Untitled - Przebudzenie

Komentarze

Transkrypt

Untitled - Przebudzenie
?????
Przebudzenie to nowatorski projekt, realizowany
Awakening is an innovative project carried out in Świecie
Ideą „Przebudzenia” jest budzenie, kształtowanie i rozwijanie
świadomości i społecznej aktywności mieszkańców poprzez
ingerencję artystów sztuk wizualnych w szeroko rozumianą
przestrzeń danego miasta. Zaproszeni do projektu artyści
urzeczywistniają swoje najnowsze, nowatorskie pomysły,
w kontekście miasta i zastanej społeczności.
The idea behind the “Awakening” is to inspire, shape and develop social awareness and civic activity by fostering visual art
interventions in urban public spaces, broadly understood. Artists invited to participate in the project put their latest innovative ideas into practice, in the context of a specific city, and
the local community.
Działania artystów (poza istotą sztuki) mają wymiar społeczny,
bowiem kontekst przestrzeni społecznej jest zasadniczym
elementem „Przebudzenia” i „przebudzania” – sztuka tworzona podczas jego realizacji powstaje przede wszystkim
z myślą o zwykłych ludziach i społecznościach z nią niezwiązanych – w działania twórcze aktywizowany jest także potencjał nieartystyczny.
Along with their artistic substance, artists’ undertakings also
have a social dimension – the social context is an essential
element of the “Awakening” and “activating” efforts. Art
generated throughout the project is primarily addressed to
ordinary people and communities normally unaccustomed to
such venture – the creative process is also supposed to unlock
the non-artistic potential.
Kontekst społeczny i mentalny projektu, jego nacisk na
kształtowanie świadomości zwykłych ludzi na temat sztuki
współczesnej, przełamywanie w nieszablonowy sposób granic
pomiędzy odbiorcą i uczestnikiem sztuki (bezpośredni udział
ludzi niezwiązanych ze sztuką w tworzeniu sztuki!) jest nadrzędną wartością projektu, dającą możliwość budowania
więzi społecznych.
The social and mental context of the project, its focus on shaping
ordinary people’s awareness of contemporary art, unconventional
approach to levelling differences between art recipients and art
participants (by encouraging direct participation of people from
outside the art world!) is the overriding value of this project,
conducive to building social relationships.
w latach 2008-2010 w Świeciu, który od 2012r. kontynuowany
jest w nowym miejscu, w Elblągu.
Jak dotąd, w „Przebudzeniu”, w poszczególnych
edycjach, udział wzięli następujący artyści:
/// Bogna Burska, grupa Twożywo, Elżbieta Jabłońska,
Robert Kuśmirowski („Przebudzenie”, 2008, Świecie);
/// Arti Grabowski, Joanna Rajkowska, Artur Żmijewski,
Julita Wójcik („Przebudzenie-Reaktywacja”, 2009, Świecie);
/// Wojtek Doroszuk, „latająca galeria szu szu”
(Karol Radziszewski, Piotr Kopik, Ivo Nikić), Zuzanna Janin
(„Przebudzenie 20.10”, 2010, Świecie);
/// Łukasz Jastrubczak, Artur Malewski, Marta Deskur,
Adriana Ronżewska-Kotyńska, Karolina Breguła, gościem był Arti
Grabowski („Przebudzenie – przed końcem świata”, 2012, Elbląg).
Organizatorem „Przebudzenia” w Elblągu jest Centrum Sztuki
Galeria EL. Do tegorocznej edycji pod nazwą „Przebudzenie ?????” zaproszeni zostali: Arek Pasożyt, grupa Kolektyw
„Parque nō” (Jakub Słomkowski, Krzysztof Herman,
Maciek Łepkowski) i Grzegorz Drozd.
autorka i kuratorka projektu
Karina Dzieweczyńska
from 2008 to 2010. Since 2012, it has been continued in a new
location, in Elbląg.
Previous editions of the “Awakening” project featured
such artists as:
/// Bogna Burska, the Twożywo Group, Elżbieta Jabłońska,
Robert Kuśmirowski (“Awakening”, 2008, Świecie);
/// Arti Grabowski, Joanna Rajkowska, Artur Żmijewski,
Julita Wójcik (“Awakening-Reactivation”, 2009, Świecie);
/// Wojtek Doroszuk, “The Szu Szu Flying Gallery”
(Karol Radziszewski, Piotr Kopik, Ivo Nikić), Zuzanna Janin
(“Awakening 20.10”, 2010, Świecie);
/// Łukasz Jastrubczak, Artur Malewski, Marta Deskur, Adriana
Ronżewska-Kotyńska, Karolina Breguła, with special participation
of Arti Grabowski (“Awakening – before the end of the world”,
2012, Elbląg).
The “Awakening” in Elbląg is organised by Galeria EL Art Centre.
Artists included in this year’s edition of “Awakening - ?????” are:
Arek Pasożyt (Parasite), “Parque nō” Artist Collective
(Jakub Słomkowski, Krzysztof Herman, Maciek Łepkowski)
and Grzegorz Drozd.
Project Author and Curator
Karina Dzieweczyńska
SŁOWO
WSTĘPNE
Kiedy 8 marca 2008r. na Zamku Krzyżackim w Świeciu,
otwierałam uroczyście „Przebudzenie”, nie zdawałam
sobie z tego sprawy, że kiedyś ten projekt może nabrać tak wielkiego znaczenia, by być prezentowanym
np. na Berlińskim Biennale. Tak naprawdę, to nawet
nie przypuszczałam, że w ogóle kiedyś będzie rozpoznawalny w Polsce, w jej hermetycznym światku
sztuki współczesnej, stając się nieraz tematem rozmów wśród najbardziej znanych i cenionych artystów
młodego pokolenia (a takie informacje co jakiś czas do
mnie dochodzą).
Na początku była to poniekąd fanaberia niedoświadczonego w owym czasie kuratora-pasjonata, który
żywił silną potrzebę osobistego poznawania twórców,
znanych mu tylko z obejrzanych wystaw, czytanych
tekstów krytycznych, recenzji, wywiadów.
FOREWORD
When I officially launched the “Awakening” – on 8th
March 2008, at the Teutonic Castle in Świecie – I did
not realise that over time the project would become
important enough to deserve a presentation at the
Berlin Biennale. In fact, I never thought it would gain
recognition in the hermetic world of Polish contemporary art. However, as I am told from time to
time, it has become the topic of conversation
among recognizable and renowned artists of the
young generation.
Initially, it seemed like a whim of an inexperienced curator-enthusiast who really wanted to meet in person
some of the artists only known from exhibitions, critical
texts, art reviews or interviews.
/ 3 /
Tak więc, kiedy zaczynałam pracować nad „Przebudzeniem“, to tak naprawdę robiłam je wówczas przede
wszystkim dla siebie, potem dla artystów, a na końcu
dla ludzi z miasteczka.
And so, when I first started working on the “Awakening”,
I did it primarily for myself, secondly – for the artists,
and finally – for the residents of my hometown.
As I went deeper and deeper into the project, each new
edition allowed me to appreciate its social value and to
observe the unique phenomenon when ordinary people become genuine co-creators of “art events”, or
unquestionable “ingredients” of contemporary artworks.
Thus the order of importance changed, as regards the
recipients of the “Awakening”.
Stopniowo, gdy coraz intensywniej angażowałam
się w ten projekt (z każdą nową edycją doceniając
też bardziej jego wartość społeczną i obserwując
w nim zjawisko, w którym zwyczajni ludzie stają się
autentycznie współtwórcami „zdarzeń sztuki”, czy
też niekwestionowanym „składnikiem” współczesnego dzieła sztuki), kolejność odbiorców, dla których
powstawało „Przebudzenie”, ulegała zdecydowanej zmianie.
Nowadays, continuing the project in a new (?) place –
Elbląg, for the second year now – first of all I prepare
it for people (ordinary citizens who rarely have an opportunity to interact with art), then for artists, and
finally – for myself.
Teraz, kiedy realizuję „Przebudzenie” i kontynuuję je
w nowym (?) dla mnie miejscu, już drugi rok w Elblągu,
to przygotowuję je najpierw dla ludzi (tych najzwyklejszych, często jak dotąd nie mających okazji
zainteresować się sztuką), potem dla artystów,
a dopiero na końcu – dla siebie.
Even though the “Awakening” has gained much renown
in the art world, it could not have been implemented
without the support of the Ministry of Culture and
National Heritage (MKiDN). So far, the Ministry has
appreciated its social dimension and the fact that art
is addressed to ordinary people. Will it be the same
next year? We will soon find out if we can keep
on “awakening”.
Pomimo tego, że „Przebudzenie” jest projektem
szeroko docenianym w świecie sztuki, to jednak bez
dofinansowania z MKiDN nie ma szans na realizację.
Jak dotąd, MKiDN zawsze doceniało jego wymiar społeczny i to, że tworzy sztukę dla zwykłych ludzi. Czy
będzie tak również w przyszłym roku? O możliwości
kolejnego „przebudzania” przekonamy się już niedługo.
Knowing this project from a to z, I can tell that every
penny spent relates to a specific individual (rather than
a crowd of anonymous beneficiaries), and hence to
genuine emotions.
Będąc w tym projekcie „od kuchni”, wiem jedno, że
pod każdą wydaną z tych pieniędzy złotówką kryje
się człowiek (jednostka, a nie tłum anonimowych
beneficjentów), a z nim prawdziwe emocje.
Curator of the “Awakening”
Karina Dzieweczyńska
kuratorka „Przebudzenia”
Karina Dzieweczyńska
/ 4 /
dom
HOME
w sumie rewelacyjnie zaplanowane jak na aktualne
„czasy biznesplanów”, nie można też było wszystkiego
zaplanować, duże ryzyko zawodowe ciekawych i nieciekawych kontaktów międzyludzkich. Interesująca jest
możliwość sprawdzenia się w nietypowej i nieznanej
dotychczas sytuacji. Nieciekawe są za to problemy
komunikacyjne, „doły” i „wkurw” na wszystko: na
osiedle, dzieciaki, galerię, a szczególnie na siebie.
Poniżej spróbuję przedstawić mój, pewnie chaotyczny na ten moment, subiektywny punkt widzenia, bo
nie jestem bardzo piśmienny, a nawet piszę kiepsko
i grzecznie, nawet wtedy, gdy nie było kiepsko
i grzecznie.
DOM jest próbą siły, mojej siły i mniej świadomie –
społeczeństwa. Gdy ja zostawałem na noc w namiocie
pod śpiworem na karimacie, czy w końcu w tym nowopowstałym sześciokącie, to reszta osiedla wracała do
swoich bezpiecznych mieszkań i pokoi w betonowych
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
Człowiek w moim wieku zaczyna podejmować decyzje, co dalej ze sobą zrobić. Od trzech lat żyję jako
artysta-pasożyt (klasa artysty przeze mnie wytworzona) wędrujący po różnych miejscach różnie związanych
z kulturą. Dzięki temu, może nie garb, ale bagaż doświadczeń jest. Przede wszystkim poruszam problemy
bytowe twórców z pogranicza sztuki wizualnej, w tym
finansowe i osadnicze także. Od roku nosiłem się
z pomysłem na zrealizowanie DOMu i myślę, że ten
projekt czy działanie jest naturalną konsekwencją
moich poprzednich zmagań. Działanie nie było
A man of my age is expected to finally decide what to
do with oneself. For the past three years I have lived
as a parasite-artist (a category of artist I invented
myself), wandering between different places related to
culture. In effect, I have gained quite a heavy backpack
of experience. First of all, I touch upon existential
problems haunting visual artists (including finance
and dwelling-related challenges). The idea to build
a HOME has been with me for around a year. I believe
this project, or action, is a natural consequence of my
previous struggles. Judging by today’s standards from
/ 6 /
the “business-plan era”, my initiative did not have
a great plan. However, you cannot plan everything,
so you face a high probability of both interesting and
unpleasant interpersonal relations. It was compelling
for me to test myself in an unusual, unknown situation. For the unpleasant part, I would mention
communication problems, occasional depression
and overall irritation with everything: the district, the
kids, the gallery, and especially myself. Below I will try
to discuss (perhaps quite chaotically) my subjective
viewpoint. I am not a great man of letters; in fact I write
poorly and politely even if the situation is not bad or
when it is far from polite.
HOME is a test of strength – both for me and (in a less
obvious way) for the society. Whenever I crawled into
my sleeping bag on the camping mat – at first in my
tent and later in the newly-constructed hexagon – other
residents of the district went back to their safe homes
/ 7 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
blokach. W pierwszych tygodniach, kiedy mieszkałem
w namiocie za bramką na klepiskowym boisku (ponieważ tam miałem blisko do prądu od chłopaków z garażów), prawie zawsze zasypiałem z gazem pod ręką
i, by zmniejszyć myślenie nad niebezpieczeństwem,
„pod wpływem”. Oczywiście łatwiej było wypić gdzieś
indziej, niż na osiedlu, chociaż i na osiedlu zdarzało mi
się, szczególnie na początku, by zintegrować się z nocnymi autochtonami. Niebezpieczeństwem mogłoby
być cokolwiek: z daleka rzucona butelka czy kij, cegła
czy kamień – gorzej, a jeśli ktoś chciałby ewidentnie
zaatakować namiot, to przecież ja tylko leżałem pod
jakimiś tam wodoodpornymi tkaninami. Nocy w namiocie nie mogłem spędzić na spokojnej pracy lub oglądaniu filmu, co chwilę ktoś przechodził, ktoś coś czasem
krzyczał lub się kłócił, dosyć duża niestabilność sytuacji.
Kilka razy zdarzyło się, że wróciłem w nocy, a namiot
był pocięty lub zniszczony, już nie mówiąc o ciągłym
sprawdzaniu, czy kabel z prądem, który ciągnąłem od
chłopaków, nie jest pocięty.
and comfy rooms in concrete blocks of flats. During
the first few weeks, when my tent was set up next to
a makeshift football pitch, just behind the goal (close to
garage buildings from which I was allowed to “borrow”
electricity), I usually fell asleep with a pepper spray can
at hand, and slightly “under the influence” – simply
to stop worrying about all possible threats. Obviously,
it was easier to have a drink in some other place, but
especially at the beginning I wanted to mingle with
the local “nighthawks”. Anything could be dangerous:
a carelessly thrown bottle, stick, brick or a stone. It
would have been even worse if someone tried to attack
the tent on purpose. After all, I was protected only by
a few layers of water-resistant textiles. I could not
spend a single quiet night working or watching some
movies, because people constantly walked around the
tent, sometimes shouting or arguing, so the situation
seemed rather unstable. Several times, on coming back
to the tent at night, I found it damaged or cut. The same
concerned the power cable – I kept checking if it was ok.
/ 8 /
/ Pełny kontakt z lokalnością /
Do tego dochodziły barwne kontakty z mieszkańcami
osiedla w pełnym spektrum wiekowym, od dzieciaków,
aż do starszyzny. Wachlarz reakcji – ale nie będę ukrywał, że na szczęście głównie dobrych. Dobre słowo,
przynoszenie śniadań, obiadów, oddawanie materaca,
czajnika elektrycznego, materiałów czy narzędzi, widok
radości i chęci dzieciaków, no i oczywiście uczestnictwo
oraz pomoc przy budowie DOMU, działania poprzewlekane ciągłym tłumaczeniem osobom negatywnie
nastawionym (jeszcze dobrze, jak nie były pijane)
i ich narzekanie, nieposłuszeństwo czy brak szacunku
dzieciaków, pyskówki, „podśmiechujki”, szyderstwa,
kradzieże materiałów, włamanie, dewastacje, przecinanie kabla od prądu, groźby podpalenia, a nawet
próby wyciągania haraczu za wejście na czyjąś dzielnicę. Gdy żyje się pod namiotem, a cały wartościowy
dobytek trzeba nosić, wozić ze sobą (laptop, aparat
fotograficzny, dyktafon), to każde złowrogie spojrzenie
na osiedlu odczuwa się znacznie mocniej. Codziennie
nie wiadomo co komu przyjdzie do głowy, a ja na nowym
terenie, nie w swoim mieście, czasem sobie myślałem –
dobrze, że chociaż po polsku. W pozytywnym myśleniu
utrzymywało mnie wyzwanie.
/ In full touch with the locality/
Another interesting thing was my relationship with the
newly-met residents of the district – people of all ages,
from children to seniors. A full portfolio of reactions, but
luckily – mainly positive ones. People would throw in
a good word for me, bring breakfast, borrow a mattress,
electric kettle, building materials or tools. I saw the joy
and eagerness of children who helped me build HOME.
In the meantime, I explained the whole concept to
complaining sceptics (it was good if they were not
drunk). I handled disobedience, disrespect or ridicule
of kids. I dealt with burglary, theft of materials, devastation, damage of the power cable, threats of
arson, and even extortion attempts related to alleged
trespassing. When you live in a tent, being forced to
carry all valuable belongings with you all the time
(a laptop, digital camera, voice recorder, etc.), every
angry look has a stronger impact. You never know what
people are up to, especially when you operate on foreign
turf, in an unknown city. Sometimes I told myself: at
least it’s still Poland. The challenge encouraged me
to stay positive.
/ 9 /
/ Osiedlowy dom kultury /
Od początku podstawą było działanie na rzecz
wspólnego dobra we wspólnej przestrzeni publicznej
– budowa osiedlowego domu kultury. Każda kultura
jest w końcu dobra, ale czasem chwyta mnie takie
proste pytanie: „Po co komukolwiek taki domek, taki
osiedlowy dom kultury?”. Ludzie przychodzą, działają,
integrują się, cieszą, łamiemy stereotypy, media piszą,
ale czy czasem to nie jest jakiś pokaz poprawności
społecznej? Zastanawiam się nad tym czy jest sens
robić takie działania, mam wrażenie, że mogłem wycisnąć z tego projektu więcej, ale z drugiej strony
– nie wiem czego. Wszystko co się miało zadziać, się
zadziało. DOM stoi, nadal pracujemy nad nim (w tym
momencie, poszukujemy papy i styropianu przed zimą),
już kilka rzeczy się odbyło. Dzieciaki ciągle mają jakąś
podprogową edukację: robią pocztówki, plakaty, malują
ściany, piszą teksty, są kuratorami, robimy wystawy
i mamy następne w planach. Po moich poszukiwaniach
animatorów kultury jedna z elbląskich fundacji –
Fundacja „Dlaczego Pomagam”, wyszła z propozycją współpracy nad koordynacją i współtworzenia programu tego nowopowstałego miejsca. Udaje
się, a mnie chwyta sceptyczna ewaluacja projektu.
Myślę, czy warto było podejmować takie ryzyko i takie
obciążenie w porównaniu do efektu końcowego, którym
jest rzeczywiście osiedlowy dom kultury. Mam wrażenie,
że te dzieciaki, to osiedle, zajęłoby się beze mnie czymś
ciekawym. Po co im taka kultura? Czy ja dałem im /
daliśmy im / daliśmy sobie w ogóle kulturę? Pewnie
(a może mam nadzieję), że wchodząc w teoretyczne
rozważania na temat kultury, edukacji, potencjałów
domów kultury oraz takich oddolnych działań na rzecz
lokalnego społeczeństwa, kontaktów międzyludzkich,
które się wydarzyły, to doszlibyśmy do niepodważalnych
wartości mojego projektu, ale zobaczymy za rok, jak
wszyscy będziemy starsi o ten rok, a teraz to wydaje mi
się, że jestem chyba trochę przemęczony ludźmi.
/ Community cultural centre /
From the beginning, the idea was to act for the
common good in a shared public space by building
a community cultural centre. Although every type
of culture is good, sometimes I wonder: “Why would
anybody need such a house, such a community cultural centre”? People come, work, mingle, have fun, defy
stereotypes, local media provide coverage, but is it not
just a demonstration of social correctness? Whenever
I ponder if such activities make a sense, I cannot help
but feel that I could have done more with this project.
And yet – I don’t know what specifically. Everything that
I planned was executed. HOME is ready, still getting
a finishing touch (right now we are looking for roofing
paper and styrofoam for the winter). A few events have
been organized, the kids have received some subliminal
education: they make postcards and posters, they paint
the walls, write texts, act as curators, prepare exhibitions, etc. After my search for culture promoters, one
of Elbląg-based foundations – called “Why do I help”
– agreed to collaborate, coordinate and co-create the
programme of this new place. Things seem to be going
smoothly, but I am starting my critical evaluation. Was
it worth taking such risks and such challenges, given
the final outcome, i.e. the community cultural centre?
I feel that those kids and those people would have
found something interesting to do even without my
support. Why would they need this culture? Have I given
them / have we given each other any culture at all?
I guess (or I hope) that when discussing the theory of
culture, education, the potential of cultural centres and
similar bottom-up initiatives serving local communities,
or fostering interpersonal contacts, we might actually
find my project undeniably valuable. Well, we will see
next year, when we are older and wiser. Now I just think
we are overtired.
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 10 /
/ 11 /
/ PS. Artysta i kurator /
Ja jestem artystą, a kuratorem projektu „Przebudzenie”
jest Karina Dzieweczyńska, która zaprosiła mnie do
działania w Elblągu. Bez jej chęci wyprowadzania sztuki
poza mury galeryjne mnie by tu nie było. Dzięki jej zaangażowaniu mogliśmy zrealizować ten projekt. Nie
umiem łatwo podsumować naszej współpracy, na pewno zaowocowała zrealizowaniem trudnego projektu, ale
sam nasz kontakt był zmienny. Mamy różne sposoby
pracy, każdy ma swoje umiejętności i doświadczenia.
Z uwagi na szeroką skalę działania, spędzaliśmy ze sobą
masę czasu. Ja nie w swoim mieście, więc nawet czas
wolny. Każdy z nas ma na swój sposób podniesione
ciśnienie i chęci zrealizowania swojego planu, przez to
wynikały tarcia na płaszczyźnie artystycznej i merytorycznej projektu. Z czasem pojawiały się jakieś zgrzyty
i nieporozumienia. Nie będę wchodził „w głąb”, ale jakoś
się poukładaliśmy, by biec równolegle.
Arek Pasożyt
/ PS. Artist and curator /
I am the artist and Karina Dzieweczyńska, who invited
me to work in Elbląg, is the curator of the “Awakening”
project. Without her determination to let art out of
art galleries, I would not have come here. Her deep involvement helped me complete my task. It is not easy
to summarise our collaboration – it surely resulted in
the completion of a difficult project, but our relationship
was changing. We have different working styles, as well
as different skills and experiences. Due to the wide scope of the project, we spent a lot of time together. As
I was a guest in the city, we also met in my spare time.
We both have our ways of dealing with stress and we
use different strategies to reach our goals, which led to
“friction” regarding various artistic or content-related
issues. Over time, some clashes and misunderstanding
appeared too, but I will not go into detail, because in the
end we found a way to cross the finish line together.
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
Arek Pasożyt (the Parasite)
/ 12 /
/ 13 /
/ Kultura osiedlowa w działaniu /
DOM nie jest projektem artystycznym przywiezionym
w gotowej formie, ale zmieniał się na miejscu, nabierając sensu poprzez współdziałanie z ludźmi.
Arek Pasożyt na czas budowy DOM-u zamieszkał
w namiocie między blokami, obok boiska, na jednym
z elbląskich osiedli. Przywoływał na myśl pierwszych
etnografów przeprowadzających badania terenowe
i zamieszkujących wioski badanych przez siebie społeczności. Życie pośród mieszkańców, obserwacja
uczestnicząca, otwartość na dialog z drugim człowiekiem oraz chęć poznania lokalnej społeczności, definiowały projekt od początku – Arek Pasożyt przeistaczał
się z miastowego obserwatora, czyli tego, który „bada”
otaczającą rzeczywistość w mieszczucha, który nie
werbalizuje struktury świata, ale ją odczuwa.1
/ Time for culture on the block /
Rather than being a ready-to-implement art project,
HOME has evolved on site, acquiring deep meaning
thanks to continuous collaboration with local people.
Throughout the duration of construction works Arek
Pasożyt (the Parasite) slept in a tent among tall blocks
of flats on one of Elbląg’s housing estates. He reminded me of the first ethnographers conducting field
research while living in the villages of the communities
they analysed. Life among the locals, participatory
observation, openness to dialogue with other people,
and willingness to understand the local population –
these were the defining characteristics of the project
since its origin. Arek turned from an urban observer
(who “studies” the surrounding reality) into a city
dweller (who senses the structures of the world rather
than verbalizes it).1
Budowa DOM-u stała się całkowicie „nową przestrzenią”
w osiedlowej monotonii bloków. Zburzyła dotychczasowe status quo życia osiedlowego. Starsze osoby coraz
częściej zaczęły wychodzić z domów, by posiedzieć na
okolicznych ławkach i spotkać się z sąsiadami. Dzieci,
które od początku najaktywniej zaangażowały się
w projekt, ośmieliły także rodziców, którzy z tygodnia
na tydzień z coraz większą otwartością odnosili się do
projektu i działań z nim związanych. Mieszkańcy zaczęli
utożsamiać się z projektem, jako nowym elementem ich
wspólnej przestrzeni. Jednym z przejawów akceptacji
nowego elementu w przestrzeni były deklaracje składane przez mężczyzn w wieku około 30 lat, iż będą
„pilnować DOM-u i nie pozwolą na jego dewastację”2.
Działania „okołoDOMowe” uczyniły przestrzeń osiedlową
bezpieczną, uDOMowioną.
HOME has created a completely “new space” in the
monotonous landscape of the estate’s tall buildings.
The construction works upset the status quo of life on
the estate. Elderly people started to go out more often
in order to sit on the benches and chat with neighbours.
Children (most actively involved in the project from
the very beginning) encouraged their parents who
gradually showed more and more openness towards
the project and its accompanying activities. People
started to identify with the project as a new element
of their shared space. One example of acceptance was
a declaration made by some men – aged around 30 –
that they would “protect HOME and prevent any damage
or devastation”2. All HOME-related activities made the
estate area safer and more HOMEly.
Nowe spojrzenie na stare i zużyte sprzęty, mające służyć
jako materiał do budowy „domu z niczego”, skłoniło
A new look at old, unwanted equipment – now used
as building materials in this structure “made out of
1
Por. Anna Rumińska, Mieszczuch kontra miastowy, [w:] Autoportret, nr 4
(36), Kraków 2011, s. 30.
2
Na podstawie wywiadów przeprowadzonych z mieszkańcami osiedla przy ul.
Władysława IV w Elblągu, w trakcie trwania projektu DOM.
1
Cf. Anna Rumińska, Mieszczuch kontra miastowy, [in:] Autoportret, no. 4
(36), Kraków 2011, p. 30.
2
Source: interviews conducted with residents of the housing estate at
Władysława IV Street in Elbląg, during the HOME project.
/ 14 /
/ 15 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 16 / 17 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 18 /
/ 19 /
do uważniejszego przyjrzenia się rzeczom, których się
pozbywamy. Bezużyteczne drzwi od szafy, czy elementy rozebranej szafki, stały się inspiracją do stworzenia
przez dzieci, pomagające Arkowi Pasożytowi, serii mebli
„DOM-owych”. Odkrywanie potencjału w rzeczach znalezionych na śmietniku i idea dawania im „drugiego
życia”, stały się istotną osią projektu.
nothing” – initiated deeper reflection on things that
we dispose of. Useless wardrobe doors or parts of
a broken cabinet served as an inspiration for a line of
HOME furniture, made by Arek with the help of children.
Exploring the potential of items found at a dump, and
an idea to give them “second life”, became an important
aspect of the project.
Oczywistość blokowego podwórka zaczęła być przetwarzana przez artystę oraz mieszkańców, nie tylko na
poziomie materialnego przekształcania. Proces
budowania rozgrywał się również na nieuchwytnym
materialnie poziomie wymiany doświadczeń, myśli
i wyobrażeń. Zaistniała sytuacja spotkania, dzielenia
się refleksjami, wspólnej pracy, wytwarzania przestrzeni współdziałania. „Działanie” implikowało jednocześnie
otwarcie się na innych, pomimo ich odmienności oraz
zmianę istniejących schematów, planów i wyobrażeń.
Animacyjne i artystyczne działania ukazały zasoby
kreatywności kulturotwórczej, tkwiące w małej społeczności podwórkowej. Potencjalności definiowane
nie poprzez zewnętrznie/instytucjonalnie narzucane
schematy funkcjonowania w kulturze, ale oddolne
aktywności, własne praktyki dziejące się w niewidocznych/nierozpoznanych wymiarach rozwoju kultury3.
The obviousness of a square among blocks of flats was
gradually transformed by the artists and local residents
– not only at the level of material transformation.
The building process also proceeded at the intangible,
immaterial level, involving the exchange of experiences,
thoughts and concepts. The resulting situation was
a meeting, a platform of discussion, an example of
cooperation and co-creation of a collaborative space.
“Action” implied opening to other people (despite their
diversity) and changing the existing patterns, plans
and conceptions. Culture promotion and art-related
activities uncovered considerable resources of culture-forming creativity embedded in this small backyard
community. There was also the potential defined by
bottom-up activities and individual practices existing
in invisible/unrecognized dimensions of cultural development, as opposed to potential defined by external/
institutionally imposed patterns of functioning in
a culture3.
Prawdziwym efektem projektu DOM, podobnie jak
całego projektu „Przebudzenie – ?????”, nie jest
„dzieło” wpisane w jego program, ale wydarzenia,
sytuacje, interakcje, które powodują zmianę zarówno
w twórcach, jak i uczestnikach projektu. Zmianę, której
jakości nie jesteśmy w stanie ocenić, zmianę dziejącą
się nieustannie, zmianę wpisaną w dynamikę procesu rozgrywającego się na niedostrzegalnych poziomach kultury.
Ewa Rossal
Tekst powstał w ramach projektu badawczego NCN
nr 2012/05/D/HS2/03639
Por. Etnografia/Animacja/Sztuka. Nierozpoznane wymiary rozwoju kulturalnego, red. Tomasz Rakowski, Narodowe Centrum Kultury, Warszawa, 2013.
3
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 20 /
The true outcome of the HOME project – similarly to
the outcome of the entire “Awakening – ?????” – is
not the “work” referred to in the programme, but events,
situations and interactions that ultimately change both
the authors and the participants of the project. It is
a change whose quality we cannot evaluate. A change
that takes place continuously. A change inscribed in the
dynamics of processes occurring at the invisible levels
of culture.
Ewa Rossal
3
Cf. Etnografia/Animacja/Sztuka. Nierozpoznane wymiary rozwoju kulturalnego, ed. Tomasz Rakowski, National Culture Centre, Warsaw, 2013.
/ 21 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 22 /
/ 23 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 24 / 25 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
Mój szacunek dla inicjatorów i wykonawców tego projektu. Mam tu na myśli kuratorkę projektu „Przebudzenie” – Karinę i pomysłodawcę DOMU – Arka Pasożyta,
który podjął się tak ryzykownego działania artystycznego, jakim było zamieszkanie i tworzenie w otwartej
przestrzeni publicznej. Cieszę się, że spotkało się to
z niezmiernie dużym odzewem ze strony mieszkańców,
tych bardziej i tych mniej świadomych procesu, w jakim
uczestniczą. Do ostatniej grupy zaliczyłabym również
osoby, które wybrały rolę obserwatora, bo bezsprzecznie wszyscy, którzy znajdują się w przestrzeni DOMU,
cudnie dopełniają całości dzieła. Szkoda tylko, że
tak niewielu uzmysławia sobie ciągle wagę sytuacji
z tytułu możliwości bezpośredniego udziału w procesie
twórczym artysty.
Dzięki Arku, że wybrałeś to miejsce spośród wielu
wyjątkowych w naszym mieście. Mam nadzieję, że
będziesz wracał tu regularnie. Chciałabym, aby była
to przestrzeń pełna inspiracji, ale też abyś, oprócz
wykorzystywania swych zdolności pedagogicznych,
coraz pełniej zajmował się tu swoim artystycznym rozwojem.
My respect for the initiators and executors of this
project. I mean Karina, the curator of the “Awakening”,
and Arek Pasożyt (the Parasite), the originator of
HOME who decided to undertake this risky artistic
challenge, namely co-creating and inhabiting an open
public space. I am glad that the initiative has received
such a strong response from local residents, both
those aware and unaware of the process they have
participated in. The latter group includes people who
chose to be observers. Without doubt, everyone who has
been near the HOME space beautifully completes the
picture. I only wish more people understood the value of
this situation – when there is an opportunity to directly
participate in the creative artistic process.
/ DOM Arka Pasożyta /
/ HOME by Arek the Parasite /
Arek – thank you for choosing this place from many
unique spaces in our city. I hope you will come back
and visit us regularly. I also hope this space will be
full of inspiration, enabling you not only to use your
educational skills, but also to fully develop as an artist.
Agnieszka Kruszewska
Agnieszka Kruszewska
/ 26 /
/ 27 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 28 / 29 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
Sam pomysł, by zbudować DOM „z niczego”, oceniamy
na bardzo dobry.
The idea to build HOME from scratch was a very good
one, in our opinion.
Dziękujemy Pani Karinie, że zaangażowała nas do
budowy domu.
We would like to thank Karina for involving us in the
construction works.
Co do artysty – Arka Pasożyta, to naszym skromnym
zdaniem – był on w swoich działaniach niezorganizowany. Sprawiał wrażenie, jakby żył innym wymiarem
rzeczywistości. Przeważnie, gdy przychodziliśmy mu
pomóc, on większość czasu spędzał przy telefonie
i laptopie, chodził i załatwiał inne sprawy, niezwiązane
z budową albo w ogóle gdzieś jeździł rowerem.
As regards the artist, we dare say that Arek Pasożyt
(the Parasite) was rather disorganized in his activities.
He seemed to live in a different dimension, a different
reality. Usually, when we came to help he would spend
most time on the phone or near his laptop, dealing with
some other business – unrelated to the construction –
or he would hop on a bicycle and leave.
Ciekawe było również to, że z chęcią w budowę angażowały się dzieci, ciągle chciały pomagać i pomagały.
Nie wiemy, jak on to robił, ale to było fajne i tu ma plus.
Interestingly, he managed to involve some children who
were very eager to help with the works – and they were
really helpful. We don’t know how he did it, but it was
great – thumbs up!
Z pozdrowieniami
– Jurek Gromkiewicz i Wacek Małecki
/ 30 /
Best regards
– Jurek Gromkiewicz and Wacek Małecki
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 31 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 32 /
/ 33 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
Na początku była ciekawość, jak ludzie odbywający
karę pozbawienia wolności odnajdą się przy realizacji
przedsięwzięcia artystycznego, w dodatku realizowanego w środowisku otwartym, czyli tam, gdzie wiele
może się zdarzyć. Dużo bowiem można powiedzieć
o naszych podopiecznych, ale kontekstu z kulturą
szeroko rozumianą nie można było w ich życiorysach
odnaleźć, a tu czekało ich uczestnictwo w działaniach
o charakterze artystycznym, a w dodatku mieli być
aktywnymi twórcami w procesie artystycznym.
At first, there was curiosity – how would inmates
respond to participation in an art project conducted
outdoors, where so many things can happen? Much as
we can say about the people under our charge, their
portfolios do not include many encounters with culture,
broadly understood. Here, they were supposed to take
part in art-related initiatives. What’s more, they were to
be active co-creators of the process.
Inmates’ involvement grew with each meeting. Feeling
a part of the art community, they talked about their
work with openness and genuine satisfaction. As their
immediate supervisors, we saw that the convicts did
a good job in the open environment, when offered a
chance to look at the world in a different way and to
become a part of an artistic process.
Zaangażowanie skazanych rosło z każdym spotkaniem.
Poczuli się częścią grupy artystycznej, z satysfakcją
obserwowali efekty swojej pracy, chętnie o niej opowiadali. A my, jako bezpośredni opiekunowie, mieliśmy poczucie, że nasi podopieczni sprawdzili się
w środowisku otwartym, a przy okazji mogli inaczej
spojrzeć na świat, jego problemy i poczuć się częścią
procesu artystycznego.
custody officer, Lt. Anna Skowrońska
senior custody officer, Maj. Krzysztof Maroszek
Elbląg Custody Suite
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
wychowawca por. Anna Skowrońska
starszy wychowawca mjr Krzysztof Maroszek
Areszt Śledczy w Elblągu
/ 34 /
/ 35 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 36 /
/ 37 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
Społeczność osiedla przy Władysława IV, Bażyńskiego
i Pilgrima dostała możliwość uczestniczenia w pierwszym tego typu działaniu w naszym mieście – stworzeniu przez toruńskiego artystę Arka Pasożyta w ramach
projektu „Przebudzenie” pod kuratelą Kariny Dzieweczyńskiej (od 2 lat elblążanki), DOMu „z niczego”,
mieszkaniu w nim przez kilka miesięcy i pozostawieniu jako osiedlowego domku kultury. Nie pamiętam, jak
i gdzie dowiedziałam się o działaniu, ale za to doskonale
pamiętam, co pomyślałam: cholera, ktoś „z zewnątrz”
porywa się z motyką na „elbląskie słońce”. To jakiś
szaleńczy duet, nie znający realiów życia elbląskich
osiedli, bo przecież oboje wjechali do Elbląga na
chwilę, nie znając się wcześniej i chcą nas – upartych
i niekiedy fanatycznych w swoich przekonaniach elblążan „przebudzać”. Wróżę im, trochę z fusów, trochę
z doświadczenia, że od przebudzania do PRZEBUDZENIA
czeka ich długa, pokręcona, wyboista i męcząca droga.
Ale trzymam kciuki, może będą mieli fart, w końcu żadna
ze mnie wróżka.
The community of the housing estate at Władysława
IV, Bażyńskiego and Pilgrima streets was offered an
opportunity to participate in the first such undertaking
in our city. Under the project entitled “Awakening”
curated by Karina Dzieweczyńska (a resident of
Elbląg for 2 years now), Arek Pasożyt (the Parasite),
an artist from Toruń, decided first to create a HOME
“out of nothing”, then live in it for a few months, and
finally leave it as a community cultural centre. I do not
know how and where I first learned about it, but I do
remember what I thought at the time: damn, some
newcomers are rushing where angels fear to tread.
A crazy duo unfamiliar with the reality of Elbląg’s
districts, both of them just passing by. They don’t
know even each other well, and they want to “awaken”
us – stubborn and at times fanatic residents of Elbląg.
Judging from my experience, I guess they are on a long,
winding, bumpy and exhausting road to from trying to
awaken anybody to the actual AWAKENING. Still, I will
keep my fingers crossed. They may be lucky. After all,
I am not a fortune teller.
/ 38 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 39 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 40 /
/ 41 /
/ 42 /
/ 43 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
Jak mawiają najstarsi górale, nie ma przypadków, i tak,
w moim przypadku – przypadku nie było. Ścieżka, którą
podążałam z zajęć capoeiry dla niepełnosprawnych
dzieci, odbywających się w ośrodku szkolno-wychowawczym przy ul. Kopernika, musiała oczywiście przechodzić
tuż obok namiotu Pasożyta, w którym już od jakiegoś
czasu uparcie koczował. Nasze pierwsze spotkanie miało tam właśnie swoje miejsce i czas (po zakończeniu
zajęć capoiery), a na domiar nieistnienia przypadków –
przypadkowo zostaliśmy sobie przedstawieni przez Olę
Józefów, koleżankę mojego brazylijskiego przyjaciela
i współpracownika Fabia de Oliveira, który do dziś nie
rozumie po co Pasożyt zbudował DOM i dla kogo. Już
nie tłumaczę, bo jak wytłumaczyć takiemu rasta-ziomowi po portugalsku lub angielsku (on nie musi być
w obowiązku rozumienia), skoro co chwila potykam się
o podobne nierozumienie po polsku.
Wise people say that there are no coincidences, and
I believe in my case it was not a coincidence either.
Unsurprisingly, the path that I took on my way back
from capoeira classes for disabled children (held at the
school and education centre at Kopernika Street) ran
just by the Parasite’s tent, in which Arek had camped
for some time. This is where we first met (right after
a capoeira class). Another non-coincidence is that
I was introduced to Arek by Ola Józefów, a friend of my
Brazilian colleague Fabio de Oliveira who could never
fathom why and for whom the Parasite decided to
build his HOME. I have already given up explaining. How
can I convince this dreadlocked guy – while speaking
Portuguese or English – if I find it so difficult to convince
my compatriots. Well, they don’t need to understand it.
Slowly but steadily engaging in the “parasitic” activity,
one day I made the fantastic decision to join the crazy
duo!!! And so I was offered to continue HOME’s activity
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 44 /
/ 45 /
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
Wsiąkając powoli, lecz systematycznie, w „pasożytniczą” działalność, dobrnęłam do podjęcia fantastycznej
decyzji – dołączenia do szaleńczego duetu !!! I tak
dostałam sposobność, z której skorzystałam, kontynuowania działalności DOMu po wyjeździe Pasożyta.
Czekam już z niecierpliwością, jakie niespodzianki
przyniesie kolejny rok działań przy DOMu i mam cichą
nadzieję, że DOM będzie stał i nadal „przebudzał”.
after the Parasite’s departure – an offer that I gladly
accepted. I really look forward to all the surprises ahead
of us over the next year. I hope that HOME will still be
here, ready to awaken people.
PS. Luźna refleksja: praca jednego człowieka na rzecz
innych wymaga nie tylko bezinteresownego poświęcenia
własnych sił, ale determinacji, wytrzymałości, wyrozumiałości, cierpliwości, dyscypliny emocjonalnej, wrażliwości, a więc cech, które znamionują dojrzałą osobowość i układają się w postawę roztropnej życzliwości
i empatii.
PS. A side remark: working for other people requires
not only selfless sacrifice of one’s effort, but also
determination, endurance, forbearance, patience,
emotional discipline, and sensitivity. Such traits characterise a mature personality, building an attitude of
sensible kindness and empathy.
Anetta Szczepińska
/ DOM Arka Pasożyta / HOME by Arek the Parasite /
/ 46 /
/ 47 /
Anetta Szczepińska
Kompostex
Kompostex
/ Kompostex/
Ex straszy chamską kursywą lat 90. Kompost
towarzyszy ludziom od zawsze, choć miasto ma
z nim problem, a właściwie to kompost ma problem
z miastem. W Elblągu, podobnie jak w wielu miejscach
na naszej planecie, sytuacja pozostaje niezmienna.
Kompostex nie miał większego wpływu na zmianę ilości
i jakości elbląskiego kompostu. Myślę natomiast, że miał
wpływ na pojedyncze osoby, które zaangażowały się we
wspólne działanie. Ciężko ocenić projekt z perspektywy
turysty. Już podczas pierwszych wizyt zrozumiałe było,
że to mieszkańcy miasta i wolontariusze tworzą całą
sytuację. Z zazdrością patrzyłem na Arka Pasożyta,
którego Dom był prawdziwy, a on sam stał się prawdziwym mieszkańcem osiedla. Im bardziej Arek był
zadomowiony, tym bardziej przekonywałem się o tym,
że nasza „jednostka sztuczna” pozostanie sztuczna
do końca, a jej realną zasługą będzie umiejscowienie
pewnego punktu startowego na osi czasu i mapie
/ Kompostex/
The “EX” haunts with its crude 90’s style italics.
Compost has accompanied the humankind since...
forever. However, contemporary cities have a problem
with it, or actually compost has a problem with the
cities. In Elbląg, just like in many other places around
the planet, the situation has remained fairly unchanged.
Kompostex has neither affected the quantity nor the
quality of Elbląg’s compost in a significant way. And yet,
I think it has affected some individuals who decided to
engage in collaboration. It is difficult to evaluate this
project from a tourist’s perspective. Even during our
first visits it was clear that the whole situation would
be shaped by Elbląg’s citizens and volunteers. I envied
Arek Pasożyt (the Parasite) whose Home became a real
thing, and Arek himself became a true resident of the
district. The more he felt at home, the more I felt that
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 49 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 50 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 51 /
miasta. W Parku Dolinka wyrósł ogród warzywny,
który stał się rozpoznawalnym miejscem dla wielu
bywalców tej części miasta. Z planowanego punktu B
szybko zmienił pozycję i stał się punktem A, spychając
kompostownik kilka metrów dalej, w cień opadających
gałęzi. Ślady pasożytnictwa świadczą o tym, że spełnił swoją tymczasową rolę. Interesuje mnie przyszłość
tego miejsca, tych osób i tego miasta. Przyszła wiosna
pokaże, czy udało się nam coś w Elblągu „zasadzić”.
Gdybym jednak nie przeczuwał sprzyjających wiatrów,
nie tęskniłbym chyba, tak bardzo, za kolejną wizytą
w tym mieście :)
Jakub Słomkowski, Kolektyw „Parque nō”
our “artificial entity” would remain artificial until the
end, its main tangible advantage being the creation
of a starting point on the city’s map and on the city’s
timeline. The vegetable garden that bloomed in the
Dolinka Park has become a recognizable landmark for
many people visiting this part of the city. Designed as
an auxiliary element, it quickly changed its status to
class-A attraction, pushing the compost pile aside,
into the shadows of overhanging branches. Traces of
parasitism testify to the fact that it has successfully
served its temporary purpose. I am interested in the
future of this place, those people and this city. Spring
will show if we have managed to “plant” something in
Elbląg. Anyway, if I was not expecting favourable winds,
I think I would not be so eager to visit this city again :)
Jakub Słomkowski, “Parque nō” Collective
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 52 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 53 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 54 /
/ 55 /
Działania, w ramach naszej części „Przebudzenia”,
podzielone były na kilka etapów. Najważniejsze były:
kompostowanie, stworzenie ogrodu i wspólna kolacja. Zakładaliśmy, że to zbieranie organicznej masy
i zapełnianie kompostu będzie najważniejsze i dla nas
najciekawsze. Jak dowiedzieliśmy się już na miejscu, elbląskie ZUO ma program zbierania kompostu,
który poszerza się na kolejne osiedla. Równocześnie
okazało się, że na pierwszy plan wysunęła się potrzeba stworzenia miejsca. Miejsca spotkań – wspólnego
ogrodu, miejsca, z którym mogłaby się identyfikować
grupa ogrodników-wolontariuszy. Niezwykle istotna
była lokalizacja – i to się świetnie udało, znaleźliśmy
niesamowicie atrakcyjny punkt, malowniczy, przy
rzeczce, koło mostu i skarpy. Wyniesiony, od lat chyba
nieużywany kwietnik, stał się od razu takim niezwykle
rozpoznawalnym symbolem naszego projektu. Dalej
już wszystko było w rękach grupy bardzo fajnych elblążan, którzy byli przy ogrodzie, zawsze wtedy, kiedy
było to niezbędne, szczególnie w czasie upałów. I to
nic, że zasadzone warzywa znikały – zebrane rękami
nieznanych sprawców – ogród jest publiczny, nie
planowaliśmy zamykania go tylko dla wolontariuszy.
Świetnie, że był Arek Pasożyt, bardzo dużo pomógł też
przy naszej części „Przebudzenia”, a ogród w parku
Nad Dolinką stał się w pewnym stopniu ogrodem
przyDOMowym.
Krzysztof Herman, Kolektyw „Parque nō”
The activities comprising our part of the “Awakening”
were divided into several stages. The key ones included: composting, creating a garden, and organizing
a community dinner. Initially, we assumed that collecting organic mass and building a compost pile would
be the most important and most interesting activity.
As we found out in Elbląg, however, the municipal
Waste Treatment Company (ZUO) had already launched
a compost collection service that gradually extended
district by district. At the same time we discovered
a more urgent need – that of creating a special place:
a meeting spot, a shared garden with which a group
of gardeners-volunteers might identify. One crucial
aspect was the location – we were lucky to find an
extremely picturesque spot: by a river, near a bridge
and an embankment. A raised structure – a flowerbed unused for long years, as it seemed – instantly
became a recognizable symbol of our project. The rest
was up to Elbląg’s citizens – a group of very friendly
people who always took care of the garden when it
was most needed, especially in hot weather. We were
not discouraged by the fact that some vegetables
disappeared – snatched by unknown perpetrators –
after all, the garden was supposed to be public: we
had no intention of granting exclusive access to the
volunteers only. We were very happy to have Arek Pasożyt (the Parasite) at hand. His support during our
part of the “Awakening” was invaluable and the garden
in the Dolinka Park in fact became a backyard garden
of his HOME.
Krzysztof Herman, “Parque nō Collective”
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” /
KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 56 /
/ 57 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” /
/ KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 58 / 59 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
Jakiś czas temu byłem na nieczynnym już wysypisku
śmieci pod Olsztynem. Hałda wielkości sporej góry,
pokryta była grubą warstwą ziemi, z której od czasu do czasu sączył się śmierdzący płyn. Była tam
również instalacja pobierająca wydobywający się
z wnętrza gaz. Źródłem tych substancji jest proces
beztlenowego rozpadu odpadów organicznych,
stanowiących znaczną część niesegregowanych
odpadów komunalnych. Powstający w tych warunkach
metan jest jednym z trzech najgroźniejszych gazów
cieplarnianych, wielokrotnie bardziej szkodliwy dla
atmosfery niż dwutlenek węgla. Możliwość segregacji
odpadów organicznych i utylizacji ich za pomocą
bezpiecznego procesu kompostowania jest bardzo
ważnym wyzwaniem dla współczesnych miast. Elbląg
jest w wyjątkowej sytuacji, gdyż, jako jedna z nielicznych
aglomeracji w Polsce posiada miejską kompostownię
zarządzaną przez Zakład Utylizacji Odpadów (ZUO).
Dzięki temu mieszkańcy Elbląga w sensowny sposób
mogą pozbyć się odpadków organicznych. Wydaje
mi się jednak, że ważne jest również bezpośrednie
doświadczenie niesamowitej siły transgresji, którą
Some time ago I was at a disused landfill near Olsztyn.
A heap of waste resembling a high mountain was
covered with a thick layer of soil from under which
some smelly liquid oozed from time to time. The site
featured a gas recovery facility. Landfill gases are produced in the process of anaerobic decomposition of
organic waste, which constitutes a considerable part
of non-segregated municipal waste. Methane emitted
in such conditions is one of the three most dangerous
greenhouse gases, being much more harmful to the
atmosphere than carbon dioxide. The possibility of
organic waste separation, and subsequent disposal
through an environmentally-safe composting process,
poses an important challenge for modern cities. Elbląg
is a unique city, one of the few Polish agglomerations
to operate a municipal composting plant managed
by the local Waste Treatment Company (ZUO). This
helps Elbląg’s residents dispose of their organic
waste in a sensible way. I also believe that it is equally
important to directly experience the incredible power of
transgression carried by compost – turning “mud into
gold”. What is redundant and decaying gives birth to
/ 60 /
/ 61 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” /
/ KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
niesie ze sobą kompost – zamiany „błoto w złoto”.
To, co przestaje być potrzebne i obumiera, staje się
początkiem czegoś nowego. Rozpada się na milion
kawałków, by stać się cząstką zupełnie nowej całości.
Kompostując bierzemy świadomy udział w leżącym
u podstaw życia procesie obiegu materii i energii.
something new. Things break down into millions of tiny
pieces to eventually become parts of completely new
entities. When composting, we consciously participate
in the natural cycle of matter and energy that lies at the
foundation of life.
Dzięki wielkiemu zaangażowaniu mieszkańców Elbląga
udało się stworzyć ogród warzywny oraz towarzyszący
mu kompostownik. Wzrost i rozkład, dwie strony jednego procesu, który stał się pretekstem do wspólnej
pracy i świętowania. W czasie, w którym piszę ten tekst,
w kompostowniku trwa intensywna praca. Kompost
nie śpi. Wiosną będzie gotów zasilić młode warzywa
w ogrodzie. Zatem kompostujmy świadomie.
With great commitment of Elbląg’s citizens we managed
to create a vegetable garden and an accompanying
compost pile. Growth and decomposition – two sides
of the same process – inspired collaboration and celebration. As I am writing, intensive work takes place in
the compost pile. Compost never sleeps. In spring, it
will be ready to give energy to young vegetables in the
garden. So let’s compost consciously.
Maciej Łepkowski, “Parque nō” Collective
Maciej Łepkowski, Kolektyw „Parque nō”
/ 62 /
/ 63 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” /
/ KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 64 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 65 /
„Spotkanie Kolektywu „Parque nō” z mieszkańcami
Elbląga. Termin: 14 kwietnia 2013r. Miejsce: Krużganek
CS Galerii EL. Poszukujemy wolontariuszy…”
Taką ulotkę otrzymałam, kiedy spędzałam czas w wyżej
wymienionym miejscu. Pamiętam, jak podeszła do mnie
Karina i osobiście mi ją wręczyła. Pomyślałam „O co
chodzi?”. Zaciekawiło mnie to na tyle, że postanowiłam
się tam wybrać. Był to nie lada wyczyn, gdyż spotkanie
odbyło się w niedzielę rano ;). Okazało się, że całkiem
słusznie wstałam z łóżka i tak rozpoczęła się moja
zielona przygoda z Kompostexem. Nie będę się rozpisywać o idei projektu, o tym czy to słuszne, niesłuszne,
potrzebne, warto, czy nie. Dla mnie osobiście była to
bardzo udana przygoda. Okazało się, że marchewki,
rzodkiewki i buraczki potrafią niesamowicie łączyć,
a słowo „ogród miejski” od teraz będzie mi się miło
kojarzyć. Podczas prac przy klombie miałam okazję
nie tylko zapoznać się z zagadnieniami ogrodniczymi,
“Parque nō” Collective meets Elbląg’s citizens. Date:
14 April 2013. Venue: Cloister of Galeria EL Art Centre.
Looking for volunteers...
This is what I read from a leaflet that Karina handed
to me at the place mentioned above. I thought to
myself: “What is it all about?”. I was curious enough to
attend the meeting, which was quite a challenge – it
took place on a Sunday morning ;) It turned out that
getting out of bed early was the right decision, and so
began my green adventure with Kompostex. I will not
discuss the idea itself – whether it is right or wrong,
whether it is worth doing or not. For me personally,
it was a very satisfying adventure. I discovered that
carrots, radishes and beets have a great potential to
connect people, and the term “urban garden” will evoke
very pleasant associations from now on. During all that
work I had a chance to become familiar with various
issues related to gardening, but most importantly –
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” /
/ KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 66 / 67 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 68 /
ale przede wszystkim poznać wiele ciekawych osób
(sama postarałam się, aby część moich znajomych też
się przyłączyła). Maciej Łepkowski, Kuba Słomkowski
i Krzysztof Herman, mimo sporej odległości od ogrodu,
potrafili fantastycznie nadzorować prace.
I met many interesting people (while also getting some
of my friends to join the project). Maciej Łepkowski,
Kuba Słomkowski and Krzysztof Herman did a great job
supervising our efforts, despite the significant physical
distance between them and the garden.
„Nasz ogród” stał się uzależnieniem. Okazało się, że
podlewanie, pielęgnowanie i doglądanie skrawka ziemi
może cudownie relaksować. Pamiętam ciepłe, późne
popołudnie, gdy słońce nadal świeciło, a ja razem z Heleną podlewałam jeszcze niewidoczne roślinki. Nosiłyśmy kolejne konewki wody z pobliskiego strumyka,
a nasze buty coraz bardziej pokrywały się błotem...
Bezcenne. ;) W nagrodę odśpiewałyśmy piosenkę
i poleżałyśmy na murku, chwytając ostatnie promienie słońca. Innym razem, mój pies, który dzielnie nam
asystował, zakosztował kąpieli w cemencie (spokojnie,
nic mu się nie stało, nie jest teraz rzeźbą).
Spotkania przy klombie były początkiem wielu interesujących rozmów. Nierzadko podchodzili do nas spacerowicze, zaciekawieni, co też wyprawiamy.
Over time “our garden” became an addiction. I found
watering and nurturing the plants wonderfully relaxing.
I remember one warm late afternoon, when the sun
was still shining, and I was watering the seeds together
with my friend Helena. We carried watering cans from
a nearby stream, while our shoes were getting covered
in mud... Priceless ;) We rewarded ourselves singing
a song and resting on a stone wall, catching the last
rays of the sun. On another occasion my dog (who
accompanied us bravely) had an unexpected encounter
with wet cement – but don’t worry, he is fine, he did not
turn into a statue.
We experienced many interesting meetings at the
flowerbed, some of which turned into valuable conversations. Passers-by frequently approached us,
asking what we were doing.
/ 69 /
Z dnia na dzień roślinki wzrastały, aż zamieniły się
w istny gąszcz. Kiedy to nastąpiło, nadeszła pora na
konsumpcję. Chłopaki z „Parque nō” zaplanowali uroczystą kolację na zakończenie sezonu. Gotowanie do
późnej nocy w zatłoczonej kuchni stało się pretekstem
do wspominek. Kuba, Krzysztof i Maciek zaskoczyli nas
kulinarnymi pomysłami. Pierwszy raz przygotowywałam
i zjadłam kwiaty dyni z twarożkiem. W dniu kolacji pogoda nie dopisała, czego nie można powiedzieć o frekwencji. Chłodna temperatura, lecz atmosfera gorąca...
A muszka owocówka krążyła wokół nas.
Myśląc – Kompostex – nasuwa się skojarzenie:
satysfakcja, radość, relaks, nowe znajomości. Jak to się
mawia – „Prosta rzecz, a cieszy”.
Marlena Szlachcikowska
Day after day, our plants would grow until they turned
into a real jungle. As soon as this happened, we knew
the time was right for consumption. The “Parque nō”
crew planned a special dinner to mark the end of the
season. Cooking until late night in that crowded outdoor
kitchen triggered colourful memories. Kuba, Krzysztof
and Maciek surprised us with their culinary ideas. It was
the first time I had tried cooking and eating pumpkin
flowers with cottage cheese. Although the weather was
poor during our dinner, the turnout was great. The air
was cold, but the atmosphere was hot... And some fruit
flies circled around us.
Whenever I think of Kompostex, my first associations
are: satisfaction, joy, relaxation, new acquaintances. As
some people say: “So simple, but so nice”.
Marlena Szlachcikowska
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 70 /
/ 71 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
Cieszy mnie fakt, że projekt „Przebudzenie” jest realizowany drugi rok u nas, w Elblągu. Cieszy, ponieważ uważam, że takie działanie, prócz znaczenia społecznego,
i co dla mnie ważne, edukacyjnego, pobudza aktywność
artystyczną ludzi, którzy nie zawsze zdają sobie sprawę,
że są uczestnikami działania o takim charakterze. Bez
względu na to, jak nazwiemy to działanie, i na ile świadome jest w nim uczestnictwo, skutek jest. I tu przypomina mi się moja rozmowa z jednym z najmłodszych
uczestników, który, na wiadomość, że Arek Pasożyt
jest artystą, zamilkł i chyba nie był pewien, jak ma dalej
postąpić. Pomagać, czy brać nogi za pas, bo to przecież artysta. W końcu, dowiedziawszy się ode mnie,
że ARTYSTA TEŻ CZŁOWIEK, odzyskał dobry nastrój.
I am happy to see the “Awakening” continued for
the second year in our city – Elbląg. In my opinion,
in addition to social and educational value (which is
especially important to me) such projects stimulate
artistic activity of people who are not necessarily aware
of being involved in art events. No matter what we call
such efforts, and no matter if participation is intentional
or not, there are some visible results. I remember my
conversation with one of the youngest participants of
the project. When told that Arek Pasożyt (the Parasite)
was an artist, he fell silent and probably was not sure
what to do next: stay and help, or flee from the “artist”.
However, when I said that AN ARTIST IS ALSO A HUMAN
BEING his good mood returned.
Przykład pierwszy – Kuba Słomkowski, T e n z o k ł a dk i ! 1 Malarz, performer, muzyk, poeta, aktor. Dużo tego
i w dodatku nagradzany, chwalony, pełno wywiadów,
wyjazdów w świat. Rozmawiamy, jemy kolację, jest
sympatycznie. Miernota już by się zadęła, a tu nic.
Dalej sympatycznie.
Take this example – Kuba Słomkowski, the One From
the Cover! 1 A painter, performer, musician, poet, actor.
A man of many talents, widely renowned, awarded,
praised, interviewed, invited to various places around
the world. We talked, we had dinner together, and it was
very nice. A mediocre personality would have probably
1
Kuba Słomkowski na okładce Art & Buisness 06/2013
1
11 września Kuba, wraz z chłopakami, przygotowywał
kolację, będącą zwieńczeniem Kompostexu, podczas
której w Parku Dolinka, przy klombie, miał odbyć się
również koncert Jerzego Mazzolla z Przyjaciółmi. Od
południa już padał deszcz i nadzieja, że koncert będzie
towarzyszył kolacji, była coraz mniejsza. Dla mnie to
był cudowny deszcz, bo dzięki niemu koncert został
przeniesiony do Krypty. Podczas, gdy w parku odbywała
się kolacja, muzycy i ja gawędziliśmy w klubie. Znów
sympatycznie. Po raz drugi potwierdza się, że ARTYSTA
TEŻ CZŁOWIEK. Jerzy Mazzoll – współtwórca stylu yass,
wirtuoz klarnetu, jedna z ikon polskiej muzyki, a tu
normalny facet, który zna życie z różnych stron. Z nim
młode pokolenie: Tomasz Sroczyński, który jednocześnie
gra na skrzypcach i „miesza” w elektronice i Sebastian
Mac – gitarzysta.
Czekamy na przyjście uczestników kolacji. Opóźnienie
liczę już w godzinach, ale muzycy nie wykazują zdenerwowania. W końcu wszyscy są i zaczyna się koncert.
I to było moje i nie tylko moje OLŚNIENIE. Koncert zjawiskowy. Muzyka eksperymentalna, elektro-akustyczna
started showing off, but no such thing happened here.
Things stayed very nice.
On 11th September, Kuba and his crew prepared a dinner
in the Dolinka Park to mark the conclusion of their Kompostex project. There was supposed to be a special
concert by Jerzy Mazzoll and Friends. Unfortunately, it
started raining heavily around noon, and we lost hope
that the show and the dinner would take place at the
same spot. In fact, for me the rain was like a miracle,
because we decided to change the concert venue to the
Krypta club. As people were enjoying dinner in the park,
I chatted with the musicians in the club. Again – a very
pleasant situation. And again – I could confirm that AN
ARTIST IS ALSO A HUMAN BEING. Jerzy Mazzoll – the
co-creator of the yass style, clarinet virtuoso, one of the
icons of Polish music, but also a normal guy who knows
life from different perspectives. He was accompanied
by representatives of the young generation: Tomasz
Sroczyński who plays the violin and “mixes” some
electronic stuff, as well as Sebastian Mac – a guitarist.
Kuba Słomkowski on the cover of Art & Buisness 06/2013
/ 72 /
/ 73 /
Nie wiem, jak Karina to wszystko ogarnia? Ten dzień
był akurat bardzo trudny i mi się też od niej dostało.
Nic nie szkodzi. W takich sprawach mogę obrywać,
przecież tak pracując można zwariować! A może Karina
już zwariowała? Jeśli tak, to poproszę o więcej takich
wariatów w moim otoczeniu.
Anna Selke
another to produce such music. They could have been
stuck-up, but they were not.
In the end I introduced Kuba Słomkowski to Jerzy
Mazzoll. As both of them live in Warsaw, perhaps this
new acquaintance will bear some fruit that we will have
chance to “taste”?
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
z domieszką jazzu, folku i sama jeszcze nie wiem
czego. Na wskroś nowoczesna, ale jakże zrozumiała.
W przerwach palimy papierosy, pijemy wino, rozmowom
nie ma końca. Tomek dość małomówny, Sebastian bardzo otwarty. Warto zapamiętać te nazwiska. Myślę, jakie
to szczęście, że ci trzej gdzieś się wyszukali i zrobili taką
muzykę. Mogliby się zadąć, a tu nic.
Na koniec zapoznaję Kubę Słomkowskiego z Jerzym
Mazzollem. Podpowiadam im, że obydwaj mieszkają
w Warszawie. Może będzie jakiś owoc tej znajomości,
którego i my będziemy mogli „spróbować”?
We waited for the diners to join us. Even though the
delay was over an hour, the musicians showed no signs
of irritation. After a while, with everybody in place, the
concert finally began. For me (and not only for me)
it was a REVELATION. What an phenomenal show!
Experimental, electro-acoustic music with a pinch of
jazz, folk and something else that I could not define.
Genuinely modern, but also perfectly understandable.
During breaks we smoked cigarettes, drank wine,
and talked on and on. Tomek was rather silent, while
Sebastian was very open. Be sure to remember their
names. What a bit of luck that those three met one
/ 74 /
I don’t know how Karina handles all that hustle and
bustle. That day was extremely challenging, so she
rebuked me at some point. But I don’t mind being rebuked in such circumstances. After all, it’s easy to go
crazy working like this! Or maybe Karina has gone crazy
already? If so, I would be glad to have more such crazy
people around.
Anna Selke
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” / KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 75 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” /
/ KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 76 / 77 /
/ KOMPOSTEX Kolektywu „Parque nō” /
/ KOMPOSTEX by “Parque nō” Collective /
/ 78 / 79 /
Powiedz mi, o co Ci
w ogóle chodzi
Tell me what it’s
all about
Nigdy nie
starałem się
być mistrzem
Dzień przed uruchomieniem instalacji
(29 sierpnia 2013r.) – z Grzegorzem Drozdem
rozmawia Aleksandra Żyła.
I have never
tried to be
a master
A day before the launch of his installation
(29 August 2013) Grzegorz Drozd was interviewed by
Aleksandra Żyła.
/ POWIEDZ MI, O CO CI W OGÓLE CHODZI Grzegorza Drozda /
/ TELL ME WHAT IT’S ALL ABOUT by Grzegorz Drozd /
/ 81 /
/ POWIEDZ MI, O CO CI W OGÓLE CHODZI Grzegorza Drozda
Drozda. //
/ POWIEDZ
TELL ME WHAT
by Grzegorz
Drozd Drozda.
/
MI, O IT’S
CO CIALL
W ABOUT
OGÓLE CHODZI
Grzegorza
/
/ 82 /
Aleksandra Żyła: Kim jest Grzegorz Drozd?
Aleksandra Żyła: Who is Grzegorz Drozd?
Grzegorz Drozd: Ludzi takich jak ja potocznie nazywa
się artystami. Oni zwykle nie mają własnego statusu
w społeczeństwie, bo chociaż kończą wyższe uczelnie,
to tak naprawdę są niewidoczni. Trudno dziś powiedzieć,
kim jest artysta i czym się zajmuje. Dlatego mówię o sobie, że jestem społecznym banitą.
Grzegorz Drozd: People like me are commonly called
artists. They usually have no separate status in the
society – even after graduating from colleges and
universities, they are actually invisible. Nowadays it is
difficult to say who an artist is and what he/she does.
This is why I describe myself as a social outcast.
A. Ż.: W pewien sposób koresponduje to z działalnością
Arka Pasożyta, który również upomina się
o przywrócenie statusu artysty.
A.Ż.: In a way it is similar to what Arek Pasożyt (the
Parasite) does – he also demands restoration of the
status of an artist.
G. D.: Rzeczywiście mamy dużo wspólnego. Z tym, że
Arek jest młodszy i ta sytuacja pokoleniowa różni nas
w działaniu. Kierujemy się innymi aspiracjami i podejmujemy odmienne problemy.
G.D.: We do have a lot in common. Still, Arek is younger
and I can see some differences between how our generations act. We are driven by different aspirations and
we tackle different problems.
A. Ż.: Powiedz zatem – o co Tobie chodzi?
A.Ż.: Tell me then – what is it all about?
G. D.: Nie chodzi o to, co ja mam do powiedzenia.
Chciałbym, aby ta instalacja była odbierana jako
platforma wypowiedzi, z której może skorzystać każdy.
Każdy może stanąć przed kamerą i nagrać dowolny
filmik, który następnie trafi do sieci.
G.D.: It’s not about what I have to say. I would like my
installation to be perceived as a platform of expression
for everyone. Anybody can stand in front of the camera and record a video which will later be uploaded to
the web.
Nieprzypadkowo ta rzeźba ma kształt nagrobka. Chodziło o to, aby stworzyć intymny klimat, który będzie
sprzyjał otwartym i szczerym wypowiedziom. Pierwotny plan był nawet taki, żeby instalacja stanęła przy
Galerii EL. Zainspirował mnie jej sakralny klimat, a mój
pierwszy projekt to była ambona, przy której można
byłoby się wyspowiadać. Ten pomysł jednak przepadł,
ponieważ wymogi bezpieczeństwa, które w tym projekcie instalacja taka musiałaby spełniać, okazały się
zbyt skomplikowane. Nagrobek jest więc efektem kompromisu.
Jest to też powrót do lat 80. Tytuł rzeźby „Powiedz mi,
o co Ci w ogóle chodzi” nawiązuje do kultowego tekstu
Tomka Lipińskiego z 1981 roku pt. ,,To, co czujesz, to, co
wiesz”, wykonywanego przez Brygadę Kryzys.
It’s not a coincidence that the sculpture is shaped like
a grave. We wanted to create an intimate atmosphere
conducive to open and honest reflections. The original
plan was to set up the installation next to Galeria EL
art gallery. I was truly inspired by its sacral ambience
– my first idea was to build a pulpit where people could
confess. However, this relatively complex concept was
rejected due to safety concerns, and therefore the grave
is the result of a compromise.
It is also a return to the 1980’s. The title of the sculpture
– “Tell me what it’s all about” – refers to Tomek
Lipiński’s iconic lyrics of “What you feel, what you know”
(1981) performed by Brygada Kryzys.
/ 83 /
A. Ż.: Nie obawiasz się, że to zaproszenie do wypowiedzi
nie znajdzie odbiorców wśród elblążan?
G. D.: Założenie jest takie, że ludzie będą tworzyli
ten projekt. Tyle, że ja nie znam się na psychologii
tłumu i nie potrafię przewidzieć na przykład efektów
tych nagrań. Bierzemy pod uwagę nawet to, że ktoś
może zniszczyć instalację. Jak dotąd, spotykamy się
jednak z pozytywnymi reakcjami mieszkańców. Gdy
montowałem rzeźbę, podchodzili ludzie i dopytywali
się, czy prezydent miasta też się wypowie. Możemy
wystosować apel nie tylko do urzędników, ale wszystkich mieszkańców, aby skorzystali z możliwości przekazania tego, co myślą.
A. Ż.: Obserwujesz to, co dzieje się w Elblągu w ramach
projektu „Przebudzenie”. Jakie są Twoje wrażenia?
A.Ż.: Are you not afraid that residents of Elbląg may not
accept your invitation to speak their minds?
G.D.: The assumption is that this project should
be shaped by people. I am not an expert on crowd
psychology, so I cannot predict the outcome of such
recordings. We even account for the possibility of
the installation being vandalised. Luckily, we have
received positive reactions so far. When I assembled
the sculpture, people stopped by asking if the mayor’s
statement would be recorded too. Actually, we can
appeal not only to Elbląg’s officials but to all citizens
to use this opportunity and share their opinions.
A.Ż.: You have followed the other “Awakening”-related
projects in Elbląg. What are your impressions?
/ POWIEDZ MI, O CO CI W OGÓLE CHODZI Grzegorza Drozda /
/ TELL ME WHAT IT’S ALL ABOUT by Grzegorz Drozd /
/ 84 / 85 /
G. D.: Trzeba sobie jasno powiedzieć, że sytuacja artystów i osób tworzących kulturę w naszym kraju jest
porażką. Na każdym kroku spotykamy ścianę, którą
trzeba dosłownie przebijać młotem. Kiedy już uda
się coś zrobić, to ci sami ludzie, którzy blokują nasze
działania, zaczynają to wykorzystywać jako swoje
osiągnięcie. I nie chodzi tu tylko o Elbląg, ale o całą
Polskę. Europa wykorzystuje potencjał twórczy i kreatywność swoich mieszkańców, żeby pokazać coś
ciekawego i poza normą, tutaj trzeba o to walczyć.
(...)
Ze mną jest tak, że wszystko robię pierwszy raz i próbuję różnych rzeczy. Nigdy nie starałem się być mistrzem,
wręcz przeciwnie. Uważam, że dla twórcy błąd może być
dużo ciekawszy, niż udowadnianie wszystkim, że jest
się doskonałym.
G.D.: Frankly speaking, the situation of Polish artists
and culture creators is a mess. Wherever we turn, we
face walls that must be literally knocked down with
sledgehammers. When you finally manage to complete something, the same people who used to thwart
your actions now start to show them off as their own
achievement. It is not just about Elbląg – it is about
Poland in general. While other European countries use
their citizens’ creative potential to produce something
interesting and unconventional, in Poland you always
have to struggle.
(...)
By nature, whatever I do in life, I do it for the first time –
I like trying things out. I have never tried to be a master,
quite the opposite. I believe an artist’s mistake can
be more interesting than his/her attempts to impress
others with perfection.
/ 86 / 87 /
/ POWIEDZ MI, O CO CI W OGÓLE CHODZI Grzegorza Drozda /
/ TELL ME WHAT IT’S ALL ABOUT by Grzegorz Drozd /
„Pank rok
to nie rurki
z kremem”
Tegoroczna odsłona projektu ,,Przebudzenie” to
z punktu widzenia dokumentalisty, jak niektórzy górnolotnie mnie nazywają, wydarzenie wyjątkowe. Projekt,
złożony z trzech, wydawałoby się tak odmiennych tematycznie etapów, zaistniał w mojej świadomości jako jeden dopełniający i wspierający się ciąg zdarzeń.
„Ciąg ciulu ciąg”– natychmiast przypomniało mi
się powiedzenie, którym czasami ktoś rzuci dla
żartu. A że zapewne dla niektórych osób „ciulem”
jestem, więc „ciągnę” ten tekst dalej, choć muszę
przyznać, że słabo mi idzie. Być może dlatego, że
czuję się zmęczony sześciomiesięcznym projektem,
tak absorbującym pod względem pracy, a być może
dlatego, że siłą rzeczy musiałem stoczyć wojnę
psychologiczną z niejakim obywatelem Pasożytem
Arkiem, który przyjechał z własną wizją mojego filmu,
która znacząco odbiegała od mojej. Jego niechęć do
kamery doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Ileż
to musiałem się nagimnastykować, żeby zapiąć mu
mikrofon, żeby zmusić go do podzielenia się refleksjami
przed kamerą. Jak zrobić film bez kamery lub aparatu,
bez mikrofonu, czy innych gadżetów? Jak postępować,
żeby zawsze być krok przed akcją, nie przeszkadzać
i mieć dobry materiał? Należałoby tutaj pewnie napisać,
że to „wyzwanie”, „pokonywanie trudności” i że „lubię je
przezwyciężać”. Otóż nie, nie lubię.
Nie lubię też stwierdzenia – choć niektórzy tak uważają
– że „artysta ma zawsze rację”. Może i ma, ale nie wtedy
kiedy pracuje ze mną ;-)
“Punk rock
is not all
peaches and
cream”
This year’s edition of the “Awakening” has been a unique
experience from my point of view as an “author of documentaries” (some people use such big words to describe my work). Although comprised of three differently
themed stages, the project seemed to me like a single
train of complementary events.
“Keep rolling, dummy, keep rolling” – my first association was with this humorous saying. I guess some
people regard me as a “dummy”, so I “keep rolling”
even though writing this text is not easy. Perhaps
this is because I feel tired after working hard on the
project for the past six months. Perhaps this is due
to the psychological war I had to fight with citizen
Arek (the Parasite) who had his own vision of the film,
significantly different from mine. His dislike of the
camera was driving me nuts. I really had to struggle to
fasten his microphone correctly or to make him share
a few thoughts in front of the camera. After all, how
could I make a film without a camera, microphone and
other gadgets? What should I do to always remain one
step ahead of the action, and capture the right material
without interrupting anybody? This is where I ought to
write something about “challenges and difficulties that
I like to overcome”. In fact, I don’t.
What I don’t like either is the statement – accepted by
many – that “the artist is always right”. Maybe they are
right, but not when working with me ;-)
/ 88 /
Dwie wizje, dwa różne podejścia do pracy i niepohamowana niechęć Pasożyta do kamery czy mikrofonu,
rozpaliły we mnie wątpliwości, czy aby na pewno
podołam zadaniu. Zapał i podniecenie zastąpiły rutynowe działania, które jednak podświadomie kazały
mi pracować w sposób zadowalający artystę. Takie
postępowanie to już chyba choroba zawodowa, ale
pomimo super chorobo-odpornej grupy krwi1, w tym
wieku muszę być jednak na coś chory. Tak więc, trwam
w swej chorobie, uświadomiony po czasie przez Arka,
że jednak w tym szaleństwie jest metoda, że kolektywne działanie i wiara we własne założenia potrafią doprowadzić do zadowolenia i spełnienia – czego sobie
i wszystkim życzę.
Two visions, two working styles, the Parasite’s uncontrollable aversion to the camera or microphone aroused
doubts – can I really live up to the task? My enthusiasm
and excitement gave place to routine action, although
subconsciously I did my best to work in such a way so as
to satisfy the artist. This approach must be some kind
of an occupational disease. It seems at my age I have to
suffer from‚ something’ despite my disease-resistant
blood group1. And so I remain in this condition. Arek
helped me realise that there is method in this madness
– collective action and deep faith in your own ideas
can bring happiness and fulfilment. I wish this both for
myself and for you all.
Confirming my earlier beliefs, an excellent example of
collaboration was presented in another stage of Karina
Dzieweczyńska’s project. KOMPOSTEX – the artificial
entity was the most distant from my interests, as I don’t
enjoy “messing around” with weeds. However, to my
surprise (and I like being surprised) I felt a natural need
to grab a shovel and relax after the exhausting “dealing
with”2 the Parasite. I am convinced that this was due to
the atmosphere of openness and playfulness created by
the “Parque nō” collective and all the urban “gardeners”.
Doskonałym przykładem wspólnego działania, potwierdzającym moje przekonanie, stał się inny etap tegorocznego projektu Kariny Dzieweczyńskiej KOMPOSTEX
– sztuczna jednostka, który był najbardziej odległy
moim zainteresowaniom, jak i chęci „babrania się”
w zielsku. Jednak, ku mojemu zaskoczeniu, a uwielbiam być zaskakiwany, w sposób naturalny zaszczepił
we mnie chęć do złapania za łopatę i relaksowania się
po wyczerpującym „ogarnianiu”2 Pasożyta. Jestem
przekonany, że to za sprawą doskonałej atmosfery,
otwartości i luzu chłopaków z Kolektywu „Parque nō”,
jak i wszystkich „ogrodników”.
P.S. Z głębokim ubolewaniem muszę jednak przyznać, że
„artysta ma zawsze rację”, bo przecież „Pank Rok to nie
rurki z kremem” 3. No… może „pół racji”.
P.S. With deep regret I must admit that “the artist is
always right”, because “Punk rock is not all peaches and
cream”3. Well, perhaps “half-right”.
Piotr Grdeń
Piotr Grdeń
1
Grupa B RH +. Ludzie posiadający tę grupę krwi, przez większość lekarzy,
uważani są za niezniszczalnych.
2
Słowo chyba najczęściej wypowiadane w mojej obecności przez Arka
Pasożyta.
3
Cytat Arka Pasożyta pochodzi z fejsbukowego opisywania naszych nocnych
pogadanek.
1
B Rh positive. People with this blood type are considered by many doctors to
be indestructible.
2
Probably the most common phrase I have heard from Arek the Parasite.
3
Arek’s quote from his Facebook coverage of our late-night chats.
/ 89 /
Słowo końcowe
– sprawozdanie
kuratorskie
Afterword
– Curator’s report
/ Z Arkiem Pasożytem / With Arek the Parasite /
Tegoroczne „Przebudzenie” ze strony organizacyjnej, logistycznej
i formalno-prawnej, postawiło przede mną – jako kuratorem projektu
– do realizacji trzy zasadnicze zadania: 1) DOM – budowę domu Arka
Pasożyta na jednym z blokowisk ; 2) KOMPOSTEX – stworzenie w jednym z parków miejskiego ogrodu warzywnego Kolektywu „Parque nō”;
3) POWIEDZ MI, O CO CI W OGÓLE CHODZI – budowę, montaż i uruchomienie w obszarze staromiejskim instalacji Grzegorza Drozda. We
wszystkich powyższych etapach przewidziany był rzeczywisty udział
mieszkańców Elbląga, bo to przede wszystkim oni mieli być odbiorcami,
co więcej – współtwórcami (!) poszczególnych zamysłów artystycznych.
I to głównie dzięki ich zaangażowaniu pomysł danego artysty nabierał
sensu i można było wówczas mówić o jego wartości lub też narażony
był czasami na „chwilowe porażki”.
Gdzieś, w tym wszystkim powyżej, na drodze stwarzania i kreowania
interakcji pomiędzy artystą a odbiorcą, na polu urzeczywistniania
tych artystycznych pomysłów (w tym, m. in. przyziemnego załatwiania szeregu formalności – do chwili obecnej w ramach „Przebudzenia”
z ramienia CS Galerii EL wystosowałam zapewne z 70 przeróżnych pism/
dokumentów i znając życie to jeszcze nie koniec „papierologii”) zapisała
się moja praca (a może misja?) kuratorska, budowały i kształtowały się
moje relacje z artystami, w których często nasze wizje co do przebiegu poszczególnych działań i podejmowanych, bądź też zaniechanych
kroków, ścierały się bardzo mocno. Niekiedy też, czy to w kontaktach
„artysta – kurator”, „kurator – urzędnik/dyrekcja”, zdarzały się przypadki
całkowitego i obustronnego niezrozumienia. Wtedy można było mówić
wręcz o prowadzonej „walce” w przytaczaniu kolejnych argumentów.
Walce, nie dla wszystkich widocznej... I dobrze! Bo przejściową frustrację
i poczucie bezsilności lepiej zachować dla siebie.
From the organisational, logistical and legal/formal point of view, this
year’s edition of the “Awakening” presented three major challenges
for me, as the curator of this project: 1) HOME – construction of Arek
the Parasite’s HOME among high-rise tower blocks; 2) KOMPOSTEX
– creation of a vegetable garden in a city park by the “Parque nō”
Collective; 3) TELL ME WHAT IT’S ALL ABOUT – construction, assembly
and launch of Grzegorz Drozd’s installation in the Old Town area. All
these project stages aimed to encourage genuine participation of
Elbląg’s residents, because they were supposed to be the recipients –
or even co-creators (!) – of individual artistic practices. It was mainly
thanks to their involvement that each artist’s idea took on meaning, and
we could either discuss values or analyse “temporary failures”.
Somewhere in between the above-mentioned projects, through defining
and creating interactions between the artist and the recipient in the field
of materialising artistic ideas (e.g. by dealing with mundane formalities –
so far I have produced ca. 70 letters and documents on behalf of Galeria
EL Art Gallery, in relation to the “Awakening”, but I suspect this is still not
the end of the bureaucratic red tape) I managed to embed my work (or
perhaps my mission?) of a curator. I also built and shaped my relations
with artists in which our visions of specific actions or steps (whether
taken or omitted) frequently sparked strong emotions. At times,
cases of complete mutual misunderstanding occurred on the axes
“artist - curator” or “curator – official/superior”, which I could compare
to nothing but a “battle” fought with arguments. Luckily, this battle
remained undisclosed to the general public. Such feelings of frustration
and helplessness should be kept to oneself.
/ 91 /
/ Z Kubą Słomkowskim / With Kuba Słomkowski /
/ W towarzystwie Arka Pasożyta i Patryka Giedziuna /
/ With Arek the Parasite and Patryk Giedziun /
/ Z Arkiem Pasożytem przy budowie DOMU /
/ With Arek the Parasite at HOME construction site /
/ Z Arkiem Pasożytem przy budowie DOMU /
/ With Arek the Parasite at HOME construction site /
Do dziś1 zastanawiam się nad paroma kwestiami: gdzie kończy się
granica pracy kuratorskiej, a zaczyna kreacja artystyczna? Gdzie
i w jakim etapie, będąc kuratorem, powinnam po prostu sobie, bądź
artyście „odpuścić”, a gdzie powinnam dać z siebie „jeszcze więcej”,
bądź też „jeszcze więcej” wymagać od artysty? Na ile moc sprawcza
kuratora kształtuje efekt końcowy działania? Na ile sztuka, w przypadku przedsięwzięć szczególnych, bo mających miejsce w przestrzeni
publicznej, nie zaś w atelier twórcy, czy w bezpiecznym wnętrzu galerii,
jest wypadkową „ogarnięcia” kuratorskiego, a na ile – samego działania artysty?
As of today1, I still have a few questions on my mind: Where is the
border between the curator’s work and artist’s creation? At which
point, in what situations should I – as the curator – simply let go, and
give the artist free reign? And vice versa – when should I expect “some
more” from both myself and from the artist? What is the influence
of the curator’s motive power on the final result? In the case of such
special undertakings – taking place in the public space rather in the
artist’s atelier or a safe gallery interior – to what extent is art shaped
by the curator’s general shrewdness as opposed to actions of the artist
himself/herself.
zaplanowane. Ponadto, przy koordynowaniu tegorocznych działań nie
było komfortu znanego z wcześniejszych lat „Przebudzenia”, kiedy to
po jednym skończonym etapie, mogłam na spokojnie przystąpić do
realizacji następnego, a po nim znów kolejnego.
Nie sądzę, że potrafię spojrzeć na to obiektywnie, i że będzie to jedyna
prawda. Niemniej, pokuszę się o kilka refleksji, będących swego rodzaju
kuratorskim „sprawozdaniem” z przebiegu poszczególnych etapów
i związanych z nimi, nieplanowanych „przygód”.
I don’t think that I can be objective here, and that my opinion is the only
truth. Nevertheless, I would like to share some reflections, providing
a “curator’s report” on each project stage along with related unexpected “adventures”.
This time it was impossible. KOMPOSTEX was launched in May.
Depending on various factors, it “revived” from time to time with
varied intensity – sometimes according to plan and sometimes quite
unexpectedly – but in the end it was not particularly time or energyconsuming. The same was true for the preparation and implementation
of Grzegorz Drozd’s interactive work, although it should be noted here
that Drozd’s installation was assembled and launched twice (!). At first
in late August – in the artist’s presence – but it remained operational
only for a few days (firstly because of the system’s shortcomings, and
secondly due to Elbląg’s vandalism – someone cut the power cables).
The work came back to life on 25th October. Interestingly, its initiator and
originator was not even there.
Realizacja trzech odrębnych przedsięwzięć na poszczególnych etapach
przebiegała bardzo różnorodnie. Nie zawsze akurat tak, jak by się tego
chciało i nie zawsze akurat w tym czasie, w którym było to wcześniej
Implementation of the three separate projects proceeded in a number
of stages. They did not always go exactly as I hoped, and not always
according to the original schedule. Moreover, unlike in the previous
editions of the “Awakening” – when one stage followed another – I did
not have the comfort of focusing on one undertaking at a time.
1
Tekst pisany jest w terminie: 25-27 października 2013r., kiedy projekt
„Przebudzenie - ?????” nie dobiegł jeszcze końca. Cały czas trwają działania
przy DOMU Arka Pasożyta – 24 i 25 października ruszyło DOMowe ocieplanie;
w prace – w przyklejanie i dokręcanie styropianu, kładzenie siatki oraz
nakładanie na nią zaprawy, zaangażowały się kobiety przy silnym wsparciu
młodzieży z osiedla (m. in. Karol D., Piotr M., Kuba P. i inni). Od 21 października podjęte zostały prace nad ponownym uruchomieniem instalacji
Grzegorza Drozda. Planowane są również prace końcowe KOMPOSTEXU –
zakupiono wapno z myślą o zwapnowaniu gleby w klombie w Parku Dolinka
pod przyszłoroczny miejski ogród warzywny.
I wrote this text on 25-27th October 2013, when the “Awakening - ?????”
project was still in progress. Finishing works continue at Arek the Parasite’s
HOME – e.g. thermal insulation was provided on 24/25th October. Local
women and teenagers (Karol D., Piotr M., Kuba P. and others) fixed styrofoam
panels, covering them with reinforcing mesh and plaster. Starting from 21st
October, steps were taken to re-launch Grzegorz Drozd’s installation. Finishing works are also planned for KOMPOSTEX: lime has been purchased for
soil conditioning on the flowerbed in the Dolinka Park – for next year’s
urban garden.
1
/ 92 /
Teraz było to niemożliwe. KOMPOSTEX rozpoczął się w maju i w zależności od przeróżnych czynników, czasem planowo, a czasem zupełnie
niespodziewanie, z najrozmaitszym natężeniem prac „budził się” do
końca października, ale w sumie nie był aż tak czasowo i energetycznie „angażujący”, podobnie, jak prace przygotowawcze, czy też sama
realizacja interaktywnej formy Grzegorza Drozda. Choć akurat w tym
przypadku trzeba podkreślić fakt, że instalacja Drozda zamontowana
i uruchomiona była dwukrotnie (!). Pierwszy raz – pod koniec sierpnia,
przy udziale artysty – działała wówczas zaledwie parę dni (sam system nie do końca był dopracowany, ponadto swą rolę odegrał tu również elbląski wandalizm – przecięto kable). Drugi raz – „odżyła”
25 października, co zastanawiające, okazuje się, że nawet nie musiał
być przy tym obecny jej inicjator i pomysłodawca, czyli sam artysta.
DOM był za to ekstremalnie (!) absorbujący, bo Pasożyt z zamierzenia rezydował w Elblągu „na stałe”, tzn. od końca czerwca do połowy
października, tym samym stawiając mnie (kuratora) w sytuacji ciągłej
dyspozycji i – co dostrzegłam dopiero po jakimś czasie, gdy nabrałam
pewnego dystansu – rzeczywiście „pasożytował” na pozostałych dwóch
etapach – gdyż „pożerał” (przypuszczam, że nawet w 90%) czas mojej
kuratorskiej pracy, jak i zapewne też „wysysał” większość zasobów
mojej energii. A jednak, jak się okazało, co uświadomiłam sobie nieco
później, nie do końca było to wyłącznie pejoratywne „pasożytnictwo”.
Po raz pierwszy w historii tego projektu, siłą rzeczy, właśnie dzięki
Pasożytowi i jego ciągłej obecności, realizacje poszczególnych etapów
musiały zachodzić na siebie, a poprzez to wtapiały się w siebie i nieraz
What proved extremely (!) exhausting was the HOME project. The Parasite decided to reside in Elbląg “permanently”, i.e. from late June to
mid October, constantly keeping me (the curator) at his disposal. After
some time, when I could distance myself from this undertaking, I noticed that he really “parasitized” on the other two stages, “devouring”
probably up to 90% of my work and my energy resources. What I realised later, such “parasitism” was not all negative. For the first time in the
history of my project – thanks to the Parasite and his constant presence
– individual project stages had to overlap with one another. In effect,
they mixed and merged, the artists somehow supporting one another,
sharing their knowledge, time, energy, as well as personal and technical “background”. In many cases it was difficult to tell one stage from
another, because everything happened simultaneously as a result of
“joining forces”. Obviously, it required from me even more mobilization
and dynamism. I also sacrificed much of my spare time, but on the other
hand it was a good lesson in gaining valuable experience, coordinating
several concurrent tasks, and handling various unpredictable situations.
/ 93 /
/ Z Arkiem Pasożytem przy budowie DOMU / With Arek the Parasite at HOME construction site /
odnajdywały wspólne punkty, w których artyści realizujący odrębne
projekty nagle jakoś naturalnie, w sposób niewymuszony, wzajemnie
się wspierali, dzieląc się swoją wiedzą, poświęcając sobie swój czas,
energię, „zaplecze” osobowe i techniczne. Tak więc, nierzadko dochodziło do sytuacji, w których nie sposób było jasno oddzielić jednego etapu od drugiego, bo wszystko działo się jednocześnie i wskutek nacisku „sił wspólnych”. Wiadomo, że wymagało to ode mnie
jeszcze większej mobilizacji i dynamiki w działaniu i okupione było
ograniczeniem mojego czasu wolnego, ale z drugiej strony było na
pewno niezłą lekcją zdobywania cennego doświadczenia w koordynacji kilku, często niełatwych zadań naraz i radzeniu sobie w sytuacjach nieprzewidzianych.
Nieustanna obecność Pasożyta bardzo mocno odcisnęła się również
na naszych relacjach. Sądzę, że oboje doświadczyliśmy „czegoś”
wyjątkowego, co przypuszczam, raczej we wspólnej pracy nie często
spotyka artystę i kuratora i co z dużym prawdopodobieństwem w naszych życiorysach już się nie powtórzy. Przebywając ze sobą niemalże
po kilkanaście godzin na dobę (zwłaszcza przez pierwsze 2,5 miesiąca
budowy DOMu), ZALICZYLIŚMY CHYBA WSZYSTKIE MOŻLIWE WARIANTY
WSPÓŁPRACY (patrz też: budowa wzajemnych relacji) kuratora i artysty.
Na początku przeżywaliśmy fascynację, tym, co nas czeka. Budowaliśmy
scenariusze możliwych zdarzeń, zahaczających też o wątki kryminalne
(kradzież, pobicie, trwałe uszkodzenie ciała itd.), wczuwając się przy
tym niesamowicie w wyobrażoną sytuację, zastanawiając się, czy na
The Parasite’s constant presence has left a lasting mark on our
relations, too. I think we both experienced “something” extraordinary,
which – as I suspect – does not happen very often to an artist and a
curator. Moreover, it is not very likely to repeat in our professional lives.
Spending around a dozen hours together each day (especially during
the first 2,5 months of the HOME construction), we probably went
through all possible models of cooperation (as well as relation-building)
between a curator and an artist. At the beginning, we were fascinated
by what was about to happen. We created scenarios of possible events,
accounting even for criminal themes (e.g. theft, assault, permanent
injury, etc.). We engaged deeply in the imaginary situations, wondering
if we can really handle them (in my case, it was not as serious – after
all it was not me who was supposed to live in a tent in an unknown
environment). In our “free” time, we regularly and thoroughly analysed
the finest details of current events. Working side by side at our laptops,
we immersed in long discussions occasionally interrupted by outbursts
of laughter, when we imagined some absurd situations that might take
place around the tent or at HOME.
I must admit I had never discussed any other artist’s ideas in such
great detail. For the first 3 weeks we followed a special schedule2 that
2
“HOME of the Parasite (scenario, schedule, things we need) – EL Awakening” is the title of a spreadsheet document created by Arek on 30th June
2013 in the form of a calendar supporting the HOME project.
/ 94 /
/ Z Arkiem Pasożytem podczas gry w „Nerwuska” / Playing “Quick Cards” with Arek the Parasite /
pewno damy radę (ja w mniejszym stopniu, bo przecież to nie ja miałam
zamieszkać pod namiotem w obcym środowisku). W czasie „wolnym”,
systematycznie, niemalże z rozpiską w ręku, roztrząsaliśmy na drobiazgi
ciągle napływające sprawy bieżące. Pracując obok siebie, przy swoich
laptopach, wdawaliśmy się w długie dyskusje, przerywane co jakiś czas
gwałtownymi wybuchami śmiechu, gdy wyobrażaliśmy sobie absurdalne
sytuacje, do jakich mogłoby dojść w namiocie czy w DOMu.
Muszę przyznać, że jak dotąd, tak szczegółowo to z żadnym artystą
jego pomysłu nie omawiałam. Ponadto, przez pierwsze 3 tygodnie,
działaliśmy według utworzonego przez Arka w necie na Dysku Google,
specjalnego dokumentu/harmonogramu2, który początkowo aktualizowaliśmy z niebywałym zacięciem nawet po parę razy dziennie. Dziś
wydaje mi się to co najmniej dziwne, bo jak można wbijać – nie dające
określić się w godzinach, czy w dniach – rozciągnięte w czasie na ponad
3 miesiące w przestrzeni publicznej działanie artystyczne, w taki grafik?
No, ale wtedy, być może pod presją odpowiedzialności za realizację –
jakby nie było – bardzo radykalnego wyzwania (budowy DOMu od zera,
„z niczego”), tym sposobem, stwarzaliśmy sobie pewne poczucie
„panowania nad sytuacją”.
2
„DOM Pasożyta (scenariusz, harmonogram, co trzeba) – EL Przebudzenie”
to tytuł utworzonej w dniu 30 czerwca 2013r. przez Arka Pasożyta tabelki
(w ujęciu kalendarzowym) na potrzeby realizacji DOMU.
Arek uploaded to the Google Drive. Initially we updated it eagerly, even
several times a day. Now I find it at least strange – how could we fill
that document with detailed descriptions of artistic actions extending
over more than 3 months in the public space, rather than being defined
in terms of hours or days? Perhaps at that time, working under the
pressure of responsibility for a radical task (i.e. building HOME from
scratch), it was our way to create a sense of “being in charge” of
the situation.
And so our schedule quickly filled with names of people representing Elbląg’s various institutions, departments, companies, etc.,
with appointments and subjects to be discussed in order to ensure compliance with various formal requirements relating to
HOME construction.
Back then, I thought it was normal for Arek to participate in all the
meetings I had arranged3. Now I find it rather grotesque – an artist
hurrying from one appointment with an official or a company owner
3
We talked to many people, including the Head of the No.1 Special School
and Education Centre in Elbląg, Mr Leszek Iwańczuk; Head of the Green
Areas Management Office, Mr Leon Budzisiak; Parents’ Council of No.1
Special School and Education Centre in Elbląg; Head of the Architecture and
Urban Planning Department, Ms Katarzyna Wiśniewska; Head of the Culture
Department, Mr Leszek Sarnowski; Chairman of the Board of ENERGA-OPERATOR, Mr Janusz Figielski.
/ 95 /
Tak więc grafik bardzo szybko zapełnił się nazwiskami poszczególnych
osób i przedstawicieli elbląskich placówek, departamentów, instytucji,
firm itp., godzinami spotkań, jak i tematami, które podczas nich poruszaliśmy, by kolejno móc załatwiać różne konieczne formalności przy
budowie domu.
Wtedy wydawało mi się to całkiem normalne, że Arek brał udział w większości tych umawianych przeze mnie z wyprzedzeniem spotkań3, dziś
– odbieram to raczej jako „coś” kuriozalnego – artysta, który biega od
jednej wizyty z urzędnikiem, czy właścicielem firmy, do kolejnej... Na
szczęście, samoistnie toczące się życie/działanie DOMu, szybko wyparło system pracy w oparciu o rozpisywany nadgorliwie harmonogram
w necie – wkrótce nie było czasu, by go uzupełniać, a potem to już
w ogóle o nim zapomnieliśmy.
3
Spotkaliśmy się m. in. z Dyrektorem Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1 w Elblągu, Leszkiem Iwańczukiem; z Dyrektorem Zarządu
Zieleni Miejskiej, Leonem Budzisiakiem; z Radą Rodziców SOSW nr 1 w Elblągu; z Dyrektorem Departamentu Architektury i Urbanistyki, Katarzyną Wiśniewską; z Dyrektorem Departamentu Kultury, Leszkiem Sarnowskim; z Prezesem Zarządu ENERGA-OPERATOR, Januszem Figielskim.
to another... Luckily, the natural course of HOME-related events quickly
replaced our working method based on the online schedule – we no
longer had time to update the document, and soon we forgot about
it altogether.
The beginning of our cooperation was indeed dynamic and positively
“crazy”. Every day was extremely intense, however vague it might sound
now. Despite the “building discipline” that we imposed on ourselves,
we also had much spontaneous fun. For example, I can mention the
cooking sessions in my attic apartment. On one occasion we ran across
the city to my friend’s house, holding a bowl of fresh pancake batter,
because my frying pan proved too difficult to use despite the detailed
instructions that Arek received from my mother4 on the phone. We
enjoyed our lunchtime at the nearby “Kalinka” bar, which always started
from or finished with coverage of current HOME-related affairs, or with
4
Stefania is my mother with whom Arek talked on the phone, even though
they have never met in person.
/ Z Arkiem Pasożytem w poszukiwaniu materiałów do budowy DOMU /
/ With Arek the Parasite, looking for building materials for HOME construction /
/ Z Arkiem Pasożytem w poszukiwaniu materiałów do budowy DOMU /
/ With Arek the Parasite, looking for building materials for HOME construction /
/ W towarzystwie Arka Pasożyta i Piotra Grdenia /
/ With Arek the Parasite and Piotr Grdeń /
/ 96 /
Początki naszej współpracy były rzeczywiście dynamiczne i pozytywnie
„zakręcone”. Dni przeżywaliśmy – jakkolwiek mało sugestywnie to
brzmi – nadzwyczaj intensywnie. Było w tym wszystkim też, pomimo
narzuconej sobie „budowlanej” dyscypliny, bardzo dużo spontanicznego
„fun`u”. Przykłady można by mnożyć. Wspomnieć mogę częste u mnie,
na poddaszu, wspólne gotowanie – pamiętam, jak raz biegliśmy do
mojej przyjaciółki przez miasto z miską rozrobionego już ciasta naleśnikowego, bo moja patelnia była za trudna w użyciu, pomimo podawanych Arkowi przez moją mamę4 instrukcji przez telefon. Wypady na
obiady do baru „Kalinka”, które zawsze rozpoczynały, bądź kończyły się
zdawaniem relacji z tego – „co przy DOMu”, czy też zagorzałą dyskusją
wokół różnych postaw „artystów zaangażowanych społecznie”. Liczne
wycieczki rowerowe – bliższe i dalsze. Z tych dalszych – wypad do
Stegny (do Wandy Swajdy5), czy do Dawid (do Andrzeja Jankowskiego6),
oba na długo odnotowaliśmy w pamięci. W pierwszym przypadku – po
drodze – skwar z nieba i urokliwy płaski krajobraz Żuław Wiślanych, na
miejscu – rozmowy do nocy z Wandą i Aliną Żemojdzin (też artystką)
i znów o sztuce, artystach, kuratorach...; w drugim – dające się we znaki
pagórki Wysoczyzny Elbląskiej i nocna jazda bez świateł rowerem, po
dziurawych, wyboistych, wiejskich drogach, na odcinku: Pasłęk – Dawidy,
a na miejscu – do świtu gra w „tysiąca” z Andrzejem (do dziś we trójkę
zachodzimy w głowę – jak to się stało, przecież nikt z nas nie chciał
„męczyć” „tysiąca” do 6-stej nad ranem!).
Oczywiście nie można też pominąć, w pierwszym okresie, naszej manii
grania w Nerwuska7, czy nieodłącznej rejestracji przez Arka niemalże
wszystkiego i wszystkich tzw. „samojebkami”8.
4
Stefania, moja mama, z którą Arek Pasożyt nieraz miał okazję rozmawiać
przez telefon, pomimo tego, że jak dotąd nie poznał jej osobiście.
5
Wanda Swajda – zaprzyjaźniona artystka. W 2009 roku brała udział w plenerze rzeźbiarskim Artura Żmijewskiego, który realizowałam w Świeciu
w ramach „Przebudzenia-Reaktywacji”. 10 sierpnia br., w Elblągu, to Wanda
jako pierwsza wpisała się do założonego w tym dniu przez Arka „dziennika”
(?) pasożytniczego. Na ile „dziennik” ten prowadzony był przez niego dalej –
tego już nie wiem. W każdym razie, w zamyśle Arka miał być systematycznie
zapełniany różnorodnymi wpisami.
6
Andrzej Jankowski – zaangażowany wolontariusz tegorocznego „Przebudzenia”, który regularnie uczestniczył w działaniach zarówno przy KOMPOSTEXIE, jak i przy DOMU. 18 października br. na pożegnaniu Arka Pasożyta
napisałam Andrzejowi na zaprojektowanej przez Arka do wzajemnego składania sobie dedykacji specjalnej ulotce/kartce (z konikami i z serduszkiem):
Andrzejowi – najlepszemu wolontariuszowi „Przebudzenia”.
7
Nerwusek – gra w karty, którą Arek Pasożyt tego lata z dużym sukcesem
zaszczepił wśród dzieci i młodzieży na osiedlu przy DOMu. P. S. Na początku
września br. Arek wypisał dla mnie nawet dyplom „za zajęcie II miejsca w turnieju Nerwuska”, w przypisie rozjaśniając: „I miejsce zajął Arek Pasożyt”.
8
„Samojebki” – określenie na zdjęcia wykonane zwykle na potrzeby mediów
społecznościowych, które osoba fotografująca robi sobie samodzielnie –
zwykle „z ręki”. Fotografie tego typu Arek zamieszczał na prowadzonym
przez siebie „pasożytniczym” blogu: pasozyt.blogspot.com
a heated debate on various attitudes of “socially engaged artists”. There
were numerous bicycle tours – both longer and shorter. Speaking of
the long-distance tours, we went to Stegna (to meet Wanda Swajda5)
or to Dawidy (to visit Andrzej Jankowski6). Both excursions are ones to
be remembered. In the first case, on our way we experienced scorching
heat while enjoying the picturesque landscapes of the Żuławy Wiślane
region. Having reached our destination, we talked until small hours with
Wanda and Alina Żemojdzin (another artist) about art, artists, curators,
... In the second case, we struggled to climb on the hills of the Elbląg
Upland area, then we cycled at night without lights along hollow and
bumpy dirt roads from Pasłęk to Dawidy. When in place, we played Idiots’
Sixty-Six with Andrzej (even today we are wondering – how could we play
cards until 6 am!).
I cannot forget to mention our passion for playing Quick Cards7 or
Arek’s inherent need for taking photos of everything and everyone,
including “selfies”8.
Obviously, the positive tension and lively mobilisation – which undeniably
accompanied us at the first stage of our collaboration – could not last
forever at the same extreme level.
The gradual decline of intensity was caused by many factors, KIDS being
one of the most important.
On the one hand, they prevented Arek from focusing on HOME construction. He shifted his energy towards filling local children’s spare
time, thus preparing ground for the creation of a “community cultural
centre”. On the other hand, the kids helped him build trust among the
locals, which – as it later turned out – led to lasting bonds within the
community formed around HOME. The people helped turn the structure
into a permanent building –for how long? Time will tell. Still, the “community cultural centre” stayed in sharp contrast with our original vision,
5
Wanda Swajda – my friend, an artist. In 2009, she participated in Artur
Żmijewski’s outdoor sculpture session that I organized in Świecie as part
of the “Awakening-Reactivation”. On 10th August 2013 Wanda was the first
person to write a comment in the “parasitic” journal that Arek started on
that day. I have no idea if he updated the journal afterwards. Anyway, Arek’s
plan was to get it filled with various comments.
6
Andrzej Jankowski – a volunteer of this year’s “Awakening”, actively involved
in both KOMPOSTEX and HOME projects. On 18th October, at Arek’s farewell
party I wrote on a memo card designed by Arek (depicting horses and
hearts): To Andrzej – the best volunteer of the “Awakening”.
7
A game of cards that Arek taught to children and teenagers visiting HOME.
P.S. In early September Arek handed me a certificate confirming that I “ranked 2nd in the Quick Cards tournament”, and clarifying that “Arek the Parasite
ranked 1st”.
8
“Selfies” – a term used for describing self-portraits (usually handheld)
taken with a digital camera, planned to be uploaded to social networking
websites. Many photos of this kind can be found at Arek’s “parasitic” blog:
pasozyt.blogspot.com
/ 97 /
Wiadomo, że pozytywne napięcie i ożywiona mobilizacja w działaniu,
które niezaprzeczalnie towarzyszyły nam w pierwszym etapie naszej
współpracy, nie mogły trwać wiecznie i w niezmiennie możliwie najwyższym stopniu natężenia.
Na ich stopniowy spadek złożyło się wiele czynników, ale jednym z najistotniejszych były DZIECIAKI.
Z jednej strony, to przez nie Arek nie skupił się na samej budowie domu,
przenosząc swą energię na animację ich czasu wolnego, i tym samym
szedł uparcie w kierunku tworzenia gruntu pod „osiedlowy dom kultury”.
Z drugiej zaś – to dzięki nim, udało mu się zbudować zaufanie wśród
lokalnych mieszkańców, które w konsekwencji – jak się później okazało –
przyczyniło się do trwałości społeczności zawiązanej wokół domu, która
na tyle mocno zidentyfikowała się z powstałym obiektem, że stał się on
elementem trwałym (na jak długo? czas sam wkrótce to zweryfikuje).
„Osiedlowy dom kultury” jednak mocno kłócił się z naszą pierwotną wizją
działania, bo sformułowanie to na samym początku traktowaliśmy tylko
i wyłącznie jako hasło robocze, które przywoływaliśmy w rozmowach
z urzędnikami, gdy chcieliśmy przekonać ich o wartości/sensie tego
projektu i jego trwałych efektach. Bez wątpienia wtedy „osiedlowy dom
kultury” brzmiał po prostu racjonalniej, niż „obiekt mieszkalny dla artysty”. A tu nieoczekiwanie okazuje się, że działanie, które tyle razy
wyobrażaliśmy sobie w każdym szczególe jako absolutnie eksperymentalne i ekstremalne, podporządkowane zostało przede wszystkim
dzieciakom, którym Arek poświęcał coraz to więcej uwagi. Wszystko
wydawało się przez nie jakoś „ugrzecznione” – codzienny rytm wypełniania im czasu, m. in. rozgrywanie meczów w piłkę nożną, zachęcanie
do budowy swoich baz, wspólne stawianie wiaty, czy robienie jakichś
warsztatów meblarskich... Nie chciałam tej „świetlicy osiedlowej” (!),
odbierałam to jako „upupianie” całego projektu.
Do tego, sama budowa domu nie posuwała się naprzód, choć od pojawienia się Arka na osiedlu, minęły już dobre 3 tygodnie, co więcej – miałam wrażenie – tak, jakby w ogóle stanęła w miejscu...
Do dziś zadaję sobie pytanie, „co by było, gdyby...”. Gdybym nie wpadła
na pomysł... i nie „załatwiła” dla Arka w tamtym czasie konkretnego
zaplecza technicznego, skoro on sam sobie „nie radził”(?), a może nie
chciał, sobie radzić z budową... Tak więc, już pod koniec lipca, dzięki
podjętym przeze mnie rozmowom z elbląskim Aresztem Śledczym,
mieliśmy stałą ekipę 5-6 osób – osadzonych, którzy regularnie (we
wtorki, w czwartki i w niedziele) przychodzili nam pomóc. Sądziłam, że
będą stanowić tylko dodatkowe wsparcie, dzięki któremu w końcu ruszą
prace „budowlane”. Ale od tej pory, tak naprawdę to oni stali się filarem
tej budowy, na nich spoczął ciężar prac fizycznych i też od nich płynęły
konkretne i fachowe wskazówki i rozwiązania, które Arek w większości
wcielał w życie.
Z jednej strony były więc cały czas dzieciaki i animacja, z drugiej –
zgodnie z rozpisywanym co miesiąc harmonogramem (najpierw na
koniec lipca, potem na – sierpień, wrzesień, połowę października) –
zaczęli pojawiać się panowie z aresztu.
because initially we used this label only as a working name when talking to officials, trying to convince them of the value/meaning of this
project and its long-term effects. Without doubt, a “community cultural centre” sounded more rational than a “residential unit for an
artist”. Surprisingly, we found our action – that we always imagined as
absolutely experimental and extreme – controlled mainly by children
with whom Arek spent more and more time. It seemed as if the kids
“tamed” the project, filling every day with football games, makeshift
shack building, shelter construction, or some furniture-making workshops... I did not care for that “community club” ambience – I felt it
diminished the whole project.
HOME construction slowed down, although Arek had been around for
3 weeks. What’s more, I had an impression that the work came to
a standstill altogether...
Today I ask myself “what would have happened if...”. What would have
happened if I had not arranged some practical technical support for
Arek. It seemed he could not handle it himself (?) or perhaps he did
not want to... Anyway, at the end of July I talked to people in charge of
Elbląg’s Custody Suite and thus obtained support from 5-6 detainees
who regularly came to help us (on Tuesdays, Thursdays and Sundays).
At first I thought they would just be a helping hand to get the construction running. But eventually they became indispensible pillars of the
project, handling most physical work and sharing very useful tips and
solutions that Arek later put into practice.
So on the one hand there were kids and culture promotion, and on the
other hand – according to the schedule drawn up for late July, and then
August, September, until mid-October – there were the gentlemen from
the Custody Suite.
Who would have thought that neither the children nor the detainees
were included in the original project.
To our surprise, things started to go smoothly. The presence of the prisoners was like a protective umbrella – they guaranteed the progress
of works, so we were sure that HOME would be erected sooner or later.
Children tried to help, even if the results were sometimes debatable,
and Arek’s bonds with the local community tightened month by month.
At some point, however, we both felt overwhelmed by the situation:
I - being responsible for all formalities (e.g. being in charge of the
detainees, which made me feel like a guardian or an on-site foreman),
and Arek – being surrounded by kids almost 24/7 (each day he would
listen to their stories, arguments, problems, teasing, etc.). He tried to
educate them and build strong, friendly relations – therefore he might
have felt both like a summer camp teacher and an elder brother or
father (by the way: where were their parents?).
Moreover, the whole picture lacked a certain tension – where was all
the blood, sweat and tears? Where was the insecurity, risk-taking, the
fight against adversities, testing one’s skills in unusual (unfavourable)
conditions? Where was the artist’s struggle for existence/survival?
/ 98 /
/ Przy klombie KOMPOSTEXU z Kubą Słomkowskim i Arkiem Pasożytem / KOMPOSTEX flowerbed, with Kuba Słomkowski and Arek the Parasite /
I pomyśleć, że ani dzieciaków, ani osadzonych, w ogóle nie było w planach tego projektu.
Znów niespodziewanie wszystko stało się dla nas jeszcze bardziej
poukładane. Stała obecność więźniów była jak ochronny parasol –
gwarantowała bezpieczeństwo budowy, wiedzieliśmy już, że dom,
prędzej, czy później, na pewno powstanie. Dzieciaki pomagały, choć
różnie ta ich pomoc wyglądała, a więź Arka z lokalną społecznością
zacieśniała się z miesiąca na miesiąc.
Jednak coś nam w tym wszystkim nie pasowało, bo w pewnym momencie oboje odczuliśmy ciężar tej sytuacji: ja – będąc odpowiedzialną za
dopilnowanie szeregu formalności, m. in. organizując wyjścia osadzonych i mając ich pod swoją opieką, czułam się wkrótce jak nadzorca/
kierownik budowy; Arek zaś – mając na swojej głowie dzieciaki niemalże
przez 24 godziny na dobę (każdego dnia wysłuchiwał ich mniejszych,
bądź większych problemów, był świadkiem ich wzajemnych kłótni, przekomarzania, robienia sobie na złość, upominał i naprawiał pomiędzy
nimi relacje itd.) – mógł czuć się jak ich wakacyjny nauczyciel i osiedlowy starszy brat, czy ojciec (nota bene: gdzie byli ich rodzice?).
Poza tym, brakowało w tym wszystkim „pazura” – gdzie trud, pot, łzy,
niepewność jutra, podejmowanie ryzyka, zmaganie się z przeciwnościami, sprawdzanie swoich możliwości w niecodziennych (z naciskiem
na „w niesprzyjających”) warunkach, po prostu gdzie tu walka artysty
o byt/przetrwanie?
This was the background for some of our heated discussions, during
which we re-evaluated the project (analysing everything from scratch:
what happened? how? why?). I admit – I did not avoid sharp words
at such moments. I literally accused him of deliberate “parasitism”,
asking direct questions: Why did the construction take so long? What
would happen if it wasn’t for the detainees? Why did children become
a priority? Where is the intense dawn-to-dusk search for building
materials? What happened to the idea of building everything from
scratch? Again – where is the “blood, sweat and tears”? What was
the artistic value of the project ever since it shifted towards culture
promotion? And so on. Dissatisfied with the progress of the project,
I tried to turn it towards our original vision, but in Arek’s opinion it was
no longer possible. The word he used most often in that context was
PROCESS (“things happened, there was no other way, that was the
nature of the process”).
A witness to such difficult disputes and “clashes” was Piotr Grdeń,
the project’s photographer who often accompanied us. On another
occasion, a verbal “battle” took place in front of Arek’s father who paid
a several-day-long visit to Elbląg. During dinner that was supposed to
be a friendly conclusion of the sojourn, a seemingly meaningless exchange of comments relating to HOME construction suddenly turned
into a “fierce discussion (bordering on an argument) between the
/ 99 /
Na tym tle też, co jakiś czas, dochodziło pomiędzy nami do punktów
zapalnych, przeradzających się w bardzo ostre dyskusje, w których
przewartościowywaliśmy projekt (analizowaliśmy wszystko od początku
– co, jak i dlaczego się zadziało?), a ja przyznaję się, nie przebierałam
wówczas w słowach – dosłownie obwiniałam go o świadome „pasożytnictwo”, zarzucając pytaniami, takimi, jak np. dlaczego budowa trwa tak
długo?, co w ogóle by powstało, gdyby nie panowie z aresztu?, dlaczego
dzieciaki stały się priorytetem?, gdzie są intensywne – od świtu do
nocy – poszukiwania materiału na dom?, gdzie budowa „z niczego”?,
gdzie przysłowiowy „pot, trud i znój”? jaka jest wartość artystyczna tego
etapu, skoro jego podstawą jest teraz animacja? I wiele więcej. Gdzieś,
wyraźnie w tym, przebijało moje niezadowolenie z takiego, a nie innego
przebiegu projektu, próbowałam ukierunkowywać działanie do pierwszej
naszej wizji, a zdaniem Arka to raczej nie było już możliwe. Reasumował
to najczęściej słowem PROCES („tak się właśnie zadziało, nie było innej
możliwości, taki był proces”).
curator and the artist”9 – a discussion that got out of control. The
evening was to be nice, but unfortunately it was not. For everyone
interested in the details of this situation (and many others), I tried
to give an exhaustive coverage of July and August events on the
Facebook profile of the “Awakening”.
Świadkiem tego typu niełatwych dla nas samych sporów/„starć”
przeważnie był Piotr Grdeń, który z boku zbierał materiał zdjęciowy
i tym samym często nam towarzyszył. Zdarzyło się jednak, że na taką
słowną „bitwę” załapał się także tata Arka, który 8 sierpnia przyjechał
na parę dni w odwiedziny do syna, do Elbląga. Podczas kolacji, którą
zaplanowaliśmy z myślą o miłym, serdecznym podsumowaniu jego
wizyty, z pozoru niewinna wymiana uwag moich i Arka, co do realizacji
domu, w błyskawicznym tempie przemieniła się „w zażartą dyskusję
(na granicy kłótni?) kuratora i artysty”9, nad którą trudno było już zapanować. I tak, jak w planach miało być miło, w praktyce – miło nie
było. Dla zainteresowanych szczegółami tej, jak i wielu innych różnych
sytuacji, starałam się skrupulatnie odnotowywać w prowadzonej przeze
mnie w lipcu i w sierpniu fotorelacji na FB na profilu „Przebudzenie”.
As summer passed, I really wanted the construction works to come to an
end – I was always under the impression that we were late. The building
process captured all my attention. I wanted to move on to the next step
of the project – in line with the artist’s plan – which was simply “doing
nothing”, an important aspect that was included the official HOME
schedule. We awaited that moment of switching to sweet idleness.
In the newly-built HOME Arek was supposed to entertain guests (his
new neighbours), engage in friendly chats, and pursue his “parasitic”
painting career. I was supposed to accompany him from time to time.
Even before the project launch we imagined ourselves lying on deck
chairs on the green turf, enjoying the summer sun, inviting neighbours
to join us, talking to them about everything and about “nothing”. Tea,
coffee, cakes and time passing slowly. And beer flowing as well. Just
chilling out with no rush. However, we experienced hardly any chillout, let alone lying idly on deck chairs. The construction works took up
most of the holiday season. Stretching until late August (longer than
planned), the building process was followed by finishing works that
lasted until October. In the meantime we struggled with thousands of
technical and organizational issues.
Wydaje mi się, że oboje, na jakimś etapie, każde z nas w innym czasie, poczuliśmy pewne zmęczenie – w sumie, biorąc pod uwagę
intensywność tego działania – to jak najbardziej zasłużone. Arek,
jak przypuszczam, mógł czuć się coraz bardziej znudzony i znużony
ciągłą presją egzystowania w stałej gotowości i to również mogło mu
ciążyć. We mnie zaś stopniowo narastały zniecierpliwienie i frustracja
(dlaczego dom jeszcze nie powstał?!), które w końcu też sięgnęły zenitu.
/ Z Grzegorzem Drozdem podczas montażu instalacji / With Grzegorz Drozd, assembling his installation /
/ Na plaży w Stegnie w towarzystwie Alicji Łukasiak, Grzegorza Drozda i Arka Pasożyta / Beach in Stegna, with Alicja Łukasiak, Grzegorz Drozd and Arek the Parasite /
/ 100 /
9
Odniesienie do wpisu na FB na profilu „Przebudzenie” pod zdjęciami z dnia
10 sierpnia 2013r. w albumie „DOM PASOŻYTA – fotorelacja po miesiącu
zasiedlenia się Pasożyta”: „W sobotę, zorganizowaliśmy dla Pana Piotra
uroczystą kolację. Spotkaliśmy się „Pod Strzechą” by podsumować jego
pobyt, a wyszło tak, że podsumowaliśmy dotychczasową realizację projektu (budowę domu jego syna). Podsumowanie to nieplanowo przerodziło się
w zażartą dyskusję (na granicy kłótni?) kuratora i artysty. Ponad trzy godziny
ostrego kuratorskiego ataku i obrony artysty i to wszystko pod okiem kamery
(może kiedyś to upublicznimy?).
Jedno jest pewne, Pan Piotr miał okazję przekonać się o tym, że jego syn
robi jednak coś niezmiernie wartościowego i wyjątkowego, niemożliwe byłoby
bowiem, gdyby kurator ot tak bez powodu, „atakował” artystę i wyzwalał
w sobie tyle emocji z powodu czegoś błahego i mało istotnego”.
I think at some point we both felt tired, which was understandable
bearing in mind the intensity of our actions. As I suspect, Arek could
have felt increasingly bored with and tired of the pressure related to
living in a constant state of readiness. As for me, I was more and more
impatient and frustrated (Why was the house still unfinished?!). When
emotions reached their peak, I decided to step back in the process.
Since the artist’s efforts went in a different direction than originally
planned (even though I really wished things would come true), I told
Arek honestly: “After all, it is YOUR WORK – you decide what to do next”.
What I meant was HOME, or to be more precise the “community cultural
centre” that Arek authored.
9
Reference to comments on the Facebook profile of the “Awakening” – see
photos dated 10th August 2013 in the album “HOME of the Parasite – photo
coverage after one month from moving in”: “On Saturday we organized an
elegant dinner for Piotr. We met at the “Pod Strzechą” restaurant to sum up
his visit, but in fact we summed up the whole project (i.e. the construction
carried out by his son). Unexpectedly, our chat turned into a fierce discussion (bordering on an argument?) between the curator and the artist. It
was the curator’s 3-hour-long attack and the artist’s defence – everything
recorded on video (perhaps one day we will reveal it to the public?).
One thing was certain – Piotr had a chance to see that his son was involved
in something extremely valuable and unique. The curator would surely not
have “attacked” the artist so emotionally if it was just a trivial thing”.
/ 101 /
W pewnym momencie i ja musiałam nabrać dystansu. Odsunęłam się
na bok w całym procesie. Skoro kierunek działania, który obrał artysta,
nie pokrywał się z jego pierwotną wizją, na realizacji której akurat mi
zależało, przedstawiłam sprawę otwarcie: „To w końcu JEGO DZIEŁO,
niech decyduje sam, co dalej z nim zrobić?”. Miałam na myśli DOM,
a ściślej „osiedlowy dom kultury”, do powstania którego przyczynił
się Arek.
Latem bardzo zależało mi na tym, by budowa domu Pasożyta wreszcie dobiegła końca – ciągle miałam wrażenie, że jesteśmy spóźnieni.
I głównie na niej się skupiłam. Wszystko po to, by zgodnie z pierwotnym
zamysłem artysty przejść do kolejnego kroku w tym etapie, jakim miało
być „leniuchowanie”, bo przecież to także ujęte było w planach DOMU
i stanowiło jego istotną część. Miał nadejść taki moment, kiedy mieliśmy
przestawić się na „nic nierobienie” – Arek w wybudowanym domu miał
podejmować gości – nowo poznanych mieszkańców, wdawać się z nimi
w różnego rodzaju sąsiedzkie pogawędki, a w przerwach uprawiać swoje
„pasożytnicze” malarstwo. Ja od czasu do czasu miałam mu w tym
towarzyszyć. Jeszcze, zanim wszystko się zaczęło, wyobrażaliśmy sobie nas pomiędzy blokami, grzejących się w letnim słońcu, na rozłożonych na trawniku leżakach, dołączających do nas sąsiadów i prowadzone z nimi rozmowy – czasami po prostu „o niczym”. Herbata, kawa,
ciasto i czas płynący leniwie. Piwo też. Taki zwyczajny LUZ bez napinania się na cokolwiek. Tego jednak nie doświadczyliśmy za wiele, a o leżakowaniu na osiedlu w ogóle nie było mowy. Większość okresu wakacyjnego pochłonęła budowa samego domu. Przy czym, rozciągnięta
w czasie bardziej, niż przypuszczaliśmy, bo aż do końca sierpnia, a po
niej – jeszcze do końca października żmudna wykończeniówka i w tym
wszystkim, cała ta bieganina i załatwianie tysiąca różnych spraw
techniczno-organizacyjnych.
Owszem, sąsiedzi zachodzili, zagadywali, interesowali się, dzieciaki też
okupowały DOM i to w tempie błyskawicznym; wystarczyło, że Arek po
prostu otworzył drzwi, a już było ich pełno; udało mu się także stworzyć
kilkanaście obrazów „pasożytniczych”, jednak to wszystko działo się
gdzieś na bocznym torze, bo na głównym – była „wiecznie” budowa.
I kiedy wreszcie konstrukcja domu została w miarę dopięta (przybito
ostatnie deski na dachu i nałożono chroniące go banery), to akurat też
kończyły się wakacje. Dzieciaki z pierwszym dniem września wróciły do
swoich szkół, a większość rodziców – w powakacyjny rytm pracy. Aura
pogodowa była już zmienna i mniej nadawała się na upalny, letni relaks.
W projekcie Arka Pasożyta, o ile można było to w jakiś sposób zaplanować (?), według mnie, nie wyważyliśmy proporcji (mam tu na myśli
punkt ciężkości pomiędzy działaniem artystycznym a animacją, czy
sztywną organizacją pracy): u Arka – na pewnym etapie to animacja
dzieciaków zawładnęła niemalże całkowicie jego czasem; u mnie –
nacisk i wywieranie wpływu na samą budowę domu (na fizyczne jego
powstanie) spowodowało, że to ona stała się później, przez długi czas,
głównym celem działania. A przecież też nie o to chodziło – DOM,
sam w sobie, jego konstrukcja, forma i trwałość, nie były tak ważne;
pierwotnie miał powstać zwyczajnie obiekt – na parę miesięcy, efemeryczny i „z niczego”, w którym miał zamieszkać artysta.
Admittedly, we managed to arouse neighbours’ interest – people would
stop by to ask questions and chat. The same was true for children - as
soon as the door opened, a bunch of kids would turn up. Arek also
painted around a dozen “parasitic” works. Still, this was all on a side
track, because the main track was constantly occupied by the construction process. Finally, the structure was more or less finished (roof
boards being fixed and covered with a waterproof membrane) and so
were the holidays. On 1st September children went to school and most of
their parents – to work. The weather was changeable, not really suitable
for summer relaxation.
In my opinion, what we failed to achieve in Arek’s project (as long as
such things can be planned in advance at all) was the balance between
artistic action and cultural promotion or rigid work organization. In
Arek’s case – at some stage he spent most of his time educating kids.
As for me – the pressure related to the physical aspects of HOME
construction became the main driving force for a long time. But it was
not what we had imagined – the structure, form and durability of the
HOME were not to be important. It was supposed to be an ephemeral hut
built “out of nothing”, a shelter for an artist for a few months’ time.
Paradoxically, the theory and the reality have brought tangible results
(both expected and unexpected). The time spent with children helped
win their trust, which translated into interest and understanding
of adults. In effect, HOME and its surroundings created a sense of
community and attracted local residents identifying with the project –
this was indeed our goal. Much focus placed on the technical aspects of
HOME (and involvement of the detainees) had a strong influence on the
appearance of the structure. Robust and durable, it convinced the locals
of its value and meaning. Bearing in mind the newly-formed community,
it may last longer than just a few months (which we actually had
not expected).
On 16th October, when we met Agnieszka Jarzębska10 to record an
interview for E-Kultura Radio11 – summing up our 3-months’ experience
and reflecting on HOME construction out of NOTHING – I was surprised
to conclude that we achieved more than we had planned, despite
deviating from the original agenda.
Arek the Parasite not only managed to integrate the community of the
district, but also left a lasting structure – the HOME that now serves
as a “mini cultural centre”, which I once tried to prevent. Ironically, this
has become the great potential and asset of this place. We met Anetta
Szczepińska from Why I Help Foundation who decided to continue Arek’s
cultural promotion in the neighbourhood. Several events have already
10
Agnieszka Jarzębska – a journalist specialising in social and cultural issues. Since 2007, editor-in-chief of eswiatowid.pl, the Cultural Portal of the
Warmia and Masuria Region.
11
E-Kultura Radio – a radio station available at eswiatowid.pl. The recording
entitled “You can build HOME out of NOTHING – just listen!” was uploaded on
17th October 2013.
/ 102 /
/ 103 /
/ Z Arkiem Pasożytem / With Arek the Parasite /
Paradoksalnie, konsekwencje jednego i drugiego przyniosły wymierne
rezultaty, te oczekiwane i te nieoczekiwane. Animacja dzieciaków
przełożyła się na zdobycie ich zaufania, a dzięki temu – zainteresowania
i zrozumienia ze strony dorosłych, co w następstwie przyniosło zawiązanie się wokół domu i tego miejsca utożsamiającej się ze sobą zbiorowości ludzkiej, a na tym rzeczywiście nam zależało, oboje do tego
dążyliśmy. Skupienie się na technicznej stronie domu (w tym zaangażowanie do jego budowy osadzonych z Aresztu Śledczego) wpłynęło
zdecydowanie na jego wygląd ostateczny: stabilną, trwałą strukturę
i przez to być może też przekonało mieszkańców o jego wartości
i sensie, by w kontekście stworzonej wśród nich społeczności – pozostawić go na dłużej, niż na parę miesięcy, a tego akurat na początku
nie planowaliśmy.
16 października br., będąc na spotkaniu z Agnieszką Jarzębską10, gdy
nagrywaliśmy materiał do Radio E-Kultura11 podsumowując ponad
3-miesięczne działanie i gdy oboje dzieliliśmy się refleksjami na temat,
jak „Można postawić DOM z NICZEGO”, ku mojemu wewnętrznemu zaskoczeniu, dotarło do mnie, że wbrew temu, iż nie działaliśmy według
tego, co pierwotnie zaplanowaliśmy (a na czym mi tak usilnie zależało),
to jednak uzyskaliśmy więcej, niż zamierzaliśmy.
Po pobycie Arka Pasożyta, oprócz zawiązanej społeczności na osiedlu,
pozostała trwała budowla – DOM, która funkcjonuje jako „mini osiedlowy
dom kultury”, przed czym nota bene tak bardzo się broniłam, a w czym
(ironia losu!) tkwi obecnie potencjał i siła tego obiektu. Znalazła się
Fundacja Dlaczego Pomagam z Anettą Szczepińską na czele, chcąca
kontynuować podjętą przez Arka ideę animacji osiedlowej. Jeszcze
w tym roku zaplanowano imprezy, m in. z okazji „Andrzejek”, czy
„Gwiazdki”. Krystalizuje się już program działań na przyszły rok. Arek
także deklaruje, że będzie do tego miejsca wracał, co więcej, że będzie
zapraszał tu swoich przyjaciół-artystów, na mini-rezydencje, by podjęli
się realizacji swoich pomysłów we współpracy z mieszkańcami. Grunt
jest – Arek zawarł tu wiele nowych przyjaźni i pod tym względem eksperyment wtopienia i włączenia się artysty w dane środowisko jak
najbardziej się powiódł. Można pokusić się o stwierdzenie, że w ciągu
3 miesięcy Pasożyt stał się po prostu elblążaninem, a jego „fani”, w tym
przede wszystkim dzieciaki, już zapowiedzieli, że czekają na kolejny jego
przyjazd i nowe inicjatywy.
Ponadto, oprócz skupienia ludzi wokół siebie i zbudowanego wspólnymi
siłami domu, udało mu się osiągnąć coś jeszcze – status elbląskiego
„celebryty” i to raczej w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jak dotąd
nigdy o żadnym artyście, biorącym udział w „Przebudzeniu”, nie
been planned for this year, e.g. St Andrew’s Day celebration or a Christmas party. Next year’s programme is in the pipeline too. Arek promised to be a regular visitor at HOME, encouraging his friends-artists to
materialize their ideas in collaboration with locals. Arek has managed
to build a strong foundation and make new friends – in this context
the experiment of artist’s integration with the community proved
successful. I might even say that over the 3 months the Parasite
became a fully-fledged citizen of Elbląg, and his devoted fans
(mainly children) already await his return with new initiatives.
In addition to gathering people for the purpose of the collaborative
construction project, he has also managed to achieve the status of
a local “celebrity”, in the positive sense of this word. I can’t recall
any other artist participating in the “Awakening” who generated so
many articles and comments. People even discussed the Parasite’s
involvement in the KOMPOSTEX project. One of the articles reads:
“Several dozen people engaged in the gardening and planting works.
There were helpful volunteers, firemen, detainees from Elbląg’s
Custody Suite, as well as Arek the Parasite with children from nearby
tower blocks”12.
Coming back to this year’s “Awakening” as a whole, HOME was not the
only project requiring occasional intervention – KOMPOSTEX saw its
ups and downs too. Initially, there was only a handful of volunteers
(sometimes one person, two or three people), and the gardening works
initiated in May by Kuba, Krzysiek and Maciek (with a group of helpers)
remained unfinished. The site selected by “Parque nō”, i.e. the flowerbed
in the Dolinka Park, had lain fallow for several years. In order to turn
it into an urban garden, it was necessary to get rid of the turf, dig the
ground over (in practice not once but three times!), weed, and clean up
bottle caps, broken glass, stones and other “gadgets” accumulated over
the years. The artists wanted the KOMPOSTEX garden to be co-created
by Elbląg’s residents, but at the beginning there were few volunteers.
Some physical strength was needed to dig the ground over and the
clock was ticking – the second half of May was the last call to sow
vegetables and herbs. We had to act fast, hence the (non)accidental
participation of the Fire Brigade followed by detainees from the Custody
Suite. Without their help, there would have been no plants to nurture
in the summer. Afterwards, KOMPOSTEX proceeded smoothly with
little involvement of the curator. A strong, independent group emerged
that took care of the garden throughout the summer, watering plants,
weeding, sowing new vegetables, etc. The volunteers have already
started to make plans for the next year, so the KOMPOSTEX garden
stands a good chance of reactivation.
pisano tak wiele i nie komentowano tak często, odnotowano nawet
udział Pasożyta w KOMPOSTEXIE. W jednym z artykułów czytamy:
„W pielęgnację ogrodu i sadzenie roślin zaangażowało się kilkadziesiąt
osób. Pomagali wolontariusze, straż pożarna, osadzeni z elbląskiego
aresztu, Arek Pasożyt i dzieci z pobliskiego osiedla”12.
Wracając do całości tegorocznego „Przebudzenia”, nie tylko w DOMU
trzeba było, na jakimś etapie zaingerować, by jego budowa ruszyła;
również KOMPOSTEX miał „słabsze” okresy. Na początku wolontariuszy
nie było za wielu (sporadycznie, jedna, dwie, czasem trzy osoby), a rozpoczęte w połowie maja, przez Kubę, Krzyśka i Maćka wraz z niewielką
liczbą pomocników prace ogrodnicze, nie były zakończone. Ziemia,
w wybranym przez Kolektyw „Parque nō” miejscu, w znajdującym się
w Parku Dolinka klombie, od kilkunastu lat stała odłogiem. By ją przygotować pod miejski ogród, trzeba było najpierw zerwać z niej darń,
dopiero przekopać (w praktyce okazało się, że trzykrotnie!), wypielić/odchwaścić, oczyścić z wrzucanych tu przez lata kapsli, odłamków
szkła, kamieni i innych „gadżetów”. W zamyśle artystów, ogród miał być
efektem pracy zaangażowanych w KOMPOSTEX chętnych mieszkańców
Elbląga, a tych, w pierwszej fazie tego etapu było mało. Na starcie brakowało nam konkretnej siły fizycznej do przekopania gleby, i to „na już,
na teraz” – rozpoczęła się druga połowa maja – ostatni dzwonek na
dokonanie siewu/posadzenie ziół i warzyw. Trzeba było temu i to
w expresowym tempie „zaradzić”, stąd też (nie)przypadkowy udział
w KOMPOSTEXIE najpierw Straży Pożarnej, potem osadzonych z Aresztu Śledczego. Bez ich pomocy nie byłoby czego latem w klombie pielęgnować. Potem faktycznie, KOMPOSTEX realizował się już przy niewielkim zaangażowaniu kuratora. Zawiązała się silna, niezależna grupa,
która przez całe letnie miesiące systematycznie doglądała ogrodu
– podlewała, pieliła grządki, dosadzała nowe rośliny i już teraz planuje prace przy klombie na wiosnę przyszłego roku. Tak więc, ogród
KOMPOSTEXU ma realną szansę na reaktywację.
Z kolei trzeci etap „Przebudzenia” – realizacja instalacji (interaktywnej
rzeźby) Grzegorza Drozda, wymagała ode mnie podjęcia tych samych
działań dwukrotnie. Jak długo tym razem instalacja ta będzie funkcjonować w przestrzeni miasta? To zależy od samych elblążan. Też jestem
ciekawa. W każdym bądź razie, zamysł jest taki, by została na stałe...
Przynajmniej formalności ku temu są już dopięte.
Reasumując moje nieco długie kuratorskie sprawozdanie, z realizacją
pomysłów artystów bywa różnie. Nie na każdym etapie, zgodnie z rozplanowanym szczegółowo lub mniej scenariuszem, i nie zawsze tak, jakby
się chciało, ale – co ciekawe – czasem nietrzymanie się wytyczonego
planu wychodzi projektowi na dobre.
/ Przy klombie KOMPOSTEXU w Parku Dolinka /
/ KOMPOSTEX flowerbed in the Dolinka Park /
sculpture – required repeating the same actions twice. How long will the
installation exist in the city’s space? It depends on Elbląg’s residents.
I am curious myself. At present, the idea is to keep it where it has been
installed... At least we have dealt with all formal requirements.
To sum up this lengthy curator’s report: while turning artistic visions
into reality you should always expect ups and downs. Sometimes not
every stage goes according to the (more or less) detailed plan, and
sometimes it goes quite against the authors’ expectations, but –
surprisingly – a decision to modify the plan can actually improve the
whole project.
Finally, the third stage of the “Awakening” – Grzegorz Drozd’s interactive
10
Agnieszka Jarzębska – dziennikarka, specjalizuje się w publicystyce
społecznej i kulturalnej; od 2007r. redaktor naczelna Portalu Kulturalnego
Warmii i Mazur eswiatowid.pl.
11
Radio E-Kultura – dostępne na Portalu Kulturalnym Warmii i Mazur
eswiatowid.pl. Nagranie „Można postawić DOM z NICZEGO – posłuchaj!”
dodano w dniu 17.10.2013r.
12
“Dinner in the park made with ingredients from a flowerbed. Many hungry
diners turned up.” Aleksandra Żyła, elblag.gazeta.pl, 12.09.2013.
Karina Dzieweczyńska
27 października 2013r.
12
„Kolacja w parku z tego co urosło przy klombie. Głodnych nie brakowało.”
Aleksandra Żyła, elblag.gazeta.pl, 12.09.2013.
/ 104 /
/ 105 /
Karina Dzieweczyńska
27th October 2013
Centrum Sztuki Galeria EL w Elblągu oraz kurator projektu, Karina
Dzieweczyńska składają serdeczne PODZIĘKOWANIA za zaangażowanie
i wsparcie projektu „Przebudzenie”.
Dzięki Państwa pomocy udało się zrealizować wiele działań, które
przyczyniają się do rozwoju polskiej
sztuki współczesnej.
Kuba Piechowiak, Michał Woźniak, Kacper Hornicki, Dorota Paczkowska,
Janusz Fus, Szymon Lipiński, Krystian Ostrowski, Damian Jabłoński,
Róża Sobecka, Olga Radwaniecka, Damian Szczepaniak, Karolina Napieraj,
Kacper Bieliński, Julia Kopania, Oliwia Malkiewicz, Radek Lewandowski,
Kacper Achramowicz, Michał Firgoń, Karolina Tomaszewska,
Wiktor Rytelewcki, Agnieszka Leonowicz, Nina Rękawik, Ola Pękalska,
Marta Puchta, Robert Jachimowicz, Kacper Michalski, Kacper Hornicki,
Klaudia Szałkowska, Nikola Świderska, Michał Muszyński, Kacper Kulesza,
Michał Zabolewicz, Hubert Mróz, Julia Narusz, Kasia Stankiewicz,
Hubert Zambrzycki, Dawid Topczewski, Zuzia Barkowska, Tosia Grdeń,
Teoś Kotyński i inne dzieci, które przybiegały do DOMU (and many other
children who dropped by from time to time)
Galeria EL Art Centre in Elbląg and the project’s curator Karina
Dzieweczyńska wish to express their sincere GRATITUDE for your active
involvement and support of the “Awakening” project.
With your help, we have successfully met many objectives,
contributing to the development of Polish contemporary arts.
OSOBY, KTÓRE BARDZO CZĘSTO POMAGAŁY PRZY „DOMU” (nazwiska
według alfabetu)
/ PEOPLE WHO PROVIDED REGULAR HELP AT “HOME” (in alphabetical order):
ARTYŚCI Z „PRZEBUDZENIA” / ARTISTS OF THE “AWAKENING”:
Grzegorz Drozd, Krzysztof Herman, Maciej Łepkowski, Arek Pasożyt,
Jakub Słomkowski,
PODZIĘKOWANIA
ACKNOWLEDGEMENTS
Andrzej Beranek, Sebastian Chojnacki, Mariusz Dudek, Piotr Grdeń,
Jerzy Gromkiewicz, Joanna Guderska, Andrzej Jankowski (Junior),
Adam Krawczuk, Agnieszka Kruszewska, Wacław Małecki, Ewa Mędrzycka,
Jan Okoński, Arkadiusz Szatkowski, Marcin Zakęs
FILMOWIEC I DOKUMENTALISTA PROJEKTU
/ PHOTO AND VIDEO COVERAGE:
Piotr Grdeń
KONCERTY i MUZYCY/ CONCERTS and MUSICIANS:
1 września, DOMowa Parapetówka Pasożyta – The Esthetics: Iwo Sadecki
(wokal, gitara), Jakub Kozak (gitara), Marta Nowaczyńska (bas), Filip Rojek
(perkusja) / 1 September, Parasite’s HOME-warming Party – The Esthetics:
Iwo Sadecki (vocals, guitar), Jakub Kozak (guitar), Marta Nowaczyńska (bass
guitar), Filip Rojek (drums)
11 września, podsumowanie KOMPOSTEXU – Jerzy Mazoll (klarnet),
Tomasz Sroczyński (elektronika), Sebastian Mac (gitara) / 11 September:
KOMPOSTEX Summary – Jerzy Mazoll (clarinet), Tomasz Sroczyński
(electronic instruments), Sebastian Mac (guitar)
13 października, wystawa rysunków Szymona Szyszki w DOMu Pasożyta –
Krzysztof Szczęsny (klarnet) / 13 October, Exhibition of Szymon Szyszko’s
drawings at the Parasite’s HOME – Krzysztof Szczęsny (clarinet)
18 października, pożegnanie Pasożyta – Sakin Ol (Robert Tyczyński i
Przemysław Grygorowicz) / 18 October, Parasite’s Farewell Party – Sakin Ol
(Robert Tyczyński and Przemysław Grygorowicz)
POZOSTALI, KTÓRZY POJAWIALI SIĘ PRZY „DOMU”, BĄDŹ TEŻ DOŁĄCZYLI
DO NIEGO W PÓŹNIEJSZYM CZASIE (kolejność nazwisk przypadkowa)
/ PEOPLE WHO DROPPED BY OR JOINED “HOME” LATER
(in no particular order):
Tadeusz Żegliński, Katarzyna Markowska, Agnieszka Lovrencic,
Dorota Barkowska, Matylda Ryś i Grzegorz Chudzik, Marta Demko (Karaś),
Witold Rabiszewski, Patryk Giedziun, Robert Kołakowski, Karolina Jochemska,
Paulina Łuczak i Kamil Laskowski, Anetta Szczepińska, Ewa Rossal,
Anna Koczergo-Lesisz, Anna Kręgiel Pisemska, Max Paczkowski,
Daniela Kwiatkowska, Andrzej Jankowski (Senior), Krzysztof Dobrowolski,
Monika Bohdanowicz, Adriana Ronżewska-Kotyńska i Łukasz Kotyński,
Kamil Zimnicki, Kuba Słomkowski, Magdalena Strzelczyk,
Aleksandra Olszewska, Piotr Cimofiej, Barbara Skarżyńska,
rodzice Kacpra Bielińskiego (Kacper Bieliński’s parents), Szymon Szyszko,
Krzysztof Szczęsny, Anna Adrich, Pamela Cora Granatowska,
Katarzyna Mikołajczak, Barbara Szymańska, Urszula Kwiecień,
Marek Zydlewski, Anna Selke, Megi Niemietz, Aleksandra Mosiołek,
Michał Ługowski, Michał i Łukasz (z garaży / from the nearby garage)
ZAANGAŻOWANI W ETAP „KOMPOSTEX” KOLEKTYWU „PARQUE NŌ”
(kolejność nazwisk przypadkowa)
/ PEOPLE INVOLVED IN THE “KOMPOSTEX” PROJECT OF “PARQUE NŌ”
COLLECTIVE (in no particular order):
ZAANGAŻOWANI W ETAP „DOM” ARKA PASOŻYTA
/ PEOPLE INVOLVED IN AREK PARASITE’S “HOME” PROJECT:
lista nazwisk osób, które zaangażowały się w projekt DOM opracowana
została pod kierunkiem Arka Pasożyta (list of people involved in the HOME
project, as compiled by Arek the Parasite)
DZIECI I MŁODZIEŻ Z PODWÓRKA (kolejność nazwisk przypadkowa)
/ CHILDREN AND TEENAGERS FROM THE NEIGHBOURHOOD
(in no particular order):
Karol Daniłowicz, Emil Kwiatkowski, Piotr Markowski, Norman i Dorian Robak,
Kuba Weis, Hubert i Kuba Piech, Krystian Sikora, Adrian Jędrzejczyk,
Arkadiusz Bochenek, Mariusz Dudek, Piotr Kruk, Waldemar Lisiecki,
Andrzej Mularczyk, Paweł Świercz, Arkadiusz Ulenberg, Karol Jabłoński,
Jerzy Gromkiewicz, Jacek Szeremiuk, Karol Rosa, Marlena Szlachcikowska,
Helena Wojciechowska, Barbara Szymańska, Ewelina Kozakiewicz,
Piotr Grdeń, Katarzyna Mikołajczak, Andrzej Jankowski, Tadeusz Żegliński
wraz z żoną (with his wife), Ewa Bełt, Radosław Tyrakowski,
/ 107 /
Adriana Ronżewska-Kotyńska i Łukasz Kotyński, Piotr Grdeń, Adam Krawczuk,
Beata Branicka, Arek Pasożyt wraz z dzieciakami z osiedla (Arek the Parasite
with kids from the neighbourhood)
Oficer Prasowy Aresztu Śledczego / Press Officer of the Custody Suite
– por. Daniel Kuryłowicz
ORGANIZACJE ELBLĄSKIE DZIAŁAJĄCE NA RZECZ SZTUKI, PRZYJACIELE
/ ELBLĄG-BASED ART-SUPPORTING ORGANISATIONS, FRIENDS:
Starszy wychowawca / senior custody officer – mjr Krzysztof Maroszek
Fundacja Dlaczego Pomagam / Why I Help Foundation,
Anetta Szczepińska
Wychowawca / custody officer – por. Anna Skowrońska
KOMENDA MIEJSKA PAŃSTWOWEJ STRAŻY POŻARNEJ w Elblągu
/ STATE FIRE SERVICE HEADQUARTERS in Elbląg:
ZAANGAŻOWANI W ETAP „POWIEDZ MI, O CO CI W OGÓLE CHODZI”
GRZEGORZA DROZDA (kolejność nazwisk przypadkowa)
/ PEOPLE INVOLVED IN GRZEGORZ DROZD’S “TELL ME WHAT IT’S ALL
ABOUT” PROJECT (in no particular order):
Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu, st. bryg. mgr inż.
/ Chief of the State Fire Service in Elbląg, senior brigadier MSc Eng – Tomasz
Świniarski
ZESPÓŁ / CREW:
Adam Krawczuk, Wojciech Kamiński, Marek Tomkowicz, Piotr Grdeń,
Arek Pasożyt, Jerzy Gromkiewicz, Andrzej Beranek, Wacław Małecki,
Jacek Perzanowski
Zastępca Dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Nr 1, mł. bryg. mgr inż. /
Deputy Head of Rescue and Fire-fighting Unit No 1, junior brigadier MSc Eng
– Krzysztof Bogusławski
INSTYTUCJE ELBLĄSKIE ORAZ ICH PRZEDSTAWICIELE
/ ELBLĄG’S PUBLIC INSTITUTIONS AND THEIR REPRESENTATIVES:
Dyrektor Departamentu Kultury Urzędu Miasta Elbląg / Head of the
Department of Culture, Municipal Office in Elbląg – Leszek Sarnowski
Klub Środowisk Twórczych KRYPTA / KRYPTA Creative Society Club,
Anna Selke
PARTNERZY MEDIALNI / MEDIA:
Komendant Straży Miejskiej w Elblągu / Elbląg’s City Guard Chief
– Jan Korzeniowski
www.portel.pl, Agata Janik
Dyrektor Departamentu Urbanistki i Architektury / Head of the Department of
Urban Planning and Architecture – Katarzyna Wiśniewska
Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego dla miasta Elbląga
/ Elbląg’s Building Control Inspector – Jerzy Kołodziejski
Kamil Zimnicki; GRUPA OGNIOWA EOA (Fire Performance Group):
Arkadiusz Brzoza, Oskar Gąsiorowski, Anna Janeczek, Daniel Klimowski,
Karolina Piejdak, Katarzyna Smukowska, Magdalena Witkowska,
Michał Żurkowski
Komendant Komendy Miejskiej Policji w Elblągu, insp. / Elbląg’s Municipal
Police Chief – Marek Osik
P.O. Kierownika Delegatury WUOZ, Delegatura w Elblągu Wojewódzkiego
Urzędu Ochrony Zabytków w Olsztynie / Acting Head of the Elbląg Branch of
the Regional Historic Preservation Office in Olsztyn – Maria Gawryluk
Dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej / Head of the Green Areas Management
Office – Leon Budzisiak
Kierownik Referatu Gospodarki Nieruchomościami / Head of the Property
Management Unit – Piotr Sosnowski
Elbląski Oddział Abstrakcyjny / Elbląg Abstract Crew:
Pracując nad listą podziękowań bardzo staraliśmy się, by nikogo w niej
nie pominąć, co przy ilości wydarzeń mających miejsce w tegorocznym
„przebudzaniu” i rozciągnięciu ich w czasie na kilka miesięcy, było
niezmiernie trudne i mogło nam się nie udać.
Tych, których niezamierzenie pominęliśmy przepraszamy, będziemy starali
się im podziękować osobiście.
kurator projektu i artyści, biorący w nim udział
Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza Nr 1 / Rescue and Fire-fighting Unit No 1 –
Mirosław Biszko, Robert Głębocki, Michał Ratajczyk, Kamil Popiel,
Tomasz Powroźnik
PREZYDENT MIASTA ELBLĄGA / MAYOR OF ELBLĄG
Dyrektor Departamentu Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji
/ Head of the Property Management and Land Surveying Department
– Zbigniew Czerepko
Stowarzyszenie Elbląg Europa / Elbląg Europa Association,
Paweł Kulasiewicz
W tym roku, w „Przebudzenie” w Elblągu zaangażowało się istotnie bardzo
wiele instytucji i ich przedstawicieli; organizacji i przyjaciół, działających na
rzecz kultury i sztuki; firm i spółek prywatnych; pojedynczych osób, które na
różnym etapie pojawiały się w projekcie, czasem na krócej, czasem na dłużej.
Wszystkim niezmiernie dziękujemy za wsparcie i pomoc – to dzięki Wam ten
projekt ma sens.
Telewizja Elbląska TV
Portal Kulturalny Warmii i Mazur E-ŚWIATOWID, eswiatowid.pl,
Agnieszka Jarzębska
www.elblag.net, Joanna Siudak
info.elblag.pl, Marta Kierszka, Monika Skowrońska
elblag.gazeta.pl, Aleksandra Żyła
kultura.elblag.net, Marcin Pszczółkowski
LOKALNE FIRMY PRYWATNE, SPÓŁKI ELBLĄSKIE
/ PRIVATE COMPANIES BASED IN ELBLĄG:
Elblag.wm.pl
Spółka Zakład Utylizacji Odpadów sp. z o. o. (Waste Treatment Company),
Dyrektor Marian Wojtkowski (Head of the Company)
Radio ESKA, Krzysztof Jaworski
NOTES Fundacja Bęc Zmiana
Tartak – Jagodno Ryszard i Artur Zagalscy
RADIO TOK FM, Cezary Łasiczka
Meble Wójcik Paweł Slewa i Ewelina Wójcik
RADIOWY DOM KULTURY, Trójka, Polskie Radio, Agnieszka Obszańska
This year’s “Awakening” in Elbląg received support from many institutions
and their representatives, various organizations as well as friends involved
in cultural and artistic activity. There were numerous helpful companies and
individuals who joined us at different stages of the project – sometimes only
for a while, and sometimes for longer. We would like to thank you all for your
help and support – it is thanks to you that our project makes sense.
While compiling the thank – you list, we did our best to include all involved
parties, which was extremely difficult bearing in mind the number (and the
duration) of events comprising this year’s “Awakening”.
If, by mistake, we failed to mention somebody, please accept our apologies –
we will try to thank you in person.
curator and artists of the “Awakening” project
Zakład Usług Budowlanych „MYTYCH” Spółka z o. o.
Firma Dekarsko Blacharska Ben-Dach Stanisław Nowak
SPECJALNY OŚRODEK SZKOLNO-WYCHOWAWCZY nr 1 w Elblągu
/ No.1 SPECIAL EDUCATION AND SCHOOL CENTRE in Elbląg
Dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1 w Elblągu
/ Head of No.1 Special Education and School Centre in Elbląg – Leszek
Iwańczuk
ARESZT ŚLEDCZY w Elblągu / Elbląg’s CUSTODY SUITE:
Dyrektor Aresztu Śledczego w Elblągu / Head of the Custody Suite
– mjr Krzysztof Wojewoda
Zakład Usług Drogowych Anna Koczergo
Firma P.H.U „TOWO” Bogdan Klarkowski
AMK Designs Sp. z o. o.
Agencja Reklamowa CONTACT, Piotr Kaczyński
REPROSKAN Sp. z o. o.
CELEBRA, Lesław Wyszyński
Restauracja Przy Bramie
Stara Karczma
/ 108 /
/ 109 /
NOTKI BIOGRAFICZNE
BIO NOTES
/ GRZEGORZ DROZD /
(ur. 1970) – studia w warszawskiej ASP (dyplom
z malarstwa, 2007). Posługuje się wieloma mediami,
wykorzystując różne dyscypliny i techniki; tworzy
filmy video, obiekty, przestrzenne instalacje, maluje,
fotografuje; działa w przestrzeni galeryjnej i miejskiej.
Najbardziej znane interwencje Grzegorza Drozda:
„Zmiana Organizacji Ruchu” w warszawskiej ASP,
2003; „Brak” CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa 2007;
„Informacja” w ramach wystawy „Inne miasto, inne
życie” Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, 2008; „6,28”
neon, Dworzec Warszawa Wschodnia 2009/2010; „Listy
do brata” w ramach krakowskiego Festiwalu Sztuk
Wizualnych ArtBoom (2010); „Universal”, Warszawa
(2010). W 2010r. na 2 lata opuścił kulturę Zachodu
i odbył wędrówkę po Azji południowo-wschodniej,
realizując projekt „Dziennik pisany w krzakach”. Od
2003 roku, wraz z Alicją Łukasiak, prowadzi projekt
artystyczny Zmiana Organizacji Ruchu. Informacje
na stronie:
www.grzegorzdrozd.org.pl
/ GRZEGORZ DROZD /
(b. 1970) – studied at the Academy of Fine Arts in
Warsaw (diploma in painting, 2007). He employs
various media, disciplines and techniques, creating
videos, objects, spatial installations, paintings, and
photographs. He works both in art galleries and in urban spaces. Grzegorz Drozd’s best known interventions
include: “Change of Traffic” – Academy of Fine Arts
in Warsaw, 2003; “Lack” – Ujazdowski Castle Centre
for Contemporary Art, Warsaw 2007; “Information”
as part of the exhibition “Another City, Another Life” –
Zachęta Art Gallery, 2008; “6,28” neon sign – Warszawa
Wschodnia Railway Station, 2009/2010; “Letters to
Brother” as part of the ArtBoom Visual Arts Festival in
Kraków, 2010; “Universal” – Warsaw, 2010. In 2010, he
left Western culture behind for two years as he travelled
around south-east Asia while implementing his project
entitled “Diary written in the bushes”. Since 2003 he
has collaborated with Alicja Łukasiak on the art project
entitled Change of Traffic. More information:
www.grzegorzdrozd.org.pl
/ KARINA DZIEWECZYŃSKA /
– kurator i historyk sztuki – Podyplomowe Studia
Kuratorskie na Uniwersytecie A.M. w Poznaniu (dyplom
2005); studia na Uniwersytecie Warszawskim (dyplom
2001). Od września 2011r. pracuje w Centrum Sztuki
Galerii EL w Elblągu, gdzie m. in. kontynuuje autorski
projekt „Przebudzenie”. W 2012r. w ramach 7. Berlin
Biennale for Contemporary Art prezentowała autorski
projektu „Przebudzenie” (Miasto Świecie – nowe
spojrzenie). Jak dotąd zrealizowała pięć rocznych edycji
„Przebudzenia” (trzy edycje w Świeciu w latach 20082010 oraz dwie edycje w Elblągu w latach 2012-2013).
W działalności kuratorskiej skupia się na organizacji
projektów ingerujących w szeroko rozumianą przestrzeń
publiczną i bezpośrednio angażujących w twórcze
działania mieszkańców danego miasta.
/ KARINA DZIEWECZYŃSKA/
– independent curator and art historian – postgraduate
course (curatorial studies) at Adam Mickiewicz University in Poznań (2005); MA course (history of art) at
the University of Warsaw (2001). Since September 2011
– employed at Galeria EL Art Centre in Elbląg, continuing
her “Awakening” project (among others). In 2012, she
presented her project entitled “Awakening” (The City of
Świecie – New Perspectives) at the 7th Berlin Biennale
for Contemporary Art. Thus far, she has completed
five year-long editions of the “Awakening” (three in
Świecie from 2008 to 2010, and two in Elbląg from 2012
to 2013). As a curator, she is focused on developing
projects relating to public spaces (broadly understood),
directly involving citizens in the creative process.
/ PIOTR GRDEŃ /
(ur. 1971) – muzyk rockowy, basista zespołu Laputita.
Wieloletni pracownik CS Galerii EL, od stycznia 2013r.
pracuje w CSW Łaźnia w Gdańsku. Malarz, fotograf
i filmowiec: realizuje materiał zdjęciowy i filmowy
z przebiegu wydarzeń artystycznych. Realizuje również
autorskie projekty video: „Audiomurale” (dokument
z etapu Adriany Ronżewskiej-Kotyńskiej, „Przebudzenie
– przed końcem świata”, 2012), „Casting” (dokument
z etapu Marty Deskur, „Przebudzenie – przed końcem
świata”, 2012), „Mazzolleum” (dokument o Jerzym
Mazzollu i jego Warsztacie Muzyki Improwizowanej,
2013).
/ PIOTR GRDEŃ /
(b. 1971) – rock musician, bassist of Laputita. A longtime employee of Galeria EL Art Centre, working at
Łaźnia Centre of Contemporary Art in Gdańsk since
January 2013. Painter, photographer, filmmaker: author
of video and photo footages of numerous art events,
also realizing independent video projects: “Audiomurale”
(documenting Adriana Ronżewska-Kotyńska’s project as
part of the “Awakening – before the end of the world”,
2012), “Casting” (documenting Marta Deskur’s project
as part of the “Awakening – before the end of the world”,
2012), “Mazzolleum” (documentary about Jerzy Mazzoll
and his Improvised Music Workshop, 2013).
/ 111 /
/ KRZYSZTOF HERMAN /
(ur. 1982) – dr inż. architekt krajobrazu; adiunkt
w Katedrze Sztuki Krajobrazu SGGW; Prezes
Mazowieckiego Oddziału SPAK (Stowarzyszenie Polskich
Architektów Krajobrazu); absolwent programu Fundacji
Fulbrighta na Harvard GraduaTe School of Design w USA.
Naukowo zajmuje się tematyką ogrodów tymczasowych
i sztuki krajobrazu. Prowadził warsztaty „W kręgu sztuki
krajobrazu” w Galerii Zachęta (ZetPeTy) i stworzył
zielone instalacje w galerii Heppen Transfer („Teren
Zamknięty, czyli Garden Peepshow”). Współpracuje
z wieloma organizacjami pozarządowym m.in.: ze
Stowarzyszeniem Odblokuj i fundacją Na miejscu.
Z tą ostatnią i nowojorskim Project for Public Spaces
od września 2012r. realizuje grant Fundacji Batorego
dotyczący rewitalizacji Rynku Mariensztatu i skweru na
warszawskiej Woli.
/ KRZYSZTOF HERMAN /
(b. 1982) – PhD Eng, landscape architect; assistant
lecturer at the Department of Landscape Art of the
Warsaw University of Life Sciences (SGGW); President of
the regional branch of the Polish Association of Landscape Architects (SPAK) ; Fulbright Visiting Researcher,
Harvard Graduate School of Design, (Cambridge, MA,
USA). His academic interests include temporary gardens
and landscape art. He conducted workshops entitled
“In the Circle of Landscape Art” (ZetPeTy) at Zachęta
Art Gallery and created green installations at Heppen
Transfer gallery (“Area Closed, or Garden Peepshow”).
Collaborator of numerous nongovernmental organizations, e.g.: Odblokuj association and Na miejscu
foundation. Since September 2012, he has cooperated
with the latter foundation, the New York-based Project
for Public Spaces and the Batory Foundation in order
to foster the renewal of Warsaw’s Mariensztat Market
Square and a square in the Wola district.
/ MACIEJ ŁEPKOWSKI /
(ur. 1981) – mgr filozofii (w Instytucie Filozofii
i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego); absolwent
studiów podyplomowych „Sztuka, przestrzeń publiczna
i demokracja. Relacje i możliwości” w warszawskiej
Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Współtworzył
i realizował szereg projektów z pogranicza sztuki
i animacji kultury, m. in. „Strażnicy Północy”,
„Multigotki”, „Olsztyn – Dortmund. Dwa ogrody”. Autor
instalacji i akcji dotyczących relacji wiejskie-miejskie,
naturalne-sztuczne, społeczne-przyrodnicze. Na tym
polu pracuje zarówno teoretycznie, jak i praktycznie
– prowadzi wykłady i warsztaty. Od 2013r. kurator
i koordynator projektu Zielony Jazdów w CSW Zamek
Ujazdowski w Warszawie.
/ MACIEJ ŁEPKOWSKI /
(b. 1981) – MA in philosophy (University of Warsaw,
Institute of Philosophy and Sociology); postgraduate
course in “Art, Public Sphere and Democracy.
Relations and possibilities” at the Warsaw School of
Social Sciences and Humanities (SWPS). Co-author
of numerous projects bordering on art and cultural
promotion, e.g. “Guardians of the North”, “Multigotki”,
“Olsztyn – Dortmund. Two Gardens”. Author of
installations and actions exploring such relations as
rural-urban, natural-artificial, social-environmental.
He is both a theoretician and a practitioner conducting
lectures and workshops. Since 2013 – curator and
coordinator of the Green Jazdów project at the
Ujazdowski Castle Centre for Contemporary Art.
/ KOLEKTYW PARQUE-NŌ /
(www.parque-no.org) –„parque nō” to gra słów, nazwa,
która może być rozumiana jako „nie park” lub przy zamianie jednej z liter, jako: „dlaczego nie?”. Kolektyw
działa od 2011r. w składzie: Maciej Łepkowski, Jakub
Słomkowski i Krzysztof Herman. Działanie grupy oscyluje wokół takich dziedzin, jak sztuka krajobrazu, urbanistyka, instalacja, ogrodnictwo, performance oraz
interwencja. Poprzez swoje projekty grupa Parque-nō
stara się rozszerzać możliwości interakcji z przestrzenią
publiczną i z jej użytkownikami. Artyści zainteresowani
są bardzo szerokim rozumieniem słów „ogród” i „park”,
a w bardziej rozległym kontekście – poszukiwaniem
odpowiedzi na pytanie o granice przyrody. W 2012r.
Kolektyw zrealizował projekty w Galerii Kordegarda
w Warszawie, na Festiwalu Land Art w Toruniu, Street Art
Doping w Warszawie i Festiwalu Ogrodowym w Bolestraszycach. W 2013r. poza Elblągiem, zrealizowali działania w Szydłowcu w ramach projektu „Wyszło Szydło”.
/ PARQUE-NŌ ARTIST COLLECTIVE /
(www.parque-no.org) – “parque nō” is a wordplay
that can be understood as “not a park”, or “why not?”
(when a letter is changed). Active since 2011, the
group comprises Maciej Łepkowski, Jakub Słomkowski
and Krzysztof Herman, focusing on such areas as
landscape art, urban planning, installation, gardening,
performance and intervention. Through their projects
the Parque-nō group seeks to expand the possibilities
of interacting with the public space and its users. The
artists are interested in the broad meaning of such concepts as the “garden” or “park”, and in a wider context –
in answering the question about the limits of nature. In
2012, the Collective carried out projects at the Kordegarda Art Gallery (Warsaw), Land Art Festival (Toruń),
Street Art Doping (Warsaw) and Garden Festival (Bolestraszyce). In 2013, in addition to Elbląg, they participated in the “Wyszło Szydło” project in Szydłowiec.
/ 112 /
/ AREK PASOŻYT /
(ur. 1987) – studia na Wydziale Sztuk Pięknych
UMK w Toruniu (studiował malarstwo, w 2011r.
ukończył Edukację Artystyczną). W latach 20062010 lider i współzałożyciel „Grubej Najgorszej”,
grupy kontestującej układy galeryjno-kuratorskie
i podejmującej krytykę instytucjonalną. W 2010r.
formułuje „Manifest pasożytniczy” i od tego czasu działa
jako artysta-pasożyt, mieszkając kolejno w różnych
instytucjach kulturalnych, m. in. w Toruniu w CSW
„Znaki czasu” i w „Galerii nad Wisłą”; we Wrocławiu
w BWA, w Krakowie w MOCAK-u. Równolegle prowadzi
działalność kulturalno-dydaktyczną i realizuje swoje
„malarstwo pasożytnicze” – malując na pozyskanych
w różny sposób obrazach. Dokumentację wydarzeń
ze swoich działań systematycznie zamieszcza na
prowadzonym przez siebie blogu:
pasozyt.blogspot.com
/ AREK PASOŻYT (PARASITE) /
(b. 1987) – graduate of the Faculty of Fine Arts at
the Nicolaus Copernicus University in Toruń (studied
painting, graduated from Art Education in 2011).
From 2006 to 2010 – co-founder and leader of the
“Gruba Najgorsza” (The Thick Worst) collective, a group
opposing gallery and curator-related scheming, at
the same time undertaking institutional critique. In
2010 he formulated the “Manifesto of Parasiticism”
and became a ‘parasite-artist’, successively inhabiting
various cultural institutions, e.g. the Toruń-based
“Znaki Czasu” Centre of Contemporary Art and “Vistula
Riverside Gallery”, the Wrocław-based BWA Gallery of
Contemporary Art, and the Museum of Contemporary Art
in Kraków (MOCAK). At the same time he has continued
cultural and educational activity, also effecting his
“parasitic painting” on paintings acquired from different sources. The artist’s projects are documented in
his blog:
pasozyt.blogspot.com
/ EWA ROSSAL /
– ukończyła Etnologię i Antropologię Kulturową na
Uniwersytecie Wrocławskim (2004). Pracowała m.
in. w Galerii Continua (San Gimignano/Włochy) przy
wystawach takich artystów, jak: Shilpa Gupta, Sol
LeWitt, Michelangelo Pistoletto. Od 2009r. pracuje
w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Zajmuje się
relacjami pomiędzy sztuką i antropologią kulturową,
ze szczególnym uwzględnieniem sztuki współczesnej.
Podczas tegorocznej edycji „Przebudzenia” prowadziła
badania w ramach projektu naukowego „Wyzwania
etnografii twórczej. Wypracowanie naukowego warsztatu „badań w działaniu”, uchwytującego peryferyjne
aktywności twórcze i łączącego perspektywę intensywnych badań antropologicznych z animacją kultury
i projektami z zakresu sztuki współczesnej”.
/ EWA ROSSAL /
– graduate of Ethnology and Cultural Anthropology
at the University of Wrocław (2004). She has worked
(among others) at the Continua Art Gallery (San
Gimignano, Italy) on exhibitions of such artists as:
Shilpa Gupta, Sol LeWitt, Michelangelo Pistoletto.
Working at the Ethnographic Museum in Kraków since
2009, she has been exploring relations between art
and cultural anthropology, with a particular focus
on contemporary art. During this year’s edition of
the “Awakening” she conducted scientific research
under a project entitled “The challenges of creative
ethnography. Developing a scientific approach of “action
studies” to record peripheral creative activities and to
combine the perspective of in-depth anthropological
research with cultural promotion and contemporary
art projects”.
/ ANNA SELKE /
– z wykształcenia socjolog (dyplom G.W.S.A. Gdańsk)
i projektant wnętrz (dyplom M.E.N. Warszawa). Od 1996r.
prowadzi Klub Środowisk Twórczych Krypta w Centrum
Sztuki Galeria EL. Współzałożycielka Stowarzyszenia
Laboratorium Sztuki; nagrodzona tytułem Kreator
Kultury w 2013r.; propagatorka jazzu, z powodzeniem
zrealizowała dwa projekty o tej tematyce. Ma na koncie
organizację wystaw sztuki współczesnej; związana
z kilkoma teatrami w Polsce; na co dzień wykonuje
zawód projektanta wnętrz i agenta teatralnego; społecznik.
/ ANNA SELKE /
– graduate of sociology (Gdańsk College
of Administration) and interior design (certificate of
the Ministry of National Education, Warsaw). Since
1996, she has run Krypta, the Creative Society Club
associated with Galeria EL Art Gallery. Co-founder of the
Art Laboratory Association; winner of the 2013 Creator
of Culture title; promoter of jazz music, author of two
successful projects in that area. Organizer of several
contemporary art exhibitions; collaborator of several
Polish theatres; by profession – interior designer and
theatrical agent; an involved citizen.
/ 113 /
/ JAKUB SŁOMKOWSKI /
(ur. 1982) – studia w warszawskiej ASP (dyplom
2007, główna specjalizacja – malarstwo, dodatkowa
specjalizacja – multimedia). W latach 2004-2005
studiował też na wydziale Bellas Artes uniwersytetu
Complutence w Madrycie. Posługuje się wieloma
mediami, oprócz dźwięku, performance, video
interesuje się także malarstwem, poezją. Organizuje
warsztaty twórcze. Wchodzi w obszar sztuki
przestrzeni miejskiej, realizując społeczne działania
artystyczne i animatorskie, łączące różne dziedziny
sztuki, od plastyki, po muzykę i performance. Autor
m. in. projektów „Taxi Music Wheel”, „Impreza Ciszy”,
„StopAndWalk”, „Syrena dla Warszawy”, „Kolacja Na
Hucie”. Współtwórca kolektywu „Parque nō”oraz duetów
„KubaTwiceImprovise”, „Dwóch Ludzi z…”, „Loikuba”. Od
2011r. stale współpracuje z choreografką Izą Szostak
oraz niezależną grupą tancerzy i choreografów Centrum
w Ruchu. Członek fundacji Dzianina oraz Stowarzyszenia
Kulturotwórczego Nie z Tej Bajki.
/ JAKUB SŁOMKOWSKI /
(b. 1982) – graduate of the Academy of Fine Arts in
Warsaw (2007, specialty – painting; secondary specialty
– multimedia). In 2004-2005 he studied at the Fine
Arts Department at Universidad Complutence (Madrid,
Spain). He employs a variety of media, including sound,
performance or videos, as well as painting or poetry.
Organizer of creative workshops. He also enters the
realm of urban art, implementing social art and cultural
promotion projects, combining different art disciplines
– from graphic arts through music to performance.
Author of such projects as “Taxi Music Wheel”, “Silent
Party”, “StopAndWalk”, “Siren for Warsaw”, “Steelworks
Dinner”. Co-founder of the “Parque nō” collective along
with several duos: “KubaTwiceImprovise”, “Two people
with…”, “Loikuba”. Since 2011, he has collaborated
with choreographer Iza Szostak and an independent
dance/choreography group Centrum w Ruchu (Centre
in Motion). Member of the Dzianina foundation and Nie
z Tej Bajki cultural association.
/ ANETTA SZCZEPIŃSKA /
– fundator i prezes Fundacji Dlaczego Pomagam
– studia w Szkole Wyższej im. Pawła Włodkowica
w Płocku (dyplom 2000). Od września 2012r. prowadzi
elbląską Fundację Dlaczego Pomagam, której misją jest
pełnienie roli łącznika pomiędzy potrzebującymi, a tymi,
którzy chcą i mogą tej pomocy udzielić. W ramach
działalności fundacji dotychczas zrealizowała ponad
20 akcji na rzecz mieszkańców miasta (m. in. mecze,
bale, koncerty charytatywne, cykl wieczorów autorskich
– debiuty literackie). Współpracuje z Fundacją DKMS
Polska wspierając i propagując dawstwo szpiku,
współorganizuje Centro Cultural IE Galo Cantou – szkołę
sztuki walki capoeira. W październiku 2013r. Fundacja
rozpoczęła współpracę z CS Galerią EL, w ramach
której będzie kontynuowała działania przy DOMu Arka
Pasożyta. Więcej o fundacji na stronie:
www.fundacjadlaczegopomagam.pl.
/ ANETTA SZCZEPIŃSKA /
– founder and president of the Why I Help Foundation;
graduate of Paweł Włodkowic University College in
Płock (2000). Since September 2012, she has been in
charge of the Elbląg-based Why I Help Foundation that
serves as an intermediary between people in need and
those who are ready to help. Working in the foundation,
she has organized over 20 events for Elbląg’s citizens
(e.g. sport matches, balls, charity concerts, writers’
evenings and book launches). Collaborator of the DKMS
Polska Foundation (supporting and promoting bone
marrow donation); co-organizer of Centro Cultural IE
Galo Cantou (a school of capoeira). In October 2013, the
Foundation established cooperation with Galeria El Art
Centre, aiming to continue initiatives relating to Arek
Pasożyt’s HOME project. More about the foundation at:
www.fundacjadlaczegopomagam.pl.
/ 114 /
Spis treści
contents
SŁOWO WSTĘPNE
/ 03 /
FOREWORD
DOM
/ 05 /
HOME
Arek Pasożyt, Człowiek w moim wieku zaczyna
podejmować decyzje, co dalej ze sobą zrobić
/ 06 /
Arek Pasożyt, A man of my age is expected to finally
decide what to do with oneself
Eva Rossal, Kultura osiedlowa w działaniu
/ 14 /
Eva Rossal, Time for culture on the block
Agnieszka Kruszewska, Mój szacunek dla
inicjatorów i wykonawców tego projektu
/ 26 /
Agnieszka Kruszewska, My respect for the initiators
and executors of this project
Jurek Gromkiewicz i Wacek Małecki, Sam pomysł,
by zbudować DOM „z niczego”
/ 30 /
Jurek Gromkiewicz and Wacek Małecki, The idea to
build HOME from scratch was a very good one
Anna Skowrońska i Krzysztof Maroszek,
Na początku była ciekawość
/ 34 /
Anna Skowrońska and Krzysztof Maroszek, At first,
there was curiosity
Anetta Szczepińska, Społeczność osiedla (...)
dostała możliwość
/ 38 /
Anetta Szczepińska, The community of the housing
estate was offered an opportunity
KOMPOSTEX
/ 48 /
KOMPOSTEX
Jakub Słomkowski, KOMPOSTEX
/ 49 /
Jakub Słomkowski, KOMPOSTEX
Krzysztof Herman, Działania w ramach naszej
części „Przebudzenia”
/ 57 /
Krzysztof Herman, The activities comprising our part
of the “Awakening”
Maciej Łepkowski, Jakiś czas temu byłem na
nieczynnym już wysypisku śmieci pod Olsztynem
/ 60 /
Maciej Łepkowski, Some time ago I was at a disused
landfill near Olsztyn
Marlena Szlachcikowska, Spotkanie Kolektywu
„Parque nō” z mieszkańcami
/ 67 /
Marlena Szlachcikowska, “Parque nō” Collective
meets Elbląg’s citizens
Anna Selke, Cieszy mnie fakt, że projekt
„Przebudzenie” jest realizowany
/ 72 /
Anna Selke, I am happy to see the “Awakening”
continued for the second year
POWIEDZ MI, O CO CI W OGÓLE CHODZI
Nigdy nie starałem się być mistrzem –
z Grzegorzem Drozdem rozmawia Aleksandra Żyła
/ 80 /
TELL ME WHAT IT’S ALL ABOUT
/ 81 /
I have never tried to be a master – Grzegorz Drozd
interviewed by Aleksandra Żyła
Piotr Grdeń, Pank rok to nie rurki z kremem
/ 88 /
Piotr Grdeń, Punk rock is not all peaches and cream
Karina Dzieweczyńska, SŁOWO KOŃCOWE –
SPRAWOZDANIE KURATORSKIE
/ 90 /
Karina Dzieweczyńska, AFTERWORD – CURATOR’S
REPORT
PODZIĘKOWANIA
/ 106 /
ACKNOWLEDGEMENTS
NOTKI BIOGRAFICZNE
/ 110 /
BIO NOTES
redaktorka katalogu / catalogue editor
Karina Dzieweczyńska
projekt graficzny / skład / graphic design / typesetting
Agnieszka Popek-Banach i Kamil Banach
teksty / texts
Grzegorz Drozd, Karina Dzieweczyńska, Piotr Grdeń, Krzysztof Herman,
Maciej Łepkowski, Arek Pasożyt, Ewa Rossal, Anna Selke, Jakub Słomkowski,
Anetta Szczepińska, Aleksandra Żyła
Centrum Sztuki Galeria EL w Elblągu
/ Galeria EL Art Centre in Elbląg
tłumaczenie / translation
Łukasz Kotyński
korekta – teksty polskie / proofreading – Polish texts
Anna Adrich, Irena Łuczak
fotoreportaż z projektu / photo coverage
Piotr Grdeń
przebudzenie – ????? / awakening – ?????
w Elblągu / in Elbląg
2013
www.przebudzenie.art.pl
koncepcja katalogu / catalogue concept
Karina Dzieweczyńska
druk i oprawa / printing and binding
Drukarnia OLTOM
91-231 Łódź, ul. Ratajska 1, www.oltom.eu
nakład 500 egz. / published in 500 copies
wydawnictwo nie jest przeznaczone do sprzedaży / not for sale
prawa autorskie / copyright
Centrum Sztuki Galeria EL w Elblągu oraz Karina Dzieweczyńska, 2013
/ Galeria EL Art Centre in Elbląg and Karina Dzieweczyńska, 2013
MKiDN / Ministry of Culture and National Heritage
wydawca / publisher
Centrum Sztuki Galeria EL / Galeria EL Art Centre in Elbląg
82-300 Elbląg, ul. Kuśnierska 6, www.galeria-el.pl
Projekt „Przebudzenie – ?????” dofinansowany przez
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w ramach
programu operacyjnego „Wydarzenia artystyczne.
Sztuki wizualne”.
Instytucja zarządzająca Programem: ZACHĘTA Narodowa
Galeria Sztuki
ORGANIZATOR „Przebudzenia – ?????”
/ ORGANIZER of “Awakening – ?????”
Centrum Sztuki Galeria EL w Elblągu / Galeria EL Art Centre in Elbląg
“Awakening – ?????” project co-financed by the Ministry of
Culture and National Heritage under the “Art events. Visual arts”
operational programme.
Programme Managing Authority: ZACHĘTA National Gallery of Art
AUTORKA I KURATORKA „Przebudzenia – ?????”
/ AUTHOR AND CURATOR of “Awakening – ?????”
Karina Dzieweczyńska

Podobne dokumenty