listopad 2012

Komentarze

Transkrypt

listopad 2012
Słów kilka o fakultetach – s. 10
AGH zdominowało
Polski Sport Akademicki! – s. 23
ISSN 1899-2536
miesięcznik
listopad 2012
Witajcie!
Listopad już za pasem,
a pogoda za oknami nie zachęca do spacerów. Dlatego
też, jest to dobry moment na
sięgnięcie po BIS i pogrążenie się w lekturze! A w tym
numerze przygotowaliśmy
dla Was jak zwykle wiele
ciekawych tekstów. Z przymrużonym okiem przyjrzymy się także przedmiotom
humanizującym i dowiemy
się czego „techniczni” mogą
się dzięki nim dowiedzieć.
Jak zwykle znajdziecie w numerze także nasze stałe działy – ciekawostki
technologiczne w TECHinfo, podróże po Krakowie w „Tramwajem na spacer” oraz wiele nowinek ze świata kariery.
Niestety, w artykule „Nowy-stary przewodniczący”, który ukazał się
w poprzednim numerze, pojawił się błąd, za który w imieniu Redakcji
bardzo przepraszam. Szanowna Pani Prorektor Anna Siwik została przemianowana w nim na Prodziekana. Było to niedociągnięcie ze strony BIS
AGH, za które pragniemy w tym miejscu bardzo przeprosić.
Redaktor Naczelna
Małgorzata Wojtasik
www.bis.agh.edu.pl
Biuletyn Informacyjny Studentów AGH: www.bis.agh.edu.pl
Samorząd Studentów AGH ul. Czarnowiejska 32a, 30-059 Kraków
Redaktor Naczelna: Małgorzata Wojtasik
Zastępca Redaktora Naczelnego: Janusz Kamieński
Redakcja: Kinga Chołota, Janusz Kamieński, Mikołaj Kostka, Kamila Kośka, Renata Kozień,
Jarosław Lewicki, Anna Mikulska, Monika Pabian, Jacek Rakiej, Iwona Suwara,
Martyna Stefańska, Marta Szafraniec, Aleksandra Wielek, Małgorzata Wojtasik,
Michał Zając, Katarzyna Zięba, Magdalena Żaba
Korekta: Monika Rosa Fotoedytor: Maciek Woźniak
Dział reklamy i promocji: Katarzyna Zięba, Małgorzata Budas
Zdjęcie na okładce: KSAF AGH Michał Mach Redaktor techniczny: Piotr Góral
Kontakt: [email protected]
Nakład: 2500 bezpłatnych egzemplarzy
Numer zamknięto 31 października 2012 roku. Redakcja zastrzega sobie prawo do
zmieniania tytułów i adiustacji tekstów. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie
odpowiada. Nie zamówionych materiałów nie zwracamy.
fot. KSAF AGH Maciej Woźniak
Spis treści:
AKTUALNOŚCI
AGHinfo ABC młodego Project Managera Nie bądź goły na uczelni! Pnij się w górę z Sakwą! KARIERA
Net Met starts now! Przekraczaj granice z IAESTE Poszukiwani: mężczyźni do zadań
specjalnych Targi Pracy AGH –
–
–
–
4
5
6
7
– 8
– 8
– 8
– 9
SPOŁECZEŃSTWO
Słów kilka o fakultetach
Are U BLABEL? Erasmus is not dead Tramwajem na spacer – 10
– 12
– 13
– 14
NAUKA I TECHNIKA
TECHinfo Internet w formie KULTURA
Zasmakuj w kulturze Recenzje książkowe Recenzje muzyczne Recenzje filmowe – 15
– 16
– 18
– 19
– 20
– 21
SPORT
Derbowe zmagania AGH zdominowało
Polski Sport Akademicki!
– 22
– 23
ROZRYWKA
Jubileusz Kościoła Biurokracji – 24
aktualności
AGH Info
Opracowała: Anna M. Mikulska
Zaostrzone przepisy na MS AGH
W związku z „incydentem babilońskim” od początku
października Władze Miasteczka Studenckiego AGH postanowiły wprowadzić bardziej restrykcyjną politykę wobec jego mieszkańców. Studenci m.in. muszą legitymować
się za każdym razem przy wejściu do akademika i zawsze
schodzić po swoich gości. Te oraz inne sankcje (zakaz trzymania grilli w akademiku; zaostrzenie przepisów dotyczących nocowania gości etc.) mają za zadanie zapobiec wszelkim aktom wandalizmu i przemocy.
Przypominamy, że na początku roku akademickiego
nieznany sprawca wrzucił do windy 15-piętrowego akademika „Babilon” palące się krzesło. Pożar opanował cały szyb.
Straty spowodowane październikowym incydentem
w windzie są szacowane na 150 000 złotych. Zaostrzone reguły mieszkania na Miasteczku Studenckim będą obowiązywać do odwołania.
Ruszyła IV edycja ADAPTERA
„Adapter” jest programem adaptacyjnym skierowanym wyłącznie do studentów AGH. Składający się na niego cykl szkoleń i warsztatów ma za zadanie pomóc wszystkim studentom, którzy mają problem z adaptacją do nowego środowiska, pracą w grupie, nie potrafią zarządzać swoim czasem i finansami, czy też nie radzą sobie ze stresem.
Warsztaty poświęcone tym i innym zagadnieniom natury społeczno-psychologicznej mają za zadanie nie tylko
pomóc potrzebującym studentom, ale również odnaleźć
przyczyny tych częstych problemów. Wszystko po to, aby
żyło nam się łatwiej i lepiej.
Szkolenia będą prowadzone jeszcze do końca listopada.
Zapisy, harmonogram oraz więcej informacji na ich temat
4
BIS - listopad 2012
znajdziesz na stronie internetowej programu: www.adapter.agh.edu.pl
“MARS atakuje”!
Korporacja MARS
Polska po raz kolejny
zaprasza wszystkich studentów do wzięcia
udziału w Akademii Wiedzy Praktycznej. Projekt ten jest
oparty na cyklu otwartych wykładów i warsztatów z zakresu marketingu, finansów, HR, logistyki, inżynierii lub
sprzedaży. Zapisy startują już 1 listopada. Szczegóły znajdziesz na: www.marskariera.pl
Ruczaj będzie odcięty do 15. listopada
Jeszcze do 15. listopada mieszkańcy krakowskiego osiedla Ruczaj będą mieli bardzo utrudnioną drogę do domu.
W związku z rozbudową połączenia tramwajowego od 15.
października nie jeździ tam żadna z trzech stałych linii
tramwajowych. Mimo ogromnych utrudnień w postaci
przesiadek i wydłużenia czasu dojazdu nie ustanowiono
autobusów zastępczych.
Należy pamiętać, że bilety okresowe, które zostały wykupione na zawieszone linie (nr 12 i 18) upoważniają pasażerów do przejazdu na tej samej trasie innymi środkami
komunikacji miejskiej. Dodatkowo, w przypadku linii nr
15 bilety te zachowują ważność zarówno na stałej, jak
i zmienionej trasie linii.
Możemy mieć tylko nadzieję, że prace remontowe zostaną ukończone w terminie, a miesiąc cierpień mieszkańców tej dzielnicy zostanie wynagrodzony nowymi, dobrymi połączeniami komunikacji miejskiej.
aktualności
ABC młodego
Project Managera
Wiesz co wspólnego mają ze sobą Steve Jobs, Bill Gates i Mark Zuckerberg? Wszyscy z nich osiągnęli
sukces i połączyło ich bycie świetnymi project managerami. Ci którzy w przyszłości mogą dołączyć od ich
grona, wzięli udział w tegorocznej edycji projektu Akademia Młodego Project Managera.
Stowarzyszenie Studentów BEST AGH Kraków, Fundacja
dla AGH oraz Grupa PM, która specjalizuje się w szkoleniach
oraz wdrażaniu metod zarządzania projektami, przygotowali dla
wszystkich spragnionych wiedzy menadżerskiej drugą edycję
Akademii Młodego Project Managera. Poprzednia odsłona wydarzenia cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, wzięło w niej udział
ponad 250 osób. Po sukcesie ubiegłorocznej edycji i sporej frekwencji, postanowiliśmy zwiększyć zakres projektu. W związku
z tym, w tym roku na wykłady zaprosiliśmy aż 450 studentów gotowych na poszerzenie swojej wiedzy z tematyki zarządzania
projektami. Nasza inicjatywa została dostrzeżona i poparta
honorowym patronatem przez JM Rektora Akademii Górniczo-Hutniczej, profesora Tadeusza Słomkę, a także przez
jego poprzednika – profesora Antoniego Tajdusia.
Szkolenia dla najlepszych
Akademia Młodego Project Managera to cykl wykładów
i warsztatów dotyczących tematyki zarządzania projektami
i umiejętności miękkich. Kurs ma charakter praktyczny i jest
adresowany do studentów ostatnich lat studiów. Wykłady poprowadził Paweł Schmidt, doktor nauk technicznych, wykładowca na Politechnice Wrocławskiej oraz metodyk zarządzania projektami na UE oraz AGH w Krakowie. Doktor Schmidt
jest akredytowanym trenerem PRINCE2® oraz certyfikowanym kierownikiem projektów IPMA. Po zaznajomieniu się
z porcją teorii na dwóch wprowadzających wykładach, studenci mieli szansę wzięcia udziału w drugim etapie rekrutacji. Jego pomyślne przejście, gwarantowało udział
w weekendowych warsztatach prowadzonych przez specjalistów z Grupy PM. Uczestnicy otrzymają certyfikaty potwierdzające ich umiejętności w dziedzinie zarządzania
projektami, które z pewnością wzbogacą każde CV.
Perspektywy
Dlaczego warto zainteresować się tematyką zarządzania
projektami? Umiejętności z tego zakresu są obecnie jednymi
fot. materiały organizatorów
z najbardziej pożądanych na rynku pracy. Pozwalają na zaplanowanie procesu wytwarzania czy wprowadzania produktu na rynek od początku do końca. Specjalista posiadający świadomość
kontroli nad postępującymi po sobie etapami projektu jest
w stanie odpowiednio wcześnie wyeliminować prawdopodobieństwo niepowodzeń, zmniejszyć koszty oraz usprawnić wdrażanie produktu na rynek. Zapotrzebowanie na osoby zarządzające projektami stale rośnie. Coraz częściej pracodawcy wymagają od swoich pracowników, poza wiedzą specjalistyczną, kompetencji zarządczych oraz umiejętności miękkich.
Konkursy
Dla uczestników i wszystkich entuzjastów tegorocznej
edycji Akademii Młodego Project Managera, organizatorzy przewidzieli konkurs. Dwóch laureatów otrzyma główną nagrodę – udział w certyfikowanym Kursie Zarządzania
Projektami w metodyce PRINCE2® zakończony certyfikowanym egzaminem na poziomie Foundation o wartości
3630 złotych! Fundatorem nagród jest Grupa PM i Fundacja dla AGH. Więcej informacji znajdziecie na naszej stronie internetowej: www.ampm.best.krakow.pl.
Kolejna AMPM już za rok
Zainteresowanie Akademią Młodego Project Managera
wśród studentów przerosło nasze oczekiwania. Wszystkie
miejsca na auli Centrum Dydaktyki AGH – U-2 zostały zajęte
zaledwie w kilka dni po rozpoczęciu rejestracji na wykłady.
Jesteśmy z tego powodu bardzo dumni. Mamy nadzieję, że
nie zawiedziemy Waszych oczekiwań i kolejna edycja
AMPM będzie się cieszyła równie dużym powodzeniem.
Relacje z wykładów możecie śledzić na bieżąco na profilu
www.facebook.com/Akademia.Mlodego.Project.Managera, a także na stronie www.ampm.best.krakow.pl
BIS - listopad 2012
5
aktualności
Nie bądź goły na uczelni!
Cierpisz na nadmiar wolnego czasu? Chcesz robić coś więcej niż tylko studiować? A może zależy Ci na wzbogaceniu CV? Jeżeli przynajmniej na jedno z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco, to niezawodny
znak, że powinieneś wzbogacić swój rozkład zajęć o działalność w którejś z organizacji studenckich, a jest w czym przebierać!
niczo-Hutniczej, podczas którego
przedstawiciele organizacji studenckich reklamują i prezentują charakter
swojej działalności szerszemu gremium. Stowarzyszenia oferują szeroki
wachlarz możliwości współpracy dla
osób pragnących poszerzać swoje zainteresowania, poznawać nowych cie-
Renata Kozień
Właśnie dla takich ambitnych
i pozytywnie zakręconych studentów,
25 października w uczelnianym klubie Studio, URSS AGH po raz piąty
przygotował TOS czyli Targi Organizacji Studenckich. Przez 4 godziny do Waszej dyspozycji było ponad 25 organizacji studenckich o różnorodnym profilu
działalności: od mediów (BIS AGH,
URSS TV, KSAF, Radio17) zaczynając
przez koła naukowe, artystyczne, wolontariaty (GeoFon, ORAGH, Stowarzyszenie WIOSNA) na typowo sportowych (AKP Krab, SKT AGH) grupach
kończąc. Odwiedzających nie brakowało, a każdy zainteresowany miał w czym
wybierać! Prócz możliwości porozmawiania z członkami organizacji,
studenci mogli wziąć udział w sesji
zdjęciowej, w licznych konkursach
(organizowanych także przez naszą
redakcję), spróbować ognistego sosu
salsa, oglądnąć ciekawe prezentacje
multimedialne.
Czym jest TOS?
Jest to projekt skierowany do
wszystkich studentów Akademii Gór-
kawych ludzi czy chcących doświadczyć czegoś nowego. Wszyscy odwiedzający targi oprócz naręcza gadżetów
reklamowych i wielu innych atrakcji
otrzymali niezbędne informacje dotyczące celu i sposobu ich działania,
a także planowanych rekrutacji.
Dla kogo?
Dla wszystkich chętnych bez
względu na rok studiów, których nie
satysfakcjonuje bierne przeżycie 5 lat.
Jak zapewniają organizatorzy, nigdy
nie jest za późno na rozpoczęcie dodatkowej działalności. Oczywiście
największe pole manewru mają studenci pierwszych dwóch lat, ale dyskryminacji w tej dziedzinie nie ma, a aktywność w tego typu stowarzyszeniach to doskonała szansa na zdobycie nowych umiejętności i doświadczeń. Warto też dodać, że wzmianka w CV o takiej działalności dobrze widziana jest u przyszłych pracodawców ponieważ przedstawia nas ona jako osoby wyjątkowo
zorganizowane i potrafiące współpracować w grupie. Jeżeli przegapiliście
tegoroczny TOS – nie martwcie się, za
rok wystartuje kolejna edycja, na którą już teraz zapraszamy!
6
BIS - listopad 2012
fot. KSAF AGH Maciej Woźniak
aktualności
Pnij się
w górę
z Sakwą!
Turystyka górska i wspinanie, to główne zainteresowania członków
Sekcji Akademickiej Klubu Wysokogórskiego AGH (SAKWA). Sekcja
jest otwarta na wszelkie aktywności związane z górami, dlatego w jej
szeregach znaleźć można także narciarzy, biegaczy górskich maratonów, amatorów nocnych wypadów do jaskiń, jak i osoby, które dopiero
zaczynają swoją górską przygodę. Jeśli chcesz piąć się wysoko, koniecznie dołącz do nas!
Michał Pietrus
Wyprawy
Sekcja istnieje już od 15 lat,
początkowo jako oddział Krakowskiego Klubu Wysokogórskiego, a dziś już jako odrębna organizacja, podtrzymująca jednak
tradycje swojej poprzedniczki.
W tym czasie Sakwowicze wzięli
udział w wyprawach w góry m.in. Kirgizji, Rosji, Ekwadoru, czy Gruzji.
Często odwiedzali również Alpy,
a przede wszystkim Tatry, które są Sakwie bardzo bliskie. Część członków,
związanych ze wspinaczką skałkową,
poza wypadami w bliskie rejony Jury
Krakowsko-Częstochowskiej kieruje
również swoje działania poza granice
kraju odwiedzając np. Chorwacką Paklenicę. Także zyskujące w ostatnich
latach na popularności rowery Enduro i XC spowodowały, że w szeregach
Sekcji pojawiają się osoby uprawiające
kolarstwo górskie w różnych odmianach. Niezależnie jednak od rodzaju
zainteresowań Sakwowiczów, często
podczas czwartkowych spotkań organizowane są slajdowiska i prelekcje,
w czasie których prezentowane są
zdjęcia z ich wypraw i wyjazdów.
15 lecie Sekcji
Ten rok jest dla Sakwy wyjątkowy, ponieważ mija właśnie 15 lat od
jej założenia. Z tej okazji, 20 października w auli budynku U2 AGH odbyła
się konferencja górska „Całe życie pod
GÓRY”, która była jednocześnie kulminacją obchodów jubileuszu. Pogoda zdecydowanie nie sprzyjała, ponieważ piękne, bezchmurne niebo za
oknem nie zachęcało do pozostania
w mieście. Pierwszy z prelegentów,
Piotr Milaniak, jadąc rowerem z Mszany Dolnej(!) miał niegroźny wypadek,
w związku z czym harmonogram uległ
niewielkim zmianom. Patrycjusz Dudek i Tomasz Postawa dotarli jednak
na czas i opowiedzieli o ostatnim
wspinaczkowym wyjeździe do Turcji.
Następnie Jakub Gałka i Piotr Picheta
zaprezentowali premierowy pokaz filmu „Sath Marau – Seven Killed”, będący paradokumentem z wyprawy na
dziewicze wierzchołki w Karakorum
Zachodnim. Kolejny prelegent Piotr
Milaniak zaprezentował slajdy z samotnej rowerowej wyprawy do Chile,
na płaskowyże Puna de Atacama oraz
Altiplano. Swoje dokonania przedstawili również: Jan Kuczera, który opowiedział o swojej wyprawie na Grenlandię, a także Ola Dzik (wyprawa do
Chin) i Marcin 'Yeti' Tomaszewski
(podróż do Ziemi Baffina).
Sobotnie obchody XV-lecia Sakwy zakończyło wręczenie nagród dla
zwycięzców konkursu i nadzieja na
kolejne lata owocnej współpracy i podejmowania nowych, coraz ambitniejszych wyzwań.
15 szczytów na 15 lecie
Jubileusz XV-lecia Sekcja uczciła
dodatkowo w bardzo niebanalny sposób. Jej członkowie zrealizowali w tym
roku projekt polegający na zdobyciu
15 najwyższych szczytów tatrzańskich
(Wielkiej Korony Tatr oraz Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego) na
15-lecie istnienia SAKWy. Projekt,
mimo wzlotów i upadków, udało
się zrealizować dokładnie w miesiąc od dnia 26 sierpnia, podczas
którego udało się Sakwowiczom
zdobyć 13 z 15 wierzchołków.
W projekt zaangażowała się grupa aż 19 Sakwowiczów, przejeżdżając w sumie około 3000 km,
przede wszystkim podczas dojazdów na Słowację. Projekt był bardzo ambitny i trudny z uwagi na
powagę przedsięwzięcia i ilość
wierzchołków do zdobycia (na 12
z 15 szczytów nie prowadzą znakowane ścieżki turystyczne). Pomimo wielu trudności udało się go ukończyć
z sukcesem. Działając w jednym celu,
często w małych zespołach 2-3 osobowych, lecz pod wspólnym szyldem,
realizując jednocześnie swoje pasje,
uczestnicy mogli także lepiej się poznać i zintegrować.
Sakwowicze
Sakwa jednak, to nie tylko szansa
na realizację swoich pasji, ale przede
wszystkim wspaniali ludzie, którzy ją
tworzą. Wspólne rozmowy, organizowanie wyjazdów w góry czy na skałki
podkrakowskie, wyjścia na ścianę
wspinaczkową, albo po prostu dzielenie się własnymi doświadczeniami, to
właśnie esencja tej organizacji. Sekcja
ta, to idealne miejsce do realizacji
wspinaczkowych pasji, można tu zawsze znaleźć ludzi, którzy będą chętni
do wzięcia udziału w najtrudniejszej
i najdalszej górskiej wyprawie. Jeśli
kochasz góry – koniecznie dołącz do
SAKWy!
BIS - listopad 2012
7
kariera
Poszukiwani:
mężczyźni do zadań specjalnych
Poszukiwani są mężczyźni: młodzi, zmotywowani, odważni, cierpliwi,
nie bojący się wyzwań, o naturze „super bohatera”. Jeśli zaliczasz się do tej
grupy, nie czekaj, zgłoś się już teraz! Rusza kampania „Zostań wolontariuszem AKADEMII PRZYSZŁOŚCI”!
Katarzyna Zięba
AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI to całoroczny
program edukacyjny dla dzieciaków, które
na co dzień słyszą „nie rokujesz”, „nic z Ciebie nie będzie”. To właśnie wyzwanie dla Tutora. Wolontariusz, zwany w AKADEMII tutorem, pracuje z dzieckiem raz w tygodniu
przez cały rok szkolny, pomagając mu w pokonywaniu szkolnych, codziennych zmagań. Jak podkreśla Anna Wilczyńska, dyrektor projektu, AKADEMIA to nie są korepetycje – Pomagamy dzieciom w potrzebie, które
mimo młodego wieku, mają za sobą trudną
historię. Dzieciom potrzebującym nie tyle rzeczy, co człowieka, który w nie uwierzy. Tym
człowiekiem jest właśnie wolontariusz.
Mężczyźni pilnie poszukiwani
Czas zerwać ze stereotypami. Czemu
wolontariusz pomagający dzieciom musi
być kobietą?! Mężczyznom nie brakuje
przecież ani inteligencji, determinacji ani
wyrozumiałości czy zdolności interpersonalnych. Potwierdza tę tezę również fakt, że
wiele tzw. coachów lub profesjonalnych
trenerów to przedstawiciele gatunku męskiego. Nic więc dziwnego, że w tym roku
AKADEMIA stawia na facetów: Do tej pory
około 90% naszych wolontariuszy stanowiły
kobiety. W tym roku oczywiście też je
zapraszamy, ale wyraźnie mówimy: AKADEMIA to też projekt dla odważnych facetów,
więc jeśli stawiasz sobie wysoko poprzeczkę,
lubisz wyzwania i masz pasje, którymi chcesz
się dzielić, to u nas się odnajdziesz! – mówi
Jacek Mech, koordynator regionalny w Krakowie.
Zostań superbohaterem
Pierwiastek męski w życiu każdego
dziecka jest równie istotny jak kobiecy. Od
lat wiedzieli już to Chińczycy pojmując ideał, symbol harmonii jako Yin i Yang. Dzieciom w AKADEMII brakuje często męskiego
wzorca w rodzinie do pełni równowagi. Te
braki szczególnie odbijają się na chłopcach.
8
BIS - listopad 2012
Wolontariusze, pracując z nimi, pokazują
pozytywne wzorce wyniesione z domu.
Mateusz – wolontariusz AKADEMII mówi:
Kiedy szedłem do AKADEMII, myślałem, że
jest to zajęcie dla dziewczyn. Teraz wiem, że
praca z dzieckiem to wyzwanie i zajęcie, które
daje mi ogromną satysfakcję. To naprawdę
fajne uczucie, gdy widzę, że mój uczeń nauczył się dzięki mnie tabliczki mnożenia.
3 kroki do bycia superbohaterem
Tutorem może być każdy student. Droga do zostania Tutorem jest krótka i zawiera się jedynie w trzech krokach. (1) Wystarczy wejść na stronę www.akademiaprzyszlosci.org.pl. (2) W zakładce „Zostań
Tutorem” należy wypełnić formularz aplikacyjny. (3) Wypełniając formularz należy wybrać dogodny termin na rozmowę rekrutacyjną z koordynatorem regionalnym. Nic
prostszego. Nabór trwa do połowy listopada. Podejmiesz wyzwanie?
Net Met starts now!
Chcesz wziąć udział w otwartych warsztatach za free, poznać
nowych ludzi kipiących entuzjazmem i chęcią działania, którzy robią coś poza studiami? Mamy dla
Ciebie idealne rozwiązanie!
Małgorzata Budas
Wraz z początkiem roku akademickiego krakowski oddział AEGEE
wziął się ostro do pracy! W dniach
16–18 listopada w Krakowie odbędzie się Międzynarodowy Kongres
Studencki Networking Meeting po
hasłem: „Follow the White Rabbit –
Follow the Inspiration!”. Weźmie
w nim udział 150 studentów z całej
Polski i Europy. Takie spotkanie od-
Przekraczaj
granice z IAESTE
Chcesz zwiedzać świat i poznawać ciekawych ludzi, a dodatkowo nabywać doświadczenie zawodowe i szkolić język? Praktyki
z IAESTE idealnie łączą w sobie te
2 pierwiastki.
Dzięki organizacji IAESTE
możesz wyjechać
na praktykę do
blisko 90 krajów
świata. Weź udział w rejestracji,
a może to właśnie Ty odbędziesz
podróż do jednego z nich. Nie musisz się martwić o mieszkanie, ponieważ IAESTE gwarantuje Ci zakwaterowanie. Problem kosztów
utrzymania też jest rozwiązany, ponieważ firmy biorące udział w programie praktyk IAESTE wypłacają
wynagrodzenie, które w zupełności wystarcza na utrzymanie się
w danym kraju. Pomyśl o swojej
przyszłości już dziś! Zwiedzaj
świat, zdobywając jednocześnie
doświadczenie zawodowe. Odwiedź stronę internetową www.iaeste.agh.edu.pl lub śledź profil IAESTE na Facebooku, aby nie przeoczyć żadnej ważnej informacji.
Pamiętaj! Twoja przyszłość zależy
tylko od Ciebie!
bywa się dwa razy w roku dzięki lokalnym oddziałom AEGEE. Głównym
celem projektu jest promowanie idei
wolontariatu w organizacjach nonprofit, ma on również inspirować
młodych ludzi do działania, często
poza utartymi schematami. Na
uczestników kongresu czekają profesjonalne szkolenia
i warsztaty. To spotkanie to również wykłady obejmujące: efektywne zarządzanie
projektem i organizacją, budowanie pozycji lidera, działania z zakresu public relations, pozyskiwanie funduszy, tożsamość europejską oraz zrównoważony rozwój
Europy. Jeśli interesuje Was ten projekt, więcej informacji znajdziecie na
stronie: www.aegee.krakow.pl.
kariera
Targi Pracy
AGH
Targi Pracy Akademii Górniczo-Hutniczej to rozpoznawalne i cenione przez pracodawców wydarzenie, co potwierdza liczba
ponad 60 wystawców. Do udziału w targach
są zapraszane przedsiębiorstwa wyróżniające się etyczną polityką kadrową i oferujące
atrakcyjną ścieżkę rozwoju zawodowego.
Grażyna Śliwińska
Zdarza się, że zainteresowanie firm
gotowych na przyjazd do Krakowa niejednokrotnie przewyższa możliwości
powierzchniowe ekspozycji wystawowej, bowiem w targach biorą udział
przedstawiciele nie tylko lokalnych
przedsiębiorstw, ale także usytuowanych na terenie całej Polski oraz poza
granicami kraju. W większości przypadków jeden wystawca reprezentuje
kilka oddziałów i jednocześnie prowadzi dla nich akcje rekrutacyjne.
Oferta targowa jest bardzo różnorodna, adresowana zarówno do studentów, jak i absolwentów, bowiem
pracodawcy cenią sobie możliwość
bezpośredniej rozmowy, a następnie
rekrutacji najlepszych specjalistów na
rynku. Z roku na rok przybywa wystawców z długofalową polityką zatrudnieniową, przygotowaną specjalnie dla studentów i absolwentów kierunków technicznych oraz ścisłych.
Wielu pracodawców dobiera swoje kadry już na wczesnym etapie edukacji
i zachęca do udziału w programach
praktyk czy staży. Dla studentów to doskonała okazja na zaznajomienie się
z przedsiębiorstwem, zdobycie doświadczenia zawodowego, poznanie
kultury organizacyjnej firmy, bądź uzyskanie praktycznych wskazówek ułatwiających wybór specjalizacji lub kierunku studiów uzupełniających. Praktyka lub staż studencki to także niejednokrotnie pierwszy krok do zaprezentowania się pracodawcy w kontekście
przyszłych planów związanych z zatrudnieniem. To także informacja dla
studenta, który w niedalekiej przyszło-
ści będzie decydował
o wyborze firmy i rodzaju podejmowanej pracy.
Dla studentów ostatnich lat oraz absolwentów najbardziej atrakcyjne są oferty pracy zgodne
z posiadanymi kwalifikacjami, co zapewnia 80% wystawców jesiennej edycji Targów Pracy AGH 2012. Do udziału w targach zaprasza się również pracujących absolwentów z doświadczeniem, którzy noszą się z zamiarem
zmiany miejsca zatrudnienia. Oferty
przedsiębiorstw niemogących wziąć
udziału w wydarzeniu będą dostępne
przy stoisku Centrum Karier AGH,
przy którym także będą prowadzone
zapisy na bezpłatne szkolenia oraz konsultacje z doradcą zawodowym (m.in.
sprawdzanie CV i listu motywacyjnego). W trakcie trwania targów odbędą
się jak co roku prezentacje firm, które
planują szeroko zakrojone procesy rekrutacyjne na wiele stanowisk.
Wartością dodaną targów jest jedyna w swoim rodzaju okazja bezpośredniej wymiany informacji pomiędzy poszukującym pracy i pracodawcą, a dodatkowym atutem jest jedność miejsca,
czasu i akcji. To sprawia, że uczestnik targów w jednym dniu i w jednym miejscu
może na neutralnym gruncie spotkać się
i porozmawiać z przedstawicielami kilkudziesięciu przedsiębiorstw z różnych
regionów Polski, Europy i Azji. Tego rodzaju bezpośrednia konfrontacja umożliwia
uzyskanie z tzw. „pierwszej ręki” najbardziej aktualnych informacji o firmie, prowadzonych przez nią procedurach i planach rekrutacyjnych oraz o oczekiwaniach stawianych potencjalnym pracownikom. Daje to jedyną w swoim rodzaju
sposobność weryfikacji posiadanych
kwalifikacji i kompetencji w kontekście
wymagań pracodawców oraz wolnorynkowych zasad obecnego rynku pracy.
Ważna jest także umiejętność nawiązania rozmowy wstępnej z pracodawcą, czyli przedstawienie się oraz
wyrażenie swojego zainteresowania
podjęciem pracy, odbyciem praktyki
czy stażu. Studenci z roku na rok są coraz lepiej są przygotowani do tego typu
kontaktów, ale zdarza się, że wskutek
roztargnienia ucieka im słowo
klucz, np. „dzień dobry”.
Może się także zdarzyć, że
kandydat będzie musiał porozumieć się z pracodawcą nie
władającym naszym rodzimym
językiem. Dobrze więc się wcześniej do tego przygotować, bowiem często to element zaskoczenia jest czynnikiem dezorganizującym wypowiedź.
Zachęcając studentów i absolwentów do aktywnego udziału w targach,
proponuję jeszcze przed wydarzeniem
zapoznać się z ofertą firm, która
umieszczona jest na stronie www.ck.
agh.edu.pl/targi. W części poświęconej
wystawcom prezentowane są opisy
przedsiębiorstw oraz ich oferty rekrutacyjnej. Ułatwi to wybór interesującego stoiska, a rozmowa nie będzie nosiła
znamion przypadkowości. W sytuacji,
gdy firma nie zgłasza zapotrzebowania
na danego specjalistę, nie należy rezygnować, a zapytać, czy nie przewiduje
tego w najbliższym czasie. Opis wystawców jest także zamieszczony w bezpłatnym katalogu targowym dostępnym w dniu wydarzenia.
Na targi należy się wybrać z wcześniej przygotowanym i wydrukowanym CV. Pisemne zestawienie kwalifikacji i umiejętności kandydata ułatwia
prowadzenie rozmowy oraz zostawia
ślad po jej odbyciu. Niektóre firmy mają swoje arkusze aplikacyjne, można je
wypełnić już na targach i wręczyć pracodawcy, albo dosłać je pocztą.
Pamiętajcie, że aktywny udział
w targach sprzyja wymiernym efektom
na rynku pracy.
Powodzenia!
Szczegółowy wykaz wystawców
wraz z ofertą i prezentacjami firm:
www.ck.agh.edu.pl/targi
TARGI PRACY Akademii
Górniczo-Hutniczej
8 LISTOPADA 2012
Akademia Górniczo-Hutnicza,
Kraków
Al. Mickiewicza 30, paw. A0
(główny budynek uczelni)
Godz. otwarcia 10:00 – 17:00
BIS - listopad 2012
9
społeczeństwo
Słów kilka o fakultetach
Fakultet – niby nic nie znaczące słowo, w zasadzie przedmiot jak każdy inny, a często o wiele łatwiejszy
do zaliczenia, mimo to duża liczba technicznych uważa, że jest on całkowicie nieprzydatny... Dlaczego? Najczęstsze informacje, które można usłyszeć po pytaniu „Który fakultet wybierasz?” to: „A który jest najłatwiejszy do zaliczenia?” albo „A na który nie trzeba chodzić?”
Monika Pabian
Chyba nie tak w zamyśle miała wyglądać idea przedmiotów humanizujących na uczelni wyższej. Jak więc obecnie
przedstawia się ta cała sytuacja z fakultetami? Na wielu kierunkach istnieją zarówno fakultety, jak i przedmioty humanizujące. O ile te pierwsze są związane
zazwyczaj w jakimś stopniu z profilem
danego wydziału to te drugie, jak sama
nazwa wskazuje, skupiają się na zdobywaniu oświeceniowych umiejętności
przez studentów kierunków technicznych w celu poszerzenia ich horyzontów
i pogłębienia wiedzy o świecie. Większość osób zgodnie twierdzi jednak, że
podchodzi się do nich w zdecydowanej
większości trochę po „macoszemu”
i w wielu przypadkach mogłyby być one
prowadzone w sposób bardziej zajmujący. Tematyka przedmiotów humanizujących według mnie jest kompletnie niedostosowana do potrzeb rynku. Do niczego
nie przydadzą mi się Religie Świata, czy
fakultet dotyczący miłości. Takie zajęcia
powinny dotyczyć raczej bardziej praktycznych rzeczy jak zarządzanie czasem,
zarządzanie zespołem i być prowadzone
w ciekawszej formie. Może jakieś case stu-
10
BIS - listopad 2012
dy? – proponuje Szymon, student IV roku
Automatyki i Robotyki. Sama idea humanizujących przedmiotów jest może i dobra.
Bez sensu jest za to forma i treść zajęć –
dopowiada.
Jakie to przedmioty?
Istnieje duża pula przedmiotów obieralnych, co roku poszerzana i modyfikowana w zależności od zapotrzebowania
i zainteresowania. Wśród przedmiotów
humanizujących są to m.in. przedmioty
związane z kierunkami filozofii, psychologią, wiedzą o nauce, dziedzictwem kulturowym Europy czy negocjacjami. Można by rzec, że każdy student ma szansę
znaleźć wśród nich coś dla siebie. Ale czy
na pewno?
Faktem jest niestety, że dla studenta
kierunku technicznego nauka o meandrach socjologii, psychologii, albo nowej
duchowości to jak rozprawa filozoficzna
o nieistniejącej całce. Choćby zajęcia były
naprawdę ciekawe, zawsze w głowach –
jakże bardzo przypominających w tej
chwili „homo economicus” studentów –
pojawia się myśl: „Na co mi się przyda ta
wiedza na mojej ścieżce kariery?”. No
właśnie, na co? Poszerzanie swojej wiedzy, nie tylko ze swojej dziedziny jest
ważną kwestią. Nie bez racji mówi się, że
humanista to człowiek oświecony, który
posiada szeroką wiedzę z różnych dziedzin. Obecnie na rozmowach kwalifikacyjnych możemy zostać zapytani nie tylko o konkretne stanowisko o które się
ubiegamy, ale również o opinie na temat
obecnych wydarzeń politycznych czy nasze podejście do historii.
Zakuć, zdać, zapomnieć
Jak to jest z zaliczaniem fakultetów?
Podobnie jak na innych przedmiotach –
ilu wykładowców, tyle pomysłów. Najczęściej przewija się wśród nich napisanie
pracy naukowej, recenzji lub przygotowanie referatu. O ile studentom kierunków humanistycznych nie sprawia to dużego problemu, dla „ścisłowców” czasami
jest to nie lada wyzwanie, kosztujące parę
nieprzespanych nocy lub kilka ładnych
uśmiechów do koleżanki z Wydziału Humanistycznego. Ale czego się nie robi dla
oceny. Jak powszechnie wiadomo, według regulaminu studiów wyższych same
wykłady nie są obowiązkowe, jednak do
fot. KSAF AGH Kamil Youssef
społeczeństwo
przedmiotów obieralnych ta zasada się
nie odnosi. Wykładowcy specjalnie zabezpieczają się przed pustkami w sali nakładając obowiązek uczestnictwa w zajęciach. Czy jednak tłum studentów, którzy
przychodzą tylko po „obecność” może być
dla prowadzącego bardziej satysfakcjonujący niż tłum, który chce uczestniczyć w wykładzie dla samej przyjemności?
- Dla mnie najgorszy jest fakt, że
przedmiot humanizujący trwa ponad dwie
godziny – mówi Przemek student
WGGiOŚ. Siedząc na wykładzie przez tak
długi czas, nie jestem w stanie się skupić
nawet na najbardziej interesującym temacie. Jak wynika z relacji Przemka czas
ten studenci nazywają między sobą „przerwą” i wykonują w jego czasie prace domowe i przeglądają Internet. Jeśli natomiast sala jest wyjątkowo duża, tak jak to
ma miejsce w U2, można już spokojnie
zjeść drugie śniadanie, a nawet pokusić się
o drzemkę – dodaje.
Aby jak najbardziej zaciekawić studentów prowadzący wymyślają co rusz
nowe formy ich zaktywizowania przez
prezentowanie im filmów, materiałów wizualnych czy wyświetlanie zdjęć. Wszystko
po to, by skupić ich uwagę i sprawić, by nie
nabierali przekonania, że nauki humanistyczne są nudne. Bo oczywiście nie są!
Wszystko jednak zależy od sposobu ich
przedstawienia. Zaprezentowanie ciekawych wyników badań znanych socjologów, zamiast studiowania stuletnich teorii. Pokazanie roli psychologii w biznesie,
zamiast wkuwania definicji. Przedstawienie praktycznych problemów związanych
z prawem i analiza case study zamiast
uczenia się treści paragrafów. To wszystko na pewno mogłoby zaciekawić i to nie
tylko technicznych!
A można inaczej
Dlaczego przedmioty humanizujące
i fakultety muszą być takim „zapychaczem czasu” zamiast faktycznie być pożytecznym przedmiotem przysposabiającym do życia po studiach i przede wszystkim – wiązać się z kierunkiem studiów?
Gdyby odrzucić uprzedzenia, można by
wiele wyciągnąć z takich zajęć.
Dużą popularnością na AGH cieszył
się fakultet kosmologia. Można było dowiedzieć się na nim wielu ciekawostek
dotyczących kosmosu. Przydatne? Jeśli
nie w pracy, to na pewno w życiu towarzyskim, gdzie można zabłysnąć przed
znajomymi nowinkami nie z tej ziemi.
Ciekawe dla wielu studentów były
także zajęcia z nurkowania – niestety, jedynie teoretyczne, ale za to rozwijające
w wielu studentach nową pasję. Pytaniem
jest tylko – co nurkowanie ma wspólnego
z przedmiotem humanizującym?
Przepisać? Proszę (nie) bardzo!
Kolejki do gabinetu Prodziekana na
początku roku akademickiego straszą
chyba każdego. Często są też doskonałą
motywacją do zdania sesji w pierwszych
terminach, żeby uniknąć „żółtych papierów”. Jednak w tym roku na wydziale humanistycznym kolejka ta miała zgoła inny charakter. Fakultety. Większość osób
potrzebowała zamiany zapisanych elektronicznie fakultetów. Powody? Szybkie
„rozejście” się atrakcyjnych przedmiotów
lub brak możliwości odbycia zapisów internetowych z powodu niedogodnego
terminu. - Problemem było również uruchomienie w tym roku wyjątkowo tylko
jednej tury zapisów – żali się studentka
studiów magisterskich na WH – Uważam, że jest to krzywdzące, ponieważ nie
każdy może w danym dniu się logować.
Zazwyczaj były dwie tury nie rozumiem
dlaczego w tym roku tak się nie odbyło.
Każdego roku już od połowy września i od połowy lutego studenci niczym
sępy czekają na dzień zapisu na fakultety.
- Często wstaję odpowiednio wcześnie, żeby móc sprawnie i szybko się zarejestrować
– opowiada Marta. Godziny zapisów są
nieomal nocne, bo zazwyczaj jest to ósma
rano, a w przerwie semestralnej dla studenta jest to środek bądź czasem nawet
początek snu.
Sam wybór przedmiotu to też nie takie łatwe zadanie. Pocztą pantoflową
szybko rozchodzą się informacje, które
fakultety są ciekawe i wartościowe merytorycznie, jednak bardzo często ostateczna decyzja nie ma nic wspólnego z samym tematem wykładu. Studenci ze starszych lat na początku każdego roku akademickiego są oblegani przez młodszych
kolegów, którzy pytają ich o to na który
fakultet warto się zapisać i gdzie będzie
najłatwiej. Głównymi kryteriami są: nieobowiązkowe zajęcia i łatwe zaliczenie.
Gdyby znalazł się student, który zbadałby
tę kwestię bardziej dogłębnie, z całą pewnością okazałoby się, że te najbardziej oblegane przy zapisach przedmioty charakteryzują się obiema cechami.
Drugi aspekt to odpowiednia godzina fakultetów. - Nikt, kto ma wolne piątki,
nie ma ochoty przychodzić np. na 18, żeby
tylko „odbębnić” fakultet – wyraża swoje
zdanie Karolina, studentka WH.
Zapychacz czasu?
Przedmiot obieralny niekoniecznie
musi być całkiem abstrakcyjny i mało
istotny dla naszej przyszłości. Obecnie
istnieje dość duży wybór wśród anglojęzycznych fakultetów. I nawet jeśli tematyka niekoniecznie jest związana z naszymi
zainteresowaniami, to jednak fachowe
słownictwo i obycie z językiem zawsze się
przyda. Na AGH mamy bardzo duży wybór fakultetów językowych. Nie zawsze
informacja o nich pojawia się w gablotach na wydziałach, czasami mogą one
też nie dotyczyć naszego kierunku, jednak przy odrobinie wysiłku może udać
się nam odnaleźć wśród nich taki, który
nie tylko będzie interesujący i da nam duży pakiet cennej wiedzy, ale jednocześnie
pozwoli nam podszkolić język. Uwaga!
Takie przedmioty są nie tylko wyżej
punktowane, ale także pomagają nam
przyswoić specjalistyczne słownictwo!
A może dialog?
Studiowanie na uczelni technicznej
o takim prestiżu jak Akademia Górniczo-Hutnicza zmusza nas czasem do
wysiłku umysłowego. Przedmiot humanizujący, obierak czy fakultet – nie ważne
jak go nazywamy, liczy się funkcja jaką
spełnia. Ma on za zadanie przede
wszystkim otworzyć studenckie horyzonty, pokazać nam świat i inne przedmioty, niekoniecznie związane z naszą
przyszłą karierą, ale mogące przerodzić
się w dodatkową pasję. Dlatego nie warto wątpić i z góry zakładać, że nie będzie
ciekawie. W znacznej większości to od
nas zależy, jak wykładowca poprowadzi
przedmiot i czy będzie to rodzaj nudnego wykładu, a można przecież wiele zyskać, choćby wchodząc w dialog z prowadzącym zajęcia.
BIS - listopad 2012
11
społeczeństwo
cyjnych, psychologicznych, znajomości języków obcych i wiedzy
o tym, jak i kiedy najlepiej te umiejętności wykorzystać – gdzieś musi je wypracować, a taka właśnie
jest idea kół naukowych.
Are U
BLABEL?
Hiszpańskie karaoke, wieczór kultury japońskiej, przedstawienie sztuki Szekspira
w ośmiu językach – to tylko niektóre z inicjatyw
Koła Naukowego Blabel. Jeżeli jesteś otwarty na
kulturę różnych krajów, chcesz rozwijać swoje zainteresowania i przy okazji świetnie się bawić,
dobrze trafiłeś! O jedynym na naszej uczelni
Kole Językowym opowiada jedna z jego opiekunek, pani Anna Cisowska1.
Iwona Suwara
Czym zajmuje się Koło Naukowe
Blabel?
– Jest to jedyne językowe koło naukowe na AGH, powstałe pięć lat temu. Nasze
spotkania poświęcone są kulturze i sztuce
różnych krajów, ale również i zagadnieniom bardziej przyziemnym, np. poradom
dotyczącym tego jak dać sobie radę na
wyjeździe na Erasmusa. Absolutnie nie jesteśmy kursem językowym. Zajmujemy się
głównie kształceniem własnych zdolności,
żeby móc przygotować się do funkcjonowania w międzynarodowym środowisku,
poznać jego specyfikę w wielu aspektach
życia codziennego. Corocznie podczas sesji kół naukowych przedstawiamy referaty
związane z ciekawymi zagadnieniami językowymi, co kształtuje bardzo przydatną
w przyszłości umiejętność prezentowania
siebie i swoich pomysłów. Zdajmy sobie
sprawę, że współczesny absolwent nie ma
lekko. Obok twardych umiejętności panuje
wszechobecny nacisk na soft skills. Od inżyniera wymaga się umiejętności negocja1
Skąd pomysł powstania koła językowego na AGH?
– Początki rzeczywiście nie były łatwe
– mało kto wierzył w powodzenie koła
o tematyce językowej na uczelni technicznej. Jak się okazało, obawy były bezpodstawne. Moim zdaniem podział na tak
zwane „umysły ścisłe” i „humanistów” nie
ma najmniejszego sensu, obie dziedziny
można świetnie ze sobą połączyć. Dowód
stanowią nasi członkowie, jak choćby
chłopak, który studiuje matematykę i fizykę, a interesuje się językiem i kulturą Japonii, czy student inżynierii biomedycznej,
który rapuje po francusku i pisze teksty.
Czy Blabel organizuje także różnego typu eventy, wyjazdy?
– W ciągu pięciu lat udało nam się zorganizować wiele wydarzeń tego typu. Zawsze są to wyjazdy, którym przyświeca pewien cel, a przykładów jest mnóstwo. Wynajęliśmy kiedyś salę w starym zamku pod
Krakowem, gdzie zrobiliśmy bal – tematyczny, językowy. W zeszłym roku byliśmy
w górach, w Jurgowie, gdzie wystawiliśmy
przedstawienie po hiszpańsku dla okolicznych dzieciaków – przez cały weekend byliśmy atrakcją miasteczka. Nie mogłabym
nie wspomnieć o tym, że wystawiliśmy kiedyś sztukę Szekspira w ośmiu językach, poza staroangielskim, m.in. rosyjskim, niemieckim, hiszpańskim, czeskim i portugalskim.
Jak zostać członkiem koła?
– Rekrutacja zazwyczaj odbywa się
przez stronę internetową, gdzie należy wypełnić odpowiedni formularz. Chodzi nam
o to, żeby student wykazał się odpowiadając w kreatywny sposób na pytania. Zależy nam na znalezieniu osób, które będą
zaangażowane w działalność koła, chcą
się rozwijać, zrobić coś pożytecznego dla
siebie i społeczności AGH. Jednak stawiamy sobie cele realne – nie musi to być zbudowanie nowego zderzacza hadronów.
Grunt to pozytywne nastawienie.
Jedną z inicjatyw Koła
było powstanie studenckiej
gazety „The Blabels”. Co możemy w niej znaleźć?
– Gazeta jest wydawana w formie papierowej i elektronicznej. Można ją znaleźć
w różnych miejscach na Uczelni lub na naszej stronie www. Zawiera mnóstwo ciekawostek z całego świata, krótkie kursy językowe, reportaże ze studenckich podróży. Mieliśmy już numery poświęcone Hiszpanii, Japonii, Meksykowi, Gruzji i Francji,
a także numer poświęcony historii Koła.
Teksty tworzą głównie studenci, pisząc je
w obcych językach, często z polskim tłumaczeniem. Ostatnio jeden z nich zdeklarował się, że napisze artykuł po śląsku.
Gdzie Koło ma swoją siedzibę?
– Zazwyczaj spotykamy się w tzw. sali
hiszpańskiej. Niestety, jak większość Kół
Naukowych i organizacji studenckich borykamy się z brakiem miejsca. Dla przykładu – próby do sztuki Szekspira odbywały
się w holu Wydziału Odlewnictwa. Na
szczęście panowie z portierni okazali się
wyrozumiali i bardzo pomocni. Mamy też
mnóstwo rekwizytów, jak głośniki, mikrofony, rzutnik itp., które musimy trzymać
we własnych mieszkaniach lub samochodach.
Czy Blabel współpracuje także ze
studentami z zagranicy?
– Oczywiście mamy kontakt z Erasmusami, lecz zazwyczaj są to kontakty nieformalne, często przez inne organizacje studenckie, których działalność statutowa
obejmuje ten rodzaj kontaktów. Staramy
się stworzyć atmosferę, dzięki której obcokrajowcy czują się w Polsce jak u siebie
w domu. Ostatnio na Welcome Event dla
studentów z zagranicy wystawialiśmy z ich udziałem „Smoka Wawelskiego”.
Wszyscy chcieli być rycerzami, a nikt nie
chciał grać pożartej przez smoka dziewicy.
Ostatecznie chętna do roli się znalazła,
a wszyscy świetnie się bawili.
Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę samych sukcesów!
Założycielką i drugą opiekunką jest pani Magdalena Pabisiak – obie panie to nauczycielki języka hiszpańskiego na AGH.
12
BIS - listopad 2012
fot. KSAF AGH Grzegorz Jabłoński
Erasmus is not dead
społeczeństwo
At the very beginning of October in world’s media appeared news about Erasmus programme bankruptcy.
These rumours proved to be greatly exaggerated. Is there still a chance for taking a part in the most
popular student’s exchange programme?
Jacek Rakiej
2012 starts
with big pomp Erasmus
programme was celebrating its 25th
a n n i v e r s a r y.
That is a very
good reason to be proud of. Exactly 25 years ago begins
a completely new age. Age of flexible and modern students mobility. In 2007 its became the part of European
Union’s Lifelong Learning Programme as the basic
exchange program for higher education (Comenius is
a programme for schools; Leonardo da Vinci for vocational education and training; and Grundtvig for adult education). Today Erasmus is the most successful students
exchange programme… in the whole world!
When suddenly Alain Lamassoure said that in time
of one week Erasmus bankrupt many students were really
afraid about their scholarships. Fortunately very quickly
appeared respond of institutions and organisations directly connected with Erasmus programme inside the each
country. Such as Foundation for the Development of the
Education System (FRSE) which is National Agency of
programme in Poland. Higher education institutes got 80
percent founds, what means that all the exchange students for year 2012/2013 have full financial support. Also
Janusz Lewandowski European Commissioner for Financial Programming and Budget assured that there will be
founds for Erasmus programme.
One thing is sure – this is not, and for long time won’t
be, the end of Erasmus programme. As year by year hounders of thousands european students pack themselves
and go for the trip of their life. Taking a part in exchange
is experience which can’t be compare with nothing else
and which guarantee you unforgettable memories. You
don’t have to believe me - ask anyone who were on Erasmus - that’s living proof. Travelling liberate your mind that’s the fact. Talking in other languages and meeting
different cultures too. Erasmus programme brings all of
this to us. So if you still thinking about going to exchange,
the good idea is to check website of AGH’s Department of
International Relations (www.dwz.agh.edu.pl) to find out
more about current possibilities the best for you.
fot. KSAF AGH Grzegorz Łyko
BIS - listopad 2012
13
społeczeństwo
Tramwajem na spacer
…bo wreszcie można – na Prądnik Biały, bo o nim mam dziś przyjemność pisać, dojedziemy dzięki jedynej tam pętli tramwajowej „Krowodrza Górka”. Faktem jednak jest, że tory prowadzą przez średnio
atrakcyjne miejsca. Zapraszam więc, póki pogoda nam dopisuje, do wykorzystania ścieżek rowerowych
i nielicznych miejsc dla mieszczuchowych spacerowiczów. Dzielnica IV wita!
Martyna Stefańska
Gdyby założyć, że poza Miasteczkiem AGH życie również istnieje,
i podążyć hen, ulicą Nawojki ku Armii Krajowej, odkrylibyśmy ścieżkę
rowerową, która mogłaby poprowadzić nas po ciekawszej części Prądnika Białego. Tuż przy skrzyżowaniu
z ulicą Zarzecze znajdziecie nieco już
zapomniany Park Miejski ‘Młynówka
Królewska’ – obecnie kojarzący się
z protestami, jakie wszczęto w odpowiedzi na zabudowania mieszkalne
powstające tu ostatnio coraz liczniej.
Większość dzielnicy stanowią tak
zwane zabudowania wysokie, czyli
blokowiska, między którymi uchowały się jeszcze gdzieniegdzie ostatnie
skrawki zieleni. Młynówka, dawniej
koryto Rudawy, a obecnie prawie pięciokilometrowy deptak, prowadzi także przez znane Wam zapewne ulice:
Piastowską, Kijowską czy Urzędniczą.
Trasa rowerowa poprowadzi nas za to
w głąb Prądnika, ulicą Zarzecze, na
wschód. Odbijmy przy skrzyżowaniu
z ulicą Głowackiego na północ, w stronę Łobzowa, ku torom – jest to miejsce nieszczególnie ciekawe, ale szybkie do przejechania (nie polecam jed-
14
BIS - listopad 2012
nak po zmroku). Ulica poprowadzi
nas do łobzowskiej stacji PKP – przejedźmy tunelem i skręćmy w prawo,
na ulicę Wybickiego. Stąd już tylko
kilka minut dzieli nas od jednego
z największych prądnickich parków,
imienia Stanisława Wyspiańskiego –
jest to tak zwany „Stary Park”. Swój
charakterystyczny wygląd zawdzięcza
pozostałościom po austriackim forcie,
którego wciąż nienaruszone ruiny stoją tu od kilkudziesięciu lat. Jesienią
bardzo malownicze, lecz opuszczone,
latem miejsce to zapełnione jest spacerowiczami, dziećmi korzystającymi
z placu zabaw, czy… studentami opalającymi się przy czytaniu notatek. Na
północ od niego znajduje się drugi,
nieco mniejszy – park Krowoderski,
ze słynną górką do zjazdów saneczkowych i licznymi terenami rekreacyjnymi. Ten ośmiohektarowy plac służy
mieszkańcom podczas różnego rodzaju imprez plenerowych. Poza parkiem niestety kończą się trasy dla rowerzystów i trzeba będzie znów korzystać z ulic. Kierując się wiecznie
zakorkowaną ulicą Opolską na
wschód, dojedziemy do celu naszej
podróży – parku im. Tadeusza Kościuszki, gdzie on sam odpoczywał
pod istniejącym do dziś w parku
dworskim jaworem przed bitwą
pod Racławicami. Nie jest to ostatnia
słynna osobistość, która przebywała
na tym terenie – w 1809 roku mieszkał tu Jan Henryk Dąbrowski. Na terenie parku, w pięknym Dworku Białoprądnickim, znajduje się Centrum
Kultury, z odkrytym basenem i klubem sportowym Clepardia. Ile zajęć
tu się odbywa – trudno wyliczyć.
Wiecznie zajęci studenci niekoniecznie mogą być nimi zainteresowani,
warto jednak zaglądać czasem do harmonogramu imprez, jakie mają tutaj
miejsce. Sama zresztą zabudowa – renesansowa willa, oraz malowniczy
park zasługują na osobną wizytę. Jeśli
nie rowerem, warto udać się choćby
i autobusem – z Nowego Kleparza czy
pętli na Krowodrzy dojedziemy na
przystanek przy ulicy Zdrowej, skąd
już tylko parę minut spacerkiem dzieli nas od miłego wypoczynku. Gorąco
zachęcam Was do odkrywania miejsc
magicznych, jakich w Krakowie, jak
sami wiecie, nie brakuje.
fot. KSAF AGH Przemysław Lisowski
nauka i technika
TECHinfo
opracował Janusz Kamieński
Zielone światło dla programów w Steam
Końcem wakacji Valve na swojej platformie Steam uruchomiło nową usługę
Greenlight. Dzięki niej niezależni twórcy gier mają szansę przebić się ze swoimi
produkcjami na rynek, a decydentami w tym przypadku są... gracze. Użytkownicy
głosują na wybrane pozycje zgłoszone przez developerów, wskazując w ten sposób
produkty, które będą skłonni zakupić, gdy pojawią się w sklepie Steamu. Jednak na
tym innowacje się nie kończą. Steam na swojej platformie uruchomił także sprzedaż
oprogramowania, rozszerzając tym samym dotychczasową działalność na rynku gier
komputerowych. Od połowy października firmy mogą już zgłaszać do programu Greenlight nie tylko swoje gry, ale także inne oprogramowanie. Jednak to użytkownicy
swoimi głosami będą decydować o tym, które aplikacje zostaną dopuszczone do
sprzedaży w systemie. Łatwość zakupu gier na Steamie rozszerza się zatem powoli o nowe kategorie, jednocześnie oferując małym wytwórcom oprogramowania łatwiejszą drogę do popularyzacji swojego produktu.
Telefon z e-papierem?
Zdążyliśmy już przyzwyczaić się do czytników e-booków na naszym rynku.
Choć nie wyparły jeszcze zwykłych, papierowych książek, to z pewnością ich popularyzacja postępuje. Na pewnym etapie rozwoju tych urządzeń użytkownicy
zaczęli zadawać sobie pytanie: czy nie można zrobić telefonu, który będzie wykorzystywał e-papier. I chociaż już takie rozwiązania miały miejsce, to dopiero teraz
po raz pierwszy pojawił się model, który połączy w sobie technologię E-Ink,
a jednocześnie jest smartfonem. Takie właśnie urządzenie zaprezentowała firma
Onyx. I choć jest to na razie tylko prototyp, to widać, że prezentuje się całkiem nieźle.
Urządzenie posiada zainstalowany system Android, który wyświetlany jest na dotykowym ekranie wykorzystującym technologię E-Ink. Dzięki temu, gdy używamy urządzenia na słońcu, wszystkie elementy interfejsu graficznego są bardzo dobrze widoczne. Niestety użycie tego typu ekranu ma równocześnie także wady. Wyświetlacz nie
ma podświetlenia, więc nie użyjemy go w ciemności. Jego tempo odświeżania jest
bardzo małe, więc nie ma szans na oglądanie filmów, czy płynne animacje.
W końcu E-Ink pozwala na wykorzystywanie jedynie kilku stopni szarości, a o kolorach możemy zupełnie zapomnieć. Na chwilę obecną Onyx E-Ink jest jedynie
gadżetem, który raczej nie zyska na popularności. Mimo to pokazuje, że firmy
myślą o realizacji takiego rozwiązania i być może wkrótce zobaczymy smartfon
z kolorowym i podświetlanym wyświetlaczem tego typu.
Bagaż nie do końca podręczny
Hop! to niezwykła walizka, która przyda nam się na rzeczy niezbędne w podróży. Od kilku lat popularność zyskują walizki na kółkach, dzięki czemu nie musimy ich już nosić przez cały czas, szczególnie, gdy ważą naprawdę dużo. Twórcy
nowego urządzenia poszli o krok dalej i stworzyli walizkę, która jedzie za nami
sama. Dzięki trzem wbudowanym odbiornikom, urządzenie namierza nasz telefon i podąża za nim na swoich wbudowanych kółeczkach. Jeżeli oddalimy się od
niej za bardzo i sygnał zacznie zanikać, aplikacja w smatfonie poinformuje nas
o tym i telefon zacznie wibrować. Aplikacja dla telefonu pozwala na połączenie
z kilkoma walizkami na raz, zatem jeżeli mamy do zabrania dużo bagażu, z pewnością kilka walizeczek Hop! podąży za nami niczym małe stadko kaczek. Urządzenie na chwilę obecną niestety może poruszać się tylko po płaskich powierzchniach, co ogranicza możliwości jego stosowania. No i pozostaje jeszcze problem
ewentualnych kradzieży. Zanik sygnału niekoniecznie musi oznaczać, że idziemy
za szybko.
BIS - listopad 2012
15
nauka i technika
Internet w formie
Szukanie informacji w sieci stało się znacznie trudniejsze w ostatnich latach. Szybko rosnąca ilość nowych serwisów, praktyki pozycjonowania w
rankingach wyszukiwarek i duża ilość danych przepływających przez portale społecznościowe sprawiły, że niełatwo nam odnaleźć się w gąszczu wyników wyszukiwania. Z pomocą przychodzą nam mikroformaty – koncepcja,
dzięki której twórcy stron mogą łatwiej udostępnić kluczowe informacje.
Janusz Kamieński
Uruchamiasz ulubioną przeglądarkę
i wpisujesz imię i nazwisko swojego partnera biznesowego. Po kilku sekundach otrzymujesz ładnie sformatowaną wizytówkę
szukanej osoby z wszystkimi niezbędnymi
danymi kontaktowymi. Wyszukujesz informacje o zbliżającym się koncercie ulubionej grupy rockowej. Nie chcesz brać udziału w wydarzeniu na Facebooku. Wystarczą ci podstawowe dane. Wyszukiwarka momentalnie podaje
ci je na tacy, a ty jednym kliknięciem dodajesz koncert do swojego wirtualnego kalendarza. Chcesz przeczytać książkę, ale nie
wiesz, czy warto. Znowu szukasz, a silnik
wyszukiwarki zwraca wyniki wraz z oceną
książki.
To nie cudowna wizja przyszłości, ale
idea, która już dzisiaj realizuje się na naszych oczach, dzięki zastosowaniu mikroformatów. Twórcy stron internetowych
w pewnym momencie zauważyli pewne
trendy w tworzeniu zawartości stron. Dużo
firm umieszczało na swoich stronach dane
kontaktowe. W sklepach internetowych pojawiły się recenzje książek. A liczne konfe-
16
BIS - listopad 2012
rencje i koncerty zawsze miały podane podstawowe dane o miejscu i czasie wydarzenia. Dlatego postanowili stworzyć własny
mały standard, który porządkowałby te informacje i pozwalał komputerom na odnajdywanie ich w gąszczu stron internetowych
i łatwiejsze udostępnianie użytkownikom
w odpowiedziach na zapytania.
Znasz HTML? Znasz mikroformaty!
Mikroformaty tak na prawdę nie są
standardem. Stanowią jedynie pewną konwencję nazewniczą, dzięki której tzw. crawler może szybko zidentyfikować ważne informacje zawarte w stronie internetowej. Jeżeli w serwisie firmy chcecie zamieścić dane
kontaktowe, to najlepiej od razu zaznaczyć,
czego one dotyczą i wskazać, które z nich to
numer telefonu, a które to adres pocztowy.
Zazwyczaj nie pamięta się o takich niuansach, ale jeżeli zależy Wam na dotarciu do
klienta, z pewnością docenicie rozwiązania
proponowane przez mikroformaty.
Nie musicie się uczyć nowego języka.
Rozwiązanie zaproponowane zostało tak,
by każdy, kto tworzy strony internetowe,
z miejsca miał do niego dostęp. Wystarczy,
że umiecie pisać poprawnie kod HTML oraz
wiecie jak korzystać z klas CSS i już jesteście
w domu. Na dobrą sprawę stosowanie mikroformatów sprowadza się do umieszczania wszystkich informacji w wybranych elementach kodu HTML i odpowiedniego ich
oznaczenia. Do takiego elementu wprowadzamy specjalne klasy, zawierające nazwyklucze, które informują o typie zawartych
w nim danych. To wszystko! Już umiecie
stosować mikroformaty.
Diabeł tkwi w szczegółach
Gdy już wiemy, jak ogólnie wprowadzać mikroformaty do naszych dokumentów HTML, pora przejść do detalicznego opisu poszczególnych rozwiązań. Zobaczyliśmy
wcześniej pomysł z wizytówką firmy. Stwórzmy zatem prostą wizytówkę dla magazynu
BIS z użyciem mikroformatów. Gotowy kod
znajdziecie w ramce Wizytówka BIS-u.
Przeanalizujmy podany przykład, aby
w pełni zrozumieć podstawy tego rozwiązania. Najpierw stworzyłem blok div z klasą
vcard. Będzie ona informowała roboty wyszukiwarek, że właśnie tutaj zaczyna się
moja wizytówka. Następnie określam nazwę organizacji za pomocą dwóch klas: fn
oraz org. Pierwsza z nich informuje, że jest
to sformatowana nazwa, a druga, że mówimy o organizacji. Bez dodania drugiej danej
roboty mogłyby uznać, że mówimy o osobie prywatnej.
nauka
naukaiitechnika
technika
Dalej zagnieżdżamy blok z klasą adr.
Jak nietrudno się domyślić, umieścimy tutaj
dane adresowe naszej organizacji. Do tego celu
będą służyły klasy: street-address, locality oraz
region. Można też dodać postal-code i countryname. Na koniec umieszczamy adres strony
internetowej BIS-u wewnątrz zwykłego odnośnika zawierającego klasę: url.
Tyle wystarczy! Teraz wyszukiwarka internetowa będzie mogła łatwo wyciągnąć
informacje z naszej strony o magazynie BIS.
Jeżeli dodatkowo zamieścimy w naszej wizytówce dane geograficzne (klasy geo,latitude
i longitude) nasza wizytówka może pojawić
się w serwisach z mapami (np. Google Maps).
Prawda, że proste? Założeniem twórców mikroformatów było stworzenie rozwiązania
bardzo łatwego w użyciu i równocześnie
bardzo pomagającego zewnętrznym serwisom w agregowaniu publicznych danych.
Wydarzenie z sieci do kalendarza
Przejdźmy do drugiego przykładu. Chcemy
zorganizować spotkanie ze znajomymi z ulubionego forum internetowego. W dzisiejszych
czasach najpewniej wykorzystalibyśmy do tego
celu Facebooka. Jednak nie każdy musi mieć na
nim konto. Możemy zamieścić informację na
własnej stronie internetowej i dołączyć do niej
specjalne klasy, dzięki którym użytkownicy będą mieli ułatwione korzystanie z wprowadzonych przez nas danych. Zobaczcie przykładowy
kod w ramce Spotkanie z BIS-em.
Jest to bardzo uproszczony przykład,
ale pokazuje podstawowe możliwości tego
formatu. Zaczynamy znowu od elementu
zamykającego całość. Tym razem używamy
klasy vevent. Wewnątrz umieszczamy odnośnik do strony internetowej, gdzie zebrane
są dokładne informacje o naszym wydarzeniu. W tym przypadku znowu używamy klasy url. Następnie podajemy opis naszego wydarzenia z użyciem klasy description. Ostatnie dwa elementy są charakterystyczne dla
wydarzenia i dotyczą jego rozpoczęcia i zakończenia. Odpowiednio użyjemy klas:
dtstart oraz dtend. Warto tutaj zauważyć, że
dodatkowo w środku umieściliśmy pusty
element span z klasą value-title. Mówi ona,
że wartości dla tej informacji należy szukać
w tym elemencie pod atrybutem title. Gdy
spojrzymy na niego, zobaczymy, że jest tam
także podana nasza data, jednak sformatowana w standardzie, włącznie z podaniem
czasu lokalnego. Dzięki temu nawet użytkownicy zza granicy, nie będą mieli problemu z określeniem terminu wydarzenia.
Do tego wpisu można dodać jeszcze jego adres. Jest to realizowane przez dodanie
zagnieżdżonego bloku vcard, który pokazaliśmy powyżej. Teraz, gdy mamy przygotowane wydarzenie na naszej stronie, wyszukiwarka będzie mogła łatwo o nim poinformować użytkownika, gdy ten odnajdzie naszą stronę. Pod odnośnikiem do niej znajdzie dane o czasie i miejscu wydarzenia, co
pozwoli mu na szybkie dotarcie do najbardziej istotnych informacji.
Jednak nie tylko wyszukiwarka korzystać
może z takich formatów. Niektóre przeglądar-
ki mają specjalne dodatki, które automatycznie wykrywają na stronach internetowych
wpisy dotyczące wydarzeń. Wykryte wydarzenie jest sygnalizowane przez wtyczkę
i wtedy użytkownik jednym kliknięciem może
dodać wpis do swojego kalendarza, który pojawi się w odpowiednim terminie i będzie zawierał zarówno nazwę, jak i opis spotkania.
Jak duży jest potencjał?
Olbrzymią zaletą mikroformatów
jest praktycznie nieskończona możliwość ich rozbudowy. Dzięki zastosowaniu HTML-a jako bazy, możemy tworzyć
dowolne zestawy klas-kluczy, które będą
pozwalały na wyszukiwanie informacji
przez specjalistyczne oprogramowanie.
Na chwilę obecną najpopularniejsze rozwiązania obejmują nie tylko wizytówki
i wydarzenia opisane powyżej, ale także
produkty, przepisy, opinie (w tym także recenzje) oraz filmy. Możemy ich także użyć
do tworzenia sieci znajomych, gdzie
wskazujemy adresy stron naszych przyjaciół, którzy także mogą posiadać swoje wizytówki.
Dzięki modularnej konstrukcji, rozwiązania mogą ulegać ciągłemu rozszerzaniu
i zapewne w ciągu kolejnych lat pojawią się
następne interesujące zastosowania dla mikroformatów. Warto już dzisiaj dowiedzieć się
o nich jak najwięcej i stosować wszędzie tam,
gdzie jest to możliwe. Kilka dodatkowych
znaczków w naszym kodzie nie doda nam
dużo pracy, a może oznaczać realny zysk
dla naszego serwisu.
Wizytówka BIS-u
<div class=”vcard”>
<span class=”fn org”>Biuletyn Informacyjny Studentów AGH</span>
<div class=”adr”>
<span class=”street-address”>ul. Czarnowiejska 32a</span>, <span class=”locality”>Kraków</span>, <span class=”region”>woj. małopolskie</span>
</div>
<a href=”http://www.bis.agh.edu.pl” class=”url”>http://www.bis.agh.edu.pl</a>
</div>
Spotkanie z BIS-em
<div class=”vevent”>
<a
href=”http://www.bis.agh.edu.pl/spotkanie-z-bisem”
summary”>Informacje</a>
<span class=”description”>Opis spotkania z naszym magazynem.</span>
<div>Termin spotkania:
<span class=”dtstart”>
21. listopada, godz. 15:00
<span class=”value-title” title=”2012-11-21T15:00+02:00”></span>
</span>
<span class=”dtend”>
21. listopada, godzina 20:00
<span class=”value-title” title=”2012-11-21T20:00+02:00”></span>
</span>
</div>
class=”url
BIS - listopad 2012
17
kultura
Zasmakuj w kulturze
W dobie, gdy wszystkiego jest tyle, że od samego widoku dostajemy zawrotów głowy, a jedyny problem to decyzja: co wybrać, a czego nie, z pomocą przychodzą nam nawet producenci popularnych
chińskich zupek, oferując pomysły na... My, za ich przykładem
opracowujemy dla Was gotowe receptury na zabicie nudy. Brzucha
nie napełnią, ale smakują świetnie.
Renata Kozień
Hollywood to nie wszystko…
Większość z nas na szczycie swoich
zainteresowań wymienia dobre kino, ale
co to oznacza? Oglądanie wszystkiego
jak leci? A może wybór tylko tych filmów, które promują znane uśmiechnięte twarze po liftingu, bądź te które polubili nasi znajomi na facebooku? Kanał
filmowy Ale kino+ oraz AP Mañana po
raz ósmy zapraszają na festiwal Filmy
Świata Ale Kino+ (30 listopada – 3 grudnia). Obrazy tam prezentowane śmiało
można nazwać dobrymi, gdyż zdobyły
szereg wyróżnień publiczności i jury na
tegorocznym MFF w Cannes: Después
de Lucía (reż. Michael Franco), W imię
Boga (God’s Horses, reż. Nabil Ayouch),
Infancia clandestina (reż. Benjamin Ávila). Ideą tego festiwalu jest rygorystyczna selekcja i prezentacja w Polsce tylko
najwybitniejszych filmów spoza tzw.
Świata Zachodniego. Fani Angeliny Jolie czy Brada Pitta mogą być rozczarowani, gdyż ich na ekranie nie uświadczą. Obejrzymy natomiast pełnometrażowe filmy fabularne z Ameryki Łacińskiej, Azji, Afryki, które miały swoje
premiery światowe na najważniejszych
festiwalach filmowych. Dzięki swej oryginalności i świeżości są one ważnym
źródłem inspiracji, doznań oraz wiedzy
o współczesnym świecie i człowieku.
Większość z nich polska publiczność
zobaczy po raz pierwszy.
Śmiech to zdrowie
Nie od dziś wiadomo, że śmiech
przedłuża życie, nie jest też żadnym odkryciem, że ludzie z poczuciem humoru
są bardziej lubiani i łatwiej osiągają zamierzone cele. Jedni się z tym rodzą, inni zdobywają umiejętność rozśmieszania i używania ciętych ripost przez lata.
My oferujemy przyśpieszony kurs pod
okiem najlepszych. Już 9 grudnia w Rotundzie wystąpi trzech solistów: Abelard Giza (kabaret Limo), Tomasz Jachimek (satyryk, aktor kabaretowy, teatralny i filmowy) oraz Karol Kopiec (standuper, improwizator, współtwórca warszawskiej sceny stand-upu). Każdy
z nich zaprezentuje minimum 30 minut
programu stand-up comedy. Organizatorzy zapewniają, że prezentowane materiały zadowolą nawet najbardziej wybredną publikę, a salwom śmiechu nie
będzie końca.
Perpetuum Mobile
„Machina do tworzenia hitów”, 40
lat na światowym rynku muzycznym,
o kim mowa? O legendzie brytyjskiego
rocka – zespole Smokie, który już 16
grudnia wspólnie z orkiestrą symfoniczną da koncert tuż obok nas, bo
18
BIS - listopad 2012
w Auditorium Maximum UJ. Tym razem krakowską publiczność oczarują
nowe brzmienia, zaskakujące aranżacje
i rewelacyjne muzyczne doznania, jakie
postanowili zagwarantować nam członkowie Smokie. Dzięki współpracy z orkiestrą symfoniczną znane utwory nabiorą
nowego blasku. Ich aranżacja z pewnością
przypadnie do gustu wszystkim fanom tego ponadczasowego zespołu! Jeżeli chcecie usłyszeć Have You Ever Seen The Rain,
I’ll Meet You At Midnight, czy nieśmiertelne Living next door to Alice w niecodziennym wydaniu, odświeżonym i pełnym energii dzięki symfonicznym
dźwiękom – nie może Was zabraknąć
na koncercie Smokie!
Klasyka klasyki
Kraków w Polsce znany jest jako
niekwestionowane miasto kultury, dostrzegają to również zagraniczni artyści,
którzy coraz chętniej i liczniej odwiedzają nasz piękny gród. Tym razem ze
swymi najbardziej znanymi przedstawieniami przyjedzie Moscow City Ballet. Zaprezentuje on 22 grudnia Dziadka do orzechów, którego The New York
Times nazwał olśniewającym i zapierającym dech w piersiach. Dzień później
wykonają drugi spektakl –Jezioro Łabędzie. Jest to najsłynniejszy i uwielbiany
przez publiczność balet Piotra Czajkowskiego. Nasycony liryzmem, poetycką
fantastyką i wspaniałą choreografią niezmiennie zachwyca od kilku lat.
Zobacz, poczuj, posłuchaj
Kina 3D, 4D czy nawet 5D na nikim
już nie robią wrażenia. Często to po
prostu przerost formy nad treścią,
ogrom bodźców oddziałujących ze
wszystkich stron skutecznie odwraca
uwagę widza od tego, co najistotniejsze
– fabuły filmu. Jednak zdarzają się też
seanse, gdzie to wszystko razem wspaniale współgra. Tego typu projekt 28–30
grudnia zaprezentuje Cinema Project,
Teatr Barakah i Cinema Paradiso. Będzie to nowy multimedialny pokaz Erotico, czyli niemieckie kino z lat 20-tych
o tematyce, jak można się domyślić, erotycznej, z muzyką na żywo graną w trakcie projekcji. Jak w tym przypadku wygląda „doznaniowa” kompozycja?
Sprawdźcie sami!
fot. KSAF AGH Maciej Woźniak
kultura
Klub Dobrej Książki
W cyklu Klub Dobrej Książki prezentujemy co miesiąc ważne dzieła literackie – od wybitnych
klasyków po znakomitych pisarzy współczesnych. To lektury obowiązkowe każdego Bardzo Inteligentnego Studenta.
Po Panią Dalloway sięgnęłam po obejrzeniu filmu Godziny Stephena Daldry’ego. Film inspirowany był w dużej mierze prozą Virginii Woolf. Nie rozczarowałam się – moim zdaniem ta angielska autorka nie bez przyczyny zaliczana jest do klasyków literatury. Akcja książki rozgrywa
się w ciągu zaledwie jednego, czerwcowego dnia, roku 1919. Autorka w mistrzowski sposób zastosowała technikę „strumienia świadomości” – mamy zatem możliwość poznania świata z perspektywy wielu bohaterów – toteż lektura zmusza do refleksji nad cudzymi motywacjami, emocjami i przemyśleniami. Bohaterka śledzi myślami zarówno ludzi znanych sobie, jak i tych przypadkowo spotkanych na ulicy. Przeskakujemy z londyńskiego salonu, wprost w umysł pogrążonego w depresji Septimusa Warrena Smitha, czy dawnego kochanka Klarysy Dalloway. Galeria
portretów psychologicznych jest przeogromna. Lektura nadaje się jednak do czytania w całkowitym skupieniu – jeśli planujemy raczyć się nią w tramwaju czy autobusie, wyda nam się totalnie chaotyczna. Moje pierwsze podejście do Pani Dalloway miałam w wieku lat 14 – niestety,
wydała mi się wówczas równie pociągająca, co czytanie instrukcji obsługi mopa. Jednak po latach wróciłam i nie żałuję. Do niektórych książek, takich jak Pani Dolloway chyba trzeba po
prostu dojrzeć.
Kamila Kośka
Ged. Tak brzmi jego prawdziwe imię, ale nikt, poza najbliższymi nie może go znać. Innym
znany jest jako Krogulec i pod tym przydomkiem przyjdzie mu wędrować po Ziemiomorzu.
Nim jednak to wszystko się stanie, młody chłopiec musi nauczyć się kunsztu czarnoksięskiego.
Po wydarzeniach, które mają miejsce w rodzinnej wiosce Geda, chłopak zostaje przyjęty na nauki przez lokalnego czarnoksiężnika. Wkrótce jednak odkrywa, że nauki te nie są dla niego wystarczające, dlatego postanawia ruszyć na legendarną wyspę Roke, gdzie znajduje się szkoła czarnoksiężników. Niezdrowa rywalizacja prowadzi w końcu do tragedii, w wyniku której Geda zaczyna prześladować bezimienny Cień. Odtąd chłopak ucieka przed swoim wrogiem i nie zazna
spokoju, nim nie znajdzie sposobu, by go pokonać.
Czarnoksiężnik z Archipelagu to pierwszy tom cyklu Ziemiomorze Ursuli K. Le Guin, który
ukazuje trudy wchodzenia w dorosłość i walczenia z własnymi słabościami. Autorka tworząc
niezwykły świat fantasy ukazuje najważniejsze problemy, z jakimi przychodzi spotykać się każdemu z nas, najmocniej skupiając się na zmierzeniu się ze śmiercią. Książka w wyjątkowy sposób
tłumaczy, jak wraz ze wzrostem siły i władzy rośnie odpowiedzialność jednostki, pokazując to na
przykładzie niepozornego chłopca, który uczy się życia z własnymi lękami i problemami innych.
Cykl Ziemiomorze napisany został przez Le Guin językiem do żywego kojarzącym się z dawnymi legendami i mitami. Z jednej strony napotykamy historię osadzoną w świecie pełnym magii, przepowiedni i niewyjaśnionych zdarzeń. Z drugiej, cała historia utrzymana jest w formie
opowieści, gdzieś dawno zasłyszanej, często odwołującej się do dalszych wydarzeń, których nie
poznamy jeszcze w pierwszym tomie. W ten sposób autorka tworzy u czytelnika odczucie poznawania historii opowiadanej przez człowieka, który był świadkiem zdarzeń lub usłyszał o nich
od kogoś innego. Z tego powodu, dzieło Le Guin na pewno przypadnie do gustu miłośnikom
twórczości Tolkiena. To absolutna klasyka gatunku fantasy, po którą koniecznie musi sięgnąć
każdy czytelnik fantastyki.
Janusz Kamieński
Fado to rodzaj melancholijnych pieśni, wywodzących się z biednych dzielnic Portugalii.
Chwytające za serce, sentymentalne melodie, opowiadają o największych tajemnicach - losie,
śmierci, miłości, przemijaniu. Taka też jest ta książka – autor zabiera nas w sentymentalną podróż po rozmaitych zakątkach Europy. Od Beskidu Niskiego, po magiczne, ukochane przez pisarza Bałkany. Większość z esejów to rozprawa z rzeczywistością Europy Środkowej. Opisując
niezmienne od setek lat zwyczaje, dowodzi tego, że tradycja nie zna kompromisów. Zdaniem
autora, opisując mentalność Słowaków, Polaków czy Węgrów, nie należy kierować się ku metropoliom. Prawda leży gdzieś na prowincji, gdzie dawne zwyczaje stanowią jedyną zbroję przed
niszczącymi nas kompleksami, każącymi nam upodabniać się do Zachodu. Przekonanie, że życie toczy się „gdzie indziej”, prowadzi do duchowej emigracji. Jaka jest przyszłość Europy? Cóż,
zjednoczenie dla autora jawi się niezbyt optymistycznie, bo jak mówi: Zniknie Polska, znikną
Włochy, zniknie Francja (...) Zostanie Fiat, Coca-Cola, Microsoft, Nike i Johnny Walker. Nie należy jednak Fado traktować jako manifestu antyglobalizacyjnego, a raczej jako senną opowieść
podróżnika. Który, notabene, gości w tym roku na Conrad Festival w Krakowie.
Kamila Kośka
„Pani Dalloway”
Virgina Woolf
Wydawnictwo Znak
Liczba stron: 245
Ursula K. Le Guin
Czarnoksiężnik z
Archipelagu
Liczba stron: 240,
Warszawa 2011,
Wydawnictwo
Prószyński i S-ka
Andrzej Stasiuk
Fado
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 169
BIS - listopad 2012
19
kultura
Hey – „Ho!”
Izabelin Studio, kwiecień 1994
W tym roku jedna z najbardziej lubianych płyt legendy polskiego rocka
osiągnęła pełnoletniość. Gdyby nie była albumem, mogłaby już legalnie pić alkohol w naszym kraju. Kto by pomyślał. Jedno jest jednak pewne: gdyby Ho!
w istocie mogło spożywać procentowe trunki to i tak nie musiałoby tego robić:
bo jest lubiane, kochane i niezapomniane mimo sędziwego już wieku.
Zespół Hey ma to do siebie, że się go po prostu lubi. Nieważne, jakiego gatunku muzyki słuchasz, jaką filozofię życiową wyznajesz – i tak na pewno znasz
wiele ich piosenek i nie zdając sobie z tego sprawy często nucisz je na koleżeńskich
grillach i ogniskach. Czy opisywany tutaj drugi album w historii legendarnej kapeli
zawiera w sobie ogniskowe hity? Raczej nie. Ale z pewnością usłyszysz na nim kilka
piosenek, które
można uznać za klasyki polskiego rocka. Potrzebujecie przykładów? Proszę bardzo: numer dwa na krążku, czyli O drugim
policzku; trójka, czyli Ja sowa; ósemka, czyli doskonałe dla cierpiącej młodzieży Misie; numer dziewięć, czyli Niekoniecznie o mężczyźnie; jedenaście – Chyba; czternaście – Ho… I mogłabym tak wymienić bez końca.
Album składa się z czternastu utworów. Co w nim bardzo cenię? To, że duża ilość piosenek wcale nie jest tutaj
równoznaczna z ich niską jakością. Wręcz przeciwnie. Utwory są dobre i pięknie reprezentują tę bardziej „mocną”
stronę lat 90. XX wieku. Jest tu również ten młodociany bunt, który również ma swój urok. Zwłaszcza kiedy dorastasz
razem z ich muzyką i widzisz, jak młoda, zbuntowana Kasia Nosowska (wokalistka zespołu) staje się przez te lata silną,
utalentowaną i niezależną kobietą.
Miło czasem wrócić do klasyków; odkryć na nowo znaczenia już tak dawno nie słuchanych piosenek. Trochę melancholii i sentymentu nie zaszkodzi. A jeżeli jeszcze nie znasz twórczości legendy polskiego rocka, sprawdź. Tak z czystej ciekawości, aby przekonać się czy nadal nie lubisz tego gatunku muzyki, czy jednak możesz znaleźć w nim coś dla
siebie. Polecam za teksty, polecam za moc.
Anna M. Mikulska
Mumford & Son – „Sigh no more”
Island Record, październik 2009
„Wieść gminna” głosi, że cały, liczny zespół Mumford & Son bardzo źle
znosi swoje koncerty. Przed wyjściem na scenę dopada ich podobno trema,
panika i drgawki. Przyznam jednak szczerze, że plotka ta wiąże się z mało
rzetelnym źródłem informacji – naszym kochanym Internetem. Nie ufajmy
jej do końca.
Rzekomo stremowany zespół jak się jednak okazuje, daje świetne koncerty i od samego debiutu szybko pnie się w górę po szczeblach sławy i „fajności”. Tę tezę mogę już potwierdzić rzetelnymi faktami: byli jedną z tegorocznych gwiazd Opener’a i zagrali wspaniale, a recenzowana tu płyta jest
ich debiutanckim albumem. I już na „dzień dobry” serwują nam bardzo
porządną dawkę fajnej muzyki.
Kim są i co grają? To brytyjczycy grający na banjo. Trochę przesadzam
– mamy tu po prostu do czynienia z ciekawym mix’em folk rock’a. Bo jest tu energia typowego rocka i mnóstwo ciekawych instrumentów kojarzących się z country. Połączenie to nie jest jednak tak przerażające. Wręcz przeciwnie. To
właśnie ta cecha charakterystyczna pozwoliła wybić się zespołowi i – o dziwo! – dodała ich muzyce… „jaj”. Naprawdę,
jest w tym albumie moc.
Krążek składa się z dwunastu utworów i ciężko wymienić mi te najlepsze. Po prostu lubię całą płytę. Lubię jej słuchać w całości, lubię słuchać jej pojedynczych kawałków. Powinnam jednak wymienić chociaż jeden tytuł, więc powiem o ich największym hicie, który był także pierwszym singlem tej płyty. Piosenka ta, to numer „siedem” na albumie, czyli Little Lion Man.
I tak oto zespół ten udowodnił mi, że warto sięgnąć czasem po muzykę, która zawiera w sobie elementy zupełnie
odbiegające od naszych gustów muzycznych. Kto by pomyślał, że gra na banjo może mieć w sobie więcej energii niż
niejedna solówka na gitarze elektrycznej.
Anna M. Mikulska
20
BIS - listopad 2012
sport
Film
- klasyka i nowości
kultura
Tall Man (2012)
gatunek: thriller
produkcja: Kanada
reżyseria: Pascal Laugier
obsada: Jessica Biel, Teach Grant, Samantha Ferris
W pewnym byłym górniczym miasteczku, wraz z szalejącą biedą, zaczynają drastycznie upadać morale, społeczność ubożeje, a więzi społeczne zaczynają przypominać walkę między dzikimi zwierzętami. Ponura rzeczywistość zaczyna nabierać charakteru grozy, kiedy jedno po drugim, dzieci giną bez wieści. Powstaje legenda o zakapturzonym mężczyźnie odzianym w czerń, opanowującym puste górnicze tunele ciągnące
się kilometrami pod miastem oraz okoliczne lasy. Wszyscy drżą przed Tall Manem, policja jest bezsilna, a kolejne zaginięcia uderzają w społeczność w regularnych odstępach
czasu. Jedyną osobą, która nie wierzy w istnienie złowrogiej postaci jest pewna pielęgniarka...
„Tall Man” jest filmem jednym z wielu, nad którym może nawet nie byłoby warto się pochylić nawet na sekundę,
gdyby nie zręczne nagromadzenie zwrotów akcji oraz umiejętne tworzenie napięcia, stopniowo budowany klimat
oraz całkiem wciągająca fabuła. Wykorzystane są tu motywy już nieco wyświechtane, jak legenda o tajemniczej postaci zbudowana na powszechnym strachu czy niemowa, będąca jedynym świadkiem naocznym. Być może warto go zobaczyć dla samego nastroju i trudnego do przewidzenia zakończenia. Film skierowany dla tych, który lubią się bać,
i nie drażnią ich zakończenia odrzucające pozaracjonalne wyjaśnienia. Mroczny seans, dobry do przegryzienia popcornem w deszczowe popołudnie.
Aleksandra Wielek
Zakochana bez pamięci/ Vie d‘une autre, La (2012)
Produkcja: Francja, Belgia, Luksemburg
Scenariusz i reżyseria: Sylvie Testund
Obsada: Juliette Binoche, Mathieu Kassovitz, Aure Atika
Francuskiemu kinu z pewnych powodów nie da się odmówić uroku i specyficznego klimatu. „Zakochana bez pamięci” jest tego przykładem, może niekoniecznie wybitnym, ale jednak znaczącym. Chociaż fabuła wydaje się być nieco okrojona, jakby
realizacji całego obrazu towarzyszył pośpiech, wiele momentów jest przemyślanych,
a widzów skorych do refleksji film na pewno może zachwycić.
Główna bohaterka, Marie Speranski (Juliette Binoche) budzi się pewnego dnia, w otoczeniu
obcych przedmiotów, obcych ludzi i obcych sytuacji, kiedy okazuje się, że nie pamięta ostatnich piętnastu lat. Jest pod
wrażeniem dorobku swojej kariery, sławy, jednocześnie jednak patrząc na pogorzelisko swojego prywatnego życia,
jest absolutnie przerażona. Bo czym naprawdę jest nasza pamięć? Nie zawsze pluszowym albumem pełnym słodkich
chwil. Może jednak wypełnionym dumą, skrywanymi urazami, frustrującym wyciem niespełnionych ambicji. Być
może utrata tej pamięci jest drogą do szczęścia. Czy gdyby ktoś nam umożliwił spotkanie twarzą w twarz z samym
sobą z przyszłości, nie byłoby to jednocześnie spotkanie z zaprzeczeniem wszystkich naszych obecnych ideałów?
„Zakochana bez pamięci” to dramat pełen komizmu, będący wspaniałym zaproszeniem do wieczornych rozmyślań nad twórczym i destrukcyjnym działaniem czasu, jednocześnie kino lekkie i wykwintne, jak na francuską produkcję przystało. Dobra gra aktorska i cudowne widoki, są już tylko wisienką na tym nadsekwańskim filmowym ciasteczku.
Aleksandra Wielek
BIS - listopad 2012
21
sport
Derbowe zmagania
Współpraca pomiędzy Galeco, Wisłą i AGH została podpisana
w 2011 roku, a jej celem było przywrócenie siatkarskiej świetności
Wiśle. Od tego czasu AGH zaczęło wspierać zespół, którego sporą
część stanowiły studentki tej uczelni, na której obecnie drużyna
ma wielu fanów. Jak w tym sezonie radzi sobie zespół?
Kamila Kośka
13 października mieliśmy przyjemność oglądać zmagania drużyny AGH Galeco Wisła w meczu z drużyną Eliteski AZS
UEK. I jak to w trakcie derbów bywa, emocje były ogromne. Fani nie zawiedli, gdyż
frekwencja była spora. Hala sportowa TS
Wisła przy Reymonta 22 niemal pękała
w szwach. Nie mogło być inaczej, wszakże
był to niezwykle istotny pojedynek dla obu
drużyn. Niestety, ekipa Białej Gwiazdy nie
podołała drużynie Uniwersytetu Ekonomicznego, przegrywając starcie 0:3 (22:25,
14:25, 23:25). O ile w pierwszym secie gra
była wyrównana, to dwa kolejne przeważyły o zwycięstwie drużyny UEK-u. Podczas
spotkania niezwykle wysokim poziomem
gry wykazały się dwie zawodniczki – Aleksandra Guzikiewicz z AGH Galeco i kapitan
drużyny UEK-u, Katarzyna Wąsowska. Obie
otrzymały nagrodę za swoje doskonałe
umiejętności. Oglądając zmagania zawodniczek Wisły, nie sposób było nie zauważyć
także doskonałej formy Miroslawy Kijakovej i wyśmienitych ataków Magdy Jagodzińskiej. Niestety, rywalki okazały się silniejsze. Nie było to pierwsze spotkanie drużyn – spotkały się one m.in. we wrześniu,
podczas turnieju o Srebrną Siatkę. Drużyna
AGH Galeco miała wtedy okazję walczyć
także z innymi ważnymi przeciwnikami, jak
KSZO Ostrowiec czy Wieżyca 2011 Stężyca.
Drużyny mają za sobą także kilka meczów
towarzyskich.
22
BIS - listopad 2012
o to Pana Łukasza Jarosza, menadżera naszych siatkarek.
Zespół AZS AGH WISŁA powstał w 2005
roku z połączenia akademickiego zespołu AGH
i młodej drużyny Wisły - wspomina - Pomysł tą
na fuzję został zrealizowany dzięki działaczom
AZS-AGH - Kazimierzowi Wojciechowskiemu,
jak również nieżyjącemu już trenerowi sekcji
siatkówki AZS AGH panu Janowi Główce. To
także zasługa trenera Wisły, Pana Lesława Kędryna, który to wraz z asystentem, Piotrem
Wójcikiem, objął wówczas pieczę nad zespołem. W sezonie 2008/2009 drużyna AZS Wisła
Kraków wywalczyła awans z III do II ligi siatkówki. Zaś w sezonie 2009/2010, po spadku I ligowej drużyny Wisły Kraków, zespół I ligowy
oraz II ligowy zostały połączone. Patronat nad
drużyną przejęła bezpośrednio Akademia Górniczo-Hutnicza. A sama drużyna zmieniła nazwę na Wisła AGH Kraków.
A jak wyglądają plany na przyszłość?
Jednak przegrana nie załamała podopiecznych Marcina Wójtowicza – wręcz
przeciwnie, dała im siłę do walki. Bo już następnego dnia dziewczyny wygrały pojedynek z drugim beniaminkiem I ligi – Budowlanymi Budlex Toruń. Starcie zakończyło się wynikiem 3:1 (25:15, 25:22, 23:25, 25:18). Zwycięstwo pozwoliło na awans do kolejnej rundy Pucharu Polski w sezonie 2012/13. Jednak
apetyt siatkarek nie zmalał, bo 20 października odniosły kolejne zwycięstwo. Wyjazdowy
mecz z Silesią Volley I Mysłowice/Chorzów zakończył się wynikiem 3:1 (19:25, 25:27, 25:21,
27:29). Warto pamiętać, że drużyna z Mysłowic to ogromnie wymagający rywale. Jakie
spotkania planowane są na najbliższy okres?
Otóż wielkimi krokami zbliża się mecz z pionierem w tabeli – drużyną Jedynka Aleksandrów Łódzki. 3 listopada będzie ona gospodarzem spotkania w szóstej kolejce rozgrywek ligowych. Ostatnie spotkanie tych drużyn miało miejsce 3 września tego roku w ramach turnieju Silesia Cup – starcie zakończyło się wygraną łódzkiej grupy 0:3. Miejmy nadzieję, że ostatnie wygrane zmotywują
dziewczyny do zaciętej walki. Kolejny mecz
planowany jest na 10 listopada. Wtedy to
AGH Galeco będzie gospodarzem meczu
z drużyną KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.
Historia klubu
A jak wygląda historia klubu? W jakich
okolicznościach ów powstawał? Zapytaliśmy
Bardzo ambitne - stwierdza menadżer
zespołu - będzie to nawiązanie do najlepszych
lat kobiecej siatkówki. Oczywiście, wszystko
krok po kroku. Lecz zdajemy sobie sprawę, że
działamy w tak znakomitym klubie jak Wisła więc zdobywanie trofeów to nasz obowiązek.
Obecnie jesteśmy beniaminkiem w I lidze, dlatego nie stawialiśmy sobie za cel awansu.
Dziewczyny w tym sezonie mają grać jak najlepiej i wygrywać każdy kolejny mecz, każdą kolejną piłkę. Pamiętając o aspekcie sportowym,
nie zapominamy o sferach bardzo ważnych
dla działania sekcji i jej rozwoju. Mówimy tu
o rozwoju klubu w obszarze szeroko rozumianej organizacji, marketingu i PR. Priorytet to
zapełnienie hali kibicami - nie tylko tymi związanymi emocjonalnie z AGH czy klubem Wisła.
Naszym celem jest przyciągnięcie także pasjonata siatkówki, który właśnie u nasz znajdzie
godną rozrywkę.
Aktualnie drużyna AGH Galeco plasuje
się na wysokim, siódmym miejscu w tabeli.
Trzymajmy kciuki, by kolejne spotkania były
dla naszych siatkarek korzystne – o wszystkim będziemy Was informować na naszej
stronie internetowej i portalu Facebook,
gdzie możecie brać udział w konkursach dotyczących naszych siatkarek.
Więcej informacji o drużynie znajdziecie
też na: www.siatkowka.tswisla.pl
fot. KSAF AGH Kamil Youssef
AGH zdominowało
Polski Sport Akademicki!
19.10.2012r. przechodzi do historii naszej Alma Mater jako jeden
z najbardziej chwalebnych dni. Właśnie wtedy w Poznaniu, na
organizowanej przez ogólnopolski AZS Gali Sportu Akademickiego
podsumowującej rok akademicki 2011/2012 udowodniliśmy,
że nasi studenci to jedni z najlepszych sportowców w kraju.
Na zeszłorocznych Akademickich Mistrzostwach Polski AGH
zajęło bowiem I miejsce w kategorii Uczelni Technicznych i II
miejsce w klasyfikacji generalnej wszystkich uczelni w Polsce.
sport
władze postanowiły także postawić na
nowe dyscypliny, które pozwolą na
zyskanie dodatkowych punktów
w klasyfikacji generalnej. Wszyscy
przedstawiciele AGH na poznańskiej
gali żartobliwie zgodzili się w jednej
kwestii. Mają nadzieję, że JM Rektor
pomoże im w zakupie… konia. Ten
niecodzienny pomysł pomógłby bowiem pomóc utworzyć na AGH sekcję jeździecką.
Anna M. Mikulska
Tegoroczny sukces należy do tych
największych w historii sportu naszej
Uczelni. II miejsce w klasyfikacji generalnej, IX miejsce w klasyfikacji
medalowej oraz wygrana w kategorii
uczelni technicznych są niesamowitym osiągnięciem nie tylko dla naszych
sportowców, ale także dla AGH i wszystkich jego studentów. Jak stwierdził Kierownik Działu Spraw Studenckich
AGH, Pan Tadeusz Lachowicz: To jest
oczywiście bardzo duży sukces – największy w historii Uczelni i używając
takiej metafory sportowej, to jest taki
„koń” na którego trzeba postawić. Sport
wpływa znacząco na wizerunek uczelni. Sport jest obszarem w którym uczelnia może się promować. Mam wrażenie, że to są chyba jedne z lepiej zainwestowanych „złotówek”. Marka naszej Uczelni jest po pierwsze znana,
a po drugie rozpoznawalna. Cieszę się
więc, że oprócz tego tradycyjnego postrzegania jej jako szkoły wyższej można również odbierać Uczelnię jako
miejsce, w którym studenci oprócz tego,
że się uczą, to jeszcze mają znakomite
wyniki sportowe. Tylko pogratulować!
To nie tylko prestiż
Wygrana wypromowała naszą
Uczelnię na terenie całej Polski. To
jednak nie wszystko. Zdobycie drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej dało nam jedną z trzech nagród
głównych AMP: 20 000 złotych dla
AGH-owskiej sekcji Akademickiego
Związku Sportowego. Pozostali na podium otrzymali adekwatnie 30 000
złotych za pierwsze miejsce (AZS Unifot. Anna M.Mikulska
wersytet Warszawski) oraz 10 000 złotych za miejsce trzecie (AZS Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu). Nasi najlepsi studenci-sportowcy mogą natomiast otrzymać stypendium JM Rektora AGH za wybitne
osiągnięcia właśnie w tej dziedzinie.
Co dalej?
Władze AGH są bardzo dumne
z osiągnięć sekcji. Sam Pełnomocnik
Rektora AGH ds. sportu – Pan Profesor Jan Kusiński, zaraz po odebraniu
nagrody głównej powiedział naszej
reporterce: Jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani! Opłacił się wkład pracy trenerów i zawodników. A także wkład
władz Uczelni: Rektorów i wszystkich
zaangażowanych w to, żeby pomóc studentom, w zdobyciu medali. To był duży sukces… Najlepsi wśród politechnik,
drudzy w ogólnej klasyfikacji! Sądzę,
że w następnym roku będzie jeszcze lepiej!
AZS AGH nie chce jednak zatrzymywać się na drugim miejscu. Prezes
AZS AGH Pan Maciej Woźniak ma
duże nadzieje na przyszłość: Emocje
są wielkie, jestem nadal bardzo podekscytowany tą sytuacją. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku będzie tak
samo dobrze jak jest teraz albo lepiej!
Powiem więcej, będziemy się starać,
aby to zrobić. Nasi sportowcy, nasi studenci są zdeterminowani i wierzą
w sukces. Ja również tego bym sobie życzył. I jestem pewny, że będzie coraz,
coraz lepiej.
Dodatkowe 20 000 złotych z pewnością ułatwi pracę całej sekcji. Jej
A na Gali działo się wiele
W Poznaniu pojawiła się specjalna
delegacja AGH, w której skład wchodzili: Pełnomocnik Rektora AGH ds.
sportu – Pan Profesor Jan Kusiński,
Prezes AZS AGH – Pan Maciej Woźniak, Dyrektor Działu Spraw Studenckich AGH – Pan Tadeusz Lachowicz
oraz Kierownik ds. Sportu– Pan Kazimierz Wojciechowski. Oprócz samej
uroczystości wręczenia nagród dla
najlepszych sportowców, trenerów,
działaczy i sekcji uczelnianych wszyscy zainteresowani mogli wziąć udział
w otwartym posiedzeniu Zarządu
Głównego AZS. Posiedzenie było poświęcone tegorocznym Akademickim
Mistrzostwom Polski. Największą
kontrowersję wśród słuchaczy wzbudziło postanowienie o pobieraniu
składki w wysokości 20 złotych od
każdego startującego w AMP-ach
2012/13. Cała gala zakończyła się występem Małgorzaty Ostrowskiej i uroczystym bankietem.
Więcej informacji na temat AZS
oraz dokładne wyniki z punktacją
możecie znaleźć na stronach:
www.azs.agh.edu.pl oraz www.azs.pl.
BIS - listopad 2012
23
rozrywka
Jubileusz Kościoła
Biurokracji
Dziś, 1 listopada 2193 roku świętujemy dwóchsetlecie powstania
naszej wspólnoty. Kto mógł dwa wieki temu spodziewać się, że
organizacja powołana do życia jako twór polityczny przekształci
się w Kościół? Na wszystkie PIT-y! Ludzie wręcz złorzeczyli naszej
świętej Biurokracji!
Michał Zając
A przecież już na pierwsze lata
XXI wieku przypadają udokumentowane cuda czynione przez świętą Biurokrację, takie jak przemiana ślimaków w ryby lub marchewek w owoce!
Ludzie wtedy jednak nie chcieli dostrzec boskich cech Wielkiej Urzędniczki. Kiedy byli odsyłani od jednego
okienka do drugiego, nie rozumiejąc
istoty swojej oczyszczającej pielgrzymki, ze złością mówili, że „najgorsze w Biurokracji jest to, że nie ma
komu dać w mordę, bo wszyscy mówią, że to nie zależy od nich”. Na
wszystkie święte Formularze! Przecież
te bluźnierstwa niosą w sobie prawdę
o jednej z boskich cech Biurokracji!
Jest Ona wszędzie, ale nigdzie we własnej osobie, i jako niewidzialna,
wszechpotężna siła kieruje swoimi
dziećmi, nagradzając niezłomnych
w kolejkach i karząc niedbałych
w drukach. Jednak ludzie w swojej pysze próbowali pojąć swoimi małymi
umysłami Jej wyroki, usiłując zastosować swoją żałosną ludzką logikę do
boskiego bytu. Czuli złość, gdyż próbowali zrozumieć niemożliwe do zrozumienia dla człowieka ścieżki Bogini, zamiast po prostu pokornie uwierzyć w ich słuszność.
Dwieście lat temu ludzie byli ślepi
nawet na to, kto tak naprawdę rządzi
ich życiem i śmiercią, wierząc w innych bogów, prawa natury czy władzę
nad własnym losem. Ale to Biurokracja określała ile pieniędzy z budżetu
przeznaczyć na leczenie ludzi chorych
na raka, a ile na ratujące życie operacje przeszczepu serca, tym samym decydując, ile umrze osób z rakiem, a ile
z wadami serca. Decydowała, ile za-
24
BIS - listopad 2012
kupić czołgów, a ile rakiet, by potem
politycy natchnieni przez Najświętszą
mogli podpisywać dokumenty rządzące życiem i śmiercią innych. Już
wtedy Bogini w pełni panowała nad
ludźmi, za pośrednictwem podpisów
Wielkich Biurokratów, naszych dzisiejszych świętych, sekretarzy Bogini,
których błagamy o składanie za nas
podań na biurku świętej Biurokracji
i o to, by nie mieli Przerwy Na Kawę,
gdy będziemy w potrzebie.
Na tamten czas przypadają również prześladowania pierwszych wiernych. Określenie „biurokrata” było
wówczas pejoratywne, a osoby, które
poświęciły życie służbie Bogini musiały znosić straszne traktowanie ze
strony pozbawionych pokory peten-
tów. Sakrament Przerwy Na Kawę był
traktowany z pogardą, a jego odpowiednie celebrowanie narażało Urzędników na bluźnierczy gniew. Wiele lat
musiało upłynąć zanim ludzie zrozumieli znaczenie sakramentu Kolejki,
czy rzecz tak oczywistą jak to, że Wielka Wędrówka Po Urzędach jest drogą
do zbawienia. Dopiero proces zastępowania pracy ludzkich rąk pracą
komputerów i robotów sprawił, że ludzie dostrzegli, iż Biurokracja jest ich
jedyną nadzieją i zaczęli poszerzać
szeregi jej wiernych. Co począłby
człowiek dziś, kiedy wszystko jest
zautomatyzowane i maszyny wykonują za ludzi całą pracę? Jego życie pozbawione byłoby sensu, który na
szczęście nadaje wypełnianie kolejnych druków. Kiedyż człowiek jest
bliżej absolutu, niż wypełniając formularz K.R./W-2?
Drodzy petenci naszej Bogini,
miejmy nadzieję na to, że jubileusz
dwóchsetlecia istnienia naszego Kościoła, w swoich początkach zwanego
Unią Europejską, wzmocni naszą wiarę. Abyśmy po śmierci trafiając do
Wielkiego Urzędu nie musieli jako
potępieni cierpieć w Wiekuistej Kolejce, ale byśmy mogli po drugiej stronie
okienka brać udział w niekończącej
się Przerwie Na Kawę.
rys. Barbara Kosakowska
niezbędnik
BIS - listopad 2012
25

Podobne dokumenty