PDF (VR)

Komentarze

Transkrypt

PDF (VR)
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
1
Panie, czy to jest znak ko´ca?
` DziŸkujŸ ci bardzo, bracie Neville. Dobry wieczór, moi
drodzy przyjaciele. Tak siŸ cieszŸ, Œe mogŸ byø dzisiaj
wieczorem znowu w suŒbie Pana, naszego Boga.
„ [Brat Neville mówi o mikrofonie: Ten tutaj jest czynny” _
wyd.] Ten tutaj jest^ Ten jest wa™ciwy. O tak! To dobrze.
… Dzisiaj do poudnia trzymaem was tak dugo, iŒ
odczuwam, Œe siŸ muszŸ naprawdŸ po™pieszyø dzi™ wieczorem.
Moi drodzy, byo to okropne, musieli™cie staø, a tak samo jest
dzisiaj wieczorem. Tak, lecz nie potrwa to juΠdugo, kiedy
bŸdziemy mieø odpowiednie pomieszczenie dla was,
rozumiecie, skoro tylko kaplica zostanie wyko§czona. NuŒe,
ale nie planujemy pozostaø tutaj zbyt dugo dzi™ wieczorem.
† Lecz jutro wieczorem mamy zamiar pozostaø trochŸ duŒej.
Jutro wieczorem _ je™li niektórzy z was mog przyj™ø tutaj
jutro wieczorem, wiecie, spodziewamy siŸ wspaniaych chwil w
Panu. BŸdzie tutaj kilku zacnych mŸŒów jutro wieczorem. My
wszyscy bŸdziemy _ wszyscy mamy czas^
‡ [Brat brata Branhama, Edgar Branham mówi: O, kochany,
zaczekaj! Miaem do ciebie pewn pro™bŸ. Zapomniaem ci j
powiedzieø. Lecz wielu ludzi tutaj mówio, Œe siŸ zawsze
™pieszysz, kiedy odchodzisz z naboŒe§stwa. Lecz jutro masz do
dyspozycji cay czas, jak chciae™ _ od siódmej do dwunastej,
je™li go tylko bŸdziesz chcia zajø. NuŒe, o to wa™nie prosili ci
suchacze tutaj, Œebym ciŸ o to poprosi. Zatem, wyja™nij im to
teraz, jeŒeli jeste™ innego zdania.” _ wyd.]
ˆ Jutro wieczorem bŸdziemy obchodziø pamitkŸ Wieczerzy
Pa§skiej _ o pónocy. Jestem pewien, Œe chŸtnie we›miecie w
niej udzia. Kiedy wszyscy inni drz siŸ na cae gardo,
haasuj, strzelaj opijaj siŸ, i tak dalej, my skonimy siŸ po
prostu peni czci przed Bogiem [puste miejsce na ta™mie _
wyd.] i przyjmiemy WieczerzŸ Pa§sk, i rozpoczniemy ten rok
naszym przyrzeczeniem Bogu _ po™wiŸcimy Mu na nowo nasze
serca.
‰ BŸdzie tutaj wielu znakomitych mówców jutro wieczorem
_ na pewno pod dostatkiem. Jest tutaj kilku zacnych^ tutaj
na podium jest brat z Georgii _ brat Palmer, wspaniay
mówca. Brat Junior Jackson bŸdzie tutaj jutro wieczorem; brat
Beeler, brat Neville. O moi drodzy! Po prostu cigle dalej i
dalej _ bŸd tutaj zacni mŸŒowie BoŒy, brat Wilbur Collins,
oraz wszyscy bracia, którzy nam juŒ przynie™li takie wspaniae
poselstwa. A byø moŒe odwiedz nas i inni, wiŸc spodziewamy
siŸ wspaniaych chwil jutro wieczorem.
2
MÓWIONE S~OWO
Š Moja Œona powiedziaa mi teraz: Nie mów tego,” lecz ja to
muszŸ mimo wszystko powiedzieø. Przepraszam, Œe dzisiaj
rano powiedziaem empire, zamiast umpire. [Empire =
cesarstwo, umpire = sŸdzia _ t.] [Brat Branham ™mieje siŸ
razem z caym zgromadzeniem _ wyd.]
Billy, siedzcy tam w tyle, powiedzia: Znowu zaczyna.”
‹ Ja powiedziaem: Cesarstwo _ on musi mieø cesarstwo.”
Miaem na my™li sŸdziŸ.
ƒ‚ Jestem takim, jak mówi o Holendrach, znacie to _ Nie
bierz mnie za to, co mówiŸ, lecz za to, co my™lŸ.”
ƒƒ Powiedziaem wiŸc: Ja my™lŸ, Œe oni mnie juŒ rozumiej
po tylu latach.” Wy wiecie, jest to okoo^
ƒ„ JuŒ od trzydziestu lat goszŸ spoza tej kazalnicy tutaj.
Trzydzie™ci lat w tej kaplicy! Powinni™cie mnie juŒ poznaø
przez te lata, nieprawdaŒ? O moi drodzy! Moje wyksztacenie
jest naprawdŸ ograniczone. Lecz ja _ ja wiem, Œe nie umiem
mówiø, ale ja prawdziwie wydajŸ brzmienie gosu dla Pana.
ƒ… I bracie, uwaŒam, Œe to by dr Lamsa, który przetumaczy
BibliŸ Lamsa, i on powiedzia^
ƒ† Pewnego razu przemawiaem, a nie wiedziaem, Œe on tam
by. On powróci i mówi o Urim Tummim _ a potem mówi o
tym šwietle i powiedzia: Jak siŸ ma sprawa z tymi lud›mi
dzisiaj?” A ja powiedziaem^ On powiedzia: Ci ludzie, ci
tumacze nie potrafili przetumaczyø Biblii poprawnie z tego
powodu, poniewaŒ próbowali j tumaczyø w literackim jŸzyku
hebrajskim, a Jezus mówi jŸzykiem pospolitej warstwy, po
prostu jŸzykiem, którym mówili ludzie na ulicy.”
ƒ‡ Wy wiecie, Œe w ew. ~ukasza jest miejsce Pisma, które
mówi: Prosty lud chŸtnie go sucha.” On mówi ich jŸzykiem.
Mam nadziejŸ, Œe tak dzieje siŸ ponownie.
ƒˆ My siŸ radujemy w Panu. NuŒe, ja wiem, widzŸ te panie
stojce wokoo. JuŒ to jest wystarczajco ze, kiedy widzimy
stojcych mŸŒczyzn, nie mówic juŒ o tych dziewczŸtach,
chopcach i paniach, i tak dalej, stojcych wokó ™cian _ i te
mae dzieci. Lecz my po prostu nie mamy odpowiedniej ilo™ci
miejsc do siedzenia. Modlimy siŸ wiŸc, Œeby nastŸpnym razem,
kiedy bŸdziemy mieø zgromadzenia, po tym tygodniu, po tym
czasie^
ƒ‰ Wy wiecie, nastŸpn rzecz przed nami jest, na ile mi
wiadomo, Siedem PieczŸci. A jeŒeli Pan pozwoli, rozpoczniemy
zaraz, kiedy kaplica zostanie wyko§czona _ wybudowana na
tyle, Œeby™my mogli wej™ø do ™rodka. BŸdziemy mieø ponown
dedykacjŸ; a teraz moŒe tydzie§ lub dwa, a moŒe trzy tygodnie
zgromadze§ za sob gdzie™ indziej _ kiedy zbliŒamy siŸ do
tych Siedmiu PieczŸci. Oczekujemy wiŸc wspaniaych chwil w
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
3
Panu w tym czasie. A my bŸdziemy^ Wy wszyscy
pozamiejscowi _ po™lemy wam widokówki i tym podobnie, i
powiadomimy was dokadnie o terminie, moŒe tydzie§ lub dwa
tygodnie przedtem.
ƒŠ Budowniczy, jak dowiedziaem siŸ od Billy’go dzi™ wieczór,
wyko§czy budowlŸ dziesitego lutego. OtóŒ, jeŒeli on zako§czy
dziesitego, my rozpoczniemy okoo piŸtnastego. WiŸc skoro
oni tylko zako§cz, zaraz rozpoczniemy z tym tematem.
ƒ‹ Stara siostra Kidd zatelefonowaa mi przed chwil i niemal
pakaa. Powiedziaa: Bracie Branham, nabiedzili™my siŸ duŒo
próbujc zapaliø silnik tego starego samochodu, ale on nie
chcia zapaliø. WiŸc” powiedziaa ona módl siŸ, aby on
zapali, i ja jutro przyjdŸ.” I powiedziaa: Zastanawiam siŸ,
czy bŸdŸ moga znale›ø jak kwaterŸ?”
„‚ Ja powiedziaem: Nie martw siŸ, bŸdziemy mieø pokój dla
ciebie, siostro Kidd, kiedy przyjedziesz.”
„ƒ Ona rzeka: Bogosawione twoje serce.” Ona powiedziaa:
Wiesz, jeŒeli bŸdziesz mia naboŒe§stwa aŒ do dwunastej, ja
nie chcŸ wychodziø o dwunastej.”
„„ Wy wiecie, ona i brat Kidd maj kaŒdy okoo osiemdziesit
piŸø lat, a oni s jeszcze cigle w suŒbie. Czy wiecie, co oni
czyni? Oni maj magnetofon i bior moje Poselstwa, i id od
szpitala do szpitala, od domu do domu i odtwarzaj ta™my.
NuŒe, jeŒeli to nie jest _ oni siŸ nie zniechŸcaj! To nie jest
odej™cie na emeryturŸ. To jest zachowanie Wiary aŒ do ko§ca,
umierajc z Mieczem w rŸku. To jest godna na™ladowania
droga. Tak drog pragnŸ i™ø. Uhm.
„… Potem ona powiedziaa: Ty wiesz, jeŒeli wyjadŸ na gówn
drogŸ o dwunastej” _ powiedziaa _ i po dwunastej w nocy
bŸdŸ siŸ próbowaa dostaø do domu, a wszyscy ci pijani
diabli,” powiedziaa, jadcy,” powiedziaa, jadcy we
wszystkich kierunkach i pijcy.” Ona rzeka: Demony
biegajce wokoo,” powiedziaa, ja bym siŸ baa na ™mierø.”
„† Bracie Pat, ona jest naprawdŸ tak drobn staruszk^
Ilu z was zna siostrŸ Kidd? [Zgromadzenie mówi: Amen” _
wyd.] Ona tutaj siedzi _ po prostu ™wiŸcie wygldajca
istotka!
„‡ Pomy™lcie tylko, duŒo lat przedtem, zanim siŸ ja urodziem,
(a ja juΠjestem starym czowiekiem) ona bya tam w tych
górach _ ona i brat Kidd. Praa caymi dniami na rŸcznej
pralce by otrzymaø piŸtna™cie lub dwadzie™cia centów za swoj
pracŸ, Œeby go móc posaø gdzie™ gosiø tego wieczora _ do
tych kopalni tam w Kentucky, gdzie kto™ z broni w rŸku
musia ciŸ zabezpieczaø, aby™ siŸ móg dostaø na to wzgórze,
gdzie szede™ gosiø. O moi drodzy! Potem sobie pomy™laem:
4
MÓWIONE S~OWO
CzyŒbym musia zostaø przeniesiony
Do Niebios na kwiecistym oŒu beztroski,
Kiedy inni walczyli, by zdobyø nagrodŸ
I przez krwawe morza Œeglowali?
Ja muszŸ walczyø, jeŒeli mam rzdziø.
SpotŸguj moj odwagŸ Panie!”
„ˆ Tak jest i ja pragnŸ Jego pomocy z Jego Sowa. Oto, czego
pragnŸ dzisiejszego wieczora. Mam nadziejŸ, Œe magnetofony
s teraz wczone.
„‰ [Pewien brat mówi: Nie zapomnij o dedykacji dziecka” _
wyd.] O, tak. Ja mam^ Przepraszam.
„Š Moda siostra miaa tutaj niemowlŸ dzisiejszego poranka i
chciaa je po™wiŸciø Panu. Ja jej powiedziaem, Œe to na pewno
uczynimy dzisiaj wieczorem, teraz. Jutro wieczorem bŸdziemy
mieø po™wiŸcenie niemowlt, naboŒe§stwo uzdrowieniowe, i
wszystko, co bŸdziemy mogli uczyniø. BŸdziemy mieø dosyø
czasu. A wiŸc, jeŒeli tutaj jest ta moda siostra i ma swoje
niemowlŸ^
„‹ Przypuszczam, Œe tu mamy niektórych ludzi, którzy
przybyli z daleka, i byli tutaj dzisiejszego poranka na
prywatn rozmowŸ z powodu czego™. I oni siŸ tam mieli
spotkaø dzisiaj rano, a Billy musia ich zostawiø czekaø aŒ do
wieczora. A dzisiaj wieczorem nie móg ich nigdzie znale›ø,
rozumiecie. JeŒeli jeste™ tutaj, siostro _ ja byem w tylnym
pomieszczeniu do™ø dug chwilŸ, czekajc i wygldajc, czy
siŸ mu uda znale›ø t pani. My™lŸ, Œe ich byo dwoje, którzy
przyjechali na prywatn rozmowŸ z dalekich stron tego kraju.
Ufam wiŸc, Œe je™li was nie zastaem, bŸdŸ siŸ móg spotkaø z
wami tak szybko, jak to bŸdzie moŒliwe, moŒe jutro
wieczorem, kiedy tutaj przyjdŸ.
…‚ NuŒe, ja my™lŸ _ czy to jest ta pani w niebieskiej bluzie,
która przychodzi z tym niemowlŸciem?
…ƒ Bluza?” Medo, ja _ ja _ ja tego tak nie my™laem,
kochanie, cokolwiek to jest. Wyglda to jak maa sukienka
której™^ Bluza, ilu z was wie, co to jest bluza? Wiecie,
oczywi™cie. Jest to staromodny Œakiet od kombinezonu, wedug
mnie. Zatem^
…„ Patrzcie, jest to niemowltko z Dallasu. Moi drodzy, ono
jest mie. Bracie, czy by™ tutaj podszed. Przepraszam [Brat
Branham odchodzi od mikrofonu i idzie na bok od kazalnicy _
wyd.]
…… Dobrze, dobrze, ja poniekd lubiŸ t ma wstŒkŸ, któr
tam umie™cili™cie. Jak ono siŸ nazywa? [Ojciec mówi: Rebeka
Lynn” _ wyd.] Rebeka Lynn, L-y-n-n. A jak _ jakie jest twoje
ostatnie imiŸ teraz? Stayton. Rebeka Lynn Stayton. Czy siŸ to
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
5
zgadza? Czy mogŸ j wziø na rŸce? [Oczywi™cie.”] Ja wiem,
Œe to jest trudne, oddaø komu™ tak istotkŸ. Czy ona nie jest
sodka? Oto mia maa dziewczynka. Rebeka Lynn Stayton.
ɠ Ta rodzina przechodzia juΠprzez wiele rzeczy. Ta moda
pani i jej maŒonek zostali obaj zbawieni wa™nie niedawno i
zostali przyprowadzeni do poznania Pana. A teraz Bóg da im
w ich zwizku t piŸkn, ma RebekŸ, i oni j przynosz Panu.
…‡ OtóŒ, wielu ludzi praktykuje chrzest niemowlt, w ko™ciele
metodystycznym i w wielu innych, i pokrapiaj je wod, kiedy
s niemowlŸtami. NuŒe, to jest w porzdku, je™li chodzi o mnie.
Lecz my staramy siŸ zawsze trzymaø dokadnie tego, co mówi
Biblia. A w Biblii, nie byo nigdy takiej rzeczy, jak chrzest
niemowlt, na ile nam wiadomo nigdzie w caej historii, aŒ do
wczesnego katolickiego ko™cioa, który by^ jeŒeli chodzi o
EwangeliŸ.
…ˆ [NiemowlŸ krzyknŸo: Ba!” _ wyd.] Tak, ono mówi po
prostu w ten sposób: Amen.” ^?^ Widzicie wiŸc, do tego
powinni™cie mieø wykad.
…‰ Tak, lecz w Biblii przynoszono mae dzieci do Jezusa, Œeby
im On móg bogosawiø. A On wkada na nie rŸce i
bogosawi im. A to _ my to cigle kontynuujemy.
Sko§my teraz nasze gowy.
…Š Nasz Niebia§ski Ojcze, ta moda niewiasta i ten mody
mŸŒczyzna przyszli dzi™ wieczorem z mi ma Rebek, która
im bya dana do ich opieki, aby j wychowywali w karno™ci
BoŒej. A oni j przynie™li dzi™ wieczorem, Œeby j przedoŒyø
Panu. A skoro matka daa j ze swoich ramion do moich,
oddajŸ t ma RebekŸ z moich ramion Tobie. BoŒe, bd› z ni
i bogosaw jej. Bogosaw jej ojca i matkŸ. Niechaj Œyj
wiernie przez cae dugie Œycie, a jeŒeli to moŒliwe, niech
zobacz Przyj™cie Pana Jezusa. Niechaj to dzieciŸ wyrasta w
poznaniu Pana. I niechaj, jeŒeli jeszcze bŸdzie jakie™ jutro,
niechaj ona jest wielkim ™wiadkiem dla Ciebie. Daruj tego,
Panie. OtóŒ, gdyby™ Ty by tutaj na ziemi, te niewiasty i
mŸŒczy›ni przynosiliby swoje dzieci do Ciebie. Lecz my,
kaznodzieje Ewangelii, jeste™my Twymi przedstawicielami.
WiŸc oddajemy Ci to dzieciŸ, aby jej Œycie byo suŒb w
Twoim Królestwie, w imieniu Twego Syna, Pana Jezusa
Chrystusa. Amen.
…‹ BogosawiŸ ciŸ, maa Rebeko! Co za sodka maa istotka!
Niech was Bóg obydwoje bogosawi, a temu niemowlŸciu
niech da dugie i szczŸ™liwe Œycie w suŒbie dla Boga.
†‚ Podejd› tutaj kilka stopni. Ja nie wiem, czy jestem do™ø
silny, czy nie. To jest cay chopiec. Jak siŸ nazywa? [Matka
mówi: Stanley Victor” _ wyd.] Stan-^ [Stanley.”] Stanley
Victor. [Cleveland.”] Cleveland. Cleveland, Cleveland, may
6
MÓWIONE S~OWO
Stanley. Jakie to piŸkne imiŸ i jaki to piŸkny may chopczyk!
OtóŒ, ja my™lŸ, podejd›.” [Ten mody chopczyk powstaje.] Ja
my™lŸ, Œe po prostu bŸdŸ sta.” On jest miym chopcem. Oh
^?^ My tego nie praktykujemy. My to po prostu czynimy,
wiecie, i nie ma w tym nic formalnego. To siŸ zgadza. On jest
naprawdŸ sodkim, miym chopczykiem. A ja _ ja
zapomniaem jego nazwisko. My™lŸ, Œe go nie wymawiam
wa™ciwie. [Cleveland.”] Cleveland. W porzdku.
Sko§my teraz nasze gowy.
†ƒ Niebia§ski Ojcze, ta para przynosi to niemowlŸ, maego
Stanley Clevelanda, Œeby zosta po™wiŸcony Panu Jezusowi. A
ja, jako pastor tego zboru tutaj, stojŸ w zgodno™ci razem z nimi
w sprawach Pa§skich i oddajemy Ci to dziecko, Œeby jego Œycie
byo suŒb dla Ciebie. Ty go dae™ tej matce i ojcu, a teraz oni
podaj mi go do moich ramion; a ja go podajŸ z moich ramion
do Twoich. BoŒe, bogosaw jego ojca i matkŸ. Bogosaw tego
maego chopca i niechaj oni wszyscy Œyj dugim, szczŸ™liwym
Œyciem w suŒbie dla Ciebie. Niechaj to dziecko zostanie
wychowane w karno™ci BoŒej, Œeby suŒy Jemu, Œy w boja›ni
przed Nim i miowa Go po wszystkie dni swego Œycia. Oni
teraz przynie™li dzieci do Ciebie, by™ im Ty móg
pobogosawiø, a my kadziemy nasze rŸce na tym dziecku.
Bogosaw je w Imieniu Pa§skim. Niech ono Œyje dugim i
szczŸ™liwym Œyciem w zdrowiu i w sile w Twojej suŒbie. W
Imieniu Jezusa. Amen.
Niech ci Bóg bogosawi, may Stanley. Otrzymali™cie
miego chopczyka.
†„ PragnŸ teraz poprosiø o ma przysugŸ modych ludzi i
nastolatków. Wiem, Œe to jest trudne. Wy nie potraficie jeszcze
staø bardzo dugo, poniewaŒ wam drŸtwiej nogi; lecz ja siŸ
pragnŸ dzisiaj wieczorem podjø czego™, czego siŸ nigdy
przedtem nie podejmowaem. Jest pewna sprawa, o której mam
zamiar mówiø, a nigdy nie pomy™laem, Œebym gosi o takiej
rzeczy.
†… Z tego wa™nie powodu nie chciaem to umie™ciø przed tym
Poselstwem dzisiejszego poranka; nigdy nie doszedem do tego,
by zako§czyø o moim Absolucie _ a my™lŸ, Œe nigdy nie dojdŸ.
Mam nadziejŸ, Œe nigdy. On jest taki cudowny!
†† Lecz dzi™ wieczorem mam zamiar mówiø o czym™, czego nie
wiem. NuŒe, jest to utarte, kiedy kaznodzieja mówi, Œe bŸdzie
przemawia o czym™, czego nie wie. Lecz ja to zaryzykujŸ,
wedug moich najlepszych wiadomo™ci, Œeby to zbór równieŒ
móg zrozumieø, a w Œadnym wypadku nie zatajŸ przed wami
niczego, co jest poŒyteczne.
†‡ A zatem ta ta™ma _ przypuszczam, Œe chopcy nagrywaj
ta™mŸ. A je™li przypadkowo otrzymacie tŸ ta™mŸ, ktokolwiek
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
7
sucha tej ta™my, pamiŸtajcie, je™li was co™ intryguje, nie
mówcie tego, jedynie, je™li to jest na ta™mie. Nie mówcie czego™
sprzecznego do tego, co jest na ta™mie.
†ˆ Tak wielu pisze mi odno™nie Nasienia wŸŒa” i mówi, Œe
ja powiedziaem tak-i-tak. Poszedem wiŸc, wziem tŸ ta™mŸ i
przesuchaem j _ ja tego tak nie powiedziaem. Widzicie,
ludzie maj o tym faszywe mniemanie.
†‰ Wiecie, Jezus pewnego razu po Swym zmartwychwstaniu
zszed ze swoimi uczniami na brzeg, a Jan pooŒy swoj gowŸ
na Jego piersi, i uczniowie powiedzieli: Co siŸ stanie z tym
czowiekiem?”
Jezus powiedzia: Co wam do tego, jeŒeli on zaczeka, aŒ Ja
przyjdŸ?”
†Š I rozesza siŸ wówczas pogoska, Œe Jan bŸdzie Œy tak
dugo, aŒ zobaczy Przyj™cie Jezusa.’”
†‹ Pismo šwiŸte mówi: Niemniej jednak On tego tak nie
powiedzia.” Widzicie, On tego nie powiedzia. On powiedzia
po prostu: Co wam do tego, jeŒeli on zaczeka, dopóki Ja nie
przyjdŸ?” On nie powiedzia, Œe on bŸdzie czeka, lecz widzicie,
to jest nieporozumienie _ jest to tak atwe.
‡‚ OtóŒ, tu nie chodzi o to, Œe ja kogo™ potŸpiam za to, Œe tak
czyni, bowiem ja sam to czyniŸ. I wszyscy ludzie tak czyni.
Je™li apostoowie, którzy chodzili z naszym Panem, nie
rozumieli Go _ a oni Go nigdy nie zrozumieli jasno.
‡ƒ Cakiem na ko§cu powiedzieli: Oto teraz pojmujemy!
Teraz wierzymy i jeste™my przekonani, Œe Œaden czowiek nie
moŒe Ci nic powiedzieø, poniewaŒ Ty wiesz wszystkie rzeczy.”
‡„ A Jezus powiedzia: Czy wierzycie teraz? Rozumiecie? Po
tak dugim czasie, czy wam to w ko§-^ czy zrozumieli™cie to
w ko§cu, widzicie, Œe wierzycie?”
‡… I to jest po prostu ludzkie. A my wszyscy jeste™my lud›mi,
wiŸc bŸdziemy co™ ›le zrozumiewaø.
‡† Lecz je™li was to trochŸ intryguje, przesuchajcie t ta™mŸ.
Suchajcie potem uwaŒnie. Jestem pewien, Œe wam to objawi
Duch šwiŸty.
‡‡ Zatem, wy modzi ludzie, gdyby™cie siŸ po prostu mogli
powstrzymaø ze swoim amen” _ wy dzieci. Zaczekajcie po
prostu tylko chwileczkŸ, bowiem ja pragnŸ, aby to ludzie na
pewno zrozumieli, bowiem wielu nie otrzyma tej ta™my. PragnŸ
wiŸc, Œeby™cie to na pewno zrozumieli. Przejd›my wiŸc do tego,
ja bym powiedzia na trzydzie™ci piŸø, wzglŸdnie czterdzie™ci
minut, po prostu tak peni czci jak tylko potrafimy.
‡ˆ Bowiem to jest dla mnie ogromnie waŒny czas. Jest tak
dlatego, bo siŸ co™ wydarzyo, a ja nie wiem, co mam czyniø.
8
MÓWIONE S~OWO
Rozumiecie? ZnajdujŸ siŸ w najokropniejszych tarapatach, w
jakich siŸ kiedykolwiek znajdowaem w czasach mojej usugi,
na ile sobie przypominam.
Sko§my wiŸc teraz nasze gowy, zanim zbliŒymy siŸ do
Sowa.
‡‰ Niebia§ski Ojcze, otóŒ, niedawno przemawiaem na temat
Zarozumiao™ø.” Zarozumiao™ø oznacza zaryzykowanie
czego™ nie posiadajc autorytetu. A byø moŒe dzi™ wieczorem,
Panie, podjem siŸ tego, Œe wytumaczŸ co™ ludziom nie majc
wizji odno™nie tego. Dlatego, Panie, zatrzymaj mnie na tym
miejscu, na którym siŸ mam zatrzymaø. Zamknij moje usta,
Panie. Ty zamkne™ paszcze lwom, kiedy Daniel znajdowa siŸ
z nimi w jaskini tak, Œe one go nie skrzywdziy. Panie, modlŸ
siŸ, Œeby™, gdybym próbowa wytumaczyø co™ bŸdnie, to Ty
cigle masz moc zamknø moje usta. Lecz je™li to jest Prawd,
Panie, pobogosaw To i wydaj To na jaw. Ty znasz
okoliczno™ci i co jest tuŒ przed nami. Wa™nie dlatego
przychodzŸ za kazalnicŸ, nawet w tej naprawdŸ ostatecznej
chwili, Œeby te sprawy spróbowaø wytumaczyø. A modlŸ siŸ do
Ciebie, Œeby™ nam pomóg.
‡Š Bogosaw ten may zbór. Ta grupa, która przychodzi tutaj
pod ten dach, która przebywa razem z nami w tym mie™cie _
oni przychodz z wielu stanów. O, kiedy padaj cienie
wieczorne, cieszymy siŸ tak bardzo, Œe mamy miejsce, gdzie
moŒemy przyj™ø. Kiedy ™wiat jest w takim zamieszaniu i oni
nie wiedz, gdzie siŸ znajduj, my siŸ cieszymy, Œe ImiŸ
Pa§skie jest potŸŒn twierdz, a sprawiedliwi uciekaj do
Niego i s bezpieczni.” Po prostu nie tak duŒo Sów, ale
objawienie!
‡‹ Modlimy siŸ wiŸc, Ojcze, kiedy przychodz wieczorne
šwiata podczas zaj™cia so§ca, a my wierzymy, Œe to jest ten
czas, w którym Œyjemy _ w czasie zaj™cia so§ca. My Tobie
dziŸkujemy najbardziej uroczy™cie, Panie, z caych naszych
serc, za te rzeczy, które Ty uczynie™ dla nas. Panie, dziŸkujŸ Ci
za te wizje, które mi dawae™ przez cay czas _ wszystkie byy
po prostu doskonae, a dokadnie tak samo byo z kaŒdym
wykadem snu. Wiemy zatem, Œe to mogo byø tylko od Ciebie,
Panie, bowiem my jeste™my ™miertelnikami _ wszyscy
urodzeni w grzechu i nie ma w nas niczego dobrego. Lecz kiedy
pomy™lŸ, Œe Ty potrafisz wziø ludzk istotŸ i obmyø j wod
Sowa oraz Krwi Chrystusa, i wycignø Tw rŸkŸ w taki
sposób, Œe czowiek nie posuguje siŸ swoimi wasnymi
my™lami, lecz wpu™ci do wewntrz Zmys Chrystusowy, Który
zna wszystkie rzeczy. Niechaj On wejdzie do wewntrz i mówi,
i posuŒy siŸ t ™wityni. DziŸkujŸ ci, Ojcze.
ˆ‚ Bogosawimy teraz Twoje šwiŸte ImiŸ. Bogosawimy t
ma grupŸ dzisiaj wieczorem w Twoim Imieniu. Bogosawimy
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
9
pastora, brata Neville, dzielnego sugŸ BoŒego. Bogosawimy
diakonów i zarzd starszych, oraz kaŒdego czonka Ciaa
Chrystusowego, zarówno tutaj jak i na caym ™wiecie, w
Imieniu Pana Jezusa.
ˆƒ Och, kiedy widzimy ten ciemny, mŸtny, okropny cie§,
padajcy na twarz chrze™cija§stwa, wiemy, Œe czas przybliŒa
siŸ. Nastpi Zachwycenie i Ko™ció zostanie zabrany do góry.
Panie, pozwól nam maszerowaø naprzód, patrzc na Autora i
Doko§czyciela, Chrystusa. Udziel nam tego, Panie, a teraz,
kiedy posuwamy siŸ naprzód, w Imieniu Pana Jezusa, aby™my
siŸ podjŸli tych spraw, które nam byy pooŒone na serca,
modlimy siŸ, Œeby™ by z nami i pomóg nam, i wzi z tego
chwaŸ, Panie, bowiem poruczamy samych siebie Tobie, wraz z
Twoim Sowem, w Imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Amen.
ˆ„ Zatem, je™li macie oówki i papier, chciabym, Œeby™cie
sobie zanotowali niektóre sprawy lub co sobie Œyczycie. Miejcie
je po prostu przygotowane. A zatem, na ta™mie równieŒ. JeŒeli
sobie chcecie szybko zanotowaø miejsca Pisma _
kiedykolwiek, bowiem ja wierzŸ, Œe wa™nie Pismo siŸ liczy.
ˆ… Pragniemy zatem przeczytaø dzi™ wieczorem pewien tekst,
wzglŸdnie przeczytamy miejsce Pisma z KsiŸgi Objawienia
Jezusa Chrystusa. Ja wierzŸ, Œe to jest Objawienie Jezusa
Chrystusa, jak jest napisane w tej KsiŸdze. A kaŒde inne
objawienie, które by byo w sprzeczno™ci do tego Objawienia,
jest bŸdne. Ja wierzŸ, Œe by to warto powtórzyø. Wszelkie
objawienie, które siŸ nie zgadza z tym Objawieniem i nie
przynosi tego Objawienia na ™wiato, jest objawieniem
bŸdnym. Ono musi byø zgodne z Pismem.
ˆ† PragnŸ teraz przeczytaø kilka pierwszych wersetów z 10.
rozdziau KsiŸgi Objawienia Jezusa Chrystusa, pierwszych
siedem wersetów _ 1. do 7. Suchajcie teraz uwaŒnie i módlcie
siŸ za mnie.
I widziaem innego potŸŒnego anioa zstŸpujcego z
nieba, odzianego w obok, z tŸcz wokoo gowy,
którego oblicze ja™niao jak so§ce, nogi za™ jego byy
jak supy ognia;
A w rŸku swoim mia otwart ksiŒeczkŸ. I postawi
praw nogŸ swoj na morzu, lew za™ na ldzie.
I krzykn gosem dono™nym jak ryk lwa. A na jego
krzyk odezwao siŸ go™no siedem grzmotów.
A gdy przebrzmiao siedem grzmotów, chciaem
pisaø; lecz usyszaem gos z nieba mówicy:
ZapieczŸtuj to, co powiedziao owych siedem
grzmotów, a nie spisuj tego.
Anio za™, którego widziaem stojcego na morzu i na
ldzie, podniós praw rŸkŸ swoj ku niebu
10
MÓWIONE S~OWO
I poprzysig na tego, który Œyje na wieki wieków,
który stworzy niebo i to, co w nim, i ziemiŸ, i to, co na
niej, i morze, i to, co w nim, Œe to juŒ dugo nie potrwa.
Lecz w dniach, kiedy siódmy anio siŸ odezwie i
zacznie trbiø, dokona siŸ tajemnica BoŒa, jak to
zwiastowa sugom swoim, prorokom.”
ˆ‡ A moim tematem, jeŒeli bym to tak mia nazwaø, na
dzisiejszy wieczór jest: Panie, czy to jest znak ko§ca?”
ˆˆ Wszyscy wiemy, Œe Œyjemy w chwalebnym czasie dla
Ko™cioa, lecz w okropnym czasie dla niewierzcych. yjemy w
najbardziej niebezpiecznym czasie ze wszystkich _ wszystkich
okresów, które byy kiedykolwiek od czasu, gdy rozpocz siŸ
™wiat. aden prorok, Œaden aposto, nigdy w Œadnym czasie nie
Œy w takim czasie, w jakim Œyjemy obecnie. To jest koniec.
ˆ‰ Jest to wypisane na nieboskonie. Jest to wypisane na
obliczu ziemi. KaŒda gazeta pisze o tym. To jest koniec _ jeŒeli
potraficie przeczytaø ten rŸkopis. Prorocy Œyli w czasie, kiedy
rŸkopis dla pewnego narodu by na ™cianie, lecz my Œyjemy w
czasie, kiedy rŸkopis jest na ™cianie dla tego czasu. Wszystkie
narody, ziemia, wszystko _ czas jest u kresu. Musimy wiŸc
badaø Pismo, Œeby stwierdziø, w jakiej godzinie Œyjemy.
ˆŠ Prawdziwy prorok BoŒy pójdzie zawsze do Pisma. Dlatego
on ma absolut, Œe to siŸ bŸdzie dziaø w ten sposób. W Starym
Testamencie, kiedy prorocy powiedzieli co™, zawsze tam by
gdzie™ prorok, posiadajcy Sowo _ który siŸ trzyma Sowa.
On oczekiwa na wizje od Boga, a jeŒeli jego wizja bya w
sprzeczno™ci do Sowa, to jego wizja bya bŸdna. W ten sposób
Bóg posya Swoje Sowo do Swego ludu.
ˆ‹ Czy wy tam w tyle syszycie mnie dobrze? [Brat Branham
przerywa _ wyd.] Ja po prostu niemal nie wiem, gdzie mam
rozpoczø.
‰‚ NuŒe, jest to dla mnie wielkim przywilejem, kiedy wiem, Œe
ta kaplica bya moim pierwszym zborem. Jest to chwalebna
rzecz. Ja tego nigdy nie zapomnŸ, choøbym^ Jezus zwleka _
i choøbym Œy setki lat. BŸdŸ sobie przypomina ten dzie§,
kiedy kadem kamie§ wŸgielny tam w rogu, oraz wizjŸ o tej
kaplicy, któr On da mi tego poranka. Wy wszyscy
przypominacie to sobie. Jest to zapisane w ksiŸgach i wypenio
siŸ to absolutnie, co do litery. Nie brako ani jednej joty.
‰ƒ A zatem, ja nie wierzŸ, Œe jest co™, co On wypowiedzia we
wszystkich latach mojego Œycia, co ja powiedziaem ludziom, a
nie urzeczywistnioby siŸ to. Wielu ludzi przyszo ze snami,
których wykad On pozwoli mi podaø ludziom, z Jego aski. A
wielu przyszo ze snami i z problemami, których ja nie mogem
wytumaczyø.
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
11
‰„ Nie chciaem wam przedstawiø jakiej™ sztuczki, ludzie,
jako bym mia na wszystko odpowied›. Zawsze staraem siŸ
byø szczerym i mówiø wam tylko prawdŸ, a mogem wam
powiedzieø tylko to, co On mi powiedzia. A zatem, kiedy to
przyszo do mnie, potem potrafiem wam to powiedzieø.
‰… I ja was pragnŸ ostrzec. W tym czasie, w którym Œyjemy,
jest wielu^ Nie _ nie chcŸ mówiø nic przeciw ludziom, lecz
kiedy widzisz kogo™, kto ma odpowied› na wszystko, to jest w
sprzeczno™ci ze Sowem.
‰† Jezus powiedzia: Byo wielu trŸdowatych w dniach
Elizeusza, lecz tylko jeden zosta uzdrowiony.” We wszystkich
tych latach _ osiemdziesiŸciu lub wiŸcej latach, w których Œy
Elizeusz, jeden trŸdowaty zosta uzdrowiony. Wiele wdów byo
w dniach Eliasza, lecz on by posany tylko do jednej. I my
stwierdzamy, Œe jest wiele rzeczy, które czyni Bóg, których On
nie objawia Swoim sugom. A Œaden suga nie jest wiŸkszy od
swego Pana.
‰‡ A zatem, Bóg nie bŸdzie siŸ dzieli Swoj chwa z nikim.
On jest Bogiem, a kiedy suga dojdzie do tego, Œe próbuje zajø
miejsce Boga, to Bóg bierze jego Œycie i przenosi go gdzie™, lub
do czego™. Musimy o tym pamiŸtaø.
‰ˆ OtóŒ, w tych wizjach i wykadach _ nie mogŸ powiedzieø
wykadu snu, dopóki nie zobaczŸ dokadnie w wizji, jaki by
ten sen. Wielu z was wie, Œe musieli™cie mi opowiedzieø swój
sen, a jeszcze nie powiedzieli™cie mi go cay, a ja go ogldaem
ponownie, odwróciem siŸ i powiedziaem wam, Œe byo jeszcze
wiele rzeczy, których nie powiedzieli™cie, a potem wam
powiedziaem, co opu™cili™cie. Wy wiecie, Œe to prawda. JeŒeli
to prawda, powiedzcie: Amen,” suchacze. [Wielu suchaczy
mówi: Amen” _ wyd.] Rozumiecie, te sprawy, których mi nie
powiedzieli™cie. Dlatego, widzicie, jest to tak, jak powiedzia
Nabuchodonozor: JeŒeli mi nie moŒecie powiedzieø, co mi siŸ
™nio, to jak bŸdŸ wiedzia, Œe macie do tego wykad?”
‰‰ Lecz wszystkie te wraŒenia _ nie ™miemy ich wszystkich
przyjmowaø i mówiø: TAK MÓWI PAN.” Nie wolno nam tego
czyniø. Musimy usyszeø bezpo™redni gos, odpowied› od Boga,
nim moŒemy powiedzieø, Œe to jest od Boga. adne wraŒenie,
Œadna sensacja, bez wzglŸdu na to, jak bardzo to tŸtni.
MoŒe powiesz: Ja my™lŸ, Œe by to mogo byø w ten
sposób.”
‰Š Lecz kiedy powiesz: TAK MÓWI PAN,” to nie jeste™ ty.
Baczcie na to, co siŸ dzieje na podium. Czy widzieli™cie kiedy,
Œeby to zawiodo? TAK MÓWI PAN jest doskonae. Nigdy to
nie zawiodo, a skoro to jest TAK MÓWI PAN, nie moŒe to
zawie™ø.
12
MÓWIONE S~OWO
‰‹ Lecz dotychczas On mnie chroni, bowiem ja oczekiwaem
na Niego. Nie próbowaem szukaø popularno™ci lub próŒnej
chway czowieka. Usiowaem jak najlepiej potrafiem, Œeby
Œyø pokornie i Œyø takim Œyciem, jakim wedug mego zdania
powinien Œyø chrze™cijanin. Nie potrafiem tego czyniø z
samego siebie, lecz czyni to On _ aΠdo dzisiejszego dnia. Jak
mawiam, Œe On jest tym Jedynym, który mnie prowadzi.
Š‚ MoŒna by powiedzieø jeszcze wiele rzeczy, lecz trwao by to
za dugo. Lecz wy wszyscy jeste™cie ™wiadomi tych rzeczy.
Jedynym powodem, dlaczego chciaem, Œeby™cie mi powiedzieli
przed chwil: amen” _ wy, którzy mi mówili™cie sny, a potem
ja przyszedem, by wam powiedzieø, co opu™cili™cie _ bowiem
to Poselstwo jest nagrywane. Ludzie ze wszystkich narodów
bŸd tego suchaø, a kiedy oni usysz to Amen,” to bŸd
wiedzieø, Œe tam byy gosy ludzi, którzy tam siedzieli podczas
tej usugi, którzy wiedzieli, Œe nie powinni czyniø co™ zego, czy
teŒ powiedzieø Amen” na co™ bŸdnego. Amen oznacza niech
tak jest.” Jest to zaaprobowanie tego.
Šƒ OtóŒ, przez cae moje Œycie, od czasu kiedy byem maym
chopcem, istniao co™, co mnie martwio. Ja miaem bardzo
dziwne Œycie, trudne do zrozumienia. Nawet moja Œona skrobie
siŸ po gowie i mówi: Bill, ja my™lŸ, Œe nie kaŒdy mógby ciŸ
zrozumieø.”
Š„ Ja powiedziaem: Ja nie rozumiŸ samego siebie,”
poniewaŒ podporzdkowaem i poleciem samego siebie
Chrystusowi wiele lat temu. On mn kieruje. Ja tego nie
próbujŸ zrozumieø. IdŸ po prostu tam, gdzie On mnie
prowadzi, wedug mego najlepszego poznania.
Š… Jestem wdziŸczny za wspania ŒonŸ i dzieci _ oraz za to,
Œe moja Œona i dzieci ufaj mi, Œe im nie powiem niczego
bŸdnie. Oni temu wierz. KaŒdym razem, kiedy im co™
powiem, trzymaj siŸ tego ™ci™le. Oni wiedz, Œe ja bym im nie
powiedzia niczego bŸdnie.
Š† A czyŒbym powiedzia jednemu z BoŒych dzieci co™
bŸdnego? šwiadomie nie. Absolutnie nie. Bóg chce, Œeby Jego
dzieci byy wa™ciwie nauczane i Œebym by szczerym i
prawdomównym wobec nich, a On to bŸdzie bogosawi, ja
temu wierzŸ.
Š‡ NuŒe, w caej mojej pielgrzymce byy pewne sprawy, które
siŸ wydarzyy, których nie potrafiem zrozumieø. Jedn z tych
spraw, których nie potrafiem zrozumieø, byo to, Œe kiedy
byem maym chopcem przychodziy na mnie te wizje. Ja je
ogldaem i mówiem moim rodzicom sprawy, które siŸ miay
wydarzyø. Oni my™leli, Œe byem po prostu nerwowy. Lecz
dziwna rzecz, wydarzyo siŸ to dokadnie w ten sposób, jak On
to powiedzia.
Powiecie: Czy to byo przed twoim nawróceniem?” Tak.
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
13
Šˆ Dary i powoania s nieodwoalne” _ mówi Biblia.
Czowiek rodzi siŸ na ten ™wiat w pewnym celu. Ty nie^
Twoja pokuta nie przynosi darów _ one s dla ciebie
przeznaczone.
Š‰ Zatem, przez cay czas _ kiedy byem maym chopcem,
moj tŸsknot byo _ nie byem zadowolony w tym kraju w
którym Œyem. Jako™ tŸskniem odej™ø na Zachód.
ŠŠ Byem operowany, kiedy zostaem postrzelony, kiedy byem
maym chopcem. Kiedy siŸ przebraem z pierwszej narkozy,
my™laem sobie, Œe byem w mŸkach _ spadaem w dó. Eter
pozbawi mnie ™wiadomo™ci. My™lŸ, Œe byem osiem godzin w
stanie nie™wiadomo™ci. Oni siŸ martwili, jak mnie przywróciø
na nowo do ™wiadomo™ci. Przeprowadzili wielk operacjŸ bez
penicyliny _ bez transfuzji krwi. Obie nogi miaem niemal
rozstrzelane ze strzelby _ may przyjaciel wystrzeli ze swej
strzelby.
Š‹ Potem, okoo siedem miesiŸcy pó›niej miaem kolejn
narkozŸ, a kiedy przebraem siŸ z tej narkozy, my™laem sobie,
Œe stojŸ na zachodnich preriach; na nieboskonie by wielki
zoty krzyŒ i Chwaa BoŒa ™wiecia z niego na dó, a ja staem
tam ot tak.
‹‚ Kiedy to šwiato, które widzicie dzisiaj wieczorem na tym
zdjŸciu, które zostao potwierdzone przez naukowe badanie
jako nadprzyrodzona Istota _ dla mnie byo Ono tym samym
šwiatem, które rzucio na ziemiŸ ™w. Pawa. Byo to to samo
šwiato, które prowadzio dzieci izraelskie w nocy. Czy
zwrócili™cie uwagŸ, Œe ten Anio tutaj _ On by odziany w
obok”? Widzicie, On by we dnie Obokiem.” OtóŒ, to samo
šwiato.
‹ƒ PoniewaŒ dla ludzi byo to niezrozumiae, najpierw
my™leli, Œe to byo bŸdne _ Œe to tylko ja powiedziaem. Lecz
stao siŸ tak, Œe Duch šwiŸty mia naukowe aparaty i ludzi,
Œeby to zostao potwierdzone i Jego zdjŸcie wykonano kilka
razy.
‹„ Ja powiedziaem: WidzŸ osobŸ, zacienion przez ™mierø”
_ by nad ni czarny cie§. Kilka tygodni temu byem w
mie™cie, a kiedy wygaszaem kazanie _ nie powinni™cie robiø
zdjŸø, wy wiecie, podczas goszenia. A kiedy^ Tak samo byo,
kiedy uczyniono to zdjŸcie. Lecz kto™ mia aparat
fotograficzny. Ja mówiem do pani, która tam siedziaa, bya
obc^ Byem wtedy w Southern Pines. Powiedziaem: Tam,
nad t pani Tak-i-tak jest cie§ ™mierci.” Pani, której nigdy
w moim Œyciu nie widziaem. Ty wa™nie przychodzisz od
lekarza i masz dwa guzy, na kaŒdej piersi jeden i jeste™
zrezygnowana. Jeste™ zacieniona ciemnym kapturem ™mierci.”
‹… Co™ powiedziao siostrze, która miaa aparat fotograficzny
z ™wiatem byskowym: Zrób zdjŸcie.” A ona go nie chciaa
14
MÓWIONE S~OWO
zrobiø. I znowu: Zrób zdjŸcie,” a ona siŸ pomimo tego
powstrzymywaa. A potem przyszo to znowu i ona chwycia do
rk aparat i zrobia to zdjŸcie, i ono tam jest, potwierdzone
naukowo. Znajduje siŸ na tablicy ogosze§ _ cie§ czarnego
kaptura.
‹† Potem, kiedy ta kobieta uwierzya i modliem siŸ za ni,
zrobiono zaraz zdjŸcie _ byo czyste. Ja powiedziaem: Ten
cie§ znikn.” Widzicie? Ta pani Œyje z aski BoŒej.
‹‡ Czy rozumiecie, co mam na my™li? Je™li bŸdziecie mówiø
prawdŸ _ moŒe siŸ bŸd z was na™miewaø przez pewien czas,
moŒe nie bŸdziecie zrozumiani przez jaki™ czas, lecz Bóg
potwierdzi, Œe to jest prawd, jeŒeli tylko bŸdziecie siŸ tego
trzymaø. Rozumiecie? Uczepcie siŸ tego po prostu. MoŒe to
potrwa cae lata, jak w wypadku Abrahama i innych, lecz On
to zawsze potwierdzi jako prawdŸ.
‹ˆ Kiedy ten anio wówczas^ a ja przypuszczam, Œe oprócz
mojej Œony s tutaj dzisiejszego wieczora ludzie, którzy przed
trzydziestu laty stali tam blisko, kiedy On zstpi na dó. Je™li
tu jest teraz kto™ miŸdzy suchaczami, kto tam by, kiedy Anio
Pa§ski zstpi nad rzekŸ po raz pierwszy przed lud›mi,
podnie™cie wasze rŸce. Tak, tam oni s. Widzicie? WidzŸ teraz,
Œe pani Wilson podniosa swoj rŸkŸ. Ona tam staa. Moja Œona
tam _ ona tam bya. Ja nie wiem, kto jeszcze ze wszystkich
pozostaych sta wówczas tutaj na brzegu, kiedy chrzciem o 2.
godzinie po poudniu.
‹‰ Przed wielu, wielu lud›mi wprost z czystego miedzianego
nieba, z którego juŒ tydzie§ nie spada kropla deszczu, On
zstpi z hukiem grzmotu i powiedzia: Jak by posany Jan
Chrzciciel, by zwiastowaø pierwsze przyj™cie Chrystusa, tak
jeste™ posany ty z poselstwem, by zwiastowaø drugie Przyj™cie
Chrystusa.”
‹Š Wielu spo™ród biznesmenów w tym mie™cie stao tam na
brzegu i pytali siŸ mnie, co To znaczy. Ja powiedziaem: To
nie byo dla mnie. Ja wierzŸ, Œe To jest dla was.” Uhm. I On
odszed. A gdy ten Anio odchodzi _ je™li sobie
przypominacie, On odszed w kierunku zachodnim podnoszc
siŸ prosto do góry ponad ten most i odszed w kierunku
zachodnim.
‹‹ Pó›niej spotkaem astronoma, to znaczy maga. Mówiono mi
o konstelacji gwiazd, które siŸ zeszy razem w szczególnej
konstelacji.
ƒ‚‚ Kiedy mŸdrcy w Babilonie patrzyli w kierunku Palestyny i
zobaczyli te trzy gwiazdy w konstelacji _ juŒ mnie syszeli™cie
wiele razy mówiø o tym. Czy wiecie, Œe w ostatnich kilku
tygodniach zostao to potwierdzone jako prawda? [Amen.”]
Bracie Sothmann, gdziekolwiek jeste™, czy masz przy sobie
dzisiaj wieczór tŸ gazetŸ? Jest to w gazecie _ jedna strona z
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
15
gazety niedzielnej z dnia 9. grudnia. Pewien reporter poszed
tam, gdzie robi wykopaliska i my w rzeczywisto™ci Œyjemy
teraz _ udowodniono, Œe nadchodzcy rok bŸdzie rokiem 1970.
Rachuba czasu jest przesuniŸta o siedem lat na podstawie
wykopalisk i udowodniono, Œe ona jest bŸdna. Jest pó›niej, niŒ
sobie my™licie! Nie wiadomo, dlaczego nie widziaem brata
Freda. Bracie Sothmann, czy jeste™ tutaj? Czy masz przy sobie
t gazetŸ, bracie Sothmann? Masz. On ma t gazetŸ. MoŒe jutro
wieczorem poproszŸ, Œeby™ to przeczyta. Dzi™ wieczorem nie
mamy czasu. MoŒecie to wiŸc widzieø.
ƒ‚ƒ Obserwujcie to dokadnie. Ci magowie, Œydowscy magowie
tam w Babilonie badali gwiazdy i zobaczyli, Œe te gwiazdy
spotkay siŸ w swojej konstelacji. A gdy to zobaczyli, wiedzieli,
Œe Mesjasz jest na ziemi. Przyszli do Jeruzalemu po dwóch
latach podróŒy i ™piewali: Gdzie jest Ten, Kto siŸ urodzi jako
Król Œydowski?” Chodzili tam i sam po ulicach i wiecie _
Izraelici na™miewali siŸ z nich _ Ta banda fanatyków!” Oni
nie wiedzieli nic o tym, lecz Mesjasz by na ziemi. A zatem, wy
znacie resztŸ tej historii, co oni powiedzieli. NuŒe, przeczytamy
to jutro wieczorem.
ƒ‚„ Teraz, kiedy podchodzimy do tego _ te wizje nie zawodz,
poniewaŒ one s od Boga. A przez cay czas mojej pielgrzymki
byo to co™, co mnie pocigao, przycigao.
ƒ‚… Potem, kiedy ten mag powiedzia mi te sprawy, kiedy
byem jeszcze modzie§cem, dozorc zwierzyny, wzglŸdnie,
my™lŸ, Œe to byo przedtem _ o tych sprawach. I ja siŸ
przestraszyem, bowiem obawiaem siŸ tego maga. Pó›niej
jednak stwierdziem, Œe magowie z Biblii byli prawymi,
bowiem Bóg ogasza to najpierw na niebie, zanim to ogosi na
ziemi _ obserwujcie te ciaa na nieboskonie.
ƒ‚† Bóg nie bierze wzglŸdu na nikogo ze wszystkich
narodów” _ powiedzia Piotr. Lecz Bóg przyjmuje tych, którzy
siŸ Go boj _ we wszystkich narodach. [Puste miejsce na
ta™mie _ wyd.]
ƒ‚‡ Stwierdzamy zatem^ Chciaem zostawiø t my™l, ale^
O, zabrao by nam to godziny czasu, by rozwaŒaø o tym, jak
ono ustawicznie _ poruszao siŸ to w tym kierunku, albo w
tamtym kierunku, lecz ja siŸ tego obawiaem.
ƒ‚ˆ Ten mag powiedzia mi: Ty nie bŸdziesz mia nigdy
sukcesów na Wschodzie.” On powiedzia: Ty siŸ urodzie™ pod
pewnym znakiem.” I powiedzia: Ten znak, ta konstelacja,
kiedy one skrzyŒoway siŸ tam na nieboskonie w dniu, kiedy
siŸ urodzie™, one zwisay tam na zachodzie, i ty musisz i™ø na
zachód.”
Ja powiedziaem: Zapomnij o tym.”
16
MÓWIONE S~OWO
ƒ‚‰ Ja z tym nie mam nic wspólnego. Lecz mimo wszystko
przez cay czas nosiem to w moim sercu.
ƒ‚Š Potem, kiedy byem pewnej nocy w górach z powodu tych
wizji, nie mogem tego zrozumieø. Moi baptystyczni bracia
powiedzieli mi, Œe to byo z diaba. A kiedy pojawi siŸ ten
anio, on to powiedzia dokadnie na podstawie Pisma i rzek:
Tak, jak byo wówczas!”
ƒ‚‹ Kiedy kapani sprzeczali siŸ o pewne rzeczy _ nie
wiedzc, jakiego rodzaju kaftany powinni nosiø, jakie
odzienie i wszystko inne, i argumentowali o swoich róŒnych
pogldach _ to ci magowie szli za t gwiazd do Chrystusa.
ƒƒ‚ Kiedy kaznodzieje powiedzieli, Œe Jezus by szalbierzem,
Belzebubem, powsta pewien diabe i powiedzia: My wiemy,
Kim Ty jeste™ _ Tym šwiŸtym BoŒym. Dlaczego przychodzisz,
by nas drŸczyø przed czasem?”
ƒƒƒ Kiedy Pawe i Syla przybyli do miasta i gosili EwangeliŸ,
pewna wróŒka siedziaa na ulicy^ A kaznodzieje tego kraju
powiedzieli: Ci mŸŒczy›ni s szalbierzami, oni czyni
rozamy w naszych ko™cioach, i tak dalej, i przewracaj ™wiat
do góry nogami na skutek ich zepsucia.”
ƒƒ„ Lecz co siŸ wydarzyo? Ten may mag _ ta moda wróŒka
powiedziaa: To s mŸŒowie BoŒy, którzy nam zwiastuj
drogŸ Œycia.” A Pawe zgromi tego ducha w niej. On nie
potrzebowa Œadnej pomocy do po™wiadczenia, kim on jest.
ƒƒ… Jezus im zawsze mówi, aby byy cicho. Lecz okazuje siŸ,
Œe czasami diabli wiedz wiŸcej o sprawach BoŒych, niŒ
kaznodzieje. Oni byli tak bardzo przywizani do ko™cioa. Tak
byo w Biblii, a Bóg siŸ nie zmienia.
ƒƒ† Pewnego dnia, byo to piŸø lat temu, zjeŒdŒaem drog w
dó od brata Normana. Miaem tam wa™nie zgromadzenie, a
Pan Bóg zjawi mi siŸ w wizji. Siedziaem przed moj bramk
tutaj przed moim domem. Wydawao siŸ, Œe bŸdzie za
pogoda.
ƒƒ‡ Wielu z was przypomni sobie t wizjŸ. Ona jest zapisana
w mojej ksiŒce wizji. Ja je zapisujŸ, abym mia pewno™ø, Œe
ich nie zapomnŸ.
ƒƒˆ A w tej wizji zobaczyem, Œe tam byo co™, co przebiegao
t ulic, a po caym moim podwórku leŒay kamienie. Po caej
ulicy byy róŒne maszyny do spychania i wyrównywania
ziemi, a drzewa byy po™cinane i powyrywane z korzeniami.
Chciaem skrŸciø do bramki, ale ona bya caa zablokowana
kamieniami. Wyszedem, Œeby powiedzieø temu czowiekowi:
Dlaczego siŸ to dzieje?” lecz on sta siŸ wrogo usposobionym,
odtrci mnie do tyu i powiedzia: Tacy wy jeste™cie _
kaznodzieje!”
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
17
ƒƒ‰ Ja powiedziaem: Postawiem ci tylko pytanie: Dlaczego
to czynisz?’ Przechodzisz tutaj, na moj stronŸ ulicy. Dlaczego
to uczynie™?” A on mi niemal wymierzy policzek i odtrci
mnie do tyu.
ƒƒŠ A ja pomy™laem: Ja mu po prostu powiem, Œe on nie wie,
o czym mówi.”
ƒƒ‹ Ale przemówi Gos i powiedzia: Nie czy§ tego. Ty jeste™
kaznodziej.”
I ja powiedziaem: Bardzo dobrze.”
ƒ„‚ Odwróciem siŸ, kiedy siedziaem przed bramk, a po mojej
prawej stronie by stary korab prerii.” Wy wiecie co to jest _
przykryty wóz z zaprzŸgniŸtymi koniami. A naprzeciw
siedzenia wo›nicy siedziaa moja Œona. Spojrzaem do tyu, a
moje dzieci siedziay tam w tyle. Wlazem na wóz i rzekem
mojej Œonie: Kochanie, znosiem wszystko, co mogem znie™ø.”
Chwyciem do rk lejce, pocignem prowadzcego konia i
zaczem zdŒaø na zachód.
ƒ„ƒ A jaki™ Gos powiedzia mi: Kiedy siŸ to stanie, to siŸ udaj
na zachód.”
ƒ„„ Brat Woods, przedsiŸbiorca budowlany tutaj w naszej
kaplicy, oraz zarzd starszych^ Ilu z was przypomina sobie
teraz t wizjŸ? Czy sobie przypominacie, Œe wam to mówiem?
Oczywi™cie. Jest to zapisane na papierze. Powiedziaem bratu
Woods^ On w miŸdzyczasie kupi od ko™cioa tŸ dziakŸ. On
tam mia zamiar zbudowaø kamiennicŸ. Ja powiedziaem: Nie
buduj tego, bracie Woods, bowiem oni ci nie daj twych
pieniŸdzy za to.” Prawdopodobnie moŒe^ Byo to lata temu
_ przed piŸciu laty. Ja powiedziaem: Oni tutaj moŒe
przerzuc ten most, a te kamienie byy prawdopodobnie z mej
sutereny, która siŸ zawalia, oraz z moich chodników i leŒay
tam róŒne rzeczy.” Potem zamiast kamieni byy to bryy
betonu, a oni mieli zamiar postawiø go tutaj; bowiem w gazecie
podali do wiadomo™ci, Œe go maj zamiar zbudowaø. OtóŒ, on
go nie budowa. Ostatecznie zadecydowali moŒe rok pó›niej,
albo dwa, Œe go przerzuc tamtŸdy. WiŸc na tym bya ta
sprawa zaatwiona i ja po prostu o tym zapomniaem, i
zostawiem to.
ƒ„… NuŒe, dziwna rzecz wydarzya siŸ okoo rok temu. Jednego
wieczora usugiwaem u brata Juniora Jacksona, który wa™nie
siedzi tutaj _ metodystyczny kaznodzieja, który przyj Ducha
šwiŸtego, zosta ochrzczony w ImiŸ Pana Jezusa Chrystusa i
jest pastorem jednego z naszych siostrzanych ko™cioów.
ƒ„† Tylko aby wam pokazaø, jak Bóg zajmuje siŸ tymi lud›mi
_ mówiŸ to z caego mego serca _ ja nie wiem o Œadnym
zgromadzeniu na caym ™wiecie, o Œadnym innym zborze,
18
MÓWIONE S~OWO
gdzie, jak wierzŸ, Duch BoŒy jest w takiej mierze jak w tym
zborze. Oni maj swoje róŒnice. Z pewno™ci nie s jeszcze na
takim poziomie, na jakim powinni byø _ nikt z nas nie jest,
lecz oni s tak blisko tego, jak nikt inny, kogo znam.
I ja wam to pokaŒŸ; wiedziaem, co siŸ miao staø.
ƒ„‡ Bratu Jacksonowi ™ni siŸ sen. On siŸ go nie móg pozbyø.
Ja odchodziem z jego zboru, a on tego juŒ nie móg wytrzymaø.
ƒ„ˆ Jak dawno to byo, bracie Jackson? [Brat Jackson mówi:
Bracie Branham, ten sen ™ni mi siŸ w lutym 1961” _ wyd.] W
lutym 1961 mia ten sen.
ƒ„‰ I on przyszed do mnie i powiedzia: Mam co™ na sercu i
muszŸ ci to powiedzieø, bracie Branham.”
Ja powiedziaem: Mów, bracie Jackson.”
ƒ„Š A on powiedzia: šni mi siŸ sen” _ o to mu chodzio! Ja
tylko cicho siedziaem i suchaem, i zwaŒaem na to. On rzek:
šnio mi siŸ, Œe byo takie wielkie wysokie wzgórze tam na
polu, gdzie rosa srebrzysta trawa, czy co™ podobnego.” I dalej
mówi: Na szczycie tego wzgórza, gdzie woda spukaa glebŸ,
by kamie§ szczytowy _ na szczycie tego wzgórza; podobnie
jak na szczycie góry. Bya to skaa, nie byo tam trawy. A kiedy
woda ™ciekaa w dó, wyrze›bia pewnego rodzaju napisy na
tych kamieniach, a ty tam stae™ i wykadae™ te napisy na tych
kamieniach.” On rzek: My wszyscy” _ oto, w jaki sposób on
siŸ wyrazi: Bracia z Georgii i z caej okolicy, stali™my tam
razem i suchali™my ciebie, kiedy podawae™ wykad tych
tajemniczych napisów na kamieniach tej góry.”
ƒ„‹ I on powiedzia: Potem podniose™ co™, jakby z powietrza,
co™ jako Œelazny drg, wzglŸdnie om do podwaŒania.” Czy tak,
bracie? Co™ w tym rodzaju _ Œelazny om, dobrze naostrzony. I
powiedzia: Ja nie wiem, jak to uczynie™. Wbie™ go pod
wierzchoek tej góry, odupae™ go dookoa, podniose™ i zdje™
go z niej. Ona bya w ksztacie piramidy. A ty odupae™ jej
wierzchoek.” OtóŒ, byo to miesice i miesice i miesice
przedtem, nim wygosiem Poselstwo o piramidzie [Postawa
doskonaego mŸŒa” _ t.] I on mówi dalej: Pod nim bya biaa
skaa _ granit, a ty powiedziae™: So§ce, czy ™wiato dzienne
nie ™wiecio na To nigdy przedtem. Spójrzcie do wewntrz na
To. Obserwujcie To.’”
ƒ…‚ To siŸ zgadza, bowiem podczas ksztatowania ziemi _
ziemia zostaa uksztatowana zanim byo ™wiato. Wszyscy to
wiemy. Bóg porusza siŸ nad wodami, a potem, na pocztku,
On powiedzia, Œeby nastao ™wiato. I naturalnie, tam
wówczas, kiedy dziao siŸ to uksztatowanie, ™wiato nigdy nie
za™wiecio na t skaŸ.
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
19
ƒ…ƒ I on powiedzia: Spójrzcie na To. šwiato nie za™wiecio
na To nigdy przedtem.” A kiedy oni wszyscy wystpili na
szczyt tej góry, powiedziaem im, Œeby To obserwowali, i
wszyscy podeszli, by zajrzeø do wewntrz.
ƒ…„ Lecz on powiedzia, Œe kiedy oni patrzyli do ™rodka, on
spojrza ktkiem swego oka, my™lŸ, Œe tak byo, i obserwowa
mnie. Ja siŸ wymknem cichaczem na bok i zaczem i™ø na
zachód, w kierunku zachodzcego so§ca; wyszedem na
pagórek i zszedem z niego, wyszedem na kolejny pagórek i
zszedem z niego, i stawaem siŸ coraz mniejszy i mniejszy, aŒ
mu zniknem z oczu.
ƒ…… On powiedzia, Œe potem, kiedy zniknem, on powiedzia:
Potem ci bracia odwrócili siŸ po chwili i powiedzieli: Czy on
znikn? Dokd on poszed?’” I on powiedzia: Niektórzy udali
siŸ w tym kierunku, niektórzy w innym kierunku, a niektórzy
w jeszcze innym.” Lecz tylko bardzo mao pozostao i patrzyo
na to, co ja im powiedziaem.
ƒ…† Zwróøcie teraz uwagŸ na wykad tego snu, do którego mu
nie powiedziaem niczego, ani nikomu innemu nie mówiem o
tym. Lecz ja powiedziaem: Tak,” a moje serce drŒao. Ja to
obserwowaem. NuŒe, ten tajemniczy napis^ zaczekajcie, ja
to po prostu zostawiŸ na chwilŸ.
ƒ…‡ Niedawno brat Beeler^ Brat Beeler jest zazwyczaj u nas.
Czy jeste™ tutaj, bracie Beeler? Jest, tam w tyle. Billy
powiedzia: Brat Beeler jest cakiem roztargniony. On mia
dziwny sen.”
ƒ…ˆ Poszedem do brata Beelera _ do jego domu pewnego
wieczora, kiedy szedem odwiedziø niektórych, którzy mi
telefonowali. A on powiedzia: Bracie Branham, miaem
dziwny sen. šnio mi siŸ, Œe szedem w dó z prdem wody w
kierunku na zachód. I bya tam droga po lewej stronie. A ja
szedem po lewej stronie w zachodnim kierunku po tej drodze;
wydawao mi siŸ, Œe poszukujŸ byda. A po prawej stronie _
zauwaŒyem to przypadkowo, kiedy tam przybyem _ bye™ ty.
Ty tam pilnowae™ wielk trzodŸ byda, a byo tam bardzo
duŒo paszy.” On rzek: Potem zabrae™ to bydo i zacze™ je
pŸdziø z powrotem, przeciw prdowi tej rzeki.” I widocznie
musiaem skinø na niego, Œeby pilnowa tej trzody, i on
powiedzia: Teraz bŸdzie atwo temu bydu, ja wiem, Œe ono
pójdzie drog najmniejszego oporu, ale brat Branham chce,
Œeby pozostao po prawej stronie tej rzeki. WiŸc ja pójdŸ t
drog z powrotem do góry i bŸdŸ pilnowa, Œeby nie przeszo
przez rzekŸ na t stronŸ, i bŸdŸ je trzyma po tamtej stronie.”
Lecz on zauwaŒy, Œe ja juŒ nie szedem z tym bydem, lecz
udaem siŸ na zachód. On rzek: Widocznie poszukuje
zabkane zwierzŸta.”
20
MÓWIONE S~OWO
ƒ…‰ Zaledwie wypowiedzia ten sen, ja sam go zobaczyem. A
zatem, zauwaŒcie, on powiedzia, Œe sta siŸ trochŸ
podejrzliwy wzglŸdem mnie, wróci siŸ wiŸc, aby spojrzeø.
Powiedzia, Œe ja przyszedem do masywnej góry i nagle
zniknem. I on siŸ zastanawia, co byo nie tak. On zszed na
dó, a potem mia po swoim boku may strumyk, który siŸ
rozwidla w lewo. My™lŸ, Œe to mówiŸ dobrze, bracie Beeler.
Tak. I on zauwaŒy, Œe tam po mojej stronie by olbrzymi
wodospad. Potem sobie pomy™la, Œe ja moŒe wpadem do tego
wodospadu i zginem. NastŸpnie zauwaŒy _ on powiedzia,
Œe spojrza dookoa i zobaczy efekty tego wodospadu, którego
wody spaday w dó w ten sposób i na skutek tego powstaa
studnia artezyjska, z której wytryskiwaa woda, lecz ona nie
wchodzia z powrotem do ziemi. On spojrza na drug stronŸ
tej maej odnogi, wzglŸdnie tego strumyka, i zobaczy kilka
maych zwierzt z okrgymi uszyma. Powiedzia sobie:
UwaŒam, Œe sobie jedno zabiorŸ.” I przekroczy na drug
stronŸ.
ƒ…Š Potem zacz rozmy™laø o mnie. Wyszed na may pagórek,
by siŸ rozejrzeø i zobaczyø, czy tam by ten may, wski
wystŸp skalny, koo którego mogem przechodziø, lecz rzek:
Nie byo tam nikogo.” I on zacz siŸ martwiø i powiedzia:
Co siŸ stao z naszym bratem? Chciabym wiedzieø, co siŸ
stao z bratem Branhamem?” A kiedy zacz siŸ lŸkaø,
powiedzia, Œe mnie usysza mówiø. Staem na szczycie góry i
podawaem bratu Beeler wykad snu, o którym mu niedawno
opowiadaem, i powiedziaem mu, Œeby czeka na Pana, oraz
Œe pewnego dnia spotkam siŸ z nim na wyspie i on tam by.
ƒ…‹ OtóŒ, wykad tego snu jest nastŸpujcy: Ze wzglŸdu na to,
Œe ta rzeka bya szeroka, bya to Rzeka ywota. Ja szedem
wzduŒ niej na zachód, a on równieŒ, bowiem on by na
drodze^ on bieg w dó t drog, a po drugiej stronie byo
bardzo duŒo trawy, lecz równieŒ duŒo zaro™li, ciernie i
dŒungla. Lecz w niej byo bardzo duŒo trawy. I na takiej
drodze my szukamy Pana i Pokarmu od Pana _ poprzez
trudno™ci. Pilnowanie byda to by ten zbór. Trzymaem ich
po tamtej stronie. Bydo by rzeczywi™cie chciao i™ø po
gadkiej drodze _ te denominacje, gdyby mogy _ bowiem ta
droga reprezentuje denominacje. Ja go skierowaem z
powrotem t drog do góry, Œeby doglda, by nie poszli do
Œadnej denominacji.
ƒ†‚ Ze wzglŸdu na to, Œe widzia ™cianŸ, która bya zupenie
nie do przebycia, która mnie zatrzymaa, bym nie móg i™ø na
zachód _ bya to ta sprawa podatkowa z urzŸdami. Nikt nie
moŒe zrozumieø, jak siŸ w ogóle wydostaem z tego. Bya to
™ciana, która mnie blokowaa, lecz Pan przeniós mnie przez
ni i ja wyszedem z tego. Ja siŸ z tob spotkam, bracie
Beeler, na tej wyspie.
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
21
ƒ†ƒ Tak, a teraz, bezpo™rednio po tym brat Roy Roberson^
Bracie Roy, czy tutaj jeste™ dzi™ wieczorem? Tak, ja my™lŸ^
Co takiego? [Pewien brat mówi: Po tamtej stronie” _ wyd.]
Tak, po tamtej stronie. On mi zatelefonowa, on mia równieŒ
sen. šnio mu siŸ, Œe robili™my spŸd byda. (NuŒe, to jest trzeci
sen.) Robili™my spŸd byda. Bya tam trawa po pas _ bardzo
duŒo paszy. Wszyscy bracia byli™my tam razem. I przyszli™my
na miejsce, gdzie mieli™my spoŒyø obiad, a brat Fred Sothmann
powsta i powiedzia: Eliasz, wielki prorok, bŸdzie tutaj std
przemawia dzisiaj w poudnie.” A potem, kiedy spoŒyli™my
pokarm, wszyscy odeszli i on siŸ zastanawia, dlaczego nie
zaczekali, by usyszeø To, co bŸdzie mówione.
ƒ†„ Widzicie teraz, jak siŸ to dokadnie pokrywa ze snem brata
Jacksona! Widzicie to dokadnie _ to dotyczy dokadnie tego,
co powiedzia brat Beeler! Nikt nie zaczeka, by siŸ dowiedzieø
o tym.
ƒ†… ZauwaŒcie, bezpo™rednio potem siostrze Collins (czy jeste™
tutaj, siostro Collins?) ™ni siŸ sen, Œe bya tu w zborze, a miao
siŸ tutaj odbyø wesele. A w tym ™nie ona widziaa Oblubie§ca
przychodzcego w doskonao™ci, lecz Oblubienica nie bya
jeszcze zbyt doskona, pomimo tego bya Oblubienic. OtóŒ,
to jest Ko™ció. Wygldao na to, jak by bya uroczysto™ø
Wieczerzy Pa§skiej, wzglŸdnie usuga, która bya tutaj w toku
_ jak by by podany obiad. A dziao siŸ to jakby trochŸ obok
niej, bowiem brat Neville podawa obiad w zborze, i ona
powiedziaa, Œe to by najlepszy Pokarm, jaki kiedykolwiek
widziaa. Ona bya bardzo godna. Lecz ona w tym ™nie
pomy™laa, Œe byø moŒe on nie powinien podawaø Tego, i ona
udaa siŸ z bratem Willardem do Ranch House, by spoŒyø
posiek. A gdy tam poszli, to šwiato po prawej stronie zgaso.
Wiecie teraz, co Ono znaczy.
ƒ†† Chodzi o ten Pokarm. Oblubienica nie jest doskonaa, lecz
Oblubieniec jest doskonay. Oblubienica jeszcze nie jest
doskonaa, lecz ten Pokarm, który by podawany, nie by
dosownie pokarmem; jest to duchowy Pokarm, który mieli™cie
przez cay czas.
Pozwólcie, Œe siŸ tutaj zatrzymam u tego czwartego snu,
tylko na chwilŸ.
ƒ†‡ Czy sobie nie przypominacie, bracie Fred Sothmann, bracie
Banks Woods, gdy byli™my w ubiegym roku w Arizonie, kiedy
byli™my na polowaniu na dziki jawaliny, a Pan przemówi? Czy
nie wiecie, te sprawy, które On uczyni doskonale, pokazujc,
co siŸ bŸdzie dziaø, kiedy szli™my t drog? JeŒeli to prawda,
wy dwaj bracia powiedzcie: Amen.” [Bracia mówi: Amen”
_ wyd.] Nigdy to nie zawodzi.
ƒ†ˆ A ja zobaczyem w wizji, kiedy jechali™my samochodem
pewnego dnia _ otrzymaem wizjŸ od Pana; a ja siŸ w tym
22
MÓWIONE S~OWO
czasie przygotowywaem, Œe kiedy wrócŸ do domu, pojadŸ za
morze. A kiedy wyjechaem za morze, otóŒ, zobaczyem na
okrŸcie^ a raczej na brzegu morza, gdzie wypyway okrŸty.
A by tam may, niewielki mŸŒczyzna i on powiedzia: Bracie
Branham, ja ci przygotowaem ódkŸ.” A by to malutki kajak,
okoo jedn stopŸ dugi, a by ™nieŒnobiay. I on rzek do mnie:
To jest dla ciebie, Œeby™ w nim przepyn na drug stronŸ.”
Och” _ powiedziaem _ On jest niewystarczajcy.”
ƒ†‰ On powiedzia: On popynie czterdzie™ci mil na godzinŸ
tam i z powrotem.” To znaczy z jednego brzegu na drugi.
ƒ†Š Lecz” _ powiedziaem _ on mnie nie przewiezie na
drug stronŸ.” A potem on spojrza w dó i powiedzia: Py§
tak, jak oni pyn.” I ja spojrzaem, a by tam brat Fred
Sothmann i brat Banks Woods; siedzieli w pomalowanym na
zielono kajaku i mieli w tyle trochŸ sprzŸtu kempingowego.
Brat Banks w kapeluszu odwróconym do góry, ot tak, brat
Fred w swoim posadzonym na bakier. I on powiedzia: Py§
tak, jak oni.”
ƒ†‹ Ja powiedziaem: Nie, ja nie popynŸ.” A ten mŸŒczyzna
rzek, ten may mŸŒczyzna, zwróci siŸ do nich: Czy jeste™cie
wio™larzami?”
Brat Banks odrzek: Tak.” Brat Fred odrzek: Tak.”
ƒ‡‚ Lecz ja powiedziaem: Oni nie s. Ja jestem wio™larzem i
znam siŸ na tym, i wa™nie dlatego nie popynŸ, na pewno nie
popynŸ w ten sposób.”
On zapyta: Czy nie popyniesz razem z nimi?” Ja
powiedziaem: Nie, nie.”
ƒ‡ƒ OtóŒ, odwróciem siŸ, a kiedy to uczyniem, okazao siŸ, Œe
ten may mŸŒczyzna tam w doku, to mój dobry brat, brat
Arganbright.
ƒ‡„ I zawróciem w tym widzeniu, a by tam taki may, dugi
budynek. A potem Gos powiedzia do mnie, (wszyscy
przypominacie to sobie, wzglŸdnie wiŸkszo™ø z was), jaki™ Gos
powiedzia mi: Przynie™ do niego Pokarm. Zmagazynuj Go w
nim. To jedyny sposób, jak ich trzymaø tutaj _ podawaø im
Pokarm.” I ja tam przywiozem _ przywiozem do niego
wielkie
beczki,
pene
najadniejszej
marchewki
i
najpiŸkniejszych jarzyn, i tym podobnych rzeczy, jakie
kiedykolwiek widziaem. Czy sobie teraz przypominacie t
wizjŸ? [Zgromadzenie mówi: Amen” _ wyd.]
ƒ‡… NuŒe, a ja wam pó›niej powiedziaem wykad tego
widzenia. Miaem jechaø z bratem Arganbright na piŸø
wieczorowych zgromadze§ do Zürychu, do Szwajcarii.
Powiedziaem braciom, nim siŸ to urzeczywistnio: Ja nie
pojadŸ.” Byem z bratem Welch Evansem tam nad rzek, kiedy
podaem wykad do Tego.
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
23
ƒ‡† Pewnej nocy, my™lŸ, Œe brat Welch przyszed i zabra mnie,
poszli™my owiø ryby i on powiedzia, Œe mi telefonowa brat
Arganbright. Ja powiedziaem: W porzdku, tutaj to mamy.
Oni maj zamiar pozbyø siŸ mnie.” A wiele razy^
ƒ‡‡ Nie przez brata Minera _ on jest jednym z najlepszych
przyjació. Lecz czasami, gdyby oni mogli tylko^ je™li sobie
my™l, Œe mam zamiar gosiø co™, co jest przeciw ich nauce, oni
po prostu mówi, Œe tam bŸdŸ, aby tam zabraø moich
przyjació. I oni rzekli^
ƒ‡ˆ Brat Arganbright zatelefonowa mi i powiedzia: Bracie
Branham” _ dokadnie to, co powiedzia Duch šwiŸty. Rzek:
Przyjed› i przywie› z sob swoj ŒonŸ,” rzek, poniewaŒ nie
bŸdziesz musia tak duŒo przemawiaø,” rzek, bo ja my™lŸ, Œe
oni ciŸ maj tylko na jeden wieczór.” I on powiedzia: A moŒe
nie bŸdziesz musia gosiø ani ten jeden.”
A ja powiedziaem: Nie.”
ƒ‡‰ Dobrze” _ powiedzia on _ przyjed› razem z swoj Œon,
przyjed›cie wszyscy, rozumiesz, a kiedy przyjedziesz, zabiorŸ
ciŸ na wycieczkŸ. Moja Œona i twoja Œona, i wszyscy pozostali,
bŸdziemy podróŒowaø po Szwajcarii, a potem po Palestynie.”
Ja powiedziaem: Nie.”
ƒ‡Š Miaem odno™nie tego wykad. Powiedziaem bratu Welch
czy bratu Fredowi i innym: Ja wam powiem jutro rano, lecz
najpierw musi siŸ wypowiedzieø moja Œona.” A kiedy jej
zatelefonowaem, to ona odrzucia t propozycjŸ. Ja rzekem:
Tutaj to macie.” Rozumiecie?
ƒ‡‹ OtóŒ, ta maa biaa ódka bya tym jednym zgromadzeniem.
To jest w porzdku, kiedy idŸ gdziekolwiek tutaj, w tym kraju
na jedno zgromadzenie; lecz to jest niewystarczajce, chociaŒ
ona bya biaa i dobra, by mnie zaprosiø na drug stronŸ
morza.
ƒˆ‚ Brat Fred i tamten brat, przedstawiony w tej wizji, oni to
przedstawiali: Id› jako turysta, dla rozrywki.” Lecz ja nie
dbam o to _ czyniø co™ takiego. A kiedy powiedziaem, Œe nie
s wio™larzami, to znaczyo, Œe oni nie s kaznodziejami. Lecz
ja jestem kaznodziej.
ƒˆƒ A nastŸpnie ten Pokarm w tym niskim, dugim budynku. Ja
nie pojechaem za morze. Wróciem do tego niskiego budynku i
nagrali™my tuziny ta™m z poselstwem piramidy i wszystkich
innych, by pokazaø ludziom godzinŸ, w której Œyjemy.
ƒˆ„ Porównajcie to nawet z tymi innymi, z tymi snami. To bya
wizja. Pokarm _ On jest tutaj. Tu jest to miejsce.
ƒˆ… Zwróøcie uwagŸ, co siŸ potem stao? Bezpo™rednio potem,
kiedy przyszy te cztery wizje, wzglŸdnie cztery sny, które mi
byy opowiedziane, przyszed brat Parnell. On jest gdzie™ tutaj.
Wa™nie tutaj. Billy tutaj nie by, a ten czowiek by bardzo
24
MÓWIONE S~OWO
podniecony. On jest z Bloomington, my™lŸ, czy z Bedford?
[Pewien brat mówi: Lafayette” _ wyd.) Z Lafayette _ on
urzdza zgromadzenia. A on mia sen i przyszed do brata
Woods, i powiedzia: Ja tego po prostu nie mogŸ tak zostawiø.
MuszŸ to powiedzieø. MuszŸ to powiedzieø bratu Branhamowi.
Niepokoi mnie to.”
ƒˆ† A Bóg wie, Œe nie byo Œadnego innego snu miŸdzy nimi.
One przyszy po prostu: jeden, dwa, trzy, cztery, piŸø, sze™ø.
ƒˆ‡ Brat Parnell powiedzia: Miaem dziwny sen. šnio mi siŸ,
Œe miaem mieø zgromadzenie tam na wzgórzu, a nie wiadomo
dlaczego, tutaj byo równieŒ zgromadzenie w jakby nowym
zborze.” On mówi, jak powsta ten nowy zbór” i on siŸ
dziwi, dlaczego one nie wspópracoway miŸdzy sob, lub co™
w tym sensie. On powiedzia, Œe sta tutaj i pomy™la sobie:
OtóŒ, ja juŒ tutaj chodzŸ, zaczekam po prostu i bŸdŸ
uczŸszcza na te naboŒe§stwa.” Powiedzia: Pewien
mŸŒczyzna w brzowym garniturze i z ksiŒk w rŸku
przechodzi przez ten budynek _ ja my™lŸ, Œe to by pisarz.” I
on powiedzia bratu Parnelowi, on rzek: To jest
zgromadzenie za zamkniŸtymi drzwiami. Ono jest tylko dla
diakonów i dla starszych braci.” On czu siŸ trochŸ
skrzywdzony. Wyszed wiŸc z drzwi tego nowego ko™cioa,
który zosta wzniesiony, wzglŸdnie tego, który zosta
zreperowany _ przebudowany. A kiedy wyszed na zewntrz,
pada ™nieg _ bya za pogoda, zimowy czas.
A nikt z tych ludzi nie wiedzia nic o tym.
ƒˆˆ A kiedy on wyszed przed drzwi, staem tam ja i patrzyem
na zachód. Ja powiedziaem: Nie bd› przygnŸbiony, bracie
Parnell. Ja ci wskaŒŸ, co powiniene™ czyniø.”
ƒˆ‰ Brat Parnell i wszyscy pozostali wiedz, Œe im nie podaem
Œadnego wykadu. To siŸ dzieje teraz. Widziaem to jednak,
kiedy oni to mówili. Czy zauwaŒye™, bracie Parnell, jak szybko
wyszedem stamtd, Œebym ci tego nie musia powiedzieø?
Szedem dalej do góry i nie powiedziaem niczego bratu Woods
ani Œadnemu innemu, Œadnemu. Zostawiem to po prostu, bo
chciaem zobaczyø, do czego to prowadzio. Czy syszeli™cie
mnie, jak pó›niej powiedziaem: NiepokojŸ siŸ”? O to chodzio.
ƒˆŠ A potem, brat Parnell, on rzek, Œe ja mu powiedziaem:
Bracie Parnell, rozpocznij, a pierwszym miejscem, na które
przyjdziesz, bŸdzie Zefora.” Zefora, Zefora” oznacza cznik,
czy stop, czy co™ podobnego. Powiedziaem: Nie pozosta§ tam.
Id› dalej, a znajdziesz star kobietŸ; ale nie zatrzymuj siŸ tam.
Id› znowu dalej, a znajdziesz naprawdŸ star kobietŸ _ nie
zatrzymuj siŸ tam.” A cay czas, kiedy rozmawiali™my, szli™my
we ™niegu. Ja powiedziaem: Id› tak dugo, aŒ znajdziesz moj
MaŒonkŸ. A kiedy znajdziesz moj MaŒonkŸ, zatrzymaj siŸ
tam!” I on powiedzia, Œe siŸ rozejrza, a my wyszli™my ze
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
25
™niegu na pustyniŸ. Ja znikem. A on spojrza do tyu i zobaczy
swoj ŒonŸ, pompujc wodŸ ze studni, a jaki™ kaznodzieja
cign j, Œeby j odcignø od studni. Ona go obserwowaa _
i on siŸ obudzi.
ƒˆ‹ Oto wykad twego snu. Ja ci to mogem powiedzieø owego
wieczora, lecz ja po prostu odszedem. JeŒeli chodzi o ZeforŸ i
inn star kobietŸ, i inn rzeczywi™cie bardzo star kobietŸ _
to s ko™cioy. Rozumiecie? W rzeczywisto™ci Zefora bya Œon
MojŒesza, Zefora; a zauwaŒyli™my, Œe ja mu powiedziaem, aby
siŸ nie zatrzymywa przy nich niezaleŒnie od tego, jak bardzo
s stare. Byy to organizacje. Nie zatrzymuj siŸ przy nich! One
Œyy w swoim czasie. Lecz kiedy on przyjdzie do mojej
MaŒonki, to znaczy do mego Ko™cioa, do którego mnie posa
Jezus Chrystus w tym ostatecznym czasie, i tutaj To jest:
Zatrzymaj siŸ tam!” A ja poszedem na zachód.
ƒ‰‚ Potem siostra Stefania _ ona moŒe nie jest tutaj, bo bya w
szpitalu. Ja nie wiem, gdzie jest siostra Stefania^ Tak, ona
jest tutaj. Siostra Stefania przysza do mego domu, abym siŸ za
ni modli, zanim pójdzie do szpitala na operacjŸ, Œeby jej Bóg
pomóg i pobogosawi jej, a On to z pewno™ci uczyni.
Ona powiedziaa: Miaam dziwny sen, bracie Branham.”
Ja powiedziaem: Tak?”
ƒ‰ƒ A ona powiedziaa: šnio mi siŸ, Œe byam tam na
Zachodzie i ja^” To jest ten szósty. I ona powiedziaa: šni
mi siŸ sen, Œe byam na Zachodzie i jest to falisty kraj, a kiedy
patrzyam, stojc na wzgórzu, by tam bardzo stary czowiek z
dug, bia brod, a wosy, które jeszcze mia, rosy w dó i
zasaniay mu twarz, a mia na sobie bia pelerynŸ _ co™
podobnego, odzienie, a wiatr powiewa tym,” powiedziaa ona.
Ja my™lŸ, Œe siŸ to zgadza, siostro Stefanio, co™ w tym sensie. I
ona rzeka: ZbliŒaam siŸ coraz bliŒej; on sta na szczycie góry
i patrzy na wschód.” I ona rzeka: Zastanawiam siŸ, kim jest
ten stary czowiek?” I ona podchodzia coraz bliŒej i bliŒej, a
kiedy podesza bliŒej, rozpoznaa, kto to by. By to
nie™miertelny Eliasz, prorok, stojcy tam na górze i patrzy na
wschód.
ƒ‰„ Ona rzeka: MuszŸ go zobaczyø!” Ona miaa t potrzebŸ. I
wybiega na to wzgórze i pada na ziemiŸ, aby z nim
rozmawiaø w imieniu Eliasza, i powiedziaa, Œe kiedy mówia,
usyszaa gos, który rzek: Czego chcesz, siostro Stefanio?” A
byem to ja.
ƒ‰… Twój sen wypeni siŸ zaraz tam, siostro Stefanio. Bowiem
bezpo™rednio po tym udaem siŸ do Louisville. Potrzebowaa™
wa™nie modlitwy, Œeby™ przesza przez t operacjŸ w szpitalu
w porzdku; a dla mnie by to znak, bym szed na zachód, lecz
dawa baczenie na wschód _ Œebym pilnowa mojego stadka.
ZauwaŒcie, kiedy^
26
MÓWIONE S~OWO
ƒ‰† Udaem siŸ do Louisville, a kiedy wróciem, chciaem wej™ø
do bramki, a przed ni powbijano paliki. Pan Goynes z
gównej ulicy w mie™cie zbliŒa siŸ po ulicy. On powiedzia:
Billy, chod› tutaj.” On rzek: Musisz przesunø swoje bramki
i inne rzeczy _ parkan i supki w parkanie i bramki.”
Ja powiedziaem: Dobrze, w porzdku, Bill.” Rzekem:
Ja to zrobiŸ. Kiedy?”
ƒ‰‡ On powiedzia: Ja ci powiem. PowiadomiŸ ciŸ, kiedy.” On
rzek: Oni rozpoczn zaraz od pierwszego w przyszym roku.”
Ja powiedziaem: W porzdku.”
ƒ‰ˆ Zaczem wiŸc i™ø w kierunku domu, a Œona powiedziaa:
MuszŸ szybko zakupiø artykuy spoŒywcze.” Szedem uliczk
i spotkaem modego Raymonda Kinga, który jest miejskim
inŒynierem _ nazywaem go zawsze Zabocone Ucho,” bo gdy
byli™my maymi dzieømi, pywali™my razem i on trafi jednego
chopca grud gliny w ucho, i odtd nazywali™my go zawsze
Zabocone Ucho.” On mieszka na tej samej uliczce, co ja _
moŒe drugie drzwi poniŒej brata Woods.
A wiŸc ja powiedziaem: Mud, chod› tu na chwilŸ.”
On rzek: Dobrze, Billy.” I on przeszed na drug stronŸ.
Powiedziaem: Co znaczy ten pal, który tutaj wbie™?”
ƒ‰‰ On powiedzia: Billy, oni pozbieraj wszystko _ wszystkie
te drzewa, parkany i wszystko inne musi zostaø przesuniŸte.”
ƒ‰Š Ja powiedziaem: Dobrze, ale inŒynier powiedzia mi, Œe
moja posiado™ø siŸga aŒ do ™rodka ulicy.”
ƒ‰‹ On odrzek: Tak, lecz oni j bŸd poszerzaø. Tak czy owak
pozbieraj to wszystko.” On powiedzia: Moj równieŒ.”
ƒŠ‚ Ja powiedziaem: Dobrze, brat Woods jest kamieniarzem”
i dalej powiedziaem: Ja go po prostu sprowadzŸ, Œeby to
przesun do tyu.”
ƒŠƒ On powiedzia: Billy, nie tykaj tego. Zostaw to temu
przedsiŸbiorcy budowlanemu. To jest plebania, czy tak?”
Ja powiedziaem: O, tak.”
On rzek: Pozwól, Œeby to zrobi on.” On rzek: Ty wiesz,
co mam na my™li.”
Ja odrzekem: Tak.”
ƒŠ„ Odwróciem siŸ i w tej chwili przypomniao mi siŸ co™.
[Brat Branham strzeli z swoich palców _ wyd.] Poszedem do
domu, wstpiem do mojego gabinetu, chwyciem do rŸki tŸ
ksiŒkŸ, i tam to byo. Nie byy to bloki betonu _ byy to
kamienie. Powiedziaem: Medo, przygotuj siŸ.”
ƒŠ… Sze™ø snów po sobie, a na zako§czenie wizja. Kiedy stan
siŸ te rzeczy, udaj siŸ na zachód.”
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
27
ƒŠ† Zatelefonowaem do Tucson. Brat Norman ma tam miejsce.
Ja nie wiem, dokd pójdŸ. Nie wiem, co mam czyniø. Jestem po
prostu w^ Ja stojŸ. Nie wiem, co mam czyniø. Opuszczam
dom, za który nie muszŸ paciø czynszu. Moja paca wynosi sto
dolarów na tydzie§. Za mieszkanie muszŸ paciø niemal sto
dolarów na miesic. Tu jestem bezpo™rednio z moimi braømi i
siostrami, miŸdzy którymi jestem lubiany. I ja odchodzŸ, a nie
wiem gdzie. Ja nie wiem dlaczego. Nie mogŸ wam powiedzieø,
czemu. Lecz jest tylko jedna rzecz, któr wiem: wykonujŸ po
prostu to, co On mówi. Nie wiem, któr mam obraø drogŸ. Co
mam czyniø _ to nie moja sprawa.
ƒŠ‡ Przypuszczam, Œe Abraham czu siŸ podobnie, kiedy mu On
powiedzia: Przepraw siŸ na drug stronŸ rzeki.” On nie
wiedzia, co ma robiø, lecz pielgrzymowa, odczy siŸ. Nie
wiedziaem, co zrobiø.
ƒŠˆ Ubiegej soboty rano, tydzie§ na wczoraj, obudziem siŸ
okoo trzeciej godziny nad ranem. Wstaem z óŒka, napiem siŸ
trochŸ wody, przykryem Józefa kocem w jego pokoju. A potem
wróciem i tylko co siŸ pooŒyem, zaraz zasnem. Kiedy
poszedem spaø^ opowiadam teraz te mae sny i inne sprawy,
aby™cie mogli zrozumieø to tego, co zamierzam powiedzieø.
Przykryem Józefa i poszedem z powrotem, pooŒyem siŸ i
zasnem. I ™ni mi siŸ sen.
ƒŠ‰ šnio mi siŸ, Œe widziaem czowieka i by to rzekomo mój
ojciec, chociaŒ on by duŒym barczystym mŸŒczyzn;
widziaem równieŒ kobietŸ, która rzekomo bya moj matk,
tylko Œe nie wygldaa tak, jak moja matka. A ten mŸŒczyzna
by bardzo pody wobec swojej Œony. On mia trójktne polano
_ on rozupa kodŸ i zrobi _ wy wiecie, kiedy rozupiecie
kodŸ drzewa, powstaj trójktne polana _ a kaŒdym razem,
kiedy ta kobieta chciaa siŸ podnie™ø na nogi, on j po prostu
chwyci za szyjŸ, uderzy j po gowie i powali na ziemiŸ. I ona
tam leŒaa, narzekaa i szlochaa, a potem zaczynaa siŸ znowu
podnosiø. On chodzi dumnie wokoo z wypiŸt klatk
piersiow _ wielki barczysty mŸŒczyzna. A gdy ona chciaa
znowu powstaø, on j chwyci za szyjŸ, wzi do rŸki to
trójktne polano i trzasn j nim po gowie _ i pu™ci j na
ziemiŸ. Potem siŸ odwróci, wypi swoj klatkŸ piersiow, jak
by uczyni co™ wielkiego.
ƒŠŠ A ja trzymaem siŸ z dala i obserwowaem to. Pomy™laem
sobie: Temu mŸŒczy›nie nie dam rady. On jest zbyt duŒy. A do
tego rzekomo jest moim tat. Lecz _ to nie jest mój tata.” I ja
powiedziaem: On nie ma Œadnego prawa traktowaø t
kobietŸ w ten sposób.” I ja siŸ trochŸ oburzyem na niego.
NastŸpnie, nagle odzyskaem na tyle odwagi, Œe podszedem do
niego, chwyciem go za konierz i odwróciem go. I
powiedziaem: Ty jej nie masz prawa uderzaø.” A kiedy to
powiedziaem, narosy mi muskuy. Wygldaem jak olbrzym.
28
MÓWIONE S~OWO
Ten mŸŒczyzna patrzy na te muskuy i zdj go strach ze mnie.
Ja powiedziaem: Je™li j jeszcze raz uderzysz, bŸdziesz mia
do czynienia ze mn.” I on siŸ waha trochŸ uderzyø j
ponownie. Potem siŸ obudziem.
ƒŠ‹ LeŒaem tam przez chwilŸ. Pomy™laem: Co to znaczy? To
dziwne, Œe mi siŸ ™ni sen o tej kobiecie.” Tylko chwila, i oto On
przychodzi. Otrzymaem wykad do tego.
ƒ‹‚ Ta kobieta reprezentuje dzisiejszy ™wiatowy ko™ció _ z
caego ™wiata. Ja siŸ urodziem wprost do tego rozgardiaszu i
oto jestem. Ona bya podobno matk^ jeŒeli bya matk
nierzdnic _ lecz ja siŸ mimo wszystko urodziem wprost do
tego. A jej maŒonek, to denominacje, które nad ni panuj. To
trójktne polano, które mia, to chrzest w trójcŸ _ w faszywe
imiona. KaŒdym razem, kiedy ona zaczŸa siŸ podnosiø (kiedy
zbór zaczyna To pojmowaø), on powali j tym na ziemiŸ. I
oczywi™cie, on by taki duŒy, ja siŸ odwróciem _ trochŸ siŸ go
obawiaem. Lecz potem natarem na niego mimo wszystko, a te
muskuy byy muskuami wiary. To sprawio, Œe pomy™laem:
JeŒeli Bóg jest ze mn, moŒe mi daø muskuy i pozwoli mi
stanø w Jej obronie. Przesta§ J uderzaø!’”
ƒ‹ƒ Musiaa juŒ byø dziesita godzina, kiedy moja Œona
próbowaa wej™ø do pokoju, i to siŸ stao. Tego poranka miaem
wizjŸ i jako™^ NuŒe, pamiŸtajcie, to nie by sen.
ƒ‹„ Istnieje pewna róŒnica miŸdzy snami a wizjami. Sny
przychodz, kiedy siŸ pooŒysz spaø. Wizje przychodz, kiedy
nie ™pisz. Urodzili™my siŸ w ten sposób. Kiedy ma sen zwyky
czowiek, dzieje siŸ to w jego pod™wiadomo™ci. Lecz jego
pod™wiadomo™ø jest bardzo oddalona od niego. Jego zmysy s
aktywne, jak dugo on jest w swojej normalnej ™wiadomo™ci. W
tej ™wiadomo™ci jeste™ normalny. Widzisz, smakujesz,
dotykasz, wchasz, syszysz. Lecz kiedy jeste™ w swojej
pod™wiadomo™ci, gdy ™pisz, to nie widzisz, nie smakujesz, nie
dotykasz, nie wchasz, nie syszysz. Lecz istnieje co™, Œe kiedy
masz sen, powracasz z powrotem do normalnej ™wiadomo™ci.
Istnieje pamiŸø i ty pamiŸtasz co™, co ci siŸ ™nio lata temu.
Zwyka ludzka istota jest uksztatowana w ten sposób.
ƒ‹… Lecz kiedy Bóg predestynuje kogo™, to ta pod™wiadomo™ø
nie jest gdzie™ daleko od tego widzcego, lecz obie ™wiadomo™ci
s cakiem blisko. I widzcy, kiedy ma wizjŸ, nie idzie spaø. On
jest cigle przy swoich zmysach, a oglda j.
ƒ‹† Pewnego dnia wyja™niaem to kilku lekarzom. Oni powstali
i orzekli: Wspaniae. Nigdy nawet nie pomy™leli™my o czym™
takim.” Kiedy poddano mnie badaniom encefalograficznym,
oni rzekli, Œe ja _ nigdy jeszcze nie widzieli czego™ takiego.
Rozumiecie? OtóŒ,” powiedzieli oni: Co™ siŸ z tob dzieje.” A
ja powiedziaem _ opowiedziaem im o tym. Oni rzekli: To
jest wa™nie to, dokadnie.” Rozumiecie?
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
29
ƒ‹‡ Te dwie ™wiadomo™ci s cakiem blisko siebie. To nie jest
co™, co bym ja potrafi uczyniø, i to nie czyni mnie kim™
wiŸkszym od innych. Jest tak po prostu dlatego, Œe Bóg to
uczyni w ten sposób. Ty nie zasypiasz. Jeste™ cakiem
przytomny, a tak, jak by™ spa. Stoisz tutaj i spogldasz w ten
sposób.
ƒ‹ˆ Wy wszyscy to widzieli™cie, dookoa caego ™wiata.
Czowiek nie kadzie siŸ do snu. StojŸ tutaj na podium i
rozmawiam z lud›mi. Wy mnie syszycie, kiedy przechodzŸ do
wizji i wracam z powrotem. Kiedy jadŸ z wami samochodem,
czy gdziekolwiek indziej, mówiŸ wam rzeczy, które siŸ maj
wydarzyø. A nigdy to nie zawodzi, ani nie zawiodo. Czy kto™
widzia kiedykolwiek, Œeby to zawiodo? [Zgromadzenie mówi:
Nie” - wyd.] O nie. Nie moŒe to zawie™ø. Nie zawiedzie to, jak
dugo to jest od Boga. Zwróøcie uwagŸ, wprost na podium,
przed tysicami i dziesitkami tysiŸcy ludzi, nawet w innych
jŸzykach, którymi ja nie potrafiŸ nawet mówiø _ pomimo tego
to nie zawodzi. Rozumiecie? To Bóg!
ƒ‹‰ Zatem, w tej wizji, wzglŸdnie jak juŒ mówiem, spojrzaem,
i zobaczyem dziwn rzecz.
ƒ‹Š NuŒe, wydawao mi siŸ, Œe mój may syn Józef by u mego
boku. Ja z nim rozmawiaem. OtóŒ, je™li bŸdziecie obserwowaø
t wizjŸ naprawdŸ uwaŒnie, zrozumiecie, dlaczego tam sta
Józef.
ƒ‹‹ I ja spojrzaem, a by tam wielki krzak. A na tym krzaku
byy w konstelacji ptaszki, mae ptaszki, okoo pó cala dugie i
pó cala wysokie. Byli to mali weterani. Ich mae piórka byy
otuczone. Dwa czy trzy byy na wierzchoku, sze™ø lub osiem
na nastŸpnej gaŸzi, a piŸtna™cie wzglŸdnie dwadzie™cia na
kolejnej gaŸzi _ i dalej na dó w ksztacie piramidy. A ci mali
go™cie _ mali posa§cy, oni byli bardzo wyczerpani. Patrzyli
na wschód.
„‚‚ A ja byem w tej wizji w Tucson, w Arizonie. Byo to tak
przedstawione w tym celu, bo On chcia, Œebym tego nie
przeoczy, gdzie to miao miejsce. Ja wa™nie odczepiaem opian
pustynny z moich spodni. Powiedziaem: NuŒe, wiem, Œe to jest
wizja, i wiem, Œe jestem koo Tucson. Ja wiem, Œe te mae ptaszki
co™ reprezentuj.” A one patrzyy we wschodnim kierunku.
Nagle zdecydoway siŸ do odlotu i odleciay na wschód.
„‚ƒ A skoro tylko odleciay, przyleciaa konstelacja wiŸkszych
ptaków. One wyglday jak goŸbie _ miay ostre, spiczaste
skrzyda, poniekd szarego koloru, trochŸ ja™niejszego koloru,
niŒ mieli ci pierwsi mali posa§cy, a leciay bardzo szybko na
wschód.
„‚„ A kiedy zniknŸy z moich oczu, odwróciem siŸ znowu, by
patrzeø na zachód, i tam siŸ to wydarzyo. Nastpi wybuch,
który rzeczywi™cie zatrzs ca ziemi.
30
MÓWIONE S~OWO
„‚… Nie przeoczcie tego teraz. A wy, którzy suchacie ta™my,
zrozumcie to na pewno wa™ciwie.
„‚† Najpierw nasta wybuch. Ja my™laem, Œe to brzmiao jak
przeamanie bariery d›wiŸku, czy jakkolwiek to nazywacie,
kiedy samoloty przekraczaj szybko™ø d›wiŸku, a ten d›wiŸk
przychodzi z powrotem na ziemiŸ. On po prostu zagrzmia i
zatrzs wszystkim. Mogo to byø podobne do wielkiego
oskotu gromu i byskawicy. Lecz ja nie widziaem byskawicy.
Ja tylko usyszaem to wielkie uderzenie gromu, które siŸ
rozlego jakby na poudnie ode mnie; w kierunku Meksyku.
„‚‡ Lecz on zatrzs ziemi, a kiedy siŸ to stao, ja cigle
patrzyem na zachód. I daleko w Wieczno™ci zobaczyem
przychodzc konstelacjŸ czego™. Wygldao to, jak by to byy
mae punkty. Mogo ich byø nie mniej niŒ piŸø, a nie wiŸcej niŒ
siedem. Lecz one byy w ksztacie piramidy, podobnie jak ci
inni posa§cy, którzy przyszli przedtem. Gdy siŸ to stao, Moc
Wszechmogcego Boga podniosa mnie do góry, Œebym siŸ z
nimi spotka.
„‚ˆ I ja ich cigle widzŸ. Nie opu™cio mnie to. Osiem dni
przeminŸo, a ja wciŒ jeszcze nie mogŸ tego zapomnieø. Nigdy
nie miaem niczego, co by mnie tak bardzo niepokoio, jak to.
Moja rodzina wam powie.
„‚‰ Ja widziaem tych anioów ze skrzydami zoŒonymi do
tyu, przylatujcych prŸdzej niŒ szybko™ø d›wiŸku. Oni
przyszli z Wieczno™ci, jakby w okamgnieniu. Niewystarczajco
na to, by mrugnø okiem, po prostu mgnienie oka. Oni tam
byli. Nie miaem czasu liczyø. Nie miaem wiŸcej czasu, niŒ
tylko na spojrzenie. PotŸŒni, wielcy, peni mocy, ™nieŒnobiali
anioowie z wysuniŸtymi skrzydami i gowami. I oni przybyli
_ Fiuu _ fiuu!” A kiedy to siŸ stao, zostaem porwany do
góry do tej konstelacji piramidy.
„‚Š Pomy™laem sobie: NuŒe, to jest to.” Byem cay
zdrŸtwiay i powiedziaem: O rety! To oznacza, Œe nastpi
wybuch, który mnie zabije. Jestem teraz u ko§ca mej
pielgrzymki. MuszŸ tego nie mówiø mojej rodzinie, kiedy mnie
opu™ci ta wizja. Nie chcŸ, aby o tym wiedzieli, lecz mój
Niebia§ski Ojciec powiadomi mnie teraz, Œe mój czas jest
sko§czony. I ja tego nie bŸdŸ mówi mojej rodzinie, bo by siŸ
martwili o mnie: Bowiem on lada chwila odejdzie.’ Ci
anioowie przyszli po mnie a ja zostanŸ teraz niebawem zabity
w pewnego rodzaju eksplozji.”
„‚‹ Potem mi przyszo, kiedy znajdowaem siŸ w tej
konstelacji: Nie, to nie oznacza to. Gdyby ciŸ to u™miercio,
u™miercio by to równieŒ Józefa,” a ja syszaem, Œe Józef mnie
woa.
„ƒ‚ Potem siŸ znowu odwróciem i pomy™laem: Panie BoŒe,
co oznacza ta wizja?” Zastanawiaem siŸ nad tym.
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
31
„ƒƒ A potem przyszo to do mnie, nie by to gos _ po prostu to
przyszo do mnie. O! To s Anioowie Pa§scy, którzy przyszli,
aby mi daø nowe polecenie.” A gdy to pomy™laem, podniosem
moje rŸce i powiedziaem: O Panie Jezu, co bŸdziesz mia dla
mnie do wykonania?” A ta wizja opu™cia mnie. Niemal ca
godzinŸ nie miaem czucia.
„ƒ„ Teraz wiecie, czym s bogosawie§stwa od Pana. Lecz Moc
Pa§ska jest cakiem inna. Moc Pa§ska w takich sytuacjach _ ja
J odczuwaem wiele, wiele razy przedtem w wizjach, lecz
nigdy w takiej mierze. Czowiek to odczuwa jako pen czci
boja›§.” Ja byem tak przestraszony, Œe w obecno™ci tych Istot
byem sparaliŒowany.
„ƒ… Ja mówiŸ PrawdŸ. Jak powiedzia Pawe: Ja nie kamiŸ.”
Nigdy nie przyapali™cie mnie, Œebym mówi co™ bŸdnego o
czym™ takim. Co™ siŸ lada chwila wydarzy!
„ƒ† Potem po chwili powiedziaem: Panie Jezu, jeŒeli ja mam
zostaø u™miercony, oznajmij mi to, a ja nie bŸdŸ mówi o tym
mojej rodzinie. Lecz je™li to jest co™ innego, oznajmij mi to.”
Nie byo jednak Œadnej odpowiedzi.
„ƒ‡ Potem, gdy Duch opu™ci mnie, my™lŸ, Œe na okoo pó
godziny lub wiŸcej, powiedziaem: Panie, jeŒeli to zatem
oznacza, Œe ja zostanŸ u™miercony, a Ty jeste™ gotów ze mn na
ziemi, i ja zostanŸ teraz zabrany do Domu _ jeŒeli tak jest, to
bardzo dobrze. To jest w porzdku.” Powiedziaem wiŸc: Je™li
tak jest, daj mi to wiedzieø. Ze™lij na mnie ponownie Swoj
moc. Potem bŸdŸ wiedzia, Œe nie mam o tym mówiø mojej
rodzinie, czy komu™ innemu, bowiem Ty robisz przygotowania,
by przyj™ø i zabraø mnie std.” A ja^ I nic siŸ nie stao.
Czekaem chwilŸ.
„ƒˆ Potem powiedziaem: Panie Jezu, jeŒeli to nie oznaczao
tego, a oznacza to, Œe Ty masz co™ dla mnie do wykonania, a
zostanie mi to objawione pó›niej, to ze™lij Swoj moc.” I Ona
mnie niemal wysadzia z tego pokoju!
„ƒ‰ Znalazem siŸ gdzie™ w kcie. Syszaem, jak moja Œona
próbowaa gdzie™ zatrz™ø drzwiami. Drzwi do sypialni byy
zamkniŸte. A ja miaem BibliŸ otwart i czytaem^ ja nie
wiem, lecz byo to, my™lŸ, w li™cie do Rzymian 9. rozdzia,
ostatni werset:
Oto kadŸ na Syjonie kamie§ wŸgielny i skaŸ
zgorszenia, kosztowny kamie§ wŸgielny, a kto w niego
uwierzy, nie bŸdzie zawstydzony.”
„ƒŠ Pomy™laem: To dziwne, Œe to czytaem.” Duch ogarnia
mnie cigle w tym pokoju! Zamknem BibliŸ i staem tam.
„ƒ‹ Podszedem do okna. Bya okoo dziesita godzina lub
wiŸcej. Podniosem moje rŸce i powiedziaem: Panie BoŒe, ja
tego nie rozumiem. To jest dla mnie dziwny dzie§. A ja jestem
niemal nieprzytomny.”
32
MÓWIONE S~OWO
„„‚ I dalej powiedziaem: Panie, co to znaczy? Pozwól mi to
przeczytaø jeszcze raz, jeŒeli to jeste™ Ty.” NuŒe, to brzmi
dziecinnie. Podniosem BibliŸ i otwarem j. Byo to tam
znowu, na tym samym miejscu _ Pawe mówicy ydom, Œe
próbowali^ mówicy Rzymianom, Œe ydzi próbowali To
przyjø przez uczynki, ale dzieje siŸ to przez wiarŸ, któr w To
wierzymy.
„„ƒ OtóŒ, odtd by to dla mnie okropny czas. Widzicie teraz,
gdzie ja stojŸ. Ja nie wiem, co siŸ dzieje! Ja nie wiem, co mam
powiedzieø.
„„„ Lecz teraz, pozwólcie mi teraz, od teraz przez nastŸpnych
piŸtna™cie do dwudziestu minut, pozwólcie mi tutaj teraz co™
powiedzieø. PamiŸtajcie, te wizje nigdy nie zawiody, ani jeden
raz. Teraz mam zamiar wziø jedno miejsce Pisma na chwilŸ,
je™li zwrócicie uwagŸ, w Objawieniu w 10. rozdziale.
Pozwólcie, Œe to teraz powiem: JeŒeli wizja dotyczy Pisma
šwiŸtego, jej wykad moŒe byø podany tylko na podstawie
Pisma šwiŸtego. A zatem, pragnŸ, aby™cie to poczyli razem.
„„… NuŒe, wy, którzy jeste™cie obecni oraz wy, którzy suchacie
ta™my, mówcie to na pewno w ten sposób, jak ja to mówiŸ,
poniewaŒ moŒna to bardzo atwo ›le zrozumieø.
„„† Czy siŸ ™pieszycie? [Zgromadzenie mówi: Nie” _ wyd.]
Dobrze, Wa™nie^ DziŸkujŸ wam, Œe siŸ zachowujecie tak
cicho i mile.
OtóŒ: Siódmy anio^”
„„‡ NuŒe, panowie, (jak to zatytuowaem) czy to jest znak
czasu ko§ca? Gdzie my Œyjemy? Która to jest pora dnia?
Podobnie jak ten zmŸczony wojownik, który wstaje w nocy,
zapala ™wiato i patrzy na zegar, aby zobaczyø, która godzina.
Moj modlitw jest: BoŒe, pozwól nam zapaliø šwiato!”
„„ˆ Ja siŸ znajdujŸ w straszliwym pooŒeniu, gdyby™cie to tylko
wiedzieli. PamiŸtajcie, mówiŸ wam to w Imieniu Pa§skim: Ja
wam powiedziaem prawdŸ i co™ siŸ lada chwila wydarzy!
„„‰ Ja nie wiem. NuŒe, wy którzy suchacie ta™m, zrozumcie to.
Ja nie wiem. Mam zamiar spróbowaø _ co™ przyszo do mnie
wczoraj, kiedy siedziaem w moim pokoju. Nie mówiŸ, Œe to
jest prawda. Byo to tylko co™, co siŸ poruszao w moim sercu,
kiedy chodziem po pododze.
„„Š Powinienem by pój™ø _ wziø sobie wolno na krótki czas i
pój™ø z Charlie’m _ udaø siŸ z nim na polowanie na jeden
dzie§, zanim siŸ bŸdziemy musieli rozej™ø.
„„‹ Pozwólcie mi powiedzieø, Œe dlatego, iŒ odchodzŸ na
zachód, to nie znaczy, Œe opuszczam t kaplicŸ. To jest zbór,
który mi da Pan Bóg. Tutaj jest moja gówna kwatera. Wa™nie
tutaj pozostanŸ. Ja idŸ tylko w posusze§stwie do rozkazu,
który mi by dany przez wizjŸ. Mój syn, Billy Paul, pozostanie
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
33
moim sekretarzem. Moje biuro bŸdzie wa™nie tutaj, w tej
kaplicy. Z pomoc BoŒ bŸdŸ tutaj, kiedy ten budynek zostanie
wyko§czony, aby wygosiø Siedem PieczŸci. A wszystkie
ta™my, które nagrywam, lub cokolwiek innego, zostan
nagrane tutaj w tym zborze. A wa™nie tutaj, na ile mi
wiadomo, jest miejsce, gdzie mogŸ gosiø z wiŸksz wolno™ci,
niŒ gdziekolwiek indziej na caym ™wiecie _ z powodu tej
grupy ludzi tutaj, którzy wierz i s godni i trzymaj siŸ tego.
Tutaj czujŸ siŸ jak w domu. To jest to miejsce. A jeŒeli
zwrócili™cie uwagŸ, w tych snach byo powiedziane to samo,
rozumiecie, gdzie ma byø ten Pokarm.
„…‚ NuŒe, ja nie wiem, co leŒy w przyszo™ci _ lecz wiem, Kto
trzyma przyszo™ø. A to jest najwaŒniejsze.
„…ƒ Zatem BoŒe, jeŒeli siŸ mylŸ, przebacz mi i zamknij moje
usta, Panie, na wszystko, co by nie byo Twoj wol. Ja to
czyniŸ tylko dlatego, bo jestem tym przejŸty, Panie. Oby to ci
ludzie zrozumieli _ jestem tylko tym przejŸty.
„…„ Ja my™lŸ, Œe wykad nie przyszed bezpo™rednio dlatego,
poniewaŒ to byo przez suwerenno™ø Boga _ poniewaŒ wierzŸ,
Œe to jest napisane tutaj w Biblii dla mnie. A zatem, je™li to jest
biblijne, to tylko Pismo šwiŸte moŒe podaø do tego wykad. A
jeŒeli to prawda, bracie, siostro, nie chcŸ was straszyø, lecz
bd›my raczej bardzo ostroŒni teraz. My siŸ przygotowujemy,
by^ co™ siŸ lada chwila wydarzy. Ja to mówiŸ teraz peen
czci i w boja›ni BoŒej. A wy my™licie, Œe ja bym tutaj stan^
A wy, suchacze, wierzycie nawet, Œe ja jestem prorokiem. Ja
nie twierdzŸ, Œe nim jestem.
„…… Pobudk dla mnie byo to. W ubiegym roku powiedziaem,
Œe to jedyna rzecz, któr widzŸ: przebudzenie w tym narodzie
przeminŸo _ w tym narodzie w kaŒdym razie. Wyruszyem w
podróŒ ewangelizacyjn _ wielu z was wyjechao razem ze
mn. O, to byo dobre. PrzeŒywali™my wspaniae chwile, mie
zgromadzenia, wielkie tumy ludzi, lecz to po prostu nie
zaspokoio potrzeby.
„…† W tym roku wyjeŒdŒam równieŒ w podróŒ misyjn. Skoro
to tylko bŸdzie moŒliwe, pojadŸ do Afryki, do Indii i dookoa
caego ™wiata, jeŒeli bŸdŸ móg, na dalsz podróŒ misyjn.
„…‡ JeŒeli to nie zda egzaminu, to ja nie bŸdŸ pi wody ani
przyjmowa pokarmu, wystpiŸ na któr™ z tych wysokich gór i
pozostanŸ tam tak dugo, dopóki mi Bóg nie odpowie w jaki™
sposób. Ja nie mogŸ tak Œyø. Nie mogŸ po prostu dalej gosiø.
„…ˆ To tutaj jest moŒe odpowied›. Ja nie wiem. Dopóki On
mnie nie zmieni.” Czy sobie przypominacie t wizjŸ okoo trzy
tygodnie temu, jak staem w so§cu i wygaszaem kazanie
zgromadzeniu”? Wy wszyscy byli™cie tutaj ubiegej niedzieli.
Wy ludzie tutaj otrzymujecie juŒ wiele tygodni ta™my i jeste™cie
tutaj, kiedy one s nagrywane, i wy rozumiecie te sprawy,
34
MÓWIONE S~OWO
poniewaΠja teraz porusz٠po prostu te sprawy, a wy je
obserwujecie. Nawet kaŒda najdrobniejsza sprawa, która bya
powiedziana, wskazuje wprost na to, wiŸc to musi byø wykad.
Ja nie wiem. Wa™nie dlatego mówiŸ, panowie, czy to jest to?
„…‰ WierzŸ, Œe siódmy anio” z Objawienia 10. jest posa§cem
siódmego wieku ko™cioa z Objawienia 3, 14. Przypomnijcie
sobie. Pozwólcie, Œe to przeczytam. ZajrzŸ, gdzie to mogŸ
przeczytaø. NuŒe, by to siódmy anio.
Lecz w dniach, kiedy siódmy anio siŸ odezwie (7.
werset) i zacznie trbiø, dokona siŸ tajemnica BoŒa,
jak to zwiastowa sugom swoim, prorokom.”
„…Š Zwrócili™cie teraz uwagŸ, Œe to by anio. A jest to anio
siódmego wieku ko™cioa, bowiem tutaj jest powiedziane, Œe to
jest siódmy anio” siódmego wieku ko™cioa. Znalazem to,
je™li chcecie zobaczyø, kto _ gdzie ten anio jest, Objawienie 3,
14. Jest to anio do laodycejskiego ko™cioa.”
„…‹ Przypominacie sobie teraz, jak to tam byo powiedziane o
anioach i wiekach ko™cioa. A teraz, w tym _ to siŸ dokadnie
zazŸbia z tymi Siedmiu PieczŸciami, o których bŸdŸ gosi. A
Siedem PieczŸci, o których bŸdŸ chcia gosiø, je™li one przyjd
w tym czasie, to siedem napisanych PieczŸci. A te Siedem
PieczŸci, jak wiecie, s po prostu manifestacj siedmiu anioów
siedmiu ko™cioów. Lecz jest Siedem innych PieczŸci, które s z
tylnej strony tej KsiŸgi _ One s na zewntrz Biblii. Zwróøcie
uwagŸ, przejdziemy do tego za chwilŸ.
„†‚ NuŒe, zanim to rozpocznŸ, czy jeste™cie znuŒeni? Czy by™cie
chcieli powstaø i zamieniø swoje miejsca? [Zgromadzenie
mówi: Nie” - wyd.] Suchajcie zatem uwaŒnie.
„†ƒ Siódmy anio z Objawienia 10, 7. jest posa§cem do
siódmego wieku ko™cioa. Rozumiecie? ZwaŒajcie teraz. A w
dniach^” Spójrzcie teraz tutaj.
Lecz w dniach, kiedy siódmy anio siŸ odezwie i
zacznie trbiø, dokona siŸ tajemnica BoŒa^”
„†„ Ten posaniec trbi teraz, ten siódmy anio tutaj; on trbi
swoje Poselstwo do laodycejskiego ko™cioa. ZauwaŒcie, jakie
on ma Poselstwo. NuŒe, to nie byo dla pierwszego anioa, Ono
mu nie byo dane; drugiemu anioowi, trzeciemu, czwartemu,
pitemu, szóstemu. Lecz wa™nie siódmy anio ma tego rodzaju
Poselstwo. Co to byo? ZauwaŒcie, jakiego rodzaju poselstwo
on ma: Doko§czyø wszystkie tajemnice BoŒe, które s
zapisane w tej KsiŸdze.” Siódmy anio rozwikuje wszystkie
tajemnice, które zostay z lu›nymi ko§cami, pozostawione
przez te organizacje i denominacje. Siódmy anio zgromadza je
razem i doprowadza do zako§czenia ca tajemnicŸ. OtóŒ, to
wa™nie mówi Biblia: Doprowadza do zako§czenia tajemnicŸ
napisanej KsiŸgi.”
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
35
„†… Zwróømy teraz uwagŸ na kilka z tych tajemnic, a jeŒeli
chcecie, zanotujcie je sobie. Najpierw wezmŸ to, co Scofield
mówi tutaj w ew. Mateusza 13. JeŒeli sobie chcecie zanotowaø
niektóre z nich, o ile nie macie Biblii Scofielda. MoŒecie sobie
przeczytaø, czym s wedug jego mniemania niektóre z tych
tajemnic. Zatem, 11. werset:
A On, odpowiadajc rzek: Wam dane jest^ (Jego
uczniom)^ Wam dane jest znaø tajemnice Królestwa
Niebios, ale tamtym nie jest dane.”
„†† Tajemnice _ tutaj jest tajemnica.” Tajemnic jest miejsce
Pisma _ jest to ukryta poprzednio Prawda, a teraz objawiona
przez Boga, lecz pozostaje cigle nadprzyrodzony element,
pomimo tego, Œe przyszo objawienie. WiŸksze tajemnice i
wielkie tajemnice to:
„†‡ Numer jeden: Tajemnica Królestwa Niebios. Jest to
tajemnica, o której mówimy obecnie. Ew. Mateusza 13, 3 _ 50.
„†ˆ Drug tajemnic jest tajemnica za™lepienia Izraela podczas
tego wieku. Rzymian 11. 25, wraz z kontekstem.
„†‰ Trzeci tajemnic jest tajemnica przeniesienia do nieba
Œyjcych ™wiŸtych na ko§cu czasu tera›niejszego wieku. 1.
Koryntian 15, a równieŒ 1. Tesaloniczan 4, 14 _ 17.
„†Š Czwart tajemnic jest Ko™ció Nowego Testamentu jako
jedno Ciao, skadajce siŸ zarówno z ydów i z pogan. Efezów
3. 1 _ 11, Rzymian 16. 25, a takŒe Efezów 6. 19, Kolosensów 4. 3.
„†‹ Pit tajemnic jest Ko™ció jako Oblubienica Chrystusa.
Efezów 5. 28 _ 32.
„‡‚ Szóst tajemnic jest Œyjcy Chrystus, ten sam wczoraj,
dzisiaj i na wieki. Galacjan 2, 20. i ydów 13, 8. i wiele innych,
podobnych miejsc.
„‡ƒ Siódm tajemnic jest Bóg, mianowicie Chrystus, jako
uciele™niona penia Bóstwa, w Którym wszelka Boska mdro™ø
i poboŒno™ø zostaa przywrócona czowiekowi.
„‡„ Dziewit tajemnic jest tajemnica nieprawo™ci, któr
znajdujemy w 2. Tesaloniczan, i tak dalej.
„‡… Dziesit tajemnic jest siedem gwiazd w Objawieniu 1, 20.
Wa™nie niedawno to omawiali™my. Siedem gwiazd siedmiu
ko™cioów, siedmiu posa§ców,” i tak dalej.
„‡† Jedenast tajemnic jest tajemnica Babilonu _
nierzdnicy. Objawienie 17, 5 _ 7.
„‡‡ To s niektóre tajemnice, które ten siódmy anio powinien
rozwikaø _ ca tajemnicŸ” _ wszystkie tajemnice BoŒe.
I kolejne:
„‡ˆ Obym to powiedzia z boja›ni a nie odnosi to do samego
siebie, lecz odnosi to do Anioa BoŒego.
36
MÓWIONE S~OWO
„‡‰ Nasienie wŸŒa, które byo ukryt tajemnic poprzez
wszystkie te lata.
„‡Š ~aska doprowadzajca do porzdku _ nie nieaska, lecz
rzeczywista, prawdziwa aska.
„‡‹ Nie co™ takiego, jak wieczne ponce pieko. Czowiek
bŸdzie pon milion lat, lecz wszystko, co jest Wieczne, nie ma
ani pocztku, ani ko§ca; a pieko zostao stworzone.
Wszystkie te tajemnice!
„ˆ‚ Tajemnica Chrztu Duchem šwiŸtym bez sensacji, lecz
Osoba Chrystusa, dokonujca w tobie tych samych uczynków,
które czyni On.
„ˆƒ Tajemnica wodnego chrztu, gdzie skrajny trynitarianizm
wniós do niego tytuy Ojca, Syna i Ducha šwiŸtego.” A
tajemnica Bóstwa zostaa wypeniona w chrzcie w ImiŸ Jezusa
Chrystusa, który mia Ko™ció przyjø w tym czasie, zgodnie z
KsiŸg Objawienia.
To s niektóre z tych tajemnic!
„ˆ„ Sup Ognia powróci ponownie. Amen! [Brat Branham
klasn trzykrotnie w swoje donie _ wyd.] To jest ta rzecz,
która siŸ miaa staø, a my to ogldamy.
O, mogliby™my i™ø dalej wymieniajc te tajemnice!
„ˆ… Widzimy ten Sup Ognia, który prowadzi dzieci Izraela _
ten sam Sup Ognia, który powali Saula na drodze do
Damaszku, i ten sam Sup Ognia przychodzi w tej samej Mocy,
czyni te same sprawy, i objawia to samo Sowo, i trzyma siŸ
Sowo w Sowo Biblii.
„ˆ† Gos trby oznacza trbŸ Ewangelii.” A gos trby w
Biblii oznacza: Przygotujcie siŸ na biblijn wojnŸ.” Czy to
notujecie? Biblijna wojna!
„ˆ‡ Pawe powiedzia, je™li to sobie chcecie zanotowaø _ 1.
Koryntian 14, 8. Pawe powiedzia: JeŒeli Trba wyda
niewyra›ny d›wiŸk, jak bŸdzie czowiek wiedzia, na co siŸ ma
przygotowaø?” A jeŒeli ona nie wydaje biblijnego d›wiŸku,
potwierdzonego _ potwierdzenia przez manifestacjŸ BoŒego
Sowa, jak poznamy, Œe jeste™my na ko§cu czasu?
„ˆˆ JeŒeli ono mówi, Œe oni wierz, iŒ Jezus Chrystus jest tym
samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, lecz odrzucaj Jego znaki i
cuda, dziŸki którym caa natura uwierzya w Niego, a równieŒ
cay Ko™ció uwierzy w Niego dziŸki nim, jak siŸ dowiemy, w
jaki sposób siŸ przygotowaø?
„ˆ‰ Kto™ wystpi z kartk, na której wszystko nakre™li, a kto™
inny wystpi z inn spraw i nakre™li to cae w sprzeczno™ci
do tego pierwszego. Kto™ wystpi i powiedzia, Œe to jest To,
powracajc do tego. A inni napisali ksiŸgi i tym podobnie.
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
37
„ˆŠ Lecz Bóg przychodzi w Mocy Swego zmartwychwstania! I
kto bŸdzie mówi przeciw Temu? Je™li Jezus Chrystus jest tym
samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, On czyni to samo, co On
czyni wczoraj, dzisiaj i na wieki. Oto, co powinien czyniø ten
anio _ zebraø te tajemnice, te lu›ne ko§ce, przy których ludzie
byli w kropce.
„ˆ‹ Zwróøcie uwagŸ, jeŒeli ona wydaje niewyra›ny d›wiŸk,
niebiblijny, któŒ siŸ moŒe przygotowaø? Lecz trba _ czy
zwrócili™cie uwagŸ, Œe w kaŒdym z tych wieków, jak wam
mówiem o ko™ciele, który wystpi na scenŸ, tam zabrzmiaa
trba i PieczŸø zostaa zerwana. Trba oznacza wojnŸ. JeŒeli
ona nie wydaje biblijnego d›wiŸku, co potem?
Lecz pozwólcie, Œe wam to przypomnŸ. Nie przeoczcie tego
teraz.
„‰‚ Zwróøcie uwagŸ, kaŒdy wiek ko™cioa mia swego posa§ca.
My to wiemy. Pawe by pierwszym posa§cem. Gdy
zabrzmiaa pierwsza trba, a Pierwsza PieczŸø zostaa
zerwana, Pawe by pierwszym posa§cem, jak stwierdzili™my.
Co on uczyni? Ogosi wojnŸ (komu?) _ ortodoksyjnemu
ko™cioowi, dlatego, Œe nie uwierzy w znak Mesjasza, który im
Jezus przedoŒy. Patrzcie, oni to powinni byli poznaø! Oni Go
powinni byli poznaø!
„‰ƒ Przypomnijcie sobie, Pawe przyszed na ko§cu tego wieku
_ wszyscy posa§cy przyszli na ko§cu ich wieku. A w czasie
ko§ca te sprawy s przyniesione na jaw.
„‰„ Pawe, znajc Pismo i wiedzc, Œe Jezus by Mesjaszem,
chodzi z miejscowo™ci do miejscowo™ci i uderza przy pomocy
Pisma w te synagogi, i zosta wyrzucony z kaŒdej z nich. AŒ w
ko§cu strzs proch ze swoich stóp i zwróci siŸ do pogan. Co to
byo? Trbienie trby, anio _ posaniec, który tam sta ze
Sowem! O moi drodzy! Nie zaprzepa™øcie tego teraz. Sowo! A
Pawe uderza w kaŒd z tych synagog przy pomocy wykadu
Sowa BoŒego bez Œadnej domieszki. To go kosztowao jego
Œycie.
„‰… JakŒe, mogliby™my przej™ø do Ireneusza, tego posa§ca do
nastŸpnego wieku ko™cioa!
„‰† I do ™w. Martina w nastŸpnym wieku ko™cioa, gdy zaczŸto
rozwijaø doktrynŸ Nikolaitów, gdy zaczŸa wchodziø do niego.
I oni uderzali w ten wiek. šwiŸty Martin uderza w swój wiek.
„‰‡ A nastŸpnie Luther, pity posaniec, on uderza przy
pomocy Sowa BoŒego w katolicki ko™ció. Sprawiedliwy z
wiary Œyø bŸdzie” _ powiedzia on, oraz: To nie jest dosowne
ciao Chrystusa” i rzuci komuniŸ na podogŸ, i wyszed, i
uderza w katolicki ko™ció. Ta trba brzmiaa wa™ciwie. Czy
tak? [Zgromadzenie mówi: Amen” _ wyd.]
38
MÓWIONE S~OWO
„‰ˆ John Wesley powsta w dniach anglika§skiego ko™cioa,
gdy mówiono: Nie ma wiŸcej powodu mieø przebudzenia” i
ono zaniko. Ale John Wesley powsta z poselstwem drugiego
dziea aski, po™wiŸceniem, i on trbi na ten anglika§ski
ko™ció trb Ewangelii _ przygotowa go do wojny. To siŸ
zgadza. On to uczyni.
„‰‰ Teraz jeste™my w laodycejskim wieku, w którym na nowo
uczyniono denominacje: metodystów, baptystów, prezbiterian,
luteran, zielono™witkowców. A my wygldamy, Œeby
przyszed prorok, aby trbi w tym wieku i odwróci ich z
powrotem od ich nieprawo™ci.
„‰Š NuŒe, jeŒeli taki by trend poprzez wszystkie wieki, to czy
Bóg zmieni Swój trend w tym czasie? [Zgromadzenie mówi:
Nie” _ wyd.] On tego nie moŒe zmieniø. On musi postŸpowaø
cigle tak samo.
„‰‹ PamiŸtajcie, ten posaniec by siódmym anioem i on mia
wziø wszystkie te tajemnice i zebraø je. Zwróøcie uwagŸ,
siódmy anio mia uderzaø w bogaty laodycejski ko™ció.
Jestem bogaty i wzbogaciem siŸ, i niczego nie potrzebujŸ.”
On powiedzia: Ty jeste™ poŒaowania godnym nŸdzarzem,
biedakiem, ™lepym i nagim, a nie wiesz o tym.” Takie byo jego
Poselstwo.
„Š‚ O BoŒe, po™lij nam nieustraszonego proroka z TAK MÓWI
PAN, Œeby potwierdzone Sowo BoŒe poruszao siŸ przez niego
i udowodnio, Œe on jest posany od Boga. A kiedy on przyjdzie,
on uderzy w te wieki. On to na pewno uczyni. On nastawi
laodycejski ko™ció przeciwko sobie. Oczywi™cie, on to uczyni.
Oni to uczynili w kaŒdym innym wieku. Nie zmieni siŸ to w
tym wieku. Musi siŸ staø tak samo.
„Šƒ Zwróøcie teraz uwagŸ na laodycejski ko™ció. Posaniec
zako§czy _ laodycejski, siódmy anio zako§czy wszystkie
tajemnice, które zostay pogubione w poprzednich bitwach o
PrawdŸ.
„Š„ Powsta Luther, ale on nie mia caej Prawdy. On mia
tylko usprawiedliwienie. Racja!
„Š… Za nim przyszed kolejny posaniec imieniem John Wesley
z po™wiŸceniem. On Jej teŒ nie mia. Biblia mówi o tym.
Filadelfijski ko™ció!
„Š† Potem przychodzi laodycejski wiek ko™cioa z chrztem
Duchem šwiŸtym, ale oni To zupenie pogmatwali i weszli
zaraz z powrotem do formalizmu, podobnie jak uczynili
wówczas na pocztku.
„Š‡ Kiedy _ On jest z wygldu jak Alfa i Omega.” Jego rŸka
leŒaa w jednym kierunku, a druga w drugim _ Pierwszy i
Ostateczny.”
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
39
Jego Duch przypad w Dniu PiŸødziesitym i napeni t
grupŸ.
„Šˆ Ona stopniowo wysychaa, aŒ przesza przez ciemne wieki.
Siedem Zotych šwieczników _ siedem wieków ko™cioa. Ten
ostatni by najbardziej oddalony od Niego. Byo to tysic _
niemal tysic lat ciemnych wieków katolickiego ko™cioa.
„Š‰ Luther zacz przynosiø nastŸpne ™wiato _ trochŸ bliŒej
do Sowa.
NastŸpne ™wiato przyszo trochŸ bliŒej.
„ŠŠ Kolejne ™wiato, Laodycja. Potem ono powrócio dokadnie
tak, jak na pocztku. Ale zaraz stracio swój blask w tym
samym zamieszaniu, jak na pocztku. Czy nie rozumiecie, co
mam na my™li? [Zgromadzenie mówi: Amen” _ wyd.]
„Š‹ ZwaŒajcie teraz. Zostao tam zgubione wiele Prawdy.
Dlaczego? Inni zawierali kompromisy odno™nie Prawdy. Lecz
siódmy posaniec nie zawiera kompromisu odno™nie niczego!
On zbiera wszystkie te lu›ne ko§ce _ zgromadza je wszystkie.
A podczas jego trbienia Dokona siŸ caa tajemnica BoŒa.” O!
Bóg go posa. Wszystkie ukryte tajemnice zostay dokonane,
kiedy on^ Zostao mu to objawione. Przez co? JeŒeli to s
ukryte tajemnice, ten czowiek musi byø prorokiem. I czy nie
przebrali™my tego wszystkiego po prostu i nie zobaczyli™my, Œe
prorok, który przyjdzie w ostatecznych dniach, bŸdzie tym
wielkim Eliaszem, którego wygldali™my? [Zgromadzenie
mówi: Amen” _ wyd.] Bowiem te tajemnice, które s ukryte
dla teologów, bŸd musieø zostaø objawione przez Boga. A
Sowo przychodzi tylko do proroka. [Amen.”] I my to wiemy.
On bŸdzie drugim Eliaszem, jak byo obiecane. O, moi drodzy!
Poselstwo, które on przyniesie, to bŸd tajemnice, dotyczce
wszystkich tych spraw.
„‹‚ My mamy wodny chrzest. Wszystko to jest pomieszane. To
siŸ zgadza. Jeden pokrapia, jeden polewa, jeden bierze Ojca,
Syna i Ducha šwiŸtego.” Jeden przyjmuje to. Jeden chrzci trzy
razy twarz do przodu _ raz dla Boga imieniem Ojciec,”
drugi raz dla Boga imieniem Syn,” trzeci raz dla Boga
imieniem Duch šwiŸty.” Inni znów mówi: Wy jeste™cie w
bŸdzie, musicie chrzciø w ten sposób _ trzykrotnie gow do
tyu.” I och, co za baagan!
„‹ƒ Lecz caa ta sprawa zostaa wyja™niona, bowiem istnieje
tylko jeden Bóg, a Jego ImiŸ brzmi Jezus Chrystus. I nie ma
innego Imienia pod Niebem, przez które mogliby™my byø
zbawieni.” Nie ma Œadnego tekstu Pisma, nigdzie w Biblii,
gdzie by kto™ zosta kiedykolwiek ochrzczony w jaki™ inny
sposób, niŒ w ImiŸ Jezusa Chrystusa. Ani jeden raz nie zosta
kto™ z nowego zboru, wzglŸdnie z Ko™cioa Jezusa Chrystusa
kiedykolwiek pokropiony, polany wod, czy co™ innego. Ani
40
MÓWIONE S~OWO
jeden raz nie posuŒono siŸ ceremoni: ChrzczŸ ciŸ w ImiŸ
Ojca, Syna i Ducha šwiŸtego.” To s wyznania wiary i tym
podobnie.
„‹„ A w tej walce o prawdŸ te ko§ce zostay pogubione; lecz
Bóg powiedzia, Œe zostan znowu przywrócone w ostatecznych
dniach. Ja przywrócŸ, mówi Pan.” Niedawno przebierali™my
to w Drzewie Oblubienicy.” BŸdzie do tego potrzebny prorok.
Biblia mówi, Œe on bŸdzie tutaj. To siŸ zgadza. Malachiasz 4.
mówi, Œe on bŸdzie tutaj, i my wierzymy, Œe on bŸdzie. My siŸ
go spodziewamy. My wygldamy jego manifestacji. Zobaczymy
potwierdzone Sowo BoŒe.
„‹… BŸdzie tylko kilku, którzy To zrozumi. Jak byo w dniach
Noego, tak bŸdzie w czasie Przyj™cia Syna Czowieczego.” Ilu
zostao ocalonych? PiŸø dusz. W dniach Lota zostao ocalonych
rzeczywi™cie tylko troje. Jego Œona wysza, ale zginŸa. Tak
bŸdzie w czasie Przyj™cia Syna Czowieczego.” Tylko bardzo
mao bŸdzie zbawionych _ zabranych do nieba w tym czasie.
Jedn z tych tajemnic jest, Œe Ko™ció zostanie zabrany do góry,
podobnie jak zosta zabrany Lot. Lot zosta wyprowadzony z
miasta. Noe zosta zabrany do góry, a Ko™ció zostanie zabrany
do góry równieŒ. Jeden wszed, jeden wyszed, a jeden idzie do
góry. Widzicie, tak jest, dokadnie, doskonale.
„‹† Przychodzi Sowo. KsiŸga, która jest zapisana wewntrz,”
zostaje potem uzupeniona, kiedy wszystkie te tajemnice
zostan zako§czone, aby zostay ogoszone. Zatem, pozwólcie
mi, Œebym to jeszcze raz przeczyta, Œeby™cie byli pewni.
Spójrzcie teraz:
Lecz w dniach gosu siódmego anioa (ostatniego
anioa), kiedy on zacznie trbiø, dokona siŸ tajemnica
BoŒa^”
„‹‡ Zatem, czym jest tajemnica BoŒa” _ jedna z nich? Pawe
powiedzia w 1. Tymoteusza 3. My™lŸ, Œe to tam jest: A
zaprawdŸ wielka jest tajemnica poboŒno™ci: Bowiem Bóg by
zamanifestowany w ciele, (my™my siŸ Go dotykali, widzieli™my
Go), zosta wziŸty w górŸ do Chway, ™wiadczyli o nim
anioowie, zosta potwierdzony tutaj na ziemi.” By to Bóg!
Oczywi™cie, to jest wielka tajemnica, lecz ona jest cakiem
rozwizana. Nie Ojciec, Syn i Duch šwiŸty” _ trzej Bogowie,
lecz jeden Bóg w trzech urzŸdach. Ojcostwo w czasie MojŒesza,
Synostwo w czasie Chrystusa, Duch šwiŸty w tym okresie
czasu. Trzy sfery dziaalno™ci tego samego Boga _ nie trzej
Bogowie. Ta tajemnica jest obecnie dokonana. Biblia mówi, Œe
powinna byø. Kiedy^
„‹ˆ Pewnego dnia widziaem, jak naukowcy próbowali mnie
konfrontowaø z tym, co oni zazwyczaj mawiaj, kiedy
powiedziaem: KaŒdy, kto uwierzy, Œe Ewa zjada jabko!”
OtóŒ, ich nauka mówi, widzieli™cie pewnego dnia w gazecie
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
41
wielkie nagówki: Ona jada morelŸ.” Nonsens! Czy to by j
uwiodo? [Zgromadzenie mówi: Nie” _ wyd.] Oczywi™cie, Œe
nie. Rozumiecie? Oni po prostu^ To wa™nie my™la Kain, wy
wiecie, i on przyniós to samo z powrotem, lecz Bóg nie przyj
jego ofiary. A Abel, sprawiedliwy _ jemu zostao objawione, Œe
to bya krew i on przyniós krew.
O BoŒe, ten ko™ció i wiek, w którym Œyjemy!
„‹‰ KsiŸga, która jest zapisana wewntrz,” jest doko§czona
potem, kiedy ten anio przestaje, (proszŸ, zrozumcie to teraz)
kiedy zostanie zako§czone Poselstwo siódmego anioa _ ta
tajemnica Bóstwa, tajemnica nasienia wŸŒa, oraz wszystkie
inne tajemnice, dotyczce wszystkich tych spraw.
„‹Š Wieczne Synostwo, jak o tym mówi. Jak On moŒe byø
Wiecznym Synem, skoro Wieczno™ø nie zaczŸa siŸ nigdy, ani
siŸ nigdy nie sko§czy? A syn jest kim™, kto zosta poczŸty. Jak
to moŒe daø sens?
„‹‹ Jak moŒe istnieø wieczne pieko, skoro pieko zostao
stworzone? Ja wierzŸ w ponce pieko. Oczywi™cie, Biblia tak
mówi. Lecz zostanie zniszczone. Biblia mówi: Bogosawiony,
nad którym wtóra ™mierø mocy nie ma.” Rozumiecie? Widzicie,
nie zostaniecie zniszczeni przez wtór ™mierø! Ta pierwsza to
fizyczna ™mierø. Druga jest duchow ™mierci, kiedy wszystko
zostanie zako§czone. Dusza która grzeszy, umrze ™mierci.”
BŸdziesz karany za swoje grzechy, moŒe setki tysiŸcy lat, lecz
nie moŒe istnieø wieczne pieko, bo Biblia mówi, Œe pieko
zostao stworzone. Jak ono moŒe byø stworzone a przy tym
wieczne? JeŒeli kiedykolwiek byo^ Biblia mówi, Œe pieko
zostao stworzone dla diaba i jego anioów. A zatem, je™li
zostao stworzone, to nie moŒe byø wieczne. Bowiem wieczne,
wszystko wieczne nie miao nigdy pocztku, ani nie miao
ko§ca.
…‚‚ Wa™nie dlatego nie moŒemy umrzeø; bowiem my byli™my
zawsze. My jeste™my czŸ™ci Boga _ latoro™l Boga, a On jest
jedyn Wieczn Istot, jaka istnieje. [Brat Branham stuka trzy
razy w kazalnicŸ _ wyd.] Amen. Wy nie moŒecie wiŸcej
umrzeø, bo Bóg nie moŒe umrzeø, poniewaŒ jeste™cie Wieczni
wraz z Nim. Amen! Niechaj to przyjdzie! Alleluja! Mimo
wszystko zaczynamy byø poniekd znuŒeni z powodu tego
doczesnego skazitelnego namiotu.”
…‚ƒ Zwróøcie uwagŸ: Napisana KsiŸga,” poniewaŒ ten anio
zako§czy wszystkie te usugi z lu›nymi ko§cami, które na
skutek walki, w której walczy Luther, w której walczy
Wesley, i w której walczyli zielono™witkowcy^ Lecz
przychodzi kto™,” mówi Biblia, Œe w dniach, kiedy on bŸdzie
trbi, wszystkie te tajemnice^” Unitarianie pobiegli za
Imieniem Jezus.” Trynitarianie pobiegli za Ojcem, Synem i
Duchem šwiŸtym” tak samo, jak uczyniono wówczas na
42
MÓWIONE S~OWO
Soborze Nicejskim, ta sama rzecz. Oba ruchy byy w bŸdzie.
Lecz teraz, na ™rodku drogi _ w Pi™mie leŒy Prawda. Czy
widzicie, gdzie siŸ znajdujemy? Anio Pa§ski!
…‚„ Zwróøcie uwagŸ na Objawienie 5, 1. Suchajcie tego teraz.
I widziaem w prawej doni tego, który siedzia na
tronie ksiŸgŸ zapisan wewntrz (to pismo byo w
™rodku)^ i na zewntrz, zapieczŸtowan siedmioma
pieczŸciami.”
…‚… Zatem to pismo znajduje siŸ wewntrz tej KsiŸgi, lecz z
tylnej strony miaa Siedem PieczŸci _ na Jej grzbiecie, one nie
byy napisane w tej KsiŸdze. Teraz mówi Jan _ ten, który
podaje objawienie. PamiŸtajcie zatem, One nie byy napisane w
tej KsiŸdze. W dniach gosu siódmego anioa dokona siŸ
wszelka tajemnica, która jest zapisana w niej.” BŸdzie o to
zatroszczone w tym czasie. Czy widzicie teraz, co mam na
my™li? [Zgromadzenie mówi: Amen” _ wyd.] Czy nadŒacie za
mn? [Amen.”] Zatem nasta czas, aby zostao objawionych
siedem gosów z Objawienia 10. Kiedy ta KsiŸga jest
zako§czona, pozostaa tylko jedna rzecz, a mianowicie siedem
tajemniczych gosów gromów, które byy zapisane na tylnej
stronie tej KsiŸgi, których Jan nie ™mia zapisaø. Pozwólcie, Œe
to przeczytam.
I widziaem innego potŸŒnego anioa, zstŸpujcego
z nieba, odzianego w obok, z tŸcz wokoo gowy,
którego oblicze ja™niao jak so§ce, nogi za™ jego byy
jak supy ognia.
A w rŸku swoim mia otwart ksiŒeczkŸ. (Widzicie,
obserwujcie to teraz) ^I postawi praw nogŸ swoj
na morzu, lew za™ na ldzie.
I zawoa gosem wielkim, jako ryczy lew. A gdy
przesta woaø, mówio siedem gromów gosy swoje.
(ZwaŒajcie!)
A gdy odmówio siedem gromów gosy swoje,
chciaem pisaø^”
…‚† Byo tam co™ powiedziane. Nie byo to tylko brzmienie. Co™
zostao wypowiedziane. On to chcia zapisaø.
Ale usyszaem gos z nieba, mówicy do mnie^”
…‚‡ Patrzcie, gdzie byy te gosy i te Gromy _ nie w Niebie, na
ziemi! Te Gromy nie wyday swoich gosów z niebios, one
mówiy z ziemi.
Chciaem pisaø, ale usyszaem gos z nieba
mówicy do mnie: Zapie-^ (duŒ liter: Z-a-p-i-e-cz-Ÿ-t-u-j) ZapieczŸtuj to, co mówio siedem gromów, a
nie pisz tego.”
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
43
…‚ˆ Jest to na tylnej stronie, kiedy ksiŒka jest zako§czona. On
nie powiedzia: Na przedniej stronie.” On powiedzia: Na
tylnej stronie,” potem gdy to wszystko zostao uzupenione.
Potem te gosy Siedmiu Gromów _ to jest jedyna rzecz, która
pozostaa z tej KsiŸgi, która nie zostaa objawiona. One nawet
nie s zapisane w tej KsiŸdze.
…‚‰ O, moi drodzy! yczŸ sobie, Œebym to móg zrozumieø, Œeby
ludzie mogli rzeczywi™cie zro-^ Nie zaprzepa™øcie, nie
przeoczcie tego, proszŸ, tym razem nie. PrzygotowujŸ siŸ, by
was opu™ciø. Nie zaprzepa™øcie tego! JeŒeli kiedykolwiek
suchali™cie, to suchajcie!
…‚Š Te PieczŸcie s na tylnej stronie tej KsiŸgi. A w tym
czasie, kiedy trbi siódmy anio, wszystkie tajemnice, które s
zapisane w tej KsiŸdze, s zako§czone.” A bezpo™rednio po
tym ta KsiŸga, która zostaa otwarta i zapisana wewntrz, jest
zamkniŸta, Tajemnice BoŒe s dokonane.” A to s tajemnice
BoŒe _ odej™cie Ko™cioa i wszystkie inne sprawy. Tajemnice
siŸ sko§czyy.” Gdy ten siódmy anio wybada kaŒd tajemnicŸ,
to one s zako§czone. Niechby to by ktokolwiek. Cokolwiek
by to byo. BoŒe Sowo nie moŒe zawie™ø, a On powiedzia:
Ale we dni gosu anioa siódmego, gdy bŸdzie trbi,
dokona siŸ tajemnica BoŒa, jako opowiedzia sugom
swoim prorokom.”
…‚‹ Wszystkie te sprawy, o, podobnie jak Rzym, który jest
wszetecznic, a wszystkie protestanckie ko™cioy, denominacje,
które siŸ staj denominacjami podug niej i stay siŸ jej
nierzdnicami. Rozumiecie? Wszystkie te tajemnice, o których
mówili prorocy, zostan objawione wa™nie tutaj w tej ostatniej
godzinie.
…ƒ‚ A kiedy powstanie siódmy anio w laodycejskim wieku i
zacznie trbiø na prawdziwej Trbie, poniewaŒ To bŸdzie w
sprzeczno™ci, oni Temu nie uwierz. Oni Temu na pewno nie
uwierz. Lecz bŸdzie to inspirowany prorok, poniewaŒ w Œaden
sposób nie moŒna sobie Tego wyobraziø.
…ƒƒ Czowiek próbuje sobie wyobraziø trójcŸ i siwieje mu
gowa i wariuje. Nikt nie potrafi tego zrozumieø. Oni cigle
wierz, Œe Ewa zjada jabko, i wszystkim tym sprawom.
Bowiem to jest tradycja, której siŸ trzymali ludzie _ dokadnie
taki stan, w jakim Jezus zasta ko™ció.
…ƒ„ Lecz bŸdzie to musia byø prorok prowadzony przez Boga,
Œeby Sowo BoŒe mogo przyj™ø do niego z prawdziwym
wykadem objawienia Jezusa Chrystusa. A wiŸc musi to byø w
ten sposób. BoŒe dopomóŒ nam!
…ƒ… Zatem Kiedy rozlega siŸ jego gos,” nuŒe, jest to TAK
MÓWI PAN. My mamy jasno w tej sprawie. Kiedy on wygasza
swoje Poselstwo, ogasza wojnŸ; podobnie jak Pawe uczyni
44
MÓWIONE S~OWO
ortodoksyjnemu ko™cioowi, podobnie jak uczynili pozostali,
tak jak Luther, Wesley _ przeciw organizacji. Kiedy on
ogasza wojnŸ i mówi im: Oni kami i to nie jest Prawda! I
zwodz ludzi!” Gdy on To wypowiada, wy Tego nie moŒecie
przeoczyø. To nie zawiedzie, poniewaŒ on bŸdzie potwierdzony
Sowem BoŒym. Wy dokadnie poznacie, co To jest. A kiedy on
To wypowie, on zatrbi, aby wywoaø z Babilonu: Wynijd›cie
z niego, ludu mój, a nie bd›cie uczestnikami jego grzechów.”
Bóg go posya! Nie przegapcie tego.
…ƒ† Zatem, gdy on zacznie trbiø, tajemnica zostanie
dokonana. Zwróøcie teraz uwagŸ: Potem jest czas, Œeby zostay
objawione gosy Siedmiu PieczŸci z Objawienia 10. Czy to
rozumiecie? [Zgromadzenie mówi Amen” _ wyd.] Gdy
wszystkie tajemnice tej KsiŸgi zostay zako§czone! Biblia
mówi tutaj, Œe on uko§czy te tajemnice.
…ƒ‡ Kiedy ludzie wówczas w minionych wiekach walczyli o
PrawdŸ, oni walczyli o usprawiedliwienie. Przez pewien czas
szli naprzód. Po™wiŸcenie! Oni walczyli o to, walczyli o tamto.
Oni walczyli o to. Co oni uczynili? Oni siŸ zaraz odwrócili i
zorganizowali siŸ w tym. To samo uczynili zielono™witkowcy,
bapty™ci, prezbiterianie, luteranie _ wszyscy uczynili to samo
_ odwrócili siŸ zaraz i uczynili t sam rzecz.
…ƒˆ A Biblia mówi w Objawieniu 17, Œe one to uczyni _ stara
matka wszetecznica i jej córki: TAJEMNICA, BABILON.”
Biblia mówi tutaj, Œe to bŸdzie jedna z tajemnic, która zostanie
odsoniŸta. Protestanci _ nierzdnice, popeniajcy duchowy
nierzd,” prowadz ludzi do denominacji przy pomocy swego
kubka nieprawo™ci” _ doktryny ludzkiego pochodzenia, a
odcigaj ludzi od ›róda napenionego Krwi, z którego
pynie obficie Moc Wszechmogcego Boga, by zamanifestowaø
Jezusa Chrystusa! To jest prawd. Zatem Bóg bŸdzie udziela
Temu poparcia; On to juŒ uczyni i On to bŸdzie dalej wspiera.
Lecz kiedy siŸ to urzeczywistni, to Sowo zostao wykonane.
…ƒ‰ Teraz pozostaa tylko jedna rzecz. Jest to Siedem Gromów,
których nie wiemy. A one nie zagrzmiayby na próŒno.
…ƒŠ Bóg nie czyni czego™, by siŸ tylko bawiø. My siŸ bawimy i
postŸpujemy gupio, ale Bóg nie. U Boga jest wszystko Tak”
albo Nie.” On siŸ po prostu nie wygupia. On nie buja. On
my™li to, co mówi, i On nie mówi niczego, jeŒeli to nie ma
jakiego™ znaczenia.
…ƒ‹ A Siedem Gromów wprost tutaj w objawieniu Jezusa
Chrystusa, One s jak™ tajemnic. Czy Biblia nie mówi, Œe To
jest Objawienie Jezusa Chrystusa”? [Zgromadzenie mówi:
Amen” _ wyd.] Patrzcie, istnieje wiŸc jaka™ ukryta tajemnica
odno™nie Tego. Uhm! Co To jest? Zawiera To Siedem Gromów.
Bowiem Jan chcia To wa™nie zapisaø, lecz Gos zstpi z
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
45
Niebios i rzek: Nie pisz Tego, lecz zapieczŸtuj To. ZapieczŸtuj
To. Umie™ø To na tylnej stronie tej KsiŸgi.” Musi To zostaø
objawione. To s tajemnice.
…„‚ NuŒe, rozwizali™my te sprawy dziŸki Duchowi šwiŸtemu.
On nam powiedzia: To nie byy jabka. Bya to sprawa
seksu.” On nam powiedzia te rzeczy. Nikt nie moŒe siŸ przed
Tym ostaø. W moim Œyciu jeszcze nie widziaem kaznodziei,
który by siŸ z Tym zgadza. Lecz ja ich prosiem^
…„ƒ Wy wiecie, kiedy staem przed nimi w Chicago _ okoo 350
kaznodziei. Wy niewiasty tutaj, z Chicago, wy tam byy™cie i
syszay™cie o tym.
…„„ A Pan powiedzia mi o tym trzy wieczory przedtem. On
powiedzia: Oni ci chc nastawiø puapkŸ.” On powiedzia:
Sta§ tutaj koo okna, a ja ci to pokaŒŸ.” On powiedzia: Pan
Carlson i Tommy Hicks spotkaj siŸ z tob jutro rano i bŸd
chcieli pój™ø na ™niadanie, a ty powiedz Tomowi, Œeby pozosta.
Lecz” _ powiedzia On _ Oto, w jaki sposób to bŸdzie
wygldaø: Powiedz im, Œe nie bŸd mieø tego zebrania w tym
pomieszczeniu, o którym my™l. BŸd go mieø na innym
miejscu.” On powiedzia: Nie bój siŸ, Ja bŸdŸ z tob.” To jest
dla mnie wystarczajco dobre.
…„… NastŸpnego poranka przyszed pan Carlson, prezes
Biznesmenów Penej Ewangelii i powiedzia _ zatelefonowa
mi i powiedzia: Bracie Branham, pragnŸ spoŒyø ™niadanie z
tob.”
…„† Ja odrzekem: Dobrze.” (Powiedziaem sobie: UwaŒaj,
Tommy Hicks bŸdzie tam równieŒ.”)
…„‡ Zeszli™my na dó do lokalu Town and Country” i on rzek:
OtóŒ, bracie Branham, o, to jest jeden^”
Ja powiedziaem: Tommy, czy zrobisz mi przysugŸ?”
Oczywi™cie, bracie Branham.”
Powiedziaem: Zastanawiam siŸ, czy by™ ty przemawia za
mnie?”
On powiedzia: O, ja _ ja tego nie mogŸ zrobiø.”
…„ˆ Ja powiedziaem: Dlaczego? Ja sko§czyem tylko siedem
klas i ja _ ja bŸdŸ mówi empire, zamiast umpire. Rozumiecie?
Ja nie wiem, jak mam mówiø przed nimi, a tam bŸdzie Ogólne
Stowarzyszenie Kaznodziei w Chicago. Jak ja bŸdŸ mówi
przed nimi z moim wyksztaceniem siedmiu klas, Tommy? Ty
jeste™ doktorem Bóstwa.” Dalej powiedziaem: Ty bŸdziesz
wiedzia, jak przemawiaø, ja nie.”
On powiedzia: Bracie Branham, ja bym tego nie móg
uczyniø.”
…„‰ Ja powiedziaem: Dlaczego? Ja ci juŒ tyle razy zrobiem
przysugŸ.” Przedstawiem to naprawdŸ otwarcie.
46
MÓWIONE S~OWO
…„Š A brat Carlson powiedzia: O, bracie Branham, on tego
nie moŒe zrobiø.”
Ja powiedziaem: Dlaczego?”
On odrzek: OtóŒ, my, to^ to^ to^ to^”
…„‹ Ja powiedziaem: Wiesz dlaczego? Ty wiesz dlaczego, ale
nie chcesz mi powiedzieø. Oni mi nastawili puapkŸ.”
……‚ Ja powiedziaem: Bracie Carlson, wy macie pomieszczenie
w hotelu, tam gdzie mieli™my bankiet innym razem, prawda?”
Tak.”
Ja powiedziaem: Wy go nie otrzymacie.”
……ƒ On odrzek: OtóŒ, bracie Branham, ja juŒ za to wpaciem
zaliczkŸ.”
……„ Ja powiedziaem: Nie dbam o to, co macie, to siŸ tam nie
odbŸdzie. To jest pomieszczenie zielonego koloru. My bŸdziemy
w pomieszczeniu koloru brzowego. Ja bŸdŸ w tyle w kcie. Dr
Mead bŸdzie siedzia po prawej stronie. Tamten mŸŒczyzna
ciemnej cery bŸdzie siedzia tutaj razem ze swoj Œon, i tak
dalej. BŸdzie tam kapan Buddy i bŸdzie siedzia po mojej
prawej stronie na drugim ko§cu rzŸdu,” i jak oni bŸd ubrani.
……… I dalej mówiem: Ty wiesz, o co chodzi, Tommy. Ty wiesz,
Œe Ogólne Stowarzyszenie Kaznodziei w Chicago ma mnie
zamiar wyzwaø w sprawie chrztu w ImiŸ Jezusa Chrystusa.’
Ogólne Stowarzyszenie Kaznodziei w Chicago ma mnie zamiar
wyzwaø w sprawie dowodu Ducha šwiŸtego’ _ mówienia w
jŸzykach. Oni mnie maj zamiar wyzwaø w sprawie nasienia
wŸŒa’ i w sprawie goszenia o asce.’”
……† Tommy siŸ rozejrza i powiedzia: Na lito™ø bosk!” Dalej
powiedzia: My™lŸ, Œe tam nawet nie pójdŸ.”
Ja powiedziaem: Tak, ty tam przyjdziesz.”
……‡ A nastŸpnego dnia, ten czowiek, który przyj t zaliczkŸ,
odda mu j z powrotem i powiedzia: My tu mamy orkiestrŸ.
Zarezerwowali™my go juŒ przedtem, ale zapomnieli™my o tym i
zgubio siŸ to; musimy go daø orkiestrze i wy go nie moŒecie
mieø.” I poszli™my do lokalu Town and Country.”
……ˆ Przyszedem tam tego poranka, a oni tam wszyscy stali.
Gdy usiadem za stoem, tam w tyle, czekaem, aŒ sko§cz
™niadanie. Rozgldaem siŸ i patrzyem na nich, ot tak. My
mieli™my ™niadanie w pokoju. Wyszli™my i usiedli™my tam, a
tam znajdowao siŸ Ogólne Stowarzyszenie Kaznodziei w
Chicago. Spogldaem w ich kierunku. KaŒdy przedstawia siŸ
jako dr filozofii, praw, Q. U. S. T., i wszystkimi moŒliwymi
tytuami tego rodzaju. Ja tam po prostu siedziaem i suchaem
ich, aŒ z tym sko§cz. A brat _ brat Carlson powsta. On
powiedzia: Panowie^”
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
47
……‰ A wy wszyscy znacie Hanka Carlsona. Tam jest, zapytajcie
go. OtóŒ, mamy to tutaj na ta™mie. Je™li sobie chcecie kupiø t
ta™mŸ, jest do dyspozycji. Chopcy j maj.
……Š On powiedzia: Panowie, najpierw przedstawiam wam
brata Branhama.” On rzek: Wy wszyscy moŒe nie zgadzacie
siŸ z nim z powodu jego Nauki, lecz pozwólcie, Œe wam co™
powiem. Trzy dni temu siedzieli™my w pewnym lokalu, a jeŒeli
ten mŸŒczyzna nie powiedzia mi wszystkiego, co siŸ wydarzyo
dzisiaj rano, to ja nie stojŸ tutaj. On mi powiedzia, Œe wszyscy
macie zamiar stawiaø mu pytania odno™nie jego Nauki. On mi
powiedzia, Œe ja nie otrzymam tamtego pomieszczenia, i Œe
bŸdziemy tutaj. Powiedzia mi dokadnie, gdzie bŸdzie siedzia
dr Mead i wszyscy inni ludzie, zupenie dokadnie, i oni s
tutaj.” On powiedzia: MoŒe siŸ z nim nie zgadzacie, lecz ja
mówiŸ jedno, on jest nieustraszony w tym, co o tym my™li.”
On rzek: NuŒe, bracie Branham, teraz masz sowo ty.”
……‹ Ja powiedziaem: Zanim rozpoczniemy^” Czytaem o
tym, co czyniem tego poranka: Nie byem nieposuszny tej
Niebia§skiej wizji.” Powiedziaem: Zaatwmy to teraz. NuŒe,
wy wszyscy mówicie, Œe jeste™cie doktorami Bóstwa, a ja stojŸ
tutaj sam.” Powiedziaem: JeŒeli mi chcecie zadawaø pytania
odno™nie chrztu w ImiŸ Jezusa, rozpoczniemy z tym najpierw.
Ja chcŸ, aby jeden z was wzi swoj BibliŸ i stan tutaj koo
mnie, w sprawie czegokolwiek, co nauczaem.” Powiedziaem:
Sta§ tutaj koo mnie i obal To na podstawie Sowa BoŒego!”
Czekaem, ale nikt nic nie powiedzia. Powiedziaem: ProszŸ,
Œeby kilku z was przyszo tutaj i stanŸo koo mnie.” Potem
rzekem: Co siŸ z wami dzieje? A jeŒeli siŸ boicie stanø tutaj
koo mnie, to siŸ mnie nie czepiajcie.”
…†‚ To nie jestem ja, którego siŸ obawiaj. Jest to Anio
Wszechmogcego Boga. I oni wiedz, Œe je™li On móg mi
powiedzieø, Œebym przyszed^ Oni byli nawet chytrzejsi, niŒ
sobie my™laem. Oni mieli na tyle rozumu, Œe tam nie stanŸli.
Uhm. Wiecie, czowiek by juΠw wielu sytuacjach, w takich
sytuacjach równieŒ. Lecz oni nie przyszli. O co im chodzi, jeŒeli
to jest tak wielkie, i oni wiedz, Œe to jest tak prawdziwe?
…†ƒ Nagraem to na ta™mŸ i jestem gdziekolwiek i z kaŒdym
bratem gotowy rozmawiaø o tym po chrze™cija§sku. Nie bŸdŸ
siŸ z nikim sprzecza, lecz chcŸ, Œeby™cie przyszli i obalili
cokolwiek z Tego w oparciu o Sowo. Nie w oparciu o wasz
podrŸcznik, nie w oparciu o to, co rzek dr Taki-i-taki, albo ™w.
Taki-i-taki. Ja chcŸ wiedzieø, co powiedzia Bóg. To jest
podstawa. Ja chcŸ wiedzieø, czym Ona jest. Oni tego nie czyni.
…†„ Spójrzcie zatem, je™li to jest czas, Œeby siedem gosów^ a
kiedy ta KsiŸga jest zako§czona, jest czas, Œeby tych siedem
gosów z Objawienia 10. zostao objawionych. Zwróøcie zatem
uwagŸ. Suchajcie.
48
MÓWIONE S~OWO
…†… Ja was juŒ nie bŸdŸ trzyma zbyt dugo. Ja wiem, Œe was
wyczerpujŸ; jest za dwadzie™cia minut dziesita godzina.
[Zgromadzenie mówi: Nie. Kontynuuj!” _ wyd.] Suchajcie
teraz uwaŒnie. Ja wiem, Œe stoicie na nogach i zmieniacie swoje
pozycje, i tym podobnie. BŸdŸ siŸ cieszy, kiedy kaplica
zostanie wyko§czona i nie bŸdziemy musieli byø tak
natoczeni. MoŒemy zajø cay dzie§, Œeby To gosiø.
…†† ZwaŒajcie teraz. Zwróøcie uwagŸ, te siedem gosów to
gromy, uderzenia.
BoŒe, dopomóŒ nam! Panie, przebacz mi, jeŒeli siŸ mylŸ.
…†‡ ZadajŸ wam pytanie. Kiedy zabrzmia ten gos, rozleg siŸ
oskot gromu. Czy zauwaŒyli™cie, Œe kiedy Siedem PieczŸci,
które nastŸpuj po siedmiu wiekach ko™cioa _ kiedy zostaa
otwarta Pierwsza PieczŸø, zagrzmia grom? Pierwsza PieczŸø w
tej KsiŸdze zostaa otwarta i zagrzmia grom. Czy Pierwsza
PieczŸø na zewnŸtrznej stronie tej KsiŸgi nie zostanie otwarta
w ten sam sposób? [Zgromadzenie mówi: Amen” _ wyd.] Bóg
nie zmienia Swego programu. Przejd›my do Objawienia 6.
I widziaem, gdy otworzy Baranek jedn z owych
pieczŸci i syszaem jedno z czterech zwierzt mówice
jako gos gromu: Chod› i patrz.”
…†ˆ NuŒe, tam nie byo dalszego gromu. A kiedy zostaa
otwarta ostatnia PieczŸø, w Niebiosach by okres pó godziny
milczenia.” Ale gdy zostaa otwarta Pierwsza PieczŸø, rozlego
siŸ uderzenie gromu.
…†‰ O zborze, czy by to mogo byø? Czy jeste™my juŒ tak daleko?
Przyjaciele, rozmy™lajcie! MoŒe tak. Ja mam nadziejŸ, Œe tak
nie jest, ale co, je™li tak jest? Co oznaczao to uderzenie gromu?
Przed Bogiem i przed t otwart Bibli, nie kamiŸ. Uderzenie,
które zatrzŸso ziemi!
…†Š A kiedy Pierwsza PieczŸø z tych Siedmiu zostaa otwarta w
Biblii, on siŸ rozleg, tylko jeden, lecz byo to uderzenie, które
zatrzŸso ca t spraw _ grom. A zatem, je™li zostan otwarte
te PieczŸcie, które s na tylnej stronie, czy równieŒ nie zagrzmi
grom? Ja nie wiem. Nie mogŸ powiedzieø.
…†‹ Tam by grom _ Pierwsza PieczŸø, a t PieczŸci by grom.
Trba zostaa odpieczŸtowana w tamtym czasie i ta Trba
brzmiaa w Dniu PiŸødziesitym, oczywi™cie. Nie bŸdŸ do tego
przechodzi.
…‡‚ Zatem je™li ta wizja bya biblijna, ta wizja, o której mówiŸ,
któr widziaem ubiegej soboty rano. Byo to przed
tygodniem. Je™li _ pamiŸtajcie o tym tutaj, je™li ta wizja bya
biblijna, musi zostaø wyoŒona przy pomocy Pisma, wzglŸdnie
musi byø kontynuacj tego samego Pisma! [Brat Branham
przerywa _ wyd.] Ja po prostu czekaem, aby to do was
wsiko. JeŒeli^
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
49
…‡ƒ To, co ja widziaem _ ja nie wiem, co to byo, lecz ja jestem
wystraszony na ™mierø! Czy jeste™my wyczerpani? Czy jeste™my
na ko§cu? Przypomnijcie sobie, ten Anio powiedzia, Œe kiedy
siŸ to stanie, On przysig: Czasu juŒ wiŸcej nie bŸdzie.”
Chciabym wiedzieø, czy to rzeczywi™cie pojmujemy.
…‡„ Mówicie: OtóŒ, wyglda na to, Œe bŸdzie grzmieø po
caym^” Bracie, On przyjdzie w tej chwili, której siŸ nie
spodziewasz. Usyszysz To po raz ostatni.
…‡… Czy To jest teraz jasne? Kiedy zostaa otwarta Pierwsza
PieczŸø _ ta PieczŸø, która bya wewntrz tej KsiŸgi, to te
tajemnice zostay wygoszone: usprawiedliwienie, po™wiŸcenie,
rzymskokatolicki ko™ció, protestanci! A skoro ich wszystkie
mae bitwy i inne sprawy zostawiy te lu›ne ko§ce _ te
nierozwikane sprawy w Sowie BoŒym, przychodzi siódmy
anio, zbiera je wszystkie i wyja™nia je. Rozumiecie? A potem
on zako§czy. Siedem Gromów wyda swoje gosy.
…‡† Kiedy Jan zacz pisaø, powiedzia: Nie pisz Tego, lecz
zapieczŸtuj To.”
…‡‡ Pierwsza PieczŸø zostaa otwarta” _ z tych PieczŸci w tej
KsiŸdze; Ona zostaa odpieczŸtowana przez grom. Uch!
…‡ˆ JeŒeli to jest Pismo, ono moŒe byø tylko^ JeŒeli jakie™
miejsce Pisma jest czym™, ono powinno byø z Biblii^
…‡‰ Jest to tak samo, jak wy mi nie moŒecie powiedzieø, Œe
istnieje taka rzecz jak czy™ciec” i temu podobne rzeczy. Nie
ma takiego miejsca Pisma w Biblii, które by to popierao. Wy
mi nie moŒecie opowiadaø o takich sprawach, jak o ksiŸdze
Machabejczyków, przy czym oni mogli byø w porzdku. A ta
Czwarta ksiŸga Daniela, gdzie anio chwyci go za czuprynŸ
na gowie i postawi na ziemi.” Takie brednie jak ta nie miay
nigdy miejsca w Biblii. Gdzie Jezus z Nazaretu zrobi maego
ptaszka z gliny, przymocowa mu nogi i powiedzia: Fiuu! Leø,
may ptaszku’” _ to niedorzeczno™ø. W Biblii nie ma niczego,
na czym by to moŒna oprzeø. WiŸc ona nie buja^ Tumacze _
Bóg zatroszczy siŸ nawet, Œeby tumacze nie dodali do niej
takich dogmatów i niedorzeczno™ci. MoŒe to byli dobrzy ludzie,
ci Machabejscy bracia. Oni byli takimi. Ja nie mówiŸ, Œe oni
nie byli dobrymi lud›mi, lecz to nie byo biblijne.
…‡Š Ona jest cakowitym objawieniem Jezusa Chrystusa. Nic
nie moŒe byø do Niej dodane, albo ujŸte z Niej.” A gdyby™my to
umie™cili w Niej, to by nie harmonizowao z reszt Pisma. W
Biblii jest 66 ksig, a ani jedno Sowo nie jest w sprzeczno™ci
do drugiego Sowa.
…‡‹ A zatem, je™li To jest kontynuacja gosu tych ostatnich
trb, wzglŸdnie tych ostatnich Siedmiu Gromów, które
wychodz _ te tajemnice, ostatnie PieczŸcie, bŸdzie siŸ To
musiao ostaø, wzglŸdnie wytrzymaø porównanie z reszt
50
MÓWIONE S~OWO
Pisma. A jeŒeli te pierwsze PieczŸcie w niej zostay
odpieczŸtowane z oskotem gromu, to te drugie PieczŸcie, które
s na odwrotnej stronie, zostan tak odpieczŸtowane równieŒ.
Obserwujcie, co siŸ dzieje. JeŒeli ta wizja bya zgodna z
Pismem, to musi zostaø wyoŒona w oparciu o Pismo lub byø
kontynuacj tego samego Pisma.
…ˆ‚ ZauwaŒcie, Objawienie 3. i 4. Siedem Gromów.” Siedem
Gromów, a zatem zwróøcie uwagŸ, 3 i 4. A co potem? PrzysiŸga
tego potŸŒnego Anioa, Œe czas zosta zako§czony.” Kiedy te
Gromy, rozumiecie, wyday swoje gosy, wtedy ten Anio^
…ˆƒ Pomy™lcie tylko o tym! Anio odziany w obok, a tŸcza
przymierza nad Jego Gow.” OtóŒ, wy wiecie, Kto to jest. On
stawia jedn nogŸ na ldzie a drug na morzu, podnosi Swoj
rŸkŸ i przysiŸga: Kiedy tych Siedem Gromów wydao swoje
Gosy, to czasu juŒ wiŸcej nie bŸdzie.’”
…ˆ„ A jeŒeli usuga tajemnic BoŒych jest zako§czona _ co,
jeŒeli to jest tych siedem tajemnic, które wychodz? A taki
pokorny may zbór, jak nasz, do którego przyszed
Wszechmogcy i mia wzgld na niski stan Swego ludu! Wy
mówicie: OtóŒ, ja my™lŸ, Œe tak nie jest.” MoŒe tak nie jest.
Lecz co, jeŒeli tak jest? Wtedy czas siŸ zako§czy. Czy
pomy™leli™cie o tym? We›cie to powaŒnie. MoŒe byø pó›niej, niŒ
sobie my™limy.
…ˆ… Te gwiazdy, które siŸ wówczas ustawiy w swojej
konstelacji! Ten Anio, który przyszed i powiedzia: Jako Jan
by posany, by zako§czyø Stary Testament i aby wprowadziø,
czy przedstawiø Chrystusa, twoje Poselstwo pozbiera te lu›ne
ko§ce i przedstawi Mesjasza, tuŒ przed Jego Przyj™ciem” _
Poselstwo ostatecznych dni.
…ˆ† ZauwaŒcie, potŸŒny Anio przysig przysiŸg, Œe Czasu
juŒ wiŸcej nie bŸdzie.”
…ˆ‡ NuŒe nie chcŸ was trzymaø zbyt dugo. ProszŸ, rozmy™lajcie
teraz o tym przez chwilŸ.
…ˆˆ Suchajcie wiŸc. Ten Anio zstpi z Niebios. Rozumiecie?
Ci inni, tych siedmiu anioów siedmiu ko™cioów byo
ziemskimi posa§cami. Lecz ten Anio^ Cae Poselstwo jest
zako§czone. Siódmy anio doprowadza do zako§czenia ca t
sprawŸ. A ten Anio przychodzi, nie na ziemiŸ _ On nie jest
czowiekiem z ziemi, jako ci posa§cy do wieków ko™cioa; to
jest zako§czone. Lecz ten Anio przynosi nastŸpne ogoszenie, a
anio znaczy tyle co posaniec.” I On zstŸpuje z Niebios
odziany w Sup Ognia, Obok, z tŸcz nad Swoj gow; a tŸcza
to przymierze. By to Chrystus _ Z jedn nog na ldzie, a
drug na morzu, i przysig, Œe Czasu juŒ wiŸcej nie bŸdzie.’”
Gdzie my jeste™my, panowie? Co to wszystko znaczy? Ja
wam zadajŸ pytanie.
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
51
…ˆ‰ Ci inni anioowie byli posa§cami _ lud›mi z tej ziemi. Lecz
ten Anio^ Jest napisane: Anioowi zboru laodycejskiego.”
Anioowi zboru efeskiego” _ posa§cy na ziemi, rozumiecie,
ludzie, posa§cy, prorocy, i tak dalej, do ko™cioa.
…ˆŠ Lecz ten Anio nie przyszed z ziemi. On zstpi z Niebios,
poniewaΠta tajemnica jest cakiem dokonana. A kiedy ta
tajemnica jest dokonana, Anio powiedzia: Czasu juŒ wiŸcej
nie bŸdzie” i Siedem Gromów wydao swoje gosy.
…ˆ‹ Co, jeŒeli to jest co™, co nas powiadamia, jak wej™ø do
Wiary ku Zachwyceniu! Czy tak jest? Czy pobiegniemy i
przeskoczymy przez mury? Czy wydarzy siŸ co™ lada chwila, a
te stare zepsute, nŸdzne ciaa zostan przemienione? Czy mogŸ
Œyø tak dugo, aby to zobaczyø, Panie? Czy to jest tak blisko, Œe
ja to zobaczŸ? Czy to jest ta generacja? Panowie, moi bracia, co
to za czas? Gdzie my jeste™my?
…‰‚ Spójrzmy na zegar, na kalendarz, Œeby zobaczyø, w jakim
czasie Œyjemy. Izrael znajduje siŸ w Palestynie, w swojej
ojczy›nie. Flaga, sze™cioramienna gwiazda Dawida sprzed dwu
tysiŸcy lat, (tak, niemal sprzed dwu i pó tysiŸcy lat), najstarsza
flaga powiewa. Izrael jest znowu w swojej ojczy›nie. Kiedy
figowe drzewo wypu™ci swoje pczki, ta generacja nie umrze _
nie przeminie _ nie przeminie, póki siŸ nie wypeni wszystkie
rzeczy.”
Narody siŸ zaamuj, Izrael siŸ budzi,
Znaki, które przepowiedzieli prorocy.
Dni pogan zliczone, strachem obciŒone,
Wróøcie rozproszeni w swój kraj.’
Odkupienia dzie§ zbliŒa siŸ,
Serca zamieraj w strachu.
Bd›cie peni Ducha, miejcie lampy czyste.
Spójrz w górŸ, twe odkupienie blisko!
Faszywi prorocy powstaj i kami,
Zapieraj siŸ BoŒych Prawd.
e Jezus Chrystus jest naszym Bogiem.
Wy wiecie, Œe to prawda!^?^
My pójdziemy w apostoów ™lad.
Odkupienia dzie§ zbliŒa siŸ.
Serca zamieraj w strachu.
Bd›cie peni Ducha, miejcie lampy czyste.
Spójrz w górŸ, twe odkupienie blisko!”
…‰ƒ Jest to moŒe bliŒej, niŒ sobie my™licie, mnie to wystraszyo!
O, ja nie wykonaem dosyø pracy! Gdzie my siŸ znajdujemy?
…‰„ Czasu wiŸcej nie bŸdzie.” On oznajmi, Œe czas przemin.
Co siŸ dzieje? Co siŸ dzieje? Czy by to mogo byø teraz, bracia?
Rozmy™lajcie powaŒnie! JeŒeli tak jest, to Siedem Gromów
stanowi szczyt tej piramidy.
52
MÓWIONE S~OWO
…‰… Czy sobie przypominacie Poselstwo piramidy? Jest to
Kamie§ Szczytowy. Czego on dokona? Duch šwiŸty nakry
poszczególnych ludzi i zapieczŸtowa ich, kiedy dodali™my do
naszej wiary: sprawiedliwo™ø, poboŒno™ø i wiarŸ, i tak dalej.
Dodajemy do tego cigle, aŒ mamy siedem rzeczy, a siódm
bya mio™ø, któr jest Bóg. Oto, w jaki sposób on czyni
jednostkŸ. On go nakrywa Kamieniem Szczytowym, pieczŸtuje
go Duchem šwiŸtym.
…‰† Zatem, jeŒeli tak jest, On ma siedem wieków ko™cioa, w
których On mia siedem tajemnic, które zostay rozgoszone, a
ludzie walczyli o to, by je przywróciø. A teraz przychodzi
Kamie§ Szczytowy, aby nakryø Ko™ció. Czy to oznaczaj te
Gromy, moi bracia? Panowie, czy znajdujemy siŸ u tego?
…‰‡ Junie, chcŸ teraz wziø twój sen. Patrzcie! Junior widzia
ten sen, zanim Poselstwo piramidy zostao w ogóle wygoszone,
miesice przedtem.
Wy powiecie: Co ma do tego sen?”
…‰ˆ Nabuchodonozorowi ™ni siŸ sen, który mówi o pocztku
wieku pogan i kiedy on siŸ zako§czy, którego wykad poda
Daniel. I dokadnie w tej sposób siŸ stao. Wypeni siŸ bez
reszty.
…‰‰ Czy zwrócili™cie uwagŸ na to pismo, które byo na tej skale?
Ja im podawaem wykad Tego. Oni byli podnieceni. To jest
tajemnica BoŒa,” która nie bya zrozumiana od lat. Czy by to
mogo byø to?
…‰Š A potem, zwróøcie uwagŸ. W jaki™ tajemniczy sposób ja
wziem do rŸki, z powietrza, ostre narzŸdzie, przy pomocy
którego otworzyem ten wierzchoek. A wewntrz znajdowa
siŸ biay granit, lecz do Tego nie byo wykadu. Nie byo tam
liter. Ja tego nie wytumaczyem, Juniorze. Ja tylko patrzyem
na to i powiedziaem braciom: Spójrzcie na to,” i to siŸ
wypenio dzisiaj wieczorem.
…‰‹ Podczas gdy oni To studiowali, ja wymknem siŸ na
zachód. W jakim celu? MoŒe dlatego, aby zrozumieø wykad
tego, co byo napisane w tym wierzchoku. Czy to mogo byø
to?
…Š‚ A Tamte uderzenia gromu owego poranka, które mn
porzdnie zatrzŸsy, aŒ siŸ podniosem w powietrze tak
wysoko, jak ten budynek, do konstelacji anioów, siedmiu
anioów w ksztacie piramidy. Czy to s te Gromy, które
wychodz na jaw? Czy by to mogy byø?
…Šƒ To jest wszystko wytumaczone. Wedug jego snu wszystko
jest zako§czone. Wedug BoŒego Sowa siódmy posaniec
zako§czy _ siódme Poselstwo zostanie zako§czone, a potem
Siedem Gromów. A on zobaczy kamie§ szczytowy odwalony.
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
53
…Š„ Przy czym wielu ludzi nawet nie wie, Œe istnieje Siedem
PieczŸci, które maj zostaø objawione. Czytaem na temat
Objawienia ksiŒki wielu ludzi, ale nigdy nie syszaem mówiø
o Nich. Oni Je przeskoczyli. Lecz byo wam powiedziane, Œe
One tam s.
…Š… Ja nie wiem, co to jest! Czy by to mogo byø to? BoŒe, bd›
nam mio™ciw! JeŒeli tak jest, jeste™my w bardzo powaŒnej
godzinie. NuŒe, chwileczkŸ tylko. Patrzcie. JeŒeli tak jest, i ta
tajemnica, która bya napisana na tych skaach, zostaa
zako§czona^
…Š† Ja siŸ cieszŸ, Œe siedzŸ w zborze razem z poboŒnymi lud›mi,
którym Bóg moŒe daø sen. CieszŸ siŸ, Œe mogŸ przedstawiø tym
mŸŒczyznom i niewiastom, którzy chodz do zboru Juniora i do
tego zboru, do zboru brata Neville, Œe na tym zgromadzeniu
siedz ludzie, którzy jak mówi Biblia: BŸd mieø sny w
ostatecznych dniach.” I tutaj to mamy, spójrzcie na to.
Wytrzymuje to porównanie ze Sowem.
…Š‡ Nie wiedziaem o tym nic, a rozlego siŸ uderzenie gromu i
oto przychodzi siedmiu anioów z Wieczno™ci. Ja
powiedziaem: Panie, co Ty bŸdziesz mia dla mnie do
zrobienia?” Nie byo mi to powiedziane. Byø moŒe muszŸ
najpierw pój™ø i stwierdziø to. Ja nie wiem. MoŒe tak nawet nie
jest, ja nie wiem. Ja mówiŸ tylko: Co, jeŒeli tak jest?” JeŒeli to
jest zgodne z Pismem, brzmi to bardzo podobnie do niego. Czy
tak nie my™licie? [Zgromadzenie mówi: Amen” _ wyd.]
…Šˆ Patrzcie. Spójrzcie zatem, ten kamie§ szczytowy nie zosta
wytumaczony. Rozumiecie? Udaj siŸ na zachód i powróø.”
WzglŸdnie, czy to jest to, czy to jest tych siedmiu anioów w tej
konstelacji, która przysza do mnie?
…Š‰ A kiedy spotkam siŸ z wami w Dniu zmartwychwstania,
zobaczycie, Œe nie kamiŸ. Bóg jest moim SŸdzi.
…ŠŠ WzglŸdnie, jest to ten drugi punkt szczytowy, o którym
mówiem owego dnia? Czy to jest co™, co wychodzi na jaw dla
Ko™cioa? Ja nie wiem. Mógbym pozostaø przy tym na chwilŸ,
ale pójdŸ dalej.
…Š‹ Czy by to mogo byø, Œe ten potŸŒny grom, wzglŸdnie
siódmy anio w konstelacji tych siedmiu, w konstelacji
siódmego okresu; ich konstelacja bya sformowana w ksztacie
piramidy, (trzej po kaŒdej stronie, a jeden na wierzchoku), i
oni zstpili z Wieczno™ci? Czy by to mogo byø to?
…‹‚ Czy to jest tajemnica tych Gromów, które przywróc
Kamie§ Szczytowy? Wy wiecie, piramida nie zostaa nigdy
nakryta. Kamie§ Szczytowy musi pomimo tego przyj™ø. On
zosta odrzucony. Czy by to mogo byø to, bracia, siostry?
…‹ƒ Albo to jest Trzecie PocigniŸcie, o którym mi On mówi
przed trzema lub czteroma laty?
54
MÓWIONE S~OWO
…‹„ Pierwsze PocigniŸcie _ czy pamiŸtacie, co siŸ wydarzyo?
Ja Je próbowaem wyja™niø. On powiedzia: Nie czy§ tego.”
…‹… Drugie PocigniŸcie _ On powiedzia: Nie próbuj.” A ja
pocignem pomimo tego. Czy sobie to przypominacie?
Wszyscy przypominacie to sobie, jest to na ta™mie, i tym
podobnie.
…‹† Potem On rzek: Teraz przychodzi Trzecie PocigniŸcie,
ale nie próbuj Go wyja™niaø.” Czy widzicie, jak podszedem do
Tego dzi™ wieczorem? Ja nie wiem. Lecz czujŸ siŸ zobowizany
powiedzieø co™ memu zborowi. Sami wycignijcie sobie z tego
wniosek.
…‹‡ NuŒe, czy to bŸdzie ta tajemnica, która otworzy _ która
sprowadzi Chrystusa i przyniesie moc do Ko™cioa? Widzicie,
my juΠmamy^
…‹ˆ Wierzymy w pokutŸ, w chrzest w ImiŸ Jezusa Chrystusa.
Wierzymy w przyjŸcie Ducha šwiŸtego. Mamy znaki, cuda,
znamiona, mówienie w jŸzykach, oraz te rzeczy, które mia
wczesny Ko™ció. A szczerze mówic, bezpo™rednio tutaj
zostao uczynione wiŸcej, niŒ jest napisane w Dziejach
Apostolskich _ w tej maej grupie ludzi, podczas mojej maej
usugi tutaj. A co dopiero po caym ™wiecie? Widzicie? WiŸcej,
niΠjest zapisane w Dziejach Apostolskich, tego samego
rodzaju! Wskrzeszanie zmarych! Przypomnijcie sobie, Jezus
Chrystus wskrzesi tylko okoo trzech ludzi, a my mamy
wedug sprawozdania, sprawozdania lekarza, piŸciu. Widzicie?
…‹‰ Sprawy, które Ja czyniŸ i wiŸcej nad to czyniø bŸdziecie.”
Ja wiem, Œe tumaczenie króla Jakuba mówi wiŸksze,” lecz wy
by™cie nie mogli uczyniø nic wiŸkszego. WiŸcej z tego! On by
wówczas w jednej Osobie, dzisiaj On jest w caym Ko™ciele.
Rozumiecie? WiŸcej niŒ to czyniø bŸdziecie, bo Ja odchodzŸ do
Mego Ojca.”
…‹Š JeŒeli to jest Trzecie PocigniŸcie, to przed nami leŒy
wielka usuga. Ja nie wiem. Nie mogŸ powiedzieø. Ja nie wiem.
…‹‹ ZwaŒajcie. Trzecie PocigniŸcie. Zatrzymajmy siŸ przy tym
na chwilŸ. W tej wizji, pierwsz eskadr byli mali posa§cy,
ptaszki; byo to, kiedy rozpoczynaem. Rozwijao siŸ to od
prostego chwycenia czowieka za rŸkŸ.
†‚‚ A czy pamiŸtacie, co On mi powiedzia? JeŒeli bŸdziesz
szczery, stanie siŸ, Œe bŸdziesz wiedzia nawet tajemnice
ludzkich serc.” Ilu z was przypomina sobie, Œe to byo
ogoszone z tego miejsca i w caym kraju? [Zgromadzenie
mówi: Amen” _ wyd.] A czy siŸ to urzeczywistnio? [Amen.”]
Dokadnie. Potem on powiedzia: Nie bój siŸ, Ja bŸdŸ z tob.”
Rozumiecie? I tak bŸdzie siŸ dziaø dalej.
†‚ƒ OtóŒ, Pierwszym PocigniŸciem byy te mae ptaszki; ta
maa eskadra. One poleciay dalej, aby zdŒyø na czas _ aby
wyj™ø naprzeciw Przyj™ciu Pana _ to pierwsze Poselstwo.
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
55
†‚„ Po raz drugi _ sekrety serca. Od chwycenia czowieka za
rŸkŸ i ja tam staem po prostu i mówiem, co im dolega. W
nastŸpnym etapie byy im objawiane ich grzechy i byo im
powiedziane, co maj czyniø i ro-^ Czy siŸ to zgadza?
[Zgromadzenie mówi: Amen” _ wyd.] Zatem, to wypenio siŸ
dokadnie, po prostu tak, jak powiedzia Bóg. A wy jeste™cie
™wiadkami tego, a tak samo ten ™wiat, tak samo ko™ció.
†‚… Kiedy powiedziaem: Ja widziaem Anioa, a On by jak
szmaragdowo poncy Ogie§,” ludzie siŸ ™miali i mówili:
Billy, opamiŸtaj siŸ.” Mechaniczne, naukowe oko kamery
zrobio Jego zdjŸcie. Ja nie kamaem. Ja mówiem PrawdŸ.
Bóg to potwierdzi.
†‚† Ja powiedziaem: Ciemno™ø zacienia; jest to ™mierø, czer§.
A To jest biae. Jedno jest yciem, a drugie ™mierci.” Jest To
tam w tyle na zdjŸciu. Koo^
†‚‡ Jak powiedzia George J. Lacy: Mechaniczne oko tej
kamery nie uczyni zdjŸcia psychologii.” Czy mnie ™ledzicie?
[Zgromadzenie mówi: Amen” _ wyd.]
†‚ˆ Zwróøcie uwagŸ, pierwsza maa eskadra, rŸka. Druga bya
wiŸksza i bardziej biaa, goŸbie _ Duch šwiŸty objawiajcy
sekrety serc. A trzeci eskadr byli anioowie (nie ptaki), lecz
anioowie, i to jest koniec czasu. To jest wszystko odno™nie
tego. Czy to bŸdzie ten czas, bracie? Czy to jest ten czas?
†‚‰ Suchajcie teraz naprawdŸ uwaŒnie, a nie tumaczcie sobie
tego bŸdnie. PragnŸ was o co™ poprosiø.
†‚Š Wróømy siŸ wstecz, tylko na chwilŸ. Ko™ció wie, Œe to jest
prawda. šwiat naukowy wie, Œe to prawda. A ludzie siedz
tutaj dzi™ wieczorem i cigle Œyje wielu, którzy stali tam nad
rzek, kiedy ten Gos wypowiedzia to i rzek: Jako Jan zosta
posany z poselstwem o pierwszym przyj™ciu, tak to jest drugie
Poselstwo o drugim Przyj™ciu.” Czy sobie to przypominacie?
[Kilku w zgromadzeniu mówi: Amen” _ wyd.]
†‚‹ A jeŒeli Ono jest zako§czone, to co uczyni Jan? To wa™nie
Jan powiedzia: Oto Baranek BoŒy, który gadzi grzechy
™wiata. To jest On!” Czy ta godzina _ czy to przyszo, moi
bracia? Ja nie mówiŸ, Œe przyszo. Ja nie wiem, lecz zadajŸ
wam pytanie. ChcŸ, Œeby™cie o tym rozmy™lali. Albo bŸdzie to
ten czas, w którym siŸ znowu rozlegnie: Oto Baranek BoŒy”?
†ƒ‚ WzglŸdnie jest to czas z Malachiasza 4: eby przywróciø
serca dzieci z powrotem do wiary naszych ojców”? Czy to
bŸdzie takie uderzenie gromu, które _ które dokona takich
potŸŒnych spraw, Œe doprowadzi do porzdku Ko™ció, który
siŸ karmi pomyjami i nie potrafi zrozumieø tajemnic BoŒych,
i tak dalej? Kiedy oni zrozumiej to potŸŒne uderzenie gromu,
czy to nie przywróci ich serca z powrotem do Ojca, jak o tym
jest powiedziane w Biblii? Albo czy to Poselstwo, które tego
miao dokonaø, juŒ przeminŸo? Ja nie wiem.
56
MÓWIONE S~OWO
†ƒƒ To jest znak czasu ko§ca, panowie. Albo, czy to jest znak,
Œe to juŒ przeminŸo? Dla mnie wyglda to bardzo biblijnie. Ja
nie wiem. Tam byli ci anioowie. Rozleg siŸ wybuch, podobny
do uderzenia gromu, który zatrzs ca ziemi. Bóg wie, Œe
mówiŸ prawdŸ.
†ƒ„ PamiŸtajcie po prostu, co™ siŸ lada chwila wydarzy. Ja nie
wiem, co to jest. Lecz czy by to mogo byø to? MówiŸ to z tego
powodu: Przygotujcie siŸ! Módlmy siŸ. Jak siŸ mamy modliø?
Zajmijcie swoj pozycjŸ w armii Jego wierzcych i
przygotujcie siŸ, bo moŒe byø pó›niej niŒ sobie my™limy.
†ƒ… Wy mnie znacie, a na ile mi wiadomo, nie powiedziaem
wam nigdy kamstwa. Jak im rzek Samuel: Czy
powiedziaem wam kiedykolwiek co™ w Imieniu Pa§skim, co
by siŸ nie stao?” NuŒe, ja wam teraz mówiŸ: Ja nie wiem, co to
jest; nie mogŸ powiedzieø, co to oznacza. Ja nie wiem. Lecz
powiem wam PrawdŸ. Ja jestem przestraszony. Jako wasz brat
_ jestem przestraszony juΠod ubiegej soboty.
†ƒ† MoŒe to jest czas ko§ca. MoŒe to jest czas, kiedy na niebie
pojawi siŸ tŸcza, a z nieba rozlegnie siŸ oznajmienie: Czasu
juŒ wiŸcej nie ma.” JeŒeli tak jest, przygotujmy siŸ, przyjaciele,
by spotkaø naszego Boga. Obecnie mamy zmagazynowane
wiele Pokarmu, zróbmy z Niego uŒytek. Zróbmy teraz z Niego
uŒytek. A ja tutaj na podium woam do Boga: Panie Jezu,
bd› mi mio™ciw!” Staraem siŸ Œyø jak najlepiej potrafiem.
Staraem siŸ przynie™ø te Poselstwa jak najlepiej potrafiem _
ze Sowa BoŒego. Bóg zna moje serce.
†ƒ‡ Lecz kiedy ta konstelacja Anioów ™mignŸa ponad t
ziemi, ja zostaem sparaliŒowany. Nie miaem nawet Œadnego
czucia przez dugi czas. Czuem siŸ nawet jak _ dugi czas
potem próbowaem przej™ø przez pokój, a nawet mój rdze§
pacierzowy _ od mojej szyi z góry w dó byem zupenie
sparaliŒowany i nie miaem Œadnego czucia. Nie miaem
dotyku w moich rŸkach. Byem oszoomiony przez cay dzie§.
Wszedem po prostu do pokoju i usiadem.
†ƒˆ W niedzielŸ tu przyszedem by przemawiaø i próbowaem
siŸ otrzsnø z tego przez goszenie. W poniedziaek byo to
tam znowu. A teraz jest to tutaj.
†ƒ‰ Ja nie wiem. Ja nie wiem, panowie. Jestem tylko szczery
wobec was, jako moich braci. Ja nie wiem. Czy to jest _ czy to
ten czas? Czy ta usu-^ czy ta tajemnica jest zupenie
zako§czona? Czy ten gos przebrzmia zupenie? Czy to jest
rzeczywi™cie tych Siedem Gromów, które lada chwila
wypowiedz co™, na skutek czego ta maa grupa, która siŸ
zgromadzia razem, otrzyma WiarŸ ku Zachwyceniu, aby
odej™ø w Zachwyceniu, kiedy On przyjdzie? PoniewaŒ my
zostaniemy przemienieni” tak szybko, jak przyszli ci
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
57
anioowie, w jednej chwili, w mgnieniu oka, i zostaniemy
zachwyceni razem z tymi, którzy zasnŸli, by siŸ spotkaø z
Panem na powietrzu.”
Moj modlitw jest:
†ƒŠ BoŒe, jeŒeli tak jest, ja nie wiem Panie, ja to wa™nie
powiedziaem Ko™cioowi. Je™li tak jest, Panie, przygotuj nasze
serca. Przygotuj nas, Panie, na t wielk godzinŸ, której
wygldaa caa historia czasu, wszyscy prorocy i mŸdrcy.
Panie, ja nie wiem, co mam powiedzieø. Obawiabym siŸ
powiedzieø: Nie przychod›, Panie.” Ja siŸ wstydzŸ sam za
siebie, kiedy patrzŸ i widzŸ ten ™wiat w takim stanie, Œe ja nie
uczyniem niczego wiŸcej, niŒ to, co dotychczas uczyniem w tej
sprawie. WstydzŸ siŸ sam za siebie. JeŒeli jeszcze bŸdzie jutro,
Panie, nama™ø moje serce. Nama™ø mnie wiŸcej, Ojcze, Œebym
uczyni wszystko, na co mnie staø, by przyprowadziø innych do
Ciebie. Ja jestem Twój.
†ƒ‹ CzujŸ siŸ jak Izajasz w ™wityni owego dnia, kiedy
zobaczy anioów, latajcych tam i z powrotem, ze skrzydami
na swoich twarzach i na swoich nogach, a jednymi skrzydami
latali _ šwiŸty, šwiŸty, šwiŸty.” O, jak by wstrz™niŸty ten
mody prorok! On siŸ zacz trochŸ starzeø, a gdy to zobaczy,
chociaŒ juŒ przedtem widzia wizje, zawoa: Biada mi!”
†„‚ Ojcze, moŒe ja odczuwaem co™ w tym sensie, gdy ujrzaem
tych anioów owej nocy, wzglŸdnie owego poranka. Biada mi,
poniewaΠjestem czowiekiem nieczystych warg i mieszkam
miŸdzy nieczystym ludem. Ojcze, oczy™ø mnie.
†„ƒ Otom ja. Po™lij mnie, Panie, cokolwiek by to byo. Ja stojŸ
za t kazalnic tutaj, gdzie stawaem juŒ od trzydziestu lat.
JeŒeli jest co™, co Ty chcesz, Panie, Œebym uczyni, oto jestem.
Ja jestem gotowy, Panie. Lecz, obym znalaz askŸ w Twoich
oczach. ModlŸ siŸ pokornie.
†„„ ModlŸ siŸ o to mae stadko, nad którym Duch šwiŸty
postawi mnie jako opiekuna, abym ich karmi. A ja czyniem
wszystko, na co mnie byo staø, Panie, by ich karmiø Chlebem
ycia. Jako byo w tej wizji wiele lat temu, w której ta wielka
kurtyna leŒaa na Zachodzie oraz góra Chleba ycia, jak mówi
broszura: Nie byem nieposuszny tej niebia§skiej wizji.” A
oto siŸ to wszystko urzeczywistnia, objawione wprost przed
nasz twarz.
†„… Ty jeste™ Bogiem, a nie ma Œadnego innego oprócz Ciebie.
Przyjmij nas, Panie. Przebacz nam nasze grzechy. Ja pokutujŸ
z wszelkiego mego niedowiarstwa, z wszelkiej mojej
nieprawo™ci. Ja bagam przy otarzu BoŒym.
†„† PoniewaŒ ja przychodzŸ dzisiaj wieczorem z tym maym
zborem przede mn. Przez wiarŸ wyruszamy z tego budynku w
Zachwyceniu, poniewaŒ siedzimy razem w Niebia§skich
58
MÓWIONE S~OWO
miejscach,” okoo Tronu BoŒego. Nasze serca zostay juŒ wiele
razy ogrzane przez te sprawy, które CiŸ widzieli™my czyniø,
kiedy nam odsaniae™ Twoje tajemnice. Lecz, Panie, dzisiaj
wieczorem jestem cakiem wyczerpany. Biada mi!
†„‡ Jako Jakub, gdy zobaczy tych anioów schodzcych w dó
po drabinie i wstŸpujcych z powrotem, on powiedzia: To
jest straszne miejsce, nic innego niŒ Dom BoŒy.” I tam zostao
zaoŒone Bethel.
†„ˆ BoŒe, ludzie nie rozumiej tego. Oni my™l, Œe temu bŸdzie
towarzyszyø tak wiele rado™ci. Lecz Panie, co za wyczerpujca,
co za straszna rzecz dla ludzkiej istoty przyj™ø do Obecno™ci tej
wielkiej, potŸŒnej Istoty z Niebios.
†„‰ ModlŸ siŸ o przebaczenie dla mego maego zboru tutaj, do
którego mnie Ty posae™, abym go prowadzi i wskazywa mu
drogŸ. Bogosaw ich, Panie. PostŸpowaem zgodnie z tym, co
byo powiedziane w tych wizjach, snach i tym podobnie wedug
moich najlepszych wiadomo™ci. Zmagazynowaem dla nich cay
Pokarm, o którym wiem, Panie. Cokolwiek by byo, Panie, my
jeste™my Twoimi. Poruczamy samych siebie do Twoich rk,
Panie. Bd› nam mio™ciw, przebacz nam, a pozwól nam byø
Twoimi ™wiadkami, jak dugo jeste™my na ziemi. Potem, kiedy
sko§czy siŸ to Œycie, przyjmij nas do góry do Twego Królestwa.
Bowiem prosimy o to w Imieniu Jezusa. Amen.
†„Š KaŒdy z was niech oczy™ci cae swoje serce. OdóŒcie na
bok wszystko, wszelki ciŸŒar. Nie dawajcie mu miejsca na
waszej drodze. Nie pozwólcie, Œeby was co™ drŸczyo. Nie
bójcie siŸ. Nie trzeba siŸ niczego baø. JeŒeli Jezus przychodzi,
jest to bardzo _ jest to chwila, za któr wzdycha i woa cay
™wiat. JeŒeli to jest co™, co sobie obecnie toruje drogŸ dla
nowego przyj™cia _ nowego nawiedzenia nowego daru, czy
czego™ podobnego, bŸdzie to cudowne. JeŒeli przychodzi czas,
w którym objawienie Siedmiu Gromów zostanie objawione
Ko™cioowi, jak ma odej™ø, ja nie wiem. Wypowiedziaem tylko
to, co widziaem. O moi drodzy, co za czas! S to powaŒne i
uroczyste my™li.
†„‹ A jeŒeli to bŸdzie czas mego odej™cia, ja jestem Twoim,
Panie, ja jestem Twoim. JeŒeli Ty zako§czye™, przyjd›, Panie
Jezu.
†…‚ Gdziekolwiek by to byo, wzglŸdnie w jakimkolwiek czasie,
ja jestem Jego. Ja nie mówiŸ, Œe pragnŸ odej™ø; nie. Mam
rodzinŸ, któr trzeba wychowaø. Mam EwangeliŸ, któr trzeba
gosiø. Lecz to jest zaleŒne od Jego woli, nie mojej. To jest Jego
wola. Ja nie wiem.
†…ƒ Ja wam tylko o™wiadczam, co to jest. Cokolwiek to jest _
Bóg to urzeczywistni. Lecz ja wam mówiŸ, co widziaem i co
siŸ wydarzyo. Ja nie wiem, co to znaczyo; lecz panowie,
czyŒby to by koniec? Ach!
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
59
†…„ Ci ludzie s tutaj teraz obecni _ tych sze™ciu ludzi, którzy
mieli te sny. Czy to nie jest dziwne, Œe ich nie byo siedem? Jest
to bardzo dziwne, ale tych sze™ø byo wstŸpem, a bezpo™rednio
potem przysza ta wizja. Ci ludzie s tutaj. Brat Jackson, tutaj,
by jednym z nich; kolejnym by brat Parnell, nastŸpn bya
siostra Collins, kolejn bya siostra Stefania. NastŸpnym by
brat Roberson, a potem by jeszcze brat Beeler. A Niebia§ski
Ojciec wie, Œe nikt wiŸcej nie naleŒa do nich. Na ko§cu tego
ostatniego, który miaa siostra Stefania, bezzwocznie przysza
wizja. Czy to rozumiecie? Czy rozumiecie, dlaczego odjeŒdŒam?
Czy rozumiecie, dlaczego muszŸ i™ø? Ja to muszŸ uczyniø.
†…… I przyjaciele, nie patrzcie na mnie. Ja jestem waszym
bratem. Nie zwracajcie uwagi na mnie, bowiem ja jestem tylko
™miertelnikiem. Ja muszŸ umrzeø, jak wszyscy inni. Nie
suchajcie mnie, lecz suchajcie Tego, co powiedziaem. To, co
powiedziaem, jest Poselstwem. Nie zwracajcie uwagi na
posa§ca; zwaŒajcie na Poselstwo. Skierujcie wasze oczy, nie
na posa§ca, lecz na Poselstwo _ na to, co Ono mówi. Na to
trzeba patrzeø.
†…† I niech nam Bóg dopomoŒe, to moja modlitwa. NuŒe, ja tu
nie chciaem przyj™ø i mówiø wam o tym, lecz ja nie bŸdŸ przed
wami niczego tai.
†…‡ Zatem, na ile mi wiadomo, pozwólcie, Œe wam to powiem.
Na ile mi wiadomo, za dwa lub trzy dni odjadŸ std, w ™rodŸ
rano, do Tucson. Nie jadŸ do Tucson, by tam gosiø; ja tam nie
jadŸ gosiø. JadŸ do Tucson zadomowiø moj rodzinŸ w szkole,
a potem stanŸ siŸ wŸdrowcem.
†…ˆ PojadŸ do Phoenix, Œeby urzdziø krótk seriŸ zebra§, na
których prawdopodobnie wygoszŸ tylko krótkie Poselstwa. A
potem, byø moŒe, ja nie^
†…‰ Ja my™lŸ, Œe oni chc, Œebym jeden wieczór gosi na
konferencji. Oni o tym nic nie mówili, powiedzieli po prostu, Œe
ja tam bŸdŸ. Rozumiecie, to nie brzmi bardzo dobrze dla mnie.
†…Š Ja mam sowo: TAK MÓWI PAN do brata Shakariana
równieŒ. Uhm. Ja nie wiem, co on z tym uczyni, lecz ja mu
mam do powiedzenia sowo. Nie wiem, co on uczyni; to jego
sprawa. Czy zwrócili™cie uwagŸ na ten ostatni Gos”? Nie
bŸdzie to prawdopodobnie organizacja, lecz oni ogosili swoje
wyznanie wiary. JeŒeli to organizacja, to ja odchodzŸ.
Trzymam siŸ z dala od czego™ takiego.
†…‹ OtóŒ, prawdopodobnie brat Arganbright oraz brat Role,
dyplomata z Waszyngtonu za rzdów siedmiu prezydentów,
musz pojechaø do Afryki. I brat Role, ja, i brat Arganbright
pojedziemy niebawem do Afryki na kilka zgromadze§ tam w
Poudniowej Afryce i w Tanganice, u brata Boze. A potem
60
MÓWIONE S~OWO
dalej, prawdopodobnie przez AustraliŸ i t drog przyjedziemy
z powrotem, jeŒeli Pan nie uczyni czego™ innego. Lecz zanim
pojadŸ, wrócŸ tutaj.
††‚ Potem, kiedy przyjadŸ stamtd, to jeŒeli Bóg nie przemówi
do mnie w inny sposób, zabiorŸ moj rodzinŸ i przeprowadzŸ siŸ
moŒe do Anchorage na Alasce. To teraz jest na poudniowy
zachód, a to bŸdzie na pónocny zachód. Potem zostawiŸ moj
rodzinŸ przez lato tam, bowiem w Tucson jest tak gorco, Œe by
ci to spalio skórŸ. Ja my™lŸ, Œe oni by tego nie potrafili
wytrzymaø. Oni bŸd mieø tak tŸsknotŸ za domem i bŸd
przygnŸbieni! My nie sprzedajemy tego domu. On pozostanie na
swoim miejscu razem z meblami. Ja nie wiem, co mam czyniø.
††ƒ Potem, kiedy siŸ sko§czy lato, jeŒeli Pan pozwoli, chcŸ
odjechaø z Alaski i pojechaø na dó, moŒe do Denver _ na
centralnym zachodzie. Poudniowy zachód, pónocny zachód i
centralny zachód, i bŸdŸ woa: O, Panie, co Ty chcesz, co ja
mam robiø?”
††„ W miŸdzyczasie, na ile mi wiadomo, kaŒde Poselstwo, które
bŸdŸ gosi, zostanie wygoszone wa™nie tutaj, w tej kaplicy.
Tutaj bŸd te ta™my. Tutaj jest gówna kwatera.
††… Ja nie mam zamiaru pozostaø z moj rodzin na Zachodzie.
Ja bŸdŸ szuka tak dugo, aŒ stwierdzŸ, co Bóg ma dla mnie do
zrobienia.
††† JeŒeli ta sprawa nie zostanie zaatwiona w tym roku, to w
nastŸpnym roku udam siŸ na pustyniŸ bez wody i pokarmu, i
bŸdŸ czeka, dopóki On mnie nie zawoa. Ja nie mogŸ i™ø dalej
w ten sposób. Czowiek siŸ musi dostaø do desperacji. Czowiek
siŸ musi dostaø do takiej sytuacji, Œe pragnie poznaø, jaka jest
wola BoŒa. A jak moŒesz czyniø t wolŸ, jeŒeli jej nie znasz?
††‡ Zastanawiam siŸ z powodu tej wizji: Co ty czynie™.”
Rozumiecie? BŸdŸ je›dzi po kraju jako misjonarz i
ewangelista, dopóki nie przyjdzie to woanie. Czy sobie
przypominacie to pierwsze, kiedy kadli™my kamie§ wŸgielny?
On powiedzia: Wykonuj pracŸ ewangelisty.” On nie
powiedzia: Ty jeste™ ewangelist.” Lecz: Wykonuj dzieo
ewangelisty,” byø moŒe aŒ do czasu, kiedy przyjdzie co™
innego, kolejna zmiana usugi. MoŒe to bŸdzie co™ odmiennego.
Ja nie wiem.
††ˆ Czy Go miujecie? [Zgromadzenie mówi: Amen” _ wyd.]
Bd›cie tego naprawŸ pewni. Bd›cie tego naprawdŸ pewni _
Ci, którzy miuj Pana.”
Ci, którzy oczekuj na Pana nabywaj nowej
siy.
Podnosz siŸ piórami jako ory,
Biegn, a nie spracuj siŸ,
Chodz, a nie ustawaj.
Naucz mnie Panie, naucz mnie Panie czekaø.”
PANIE, CZY TO JEST ZNAK KO˜CA?
61
Ja Go miujŸ. Ja wiem, Œe wy równieŒ. Zatem, jutro
wieczorem^
††‰ My™lŸ, Œe siŸ wyraziem dosyø jasno. Czy tak?
[Zgromadzenie mówi: Amen” _ wyd.] Tak jasno, na ile mnie
staø. To jest wszystko, co wiem. To jest wszystko, co mam do
powiedzenia. A jeŒeli mi co™ zostanie objawione, ja wam to
niezwocznie powiem. Wiem, Œe was to interesuje i chcecie to
wiedzieø. Ja równieŒ jestem zainteresowany, aby to wiedzieø.
Ja nie wiem, co to znaczyo. Nie wiem, dokd idŸ. Nie wiem, co
siŸ wydarzy. Jestem po prostu^ Jedyna rzecz, któr wiem _
idŸ po prostu z aski BoŒej. Zatem, byø moŒe On mi powie,
kiedy siŸ tam dostanŸ. Lecz moim zadaniem teraz jest i™ø, i
moŒe nie bŸdŸ tam dwa tygodnie; moŒe bŸdŸ gdzie™ indziej, a
moŒe z powrotem tutaj. To siŸ zgadza. Ja nie wiem, lecz ja^
††Š W tej wizji bya równieŒ moja Œona i moje dzieci. W
gruncie rzeczy byo tak, Œe ja byem w nakrytym wozie, a z
chwil, gdy wszedem do niego, by tam^ Byem w moim
samochodzie kombi. I w ten sposób odjedziemy za parŸ dni, nie
wiedzc dokd jedziemy, nie wiedzc, co bŸdziemy czyniø,
kiedy tam przyjedziemy; po prostu odjeŒdŒamy.
††‹ Bóg jest dziwnym dla nas, bowiem Jego drogi przewyŒszaj
nasz rozum. On chce posusze§stwo.
Dokd idziesz?”
To nie twoja sprawa, tylko id› naprzód.”
Panie, co chcesz, abym czyni?”
†‡‚ To nie twoja sprawa, na™laduj Mnie.” Uhm. Uhm. Id›
tylko naprzód.”
Gdzie siŸ zatrzymam?”
Co ci do tego? Tylko id› naprzód.”
A wiŸc ja idŸ. W Imieniu Jezusa Chrystusa. Uhm. Amen.
MiujŸ Go, miujŸ Go
Bo On wpierw umiowa mnie.
I wykupi zbawienie me na Golgocie.
MiujŸ^ (On jest moim Œyciem)^
MiujŸ^ (wszystkim, dla czego Œyem!)
Bo On wpierw umiowa mnie.
I wykupi zbawienie me na Golgocie.”
†‡ƒ Panowie, czy to ten czas? [Brat Branham i zgromadzenie
nuc razem cay refren: MiujŸ Go” _ wyd.] A w czasie, kiedy
to bŸdziemy ™piewaø jeszcze raz, u™ci™nij rŸkŸ z kim™ koo
ciebie. Powiedz: Bracie, czy siostro, módl siŸ za mnie, a ja siŸ
bŸdŸ modli za ciebie.” MiujŸ^”
†‡„ [Brat Branham siŸ odwraca _ wyd.] Módl siŸ za mnie,
bracie Neville. [Brat Neville mówi: Ja siŸ bŸdŸ modli, bracie.
62
MÓWIONE S~OWO
Ty siŸ módl za mnie, bracie. DziŸkujŸ ci.”] NaprawdŸ szczerze!
Niech ci Bóg bogosawi, bracie^?^ Módl siŸ za mnie. Módl
siŸ za mnie^?^ Módl siŸ za mnie.
[Brat Branham nuci _ wyd.] I wy-^”
†‡… Módl siŸ za mnie^?^ Módl siŸ za mnie^?^ Módl siŸ
za mnie^?^ Módl siŸ za mnie. Módl siŸ za mnie^?^
Módl siŸ za mnie.
^ na Golgocie.
MiujŸ^”
Podnie™my teraz nasze rŸce do Niego.
MiujŸ^ (Prawdziw mio™ci!)
Bo On wpierw umiowa mnie.
I wykupi zbawienie me
Na Golgocie.
Tak, miujŸ Go^” (Z caego mego serca!)
†‡† PoproszŸ brata Neville. Ja przyjdŸ z powrotem. Ogo™cie
termin zgromadze§. [Brat Neville ™piewa ze zgromadzeniem:
MiujŸ Go” i rozpuszcza naboŒe§stwo _ wyd.]
`
Panie, czy to jest znak ko§ca?, Seria 8 Nr. 5
(Is This The Sign Of The End, Sir?, Vol. 2 No. 11)
Poselstwo wygoszone przez brata Williama Marriona Branhama w niedzielŸ
wieczorem dnia 30. grudnia 1962, w Kaplicy Branhama w Jeffersonville,
Indiana, USA. Zostao ono przepisane z nagrania na ta™mie magnetofonowej
i wydrukowane w penym brzmieniu, i jest rozpowszechniane bezpatnie
przez Voice Of God Recordings. Niniejszy polski przekad zosta
opublikowany w 1995.
VOICE OF GOD RECORDINGS
P.O. Box 950, Jeffersonville, Indiana 47131 U.S.A.

Podobne dokumenty