie !wiatowej”, równie% z niemiecka nazywaj" to
„!wi$to”: Martinfest.
Nie sposób nie zauwa%y&, %e w ostatnich latach rejestrujemy coraz wi$cej nowych przyk#adów wychodzenia osób
wierz"cych na ulice miast. Przyk#adem
mog" by& wielkopostne drogi krzy%owe
czy Marsze )wi$tych.
W tej najnowszej grupie miejskich widowisk ulicznych, zwi"zanych z Ko!cio#em, na oddzieln" uwag$ zas#uguj"
ciesz"ce si$ w Polsce coraz wi$ksz" popularno!ci" Marsze )wi$tych, odbywaj"ce si$ 31 pa'dziernika. Mo%na uzna&, %e
sta#y si$ one religijn" alternatyw" dla Halloween, np. w Opolu w 2012 roku Marszowi )wi$tych towarzyszy#o bardzo no!ne marketingowe has#o „HolyWins”.
Scenariusz tej ha#a!liwej procesji nie
jest to%samy w ró%nych miastach, np.
w Katowicach-Panewnikach uczestnicy
przebrani za anio#ów i !wi$tych, nios"cy
wizerunki !wi$tych i b#ogos#awionych,
„promowali w ten sposób uroczysto!&
Wszystkich )wi$tych”. Wed#ug organizatorów „dodatkow" atrakcj"” by#o rozdawanie cukierków, zawini$tych w papierki z cytatami wypowiedzi !wi$tych.
Ca#o!& Nocy )wi$tych zako(czy#o odmówienie litanii do Wszystkich )wi$tych.
W Opolu uczestnicy nie!li relikwiarze
20 )wi$tych, a podczas przemarszu ulicami miasta przedstawiano ich sylwetki,
a patronat nad tym religijnym widowiskiem ulicznym obj"# prezydent miasta.
*
wspó#czesnej kulturze polskiej
warto wyró%ni& charakterystyczne tendencje: nie tylko powstaj" nowe formy !wi$towania religijnego na ulicach,
które dynamicznie rozwijaj" si$, ale – co
wa%ne – inicjowane s" one najpierw
w miastach i to tych najwi$kszych w Polsce. Dopiero w dalszej kolejno!ci, w szybkim tempie i spontanicznie, rozprzestrzeniaj" si$ one w mniejszych o!rodkach
miejskich. Zmienia si$ tym samym !rodowisko zainteresowane tradycyjnymi formami kol$dowania: wiejskiego odbiorc$
zast$puje mieszkaniec miasta. A przecie%
bardzo czytelny jest równie% w Polsce proces laicyzacji spo#ecze(stwa, obserwujemy tu wiele sprzeczno!ci i niekonsekwencji !wiatopogl"dowych, jak równie%
relatywizacj$ postaw Polaków w do!wiadczaniu sacrum.
W tym wielowiekowym procesie przemian pojawia#y si$ i nadal powstaj" równie% nowe formy, maj"ce cz$sto charakter
regionalny lub nawet lokalny. Najnowsz"
form" jest Orszak Trzech Króli, czyli oryginalna procesja uliczna, któr" postrzegam
w kategorii fenomenu religijnego w laicyzuj"cym si$ spo#ecze(stwie.
!
We
Teresa Smoli!ska – dr hab., prof. nadzw.
Uniwersytetu Opolskiego, kulturoznawca,
folklorystka, literaturoznawca; kierownik
Katedry Kulturoznawstwa i Folklorystyki UO. Zainteresowania naukowe: tradycyjna i wspó#czesna kultura, kultura regionalna, folklor polski i s#owia(ski, historia
folklorystyki, pogranicza etniczne, religijno!& i pobo%no!& ludowa. Autorka ponad 200 studiów, artyku#ów i ksi"%ek.
nazwa odbiorcy
*
„"l#sk” ukazuje si! przez 12 miesi!cy w roku.
*
Zach!camy tak&e do odwiedzenia strony internetowej
www.slaskgtl.com
*
D W O R C O W A
Dzi!kujemy wszystkim dotychczasowym
prenumeratorom, zapraszamy nowych!
1 3 ,
4 0 - 0 1 2
K AT O W I C E
D W O R C O W A
nr rachunku odbiorcy
W P
4 0 - 0 1 2
K AT O W I C E
L I T E R A C K I E
piecz&', data i podpis(y) zleceniodawcy
„ $ L % S K ”
P R E N U M E R A T A
tytu!em
nazwa zleceniodawcy cd.
nazwa zleceniodawcy
kwota
Op!ata:
M I E S I # C Z N I K A
P L N
waluta
nr rachunku zleceniodawcy (przelew) / kwota s!ownie (wp!ata)
„ $ L % S K ”
piecz&', data i podpis(y) zleceniodawcy
1 3 ,
T O W A R Z Y S T W O
0 8 2 0 3 0 0 0 4 5 1 1 1 0 0 0 0 0 0 4 0 7 9 4 9 0
l.k.
U L .
nazwa odbiorcy cd.
tytu!em cd.
Op!ata:
nazwa odbiorcy
G Ó R N O $ L % S K I E
tytu!em cd.
P R E N U M E R A T A
tytu!em
nazwa zleceniodawcy cd.
nazwa zleceniodawcy
kwota
M I E S I # C Z N I K A
P L N
nr rachunku zleceniodawcy (przelew) / kwota s!ownie (wp!ata)
W P
waluta
0 8 2 0 3 0 0 0 4 5 1 1 1 0 0 0 0 0 0 4 0 7 9 4 9 0
nr rachunku odbiorcy
Cena jednego egzemplarza wynosi 7 z%otych.
U L .
*
l.k.
Cena prenumeraty, podobnie jak cena pojedynczego
egzemplarza nie ulega zmianie!
nazwa odbiorcy cd.
*
L I T E R A C K I E
*
Prenumerata roczna – 84 z%ote
Prenumerata pó%roczna – 42 z%ote
Prenumerata kwartalna – 21 z%otych
*
T O W A R Z Y S T W O
Prenumerata redakcyjna gwarantuje
systematyczn# dostaw! pisma
do osoby zamawiaj#cej!
G Ó R N O $ L % S K I E
Zapraszamy do zaprenumerowania
miesi!cznika „"l#sk” na 2016 rok!
Wystarczy wyci#$ i wype%ni$
zamieszczony obok blankiet, a nast!pnie dokona$
przelewu na wskazane konto.
odcinek dla instytucji przyjmuj"cej zlecenie
Polecenie przelewu / wp!ata gotówkowa
*
Polecenie przelewu / wp!ata gotówkowa
POLE' „"L(SK” SWOIM ZNAJOMYM
I PRZYJACIO)OM – WSZYSTKIM,
KTÓRYCH INTERESUJE "L(SK!
!
Drodzy Czytelnicy!
39
odcinek dla instytucji przyjmuj"cej zlecenie
Fot. M. Ryglewicz/Starostwo Pow. w Bieruniu
Przez folder do ksi!"ki
!
40
To chyba ewenement, by najmniejszy powiat ziemski
w Polsce, jakim jest powiat bieru!sko"l#dzi!ski, martwi$ si#
o stan w$asnego dorobku wydawniczego. I to po raz trzeci
z kolei.
9 listopada 2015 r. otwarto w bieru!skim Starostwie trzeci",
powiatow" Wystaw# Dorobku Wydawniczego. Przypomnijmy,
$e w sk%ad powiatu bieru!sko-l#dzi!skiego, po%o$onego na historycznej Ziemi Pszczy!skiej, wchodz" gminy: Bojszowy,
Che%m &l"ski oraz miasta L#dziny, Bieru! i Imielin. Ka$da
z tych miejscowo'ci dokona%a indywidualnego podsumowania w%asnych dokona! nadsy%aj"c – do oceny organizatorów
wystawy – rozmaite foldery, kalendarze, albumy, mapy, pocztówki, plakaty, p%yty, ksi"$ki wreszcie gazety, jak te$ kroniki.
("cznie a$ pó% tysi"ca pozycji, które zosta%y zarejestrowane
w wydanym, okoliczno'ciowym katalogu.
Podkre'lmy, $e poprzednie wystawy wydawniczego dorobku powiatu bieru!sko-l#dzi!skiego mia%y miejsce w 2001
i 2006 r. Obecn" wystaw# najwa$niejszych wydawnictw mo$na ogl"da) do ko!ca stycznia 2016 r. w holu budynku bieru!skiego Starostwa. Zgromadzono tam nie tylko publikacje samorz"dów, ale tak$e wydawców niezale$nych, stowarzysze!
spo%eczno-kulturalnych, muzeów, a tak$e szkolne (zw%aszcza
ksi#gi pami"tkowe). Powiat bieru!sko-l#dzi!ski, cho) ma%y,
posiada ca%kiem spory dorobek kulturowy, który wpisuje si#
w dorobek kulturowy ca%ego naszego regionu. Wypada tu
wspomnie) cho)by o twórczo'ci znakomitego pisarza Alojzego Lyski z Bojszów i wymieni) pi#ciotomow" epopej# Duchy
Wojny, o której ju$ kilkakrotnie na %amach „&l"ska” pisali'my.
Bieru!sko-l#dzi!ski powiat jest bogaty w pisarskie talenty, wystarczy przywo%a) tu jeszcze historyka amatora Rafa%a Bul#
i jego publikacj# o pocz"tkach górnictwa w L#dzinach, czy
dwutomow" prac# pt. &wiadkowie cierpienia i 'mierci w L#dzinach 1939-1955, w której poruszy% tematy s%u$by l#dzi!skich &l"zaków w Wehrmachcie, funkcjonuj"cych w L#dzinach obozów i podobozów pracy (ró$nych narodowo'ci m.in.
*ydów, W%ochów, Rosjan) w czasie wojennym i powojennym
($o%nierzy niemieckich) oraz tzw. Tragedii Górno'l"skiej. Niewiele powiatów i gmin w Polsce pochwali) si# mo$e w%asnymi encyklopediami – a powiat takow" posiada. Ka$da gmina
powiatu ma swoich dziejopisów, nierzadko amatorów (Bernard Kopiec, Miros%aw Leszczyk), ale tak$e zawodowców
(ks. prof. Dariusz Walencik, ks. prof. Jerzy Myszor, prof. Helena Synowiec) w#druj"cych meandrami historii i kultury ludowej. Nie brakuje s%ownika 'l"szczyzny (Dariusza Dyrdy),
'piewnika (Gerarda Misia). Od po%owy lat 80. ukazuje si#
w formie ksi"$kowej poczytny Kalendarz Kopalni Ziemowit,
gdzie publikowa%o wielu tutejszych ludzi pióra (by wspomnie) poet# Józefa Krupi!skiego).
Omawianej wystawie patronowa% Karol Miarka starszy, pisarz, drukarz, dzia%acz o'wiatowy, w 190-rocznic# swoich
urodzin, który zwi"zany by% z Ziemi" Pszczy!sk" (urodzi% si#
w Pielgrzymowicach), jak i tutejszym powiatem (Miarka uczy%
l#dzi!skie pociechy). I jeszcze jedno – komisarzem wystawy
by% nasz redakcyjny kolega dr Grzegorz Sztoler.
"
Kopanie ziemniaków. Inscenizacja w Bojszowach
Od myszy do cesarza
wszyscy !yj"
z gospodarza
WIES#AWA KONOPELSKA
na!, "e wyobra"a! sobie wówczas maszyn#, która mog!aby jednocze$nie kosi%
zbo"e i rozdziela% s!om# od plew i ziarna.
Nie musia! d!ugo czeka% na spe!nienie swoich marze&. Za jego "ycia (dziadek zmar!
w 2008 roku), a wi#c w do$wiadczeniu jednego pokolenia, rolnicy zamienili kosy
na nowoczesne kombajny. Zmiany te poci'gn#!y za sob' ogromne konsekwencje.
Mechanizacja rolnictwa wp!yn#!a nie tylko na zmian# sposobu gospodarowania, ale
tak"e stworzy!a nowy model "ycia spo!eczno$ci na wsi. Wspó!cze$ni, m!odzi gospodarze nie potrafi' ju" opisa%, jak wygl'da
snopek, z czego robi si# powrós!o. Ten
dawny $wiat odchodzi powoli w zapomnie-
nie. Franciszek Mateja z Górek (L#dziny),
w!a$ciciel $wietnie wyposa"onego gospodarstwa, podsumowa! ten proces s!owami: „Dawniej przeje"d"aj'cy traktor by!
nie lada atrakcj', a dzisiaj rol# owej atrakcji pe!ni ko& zaprz#gni#ty do wozu”.
(wiat wokó! nas nieustannie si# zmienia.
Osoby zwiedzaj'ce wystaw# b#d' mia!y
okazj# przypomnie% sobie (a najm!odsze
pokolenie, dla którego mleko jest „ze
sklepu”, pozna%), jak wygl'da! regulowany porami roku rytm "ycia na historycznej
ziemi pszczy&skiej”.
Wystaw# mo"na zwiedza% do polowy
kwietnia 2016 roku.
!
Foto. Muzeum Miejskie w Tychach
!owan' „Od myszy do cesarza wszyscy
"yj' z gospodarza. Rok gospodarski
na ziemi pszczy&skiej”. Zamykaj'ca rok
wystawa by!a jednocze$nie pocz'tkiem
nowego – przecie" to przyroda dyktuje
rytm gospodarski, a w wigili# (wi't
Bo"ego Narodzenia gospodarze po dzi$
dzie& "ycz' sobie obfitych plonów, jakich
oczekuj' w nadchodz'cym nowym roku.
Wernisa", który odby! si# 13 grudnia, nie
by! dat' przypadkow'. Jak zauwa"y!a
Zuzanna Soko!owska, autorka tekstu
do towarzysz'cego wystawie katalogu, 13 grudnia to dzie& $w. )ucji, rozpoczynaj'cy okres 12 dni, trwaj'cy a" Wigilii, s!u"'cy rolnikom do obserwacji
przyrody. Pogoda, jaka przypada na dzie&
$w. )ucji, patronki najkrótszego dnia roku, zapowiada, jaka b#dzie aura w styczniu, 14 grudnia natomiast okre$la zjawiska
pogodowe w lutym, a 15 grudnia w marcu. Obserwacja natury, jak i pogody, wyznacza roczny cykl pracy rolników. Tak
wi#c prace zwi'zane z rokiem gospodarczym pokazane zosta!y w formie swoistego kalendarza, obrazuj'cego najwa"niejsze zaj#cia w obej$ciach gospodarczych
i prace w polu, a tak"e ich efekty.
Ekspozycja zosta!a zaaran"owana wed!ug kalendarzowych miesi#cy i zmieniaj'cych si# pór roku. Sk!adaj' si# na ni'
przede wszystkim materia!y archiwalne
oraz unikatowe fotografie, tak"e wspó!czesne, które – zdaniem Z. Soko!owskiej – buduj' niezwykle wa"n', historyczno-etnograficzn' narracj# o wsi,
o blisko$ci cz!owieka z natur', jak i szacunku do ziemi, która wydaje plon.
– Jest to przede wszystkim wystawa
o wiejskiej to"samo$ci, któr' buduje j#zyk charakterystyczny dla historycznej
ziemi pszczy&skiej, zast#powany aktualnie przez nowoczesn', technologiczn'
stylistyk#, jak i o gin'cych tradycjach oraz
obrz#dach, które domagaj' si# historycznego oraz wizualnego zapisu w postaci wystawy – dodaje Z. Soko!owska.
Wystawa prezentuje dawny i wspó!czesny roczny cykl prac gospodarskich oraz
przemiany zachodz'ce na przestrzeni
ostatnich stu lat w gospodarstwach rolnych na obszarze historycznej ziemi
pszczy&skiej, zajmuj'cym tereny na po!udnie od centrum Górno$l'skiego Okr#gu Przemys!owego, a wspó!cze$nie obejmu je ona po wia ty: pszczy& ski,
miko!owski, bieru&sko-l#dzi&ski, miasta
Tychy i Mys!owice oraz po!udniowe
dzielnice dzisiejszych Katowic, m.in.
Podlesie, Murcki, Kostuchn#, Ochojec,
Piotrowice, Ligot#, Panewniki.
Autork' wystawy i koordynatorem ca!ego projektu badawczego jest Agnieszka
Szymula z Muzeum Miejskiego w Tychach. Bezpo$redni' inspiracj' do przygotowania tej ekspozycji by!y jej rodzinne do$wiadczenia i wspomnienia: „Mój dziadek,
Bronis!aw Szymula (urodzony w 1919 roku) cz#sto opowiada! o trudzie rolnika,
o ci#"kiej pracy mi#dzy innymi przy "niwach w latach swojej m!odo$ci. Wspomi-
Foto. Tomasz Liboska
uzeum Miejskie w Tychach po"eM
gna !o rok 2015 przy go to wa n'
w Dawnej M!ótowni ekspozycj' zatytu-
Fragment ekspozycji
41
W zakresie kultury ogólnej trzeba wyt$pi% w Polsce analfabetyzm, zaszczepi% zapa!
do czytelnictwa, rozbudzi% zami!owanie do wszystkiego co pi$kne. W dziedzinie kultury materialnej trzeba przebudowa% ustrój rolny, zmieni% wygl#d wsi polskiej i miast,
podnie"% higien$ &ycia, pokry% pa'stwo sieci# doskona!ych dróg l#dowych i wodnych,
osuszy% bagna i przekszta!ci% nieu&ytki, rozbudowa% nasz w!asny przemys! i oprze% go
o w!asne kapita!y, stworzy% wielk# flot$ handlow#. W Polsce powinna znikn#% n$dza.
Micha" Gra#y$ski o Polsce, 1935 r.
Zamek Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w Wi"le wzniesiony w latach 1929-1930, wed!ug projektu Adolfa Szyszko-Bohusza. Pocztówka z epoki ukazuj#ca pierwotny wygl#d obiektu z p!askim dachem.
Micha! Gra"y#ski
– in"ynier publiczny
$UKASZ KONARZEWSKI
iedy we wrze!niu 1926 r. Micha" Gra#y$K
ski obejmowa" funkcj% wojewody !l&skiego, sytuacja spo"eczno-polityczna a tak-
42
#e ekonomiczna w regionie – najpro!ciej
mówi&c – nie by"a dobra. Zasta" tu mi%dzy
innymi pocz&tkuj&c& i dosy' nieudoln&
polsk& administracj%, bezrobocie, jak i wynikaj&ce, zw"aszcza z tego powodu, niezadowolenie spo"eczne, zestawione z siln&
i agresywn& mniejszo!ci& niemieck&, wspieran& finansowo ze swego kraju. Celowo zasilanym niemieckim w"a!cicielom hut i kopal$ nie zale#a"o na poprawie sytuacji
na (l&sku; obni#ali produkcj% i zwalniali pracowników, aby znale)' potwierdzenie dla
s"ów niemieckiej propagandy #e: Gdyby tu
by!y Niemcy, by!oby lepiej. Równocze!nie
niemieckie firmy wywozi"y kapita" za granic%, unika"y p"acenia podatków w Polsce
i zmusza"y swych pracowników tak#e do tego, aby zapisywali dzieci do szkó" niemieckoj%zycznych. Gra#y$ski, jako wojewoda
!l&ski, od pocz&tku zacz&" temu zdecydowanie przeciwdzia"a', wprowadzaj&c m.in.
w wielu firmach nadzór pa$stwowy, odsuwaj&c Niemców od rad nadzorczych, zarz&dów, a tak#e z wy#szego personelu technicznego. Z drugiej strony bezkompromisowo
zwalcza" równie# tych Polaków – bez wyj&tku pos"ów, urz%dników, handlowców – niejednokrotnie dobrze i wysoko ustosunkowanych, którzy otrzymywali fundusze
od firm niemieckich. Stara" si% natomiast
wspiera' materialnie zwalnianych z pracy
w niemieckich kopalniach i hutach Polaków
oraz znacznie poprawi" m.in. sytuacj% weteranów powsta$ !l&skich. Wyja!niaj&c stosunek Gra#y$skiego do mniejszo!ci niemieckiej nale#y podkre!li', #e jak ma"o kto
w ówczesnej Polsce, dostrzega" z tej strony
istotne zagro#enie, w czym zreszt&, jak si%
niestety okaza"o, mia" bezsporn& racj%.
Rz&dy Gra#y$skiego w Katowicach trwa"y nieprzerwanie 13 lat i dopiero po tym okresie województwo !l&skie sta"o si% najlepiej zarz&dzanym regionem Polski, z najbogatsz&
infrastruktur& i baz& o!wiatow&. Wojewoda
rozbudowywa" i budowa" nowe linie kolejowe, szko"y, sanatoria, wodoci&gi. Pe"ni&c tak#e funkcj% kuratora o!wiaty, szczególn&
wag% przywi&zywa" do jej rozwoju. W latach 1926-1939 powsta"o zatem blisko sto nowych szkó", zal&#ki przysz"ej Politechniki
i Uniwersytetu, jedno z najnowocze!niejszych
wówczas na !wiecie – Muzeum (l&skie
oraz regionalna rozg"o!nia radiowa w Katowicach. B%d&c zapalonym turyst&, propagowa" turystyk% piesz& i narciarstwo w Beskidach, budowa" schroniska, konkuruj&c
z niemieckim Beskidenvereinem – po doj!ciu
Hitlera do w"adzy – mocno upolitycznion&,
a wcze!niej – czysto turystyczn& organizacj&.
Gra#y$ski zmieni" tak#e ca"kowicie sposób pracy polskiego urz%dnika. Nie trac&c
czasu na bankiety, rauty i polowania, postanowi" zatrudnia' w administracji publicznej
wy"&cznie wysoko wykwalifikowanych pracowników. Poniewa# na (l&sku odczuwa"o
si% wówczas wyra)ny niedobór takich kadr,
si"& rzeczy !ci&ga" je z innych regonów Polski. Fakt ten nie przysporzy" mu zwolenników na miejscu i trwa, niestety, po dzie$ dzisiejszy. Sam pracowa" po kilkana!cie godzin
na dob%, nieustannie je)dzi" po regionie i spotyka" si% z mieszka$cami. W czasie wolnym,
wygospodarowywanym z niema"ym trudem, studiowa" pras% i literatur% zagraniczn&, !ledz&c przemiany spo"eczno-gospodarcze w USA, ZSRR, Niemczech, Francji,
Wielkiej Brytanii. Cho' w zakresie politycznym nie by" zwolennikiem istniej&cej w okresie mi%dzywojennym sporej autonomii
województwa !l&skiego, umiej%tnie wykorzystuj&c j& w sferze skarbowej, móg" zrealizowa' wiele inwestycji publicznych obejmuj&c je mecenatem – wedle ówczesnej
nazwy – Urz%du Wojewódzkiego (l&skiego.
Jego zainteresowanie i zami"owanie do turystyki, sprawi"o, #e dostrzeg" i doceni" wyj&tkowe walory naturalne i rekreacyjne po"udniowych obszarów województwa.
Refleksje nad wag& ekonomicznego znaczenia rozwoju turystyki, sk"oni"y go do skupienia uwagi na obszarze (l&ska Cieszy$skiego, w tym na miejscowo!ciach górskich
Beskidu (l&skiego. Popieraj&c modernizacj% kraju i regionu, by" te# zwolennikiem nowoczesnych sposobów kszta"towania otoczenia i !rodowiska, a tak#e nurtów i trendów
architektonicznych. Z tych powodów przyst&pi" Gra#y$ski do opracowania bogatego,
modernizacyjnego programu uzdrowiskowego, powo"uj&c w Urz%dzie Wojewódzkim
(l&skim referat uzdrowiskowy oraz osobny
dzia" regulacji uzdrowisk na czele z in#. Eugeniuszem Zaczy$skim. Efektami tych stara$ by" niespotykany dot&d rozwój przestrzenny oraz przekszta"cenie – w znane
odt&d w kraju i za granic& o!rodki wypoczynkowe – Wis"y, cz%!ciowo Istebnej oraz
innych miejscowo!ci górskich (l&ska Cieszy$skiego.
W ramach wojewódzkiego programu
uzdrowiskowego, w pierwszym rz%dzie
dokonano regulacji biegu rzeki Wis"y, wybudowano sie' wodoci&gow& i przeprowadzono elektryfikacj% miasta Wis"y (1930-32).
Wybudowano drogi o twardej nawierzchni
do Wis"y Czarnego, do Istebnej przez Kubalonk% oraz z Ustronia na Równic%, przeprowadzono kolej z Ustronia do Ustronia
Polany (linia otwarta w 1928 r.), a nast%pnie z Ustronia Polany do Wis"y G"%biec (lata 1928-1933). Po dokonaniu regulacji
przestrzennej miasta Wis"y, w jej centrum
wybudowano kompleks rekreacyjny basenu k&pielowego (1930-34) oraz utworzono
plac centralny, wznosz&c tam zespó" Domu
Zdrojowego o funkcjach administracyjnej,
us"ugowej i mieszkalnej (1935-36). Dzi%ki
temu zosta"o wówczas ukszta"towane znane nam dzisiaj oblicze Wis"y Uzdrowiska.
Nader wa#nym wydarzeniem inwestycyjno-budowlanym, a przenosz&cym tak#e
nowe trendy architektoniczne do regionu,
sta"a si% budowa, w latach 1929-1930,
Zamku Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
w Wi!le. Zaprojektowanie wypoczynkowej
siedziby g"owy pa$stwa i nadzór nad jego
wykonaniem zosta"y powierzone znanemu
m.in. z restauracji Zamku Królewskiego
na Wawelu, krakowskiemu architektowi,
Adolfowi Szyszko-Bohuszowi. Zespó" za-
Fragment zabudowa! Wojewódzkiego Zak"adu Leczniczo-Wychowawczego im. Marsza"ka Józefa Pi"sudskiego na prze"#czy Kubalonka w Istebnej – stan pierwotny; pocztówka z epoki
Foto. $ukasz Konarzewski
budowa! zamku w Wi"le, wzniesiony
w niepe#na dwa lata, na po#udniowym stoku Zadniego Gronia, gdzie wcze"niej istnia#
spalony w 1927 r. zameczek my"liwski arcyksi$cia Ferdynanda Habsburga, harmonijnie wpisa# si$ w krajobraz – szczególnie
wkomponowanymi w kszta#t terenu formami bry# z ok#adzinami z surowego kamienia oraz pierwotnie p#askimi dachami, które jednak ze wzgl$dów praktycznych
przebudowano w 1938 r. na wielospadowe.
Szczytem elegancji pozostaj% do dzi", pieczo#owicie odrestaurowane ju& w III Rzeczpospolitej, modernistyczne wn$trza zamku
prezydenckiego oraz zaprojektowany przez
Andrzeja Pronaszk$ – zwi%zanego z Warszaw% awangardowego malarza i scenografa wystroju i wyposa&enia. Dzi$ki niespotykanemu wcze"niej programowi
u&ytkowemu rezydencji g#owy pa!stwa,
wn$trza by#y udost$pniane publicznie, przez
co zamek, chyba nie tylko w regionie, sta#
si$ symbolem i spektakularnym przyk#adem
ówczesnej nowoczesno"ci.
iod%c% inwestycj% zwi%zan% z programem uzdrowiskowym na 'l%sku CieW
szy!skim, wi%&%c% si$ "ci"le z mecenatem
Micha#a Gra&y!skiego, jest wzniesiony
w latach 1931-37 zespó# zabudowa! sanatorium Wojewódzkiego Zak#adu Leczniczo-Wychowawczego im. Marsza#ka Józefa
Pi#sudskiego w Istebnej, na prze#$czy Kubalonka. Projektantów, warszawskich architektów – Jadwig$ Dobrzy!sk% i Zygmunta (obod$ wy#oniono w drodze ogólnopolskiego
konkursu. Na zespó# sk#adaj% si$: sprz$&ony kompleks pawilonów sanatoryjno-leczniczych, gospodarczego i szkolnych – zwie!czony nowoczesn% wie&% naro&n%, osobne
budynki mieszkalne dla lekarzy i personelu oraz willa dyrektorska w pobli&u wjazdu
opatrzonego budynkiem bramnym z portierni%. Mo&na bez przesady stwierdzi), &e
wszystkie budynki za#o&enia sanatoryjnego
oraz ich wn$trza stanowi% jeden z najcenniejszych przyk#adów architektury modernistycznej w regionie i ca#ej Polsce. Geometryczne, niegdy" w ca#o"ci kremowo-bia#e bry#y
budynków, harmonijnie wkomponowano
w krajobraz zalesionego, zielonego stoku Kubalonki. Po latach istebnia!ski kompleks sanatoryjny wyró&nia si$ elegancj% proporcji,
a w zachowanych jeszcze elementach – dobrej próby detalami architektonicznymi – zarówno na zewn%trz, jak i w starannie opracowanych wn$trzach.
Na tym tle na 'l%sku Cieszy!skim z pewno"ci% warte wspomnienia s% równie& inwestycje w postaci budynków kolejowych,
wzniesionych w latach rozbudowy linii
z Ustronia Polany do Wis#y G#$bce. S% to
dworce kolejowe w Ustroniu Polanie, Wi"le Uzdrowisku (Centrum), Wi"le G#$bce,
a tak&e przystanki, b%d* budynki stacyjne
w Wi"le Ob#a*cu i nieistniej%cy ju& w Wi"le Dziechcince. Prowadzona w trudnym terenie górskim linia kolejowa, oprócz wielu innych problemów in&ynierskich,
wymaga#a tak&e wzniesienia dwóch wiaduktów ponad dolinami Dziechcinki i (abajowa, z których zw#aszcza ten ostatni, sw% wysoko"ci% i rozpi$to"ci%, stanowi wyj%tkowy
przyk#ad polskiej sztuki in&ynieryjnej lat
mi$dzywojennych.
Nie sposób wymieni) wszystkie inwestycyje wojewody Micha#a Gra&y!skiego
Wiadukt kolejowy w Wi%le G"#bcach ponad dolin& $abajowa, wzniesiony w latach 1931 -33 przez
firm# Ksawerego Goryanowicza
na terenie 'l%ska Cieszy!skiego. Koncepcji oraz inicjatyw publicznych mia# tak
wiele, &e nie wszystkie doczeka#y si$ realizacji, przede wszystkim dlatego, &e ich wykonanie tragicznie przerwa# wybuch II wojny "wiatowej. Najwi$kszym i nadrz$dnym
wszak&e jego celem i pragnieniem by#o "cis#e zwi%zanie 'l%ska z Polsk%. Inwestycje
publiczne pod protektoratem Micha#a Gra&y!skiego spowodowa#y zwi$kszenie zainteresowania regionem i nap#yw znacz%cej
liczby inwestorów prywatnych. Reprezentatywnym skutkiem s% m.in. powsta#e w latach 30. XX wieku liczne, nowoczesne,
o charakterze wypoczynkowo-uzdrowiskowym wille i pensjonaty w Wi"le, Ustroniu
i wielu innych miejscowo"ciach 'l%ska
Cieszy!skiego.
Dzi$ki staraniom Micha#a Gra&y!skiego
na 'l%sku Cieszy!skim oraz posiadanej
autonomii skarbowej, województwo "l%skie
nale&a#o w okresie mi$dzywojennym do najwi$kszych i najwa&niejszych obszarów inwestycyjnych II Rzeczypospolitej, obok
Gdyni, Centralnego Okr$gu Przemys#owego i Warszawy. 'l%sk Cieszy!ski za",
oprócz wielu inwestycji w nowej stolicy regionu – Katowicach, nale&a# do najwa&niejszych obszarów w województwie "l%skim.
Podró&uj%c dzi" malownicz% drog% z Wis#y do Istebnej przez Kubalonk$, korzystaj%c z po#%czenia kolejowego z Katowic
do Wis#y G#$bce przez Ustro!, z go"cinno"ci beskidzkich schronisk górskich, w$druj%c cienistymi szlakami Beskidu 'l%skiego,
czy te& przechodz%c przez centralny plac Bogumi#a Hoffa w Wi"le, zapewne ma#o kto
z nas zdaje sobie spraw$, jak potoczy#y si$
dalsze losy tych, którzy wspó#tworzyli te
miejsca. Mo&e zatem warto chocia& pami$ta) o jednym z nich – Michale Gra&y!skim – cz#owieku, którego s#owa i czyny pokrywa#y si$ w stopniu rzadko spotykanym,
a którego, dzi$ki jego s#u&bie, wypada#oby
bardziej okre"la) mianem m$&a stanu ni& polityka, raczej in&yniera publicznego – ni&
urz$dnika. Mo&e staje si$ to jeszcze bardziej
aktualne i potrzebne, nie tylko w kontek"cie
naszej wspó#czesnej codzienno"ci publicznej, ale zw#aszcza, kiedy przypada 50 rocznica jego tragicznej i nieco... dziwnej "mierci. Pozostaj%c po II wojnie "wiatowej
na sta#e na emigracji w Wielkiej Brytanii,
Micha# Gra&y!ski zgin%# pod ko#ami samochodu w Londynie dnia 10 grudnia 1965 r.
!
!ukasz Konarzewski – autor jest historykiem sztuki, kultury i konserwatorem zabytków. Od ko!ca lat 90. zajmuje si$
identyfikacj%, deskrypcj%, zarz%dzaniem,
promocj% i ochron% historycznego dziedzictwa kulturowego w Wydziale Kultury, Sportu, Turystyki i Informacji Starostwa Powiatowego w Cieszynie. Jest
autorem kilkuset opracowa! i publikacji dotycz%cych ochrony dziedzictwa
kulturowego, historii i zasobów kultury
i sztuki, a tak&e biografii artystów i postaci historycznych.
43
!wicie 2 maja 1921 r. nad KatowicaO
mi zawy"y fabryczne syreny. Obwie!ci"y strajk polskich robotników. Prote-
Zdj!cia: ze zbiorów Muzeum Historii Katowic
150 lat Katowic
Katowicki „drapacz chmur”
Katowice
za Kocura
HENRYK SZCZEPA!SKI
44
Wczesnym popo!udniem, ostatniego kwietnia 1921 r., do katowickiej kawiarni
„Rheingold”, przy Friedrichstrasse 32, w przeddzie" swoich 27. urodzin wszed!
Adam Kocur. Przy stolikach siedzia!o kilkunastu m#$czyzn. %aden nie wzniós!
toastu. Zbli$a!a si# godzina „0”. Wezwa! ich na tajn& odpraw#. Nazajutrz mieli
zaatakowa' posterunki wojskowe i przej&' w!adz# nad miastem. Na ich rozkazy
czeka!o ponad 4 tysi&ce zakonspirowanych $o!nierzy.
sto wa li prze ciw ko stron ni czym
projektom podzia"u Górnego #l$ska.
Wybuch"o III powstanie.
Nazajutrz, o trzeciej nad ranem, kpt.
Kocur na czele szopienickiej sotni wczorajszych polskich funkcjonariuszy APO,
rozpocz$" marsz na Katowice. W ciszy,
sformowani w kolumny z ubezpieczeniem czo"owym, z broni$ i powsta%czymi opaskami na r&kawach, schodzili
z ha"dy we"nowieckiej. Forsuj$c dzisiejsze ulice Katowick$, Rozdzie%skiego
i Korfantego, wkraczali do Rynku. Mieli
zaj$' miejski ratusz. Tutaj, drog& zagrodzi"y im francuskie czo"gi i wozy opancerzone. Po chwili nadjecha" samochód. Wysiad" pu"kownik Ardisson
w towarzystwie adiutanta. Obecny tam
Jan Keller, jeden z sztabowców powsta%czego zrywu, tak relacjonuje epizod:
„Widz$c oficerów APO, podszed"
do nas i rozkazuj$cym tonem za($da"
natychmiastowego wycofania oddzia"ów powsta%czych z miasta, gro($c
u(yciem broni na wypadek nie zastosowania si& do jego rozkazu. Wskazuj$c
na bia"o-niebiesk$ opask& na r&kawie
munduru, o!wiadczy"em, (e od wczoraj przestali!my by' oficerami policji
podlegaj$cymi rozkazom Komisji Mi&dzysojuszniczej, (e jeste!my powsta%cami i wykonujemy tylko rozkazy wojskowej w"adzy powsta%czej. A wi&c
jedynie rozkaz NKWP mo(e spowodowa' opuszczenie miasta przez nas.
W ko%cu uzgodniono, (e jego ultymatywne ($danie zakomunikuj& moim
w"adzom prze"o(onym i najdalej do godziny dziesi$tej zapoznam go z naszym
stanowiskiem.”
W tym czasie inne oddzia"y Katowickiego Pu"ku im. Jana Henryka D$browskiego zajmowa"y kolejne osiedla Katowic. Na peronach dworca kolejowego
otworzyli ogie% w"oscy karabinierzy.
Pad" pierwszy powstaniec. Kilku zraniono. Dosz"o do wymiany ognia z Francuzami. Insurgenci zostali wyparci. Nie dawali jednak za wygran$. Ponownie
zaatakowali pó)nym wieczorem, tego samego dnia i bez walki zaj&li ca"e miasto,
ale nie chc$c sobie zrazi' alianckich komisarzy, na wezwanie gen. Gratiera,
g"ównodowodz$cego wojsk sprzymierzonych, opu!cili zajmowane pozycje.
Kpt. Kocur powróci" do kwatery
w Szopienicach. Spo!ród swoich (o"nierzy sformowa" batalion (andarmerii powsta%czej. Chroni"a okolice przed dywersj$ niemieck$. Zyska"a s"aw& „brygady
Kocura”. Mia" postur& i charyzmat przywódcy. W jego du(ych, wyrazistych
oczach, z t&czówkami ciemnej barwy,
kry"a si& stanowczo!', a na kszta"tnych, pe"nych ustach go!ci" tajemniczy
u!mieszek. Spojrzeniem i postaw$ wzbudza" podziw, zniewalaj$c do bezwiednego pos"usze%stwa.
Oficjalne zawieszenie broni i zako%czenie wojny o #l$sk nast$pi"o 5 lip-
ca 1921 roku. W tym czasie kpt. Kocura odkomenderowano do organizowania
wojskowej komendy miasta. Jeden z jego towarzyszy broni i bohater walk
o Katowice, uczestnicz!cy w urodzinowej odprawie w cukierni Górskiego, zapisa" w pami#tniku:
„Przypominam sobie, $e na odprawie
oprócz niektórych komendantów obwodów byli: kpt. Kocur, insp. Przedpe"ski,
por. Mierzwa, Fredek Wo%niak i wielu
innych. Ka$dy z nas, b#d!cy wówczas
na odprawie nabra" przekonania, $e
o losach Górnego &l!ska rozstrzygnie nie
kto inny, nie Rada Ambasadorów czy Liga Narodów, lecz sam lud, który z broni! w r#ku wyr!bie granice Ojczyzny.”
Ca"a ta przyjacielska ferajna rekrutuj!ca si# spo'ród dawnej m"odzie$y kó"
„zetowskich”, gniazd „sokolich”, chórów 'piewaczych, stowarzysze( kupców i przemys"owców, latem 1922 r.
'wi# to wa "a na ka to wic kim Ryn ku,
na brynowskich b"oniach i w Hali Rzeszy. Wi wa to wa li i wzno si li to a sty
na cze') braterskiego 'l!sko-polskiego
przymierza.
Adam Kocur nie przepada" za t"umnymi manifestacjami. Ceni" sobie samotno'). Gdy przebrzmia"y owacje, wolnym
krokiem poszed" ulic! Fryderykowsk!
(obecnie: Warszawsk!). Na rogu z Wodn! wszed" do cukierni Górskiego. Zamówi" ulu bio n! kre mów k# i her ba t#.
Za oknem, na elewacji domu, po drugiej
stronie ulicy, widzia" kamienne popiersie Holtzego, niech#tnego Polakom,
przewodnicz!cego rady miejskiej w niemieckich Katowicach. Patrz!c na medalion pomy'la", $e tamten rozdzia" 50-letniej wojny o &l!sk, wypowiedzianej
Polakom w 1871 r., zosta" nareszcie zamkni#ty.
Intelektualista i poliglota
opuszcza" mury raciborskiego
Gdy
gimnazjum, jednego z najstarszych na &l!sku by" par excellence hu-
manist!, naszpikowanym cytatami z Cycerona, Owidiusza i Cezara, oczytanym
w tekstach niemieckich, francuskich
i staro$ytnych autorów; pe"nym energii
intelektualist!, dobrze przygotowanym
do samodzielnej pracy umys"owej.
Wiosn! 1913 r. by" po maturze. Jesieni! mia" za sob! immatrykulacj# na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu we
Wroc"awiu. Nim wybuch"a I wojna
'wiatowa zd!$y" zaliczy) dwa semestry,
a w mi#dzyczasie wst!pi) do Zwi!zku
Akademików Górno'l!zaków i Ko"a
Braterskiego „Zet” – tajnych organizacji niepodleg"o'ciowych, dyskryminowanych przez Niemców. Wci!$ rozczytywa" si# w polskich powie'ciach, a jeszcze
cz#'ciej, w pisanych po polsku, podr#cznikach. Zg"#bia" sekrety j#zyka ojczystego i dziejów narodowych. Odkry", $e lubi si# uczy), a zdobywanie wiedzy jest
jego $yciow! pasj!.
Tym cza sem, woj na ode rwa "a go
od ulubionych zaj#). Jako cesarski pod-
II Magnifico
lipcu 1928 r. dr Adam Kocur zosta"
W
zaprzysi#$ony na stanowisku prezydenta Katowic. Cztery lata wcze'niej
Dr Adam Kocur
dany w wieku poborowym, zosta" wcielony do Reichswehry. Ponad cztery lata dowodzi" oddzia"ami karabinów maszy no wych na fron tach naj pierw
rosyjskim, a potem francuskim. Po powrocie do rodzinnej Ku%ni Raciborskiej, dawni gimnazjali'ci i akademicy
wci!gn#li go w wir walk o niepodleg"y
&l!sk i Wielkopolsk#.
W 1922 mia" za sob! 28. wiosn#. Po'wi# ci" si# te mu co lu bi" naj bar dziej – studiowaniu i samodoskonaleniu.
Ta ch#) towarzyszy"a mu do wieku podesz"ego. W ci!gu kilku lat na Uniwersytecie Jagiello(skim napisa" dysertacj#;
w 1928 uzyska" tytu" doktora praw.
Podczas II wojny 'wiatowej, gdy znalaz"
si# w Anglii, podj!" studia prawno-ekonomiczne na uniwersytecie w Edynburgu. W 1949 na Gregorianum w Rzymie kontynuowa" studia teologiczne,
rozpocz#te we Wroc"awiu ponad 30 lat
wcze'niej. Uwie(czy" je dyplomem licencjata i 'wi#ceniami kap"a(skimi.
By" poliglot!. Przebywaj!c we Francji,
Anglii i W"oszech opanowa" j#zyki
tych krajów.
Ostatnie 20 lat $ycia sp#dzi" w Niemczech po'wi#caj!c si# pracy duszpasterskiej w'ród Polonii. W 1957 r., w"adze ko'cielne powo"a"y ks. Kocura
na stanowisko notariusza i zast#pcy wikariusza generalnego Kurii Biskupiej dla
Polaków we Frankfurcie nad Menem.
W 1964 r. zosta" kanonikiem honorowym. Nominacj# uzyska" z r!k ks. abp.
Józefa Gawliny, kapelana Polaków
na uchod%ctwie, przyjaciela z okresu studiów wroc"awskich, powsta( i prezydentury w Katowicach. To by" jeden z tych
dawnych kolegów, tak jak Karol Grzesik, Janek Wyglenda czy Alek Zgrzebniok, wci!$ wiernych idea"om i przysi#dze „zetowskiego” braterstwa. Przyja%nili
si# w czasie wojny o &l!sk, podczas plebiscytu i wówczas, gdy budowali zr#by
polskiej pa(stwowo'ci w odradzaj!cej si#
ojczy%nie.
przy"!czono do nich: Bogucice, Za"#$e,
Brynów, Ligot# Pszczy(sk! a tak$e
dawne dobra dworskie Wincklerów.
Od tej pory stolica województwa by"a
ponad stutysi#cznym o'rodkiem i zas"ugiwa"a na przydomek Wielkie.
Mia" 34 lata. Nie brakowa"o mu energii, pomys"ów i stanowczo'ci. Chcia", by
Katowice sta"y si# „ogniskiem polskiego $ycia kulturalnego, maj!cego znaczenie nie tylko dla samego miasta”, ale i dla
ca"ego &l!ska.” Zabiega" o powo"anie
w Katowicach wy$szych uczelni. By"
protektorem towarzystw: Przyjació" Nauk na &l!sku oraz Wystaw i Propagandy Gospodarczej lansuj!cego region
w kraju i na 'wiecie.
Tak jak Medyceusze w renesansowej
Florencji, ojcem miasta by" dla wszystkich mieszka(ców a roztropnym mecenasem dla utalentowanych artystów.
Wznosz!c domy mieszkalne i gmachy
u$yteczno'ci publicznej dba" o aleje,
skwery i planty, gustowne urz!dzenie parków, "a%ni i obiektów sportowych. Znaczne sumy asygnowa" na opiek# spo"eczn!
i pomoc najbiedniejszym. Dba" o stypendia dla niezamo$nej m"odzie$y. Subsydiowa" malarzy 'l!skich: Stefana K!tskiego,
Czes"awa Kuryatt#, Paw"a Stellera i innych. Interesowa" si# sztuk!, literatur!.
Pod jego auspicjami, w roku 70. rocznicy narodzin miasta, Ludwik Musio" wyda" „Materia"y do dziejów Wielkich Katowic”, a Jan Skarbek-Malczewski,
nakr#ci" film dokumentalny pt. „Stolica
&l!ska – Katowice”. Osobi'cie zaprasza"
i go'ci" Juliusza Osterw#. Do pracy i zamieszkania w Katowicach zach#ci" aktork# Iren# Kwiatkowsk!. W przeddzie(
Wszystkich &wi#tych 1936 r., udzieli" 'lubu cywilnego Janowi Kiepurze i Marcie
Eggerth. Ceremonia odby"a si# w gabinecie prezydenta, w ratuszu na rogu
Rynku i Pocztowej.
Ogrodem Muz goszcz!cym 'mietank#
artystyczn! ówczesnych Katowic by"
dawny pa"acyk przy ulicy Stalmacha. Jego gospodarz dr Kocur mia" tutaj kolekcj# obrazów, mebli i porcelany. Przed domem sadzi" platany, cisy i ró$e. Bliscy
porównywali go z florenckim Medyceuszem Wawrzy(cem Wspania"ym, mecenasem Micha"a Anio"a i innymi mistrzami Odrodzenia. Mówili o nim Il Magnifico.
Kocur by" charyzmatycznym liderem i urodzonym humanist!. Ch#tnie zabiera" g"os na forum sejmowym i rady
miasta, podczas obrad Zwi!zku Powsta(ców &l!skich, na otwartych wiecach politycznych albo w rozmowach ze
strajkuj!cymi górnikami i hutnikami.
Umia" rozmawia) z lud%mi, przekonywa) i zdobywa) ich zaufanie.
Pawe" Dubiel twierdzi", $e „lubi" wyst#powa) w swej popisowej roli g"ównego komendanta Zwi!zku Powsta(ców
&l!skich w dobrze skrojonym mundurze
45
z niezliczonymi orderami na piersi. Jego liczne wyczyny by!y s!awne i na stanowisku prezydenta miasta Katowic
nie utrzyma!by si", gdyby nie przyja#$
z Gra%y$skim.”
Inne #ród!a milcz& o sk!onno'ci Kocura do oficerskich „wyczynów” w dekadenckim stylu, ale nie wykluczone, %e bawi! si" z fantazj& nie mniejsz& ni% gen.
Boles!aw Wieniawa – D!ugoszewski albo p!k Jerzy Zi"tek w pierwszych latach
Polski Ludowej.
Polskie, ale w ameryka!skim stylu
drugiej stronie granicy pa$stwowej
Po
niemieccy politycy szykowali budow" 'l&skiego trójmiasta: Beuthen,
46
Gleiwitz, Hindenburg. To by!o wyzwanie pod adresem Polaków. Aby godnie
na nie odpowiedzie(, tworzyli o'rodek
o wyrazi'cie polskim wizerunku a jednocze'nie dorównuj&cy mi"dzynarodowym standardom epoki.
Jego wizje pojawia!y si" w snach
i na jawie m!odego prezydenta. By!y zawieszone pomi"dzy widokiem w!oskich
miast doby Odrodzenia a pejza%em wielkomiejskich centrów Chicago i innych gigantycznych aglomeracji. Podobnie my'leli katowiccy architekci inspirowani
przez wojewod" dr. Micha!a Gra%y$skiego, dla którego 'wiatowa prezencja miasta by!a spraw& o pierwszorz"dnym
znaczeniu. Pami&tk& po tamtych dyskusjach pozosta!y: klasycystyczno-staropolski gmach Urz"du Wojewódzkiego, quasi ameryka$ski drapacz chmur i szereg
obiektów do dzi' stanowi&cych chlub"
polskiego funkcjonalizmu..
Katowicki magistrat z prezydentem
na czele postanowi! „wspina( si"” ku
chmurom. Gdy w 1931 r., w Nowym Jorku oddawano do u%ytku, najwy%szy
wie%owiec 'wiata, nad Raw&, do Domu
Profesorów wprowadzali si" pierwsi lokatorzy. By! rekordzist&. Przewy%szy!
wszystkie budynki mieszkalne w Polsce
a miasto przesz!o do legendy jako narodowa „kolebka chmuro!apów”.
W smuk!ych graniastos!upach budowli
by!o co' ze staros!owia$skiej wie%y
mieszkalnej. Ponad dwoma bocznymi
segmentami, górowa! w"%szy – naro%nikowy. Od strony zachodniej mia! wykusz
a od pó!nocnej bulwiaste, zaokr&glone
balkony. Jego „szklany” w"gie!, o oryginalnych dwup!aszczyznowych okiennicach, na wszystkich pi"trach do'wietla!
wn"trza living roomów. Szk!em i spatynowanym mosi&dzem l'ni!y witryny parteru, dyskretnie upodobniaj&c dom
do okr"tu. Wspólnie z gmachem budowanego opodal Domu O'wiatowego wzorowanego na najs!ynniejszych europejskich centrach kultury, by! zapowiedzi&
nowoczesnej funkcjonalistycznej sztuki
kszta!towania przestrzeni.
Katowiczanie byli zapatrzeni w Ameryk". Chcieli mie( miasto z nowoczesnym,
prawdziwie wielkomiejskim city. Prasa,
kino i radio donosi!y o takich cudach architektury, jak dopiero co wzniesiony
w Nowym Jorku Chrysler Building czy
Empire State Building, który wkrótce sta!
si" liderem w'ród budynków 'wiata. To
wszystko pasowa!o do wyobra%e$ Polaków, którzy odreagowywali poni%enia
wiekowej niewoli pod rozbiorami. Marzy!o im si" pa$stwo od morza do morza. Prezydent Mo'cicki i jego ministrowie snuli
wizj" Polski wielkomocarstwowej.
Hobby pana prezydenta
1938 r. dr Kocur przeprowadzi! odW
wa%n&, a dla jego oponentów wr"cz
podejrzan& transakcj". Miastu i jego
mieszka$com zafundowa! licz&cy ponad 400 lat drewniany ko'ció!ek, którego pozbywali si" katolicy z Syryni
na Opolszczy#nie. Nale%no'( wyp!aci!a
miejska kasa. Dzi"ki decyzji Kocura,
do dzi' katowicki magistrat, jako jedyny
w Polsce jest posiadaczem w!asnej 'wi&tyni. By! to wyj&tkowo udany zakup. W 20
lat pó#niej, ju% w Polsce Ludowej zacz&!
pe!ni( funkcj" parafialnej fary. Klejnotu
zazdro'ci katowiczanom kraj i Europa. Jest
tylko o 4 wiosny m!odszy od bazyliki 'w.
Piotra na Watykanie i pozostaje wyj&tkowej rzadko'ci pami&tk& po drewnianej architekturze pó#nego gotyku. Gdy go ciosali 'redniowieczni cie'le, nikomu si"
jeszcze nie 'ni!o, %e u stóp wzgórza,
na którym obecnie stoi, wyro'nie miejscowo'( o nazwie Katowice.
Prezydent marzy!, aby na tym miejscu,
przed dziesi&tkami lat nazywanym Kamionk& Katowsk&, a potem parkiem Ko'ciuszki, zaaran%owa( skansen gromadz& cy za byt ko we bu dow le wsi
górno'l&skiej. Plany pokrzy%owali hitlerowcy, okupuj&cy miasto po 1939. O realizacj" pomys!u dr. Kocura, zadba!
jednak, jego kolega z powsta$ 'l&skich – wojewoda Jerzy Zi"tek, czuwaj&cy nad budow& Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku. Spe!nia! to
%yczenie, w tym czasie gdy ks. kanonik
Kocur g!osi! S!owo Bo%e polskim emigrantom we Frankfurcie nad Menem.
Dr Kocur kocha! przyrod" i by! jej
opiekunem. Jeszcze jako inspektor katowickiej policji opracowa! instrukcj" nakazuj&c& funkcjonariuszom „opiek"
nad zabytkami przyrody i ich rejestracj"”.
Mieszka! w kamienicy Pocztowej Kasy Oszcz"dno'ci przy Mickiewicza 28, vis
a vis gimnazjum 'w. Kazimierza. Spacerowa! bulwarem nad Raw& i w'ród alejek dawnego Parku Pó!nocnego. Spotyka! tam mieszkaj&cego opo dal
(przy Mickiewicza 32) Otto Ulitza, lidera Volksbundu i najbardziej agresywnego spo'ród katowickich Niemców, dawnego policjanta, potem funkcjonariusza
Niemieckiego Komitetu Plebiscytowego.
Do ostrej wymiany s!ów dochodzi!o
mi"dzy nimi na forum rady miejskiej i sejmu 'l&skiego. To on, we wrze'niu 1939
r., z nar"czem kwiatów, na progu urz"du
wojewódzkiego wita! hitlerowskich genera!ów i komisarzy przejmuj&cych w!adz" w mie'cie. Dopi&! swego. Bra! odwet
za powstania i plebiscyt.
Dr Kocur ch"tnie bywa! w Zakopanem
i na Podhalu. Wczasy sp"dza! w Tatrach,
gdzie systematycznie zdobywa! kolejne
wierchy od Starorobocia$skiego a%
po Rysy. W wolne od obowi&zków niedziele albo inne dni, gdy ju% nie musia!
siedzie( za biurkiem lub sta( na mównicy, wyrusza! na piesze wycieczki
za miasto, w Beskidy lub na Jur" Krakowsko-Cz"stochowsk&.
Prócz w"drówek i spacerów po górach
pre zy dent upra wia! nar ciar stwo,
a w m!odo'ci by! zapalonym wio'larzem. Cieszy! si" zaufaniem sportowców
i menad%erów. Powierzali mu najwy%sze godno'ci i stanowiska: w Zwi&zku
Nar ciar skim by! wi ce pre ze sem,
w Zwi&zku Zapa'niczym – prezesem zarz&du g!ównego a w Towarzystwie Tatrza$skim, cz!onkiem zarz&du oddzia!u
w Katowicach. Patronowa! rozgrywkom
pi!karskim i fundowa! puchary zwyci"zcom. Z jego inicjatywy powsta! projekt
stadionu – najwi"kszego w kraju. To
jeszcze jedno z tych marze$ Kocura, które dopiero po latach okupacji, zrealizuje inny 'l&ski powstaniec, wojewoda Jerzy Zi"tek.
Sentymentem darzy! lekkoatletów
z katowickiego gniazda „Soko!a”. Stoj&c w oknie swego prezydenckiego gabinetu spogl&da! na secesyjn& kamienic" po prze ciw le g!ej stro nie uli cy
Pocztowej. Ze wspomnie$ starszych
kolegów zapami"ta!, %e tam w!a'nie
w trafice Aleksandra Lewandowskiego,
wiosn& 1896 r. odby!o si" pierwsze za!o%ycielskie zebranie katowickich „Soko!ów”, a ponad 30 lat wcze'niej, tytoniem, cy ga ra mi i ta ba k& opo dal
handlowa! Stanis!aw Maciejewski, agent
Centralnego Komitetu Narodowego,
który prowadzi! zakonspirowany punkt
przerzutowy pomi"dzy polskimi demokratami w Pary%u a w!adzami powstania styczniowego w Warszawie. Kocur
robi! sobie wyrzuty, %e nie doprowadzi!
do umieszczenia tablicy pami&tkowej.
Jako osoba publiczna cieszy! si" sympati& )l&zaków. Mia! oddanych przyjació! w'ród elit miasta i robotników,
w kurii biskupiej i na forum sejmowym.
Najbardziej nie podoba! si" prusofilom
oraz ultraprawicowym chadekom ze
'l&skiego parlamentu. Jego neurastenicznymi przeciwnikami zawsze byli
Korfantowcy, a jawnymi wrogami Niemcy zrzeszeni pod koniec lat 20. w organizacjach politycznych o 'l&skiej proweniencji. Powsta$cza przesz!o'( i niech"(
katowickiego prezydenta do nazizmu
spowodowa!a umieszczenie jego nazwiska na gestapowskiej li'cie proskrypcyjnej zwanej Sonderfahndungsbuch Polen. Jeszcze w 20 lat po jego
'mierci, Helmut Kostorz i Sigmund
Karski w ziomkowskim albumie „Kattowitz Seine Geschichte und Gegenwart”, nie umieli mu wybaczy(, %e jako
by!y student niemieckiego uniwersytetu i oficer Reichswehry, nie dochowa!
wierno'ci niemczy#nie, dopu'ci! si"
zdrady i sprzymierzy! z Polakami.
!
Kwartet !l"ski i jego go#cie
u$ po raz 23. Kwartet (l%ski zorganizoJkawa"
mi!dzynarodowy festiwal muzyki
meralnej „Kwartet (l%ski i jego go&cie”.
Podtytu" tegorocznej edycji brzmia"
„Mistrz i ucze'”, a programy pi!ciu festiwalowych koncertów, które odby"y si! pomi!dzy 21 listopada i 5 grudnia u"o$ono
tak, by znalaz"o si! w nich odzwierciedlenie kompozytorskich genealogii w perspektywie s%siaduj%cych pokole': nauczy cie la i ucznia. W pro gra mie
przewa$a"a muzyka XX wieku, w stosunku do której mówienie o szko"ach kompozytorskich jest niezmiernie trudne, ju$
cho#by dlatego, $e nie sposób racjonalnie
wyizolowa# relacji mistrz-ucze' z ró$norodnego strumienia wp"ywów, którym
podlega w erze nowoczesnej m"ody twórca maj%cy pe"en dost!p do dóbr kultury
muzycznej wszech czasów za po&rednictwem instytucji koncertowych, p"yt i mediów. Witold Lutos"awski, który by"
uczniem Witolda Maliszewskiego wyra$a" si! o swoim pedagogu bardzo przyja)nie, ale ani razu nie zdradzi", co da" mu
on jako twórca. W rozprawach muzykologicznych równie$ nie znajdziemy odpowiedzi na to pytanie, mówi si! za to wiele o wp"y wach na mu zy k! Lu to sa
europejskich klasyków, takich jak Strawi'ski, Webern, a zw"aszcza Bartók.
Mam wra$enie, $e muzycy Kwartetu
(l%skiego, którzy opracowali program festiwalu, podeszli do idei „mistrz- ucze'”
nie tak zasadniczo: przede wszystkim
stworzyli publiczno&ci okazj! do poznania utworów skomponowanych przez
zapomnianych kompozytorów, którzy
byli nauczycielami twórców bardziej
znanych od siebie lub odwrotnie, dzie" zapomnianych uczniów pierwszorz!dnych
mistrzów. Na tej zasadzie w"%czono
do programu utwory wspomnianego Witolda Maliszewskiego – pedagoga Witolda Lutos"awskiego, Franka Bridge’a,
u którego kszta"ci" si! Benjamin Britten,
czy Reinholda Gliéra – wychowawcy
Siergieja Prokofiewa. W kilku innych
przypadkach mistrz i ucze' byli jednakowo s"awni (np. Alfredo Ginastera i Astor
Piazzola), a w jednym bezwzgl!dnie górowa" pedagog (Maurice Ravel jako
mistrz Ral pha Vo ughan Wil liam sa).
W koncercie fina"owym (5 grudnia)
struktura pami!ci okaza"a si! jeszcze
bardziej skomplikowana, poniewa$ Prokofiew by" reprezentowany przez jeden ze
swych najbardziej zapomnianych utworów – Uwertur! na tematy hebrajskie, za&
pó)ny, melodyjny, lecz niezno&nie akademicki kwartet smyczkowy Niko"aja Miaskowskiego, który, podobnie jak Prokofiew, uczy" si! u Gliéra, by" raczej
dowodem regresu szko"y dobrego rosyjskiego pedagoga, ni$ przypadkiem pozytywnie skonsumowanej relacji mistrz-ucze'.
Festiwal pozwoli" publiczno&ci nie tylko pozna# rzadkie utwory, ale i przekona# si!, jak ró$norodne s% gatunki muzyki kameralnej – od kwartetu do oktetu,
Mi!dzy
nutami
MAGDALENA DZIADEK
od obsady czysto smyczkowej do mieszanych sk"adów z udzia"em instrumentów
d!tych, fortepianu, harfy. Poza gospodarzami wyst%pi" Jubilee Quartet z Wielkiej
Brytanii, warszawski Kwartet „Camerata” oraz kwartet z"o$ony ze studentów katowickiej Akademii Muzycznej; w wykonaniach utworów o mieszanej obsadzie
mieli udzia" wybitni soli&ci, m.in. wiolonczelista Tomasz Strahl, klarnecista Aleksander Tesarczyk, piani&ci Szczepan Ko'czal i Ma ria Szwaj ger-Ku "a kow ska,
oboista Tomasz Miczka.
Kwartet !l"ski
i muzyka Krzysztofa Meyera
dnotowane powy$ej wydarzenie by"o te$ okazj% do promocji p"yt nagranych przez Kwartet (l%ski. Najnowsz% pozy cj% w tej bo ga tej ko lek cji jest
tegoroczny kr%$ek wydany przez NAXOS, zawieraj%cy dwa dzie"a kameralne
wy bit ne go pol skie go kom po zy to ra
Krzysztofa Meyera: Kwintet fortepianowy op. 76 (kompozycja z roku 1991)
i Kwartet fortepianowy op. 112, skomponowany w roku 2009. Nagrania dokonali
muzycy Kwartetu (l%skiego oraz wybitny &l%ski pianista Piotr Sa"ajczyk.
Krzysztof Meyer nale$y do grona twórców ch!t nie na zy wa nych „kla sy ka mi XX (i XXI) wieku”. Oznacza to, $e ma
swój w"asny, skrystalizowany styl, czytelnie zakorzeniony w tradycji. W jego
przypadku jest to szeroko rozumiana tradycja neoklasyczna, zobowi%zuj%ca do poszanowania idiomu muzycznych gatunków oraz dba "o &ci o kla row no&#
i wyrazisto&# wypowiedzi. Do tego dochodzi jeszcze rzadko spotykana w twórczo&ci naszych czasów precyzja w dobieraniu d)wi!ków i rozwijaniu materia"u.
W obu nagranych na p"ycie utworach cechy te s% „widoczne go"ym okiem”.
Zarówno Kwintet, jak i Kwartet odwo"uj% si! do najlepszej cz%stki tradycji muzyki kameralnej: utworów Beethovena,
Brahmsa i Szostakowicza. Przypomnijmy – z tym ostatnim przyja)ni" si! Meyer osobi&cie przez wiele lat. Wyda" o nim
ksi%$k!, której tre&# potwierdza, $e czu-
O
je si! w pewnym sensie dziedzicem wielkiego Rosjanina. S"ycha# to tak$e doskonale w muzyce Meyera: wspó"istniej%
w niej „po szostakowiczowsku” momenty patetyczne i ironiczne, &piewno&# i surowo&#, brakuje jedynie charakterystycznej rosyjskiej rozlewno&ci: Meyer zawsze
jest oszcz!dny w gospodarowaniu motywami i czasem muzycznym, co przek"ada si! na wra$enie matematycznej precyzji narracji. Pomi!dzy dwoma utworami,
które powsta"y w odst!pie prawie dwudziestu lat, jest oczywi&cie ró$nica. Kwintet jest bardziej sarkastyczny, a jego
brzmieniowo&# jest bli$sza konwencji
sonorystycznej; w Kwartecie s"ycha#
wi!cej nostalgii, muzyka brzmi bardziej
klasycznie, pojawia si! te$ wi!cej odniesie' intertekstualnych. Faktura obydwu
utworów jest bardziej do siebie zbli$ona – w ogólno&ci bardzo trudna, wymagaj%ca od wykonawców umiej!tno&ci
wirtuozowskich w zakresie wykonania
w"asnej partii oraz b"yskawicznego reagowania na dzia"ania partnerów. Muzyka
Meyera to bowiem „rasowa” kameralistyka, polegaj%ca na zaawansowanej wspó"pracy solistów. Kwartet (l%ski i Piotr Sa"ajczyk z powodzeniem zrealizowali
wyzwania karko"omnej niekiedy partytury. Kto nie boi si! trudnej muzyki, b!dzie
mia" ze s"uchania omawianej p"yty nieko'cz%c% si! satysfakcj!.
70. sezon Filharmonii !l"skiej
podsumowany
ympatycznym postscriptum do zimowej
Smocz!
&ci jubileuszowego sezonu Filharnii (l%skiej by"a okoliczno&ciowa wy-
stawa po&wi!cona dziejom instytucji, zorga ni zo wa na w Bi blio te ce (l% skiej.
Zgromadzono na niej nie tylko stare afisze i programy koncertowe, ale i pami%tki „domowe”: korespondencj!, wewn!trzne sprawozdania, ksi!gi kancelaryjne
i oczywi&cie fotografie. Zwiedzaj%cy
wy sta w! po zna je dzie je (l% skich
Filharmoników w porz%dku chronologicznym. Najpierw mamy wi!c etap pionierski, kiedy instytucja jest ca"kowicie
podporz%dkowana centralnej administracji, ale i walczy o w"asne miejsce „w terenie”, gromadz%c wokó" siebie miejscowych artystów, nast!pnie z"oty okres
PRL-u, kiedy zaczynaj% si! zagraniczne
wyjazdy, na przyk"ad do NRD, a Filharmonia „p%czkuje”, organizuj%c chór, w"asny kwartet smyczkowy, wreszcie – tu$
przed politycznym prze"omem – orkiestr!
kameraln%. W mi!dzyczasie miejsce dokumentów czarno-bia"ych zaczynaj% zajmowa# kolorowe zdj!cia i afisze. Czasy
najnowsze reprezentowane s% budz%cymi
dum! materia"ami dotycz%cymi konkursów dyrygenckich oraz wspó"pracy z wielkimi kompozytorami: Henrykiem Miko"ajem Góreckim czy Wojciechem Kilarem.
Wystawa zaj!"a po"ow! bibliotecznego hallu. Mam nadziej!, $e dokumentacja nast!pnego jubileuszu – mo$e 100-lecia Filharmonii – zajmie drugie tyle.
!
47
Foto. Dominik Gajda
Rozmy!lania, o"ówek, tempera, 90x60 cm, 2006
Janusz Karbowniczek
Stan skupienia, o"ówek, tempera, 90x60, 2006
Rozmowa – nie zawsze znaczy dialog
hocia! Janusz Karbowniczek postrzegany
C
jest przede wszystkim jako malarz, to
jednak pozostaje niedo"cignionym mistrzem
48
rysunku, który dla artysty jest zawsze punktem wyj"cia do realizacji obrazu malarskiego. W tym rysowanym dziele jest absolutnym
mistrzem. Zreszt# rysunek w twórczo"ci Karbowniczka zajmuje miejsce szczególne, zdaje si$ nadrz$dne wobec malarstwa; jest zaczynem, szkicem, od którego wszystko si$
zaczyna – swoistym praobrazem, w którym
kumuluj# si$ my"li, emocje, w dalszym etapie przeobra!ane w obraz malarski.
Ja nusz Kar bow ni czek, ob cho dz# cy
40-lecie twórczo"ci ogromn# wystaw#, obejmuj#c# prace od rysunków o%ówkiem, cz$sto
pó&niej %#czonych z temper#, poprzez malarstwo do kalendarzy i osobistych zapisków rysunkowych, prezentowan# w kilku galeriach w kraju, udowadnia, !e jego twórczo"'
na przestrzeni lat jest niebywale konsekwentna, jest nieustannym dialogiem, który
nie zawsze oznacza rozmow$ z drugim cz%owiekiem. Najcz$"ciej s# to pytania stawiane
sobie samemu, a podsuwane pod rozwag$ odbiorcy. Ogl#daj#c prace powsta%e, jakby nie
by%o, na przestrzeni 40 lat, nie odnosi si$ wra!enia up%ywu czasu, charakterystyczne sylwety postaci, które od zawsze dominuj#
w obrazie, stawiane s# w centrum uwagi twórcy, zmieniaj# tylko relacje – z sob# samymi,
z otoczeniem, z pozaartystycznym "wiatem,
w którym !yj# na co dzie(. Artysta stawia pytania o sens egzystencji, o miejsce ka!dego
cz%owieka, nie pyta o konkret, ale szuka odpowiedzi na pytania (nie znajduj#c jej), zadawane przez wielkich filozofów w dziejach
ludzko"ci, przez teologów, poetów. Obrazy – zarówno te rysowane jak i powsta%e
w wyniku nawarstwiania koloru, poszukiwania adekwatnej gamy do nastroju – tak!e w%asnego, zaskakuj# przez lata niebywa%# "wie!o"ci#. Trudno dzieli' twórczo"' Janusza
Karbowniczka na cykle, na twórczo"' wczesn#, pó&n# czy najnowsz#. Oczywi"cie wida'
up%ywaj#cy czas, wida' klarowno"' i coraz
wi$ksze zdecydowanie, wi$kszy rozmach,
wi$ksz# odwaga w stosowaniu cz$sto agresywnych, zdecydowanych kolorów, wielkich p%aszczyzn otaczaj#cych posta', tylko
czasem przepruwanych obecno"ci# kogo" drugiego, cz$sto uwik%anego w bli!ej nieokre"lon# rzeczywisto"', odwracaj#cego si$ czasem
od niej i od wszystkiego, w czym tkwi. Rzadko kiedy pojawia si$ odskocznia w kierunku
martwej natury. Zawsze jest to swoiste studium natury ludzkiej. Karbowniczek zdaje si$
pyta': gdzie jest miejsce dla cz%owieka – w nat%oku informacji, czy w jego izolacji, osobno"ci, w wyznawanych powszechnie warto"ciach czy zin dy wi du ali zo wa nym ich
rozumieniu, w demokratycznej wi$kszo"ci
czy jednostkowym do"wiadczeniu. A mo!e
w irracjonalnym spotkaniu z drugim, cz%owiekiem, a mo!e w zmaganiach z wiar#, w rozmowie z Bogiem. Na !adne z tych pyta( i rozterek Janusz Karbowniczek nie stara si$
znale&' odpowiedzi – nawet nie próbuje
podsuwa' rozwi#za(. Ogrom osobistych
emocji, jakie przetwarza w dzie%o malarskie
b#d& rysunek jest dialogiem z sob# samym.
Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla artysty, jak jeszcze mo!na pokaza' w obrazie
uwik%anie cz%owieka. Swoim obrazom Karbowniczek nadaje tytu%y – i to tak!e poprzez
nie podsuwa odbiorcy pretekst do refleksji,
do osobistego odczytania dzie%a.
taj#c przed obrazami Janusza Karbowniczka nie sposób nie odczyta' tych wszystkich dylematów. S# one tak!e zapisane w niezwyk%ym dziele tego artysty, realizowanym
od lat – w „Kalendarzach” – mozolnie odtwarzanych 365 lub 366 dniach ka!dego roku, pocz#wszy od 1982 roku – data to znamienna nie
tylko dla ich twórcy, ale dla ka!dego, kto do"wiadczy% tamtego czasu. Ka!dy rok to zapiski osobiste – rysunki, zaznaczenia wa!nych
dni, a do tego wtr#cane fragmenty z realnej
rzeczywisto"ci. W „Kalendarzach” dochodzi
oczywi"cie do czasu najnowszego – s# wi$c
niezwyk%ym zapisem – dzie( po dniu !ycia artysty. Przygl#daj#c si$ kolejnym kartom wida' wyra&nie, jak zmienia%y si$ priorytety i idea%y polskiej rzeczywisto"ci – od czasu
Solidarno"ci, przez zmieniaj#c# si$ mentalno"'
Polaków uwidocznion# nie tylko w rysunkach
ale i zapisywanych has%ach. W „Kalendarzach”
nie ma pyta(, s# codzienne zapiski, obserwacje. Jedynie pytanie, które mo!na zada' to: co
b$dzie za rok, gdzie my b$dziemy, czego do-
S
"wiadczymy. Jest w tym wszystkim pytanie
o sens !ycia, o sens sztuki, jej rol$ w !yciu artysty i przeci$tnego cz%owieka – obecno"' bardziej lub mniej u"wiadomion#. Jak powiada
Janusz Karbowniczek, sztuka daje mo!liwo"'
"wiadomego, indywidualnego sposobu widzenia "wiata. Ale ogromn# rol$ w relacji twórca – dzie%o – odbiorca – nadaje artysta w%a"nie odbiorcy, bez którego dzie%o pozbawione
jest sensu, podobnie jak jego istnienie. Artysta wystawia dzie%o na widok publiczny – w tym momencie ono zaczyna !y' w%asnym !yciem – akceptowane b#d& odrzucane
przez ogl#daj#cego. „Dzie%o nie wymusza dialogu, nie czeka na pytania, nie odpowiada, lecz
istnieje jako uniwersum” powiada Janusz Karbowniczek. Zatem dialog nie zawsze oznacza
rozmow$, w zaciszu pracowni jest dialogiem
z sob# samym, w przestrzeni publicznej prowokuje do zadawania pyta( innym. Ale jest
te! asumptem do prawdziwych rozmów i dyskusji o sensie !ycia i sensie tworzenia.
W ci#gu 2015 roku po prezentacjach wystawy malarstwa i rysunku Janusza Karbowniczka zatytu%owanej „Rozmowa” w Bielsku-Bia%ej, Sosnowcu, Kaliszu i Sieradzu,
ekspozycja trafi%a do Muzeum Miejskiego
w Tychach, gdzie zosta%a pokazana w dwóch
ods%onach: w Miejskiej Galerii Sztuki „Obok”
oraz w Dawnej M%otowni. W bie!#cym 2016
roku, odwiedzi galerie w Przemy"lu, Kielcach,
a w marcu trafi do Galerii Sztuki Wspó%czesnej BWA w Katowicach. Jest wi$c wystarczaj#co du!o okazji, by „porozmawia'”
z twórczo"ci# Janusza Karbowniczka, odnajduj#c w niej wa!n# cz#stk$ zwyczajnej codzienno"ci.
WIES!AWA KONOPELSKA
Janusz Karbowniczek – urodzi% si$ w 1950
roku w Przemy"lu. Studia na Wydziale Grafiki w Katowicach Akademii Sztuk Pi$knych w Krakowie. Dyplom w 1975 roku
w Pracowni Plakatu prof. Tadeusza Grabowskiego i w Pracowni Ksi#zki prof. Stanis%awa Kluski. Od 1977 roku jest pedagogiem w macierzystej uczelni. Obecnie,
b$d#c profesorem ASP w Katowicach,
prowadzi Autorsk# Pracowni$ Rysunku.
W przewicie olej, 24 x 33 cm, 2010
Raut olej, 24 x 33 cm, 2014
Janusz
KARBOWNICZEK
malarstwo i rysunek
Portret przesunity olej, 24 x 33 cm, 2014
Wyczekiwanie olej, 33 x 24 cm, 2014
Balanga olej, 33 x 24 cm, 2014
49
Grand Prix – Leszek Hodanowicz
Zoty medal – Grzegorz Marszaek
24 Biennale Plakatu Polskiego Katowice 2015
50
Nagroda Akademii Sztuk Piknych w Katowicach – Ryszard Pielesz
Nagroda Wyszej Szkoy Technicznej w Katowicach – Piotr Kossakowski
zym jest plakat dzisiaj? Nie pe!ni ju"
C
funkcji g!ównego #rodka wizualnego przekazu w przestrzeni publicznej.
Zmieni!a si$ sama miejska przestrze%. Jak
wspomina! W. &wierzy, w szarym, pozbawionym reklam pejza"u PRL, plakaty zawieszone na murach, p!otach by!y jedynymi obrazami rzucaj'cymi si$ w oczy.
Dawa!o im to wielk' si!$ oddzia!ywania.
Kusi!o mo"liwo#ci' dotarcia ze swoj'
sztuk' do szerokiej publiczno#ci. Pozwala!o omin'( marnie dzia!aj'cy rynek
i ograniczenie mo"liwo#ci wystawiania
w przestrzeni galerii. Dzi$ki temu plakatem zacz$!o zajmowa( si$ wielu artystów,
a ich wieloletnie osi'gni$cia #mia!o
mo"na zaliczy( do naszego dziedzictwa
kulturowego. Dzi# o „polskiej szkole plakatu” mówi si$ w czasie przesz!ym.
Czym wi$c jest dla twórców i odbiorców polski plakat dzisiaj?
Przybiera on ró"ne formy i zajmuje si$
szerok' tematyk'. Jest wykonywany
na zlecenie, b'd) stanowi niezale"ny i nie
komercyjny sposób wypowiedzi. Ma
na swój u"ytek nieograniczony wachlarz
mo"liwo#ci technologicznych i nowe
media. Nie do ko%ca wszystko to „u!atwia mu "ycie”. Zjawisko to jest obecnie
szerokie i niejednorodne, dlatego te" nie!atwo mówi( o jego kondycji. Wida( to
na obecnej wystawie, jak i kilku jej poprzednich edycjach. Prezentowanych
plakatów jest wiele, a to tylko ma!a cz$#(
z tych, które zosta!y nades!ane, co #wiadczy, "e jednak wielu twórców wci'" ten
sposób wypowiedzi podejmuje.
Grand Prix wystawy otrzyma! Leszek
Ho!danowicz, wybitny polski plakacista,
za cykl plakatów dot. wystawy nie"yj'cego ju", równie" wspania!ego plakacisty H. Hilschera. Zabawa liternictwem
i kolorem umo"liwi!a oddanie specyficznej estetyki grafik artysty. Z!oty medal
trafi! do Grzegorza Marsza!ka za plakat
Waldemar !wierzy – in memoriam. Warto wspomnie(, "e autor plakatu by!
uczniem W. &wierzego. Sportretowa! on
mistrza na podobie%stwo postaci mnicha,
któr' narysowa! tamten w swoim plakacie do „Czerwonej ober"y”. Zarówno
w twórczo#ci &wierzego jak i Marsza!ka niezwykle wa"ny jest portret. Srebrny medal trafi! do Mieczys!awa Wasilewskiego za plakat do wspólnej wystawy
organizowanej z T.A. Lewandowskim.
Br'zowy otrzyma! natomiast kolejny,
wa"ny dla polskiej szko!y plakatu artysta –W!adys!aw Pluta za prac$ A Hommage to Mieczys"aw Górowski.
Jakie wnioski mo"na wyci'gn'( z tych
g!ównych nagród? W tej edycji trafi!y
one w du"ej mierze do artystów starszego pokolenia, którzy jednak pod'"aj'
za wspó!czesnymi potrzebami wizualnymi, nie zatracaj'c przy tym charakteru
swojej wypowiedzi. Kolejna ciekawa
sprawa to spójna tematyka. Dopiero
w nagrodach fundowanych pojawia si$
jeden plakat polityczny – Ryszarda
Pielesza Deportacje 1945. By( mo"e
wskazuje to na fakt, "e jednak du"o !atwiej zestawia si$ i porównuje plakaty
jednorodne ideowo?
24 Biennale Plakatu Polskiego w Katowicach
Zmiany
nie oznaczaj"
ko#ca
„(…) Szkoda, !e dobry plakat, niegdy" tak dynamiczny jak wybuch wulkanu,
ma si# ku ko$cowi, polska szko%a ju! przestaje istnie&, zwyci#!aj' komercja i bez(
osobowo"&” – mówi! kilka lat temu malarz i twórca plakatów Stasys Eidrigevi"ius.
W swoich pogl#dach nie jest on odosobniony, podobne s!owa s!yszy si$ cz$sto.
Czy rzeczywi%cie z polskim plakatem jest a& tak 'le? Obecnie w Katowicach ma
miejsce 24 wystawa Biennale Plakatu Polskiego. Odnosz$ wra&enie, &e ka&e ona
nam zada( wiele pyta)…
W tekstach towarzysz'cych zarówno
poprzedniej jak i aktualnej edycji Biennale, ich autorzy zastanawiaj' si$ nad now'
form', jak' ten przegl'd powinien przyj'(. Krzysztof Dydo dwa lata temu proponowa! powrót do podzia!u na plakat kulturalny, autorski, spo!eczno-ideowy,
polityczny oraz na dodanie do nich plakatu czysto reklamowego, który zach$ci!by do udzia!u nowych twórców. Natomiast
Mariusz Knorowski dzisiaj zastanawia si$
nad sensem ograniczania Biennale jedynie do Polski mówi'c, "e krajowa konfrontacja nie jest ju" do ko%ca uzasadniona:
skoro #yjemy w wymiarze globalnym,
w którym przenikaj$ si% ró#norodne no&niki idei. Proponuje te" inny rodzaj prowadzenia jej narracji: By' mo#e warto by"oby (…) pokaza', co dzieje si%
z poszczególnymi obrazami, które wykorzystuj$ inne wehiku"y ekspansji i prezentuj$ w wirtualnej przestrzeni. Mo#na postawi' problem #ywotów równoleg"ych
ró#nych typów obrazów. Jest to trudna
do zrealizowania, ale ciekawa propozycja.
Nie uwa"am jednak, aby poszerzenie
konkursu poza granice kraju by!o wymogiem wspó!czesno#ci. Je"eli impreza ta
stanie si$ mi$dzynarodowa, tylko niewielka cz$#( polskich twórców b$dzie mia!a
szans$ si$ tutaj pokaza(, a jest to wa"ne
wydarzenie dla „lokalnego” w sensie
w!a#nie globalnym, #rodowiska.
Jednak istotn' wydaje si$ my#l dopuszczenia szeroko poj$tej ró"norodno#ci
i nowych form obrazowego przekazu, co
wymusi!oby podzia! na tematyk$ i rozdzielenie nagród na ró"ne kategorie.
Sama prezentacja prac mog!aby równie"
za tym pod'"y(, co pozwoli!oby na bardziej przyst$pny odbiór i zniwelowa!oby by( mo"e ich wzajemne odbieranie sobie mocy oddzia!ywania (na ile to
mo"liwe na tak obszernej wystawie
zbiorowej). W tym dopuszczenie nowych
mediów mog!oby zapocz'tkowa( swoist' rewolucj$ w my#leniu o plakacie.
Która droga dobra? Trudno znale)(
jednoznaczn' odpowied) – prawdopodobnie w!a#nie dlatego organizatorzy nie
zdecydowali si$ dot'd na zmiany. Wydaje si$ jednak, "e w najbli"szych latach
s' one nieuniknione, aby ró"norodno#(
nie ociera!a si$ o chaos.
Warto na koniec przytoczy( s!owa
opublikowane w Smashing Magazine,
w artykule „The legacy of polish poster
design”: Niewielki, ale przeznaczony
dla polskiego plakatu rynek pojawi" si%
przez lata. To co& wi%cej ni# tylko nostalgia, jego celem jest ochrona tego, co jest
testamentem i zarazem kulturalnym dziedzictwem szeroko znanym poza granicami Polski, ale te# b%d$cym obecnie
ogromnym (ród"em inspiracji dla m"odego pokolenia polskich artystów. Wydaje si$, "e jeste#my dla siebie za surowi,
czasem warto spojrze( na to, co mamy
oczyma kogo# „z zewn'trz”. Obiektywnie przyjrze( si$ nowej sytuacji i nie
uznawa(, "e to, co nie odpowiada dawnym kryteriom jest skazane na pora"k$.
Nie mo"emy oczekiwa(, "e rola plakatu i jego miejsce w przestrzeni miejskiej
b$d' identyczne jak za czasów jego z!otych lat, dajmy szans$ mu ewoluowa(,
wierz'c, "e kolejni, zajmuj'cy si$ tym
sposobem wypowiedzi twórcy, maj'
#wiadomo#( swojego „dziedzictwa”
i w nowy sposób wykorzystaj' zdobyt'
wiedz$. A wiele takich przyk!adów na tej
wystawie udaje si$ odnale)(. Dalekie one
s' od cytowanej na wst$pie „komercji
i bezosobowo#ci”…
MICHALINA
WAWRZYCZEK!KLASIK
51
II Mi"dzynarodowe Sympozjum Fotograficzno#Socjologiczne
Bez
fotografii
nie ma
socjologii
RYSZARD BEDNARCZYK
iedy znany czeski fotografik JinK
drzich Streit zapyta!, co jest najwa"niejsze dla cz!owieka, kto# z m!odej pu-
52
blicz no #ci obec nej w sa li $a% ni
$a&cuszkowej Sztolni Królowa Luiza
w Zabrzu odpowiedzia!, "e mi!o#'.
Wówczas fotograf doda! – mi!o#' i praca, traktowane w ró"nej kolejno#ci
na ka"dym etapie "ycia, dodaj(c z u#miechem, i" w ko&cowym etapie pozostaje cz!owiekowi tylko mi!o#' do pracy.
Jednak nie tylko takie frywolne rozmowy prowadzili uczestnicy II Mi)dzynarodowego Sympozjum Fotograficzno-Socjologicznego (30 listopada – 1 grudnia)
zorganizowanego przez zabrza&ski Urz(d
Miejski oraz Wy"sz( Szko!) Techniczn(. Tematem tegorocznego sympozjum,
które odbywa!o si) w pierwszym dniu
w $a%ni $a&cuszkowej Sztolni Królowa
Luiza, drugiego dnia w auli Wy"szej
Szko!y Technicznej w Zabrzu, by!o
„Dziedzictwo przemys!owe w fotografii dokumentalnej. Cz!owiek i jego praca – przemiany”.
W poszukiwaniu znikaj!cej pracy
pierwszy wyk!ad wyg!oszony
Ju!
przez profesora Jirzego Siostrzonka z Uniwersytetu *l(skiego w Opawie
po#wi)cony „Zanikaj(cej pracy we
wspó!czesnym spo!ecze&stwie” uderza!
w powa"ne tony. Go#' z Opawy zwróci! uwag) na podobne cele fotografii i socjologii. Wed!ug profesora zdj)cia obrazuj( "ycie spo!ecze&stwa a socjolodzy je
opisuj(. Przypomnia! tak"e, "e do styku
fotografii i socjologii dosz!o w latach 30. XX wieku, gdy fotografowie zainteresowali si) ukazywaniem "ycia
szarych ludzi podczas Wielkiego Kryzysu Ekonomicznego. Pokazywali na zdj)ciach trudne "ycie bezrobotnych i bezdom nych po to, "e by wstrz( sn('
sumieniami i polepszy' ich byt. I rzeczywi#cie fotografie biedy, w jakiej "yli ludzie, doprowadzi!y do zmiany polityki
ameryka&skiego rz(du i parlamentarzystów, którzy dzi)ki zdj)ciom poznali
trudne warunki, w jakich "yli wspó!obywatele.
Jirzi Siostrzonek zilustrowa! swój
wyk!ad tak"e wieloma fotografiami czeskich twórców. Zaj(! si) zw!aszcza
utrwalon( przez fotografików w latach 70. i 80. XX wieku symbolik( czasu. Na zdj)ciach uchwyceni zostali ca!uj(cy si) socjalistyczni politycy, polna
kapliczka ale i sierp i m!ot god!o Zwi(zku Radzieckiego. Zaprezentowa! wiele
przyk!adów czarno-bia!ej socjalnej fotografii czeskich autorów, którzy utrwalili na kliszach ludzi w strojach ludowych, ubog( kobiet) kapi(c( dziecko,
ch!opców na brudnym podwórku, spotkanie kobiety i m)"czyzny reprezentuj(cych ró"ne kultury. Nie pomin)li zatrzymania w kadrze poprzemys!owego
krajobrazu ha!d oraz zmiany zabudowy
i otoczenia jednego z miast w ci(gu ostatnich stu lat, co doskonale zobrazowa!y
stara i wspó!czesna fotografia zrobione
w tym samym miejscu.
Dopiero pod koniec swojego wyk!adu Jirzi Siostrzonek przekonywa!, jak
wa"na dla cz!owieka jest praca nadaj(ca sens "yciu i porz(dkuj(ca je, daj(ca
nadziej) na przysz!o#'. Przy okazji
przestrzeg!, "e obecna generacja jest
ostatni(, która mia!a si) lepiej. M!odzi
z powodu braku pracy ju" "yj( gorzej.
Staj( si) prekariatem, ich praca ulega
wirtualizacji, nie wida' jej produktów. I jako ostrze"enie przed beznadziej( bezrobocia i bezdomno#ci pokaza!
zdj)cia z "ycia czeskich ubogich.
Jak ocali" nasze „sfinksy”
i piramidy”
panelu dyskusyjnym, moderowaW
nym przez Janusza Musia!a z Uniwersytetu *l(skiego w Katowicach,
w którym uczestniczyli Antoni Cygan,
Tomasz Kocl)ga z Akademii Sztuk
Pi)knych w Katowicach i fotograficy Arkadiusz Gola i Mariusz Forecki, Jirzi Siostrzonek próbowa! kontynuowa' swoje
rozwa"ania o pozytywnych aspektach
pracy, umo"liwiaj(cej kontakt pomi)dzy
lud%mi, narzucaj(cej obowi(zki i ch)'
dokonania czego# dobrego dla spo!ecze&stwa. W tych pogl(dach popar! go An-
toni Cygan, o!wiadczaj"c: – Nie wyobra#am sobie #ycia bez pracy.
Ich oponentem w dyskusji sta$ si% Tomasz Kocl%ga, zwracaj"c uwag% na problemy zwi"zane z kultur" wolnego czasu i je go sp% dza niem. Jed nak nie
na d$ugo, bowiem dyskusja pod"#y$a
w kierunku refleksji nad utrwalaniem
dziedzictwa przemys$owego Górnego
&l"ska.
– Czy fotografia ocali$a nasze „piramidy” i „sfinksy”? – pyta$ dramatycznie
Janusz Musia$.
Arkadiusz Gola sk$onny by$ odpowiedzie' pozytywnie na to pytanie, podaj"c
przyk$ady zdj%' dokumentuj"cych dziedzictwo przemys$owe zamieszczonych
w Internecie.
Jednak dla Tomasza Kocl%gi wa#niejsza by$a odpowied( na pytanie, co
zrobi' z poprzemys$owymi budynkami. – Czy powinny by' jak skansen, czy
pozosta' otwarte na wspó$czesne formy architektoniczne? – pyta$. Cz%!ciowej odpowiedzi udzieli$ mu Antoni Cygan, podaj"c pozytywne przyk$ady
$"czenia starych obiektów z nowoczesn" architektur" w katowickiej Strefie
Kultury.
S$uchaczy dyskusji intrygowa$y nieco inne ni# uczestników panelu problemy. Z sali pada$y pytania o mo#liwo!'
uchwycenia prawdy w fotografii, je#eli si% nie by$o przyk$adowo z górnikami na przodku. Arkadiusz Gola odwo$u j"c si% do w$a snej twór czo !ci
przekonywa$ publiczno!', #e prawd%
o #yciu górników mo#na tak#e uchwyci' i ukaza', sp%dzaj"c z nimi czas wolny w piwiarni, i robi"c im zdj%cia nie
tylko z kilofami w r%kach. Wa#nym problemem, jaki nurtowa$ audytorium z$o#one g$ównie ze studentek i studentów
Wy#szej Szko$y Technicznej oraz liceum
plastycznego, by$a kwestia estetyzacji
zdj%', poddawania ich obróbce, bowiem rzadko kiedy fotografie s" czystym zrzutem z aparatów, bywaj" upi%kszane.
Kiedy! by"o lepiej
spania$ym uzupe$nieniem dyskusji
W
w )a(ni )a*cuszkowej Sztolni
Kró lo wa Lu iza by $a pre zen ta cja
zdj%' Jin drzi cha Stre ita z al bu mu
„Vitkovice”. Ukazane przez autora fotografie zrobione zosta$y w ci"gu dwóch
lat – za zgod" dyrekcji – w kombinacie
metalurgicznym Vitkovice w Ostrawie.
Na czarno-bia$ych zdj%ciach fotograf
uchwyci$ g$ównie ludzi pracuj"cych
przy produkcji #elaza. Przy czym nie zawsze najwa#niejszy by$ ludzki trud,
czasami istotniejszy by$ sposób odpoczywania w szatni, czy te# nieformalne spotkania pracowników. Wspania$ym symbolem tryumfu uczu' by$o zdj%cie
poca$unku pracownicy z pracownikiem,
skomentowane przez Jindrzicha Streita
s$owami: – W ka#dym zak$adzie pracy
ludzie romansuj", nie tylko lekarze
z piel%gniarkami w szpitalu. Pokaz za-
ko*czy$ krótki film z wernisa#u. &cie#k" d(wi%kow" by$a kompozycja córki
Streita, która osobi!cie wygrywa$a na flecie industrialne brzmienia.
Z tematyk" pracy zwi"zany by$ równie# wyk$ad „Od wspólnoty pracy i #ycia do rywalizacji i zindywidualizowanej koegzystencji” wyg$oszony przez
socjologa z Uniwersytetu &l"skiego
w Katowicach Witolda Mandrysza. Górno!l"ski socjolog na przyk$adzie bada*
przeprowadzonych w!ród mieszka*ców osiedli patronackich Kaufhaus
w Rudzie &l"skiej, Lipiny w &wi%toch$owicach i Koszelewo w B%dzinie przedstawi$ problem rozpadu wi%zi s"siedzkich i spo $ecz nych po li kwi da cji
zak$adów pracy. O ile kiedy! praca wyznacza$a rytm ich #ycia i pozwala$a
na integracj% spo$eczno!ci, obecnie dosz$o do odczuwalnego rozpadu wi%zi
spo$ecznych. Lokatorzy zagonieni prac" nie maj" czasu na pogaw%dki, nie odwiedzaj" si% wzajemnie. Biedniejsi zazdrosz cz" za mo# niej szym sta tu su
maj"tkowego. Obni#y$ si% standard
mieszka* zamienianych cz%sto na lokale socjalne i wzros$o ubóstwo. – Kiedy!
by$o lepiej, lepsi byli ludzie – przytacza$
Witold Mandrysz opinie mieszka*ców
patronackich osiedli, podkre!laj"c jednocze!nie nieodwracalno!' zmian kulturowych i spo$ecznych, mimo #e wida'
tak#e cz%!ciowe odradzanie si% wspólnot lokalnych.
Fotografowanie jest jak podró#
w czasie
drugim dniu sympozjum nie by$o
W
ju# socjologicznych rozwa#a* naukowców. W auli zabrza*skiej WST
królowali fotograficy ze swoimi cyklami zdj%'. Jako pierwszy swój album
fo to gra ficz ny za pre zen to wa$ Ja kub
Kmoszek. Ca$a seria jego zdj%' po!wi%co na by $a tra dy cyj nym #ni wom.
Na zdj%ciach mo#na by$o obejrze' rolników w tradycyjnych strojach i kobiety ubrane na ludowo. W zbieraniu zbo#a z po la po s$u gi wa li si% ko sa mi,
drewnianymi grabiami i wid$ami. Zwózka plonów odbywa$a si% drabiniastymi
wozami. Wi%kszo!' prac wykonywana by$a r%cznie. Autor przekornie pyta$
publiczno!', czy potrafi okre!li' czas
zrobienia zdj%'. Kto! z sali odpar$, #e tak
#niwowa$o si% w latach 30. XX wieku. I nie mia$ racji, bowiem fotografie
zosta$y wykonane przez Jakuba Komoszka w 2010 roku w trakcie #niw
wspólnoty mi$o!ników tradycyjnego
uprawiania roli. Jak wyja!ni$ fotografik,
tego rodzaju alternatywne ruchy spo$eczne powrotu do dawnych prostych
form gospodarowania s" bardzo popularne w Czechach jako spó(niony przejaw reakcji na przymusow" kolektywizacj% rolnictwa przeprowadzon" w tym
kraju w latach 50. XX wieku.
Z kolei Krzysztof Go$uch przedstawi$
zdj%cia pracy, jak" wykonuj" niepe$nosprawni w Zak$adach Aktywno!ci Zawo-
dowej. – Praca dla tych ludzi jest !rodkiem terapeutycznym i daje im poczucie warto!ci – przekonywa$ fotograf.
Na jego fotografiach przedstawieni byli
in wa li dzi wy ko nu j" cy naj prost sze
prace porz"dkowe w gospodarstwie hodowlanym. Dzi%ki kontaktowi ze zwierz%tami niepe$nosprawni niekiedy odzyskiwali zdrowie. Autor w komentarzu
do pokazywanych zdj%' zwróci$ te#
uwag% – na przyk$adzie losów piosenkarki Moniki Kuszy*skiej i politycznej
kariery marka Plury – na coraz cz%stsz"
obecno!' niepe$nosprawnych w #yciu
publicznym.
Do ciekawszych nale#a$ pokaz fotografii Witolda Jacykowa. Ten profesor
Akademii Sztuk Pi%knych postanowi$
robi' zdj%cia podczas swoich licznych
podró#y poci"gami. Obiektyw aparatu
skierowa$ mi%dzy innymi na budynki
dworców w Antwerpii, Gocza$kowicach, Ka to wi cach, Ru #em be ro ku
i Za$%#u czy +ywcu. Utrwali$ obok napisów na murach tak#e kapliczki, które kto! spon ta nicz nie po za k$a da$
w opuszczonych zabudowaniach. Jednak najwa#niejsi dla Jacykowa byli ludzie podró#uj"cy poci"gami. Utrwala$
przypadkowych pasa#erów w chwilach po#egna* przed odjazdem poci"gów i podczas snu w przedzia$ach, czy
te# wyt%#onej pracy na laptopie. Uwag% jego przykuwali zarówno podró#uj"cy do stolicy eleganccy biznesmeni – niekiedy w poci"gu podejmuj"cy
wa#ne decyzje przekazywane wspó$pracow ni kom przez te le fon ko mór ko wy – jak i emigranci opuszczaj"cy Polsk% na d$u #ej oraz zwy kli sza rzy
podró#ni. Nie omieszka$ te# Jacykow
sfotografowa' – niekiedy bardzo fantazyjnych – butów pasa#erów czy innych
szczegó$ów ubiorów. Dzi%ki komentarzom profesora, towarzysz"cych ukazaniu ka#dego zdj%cia, postacie utrwalone na kliszach stawa$y si% bardziej
ludzkie a ich znieruchomia$e gesty lepiej zrozumia$e.
Podczas sympozjum w$asne prace fotograficzne wystawili tak#e Mariusz
Forecki oraz studenci zabrza*skiej Wy#szej Szko$y Technicznej i uczniowie liceum plastycznego w Zabrzu. W$a!nie
wystawa i kariera zawodowa Daniela
Grabowskiego, absolwenta Ogólnokszta$c"cej Szko$y Sztuk Pi%knych w Zabrzu, mo#e by' wspania$" egzemplifikacj" te ma tów po ru szo nych pod czas
sympozjum. W swojej pracy dyplomowej licealista ukaza$ na kilkunastu
czarno-bia$ych fotografiach umieraj"cy
przemys$ ci%#ki, jak równie# dewastacj%
!rodowiska naturalnego i nie zawsze
po zy tyw ny wp$yw in du stria li za cji
na ludzkie losy. Jednak pomimo sporych
fotograficznych umiej%tno!ci autora jego pomys$y, jak na razie, pozosta$y
w sferze hobby, bowiem po uko*czeniu
szko$y podj"$ prac% w zak$adzie produkuj"cym induktory. Czy# to nie symbol
naszych czasów?
!
53
Klimatyczna
bezradno!"
XXI wieku
JOLANTA KARMA#SKA
„Globalne ocieplenie jest obecnie najwi!kszym zagro"eniem dla ludzko#ci,
wi!kszym nawet od wszystkich arsena$ów j%drowych razem wzi!tych.” Z tak% opi&
ni%, s$owami Stephena Hawkinga, jednego z najwybitniejszych fizyków, autora
m.in. „Krótkiej historii czasu” zgadza si! w znakomitej wi!kszo#ci naukowy #wiat.
Od stu kilkudziesi!ciu lat emitujemy do atmosfery coraz wi!ksze ilo#ci gazów
cieplarnianych. (Od pocz%tku obecnego wieku po kilkadziesi%t miliardów ton rocz&
nie samego tylko dwutlenku w!gla). Otulaj% one Ziemi! coraz grubszym okryciem,
tkanym z gazowej mieszanki produkowanych zanieczyszcze'. Ta nienaturalna otu&
lina wprawdzie przepuszcza promienie s$oneczne, ale tak jak w szklarni, cz!#(
z nich zatrzymuje. Ten proces bezustannie podgrzewa nasz% planet!. I zmienia
na niej klimat. Warunki do "ycia. Na gorsze. Nieprzewidywalne.
miany klimatu niepokoj! nie tylko naZBoukow
ców. Niepokoj! miliony ludzi.
klimat nie jest tym samym, co pogo-
da, do której naturalnej zmienno"ci przywykli"my. Klimat to stan jej parametrów,
zjawisk, procesów atmosferycznych, zachodz!cych na ró#nych obszarach Ziemi
w d$u#szym okresie.
To rozró#nienie jest konieczne, gdy mówimy o nasilaj!cym si%, globalnym ocieplaniu klimatu. Jego dramatyczne skutki,
nie tylko w postaci ataku #ywio$ów, ju#
odczuwamy. B%d! one jeszcze gro&niejsze, je "li po li ty kom za brak nie wo li
54
do przerwania gigantycznej emisji gazów
cieplarnianych, zanim b%dzie za pó&no.
Czy zawarte w grudnia 2015 roku na konferencji (COP21) w Pary#u porozumienie ponad 190 pa'stw, stron Ramowej Konwencji
Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian
klimatu, b%dzie prze$omem w powstrzymywaniu rosn!cej temperatury Ziemi?
Od Szczytu Ziemi w Rio
wencja Narodów Zjednoczonych
Kwonspra
wie zmian klimatu zosta$a podpi-
Manifestacja m!odych ludzi podczas warszawskiej konferencji klimatycznej COP19 w 2013 r.
sana na ekologicznym Szczycie Ziemi – drugiej Konferencji ONZ „(rodowisko i Rozwój” w Rio de Janeiro w po$owie 1992 roku. Nie zgodzono si% wówczas
na zapis o ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych. Zast!piono go poj%ciem stabilizacji ich emisji na poziomie 1990 roku.
Ci!g dalszy tego deklaratywnego wy$!cznie porozumienia nast!pi$ pi%) lat pó&niej
w Kioto. Wówczas strony konwencji wynegocjowa$y protokó$, zobowi!zuj!cy je
do redukcji w$asnych emisji gazów cieplarnianych o 5 procent do 2012 roku, w stosunku do roku 1990. Ta redukcja mia$a przynie") sch$odzenie temperatury Ziemi od 0,02
stopni Celsjusza do 0, 28 st. C. w po$owie XXI wieku! Redukcja w tym czasie nawet nie drgn%$a. Za to emisje zanieczyszcze' atmosfery ros$y w zastraszaj!cym
tempie.
Pierwsze, mi%dzynarodowe porozumienie
ekologiczne okaza$o si% u$omne. Nie podpisali go najwi%ksi truciciele atmosfery: Stany Zjednoczone, Chiny i Indie. Wkrótce wycofa$a si% z niego Rosja, Japonia i Kanada.
Polska, b%d!ca wówczas na pocz!tku
transformacji ustrojowej i gospodarczej,
w dzia$aniach przeciw globalnemu ociepleniu zapisa$a chlubn! kart%.
Polski w%tek
asza delegacja, której przewodniczy$
N
prof. dr Stefan Koz$owski, ówczesny
minister ochrony "rodowiska, zasobów na-
turalnych i le"nictwa, pojecha$a na Szczyt
Ziemi do Rio de Janeiro nie tylko z wielkim entuzjazmem. Tak#e z licz!cym si% dorobkiem na drodze ekorozwoju niekomunistycznego ju# pa'stwa i deklaracj!
odpowiedzialnego udzia$u w globalnej
dba$o"ci o ekologiczne bezpiecze'stwo
ludno"ci "wiata, w tym Polaków.
Od roku obowi!zywa$a pierwsza w naszym kraju „Polityka ekologiczna pa'stwa”.
Uwzgl%dnia$a ona godzenie celów gospodarczych z przyrodniczymi. By$a zielonym
"wiat$em dla pomys$ów i przedsi%wzi%), które i dzi" trudno przeceni). Liczy$ si% w"ród
nich i unikatowy polski system finansowania ochrony "rodowiska i inicjatywy przyrodnicze. W"ród nich: kompleksowy program
odnowy biologicznej Ba$tyku, obejmuj!cy
ca$y obszar jego zlewni; tworzenie z s!siednimi pa'stwami: Ukrain! i Czechos$owacj!
w Karpatach Wschodnich oraz w Puszczy
Bia$owieskiej z Bia$orusi! – transgranicznych
rezerwatów biosfery; wspó$praca z Niemcami i Czechos$owacj! w rewitalizacji starych
centrów przemys$owych na (l!sku i w tzw.
Czarnym Trójk!cie na pograniczu Niemiec,
Polski i Czechos$owacji. Trudno tu nie wymieni) wspania$ego projektu pn. „Zielone
P$uca Polski”.
Polska nie by$a biern! stron! w tworzeniu porozumienia Szczytu Ziemi, sfinalizowanego protoko$em w Kioto. Podpisa$a go
po uwzgl%dnieniu naszych realiów. Przybli#y$ je w wyst!pieniu prof. dr Stefan Koz$owski. Zwróci$ uwag% nie tylko na potrzeb% od-
miennego potraktowania biednych pa!stw
Po"udnia w podziale obci#$e! finansowych na rzecz ochrony %rodowiska %wiata, ale równie$ Polski i innych krajów Europy &rodkowej i Wschodniej, znajduj#cych
si' w „okresie przej%ciowym”.
Tak te$ si' sta"o. Polska zobowi#za"a si'
do wi'kszej, bo do 6-procentowej redukcji gazów cieplarnianych w latach 20082012, ale w stosunku do wcze%niejszego
roku bazowego – 1988. Zobowi#zanie zrealizowali%my szybko i to z nawi#zk#, bo
w 1990 roku zawali" si' ze staro%ci polski
przemys", co by"o do przewidzenia.
Bombardowanie powietrza
tym samym 1990 roku globalna, roczW
na emisja g"ównego gazu cieplarnianego, pochodzacego z paliw kopalnych czyli
dwutlenku w'gla znacznie przekroczy"a
26,5 mld ton tego gazu. Od tego czasu nigdy
nie zmala"a, lecz drastycznie ros"a. W 2013
roku osi#gn'"a rekordowe 36 mld ton! Tylko w przypadku jednego gazu. A inne?
Gazy cieplarniane, nazywane te$ szklarniowymi to ró$norodna mieszanka zanieczyszcze!, którymi w ka$dej minucie bombardujemy atmosfer' ziemsk# z coraz wi'ksz# si"#!
Oprócz dwutlenku w'gla, pochodz#cego
g"ównie ze spalania w'gla, ropy i gazu, to
równie$ takie zwi#zki jak: metan, podtlenek
azotu, sze%ciofluorek siarki, fluorow'glowodory, perfluorowodory i inne.
Natura pos"uguje si' mechanizmem,
który pozwala oceanom i ro%linom poch"ania( dwutlenek w'gla i metan, jednak... nie
takie ilo%ci, jakie produkuje bez opami'tania przemys"owy %wiat. Kosztem totalnego niszczenia zasobów przyrody i nieodwracalnych, w daj#cej si' przewidzie(
przysz"o%ci, zmian klimatu. &wiadcz#
o tym przesuwaj#ce si' strefy klimatyczne. Jeszcze niedawno naukowcy mówili
o tym, $e do ko!ca XXI wieku przesun#
si' one o 200 do 400 kilometrów. Tymczasem ten poziom ju$ osi#gn'li%my!
Jeste%my te$ %wiadkami i uczestnikami
coraz bardziej katastrofalnych zjawisk
pogodowych. Rekordowe upa"y i susze, gigantyczne po$ary, pustynnienie, coraz
silniejsze sztormy i huragany, powodzie
i tr#by powietrzne (nawet w Polsce), topniej#ce lodowce Arktyki i Antarktydy,
podnoszenie si' poziomu mórz to, jak mówi# znawcy problemu, dopiero pocz#tek
zmian klimatycznych, które ju$ rozregulowuj# stary porz#dek %wiata. Zw"aszcza,
$e rozmra$ana wieczna zmarzlina mo$e
uwolni( kolejne setki miliardy ton dwutlenku w'gla i metanu.
Co wówczas zrobimy?
limat ju$ ma coraz wi'kszy wp"yw
K
na cz"owieka. Na wzmo$enie migracji ludno%ci i wywo"ywane wojny. Ludzie nie mo-
g# $y( bez dost'pu do wody; na pustynnych
terenach, na których nic nie uro%nie; na wyspach wch"anianych przez ocean; na terenach
Topniej!ce lodowce podwójnym zagro"eniem
zniszczonych doszcz'tnie przez katastrofy klimatyczne (jak w Nowym Orleanie).
Te zjawiska dziej# si' w czasie, gdy kamery dziennikarskie rejestruj# od 1995
roku na oczach %wiata coroczne konferencje przedstawicieli pa!stw – stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych
w sprawie zmian klimatu. Czyli COP1w
Berlinie i kolejnych, jakie odby"y si':
w Genewie, Kioto, Buenos Aires, Bonn, Hadze, Marrakeszu, New Delhi, Mediolanie,
ponownie Buenos Aires, Montrealu, Nairobi, na indonezyjskiej Bali, w Poznaniu, Kopenhadze, w meksyka!skim Cancun, Durbanie w RPA, w katarskiej Doha, Warszawie
czy Nowym Jorku. I wreszcie w Pary$u.
Z!udne efekty Pary"a
ostatni#, parysk# konferencj' COT!
P21 wielu uzna"o za prze"om, a nawet
swoisty sukces. To prawda, z trudem, bo
z trudem, ale uda"o si' tam przyj#(, przez
wszystkie uczestnicz#ce w niej kraje, tekst
globalnego porozumienia klimatycznego.
Nabierze ono mocy dopiero wtedy, gdy przynajmniej 55 krajów, produkuj#cych co najmniej 55 proc. globalnych gazów cieplarnianych podpisze ich ratyfikacj' w 2017
roku. Niestety, nie b'dzie ona dla stron ostatecznie wi#$#ca. Nie przewidziano kar
za nieprzestrzeganie zapisów traktatu. Przewidziano za to mo$liwo%( odst#pienia od tej
globalnej, ratunkowej umowy klimatycznej.
W tej sytuacji osi#gni'cie strategicznego
celu COP21 w Pary$u czyli ograniczenia
emisji gazów cieplarnianych i spowolnienie
zmian klimatu poprzez zatrzymanie wzrostu %redniej temperatury globalnej na powierzchni Ziemi poni$ej 2 stopni Celsjusza,
w odniesieniu do czasu przed rozwojem
przemys"u, wydaje si' niemo$liwe. Unia Europejska, lider w realizowaniu celów po$#danej polityki klimatycznej, proponowa"a
obni$enie tej granicy do 1,5 st. Celsjusza.
By"o wiadomo, $e to nie przejdzie.
Ch"odno kalkuluj# ten problem naukowcy. Skoro temperatura na Ziemi ju$
wzros"a o niemal 1 stopie! Celsjusza, to
ustabilizowanie jej wzrostu na granicy
2 stopni w po"owie naszego wieku wymaga"oby ca"kowitego powstrzymania emisji gazów szklarniowych. Jest to niemo$liwe. Wi'c w nasz# przysz"o%( musimy
wkalkulowa( podwy$szanie temperatury
o kolejne trzy, mo$e cztery stopnie do ko!ca XXI wieku. Z wszelkimi tego konsekwencjami.
Jednak konferencja paryska ma swoj# wag'. Polityczny %wiat pokaza", $e gotowy jest
odchodzi( od w'gla. Jego miejsce ju$ zaczyna zajmowa( inwestowanie w gospodark' niskoemisyjn#, czyste )ród"a energii. Dekarbonizacja czyli rezygnacja z brudnej
energii paliw kopalnych zosta"a uznana nie
tylko za zagro$enie dla klimatu, ale i gospodarek %wiata. Najlepsi ekonomi%ci dawno
to policzyli. Kraje Unii Europejskiej ju$ j#
z powodzeniem realizuj#.
Polska, produkuj#ca w blisko 90 procentach energi' z w'gla jest niechlubnym wyj#tkiem. Nasza delegacja jecha"a do Pary$a z tradycyjnym zamiarem kontestowania
klimatycznych zapisów i redukcji emisji
dwutlenku w'gla. Zgodnie z opini# prezydenta RP Andrzeja Dudy, $e „dekarbonizacja to antypa!stwowa herezja”.
Jak zatem nazwa( dofinansowywanie
zad"u$onych na miliardy z"otych kopal!
z bud$etu, obci#$anie nimi wci#$ przestarza"ej energetyki? Jaki ma sens wydobywanie drogiego, polskiego w'gla na ha"dy, któ rych na &l# sku jest i tak
w nadmiarze? Czy tak trudno skojarzy(,
$e spalany jeszcze przez kilkadziesi#t lat
brudny w'giel (takie s# polskie plany) to
zabójczy smog w miastach i zagro$enie dla
zdrowia i $ycia ludzi?
Ka$dy kraj ma prawo wyboru w"asnej
drogi rozwoju. W czasach nadzwyczajnych
zagro$e!, jaki niesie ze sob# ocieplaj#cy
si' klimat, nie da si' d"ugo p"yn#( w pojedynk' pod przys"owiowy pr#d.
55
Kilka s!ów
o zapo"yczeniach
adacze polszczyzny od lat zwracaB
j! uwag" na przybieraj!c! na sile
tendencj" do zapo#yczania wyrazów,
Foto. ze zbiorow MHK
zw$aszcza ze %ród$a anglo-ameryka&skiego: laptop, on-line, e-mail, link,
biznes, monitoring, leasing, diler,
lider, news, public relations, mobbing, ranking, catering, chipsy, fast food, fitness, top, legginsy, reality show,
touroperator, last minute, czarter, zabukowa#, developer, haker, sorki, lukn"#, debe$ciak, lajkowa#, hejtowa#...
D$ugo mo#na by wymienia'.
Mamy te# do czynienia z po#yczkami ukrytymi, gdy znaczenie obce nak$ada si" na wyraz rodzimy. Podajmy
cho' kilka przyk$adów: obraz u#ywany w znaczeniu ‘film’ za ang. picture,
któ re w tym zna cze niu funk cjo nu je; przy ja zny ja ko ‘$a twy do
zrozumienia, $atwy w u#yciu’ (kopiuje ang. friendly); przejrzysty jako
‘wolny od oszustwa’ za ang. transparent. Obserwujemy ponadto nak$ada-
nie si" nowych znacze& na wyrazy zapo#yczone dawniej: inteligentny nie
odnosi si" ju# tylko do rozumnego
cz$owieka, lecz mo#e opisywa' urz!dzenie kierowane przez komputer albo ko sme ty ki do sto so wu j! ce si"
do okre(lonych potrzeb; edycja to
dawniej wydanie ksi!#ki, obecnie
za ang. edition to jedna z cyklu regularnie odbywaj!cych si" imprez, programu telewizyjnego, konkursu; definiowa# to podawa' definicj" wyrazu,
ale obecnie tak#e ‘okre(la', precyzowa', wyznacza'’ (ang. define); dedykowany to od wieków wy$!cznie
ofiarowany komu( utwór, dzi( natomiast mówi si" np. o klimatyzacji dedykowanej, serwerze dedykowanym,
czyli urz!dzeniach zaprojektowanych
do szczególnego zastosowania, o szkoleniach dedykowanych, czyli przeznaczonych dla okre(lonej grupy osób,
olejach dedykowanych, czyli przeznaczonych do konkretnego typu auta. Znaczenie angielskie przyjmuje
te# przymiotnik dramatyczny, dawniej
u#ywany w odniesieniu do dramatu,
sztuki teatralnej, a tak#e okre(laj!cy
zdarzenia wstrz!saj!ce, tragiczne,
pe$ ne na pi" cia, wspó$ cze (nie za(
pod wp$ywem ang. dramatic ‘gwa$towny, burzliwy’ pojawiaj! si" po$!czenia typu dramatyczna reakcja, cho'
niegdy( by$aby to przecie# wy$!cznie
reakcja gwa%towna. Podobna zmiana
dotkn"$a przymiotnik agresywny, który dawniej oznacza$, #e kto( zachowuje si" wrogo, napastliwie, stosuje
przemoc, dzi( natomiast pod wp$ywem
ang. agressive bywa u#ywany tak#e
(w sensie pozytywnym!) w odniesieniu do kogo(, kto podejmuje odwa#ne dzia$ania, jest energiczny, przedsi"bior czy, jak rów nie# do dzia $a&
efektywnych, skutecznych.
Trudno walczy' z zapo#yczeniami
we wspó$czesnym (wiecie, bo s! one
konieczno(ci! wynikaj!c! cho'by
z rozwoju technologii; s! potrzebne,
poniewa# wzbogacaj! j"zyk i pomagaj! opisywa' zmieniaj!c! si" rzeczywisto('. Nale#y jednak pami"ta', i#
nadu#ywanie obcych s$ów utrudnia porozumiewanie si". )wietnym przyk$adem jest zdanie cytowane przez
Andrzeja Markowskiego: Dzi'ki agresywnej interwencji lekarza stan pacjenta dramatycznie si' poprawi%. Znaj!c
ugruntowane w polszczy%nie znaczenia przymiotników agresywny i dramatyczny, niejeden zastanowi si", có#
to by$ za lekarz i czy pacjent na pewno uszed$ z #yciem…
KATARZYNA WYRWAS
W muzeach
nie wszystkie
eksponaty
mo!na zawsze
ogl"da#.
Postanowili$my
pokazywa#
niektóre
na naszych
%amach.
Dzi$ pocztówka
ze zbiorów
Muzeum Historii
Katowic.
56
Stycze& 1945. Katowicki rynek, a raczej to, co z niego zosta%o po wkroczeniu Armii Czerwonej. Zdj'cie wykonane przez
Józefa Da&d', którego fotografie znalaz%y si' w zbiorach MHK.
ca spektaklowi „Dobrego wojaka Szwejka” Jaros"awa Haszka w Teatrze Zag"#bia w Sosnowcu. Arcydzie"o czeskiej
literatury zaadaptowa" na potrzeby sceny i wyre$yserowa" Igor Gorzkowski.
Najwa$niejsze: zrobi" to z wielk% kultur%, sympati% i wr#cz czu"o!ci% do niemal
stuletniego bohatera ksi%$ki, która si# nie
starzeje…
Realizuj%c w 2013 r. na sosnowieckiej
scenie pami#tne „Za&mienie” Gorzkowski podkre!la" znakomite zrozumienie jego artystycznej wizji przez aktorów
i chwali" ich niezwykle twórcz% prac#.
My!l#, $e i tym razem si# nie zawiód".
Chocia$ scen% zaw"adn%" wspania"y Wojciech Le!niak, jako tytu"owy Szwejk – ordynans kompanii, to równie$ wszyscy pozostali wykonawcy odkryli najlepszy
sposób na zaistnienie w tej opowie!ci.
Nikt nie szar$owa", nie o!miesza" granej
przez siebie postaci, nie stara" si# wyj!&
przed szereg. Po prostu: to by"a doskona"a zbiorowa praca, z której zespól TZ
s"ynie w Polsce. Gorzkowski wyczarowa"
fascynuj%cy obraz monarchii austro-w#gierskiej z jej pasjonuj%c% do dzisiaj
wielonarodowo!ci%. Dobry czy z"y – to
ju$ musicie os%dzi& sami.
Sosnowiecki Szwejk (wielka rola wspomnianego Wojciecha Le!niaka) nie jest
jakim! koszarowym debilem, ale filozofem, który wie i rozumie du$o wi#cej ni$
jego towarzysze doli i niedoli. Szwejk zagaduje rzeczywisto!&, bo doskonale zdaje sobie spraw#, $e trybów wojskowej machiny, która go wci%gn#"a nie pokona.
Czasem próbuje co! m%drego powiedzie&,
cz#!ciej jednak ucieka od problemów codzienno!ci plot%c trzy po trzy. Stwarza sobie psychiczn% barier# i podpowiada
nam: nie starajcie si# na si"# przekona&
przekonanych, szkoda zdrowia, oni i tak
$adnych argumentów nie przyjmuj%, poniewa$ nie s"ysz% niczego poza tym, co
im w duszy gra. Dla nich czarne, je!li taka konieczno!&, mo$e by& bia"e a bia"e
czarne. Przygotujcie sobie raczej kilka
anegdotek i dowcipów do roz"adowania
z"ych emocji. Ani na moment nie wolno
zapomina&, $e dobro i prawda zwyci#$%!
Do!& tego, niepotrzebnie zrobi"o si# powa$nie a przecie$ „Dobry wojak Szwejk”
na sosnowieckiej scenie jest przede
wszystkim !wietn%, inteligentn% zabaw%.
Nie prowokuje do rechotu, ale mo$na si# na nim zdrowo po!mia&. Gromkie
bra wa wi dow ni, d"u go dzi# ku j% cej
za przedstawienie, s% najlepszym dowodem, $e dobrej rozrywki potrzebujemy jak
kania d$d$u.
S"ynny szwejkolog Leszek Mazan
w dziele „Wy mnie jeszcze nie znacie,
czyli prawie wszystko o Szwejku” pisze:
Przymuszony do udzia$u w wojnie, której
jest przeciwny i do lojalno"ci wobec
pa%stwa austriackiego, Szwejk przybiera postaw& obywatelskiego niepos$usze%stwa. Ukrywa je pod mask' nadgorliwo"ci i przesadnej uleg$o"ci wobec
nakazów prze$o!onych. Ka!de zadanie
wykonuje bez zb&dnej zw$oki i dok$ada
Foto. Maciej Stobierski
ogóle du!o jest na "wiecie takich
W
rzeczy, których robi# nie wolno…
ale mo!na – oto motto, które przy!wie-
W tytu$owej roli wspania$y Wojciech Le"niak
Szwejk
melduje si!
na scenie
TEATR
stara%, by polecenie zosta$o spe$nione
w sposób jak najbardziej karykaturalny – doprowadzaj'cy do absurdu sens jego wykonania. (yciowa m'dro"# nakazuje mu, by – b$a znu j'c lub uda j'c
dobrodusznego prostaczka – odci'$ si&
od g$upoty i niesprawiedliwo"ci pa%stwa.
Wyborn% decyzj% Igora Gorzkowskiego jest skorzystanie ze znakomitego
przek"adu Paw"a Hulki-Laskowskiego,
w którym z biegiem lat odkrywamy coraz wi#cej smaczków i wdzi#ku. Teatralnej drogi twórcy przedstawienia nie
b#d# przypomina", pisa"em o niej z okazji premiery sosnowieckiego „Za&mienia”. Gorzkowski w polskim $yciu teatralnym zas"u$enie zajmuje miejsce w !cis"ej
czo"ówce.
Scenografia to dzie"o Jana Polivki,
absolwenta wydzia"u scenografii praskiej Akademii Sztuk Dramatycznych,
który od lat jest obecny na polskich scenach. Pracowa" m. in. w Teatrze Polskim
we Wroc"awiu, Teatrze Polskim w Poznaniu, Teatrze im. Wojciecha Bogus"awskiego w Kaliszu, Teatrze Wspó"czesnym
w Warszawie, Teatrze Powszechnym
w Warszawie. Na Ogólnopolskich Konfrontacjach Teatralnych otrzyma" nagrod# za scenografi# do przedstawienia
„Iwona, ksi#$niczka Burgunda” Witolda
Gombrowicza, zrealizowanego w Teatrze im. Jerzego Szaniawskiego w Wa"brzychu. W „Szwejku” scenograficznych fajerwerków nie ma, ale jest bardzo
nastrojowo, zabawnie i funkcjonalnie.
Plastyczn% stron# spektaklu !wietnie dope"niaj% kostiumy, dzie"o artystki uzna-
nej, nagradzanej i… naukowo utytu"owanej, Joanny Walisiak-Jankowskiej. Opraw# muzyczn% przygotowa" znany kompozytor i improwizator Piotr Tabakiernik
i zrobi" to, jak zawsze perfekcyjnie. Dyrekcja Teatru Zag"#bia doskonale rozumie, $e tylko wybitni, kochaj%cy teatr arty!ci decyduj% o jego wysokim poziomie.
Szwendaj%cy si# po scenie i paplaj%cy
Szwejk z rud%, lisi% grzyw%, a raczej z tym,
co po niej pozosta"o, bywa czasem upierdliwy do granic wytrzyma"o!ci, ale zawsze jest przesympatyczny i nie mo$emy si# z nim rozsta& po wyj!ciu z teatru.
Wierzymy, $e kocha wszystkich ludzi, nawet najwi#kszych kretynów. B#dziemy go
d"ugo pami#tali i ka$de przywo"anie tej
postaci rozja!ni najbardziej ponury dzie'.
Chyl# czo"a przed mistrzem Wojciechem Le!niakiem.
Znakomit% rol# a w"a!ciwie kilka ról
w jednym przedstawieniu dopisa" do swojego bogatego dorobku Andrzej (leziak
(m.in. Genera$ je"# sra# i spa#, Genera$
serde%ko, Genera$ inspektor latryn,
Karczmarz). W zale$no!ci od okoliczno!ci by" okrutny, tragiczny i !mieszny, zabawny i przera$aj%cy. Z wielk% klas%
i kultur% wypowiada" kwestie pozornie ordynarne. Najbardziej podziwiam aktorów
w"a!nie za kunszt przekazywania tre!ci
ponad tekstem, za nadawanie s"owom nowych, przefiltrowanych przez w"asn%
osobowo!& znacze'. Podoba" si# Micha" Ba"aga (Kapitan Lukasz, Zakochany Porucznik, Podchor'!y Marek) – przystojniaczek, któremu wydaje si#, $e jest
od Szwejka o niebo m%drzejszy, a niestety – nie jest. Brawurowo (i bardzo dobrze)
potraktowa" swoje aktorskie zadanie
Grzegorz Kwas (Podporucznik Dub,
Wach mistrz). Uda nie za de biu to wa "a
na sosnowieckiej scenie Ma"gorzata
Saniak – absolwentka wydzia"u aktorskiego PWST we Wroc"awiu oraz… polonistyki na Uniwersytecie Marii Curie-Sk"odowskiej w Lublinie i to od razu
w wielu rolach: Baronowa, Elly, Telegrafistka, Babunia, Baba. )ycz# wielu wspania"ych chwil na teatralnych deskach!
Na koniec, ku rozweseleniu, s"owa
samego Józefa Szwejka: Bardzo mi przykro, ale w wojsku by$em poddany superarbitracji z powodu idiotyzmu i urz&dowo zosta$em przez nadzwyczajn' komisj&
lekarsk' uznany za idiot&. Ja jestem
idiota z urz&du. (…) Nie mog$em si& dokszta$ca#, bo mnie do czytelni nie wpu"cili, a nawet wyrzucili, bo my"leli, !e
przyszed$em kra"# palta. Wi#cej w teatrze.
Obejrzyjcie koniecznie!
Dobry wojak Szwejk pos"usznie melduje si# na scenie Teatru Zag"#bia!
WITOLD KOCI"SKI
Jaroslav Ha!ek Dobry wojak Szwejk,
przek"ad: Pawe" Hulka#Laskowski, re$yseria
i adaptacja: Igor Gorzkowski, scenografia:
Jan Polivka, kostiumy: Joanna Walisiak#
#Jankowska, muzyka: Piotr Tabakiernik,
ruch sceniczny: Iwona Pasi%ska.
Teatr Zag"&bia w Sosnowcu. Premiera:
2 stycznia 2016.
57
!L"SKA#
OJCZYZNA
POLSZCZYZNA
JAN MIODEK
lekro! jestem w Nysie b"d# goszcz$ jej mieszka%ców we Wroc&awiu, tylekro! zwracam im uwag$
na niepoprawn", nieuzasadnion" historycznie form$ nysanin, któr" s&ysz$,
a i widz$ w gazetach. Przyrostek -anin,
którym urabiamy nazwy mieszka%ców
od pod staw s&o wo twór czych -nazw
miejscowo'ci, mia& pierwotn" posta!
-janin i to obecne w nim kiedy' nag&osowe j jest przyczyn" tradycyjnego zmi$kczania wy g&o sów owych pod staw:
Chorzów – chorzowianin, Rybnik – rybniczanin, Cieszyn – cieszynianin, Pszczyna – pszczynianin, Miko!ów – miko!owianin, Piekary – piekarzanin, Bobrowniki
– bobrowniczanin, Tychy – tyszanin.
Do tego ci"gu wpisuje si$ nysianin i tylko takie brzmienie jest zasadne z punktu widzenia tradycji morfologicznej naszego j$zyka.
Dopuszczaj"c w tej sprawie kompromis, proponuj$ zawsze nysianom s&owotwórczy wariant. Takie formalne dublety funkcjonuj" przecie( w odniesieniu
do wielu nazw mieszka%ców. W Tychach na przyk&ad s&yszy si$ nie tylko tradycyjnego tyszanina. By unikn"! rzadkiej
w polszczy#nie wymiany g&oskowej ch:
sz, zw&aszcza nap&ywowa ludno'! tego
miasta tworzy nazw$ tychowia nin,
do podstawy s&owotwórczej dodaj"c
cz"stk$ &"cz"c" -ow- i mi$kcz"c jej wyg&osow" spó&g&osk$ w. Równie( w Brzegu Opolskim wyst$puj" obok siebie
brze"anin i brzegowianin. Analogicznie
mieszkaniec Nysy mo(e by! nysowianinem! A wi$c: nysianin, nysianka, nysianie albo nysowianin, nysowianka, nysowianie (nie: nysanin, nysanka, nysanie).
Przed paroma dniami zobaczy&em
w tek'cie pisanym kaletanina – „mieszka%ca Kalet” i znów, niestety, musz$
zaprotestowa!. To mo(e by! albo kalecianin (kalecianka, kalecianie) – z tradycyjn" w stosunku do podstawy s&owotwórczej wymian" t: #, albo kaletowianin
I
58
Nysianie
i kalecianie
(kaletowianka, kaletowianie) – z cz&onem &"cz"cym -ow- ze zmi$kczonym
wyg&osowym w.
Nysa pochodzi od nazwy rzeki Nysy
(K!odzkiej) – niezwykle starej, wr$cz archaicznej. Taki pradawny charakter maj" zreszt" wszystkie inne Nysy – $u"ycka, Szalona, Ma!a. A (e w historycznych
zapisach – od dokumentu cesarza Ottona III z roku 1000 przez czesk" kronik$
Kosmasa, niemieck" Thietmara po &aci%sk" kronik$ klasztoru cystersów w Henrykowie pod Wroc&awiem – mieszaj" si$
zapisy z „i” i „y” po „n”, do dzi' toczy si$
spór, czy by&a to pierwotna Nysa, czy Nisa. Wariant z „y” ka(e wywodzi! Nys%
od prain do eu ro pejskiego rdzenia
neudh//nudh – „wilgo!, p&yni$cie”. Gdyby to za' by&a Nisa, nale(a&oby w niej widzie! kontynuant dawnej Nidsy z pras&owia%skim pniem nid- (por. Nida, Nidzica)
wywodz"cym si$ z praindoeuropejskiego neid „p&yn"!”. W gruncie rzeczy mamy tu do czynienia z niuansem morfologiczno-znaczeniowym.
Odrzeczn" nazw" jest beskidzka uzdrowiskowa Wis!a – od nazwy królowej polskich rzek, oczywi'cie, pochodz"ca,
a ta – by! mo(e – ma nawet przedindoeuropejski rodowód. Za jej pierwotn" posta! przyjmuje si$ najcz$'ciej form$
Ueistla – pochodz"c" od rdzenia ueis//uis
„p&yn"!”.
Pierwotna jest tak(e nazwa rzeczna Pszczyna (dzi' Pszczynka), a jej powtórzeniem jest nazwa miasta. I tylko trwa
spór, czy by&a to w punkcie wyj'cia
Plszczyna – od pras&owia%skiego czasownika plskati – polskiego pluska#, czy Blszczyna od blskati – b!yszcze# (by&aby to
wtedy rzeka „o b&yszcz"cej wodzie”). Zapisy z uproszczonym artykulacyjnie nag&osem, dzi' obowi"zuj"cym – ju( bez l,
spotyka si$ od XVII stulecia.
Najpierw by&a równie( rzeka O!awa
(lewy dop&yw Odry) na archaicznym
pniu praindoeuropejskim el//ol „p&yn"!,
ciec” zbudowana – tak jak graniczna
Olza. Nazwa rzeki O!awy zosta&a ponowio na w pod wro c&aw skim gro dzie
O!a wie – no to wanym w #ró d&ach
od XII wieku.
A jakie jest pochodzenie Kalet? By&y
one ma&" koloni" Kuczowa – dzi'... cz$'ci Kalet. Ich nazwa – formalnie pluralna (te Kalety, z tych Kalet) – to by&a na pocz"tku singularna Kalita od popularnego
na )l"sku i w ca&ej Polsce nazwiska Kaleta (od kaleta „sakiewka”). Obok owej
Kality zacz$&y funkcjonowa! gwarowe
splu ralizo wane Ka lyty (s&y cha! je
do dzi'!) i do niech bezpo'rednio nawi"zuj" oficjalne Kalety.
Kiedy je#dzi&em poci"giem przez Kalety w drodze z Tarnowskich Gór do Opola (lub w kierunku przeciwnym), zawsze
z wielkim sentymentem kierowa&em
wzrok ku staremu J%dryskowi, obecnie te(
cz$'ci Kalet. Stamt"d pochodzi& wielki
polski j$zykoznawca prof. Henryk Borek
(1929-1986), absolwent m$skiego ogólniaka w Tarnowskich Górach z roku 1950, który i ja w kilkana'cie lat pó#niej uko% czy &em, oraz po lo nisty ki
krakowskiej, od roku 1955 wyk&adowca
w Wy(szej Szkole Pedagogicznej w Opolu, go'cinnie przyje(d(aj"cy te( na zaj$cia na nasz" wroc&awsk" polonistyk$. By&
to znakomity badacz polszczyzny 'l"skiej,
historyk j$zyka, wybitny przedstawiciel
polskiej onomastyki, czyli dyscypliny j$zykoznawczej zajmuj"cej si$ nazwami
(gr. onoma „nazwa”).
Z wydanego w roku 2015 w Kaletach
pod redakcj" Feliksa Pluty i Krzysztofa
Lisieckiego po'miertnego zbioru tekstów Henryka Borka „Wczoraj i dzi' j$zyka. Kartki z dziejów nazewnictwa 'l"skiego” dowiedzia&em si$, (e krajanie
Profesora nazwali Jego imieniem Miejsk" Bibliotek$ Publiczn" oraz ulic$ w J$drysku. Pi$kny to i wzruszaj"cy gest!
!
Szale!stwo
i metoda
KSI"#KI
EWA WYL$#EK
ajemniczy tytu! niemal sze"ciuset stronicowej powie"ci Szalszy okazuje si# by$ najmniejsz% trudno"ci%
czytelnika poruszaj%cego si# po rzeczywisto"ci stworzonej przez pisarza. Szale&cza (par excellence) wyprawa
po "wiecie przedstawionym pe!na jest niezwyk!ych bohaterów
i fantastycznych wydarze&, w których namacalno"$ i wizje si#
przenikaj%, zwierz#ta mówi% ludzkim g!osem, a ludzie lewituj%. Ta satyryczno-obyczajowa powie"$, która zwyci#'y!a
w Konkursie Literackim Miasta Gda&ska im. Boles!awa Faca
w roku 2014, ju' od pierwszych stron umiejscawia czytelnika w samym epicentrum absurdu i groteski. Na szcz#"cie umiej#tne zachowanie proporcji mi#dzy tym co nierzeczywiste, a tym
co znane, pozwala dostrzec metodycznie prowadzon% narracj#,
w której przeplataj% si# najró'niejsze gatunki i formy – monitor ustaw, dzie!a filozoficzne, brukowce. Momentami niemal
hagiograficzny charakter ksi%'ki prowadzi czytaj%cego do zaskakuj%cego "wiata, w którym zbawiciel nie wierzy w Boga,
po czym buduje ark# w ogródku przy ulicy Akacjowej 44. Mo'na zastanowi$ si# w kontek"cie fabu!y nad symbolicznym znaczeniem tej liczby i wi%'%cym si# z ni% nadej"ciem Mesjasza,
który ocali naród. Mesjanistyczne zap#dy g!ównego bohatera,
Izydora – niepozornego geniusza szachowego pragn%cego ocali$ Polsk#, jak i chroni$ swoje 'ycie przed wyimaginowanym
wrogiem – zostaj% jednak pokrzy'owane przez wieloletnie pobyty w szpitalach psychiatrycznych, w których wypracowuje
swój mechanizm obronny – szatrang.
To historyczne okre"lenie szachów okazuje si# strategi% przetrwania dla Izydora i oddanych mu s%siadów i polega
na zr#cznym ukrywaniu swojego ob!#du i odpowiednim (zgodnym z normami) reagowaniu na bod(ce spo!eczne. Musi wi#c
nauczy$ si# wspó!istnienia z równie interesuj%cymi jak on lokatorami kamienicy – wró'ki, wdowy, niedosz!y socjolog,
homofob. Rytm 'ycia mieszka&ców wyznaczaj% zasi!ki,
cykliczno"$ upomnie& o zaleg!ych op!atach, a co najwa'niejsze – program telewizyjny. Nie sposób nie zauwa'y$ krytyki polskiego umi!owania telewizji i kultu telewizora jako
centralnego przedmiotu w mieszkaniu. Gro(ba konfiskaty nielegalnych odbiorników staje si# impulsem do podj#cia walki i jednocze"nie ostatecznym czynnikiem solidaryzuj%cym
lokatorów. Niep!acenie abonamentu, jak pisze Szalsza, to d!ugoletnia polska tradycja, niemal sport narodowy. Autor nie bez
komizmu, ale i z pewn% czu!o"ci%, opisuje wady narodu, któ-
T
ry dopiero w sytuacji prawdziwego zagro'enia, jakim jest kontrola nielegalnych odbiorników, potrafi si# zmobilizowa$. Ich
solidarno"$ wobec szeroko poj#tego wroga i „walka” ma dla
ka'dego z bohaterów inne znaczenie. Batalia toczy si#
z Marsjanami, homoseksualistami, urz#dami i rozs%dkiem.
Ciekawym aspektem wspó!pracy cz!onków sojuszu pod wodz% Izydora jest poj#cie w!asno"ci. Pierwotnie ka'dy z nich
niemal obsesyjnie strze'e swego maj%tku i nieruchomo"ci, by
wraz z up!ywem czasu zgodzi$ si# na 'ycie w strukturze przypominaj%cej kibuc. Jest to jeden z optymistycznych w%tków
powie"ci – niezale'nie od dochodów, statusu spo!ecznego
i przekona& jednostki potrafi% si# wspiera$ i wzajemnie
zach#ca$ do walki, cho$ w nieco pompatyczny sposób.
W ksi%'ce nie brak przemów i monologów prowadzonych
w interesuj%cych rejestrach, charakterystycznych dla stereotypowego pojmowania danej grupy zawodowej czy spo!ecznej. Mimo tych zabiegów postaci nie s% jednowymiarowe, przeciwnie – prze'ywaj% chwile zw%tpienia i refleksji nad
swoimi przekonaniami. Ma to swoje odbicie na poziomie formy. Szalsza z niezwyk!% wiarygodno"ci% odtwarza 'argony
i elementy slangu, co czyni powie"$ wielog!osow%. Ta polifoniczno"$ mo'e zaciekawi$ szerokie grono czytelników, tym
bardziej 'e autor nie zaniedbuje 'adnej grupy spo!ecznej – nie szcz#dzi nikogo. Rozprawia si# z dewotami i „ateuszami”, przedsi#biorcami-cwaniakami i lud(mi w domach
spokojnej staro"ci. Bezlito"nie ods!ania wady, wydawa$ by
si# mog!o, nawet zupe!nie nieszkodliwych grup zawodowych,
jak np. t!umacze konferencyjni. Najsurowsza krytyka
dotyczy jednak urz#dników. Pot#piana jest ich opiesza!o"$
i bezduszno"$, a nade wszystko bierno"$ i g!upota. O ile wymy"lony przez Izydora wróg posiada cechy charakterystyczne, to urz#dnicy stanowi% jedn% mia!k% i bezwoln% mas#, przelewaj%c% si# przez naczynia systemu. Odmawia si# im
imion i wyj%tkowo"ci, nawet na poziomie narracji najcz#"ciej
towarzyszy im strona bierna i tryb bezosobowy („Odmowa
przyj#cia Pa&skich dokumentów wcale nie oznacza rzeczywistej odmowy ich przyj#cia”). Chocia' urz#dnicy n#kaj% niewinnych ludzi widmem stempli i duplikatów, wspó!czucie, które mo'e wobec tych ostatnich mie$ czytelnik, powinno wraz
z rozwojem fabu!y zanikn%$. Okazuje si# bowiem, 'e mieszka&cy kamienicy nie maj% w sobie nic z ofiar. Nie godz% si#
na bycie marginalizowanymi banitami, stawiaj% opór. Forma
rebelii budzi zdziwienie, a wraz z nasileniem si# radykalizmu
bohaterów równie' strach. Pod wodz% g!ównego bohatera staj% si# przebieg!ymi wojownikami o nieco pokraczn% w ich rozumieniu sprawiedliwo"$, a kafkowska wizja aparatury pa&stwowej zostaje podwa'ona przez romantycznego, b!#dnego
rycerza. Wynik tego starcia pozostaje nierozstrzygni#ty
i trudno jednoznacznie okre"li$, czy ta z rozmachem napisana powie"$ Szalszy jest satyr% na rzeczywisto"$, wró'b% czy
ostrze'eniem. Je"li tym ostatnim, to rodzi si# pytanie, czego
lub kogo nale'y si# ba$? Althusserowskiej wizji pa&stwa czy
cz!owieka z misj%? Mimo momentami ponurych opisów batalii jednostki z pa&stwem, Szalsza zdaje si# poprzez komizm
!agodzi$ ostrze swojej krytyki, a niezrównowa'eni bohaterowie staj% si# sympatyczni. Wybacza si# im przywary i oportunizm, który sprawia, 'e pocz%tkowo to pieni%dze s% g!ównym
kierunkiem dzia!a& bohaterów ksi%'ki. Pierwotnie wi#c relacje mi#dzyludzkie s% p!ytkie i nastawione na zysk, a dobroczynna dzia!alno"$ Izydora i zap#dy pro bono brane s% za naiwno"$
i szeroko rozumiane „frajerstwo”, a on sam budzi nieufno"$.
Doskona!y zmys! obserwacji autora sprawia, 'e czytaj%c powie"$ nie sposób zada$ sobie pytania o w!asny szatrang i nabyte szablony mi#dzyludzkich relacji, które, jak udowadniaj% bohaterowie, pr#dzej czy pó(niej ulegaj% zniszczeniu
i ukazuj% brutaln% prawd# o naszym w!asnym szale&stwie. Czytelnik stopniowo zanurzaj%c si# w absurdaln% fabu!#, musi
zmierzy$ si# z w!asnymi obsesjami i tym, co budzi w nim groz#. O ile rzeczywisto"$ pozaliteracka mo'e nie zapewnia$
skutecznych rozwi%za&, to "wiat przedstawiony w biblijny sposób daje nadziej# i oferuje katharsis.
Marek Szalsza: Schy!ek szatrangu. Gda!sk 2015, ss. 584.
59
G!sty
przestwór
KSI"#KI
ju# nie pierwszy tomik wierszy Wojciecha Kassa, który trzymam w r$ku, i czytam z wielkim zainteresowaniem. Staram si$ dociec specyfiki tej
poezji, jej g"$bi, dzi$ki której "apie za trzewia, natychmiast
jest atrakcyjna. Przy takim podej!ciu rodzi si$ pytanie, jaki
jest kontekst czy podk"ad tej poezji, #e staje si$ nie tylko
klarowna, ale równie# skondensowana i jak#e no!na metaforycznie i znaczeniowo. Natychmiast rodzi si$ przekonanie, #e
autor ma po prostu talent, i tu le#% wszelkie 'ród"a jej znaczenia. Ale takie stwierdzenie by"oby tak ogólnikowe, #e zahaczaj%ce o bana". Tu trzeba zastanowi& si$ g"$biej i m%drzej.
Upatruj$ w m%dro!ci jego przekazu g"$bokiego sensualizmu,
nie takiego natychmiast z brzegu, ale przetrawionego.
Przy czym autor Ba ma ten przekaz jakby ju# wcze!nie
zgromadzony czy ugruntowany przez jaki! czas wewn%trz,
w sobie, aby w gotowej ju# formie, po dojrzeniu, przela& na papier. Tak s%dz$, czytaj%c ostatni jego tom Przestwór. Godziny. Przejrza"em tomik pobie#nie od ko(ca do pocz%tku – tak
czasem robi$ – ale najbardziej utkwi" we mnie wiersz otwieraj%cy ksi%#k$, zatytu"owany: Z ca!ej jaskrawo"ci swojej
niemoty. Obrazuje on cisz$ wewn$trzn% autora, w której nast$puje „obróbka” tego, co ju# gotowe objawia si$ w tek!cie.
Przywo"uj$ w ca"o!ci: „A czy taka cisza jest mo#liwa, / dookolna cisza kiedy zamieraj% / godziny, rzeczy, pory, g"osy /
a w twoim wn$trzu rodzi si$ / poruszenie pierwsze z najpierwszych // jakby je wywo"a"o chuchni$cie / od zarania b"%dz%ce w kosmosie / a zaraz potem s"yszysz d'wi$k / tak czysty,
jakby na srebrne kowade"ko / opad"a "za. Czyja to "za?”. Oczywi!cie poeta wie, #e to jego "za. Ale mo#e by& "z% ka#dego.
Poeta ten wiersz zuniwersalizowa", !wiadomie zreszt%, bo wie,
#e poezja to dobro& i wielkie mo#liwo!ci znaczeniowe. Nie
by"o dzie"em przypadku równie#, #e wyznaczy" mu miejsce
otwieraj%ce ksi%#k$.
I pozwol$ sobie przej!& do wiersza ze str. 44 – Wiatr. Dlaczego tyle kartek do przodu, dlaczego w"a!nie tam? Wiersz
ten mówi o konkretnej codzienno!ci w le!niczówce Pranie,
b$d%c przy tym równie g"$bokim i dobrym jak wcze!niej
przytoczony. To charakteryzuje akurat dobrego poet$. Takie
wahad"o, tutaj mamy same konkrety, a tam co! bardzo ogólnego, konkretny liryk o wewn$trznej ciszy, która jest jakby
startem do nowego wiersza. I jak#e tamta "za jest wymowna
i pi$kna. Ale i tym konkretom nic nie brakuje: „Mówi$ – oto
To
60
JERZY LUCJAN WO$NIAK
!wiat"o, przyby"o z daleka, / bardzo daleka i z"o#y"o r$ce
do !niadania / Dotar"o a# tu, do naszego domu; na klamk$ /
m"ynek do kawy, suszon% macierzank$, / twoj% twarz pokryt% skorupa snu, dotar"o / z wieczno!ci i czyni widzialnym
pomidory / miód, solniczk$, chleb, kameralno!& nasz% / nieobj$t%”. Jest tu wyra'na "%czno!& mi$dzy tamt% cisz% przestworu, czego! bardzo ogólnego i pi$knego, a cisz% codzienno!ci
przy niezb$dnych #yciowo czynno!ciach. Bo ko(czy si$ tak:
„Mówisz – ty nar%b drew z brzozy, / dobrze napisz$ siekier$, tylko dopij$”.
Oczywi!cie to nie znaczy, #e te wiersze uwa#am za najlepsze w ksi%#ce. Zatrzyma"em si$ przy nich, bo chcia"em
zobrazowa& rozpi$to!& i mo#liwo!ci twórcze autora. Oba "api% za serce, poddajemy si$ ich narracji.
Jest tam du#o pi$knych wierszy, by"aby ca"a litania, gdybym zacz%" wymienia&. Przytocz$ kilka, niezgodnie zreszt%
z numeracj% stronic: Klucze, Z ca!ej jaskrawo"ci swojej niemoty, Tryptyk godziny pe!ni, To jest, Psalm go"cinny,
Wierszu. Oczywi!cie jest to mój subiektywny wybór.
Chcia"em zatrzyma& si$ przy ostatnim z wymienionych.
Poeta broni tutaj poezji krótkimi potrójnymi frazami, jak#e
trafnie i skutecznie. Wybieram: „w dusz$ / zmar"ego ojca /
wst%p // i z ni% / gdzie b%d' / b%d' // przed lito!ci% / ho"oty /
si$ bro( // od spojrzenia / mafioza / stro( // ku siepaczowi /
wyced' / won // przed wolno!ci% / g"ow$ wersu / sk"o( / a gdy
trafisz na raj / przytul si$ / do(”. Dokumentuje tutaj autor – w sposób m%dry i jak#e ironiczny czasem – przemawiaj%c do wiersza w wierszu.
Pomys"owo!& semantyczna Kassa jest w ca"ym zbiorze ciekawa i jak#e pomys"owa. Autora znam od kilku lat osobi!cie.
Wiem, #e pisanie jest dla niego !wiat"em i powietrzem. Bez
niego nie móg"by w"a!ciwie #y& i cieszy& si$ mijaj%cym czasem. To dla niego imperatyw. W jednym z ostatnich wierszy
w tomiku zajmuje na ten temat wyraziste i w"a!ciwie jednoznaczne stanowisko. My!l$ o wierszu Kaliber. Zaczyna tak:
„)ni$ #e mam kul$ w mózgu / nie wiem jak tam utkwi"a” i dalej: „No wi$c mam t$ kul$ w mózgu / to rzecz pewna // Mówi$ do niej / wieczorem w pokoju przed snem // jak mam #y&
by ta kula / nie przesz"a na wylot / nie obudzi"a mnie / i s"ysz$ / jeszcze nie zgin%"e! / póki ona tam jest”. Tre!& wiersza
dotyczy Katynia, ale to nie ma nic do rzeczy, bo poeta na tej
kanwie zdradza nam swój stosunek do pisania w ogóle. Jest
bezkompromisowy wobec bezprawia i przemocy, doskonale czuje poetyck% powinno!&. *atwo odgadn%&, #e ta konstatacja ma zwi%zek nie tylko z tym wierszem, ale jest wtopiona organicznie w jego ja'(.
Jakie mam wra#enia i odczucia po lekturze? To ca"a gama
bardzo wszechstronnych, a tak#e wa#nych spostrze#e(. Nie
b$d$ si$ sili" na jak%! ekwilibrystyk$ lingwistyczn%, nie jestem j$zykoznawc%. Podchodz$ do tego zagadnienia bardzo
praktycznie. Z punktu widzenia zwyk"ego czytelnika. I my!l$, #e ten czytelnik po przeczytaniu zbiorku si$gnie po inne
ksi%#ki Kassa. To poezja bardzo dobra, pisana z wielkim przekonaniem prosto z serca. Ma równie# zasadniczy walor: nie
moralizuje, jej semantyczno!& nie nurza si$ w skomplikowane niuanse s"owne. Jest tak komunikatywna, #e g"$bokie przes"ania moralne i etyczne natychmiast s% asymilowane przez
czytaj%cego, bo wynikaj% z klarowno!ci s"ów i obrazów. Maj% tak#e konkretne zaczepienie w otaczaj%cej nas rzeczywisto!ci. Na pewno autor jest sensualist% jak ka#dy poeta. Ten
sensualizm jednak ma jeden niezaprzeczalny walor: przemawia natychmiast i to tak sugestywnie, #e czytelnik rozumie
szybko, o co chodzi, i wyci%ga z tego z czym si$ zapozna" ch$&
w"asnego zinterpretowania tych spostrze#e(, jednocze!nie tak
go to absorbuje – bo jest gor%ce i bliskie mu – #e rodzi potrzeb$ dalszego wnikania w t$ poezj$.
Wojciech Kass: Przestwór. Godziny. Biblioteka „Toposu”, Sopot 2015,
ss. 63.
O kulturowym
przymusie
Harcerskie
martyrologium
KSI!"KI
KRYSTYNA HESKA#KWA$NIEWICZ KSI!"KI
KATARZYNA BERETA
Klista!a, harcerz i dzia!acz spo!eczny z Rybnika, wyda! Marty ro lo gium harce rek i harce rzy Cho r! gwi "l! skich
w latach 1939-1945, tworz"c swoist" harcersk" list# strat, w której zebra! z istniej"cych do tej pory materia!ów informacje g!ównie
na temat $l"skich i zag!#biowskich harcerzy. Autor od dawna pisze o rybnickim harcerstwie, %mudnie $ledz"c ka%dy jego $lad, zw!aszcza w okresie drugiej wojny $wiatowej. Kieruje nim powinno$& synowska (jego
ojciec za dzia!alno$& w ZWZ AK zosta! rozstrzelany w Auschwitz),
a tak%e pasja historyka-amatora tropi"cego ka%dy $lad przesz!o$ci.
B#d"c z wykszta!cenia technikiem, Klista!a próbuje nadrobi& brak profesjonalnego przygotowania wielk" pracowito$ci" i pasj" poszukiwacza, mimo wi#c wielu usterek warsztatowych ksi"%ka budzi szacunek.
Martyrologium liczy 512 stron i zawiera 1450 biogramów, których
zebranie wymaga!o benedykty'skiego trudu. Swym zainteresowaniem
autor obj"! zarówno te osoby, które zgin#!y w obozach koncentracyjnych, na froncie czy w egzekucji publicznej, jak i tych harcerzy, którzy prze%yli lata 1939-1945, lecz dotkn#!y ich ró%ne formy represji. O ile
ta pierwsza sytuacja wydaje si# zupe!nie oczywista, to druga ju%
niekoniecznie i wymaga!aby g!#bszego uzasadnienia. Najwi#cej zastrze%e' budzi obecno$& w Martyrologium cz!onków rodzin pomordowanych osób, w dodatku wprowadzanych niekonsekwentnie, raczej przypadkowo.
Pojawiaj" si# równie% inne w"tpliwo$ci: oto has!a nie s" numerowane ani podzielone wed!ug czytelnego klucza, alfabetyczny spis biogramów nie posiada %adnej logiki, brak te% indeksu nazwisk, który u!atwia!by orientacj# w zawarto$ci tomu.
Tytu! zawiera okre$lenie „chor"gwi $l"skich”, a przecie% autor
wykracza daleko poza terytorium dawnej Chor"gwi (l"skiej, bo
znajdziemy tu równie% harcerzy zag!#biowskich i cz#stochowskich,
wyodr#bnionych przecie% nawet w strukturach Szarych Szeregów
(ul. Huta – Chor"giew (l"ska i ul. Barbara – Chor"giew Zag!#biowska, ul. Warta – Chor"giew Cz#stochowska), a tak%e biogramy osób
z )ywiecczyzny. To powoduje wprawdzie przyrost hase!, ale z drugiej
strony zaciemnia obraz. Opracowanie jest wi#c list" strat nie „Chor"gwi (l"skich”, ale $l"sko-d"browskiego, cz#stochowskiego, a nawet
ma!opolskiego harcerstwa. Szkoda te%, %e nie zosta!a przeprowadzona krytyka *róde!, poniewa% niektóre z nich mia!y charakter popularny i autor powtórzy! za nimi b!#dne informacje. )a!owa& równie% nale%y, %e nie ma ich pe!nego wykazu, bo bardzo skromna bibliografia
z niepe!nymi opisami nie oddaje ca!ego bogactwa materia!ów, które
zgromadzi! autor.
Mo%na wi#c mie& %al do wydawcy, %e nie poddano Martyrologium
naukowej recenzji, która pozwoli!aby ca!o$& uzupe!ni&, dopracowa&
i nada& jej rzetelny charakter. Zapewne konsultacja z Instytutem
Pami#ci Narodowej Oddzia!em w Katowicach, jak i zapoznanie si#
z Polskim S!ownikiem Biograficznym – modelowym opracowaniem
z zakresu biografistyki – pozwoli!aby wyeliminowa& wiele b!#dów.
l"ska opowie$& sowizdrzalska A. Scholtisa Ostwind (pierwodruk: 1932) by!a dot"d znana jedynie czytelnikom legitymuj"cym si# dobr" znajomo$ci" niemieckiego, a i dla nich
musia!a stanowi& nie lada wyzwanie, skoro jej t!umacz na j#zyk polski – A. Smolorz – stwierdzi!, i% zosta!a napisana trudnym i niecodziennym j#zykiem. Mo%e dlatego musieli$my czeka& na polski przek!ad
a% 83 lata, a mo%e powody by!y zupe!nie inne? Niestety brakuje w tej
recenzji miejsca, by snu& szerokie dywagacje na ten temat. Do$& powiedzie&, %e z nieco podobnych przyczyn zdaje si# nie ukazywa& wznowienie zbioru esejów Z. Kossak pt. Nieznany kraj (pierwodruk: 1932).
Powód ten okre$li!abym lakonicznie: niezrozumieniem problematyki lub jeszcze inaczej: demonizacj" zawarto$ci ksi"%ki.
Oczywi$cie ju% wcze$niej na !amach „Fabryki Silesii” (nr 1/2012)
opublikowano fragment powie$ci Scholtisa w translacji P. Przyby!y,
ale dopiero w 2015 roku oficyna Silesia Progress wyda!a ca!y utwór
po polsku pod tytu!em Wiatr od wschodu. I oto teraz ka%dy polski
odbiorca mo%e zajrze& do tej os!awionej ksi"%ki, która w 1933 roku
zosta!a zakazana w Niemczech.
Trzeba przyzna&, %e nie jest ona !atwa i w latach 30. XX wieku mog!a budzi& nie tylko obawy ideologiczne, ale tak%e estetyczne, gdy%
j#zyk Scholtisa wykracza! poza ówczesne kanony literackie. Robi!
wy!om w narracji, który mo%na by porówna& do eksperymentów wspó!czesnego mu B. Schulza. Oczywi$cie, proza tego drugiego jest doskonalsza pod ka%dym wzgl#dem, jest przede wszystkim lekka i pe!na
zaskakuj"cych metafor. Proza Scholtisa jest ci#%ka, szorstka, a narracja cz#sto rwie si# i gmatwa. Niestety sporo b!#dów – zarówno
j#zykowych, jak i stylistycznych – nale%y przypisa& przek!adowi
Smolorza, a tak%e do$& niechlujnej pracy redaktora. Liczne literówki,
zb#dne spacje, a nawet niew!a$ciwa wersyfikacja tekstu znacznie utrudniaj" lektur#. Ma si# wra%enie, %e pracy nad publikacj" towarzyszy!
zgubny po$piech. Szkoda, bo znacznie obni%a to poziom tej pierwszej
polskiej edycji.
Co jednak warto$ciowego wnosi Wiatr od wschodu do skarbca literatury o Górnym (l"sku? Mo%na by wskaza& wiele wa%nych zagadnie' poruszanych przez Scholtisa, gdy% Ostwind, jak pisze jego t!umacz,
to „kompendium wiedzy historycznej o genezie i rozwoju europejskiej
katastrofy na linii (...) Trójk"ta Weimarskiego” (s. 7).
Dla mnie Wiatr od wschodu to bardzo gorzka opowie$& o t!amsz"cym oddzia!ywaniu tzw. kultury. Wp!yw ten rozpoczyna si# ju% w dzieci'stwie, gdy m!ody cz!owiek urabiany jest przez otoczenie zgodnie
z przyj#tymi przez nie wierzeniami, tradycjami, zwyczajami, a czasami nawet zabobonami. Scholtis pokazuje takie instytucje, jak
rodzina czy szko!a wr#cz jako miejsca !amania ludzkiego ducha
i urabiania go pod!ug racji innych. Oczywi$cie nie on pierwszy i nie
ostatni o tym pisa!, ale z pewno$ci" jego g!os w tej wielopokoleniowej i wieloj#zykowej narracji o kulturowym przymusie, który niszczy
jednostki i ca!e narody, jest wa%ny i interesuj"cy.
Jerzy Klista!a: Martyrologium harcerek i harcerzy chor!gwi "l!skich
w latach 1939#1945. S$ownik biograficzny. Katowice 2015, ss. 512, ilustr.
August Scholtis: Wiatr od wschodu. %l!ska opowie"& sowizdrzalska. T!um.
A. Smolorz. Altdorf, Katowice, Kotórz Ma!y 2015, ss. 439.
J.
$
61
Kilar
– kompozytor
niepokorny
KSI!"KI
ak gigantyczn! prac& wykona"a Maria Wilczek-Krupa, pisz!c ksi!#k& o Wojciechu Kilarze pokazuje nie tylko ilo'(
g&sto zadrukowanych stron, ale tak#e szczegó"owe „Kalendarium”, ilo'( przypisów i indeks nazwisk. Przypisy: rzadko o nich
si& pisze, a tu s! na swój sposób kluczowe, bo zawieraj! si& w nich
setki godzin i dni, które z"o#y"y si& na kilkuletni! prac& nad ksi!#k!. Pokazuj! oczywi'cie )ród"a, które by"y pomocne autorce podczas
pracy: dziesi!tki rozmów i chyba wszystko co zapisano, sfilmowano b!d) wyemitowano na antenach radiowych o Wojciechu Kilarze
zbada"a, przestudiowa"a, wreszcie w niezwykle finezyjny sposób po"!czy"a z osobistym do'wiadczeniem, jakim by"y rozmowy z kompozytorem – z Wojtkiem, bo o tak! form& poufa"o'ci na stronicach
ksi!#ki poprosi" autork& bohater tej opowie'ci – rzeki.
Pomys" na ksi!#k& okaza" si& znakomity. Autorka jest dziennikarzem muzycznym, z doktoratem na temat muzyki filmowej Kilara,
a wi&c pierwszy krok ju# zrobi"a. Zabieraj!c si& za przygotowanie
ksi!#ki trzeba by"o tylko zbli#y( si& na tyle do kompozytora, #eby
zdoby( jego zaufanie. I tak si& zapewne sta"o, bo inaczej nie powsta"a by tak niezwykle udokumentowana biografia. Autork& i bohatera wielkiego reporta#u, jakim jest „Kilar. Geniusz o dwóch twarzach” dzieli"a kilkudziesi&cioletnia ró#nica wieku, a jednak
zaprzyja)nili si& na swój sposób. Niebywa"a dociekliwo'( dziennikarska Marii Wilczek-Krupy a zarazem znajomo'( zagadnie$ muzycznych, pozwoli"y na opisanie jego #ycia, rzec by mo#na, w wymiarze 3D. To okre'lenie mo#e by i odpowiada"o samemu Kilarowi,
lubuj!cemu si& przecie# w nowinkach technicznych, cho( nie zawsze do ko$ca przez niego oswajanymi.
„Poczeka pani, a# umr&, i napisze o mnie ksi!#k&…” – te s"owa
podczas pierwszych kontaktów z Wojciechem Kilarem nie zrazi"y
dziennikarki. Nie da"a za wygran!. Pomocny okaza" si& „po'rednik” – profesor Andrzej Jasi$ski, przyjaciel kompozytora. Ta trójka spotka"a si& na koncercie jubileuszowym Kilara. I wtedy wszystko si& zacz&"o. Pisze Maria Wilczek-Krupa: „[…] i wtedy zmieni"
zdanie. Z prostego powodu – kobiecie, w cztery oczy, odmówi( nie
umia"”. I tak rozpocz&"y si& ich rozmowy. Te pierwsze, najwa#niejsze – w Katowicach, na Brynowie, przy ulicy Miko"owskiej, w mateczniku Kilara, sk!d wyrusza", chocia# z czasem z coraz mniejszym
animuszem w 'wiat, albo na wycieczk& swoim wypasionym mercedesem z rejestracj! BASIA, albo po papierosy – jako pasa#er
z kierowc! – przyjacielem panem Wojciechem Krajewskim, z którym, mimo blisko'ci zawsze byli na per pan. Podczas tych jazd jeden pan Wojciech z drugim panem Wojciechem rozmawia" o zwyk"ych dniach, o sprawach codziennych (bo Krajewscy byli
domownikami Kilarów), ale i o muzyce – której ten pierwszy by"
J
62
WIES#AWA KONOPELSKA
pasjonatem, a drugi j! komponowa", tak rozmawiali a# po dzie$
ostatni, po ostatnie tchnienie, po dzie$ %wi&tej Rodziny, w którym
odszed" Mistrz – przyjaciel.
Maria Wilczek-Krupa zbudowa"a swoj! ksi!#k& w sposób niezwykle przemy'lany, ale i najprostszy z mo#liwych: od spotkania
przy okazji koncertu jubileuszowego, pierwszych, zdawkowych
rozmów telefonicznych, wreszcie od pierwszej wizyty przy „najd"u#szej ulicy w ca"ych Katowicach”. Te domowe wizyty okaza"y
si& kluczem do ca"o'ci. Uwa#no'( Marii Wilczek-Krupy, spostrzegawczo'(, rejestrowanie – tak#e fotograficzne – wszystkiego co j!
w domu Kilarów otacza"o, analizowanie, przygl!danie si&, dotykanie, wchodzenie tymi co on schodami na pi&tro domu, w!chanie zapachów – tych dolatuj!cych z kuchni i wykwintnych papierosów,
przygl!danie si& elegancji codziennego ubioru, ch"oni&cie zapachu
doskona"ych perfum, przypatrywanie si& kontaktom z ukochanymi
kotami, ch"oni&ciu opowie'ci o zjawisku nadprzyrodzonym jakim
dla kompozytora by"a jego zmar"a #ona Basia, wreszcie mo#liwo'(
przebywania w pracowni Wojtka – dotkni&cie partytur, fortepianu,
mo#liwo'( siedzenia na jego fotelu czy kanapie – wszystko to mia"o niebagatelne znaczenie w poznawaniu Jego. I rozmowy, rozmowy, rozmowy… Pod!#anie za ka#dym detalem zwi!zanym z biografi! Kilara mia"o dla niej ogromne znaczenie – bo jak pisa( o czym',
czego si& nie widzia"o, czego nie próbowa"o si&, nie pod!#a"o ulicami, po których on sam chodzi", nie zagl!daj!c do hoteli, w których bywa", sp&dza" z upodobaniem dziesi!tki dni i nocy. Tak wi&c
najpierw Lwów, a potem Rzeszów, Kraków, Katowice, Cz&stochowa i dalej: Pary#. Pojecha(, zobaczy(, zrozumie(, opisa(. Tak powsta"y kolejne rozdzia"y tej ksi!#ki, zmierzaj!ce w finale do jednego – do braku odpowiedzi na pytanie: jakim cz"owiekiem by"
Wojciech Kilar, cz"owiek o dwóch twarzach… Walcz!cy w nim
Dr Jekyll i Mr Hyde – o czym sam opowiada", do ko$ca nie pozwolili na jednoznaczn! odpowied) – bo taka nie istnieje.
Z rozdzia"u na rozdzia" ze stroni ksi!#ki wy"ania si& coraz to bardziej skomplikowana posta( – z jednej strony posiadaj!ca gigantyczn! "atwo'( komponowania na zamówienie, czasem od niechcenia,
przypadkiem, po dzie"a wielkie, które pozosta"y wy"!cznie w g"owie kompozytora, nigdy nie przelane w ca"o'ci na papier nutowy,
wci!# niedoskona"e, nie zamkni&te, zbyt wielkie, #eby ujrza"y 'wiat"o sali koncertowej. Jak nigdy nie napisane dzie"o #ycia, jakim mia"o by( Triuduum Paschalne. Kilar – cz"owiek nieprzenikniony, nieprzewidywalny, hedonista i asceta, choleryk i introwertyk, ale ci!gle
on sam: od paryskich knajp i hoteli po cel& jasnogórsk!.
Opisuje wi&c Wilczek-Krupa z zegarmistrzowsk! precyzj! nie
tylko zdarzenia z #ycia Wojtka, ale kolejne dzie"a, relacjonuje b!d)
cytuje rozmowy z przyjació"mi: re#yserami – jak Krzysztof Zanussi, Kazimierz Kutz, Andrzej Wajda, F. F, Coppola, Roman Pola$ski,
z kompozytorami, muzykami, ksi&#mi ks. Józefem Budniakiem i ks.
Jaros"awem Paszkotem, lekarzami – dr. Jackiem Ber! i prof. Stanis"awem Wosiem, 'ledzi wszystkie w!tki, si&ga po najdrobniejsze zapiski i zarejestrowane obrazy z jego udzia"em. Idzie pó" kroku
za nim, po jego 'ladach, naszpikowana wiedz!, faktami i komentarzami, poznaj!c rodzin&, bliskich, ca"e kr&gi znajomych – wszystko
to w poszukiwaniu prawdziwego Kilara. Zaczyna wi&c od „przestrzeni” – tej najbli#szej, poprzez opisanie jego fascynacji (zgromadzi"a
ich – 7! – czy to nie czasem jaka' magiczna cyfra?) – s! wi&c i paryska awangarda i wino, i Morcinek (te ksi!#ki z dzieci$stwa!), jest
Hiszpania ze swoj! corrid! (nie wiedzie( czemu!), Iwaszkiewicz, nie
mog"o zabrakn!( Pisma %wi&tego, Atmy, Psalmu 136 i Jasnej Góry.
Nie mog"o zabrakn!( poezji Dantego i Petrarki. A potem Maria
Wilczek-Krupa opisuje Kilarowe „twarze”, próbuj!c z jednej strony
„dogada(” si& z Dr. Jekyllem i Mr Hyde’m – którzy najpe"niej pojawili si& w filmowym „Draculi”. Jest te# pod!#anie za jego … odchodzeniem. Za zamkni&t! w nim najwi&ksz! tajemnic! jak! by"a
wiara, z czasem najch&tniej wyra#ana przy pomocy zawsze schowanego w kieszeniach wykwintnych marynarek ró#a$ca – to dzi&ki
dziesi!tkom Tajemnic pozna" pi&kno mamrotanych modlitw w ko'ciele (najch&tniej 'w. Micha"a w ukochanym Brynowie), a potem
zbiorowego odmawiania modlitw w'ród jasnogórskich konfratrów.
Zapisywane przez dwa lata na dyktafonie rozmowy pozwoli"y autorce na przytoczenie s"ów Kompozytora, które wypowiedzia" mi&dzy 1 a 3 wrze'nia 2013 roku, na trzy miesi!ce przed 'mierci!:
„Czuj& si& cz"owiekiem spe"nionym jako kompozytor i jako cz"owiek. Ale nie to jest tak naprawd& istotne. Wa#ne jest, by by( dobrym cz"owiekiem. Marz& o tym, #eby tak mnie w"a'nie ludzie zapami&tali”. I zapami&taj!, chocia# po lekturze ksi!#ki Marii
Wilczek-Krupy, która nie zbagatelizowa"a #adnej z wielu, naturalnych aktywno'ci „niepokornego” Kompozytora.
Maria Wilczek!Krupa: Kilar. Geniusz o dwóch twarzach. Wydawnictwo
Znak, Kraków 2015, s. 415.
Sopot
– Gliwice, !cie"ki
dzieci#stwa
KSI$%KI
WITOLD TURANT
owrót na 'cie&ki dzieci)stwa wydaje si$ bardzo !atwy i jako literacki temat szczególnie no'ny. Lubimy pozytywne emocje, a pierwsze kilka czy kilkana'cie lat naszego &ycia ch$tnie postrzegamy jako czasy szczególnie szcz$'liwe. Nie bez przyczyny w literaturze natrafiamy na poj$cie „z!otego dzieci)stwa”. Jednak zasiadaj#c
do pisania wspomnie), bardzo szybko przekonujemy si$, &e
czyha na nas wiele pu!apek i nie ma znaczenia, czy zdarza si$
nam by% zawodowym literatem czy amatorem wiedzionym
potrzeb# przekazania obrazu czasów bezpowrotnie minionych.
Niebezpiecze)stwo jest takie samo: idealizujemy kre'lony obraz. Od razu powiem, i& autor ksi#&ki Miejsca szcz!"liwe tego wyst$pku nie unikn#!. Maciej Kaliszan, gliwicki fotograf
zwi#zany przez wiele lat z Wydzia!em Architektury Politechniki "l#skiej, za cel swojego idealizowania wybra! sobie a&
dwa miasta, bo Sopot i Gliwice. Pomi$dzy tymi widzianymi
poprzez pryzmat magii miejscami up!yn$!y lata jego dzieci)stwa i wczesnej m!odo'ci. Potem zosta!y ju& tylko Gliwice.
Bohaterami w#tku sopockiego s# dziadkowie i pies. Natomiast w Gliwicach pojawia si$ ju&, poza rodzicami i innymi
doros!ymi, grupa dzieciaków z przeró&nych 'rodowisk, jak
to zazwyczaj w takich kamienicach na "l#sku bywa!o, gdzie
wiatr historii przywiewa! przybyszów z najró&niejszych
stron Polski. Integracja najszybciej nast$powa!a w'ród dzieci, co Kaliszan barwnie i metod#, powiedzia!bym, zapo&yczon# z technik fotograficznych, opisuje. Niewiele jest w tym socjologii, s# za to emocje i sentyment do przyja(ni z tamtych
lat. Warto prztoczy% d!u&szy fragment: „Rolf bardzo zaprzyja(ni! si$ z pani# Rut#, bo ona w!a'nie robi!a poranne zakupy u rze(nika, a pies wiedzia! dobrze, &e w siatce jest mi$so
i zawsze co' mu si$ dostanie. Ruta mieszka!a z córk# i z synem w ma!ym mieszkanku przy ulicy Lotników. To by!a stara brukowana ulica biegn#ca od lotniska w dó!, do ulicy
Bojkowskiej. Gdy skr$ci!o si$ w prawo, mo&na by!o doj'%
do kopalni „Gliwice”. Ta ulica przypomina!a mi ulic$ Chopina w Sopocie. Obie mia!y ten sam urok, sz!y z górki na pazurki, jak mówi# dzieci, i by!y obsadzone lipami. Lecz zapach
lip by! inny. W Sopocie przypomina! rozpuszczony w bryzie
morskiej lipowy miód i nie da!o si$ spa% przy otwartym oknie,
tak mocno pachnia!o. W Gliwicach (….) najsilniej pachnia-
P
!o po deszczu, gdy wia! zachodni wiatr, ale smród z koksowni skutecznie unicestwia! zapachy natury. "l#zacy, naród praktyczny, zbierali kwiaty lip i suszyli je na zimow# herbatk$ (…).
Po szkole cz$sto odprowadza!em Rut$ do jej domu, id#c
zarazem z Rolfem na spacer. To znowu by!a okazja, aby po%wiczy% niemiecki.
– Maciek, was ist das?
– Das ist Haus.
– Wie heist du?
– Ich heise ….. – i tak a& do mieszkania Ruty”.
Mamy tak&e do czynienia z rybo!ówstwem – morskim i gliniankowym, przy czy to ostanie nie jest wolne od dramatycznych przygód. Widzimy stadka go!$bi, a tak&e wiele ró&nych
atrakcji, dost$pnych w zasadzie wy!#cznie dzieciom, poniewa& doros!ym nie wydaj# si$ ju& tak ekscytuj#ce. Facet z lodami czy wat# cukrow# przy wej'ciu do parku to dzi', w dobie fastfoodów i ró&nych s!odko'ci, które same wpychaj# si$
do r#k, widok &enuj#cy. Natomiast dla mojego pokolenia by!
to widok porównywalny z Jerozolim# w oczach krzy&owców,
podobnie jak uliczne wodopoje czy co', co tylko z nazwy by!o gum# do &ucia; prawdziwa, przywieziona nie wiadomo jak
i nie wiadomo sk#d by!a… no, mniejsza z tym.
Nie powinni'my si$ jednak nadmiernie roztkliwia%, bo czeka nas jeszcze kilka uwag o j$zyku, jakim napisana jest ksi#&ka Macieja Kaliszana, a tak&e o sposobie obrazowania. Otó&
dla osób wychowanych w domu o inteligenckich tradycjach
b$dzie to prawdziwa przygoda. Prosty i pe!en wdzi$ku styl,
bogate s!ownictwo, a wszystko u&yte do konstruowania obrazków i obrazeczków przypomina zabieg kadrowania, który dobry fotograf posiada, jak to si$ mówi, w ma!ym palcu.
Mamy tak&e wyraziste pierwsze plany, a to, co si$ dzieje
na drugich i trzecich, jest niby rozmazane i nie przykuwaj#ce uwagi, lecz jednak stanowi#ce istotne t!o, czytelne dla
doros!ego. Szczerze mówi#c, nie wiem, czy Kaliszan sam
z siebie na to wpad!, niejako instynktownie, czy te& podpowiedzia! mu to jaki' zaprzyja(niony literat. Jedno jest pewne: to dzia!a i podnosi walor nie tylko literacki, ale i poznawczy tej ksi#&ki.
Jedna z rzeczy, które nieco m#c# ten sielankowy obraz, to
nadmierna sk!onno'% do powracania do tych samych scen,
przy u&yciu niemal tych samych zwrotów. Ten drobny
w gruncie rzeczy mankament rekompensowany jest jednak
zaletami, o których wspomina!em.
W ostatniej cz$'ci opowie'ci widzimy autora u progu doros!o'ci. Przygoda w sopockim kasynie czy „dzikie” walki bokserskie na pok!adzie tajemniczego statku na gdy)skiej redzie
to nie dziecinada. Dreszcz emocji wywo!any prawdziwym
ryzkiem to jest ju& co' dla m$&czyzny. I tu wida%, &e pióro
Kaliszana nabra!o rozp$du. Warto go mo&e namówi%, by Miejsca szcz!"liwe mia!y swój dalszy ci#g, w którym opisa!by
chwile wa&ne dla jego dzia!alno'ci artystycznej, bo przecie&
fotografowie tak&e maj# ciekawe &ycie, zw!aszcza w Gliwicach, gdzie autor zetkn#! si$ z takimi asami fotografii polskiej,
jak Zofia Rydet czy Jerzy Lewczy)ski.
Kaliszan ko)czy opowie'% swego rodzaju ho!dem dla
dzielnicy Gliwic, w której si$ wychowa!: „Fenomen Trynku
tkwi! w stworzonym przez ludzi tyglu wielkich emocji, we
wzajemnym szacunku, przyja(niach, w rodzinach, które
zna!em i nauczycielach, którzy mnie uczyli i wychowywali.
Te rodziny i nauczyciele, czy mi si$ to podoba!o, czy nie, stawali si$ cz#stk# mnie. Oni s# zawsze przy mnie, bo kiedy chc$,
mog$ ich w my'lach przywo!a% i wspomina%. Mojego 'l#skiego gniazda, w którym si$ wyklu!em, nie zamieni!bym nigdy
na inne. By!o to moje miejsce szcz$'liwe”.
Niewiele mo&na tu doda%. Chyba jedynie to, &e i gliwiczanie, i sopocianie znajd# w tej ksi#&ce wiele bliskich sobie obrazów (s# w niej tak&e m!odzie)cze prace Kaliszana) i niejeden powód do wzrusze). Ale nie tylko oni. Mog$ poleci%
Miejsca szcz!"liwe ka&demu mi!o'nikowi dobrej prozy wspomnieniowej.
Maciej Kaliszan: Miejsca szcz!"liwe. Gliwice 2014, ss. 201.
63
KUPA gruzu pozosta!a
z dawnego wie"owca
DOKP przy Spodku.
Pra ce roz biór ko we
trwaj# ju" rok, rozpocz$ to je w grud niu 2014 roku. Cze%&
naziemna budynku zosta!a zburzona, teraz
trzeba jeszcze tylko
usun#& fundamenty.
LISTOPADOWYCH
pensji nie otrzymali
pracownicy placówek
o%wiatowych w Por$bie: Miejskiego Zespo !u Szkó! nr 1,
Szko!y Podstawowej
nr 2 i Szko!y Podstawowej nr 3. Po raz
kolejny protestowali na
sesji Rady Miejskiej.
Jed nak
bur mistrz
Ryszard Spyra pozostawa! wyj#tkowo nieZapis wydarze" czu!y na ich argumenz miesi#ca ty. Po wta rza! tyl ko
poprzedzaj#cego w kó!ko, "e bud"et
zamkni$cie gminy %wieci pustkanumeru mi i nic nie da si$ zrobi&. Ale o swoje apana "e pan bur mistrz
jako% potrafi! zadba&.
BY!Y szef wojewódzki Milicji Obywatelskiej
w Piotrkowie i Katowicach, 78-letni Zdzis!aw W., zosta! oskar"ony przez szczeci'ski IPN o pope!nienie 36 zbrodni komunistycz nych, b$ d# cych jed no cze %nie
zbrodniami przeciwko ludzko%ci. Chodzi
o wydanie decyzji o internowaniu 36 dzia!aczy opozycji w 1981 roku.
SPÓ!KI w$glowe mimo trudnej, a nawet katastrofalnej sytuacji finansowej – by wspomnie& cho&by szybuj#ce w dó! na gie!dach
%wiatowych ceny w$gla – wyp!aci!y górnikom tzw. barbórkowe. Jastrz$bska Spó!ka
W$glowa uczyni!a to w ratach, Kompania
W$glowa w jednej transzy. Barbórki otrzymali tak"e pracownicy kopalni nale"#cych
do Tauronu, W$glokoksu, Silesii czy Spó!ki Restrukturyzacji Kopal'.
BIOLASOL to pierwszy polski p!yn do przemywania i przechowywania narz#dów
do przeszczepów. Do tej pory polskie szpitale stosowa!y p!yny zagraniczne, g!ównie
ameryka'skie, kanadyjskie czy holenderskie.
Polski odpowiednik, o wiele ta'szy, stworzy! prof. Florian Ryszka z Farmaceutycznego Zak!adu Naukowo-Produkcyjnego
„Biochefa” w Sosnowcu wraz z zespo!em
wspó!pracowników. Sprawdzili go i stosuj# z powodzeniem transplantolodzy ze (l#skiego Uniwersytetu Medycznego. By&
mo"e uda si$ rozpowszechni& Biolasol
na inne szpitale.
RZ"DOWY program finansowania zabiegów in vitro wyga%nie w po!owie przysz!ego roku i nie zostanie przed!u"ony. W Polsce tylko w Cz$stochowie b$d# dop!aca&
do tej metody z publicznych pieni$dzy.
Tutejszy program dofinansowania zabiegów in vitro trwa z powodzeniem ju"
od 2012 roku i zosta! niedawno przed!u"ony do 2017 roku.
KO#CZY si$ renowacja zabytkowych polichromii W!odzimierza Tetmajera i Henryka
Uziemb!y w sosnowieckiej katedrze. Zosta!y one uszkodzone podczas po"aru %wi#tyni, jaki zdarzy! si$ tu pod koniec pa)dziernika 2014 roku. Ogie' pojawi! si$ na dachu
MIESI!C
64
ko%cio!a od strony o!tarza. Zniszczone zosta!y wie"a, wyposa"enie, a przede wszystkim bezcenne malowid!a, które cz$%ciowo
zalano wod# podczas akcji ratunkowej.
NIEMAL gotowy jest ju" %ródmiejski odcinek
Drogowej Trasy (rednicowej w Gliwicach. 493-metrowy tunel ma ju" betonowe
jezdnie i strop. W grudniu trwa!o wyposa"ania obiektu m.in. w 212 lamp przejazdowych, 345 lamp wjazdowych i 122 ewakuacyjnych. Przyjecha!o te" 30 wielkich
wentylatorów z Hiszpanii, dzi$ki czemu
gliwicki tunel cho& krótszy od katowickiego (który liczy ok. 660 m), ma by& lepiej wietrzony. Gliwicki tunel b$dzie zaopatrzony
w ponad pó! setki kamer z wideodetekcj#. Budowa tego odcinka DT( trwa od 2013 roku.
FINISZ budowlany na Stadionie (l#skim nast#pi! w grudniu 2015 roku. Uko'czono
monta" p!yt poliw$glanowych na licz#cym a" 43 tys. m kw. dachu. Teraz ju" tylko od bio ry tech niczne, któ re te" jed nak – z racji wielko%ci obiektu – potrwaj#.
W!adze samorz#dowe województwa planuj#, "e stadion zostanie definitywnie oddany
do u"ytku w po!owie 2017 roku. Zosta! on
wyposa"ony w 24 skyboxy, czyli kilkunastoosobowe lo"e dla VIP-ów oraz dwa razy wi$ksz# lo"$ prezydenck#. Kolorystyka
widowni ma by& utrzymana w niebiesko-"ó!tych barwach, natomiast na zewn#trz stadion
otrzyma bia!o-czerwon# tonacj$.
ZARZ"D województwa %l#skiego wspar!
pomys!, by na Stadionie (l#skim rozgrywa!
swoje mecze Ruch Chorzów. (l#ski klub jest
jednym z dwóch – obok Pogoni Szczecin – klubów pi!karskiej ekstraklasy graj#cym na przestarza!ym stadionie. Zdaniem
wicemarsza!ka Kazimierza Karolczaka,
Stadion (l#ski powinien sta& si$ aren# domow# Ruchu Chorzów. W ko'cu i Stadion
i Ruch s# krajanami, wi$c powinni si$
wspiera&.
NOWYM wojewod# %l#skim zosta! Jaros!aw
Wieczorek, gliwicki radny PiS, który 8 grudnia otrzyma! nominacj$ na to stanowisko.
Powo!anie Wieczorka to spora niespodzianka, bo wydawa!o si$, "e wi$ksze
szanse ma prof. Jan Wojty!a, za którym przemawia!o du"e do%wiadczenie. Nowy wojewoda ma 35 lat i jest – jak twierdz# jego znajomi – bardzo ambitny i pracowity.
OLBRZYM – tylko na jedn#, ale za to jedyn#, bo sylwestrow# noc – wyrós! przy katowickim Spodku. Ju" w po!owie grudnia
wida& by!o, "e Sylwester na tej scenie b$dzie huczny. Konstrukcja sceny by!a wysoka na sze%& pi$ter, a szeroka na 60 metrów.
Polsatowski Sylwester z Katowic okaza!
i%cie gor#cy i to mimo siarczystego mrozu.
NOWE radiowozy, w liczbie 26., trafi!y
do komend miejskich i powiatowych naszego województwa. 9 grudnia w Komendzie
Wojewódzkiej Policji w Katowicach odby!o si$ ich uroczyste przekazanie. Jeden radiowóz to koszt ok. 61 tysi$cy z!otych.
$WI"TECZNE iluminacje s# kosztowne, ale
za to efektowne. Warto by!o wy!o"y& troch$
miejskiej kasy, by poczu& klimat %wi#t.
Na roz%wietlonym katowickim rynku stan$!a tym razem karoca z reniferami. *#cznie
Katowice na %wi#teczny klimat wyda!y
pó! miliona z!otych. I to nie jest najdro"ej.
Wi$cej o ca!e 100 tys. z! p!aci Bielsko-Bia!a, a nieco mniej Tychy – 480 tys. z!.
W Sosnowcu, tak jak rok temu, og!oszono
przetarg na dzier"aw$ %wi#tecznych ozdób
i przeznaczono na to 280 tys. z!. Dla porównania – Chorzów wyda! na dekoracje
458 tys. z!, w tym s# pieni#dze na zakup no-
wych ozdób, zainstalowanie o%wietlenia i jego demonta".
DIAGNOZA Spo!eczna, jak# przeprowadzi!
zespó! naukowców pod przewodnictwem
prof. Janusza Czapi'skiego okaza!a si$
druzgoc#ca dla Rudy (l#skiej. Wysz!o bowiem, "e jest to najbardziej patologiczne
miasto w Polsce, w przeciwie'stwie np.
do Jaworzna, gdzie do zjawisk patologicznych dochodzi najrzadziej. Wyniki zaszokowa!y samych mieszka'ców Rudy (l#skiej,
jak te" w!adze miasta, które nie kryj#c zaskoczenia, nie zgadzaj# si$ z nimi, cho&
„przyj$!y je z pokor#”. Policyjne statystyki, co ciekawe, nie potwierdzaj# naukowych
„rewelacji”. W Rudzie (l#skiej by!o i jest
spokojnie.
ZABÓJCA ze strzelnicy w Chorzowie dosta!
nie do"ywocie, o co wnioskowa!a prokuratura, a 25 lat pozbawienia wolno%ci z mo"liwo%ci# ubiegania si$ o warunkowe zwolnienie po 20 latach odsiadki. Taki wyrok
zapad! 16 grudnia w S#dzie Okr$gowym
w Katowicach w g!o%nej sprawie z 24 wrze%nia 2014 roku, kiedy to 25-letni wówczas
Hubert Ch. zabi! na strzelnicy w Chorzowie 46-letniego instruktora. W ciele ofiary
by!o 19 ran postrza!owych. Oskar"ony zamierza! opu%ci& budynek strzelnicy z broni#,
ale na szcz$%cie powstrzyma! go jeden
z w!a%cicieli obiektu. Ch. zamierza! bowiem
zabija& ludzi w centrum Katowic.
ODDANO ho!d dziewi$ciu górnikom – ofiarom brutalnej pacyfikacji kopalni Wujek dokonanej przez pluton specjalny ZOMO
16 grudnia 1981 roku. W 34. rocznic$ tragicznego zdarzenia odby!a si$ uroczysta
msza %wi$ta, apel poleg!ych, ods!oni$to tablic$ pami#tkow# i z!o"ono kwiaty pod pomnikiem-krzy"em przed kopalni#. Natomiast 13 grudnia go%ci! pod pomnikiem
prezydent Andrzej Duda.
TRZYMILIONOW" pasa"erk# lotniska w Pyrzowicach okaza!a si$ Monika Dobrakowska mieszkaj#ca w Londynie od 10 lat.
Pani Monika przylecia!a liniami WizzAir
z portu Londyn-Luton. Nagrodzono j# dwoma biletami na lot tam i z powrotem w dowolne miejsce liniami WizzAir z portu
w Pyrzowicach. Rekordzistka otrzyma!a
równie" m.in. voucher prezentowy o warto%ci 5 tys. z!, a dealer BMW przekaza! jej
voucher na weekendowe skorzystanie z jazdy limuzyn# bmw w!a%nie.
SEJMIK województwa %l#skiego uchwali! bud"et na 2016 rok. Po stronie dochodów jest
on ni"szy o 23 procent od tegorocznego, bo
spad!a dotacja na Drogow# Tras$ (rednicow#. Planowane wydatki maj# wynie%&
ok. 1,5 mld z!, dochody ok. 1,4 mld z!. Oznacza to w skrócie, "e trzeba b$dzie wzi#& kolejny kredyt na doko'czenie Stadionu (l#skiego, jak zwykle niedofinansowana b$dzie
kultura. Ma!o %rodków przeznaczono te"
na leczenie psychiatryczne.
POGRZEB dwójki dzieci, czteroletniej dziewczynki i jej rocznego braciszka, potr#conych
na przej%ciu dla pieszych w Tychach, mia!
miejsce 22 grudnia w tyskiej parafii Ducha
(wi$tego. Ta niepotrzebna tragedia wstrz#sn$!a nie tylko mieszka'cami Tychów, ale
i ca!ego regionu. Przypomnijmy – do wypadku dosz!o 17 grudnia tu" po godz. 19.
na przej%ciu dla pieszych ko!o sklepu Tesco.
W przechodz#c# przez pasy matk$ z dzieci$cym wózkiem wjecha! 64-letni miko!owianin, którego – jak twierdzi – o%lepi!y
%wiat!a samochodu jad#cego z ty!u.
KRONIKARZ
iblioteka w WilkowiB
cach – gminie po!o"onej
na pograniczu Beskidu #l$skie-
Z *YCIA
BIBLIOTEK
Zdj"cia z archiwum GBP w Wilkowicach
Ukrainy. Co roku nades!ane
prace oraz liczba uczestników
&wiadcz$ o du"ym zainteresogo i Ma!ego, licz$cej okowaniu i potrzebie organizowa!o 13 000 mieszka%ców – do mania konkursu. Udaje nam si' zaja 2015 roku (kiedy utworzono
inspirowa( zarówno twórców
Gminny O&rodek Kultury) by!a
ludowych, jak i artystów profejedyn$ samorz$dow$ instytucj$
sjonalnych. Jeste&my jedn$
kultury. Ksi$"nica, maj$ca dwie
z nielicznych instytucji, która
filie w Bystrej i Mesznej, gromapodj'!a si' takiego zadania.
dzi!a, opracowywa!a i udost'pNadsy!ane prace cechuje wynia!a – podobnie jak inne bibliosoki poziom i wy!onienie zwyteki publiczne w naszym
ci'zców jest dla profesjonalnekraju – wytwory ludzkiej my&li.
go jury nie!atwym zadaniem.
Przez lata by!a równie" koordyNiektórzy twórcy s$ sta!ymi
natorem wi'kszo&ci dzia!a% kuluczestnikami, ale co roku pojaturalnych podejmowanych na tewiaj$ si' te" debiutanci, którzy
renie gminy. Dlatego pracownicy
zazwyczaj bior$ udzia! w nabiblioteki to osoby z pasj$, posiast'pnych zmaganiach. Twórdaj$ce do&wiadczenie we wspó!czo&( laureatów mieli&my przypracy ze wszystkimi wilkowicjemno&( podziwia( ju" wiele
kimi stowarzyszeniami oraz
razy. To najcz'&ciej arty&ci,
instytucjami, w tym zw!aszcza ze
których dzie!a znajduj$ si'
Bibliotekarze popularyzuj! kultur" ludow! tak#e w$ród najm%odszych w muzeach i prywatnych koszko!ami i przedszkolami.
czytelników
Nasi czytelnicy mog$ korzylekcjach na ca!ym &wiecie,
sta( z 41 000 ksi$"ek. Jest to
m.in.: Jan U&ciniak z Che!ma;
w wi'kszo&ci nowy ksi'goGminna Biblioteka Publiczna w Wilkowicach Czes!aw i Maria Kubikowie
zbiór, zakupiony po 2005 roku,
z Czechowic; W!odzimierz
systematycznie wzbogacany
Ostoja-Lniski z Czerska; Jakub
o nowo&ci wydawnicze. DotaGazurek z Istebnej; Jan Bojko
cje na dzia!alno&( biblioteki s$
z Jaworzynki; Andrzej Pochoznaczne, a zakup ksi$"ek stanopie% z Ku)ni Raciborskiej; Stawi priorytet. Ca!y ksi'gozbiór
nis!aw Kwa&ny i Mateusz G'zosta! uj'ty w katalogu on-line,
bala z Mesznej; Emilia Le&niak
a rejestracja wypo"ycze% w cenze Stryszawy; Zdzis!aw S!onitrali, jak i w filiach prowadzona ze #wi$tnik Górnych; Maria
na jest elektronicznie. U"ytkownicy maj$ -Bia!ej mo"liwa jest jedna z najciekawszych Gatnar-Guzy z Wis!y; Anna i Eugeniusz Bodo dyspozycji 7 stanowisk komputero- form naszej dzia!alno&ci – propagowanie guccy, Aniela Stanek, Marta Walczak-Stawych z bezp!atnym dost'pem do Interne- sztuki ludowej i kontakty z jej twórcami. Ta siowska z Zakopanego; Leszek Cie&lik
przygoda rozpocz'!a si' w ko%cu lat 90. z *ywca; a tak"e artystka z Ukrainy – Oksatu oraz skaner.
Wilkowickie placówki biblioteczne s$ ubieg!ego wieku zorganizowaniem wysta- na Vynnychok. Pok!osie corocznych konch'tnie odwiedzane i – mimo "e mamy ju" wy koronek, bibu!kowych kwiatów i rze)b kursów to 13 wystaw w Wilkowicach
w gminie dobrze funkcjonuj$cy GOK – t't- Stanis!awa Kwa&nego, cz!onka Stowarzy- oraz 28 poza gmin$ – w Szczyrku, Bestwini$ "yciem. S!u"ymy lokalnej spo!eczno&ci, szenia Twórców Ludowych. W 2002 roku nie, Chybiu i *ywcu. Wilkowicka ksi$"niproponuj$c bogat$ ofert' us!ug skierowa- Gminna Biblioteka Publiczna, pe!ni$ca ro- ca posiada niema!$ kolekcj' obrazów manych do szerokiej grupy odbiorców. Prowa- l' koordynatora dzia!a% kulturalnych, we lowanych na szkle autorstwa uczestników
dzimy zaj'cia dla dzieci, lekcje bibliotecz- wspó!pracy z parafi$ &w. Micha!a w Wilko- konkursów. Mamy nadziej', "e uda nam si'
ne, warsztaty artystyczne, kursy obs!ugi wicach zorganizowa!a pierwszy kon- utworzy( galeri', w której b'd$ one ekspokomputera, a tak"e organizujemy spotkania kurs – „#w. Micha! w rze)bie ludowej”. Pó)- nowane.
z interesuj$cymi lud)mi. Pracownicy biblio- niej by!y nast'pne konkursy, których
Coraz wi'cej osób odwiedzaj$cych biteki podejmuj$ wiele ró"nych dzia!a%, by jej przedmiotem sta!y si' zapomniane formy bliotek' jest zainteresowanych kultur$ lugo&cie mogli ciekawie i po"ytecznie sp'dzi( sztuki ludowej – malarstwo na szkle oraz dow$. Chc$ pozna( stare obrz'dy, wróci(
czas. Pomagaj$ mieszka%com gminy i oko- grafika.
do tradycji swoich pradziadków. Dlatego
Od 2005 roku wystawy konkursowe or- gromadzimy literatur' z dziedziny etnogralicznych miejscowo&ci rozwija( swoje paganizowane s$ w „Galerii w Sieni” (wcze- fii, zbieramy wszelkie materia!y dotycz$sje, zdobywa( nowe umiej'tno&ci.
Filie biblioteczne mieszcz$ si' w prze- &niej w domu katechetycznym). W pewnym ce twórców ludowych. Staramy si' zach'stronnych i estetycznie urz$dzonych loka- momencie postanowili&my nada( konkur- ci( do malo wania na szkle rów nie"
lach. Centrala boryka si' z ciasnot$, jednak sowi inny charakter. Wymy&lili&my cykl najm!odszych czytelników, organizuj$c
nie przeszkodzi!o to utworzy( w jej wn'- „Rok polski”. Rok by! i jest wyznaczany warsztaty prowadzone przez uznanych artrzu „Galerii w Sieni”, miejsca, znanego ju" przez powtarzaj$cy si' harmonogram prac tystów. W maju tego roku du"a grupa
w okolicy, w którym ka"dy wchodz$cy w gospodarstwie, jak równie" przez rytua! dzieci i doros!ych tworzy!a pod fachow$
do ksi$"nicy w Wilkowicach musi si' za- &wi$t ko&cielnych. Taki wybór tematu opiek$ Marty Walczak-Stasiowskiej, w ratrzyma(. Od 2005 roku prezentujemy tu umo"liwia panoramiczne spojrzenie na prze- mach projektu „Dzie!o r$k i serc” prowadzie!a plastyczne. Ich autorami s$ zarów- sz!o&(, zachowanie od zapomnienia zwycza- dzonego przez Regionalny O&rodek Kultuno arty&ci lokalni, pokazuj$cy prace wyko- jów i obrz'dów naszych przodków. Sprzy- ry w Bielsku-Bia!ej.
nane w zaciszu domowym lub na warszta- ja zastanowieniu si' nad nieprzemijaj$c$
Popularyzowanie sztuki ludowej w bibliotach, jak i twórcy cenieni w Polsce oraz poza prawd$ o rodzinie, autorytetach i relacjach tece jest mo"liwe dzi'ki "yczliwo&ci i zajej granicami. W galerii pokazywane by!y mi'dzyludzkich.
anga"owaniu etnografów: Barbary Rosiek
W ramach cyklu „Rok polski” odby!y si' z Muzeum Miejskiego w *ywcu, Teresy
m.in. grafiki prof. Micha!a Klisia oraz obrazy &l$skich artystów nieprofesjonalnych m.in. tematyczne konkursy: „Adwent”, „*e%- Kurzyk z Parku Etnograficznego w #lemiecy”, „Od Zwiastowania do Zielonych #wi$- niu i nieocenionej pomocy Zbigniewa Miz kolekcji Stanis!awa Gerarda Trefonia.
GBP realizuje równie" swoje autorskie tek”, „Bo"e Narodzenie. Od Wigilii do &w. cherdzi%skiego, Moniki Te&luk oraz Dariuprzedsi'wzi'cie, którym jest konkurs Szczepana”, „Wesele. Od namówin do we- sza Kocemby z Regionalnego O&rodka
na rze)b' i malarstwo na szkle. Dzi'ki sela”.
Kultury w Bielsku-Bia!ej.
W rywalizacji cz'sto bior$ udzia! arty&ci
wspó!pracy – czy wr'cz przyja)ni – z ReAGATA PROCHOWNIK
gionalnym O&rodkiem Kultury w Bielsku- z zagranicy – ze S!owacji, Czech czy
Powrót do kultury
ludowej
65
66
go dyrektora Muzeum "l#skiego profesora
Tadeusza Dobrowolskiego nie doczeka$a si!
wówczas na ekspozycj!. Wybitny historyk
sztuki, profesor Uniwersytetu Jagiello%skiego w Krakowie, dzi!ki wspó$pracy
z Kuri# Biskupi# w Katowicach stworzy$ niezwykle cenny zbiór sztuki &redniowiecznej
i nowo'ytnej (g$ównie rze(by i malarstwa)
korzystaj#c z mo'liwo&ci penetracji zasobów
sztuki ko&cielnej na terenie Górnego "l#ska.
Wprawdzie pozyskiwane dzie$a pozostawa$y prawnie w$asno&ci# poszczególnych parafii, ale decyzj# Kurii Biskupiej od 1938 roku by$y one sukcesywnie przekazywane
do ówczesnego Muzeum "l#skiego w charakterze depozytu. Pi!kny gmach muzealny,
wzniesiony wed$ug projektu Karola Schayera nie mia$ oficjalnego otwarcia, uniemo'liwi$ je wybuch II wojny &wiatowej. Budynek muzeum zosta$ doszcz!tnie zniszczony
przez okupantów, zbiory uleg$y rozproszeniu, wiele z nich rozgrabiono, a ocala$# cz!&)
przewieziono do niemieckiego Landesmuseum w Bytomiu, gdzie w piwnicach przetrwa$y nie tylko czas okupacji, ale tak'e
i okres PRL.
Otwieraj#c Galeri! metropolita katowicki arcybiskup Wiktor Skworc przypomnia$
dramatyczn# histori! kolekcji, która dopiero w 1980 roku, dzi!ki „Solidarno&ci” i zabiegom ówczesnego biskupa katowickiego
Herberta Bednorza zosta$a zwrócona diecezji katowickiej. W 1983 r. eksponaty przeniesiono do odzyskanego skrzyd$a Kurii Metropolitalnej, gdzie powsta$o Muzeum
Diecezjalne. Jego pierwszym dyrektorem zosta$ ks. Józef Pawliczek. Niewielkie pomieszczenia pozwoli$y na ekspozycj! zaledwie cz!&ci cennej kolekcji, nadzieja na ich
szersz# prezentacj! pojawi$a si! dopiero
w trakcie organizacji nowej siedziby Muzeum "l#skiego na terenie dawnej kopalni
„Katowice”. Wreszcie, po blisko osiemdziesi!ciu latach stara% i zabiegów, bezcenne
dzie$a znalaz$y w$a&ciwe miejsce a Galeria
"l#skiej Sztuki Sakralnej stanowi jedn#
z najpi!kniejszych (je&li nie najpi!kniejsz#)
ekspozycj! muzeum.
– Kiedy dzi& wzmacniamy to'samo&) regionu, to trzeba równie' dzia$a% w przestrzeni historii i kultury – mówi$ podczas wernisa'u arcybiskup Wiktor Skworc. I z tej
perspektywy patrz! na ten konieczny
– w mojej ocenie gest kontynuacji – wzbogacenia zbiorów Muzeum "l#skiego o eksponaty sztuki sakralnej, przede wszystkim
malarstwa i rze(by gotyckiej. Ten fakt pokazuje, i' histori! Górnego "l#ska spostrzegamy integralnie, co jest niezwykle wa'ne,
kiedy zachodz# procesy odcinania si!, czy
zapominania przesz$o&ci a nawet kwestionowania korzeni europejskiej cywilizacji.
A eksponaty przemawiaj# – nie tylko form#, ale i tre&ci#; mówi# nie tylko o twórcach – cz!sto anonimowych, czy o mecenasach sztuki i kultury. Przypominaj#
i przekazuj# te' prawd!, któr# komunikowa) mia$y ka'demu, kto na nie patrzy. Ostatecznie &wiadcz# o Prawdzie, której imi! zapi su je my z du 'ej li te ry – pod kre &li$
metropolita katowicki.
Dyrektor Muzeum "l#skiego Alicja Knast
przyzna$a, 'e otwarcie wystawy jest wielkim wydarzeniem w historii placówki, $#-
Galeria !l"skiej Sztuki Sakralnej w Muzeum !l"skim
Foto. Witold Koci'ski
jedna z najbardziej wyczekiwanych
To
wy staw. Ko lek cja zgro madzo na
w okresie mi!dzywojennym przez pierwsze-
Uroczysto#$ otwarcia Galerii %l!skiej Sztuki Sakralnej. Na zdj"ciu: metropolita katowicki abp Wiktor
Skworc, cz&onek Zarz!du Województwa %l!skiego Henryk Mercik, dyrektor Muzeum %l!skiego Alicja Knast
i kurator wystawy Henryka Olszewska-Jarema.
Historia i sacrum
Do pi!ciu udost!pnionych dotychczas w nowym gmachu Muzeum "l#skiego ekspozy$
cji sta%ych („"wiat%o historii” – Górny "l#sk na przestrzeni dziejów, Galeria sztuki polskiej
1800 – 1945, Galeria sztuki polskiej po 1945 roku, Galeria plastyki nieprofesjonalnej
i „Laboratorium przestrzeni teatralnych – przesz%o&' w tera(niejszo&ci”) do%#czy%a kolej$
na – Galeria "l#skiej Sztuki Sakralnej, która zosta%a uroczy&cie otwarta 20 grudnia.
czy bowiem zbiory dwóch instytucji – Muzeum "l#skiego i Muzeum Archidiecezjalnego w Katowicach, co sta$o si! mo'li we dzi! ki de cy zji me tro po li ty
katowickiego abpa Wiktora Skworca,
na mocy której w 2013 r. cz!&) zbiorów zosta$a przekazana w charakterze d$ugoterminowego depozytu.
– Nie mo'na mówi) o historii tego regionu bez odniesienia do duchowo&ci Górno&l#zaków, która kszta$towa$a si! przez
wieki i znajdowa$a swój wyraz w sztuce – przekonywa$ Henryk Mercik, cz$onek
Zarz#du Województwa "l#skiego. – Bardzo
odpowiada mi filozofia muzeum. Tam,
gdzie kiedy& zje'd'a$o si! w g$#b ziemi, aby
bardzo ci!'k# prac# zarabia) na chleb, teraz mo'emy odnajdywa) siebie, swoj# histori! dope$nion# o ten niezwykle wa'ny
element duchowo&ci.
Wystawa znajduje si! na poziomie – 4,
tu' obok ekspozycji „"wiat$o historii – Górny "l#sk na przestrzeni dziejów”. Zamys$em
organizatorów by$a aran'acja kolekcji
w bliskim s#siedztwie z cz!&ci# historyczn#. – Chcieli&my, aby cho) w niewielkim
stopniu przypomina$a ona wn!trze &wi#tyni – wyja&nia$a kurator wystawy Henryka
Olszewska-Jarema. Mamy tu naw! g$ówn# i symboliczne wn!trze sakralne. Histori! i sacrum $#czy &wi!ta Barbara wspó$patronka diecezji katowickiej i opiekunka
górników.
Galeria "l#skiej Sztuki Sakralnej prezentuje ponad 100 eksponatów, które zosta$y rozmieszczone w czterech wydzielonych strefach. Obecnie scalony przedwojenny zbiór
zosta$ wzbogacony obiektami, które Muzeum
"l#skie pozyskuje na bie'#co. Mo'na tu podziwia) obiekty si!gaj#ce swym rodowodem
drugiej po$owy XIV wieku a tak'e dzie$a
stworzone pó(niej a' po wiek XVIII; od gotyku po sztuk! nowo'ytn#. Rze(by, obrazy
olejne, wyroby rzemios$a artystycznego,
g$ównie sprz!ty, szaty liturgiczne, elementy
zdobie% o$tarzy, tabernakula… dzie$a o bogatych warto&ciach ideowych i artystycznych.
Niejednokrotnie by$y one wykonywane
do &l#skich &wi#ty% na specjalne zamówienia, g$ównie w warsztatach Krakowa, Wroc$awia i czeskiej Pragi.
Jednym z najcenniejszych obiektów jest
rze(ba Marii z Dzieci!tkiem z Knurowa datowana na rok 1420, stanowi ona reprezentacyjny przyk$ad przedstawie% zwanych
Pi"knymi Madonnami. Jak informuj# muzealnicy zosta$a odnaleziona w latach trzydziestych XX wieku w wie'y knurowskiego ko&cio$a pw. &w. Wawrzy%ca, lecz jej stan
wymaga$ gruntownej konserwacji, ale jak
wida) praca si! op$aci$a, dzi& ta rze(ba jest
ozdob# Galerii. Najstarszym, pochodz#cym
z 1380 roku dzie$em jest drewniana rze(ba Tronuj!cej Madonny z Dzieci!tkiem, zosta$a ona odnaleziona w Miasteczku "l#skim w 1933 roku.
Historyczno-edukacyjny charakter wystawy ma tak'e inny bardzo istotny wymiar,
jak powiedzia$ metropolita katowicki, arcybiskup Wiktor Skworc jest „…to równie'
przyk$ad wspó$pracy pa%stwa i Ko&cio$a dla
dobra spo$ecze%stwa, które tak naprawd!
mocne jest tylko kultur#, o czym nas przekonuje istnienie narodu bez w$asnej pa%stwowo&ci. A zatem – niech w kulturze i poprzez kultur!, a na jej s$u'bie s# muzea,
buduje si! mocna to'samo&) spo$ecze%stwa
i naszej ma$ej Ojczyzny, co jest szczególnie wa'ne wobec lokalnych i globalnych,
a nawet cywilizacyjnych zagro'e%”.
MARIA SZTUKA
Maria z Dzieci'tkiem,
Knurów, ok. 1420,
drewno polichromowane,
w#. Muzeum
Archidiecezjalne
w Katowicach
Muzeum !l#skie
GALERIA
!L"SKIEJ
SZTUKI
SAKRALNEJ
Zdj!cia: z mat. Muzeum "l#skiego
$wi%ta Anna Samotrze&,
Knurów, ok. 1390,
drewno polichromowane,
w#. Muzeum Archidiecezjalne
w Katowicach
Znaki i twarze
miasta
Kwatera witra!owa
– Ukrzy!owanie, Mied"na,
ok. 1440 – 1450,
szk#o barwione w masie, o#ów,
w#. Muzeum Archidiecezjalne
w Katowicach
67
Zdj)cia: Piotr Solga
Jubileusz
profesora Micha!a Lisa
68
awi"zuj"c do przedwojennych tradycji Instytutu #l"skie$
N
go w Katowicach, reaktywowanego w Opolu, od 2009 r.
organizowane s" otwarte zebrania naukowe – „#rody w In$
stytucie #l"skim”. Ostatnie po%wi&cone prof. M. Lisowi
(w 80. rocznic& urodzin i 50. pracy naukowej), po!"czono z pre$
zentacj" dedykowanego Jubilatowi 76. tomu Studiów #l"$
skich – II wojna !wiatowa na "l#sku. Antecedencje – przebieg
– konsekwencje. Profesor jest zwi"zany z Instytutem #l"skim
w Opolu od 1969 roku, gdzie obecnie kieruje Zak!adem Ba$
da' Historycznych, Niemcoznawczych i Bohemistycznych. Wy$
promowa! ponad 300 magi$
strów, a na Uniwersytecie
Opolskim dotychczas 13 dok$
torów. By! wspó!redaktorem
Encyklopedii Powsta$ "l#%
skich. W latach 90. opubliko$
Dyrektor I" w Opolu dr in'. Katarzyna Widera sk(ada 'yczenia prof.
wa! wyniki d!ugoletnich ba$
Micha(owi Lisowi z okazji jubileuszu 50. lecia pracy naukowej.
da' nad polsk" ludno%ci"
rodzim" Górnego #l"ska:
– Polska ludno!& rodzima
na "l#sku po II wojnie !wia%
towej…; – Ludno!& rodzima
na "l#sku Opolskim po II woj%
nie !wiatowej (1945 – 1993).
Kolokwium habilitacyjne zaliczy! pomy%lnie na Uniwersyte$
cie #l"skim w Katowicach, a prac" promocyjn" by!a rozpra$
wa Zwi#zek Harcerstwa Polskiego w Niemczech (1922 – 1939).
Nominacj& na profesora tytularnego uzyska! w 1996 roku,
trzy lata pó(niej zosta! profesorem zwyczajnym. Nawi"zy$
wa! do idei Józefa Kokota i Edmunda Osma'czyka wzna$
wiaj"c w 1997 r. polsko$niemiecko$czeskie sympozjum „Col$
loquium Opole”. Dorobek publikacyjny Profesora (nie
Prof. Micha( Lis podczas otwartego zebrania naukowego „"roda w I"”
licz"c artyku!ów prasowych) to blisko 700 pozycji, w tym
z okazji ukazania si) 76. tomu „Studiów "l#skich”..
12 zwartych (4 wspó!autorskie). Uka$
zuj"c wspó!czesne relacje polsko$nie$
mieckie, przypomina! o plebiscycie,
powstaniach %l"skich i dzia!alno%ci Ro$
d!aków, si&ga! do tematyki regionalnej
z uwzgl&dnieniem samorz"du teryto$
rialnego i mniejszo%ci niemieckiej. Pro$
fesor Micha! Lis zosta! uhonorowany
wieloma wysokimi odznaczeniami pa'$
stwowymi, presti)ow" nagrod" im.
Karola Miarki, odznakami: Zas!u)ony
Opolszczy(nie i Za Zas!ugi dla Miasta
Opola. Jubilat szczególnie sobie ceni
Z!ote Medale: Uniwersytetu #l"skiego
w Opawie i Uniwersytetu Opolskiego.
Profesor Micha! Lis nie zamierza spo$
czywa* na laurach kontynuuj"c ak$
tywn" dzia!alno%* spo!eczn" i naukow",
czego dowodem jest jego najnowsza
praca – Mniejszo!& niemiecka na "l#%
Prof. Michal Lis z córk# Ma(gorzat# opolsk#
Na spotkaniu w MBP w Opolu – od lewej NN,
sku Opolskim 1989 – 2014. Z baga'em
dziennikark# podczas uroczysto!ci ods(oni)cia prof. Micha( Lis i jego syn ks. prof. Marek Lis,
przesz(o!ci w realiach wspó(czesno!ci.
pomnika Edmunda Osma$czyka na Wzgórzu Uni% znany filmoznawca, wyk(adowca Uniwersytetu
wersyteckim w Opolu.
Opolskiego.
(jiw)
Fot. Jerzy Stemplewski
Fot. Jerzy Stemplewski
Ad multos annos Profesorze – od !rodowiska naukowego, przy stole
po lewej dr Danuta Berli$ska, prof. Kazimierz Szczygielski, po prawej prof.
Krys*an Heffner.
NOTATNIK
KULTURALNY
Redaguj!:
Wies"awa Konopelska
Jan Picheta
Joanna Kotkowska
Janusz Wójcik
Maria Sztuka
Jacek Sikora
Pod patronatem „%l&ska”
Obozy jenieckie Teschen
poka#e Muzeum Górno$l!skie
BYTOM. Od 27 stycznia do 17 kwietnia w Muzeum Górno!l"skim w Bytomiu czynna b#dzie wystawa po!wi#cona obozom jenieckim Lamsdorf i Teschen, jak te$ podleg%ym im komand pracy na Górnym &l"sku i w Zag%#biu Ostrawsko-Karwi'skim, funkcjonuj"cym
w latach II wojny !wiatowej.
– Trudna historia i pami#( o tych miejscach – mówi autorka projektu dr Joanna Lusek z Muzeum Górno!l"skiego, sta%a si# podstaw" dla powzi#cia czesko-polskiego projektu, któremu przy!wieca
idea zachowania czasu, ocalenia miejsc i tysi#cy ludzkich dramatów od zapomnienia, jak równie$ konieczno!( zaakcentowania wieloaspektowo!ci recepcji wydarze' historycznych w kontek!cie do!wiadcze' je'ców wojennych o ró$nej przynale$no!ci armijnej oraz
form pami#ci o miejscach ich internowania.
II wojna !wiatowa jest definiowana w kategoriach chaosu i destrukcji oraz ludzkiego cierpienia, determinowanego uczuciem
niepewno!ci i l#ku, ci"g%ej obawy o $ycie w%asne, przed utrat" bliskich i poczuciem wszechogarniaj"cej !mierci. W !wiecie zdominowanym podczas wojny przez poj#cie „nieustannej walki” ludno!ci cywilnej oraz $o%nierzy zmuszonych prze$ywa( traum#
i niedogodno!ci $ycia w niewoli – egzystowa( w odosobnieniu – za drutami, wci"$ wa$ne wydaj" si# pytania i refleksje – w jakim wymiarze i czy nadal czas wojny oraz miejsca pami#ci obecne s" w !wiadomo!ci zbiorowej kolejnych pokole'?
Na wystawie zaprezentowane zostan" materia%y archiwalne i eksponaty u$yczone przez Australian War Memorial, Centralne Muzeum
Je'ców Wojennych w )ambinowicach-Opolu, Muzeum T*+ínska, Vojensk, historick, archiv w Pradze oraz osoby prywatne. Pokazane b#d" pami"tki, m.in. nie!miertelniki, karty obozowe, przyk%ady korespondencji, przedmioty codziennego u$ytku czy wytwory sztuki obozowej.
Wystawa realizowana jest w ramach czesko-polskiego projektu
naukowego „Vojenské zajatacké tabory Teschen béhem 2. Sv-tové
války/Obozy jenieckie Teschen w latach II wojny !wiatowej” dofinansowanego ze !rodków Czesko-Polskiego Forum przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych Republiki Czeskiej.
Realizatorami projektu s": Pavlína Badurová (Muzeum T*+ínska),
Martin Kr.l (Muzeum T*+ínska, p.o.) oraz dr Joanna Lusek (Muzeum Górno!l"skie w Bytomiu).
W ramach projektu organizowane s" tak$e inne wydarzenia.
17 lutego 2016 r. o godz. 17.00 zostanie pokazany film „Obóz
w dwóch re$imach. &lady pami#ci o Lasowicacha”, odb#dzie si# tak$e spotkanie z re$yserk" Alicj" Schatton. Natomiast 23 marca
2016 r., godz. 17.00 Muzeum zaprasza na projekcj# filmu edukacyjnego „Lamsdorf/)ambinowice. Muzeum i miejsce pami#ci”, po%"czon" z prelekcj" po!wi#con" historii miejsca pami#ci w )ambinowicach z udzia%em Doroty Musia% i dr Anny Wickiewicz (Centralne
Muzeum Je'ców Wojennych w )ambinowicach-Opolu).
Laury dla ludzi kultury
KATOWICE. Uroczysto!( wr#czenia nagród artystycznych,
nagród dla m%odych twórców, a tak$e za upowszechnianie i ochron# dóbr kultury odby%a si# 14 grudnia 2015 roku w kinoteatrze Rialto w Katowicach. W imieniu Marsza%ka Województwa &l"skiego artystów uhonorowa% cz%onek Zarz"du Henryk Mercik.
Je!cy przed barakiem. Stalag VIII B Teschen. "ród#o: Vojensk$ historick$
archiv w Pradze.
Nagroda artystyczna Marsza%ka Województwa &l"skiego honoruje autorów najbardziej warto!ciowych dokona' artystycznych.
Otrzymali j": Roman Kalarus – artysta plastyk, profesor prowadz"cy Autorsk" Pracowni# Plakatu w ASP w Katowicach; Przemys%aw
Str"czek – muzyk, gitarzysta jazzowy, kompozytor, aran$er, pedagog; Ryszard Sypniewski – aktor teatru lalek.
Nagroda Marsza%ka Województwa &l"skiego za upowszechnianie
i ochron# dóbr kultury przyznawana jest autorom najbardziej warto!ciowych projektów i dokona' popularyzatorskich, a tak$e inicjatyw
w zakresie zachowania dziedzictwa kulturowego regionu. Nagrod# odebrali: Roman Gatys – kolekcjoner, mi%o!nik !l"skiej porcelany; Marian Oslislo – profesor zwyczajny katowickiej ASP (Katedra Projektowania Graficznego); ks. Tadeusz Paluch – duchowny katolicki,
animator kultury, spo%ecznik, mi%o!nik tradycji regionalnej.
Nagroda Marsza%ka Województwa &l"skiego dla m%odych twórców przyznawana jest osobom, które nie przekroczy%y 35 roku $ycia, i jest form" wspierania i honorowania przez województwo !l"skie osi"gni#( m%odych artystów regionu. Nagrod# otrzymali:
Przemys%aw Ficek – multiinstrumentalista, wspó%za%o$yciel i kierownik muzyczny kapel ludowych z regionu Beskidu /ywieckiego; Ewa
Odyjas – architekt i urbanistka; Edyta Ostojak – aktorka Teatru Zag%#bia w Sosnowcu.
Wcze!niej, w ramach sesji konserwatorskiej „Woda”, wr#czono
nagrody w dziedzinie konserwacji zabytków, przyznawane osobom
fizycznym lub prawnym za wybitne osi"gni#cia w zakresie ochrony zabytków na terenie województwa !l"skiego i opieki nad nimi.
Uroczysto!( odby%a si# 10 grudnia.
Zdobywcami nagrody zostali: Danuta Skrzypczyk (kategoria wykonawca) – absolwentka Uniwersytetu im. Miko%aja Kopernika w Toruniu Wydzia%u Sztuk Pi#knych w zakresie konserwacji i restauracji papieru i skóry zabytkowej; Wojciech Mszyca (kategoria
inwestor) – emerytowany dziennikarz, kolekcjoner, badacz historii
zabytków, popularyzator idei ochrony zabytków i opieki nad nimi.
Wieczór u!wietni% wyst#p Beaty Przybytek – tegorocznej stypendystki Marsza%ka Województwa &l"skiego w dziedzinie kultury.
Mi%dzynarodowy Konkurs Choreograficzny
BYTOM. Od 28 do 31 stycznia w Bytomiu odbywa( si# b#dzie
Mi#dzynarodowy Konkurs Choreograficzny Uczniów Szkó% Baletowych, którego organizatorem po raz dziewi"ty jest Ogólnokszta%c"ca Szko%a Baletowa im. Ludomira Ró$yckiego. Oprócz
zmaga' konkursowych odbywa( si# b#d" warsztaty taneczne oraz
koncert laureatów, którzy wyst"pi" na scenie Opery &l"skiej w Bytomiu.
Organizatorzy stawiaj" sobie za cel rozwijanie i promowanie m%odych talentów choreograficznych, popularyzacj# ró$nych technik,
umacnianie pozycji ta'ca w !wiecie a tak$e wyzwalanie postaw kreatywnych, wzbudzanie zami%owania do ta'ca oraz wzmacnianie poczucia w%asnej warto!ci.
Konkursowi towarzyszy( b#dzie Mi#dzynarodowa Konferencja
Naukowo-Dydaktyczn" pt. „Taniec, rytm, muzyka w nauce i polityce” organizowana we wspó%pracy z Akademi" Wychowania Fizycznego im. J. Kukuczki w Katowicach.
Laureaci „Jednoaktówek po $l!sku”
KATOWICE. „Jednoaktówka po !l"sku” to ju$ trwa%y element
!l"skiej architektury kulturalnej. W 2015 r. odby%a si# pi"ta edycja
69
Foto. Muzeum $l#skie
Gala wr!czenia nagród „Jednoaktówka po "l#sku” w Teatrze Korez w Katowicach
„Modry” Leona Tarasewicza w Muzeum $l#skim.
tego projektu. Niemal jednocze!nie organizatorzy otrzymali publikacj" 4 edycji konkursowej „Banhof” i zaprezentowali laureatów.
Nades#ane teksty ocenia#o jury, w którym zasiedli specjali!ci od teatru, pisania i !l$skich tematów: Ingmar Villqist, Waldemar Szymczyk, Miros#aw Neinert, dyrektor teatru Korez, Robert Talarczyk,
dyrektor Teatru %l$skiego oraz Piotr Zaczkowski, dyrektor Instytucji Kultury Katowice – Miasto Ogrodów. Spo!ród trzydziestu prac
dramaturgicznych jury najwy&ej oceni#o „Bydzie lepiej” Marcina Melona, „Gdow"” Mateusza Czuby i „Husycko nalywka” Grzegorza
Sztolera. W tegorocznym zbiorze jednoaktówek, zgodnie z regulaminem konkursu znajduj$ si" równie& prace wyró&nione: Romana
Gatysa, Krystiana Ga#uszki, Marcina Szewczyka, Danuty Orenowicz,
Joanny Sodzawiczny, Anny Wojtkowskiej-Witali i Romana Kocura. Jak podkre!li# jeden z jurorów, Waldemar Szymczyk, coraz cz"!ciej swój akces zg#aszaj$ zawodowi twórcy, prace z roku na rok s$
coraz ciekawsze i zawsze nawi$zuj$ do aktualnych sytuacji i problemów. Gala wr"czenia nagród tradycyjnie odby#a si" w Teatrze Korez w Katowicach.
cza w historii tego muzeum moment nowego otwarcia i staje si" kamieniem w"gielnym tworzenia nowej tradycji artystycznej %l$ska” – pisa#a Anda Rottenberg, kurator ekspozycji.
„Modry” to ho#d artysty dla %l$ska. By# alegori$ tego regionu, który wydaje si" surowy i nieprzyst"pny, lecz po bli&szym poznaniu l!ni
wielobarwnym blaskiem. Instalacja nawi$zywa#a struktur$ zarówno
do wie&y górniczej, jak i do charakteru holu centralnego, w którym
by#a prezentowana. Spomi"dzy desek wyp#ywa#a na zewn$trz farba
koloru niebieskiego, czyli modrego. To okre!lenie, pochodz$ce z j"zyka czeskiego i s#owackiego, zosta#o przyswojone przez mieszka)ców %l$ska. Leon Tarasewicz swoim dzie#em chcia# sk#oni' odbiorc" do zmiany my!lenia o %l$sku poprzez zach"cenie do odkrywania
w sobie „modro!ci” – koloru nieba, marze) i m$dro!ci %l$zaków.
Woda tematem sesji konserwatorskiej
KATOWICE. %l$skie Centrum Dziedzictwa Kulturowego oraz
%l$ski Wojewódzki Konserwator Zabytków przy wspó#pracy Wy&szej Szko#y Technicznej w Katowicach byli organizatorami kolejnej sesji konserwatorskiej. Tym razem jej tematem by#a: woda. Podczas sesji referaty wyg#osili: Jacek Owczarek („Woda – przyjaciel
czy wróg zabytków?”), Aleksander Niedzielski („Woda jako czynnik rozwoju osadnictwa na przyk#adzie Gliwic”), Jan Gustaw Jurkiewicz („G#ówna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna – unikatowy zabytek hydrotechniki w europejskim górnictwie w"gla kamiennego”),
Anna Syska („Mi"dzywojenna obyczajowo!' a architektura basenów”, Dorota G#azek („Od #a(ni do #azienki”), Ewa Caban („Szkolne zdroje i wodotryski”), Ewa Pokorska-O&óg („Obrona wie&y – historia gliwickich wie& ci!nie)”.
Podczas konferencji odby#o si" wr"czenie nagród Marsza#ka Województwa %l$skiego „Za wybitne osi$gni"cia w dziedzinie konserwacji zabytków” oraz promocja tomu 7 „Wiadomo!ci Konserwatorskich Województwa %l$skiego” po!wi"conego wodzie oraz albumu
„Styl gotycki wyklucza si"” autorstwa Anny Syski i Tomasza Kie#kowskiego.
Po!egnanie z „Modrym”
70
KATOWICE. Dzie#o Leona Tarasewicza zatytu#owane „Modry”,
powsta#o na otwarcie nowego gmachu Muzeum %l$skiego. Finisa&
wystawy „Modry” odby# si" 2 stycznia.
Instalacja by#a bezpo!rednio powi$zana ze sztuk$ „do miejsca”, czyli
site specific art, obejmuj$c$ dzie#a zaprojektowane specjalnie do rozmaitych wn"trz, którym nadano funkcj" ekspozycyjn$. Dzie#a uwzgl"dniaj$ nie tylko charakter oraz architektur" miejsca, lecz i jego histori". Projekt Leona Tarasewicza stworzony dla Muzeum %l$skiego by#
kontynuacj$ wcze!niejszych dzia#a) artysty, dialogu z „miejscem”, jego estetyk$ i mo&liwo!ciami. Tarasewicz od pocz$tku swej drogi twórczej pracowa# przy u&yciu klasycznych farb, jak i materia#ów nieoczywistych: betonu, desek, lampionów, luster. Wchodzi# swoim malarstwem
na !ciany, pod#ogi i schody, budynki i place miejskie, uwzgl"dniaj$c
specyfik" miejsca, w którym i dla którego tworzy#. „Zaproszenie Leona Tarasewicza do zagospodarowania przestrzeni galerii i stworzenia w niej sztuki odnosz$cej si" do tego konkretnego miejsca wyzna-
„Twarz" w twarz” Renaty Bonczar
O wystawie „Twarz$ w twarz” autorstwa Renaty Bonczar w galerii „Na &ywo” Radia Katowice tak mówi# Maciej Szczawi)ski: – Wybitna malarka prezentuje tym razem cykl swoich prac rozpi"ty formalnie mi"dzy fotografi$, grafik$ i plakatem. Zatem nowy
ton. Nowa technika. Inne wyzwania i mo&liwo!ci. W przypadku artystów uznanych konwersje tego typu s$ raczej rzadkie, wi$&$ si"
bowiem z ryzykiem braku akceptacji krytyki i publiczno!ci. Jak wszelka nowo!' – eksperyment narusza przyzwyczajenie. Bonczar wesz#a w t" niebezpieczn$ przestrze) !mia#o i energicznie, z pasj$ kreowania nowych wspó#brzmie) linii, koloru, rytmów i napi"', ale te&
z niemniej siln$ motywacj$ introspekcji. Analizy w#asnych stanów
psychicznych, my!li i przemy!le). To niezwykle bogaty i fascynuj$cy „wykres” ludzkiej i artystycznej samo!wiadomo!ci: ego sum!
Ja Renata Bonczar! Oto moja (rozpoznawalna) twarz. Oczy. W#osy. Usta. Ja Kobieta. Ja Artystka. Oto moje szale)stwa, przeczucia
i fantazmaty. Oto moje l"ki, ale te& frenezje i igraszki z w#asn$ to&samo!ci$. Moje maski, kostiumy, mo&liwo!ci”.
Renata Bonczar jest artyst$ malarzem, absolwentk$ Akademii Sztuk
Pi"knych w Krakowie Wydzia# Grafiki w Katowicach. Studiowa#a
w pracowniach prof. Adama Hoffmana i prof. Jerzego Dudy Gracza, u którego w 1980 r. obroni#a dyplom z malarstwa. W 2004 r.
w ASP w Katowicach uzyska#a stopie) doktora sztuki. Zdoby#a kilkana!cie nagród i wyró&nie) w najwa&niejszych konkursach malarskich Polsce, takich jak: Bielska Jesie), Konkurs Malarski im. R. Pomorskiego, Konkurs Malarski im. J. Spychalskiego, Festiwal
Wspó#czesnego Malarstwa Polskiego.
Obrazy i rysunki prezentowa#a na ponad sze!'dziesi"ciu wystawach indywidualnych i ponad dwustu w kraju i w !wiecie. Obrazy
jej znajduj$ si" w wielu kolekcjach pa)stwowych i prywatnych. Laureatka licznych nagród i wyró&nie) w najwa&niejszych konkursach
malarskich w Polsce. Zajmuje si" malarstwem rysunkiem i projektowaniem. Wyk#adowca akademicki. Organizatorka plenerów malarskich. Wieloletni kurator Mi"dzynarodowego Pleneru „Impresje
Miko#owskie”. Mieszka w Katowicach.
Marcina Bia#asa Pokój z widokiem
KATOWICE. W Galerii Ateneum %l$skiego Teatru Lalki i Aktora Ateneum w Katowicach odby#a si" kolejna wystawa – tym razem mo&na by#o zobaczy' grafiki Marcina Bia#asa z cyklu Pokój z widokiem.
Marcin Bia#as urodzi# si" w Zawierciu, ma 38 lat, jest absolwentem katowickiej Akademii Sztuk Pi"knych. Dyplom – nagrodzony
Foto. Zbigniew Sawicz
Renata Bonczar w galerii „Na !ywo” Radia Katowice.
medalem – zrealizowa! w 2004 r. w pracowni druku wkl"s!ego prof.
Jana Szmatlocha. Bezpo#rednio po uko$czeniu studiów zwi%za! si",
jako pedagog, z macierzyst% uczelni%, gdzie pracuje do dzi#.
W 2011 r. uzyska! tytu! doktora sztuki. Zajmuje si" rysunkiem oraz
grafik% warsztatow%.
By! stypendyst% The Elizabeth Greenshields Fundation (Kanada, 2005), Fundacji im. Tadeusza Kulisiewicza (2006), Urz"du Marsza!kowskiego Województwa &l%skiego (2007), Ministra Kultury
i Dziedzictwa Narodowego (2007, 2010). Ma za sob% wystawy indywidualne w kraju (m.in. w Bielsku-Bia!ej, Katowicach, Warszawie, Bia!ymstoku, Kielcach i Sosnowcu) oraz za granic%: w Kanadzie (Trois-Rivierès), Rumunii (Ploiesti), Niemczech (Berlin),
Irlandii (Dublin), Bia!orusi (Mi$sk) i Francji (Pary').
Swoje prace prezentowa! na ponad 120 wystawach zbiorowych
w Polsce oraz mi"dzy innymi w Hiszpanii, Egipcie, Kanadzie, W!oszech, Turcji, Indiach, Tajlandii, Niemczech, Austrii, Chinach, Korei, Japonii, Brazylii czy USA.
Laureat kilkudziesi"ciu nagród i wyró'nie$ na mi"dzynarodowych
konkursach i przegl%dach grafiki, w#ród nich: Grand Prix V Triennale Grafiki w Bitoli (Macedonia), Nagrody Specjalnej Tureckiej Fundacji Kultury na I Biennale Grafiki w Istambule, nagród na V Triennale Grafiki w Kairze (Egipt), Biennale Grafiki Iosif Iser w Ploeszti
(Rumunia), III Mi"dzynarodowym Konkursie na Ex Libris Toward
Freedom w Lomazzo (W!ochy), ogólnopolskim konkursie na rysunek im Andriolliego w Na!"czowie, Nagrody Prezesa ZPAP
na I Mi"dzynarodowym Biennale Wschodni Salon Sztuki w Lublinie czy Nagrody Fundacji im. Mariusza Kazany na Triennale Grafiki im. Tadeusza Kulisiewicza.
Laureaci Nagrody imienia Stanis!awa Ligonia
KATOWICE. Laureatami nagrody Polskiego Radia Katowice
imienia Stanis!awa Ligonia zostali: Golec uOrkiestra, Prezes Górno#l%skiego Towarzystwa Lotniczego Artur Tomasik oraz arcybiskup
Wiktor Skworc. Uroczysta gala odby!a si" w Studio Koncertowym
Radia Katowice. Ceremonii, od kilku lat, towarzyszy równie' specjalne wyró'nienie. Wyrze(biona w w"glu statuetka !ele"niok
Karlika wr"czana jest osobom i instytucjom, które w sposób szczególny propaguj% dorobek jej patrona, Stanis!awa Ligonia. Tegoroczn% nagrod" odebra! prof. Jan Malicki, dyrektor Biblioteki &l%skiej
w Katowicach, staraniem którego oddano czytelnikom reprinty dwóch
ksi%'ek Stanis!awa Ligonia: Wesela na Górnym #l$sku oraz Berów
i Bojek #l$skich.
"ywieckie jubileusze
!YWIEC. 19 grudnia w )ywcu jubileusz 50-lecia pracy twórczej
obchodzi! muzyk, folklorysta, kierownik Reprezentacyjnego Zespo!u Miasta )ywca „Ziemia )ywiecka” Jan Brodka. Równocze#nie jubileusz 35-lecia dzia!alno#ci twórczej obchodzi!a choreografka
„Ziemi )ywieckiej” Krystyna Marcinkowska-Kwa#niewska. W sali
Miejskiego Centrum Kultury w )ywcu dla jubilatów koncertowa!y zespo!y regionalne, którymi kieruj% wychowankowie Jana Brodki – Grojcowianie z Wieprza, Jode!ki z Radziechów, Magurzanie z *odygowic, Zbójnicko Kompania ze Szczyrku, )ywczanie z )ywca.
W Zbójnickiej Kompanii gra syn jubilata Przemys!aw Brodka, nb.
brat znanej piosenkarki Moniki Brodki, wyst"puj%cej od roku
w USA. W reprezentacyjnym zespole funkcjonuje równie' grupa dzieci"ca. Do „Ziemi )ywieckiej” przychodzi m!odzie' od pi%tego ro-
Marcin Bia%as, z cyklu Pokój z widokiem
ku 'ycia. – Jest to najlepsza forma uwra'liwiania m!odego pokolenia na pi"kno kultury narodowej i ukszta!towania postawy szacunku do tradycji ich przodków – twierdzi Jan Brodka.
Sprz#$enie zwrotne
BIELSKO-BIA"A. 10 stycznia w Galerii Bielskiej BWA odby!
si" wernisa' wystawy retrospektywnej Juliana Jacka Leszczy$skiego „Sprz"'enie zwrotne”. Otwarcie ekspozycji przypad!o w 80. rocznic" przyj#cia na #wiat artysty, który urodzi! si" w Stanis!awowie.
Wystawa prezentuje obrazy z lat 60 – 80 XX w. – oleje na p!ótnie
i gwasze na papierze oraz ostatnie niewielkie prace, g!ównie wykonane akrylem na tekturze. Dzie!a pochodz% z kolekcji Galerii Bielskiej BWA oraz ze zbiorów prywatnych. Dyrektor Galerii Bielskiej
BWA Agata Smalcerz podkre#la, 'e styl artysty jest charakterystyczny. Fragmenty abstrakcyjne przeplataj% si" z figuratywnymi,
a prace o #mia!ych zestawieniach barwnych s%siaduj% z bardziej subtelnymi kompozycjami. Twórc" inspiruj% arty#ci I po!owy XX w. – Picasso, Kandinsky, Miró i Klee. Artysta uko$czy! w 1961 r. ASP w Krakowie. W 1972 r. nak!adem LSW wyda! powie#+ „Szarlatan”. By!
tak'e publicyst% Informatora Kulturalnego Województwa Bielskiego i Kalendarza Beskidzkiego.
„Bezgraniczna” Polska
BIELSKO-BIA"A. 3 grudnia 2015 r. w ramach X BMW Jazz
Club w Bielsku-Bia!ej wyst%pi! czarnoskóry kompozytor i saksofonista #wiatowej s!awy Branford Marsalis. W projekcie „Bezgranicznie” gra! on polsk% muzyk" klasyczn%, jazzow%, a nawet ludow% – w aran'acjach Krzysztofa Herdzina – w towarzystwie Mino
Cinelu, Marii Pomianowskiej, Adama Struga, Atom String Quartet,
Marcina Wasilewskiego, Roberta Kubiszyna i Pedro Nazaruka. &piewa!a Anna Maria Jopek, która sprawowa!a piecz" nad artystyczn%
stron% projektu wymy#lonego przez Marcina Kydry$skiego.
Arty%ci w ATH
BIELSKO-BIA"A. Wiele dzia!o si" w grudniu w Galerii Akademickiej Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Bia!ej,
któr% prowadzi artysta, prof. ATH Ernest Zawada. Do 5 grudnia mo'na by!o ogl%da+ wystawy pn. „Trzy drogi: J"drzejko – Kli# – Kubica” oraz „Henryka Wojciechowska: Machinery in arts”. Od 8 grudnia 2015 do 15 stycznia 2016 r. trwa natomiast ekspozycja malarstwa
prof. Antoniego Cygana – rektora ASP w Katowicach. Podczas wernisa'u wyst%pili tenorzy Rafa! Majzner i Pawe! Gabor oraz pianista Aleksander Teliga.
Grudniowe premiery
BIELSKO-BIA"A. Ostry finisz zaprezentowali w ko$cówce starego roku arty#ci bielskiej sceny dramatycznej. „Nocami i dniami b"d" t"skni+ za tob%” to przyd!ugi tytu! spektaklu opartego na „Nocach
i dniach” Marii D%browskiej, którego premiera odby!a si" 5 grudnia
na deskach Teatru Polskiego w Bielsku-Bia!ej. Adaptacji dokonali Zuzanna Bu+ko i Szymon Bogacz, a wyre'yserowa!a Julia Mark. Ostatniego dnia 2015 roku podczas wieczoru sylwestrowego zaprezentowano tam natomiast komedi" z 1960 roku „Boeing, boeing” francuskiego
71
Foto. Marek Makowski, archiwum AJD
Foto. archiwum zespo!u
Kapela „Ziemi %ywieckiej”. Pierwszy z lewej Jan Brodka.
11 grudnia w dniu &wi"ta Akademii im. Jana D!ugosza w Cz"stochowie
w Filharmonii Cz"stochowskiej mia!o miejsce prawykonanie oratorium
Jana 'ukciuka.
dramaturga Marka Camolettiego o lowelasie i jego trzech kochankach
stewardessach. Spektakl wyre!yserowa" Witold Mazurkiewicz.
dzia" Kultury, Promocji i Sportu Urz$du Miasta Cz$stochowy w kategoriach: fotografia klimatyczna, reporterska oraz promocyjna.
Jury (Jacenty D$dek, Jaros"aw Respondek, Grzegorz Skowronek,
Justyna Warwas i Bartosz Fr#czek) nie przyzna"o Grand Prix. W&ród
nagrodzonych znale)li si$ m.in.: Marcin Szp#drowski (fotografia klimatyczna), Andrzej Luda (fotografia reporterska), (ukasz Kolewi%ski (kategoria Zestaw zdj$*) czy Piotr Kras za ca"okszta"t pracy artystycznej (nagroda „Gazety Wyborczej”).
Promocje w ksi!"nicy
BIELSKO-BIA!A. 3 grudnia w Ksi#!nicy Beskidzkiej odby"a
si$ promocja ksi#!ki autora o pseudonimie K.M. Bakow „Albatros
i hiena”. Jest to krymina", którego akcja dzieje si$ w Bielsku-Bia"ej. Jego autorem jest tak!e bielszczanin – artysta grafik, pedagog,
dr hab. Krzysztof Marek B#k. 10 grudnia w Ksi#!nicy Beskidzkiej
odby"a si$ natomiast promocja ksi#!ki dla dzieci „Która to Malala?”.
Jej autork# jest tak!e bielszczanka, znana autorka opowiada% i powie&ci dla dzieci i m"odzie!y Renata Pi#tkowska. 14 grudnia
na promocj$ przybyli z kolei autorzy niemal 50 tekstów i bohaterowie Kalendarza Beskidzkiego 2016 – najstarszego rocznika
na 'l#sku Cieszy%skim – wydawanego od roku 1960 w Bielsku-Bia"ej. Wydawc# jest obecnie Towarzystwo Przyjació" Bielska-Bia"ej
i Podbeskidzia. W gronie uczestników spotkania promocyjnego byli
Janusz Kohut, Gra!yna Krzanowska, Agnieszka Nowi%ska, Piotr Skucha, Gra!yna Staniszewska i Juliusz W#troba.
Fina# Roku D#ugoszowskiego
CZ"STOCHOWA. Akademia im. Jana D"ugosza w Cz$stochowie by"a jednym z podmiotów przypominaj#cych &redniowiecznego historyka. Inauguracja cyklu wydarze% odby"a si$ w czerwcu 2015
roku, w dzie% imienin patrona. Potem by"y sesje naukowe, wystawy, m.in. ze zbiorów Biblioteki 'l#skiej Jan D!ugosz (1415–1480)
Chorograf. Historiograf. Heraldyk, a tak!e konkurs literacki inspirowany fragmentami Roczników. Natomiast 11 grudnia w dniu 'wi$ta Uczelni w Filharmonii Cz$stochowskiej mia"o miejsce prawykonanie oratorium Jana (ukciuka Jan D!ugosz – dziejopisarz Polski
na mezzosopran, baryton, chór mieszany i ma"# orkiestr$. Wyst#pili: Katarzyna Suska-Zagórska, Dariusz Siedlik, Collegium Cantorum oraz chór Instytutu Muzyki AJD; dyrygowa" Jerzy Swoboda.
Koncert przygotowano z okazji 88. urodzin kompozytora, który podobnie jak kronikarz urodzi" si$ w Brze)nicy, a zadedykowano go
doktorowi honoris causa AJD prof. Marianowi Kisielowi.
Oratorium sk"ada si$ z trzech cz$&ci. Tekst Juliusza (ukciuka opowiada o urokach Brze)nicy, przypomina !yciorys kronikarza, a tak!e korzysta z fragmentu dzie"a D"ugosza, Banderia Prutenorum.
W czasie prawykonania kompozytor zosta" odznaczony Z"otym Medalem Zas"u!ony Kulturze Gloria Artis oraz medalem Merentibus.
FotoCz$stochowa
72
CZ"STOCHOWA. O tym, !e w Cz$stochowie panuje dobry klimat dla rozwoju fotografii mo!na si$ by"o przekona* podczas tegorocznej pokonkursowej wystawy Grand Press Photo, któr# jak co roku udost$pniono na parkingu CH Schott od 13 listopada do 2 grudnia.
W&ród 72 fotoreporterów znale)li si$ cz$stochowianie: Jakub Wosik, Maciek Nabrdalik, Jacenty D$dek, Jaros"aw Respondek, Grzegorz Skowronek. Na wernisa!u obecny by" autor Zdj"cia roku, Maciej Moskwa; taperk$ przygotowa" Krzysztof Nied)wiecki.
Do ko%ca roku w Ratuszu mo!na obejrze* 51 prac 40 autorów (wybranych spo&ród 670 prac 94 osób) na pokonkursowej wystawie „Klimaty Cz$stochowy”, zorganizowanej ju! po raz dziesi#ty przez Wy-
Zapami$tane z dzieci%stwa
CZ"STOCHOWA. W Muzeum Cz$stochowskim w Ratuszu wci#!
mo!na ogl#da* wystaw$ Bajki trzydziestolatków. Kultowe seriale i animacje lat 80. i 90, której kuratorem jest Ewelina M$drala-M"y%ska.
Nie mog"o zabrakn#* najbardziej znanych produkcji polskich – Reksia, Bolka i Lolka, Misia Colargola, Kota Filemona…, a spo&ród zagranicznych – Muminków, S#siadów czy Wilka i zaj#ca.
Na wystawie zgromadzono lalki filmowe, celuloidy, dekoracje,
plakaty, fragmenty scenariusza, a tak!e materialne &wiadectwa popularno&ci bajek, czyli kartki pocztowe, ksi#!ki, czasopisma, komiksy, bajki utrwalone na przezroczach, ta&mach i p"ytach, klocki, puzzle, gry elektroniczne, planszowe, figurki…
Eksponaty pochodz# z Muzeum Dobranocek w Rzeszowie (Wojciecha Jamy), Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Bia"ej, kolekcji
prywatnych (Wojciecha Przylipiaka) oraz portalu BufetPRL. com.
Zwyci$"y#a Diva
CZ"STOCHOWA. W tym roku Ogólnopolski Festiwal Monodramów „42-200” zorganizowano pod has"em Kobieta. Spotkanie rozpocz$"a jeszcze w pa)dzierniku Gra!yna Kaznowska monodramem
performatywnym W podró$y do na podstawie felietonów Adama Snarskiego Autobus do Polski, a nast$pnie w cztery niedziele listopada
aktorki przedstawia"y prawdziwe albo fikcyjne kobiece biografie.
Katarzyna Brzoza z Teatru Terminus a Quo Edwarda Gramonta
zaprezentowa"a Star# kastylijk", Wioleta Komar z Teatru Rondo
w S"upsku opowiedzia"a w Divie o Norze Sedler, deportowanej w czasie II wojny z Wiednia do "ódzkiego getta (re!. Stanis"aw Miedziewski), Jagoda Rall przedstawi"a Patty Diphusa na podstawie opowiadania Pedra Almodovara, a Mirella Rogoza-Biel Mari", opowie&*
o laureatce Nagrody Nobla Marii Sk"odowskiej-Curie (re!. Stanis"aw Miedziewski, scenariusz Miros"awa Szawi%ska).
Jury jednog"o&nie wskaza"o jako zwyci$!czyni$ Wiolet$ Komar.
Gala po"#czona z pokazem nagrodzonego spektaklu odby"a si$ 13 grudnia. Aktorka zachwyci"a publiczno&* oszcz$dno&ci#, a jednocze&nie
wyrazisto&ci# zastosowanych &rodków, które z"o!y"y si$ na psychologicznie z"o!ony portret – rozkapryszonej gwiazdy, +ydówki wspominaj#cej !ycie w getcie i dojrza"ej kobiety przygotowuj#cej si$ na spotkanie z synem, pozostawionym po aryjskiej stronie, dzieckiem jednego
z niemieckich oficerów…
Teatralne wspomnienia
CZ"STOCHOWA. Z okazji 10. rocznicy &mierci Marka Perepeczki 10 grudnia Teatr im. Adama Mickiewicza zaprosi" cz$stochowian na koncert Perep. By"o muzycznie, &piewaj#co i filmowo – pokazano m.in. fragmenty filmu dokumentalnego Krzysztofa
Foto. Marek Makowski, archiwum AJD
W Filharmonii Cz!stochowskiej kompozytor Jan )ukciuk zosta" odznaczony
Z"otym Medalem Zas"u%ony Kulturze Gloria Artis oraz medalem Merentibus.
Harry Duda podczas spotkania autorskiego w MBP w Opolu w ramach
XIII Opolskiej Jesieni Literackiej.
Kasprzaka. By! to równie" wieczór promocji ksi#"ki zredagowanej
przez Andrzeja Kalinina Marek Perepeczko w Cz!stochowie. Wspomnienia przyjació", na któr# z!o"y!y si$ wywiady z aktorem, a tak"e wspomnienia przyjació! – Sabiny Lonty, Tomasza S$towskiego,
Emilii Krakowskiej czy biskupa Antoniego D!ugosza.
Dzie% pó&niej na Cmentarzu Kule pochowano jednego z aktorów
pami$taj#cych Marka Perepeczk$, Tadeusza Morawskiego, który pracowa! w naszym teatrze w latach 1984–2002. Tu przygotowa! ok.
50 ról, pocz#wszy od Papkina w Zem#cie (re". B. Michalik). Wyst$powa! m.in. w Locie nad kuku"czym gniazdem, Balladynie (Kanclerz)
i Weselu (Hetman) w re"yserii Adama Hanuszkiewicza czy Mayday.
Zmar! 5 grudnia, mia! 77 lat.
cja sztuki Muzeum w Sosnowcu znacznie si$ wzbogaca. W plenerze 2015 uczestniczy!o 32 artystów, ich prace b$dzie mo"na ogl#da) w siedzibie muzeum do 24 stycznia. Wystawa odbywa si$ w ramach XVIII Sosnowieckich Spotka% Artystycznych.
Honorowy patronat nad imprez# obj#! prezydent Sosnowca – Arkadiusz Ch$ci%ski.
Poeta w obronie „Braci mniejszych”
OPO LE. Har ry Du da, wy bit ny po eta i pu bli cy sta pod czas XIII Opolskiej Jesieni Literackiej zaprezentowa! publiczno'ci
najnowszy tomik poetycki „Szczekanie ostatniego psa”. Autor znany z d!ugoletnich dzia!a% spo!ecznych na rzecz ochrony przyrody tym
razem stan#! w obronie praw zwierz#t. Recytowane wiersze by!y nacechowane zarówno osobistymi prze"yciami poety, zwi#zanymi z odchodzeniem „(apka”, d!ugoletniego domownika i przyjaciela, jak równie" z uniwersalnymi przemy'leniami i spostrze"eniami, si$gaj#cymi
do ró"nych zagadnie% ochrony praw zwierz#t. Do tomiku zosta!a wpisana przez autora „Powszechna deklaracja praw zwierz#t”, w której
zapisano m.in. – Wszystkie zwierz!ta rodz$ si! z równym prawem do %ycia i do istnienia. &adne zwierz! nie mo%e by' (le traktowane lub by'
obiektem okrutnego traktowania. Dlatego Harry Duda zdecydowanie
pot$pia okrucie%stwa, pope!niane wobec „braci mniejszych” przez zwyrodnia!ych, zdemoralizowanych przedstawicieli gatunku homo sapiens,
nie zas!uguj#cych na miano ludzi, kiedy podpalaj# bezbronne szczeni$ta, albo obdzieraj# "ywcem ze skóry stada fok.
Harry Duda w dorobku twórczym ma ponad 30 ksi#"ek (g!ównie
poetyckich) i ok. 3.000 publikacji rozproszonych oraz blisko 1000
audycji radiowych. Jest równie" autorem poetyckich uj$) wierszem
wszystkich ksi#g m#dro'ciowych Starego Testamentu oraz pierwszej
ksi$gi ST – „Genesis”, jak te" czterech Ewangelii pt. „Jezus Chrystus. Poetycka wizja czterech Ewangelii” (na 2000-lecie chrze'cija%stwa – dzie!o dedykowane Janowi Paw!owi II). Opublikowa! dwie
ksi#"ki o tematyce katy%skiej. By! d!ugoletnim wspó!pracownikiem
'p. ks. pra!ata Zdzis!awa Jastrz$biec Peszkowskiego, kapelana Rodzin Katy%skich i Pomordowanych na Wschodzie oraz 'p. prof. med.
Juliana Aleksandrowicza z Krakowa, wiceprezesa World Academy
of Art and Science, z którym wspólnie napisa! ksi#"k$ pt. „U progu
medycyny jutra” (PZWL Warszawa 1988). Organizatorem spotkania z Harrym Dud# by!a Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Jana Paw!a II w Opolu.
Paradoks czasu
SOSNOWIEC. 3 grudnia w Muzeum w Sosnowcu w Pa!acu Schoena otwarta zosta!a wystawa pt. Paradoks czasu wed"ug artysty wspó"czesnego. Jest ona pok!osiem pleneru artystycznego w Zakopanem,
który odbywa si$ w ramach corocznych spotka% a ich tradycja si$ga roku 1989. Plenerowe spotkania s# okazj# do integracji artystów
ró"nych pokole% a tak"e do promowania m!odych debiutuj#cych twórców, zwi#zanych z Sosnowcem. Dzi$ki obowi#zuj#cej zasadzie przekazania po jednej pracy przez ka"dego uczestnika pleneru, kolek-
!ródmie"cie po liftingu
CZELAD!. 19 grudnia czeladzianie 'wi$towali otwarcie odnowionego 'ródmie'cia. Nowe schody, parkingi, plac przed Urz$dem
Miejskim prze"y!y w tym dniu prawdziwe obl$"enie. Jarmark 'wi#teczny zaspokoi! gusty niemal ka"dego. Oczywi'cie najwi$ksz# atrakcj# by!y r$kodzie!a czeladzkich twórców i urokliwa zagroda z reniferami, które po raz pierwszy zawita!y do XIII-wiecznego grodu
nad Brynic#. Symbolicznego przeci$cia wst$gi dokonali w!odarze
miasta z burmistrzem na czele. Nie zabrak!o kolorowego pokazu
w wykonaniu Teatru Ognia „Nam-Tara”. A jak przysta!o na czas 'wi#teczny, do pó&nego wieczora, za spraw# elektryzuj#cego zespo!u
„Avocado” w 'ródmie'ciu go'ci!y kol$dy i pastora!ki.
Dwaj wielcy Francuzi
D"BROWA GÓRNICZA. 17 grudnia Towarzystwo Przyjació!
D#browy Górniczej i Muzeum Miejskie „Sztygarka” przygotowali
niezwyk!# imprez$. Podsumowanie projektu Bartholdi i Gravier – francuskie konteksty dzie" sztuki zwi$zanych z przemys"em XIX i XX wieku w województwie #l$skim przybra!o niecodzienn# opraw$. Uczestnicy spotkania, które odby!o si$ w muzeum
„Sztygarka” mogli nie tylko wzbogaci) swoje biblioteki o ciekawe
wydawnictwa ale tak"e posmakowa) francuskiej kuchni.
Impreza by!a pok!osiem kolejnej edycji projektu o polsko-francuskich zwi#zkach sztuki i przemys!u z naszego regionu, pn. Bartholdi i Gravier. Od kilku lat TPDG wspólnie z d#browskim muzeum wydaje miniaturowe zeszyty serii „Industriae Theatrum ex Silesia”.
Czwarty tomik (2015), po'wi$cony zosta! zachowanym i na nowo
odkrytym dzie!om dwóch Francuzów. – Pierwszy z nich – jak wyja'nia kustosz Magdalena Cyankiewicz – to #wiatowej s"awy rze(biarz, który ws"awi" si! realizacj$ najbardziej rozpoznawalnego symbolu Nowego Jorku, jakim jest bez w$tpienia Statua Wolno#ci, a drugi
to osiad"y w Polsce Francuz, znakomity dzia"acz mi!dzynarodowego ruchu architektonicznego, twórca m.in. budynku warszawskiej ASP
i wielki mi"o#nik stolicy. W naszym regionie sylwetki tych dwóch Francuzów – Bartholdiego i Graviera – po"$czy"o jedno miejsce, w którym zobaczy' mo%na ich niezwyk"e prace. To dawna Szko"a Górnicza „Sztygarka” (obecnie Zespó" Szkó" Zawodowych im. S. Staszica),
a tak%e zlokalizowane pod jednym adresem Muzeum Miejskie „Sztygarka” w D$browie Górniczej.
Projekt „Bartholdi i Gravier. Francuskie konteksty dzie! sztuki zwi#zanych z przemys!em XIX i XX wieku w województwie 'l#skim”
zosta! dofinansowany ze 'rodków bud"etowych Samorz#du Województwa *l#skiego.
Nowy Jork w B#dzinie
B#DZIN. Co !#czy B$dzin Warszaw$, Wiede%, Berlin, Londyn,
Pary" i Nowy Jork? Okazuje si$ "e mimo tysi$cy kilometrów dzie-
73
Foto. Jacek Sikora
Foto. z mat. UM Czelad&
W odnowionym w Czeladzi %ródmie%ciu królowa!y … renifery.
l!cych te miasta "wi#ta Bo$ego Narodzenia wsz#dzie s! niemal takie same, bez wzgl#du na szeroko%& geograficzn! nios! te same ciep'e emocje, t# sam! radosn! atmosfer#. Niedowiarków przekona
o tym goszcz!ca w Podziemiach B#dzi(skich wystawa „Niegdysiejsze %niegi. Zima w metropoliach” przygotowana przez b#dzi(skie muzeum. Eksponaty przyw#drowa'y z Domu Spotka( z Histori! w Warszawie.
Prezentowane fotografie obrazuj! zwyczaje i atmosfer# "wi!t Bo$ego Narodzenia w wielkich %wiatowych metropoliach w pierwszej
po'owie XX wieku. Widoki z Warszawy, Wiednia, Berlina, Londynu, Pary$a i Nowego Jorku '!czy magia %wi!tecznego nastroju.
O „cieszy!skim mateczniku”
ZAOLZIE. Dyrektor Biblioteki Regionalnej w Karwinie Halina Molin oraz szefowa Oddzia'u Literatury Polskiej tej instytucji Helena Legowicz, by'y „matkami chrzestnymi” najnowszej publikacji o "l!sku Cieszy(skim, ksi!$ki prof. Daniela Kad'ubca
„W cieszy(skim mateczniku”. Wieczór promocyjny tej wa$nej
ksi!$ki, wydanej przez Kongres Polaków, odby' si# w ostatni wtorek roku 2015 w Kawiarni Literackiej regionalnej ksi!$nicy i przyci!gn!' wielu mi'o%ników s'owa oraz historii i tradycji naszego
regionu.
– Ta moja nowa publikacja jest dwucz#%ciowa – powiedzia' nam
prof. Kad'ubiec. – Pierwsza jest po%wi#cona cieszy(skiej tradycji kulturowej: sk!d si# wzi#'a, co si# na ni! sk'ada i sk'ada'o, co j! kszta'towa'o, dlaczego jest taka a nie inna. Przy czym jest to spojrzenie
nie lokalne, ale %rodkowoeuropejskie, zahaczaj!ce w'a%nie o takie
zagadnienia. Cz#%& druga po%wi#cona jest gwarom cieszy(skim,
szczególnie zaolzia(skim i obala, moim zdaniem, wiele stereotypów
z tym zwi!zanych, m.in. ten, $e gwary te s! jak!% polsko-czesko-niemieck! mieszanin!. Analizuj# ich system gramatyczny, ale te$ nazewniczy i inny, a analiza ta w stu procentach potwierdza star! tez# profesora Aleksandra Brücknera, $e mowa "l!zaków jest
j#zykiem Reja i Kochanowskiego.
Uwa$am nieskromnie, $e problemy poruszane w tej publikacji nie
by'y dotychczas omawiane w takim zakresie, na takim materiale i tak
systemowo – podkre%li' autor.
Rok na szkle malowany
74
ZAOLZIE. Przed rokiem tu$ po "wi#tach Bo$ego Narodzenia zaskoczy'a nas smutna wiadomo%&. 29 grudnia 2014 r. zmar' Antoni
Szpyrc, znany twórca ludowy, autor obrazów na szkle, znawca folkloru i tradycji górali beskidzkich, a przede wszystkim historii swojego rodzinnego miasta, Jab'onkowa. Chcieli%my Mu 1 stycznia z'o$y& $yczenia z okazji 65. urodzin. Zamiast tego udali%my si# 5 stycznia
na Jego pogrzeb. Zaolzie jednak pami#ta o Szpyrcu, nie zapomina
Go Jab'onków, miasto, o którym wyda' tyle ksi!$ek, którego
mieszka(ców i miejskie pejza$e uwieczni' na swoich obrazkach malowanych na szkle.
I te w'a%nie obrazki mo$na ogl!da& w wydanym w'a%nie przez jab'onkowski Urz!d Miasta (wspólnie z bratem %w. Antoniego Szpyrca, W'adys'awem) kalendarzu %ciennym na rok 2016, który nosi nazw# – jak$e inaczej – „Na szkle malowane”. Kalendarz mo$na ju$
kupi& w jab'onkowskim Centrum Informacji Turystycznej. W'odarze miasta za% zapowiadaj!, $e najpó)niej w lutym zaprosz! nas na wystaw# obrazków Antka...
Prezes ZG PZKO, Jan Ry!ko i przewodnicz"cy Sekcji Historii Regionu, Stanis!aw Gawlik wr#czyli dyplom uznania m.in. historykowi Krzysztofowi
Nowakowi z Uniwersytetu $l"skiego w Katowicach.
Prezenty pod gwiazdami
ZAOLZIE. Choinka i podarunki pojawi'y si# w sobot# 19 grudnia w sali teatralnej Domu Kultury „Trisia” w Trzy(cu podczas Koncertu "wi!tecznego PZKO. Na scenie, stylowo przybranej kurtyn!
z migocz!cymi gwiazdami, postawiono tak$e stó' wigilijny,
a przy nim zasiad' Tadeusz Filipczyk z rodzin!. Wnuczka Karolinka pomaga'a dziadkowi rozpakowywa& podarunki odnosz!ce si#
do poszczególnych zespo'ów Polskiego Zwi!zku Kulturalno-O%wiatowego, które kolejno przedstawia'y ta(ce ze swojego bogatego repertuaru. I tak na przyk'ad miot'a to by' podarunek od zespo'u „Bystrzyca”, który zata(czy' mietlorza, ciupaga od góralskiego „Zaolzia”
i „Zaolzioczka” z Jab'onkowa, zegar od „Oldrzychowic”, które zata(czy'y m. in.”Godziniorza”. „Suszan” z do niedawna górniczej Suchej Górnej symbolizowa' w#giel, za% zespó' – gospodarza koncertu – „Olz#” domek z piernika, bo to przecie$ „W Cieszynie
na rynku wedle piernikorza...”. „B'#dowic” przynios'y o'omunieckie serki oraz matrioszka, bo ze sceny zabrzmia'a piosenka „O'omuniec piekne miasto” i by'a rosyjska wersja polki.
*yczenia %wi!teczne z'o$y' zebranym prezes PZKO, Jan Ry'ko,
oraz Tadeusz Filipczyk, który pos'u$y' si# wierszem ze s'owami: „Tó$
wóm $yczym zdrowie, kochani ludkowie, niech was opatruje Niebiesko Dziecina! Tego wóm $yczym jo i ca'o moja rodzina”.
Historycy "wi#towali 50$lecie
ZAOLZIE. Sesj! naukow! uczcili 5 grudnia swoje 50-lecie cz'onkowie Sekcji Historii Regionu przy Zarz!dzie G'ównym Polskiego
Zwi!zku Kulturalno-O%wiatowego w Republice Czeskiej. Wspólnie z nimi %wi#towali jubileusz w sali konferencyjnej „Bajka” w czeskocieszy(skiej siedzibie ZG PZKO historycy i sympatycy jubilatki z obu brzegów Olzy.
Dzia'alno%& SHR w roku jubileuszowym podsumowa' prezes Sekcji, Stanis'aw Gawlik. 50 lat pracy zaolzia(skich historyków i ich
dorobek przypomnia' w swoim wyk'adzie dr hab. Krzysztof Nowak
z Uniwersytetu "l!skiego w Katowicach. Natomiast drugi wyk'adowca, prof. Me+islav Borák z Uniwersytetu "l!skiego w Opawie
swój wyk'ad po%wi#ci' artyku'om historycznym ukazuj!cym si# w zaolzia(skiej polskiej prasie („G'os Ludu”, „Zwrot”, „Kalendarz "l!ski”) w latach 1989–1992.
Obaj go%cie, od lat wspó'pracuj!cy z Sekcj! Historii Regionu, odebrali te$ z r!k Stanis'awa Gawlika i prezesa ZG PZKO, Jana Ry'ko, dyplomy uznania. Kolejne dyplomy przyznano nieobecnym
na uroczysto%ci historykom: Romanowi Baronowi i Grzegorzowi G!siorowi oraz cz'onkowi-korespondentowi SHR z Londynu, Wojciechowi Janikowi.
W skrócie
! Wystawa „Heinrich Schulz-Beuthen. *ycie-twórczo%&-inspiracje” oraz towarzysz!ca jej promocja biografii artysty autorstwa dr
Joanny Lusek odby'a si# w Muzeum Górno%l!skim w Bytomiu.
! W Miejskiej Galerii Sztuki MM w Chorzowie odby'o si# spotkanie, którego tematem by'o $ycie, dzie'o i dziedzictwo doktora Ludwika Guttmanna – lekarza zwanego „ojcem Paraolimpiady”.
! Górno%l!skie Towarzystwo Przyjació' Nauk im. Walentego Ro)dzie(skiego w Katowicach oraz Chorzowskie Centrum Kultury byli
Foto. Danuta Chlup
Na Koncercie "wi#tecznym w Domu Kultury „Trisia” w Trzy$cu nie mog%o
zabrakn#& Zespo%u Pie'ni i Ta$ca „Olza”.
organizatorami spotkania z Barbar! Gruszk!-Zych – poetk!, pisark!,
dziennikark! autork! ksi!"ki „Wojciech Kilar. Takie pi#kne "ycie”.
! Wystaw# fotografii Micha$a Ca$y, cz$onka Zwi!zku Polskich
Ar ty stów Fo to gra fi ków (od 1983 r.), za ty tu $o wa n! „Dol ny
%l!sk – miasta i miasteczka” pokaza$o Muzeum Historii Katowic.
! Na „Adwentowe medytacje” zaprasza$a do Archikatedry
Chrystusa Króla w Katowicach Instytucja Promocji i Upowszechniania Muzyki „Silesia”, wykonawcami koncertu byli: El"bieta Grodzka-&opuszy'ska – sopran, Julian Gembalski – organy i Henryk Gembalski – skrzypce.
! Muzeum w Chorzowie zaprasza$o na wyk$ad dr. Jacka Kurka
„Dziewi#( s$ów o kulturze. Pi#kne niechciane… O architekturze z$ych
czasów”.
! Na wieczór autorski Jerzego Wo)niaka po$!czony z prezentacj! debiutanckiej powie*ci „Mazur” zaprasza$a Stacja Artystyczna
w Gliwicach.
! Konferencja podsumowuj!ca realizacj# projektu „Przeciwdzia$anie mi#kkiej dyskryminacji osób mówi!cych po *l!sku” odby$a
si# 11 grudnia w sali kina Planet Cinema w Katowicach. Referaty
wyg$osili Xabier Kintana, sekretarz Akademii J#zyka Baskijskiego,
dr hab. Ewa Michna, dr hab. Ma$gorzata My*liwiec, dr Artur Czesak, dr Tomasz S$upik i Weronika %l#zak-Tazbir. Organizatorem konferencji by$o Towarzystwo Kultywowania i Promowania %l!skiej Mowy Pro Loquela Silesiana.
! Zwyci#zc! II Konkursu Kompozytorskiego im. K. Szymanowskiego zosta$ Daniele Gasparini z W$och. Jego kompozycja nosi tytu$ „Snowise, snowhere, snoway. Snowsence”. Drug! nagrod# otrzyma$ Hyunsuk Jun (Korea P$d.) za kompozycj# pt. „Vistara”,
trzeci! – Jonathan Posthuma (Stany Zjednoczone) za „Strings of Pearls”. Wyró"nienie jury przyzna$o polskiemu kompozytorowi Andrzejowi Kara$owowi za utwór „Multicolour Horizon”. Przedmiotem konkursu by$ utwór na wielk! orkiestr# symfoniczn!, o czasie trwania 10–20
minut. Nades$ano 139 prac z 35 krajów. Partytury ocenia$o jury w sk$adzie: Eugeniusz Knapik – przewodnicz!cy, Krzysztof Meyer, Rafa$
Augustyn i S$awomir Czarnecki. Nagrodzone kompozycje zostan! wykonane przez Narodow! Orkiestr# Symfoniczn! Polskiego Radia w Katowicach, Filharmoni# im. Karola Szymanowskiego w Krakowie oraz
Akademick! Orkiestr# Symfoniczn! im. Karola Szymanowskiego
w Katowicach w sezonie koncertowym 2016/2017.
! Do 28 lutego 2016 r. w Muzeum %l!skim mo"na ogl!da( wystaw# „Z g$#bi. Arty*ci Muzeum %l!skiemu”, b#d!c! barwn! mozaik!
wspó$czesnej sztuki polskiej tworzon! przez 30 czo$owych polskich
artystów. Ekspozycja znajduje si# w budynku muzeum przy ul. T. Dobrowolskiego 1. Do zaprezentowania swoich prac zaproszono m.in.:
Magdalen# Abakanowicz, Wojciecha Fangora, Izabel# Gustowsk!, Romana Kalarusa, Zofi# Kulik, Paw$a Althamera, Przemys$awa Lasaka,
Adama Myjaka, Joann# Sosnowsk!, Jerzego Truszkowskiego i Artura +mijewskiego. Organizatorzy zaproponowali artystom zaprezentowanie jednego dzie$a dedykowanego Muzeum %l!skiemu z uprawianej przez nich kategorii sztuki: malarstwa, rze)by, fotografii, plakatu,
instalacji, wideo-artu, które wyrazi*cie definiuje ich artystyczn! to"samo*(. Punktem wyj*cia wystawy jest przestrze' Muzeum %l!skiego, jako miejsca dialogu przesz$o*ci z tera)niejszo*ci!, skierowanego
ku przysz$o*ci, gdzie budowana jest atmosfera otwarto*ci na sztuk#,
bez wzgl#du na jej tradycyjny czy awangardowy charakter.
! Wokalista Wojciech Myrczek i pianista Pawe$ Tomaszewski wyst!pili z koncertem improwizacji jazzowych 18 grudnia w sali koncertowej PSM w Bielsku-Bia$ej. Zaprezentowali m.in. nowe aran"acje utworów z repertuaru Franka Sinatry, Nata King Cole’a i duetu
Bill Evans – Tony Bennett.
! 11 grudnia w klubie Aquarium Galerii Bielskiej BWA wyst!pi$a wokalistka jazzowa, autorka 11 p$yt solowych, bielszczanka Beata Bednarz. %piewaczce towarzyszy$a inna artystka z Bielska-Bia$ej – pianistka Dorota Zazi!b$o.
! 10 grudnia w Galerii Bielskiej BWA odby$y si# projekcje najlepszych filmów krótkometra"owych z ró"nych krajów *wiata. Emitowano je w ramach polskiej edycji festiwalu Future Shorts – Autumn Season organizowanego przez Fundacj# Ad Arte.
! 15 grudnia na Bielskiej Scenie Kabaretowej zaprezentowa$ si#
m.in. jej gospodarz Piotr Skucha ze swym kabaretem TON oraz Andrzejem Grabowskim. Kabaret TON (Gabriela Jasku$a, Sabina G$uch,
Olga &asak, B$a"ej Olma, Juliusz W!troba i Piotr Skucha) robi teraz furor# w sieci wskutek emitowanej tam nieko'cz!cej si# opowie*ci – piosenki o… dudach.
! W Muzeum Drukarstwa – galerii „Przystanek Grafika” w Cieszynie 7 stycznia 2016 r. otwarto wystaw# fotografii autorstwa Mariana Dembinioka pt. „Dziesi#( razy staw”. Marian Dembiniok jest
dyrektorem Muzeum %l!ska Cieszy'skiego i nie prezentowa$ si# dot!d zbyt cz#sto publicznie jako zdolny fotografik.
! Towarzystwo Mi$o*ników Ziemi +ywieckiej i Grupa Literacka „Gronie” zorganizowa$y 18 grudnia ub. r. jubileuszowe spotkanie z okazji 35-lecia pracy twórczej Walerii Prochownik. Znana sporyszanka jest ludow! poetk!, autork! opowiada' i gaw#dziark! oraz
laureatk! ubieg$orocznej Nagrody im. Oskara Kolberga „Za zas$ugi dla kultury ludowej 2015 r.”.
! W ramach projektu Centrum Dialogu Mi#dzykulturowego – Wielokulturowo*( w Cz#stochowie wyst!pi$ Teatr +ydowski
Estery Rachel i Idy Kami'skich oraz Cyga'ski Teatr Muzyczny Terno z Gorzowa Wielkopolskiego.
! W OPK Gaude Mater w Cz#stochowie odby$a si# promocja
ksi!"ki Cz!stochowy historie mniej znane Zbis$awa Janikowskiego.
! 17 grudnia Napoleon Bonaparte zawita$ do d!browskiej „Sztygarki”, która go*ci$a twórców gry bitewnej (figurkowej) „Bogowie
Wojny – Napoleon”.
! Sosnowieckie Centrum Sztuki zainaugurowa$o nowy cykl spotka' pod tytu$em „Klub „Extravagance”. Przy fili"ance kawy mo"na ogl!da( filmy dokumentalne, spotyka( si# z twórcami, rozmawia(
o sztuce. 14 grudnia go*ciem klubu by$a dr hab. Irma Kozina.
! W O*rodku Kultury w B#dzinie koncertowa$ w grudniu Big B#dzin Band. W programie znalaz$y si# si# takie utwory jak: Blue Christmas, Jinggle Bell Rock, We Wish You a Marry Christmas, Hit The
Road Jack, Mizerna cicha, Gdy si# Chrystus rodzi, w odmiennej jazzowej ods$onie.
! Promocja tomiku poetyckiego „Gdy zamsz owieje ligustr” Anny Piliszewskiej – laureatki Nagrody G$ównej ósmej edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. W$adys$awa Stefana Seby$y, odby$a si# w Klubie „Pod Sow!” Miejskiej i Powiatowej
Biblioteki Publicznej w B#dzinie.
! Budapest Strauss Orchestra & Ballet, blisko 40-osobowy zespó$
wirtuozów ta'ca i muzyki Johanna Straussa po raz czwarty go*ci$ w Polsce. Tym razem w sali koncertowej Muza w Sosnowcu (12 grudnia).
! „Blaski i cienie Ko*cio$a barokowego na %l!sku” („Sv,tla a stíny
barokní církve ve Slezsku”) – taki tytu$ nosi najnowsza ksi!"ka wydana przez Muzeum Ziemi Cieszy'skiej w Czeskim Cieszynie. Autor publikacji, David Pindur, jest historykiem tej placówki. Do nazwy swej ksi!" ki do da$ pod ty tu$: „Ar cy ksi# stwo fry dec kie
w latach 1654-1770. Struktury, procesy, ludzie” (Fr-decké arcikní.ectví 1654-1770. Struktury, procesy, lidé”).
! W Polskiej Szkole Podstawowej im. Jana Kubisza w Gnojniku 4 grudnia odby$ si# fina$ XIV Konkursu Recytatorskiego, którego patronem równie" jest ten nadolzia'ski poeta, autor hymnu %l!ska Cieszy'skiego: „P$yniesz Olzo”. W jury zasiada$ dyrektor Teatru
Cieszy'skiego Karol Suszka, kierownik literacki Sceny Polskiej Joanna Wania oraz aktorzy polskiego zespo$u TC.
! By$a nauczycielk! muzyki, kierowniczk! artystyczn! i akompaniatork! zaolzia'skich chórów, a tak"e spo$eczniczk! zwi!zan!
z amatorskim ruchem teatralnym. Jej praca odcisn#$a *lady przede
wszystkim w Suchej Górnej i Czeskim Cieszynie. W *rod# 2 grudnia jej serce przesta$o bi(. Marta Bury zmar$a w wieku 88 lat. 7 grudnia krewni i przyjaciele Zmar$ej po"egnali J! w ko*ciele pw. Naj*wi#tszego Serca Pana Jezusa w Czeskim Cieszynie.
! W pierwsze po *wi#tach Bo"ego Narodzenia niedzielne popo$udnie mali i duzi mieszka'cy Suchej Górnej mogli wybra( si#
na wypraw# w krain# ba*ni i kol#d. Aktorka Jolanta Ba$on i *piewaczka Beata Czendlik-/elová zaprosi$y ich bowiem do górnosuskiego ko*cio$a katolickiego na trzeci! ju" edycj# charytatywnego „Rodzinnego czytania i *piewania”. Towarzyszy$a im przy tym
znana posta( z ksi!"ki Carla Collodiego, drewniana kukie$ka Pinokio. Dochód ze spotkania zostanie przeznaczony na pomoc górnosuszaninowi Romanowi Kryglowi, któremu niedawno spali$ si#
warsztat stolarski.
!
75
Spis tre&ci
rok 2015
Indeks publikacji zamieszczonych w miesi!czniku
spo"eczno#kulturalnym „$l%sk” w roku 2015
A.
Adamczyk B!a"ej patrz: Heska Kwa#niewicz Krystyna;
Amicus
Amicus Silesiae – Przyjaciel „$l%ska” 2015 nr 12,
s. 67;
Antoniak Kiedos Edyta:
Prostota w pie#ni odkryta (rec.): Marian Kisiel: C’est
la vie. Katowice 2014.; nr 3, s. 71;
Antonius Richard A. patrz: Bereta Katarzyna;
Art:
Art Naif Festiwal nr 8, s. 67.
B.
76
Bachmi!ska Beata patrz: Le&czuk Bachmi&ska Beata;
Badetko Alicja:
Polskie drogi w Szwecji nr 3, s. 52 – 55;
Badura Jadwiga Anna:
Ewangelickie kancjona!y i modlitewniki nr 12,
s. 28 – 30;
Bahdaj Adam patrz: Koni&ski Witold;
Bajorowicz Karol:
Uwa"nie s!ucha! (o. F. Netzu) nr 5, s. 26;
Barbacki Boles!aw:
Muzeum w Sosnowcu. Malarstwo nr 2, s. 50;
patrz: Koni&ski Witold
Barczyk Bartek:
Foto: nr 8, s. 42, 43;
Baron Jan:
Epitalamium (poezja) nr 6, s. 26;
Exodus (poezja) nr 6, s. 26;
Galeria Arkadia (poezja) nr 6, s. 26;
Makówki (poezja) nr 6, s. 27;
Rozwi%zanie (poezja) nr 6, s. 7;
Sen o wypadaj%cym z'bie (poezja) nr 6, s. 1;
Wydzia! wewn'trzny (poezja) nr 6, 26;
Modlitwy, solilokwia, wiersze milkn%ce (rec.):
Zbigniew Stryj: Czasem do Pana pisz'. Katowice 2015 nr 4, s. 73;
Bartos Ewa:
Praktykowanie mitu (rec.): Krzysztof Czy"ewski:
Mi!osz – tkanka !%czna. Chorzów 2014 nr 4, s. 71;
Bartusik Grzegorz; Jochymek Aleksandra:
Nordalia – na co komu? Rozmowa z Mari% Danielsk% pomys!odawczyni%, twórczyni% i organizatorka festiwalu Nordalia nr 3, s. 46 – 47;
Saga o #l%skich nordystach nr 3, s. 9;
Bator Joanna patrz: Fox Marta;
Becza"a Piotr patrz: Brze(niak Marek;
Bednarczyk Ryszard:
Biografia z cudzych manowców (rec.): Marian Buchowski: Buty Ikara. Biografia Edwarda Stachury.
Warszawa 2014 nr 8, s. 73;
Detektyw po przej#ciach (rec.): Leszek Girtler: Miejsca rozsta& i powrotów. Opowiadania o zdradzie,
t'sknocie i zbrodni. Zabrze 2015. nr 12, s. 72;
Do domów wracali wycie&czeni nr 3, s. 58 -59;
Fraszki z bo"ej !aski (rec.): Juliusz W%troba: Turkucie spod ladki. Jasienica 2014 nr 8, s. 71;
Kto straszy w prozie Guzego (rec.) Piotr Guzy: Odwiedziny u duchów i inne opowiadania. Opole 2015, nr 9, s. 73;
Sielanka z przemys!em w tle nr 8, s. 38 – 39;
Stra"nik #wi'tego ognia (rec.): Krystian Ga!uszka:
[email protected] Katowice 2015 nr 9, s. 72;
Teatr z cia!a i w'gla (Teatr Rozbark) nr 1, s. 42 – 43;
W jednym akcie o $l%sku i po #l%sku (rec.): Rajzyntasza. Jednoaktówki po #l%sku Katowice 2015
nr 1, s. 33;
Wiersze jak umieraj%ce s!onie (rec.): Feliks Netz:
Krzyk sowy. Sopot 2014 nr 5, s. 70;
Wróble nie czytaj% filozofów (rec.): Miros!aw
Dzie&: Axis mundi. Sopot 2014 nr 12, s. 70;
Z dusz% na uwi'zi (rec.): Grzegorz Kielar: Skrajem.
Tarnowskie Góry 2014 nr 2, 72;
Zbrodnia macochy. Po blisko 60 latach druga wizyta „Jenufy” w Bytomiu (rec.): Leos Janacek: Jenufa Bytom 2015 nr 12, s. 64.
Zjazd rodu Donnersmarcków nr 6, s. 24 – 25;
Bednarek, Blukacz, Naliwajko, Walczak;
Ko& troja&ski (grafika) nr 5, s. 49;
Bednarek Marek Lech:
Czekoladowy silnik (rec.); Heppening. Czekoladowy silnik. Teatr Mariana Bednarka nr 8, s. 52;
Bellmer Hans:
Visat. Muzeum Historii Katowic nr 10, s. 50;
Bereta Katarzyna:
Feliks Netz w „$l%sku” nr 5, s. 20 – 21;
Foto nr 3, s. 37; nr 10, s. 9;
Istotny jest duch j'zyka. Rozmowy na 20-lecie.
Z Wies!awem My#liwskim rozmawia… nr 1,
s. 7 – 10;
Ja, Gustaw (fragment dramatu) nr 2, s. 32 – 33;
Lekcja martwego j'zyka. Rozmowy na 20-lecie.
Z prof. Stanis!awem Niciej% rozmawia… nr 9,
s. 30 – 32;
Lekki Teatr Przeno#ny (ChCK) nr 10, s. 32 – 33;
Liczy si' to, co wyj%tkowe, osobne. Rozmowy
na 20-lecie. Z Henrykiem Wa&kiem rozmawia…
Nr 4, s. 4 – 7;
Malarz #l%ski? Portret Adama Bunscha wykonany
na podstawie opowie#ci syna Franciszka i wnuka
Adama nr 3, s. 34 – 37;
Miasto. The Wall nr 2, s. 24 – 25;
Muzeum $l%skie – nowe otwarcie nr 7, s. 6 – 7;
Najwa"niejsza jest dla mnie poezja. Rozmowy
na 20-lecie. Z Tadeuszem Kijonk% rozmawia…
nr 11, s. 6 – 10;
O poszukiwaniu siebie (rec.): Zbigniew Kad!ubek:
Fado. Piosenka o duszy. Katowice 2015 nr 9,
s. 71;
Pogranicze jest w nas. Rozmowy na 20-lecie.
Z Krzysztofem Czy"ewskim, za!o"ycielem O#rodka „Pogranicze” w Sejnach oraz Mi'dzynarodowego Centrum Dialogu w Krasnogrudzie rozmawia… nr 10, s. 6 – 9;
Przestrze&, która wi'zi (rec.): Andrzej Stasiuk:
Wschód. Wo!owiec 2014 nr 10, s. 72;
$l%sk matecznikiem Polski. Rozmowy na 20-lecie.
Z prof. Do ro t% Si mi ni des roz ma wia... nr 4,
s. 10 – 12;
W ho!dzie profesorowi Józefowi $widrowi nr 5,
s. 66;
Wszystkie beboki Stalinogrodu (rec.): Richard A.
Antonius: Czas beboka. Warszawa 2015 nr 7,
s. 71;
Bielawska Sylwia patrz: Ta!u) Katarzyna;
Bielsko-Bia"a:
Notatnik Kulturalny nr 1 s. 73, nr 2 s. 78, nr 3, s. 78,
nr 4, s. 78, nr 5, s. 78, nr 6, s. 78; nr 7, s. 78, nr 8, s. 78;
Bierwiaczonek Maria patrz: Lipok Bierwiaczonek
Maria;
Blukacz patrz: Bednarek, Blukacz, Naliwajko,
Walczak;
B"aszczykowski Jakub patrz: Jasnorzewski Ryszard;
Bonczar Renata:
Grafika nr 7, s. 3 ok!adki;
$l%sk. Kolekcja jubileuszowa nr 7, s. 84;
Borkowska Ewa:
Wiersze ks. Wies!awa Hudka (rec.): Wies!aw Hudek: Wiersze. Kraków 2015 nr 6, s. 72;
Borkowski *ukasz:
Foto nr 5, s. 1 ok!adki;
Borowik Sylwia:
+ycie jest ba#ni% (rec.): Ewa Og!oza: Wokó! opowie#ci Hansa Christiana Andersena. Katowice 2014
nr 3, s. 70;
Bosch Christoph:
Foto nr 2, s. 36;
Browarny Wojciech patrz: Ta!u) Katarzyna;
Brze#niak Marek:
Na jubileuszowym zakr'cie. 25 Miko!owskie Dni
Muzyki nr 7, s. 56 – 57;
Przed „Halk%” byli „Biurali#ci” (rec.): Magdalena
Dziadek, El"bieta Nowicka (red.): Teatr Muzyczny Stanis!awa Moniuszki + CD. Pozna& 2014
nr 6, s. 71;
Wielki jubileusz Wielkiego Teatru. 70 lat Opery $l%skiej nr 10, s. 29 – 31;
Z Metalowca i Metronomu do Metropolitan. Wielki powrót Piotra Becza!y nr 1, s. 28 – 29;
Buchowski Marian patrz: Bednarczyk Ryszard;
Bula Karol Rafa!:
Ka to wi ce Ka ro lo wi Szy ma now skie mu nr 2,
s. 38 – 39;
Pami'ci „Karola z Atmy”. 78 rocznica #mierci Karola Szymanowskiego nr 5, s. 53 – 54;
Buland al Haidari:
Moje przeprosiny (poezja) prze!.: Witold Turant
nr 11, s. 36;
Bu"hak W!adys!aw patrz Tarka Krzysztof;
Buszka Kamila, Michalczyk Ma!gorzata, Szczygielska Ma!gorzata: Biblioteka wobec wyzwa& tera(niejszo#ci. Z "ycia bibliotek. MBP w Raciborzu nr 8,
s. 66;
Bzdok Henryk:
Anegdoty nr 1, s. 84, nr 2 s. 83, nr 3 s. 83, nr 4 s. 83,
nr 6 s. 83, nr 8, s. 82, nr 9, s. 75, nr 10, s. 59; nr 12,
s. 61;
Foto nr 4, s. 51;
Mi'dzy Andy Warholem a bieszczadzk% cerkiewk% nr 11, s. 74;
Nie czuj' #wiadomie takiego obci%"enia. Rozmowa z artyst% grafikiem Józefem Michalskim. Pogwarki artystyczne… nr 2, s. 54 – 55;
Opolskie inspiracje nr 8, s. 69;
Wtedy powsta!a Rzeczpospolita Wapiennicza.
Rozmowa z Joachimem Rybczy&skim. Pogwarki artystyczne… nr 4, s. 51 – 53;
C.
Camoletti Marc patrz: Koci&ski Witold;
Chojkowski Józef:
Foto nr 4, s. 60;
Chojnacka Anna patrz: Widera Bogdan;
Chojnacka Monika, Chojnacki Rafa! patrz: Morawiec Jakub;
Chojnacki Rafa! patrz: Morawiec Jakub;
Chudy Grzegorz patrz: Niesporek Katarzyna;
Cierniak Henryk:
Formy (poezja) nr 8, s 41;
Kemping (poezja) nr 8, s. 40;
Lato 2014 (poezja) nr 8, s 41;
Letnie zaprawy (poezja) nr 8, s. 40;
$liwki (poezja) nr 8, s 41;
Wydmuszka (poezja) nr 8, s. 40;
Cie$li!ski Kosma Marek:
Tropami Jana Banasia nr 2, s. 34 – 35;
patrz: Guzlowski John;
Cofa"ka Jan:
Czarny anio! polskiej piosenki (Ewa Demarczyk)
nr 1, s. 22 – 26;
Culak Ma!gorzata:
Foto nr 6, s. 42;
Udaje nam si' to, o czym marz% inni. Z Piotrem Zalewskim, dyrektorem O#rodka Kultury „Andaluzja”
w Piekarach $l%skich rozmawia …. nr 6 s. 42 – 43;
Cygan Renata:
Foto nr 10, s. 78;
Czajkowska Agnieszka:
Filozof na prowincji. O mi'dzynarodowej konferencji naukowej nr 11, 58;
Czas
Czas up!yn%!. Muzeum Historii Katowic; nr 2, s. 57;
#.
#wi!k Józef:
Foto nr 7, s. 56.
D.
Dakowicz Przemys#aw:
Czes#aw Mi#osz i Jerzy Andrzejewski pisz" scenariusz i wygl"daj" przez okno (poezja) nr 5, s. 11;
Daniec Zdzis#aw:
Foto nr 3, s. 74;
Danielska Maria patrz: Bartusik Grzegorz, Jochymek Aleksandra;
D$browski Pawe# patrz: Janas Dudek Barbara, Orczyk Wiczkowska Marzena, Górska Weronika,
Waszut Sabina;
Dehnel Jacek patrz Turant Witold;
Demarczyk Ewa patrz: Cofa#ka Jan;
D!bicz Maria:
Dwóch $l"zaków z wyboru (korespondencja) nr 5,
s. 34;
Foto nr 5, s. 34;
Karpacz. Przerwana rozmowa (z Tadeuszem Ró%ewiczem) Nr 5, s. 32 – 34;
Pilzno teatralne. Od 1 stycznia 2015 Mons w Belgii i Pilzno w Czechach s" w roku 2015 Europejskimi Stolicami Kultury nr 6 s. 38 – 40;
W&drowiec mi&dzy kulturami (rec.) Matthias Kneip: 111 Grunde Polen zu Lieben. Eine Liebeserklarung an das schonste Land der Welt. Berlin 2015
nr 10, s 71;
Dittrich Gra%yna:
Spotkanie bibliotekarzy, nauczycieli i regionalistów.
Z %ycia bibliotek. PBP w Gliwicach. nr 4, s. 74;
dks:
Opolska wystawa polskich plastyków z Bia#orusi
nr 3, s. 68;
Opolskie Konfrontacje Teatralne” Klasyka Polska 2015” nr 5, s. 68;
D%ubak Piotr:
Foto nr 10, s. 26, 27;
Dobrakowska Bogna, Kochma'czyk Izabela,
Kry! Marta:
„A droga wiedzie w przód i w przód...” Nowe otwarcie w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gliwicach
nr 3, s. 74;
Biblioforum – biblioteka w centrum handlowym.
Z %ycia bibliotek. MBP w Gliwicach nr 9, s. 74;
Domagalik Ma#gorzata: patrz Jasnorzewski Ryszard;
Drozdzol Marian:
Foto nr 1, s. 54;
Drzazga Dagmara:
Janusz Kapusta. Metafizyka geometrii (Wywiad)
nr 6, s. 45;
Wiersz jest drog" (rozmowa z Krzysztofem Siwczykiem i Maciejem Meleckim) nr 12, s. 38 – 40;
Foto nr 12, s. 38
Dudek Barbara patrz: Janas Dudek Barbara
Dutka El%bieta:
Z Opola na Kresy i z powrotem (rec.): Stanis#aw S#awomir Nicieja: Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych. T. 1.: Lwów, Stanis#awów,
Tarnopol, Brze%any, Borys#aw. Opole 2012. nr 5,
s. 71;
Dutkiewicz Adam:
Grafika nr 8, s. 2, 53; nr 9, s. 2, 35, 40; nr 10, s. 42;
Dyba% Katarzyna:
Foto nr 12, s. 46;
Dziadek Magdalena:
Apollon Musagete. Mi&dzy nutami nr 8, s. 75;
Artystyczny fenomen. 25 lat „Cameraty Silesii”
nr 10 s. 40 – 41;
Foto nr 11, s. 52 – 53;
Lidia Kozubek (1927 – 2015). Mi&dzy nutami nr 11
s. 52 – 53;
Mi&dzy nutami nr 1, s. 59; nr 2, s. 66; nr 3, s. 66;
nr 4, s. 66; nr 5, s. 75; nr 6 s. 75; nr 7 s. 74; nr 9,
s. 64; nr 10 s. 65; nr 12, s. 63;
Powrót do (róde#. Muzyka religijna na $l"sku nr 12,
s. 20 – 23;
E.
Ehrhard-Orgielewski Tadeusz patrz: Lyszczyna
Marek.
F.
Figel Szczepka Urszula:
Malarstwo nr 3, s. 50;
Figza% Magdalena:
Zespó#, który nie boi si& wyzwa'. Teatr Zag#&bia
w Sosnowcu nr 10, s. 36 – 37;
Fox Dorota:
W kopalni i wokó# kopalni. Scena Propozycji. nr 10,
s. 15;
Fox Marta:
Foto nr 10, s. 20;
Krystyna Lars zaprasza do nieba ca#y !wiat (rec.)
Krystyna Lars: Zaprosimy do nieba ca#y !wiat.
Gda'sk 2014 nr 1, s. 60;
Lubi& cynamon, zahaczki i s#oje ze wspomnieniami. Z Joann" Bator rozmawia …. nr 6, s. 54 – 56;
Frydecki Piotr:
Foto nr 2, s. 4.
G.
Gabara Pawe#:
Przerwany sezon. Z by#ym dyrektorem Gliwickiego Teatru Muzycznego (…) rozmawia Maria Sztuka nr 6, s. 22 – 23;
Gabry' Aleksander patrz: Dziadek Magdalena.
Gacek Marcin;
„B&karty” polskiej polityki nr 11, s. 35;
Gajda Dominik:
Foto nr 8, s. 77;
Ga%uszka Krystian:
Ajnfarty id" do nieba nr 11, s. 22 – 24;
Gamrot )ukasz:
Upadek II (poezja) nr 12, s. 62;
Garstka Robert:
Foto nr 1, s. 2 ok#adki, nr 4, s. 6,7,8;
Gawlik Bartosz:
Foto nr 4, s. 9, nr 6, s. 53;
Gawlik Dobrawa patrz: Skoneczna Gawlik Dobrawa;
Gawlik Ewald:
Ciep#o rodzinne 1989 – 1990 (grafika) nr 4, s. 1
ok#adki;
Gembalski Julian:
Georgia Filipa Telemanna zwi"zki z Pszczyn"
nr 7, s. 20 – 22;
Renesans muzyki organowej. Z prof. (…) rozmawia Marek Lyszczyna. Rozmowy na 20-lecie.
nr 2, s. 12 – 15;
$l"scy organi!ci – ogniwo tradycji religijnej i kulturowej nr 12, s. 12 – 15;
Geppert Beata (prze#.) patrz: Ludwiczek Czes#aw;
Girtler Leszek patrz: Bednarczyk Ryszard;
Gle& Adrian:
T#umacz zgody. (poezja) nr 5, s. 13;
G%uszek Renata:
Foto nr 6, s. 24;
Gogol Miko#aj patrz: Koci'ski Witold;
Gola Arkadiusz:
Foto nr 2, s. 1 ok#adki, s. 24; nr 9, s. 47, nr 10, s. 17,
nr 11, s. 32; nr 12, s. 8 – 9, 11, 42, 45;
Dziewczyna z dywanem Foto nr 2, s. 49;
Fotoreporter przy tym by# nr 9, s. 43 – 47;
Górska Weronika patrz: Janas Dudek Barbara, Orczyk Wiczkowska Marzena, Górska Weronika,
D"browski Pawe#, Waszut Sabina;
Grabowski Wojciech: Henryk Rodakowski. Kolekcja malarstwa polskiego, nr 1, s. 40;
patrz: Widera Bogdan;
Gressgraber Tomasz:
Foto nr 4, s. 44, nr 11, s. 54;
Grochowska Maria:
Foto nr 10 s. 19;
Grulich Jan:
Foto nr 6, s. 38;
Gruszka-Zych Barbara:
ci&%ar (poezja) nr 11, s. 41;
(***) lubi& chodzi* do kina (poezja) nr 11, s. 40;
(***) moje wiersze nie zmieniaj" !wiata (poezja)
nr 11, s. 41;
(***) nie polecimy do Porto ani Puerto Rico (poezja) nr 11, s. 41;
(***) s#ysz& jak mówisz, %e kochasz (poezja)
nr 11, s. 40;
(***) w niedzielny poranek wesz#am do lasu (poezja) nr 11, s. 40;
Takie pi&kne %ycie (W. Kilar) nr 9, s. 12 – 14;
%ycie (poezja) nr 11, s. 41;
patrz: Konopelska Wies#awa;
Gryczy&ski Adam:
Foto nr 2, s. 77;
Grzeganek-Szczepaniec Zofia:
Malarstwo nr 11, s. 50;
Grzybowski Andrzej:
Foto nr 9, s. 8, 9, 10, 11;
Katowice zmieniaj"cy si& krajobraz miasta nr 9,
s. 8 – 11;
Powroty, czyli renesans %ycia w mie!cie. Z prof.
WST dr. in%. arch. (…) architektem, urbanist", rektorem Wy%szej Szko#y Technicznej w Katowicach
rozmawia Wies#awa Konopelska nr 2, s. 20 – 22;
Grzywacz Marta:
Foto nr 12, s. 28;
Guzlowski Jon:
Suitcase Charlie (Charlie Walizka). Prze#.: Henryk
Cierniak nr 7, s. 38 – 41;
Suitcase Charlie (Charlie Walizka) cz. II. Prze#.:
Henryk Cierniak nr 8, s. 25 – 29;
Guzy Piotr patrz: Bednarczyk Ryszard.
rok 2015
Szwajcarskie bestiarium i inne utwory. Z kompozytorem i kontrabasist" Aleksandrem Gabrysiem
rozmawia …. nr 2, s. 36 – 37; patrz: Brze(niak
Marek;
Dzie& Miros#aw patrz: Bednarczyk Ryszard.
Spis tre!ci
Czekaj Krzysztof:
O !l"skiej socjografii miejskiej uwag kilka. Nr 2,
s. 8 – 11;
Cz!stochowa:
Notatnik kulturalny nr 1, s. 74; nr 2, s. 79; nr 3, s. 79;
nr 4, s. 79; nr 5, s. 79; nr 6, s. 79; nr 7, s. 79; nr 8,
s. 79;
Czy"ewski Andrzej:
Foto nr 3, s. 38;
Czy"ewski Krzysztof patrz: Bartos Ewa; patrz Bereta Katarzyna.
H.
Hanoch Lewin patrz Waro'ska Joanna;
Ha&derek Grzegorz:
Covered sinus I (grafika) nr 9, s. 3 ok#adki;
$l"sk. Kolekcja jubileuszowa. nr 9, s. 84;
Hawa%ej Adam: Foto nr 5, s. 33;
Hawel Aleksandra patrz: Zawalska Hawel Aleksandra;
Hellman Ewa patrz: Teodorowicz Hellman Ewa;
Heska-Kwa'niewicz Krystyna:
Katowice nie stchórzy#y przed bandytami. Przyczynek do wrze!nia 1939 r w Katowicach nr 11, s. 21;
Kossakówny i Kossakowe (rec.): Joanna Jurga#a Jureczka: Kobiety Kossaków. Warszawa 2015 nr 6,
s. 70;
Opowie!ci o wodzis#awsko-rydu#towskim harcerstwie. (rec.): B#a%ej Adamczyk: Harcerskie zbli%enia Cz. III. Harcerstwo lat 1945-1950 w aspekcie
uwarunkowa' spo#ecznych i politycznych. Hufce
rydu#towskie i wodzis#awskie. Rydu#towy 2014.;
nr 2 s. 73;
Pomnik tych co zostali w górach nr 12, s. 37;
Rozmowy z Felkiem nr 5, s. 6;
Heska-Kwa'niewicz Krystyna; Sadzikowska Lucyna:
Gustawa Morcinka Listy z Dachu nr 5, s. 42 – 45;
Hetmaniok Edyta, Leszczy'ski Mariusz, S#ota Damian, Witu#a Roman:
Portret wybitnego matematyka. Profesor Zygmunt
Zahorski (1914 – 1998) nr 10, s. 54 – 55.
Hlawiczka Mieczys#aw:
Foto nr 7, s. 30;
Houellebecq Michel patrz Ludwiczek Czes#aw;
Hudek Wies#aw patrz: Borkowska Ewa;
Huk R.:
Foto nr 7, s. 68.
J.
Jaklewicz Tomasz ks.:
By (ród#o by#o czyste. Z ksi&dzem profesorem Jerzym Szymikiem teologiem i poet" rozmawia (…)
nr 8, s. 34 – 37;
Jan:
Jan „Kyks” Skrzek ze swoj" harmonijk" w Galerii Artystycznej nr 10, s. 67;
Janacek Leos patrz: Bednarczyk Ryszard;
Janas-Dudek Barbara, Orczyk Wiczkowska Marzena, Górska Weronika, D"browski Pawe#, Waszut
Sabina:
Energetyczne spotkania. XIII Port poetycki w Chorzowie nr 8, s. 44;
Janko Anna patrz: Wyl&%ek Ewa;
Janota Paulina:
Zmierzch istnienia (rec.): Eustachy Ryski: Szara lotka. Warszawa 2014 nr 2, s. 71;
Jarczewski Andrzej:
Foto nr 1, s. 38;
Selma. Fragment powie!ci „Selma i magiczne korale” nr 1, s. 34 – 37;
Jarczok Jacek:
Foto nr 7 s. 21, 22, 26;
Jasi&ski Andrzej prof. dr hab.:
Laudacja wyg#oszona przez (…) na cze!* maestry
Marthy Argerich w zwi"zku z nadaniem tytu#u dok-
77
rok 2015
Spis tre!ci
tora honoris causa Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach nr 11, s. 18 – 20;
Jasnorzewski Ryszard:
Ulica samobójcy (rec.): Ronald Reng: Robert Enke. !ycie wypuszczone z r"k. Prze#.: Micha# Jeziorny. Warszawa 2015 nr 11, s. 72;
Lakierowanie koszulki (rec.): Jakub B#aszczykowski, Ma#gorzata Domagalik: Kuba. Warszawa 2015 nr 12, s. 74;
Jednym:
Jednym zdaniem: nr 1, s. 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75;
nr 2, s. 76 – 77, 78, 79, 80, 81, 82; nr 3, s. 76,
77, 78, 79, 80, 81, 82; nr 4 s. 76 – 77, 78, 79,
80, 81, 82; nr 5 s. 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, nr 6
s. 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82; nr 7 s. 76, 77, 78,
79, 80, 81, 82; nr 8 s. 76, 77, 78, 79, 80, 81;
Jegor Roma:
Bu#ki, mleko, mi#o$% (rec.): Magdalena Tarasiuk: I nie mów do mnie D&ord&yk. Gda'sk 2014
nr 4, s. 73;
Jeziorny Micha# patrz: Jasnorzewski Ryszard;
jiw:
Nagroda Klio dla „Kresowej Atlantydy” nr 12, s. 68;
Jochymek Aleksandra patrz: Bartusik Grzegorz;
Józwenko (ukasz:
Foto nr 3, s. 68; nr 4, s. 68, nr 5 s. 68, nr 6 s. 68;
nr 7 s. 68; nr 11, s. 68, 82;
Jureczka Joanna patrz: Jurga#a Jureczka Joanna;
Jurga!a-Jureczka Joanna:
Teraz jest bli&ej i skuteczniej. Wspomnienie o córce
Zofii Kossak, Annie Bugnon – Rosset nr 4, s. 42 – 43;
patrz: Heska Kwa$niewicz Krystyna;
jw.:
Ho#d Powsta'com )l"skim na Górze )w. Anny nr 6,
s. 68;
Jan Pyszko in memoriam nr 9, s. 68;
Kresowianie na )l"sku Opolskim – pami*% i modlitwa nr 7, s. 68;
Leksykon mitów, symboli i bohaterów Górnego )l"ska XIX i XX wieku nr 10, s. 68;
Opolskie obchody Dnia Przyja+ni Polsko W*gierskiej nr 4, s. 68;
Pomnik Edmunda Osma'czyka w Opolu nr 6, s. 68;
XXX Przegl"d Zespo#ów Kol*dniczych „Herody”
nr 2, s. 68;
Wystawy sta#e w Muzeum Powsta' )l"skich nr 1,
s. 68.
K.
78
Kabiesz Edward:
Filmowa „Kronika chleba” nr 5, s. 23;
Spó+niony seans nr 8, s. 57;
Kaczmarek Ryszard, Kowalska Mi#os#awa:
Od Encyklopedii Województwa )l"skiego do )l"skiej Bazy Naukowej nr 1, s. 65;
Kad!ubek Zbigniew:
((a) godniejszy $wiat. O Janie F. Lewandowskim
nr 8, s. 54 – 57;
!y% to t#umaczy% nr 5, s. 8;
patrz Bereta Katarzyna;
Kalarus Roman:
)l"sk. Kolekcja jubileuszowa nr 6, s. 84;
Grafika nr 6, 3 strona ok#adki;
Kapusta Janusz:
Rysunki nr 6, s. 3;
K-dron (grafika) nr 6, ok#adka s. 1; s. 45, 46, 47, 49;
patrz: Drzazga Dagmara;
Karkoszka (ukasz:
Beksi'skiego eksperymenty z fotografi" nr 4, s. 56 – 57;
Design wkracza w miasto nr 2, s. 52 – 53;
Foto nr 4, s. 46, 56;
Ku $wiat#u. O pierwszym prze#omowym rysunku,
wyst*pach w kabarecie „Hefajstos”, misterium
$wiat#a, sztuce witra&u, a tak&e o roli przypadku
w twórczo$ci artystycznej, z malarzem, witra&yst",
w#a$cicielem tarnogórskiej Galerii „Pod – Nad”, pedagogiem i propagatorem sztuki prof. Wernerem Lubosem rozmawia (…) nr 4, s. 56 – 48;
Pi*kno ukryte w sacrum nr 12, s. 48;
Przestrze' dialogu i artystycznego fermentu. Z Alicj" Knast dyrektork" Muzeum )l"skiego w Katowicach i Muzeum Górno$l"skiego w Bytomiu
rozmawia (…) nr 8, s. 10 – 12;
W ogrodzie pami*ci nr 10, s. 52;
Karma"ska Jolanta:
Las nie ro$nie sam nr 7, s. 60 – 61;
Lasy nad lasami nr 12, s. 58 – 59;
Na poprzemys#owym szlaku nr 6, s. 63;
Niska emisja – prze#om nr 10, s. 62 – 63;
Pozwólmy rosn"% drzewom nr 2, s. 46 – 47;
Sp#acamy d#ug $rodowisku. Z Andrzejem Pilotem,
prezesem zarz"du WFO)iGW w Katowicach rozmawia (…) nr 8, s. 58 – 59;
)l"ski skarb wodny nr 11, s. 62 – 63;
Topór nad Parkiem nr 4, s. 62 – 63;
Karwat Krzysztof:
(***) mówi#em ci (poezja) nr 8, s. 55;
Obcy z Felso-Szilezia nr 5 s. 22 – 23;
Kass Wojciech:
Kto (dla Felka Netza) (poezja) nr 5, s. 1;
Katarzy"ski J.:
Foto nr 6 s. 16;
Katowice:
Notatnik kulturalny nr 1, s. 70 – 71; nr 2, s. 76 – 77;
nr 3, s. 76 – 77; nr 4, s. 76 – 77; nr 5 s. 76 – 77; nr 6
s. 76 – 77; nr 7 s. 76 – 77; nr 8, s. 76 – 77;
Kiedos Edyta patrz: Antoniak Kiedos Edyta;
Kielar Grzegorz: patrz: Bednarczyk Ryszard;
Kiemas Aleksandra:
Foto nr 1, s. 2 ok#adki;
Kijonka Tadeusz:
Feliks Netz z Katowic (spisane z pami*ci) nr 5,
s. 14 – 19;
Lulaj&e Jezuniu. Opowie$% wigilijna (poezja) nr 12,
s. 17 – 18;
(za (poezja) nr 12, s. 3;
Miara (poezja) nr 10, s. 3;
Najwa&niejsza jest dla mnie poezja. Rozmowy
na 20-lecie. Z (…) rozmawia Katarzyna Bereta,
nr 11, s. 6 – 10;
Nim stanie si* ciemno$% (poezja) nr 12, s. 19;
Objawienie (poezja) nr 12, s. 16;
Tren na odej$cie Gamy – szlachetnej wilczycy (poezja) nr 10, s. 10 – 13;
Kilar Wojciech:
patrz: Gruszka Zych Barbara;
patrz: Konopelska Wies#awa;
Kisiel Marian:
Rok min"# (poezja) nr 9, s. 3;
4 marca 2015 (poezja) nr 9, s. 25;
12 kwietnia 2015 (poezja), nr 9, s. 25;
Jak (azarz (poezja) nr 9, s. 24;
11 czerwca 2015 (poezja) nr 9, s. 25;
Kiedy umr* (poezja) nr 9, s. 24;
Po&egnania (poezja) nr 9, s. 24;
30 wrze$nia 2012 (poezja) nr 9, s. 25;
Ró&ewicz. Szkic do poety wspó#czesnego nr 11,
s. 11 – 13;
Studia )l"skie. Z prof. zw. dr. hab. (…) prodziekanem Wydzia#u Filologicznego U) rozmawia Tomasz
P#osa nr 6, s. 21;
!yciorys powie$ciowy. Na dziewi*%dziesi"t" rocznic* urodzin Floriana )miei nr 8, s. 16 – 18;
patrz: Antoniak Kiedos Edyta;
patrz: Niesporek Katarzyna;
patrz: Soko#owska Janina Barbara;
Kleszcz-Szczyrba Renata: patrz Urgacz Ku+nik Renata;
Kloch K.:
Foto nr 10, s. 41;
Kluska Stanis#aw:
Ikar 1991, akwaforta (grafika) nr 11, s. 3 ok#adki;
„)l"sk”. Kolekcja jubileuszowa. nr 11, s. 84;
K!osinski Krzysztof:
Niepotrzebna i szkodliwa humanistyka. Z profesorem (…) dyrektorem Instytutu Nauk o Literaturze
Polskiej Uniwersytetu )l"skiego i przewodnicz"cym Komitetu Nauk o Literaturze PAN rozmawia
Bogdan Widera nr 7, s. 4 – 5;
Knast Alicja:
Przestrze' dialogu i artystycznego fermentu. Z (…)
dyrektork" Muzeum )l"skiego w Katowicach
i Muzeum Górno$l"skiego w Bytomiu rozmawia
(ukasz Karkoszka nr 8, s. 10 – 12;
Kneip Matthias patrz: D*bicz Maria;
Kochma"czyk Izabela patrz: Dobrakowska Bogna,
Kochma'czyk Izabela, Kry$ Marta;
Koci"ski Witold:
Artysta totalny (Boles#aw Barbacki) nr 2, s. 51;
Duchy gór" (rec.): Adam Bahdaj: Wakacje z duchami. Teatr Zag#*bia w Sosnowcu 2015 nr 5, s. 64;
Foto nr 2, s. 39, nr 7, s. 48, 49; nr 8, s. 60, 62,67;
nr 11, s. 51;
Ma#y, wielki teatr (rec.): Ingmar Villqist: Ch#opiec
z #ab*dziem. Teatr )l"ski im. S. Wyspia'skiego
w Katowicach 2015, nr 7, s. 63;
Opowiem wam Gogola po swojemu (rec.): Miko#aj Gogol: O&enek. Teatr )l"ski im. S. Wyspia'skiego w Katowicach 2015 nr 11, s. 65;
Orle gniazdo obok tajemnego zegara nr 8, s. 62 – 63;
Palce gry+% i brzuchy trzyma% (rec.): Veber Francis: Najdro&szy; Camoletti Marek: Boeing, Boeing.
Teatr Zag#*bia w Sosnowcu 2015 nr 3, s. 65;
Polskie sprawy (rec.): Tomasz )piewak: Sala królestwa. Teatr Zag#*bia w Sosnowcu 2015, nr 12,
s. 65;
Skarby ukryte w kazalnicy nr 7, s. 48;
Spokój po&"dany nr 11, s. 51;
Strach si* ba% (rec.): Na podstawie Miko#aja Gogola: Wij. Ukrai'ski horror Teatr Zag#*bia w Sosnowcu 2014 nr 1, 58;
)l"sk otwarty (rec.): Artur Pa#yga: Western. Teatr
)l"ski im. S. Wyspia'skiego 2015 nr 10, s. 64;
Tarapaty szalonej rodziny (rec.).: Rodzina Adamsów: Gliwicki Teatr Muzyczny 2015 nr 4, s. 65;
Kocój Henryk patrz Wieczorek Marcin;
Kocurek Kamil:
Topografia wojny (grafika) nr 9, s. 33;
Ko!odziejczyk Lech:
„)l"sk” Kolekcja jubileuszowa nr 8, s. 84;
Zachód s#o'ca 2002, nr 8 s. 3 ok#adki;
Kompa!a Waldemar:
Grafika nr 8, s. 2 ok#adki
Konopelska Wies#awa:
Czes#aw S#ania – Polak który rozs#awi# Szwecj* nr 3,
s. 56 – 57;
Dawne, muzyczne Katowice nr 2, 76;
Dobry przyk#ad dla innych nr 6, s. 76;
Dwóch )l"zaków z wyboru. Z mojej korespondencji mailowej z Pani" red. Mari" D*bicz nr 5, s. 34;
D+wi*ki i obrazy w Bibliotece )l"skiej nr 8, s. 76;
Festiwal Ave Maria, – jaki by#, jaki b*dzie? nr 6,
s. 65;
„Fide et Amore” po raz dziewi"ty nr 7, s. 76;
Foto nr 5, s. 22;
Kalendarz $l"ski z oknem w tle (Jan Szmatloch: Grafoteka) nr 1, s. 48;
Katowice s" jak d#uga #awka, na której ka&dy mo&e usi"$%. Z prezydentem Katowic Marcinem Krup" rozmawia (…) nr 9, s. 4 – 7;
Mamy 20 lat nr 11, s. 5;
Marka „Pszczyna” historia, turystyka i piecz"tki.
Z Dariuszem Skrobolem, burmistrzem Pszczyny
rozmawia (…) nr 7, s. 12 – 13;
Metafizyczny )l"sk Arkadiusza Goli nr 2, s. 48;
Miniaturowe wielkanocne dzie#a sztuki „Pod patronatem )l"ska” nr 4, s. 64;
Muzeum Archidiecezjalne w nowej ods#onie nr 5,
s. 76;
Muzeum Miejskie w Tychach przygotowuje wystaw* o Kresowiankach nr 4, s. 76;
Nowe otwarcie katowickiej ASP „Raciborska 50”
nr 11, s. 28 – 29;
O poszukiwaniu samego siebie nr 10, s. 48;
Obrazos#owa i s#owoobrazy Wojtka (uki nr 7,
s. 51 – 52;
Pomi*dzy, czy trzecia droga nr 11, s. 48;
Portret Wojciecha Kilara (rec.): Barbara Gruszka
Zych: Takie pi*kne &ycie. Portret Wojciecha Kilara. Bytom 2015 nr 12, s. 71;
Powroty, czyli renesans &ycia w mie$cie. Z prof.
WST dr. in&. arch. Andrzejem Grzybowskim, architektem i urbanist", rektorem Wy&szej Szko#y Technicz nej w Ka to wi cach roz ma wia (…) nr 2,
s. 20 – 22;
Siedem dekad bytomskiej Jubilatki nr 7, s. 64 – 65;
Siedemdziesi"tka $l"skich filharmoników nr 5,
s. 56 – 57;
Si#a czterech, czyli ko' troja'ski nr 5, s. 48;
Sztuka w przestrzeni miasta (rec.): Patryk Oczko:
Sztuka w przestrzeni miasta. Tychy 2015 nr 10, s. 70;
)ladami Grzegorza i Emila Zillmanów nr 3, s. 76;
)wiat w wymiarze 50 x 40 nr 9, s. 51;
)wi*towali$my nasze 20-lecie nr 12, s. 66;
Tajemnice przestrzeni nr 8, s. 51;
W ogólnopolskim rankingu nr 1, s. 70;
Zapatrzona w pejza& (Urszula Figiel Szczepka) nr 3,
s. 51;
Za s#u cha ni.pl Pod pa tro na tem )l" ska. Nr 4,
s. 44 – 45;
!ycie w muzyce. Z Tadeuszem Serafinem, dyrektorem naczelnym i artystycznym Opery )l"skiej
w Bytomiu rozmawia (…) nr 6, s. 5 – 7;
Konopelska Wies#awa, Joanna Kotkowska, Jan Picheta, Maria Sztuka, Jacek Sikora, Janusz Wójcik:
Notatnik kulturalny nr 9, s. 76 – 81; nr 10 s. 76 – 82;
nr 11, s. 76 – 82; nr 12, s. 76 – 82.
Korepta El&bieta:
Czterdzie$ci lat j*zykowych zmaga' nr 1, s. 63
(rec.).: Danuta Krzy&yk, Bernadeta Niesporek
Szamburska (red.); J*zykowe, literackie i kulturowe $cie&ki edukacji polonistycznej. Ksi*ga jubileuszowa dedykowana prof. Helenie Synowiec
w czterdziestolecie pracy naukowej i dydaktycznej.
Katowice 2014 nr 1, s. 63;
Korusiewicz Maria:
Fotografia z oderwanym brzegiem (poezja) nr
s. 20;
Katedra I: uciekinier (poezja) nr 8, s. 3;
Madonna rafaelowska, grafika nr 12, s. 2;
Rys. nr 12, s. 19;
L.
Lampe Anna:
Wspomnienie lata Anny Lampe. (grafika). Galeria
„Na $ywo” nr 3, s. 49;
Lars Krystyna: patrz Fox Marta;
Laugesen Peter:
*** Cie" ulicznej latarni, granica (poezja) nr 3, s. 32;
*** Jestem stromy jak zbocze góry i stary (poezja),
nr 3, s. 33;
*** J#zyk jaki jest. (wiat.(poezja) nr 3, s. 33;
*** Lewicow% pomy!k# (poezja) nr 3, s. 1;
*** Nic nie mówi nr 3 (poezja), s. 33;
*** Niemal 'pi%c nr 3 (poezja), s. 32;
*** Pisz# do ciebie (poezja) nr 3, s. 32;
*** Przenikliwy d*wi#k gdzie' daleko (poezja) nr 3,
s. 32;
*** S!owa s% jak dzieci, ma!e dzieci (poezja) nr 3,
s. 32;
*** (wiat!o skacze (poezja) nr 3, s. 32;
*** To jest uczucie (poezja) nr 3, s. 33;
*** To w!a'ciwie (poezja) nr 3, s. 32;
*** Wiatr wpada (poezja) nr 3, s. 33;
*** Wstaje noc (poezja) nr 3, s. 33;
patrz: Socha"ska Bogus!awa (prze!.)
Lazarek Ma!gorzata:
Kolekcja jubileuszowa nr 3, s. 84;
Grafika nr 3, s. 3 ok!adki;
Lempa Adam:
Jak „Kyks” Skrzek (grafika) nr 1, s. 53;
Le!czuk Bachmi!ska Beata:
Ba!agan w bibliotece – dla kogo ta przestrze"?
Gmin na Bi blio te ka Pu blicz na Ra dzie cho wy – Wieprz. Z $ycia bibliotek nr 10, s. 66;
Leszczy!ski Mariusz, S!ota Damian, Witu!a Roman patrz: Hetmaniok Edyta;
Lewandowski Jan F.:
Bohaterowie naszego kina nr 2, s. 64 – 65;
Thomalla jak Kobiela nr 6, s. 58 – 59;
Lig&za Józef:
Miasto ludzie, lustra. Fotografie (..) nr 9, s. 49;
patrz: Widera Bogdan;
Lipok-Bierwiaczonek Maria:
Foto nr 6, s. 50;
Nieoczywiste Tychy nr 3, s. 39;
Lipowczan Jacek:
Malarstwo nr 1, s. 50;
Uczyni& my'l widzialn%. Z (…) rozmawia Witold
Turant nr 1, s. 51 – 52;
Zatrzyma& czas, grafika 2009, nr 1, s. 1 ok!adki;
Lisiak Krzysztof:
Foto nr 9, s. 2 ok!adki; nr 10, s. 23, 64, nr 11, s. 65;
Lubos Werner:
W pracowni Wernera Lubosa nr 4, s. 49;
patrz: Karkoszka +ukasz;
Ludwiczek Czes!aw:
Jana Kiepury podró$e do Katowic nr 9, s. 52 – 53;
Uleg!o'& w kontek'cie islamu (rec.): Michel Houellebecq: Uleg!o'&. Prze!.: Beata Geppert. Warszawa 2015 nr 11, s. 71;
Lynn H. Nicholas patrz: Turant Witold;
Lysko Alojzy:
Opowie'& górno'l%ska. Fragment niedrukowanej powie'ci. nr 12, s. 52 – 53;
patrz: Lyszczyna Jacek;
Lyszczyna Jacek:
Czytaj%c t!umaczenia Feliksa Netza nr 5, s. 12;
„Duchy wojny” po raz piaty (rec.): Alojzy Lysko:
Duchy wojny. T. 5 W udr#ce nadziei. Wspomnienia Wichty Ochmanowej 1944 – 1966. Cieszyn 2014
nr 7, s. 70;
Lament nad 'mierci% hiszpa"skiego toreadora
(rec.): Lorca Federico Garcia: Lament na 'mier&
Ignacia Sanchez Majiasa. Lianto poor Ignacio
Sanchez Mejias. Prze!. Feliks Netz, Miko!ów 2015
nr 3, s. 72;
Lyszczyna Marek:
Klawesynowe dziedzictwo Europy. Z Markiem Toporowskim rozmawia (…) nr 12, s. 34 – 36;
Niezwyk!y dziennik budowy. Z Ew% Niewiadomsk% wspó!autork% albumu dotkn%& muzyki rozmawia (…) nr 8, s. 42 – 44;
Pawe! Steller – artysta deportowany, pami#& przywrócona. Z Stefanem Stellerem rozmawia (…) nr 4,
s. 24 – 25;
Renesans muzyki organowej. Z prof. Julianem Gembalskim rozmawia (…) Rozmowy na 20-lecie.
nr 2, s. 12 – 15;
Silesia Tenebrosa. Z Piotrem Mossem z okazji 'wiatowej premiery „Tenebroso” koncert na flet i orkiestr# w Filharmonii (l%skiej rozmawia (…) nr 11,
s. 54 – 55;
Wielki Sachmo w Cz#stochowie. Z Tadeuszem Ehrhardtem – Orgielewskim, Januszem Kurkiem, Janem So!tysikiem rozmawia (…) nr 9, s. 20 – 23;
Wykorzysta& czas który jest nam dany. Z Krzysztofem Pendereckim rozmawia (…) nr 6, s. 15.
rok 2015
Globalny nastolatek (rec.): Zbyszko Melosik: Kultura popularna i to$samo'& m!odzie$y. W niewoli
w!adzy i wolno'ci. Kraków 2013 nr 8, s. 73;
Krzemi!ski Krzysztof:
Foto nr 4, s. 65;
Krzyk Urszula:
Wyprzedzi& potrzeby u$ytkownika. Z $ycia bibliotek. MBP w )orach. nr 7, s. 66;
Krzy"anowski M.:
Foto nr 7, s. 68;
Krzy"yk Danuta
Wokó! ucznia, szko!y i regionu. Z prof. Helen% Synowiec rozmawia (…) nr 2, 58 – 60;
patrz: Korepta El$bieta
Kubanowska Aleksandra:
Spis tre'ci miesi#cznika spo!eczno kulturalnego
„(l%sk” w roku 2014, nr 1, s. 76 – 83;
Kubik Mariusz:
Foto nr 8, s. 7;
Kubska Barbara:
Foto nr 12, s. 77;
Kucz Pieczka Joanna:
Foto nr 6, s. 50;
Kuczkowski Krzysztof:
Wiersz pi%ty i szósty (dla FN) (poezja) nr 5, s. 7;
Kula Izabela:
Zabytkowa siedziba w nowej ods!onie (Biblioteka
Miejska w Cieszynie). Z $ycia bibliotek nr 2, s. 74;
Ku$akowski Bogdan:
Foto nr 4, s. 59, 61; nr 9, s. 45; nr 11, s. 22 – 23;
Kurek Jacek:
Ballada o Janku (Jan Skrzek) nr 4, s. 18 – 19;
Brzmienie miasta (o muzyczno'ci Katowic) nr 6,
s. 12 – 14;
Duchy 'wiat!a i mroku nr 12, s. 42 – 45;
Foto nr 9 s. 23;
Legenda o siedmiu marzeniach (s!owa do muzyki
nordyckiej) nr 3, s. 14 – 16;
Momenty czystej 'wi#to'ci (Bowie, Hadyna, Górecki, (l%sk) nr 2, s. 61 – 63;
Pie'" dla bluesa nr 1, s. 53 – 55;
Viator z rozmów z Józefem Skrzekiem nr 12,
s. 26 – 27;
Wesele na (l%sku Ewelinie i Ramiemu z $yczeniami by $yli d!ugo i szcz#'liwie nr 9, s. 57 – 59;
Kurek Janusz patrz: Lyszczyna Marek;
Kurowska Gra$yna:
Foto nr 9, s. 62, 63;
Ku%nik Adriana patrz: Urgacz Ku*nik Adriana;
Kwa#niewicz Krystyna patrz: Heska Kwa'niewicz
Krystyna.
Spis tre!ci
W s!o"cu (poezja) nr 8, s. 20;
W#drowanie (akwatinta) nr 12, s. 1 strona ok!adki;
Wieczorem u podnó$a góry (poezja) nr 8, s. 21;
Kosi!ski Krzysztof:
25 lat … istoty demokracji. XXV Rocznica Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce nr 1
s. 44 – 45;
Bo uda!o si# w Porto Alegre. XXV Rocznica Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce nr 3,
s. 60 – 61;
Draby miejskie. XXV Rocznica Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce nr 4, s. 54 – 55;
„Drobna ró$nica zda"…” XXV Rocznica Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce nr 2,
s. 44 – 45;
Gadanie o niczym? XXV Rocznica Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce nr 5, s. 58 – 60;
JOW-y? My to ju$ &wiczyli'my XXV Rocznica Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce nr 9,
s. 60 – 61;
Powrót do przesz!o'ci. XXV Rocznica Restytucji
Sa mo rz% du Te ry to rial ne go w Pol sce nr 10,
s. 60 – 61;
Salony w!adzy i elegancji. XXV Rocznica Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce nr 11,
s. 60 – 61;
Sezon ogórkowy ma swoje prawa. XXV Rocznica
Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce
nr 7, s. 58 – 59;
Sezon ogórkowy – ci%g dalszy. XXV Rocznica Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce nr 8,
s. 64 – 65;
Z Porto Alegre do Tallina. XXV Rocznica Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce nr 6,
s. 60 – 61;
Z najlepszymi… XXV Rocznica Restytucji Samorz%du Terytorialnego w Polsce nr 12, s. 56 – 57;
Kosterski Wies!aw:
Burmistrzowie powinni rz%dzi& 'wiatem. Z profesorem Markiem S. Szczepa"skim., socjologiem
z Uniwersytetu (l%skiego w Katowicach rozmawia
(…). Rozmowa na dwudziestolecie nr 5, s. 36 – 37;
Czarne na zielonym nr 10, s. 5;
Poka$ swoj% si!#, $ubrze nr 7, s. 30 – 31;
Koszowski Roman:
Foto nr 12, s. 4;
Kotkowska Joanna:
Jazzowe rytmy Cz#stochowy nr 2, s. 79;
Jubileusze cz#stochowskich instytucji kulturalnych nr 7, s. 79;
Miesi%c cz#stochowskich artystów nr 8, s. 79;
Patriotyzmem w Rzeczypospolit% nr 1, s. 74;
Projekt „Ha'ka!” rozpocz#ty nr 5, s. 79;
Spotkania z monodramem nr 3, s. 79;
(ladami rodze"stwa Reszków nr 4, s. 79;
Troch# smutny jubileusz nr 6, s. 79;
Kotkowska Joanna, Wies!awa Konopelska, Jan Picheta, Jacek Sikora, Maria Sztuka, Janusz Wójcik:
Notatnik kulturalny nr 9, s. 76 – 81; nr 10 s. 76 – 82;
nr 11, s. 76 – 82
Kowalska Mi!os!awa patrz Kaczmarek Ryszard;
Kowalski Antoni:
Drzewo $ywota IV, olej 2013, nr 12, s. 3 ok!adki;
„(l%sk”. Kolekcja jubileuszowa nr 12, s. 84;
Kozina Irma:
Wierzy! w m%dro'& cz!owieka. Wspomnienie
o Henryku Buszce (1924 – 2015) nr 9, s. 16 – 18;
Koziura Tadeusz:
Mi!o'& cz#'ciowo nie'wie$a. Fragment powie'ci
nr 4, s. 26 – 29;
Ko"uch Jakub:
Foto nr 6, s. 65;
Krawczyk Stanis!aw patrz Soko!owska Janina
Barbara;
Kronikarz: (l%ski miesi%c. Zapis wydarze" z miesi%ca poprzedzaj%cego zamkni#cie numeru nr 1, s. 6;
nr 2, s. 4; nr 3, s. 4; nr 4, s. 4; nr 5, s. 4; nr 6, s. 6;
nr 7, s. 83; nr 8, s. 83; nr 9 s. 83; nr 10, s. 83; nr 11,
s. 83; nr 12, s. 83;
Kruczek J.:
Foto nr 7, s. 31;
Krufczyk Tomasz:
Foto nr 2, s. 34;
Krupa Marcin:
Katowice s% jak d!uga !awka, na której ka$dy mo$e usi%'&. Z Prezydentem Katowic (…) rozmawia
Wies!awa Konopelska nr 9, s. 4 – 7;
Kry# Marta patrz: Dobrakowska Bogna, Kochma"czyk Izabela, Kry' Marta;
Krzan Katarzyna:
Bia!oru' dla pocz%tkuj%cych (rec.): Igor Soko!owski: Bia!oru' dla pocz%tkuj%cych. Warszawa 2014 nr 11, s. 73;
'.
'astowiecki Janusz:
To, co jest ukryte. Szansa na powrót do 'l%skiej szko!y s!uchowiska nr 10, s. 24 – 25;
'awrywianiec Arkadiusz:
Foto: nr 2, s. 5, 6, 7, 22, 48; nr 4 s. 2 ok!adki; nr 7
s. 2 ok!adki, s. 7; nr 9, s. 1. ok!adki, s. 2 ok!adki,
s. 7; nr 10, s. 2 ok!adki; nr 12 s. 2 ok!adki;
Muzeum (l%skie nowe otwarcie. Fotoreporta$
nr 7, s. 67;
'azor Mateusz:
Foto nr 2, s. 68;
'oginow Jakub:
Foto nr 8, s. 13, 14, 15;
Kana!ami po (l%sku nr 6, s. 32 – 34;
Kresy inaczej nr 8, s. 13 – 15;
Tanie bo polskie. Czesko-s!owacka histeria wokó!
polskiej $ywno'ci nr 10, s. 56 – 58;
'opusza!ska S!awa patrz Sztuka Maria;
'uczak Marek patrz: Wyl#$ek Ewa;
'uka Magda: Foto nr 5, s. 25; nr 12, s. 2 ok!adki;
'uka Wojciech:
Grafika nr 1, s. 1, 20, 21, 34, 36, 37; nr 2,
s. 1, 3, 36, 27, 29, 31; nr 3 s. 1, 22, 25, 32, 33, 40,
41, 42; nr 4 s. 3, 16, 17, 26, 29; nr 4 s. 3, 16,
17, 26, 29; nr 5 s. 3 ok!adki: Przys!owia „(l%ska”;
nr 6 s. 1, 26 – 27; nr 7 s. 8 – 9, 36, 37, 38,
40, 50, 51 – 52; nr 8 s. 20, 21, 25, 31, 40, 41; nr 9
s. 24, 25; nr 10 s. 2: + linoryt, s. 11, s. 3 ok!adki; nr 11
s. 1 ok!adki, s. 4, 14, 15, 30, 31, 39, 41; nr 12 s. 53, 54.
M.
Machura Jerzy;
Foto nr 2, s. 40, 41, 42;
Nauka wychodzi z lasu. By nie myli& skunksa z borsukiem, czyli… nr 2, s. 40 – 42;
79
rok 2015
Spis tre!ci
80
Maciuszkiewicz Roman:
Cecylia (fragment, proza) nr 2, s. 28 – 31;
Tam (grafika) nr 1, s. 3 ok!adki;
„"l#sk” Kolekcja jubileuszowa nr 1, s. 84;
Ma!kowiak Henryk:
Foto nr 12, s. 26;
Majerczyk Zdzis!aw:
Foto nr 2, s. 67;
Majerski Pawe! patrz: Niesporek Katarzyna; patrz
Soko!owska Janina Barbara;
Majewski Lech:
Podziemne s!o$ce. Wideo – art. rze%ba, nr 10, s. 49;
Sznurówki nieba nr 10, s. 1 ok!adki;
Makal Józef;
Foto nr 9, s. 44, s. 52;
Makar Bogus!aw:
Foto nr 6, s. 63;
Man Tomasz:
Foto nr 11, s. 80;
Mara" Adam:
Foto nr 6, s. 21;
Mat:
Ekoaktywni w Parku "l#skim nr 6, s. 62;
Mateusiak Wojciech:
Foto nr 7 s. 76;
Matiakowska Jolanta:
Czeki dla … Ziemi. Nr 5, s. 62 – 63;
Kadry z &ycia le'nika nr 3, s. 62 – 63;
Taka gmina… nr 9, s. 62 – 63;
Woda najwa&niejsza nr 1, s. 46 – 47;
Melecki Maciej:
Ca!kowita obecno'(. Feliksowi Netzowi nr 5, s. 24;
Inny poziom tego samego po!o&enia (poezja) nr 9,
s. 39;
Instytut Miko!owski – XV-lecie aktywno'ci nr 1,
s. 56 – 57;
patrz: Drzazga Dagmara;
Melosik Zbyszko patrz: Krzan Katarzyna;
M#$yk J.:
Foto nr 8, s. 11;
Miasto:
Miasto, ludzie, lustra. Fotografie Józefa Lig)zy nr 9,
s. 49;
Michalczyk Ma!gorzata patrz: Buszka Kamila, Michalczyk Ma!gorzata, Szczygielska Ma!gorzata;
Michalski Józef:
Nie czuj) 'wiadomie takiego obci#&enia. Rozmowa z artyst# grafikiem (...) Pogwarki artystyczne
Henryka Bzdoka nr 2, s. 54 – 55;
Mieczy%ska Aleksandra:
Foto nr 12, s. 80;
Mie%ciuk Jan:
Foto nr 5, s. 2 ok!adki;
Mierzwiak Marek:
"l#sk mój w teatrze widz) ogromny nr 10, s. 34 – 35;
Walka o czarne z!oto nr 2, s. 6 – 7;
Miodek Jan:
Cliwota w czas powieruchy. "l#ska ojczyzna polszczyzna nr 4, s. 75;
Daniela Kad!ubca 'l#szczyzna cieszy$ska. "l#ska
ojczyzna polszczyzna nr 12, s. 69;
D)ga, podwiel i ostuda. "l#ska ojczyzna polszczyzna nr 6, s. 57;
Florian "mieja. "l#ska ojczyzna polszczyzna nr 8,
s. 18 – 19;
Luftn#( si). "l#ska ojczyzna polszczyzna nr 5, s. 61;
Nie tylko o mowie Rejów i Kochanowskich. Rozmowy na 20 lecie. Z profesorem (…) rozmawia Maria Sztuka; nr 3, s. 10 – 13;
Od Ochod%ca do Ochojca. "l#ska ojczyzna polszczyzna nr 10, s. 53;
Piejoki i kokoty. "l#ska ojczyzna polszczyzna
nr 1, nr 41;
Siupy – siupn#( – sipie( – sipa. "l#ska ojczyzna polszczyzna nr 7, s. 75;
W dolinie Stobrawy. "l#ska ojczyzna polszczyzna
nr 2, s. 75;
W Gryfowie i w Mirsku. "l#ska ojczyzna polszczyzna nr 9, s. 65;
W linii ojca – "l#zak! "l#ska ojczyzna polszczyzna
nr 11, s. 59;
Za bajtla. "l#ska ojczyzna polszczyzna nr 3, s. 43;
Miodek Marcin:
Foto, nr 3, s. 10;
Miodkowa Teresa:
Foto nr 8, s. 19; nr 12 s. 69;
M&ynarczyk Katarzyna:
Dostojne, wytworne, pi)kne (rec.): Ryszard Nakonieczny, Justyna Wojtas-Swoszowska (red.): Oblicza modernizmu w architekturze. Paradygmat luksusu w architekturze modernizmu XX wieku.
„Trójg!owy smok” architektura dwudziestolecia mi)dzywojennego na Górnym "l#sku (1922 – 1939)
nr 1, s. 62;
Moczulski Janusz:
Foto nr 11, s. 62, 63;
Mokrzycki Jaros!aw:
Foto nr 6, s. 68; nr 12, s. 68;
Morawiec Jakub:
Fenomen skandynawskiego krymina!u. Z Monik#
i Rafa!em Chojnackimi rozmawia… nr 3, s. 44 – 45;
O spo!ecze$stwie i kulturze Skandynawii epoki Wikingów nr 3, s. 29 – 30;
Projekt EDDA, czyli przywróci( pami)( o Apolonii Za!uskiej Stromberg nr 3, s. 30 – 31;
Morawiec Jakub, Dariusz Rott:
Drodzy czytelnicy nr 3, s. 3;
Morawski W!adys!aw:
Foto nr 9, s. 46;
Morcinek Krzysztof:
Foto nr 12, s. 79;
Moss Piotr:
Silesia Tenebrosa. Z (...) z okazji 'wiatowej premiery „Tenebroso” koncert na flet i orkiestr) w Filharmonii "l#skiej rozmawia Marek Lyszczyna nr 11,
s. 54 – 55;
My"liwski Wies!aw:
Istotny jest duch j)zyka. Rozmowy na 20-lecie.
Z (…) rozmawia Katarzyna Bereta nr 1, s. 7 – 10.
N.
Nakonieczny Ryszard, Justyna Wojtas-Swoszowska (red.) patrz: M!ynarczyk Katarzyna;
Naliwajko patrz: Bednarek, Blukacz, Naliwajko,
Walczak;
Netz Feliks:
Dwie 'mierci (poezja) nr 4, s. 1;
Pan kapitan. Fragment niedrukowanej powie'ci
nr 11, s. 14 – 17;
patrz: Bednarczyk Ryszard;
patrz Lyszczyna Jacek;
Niewiadomska Ewa:
Niezwyk!y Dziennik budowy. Z (…) wspó!autork# albumu Dotkn#( muzyki rozmawia Marek
Lyszczyna nr 8, s. 42 – 44;
Nicieja Stanis!aw S!awomir:
Lekcja martwego j)zyka. Rozmowy na 20-lecie.
Z prof. Stanis!awem Niciej# rozmawia Katarzyna
Bereta nr 9, s. 30 – 32;
patrz Dutka El&bieta;
Niesporek Katarzyna:
Do'wiadczaj#c blisko'ci (rec.): Ewa Parma: Córka Victora H. Katowice 2015 nr 12, s. 73;
Do'wiadczaj#c pewno'ci (rec.): Jan Lucjan Wo%niak:
Ci)&ar cienia. Wiersze. Katowice 2014 nr 11, s. 69;
Edessy (rec.): Eda Ostrowska: Edessy (poemat sowizdrzalski) Lublin 2015, nr 7, s. 72;
Pami)( i wyobra%nia (rec.): Ewa Parma, Grzegorz
Chudy: Nowe obrazki ze "l#ska. Katowice 2015
nr 9, s. 70;
Poetyka codzienno'ci (rec.): Janina Barbara Soko!owska: Deklinacja. Wiersze dawne i nowe. Wybór
Pawe! Majerski. Pos!owie Marian Kisiel. Chorzów 2014 nr 4, s. 72;
Niesporek-Szamburska Bernadeta patrz: Korepta Edyta;
Nieszporek Krzysztof:
Foto nr 3, s. 49;
Notatnik Kulturalny:
Bielsko-Bia!a: nr 1 s. 73, nr 2 s. 78, nr 3, s. 78, nr 4,
s. 78, nr 5, s. 78, nr 6, s. 78; nr 7, s. 78, nr 8, s. 78;
Katowice nr 1, s. 70 – 71; nr 2, s. 76 – 77; nr 3,
s. 76 – 77; nr 4, s. 76 – 77; nr 5 s. 76 – 77; nr 6
s. 76 – 77; nr 7 s. 76 – 77; nr 8, s. 76 – 77;
Cz)stochowa: nr 1, s. 74; nr 2, s. 79; nr 3, s. 79; nr 4,
s. 79; nr 5, s. 79; nr 6, s. 79; nr 7, s. 79; nr 8, s. 79;
Opole: nr 1, s. 69, nr 2, s. 80, nr 3, s. 80; nr 4, s. 80,
nr 5, s. 80, nr 6, s. 80; nr 7, s. 80;
Zag!)bie: nr 1, s. 72; nr 2, s. 81; nr 3, s. 81; nr 4,
s. 81; nr 5, s. 81; nr 6, s. 81; nr 7, s. 81; nr 8, s. 80
Zaolzie: nr 1, s. 75; nr 2, s. 82; nr 3, s. 82; nr 4, s. 82;
nr 5, s. 82; nr 6, s. 82; nr 7, s. 82; nr 8, s. 82;
Nowicka El&bieta patrz: Brze%niak Marek.
O.
Ochwat Magdalena patrz: Pethe Aleksandra;
Oczko Patryk:
Foto nr 6, s. 50;
Tychy. Sztuka w przestrzeni miasta nr 6, s. 51 – 52;
patrz: Wies!awa Konopelska;
Og&oza Ewa patrz: Borowik Sylwia;
Olejarz Ewa:
Trzy wieczory jedno po!udnie. Jesienny port(ret) poetycki nr 12, s. 62;
patrz: Waszut Sabina;
patrz: Widera Bogdan;
Olek Agnieszka patrz Waro$ska Joanna;
Opara Karolina patrz Bogdan Widera;
Opole:
Notatnik kulturalny nr 1, s. 69, nr 2, s. 80, nr 3, s. 80;
nr 4, s. 80, nr 5, s. 80, nr 6, s. 80; nr 7, s. 80;
Orczyk-Wiczkowska Marzena patrz: Janas Dudek
Barbara, Orczyk Wiczkowska Marzena, Górska Weronika, D#browski Pawe!, Waszut Sabina;
Orgielewski Tadeusz patrz: Ehrhard – Orgielewski Tadeusz;
Orzechowski Miros!aw: Historia cywilizacji na moim podwórku nr 6, s. 28 – 31;
Ostrowska Eda patrz: Niesporek Katarzyna;
Ostrzo&ek Wiktor: Witra&e w ko'ciele pod wezwaniem Serca Pana Jezusa w Katowicach nr 5,
s. 50.
P.
Pa&yga Artur patrz: Koci$ski Witold;
Panu" Marek:
Foto nr 6, s. 25;
Parma Ewa patrz: Niesporek Katarzyna;
Paszek Jerzy:
„Emerycki hedonizm” polonistów nr 4, s. 40 – 42;
Szelmowski styl „Selmy” nr 1, s. 38 – 39;
Penderecki Krzysztof:
Wykorzysta( czas, który jest nam dany. Z (…) rozmawia Marek Lyszczyna nr 6, s. 15;
Peszke Micha! Alfred patrz: Tarka Krzysztof;
Pethe Aleksandra:
Marksistowsko leninowski wytwór religiopodobny (rec.): *ucja Marek, Monika Bortlik D%wierzy$ska: Za Marksem bez Boga. Laicyzacja &ycia spo!ecznego w Polsce w latach 1945 – 1989. Katowice 2014 nr 7, s. 73;
O misterium paradoksu w poezji kap!a$skiej (rec.):
Magdalena Ochwat: Poezja paradoksów – paradoksy w poezji. Poetycka teologia ksi)&y Jana Twardowskiego, Janusza Stanis!awa Pasierba, Wac!awa
Oszajcy. Katowice 2014 nr 11, s. 70;
patrz: Wyl)&ek Ewa;
Picheta Jan:
Cud nad Bia!# nr 7, s. 78;
Malowanie oddechem nr 8, s. 78;
Mistrz greckiego nieba (Józef Ho!ard) nr 2, s. 78;
Pi)kni czterdziestoletni bielszczanie nr 4, s. 78;
Ratujmy muzeum w Bielsku Bia!ej nr 3, s. 78;
Zamiast idiotów nr 5, s. 78;
Zb)dne podskoki nr 6, s. 78;
+ycie w rzyci nr 1, s. 73;
Picheta Jan, Wies!awa Konopelska, Joanna Kotkowska, Jacek Sikora, Maria Sztuka, Janusz Wójcik:
Notatnik kulturalny nr 9, s. 76 – 81; nr 10 s. 76 – 82;
nr 11, s. 76 – 82;
Piechota Marek:
Poetycka klapsznita, czyli polimeryczny sandwich
dla nie – "l#zaka nr 8, s. 30 – 32;
Pieczka Joanna patrz: Kucz Pieczka Joanna;
Pierwsze:
Pierwsze takie triennale. Triennale Grafiki Polskiej
nr 9, s. 33;
Pilot Andrzej:
Sp!acamy d!ug 'rodowisku. Z (…), prezesem zarz#du WFO"iGW w Katowicach rozmawia Jolanta Karma$ska nr 8, s. 58 – 59;
Pisarczyk El&bieta:
"wi)ta !#czno'ci. 25. Mi)dzynarodowy Festiwal
Muzyki Sakralnej nr 6, s. 36 – 37;
Pleskot Patryk patrz: Tarka Krzysztof;
P&osa Tomasz:
Studia "l#skie. Z prof. zw. dr. hab. Marianem Kisielem prodziekanem Wydzia!u Filologicznego
U" rozmawia (…) nr 6, s. 21;
Polak Jerzy:
Od Tu rzo nów do Hoch bergów. Go spo dar ka
pszczy$ skie go wol ne go pa$ stwa sta no we go
(1517 – 1848) nr 7, s. 14 – 18;
Praca:
Praca Roku 2014 (grafika) nr 8, s. 50;
Prejs Bogdan patrz: Wyl)&ek Ewa;
Prokop Jaros!aw:
Foto nr 6, s. 40;
Przyjaciele:
Przyjaciele Feliksowi Netzowi nr 9, s. 23;
Pszczyna:
Pszczyna na fotografiach z pocz#tku XIX wieku
nr 7, s. 35;
Ptak Barbara:
"l#ska kolekcja jubileuszowa nr 10, s. 84;
Puszkin Aleksander:
Eugeniusz Oniegin. Przek!ad i pos!owie Feliks Netz.
nr 5, s. 28 – 30;
Pyka Henryk ks.:
Rada:
Rada Patronacka Miesi$cznika Spo!eczno-Kulturalnego „%l#sk” nr 12, s. 66;
Reed Nick patrz: Waro&ska Joanna;
Regiewicz Adam:
Pisarz na prowincji nr 4, s. 34 – 36;
Reng Ronald patrz: Jasnorzewski Ryszard;
Reza Yasmina patrz Waro&ska Joanna;
Romaniuk Adam:
Pomi$dzy grafik# a obrazem wirtualnym nr 11, s. 49;
Rosenbaum S. patrz: Tarka Krzysztof;
Rott Dariusz:
Choreograf wspó!czesny. Z wypraw… po "wiecie
nr 11, s. 42 – 43;
Drodzy czytelnicy nr 3, s. 5, nr 4, s. 5; nr 5, s. 3;
Foto nr 3, s. 1 ok!adki, s. 5; nr 11, s. 42 – 43;
Islandzki lodowiec nr 3, s. 1, ok!adka;
Skarby Muzeum Prasy Polskiej nr 7, s. 26 – 29;
Stefan %l#zak – wielka posta' (ycia muzycznego
na %l#sku i w Zag!$biu. W 1932 roku w Katowicach
przy %l#skiej Szkole Muzycznej powo!a! do (ycia
Towarzystwo „Filharmonia %l#ska”. 70 lat Filharmonii %l#skiej nr 5, s. 55;
patrz: Morawiec Jakub, Dariusz Rott:
Ró!ewicz Tadeusz:
Foto r$kopisu (autografu) orygina!u i przek!adu zapisanego przez Tadeusza Ró(ewicza wiersza Ernsta Schenkego pt.: Wycug” nr 11, s. 2 i 3;
patrz: D$bicz Maria;
Rucha"a Katarzyna:
Historia pewnego konkursu. Ksi#(nica beskidzka
w Bielsku Bia!ej. Z (ycia bibliotek nr 6, s. 66;
Rudnik Czes!awa:
Foto nr 9, s. 68;
Ruman Natalia Maria:
Do sacrum przez modlitewniki nr 12, s. 31 – 32;
Rybczy#ski Jacek:
Grafika nr 4, s. 50;
Rybczy#ski Joachim patrz: Bzdok Henryk;
Rychlicki Artur:
Foto nr 2, s. 77;
Rylski Eustachy patrz: Janota Paulina.
S.
Sadzikowska Lucyna patrz: Heska Kwa"niewicz
Krystyna, Sadzikowska Lucyna;
Foto nr 2, s. 58;
Santarius Marek:
Foto nr 11, s. 81;
Sawicz Zbigniew:
Foto: nr 1, s. 7, 28, 47; nr 2, s. 12, 13, 14, 15, 20;
nr 3, s. 2 ok!adki, s. 13, 67; nr 4, s. 10; nr 5,
s. 5, 17, 20, 31, 36, 51, 56, 57; nr 6, s. 65; nr 8, s. 4;
nr 9, s. 5, 16, 17, 18; nr 10, s. 2, 5, 67, 77; nr 11,
s. 2 ok!adki, s. 12, 13, 20, 28 – 29, 77, 78; nr 12,
s. 22, 23, 34, 66, 67, 78;
Feliksowi Netzowi nr 5, s. 5;
Henryk Miko!aj Górecki w fotografii (…) nr 11,
s. 67;
Zanim zabrzmia!a IV Symfonia. Wystawa fotografii (…). Znaki i twarze miasta Katowice nr 3, s. 67;
Schenke Erns:
Eim Auszugstubla (poezja) nr 11, s. 2;
Serafin Tadeusz:
)ycie w muzyce. Z (…), dyrektorem naczelnym i artystycznym Opery %l#skiej w Bytomiu rozmawia
Wies!awa Konopelska nr 6, s. 5 – 7;
Sikora Agnieszka:
Foto nr 1, s. 19; nr 2, s. 2 ok!adki; nr 7, s. 4; nr 8,
s. 55; nr 11, s. 45; nr 12, s. 24;
Spotkanie Wschodu i Zachodu nr 1, s. 17 – 19;
Sikora Jacek:
Czy Zaolzie doczeka si$ swojego muzeum? nr 3,
s. 82;
Foto nr 10, s. 82; nr 11, s. 81; nr 12, s. 81;
Ludoznawcy uczcili 50 lecie konferencj# nr 7, s. 82;
Polskie wiadomo"ci ju( nie o "wicie nr 4, s. 82;
Po(egnali"my Antoniego Szpyrca nr 2, s. 82;
Putzlacher i Lipus znów ponadgranicznie nr 8, s. 81;
W Karwinie zagrzmia!o. Na rockowo! nr 6, s. 82;
Z Markiem S!owiaczkiem w „Ciszy skrzyde!”
nr 1, s 75;
Zaolzie pami$ta o zbrodni sprzed 75 lat nr 5, s. 82;
Sikora Jacek, Joanna Kotkowska, Wies!awa Konopelska, Jan Picheta Maria Sztuka, Janusz Wójcik:
Notatnik kulturalny nr 9, s. 76 – 81; nr 10 s. 76 – 82;
nr 11, s. 76 – 82
Wiersz sprawiedliwy (poezja) nr 4, s. 17;
Swoszowska Justyna patrz: Wojtas-Swoszowska Justyna
Synowiec Helena:
Wokó! ucznia, szko!y i regionu. Z profesor (…) rozmawia Danuta Krzy(yk nr 2, s. 58 – 60;
patrz Korepta Edyta;
Szafraniec Krzysztof:
Foto nr 7, s. 84;
Szalsza Marek:
Schy!ek szatrangu. Fragment powie"ci cz. I nr 9,
s. 40 – 42;
Schy!ek szatrangu. Fragment powie"ci cz. II nr 10,
s. 42 – 44;
Szalsza Piotr:
Bronis!aw Huberman czyli pasje i nami$tno"ci zapomnianego geniusza nr 4, s. 30 – 33;
Szamburska Bernadeta patrz Niesporek Szamburska Bernadeta;
Szatters Dorota:
Floriana %miei przypadki nr 6, s. 16 – 17;
Foto nr 5, s. 2 ok!adki;
Szczawi#ski Maciej:
Isolde pod warunkiem (poezja) nr 9, s. 34;
O czym mówi# piwonie, koguty, ró(e i kaczki nr 3,
s. 48;
Pierwsza (poezja) nr 9, s. 35;
ze s!ów (poezja) nr 9, s. 34;
Szczepaniec Zofia patrz: Grzeganek-Szczepaniec
Zofia;
Szczepa#ski Henryk:
Katowice za Diebla. 150 lat Katowic nr 2, s. 16 – 19;
Katowice za Górnika Cz. I. 150 lat Katowic nr 10,
s. 45 – 47;
Katowice za Górnika Cz. I. 150 lat Katowic nr 11,
s. 56 – 57;
Katowice za Kernera. 150 lat Katowic nr 3,
s. 26 – 28;
Katowice za Pohlmanna. Cz. I. 150 lat Katowic nr 7,
s. 44 – 47;
Katowice za Pohlmanna. Cz. II. 150 lat Katowic
nr 8, s. 45 – 47;
Katowice za Pohlmanna. Cz. III. 150 lat Katowic
nr 9, s. 54 – 56;
Katowice za Ruppella. 150 lat Katowic nr 4,
s. 20 – 22;
Katowice za Schneidera. Cz. I. 150 lat Katowic nr 5,
s. 38 – 40;
Katowice za Schneidera. Cz. II. 150 lat Katowic nr 6,
s. 18 – 20;
Nivea z przedwojennej katowickiej fabryki nr 7,
s. 42;
Przewrót w So!tysówce. 150 lat Katowic nr 1,
s. 12 – 15;
Szczepa#ski Marek S.:
Ani Elizjum, ani Hades. Województwo katowickie
i "l# skie w trans for ma cyj nym 'wier' wie czu
(1990 – 2015) nr 11, s. 32 – 34;
Burmistrzowie powinni rz#dzi' "wiatem. Z profesorem (…) socjologiem z Uniwersytetu %l#skiego
w Katowicach rozmawia Wies!aw Kosterski. Rozmowa na dwudziestolecie nr 5, s. 36 – 37;
Centrum i "rodek miasta: miejsca "wi$te i przekl$te. Notatnik spó*nionego przybysza nr 12, s. 41;
Kryzys w "wiecie i "wiat w kryzysie. Notatnik spó*nionego przybysza nr 6, s. 35;
Metropolie rz#dz# a strach rz#dzi metropoliami cz. I.
Notatnik spó*nionego przybysza nr 7, s. 43; (wraz
z dr Karolin# Wojtasik);
Metropolie rz#dz# a strach rz#dzi metropoliami
cz. II. Notatnik spó*nionego przybysza nr 8, s. 33;
(wraz z dr Karolin# Wojtasik);
Odyseusz w piekle. Notatnik spó*nionego przybysza nr 10, s. 14 (wraz z dr Karolin# Wojtasik);
Porz#dek "wiatowego dziobania. Notatnik spó*nionego przybysza nr 11, s. 25 (wraz z dr Karolin# Wojtasik);
Region na strategicznym rozdro(u nr 3, s. 17;
Udr$czony "wiat? Notatnik spó*nionego przybysza
nr 2, s. 23;
Uroki dyktatury. Notatnik spó*nionego przybysza
nr 4, s. 23;
W sieci czyli w matni? Notatnik spó*nionego
przybysza nr 9, s. 15; (wraz z prof. Ann# %liz);
Województwo "l#skie i jego ikony: trwa!o"' i przemijanie. Notatnik spó*nionego przybysza nr 5, s. 41;
)ycie, kocham ci$ (ycie... Notatnik spó*nionego
przybysza nr 1, s. 11;
Szczurek +ukasz:
Foto nr 3, s. 68;
Szczygielska Ma!gorzata patrz: Buszka Kamila, Michalczyk Ma!gorzata, Szczygielska Ma!gorzata;
Szczepka Urszula patrz: Figel Szczepka Urszula;
Szczyrba Renata patrz Kleszcz Szczerba Renata;
rok 2015
R.
Simonides Dorota:
%l#sk matecznikiem Polski. Rozmowy na 20-lecie.
Z prof. (…) rozmawia Katarzyna Bereta nr 4,
s. 10 – 12;
Siudy A.:
Foto nr 1, s. 46;
Siupka Weronika:
Kolekcja jubileuszowa (grafika) nr 2, s. 84;
Siwczyk Krzysztof patrz: Drzazga Dagmara;
Skoneczna-Gawlik Dobrawa:
Przep$dzanie z!a i przywo!ywanie wiosny nr 4,
s. 6 – 9;
Skotnicka Marta:
Foto nr 2, s. 53;
Skrobol Dariusz:
Marka „Pszczyna” historia, turystyka i piecz#tki.
Z (…) burmistrzem Pszczyny rozmawia Wies!awa
Konopelska nr 7, s. 12 – 13;
Skrzek Józef patrz: Kurek Jacek;
Skworc Wiktor:
Pojednanie przez przebaczenie. Z metropolit# katowickim, arcybiskupem (…) rozmawia Maria
Sztuka nr 12, s. 4 – 6;
S"omianowski Andrzej (prze!.): patrz Vold Jan Erik;
S"ota Damian, Witu!a Roman, Leszczy&ski Mariusz
patrz: Hetmaniok Edyta;
Soba#ski Piotr:
Foto nr 2, s. 67; nr 9, s. 26, 27, 29; nr 10 s. 51;
Socha#ska Bogus!awa (prze!.) patrz: Laugesen Peter;
Soko"owska Janina Barbara:
Stanis!awa Krawczyka portret wielokrotny (rec.):
Marian Kisiel, Pawe! Majerski (red.): %wiaty poetyckie Stanis!awa Krawczyka Katowice 2014
nr 6, s. 74;
patrz: Niesporek Katarzyna;
Soko"owski Igor patrz: Krzan Katarzyna;
So"tysik Janusz patrz Lyszczyna Marek;
Sonnenfeld El(bieta:
Foto nr 5, s. 46;
Sówka Erwin:
grafika: Barbara w dybach nr 12, s. 42;
grafika Barbara z górnikiem nr 12, s. 45;
Spyra Aleksander:
Arcydzie!a sztuki drukarskiej nr 12, s. 33;
Posta' alegoryczna VI, Cynkografia nr 7, s. 1
ok!adki;
Stachura Edward: patrz: Bednarczyk Ryszard;
Stajnie:
Stajnie ksi#($ce w purpurze i z!ocie nr 7, s. 49;
Stankiewicz Jerzy:
Olivier Messiaen na %l#sku nr 4, s. 58 – 61;
Stankiewicz Ma!gorzata patrz: Wo*na Stankiewicz
Ma!gorzata;
Stasiuk Andrzej patrz Katarzyna Bereta;
Starzyk Jaros!aw:
Czekaj#c na kobiety. Z zapisków emeryta nr 7, s. 84;
Franz Josef I, Mi!osz i … Z zapisków emeryta nr 3,
s. 84;
Jeste"my m#drzy? Z zapisków emeryta nr 5, s. 84;
Naukowy traktat o odkurzaczach. Z zapisków
emeryta nr 2, s. 84;
Piekarnik w "wietle teorii spiskowej nr 10, s. 84;
Rozwód po japo&sku. Z zapisków emeryta nr 8,
s. 84;
Stary cz!owiek i s!o&ce. Z zapisków emeryta nr 9,
s. 84;
Straszliwe skutki grzybobrania. Z zapisków emeryta nr 12, s. 84;
W ogniu szcz$"cia. Z zapisków emeryta nr 6, s. 84;
W#tróbk$ si$ soli na ko&cu. Z zapisków emeryta
nr 4, s. 84;
Wyci#g z ró(y stulistnej. Z zapisków emeryta
nr 11, s. 84;
Steller Stefan:
Pawe! Steller – artysta deportowany, pami$' przywrócona. Z (…) rozmawia Marek Lyszczyna nr 4,
s. 24 – 25;
Stemplewski Jerzy:
Foto nr 9, s. 30, 68; nr 12, s. 68;
Stobierski Maciej:
Foto nr 10, s. 81; nr 12, s. 65;
Stotko Roman:
Foto nr 1, s. 2 ok!adki, s. 67;
Stryj Zbigniew patrz: Baron Jan;
Studencki Zbigniew;
Muzealnik o sercu odkrywcy. Z (…) rozmawia Maria Sztuka nr 4, s. 38 – 39;
Suchan Miko!aj:
Foto nr 10, s. 15, 16;
Suchanek Jerzy:
Czwarty dzie& (poezja) nr 5, s. 27;
Makaron (poezja) nr 4, s. 3;
Wiersz niesprawiedliwy (poezja) nr 4, s. 16;
Spis tre!ci
Wiktor Ostrzo!ek – artysta wpisany w "l#skie sacrum
nr 5, s. 51 – 52;
Pyszko Irena: Foto nr 9, s. 68.
81
rok 2015
Spis tre!ci
Szewczyk Gra!yna Barbara:
O nowym trendzie we wspó"czesnej literaturze
szwedzkiej nr 3, s. 21;
O polonistyce w Szwecji. Mi#dzy tera$niejszo%ci&
a wyzwaniami przysz"o%ci. Z prof. dr hab. Ew& Teodorowicz Hellman rozmawia (…) nr 3, s. 18 – 20;
Odszed" wielki szwedzki poeta Tomas Transtromer,
laureat Nagrody Nobla nr 5, s. 46 – 47;
patrz: Trossell Aino (prze".);
Szewczyk Krzysztof:
Foto nr 2, s. 52, 53;
Szmatloch Jan:
Grafoteka. Muzeum w Chorzowie (grafika) nr 1,
s. 49;
Okno IV C 1979 grafika ok"adka s. 3;
'l&sk Kolekcja jubileuszowa nr 4, s. 84;
Szo!tys Witalis:
Foto nr 4, ok"adka s. 2; s. 64; nr 8 s. 10;
Sztoler Grzegorz:
Bar zamkni#ty, muzeum otwarte nr 4, s. 13 – 15;
Foto nr 4, s. 15; nr 7, s. 10 – 11;
Liso, wró( do krainy kwiatów Cz. III nr 1, s. 30 – 32;
Pszczyna to nie tylko zamek nr 7, s. 8 – 11;
'l&zak na farmie Wikingów nr 3, s. 6 – 8;
patrz: Widera Bogdan;
Sztuka Maria:
Bylejako%( do kosza nr 1, s. 72;
Foto nr 7, s. 54; nr 12, s. 51;
Galeria w ko)skich boksach nr 7, s. 19;
Jak zdobywa"em Dziki Zachód nr 7, s. 32 – 34;
Jubilata trzeba dopieszcza(. Dramatyczna sytuacja
Teatru Dzieci Zag"#bia nr 7, s. 54 – 55;
Koncerty dla katedry nr 2, s. 81;
Le%mian na otwarcie nr 5, s. 81;
Lifting zag"#biowskich parków nr 8, s. 80;
Muzealnik o sercu odkrywcy. Ze Zbigniewem
Studenckim rozmawia (…) nr 4, s. 38 – 39;
Muzeum na kó"kach w Czeladzi nr 7, s. 81;
Muzyczne Zag"#bie? nr 6, s. 81;
Nie tylko o mowie Rejów i Kochanowskich. Rozmowy na 20-lecie. Z profesorem Janem Miodkiem
rozmawia (…) nr 3, s. 10 – 13;
Orientalistyka kontra prawo. Walka o indeksy
nr 11, s. 44 – 45;
Oswajanie %wiata nr 12, s. 51;
Pojednanie przez przebaczenie. Z metropolit& katowickim, arcybiskupem Wiktorem Skworcem
rozmawia (…) nr 12, s. 4 – 6;
Przerwany sezon. Z by"ym dyrektorem Gliwickiego Teatru Muzycznego Paw"em Gabar& rozmawia
(…) nr 6, s. 22 – 23;
Rodzina go%cinny dom. VIII metropolitalne 'wi#to Rodziny nr 7, s. 62;
'l&skie polonica w Brazylii nr 9, s. 66;
'lubów tutaj nie b#dzie nr 4, s. 81;
Teatr Niezb#dny (Teatr Dzieci Zag"#bia) nr 3, s. 81;
Teatr w sieci (rec.): Katarzyna Walotek 'cia)ska:
teatry publiczne w województwie %l&skim a social
media. Katowice 2015 nr 10, s. 69;
To by"o biesiadowanie. Borki %wi#towa"y 155
urodziny nr 9, s. 19;
U $róde" Centurii nr 8, s. 60 – 61;
Wielka dama teatru polskiego. 70-lecie pracy artystycznej S"awy *opusza)skiej nr 10, s. 23 – 23;
Sztuka Maria, Joanna Kotkowska, Wies"awa Konopelska, Jan Picheta, Jacek Sikora, Janusz Wójcik:
Notatnik kulturalny nr 9, s. 76 – 81; nr 10 s. 76 – 82;
nr 11, s. 76 – 82
Szymala Agnieszka:
Foto nr 4, 2 strona ok"adki;
Szymala Julia:
Foto nr 11, s. 44;
Szymik Jerzy patrz: Jaklewicz Tomasz ks.;
Szypu!a Ferdynand: Kolekcja jubileuszowa „'l&ska” nr 5, s. 84;
Tarpany 1969, grafika nr 5, s. 3 ok"adki.
".
82
"cia#ska Katarzyna patrz: Walotek 'cia)ska Katarzyna
"liz Anna patrz: Szczepa)ski Marek S.;
"mieja Florian:
Homo sapiens? (poezja) nr 1, s. 21;
Marno%( (poezja) nr 1, s. 20;
Nowa inspiracja (poezja) nr 1, s. 21;
Pi#kna gwara (poezja) nr 1, s. 20;
Poj# kolibry (poezja) nr 1, s. 20;
Seniorzy (poezja) nr 1, s. 21;
Ska"a Kaliopy (poezja) nr 1, s. 20;
Szkoda, !e nie g#si (poezja) nr 1, s. 1;
Staro%( (poezja) nr 1, s. 21;
Szop pracz nr 1, s. 21;
Unde malum nr 1, s. 21;
Wrony nr 1, s. 21;
"piewak Tomasz patrz: Koci)ski Witold;
"wi$tkiewicz Wojciech:
Mi#dzy tradycj& a wspó"czesno%ci&. O to!samo%ci
religijnej w kulturze Górnego 'l&ska nr 12, s. 8 – 11;
"wider Józef prof.:
Pami#ci Wojciecha Kilara. Opinia o muzyce Wojciecha Kilara z okazji nadania mu godno%ci doktora honoris causa przez Uniwersytet 'laski w Katowicach nr 12, s. 24 – 25.
Toporowski Marek:
Klawesynowe dziedzictwo Europy. Z (…) rozmawia Marek Lyszczyna nr 12, s. 34 – 36;
Tusz Mona:
Mural nr 11, s. 22 – 23;
Tyrma Beata:
Foto nr 3, s. 78.
T.
UM: XXVI Najazd Poetów na Zamek Piastów 'l&skich w Brzegu nr 11, s. 68;
Urgacz-Ku&nik Adriana:
Witra!e w ciemno%ci, czyli o przedwczesnej %mierci
dziecka (rec.): Renata Kleszcz Szczerba: „Witra!e
w ciemno%ci” czyli o przedwczesnej %mierci dziecka.
Ksi&!ka nios&ca %wiat"o. Katowice 2014, nr 2, s. 73;
Z rado%ci& uton#"am w „Kropli” (rec.): Micha"
Wro)ski: Kropla. Kraków 2014 nr 3, 73;
Taki:
Taki wrzesie) raz na 150 lat nr 11, s. 26 – 27;
Ta!u% Katarzyna:
Differentia specyfica Wa"brzycha (rec.): Sylwia Bielawska, Wojciech Browarny (red.): Wa"brzych i literatura. Historia kultury literackiej i wspó"czesno%(.
Wa"brzych 2014 nr 4, s. 70;
Tarasiuk Magdalena patrz: Jegor Roma;
Tarka Krzysztof:
Krety (rec.): W"adys"aw Bu"hak, Patryk Pleskot:
Szpiedzy w PRL-u. Kraków 2014 nr 8, s. 70
Miedzy Niemcami a Polsk& (rec.): Rosenbaum S.
(red.): Górny 'l&sk i Górno%l&zacy. Wokó" problemów regionu i jego mieszka)ców w XIX i XX wieku. Gliwice – Katowice 2014 nr 2, s. 70;
Najwierniejszy sojusznik (rec.): Micha" Alfred
Peszke: Si"y zbrojne na zachodzie 1939 – 1946: koncepcje strategiczne i realia geopolityki. Pozna) 2014
nr 6, s. 73;
Tarkowska Anna:
Foto nr 7, s. 60, 61;
Teodorowicz-Hellman Ewa:
O polonistyce w Szwecji. Mi#dzy tera$niejszo%ci&
a wyzwaniami przysz"o%ci. Z prof. dr hab. (…) rozmawia Gra!yna B. Szewczyk nr 3, s. 18 – 20;
Tomanek Beata:
Przystanek pami#( nr 12, s. 46 – 47;
Seniorzy w natarciu nr 10, s. 4;
Zakochani w Katowicach nr 9, s. 36 – 38;
Tomczok Marta:
O pochodzeniu j#zyka (rec.): Magdalena Tulli:
Szum. Kraków 2014 nr 1, s. 61;
Transtromer Tomas patrz: Szewczyk Gra!yna Barbara;
Tropem:
Tropem Kolberga w Zag"#biu D&browskim nr 6,
s. 53;
Trosell Aino:
Na odludnej wyspie. Prze".: Szewczyk Gra!yna Barbara nr 3, s. 22 – 25;
Trólka Witold:
Foto nr 3, s. 2 ok"adki;
Trzeci:
Trzeci Mi#dzynarodowy Plener Malarski Opole 2015 nr 8, s. 68;
Tulli Magdalena patrz: Tomczok Marta;
Turant Witold:
By( u siebie (poezja) nr 2, s. 1;
Drogi Felku nr 5, s. 25;
Jak co dnia (poezja) nr 2, s. 27;
Kimkolwiek jeste%…. Czyli musztarda po obiedzie.
Z moich Górek nr 5, s. 35;
Makryna cierpi za miliony (rec.): Jacek Dehnel: matka Makryna Warszawa 2014 nr 5, s. 73;
Media chamorum. Z moich Górek nr 3, s. 75;
Miasto niezwyk"ych postaci nr 7, s. 23 – 25;
Na przystankach i na stacjach (poezja) nr 2, s. 27;
Nad kieliszkiem (poezja) nr 2, s. 26;
Nadzieja, determinacja i co% jeszce. Z moich Górek nr 1, s. 16;
Nie ma morza w Bagdadzie Cz. I nr 11, s. 36 – 39;
Niepotrzebny wiersz (poezja) nr 2, s. 26;
Paryskie ossarium (poezja) nr 2, s. 27;
Pióropusz króla Henryka (poezja) nr 2, s. 26;
Potwory gro$ne i niegro$ne. Z moich Górek nr 4,
s. 37;
Rue des Ursulines (poezja) nr 2, s. 27;
Skradziona kolekcja nr 8, s. 22 – 24;
'piewaj& bo musz&. Z moich Górek nr 7, s. 53;
Uczyni( my%l widzialn&. Z Jackiem Lipowczanem
rozmawia (...) nr 1, s. 51 – 52;
Walka karnawa"u z … karnawa"em. Z moich Górek nr 2, s. 43;
Z cyklu St. Germain – En – Laye (poezja) nr 2,
s. 26 – 27;
Z mi"o%ci do sztuki (rec.): Lynn H. Nicholas: grabie! Europy. Pozna) 2014 nr 8, s. 72;
Z okna na plac, czyli brzytwa Ockhama. Z moich
Górek nr 6, s. 44;
Zbyt krótka (poezja) nr 2, s. 26;
patrz: Buland al Haidari
U.
V.
Veber Francis patrz: Koni)skiWitold;
Villqist Ingmar patrz: Koci)skiWitold;
Vold Jan Erik:
Czy %nie!yca to (poezja) nr 3, s. 41;
I czynimy (poezja) nr 3, s. 42;
If (poezja) nr 3, s. 42;
Kiedy noc (poezja) nr 3, s. 42;
Kto% (poezja) nr 3, s. 41;
Oczywi%cie (poezja) nr 3, s. 42;
Po drodze (poezja) nr 3, s. 40;
'lad (poezja) nr 3, s. 40;
'nieg chce do %rodka. 'nieg (poezja) nr 3, s. 41;
'nieg pada, gdzie przybywa"o (poezja) nr 3, s. 40;
Z (poezja) nr 3, s. 40;
+egnajcie (poezja) nr 3, s. 41;
patrz: Andrzej S"omianowski (prze".);
W.
W skrócie nr 9, s. 81 – 82; nr 10, s. 81 – 82; nr 11,
s. 81 – 82; nr 12 s. 82;
Walczak: patrz: Bednarek, Blukacz, Naliwajko,
Walczak;
Walotek 'cia)ska Katarzyna patrz: Sztuka Maria;
Ward'ga Beata:
Biblioteka otwarta na zmiany. 10 lat Forum Bibliotekarzy Samorz&dowych Powiatu B#dzi)skiego.
Z !ycia bibliotek nr 5, s. 74;
Warczok Helena:
Pomy%lny rok dla ksi&!nicy. Gminna Biblioteka Publiczna w Psarach. Z !ycia bibliotek nr 1, s. 66;
Waro#ska Joanna:
Gumki BB (rec.): Levin Hanoch: sprzedawcy gumek. Prze".: Agnieszka Olek. Teatr im. A. Mickiewicza w Cz#stochowie 2014 nr 3, s. 64;
Jubileusze z teatrem (rec.): W starych dekoracjach
wg Tadeusza Ró!ewicza. Teatr im. A. Mickiewicza
w Cz#stochowie 2015 nr 11, s. 64;
Konsumpcja czy partnerstwo? Teatr im. Adama
Mickiewicza w Cz#stochowie nr 10, s. 26 – 28;
Treser korporacyjny (rec.): Nick Reed: Teatr !ycia.
Teatr im. A. Mickiewicza w Cz#stochowie 2015
nr 6, s. 64;
Z bliska i z daleka (rec.): Yasmina Reza: +ycie: trzy
wersje. Teatr im. A. Mickiewicza w Cz#stochowie 2015 nr 5, s. 65;
Waszut Sabina patrz: Janas Dudek Barbara, Orczyk
Wiczkowska Marzena, Górska Weronika, D&browski Pawe", Waszut Sabina;
Waszut Sabina, Ewa Olejarz:
Dobry wieczór. Tu ,ma. Nr 6, s. 41;
W$sowska Beata:
Foto nr 9, s. 51;
Studium zmiany. Grafika nr 9, s. 50;
W$troba Juliusz patrz: Bednarczyk Ryszard;
Wiczkowska Marzena patrz: Orczyk Wiczkowska
Marzena;
Widera Bogdan:
Bombi, Dalajlama i Lwów (rec.): Ewa Olejarz: Milczenie placu zabaw. Sopot 2015 nr 10, s. 73;
Dom w którym mieszka pami#( nr 9, s. 26 – 29;
Drodzy czytelnicy nr 1, s. 5;
Europejczyk z Katowic (Hans Bellmer) nr 10, s. 51;
Jak w XVI wieku nr 1, s. 27;
Katowice Józefa Lig#zy (rec.): Katowice. Miasto
i ludzie z histori& w tle w fotografiach Józefa Lig#zy. Katowice 2015 nr 9, s. 48;
Koronkowa ksi&!eczka (rec.): Karolina Opara:
(dwie po"ówki) Katowice 2015 nr 7, s. 72;
Mia"o by( lepiej… 12. Mi#dzynarodowy Festiwal Teatrów Lalek „Katowice Dzieciom” nr 11, s. 46 – 47;
Szczekanie ostatniego psa nr 3, s. 80;
Z diariusza opolskiej kultury nr 1, s. 69;
Wójcik Janusz Joanna Kotkowska, Wies"awa
Konopelska, Jan Picheta, Jacek Sikora, Maria
Sztuka:
Notatnik kulturalny nr 9, s. 76 – 81; nr 10 s. 76 – 82;
nr 11, s. 76 – 82;
Wro!ski Micha" patrz: Urgacz Ku+nik Adriana;
Wyl#%ek Ewa:
Biernik Bogdana Prejsa (rec.): Bogdan Prejs: Biernik. Miko"ów 2015 nr 10, s. 73;
Ma"a zag"ada (rec.): Anna Janko: Ma"a zag"ada. Kraków 2015 nr 10, s. 72;
Wolne media o $l!sku (rec.): Marek *uczak, Aleksandra Pethe (red.): Porz!dkowanie wolno%ci – 25
lat $l!ska w mediach. Katowice 2014 nr 2, s. 72;
Wyrwas Katarzyna:
Ale Meksyk. www.poradniaj&zykowa.pl nr 4, s. 36;
Czuchowie i mojito. www.poradniaj&zykowa.pl nr 2,
s. 42;
Internisa'. www.poradniaj&zykowa.pl nr 3, s. 59;
Kto mo'e wita(? www.poradniaj&zykowa.pl nr 12,
s. 57;
Milenialsi. www.poradniaj&zykowa.pl nr 11, s. 58;
Na warsztatach. www.poradniaj&zykowa.pl nr 9,
s. 75;
O perfumach historycznie i poprawno%ciowo.
www.poradniaj&zykowa.pl nr 6, s. 56;
Ponika(, zanika(, wynika(. www.poradniaj&zykowa.pl nr 8, s. 82;
Siostry Tla"kówny, czyli o nazwiskach w liczbie
mnogiej www.poradniaj&zykowa.pl nr 1, s. 65;
Trzech panów w "ódce www.poradniaj&zykowa.pl
nr10, s. 59;
Wakacje. www.poradniaj&zykowa.pl nr 7, s. 73;
Wsie jaja. www.poradniaj&zykowa.pl nr 5, s. 54.
rok 2015
Lipok Bierwiaczonek Maria: Tychy oczywiste
i nieoczywiste. Ksi!'&ce slady, dotkni&cie sacrum
i nowe miasto. Tychy 2015;
Rudawcowa Anna: Oczy dziecka. Wiersze, bajki,
ko"ysanki. Gliwice 2013.
Siemko Piotr: Sakralna architektura drewniana
na Górnym $l!sku. Szkicownik sprzed ponad stu
lat. Katowice 2015;
nr 7, s. 69:
G&bo"y% Zdzis"aw: Boles"aw Ciepiela. Monografia
bibliograficzna. Sosnowiec 2015;
Malicki Jan, Jan Baron (red.): In gremio. Od dawno%ci do wspó"czesno%ci. Katowice 2014;
Rutkowski Piotr: Adam i Ewa id! do nieba. Gdynia 2014;
Sverak Zdenek: Podwójne widzenie. Prze".: Dorota Dobrew, Jan W!glowski. Wroc"aw2015;
Wieczorek Zbigniew R.: Ameryka jest dla byka. Katowice 2015;
nr 8, s. 74:
Ga"uszka Krystian: Modre ajnfarty. Katowice 2015;
Janota Gra'yna: Stany skupienia. Mys"owice 2015;
Rodkiewicz Sylwester: Columba gemens et dolens
albo Go"&bica st&kaj!ca i bolej!ca Bolesna panna
Maryja. Katowice 2014;
Sverak Zdenek: Butelki zwrotne. Literacki scenariusz filmowy. Prze".: Tomasz Grabi#ski. Warszawa 2011;
Zaranie $l!skie. Seria druga nr 1, Katowice 2015;
nr 9, s. 69:
Badura Jadwiga Anna, Natalia Maria Ruman,
Aleksander Spyra: polskie kancjona"y, modlitewniki i %piewniki na $l!sku. Pszczyna 2015;
Siebel Jacek: Ko%ció" pod wezwaniem $wi&tego
Mi cha "a Ar cha nio "a w Ka to wi cach. Ka to wi ce 2015;
Ulice i place Katowic. Katowice 2015;
nr 10, s. 74:
Dvorzak Jan, Nina Malikowa: Karel Brozek. Vira
v silu loutkoveho divadla. Praha 2015;
Noras Andrzej J.: K"opoty z filozofi!. Katowice 2015;
Prynda Krystian: $niadanie na trawie. Katowice 2015;
Siemianowicki Rocznik Muzealny nr 13. Siemianowice $laskie 2014;
Wieczorek Marcin:
Dyplomaci sascy (rec.): Henryk Kocój: Dyplomaci sascy o powstaniu listopadowym. Kraków 2014
nr 5, s. 72;
Wieczorek Monika:
Foto nr 15, s. 67;
Wieczorek Zygmunt:
Foto nr 9, s. 43;
Wierci!ski Adam:
Nie by"o takiej republiki (Z listów do redakcji) nr 10,
s. 58;
Wiórkiewicz Nadina:
Foto nr 6, s. 12;
Witkacy:
Witkacy i kobiety – Nienasycenie. Grafika z Muzeum Historii Katowic nr 8, s. 49;
Witu"a Roman, Leszczy#ski Mariusz, S"ota Damian
patrz: Hetmaniok Edyta;
wk:
Katowice na starych pocztówkach nr 9, s. 67;
Katowice. Street Art Festival nr 6, s. 67;
Nagrody im. Stanis"aw Ligonia wr&czone nr 1, s. 67;
Pomnik Henryka S"awika i Józefa Antala ods"oni&ty nr 4, s. 67;
Trzy dni Europejskiego Kongresu Gospodarczego
nr 5, s. 67;
Wn#k-Zych Bogus"awa:
Nowe kierunki rozwoju. Miejska Biblioteka Publiczna w Bytomiu. Z 'ycia bibliotek nr 11, s. 66;
Wojtas-Swoszowska Justyna, Ryszard Nakonieczny patrz: M"ynarczyk Katarzyna;
patrz: Nakonieczny Ryszard;
Wojtasik Karolina patrz Szczepa#ski Marek S.;
Wo$na-Stankiewicz Ma"gorzata:
Foto nr 4, s. 60;
Wo$niak Jan Lucjan patrz: Niesporek Katarzyna;
Wójcik Ireneusz Janusz:
Do opolskiej Ateny (poezja) nr 11, s. 30;
Powrót do Czemiernik (poezja) nr 11, s. 30;
Zaolzia#skie niebo (poezja) nr 11, s. 31;
Wójcik Janusz:
Moim jeste% Opole nr 6, s. 80;
Odesz"a Pani Maria od poetów (Maria Wojtczak)
nr 5, s. 80;
Opolski piewca Lwowa (Stanis"aw S. Nicieja)
nr 2, s. 80;
Polak, W&gier dwa bratanki nr 4, s. 80;
Rocznica Odysei Kresowej nr 7, s. 80;
Spis tre"ci
Niepokoj!cy problem kobiet nr 8, s. 48;
Niepotrzebna i szkodliwa humanistyka. Z profesorem Krzysztofem K"osi#skim, dyrektorem Instytutu Nauk o Literaturze Polskiej Uniwersytetu $l!skiego i przewodnicz!cym Komitetu Nauk o Literaturze PAN rozmawia (…) nr 7, s. 4 – 5;
Oszust w Ratuszu (rec.): Grzegorz Sztoler: Pszczyna. Studia nad przestrzeni! miejsk! do po"owy XVI wieku. Pszczyna 2014 nr 3, s. 73;
Szpiedzy w krainie walca nr 6, s. 8 – 11;
Tramwaj z obrazu Braque’a (rec.): Wojciech Grabowski: Archi traf. Opowie%ci o architekturze $l!ska i Zag"&bia. Katowice 2015 nr 11, s. 73;
W obiektywie Wielkiej Damy (Anna Chojnacka)
nr 2, s. 56;
Wspomnienie z antraktów nr 10, s. 38 – 39;
Krótko o ksi!"kach:
nr 1 s. 64:
Buszman Wita#ska Maria: Spo"ecze#stwo, polityka i ekonomia. $l!scy twórcy i dziennikarze
(1922 – 1945) Katowice 2014;
Gajdzi#ski Piotr: Gierek. Cz"owiek z w&gla. Pozna# 2014;
Grzegorek Grzgorz, Tabaci#ski Piotr i in.: Parafie
i ko%cio"y Katowic. Katowice 2014;
Kurek Jacek: Rock i to'samo%(. Notatki o muzyce i warto%ciach. Sosnowiec 2014;
Rosenbaum Sebastian (red.): Górny $lask i Górno%l!zacy. Wokó" problemów regionu i jego mieszka#ców w XIX i XX wieku. Katowice – Gliwice 2014;
W&cki Miros"aw: Fritz Bracht (1895 – 1945) Nazistowski zarz!dca Górnego $l!ska w latach II wojny %wiatowej. Katowice 2014;
nr 2, s. 69:
Dmetrecki Mariusz, Józef )ur: Paniowy w 100-lecie urodzin Biskupa Józefa Kurpasa. Miko"ów 2013;
Kurek Jacek, Anna Piontek: 85 lat na pograniczu…
Z dziejów kolonii im. Prezydenta Ignacego Mo%cickiego w Katowicach (1928 – 2013) Katowice 2013;
Maresz Barbara, Mateusz $ci!'ko: Wielka Wojna
na s"owa. Druki ulotne z lat 1914 – 1918 w zbiorach Biblioteki $l!skiej. Katowice 2014;
Nowak Romuald: Gerard Koch. Dzia"alno%( konserwatorska, rekonstrukcje, kopie oraz realizacje artystyczne. Wroc"aw 2013;
7 wymiarów scenografii. Katowice 2013.
Zeszyty Chorzowskie. Tom 14. Chorzów 2013;
nr 3, s. 69:
Bobak Anna Ma"gorzata: Medalik bez "a#cuszka.
Tychy 2015;
Dobranowicz Helena (red.): Kuchnia $l!ska Cieszy#skiego czyli wybór przepisów kulinarnych Emilii Ko"der. Bielsko Bia"a nr 2013;
Marek *ucja, Monika Bortlik-D'wierzy#ska:
Za Marksem bez Boga. Laicyzacja 'ycia spo"ecznego w Polsce w latach 1945 – 1989. Katowice 2014;
Pajewska Miros"awa: Podró' do drugiego pokoju
(Autorski wybór wierszy 1993 – 2011) Chorzów 2014;
P"oszczy#ski Marek: Wiersze fizyczne. Warszawa 2014;
Pogodalla Paul: Pot&pieni i winni. Niemcom i psom
wst&p wzbroniony. Ruda $l!ska 2014;
nr 4, s. 69;
Micha" Heller. Doctor Honoris Causa Universitatis Silesiensis. Katowice 2015;
Ks. Wies"aw Hudek. O %wi&tych. Felietony radiowe. Lublin 2014;
Organy na $l!sku. Katowice 2014;
Szota Zofia: Anna Chojnacka. Fotografia. Katowice 2015;
$wiat naszych przodków. Tradycje wiosennego cyklu obrz&dowego. Czechowice-Dziedzice 2014;
Wielka wojna, ma"y region. Pierwsza wojna %wiatowa w perspektywie górno%l!skiej. Studia i szkice. Opole 2014;
nr 5, s. 69:
Almanach Prowincjonalny nr 21 Racibórz 2015;
Bertman Wies"awa: Pami&( Wo"ynia 1943 – 1944.
Katowice 2014;
Frania Arkadiusz: Rze+by w ma%le. Prozy z pami&ci. Warszawa 2014;
Kowalski Robert: Rachunki podró'ne (brimw);
Martinek Libor: W"adys"aw Sikora. Opava 2013;
Targiel Pa we": O ty le wi& cej. Wier sze
z lat 1970 – 2009. Miko"ów 2014;
nr 6, s. 69:
Anweiler Pawe" bp: Mój psa"terz. Bielsko Bia"a;
Buchoz Pierre – Joseph: Krótka wiadomo%( o kawie, jej w"asno%ciach i skutkach na zdrowie ludzkie sp"ywaj!cych. Katowice 2015;
Czejka Jaromir: Jizni miesto. Fotograficky projekt
z prazskeho sidliste z osemdesatych let 20 stoleti.
Praha 2014;
Z.
Zabierowski Stefan:
$wiadek epoki totalitaryzmów. Wspomnienie
o W"adys"awie Bartoszewskim nr 8, s. 7 – 9;
Zabytki
Zabytki sakralne ziemi powiatu tarnogórskiego
nr 12, s. 49;
Zacher El'bieta:
Zostawi( %lad (Razem dla Nikiszowca) nr 2, s. 67;
Zacher Jacek:
Foto nr 2, s. 67;
Zag"#bie:
Zag"&bie. Notatnik kulturalny nr 1, s. 72; nr 2, s. 81;
nr 3, s. 81; nr 4, s. 81; nr 5, s. 81; nr 6, s. 81; nr 7,
s. 81; nr 8, s. 80
Zakrzewski Dariusz:
Foto nr 1, s. 57;
Zakrzewski Tomasz:
Foto nr 10, s. 29, 31;
Zalewski Piotr patrz: Culak Ma"gorzata;
Zaolzie:
Zaolzie. Notatnik kulturalny: nr 1, s. 75; nr 2, s. 82;
nr 3, s. 82; nr 4, s. 82; nr 5, s. 82; nr 6, s. 82; nr 7,
s. 82; nr 8, s. 82;
Zawadzka Ewa:
Malarstwo 2003 – 2015 nr 12, s. 50;
Zawalska-Hawel Aleksandra:
Wolontariat europejski (EVS) w bibliotece. Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach $laskich. Z 'ycia bibliotek nr 12, s. 60;
Zych Barbara patrz: Gruszka Zych Barbara;
Zych Bogus"awa patrz: Wn#k-Zych Bogus"awa.
&.
&ak Tomasz:
Foto: nr 2, s. 2 ok"adki; nr 5 s. druga ok"adki, s. 67;
nr 6, s. 2 s. ok"adki; 7, s. 2 ok"adki, s. 65;
&elazowska Iwona:
*** A przecie' ca"y wszech%wiat o tym wiedzia" (poezja) nr 7, s. 37;
*** Dawniej (poezja) nr 7, s. 36;
*** Dziwka (poezja) nr 7, s. 36;
*** Gdy budzi si& pe"nia ksi&'yca (poezja) nr 7,
s. 37;
***... le'ymy w trawie… (poezja) nr 7, s. 37;
Lustro (poezja) nr 7, s. 37;
Pami&ci Piotra (poezja) nr 7, s. 36;
*** Tak naprawd& stajemy si& doro%li (poezja) nr 7,
s. 1;
*** Wiesz (poezja) nr 7, s. 37;
*** Wypu%ci"am motyla (poezja) nr 7, s. 36.
Opracowa!a:
ALEKSANDRA KUBANOWSKA
83
JAROS$AW STARZYK
Wyko&czeni 'wi#teczno-noworocznym wypoczynkiem z ulg# zasiedli'my w sali dla pal#cych ulubionej osiedlowej kawiarenki.
– Podj#"em postanowienie na ten 2016 – oznajmi" biznesmen z klatki
naszego bloku. – Definitywnie rzucam odchudzanie si!.
– Nie w#tpi!, %e pan w nim wytrwa – z umiej!tnie skrywan# ironi# odezwa" si! profesor. Mnie troch! zastanowi"o to „odchudzanie SI(”, poniewa% z tego co wiem, diecie podda"a naszego kapitalist! %ona, która przygotowywa"a m!%owi na 'niadanie do pracy oskrobane marchewki.
– A pan co postanowi"? – zwróci" si! do mnie naukowiec.
– O, ja zawsze dotrzymuj! podj!tych w nowym roku zobowi#za&
– pochwali"em si!. – Ju% od lat postanawiam w tym czasie, %e nie b!d!
podejmowa) %adnych postanowie&. A co z panem?
– Mam w Katowicach ulubion# ksi!garni! – profesor nie zwyk" odpowiada) lapidarnie. – Du%y wybór literatury, przede wszystkim jednak 'wietny, fachowy i oczytany personel. Mo%na powiedzie), %e to prawdziwi ksi!garze, z którymi si! wr!cz zaprzyja*ni"em… Ci ludzie znaj# mnie z tego,
%e kupuj! ksi#%ki – no, nazwijmy to – ambitne, trudne, „nie dla ka%dego”.
Niektóre dla mnie sprowadzaj#. I wyobra*cie sobie panowie, %e w 'wi!ta dopad" mnie taki imperatyw kategoryczny: „musisz sobie kupi) Hrabiego Monte Christo”. Postanowi"em noworocznie, %e przezwyci!%! wstyd
i nab!d! t! ksi#%k! w „mojej” ksi!garni. Nie by"o to "atwe. Bo tu kupuj!
Ko"akowskiego, Po'wiatowsk#, K!opoty z filozofi" profesora Andrzeja
Norasa, ksi#%ki o Iwaszkiewiczu, o Kilarze, a tu, za przeproszeniem, jaki' Dumas. No i zdoby"em si! na poproszenie o t! powie'), co moi ksi!garze przyj!li ze stoickim spokojem. Ale Hrabiego nie mieli. Nie by"o go
nawet w magazynach. Mo%na zatem przyj#), %e swoje postanowienie zrealizowa"em cz!'ciowo, to jest przemog"em wstyd. Jednocze'nie nic z tego nie wysz"o, poniewa% powie'ci nie naby"em.
– +ycie jest skomplikowane w swoich przejawach – wyg"osi"em swój
ulubiony bana".
– Nie wiem, czy to by"o postanowienie noworoczne – znienacka odezwa" si! D%ony, który nudzi" si! za barem (byli'my jedynymi klientami). – I nie pami!tam, gdzie to wyczyta"em… Mo%e u Parandowskiego?
W ka%dym razie by" sobie taki staro%ytny filozof, Parmeniskos z Metapontu. I on postanowi" nie 'mia) si! nigdy. Uzna", %e 'mianie si! jest czynno'ci# niegodn# przyjaciela m#dro'ci. Postanowi" wi!c nie 'mia) si!, nawet to 'lubowa". Nie wiem, czy panowie wiecie, %e Dedal by" nie tylko
genialnym in%ynierem, konstruktorem i wynalazc#, ale tak%e artyst#.
Wyrze*bi" w drzewie kilka postaci, bardzo realistycznie, dos"ownie by"y
jak %ywe. Staro%ytni Grecy byli tymi pos#gami zachwyceni. Ale bali si!,
%e skoro s# one „jak %ywe”, mog# im uciec. Przykuli je wi!c "a&cuchami. Kiedy zobaczy" to wspomniany ju% Parmeniskos, nie wytrzyma" i rykn#" 'miechem. Z"ama" swoje postanowienie, swój 'lub.
Po tej opowie'ci wywi#za"a si! przy naszym stoliku do') o%ywiona
dyskusja. Otó% osiedlowy biznesmen oskar%y" – nazwijmy to – potomno'),
%e o Dedalu zapami!ta"a tylko o'mieszaj#c# go anegdot!, natomiast
z zachwytem wspomina Ikara, tego – cytuj! – „g"upka, który zgin#" z powodu idiotycznej brawury”. Profesor zacz#" co' mówi) o marzeniach
ludzko'ci, nie za bardzo s"ucha"em, bo my'la"em o Parmeniskosie. Czy
si! jako' ukara" za z"amanie 'lubowania? Czy on jeden, wbrew innym
staro%ytnym Grekom, zna" si! na prawdziwej sztuce? Nie uda"o mi si! sensownie tego rozstrzygn#).
kolekcja „!l"ska”
Przez ca!y jubileuszowy Rok „"l#ska”,
z okazji 20$lecia istnienia pisma, prezen$
towali%my co miesi#c dzie!a artystów
zwi#zanych ze "l#skiem. Okaza!o si&, 'e
ten malarsko$graficzny cykl bardzo przy$
pad! do gustu naszym Czytelnikom. Dla$
tego redakcja postanowi!a nie rezygnowa(
z tego cyklu, z dwóch powodów: po pierw$
sze, skoro podoba si& Czytelnikom, to b&$
dziemy go kontynuowa(, ale pod nazw#
Kolekcja „"l#ska”, po drugie – jest jeszcze
tylu wspania!ych artystów do pokaza$
nia, 'e zapewne braknie kolejnych dwu$
nastu miesi&cy.
Fot. Zbigniew Sawicz
Z zapisków
emeryta
84
Koniec diety
i pos!gi
na "a#cuchu
Tadeusz
Grabowski
Urodzony w 1929 roku we Lwowie.
Studia w Akademii Sztuk Pi!knych
w Kra ko wi na Wy dzia le Gra fi ki
w Katowicach. Od 1954 cz"onek Zwi#zku Pol skich Ar ty stów Pla sty ków.
Od 1956–1999 zwi#zany z macierzyst#
uczelni#, w latach 1972-1982 oraz 19901993 prorektor ASP w Krakowie ds.
filii w Katowicach. W 1988 roku otrzyma" tytu" naukowy profesora zwyczajnego. Zwi#zany jest z prac# dydaktyczn#
w Instytucie Sztuki Uniwersytetu $l#skiego oraz (od 2004) z Wy%sz# Szko"#
Techniczn# w Katowicach.
Nale%y do grona najwybitniejszych
polskich twórców polskiej grafiki projektowej. Wieloletni kierownik artystyczny
Wydawnictwa Artystyczno-Graficznego w Katowicach. Od 1965 roku organizuje Biennale Plakatu Polskiego, w Katowicach i jest cz"onkiem komitetu
organizacyjnego Mi!dzynarodowego
Biennale Plakatu w Warszawie.
W swoim dorobku artystycznym ma
wiele wystaw indywidualnych w kraju
i za granic#. Laureat kilkudziesi!ciu nagród, wyró%nie& i presti%owych medali,
w tym Z"otego Medalu Gloria Artis
(2015).

Podobne dokumenty