patronka nowej "moralności" (Piotr Jaroszyński)

Komentarze

Transkrypt

patronka nowej "moralności" (Piotr Jaroszyński)
Piotr Jaroszyński
STATYSTYKA – PATRONKA NOWEJ „MORALNOŚCI”
(„U źródeł tożsamości kultury europejskiej”, red. T. Rakowski, Lublin 1994, s. 56-57)
Statystyka wkracza z coraz większym impetem do moralności. A są tematy, w których
oddać może wielkie usługi koryfeuszom nowego porządku świata. Do nich należą m.in.
aborcja, seks i eutanazja. Jeśli bowiem w oparciu o badania statystyczne okazuje się, że 38
proc. kobiet pragnie zabić dziecko nienarodzone, zaś 28,5 proc. starców i kalekich pragnie
ulżyć swoim cierpieniom żegnając się z życiem, a 47 proc. młodzieży jest za swobodnym
uprawianiem seksu, to wobec takich liczb opinia publiczna winna się ugiąć, a parlament tak
powszechne praktyki winien zalegalizować. Bo niby dlaczego miałby nie wyjść naprzeciw
pragnieniom procentów? To byłoby niedemokratyczne.
Ale w takim razie należałoby pójść jeszcze dalej. Bo jeśli 68 proc. populacji, głównie w
systemie komunistycznym, kradło, a 32 proc. na Zachodzie korzysta z narkotyków, 26 proc.
dokonuje gwałtów i rozbojów, to dlaczego by i tego nie zalegalizować? Jeśli o moralności i
prawie decydować ma statystyka, to dlaczego nie wyjść jej naprzeciw? To byłaby
demokratyczna niekonsekwencja.
Na tak karkołomny i demagogiczny tok rozumowania zwraca uwagę Jan Paweł II w
najnowszej encyklice „Veritatis splendor”, która ciągle przez nasze mass media nie może się
przebić. Papież powiada: „Podczas gdy nauki humanistyczne, jak wszystkie nauki
doświadczalne, rozwijają empiryczne i statystyczne pojęcie »normalności«, to wiara naucza,
że tego rodzaju moralność zawiera w sobie ślady upadku człowieka, jego odejście od
pierwotnego stanu – to znaczy, że jest skażona przez grzech” (112).
A zatem statystyczna „normalność” nie może być normą dla ludzkiego postępowania,
ponieważ jest ona u swych źródeł skażona. Natomiast prawdziwa moralność – wzmocniona
wiarą – ma właśnie na celu wyprowadzenie człowieka ze stanu statystycznego, a nie jest
żadną miarą stanu tego legalizacją.
Skażenie polega na tym, że ludzka wola nie zawsze chce iść za prawdą, czyli za
autentycznym dobrem człowieka, co w religii objawionej tłumaczone jest tzw. grzechem
pierworodnym, a czego człowiek, i to nie tylko chrześcijanin, na sobie doświadcza. To nie
chrześcijanin jest autorem słynnej sentencji: „video meliora proboque, deteriora sequor” –
„widzę rzeczy lepsze, a idę za gorszymi” (Owidiusz), to nie chrześcijanie mówili, że
przyjemność lub strach odciągnąć mogą człowieka od prawdziwego dobra (Platon,
1
Arystoteles). Każdy człowiek, jeśli jest wystarczająco przytomny, owego pęknięcia w sobie
doświadcza i mocno je przeżywa (sumienie).
Tymczasem statystyka chce, byśmy ogłuszyli nasze sumienia i żyli tak, jakby człowiek był
doskonały, a świat był rajem. Statystyka chce zaciemnić prawdę o egzystencjalnej sytuacji
człowieka i odebrać mu nadzieję na życie ku Dobru, ostatecznie Dobru Nieskończonemu,
legalizując zło.
Na to żaden człowiek, jeśli tlą się w nim choćby resztki sumienia, pod groźbą degradacji
własnego człowieczeństwa, zgodzić się nie może. A choć dla wielu poślizgów naszego
postępowania znaleźć możemy wytłumaczenie, to jednak nie każde tłumaczenie jest od razu
usprawiedliwione. Bo tłumaczenie podaje przyczynę, ale ta przyczyna jakże często nie jest
adekwatna do zła płynącego z jakiegoś czynu. Między chęcią ulżenia własnym cierpieniom a
samobójstwem jest przepaść nieskończona, tak jak między trudem wychowania dziecka, a
jego zabójstwem. Nie można moralności, a więc i człowieka, poświęcić dla pseudonauki,
gdyż stosowanie metod naukowych w odniesieniu do moralności jest groźnym w skutkach
nadużyciem.
2