Czytaj Gazetkę - Zespół Szkół Licealnych w Morągu

Komentarze

Transkrypt

Czytaj Gazetkę - Zespół Szkół Licealnych w Morągu
Wydanie
kwietniowe
2012r.
„Życie to jest teatr”.Z okazji
Międzynarodowego Dnia Teatru w ostatnich dniach marca
szkolne koło teatralne działające przy Zespole Szkół Licealnych w Morągu przygotowało
dla młodzieży szkolnej,
zaproszonych gości i
mieszkańców Morąga dwa
spektakle teatralne oraz jedną
wariację muzyczną. Str.2
To było do przewidzenia – temat
zakończenia nauki w szkole średniej musiał się pojawić na łamach
Trzynastki. Jednak pozwolę sobie
pominąć kwestię przygotowania
nas do pełnego trudów, dorosłego
życia, bo i o wytrwałości nauczycieli oraz kłopotliwości licealistów
zawsze mówi się w czerwcowych
przemówieniach. Str.3
Redaktor Naczelny:
Dokładnie osiemnaście lat temu, 8 kwietnia 1994 roku, w swoim domu w Seattle
zginał Kurt Cobain. Wraz z nim umarła
Nirvana, zespół grający muzykę grunge,
którego był założycielem, liderem, wokalistą i… duszą. Trudno wyobrazić sobie Nirvanę bez Cobaina, dlatego nikogo nie
zdziwiło, że po śmierci Kurta zespół rozwiązano. Str.4,5
Marta Julia Ruczyńska
Wywiad z panią mgr Agnieszką Kochanowską – nauczycielem
historii i wiedzy o społeczeństwie. Str. 6,7
Zdjęcia:
Kiedyś (jeszcze nie tak dawno, gdy Internet nie był, w aż tak powszechnym użyciu), ludzie powstrzymywali się raczej od ujawniania swych często domniemanych talentów. Gdy lubili śpiewać
robili to albo w domowym zaciszu np. pod prysznicem lub też w
jakimkolwiek innym miejscu, gdzie nikt ich nie słyszał. Str 8
Redaktorzy:
Większości osób, zapytanych o idealną szkołę, od razu przyszłoby na myśl zupełny brak sprawdzianów, prac domowych, odpytywania… Lekcje zaczynałyby się nie później niż o dziesiątej,
wakacje trwały co najmniej pół roku, a weekend zaczynał się od
środy. Str. 9
Bogusławska, Anna Pietrzak,
Z-ca redaktora naczelnego:
Monika Pawlukiewicz
Skład i grafika:
Piotr Gral
Natalia Łoś
Natalia Łoś.
Hubert Nadolny, Marta Ruczyńska, Monika Pawlukiewicz,
Katarzyna Kirsun, Ewa
Magda Czerniak
Spotkanie z Melpomeną
„Życie to jest teatr”.Z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru w ostatnich dniach marca szkolne koło teatralne działające przy Zespole
Szkół Licealnych w Morągu przygotowało dla młodzieży szkolnej, zaproszonych gości i mieszkańców Morąga dwa spektakle
teatralne oraz jedną wariację muzyczną.
W wariacji muzycznej zaprezentowano interpretację
wiersza Edwarda Stachury pt.” Życie to nie teatr”, w
której to udział wzięli uczniowie klas drugich: Teresa
Zmaczyńska, Alicja Urban, Piotr Kaczówka i Arkadiusz Królak. W antrakcie można było obejrzeć prezentację multimedialną o historii teatru. Za to
dwa spektakle teatralne przygotowali uczniowie klas
pierwszych. Pierwszy z nich to”Ogłoszenie”,według
scenariusza Pierra Gripari, w którym udział wzięli: Katarzyna Tomczuk, Ewa Oręziak, Anna Pietrzak, Mateusz Matwiejczyk i Marta Romanowska. Ich kostiumy, które
nadały wyrazistości komedii ,były miłą niespodzianką
dla widzów. Drugi spektakl
oparty był również na scenariuszu francuskiego pisarza pt.
”Idiotka.” Na scenie zaprezentowała się Klaudia Przetacka wraz z Kamilem Kaczówką.
Następnie mogliśmy wysłuchać recitalu Martyny Kwiatkowskiej, która wykonała trzy
utwory muzyczne, w tym jeden
własnego autorstwa. Widzowie
tego wieczoru mogli nacieszyć
uszy muzyką, która była
wszechobecna, poruszała duszę
od.biorców.. Innymi słowyistna rozkosz dla prawdziwych
jej miłośników.
W drugiej części wieczoru Z
Melpomeną wystąpił aktor
STR. 2
Teatru im. S. Jaracza- Cezary Ilczyna, który to zdecydował przedstawić się nam w wybranych tekstach Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Zadziwił, zaciekawił
i wzbudził w słuchaczach chęć odwiedzenia teatru, do
którego serdecznie wszystkich zaprosił na spektakle, w
których ma przyjemność grać. Później słodkości i ciepła
herbata zachęciły gości do podzielenia się wrażeniami
oraz przekazania sobie wzajemnych impresji. Duchem
sprawczym i inspiratorką wystąpień artystycznych była Pani Profesor Krystyna Horbacz, która zaraziła swym entuzjazmem młodzież szkolną, pobudziła
ją do kreatywnego działania artystycznego.
Zgromadzona publiczność gorącymi brawami/a może owacjami/ podziękowała artystom za doznania estetyczne.
Kto wie, może Melpomena, mitologiczna postać grecka,
patronka tragedii, była tego dnia obecna? W każdym bądź
razie teatralny wieczorek można uznać za udany.
Anna Pietrzak
GAZETKA TRZYNASTKA
Kilka słów na temat eksploatowany
To było do przewidzenia – temat zakończenia nauki w szkole średniej musiał się pojawić na łamach Trzynastki. Jednak pozwolę sobie pominąć kwestię przygotowania nas do pełnego trudów, dorosłego życia, bo i o wytrwałości nauczycieli oraz kłopotliwości licealistów zawsze mówi się w czerwcowych przemówieniach.
Pierwszy września,
dzień choć słoneczny i przyjemny, to
pełen stresu i nerwów. Bo, nie oszukujmy się, nowa
szkoła, nowi ludzie
i ta czysta karta,
którą by zapełnić,
musimy nieźle się
natrudzić, aby pokazać na co nas stać
– są niezbyt zachęcające. Potem drugi
września, trzeci,
czwarty, dni wolne,
święta i ferie, aż w
końcu dziesięć miesięcy mamy już za
sobą; rozpoczyna
się odliczanie do
wakacji, a po dwóch
kolejnych znów powracamy do murów szkoły. W trzeciej klasie okazuje
się, jak zwykle zresztą, że diabeł nie taki straszny jak go
malowali, a o ucieczkach z lekcji w ciepłe dni i o klasowych wycieczkach nieraz będzie się wspominać. Nie da
się więc nie zauważyć, że okres nauki w liceum/
technikum to czas, do którego pamięcią powraca się
najchętniej. Głównie ze względu na liczne przyjaźnie,
często zawierane zupełnie przypadkiem, bo oto koleżanka z kółka teatralnego słucha tej samej muzyki, a
kolega z niemieckiego też szczególnie upodobał sobie
filmy Tima Burtona. Nie trzeba podkreślać, że takie
więzi tworzy się zwykle na całe życie – wystarczy zapytać, chociażby, rodziców. Więzi z rówieśnikami, ale i
z…. nauczycielami.
Dobry nauczyciel to taki, gdy przed jego zajęciami nie pytasz Kaśki, czy aby na pewno nie ma żadnych zmian na czwartej godzinie lekcyjnej, a przez
myśl nie przechodzi Ci pytanie „Za jakie grzechy?!”.
Ale dobry nauczyciel to też ten, który na sprawdzianie
podaje zadania mobilizujące Cię do poświęcenia chwili,
by przejrzeć książkę (choć pierwszy krok to zlokalizowanie jej, gdyż podejrzewam, że w niektórych przy-
GAZETKA TRZYNASTKA
padkach odnalezienie podręcznika z przedmiotu nieprofilowego może graniczyć z cudem). W każdym
razie, bez względu na stopień zażyłości czy sympatię
do profesorów, wspomnienie ich w życiu dorosłym z
pewnością będzie ciepłe, przyjemne i jak najbardziej
pozytywne. Rady, przestrogi, zabawne wymiany
zdań, charakterystyczne i cieszące się nieprzemijającą
sławą powiedzonka, czy nieustanne „A teraz odwołamy się do Waszej wiedzy z gimnazjum…”, które za
każdym razem wzbudza głębokie westchnienie jako
wyraz beznadziei – tego nie da się zapomnieć. A kto
wie, może rzeczywiście wiedza ze szkoły przyda się
w codziennym życiu?
Tymczasem mamy kwiecień, ale już za chwilę matury, zakończenie roku szkolnego i rozstania.
Chociaż… czy na pewno? Niemniej ważnym jest, by
niczego nie żałować. Pomyłki i błędy młodości,
mniejsze lub większe, kształtują charakter. A bagaż
doświadczeń, które zbieramy do ostatniego dzwonka, będzie czekał, by z niego skorzystać.
Ewa Bogusławska
STR. 3
Foo Fighters - druga Nirvana?
Dokładnie osiemnaście lat temu, 8 kwietnia 1994 roku, w swoim domu w Seattle
zginał Kurt Cobain. Wraz z nim umarła Nirvana, zespół grający muzykę grunge,
którego był założycielem, liderem, wokalistą i… duszą. Trudno wyobrazić sobie
Nirvanę bez Cobaina, dlatego nikogo nie zdziwiło, że po śmierci Kurta zespół
rozwiązano
Dla pozostałych członków grupy, Krisa Novoselista
(basisty) i Dave`a Grohla (perkusisty), śmierć Kurta
była olbrzymim szokiem, z którego trudno było im się
pozbierać. Ani przez chwilę nie pomyśleli, aby poszukać nowego wokalisty i grać dalej, dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że tak nietuzinkowej postaci, jaką był
Kurt nikt nie zastąpi. Krist Novoselist zaangażował się
w działalność polityczną, której całkowicie
się poświęcił – dla polityki postanowił porzucić zawód muzyka. Z kolei Dave bardzo przeżył śmierć Cobaina. Na chwilę stracił sens
życia, nie wiedział, co ma robić dalej, iść w
ślady Novoselista, czy grać dalej? Dave nie
chciał rezygnować z muzyki, była ona jego
największą pasją, ale nie wyobrażał sobie, że
miałby grać na perkusji
w innym zespole niż Nirvana. Z drugiej strony pragnął jeszcze coś osiągnąć, rozwijać się,
nie chciał przez całe życie odcinać kupony od
popularności Nirvany. „Nie chciałem spędzić
całego życia na patrzeniu w lusterko wsteczne i rozmyślaniu, co mogło się wydarzyć,
albo co powinno się wydarzyć, albo jak tragicznie skończyły się losy zespołu.” – powiedział lata później w wywiadzie dla jednej z
gazet. Postanowił zacząć nowy etap w życiu,
i założyć swój własny zespół, w którym mógł
być wokalistą. W projekt zaangażował nieoficjalnego członka Nirvany - gitarzystę Pata
Smeara, oraz dwóch innych muzyków – basistę Nate Mendela oraz perkusistę Williama
Goldsmitha.
Dave chciał nadal pracować z Kristem Novoselistem, ale ostatecznie postanowił go nie zatrudniać,
ponieważ nie chciał, aby jego grupa była posądzana o
próbę wskrzeszania Nirvany. Chciał stworzyć coś zupełnie nowego, świeżego, odmiennego od tego, co tworzył do tej pory.
I tak w 1995 roku powstał Foo Fighters. Zespół do
chwili obecnej wydał siedem płyt studyjnych. Odniosły
olbrzymi sukces komercyjny i rozeszły się w milionach
egzemplarzy. Trzy z nich, „There Is Nothing Lost to
Lose”, „One by One” i „Echeoes, Silence, Patience &
Grace”, zostały uhonorowane nagrodą Grammy w kategorii „Najlepszy album” (w sumie zespół otrzymał
ich jedenaście). Zespół gra przede wszystkim rock al-
STR. 4
ternatywny, i, moim skromnym zdaniem, jest genialny w
tym, co tworzy.
Muzyka Foo Fighters jest… niesamowita. To jedyne określenie, jakie przychodzi mi teraz to głowy. Jest po prostu
niezwykła. Nie daje nam o sobie zapomnieć. Budzi niepokój, a nawet lęk. Niektóre utwory są wręcz psychodeliczne.
Taka jest na przykład moja ulubiona płyta płyta „Echeoes,
Silence, Patience & Grace”. Już pierwszy utwór „The pretender” zaczyna się spokojnie, lirycznie, prawie balladowo
i zupełnie nie jesteśmy przygotowani na to, że nagle utwór
nabierze tempa, a Dave w refrenie wywrzeszczy nam, że
nie jest niczyją gierką, nie jest taki jak inni, obieca nam, że
nigdy się nie podda, aby na koniec oświadczyć, że nas
przejrzał
i oskarży nas o życiową hipokryzję. Po czymś takim, z ulgą
przyjmujemy kolejną piosenkę „Let it die”, która wydaje
się być lekiem na nasze skołatane nerwy. Początek sprawia,
że odprężamy się i odpływamy przy łagodnym głosie
Dave`a, który wydaje się wychodzić naprzeciw naszym
potrzebom i nie wyśpiewuje,
GAZETKA TRZYNASTKA
a wręcz wyszemruje kolejne wersy piosenki, przy delikatnym akompaniamencie akustycznej gitarki. Niestety,
przez to tracimy czujność i nawet nie zauważamy, jak do
gitarki dołącza coraz więcej instrumentów, a każde kolejne zdanie jest coraz głośniejsze od poprzedniego, aż w
końcu przeradza się we wrzask o naprawdę ogromnej
sile rażenia. Tak właśnie zaczyna się większość piosenek
na płycie: spokojnie, leniwie, ospale, rozpędzają się bardzo powoli i usypiają naszą czujność, aby później, bez
żadnego ostrzeżenia, przerodzić się w naprawdę ostry,
rockowy utwór. Postanowiłam wspomnieć tu o tej płycie,
ponieważ jest inna od dotychczasowej twórczości zespołu i jest zdecydowanie moim ulubionym albumem. Zachwyca, ale jednocześnie niepokoi, zwłaszcza, gdy przypominam sobie, że według wielu osób większość tekstów
na płycie jest pośmiertnym hołdem dla Kurta Cobaina,
na przykład „Come alive” („Wydawać się mogło, że jeszcze wczoraj życie należało do dezerterów. Nie ma tu nic
do zobaczenia, bez oglądania się. Każdy dźwięk jest monotonny, każdy kolor monochromatyczny. Światło zaczyna zanikać w ciemności”). Teksty piosenek są bardzo
mocnym plusem tej płyty, na przykład „Stranger things
have hapennned” o samotności, niesamowite „Erase/
Replay”, będące oryginalnym zakończeniem związku
GAZETKA TRZYNASTKA
czy moja ukochana „Long road to ruin” („Długa droga
do ruiny”).
Bardzo mi przykro, że mogłam opisać tylko jedną płytę, bo wszystkie utwory Foo Fighters moim zdaniem
są świetne. Zespół ma po prostu fenomenalne teksty:
jego największą zaletą jest to, że nigdy nie śpiewa bez
sensu, o niczym, nie zadowala się bylejakością. Ich
teksty są wartościowe, przemyślane, inteligentne i często bardzo zaskakujące. Niestety, nikogo nie da się
zadowolić i spotkałam się z wieloma opiniami, że Foo
Fighters to po prostu gorsza, mało udana kopia Nirvany, albo, jeszcze lepiej: Foo Fighters to druga, lepsza
wersja Nirvany.
Z żadnym z tych zdań się nie zgadzam. Nie widzę
między tymi dwoma zespołami żadnego podobieństwa Uważam, że obie te grupy są zupełnie inne. Różnią się praktycznie wszystkim. Dave Grohl chciał
stworzyć zespół zupełnie inny od Nirvany, i moim
zdaniem: udało mu się to.
Polecam wam wszystkim muzykę Foo Fighters. Na
pewno dostarczy wam niepowtarzalnych wrażeń.
Magda Czerniak.
STR. 5
„Kto czyta książki, żyje podwójnie”
(Umberto Eco)
Wywiad z panią mgr Agnieszką Kochanowską – nauczycielem historii i wiedzy o społeczeństwie
D. S.: Jak często czyta Pani książki?
A. K.: Czytam praktycznie cały czas. Książki wypożyczam z biblioteki. Przede wszystkim, staram
się znajdować nowości, ale oczywiście nie rezygnuję, jeśli odkryję coś interesującego i nie jest to
nowością.
D.S.: Czy, gdy była Pani w wieku szkolnym,
czytała Pani wszystkie lektury?
A.K.: Przynajmniej starałam się przeczytać, ale
nie mogę powiedzieć , że wszystkie przeczytałam
do końca. J
D.S.: Jak Pani sądzi, dlaczego coraz więcej Polaków nie czyta książek?
A.K.: Przede wszystkim, zastanawiam się, jak
można nie czytać książek?! Przypuszczam, że jest
to związane z brakiem wolnego czasu, tempem naszego życia i posiadanymi obowiązkami. Mamy
również inne rozrywki, filmy, w Waszym wieku gry
komputerowe. To one z reguły zajmują wolny czas.
D. S.: Książki wpływają na naszą wyobraźnię, często zmieniają nasze poglądy i styl bycia. Co by było, Pani zdaniem, gdyby ich zabrakło?
A.K.: W zasadzie, zależy od tego, jak rozpatrywać
będziemy „książki”. Czy chodzi o zbiór kartek zszytych i połączonych w okładkę? W tej chwili popularne są audiobooki i e-booki, więc dostęp do literatury
nie sprawia problemów. Natomiast jeśli chodzi o ich
treść, to ludzie, gdy tylko nauczyli się pisać, zaczęli
spisywać przeróżne historie, a opowiadają je sobie
od początków cywilizacji. Trudno jest mi więc powiedzieć, jak wyglądałoby nasze życie bez książek.
STR. 6
GAZETKA TRZYNASTKA
Uważam, że z pewnością byłoby nudno!
D.S.: Czy ma Pani ulubionych
autorów?
A.K.: To trudne pytanie. W zasadzie, mam ulubionych autorów i cały czas szukam nowych.
Jeśli znajduję nowego twórcę i
podobają mi się jego książki,
czytam większość, przynajmniej
tych dostępnych, a później uzupełniam na bieżąco tymi, które
się pojawiają. Tych ulubionych
autorów jest sporo.
D.S.: Jakie książki czyta pani
najchętniej?
A.K.: Czytam książki różnego
rodzaju. Od kilku lat sięgam po
te z dziedziny fantastyki. Lubię
czytać klasykę i książki historyczne (ze względu na moje wykształcenie i przedmiot, którego
uczę w szkole), ale przede
wszystkim, wszystkie książki
dobrze napisane.
D.S.: Książka Pani dzieciństwa
to…
A.K.: Książka, którą znałam na
pamięć, gdy jeszcze nie umiałam czytać, to „Przygody Koziołka Matołka”. Jeśli chodzi o
tę, którą sama przeczytałam i
najbardziej zapadła mi w pamięci, była książka „O psie, który jeździł koleją”.
D.S.: Jaką książkę przeczytała
Pani ostatnio?
A.K.: W tej chwili czytam „WWW.1939.COM.PL”
Marcina Ciszewskiego. Ostatnio zaglądam również do klasyki i zabrałam się za powieści Artura
Conan Doyle’a. Z reguły sięgam po kilka książek
naraz. Od pewnego czasu czytam więc również
„Wojnę i pokój” Lwa Tołstoja, ale ją kartkuję „na
raty”. Jestem również w trakcie czytania serii książek z dziedziny fantastyki czeskich pisarzy Zambocha i Prochazki „JFK”.
D.S.: Czy w wolnym czasie czyta Pani czasopisma kobiece?
A.K.: Tak. Regularnie kupuję i czytam
„Zwierciadło”.
D.S.: Jaką książkę mogłaby Pani polecić młodzieży?
A.K.: Przede wszystkim, poleciałabym wam
GAZETKA TRZYNASTKA
sprawdzenie, jakimi filmami się interesujecie i sięgnięcie po dzieła w tej tematyce. Wszystkim natomiast mogłabym polecić utwór „Brak wiadomości
od Gurba” hiszpańskiego pisarza, Eduarda Mendozy, na którego trafiłam w ubiegłym roku. Jest to
książka, która została wpisana na listę lektur w
Hiszpanii z inicjatywy młodzieży. Książka ta jest
dowodem na to, że czytanie może być przyjemnością.
Wywiad przeprowadziła
Daria Stapurewicz
Pomoc: Dagmara Zawarczyńska
STR. 7
O prysznicu i szufladzie…
Kiedyś (jeszcze nie tak dawno, gdy Internet nie był, w aż tak powszechnym użyciu), ludzie powstrzymywali się raczej od ujawniania swych często domniemanych talentów. Gdy lubili śpiewać robili to albo w domowym zaciszu np. pod prysznicem lub też w jakimkolwiek innym miejscu, gdzie nikt ich nie słyszał.
Podobnie było z jakimkolwiek człowiekiem, który pisał
wiersze. Najczęściej trafiały one do szuflady ich biurka,
nie były publikowane w żadnych gazetach. A co się
dziej teraz?
W dzisiejszych czasach raczej trudno jest uniknąć spotkania z twórczością czy też wykonaniami różnych piosenek ludzi, którzy sądzą, że mają talent. Jednak często ich działalność ma mało wspólnego z tym
darem od losu. Zacznijmy, więc od początku. Najczęstsze „objawienia” dotyczą śpiewu. W Internecie czy też
w
programach
rozrywkowych,
aż roi się od
ludzi, którzy
sądzą, ze nie
tylko potrafią
śpiewa, ale są
wręcz objawieniami na
miarę Marii
Callas
czy
L u c i a n o
Pavarottiego.
Rzadko jednak
zdarza
się by była to
prawda. Bardzo często są
to talenty na
miarę wielk
i
e
j
„gwiazdy”
Internetu Justina Biebera.
Nie obrażając niczyich upodobań nie są za bardzo zdolni. Ranią słuch , zniechęcają ludzi do muzyki. Aby być
jednak sprawiedliwą zdarzają się też ludzie naprawdę
zdolni (np. Kelly Clarkson czy też Kamil Bednarek),
jednak jest to kropla w morzu.
Jeszcze zjawiskiem jest publikowanie swoich
„wierszy” . Twórczość ta najczęściej sprawia, że czujemy się zdegustowani, zażenowani i zaczynamy myśleć,
co trzeba zrobić, aby wymyśleć takie bajki. Nie można
GAZETKA TRZYNASTKA
przecież tego zrobić ot tak, to potrzebuje jakichś dodatkowych czynności. Podobnie sprawa ma się z blogami.
W większości są to żale jaki wylewają zdesperowane
nastolatki, które szukają zrozumienia i aprobaty u ludzi, których prawdopodobnie nie spotkają. Czasami
chyba naprawdę nie wiedzą co należy zamieszczać w
sieci. Ich opowiadania, porady czy opinię są czasami
wręcz przerażające. Nie wspominając już o tajemniczych i dziwnych zdaniach, które możesz znaleźć w
niektórych tekstach. Jeśli nie wierzycie, poszukajcie.
Błagam więc dlatego jeśli nie jesteście pewni
swoich uzdolnień spytajcie swoich przyjaciół lub kogoś
z rodziny, kto was nie oszuka i powie prawdę na ten
temat. Świat jest już pełny ludzi, którzy krzywdzą nasze odczucia estetyczne.
Katarzyna Kirsun
STR. 8
Szkoła idealna
Większość osób, zapytanych o idealną szkołę, od razu przyszłoby na myśl zupełny brak sprawdzianów, prac domowych, odpytywania… Lekcje zaczynałyby się nie później niż o dziesiątej, wakacje
trwały co najmniej pół roku, a weekend zaczynał się od środy. Czyli
właściwie żadnych ocen, żadnego myślenia, żeby się nie daj Boże nie
przemęczyć.
Ciekawe czy na dłuższą metę taka szkoła mogłaby kogoś zadowolić? Pewnie niektórych tak, ale w końcu okazałoby się, że nie umiemy kompletnie nic, w głębokie
zapomnienie odeszłaby tabliczka mnożenia i ortografia.
W takim razie niektórzy zapytają: po co to wszystko?
Mamy kalkulatory, komputery, telefony i wszystko inne,
co kompleksowo myśli za nas i poprawia nasze błędy.
Wyobraźmy sobie jednak, jak odzwyczajeni od jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego idąc do sklepu,
odliczalibyśmy na kalkulatorze w kolejce czy wystarczy nam pieniędzy.
nauczyć praktycznych rzeczy, to co ja jeszcze robię w liceum i po co w ogóle tam poszłam.
Ale ja nie mam nic przeciwko nauce w ogóle. Zastanawiam się po prostu, czy nie jesteśmy powoli zamieniani w
społeczeństwo, które doskonale będzie potrafiło opisać
przekrój poprzeczny, podłużny i ukośny mięśnia sercowego, ale nie będzie miało pojęcia w jaki sposób udzielić po-
Nie mówię oczywiście, że niezbędna do
życia jest na przykład dokładna znajomość tablicy
Mendelejewa i warstw
atmosfery i ośmielę się
stwierdzić, że dogłębna
znajomość środków poetyckich też mi raczej nigdy życia nie uratują (choć
za te słowa jako humanistka mogę zapłacić głową).
Uważam jednak, że zamiast uczyć się rzeczy,
które zapomnimy następnego dnia po sprawdzianie i które nigdy nie przydadzą się w praktyce, szkoła mocy osobie, która dostała zawału owego serca, którego
mogłaby nam zapewnić coś, co kiedyś nam pomoże.
budowę wewnętrzną bezbłędnie będziemy znali z kolorowych obrazków w podręczniku.
Moim zdaniem złym pomysłem nie byłoby na
przykład przeprowadzanie w ramach lekcji kursów na
prawo jazdy, nauki szycia czy czegoś w tym rodzaju…
Marta Julia Ruczyńska
Oczywiście można odpowiedzieć, że jeżeli chciałam się
ARENA SPORTOWA