W numerze :

Komentarze

Transkrypt

W numerze :
W numerze:
- Polibuda z dystansu - Architektura Plakatu - Beskid Niski 2005
- Recenzje filmów: ”Głową w mur”, ”Mechanik”, ”Hitch”
ISSN 1732-93002
11.04.2005
dwutygodnik informacyjno-kulturalny Studentów Politechniki Warszawskiej
numer
17
Wstępniak
Słowa są nieadekwatne...
Karaimi – mniejszości narodowe
Michał studiuje na Politechnice. Jak każdy inny student zmaga się z rzeczywistością
Uczelni. Jest jednak coś, co go wyróżnia i o tym
chcę Wam opowiedzieć. Michał jest Karaimem. Zapewne dla większości z Was to określenie brzmi obco, co z resztą nie jest dla mnie
żadnym zaskoczeniem. Karaimi (nie mylić
z Karaibami – mieszkańcami Karaibów), to
najmniejsza uznana przez władze państwowe
mniejszość etniczna w Polsce. Ich status reguluje całkiem niedawno powstała ustawa.
Pora przytoczyć pewne liczby, które dadzą Wam pojęcie o opisywanej wspólnocie.
Otóż w Narodowym Spisie Powszechnym z
2002 r. swoją Karaimskość zadeklarowały 43
osoby. Zgodnie zaś z tym, co powiedział mi
Michał, Karaimów jest w Polsce około 200. W
samej Warszawie osób przynależących do tej
wspólnoty jest około 40.
Dla mnie najważniejsze jest pytanie o to,
co oznacza „być Karaimem”. Oczywiście zapytałam o to Michała. Usłyszałam, że przede
wszystkim czuje się on Polakiem i to stanowi
główny element jego tożsamości. Przynależność zaś do mniejszości jest dla niego czymś,
co ujawnia się tylko w pewnych szczególnych
momentach życia, w związku z pewnymi religijnymi uroczystościami, spotkaniami z członkami wspólnoty. Michał nie potrafi mówić po
karaimsku, co dla pokolenia jego rodziców
i jego jest normalne i powszechne. Dziadek Michała zna karaimski, ale w codziennej mowie
go nie używa. Poza tym Michał uczestniczy
kilka razy w roku w religijnych uroczystościach
karaimskich, ale generalnie można powiedzieć, że jego religijność jest na codzień niejako
pusta i martwa. Michał wierzy w Boga, ale nie
modli się, nie przeżywa specjalnie świąt kara-
imskich. W Warszawie nie ma kienesy (odpowiednik naszego kościoła), ale odniosłam
wrażenie, że nawet gdyby była, Michał nie wstępowałby tam zbyt często. Słowem religia jest dla
niego bardziej elementem kultury niż praktykowaną wiarą. Michał, jak chyba większość
jego współziomków, nie pości, kiedy tak nakazuje jego religia, nie jest obrzezany, co także się z
nią wiąże. Jego mama ubiera choinkę na Boże
Narodzenie, choć Karaimi nie uznają narodzin
Chrystusa. Tak więc bycie Karaimem oznacza
dla niego raczej pielęgnowanie dawnej tradycji.
Michała wiąże z jego karaimskimi korzeniami sentyment, który jednak na codzień nie ma
większego znaczenia i nie znajduje wyrazu.
Przedstawiłam Wam Michała jako Karaima, a teraz kilka ciekawostek o wspólnocie:
+ Karaimi uznają kalendarz księżycowy.
+ Największe skupiska Karaimów w Europie Środkowo-Wschodniej znajdują się w Łucku, Trokach, Haliczu.
+ Obecnie Karaimi mieszkający na Litwie
i w Polce mają tylko jednego kapłana, który
przewodzi tym wspólnotom podczas uroczystości.
+ W świątyni kobiety zajmują specjalnie
wydzielone dla nich miejsce.
+ Podstawą religii karaimskiej jest Pięcioksiąg.
AsiaT
FUSION & SMOOTH FESTIVAL
18.04.2005 godz. 19:00 Warszawa, Sala Kongresowa;
Galę w Sali Kongresowej (18.04) uświetni m.in:
Trębacz Till Bronner, który po nagraniu „Midnight” wraz z gwiazdami m.in. Michealem Breckerem, Dennisem Chambersem, Anthonym Jacksoaureoli zdobył status
europejskiej gwiazdy jazzu, koncertował w Carnegie Hall, a krytycy zgodnie przewidywali karierę dla jego „eleganckiego, sex-jazzowego, smooth jazzowego brzmienia”.
Larry Coryell, który tworzył akustyczne duety m.in. z Jonem Scofieldem,
zagra w zespole z kultowym basistą Markiem Eganem oraz perkusistą (z zespołów
Pata Metheny) Dannym Gottliebem.
A także gitarzysta John Abercrombie, perkusista Billy Cobham, duński
kontrabasista Mads Vinding, francuski
skrzypek Didier Lockwood.
To będzie ‘miękka’ jazzowa
uczta.
kultura
„Głową w mur”
Zdobywca nagrody ZŁOTEGO NIEDŹWIEDZIA I STATUETKI NAJLEPSZEGO FILMU
EUROPEJSKIEGO 2004 roku. Turecko-niemiecki film, którego zdecydowanie nie da się od
razu zapomnieć, idealny dla ludzi kochających
ambitne kino. Dynamicznie opowiedziana
historia miłości i poszukiwania własnego ja
przez dwie całkowicie odmienne osoby: Sibel
(Sibel Kekilli) i Cahit’a (Birol Unel), których
wspólną cechą jest jedynie tureckie pochodzenie. Los chciał, że spotkali się w szpitalu
psychiatrycznym i tam właśnie zaczęła się
wspólna historia zbuntowanej dwudziestolatki
wychowywanej w rygorystycznej, muzułmańskiej rodzinie z czterdziestoletnim narkomanem i alkoholikiem niepotrafiącym odnaleźć
się po utracie ukochanej kobiety. Początkowo
fikcyjnie wspólne życie zmienia dwójkę bohaterów. Z osób zupełnie sobie obojętnych i obcych, przeradzają się w parę kochanków, których związek wcale nie będzie szczęśliwy.....
Głęboka, dojrzała, niesamowicie realistyczna,
namiętna, pełna seksu, przemocy, narkotyków
i alkoholu opowieść dająca do myślenia. Przy
tym ciekawe połączenie filmu fabularnego
z sielankową pieśnią turecką o miłości wykonywaną przez tradycyjny zespół muzyczny.
Myślę, że jest to obraz ruchomy, koło którego
nie da się przejść obojętnie. „Głową w mur” to
dzieło, które naprawdę warto zobaczyć.
Gochus
„Mechanik”
Świeżutki film Brada Andersona, reżysera
kompletnie mi obcego (ponoć jakiś jego serial
na TVN7 leci). Tym większe moje zaskoczenie, ba!, zdumienie wręcz, czemu o tym gościu
nie słyszałem wcześniej.
„Mechanik”, z tytułowym Christianem
Bale (chyba przedstawiać nie muszę?), opowiada dziwaczną nieco historię pracownika
fabryki, który od roku nie zmrużył oka na 5
minut. Główny bohater cierpi na niespotykaną
chroniczną bezsenność. Skrajne wycieńczenie
organizmu, tak fizyczne jak i psychiczne, doprowadza Trevora Reznika (swojsko brzmiące
nazwisko;) na skraj załamania nerwowego.
Reznik zaczyna mieć ostre haluny (a może tylko tak się mu zdaje?), widzi postacie, których
inni nie dostrzegają (a może to spisek?), bez
przerwy odczuwa napięcie, oczekuje czegoś
złego. W końcu popada w stan, w którym nie
potrafi odseparować jawy od snu.
Film jest ostro kopnięty, Reznik przypomina rozgorączkowanego Raskolnikowa przemierzającego Zagubioną Autostradę Lincha.
Ale to, co mnie najbardziej uderzyło, to sama
kreacja Bale’a. Być może pamiętacie go jako
młodego, wysportowanego yuppie z „American Psycho” albo umięśnionego futurystycznego stróża prawa w „Equilibrium”. Tutaj gra
pracoholika z rzadko spotykaną niedowagą.
Bale w tym filmie waży poniżej 60 kilo, normalnie dieta Kwaśniewskiego wysiada. Widać
każde żeberko, każdy pojedynczy krąg na jego
plecach. Jeszcze ta charakteryzacja – podkrążone oczy, zapadnięte policzki – Reznik wygląda jak żywy trup. Nie wiem, jakie wynagrodzenie aktor otrzymał za tę rolę, ale musiała
to być pokaźna suma. Nie da się tego oddać
słowami, to trzeba zobaczyć samemu. Poza
samą rolą głównego bohatera, zachwyca fabuła. Lubię takie wykręcone filmy, w których tak
naprawdę wszystko (a może wcale nie wszystko?) wyjaśnia się pod koniec. Jeśli Ty też takie
lubisz, musisz „Mechanika” obejrzeć.
Ślimak
„Hitch”
Nie poświęcę filmowi wielu słów, gdyż nie
ma takiej potrzeby. Typowy, amerykański wątek: doradztwo w relacjach damsko-męskich,
główny bohater (doradca) sam nie angażujący
się w poważne związki. W skrócie: perypetie
z kobitkami, niedopowiedzenia i ostatecznie pomyślne zakończenie. Banalna, nierealistyczna, już nieraz widziana, ale… powiem
szczerze – wyjątkowo przyjemna produkcja.
Może przyczyniła się do tego lekkość reżyser-
skiej ręki, może niezwykle swobodna gra Willa
Smith’a. A na pewno rozbudowane i błyskotliwe dialogi, które wynoszą film o trzy klasy wyżej od jemu podobnych. „Hitch” to komedia
do obejrzenia, gdy dobry jak i zły nastrój, we
dwójkę jak również ze znajomymi. Idealna do
oderwania się od codziennych, studenckich
trosk :). Gorąco polecam.
A.F.
kultura
+sport +aktualności
Tenis Ziemny
W dniach od 15 do 17 kwietnia odbywać się
będą finały Akademickich Mistrzostw Warszawy w Tenisie Ziemnym. Kibiców zapraszamy
do Parku Skaryszewskiego na korty Tenis Club
AZS. Szczegóły: www.azs.waw.pl
Hallgrímur Helgason “101 Reykjavik”
Jeśli przebrniecie przez tą książkę to na
pewno stwierdzicie, że warto było. Czyta się ją
trudno, zagęszczenie myśli głównego bohatera
jest prawie nie do przebrnięcia, marazm pomieszany z absurdem i groteską dzisiejszego
świata – tworzy to niesamowicie zwartą prozę,
Judo
gdzie trzeba przeciskać się przez każde słowo.
W niedzielę 17 kwietnia w Warszawie odbędą Genialna współczesna literatura wymagająca
się Mistrzostwa Polski Szkół wyższych w Judo od czytelnika czegoś więcej niż przeskakikobiet, a także Eliminacje strefy B MPSzW wanie z wyrazu na wyraz. Pewnie większość
skojarzy tytuł z filmem Baltasara Kormákura
mężczyzn. Serdecznie zapraszamy.
pokazanym na Międzynarodowym WarszawSiatkówka
skim Festiwalu Filmowym w Warszawie
Między 22 a 24 kwietnia odbędzie się Puchar w 2000 r., gdzie otrzymał nagrodę publicznoAZS Mazowsze w Piłce Siatkowej. Miejsce: ści. Jednak książka jest zdecydowanie lepsza.
W „101 Reykjavik” poznajemy 33-letniego,
ul. Kartezjusza 1, w hali WAT.
bezrobotnego Hlynur Björna, który w rzeczy
samej jest bardzo zajętym człowiekiem. Bo
Karate
przecież imprezy nie mające końca z wódką
W dniach 22-23 kwietnia odbędą się Akade- lejącą się z butelek bez dna i spidem, któmickie Mistrzostwa Polski w Karate Tradycyj- ry zawsze się znajdzie są bardzo męczące,
nym w Zamościu.
Ciut psychologii
23 kwietnia – prawdziwa gratka dla fanów
„sportu od podszewki”. W Gmachu Psychologii UW przy ul. Stawki odbędzie się konferencja „Psychologia Sportu”.
Marta R.
„Mistrzostwo Krystiana Lupy
uwidacznia się w całej alchemii
teatralnej.” {Vanguardia}
14 kwietnia w ramach akcji A(u/k)torzy
czytają – prezentowana będzie książka Thomasa Bernarda „Wymazywanie”. Wstęp
wolny, dla uczestników zniżki na 7-godzinne „Wymazywanie” Lupy 16, 17 kwietnia.
Przedstawienie gościło w Bonn, Barcelonie
i Paryżu, a w Belgradzie zdobyło Grand Prix
publiczności. Sam Lupa rozpoczął przygodę
z twórczością Bernard’a od sztuk “Immanuel
Kant” w Teatrze Polskim we Wrocławiu (1996),
“Ritter, Dene, Voss” w krakowskim Teatrze
Starym (1997). Polecamy.
Program CEL: INŻYNIER
stworzony przez Stowarzyszenie
Studentów BEST to pomoc studentom
w odnalezieniu się na rynku pracy.
Stowarzyszenie Studentów BEST Warszawa zaprasza wszystkich zainteresowanych na
Spotkania z Pracodawcą.
Najbliższe spotkania:
13.04.2005 spotkanie z Polkomtel S.A.
18.04.2005 spotkanie z Polska Telefonia
Cyfrowa Sp. z o. o.
20.04.2005 spotkanie z Budimex S.A.
Więcej na: www.BEST.pw.edu.pl/spotkania,
www.targipracy.org.pl oraz bestoferta.pl.
szczególnie dla naszego głównego bohatera
zmęczonego życiem.
Wstawanie w południe i zaczynanie dnia
od oglądania pornoli
również jest nie lada
wyczynem. I pewnie
byłoby tak zawsze,
gdyby pewnego dnia
nie wprowadziła się Lola – dziewczyna matki
o gorącym temperamencie. Istnienie mikrokosmosu Hlynura, tak pieczołowicie budowanego od 33 lat, stanęło pod znakiem zapytania.
Pod koniec książki został umieszczony
cennik wszystkich kobiet pojawiających się
w życiu bohatera. I tak na samym szczycie znalazła się Pamela Anderson, a brązowy medal
przypadł Marii Dziewicy :). Gorąco polecam.
Joplinek
„Turandot”
Dyrygent – Jacek Kaspszyk
Inscenizacja i reżyseria – Marek Weiss-Grzesiński
Inscenizacja i scenografia – Andrzej Kreutz Majewski
Przygotowanie chóru – Bogdan Gola
Ruch sceniczny – Emil Wesołowski
Obsada:
Lada Biriucov (Turandot), Ignacio Encinas (Calaf), Joanna Kozłowska (Liů), Bogdan Paprocki
(Altoum), Rafał Siwek (Timur), Artur Ruciński
(Ping), Ryszard Wróblewski (Pong), Krzysztof
Szmyt (Pang), Piotr Nowacki (Mandaryn);
Chór, tancerze i Orkiestra Teatru Wielkiego Opery Narodowej
Chór Dziecięcy Alla Polacca
”Turandot” jest dramatem lirycznym
w trzech aktach, pokazywanym w oryginalnej
wersji językowej z polskimi napisami. Opowiada historię okrutnej chińskiej księżniczki
Turandot, która poprzysięgła nigdy nie oddać
się mężczyźnie. Aby uchronić się przed zamążpójściem każdemu kandydatowi do jej ręki zadaje 3 arcytrudne zagadki. Karą za udzielenie
błędnej odpowiedzi jest śmierć. Wielu śmiałków próbowało rozwikłać tajemnice Turandot,
lecz wszystkie ich próby kończyły się w ten
sam sposób – natychmiastowym ścięciem.
Turandot jednak traci na pewności siebie, gdy
próbę podejmuje nikomu nieznany młodzieniec – Kalaf, cechujący się niezwykłym uporem i wytrwałością w dążeniu do celu.
”Turandot” uważana jest przez krytyków
za najwspanialszą partyturę Giacomo Puc-
ciniego, operę jego życia, utwór niezwykły.
Różni się nieco od jego wcześniejszych dokonań, mimo zachowania tak charakterystycznej
u Pucciniego melodyjności partii solowych.
Harmonika jest znacznie bardziej wyszukana.
Kompozytor umiejętnie konstruuje wrażenie
egzotyki poprzez budowanie melodii charakterystycznej dla ludów Wschodu oraz przez
wprowadzenie bogatego zespołu instrumentów perkusyjnych, zgodnie z duchem muzyki
chińskiej, zaś gdy nad całością czuwa tak znamienity dyrygent jak Jacek Kasprzyk, możemy
być pewni profesjonalizmu i maestrii. Warto
też zwrócić uwagę na częste sceny zbiorowe
i wielką rolę chóru, których połączenie tworzy wspaniały i niezapomniany efekt. Spektakl ten spotkał się ze znakomitym przyjęciem
zarówno krytyki, jak i publiczności, mnie również bardzo przypadł do gustu. Utrzymuje się
w repertuarze Teatru Wielkiego od grudnia
1984 r., a więc na pewno nie wolno mu zarzucić braku zgodności z duchem czasu.
Utwór gloryfikuje wartości ponadczasowe i,
czego jestem pewien, długo będzie gościł na
deskach Teatru. Wam jednak, drodzy czytelnicy, gorąco polecam udać się nań jak najszybciej, gdyż opera jest tego warta. Podejrzewam,
że znamienita większość studentów naszej
zacnej uczelni nieczęsto ma okazję ujrzeć tak
wspaniały spektakl muzyczny na własne oczy.
Jeśli cenicie sobie rzadkie doznania muzyczne jak i perfekcyjną grę aktorską, nie wahajcie się dłużej, wybierzcie się na „Turandot”.
Gorąco polecam.
Ślimak
kultura
Architektura plakatu
Robi się cieplej i coraz milej nam się
gdzieś wybrać. Często zastanawiamy się gdzie
pójść, żeby nie powielać wciąż tego samego
schematu, tylko przeżyć coś nowego, coś co
zapamiętamy. Mam dla Was wyborną propozycję: Muzeum Plakatu!
Mieści się ono tuż obok pałacu w Wilanowie. To bardzo duży plus, ponieważ po obejrzeniu wystawy można skorzystać z pozostałych
uroków tego miejsca. A to po prostu cudowny zakątek do wypoczynku: wszędzie drzewa,
romantyczne ławeczki, słychać śpiew ptaków
(ach!), a w dodatku do pałacu przylega piękny
park, w stylu francuskim, w którym można –
za drobną opłatą – pospacerować. Dodatkową
zaletą jest łatwy dojazd z pod naszej kochanej
Uczelni, autobusem 519.
Muzeum Plakatu jest niezwykłe. Jest to
bowiem pierwsze muzeum na świecie poświęcone sztuce plakatu. Zostało uroczyście otwarte w roku 1968 jako oddział Muzeum Narodowego w Warszawie i od tamtego czasu ciągle
powiększa swoje zbiory. Obecnie posiada jedną z największych i najpełniejszych kolekcji
plakatu artystycznego na świecie, stanowiącą
57 000 tytułów plakatów od końca XIX wieku,
aż do dziś.
Jeśli interesujesz się grafiką, to miejsce możesz odwiedzać często i na pewno zawsze będziesz
zadowolony! Teraz jednak wystawa prezentowana w Muzeum Plakatu powinna przyciągnąć
wszystkich studentów Politechniki, bez względu
na ich zainteresowania. Zwłaszcza studentów
Wydziału Architektury. Jest to bowiem ekspozycja „Architektura plakatu. Graficy – architekci
z kręgu Politechniki Warszawskiej”, która prezentuje ponad 180 plakatów autorstwa sławnych ar-
chitektów i grafików z naszej Uczelni!!!
Jak to się stało, że architekci, studenci Politechniki Warszawskiej, stali się wybitnymi
artystami, twórcami plakatów, które przeszły
do historii?
Wydział Architektury PW był na przełomie
XIX i XX wieku jedną z bardziej nowoczesnych
uczelni. Słynął przede wszystkim z programu nauczania, który wyróżniał się tym, iż nie ograniczał
się do kształcenia architektów-konstruktorów.
Dzięki praktycznym zajęciom, które dorównywały poziomowi ASP, oraz otwarciu środowiska
PW na sztukę współczesną, wielu studentów zostało w rezultacie wybitnymi grafikami.
Na wystawie, o której mowa, pokazane
są prace z lat 1915-1939, stworzone przez studentów i absolwentów Wydziału Architektury
PW. Są tu m.in. plakaty Stanisława Brukarskiego, Tadeusza Gronowskiego i Wilhelma Henneberga – jednych z pierwszych studentów
Politechniki Warszawskiej, otwartej w 1915
roku. Na ekspozycję składają się także fotografie prac z innych dziedzin sztuki użytkowej
reprodukowane ze zdjęć przechowywanych
przez Muzeum Politechniki Warszawskiej. Są
to m.in. projekty architektoniczne, dekoracje
witryn sklepowych, wystrój wnętrz i rysunki
ul. Mokotowska 13
www.wspolczesny.pl Kasa: tel. 825 59 79
Rezerwacja w Internecie: www.bileteria.pl
Czarowna noc, Męczeństwo Piotra Ohey’a – 12.IV., 13.IV., 20.IV.,
21.IV., 22.IV., godz. 19:00
Namiętna kobieta – 28.IV. godz. 19:15
Nieznajoma z Sekwany – 23.IV., 24.IV., godz 19:00
Transfer – 14.IV., 15.IV., 16.IV., 17.IV.,26.IV., 27.IV., godz. 19:00
PKiN, plac Defilad 1
www.teatrdramatyczny.pl Rezerwacja i kasa: tel. 656-68-44
Rezerwacja w Internecie: www.ebilet.pl
Duża scena:
12.IV. wt. 19:00 i 13.IV. śr. 19:00 Samobójca
prasowe.
Prezentowane prace wyróżniają się precyzyjnym rysunkiem, oszczędnością środków
i prostą symboliką, typową dla projektów architektonicznych. Dotyczą m.in. wydarzeń kulturalnych, historii, urbanistyki i techniki. Są to
także reklamy produktów i usług, czy też rysunki
na opakowania czekoladek.
Najwięcej plakatów na wystawie jest autorstwa Tadeusza Gronowskiego, „mistrza syntezy
i humoru, chętnie odwołującego się do stylu art
déco”. Tworzył on projekty reklamowe dla wielu
firm, m.in. opracował firmowy znak LOT używany do dnia dzisiejszego.
„Plakaty przemawiały zwięźle, nie były
przegadane. Wykazywały niezwykłą inwencję i pomysłowość ich twórców, którzy śmiało
korzystali z różnorodności form i umieli bryły
rozłożyć na płaszczyźnie tak, by nie traciły swej
przestrzenności. Może stosowali zbyt wystudiowany rysunek, ale w większości ich plakaty nie
były bezosobowe, posiadały wspaniały poetycki
charakter”, napisała Pani Dorota Parszewska
w katalogu z wystawy.
Wystawę polecam bardzo gorąco! W dzisiejszych czasach nie widzimy już na ulicy takich plakatów. Miło pomyśleć, że kiedyś było
inaczej, że kiedyś plakaty malowane były ręcznie
i stanowiły dzieła sztuki. Większość wystawionych dzieł jest zabawna, przez swoją dosadność,
prostotę i zabawne hasła. Wizyta w Muzeum
jest więc wizytą bardzo przyjemną i poprawiającą humor :-). Ekspozycja będzie czynna do
19 czerwca, ale lepiej nie ryzykować, że się o tej
wystawie zapomni i pójść już teraz.
16.IV. czw. 15:00 i 17.IV. pt. 15:00 Wymazywanie – całość
23.IV. sob. 15:00 i 24.IV. niedz. 15:00 Niedokończony utwór na aktora wg Mewy Czechowa / Ysmina Reza Sztuka Hiszpańska – całość
Scena im. Heleny Mikołajskiej:
13.IV. śr. 19:30 , 14.IV. czw. 19:30 i 15.IV. pt. 19:30 Gry i Zabawy
19.IV. 19:30, 20.IV. 19:30 i 21.IV. 19:30 Królowa Piękności z Leenane
26.IV. 19:30 Pamiętnik
Plac Teatralny 1, 00-950 Warszawa
www.teatrwielki.pl Kasy: tel. 826 32 88, 692 02 10,
rezerwacja: 826 50 19, 692 02 08
Rezerwacja w Internecie: www.ebilet.pl
Sala Moniuszki:
14.IV. czw. 19:00 Koncert dyplomowy Ogólnokształcącej Szkoły
Baletowej im. R. Turczynowicza
17.IV. pt. 19:00 Grek Zorba – Mikis Theodorakis (balet)
24.IV. ndz. 19:00 i 26.IV. wt. 19:00 Aida – Giuseppe Verdi (premiera)
Sala Młynarskiego:
23.IV. sob. 19:15 Tylko Raz w Życiu – Dmitrij Szostakowicz (balet)
Studencie poznaj dzieła absolwentów Twej
Uczelni!
Muzeum Plakatu:
Czynne codziennie 10-16; bilet ulgowy 5zł; w poniedziałki od 12 do 15.30 wstęp
wolny; Tadeusz Gronowski „Wielka Zabawa
Kostiumowa” 1917; Jan Mucharski „Minęły
czasy prababek” 1932; Tadeusz Gronowski
„Radion sam pierze” 1926.
Monika
sonda
Politechnika – to brzmi dumnie – z takim
przekonaniem wkroczyłem w zasnute nieco
mury tej szczycącej się wspaniałą tradycja
i osiągnięciami warszawskiej uczelni. Jednak
relatywnie niski stopień technicyzacji mojego
umysłu, co po szkole artystycznej nie jest raczej ewenementem, zrazu został wystawiony
na krzyżowy ogień pochodnych, logarytmów
i całek. Trajektorie pocisków, które przeszyły
moje cenne wnętrzności, opisywały równania matematyczno-fizyczne, najpewniej różniczkowe i to wysokiego rzędu, dokładnie nie
pamiętam, bo chwilowo zatraciłem percepcję.
I dość często musiałem zadawać sobie egzystencjalne pytanie: „jak zachwyca, kiedy nie
zachwyca?” Zanim doszedłem do ostatecznego ładu z tym wewnętrznym mikrokosmosem,
musiałem swój umysł zróżniczkować, a potem
scałkować. Narodzony w ten sposób nowy
człowiek, zapewniam, potrafi widzieć o jeden
wymiar więcej. Może to nie jest zbyt skromne
wyznanie, ale niech Wam się stanie za dość, bo
daru tego teraz Wam użyczam, używajcie go
do woli!
Tym razem jednak sam postanowiłem
popatrzeć cudzym okiem i o zdanie o Politechnice, i jej studentach parę pytań natury
egzystencjalnej zadałem innym. Oczywiście
nie każdy potrafi zdobyć się na dystans potrzebny do widzenia własnego podwórka
z pewnej perspektywy, czasem tez nie chce lub
wcale takiej potrzeby nie czuje, ale są wśród
nas ludzie, którzy taki odbiór rzeczywistości
posiadają niemal z założenia. Mam na myśli
studentów z szerokiego Świata goszczących
u nas na wymianach. Postanowiłem do nich
dotrzeć, a udało się to w Studium Języków
Obcych, gdzie kolektywnie zgłębiają tajniki naszej mowy ojczystej. Ich spostrzeżenia
przeczytacie poniżej, weźcie je pod rozwagę,
ponieważ w ich oczach zobaczycie przecież
samych siebie.
Co było dla Ciebie największym zaskoczeniem po przyjeździe na Politechnikę?
1. Że studenci uczą się głównie w domu, że
jest mało obcokrajowców, że nie ma rowerów
Komiks
Słowem wstępu… dział poświęcony
komiksom będzie i już (na razie skromnie)!
Komiks obok książki czy też filmu jest
środkiem przekazu dobrze (lub czasem nie)
napisanego scenariusza, jednak w miejscu klatek czy też stron zapełnionych tekstem posiada ilustracje. Te z kolei powinny odwzorowywać, co scenarzysta chciał przekazać. Ideałem
wydaję się być komiks o dobrej fabule ubarwionej świetnymi obrazkami, którym w takim
przypadku można się cieszyć podwójnie. Jednak czasem zdarza się tak, że pierwszorzędne
obrazki nie wnoszą żadnej treści i odwrotnie
dobry tekst ukryty jest gdzieś między bazgrołami.
Na szczęście ,,The Hellblazer” nie jest
Polibuda z dystansu
(przynajmniej na wydziale IŚ)/ 2. Brak ścisłych
procedur, programów i organizacji, jest zupełnie łatwo chodzić na Politechnikę/ 3. Dobry
poziom edukacji, nauka pracy na komputerze/
4. Studia są bardzo ciężkie, szczególnie matematyka/ 5. Największym zaskoczeniem będzie,
jak ukończę tu swoje studia/ 6 .Wysoki poziom
matematyki/ 7. Wielu polskich studentów robiących angielski program na wydziale EiTI/
8. Stare budynki i atmosfera była dla mnie zbyt
smutna/ 9.Nic nie było zaskoczeniem.
Co podoba Ci się na Politechnice?
1. Biblioteka Główna jest najfajniejsza na świecie, automaty do kawy, widok z 9 piętra wydziału IŚ/ 2. Wolność i elastyczność, jaką mają
wykładowcy/ 3. Otwarci wykładowcy/ 4.
Sposób nauczania/ 5. Studenci są pomocni dla
obcokrajowców/ 6. Większość wykładowców
jest dla nas dobra/ 7. Najbardziej lekcje polskiego/ 8. Mili studenci, dużo pomagają/ 9.
Architektura Gmachu Głównego.
Co byś zmienił/a na Politechnice?
1. Brak współpracy PW z UW to problem,
więcej imprez, trzeba otworzyć bar mleczny na
wydziale/ 2. Lepsza znajomość angielskiego
w dziekanacie i innych biurach na PW ułatwiłaby życie obcokrajowcom/ 3. Sale i materiały
wykładowe w kilku przypadkach wymagają
„remontu”/ 4. Stosunek do obcokrajowców/ 5.
System nauczania powinien się zmienić, egzaminy są za ciężkie/ 6. Przepisy dla studentów/
7. Sposób nauczania niektórych przedmiotów,
czasem trudno jest zrozumieć wykładowców,
powinny być też jakieś kluby dla obcokrajowców/ 8. Nic/ 9. Akademiki
Czy jest coś takiego, co jest na twojej
uczelni, czego nie ma na Politechnice, a powinno być?
1. Wolny dostęp do internetu 24h/dobę, bezpłatne drukowanie, nauka żonglerki na wf/ 2.
Więcej praktyk w prywatnych firmach/ 3. -/
4. Tak, mój przyjaciel, który ze mną studiuje/
5. Wiecej obozów, wyjazdów zagranicznych/
6. To jest moja pierwsza uczelnia/ 7. PW to
moja pierwsza uczelnia/ 8. Nowoczesne laboratorium/ 9. -
żadnym z dwóch ostatnich. Dobrze narysowany, ciekawie się czyta, aż przyjemnie wziąć
coś takiego do rączki. Jego głównym bohaterem jest ubrany w prochowiec palący jak
smok detektyw i mag w jednym – John Constatine. Czytają jego przygody natykamy się na
przemoc, magie, seks i ofkorz walkę dobra ze
złem? A wszystko to ulokowane w mrocznych
zaułkach Londynu. Naszego bohatera stworzył
na nowo Gartha Ennisa (przejmując pałeczkę
od szanowanego Jamie Delano). Można tak
powiedzieć zważywszy, że to dopiero on spowodował, że ta seria stała się najpopularniejszą pozycją wydawnictwa Vertigo. Swoboda,
z jaką pisał, Ennisa spowodowała, że bohater
jak i cały otaczający go w komiksie świat, stały
Czy jest coś takiego, co jest na Politechnice, czego nie ma na twojej uczelni, a powinno być?
1. Dziewczyny dostają kwiatki na Dzień Kobiet,
obowiązkowy język i wf, „legalne” ściąganie/
2. Studia wieczorowe i weekendowe, w Holandii nie ma tak wielu imprez jak tu/ 3. Kurs
informatyki i języka/ 4.Rozmowy z ludźmi po
angielsku/ 5. I tu, i na mojej uczelni powinno
być więcej imprez/ 6. To jest moja pierwsza
uczelnia/ 7. PW to moja pierwsza uczelnia/ 8. Ogrzewanie w zimie/ 9. Nauka języków obcych, kursy
po angielsku
Co sądzisz o ludziach na Politechnice?
1. Profesorzy wiedzą dużo, w szatni są spoko
ludzie/ 2. Wykładowcy są dobrze wykształceni, studenci są pomocni i przyjacielscy/ 3.
Studenci są za bardzo indywidualistami, profesorzy są blisko studentów/ 4. Są w porządku,
oprócz niektórych/ 5. Studenci są pomocni,
ale wykładowcy są bardzo nudni/ 6. Są dobrzy,
próbują pomagać jak tylko mogą/ 7. Studenci są bardzo mili, zwłaszcza z mojej grupy,
większość wykładowców też, ale niektórzy nie
są tacy grzeczni/ 8. Studenci mili i pomocni,
niektórzy trochę nudni, wykładowcy czasem
nie zauważają, że obcokrajowcy mają kłopoty
językowe/ 9. Bardzo różni.
Wydział, na którym aktualnie studiujesz na Politechnice:
1. Inżynieria Środowiska/ 2. Inżynieria Środowiska/ 3.Architektura/ 4.Elektronika i Techniki
Informatyczne/ 5. Elektronika i Techniki Informatyczne/ 6. Elektronika i Techniki Informatyczne/ 7. Elektronika i Techniki Informatyczne/ 8. Chemia/ 9. Elektronika i Techniki
Informatyczne
Nazwa uczelni macierzystej:
1. Ecole Polytechnique Federale de Lausanne/
2. TU-Delft/ 3. Universidade Lusiada Porto/
4. Al-Fateh University/ 5. może to być Politechnika/ 6. Politechnika Warszawska/ 7.
Politechnika Warszawska/ 8. -/ 9. Universitete de Rennes 1
Curan (Andrzej Curkowski)
się bardziej rzeczywiste.
W miarę jak fabuła ewoluowała, podrzędny komiks (któremu nikt nie rokował szans na
sukces) wkraczał w nowy etap i coraz silniej
przykuwał uwagę odbiorów. Wypada dodać,
że poza doskonała treścią, składową sukcesu
są mistrzowskie ilustracje Steve’a Villona. Tak
też Hellblazer nabierał światowej sławy co pozwoliło mu zaistnieć na srebrnym ekranie.
D&G
Beskid Niski 2005
20 tysięcy osób, 360 dni wędrówki – takie właśnie liczby
związane są z rajdem „Beskid Niski”, który do tej pory odbył się już 40
razy. Co sprawia, że kolejne edycje rajdu wciąż cieszą się dużym zainteresowaniem? Może ten niepowtarzalny klimat najniższego z polskich
Beskidów, który w porównaniu z innymi zachował najwięcej dzikości,
gdzie górskie ścieżki nie są masowo wydeptywane przez turystów?
Może to klimat wspólnego wędrowania, poznawania wspaniałych ludzi,
bytowania na łonie natury? Może fajna zabawa na ześrodkowaniu, kiedy w przedostatni dzień rajdu wszystkie grupy spotykają się w jednym
miejscu i śpiewają do późna? Może po prostu chęć oderwania się od
codzienności, miejskiego gwaru i szumu zadymionych spalinami ulic?
A może tylko potrzeba rozruszania zesztywniałych przez zimę stawów
kolanowych i podbudowania formy, która latem na pewno się przyda?
W każdym bądź razie co roku 400 osób z całej Polski w końcu kwietnia
zakłada plecak i udaje się na wędrówkę po Beskidzie Niskim. A że wędrówka owa dostarcza niezapomnianych wrażeń i wspomnień, mógłby
z pewnością potwierdzić niejeden uczestnik któregoś z poprzednich
rajdów.
...Siódma trzydzieści. Jeszcze przez sen czuję, że ktoś mnie
delikatnie klepie po ramieniu. „Pobudka” – słyszę. To nasz przewodnik,
Zbychu, budzi grupę, zatem trzeba wstać. Po omacku szukam komórki
ukrytej gdzieś w śpiworze, aby sprawdzić, która godzina. Wczoraj do
późna graliśmy w „mafię”, więc było tylko sześć godzin snu, ale świeże
górskie powietrze sprawia, że organizm świetnie regeneruje się w nocy
i rano człowiek czuje się wyśmienicie. „Kaśka, wstawaj!” – wołam. Kaśka podnosi się i otrzepuje z siana, które śmiesznie poprzyczepiało się jej
do włosów. A stodółkę trafiliśmy niczego sobie – sporo miękkiego sianka i dużo miejsca. Patrzę na dół – śniadanie jest już gotowe. Wachta się
popisała, ponad metr kwadratowy kanapek wygląda bardzo apetycznie,
dla 17 osób spokojnie powinno wystarczyć. Jest również niespodzianka – świeże mleko od życzliwych gospodarzy! Śniadanko znika szybko,
potem chwila na spakowanie plecaków oraz na kurs do strumyka płynącego nieopodal, żeby uzupełnić zapas źródlanej wody i umyć zęby.
Przed samym wyjściem Zbychu pokazuje na mapie, którędy będziemy
szli. A dziś ześrodkowanie, więc na miejscu musimy być o osiemnastej,
zatem najwyższa pora wyruszyć. Dochodzimy do niezalesionego szczytu, skąd podziwiać można panoramę gór oraz piękne skupiska porannej mgły, które ostały się w dolinach. Schodząc w dół trafiamy na ślady
niedźwiedzia, to zapewne jeden z osobników zamieszkujących pobliski
Międzywydziałowe Mistrzostwa w Piłkarzyki.
Rada Uczelniana Zrzeszenia Studentów Polskich Politechniki
Warszawskiej organizuje Międzywydziałowe Mistrzostwa w Piłkarzyki
o Puchar Rektora. Zapraszamy wszystkie studentki i studentów do
wzięcia udziału w turnieju. Zgłaszajcie drużyny 2 lub 3 osobowe do
swoich WRS-ów lub do siedziby Organizatora (pokój 136 Gmach
Główny PW). Eliminacje odbędą się w dniach 2-12 maja 2005.
Do turnieju głównego awansuje jedna drużyna z każdego wydziału.
Wielki finał odbędzie się w Auli Głównej Politechniki Warszawskiej
13 maja 2005 r. Regulamin i kartę zgłoszeniową można otrzymać
w samorządzie swojego wydziału, a także na stronie internetowej
www.zsp.waw.pl lub w siedzibie Organizatora. Dodatkowe informacje
można uzyskać pod nr tel. 660 50 40 (prosić Artura).
Artur Stolarzak
rezerwat. Podczas postoju Kaśka wypatruje też salamandrę plamistą,
z którą robię jej pamiątkowe zdjęcie. Chwilę później nie udaje mi się
utrwalić na kliszy żmii zygzakowatej wygrzewającej się na kamieniu,
gdyż gad czmychnął w trawę, zanim zdążyłem wyjąć aparat. W końcu o trzynastej schodzimy do jaru, w którym płynie strumyk i robimy
obiad. Ryż ze smażoną kiełbasą z sosem, a to wszystko przygotowane
na ognisku. Na dodatek Filip jako ciekawostkę robi sałatkę z młodych
pędów pokrzyw z majonezem. Czegoś takiego nie je się na co dzień! Posiłek popijamy herbatą z charakterystycznym aromatem dymu, potem
15 minut sjesty i znów w drogę. Przed dojściem na miejsce ześrodkowania oglądamy jeszcze zabytek architektury drewnianej – śliczną cerkiew łemkowską. A na ześrodkowaniu – to dopiero się dzieje! Koncert,
konkursy, popisy każdej z grup, pyszna zupa i kisiel, potem śpiewanie
do późnego wieczora... A że bezchmurne niebo zapowiada ładną noc,
porozmawiam ze Zbychem, żeby pozwolił mi dziś spać przy ognisku.
Tak właśnie mógłby wyglądać jeden z dni rajdu Beskid Niski.
Tegoroczna, 41. edycja zapowiada się niezmiernie ciekawie. Będzie kilkanaście tras, wśród nich namiotowe i stodołowe (jeśli chodzi o rodzaj
noclegów), trwające od 3 do 10 dni, piesze, a być może i rowerowa. tak
więc każdy znajdzie coś dla siebie. Ześrodkowanie odbędzie się 2 maja
w Dołżycy koło Komańczy, wtedy też będą przeróżne występy, ciepłe
jedzenie, konkursy z atrakcyjnymi nagrodami (m. in. sprzęt turystyczny
do wygrania) i mnóstwo dobrej zabawy przy ognisku. Koszt imprezy to
20 zł. wpisowego plus koszty przejazdów (ok. 60 zł.) oraz koszty wyżywienia, noclegów (przeważnie symboliczne opłaty za stodoły) i wstępów, w zależności od długości i charakteru trasy. Rajd organizowany jest
przez Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich w Warszawie, trasy
będą prowadzić przewodnicy SKPB, którzy za swe usługi nie czerpią
żadnych korzyści materialnych. Wszystkie informacji o rajdzie, trasach,
terminach zapisów, potrzebnym wyposażeniu oraz regulamin (z którym każdy uczestnik musi się zapoznać) znajdziecie na naszej stronie
www.skpb.waw.pl Zapisy prowadzą przewodnicy poszczególnych tras,
kontakt do nich można znaleźć na stronie koła. Można też zgłosić się
lub spytać o coś osobiście we wtorki kwadrans po 18 w CeRuSie (DS.
Riviera), sala A102. Zapewne nie muszę specjalnie namawiać do udziału rajdowych weteranów, ale jeśli Ty jeszcze nigdy nie byłeś na takim
wyjeździe i nie masz pomysłu, jak spędzić majowy weekend, myślę, że
naprawdę warto spróbować. I mam nadzieję, do zobaczenia na ześrodkowaniu w Dołżycy!
Krzysztof Lisak
Wielka Draka w Dużej Auli
Wszystkich fanów spoconych torsów, rozbitych łuków brwiowych i guzów wielkości pomarańczy z dumą zapraszamy 16 kwietnia na Wielką
Galę kickboxingu zawodowego. I nie myślcie sobie, że przybędą jakieś
amatorszczyki, o nie! Przybędzie światowa i europejska elita, aby pokazać Wam, co znaczy prawdziwy kickboxing, Muay Tai czy Wu Shu.
Obok regularnych walk organizatorzy imprezy przygotowali część
artystyczną i pokaz boksu tajskiego. Głównym daniem wieczoru będzie
walka o tytuł Międzynarodowego Zawodowego Mistrza Polski, którą
między sobą stoczą Robert Złotkowski (Mistrz Świata i zdobywca Pucharu Świata, brązowy medalista Mistrzostw Europy) i Sergej Nikolaev
(Mistrz Łotwy).
Zapowiada się ostre widowisko, serdecznie zapraszamy!!! Bilety na Galę
można nabyć drogą kupna w Centrum Ruchu Studenckiego w ds. Riwiera. Ich koszt to 20 i 15 pln, w zależności od sektora.
Ś.
Daj! Daj!! Daj!!
Z cyklu pytania absurdalne, sparafrazujemy Edwarda Stachure, dodamy
aspekt antyczny i uzyskamy pytanie:
Życie to nie teatr, więc dlaczego
Dionizos jest Twoim idolem?
Odpowiedzi wysyłajcie na numer
503739823
Do wygrania po jednym podwójnym zaproszeniu na:
– „Gry i Zabawy”,
– „Królową piękności z Leenane”,
– „Pamiętnik”.
Po jednej podwójnej wejściówce
na:
– „Niedokończony utwór na aktora”,
– „Poskromienie złośnicy”.
Wszystko to w Teatrze Dramatycznym.
Ponadto duże szanse na bilety do
Opery Narodowej i możliwe bilety do Stodoły na imprezy z cyklu „Co czwartek muzyka”,
czyli Myslovitz (nie będę przedstawiać)
i DAAB – legendę polskiej sceny reggae.
Newsletter
Jeżeli chcesz rozpropagować ważne informacje wyślij je koniecznie na adres:
[email protected]
Informacje zostaną sprawdzone, a jeśli okażą się
wartościowe, zostaną dołączone do jednego
z najbliższych wydań newslettera. Nie zapomnij wysłać swojej informacji na czas: newsletter wysyłany jest co tydzień, w niedzielę
ADRES KORESPONDENCYJNY: CRS, ul. Waryńskiego12, 00-631 Warszawa, z dopiskiem [i.pewu]
tel./faks: (022) 660 91 04
e-mail: [email protected]
www.ipewu.pw.edu.pl
REDAKCJA: Redaktor Naczelny Wiktor Sułkowski
Sekretarz Redakcji Karolina Zarębska
Dział Graficzny Adam Jeziorski, Agata Burczyńska
Korekta Małgorzata Gruszka
Pełnomocnik ds patronów medialnych Anna Filipek
Felietoniści
Anna
Filipek,
Monika
Goszczyńska,
Małgorzata
Janikowska, Adam Jeziorski, Marcin Jeżo, Lilka Kostrzanowska, Szymon
Leśniewski, Julita Mikulicz, Asia Trautsolt, Andrzej Curkowski, Darek
Giska, Marta Radanowicz
PRODUKCJA: Wydawca Samorząd Studentów Politechniki Warszawskiej
Druk Instytut Poligrafii Politechniki Warszawskiej
Naświetlarnia Studio Beta
Papier ECCO PAPIER

Podobne dokumenty