bractwodruid ó w - Gimnazjum nr 2 w Chorzowie

Komentarze

Transkrypt

bractwodruid ó w - Gimnazjum nr 2 w Chorzowie
Koło miłośników fantasy
i fantastyki
przy
Gimnazjum nr 2
im. Jana Pawła II
w Chorzowie
Nr 1 08/09 (6)
W NUMERZE:
C. PAOLINI
GOŚĆ
ERAGON
NUMERU!
KRÓTKA
HISTORIA
O KOMIKSIE
SEBASTIAN
ŚWIAT RPG
KARCZMA
I WIEŚCI
BRACTWO
DRUIDÓW!
FRĄCKIEWICZ
Spis treści:
GILDIA
LITERATURY
ZNANI I MNIEJ ZNANI
- C. Paolini ……..………3
Z BIBLIOTECZNEJ
PÓŁKI
- Dziedzictwo ……………4
GILDIA
Witajcie podróżnicy!
Wakacje, wakacje… i po wakacjach…
Nadszedł czas powrotu do szkoły i kolejny rok
wytężonej pracy.
U nas wiele się zmieniło po wakacjach. Musieliśmy
pożegnać: Tonerre, Flay i Kaniusia, których
serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy za współpracę.
Jednak z radością powitaliśmy nowych członków:
KINOMANÓW
Lily Teehe , Woodza i Urbana.
ZE SZKLANEGO
I tak w nowym zespole, praktycznie od 1 września,
EKRANU
wzięliśmy się ochoczo do pracy i już wykonaliśmy
- Eragorn ………………..5
GOŚĆ NUMERU
SEBASTIAN
FRĄCKIEWICZ …..……6
GILDIA KOMIKSU
kawał dobrej roboty!
A mianowicie – udało nam się uczestniczyć
w tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu
Komiksu w Łodzi, gdzie między innymi
- Konkurs ………...........10
rozmawialiśmy z Grzegorzem Rosińskim
- Krótka historia ………11
i szturmowcem z Gwiezdnych Wojen (!)…
GILDIA RPG
Relację i zdjęcia z tej znamienitej imprezy, oczywiście
BEZ PRĄDU …………..12
przedstawimy Wam na łamach naszej gazety (ukarzą
PC I KONSOLE
- Eragorn ..…….……….13
BRACTWO
DRUIDÓW………..14
ROSLINY
- Jemioła…………..….. 16
ZWIERZETA
- Jedna chwilka w wcale
nie małej Chwilce …..…17
WIEŚCI ……… … 20
KARCZMA ……….21
LISTY……………..22
się one w nr specjalnym, który obecnie jest
w przygotowaniu), a tym czasem oddajemy w Wasze
ręce pierwszy tegoroczny nr „Faerun”.
Robimy to z dużym niepokojem, gdyż jak obiecaliśmy
„Faerun” zmieniło nieco szatę graficzną, a także
rozrosło się o nowe działy, jednak mamy nadzieję, że
wprowadzone zmiany spotkają się z aprobatą
z Waszej strony.
Pozdrawiamy
Wielka Rada Faerun
czyli:
Bazyl, Leus, Kawiorek,,
Shadow, Smi, Lily Teehee,
Woodza, Urban i Nitael
Gildia
Literatury
Christopher Paolini
Bardzo ciekawy młody człowiek i przede
wszystkim – niebywale zdolny. Autor trylogii Dziedzictwo,
której dotychczas na ukazały się 2 pierwsze tomy: Eragorn i
Najstarszy. .
Christopher należy do rzeszy szczęściarzy, którzy edukację
pobierali w domu. Nigdy nie otrzymał formalnego
wykształcenia szkolnego (podobnie jak jego siostra), gdyż
ich rodzice uważali, że mogą się oni obco czuć w szkole
oraz, że bardziej jest im potrzebna „nauka myślenia”, obserwacja świata niż
elementarne podstawy wiedzy nauczane w szkole. Ich poglądy wynikały
najprawdopodobniej z tego, że w latach młodości byli oni członkami sekty
wyznającej filozofie Dnia Ostatecznego. Sekta posiadała ranczo w Corwin Springs.
Tam właśnie się poznali i pokochali, jednak życie w sekcie bardzo się różniło od
normalnego. Przede wszystkim należało podporządkować się przyjętym regułom,
a to nie było takie proste kiedy postanowili być rodziną. W 1987 r. opuścili sektę,
gdyż jak przyznają w licznych wywiadach nie chcieli poświęcać rodziny sekcie.
Zresztą ta, „umarła śmiercią naturalną” w momencie kiedy jej przywódca przeszedł
na emeryturę w 1999 roku.
Rodzice Christophera po opuszczeniu sekty podróżowali i szukali swojego miejsca.
Mieszkali m. in. Na Alasce, aż w końcu osiedlili się w Motanie, gdzie do dziś
mieszkają w skromnym domu nad brzegiem rzeki Yellowstone wraz
z Christopherem i jego ukochaną siostrą Angelą, która była pierwowzorem postaci
uzdrowicielki z Eragorna.
Christopher od dziecka uwielbiał opowieści fantastyczne. Do dziś jest zagorzałym
fanem Władcy Pierścieni Tolkiena, bardzo lubi również opowieści o Beowulfie,
ponoć najbardziej podoba mu się ta w tłumaczeniu Seamusa Heaneya. To właśnie na
bazie tych książek, a także dodatkowo zainspirowany krajobrazem swojego
rodzinnego otoczenia Christopher stworzył magiczną krainę Alagaësia, a zaś na
potrzeby jej mieszkańców wymyślił 3 samodzielne języki: elfów, krasnoludów
i ludzi. Brak formalnego wykształcenia nie był tutaj żadną przeszkodą. Jednak trzeba
zaznaczyć, że tworząc języki niektóre ich elementy tworzył wymyślając je od
podstaw, do innych zaś szukał inspiracji w starych dialektach.
Jednak błędem było by twierdzić, że tylko te powieści „zaczarowały” młodego
pisarza. Tak naprawdę przyznaje on w licznych wywiadach, że chciał napisać coś co
by było ciekawe i dobrze się czytało, a pomysł na taką a nie inną fabułę podsunęły
mu m. in. książki wspomniane wcześniej, a także opowieści arturiańskie oraz
3
wyjątkowo przez niego ulubione historie o smokach, z których najbardziej znanym
jest chyba cykl Jeźdźcy smoków z Pern, autorstwa Anne McCaffrey.
Dziś Christopher nie jest już uczniem rezygnującym całkowicie ze
zdobywania wiedzy elementarnej w szkole. Przed przystąpieniem do pisania swojej
powieści zdobył on dyplomu gimnazjum kończąc je na kursie korespondencyjnym.
Następnie przyjęto go na Reed College w Oregonie, ale zrezygnował z niego i zaczął
pisać swoje powieści. Jednak często przyznawał, że po zakończeniu trylogii raczej
wróci do college'u , ale wspominał również, że może powrót poprzedzi jednak
krótkimi wakacjami, podczas których zregeneruje siły do dalszej nauki i przede
wszystkim nadrobi zaległości. A ma sporo do nadrobienia ... m. in. Ulissesa Joysa
i Dostojewskiego.
Dziś już wiadomo, że dzieło Paoliniego zostało ukończone, (trzeci i ostatni
tom ukazał się na rynku Polskim w październiku br.), ale o jego wspominanym
w wywiadach powrocie do college’u , media na razie milczą jak zaklęte. Pożyjemy
zobaczymy, a na razie zapraszam do lektury Dziedzictwa.
Autor: Nitael
Christopher Paolini
DZIEDZICTWO
T. 1 : Eragon
T. 2 : Najstarszy
T. 3 : Brisingr
Eragon to pierwsza część trylogii Dziedzictwo pióra,
wydana w Polsce w 2002 roku. Autor, choć nie uczęszczał nigdy do
żadnej szkoły, zaczął ją pisać mając zaledwie piętnaście lat, przez co
głównie powieść stała się tak sławna. Gdy maszyny pisarskie poszły w ruch by
wydrukować pierwsze 250 tys. egzemplarzy przyszłego bestselleru, w amerykańskim
społeczeństwie rozpoczęły się reklamy modnymi hasłami takimi jak Paolini
- następca Tolkiena czy Eragon bije bezapelacyjnie Pottera, co zaskutkowało
w zaskakującej skali sprzedażą milionów egzemplarzy w samych Stanach
Zjednoczonych. Po takim wyniku promocja dla reszty świata nie była już
wyzwaniem – wystarczyło tylko skserować amerykańską listę bestsellerowych
powieści dla dzieci i młodzieży oraz rozesłać wszędzie, gdzie zamierzano wydać
trylogię Dziedzictwa.
Paolini opowiada nam o fantastycznym świecie tytułowego Eragona, na
początku wydającym nam się zwykłym, wiejskim, piętnastoletnim chłopcem.
Wyrusza na polowanie, z którego wraca tylko ze znalezionym niebieskim, okrągłym
kamieniem. Prawdziwa przygoda naszego bohatera rozpoczyna się, gdy ów kamień
okazuje się jajem, z którego wykluwa się smoczyca, nazwana Saphirą. Od tego
momentu akcja rozwija się, albowiem od teraz Eragon zostaje Jeźdźcem, czyli
ostatnim wojownikiem, walczącym o uwolnienie ludzi i elfów spod tyrańskich
rządów niecnego króla.
4
Drugi tom Dziedzictwa - Najstarszy jest kontynuacją głównego bestselleru
Paoliniego. Nowa powieść zaczyna się dokładnie w tym miejscu, gdzie skończyła się
pierwsza, czyli tuż po bitwie w Farthen Durze. Tym razem Eragon wraz ze swoją
smoczycą wyrusza w bardzo ważną podróż na ciąg dalszy szkolenia do Ellesmery,
krainy elfów. Nasz główny bohater musi nauczyć się lepiej władać mieczem i magią.
Oczywiście tuż za nim kroczy chaos, zło, zdrada, które próbują go dopaść, przez co
zaczyna tracić zaufanie, nie wiadomo już, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem.
Trzeci tom zatytułowanym Brisingr, na polski rynek wszedł 21 października,
ale poza tym, że jest to ostatnia cześć przygód „wojownika” i jego smoka, nic więcej
w tej chwili powiedzieć nie mogę, zresztą – nie należy zdradzać tajemnic przed
czytelnikami.
Co do budowy powieści, to dojrzewa ona wraz z jej autorem. W Eragornie
przedstawione wydarzenia nasuwają skojarzenie, że „to gdzieś już było”. Wszystkie
pomysły są sztandarowe dla fantasy, np. zły potężny władca, piękna księżniczka itp.;
zachowanie bohaterów jest bardzo schematyczne i nie zaskakujące. Z pewnością nie
jest to ciekawa powieść dla kogoś, kto zna choćby podstawowy program fantastyki.
Wszystkie rozdziały wyglądają podobnie, całość jest napisana bardzo prostym
językiem, postaci są jednoznaczne, bez wyrazu. Najstarszy to już „zupełnie inna
bajka”. Zarówno styl pisarski jak i postacie stały się o wiele dojrzalsze, częściej są
poruszane problemy omijane w pierwszej części powieści. Na każdym kroku ścierają
się różne przeciwności uczuć, jak na przykład przyjaźń i wrogość. Jest również
wyraźniej przedstawiony wątek miłosny, co dodaje uroku opowiadaniu. Nic więc
dziwnego, że po Eragonie, Najstarszy tak bardzo pozytywnie wszystkich zadziwił.
Podsumowując, mimo braków w Eragonie, który, trzeba przyznać, jest
wytworem młodzieńczego zapału i fascynacji fantastyką, drugi tom Dziedzictwa jest
świetną kontynuacją powieści i zaprezentowaniem talentu młodego pisarza
Christpohera Paoliniego. Oby dwie powieści można różnie odbierać, z zależności,
czego się oczkuje od autora. Bez znajomości Eragona jest bardzo trudno odnaleźć się
w drugim tomie historii, więc zachęcam do przeczytania zarówno pierwszego,
drugiego jak i trzeciego tomu.
Autor: Lily Teehee
Gildia
Kinomanów
Eragorn
Reżyser: Stefen Fangmeier
Scenariusz: Peter Buchman , Lawrence Konner
Zdjęcia: Hugh Johnson
Muzyka: Patrick Doyle
5
O samej treści filmu pisać nie będę, bo jest nakręcony na podstawie książki,
która opisana jest w innym dziale Faerun. Więc przechodzę do tematu.
Już ominę to, że ekranizacja nie trzyma się treści i bezcześci przyjemną skądinąd
książkę. Skupię się tylko na czysto filmowych aspektach. Obejrzałem ten film
i w sumie następnego dnia już nic z niego nie pamiętałem. Nie było tam nic na tyle
ciekawego, co mógłbym zapamiętać. W oczy rażą ogromne dziury w fabule, brak
łańcucha przyczynowo – skutkowego, żałosna gra aktorska i nie tylko! Osoby
wyskakują zza krzaka, lub wyłaniają się zza muru i znikają w podobnie tajemniczy
sposób. Postacie dorastają w mgnieniu oka; „od zera do bohatera”. Saphira - jednego
dnia prawie umiera, następnego dnia jest
jak
nowo
narodzona,
a
dorasta
w „3 sekundy”. Same sceny walki jak na
film fantastyczny, są jakoś mało…
bitewne. Krwi mało, miecza mało, nawet
w miarę dobre efekty specjalne tego nie
ratują. Z aktorów tylko J. Irons
reprezentuje jakiś poziom, bo ten grający
Eragona mógłby z powodzeniem grac
Pinokia. I tylko jego. Dialogi są drętwe
i niepodrywające serca.
Przy ostatniej ścieżce muzycznej, połowa
sali jęknęła z bólu i po pojawieniu się
napisów wybiegła do toalety.
Podsumowując ten film bardziej niż
na fantastykę pasuje jako familijnoobyczajowy gniot. Mnie film zawiódł, bo
został zmarnowany ogromny potencjał
kryjący się w książce.
Autor: Smi
Gość
Numeru
Sebastian Frąckiewicz
Tym razem zapraszamy na wywiad ze słynnym komiksiarzem polskim – Sebastianem
Frąckiewiczem, z którym „rozmawialiśmy” droga mailową.
[FAERUN] - Czy mógłby powiedzieć Pan coś o sobie i o swoim zawodzie? Kto
był dla Pana autorytetem?
[SEBASTIAN FRĄCKIEWICZ] - Pisanie o komiksach, czy inaczej – bycie
recenzentem komiksowym w Przekroju nie jest moim zawodem.
6
To moja pasja. Z zawodu jestem polonistą, dokładnie dziennikarzem.
Pracowałem przez 3 lata jako redaktor dodatku młodzieżowego
w gazetach lokalnych, potem jako wolny strzelec pisałem dla Lampy,
Ozonu, trochę dla Newsweeka – również o komiksach. Kiedy skończyłem
studia (bo w gazetach pisałem na studiach) przez 2 ostatnie lata
pracowałem w agencjach reklamowych jako copywriter. A redagowanie
kolumny komiksowej w Przekroju to taka praca dodatkowa – po
godzinach. Oczywiście bardzo chciałbym zajmować się w swoim życiu
tylko komiksem, byłoby wspaniale. Ale polski rynek komiksowy jest jak
wiadomo bardzo mały. Dlatego wszyscy ludzie związani z komiksem:
scenarzyści, rysownicy, recenzenci, a nawet i wydawcy na ogół nie
utrzymują się z komiksu. I traktują go jako hobby. Jeśli chodzi
o autorytety w komiksie, to chyba ich nie mam. Mogę oczywiście
powiedzieć, kto stanowił dla mnie inspiracje. Na pewno nieistniejący,
a wydawany w „epoce przedintrenetowej” magazyn komiksowy AQQ ze
świetnym działem publicystyki. Niezwykle ważne były też książki Jerzego
Szyłaka piszącego świetne prace naukowe o historiach obrazkowych.
[ F. ] - Jak wspomina Pan początki? Jak i kiedy zaczęła się Pana przygoda
z komiksem?
[ S. F.] - W bardzo prosty i banalny sposób. Kiedy miałem 5 lat dostałem od ciotki
pierwszego Tytusa i po prostu połknąłem bakcyla. Wychowywałem się na
wsi, wśród lasów i łąk, gdzie nie było specjalnych rozrywek, a wtedy
- pod koniec lat 80 nikt nie miał kablówki i komputera. Trzeba było bawić
się swoją wyobraźnią. Komiksy Christy, Chmielewskiego czy Tadeusza
Baranowskiego niezwykle tę wyobraźnię poruszały. Tamte komiksy były
takim portalem do zupełnie innego świata, wydawane kilka lat później
superbohaterskie serie z TM-Semic nie miały już takiego czaru. Niemniej,
kto w dzieciństwie dorastał z Tytusem, trudno rozstaje się z komiksami
później. I prawdę powiedziawszy, wtedy komiksy były o wiele bardziej
popularne wśród dzieciaków niż dziś. Dziś przegrywają z internetem,
grami video czy TV. Nigdy też nie spodziewałem się tego, że będę pisał
o komiksie. Ale cieszę się bardzo, że tak się stało. Gdybym wiedział, nie
zrezygnowałbym w liceum z klasy o rozszerzonym francuskim, bo każdy
fan komiksu znający ten język ma o wiele większe możliwości. Po
francusku ukazują się najciekawsze komiksy i opracowania naukowe.
[ F. ] - Czy pamięta Pan swój pierwszy zrecenzowany komiks i gdzie się owa
recenzja ukazała?
[S. F.] - Nie jestem na 100% pewny, ale to chyba była recenzja któregoś Hellboy’a
w Gazecie Jarocińskiej. A pierwszą recenzję, którą w ogóle napisałem
była recenzja książki Wierny Rusłan, wspaniałej powieści o likwidacji
7
radzieckiego obozu na Syberii, widzianej oczyma psa. Strasznie długo się
męczyłem nad pisaniem tego tekstu, a potem i tak redaktor w gazecie mi
wszystko pozmieniał, bo była bardzo amatorska. Ale każdy kto zaczyna
pracę jako dziennikarz, musi przejść swój chrzest bojowy. Nieprzyjemny,
ale bardzo potrzebny – uczący pokory i dystansu do swoich tekstów.
[ F. ] - Dowiedziałem się że sporadycznie zajmuje się Pan rysowaniem
komiksów. Czy opublikował Pan kiedyś stworzony przez
siebie komiks?
[S. F.] - Nie jestem rysownikiem, tylko scenarzystą komiksowym. To znaczy bywam
nim. Z założenia nie piszę do szuflady, bo szkoda na to czasu. Pisałem
scenariusz serii Robcio i Antenka do rysunków Pawła Zycha.
Publikowaliśmy to w Lampie, a potem jakoś straciliśmy zapał, ale też i czas.
Była jeszcze nowela Made in China zamieszczona w antologii Wszystko, co
chciałbyś wiedzieć o piłce wydanej przez Kulturę Gniewu, a także komiks
Opowieści z Trapezfiku do rysunków Ady Buchholc. Opowieści.. ukazały
się w Zeszytach Komiksowych. Mam nadzieje, że uda nam się z Pawłem
poprowadzić na łamach jakiegoś pisma komiks paskowy, bo regularne
robienie komiksów jest bardzo przyjemne. Problemem jak zawsze jest czas,
a Paweł Zych tworzy również swoje albumy, które dają większą satysfakcję
niż paski w prasie.
[ F. ] - Jeśli mógłby Pan wybierać jeszcze raz, zajmowałby się Pan komiksem?
[S.F.] - Jasne. Komiks to świetne medium. Bardzo przystępne, a przy tym
synkretyczne. Łączy w sobie cechy filmu, literatury, sztuk plastycznych
– dając jedyny w swoim rodzaju obrazkowy język. Żeby naprawdę dobrze
rozumieć komiks, trzeba czytać nie tylko komiksy, ale interesować się choć
trochę każdą z wyżej wymienionych dziedzin. Dlatego, jeśli ktoś mówi, że
komiks zabija wyobraźnię czy ogłupia – jest w wielkim błędzie.
[ F. ] - Jak ocenia Pan rozwój i poziom komiksu w Polsce porównując z innymi
krajami? Co myśli Pan na temat komiksu francuskiego?
[S.F.] - Ostatnie kilka lat to bardzo szybkie nadganianie zaległości z Zachodu, ale
ładnie sobie z tym radzimy. Polski rynek składa się głównie z komiksów
literackich, ambitnych, zwanych powieściami graficznymi. Z jednej strony
to dobrze, że ukazuje się tyle cennych pozycji, ale brakuje też zwykłych
czytadeł, bo nie każdy od razu zainteresuje się ambitnym komiksem.
Naprawdę nie mamy powodów do narzekań na tytuły oferowane przez
wydawnictwa. Problemem są niskie nakłady, bo ludzie coraz mniej czytają.
Tym bardziej komiksów. Komiks w Polsce nie jest naturalną tkanką
narodowej kultury, tak jak jest to we Francji czy Szwajcarii. Żeby to
8
zmienić, potrzebna jest edukacja – choćby kilka komiksów na liście lektur
i komiksy w bibliotekach. Bez tego niewiele da się zmienić. Skoro
w szkołach mówi się np. o Holokauście, dlaczego nie mówić o tym przy
pomocy Maus Arta Spiegelmana? To wstrząsająca opowieść o Zagładzie,
nagrodzona Pulitzerem i jedno z najlepszych ujęć artystycznych tego
problemu w ogóle. A jeśli chodzi o komiks francuski, jest on bardzo
zróżnicowany, niemniej Francja czy szerszej obszar krajów frankofońskich
to raj dla fanów komiksu. Chciałbym się urodzić we Francji i tam
recenzować komiksy. Tam pewnie mógłbym zajmować się tylko nimi.
Polski rynek rozwija się też dzięki rodzimym twórcom, którzy są doceniani
w innych krajach. Wielu polskich artystów publikowało we Francji czy
w Czechach.
[ F. ] - Co sądzi Pan na temat często stosowanej w Polsce praktyki przerywania
wykupu licencji w przypadku komiksów zagranicznych, co wiąże się
z zaprzestaniem wydawania kolejnych numerów przed końcem cyklu?
[S.F.] - Cóż, z pewnością jest to przykre dla fanów danej serii, ale wydawnictwa
działają na rynkowych warunkach. Jeśli coś się nie sprzedaje i przynosi
straty, trzeba to zamknąć. Bo jak wydawnictwo zacznie się zadłużać, to nie
tylko zamknie serię, ale w ogóle pójdzie z torbami i nic już nie wyda. Na
reguły rządzące ekonomią nic nie poradzimy.
[ F. ] - Czy ma Pan swojego ulubionego twórcę komiksów i czym się on
wyróżnia?
[S.F.] - Mam wielu ulubionych twórców. Ale wszyscy mają jedną cechę wspólną.
Potrafią opowiadać bardzo uniwersalne i literackie historie, nie tylko dzięki
zgrabnej fabule, ale dostosowanej do niej warstwie graficznej. Dobry artysta
komiksowy to taki, który potrafi stworzyć własny język narracji
obrazkowej, rozpoznawalny na pierwszy rzut oka. Robi to Joann Sfar
w Kocie Rabina, wspomniany Spiegelman w Maus. Bardzo lubię również
Nicolasa De Crecy oraz nie opublikowanych jeszcze w Polsce Chrisa
Ware’a oraz autora Epileptic Davida B. Z polskich twórców wymieniłbym
Jacka Frąsia, Jakuba Rebelkę oraz duet Gawronkiewicz&Janusz.
[ F. ] - Jakich rad udzieliłby Pan początkującym twórcom komiksów,
recenzentom którzy boją się debiutu, często nie doceniają swoich
możliwości?
[S.F.] - I w przypadku recenzentów i twórców najważniejsze jest próbować. Dziś
w sieci mamy tyle miejsc, jak choćby Digart, gdzie zawsze można
opublikować swoje prace. Dobrą recenzję z pewnością będzie chciał
opublikować niejeden serwis komiksowy. Wiadomo, że początki są trudne
9
i popełnia się wiele błędów, których sobie nawet nie uświadamiamy. Ktoś
zawsze je znajdzie i skrytykuje. Tylko nie dostaje słów krytyki ten, kto nie
robi nic. Dlatego mimo krytyki warto robić swoje i za bardzo się nie
przejmować. A jeśli nasze komiksy lub recenzje będą dobre, ktoś na pewno
je zauważy. Zanim trafiłem do Przekroju, pokonałem kilka szczebelków
w dziennikarskiej drabince. Nie trafiłem tam tak po prostu. Pozwolono mi
publikować, bo ktoś czytał wcześniejsze recenzje z Lampy i się spodobały.
A wcześniej w Lampie pisałem dlatego, ze wysłałem do redakcji swoje
recenzje z gazety lokalnej i były ok. Dlatego mogę z czystym sumieniem
napisać, że niezależnie od tego skąd startujemy, zawsze możemy trafić do
jakiegoś fajnego miejsca, zupełnie niespodziewanie. Pisząc o komiksach,
ważne jest też, żeby nie czytać tylko samych komiksów, bo wtedy się
strasznie zamykamy. Komiks nigdy nie zastąpi literatury czy filmu.
Powinien być po prostu kolejnym medium. Ważne, żeby mieć poczucie, że
pisanie o komiksach lub ich tworzenie nas rozwija i zwyczajnie cieszy.
[ F. ] - Dziękujemy za rozmowę i poświęcony nam czas.
[S.F.] Cała przyjemność po mojej stronie. Pozdrawiam czytelników i redakcję.
Wywiad opracował Smi.
Gildia
Komiksu
Witajcie!
NASZ KONKURS CAŁY CZAS AKTUALNY!
Nadal czekamy na Wasze propozycje treści komiksu!
Jeśli macie ciekawy pomysł na komiks, lecz brak wam
umiejętności, aby go narysować przyślijcie scenariusze
na adres:
Gimnazjum nr2
Biblioteka szkolna
ul. Sportowa 4
41-506 Chorzów Batory
lub e-mail: [email protected]
z dopiskiem: KOMIKS
Najciekawsze komiksy zostaną narysowane przez Smi i zamieszczone w tym dziale. Prosimy
o krótkie komiksy i przemyślane pomysły.
ZAPRASZAMY DO UDZIAŁU!!!
Wielka Rada Farerun
10
A tymczasem…
trochę historii…
2 maja 1969 r.
Gratuluję, udało się!- mówi prawnik do
rysownika, Morta Walkera - sąd federalny
USA właśnie uznał komiks jako sztukę równą
z innymi.
Wydawałoby się, że wyżej podana data
jest przełomowym punktem w dziejach
komiksu. A jednak jest inaczej, bo to data
raczej dekoracyjna. Historie obrazkowe w tej
czy innej formie istniały od zarania dziejów.
Jako komiks możemy uważać naścienne
malowidła jaskiniowców, a nawet egipskie
pismo obrazkowe. Ukazują one pewną
historię w obrazkach. I taka jest mniej więcej
definicja komiksu. Czyli coś, co opowiemy
za pomocą grafiki, niekoniecznie z tekstem.
I teraz się zaczyna, bo to nie tylko znany
wszystkim Kaczor Donald. Komiks to
ogromny świat, który łączy nieraz
hollywoodzką akcję, fabułę bestsellerowej
książki, piękne ilustracje, dowcip rodem
z najznakomitszych kabaretów… oraz wiele
innych. Dodatkowo może być też kolorowy,
czarno biały, klasyczny (tj. ołóweczek,
farbka i mnóstwo pracy), ale też obrabiany
komputerowo. Może być niemy i z tekstem.
Krótki i długi. Każdy znajdzie tu coś dla
siebie. Po tym krótkim opisie chyba już
każdy wie, że Kaczor Donald to tylko
wierzchołek
góry
lodowej,
zwanej
komiksem.
Teraz trochę o tworzeniu komiksów.
Proces ten jest jak najbardziej długi, nieraz
monotonny, męczący, ale efekt jest zawsze
niesamowity. Rysunek nie musi być zawsze
mistrzowski, właściwe ważniejszy jest
pomysł i scenariusz. Tak właśnie powstają
najlepsze komiksy, w głowie scenarzysty
rodzi się pomysł, teraz wystarczy znaleźć
rysownika gotowego to narysować. Ten drugi
często nawet nie orientuje się w losach
bohatera, jak na przykład Grzegorz Rosiński,
o którym pisałem we wcześniejszych
numerach Faerun. Przyznaje on publicznie,
że fabuły komiksu Thorgal, którego jest
współautorem, nie zna najlepiej.
Jeśli drogi czytelniku odnajdujesz się
w którejś z tych ról, wyślij mi pomysły,
szkice, a kto wie może zamieścimy je
w Faerun. Mam nadzieję że po przeczytaniu
tego króciutkiego tekstu, choć trochę
przybliżyłem Wam świat komiksu.
Autor: Smi
11
Gildia
RPG
Cześć!
W tym numerze nie będę kontynuował porad, które dawałem w poprzednich
numerach, tylko wrócę się troszkę do podstaw i tworzenia postaci, a właściwie
„budowania” grupy.
W związku z przystąpieniem naszej szkoły do akcji Szkoła Humanitarna
organizowanej przez PAH postanowiłem zwrócić waszą uwagę na takie rzeczy jak
tolerancja i akceptacja inności, które są bardzo ważne zarówno w naszym życiu
codziennym, ale jak się okaże także i w rozgrywkach RPG.
Wiecie już, że uczestnicząc w przygodzie RPG ważna jest współpraca. Wiecie
również, że trzeba się kierować wieloma czynnikami przed wyborem postaci. Jednak
tak naprawdę, nieważne jest jaką klasę i rasę wybierzesz, gdyż z każdą możesz
zdobyć poziomy epickie i sławę. Każda rasa i klasa ma swoje dobre i złe strony
i każdą gra się inaczej w różnych sytuacjach np. do otworzenia dobrego magicznego
zamka najlepszy będzie łotrzyk, ale nie będzie już taki dobry gdy przyjdzie mu
wyważyć drewniane drzwi za którymi znajduje się pięć goblinów, które trzeba zabić,
do tego najlepiej nada się barbarzyńca. Dlatego nie piętnujmy od razu kogoś, kto
wybiera do rozgrywki rasę, która według wszelkich prawideł fantasy jest nam wroga.
Przecież tworząc rozgrywkę RPG sami tworzymy fabułę, a na nasze zachowanie
i postawę jaką przyjmiemy niema wpływu nawet Mistrz Podziemi. Zresztą nawet
w sztandarowej literaturze fantasy mamy odstępstwa od reguły „wrogich sobie ras”,
bo przecież elf i krasnolud to zagorzali wrogowie, a na dodatek właściwie wszystko
ich dzieli. To 2 końce tego samego kija. Dwie przeciwstawne skrajności. Elf
doskonale czuje się w lesie, ponieważ lasy to dom elfów, natomiast za nic w świecie
nie zszedłby w ciemne wnętrze gór. Zupełnie odwrotnie odnoszą się do tego
krasnoludy których domem są podziemne tunele i kopalnie drążone wewnątrz gór,
a lasy traktują trochę z dystansem. Elfy poruszają się szybciej od krasnoludów, ale
ich szybkość maleje wraz z zwiększeniem obciążenia. Krasnoludy poruszają się
wolniej od elfów, ale obciążenie nie ma wpływu na ich prędkość. Ulubioną klasą
elfów jest czarodziej, po prostu lepiej czują się one w otoczeniu magii niż wokół
szczęku miecza czy topora. Natomiast krasnolud to urodzony wojownik, doskonale
odnajdujący się na polu bitwy i zawsze pchający się tam gdzie jest największa jatka
i gdzie jest najgoręcej, a magię woli zostawiać raczej swoim kuzynom gnomom.
Co wcale nie znaczy, że nie mogą się zaprzyjaźnić, tym bardziej że w ferworze walki
będą się wspaniale uzupełniać. A i literatura daje nam przykład takiej przyjaźni –
Legolas i Gimli u Tolkiena. Początkowo traktują się raczej z niechęcią, a pod koniec
historii Legolas wraz z Gimlim odwiedza groty Morii, a Gimli towarzyszy
12
przyjacielowi podczas licznych podróży, a także płynie wraz z nim biegiem Anduiny
ku Morzu1.
Podobnie ma się sytuacja z klasami postaci. Weźmy np. barbarzyńcę i czarodzieja
(nie muszę chyba tłumaczyć, że ci zazwyczaj także za sobą nie przepadają, a ich
niechęć w większości wynika z nieznajomości zwyczajów tego drugiego i strachu
przed nim). Barbarzyńca najlepiej nadaje się do starć kontaktowych w pierwszej
linii. Sieka wszystko co się rusza i jeszcze dycha w wściekłym szale, lecz nie miałby
co robić gdyby drużyna głowiła się nad jakąś zagadką lub miałaby odprawić jakiś
rytuał magiczny, ewentualnie przyrządzić miksturę, czy opracować czar.
A czarodziej to prawdopodobnie najinteligentniejsza postać w drużynie.
Doświadczeni czarodzieje to stróże największej magii, informacji i potęgi.
Doskonale dają sobie radę w walce, na odległość miotając we wrogów różnymi
typami pocisków i wyładowań energii. Jednak w pierwszej linii, są raczej balastem,
a nie pomocą dla drużyny. Za to bezcenny jest układ barbarzyńcy chroniącego
czarodzieja w pierwszej linii i czarodzieja wspomagającego barbarzyńcę czarami
ochronnymi z tyłów.
Kończąc ten artykuł chciałbym zwrócić uwagę na pewien morał. – Nie negujmy tego
czego nie znamy. Nie przekreślajmy bohaterów z powodu innej rasy, klasy, wierzeń
czy kultury, bo to że są inni to wcale nie znaczy, że gorsi. I kierujmy się tą zasadą nie
tylko podczas zabawy w RPG, ale przede wszystkim w życiu codziennym.
Pamiętajmy, że zazwyczaj toczymy nasze przygody w średniowieczu, ale w nim nie
żyjemy i to, że czegoś nie znamy, czy nie rozumiemy wcale nie musi się łączyć ze
strachem, a tym bardziej z agresją z naszej strony. To, że ktoś mówi innym językiem
niż my, wyznaje inną religię czy obchodzi inne święta powinno raczej budzić naszą
ciekawość, bo a nuż uda nam się czegoś nowego nauczyć, a nie lęk i agresję. TO CO
INNE WCALE NIE JEST ZŁE! I pamiętajmy również o tych, którzy potrzebują
naszej pomocy. Zachęcam do wejścia na strony: www.pajacyk.pl
i www.freerice.com i niczym nieskalany heros rozdania żywności potrzebującym
oraz „pouwalniania” ryżu. Tak jak wielcy bohaterowie naszej gry D&D uwalniają
księżniczki z wież i kraje od tyranów wy możecie pouwalniać trochę ryżu z tej
strony internetowej i poczuć się jak bohater, który pomaga słabszym i biedniejszym
od siebie.
Autor: Leus, Nitael
Eragorn
Siemka!
Dzisiaj postaram sie wam opisać grę Eragon.
Gra ta nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia, wręcz przeciwnie. Gra nie cieszy
się ładną grafiką ani grywalnością. Na pierwszy rzut oka widać, że została zrobiona
1
Tolkien J. R. R. : Władca pierścieni T. 3: Powrót króla.
13
z potrzeby czysto komercyjnej - skoro wyszedł film i książka to teraz czas na grę.
Wydaje mi sie ze została zrobiona porostu żeby była.
Jednak przybliżę wam trochę fabułę, bo wiem że nie każdy czytał czy oglądał
Eragorna. I sądzę, że na pewno wielu z Was w niego nie grało.
Cała akcja gry rozgrywa sie świecie Algaesia, w którym rządzi okrutny
i bezwzględny władca Galbatorix. Galbatorix chce zniszczyć wszystkich jeźdźców
smoków a następnie zapanować nad światem. Pewnego dnia Eragon (bo tak nazywa
się owy młodzieniec) znajduje w swojej zagrodzie dziwnie wyglądające jajo (jak się
później okazuje Smocze Jajo), z którego później wykluwa sie mały smok.
I jak to oczywiście, w takiej historii bywa - młodzieniec wyrusza w świat aby
pokonać tyrana. Jednak okazuje się że jest ostatnim jeźdźcem smoków, a wieść
o narodzinach smoka dotarła to Galbatorixa, który wysłał swoich sługusów żeby
rozprawili się z problemem. Eragon staje do walki o własne życie, ale
także o życie Smoka i wolność całej Algaesii.
W tym miejscu chciałbym zaznaczyć że ludzie zajmujący się tłumaczeniem nie za
bardzo się wykazali. W niektórych momentach dialogi są aż prześmiesznie
przetłumaczone.
Teraz trochę o samej rozgrywce. Gra jest bardzo liniowa. Opiera się na mniej
więcej takim schemacie: idziemy sobie, napotykamy wrogów, zabijamy, idziemy
dalej, zabijamy znowu , jakieś zadanie, znowu idziemy i zabijamy… Na próżno tutaj
szukać momentów oderwania się od żmudnego zabijania przeciwników. Ogólnie jest
słaba. Wogóle nie oddaje książkowego klimatu a postacie mają sztuczne dialogi
i zachowują się nad wyraz „sztywnie” w rozmowach z nami. Przeciwnicy są jakby
byli zaprogramowani do tego, aby ich bić, a kamera jest stworzona chyba tylko po to,
żeby nam w tym przeszkadzać. A wystarczyło zrobić trudniejszych przeciwników
i już nie trzeba by było psuć prace kamery!
Muzyka także nie zachwyca.
Na zakończenie dodam że gra nie jest warta uwagi z racji wyżej
wymienionych argumentów. A mogła być hitem, niestety jej popularność wygasła
zaraz po wydaniu.
.
Do zobaczenia w następnym numerze
Autor: Bazyl, Nitael
Bractwo
Druidów
Witajcie!!!
Od bieżącego numeru zamieszczamy nowy dział Bractwo
Druidów. Będzie się on zajmował ekologią, „opieka nad
zwierzętami” oraz różnymi ciekawostkami na temat świata
przyrody.
Tytułem wstępu należałoby jednak przybliżyć samą postać Druidów – kim
byli i czym się zajmowali.
14
Druidzi byli kapłanami i krzewicielami wiary wśród plemion celtyckich
zamieszkujących starożytną Galię, Brytanię i Germanię. Pełnili oni ważne funkcje
społeczne: byli kapłanami, sędziami, nauczycielami. Jednak ich wykształcenie
i posiadana wiedza gwarantowały im we wczesnośredniowiecznej Irlandii
stanowiska urzędnicze, a także zostawali doradcami króla, czasami nawet mieli
prawo głosu przed królem!
Celtowie, a co za tym idzie i ich kapłani – druidzi, wierzyli w reinkarnację
oraz czcili siły przyrody głównie słońce i ziemię, ale także rośliny i zwierzęta.
Szanowali każde życie. Ich ukochanymi i zresztą otoczonymi szczególnym kultem,
drzewami były dęby, a to za sprawą pasożytującej na nich jemiole, która druidzi
uważali z świętą.
Nie budowali świątyń. Ich miejscem kultu były zazwyczaj kamienne kręgi
lub usypane z kamieni kurhany na szczytach wzgórz, na których odprawiano rytuały
ku chwale słońca.
Jednak
Druidzi,
obok
kapłanów
i urzędników byli również lekarzami, zielarzami,
czarownikami i bardami. Ich wiedza medyczna
głównie opierała się na znajomości ziół
leczniczych, ale także na podstawach anatomii.
Jako czarownicy zajmowali się zaklinaniem
duchów i wróżbami, a jako bardowie
uprzyjemniali
każdą
biesiadę
królewską
opowieściami, ale również byli znawcami drzew
genealogicznych
rodzin
królewskich
i szlacheckich.
Druidzi są często spotykanymi postaciami
w literaturze, filmach i grach fantasy. Są
przedstawiani w różnoraki sposób, ale zawsze są
związani z naturą. Oto kilka przykładów:
 gra Diablo II: Lord of Destruction - druid w tej grze charakteryzuje się magią
natury oraz mocą przywoływania wielu istot z świata przyrody jak np.
niedźwiedź lub winorośl. Może oni także zmieniać swój kształt na wilkołaka
lub niedźwiedziołaka
 gra Neverwinter Nights - druid w tej grze jest bardzo wszechstronny
ponieważ ma bardzo wiele specjalizacji, jest odporny na uroki natury i może
przyjmować postać zwierzecą, ale także żywiołaka natury (powietrza, ognia,
ziemi lub wody)

komiks lub jego wersja filmowa: Asterix i Obelix – druid Panoramix pełni
funkcję kapłana, maga i wieszcza słynnej wioski Galów. Posiada on
umiejętności alchemiczne i warzy mikstury, do których zbiera różnorakie
zioła, w tym również wspominana wcześniej jemiołę.
15
Jak widać jemioła jest nierozerwalnie kojarzona z druidami. Dlatego chcieliśmy
zapoznać was z jej właściwościami. Będzie to również zapoczątkowanie informacji
o ziołach, które będą się pojawiały w każdym numerze.
Autor: Shadow, Woodza, Nitael
Jemioła
Jemioła jest rośliną pasożytniczą
z rodziny dzięciołowatych, często pasożytuje
właśnie na dębach, ale nie tylko.
Druidzi wierzyli, że jemioła jest lekarstwem
na wszelkie zatrucia, a dodana do napoju
przywraca płodność zwierzętom. Zbierali ją
w 6 dniu księżycowego miesiąca. Ścinano ją
złotym sierpem a ponieważ nie mogła
dotknąć ziemi, druidzi łapali ją w płótno rozkładane pod drzewem.
W dzisiejszych czasach jemiołę białą zbiera się w okresie zimy i wytwarza się z niej
wyciągi wodne i alkoholowe, które leczą nadciśnienie, artretyzmu i w połączeniu
z innymi ziołami miażdżycę. Jednak przedawkowanie preparatów z jemioły może
być niebezpieczne dla zdrowia.
Ponad to jemioła jest również uważana za symbol „pokoju”, ponoć kiedyś dwóch
władców ze zwaśnionych krajów pod nią podpisało zawieszenie broni na czas Świat
Bożonarodzeniowych i stąd dzisiejszy zwyczaj całkowania pod jemiołą.
I to wszystko na temat historii druidów i „pierwszego rozdziału zielnika”, ale
nie wszystko co chcemy prezentować w Bractwie. A mianowicie nasze Bractwo
wzięło również pod opiekę chorzowskie schronisko dla bezdomnych zwierząt
Chwilka. Od tego numeru, w każdym następnym będziecie mogli znaleźć informacje
o tym co dzieje się w schronisku, zobaczyć zwierzaki, które aktualnie szukają domu,
a także przyłączyć się do naszych zbiórek rzeczy dla schroniska. Pierwszą zbiórkę
już zorganizowaliśmy, a także przeprowadziliśmy wywiad z pracownikami
schroniska, który przeczytacie w dalszej części numeru.
Autor: Shadow, Woodza, Nitael
16
Jedna chwilka w wcale nie
małej Chwilce…
W związku z przystąpieniem
naszej szkoły do projektu Polskiej
Akcji
Humanitarnej
Szkoła
Humanitarna
postanowiliśmy
zorganizować
pomocy
dla
bezdomnych zwierząt. W tym celu
odwiedziliśmy
chorzowskie
Zdjęcie zaczerpnięto ze strony:
schronisko Chwilka. Chcieliśmy na
www.schronisko.chwilka.pl
własne oczy się przekonać jak żyją
w schronisku porzucone przez właścicieli zwierzęta, a także porozmawiać
o działalności instytucji z personelem schroniska. Kiedy dotarliśmy na miejsce
zostaliśmy przyjęci przez Panią Kierownik, która bardzo chętnie zgodziła się
oprowadzić nas po schronisku i odpowiedzieć na nasze pytania:
(Faerun): - Od kiedy istnieje chorzowskie schronisko?
(Pani Kierownik): - Od 1978 roku.
(F): - Czy w schronisku pracują wolontariusze?
(PK): - Tak pracują. Wolontariat polega głownie na wynajdowaniu zwierzętom
nowych domów. Wolontariusze umieszczają także ogłoszenia w Internecie
zachęcające do zaopiekowania się pieskami, roznoszą ulotki i plakaty na ten temat.
Nie mają jednak bezpośredniego kontaktu ze zwierzętami.
(F): - Czy ogólnie jest wielu wolontariuszy?
(PK): - Jest ich kilkunastu. Potrzebujemy jednak kolejnych.
(F): - Są to osoby starsze czy raczej młodsze?
(PK): - W szkolnym wieku, rzadziej studenci, raczej uczniowie szkół podstawowych
i gimnazjum.
(F): - Jaki jest sposób finansowania schroniska?
(PK): - Schronisko jest utrzymywane przez miasto.
(F): - A są osoby które prywatnie dofinansowują schronisko?
(PK): - Mamy stowarzyszenie opieki nad zwierzętami i jeśli ktoś chce może wpłacać
wolne datki.
(F):- Czy ma to duży wpływ na budżet schroniska?
17
(PK):- Czasami pomaga, za te pieniążki możemy kupować koce, karmy dla zwierząt.
(F):- Ogólnie schronisko radzi sobie dobrze?
(PK):- Na razie dobrze… <śmiech>.
(F):- Jakie zwierzęta można znaleźć w schronisku?
(PK):- Przyjmujemy tylko psy i koty. Są to bowiem zwierzęta domowe, które mają
szanse znaleźć sobie nowy dom.
(F):- Czy w ciągu roku wiele zwierząt przybywa do schroniska?
(PK):- Bardzo dużo. Dwa lata temu schronisko liczyło ponad 200 zwierząt teraz jest
ich około 500.
(F): - W jaki sposób i w jakim stanie zwierzęta trafiają do schroniska.
(PK): - Czasami w dobrym a czasami w tragicznym. Są to zwierzęta ze złamanymi
kręgosłupami nie mogące chodzić. Właściciele nie dbają o zwierzęta, nie chcą ich
leczyć. Wtedy nam je podrzucają.
(F): - Czy takie zwierzęta w ciężkim stanie są od razu leczone przez lekarza?
(PK): - Te których stan zdrowia na to pozwala są leczone przez lekarza. Niektóre
jednak trzeba uśpić.
(F):- Czy weterynarz jest finansowany przez państwo?
(PK):- Weterynarz jest finansowany przez schronisko.
(F): - Czy każdy może przygarnąć zwierzę które się u was znajduje ?
(PK): - Każdy powyżej 18 roku życia. Jeśli chce to zrobić ktoś młodszy musi przyjść
z opiekunem.
(F): - Czy wiele zwierząt znajduje nowe domy.
(PK):- Niestety nie. Więcej zwierząt trafia do
schroniska niż jest adoptowane.
(F):- Jak my młodzież możemy pomóc
schronisku?
(PK): - Często młodzież organizuje zbiórki w
szkołach, przynosi koce, karmy, akcesoria dla
zwierząt.
(F) Bardzo dziękujemy za rozmowę.
18
Zdjęcie zaczerpnięto ze strony:
www.schronisko.chwilka.pl
Po przeprowadzeniu wywiadu pracownicy schroniska przynieśli nam dwa
malutkie szczeniaki, z którymi się pobawiliśmy i wykonali parę zdjęć. A oto i one:
Na koniec zwiedziliśmy „mieszkania” dla kotów. Z tych odwiedzin także
zrobiliśmy kilka fotografii:
Wizyta w schronisku była pełna wrażeń. Dała nam wiele do myślenia.
Stwierdziliśmy, że dobrze się stało, iż porzucone zwierzęta mogą w takich miejscach
jak to, liczyć na życzliwość innych ludzi. Mogą mieć także nadzieję na to, że znajdą
nowych właścicieli, którzy w właściwy sposób się nimi zaopiekują.
A po powrocie do szkoły zorganizowaliśmy zbiórkę koców, misek, karmy
i innych potrzebnych rzeczy dla schroniska. Nasze wolontariuszki Daria i Ania (to te
dziewczyny ze zdjęć) zobowiązały się, już teraz systematycznie organizować zbiórki
i dowozić zebrane rzeczy do schroniska. My oczywiście będziemy im pomagać oraz
dokumentować podjęte działania. Być może z czasem znajdziemy więcej chętnych
do pomocy. Na razie, w każdym numerze Faerun, w naszym nowym Bractwie
Druidów, będziecie mogli znaleźć informacje o zwierzakach poszukujących domu
i inne wieści z naszej, chorzowskiej Chwilki. Śledźcie uważnie kolejne numery,
a może wypatrzycie swojego nowego przyjaciela…
Wywiad prowadzili i opracowali: Shadow, Woodza
19
Wieści

W przyszłym roku na ekranach kin pojawi się nowa wersja
klasycznego horroru Friday the 13th czyli Piątek
Trzynastego.


Według najnowszych zapowiedzi 6 maja 2009 r. na ekranach kin
pojawi się kolejna część znanego filmu sci-fi Terminator: Ocalenie.
Został on wyreżyserowany przez Conrada Buffa. Akcja filmu dzieje
się w 2018 r. Tym razem John Connor i jego narzeczona Kate
Brewster muszą stworzyć ze wszystkich ocalałych ludzi ruch oporu
przeciwko armii terminatorów, która jest budowana przez Skynet.
W trakcie tworzenia ruchu oporu jeden z ocalałych okazuje się
zdrajcą. Posiada on także tajemnicę, z której nikt sobie nie zdaje
sprawy…
Dnia 31 października 2008 r. na ekranach kin ukaże się komedia romantyczna
fantasy Ghost Town wyreżyserowana przez Davida Koeppa. Głównym
bohaterem filmu jest Bertram Pincus. Jest to człowiek, którego zachowanie w
stosunku do innych ludzi pozostawia wiele do życzenia. Niespodziewanie
podczas rutynowej operacji umiera i po 7 minutach cudownie ożywa…


25 maja ukazała się nowa książka znamienitego pisarza Robina
Hobba - Statek Przeznaczenia
Kolejną wartą uwagi książką pozycja ksiązkową jest Elentris, autorstwa
Brandon Sandersona. Według znawców jest to najlepsza powieść fantasy
napisana od wielu lat.
Autor: Kawior, Urban
20
Karczma
Witam!
Czy moglibyście mi pomóc?
Obiecuje, że sowicie wynagrodzę tego, kto nie
zostawi mnie w tak niezręcznej sytuacji. Do
rzeczy: pewnej nocy, po dobrej zabawie
pożyczyłem jakiejś istocie mojego smoka –
tragarza. Ta istota (nie bardzo pamiętam kim
była) powiedziała mi, że smoka zwróci za
tydzień. Minął już miesiąc a po moim smoku
ani widu , ani słychu.
Postanowiłem przeprowadzić śledztwo i go odzyskać. A oto czego się dowiedziałem:
5 istot różnych ras zamieszkuje 5 domów w 5 różnych kolorach.
Wszyscy walczą 5 różnymi broniami i piją 5 różnych napojów.
Hodują stwory 5 różnych gatunków.
I tak:















Elf zamieszkuje pierwszy dom,
Gnom mieszka w czerwonym domu,
zielony dom znajduje się bezpośrednio po lewej stronie domu białego,
Ork pije wodę,
dzierżawca halabardy mieszka obok hodowcy pantery,
mieszkaniec żółtego domu pali używa drągu,
Niemiec pali walczy sztyletem,
mieszkaniec środkowego domu pija wino tygańskie,
halabardnik ma sąsiada, który pija miruwor,
ten, który walczy mieczem hoduje feniksa,
Człowiek hoduje cerbery,
Elf mieszka obok niebieskiego domu,
hodowca rumaka mieszka obok żółtego domu,
posiadacz buławy pija krasnoludzki miód,
a w zielonym domu pija się mleko.
Jak się pewnie domyślacie jest wśród nich hodowca smoka, a to ta istota, która
pożyczyła na wieczne nieoddanie mojego smoka-tragarza. I to właśnie jest wasz cel.
Radzę Wam przestudiować dokładnie dane, a nawet sporządzić mapę. Na tego kto
pomoże mi odnaleźć moją zgubę czeka sowita nagroda i wieczna chwała.
21
Na Wasze odpowiedzi czekamy pod adresem:
Gimnazjum nr 2
Biblioteka szkolna
ul. Sportowa nr 4
lub adresem e-mail:
[email protected]
z dopiskiem KONKURS
Z poprawnych odpowiedzi wylosujemy oczywiście znalazcę mojej zguby.
Odpowiedzi prosimy nadsyłać do 5. 12. 2008.
Rozwiązanie ukarze się w kolejnym numerze..
A oto rozwiązanie z poprzedniego numeru:
1.
2.
3.
4.
5.
mrok
oko
słońca
czara
Geralt
i oczywiście chodziło o Czas końca – brakujący fragment w wierszu z sagi o Wiedźminie
Andrzeja Sapkowskiego.
Autor: Shadow
Listy
W tym miejscu po raz kolejny zachęcamy Was do
korespondencji z nami. Czekamy na Wasze pomysły, sugestie, oceny.
Obiecujemy, że Wasze listy będą się pojawiać na łamach naszej gazety – właśnie w tym
miejscu.
Listy przysyłajcie na adres redakcji, pojawiający się już kilkakrotnie w dzisiejszym
numerze, a na kopercie (w przypadku poczty tradycyjnej) umieśćcie dopisek: LISTY,
w przypadku poczty elektronicznej – niech właśnie taki będzie temat wiadomości.
Niezmiernie ułatwi to nam pracę. Łatwiej będzie można posegregować listy, odpowiedzi
konkursowe i pomysły na komiks.
Serdecznie zapraszamy do współpracy.
Wielka Rada Fareun
Redakcja:
Wielka Rada Faerun - Koło miłośników fantasy i fantastyki
mieszczące się w Gimnazjum nr 2 im. Jana Pawła II w Chorzowie
ul. Sportowa 4
41-506 Chorzów
e-mail: [email protected]
22