pokahontaz mos def lerek mezo - Hip

Komentarze

Transkrypt

pokahontaz mos def lerek mezo - Hip
#19
HIP-HOP.PL
MEDITOP GLON PATR00 CNS JAM STACHUSTACH
FACHOWE PISMO I PORTAL HIP-HOP
TYLKO TANIEJ SIĘ
0,-
00 NIE DA
2CZTERY7
NAKŁAD NIEOGRANICZONY
CENA: 0ZŁ Z VAT
POKAHONTAZ MOS DEF LEREK MEZO
KLASYCZNE, MOCNE I PRAWDZIWIE MIEJSKIE
UBRANIA TYLKO W SKATESHOP.PL
SPRAWDŹ PEŁNE KOLEKCJE ZNANYCH POLSKICH FIRM.
CLINIC
ETYLINA
FOKUZ
METODA
MORO
STORM
ORIENT 24H
PROSTO
W.S.T.P.
W czerwcu 2000 roku wyszedł pierwszy
numer e-zine’u Hip-Hop.pl. Wtedy był jeszcze
w html’u i zawierał raptem 8 artykułów. Miło mi po
5 latach przedstawić ten numer. W nim trochę
Funku, żeby nadać mu odpowiedni smak, czyli
wywiad z 2cztery7. Znajdziecie też sporo graffiti oraz
sylwetki znanych osób. Sprawdźcie też koniecznie
Patr00 – bardzo dobrego, producenta polskiego
pochodzenia mieszkającego w Kanadzie, znanego do tej pory głównie z naszego forum – u nas
możecie przeczytać ciekawy wywiad z tym artystą.
Nie omińcie też wywiadu z Mezo – bez względu na
to czy go lubicie czy nie, przeczytajcie co ma do
powiedzenia, być może odpowie na jakiś zarzut,
który mu prywatnie stawiacie. Mam nadzieje, że te
wakacje będą dla Was udane.
2CZTERY7
NIE ZAPOWIEMY ICH TAK DOBRZE JAK
ZROBIŁ TO JAN NOWICKI. W CZASIE WYWIADU NIE BĘDZIE TAK POMYSŁOWYCH SKITÓW,
JAKIE MOŻECIE USŁYSZEĆ NA PŁYCIE. JEDNAK CZYTAJĄC TEN WYWIAD PO RAZ DURGI,
CZWARTY, A MOŻE SIÓDMY POCZUJECIE
W CZYM TKWI SIŁA ICH RAPU ALBO FUNKU.
2CZTERY7 TO TRZECH WYŚMIENITYCH MC
RÓŻNIĄCYCH SIĘ PRAWIE WSZYSTKICH, LECZ
RAZEM TWORZĄCYCH KONKRETNY RAP.
SPRAWDŹCIE WYWIAD Z MESEM, STASIAKIEM
I PJUSEM.
POKAHONTAZ
BEZKOMPROMISOWI, PEWNI SWOJEJ
WIZJI I UMIEJĘTNOŚCI. ARTYŚCI, KTÓRZY OD
SAMEGO POCZĄTKU SWOJEJ MUZYCZNEJ
DROGI POSZUKIWALI NOWYCH ŚRODKÓW
WYRAZU I EKSPRESJI. OSOBOWOŚCI, KTÓRE
CZY TO SOLO, CZY W DUECIE, CZY JAKO
TRIO SWOIM MAGNETYZMEM PRZYCIĄGAJĄ
PUBLICZNOŚĆ JUŻ OD PIERWSZYCH SWOICH
NAGRAŃ BLISKO DEKADĘ TEMU. ZESPÓŁ,
KTÓRY JEST WYPADKOWĄ DOŚWIADCZEŃ,
STYLÓW I DĄŻEŃ JEGO CZŁONKÓW, DLA
KTÓRYCH HIP-HOP JEST OTWARTĄ
FORMĄ PRZEKAZU I KTÓRZY ZAWSZE
PODĄŻAJĄ POZA JEGO SZTUCZNIE
KREOWANE GRANICE.
MEDITOP GLON
KOLEJNY REPREZENTANT OSTREGO
POZNAŃSKIEGO RAPU. CECHUJE GO
SUROWE, ULICZNE BRZMIENIE I BEZKOMPROMISOWE TEKSTY. POZNALIŚCIE
GO NA PEWNO NA SŁYNNEJ „GŁUCHEJ
NOCY” PEJI, TERAZ MOŻECIE SIĘ O NIM
DOWIEDZIEĆ WIĘCEJ.
OTO MEDITOP GLON.
19
PATR00
WYTRAWNI FORUMOWICZE ZNAJĄ GO NA
PEWNO. ZNAJĄ GO TEŻ POSZUKIWACZE DOBREJ MUZYKI NA HIP-HOP.PL, KTÓRZY REGULARNIE PRZESŁUCHUJĄ MP3 ZAMIESZCZANE
U NAS. ŚWIETNY POLSKI PRODUCENT NA
EMIGRACJI W KANADZIE.
OTO PATR00 I ROZMOWA NA TEMAT JEGO
PŁYTY „RANDOME NOTE”
MOS DEF
UWAŻANY ZA JEDNEGO Z NAJWIĘKSZYCH
HIP-HOP’OWYCH POETÓW, MOS DEF,
JAKO JEDEN Z NIEWIELU POTRAFIŁ
UKSZTAŁTOWAĆ SWOJĄ KARIERĘ W TAKI
SPOSÓB, ABY POPULARNOŚĆ NIE ZEPSUŁA
W JEGO UTWORACH TEJ GŁĘBI I MAGII,
KTÓRĄ WIELU ARTYSTÓW BEZPOWROTNIE
STRACIŁO NA RZECZ SŁAWY.
WYDAWCA:
“REGULUS” Piotr Fornalski
ul. Brodnicka 12/2
71-044 SZCZECIN
REDAKTOR NACZELNY:
Sebastian Muliński
[email protected]
tel. +48 502 069 981
MEZO
TO JEDNA Z NAJBERDZIEJ KONTROWERSYJNYCH
POSTACI NA POLSKIEJ SCENIE. RAPER, KTÓRY
ŚWIETNIE POCZUŁ JAKA CIENKA JEST GRANICA
POMIĘDZY MIŁOŚCIĄ PUBLIKI, A NIENAWIŚCIĄ. SAM
JEDNAK DOSKONALE WIE, W KTÓRĄ STRONĘ IDZIE.
PRZECZYTAJCIE O TYM JAKIE MEZO MA PLANY, STOSUNEK DO HEJTERÓW I GDZIE WIDZI SWOJE
MIEJSCE NA SCENIE.
ZASTĘPCA REDAKTORA NACZELNEGO
Paweł Fornalski
[email protected]
tel. +48 507 087 947
REDAKCJA HIP-HOP.PL
ul. Jagiellońska 67
70-382 SZCZECIN
www.hip-hop.pl
[email protected]
tel. +48 502 069 981
04 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
LEREK
LEREK JEST ZNANY OD DAWNA, ALE
PRAWDZIWĄ SŁAWĘ PRZYNIÓSŁ MU
UBIEGŁOROCZNY HIT „WEŹ TO POCZUJ” NAGRANY WSPÓLNIE Z ONAREM. JEDNI BAWILI
SIĘ DO TEGO KAWAŁKA, INNI WYTOCZYLI
PRZECIWKO LERKOWI CIĘŻKIE DZIAŁA
I OKREŚLILI GO JAKO HIPHOPOLO. JEDNAK
ON, NIEZBYT SIĘ TYM PRZEJMUJĄC ROBI
SWOJE I IDZIE DALEJ. PRZECZYTAJCIE CO
MA DO POWIEDZENIA, PO WYDANIU SWOJEJ
NOWEJ EPKI.
HIP-HOP.PL/REZERWACJE
JAK NIE RUSZAJĄC SIĘ Z DOMU OMINĄĆ KOLEJKĘ DO KLU
BU NA
DRUGIM KOŃCU POLSKI?
PROSTE – KUP BILET NA HIP-HOP.PL
ĘDU
KUPUJĄC BILET NA IMPREZĘ NA HIP-HOP.PL – BEZ WZGL
IE,
MIEŚC
TWOIM
W
OWA
NA TO, CZY TO JEST IMPREZA KLUB
ŻE
OŚĆ,
PEWN
CZY KONCERT MEGA GWIAZDY MASZ
W CENWCHODZISZ NA TE IMPREZĘ A SAM BILET KUPUJESZ
NIE
O
ŁATW
TAK
ŚNIEJ
ACH PROMOCYJNYCH. NIGDY WCZE
EM.
KLUB
PRZED
JKI
MOŻNA BYŁO SIĘ MIGNĄĆ OD KOLE
POTRZEBUJESZ DODATKOWYCH INFORMACJI NA TEMAT REZERWACJI BILETÓW NA NASZEJ STRONIE ?...
OBEJRZYJ FILM I ZOBACZ JAK ŁATWO MOŻNA KUPIĆ BILET NA HIP-HOP.PL
PRZECZYTAJ DLACZEGO WARTO KUPOWAĆ BILETY NA HIP-HOP.PL
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 05
5 STRON
MONETY
DOKUMENT O KULTURZE HIP-HOP
autor: Marcin Jaskula
„5 SIDES OF A COIN” ZREALIZOWANO W 2003 R., LECZ JEGO
EUROPEJSKA PREMIERA ODBYŁA SIĘ NIEDAWNO TJ. 2 MAJA 2005
R. NA FESTIWALU COMMON WEALTH FILM, KTÓRY ODBYŁ SIĘ W
MANCHESTERZE (UK). UCZESTNICZYŁEM OSOBIŚCIE W PREMIERZE
TEGO ARCYCIEKAWEGO OBRAZU, WIĘC POSTARAM PODZIELIĆ SIĘ
Z WAMI WRAŻENIAMI Z PROJEKCJI.
„5 Sides of a Coin” to głębokie spojrzenie na
światowy fenomen Hip-Hop’u. Dokument
ten pokazuje widzowi, czym jest ta kultura.
Skupia się na jej korzeniach oraz tak bliskich
nam wszystkim pięciu elementach, które ją
definiują.
Dziś, Hip-Hop to ogólnoświatowy fenomen,
multi-milionowy przemysł oraz kultura
zrzeszająca ludzi od Nowego Yorku po Tokio.
Hip-Hop stał się głosem pokolenia i bez
wątpienia można go nazwać młodzieżowym
ruchem społecznym.
Kell’a z pracownikiem banku, który prosi go
o spłacenie pożyczki studenckiej, którą reżyser
zaciągnął na potrzeby realizacji produkcji.
Fantastyczna realizacja tej produkcji, która
jest swoistą przeplatanką wywiadów, relacji
z imprez oraz podróży przez miejsca
niezwykłe, pokazuje nam dogłębnie czym tak
naprawdę z założenia był, jest i powinien być
Hip-Hop. Świetną puentą całego filmu może
być retoryczne pytanie oldschoolowej legendy
Nowego Yorku Jo-Jo „Czy Puff Daddy to HipHop?”
Tytuł: 5 Sides of a Coin
Reżyseria: Paul Kell
Zdjęcia: Mr. Kell
Występują: Afrika Bambaataa, Kool
Herc, Phase Too, Grandmaster Flash,
Grand Wizard Theodore, Jazzy Jay, Gil
Scott-Heron, The Crash Crew, Run DMC,
Mercedes Ladies, Pee Wee Dance, Jo-Jo,
Frosty Freeze z Rock Steady Crew.
“PAMIĘTAJ DZIECIAK, HIP-HOP TO NIE TYLKO RAP” - PAUL KELL
Dokument ten, wyreżyserowany przez Paul’a
Kell’a to podróż, podczas której przenosimy się
w czasie i przestrzeni do miejsc takich jak 1520
Sedgewick Avenue w Bronx’ie, czy czasów,
kiedy Zulu Nation dopiero raczkowało.
Otwierający rozdział dokumentu, wprowadza
nas w retrospektywny nastrój Bronx’u lat
70’tych. Grandmaster Flash opowiada o całej
kulturze jako o niedefiniowalnym uczuciu. DJ
Spooky buja się po dzielnicy z oldschool’owym
boombox’em, co tworzy niesamowity obraz.
Następna część filmu poświęcona jest wpływowi
graffiti na gatunek. Phase 2 (ojciec chrzestny
nowojorskiego malowania) opowiada z wielką
dumą i nostalgią o pierwszych wrzutach
w Bronx’ie. Chwilę potem widz przeniesiony
zostaje w wir oldschool’owej imprezy,
nakręcanej przez nowojorskich writer’ów
i b-boy’i.
Kolejny rozdział „5 Sides of a Coin” to DJ’ing.
Podziwiać możemy popisy turntablistyczne
DJ’a Qberta oraz niezwykle ciekawą rozmowę
DJ’ów Craze’a i Vadima na temat przyszłości
gramofonów.
Paul Kell powiedział mi po projekcji, że
„5 Sides of a Coin” było największym projektem
jego życia, spełniającym dwie największe pasje
tj. film i Hip-Hop. Fakt, że mógł te dwie rzeczy
połączyć sprawił, że czuje teraz, iż przesłanie
jego dokumentu jest autentyczne, dotrze ono
do wszystkich miłośników tej bez wątpienia
niezwykłej kultury. „Pamiętaj dzieciak, HipHop to nie tylko rap” – dodał.
Myślę, że każdy, kto przeczyta ten tekst
powinien zastanowić się, czym dla niego jest
Hip-Hop. Czy jest to tylko bluza z kapturem
i szerokie spodnie na dupie, czy może swoista
filozofia życia. Zróbmy wszystko, aby właśnie
takie produkcje zobaczyło jak najwięcej ludzi
i żeby głosem, którym będziemy się kierować
przy kształtowaniu Hip-Hop’u w Naszym
kraju był głos Afrik’i Bambaaty, a nie Puffa
Diddy’ego.
„5 Sides of a Coin” to pozycja niezbędna dla
prawdziwych fanów Naszej kultury. To również
świetny materiał na start dla młodych ludzi,
którzy dopiero odkrywają jej niekwestionowalną
magię i piękno.
Koniec tego niesamowitego obrazu wieńczy
zabawna scena rozmowy telefonicznej Paul’a
06 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
tekst pochodzi z systemu dodawania
artykułów na hip-hop.pl
KOMENTARZE Z FORUM
Loss
Film z chęcią obejrzę. Dla mnie Hip-Hop to
4 elementy, a najlepszym filmem o nim był
skratch. Film skupia się na djingu, ale według
mnie mistrzowsko oddaje nastrój i atmosferę,
jaka się tworzy wokół tego właściwego HipHop’u. Według mnie dj`ing to ta część HipHop’u, która pozostała najmniej osyfiona
przez ludzi typu Puff Ddady 50 Cent itp.
Dlatego uważam, że dj’ing skupiając w sobie
ludzi z największą pasją, absolutnie kurewsko
szczerą i prawdziwą zajawką, może być takim
reprezentatywnym elementem, który może
oddać obraz calego HH. jak inni artyści, ale
jest na pewno potrzebny na polskiej scenie hiphop’owej.
BEEEEE
Najśmieszniejsze jest to, że każdy chce
coś wkraść do Hip-Hop’u. Hip-Hop to trzy
elementy: taniec, muzyka i malowanie.
Natomiast DJ, beatbox, rap to muzyka i tyle.
To jest tak jakbyśmy podzielili tańczenie na
uprocki, power, mowsy; DJ na granie imprez
i na janggling, na skreczowanie. Ludzie nie
kminią, że Hip-Hop to styl myślenia. Możesz
wywozić śmieci i to będzie dla Ciebie HipHop, tylko weź to poczuj.
PAPIEROWE NOŻE
KOMENTARZE Z FORUM
PAFII
HH był i będzie wzbudzał kontrowersje. Jak
widać jest tematem tabu i na łamach czasopism
dochodzi do wielu błędnych domysłów
i spekulacji na tematy bardzo często wyssane
z palca. Pomyłki w napisach pod zdjęciami są
małym drobiazgiem pokazującym jak dobrze
dziennikarze znają się na HH. Jeżeli nie mają
o czym pisać to zostaje im świat muzyki,
a z tego co wszyscy już chyba wiedzą HH jest
teraz na tzw. „topie”. Tylko czemu nie pisze się
o tych dobrych sprawach i dobrych rzeczach,
które tworzą? tylko od razu tzw. “dziennikarze”
starają się przybliżyć czytelnikowi te wszystkie
wydarzenia, które do pozytywnych nie należą?
Teraz już tylko od wiedzy potencjalnego
czytelnika zależy czy w daną wykreowaną
przez “dziennikarzy” rzeczywistość, pełną
spraw brutalnych i często niedorzecznych
uwierzą.
Nieznany
Popieram Prosto! Co to kogo obchodzi na co
idą pieniądze z koncertów, jak maja potrzebę
zapłacić adwokatowi, to się płaci. Ciekawe
czy pan dziennikarz SE jakby miał sprawę
z Ajronem to by nie miał adwokata? Kasa
z koncertów jest własnością artystów, tak więc
jak artysta chce, to może za nią kupić jedzenie,
może opłacić dom, a może nawet wynająć
killlera albo kupić dragi. A co do Małolata to
jeszcze sprawy nie było, a to, że miał jakiś towar
przy sobie nie znaczy, że jest dilerem.
Student Prawa
Z tego co zrozumiałem, to chodzi tu o zszarganie
„dobrego” imienia Małolata. Dobrze wiesz, że
człowiek jest winnym wg. prawa, gdy zostanie
to orzeczone prawomocnym wyrokiem sądu.
Ale myślę, że Tobie chodzi o robienie z HipHop’u ideologii i oręży walki z policją i całym
systemem. Boli Cię, że skurwysyna złapali na
tym do czego się otwarcie przyznaje, do czego
go nikt nie zmusza. Robi to, bo jak sam mówi:
chce mieć kasę. Każdy człowiek jest wolny
i odpowiada za swe czyny, ale są sankcje, które
wykraczają poza pojęcie wolności osobistej.
HERK
Co do tych spraw medialnych, to faktycznie,
kiedyś przed 2000 r. nie było lub nie
przypominam sobie, takich rzeczy. Rap był dla
uliczników i każdy miał o nim złe zdanie. Jak
chodziło się w przydużych ubraniach to ludzie
patrzyli na Ciebie jak na idiotę lub kryminalistę,
pomimo tego muzyka była inna. Czuć w niej
było moc, szczerość, nie pamiętam aby były
jakieś lewe hity o dupie anila. Teraz narobiło
się głupot, listy przebojów HH, ogólnokrajowe
koncerty (w stylu Opole) i ciągła gadka mediów
na ten temat. Z jednej strony to dobre, bo ukazuje,
że polski HH nie jest tylko już dla blokersów,
lecz jest w nim coś innego, jest ambitniejszy
i mówi o inteligentnych rzeczach, lecz z drugiej
strony, jeżeli ludzie mają pisać jakieś brednie,
tylko po to aby coś napisać o HH, bo nagle
jest w modzie, to ja dziękuje za takie coś. Już
wolałbym kupić sobie „Panią Domu” niż jakąś
inną gazetę, gdzie wypisuje się brednie i fałsz.
A co do tych ślepych dziennikarzy to niech
lepiej dwa razy pomyślą niż mają wypisywać
brednie. Ludzie czytając takie rzeczy dowiadują
się niezliczonych głupot i biorą to za prawdę.
autor: lukaszek_ldz
fot: PROSTO / www.malolatajron.pl
Każdego szarego dnia w każdym kiosku w naszym
dziwnym kraju sprzedawane są różne gazety, pisma
i pisemka. Różne są ich ceny, zawartość, oprawa,
ale jest jedno, co je łączy, bijąca w oczy, niczym
łuna ognia w „Płonącej Pułapce”, nietolerancja
i brak profesjonalizmu, szczególnie jeśli chodzi
o potwierdzanie informacji. I to w każdej
dziedzinie życia, od muzyki po religię. Fakt, że to
boli, szczególnie Nas, dumnych Polaków, którzy
uważają się za bardzo tolerancyjnych i otwartych
na wszystko, co nowe, odmienne. Pewnie wielu
z Was po przeczytaniu wstępu porzuci tekst
z ogromnym niesmakiem, ale może jednak warto by
było dowiedzieć się, o co też autorowi tak naprawdę
chodzi?
Otóż mowa tu o tytułowych „Papierowych Nożach”
tak świetnie miotanych przez Szanowne Grono
Dziennikarskie. Jaki ma to związek z Hip-Hop’em?
Wbrew pozorom bardzo duży, jako że to właśnie
ta kultura staje się najczęściej celem, niczym
tarcza do rzutek. Kto rozpoczął wypisywanie
wszelakich bzdur trudno sobie przypomnieć. Do
tej pory pamiętam artykuł (tytuł ugrzązł, gdzieś
w otchłaniach pamięci, więc wybaczcie, że go
nie przytoczę), z którego niezłą bekę miał Jotuze
i Eldo, co pokazane zostało w filmie Latkowskiego
„Blokersi”. Ten film wywołał dopiero wojnę.
Dziennikarze przekrzykiwali się starając weprzeć
nam swoje poglądy i wzajemnie się poniżyć. Cóż
to dało? Najgorsze, że kompletnie nic dobrego. W
sumie to jedynym skutkiem było pogorszenie opinii
o Hip-Hop’ie wśród społeczeństwa, przecież to
tylko “Ci źli”, którzy lubią “takie bezeceństwo jak
Hip-Hop” skaczą innym do gardeł, a dziennikarze,
piętnujący tą “największą patologię” są bezbronnymi
ofiarami. Cóż, zawsze wiedziałem, że stereotypy
mają zajebistą siłę, szczególnie, gdy są mocno
zakorzenione, ale żeby do tego stopnia?
Mimo wszystko sprawa “Magistra Blokersa”
przycichła i nie ona skłoniła mnie do przelania
swoich myśli na papier. Artykuł, do którego się
odnoszę to „Nie popieraj dilera” zamieszczony
w Super Expressie (dn. 4.03.2005). Notabene
w międzyczasie pojawiły się liczne prezentacje,
dot. m.in. zabezpieczeń koncertu hip-hop’owego
w Opolu, dissów na polskiej scenie, w kolorowych
gazetkach, których tytuły karzą nam bić brawo,
bądź wrzucać w siebie prażoną kukurydzę.
Większość tematów krąży wokół HH, jednak to
już bardziej kwestia boomu na tą muzykę, z kolei
Fakt donosił o miłosnych podbojach Eisa i jego
związku z Kasią Bujakiewicz, a w innym artykule
podpisano zdjęcie Mesa, jako Mezo, ale wszystko
to jest nic w porównaniu z rewelacją SE. Kiedy
tylko dowiedziałem się o tym artykule zabrałem
się do lektury i moja frustracja zaczęła rosnąć,
przekraczając wszelkie normy dużo przed jego
końcem. Czego to ja się nie dowiedziałem?! Pomijam
już kwestię, że pod zdjęciem Ajrona widniał podpis
„Małolat wpadł z narkotykami w kieszeni i chciał
przekupić policjantów” (cóż, ja bym pozwał SE
tekst pochodzi z systemu dodawania
artykułów na hip-hop.pl
do sądu o zniesławienie i mam szczerą nadzieję,
że Ajron tak zrobi, tylko czy nie będzie to walka
z wiatrakami, bo znając naszą rzeczywistość szansa
na odszkodowanie jest taka sama jak na skruchę
u Wildsteina). Pan Grygorowicz, autor artykułu,
doświadczył chyba jakiegoś nagłego oświecenia,
poczuł się powiernikiem Boga i wydał wyrok
nie czekając nawet na rozprawę, bo i po co? Ów
dziennikarz musi mieć chyba szpiega w polskim
wymiarze sprawiedliwości, gdyż wysunął dość
“ciekawą teorię”, w myśl, której Małolat wyszedł
z aresztu za poręczeniem majątkowym (kaucją).
Pan Grygorowicz odkrył nawet aferę (czyżby
kolejna komisja śledcza miała powstać? np. Sokół
przesłuchiwany przez posła Giertycha i posłankę
Beger), która to dotyczyła koncertu, z którego zyski
przekazane zostały na honorarium dla adwokata,
który ma bronić Małolata. Jakie to wzbudziło
oburzenie, toż to jest jawne popieranie dilera!
A przecież informacja o tym, na co przekazane
zostaną pieniądze z biletów właśnie na nich widniała
i była to inicjatywa samych artystów (wg tego co
Prosto przedstawiło w wystosowanym piśmie).
Czarę goryczy przelała wypowiedź Owala, która
brzmiała następująco: „Małolat powinien trafić
do paki”. Właśnie to wywołało prawdziwą burzę
na forach, w sumie nie ma, co się dziwić. Jednak
medal ma dwie strony. Owal wystosował pismo,
w którym wyjaśnia, że jego wypowiedź została
bardzo skrócona, a mówił o tym, że nie szanuje
ludzi handlujących dragami, ale nikomu odsiadki
nie życzy. Rozumiem, że prawem dziennikarza
jest pewna ingerencja w treść wypowiedzi, ale bez
przesady, wszystko ma pewną granicę dobrego
smaku.
Po tej lekturze naprawdę długo miałem uczucie
niesmaku i zdegustowania. Człowiek został skazany
zanim sąd zadecydował o jego winie bądź jej braku.
A co jeśli Małolat zostanie uniewinniony, kto zwróci
mu dobre imię, czy pan dziennikarz go przeprosi?
Nie! Dlaczego miałby to niby zrobić? Przecież
on jest namaszczonym, by głosić swoje opinie,
a czy one komuś szkodzą to już nie jego broszka.
„Przykre, ale prawdziwe”, jak nazwała swój utwór
Mei (pomińmy fakt, że jego tematyka nijak ma się
do moich dzisiejszych przemyśleń). Każdy powinien
mieć trochę godności. Jeśli już jest dziennikarzem
i ma świadomość, że jego teksty kształtują poniekąd
opinię społeczeństwa, to potrzebna jest choć
odrobina profesjonalizmu i odpowiedzialności by
nie skrzywdzić niewinnego (co by nie mówić tak się
stało z Ajronem). Pan Grygorowicz i tak zapewne
nie wyciągnie z tego szumu wniosków (może to
tylko o to chodziło, tanią sensację, dzięki której
może się tanim kosztem wybić), ale może, chociaż
Wy - Drodzy Czytelnicy - tego dokonacie, musicie
to zrobić sami, więc nie mam zamiaru w żaden
sposób wpływać. Chociaż końcowej opinii sobie
nie daruję - z własnej woli kłamstw czytał nie będę,
szkoda oczu wytężać i czasu cennego marnować.
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 07
FISZ MUZYCZNYM
SOCJOLOGIEM
AUTOR: ROBUNIOWIEEESZ
Fot: Monika Lisiecka
CZY CZAS “SUCHEJ”, KSIĄŻKOWEJ
SOCJOLOGII JUŻ SIĘ SKOŃCZYŁ?
CZY JEST JAKIŚ SPOSÓB, ABY PSYCHOLODZY I SOCJOLODZY DOTARLI
DO MŁODSZEGO POKOLENIA?
Kiedy bliżej przyjrzymy się twórczości Fisza,
członka m.in. Bassistars Orchestra, Tworzywa Sztucznego, czy projektu Fisz Envee, oprócz ciekawej
warstwy tekstowej i niczym nie wyróżniającej
się, słabej techniki rymowania, znajdziemy coś,
czego brakuje większości polskich artystów. Słowa
starszego z braci Waglewskich to nie są puste teksty
o imprezowaniu, przygnębiające opowiastki o życiu
na ulicy, czy słabe moralizatorskie gadki. Jego teksty przypominają raczej opis struktury naszego
społeczeństwa, nasz system wartości, nasze reakcje
i zachowania. To właśnie przez swoje teksty, artysta
może być skojarzony z muzycznym socjologiem,
który widzi jednak więcej niż prawdziwy socjolog.
Jego spostrzeżenia trafiają do szerszej grupy osób,
niż mądre, niezrozumiałe dla nas przemowy specjalistów.
Już na pierwszej solowej płycie Fisz dał nam wiele
powodów, dla których możemy nazwać go komentatorem rzeczywistości. Najbardziej zaskakujący
w tym wszystkim jest fakt, że jego spostrzeżenia
są trafne w niemal stu procentach. W utworze “Bla
bla bla” artysta piętnuje niechęć ludzi do szczerej
rozmowy. Trzeba przyznać, że słowa, które wymieniamy między sobą na co dzień przypominają raczej bełkot, niż przyzwoitą konwersację. Począwszy
od opowiadań o imprezowych przygodach, przez
wyznawanie miłości do jednego z operatorów
sieci komórkowej i bardzo poważne dywagacje
na temat śmiesznych smsów, aż do rozprawiania
na temat ostatniego odcinka ukochanego serialu.
Wszystkie te wypowiedzi, są przecinkami w ciszy,
która nastaje między nami. Zanikają uczucia i chęć
wyrażenia poglądów. Waglewski problem widzi
w zamknięciu się ludzi i zakładaniu, że każdy, kto
chciałby uprzyjemnić drugiej osobie dzień dobrym
słowem, zapewne jest agresywny i chce go okraść.
Będąc już przy temacie agresji nie sposób przejść
obok kawałka “Nienawiść”, w którym rewelacyjnie opisuje sylwetki agresywnych ludzi (m.in.
nażelowane włosy) i ich zachowania (np. plucie
na chodnik). Podkreśla, że w wyniku nudy muszą
08 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
uświadczyć jakiejś rozrywki, którą niewątpliwie
jest obrabowanie i pobicie osoby, która w życiu do
“czegoś” doszła. Ci zniewieściali ludzie najlepiej
czują się w grupie znajomych, gdzie pełnią rolę
“herszta podwórkowej bandy”. Sami natomiast
przechodzą w milczeniu kolejne ulice, “odważając
się” jedynie obrażać ludzi słabszych.
Kolejny utwór, który stanowi tym razem opis
dorobkiewicza dzisiejszych czasów to “D.C.P”.
Artysta bardzo dobrze wyłapał cechy dzisiejszego
człowieka, który dąży po trupach do swojej wysokiej
pozycji. Przedstawia osobę, która wraz z porannym
wstawaniem rozpoczyna swój maraton kłamstw
i “przekrętów”, za każdym razem zbliżając się do
lustra nie może w nie spojrzeć, by nie zobaczyć
swojej twarzy, która potrafi zmienić się tak jak tego
wymaga sytuacja, a każdy ruch w życiu przelicza
na zyski materialne. Równie mocno piętnuje nasz
takt i dobre zachowanie, przytaczając sytuację
z piosenki “Czerwona sukienka”, opowiadając
historię o pewnym “przystojniaczku”, który prowadzi dość agresywną politykę zdobywania kobiet
i aby oczarować damę swoją siłą i heroizmem bije
jej przybranego chłopaka.
Również w odcinającym się od stylistyki hiphop’owej projekcie Tworzywo Sztuczne, Fisz
opisuje ludzkie zachowania i reakcje. Choćby
w “Warszafce”, gdzie ukazuje postępowanie
i sposób myślenia “wyższych sfer”. Dwulicowość,
wyniosłość i pycha, która jest znana każdemu z nas
i stanowi duży problem w relacjach międzyludzkich.
Istnieje jeszcze kilka innych utworów Fisza, które
mają charakter obserwacji społeczeństwa i jej
oceny. Nie to jest najważniejsze, aby wymienić
je wszystkie i opisywać ich przesłania. Zapewne
padnie pytanie: “dlaczego to właśnie Fisz, ma być
jedynym, nieomylnym obserwatorem naszego
otoczenia?”. Wydaje mi się, że tylko on potrafi
w prosty, widoczny sposób “wyłożyć” każdemu
z nas swoje spostrzeżenia, które, jak już wcześniej
wspomniałem, są trafne niemal w stu procentach.
Chciałbym więc zwrócić uwagę na przewagę, jaką
starszy z braci Waglewskich ma nad socjologami,
psychologami i innymi specjalistami od komentowania ludzkich zachowań. Przede wszystkim
jest artystą młodym, osobą, którą z większym entekst pochodzi z systemu dodawania
artykułów na hip-hop.pl
tuzjazmem będą słuchali młodzi ludzie. Oprócz
tego mówi prostym dostępnym językiem, a jego
forma przekazu to Hip-Hop, który jest muzyką dla
młodych ludzi i o młodych ludziach. Ostatecznie
nie boi się poruszać najbardziej kontrowersyjnych
i niewygodnych tematów, o których w pewnych
kręgach mówi się szeptem. Cały mój wywód
sprowadza się do pytania. Czy czas “suchej”,
książkowej socjologii już się skończył? Czy jest
jakiś sposób, aby psycholodzy i socjolodzy dotarli
do młodszego pokolenia? Wydaje mi się, że tak.
W bezpośredniej konfrontacji pomiędzy muzycznym komentatorem rzeczywistości, a wyuczonym znawcą, to ten pierwszy ma w dzisiejszych
czasach więcej do powiedzenia i to on, a nie socjolog dotrze do młodszego pokolenia. Nie chcę
tu w żaden sposób prowadzić do zmniejszenia
roli socjologa w funkcjonowaniu społeczeństwa.
Chciałbym tylko powiedzieć, że socjolodzy powinni “wyjść na ulice” i zamiast wiedzy teoretycznej zyskać trochę doświadczenia wynikającego
z własnych przemyśleń. Chcę również zwrócić
uwagę, że muzyka to forma, która w bardzo prosty
sposób może pokazać strukturę zachowania,
kultury i sposobu życia naszego społeczeństwa.
Dlatego, gdy kolejny raz usłyszycie stwierdzenie,
że “muzyka ma jedynie cieszyć, dawać zabawę
i radość” to przypomnijcie sobie kawałki Fisza
i głośno zaprotestujcie, twierdząc, że ma ona olbrzymi wkład w kształtowaniu poglądu ludzi na
temat społeczeństwa.
KOMENTARZE Z FORUM
JaClaW
Fisz jest rulz. Fajne teksty, historie opowiadające
o naszym życiu, dające dużo do myślenia. Niejednokrotnie w tych historiach znajduje wizerunek
samego siebie. Może nierobi fantastycznego rapu
jak inni artyści, ale jest na pewno potrzebny na
polskiej scenie hip-hop’owej.
Paweł234
Fisza lubię od “Polepionych dźwiekow” do
“Wielkiego Ciężkiego Słonia” i jestem pewien, że moje nastawienie się nie zmieni. W jego
twórczości najciekawszy jest rozwój osoby. Jako
takie (nowatorskie) socjologiczne teksty z pierwszej płyty przemieniają się w pachnącego surrealizmem Ciężkiego Słonia.
PODOBNIE JAK DJ PREMIER, PETE
ROCK, HI-TEK ORAZ KANYE WEST,
9TH WONDER STWORZYŁ MOST
POMIĘDZY PODZIEMIEM I KOMERCYJNYM RYNKIEM HIP-HOP’OWYM.
ZYSKUJĄC ZAUFANIE TAK
RÓŻNYCH ARTYSTÓW JAK JAY-Z
I JEAN GRAE, 9TH WONDER
NICZYM RAKIETA WBIŁ SIĘ NA
CZOŁOWE MIEJSCA LISTY PRODUCENTÓW, KTÓRYCH SZANUJĄCY
SIĘ ARTYSTA, LICZĄCY NA DOBRY
ZYSK, MUSI ZAPROSIĆ.
Zacznijmy jednak od początku. 9th Wonder
przyszedł na świat w 1975 r. w pobliżu miejscowości
Salem w północnej Karolinie. Od samego początku
silnie związany był z muzyką. Jako młody chłopak
większość wolnego czasu spędzał wprawiając się
w grze na kilku instrumentach, co pomogło mu
w zdobyciu miejsca w szkolnym zespole muzycznym. Popołudniami, po powrocie ze szkoły,
nie odcinał się od otaczających dźwięków, jak się
później okazało szukał inspiracji dla przyszłej
twórczości w kawałkach Afrika Bambataa, Soul
Sonic Force, Biz Markie oraz Slick Rick.
Myśl o poważnym produkowaniu muzyki
zagórowała w nim w czasach collage’u, kiedy
studiował na Centralnym Uniwersytecie Północne
Karolinie (North Carolina Central University).
W tym samym okresie poznał ludzi, z którymi
jak się później okazało połączyła go wieloletnia
przyjaźń. Wraz z nimi stworzył The Justus League.
W czasie studiów stworzył skład Little Brother
z raperami Phonte i Rapper Big Pooh. Ich debiutancki album, The Listening, ukazał się, ku uciesze
PONADCZASOWY
9TH WONDER
PODKŁADY 9TH WONDER’A NIOSĄ ZE SOBĄ ŁADUNEK WYRAZISTYCH, SILNYCH
WERBLI POŁĄCZONYCH Z MELODYJNYMI SAMPLAMI, CZĘSTO UBARWIONYMI
NAMIĘTNYMI GŁOSAMI PIOSENKAREK.
publiki i krytyków, w roku 2003. Udowodnił on, że
pełne uczuć produkcje odzyskują właściwe sobie
miejsce we współczesnym Hip-Hop’ie. Podkłady
9th Wonder’a niosą ze sobą ładunek wyrazistych,
silnych werbli połączonych z melodyjnymi samplami, często ubarwionymi namiętnymi głosami
piosenkarek. The Listening jest świetnie stworzonym muzycznym dokumentem stworzonym przez
artystów, którzy chcą jedynie zapewnić przelotne
spojrzenie na czysty Hip-Hop w czasie ciągle
rozbudzającego się na niego popytu połączonego
z zatraceniem jego prawdziwych zalet.
Dźwięki 9th Wonder’a w większości natchnięte są
soul’owymi loopami i sentymentem, którym producent darzy jazz. Jego dzieciństwo, w którym dużo
czasu poświęcił klasyce oraz wykształcenie muzyczne, dają mu ogromną dojrzałość, która znacznie
przerasta wiek. Jak najznamienitsi jazzmani, Miles
Davis i Thelonious Monk, 9th Wonder ‘czuje’
swoją muzykę, a dzięki temu zażyłemu związkowi,
tworzy dźwięki, które przekraczają granice HipHop’u, łącząc w nim elementy soul’u, jazzu oraz
r’n’b.
9th Wonder tworzył dla szerokiego grona muzyków,
włączając w to: Jay-Z, Destiny’s Child, Memphis
Bleek, De La Soul, Murs, Jean Grae oraz Masta
Ace’a. Jego nielegalny remix albumu Nas’a “The
God’s Son” jest majstersztykiem, który tchnął nowe
życie w najlepszy od czasów Illmatic album Nas’a.
z nowopowstałym wydawnictwem 6 Hole Records,
by wypuścić serię albumów ‘składu’, wliczając
w to debiutancki album 9th Wonder’a “Dream Merchant” w 2005 r. Inne projekty, mające się ukazać
w ramach tej współpracy, dotyczą m.in.
albumów The Away Team, Rapper Big Pooh oraz
L.E.G.A.C.Y.
Szkoda tylko, że nadal mało osób, uważających się
za fanów rapu, w naszym kraju wie, jak ogromne
zasługi dla ich ulubionego gatunku muzycznego ma
na swoim koncie 9th Wonder, który ciężką pracą
i ogromnym talentem stworzył coś ponadczasowego, coś co pozostanie w pamięci ludzie jeszcze
przez wiele lat.
W 2004 r. Hall Of Justus połączyło swoje siły
tekst pochodzi z systemu dodawania
artykułów na hip-hop.pl
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 09
“U PISARZY PODOBA MI SIĘ
ICH EKONOMIA - UMIEJĘTNOŚĆ
UŻYWANIA JĘZYKA W BARDZO
EFEKTYWNY SPOSÓB. ZDOLNOŚĆ
SPRAWIAJĄCA ŻE CZYTELNIK
NASZKICUJE W SWEJ WYOBRAŹNI
ROZLEGŁE KRAJOBRAZY PO
PRZECZYTANIU ZALEDWIE
KILKU ZDAŃ - TO JEST MAGIA.
TO JEST TO, CO SAM PRÓBUJĘ
OSIĄGNĄĆ.”
MAGIAMOS DEF’A
UWAŻANY ZA JEDNEGO
Z NAJWIĘKSZYCH HIP-HOP’OWYCH POETÓW, MOS DEF, JAKO JEDEN
Z NIEWIELU POTRAFIŁ UKSZTAŁTOWAĆ
SWOJĄ KARIERĘ W TAKI SPOSÓB, ABY
POPULARNOŚĆ NIE ZEPSUŁA W JEGO
UTWORACH TEJ GŁĘBI I MAGII, KTÓRĄ
WIELU ARTYSTÓW BEZPOWROTNIE
STRACIŁO NA RZECZ FEJMU.
Dante Terrell Smith (Mos Def), urodzony w Brooklynie od najmłodszych lat przejawiał nieprzeciętny
talent sceniczny. Gdy ukończył szkołę średnią,
rozpoczął karierę aktorską. Jego role ograniczały się
do telewizyjnych show, z których najsłynniejszym
była seria “The Cosby Mysteries” z Billem Cosby
w roli głównej.
Swoje zainteresowanie Dante Smith skierował
w stronę rapu w połowie lat 90-tych, gdy pieniądze
z aktorstwa ledwo wystarczały mu na utrzymanie.
Zaczął angażować się w lokalny Hip-Hop, aby
w 1996 r. pojawić się gościnnie na trackach takich
grup jak De La Soul czy da Bush Babees. Takie
kolaboracje otworzyły mu drogę do kariery muzycznej.
Rok później nakładem Royalty Records ukazał się
pierwszy singiel Mos Def’a zatytułowany “Universal Magnetic”. Płyta wywołała niemałe poruszenie zarówno wśród krytyków jak i publiczności.
W 1998 r. duet DJ Hi-Tek i MC Talib Kweli zaprosili Mos Def’a do współpracy w nowo powstałej
wytwórni Rawkus Records. Rezultatem tej kooperacji jest album “Black Star” zaliczany do kanonu
muzyki Hip-Hop w USA. Album ten, a wraz z nim
cały label “Rawkus” osiągnął ogromny rozgłos,
uznanie, jak również niesamowitą sprzedaż, która
pozwoliła wytwórni ugruntować swoją pozycję
w biznesie. Album “Black Star” stawiany był za
wzór godny naśladowania. Jedni mówili, że jest to
wycieczka w przeszłość do samych korzeni, do czasów, gdy Hip-Hop nie był jeszcze w żaden sposób
powiązany z przemysłem. Inni zwracali uwagę, że
wraz z albumem pojawiła się wreszcie alternatywa
dla zdobywającego coraz większą popularność, lecz
10 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
mało treściwego Pop-Rapu w wykonaniu chociażby
Puff Daddy’ego. Co więcej, album “Black Star” nie
tylko nie propagował tak popularnych ówcześnie
gangsterskich treści, ale potępiał tego typu przekazy stawiając miłość i szacunek ponad nienawiść
i bezpodstawną przemoc.
Kolejny album Mos Def’a, a zarazem pierwsza jego
solowa płyta pojawiła się rok po sukcesie “Black
Star”. Album nosił tytuł “Black on Both Sides”
i uważany jest dziś za hip-hop’owy klasyk. Recenzenci pisali, że album ten jest godnym kontynuatorem nurtu Native Tongue zapoczątkowaniego
przez takie grupy, jak De La Soul, A Tribe Called
Quest i Brand Nubian. Nurt ów pod względem
treści stawiany jest ponad innymi gatunkami HipHop’u, przede wszystkim ze względu na przytomne, świadome teksty pełne refleksji i nawiązań
do korzeni czarnej kultury.
Z niejasnych powodów po wydaniu “Black on Both
Sides”, Mos Def odsunął się od robienia Hip-Hop’u
i poświęcił się drugiej ze swoich pasji - aktorstwu.
W filmie, tak samo jak w muzyce, wykazał się
zaangażowaniem i pasją pojawiając się na Bamboozled Spike’a Lee, Hip Hopera na MTV, docenionym
przez krytyków Monster’s Ball, a także w Showtime i w romantycznej komedii “Brown Sugar”,
za którą Mos Def otrzymał nominację do NAACP
Image Award. Współtworzył i nadzorował również
wyprodukowaną przez HBO serię Def Poetry
i serial komediowy Lyricist Longue zamówiony
przez MTV.
Jakby tego było mało, na początku nowego
tysiąclecia Mos zaczął udzielać się w kapeli rockowej o nazwie “Black Jack Johnson” złożonej tylko
z czarnych artystów. Zespół ten nie odniósł jednak
większych sukcesów z racji małej popularności
tego typu muzyki wśród czarnej społeczności.
W 2002 r. Mos zadebiutował również w teatrze na
Broadwayu w sztuce “Topdog/Underdog”. Przedstawienie otrzymło nagrodę Pulitzera. W podobnym gronie, co przy “Topdog/Underdog”, Mos
pracował nad alternatywną sztuką “Fucking A”, za
rolę, w której otrzymał nagrodę Obie.
tekst pochodzi z systemu dodawania
artykułów na hip-hop.pl
W 2003 r. rozpoczęła się prawdziwa hollywoodzka
kariera Mighty Mos’a. Najpierw u boku Marka
Wahlberga zagrał w “Italian Job”, a rok później
wraz z Alanem Rickmanem w wyprodukowanym
przez HBO, “Something the Lord Made”. Ten
film przysporzył Mos’owi wiele nominacji do
znaczących nagród filmowych, takich jak choćby
Złoty Glob, czy Emmy. “Mam nadzieję, że nie
będziemy musieli zbyt długo czekać na jego rolę
pierwszoplanową na dużym ekranie” - pisał o Mos
Def’ie recenzent z New York Times.
Mos nie porzucił jednak ostatecznie muzyki i pod
koniec 2004 r. wydał nakładem Geffen Records
swój drugi solowy album zatytuowany “The New
Danger”. Krytycy i fani przyjęli nowy album
z wielką aprobatą. Magazyn Rolling Stone, który
ocenił album na 4 gwiazdki, wypowiadał się
o płycie: “Wspaniały Ghetto-Rock i intligentny
Hip-Hop prezentuje utalentowany Def”. New
York Daily News napisał bardziej dobitnie: “Nikt
tak bardzo, jak on, nie stara się zmienić naszej
utartej opinii na temat muzyki Hip-Hop”. Album
został ogłoszony złotym, a singiel “Sex, Love and
Money” otrzymał w 2005 r. nominację do nagrody
Grammy.
Od 10 czerwca 2005 r. mamy okazję zobaczyć
Mos’a na dużym ekranie z okazji premiery filmowej adaptacji powieści science-fiction Douglsa
Adamsa - “Autostopem Przez Galaktykę”. Mos
pojawił się tam jako kosmita, autor przewodnika
turystycznego - Ford Perfect.
Gdybym w jednym zdaniu miał określić twórzczość
Mos Def’a, napisałbym: nieprzeciętna, różnorodna,
głęboka i ciekawa. Bo tak naprawdę, ilu artystów
potrafi jednocześnie nagrywać Hip-Hop i grać
w zespole rockowym występując również jako
aktor filmowy i teatralny, a do tego produkując
własne serie TV. A jeżeli już znajdzie się paru takich zapaleńców, to ilu z nich będzie sprawdzać
się w każdej z wymienionych dziedzin tak, jak to
jest w przypadku Mos’a? Gorąco zachęcam Was
do zapoznania się z dorobkiem twórczym tego artysty. Czas, który na to poświęcicie z pewnością nie
będzie czasem zmarnowanym.
EPILOG
Korzenie muzyki rap wywodzą się z kultury
i obyczajowości kontynentu afrykańskiego. Nie
wiem, jak tam nazywano taką osobę, ale chodzi
o człowieka, który snuł w wiosce różne opowieści
w rytm bębnów, albo klaskania. Opowiadał
o dziejach swojego ludu, skąd się wziął ten lud,
czego dokonał, co zrobiły inne plemiona. Dzieci
zbierały się wokół i słuchały tego człowieka, a on
opowiadał im, co jest w modzie, dostarczał rozrywki i najnowszych informacji oraz uczył historii.
Takie pojęcia, jak „The Dozens” i „Griots” określają
styl mówionego śpiewu, którym w Nigerii i Gambii posługiwano się w celu wykpiwania władców
i młodych par małżeńskich, lub wykorzystywano
w tradycyjnych potyczkach słownych, polegających
na obrażaniu i ośmieszaniu przeciwnika. Zabawy
takie przez wiele dziesięcioleci należały do ulubionych rozrywek czarnej młodzieży, której idolami
pozostawali James Brown, Muhammad Ali, Malcolm X i Martin Luther King. Dzisiaj nie ma już
gawędziarzy podróżujących od jednej wioski do
drugiej. Ich rolę przejęli raperzy.
GŁOS
CZARNEJ SPOŁECZNOŚCI
Rap stał się doskonałym sposobem wyrażania
swoich odczuć dotyczących kultury i sposobu życia.
Umożliwił czarnoskórej, buntowniczej młodzieży
HISTORIARAPU
Jarosław /Struś/ Wójcik
przedstawienie własnego punktu widzenia na
wiele istotnych spraw. Pokazanie tłumionego od
pokoleń gniewu i frustracji. Stał się bardzo silnym
i niebezpiecznym narzędziem protestu. Bieda to
rzeczywistość, w której przyszło wychowywać
się znacznej części raperów. Większość z nich
stanowili przedstawiciele tak zwanej underklasy biednej ludności murzyńskiej zamieszkującej getta
USA. Klasę tę charakteryzował przede wszystkim
brak zapobiegliwości, niskie aspiracje zawodowe
i edukacyjne. Towarzyszyły temu na ogół wczesne i samotne macierzyństwo, narkomania i duża
przestępczość. Podstawy rapu tworzyli więc młodzi
ludzie, których domem, szkołą i całą resztą była ulica. Wielu spośród klasyków tego gatunku należało
do gangów ulicznych, które prężnie rozwijając się,
wchłaniały w swoje szeregi coraz więcej czarnych
braci. Gangi we wczesnych latach siedemdziesiątych
nie posługiwały się przemocą w takim stopniu jak
dziś. Często stanowiły po prostu pierwszą rodzinę,
w której zbuntowane dzieciaki czuły się bezpieczne
i dowartościowane.
„PRZESŁANIE”
Zaczęło się od nagrania „The Message”, singla
wydanego w 1982 r. przez grupę Grandmaster
Flash & The Furious Five. „The Message” nie był
pionierskim utworem rapowym, ale to właśnie on
został uznany za pierwszy „reportażowy” numer,
na który szeroko zareagowały amerykańskie media
oraz tygodniki polityczne. Zespół tworzyło wówczas pięciu rapperów: Melvin „Melle Mel” Clover,
Danny „Kid Creole” Glover, Eddie „Mr. Ness”
Morris, Guy „Rahiem” Williams i Keith „Cowboy”
Wiggins oraz twórca podkładów i producent Joseph
„Grandmaster Flash” Saddler. Grandmaster Flash
urodził się 1 stycznia 1958 r. w Nowym Jorku. W
połowie lat siedemdziesiątych był prezenterem i DJem w dyskotekach nowojorskiej dzielnicy Bronx.
Jako jeden z pierwszych urozmaicał prezentowane
nagrania efektami typu scratch. W 1977 r. podjął się
produkcji pierwszych podkładów dźwiękowych dla
The Furious Five, opierając się głównie na łączeniu
ze sobą fragmentów nagrań innych wykonawców.
Współpraca okazała się na tyle owocna, iż w końcu
doprowadziła do uformowania grupy Grandmaster
Flash & The Furious Five, a następnie wspólnego,
debiutanckiego albumu „The Message”. Zespół
przedstawił szerszej publiczności zarówno lekkie
w odbiorze i przeznaczone przede wszystkim do
tańca nagrania, jak i utwory o ważnych treściach
społecznych („Freedom”, „New York, New York”,
czy wspomniany już wcześniej „The Message”).
Mimo spektakularnego sukcesu „The Message”
Grandmaster Flash postanowił opuścić szeregi The
Furious Five i skoncentrować się na indywidualnej
karierze. Jako solista nagrał między innymi „They
Said It Couldn’t Be Done” (1985), „The Source”
(1986) oraz „Ba-Dop-Boom-Bang” (1987).
W tym samym czasie dawni muzyczni partnerzy
kontynuowali karierę pod szyldem Grandmaster
Melle Mel & The Furious Five, wydając LP „Work
Party” (1983) i „Stepping Off” (1985). Pod koniec
lat osiemdziesiątych nastąpiła reaktywacja grupy.
Wynikiem była wydana w 1988 r. płyta „On The
Stnenght”, na której zamieszczony został między
innymi głośny utwór „King” dedykowany pamięci
zamordowanego w 1968 r. Martina Luthera Kinga.
W okresie wielkiego tryumfu singla „The Message” swą karierę rozpoczynała druga, równie
ważna dla rozwoju rapu postać, a mianowicie Bambaataa Kahyan Aasim, znany szerszej publiczności
bardziej jako Africa Bambaataa. Urodzony 17 czerwca 1957 r. w Nowym Jorku Bambaataa (były
członek gangu Black Spades) bardzo szybko zajął
się propagowaniem dopiero co raczkującej kultury. W obliczu narastającej przemocy płynącej
ze strony młodocianych gangów założył w 1974 r.
organizację Zulu Nation. Kierując się ideą: „Zamiast
zabijać się na ulicach, lepiej powalczmy na rymy”,
skupiał wokół siebie młodych adeptów sztuki rymowania, graffiti oraz break dance. Swą karierę
jako muzyk zaczynał identycznie jak Grandmaster Flash, czyli jako prezenter dyskotekowy. Na
początku lat osiemdziesiątych nagrał kilka maksi
singli sygnowanych Africa Bambaataa and the Jazzy
Five („Jazzy Sensation”) lub Africa Bambaataa and
Soulsonic Force („Planet Rock”, „Looking For The
Perfekt Beat”, „Renegades Of Funkk”). W krótkim
czasie wysunął się na pierwszy plan wśród przedstawicieli ekspresyjnego, mocno zrytmizowanego stylu
muzycznego, czyli rapu. Jego pierwsze nagrania
zwróciły uwagę słuchaczy także niecodziennym brzmieniem (w podkładzie kolaż fragmentów znanych
nagrań soulowych i rockowych, uzupełniony par-
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 11
tiami instrumentalnymi i sekwencjami syntezatorowymi). Zdobył uznanie jako znakomity wokalista,
kompozytor i autor tekstów. Nagrania z pierwszych
lat działalności Bambaaty zostały zebrane w całość
i w 1986 r. wypełniły debiutancki album „Planet
Rock – The Album”. Drugą płytę, „Beware (The
Funk Is Everywhere)” z 1986 r., zawierającą takie
utwory, jak „Funk Jam Party”, czy „Tension”,
chwalono za świeżość i różnorodność pomysłów
oraz niebywałą energię emanującą z wielu nagrań.
TENISÓWKI I
ZŁOTE ŁAŃCUCHY
Africa Bambaataa i Grandmaster Flash wywarli
ogromny wpływ na twórczość zespołów typu Run
wprowadził również nowatorski styl ubierania
się: noszenie ogromnych, złotych łańcuchów oraz
tenisówek bez sznurowadeł, który bardzo szybko
znalazł wielu naśladowców wśród czarnoskórej
młodzieży.
ZE SPLUWĄ W TLE
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych bardzo modny stał się styl propagowany głównie przez przedstawicieli Zachodniego Wybrzeża USA, a mianowicie
gangsta rap (termin wymyślony przez dziennikarzy,
przez samych artystów częściej określany jako rap
realistyczny). Do najsłynniejszych ośrodków gangsta rapu tamtego okresu zaliczyć możemy miasto
Compton (niedaleko Los Angeles) i słynną dzielnicę
sterskiego. W skład zespołu weszli: Dr. Dre, Eazy E,
Ice Cube, MC Ren oraz DJ Yella. N.W.A. odnosiło
ogromny sukces komercyjny za sprawą otwartego
sprzeciwu wobec władz kontrolujących życie publiczne. Liryczny obraz panującej w gettach nędzy,
przestępczości i brutalności trafił do wielu milionów
fanów na całym świecie. Za sprawą nagrania „Fuck
The Police”, pochodzącego z wydanego w 1988 r.
LP „Straight Outta Compton”, w którym N.W.A.
ostro krytykowało brutalną postawę policji wobec czarnoskórych, grupie zabroniono występów
w niektórych miastach USA. Wokół N.W.A.
zrobiło się głośno: zespół trafił na czołowe strony
ogólnokrajowej prasy, debatowano w telewizji
na temat brutalności i bezpośredniości tekstów,
a z drugiej strony zaczęto powoli dostrzegać problemy
nękające czarną mniejszość Stanów Zjednoczonych.
Wszelkie akcje mające na celu utrudnić egzystencję
zespołu powodowały tylko przysparzanie kolejnych
fanów i windowały ich nagrania na czołowe miejsca
list przebojów. Po wydaniu w 1991 r. albumu „Niggaz 4 Life” i ogromnego sukcesu, jaki odniósł ten
LP, w szeregach N.W.A. zaczęło coraz częściej
dochodzić do ostrych kłótni. Szło oczywiście o kasę.
Konflikt wisiał w powietrzu i koniec grupy wydawał
się być nieunikniony. Dr. Dre odszedł z zespołu
i na solowym „The Chronic” ostro pojechał po Eazy
E, za którym murem stanęli MC Ren i DJ Yella.
Ten nie pozostając mu dłużnym, puścił w obieg
mini album „It’s On (Dr. Dre) 187um Killa”. Eazy
naśmiewał się z Dre, który kreował się na ostrego
gangstera, podczas gdy w rzeczywistości nigdy nie
miał większych starć z policją. Był to bez wątpienia
koniec działalności N.W.A. Jedynie Ice Cube
dosłownie olał wszystko i po kłótni z menedżerem,
Jerry’m Hellerem, postanowił skupić się na solowej
karierze. Jednak dotychczasowi koledzy nie puścili
płazem wszystkich wcześniejszych oszczerstw i zadedykowali mu pikantny „Message to B.A.”. Gdy zaś
Ice Cube wypowiedział się nieprzychylnie o N.W.A.
w popularnym programie telewizyjnym Pump It
Up, Dr. Dre brutalnie poturbował dziennikarkę Dee
Barnes, która przygotowała ten materiał. Został za to
skazany na trzy miesiące więzienia. Solowe albumy
FBI PRZYGOTOWAŁO RAPORT NA TEMAT WPŁYWU MUZYKI RAPOWEJ NA BEZPIECZEŃSTWO PAŃSTWA.
PRYM WIEDLI CZŁONKOWIE N.W.A., NO I OCZYWIŚCIE CHUCK D I JEGO SPÓŁKA.
D.M.C. i Public Enemy, grup o których w niedalekiej przyszłości miało zrobić się naprawdę głośno
i to nie tylko w granicach czarnych gett. Run DMC
powstało w 1982 r. w Nowym Jorku. W składzie
znaleźli się raperzy: Joseph „Run” Simmons (jego
brat, Russel Simmons, był wówczas właścicielem
Rush Management - firmy, która zajęła się interesami zespołu), Darryl „DMC” McDaniels oraz DJ
Jason „Jam Master Jay” Mizell. Już pierwsze singlowe nagrania pochodzące z 1983 r., takie jak „It’s
Like That”, czy „Hard Times” przyniosły im opinię
młodych i bardzo utalentowanych muzyków. W
pierwszych latach działalności utwory Run D.M.C.
pozostawały pod silnym wpływem twórczości Africa
Bambaataa i Grandmaster Flash, jednakże na przebojowych płytach „King of Rock” (1985) i „Rising
Hell” (1986) zespołowi udało się odświeżyć muzykę
rap dzięki wprowadzeniu elementów stylu heavy
metal. Było to połączenie, które z aprobatą przyjęło
wielu dotychczasowych fanów rapu i przysporzyło
grupie kolejnych zwolenników. W wielu utworach,
chociażby „It’s Like That” i „It’s Trucky”, a nawet
autobiograficznym „Here We Go”, murzyńska
społeczność Stanów Zjednoczonych znalazła odzwierciedlenie własnych problemów oraz potwierdzenie wartości i tożsamości narodowej. Zespół
12 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
Los Angeles – South Central. Płyty nagrywane przez
gangsta raperów zaczęły sprzedawać się w dotąd
niewyobrażalnych, milionowych nakładach. Teksty
opowiadały głównie o znanych im doświadczeniach
i dotyczyły przeważnie spraw ulicy, miasta. Ich utwory były szokujące dla tej części społeczeństwa,
która nie mieszkała na co dzień w getcie. Za pionierskie nagranie nurtu gangsta rap uważa się pochodzący
z 1986 r. utwór „PSK – What Does It Mean?”
w wykonaniu Schooly’ego D z Filadelfii. Mianem
pierwszego albumu gangsterskiego amerykańscy
dziennikarze ochrzcili natomiast LP „Criminal
Minded” (1987) grupy B.D.P. (Boogie Down Productions). Założony w nowojorskiej dzielnicy Bronx
zespół tworzyli wówczas tekściarz KRS One i DJ
Scott La Rock. Niedługo po wydaniu debiutanckiej
płyty DJ Scott La Rock został zastrzelony na ulicy
w czasie, kiedy usiłował załagodzić spór dwóch nastolatków o dziewczynę. Po śmierci przyjaciela KRS
One przeżył ogromny szok. Po dziś dzień jest jednym
z MC najgłośniej opowiadających się przeciwko
przemocy i stawiających na edukację czarnoskórej
młodzieży. Jednak to dopiero słynna, gangsterska
klika Niggaz With Attitude (N.W.A.) wraz ze swoim
repertuarem okazała się najbardziej bezpośrednią,
wyjątkowo realistyczną i brutalną formą rapu gang-
Ice Cube’a, takie jak chociażby „Amerikkka’s Most
Wanted”, „Death Certificate”, czy „The Predator”
rozeszły się w milionowych nakładach. W swoich
nagraniach z pesymizmem wypowiadał się na temat
zalewającej Stany Zjednoczone fali nienawiści do
Czarnych, napaściom policji i potędze pieniądza,
przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych
. W „It Was A Good Day” i „We Had To Tear
Motherfucker Up” nawiązał do zamieszek na tle
rasowym w Los Angeles, w trakcie których policja
brutalnie zabiła kilka osób. Mimo zdecydowanego
protestu przeciwko wszelkim formom rasizmu
w stosunku do czarnoskórej mniejszości, Ice Cube
sam niejednokrotnie nieprzychylnie wypowiadał się
o innych narodowościach. W „Black Korea”, „Horny
Lil’ Devil” i „No Vaseline” otwarcie wyraził swą
niechęć i pogardę dla Koreańczyków, Japończyków
i Żydów, co na pewno nie przysporzyło mu dodatkowych fanów.
UWAGA,
NIECENZURALNE TEKSTY
Z biegiem czasu język utworów rapowych stał się
coraz bardziej wulgarny, a mniej opisowy i ściągnął
gromy na głowy gangsta (i nie tylko) raperów. W
dziedzinie szczegółowego przedstawiania relacji
damsko-męskich zdecydowany prym wiodła wówczas chyba najzbereźniejsza w historii amerykańskiego
rapu grupa z Miami, a mianowicie The 2 Live Crew
(Luke, Brother Marquiz, Fresh Kid Ice i Master
Mix). Nie trzeba było biegle władać językiem angielskim, aby zrozumieć o czym chłopaki najczęściej
nawijają. Pikantne teksty, okładki i klipy z udziałem
roznegliżowanych czarnych dupeczek były niejako
proroczą wizją drogi, którą obierze w XXI wieku
rap (ręka do góry ten, kto widział ostatnio klip bez
kręcących tyłkami panienek). Ich trzeci album,
wydany w 1989 r., „AS Nasty As I Wanna Be”
sprzedał się w niewyobrażalnym jak dotąd nakładzie
trzech milionów kopii. Z jednej strony duży sukces,
z drugiej nieustanne problemy z mediami (MTV
np. za nic w świecie nie chciało emitować klipu do
utworu „Me So Horny” - Jestem tak podniecony)
i liczne procesy sądowe, w wyniku których zespół
często obciążany był sporymi grzywnami. Podobno
The 2 Live Crew straciło na tym albumie więcej
kasy, niż jej zarobiło. Rap, który już dawno wyszedł
poza nie tak hermetyczne granice murzyńskich
gett, stał się teraz najbardziej znienawidzonym
i niepożądanym towarem rynku amerykańskiego.
Ataki płynęły praktycznie zewsząd: począwszy od
przerażonych rodziców, których pociechy nagminnie kupowały kasety i płyty z rapem, a skończywszy
na politykach, organizacjach kobiecych i agencjach
rządowych. Rodzice, którzy zapewne początkowo
byli nieświadomi tego na co ich dzieci przeznaczają
pieniądze z kieszonkowego (na marginesie, to
właśnie biała młodzież najbardziej nakręcała
popyt na nagrania rapowe, gdyż wśród czarnych
panował zwyczaj: jeden kupuje, reszta przegrywa),
teraz postanowili ostro zabrać się za demoralizatorów ich pociech. W wyniku interwencji ze strony
wpływowych polityków, organizacji rodzicielskich
i kobiecych nałożono sklepom muzycznym zakaz
sprzedaży nieletnim płyt zespołów (niekoniecznie
rapowych) mogących mieć negatywny wpływ na
kształtowanie ich psychiki i przedstawiających
demoralizujące wzorce postępowania. Oliwy do ognia dolewały także wybuchające od czasu do czasu
gangsterskie porachunki na koncertach rapowych.
raperów policja postanowiła odpowiedzieć na ataki
inaczej, aniżeli pałką. Na początku 1992 r. w Detroit uformowała się grupa rapowa Out Cold Cops,
w skład której weszli wyłącznie sami policjanci.
Początkowo wiele osób widziało w rapie tylko drobne, niegroźne awangardowe wydarzenie. Chwilową modę, która tak jak wszystko, co
modne, prędzej czy później minie. Jednak rap na
dobre zdominował całą muzykę popularną. Stał
się niejako wirusem, nieustannie zmieniającym się
i przyjmującym coraz to nowsze mutacje, a każda
próba ingerencji z zewnątrz powodowała, iż stawał
się jeszcze trudniejszym przeciwnikiem. Rap zdążył
już zdobyć bardzo szerokie grono zwolenników na
całym świecie. Mimo początkowego, całkowitego
lekceważenia przez media teraz zbierał żniwa swej
popularności. Yo! MTV Rap’s, z którym kanał
MTV wystartował w 1988 r., w przeciągu trzech
kolejnych lat okazał się najchętniej oglądanym programem muzycznym na całym świecie. Również
założona przez Russella Simmonsa i Ricka Rubina
wytwórnia Def Jam Recordings nie mogła narzekać
na brak artystów chętnych do współpracy. Tak samo,
jak nowo powstałe magazyny o tematyce rapowej
– w 1988 r. zadebiutował wychodzący po dziś dzień
The Source.
RAP – RASA I RÓWNOŚĆ
W twórczości zespołów rapowych z końca lat
osiemdziesiątych i wczesnych dziewięćdziesiątych
możemy dopatrzyć się z jednej strony silnego
powiązania ze sprawami ulicy, z drugiej natomiast
z korzeniami czarnej społeczności, jej kulturą
i czarną dumą. O ile w pierwszym przypadku
wszechobecne w tekstach wulgaryzmy, przemoc
oraz seksizm nie stanowiły raczej zagrożenia dla
bezpieczeństwa wewnętrznego państwa, o tyle
głośne i otwarte nawoływanie do czarnej rewolucji
już tak. Już Tupac Amaru Shakur w „Words Of Wisdom” rymował: „Jestem koszmarem, jestem tworem
Ameryki, nienawiści i zła, którego doznałem. Wiem
co wycierpieli moi przodkowie przez ponad czterysta lat, więc powinniście się bać.”. Jednak tego typu
i początku dziewięćdziesiątych: potrzebę buntu
przeciwko wszelkim formom rasizmu („I Am
Not A Racist”), ograniczeniom wolności osobistej
(„Black Steel In The Chaos”, „Fight The Power”)
oraz zakłamaniu mediów („Don’t Believe The
Hype”). Przeboje grupy przekonały czarnoskórych
słuchaczy, że świat należy do nich („Prophest Of
Rage”, „Welcome To The Terrordome”). „Zabrzmi
to może dziwnie, ale musicie zrozumieć, że Public
Enemy jest najważniejszą grupą czarnych przywódców z ostatniego dziesięciolecia. Możecie wziąć
wszystkich polityków, wszystkie programy i wielkich mówców i kazać im spotkać się z dużą liczbą
dzieci i ściskać im dłonie we wszystkich szkołach. Po
pierwsze nie będą ich słuchać, a po drugie ich słowa
nie dotrą do tak szerokiej publiczności. Chuck D
sprawił, że myślenie o czarnej świadomości i czarnej
dumie jest w porządku, że edukacja może być w
porządku. Dzięki niemu wiele rzeczy, które nie były
w porządku, teraz są. Myślę, że cały ruch afrocentryczny, cały stworzony przez ten ruch świat i nowe
nastawienie ludzi jest zasługą rapującej młodzieży”
– Russell Simmons, DefJam, wypowiedź z 1994 r.
PROLOG
Takie właśnie były początki rapu, muzyki od
samego początku związanej z życiem w biednych,
murzyńskich dzielnicach amerykańskich miast.
Większość dzieciaków na całym świecie nie czyta
codziennych gazet, ani nie ogląda wiadomości
w telewizji. Ale słuchają w kółko muzyki i dociera
do nich przesłanie, które ona niesie. W wielu kwestiach dotyczących tego, co się dzieje na świecie,
zostali uświadomieni właśnie przez rap. Rozumieją
język, którym posługuje się osoba z nagrania, więc
jej słuchają. Takie grupy, jak właśnie Public Enemy,
czy Run D.M.C. miały bez wątpienia bardzo duży
wpływ na politykę i kształtowanie świadomości
młodych odbiorców i to nie tylko w obrębie USA.
Muzyka rapowa nie wychodziła początkowo poza
granice murzyńskich slumsów i ściśle związana była
z kulturą czarnych Amerykanów. Dziś rap nie jest
już kojarzony tylko i wyłącznie ze Stanami Zjednoczonymi. Z początkiem lat dziewięćdziesiątych
„JESTEM KOSZMAREM, JESTEM TWOREM AMERYKI, NIENAWIŚCI I ZŁA, KTÓREGO DOZNAŁEM.
WIEM CO WYCIERPIELI MOI PRZODKOWIE PRZEZ PONAD CZTERYSTA LAT, WIĘC POWINNIŚCIE SIĘ BAĆ.”
Tego typu wydarzenia utrudniły na początku lat
dziewięćdziesiątych karierę Run D.M.C., czy Ice
Cube’a. Cała nagonka spowodowała jednak, iż popyt
na cenzurowane nagrania zamiast zmaleć wzrósł,
o rapie zaczęto coraz więcej mówić w ogólnokrajowych mediach, a sklepikarze „niechciane płyty”
sprzedawali często spod lady. Można by powiedzieć,
iż ta nieprzyjemna sytuacja przyniosła raperom tylko jeszcze większą kasę. Zostawiła jednak swe
piętno, obecne zresztą po dziś dzień. Od tej pory
wytwórnie wydające albumy zawierające niecenzuralne treści miały obowiązek informować o tym
potencjalnego nabywcę, umieszczając na okładce
płyty stosowną informację. I tak na froncie wkładki
pojawił się groźnie brzmiący napis: „These Songs
Contain Explicit Lyrics. Parental Guidance Suggested”. Jednak nie tylko białym rodzicom zależało
na zatruwaniu życia raperom. Za grupy używające
znacznej ilości wulgaryzmów wzięła się również
niejaka Dolores Trucker, przewodnicząca Kongresu
Czarnych Kobiet, która sporządziła listę ponad stu
nazwisk raperów mających do czynienia z wymiarem sprawiedliwości. Z wielką zaciętością atakowała
ona zespoły rapowe ze wszystkich możliwych
frontów. Doszło nawet do tak skrajnej sytuacji, iż
nieustannie atakowana (lirycznie oczywiście) przez
manifesty można było potraktować jako niegroźne
przechwałki młodego, zbuntowanego czarnego
człowieka. Dopiero rewolucyjna działalność Public Enemy przysporzyła agencjom rządowym USA
dodatkowej pracy i teczek z aktami. Specjalnie
dla kongresu amerykańskiego FBI przygotowało
raport na temat wpływu muzyki rapowej na
bezpieczeństwo państwa. Obszerna lista zawierała
spis tak zwanych „rapowych wywrotowców”, wśród
których prym wiedli dwaj pupile Biura: członkowie
kalifornijskiej grupy gangsta rapowej N.W.A., no
i oczywiście Chuck D i jego spółka. Public Enemy
ze swym repertuarem wybiegło daleko poza sprawy
ulicy, dotykając najwyższych szczebli władzy
w Stanach Zjednoczonych. Większość raperów
w tekstach nie wykraczało dotychczas poza swój
własny mikroświat: dzielnicę, czy miasto. Public
Enemy mówiło o całej czarnej Ameryce. Każdy
czarny dzieciak w Ameryce mógł się czuć wrogiem publicznym. Zespół miał bardzo duży wpływ
na kształtowanie świadomości społecznej swoich
słuchaczy i to dzięki temu wielu wykonawców
poszło ich śladem i zaczęło mówić o poważnych
sprawach. Public Enemy udało się przekazać
w tekstach odczucia społeczności murzyńskiej
Stanów Zjednoczonych końca lat osiemdziesiątych
rozpoczął bowiem swój podbój świata, uwieńczony
zresztą pełnym sukcesem. Stał się poważną gałęzią
przemysłu muzycznego, którego dochody liczone
są obecnie w miliardach dolarów. Power To The
People!
DOWNLOAD:
Za szybcy się wściekli (video)
Wstrząs dla mas (video)
Wstrząs dla mas (mp3)
PODRÓŻ DO
NOWEGO ŚWIATA
autor: se3a
BEZKOMPROMISOWI, PEWNI
SWOJEJ WIZJI I UMIEJĘTNOŚCI.
ARTYŚCI, KTÓRZY OD SAMEGO
POCZĄTKU SWOJEJ MUZYCZNEJ DROGI POSZUKIWALI
NOWYCH ŚRODKÓW WYRAZU
I EKSPRESJI. OSOBOWOŚCI,
KTÓRE CZY TO SOLO, CZY W
DUECIE, CZY JAKO TRIO SWOIM
MAGNETYZMEM PRZYCIĄGAJĄ
PUBLICZNOŚĆ JUŻ OD PIERWSZYCH SWOICH NAGRAŃ
BLISKO DEKADĘ TEMU. ZESPÓŁ,
KTÓRY JEST WYPADKOWĄ
DOŚWIADCZEŃ, STYLÓW I DĄŻEŃ
JEGO CZŁONKÓW, DLA KTÓRYCH
HIP-HOP JEST OTWARTĄ FORMĄ
PRZEKAZU I KTÓRZY ZAWSZE
PODĄŻAJĄ POZA JEGO
SZTUCZNIE KREOWANE GRANICE.
14 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
Rahim i Fokus wspomagani przez DJ Bambusa
to skład grupy, która w ostatnich tygodniach, po
wydaniu pierwszego longplaya, zrobiła spore zamieszanie i stała się jedną z najpopularniejszych
ekip na polskiej scenie. Choć oficjalnie „Receptura” jest debiutem Pokahontaz to wcześniejsze
osiągnięcia Rahina i Fokusa są niepodważalne
i w pewien sposób wymuszają wysokie oczekiwania wobec ich nowych nagrań. Wszyscy zatem
spodziewaliśmy się po „Recepturze” kolejnej
przemyślanej produkcji zawierającej materiał na
wysokim poziomie. Jednak droga do obecnego
stanu świadomości składu była długa i zawiła.
Usłana popularnością wśród słuchaczy i szacunkiem na scenie, ale miejscami również niezrozumieniem i krytyką. Naznaczona triumfem
sukcesów i łzami tragedii. Członkowie Pokahontaz przeżywali te chwile realizując wcześniejsze
projekty, które tworzyli zarówno wspólnie, jak
i na własny rachunek. Wszystko zaczęło się
w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych za
sprawą Magika, wówczas członka Kalibra 44,
który to skupił wokół siebie obecny rapowy
skład Pokahontaz. Ale po kolei.
ULOTNE CHWILE
Rahim rozpoczął swoją muzyczną działalność
w mikołowskim składzie 3-X-Klan. Zespół powstał
w listopadzie 1994 r. Założycielem i liderem grupy
był właśnie Rah. Oprócz niego ekipę tworzyli Radamez, Bak i DJ Bambus oraz grafik Mephiston.
Nazwa 3x wywodzi się od nazwy osiedla Trzydziestolecia, na którym mieszkają członkowie zespołu.
Nazwę tę zapisywano jako 3 X lecia, a klan znaczy
po prostu grupa. Zespół zadebiutował na pierwszej
płycie Kalibra w kawałku “Psychodela”. Kolejnym
krokiem był singiel “Łza wyobraźni” promujący zapowiadany debiutancki album. Grupa zabrała się do
pracy i już w 1997 r. światło dzienne ujrzała jej pierwsza długogrająca płyta „Dom pełen drzwi” wydana
przez SP Records. Materiał zgromadzony na płycie
był niebezpiecznie bliski ówczesnym dokonaniom
Kalibra i można było go zaszufladkować jako psycho rap. Ogólnie płyta była mroczna, pełna niepokoju z ostrymi tekstami. Drugim singlem był klip
do kawałka „Pozytywka”, który uzyskał podobną
popularność co poprzednie nagranie. W między
czasie ekipa dorzuciła kilka swoich kawałków na
składanki m.in. „Wspólna scena” i „Hiphopla”.
Poza 3-X-Klan Rahim współuczestniczył w projek-
tach MZD i eRKa, z którymi nagrał kilka utworów,
które znaleźć można m.in. na kompilacji „Hiphopla”. Fokus natomiast swoją przygodę z rapem
rozpoczął od fascynacji krążkiem „Księga tajemnicza. Prolog”. To właśnie po jego przesłuchaniu
zajarał się rapem. Początki były trudne, pierwsze
teksty nie zyskały aprobaty kolegów. Fokus jednak niezrażony szlifował swój warsztat. Wraz
z kolegami z osiedla założył Kwadrat Squad.
Należał też do ekipy Ft2Beatz, która zajmowała
się robieniem podkładów. Za zaoszczędzone
pieniądze wyprodukował składankę zatytułowaną
„Usta miasta kast” skupiającą katowickie składy, na
której znalazły się również jego kawałki.
NA MOCY PAKTU
Magik i Rahim poznali się w 1995 r., niedługo
później nagrali razem kawałek „Psychodela”. Trzy
lata później podczas jednej z imprez zaczęli snuć
plany o wspólnym projekcie. Fokus natomiast
poznał Magika w technikum, do którego razem
uczęszczali. To właśnie członek K44 zaszczepił
w nim Hip-Hop. Na początku 1998 r., kiedy to Mag
i Rah pertraktowali o nowym zespole, podszedł
do nich Fokus i zaprezentował swoje „Powierzchnie tnące” i zaproponował, że dołączy do
składu. Tak też się stało. Tego dnia powstał jeden z
najciekawszych zespołów na polskiej scenie - Paktofonika. Nazwa zespołu pochodzi od słów Pakt
i Fonika, czyli paktu zawartego przy dźwiękach
z głośnika. Raperzy porzucili swoje macierzyste
składy by w pełni poświęcić się nowemu projektowi. Niedługo później powstały pierwsze kawałki
zespołu „Priorytety”, „Ja to ja” i „Gdyby”, które nagrane zostały w Music Projekt Studio. Grupa rosła
w siłę, a do jej składu dołączył DJ Bambus oraz
bitbox’er Sot. Poktofonika została członkiem organizacji HaiHaiR, z której na skutek nieporozumień,
po pewnym czasie, została wykluczona. Wiosną
2000 r. panowie podpisali kontrakt z Gigant
Rekords. Latem tego samego roku Paktofonika
wizytująca niemiecki Witten nagrała kawałek
„2 kilo” z reprezentantami tamtejszej sceny. Wtedy
też przystąpiła do międzynarodowej organizacji
P.R.O.D. Entertaiment. Dnia 18 grudnia 2000 r.
do sklepów trafiła pierwsza płyta zatytułowana
„Kinematografia”, którą Fokus, Rahim i Magik
nagrywali przez dwa lata. Niestety radość nie
trwała długo. Osiem dni po premierze nadeszła
wiadomość o samobójczej śmierci Magika. Pozostali członkowie postanowili, że nie będą dalej
nagrywać pod szyldem Paktofoniki. Gdy minął
szok, Fokus i Rah zaczęli grać koncerty. Zwrotki
Magika grane były z taśmy i skandowane przez
publiczność. W między czasie powstał konflikt
z wydawcą, który bez zgody zespołu użyczył fragment jednego z ich utworów do reklamy lodów.
W czerwcu 2001 r. wyszła epka pt. „Jestem bogiem”. Singiel ten, jak i sam album, zyskały
wielką rzeszę zwolenników. Materiał zaskakiwał
świeżością i oryginalnością. Pomysłowy i nowatorski, oparty na świetnych tekstach. Drugi singiel
„Chwile ulotne” spotęgował tylko popularność
zespołu. Album doceniła też kapituła Polskiej Akademii Fonograficznej, która uhonorowała zespół,
w kwietniu 2002 r., Fryderykiem w kategorii najlepszy album hip-hop’owy. Paktofonika dostała także
nagrodę As Empiku za największy wkład w kulturę
polską w kategorii “muzyka”. Pod koniec roku
w hołdzie twórczości i osoby Magika, pozostali
członkowie wydali „Archiwum Kinematografii”,
drugi i ostatni album z archiwalnymi utworami
z sesji nagraniowej na „Kinematografię”. Pierwszego dnia wiosny 2003 r. zespół zagrał
pożegnalny koncert, który został zarejestrowany
i wydany na DVD i VHS.
WIĘCEJ TLENU
Każda z produkcji muzyków, z pod znaku Paktofoniki, niesie ze sobą pragnienie rozwoju
i odważne podejście do tworzenia muzyki.
I właśnie nowatorstwo, eksperymenty i naginanie
dźwięków do zaskakujących brzmień znajdziemy
w projekcie nazwanym Pijani Powietrzem, którego
współzałożycielem jest Fokus. PP to współpraca
członów dwóch składów, które tworzą specyficzną
odmianę Hip-Hop’u zwaną „future hip-hop” (co jest
również nazwą wytwórni, która wydała tę płytę).
Fundamentem Pijanych jest właśnie Fokusmok
oraz druga część duetu Śliwka Tuitam z ekipy Ego.
W kwietniu 2002 r. w sklepach ukazał się owoc ich
współpracy zatytułowany „Zawieszeni w czasie
i przestrzeni”. Panowie zaprezentowali nowoczesny, wręcz kosmiczny, bardzo oryginalny materiał.
Sam Fokus powtarzał w wywiadach, iż muzyka
na płycie często oparta jest na samplach z techno
czy 2stepu. Mamy zatem sporo elektroniki, niektóre bity to czysty drum’n’bass, a inne utrzymane
w tempie breakbeat’u. Za podkłady odpowiedzialni są Rahim, Fokus, Haem i Młody, które swymi
skreczami ubarwili DJ Bambus i DJ Haem. W tekstach panowie także zaprezentowali wysoki poziom oraz tematykę odbiegającą od standardów. „Zawieszeni...” to płyta refleksyjna, świetnie nadająca
się do słuchania w samotności, dająca przyjemny
klimat do przemyśleń.
EKSPERYMENTALNA KOMPANIA
W listopadzie 2002 r. Rahim zaprezentował nam
kolejne oblicze swojej twórczości. Jako Straho,
działając pod znakiem PFK Kompany, wydał swój
producencki album „Eksperyment: Psyho”. Samo
PFK Kompany to skład skupiający ludzi związanych
z kulturą Hip-Hop. Jej szeregi, oprócz Rahima aka
Rahuene, zasilają Be-De-Jot, Fokusmok, Haem,
Kiper, Mea, Siv-Kakaroto, Sot, Śliwka Tuitam
oraz ś.p. Magik, który już tylko duchowo wspiera
grupę. Nazwa składu jest także szyldem wytwórni,
która firmuje dokonania jej członków. I właśnie
nakładem Peefki wydane zostało solo Rahima. Jak
wskazuje tytuł miał to być eksperyment z nowymi
dźwiękami i nowym podejściem do muzyki, ale do
tego przyzwyczaili nas już członkowie Paktofoniki,
którzy nie ustają w poszukiwaniach nieszablonowych kompozycji. Straho zaproponował nam więc
niekonwencjonalne i intrygujące zestawienie rytmów i dźwięków. Na swoim krążku zgromadził
także wielu gości. Zaproszenie na płytę przyjęli
Fokus, Śliwka Tuitam (EGO/Pijani Powietrzem),
Siv-Kakaroto (EGO), O.S.T.R., Mea (jedyna
póki co członkini PFK Kompany), Kams i Le-Lo
(Ósemka), Bit-Bak (bit-box), Evah, Bu (P.U.P. Koalicja), D.I.K.E. oraz Mini (brat Rahima). Raha
można usłyszeć także w projekcie PFK Kombatanty, który tworzy razem z Siv-Kakaroto. Z założenia
miała to być szersza ekipa koncertowa, jednak po
nagraniu kilku kawałków panowie pozostali przy
dwuosobowym składzie.
WSTRZĄS DLA MAS
Podczas koncertu Paktofoniki w katowickim
Spodku w marcu 2003 r. zakończył się pewien
rozdział polskiego Hip-Hop’u. Tego dnia zespół
zagrał swój ostatni koncert. Gdy panowie skończyli
grać ostatni kawałek, ze sceny padły słowa „od tej
pory zespół Paktofonika przestaje istnieć”. Tymi
słowami Rahim, Fokus i DJ Bambus, zamknęli
działalność starego składu i oficjalnie powołali do
życia Pokahontaz. Choć na płytę kazali słuchaczom
jeszcze poczekać, to przez cały czas pełni nowych
pomysłów nagrywali, prócz własnych projektów,
pojedyncze kawałki na płyty zaprzyjaźnionych
artystów. Rahim i Fokus, już jako Pokahontaz,
ale jeszcze przed oficjalnym zaistnieniem składu,
w 2001 r. gościnnie wystąpili w utworach „Cuda nie
widy” i „Marzenia senne” na albumie Ego „Nibylandia”. W 2002 r. Fokus wsparł Pezeta w kawałku
„Zimnafuzja” na „Muzyce klasycznej” oraz pojawił
się na „Kodeksie” w „Są dni”. Rok później nagrał
z Meą kawałek „Ideałów potęga” na krążek DJ
600V - „600C”. W tym samym roku Pokahontaz
nagrywali z Saimona z Chicago kawałek „Uam ten
chuam” oraz koncertowali dla poloni w Nowym
Jorku. W 2004 r. skład skorzystał z zaproszenia
IGS’a i nagrywał „Rap (Biznes) Zone”, na jego czwarty album producencki „Na Klucz” oraz na płytę
Dużego Pe. Utwory członków Pokahontaz znalazły
się także na wielu składankach, m.in. „Ekspedycje”
i soundtracku „To my rugbyści”. Rok 2004 przyniósł
także pierwszy oficjalny singiel Pokahontaz, wyprodukowany przez DJ 600V, będący zapowiedzią
pierwszego album zespołu „Receptura”. Płyta
ukazała się w kwietniu 2005 r., a promującym ją
singlem jest „Za szybcy się wściekli”. Materiał,
który nagrali Rah i Fokus jest świeży i ciekawy,
nieprzeciętny i nowoczesny. Zawiera to co zawsze
posiadają nagrania firmowane ich imieniem, czyli
nieprzewidywalny charakter, przyciągający klimat,
wnikliwe rymy, odwagę w sklejaniu dźwięków,
a wszystko to podane na najwyższym poziomie
rapu, prodkucji i dj’ingu.
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 15
POKAHONTAZ TO EKIPA SKŁADAJĄCA
SIĘ Z RAHIMA, FOKUSA ORAZ
BDJ’A. NIEDAWNO WYDALI SWÓJ
NAJNOWSZY, A ZARAZEM PIERWSZY
ALBUM. CO TU WIELE MÓWIĆ? KAŻDY
ICH ZNA, A WIĘC ZAPRASZAMY DO
WYWIADU.
WIĘCEJ WYJAŚNIAĆ
NIE TRZEBA
AUTOR: HERK
Rahim, kiedyś powiedziałeś: “brak sensu na
kontynuacje”. Odnosiło się to do Waszej kariery
muzycznej. Teraz widzimy jednak, że potoczyło
się inaczej...
RAHIM: Wydaje mi się, że mieliśmy trudny okres
i było nam ciężko podjąć jakiekolwiek decyzje, ale
jak widać przełamaliśmy bariery i ograniczenia,
które nas trzymały no i efekt jest słyszalny.
Co powiecie o sprzedaży Waszej płyty?
Często słyszymy, jak również możemy
przeczytać, że Ty Rahim stoisz w cieniu Fokusa.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
RAHIM: Wydaje mi się, że wiele opinii jest budowanych na bazie tego co było i myślę, że po
przesłuchaniu “Receptury” wiele ludzi zmieni
swoje zdanie na mój temat. “Receptura” zmienia
mnie, moje oblicze jako rapera, tak to odczuwam.
Robię to co czuję i tak jak mi się wydaje, że jest
poprawnie. Fakt, iż ktoś nie przepada za moimi ry-
Jakie jest Wasze spojrzenie na komercję?
RAHIM: Zawsze takie samo, komercja była,
jest i będzie. Zawsze staramy się iść obok, swoją
drogą. Już wielokrotnie o tym mówiłem, ale samo
wydanie płyty oraz zarabianie na tym jakichkolwiek pieniędzy jest działaniem komercyjnym.
FOKUS: Z drugiej strony zdecydowaliśmy się,
że chcemy to robić jak najdłużej i żeby był to
nasz zawód. Zdecydowaliśmy się na tworzenie czegoś, czego nie ma, więc jesteśmy zob-
JESTEŚMY CIEKAWI ILE MOŻNA W POLSCE ZAROBIĆ NA DZWONKACH
RAHIM: Ciężko powiedzieć. Będziemy to dopiero wiedzieli w najbliższych miesiącach. Wiemy,
że jest zainteresowanie, ale wiemy również, że Internet działa, ciężko przytaczać jakieś liczby.
Jest pewna piosenka na albumie, która nie pasuje do Waszego stylu, mowa o “Nie ma czym
oddychać”.
FOKUS: Kawałek ten jest silnie emocjonalny.
Jeżeli się już zdecydowałem na piosenkę o miłości
to, to uczucie można wyrazić najlepiej słowami
“kocham Cię”.
16 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
mami nie zmienia mojego poglądu na muzykę, jak
również nie spowoduje, że zaprzestanę rapować.
FOKUS: A ja go będę bronił.
Co to za tajemnicza przerwa w ostatniej
piosence?
RAHIM: Jest to po to, aby o tym nie mówić. Miała
to być niespodzianka. Wymyśliliśmy sobie taki patent i korzystamy z niego. Teraz, jak o tym mówimy,
to nie jest już niespodzianka. Jednak jak ludzie
o tym nie wiedzą, słuchają płyty, nagle im się
skończy i nie dadzą stopu to po tej minucie ciszy
doznają zaskoczenia.
ligowani robić to jak najlepiej. Po tym czasie,
jaki w tym siedzimy, mając jakby swoje street
credo, wyszliśmy z podziemia. Nie robiąc na tym
pieniędzy, ludzie, którzy z nami dorastali powiedzieliby, że jesteśmy głupkami. Jeden jest piekarzem, jeden kucharzem, a my robimy Hip-Hop.
RAHIM: Jesteśmy muzykami.
FOKUS: Musimy na tym zarabiać i chcemy,
mamy rodziny i to wszystko wyjaśnia.
Dzwonki na komórkę?
FOKUS: Wolimy robić to sami i zarabiać na tym
pieniądze, a nie, że ktoś za nas by robił dzwonki
i my byśmy nie widzieli żadnego grosza. Jeżeli
ktoś będzie chciał na tym zarobić to ta firma, która
wydaje w naszym imieniu te dzwonki, będzie ich
ścigać. Wole na tym zarabiać niż dawać pieniądze
komuś.
RAHIM: Wiele się zmieniło w Polsce. To, czego
wyrzekaliśmy się trzy lata temu, czemu mówiliśmy
“nie”, to ewaluowało, gdy inny znany raper
powiedział temu “tak” i kiedy on przełamał lody,
to stało się normalne. Dzwonki są bardzo popularne
i jeżeli możemy mieć kontrolę i dostawać za to grosze to, czemu nie.
FOKUS: Jeszcze nie wiemy, jakie to są grosze.
Jesteśmy ciekawi ile można w Polsce zarobić na
dzwonkach.
RAHIM: Jest taka sytuacja, że to się dzieje
samoistnie. Albo jesteśmy za tym i mamy coś
z tego, albo jesteśmy przeciwko temu i nie mamy
nic i nic nie możemy z tym zrobić.
Macie jakiś ulubiony kawałek z Waszego ostatniego albumu?
RAHIM: W każdym kawałku zawarliśmy głębokie
przesłanie.
FOKUS: Można odebrać bardzo indywidualnie,
niektóre zwrotki, są głębsze jak i powierzchowne.
Trudno powiedzieć o ulubionych, mamy je już tak
przesłuchane, że wiadomo...
Co doprowadziło do współpracy z 600V?
RAHIM: Wystarczy posłuchać tego co robi i masz
już odpowiedź. Ta współpraca ewoluuje i razem
współgramy. Volt, jak i my jesteśmy bardzo zadowoleni i to jest powód do radości. Patrząc na to
jak scena wyglądała parę lat temu, gdy był podział
Śląsk kontra reszta świata, tym bardziej Warszawa,
to teraz się ten podział zaciera i to jest bardzo fajne,
że jednak ludzie z jednego jak i drugiego regionu
Polski widzą, że można połączyć siły.
Co przyczyniło się do wykorzystania wokali
z istniejących już kawałków stworzonych nie
przez innych, a przez Was samych?
RAHIM: Nie korzystaliśmy z obcych sampli, głównie ze swoich. Po prostu kawałki tego
wymagały od nas. Dla wszystkich zainteresowanych, dlaczego pojawiła się “Równowaga”?
Odpowiedź jest prosta: na Pijanych nie powstał
pełny kawałek “Równowaga” i mieliśmy cały czas
zamiar stworzenie pełnego utworu. Również mamy
świadomość, że wiele osób nie słyszało Pijanych
Powietrzem.
FOKUS: Chodzi też bardziej o to, że możemy
robić, co chcemy, to jest nasza płyta.
RAHIM: Mamy ten komfort pracy, że robimy to,
co chcemy i kiedy chcemy.
Jakie posiadacie cele w życiu?
RAHIM: Dążę do równowagi w swojej
świadomości, w swojej głowie, żeby sam
w sobie się poukładać oraz zsynchronizować
z rzeczywistością.
FOKUS: Ja podobnie, życie nauczyło mnie tego,
że są aspekty rzeczywistości, które trzeba chronić.
Robimy zawód, jaki robimy. Media wydzierają
z człowieka prywatność, a ja będę strzegł swojej
prywatności.
Od
niedawna
można
zauważyć,
że
współpracujecie z młodą, niedawno odkrytą
ekipą Projektor. Jak się zeszły Wasze drogi?
RAHIM: Rap. Jest to młode pokolenie, są to jakby
“nasi następcy”, parę lat temu to my byliśmy w ich
wieku, zaczynaliśmy, robiliśmy utwory, działaliśmy
w podziemiu, w nich widzimy jakiś potencjał.
Dostajemy dużo demówek, widać, że ludzie
się starają i bardzo im zależy, aby coś pokazać.
U chłopaków z Projektora jest już pewien poziom,
jeżeli będzie on nadal rozwijany to ludzie staną się
raperami na wysokim poziomie.
Hip-hop’olo!?
RAHIM: Wszystko zostało powiedziane. Ostatni
wers w zwrotce Fokusa mówi już wszystko.
Będzie można Was usłyszeć w najbliższym czasie
na jakiś płytkach, jako goście?
RAHIM: Mamy chwile czasu do zebrania energii.
Mamy dużą trasę koncertową. Potrzebujemy też
chwilę oddechu, aby się nie wyczerpać. Na razie
nic nie nagrywamy.
Co z Brak2sensu?
FOKUS: Się robi. Skoncentrowaliśmy się najpierw na pierwszej płycie, która się już wydała.
Teraz odpoczywamy, później się zabieramy do
dalszej roboty. Pozostała już jedynie taka praca
studyjna, ponieważ bity są zrobione, a wokale nagrane. Będzie można się jej spodziewać jeszcze
w tym roku.
W jaki sposób chcielibyście zachęcić czytelników
do kupna Waszej płyty?
FOKUS: Może to głupio zabrzmi, ale my nie
chcemy przekonywać ludzi do kupna CD.
RAHIM: Chcielibyśmy zostawić wszystkim
wolną rękę i jak chcą posłuchać, to co mamy do
powiedzenia to proszę bardzo. Nie chcemy nikogo
namawiać - “sprawdź to”, “warto” - nie myślimy
tymi kategoriami. Wolimy jak ludzie są przekonani, kupią tą płytę i są z niej następnie zadowoleni.
Na płycie nie można odnaleźć żadnego imprezowego hitu. Jak to jest?
RAHIM: Zawsze wyznajemy zasadę, że nie robimy pod publikę, a dla publiki i dla siebie samych.
Nie siadamy myśląc zróbmy ten refren tak, a nie
inaczej, bo będzie prostszy. Refren “sum-a-sum-arum” wydał się nam za prosty, jednak nie chcieliśmy
go zmienić, tak żeby był trudniejszy, wymyśliliśmy
taki i go nagraliśmy. Nie obserwujemy rynku
i nie podążamy trendami. Nie robimy muzyki na
imprezy, nam zależy bardziej na tym żeby nasz
słuchacz znalazł coś dla samego siebie.
KOMENTARZE Z FORUM
SANI
Miałem przyjemność organizować ich koncert
w Szczyrku już drugi raz. Bardziej niż Hip-Hop
słucham rocka, ale szanuję ludzi kochających
muzykę, kochających to co robią, a tacy są Fokus,
Rachim i Bambus. Oni to kochają. I powinni
na tym zarabiać jak najwięcej, bo są mistrzami
w swoim fachu.
HERK
W tych chłopakach jest to najlepsze, że co płytkę
to pokazują coś innego. Posłuchajcie sobie “Kinematografi”, “Z archiwum kinematografi” i “Receptury”, co płytę to coraz bardziej się rozwinęli.
“Kinematografia” to klasyk polskiej sceny HH.
Szanuję ich za to, że pokazują coś innego, a co
do bitów, to fajnie posłuchać czegoś nowego i innego od tego co teraz mamy - czyli prostych pioseneczek z łatwą, przystępną muzyczką. Chłopaki
robią muzykę, jaka ich interesuje, a nie taka, jaka
obecnie jest trendy. Jeden z moich ulubionych
kawałków to “Do amnezji”, Fo pojechał takim
flow, że aż mnie zamurowało, Rah zaś ma bardzo
ciekawe rymy, Śliwka również dał radę, poprostu
bardzo dobry kawałek (ale i tak “Jestem bogiem”
jest najlepszy jaki kiedykolwiek zrobili).
Pan_iXs
Jaram się Pokahontaz, dla mnie są super, oni,
albo raczej ich muzyka, bo chłopaków osobiście
nie znam. Na koniec jednak muszę powiedzieć,
że to co robili z Magiem w Paktofonice jest dla
mnie lepsze... i proszę mi nie zarzucać, że nie chcę
żeby się rozwijali, ale po prostu PFK bardziej do
mnie trafia, taki już gust. Nie chcę żeby tworzyli
to samo co w PFK, niech się rozwijają i robią co
czują. Na pewno to będzie bardzo dobry Hip-Hop,
coś swieżego, zrobionego z klasą i szczerego, a jak
będę miał ochotę na klimaty z PFK to sobie po
prostu zarzucę “Kinematografie” albo “Archiwum”.
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 17
DOWNLOAD:
Dwa Cztery Siedem (mp3)
Nie mogą nas rozdzielić (mp3)
Dwa Cztery Siedem (video)
2cztery7
autor: Sebastian Muliński
NIE ZAPOWIEMY ICH TAK DOBRZE
JAK ZROBIŁ TO JAN NOWICKI.
W CZASIE WYWIADU NIE BĘDZIE
TAK POMYSŁOWYCH SKITÓW, JAKIE
MOŻECIE USŁYSZEĆ NA PŁYCIE. JEDNAK CZYTAJĄC TEN WYWIAD PO RAZ
DURGI, CZWARTY, A MOŻE SIÓDMY
POCZUJECIE W CZYM TKWI SIŁA
ICH RAPU ALBO FUNKU. 2CZTERY7
TO TRZECH WYŚMIENITYCH MC
RÓŻNIĄCYCH SIĘ PRAWIE WSZYSTKICH, LECZ RAZEM TWORZĄCYCH
KONKRETNY RAP. SPRAWDŹCIE
WYWIAD Z MESEM, STASIAKIEM
I PJUSEM.
„Funk – dla smaku” to stary, dobry rap ciekawe tematy, dobre rymy i flow. Bez ckliwych
opowiastek, ale też bez bragga. Czyli, jeżeli
jesteś dobry, to nie musisz się tym chwalić, tylko
to robisz? Jaki jest Wasz stosunek do bragga?
MES: Dobrze, że tak odebrałeś naszą płytę. Braggadoccio jest ważnym stylem w rapie. Myślę, że
jest niezbędne na początku podziemnej „kariery”
każdego MC. Ale te czasy mamy już za sobą,
18 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
teraz trzeba wejść poziom wyżej. Trzeba układać
punchline’y o emocjach, robić z nich całe scenariusze, nie tylko dwuwersy o tym, że zjadam innych
na majku.
PJUS: Rap wiąże się z bragga, ale nie chcę się
z nim wiązać na całe życie. Przeszedłem drogę
od takich kawałków jak „Cały czas”, „Braggadoccio”, wspierania Obrońców Tytułu i mógłbym
pisać wersy - „pamiętasz bitwę w Płocku? Wiesz,
byłem z tyłu” (śmiech) - do tego co nagrywam
dziś i jakim człowiekiem jestem. Bragga szczególnie w wersji trueschoolowej to tylko walka
z ideą na sztandarach i jednoczesne zamykanie
się w fortecy o grubych murach. Nie widziałem
w tym sensu, bo można skończyć jako ideowiec
z kompleksami. Don Kichot z mikrofonem w ręku
to zdecydowanie nie ja. Dziś gdy mowię o sobie
to wiem, że robię to dobrze. Mówię kim jestem
i nie muszę mówić, że jestem najlepszy
STASIAK: Bragga to klasyka, początki rapu
i z mojego punktu widzenia najłatwiejszy rodzaj
tekstów do pisania. Myślę, że tego typu numery
mamy już trochę za sobą i nagrywając album
myśleliśmy o czymś głębszym niż przechwalanie.
Kobiety, używki, pieniądze i melanże, a do
tego Jan Nowicki, mówiący głosem znudzonego
życiem amanta. Słuchając tej płyty miałem
wrażenie jakbym czytał (niekoniecznie oglądał)
taki dobry numer Playboy’a albo Maxima. Czy
to w Waszym wykonaniu, „czas wypierdalać
stąd” z rapem dla chłopców?
MES: Tak, dobrze to ująłeś. Męczy mnie
podejście trzepakowych raperów, którzy od
dwunastu lat jarają jointy i nagrali 2,5 kawałka.
Uważają się za prawdziwych graczy, za esencję
podziemia – dla mnie to bzdura. Nasza płyta ma
być też prztyczkiem w ich przećpane fetą nosy.
Pokazujemy, że stuprocentowe zaangażowanie
w swoją pasję przynosi efekty. Chcemy łamać
stereotyp, od tego jak wygląda raper, poprzez ten,
który mówi o nieodłącznym buncie w tej muzyce,
kończąc na tym, że nie trzeba się odcinać od HipHop’u by realizować swoje nietypowe pomysły.
PJUS: Pieniądze na płycie? Chyba tylko naklejka
z ceną. Wracając do pytania: „Czas wypierdalać”
z rapem o niczym, „kawałkami w stylu przepisałem
Wyborczą”, nudą w tekstach i martwymi płytami.
Żyjemy tak, a nie inaczej i o tym jest ta płyta. Jeśli
ja mam na drugie imię „Playboy” nie znaczy, że
płyta wydana przez osobę, która na drugie ma
„Biblia” będzie zła. Wszystko zależy od tego czy
i jak umiesz to pokazać.
STASIAK: To gruby album o naszym życiu,
a w naszym życiu nie tolerujemy gównianego rapu,
więc to raczej z naszej strony zdecydowana eksmisja chłopców na zupełnie inne podwórka.
Na płycie jest sporo szczerych tekstów. To jest
jakieś Wasze prywatne podsumowanie tego co
do tej pory osiągnęliście? Może to początek
nowego rozdziału?
PJUS: Gdybyście zapytali mnie przed płytą
o jakąkolwiek rzecz poruszoną przez nas na
płycie, odpowiedziałbym tak samo jak robię to
w swoich tekstach. Nie sile się na szczerość. Wiem
co w sobie lubię , a gdzie popełniłem błędy i nie
boję się o tym mówić. Nagrałem zwrotki o sobie, a nie życiowych prawdach, bo o sobie jestem
w stanie powiedzieć wiele, konsekwentnie z plusami i minusami. Nie jest to jednak jakiekolwiek
rozliczanie się, podsumowanie życia. Natomiast
samo wydanie płyty i wszystko z tym związane to
dla mnie zupełnie nowy rozdział. Pewnie dowiem
się o sobie więcej, czyli będę miał o czym rapować
na kolejnej płycie.
MES: Osobiste kawałki zawsze są jakimś podsumowaniem. A nowy rozdział to każda nowa płyta.
STASIAK: Każdy kawałek jest pewnym rozliczeniem z danym tematem. Przekazuję słuchaczom,
co myślę na dany temat i jakie jest w danej sprawie
moje stanowisko. Nasza płyta wbrew pozorom
jest bardzo hardcorowym albumem, ponieważ
na funkowych, wyluzowanych bitach, poruszamy
często bardzo poważne i ciężkie tematy, ale robimy to z klasą i dystansem, a nie z wielkim wczuciem i chęcią naprawiania świata. Każdy tego
typu kawałek jest swego rodzaju rozliczeniem
i zakończeniem tematu z naszej strony, czyli automatycznie każdy następny kawałek jest nowym
rozdziałem.
Bardzo dużo na tej płycie jest Waszych historii. Nie odnajdujecie się w opowiadaniu
wymyślonych historyjek?
MES: Wymyślone historyjki kojarzą mi się
z jakimś kreowaniem swojego wizerunku na siłę
albo co gorsza, z początkami polskiego baunsu. My
nagraliśmy wyluzowaną płytę, która wcale nie jest
„baunsowa”, ani „impressskowa”. Jednocześnie
szczere historie na niej zawarte nie sprawiają, że jest
blokersowym, szarym hip-hop’kiem o „życiu”.
PJUS: Nie każdy temat można, a tym bardziej nie
każdy trzeba, pokazywać za pomocą wymyślnie
skonstruowanego exemplum.
z kolei nie jest to żadna szansa na wzbogacenie się.
Zaangażowałem się w debiut z czystej potrzeby
nagrania g-funkowej płyty w tym właśnie składzie.
Najgrubsze worki hajsu zgarnąłbym np. za nagranie ckliwej solówki dla jakiejś dużej wytwórni.
Załóżmy, że płyta to wielki sukces. Dobrze się
sprzedaje, rusza trasa, są sponsorzy jest i kasa.
Czy po tym, co widzieliście już o rap-grze, może
Was zmienić taki sukces? Co by się zmieniło po
sukcesie w Waszym życiu? Czym dla Was jest
sukces?
PJUS: Sukcesem dla mnie jest samo powstanie
tej płyty i to, że mam już ją w ręku. Koncerty?
To praca odtwórcza tej wcześniej wykonanej.
Żaden sukces, tak ma po prostu być. Kasa z koncertów? Moja sytuacja zdrowotna nie pozwala
na usamodzielnienie się, więc sukces finansowy
przeliczy się chyba tylko na ilość par butów
w mojej szafie.
MES: Sukces to spełnienie, głównie zawodowe,
ale też emocjlonalne. Mam na myśli dobre płyty
na swoim koncie. Realizowanie niekoniecznie
najłatwiejszych pomysłów. Hajs jest potrzebny by
przetrwać i potrafię sobie poradzić kiedy mam go
mało. Na przykład w zeszłą zimę piłem najtańszą
wódkę i nieregularnie odwiedzałem bar mleczny, ale nie byłem przez to wcale nieszczęśliwy
czy podłamany! Wtedy nawet przez moment nie
pomyślałem o tym, że powinienem zmienić jakoś
swoje podejście do muzyki albo nagrać hit dla Popcornu. Nagrywałem zajebiste hardkorowe kawałki
i dalej czułem sukces w zasięgu ręki!
STASIAK: Ciężko jest zdefiniować słowo sukces.
Dla mnie istnieją raczej takie małe „sukcesiki”,
które pojawiają się w moim życiu regularnie i są
to często rzeczy drobne, ale przynoszące mi dużo
radości i satysfakcji.
Płyta została świetnie przyjęta, spodziewaliście
się tego?
PJUS: Zauważam symptomy (śmiech).
MES: Szczerze mówiąc nie czytałem jeszcze
żadnej recenzji. Wiem, że jest zbyt hardkorowa
dla mojej rodziny, szczególnie jej młodszej części
(śmiech).
STASIAK: Nie wiem czy jeszcze nie za wcześnie
na takie stwierdzenia, ale powoli coraz więcej na to
wskazuje i obyś był dobrym prorokiem (śmiech).
Czy to nie jest trochę tak, że kiepski rap dał
Wam motywację i takiego kopa do nagrania
zny – widzicie co zostało z Mezia? Niektórzy
relatywizują swoje poglądy. Najpierw razem grali
po naszej stronie, teraz zaczynają patrzeć w innym kierunku. Im dostanie się na drugiej płycie
(śmiech)!
STASIAK: To jest tak, że my po prostu cały czas
podtrzymujemy swoje zdanie, że dopóki jesteśmy
tu nie ma mowy o tolerowaniu gówna i cały czas
będziemy gówno tępić. Na szczęście nie jesteśmy
sami, ponieważ wielu „weteranów” polskiej sceny
rap też dosadnie mówi co o tym myśli. Poza tym
jak powiedział nasz znajomy dziennikarz radiowy
„zły PR to zawsze PR” więc musimy uważać by
chłopaków nie wywindować za bardzo (śmiech).
Szerzycie wiedzę o antykoncepcji i jej stosowaniu, ale to już ten wiek, że część znajomych
„wpada” w rodzinę. Chcecie ostrzec młodszych,
czy dać do myślenia rówieśnikom?
Mes: Jedno i drugie !
PJUS: Sporo naszych znajomych w mniej lub
bardziej kontrolowany sposób zostało rodzicami.
Mogę życzyć im tylko jak najlepiej i cieszyć się ich
szczęściem. Kawałek „Mamoo” nie jest polemiką
z tymi, co doczekali się potomstwa, czy straszeniem innych, ani nawet wstępem do podręcznika
pod redakcją Lwa Starowicza. Każdy ma swoją
wizję kontaktów z płcią piękną, a że taka gra
musi mieć swoje zasady, nie muszę chyba nikogo
przekonywać i uczyć jakie są dostępne środki antykoncepcyjne. To, że jaram się jakąś panią nie
znaczy, że będzie moją żoną, ani tym bardziej
matką moich dzieci. Więc uważam by nie zrobić
ich komuś, kto do tej roli nie pasuje. Poza tym
w ogóle odkładam raczej na później takie opcje jak
własna rodzina.
STASIAK: To jest bardzo poważny temat, na
który każdy dojrzewający młody człowiek powinien wyrobić sobie swoje zdanie i mieć jakąś wiedzę.
My tylko przedstawiamy nasze punkty widzenia,
poglądy, a w jaki sposób ktoś z tego skorzysta to
już jest jego prywatna sprawa.
Czy słyszeliście już 2cztery7 w jakimś aucie po
„Uchyl szybę”?
MES: Pewnie, bas wykolejał tramwaje jeszcze
dwie przecznice dalej!
PJUS: Żyjemy w tak złym klimacie, że okres
od 28 kwietnia nie obfitował na razie w pogodę
dobrą do wystawiania łokcia za okno (śmiech),
mało więc okazji do usłyszenia co też tam ludzie
puszczają w samochodach. Czekam na lato i nad-
PIŁEM NAJTAŃSZĄ WÓDKĘ I NIEREGULARNIE ODWIEDZAŁEM BAR MLECZNY,
ALE NIE BYŁEM PRZEZ TO WCALE NIESZCZĘŚLIWY CZY PODŁAMANY
Rap biznes, jak sami mówicie traktujecie bez
przemęczenia. Tylko z czegoś trzeba żyć. Czy ta
płyta, to dla Was szansa?
PJUS: Bez przemęczenia traktujemy życie, bo
rap biznes czy samo bycie raperem powoduje, że
nie zajmują Cię wszystkie problemy „zwykłych
śmiertelników”. Poza tym „nie potrzeba nam wiele
do szczęścia”. A czy rap biznes da nam wyżyć,
powiem Wam jak zagramy pięćdziesiąty koncert
z tym materiałem.
STASIAK: Jako debiutanci nie możemy traktować
rapu jako głównego źródła utrzymania. Traktuję to
raczej jako bardzo miłe dodatki do pensji i myślę,
że to zdrowe podejście. Czy płyta okaże się naszą
szansą to pokaże najbliższe pół roku.
MES: To szansa najbardziej dla chłopaków.
Teraz czekają nas koncerty, na których wreszcie zarobią jakieś sensowne pieniądze. Dla mnie
tego albumu?
PJUS: Ostatnio zastanawiałem się nawet na ile
kiepski rap sam stworzył opozycję dla siebie, ale
to raczej umiejętności, a potem dopiero mówienie prawdy w oczy pozwoliły wyrobić sobie adwersarzom kiepskiego rapu pozycję. Ktoś może
zarzucić oportunizm, ale należy przypomnieć
sobie kto zaczął o tym mówić czy, kto dostał po
ryju za swoje zdanie na temat gównianego rapu
(śmiech). Co do motywacji dały mi ją oceny lekarzy co do stanu mojego zdrowia i wynikająca
z nich myśl, że może to być moja pierwsza i ostatnia płyta.
MES: Trochę tak, gdyby nie chujowe zespoły album byłby pewnie jeszcze bardziej rozleniwiony,
chilloutowy. Ale to nie ma większego znaczenia,
po prostu nie mogliśmy odpuścić, niech nikt ze
swoimi marnymi tekstami nie czuje się bezpiec-
morskie kurorty.
STASIAK: No myślę, że ten bas przerósł trochę
możliwości ekspertów od car audio i po prostu szykują wzmacniacze i tuby aby wyruszyć
w miasto i godnie reprezentować jak tylko wyjdzie
słońce (śmiech).
A może prezenterka Polsatu upomniała się
o hamak mamy?
MES: Ta prezenterka to oldskulowy ziom Stasiaka
(śmiech)!
STASIAK: No mam nadzieje, że nie skojarzy
tych faktów, ponieważ mogłaby rozpętać się wojna, ITI, POLSAT, to ogromne korporacje, najlepsi
prawnicy, mogłoby być grubo (śmiech).
Trudno było przekonać gości do wystąpienia
w bonusowym kawałku?
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 19
PJUS: Jedni szlifowali formę, drudzy po prostu
pisali i nagrywali, inni potrzebowali więcej czasu.
Najtrudniej było przekonać tych, których nie ma
w tym kawałku (śmiech).
MES: Nie było to łatwe. Nie wszyscy stawili się
na czas, ale i tak wyszedł dobry skurwiel!
STASIAK: Najtrudniej było nakłonić tych
których nie udało się niestety nagrać czyli
Ceu, DJ Panda, Wujlok, ale te smaczki miejmy
nadzieje zagoszczą na następnym albumie.
Czy wiecie coś może o dissach na DJ mEZ’a?
Ktoś może mieć pretensje do tej ksywki...
PJUS: Eazy E nie żyje to może Easy Mo Bee?
(śmiech)
MES: Na DJ’a M–Easy ? Co Ty, żadne dissy
go nie powstrzymają. Podobno jest też niezłym
MC. To wszechstronna postać. DJ mEZ (czyt.
Em-izii) mixtape vol. 1 niebawem w skateshopach!
STASIAK: To jest nasz gracz, człowiek orkiestra, mega postać. Dissować go „to jak trzepać
królową matkę” (śmiech).
Kto wymyślał tematy do kawałków?
PJUS: Moje dwa poszły się jebać, bo ktoś nie
napisał zwrotek (śmiech).
MES: Cały tercet! Nikt nie miał monopolu na
tematy.
Skąd pomysł na skity i który Wam się prywatnie najbardziej podoba?
PJUS: Grammatik zdecydowanie. Juzek
nagrywał wszystko na totalnym freestyle’u
i z jego 15 minutowych gadek wybraliśmy jedną.
Może kiedyś usłyszycie resztę. My spadaliśmy
z foteli.
MES: Wariacje na temat 2cztery7 to patent na
współpracę z ludźmi, którzy akurat nie mieli
końcu.
STASIAK: Pieniądze, lecz nie mówię tu o fortunach, po prostu to umowne minimum, abym
bez nerwów i ze spokojną głową mógł słuchać
muzyki z moja kobietą i nabierać apetytu na
fortunę.
Ulubiony alkohol?
PJUS: Królewskie, Guinness, Ruda i każda
„ruda wóda na myszach”.
MES: Piwo dobre butelkowe, potem wódka.
Może gdzieś czasem zaplącze się Malibu. Wina
nie pijam w ogóle.
STASIAK: Ruda Ursynowska aka Gorzka
Żołądkowa i Piwo Królewskie.
Z całym szacunkiem dla Małolata i powagi
sprawy, to czy akcja „Free Małolat” nie jest
zbytnim uproszczeniem całej sprawy? Takie
hasła łatwo się powtarza, ale mało osób myśli
co one znaczą.
PJUS: Zbytnim upraszczaniem sprawy to jest
wydawanie osądów. Najprościej coś powiedzieć,
a grono chętnych maleje jak trzeba coś zrobić.
Pomijając kwestie oceny działalności Małolata,
bo wyrok wyda Sąd, czy też kwestie pracy organów ścigania i sposobów wpierdalania ludzi na
mukę, stwierdzam jednoznacznie, że nie opuszczam ludzi mi bliskich. Swoje myślę, ale wolę
po cichu, bo zbyt częste gadanie na ten temat
w niczym mu nie pomoże. Nie wiem co
myślą inni i nie oceniam ich postępowania
w tej sprawie. Piszę do Michała listy, wysyłam
książki i czekam kiedy wyjdzie. Gdy potrzeba
coś załatwić, zrobić dla niego, po prostu jestem
tam.
MES: Jeżeli powtarzają to hasło to niech sięgną
głębiej. Masz rację, że Free Małolat to grubsza
sprawa, ale taki krótki zwrot jest potrzebny by ją
BYCIE RAPEREM POWODUJE, ŻE NIE ZAJMUJĄ CIĘ WSZYSTKIE
PROBLEMY „ZWYKŁYCH ŚMIERTELNIKÓW”
z nami rapować na tej płycie, ale ich głosy
po prostu musiały się na niej znaleźć. Moim
faworytem jest Juzek.
STASIAK: Ten pomysł był jakimś klonem wielu naszych pomysłów, ale tak jak powiedział Piotrek, chodziło o to by zaznaczyć w jakiś sposób
obecność tych osób obok nas, a raczej ich głosów,
które po prostu każdy rozpozna obudzony
o 2:47 w nocy. Nie mam faworyta, każdy jest inny
i oryginalny, więc nie chcę któregoś wyróżniać.
nagłaśniać, zbierać pieniądze i w konsekwencji
szybciej doczekać dnia, w którym Michał
wyjdzie na wolność.
STASIAK: Dla nas to po prostu bycie z Miłkiem
cały czas. Staramy się tu robić co tylko jest
w naszej mocy, organizować najby, wysyłać
listy, prasę i przekazywać przez Pezeta czy
rodziców dobre słowo. Jest to nasz przyjaciel
i po prostu czekamy na niego, aby znowu zbijać
z nim codziennie pjone!
Rap wchodzi na salony, więc „taakie panie...”
będą coraz bliżej. Przykłady już były. Może
jednak warto zainteresować się polkami, bez
względu na to co słuchają?
PJUS: Niektóre przykłady są chyba skuteczną
antyreklamą łączenia tych światów (śmiech).
Może nie chciałbym jak Lil Dap mieć fotek
z Brodzik, bo to mi trochę pachnie farsą, ale
poznać zdecydowanie bliżej Cielecką czy
Ostaszewską (śmiech).
MES: Przykłady faktycznie już były, ale my
mierzymy wyżej (śmiech).
STASIAK: To jakiej muzyki człowiek słucha,
mówi o nim bardzo dużo, więc jeżeli jakiejś kobiecie podoba się taka biesiadna nuta to chyba
raczej nie pogadamy o niczym interesującym.
Mes, nie boisz się przesytu? Teraz płyta
2cztery7, a na jesień planowana jest Twoja
solówka. Czym tamta płyta będzie się różnić
od tej?
MES: Prawie w ogóle nie będzie moich bitów,
skoncentruję się na tekstach i patentach na
kawałki, które dalekie będą od tego, co do tej
pory słyszeliście. Póki co nie chcę opowiadać
o czymś, co dopiero powstaje – jak mawiał
Charles Bukowski „to spuszcza powietrze
z kół”.
Muzyka, pieniądze czy kobiety?
PJUS: Seks, muzyka, gorąca kąpiel.
MES: Kobiety – muzyka ex equo, pieniądze na
20 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
Czego Wam życzyć? Zdrowia? Szczęścia?
Kobiet? Końca hiphopolo?
PJUS: Puree z dżemem.
MES: Wszystkiego co wymieniłeś, a koniec
hiphopolo przydałby się chyba najbardziej
słuchaczom!
STASIAK: Myślę, że tyle wystarczy. Dzięki
wielkie za rozmowę.
DRUH SŁAWEK JEST NIEKWESTIONOWANYM AUTORYTETEM
W POLSKIM HIP-HOP’IE. MA
OGROMNĄ WIEDZĘ I KOLEKCJĘ
PŁYT. JEST JEDNYM Z NAJLEPSZYCH DZIENNIKARZY MUZYCZNYCH, KTÓRY POŚWIĘCA SIĘ
SWOJEJ PRACY Z WIELKĄ PASJĄ.
CO O WSPÓŁCZESNYM HIP-HOP’IE
MYŚLI CZŁOWIEK, KTÓRY PAMIĘTA
POCZĄTKI POLSKIEJ SCENY?
Obserwujesz polską scenę hip-hop’ową od momentu jej narodzin. Czy obecny jej kształt i wizerunek
odpowiada Twoim wyobrażeniom z przed lat?
DRUH SŁAWEK: Po pierwsze to polskiej sceny
nie obserwuje od czasu jej narodzin, tylko od czasu,
kiedy wróciłem do Polski. Poza tym nie wiem, czy mi
odpowiada. Nigdy nie miałem żadnych wyobrażeń, tak
samo, jak nie mam dzisiaj żadnego wyobrażenia jak
to będzie wyglądało za 10 lat, ale powiedziałbym, że
generalnie odpowiada to temu co się dzieje wszędzie
na świecie. Rozwija się ona tak samo jak w Niemczech, we Francji czy w USA. Pojawiają się pieniądze,
wchodzi komercja, nie można sprzedać płyty bez
zrobienia wideoclipu. Wszystko jest ok, tylko zależy
czy to jest pytanie na temat jakości, czy na temat
wielkiego sukcesu, jaki odniosła. Dzisiaj nie można
otworzyć nawet takiej gazety jak chociażby Wprost
czy Polityka, żeby nie było artykułu o Hip-Hop’ie,
wszystkie telewizje się prześcigają, teraz akurat wiem,
że Polsat robi jakiś dwunastoodcinkowy program poszukiwania nowych talentów itd. Hip-Hop zrobił się
modny, jest na fali, jest wszędzie.
Od czasu zniknięcia „Raptime’u” z fal Radiostacji,
zacząłeś pojawiać się w wielu niezależnych audycjach hip-hop’owych. Czy fakt ten oznacza, że wciąż
chcesz aktywnie uczestniczyć w polskim życiu hiphop’owym?
DRUH SŁAWEK: Mam audycje w Radiu Aktywnym (Beatstreet w piątki o 19:00), audycje w Radiu
Jazz, ale nie oznacza to, że na siłę chcę uczestniczyć
w polskim życiu hip-hop’owym. Gdyby w jakimkolwiek radiu była audycja, w której puszczanoby taką
muzykę, jaką ja puszczałem w moich audycjach,
to bym nie chciał tego robić. Nigdy nie było moim
marzeniem mieć własną audycję w radiu. Zacząłem
to robić dlatego, że brakowało mi na falach takiej
muzyki, którą chciałbym usłyszeć. Z czasem na
pewno przyszła pewna zajawka na robienie audycji
itd., ale to, że jestem dzisiaj nadal w radiu wynika tylko i wyłącznie z tego, że nadal takiej muzyki nikt za
dużo nie gra. Jest dużo lepiej, ale to dalej jest puszczane tylko w małych ilościach, w małych radiach. Jak
włączysz sobie np. Radiostacje czy Eske, gdzie tzw.
Hip-Hop leci bez przerwy to tam nie ma ani jednego
kawałka, który grywam w swoich audycjach. Robię to
dalej dlatego, że są na to odbiorcy. Nadal nie ma takiej
muzyki w radiu.
Przez wielu jesteś uważany za ikonę polskiego dziennikarstwa hip-hop’owego. Czy Twoim zdaniem
krajowe media zajmujące się tą kulturą stoją na
wysokim poziomie, czy wciąż brakuje im profesjonalizmu?
DRUH SŁAWEK: Jeśli ktokolwiek może być
określony mianem ikony polskiego dziennikarstwa
hip-hop’owego to jest to bez wątpienia Flintstone.
Nigdy w życiu nie uważałem się za dziennikarza
i dalej się nie uważam, zresztą wystarczy przeczytać
cokolwiek co kiedyś napisałem. Generalnie rzecz
biorąc nigdy nie starałem się wypowiadać swoich
opinii w taki sposób, w jaki robią to inni. W moich
artykułach starałem się mówić ludziom o rzeczach,
które się pojawiają, a do których, szczególnie na
początku, nie było dostępu. To do czytelnika potem
należy poszukanie płyty i wyrobienie sobie na jej
temat opinii. Nienawidzę czytania recenzji. Dla
mnie najważniejsze jest, by dziennikarz umieszczał
informacje, że coś się ukazało, a potem już sobie
sam znajdę tę płytę, posłucham jej i jeżeli mi się
spodoba to przeczytam artykuły tego człowieka
i będę kupował każdą rekomendowaną przez niego
płytę, bo będę wiedział jaki on ma gust muzyczny.
A wszelkiego rodzaju analizy, przemyślenia należą
do mnie jako słuchacza. Jak wejdziesz chociażby na
moją stronę internetową www.druhslawek.com, to
nie znajdziesz tam jako takich recenzji, są po prostu
informacje, że się płyta ukazała, kto ją wydał i kto
na niej występuje. Jak czytasz takie rzeczy i siedzisz
w tej muzyce to wiesz, że jak np. gościnnie pojawia
się “taki raper”, czy “taki DJ” to znaczy, że jeżeli
jest dobry i nie jest kolesiem, który pojawia się na
wszystkich płytach za pieniądze, to masz niejako
gwarancję, że ta płyta jest interesująca. Odbywa się
to wszystko na drodze skojarzeń i asocjacji, a nie na
drodze tego, że napisze o tej płycie, że jest dobra.
Dobra, to znaczy, że dla mnie jest dobra, a nie koniecznie dla kogoś innego.
Myślisz, że Hip-Hop jest jeszcze w stanie Ciebie
czymś zaskoczyć?
DRUH SŁAWEK: Tak i nie. Z jednej strony cały
czas wieloma rzeczami mnie zaskakuje, ale nie
jest to ten Hip-Hop, który można usłyszeć w mediach. Ten medialny zaskakuje tylko swoją głupotą,
wprawiające mnie w ogromne zakłopotanie, rzeczy.
Jasne, że jest to fajne. Uważam, że mam naprawdę
zajebisty gust jeśli chodzi o muzykę (śmiech), więc
jeśli ktoś wychował się na moich audycjach to
oznacza, że ma równie dobry gust, że był zainteresowany alternatywą do tego co się działo wokół.
Jesteś posiadaczem jednej z największych kolekcji winyli z czarną muzyką w Polsce. Zbieranie
płyt nadal Cię pasjonuje? Czy właśnie Twoja
płytoteka była bodźcem do otwarcia sklepu?
DRUH SŁAWEK: Cały czas kupowałem, kupuję
i będę chyba kupował płyty, aż do śmierci. Czy
moja płytoteka była bodźcem do otwarcia sklepu?
bry Hip-Hop można robić w Szwecji to myślę,
że w Polsce jak najbardziej też”. Czujesz się zawiedziony widząc, że na polskim rynku dominują
zespoły z tzw. nurtu hiphopolo? Chyba nie taki
rozwój muzyczny miałeś na myśli?
DRUH SŁAWEK: Kiedyś tak myślałem. Natomiast jeśli chodzi o szwedzki rynek to nie mam o nim
bladego pojęcia. Dokładnie tak samo jak w Polsce
jest w Niemczech, we Francji, gdzie dominuje
pewnie „franco polo” i w Stanach, gdzie dominuje
„ameryko polo”. Taki Jadakiss, czy Jay-Z to nie
jest nic innego jak takie właśnie „ameryko polo”.
Tyle, że ich hiphopolo jest wciąż nieporównywalnie lepsze niż nasze. Czy czuję się zawiedziony?
DRUHSŁAWEK
autor: Marcin Jaskula
stopniem komercjalizacji i przewidywalnością.
Natomiast ciągle pojawiają się nowe rzeczy, które
są ciekawe. Dla mnie kwintesencją Hip-Hop’u
jest samplowanie i to cały czas ewoluuje. Na
początku samplowano Jamesa Browna, potem
George’a Clintona, potem przyszedł jazz, potem
samplowano polski jazz, ddr’owski jazz, węgierski
jazz i mówię tutaj o amerykanach, nie o Polakach.
Polacy nic nie samplują. Polacy nie mają pojęcia
o co chodzi w Hip-Hop’ie. Zaskakuje mnie stopień
wyrafinowania niektórych raperów, którzy osiągają
coraz to nowe wyżyny. Nie są to już takie rzeczy
jak np. pojawienie się Rakima czy Run DMC, nie
są to aż tak dramatyczne zmiany, ale cały czas coś
się dzieje, tylko trzeba tego cały czas szukać. Jak
siedzisz i oglądasz Vive czy słuchasz Radiostacji to
Nie. Otwarcie sklepu to był zbieg wielu różnych
okoliczności. Otworzył się w Polsce Stanton,
z którym miałem bardzo dobre układy i w sumie
było to wspólne przedsięwzięcie. To miał być
częściowo sklep z płytami, częściowo ze sprzętem.
Ten sklep to efekt moich marzeń na temat tego, że
fajnie byłoby otworzyć porządny sklep muzyczny.
Dzisiaj wiem, że nie jest to takie proste, jeżeli nie
wręcz niemożliwe. Żeby oderwać takie coś od ziemi to trzeba albo wyciągnąć z kieszeni i zamrozić
w tym sklepie 30-40 tysięcy zeta, albo zrobić tak
jak wiele polskich Record Shop’ów, czyli zaczynać
od dwóch, czterech płyt na półce i się rozwijać
mrówczą pracą. Mnie niestety na to nie stać. Moja
wytrzymałość kończy się po dwóch godzinach. Jak
nie udaje mi się zrobić sklepu w dwie godziny to
Nie, myślę, że ten rozwój Hip-Hop’u jaki nastąpił
w Polsce to normalna droga, to samo się stało na
całym świecie, tyle że u nas trochę bardziej brakuje
sceny underground’owej, nie jest ona widoczna, tak
jak np. w Stanach, gdzie jest bardzo prężna, wydaje
płyty itd. U nas ten powiedzmy drugi obieg trochę
szwankuje. Mało się o tym wie, mało się o tym
mówi. Generalnie wszyscy się zapatrzyli w wideoclipy na Vivie, samochody, łańcuchy, laseczki
i rzucili się, aby robić takie komercyjne rzeczy, które
się sprzedają, które są popularne, ale nie koniecznie
ambitne. Ale czy należy mieć o to pretensje? To jest
normalne. Można gdzieś zarobić pieniądze to ludzie
to robią. Wręcz powiedziałbym, że byli by głupi,
gdyby mogli robić to co robią w tej chwili, a tymczasem nagrywaliby jakieś ciężkie undergroundowe
NALEŻY ROBIĆ TO W CO SIĘ WIERZY I NIE OGLĄDAĆ SIĘ ZA SIEBIE.
ciężko jest być czymkolwiek zaskoczonym.
Czujesz satysfakcję, że wiele osób słuchających,
bądź tworzących dziś polski Hip-Hop wychowało
się na Twoim „Raptime’ie”, że dla wielu był to
wyznacznik jakości, jeśli chodzi o tę muzykę?
DRUH SŁAWEK: Nie da się ukryć, że owszem.
Kiedyś tak nie było, dopiero, kiedy zacząłem się
trochę ruszać i pojawiać na różnych koncertach
w kraju, albo grać w klubach to ludzie zaczęli
przychodzić i mówić takie miłe, za każdym razem
po prostu to olewam. To jest tak jak z grami komputerowymi, jak nie udaje mi się jakiejś wygrać,
powiedzmy w 15 minut, to nie ma szans, żebym
w życiu kiedykolwiek do takiej gry powrócił. Dlatego najbardziej lubię wciąż Space Invaders z czasów
Atari, które najczęściej wygrywałem. Wychowałem
się na Space Invaders i to mi tak już do końca życia
zostanie (śmiech).
Powiedzialeś kiedyś: “niesamowite wrażenie
zrobił na mnie szwedzki Looptroop, jeśli tak do-
utwory, których nikt nie kupuje. Poza tym to jest
normalna funkcja podaży i popytu. Skoro ludzie
chcą tego i chcą za to płacić to to dostają.
I tradycyjnie na koniec słowo na niedzielę.
DRUH SŁAWEK: Należy robić to w co się wierzy
i nie oglądać się za siebie. Nie robić nic dla kogoś,
robić wszystko dla siebie, a jeżeli naprawdę w to wierzysz i to co robisz jest dobre, to ludzie na pewno
to odkryją i będą tego słuchać. Robienie rzeczy
pod publikę ma krótkie nogi. Chociaż patrząc po
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 21
LEREK JEST ZNANY OD DAWNA, ALE
PRAWDZIWĄ SŁAWĘ PRZYNIÓSŁ MU
UBIEGŁOROCZNY HIT „WEŹ TO POCZUJ” NAGRANY WSPÓLNIE Z ONAREM.
JEDNI BAWILI SIĘ DO TEGO KAWAŁKA,
INNI WYTOCZYLI PRZECIWKO LERKOWI
CIĘŻKIE DZIAŁA I OKREŚLILI GO JAKO
HIPHOPOLO. JEDNAK ON, NIEZBYT SIĘ
TYM PRZEJMUJĄC ROBI SWOJE I IDZIE
DALEJ. PRZECZYTAJCIE CO MA DO
POWIEDZENIA, PO WYDANIU SWOJEJ
NOWEJ EPKI.
DOWNLOAD:
LEREK: Nie. Jak byłem zapraszany to nagrywałem
refren i wychodziły z tego niezłe rzeczy. Nie czuję
się jakiś featuringowy, nagrałem w końcu solowy
materiał (śmiech).
Bo bez Ciebie (promo-mix)
Bo bez Ciebie (video)
Moja Panienka (video)
“Weź to poczuj” był dla Ciebie początkiem
sławy? Co dziś, po roku od wydania tego
kawałka, czujesz słuchając tego utworu?
LEREK: Jest dobrym kawałkiem klubowym, ale
jak to zawsze bywa zdania są podzielone. Cieszę
się, że go nagrałem i na pewno przez to, iż był tak
popularny, więcej ludzi mnie zaczęło kojarzyć.
Czy wiedziałeś (video)
Drugie piętro (video)
Weź to poczuj (video)
LŻEJSZEKAWAŁKI
Czy w Polsce brakuje R’n’B i czy ten rodzaj
muzyki przyjmie się u nas?
LEREK: Nie ma dużo ludzi na polskiej scenie,
którzy są konkretnie w tym nurcie, ale nie sądzę
żeby to była jakakolwiek przeszkoda dla zaakceptowania tego rodzaju muzyki.
dały, odkryłem więcej możliwości w swoim głosie.
A czy w Polsce są producenci, którzy potrafią
robić bity pod R’n’B?
LEREK: Jest wielu młodych utalentowanych producentów, których tylko wystarczy nakierunkować,
pokazać co chce się uzyskać i oni to zrobią.
Współpracuję obecnie z takimi ludźmi jak RX,
EMER, MES.
Kim się inspirujesz?
LEREK: Ostatnio słucham dużo takich wykonawców jak: Lemar, Charlie Wilson, Luter Vandross,
ale żeby nazwać kogoś jakimś guru to chyba nie.
Nie boisz się, że po takich piosenkach i takiej
tematyce, przylgnie do Ciebie etykietka idola
nastolatek?
LEREK: Nie, raczej nie. Każdy ma jakieś lżejsze
Czy śpiew to Twój patent na wyróżnienie się
wśród raperów?
LEREK: Nie jest to jakiś patent. Po prostu jestem
wokalistą, oni są raperami i nie porównuje tego
Miewasz takie historie miłosne, o których opowiadasz, czy to tylko fikcja literacka?
LEREK: To co napisałem może być czasem ubarwione, może być też lekkim wymysłem, ale zawsze
po części musiałem mieć coś takiego w głowie, coś
musiało mnie popchnąć do tego, iż napisałem taki
tekst, a nie inny. Ale nie odbierałbym go w 100% na
autor: Sebastian Muliński
Jak to jest, że warszawscy raperzy tak
chętnie zapraszają Cię do swoich kawałków,
a śpiewającego Donia ostro krytykują. Gdzie
jest według Ciebie ta granica? W czym tkwi
różnica?
LEREK: Różnica jest taka, że Doniu uważa się
za rapera, a do tego jeszcze śpiewa sobie w refrenach. A ja uważam się za wokalistę i śpiewam od
początku do końca, nie przypinając do siebie na siłę
jakiegoś hip-hop’owego stylu.
Dlaczego na Twojej epce nie ma żadnego damskiego featuring’u?
LEREK: Miały być, ale terminy nas goniły i nie
zdążyliśmy z tym na ta płytę.
Chciałbyś się sprawdzić w stylistyce ulicznej?
RÓŻNICA JEST TAKA, ŻE DONIU UWAŻA SIĘ ZA RAPERA, A DO TEGO JESZCZE ŚPIEWA SOBIE
W REFRENACH. A JA UWAŻAM SIĘ ZA WOKALISTĘ I ŚPIEWAM OD POCZĄTKU DO KOŃCA
kawałki, jeśli chodzi o tekst, jak i bardziej osobiste,
które już nie są takie lightowe.
poważnie, a w każdym razie nie zawsze.
Nie jest tak, że wielu ludzi skreśliło Twoją epke
zanim ją przesłuchali?
LEREK: Zastanówmy się, jak można ocenić coś,
czego się nie usłyszało czy zobaczyło. Jak komuś
nie pasuje to nie musi jej słuchać, ja go do tego nie
zmuszam. Płyta jest dosyć odważna jak na naszą
zaszufladkowaną scenę i może to ludzi jakoś
zniechęca? Nigdy nie oceniam zanim nie stestuję.
Czasem po prostu nie mam ochoty testować, ale nie
skreślam.
“Tymi dograł się do Lerka z featu zrobił swój
kawałek / czy wiedziałaś o moich rozmiarach”
- tak nawija Pih w swoim kawałku “2004”. Jak
możesz to skomentować?
LEREK: Ostatnio nawet się widziałem z Pihem
i gadaliśmy o tym kawałku i skwitował to tak, iż nie
mam co się doszukiwać dissu na siebie, bo go po
prostu tam nie ma. Resztę pozostawia mi do własnej
interpretacji. A poruszył tu kwestie kawałka “Czy
wiedziałaś”, który w nieoficjalnej wersji wcześniej
był tylko mój, bez żadnego innego wykonawcy.
Czy bierzesz lub brałeś jakieś lekcje śpiewu?
LEREK: Tak, praktykowałem takowe akcje.
Chodziłem na Emisje głosu. Na pewno wiele mi
Bardzo często jesteś zapraszany na gościnne
występy. Z czego to wynika? Czy nie czujesz się
takim trochę “featuringowym” artystą?
22 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
LEREK: Tak, myślę, że już na LP to będzie
możliwe do stestowania.
Planujesz jakieś koncerty? Jeżeli tak, to jak one
by wyglądały?
LEREK: Koncerty już jakieś się zaczynają, ale
jeszcze nie znam konkretów. Jak zawsze zapomnę
i pewnie dowiem się dzień przed.
Na Forum Hip-Hop.pl jesteś dosyć popularną
osobą. Lubisz tematy o sobie?
LEREK: Na Waszym forum to jest wiele tematów
o każdym i o nikim, więc kogokolwiek się nie spytasz to pewnie był o nim temat. Do forum mam
dystans i za bardzo się nie wczuwam w to co piszą
ludzie, którzy mnie osobiście nie znają.
ROZMAWIALI: DEZINTE&KOSTNER
NIE PIENIĄDZE KRĘCĄ ŚWIATEM
Przed warszawską imprezą w CDQ odbyło się
spotkanie z Afrika Bambaataa. Poniżej znajdziecie
zapis z przebiegu rozmowy.
Co myślisz, o tym co obecnie dzieje się w HipHop’ie? Byłeś tu w końcu od początku. Czy
starsze czasy były lepsze niż dzisiejsze?
A.B.: Po pierwsze chcę powiedzieć, że to dla mnie
zaszczyt być tutaj w Polsce. Ostatnio świętowaliśmy
10 lat polskiej wolności. Hip-Hop dziś jest bardzo
komercyjny, zapomniał o swych korzeniach. To
wina radia, które puszcza nieodpowiednią muzykę
i zaszczepia ją w słuchaczach. Mało promuje się
technicznych czy zabawowych rzeczy, głównie
prezentowany jest gangsta rap. Chciałbym usłyszeć
Commona, Electro-pop, hip-house, wszystkie typy
Hip-Hop’u. Natomiast prezenterzy pokazują to
co twierdzą, że ma definiować gatunek. Nie grają
całego przekroju muzyki. Ukazują tylko dziwki,
narkotyki, przemoc i zapominają o pozytywnych
uczuciach.
Czy nie uważasz, że Hip-Hop przeszedł przez
wszystkie stadia i teraz zatoczył koło? Pomimo
zalewu komercji zaczyna powoli powracać do
korzeni.
A.B.: Dzisiaj Hip-Hop kręci się bardziej wokół
pieniędzy i dziwnych relacji. Jeśli słuchasz HipHop’u to musisz mieć broń i palić jointy, żeby
słuchać metalu musisz nosić znak 66 na szyji
i zabić rodzinę, natomiast by słuchać house’u musisz brać narkotyki. Istnieją dziwne zasady i przekonania dotyczące tego jaki powinieneś być by być
prawdziwym fanem danego gatunku muzycznego.
To spacza światopogląd.
ich album. Był doskonały. Stwierdziłem, że muszę
tego użyć. Zacząłem szukać tego więcej. Znalazłem
kilka innych fajnych grup. Chciałem zrobić coś
fajnego. Dziś ludzie nie wymieniają tych, których
sample użyli. Ja zawsze oddaję im szacunek
i dziękuję, że mogłem zrobić coś nowego. Dzięki
temu również słuchacz może poszperać i znaleźć
coś dla siebie.
Mówi się, że sławne “zzz”, zostało wymyślone na
freestyle’u, gdy jeden z MC’s zapomniał tekstu.
Czy to prawda?
A.B.: Zdarza się zapomnieć tekstu. Wtedy trzeba
wczuć się w klimat i jechać dalej. Czasami mogą
wyjść z tego bardzo ciekawe rzeczy.
Jaki jest związek między Hip-Hop’em,
a przemocą?
A.B.: Ameryka sama to propaguje, to nie jest wina
Hip-Hop’u. Mówią, aby nie używać broni, ale
w telewizji nonstop pokazują broń. Przemoc jest
wszędzie, więc weszła również w Hip-Hop.
Czy myślisz, że nadal istnieje rap z przekazem,
który ma konkretną treść?
A.B.: Tak, jest pełno takiego rapu, ale stacje tego
nie puszczają. Jest jakaś konspiracja, wszyscy się
kopiują w mediach. Puszczają słabe rzeczy. W internetowych stacjach usłyszysz dużo lepszych rzeczy.
Ten prawdziwy, dobry Hip-Hop nadal funkcjonuje.
Czy nie uważasz, że obecnie gangsta rap przejmuje kontrolę nad Hip-Hop’em, że nowa szkoła
gangsta rapu jak 50 Cent czy jemu podobni,
psują wizerunek Hip-Hop’u? Zapominają o pozytywnych aspektach?
prawdziwą kulturę hip-hop’ową i zaszczepiać ją
w młodych.
Co myślisz o grupach typu Big Tymers lub
programach jak MTV Cribs, pokazujących
pieniądze? Przecież Hip-Hop zaczął się na ulicach, u ludzi którzy nie mieli pieniędzy.
A.B.: Po pierwsze musisz zdefiniować co to jest HipHop. Ty raczej mówisz o rapie. Wielu z tych ludzi
robiło różne rzeczy przez lata. Czy ktoś pamięta
Go-Go music w Hip-Hop’ie? Mało kto wie, że Lil
Jon, kiedyś robił electro-pop i jamajskie rytmy.
Następnie wymyślili taki typ rapowania i tę tematykę
dziwek itp. To wszystko nie stało się w chwilę.
Czy uważasz, że można robić afrocentryczny
rap? W pewnym momencie grupy typu Public
Enemy czy ATCQ zniknęły. Nie są już na topie.
Czy jest w tym wina mediów? Czemu kiedyś to
puszczały, a teraz nie?
A.B.: To dlatego, że zmienili się ludzie w radiostacjach. Wtedy to pokazywano jako gorące i narzucano innym, teraz są tam inne rzeczy. Kiedyś miałeś
reklamy Sneakersów w Source, teraz masz co innego. Każdy ma prawo wierzyć w swoje rzeczy
i nikt nie powinien nikomu nic narzucać, ani swego
Boga, ani religii, ani tego czy lepszy jest Nick Jagger czy Beatlesi.
Kiedyś Hip-Hop był świeży, teraz jest ciężko
wymyśleć coś nowego. Łatwiej naśladować
pewne trendy. Zostało coś jeszcze?
A.B.: To jest indywidualna kwestia. Są ludzie
co chcą brzmieć jak Chingy, są tacy co chcą być
jak Eazy-EW, są również tacy co przyspieszają
HIP-HOP DZIŚ JEST BARDZO KOMERCYJNY, ZAPOMNIAŁ O SWYCH KORZENIACH.
Starszy Hip-Hop bardziej korzystał z sampli,
a nowy idzie w dziwną stronę?
A.B.: Nie dzielę Hip-Hop’u na starą czy nową
szkołę. Poprostu to jest trueschool, prawdziwa
muzyka. Nadal jest wiele dobrych zespołów,
które dziś robią świeże rzeczy. Czasy nie mają tu
znaczenia. chodzi o mentalność. Dziś poprostu
większość ludzi próbuje być gangsterami i to się
bardziej rzuca w oczy. Tak jakby ktoś poszedł na
film karate i później chciał być karateką. Jest wielu
naśladowców, wśród słuchaczy, przenoszących
negatywną energię z tego co słyszą w radiu czy
widzą w telewizji.
Historia “Planet Rock”? Użyłeś tam sampli z Kraftwerk. Czy miałeś jakieś problemy
w związku z tym ze strony zespołu?
A.B.: Poprostu szukałem sobie sampli i znalazłem
A.B.: Mówiłem to wiele razy, wielu grupom.
W Hip-Hop’ie jest miejsce na każdy styl, ale trzeba
robić muzykę z duszą. Nie można robić niczego sztucznie, na siłę. Hip-Hop ma wiele aspektów.
bity i powstaje jungle z Hip-Hop’u. Używają też
dźwięków hip-hop’owych aby coś zrobić nowego,
np. grupa Prodigy. Nadal można coś wymyślić, tylko nie każdy jest w stanie to zrobić.
Nieuważasz, że pieniądze niszczą wizerunek
Hip-Hop’u, przestaje być szczery?
A.B.: Na pewno tak, ale to nie pieniądze kręcą
światem. Pytanie tylko, jak duży wpływ mają na
kulturę i czy rzeczywiście w życiu chodzi tylko
o bling-bling i ching-ching?
Czy myślisz, że Hip-Hop musi być po angielsku? W europie raczej każdy nagrywa w swoim
języku. Co jest lepsze?
A.B.: Myślę, że każdy kraj musi mieć swoje wyczucie kultury hip-hop’owej. Musisz robić swoje, a nie
kopiować styl amerykański. W swoim kraju rapuj
po swojemu, o swojej kulturze, dla swoich rodaków.
Nie naśladuj Ameryki poprzez rapowanie po angielsku. Twój język mówi o Twoich socjalnych problemach. Tak jest we Francji, Brazylii czy Niemczech. Robią po swojemu, a to jest dobre. Czuć
w tym prawdę.
Jak to jest w USA z szacunkiem? W Polsce wielu
ludzi nie ma szacunku dla pionierów. Jak jest
z tym w Stanach? Czy ludzie pamietają Puliv
Enamy, Boogie Down?
A.B.: Zulu Nation daje szacunek całej starej szkole.
Uczymy tego. Są ludzie, którzy próbują zachować
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 23
BIZNES NA
HEJTERACH
rozmawiał Sebastian Muliński
TO JEDNA Z NAJBERDZIEJ KONTROWERSYJNYCH POSTACI
NA POLSKIEJ SCENIE. RAPER,
KTÓRY ŚWIETNIE POCZUŁ
JAKA CIENKA JEST GRANICA
POMIĘDZY MIŁOŚCIĄ PUBLIKI,
A NIENAWIŚCIĄ. SAM JEDNAK
DOSKONALE WIE, W KTÓRĄ
STRONĘ IDZIE. PRZECZYTAJCIE
O TYM JAKIE MEZO MA PLANY,
STOSUNEK DO HEJTERÓW I GDZIE
WIDZI SWOJE MIEJSCE NA SCENIE.
Przede wszystkim najlepsze życzenia z okazji
ślubu. Mam nadzieje, że będziecie szczęśliwi.
Czy wesele się udało? Ile procent gości zawitało
na poprawinach?
Mezo: Wesele bardzo udane. Poprawin nie było bo
miałem koncert następnego dnia. Poza tym jestem
zwolennikiem teorii „raz a dobrze”.
Długo czekałem z tym wywiadem, żeby zobaczyć
co się stanie jak Mezo wyda nową płytę. I...
chyba nie stało się nic. Dlaczego nie ma takiej
eksplozji jak po “Mezokracji”?
MEZO: Po pierwsze: nie ma takich hitów jak na
„Mezokracji”. W każdym razie takim hitem nie
okazał się numer „Nie ma nic”. Po drugie: hejting
dotarł do dzieciaków. To jest doprawdy frustrujące
jak widzę np. 12-latka który po koncercie próbuje
mi tłumaczyć, że nie robię prawdziwego Hip-Hop’u
czy coś takiego. Stary nazwij to jak chcesz HIPPOP, POP-RAP. Mam do gdzieś. To po prostu
moja muzyka. Chcesz to słuchaj, nie chcesz odstaw.
Chore akcje. Ludzie inteligentni potrafią pewne
rzeczy zrozumieć. Mniej rozgarnięci mają z tym
problemy. Jestem dumny z „Wyjścia z Bloków”.
To moja najlepsza płyta a i sprzedaż jeszcze skoczy, uwierz. Mamy parę singli do wydania jeszcze.
„Ważne” już robi swoje i pomaga płycie, choć się na
niej nie znajduje.
znesem i tworzę zupełnie niezależnie. Gdy mam
gotowy album daje do wytwórni i tu już ruszają
konkretne działania marketingowe, promocja itp.
itd. Nie robię muzyki dla 100 osób z sąsiedniego
bloku. Chce żeby usłyszało to tysiące, setki tysięcy
osób. Chcę rapować i zarabiać na tym pieniądze. Nie
wiedzę w tym nic złego.
Straciłeś nadzieje, że słuchacz to człowiek otwarty na świat, który ma swoją opinię?
MEZO: Nie straciłem, ale czasem w tą wątpię.
Niektórzy ludzie są jak chorągiewki. Myślą masowo. Dziś dostaje dużo maili, że podoba im się nowa
płyta, nowy teledysk „Ważne”. Jestem pewien, że
spory procent tych osób przestanie lubić te utwory
gdy zaczną one być „nazbyt popularne”.
Festiwal Opole 2005. Rozumiem, że można
twierdzić, że to święte miejsce polskiej piosenki, że to ważny festiwal... ale stajesz w jednym
rzędzie z nie lubianymi i przestarzałymi twarzami z TV. Może właśnie za to ludzie Cię nie
lubią?
MEZO: Zacznijmy od tego, że generalnie to ludzie
mnie lubią, a jak każda znana, popularna i może
nieco kontrowersyjna postać mam też swoich przeciwników. Tu będzie znowu coś o inteligencji. Każdy
kto trochę pomyśli wie, że występując, rywalizując
na scenie z takimi wykonawcami jak Andrzej Piaseczny, Mietek Szcześniak, Monika Brodka czy
nawet Golce nie jestem automatycznie kimś kto
gra taką muzykę jak oni. Każdy ma swój styl, który
jakiejś grupie odbiorców się podoba. Owszem razem
możemy być brani jako szeroko pojęta scena pop,
ale mi to niczego nie narzuca. Gram swój kawałek
tak jak chcę i jadę do domu.
“Każdy chce na rapie hajs trzepać / i nic w tym
złego byle godnie”. Sto procent prawdy. Tylko
gdzie Ty definiujesz granicę?
MEZO: Granicą jest bycie w zgodzie z sobą. Każdy
z nas inaczej postrzega swoja działalność. Dla jednego rzecz będzie w porządku, dla innej osoby to
już będzie złe. Niektórzy zarabiają duże pieniądze
właśnie na trzymaniu się tych purytańskich hiphop’owych zasad. Dla mnie są one za wąskie. Dlatego wyszedłem z bloków.
nie posąg z jednej bryły” – rapowałem już tak na
demówce z 2001r.
Zgodzisz się z tym, że znalazłeś się gdzieś
pomiędzy rapem a muzyką rozrywką. Z jednej
strony zbyt komercyjny dla fanów rapu, a z drugiej strony zbyt inteligentny, zaangażowany jak
na prostą muzykę rozrywką?
MEZO: Zgodzę się. Ale nie uważam że rap to
muzyka wyłącznie inteligentna, ambitna i twórcza,
a artyści sceny pop to debile grający pod publikę.
Tutaj nie ma biało-czarnej rzeczywistości. Jest wiele
różnych odcieni. Moja nowa płyta jest mocno hiphop’owa i tego nic nie zmieni, ale nie ukrywam że
jaram się hip-popową jazdą a la Will Smith i w tym
kierunku też być może będę coś robił.
Lata 2003 i 2004 to był Wasz czas. Teraz to
wszystko lekko stanęło. Zastanawiałeś się kiedyś
nad tym, jak nie rap to co?
MEZO: Jak nie rap to trochę szkoły. Jak nie rap to
jakiś biznes. Mam żonę, dziecko w drodze. Myślę
poważnie o przyszłości i mam wiele patentów
na życie. Na pewno sobie poradzę jeśli zdrowie
dopiszę.
Cofnijmy się do 2003. wychodzi “Mezokracja”, jesteś ciągle cenionym Lajnerem, a nie
zniesławionym Mezem. Co zmieniasz? Może
inaczej dobrać single? Może uważać na ksywę?
Może kilka koncertów mniej? A może nic?
MEZO: Nie lubię rozważań typy co by było gdyby.
To jak płacz nad rozlanym mlekiem, takie stereotypowe polskie myślenie. A przecież mogłem być,
mogłem mieć? Czy to się komuś podoba czy nie
jestem dumny z tego co osiągnąłem. Parę dobrych
lat działałem w podziemiu, wydałem 3 nielegale,
jeździłem po całej Polsce za przysłowiowego browara. Potem nastał czas legali. Naturalna konsekwencja. Zmierzenie się z dużą sceną i sprzedaż
ponad 20tys płyty. Oczywiście, że po drodze były
mniejsze lub większe błędy, ale nie popełnia ich ten
kto siedzi w domu przed komputerem i klika jacy to
inni są źli. Dziś mam prawie 23 lata i jestem pewien,
że dzięki szkole życia jaką dostałem przez ostatnie
3 lata poradzę sobie z niemal każdym problemem.
MAM PRAWIE 23 LATA I JESTEM PEWIEN, ŻE DZIĘKI SZKOLE ŻYCIA JAKĄ DOSTAŁEM PRZEZ
OSTATNIE 3 LATA PORADZĘ SOBIE Z NIEMAL KAŻDYM PROBLEMEM
Kilka pytań odnośnie preambuły, bo to niejako kwintesencja tego albumu. “Hip-Hop to
wolność, prawo do bycia sobą, bycia oryginalnym” a z drugiej strony, sam mówisz, że to
biznes, płacenie pensji i teraz, mając rodzinę,
poczujesz to pewnie jeszcze bardziej. Czy takie
podejście się nie wyklucza?
MEZO: Nie ma tu żadnej sprzeczności. Najpierw
robimy muzykę, ja piszę słowa. Jestem ponad bi-
24 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
Czy w tym otwieraniu głów i robieniu swojego
nie poszedłeś krok za daleko i przeniosłeś rap
z ulicy na salony za szybko. Może on by tam
doszedł, tylko wolniej, spokojniej?
MEZO: Rap nie jest na żadnych salonach. Ani ja
nie jestem na salonach. Nie czuje się też reprezentantem całej hip-hop’owej społeczności. Gram
swoją muzykę i tyle. A niektórzy raperzy choćby
bardzo chcieli nie pójdą „szerzej” bo z definicji są
przeznaczeni dla niszowego odbiorcy. „Hip-hop to
Na tej płycie często próbujesz się rozliczyć z hejterami, określeniem hiphopolo (choć nie pada
nigdy na płycie), anonimowymi przeciwnikami
w rapgrze. Tylko takiego bragga nie zawsze
dobrze się słucha. Czy dobry rap nie broni się
sam? Trzeba o tym mówić?
MEZO: Ja stwierdziłem, że trzeba. Miałem w sobie potrzebę wyrzucenia o tym paru zwrotek i tak
zrobiłem.
DOWNLOAD:
Nie ma nic (video)
Jest nas wielu (video)
Panczlajner (video)
Żeby nie było(video)
Kiedyś powtarzałeś, że dzień bez freestyle’u to
dzień stracony. Czemu nie postarasz się pokazać
swoim oponentom umiejętności i nie wystartujesz na WBW? Może jednak warto Cię tam
spotkać.
MEZO: Heheheh. Żartujesz. Przecież ja o tych
koleszkach poza może Dużym Pe, Kamelem i Dioxem prawie nic nie wiem. Czym miałbym im
jechać? A oni na mnie mieliby przygotowane 1000
panczy. Publika też pewnie nie byłaby obiektywna.
2 lata temu byłem wielkim fanem fristajlu i gdyby
nie sukces „Mezokracji” pewnie pojawiałbym się na
imprezach typu WBW. Dziś fristajluje mało i o dziwo nawet dzień bez fristajlu może nie być stracony.
Wolne daje raczej tylko po whisky z Owalem i ziomami po koncertach w hotelach. Ale podziwiam
wszystkich dobrych na wolno. To prawdziwa sztuka.
“Jest nas wielu” to śliski temat. Łatwo o popu-
Z drugiej strony w tekstach społecznych coraz
bliżej Ci do Łony, zresztą często pojawia się w
cutach. Myśleliście żeby coś nagrać? To mógłby
być ciekawy utwór z wielu względów.
MEZO: Łona to inteligentny koleś, którego bardzo
cenie. Kiedyś robiłem z nim nawet wywiad jako
dziennikarz. Specjalnie do Szczecina na godzinę
pojechałem. Nagrywa sobie ambitne płyty, ma powszechne poważanie, nie miesza się za bardzo w to
co dzieje się na scenie. Kawałek z Łoną zrobiłbym
bardzo chętnie. Czas pokaże.
na to wpadł?
MEZO: To praca mojego dobrego kumpla, Sewera.
Nic dodać nic ująć. Profesjonalna robota i genialny
pomysł. Polecam sprawdzić na www.mezotabb.pl
A może jest jakiś inny raper, z którym chciałbyś
nagrać numer?
MEZO: Tylko i wyłącznie mój mentor – Fresh
Prince a.k.a. Will Smith
Czy przyszłość to “Mezokracja”?
MEZO: Mezokracja to przeszłość, ale jej duch
będzie obecny. Teraźniejszość to „Wyjście
Z Bloków”, a przyszłość to nowa płyta z Tabbem +
oldskulowy projekt z WDK.
Czy Tobie w ogóle zależy na tym, żeby było
mniej tych wszystkich hejterów, czy już Ci jest
to obojętne?
Po co tak podkreślać powrót do starej szkoły
przez okładkę i preambułę?
MEZO: Bo bardzo lubię starą szkołę. Hip-Hop
jako zabawa, jako rywalizacja na słowo, radość ale
i konkretny materiał do przemyśleń. Koniec lat 80 to
dla mnie najlepszy okres w historii Hip-Hop’u.
Nadchodzi czas ważnych wyborów, Ty studiujesz
politologię. Co byś chciał przekazać ludziom
NIEKTÓRZY ZARABIAJĄ DUŻE PIENIĄDZE WŁAŚNIE NA TRZYMANIU SIĘ PURYTAŃSKICH
HIP-HOP’OWYCH ZASAD. DLA MNIE SĄ ONE ZA WĄSKIE. DLATEGO WYSZEDŁEM Z BLOKÓW.
lizm, banalne hasła, z których mało się pamięta.
Czy naprawdę ten utwór, wydany pół roku po
pomarańczowej rewolucji pomógł komukolwiek?
MEZO: Tobie na pewno nie pomógł, skoro tak
mówisz. Są ludzie którzy mają inne zdanie. Ja
nagrałem zwrotkę. Wydaje mi się, że to dobre 30
sekund utworu. Powiedziałem co myślę na temat
i tyle.
MEZO: Zależy mi na tym żeby było mniej głupoty,
ale to jak walka z wiatrakami. Z hejterów ostatnio
dużo się śmiejemy. Może robić dla nich specjalne
fora gdzie będę mogli uzewnętrzniać swoje frustracje? Może specjalne koncerty dla hejterów:
Przyjdź na koncert! Za jedyne 25 zł będzie mógł
pokazać faketa swojemu najbardziej znienawidzonemu artyście!” Piękny biznes.
przed wyborami?
MEZO: Głosujcie zgodnie z własnym sumieniem i odpowiedzialnie. Nikomu niczego nie chcę
sugerować.
Czego Ci życzyć?
MEZO: Zdrowego dziecka, zdrowia i sukcesów.
Okładka to osobny temat – świetny pomysł. Kto
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 25
WYTRAWNI FORUMOWICZE
ZNAJĄ GO NA PEWNO. ZNAJĄ
GO TEŻ POSZUKIWACZE DOBREJ
MUZYKI NA HIP-HOP.PL, KTÓRZY
REGULARNIE PRZESŁUCHUJĄ
MP3 ZAMIESZCZANE U NAS.
ŚWIETNY POLSKI PRODUCENT NA
EMIGRACJI W KANADZIE – OTO
PATR00 I ROZMOWA NA TEMAT
JEGO PŁYTY „RANDOME NOTE”
zaistniałem. Jeśli przyjmę takie założenie to stało
się to poprzez regularną zajawkę na robienie rapu.
Był okres, że przyjeżdżałem do studia około 10
rano, wkurwiony, że tak późno, posiedziałem
z 5 godzin, później leciałem na wykłady, albo i nie,
wracałem do studia i siedziałem sam bądź z Piotrasem i Krychem, czyli Ortega Cartel do godziny
3-4 rano. Tak dzień w dzień. Nie zawsze ten czas
wykorzystywaliśmy produktywnie, ale zawsze,
nawet jeśli “pod wpływem”, oscylowało to wokół
działań z rapem. Staram się wykorzystywać internet, fascynuje mnie to medium, jako narzędzie
manipulacji, eksperymentów socjologicznopromocyjnych i jako forma kontaktu z ludźmi
poszukującymi muzyki. Na pewno Random Note
był dla mnie osobiście dużym krokiem naprzód.
Dzięki łatwej dostępności płyty, wiele osób miało
szansę ją usłyszeć, zanalizować, może docenić,
a może polubić. Reasumując, wszystkie te elementy
na pewno pomagają jakoś tam zaistnieć. Choć nie
oszukujmy się, publiczność dnia dzisiejszego to
wygłodniała, rozkojarzona, ostro zaprogramowana
armia, ciągle głodna nowych twarzy, nowych płyt,
nowych sensacji. Dzisiejsza nowość w świadomości
wielu, za 9 dni będzie już wspomnieniem. Płyta,
która wyszła dzisiaj i której teraz szukają na internecie, nie będzie już tak jarać za kilka dni. Istnieć
w świadomości dziś, nie znaczy dużo więcej niż
być wspomnieniem.
Czy konsultowałeś z raperami tematy utworów?
PATR00 W ŚWIECIE
rozmawiał Sebastian Muliński
MATRIXA
Czy istnieje coś takiego jak rap-podziemie internetowe?
PATR00: Z mojej perspektywy nie istnieje inne.
Wszystkie podziemne produkcje, które udaje mi
się przesłuchać zaistniały internetowo. Jest to naj-
inny do mnie nie dociera, bo niby jak? Nie
istnieję bez tych światłowodów, kabli i serwerów.
To jest moja scena, szatnia i publiczność. Matrix
człowieku! (śmiech).
PATR00: Nie było takiej potrzeby. Rozmawialiśmy
o tekstach, ale tylko w trybie dokonanym. Jeśli
czułbym, że teksty nie nadają się to by ich na albumie nie było. Jako, że znałem wszystkich gości
już przed propozycją ich wystąpienia, to czułem
ISTNIEĆ W ŚWIADOMOŚCI DZIŚ, NIE ZNACZY DUŻO WIĘCEJ
NIŻ BYĆ WSPOMNIENIEM
mocniejsza i jedyna, jak na razie, forma promocji
w podziemiu. Jestem złym obiektem do takich
pytań, bo znam tylko underground internetowy,
26 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
W jaki sposób zaistniałeś w szerszej
świadomości?
PATR00: Ciężko mi samemu stwierdzić, że
czego mogę się spodziewać. Nie było obaw, że
będą anioły, czy psy, czy suczki, czy inne zwierzęta
(śmiech). Chłopaki są pro i wiedzą dobrze czym
DOWNLOAD:
RANDOM NOTE (nielegal)
jest rap, a czym jest przypał. Byłem spokojny.
Jak w ogóle przebiegała współpraca?
PATR00: Robiłem bity, chłopaki nagrywali do
nich, wysyłali mi wokale i robiłem z tego numery.
Tak w skrócie to wyglądało. Nie było zgrzytów,
problemów, bądź nieprzyjemności. Sprawny, profesjonalny proces.
Czy masz jakieś propozycje oddania bitów na legalne płyty?
PATR00: Propozycji było już kilka, ale nie zawsze
wydawały mi się korzystne. Czasem temat się
deaktualizował samoistnie i nie działo się nic dalej.
Podchodząc do tematu ogólnie, to legale są fajne,
Najbardziej owocnie idzie z O-Ginem, którego
kiedyś poznałem dość przypadkowo i bardzo dobrze się złożyło. Phillip ma wrodzoną charyzmę,
talent i powoli coś większego chcemy złożyć,
ma być teledysk i inne fanaberie. Nagrywam też
z francuzami, była jedna nu-soulowa murzynka,
był Chillmasta X, którego notabene mogli nieliczni
usłyszeć na winylu Rap Francuski EP, wydanym
przez Tymka. Staram się działać na wielu frontach,
lokalnie, w Polsce, globalnie.
Jak porównasz polski rap do tego zza oceanu?
PATR00: Polski rap, ten z tych “fajnych” teledysków, kręconych przez podstarzałych bądź
niedojrzałych operatorów, rymowany przez za-
masz z kim nagrywać?
PATR00: Ogólnie zaczynałem od kawałków instrumentalnych w momencie, gdy się za to zabierałem.
Random Note to miała być płyta instrumentalna.
Chociaż może zawsze miało tak być, jak jest. Nigdy
nie analizowałem zagadnienia zbyt dogłębnie.
Po prostu robiłem numer i miałem tam swój koncept. A nagrywać to zawsze z kimś można. Dzisiaj
przecież rymuje już tyle ludzi, że w ciągu tygodnia można załapać kilku zajaranych MC’s i zrobić
2 numery. A Noona i Emade mocno cenie, ale ich
twórczość nie dyktowała mi jak powinna wyglądać
moja własna płyta.
Jakie cechy musi spełniać raper, żebyś chciał go
PUBLICZNOŚĆ DNIA DZISIEJSZEGO TO WYGŁODNIAŁA, ROZKOJARZONA,
OSTRO ZAPROGRAMOWANA ARMIA, CIĄGLE GŁODNA NOWYCH
TWARZY, NOWYCH PŁYT, NOWYCH SENSACJI
może będzie teraz tego więcej, ale mówiąc szczerze
to nie mam presji i jazdy na to. Nie wysyłam nigdzie bitów, chyba, że ktoś o to spyta, bądź poprosi.
Tych fajnych legali jest mało, a po co się pakować
w płyty z ludźmi, których nie znam i których rap
mi wisi.
Kogo chciałbyś zaprosić na swój następny album
producencki?
PATR00: Trudne pytanie, nie myślałem jeszcze
o tym. Na pewno jest kilka takich osób. Jednak
zamiast nagrywać kolejny album producencki,
wolałbym popracować nad jakąś 4-5 numerową
epką z jednym MC, więc Eis, jeśli to czytasz albo
ktoś o mocy jego przekazu, to jedziemy (śmiech).
Jest dużo ciekawych i twórczych osób, z którymi
chciałoby się coś nagrać, ale jest wymieniać po ksywach. Może dodam Ciecha, którego bym chętnie
zaprosił.
Mieszkasz w Montrealu. Nagrywasz z tamtejszymi raperami?
PATR00: Tak. Jako, że mam warunki ku temu,
mając na myśli studio, to staram się dość często.
mulonych i zakochanych lovelasów i ten wydawany
przez hodowców psów jest chujowy. Ale też jest ten
inny polski rap, co może być z powodzeniem na tej
samej półce z tym amerykańskim. Wiadomo, że
budżety są nie te same, inne warunki, ale muzyka
jest jedna. Choć jak widzimy dziś, mainstream
w Stanach z The Game, z 50 Centem i nawet Lil
Jonem jest dużo bardziej wiarygodny niż Ci smutni
polscy chłopcy od tego hodowcy. Czas pokaże kto
i co będzie robił za 3 lata. Może się przejadę na tym
i gówno na popowym patencie wygra. Ale niech
w końcu zrobi tą popową plytę jakiś kozak skurwysyn (Eis), a nie pedały. Wyobraź sobie jakby on
leciał na bitach, co ma połowa tych frajerów, na
tych chujowiznach. Nawet wtedy by się człowiek
tym jarał. Słuchamy dużo Bucha w autach i Tede
pokazuje jak można lecieć na żenujących bitach.
Na to czekam, niech ten masintream ma nawet te
słabiutkie, słodkie bity, wszystko przecież nabiera
kolorów jak masz z finezją nawijkę i kolesia z jajami. Jest prośba, ruszcie się chłopy.
Na Twojej płycie jest wiele kawałków instrumentalnych. Bliżej Ci do płyt Noona i Emade, czy nie
zaprosić na płytę?
PATR00: Nie będę oryginalny w swoich preferencjach. Musi być ciekawy, musi mieć emocje
w glosie i balans pomiędzy techniką i treścią. Męczą
mnie zbyt technicze rozkminy, ale bardziej chyba
zamuły o życiu, bez żadnej techniki. Każdy producent ceni to coś, co powoduje, że z przyjemnością
słucha swoich numerów. Powiem Ci z autopsji, że
to ciężko czasem bywa jak rap na nich nagrany Cię
nie intersuje. Starałem się takich sytuacji uniknąć
na płycie i mówiąc subiektywnie chyba mi się to
udało.
W Internecie jesteś znanym producentem. Czy
w rzeczywistym świecie też zabłyśniesz?
PATR00: Nie wiem jak miałbym zabłysnąć.
Czy chodzi o to abym występował w telewizji
i zapowiadał dziennik (śmiech)? Robię sobie rap,
nie spinam się aby zaistnieć w świecie rzeczywistym, to jest Matrix człowieku (śmiech). No
i daleko mam trochę do tego świata, więc moich
błysków nie widać. Ale nieliczni czują już zapach
kurzu z winyli i palonej gumy z padów.
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 27
Gratulujemy zwycięzcom Bruk Underground Hip-Hop.pl
Festival – konkursowi tylko dla zespołów, które opublikowały
swoje utwory na w Ustawkach na Hip-Hop.pl.
1 MIEJSCE
PrysŁoo [Lubin]
2 MIEJSCE
Zeter [Szczecin]
3 MIEJSCE
Film [Wałbrzych]
4 MIEJSCE
Gapa&Bobsley [Warszawa]
NA HIP-HOP.PL MOŻESZ BEZ ŻADNYCH OGRANICZEŃ
OPUBLIKOWAĆ SWOJE KAWAŁKI.
NIE MUSISZ CZEKAĆ MIESIĄCAMI NA MODERACJĘ,
NIE MUSISZ NIC ZA TO PŁACIĆ.
PO PROSTU ZALOGUJ SIĘ I DODAJ SWOJĄ MUZYKĘ.
KLIKNIJ, ŻEBY SPRAWDZIĆ,
KTO JUŻ DODAŁ SWOJE MP3
NAJLEPSZE UTWORY WYPROMUJEMY!
28 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
DOWNLOAD - Chomik wypchany papierkami od gum do żucia (EP)
Pochodzicie z Kalisza i Łodzi, jest Was czworo
i działacie pod nazwą Mil Mnóstwo, możecie
powiedzieć o sobie coś więcej?
CNT: Razem z Ceka zajmujemy się tekstami.
On zajmuje się też muzyką, chociaż na epce
jest też kilka bitów Feel-to. Przed Mil Mnóstwo
nagrywałem z Lilu jako łódzki zespół Aqratt.
Z większych szczegółów na swój temat to:
uzależnienie od kawy, papierosów i ciągłych
podróży pociągami.
CEKA: Mil Mnóstwo to w chwili obecnej cztery osoby o podobnych zainteresowaniach
muzycznych. Trzonem zespołu jestem ja i Centy,
wszystkie pomysły powstają w naszych głowach,
do tego ja zajmuję się produkcją. W skład
wchodzą na dzień dzisiejszy jeszcze: wokalistka
- Marta oraz DJ - Outline.
OTL: Kiedyś producent i DJ. Teraz już tylko
DJ. Staram się grać dużo imprez, budując klimat
z oldschoolowych kawałków.
Każdy z Was zajmował się już wcześniej
muzyką, jak doszło do powstania Mil Mnóstwo?
OTL: Znam Cenetego już parę lat. Na przełomie
sierpnia i września zacząłem namawiać go
abyśmy nagrali coś wspólnie. Jednocześnie
miałem rozpoczynać nowy projekt z Ceka
po zakończeniu płyty CekaOutline - C.O.
Stwierdziliśmy, że nie ma sensu rozdrabniać się
i można zrobić jedną, ciekawą płytę.
CNT: To spoko, bo ja Cię widzę pierwszy raz na
oczy (śmiech). Outline zaprosił mnie do Kalisza
na nagranie wspólnego kawałka z Martą i potem
Ceką i... tak już zostało.
CEKA: Kiedy w ubiegłym roku wraz z Outlinem ukończyliśmy wreszcie pracę nad nielegalem C.O., wiedzieliśmy, że trzeba zająć się
czymś dalej. W między czasie Outline prowadził
rozmowy z Centym i któregoś dnia spotkaliśmy
się na nagrywce. Niedługo po nagraniu
kawałka “Talent” wiedzieliśmy już, że to musi
zaowocować większym materiałem.
MIL MNÓSTWO
OMIKI
I ICH SZALONE CH
Rozmawiał: Wilku
Dnia 23 maja wyszła Wasza epka “Chomik
wypchany papierkami od gum do żucia”, skąd
ten tytuł?
CNT: Inspiracją do tego był pewien znajomy,
który miał strasznie dużo chomików, sprowadzał
je ze specjalnej hodowli z Azji, ale mu się nie
opłacało, bo oprócz podstawowych kosztów
musiał bulić na plastry, bo chomikom... tyłki
pękały! (śmiech).
Pierwsze co się rzuca w oczy na widok płyty
to okładka, rozumiem, że jest to nawiązanie do
tytułu, a kto jest autorem tego rysunku?
CNT: Mój serdeczny znajomy - Michał
Nowak, który studiuje na ASP w Łodzi. Idealnie odwzorował nasz pomysł i wtopił się
w jazdę tytułu. Na pewno będziemy nadal
współpracować. Niedługo pojawi się na naszej
stronie specjalna chomikowa wkładka do płyty
jego autorstwa, oparta na kilku naszych mało zd-
robimy oraz szkielet kawałka. Należy nadmienić,
że nie chodziło nam o to, że na płycie będziemy
mieli kogoś sławnego, ale o to, że Ostry swoim
stylem pasuje idealnie do charakteru utworu.
Wasza płyta jest do pobrania za free, gdzie
można ją ściągnąć?
OTL: Płyta jest dostępna na oficjalnej stronie
zespołu pod adresem www.milmnostwo.com.
Do płyty dołączona jest okładka w pliku JPG. Na
specjalne życzenie wysyłamy okładki w TIFF.
Utwór “Waletynki” wzbudził wiele kontrowersji, czy do kogoś konkretnego kierujecie ten
skit?
CNT: Założeniem kawałka nie jest jechanie
po niektórych artystach, jak to już kilka osób
stwierdziło. Odwołanie do nich służy tylko
i wyłącznie jako środek do prezentacji pewnego zjawiska u niektórych dziewczyn. Po tym
kawałku do tej pory jednak mam wyrzuty sumienia, nawet do tego stopnia, że dręczą mnie kosz-
przez niektórych “polską Lauryn Hill”, niestety
na płycie za dużo nie mamy okazji jej usłyszeć,
zakończyła się już Wasza współpraca?
CNT: Marty faktycznie za dużo nie można
posłuchać na płycie. Marta to taki ukryty
w płycie trik. Na LP zaprezentuje jednak swoje
umiejętności w większym rozmiarze. A co do
określenia “polską Lauryn Hill”, to jest ono raczej grubo przesadzone.
Co macie teraz w planach?
CEKA: Przede wszystkim koncerty i praca nad
następnym, pełnym już, jednolitym albumem,
który mamy nadzieje pozytywnie zaskoczy
wielu.
CNT: Zaczęliśmy pierwsze przygotowania
do LP, chociaż do jej premiery i konkretów to
jeszcze mil mnóstwo. Idziemy w stronę głównie
brzmień inspirowanych funkiem lat 70-tych.
Epka była głównie zbiorem wspólnych, dotychczasowych nagrań. LP będzie o wiele bardziej
przemyślane.
LEGALNA PRODUKCJA NIE ZMIENIŁABY WIELE, BO I TAK PŁYTY
ROZCHODZĄ SIĘ DROGĄ INTERNETOWĄ.
rowych pomysłach.
Przeglądając tracklistę wśród gości można
znaleźć Ostrego, jak doszło do tego nagrania?
CNT: Adamowi po prostu spodobało się to co
KOMENTARZE Z FORUM
*...*
Trochę mnie dziwi taka wielka euforia i stawianie jej obok Smarka czy Jims’a. Mi osobiście
w przesłuchiwaniu płyty przeszkadzał wokal
Cnt i to nawet bardzo (a dokładnie barwa głosu).
Bity na dobrym poziomie, pomysłowość też da
się zauważyć. Jak dla mnie n a tej płycie najlepsze są skity. Choć jechanie po UMC już jest
oklepane do znudzenia.
MLAPER
Bardzo dobra płyta, świetny kawałek z Zeto,
miażdzący skit walentynki, ogólnie wszystkie
kawałki są dobre... Muzycznie i lirycznie gruba
produkcja... Zachęcam do ściągnięcia, bo to
kolejny mocny kop w ryj z podziemia!
mary z teletubisiami w roli głównej (śmiech).
Waszą grupę reprezentuje Apropos Records,
możecie nam zdradzić coś więcej na temat tego
podziemnego labelu?
CNT: Raczej użyłbym tutaj słowa współpracuje.
Po więcej informacji odsyłamy jednak
bezpośrednio do nich. Apropos pomaga nam
w internetowej promocji epki.
Co na koniec?
OTL: Pozdrówki dla wszystkich szalonych chomików!
CNT: Zawsze sprawdzajcie przed użyciem czy
to na pewno tabletka od bólu głowy.
Kiedy znajdziemy Wasze płyty na półkach, czy
macie już jakieś propozycje na legal i czy tego
chcecie?
OTL: Na mojej półce już leży jeden egzemplarz
płyty.
CNT: Jest pewne zainteresowanie ze strony
wydawcy, ale to nic pewnego. Od propozycji do realizacji długa droga. Na pewno nam się nie spieszy
i do tego tematu podchodzimy raczej ostrożnie.
Poza tym propozycje zawsze mile widziane.
CEKA: Jeśli chodzi o rozpowszechnianie
naszego materiału to nie ma się co oszukiwać.
Legalna produkcja nie zmieniłaby wiele, bo
i tak płyty rozchodzą się drogą internetową.
Osobiście daleki jestem od klipów w stacjach tv,
a to przecież w tej chwili nieodłączny element
promocji legalnych wydawnictw. Label jest nam
potrzebny jak na razie jedynie dla ułatwienia sobie życia np. w kwestii koncertów czy drobnej
promocji w sieci lub prasie niezależnej.
Na koncertach wspiera Was Marta, zwana
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 29
rozmawiał: Mello_s
GRUBE BALETY, SZCZUPŁE KOBIETY I...
STAHUSTAH!
“Bez stresów reprezentuje bansowy Rzeszów” - StahuStah, jeden
z twórców Hardcorowej Komercji.
Dobrze zapowiadający się zawodnik
polskiego rapu mówi o planach,
o czasach Hardcorowej Komercji,
o polskim rapie, a nawet o kontaktach z kobietami. Specjalnie dla HipHop.pl wywiad ze StahuStahem!
STAHUSTAH: To specyficzna płyta. Opowiada o pewnej sferze naszego życia, czy komuś
się to podoba czy nie, tak po prostu jest. Została
nagrana praktycznie w dwa dni z moim przyjacielem Dynusem. Dynus to chłopaczyna
z Rzeszowa, spodobało mi się jego podejście do
rapu i zaproponowałem mu nagranie wspólnych
kawałków. Różnimy się z Dynusem praktycznie
pod każdym względem. Jedyne co nas łączy, to
rozrywkowe podejście do życia. Grube balety
i szczupłe kobiety (śmiech). Właśnie w takich
klimatach jest cała nasza płyta, raczej nie dla
dzieci, prędzej dla dzieciaków! Dobre, brudne
elegancko. Dynus trochę mniej, ale kiedy tylko
może to nam towarzyszy. Na stronie Artderue.
pl można się dowiedzieć kiedy i gdzie gramy,
a także ustawić się z nami na koncert.
Nie
planujesz
wydać
legala?
STAHUSTAH: Szczerze, to kładę na to lachę.
Kocham robić to co robię, udało mi się osiągnąć
już kilka rzeczy, doskonale się bawię przy tym.
Nie chcę robić niczego na siłę, wysyłać materiału
do wytwórni, lizać dupy wydawców. Już miałem
kilka propozycji wydawniczych, ale nie chciałem
się w to angażować. Myślę, że jeszcze przyjdzie
“MAM JESZCZE WIĘCEJ HEJTERÓW NIŻ PRZEDTEM”
Powiedz Stahu, co zmieniło się u Ciebie od czasów Hardcorowej Komercji?
STAHUSTAH: Mam jeszcze więcej hejterów
niż przedtem. Od HaKi wszystko się trochę
poważniej zaczęło. Dzięki tej płycie usłyszało
o mnie kilka osób, także i z poza Rzeszowa.
Opinie były różne, nieraz zostałem za to pojechany, nieraz pochwalony, ale generalnie to wyszło
mi na dobre, przynajmniej tak to odbieram. Przy
okazji nagrywania płyty miałem okazje poznać
kilka osób, z pomocą których udało mi się
osiągnąć kilka celów. Pozdrawiam.
Jak zachęcisz ludzi do przesłuchania Twojej
nowej płyty Stahu & Dynus pt. “Hity Ukryte”?
28 | HIP-HOP.PL - LIPIEC
MAJ 2005
30
2005
gówno, prosto z południa. Zapraszam do
przesłuchania. Jest za friko!
Jak masz zamiar promować tą płytkę?
STAHUSTAH: Ciężko mówić o jakiejś wielkiej
promocji tego nielegala. Naszą “matką” jest strona www.artderue.pl, można na niej pobrać nasz
cały album, jak i pojedyncze kawałki. Jest też
okładka, gdyby ktoś chciał sobie wyprodukować
płytkę fizycznie, a nie mieć jej tylko na kompie.
Planujemy z moim ziomusiem zrobić małe zamieszanie na kilku portalach hip-hop’owych, ale
nie będzie to jakiś wielki hałas. Druga sprawa to
koncerty. Trochę jeżdżę po Polsce z Osą, moim
didżejem, ładujemy hiciory na imprezach i jest
mój czas. Ale to nie oznacza, że nie mam niczego
w zanadrzu. Zaczęliśmy właśnie z Borixonem
pracę nad naszą wspólną płytą. Od razu powiem,
że nie będzie to kolejna część HaKi, bo na pewno takie skojarzenie nasuwa się automatycznie.
Będzie to nasz wspólny, pełnowymiarowy album, na którym będziecie mogli posłuchać Stasia, jakim większość z Was go nie zna. Premierę
planujemy na początek 2006 r. Prace trwają...
Jak tam kontakty z chłopakami z Kielc?
STAHUSTAH: Bardzo dobrze. Zaprzyjaźniliśmy
się z Tomkiem, utrzymujemy dosyć intensywne
kontakty, odwiedzamy się u siebie, melanżujemy,
rozmawiamy, jeździmy razem na różne imprezi-
wa. Reprezentuję rzeszowską “agenturę” LWWL.
Widzę, że chłopaki z Kielc szanują mnie i czuję
się tam dobrze. Wstyd powiedzieć, ale czasem
jest mi tam lepiej niż u siebie. Pozdrawiam całą
Stonke!
Gdzie
będzie
można
Cię
teraz
usłyszeć?
Jakieś
gościnne
występy?
STAHUSTAH: Na razie trochę się uspokoiło.
Mam kilka propozycji, ale jeszcze nie chcę mówić
nic konkretnego, bo sam konkretów nie znam.
Planuję współpracę z Pyskatym z Warszawy.
Uwielbiam jego przekozackie flow. Oprócz tego,
robimy sobie rapik z chłopakami z Wrocławia,
głownie z Bulim i z Wozem (z Bulim nagrywam
mały nielegalik “Zarobione Paroby” - skąd taki
tytuł? Domyślcie się). Wkrótce powstaną nowe
HityUkryte2050, zamkniemy japy hejterom. Ah!
I cały czas wyjazdy z Osą, parobuję jako jego
hypeman na imprezkach. Mistrzowska sprawa,
zapraszam!
Jak zapatrujesz się na to, co dzieje się
na polskiej scenie? Masz faworytów?
STAHUSTAH: Polska scena, dobre pytanie...
Powiem szczerze, że nie śledzę na bieżąco, nie
ement.
głowe, jak wrócę styrany do domu.
Jakie jest Twoje podejście do Krzyśka Kozaka, bo wkońcu współpracowałeś z nim.
STAHUSTAH: Krzysiu potrafi zaczarować
(śmiech). Na razie nie planuje żadnych grubszych interesów z Kozaczyną, ale kto wie, może
kiedyś. Da się go lubić, możemy się razem wódki
napić.
Kiedyś wrzuciłeś na forum link do swojego
promo, był tam kawałek “Jagiellońska”.
Dużo ludzi było zainteresowanych tym utworem. Będzie można go gdzieś usłyszeć?
STAHUSTAH: “Jagiellońska Płonie” to był
nasz pierwszy wspólny kawałek z Dynusem.
U nas w Rzeszowie na Jagiellońskiej mieści się
miejska komenda policji. Na czwartym piętrze
narkotykowa trzepie chłopaków. To był kawałek
dla naszych przyjaciół. Kto miał go usłuszeć, ten
usłyszał. Kawalina nie będzie rozpowszechniana.
Powiedz coś o swoich planach na przyszłość.
STAHUSTAH: Chciałbym skończyć szkołę.
Nie wiem czy mi się to uda, ale póki co to ciągle
próbuje. Chcę dalej robić rap, dawać ludziom
rozrywkę, nagrywać kawałki i dobrze się bawić.
Szukam ciągle młodych dobrych raperów,
którzy chcą coś robić, ale nie mają za bardzo
możliwości. Niestety muszę przyznać, że generalnie poziom świeżego rapu u mnie w Rzeszowie
nie jest zbyt wysoki. Wierzę jednak, że w końcu
spotkam takiego typa, przed którym będę mógł
pochylić czoło i powiedzieć “chłopaku, jesteś
przechujem!”.
W swoich kawałkach dużo mówisz o dziwkach.
Masz z nimi dużo do czynienia? Jak to wygląda?
Jakiego pytania Ci nie zadałem, a chciałbyś je
usłyszeć?
STAHUSTAH: “Kto jest twoim ulubionym raperem Stasiu?”
A kto nim jest?
STAHUSTAH: Mój faworyt to pieprzony Lil’
Wayne, aka Lil’ Weezy, aka Birdman Junior, aka
Tha Carter, aka Mac Felly... Jest w moim wieku
i jest przekozakiem, nagrał cztery solowe płyty,
dwa mixtejpy na nielegalu i chyba z trzy płyty
“KURWA TO ZAWÓD, DZIWKA TO CHARAKTER”
słucham wszystkich produkcji, ciężko mi jest
coś więcej powiedzieć w tym temacie. Zawsze
lubiłem rap Borysa i nie mowię tego, dlatego, że
coś razem robimy. Po prostu jest dla mnie zajebistym przewijaczem i uważam, że Ci, którzy
go jadą nie rozumieją istoty Hip-Hop’u. W prywatne konflikty nie wnikam - mówię o muzyce.
Bardzo szanuję PIH’a za to co robi. Ostatnia
płyta to prawdziwy kozak. Jaram się ostatnio
Pyskatym, lubię posłuchać Fokusa. Osobny
rozdział to rap kielecki. Projekt Hamas rządzi
dla mnie. Nielegal Wendetty pt. “Ciszy Przerwa”
to jedna z najlepszych płyt 2004 r. Pozdrawiam
Pawlaczyne i Rade! Kielce to dla mnie jest ewen-
STAHUSTAH: Kiedyś jedna pani, zarabiająca
w ten sposób na życie, powiedziała tak: “Kurwa to zawód, dziwka to charakter” (śmiech).
Przez ten cały czas poznałem mnóstwo kobiet,
w przeróżnym wieku, o przeróżnych charakterach i sposobach myślenia. Jedne łatwe jak matma
w podstawówce, inne twarde i zawzięte. Uwielbiam kobiety, głównie te nieprzeciętne. Często
dziewczyny się skarżą na to, że faceci je źle
traktują, ale źle traktowane są tylko te dziewczyny, które sobie na to pozwalają, a niektóre
wręcz lubią jak się z nimi postępuje w taki,
a nie inny sposób. Szukam prawdziwej miłości,
porządnej, wiernej kobiety, która wymasuje mi
z Hot Boysami. Jest po prostu mistrzem.
Słowo na koniec...
STAHUSTAH: Róbcie swoje, nie dajcie się
stłamsić hejterom i zazdrośnikom! Bądźcie sobą,
a zawsze się to opłaci. Nie bójcie się mówić
o niczym, od tego mamy właśnie rap. Pozdrawiam Dynusa, Ose i wszystkich moich przyjaciół
w całej Polsce i na świecie - wiecie kim jesteście.
Knebel w gębe wszystkim nienawistnym frajerom. LWWL Szlachetny Metal!
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 31
BYŁEM GANGSTEREM,
TERAZ SIĘ
BAWIĘ
autor: DEZINTE
32 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
DEODE POZNAŁ MUZYKĘ RAP POD KONIEC LAT
OSIEMDZIESIĄTYCH, ZA MAJKA NATOMIAST
CHWYCIŁ W 1994 R., KIEDY TO POD SZYLDEM DRIM
TIMU, RAZEM Z GUGĄ, A NASTĘPNIE Z EMF’EM
ZAGRAŁ PIERWSZE KONCERTY.
JEDNAK W PEWNYM MOMENCIE ZDAŁ SOBIE SPRAWĘ, ŻE JEGO HARDCOROWE TEKSTY
TRAFIAJĄ DO NIEODPOWIEDNIEJ GRUPY OSÓB, CO
DOPROWADZIŁO DO UPADKU DRIM TIMU.
PO PARU LATACH WRÓCIŁ, ALE JUŻ JAKO INNY
CZŁOWIEK. JAKI? PRZEKONAJCIE SIĘ SAMI.
Jak zaczęła się Twoja przygoda z rapem? Co
się stało z Drim Timem?
DEODE: Rap poznałem pod koniec lat
osiemdziesiątych dzięki programowi “Yo! MTV
Raps”. Ilość osób, jarających się tym, wtedy
w Łodzi, można było policzyć na palcach jednej
ręki. Można tu mówić o szczerym wkręceniu
i prawdziwej miłości do tej muzy, co w obecnych czasach hip-hop’owej inwazji jest sprawą
dyskusyjną i nie tak jednoznaczną. Za mikrofon
chwyciłem w roku 1994. Debiutancki występ to
legendarny koncert w klubie “Saturn”, pierwszy
hip-hop’owy show w historii Łodzi, wydarzenie niepowtarzalne i wyjątkowe, gdyż mało kto
z publiki wiedział o co chodzi z tym, że
składamy rymy do bitu i “z czym to jeść”.
W następnych latach grałem dużo koncertów
pod sztandarem Drim Timu, z Gugą, a później
z EMF’em. To był szalony okres ostrej imprezowej jazdy, robiliśmy hardcore rap, na
scenie i poza nią. W pewnym momencie jednak zdałem sobie sprawę, że treści, które
przekazuję trafiają do dzieci (w tamtych czasach taka była publika, co się obecnie pomału
zmienia),których podejście do rap gry w żaden
sposób nie może przekładać się na to, o czym
mówię. Moje podejście było mocno utopijne.
Przestałem więc grać koncerty, rozwiązałem
Drim Tim. Moja miłość do rapu nie pozwoliła
jednak na śmierć mojego rymowania. Wróciłem
po paru latach, ale już jako inny człowiek. Teraz nie wczuwam się już, tylko bawię tym co
robię. Tak jest o wiele fajniej.
Teraz powstało Eudezet Allstars, powiedz coś
więcej o tym projekcie?
DEODE: EA to grupa profesjonalnych raperów, którzy byli pierwsi. Mogą różne rzeczy
Jak ma się obecnie scena w Łodzi? Raczej
jest skonsolidowana czy są jakieś kłótnie?
DEODE: Jebie mnie scena w Łodzi, nie śledzę
tego.
Chodziły słuchy, że masz wydawać legal, jak
to teraz wygląda?
DEODE: Niewykluczone. Po legalu EA, jest
pomysł, że nagram solową płytę, pod bity pewnego znanego producenta. To byłaby mieszanka
gangsta, storytellingu i comedy rapu.
Czym się interesujesz poza Hip-Hop’em?
DEODE: Od zawsze moją pasją była koszykówka i siłownia. Dużo czasu spędzam uprawiając
sport. Ponadto jestem fanem filmów, szczególnie kina gangsterskiego. Moim ulubionym
filmem jest “Scarface”, mam pełno plakatów
z tego filmu na ścianach w mojej rezydencji.
Ponadto czytam dużo książek.
Planujesz gdzieś teraz się pokazać, z kimś
nagrywać?
DEODE: Gramy prawdopodobnie w Bagdadzie
w Łodzi koncert Eudezet Allstars. To będzie
oldschoole’owa biba, powrót do lat 90’tych.
A latem nagrywamy klip promujący legala Eudezet Allstars vol. III.
Isnpiracje z USA?
DEODE: Dla mnie inspiracją są kawałki nagrywane przed 1996 r., potem wszystko zaczęło
się stopniowo pierdolić w rapie. Są oczywiście
jakieś wyjątki, ale jest ich bardzo mało. Jeśli
chodzi o wykonawców, to wszyscy z NWA,
z Geto Boys, Naughty By Nature, Das Efx,
EPMD, Above The Law, House Of Pain, Noto-
MOGĄ RÓŻNE RZECZY O NAS MÓWIĆ, ALE NIKT NAM
NIE ODBIERZE JEDNEJ PRAWDY TO MY ZACZĘLIŚMY RAP W ŁODZI
o nas mówić, ale nikt nam nie odbierze jednej prawdy - to my zaczęliśmy rap w Łodzi.
Ludzie z EA to jebany zalążek łódzkiego rapu
- Familia HP, Thinkadelic i Drim Tim. To
były pierwsze składy i każdy z członków Eudezet Allstars reprezentuje jeden z nich. Pierwsze dwa mixtape’y zrobiliśmy w większości
pod amerykańskie oldschoole’owe bity, aby
zaznajomić z nimi młode pokolenie. Kochamy
tamten rap i zajebiście przyjemnie się rymuje
pod takie klasyki. Każdy z nich wiąże się dla
mnie z ostrą jazdą z dawnych czasów, więc
słyszeć się pod takie bity jest przezajebiście.
A czy planujecie wydać legal czy robicie to
tylko dla zabawy wydając mixtape’y?
DEODE: Robimy to dla zabawy, aczkolwiek
trzeci mixtape, który ukaże się w tym roku,
będzie pełnym legalem, nagranym juz pod
bity, które zaczynamy właśnie sklejać. Jest
kilka wytwórni zainteresowanych współpracą,
analizujemy ich oferty.
Jak sprzedała się pierwsza część?
DEODE: Pierwszy mixtape sprzedał się zaskakujaco dobrze, trzytysiące egzemplarzy
zniknęło ze sklepu “Flow” w dwa tygodnie.
Podobnie drugi, z tym, że poszło pięćtysięcy
na terenie Polski. Dotłaczamy obecnie kolejny
nakład, bo wyczerpały się zapasy.
rious BIG, Rakim, Nas, Snoop...
Kiedyś robiłeś ostrzejsze, nawet gangsterskie
kawałki, teraz poszedłeś w stronę zabawy,
dlaczego?
DEODE: Kiedyś byłem gangsterem, a teraz się
bawię (śmiech). Moje podejście do tego wszystkiego mocno się zmieniło, kiedyś chciałem
reprezentować gangsta style i robiłem to in full
efect, teraz uważam to za dziecinadę. Od paru
lat pracuję na odpowiedzialnym stanowisku
w dużej firmie. Obcuję z poważnymi ludźmi.
Robię ten hajs w sposób legalny i bardzo to
lubię. Rap to dla mnie forma odreagowania
i sposób na zajebistą zabawę. Nie potrzebuje
sobie nic udowadniać, bo już to zrobiłem. Teraz
odcinam kupony, wydaję hajs na przyjemności.
Rapem się cieszę, że jest, że życie jest na tyle
zajebiste, że mogę sobie rapować jak mi się
zachce.
Kilka słów na koniec.
DEODE: Pozdrawiam tych, którzy zawsze
mówią prawdę. Nawet kiedy kłamią.
Twoja płyta ukazała się nakładem Fonografiki, niestety nie rozeszła się w ogromnym nakładzie. Jak sądzisz, dlaczego?
Meditop Glon: Tak. Dochodzą do nas pytania
od ludzi: “kiedy ta płyta w końcu wyjdzie?”.
Do wiadomości wszystkich szanownych Fanów
- płyta ukazała się nakładem Fonografiki
w lutym 2005 r. Powyższe daje wyobrażenie,
o tym jak płyta była i jest promowana. Z drugiej jednak strony mogłoby być gorzej. W ogóle
trzeba tu powiedzieć jasno: niekomercyjny,
nie pod publiczkę, nieskażony rap w Polsce
się nie sprzedaje, ponieważ ludzie są mało
wymagający, co do muzyki i tekstu. Kochają się
w nieskomplikowanym, buraczanym popie lub
kiczowatym rocku. Dopóki ludzie nie zmienią
podejścia i nie nauczą się odróżniać dobrej
muzyki od złej (choć nie jest to wcale takie
trudne) i dopóki nie zaczną kupować oryginalnych płyt, to stan naszej, wszelako gatunkowej
muzy, będzie na takim, a nie innym poziomie. Pozdrawiam wszystkich prawdziwych!
Sam zajmujesz się produkcją, ale na “NLB” bity
stworzyli również Magiera, Peja i DJ Decks,
kto z nich Twoim zdaniem jest w tym najlepszy?
MEDITOP GLON: Nie za bardzo miałem
wybór co do beatów na tę płytę, ponieważ mój
budżet był o wiele mniejszy niż bym tego sobie
życzył. Co nie znaczy, że nie jestem z nich zadowolony. Myślę, że wszyscy wyżej wymienieni
“oddali mi to”, czego od nich oczekiwałem. Wiadomo, że teraz trochę coś bym tam pozmieniał,
ale niczego nie żałuję, jest bardzo przyzwoicie.
W sumie jestem zadowolony. To mój klimat, taki
jest Glon. Myślę, że jednak najlepszym technicznie beatmakerem jest Magiera (pozdro Bob
- jeszcze moment). Poza tym przypominam, że
album ten jest całkowicie wyprodukowany przez
nas samych, czyli NLB Produkcja. Oznacza
to, że w stu procentach sfinansowany naszymi
środkami. Jest to dla nas duży sukces i cieszymy się z każdego sprzedanego egzemplarza.
Informacje o Twoim materiale wywołały
spory szum na łamach Portalu Hip-Hop.pl,
co myślisz o tych wszystkich forumowiczach?
MEDITOP GLON: Wiesz co? To jest kurwa żałosne to co Ci ludzie tam wypisują. Nie
wszyscy, ale większość i nie dotyczy to tylko mojej osoby. Po prostu zakompleksione
małoletnie gównozjady, jak coś tylko wywęszą
nowego to od razu muszą to zjechać. Niekompetentne wypowiedzi mnie kurewsko bawią,
ale konkretnie uzasadniona krytyka jest jak
najbardziej zdrowa. Jedna rada, bardziej
życzenie: zanim kogoś zgnoisz - internetowa
cioto - to zadaj sobie trudu żeby dowiedzieć się
najpierw czegoś o wykonawcy, wysłuchać, a nie
przesłuchać
albumu
(całego,
a
nie
ściągniętego singla za darmoszkę z netu).
Wyjaśnij wszystkim co oznacza PCP, bo wiele
osób twierdzi, że podpisujesz się pod Północ
Centrum Południe, a to zupełnie inny projekt.
Meditop Glon: Raz na zawsze chcę to wyjaśnić.
Odpowiedź na to pytanie wiąże się grubo
z wcześniejszym, a mianowicie gdyby ktoś zadał
sobie trochę trudu to by wiedział, że pierwszy
raz skrótu PCP użyłem z Lamzazem, już na albumie Da Blaze “Pierwszy Oddech”. PCP oznacza Południowe Centrum Park. Jest to południowe
centrum Rataj, zbitek pięciu osiedli, położonych
wokół parku: Rzeczy, Boha, Armii, Polan,
Żegrze (a to nie wszystkie osiedla, które znajdują
się na Ratajach). Na nich się wychowaliśmy i ob-
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 33
DOWNLOAD:
Jestem stąd (video)
szar ten nazywamy PCP lub PCParkiem. Czyli
sami widzicie, że nazwa ta funkcjonuje grubo
wcześniej niż było nawet w planach Północ Centrum Południe. Jesteśmy absolutnie pierwsi i co
do tego nie ma żadnych wątpliwości, a niedoinformowani internauci wytworzyli jakiś dziwny
sztuczny konflikt między nami. Zapewniamy,
że owego konfliktu nie ma, są to dwie odmienne
ekipy. Pozdrawiamy chłopaków z Północ Centrum
Południe (zresztą nawet na okładce płyty) Piz.
narożnik Boha mistycznie zakamuflowany w obrazku. Kto ma wiedzieć ten wie. Wracając do pytania Ganda i Oko też pochodzą z PCParku. Oko
tworzył z Mienthą Anymaniakh. Z tego co wiem,
tymczasowo zawiesili działalność, ale Senne
Oko zawsze udziela się w lokalnych projektach.
Dlatego też naturalnie zaprosiłem go na płytę.
A Gandi to świeża krew PCParkowej szkoły,
przygotowuje solowy materiał i razem ze mną,
Piniem i Slayem Slavnym Klarą tworzymy NLB.
NIEZNOŚNY
LUZ BYCIA
Sam teledysk do “Głuchej nocy” przyniósł
Peji sprzedaż blisko 30 tys. płyt, byłeś w nim
razem z Peją. Czy sprzedaż tego odnotowujesz
jako swój sukces?
MEDITOP GLON: Musiałbym być debilem
gdybym śmiał twierdzić, że tylko i wyłącznie
ja przyczyniłem się do sukcesu tego kawałka.
Zresztą popularność “Głuchej” mnie trochę
dziwi. Napisaliśmy zwroty w drodze do studia, w dzień po ostrej bibie, w samochodzie,
w jakieś dwadzieścia minut, na luzie i w dwa
razy tyle je nagraliśmy z małymi przygodami.
Nie chodzi mi o to, że w ogóle się nie staraliśmy,
ale żaden z nas nie powiedział: “dobra chłopaki
- robimy hit!”. Wyszło to całkiem naturalnie
i niekoniecznie jakoś nadzwyczajnie, ale ludziom się spodobało. Myślę, że w pewnym sensie jest to mój sukces, bo dzięki temu miałem
okazję pokazać się szerszej publiczności
Na okładce “NLB” widzimy Gandi
Gandę i Senne Oko, poza Peją są to jedyni
goście na płycie, kim oni są dla Ciebie?
MEDITOP GLON: Co do okładki to podobno
wielu ludziom się nie podoba. Zrobiliśmy ją sami,
nie jesteśmy grafikami i chcieliśmy zrobić małą
prowokację. Może to i dobrze, bo przynajmniej
wzbudza kontrowersje. Okładka przedstawia
34 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
się od poznańskiego podziemia? Dlaczego?
Meditop Glon: Nie uważam żebym się odsunął
od tzw podziemia. Od 1996 r. sam je tworzę. To,
że teraz po tylu latach wyszło coś na legalu (bo
stanowczo Da Blaze do takich nie należało) nie
oznacza, że nie jestem podziemnym raperem.
Zresztą podziemie bardzo mocno (przynajmniej
dla mnie) łączy się z nurtem hardcore rap. Jeżeli
tworzysz ambitne teksty i dbasz o tłuste, nowatorskie brzmienie, a nie robisz plastikowego gówienka pod publiczkę, to cały czas jesteś w podziemiu.
KOLEJNY REPREZENTANT OSTREGO POZNAŃSKIEGO
RAPU. CECHUJE GO SUROWE, ULICZNE BRZMIENIE I
BEZKOMPROMISOWE TEKSTY. POZNALIŚCIE GO NA
PEWNO NA SŁYNNEJ „GŁUCHEJ NOCY” PEJI, TERAZ
MOŻECIE SIĘ O NIM DOWIEDZIEĆ WIĘCEJ.
OTO MEDITOP GLON. ROZMAWIAŁ: WILKU
Cofnijmy się w przeszłość. W 1999 r. wspólnie z Lamzazem wydajesz “Pierwszy oddech”
pod nazwą Da Blaze. Częściej jednak pokazujesz się z Peją gościnnie na koncertach niż
z rodzimym Da Blaze. To efekt braku
zaproszeń Da Blaze, popularności Peji (czyli co
za tym idzie – koncertów), czy czegoś innego?
MEDITOP GLON: Jeżeli chodzi o Da Blaze
to nie umiem nic powiedzieć. To nie zależy
ode mnie. Na razie zawiesiliśmy działalność do
odwołania. Skupiam się na swoich projektach.
Mamy sporo pomysłów, a to, że czasem zagram
z Peją koncert jest wynikiem stałej współpracy.
Wracając
do
Fonografiki.
Jak
nawiązaliście współpracę? Od początku
wiedziałeś że “NLB” ukaże się legalnie?
Meditop Glon: Częściowo odpowiedź
padła wcześniej. Zrealizowaliśmy materiał
swoimi środkami i w założeniu mieliśmy
z nim gdzieś uderzyć do legalnego wydawcy.
Pojawiła się opcja z Fonografiką, zaproponowali realne warunki, na które przystaliśmy.
Jesteś poznaniakiem. Szczerze przyznam,
że często słucham podziemnych produkcji. Obecnie, nie pamiętam żadnej, na
której się ukazałeś, możliwe, że to zanik
pamięci, jednak wydaję mi się, że odciąłeś
Podobnie jak w pierwszej odpowiedzi uważam,
że ambitne rzeczy coraz mniej się sprzedają.
Trudniej jest się wybić artystom bez kontaktów.
Góruje chłam... Dlatego prawdziwi chowają
się w podziemiu, znudzeni tym wszystkim.
Jaki masz stosunek do polskich diss’ów?
Trzymają poziom? Warto ich słuchać?
Meditop Glon: Ogólnie jest to dobre zjawisko, bo pobudza wyzwanego do większej
kreatywności w tekstach jak i muzyce. Co za
tym idzie podnosi się poziom. Z tym, że często
kończy się to tak, że jedna lub druga strona
w końcu wchodzi na sferę osobistą i może dojść
do rękoczynów. Ja tego nie popieram. Wystarczy
sobie przypomnieć ilu już przez to straciliśmy.
Zdrowa rywalizacja jak najbardziej. Czy
warto ich słuchać to zależy już od słuchacza.
Planujesz coś nowego? Jeżeli tak to kiedy?
Tak jak teraz będzie to album solowy?
Meditop Glon: W przyszłym roku planujemy
razem z Gandim wypuścić kolejny projekt pod
roboczą nazwą 2g jako NLB Produkcja. Mamy
fajny pomysł na ten materiał. Chcemy zaprosić
gości, na razie nie będę jeszcze zdradzał. Zobaczymy jak skończymy. Pozdro dla wszystkich!
WYWIAD Z DEEP`em
rozmawiał: Domin0
POWRÓT
Nagrywasz od 1999 r., na początku razem
z Hansem tworząc 5-2, teraz solowo jako
Deep. Opowiedz co działo się między 1999,
a 2005 r.
DEEP: Pierwsze wspólne utwory powstały
bodajże już w 1998 r. Trochę później zaczęliśmy
pracę nad naszym demo o tytule “Najwyższa Instancja”, które było już nagrywane na komputerze u mnie w domu (wcześniej nagrywaliśmy
się na wieże). Demo ukończyliśmy zimą 2000
r., byliśmy strasznie dumni z siebie, że udało
nam się nagrać ten materiał. Oczywiście jakość
nagrań była koszmarna, w tamtych czasach
nikt nie miał odpowiedniego sprzętu do nagrywek, nikt nie wiedział jak się do tego zabrać.
Zrobiliśmy to najlepiej jak było można i płyta
poszła w miasto. Zaczęliśmy grać koncerty,
wszystko szło w dobrą stronę. Zostaliśmy zaproszeni przez Cameya do Gniezna, aby nagrać
swój utwór na składankę “Robię Swoje”, ostatecznie nasz kawałek nie znalazł się na tej
płycie, w zamian nagraliśmy z Owalem utwór
“Oczy złego”. Niestety, później pogubiłem się
w życiu, podjąłem kilka nieprzemyślanych
decyzji i zespół przestał działać tak jak powinien. Hans poszedł w stronę muzyki, ja
zupełnie się od niej odsunąłem. Nagraliśmy
jeszcze razem dwa utwory “Grunt” na legala
“A” Ascetów i Przepraszam na “Rapnastyk”
Owala i to był koniec. 5-2 zmieniło nazwę na
Pięć Dwa Dębiec, Hans wszystko pociągnął
sam i wydał swoją płytę w UMC. Ja aż do jesieni 2003 r. nie zajmowałem się Hip-Hop’em.
W końcu po wielu przemyśleniach doszedłem
do wniosku, że muszę spróbować wrócić na
scenę i postanowiłem nagrać solowe demo.
Płyta pt. “We Mnie” powstała w trzy miesiące,
chciałem ją zrobić zupełnie sam. Wokale
nagrałem w domu i zająłem się masteringiem,
choć kompletnie się na tym nie znam. Miałem
sobie coś do udowodnienia. Cały czas wspierał
mnie Bobik i Mari z Memento, za co im jestem
bardzo wdzięczny. W końcu w marcu 2004 r.,
w dzień po urodzinach Pięć Dwa i Slums Attack w Arenie, demo znalazło się w sklepach.
Zacząłem znów grać koncerty, odnawiać stare
znajomości. Stworzyliśmy z Memento opcję
koncertową i wszędzie jeździliśmy razem.
Rok 2004 r. skończył się nagraniem dwóch
utworów na składankę UMC Rap Eskadra.
Od momentu wypuszczenia płyty, cały czas
pracuję nad nowym materiałem, który jest już
prawie skończony. Uruchomiłem swoją stronę
internetową. W najbliższym czasie mam zamiar wejść do studia, nagrać materiał i starać się
o legala.
“We Mnie” to tytuł Twojej produkcji, skąd
taka nazwa?
DEEP: Płyta powstawała w dość szczególnych
okolicznościach. To był punkt przełomowy
w moim życiu, swoiste rozliczenie się
z przeszłością. Nazwałem ją “We Mnie”, bo
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 35
wypłynęła ona z głębi mojej osobowości.
wokali. Dodam jeszcze, że na Rap Eskadrze jest
“Przepraszam”, gdzie też mam swoją zwrotkę.
Twoja pierwsza solowa płyta odniosła
w podziemiu duży sukces. Jesteś zauważany
przez większość poznańskiej sceny. Zostałeś
nawet wybrany “Najlepszym Wykonawcą
z Wielkopolski” w plebiscycie RMI FM i serwisu www.poznan.hip-hop.pl. Jak Ty się do
tego odnosisz?
DEEP: Od początku nie byłem pewien, jak
ludzie przyjmą, tak ciężki materiał. Na polskiej scenie nie ma takich płyt wiele. Szczerze
mówiąc to, że wygrałem ten plebiscyt było dla
mnie wielkim zaskoczeniem. Okazało się, że na
rynku jest miejsce dla twardego i trudnego HipHop’u, co mnie bardzo cieszy.
Deep zaliczasz swoisty come back. Łatwiej Ci
było zacząć te kilka lat temu, czy wrócić po
długiej nieobecności?
DEEP: Teraz jest o wiele trudniej. Muszę
dwa razy ciężej pracować, nie tylko dlatego,
że nagrywam już sam, ale głównie dlatego,
że konkurencja jest ogromna. Kiedyś było
o wiele łatwiej i taka szansa już się nie powtórzy. Wszyscy, z którymi zaczynałem mają już
swoje płyty wydane legalnie, ja muszę teraz sobie to wywalczyć.
Twoja płyta nie jest lekka i na pewno nie do
wszystkich trafia. Co Cię skłoniło by nagrać
właśnie taką płytę? Bez słodzenia, ale
z mocną twardą nawijką i często ukrytymi
przemyśleniami.
DEEP: Jak już mówiłem, płyta We mnie
powstała w szczególnych okolicznościach.
Nękało mnie wiele pytań, na które szukałem
odpowiedzi. Wszystkie teksty są wynikiem
długotrwałych przemyśleń. Nie ukrywam,
że zawsze starałem się pisać jak najlepiej, nie
mówić nic wprost, tylko szukać metafor. Takich tekstów nie można nagrać do wesołych
podkładów, stąd strona muzyczna “We Mnie”
jest bardzo mroczna i surowa. Zawsze lubiłem
Planowane projekty, featuringi?
DEEP: Obecnie skupiam się tylko i wyłącznie
na swoim nowym materiale, który mam
nadzieję, ukończę na wiosnę. Gościnnie na
płycie zarymują Hans, Memento, Liber i Cienias. Czekajcie cierpliwie.
Który kawałek na płycie “Najwyższa Instancja”, a który na “We Mnie” cenisz sobie
najbardziej?
DEEP: Do “Najwyższej Instancji” mam
ogromny sentyment, ale cenię ją sobie raczej
jako całość. A co do płyty “We Mnie” to bez
wątpienia “Idź” i “Wyśnij”.
Co możesz powiedzieć o tym, zbliżającym się,
nowym materiale?
DEEP: Nowy materiał będzie zupełnie inny
niż płyta “We mnie”. Nie jestem już takim samym człowiekiem, wyrzuciłem z siebie wszystko co mnie trapiło przez ostatnie kilka lat.
Oczywiście Deep to Deep, mam swój styl, od
którego nie odejdę. Nowa płyta będzie bardziej
przystępna, szykuje się kilka niespodzianek,
które na pewno zaskoczą słuchaczy. Niemniej
jednak nadal będzie to ciężki Hip-Hop, pełen
twardych bitów i zawiłych tekstów.
W jednym z wywiadów powiedziałeś, że nie
znasz prawie nikogo z poznańskiej podziemnej sceny rapu. Masz zamiar w jakiś sposób
to zmienić?
DEEP: Nie znam poznańskiego podziemia, bo
miałem prawie 4 lata przerwy i nie zajmowałem
się Hip-Hop’em. W 2000 r. byliśmy tylko my,
Owal, Asceci i to z nimi utrzymywaliśmy kontakt, wspólnie się wspieraliśmy. Przez te kilka
lat powstało mnóstwo zespołów, których siłą
Część muzyczna... Na kogo bitach tworzysz?
DEEP: Przede wszystkim tworze na swoich
własnych bitach. Mam specyficzne podejście
do Hip-Hop’u i mało kto potrafi trafić w moje
gusta. Korzystam też z bitów Bobika, bo on jako
jedyny w te gusta trafia bezbłędnie. Oczywiście
dla odmiany chętnie nagrałbym do bitów innych producentów, wszystko zależy od tego czy
bit ruszy mnie czy nie.
Jakie jest Twoje największe dotychczasowe
osiągnięcie?
DEEP: Największym osiągnięciem jest to, że
nadal tu stoję, walczę i się nie poddaję. Mimo
iż niektórzy myśleli że umarłem, powróciłem
i nadal tworzę.
W swoich nowych utworach podkreślasz
“błękit w oczach”. Przybliż naszym
czytelnikom, kto taki ma ten błękit i dlaczego
pojawia się tak często?
DEEP: To metafora, która odnosi się do mojego życia prywatnego, o którym nie chcę tu
pisać. Jak ukaże się moja płyta, posłuchajcie
kawałków i wszystko stanie się jasne.
WSZYSCY, Z KTÓRYMI ZACZYNAŁEM MAJĄ JUŻ SWOJE PŁYTY WYDANE LEGALNIE,
JA MUSZĘ TERAZ SOBIE TO WYWALCZYĆ.
taki Hip-Hop.
Chciałbyś cofnąć się w czasie? Zagrać jeszcze
raz z Hansem jako 5-2?
DEEP: Udało mi się nawet raz to zrobić
(śmiech). Grałem razem z Hansem koncert
w klubie Deep, bo Ron był chory i nie mógł
przyjechać, a ludzie czekali na występ. Jednak niektórych mostów nie można odbudować
i nie ma co żyć przeszłością. Na pewno nagram
z Hansem jeszcze jakiś kawałek, zaprosiłem go
na swoją nową płytę, jednak 5-2 już nie istnieje
i tylko cofnięcie czasu mogłoby je wskrzesić.
Mówisz, że chciałbyś wydać legalną płytę.
Przybliż swoją wizję naszym czytelnikom.
Dlaczego legal?
DEEP: Legalna płyta jest celem każdego
rozsądnego wykonawcy, uwieńcza ogrom pracy
i wysiłku, jaki wkładamy w muzykę. Nagrałem
już dwie podziemne płyty, jestem na scenie od
ponad 5 lat, pojawiałem się na kilku legalach
i nadszedł czas żeby wydać w końcu coś
swojego. Dlatego nagram dobry materiał i będę
szukał wydawcy. Mam nadzieję, że mi się uda.
36 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
rzeczy nie mogę znać. Z biegiem czasu na pewno to ulegnie zmianie.
Na poznańskiej scenie ostatnio zaczęły sypać
się dissy. Chodzi mi o beef RK z Defem i jego
ekipą. Jaki masz stosunek do dissów?
DEEP: Dissy w USA napędzały Hip-Hop,
a w Polsce raczej tak nie jest. To moda, która
jak każda inna, minie. Ja od tego umywam
ręce, co nie zmienia faktu, że zdissowany na
pewno bym odpowiedział, tylko musiałbym się
zastanowić czy lirycznie, czy fizycznie.
Udało Ci się załapać do “Rap Eskadry”
kawałkiem “Boo” (znany również jako “Wersety”) oraz na feat. u Kaczego w kawałku
“Droga”. Jak to się stało, że znalazłeś się na
tej produkcji?
DEEP: Po prostu zostałem zaproszony. Mój
kawałek miał nazywać się “Wersety”, jednak
przez pomyłkę na płycie widnieje tytuł “Boo”!.
A utwór “Droga” znalazł się na składance, bo
tak zadecydował Kaczy. Nagrałem z nim ten
kawałek dawno temu, w czasie gdy kończyłem
swoją płytę. Wszystko działo się tak szybko, że
nie miałem nawet możliwości poprawić swoich
Którymi koncertami cieszysz się najbardziej,
a o których wolałbyś zapomnieć?
DEEP: Bez wątpienia najlepsze koncerty to
te, na których gramy na dobrym nagłośnieniu.
Ciężko się gra, kiedy wszystko buczy, nie
słychać własnego głosu i bitu. Nie ma wtedy
chęci ani zapału, bo wszystkie wysiłki i tak idą
na marne. Dlatego organizatorzy! Pamiętajcie
o dobrym nagłośnieniu. Z zeszłorocznych koncertów najmilej wspominam ten w Swarzędzu
i New Yorkera, gdzie wystąpiłem po raz pierwszy po kilkuletniej przerwie. Na obu było
mnóstwo bawiących się ludzi i zostałem bardzo
ciepło przyjęty.
Kiedy masz zamiar wydać swoją drugą solową
płytę?
DEEP: Tego nie wiem, wiem jedynie, że
ukończę ją jak najszybciej. Reszta nie zależy
ode mnie.
Teraz, na pożegnanie, możesz powiedzieć coś
od siebie.
DEEP: Dzięki za wywiad. Sprawdźcie
www.deep.muzyka.pl.
POZNAŃ
- CZ. 2
autorzy: Wilku i Domin0
CZUBEK & DOMIN
(ZWIASTUN APOKALIPSY)
Czubek & Domin (Zwiastun Apokalipsy) to dwójka
młodzieńców z Obornik WLKP, którzy poznali się
na początku 2004 r. Pierwszy z nich ma na swoim
koncie demo pt. “Plan C”, wydane wspólnie z Janikiem. Natomiast Domin udzielał się dotychczasowo
gościnnie na produkcjach RNW, Giery i Gnota
oraz WLKP Hip-Hop 100% Podziemia. Chłopaki
określają siebie jako “Zwiastun Apokalipsy” i już
niebawem planują wydać wspólny materiał.
MAJU
debiutanckim albumem Bolzo oraz nad projektem
o nazwie “Koc Studio”. W 2004 r. wyszła jego płyta
nosząca tytuł “2”.
RAMONA 23
Ramona 23 to artysta rodem z Czerwonaka. Na
początku należał do CC Składu. W owym czasie
pojawiła się płyta “Na pohybel”, następnie krążek
nagrany już u Cameya pt. “Życia cienie i blaski”. Ramona podkreśla, że najbardziej ceni sobie koncerty
i to właśnie uważa za swój żywioł. Pierwsze solowe
kawałki powstawały na bitach Larwy. Następnie
płytę dokończył w “Studiu na Piętrze” u Mixera
(PWS). Potem wyszedł, dobrze przyjęty, “Uliczny
folklor”. W 2005 r. Ramona 23 wraz z DJ Soiną
puścił w obieg ich wspólny projekt zatytułowany
“Western”. Obecnie wraz z Rafim tworzy RR
Brygadę, już niebawem efekt współpracy.
PROJEKT 103
Maju nagrywać zaczął na przełomie 2000/2001 r.
Na początku udzielał się w składzie 217, wydał tam
swoją pierwszą kasetę składającą się z nie więcej
niż 4-5 numerów. W 2003 r. wydał swój pierwszy
solowy materiał pt. “Wieczna Wojna”, po czym
uderzyła na niego ostra fala krytyki. Dziś, sam się
do tego przyznaje, uważa swoją produkcje za słabą.
W roku 2005 r. pojawiła się jego druga solowa płyta
o tytule “Co potem...?” – tym razem już bardziej dopracowana i na pewno godna uwagi.
Projekt 103 istnieje od 2003 r., początkowo
w składzie: Fason, Troszczyk i Zdroju. W tym
samym roku ukazuje się ich pierwsza płyta “Elokwentnie dla publiki”. Brak czasu nie pozwolił
dalej istnieć Troszczykowi w P-103, który odszedł
od składu w 2004, jego miejsce zajmuje działający
dotychczas solowo VitoWS. W czasie obecnym
pracują nad nowym albumem.
MEMENTO
PWS
Memento to skład powstały w 2000 r. z inicjatywy
Mariego i Bobika. Dwa lata później zadebiutował
w Poznaniu albumem “Uważaj”, który zaznacza
się mocno na poznańskiej scenie. Po wydaniu płyty
chłopaków z Memento można było usłyszeć na
takich produkcjach jak: Deep – “We Mnie”, Ramona 23 – “Uliczny Folklor” czy też ZDN – “Fragmenty vol. 1”. Obecnie grupa pracuje nad nowym
materiałem, który powinien ukazać się w tym roku.
ONETOCK
Onetock to odstający od reszty raper z Poznania.
W 2003 r. zadebiutował jako Endes, krążkiem pt.
“Endes na płycie”. Jest on � Bolzo Bandy. Jego
płyta wyróżnia się dość szczególnie pośród innych poznańskich produkcji. W czasie obecnym
OneTock pracuje razem z VitemWS i NpoT nad
VITO WS
Vito WS to jeden z najlepiej rozpoznawanych ludzi
z poznańskiego podziemia, szczególnie dzięki
WBW, gdzie doszedł dość daleko. Co jeszcze?
Stały bywalec w Bless Da Mic (audycji Meza
w RMI FM). Wydał siedem płyt. Gra w piłkę nożną
na hali w UMC Team. Po swojej ostatniej produkcji
o tytule “Ostatnie Takie Solo 2” pracuje nad nowym
materiałem, tym razem w Projekcie 103. Ostatnio
pokazał się na New Yorker Hip-Hop Festiwal 4.
PWS powstał w 2001 r. Tworzą go Szpaq i Mixer.
W tym samym roku ukazało się ich pierwsze demo,
bez tytułu, które rozchodzi się między znajomymi,
gościnnie udzielili się Vito i Rafi. Niebawem do
zespołu dołączył Sheller. W 2004 r. wydali “PDG
Rapertuar”, cenioną płytę w Poznaniu.
ZDN
ZDN zadebiutował w 2003 r., przy pomocy Tabba
(jako producenta), płytą „Fragmenty vol. 1”, na
której gościnnie znaleźli się: Bobik, Harfa, Quss,
Gucio, Mezo, Owal, Zember, a od strony muzycznej
Kada, Doniu i Groszek. Płyta sprzedała się w całym
nakładzie. ZDN promując ją gra dużo koncertów.
Pokazał się na składance “Rap Eskadra” z kawałkiem
“Późną Porą”, można było go też zobaczyć na New
Yorker Hip-Hop Festiwal 3 i 4.
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 37
Jeżeli chcesz dodać i pokazać zdjęcia swoich prac na Hip-Hop.pl
zaloguj się, wejdź na www.hip-hop.pl/graffiti, a następnie kliknij na
panel administracyjny.
Więcej dowiesz się w: FAQ
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 41
42 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 43
OTO EKIPA ODPOWIEDZIALNA ZA REALIZACJĘ WASZYCH ZAMÓWIEŃ
od lewej stoją Młody Pąk, Moras, Nycu, Pąk, Morcinek, Trip, Suchy. Na dole od lewej: Rudy, Pastor
Czapka z daszkiem
Prosto
Cena: 69PLN
Czapka z daszkiem
Orient 24h
Cena: 69PLN
44 | HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005
T-shirt Storm Xzibit
Cena: 74PLN
Koszula TDP
Cena: 89PLN
Bluza rozpinana Prosto
Cena: 214PLN
Spodnie Clinic
model 15
Cena: 164PLN
T-shirt Moro
Cena: 69PLN
Kurtka kangurka
Fokuz
Cena: 189PLN
Bluza rozpinana
Effendi
Cena: 194PLN
Plecak Teknik
Cena: 144PLN
Polo Moro
czerwona
Cena: 99PLN
Polo Effendi
Cena: 84PLN
Longsleeve Storm
Cena: 89PLN
Krótkie spodenki Moro
Cena: 139PLN
Krótkie spodenki
Metoda
Cena: 129PLN
Koszula z krótkim
rękawem Clinic
Cena: 84PLN
Pasek do spodni
Fokuz
Cena: 38PLN
Krótkie spodenki
Etylina
Cena: 129PLN
HIP-HOP.PL - LIPIEC 2005 | 45
PATRONUJEMY:
Częstochowski
zespół
EGO
prezentuje płytę o tytule “Nie
ma takiego drugiego”. Zespół
potrzebował osiemnastu miesięcy
aby wpuścić w każdy poszczególny dźwięk odrobinę powietrza, tak
by powstało coś na kształt “bańki
mydlanej”. Co z tego wyszło? Kupcie i sprawdźcie sami.
Od środy, 15 czerwca 2005 roku, znak towarowy słowno-graficzny Hip-Hop.pl jest
zastrzeżony w Urzędzie Patentowym. Od tego czasu stopniowo będziemy używać
przy logo Hip-Hop.pl charakterystycznego znaczka ®.
Zastrzeżenie znaku wiąże się ze zmianami w jego używaniu. Ważne są one szczególnie
dla organizatorów - od teraz nie można naszego logo umieścić na plakacie bez naszej
uprzedniej zgody. Dlatego wymagamy kontaktu z redakcją, w celu uzyskania zgody na
umieszczenie loga Hip-Hop.pl na materiałach promujących koncert lub inne wydarzenie.
Analogicznie rzecz ma się w sprawie płyt i patronatów nad nimi.
Znaczne problemy mogą też mieć graficy, którzy idąc na łatwiznę często korzystali
z naszego logotypu przy różnych dziwnych okazjach, na przykład projektach zeszytów,
ubrań lub okładkach pirackich płyt, absolutnie nie pytając się nas o zgodę. W tej chwili
znacznie ułatwione będzie ściganie autorów takich prac.
Zgodnie z zapowiedziami, ogłaszamy wyniki konkursu dla grafików, o którym więcej
możecie przeczytać tutaj.
Pierwszą nagrodę, ufundowanego przez firmę Icemat mp3 playera Icemat Audio Circle
128 MB (na zdjęciu) wygrał Artur Czyżewski.
Specjalne wyróżnienie postanowiliśmy przyznać Daniel Rękawek, który otrzyma 150
punktów Hip-Hop.pl, które można wydać w Sklep.Hip-Hop.pl
Wszystkim dziękujemy za udział w konkursie. Nagrodzone prace zostaną wkrótce opublikowane na stronach Hip-Hop.pl/extras
Zwycięzcom gratulujemy!
Na oczekiwanej płycie pt. “Zanim
Minie Czas...”, grupy Godziny Szczytu obok Słonia, Swifta i Haema
usłyszymy Śliwkę, Pietie (CDS) i
Igłę z IDEO. Sprawdźcie ten album
zanim minie czas...
Projekt “W czerni i w bieli EP”
pojawił się w sklepach i internecie w postaci ekskluzywnej
płyty winylowej o ograniczonym
nakładzie. Są na niej wybrane utwory, przy realizacji których brali
udział między innymi: Jano, Pyskaty, DJ Platon i J.Tiger z TrialsX, Krit, Jaro, Jolf, Lady K, Dwaku,
Paniecopan, Scoop, Orlik or Orli
Orl, Dezinte, Fajfun, Młody Biały,
Romef i Suja z THS, Siwy, Piotrek
Pacak.
Dnia 18 czerwca grupa Jamal
debiutuje płytą pt. “Rewolucje”.
Album ten to próba przeniesienia
muzyki reggae i raggamuffin na
polski grunt. Ta płyta to przede
wszystkim mieszanka żywego, jamajskiego grania z syntetycznymi
brzmieniami. Jest tu spora dawka
Hip-Hop’u, trochę jazzu, ale w
większości słychać inspiracje szeroko pojętą muzyką dancehall.
“To jest MAXXX. Best of RMF
MAXXX vol.1” jest pierwszą
kompilacją sygnowaną przez Radio RMF MAXXX. Zawiera, poza
polskimi hitami, nagrania, które
dotarły do pierwszych miejsc list
przebojów na całym świecie m.in.:
J FIVE, CYPRESS HILL, CIARA,
USHER, BEYONCEL.
Debiutancki album artysty znanego jako Rudy MRW. To solowa
produkcja rapera znanego z hitu
“Platynowy Sombrero” zespołu
Hardkorowa Komercja. Album
zawiera 13 utworów, których klimat określa tytuł płyty “Dobre
Życie”. Numery utrzymane są w
klubowej, pozytywnej atmosferze.
Sprawdźcie PromoMIX.
TELEDYSKI
Przed Wami premierowo klip Włodiego „Zobacz
co się dzieje na podwórku”. W tym świetnym,
ilustrowanym video wzięli pojawiają się wszyscy
goście, którzy wystąpili na płycie „W...” oraz
kilku innych znanych raperów. Bardzo polecamy
Wam ten klip, bo to świetny uliczny klimat, fajne
pomysły i dobry rap.
Klip do utworu “Ona to ma” promującego płytę
“Dobre Życie” Rudego MRW.
“Moja panienka” to nowy singiel z płyty Lerka
“Bo bez ciebie”, w którym udziela się również
Nowator. Jeżeli myślicie, że ten singiel jest
podobny do pierwszego to jesteście w błędzie.
Fajny klub, świetne układy z gorącymi niuniami
i bardzo fajnie zrealizowany klip. Jest bardzo
amerykańsko. Zresztą - sprawdźcie sami.
Przedstawiamy wam teledysk do utworu
“Z.I.O.M. / Ten Balet (Skazani na Sukcezz)” z
debianckiego albumu artysty znanego jako
Rudy MRW. To solowa produkcja rapera znanego z hitu “Platynowy Sombrero”
“Biba!” to pierwszy klip/singiel z płyty Natural
Dread Killaz. Teledysk realizowany był przez
połączone siły Blend Rec i #13. NDK to młoda
wrocławska grupa, która powstała na Biskupinie - muzycznej dzielnicy Wrocławia. Ich album
to materiał z pogranicza reggae i Hip-Hop’u.
Dancehall i ragga to nurt w ktorym Paxon, Mesajah, Yanaz i Natty czują się dobrze od samego
początku i eksplorują go z powodzeniem. Pierwszy singiel dobrze to oddaje, chociaż ukazuje
ich imprezowe oblicze.

Podobne dokumenty

numer 16_poniedzialek.indd - Hip

numer 16_poniedzialek.indd - Hip nową płytą. Jednak już teraz opowiedział o niej ekskluzywnie dla czytelników HipHop.pl. Innym poznaniakiem, który wypowiada się dla nas jest Remik z UMC. Ten człowiek stworzył największą, niezależn...

Bardziej szczegółowo