Ściągnij nr 25 Wici.Info w formacie PDF

Komentarze

Transkrypt

Ściągnij nr 25 Wici.Info w formacie PDF
ISSN 1895-0264
k i e l c e nr 25 LIPIEC-SIERPIEń 2008
spistreści
www.wici.info
kulturalny informator
Naczelny i Artystyczny
Rafał Nowak
4.
12.
16.
20.
28.
34.
f
Kalendarz
OFF ashion
KieleckieInaczej
festiwale
recenzje
KlimatjakzKafki
Sekretarz Redakcji
Grzegorz Świercz
38. Mosty, którełączą...
Współpraca
Justyna Giemza, Bożena Pawłowska,
Agnieszka Kozłowska-Piasta, Radek
Nowakowski, Agnieszka Sadowska, Łukasz
Sokołowski, Marcin Boruń, Michalina
Rolnik, Olga Adamus, Norbert Rybarczyk,
Dominika Osman, Inka, Anna Wójcik,
Natalia Wickowska, Jakub Wątor...
58.
Internetowy
Sergiusz Pawłowski
Okładka
Alicja Tuz, "Wiosenne Kielce"
Druk
Drukarnia im. A. Półtawskiego
Kielce, ul. Krakowska 62
Wydawca
Fundacja Kultury Wici
Baza Zbożowa,
25-416 Kielce, ul. Zbożowa 4
tel. 041 3441177, 601 077 830
[email protected]
Czasopismo wydawane jest dzięki
współpracy z Prezydentem Miasta Kielce
Wydanie dofinansowane
przez Urząd Marszałkowski
Województwa Świętokrzyskiego
oulfusion
42. S
46. Artystanieśmiały
54. Muzeum bez zadęcia
60.
62.
66.
68.
72.
76.
78.
80.
84.
88.
92.
UlicamiKielc
Wojnawkieleckichlasach
Jak odkryć własną okolicę:
Przeddwudziestką
Igrzyska
naweekend
Wakacjezajedenuśmiech
ZPaszportemwŚwiętokrzyskie
UlicamiLeninapoKrymie
Napodbójdzikiegowschodu
trendy
OwocowyRaj
wici.info | kalendarz
Kukiełkowo
Miejska Biblioteka Publiczna
filia nr 13, Kielce, ul. Naruszewicza 25, g. 11:00
L Lipiec2008
niedziela 06.07
wtorek 01.07
Warsztaty Ceramiczne
Pokazy Rycerzy
Sandomierskich
Krzysztof Cybulski
- grafika
Artee, czyli esencja
młodej sztuki
środa 16.07
Zabawka w stylu retro
Otwarty Warsztat
Warsztaty produkcji
muzycznej i wideo
Baza Zbożowa, Kielce,
ul. Zbożowa 4, g. 12:00
Galeria BWA Piwnice,
Kielce, ul. Leśna 7, g. 18:00
Korczak i jego dzieło
Plac Artystów, Kielce, g.
22:00
Baza Zbożowa, Kielce,
ul. Zbożowa 4, g. 12:00
środa 02.07
The Car Is on Fire +
Allison
Artystyczna Niedziela
w Parku
Park Miejski, Kielce,
ul. Zamkowa, g. 13:00
niedziela 13.07
Muzeum Zabawek i Zabawy,
Pl. Wolności 2, g. 11:00
sobota 19.07
Sobota muzealna
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 12:00
Z obłoków sztuki na
bruki - uliczny rytm
Klang
piątek 11.07
Ocalić od zapomnienia
Park Miejski, Kielce,
ul. Zamkowa, g. 14:30
Tomasz Szwed
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
ul. Zamkowa 5, g. 20:00
Mundo Cafe, Kielce,
Plac Wolności 1, g. 20:00
Piknik rodzinny
Park Miejski, Ostrowiec
Świętokrzyski, g. 17:00
wtorek 08.07
Święty Krzyż, g. 12:00
wtorek 15.07
Eugeniusz Delekta
- Obrazy graficzne
Galeria BWA, Sandomierz,
Rynek 11, g. 10:00
II Ogólnopolski Festiwal
Bluesowo-Rockowy im.
Miry Kubasińskiej
p oniedziałek 07.07
Galeria BWA Piwnice,
Kielce, ul. Leśna 7, g. 12:00
sobota 12.07
Zawody żeglarskie
Zalew, Cedzyna k. Kielc,g. 12
Sobota muzealna
Plac Artystów, Kielce, g. 17
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
ul. Zamkowa 5, g. 20:00
Ogólnopolski Zlot Fanów
Depeche Mode
poniedziałek 14.07
Brunonalia 2008
sobota 05.07
Sobota muzealna
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 12:00
35. Harcerski Festiwal
Kultury Młodzieży
Szkolnej
Festiwal potrwa do 19 lipca,
koncert Laureatów
w Amfiteatrze na Kadzielni
Alibi Club, Kielce,
ul. Bodzentyńska 10 , g. 20
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 12:00
Miejskie Centrum Kultury,
Ostrowiec Św.,
ul. Siennieńska 54, g. 12:00
FunKlab w Mundo Cafe
Mundo Cafe, Kielce,
Plac Wolności 1, g. 20:00
niedziela 20.07
Klimontów Sandomierski,
g. 12:00
Sportowa Niedziela
w Parku
Park Miejski, Kielce, g. 13:00
wici.info | kalendarz
Kebab
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
ul. Zamkowa 5, g. 20:00
poniedziałek 21.07
The Globetrotters
Sierpień
2008
Młodzieżowa Niedziela
w Parku
Otwarty Warsztat
Kieleckie Centrum Kultury,
pl. Moniuszki 2b, g. 19:00
piątek 01.08
Warsztaty muzyki elektronicznej i vj-ingu
Baza Zbożowa, Kielce,
ul. Zbożowa 4, g. 13:00
niedziela 03.08
Park Miejski, Kielce, g. 13:00
Poezja ma swój nurt
Belteine - muzyka
irlandzka
Fundacja
Kultury
zaprasza
Wici
na wystaw
ę podsum
„Użytecz
owującą
ne Media”
projekt
re
alizowan
programu
y w rama
„Młodzie
ch
ż w dzia
łaniu”
Media i Dokument v.2
Mundo Cafe, Kielce,
Plac Wolności 1, g. 20:00
piątek 25.07
Karola & Frail Birtday
Party
Otwarcie wystawy
Galeria Lakiernia, Baza
Zbożowa, ul. Zbożowa 4,
g. 18:00
Darek Makaruk - projekt
Tramwaj
Chillout Club, Kielce,
ul. Hipoteczna 2, g. 21:00
S
Muzeum Zabawek i Zabawy,
Pl. Wolności 2, g. 12:00
Sobota muzealna
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 12:00
I Ty możesz zostać
żeglarzem
Zalew, Kielce, g. 13:00
Stilo
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
ul. Zamkowa 5, g. 19:30
poniedziałek 04.08
50-lecie plastikowego
Lego
s ob o t a 2 6 . 0 7
niedziela 27.07
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
ul. Zamkowa 5, g. 19:00
wtorek 05.08
Galeria Lakiernia g. 21.00
sobota 02.08
Sobota muzealna
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 12:00
Weekend z Lego
Muzeum Zabawek i Zabawy,
Pl. Wolności 2, g. 12:00
Wakacyjny Klub Dziecka
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 10:00
czwartek 07.08
Otwarty Warsztat
Herbert czy herbata?
Baza Zbożowa, Kielce,
ul. Zbożowa 4, g. 12:00
piątek 08.08
Tadeusz Paszko - malarstwo
Galeria BWA, Sandomierz,
Rynek 11, g. 12:00
a
i
t
n
D
e
E
M kUm
o
d
i
1 sierpnia 2008
g.18.00
Galeria Lakiernia
Baza Zbozowa Kielce
ul. Zbozowa 4
BF Memorial
hiphop jam
piątek 15.08
IX Caravaningowy Zlot
„Nad Kamienną”
sobota 23.08
XI Święto Śliwki - Dni
Szydłowa
Wakacje z Tańcem
Kielecki Teatr Tańca, Kielce,
Plac Moniuszki 2 B, g. 12:00
piątek 29.08
Regaty Starych Wilków
Zalew, Cedzyna k. Kielc,g. 12
Sobota muzealna
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 12:00
Break Da Funk Lovers
Klub Mehehe, Kielce
ul. Bodzentyńska 18, g. 21:00
Skarżysko – Kamienna, g. 12
sobota 16.08
Superoes VI Eliminacja
Sobota muzealna
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 12:00
Międzynarodowe
Zawody Spadochronowe
Stadion Sportowy, Nowiny,
g. 12:00
niedziela 10.08
NIVEA Błękitne Żagle
Zalew, Kielce, g. 10:00
W nurcie życia
Kieleckie Centrum Kultury,
pl. Moniuszki 2b, g. 19:00
Balkan Sevdah
Niedziela z modą
w Parku
Park Miejski, Kielce,
ul. Zamkowa, g. 13:00
Aktorskie meandry,
teatralny nurt
Kieleckie Centrum Kultury,
pl. Moniuszki 2b, g. 19:00
Gabriela Kulka
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
ul. Zamkowa 5, g. 19:00
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
ul. Zamkowa 5, g. 19:00
Zawody
niepełnosprawnych
Zalew, Cedzyna, g. 12:00
niedziela 17.08
S
Szydłów , g. 12:00
Tor wyścigowy,
Miedziana Góra k/Kielc, g. 12
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 12:00
Nasz kalendarz
współredagowany jest przez internautów odwiedzających serwis internetowy www.wici.info
Jeśli wiesz o ciekawej imprezie lub sam jesteś
organizatorem powiadom nas o tym. Zapraszamy do
samodzielnego redagowania Kalendarza.
Wydarzenia dodane odpowiednio wcześniej będą
opublikowane w wersji papierowej informatora
WiciInfo
Baza Zbożowa, Kielce,
ul. Zbożowa 4, g. 12:00
sobota 09.08
11
poniedziałek 25.08
Sobota muzealna
niedziela 24.08
III Otwarte Mistrzostwa
Ponidzia w Plażowej
Piłce Siatkowej
MOSiR Pińczów, g. 12:00
Modelarze na start
- zawody żaglowców
Mistrzostwa Grup
Szybkiego Reagowania
Chańcza, g. 12:00
sobota 30.08
niedziela 31.08
1
Lato z ptakami odchodzi
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
ul. Zamkowa 5, g. 16:00
Consonas - koncert
W porywającym nurcie
filmów
Artee, czyli esencja
młodej sztuki
DŚT - Pałac T. Zielińskiego,
ul. Zamkowa 5, g. 19:00
www.wici.info
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za zmiany
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 12:00
Muzeum Historii Kielc,
ul. Św. Leonarda 4, g. 18:00
Chmielnikers
Aktualny kalendarz znajdziesz na stronie internetowej Sobota muzealna
Zalew, Kielce, g. 13:00
Kieleckie Centrum Kultury,
pl. Moniuszki 2b, g. 19:00
email: [email protected]
Living Video - Michał
Brzezinski
Plac Artystów, g. 22:00
2
13
wici.info | kalendarz
Kieleckie Inaczej 2008
– fotografia
Eugeniusz Delekta
- Obrazy graficzne
wystawy
Ceramik
Cudze chwalicie, swego
nie znacie…
Muzeum Zegarów Jędrzejów, pl. Kościuszki 7/8
do 10 lipca
100 lat PTK - PTTK
w Kielcach
Muzeum Historii Kielc
Kielce, ul. Św. Leonarda 4
do 15 lipca
Wiktor Franko
– fotografia
Galeria Lakiernia
Kielce, ul. Zbożowa 4
do 31 lipca
Od mniszka lekarskiego
do ampicyliny - dzieje
lecznictwa
Muzeum Przyrody i Techniki
Starachowice, ul. Wielkopiecowa 1
do 3 sierpnia
a Nova
Galeria BWA, Sandomierz
Sandomierz, Rynek 11
od 11 lipca do 3 sierpnia
Media i Dokument v.2
Galeria Lakiernia
Kielce, ul. Zbożowa 4
od 1 do 31 sierpnia
Tadeusz Paszko
– malarstwo
Fundacja Kultury Wici zaprasza na BF Memorial, kontynuację ubiegłorocznej imprezy pod nazwą Uliczny
Rytm. Podczas sierpniowego weekendu na Bazie Zbożowej czeka wiele
atrakcji związanych z kulturą hip-hopową. W programie między innymi
koncerty, malowanie graffiti oraz
pokazy breakdance. 8-9 sierpnia.
Korczak i jego dzieło
Galeria BWA Piwnice
Kielce, ul. Leśna 7
od 11 lipca do 3 sierpnia
Mundo Cafe
Kielce, Pl. Wolności 1
do 12 lipca
+ Poliptyk graficzny
Krzysztof Cybulski
– grafika
Galeria BWA Piwnice
Kielce, ul. Leśna 7
od 11 lipca do 3 sierpnia
Galeria BWA, Sandomierz
Sandomierz, Rynek 11
od 8 do 31 sierpnia
BF Memorial
Ikona - słowo, droga,
modlitwa
Muzeum Diecezjalne
Kielce, ul. Jana Pawła II 3
do 20 września
Kumulacja
Galeria Zielona
Busko-Zdrój, al. Mickiewicza
do 19 lipca
W lipcu i sierpniu pracownia
„Ceramika Nova” na BAZIE ZBOŻOWEJ
organizuje cykliczne warsztaty ceramiczne Młodzież i wszystkich zainteresowanych zapraszamy co czwartek
w godzinach 15-18. W ostatnie soboty
miesiąca (26 lipca i 30 sierpnia) odbędą się ceramiczne spotkania dla
najmłodszych. Zapraszamy dzieci
(również wraz z rodzicami) w godzinach 12-15.
Galeria xs
Kielce, ul. Podklasztorna 117
do 20 września
ARTEE
Założeniem cyklu spotkań ARTEE jest
przybliżenie współczesnych form języka sztuki, poprzez autorskie prezentacje najlepszych twórców z dziedzin:
multimedia, instalacje, performanceZapraszamy wszystkich do galerii Biura
Wystaw Artystycznych i aktywnego
udziału w działaniach ARTEE
http://www.artee.bwakielce.wici.info/
15
wici.info | wydarzenia
kreacje, choć niestety kiepskiej
jakości materiały. Najciekawszym akcentem czwartkowego
wieczoru była prezentacja szkoły
projektowania TEKO z Danii, gdzie
pokazany został fragment pokazu
OFFfashion
Trzecia edycja Off Fashion. Impreza reklamowana jako kieleckie
święto mody, zaczyna umacniać
swoją markę. Coraz większe zainteresowanie projektantów, coraz
wyższy poziom prezentowanych
projektów i na tym coraz wyższy
poziom się kończy, bo organizacyjnie jest jeszcze wiele do zrobienia.
Tegoroczna edycja imprezy trwała 3 dni. W czwartek 6. czerwca
można było zobaczyć pokazy
specjalne przy KCK-u. Prezentowały się między innymi uczennice
klas fryzjerskich radomskiego oddziału Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Kielcach. Niektóre
fryzury naprawdę robiły wrażenie.
Odbył się również pokaz projektów Wyższej Szkoły Handlowej.
Ciekawe pomysły, dobrze uszyte
z tejże uczelni oraz pokaz strojów jednej z uczennic. Krótki film,
z którego uderzał profesjonalizm
przygotowania pokazu, świetna
aranżacja, scenografia, muzyka
i oczywiście projekty, które naprawdę robiły wrażenie.
Kolejny dzień – piątek, to już pokazy konkursowe. Nadesłano 174
prace, z których zostało wybranych 84 projektów. Co najmniej
intrygujący zdaje się wybór miejsca na prezentacje – odbywały
się one w Pałacu Zielińskiego.
Wąskie pomieszczenia, mało
miejsca, duszno, gorąco. Większość osób wychodziła zdener-
wowana, gdyż co najwyżej mogła
zobaczyć czubki głów modeli.
Bodajże jedynie jury, wyglądające
zresztą na wymęczone warunkami, obejrzało wszystkie kolekcje.
Może organizatorzy stwierdzili, że
to wystarczy? Niestety nawet modelki nie były w komfortowej sytuacji, gdyż garderoba była mała
i tłoczna.
W sobotę odbyła się Gala Finałowa. Na szczęście w przestronnym
KCK-u, na szczęście z Oliwierem
Janiakiem w roli prowadzącego,
na szczęście z ciekawym i dynamicznym programem. Rozpoczął
Kielecki Teatr Tańca z fragmentem Balu Wampirów – rewelacja!
Zresztą dostali zasłużone owacje
na stojąco od Karoliny Malinowskiej. Atrakcją był też pokaz fran-
cuskiej grupy tańczącej african
jazz i Dj Cez, który grał podczas
pokazów.
Największą jednak gwiazdą był
Oliwier Janiak – na scenie jest niezastąpiony. Nie dość, że świetnie
wygląda, to jeszcze luzu, z jakim
prowadził galę, wielu może mu
tylko pozazdrościć.
Wielkim plusem Off Fashion,
oprócz Gali Finałowej, z pewnością było jury w składzie: Barbara
Hanuszkiewicz – przewodnicząca, Karolina Malinowska – modelka, Lise Bogild-Jacobsen - TEKO
School of Design, Magdalena Siwiec - Fashion Magazine, Mariusz
Brzozowski – projektant, Marcin
Paprocki – projektant, Tomasz Jacyków – stylista. Poziom prac był >>
Redakcja Wici.Info również przyznała własne wyróżnienia dla
subiektywnie najlepszych projektów. Nagrody w postaci profesjonalnych sesji zdjęciowych autorstwa Marcina Borunia i Artura
Świerczyńskiego otrzymali: Franz
Emanuel, Kobierska Monika oraz
Suchocka Joanna i Antosik Katarzyna. Wyniki prac naszych fotografów zobaczyć będzie można
na łamach dwumiesięcznika Wici.
Info, w portalu www.wici.info oraz
www.fason.wici.info.
(Kraków), 2. miejsce - StępnikKozłowska Magdalena (Kielce),
3. miejsce – Go Kurek (Warszawa). Gratulacje, projekty robiły
wrażenie.
Imprezy takie, jak Off Fashion
powinny być największą atrakcją
sezonu w Kielcach. Z pompą, rozmachem – słowem widowiskowe. A jednak szumnie ogłaszane
„święto mody” zaskakuje… nie do
końca pozytywnie. Brakuje konsekwencji i pomysłu na zrobienie
show. I choć Gala Finałowa robi
dobre wrażenie, to Off Fashion
to przecież nie tylko zakończenie. Rozpoczynając od informacji
w mediach – konkretów było
mało, plan imprezy pojawił się
bardzo późno, plakaty były nieczytelne i na pewno nie kojarzyły
się z awangardowym światem
mody. Marzy mi się Off Fashion,
na które będziemy czekać z niecierpliwością, które będzie zaskakiwać dobrymi i nowatorskimi
pomysłami nie tylko ze strony
projektantów, ale również imprez
towarzyszących. Marzy mi się
Off Fashion, podczas którego nie
będzie miejsca na przeciętność.
Dążmy do najlepszych, bądźmy
najlepsi! Tymczasem do kolejnej
edycji.
foto: Sokołowski,Świerczynski,Nowak
wysoki i rzeczywiście nagrodzono
interesujące projekty. Skoro o nagrodach mowa. W obecnej edycji
zwyciężyli: 1. miejsce – Ko Pauline
17
19
wici.info | wydarzenia
Kieleckie
Inaczej
po werdykcie jury
22-letnia studentka Alicja Tuz
wygrała tegoroczną, czwartą
edycję konkursu fotograficznego
Kieleckie Inaczej. Zdjęcie, które
zdaniem jury było najlepsze
zatytułowała „Wiosenne Kielce”
(okładka).
- Obrady jury były krótkie, chociaż burzliwe – mówił Grzegorz
Świercz z Fundacji Kultury Wici
na wernisażu w Galerii Lakiernia,
podczas którego ogłoszono
wyniki konkursu. Jego zdaniem
poziom wszystkich prac był wysoki, a główne zadanie jurorów
polegało na ocenie, czy zdjęcia
spełniają tematyczne wymogi
konkursu. – Bo „Kieleckie Inaczej”
to konkurs, którego celem jest pokazywanie Kielc i regionu świętokrzyskiego w ciekawy, niebanalny
sposób – przypomniał Grzegorz
Świercz, który w tegorocznej
edycji był sekretarzem jury i jak
twierdzi „notował” wyniki obrad
Pawła Pierścińskiego i Mariana
Rumina. Jurorzy pierwsze miejsce przyznali fotografii zatytułowanej
„Wiosenne Kielce” autorstwa Alicji
Tuz. – To moje drugie podejście do
konkursu. Rok temu moje zdjęcia
nie znalazły uznania, postanowiłam więc spróbować ponownie
– mówiła szczęśliwa 22-letnia
studentka edukacji plastycznej
Uniwersytetu HumanistycznoPrzyrodniczego w Kielcach, która
fotografuje od ośmiu lat. – Najchętniej ludzi, ale ponieważ bardzo
lubię eksperymentować, nie zamykam się na inne tematy – stwierdziła tegoroczna zwyciężczyni
konkursu „Kieleckie Inaczej”.
Dwa równorzędne drugie miejsca
zajęli: Igor Kurkowski za zdjęcie
„Odświeżanie Kielc” oraz Tomasz
Kozłowski za „Ślady obcych”.
Trzecie (równorzędnie): Agnieszka Kloczkowska – „Deptak”,
Katarzyna Sagan – „Asymetria”,
Michał Maciążek – „Wieś kielecka”.
Jury wyróżniło prace: Antoniego
Koceli – „Wiosna `08”, Michała
Sieradzana – „Wesołe Kielce” i
„Kwietnik” oraz Pawła Herzoga
– „Kawiarnia” i „Sandomierz”.
Ślady obcych, Tomasz Kozłowski
II nagroda
Odświeżanie Kielc, Igor Kurkowski
II nagroda
Nagrodzone i wyróżnione prace
jeszcze do końca sierpnia obejrzeć można w Galerii Lakiernia
w Bazie Zbożowej. Szukajcie ich
także w galerii on line na stronie
www.kieleckieinaczej.wici.info
oraz na pocztówkach w kieleckich klubach i kawiarniach.
Agnieszka Sadowska
>>
Wesołe Kielce, Michał Sieradzan.
Wyróżnienie
Deptak, Agnieszka Kloczkowska
III nagroda
21
23
wici.info | wydarzenia
festiwale
Wakacje są po to, żeby odpocząć.
Od szkoły, pracy, stresu… W wakacje można zmywać naczynia za
kanałem La Manche. W wakacje
można leżeć na plaży. Można
również chodzić po górach. Ale
to straszna nuda! Dla tych, którzy
najlepiej odpoczywają męcząc
się nadmiarem wrażeń, przygotowaliśmy przegląd wakacyjnych
festiwali. Tylko ostrożnie – żeby
zobaczyć choćby połowę z nich,
nie wystarczy wakacji!
Eko Union of Rock
10.07.08 - 12.07.08, Węgorzewo
Histora festiwalu sięga 1991 roku.
Do 1994 roku organizacją tejże imprezy zajmowała się węgorzewska jednostka wojskowa. Przełom
nastąpił w 1995 roku, kiedy organizację przejęła profesjonalna
agencja, która zajmuje się tym
do dzisiaj. Od tego też momentu
w Węgorzewie nie zabrakło światowych sław rocka.
Muzyka rockowa od dziesięcioleci wyznacza kierunki i tendencje
w kulturze masowej. O jej popu-
larności i żywotności świadczą
gwiazdy, niezmiennie królujące
w świadomości społecznej na
wszystkich kontynentach, świadczą festiwale, których nazwy
- słowa wytrychy, rozpoznawane są przez wszystkich. Festiwal
w Węgorzewie jest przede wszystkim wydarzeniem kulturalnym. To
koncert - festiwal prezentujący te
zjawiska w polskiej muzyce rockowej, które są najlepsze, najbardziej wartościowe.
http://www.rock.wegorzewo.pl
Festiwal
Artystyczny
Akademickiej Fama
Młodzieży
14.07.08 - 27.07.08, Świnoujście
FAMA to od ponad 40 lat – największe interdyscyplinarne wydarzenie środowiska akademickiego, najważniejsza wizytówka
Świnoujścia oraz profesjonalne
zaplecze techniczne. Celem Festiwalu jest prezentacja najzdolniejszych artystów młodego pokolenia oraz doskonalenie ich
talentu. Podstawowe cele Festiwalu to: monitorowanie środowiska artystycznego, podnoszenie
kwalifikacji uczestników Festiwalu,
promocja Laureatów, tworzenie
bazy danych projektów kulturalnych, doskonalenie zawodowe
osób działających w sferze upowszechniania kultury, propagowanie turystyki kulturalnej oraz
alternatywnych form spędzania
wolnego czasu i wzbogacenie
oferty kulturalnej kierowanej do
szerokiego grona odbiorców.
Międzynarodowy Festiwal Teatrów
Plenerowych i Ulicznych FETA
16.07.08 - 20.07.08, Gdańsk
Jedyny w Polsce plenerowy festiwal teatrów z całego świata
w zabytkowej scenerii gdańskich
zaułków. Małe scenki kuglarskie
i monumentalne pełne ekspresji
widowiska, mimowie, szczudlarze i tancerze, opowieści z całego świata – to bogaty pejzaż
gdańskiego święta teatru ulicy,
od lat gromadzącego wierną widownię. Repertuar FETY obejmuje
wiele atrakcyjnych spektakli, które gościły znane światowe sceny
uliczne.
http://www.feta.pl
AMBIENT FESTIVAL - Międzynarodowe
Prezentacje Muzyczne
17.07.08 - 19.07.08, Gorlice
Ideą Imprezy jest przedstawienie
szerszej publiczności tego, co
dzieje się we współczesnej am-
bientowej muzyce elektronicznej.
Organizatorzy starają się omijać
tzw. kulturę popularną, szukać
wykonawców których twórczość
nosi znamiona sztuki, a sceniczna prezentacja wywiera wrażenie
i pozostaje w pamięci. Artyści zaproszeni do udziału w festiwalu
reprezentują różną stylistykę muzyczną i wizualną - od ambient
i dark ambient, chillout, minimal
po neoindustrial - oraz różną
stylistykę wizualną, w ramach
możliwości, jakie niesie ze sobą
wideo art (koncertom towarzyszą
prezentacje video na ekranie zawieszonym nad sceną).
http://www.ambient.org.pl
Festiwal
Piosenki
Żeglarskiej
i Morskiej ‘Szanty w Giżycku’
17.07.08 - 19.07.08, Giżycko
W środku letniego sezonu turystycznego, kiedy nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi wypoczywają
dziesiątki tysięcy turystów i żeglarzy, przyciąga kilkunastotysięczną
widownię, uczestniczącą w koncertach w amfiteatrze twierdzy
Boyen. Giżyckie „Szanty” uważane
są za jedną z największych tego
typu imprez muzyczno-rozrywkowych w kraju. Rokrocznie w lipcu
Giżycko oblegane jest przez rzesze sympatyków muzyki żeglarskiej.
http://www.webmedia.pl/gck
>>
Międzynarodowy Festiwal Filmowy
‘Era Nowe Horyzonty’
17.07.08 - 27.07.08, Wrocław
obecnie na wybiegach Transylwanii. W połączeniu ze scenografią
średniowiecznego zamku Castle
Party gwarantuje przeżycia tak
specyficzne, jak niezapomniane.
W tym roku w wykazie ciemnych
gwiazd imprezy znaleźć można
między innymi Deine Lakaien, Die
Krupps, Closterkeller, XIII.Stoleti,
1984 i Made in Poland.
Przystanek Woodstock
ERA NOWE HORYZONTY jest festiwalem wizjonerów kina, artystów
bezkompromisowych, którzy mają
odwagę iść obraną przez siebie
drogą wbrew panującym modom
i opowiadać o rzeczach najważniejszych swoim niepowtarzalnym
językiem.
Festiwal organizowany jest przez
Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy - to podziękowanie dla tych
wszystkich ludzi, którzy co roku
uczestniczą w finałach WOŚP ratując życie najbardziej potrzebującym.
http://www.teatr-szekspir.gda.pl
Festiwal Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi”,
02.08.08 - 09.08.08, Kazimierz Dolny
i Janowiec nad Wisłą,
Nowy festiwal odbywający się
w Kazimierzu Dolnym oraz leżącym po drugiej stronie Wisły Janowcu stawia na różnorodność.
Organizatorzy Dwóch Brzegów
stawiają też na aktywne spotkania ze sztuką – warsztaty fotograficzne, plastyczne oraz cykl
spotkań „Lekcja kina - spowiedź
twórcy filmowego”, podczas których zaproszeni twórcy zwierzą
się ze swojej kinowej pasji. Podczas festiwalu odbędzie się też
Dzień Kultury Żydowskiej - pokaz filmu w języku jidysz, koncert
z muzyką na żywo oraz prezentacja twórców żydowskich.
http://www.wosp.org.pl/przystanek
Międzynarodowy
Szekspirowski
Festiwal
02.08.08 - 09.08.08, Gdańsk
Castle Party
Międzynarodowy przegląd najciekawszych inscenizacji dzieł
Mistrza ze Stratfordu. Szekspir
jest wciąż modny, aktualny i inspirujący. To, co najważniejsze w
jego twórczości, pomimo upływu
wieków pozostało niezmienne:
uniwersalne prawdy i odwieczne
ludzkie emocje. Stąd duże zainteresowanie festiwalem i jego
Największe gotyckie święto w tej
części Europy to nie tylko okazja
do spotkania z regionalną czołówką mrocznego grania, ale także szansa na nadrobienie zaległości w zakresie mody panującej
ranga w środowisku teatralnym:
gdańskie „Złote Yoricki” są cenionym trofeum. W przyszłości duch
Szekspira zagości w zrekonstruowanym w Gdańsku budynku XVIIwiecznego teatru elżbietańskiego
i to interesujące wydarzenie kulturalne zyska wspaniałą oprawę.
01.08.08 - 02.08.08, Kostrzyn nad
Odrą
http://eranowehoryzonty.pl
25.07.08 - 27.07.08, Bolków
08.08.08 - 10.08.08, Mysłowice
http://www.castleparty.com
ERA NOWE HORYZONTY to festiwal
filmów wykraczających poza granice konwencjonalnego kina.
Prezentacje w ramach festiwalu
odbywają się w Operze Wrocławskie, Kinie Warszawa, Kinie Helios,
Teatrze Muzycznym Capitol.
Off Music Festival
24
25
http://www.dwabrzegi.pl
Mysłowicki festiwal z każdą kolejną odsłoną rośnie w siłę, nie
tracąc jednak niszowego charakteru. Gośćmi tegorocznej edycji (w
programie blisko 50 występów)
będą artyści z pierwszych stron indierockowych portali muzycznych
(Of Montreal, Iron & Wine, Clinic,
British Sea Power), ale wzorem
poprzednich lat nie zabraknie alternatywy dla alternatywy, choćby
w postaci akordeonowych wirtuozów z Motion Trio czy reggae’owej
legendy Izrael ‘83. Równie szczytne, jak muzyczne są pozaartystyczne założenia imprezy: Off Festival promuje ideę wolontariatu
- część zysku z biletów trafia na
cele charytatywne.
http://www.2008.off-festival.pl
Festiwal Sztuk Różnych ‘Bieszczadzkie
Anioły’
14.08.08 - 17.08.08, Cisna
Ten festiwal to prawdziwe święto
sztuk różnych, a zwłaszcza święto muzyki. Program wypełniony
jest koncertami, wystawami malarstwa i fotografii, spektaklami
teatralnymi, co roku organizowany jest również Konkurs Piosenki
Bieszczadzkiej, Turniej Jednego Wiersza oraz Jarmark Sztuki
Bieszczadzkiej.
>>
27
wici.info | wydarzenia
Ostróda Reggae Festiwal
14.08.08 - 17.08.08, Ostróda
Tradycyjnie pod koniec wakacji,
Ostróda staje się muzyczną „stolicą reggae”, a teren Festiwalu zamienia się w reggae miasteczko,
gdzie od rana do rana trwa wielka letnia zabawa.
Muzyka reggae to nie tylko wspaniałe, taneczne rytmy i świetna zabawa, ale również ideologia miłości, jedności i pokoju. Wieloletnia
tradycja muzyki reggae, zaangażowany przekaz oraz znakomity
dobór wykonawców gwarantują,
że Festiwal staje się niepowtarzalnym przeżyciem kulturalno
– duchowym i na długo pozostaje
w pamięci jego uczestników.
Największe w kraju święto muzyki reggae w tym roku zapowiada
się imponująco. 4 dni koncertów
na 5 scenach. Codziennie ponad
15 godzin muzyki na żywo. W tym
roku zobaczymy i usłyszymy międzynarodowe gwiazdy tego nurtu
muzycznego.
Wystąpią m.in.: Daab /PL/, Bakshish /PL/, Izrael /PL/, Ijahman
Levi /JAM/, Vavamuffin /PL/, Max
Romeo & Charmax Band /JAM/,
Albrosie & Shang Yeng Clan feat.
Spiritual /JAM/ , United Flavour
feat. Big Famili /CZ/FR/, No More
Babylon feat. Earl 16 & U-Brown
/FR/JAM/, Omar Perry & Homegrown Band /JAM/, Love Sen-C
Music /PL/, East West Sound /PL/,
Singledread /PL/.
W tym roku odbędzie się równiez
konkurs młodych kapel, który oceniać będzie jury pod przewodnictwem Włodzimierza Kleszcza,
znanego i cenionego dziennikarza, organizatora koncertów i niestrudzonego propagatora muzyki
reggae.
W roku obecnym organizatorzy
postanowili zjednoczyć większość
wykonawców i zaprosić ich do
nagrania swojej wersji „Positive
Riddim”. Jest to precedens w skali
światowej, jeszcze na żadnym festiwalu reggae nie produkowano
własnych dubplate’ów do riddimu
festiwalowego.
Podobnie jak w latach poprzednich koncerty będą się odbywać
na czterech scenach na terenie
miasteczka festiwalowego oraz
dodatkowo na molo, gdzie w godzinach popołudniowych będą
grały sound-systemy. Na terenie
miasteczka festiwalowego działać będzie w tym roku znacznie
większa baza gastronomicznohandlowa.
http://www.positive.pl
Festival Creamfields
16.08.08, Wrocław
Creamfields to największy festiwal muzyki elektronicznej i klubowej na świecie i jedyna tego typu
impreza o zasięgu globalnym. Już
16 sierpnia 2008 roku odbędzie
się we Wrocławiu jego polska
edycja.
gwiazdach światowego popu
i hip-hopu. W tym roku wystąpią
m.in.: Timbaland, Seal Paul, Missy
Elliott
http://www.livefestival.pl
http://www.creamfields.pl
Festiwal Smaku
23.08.08 - 24.08.08, Gruczno
Coke Live Music Festival
22.08.08 - 23.08.08, Kraków
Coke Live Music Festival - dwudniowe święto muzyki w centrum
Krakowa, które na stałe wpisało
się w kalendarz najciekawszych
imprez lata. Magiczny klimat Krakowa powoduje, że dla młodych
ludzi staje się ono jednym z kultowych miejsc w Europie. Coke
Festiwal stał się już jednym z ważnych elementów kolorytu miasta.
Organizatorzy poszli pod prąd
typowych skojarzeń z krakowska
kulturą. Celując w nastoletnią
publiczność, koncentrują się na
Festiwal Smaku to jedyna w swoim rodzaju i jedna z największych
tego typu impreza, prezentująca
kulinarne bogactwo oraz kulturę
stołu, a także rękodzieło regionów województwa kujawsko-pomorskiego, w tym Doliny Dolnej
Wisły, wschodniej części Borów
Tucholskich, Pojezierza Brodnickiego i Chełmińskiego, Krajny
oraz Kujaw.
http://www.festiwalsmaku.pl
Notatka:
Subiektywnego przeglądu na podstawie www.festivalinfo.pl oraz
„Kultura Fest Przewodnik” („Przekrój” 04.06.08) dokonał much.
wici.info | fason
29
31
wici.info | recenzje
Pornografia
muzyka
„Jestem beznadziejna” – śpiewa KT Tunstall na swojej płycie „Drastic Fantastic” z 2007 roku. Czy
ma rację?
KT Tunstall zaintrygowała mnie
już w 2004 roku, kiedy pojawiły
się jej 2 single. Żywiołowe gitarowe granie i ostry, zachrypnięty
wokal – połączenie, którego nie
da się zapomnieć. Tunstall nie jest
kolejną młodziutką gwiazdką.
To doświadczona artystka, która
dokładnie wie, czego chce i wie,
jak to osiągnąć.
Na „Drastic fantastic” składa się 12
utworów. Ta płyta to prawdziwa
perełka. Mimo, że KT śpiewa, że
jest beznadziejna (I’m hopeless),
zestaw kawałków udowadnia,
że jest zgoła inaczej. Teksty to
jeden z głównych atutów „Drastic Fantastic” – jest trochę o
miłości, o nawykach, o wierze
w siebie, zwątpieniu, a nawet…
o operacjach plastycznych. Muzycznie możemy wsłuchać się w
mieszankę rocka, indie i odrobiny
popu. Słychać również akcenty
szkockiej muzyki, gdyż właśnie
stamtąd artystka pochodzi.
Z czystym sumieniem album
polecam każdemu, kto szuka
dobrego, a zarazem dość lekkiego grania, mocnego, zdecydowanego wokalu i przemyślanych
tekstów.
Ktowyciąłustazkory?
film
Film Jana Jakuba Kolskiego „Pornografia” miałem okazję zobaczyć
na kieleckim Festiwalu Filmów
Niezwykłych. Było to już kilka
lat temu, jednak od tamtej pory
kilkakrotnie wracałem do niego
jak do dobrej książki. Jego projekcja na kieleckim festiwalu była
nieprzypadkowa. Zdecydowanie
należy on do kategorii filmów
niezwykłych. Powstał na podstawie bardzo dobrej powieści
Gombrowicza pod tym samym
tytułem. Film ten, podobnie
jak książka, jest moim zdaniem
dziełem wielkim. Wiele ukrytych
znaczeń, symboli i fantastyczny
klimat. Wspaniałe kreacje wszystkich aktorów. Zachwycające
zdjęcia i wyśmienita muzyka. O tym filmie można mówić w
samych superlatywach. Jeśli
chodzi o treść, to nie da się jej
w żaden sposób opisać w kilku
słowach. Nie jest to film łatwy.
Z pewnością może on wzbudzić
wiele refleksji. Niektóre wątki
byłem w stanie dostrzec i zrozumieć dopiero, gdy oglądałem ten
film 3 czy 4 raz. Jednak takie kino
gorąco mogę polecić wszystkim,
którzy w filmie nie szukają tanich
wrażeń i łatwej rozrywki...
muzyka
Nie wiem, kto to zrobił. Kawałek
Kulki też nie daje prostej odpowiedzi na to pytanie. Za to zadaje jeszcze więcej absurdalnych
pytań, które na długo zostają
w pamięci.
recenzje
KTTunstall
Kawałek Kulki, zaczynając już od
nazwy kapeli, puszcza oko do
słuchacza. Sama złapałam się na
tym, że szukałam w internecie
zespołu, który śpiewa utwór pt
„Kulki”. Zamierzony efekt, czy nie
– intryguje. Zresztą Kawałek Kulki
nie pozwala o sobie zapomnieć
w żadnym razie – można ich kochać albo nienawidzieć. Wybieram
opcję pierwszą. Poezja śpiewana,
tak można określić luźno to, co
wykonują. Teksty są bardzo poetyckie, zagadkowe, dużo tam zabaw
słowem (nocny pociąg, jak pies zawył/nocny pociąg, pociąg nocny
do kobiet trudnych, do trunków
mocnych). Muzyka – dużo instrumentów, przede wszystkim gitary
i charakterystycznych skrzypiec.
Można by powiedzieć, że muzycznie jest dość monotonnie, ale to
teksty są głównym atutem płyty.
I wokal oczywiście - duet damsko-męski. Bezpretensjonalnie,
bez szaleństw, bez zawodzenia,
bez krzyków, bez ochów i achów.
To wszystko po prostu brzmi razem świetnie. Na dodatek mają
dobry gust – okładka płyty, „ręcznie” napisane tytuły piosenek.
Wszystko razem emanuje radością, luzem i dystansem do samych
siebie. Właściwie sami siebie
określają w pierwszym kawałku
„Wyszliśmy zza pieca na mróz
i
tacy
byliśmy
zagubieni,
w miasta sieni”. Na pewno jednak nie brzmią jak „z sieni”, płyty
z taką fantazją, finezją i werwą,
wielu polskich artystów mogłoby
(i powinno!) im pozazdrościć!
„Ja piszę się na ten gratis od życia oprócz stłustego jedzenia
i siarczystego picia!”. Kawałek
Kulki nie wyjaśnia jakiego gratisu
chce, ale zostawia wystarczająco
dużo miejsca na swobodną interpretację. Ja za to wiem, chcę ich
koncertu, w tej „miasta sieni”.
wici.info | recenzje
Czarne suknie aktorek są same w
sobie dziełami sztuki. Każda suknia jest indywidualnie udrapowana w różne konfiguracje fałd.
Kostium Odyseusza natomiast
urzeka kompozycją, doskonałym
zestawem różnych tkanin.
Brzechwaiinni...
teatr
Podczas IV Świętokrzyskiego
Festiwalu Teatrów Lalkowych
„Brzechwa i inni” zorganizowanego przez Teatr Lalki i Aktora „Kubuś” oraz Federację Stowarzyszeń
Kulturotwórczych „Baza Zbożowa”
w dniach: 15 - 21 czerwca 2008,
poza kieleckim „Kubusiem” zaprezentowało się pięć teatrów.
Teatr Jeleniogórski - Scena
Animacji przedstawił spektakl
uliczny „Z Życia Smoków, Sceny
Uliczne Nie Tylko Dla Dorosłych”,
którego pomysłodawcą i reżyserem był Bogdan Nauka. Olsztyński Teatr Lalek zaprezentował
„Chłopców z Placu Broni” Ferenca
Molarna, w adaptacji i reżyserii
Marka Ciunela. Śląski Teatr Lalki
i Aktora „Ateneum” z Katowic
opowiedział historię „Alkasyna i
Nikolety” w przekładzie Renaty
Chudeckiej. Nagroda Dyrektora
Telewizji Polskiej Kielce Marka
Mikosa, Nagroda scenografa
- Urszuli Kubicz-Fik oraz Nagroda Dyrektora Festiwalu – Ireny
Dragan dla Agnieszki Sobolewskiej za tytułową rolę przypadła
Białostockiemu Teatrowi Lalek za
spektakl „Valérie”, w adaptacji i
reżyserii Alain’a Lecucq’a. Z kolei
10 tysięcy złotych - Nagroda Prezydenta Miasta Kielce Wojciecha
Lubawskiego trafiła do Teatru „Baj
Pomorski” z Torunia, za spektakl
„Kandyd, czyli optymizm” w reżyserii - Pawła Aignera.
Teatr Lalki i Aktora „Kubuś” – gospodarz festiwalu, zaprezentował
spektakl pt. „Odyseja” w adaptacji
i reżyserii - Krystyny Jakóbczyk,
który nagrodzony został przez
scenografa Urszulę Kubicz – Fik .
Wyślij swoją recenzję na www.wici.
info. Najlepsze teksty nagradzamy
podwójnymi zaproszeniami do kina,
filharmonii itd...
Zostań kulturalnym reporterem!
Czarowna„Odyseja”
teatr
Rzadko zdarzało mi się oglądać
sztuki teatralne, w których ogólne
wrażenie spektaklu działałoby
na mnie olśniewającym efektem
estetycznym. Takim spektaklem
jest z pewnością „Odyseja” Homera zrealizowana w Teatrze Lalki i
Aktora „Kubuś” w Kielcach. Wszyscy realizatorzy tego spektaklu
zasługują na duże słowa pochwały i uznania.
Scenografię i kostiumy zaprojektował Ravel Hubicka, absolwent
ASP w Pradze. Twórca wzniósł się
na wyżyny artyzmu wizualnego.
Scenografia odznacza się doskonałą kolorystyką i ogólnym wrażeniem plastycznym działającym
na widza. Taka jest na przykład
scena w komnacie Ateny-Kirke,
gdzie widzimy pięknie udrapowane karminowe tkaniny i wspaniałe operowanie światłem, co
razem potęguje wspaniały efekt
plastyczny.
Muzyka skomponowana przez
Piotra Salabera jest doskonała,
nastrojowa, podkreślająca treść
oraz charakter plastyczny scen.
Mimo, że stworzona współcześnie – przenosi dźwiękami w życie
starożytne. Natomiast deklamacje
chóralne w połączeniu z gestami
aktorów tworzą niezapomniane
wrażenie, przenosząc wrażliwego
widza do amfiteatru greckiego na
wieczorny spektakl pod gołym,
ciepłym niebem.
„Odyseja” Homera zaadaptowana scenicznie przez Teatr Lalki i
Aktora „Kubuś” osiągnęła wyżyny
sztuki teatralnej. Wszystkim
osobom, które przyczyniły się
do zrealizowania tak wspaniałego działa sztuki, należy złożyć
gratulacje za ich wrażliwość oraz
umiejętność przekazania plastyką
i słowem treści dzieła. Jestem
pełen podziwu, że w skromnej
sali teatralnej powstał spektakl na
wysokim poziomie artystycznym.
Na podstawie tej i wcześniejszych
sztuk można mieć nadzieję, że w
przyszłości kielecki Teatr Lalki i
Aktora zauroczy widzów następnymi spektaklami pełnymi głębi
treści, plastyki, muzyki i niezapomnianych wrażeń.
Bogumił Wtorkiewicz
35
www.PoetyckaPoczta.wici.info
wici.info | ludzie
K
limatjak
zKafki
37
Z artystą fotografikiem Wiktorem Franko rozmawia Kinga Matałowska
Jak to się stało, że student polonistyki odkrył w sobie fotograficzną pasję?
Zwyczajnie. Filologia polska rozwinęła mnie intelektualnie i dała
impuls, by pójść w stronę kultury
w ogóle. Największą inspiracją
są dla mnie literatura, film i muzyka. Klimat zdjęć czerpię z Kafki
i z utworów takich zespołów, jak
Porcupine Tree czy Pink Floyd,
w filmach znajduję ujęcia, które przetwarzam w kadry moich
zdjęć. Lubię zabawy formą, łączenie ze sobą dwóch elementów,
które pozornie do siebie nie pasują - tak, jak w moim „Aniele ze stacji kolejowej”. Bardzo pomaga mi
obserwacja zdjęć robionych przez
innych, co w dobie Internetu jest
dosyć proste.
Masz jakichś ulubionych fotografów?
Cenię zajmującą się fotografią
mody Joannę Kustrę. Gdy patrzysz
na jej zdjęcia, nie masz wątpliwości, że to fotografia artystyczna.
Lubię Storma Thorgersona, autora
okładek płyt Pink Floydów, Genesis.
>>
Często wspominasz o muzyce,
specjalizujesz się w fotografii
koncertowej: jak to się stało, że
fotografowałeś występy grupy
Marillion?
Dwa lata temu dostałem zlecenie
od polskiego forum o zespole,
żeby udokumentować ich występ
w Krakowie. Zrobiłem kilka zdjęć,
które umieściłem na ogólnoświatowym forum zespołu, gdzie
zauważyła je ich managerka:
mało brakowało, a byłbym wyrzucił wiadomość, którą mi napisała,
bo myślałem, że to spam. Na
szczęście, przeczytałem. Ona dała
mi kontakt do Fernando Acevesa:
fotografa Rolling Stones’ów. Jemu
też spodobały się moje zdjęcia,
podobnie, jak Steve’owi Hoghartowi, wokaliście Marilliona.
Pozwolił mi wchodzić za darmo
na koncerty i fotografować dla
nich, oczywiście zgodziłem się.
Byłem jedynym fotografikiem na
koncercie Hogharta na przełomie
października i listopada zeszłego
roku.
Fotografowałeś tylko dla Marilliona?
Nie. Choć właśnie zdjęcia, które
im zrobiłem, otworzyły mi kolejne
drzwi. Dzięki nim mogłem wejść
na wszystkie koncerty w ramach London Jazz Festival,
gdzie miałem okazję osobiście
porozmawiać z Billem Brufordem:
perkusistą zespołu King Crimson.
Nie wchłonął Cię Londyn?
Nie. Zachwycili mnie ludzie i ich
niecodzienny wygląd. Do pracy
jeździłem metrem i wpadłem na
pomysł, żeby fotografować londyńczyków. Długo odkładałem to
na później, w końcu w weekend
przez trzy godziny fotografowałem ludzi na ulicy. Wykonałem
siedemdziesiąt zdjęć, z czego
czterdzieści szczególnie cenię.
Część prac z tego projektu było
do obejrzenia na mojej pierwszej
indywidualnej wystawie w Polsce,
w Akademickim Centrum Kultury
w Lublinie.
Wiążesz swoją przyszłość
z Kielcami?
Tak, lubię to miasto i chcę tu zostać. W Londynie osiągnąłem już
wszystko, co mogłem. Teraz myślę
nad zorganizowaniem wystawy
tutaj i o studiach fotograficznych.
W Kielcach działa Świętokrzyska
Grupa Fotograficzna, z którą
zacząłem przygodę z fotografią.
ŚGF to paczka przyjaciół, których
połączyła fotograficzna pasja.
Dzięki grupowemu działaniu
wzajemnie nakręcamy się, motywujemy do dalszej pracy. Co do reszty... w 2009 roku do
Polski przyjeżdża Marillion, więc
na pewno będę miał co robić.
www.wiktorfranko.com
38
41
wici.info | ludzie
Rzadko Cię ostatnio spotykam.
- Pracuję.
Zawsze spotykamy się przy okazji pracy, więc chyba nie robisz
teraz dużo dla Kielc?
- Wręcz przeciwnie. Wydaje mi się,
że bardzo dużo.
Jestem aż tak nieprzygotowana
do rozmowy?
- Może dlatego, że to nie było
planowane. Wszystko wypłynęło
niemal w ostatniej chwili*, zresztą
jak zazwyczaj w Kielcach. Ale to
były ciekawe propozycje, więc się
zgodziłem.
M
osty,
którełączą...
Z Markiem Terczem
rozmawia Agnieszka Sadowska
Zdjęcia: Arkadiusz Sędek
Nie lubisz, gdy są składane
w ostatniej chwili?
- Komfort pracy polega na tym,
że zajęcia planuje się na dość długo. Dla mnie minimalny czas pracy nad koncertem czy spektaklem
to pół roku. Natomiast czasami
zdarza się, że kilka rzeczy kumuluje się w krótkim czasie.
Wtedy ryzyko zawału serca
zwiększa się kilkakrotnie?
- Mnie ta praca sprawia przyjemność, więc ja się nią nie stresuję.
Nawet gdy masz cztery premiery w ciągu dwóch miesięcy?
- Wtedy najważniejszą rzeczą jest
zorganizowanie się. Jeżeli tylko
mam ideę, szukam tworzywa do
jej wykonania. Bo niestety sama
idea nie wystarczy. Nawet najgenialniejszy plan domu nie powoduje jeszcze, że będziemy w nim
mieszkać, a najlepsze materiały
zgromadzone na placu budowy
nie dają gwarancji, że to wszystko
nie runie na trzeci dzień. Jeśli więc
mam ideę, która jest mi bliska
i powoduje szybsze bicie serca, to
trzeba ją tylko powierzyć właściwym ludziom.
Czyli ludzie to budulec?
- Tak, budulcem jest tworzywo
ludzkie, bo żadne przedsięwzięcie
artystyczne bez artysty nie funkcjonuje. Ale jednocześnie jedno
jest zależne od drugiego i nawet
największemu artyście, jeśli nie
ma idei, nie uda się stworzyć dzieła.
Tworzywo masz zawsze to samo,
czy zmieniasz je w zależności od
idei?
- Posługuję się stałym zespołem
skupionym wokół Sceny Autorskiej Studio, który konfiguruję
w zależności od sytuacji. Tak jak
trener czy selekcjoner wybiera
drużynę na konkretny mecz, tak
ja dobieram ludzi do poszczególnych zadań. Mam szczęście, bo to
kolekcja bardzo zdolnych osób –
część jest z Kielc, część z importu.
Ale import warszawski, krakowski
czy poznański zawsze oparty jest
o jakiś element kielecki.
>>
Masz taką zasadę, że pracujesz
z ludźmi z Kielc?
- Tak, bo uważam, że złą cechą
kielczan jest to, że nie popierają
siebie nawzajem. Aby ten stereotyp, który utwierdza się w kraju,
przełamywać, staram się dawać
dowód dokładnie odwrotny.
Wracając do ludzi, z którymi
pracujesz - Ilona Sojda to wyzwanie większe niż pozostali?
- Czasem zdarza się tak, że artysta
znajduje swoje sceniczne alter
ego. Wygląda to mniej więcej w
ten sposób, że nagle zjawia się
ktoś, kto wykonuje utwór, który
w zamyśle twórcy miał dokładnie
tak wyglądać. To wielkie szczęście, bo to tak, jakby spotkać
anioła, który wychodzi z ciebie,
a wszystko co robi, ty zrobiłbyś
dokładnie tak samo. Nie pracuje
się nad nim mówiąc: nie, to zupełnie nie tak powinno wyglądać, tutaj zrób tak, a tutaj tak. Po jakimś
okresie wspólnej pracy, dochodzi
się do pełnego spełnienia wizji .
Zdarza się, że z tej relacji mistrz
– uczeń jedna strona wychodzi
poraniona?
- Zdarza się, ale taka relacja jest
nieunikniona. To zależność po
części dyktatorska, ale jednocześnie zakres tej dyktatury nie
jest ogromny, właśnie z powodu
bardzo dobrego rozumienia się.
To wzajemne wyczuwanie intencji
i świadomość, że możemy sobie
pomóc w danej realizacji.
Czy to rozumienie wynika z podobnej wrażliwości, podobnego
spojrzenia na świat?
- Rozmawiamy o tworzywie artystycznym i w tym kontekście stopień tożsamości tego spojrzenia
jest duży. Natomiast rozległość
widzenia świata? No cóż, dzieli
nas przepaść pokoleniowa, a także wizja siebie w świecie. Zresztą
bardzo dobrze, inaczej nastąpiłoby wchłonięcie osoby przez osobę. To niebezpieczne, bo w ten
sposób można wytworzyć kalekę jedna osoba bez drugiej nie może
żyć. A pedagogika artystyczna
polega na usamodzielnieniu artysty, a nie ubezwłasnowolnieniu
go. Chociaż ten moment ubezwłasnowolnienia na początku jest
niezbędny.
Dla kogo będą pieśni braterstwa, miłości i pokoju, które
pokażesz w rocznicę pogromu
żydowskiego w Kielcach?
- Dla ludzi świadomych i dojrzałych. Konieczność napisania programu poruszającego ten temat
była dla mnie bezsprzeczna. To
zbiór utworów, które mogłyby
stanowić pomost w odniesieniu
do każdego człowieka.
Pomost między czym?
- Między pęknięciem lub pęknięciami, które człowiek nosi
w sobie. Nie każdy, patrząc
w lustro, obdarza się uśmiechem
akceptacji. Czasem z tym pęknięciem w sobie trudno jest żyć.
42
Można je jakoś skleić?
- Można spróbować. I właśnie dlatego uważam, że w dzisiejszym
świecie istnieje ogromna potrzeba mówienia o tworzeniu mostów. Bo bardzo powszechny stał
się taki pic ekonomiczny, według
którego świat zaczyna się łączyć,
wszyscy podajemy sobie ręce. Kto
ma trochę szersze spojrzenie na
świat niż własne podwórko, ten
wie, że to jest bzdura. Ludzie coraz bardziej otaczają się murami.
Poczucie bezpieczeństwa zapewnia im wysoki płot, pozbawiony
łańcucha pies oraz monitoring.
Ale na zewnątrz pokazywana jest
idea łączenia Europy w jedną całość.
Może dlatego, że jakaś wspólna
idea jest jednak potrzebna?
- Być może. Zresztą ta jedność
jako idea jest w porządku. Ale
twierdzenie, że ona została już
osiągnięta jest kłamstwem. Także
dlatego, że świat i człowiek mają
w sobie pęknięcie i o tym trzeba mówić. Tylko wtedy, gdy się
do tego przyznamy, znajdzie się
most, który połączy te dwie części
w całość. Ale żeby do tego doszło,
nie można uciekać przed prawdą, że póki co jesteśmy pęknięci.
A pęknięcia bolą.
Więc będzie o
czy o pęknięciach?
pogromie
- Będzie o mostach, które łączą.
*Rozmowa odbyła się na przełomie
maja i czerwca, kiedy Marek Tercz
przygotowywał fragment spektaklu inspirowany muzyką filmową na trzecią
edycję Off Fashion (premierę spektaklu zaplanowano na jesień); pracował
nad koncertem „Twarze”; wspólnym
koncertem Piotra Resteckiego i Wojtka
Pilichowskiego (oba wydarzenia pod
koniec czerwca można było zobaczyć
w KCK) oraz koncertem na 62. rocznicę
pogromu żydowskiego w Kielcach.
Marek Tercz – pochodzący
z Kielc poeta, pieśniarz, bard, kompozytor. Wielokrotnie doceniany
i nagradzany. Działa w Kieleckim
Centrum Kultury w ramach sceny
alternatywnej Salon Underground oraz Sceny Autorskiej Studio.
Więcej: http://pl.wikipedia.org/
wiki/Marek_Tercz
wici.info | ludzie
Soulfusion Crew, to dwóch dj`ów
z Kielc - K:mylee i Robert Brown.
Właśnie podpisali kontrakt z hiszpańską wytwórnią muzyczną, więc zapamiętajcie dobrze tę
nazwę, bo niedługo może być o
nich głośno!
l
o
u
S fusion
Foto: Marcin Boruń
Oni, czyli…
Muzyka, imprezy
K:mylee to tak naprawdę Kamil
Stróżyk, a Robert Brown to… Robert Stróżyk. Wbrew pozorom nie
są jednak bliską rodziną, a poznali
się na jednej z imprez. Jako duet
grają już 2 lata - od kwietnia 2007
roku jako Soulfusion Team. - We
dwójkę jest łatwiej, bo uzupełniamy się podczas imprezy – tłumaczy Robert.
Grają przede wszystkim różne
odmiany house: deep, afrodeep,
soulfull , vokal, fusion - funk &
soul , a także downtempo, old
school, break’n’bossa, Nu Bossa,
Nu Salsa, Nu Jazz, acid jazz, latin.
Muzyka na ich imprezach nie jest
agresywna. – To nie rytmy przy
których się skacze, przewraca,
śpiewa refreny. Przy muzyce na naszych imprezach można tańczyć,
ale też siąść i pogadać ze znajomymi. Nie przeszkadza mi, jak ludzie
na naszych imprezach nie szaleją
na parkiecie - mówi Robert.
Mimo, że grają różnorodną muzykę, niektórzy nazywali ich…Disco
Boyz. Kamil wyjaśnia, że prawdopodobnie wzięło się to stąd, że
w Kielcach taka muzyka nie jest
znana. Jeśli chodzi o muzykę niekomercyjną – gra się tu połamane
brzmienia, hip-hop, hardcore, a pomiędzy nie ma nic. Jako swoje inspiracje Soulfusion wymieniają: Dimitri from Paris, Armand
van Helden, Bob Sinclair, Masters
at Work, Ben Watt, Martin Solveig,
Dennis Ferrer, Mr V, Sandy Riveira,
Louie Vega, Soul Central, Alix
Alvarez, Keny Dope, Jamie Lewis,
Copyright, Frank Roger.
Grali do tej pory w większości
kieleckich klubów, organizowali
również cykl imprez „Soulfusion”
oraz Heineken.
45
>>
47
W gorącym słońcu Hiszpanii…
Przygoda Soulfusion z wytwórnią
hiszpańską dopiero się zaczyna.
Ich 2 single: „Just believe” i „Hey” dostępne są do zakupu na
stronie internetowej wytwórni.
Jak przyznają nie bez dumy dj`e
– cieszą się całkiem dużą popularnością. Niebawem singiel
„Just believe” zostanie wydany na
winylu. Obecnie Kamil pracuje w Irlandii i stara się wypromować
Soulfusion właśnie tam, a Robert
nadal tworzy nowe kawałki. Czy
nie boją się, że na odległość nie
uda im się utrzymać współpracy? Jak na razie są pełni werwy
i optymizmu. Przecież świat do
odważnych należy.
Czym według Was jest djing?
Robert: To dawanie ludziom
radości. Lubię uczucie, kiedy
gram, a ludzie się bawią i cieszą.
Sprawia mi to przyjemność, a jeśli
zarabiam przy tym pieniądze, jest
super.
Kamil: To styl życia, bo wypełnia
praktycznie cały czas: pracuje się
w nocy, a w dzień szuka nowch
kawałków.
Niektórzy twierdzą, że podczas
imprez za bardzo staracie się
edukować ludzi muzycznie, a
przecież impreza to nie lekcja
w szkole.
Kamil: Ludzie mają prostą zasadę
– lubimy to, co już znamy. Dlate-
go tyle osób chodzi na dyskoteki.
Robert: Chcemy, żeby pobawili
się przy muzyce, której jeszcze
nie znają. Nie na zasadzie : „posłuchajcie, jaką mam fajną muzykę,
której nie znacie”, ale „zobaczcie,
przy tym też się można bawić”.
Czyli to, co leci w radiu jest
„be”, a muzyka niekomercyjna
„cacy”?
mam numer, który gram kilka
miesięcy przed premierą radiową
i kiedy staje się znany, według
mnie jest już ograny, choć jest
dobry i jednak komercyjny.
Robert: Ludźmi łatwo sterować
– słyszą często dany utwór i zaczyna się im on podobać.
Na jakich imprezach lubicie się
bawić?
Robert: Według mnie granica
między muzyką komercyjną, a undergroundową w tym momencie się zaciera.
Robert: Ostatnio nie chodzę
na imprezy, bo nie mam czasu.
Zresztą nie lubię tańczyć, ale
bardzo lubię chodzić na imprezy
hip-hopowe, czarne rytmy, house.
Kamil: Często zdarza się tak, że
46
Kamil: Ja też nie tańczę. Chodzę
jednak na imprezy d’n’b, breakowe, hardcore, house.
A podobno w Kielcach o clubbingu można tylko pomarzyć…
Robert: Zgadzam się, byłem w wielu dużych miastach i tam
się można przekonać, co oznacza clubbing. W Kielcach nie ma
kultury klubowej.
Kamil: Tu jest raczej „dyskoteking”.
Dziękuję za rozmowę
i powodzenia.
Rozmawiała: Sonja
wici.info | ludzie
je prace – tłumaczy. W Rzymie
spędził sześć lat. Potem jeszcze
rok w Mediolanie. Pracował dla
takich agencji mody jak Elite, The
Luxe, Why-Not.
Kielczanin nie lubi mieszkańców
Krakowa i Radomia. Niechęć do
Krakowa ma podłoże historyczne,
polityczne (prawicowy Kraków
i lewicowe Kielce) i geograficzne:
reforma administracyjna zagroziła
utrzymaniu województwa kieleckiego, nasza potencjalna przynależność do Krakowa wzbudziła
ogromną niechęć mieszkańców.
Artysta
nieśmiały
Arkadiusz
Sędek
Po siedmiu latach wrócił do Polski. Zamieszkał w Krakowie. Wtedy chodziło o uczucie, był związany z kimś z tego miasta. Został na
stałe. Dziś, gdyby miał określić się
jednym słowem, powiedziałby:
fotograf. Na to określenie składają
się lata ciężkiej pracy. W którymś
momencie zaczął fotografować
artystów Piwnicy pod Baranami.
Ostatnia z wystaw, na którą składają się portrety pięćdziesięciu
piwnicznych osobowości, prezentowana była we wrześniu na
krakowskich Plantach w ramach
obchodów 50-lecia istnienia
Piwnicy pod Baranami.
Kielczanin jest najczęściej nazywany scyzorem, scyzorykiem,
kielcokiem, liroyem, góralem
świętokrzyskim, mieszkańcem
Klerykowa, ziomkiem/ziomalem,
lub swojakiem.
Jest z Nowin pod Kielcami. - Teraz
to jedna z bogatszych gmin w
Polsce, ale kiedy ja tam mieszkałem, można było właściwie tylko
pić wino pod trzepakiem – opowiada. On wina pić nie chciał,
przynajmniej nie to proste, więc
gdy skończył 18 lat spakował walizki i wyjechał. Do Włoch. – Jak
każdy zaczynałem od zmywaka,
potem nauczyłem się robić pizzę
– wspomina. Przez jakiś czas zarabiał tak na życie. Potem dostał się
do rzymskiego Instituto Italiano
di Fotografia. I to od razu na drugi
rok. – Po prostu pokazałem swo-
Piwnicznym fotografem został z
własnej woli. Teraz nie wyobraża
już sobie życia bez tych artystów.
– Nawet gdy wychodzę gdzieś w sobotę wieczorem, żeby odpocząć od pracy, idę na kabaret do
Piwnicy – mówi.
49
Odwiedza też krakowską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną.
Fotografuje przedstawienia w
ramach prac dyplomowych studentów. Jako pierwszy w historii
zrobił cykl portretów wszystkich
wykładowców tej szkoły, który
wisi na drugim piętrze jej gmachu. – Teatr mi się podoba, lubię
go fotografować – mówi. Być
może także dlatego, że daje mu
możliwość poznawania wielkich ludzi: Jerzy Stuhr, Krystian
Lupa, Jan Peszek. – Ten ostatni
jest chyba najskromniejszym
człowiekiem, jakiego spotkałem
– twierdzi.
Kielce słyną przede wszystkim
z żywności: kielecki majonez (najlepszy majonez na świecie to kielecki, chyba wiecie; Kielce – Majonezów); żurek; kielecka: musztarda,
sałatka, kiełbasa, bułka, kieleckie
piwo.
Na ubiegłoroczny Ogólnopolski
Przegląd Form Dokumentalnych
NURT wysłał sześciominutowy
film zatytułowany „Kielczanin? A kto to?”. Dokument dostał
wyróżnienie honorowe przyznane przez Krzysztofa Miklaszewskiego, dyrektora artystycznego
NURT-u. – To był mój pierwszy w życiu film – mówi Sędek. Na
jego pomysł wpadł po przeczytaniu tekstu doktor Marzeny Marczewskiej w kieleckim miesięczniku TERAZ. Tekst zatytułowany był
właśnie „Kielczanin? A kto to?” i mówił o stereotypowym postrzeganiu kielczanina. – Połączyłem kilka tysięcy zrobionych >>
przez siebie zdjęć. Na samym
końcu pokazałem swój portret
– opowiada. – Ten film jest pytaniem o to, jacy naprawdę są
mieszkańcy Kielc i czy rzeczywiście najlepszym co mamy jest
majonez?
Film go wciągnął. Zresztą prawdopodobnie wciągnął by każdego, kogo pierwszy obraz został
wyróżniony na ogólnopolskim
przeglądzie. Teraz, już z profesjonalną ekipą filmową, kręci więc
dokumentalną opowieść o mężczyźnie, który po kilkunastu
latach odsiadki więziennej ma
szansę wrócić do społeczeństwa.
– Pytam o to, co mnie interesuje,
czyli czy mu się uda? Od czego to
zależy? Czy my, jako społeczeństwo, mamy wpływ na jego sukces lub porażkę? – mówi o swoim
nowym dziele Arkadiusz Sędek. I przyznaje, że film powstaje z zamiarem wysłania go na tegoroczny NURT.
Zestawienie cech odnoszących się
do typowego KIELCZANINA pozwala na wydzielenie wśród pojawiających się określeń kilku grup
semantycznych. Najwięcej cech
łączy się z: (...) aspektem fizycznym:
mały, łysy, dresiarz (...)
Arkadiusz Sędek ubiera się zwyczajnie: dżinsy, koszula, marynarka. Żadnych żywych kolorów,
żadnego ostentacyjnego rzucania
się w oczy. A jednak, kiedy idzie
przez kielecki Plac Wolności paląc
papierosa, jest w nim coś, co już
na pierwszy rzut oka odróżnia go
od pozostałych. Zdaniem Piotra
Skrzyneckiego artyści to ludzie
nieśmiali. Może więc Sędka idącego przez Plac Wolności wyróżnia
właśnie ta nieśmiałość i pewna
delikatność w zachowaniu? A może po prostu nikt w Kielcach
idąc ulicą nie rozgląda się dookoła aż tak uważnie? Więc patrząc
na niego od razu widać, że albo
nie jest stąd, albo wraca po długim czasie. Tekst: Agnieszka Sadowska
Cytaty pochodzą z tekstu „Kielczanin? A kto to?” Marzeny Marczewskiej zamieszczonego w miesięczniku TERAZ, nr 2 (14), luty 2005.
twarty
Warsztat
muzyka
fotografia
wideo
multimedia
wystawy
graffiti
literatura
dj-ing
street-art
lato
Arkadiusz Sędek – pochodzi z podkieleckich Nowin, jest absolwentem rzymskiego Instituto
Italiano di Fotografia. Przez kilka
lat związany z mediolańskimi
agencjami mody, po powrocie
do Polski zamieszkał w Krakowie.
Jego fotografie można było zobaczyć w magazynach „Madame
Figaro”, „Gala” „Oliwia”. Jest autorem portretów artystów Piwnicy
pod Baranami oraz portretów
pedagogów PWST w Krakowie. W ostatnim czasie w Kielcach
robił zdjęcia do spektaklu Marka
Tercza „Żyd na beczce”, fotografował także III edycję Off Fashion. Strona internetowa Arkadiusza
Sędka: www.sedek.art.pl
2008
www.otwartywarsztat.wici.info
50
miasto
P l a n centrum Kielc
legenda
Łódź
Warszawa
17
ścieżka rowerowa
szlak turystyczny
galerie
muzea
teatry
kina
ośrodki kultury
urzędy
kawiarnie, puby, kluby
zdrowie handel, usługi
22
23
Częstochowa
2
24
2
1
1
25
21
5
2
1
8
15
18
4
16
14
20
7
3 19
Lublin
8
11
6
9
8
9
6
K raków
18
1
17
12
Tarnów
plan miasta: Agencja Wydawnicza JP
www.wydawnictwo-jp.kkf.pl
in f o r m a t o r
11
Galerie
1
B WA P i w n i c e
B WA N a P i ę t r ze
Kielce, ul. Leśna 7
tel. +41 344 63 19, 344 49 42
www.bwakielce.wici.info
2
12
13
Galeria Winda
14
15
G a l e r i a Zachęta
Kielce, ul. Orla 3
16
M u ze u m L at S z ko l nyc h S te f a n a
Że ro m s ki e g o
Kielce, ul. Jana Pawła II 25
tel. +41 344 57 92
7
8
9
M u ze u m Z a b awe k i Z a b aw y
Kielce, pl. Wolności 2
tel. +41 344 40 78
www.muzeumzabawek.kielce.pl
10
S k a r b i e c K ate d r a l ny
Kielce, pl. Panny Marii 3,
tel. +41 344 63 07
Kielce, pl. Moniuszki 2b
tel. +41 361 27 46
www.ktt.pl
21
18
M o s kwa
22
23
Wo j ewó d z ki D o m Ku l t u r y
18
D o m Ku l t u r y Z a m e c ze k
Kielce, ul. Ściegiennego 6
tel. +41 361 27 37, 361 24 10
www.wdk-kielce.pl
Kielce, ul. Słowackiego 23,
tel. +41 361 39 31
Po d K re c h ą
Kielce, ul. 1000-lecia Państwa Polskiego 7
tel./fax. +41 342 44 24
24
M ł o d z i eżow y Dom Kultur y
25-514 Kielce, ul. Kozia 10a
tel. +41 34-434-23, 34-364-20
http://kielce.um.kielce.pl/mdk/
25
Ws p a k
Kielce, ul. Śląska 11a
Urzędy
1
Urząd Miasta
2
U r z ą d M a r s załkowski
Wo j ewó d z t wa Świętokr z yskiego
Kielce, Rynek 1
Kielce, ul. Szymanowskiego 6
tel. +41 36 76 000
www.um.kielce.pl
Kielce, ul. IX Wieków Kielc 3
tel. +41 342 15 49
www.sejmik.kielce.pl
Ośrodki Kultury
17
B a z a Z b ożowa
Kielce, Zbożowa 4, tel. +41 344 11 77
www.bazazbozowa.wici.info
Kielce, ul. Świętokrzyska 20
tel. +41 332 13 30
www.kinoplex.pl
Kielce, ul. Staszica 5
tel. +41 344 47 34
www.kinomoskwa.pl
S ł o n e c z ko
Kielce, ul. Romualda 3
tel. +41 341 66 80
Fi l h a r m o n i a Św i ę to kr z ys k a
i m . O s k a r a Ko l b e rg a
K i n o p l ex
Kieleckie Centrum Kultury
Kielce, pl. Moniuszki 2b
tel. +41 344 40 32, +41 344 40 33
www.kck.com.pl
Te at r i m . S te f a n a Że ro m s ki e g o
17
M u ze u m Ws i K i e l e c ki e j
D wo re k L a s zc z y ków
Kielce, ul. Jana Pawła II 6
tel. +41 344 92 97
20
Kina
M u ze u m N a ro d owe
Kielce, plac Zamkowy 1
tel. +41 344 23 18
www.muzeumkielce.net
K i e l e c ki Te at r Ta ń c a
Kielce, pl. Moniuszki 2b
tel. +41 368 11 40
www.filharmonia.kielce.com.pl
Muzea
6
Te at r L a l ki i A k to r a „ Ku b u ś ”
Kielce, ul. Sienkiewicza 32
www.teatr-zeromskiego.com.pl
KCK, Kielce, pl. Moniuszki 2b
5
Kielce, ul. Zgoda 21
tel. +41 361 25 37
Kielce, ul. Duża 9
tel. +41 344 58 36
www.teatr-kubus.pl
Kielce, ul. Zamkowa 5/7
tel. + 41 360 00 02
4
M u ze u m G e o l o g i c z n e
D Ś T Pa ł a c y k Z ielińskiego
Kielce, ul. Zamkowa 5
tel. +41 368-20-53
www.kielcedst.net
Te a t r y
G a l e r i a Fo to g r a f i i Z PA F - B WA
G a l e r i a Ws p ó ł c ze s n e j S z t u ki
S a kr a l n e j
19
Kielce, ul. Św. Leonarda 4
tel. +41 340 55 20
Kielce, ul. Planty 7
tel. +41 344 76 36, 366 29 71
3
M u ze u m H i s to r i i K i e l c
2
Św i ę to kr z ys ki Ur ząd Wojewódzki
Kielce, ul. IX Wieków Kielc 3
tel. +41 342 1333
www.kielce.uw.gov.pl
w i ę c e j w i n formator ze na stronie
i n te r n e towe j w w w.wici.info
57
wici.info | miasto
Muzeum
bez
zadęcia
Założyłam, że w Muzeum Historii Kielc będę 20 minut. Maksymalnie pół godziny. Bo co
dłużej można robić w muzeum?
Zwłaszcza historycznym?
Mieszkam przecież w tym mieście i wiem, że jeśli chodzi o Artwińskiego to był prezydentem.
A przy ulicy jego imienia jest Świętokrzyskie Centrum Onkologii.
Główna ulica? Sienkiewicza. Kim
był Sienkiewicz wiadomo, więc
po to do muzeum iść nie muszę.
Co jeszcze? Aha, Stanisław Staszic
(pomnik stoi w parku miejskim,
zresztą to park jego imienia) i założona przez niego Szkoła Akademiczno-Górnicza. - O historii Kielc
wiem tyle, że wystarczy, więc
w muzeum będę 20 minut - zaplanowałam. Byłam półtorej godziny.
I to tylko dlatego, że (na własną
prośbę) zostałam oprowadzona
w tempie błyskawicznym.
- Historia każdego miasta jest
ciekawa, bo przecież tę historię
zawsze tworzą ludzie – twierdzi
dr Jan Główka, dyrektor Muze-
um Historii Kielc. I zapewnia, że
to właśnie ludzie są najważniejsi
w wystawie zatytułowanej
„Z dziejów Kielc”. Zarówno ludzie o znanych nazwiskach, jak
i zwyczajni mieszkańcy, którzy
w tym mieście zyli kilkadziesiąt
czy kilkaset lat temu. – Oraz ci,
którzy przychodzą do nas dziś
i oglądając eksponaty przypominają sobie, że gdzieś w domu czy na
strychu mają przedmioty podobne do tych, które zobaczyli u nas
– mówi dyrektor Główka i dodaje,
że często obserwuje, jak te stare
rzeczy w oczach swoich właścicieli od razu nabierają wartości.
Zresztą często oddają je potem
do muzeum.
Rzeczywiście trudno siedząc
w domu wpaść na pomysł, że eksponatem może być na przykład
stara pralka Frania. – Wyprodukowana w kieleckiej SHL-ce – podkreśla Iwona Parcheta, przewodniczka, która o każdym przedmiocie
i zdjęciu z Muzeum Historii Kielc
może opowiadać co najmniej
kilkanaście minut. – Z każdą rze->>
59
czą związana jest przecież historia
– tłumaczy. – I to tych historii chcą
słuchać ludzie, a nie suchych faktów z historii.
Choć suche fakty w muzeum
też są. Część z nich podana jest
w niestandardowy, jak na muzea
sposób - wystawy wzbogacone
o pokazy multimedialne, słuchowiska, projekcje krótkich filmów.
Dziwne? Nie, po prostu nieco inne
niż to, z czym zazwyczaj kojarzy
się takie miejsce. – Nie zamykamy
się na żadne pomysły, prośby ani
inicjatywy – tłumaczy dyrektor Jan
Główka, który cieszy się, że muzeum przyciąga grupy ludzi znajdujących tu coś dla siebie. A o to nie
trudno, bo w muzeum właściwie
ciągle coś się dzieje. Są koncerty,
odczyty, sobotnie spotkania, odbywają się lekcje muzealne. – To
cieszy, choć cały czas myślimy nad
nowymi inicjatywami – dodaje Jan
Główka. – Bo choć zwiedzających
mamy sporo, to przecież możemy
mieć ich więcej. I do tego dążymy.
Warto pójść. Ja wrócę. Na dłużej
niż 20 minut.
Agnieszka Sadowska
Muzeum Historii Kielc mieści się przy ul. Św. Leonarda 4. Dla zwiedzających otwarte jest (oprócz poniedziałków) we wtorki, czwartki, soboty, niedziele i święta w godz. od 9 do 16, w środy i piątki
w godz. od 10 do 18. W muzeum oglądać można wystawę stałą:
„Z dziejów Kielc” oraz wystawy czasowe, obecnie jest to „100 lat PTK
– PTTK w Kielcach”. W sierpniu otwarta zostanie wystawa przygotowana razem z IPN: „Opozycja i opór społeczny w regionie świętokrzyskim 1975 – 1989”. Więcej informacji na stronie internetowej:
www.muzeumhistoriikielc.pl
61
wici.info | miasto
UlicamiKielc
„Chodzą ulicami ludzie. Maj
przechodzą, lipiec, grudzień” i nie
widzą kim jest ten pan... Sądząc
po wiedzy Kielczan, można tak
zaśpiewać. Rzeczywiście, często
zdarza się tak, że nie jesteśmy
świadomi tego, kim są patroni
ulic, po których kroczymy. W
majowo-czerwcowym numerze
przytoczyłem historie Stanisława
Toporowskiego, Franciszka Loefflera i Stefana Artwińskiego. W tej części kolej na następnego
krajana pojawiającego się na
mapie Kielc…
Zanim powstał w Kielcach nowoczesny stadion przy alei Legionów, kibice Korony Kielce przez
wiele lat oglądali jej mecze na
starym stadionie znajdującym się
przy ulicy Wojciecha Szczepaniaka. Można rzec, że Szczepaniak
był świadkiem wielkich zwycięstw, ale i klęsk naszej lokalnej
drużyny. Złocisto-krwiści mieli
swoją siedzibę przy ulicy Szczepaniaka do czasu, aż wybudowano nowoczesny stadion przy
ulicy księdza Piotra Ściegiennego.
Przejdźmy jednak do samego
Szczepaniaka, bowiem z pewnością wielu kibiców nie zdawało i nie zdaje sobie do tej pory sprawy z tego, jak wspaniałą postacią
on był. Otóż patron tej ulicy tylko
przez 17 lat miał przyjemność
żyć na ziemiach kieleckich, zginął
śmiercią tragiczną. Wojtek żył w latach 1927-1944. Pełnił on rolę
łącznika i kuriera w Szarych Szeregach. Już to pokazuje, jaką odwagą odznaczał się młody Szczepaniak, pląsając się po ulicach z
meldunkami dla żołnierzy Armii
Krajowej, przy okazji mijając co
chwila niemieckiego wroga.
Jak piszą historycy, Szczepaniak
wyglądał bardzo młodo, dzięki
czemu nie wzbudzał podejrzeń.
Niestety szczęście przestało się
do niego uśmiechać w dniu, kiedy miał dostarczyć do Daleszyc
kolejny meldunek. Były wakacje,
dla dzieci czas sielanki, ale 17letniemu Wojtkowi nie w głowie
były zabawy i beztroska. Właśnie
dostał kolejny meldunek do przekazania. Przyszył go pod koszulą
i na rowerze wyruszył w drogę
ze swojego domu, który mieścił
się przy ulicy Mahometańskiej.
Miejsce docelowe – Daleszyce,
położone około 15 kilometrów od
początku jego wyprawy. Wydawało się, że kolejna misja zakończy się sukcesem. Wszystko szło
dobrze, aż do granic miasta. Tu
żandarmeria podczas rutynowej
kontroli odkryła przyszytą pod
koszulą Wojtka wiadomość. Taki
obrót spraw nie wróżył nic dobrego. Kuriera zabrano do siedziby
Gestapo mieszczącej się przy
dzisiejszej ulicy Paderewskiego, a tam przez półtora miesiąca
torturowano. Aresztowana została także mama Wojtka. Pomimo
wymyślnych okrucieństw, jakie
Niemcy serwowali Kielczaninowi,
ten nikogo nie wydał. Znane są
jedne z jego ostatnich słów skierowanych do matki:
„Mamusiu, powiedzieli mi, że jeśli
wydam swoich albo będę konfidentem, to zaraz mnie wypuszczą, ale ja odmówiłem i oświadczyłem, że nigdy tego nie zrobię.
Wtedy grozili rozstrzelaniem.”
Niestety hitlerowcy dotrzymali
swego morderczego słowa.
Szczepaniak został wywieziony na Stadion Leśny, gdzie 21
września 1944 roku nad ranem
dokonano egzekucji. Nieco ponad rok później w czasie prac
ekshumacyjnych rodzina Wojciecha odkopała i rozpoznała jego
przestrzeloną czaszkę.
Historia młodzieńca, który nie
zdradził swoich współbraci i
poniósł za to najwyższą karę, porusza każdego mieszkańca Kielc.
Wojtek Szczepaniak odznaczał się
niebywałą odwagą, lojalnością,
patriotyzmem i przede wszystkim honorem, co w dzisiejszych
czasach jest zestawem trudnym
do odnalezienia w jednostkach
ludzkich. W związku z tym nie
dziwi fakt, iż nazwiskiem Szczepaniaka sygnowane są – oprócz
ulicy – Szkoła Podstawowa nr 29
w Posłowicach oraz Gimnazjum
nr 26 na Baranówku. Oby Kielczan
czerpiących wzór ze Szczepaniaka było jak najwięcej.
Jakub Wątor
63
wici.info | miasto
średnicę 6mm, a masa oscyluje
między 0,2 a 0,4 gram.
Wojna
wkieleckich
lasach
AirSoft bardzo często wrzucany
jest do jednej szufladki z paintballem. To zdecydowanie mniej
kosztowna, ale i mniej medialna
odmiana symulacji bitew wojennych. Na czym ta zabawa polega,
jak wygląda od kuchni i co jest
niezbędne do wcielenia się w
szeregi graczy? O tym wszystkim
opowiedzieli kieleccy amatorzy
ASG.
Początek animacji działań wojennych przy użyciu replik wszelkiej
broni palnej, wykonanych z dowolnego materiału oraz oddanych
w skali 1:1, miał miejsce w Japonii.
To stamtąd przywędrowała do Europy oraz Polski moda na airsoft.
Różnice w porównaniu z paintballem widoczne są już przy okazji
amunicji – w czasie walk na polu
ASG za chwilę nieuwagi możemy
zostać potraktowani serią kulek
z kompozytu plastiku. Mają one
Hobby to zyskuje coraz większą
popularność na świecie, a także w
Polsce. Cezurą i momentem przełomowym było pojawienie się w
polskiej sieci internetowej witryny www.WMasg.pl. To nieformalny, centralny ośrodek skupiający
wszystkich graczy, na forum tej
strony każde województwo ma
swoje subforum, gdzie dochodzi
do ustalania miejsc i terminów
walk oraz ogólnej debaty na tematy związane z ASG. W czasie
ogólnopolskich zjazdów udział
w grze bierze nawet do kilkuset
osób.
Każdy nowicjusz, który chce
sprawdzić swoje siły na polu
walki, powinien najpierw wirtualnie stawić się właśnie na forum
WMasg.pl. Tam może zgłosić swoją gotowość i umówić się na dziewiczą wyprawę w nieznane tereny
z karabinem w ręku. Nie jest to
warunek konieczny, ale ta strona
internetowa bardzo ułatwia komunikację z innymi uczestnikami.
Pieniądze niezbędne do zakupu
podstawowych atrybutów nie powinny odstraszać. Najważniejsza
jest osłona oczu – okulary ochronne lub gogle, których ceny zaczynają się już od 20 zł. Następną
kwestią jest oczywiście broń – tu
kwoty są zróżnicowane – zależnie
od jakości sprzętu, suma złotówek
wzrasta. Ostatnimi czasy na rynku
pojawia się coraz więcej chińskich
replik broni w bardzo przystępnej
cenie. Wraz ze stopniowym wtajemniczaniem się w walki ASG, do
naszego zestawu zbrojnego dochodzi odpowiednie oporządzenie, takie jak kamizelki czy hełmy.
Każdy może dołączyć do naszej
zabawy, nie ma żadnej wpisowej
opłaty, czekamy z otwartymi rękami. – mówi Szreder, jeden z kieleckich wojowników. – Świeża krew
nie przechodzi u nas żadnego testu,
po prostu każdy jest mile widziany.
Jeżeli ktoś interesuje się militariami,
to na pewno łyknie bakcyla i wciągnie się w wir ASG. Zapewniamy duże
emocje i przede wszystkim niepowtarzalną atmosferę, którą tworzą
oczywiście ludzie i sprzęt imitujący
prawdziwe boje wojenne.
Co ważne, bitwy w tej odmianie
zawsze mają swój określony scenariusz. Nie dochodzi do sytuacji,
gdzie każdy strzela do każdego.
Zawodnicy podzieleni są na grupy, mające do wykonania różnorakie zadania. - Ostatnio w zarysie
naszej bitwy jedna z grup miała
grać Somalijczyków i spełnili to
zadanie znakomicie – wspomina
Mruc, inny uczestnik. Poprzebierani w afrykańskie stroje wojenne
wykrzykiwali dziwne hasła nawiązujące prędzej do dialektu suahili,
niż do jakiegokolwiek europejskiego zrozumiałego języka. Zabawa
była przednia.
Lokalne walki ASG zazwyczaj prowadzone są w kieleckich lasach,
ale czasem uczestnicy wyjeżdżają
do pobliskich miast, np. do Starachowic czy Skarżyska-Kamiennej.
Istnieje wiele ciekawych miejsc do
strzelania się, choćby stare PGR-y.
Przy ładnej pogodzie zabawa trwa
nawet do ośmiu godzin, a w przypadku ogólnopolskich zjazdów są
to imprezy trwające nawet trzy
dni. W walkach lokalnych uczestniczy od kilku do kilkudziesięciu
osób. Dla airsoft-owców właśnie
zaczyna się sezon – w lecie zdarza
się, że urządzają oni sobie strzelaniny nawet przez kilka weekendów z rzędu.
W naszym mieście centralnym
miejscem, gdzie można zaopatrzyć się w sprzęt oraz dowiedzieć
się więcej jest sklep Zbrojownia,
mieszczący się przy ulicy Bodzentyńskiej 10/102. Jej pracownik,
Olo zwraca uwagę na fakt, iż zauważalny jest nieustanny postęp
i rozrost żołnierskiej braci: Co
chwilę pojawia się ktoś nowy, widać
stały rozwój; nawet nie potrzeba reklamy, bo kto się interesuje militariami, ten sam nas znajdzie.
- Odrobina dyscypliny i kondycji
fizycznej, a przy tym chęć poczucia adrenaliny i konkurencji to
mieszanka gwarantująca niezapomniane wrażenia – reklamuje
strzelaniny ich uczestnik, Wrona.
- Klimat działań wojennych i atmosfera rywalizacji sprawiają, że niemal każdy, kto raz spróbuje bitew
w kieleckich lasach, zostaje w tej
zabawie na dłużej.
Jakub Wątor, fot.: Jnon
65
wici.info | miasto
Lotki
Najłatwiej jest wziąć mapę, przyczepić ją do tarczy, rzucić lotką,
a następnie udać się w miejsce,
w które trafiła na mapie. Możesz
też rzucić kilka lotek i iść na
wycieczkę pomiędzy trafionymi
punktami.
gry miejskie
Jak odkryć
własną
okolicę:
Alfabet
wskazówki
praktyczne
Wielu z nas lubi podróżować,
oglądać nowe miejsca i doświadczać nowych przygód.
W czasie wakacji mamy do
wyboru wycieczki z przewodnikiem, wizytę w muzeum,
albo spacer po okolicy. Czy
jednak kiedykolwiek byliście
na wycieczce z przewodnikiem
po swoim własnym mieście?
A może spacerowaliście po
okolicy, żeby odkrywać nowe
ciekawe miejsca? Chyba nie.
W każdym razie jest to bardzo
dobry pomysł. Nasze miasta
mogą kryć więcej tajemniczych
miejsc i niepoznanych zagadek
niż moglibyście przypuszczać.
Skoro już masz mapę, to jest pewnie na niej alfabetyczny indeks
ulic. Znajdź pierwszą, prawdopodobnie A...jakąśtam ulicę. Poszukaj teraz ostatniej ulicy w indeksie, czyli Z...jakiejśtam. Zaznacz
je na mapie i narysuj ścieżkę
wędrówki między tymi ulicami,
a potem udaj się w drogę po
zaznaczonym szlaku. Możesz też
wybierać ulice według swojego
imienia, albo nazwy. Na przykład
WICI – ulica Wiązowa, Irlandzka,
Cicha, Inna. Albo przejdź cały
alfabet ;)
Zamieszczamy kilka wskazówek jak zacząć aktywne
odkrywanie swojego sąsiedztwa. Bo tak naprawdę nie potrzebujemy żadnych używek,
żeby zacząć patrzeć na świat
w inny sposób.
Zgubienie się
Gubienie się może być bardzo
emocjonujące i może być usku-
tecznione w najbliższej okolicy.
Najlepszym sposobem jest użycie metody matematycznej. Na
pierwszym skrzyżowaniu skręć
w prawo, na drugim w lewo, na
trzecim w prawo, na kolejnym w lewo, itd. Zobaczysz gdzie dojdziesz i jakie nowe drogi odkryjesz. Oglądaj je dokładnie, bo nie
idziesz po nich po to, żeby gdzieś
dojść. Idziesz właśnie po to, żeby
je oglądać. Innym wariantem jest
rzucanie kostką. 1 i 2 skręt w prawo, 3 i 4 w lewo, 5 i 6
idziemy prosto. Zatrzymaj się na
każdym skrzyżowaniu i sprawdź
dokąd cię poprowadzi.
Śledzenie
Wejdź w interakcję z otoczeniem.
Wybierz sobie obiekt śledzenia:
lidera, swój ideał, samochód,
rzekę, albo kogoś, kto ciekawie
wygląda. Najbardziej emocjonujące jest to, że nie wiemy co
nasz obiekt zrobi. Zauważy że
jest śledzony, czy nie? Zacznie
uciekać, czy może zadzwoni na
policję, albo zacznie kluczyć po
mieście?
Prawdziwi hipisi potrafili zdjąć
buty i śledzić motyle. Najfajniejsze jest bieganie w długich spodniach po polu, gdzieś w naturze
i nieprzejmowanie się brudną
wodą i błotem.
>>
Jeśli jednak nie masz nastroju
na spacery, to w dalszym ciągu możesz odkrywać swoją
okolicę. Teraz parę wskazówek
na wycieczki z mniejszą dozą
aktywności fizycznej.
Drzewo
Wejdź na drzewo i siądź na
wierzchołku. Z tego miejsca świat
wygląda naprawdę inaczej. Możesz się kompletnie zrelaksować,
nikogo nie widzisz i nikt ciebie
nie zobaczy, tylko wiatr zagwiżdże. Więc gwiżdż z nim: fiuuuuuu!
Miejskie nocne show
Wybierz ładny skwerek w centrum. W czasie ładnej i ciepłej
nocy weź śpiwór, termos z kawą
i grupę znajomych. Siądźcie na
skwerze i obserwujcie co się
dzieje w mieście nocą. Najlepiej
jest siedzieć w weekend, można
wtedy obserwować różne, na
swój sposób niezwykłe osoby,
wracające do domu z knajp i
kawiarni.
Autobus
Wsiądź do autobusu, którym
nigdy wcześniej nie jechałeś.
Dojedź do ostatniego przystanku,
i wróć nim do miejsca, w którym
wsiadłeś. Jeśli zobaczysz coś
ciekawego po drodze to oczywiście możesz wysiąść. Możesz tez
siedzieć i obserwować co robią
ludzie w autobusie, albo co się
dzieje w twoim mieście.
Ostatni autobus
Hardcorowa odmiana tego poprzedniego. Wsiądź w ostatni
podmiejski autobus, dojedź do
jakiegoś ciemnego miejsca. Teraz
wróć pieszo do domu. To jest
twoja prawdziwa emocjonująca
nocna przygoda.
Coś niezwykłego
Zrób coś, czego nigdy albo od
dawna nie robiłeś. Idź na minigolfa, na kręgle, pobiegaj, zagraj
w szachy w parku albo poskacz
na skakance. A może umiesz
stać na rękach? Strzelać z pestek
czereśni? Zbudować domek na
drzewie?
To są tylko wskazówki, ale tak
naprawdę istnieje dużo więcej
możliwości. Najważniejsze to
chcieć odkrywać i dobrze się przy
tym bawić. Daj nam znać jak ci
poszło. Powodzenia!
Geertje Jansen
Kalor
www.creativeacts.org
dommody
zapraszamy
Kielce, Sienkiewicza 6
Kielce, pl. Wolności 10
69
wici.info | świętokrzyskie
Przed
dwudziestką
Jest wiele rzeczy, które można,
a nawet powinno się zobaczyć
przed dwudziestką. Odległość
dwudziestu kilometrów od Kielc
- bo o nią chodzi, jest osiągalna
zarówno dla turystów pieszych,
rowerowych jak i zmotoryzowanych.
Pierwszą propozycją na wypad za
miasto są Chęciny. Z Kielc można
tam dojechać autobusem linii
31 lub busem z ul. Żytniej (przystanek koło stacji benzynowej).
Podczas pierwszej wyprawy nie
można ominąć miejsc „obowiązkowych” - Zamku Królewskiego i
góry Zelejowej (czerwony szlak
turystyczny). Miejscem godnym
polecenia, choć mniej znanym,
jest cmentarz żydowski z XVII wieku (dojście ścieżką, odchodzącą
spod wschodniej bramy Zamku).
Ciekawym miejscem jest dwór
Starostów Chęcińskich w Podzamczu Chęcińskim, oraz znajdująca
się nieopodal brama Sobieskiego. Amatorzy geologii powinni
odwiedzić rezerwat Góra Rzepka
(dojście ścieżką od parkingu pod
Zamkiem) oraz Jaskinię Piekło
pod Skibami - niedużą, dziką i niezagospodarowaną, lub Jaskinię
Raj, której z powodu piękna szaty
naciekowej reklamować nikomu
nie trzeba.
Na osoby znające już południowo-zachodnie obrzeża Kielc, doskonałą propozycją jest wizyta w
regionie położonym na zachód
od miasta. Miejscem centralnym
tego obszaru jest Piekoszów, lecz
praktycznie każdy ciekawy punkt
ma połączenie busowe z Kielcami
(dworzec ul. Żelazna).
Pozostając w atmosferze rezerwatów, warto udać się do „Chelosiowej Jamy” (dojazd z Kielc autobusem linii 28, na trasie KielcePiekoszów, przez Białogon). Jest
to miejsce wyjątkowe. Rezerwat
obejmuje stare wyrobisko ka-
mieniołomu, w którym znajduje
się niedostępny do zwiedzania,
najdłuższy w Polsce po Tatrach
system jaskiniowy Chelosiowej
Jamy i Jaskini Jaworznickiej, mierzący ponad 3,5 km. Ciekawostką
może okazać się XVII-wieczny pałac w Podzamczu Piekoszowskim.
Interesujące jest jego uderzające
podobieństwo do kieleckiego
Pałacu Biskupów Krakowskich w
Kielcach.
Odkrywając tereny na północnyzachód od Kielc, należy się skupić na zabytkach Staropolskiego
Okręgu Przemysłowego, ale nie
tylko. Ze wspomnianych wcześniej atrakcji, interesującym miejscem są ruiny Zakładu Wielkopiecowego w Bobrzy (dojazd busem
na trasie Kielce-Piotrków Trybunalski, ok. 500 m. od drogi).
Z Bobrzy możemy udać się do
pobliskiego Samsonowa, gdzie
w centrum wsi znajdują się ruiny
wielkiego pieca z początków XIX
wieku. Ciekawym miejscem jest
dąb Bartek w Bartkowie (dojazd
z Zagnańska w stronę Samsonowa). Pod tym prawie 700 letnim
drzewem odpoczywali królowie
polscy, podobno nawet wewnątrz
ukryli swoje skarby. Mało znanym
miejscem na północ od Kielc jest
kamieniołom w Zachełmiu (dojazd autobusem linii 7 z Kielc),
który uznany został za pomnik
przyrody nieożywionej. Nieopodal kamieniołomu warto odwiedzić kościół z XVII wieku oraz
cmentarz ze zbiorową mogiłą
z 1939 roku.
To tylko część ciekawych miejsc
znajdujących się w rejonie Kielc.
To od waszej energii zależy odnalezienie innych, równie ciekawych...
Jakub Juszyński
Szlachetna rywalizacja – nikt nie łamie ustalonych zasad,
a wszelka przemoc jest wykluczona. A boks? No właśnie
– a boks? Wynikałoby z tego, że seria ciosów na korpus
zakończona prawym sierpowym, po którym przeciwnik
owej szlachetnej rywalizacji pada nieprzytomny nie jest
przemocą. Widocznie nie jest..... A strzelanie do sylwetki
biegnącego dzika? Tam się przesuwa sylwetka biegnącego
dzika, my sobie stoimy tu, całkiem daleko od tej sylwetki
i strzelamy. Ćwiczymy celność. Żeby potem szlachetniej
zabić. Bo zabijanie przy pomocy karabinu jest szlachetne.
Bardzo szlachetne i bardzo fair. I nie jest przemocą. Czego
nie można powiedzieć o truciu. Dlatego zapewne nie
rywalizuje się szlachetnie w przyrządzaniu trucizn.
Radosław Nowakowski
MOJE PAŃSTWO (13)
Igrzyska
Już za chwilę, za tygodni parę, mają się odbyć wielkie,
ogromne igrzyska. Mają one być tak ogromne, że aż będą
wielokrotnie większe od Liberlandii. Za każdym razem są
one większe i ogromniejsze, więc tym bardziej te następne
nie mogłyby się odbyć tutaj. No, chyba żeby zawodnicy byli
znacznie mniejsi. Gdyby zawodnicy byli mniejsi, to wtedy
nie zachodziłaby konieczność budowania ogromnych
stadionów. Prawdę napisawszy, to w ogóle można by nie
budować stadionów – można pływać w rzece i biegać
na przełaj.... To interesujące: dlaczego w programie tych
igrzysk nie ma biegów przełajowych?
Wydziwiam. Przesadzam. Nadinterpretuję. Jak mi te
konkurencje nie odpowiadają, to mogę wystartować
w innych. Takich jak bieganie. Po prostu sobie biegnę
i już. Ani nikogo nie gonię, ani przed nikim nie uciekam.
Żadnych podtekstów tego rodzaju. Biegnę i nawet się nie
ścigam. No, może tylko odrobinkę się ścigam. Bo chociaż
podobno ważny jest udział, to jeszcze ważniejsze jest
ściganie się. Aczkolwiek o udziale powinno mówić się
głośniej i więcej niż o ściganiu, to jest oczywiście na odwrót.
Wszak nieoficjalnie obowiązuje zasada: nieścigającym się
wstęp wzbroniony.
Lecz nie tylko brak owej jakże naturalnej i jakże
powszechnie uprawianej konkurencji zadziwia. Mógłbym
dojść do wniosku, że dobrze byłoby, gdyby Liberlandia
wystąpiła na takich igrzyskach. Wszystkie państwa chcą
tam wystąpić – a może nie wszystkie? Może są takie co nie
chcą? - po to, żeby zamanifestować fakt własnego istnienia,
jak również po to, żeby pokazać jakie są silne, wspaniałe
i potężne, na pewno silniejsze, wspanialsze i potężniejsze
od innych.
Załóżmy więc, że będę udawał że się ścigam, załóżmy
nawet, że się ścigam. A niech tam. Czy mógłbym wziąć
udział w tych igrzyskach? Czytam dalej, że ma to być
„współzawodnictwo pomiędzy sportowcami w zawodach
indywidualnych i drużynowych, a nie pomiędzy krajami”.
Bardzo mi to odpowiada. Takie postawienie sprawy
uważam za bardzo słuszne. Lecz jeśli tak ma być, to
dlaczego w piłkę grają drużyny reprezentujące kraje,
skoro jest wyraźnie napisane, że kraje nie mogą ze sobą
współzawodniczyć? Dlaczego grane są hymny krajów,
skoro to nie kraje biorą udział w igrzyskach? Powinien
być grany hymn igrzysk, wszak takowy istnieje, został
skomponowany, tyle że nikt go nie zna, bo grany jest tylko
trochę częściej niż nigdy.... Czytam dalej i oto pojawia się
następna komplikacja, albowiem okazuje się, że mają to być
Rozważając zatem sprawę udziału Liberlandii sięgam do
podstawowego dokumentu, który ma określać zasady
uczestnictwa, jak również tłumaczyć powody i wskazywać
cele. Te wydają się nad wyraz szlachetne: „zwycięża duch
fair play, a przemoc jest niedopuszczalna”. Wspaniale.
71
zawody „sportowców wybranych na tę okoliczność przez
swoje Narodowe Komitety ”. Z czego wynikałoby, że nie
postawiono znaku równości między narodem i krajem (lecz
chyba postawiono taki znak między krajem
a państwem) i słusznie, bowiem bywa tak, że w jednym
kraju żyje kilka narodów, a jeden naród żyje w kilku krajach
nie mając swojego. A może jednak nie? Może znowu żądam
i oczekuję zbyt wiele? No, ale jeśli to mają być komitety
narodowe, nie zaś krajowe, to w takim razie powinny
być komitety Maorysów, Kurdów, Siuksów, Apaczów,
Ajnów, Tybetańczyków, Lapończyków, Yanoami i setki
innych. A ich nie ma. I kraje zrobią wszystko, żeby ich
nie było (wrzeszcząc w niebogłosy, że to naruszyłoby ich
integralność). A nawet gdyby były, to i tak stałoby to
w sprzeczności z zasadą reprezentowania samego siebie....
Dobrze. Niech będzie, że to spekulacje i chore imaginacje.
Co jednak zrobić w przypadku, kiedy nie można założyć
komitetu narodowego, albowiem jest kraj, a nie ma narodu?
motto należałoby wzbogacić o słowo zabawniej? Wszak
poczucia humoru nigdy dosyć, a jak mawiają śmiech
to zdrowie. Mawiają też, że sport to zdrowie, z czego
wynikałoby, że śmiech to sport, jak również to, że sport
to śmiech. Gdyby jednak jakaś reprezentacja Liberlandii
wystąpiła na owych igrzyskach w turnieju piłki nożnej,
to zastosowałaby śmiesznie straszną (lub strasznie
śmieszną) strategię. Otóż, w piłce nożnej, dopuszczalne
jest odbijanie piłki głową. A jeśli można odbijać piłkę
głową, to zapewne można też piłkę na głowie nosić.
Zatem zawodnik biegłby przez boisko z piłką na głowie.
Odebranie piłki nie byłoby łatwe, oj niełatwe byłoby, bo
jak ją zaatakować? Tak wysoko unosić nogi nie wolno,
zaś atak na zawodnika oznaczałby faul. Dodatkowo
zawodnik niosący piłkę na głowie mógłby być otoczony
szczelnym murem utworzonym przez kolegów z zespołu,
co zwiększyłoby szanse na przedostanie się z piłką pod
lub nawet do bramki przeciwnika... Obawiam się jednak,
że byłaby to strategia dobra na jeden mecz, bowiem już
w następnym przeciwnik zaprezentowałby jakąś strategię
obronno-neutralizującą. Niestety, zaskoczyć można
tylko raz. Być może z czasem rozwój owych strategii
doprowadziłby do wykształcenia się piłki głowowej,
nie wiadomo jednak, czy zostałaby ona włączona do
programu igrzysk...
Wynika z tego, że nawet gdybym chciał, to wystąpić na
tych igrzyskach nie mogę. Trudno. Czy miałbym czego
żałować?
Czytam dalej. Oto motto: szybciej, wyżej, mocniej.
Dlaczego mocniej? Mocniej uderzyć? Mocniej założyć
dźwignię na łokieć? Przecież to przemoc, która ponoć jest
niedopuszczalna. Zamiast mocniej mogłoby być dalej.
I jeszcze dodatkowo mogłoby być sprytniej, inteligentniej,
mądrzej... Nie, nie mogłoby być. To musiałyby być
zupełnie inne igrzyska. Można odnieść wrażenie, że
spryt, inteligencja i mądrość stoją w sprzeczności z zasadą
szlachetnej rywalizacji. Dawno temu, w czasach kiedy
nie było jasno określone jak ma wyglądać tyczka, pewien
Japończyk wystąpił w konkursie skoku o tyczce z tyczką
tak grubą, że z pewnością zasługiwała na miano słupa.
Wstawił ten słup w korytko przed zeskokiem, wspiął
się na niego i przeskoczył nad poprzeczką, wprawiając
sędziów w osłupienie (bo przecież w nic innego nie
mógł ich wprawić). Niestety, mimo że nie przekroczył
ówczesnych przepisów, jego kreatywność nie spotkała
się z uznaniem i został zdyskwalifikowany. Może zatem
Chyba już nie ma sensu brnąć dalej w gąszcz przepisów.
Przerywam lekturę i patrzę przez okno na ogród. A tam
nieustanne igrzyska! SZYBCIEJ. WYŻEJ. MOCNIEJ.
SZERZEJ. GŁĘBIEJ. GĘŚCIEJ... Ani chwili przerwy.
Żadnego wytchnienia. Bo wytchnienie równa się
dyskwalifikacji.
Po cóż więc miałbym jechać tak daleko, skoro to samo mam
za oknem?
Inne zawody zorganizuję.
Wolniej. Niżej. Słabiej.
Wielkie, wspaniałe zawody w niewspółzawodniczeniu.
73
wici.info | świętokrzyskie
naweekend
W wakacyjny weekend warto wybrać się na całodzienną wycieczkę na
trasę Ujazd-Klimontów-Opatów, która każdemu pozwoli odnaleźć
coś zupełnie innego. Bowiem oprócz głównych punktów na tej trasy
po drodze można zatrzymać się w małych, lecz urokliwych wioskach, w których napotkamy wiele ciekawych miejsc.
75
Kolejnym punktem stawiającym ruiny w bardzo tajemniczym świetle
jest możliwe istnienie podziemnego łącza zamku z Ossolinem. W tunelu tym można było się przemieszczać na saniach po torze wyłożonym
specjalnym cukrem.
Krzyżtopór był własnością Krzysztofa Ossolińskiego, po jego śmierci
jednak często zmieniali się właściciele. Niestety w 1655 został obrabowany, czyli jakieś 10 lat po zakończeniu jego budowy, a już w 1770
zniszczyły go wojska rosyjskie.
Na bramie wjazdowej widoczny jest krzyż i topór, czyli symbol wiary
oraz herb Ossolińskich – pierwszych właścicieli zamku.
Aktualnie wybierając się do Ujazdu możemy trafić na turnieje rycerskie,
które bardzo często odbywają się na dziedzińcu Krzyżtoporu. Ściągają
one w to miejsce wielu turystów, nie tylko z naszego regionu. Odbywają się tam inne ciekawe imprezy: 5 lipca pod nazwą Krzyżtoporskie
Spotkania Muzyczne gra orkiestra kameralna Filharmonii Świętokrzyskiej, 12-13 lipca na zlocie samochodów marki Volkswagen będzie
można podziwiać samochody biorące udział w różnych konkurencjach
konkursowych.
Kolejnym większym punktem naszej wycieczki jest miejscowość Klimontów. Jest ona jednak bardzo bogata w relikwie przeszłości. Na cmentarzu parafialnym znajduje się grób żołnierzy austriackich,
którzy w Klimontowie polegli w krwawych walkach z Rosjanami.
W Ujeździe znajdują się monumentalne ruiny zamku Krzyżtopór. Dla
wyobrażenia sobie ich wielkości warto wspomnieć o powierzchni, która wynosi około 70 tys. m kw., a wysokość od 5 nawet do 15 metrów.
Zamek ów został zbudowany w XVII wieku, jednak, co do jego budowy
i historii pojawia się wiele niedopowiedzeń.
Budowla, poprzez symetryczny układ, była pewnego rodzaju kalendarzem, symbolizując uciekający czas. Okien było tyle, co dni w roku,
aby jednak rozwiązać problem roku przestępnego ich liczba wynosiła
366. W latach o rok krótszych jedno z nich zamurowywano. Pokoi było
57 (ilość tygodni), sal – 12 (miesiące), cztery wieże (kwartały) i siedem
wejść. Natomiast sala jadalna miała prawdopodobnie szklany sufit
sprawiający wrażenie przebywania w akwarium. W celu rozjaśniania
stajni ustawiano lustra, aby odbijały światło. Wędrując po ruinach możemy sobie zatem wyobrazić, jak ciekawym miejscem był Krzyżtopór.
77
Wartym uwagi zabytkiem jest kolegiata z XVII wieku należąca do fundacji Jerzego Ossolińskiego i bardzo istotne jest to, że budynek ten jest
jednym z wybitniejszych barokowych budowli w Polsce.
Innymi miejscami, które powinno się zobaczyć będąc w Klimontowie,
są kościół św. Jacka i klasztor dominikanów, także należące do
fundacji Zbigniewa Ossolińskiego oraz neoklasycystyczna synagoga
zbudowana w 1851 roku. W pobliżu wioski znajdują się Góry Klimontowskie, a tam jest pałac z 1620 roku wybudowany przez Jana Ossolińskiego. Dostać się do niego można przebywając aleję kasztanowców,
która ciągnie się przez 3 kilometry.
Cztery kilometry od Klimontowa można także zobaczyć ruiny zamku
wybudowane tym razem przez Jerzego Ossolińskiego. Niestety nie
zostało z niego wiele. Podziwiać można jedynie niewielkie resztki
fundamentów i arkadę wjazdową, jednak ma ona bardzo niepowtarzalny klimat. Zaś niedaleko zamku znajduje się podziemna kaplica,
która zwana jest „Betlejem” ze względu na jej wygląd, przypominający
betlejemską kapliczkę. Ziemia, którą jest przysypana prawdopodobnie
została sprowadzona z Palestyny przez jednego z Ossolińskich.
Ważną informacją jest także to, że Klimontowie urodził się poeta Bruno
Jasieński – jeden z twórców polskiego futuryzmu. Zawsze w rocznice
jego urodzin odbywa się festiwal Brunonalia. W tym roku impreza
przypada w dniach 14-20 lipca i będzie można na nim usłyszeć jazzowy
zespół Horny Tress, rapera Duże Pe oraz śpiewającego poetę Roberta
Kasprzyckiego. Dodatkowo zobaczymy teatr Gry i Ludzie oraz stowarzyszenie opowiadaczy Studnia O. Imprezom tym będą towarzyszyły
liczne warsztaty.
Przed wyruszeniem w stronę Opatowa można zjechać trochę z trasy i cofając się, odpocząć przy pobliskim zalewie w Szymonowicach. A ten
jest bardzo duży i piękny. Gładka ciemnoniebieska tafla wody pięknie
wygląda wraz z grupami łabędzi, które często tu przebywają.
Opatów jest to jedna z najstarszych miejscowości w regionie, pierwsze
wzmianki pojawiają się już w XII wieku. Posiada Podziemną Trasę Turystyczną, która ówcześnie była zespołem piwnic kupców znajdujących
się pod kamienicami Rynku. Niestety, aby zapobiec obsuwaniu się
budynków większość pomieszczeń zasypano. Pozostało 46 piwnic,
które tworzą 400-metrową trasę.
Samo miasto Opatów nie jest tak interesujące, jak jego okolice. W Ublinku znajduje się zbór ariański z XVI wieku, niestety nie jest dostępny
do zwiedzania. Jednak jego wygląd jest bardzo interesujący – prostota
miesza się tu z dostojną powagą. W Międzygórzu natomiast można
zobaczyć ruiny zamku rycerskiego. Kurhan mający kilkaset lat położony jest w Leszczkowie. Okolice Opatowa obfitują w niezmiernie bogate
zabytki ludzkiej dłoni czy pomniki przyrody.
Warto, więc w wycieczkę na tę trasę udać się rowerem, ewentualnie
samochodem (niestety w niektórych miejscach pojawia się problem z parkingiem). Wtedy bez problemu można dostać się w wiele interesujących miejsc, których na trasie Ujazd-Klimontów-Opatów znajdziemy mnóstwo.
nibi
79
wici.info | podróże
Wakacjeza
jedenuśmiech
Tekst: Kalor
Każdemu z nas marzą się wakacje. Najlepiej takie, podczas których można mniej lub bardziej
aktywnie odpocząć, zobaczyć
ciekawe miejsca, poznać interesujących ludzi, lokalne tradycje,
kuchnię, obyczaje – a najlepiej,
żeby jeszcze za taki wypoczynek
nie przepłacać. Może zabrzmiało
to trochę groteskowo i na pierwsza myśl przychodzą nam wczasy
pod miastem, najlepiej w zasięgu
komunikacji miejskiej, ale jak się
okazuje, marzenia o niczym nie
skrępowanych podróżach można
zrealizować, i to przy wykorzystaniu jednej z najbardziej rozpoznawalnych cech każdego Polaka
– gościnności.
Wszystko zaczęło się od autostopowiczów, którzy czasami jadąc
z jednego miasta do drugiego
potrafili utknąć gdzieś w środku pustki. W takich wypadkach
marzenia o kubku gorącej kawy,
czymś ciepłym do jedzenia, miejscu, gdzie się można przebrać
lub przespać stają się nieosiągalne, lub po prostu za drogie. Jeśli
doliczy się do tego złą pogodę i
podróże po obcych krajach bez
znajomości języków, to można
zrozumieć, dlaczego podróżowa-
nie autostopem jest doskonałą
szkołą charakteru.
Któregoś dnia, ktoś wreszcie powiedział „dość!”. Przecież autostopowicze są wszędzie. W każdym
mieście i miasteczku na pewno
znajdzie się ktoś, kto przynajmniej
choć raz podróżował w ten sposób. Znajdą się pewnie też osoby, które mogą bezinteresownie
pomóc innym autostopowiczom,
choćby po to, żeby w przyszłości
ktoś inny im też pomógł. W ten
sposób narodziła się idea hospitality club – klubu gościnności.
Powstał on w 2000 roku z inicjatywy Veit’a, niemieckiego studenta,
i od tamtej pory rośnie o kilkanaście tysięcy członków każdego
roku. Działanie klubu opiera się
o portal hospitalityclub.org, niedochodową inicjatywę, w całości
wspieraną przez wolontariuszy.
Zasady klubu są proste. Aby do
niego dołączyć, należy coś ze
swojej strony zaoferować. Może
to być nocleg, kawałek podłogi
na śpiwór, możliwość zrobienia
prania, ciepły posiłek, kawa albo
oprowadzenie po mieście. Sami
ustalamy zasady, na jakich można korzystać z naszych usług, ale
najważniejsze jest to, że muszą
być one bezpłatne. Wszystkie te
dane są zamieszczane w profilu
w portalu, aby innym członkom
klubu ułatwić kontakt z nami.
Decydujemy też, które z naszych
danych osobowych są widoczne,
w końcu zawsze możemy podać
je wybranym osobom e-mailem.
Ważne jest to, że wszystko, co oferujemy jest dobrowolne i zawsze
możemy powiedzieć „nie”, nawet
wtedy, kiedy ktoś jest naszą ofertą zainteresowany. W zamian zyskujemy dostęp do bazy ponad
390 000 członków klubu z całego
świata – od Antarktyki po Nową
Zelandię.
Działanie tej wspólnoty już dawno
przestało dotyczyć tylko autostopowiczów. Jest ona otwarta dla
wszystkich, którzy lubią podróżować i, podobnie jak my, zaoferowali podróżnikom z całego świata
jakąś formę gościny.
Zaufanie w klubie buduje się poprzez system punktów i komentarzy, które zdobywamy poprzez
goszczenie, lub bycie przez kogoś
goszczonym. Mechanizm ten pokazuje, czy dana osoba jest warta
naszej gościnności, i co ważne, czy
w rzeczywistości jest tą, za którą
się podaje. Jedną z reguł klubu
jest to, że mamy prawo sprawdzić
dokumenty osoby, którą gościmy.
Dzięki temu zyskujemy poczucie
bezpieczeństwa podczas przygarniania kogoś pod nasz dach. Można także wystawić komuś punkty
zaufania. Jeśli znamy osobę, którą
możemy polecić innym, wtedy
warto jest jej dać taki punkt. Jest
to ważne szczególnie dla młodych
członków, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z klubem.
Wracając do naszych planów
wakacyjnych i jednego z najważniejszych pytań – czy to w ogóle działa? Tak, i to jeszcze lepiej
niż przypuszczasz. Nie pisałbym
o tym, gdybym sam nie zwiedził
Holandii, republik nadbałtyckich
i kawałka Polski i to za cenę, na
którą stać przeciętnego studenta.
Wszystko zależy tylko i wyłącznie
od dobrego zaplanowania swojej podróży i kontaktu z innymi
członkami klubu, oczywiście z odpowiednim wyprzedzeniem. Gościli także u mnie ciekawi ludzie,
z którymi potrafiłem przegadać
całą noc – Andrey z Ukrainy, który
przejechał autostopem z Moskwy
aż do Morza Japońskiego, albo
Maria z Finlandii, która wracała
z Niemiec do domu przez wszystkie kraje basenu Morza Bałtyckiego. Poza tym prawdziwą satysfakcję dało mi to, że wszyscy ci ludzie
budowali sobie obraz mojego
kraju przez pryzmat ludzi, którzy
pomagali im tutaj w podróży.
I cieszę się, że mogli zabrać ze
sobą do domu kawałek tej polskiej gościnności, którą dostali
ode mnie.
81
wici.info | świętokrzyskie
ZPaszportem
wŚwiętokrzyskie
„Świętokrzyskie – miejsce MOCy”
– pod takim hasłem odbywa się
druga edycja wakacyjnej akcji
Samorządu Województwa Świętokrzyskiego. Jej założeniem jest
zachęcenie młodych mieszkańców regionu świętokrzyskiego do
uprawiania turystyki, poznania
województwa i jego przeszłości,
współczesnego dorobku kultury,
piękna krajobrazu i przyrody.
Urząd Marszałkowski specjalnie
dla amatorów wędrówek przygotował osiemdziesiąt tysięcy
specjalnych Paszportów, które
zawierają wykaz wybranych 24
atrakcyjnych dla turystów miejsc.
Akcja skierowana jest do młodzieży w wieku od 7 do 18 lat. Warto
skorzystać z możliwości, jakie
daje Paszport nie tylko, by poprawić swoją kondycję oraz posiąść
wiedzę na temat regionu. Pierwsze 200 osób, które potwierdzą
specjalną pieczęcią w Paszporcie
pobyt w co najmniej trzynastu
wymienionych w nim miejscach,
już od 18 sierpnia ma szansę na
cenne nagrody.
Wśród wymienionych atrakcji
znajdują się między innymi: Święty Krzyż, Pustelnia Złotego Lasu
w Rytwianach, Park Etnograficzny w Tokarni, Park Jurajski
w Bałtowie, Zamek w Chęcinach,
kieleckie Muzeum Zabawek i Zabawy, Muzeum im. Orła Białego
w Skarżysku – Kamiennej, Zamek
Krzyżtopór w Ujeździe oraz Brama
Opatowska w Sandomierzu.
Skansen w Tokarni
Park Jurajski w Bałtowie
Okolicznościowe pieczęcie można zdobywać do końca sierpnia
2008 r. Paszporty z zebranymi
potwierdzeniami należy przesyłać
pocztą lub dostarczyć osobiście
do siedziby Departamentu Promocji, Edukacji, Kultury, Sportu i Turystyki, ul. Paderewskiego
34A, III piętro, pokój 34.
Ci, którzy jeszcze nie mają Paszportu, mają szansę go odebrać w siedzibie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego, al. IX Wieków Kielc
3 (budynek C2, Biuro Obsługi
Interesanta) w godzinach 7.30
– 15.30. Szczegółowe informacje
dotyczące akcji można uzyskać
pod nr tel. 041 341 69 12.
Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach
Losowanie zwycięzców i wręczenie nagród odbędzie się we
wrześniu. Informacja o dokładnym terminie i miejscu podana
zostanie w na stronie www.sejmik.kielce.pl.
Zamek w Chęcinach
Brama Opatowska w Sandomierzu
83
wici.info | podróże
Ulicami
Lenina
Krym jest pięknym miejscem. I chyba tylko to nie było dla nas
zaskoczeniem. Wszystkie inne
informacje, które skrupulatnie
zbieraliśmy z niezliczonych źródeł
przed wyjazdem, okazały się nie
do końca zgodne z rzeczywistością.
Balaklawa
Mit pierwszy
Bilety na pociąg relacji LwówSymferopol są niedostępne na
kilka dni przed wyjazdem.
Byliśmy wystraszeni niesamowitymi opowieściami krążącymi w
Internecie o tym, jak to trudno
kupić bilet, że trzeba zapłacić,
żeby dostać się w ogóle do kasy
biletowej, że najlepiej kupić na
lewo z dopłatą, że trzeba swoje
imię i nazwisko tłumaczyć na
ukraiński. Błąkaliśmy się po dworcu we Lwowie, usiłując znaleźć
kogoś, z kim moglibyśmy się dogadać. Zaryzykowaliśmy i udało
się za pierwszym razem – pani w wybranej losowo kasie zrozumiała – nie wiemy czy angielski,
czy łamany rosyjski – najważniejsze, że dostaliśmy bilety bez
najmniejszego problemu. Chersonez Taurydzki
85
Miejscowość Sudak na wybrzeżu
Było niezwykle kolorowo i barwnie pod każdym względem.
Nie było tak ekstremalnie, jak się
zapowiadało. Polecamy każdemu!
Kilka spostrzeżeń podsumowujących:
Manifestacja komunistów przeciwko wejściu Ukrainy do Nato.
Mit drugi
Noclegi są tanie, jedzenie jest tanie, w ogóle wszystko jest tanie...
a sedesy są inne niż nasze.
Odkrywanie krymskich zabytków
rozpoczęliśmy od Bakczysaraju
– dawnej stolicy Chanatu Krymskiego. Zdecydowaliśmy się
na nocleg w polecanym przez
przewodnik hotelu - 80 hrywien
(ok. 40 zł) za dwuosobowy pokój.
I nasz preliminarz musiał ulec
zmianom. Najtańszy możliwy tu
nocleg okazał się najdroższym z naszych oczekiwań. Mit o tanim życiu runął z hukiem, kiedy
poszliśmy na targ. Ceny porównywalne do naszych, a owoce i warzywa przed sezonem – nawet droższe. Nie pozwoliliśmy
jednak, aby to zepsuło nam plany.
* niemal w każdym krymskim
mieście czy miasteczku główna
ulica nosi imię Lenina,
Plusem okazała się woda (Była! I to nawet ciepła!) i toaleta w pokoju (ubikacja była zdecydowanie
w stylu europejskim, choć nieco
bardziej brudna).
* jedzenie w Mc Donalds`ie to
jedna z droższych atrakcji,
* nie korzystajcie z taksówek – to
nie jest mit, a prawda – zdzierają
z turystów i wykorzystują ich
naiwność, nieznajomość miejsca i zwyczajów jak tylko mogą,
Mit trzeci
Jak gdzieś jest blisko to busem
się dojedzie, a bus wysadzi cię
tam, gdzie chcesz dojechać.
Do Sudaku dojechaliśmy busem.
Wysiedliśmy i osłupienie – ani
miasta, ani morza. A wisi tabliczka „Awtostanica Sudak”. Do samego miasta było jeszcze jakieś 10
km w dół. Na szczęście kursowała
„marszrutka”, czyli mały miejski
autobus. Sudak jest piękny! A leżący niedaleko Nowy Świat chyba
jeszcze piękniejszy...
* poza sezonem wybrzeża
Krymu są spokojne i ciche, ale
niestety większość atrakcji jest
niedostępna – turyści są rzadkością, więc większość pubów,
restauracji, kwater jest nieczynna,
zamknięte są też niektóre muzea,
delfinaria, a w rezerwatach nie
ma żywej duszy,
* jeżeli wszyscy mówią do Ciebie
„riebiata” nie znaczy to wcale, że
uważają Cię za dziecko – tak się
mówi nawet do „starej baby za
straganem”,
* nie dowiesz się skąd, ale tubylcy zawsze niemal od razu wiedzą,
że my „z Polszy”,
Jeden z wielu pomników Lenina
na Ukrainie. Miejscowość Alupka
* Ukraina zeuropeizowała się, i tanie są tu już tylko używki – alkohol, papierosy, no i coca-cola.
87
wici.info | podróże
Caricyno
Napodbójdzikiego
wschodu
Caricyno
Tekst i zdjęcia: Ania Wójcik
Warto poznać Moskwę, jedno
z największych miast świata.
Szczególnie dawne posiadłości
ziemskie, takie jak Kuskowo i Caricyno, rozsiane na jej peryferiach.
Dojeżdża się do nich, jak zresztą
wszędzie, metrem.
Kuskowo
Pchli targ
Krótko po przyjeździe wykorzystując słoneczną pogodę, postanawiam, zachęcona opowieściami pewnej Rosjanki, odwiedzić
Kuskowo. Z tym miejscem związana jest historia miłości syna
bardzo bogatego bojara Szeremietiewa do dziewczyny niższego
pochodzenia. Zrezygnował on
dla swej ukochanej z przywilejów
związanych z pochodzeniem i wybudował dla nich rezydencję pod
miastem, w której mogli schować
się przed komentarzami niezadowolonego dworu. Nigdy nie zezwolono im na ślub, a hrabia był
podobno wierny swojej ukochanej do końca życia. W ogrodzie do
dziś rośnie zasadzone przez nich
na znak miłości drzewo, które według legendy należy objąć i pomyśleć życzenie. Koniecznie związane z miłością. Dzięki temu można zapewnić sobie stuprocentowe
powodzenie w sprawach uczuciowych. Cóż, pewnie niedługo przekonam się, czy podziałało...
Caricyno jest zupełnie odmienne
od Kuskowa. Było letnią rezydencją Katarzyny II i czuć to na każdym kroku. Monumentalny pałac
robi na mnie ogromne wrażenie.
Biało-pomarańczowy
budynek
otacza ogromny park z różnokolorowymi, pełnymi kwiatów skwerami, od których nawet jesienią
trudno oderwać wzrok. Na dłużej
zatrzymuję się przy śpiewającej
fontannie, unoszącej się i opadającej przy dźwiękach muzyki.
wici.info | fason
Do środka udaje mi się wejść za
darmo – pokazuję moskiewską
legitymację studencką i wchodzę
jako Rosjanka. Cudzoziemcy w
Rosji, w przeciwieństwie do rosyjskich studentów, niestety muszą
zawsze słono płacić za bilety.
Ciekawym miejscem było dla
mnie coś w rodzaju pchlego targu
Izmajłowo, na którym można było
kupić wszystko: pamiątki, ikony,
używane ubrania albo zabawki.
Co ciekawe, sam wstęp do środka
jest płatny. Jest to ogromna kartonowo-drewniana budowla, która
dla mnie jest wytworem wyobraźni szalonego architekta. Kartonowe pałace stoją obok drewnianych chałupek, a w każdym z nich
znajduje się sklep z pamiątkami.
Jak dla mnie większość tego, co
można tam znaleźć to straszna
tandeta, ale przyznaję, że przy
odrobinie uporu można trafić na
coś wyjątkowego za przyzwoitą
cenę. Pod koniec zakupów trafiam
do gruzińskiej knajpy i zamawiam
ich danie narodowe - zupę charczo. Pycha! Zupa na wołowinie dołącza do moich ulubionych. Przy
wyjściu udaje mi się rzucić okiem
do wnętrza kuchni. I może lepiej,
że już przy wyjściu, bo gdybym
wcześniej zobaczyła co się tam
dzieje, pewnie nie rozgrzałabym
się zupką... Stosy mięsa porozrzucane po drewnianych blatach
w kuchni jakoś nie robią na mnie
najlepszego wrażenia.
szukamy piekna
Przy temacie knajp trudno pominąć milczeniem obyczajowość
i temperament Rosjan. Mężczyźni są bez wątpienia szarmanccy,
przy czym da się wyczuć, że według nich, kobiety do męskich
spraw nie powinny się mieszać.
A te swoje męskie sprawy często
załatwiają w sposób najprostszy
– bójką, w którą czasem potrafi
się włączyć, wzajemnie się „uspokajając”, połowa mężczyzn na Sali.
Zresztą zaraz do akcji wkracza
ochrona, której w Moskwie wszędzie pełno. Nawiasem mówiąc,
system ochrony jest bardzo rozbudowany i nawet przy wejściu
do kina znajduje się wykrywacz
metali. W Moskwie, przyzwyczajona do tego, że akurat szampana pije się przy szczególnych
okazjach, zostałam zaskoczona
zwyczajem picia go nagminnie
w pubach, przez panie oczywiście. Panowie raczej zostają przy
swoim tradycyjnym piwie. Rosyjski żigolo nigdy nie dosiądzie się
do stolika nie postawiwszy wcześniej paniom butelki szampana.
Może warto byłoby wprowadzić
ten zwyczaj też w Polsce?
wizaż i kreowanie wizerunku,
metamorfozy,
stylizacje fryzjerskie,
zabiegi kosmetyczne
i upiększające
tworzymy z pasja
wykonujemy stylizację - fryzury i makijaże tegorocznych
Miss Polonia, uczestniczymy
w sesjach zdjęciowych, teledyskach, pokazach mody...
wszystko w COCO
autoryzowanym salonie
fryzjersko - kosmetycznym
CitiPark Kielce
ul. Paderewskiego 4d/3
Telefon +413663929
Zapraszamy
Po pierwszych wrażeniach związanych z Moskwą, nie mogę już
doczekać się wyprawy do miast
„Złotego Pierścienia”, a potem do
Jarosławlia. Bardzo chcę mieć skalę porównawczą moskiewskiego
giganta i dużo mniejszych miast
i miasteczek.
www.cococlub.pl
foto: www.marcinborun.com
m
wici.info | fason
Monika
Zielinska-Kozieł
odo-blog
www.fason.wici.info
wysłał kubeusz
ndz. 22-06-2008 18:58
Hej lato, latko...
Po błyszczącej trawie,
Po pachnącej świeżo,
Chodzą panny ulubione,
Spódniczkami śnieżą.
Nie byle dziewczyny,
Panów majstrów córki!
Pochrzęstują na staniczkach
Koralików sznurki.
Dobrze, że jesteś! Zasłaniamy
oczy potężnymi okularami, włosy
kryjemy pod apaszką, odpoczywamy… Make up? No make up!
Zobaczyły chłopców,
Otoczyły mgiełką,
Nawionęło, zawoniało
Różowe mydełko.
Zapominamy o sile makijażu, korzystamy ze świeżego powiewu
wiatru i energii promieni słonecznych. Nie ma ostrych krzyczących
barw, pojawiają się jedynie
jasne, lekkie pastele, trochę jakby
leniwe i statyczne. Wszystko to
wspaniale harmonizuje ze spokojnie płynącymi wakacyjnymi
dniami.
(...)
W letnią porę zachowajmy naturalną przeźroczystość cery poprzez zastosowanie kremowych
fluidów w odcieniu chłodnego
różu i zimnego beżu, bez mocnego krycia i matowienia. Pamiętajmy - skóra chce pooddychać!
Kolory dla oczu? Zgaszone błękity, lawenda, wszelakie połączenia różu i szarości oraz jasne
barwy mięty. Odpoczywamy od
mocnych kresek, intensywnych
szminek, ciemnych brokatów.
Pracujemy tylko paletą tzw.
jednego cienia, wykończonego
mocnym podkreśleniem rzęs
(efekt sztucznych rzęs).
foto: L`oreal
trendy
Gorąco. Zdjęła płaszczyk zwiędły,
Siwy sweterk swój obciąga
I wczesne wzgórza piersi prężnych,
Dumna z nich ślicznie wyokrągla;
Od lata to już w niej wzbierało...
I gdy w czerwcowym blasku rzeki
Pluskała przebudzone ciało,
Lubiła że owocowało
Zagłaskiwała, przemieniona
Złocony atłas morelowy
lato 2008
Dopełnieniem będzie nawilżenie
ust morelowym błyszczykiem.
Włosy pozostawmy w stylu niezobowiązującym w naturalnym,
niejednorodnym odcieniu. Gładkie i proste końskie ogony,
z długą, prostą grzywką docenione będą przez wszystkich. Niech
naszym celem będzie wyrażenie
naturalnego wdzięku poprzez
ideę lekkości i naturalności.
(...)
Wszystkim życzę słońca w deszczu i deszczu w upale... I pamiętajcie o butelce wody pod pachą!
Julian Tuwim
„Kwiaty polskie” 1940-44
Przystaje warszawianka śliczna
I, przedgwiazdkowo elektryczna,
Napływem pragnień podniecona,
Klejnoty poleruje wzrokiem...
Oczy, porwane skier potokiem,
Z błyskami skaczą po kamieniach...
Rozpromieniona do olśnienia
Gwiazdeczki mroźne ma na futrze,
A rzęsy w lodowatym cukrze.
91
wici.info | fason
fotoset
93
http://www.michalkaczkowski.greentech.pl
Michał Kaczkowski
95
wici.info | sprawdzone smaki
tekst: Frog
Pojawia się na początku czerwca,
jej aromat kojarzy się z beztroską
i dzieciństwem - truskawka. To jedne z najsmaczniejszych
owoców, a zarazem wspaniała
zapowiedź lata. Potem już zaczyna się owocowy raj – poziomki,
jagody, czereśnie, porzeczki,
agrest, aronia, borówka, jeżyna,
jabłka, gruszki, wiśnie, śliwki.
Z truskawek możemy przygotowywać pysze kompoty, galaretki,
sorbety, koktajle, sałatki, dżemy,
marmolady. Ja proponuję przede
wszystkim jeść je na świeżo. Można też przyrządzić z nich pyszny
koktajl. Truskawki miksujemy
z dodatkiem cukru, dodajemy
śmietanę, zsiadłe mleko lub kefir
i gotowe. Polecam również naleśniki owocowe. Przepis na ciasto
już podawałam – Nr 18 Wici.info
lub na naszej stronie w dziale
kulinaria. Smarujemy je cienką
warstwą twarożku, który robimy z sera, śmietany i koniecznie
dodajemy cukier waniliowy. Na to układamy truskawki pokrojone w ósemki, zawijamy, a całość
dekorujemy bitą śmietaną i truskawkami. Można oprószyć startą
czekoladą. Pycha!
Czarna porzeczka zawiera 3-4
razy więcej witaminy C niż cytryna z importu, zawiera także
bardzo dużo wapnia, działa
regenerująco na naczynia włosowate, zapobiega przeziębieniom,
reumatyzmowi i zawałom. Porzeczka czarna redukuje niektóre
dolegliwości związane z ciążą,
pozytywnie wpływa na laktację
matek karmiących. Natomiast sok
zrobiony z czerwonej porzeczki
wpływa pobudzająco na apetyt
i trawienie oraz orzeźwia przy
gorączce.
Niestety, mimo wszystkich zalet
porzeczek czerwonych, białych i czarnych, nie mają one zbyt
dużego grona fanów. Apeluję
zatem - dowartościujmy porzeczki i jedzmy ich więcej!
Polecam konfiturę porzeczkową.
Składniki:
1 kg porzeczek (mieszanina porzeczki czerwonej, czarnej i białej)
1 kg cukru żelującego
Opłukane i wyszypułkowane
porzeczki wymieszać w garze
z cukrem, odstawić na około 4
godziny. Po odstaniu ustawić gar
na silnym ogniu i doprowadzić
do wrzenia, zmniejszyć płomień
i gotować jeszcze około 4 min.
ciągle mieszając. Gorącą konfiturę przelać do wyparzonych słoików, szczelnie zakręcić, odwrócić
słoje do góry dnem i odstawić do
wystudzenia.
Czereśnie są owocami niskokalorycznymi, dlatego owoc ten
jest często stosowany przy wielu
dietach odchudzających, ale
również przy chorobach serca,
nerek i reumatyzmie. Czereśnie
zawierają około 80% wody, ale za
to pozostałe 20% to bogactwo
wielu cennych składników: łatwo
przyswajalne węglowodany,
głównie cukry, potas oraz wiele
innych związków mineralnych i witamin. Francuzi twierdzą, są to
owoce „dla kokietek”, gdyż mają
właściwości antytoksyczne, odtruwające, a tym samym działają
upiększająco na skórę.
Polecam przygotowanie naturalnego soku, który może nas
wzmacniać w chwilach przepracowania.
Składniki:
1 kg drylowanych czereśni
2 opakowania cukru waniliowego
½ szklanki wody
Czereśnie zmiksować w sokowirówce. Do 1/2 szklanki letniej
wody wsypać oba opakowania
cukru waniliowego, dokładnie
wymieszać, by cukier się rozpuścił. Uzyskany sok z czereśni
przecedzić przez sito, wlać wodę
z rozpuszczonym cukrem, zamieszać. Sok czereśniowy można
wypić od razu lub przelać do wyprażonych słoi, szczelnie zamknąć
i pasteryzować przez 15 minut.
Jabłka są owocami niskokalorycznymi, ale najcenniejsze w
jabłku jest to, że zawiera ponad
dwadzieścia różnego rodzaju
składników mineralnych i witamin. Niewątpliwie największym
dobrodziejstwem dla organizmu
jest błonnik w postaci pektyn.
Mówiąc obrazowo, działają one
jak miotła i wymiatają toksyny z naszego układu pokarmowe-
go, regulują florę bakteryjną,
neutralizują substancje toksyczne, pomagają obniżyć poziom
„złego” cholesterolu. Jabłko
uważane jest za wielkiego przyjaciela serca, ponieważ działa
wzmacniająco na jego mięsień.
Jedzenie jabłek zapobiega także
wielu chorobom: nadciśnieniu
tętniczemu, nowotworom jelita
grubego, miażdżycy i sklerozie.
Rajski owoc „myje zęby” i jeżeli
nie mamy możliwości umycia ich
w danej chwili, zjedzmy wtedy
jabłko, a pektyny na pewno nie
dopuszczą do rozwoju bakterii
w jamie ustnej. O jabłku można
by napisać wielotomowe dzieło,
ale ja polecę Wam szybkie ciasto
z jabłkami, które można zastąpić
każdym innym owocem o którym
powyżej pisałam.
Składniki:
2 szklanki maki pszennej
½ szklanki mąki ziemniaczanej
6 jajek
1,5 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
kostka margaryny
½ kg jabłek cynamon do smaku
cukier puder
Jajka utrzeć z cukrem, dodać obie
mąki i proszek do pieczenia i ponownie wymiksować. Na koniec
dodać rozpuszczoną i ostudzoną
margarynę i dokładnie połączyć.
Wylać do średniej blachy wyłożonej papierem do pieczenia.
Obrane jabłka pokroić w ósemki,
włożyć do ciasta i oprószyć cynamonem. Piec około 45 min.
w temp. 180 st. Pamiętajcie, by
sprawdzić za pomocą drewnianej
wykałaczki, czy ciasto jest upieczone w środku. Jeżeli po wbiciu
patyczka w ciasto stwierdzimy,
że jest on mokry, należy dopiec
ciasto jeszcze przez parę minut.
Ostudzone posypać cukrem
pudrem.
Podsumowując - jedno jest
pewne – należy jeść wszystkie
te rajskie dary póki są świeże i
pachnące. Taka bomba witaminowa, jaką dzięki temu zyskamy,
na pewno będzie nas chronić w
jesienne i zimowe dni.
Zapraszam zatem do owocowego raju.
97
+IELCZANIEZALBUMÐWRODZINNYCH
7YJ–TKOWYALBUMJUœWSPRZEDAœY
8ZEBXOJDUXPv+FEOPžŗwVM+BOB1BX’B**OS,JFMDFE[JB’TQS[FEBƒZUFM
JOGPMJOJBXXXKFEOPTDDPNQM
notes
czasopismo bezpłatne

Podobne dokumenty