pabianice - Nowe Życie Pabianic

Komentarze

Transkrypt

pabianice - Nowe Życie Pabianic
NR
3/2014 GRUDZIEŃ
2014 - LUTY
2015 ISSN 2300-6390 NAKŁAD 3000 egz.
Pabianice
My, M-Łodzi
Duchem
GAZETA BEZPŁATNA!
1
www.seniorzy-hipokamp.pl
PABIANICE
Wydanie naszej gazety możliwe jest dzięki wsparciu projektu
Rządowy Program na rzecz Aktywności Społecznej
Osób Starszych na lata 2014-2020
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej
„M-Łodzi Duchem - Gazeta Lokalna”
foto: pixabay.com, condesign
Refleksje
po Senioriadzie
Rak jest
taki ograniczony
DPS: Jak nam
minęło 50 lat
Historia jednego
niezwykłego życia
2
My, M-Łodzi Duchem Pabianice
Kochani,
Po raz trzeci mam ogromną przyjemność przekazać Wam gazetę
senioralną „My, M-Łodzi Duchem. Pabianice”. Cieszy mnie, ze coraz chętniej bierzecie udział w naszym wspólnym przedsięwzięciu.
To od Państwa zależy, jakie treści znajdują się w piśmie. Cieszymy
się ogromnie, iż do naszej ekipy dołączyli pensjonariusze Domu
Pomocy Społecznej w Pabianicach. Pojawił się też temat hospicyjny, na łamach kwartalnika sporo historycznych opowieści i Wasze
spostrzeżenia na różne tematy.
Mam nadzieję, że kwartalnik „My, M-Łodzi Duchem .Pabianice”
będzie chętnie czytany przez Was pod choinką, a artykuły staną się
tematem świątecznych rozmów.
Życzę, aby nadchodzące święta minęły spokojnie, zdrowo, pogodnie. Życzę, aby Nowy Rok 2015 okazał się pozytywny, piękny,
twórczy Grażyna Busse,
redaktor naczelna
Rada numeru
Ostrożnie z zimą
Ujemne temperatury w połączeniu z wiejącym wiatrem i wilgotnym powietrzem
sprzyjają powstawaniu odmrożeń. Jeśli już do niego dojdzie, pamiętajcie, aby powoli i stopniowo ogrzać tę część ciała (potrzyjcie tkaniną, skropcie ciepłą wodą).
Nie może być to gwałtowne działanie. Na odmrożenia zakładamy tylko jałowe opatrunki. Ból i pieczenie to oznaka powrotu czucia.
Cytat numeru
„Po czterdziestce zaczyna się starość młodych, a po pięćdziesiątce młodość starych”
Victor Marie Hugo
Nasze smutki i radości
- Czy potrzebna nam Rada Seniorów? Moim zdaniem tak, sama bym trochę działała w tej radzie. Przede wszystkim trzeba ustalić, kim jest „senior”, bo nie może to
być 50-latek. Według medycyny senior to starzec, a starość to po ukończeniu 60 lat.
Jeżeli przepisy pozwalają na coś takiego, to powinno to zaistnieć! Treść statutu Rady
Seniorów powinna zależeć od starców, a nie od młodej Rady Miejskiej…
- Lubię zimę, a szczególnie mróz, który maluje na szybach piękne wzory…
- Łódzcy seniorzy są według mnie w lepszej sytuacji – tam jest więcej organizacji i stowarzyszeń zajmujących się „senioralnymi sprawami”. Większe i przede
wszystkim bogatsze miasto ma większe możliwości…
- Ubolewam, że teraz większość ludzi korzysta z internetowej prasy. Kultura czytania gazet powoli zamiera…
- I od nowego roku znowu podwyżka emerytury o jakieś marne grosze…
- Nie mogę się doczekać, kiedy moja wnusia otworzy prezent „od Mikołaja”. W
tym roku pod choinkę zafundowałem jej wymarzoną zabawkę…
- Kiedy na rozkładach jazdy autobusów wreszcie pojawi się większa czcionka? To
przejaw ignorancji wobec seniorów…
- Koledzy i Koleżanki - uważajcie na siebie w zimę. Na oblodzonym chodniku
łatwo o wywrotkę i kontuzja gotowa…
- Jestem bardzo zadowolona ze swoich kozaków, które kupiłam na rynku. Dużo
chodzę, buty były wystawiane na różne próby, a one ani śladu użytkowania...
- Już po raz drugi przełożono moją wizytę u lekarza. Najpierw poszedł na urlop,
potem zachorował…
Senior
- ważny głos
W Pabianicach powstanie Rada Seniorów - będzie mieć
charakter konsultacyjny, doradczy i inicjatywny. Chodzi
o wspieranie samorządu, solidarność międzypokoleniową oraz pobudzanie aktywności obywatelskiej.
W tej sprawie przeprowadzono konsultacje społeczne z udziałem środowisk
reprezentujących, zrzeszających i działających na rzecz osób starszych. Konsultacje miały formę warsztatów, na których wypracowano ramy działania i zasady
funkcjonowania rady seniorów. Łącznie wzięło w nich udział 19 przedstawicieli
środowiska - wszyscy poparli pomysł.
Rada będzie się składać z 11 osób w wieku 60+. Siedmiu członków (zgłoszą
je organizacje pozarządowe) wyłonią wybory bezpośrednie, tajne, które odbędą się na spotkaniu otwartym zwołanym przez prezydenta miasta (udział w
głosowaniu mogą brać osoby powyżej 60. roku życia). Informacje o terminach
zgłaszania kandydatur pojawią się na tablicy ogłoszeń w urzędzie oraz stronie
internetowej. Po dwóch członków wskażą radni oraz prezydent.
Do zadań rady będzie należeć m.in. współpraca z organami miasta przy rozstrzyganiu istotnych spraw dotyczących seniorów, przedstawianie propozycji
działań, zgłaszanie uwag i wydawanie opinii.
jum.
Wydanie naszej gazety możliwe jest dzięki wsparciu projektu
Rządowy Program na rzecz Aktywności Społecznej
Osób Starszych na lata 2014-2020
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej
„M-Łodzi Duchem - Gazeta Lokalna”
KWARTALNIK „MY, M-ŁODZI DUCHEM - REDAKCJA: Red. Naczelna: Grażyna Busse, Wydawca: Stowarzyszenie ECIM: „HIPOKAMP”,
Zespół Redakcyjny: członkowie Klubu Seniorów „My-M-Łodzi Duchem” przy ECIM „HIPOKAMP”. Adres i kontakt: ECIM „HIPOKAMP”,
ul. Brużyca nr 100/102 Aleksandrów Łódzki, [email protected], www.seniorzy-hipokamp.pl, tel. kom. 601 25 43 71, 42 640 15 94,
skład: GRAFIGA, Pabianice, ul. Zamkowa 30, druk: POLSKAPRESSE Sp. z o.o. Oddział Poligrafia Drukarnia Łódź, ul. ks. Skorupki 17/19.
3 Pabianice My, M-Łodzi Duchem
Nasze Święto
Jak co roku, gdy nadchodzi jesienna
pora, świętujemy Dzień Seniora. Obchodzony jest w kilku wariantach, na
poziomie globalnym i lokalnym: 1 października jako Międzynarodowy Dzień
Osób Starszych, 14 listopada jako Ogólnopolski Dzień Seniora i 20 października jako Europejski Dzień Seniora.
Wszystkie te daty mają jednak wspólny cel - aktywizację osób starszych i zapewnienie im godnego życia. A jak to
jest w rzeczywistości? Czy jeden z tych
trzech dni w kalendarzu wystarczy, aby
przypomnieć sobie o osobach starszych
w naszym otoczeniu? Czy wystarczy w
jednym z tych dni zorganizować dla seniorów spacer po jesiennych liściach?
Jak pokazują badania statystyczne
39% Polaków samemu zajmuje się opieką seniorów, 31% wspierane jest przez
rodzinę, a 26% przez partnerkę lub
partnera. Mnożą się różne uroczystości,
obchody transmitowane w TV, wydaje
się na to masę pieniędzy, a następnego
dnia już się nie pamięta o staruszkach.
W rankingu ONZ pod względem jakości życia seniorów, Polska jest na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej i plasuje się na podobnym poziomie co Sri
Lanka i Urugwaj. Życie, które powinno
być pełne blasków, w Polsce według badań ONZ takim bynajmniej nie jest. Jakość świadczeń dla seniorów jest gorsza
niż w Tadżykistanie. Uważam, że opieką
nad starszymi ludźmi powinno się zająć
państwo. Te trzy daty poświęcone zagadnieniu starzenia się są jedynie okazją do
intensywniejszego propagowania postulatów mających na celu poprawę sytuacji
osób dojrzałych. Aby tego dokonać musi
być więcej pieniędzy w portfelach wielu
emerytów. Człowiek stary, pięknie zwa-
Po Senioriadzie
W ostatni weekend września odbyła
się I Pabianicka Senioriada. Zorganizowało ją Forum Odpowiedzialnych
Pabianiczan oraz radna miejska Renata
Uznańska-Bartoszek, która angażuje się
w sprawy seniorów. Od Urzędu Miasta
do parkingu przy nowym hotelu „Fabryka Wełny”, przemieścił się barwny
korowód z balonami, transparentami
i muzyką. Pogoda dopisała, wszystko
wyglądało pięknie.
Po dojściu w wyznaczone miejsce,
na scenie prezydent Zbigniew Dychto
dokonał otwarcia Senioriady, a prezes
Uniwersytetu Trzeciego Wieku Ewa Filarska odebrała symboliczne klucze do
miasta. UTW istnieje już 10 i na stałe
wpisał się w działalność kulturalną i naukową Pabianic. Część oficjalną uświetnił swoją obecnością poseł Ryszard
Kalisz, człowiek bardzo sympatyczny i
kontaktowy.
Potem przyszedł czas na występy.
Najpierw swój program przedstawił
dziecięcy zespół „Bukowianie” z Brójca,
a następnie zaśpiewały senioralne zespoły wokalne działające przy klubach:
„Złota Jesień”, „Brzoza” i „Jarzębina”.
Gościem specjalnym była DJ Wika –
to ona puściła muzykę do tańca. Chwilę
udało mi się z nią porozmawiać. Naprawdę nazywa się Wirginia Szmyt i ma
75 lat. Muzyka zawsze była obecna w jej
życiu. Jej dziadek stworzył zespół rodzinny, w którym grała na cymbałkach.
Potem domy kultury i założenie grupy
kabaretowej „Viagra”. Pani Wirginia brała udział w panelu dyskusyjnym. Mówiła
o tym, jak długo utrzymać młodość ducha i nie dać się starości. Sama jest tego
doskonałym przykładem: tryskała radością i energią. Jest także osobą o wysokiej
kulturze osobistej. Świetnie się z nią bawiliśmy – tańczyła razem z nami, rozruszała uczestników Senioriady.
Za gastronomię „odpowiadało” Koło
Gospodyń Wiejskich z Brójec oraz stoisko restauracji hotelu, na którego placu
odbywała się impreza. Natomiast prezydent serwował z wielkim wdziękiem i
zaangażowaniem placki ziemniaczane.
Na godzinę 18.00 przewidziany był
występ Haliny Kunickiej, nie wytrzymałam jednak tak długo. Było wspaniale, ale były też minusy: część programu
można było przenieść na niedzielę;
parada powinna pójść środkiem ulicy Zamkowej, a nie poboczem; należy
zachęcić naszych panów-seniorów do
liczniejszego i aktywniejszego udziału
w Senioriadzie. Myślę, że ta impreza
wejdzie na stałe do kalendarza.
Do zobaczenia za rok –
Seniorka Iga
„Pękająca” kultura
Chcę powiedzieć, że sztuka „Pękające torby z papieru”, którą odegrano w ramach
I pabianickiej Senioriady, bardzo mi się podobała i zrobiła na mnie duże wrażenie.
W dużym stopniu odnajduję się w postaci pensjonariuszki Krysi - starej panny z
40-letnim stażem zawodowym, pragnieniem kochania i zamiłowaniem do tańca.
Odkryłam w tej sztuce moc delikatności uczuć, wielką kulturę - coś, czego na ogół
brak na co dzień. Nawet rzucenie brzydkiego słowa w postaci „k…a” (jednorazowo) potęgowało atmosferę zmierzającą do dobra: chodzi o postać Kazimierza i jego
aklimatyzację, czy raczej akomodację do nowych warunków życia.
Dziękuję za sztukę - E.
ny seniorem, jeżeli nie ma za co przeżyć
do końca miesiąca, jeśli nie ma za co
kupić węgla, jeśli brakuje mu na leki, nie
będzie myślał o komputerze, o komórce czy Uniwersytecie Trzeciego Wieku.
Jego świadomość ograniczy się do troski
o przetrwanie.
Tę sytuację polskiego emeryta może
zmienić tylko jego uposażenie, przynajmniej na poziomie emerytur seniorów
państw europejskich ze środka grupy, a
nie na poziomie Tadżykistanu. Sprawa
ta jest wyłącznie w kompetencji rządu.
Władze lokalne robią co mogą w sprawie seniorów, a za wiele nie mogą.
W naszych Pabianicach sprawa postrzegania ludzi starszych przez władze
miasta jest nie tylko w te trzy dni kalendarzowe, ale również przez cały rok.
Na terenie miasta działają Kluby Seniorów. Władze Spółdzielni Mieszkaniowej
udostępniły na ich działalność w miarę
wygodne pomieszczenia w swoich Domach Kultury. Przy klubach działają zespoły wokalne, pod kierownictwem mu-
zycznym pracownika opłaconego przez
PSM. W przypadku występów w terenie,
autokar również mamy opłacany. Na
terenie miasta działa z dużym powodzeniem Uniwersytet Trzeciego Wieku,
gdzie seniorzy mają możliwość nabywania nowych umiejętności. Działają
też różne zespoły muzyczne i turystyczne, jak np. PTTK, nastawione przede
wszystkim na współpracę z seniorami.
Starosta aktywnie wspiera działalność klubową, przez finansowanie nagród dla uczestników różnych konkursów (z dziedziny historii miasta czy też
powiatu). Urząd Miasta w dniach 26-27
września pod patronatem prezydenta
zorganizował bardzo ładny festyn - Senioriadę. Sprawy organizacyjne imprezy załatwiała radna Renata Uznańska-Bartoszek. Przygotowane atrakcje
miały rozmach, inicjatywa udała się.
Pani Renatka w organizację tego festynu włożyła bardzo dużo pracy i serca,
za to jej dziękujemy.
Marian Walczak
4 My, M-Łodzi Duchem Pabianice
To ich czas!
Pabianickie kluby uroczyście obchodziły Dzień Seniora. Nie zabrakło
wspaniałych programów artystycznych, pięknych życzeń i morza kwiatów. Recytowane wiersze bawiły i wzruszały, bo choć lekkie i dowcipne, pełne
były życiowej prawdy. Publiczność dała
się także porwać muzyce i podczas wy-
stępów wokalnych przyklaskiwała do
rytmu. Przy tej znamienitej okazji, wyróżniono seniorów z najdłuższym klubowym stażem. Wszystkim zebranym
złożono życzenia zdrowia, uśmiechu i
pogodnej „jesieni”.
tekst i foto: j.
Wiecznie młode Jarzębiny
Klub Seniora „Jarzębina” obchodził 35-lecie istnienia. Jubileuszowa
uroczystość odbyła się w sali widowiskowej ODK „Barak”.
Przewodnicząca Henryka Mamrot
streściła gościom dzieje powstania
klubu i początki jego działalności.
Po „lekcji historii” zaczęła się część
artystyczna. Zespół wokalny „Jarzębinki” zaprezentował utwory dedykowane specjalnie na tę okazję. Hitem
wieczoru był jednak występ zespołu Abba, który porwał publiczność i
bisował z piosenką „Money, money,
Money”. Później przyszedł czas na
życzenia gości i uhonorowanie klubowiczów z najdłuższym stażem. Teresa
Samuel, Jadwiga Kozłowska i Maria
Sałacińska to seniorki, które w „Jarzębinie” są od początku, od 35 lat.
Nieco krócej są tu Wanda Grambo
(29 lat) i Regina Fuks (25 lat). Kwiaty wręczono także obecnemu zarządowi - za wkładany trud i pracę przy
działalności klubu.
tekst i foto: j.
Nagrody i dyplomy
Klub Seniora „Brzoza” od razu po
przerwie wakacyjnej prężnie wznowił swoją działalność. Zaczęło się od
wyjazdu do Konstantynowa Łódzkiego, do Centrum Rekreacji „Nad
Stawem”. Pogoda dopisywała, a my
świetnie się bawiliśmy i odpoczywaliśmy na łonie natury.
W połowie września nasz zespół
wokalny „Pod Brzozami” wziął
udział w Przeglądzie Zespołów Senioralnych. Impreza odbyła się w
domu kultury w Głownie. Wystąpiliśmy z dwiema piosenkami: „Najtrudniejszy pierwszy krok” i „Ja już
wygrałem”. Za wykonanie otrzymaliśmy wyróżnienie specjalne i nagrodę
rzeczową. W kategorii solistów star-
towała nasza Bernadetta Micota i wyśpiewała I miejsce piosenką „Gdzie
ten świat młodych lat”. Oceniano
również wiersze napisane przez seniorów. „Brzozy” reprezentowała
Marianna Kubiś-Hofman – doceniono jej twórczość i uhonorowano
dyplomem. W składzie jury, które
przyglądało się naszym występom
był m.in. Marian Lichtman, członek
zespołu „Trubadurzy”.
Pracujemy pełną parą. Spotkania
u „Brzóz” (ODK ul. Łaska 46/48)
odbywają się w każdą środę o godz.
16.00. Zachęcamy mieszkańców
PSM do wstąpienia w szeregi klubu.
KS „Brzoza”
5 Pabianice My, M-Łodzi Duchem
Część III kontynuacja przedstawiania treści tego bardzo ważnego dokumentu
EUROPEJSKA KARTA PRAW I OBOWIĄZKÓW OSÓB STARSZYCH
WYMAGAJĄCYCH DŁUGOTERMINOWEJ OPIEKI I POMOCY
WERSJA OSTATECZNA Maj 2010
Niniejsza Europejska Karta Praw powstała przy udziale:
Partnerów europejskich:
• AGE Platform Europe, koordynator
projektu
• EDE – European Association for Directors of Residential Homes for the
Elderly (Europejskie Stowarzyszenie
Dyrektorów Ośrodków Opiekuńczych
dla Osób Starszych)
Partnerów krajowych:
• ANBO (Holandia)
• BIVA (Niemcy)
• Commune de St Josse Belgia
• Fondation nationale de Gérontologie
(Francja),
• FIPAC (Włochy)
• 50+ Hellas (Grecja)
• Mestna Zveza Upokojencev (Słowenia)
• NIACE (Wielk Brytania)
• Swedish Association of Senior Citizens (Szwecja)
• ZIVOT 90 (Czechy)
Przy wsparciu Programu Unii Europejskiej DAPHNE III mającego na celu
zapobieganie i zwalczanie przemocy
wobec dzieci, młodzieży i kobiet oraz
ochronę ofiar i grup ryzyka.
PREAMBUŁA (przypomnienie)
Godność ludzka jest nienaruszalna.
Wiek oraz wynikająca z niego zależność
od innych osób nie mogą być podstawą
do ograniczenia niezbywalnych praw
człowieka i swobód obywatelskich
zgodnych z międzynarodowymi standardami i gwarantowanych przez demokratyczne konstytucje. Prawa te oraz
ich obrona przysługują każdemu niezależnie od płci, wieku czy faktu pozostawania w zależności od innych osób.
Unia Europejska uznaje i szanuje
prawa osób starszych do godnego życia, niezależności oraz uczestniczenia
w życiu społecznym i kulturalnym
(Karta Praw Podstawowych, art. 25).
Wszelkie ograniczenia w tym zakresie,
jeżeli wynikają z wieku i zależności od
innych osób, muszą mieć jasno określoną podstawę prawną i być wprowadzone w toku przejrzystego postępowania
prawnego oraz być adekwatne (ang.
proportionate) i podlegające regularnej
weryfikacji (ang. reviewable), a przede
wszystkim leżeć w interesie strony,
która mu podlega. Wszelkie przejawy
lekceważenia lub nie respektowania poniższych praw są niedopuszczalne. Państwa Członkowskie powinny opracować strategie promujące przestrzeganie
poniższych praw zarówno w środowisku domowym jak i instytucjonalnym,
a także wspierać osoby działające na
rzecz ich zapewniania.
Karta „Praw i obowiązków osób starszych wymagających długoterminowej
opieki” powstała w ramach Europejskiej Strategii do Walki z Przemocą
wobec Osób Starszych (A European
Strategy to Combat Elder Abuse EUSTACEA) realizowanego przy wsparciu
programu DAPHNE III. Zamierzeniem jej twórców jest uczynienie praw
i potrzeb osób starszych ważnym tematem debaty publicznej, w której ich głos
zostanie usłyszany.
Członkowie Platformy AGE oraz
inni partnerzy projektu podkreślają, że
jakkolwiek zaawansowany wiek sam w
sobie nie powoduje ograniczenia praw
ani zobowiązań jednostki, to jednak
może utrudniać jej, czasowo lub trwale,
obronę własnych interesów.
Według twórców Karty przeważająca większość osób starszych wymagających szczególnej opieki to kobiety.
W Europie kobietami są dwie na trzy
osoby powyżej 80. roku życia. Ponad
jedna trzecia z nich cierpi na demencję lub chorobę Alzheimera, co czyni je
tym bardziej narażonymi na nadużycia
i łamanie ich praw.
Inwestycja w zdrowie i długoterminową opiekę, w tym profilaktykę i
wczesne reagowanie, powinna być postrzegana nie jako koszt, a jako wkład
podnoszący jakość funkcjonowania
wszystkich grup wiekowych. Opieka
medyczna i opieka długoterminowa
w Unii Europejskiej powinny opierać
się na solidarności międzypokoleniowej odzwierciedlającej postanowienia
Traktatu Lizbońskiego, w myśl którego
Unia Europejska „zwalcza wyłączenie
społeczne i dyskryminacje oraz wspiera sprawiedliwość i ochronę socjalną,
równość kobiet i mężczyzn, solidarność
między pokoleniami i ochronę praw
dziecka”.
W sytuację opieki nad osobami starszymi zaangażowanych jest wiele osób.
Prawa osób starszych powinny być
przestrzegane przez wszystkie zaangażowane strony: przez same osoby
starsze, ich rodziny oraz profesjonalny i wolontarystyczny personel
świadczący usługi opiekuńcze. Niniejsza Karta ma na celu ułatwienie
dostępu do tych praw osobom starszym i przybliżenie ich wszystkim zaangażowanym podmiotom.
Karta nie ma zastępować istniejących
rozwiązań, a potwierdzać i uzupełniać
rozwiązania wprowadzone już w niektórych Państwach Członkowskich. Jej
celem jest także podniesienie świadomości społecznej w kwestii praw rosnącej liczby osób starszych podlegających
długoterminowej opiece, a także wypracowanie i wspieranie dobrych praktyk
w tym obszarze, zarówno w Unii Europejskiej jak i poza nią. Poniższe prawa
nie są obecnie w pełni respektowane.
Naszym zamierzeniem jest doprowadzić do ich pełnego przestrzegania.
Karta powinna stanowić dokument
odniesienia wprowadzający fundamentalne zasady, które stanowią o prawidłowym funkcjonowaniu osób wymagających opieki i pozostających w
zależności od innych w wyniku wieku, choroby lub niepełnosprawności.
Zasady zawarte w niniejszym dokumencie należą do wszystkich, którzy
chcą wprowadzić je na grunt krajowy
i lokalny.
ARTYKUŁ 5
PRAWO DO ZINDYWIDUALIZOWANEGO
PORADNICTWA
I INFORMACJI NA TEMAT DOSTĘPNYCH CI OPCJI ORAZ WYRAŻANIA ŚWIADOMEJ ZGODY
Z WIEKIEM MOŻESZ ZACZĄĆ
POTRZEBOWAĆ
POMOCY
I
WSPARCIA INNYCH OSÓB, ZACHOWUJESZ JEDNAK PRAWO DO
UZYSKANIA WSZELKICH INFORMACJI NA TEMAT MOŻLIWYCH
OPCJI LECZENIA I OPIEKI, A TAKŻE DO PORAD NIEZBĘDNYCH DO
PODEJMOWANIA ŚWIADOMYCH
DECZYJI W TYM WZGLĘDZIE
Dostęp do informacji na temat danych, które Cię dotyczą
5.1 Masz prawo być informowany/a
o stanie Twojego zdrowia oraz możliwych opcjach leczenia i formach
opieki, w tym przewidywaniach co do
powodzenia danej kuracji, potencjalnych skutkach leków, badań i wszelkich
działań medycznych dotyczących Twojego zdrowia fizycznego, psychicznego i
codziennego funkcjonowania, a także o
dostępnych opcjach alternatywnych.
5.2 Masz prawo wglądu do swoich
danych medycznych oraz wszystkich
dokumentów dotyczących Twojego
zdrowia. To prawo ma również osoba
przez Ciebie wyznaczona.
5.3 Masz również prawo nie być informowanym/ą o swoim stanie, jeżeli
wyrazisz takie życzenie.
5.4 Masz prawo zostać poinformowany/a o wszystkich możliwościach spędzania czasu wolnego, opcjach mieszkaniowych i dostępnych opcjach pomocy
społecznej, niezależnie od ich kosztu.
Sam/a masz prawo zdecydować, na które z nich Cię stać, uzyskawszy wcześniej
wszelkie niezbędne informacje.
Świadoma zgoda oraz poradnictwo
5.5 Wszelkie decyzje dotyczące Twojego leczenia, opieki nad Tobą, udziału
w badaniach czy testach medycznych
muszą być podejmowane za Twoją
świadomą zgodą lub świadomą zgodą
osoby przez Ciebie wyznaczonej.
5.6 Masz prawo do obsługi prawnej, zastępstwa prawnego oraz obro-
ny przed sądem. Jeżeli nie stać Cię na
pomoc prawną, powinna ona zostać Ci
zapewniona.
5.7 Masz prawo do tego, żeby rozmawiano z Tobą otwarcie, w sposób taktowny i zrozumiały, co wynika z Twojego prawa do informacji oraz wyrażania
świadomej zgody.
5.8 Masz prawo do zrozumiałych i
wyczerpujących informacji na temat
wszelkich dostępnych Ci usług, ich
przewidywanych kosztów oraz sposobu ich adaptacji do Twoich potrzeb. To
prawo ma również osoba przez Ciebie
wyznaczona.
5.9 Przed zawarciem umowy na pobyt w ośrodku opieki lub na inne usługi, masz prawo być poinformowany/a o
treści umowy oraz możliwościach przyszłych zmian w umowie dotyczących
opłat lub usług. Informacje te powinny
być zrozumiałe i przejrzyste.
ARTYKUŁ 6
PRAWO DO UCZESTNICZENIA
W ŻYCIU SPOŁECZNYM I KULTURALNYM
Z WIEKIEM MOŻESZ ZACZĄĆ
POTRZEBOWAĆ
POMOCY
I
WSPARCIA INNYCH OSÓB, ZACHOWUJESZ JEDNAK PRAWO DO
KONTAKTÓW Z INNYMI LUDŹMI,
DO UCZESTNICZENIA W ŻYCIU
SPOŁECZNYM I OBYWATELSKIM,
DO KORZYSTANIA Z MOŻLIWOŚCI KSZTAŁCENIA USTAWICZNEGO ORAZ DO AKTYWNOŚCI
KULTURALNEJ.
6.1 Masz prawo do tego, żeby
umożliwiono Ci uczestniczenie w życiu społecznym w formie odpowiedniej dla Twoich zainteresowań i umiejętności oraz w duchu solidarności
międzypokoleniowej. Masz prawo
podejmować pracę, podejmować się
wolontariatu oraz korzystać z możliwości dokształcania.
6.2 Masz prawo do tego, by udzielano Ci wszelkiej niezbędnej pomocy,
której potrzebujesz, żeby swobodnie
komunikować się i porozumiewać się
z innymi ludźmi. W przypadku problemów z porozumiewaniem się (słyszeniem, mówieniem) masz prawo do
uzyskania pomocy, a Twoje potrzeby
w tym względzie powinny być brane
pod uwagę.
6.3 Masz prawo do swobodnego
przemieszczania się w celu realizowania swoich zainteresowań i uczestniczenia w wybranych aktywnościach.
W przypadku problemów z poruszaniem się, masz prawo do uzyskania
pomocy w tym względzie.
6.4 Masz prawo do równego dostępu do nowych technologii, a także do
nauki oraz wsparcia przy korzystaniu
z nich.
6.5 Masz prawo korzystać ze
wszystkich praw i swobód obywatelskich, w tym prawa do głosowania w
wyborach politycznych, a także do
tego, by udzielono Ci pomocy przy
głosowaniu, jeżeli tego potrzebujesz.
Osoba, która udziela Ci pomocy, zobowiązana jest nie naruszać Twojej
wolności wyboru, a także obowiązuje ją dyskrecja w kwestii oddanego
przez Ciebie głosu.
6 My, M-Łodzi Duchem Pabianice
Jak nam minęło ponad 50 lat
- historia Domu Pomocy Społecznej
w Pabianicach
Szanowni czytelnicy, otrzymaliśmy propozycję pisania artykułów do kwartalnika dla seniorów. Pomimo tego, że jesteśmy już mieszkańcami Domu Pomocy Społecznej w Pabianicach, wciąż czujemy się
młodzi duchem, tak jak sugeruje to nazwa „My M-Łodzi Duchem”.
Z ogromnym zapałem stworzyliśmy własną grupę redakcyjną, w skład
której weszły trzy osoby: Helena Radzbanek, Tadeusz Bieda i Jan Omelańczuk. Odpowiednio: motorniczy tramwaju i świetna kucharka, ekonomista i
chemik - teraz z zapałem ruszyliśmy do zabawy w dziennikarstwo. Cały czas
zachęcamy naszych współmieszkańców do przyłączenia się do nas. Wszyscy
mieszkamy w DPS-ie kilka lat, mamy więc nadzieję, że jesteśmy już „ekspertami” i uda nam się ciekawie i wyczerpująco opowiedzieć czytelnikom o
życiu tutaj. Wielu osobom domy pomocy kojarzą się wyłącznie ze starością,
chorobami, samotnością i brakiem perspektyw. Postaramy się obalić te mity.
O historii DPS
Trzy lata temu, 5 października, obchodziliśmy jubileusz 50-lecia naszego
Domu. Z tej okazji szukaliśmy wszelkich materiałów dotyczących działal-
ności DPS-u przez te lata. Mamy ogromną przyjemność zaprezentować teraz jego historię, od najstarszych zdarzeń, które poznaliśmy dzięki wpisom
do kroniki czy wycinkom prasowym, poprzez zdarzenia, które tworzyliśmy
i których świadkami byliśmy już my, obecnie tu mieszkający.
Historia Domu rozpoczyna się w 1953 roku, pomysłem o jego powstaniu, który zrodził się w Wydziale Pracy i Polityki Społecznej, Prezydium
Miejskiej Rady Narodowej w Pabianicach. Swoje podwoje Państwowy Dom
Rencistów (tak się wtedy nazywał) otworzył w 1961 roku i 5 października przyjął pod swój dach pierwszego mieszkańca, 67-letniego mężczyznę.
Dom był przeznaczony dla 100 pensjonariuszy, miał 46 pokoi: 10 jednoosobowych, oraz po 18 dwu- i trzyosobowych. Znajdowały się w nim wszystkie
potrzebne do prawidłowego funkcjonowania pomieszczenia: kuchnia, jadalnia, świetlica, gabinet lekarski, pralnia i magazyn. Życie w Domu to nie
tylko jedzenie i spanie. Wiele osób chętnie uczestniczyło w zajęciach pla-
7 Pabianice My, M-Łodzi Duchem
stycznych, śpiewie, było też duże zapotrzebowanie na książki. W 1970 roku
powstał punkt biblioteczny, istniejący do dzisiaj. Nasz księgozbiór wciąż się
powiększa, są to przeważnie dary od osób prywatnych. Korzystamy również
z zasobów filii Biblioteki Miejskiej, zwłaszcza ze zdobyczy techniki tzw. audiobooków, dla osób nie mogących czytać samodzielnie.
Rozbudowa, modernizacje
Nasz Dom od początku zyskał bardzo dobrą opinię u mieszkańców.
Świadczy o tym fragment z lokalnej gazety z 1973 r. Jedna z mieszkanek tak
wtedy powiedziała: „Samotność jest dla starszego człowieka nie do zniesienia. Tu znalazłam coś więcej niż wygodę i opiekę, ja tu po prostu odnalazłam swoją drugą rodzinę…”. Jednak by się przekonać jak tu jest, należało
to po prostu sprawdzić.
Dom Rencisty wraz z Pabianickim Ośrodkiem Pomocy Społecznej zorganizował w 1973 roku czternastodniowy turnus dla podopiecznych Ośrodka.
Nasz Dom, przyjął dziesięcioro 70–latków z Polskiego Związku Emerytów,
Rencistów i Inwalidów z terenu Pabianic. Był to pobyt dzienny, pozwalający
poznać im realia mieszkania w Domu Rencistów. Zaowocowało to nowymi
znajomościami i wydłużeniem kolejki oczekujących na pobyt, a było ich z
roku na rok coraz więcej osób.
Próbowano rozładować te gigantyczne kolejki na pobyt i w listopadzie
1974 decyzją wojewody przyznano nam budynek dawnego hotelu robotniczego przy ul. Gen. Żukowa, obecnie Łaska. Przeznaczono go na Dom
Rencistów, natomiast budynek przy ul. Wiejskiej przemianowany został na
Państwowy Dom Pomocy Społecznej dla Dorosłych (dla osób przewlekle
somatycznie chorych).
Na okrągły jubileusz
Wiersz mieszkańca pabianickiego Domu Pomocy Społecznej Jana Omelańczuka, napisany z okazji jubileuszu 50-lecia DPS:
„Pięćdziesięciolecie DPS-u”
Pół wieku minęło jako oka mgnienie
Tak wiele się zmieniło, dobrze o tym wiecie
Jak przez lata wzrastało pragnienie
By nie pozostać sami na tym świecie.
Zmieniła się nazwa, zmieniali się ludzie
Wielu poszło w zaświaty, bo los tak wypada
Wznoszono to wszystko w nie małym trudzie
By widzieć blisko swojego sąsiada.
Dzisiaj blask bije od okien i ściany
I czystość jaśnieje dzięki ludzkiej pracy
Jeśli tego nie widzisz to godne nagany
Bo higiena w życiu tak ogromnie znaczy.
Widzisz jak mrówki krążą opiekunki
Siostry nad lekami pochylają głowy
Wszystkie gotowe zakupić sprawunki
Załatwić potrzeby bez zbędnymi słowy.
Idziemy naprzód
Decyzję o rozbudowie budynku przy ul. Wiejskiej podjęto w 1997 roku
ze względu na wciąż długi czas oczekiwania na miejsce. Budowa trwała
etapami, zatrzymując się i wznawiając, aby nabrać tempa w 2007. Nowe
skrzydła oddano do użytkowania po 12 latach. Uroczyste otwarcie odbyło
się 27 marca 2009. Starosta pabianicki pan Krzysztof Habura, powiedział
wtedy: „To był ciężki bój, ale zwyciężyliśmy”, a nasza dyrektor, pani Maria
Chmielewska, podsumowała: „Te ostatnie lata przekonały mnie, że cuda się
zdarzają”. Nasz Dom jest w tej chwili jedną z najnowocześniejszych wśród
takich placówek. W Domu nie mogło zabraknąć kaplicy. W kwietniu 2009
roku ksiądz biskup Ireneusz Pękalski dokonał poświęcenia i otwarcia kaplicy pw. Miłosierdzia Bożego. Msze Święte dla mieszkańców odbywają się
regularnie raz w tygodniu oraz we wszystkie święta.
Po otwarciu nowej części przyszedł czas na stare skrzydło. Modernizacja
trwała kilka miesięcy. Nadal mówimy „stare skrzydło”, ale ma ono teraz
nazwę zwyczajową z racji wieku, a nie wyglądu. Jest piękne i nowoczesne
jak reszta budynku. Oddano je przed Bożym Narodzeniem w 2009 r. Był to
miły prezent gwiazdkowy dla mieszkańców.
Praca wre!
Funkcjonowanie tak dużej placówki wymaga pracy wielu osób, maleńkich
trybików, których na co dzień się nie chwali i czasami nie zauważa. Dyrekcja, pracownicy socjalni i biurowi, pielęgniarki, opiekunowie, pokojowe,
terapeuci, krawcowa, nasze fantastyczne kucharki, panie z pralni, dział zaopatrzenia, panowie „złote rączki”. Wielki ukłon w ich stronę. Mamy wiele
osób leżących, co powoduje, że praca tu jest naprawdę ciężka i bardzo odpowiedzialna.
Dla zobrazowania trochę statystyki. W ciągu jednego roku wykonujemy:
12 tysięcy iniekcji, 3 tysiące opatrunków, 26 tysięcy badań glikemii, 850
konsultacji w gabinetach specjalistycznych. Zmieniamy około 100 tysięcy
pieluchomajtek, wykonujemy 10 tysięcy kąpieli, pierzemy 45 ton bielizny i
ubrań, przygotowujemy 300 tysięcy posiłków w 7 wersjach dietetycznych.
Liczby te robią wrażenie, prawda?
Codzienność w naszym domu, to również różnorodność form terapeutycznych. Mamy świetnie wyposażoną pracownię terapii zajęciowej, najnowocześniejszy w mieście dział rehabilitacji oraz mały, klimatyczny pokoik do
prowadzenia terapii funkcji poznawczych dla osób z zespołami zmian otępiennych spowodowanych m.in. chorobą Alzheimera, Parkinsona, czy innymi prowadzącymi do otępień. Jesteśmy rodzynkiem wśród DPS-ów w takim
rodzaju terapii. O tej formie terapii i wielu innych prowadzonych w naszym
Domu, o naszych imprezach, obiecujemy interesująco opowiedzieć w następnych artykułach. Pozdrawiamy serdecznie wszystkich seniorów (i nie tylko),
którym spodobał się nasz artykuł. Obiecujemy dużo, dużo więcej!
Helena Radzbanek, Tadeusz Bieda i Jan Omelańczuk
współpraca: Katarzyna Kosecka, instruktor terapii zajęciowej
Twoje wiotkie mięśnie i zastałe stawy
Rehabilitanci sprowadzą do rzeczy
Jak wiele pracy zdajesz sobie sprawy
Jak wszystko to ważne, że nikt nie zaprzeczy.
Dziennikarze Obywatelscy z DPS
Można by tak wymieniać same pozytywy
Spojrzeć dookoła jak park się zieleni
Jak rosną kwiatki z urodzajnej niwy
Chociaż odczuwasz po trochę jesieni.
Talenty plastyczne pod Kasi skrzydłami
Możesz rozwijać bez żadnej żenady
A wokalne popisy sprawdza Pan Jarek czasami
Gdy chcesz posłuchać pięknej serenady.
Na drugie półwiecze życzymy pogody
Dla ducha i ciała niech w przyjaźni żyją
Niechaj współżycie prowadzi do zgody
Jak zajdzie potrzeba, niech szampana piją.
Nowy budynek został zaadaptowany na potrzeby Domu Rencistów, znajdowały się w nim pokoje dwu- i trzyosobowe, składające się z małej kuchenki, pokoju i łazienki. W obu budynkach nie było jednak wind. Filia na
ul. Łaskiej doczekała się jej po 23 latach, w 1997, natomiast na Wiejskiej,
winda zaczęła ułatwiać życie mieszkańcom i personelowi dopiero w 2009
roku po oddaniu do użytku nowych skrzydeł Domu (48 lat od otwarcia).
Jan Omelańczuk
8 My, M-Łodzi Duchem Pabianice
Nowotwór - jak grom z jasnego nieba (2)
Rak jest taki ograniczony…
Jestem czterdziestoletnią kobietą.
Mam dwoje dzieci: 18-letnią córkę
i 7-letniego syna. W grudniu 2012
roku wyczułam w mojej prawej piersi
dość duże zgrubienie. Myślałam, że
zginie ono po miesiączce, jednak tak
się nie stało. Zgrubienie wciąż było
wyczuwalne i zaczęło mnie ono boleć.
Nie czekałam, wykonałam USG. Wynik okazał się niepokojący. Poszłam
z nim do gabinetu onkologa, który
opiekował się moją babcią - też miała
raka piersi (zmarła we wrześniu 2012).
Doktor zbadał mnie i skierował na
biopsję. Po tygodniu było już wiadomo, że guz, który był w mojej piersi,
to rak złośliwy. Lekarz zalecił mi, bym
zrobiła badania genetyczne. 8 stycznia
2013 roku miałam zgłosić się na oddział chirurgii onkologicznej.
Na życiowym zakręcie
Dzień, w którym usłyszałam, że
mam raka, był przerażający - w głowie miałam jedną myśl: to koniec,
umrę. W mojej rodzinie nastał czas
smutku i przerażenia, ja wyłączyłam
się z życia, wieczorami płakałam, na
niczym nie mogłam się skupić.
Nadszedł dzień pójścia do szpitala.
Rano wstałam z podpuchniętymi od
płaczu oczyma, dokończyłam pakowanie potrzebnych rzeczy, ze szlochem wyrzuciłam moje biustonosze.
Pożegnałam się z rodzicami, wyściskałam dzieci i upłakana wsiadłam do
samochodu. To był straszny moment;
bałam się, że już nie wrócę do dzieci,
do mojego domu. Tego samego dnia,
w którym zostałam przyjęta na oddział, zadzwoniono do mnie z laboratorium z informacją, że są wyniki genetyczne. Niestety okazało się, że mam
mutację genów BRCA1 i BRCA2.
To zmieniło plany operacyjne. Ze
względu na mutację genów, zasugerowano mi usunięcie obu piersi
jednocześnie. To trudna decyzja dla
kobiety. Posłuchałam jednak rady
specjalisty i zdecydowałam się na po-
dwójną mastektomię. W szpitalu spędziłam nie 7, lecz 28 dni, ponieważ
musiałam mieć kolejny zabieg - wdała
się martwica skóry.
Pewnie trochę dziwnie to zabrzmi,
ale czas spędzony w szpitalu, to dobry
okres w moim życiu. Oddział chirurgii onkologicznej w szpitalu Kopernika, to cudowny oddział ze wspaniałym personelem. W czasie pobytu
na tym oddziale nawiązałam nowe
znajomości, które utrzymuję do dnia
dzisiejszego.
Chemia i nowe biustonosze
Pod koniec lutego 2013 roku rozpoczęłam chemioterapię. To niezbyt
miłe doświadczenie: brak sił, senność,
utrata włosów, naprawdę koszmar, ale
na szczęście i to udało mi się przeżyć.
Dwa miesiące po zakończonej chemioterapii, miałam kolejny zabieg,
tym razem ginekologiczny - usunięcie jajników, by uniknąć przerzutu
(ponieważ guz zmutowany wielokrotnie zwiększał możliwość nowotworu jajników). Tan zabieg również
zniosłam dobrze, znowu trafiłam na
oddział z cudownym personelem.
Później, gdy nabrałam sił, kontynuowano dopełnianie moich ekspanderów, które stopniowo rozciągały skórę
klatki piersiowej, by przygotować ją
do rekonstrukcji biustu.
W czerwcu 2014 roku, czyli rok i 5
miesięcy po amputacji piersi, miałam
przeprowadzony zabieg wymiany ekspanderów na implanty. I tak powstał
mój nowy biust. Wszystko przebiegło
pomyślnie; i tym razem byłam otoczona
wspaniałą opieką medyczną, a co najważniejsze, byłam pod opieką mojego
onkologa, który zawsze udzielał mi konkretnych odpowiedzi na moje pytania.
Do dnia dzisiejszego noszę specjalny, uciskowy gorsecik, który pozwala
utrzymać nowo powstały biust w prawidłowym położeniu. Teraz zaczynam
się rozglądać za nowymi biustonoszami, bo wkrótce będę mogła je nosić.
Anioły są wśród nas
Wiem, że słowo „RAK”, kojarzy
się nam ze śmiercią, z czymś ogólnie
bardzo złym. Ja też miałam takie skojarzenia, jednak teraz, po przejściu
tego wszystkiego, jestem w stanie powiedzieć, że ta przerażająca choroba
wniosła wiele dobrego w moje życie.
Dzięki tej chorobie poznałam wiele wspaniałych osób, teraz zupełnie
inaczej patrzę na życie, nie doszukuję
się złego, tylko staram się dostrzec to,
co dobre. Przed chorobą narzekałam,
że jestem zmęczona, teraz dziękuję
Bogu, że dał mi siłę, bym mogła się
zmęczyć. Choroba uświadomiła mi,
kto jest moim prawdziwym przyjacielem i już wiem, na kogo mogę tak
naprawdę liczyć.
Rak uświadomił mi, że jestem silną
kobietą, bo mimo poważnych problemów finansowych, licytacji domu,
dwójki niepełnosprawnych dzieci, nie
załamałam się, nie straciłam apetytu
na życie. Wiem, że moc przetrwania
tego wszystkiego dana jest z nieba:
to pewnie moja zmarła babcia prosi
Boga, by zsyłał mi Anioły, które wspierają mnie i moich bliskich. Trzeba pamiętać, że rak to choroba, która toczy
całą rodzinę. Miałam też momenty
załamania i zwątpienia, lecz na moje
szczęście znowu znalazł się KTOŚ, kto
dodawał mi otuchy i potrafił przekierować moje myśli na pozytywne.
Dziękuję!
Dzisiaj, kiedy opisuję moją historię, jestem już rok i 8 miesięcy po mastektomii. Teraz mam już nowy biust, nowe
gęste włosy i nowe wnętrze, jestem silniejszą osobą niż przed chorobą. Cieszę się z życia, z tego, że nadal mogę
pełnić rolę mamy, żony, córki i siostry.
Drodzy chorzy, nie zamykajcie się ze
swoją chorobą w mieszkaniu, samotność to sprzymierzeniec raka. Nie izolujcie się, nie bójcie się rozmawiać o
tym, co czujecie. Pamiętajcie, że nic tak
Waleczne Amazonki i grupy wsparcia
W maju 2013 roku przy Stowarzyszeniu Opieki Hospicyjnej Powiatu
Pabianickiego (ul. Dąbrowskiego 46)
powstał Ośrodek Walki z Rakiem,
którego celem jest wspieranie chorych
na nowotwory w zwycięskiej walce o
zdrowie i życie. W ośrodku wykwalifikowani specjaliści oferują wsparcie
psychologiczne, informacyjne, porady dietetyczne i zajęcia rehabilitacyjne dla osób tuż po zdiagnozowaniu
choroby, w trakcie leczenia, lub po
jego zakończeniu. Naszym celem jest
obalenie schematycznego myślenia
na temat choroby i leczenia, poprzez:
- indywidualną pomoc psychologiczną, w czasie której pomożemy radzić sobie z trudnymi emocjami; jak
rozmawiać o chorobie z bliskimi, jak
rozpoznawać i zaspokajać potrzeby
swojego organizmu, tak by wspierać
proces leczenia,
- pomoc dietetyka w doborze indywidualnego jadłospisu, który będzie
przyjazny dla organizmu, zwłaszcza
w trakcie leczenia chemią,
- pomoc fizjoterapeuty, który przez
dobór indywidualnych ćwiczeń pomoże przywrócić ciału siłę i sprawność (w miarę indywidualnych możliwości chorego).
Zgłoszenia do ośrodka są przyjmowane telefonicznie pod numerem: 609-410-035 od poniedziałku
do piątku. Jeśli jesteś lub byłeś chory
na raka, ale czujesz, że nie zrobiłeś
jeszcze wszystkiego, by go pokonać
- serdecznie zapraszamy.
Oto nasi specjaliści:
nie dopomoże człowiekowi, jak drugi
człowiek. Jeżeli dopada Was pesymistyczne myślenie, szukajcie pomocy u
przyjaciół, u psychologa, mówcie swoim bliskim jak się czujecie, nie wstydźcie się prosić o pomoc w sytuacjach złego samopoczucia. Ludzie są cudowni
i naprawdę chętnie nam pomogą, jeśli
damy im znać, że ich potrzebujemy. Ja,
dzięki ludziom, którzy mnie otaczają,
pomimo tych nieszczęść mogę żyć z
uśmiechem na twarzy.
Każdego dnia dziękuję Bogu za
tych, którzy są moim wsparciem.
Przede wszystkim dziękuję mojemu
mężowi za troskę i opiekę, moim rodzicom, siostrze, całej rodzinie za zainteresowanie oraz znajomym. Dziękuję Ci Boże za mojego wspaniałego
doktora i cudowny personel medyczny
na oddziałach szpitalnych. Dziękuję
Ci Boże za moje psycholożki, które są
moim wsparciem w chwilach załamania, które tłumaczą mi jak żyć i radzić
sobie z trudnościami napotykanymi w
czasie choroby.
Kochani, to dzięki Waszej trosce i
opiece mogę być dzisiaj Kasią, która
potrafi optymistycznie patrzeć w przyszłość. To dzięki Wam nie załamałam
się pod ciężarem tego, co przyniósł mi
los. To dzięki Wam Kochani, mam chęć
do życia. BARDZO WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ZA POMOC!
Katarzyna Zaręba
„Rak jest taki ograniczony…
Nie może okaleczyć miłości,
Nie może rozwiać nadziei,
Nie może naruszyć wiary,
Nie może zniszczyć ufności,
Rak jest taki ograniczony...
Nie może odebrać wspomnień,
Nie może uciszyć odwagi,
Nie może zawładnąć duszą,
Nie może skrócić życia wiecznego,
Nie może skrępować ducha,
Rak jest taki ograniczony!”
nn.
DIETETYK - Barbara Wlaźlak.
Dyplomowana dietetyczka, ukończyła Medyczne Studium Zawodowe
(wydział Dietetyki) w Grudziądzu.
Przez całe życie zawodowe zajmowała się żywieniem niemowląt, dzieci i
osób starszych. Interesuje się zdrowym odżywianiem, a swoim podopiecznym stara się oferować to, co
dla nich najlepsze.
- W codziennej gonitwie nie myślimy
o jakości posiłków, jemy w pośpiechu
to, co oferuje nam rynek. Popełniamy
wiele błędów żywieniowych, co prowadzi do powstawania wielu groźnych
chorób przewodu pokarmowego i nie
9 Pabianice My, M-Łodzi Duchem
tylko. Nie zdajemy sobie sprawy jak
wielki wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie ma odpowiednie odżywianie.
Coraz bardziej przetwarzana żywność
sieje spustoszenia w naszym organizmie. Moje motto: „zwolnij i sprawdź
czy wiesz, co jesz” – radzi.
FIZJOTERAPEUTA - Karolina
Sieradzka. Studiowała fizjoterapię na
Uniwersytecie Medycznym w Łodzi, pracowała m.in. w SP ZOZ w
Pabianicach (2002-2010). W maju
2010 roku otworzyła swój gabinet
rehabilitacyjny. Ukończyła liczne kursy, m.in.: terapia manualna,
PNF I i II stopnia, taping rehabilitacyjny, nowoczesna rehabilitacja
z przeprowadzeniem obiektywnej
oceny pacjenta oraz kompleksowego treningu funkcjonalnego (EMG,
izokinetyka,). Zajmuje się także masażem sportowym oraz ćwiczeniami
związanymi z wadami postawy u
dzieci: skolioza, okrągłe plecy itp.
PSYCHOLOG – Izabela Matusiak. To psycholog i jednocześnie
doradca zawodowy. Jest absolwentką Instytutu Psychologii UŁ oraz
czteroletniego Studium Psychoterapii Integratywnej (Kraków). W ramach przygotowania do uzyskania
certyfikatu psychoterapeuty skończyła kursy z zakresu diagnozy psychologicznej i psychoterapii, w tym
m.in.: integratywna psychoterapia
- krótkoterminowa, zaburzeń lękowych i depresji; diagnoza kliniczna – DSM IV, hipnoza w psychoterapii. Doświadczenie zdobywała
współpracując ze Środowiskowym
Domem Samopomocy w Drzewocinach oraz Zakładem Opiekuńczo
– Leczniczym PCM. W obu miejscach zajmowała się poradnictwem
psychologicznym – wspierała rodziny pacjentów, pracowała z osobami
z zaburzeniami psychicznymi. Od
stycznia 2011 roku współpracuje ze
Stowarzyszeniem Opieki Hospicyjnej w Pabianicach, początkowo jako
psycholog w Hospicjum Domowym, a od maja 2013 jako psycholog i koordynator Ośrodka Walki z
Rakiem. Przychodzą do niej osoby,
które chcą uporządkować swoje
życie, przechodzą nagły kryzys lub
chcą się rozwijać. Prowadzi praktykę indywidualną, warsztaty i szkolenia.
- Towarzyszę podopiecznemu w
jego wędrówce przez to co ważne, lecz
trudne; pomagam mu spojrzeć na
jego relacje, przeżycia, emocje, bez
oceny a z dużą uważnością. Chcę,
by zaakceptował siebie takim, jakim
jest. Psychoterapia nie daje gotowych
rozwiązań – gdyż bardziej cenimy
to, do czego doszliśmy ciężką pracą i
wysiłkiem. Nie ma jednej drogi dobrej dla wszystkich, ważne by znaleźć
swoją i nią podążać – mówi.
IM. SOH
***
W ramach działalności ośrodka
od grudnia 2013 roku funkcjonuje
grupa wsparcia, obecnie składająca
się z samych kobiet w różnym wieku, które łączy choroba nowotworowa (obecna lub przebyta). Grupa
spotyka się regularnie, najczęściej
w pierwszy wtorek miesiąca o godz.
16:00 w siedzibie Stowarzyszenia na
ul. Dąbrowskiego 46. Zapraszamy
wszystkich chętnych do przyjścia
do nas, gwarantujemy kompleksowe
wsparcie i ciekawe towarzystwo!
Okrągłe i pomarańczowe
- samo zdrowie!
Dynia to niezwykle cenne, niskokaloryczne (100 g = 28 kcal), beztłuszczowe, bogate w błonnik i pektyny warzywo.
Miąższ, oprócz pektyn, zawiera dużą ilość B-karotenu, witamin z grupy B, C
i PP. Prawdziwą skarbnicą zdrowia są pestki dyni. Posiadają wyjątkową kombinację wielonienasyconych kwasów tłuszczowych oraz fitosteroli, które zapobiegają miażdżycy. Nasiona bogate są w cynk, fosfor, magnez i wapń. Ze względu
na dużą zawartość cynku pomocne są w leczeniu trądziku oraz prostaty. Świeże
pestki dyni pomagają pozbyć się owsików, tasiemca i innych pasożytów przewodu pokarmowego. Olej z pestek dyni zawiera: mnóstwo witamin, substancje
obniżające poziom cholesterolu i zwalczające wolne rodniki.
Warto wprowadzić to warzywo do naszej diety, by tanim kosztem wspomagać swoje serce i układ krwionośny. Poleca się szczególnie osobom starszym,
bo zawiera błonnik, który ułatwia trawienie, zapobiega otyłości i gromadzeniu
cholesterolu. Dynia to warzywo, które bardzo dobrze się przechowuje i nadaje
na przetwory. Króluje na naszych stołach od września do końca stycznia.
Z miąższu dyni możemy przygotować zupę, farsz do naleśników, racuchy,
ciasto itp. Nadaje się do przyrządzania potraw w postaci surowej, smażonej, pieczonej i gotowanej, zarówno na słodko jak i na ostro. Pestki dyni nadają się do sałatek, ciasta i wypieku pieczywa. Obraną i pokrojoną dynię można zakonserwować
w syropie, w postaci dżemu oraz zamrozić. Nawet po ugotowaniu nie traci cennych
właściwości. Poniżej kilka pysznych, zdrowych i urozmaiconych przepisów.
Barbara Wlaźlak
dietetyk przy SOH w Pabianicach
DYNIA W SYROPIE
Składniki: 5 kg dyni (obranej); 5 szklanek cukru; 1 kwasek cytrynowy lub 1
szklanka octu.
Sposób wykonania: dynię myjemy, wydrążamy środek i kroimy na zgrabną
kosteczkę. Mieszamy z cukrem i kwaskiem cytrynowym lub octem; i pozostawiamy na 12 godzin. Dynię układamy w słoiku i zalewamy powstałym syropem. Następnie pasteryzujemy przez 10 minut.
DŻEM Z DYNI
Składniki: 5 kg dyni (obranej); 5 szklanek cukru; 1 kwasek cytrynowy; 1 zapach pomarańczowy.
Sposób wykonania: dynię kroimy w kostkę, mieszamy z kwaskiem i cukrem.
Pozostawiamy na 12 godzin. Odlewamy większość powstałego syropu i smażymy na małym ogniu do miękkości, dolewając po trochu odlany syrop. Gdy
dynia jest już miękka, miksujemy i dodajemy zapach pomarańczowy. Gotujemy jeszcze 5 minut i gorący miąższ wykładamy do przygotowanych słoików.
Następnie pasteryzujemy przez 10 minut.
TARTA DYNIOWA Z RICOTTĄ I POMARAŃCZĄ
Spód: 180 g mąki pszennej; 2 łyżki cukru; szczypta soli; 100 g zimnego masła;
1 jajko.
Masa: 500 g sera ricotta; 250 g puree z dyni (1 i 1/2 szklanki wcześniej upieczonej i zmiksowanej); skórka starta z 2 pomarańczy; sok z połowy limonki lub
cytryny; kilka kropli ekstraktu pomarańczowego; 2 łyżki mąki ziemniaczanej;
2/3 szklanki cukru; 4 jajka.
Przygotuj spód: w misce wymieszaj mąkę z cukrem i solą. Dodaj zimne masło i posiekaj je nożem na jak najdrobniejsze kawałki. Wbij całe jajko i szybko
zagnieć ciasto, tylko do momentu, aż będzie można je skleić w kulę. Zwiń w
folię i włóż do lodówki na minimum 30 minut. W tym czasie przygotuj masę.
W misce wymieszaj ser i puree z dyni. Zetrzyj skórkę z 2 pomarańczy, ale tylko wierzchnią część, bez białej, która jest gorzka. Dodaj do miski z masą. Następnie dodaj ekstrakt, sok z limonki, cukier oraz mąkę i dokładnie wymieszaj.
Najlepiej robić to rózgą a nie mikserem, żeby nie wbijać do masy powietrza.
Na koniec wbij kolejno jajka, mieszając po każdym. Wyjmij ciasto z lodówki.
Rozwałkuj i wyklej nim formę do pieczenia tarty (spód i boki). Ponakłuwaj widelcem i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i podpiecz przez 15-20
minut do momentu, aż zacznie się rumienić. Wyjmij spód, wylej na niego masę
serowo-dyniową i wstaw z powrotem do piekarnika. Piecz w tej samej temperaturze około 40 minut. Po wyjęciu odstaw tartę do wystygnięcia. Następnie
wstaw na kilka godzin do lodówki. Podawaj ozdobioną rozetkami z bitej czekolady. Można też wierzch posmarować podgrzanym dżemem pomarańczowym.
TARTA Z DYNIĄ
Ciasto: 250 g masła lub margaryny; 250 g mąki; 1 żółtko; 1 cukier waniliowy;
3 łyżki cukru pudru; szczypta soli.
Nadzienie: 500 g obranego miąższu z dyni; 1 budyń waniliowy; 2 jajka; 1
żółtko; 70 g cukru; 275 ml śmietany 18%; 1 łyżeczka cynamonu; 1/2 łyżeczki
gałki muszkatołowej; 1/2 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego.
Sposób wykonania: ciasto i mąkę zmieszać z cukrem pudrem, cukrem waniliowym i solą. Dodać masło i żółtko, zagnieść ciasto i włożyć na 30 minut
do lodówki. Następnie wylepić dno foremki o średnicy 24 cm formując mały
rant. Ciasto nakłuć widelcem. Nadzienie-miąższ dyni pokroić i ugotować w
niewielkiej ilości wody ok. 10 min. Odsączyć i zmiksować. Śmietanę z przyprawami mocno podgrzać, ale nie gotować. Jajka ubić z żółtkiem, cukrem sproszkowanym budyniem. Następnie wlać ciepłą śmietanę i dodać dynię. Dokładnie
wymieszać mikserem i wylać na ciasto. Piec ok. 45 minut w temperaturze 180
stopni. Ciasto podawać oprószone cukrem pudrem lub z dżemem pomarańczowym.
ZUPA Z DYNI NA OSTRO
Składniki: 1/2 kg obranej dyni; włoszczyzna wg uznania; 1 cebula; kostka
bulionowa (wywar z kości); 3-4 ziemniaki; sól, pieprz, chili, ostra papryka, kurkuma, zioła prowansalskie; 1 łyżka cukru; 1 łyżka masła.
Sposób wykonania: wszystkie składniki obrać, wypłukać, pokroić w kostkę,
osolić i ugotować. Następnie zmiksować, dodać masło i doprawić do smaku.
Dodatki: grzanki-angielkę posmarować masłem czosnkowym, pokroić w
kostkę i posuszyć w piekarniku.
10 My, M-Łodzi Duchem Pabianice
Polska niepodległa
- 96. rocznica
Bezpośrednią przyczyną wybuchu
I Wojny Światowej stało się zamordowanie 28 czerwca 1914 roku (w
Sarajewie, stolicy Bośni i Hercegowiny) austriackiego następcy tronu
- arcyksięcia Franciszka Ferdynanda.
Nie było to jednak jedyną przyczyną.
Austriacy chcieli wykorzystać to wydarzenie do rozprawienia się z Serbią,
główną ich rywalką w gromadzeniu
ziem południowosłowiańskich.
W kategoriach generalnych przyczynę wojny stanowiło zniszczenie
równowagi europejskiej: zjednoczenie Niemiec i ich dążeń do hegemonii; nasilające się od końca XIX wieku sprzeczności interesów wielkich
mocarstw; rywalizacja Niemiec,
Wielkiej Brytanii i Francji w zdobyczach kolonialnych - w konsekwencji tych różnorodnych dążeń narodowych Europa podzieliła się na
dwa bloki. Blok państw centralnych
tworzyły: Austro - Węgry, Niemcy,
Turcja i Bułgaria. Blok Ententy to:
Rosja, Francja, Wielka Brytania,
Serbia, Japonia, Włochy, Rumunia,
Stany Zjednoczone (od 1917r.).
Wielka wojna w latach 1914 1918 spowodowała zmiany w wielu
dziedzinach życia. Jej najbardziej
widocznym skutkiem były olbrzymie straty w ludziach i zniszczenia
materialne. W trakcie wojny powołano pod broń około 60 milionów
mieszkańców Europy. Zginęło ok.
8 milionów ludzi w Europie, 13 milionów odniosło rany, a 7 milionów
zostało inwalidami. Niemcy straciły 15,1% męskiej populacji, Austro
- Węgry 17,1% męskiej populacji, a
Francja 10,5%.
Wojna zmieniła granice państw,
przekształciła ludzką mentalność
i obyczajowość, układ polityczny
świata miał długotrwałe konsekwencje dla życia ekonomicznego.
Wojna przyniosła koniec potęgi
czterech mocarstw: Austro - Węgier,
Niemiec, Rosji i Turcji. W momencie wybuchu wojny światowej, kwestia polska nie odgrywała większej
roli w polityce żadnego państwa.
Jednak fakt, iż ziemie polskie były
od początku terenem działań wojennych, zmuszał walczące strony
do liczenia się, choćby w minimalnym zakresie, z nastrojami ludności. Wyrazem tego były odezwy do
Polaków ogłoszone na początku
wojny przez dowództwa poszczególnych armii: komendy naczelne
wojsk niemieckich i austro - węgierskich zapowiedziały wypędzenie do
granic Polski azjatyckich hord; natomiast naczelny wódz armii rosyjskiej wielki książę Mikołaj Mikołajewicz, obiecywał odrodzenie Polski
pod władzą cesarza.
Polskie ugrupowania politycz-
ne zareagowały na wybuch wojny
zgodnie ze swym poprzednim nastawieniem. Narodowa Demokracja
wezwała społeczeństwo polskie do
poparcia Rosji w jej wojnie z Niemcami. Zwolennicy współdziałania z
państwami centralnymi powołali w
Krakowie Naczelny Komitet Narodowy, stanowiący zwierzchnią instancję polityczną i organizacyjną
nad Legionami Polskimi organizowanymi u boku armii austro - węgierskiej (3 brygady w liczbie 25 tys.
żołnierzy). Legiony te brały udział
w wielu starciach z armią rosyjską.
W ugrupowaniu wspierającym
blok państw centralnych znaczącą
postacią był Piłsudski. Bez względu na orientację na państwa centralne, Piłsudski starał się tworzyć
niezależne od zaborców struktury
polityczne i militarne, między innymi powołana w konspiracji w 1914
roku Polska Organizacja Wojskowa.
Umiędzynarodowienie
sprawy
polskiej nastąpiło w 1916. Niemcy
działali pod presją wyczerpywania
się rezerw ludzkich. Bitwy pod Verdum i nad Somą pochłonęły tak wiele ofiar, że coraz łakomiej patrzyli
na polskiego rekruta. Wiedzieli jednak, że nie utworzą armii polskiej
bez gestów politycznych. Myśleli o
państewku wasalnym oddzielającym Rosję od Niemiec. 5 listopada
1916 r. ogłoszono manifest dwóch
cesarzy, niemieckiego i austriackiego, proklamujący odrodzenie państwa polskiego. Akt ten zapowiadał
utworzenie państwa polskiego o
nieokreślonych granicach, w zasadzie na terenach Królestwa, w tym
czasie okupowane przez państwa
centralne. W Warszawie postała
Tymczasowa Rada Stanu. W 1918
roku powstała Polska Siła Zbrojna(w liczbie 5,7 tys. żołnierzy), ale
pod dowództwem niemieckim. We
wrześniu 1917 została powołana
Rada Regencyjna - najwyższa władza w tworzonym państwie polskim. Miała ona działać do czasu
powołania króla lub regenta. Rada
przekazała władzę Piłsudskiemu.
Manifest dwóch cesarzy wpłynął
na postawę państw Ententy - Francji i Anglii. Państwa te przestraszyła perspektywa utworzenia przez
Niemców armii polskiej, wywarły
więc nacisk na Rosję, by ta przelicytowała obietnice niemieckie. W
noworocznym rozkazie do wojsk,
car Mikołaj II ogłosił, że jednym z
celów wojennych jest utworzenie
„wolnej Polski” w składzie cesarstwa
rosyjskiego. W tej dyplomatycznej
licytacji wziął również udział prezydent Stanów Zjednoczonych Thomas Woodrow Wilson. W swym
orędziu do senatu 22 stycznia 1917
roku akcentował konieczność odrodzenia Polski, z wolnym i bezpiecznym dostępem do morza.
Końcowe miesiące I WŚ przyniosły rozwój wydarzeń korzystny
z punktu widzenia społeczeństwa
polskiego. Jesienią Niemcy i Austriacy ponieśli zdecydowaną klęskę, w Rosji panował chaos wywołany wojną domową, przestraszona
zaś perspektywą zwycięstwa bolszewików Ententa zdecydowała się poprzeć sprawę niepodległości Polski.
Niepowtarzalna koniunktura międzynarodowa została umiejętnie
wykorzystana przez społeczeństwo zareagowało ono na rozpad struktur
zaborczych tworzeniem własnych
ośrodków władzy politycznej (zabór
austriacki - Kraków, zabór rosyjski Lublin, zabór pruski – Poznań).
W roku 1918, 22 listopada, Piłsudski został mianowany Naczelnikiem
Odrodzonego Państwa Polskiego.
Potem powstały nowe państwa w
Europie (na mocy traktatu wersalskiego z 1919 roku): Austria, Czechosłowacja, Estonia, Jugosławia,
Litwa, Łotwa, Polska, Węgry i Finlandia. W 1919 roku Liga Narodów
miała być kluczowym elementem
nowego ładu politycznego.
Marian Walczak
11
Pabianice My, M-Łodzi Duchem
Mój „dziadek” Józef Piłsudski
Henryka Kretka znam od około 15 lat. Heniu liczy 86 wiosen, jest wdowcem. Pozostała mu
córka, wnuki i prawnuki. Miał czworo rodzeństwa (w Toruniu żyje jego 96-letnia siostra).
Spotykamy się towarzysko, na wycieczkach, zabawach. Ponieważ od dziecka lubiłam słuchać opowiadań, jego wspomnienia postanowiłam opisać.
Jadwiga Żmudzińska.: - Heńku,
opowiedz proszę o swoim pochodzeniu i rodzicach.
Henryk Kretka.: - Urodziłem się 86
lat temu w Gliniku koło Spały. Mój ojciec Stanisław był tam gajowym. Oprócz
tego był żołnierzem Legionistą. Za swoje
zasługi otrzymał od Józefa Piłsudskiego
gospodarstwo państwowe w dzierżawę,
którym zajmowała się matka Jadwiga.
Jakie wydarzenie z dzieciństwa i
szczególnie utkwiło Ci w pamięci?
- Pamiętam, jak w 1934 roku w Spale odbywał się Międzynarodowy Zlot
Harcerzy i Skautów. Przybył Józef Piłsudski. W drodze na uroczystość do zabytkowego kościółka św. Wojciecha i w
samym kościele trzymał moją rączkę.
Miałem wtedy 6 lat.
Skąd znałeś Naczelnika, jak go zapamiętałeś?
- Ojciec organizował i był odpowiedzialny za polowania, na które Piłsudski przyjeżdżał do gajówki w Spale ze
swoją świtą. Był bardzo przystojny,
rozmowny, miał charakterystyczny
głos. Uwielbiał dzieci – zawsze przywoził nam kosz słodyczy. Lubiłem chodzić z nim do kościoła. Traktowałem
go i kochałem jak dziadka!
Jakie były dalsze losy Waszej rodziny?
- 11 maja 1935 roku, w dzień śmierci
Józefa Piłsudskiego, przeprowadziliśmy
się do Mogilna koło Pabianic. Ojciec
miał radio na kryształki. Gdy dowiedział się o śmierci Wodza, wstrzymał
podwodę, przebrał się w mundur żoł-
nierski i pojechał na pogrzeb do Warszawy. W Mogilnie ukończyłem szkołę.
Nastały ciężkie czasy okupacji.
- W 1942 Niemcy wywieźli nas do
obozu koło Berlina. Spędziliśmy tam 3
miesiące i 3 tygodnie. Ojciec nawiązał
kontakt z Niemcem, a ten z dr. Fulde
z Pabianic, którego ojciec znał z polowań w Mogilnie. Dr Fulde pomógł
nam wydostać się z obozu. Tato pracował w szwalni na Kaplicznej, ja jako
uczeń elektryka w fabryce zbrojeń na
Grobelnej.
Życie jednak toczyło się dalej. Co
robiliście po wyzwoleniu?
- Ojciec wrócił do leśnictwa, pracował w gajówce w lasach tuszyńskich.
Ja natomiast w Szkole Rzemiosł, po
ukończeniu służby wojskowej w PFN,
skąd poszedłem na emeryturę.
Henryk, tak jak my, jest już seniorem, ale chętnie pomaga np. koledze,
który już nie może wychodzić oraz w
Klubie Seniora przy ul Orlej. Trzeba
wejść do niego do mieszkania (jest tu
pełno roślin i zieleni), aby zobaczyć,
czym się pasjonuje. Jest to mieszkanie
nietuzinkowe, znajduje się w nim ponad 100 zegarów. Wiszą na ścianach
różnej wielkości: małe, duże, kukułki,
szafkowe, a nawet w kształcie serca.
Dostaje je i kupuje. Przeważnie są cyfrowe, tylko kilka wymaga nakręcania raz na tydzień. O jego pasji pisało
również „Nowe Życie Pabianic”. Ma
także pamiątki związane z Józefem
Piłsudskim.
Heniu jest człowiekiem sympatycznym, wesołym, z bardzo ciekawą patriotyczną historią i rodziną. Cieszę się,
że mogliśmy przeprowadzić tę rozmowę - dzięki!
Zostań dziennikarzem
Zapraszamy Was do tworzenia i redagowania kwartalnika
„My, M-Łodzi Duchem Pabianice”. To gazeta od seniora dla seniora,
autorami i czytelnikami publikacji jesteście Wy. Nie bójcie się pisać,
im więcej zaangażowanych, tym lepiej dla atrakcyjności pisma.
Swoje teksty nadsyłajcie e-mailem: [email protected] lub pocztą na adres:
Redakcja, ul. Zamkowa 30, 95-200 Pabianice.
Teksty możecie także wrzucić do naszej skrzynki kontaktowej.
Jadzia Żmudzińska
12 My, M-Łodzi Duchem Pabianice
Historia jednego niezwykłego życia
Pragnę opisać choć w wielkim
skrócie, historię życia Modesta Bobowicza, która mogłaby posłużyć za scenariusz niejednego filmu. W drugiej
połowie lat 50-tych losy połączyły
mnie trwale z tą rodziną.
Modest Bobowicz urodził się w
1922 roku w Wilnie. Jest wnukiem
powstańca styczniowego. Był jednym z dziewięciorga synów Wacława (ze szlacheckiej rodziny, z
polskich Inflantów) i Florianny (z
domu Kozłowskiej).
Od 1935 roku Modest był harcerzem Błękitnej Jedynki Żeglarskiej.
W 1939 roku ukończył gimnazjum
im. Króla Zygmunta Augusta, a następnie liceum techniczne im. Marszałka J. Piłsudskiego w Wilnie. W
październiku został zaprzysiężony w
harcerskiej konspiracji u drużynowego harcmistrza Stefana Bortkiewicza.
W 1942, chroniąc się przed wywózką na roboty przyfrontowe pod
Leningradem, wyjechał do brata Eugeniusza do Bojar Iszczołnieńskich
(koło Szczuczyna Nowogródzkiego). Tam wstąpił do oddziału, który
był zaczątkiem I batalionu 77 pułku
piechoty AK w Zgrupowaniu Nadniemeńskim. Przyjął pseudonim
„Wircz”. Pod dowództwem por. Józefa Świdy „Lecha” walczył m.in. pod
Szalewem (rozbito tam niemiecki
oddział wzmocniony policją białoruską), pod Posolczą (gdzie rozbito
oddział partyzantki sowiecko – żydowskiej), czy pod Berdówką i Dubiczami z oddziałami niemieckimi.
Po szkoleniu w szczuczyńskiej szkole
Kedywu został skierowany do nowo
formowanego VII batalionu 77 pułku
piechoty AK, dowodzonego przez legendarnego cichociemnego por. Jana
Piwnika „Ponurego”. Modest w stopniu kaprala został dowódcą I drużyny 2 kompanii por. „Okonia”. Brał
udział w ciężkich walkach, m.in. w
Szczuczynie Nowogródzkim (zginął
tam jego 18-letni brat Tadeusz), pod
Jachnowiczami i w Jewłaszach. Sukces okupiony był śmiercią dowódcy
batalionu mjr. „Ponurego”.
Po Powstaniu Wileńskim i rozproszeniu przez sowietów oddziałów AK
Okręgu Wileńskiego i Nowogródzkiego, po wielu przygodach, Modest
dotarł do Wilna w listopadzie 1944
roku. Chroniąc się przed aresztowaniem i wywózką na Sybir, zdecydował się wstąpić do Wojska Polskiego. Został wcielony do 6 pułku
piechoty w Rembertowie i wkrótce
skierowany na front. Uczestniczył w
trudnych i niebezpiecznych bojach:
forsowanie Wisły, zajęcie Warszawy, przełamanie Wału Pomorskiego, walki pod Mirosławcem, walki
o Żabno, wyspę Wolin, forsowanie
Odry pod Oranienburgiem.
Po dotarciu do Łaby zastał go koniec wojny. Rodzina przeniosła się
do Łodzi i Pabianic. Po zdemobilizowaniu w 1946 roku podjął studia na
PŁ (Wydział Mechaniczny). Jest mgr.
nauk technicznych. Pracował w Biurze Studiów i Projektów Przemysłu
Papierniczego w Łodzi, jednocześnie
na PŁ jako starszy asystent w katedrze
Maszyn Przepływowych. Maszyny
jego autorstwa zainstalowane zostały
w kombinatach celulozowo - papierniczych w Świeciu i Kwidzyniu. Oprócz
pracy zawodowej działał w środowiskach kombatanckich AK i umacniał wśród młodzieży wiedzę o etosie
akowskich walk o niepodległość. W
roku 1980 był współzałożycielem nieformalnej organizacji „Duszpasterstwo Armii Krajowej” w Łodzi przy
parafii Ojców Jezuitów, pod czynnym
patronatem ks. dr. Stefana Miecznikowskiego. Modest organizował wystawy i uroczystości przykościelne
o treści akowskiej. W roku 1987 był
współorganizatorem i przewodniczącym pierwszego po wojnie zebrania
żołnierzy AK Okręgu „Nów”. Powołano wówczas nieformalną organizację
„Środowisko Nowogródzkie AK”, w
której pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Historycznej. Jest założycielem i członkiem Stowarzyszenia
Armii Krajowej obecnego Światowego
Związku Żołnierzy AK, jak również
współzałożycielem ŚZŻ AK Okręgu
Łódzkiego i Nowogródzkiego.
Jest współtwórcą i projektantem
następujących sztandarów: Okręgu
Nowogródzkiego (który uczestniczył
w ponad ośmiuset uroczystościach
patriotyczno - religijnych na świecie, m.in. w Monte Casino, Katyniu, Wilnie oraz w Watykanie, gdzie
oddał honory dziś świętemu Janowi Pawłowi II); sztandaru Okręgu
Łódź Światowego Związku Żołnierzy
AK oraz sztandaru XXXIII Liceum
Ogólnokształcącego w Łodzi im. Armii Krajowej. Modest to inicjator i
współtwórca tablic upamiętniających
bohaterskich żołnierzy - są umieszczone na Murze Chwały przy klasztorze w Wąchocku i poświęcone mjr
„Ponuremu” i dowódcom Oddziałów
Samoobrony poległych w walce z bolszewikami. W kościele garnizonowym w Łodzi jest też okazała tablica,
a przy niej urna z ziemią pobraną z
pól bitewnych i miejsc męczeństwa.
Od 1987 Modest był redaktorem i
nieformalnym podziemnym wydawcą biuletynu Okręgu Nowogródzkiego „Szlakiem Narbutta”. Zapisał tam
wiele bezcennych wspomnień i materiałów historycznych stanowiących
autentyczne źródło wiedzy o heroicznej walce żołnierzy AK i mieszkańców Ziemi Nowogródzkiej.
Jest też współautorem monografii
i wydawnictw: Państwowej Szkoły
Technicznej w Wilnie, gimnazjum im.
Króla Zygmunta Augusta w Wilnie,
„Sanitariuszki” i „Łączniczki” Okręgu
wileńskiego i Nowogródzkiego AK.
Dla historyków zainteresowanych
tymi tematami jest to na pewno bogate źródło wiedzy. Współpracował
też przy budowie pomnika i Domu
Pamięci Leśników i Drzewiarzy w
Spale, pomyślanego jako muzeum
gromadzące pamiątki zasłużonej dla
podziemia polskiego tej grupy zawodowej. Wykonał dla tego domu bogatą w patriotyczne treści ekspozycję
zatytułowaną „Ostępy Leśne w służbie
majora Hubala”. Działał też w PTTK
organizując kursy żeglarskie dla młodzieży na mazurskich jeziorach.
Za zasługi bojowe i zawodowe został odznaczony: dwukrotnie Krzyżem Walecznych, Krzyżem Zasługi
z Mieczami, Krzyżem AK, Krzyżem
Partyzanckim, Krzyżem Kampanii
Wrześniowej, Medalem „Zasłużonym na Polu Chwały”, odznaczeniem
Polonia Mater Nostra Est, Orderem
„Maria Vincit”, Krzyżem Kawalerskim OOP, odznaką „Zasłużony dla
Leśnictwa” i „Opiekun Miejsc Pamięci Narodowej” i jeszcze wiele innych
medali i dyplomów.
Jego drugi brat Mieczysław z 4 pułku Ułanów Zaniemeńskich poległ w
1939 pod Maciejowicami, podczas
przeprawy przez Wisłę. Miejsce pochówku nieznane. Na cmentarzu komunalnym w Pabianicach jest grób
matki Modesta, a obok symboliczna
płyta poświęcona dwóm braciom
(Tadeusz spoczywa w zbiorowej mogile 21 żołnierzy AK w Szczuczynie
Nowogródzkim). Modest mieszka w
Łodzi z żoną Teresą (lekarzem medycyny). Nadal udziela się społecznie i
cieszy się dobrym zdrowiem.
opracowała
Teresa Bobowicz - Siomoł
13 Pabianice My, M-Łodzi Duchem
Wspomnienie
o Bolesławie Mikołajczyku
Jego prace to arcydzieła modelarstwa, mistrzostwo precyzji. Modele, które można było oglądać w przekroju, miały w pełni sprawne przewody kominowe oraz systemy odprowadzania wody! Trafiały do rąk prezydenta i
marszałka. Część towarzyszy pabianiczanom po dziś dzień.
Mój dziadek Bolesław Mikołajczyk urodził się w Pabianicach w 1892 roku. Tu
ukończył szkołę powszechną i ożenił się w czasie I Wojny Światowej z Wiktorią
Furgalską. Los rzucił dziadka do Moszczenicy, gdzie 10 lat przepracował jako
blacharz w tamtejszym oddziale fabryki włókienniczej „Ender-Krusche”. Miał
również rękę do modelarstwa w drewnie. Nie ograniczał się jednak tylko do
warsztatów – był także znakomitym akordeonistą.
Mistrzem blacharskim został w 1927 roku, ale jeszcze przed uzyskaniem tytułu (w 1926) wykonał model kościoła Najświętszej Marii Panny. Praca została
przesłana do Ignacego Mościckiego, ówczesnego prezydenta RP. Model umieszczono w Muzeum Narodowym w Warszawie, a dziadek otrzymał nagrodę. Niestety w trakcie Powstania Warszawskiego zbombardowano budynek muzeum,
eksponat uległ zniszczeniu. Kolejny model - pałac, dzieło, które zaprojektował i
stworzył w 1930 roku, przekazał marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu.
Kiedy wrócił w rodzinne strony, został blacharzem w Zarządzie Miasta
Pabianic. Wciąż pochłaniała go pasja – w latach 1934-35 zrobił podświetlany model naszego Zamku, który do dziś znajduje się w pabianickim muzeum. Trzy lata później gotowy był model szkoły przy ul. Pułaskiego (wtedy
„powszechnej”). Później wybuchła II Wojna Światowa…
Po jej zakończeniu zatrudnił się w Zakładach Farmaceutycznych, oczywiście
w swoim fachu. W 1948 roku stworzył dla zakładu wielkie i piękne godło Polski. Dumnie wieszano je na budynku podczas świąt państwowych.
Zarówno przed II Wojną Światową, jak i po jej zakończeniu, dziadek wykonał
wiele prac dla kościoła św. Mateusza, m.in.: mosiężną obudowę dla tabernakulum, balustrady przy ołtarzu głównym, a nawet Tablicę Pielgrzyma – tę, która po
dziś dzień towarzyszy pabianickim pątnikom. Tablica zawiera daty wszystkich
dotychczasowych pielgrzymek do Częstochowy. Wykonywał również prace dla
innych parafii, ściśle współpracował z proboszczami Stanisławem Świerczkiem
i Antonim Kaczewiakiem. Dziadek znany jest również z wykonania misternego
orła, który przez lata wisiał w sali ślubów w USC.
Dziadek Bolek miał zacne korzenie - jego matka Agnieszka pochodziła z Lipowskich – szlachty litewskiej posługującej się pieczęcią herbu Ciołek (Biała).
Rodzina znalazła się tutaj za sprawą jej ojca, czyli dziadka Bolesława Mikołajczyka, który w połowie XIX wieku przyjechał do Warszawy i założył rodzinę.
Bolek i Wiktoria, którzy wzięli ślub w czasie I Wojny Światowej, doczekali
się czworga dzieci. Dziadek zmarł w 1975 roku, a babcia w 1982. Oboje w październiku. Spoczęli razem na cmentarzu katolickim.
Opracował wnuk:
Jerzy Małycha
14 My, M-Łodzi Duchem Pabianice
Gra światła i kolorów
We wrześniu byłam na wspaniałej imprezie w Łodzi – Festiwalu Światła. Impreza trwała 3 dni. To była już III edycja,
na poprzednich nie udało się mi być,
czego zawsze ogromnie żałowałam.
Festiwal Kinetycznej Mocy Światła (Light Move Festival) powinien
zobaczyć każdy, kto jeszcze choć w
niewielkim stopniu zachował w sobie
dziecko, kto umie się cieszyć magią,
barwą, światłem, bo można było
zobaczyć wszystkie tajemnice wieczoru. Szare mury kamienic, kościołów, ratusza, nagle stawały się bajkowo kolorowe. W parku były śliczne
ekspozycje świetlne, do tego jeszcze
czar pięknego, jesiennego wieczoru.
Pokazy w kilkunastu punktach Łodzi
trwały od zmroku do późnej nocy. W
każdym miejscu zbierały się tłumy;
pełno było ludzi z małymi dziećmi
na ramionach. Nie powiem - byłyśmy z koleżanką bardzo zmęczone,
ale opłaciło się.
Niestety komunikacja miejska nie
daje rady. Z Pabianic do Łodzi trzeba
jechać samochodem, bo w tych godzinach nie miałybyśmy jak wrócić
do domu. Tu kolejny problem: brak
miejsc parkingowych. Nasze auto
musiałyśmy pozostawić w pewnym
oddaleniu od obiektów, które chciałyśmy obejrzeć.
W Łodzi jest wiele ciekawych imprez, na które można się wybrać, trzeba tylko przeglądać łódzką prasę no i
mieć wzgląd na swoje zdrowie.
seniorka Iga
Radia i pałace
W ostatnia niedzielę października wybraliśmy się z najbliższymi
odwiedzić rodzinne groby znajdujące się na Dolnym Śląsku. Pogoda
sprzyjała, było ciepło i słonecznie.
Tuż po wyjeździe z Wrocławia pokazuje się majestatyczny masyw Ślęży
i Raduni. Góra ta była miejscem kultu bożków Ślężan, którzy zamieszkiwali te tereny. Są tam jeszcze kamienne kręgi.
Dotarliśmy do Dzierżoniowa. Miejscowość leży u podnóża Gór Sowich
i masywu Ślęży w Kotlinie Dzierżoniowskiej (nad rzeką Piławką).
Dzierżoniów jest uroczym miasteczkiem otoczonym zabytkami. Pierwsze wzmianki pochodzą z XII wieku w tym czasie wybudowano tu kościół
św. Jerzego. Również zabytkowy
jest poaugustiańsko-eremicki kościół
Niepokalanego Poczęcia N.M.P. oraz
kaplica św. Trójcy. Miasto było siedzibą zakonu joannitów, którzy zajmowali się lecznictwem. Do tej pory
można zobaczyć charakterystyczne
krzyże zakonników. Centrum miasta
to stary rynek z zabytkowym ratuszem z XVII wieku. W pobliżu znajduje się również synagoga utrzymana
w doskonałym stanie. Stare Miasto
jest otoczone kamiennym murem
obronnym. Wszystko to nadaje niezwykły klimat miastu.
W pewnym okresie po wyzwoleniu
mieszkało tu wielu Żydów (stanowili 25% mieszkańców). Było to jedno z sześciu największych skupisk
Żydów w Polsce. W Dzierżoniowie
mieściły się słynne zakłady radiowe
Diora, w których zatrudnionych było
wielu mieszkańców. Tu po wyzwoleniu mieszkał słynny aktor Zbyszek
Cybulski, z którym mój mąż chodził
do jednej klasy. Sama mam również
dużo wspaniałych wspomnień, ponieważ mieszkałam w Dzierżoniowie 7 lat (w latach 70`). Tu urodził
się mój syn. Były to lata rozwoju.
Funkcjonowały nawet wyższe uczel-
nie przy ZR Diora. W mieście jest
dużo zieleni. Największą atrakcją są
pobliskie góry. Wiedzieli i docenili
to Niemcy, którzy budowali hotele
schroniska, gościńce. Niestety po zakończeniu wojny zostały zniszczone
lub rozkradzione.
W drodze powrotnej odwiedziliśmy Krzyżową - wioskę leżąca w
pobliżu Świdnicy (w której znajduje
się polsko-niemiecka Fundacja Krzyżowa). Nazwa wioski wzięła się od
krzyża, pierwsze wzmianki o niej
pochodzą z 1335 roku, jako wsi w
Księstwie Świdnicko – Jaworskim.
Już w XVII istniał dwór i pałac, który
zbudowano na skarpie rzeki Piławki.
Od 1867 roku miejscowość przeszła
w ręce rodziny Moltków. W czasie II
wojny światowej wspomniany pałac
był własnością Helmuta Jamesa von.
Moltke - antyfaszysty i członka organizacji, która dokonała nieudanego
zamachu na Hitlera. Zamach miał
miejsce 20 lipca 1944 roku w Wilczym Szańcu, tj. tajemnych schronach Hitlera znajdujących się w Gierłoży (k. Kętrzyna). Zamach nie udał
się, sprawcy zostali straceni.
Po wyzwoleniu w majątku był
PGR, lecz został zniszczony. W pałacu mieszkało kilka rodzin. Wszystko popadło w ruinę i dopiero w 1990
roku zaczęto odbudowywać pałac. W
1989 odbyło się tu pamiętne spotkanie premiera Tadeusza Mazowieckiego z kanclerzem Niemiec Helmutem
Kohlem. Teraz działa tu Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży Całego Świata.
Zabytki w Krzyżowej to także park,
folwark, budynki mieszkalne, stajnie,
stodoła, obora czy wozownia. Budynki usytuowane są w czworoboki;
pięknie odnowione służą celom dydaktycznym i hotelarskim. W jednej
części znajdziemy tu np. jadalnię oraz
stylową restaurację (serwują pyszne
posiłki), a w innej przedszkole (czynne nawet w niedzielę).
Po obiedzie, wypoczęci, ruszyliśmy w drogę powrotną. Jeździ się
teraz wspaniałe. Seniorzy, warto wybrać się na Dolny Śląsk - jest pięknie
usytuowany i ma bardzo wiele ciekawych zabytków. Polecam gorąco!
tekst i foto: J.
15 Pabianice My, M-Łodzi Duchem
Seniorzy wiersze piszą
Dzień Świętego
Mikołaja
Gwiazdka
Dzień Mikołajkowy dzisiaj mamy
I wszyscy na prezenty czekamy.
A może by tak, zamiast oczekiwać
Coś od siebie spróbujmy dać.
Że nie masz pieniędzy - nie szkodzi
Nie zawsze o pieniądze chodzi.
Podaruj uśmiech komuś smutnemu,
Miłe spojrzenie zatroskanemu.
Daj dobrą radę sąsiadowi,
Dobry uczynek nieprzyjacielowi,
Pomocną dłoń idącemu pod górę
Widzisz - to nic nie kosztuje.
Bo dawać to nić trudnego,
Nie oczekuj tego od Świętego,
Czujesz jak Twe serce się raduje
Nawet, jeśli nie usłyszysz - dziękuję.
Fraszka
na dobry piec
i węgiel na zimę
Miłe i dobre ciepło kaflowego pieca,
A tu ci heca Gdyby nie umieć w nim palić,
Można by się ze wstydu spalić,
Albo zziębnąć na kość,
psiakość.
Ewa Śleszyńska
Ala Ziarnowska
Zima
Nadeszła zima, białą pierzynką
wszystko okryła.
Pięknie wyglądają ośnieżone
gałązki na drzewie,
Przylatują ptaszki, by zjeść
posiłek przygotowany przez Ciebie.
Więc zadbaj o głodne ptaki i zwierzęta,
i każdej zimy o nich pamiętaj.
Ptaki na wiosnę będą pięknie śpiewały
i nam wszystkim życie umilały.
Irena Markowicz - Altmajer
Na 100 - lecie
Urodzin
Jakże niezwykły jest Jubileusz,
Gdy Bóg pozwoli przeżyć wiek cały.
Smakować wszystkie uroki świata,
Choć włosy dawno już posiwiały.
Przez całe -Sto Lat- miłość rozdawać,
Tkać los, jak pająk swą pajęczynę.
Uczyć rozumieć, kochać, przebaczać
I mądrą radą wspierać rodzinę.
W setną rocznicę urodzinową,
Za sto pięćdziesiąt
- wznieść toast trzeba,
Niech dalej płyną szczęśliwe lata,
Pod wszechpotężną opieką nieba.
Dobre życzenia jak barwne kwiaty,
Niech wnoszą powiew
zapachu wiosny,
Żeby dzień każdy przynosił uśmiech,
Pogodę ducha i był radosny.
Niechaj kolejne Jubileusze,
Które przyniesie nowe stulecie,
Pozwolą cieszyć się długim życiem,
Bo jeszcze tyle szczęścia na świecie.
Wanda Bogusz
Zima
Dziś saniami przyjechała
zima mroźna, śnieżnobiała.
Ciężko się napracowała,
wszystko śniegiem zasypała.
Białym puchem otuliła,
by nie zmarzła ozimina.
Szyby w oknach oblodziła,
długie sople powiesiła.
Śniegiem, mrozem atakuje,
i się niczym nie przejmuje.
Marzną nosy, marzną uszy,
nie jednemu mróz dokuczy.
Ale zimą mamy święta,
każde dziecko to pamięta.
Dzieci choinkę ubierają,
na pierwszą gwiazdkę czekają,
A przy stole siedzą goście,
jest wesoło i radośnie.
Czasem słonko nam zaświeci,
więc do parku idą dzieci.
Młodzież na kulig się szykuje,
wycieczkę do lasu planuje.
Konik ciągnie saneczki,
dzwonią wesoło dzwoneczki.
Pola, lasy zasypane,
drzewa oszronione całe,
więc jak z bajki wyglądają,
wszystkie dzieci zachwycają.
Pipia Teresa
Świeci mała gwiazdka na błękitnym niebie,
a gdy się obudzisz zamruga do ciebie.
Spogląda gwiazdka na daleką ziemię,
przecież jest ciekawa czy to życie drzemie.
Potrzeba nauki i wiele lat pracy,
by inne planety w przestworzach zobaczyć.
Bo ludziom od zawsze, brak miejsca na świecie
i marzą by wreszcie do gwiazdki dolecieć.
Spełnił kiedyś Ikar swe marzenie życia,
wierzę, że wy także w kosmos polecicie.
Feliksa Mazur
Święta
Śnieg białym kobiercem przykrył szare pola
Chrzęści pod stopami i ślady zostawia.
Kwiaty na szybach zwinięte w zakolach
Świat przez nie zamglony i nieostrość sprawia.
Skuleni, zmarznięci idą kolędnicy
Z gwiazdą co błyszczy z daleka rogami.
Czerwone uszy, z twarzy bladolicy
Odwracają się od wiatru, szurają nogami.
Właśnie pierwsze domostwo, pukają dzwonkami
Drzwi się uchylają, zaprasza gospodyni
Zapalają świece drżącymi rękami
Kręcąca się gwiazda hałasu nie czyni.
Śpiewają kolędę na różnymi głosy
Tę jedną kolędę, bo innej nie znają
Opadają na uszy odtajałe włosy
Pieniążki za śpiewy w kieszeni chowają.
I tak wszystkie chaty na całej długości
Przyjmują kolędników i wielu ich gości
Aż do Trzech Króli z gwiazdą w zawody
Życzą wszystkim szczęścia i sąsiedzkiej zgody.
Jan Omelańczuk, październik 2014
Wigilijny wieczór
Ten najdłuższy, tajemniczy wieczór w roku
pierwszą gwiazdką się zaczyna tuż po zmroku,
która świecąc, gdy się ledwie dzień zakończy,
swoim blaskiem i urokiem ludzi łączy.
Wszyscy do wieczerzy wigilijnej zasiadają –
na ten moment cały długi rok czekają.
Najpierw łamiąc się opłatkiem – tak tradycja każe,
każdy wiele dobrych życzeń składa w darze.
Świąteczne stoły okrywają obrusy białe
a na nich potrawy postne są przygotowane.
Każdej z nich należy zjeść choć kąsek mały
aby głodu nikt nie zaznał przez rok cały.
Po wieczerzy i prezentach zasiadamy kołem,
przy choince ze świeczkami i śpiewamy społem,
wiele pięknych staropolskich pastorałek, kolęd,
których słowa i melodie znamy od pokoleń.
Ten świąteczny wieczór jest mistyczny i cudowny!
Przesiąknięty aromatem świec i zapachem choiny,
kończy się mimo, że najdłuższy w całym roku,
wyjściem na Pasterkę w tę noc pełną uroku.
Jerzy Małycha
16
My, M-Łodzi Duchem Pabianice

Podobne dokumenty