Prosimy, pomóżcie obudzić Pawła

Komentarze

Transkrypt

Prosimy, pomóżcie obudzić Pawła
Wiadomości
Czwartek, 28 stycznia 2016
Prosimy, pomóżcie obudzić Pawła
Na stronie www.siepomaga.pl został uruchomiony profil Pawła Grabowskiego, 24-letniego
gorliczanina, który w sierpniu minionego roku uległ wypadkowi. Paweł zapadł w śpiączkę.
Jedyną nadzieją na poprawę stanu zdrowia jest specjalistyczna rehabilitacja, która jest
jednak bardzo kosztowna. Jeden turnus kosztuje około 22 tysięcy złotych. Aby Paweł się
obudził, potrzeba ich kilka. Pomóżcie zebrać potrzebne na rehabilitację pieniądze.
Wesprzyj akcję - wejdź na stronę: http://www.siepomaga.pl/obudzic-pawla
Ciepły, sierpniowy wieczór. Gorlice. Paweł z Gabrysią idą chodnikiem. Poszli zrobić zakupy i
pospacerować, korzystając z pięknej pogody. Znają się od niedawna. Ona przechodzi na
drugą stronę ulicy. On nie. Z ogromną prędkością wjeżdża w niego samochód. Paweł wylatuje
z impetem w powietrze. Głuchy huk. Uderza głową w asfalt. Traci przytomność. Robi się
zbiegowisko, ktoś dzwoni po pogotowie...
- Wracałam wtedy do domu. Wzdrygnęłam się na dźwięk wozów strażackich, które z dużą
szybkością jechały w górę ulicy. Za nimi karetka, policja. Ale nigdy, w najokropniejszych
snach, nie przypuszczałabym, że może chodzić o moje dziecko – mówi cicho mama Pawła,
pani Krystyna. - Do domu wpadła dziewczyna Pawła. Myślałam, że może czegoś zapomnieli,
wychodzili niedawno. Paweł był taki szczęśliwy, radości w jego oczach nie zapomnę nigdy…
A tu Gabrysia krzyczy, że Paweł miał wypadek, że trzeba szybko iść…
Pani Krystyna nie pamięta wiele z tamtego dnia. Panika, chaos, tysiące myśli. Ścięło ją z nóg,
nie mogła się poruszyć, oddychać, wstać. Na miejsce natychmiast pojechała siostra Pawła. –
Leżał na jezdni, nie miał buta na jednej nodze, z jego ust leciała krew – wspomina ze łzami w
oczach. Początkowo chłopakowi nie dawano szans na przeżycie. - Powiedzieli mi że pękła mu
czaszka – wspomina - Ponoć to nawet dobrze, bo krew która zebrała się w głowie miała
ujście. Inaczej doszłoby do obrzęku – mówi. Nastąpiło jednak uszkodzenie mózgu. Te słowa
brzmiały jak wyrok.
Z gorlickiego szpitala chłopak trafił do Tarnowa. Operowali go neurochirurdzy. Kazali
przygotować się na najgorsze. Nie przeżyje drugiej doby – mówili. Paweł jednak nie poddał
się. Jakby słuchał modlitw zrozpaczonej matki, dziewczyny, rodzeństwa. Przeżył. Mimo, że
sytuacja była trudna, po trzecim dniu udało się odłączyć Pawła od respiratora. Pani Krystyna
rozpłakała się, gdy usłyszała oddech syna. Czuła się jak wtedy tak, jakby cofnęła się do
momentu przyjścia Pawła na świat. Jakby po 24 latach urodził się ponownie. Zrozumiała
wtedy, że wola przetrwania Pawła jest silniejsza od zła. Od wypadku. Od zrządzenia złego
losu.
Paweł jednak jest w śpiączce, choć ma otwarte oczy. Oddycha, patrzy. Mama jest przy nim
codziennie. Opowiada mu o wszystkim – o tym, co się dzieje w rodzinie, mieście, na świecie…
Według mamy Paweł wodzi wzrokiem, szuka źródła dźwięku, reaguje, gdy ktoś do niego
mówi. Nie da się jednak jednoznacznie stwierdzić, jakie bodźce do niego docierają. Lekarze
są jednak zgodni co do jednego: Paweł powinien być niezwłocznie rehabilitowany, żeby
pobudzić do pracy układ nerwowy.
Przed Pawłem pojawia się światełko w tunelu. Szansą dla niego jest specjalistyczna
neurorehabilitacja dla osób w śpiączce w Krakowie w Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej.
Tam Paweł przejdzie rehabilitację funkcjonalną i neurologopedyczną, pobudzająca do pracy
mięśnie przełyku, próbę pionizacji do pozycji siedzącej, ćwiczenia na cyber oku - urządzeniu,
które pozwala na komunikację z otoczeniem osób znajdujących się w śpiączce oraz
rehabilitację metodą Moralesa stymulująca pracę mięśni biorących udział w procesie
mówienia.
Rehabilitacja jest bardzo kosztowna. Jeden turnus kosztuje około 22 tysięcy złotych. Aby
Paweł się obudził, potrzeba ich kilka. Podczas grudniowej zbiórki zorganizowanej przez
Fundację Beskidzka Zima, pod której opieką znajduje się Paweł oraz Gazetę Gorlicką, udało
się zebrać połowę kwoty na jeden turnus. Paweł jest na nim teraz – kończy się 6 lutego. Jeśli
jednak nie zostanie przelana reszta kwoty, chłopak nie przejdzie całej rehabilitacji, nie będzie
miał wielu zabiegów, które mogą mu pomóc. Konieczne jest też uzbieranie kwoty na kolejne
turnusy. Kwota ta przekracza znacznie możliwości finansowe rodziny, mimo, że starają się
zrobić wszystko, żeby mu pomóc.
Mama Pawła czuwa przy nim non stop. Dniami i nocami. Godzinami wpatruje się w twarz
syna, trzyma go za rękę. Pawła odwiedzają też koledzy, pewnego razu przy jego łóżku było
ich dziesięcioro. Był – jest - dobrym chłopakiem, bardzo lubianym. Każdemu by pomógł. Nikt
nie może uwierzyć, że spotkał go taki straszny los. Rodzeństwo, gdyby mogło, byłoby przy
nim non stop. Mama Pawła codziennie włącza mu Skype – mówią do niego bracia, siostry,
babcia. Paweł patrzy na nich, są przekonani, że rozumie. Mama potrafi też wyczuć jego
emocje, widzi, że odkąd są w Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej, jest spokojniejszy,
szczęśliwszy. Wierzy, że Paweł kiedyś się obudzi, że dojdzie do siebie.
Siostra Pawła codziennie musi mijać miejsce wypadku. Przechodzi na drugą stronę,
odwracając wzrok. Chłopak, który wjechał samochodem w Pawła, jest na wolności. Odebrano
mu prawo jazdy. Toczy się wobec niego sprawa w prokuraturze, grozi mu od sześciu miesięcy
do ośmiu lat więzienia. Nie uważa się za winnego. Rodzina podkreśla, że sprawa kary ma dla
nich drugorzędne znaczenie. Najważniejsze jest dla nich życie i zdrowie Pawła, w walce o
które liczą się nie tylko pieniądze – a znaczenie ma każda złotówka, każdy najmniejszy nawet
gest dobrej woli – ale także czas.
Żródło: www.siepomaga.pl