Pobierz Ranczo na lato

Komentarze

Transkrypt

Pobierz Ranczo na lato
SPIS TREŚCI
04
Działamy i wspieramy
14
Grupa A’locha
24
Struktura pasz sypkich
08
10
12
16
20
26
30
34
36
38
40
42
44
Konferencja dla hodowców nioski towarowej
Biznes z jajem
Ruszyła Akademia A’locha
Jak można zaoszczędzić na odchowie jałówek?
FPD/FPL, czyli zmiany na łapkach
Gleba i jej właściwości
Rozmowa z właścicielami firmy Ciechanowscy
Ekspert De Heus radzi
Czy wiesz, że…?
Praktyczna gospodyni
Przepisy
Kolorowanka
Krzyżówka
Drodzy Czytelnicy,
trzymają Państwo w dłoniach letnie wydanie
Rancza, pełne nowych
porad hodowlanych i żywieniowych. Radzimy
w nim jak zaoszczędzić
na odchowie jałówek, dobrać odpowiednią
strukturę pasz sypkich oraz zadbać o stado
podstawowe trzody chlewnej. Przedstawiamy
także relacje z kilku wybranych, wydarzeń, jakie
specjalnie dla Państwa zorganizowaliśmy.
Akademia A’locha, Biznes z jajem – to jedne
z nich. Oczywiście nie zabraknie odpowiedzi
ekspertów De Heus na Państwa pytania, które
coraz chętniej nam przesyłacie.
Dobrze wiemy, że lato to pora intensywnej,
wytężonej pracy, czas żniw. Mamy jednak nadzieję, że zbiory będą udane, pogoda dopisze
i znajdą również Państwo czas na odwiedziny
naszych stoisk podczas targów rolniczych.
Pozdrawiam,
Karolina Pietrzko
redaktor naczelna
Działamy i wspieramy
„Działamy i wspieramy” to nazwa nowego programu prospołecznego, w ramach którego pracownicy De Heus
tworzą projekty, mające na celu wsparcie dzieci oraz zaangażowanie społeczności lokalnych. Pierwsza edycja
przyniosła ze sobą propozycję 38 pomysłów. Spośród nich komisja ds. projektów dla społeczności lokalnych
wybrała do realizacji 7 o łącznej kwocie 300 tys. zł netto.
Wybrane pomysły poruszają ważne tematy, takie jak bezpieczeństwo i zdrowie
dzieci oraz ich edukację i rozwój. Projekty w całości przygotowywane są przez
pracowników De Heus, zwanych wolontariuszami „Działamy i wspieramy”. To oni
chcąc pomagać dzieciom, wpływać na
rozwój otoczenia, kontaktują się ze społecznościami oraz władzami lokalnymi,
poznając ich potrzeby. Następnie realizują przedsięwzięcia, angażując i inspirując
społeczność do działania. Im samym
0 4
działanie i wspieranie przynosi satysfakcję
z niesienia pomocy i dawania dobra. Pozwala także rozwijać pasje oraz zdobywać i kształtować wiele umiejętności.
Edukacja i zabawa
Wolontariusze „Działamy i wspieramy”
zrealizowali już 3 projekty edukacyjne,
których finał odbył się w Parzęczewie, Łęczycy oraz Dąbiu. Eksperci w zakresie
żywienia zwierząt – Jolanta Kulczyńska,
Małgorzata Moszczyńska oraz Paweł Ka-
sprowicz przedstawili dzieciom nietypowe
lekcje dotyczące zdrowego odżywiania,
znaczenia mleka i jajek w diecie oraz tematyki zwierząt gospodarskich. Wykłady
nosiły zagadkowe tytuły: „Co było pierwsze, jajko czy kura?” oraz „Skąd bierze
się mleko?”. W ramach zajęć odbyły się
także gry, zabawy i konkursy plastyczne
dla dzieci. W Parzęczewie oraz Dąbiu dodatkowo pracownicy De Heus zorganizowali pikniki dla dzieci, w trakcie których
na najmłodszych czekało wiele atrakcji,
od malowania buziek, poprzez pokazy
baniek mydlanych, animacje z klaunem,
przeciąganie liny po zabawy „Czy bezpiecznie jest chodzić gęsiego”, „Czy kurczak na drodze może spowodować wypadek?” oraz konkursy plastyczne: „Jak
wyglądało życie na wsi na przełomie wieków”, czy też „Bezpieczeństwo na wsi”.
Nie zabrakło także prezentów. Szkoła
w Parzęczewie otrzymała tablicę interaktywną, na której przeprowadzono wykład,
Oddział Dziecięcy szpitala w Łęczycy
sprzęt do EKG oraz lampę bakteriobójczą, szkoła w Dąbiu otrzyma natomiast
sprzęt multimedialny oraz pomoc w remoncie sali lekcyjnej.
Bezpieczeństwo i rozwój
Druga część realizowanych projektów dotyczy tworzenia przyjaznych dzieciom
miejsc, w których bezpiecznie będą mogły spędzać czas, bawiąc się i rozwijając,
miejsc sprzyjających rodzinnemu spędzaniu czasu.
Bezpieczeństwo dzieci to bardzo ważny
temat dla każdego rodzica oraz opiekuna.
Również dla firmy De Heus, która od kilku
lat prowadzi działania związane z bezpieczeństwem dzieci, organizując dla nich
prelekcje oraz obdarowując elementami
ochronnymi i odblaskowymi.
W tym roku, w ramach projektu „Działamy
i wspieramy”, w miejscowości Dobino,
koło Wałcza (woj. zachodniopomorskie)
pracownicy De Heus utworzyli plac sportowo-rekreacyjny. Aby zapewnić bezpieczeństwo dzieciom z niego korzystającym, wolontariusze ogrodzili teren,
zainstalowali łapacze piłek. Wspólnie
z władzami lokalnymi oraz mieszkańcami Dobina i wsi okolicznych zadbali także o porządek na placu, wyrównując teren (przywożąc
50 ciężarówek ziemi!), siejąc trawę oraz sadząc drzewa. Odświeżyli i pomalowali zabawki, przygotowali kącik dla rodziców. Dodatkowo na placu zamontowano bramki i nowe
urządzenia. Uroczystego otwarcia dokonano
4 czerwca, świętując zarazem Dzień Dziecka.
Z tej okazji dla najmłodszych przygotowano
masę atrakcji. Łowienie ryb, rzut beretem sołtysa, wyścig gąsienic, malowanie buziek, kręcenie balonów, konkurs plastyczny „Najlepsze wakacje są na wsi” to tylko niektóre
z atrakcji, jakie przygotowali dla najmłodszych
pracownicy De Heus.
Wszystkie projekty realizowane są wspólnie
z mieszkańcami oraz lokalnymi władzami, kołami gospodyń wiejskich i innymi
okolicznymi, zainteresowanymi wspólną pomocą i działaniem, podmiotami. Ważne jest
bowiem jak najlepsze spełnienie oczekiwań
i realnych potrzeb społeczności lokalnych,
a kto zna je lepiej niż oni sami?
W następnym numerze Rancza,
zaprezentowane zostaną dwa nowe miejsca
na mapie atrakcji dla dzieci – plac
zabaw w Łęczycy oraz Zielony Zakątek
w Popowie Kościelnym, które obecnie
są na etapie powstawania.
Zabierzemy Państwa również do sali
szkolnych (w Dąbiu i Słocinie), które zostaną
odnowione przez pracowników De Heus.
0 5
Czytaj i oglądaj więcej na www.facebook.pl/SielskaWies
Konferencja dla hodowców
nioski towarowej
Przemysław Przybylak
specjalista ds. drobiu
Zakopane przywitało hodowców nioski towarowej oraz przedstawicieli branży drobiarskiej chłodną, deszczową aurą. Mimo tego, jubileuszowe (20-te) Sympozjum Drobiarskie Zakopane 2016 cieszyło się ogromną popularnością. Przyjezdnych witała piękna panorama polskich Tatr, a leżący u ich podnóża hotel bardzo szybko
zapełnił się uczestnikami. Wśród gości znajdowali się również przedstawiciele wielu firm paszowych, ale tylko
specjaliści z De Heus włożyli czynny udział w organizację i przebieg spotkania.
W trakcie części merytorycznej omówione zostały 2 tematy. Pierwszym z nich
było wystąpienie Przemysława Przybylaka pod tytułem: Ilość ma znaczenie pieniądze i pasza. Wykład zmotywował
uczestników do poszukiwania często
ukrytych i niedocenianych przez hodowców, uciekających grosików. Wielokrotnie udowodniono, że świadomie kalkulując koszty produkcji, znając dokładne
dzienne spożycie paszy dla każdej z kur
oraz stosując paszę o odpowiednim
składzie i strukturze można wiele
oszczędzić. Kilka słów poświęcono fizjologii kur, i z drugiej strony ukazano, że
kura nie może także jeść za mało. Oznacza to, że ilość ma znaczenie, ale niejednokrotnie to, co pierwotnie wydaje się
tańszym, w ostatecznym rozrachunku
kosztuje dużo więcej.
0 8
Drugie wystąpienie, tym razem Kamila
Witkowskiego pt. Biznes z jajem – recepta idealna nawiązywało do cyklu spotkań
– warsztatów o tej samej nazwie. Skierowane było głównie do osób, które jeszcze
o projekcie nie słyszały lub nie uczestniczyły w nim. W kilkunastominutowym wystąpieniu przedstawiono przebieg dwóch
cykli spotkań z całej Polski, ukazując jakie
informacje i praktyczne umiejętności
można było w trakcie omawianych warsztatów osiągnąć (więcej o Biznesie z jajem
przeczytacie Państwo na kolejnych stronach). Uzupełnieniem naszych wystąpień
były punkty wiedzy, w których zainteresowani mogli zapoznać się z metodyką pomiaru twardości skorup jaj oraz eksponatami prezentującymi najczęściej spotykane wady skorup jaj. Przy okazji, w trakcie quizu, można było wygrać praktyczne
nagrody ułatwiające codzienną prace na
fermach niosek towarowych.
Oprócz wystąpień specjalistów De Heus,
goście wysłuchali prezentacji wykładowców na temat wyposażenia obiektów inwentarskich, genetyki kur, dodatków
i witamin oraz wielu innych.
Kolejne, tym razem już XXI, Sympozjum
Drobiarskie już za rok!
0 9
Biznes z Jajem
W pierwszej połowie kwietnia odbyła się już II edycja Biznesu z Jajem - warsztatów dla hodowców nioski towarowej. O tematyce spotkania zadecydowali hodowcy, wybierając zagadnienia dotyczące jakości skorupy jaj
oraz możliwych ich wad.
I tak, tym razem uczestnicy mieli okazję wysłuchać wykładów i wziąć udział w dyskusji
na temat wad jaj, oszczędności ich produkcji, wpływu żywienia na jajo oraz oceny
jakości skorupy.
Spotkania Biznesu z Jajem mają na celu
wsparcie hodowców nioski towarowej
w poprawie wskaźników ekonomicznych
poprzez przekazanie odpowiedniej wiedzy,
wymianę doświadczeń oraz stworzenie
możliwości aktywnego uczestnictwa hodowców w zajęciach praktycznych.
Tym razem, podczas części warsztatowej
uczestnicy mogli ocenić jakość skorupy jaj
ze swoich ferm oraz wybarwienie żółtka, co
dla wielu było nowością i ciekawym doświadczeniem, dającym wiele wskazówek
do poprawy swojej produkcji.
Pomiar taki pozwala określić skrajne wartości wytrzymałości skorupy. Na tej podstawie
określano również wyrównanie twardości
skorupy jaj, czyli sprawdzano czy wszystkie
jajka charakteryzują się podobną wytrzymałością na urazy.
Jak mierzyć twardość skorupy?
Pomiar twardości skorupy odbywał się przy
użyciu specjalistycznej maszyny - FUTURA.
Każde badane jajo umieszczano na statywie, a po uruchomieniu urządzenia określano maksymalną siłę nacisku na skorupę.
Jak badano wybarwienie żółtek?
Do określenia barwy posłużono się skalą
Roche’a. Poziom wybarwienia kształtował
się na poziomie od 9 do 14 punktów. Równocześnie badanie, poprzez analizę jakości
oraz wielkości okręgów rozlanego białka,
Kamil Witkowski
specjalista ds. drobiu
1 0
pozwoliło określić świeżość badanego materiału. Dzięki tej ocenie, hodowcy mieli
możliwość sprawdzić jakość produkowanego towaru oraz poznać możliwe przyczyny
oraz rozwiązania problemów fermowych,
o których opowiadali doradcy De Heus.
Na specjalnie przygotowanych na tę okazję
eksponatach, została przeprowadzona
ocena wad jaj. Prezentowane „okazy” stanowiły zestawienie wad najczęściej pojawiających się w produkcji towarowej. Troje hodowców, którzy najlepiej poradzili sobie
z ich oceną otrzymało upominki.
Kolejna, trzecia odsłona Biznesu z Jajem już
w II połowie roku, czy będzie ona równie
ciekawa? O tym przekonać się można tylko
w jeden właściwy sposób. Do zobaczenia!
Ruszyła Akademia A’locha
Maksymalizacja produkcji trzody chlewnej przy jednoczesnym dbaniu o dobrostan zwierząt i optymalizację kosztów w dzisiejszych czasach nie lada wyzwanie. Szansą na odbudowę rynku trzodowego
jest rozwój stada podstawowego, właśnie dlatego firma De Heus wspiera hodowców w zarządzaniu stadem
podstawowym, proponując nową ofertę dla loch oraz inicjując Akademię A’locha.
Nowa oferta w bezpieczny i stabilny sposób pozwala maksymalizować osiągane
wyniki. W ramach propozycji dla hodowców, De Heus przygotował 3 linie żywieniowe: Comfort, Perfect oraz Power, będące odpowiedzią na naturalne potrzeby
loch. Linie dostosowane są do uwarunkowań i specyfiki hodowli, uwzględniając dobrostan, odpowiednie zarządzanie oraz
poprawę osiąganych wyników produkcyjnych.
I edycja Akademii A’locha – warsztatów dla
hodowców stada podstawowego odbyła
się 5 kwietnia w Bronisławowie. Akademia
powstała z inicjatywy Grupy A’locha. To
nowy i unikatowy projekt. Kierowany jest
do hodowców stada podstawowego, mających plany rozwoju hodowli bądź planu-
1 2
jących rozpoczęcie prowadzenia stada
podstawowego. Celem Akademii jest
wsparcie polskich hodowców loch w poprawie wskaźników ekonomicznych oraz
dobrostanu zwierząt.
„Sukces stada podstawowego to kombinacja wielu elementów, od żywienia poprzez profilaktykę aż po kompleksowe
zarządzanie. Tematów jest więc wiele. My
jednak wybór poruszanych zagadnień dopasowujemy do potrzeb uczestników
i rozwijamy zgodnie z ich sugestiami.
Wszystko po to, abyśmy wspólnie mogli
zadbać o rozwój rynku trzody chlewnej w
Polsce.” – mówi Marcin Forkajm, kierownik
produktu ds. trzody chlewnej De Heus.
Podczas spotkania hodowcy mieli okazję
poszerzyć swoją wiedzę z zakresu ekonomiki prowadzenia stada podstawowego.
Wysłuchali prelekcji lek. wet. Pawła Wróbla
o profilaktyce stada podstawowego i jej
wpływu na wyniki ekonomiczne i produkcyjne, Dariusza Adrjana (De Heus) o wpływie żywienia loch na wyniki ekonomiczne,
Krzysztofa Świątka (De Heus) o ekonomice inwestycji oraz tematu, przedstawionego przez hodowcę – Krzysztofa Urbańskiego - jak zbieranie wyników produkcyjnych ułatwiło mi codzienną pracę
ze stadem podstawowym.
Kolejne spotkanie Akademii już w IV kwartale roku. W międzyczasie eksperci będą
odwiedzać fermy, spotykać się z hodowcami, rozmawiać o trudnościach, z którymi
się borykają oraz prowadzić warsztaty.
Grupa A’locha –
eksperci ds.
zarządzania stadem
podstawowym
A’loCha oznacza nie tylko „dzień dobry”, „miłość” i „pokój” - to także nazwa grupy specjalistów ds. zarządzania
stadem podstawowym, działających w ramach firmy De Heus. W skład grupy A’locha wchodzą: Karolina Zielińska, Dominika Michalska, Barbara Marchelewska, Aleksandra Kubiak, Lech Wieszczeczyński, Dariusz Adrjan oraz Marcin Forkajm. Czym dokładnie zajmuje się grupa, jakie stoją przed nią wyzwania i w czym mogą
pomóc hodowcom? Odpowiedzi znajdują się w poniższym wywiadzie.
Karolina Pietrzko: Skąd pomysł na utworzenie grupy A’locha? Jak powstała ta
ciekawa i zabawna nazwa?
Karolina Zielińska: Powstanie elitarnej grupy specjalistów ds. stada podstawowego
oraz odchowu prosiąt jest odpowiedzią na
potrzeby rynku, szansą na odbudowę rynku trzodowego poprzez rozwój stada podstawowego. Łączyło się ono także z wprowadzeniem nowej oferty De Heus dla loch
i prosiąt.
Zastanawialiśmy jak pogodzić słowo „locha” z rozpoczęciem działań i wejściem na
rynek naszych rozwiązań. I tak właśnie, po
wielu dyskusjach i rozważaniach, powstało
słowo A’locha. Po pierwsze, w wolnym tłumaczeniu, znaczy ono „witamy”, po drugie
zawiera słowo „locha”, a po trzecie jest
skrótem Akademii Locha – A’Locha.
1 4
Czym zajmuje się Wasza grupa? Jaka
jest jej misja?
Lech Wieszczeczyński: Grupa A’locha
zajmuje się szeroko pojętym wsparciem
hodowców oraz doradców De Heus
w zakresie zarówno teoretycznej, jak
i praktycznej wiedzy, dotyczącej stada
podstawowego oraz odchowu prosiąt.
Chcemy wspierać hodowców, którzy planują założenie lub rozbudowę stada loch.
Mamy również zamiar uniezależnić krajowy
popyt na warchlaki od importu. Wierzymy,
że jesteśmy w stanie wyprodukować
w Polsce warchlaki konkurencyjne pod
względem jakości i ilości.
Jakie wyzwania stoją przed Wami? Co
jest/będzie najtrudniejsze?
Dominika Michalska: Chcemy wspierać
polskich hodowców w odbudowie stada
podstawowego, pokazać, że w tym sektorze drzemie duży potencjał finansowy. Wystarczy tylko mieć wokół siebie specjalistów i wiedzę jak to zrobić oraz przede
wszystkim chcieć się w to zaangażować.
Najtrudniejsze będzie przekonanie niektórych hodowców, że nakład pracy i finansów włożony w prowadzenie stada loch
z dobrymi wynikami produkcyjnymi, jest
czymś co pozwoli im przetrwać na tym
trudnym od wielu lat rynku.
Jakie do tej pory są efekty Waszej pracy?
Co planujecie dalej?
Barbara Marchelewska: Efektem naszej
pracy są m.in. pierwsze warsztaty Akademii A’locha dla hodowców stada podstawowego. Ponadto odwiedzamy hodowców podczas wizyt, rozmawiamy o pro-
blemach, doradzamy. Wdrożyliśmy nowy
program żywienia stada podstawowego
oparty na potrzebach loch, z wykorzystaniem właściwości naturalnego włókna pokarmowego. Jesteśmy jedynymi specjalistami na rynku, którzy w sposób kompleksowy podchodzą do tematu. bilności. Według wstępnych danych GUS
na początku marca pogłowie stada podstawowego wynosiło 806,8 tys. sztuk
i spadło analogicznie do marca 2015
o 16,1%. Konsekwencją tego jest wymuszenie na hodowcach wąskiej specjalizacji
połączonej ze stałą optymalizacją kosztów.
W dalszej perspektywie chcemy kontynuować Akademię A’locha. Chcemy współpracować z hodowcami i razem z nimi
poprawiać wyniki produkcyjne, zarówno
podczas wizyt na fermach jak i podczas
warsztatów, jakie będziemy organizować.
Polaryzacja rynku oparta jest na profilu tuczowym oraz stadzie podstawowym. Tucz
to przede wszystkim czujne monitorowanie relacji ceny ze sprzedaży do poniesionych kosztów. Krótszy wymiar czasu pełnego cyklu i duży wachlarz możliwości
wyboru nie wymuszą ciągłości. Stado
podstawowe, bez względu na sytuację
rynkową, uczy cierpliwości i konsekwencji
w działaniach. To właśnie na tej grupie
chcemy koncentrować się przede wszystkim, by móc wspomóc w działaniach naszych hodowców i odpowiedzieć na ich
oczekiwania. Dziękuję za rozmowę. A’locha!
Co oznacza logo A’lochy?
Dariusz Adrjan: Logo Akademii A’Locha
składa się z puzzli złożonych w kształt lochy z prosięciem. Dlaczego puzzle? Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że hodowla
loch i produkcja prosiąt to proces trudny,
żmudny i wymagający cierpliwości, tak jak
układanie puzzli. Również, jak przy ich
układaniu, tak i przy pracy z lochami, hodowca często jest zmuszony próbować,
eksperymentować i przymierzać, szukając
najlepszego, idealnie pasującego do koncepcji rozwiązania. Ułożenie puzzli daje
wielką satysfakcję, wzbudza szacunek i
podziw. Wierzymy, że Akademia A’Locha
dostarczy uczestnikom takiej wiedzy i
umiejętności oraz, że układanka zwana
hodowlą będzie uporządkowana i poskładana jak puzzle w logo Akademii, przynosząc satysfakcję i radość.
Jak obecnie wygląda sytuacja na rynku
trzody chlewnej? Czego oczekują hodowcy?
Aleksandra Kubiak: Pogłowie maleje, cena
nadal jest niska, co nie daje poczucia sta-
Artykuły z poradami hodowlanymi
autrorstwa specjalistów z grupy
A’locha znajdą Państwo na Portalu
Wiedzy: www.wiedza.deheus.pl
Wiesław Płecki
kierownik produktu ds. bydła
W okresie kryzysu na rynku mleka dużą uwagę zwraca się na ekonomię produkcji mleka. Tym bardziej,
w obecnej sytuacji warto kalkulować koszty uzyskania litra mleka i redukować te składowe kosztów, które
mają niewielki wpływ na efekty produkcyjne. Niektóre z nich należałoby nawet całkowicie wykluczyć.
Pozwoli to na efektywniejsze prowadzenie gospodarstwa.
Jak można
zaoszczędzić
na odchowie
jałówek?
Prowadzona przez hodowców redukcja
kosztów częściowo dotyka również młodzież przeznaczoną na remont stada. Są
to głównie ograniczenia związane z żywieniem, a konkretnie ze zmniejszeniem
ilości zadawania pasz treściwych, zwłaszcza tych białkowych. Wprowadzanie
oszczędności w tym momencie może
niestety przynieść poważne konsekwencje w późniejszych fazach użytkowania
zwierzęcia. Pasze treściwe można, a nawet powinno się ograniczać po zacieleniu
jałówki, ale nie w fazie początkowej i fazie
wzrostu tj. do 8 miesiąca życia. Jest to
bowiem okres szybkiego wzrostu jałówek
z wysokimi dziennymi przyrostami sięgającymi 1 kg na dobę.
Intensywne żywienie w tym okresie ma
bardzo istotne znaczenie. Potwierdziły to
doświadczenia prowadzone w ramach 24
miesięcznego programu odchowu jałówek Kaliber. Od piątego, szóstego miesiąca życia notowane są istotne przełożenia ilości skarmionej energii i białka na
dzienne przyrosty. Jest to okres czerpania
maksymalnych zysków. To właśnie wtedy
należy zwrócić uwagę na podawanie
większej ilości pasz objętościowych
i pasz treściwych. Należy wówczas stosować siano, które zwiększa pojemność
żwacza oraz pasze treściwe, stymulujące
rozwój ścian żwacza. Jest to również moment, podczas którego kształtuje się
szkielet zwierząt tworząc tzw. ramę, inaczej mówiąc odpowiedni kaliber przyszłej
krowy.
Wracając do pierwszego etapu odchowu,
czyli fazy odpoju cieląt mlekiem, należy
przypomnieć, że w tym czasie budowana
jest własna odporność organizmu. Jest to
jednocześnie okres, kiedy cielęta są narażone na infekcje. Należy pamiętać, że jałówka po przebytej chorobie nigdy nie
będzie miała zadowalających przyrostów
w dalszym okresie odchowu, takich jak
zdrowy osobnik, a co się z tym wiąże jako
dorosła krowa nie osiągnie zamierzonych
wyników produkcyjnych.
Układ odpornościowy zwierząt jest naturalną barierą dla patogenów, a jego
wzmocnienie zmniejszy ilość problemów
zdrowotnych w okresie odchowu.
W ostatnim czasie specjaliści De Heus,
1 7
opierając się na wieloletnich obserwacjach, wprowadzili formuły ochronne
w produktach dla młodych cieląt. Preparaty mlekozastępcze linii Bestmilk oraz Kaliber Milk wzbogacone zostały formułą LactiProtect, a pasze treściwe dla cieląt
Kaliber formułą FitoProtect.
LactiProtect, to kompleks występujący
w wersji letniej i zimowej. Jego zadaniem
jest wzmocnienie odporności cieląt w zależności od zmieniających się warunków
atmosferycznych w porach letnich i zimowych. Takie innowacyjne podejście pozwala lepiej trafiać w potrzeby cieląt, biorąc pod uwagę zagrożenia płynące ze
strony środowiska w różnych porach roku.
Formuła zimowa LactiProtect ma przede
wszystkim na celu wyeliminowanie bakterii
patogennych oraz stymulowanie do namnażania pożądanych w układzie pokarmowym bakterii kwasu mlekowego. Dodatkowym efektem jest zwiększenie
wydzielania enzymów trawiennych, co ma
bardzo duże znaczenie u młodych cieląt.
Mają one bowiem słabo rozwinięty układ
enzymatyczny, dlatego pobudzenie wydzielania enzymów wspomaga trawienie
składników pokarmowych.
Ochrona zdrowia cieląt w okresie letnim
wymaga zdecydowanie innego podejścia,
dlatego formuła letnia LactiProtect ma
na celu przede wszystkim zakwaszenie
układu pokarmowego, tym samym ograniczając działanie patogenów. Zakwaszenie
podawanego pójła pozwala dłużej utrzymać jego świeżość, poprawia apetyt
i zwiększa pobranie pasz stałych.
1 8
Kompleks FitoProtect zajdujący się
w produktach Kaliber zawiera natomiast
zmikronizowane wyciągi z roślin, które zapewniają bioochronę organizmu młodych
zwierząt przed drobnoustrojami chorobotwórczymi. Przewaga „FitoProtect” nad
konwencjonalnymi metodami zapobiegania występowaniu biegunek polega na
braku wytworzenia oporności tychże
drobnoustrojów na zawarte w preparacie substancje aktywne. Pozwala
to efektywnie ograniczać, a czasami
wręcz eliminować atakujący patogen
z organizmu. „FitoProtect” pobudza również funkcjonowanie układu odpornościowego zwierząt. Dodatkową jego
funkcją jest działanie wzmagające apetyt oraz poprawiające wykorzystanie
składników pokarmowych z paszy.
Zarówno LactiProtect jak i FitoProtect
mają za zadanie chronić młode zwierzęta
przed drobnoustrojami chorobotwórczymi, w celu zminimalizowania występowania biegunek, a w konsekwencji ograniczenia strat ponoszonych z tytułu leczenia oraz niższych przyrostów.
Hodowcy krów, chcący uzyskać w swoim stadzie wysokie wydajność powinni
koncentrować się przede wszystkim na
efektywnym odchowie młodego bydła.
Nie da się tego zrobić żywiąc zwierzęta
„na oko”. Podanie jałówkom odpowiednio zbilansowanej dawki, zarówno pod
kątem energetycznym, białkowym oraz
mineralno-witaminowym zapewni odpowiedni wzrost kości i budowę mięśni.
Intensywny program odchowu jałówek
„Kaliber” przynosi korzyści w postaci
wcześniejszego pierwszego wycielenia
(24 miesiąc życia) czyniąc ten program
bardzo opłacalnym. Dodatkowo wyższa
o 1000 l wydajność w trzech pierwszych
laktacjach oraz dłuższy czas użytkowania
tych krów powoduje, że warto poświęcić
temu zagadnieniu większą uwagę.
Analizując rentowność produkcji mleka,
należy pamiętać, że niższe koszty hodowli i produkcji mleka można realizować poprzez zmniejszenie remontu stada. Celem hodowli bydła mlecznego jest
uzyskanie wskaźnika remontu stada na
poziomie poniżej 25%.
Skrócenie okresu odchowu jałówek do
pierwszego wycielenia zmniejsza koszt
remontu stada. Specjaliści De Heus wyliczyli, że z tytułu skarmienia większej
ilości pasz objętościowych, kosztów pracy i kosztów utrzymania, każdy dodatkowy miesiąc odchowu powyżej 24 miesiąca kosztuje hodowcę 200 złotych.
Mówiąc o różnicach pomiędzy, odchowem jałówek wg programu Kaliber,
a trwającym dłużej odchowem tradycyjnym, można odnieść wrażenie, że nie
ma pomiędzy nimi dużej różnicy. To tylko 2 miesiące – mogą niektórzy powiedzieć. Jednakże każdy miesiąc przemnożony przez liczbę jałówek w stadzie
oraz 200 zł jako miesięczny koszt utrzymania jednego zwierzęcia oraz wyższa
wydajność w pierwszych laktacjach
utwierdza w przekonaniu, że taka inwestycja ma swoje mocne uzasadnienie
biznesowe.
1 9
FPD/FPL, czyli zmiany na łapkach
Od pewnego czasu, hodowcy coraz częściej spotykają się z oceną jakości łapek. Ocena ta odbywa się poubojowo w rzeźniach drobiu i wykonują ja państwowi lekarze weterynarii.
Dariusz Krzyżaniak
specjalista ds. drobiu
2 0
Skąd pomysł tej oceny i czemu ma ona
służyć?
W krajach skandynawskich oraz państwach
Europy Zachodniej, bardzo dużą uwagę
przykłada się przede wszystkim do tego co
się je. Ale to „co” oznacza nie tylko odpowiednią jakość mięsa, ale również kwestie
uciążliwości hodowli dla środowiska naturalnego oraz warunków minimalizujących
cierpienie i stres tuczonych zwierząt. Należy
więc dbać o dobrostan, który w łatwy sposób można mierzyć w warunkach uboju,
ale też na fermie. Tym mierzalnym wskaźnikiem w przypadku brojlera kurzego są
zmiany na podeszwach stópek ptaków.
Czy jest to dobry wskaźnik? Nie wiem, ale
decyzja w Unii Europejskiej zapadła parę lat
temu. W zasadzie od momentu polskiej akcesji do UE przepisy o dobrostanie i jego
ocena już nas obowiązywały. Z tymże
w praktyce w życie weszły w zeszłym roku.
Ocena łapek –
kilka podstawowych zasad
Liczbę łap z oceną zero mnożymy przez
zero. Liczbę zmienionych na 1 mnożymy
przez 0,5, a na 2 przez 2. Następnie sumujemy wszystkie punkty. Wynik na poziomie
do 40 punktów uważany jest za niski stan
zmian, 41-80 to średnie zmiany, a powyżej
81 to wysokie zmiany. Stan wysoki oraz
średni dwa razy, cykl po cyklu, skutkuje
kontrolą weterynaryjną w kolejnym cyklu.
Warto pamiętać, że ocena dotyczy kurnika,
nie fermy.
Ocenia się zawsze 100 łapek z każdej odstawianej partii. Najlepiej aby w tej liczbie
1/3 łapek pochodziła z początku, 1/3 ze
środka i 1/3 z końca partii. Zawsze należy
oceniać tę samą łapkę, czyli albo lewą albo
prawą. Łapki muszą być umyte. Zabrudzenia są nieważne – liczą się tylko trwałe zmiany. W praktyce najczęściej jest tak, że przebierka i zdawanie stanowią osobne partie.
Stąd też pojawiają się dwie oceny dla danego kurnika. Niestety, dla weterynarii wiążąca
jest ta gorsza.
Jak walczyć z FPD? Jakie są przyczyny?
Najczęściej przyczyny związane są z błędnym zarządzaniem wodą. Źle dobrane,
cieknące stare nyple o zbyt dużej wydajności, zbyt duże ciśnienie wody w liniach lub
rzadziej zbyt małe – to niektóre z możliwości. Często powodem jest również nieodpowiednia wysokość linii pojenia względem
ptaka. Zbyt nisko umieszczone nyple moczą ściółkę. O poidłach otwartych pisać nie
trzeba… Jednak o jakości wody, prawidłowej dezynfekcji linii przed cyklem, dbaniu
o czystość w trakcie, okresowej analizie jakości wody pod kątem mikrobiologicznym,
jak i chemicznym warto przypomnieć, ponieważ w praktyce rzadko kto o to dba,
a są to znaczące czynności. Pamiętać należy bowiem, że ptak wypija prawie dwa
razy więcej wody niż je. A woda, zwłaszcza
ciepła, z resztkami witamin, antybiotyków i
innymi dodatkami to środowisko idealne do
rozwoju różnych mikrobów.
Jako drugą przyczynę pojawiania się zmian
na łapkach, wymienić można ogrzewanie
i wentylację. Zbyt mała wymiana powietrza, spowodowana, niemożnością dogrzania lub „oszczędnością”, powoduje bowiem
zmoczenie ściółki. Także nieprawidłowy
obieg powietrza w kurniku i często zbyt
wczesne opadanie zimnego powietrza moczy ściółkę. Kolejnym problemem jest grzanie posadzki. Niewygrzana posadzka utrudnia start małych piskląt, ale też powoduje
kondensację i w efekcie moczenie ściółki.
Niedosuszony kurnik po myciu również
gwarantuje efekt mokrej ściółki. Pamiętać
należy, że kurnik suszy się nie tylko grzejąc,
ale również usuwając z niego wilgotne powietrze poprzez wentylację. Posadzkę naj-
2 1
lepiej grzeje się przed pościeleniem. Zaścielona grubą warstwą słomy, w której jest
uwięzione izolujące powietrze, będzie się
grzała bardzo pomału lub wcale. Ptaki ją
szybko ubiją, wyciskając powietrze, co
sprawi, że momentalnie zrobi się mokra na
skutek kondensacji. Grzejąc nagrzewnicami
z otwartym płomieniem, należy pamiętać,
że w efekcie spalania paliwa powstaje dwutlenek węgla oraz para wodna, czyli „dolewa się” wody do kurnika. Centralne ogrzewanie lub nagrzewnice z zamkniętą komorą
spalania mają tu przewagę.
Sam materiał ściółkowy również przysparza problemów z łapkami. Wiele zmian
powstaje już w pierwszym tygodniu życia
ptaków. Często używana długa słoma powoduje, że ptaki już po tygodniu mają brudne łapki. Na razie są brudne, ale ten brud
przyklejony do podeszwy za parę dni spowoduje infekcję i wówczas pojawia się pro-
2 2
blem. Co ciekawe, na długiej słomie, kiedy
już brud się przyklei do łapek, a hodowca
następnie mocno wysuszy kurnik, brud
mocno przyschnie do podeszwy. Wówczas, sytuacja może być gorsza niż w kurniku z wyższą wilgotnością, gdzie ptaki niejako tę warstwę nieczystości zetrą.
Lepszym materiałem ściółkowym od długiej
słomy jest sieczka słomiana. Nie może ona
być jednak zbyt krótka i ostra, ponieważ
taka rani, delikatne jeszcze, podeszwy małych piskląt. Jeszcze lepsze są wióry lub
trociny, pellet słomiany, torf z trocinami.
W takim materiale ptaki swobodnie grzebią.
Kał się nie klei do łapek i z reguły osiąga się
dużo niższe punktacje niż na słomie. Nie
bez znaczenia dla jakości ściółki, a tym samym łapek jest cały zestaw chorób powodujących biegunkę ptaków. 70% wypitej
wody zdrowy ptak wydala, w postaci pary
wodnej oraz w kałomoczu. Oznacza to, że
z każdego 1000 litrów wody 700 zostaje
w kurniku. Tyle musi „wypompować” wentylacja i pochłonąć ściółka.
A jeśli ptak ma uszkodzone jelita, nerki,
wątrobę…?
Jest tylko gorzej! Kokcydioza, syndrom złego wchłaniania, IB nerkowe, Gumboro, infekcje Clostridium i jeszcze kilka innych chorób bezpośrednio lub pośrednio wpływających na układ pokarmowy mogą diametralnie zmienić sytuację w kurniku z dobrej na bardzo złą.
Osiągane dziś wyniki tuczu, wyśrubowana
genetyka, bardzo wysokie parametry pasz
nie pomagają. Aminokwasy, białko, energia
– wszystko to prosi o wodę! Pasze bez antybiotykowych stymulatorów wzrostu, oparte na soi jako głównym źródle białka, też nie
ułatwiają sprawy. Odpowiedni dobór kokcydiostatyków jest determinowany przez sytuację na fermie odnośnie kokcydiozy. Ale
pamiętać należy, że kokcydiostatyki jonoforowe w większości pomagają utrzymać trochę suchszą ściółkę. Generalnie rzecz ujmując chemiczne środki, działające tylko na
kokcydia, a nie bakterie jelitowe, mogą trochę utrudniać utrzymanie dobrej jakości
pomiotu. Łatwiej na nich o jakieś niestrawności i dysbacteriozy. Są też kokcydiostatyki z założenia wymagające trochę więcej
wody. Użycie całego ziarna pszenicy w paszy na pewno poprawia pracę układu pokarmowego, naturalnie stymulując pracę
żołądka, jelit, wątroby.
Problem zmian na łapkach i ich ocena, czyli FPL (Foot Pad Leasion) lub FPD (Foot
Pad Dermatitis) jest problemem wieloczynnikowym i skomplikowanym. Wymaga dobrej i uczciwej oceny ze strony weterynarii
(pomyłki pomiędzy oceną 1 a 2, nieprawidłowo pobrana partia łapek z odstawy, ocenianie brudu jako zmiany itp.), ale też wiele
uwagi, czujności i rozsądku w typowaniu prawdziwych przyczyn zmian, ze strony hodowcy.
Często chce się iść najkrótszą drogą do sukcesu i skupia się na jednym czynniku, z praktyki jednak wynika, że najczęściej zbiór różnych czynników wywołuje problem. Bardzo
łatwo można dodać sobie dodatkowych
kosztów np. wymieniając ściółkę z długiej słomy na drobniejszą. Zamiast polepszyć sytuację, pogorsza się ją wówczas, ponieważ
okazuje się, że problem może tkwić w niewygrzewaniu posadzki, zbyt dużym ciśnieniu
wody w starych liniach pojenia i na dodatek
nieprawidłowej regulacji ich wysokości. I tak,
materiał ściółkowy jest ważny, ale ma znaczenie drugorzędne.
2 3
Struktura
pasz sypkich
Kamil Witkowski
specjalista ds. drobiu
Wzrost intensywności i dynamiki rozwoju polskiego drobiarstwa na przestrzeni kilku ostatnich lat jest ogromny. Co drugi kurczak produkowany w kraju jest towarem eksportowym, a polskie jajka możemy znaleźć już na
całym świecie. Tak dynamiczny rozwój miał miejsce dzięki pracy firm doskonalących potencjał genetyczny
ptaków oraz firm paszowych, które z uwagi na coraz wyższe wymogi pokarmowe zwierząt doskonaliły swoje
produkty tak, aby hodowca mógł uzyskać korzystny dla siebie wynik finalny z prowadzonej działalności.
W produkcji drobiarskiej możliwości żywienia są dwie: produkcja oparta o pasze pełnoporcjowe pochodzące z zakupu lub pasze na bazie premiksu czy koncentratu,
uzupełniane o niezbędne komponenty paszowe, pochodzące z własnej produkcji
rolnej lub z zakupu.
Zaletą pasz pełnoporcjowych pochodzących z zakupu od firm paszowych jest ich
homogenność oraz jednorodna struktura,
minusem natomiast energochłonność, która w procesie granulacji jest największa
i przekłada się na cenę produktu.
Produkcja paszy z zastosowaniem własnych komponentów paszowych to znaczny krok w kierunku ograniczenia kosztów
produkcji. Jest ona jednak obciążona pewnymi konsekwencjami, o których należy
pamiętać. Oczywiście koszt inwestycji w
zaplecze magazynowe, surowce paszowe
oraz inwestycja w maszyny i potrzebny
sprzęt do produkcji paszy jest niebagatelny.
Z uwagi jednak na wspomniane ograniczenie kosztów, większość hodowców nie
granuluje paszy. Gotowy produkt jest w for-
2 4
mie sypkiej. Dla tego typu pasz zachowanie
odpowiedniej struktury, czyli zachowanie
odpowiedniego stosunku cząstek grubych,
średnich i drobnych jest sporym wyzwaniem. Ptaki z natury są ziarnojadami, dlatego w przypadku paszy sypkiej zbyt drobnej
lub zbyt grubej może to generować duże
problemy. Trzeba więc, odpowiedzieć sobie
na pytanie dlaczego zachowanie odpowiedniej struktury jest tak ważne?
Pasza zbyt drobna,
czyli o dużej zawartości
frakcji pylistej (< 1 mm grubości)
przyczynia się do:
�
�
problemów zdrowotnych (otwory nosowe oblepiają się cząstkami paszy,
co przyczynia się do infekcji dróg oddechowych)
wydłużenia czasu wyjadania paszy,
co w konsekwencji może prowadzić
do różnicowania się stad
jest to logiczne, ponieważ kura również wy-jada selektywnie – chętniej pobiera większe cząstki. Trzeba jednak pamiętać, że
pasze z wysokim udziałem frakcji > 2,8 mm
rozwarstwiają się, bardzo szybko prowadząc do nieprawidłowości w żywieniu
Pasza zbyt gruba,
czyli o dużej zawartości
frakcji cząstek dużych
(> 2,8 mm grubości)
przyczynia się do:
�
�
�
Większość klientów preferuje jednak paszę
o grubszych cząstkach surowca. Poniekąd
braku homogenności mieszanek paszowych (dochodzi do rozwarstwienia się poszczególnych frakcji paszy,
cząstki grube występują na wierzchu,
a pył na dnie karmideł);
selektywnego wyjadania paszy
(ze względu na hierarchię stada, ptaki
najsilniejsze pierwsze podchodzą
do jedzenia; jeśli pobiorą wyłącznie
grube cząstki dla reszty stada pozostanie pył);
problemów z pokryciem potrzeb pokarmowych (jeśli dojdzie do selektywnego wyjadania paszy, w efekcie
�
�
mogą wystąpić braki w pobraniu odpowiedniej dawki pokarmowej);
niedoborów żywieniowych (niedobory
te mogą objawiać się jako braki
w upierzeniu, co skutkuje wzrostem
zapotrzebowania energetycznego
ptaków, a w konsekwencji zwiększeniem pobrania paszy);
obniżenia wyników nieśności oraz
zróżnicowania produkowanych jaj
i ich masy.
Stosowane surowce paszowe oraz ich jakość mają zasadniczy wpływ na strukturę
mieszanki, którą finalnie się uzyskuje.
Należy pamiętać, że to nie tylko struktura
gotowej mieszanki jest ważna, ale również
stosowanych surowców, które mogą różnie
na nią wpływać. Mogą także wzbogacać ją
w duży udział frakcji pylistej lub też poprawiać strukturę mieszanki, gdy struktura ich
samych jest korzystna. Dlatego niezmiernie
ważnym jest, aby stosowane surowce
sprawdzić, robiąc przesiewy oceniające,
a na ich podstawie tak ustawiać produkcję,
aby finalna struktura była prawidłowa.
Mimo najlepszego surowca, struktura paszy
może jednak zostać zniszczona przez
sprzęt do jej produkcji. Śrutowniki bijakowe
są bardzo wrażliwe ze względu na ciągłą
pracę młotków, które rozdrabniają materiał
przeznaczony na paszę. Ich zużycie narasta, a efektywność w pracy z biegiem czasu spada. Na śrutownikach walcowych,
tzw. mlewnikach dość łatwo uzyskać prawidłową strukturę rozdrabnianego materiału.
Wiadomo już, że pasza gruba, czyli ta której
cząstki są wielkości większej niż 2,8 mm
oraz pasza pylista mniejsza niż 1 mm niekorzystnie oddziałuje na nasze ptaki. Optymalną strukturę paszy zachowa się, jeśli będzie
się celować w przedział tzw. frakcji środkowej o wielkości cząstek 1-2 mm, której
udział w mieszance paszowej powinien wynosić min 65%. Taki procent udziału frakcji
środkowej w stosunku do zawartości cząstek grubych i pylistych spowoduje ograniczenie problemów zdrowotnych, poprawi
wyniki techniczne, co w konsekwencji przyczyni się do wzrostu opłacalności prowadzonej działalności.
Gleba I JEJ WŁAŚCIWOŚCI
Gleba dostarcza roślinom składniki pokarmowe, tlen i wodę. Jej właściwości fizyczne, chemiczne i biologiczne,
decydują o możliwości wzrostu i rozwoju. W związku z powyższym ma ona istotny wpływ na jakość i wielkość
plonów, a w przypadku roślin ozdobnych również na ich wygląd. Oczywiście stosując odpowiednie zabiegi
agrotechniczne można w znacznym stopniu decydować o wspomnianych właściwościach.
Klaudia Budziarek
specjalista ds. ochrony środowiska
Zakwaszanie gleby
W Polsce coraz powszechniejsze jest zjawisko zakwaszenia gleb. Dochodzi do niego
zarówno w wyniku naturalnych procesów,
jak i tych związanych z działalnością człowieka. Szacuje się, że coroczne straty wapnia w glebie kształtują się na poziomie 140
kg CaO - 250 kg CaO z hektara (przy intensywnej uprawie i nawożeniu). Z rolniczego
punktu widzenia skutki niedoboru wapnia
są bardzo niebezpieczne. Wśród najważniejszych wymienia się przede wszystkim
spadek przyswajalności składników pokarmowych roślin (głównie fosforu i magnezu).
Obserwuje się także zwiększenie ruchliwości składników (w większych ilościach niebezpiecznych), przede wszystkim metali
ciężkich oraz glinu ruchomego. Nagromadzenie metali ciężkich w glebie, zwłaszcza
kadmu i ołowiu może doprowadzić do ich
nadmiernej koncentracji w roślinach. Prowadzi to do zmniejszenia plonów roślin
uprawnych i pogorszenia jakości uzyskanych produktów. Ponadto wysoka zawartość metali ciężkich dyskwalifikuje rośliny
przeznaczone do konsumpcji. Nadmierne
zakwaszenie gleb zmniejsza efektywność
stosowania większości zabiegów agrotechnicznych, a szczególnie nawożenia mineralnego.
Dokładne ustalenie zawartości składników
odżywczych w glebie jest możliwe wyłącznie po oddaniu próbki gleby do laboratorium. Takie badania wykonują Okręgowe
Stacje Chemiczno-Rolnicze. Informacja o
stanie odczynu i zasobności gleb użytkowanych rolniczo jest podstawą do ustalania
optymalnych dawek nawozów, zapewniających uzyskanie oczekiwanego plonu bez
obawy stworzenia zagrożeń dla ludzi i środowiska.
Przy dużym zakwaszeniu, zwłaszcza kiedy
towarzyszy mu nieregularne nawożenie organiczne, może dochodzić do ujemnego
działania nawozów mineralnych. Rolnik stosujący nawozy w nieodpowiednich warunkach często ponosi wysokie koszty z tym
związane. Dostępne w handlu i stosowane
nawozy mineralne, zwłaszcza azotowe
i fosforowe, są w większości szczególnie
wrażliwe na nadmierne zakwaszenie gleby.
Pobieranie potasu przez rośliny w środowisku kwaśnym nie obniża się i tym samym
działanie nawozów potasowych nie słabnie.
Jednakże z powodu zachowania równowagi podstawowych składników pokarmowych w roślinie, produktywność potasu
wyraźnie się zmniejsza i dodatkowo wpływa
na obniżenie cech jakościowych plonu.
W wyniku nieświadomego działania rolnika,
niejednokrotnie dochodzi do zjawiska przenawożenia gleb. Jest ono efektem nieprawidłowego i nadmiernego stosowania wysokoprocentowych nawozów mineralnych. Nadwyżka
jednego ze składników mineralnych może
spowodować lub zaostrzyć niedobór innych.
Nie można przesadzać ze stosowaniem nawożenia, na zasadzie „im więcej, tym lepiej”.
Przenawożenie roślin jest szkodliwe, w wielu
wypadkach nawet bardziej niż niedobór
składników pokarmowych w glebie.
Późna wiosna i wczesne lato są okresami,
kiedy wykonuje się nawożenie pogłówne. To
wtedy najczęściej dochodzi do wspomnianego zjawiska.
Szczególnie niebezpieczne jest przenawożenie
nawozami zwierającymi dużo czystego azotu.
Azot
odpowiada za:
- wzrost i plonowanie
roślin oraz intensywność
zabarwienia liści.
Objawem przenawożenia jest wytwarzanie
przez roślinę dużej masy zielonej, cechujące
się ciemnym zielonym zabarwieniem liści
i grubymi łodygami. Przenawożenie azotem
zwiększa podatność rośliny na ataki grzybów, głównie z powodu wzrostu zakwaszenia (nawozy azotowe są kwaśne) oraz
szkodników. Rośliny często ulegają uszkodzeniom mrozowym podczas wiosennych
przymrozków.
Następuje także pogorszenie plonów owoców, np. pomidory, truskawka stają się
miękkie i podatne na choroby fizjologiczne
i grzybowe. Nadmiar azotu wpływa na gromadzenie się szkodliwych dla zdrowia azotanów w warzywach korzeniowych i liściowych. Owoce i warzywa tracą przydatność
do długiego przechowywania oraz wytwarzania z nich przetworów.
Negatywnym skutkiem nadmiernego stosowania azotu jest znacznie wydłużony okres
wegetacyjny u roślin (warzywa nie zdążą
przed końcem sezonu wydać owoców).
Wydłużenie wegetacji jest szczególnie niebezpieczne dla roślin wieloletnich, takich
jak: drzewa i krzewy oraz byliny ozdobne.
Pędy i inne organy roślin, które nie zdążyły
przygotować się do zimy, łatwo przemarza-
2 7
ją. Skutki widoczne dopiero są wiosną, kiedy pędy są zbrązowiałe (iglaki, rośliny zimozielone, róże).
Niekiedy stosowanie płynnych nawozów
azotowych może powodować poparzenie
korzeni roślin i ich śmierć. Stosowanie samych nawozów organicznych minimalizuje
możliwość przenawożenia tym pierwiastkiem (z wyjątkiem stosowania gnojówek
i gnojowicy).
Rzadziej spotyka się przenawożenie innymi
składnikami.
Fosfor
odpowiada za:
- stymulację kwitnienia i
zawiązywania owoców,
- pobudzanie roślinę do
tworzenia korzeni,
- wchodzi w skład związków
stanowiących magazyny
energii.
Przenawożenie fosforem spowalnia przemianę materii u roślin. Nie mogą one przyswajać żelaza i miedzi, co prowadzi do wystąpienia objawów niedoboru tych
pierwiastków, a tym samym do zaburzenia
wzrostu rośliny.
Potas
odpowiedzialny za:
- odporność roślin na choroby
i ich pokładanie się,
2 8
- pobudzanie rozwoju korzeni
i bulw,
- ochronę przed suszami i
mrozami zapobiegając
utratom wody,
- uczestnictwo w procesie
fotosyntezy przy tworzeniu
cukrów.
Przenawożenie potasem hamuje rozwój roślin i powoduje wystąpienie objawów niedoboru magnezu i wapnia, których roślina
w takim przypadku nie może przyswajać.
Wapń
wpływa na:
- odczyn gleby,
- stymulację życia
glebowego i utrwalanie
struktury gruzełkowatej
gleby,
- wzmocnienie ścian
komórkowych, jest
niezbędny intensywnie
dzielącym się komórkom
roślinnym.
W wyniku nadmiaru tego pierwiastka potas
staje się mniej dostępny dla roślin.
Przenawożenie roślin
Ogólnym skutkiem przenawożenia roślin,
trwającym także po zakończeniu danego
sezonu wegetacyjnego jest zasolenie gleby,
czyli nadmierna koncentracja składników
mineralnych w wierzchniej warstwie gleby,
w sąsiedztwie korzeni roślin.
Zasolenie gleby bardzo niekorzystnie odbija
się na rozwoju roślin, ponieważ prowadzi do
zachwiania pobierania składników pokarmowych, a przez to do niewłaściwego odżywienia roślin. Poza tym nadmierne stężenie soli w podłożu powoduje wystąpienie
tzw. suszy fizjologicznej – stanu, w którym
rośliny, pomimo obecności wilgoci w glebie,
nie są w stanie pobrać wody z podłoża.
W skrajnych przypadkach prowadzi to do
więdnięcia i zamierania całych upraw.
W ciągu całego okresu wegetacji na
glebach przenawożonych należy dbać
o odpowiednią wilgotność. W glebach
o mniejszej przepuszczalności zasolenie
można zniwelować przez dodanie substancji organicznej słabo rozłożonej, ubogiej
w składniki mineralne np. torfu wysokiego,
trocin czy kory.
Obecnie, aby racjonalnie przeprowadzać
zabiegi nawożenia należy nie tylko określić
odczyn gleby, ale także przebadać zawarte
w niej przyswajalne formy fosforu, potasu
i magnezu. Nawożenie powinno dostarczyć
glebie brakujących składników, a nie powielać te, których jest nadmiar. Stąd też nieuzasadnione jest stosowanie nawożenia
bez znajomości zasobności gleby w przyswajalne składniki pokarmowe. Nawozy
mineralne, jako jeden z głównych środków
do produkcji rolnej powinny być stosowane
w takich ilościach i w taki sposób, aby zapewnić uprawianym roślinom określoną
ilość składników pokarmowych w odpowiednim czasie, uzyskując przy tym możliwie największy efekt i nie stanowić zagrożenia dla środowiska naturalnego.
Rozmowa z Pauliną i Tadeuszem
Ciechanowskimi – właścicielami
firmy Ciechanowscy
Małgorzata Grzelązka
kierownik ds. zarządzania marką
Firma, właściwie pełnoletnia. 18 lat ciężkiej pracy na rzecz klientów i ich inwentarza. Nieustanne zbieranie
doświadczeń, wprowadzanie nowych rozwiązań i poszukiwanie partnerów, z którymi można budować rynek.
A to wszystko w rodzinnej atmosferze i poczuciu, że każdy uczciwie przepracowany dzień przynosi korzyści
klientom i jest cegiełką, składającą się na stabilny biznes.
Te kilka zdań to bardzo krótki opis dystrybutora produktów paszowych De Heus, firmy Ciechanowscy.
W rozmowie Państwo Ciechanowscy zdradzili nam sekrety budowania rodzinnej firmy w branży rolniczej.
Do udzielenia wywiadu do tego numeru
Rancza musieliśmy jednak namawiać Tadeusza i Paulinę Ciechanowskich.
Wszystko dlatego, że lada dzień rozpocznie się remont wszystkich budynków magazynowych i biura. Projekty
każą się domyślać, że efekt będzie naprawdę imponujący. Po złożeniu obietnicy, że zdjęcia „po” umieścimy w jednym
z kolejnych numerów Rancza, w końcu
zasiedliśmy do rozmowy.
Małgorzata Grzelązka: Skąd decyzja o
remoncie, skoro do większości klientów i tak dojeżdżacie?
Tadeusz Ciechanowski: Tak naprawdę
o kwestii remontu zaczęliśmy rozmawiać od momentu wdrożenia projektu
autoryzacji przez firmę De Heus. Musimy
3 0
iść do przodu i utrzymywać pewien standard - nie tylko sposobu pracy, ale również wizerunku.
Chcemy, by miejsce naszej pracy było
prawdziwą wizytówką, mówiło o jakości.
To jest trochę tak: zakupy milej robi się
|w ładnym markecie, prawda? Od razu
nabierasz poczucia, że to co kupujesz
jest wysokiej jakości, zadbane. Mimo, ze
większość paszy dowozimy do klientów,
część z nich przyjeżdża albo chociażby
przejeżdża obok. To dla nich chcemy się
wciąż zmieniać na lepsze.
Jak to wszystko się zaczęło?
Zaczęło się 18 lat temu, w grudniu. Zacząłem pracować z jedną z firm paszowych i oni wprowadzali mnie w rynek.
Później czasy się zmieniały, wpuszczałem do siebie różne firmy i handlowałem
ich produktami. Jednym z odwiedzających mnie przedstawicieli, który naprawdę miał głowę na karku i wiedział jak pracować z rynkiem był Tomek Możdżeń.
Nadawaliśmy na tych samych falach.
Pracowałem z nim wtedy i kiedy 9 lat
temu przeszedł do De Heus, w pełni mu
zaufałem, wiążąc się z tylko z Wami.
Rozmawiałem na targach z dystrybutorami z innych regionów. Kiedy dowiedzieli się, że pracuję tylko z De Heus, byli
co najmniej zdziwieni. Pytali „Jak Ty żyjesz, jak sobie radzisz, przecież to jak
z jedną żoną”. A ja po prostu wziąłem
ślub z De Heus i już. Z żoną 10 lat temu,
z De Heus 9. I z jednym i drugim chcę
coś budować przez kolejne lata.
A jak przekonałeś klientów? Dla nich
to też była zmiana.
W bardzo prosty sposób. Klienci mi ufają. Dodatkowo używaliśmy promocji, by
zachęcić ich do produktów De Heus
i stopniowo, po kilku miesiącach, nie
było takich, którzy by żałowali zmiany. Są
tacy klienci, którzy są ze mną od początku, już 18 lat.
Czyli klienci skoczą za Tobą w ogień?
Nie do końca tak jest. Klienci doceniają
towar De Heus bardzo dobrej jakości.
Nieoceniona jest praca doradców technicznych w rynku, ale również praca mojego zespołu. Dbamy o klientów i wychodzimy naprzeciw ich oczekiwaniom.
Wszystkie te elementy pozwalają budować lojalność.
Znasz wszystkich klientów?
Teraz już niestety nie - niektórych nawet
nie kojarzę. Jest ich wielu, szczęśliwie
coraz więcej. Moi pracownicy doskonale
znają klientów, których obsługują i odwiedzają. Ja też staram się od czasu do
czasu bywać u klientów, jednak inne
obowiązki nie pozwalają mi na to tak
często jakbym chciał. Najczęściej
u klientów bywam w soboty, bo wtedy
nie mam już innych obowiązków i wiem,
że mogę posiedzieć gdzieś dłużej.
A mnie brakuje codziennego kontaktu
z klientami w rynku, jestem gaduła, lubię
sobie pogadać. Tyle, że dzisiaj byłbym
bardzo mało efektywny. Powiem tak:
Waldek, kierowca sklepu paszowego,
zwyczajowo wraca około 15 z trasy skle-
pu. Kiedyś pojechałem w zastępstwie.
O 19 zadzwoniła Paulina z pytaniem,
gdzie jestem. A mnie zostały jeszcze trzy
wsie na trasie. Po prostu z każdym musiałem pogadać.
Jacy są Twoi klienci?
Zupełnie różni. Mają małe, średnie i duże
gospodarstwa. Ale wszyscy o nie dbają
i czasem mam wrażenie, że są pracoholikami, jak ja. Wśród klientów widać, jak
rynek się zmienia. Jeszcze kilka lat temu
ponad 65% stanowili klienci
trzodowi. Dziś są regiony, gdzie
stanowią 40%, a w niektórych
maksymalnie 60% wszystkich
klientów. Klientów drobiowych
jest najmniej, klienci bydlęcy są
tutaj w miarę stabilni. Bardzo
mnie cieszy to, że gospodarstwa klientów, zwłaszcza tych
średnich i dużych, są przejmowane przez ich dzieci, albo
dzieci szykują się, uczą by, je
przejąć w przyszłości.
Było mi trochę łatwiej - miałem gospodarstwo i mogłem doradzać klientom.
Mieliśmy krowy i świnie, uprawy roślinne.
Dzieliłem się z nimi dobrymi, ale także
złymi doświadczeniami, rozmawiałem,
wymienialiśmy doświadczenia. Dzięki
temu zaczęli mi ufać, bo jestem jednym
z nich, traktują mnie jak swojego, zresztą
wciąż tak jest.
Ważne jest to, że prowadzimy biznes rodzinny: ja, Paulina, dwóch szwagrów
Są klienci, którzy zawsze pytają
o cenę. A są tacy, którzy nie robią tego właściwie nigdy. Przez
lata zbudowaliśmy ich zaufanie
i wiedzą, że zawsze będziemy
dla nich mieć uczciwą ofertę.
Jak buduje się zaufanie i markę wśród klientów paszowych?
Żeby to zrobić, 18 lat temu musieliśmy walczyć o klienta.
3 1
się o kolejnych, dzięki dobrym opiniom,
nowi klienci sami przyjdą.
i tata. Każde z nas dba i zawsze dbało
o firmę. Paulina zajmuje się finansami
i ma tak wiele pracy, że z pewnością będziemy musieli zaangażować kogoś do
pomocy. Ja fakturę wystawiłem tylko raz
- ręcznie, nawet ostatnio wręczyłem ją
oprawioną w ramkę klientowi, bo pracujemy z nim już 10 lat. Poza tym nasz biznes jest skoncentrowany. 90% towaru
stanową produkty paszowe, na nich jesteśmy skupieni i pracy z hodowcami
poświęcamy właściwie 100% uwagi.
Inne produkty, które posiadamy w ofercie, mają za zadanie ułatwić klientowi
życie, ale to na paszy się znamy i ją
sprzedajemy przede wszystkim. Klienci
wiedzą, że jakiejkolwiek problem żywieniowy będą mieć, tutaj znajdą rozwiązanie. Padła locha? Proszę bardzo, mamy
Pig Milk, odchowamy prosięta.
Co jeszcze? Jako pierwsi zaczęliśmy
wozić towar do klienta. Wtedy nikt tego
nie robił. Nie doliczaliśmy żadnych opłat,
a dla klientów była to nowość i spore
ułatwienie. Później był sklep paszowy
3 2
i Klub Farmera De Heus - to był krok milowy. Jeżdżąca reklama, która dodatkowo ułatwiała klientom życie.
Doradcy techniczni i Bartek Klessa, opiekun dystrybucyjny, którzy pracują z naszymi wspólnymi klientami, budują zarówno markę De Heus jak i markę
Ciechanowscy - w bardzo profesjonalny
sposób. Tym bardziej, że pracujemy
z nimi naprawdę ściśle. Ważne: nie jeździmy do klientów razem, bo takie wizyty
się nie zamykają - każdy z nas wie gdzie
ma jechać i co do niego należy. Zawsze
jednak mówimy tym samym głosem,
mamy wspólne stanowisko. Taka współpraca skutkuje dużym zadowoleniem
i wynikami klientów. To wieloletnia ciężka
praca, ale przynosi efekty. Kiedyś podczas targów musiałem roznosić ulotki, by
ludzie się o nas dowiedzieli. Dziś rozkładam ulotki na stole, a potencjalni klienci
przychodzą do nas zainteresowani.
Mocno wierzę, że o obecnych klientów
trzeba dbać znacznie bardziej niż starać
W jaki sposób obsługujecie klientów
obecnie?
Obecnie mamy jeden sklep paszowy
i cztery mniejsze samochody, którymi
dowozimy paszę do klientów. Wszystkie
pracują w bardzo regularnym trybie, są
w tym samym czasie w każdym tygodniu
na danym terenie. Dzięki podziałowi pracy możemy też reagować, jeśli pojawiają
się jakieś niespodziewane sytuacje, np.
trzeba nagle komuś dowieźć kilka worków paszy. Taka regularność pomaga
również nam. Np. wiem, że auto (to
mniejsze) będzie na danym terenie
w środę. W poniedziałek do wszystkich
klientów z danej trasy wysyłam SMS
z zapytaniem czego będą potrzebować
- upewniamy się, że auto jest dobrze zapakowane, a klient ma pewność, że to
dostanie. Na początku taka metoda pracy była zaskoczeniem dla klientów, dzisiaj właściwie wszyscy odpisują na SMS.
Sklep paszowy działa inaczej - każdego
dnia ma inną trasę, ale nie dowozi paszy
- sprzedaje klientom, pozyskuje nowych.
To już drugi nasz sklep, pierwszy był po
prostu za mały i musieliśmy go wymienić
po 5 latach. Sklepem paszowym jeździ
mój szwagier, Waldek, to prawdziwy pasjonat. Jest zaangażowany, zorganizowany i ma niesamowite wyniki sprzedażowe. Każdego dnia w trasie jest od
rana do późnego popołudnia. A żeby
mógł być efektywny, pomaga mu cały
zespół - Waldek przychodzi do pracy,
a auto pomaga mu pakować zespół,
dzięki temu może wyjechać o 8.00, Paulina
robi dla niego całą księgowość. Dzięki temu
Waldek może się skupić na sprzedaży.
Taki model pracy zespołowej jest imponujący. Jak udało Wam się go wypracować?
To firma rodzinna, każdy kto tutaj przychodzi, musi mieć świadomość, że szukamy pracownika na lata, nie na chwilę.
I rzeczywiście tak jest. Ja sam pracuję
ramię w ramię z zespołem. Wszyscy tu
sobie pomagamy i trzymamy się ustalonych zasad, znamy swoje zadania. Dzięki temu możemy dobrze obsługiwać
klientów, każdy w ramach tego co ma
w obowiązkach.
Gdzie, w tak dynamicznym prowadzeniu biznesu, znajdujecie miejsce na życie prywatne?
Teraz tego czasu jest więcej. Kiedy biuro
było w domu, właściwie nie wychodziliśmy z pracy, czasem kończyliśmy o 19,
czasem później. Dzisiaj czasem zabieramy pracę do domu. Mamy jednak czas,
by spędzić weekend z przyjaciółmi,
a popołudnie w rodzinnym gronie. Rok
temu po raz pierwszy wyjechaliśmy na
cały tydzień wakacji. Dzięki dobrej organizacji i wsparciu zespołu mogliśmy spokojnie wypoczywać. W tym roku zamierzamy to powtórzyć.
A czas na pasje, zainteresowania,
marzenia?
Jeszcze 9 lat temu byłem fanem sportu
- od piłki, w każdym aspekcie i w każdej
lidze, po hokej. Mieliśmy nawet klub piłkarski. Po „ślubie” z De Heus wszystko
się zmieniło. Razem weszliśmy w inny
wymiar pracy, a na pasje po prostu brakło miejsca w kalendarzu. To nic złego po prostu praca nabrała takiego rozpędu, jak nigdy wcześniej: sprzedaż,
rozwój - cały czas do przodu. Dofinansowania, myślenie o tym, by zespół pracował efektywnie. Teraz zaczynam dojrzewać do tego by do nich wrócić - biznes
jest stabilny, mam zespół bardzo profesjonalnych pracowników i lojalnych klientów. I czas na powrót do pasji.
Prężny, stabilny biznes już jest, klienci
są, plany na przyszłość są. Co dalej?
Mamy dwóch synów i wiemy, że młodszy, Bartek, z chęcią przejmie firmę. Gdy
tylko skończy szkołę biegnie na magazyn. Wszystkim się interesuje, wszystko
wie. Już teraz mocno angażuje się w
różne akcje, np. rozdaje ulotki na targach
i nie można go powstrzymać. Z obu
chłopaków jesteśmy dumni i miło wiedzieć, że mamy dla kogo pracować.
Tymczasem dalej będziemy więc robić
swoje. Zatrudniliśmy nowego pracownika, którego wspólnie z Bartkiem Klessą
i doradcami technicznymi uczymy, jak
pracować z klientami w rynku. Tak, jak
wspominałem, zaczynamy pracować
nad renowacją budynków. Wciąż będziemy iść do przodu. Największą radością
dla mnie jest sytuacja kiedy klient się rozwija - kupuje nowe zwierzęta, dobry samochód. To znaczy, że nasza praca ma
znaczenie także dla nich.
Dziękuję za rozmowę i życzę Wam powodzenia: zarówno w dalszym prowadzeniu firmy jak i tym, by czasu na
pasje było coraz więcej.
Małgorzata Grzelązka
EKSPERT DE HEUS RADZI
Niedawno kupiłem loszkę. Jednak pojawił się z nią pewien problem, a mianowicie brak rui.
Jak ją wywołać/przyśpieszyć?
Podczas wprowadzania loszek do stada
należy pamiętać o odpowiednim żywieniu
i ich prowadzeniu. Bardzo ważne jest dostosowanie masy oraz wieku pierwszego
pokrycia. Przyjmuje się, że właściwy przedział to 240-254 dni i waga ok. 135-145
kg, w zależności od zaleceń genetycznych. Ważne jest, aby pierwsze krycie
odbyło się minimum w drugiej, optymalnie
w trzeciej rui. Nie zawsze zwierzę, które
osiągnęło zamierzoną wagę jest w odpowiednim wieku. Warto jednak zwrócić
uwagę na te dwa podstawowe parametry
oraz na odpowiednią aklimatyzację loszki,
długość dnia świetlnego, zastosowanie
paszy flushingowej (np. Maxi Flush). Pomaga również obecność knura - zapach
i behawior samca może mieć również po-
zytywny wpływ na wywołanie objawów
rujowych.
W razie dalszych pytań, polecamy kontakt z doradcą żywieniowym De Heus.
Temat wprowadzania loszek do hodowli
jest tematem złożonym, ale nie należy go
lekceważyć, gdyż stanowi podstawę dalszego funkcjonowania każdego stada.
Ostatnio miałam problemy z grzybicą w stadzie. Jak z nią walczyć? Jak chronić indyki?
Po pierwsze należy współpracować z dobrym, sprawdzonym i solidnym zakładem
wylęgowym. Po drugie, warto zadbać o
dobrej jakości słomę, czyli taką, która została zebrana z pola traktowanego preparatami antygrzybowymi. Sucha słoma to
taka, która nienamokła i nie schła ponownie, składowana była prawidłowo pod
dachem, jednoroczna. W razie jakichkolwiek wątpliwości należy zrezygnować z
takiego materiału. Dotyczy to zarówno
materiału początkowego jak i słomy do
tzw. dościelania. O ile słomę, co do której
są wątpliwości przed tuczem można po-
3 4
traktować preparatami grzybobójczymi,
takimi jak siarczan miedzi, środki dedykowane do zwalczania grzybów czy nawet
formaliną, o tyle ze słomą do dościelania
jest już kłopot. W praktyce nie da się jej
już zdezynfekować. Ciekawym rozwiązaniem jest też stosowanie jako ściółki wiórów drzewnych, ciętej słomy czy pelletu
słomianego zakupywanego w opakowaniach i poddanego wcześniej dezynfekcji.
Niestety wadą tego rozwiązania jest wyraźnie wyższy koszt, co często, przy relatywnie wysokim zużyciu słomy przez indyki, przekreśla całkowicie tą drogę.
Jasnym i oczywistym staje się też fakt
utrzymania suchej, dobrej jakości ściółki
w indyczniku (wentylacja, zdrowie układu
pokarmowego) - zmniejsza to zapotrzebowanie na dościelanie, co z kolei redukuje także ryzyko grzybic, ale też i np.
salmonelli. Należy również pamiętać, że
najczęstszymi wrotami zakażenia jest
układ oddechowy. Przesuszenie powietrza, duża ilość amoniaku, ilość kurzu i
pyłu w powietrzu, błędy wentylacji czy inne
choroby uszkadzające bądź upośledzające działanie dróg oddechowych ułatwiają
infekcje grzybicze.
Krowy w moim stadzie mają problemy z wymionami. Wymiona są zaczerwienione, obrzmiałe, ale wyglądają na
zdrowe. Co robić? Polecacie jakieś maści? Obrzęk wymienia najczęściej jest efektem
reakcji obronnej organizmu krowy na
czynniki zewnętrzne (drobnoustroje chorobotwórcze) lub wewnętrzne będące
wynikiem nieprawidłowej gospodarki mineralnej. Obrzękowi wymienia towarzyszy
ból. Nałożenie maści na wymię usprawni
krążenie i do pewnego stopnia złagodzi
ból. Najważniejsze jednak, aby skupić się
na znalezieniu przyczyny wywołującej
obrzęk. Zwalczanie przyczyny jest za-
wsze tańsze i efektywniejsze od leczenia.
Jeżeli przyczyną obrzęku nie jest kliniczne
zapalenie wymienia, a pojawia się w okresie okołowycieleniowym to najprawdopodobniej jest to efekt gromadzenia się dużej ilości wody w komórkach organizmu,
między innymi w komórkach gruczołu
mlekowego. Najczęściej problem ten dotyczy cielnych jałówek. Jego przyczyną
jest stres oksydacyjny, spowodowany
obecnością wolnych rodników. W prakty-
ce, pozytywne efekty przynosi podawanie
jałówkom i krowom przed wycieleniem
produktów z solami anionowymi, które
łagodzą obrzęk wymienia. Sole anionowe
są zawarte w paszy Prelacto oraz Bestermine EB-MIX, których podanie 3 tyg.
przed porodem znacznie ograniczy
obrzęk wymienia. W tym czasie należy
wstrzymać się z podawaniem lizawek solnych oraz innych dodatków zawierających znaczne ilości sodu.
Serdecznie dziękujemy za przesłane pytania.
I zapraszamy do nadsyłania kolejnych – z zakresu
żywienia i hodowli zwierząt – na adres
[email protected]
Nasi eksperci chętnie na nie odpowiedzą.
Czytaj więcej na:
www.wiedza.deheus.pl
3 5
C
�
.
.
.
e
ż
,
z
s
e
i
zy w
koszt 24 miesięcy odchowu jałówki
to ok. 4000 zł?
�
za zagrzewanie się kiszonek po ich
otwarciu odpowiedzialne są drożdże
obecne na roślinach oraz w glebie,
a ich ilość można ograniczyć przez
czyste zbieranie kiszonek?
�
sygnały krowy zakwaszonej to pusty
żwacz, brudna sierść koło ogona, biegunka i nadmierne ślinienie się?
�
aby zapobiegać stresowi cieplnemu
należy m.in. stosować wentylatory, sól
w dawce albo lizawkę, uważać na
świeże młóto, częściej zadawać pasze,
podawać krowom kwaśny węglan oraz
dbać o czyste poidła?
�
podając krowie w okresie 2-3 tygodni
przed wycieleniem produkt z solami
gorzkimi, zabezpieczasz ją przed porażeniem okołoporodowym, ograniczasz
obrzęki oraz poprawiasz jakość siary?
�
po 24 godzinach od urodzenia, przy odpowiedniej produkcji siary przez lochę,
każde prosię powinno być cięższe
o 100 gramów w porównaniu do masy
urodzeniowej?
�
przy braku wody, w celu zaspokojenia
pragnienia, zwierzęta mogą pić gnojówkę lub ssać ściółkę, co stwarza zagrożenie dla ich zdrowia?
�
locha musi wykazywać ruję z powodu
zapewnienia dobrostanu, a nie z powodu stresu?
�
odruch kaszlu wywołuje u świń presję
na odbyt, a im więcej świnie kaszlą, tym
większe prawdopodobieństwo wypadania odbytów?
�
po 7 dniach prosię powinno podwoić
swoją wagę urodzeniową?
�
�
wygrzewanie obiektu należy rozpocząć około 4 dni przed wstawieniem, tak by temperatura posadzki
w dniu wstawienia wynosiła min.
28 stopni?
produkty rzepakowe to przede
wszystkim dość dobrej jakości białko, ale i źródło wapnia i fosforu?
�
w pierwszych siedmiu dniach życia pisklę powinno zwiększyć swoją masę
ciała min. 4,5-krotnie?
�
torf to materiał ściółkowy, coraz
chętniej wybierany przez hodowców m.in. ze względu na bardzo
wysoką chłonność, niepowodowanie zjawiska tworzenia skorupy
i brak konieczności dezynfekcji
po ścieleniu?
�
zbyt duże rozdrobnienie pszenicy
może powodować sklejanie się
dziobów ptaków, co w konsekwencji zniechęca je do pobierania
paszy?
Na te i więcej pytań, odpowiedzi znajdą Państwo
na Portalu Wiedzy (www.wiedza.deheus.pl)!
Portal Wiedzy to strona internetowa, na której znajdują się artykuły, wskazówki i ciekawostki zakresu
chowu hodowli zwierząt, pisane przez specjalistów ds. żywienia z De Heus. Każdy hodowca odnajdzie
tu wiele porad ułatwiających pracę na fermie, rozwiązujących problemy hodowlane
oraz poprawiających wyniki produkcyjne.
Portal Wiedzy to także miejsce, w którym znajdują się kalkulator drobiowy i trzodowy, pozwalające obliczyć opłacalność produkcji. To również platforma, umożliwiająca dzielenie się swoim doświadczeniem, komentowanie
oraz zadawanie pytań ekspertom De Heus.
PRAKTYCZNA GOSPODYNI
Dobrze przyrządzone mięso to podstawa udanego grilla. Dobre grillowanie to jednak nie lada sztuka.
Czasem nawet najlepszemu szefowi kuchni może zdarzyć się wpadka - przesuszone mięso.
Aby do tego nie dopuścić:
Co zrobić, ż
eb
z grilla było y mięso
soczyste?
- używaj marynaty. Nie tylko zabezpieczy ona mięso przed wysuszeniem,
ale dobrze przyprawiona wzbogaci jego smak i aromat;
- często przekładaj mięso na drugą stronę, dzięki temu
unikniesz przypalenia i utraty wody;
- zastosuj nawilżenie: wlej wodę do aluminiowego naczynia,
rozsuń żar i postaw naczynie.
Pamiętaj, aby uzupełniać wodę.
Wydobywająca się para
nawilży mięso.
Warzywa można przygotować na wiele sposobów.
Najtrudniejsze jest jednak
grillowanie na samym ruszcie.
Aby ułatwić sobie pracę użyj folii aluminiowej,
bądź tacki. Pamiętaj, aby wszystkie
warzywa przed położeniem posmarować
oliwą (w przeciwnym
razie, przypalą się).
Grillowane
warzywa
Domowe ciasto z owocami nie jest już hitem imprezy grillowej? Dlatego warto
spróbować grillowanych owoców! Z pewnością zachwycą gości.
Wbrew pozorom, owoce nadają się idealnie na grillowy ruszt.
W połączeniu z cynamonem, miodem, cukrem waniliowym lub brązowym
zaspokoją każde, nawet najbardziej wymagające podniebienie.
rilla,
g
a
n
u
n
skie me woce
ń
a
i
r
a
t
o
Wege
owane
l
l
i
r
g
i
l
czy
Wiecie, że ananas to idealny owoc na grilla? Zanim położysz go
na ruszcie, obierz go, wydrąż twardy środek i obierz ze skórki.
Grilluj na średnim żarze z obu stron do momentu, aż się delikatnie
zarumieni. Kiedy wystygnie, pokrój go na mniejsze kawałki
i wymieszaj z musztardą francuską. Tak przygotowany
ananas jest idealnym dodatkiem do grillowanego
mięsa wieprzowego.
Arbuz (tak, arbuz) natomiast wymaga troszkę dłuższego
czasu przygotowania. Pokrojonego ze skórką arbuza
skrop octem balsamicznym i odłóż na godzinę
do lodówki. W przeciwieństwie do ananasa, arbuza grillujemy krótko i intensywnie - ok. 2-3 min na dużym żarze.
Melona podobnie jak arbuza kroimy ze skórką.
W wersji deserowej możemy natrzeć laską wanilii
i posypać brązowym cukrem. Dzięki temu wydobędziemy
jeszcze lepszy smak i aromat.
O wyśmienitych grillowanych jabłkach czy też bananach
chyba pisać już nie trzeba….
Smacznego!
Grillowana
pierś
z kurczaka
w soczystej marynacie
Składniki:
• 1 duża pierś z kurczaka
• sól
• 3 ząbki czosnku
• 1/2 łyżeczki imbiru w proszku
• szczypta ostrej papryki Chili
• 1 łyżka listków świeżego tymianku
(lub szczypta suszonego)
• 2 łyżeczki soku z cytryny
• 2 łyżki oleju rzepakowego
Fileta z kurczaka opłukać, osuszyć.
Przeciąć wzdłuż na dwa cienkie
filety o grubości około 1/2 cm.
W miseczce wymieszać pozostałe
składniki i natrzeć powstałą
marynatą mięso.
Odstawić na około 30 minut do
zamarynowania.
Po tym czasie układać
na rozgrzanym grillu.
Zgrillowane mięso najlepiej
smakuje z młodymi ziemniakami,
grillowanymi warzywami
lub letnią sałatką.
Sałatka ziemniaczana do grilla
Składniki
• 800 g ziemniaków
• 4 jaja na twardo
• 1 pęczek rzodkiewki
• szczypiorek
• 3 łyżki majonezu
• 3 łyżki kwaśnej śmietany
• sól, pieprz do smaku
Rzodkiewkę i szczypiorek umyć i osuszyć.
Pokroić w drobną kostkę. Szczypiorek posiekać.
Ziemniaki wyszorować, zalać wodą, ugotować do miękkości.
Odcedzić, wystudzić, pokroić w grubą kostkę.
Jajka ugotować na twardo. Wystudzić, obrać, pokroić w grubą kostkę.
Jajka, rzodkiewkę i szczypiorek dodać do pokrojonych ziemniaków.
Wymieszać z majonezem i śmietaną. Doprawić solą i pieprzem.
KOLOROWANKA
Uwaga, zagadki!!
Na pastwisku pasą się krowy, owce i kaczki.
Owiec jest więcej niż kaczek. Owce i kaczki
mają łącznie sto głów i nóg i jest ich łącznie
trzy razy więcej niż krów. Ile krów pasie się na pastwisku?
Dysponujesz kwotą 100 zł, za które musisz kupić 100 zwierząt. Musisz jednak kupić przynajmniej po
jednym zwierzęciu z trzech gatunków (sarny, zające, kury). Nie wolno Ci przekroczyć sumy 100zł. Nie
może zostać Ci reszta. Sarny są po 10 zł, zające po 3 zł, a kury po 50 gr.
Nagrodą za prawidłowe
rozwiązanie krzyżówki jest :
KRZYŻÓWKA
Rozwiązanie krzyżówki z numeru
5/2015 brzmi:
JUBILEUSZ DE HEUS
PYTANIA
5 wylosowanych osób, które poprawnie
1. Skrót choroby związanej ze zmianami na łapkach;
5. Aleksander Nowaczek, Wielka Wieś
rozwiązały hasło:
1. Agnieszka Mikołajczyk, Bakałarzewo
2. Kinga Tomczyk, Przedbórz 3. Magdalena Wiernicka Masłowice
4. Iwona Kazimirczyk, Długa Wieś
2. Nazwa grupy, działającej w firmie De Heus,
specjalizującej się w zarządzaniu stadami
podstawowymi;
3. „Działamy i …” – nazwa programu prospołecznego
De Heus, w ramach którego pracownicy firmy
m.in. prowadzą lekcje dla dzieci, budują dla nich
bezpieczne i przyjazne miejsca;
4. Wybudowany w Łęczycy, z inicjatywy
wolontariuszy „Działamy i wspieramy”, dla dzieci;
5. Nazwa miejscowości, w której w pierwszy
weekend września odbędą się targi z udziałem
firmy De Heus;
6. … z Jajem;
7. Specjalistyczna maszyna, służąca do pomiaru
twardości skorupy;
8. Nazwa strony internetowej, na której znajdują
się artykuły i porady z zakresu chowu i hodowli
zwierząt;
9. … anionowe, ich podanie krowie 3 tyg.
przed porodem znacznie ograniczy obrzęk
wymienia;
..........................................................
Prosimy o przesyłanie
odpowiedzi z poprawnym
rozwiązaniem
krzyżówki na adres:
[email protected]
wraz z następującą klauzulą:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie
moich danych osobowych w celach
marketingowych zgodnie z ustawą
z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie
danych osobowych
(Dz. U. 2002 r. Nr 101 poz. 926).
W treści należy również podać imię,
nazwisko, dokładny adres do wysyłki
nagród oraz numer telefonu
kontaktowego.
Wydawca:
De Heus Sp. z o.o.
99-100 Łęczyca
ul. Lotnicza 21B
tel. (24) 721 04 00
Redakcja: Ranczo De Heus
ul. Lotnicza 21B
99-100 Łęczyca
[email protected]
tel. (24) 721 04 45
Redaktor naczelna:
Karolina Pietrzko
[email protected]
Miejsce wydania:
Łęczyca, czerwiec 2016
Druk i skład graficzny:
Zakład Poligrafii
B. Rybacki
tel. 602 490 498
[email protected]
Redakcja zastrzega sobie prawo do skrótów i redakcyjnego
opracowywania tekstów przyjętych do druku.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Podobne dokumenty