JUŻ OTWARTE W „Pojezierzu Wałeckim” Przekroczone

Komentarze

Transkrypt

JUŻ OTWARTE W „Pojezierzu Wałeckim” Przekroczone
• USUWANIE OWŁOSIENIA
• ODMŁADZANIE SKÓRY
• USUWANIE I REDUKCJA
ZMIAN NACZYNIOWYCH
• LECZENIE TRĄDZIKU
AKTYWNEGO I ZMIAN
POTRĄDZIKOWYCH
BOTOX KWAS HIALURONOWY
AQUALYX
LIPOLIZA FARMAKOLOGICZNA
Variable Pulsed LightTM
78-600 Wałcz, Tęczowa 5-7
+48 67 250 90 18, +48 601 210 010
www.proeste.eu, [email protected]
- dowiedziona skuteczność w leczeniu
niedoskonałości skóry
Weekendowe wydanie „Pojezierza Wałeckiego”. (Nr 24) 19 czerwca 2015
SUPER
Największe wydawnictwo w powiecie 7500 egz.
W „Pojezierzu Wałeckim”
w tym wydaniu (już w kioskach)
Przekroczone granice
Doświadczony, 50-letni nauczyciel z 25-letnim stażem ze Szkoły Podstawowej w Płocicznie usłyszał zarzut dopuszczenia się innych czynności seksualnych na 13-letniej uczennicy. Przyznał się do winy. Grozi mu za to kara do 12 lat pozbawienia wolności.
za tydzień (w środę):
Sądy tylko dla bogatych?
GAZETA BEZPŁATNA
ISBN 1426-4366
Dlaczego panowie korzystają
z prostytutek?
Przeprowadziliśmy niewielką, ze zrozumiałych względów
anonimową sondę wśród męskiej części mieszkańców powiatu. Czy i dlaczego panowie korzystają z usług prostytutek?
Na nieco ponad trzydziestu zapytanych, blisko połowa przyznała,
że kiedyś się zdarzyło, a kilku zdarzyło się częściej.
Oczywiście głównym i najczęściej wymienianym powodem jest
seks, jakiego nie mają w domu. Ale jest też...
Ciekawość: - Chyba każdy facet chce sprawdzić jak to jest. Niektórzy zarzekają się, że płacić za to nie będą. Ale jak są kumple, alkohol to... idzie się do agencji. Przynajmniej raz – twierdzi Marek.
Taniej: - Za seks trzeba płacić. Ale idąc do prostytutki wiesz, że nie
wymiga się, że ją głowa boli. Płacisz i dostajesz to na co się umówiliście. Idziesz do lokalu, żeby poderwać dziewczynę. Kupujesz
drinka, potem drugiego i panienka się zmywa. I tak można kilka
dni polować. Kiedy już któraś chce z tobą iść do łóżka, to musisz
zapłacić za taryfę, motel, jakiś drink do pokoju i potem znów za
taksówkę. W efekcie prostytutka wychodzi taniej – uważa Jacek.
Bezpieczniej: - Wdasz się w romans, poderwiesz w knajpie jakąś
dziewczynę. Wiesz na kogo trafisz? Po co komplikować sobie życie? Panienka wydzwania, chce się spotykać, a ty nie masz czasu,
bo żona, dzieci. Wtedy straszy, że powie żonie. Inna wydaje się
bezpieczna, bo mężatka. Ale raptem dowiadujesz się, że właśnie
powiedziała o was mężowi, rozwodzi się i chce być z tobą. I znów
komplikacja. Widziałem wiele takich przypadków, sam też miałem romans, z którego ledwie wyplątałem się bez konsekwencji.
Bezpieczniej iść do prostytutki. Zapłacisz, robisz co swoje i wychodzisz. Bez konsekwencji – tłumaczy Mariusz.
To nie zdrada: - Z prostytutką to nie jest zdrada. Nie ma takich
wyrzutów sumienia, jak kiedy zdradzasz żonę na przykład z jej koleżanką. Wiem co mówię... Kobiety podchodzą do tego tak samo.
Wizytę męża w agencji przeżyją, a romansu z przyjaciółką raczej
nie - przekonuje Wojtek.
Orlicki
JUŻ OTWARTE
Wałcz, ul Sądowa 10B
tel. 530 019 999
niedziela - czwartek
11.00 - 22.00
a
ieln
Wąska
www.pizzaK2.pila.pl
Na granicy
prawdy
Pomiędzy normalnością
a szaleństwem jest bardzo cienka nić - twierdzi
Grażyna Kossak, która
po mamie odziedziczyła
schizofrenię.
Do trzech autobusów sztuka
Wałeccy policjanci na wniosek organizatorów szkolnej
wycieczki sprawdzili stan techniczny autobusu i trzeźwość kierowcy. Beztroska właścicieli pojazdów poraża!
Zakaz kąpieli na jeziorze
Zamkowym
...wydał Zachodniopomorski Wojewódzki Inspektor Ochrony ŚroW trakcie kontroli okazało się, że autokar mający zawieźć bez- dowiska w Szczecinie Andrzej Miluch. Powodem jest silny zakwit
piecznie dzieci na wycieczkę szkolną ma niesprawne hamulce. W sinic, który już spowodował śmierć kilkunastu ptaków. Toksyny
związku z tym podstawiono drugi, który również był niesprawny wydzielane przez sinice mogą być też niebezpieczne dla ludzi, potechnicznie. W obu przypadkach policjanci zatrzymali dowody re- wodować zatrucia i alergie skórne. Badania zostaną powtórzone w
jestracyjne. Na szczęście trzeci autokar był gotowy do drogi. Kilka przyszłym tygodniu i być może okaże się, że natura poradziła sodni później sytuacja się powtórzyła. Inna wycieczka, inny pojazd, bie z problemem sama. Jeśli nie, do jeziora zostaną wprowadzone
ale problem ten sam. W tym przypadku kierowca również utracił specjalne środki chemiczne.
Przypomnijmy: sezon kąpielowy zaczyna się 1 lipca. Do tego czadowód rejestracyjny, a pod szkołę podstawiono kolejny autobus.
Dzięki systemowi „Bezpieczny autobus” możemy zweryfikować su wałecki Sanepid przebada wody we wszystkich kąpieliskach
informacje o autokarze, którym nasze dziecko ma się wybrać na w powiecie. Wyniki badań podamy w następnym wydaniu Super
wycieczkę. Na stronie bezpiecznyautobus.gov.pl wystarczy w Pojezierza.
odpowiednie pole wpisać numer
rejestracyjny. Poznamy dane techARTYZM PRECYZJI, MISTRZOWSKA DOKŁADNOŚĆ...
78-600 Wałcz, Al. 1000-lecia 4, tel. 67 387 19 58
niczne pojazdu, takie jak masa czy
pn.-pt. 9.00-18.00, sobota 10.00-14.00
liczba miejsc, ale przede wszystkim
sprawdzimy czy przeszedł badanie
techniczne i czy posiada aktualne
ubezpieczenie OC. Bez spełnienia
B
tych kryteriów nie powinien w ogóle
Nowa korzystna refundacja NFZ BEAZPŁATNE
poruszać się po drodze. - NajpewniejDAN
limit do 50,- zł za jedną soczewkę
WZRO IE
szym sposobem weryfikacji pojazdu
KU
Dla dzieci, limit wystarcza na pokrycie kosztów wstawienia soczewek.
jak i stanu trzeźwości kierowcy jest
jednak kontrola przeprowadzona
Oprawy markowe z kolekcji:
przez policję lub Inspekcję TransporEmporio Armani, Versace, Ray Ban, Vogue, Dior,
tu Drogowego - podsumowuje starGivenchy i wiele innych.
szy sierżant sztabowy Beata Budzyń.
/Podstawowy standard/
Sądowa
śc
Ko
piątek - sobota
11.00 - 23.00
w
kó
a
zcz
ińs
Kil
1 lipca dojdzie do prawdziwej rewolucji w sposobie prowadzenia procesów w sprawach
karnych. Rola sędziego zostanie bardzo ograniczona, natomiast dobry adwokat będzie
na wagę złota. Dlaczego? Odpowiedzi szukaliśmy wśród wałeckich prawników.
Trafić depozyt
Szacuje się, że na cukrzycę choruje ponad 370 milionów ludzi (z czego w Polsce – według różnych źródeł od 2 do 3 mln).
W roku 2030 ma ich już być 550 milionów. Nic więc dziwnego, że specjaliści mówią o prawdziwej epidemii. Mimo, że tak
powszechna, cukrzyca jest chorobą mało znaną i krąży na jej temat wiele stereotypów. My uspokajamy: jest groźna, ale
da się ją oswoić, a może nawet... polubić?
Sierpień 2012. Właśnie wróciliśmy z urlopu nad
morzem, a nasz 12-letni syn szykuje się na obóz
sportowy. Niestety, cztery dni przed wyjazdem
trafia na oddział szpitala w Szczecinie z rozpoznaniem: cukrzyca typu 1. Spełniły się moje najczarniejsze przypuszczenia: ciągłe pragnienie to
nie efekt upałów, a gwałtownego chudnięcia nie
spowodowała intensywna gra w siatkę na plaży...
***
O cukrzycy wiemy nic albo... prawie nic. Moje
pierwsze pytanie do lekarki brzmiało: „Czy jest
coś, czego Kuba nie zje już nigdy w życiu?” Bez
zastanowienia odparła: „Nie”, a mnie kamień
spadł z serca. Uwierzyłam, że da się z tą wstrętną chorobą żyć. Kolejne zdania pani doktor były
jeszcze bardziej pocieszające. „Wybijcie sobie z
głowy jakiekolwiek poczucie winy. Wasze dziec-
Mediacje
Czas najwyższy, by zamiast toczyć
wielomiesięczne, a często wieloletnie spory sądowe, rozwiązywać je krótko, tanio i efektywnie.
Możliwość polubownego rozwiązywania sporów przewidują przepisu postępowania
cywilnego, karnego, a także prawa rodzinnego. Podstawą jest mediacja. Rolą bezstronnego mediatora
jest pomoc w osiągnięcie porozumienia, które satysfakcjonuje obie strony.
Jakie są zalety mediacji? Wszczęcie postępowania
mediacyjnego przerywa bieg przedawnienia i może
zastąpić postępowanie sądowe. Ustala się zasady
porozumienia i spisuje warunki przyszłej ugody przy
zastosowaniu technik mediacyjnych.
Postępowanie składa się z kilku kroków. Podstawowy, to złożenie wniosku o mediacje drugiej stronie i
wybór mediatora. Przygotowanie do mediacji jest
kolejnym etapem. Następnie z udziałem mediatora odbywa się spotkanie, wspólne ze stronami lub z
każdą z osobna, w celu ustalenia sprzeczności między
stronami i szukania punktów porozumienia. Po ich
wyłonieniu, podczas posiedzenia lub kolejnych posiedzeń, wypracowuje się ugodę pozwalającą zamknąć
spór. W końcowym etapie spisuje się protokół i tekst
ugody. O ile strony tak uzgodnią, protokół z mediacji
składa się w sądzie wraz z ugodą i wnioskiem o jej zatwierdzenie przez sąd i ewentualne nadanie klauzuli
wykonalności. W przypadku mediacji sądowych ten
etap jest konieczny.
Jeżeli strony nie dojdą do porozumienia, mogą spór
skierować na drogę sądową. Na każdym etapie mediacji każda ze stron może od niej odstąpić i nie ma
obowiązku zaakceptowania ugody. Jednakże po jej
podpisaniu będzie ona wiążąca dla stron, jak każda
ugoda, która co do zasady jest umową regulującą
wzajemne stosunki stron.
Obecnie trwają prace legislacyjne dotyczące zmiany
postępowania cywilnego zmierzające do tego, by
strony przed wdaniem się w spór sądowy podejmowały próbę mediacyjną. Poza oczywistym odciążeniem sądów, chodzi o doprowadzenie do tego, by
strony szybciej rozwiązywały i samodzielnie regulowały spory. Nowe regulacje, o których mowa wyżej
wchodzą w życie już od 1 lipca 2015r.
Adwokat, mediator Cezary Skrzypczak
ko nie zachorowało dlatego, że robiliście coś źle
albo czegoś nie dopilnowaliście. Nie jest chore
dlatego, że jadło słodycze albo chipsy. Tak się po
prostu stało”. Ufff...
***
Po 10 dniach w szpitalu wypisano nas do domu.
Teoretycznie przeszkoleni, umieliśmy robić zastrzyki z insuliny, mierzyć cukier i przeliczać wymienniki, znaliśmy objawy zbyt niskiego i zbyt
wysokiego poziomu cukru. Teoretycznie byliśmy
przygotowani do nowego życia, ale i tak ugotowanie pierwszego domowego obiadu trwało dwa
razy dłużej niż dotychczas. Na kuchennym blacie
na stałe zagościła waga, na której odmierzaliśmy
dodawaną do potraw mąkę, płatki, ziemniaki czy
ryż. Z szafek wyrzuciłam zwykłą białą mąkę,„biały”
ryż, „biały” makaron, a w sklepach przerzucałam
bochenki chleba, żeby znaleźć ten najzdrowszy,
pozbawiony niepotrzebnych dodatków. Okazało
się, że nie każde ciemne pieczywo jest pieczywem razowym, a w pozornie zdrowym jogurcie
czy serku jest tyle cukru, że wystarczyłoby go na
tydzień... Największym wyzwaniem okazało się
(i pozostało do dziś) znalezienie na sklepowych
półkach zdrowych, nie faszerowanych potężną
ilością cukru płatków. Na owsiane nasz Słodziak
patrzył krzywym okiem, a wszelkie czekoladowo
– cynamonowe cuda to prawdziwa bomba. Cukier, słodziki, syropy, do tego trochę konserwantów i utwardzonych tłuszczów – mniam...
***
Dziś, po prawie trzech latach choroby jesteśmy
weteranami. Mamy za sobą i wściekle wysokie
cukry przy infekcjach, i te spadające na łeb, na
szyję po intensywnym wysiłku fizycznym. Do
tego awarie pompy insulinowej, zapomniane
paski do glukometru, zapchane dreny... Wiemy,
że domowe frytki Słodziakowi nie służą, za to te z
fast foodów – o dziwo – aż tak bardzo nie szkodzą.
Waga czasem tygodniami nie jest używana, bo
mamy miarkę w oku. Początkowe obawy („Bo jak
to? Nie będzie mógł jeść owoców czy słodyczy?”)
poszły w kąt – cukrzyk może, a czasem musi zjeść
coś słodkiego. Nauczyliśmy się też, że produkty
przeznaczone specjalnie dla diabetyków często
mają więcej szkodliwych substancji niż dobrej jakości gorzka czekolada czy domowe ciasto. Cała
rodzina dzięki Słodziakowi odżywia się zdrowo, a
nasza pani doktor zawsze nam powtarza, że nie
ma czegoś takiego jak „dieta cukrzycowa” - to
dieta, którą powinni stosować wszyscy dbający
o zdrowie. Mało przetworzone produkty o niskim lub średnim indeksie glikemicznym, dużo
warzyw, kasz, chude mięso, razowe pieczywo,
a pierogi, pyzy czy kopytka tylko od wielkiego
dzwonu. Słodycze, owszem, ale w rozsądnych
granicach. Słodkie napoje gazowane do kosza,
cola light może się znudzić, więc pijemy głównie
wodę. Da się wytrzymać.
Oczywiście cukrzyca to też minusy i ograniczenia
– w końcu mamy do czynienia z poważną chorobą. Nie ma mowy o podjadaniu (no, chyba że
warzyw), trzeba też nauczyć się planowania posiłków i aktywności. Każdy wyjazd to dodatkowa
torba, tzw. apteka (wkłucia, insulina, glukometr,
paski itd.), a dla rodziców dodatkowy stres – czy
sobie poradzi? Jak na razie, nieuzasadniony.
Ada Buniewicz
Na słodki
obiad i deser
polecam:
Szybkie ciastka jabłkowe
Składniki: 140 g mąki pełnoziarnistej, 210 g płatków (owsianych lub żytnich), łyżeczka proszku do
pieczenia, 1/2 łyżeczki sody,1 jajko, 2 łyżki oleju, 1/2
szklanki cukru, 3 starte jabłka lub mały słoik musu
jabłkowego, ew. rodzynki i orzechy
W jednej misce mieszamy składniki suche, w drugiej – mokre, po czym łączymy wszystko razem.
Wkładamy do foremek na muffinki lub układamy
bezpośrednio na wyłożonej papierem, blaszce.
Pieczemy do zrumienienia (ok. 20 – 25 minut) w
średnio nagrzanym piekarniku.
Placki musli z owocami
300 g płatków owsianych (mogą być żytnie albo
mieszanka jednych i drugich) zalewamy dwiema
szklankami gorącego mleka, odstawiamy do napęcznienia i wystygnięcia. Dodajemy dwa jajka,
pokrojone w kostkę owoce (świeże lub suszone),
dowolne orzechy lub wiórki kokosowe oraz łyżkę
mąki pełnoziarnistej (sprawi, że placki nie będą
się rozpadać). Smażymy na rozgrzanym oleju lub
pieczemy w piekarniku do zrumienienia. Po usmażeniu (upieczeniu) można posypać je dodatkowo
cukrem, polać jogurtem lub śmietaną.
Prawie jak Dyzma
Nasz stały zestaw ekspercki w osobach:
1. Dziadek Ignaś, w wieku lekko posuniętym,
włos wprawdzie przyprószony siwizną, ale wciąż
w doskonałej formie; oczy bystre i figlarne.
2. Tata Zdzisek, w wieku bliżej nieokreślonym, ze
skłonnościami do tycia, cera ziemista, oddech i
głos zdradzają upodobanie do piwa i papierosów;
rozmawia o nieudanych próbach ratowania
pewnej podstawowej komórki społecznej oraz o
wyprawie na bankiet z udziałem gospodarczych
elit województwa zachodniopomorskiego i byłego premiera Rządu RP.
Dziadek Ignaś (DI): Jakiś taki inny dzisiaj jesteś,
Zdzisek, czy mi się wydaje?
Tata Zdzisek (TZ): A to tak widać, i to na pierwszy
rzut oka?
DI: No, widać, nie powiem. To nawet nie to, że się
ładniejszy wydajesz, bo co za dużo, to niezdrowo, ale że jakoś zacząłeś się chyba ogarniać, to
fakt.
TZ: Bez przesady... Ogoliłem się, u fryzjera byłem
i to jak na razie tyle...
DI: No widzisz, jak to mało trzeba, żeby facet zrobił się trochę przystojniejszy od diabła. Ale czy to
znaczy, że postanowiłeś powalczyć o żonę?
TZ: A co mi tu ojciec... No dobrze, powiem tak:
nawet próbowałem, ale mnie zignorowała. To
sensu nie ma żadnego. Ona się mnie chyba brzydzi, do tego doszło.
DI: No co ty dajesz, Zdzisek?! Jak to: brzydzi się?
Ty mąż jej przecież jesteś, jakby nie było!
TZ: No teoretycznie tak, ale jak ją czasem przypadkiem dotknę, w rękę na przykład, bo gdzie
indziej to się nie odważam, to ona się tak wzdryga, jakbym ja hifa jakiegoś miał albo trędowaty
jakbym był, i zaraz tę rękę cofa i leci myć.
DI: Ciekawe, czy tak się wzdryga, jak ją ten kolega
z pracy dotyka...
TZ: Co ojciec tam pod nosem mamrocze?
DI: Że różowo to nie wygląda, Zdzisek, nie będę
ci ściemniał. I że chyba przeinwestowałeś z tym
fryzjerem oraz maszynką do golenia.
TZ: Jednorazówkę sobie kupiłem, a one nie są
drogie. A do fryzjera poszedłem, bo się w wielkim świecie obróciłem. Na bankiecie z biznesme-
nami w Szczecinie byłem.
DI: Ty!? A co ty, Dyzma jesteś, czy jak? Zaproszenie na ulicy znalazłeś?
TZ: Nie, koleżankę mam taką jedną ważną i ona
szukała kogoś, kto by ją do tego Szczecina na
bankiet zawiózł, a potem przywiózł. Pomyślałem:
a co mi tam, przynajmniej sobie pogadam i popatrzę, bo w domu to nie za bardzo mam z kim
pogadać, od kiedy Wojtuś się wyniósł na swoje.
DI: A z żoną?
TZ: Ona to już chyba ze mną wszystkie sprawy
w życiu omówiła, bo się praktycznie nie odzywa.
Najczęściej przez całe popołudnie i wieczór dwa
zdania ze sobą wymieniamy, łącznie z „no, to dobranoc”.
DI: To się nie dziwię, że chciałeś jechać do tego
Szczecina. Fajnie było?
TZ: Fajnie. Takie jeszcze dwie laski z nami jechały, też na ten bankiet. Wszystkie od.... no, wyszykowane, mówię ojcu, na tip-top. Na szczęście ja
byłem u tego fryzjera i garnitur najlepszy założyłem, bo siara by była straszna.
DI: Ale ty chyba nie...
TZ: ...no co ojciec, one wszystkie z górnej półki,
gdzie ja, kocmołuch, do nich!
DI: No już znowu bez przesady, pamiętam parę
twoich koleżanek z kawalerskich czasów... ech,
aż mi się czasem gorąco robiło!
TZ: To było dawno i nieprawda. Teraz się posunąłem w latach i po tym wszystkim mam doła.
DI: Durny jesteś i tyle. Ja bym przynajmniej spró-
gadka
bował zagadać z tymi laskami, bo co ty masz
teraz do stracenia? A ten bankiet chociaż fajny?
Żarcie dobre?
TZ: Bankiet okej, a żarcie eleganckie, ale w takich
bardziej przystawkowo-zakąskowych porcjach
i wstydziłem się ciągle po dokładki chodzić. Na
szczęście dopchałem paprykarzem szczecińskim.
DI: No nie mogę! Miałeś ze sobą paprykarz?!
TZ: A skąd, oni tam go dawali, chyba jako regionalny specjał, jak w Zakopanem oscypki.
DI: To już bym wolał te oscypki...
TZ: Ja też, ale byliśmy w Szczecinie przecież.
DI: Atrakcje jakieś były?
TZ: Powiem ojcu, że największa to chyba Buzek.
DI: Aaa, to ojciec tej aktorki, Agaty?
TZ: Tego akurat nie wiem, ale mnie chodzi o byłego premiera, przewodniczącego Parlamentu
Europejskiego, a obecnie europosła.
DI: A te twoje dziewczyny się wybawiły chociaż?
TZ: Branie to by miały, bo się goście za nimi oglądali, mało sobie szyj nie poukręcali, ale tańców
to tam raczej nie było. Natomiast muzyka, owszem, super. Zespół był wokalno-instrumentalno-kabaretowy, na poziomie, z teatru, a jedna
szansonistka miała sukienkę z takim rozcięciem
na nodze, że jej się na biodrze kończyło. Może
nawet ciut wyżej. Jak spojrzałem, to o mało się
we mnie lew nie obudził. Ale jednak nie: tylko
jedno oko otworzył, zerknął na to rozcięcie, westchnął, przewrócił się na drugi bok i dalej kimał...
Drukarnia
Pojezierze
BANERY- od 15 zł./m kw.
SZYLDY PŁYTA KOMPOZYTOWA
Gwarancja 10 lat!
Odporność na UV i odkształcenia termiczne!
Cena 160 zł/m kw.
DRuK CYFROWY - szybko i tanio
Ulotki A6 kolor 1000 szt. - 125 zł.
Wizytówki kolor - 0,10 zł/szt.
Plakat A4 kolor - 1,20 zł/szt.
Plakat A3 kolor - 1,80 zł/szt
DRuK OFFSETOWY
OPRAWA PRAC
DYPLOMOWYCH
I MAGISTERSKICH
10 zł/szt.
OGŁOSZENIA
FILIGRANOWE
Małe pieniądze
- duża skuteczność.
200 zł/ 6 miesięcy
360 zł/ 12 miesięcy
Drukarnia Pojezierze
ul. Sienkiewicza 3, 78-600 Wałcz
tel. 67 258 90 74
mail: [email protected]
SUDOKU z RADOŚCIĄ Krzyżówka z masażem
Horoskop
Baran: Postaraj się opanować nerwy, bo wybuch gniewu nie przyniesie niczego dobrego. Chociaż gwiazdy w
tym tygodniu postawią przed Tobą wiele trudnych sytuacji, potencjalne zagrożenia możesz jeszcze obrócić na
swoją korzyść. Dlatego bądź czujny.
Byk: Przed Tobą sporo obowiązków. Zwiększ obroty i
maksymalnie wykorzystaj wszystkie możliwości, a następne tygodnie staną się okazją do zasłużonego odpoczynku. Pamiętaj, by trochę czasu poświęcić rodzinie.
Bliźnięta: Twoje życie towarzyskie nabierze teraz wyjątkowego rozpędu. Delektuj się czasem, który spędzisz ze
starymi i nowymi przyjaciółmi. Wkrótce odkryjesz nową
pasję, dzięki której spojrzysz z dystansem na swoje problemy.
Rak: W pracy złoty okres, ale postaraj się pamiętać, że
potrzebujesz też trochę czasu dla siebie. Zmotywuj się
do działania i wróć do drobnych przyjemności, na które
ostatnio nie miałeś czasu.
Sudoku 169 (Easy)
Lew: To idealny czas na wyjazd! Nie przejmuj się za
bardzo stanem Twojego portfela - ewentualne pustki
9
1 4 baterie.
6
szybko nadrobisz
zaraz po tym, 7
jak naładujesz
Zanim wyjedziesz, doprowadź do porządku wszystkie
7
6
sprawy rodzinne.
3
5 uwagę
9 na życiu prywatnym –
Panna: Skoncentruj
całą
to tu w tym tygodniu będzie dziać się najwięcej. Ktoś w
2
Twoim bliskim 3
otoczeniu bardzo1czeka na pomoc.
Postaraj się, a zyskasz przyjaciela na całe życie.
1
8
9
5
Waga: Gwiazdy zmuszą Cię do skonfrontowania się ze
7
6
4
swoją przeszłością
– pojawią
się konsekwencje
niezałatwionych spraw, a także osoba z Twojej przeszłości, któ5 się8 w cierpliwość
7 i dużo
ra żywi do Ciebie uraz. Uzbrój
dobrej woli.
4
1
Skorpion: Przed Tobą wielka szansa na dynamiczny
8 kariery.
2 To
6 idealny
7 moment, by całkowicie
5 skonrozwój
centrować się na pracy. Nie bój się tego, rodzina i przyjaciele na pewno zrozumieją, co powinno być dla Ciebie
priorytetem.
Sudoku Najwyższy
171 (Easy)czas wzmocnić swoją pewność
Strzelec:
siebie, a do tego niezbędna okaże się nowa znajomość.
Bądź więc7otwarty na6ludzi i nie odmawiaj żadnym propozycjom. Pod koniec tygodnia poczujesz się mocny jak
nigdy!
2
5
Koziorożec: Nadchodzą trudne czasy. Pilnuj stanu port9 2
1 3 4
fela, bo wkrótce może zaświecić pustką. Uważaj też na
to co2 mówisz,
8 bo
7 łatwo zrazisz do4 siebie
3 bardzo ważną
6
osobę. Jeśli rozważasz nową ścieżkę kariery, poczekaj
do jesieni.
6
Wodnik: Czeka Cię bardzo ważna rozmowa. Od tego
4
5 7
9 2 1
jak przebiegnie będzie zależeć Twoje samopoczucie
w ciągu kilku najbliższych tygodni, bądź więc bardzo
8 9 4
7 5
uważny! W najbliższej przyszłości czeka Cię niespodziewany zastrzyk gotówki.
3
7
Ryby: Jeśli zadbasz o formę psychiczną i fizyczną, najbliższe tygodnie będą naprawdę6
wyjątkowe.9To świetny
moment na wakacje z rodziną i ukochanym. Wszystkim
wokół udzieli się Twoja pogoda ducha.
Nagrodą za rozwiązanie 3 sudoku jest zaproszenie
bezpłatne na sesję Bars z osobą towarzyszącą do Gabinetu Radość. Zapraszamu do redakcji Małgorzatę
Sudoku 169 (Easy)
Popławską
9
7
7
5
1
4
9
8 2170 (Hard)
6 7
Sudoku
7
38
1
76
7
9
2
21
82
89
24
4
8
6
26
96
7
6
4
4
7
6
5
71
1
4
7
3
2
27
8
7
3
1
45
9
2
8
4
8
6
46
1
7
48
4
5
53
54
9
4
1
37
4
61
58
5
9
2
17
2
73
5
3
71
2
9
34
4
3
3
69
97
9
8
WCK
XX Spotkania z Kulturą Ukraińską (Koncert zespołów:
Kozackie Zabawy, Kołyna)
21. czerwca, godz. 12:00, sala widowiskowa WCK
Koncert wiosenny Społecznego Ogniska Muzycznego
24. czerwca, godz. 10:00, sala widowiskowa WCK
Jarmark Stefana Batorego
Barwny korowód, koncerty, występ zespołu Aplauz
27. czerwca, godz. 16:00, plac przy WCK
Człopa
XX Spotkanie z Kulturą Ukraińską (Koncert
zespołów: Kozackie Zabawy, Kołyna)
19. czerwca, godz. 18:00, Polsko-Niemieckie
Centrum Kultury i Sportu, wstęp wolny
1
4
2
6
1
4
5
6
8
2
7
3
2
6
9
4
8
5
9
34
1
4
3
7
7
3
3
9
4
3
4
4
6
1
2
8
9
4
9
Sudoku
172 (Medium)
5
4
2
3
1
3
1
2
3
8
9
75
2
1
2
7
5
4
3
3
2
7
3
2
1
9
7
7
9
8
3
9
5
3
4
6
4
8
97
6
1
5
6
4
2
7
1
1
1
1
Rozrywka do szescianu - http://www.6an.pl
- http://www.6an.pl
K u LT u G R AT K A
San Andreas
19-25. czerwca, godz. 17:45 i 20:00,
USA, od 12 lat, bilety 16 zł
Pilot ratownik przemierza stan
Kalifornię po trzęsieniu ziemi, aby
odnaleźć i uratować swoją córkę,
której dotychczas nie miał okazji
poznać.
8
1
7
7
6
3
4
2
8
WYKREŚLANKA
7
1
4
7
Rozwiązaną krzyżówkę prosimy wyciąć, podpisać i przysłać na adres: Super Pojezierze Wałcz, ul. Sien1
2 7 20157r. Nagrodą jest 30 min masażu w gabinecie Tomasza Mali5
kiewicza
3 w terminie 4do 16 czerwca
nowskiego.
1
4 8
2 3
3
2
9
Rozrywka do szescianu - http://www.6an.pl
Labirynt
2
Redagują:
Małgorzata Chruścicka oraz dziennikarze i współpracownicy
Kino Tęcza
6
Sudoku 172 (Medium)
7
6
9
5
1
6
9
5
3
2 4170 (Hard)
Sudoku
7
6
32
4
13
3
5
4
5
4
2
Sudoku 172 (Medium)
2
9
1
7
3
5
8 9171 (Easy)
4
Sudoku
1
4
5
7
6
Sudoku
3 5
4 171 (Easy)
Wydawca:
Oficyna Wydawnicza „Nie Byle Co” s.c. Wałcz, ul. Chopina 30
Adres redakcji i Biura Ogłoszeń: 78-600 Wałcz, ul. Sienkiewicza 3, tel.
67 258 90 74,
fax 67 387 17 17, e-mail: [email protected];
[email protected]
Rozrywka do szescianu
pojezierze.com.pl;
Druk: Drukarnia Pojezierze, Wałcz ul. Sienkiewicza 3,
tel. 67 258 90 74, e-mail: [email protected]
Tekstów niezamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo
do ich skracania i opatrywania tytułami. Nie odpowiadamy za treść
reklam i ogłoszeń.
5
8
7
5
7
3
4
5
6
2
9
6
1
4
1
Sudoku 169 (Easy)
8
5
8
7
3
6
9
3
8
4
6
3
15
1
Sudoku 170 (Hard)
LETNIE
łamanie
głowy
Połącz Kreski
Żeglarskie opowieści
Z okazji 25-lecia Amatorskiego Klubu Żeglarskiego pozwoliliśmy żeglarzom się wygadać. Zapytaliśmy o historie z przedrostkiem "naj".
z konkurencyjnej łódki, którą za chwilę mieliśmy wyprzedzić. Bojka
była przy samym starcie. Nie było rady, musieliśmy zawrócić i pożegnać się z szansą na zwycięstwo. Opłynęliście bójkę i... złapałem
wiatr. To był tylko mój wiatr. Wszystkie łódki stały, albo prawie stały,
a my płynęliśmy szybko. Zrównaliśmy się z nimi, a potem płynąc
pomiędzy żaglówkami wyszliśmy na pierwszą pozycję. Co ciekawe,
łódki stały dokładnie w tym miejscu, w którym dwa dni wcześniej
odprawiliśmy Apel Jasnogórski. Klan Kiedrowskich z bożą pomocą
zameldował się pierwszy na mecie. Kolejny raz!
Andrzej Wegner na Skippi 650
Franek Kiedrowski, elektryk z zawodu, żeglarz z zamiłowania. Kilkadziesiąt pucharów i dyplomów najlepiej świadczy o jego umiejętnościach. Zaraził pasją dzieci, dalszą rodzinę i znajomych. - Żeglarz musi
być dokładny - mówi. - Musi dobrze wytrymować łódkę. Równie waż
ważna jest chęć wygrania. Dobrze jest mieć na łódce też nowicjusza - robi
za balast i bez komentarzy wykonuje wszystkie komendy.
Małgorzata Chruścicka
Żeglarski klan Kiedrowskich
Maszt na taśmę
Andrzej Wegner: Węgorzewo, rok 2006. Zawody Grand Prix Polski
klasy Skippi 650. Dla niewtajemniczonych: Skippi 650 to najszybsze
łódki, mają 60 m kw żagli, podczas gdy Omega tylko 16. Był piękny,
upalny czerwcowy dzień, wiało umiarkowanie i nic nie zapowiadało zmiany pogody. Sędzia puścił trzeci wyścig zgodnie z harmonogramem. Nagle, będąc na górnej boi, czyli od strony wiejącego
wiatru, zauważyłem, że na pobliskiej wyspie drzewa się położyły
i w tej samej chwili poczułem silne uderzenie wiatru w żagle. To
był biały szkwał, skali zabrakło. Początkowo tylko szybko płynęliśmy, potem wichura połamała wszystko na łódce. Innych zresztą
też wywróciło. Wiało tak około 20 minut, ja mało czego się boję,
ale załoga prawie się popłakała. Chwilę potem nastąpił gwałtowny
spadek temperatury i z nieba zaczął lecieć grad, a my w samych
spodenkach kąpielowych. Motorówki holowały łódki od godziny
14 do 22. Po dotarciu na ląd wzięliśmy się z chłopakami za naprawianie łódki, bo następnego dnia był przecież kolejny wyścig. W
tajemnicy przed konkurencją ściągnęliśmy nowy maszt z Warszawy. Okleiłem go w połowie wysokości czarną taśmą, którą jeszcze
dla zwiększenia efektu prowizorki trochę poszarpałem. Rano, kiedy
stanęliśmy na starcie, koledzy z innych łódek nie mogli uwierzyć,
że chcemy tak płynąć. Omijali nas szerokim łukiem, przekonani, że
przy najmniejszym podmuchu maszt się rozleci. Udało nam się wygrać ten wyścig.
Andrzej Wegner: już emerytowany, ale bardzo utytułowany żeglarz.
Reprezentując Polskie Siły Zbrojne wywalczył m.in. dwukrotnie Mistrzostwo Europy w klasie Skippi 650, dwa zwycięstwa Grand Prix w
tej samej klasie i dwa zwycięstwa w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych.
- Żeglarstwo to geometria wykreślna. Do tego żeglarz musi być
dobrą pogodynką i mieć rywalizację w krwi - mówi. - Mnie przede
wszystkim bawiło ściganie się z lepszymi i wygrywanie z nimi.
Przygarnął mnie z pomostu
Ola Badowska, córka żeglarza Franka Kiedrowskiego i żona żeglarza Marka. Postawiona pod masztem: musiała i musi pływać:
Płynęłam z ojcem. Już nie pamiętam o co, ale posprzeczaliśmy się.
Ojciec dobił więc łódką do pomostu i kazał wysiadać. Na szczęście
zabrał mnie stamtąd Marek, którego wcześniej nie znałam. Przygarnął i zaopiekował się tak skutecznie, że dziś jesteśmy małżeństwem. Po roku od tamtego incydentu wystartowaliśmy razem na
wypożyczonej łódce w zawodach Pucharu Polski w klasie Omega
i zajęliśmy 8. miejsce. W następnym sezonie już na własnej łódce
zdobyliśmy 6. Na łódce dogadujemy się chyba lepiej niż w życiu, bo
komendy są prostsze: "w lewo" lub "w prawo", nie ma "później" lub
"jutro". Na wodzie ster trzyma mąż, a na lądzie ja staram się rządzić.
Żeby dobrze żeglować, trzeba mieć w sobie chęć zwycięstwa. Nie
można sobie ot tak wsiąść do łódki i płynąć.
Apel Jasnogórski
Franek Kiedrowski: Zawsze w piątki chodzimy z dzieciakami do
kościoła. Akurat w tamten nie mogliśmy, bo aby wystartować w
regatach w sobotę rano musieliśmy już w piątek dopłynąć z Nakielna do Drzewoszewa. Na Szarzawie totalnie zdechło, flauta, a
była już godzina 21. Powiedziałem dzieciom, że odprawimy Apel
Jasnogórski, czyli modlitwy do Matki Boskiej. Modliliśmy się kwadrans, a dziesięć minut po tym, jak skończyliśmy zrobił się wiaterek
i spokojnie dopłynęliśmy do Drzewoszewa. W pierwszy dzień regat
byłem trzy razy na mecie pierwszy. W niedzielę trochę zaspaliśmy.
Nie zdążyliśmy więc już na odprawę, podczas której organizator
omawia trasę, i wypłynęliśmy jako ostatni, ze stratą kilku minut do
pozostałych łódek. Chwilę po starcie zaczął dzwonić telefon. - Nadganiamy, nie odbieramy - powstrzymałem dzieci przed rozmową
przez telefon. Ale ten był uparty. W końcu córka się złamała. - Ola,
powiedz ojcu, że nie opłynęliście bójki przy starcie. Jeśli zaraz będziecie koło nas, złożymy protest do organizatora - powiedziała Asia
Za rok ich nie zaproszą?
W miniony weekend (12-14 czerwca) w Pile odbyła się X edycja ogólnopolskiego turnieju tenisowego Babolat Tour. Imprezę w młodszych
kategoriach wiekowych zdominowali zawodnicy wałeckiej Szkoły Tenisa „Ochrym”.
W turnieju wzięło udział ok. 150 dzieci i młodzieży. Tenisiści ze szkoły Artura Ochrymowicza stanęli na podium w kilku kategoriach wiekowych.
1. miejsce w kat. do lat 10 zajął Mateusz Trojanowski, który nie znalazł godnego siebie rywala i wszystkie mecze wygrywał bardzo pewnie
2. miejsce w kat. 11-14 lat zajął Jakub Lewczuk, a 3 m-ce w tej samej kategorii wywalczył Jaś Czujko. Dość pechowe losowanie sprawiło, że Jakub z
Jasiem musieli ze sobą zagrać już w półfinale, ale ich pojedynek był - według naocznych obserwatorów - prawdziwą ozdobą turnieju.
To jednak nie koniec sukcesów wychowanków A. Ochrymowicza w pilskim turnieju. 3 miejsce w kategorii 11-14 lat dziewcząt zajęła Aleksandra
Olczak.
Najtrudniej miał startujący w kategorii do lat 18 Krzysztof Nalewajko. Do
finału dostał się wprawdzie bez problemu, a w pierwszym secie pokonał
swego przeciwnika Marcina Szczecinę 6:0. Kłopoty zaczęły się na początku
drugiego seta, kiedy Krzysztof doznał kontuzji kostki, co bardzo utrudniło
mu poruszanie się po korcie. Mimo wszystko Krzysztof miał już piłkę meczową, ale ostatecznie przegrał tego seta w tie breaku 4:7. W trzecim secie
pomimo bólu zdołał jednak doprowadzić do wygranej 6:4 i tym samym
obronił tytuł miostrzowski, wywalczony w Pile w poprzednim roku.
- Jako trener jestem bardzo zadowolony ze wszystkich zawodników - powiedział nam trener wałeckich tenisistów Artur Ochrymowicz. - Tą drogą
bardzo im gratuluję. Niedługo rozpoczynamy nasz tradycyjny obóz letni w
Starej Studnicy, na którym będzie większość zawodników szkoły„Ochrym”.
Zamierzamy tam mocno popracować, by osiągać w przyszłości jeszcze
lepsze wyniki.
Przed
mikrofonem
Bohaterką audycji „Prawdę mówiąc” Programu III Polskiego Radia
była terapeutka i rehabilitantka Elżbieta Pakoca. Wałczanka opowiedziała w niej między innymi o swoich metodach pracy z pacjentami
oraz o tym, jak silne przeżycia i doświadczenia wpływają na budowę
ludzkiego DNA. - Historia kształtuje nas tak, jak pogoda kształtuje
drzewo – mówiła na radiowej antenie.
Audycji posłuchać można na stronie Polskiego Radia.
Unia daje
Już 22. czerwca odbędą się bezpłatne konsultacje dotyczące funduszy europejskich, skierowane do wszystkich zainteresowanych
tematyką unijną: osób prywatnych oraz przedsiębiorców. W czasie
spotkania zasięgnąć będzie można informacji dotyczących pozyskiwania środków oraz dotacji na rozpoczęcie i rozwój działalności oraz
finansowania kursów i szkoleń. Warsztaty potrwają od godziny 11:30
do 14 i odbędą się w siedzibie Urzędu Miasta.
Kultura pod
chmurką
Już od przyszłego piątku wałczanie będą mieli okazje skorzystać z
ciekawej propozycji przygotowanej przez Miejski Ośrodek Sportu i
Rekreacji – letniego kina na trawie. Cykliczna impreza, która odbywać się będzie tydzień w tydzień aż do końca sierpnia, zadebiutuje
głośnym polskim filmem „Jesteś Bogiem”. Kolejne seanse to miks
komedii romantycznych, filmów akcji i polskich hitów filmowych.
Wstęp na „salę kinową” jest wolny.
Związek Ukraińców w Polsce – Zespół Twórczy w Wałczu
oraz
Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie i Dom Kultury w Człopie
serdecznie zapraszają
na koncert w ramach XX Spotkań z kulturą ukraińską – 2015
19 czerwca 2015 roku, godz. 18.00,
Polsko – Niemieckie Centrum Kultury i Sportu
Wystąpią zespoły:
„Kozackie Zabawy” (Kijów)
trio „Kałyna” (Kijów)
zespół tańca „Kałyna” (Kijów)
Wstęp wolny!
Zrealizowano dzięki wsparciu finansowemu Ministra Administracji i Cyfryzacji
oraz Burmistrza Miasta i Gminy Człopa
Zawód: muzyk
Sztuka grania na instrumentach nie należy do najłatwiejszych. Ile więc trzeba mieć determinacji, żeby grać na kilkunastu? O tym najlepiej wie Edward Bazylewicz, pierwszy w Wałczu prywatny nauczyciel muzyki.
Geny i praca
Gra na klawiszach, perkusji, gitarze, blaszanych instrumentach dętych. Wydawałoby się, że to imponujące jak na jednego człowieka,
ale... - Wie pani ile jest instrumentów muzycznych na świecie? Ja opanowałem tylko jakiś odsetek... - muzyk ciągle czuje niedosyt.
Pierwszy instrument, a był to mały akordeon, dostał od ojca muzyka-samouka. Po nim odziedziczył też talent. Pierwszych lekcji udzielił
mu z kolei pewien żołnierz, który przyjeżdżał na prace społeczne do
kierowanego przez ojca pegeeru w Nadarzycach.
Podstawówki trzeba było często zmieniać, bo ojca prześladowała
przeszłość byłego AK-owca. Przyszedł wreszcie czas na wybieranie
ścieżki kariery: - Ojciec przedstawił mi dwie możliwości. Powiedział,
że zna kapelmistrza w Wałczu, który mógłby przyjąć mnie na elewa.
Drugą opcją było terminowanie u pana, który prowadził zakład naprawy telewizorów, a oprócz tego jeździł po całej Polsce remontować organy. Byłem tak zakochany w muzyce, że nie zastanawiałem
się w ogóle. Wybrałem karierę u kapelmistrza.
Pan Edward został elewem, ukończył służbę zasadniczą i pozostał w
armii jako ochotnik. Dzięki przychylnej polityce dowództwa ukończył Wyższą Szkołę Muzyczną w Koszalinie, a po przejściu do cywila
jako pierwszy w Wałczu zaczął udzielać lekcji gry na instrumentach.
Grać każdy może
Pojawiają się uczniowie w różnym wieku: najmłodszy miał pięć, najstarszy prawie sześćdziesiąt sześć lat. Postanowił zająć się muzyką,
kiedy nie musiał przejmować się już ani pracą, ani rodziną. Na swój
pierwszy instrument wybrał klawisze: - Na początku byłem przerażony. To był dorosły mężczyzna, no i miał wielkie, grube palce. Pomyślałem sobie, że na pewno będzie naciskać dwa, albo i trzy klawisze na
raz. Na szczęście się zdziwiłem.
Muzyczny senior zadziwił uporem, cierpliwością i konsekwencją.
Dziś grywa nawet po kościołach, dbając o oprawę mszy świętej.
Najtrudniej do gry przyzwyczaja się dzieci. Nauka czytania nut jest
podobnym wysiłkiem do poznawania alfabetu: - To nie jest łatwe, ale
naprawdę się opłaca. Nawet podstawowa znajomość nut niesamowicie ułatwia potem samodzielne muzyczne życie. Ja mogę nauczyć
kogoś grać, ale przecież nie każdego utworu z osobna – śmieje się
pan Edward.
Hala najzdolniejszych
Wśród uczniów zdarzały się także wybitne talenty. Byli tacy, którzy
kształcili się na Wiedeńskim Uniwersytecie Muzyki i Sztuki Teatralnej,
ale to nie ich pan Edward pamięta najbardziej. Dumny jest przede
wszystkim z Andrzeja Wyrzykowskiego: - To było ziółko – śmieje się
pedagog. Andrzejek, jak czule nazywa go dawny nauczyciel, marzył
o grze na gitarze. Bardzo szybko okazało się, że chłopak ma do muzyki talent, a gra to już nie tylko hobby, ale prawdziwa pasja: - Jego ojciec był wojskowym, a chłopak uczył się w zawodówce. Pokłócili się
strasznie o tą muzykę, bo młody chciał jechać do Warszawy, kształcić
się w tym kierunku.
Do muzycznego podboju stolicy zachęcił Wyrzykowskiego Bernard
Ładysz. Sławny polski tenor wypatrzył wałczanina na warsztatach
muzycznych w Czaplinku i zaproponował mu granie w Warszawie.
I nauczyciel, i tenor mieli rację. Wyjazd do stolicy przyniósł Anrzejowi Wyrzykowskiemu karierę gitarową u boku takich dam jak Edyta
Geppert i Maryla Rodowicz. Dzięki nim zwiedził Amerykę, Australię i
wszystkie te miejsca, w których panie grały dla Polonii. – Pomogłem
mu wtedy trochę – uśmiecha się pan Edward. – Załatwiłem mieszkanie u mojej cioci, bo Warszawa to naprawdę drogie miasto.
Wszystko zostaje w rodzinie
Uzdolnione są również dzieci pana Edwarda - córka i dwóch synów:
- Wszyscy mają nienaganne predyspozycje, czyli słuch i wyczucie
rytmu, choć tylko młodszy syn naprawdę połknął bakcyla. Ma swój
zespół, gra na perkusji i na gitarze – chwali ojciec. Córka po studiach
pracowała w poznańskiej Fabryce Zespołów. Dziś jest recepjonistką
w holenderskim hotelu, bo tak się życie ułożyło.
Muzykę kochała także żona pana Edwarda, choć ona postawiła na
śpiew. Przy takiej liczbie uzdolnionych osób w rodzinie nie było wyjścia – państwo Bazylewicz założyli rodzinny zespół.
Każda pasja potrafi łączyć pokolenia, a muzyka szczególnie.
Natalia Chruścicka
Ściąga z Pojezierza
Poszukiwany, poszukiwana
Co roku nawet za kilkunastoma mieszkańcami powiatu wałeckiego rozsyłane są listy gończe. Niektórym udaje się ukrywać przez kilka, a nawet kilkanaście lat. Aktualnie wałecki Sąd Rejonowy poszukuje
39 osób, w tym 4 kobiet. Wobec 10 osób wydano
Europejski Nakaz Aresztowania. Do tej listy należy
dopisać 6 nazwisk ze strony KW Policji w Szczecinie,
wśród nich jest mieszkanka Mirosławca. Więcej na
ten temat w tygodniku „Pojezierze Wałeckie”.
Na granicy prawdy
Grażyna Kossak od prawie trzydziestu lat choruje na schizofrenię. Chorobę odziedziczyła po mamie. Zgodziła się na szczerą rozmowę o
swoim życiu. Podpowiedziała nawet tytuł wywiadu.
jestem zdrowa. Nie rozumiałam, dlaczego ludzie
w moim otoczeniu postrzegają mnie inaczej, a
sąsiedzi twierdzą, że żyją
jak na beczce z prochem.
Uwierzyłam w swoją
chorobę dopiero w 2009
roku, kiedy po śmierci
mamy kolejny raz leczono mnie w Złotowie. Zrozumiałam, że podstawą
jest systematyczne przyjmowanie leków, co nie
znaczyło, że zaczęłam je
od razu regularnie brać.
Fotoradary paraliżują sądy
Do wałeckiego Sądu Rejonowego wpłynęło od
początku roku ponad 2 tysiące spraw, dotyczących
zarejestrowanych przez fotoradary przypadków
przekroczenia prędkości. Bywają dni, w których Sąd
rejestruje około 100 takich spraw. - Sądy są nimi zawalone – mówi prezes Sądu Rejonowego w Wałczu
Małgorzata Dering.
Czy otrzymanie sądowego nakazu zapłaty mandatu zamyka drogę odwoławczą? Po szczegółowe
informacje zapraszamy do tygodnika „Pojezierze
Wałeckie”.
Ćwierć wieku pod żaglami
Wałecki Armatorski Klub Żeglarski kończy w tym
roku 25 lat. Jubileuszowa gala odbyła się 12 czerwca
w WCK. Były wyróżnienia i podziękowania, a wójt J.
Matuszewski podarował żeglarzom łódź patrolową.
Na scenie wystąpiła Aleksandra Olejnik i orkiestra
kameralna Filharmonii Pomorskiej Capella Bydgostiensis. Obchodów dopełniły regaty w Nakielnie.
W Memoriale Tadeusza Piaseckiego (śp. członek
AKŻ'90) zwycięzcami zostali Maciej Żebrowski w
załodze z Marcinem Gontarkiem i Rafałem Przybyłą,
w klasie T1 zwyciężyła załoga w składzie: Franciszek
Kiedrowski, Janusz Bieleń i Ryszard Kubisz (AKŻ'90),
w klasie T2 najlepsi byli Adam Wojnicki, Józef Komar
i Rafał Lewandowski (TKŻ Bryza), w klasie Omega
wygrali Marcin Markowski oraz Magdalena i Justyna Kortas (KLIWER), a w klasie Spark Mieczysław i
Kacper Heringowie, Dariusz Sobiecki i Aleksandra
Przybylska (AKŻ'90). W sobotę żeglarze świętowali
przy muzyce zespołu „Majtki Bosmana” i bawili się
do białego rana.
Antoniada inaczej
Wałeccy kapucyni, z powodu remontu domu parafialnego, w tym roku zaproponowali zupełnie inną
Antoniadę niż ta, do której przyzwyczaili wałczan
- popołudniowe spotkanie w centrum miasta. Spowiedź pod chmurką nie cieszyła się zbyt wielkim
powodzeniem, w przeciwieństwie do stoisk z ciastami i napojami oraz loterii fantowej Caritasu.
To nie ptasia grypa
W środę 10 czerwca z jeziora Zamkowego w Wałczu
strażacy wyłowili 13 martwych ptaków (11 kaczek i
2 łabędzie). Powiatowemu Inspektorowi Weterynarii, któremu przekazano ptaki, nie udało się określić
przyczyn śmierci. W połowie tygodnia znane będą
wyniki badań wody, które prowadzi Wojewódzki
Inspektor Ochrony Środowiska.
Muzyka i taniec łagodzą obyczaje
Pod takim hasłem 13 czerwca w Polsko - Niemieckim Centrum Kultury i Sportu Człopie bawili się
mieszkańcy oraz goście z zaprzyjaźnionego niemieckiego Neuenkirchen. Atrakcji - przede wszystkim dla dzieci - było pod dostatkiem. Samej waty
cukrowej rozdano ponad 350 sztuk, dużą popularnością cieszyły się kule wodne, a zespół Adonis
musiał kilkakrotnie bisować. Imprezę zakończyła
zabawa taneczna.
Spływ... na migi
Studenci pilskiej PWSZ zorganizowali integracyjny
spływ kajakowy połączony z... kursem języka migowego. 13 czerwca jego uczestnicy popłynęli Piławą
z Nadarzyc do Szwecji. Kurs języka migowego przeprowadził prezes wałeckiego oddziału Polskiego
Związku Głuchych Stanisław Pazur.
Impreza dla dużych i małych
13 czerwca w Tucznie odbyła się trzecia edycja imprezy „Dzień bez barier - wszystkie dzieci nasze są”.
- Chcemy zjednoczyć wszystkie dzieci i dorosłe osoby niepełnosprawne z tymi zdrowymi - mówi pomysłodawca i organizator Wiesław Plich ze stowarzyszenia Porozumienie Tuczyńskie. W programie
znalazły się m.in. występy dzieci i podopiecznych
wałeckich WTZ, Pchli Targ, pokaz Zumby, dmuchana zjeżdżalnia, parada starych aut i motocykli, a
wieczorem Gala Biesiadna.
Jak zachowywałaś się
bez leków?
Bywało, że całymi dniami i nocami biegałam po
mieście. Wychodziłam z
domu pod byle pretekstem. O drugiej w nocy
na stację paliw po papierosy albo pod starą mleczarnię. Roznosiłam za
darmo ulotki Kauflandu
i kandydatów w wyborach.
Jesteś może z tych Kossaków?
Nie mam pojęcia. Wiem, że nie mogę zmienić
nazwiska i imienia, bo zastrzegli to dziadek i
ojciec.
Jakie imię ci się podoba?
Victoria.
Victoria jak zwycięstwo. Wygrałaś z chorobą?
W pewnym sensie, bo od dwóch-trzech lat biorę regularnie tabletki, mogę więc jakoś kontrolować swoje życie.
Wspomniałaś, że chorobę odziedziczyłaś
po mamie.
W 1998 roku zdiagnozowano u niej schizofrenię utajoną, ale objawy były widoczne już
wcześniej. Twierdziła, że jest podsłuchiwana i
obserwowana, że ktoś chce ją otruć. Tak wiarygodnie o tym opowiadała, że początkowo
jej wierzyłam. Miała też napady agresji. Na
szczęście nie znęcała się nad ludźmi, tylko
nad przedmiotami, na przykład odkurzaczem.
Kiedy w 1986 roku - studiowałam wtedy architekturę na Politechnice Śląskiej w Gliwicach
- przyjechałam do domu na Wielkanoc przeraziłam się. Mieszkanie było puste. Zniknęło
nie tylko "zatrute" jedzenie z lodówek, ale też
szkło, noże oraz nagromadzone w czasie stanu
wojennego zapasy mydła i proszku. Mama wyczyściła także lodówkę cioci i babci, bo bała się
o ich życie. Tej choroby się nie wyczuwa, człowiek nie zdaje sobie sprawy, że fiksuje. Mama
kilkunastokrotnie lądowała w szpitalu w Złotowie i w Obrzycku, jednak dopiero po kilku
latach zrozumiała, że musi przyjmować leki.
Wtedy miałam do niej pretensje, że nie chce
się leczyć, dziś ją rozumiem.
Dlatego, że w twoim przypadku było podobnie?
Tak. W 92 roku wróciłam po studiach do Wałcza i rozpoczęłam pracę w Urzędzie Miasta.
Rok później pierwszy raz byłam w szpitalu w
Złotowie. Chociaż stwierdzano u mnie kolejno:
zespół paranoidalny, schizorenię paranoidalną
i w końcu schizofrenię katatoniczną, czyli nawracającą, ja cały czas byłam przekonana, że
Pamiętasz moment, w
którym zaczęła się choroba?
Myślę, że coś złego zaczęło się ze mną dziać już na
studiach. Siedziałam noc
w noc nad projektami,
byłam przemęczona. Pod koniec nauki organizm się zbuntował, stałam się senna i apatyczna. Mogę powiedzieć: jak byłam dzieckiem budowałam domki z klocków lego i wyobrażałam
sobie, że tam toczy się życie. Mając kilkanaście
lat kochałam muzykę, słuchałam przebojów,
które przenosiły mnie w inny świat. Człowiek
jest zdrowy, potem coś pęka i - jak wcześniej
muzyka - to coś przenosi go w obcą rzeczywistość.
Pomiędzy normalnością a szaleństwem jest...
... bardzo cienka nić.
Jak wygląda twój świat?
Schizofrenia to rozdwojenie jaźni. Jedna jaźń
jest moja, druga obcego ciała astralnego. Myślę, że mam słabą powłokę astralną. Dlatego
w nocy moje ciało astralne wychodzi ze mnie,
a wstępuje obce. To są duchy. Nie widzę ich,
może tylko jakieś cienie i kontury na ścianie,
ale czasami słyszę. Duchy są różne, dobre i złe.
Nie rozmawiam z nimi, ale je słyszę.
Co czujesz, gdy w ciebie wstępują?
Coś w rodzaju dreszczy. To na pewno nie jest
przyjemne uczucie.
Jak choroba zmieniła twoje życie?
Jestem grubsza, bardziej leniwa i ociężała.
Mam kłopoty z komornikiem, który może zlicytować moje mieszkanie. Z inicjatywy sąsiadów i prezesa spółdzielni zostałam częściowo
ubezwłasnowolniona. Nie mogę więc wybierać prezydenta i występować w sądzie.
Straciłaś przyjaciół?
Mam kilku nowych. Artura Głowackiego, starszą panią, którą poznałam w psychiatryku,
koleżankę, która opiekuje się chorymi ludźmi
w Niemczech, no i ciocię. Powiem szczerze, że
lepiej czuję się w towarzystwie ludzi zdrowych
psychicznie.
Znajomi z ogólniaka poznają cię?
Darek się nie wita, ale on zawsze jeździ samochodem. Jego żona Beata skinie głową, Jasiu też...
Jak reagują ludzie na twoją chorobę?
Ogólnie z dystansem. W urzędach, kiedy zała-
twiam na przykład dofinansowanie do czynszu, traktują mnie poważnie. Gówniażeria się
śmieje. Pijaki też, ale nie wiem czy ze mnie, czy
z innych powodów, bo przecież nie słucham
ich dyskusji.
Jakie są twoje mocne strony?
Nie widzę w sobie mocnych stron. Może to, że
ludzie mogą na mnie polegać?
Słaby punkt?
Palenie papierosów. To bardzo słaby punkt, bo
ja bardzo dużo palę.
Co przeszkadza ci w codziennym życiu?
Przede wszystkim warunki finansowe. Właśnie
niosę z Caritasu paczkę z żywnością. Dostaję
745 zł renty uczniowskiej, wygranej sądownie.
Oprócz tego załatwiłam dopłaty i zapomogi z
różnych instytucji.
Masz żal do losu?
Czasami jest mi ciężko ze względu na chorobę.
Ciężko tak żyć.
Największy ciężar?
Bezsilność. Że nie mogę być zdrowa.
Nigdy już?
Pod warunkiem, że się zażywa leki można normalnie funkcjonować. Żyć jak każdy normalny
człowiek. Połowa Wałcza biega do Molędy i
Śmista, wiele z tych osób prowadzi dom, rodzi
dzieci.
Ty nigdy nie myślałaś o założeniu rodziny?
Nie chciałabym, żeby moje dzieci odziedziczyły chorobę po mnie. Żeby miały do mnie pretensje, jak ja do swojej mamy, że przekazała mi
schizofrenię. Nigdy jej tego nie wypominałam,
ale czułam żal, że zamykała mnie w szpitalach.
Czy zastanawiasz się, co robiłabyś dzisiaj,
gdyby nie choroba?
Nie, nie myślę o tym. Jestem szczęśliwa, że
biorę tabletki o ustalonej godzinie, że nie sprawiam problemów sąsiadom tak dużych jak
wcześniej, że regularnie pojawiam się na wizytach u psychiatry i że doktor Śmist jest ze mnie
zadowolony. Opiekuję się kotem, trochę odpoczywam, oglądam telenowele, słucham radia i
dużo rozmawiam przez telefon ze znajomymi...
Mam taryfę z Orange 25 zł na rozmowy nielimitowane i wykorzystują ją maksymalnie.
Dziękuje za rozmowę.
Słynni schizofrenicy:
John Forbes Nash,
laureat
nagrody
Nobla w dziedzinie
ekonomii. Prowadził badania nad
teorią gier. Profesor uniwersytecki.
Nash i jego żona
zginęli 23 maja
2015 w wypadku
samochodowym.
Barbara Rosiek,
pisarka i poetka.
Debiutowała
w
1985 Pamiętnikiem
narkomanki, pisanym od 14. roku
życia aż do czasów
studiów.
Byłam
schizofreniczką opisuje jej zmagania z
chorobą. Jej poezja
obraca się dookoła
mijej świata – bez mi
łości i zrozumienia. W 2002 roku została wyróżniona Srebrnym Medalem Cambridge.
Kury represjonowane
Zapisy Regulaminu utrzymania Czystości i Porządku na Terenie Gminy Wałcz mogą być przeszkodą do prowadzenia niewielkich, nawet hobbystycznych hodowli drobiu, a zwłaszcza kur w wielu miejscowościach. Niebezpieczeństwa wynikające z Regulaminu wyszły na jaw przy okazji prób rozwiązania gdaczącego
problemu we wsi K.
Jeden z mieszkańców kilka lat temu postanowił
założyć przydomową, hobbystyczną hodowlę
kur. Kilkanaście ptaków, głównie zagrożonych
wyginięciem ras polskich, miało umilić czas
emerytom, a przy okazji dostarczyć zdrowych
i smacznych jajek. Oczywiście przyszły hodowca najpierw uzyskał zgodę sąsiadów, a potem
- tak na wszelki wypadek - upewnił się jeszcze
w Urzędzie Gminy. Tam również nikt nie widział
przeciwwskazań.
Prawie jak Hilton
Kurnik funkcjonował kilka lat, aż zaczął przeszkadzać jednemu z sąsiadów. Do Urzędu
Gminy wpływały pisma między innymi o złych
warunkach trzymana kur. Aby zweryfikować
informacje do hodowli pojechał ówczesny pracownik Urzędu Gminy Wałcz, a obecny wójt
Jan Matuszewski w asyście Strażników Gminnych. Byli przygotowani nawet na odbiór kur.
Zostali zaproszeni na teren posesji, obejrzeli
kurnik. Niewielki, czysty, ocieplony, z oknem
oraz oświetleniem, przystosowany do zainstalowania zimą przy dużych mrozach żarówki do
ogrzewania. Wybieg zadaszony, suchy, co niweluje zapachy. Woliera ogrodzona drobną siatką
ze względu na bliskość lasu i... lisy. Na wybiegu
kilkanaście kur w doskonałej kondycji, mających jedzenie i wodę. Urzędnicy przeprosili za
najście, wytłumaczyli, że musieli zareagować
na pismo i odjechali. Nadawca listu otrzymał
odpowiedź, że stwierdzono brak podstaw do
odebrania kur.
Przez jakiś czas był spokój.
Kury bez prawa do rekreacji
W kwietniu ubiegłego roku Rada Gminy znowelizowała Regulamin Utrzymania Czystości i
Porządku na Terenie Gminy Wałcz. Zmieniono
brzmienie punktu dotyczące trzymania zwierząt gospodarskich. Zgodnie z regulaminem
nie wolno ich trzymać na terenach rekreacyjnych. I tu kura pogrzebana.
Bo akurat ta część miejscowości K., gdzie
powstała omawiana hodowla jest terenem
rekreacyjnym, mimo że stoją tam budynki
całoroczne. Do tego kura jest zwierzęciem
gospodarskim. Sąsiad hodowcy przesłał więc
pismo, w którym powołał się na obowiązujący Regulamin i domagał się likwidacji kurnika.
Wójt wydał pozytywną decyzję, bo innej w
świetle prawa nie mógł, ale wpadł w gminne sidła. Regulamin tyczy się całej gminy i... wszystkich mniejszych i większych hodowli na terenach rekreacyjnych, a nie tylko tego jednego,
konkretnego przypadku.
Poza prawem
- Sytuacja jest kuriozalna – przyznaje przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska, Dariusz
Szałowiński. - Szczerze mówiąc, wprowadzając zakaz myśleliśmy o kimś, kto wpadnie na
Dubler
Bestialstwo
47-letni mieszkaniec Wałcza zakatował psa,
bo ten go denerował.
Właścicielka psa, stojąc przed blokiem usłyszała przeraźliwe wycie dochodzące z jej mieszkania, a chwilę potem zobaczyła swojego pupila
wybiegającego z klatki schodowej. Dżeki padł
na trawę i zdechł. Policja, którą kobieta zawiadomiła ustaliła, że pies został skopany przez
konkubenta. Mężczyzna pastwił się nad nim,
bo ten go denerował. Dżeki zdechł na skutek
wewnętrznych obrażeń. Był rocznym kundelkiem. Sprawca miał przeszło 2 promile alkoholu
w wydychanym powietrzu. Zgodnie z ustawą o
ochronie zwierząt grozi mu kara pozbawienia
wolności do lat 2.
Pijany kierowca spowodował kolizję. Sam co
prawda odjechał z miejsca zdarzenia, ale do po-krzywdzonej w zderzeniu kobiety przysłał swo-jego... kolegę.
Do kolizji doszło w Witankowie. Kierowca pechowe-go Volkswagena Passata doprowadził do stłuczki
podczas cofania. Kobietę, która wyszła z drugiego
samochodu, aby obejrzeć uszkodzenia poinformopoinformował, że bardzo się spieszy, ale na miejsce zdarzenia
na pewno zaraz wróci. Pokrzywdzona rzeczywiście
doczekała się powrotu – nie sprawcy jednak, a jego
kolegi.
Kolega przez moment nawet upierał się, że to on
siedział za kierownicą, w końcu przyznał jednak, że
odpowiedzialny za wypadek mężczyzna jest u siesiebie w domu. Policja ustaliła że sprawca kolizji nigdy
nie posiadał nawet prawa jazdy, a w dodatku był
mocno nietrzeźwy. Kierowca prawa jazdy stracić już
nie mógł, więc został mu odebrany samochód, który
zabezpieczono na poczet przyszłych kar.
pomysł trzymania na działce rekreacyjnej kilku świnek. Nie chodziło nam o likwidowanie
maleńkich, hobbystycznych hodowli kur. Nie
są aż tak uciążliwe, a z kilku względów nawet
korzystne.
Na pewno mniej uciążliwe niż np. spora hodowla psów, czy gołębi pocztowych. A te zgodnie z
regulaminem można trzymać, bo nikt przecież
nie nazwie gołębia i psa zwięrzeciem gospodarskim.
- Sprawa dotyczy wielu miejscowości – przyznaje
wójt Jan Matuszewski. - Gdyby literalnie podejść
do tego zapisu regulaminu, to można mieć wątpliwości czy legalnie można trzymać kury choćby
w Zdbicach, Ostrowcu, Szwecji czy Nakielnie.
Dlatego będę przekonywał radnych, aby zmienili niefortunny zapis. Ja rozumiem, że wieś się
zmienia, ale nie można całkowicie zrywać z tradycją.
- Znam temat – przyznaje przewodnicząca Rady
Gminy Agnieszka Cybulska. - Istotnie może być
problem z wieloma miejscowościami. Myślę, że
warto zmienić zapis.
Pianie koguta z płyty CD
Hodowca przesłał odwołanie, pod którym podpisało się ponad trzydziestu sąsiadów, łącznie z
tymi graniczącymi z jego działką. Potwierdzają,
że kury nie są dla nich uciążliwe i nie widzą powodów do likwidacji kurnika. Niektórzy wręcz
dopingują go, aby walczył o swoje kury i do-
prowadził do uregulowania kwestii prawnych,
bo...sami też planują trzymać kilka.
W swoim piśmie właściciel kurnika zaproponował, aby rozważyć możliwość wykreślenia zakazu lub rozdzielenia zapisu „zwierząt gospodarskich (bydła i trzody chlewnej) z wyłączeniem
przydomowych, hobbystycznych hodowli kur
(lub ogólnie drobiu)”. Jak uzasadnia prośbę?
W piśmie skierowanym do Wójta i radnych czytamy:
(…) Hobbystyczna hodowla kur mieści się w
szeroko pojętym terminie rekreacja. (...)
Za trzymaniem kur przemawia szereg argumentów. Przede wszystkim rasy polskie, jak
choćby „zielononóżka” są ptakami zagrożonymi wyginięciem. Nie nadają się do trzymania w
dużych stadach, dlatego stały się nieopłacalne.
Obecnie trzymane są w stadach zachowawczych prowadzonych przez rolnicze instytuty
badawcze oraz... właśnie przydomowych hobbystycznych hodowlach, jak moja. Naukowo
potwierdzone jest, że jajka tych kur mają do
30 procent mniej cholesterolu niż innych. O
różnicy w smaku jajek z wolnego wybiegu i
fermowych chyba nikogo z Państwa nie muszę
przekonywać.
Kury znikają z krajobrazu polskiej wsi. Taka
hodowla ma więc swego rodzaju edukacyjny
charakter. Przychodzą do mnie dzieci, które
chcą karmić kury, wchodzą do kurnika, wybierają jajka. Proszę mi wierzyć, że jest to dla nich
ogromna atrakcja.
W krajach takich jak Holandia, Belgia czy niektóre regiony Niemiec mieszkańcy domków
jednorodzinnych w miastach są zachęcani do
trzymania kur. Jest to najlepszy, najbardziej
efektywny i zarazem najtańszy sposób utylizacji
szeregu odpadów powstających w gospodarstwie domowym, dlatego hodowcy kur mają
ogromne zniżki opłat za wywóz odpadów.
Na koniec argument może nieco sentymentalny i emocjonalny. Polska wieś bardzo się zmienia i staje się bardziej nowoczesna. Niektóre
części wiosek na terenie Gminy Wałcz już dziś
niewiele różnią się od osiedli domków jednorodzinnych w miastach. Nie sądzę jednak, aby w
interesie nas wszystkich było całkowite zerwania z sielskością polskiej wsi. Czy o tym, że jesteśmy na wsi ma przypominać o określonych
godzinach, niczym hejnał z Wieży Mariackiej,
pianie koguta...puszczane z płyty CD przez głośnik umieszczony na dachu domu sołtysa?”.
Powrót kur na gminną wokandę
Sprawa będzie omawiana na komisjach i najprawdopodobniej znajdzie się w porządku najbliższej sesji Rady Gminy. Radni zadecydują o
losie kur...
raf
Zabrakło na grilla?
Najprawdopodobniej głodny złodziej włamał się do sklepu mięsnego w Mirosławcu. Zniknęły kiełbasy, szynki oraz przyprawy instant.
Do włamania doszło w ostatni poniedziałek w Mirosławcu. W odnalezieniu przestępcy pomógł
pies policyjny, który z odnalezieniem apetycznego tropu nie miał większego problemu – jeszcze tego samego dnia policjanci zapukali do drzwi 40-letniego mieszkańca miasta. Mężczyzna
przyznał się do kradzieży i okazał zawartość lodówki, w której znajdowały się skradzione wędliny.
Straty sklepu oszacowano na kwotę ponad 1300 zł. Złodziejowi grozi nawet 10 lat pozbawienia
wolności.
Alicja w krainie czarów
OF E RU JE MY:
● międzynarodowe i krajowe bilety autokarowe
● bilety promowe
● bilety lotnicze
● wizy, wypełnianie wniosków do USA
● turystyka zagraniczna, wycieczki i wypoczynek
● ubezpieczenia TUiR „Warta”, na wyjazd za granicę
● ubezpieczenia mieszkań, firm, OC/AC kom. ASS i inne
B.T. „BARBARA”
78-600 Wałcz
ul. Kilińszczaków 60
Sala klubowa jest przemieniona w czarodziejską krainę. Mieszkają w niej m.in. żywe króliki. Można spojrzeć przez lunetę, zajrzeć
do tajemniczych komnat i budować z klocków. Interaktywna
wystawa, którą przygotowali pracownicy WCK Katarzyna Aftyka
i Ryszard Stępień adresowana jest nie tylko do najmłodszych. Na
przeżycie bajkowej przygody nigdy nie jest za późno. Ekspozycja
będzie czynna do końca czerwca.
tel./fax: 67 2583149
tel. kom.: 605 553 507
e-mail: [email protected]
Zespół Szkół Niepublicznych
Wałecka Akademia Wiedzy
Wałcz, ul. Bydgoska 52 (budynek II LO)
Tel./fax: 67 258 03 66 , tel. kom. 608 075 044
e-mail: waw_walc[email protected]
www.waw.zwa.pl
Oferta edukacyjna
na rok szkolny
2015/2016
Szkoły z uprawnieniami szkół publicznych:
Liceum Ogólnokształcące dla Dorosłych (po:
gimnazjum, 8- letniej szkole podstawowej, zasadniczej szkole zawodowej)
Policealna Szkoła Zawodowa dla Dorosłych (po
szkole średniej)
zawody: technik administracji, technik archiwista,
technik bezpieczeństwa i higieny pracy, technik informatyk, technik usług pocztowych i finansowych,
technik ochrony fizycznej osób i mienia, florysta,
opiekun osoby starszej, opiekunka środowiskowa,
asystent osoby niepełnosprawnej.
KSZTAŁCIMY DOROSŁYCH W FORMIE ZAOCZNEJ
Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych!!!
Sprzedam lub zamienię na mieszkanie w Wałczu
nowy dom na osiedlu zamkniętym w Szydłowie
90m2. Cena 350 tys.
tel. 507 183 666
Pstrąg pogromca smaków
Zgodnie z obietnicą podajemy przepis na "pstrąga w szuwarach", który zwyciężył na Festiwalu Smaków w Ostrowcu. Wymyślony i przetestowany przez KGW Rudki.
Świeżego pstrąga oczyścić, umyć, natrzeć przyprawą do ryb. Do środka
włożyć gałązki zielonego kopru, odstawić na 12 godzin do lodówki. Po
tym czasie nadziać farszem (kopru nie wyrzucać), zabezpieczyć, żeby
nie wypadł (zszyć lub spiąć). Obsmażyć z obu stron na gorącym oleju.
Farsz: mielone mięso, ugotowana kasza gryczana, posiekana zielenina
(koper, szczypiorek, zielona pietruszka, zielona część pora), surowe jajko, sól i pieprz. Całość wymieszać, nadziać pstrąga.
Wejście smoka
Sprowadzone do Wałcza przez byłych
olimpijczyków smocze łodzie robią furo
furorę. Są główną atrakcją niemal wszystkich
imprez, które ostatnio odbyły się mieście.
Niestety, nie każdy mógł się załapać na po
pokład, wziąć udział w emocjonujących wy
wyścigach i pogłaskać smoka po głowie. Dla
Dlatego okiem zaprzyjaźnionego fotografa
postanowiliśmy przyjrzeć się chińskiemu
wynalazkowi z bliska.
Smocze łodzie wywodzą się z południowej Azji (Chiny), gdzie pływano i rywalizowano na nich od tysiącleci. Współczesne, sportowe są
mniejsze od tradycyjnych, mieszczą 22 osoby, w tym 20 zawodników,
bębniarza nadającego rytm wiosłowania i sternika. Od lat osiemdziesiątych XX wieku wyścigi smoczych łodzi zaczęły zyskiwać na popularności na całym świecie. Międzynarodowa Federacja Smoczych Łodzi grupuje ponad 50 federacji narodowych, a liczba uprawiających
ten sport osób szacowana jest na kilkadziesiąt milionów - czytamy na
stronie internetowej wałeckich fanatyków tego sportu.
ZAKŁAD ENERGETYKI CIEPLNEJ SPÓŁKA Z O.O. W WAŁCZU
ul. Budowlanych 9/4, 78-600 Wałcz, tel. 67 258 50 32; faks 67 250 08 62,
e-mail: [email protected]; www.zec-walcz.pl
SPRZEDAŻ WĘGLA: 67 387 18 54
OKAZJA
LETNIA OBNIŻKA CEN WĘGLA
SKŁAD OPAŁOWY ZEC WAŁCZ POŁOŻONY PRZY UL. BUDOWLANYCH 85
POSIADA W SPRZEDAŻY WĘGIEL Z POLSKICH KOPALŃ W NASTĘPUJĄCYCH SORTYMENTACH:
Lp.
SUPER OFERTA
polub nas na facebooku
outlet krispol
Wałcz, ul. Kilińszczaków 40/1 (w podkowie)
Rodzaj węgla
Klasa węgla
Cena brutto
za 1 tonę
bez akcyzy [zł]
Cena brutto
za 1 tonę
z akcyzą [zł]
1.
Eko-groszek
26/08/06
780,00
817,47
2.
Eko-groszek -workowany
26/08/06
830,00
867,47
3.
Kostka
28/08/06
870,00
907,47
4.
Orzech
28/08/06
800,00
837,47
5.
Miał węglowy
23/max16/06
560,00
597,47
6.
Szlaka z załadunkiem
14,00
UWAGA ! Dostawa węgla na terenie miasta Wałcz – gratis !
* Dla Klientów nie podlegających zwolnieniu z podatku akcyzowego, doliczana jest akcyza od
wyrobów węglowych (Ustawa o podatku akcyzowym z dnia 06.12.2008r. Dz. U. Nr 108, poz.
626 ze zmianami).
WARTO SKORZYSTAĆ Z OKAZJI
SERDECZNIE ZAPRASZAMY!!!
ZNANE MARKI W NISKICH CENACH
ZAPRASZAMY
pn.-pt. 10.00-18.00
sobota 9.00-13.00
Informacji nt. sprzedaży węgla można uzyskać w godz. 7:00-14:00
pod numerem telefonu 67 387 18 54, kom. 693 737 887

Podobne dokumenty