Untitled - Nasza Przeszłość

Komentarze

Transkrypt

Untitled - Nasza Przeszłość
BIBLIO THEKA
C o n g r. M iss.
D o m . S tro d o m ie n s i*
Signat.
Nr Irwenl.
1•
/ , /
lljll
........ n
R ^PAK TO R K£t AE^ONpS*
N A S Z A PRZESZŁOŚĆ
NOTRE PASSE
NASZA PRZESZŁOSC
Ełudes sur 1’H isłoire de 1’Eglise
et de la C u lłu re C atholique
en Pologne
S tu d ia z d z ie j ó w K o ś c io ła
i kultury ka tolickie j w Polsce
Directeur;
R e d a k to r:
A l p h o n s e
S c h l eł z
Ks.
Alfons
XII
XII
■*
.1
C ra c o v ie
Schlełz
1960
Q
3
*
K ra ków 1960
C.
M.
ŚW. L U D W IK A DE M A R IL L A C
OGŁOSZONA NIEBIESKĄ PATRONKĄ WSZYSTKICH DZIEŁ
O k ła d k ę p r o je k to w a ł
S T A N IS Ł A W
OPIEKI SPOŁECZNEJ KOŚCIOŁA
K O B IE L S K I
JOANNES
PP.
XXIII
A d perpetuam rei m em oriam . „O m nibus m ater” lit ait Sanctus
Augustinus (D e cat. rud. 15 PL, 40, 328) est caritas quae iii Ecclesia catholica, divino a fflan te Numine, numąuam non riguit neque desinit rig ere, universam com plecten s hominum societatem ,
m axim e eos qui difficultatibus versantur d om esticae rei, rnorbo
laborant, aliisque quibusvis prem untur aeruninis. Clernentissimus
igitur R ed em p tor p er E cclesiam suam haec verba plena solacii, levationis efficien tia , iterat sem p er: M isereor super turbam (M arc.
W ydaw nictw o
Instytutu T e o lo g ic z n e g o K s ię ż y M is jo n a rz y
8, 2).
A d re s R e d a k c ji: K r a k ó w , S t r a d o m
Q uod his tem poribus luculentissim e com probatur qua, quo magis, technicae artis im en tis mirum in modum adauctis, strages in-
4
creveru n t, propagatae sunt m iseriae, eo plura, ejusdem
Cliristi
sponsae im pulsione, p raeben tu r rem edia, disponuntur auxiliaria
R«. R*. M ls )« ^ r t(l
instituta. Quae intuentibus ex p ed ire N obis est visum eos qui hujusm odi socialibus operibus insistunt, peculiari obtegi superno
praesidio, quo satius raleant tam salutaria munera obire, et cum
alii subsidia aerumnosis im pertita ad humana tantum relin t pertin ere consilia, ad verae caritatis rationem Udem revocen tu r.
In ter eos autem qui hujus rirtu tis ex ercita tio n e praestiterunt,
singulari est laude feren d a Sancta Ludovica de Marillac, inclita
auctor, una cum Sancto V in cen tio a Paulo, Puellarum a Caritate.
H aec enim, caelesti quodam igne incensa, suas partes esse duxit
hom inibus omni op e destitutis, infirm is sive in valetudinariis sive
K ra k o w s k ie
Z a k ła d y
G ra fic z n e
4,
ul. J. S a re g o 7
—
3 4 0 /6 0
1 .5 0 0
K -3
dom i decum bentibus, infantibus expositis, pueris d erelictis et exp ertibus eruditionis, senibus carentibus solacio, viris datis ad remum, m en te m isere captis, om nibus demum se m ałe habentibus
opitulari m atrem que se p ra eb ere pientissimam. Ut autem par esset
to t tantorum que onerum m oli, Sancta L u d otica adjum ento usa
est matronarurn in Y incentianos caetus ascriptarum ; ac praeser-
6
ŚW . L U D W IK A P A T R O N K Ą D ZIE Ł SPOŁECZNYCH
[2 ]
lim s o d o labore Puellarum a Caritate, quas ad ejusm odi gerenda
o fficia rite instituit. H aec agens praenuntiata fuit et, ut tem poribus illis, jam e ffe c tr ix operum eoru m quae socialia christiana ap-
[Przekład polski]
pellata, p raeclare invaluisse dizim us tem poribus nostris.
Hanc ab causam dilectus filius Supremus Congregationis M o­
derator submisse Nos rogavit, ut Sanctam L udoticam de Marillac,
cujus a piissim o obitu tertium saecułum m o x revolvetu r, eorum
omnium qui opera socialia christiana quoquo m odo ex e rc en t caelestem renuntiarem us Patronom . Quibus precibus plurimi Sanctae
Romanae E cclesiae Cardinales, A rch iepiscopi, E piscopi, Religiosarum Sodalitatum G enerales Praepositi, amplissime sunt suffragati
atque etiam e x om nibus fe r e orbis terrarum partibus illustrissimi
viri atque m ulieres supplicadones suas addidere.
Nos autem, quo sumus animo in eos b en ero lo qui, christiana
m oti caritate, aerum nosis fletum abstergere nituntur, votis hujusmodi statuimus lib en ter obsecundare. Itaque collatis consillis cum
venerabili F ratre n ostro Cajetano Sanctae Romanae E cclesiae cardinali Cicognani, ep iscop o Tusculano, Sacrae Rituum C ongregatio­
nis P r a ejecto , certa scientia ac matura d eliberation e N ostra deque
A postolica e potestatis plentitudine, harum Litterarum vi p erpetuum que in m odum Sanctam Ludovicam de Marillac, Viduam, caelestem apud Deum Patronatu omnium operibus socialibus christianis addictorum constituim us ac declaramus, cunctis adjectis honoribus ac privilegiis liturgicis quae coetuum Patronis rite competunt.
Contrariis quibusvis nihil obstantibus. H aec edicimus, statuimus,
d ecern en tes praesen tes Litteras firmas, ralidas atque effica ces
sem per exstare ac perm anere; suosque p len os atque integros e ffe c tus sortiri et o b tin ere; illisque ad quos spectant seu sp ectare poterunt, nunc et in posterum plenissim e suffragari, sicque rite judicandum esse ac definiendum ; irritum que e x nunc et inane fieri, si
quidquam secus super his a quovis, auctoritate quolibet, scien ter
sive ignoranter attentari con tigerit.
Datum Rom ae apud Sanctum P etrum sub anulo Piscatoris die
X mensis februarii anno M DCCCCLX, Pontificatus N ostri secundo.
D. Card. Tardini
a publicis E cclae negotiis
JAN X X III
Na w ieczną rzeczy pamiątką!
Jak móivi Św. A ugustyn (D e cat. rud. — o nauczaniu prostacz­
k ó w ) 15, PL 40, 328) „D la w szystkich macierzą jest m iłość” . Onaż
to, pod B ożym tchnieniem , w K o ściele katolickim zawsze święciła
i nadal św ięci trium fy, całej ludzkości obejm ując społeczn ość, tych
szczególnie, k tórym m aterialne dokuczają trudności, ch oroby, bądź
inne n ajróżnorodniejsze utrapiają ich udręki. Z teg o to pow odu
Zbaw iciel N ajm ilościwszy nieustannie — za pośred n ictw em sw ego
K ościoła — p ełn e p o ciech y i u kojen ie niosące pow tarza słowa:
„Żal mi tego lu d u ’ (M k 8, 2).
W szystko to znajduje bardzo w idoczne p otw ierd zen ie za na­
szych czasów, k ied y z każdym dniem technika coraz to now e, p o ­
dziw budzące, przynosi odkrycia, a rów n ocześnie przybierają na
sile objaw y zniszczenia, a niedola życia coraz szersze zatacza kręgi,
a z drugiej stron y w tym samym stopniu, pod przem ożn ym w pły­
wem w spom nianej już O blu bien icy Chrystusa spieszy się im z coraz
większą p om ocą doraźną, i stawia do d ysp ozycji organizacje, ma­
jące zapew nić p om oc stałą.
Zastanaioiając się nad tym wszystkim , zdecydow aliśm y, że b ę­
dzie czym ś bardzo właściwym, gdy tych, k tó rzy z takim p ośw ięce­
niem oddają się tego rodzaju akcji sp ołeczn ej, osłonim y szczegól­
ną niebieską opieką, żeb y tak zbaw ienne zadania m ogli jeszcze
lep iej spełn iać; i, kiedy inni ch cieliby usługi, oddawane nieszczęśliivym, zarezerw ow ać dla czyn n ików czysto ludzkiej inicjatyw y, —
w szystkie je oddać pod kieru n ek praw dziw ej chrześcijańskiej mi­
łości.
Spośród znakom icie w yróżniających się w p ra k tyce tej cn oty
na szczególn ie chw alebny hołd zasługuje Św. Ludwika de Maril­
lac, znana razem ze Św. W in cen tym W spółzałożycielka Sióstr
8
ŚW . L U D W IK A P A T R O N K Ą D ZIE Ł SPOŁECZNYCH
[4 ]
Miłosierdzia. Ona to, niebiańskim właśnie rozpalona ogniem ,
uważała za sw oje zadanie życiow e za op iek ow ać się ludźmi pozb a ­
w ionym i w szelk iej p om ocy, w szpitalu czy p o domach leżącym i
chorym i, dziećm i podrzuconym i, m łodzieżą opuszczoną i pozba­
wioną m ożności korzystania z nauki, brak p o ciech y odczuwającym i
starcami, na galery skazanymi, nieszczęśliw ym i obłąkanym i, wogóle w szystkim i źle się czującym i, — zaop iekow ać się i zastąpić
im bardzo czule kochającą m atkę. —
Ż eb y p odołać ogrom ow i
tylu tak trudnych zadań, w służbę w tę wciągnie Stoicarzyszenia
Pań M iłosierdzia Św. W in cen tego a Paulo, a p rzed e wszystkim pra­
cow ite sw e T ow arzyszki, Siostry M iłosierdzia, doskonale p rzez Nią
do tego rodzaju służb zaprawione. — P rzez tę swoją działalność
stała się zwiastunką i sprawczynią — za sw oich już dni — tych
dzieł, k tó r e z czasem nazwano chrześcijańską akcją społeczną a za
naszych dni, jak już w spom nieliśm y, w yborn ie w zrosły w siłę.
Z teg o pew n ie pow odu um iłowany Nasz Syn, N ajwyższy P rzeło ­
żon y Zgrom adzenia p okorną przedstaw ił Nam prośbę, żebyśm y
Św. Ludw ikę de Marillac, właśnie z okazji obch od ów trzech setlecia je j św iątobliw ej śm ierci, ogłosili Niebiańską Patronką w szyst­
kich działaczy na polu chrześcijańskiej op iek i sp ołeczn ej. P rośbę
tę najm ocniej poparli liczni bardzo Św. R zym skiego K ościoła K ar­
dynałow ie, A rcybisku pi i Biskupi, oraz najwyżsi przełożen i zgro­
madzeń zakonnych. P rośby w tym samym kierunku z całego n ie­
mal świata dołączyły liczn e znakom ite osobistości, liczni m ężow ie
i niewiasty.
W o b ec tego, z e specjalnie życzliw ej sym patii dla ivszystkich,
k tórzy z chrześcijańską miłością usilnie starają się osuszać łzy
nieszczęśliw ych, postanow iliśm y do próśb tych całym sercem się
p rzych ylić. Stąd, p o odbyciu narad z C zcigodnym Bratem Naszym
Śiv. K ościoła R zym skiego Kardynałem K ajetanem Cicognani, Bi­
skupem Tuscułanum a Św. K on gregacji O brzędów P refek tem ,
z pełną świadomością i p o dojrzałym zastanowieniu się, z pełni
W ładzy A p ostolskiej, mocą tego Listu, z nadaniem mu m ocy po
w ieczn e czasy, ustanawiamy i ogłaszamy Św. W dow ę, Ludw ikę
de Marillac, N iebieską u Boga P atronką w szystkich działaczy
chrześcijańskiej op ieki sp ołeczn ej, z przyznaniem je j w szystkich
oznak czci i liturgicznych przyw ilejów , takim P atronom przysłu­
gujących.
[5 ]
ŚW . L U D W IK A P A T R O N K Ą D ZIE Ł SPOŁECZNYCH
9
N ic n ie m oże przeszkadzać uznawaniu ważności teg o d ekretu.
T o oświadczam y i rozporządzam y, postanawiając, ż e List ten ma
b yć zaw sze ważny i na zaw sze sku teczn y, sk u teczn ość pewną i bez
jak iegok olw iek uszczerbku ma posiadać i zachować, i teraz i p ó ź­
n iej, z korzyścią dla w szystkich, k ogo d oty czy ob ecn ie i d o ty czy ć
m oże w przyszłości. Tak p opraw nie sądzić i rolę tego Listu oceniać
należy, ż e i teraz i na p rzyszłość będ zie nieważnym i darem nym ,
co k olw iek by i k tok olw iek — jakąkolw iek posiadał by władzę
i pow agę — usiłował um yślnie czy p rzez nieśw iadom ość — p rze­
ciw n ego tem uż postanow ieniu uczynić.
Dan w R zym ie, u Św. Piotra, pod pierścieniem Rybaka 10 dnia
m iesiąca lutego roku 1960, P on tyfik atu Naszego drugiego.
D. Kard. Tardini
Sekretarz Stanu
L IST P A S T E R S K I E P ISK O P A T U P O LSK I
NA 300-LECIE ŚMIERCI ŚW. WINCENTEGO A PAULO
PATRONA DZIEŁ DOBROCZYNNYCH
Umiłowani w Panu Bracia i Siostry.
K o śció ł P ow szech ny św ięci w bieżącym roku pam ięć w ielkiego
jałmużnika i d ob roczyń cy ubogich, Św. W in cen tego a Pauło, zmar­
łego przed 300-stu laty. K orzysta jąc z tej sposobności, przesyłam y
W am , Najmiłsi, kilka myśli wraz z naszym p ozd row ien iem pa­
sterskim .
1. ŻYCIORYS NA TLE HISTORYCZNYM
W czasach upadku i rozkładu społeczeństw a, gdy z pow odu
w ojen i wałk ivszelkie zło n ieskrępow an e brutalniej się panoszy —
zaw sze nie braknie h eroiczn ej cn oty, u cieleśn ion ej w postaciach,
k tó r e zasłużyły na miano Św iętych. Jakby dla w ynagrodzenia i na
p o ciech ę zgnębionych i cierp ią cych sw oich dzieci, zsyła Boża
O patrzność wyrastające ponad szerzące się zło w ielkie postacie,
b y nie zgasło światło m iłości i wiary w dobro, jako odblask B ożej
W szech m ocy i Sprawiedliwości.
W takie czasy, p rzygn iecion e skutkam i ivalk bra tobójczych ,
k ied y nienawiść popychała do zbrodni w szelkiej, przypada życie
i działalność Św. W in cen tego a Paulo, n iedościgłego w pełnieniu
i organizowaniu u czynków m iłosierdzia, Założyciela Zgrom adzenia
K sięży M isjonarzy i Sióstr M iłosierdzia.
W bieżącym roku upływa 300 lat od chwili, gdy z tej ziem i
odszedł p o nagrodę do Pana Św. W in cen ty. Z p och od zen ia Francuzr
u rodził się w w iosce P ou y w Gaskonii, z w ieśniaczej rodziny, Uczą­
c e j sześcioro dzieci. Z apew ne pod natchnieniem B ożym działał
o jciec, gdy sprzedając parę w ołów , um ożliwił synow i zd o b y cie od-
12
LIST E P ISK O PA TU PO LSK I
[21
pow ied n iego w ykształcenia, p otrzeb n ego do osiągnięcia upragnio­
nego celu w stanie duchownym , do k tó reg o od dziecka ujawniał
skłonności.
A łe nie od razu b ył w zorem d ojrzałej św iętości, lecz stopn iow o
wznosił się na je j szczyty, w ied zion y ojcow ską ręką Bożą. B y z ka­
płańskiej duszy W in cen tego w yd ob yć na jaw u kryte wartości, p o ­
służyła się O patrzność dotkliw ym dośw iadczeniem . M łody ten ka­
płan został schw ytany p rzez korsarzy na m orzu, zaprzedany w n ie­
w olę, w k tó r ej przebyw a p rzez dwa lata wśród mahometan w Tu­
nisie. G łęb ok o przeżyw a zn ik om ość tego świata, szuka zjed n o cz e­
nia z Panem B ogiem i ucieka się gorliw ie o p om oc w m odlitw ie do
Matki N ajśw iętszej. I nie doznał zawodu. Staje się narzędziem
laski B ożej w naw róceniu sw ego gospodarza, o d stęp cy od wiary
[3 ]
NA 300-LECIE ŚM IERCI ŚW. W INCEN TECO
13
M iłość bliźniego w sercu Św. W in cen tego była naw skroś Chry­
stusowa, ogarniała całego człow ieka, sprawy duszy i d oczesn ego
życia. O bejm ując myślą p o trzeb y w spółczesnego pokolen ia, pow ta­
rza za Chrystusem Panem : „Ż al mi ludu” (Mit 8, 2 ). I zaraz p rzystę­
p u je do czynu. Organizuje m isje ludow e, k tó r e sprawiają p otężn e
w rażenie i wprowadzają w iernych na drogę odrodzenia duchow ego.
Z tej p o trzeb y religijnego życia w yrosło Zgrom adzenie K sięży Mi­
sjonarzy. Zapewniając duszom pokarm prawdy, obm yśla Św. W in­
cen ty, jak podać zgłodniałym kęs pow szedniego chłeba. Trzeba,
mawiał, do duszy sięgnąć p rzez ciało. Staje się też to regułą, że
tam, gdzie prow adzone są m isje, pow staje zarazem Bractw o M iło­
sierdzia. Św. W in cen ty z naciskiem poucza, że nie w ystarczy p o­
p rzestać na złożeniu dla ubogich ofiary, trzeba ją osobiście d o­
ręczy ć, dobrym słowem chrześcijańskim osłodzić. Coraz gęstsza
św iętej. Z nim razem wraca do O jczyzn y p rzez Rzym , gdzie zetk n ie
się z widzialnym Zastępcą Chrystusa, a p rzy Grobach Świętych
sieć Bractw M iłosierdzia zaczęła pokryw ać Francję. Dla kierow a­
A p ostołów odnajdzie drogę sw ego życia. P o przybyciu do Paryża
zaczyna ofiarną służbę Bogu i bliźniem u na różnych stanowiskach.
nia nimi trzeba b yło p ow ołać Stow arzyszenie Pań M iłosierdzia
w Paryżu. Ta organizacja wysunęła p o trzeb ę założenia stałej orga­
Czasy i warunki, w jakich żył Św. W in cen ty a Paulo, n ie b yły
łatwe. Francja przechodziła ciężk ie wstrząsy, spow odow ane wojną
nizacji — Zgrom adzenia Sióstr M iłosierdzia z Ludwiką de Maril­
30-letnią i n iepokojam i w ew nętrznym i. W ślad za tym szła ma­
terialna i moralna nędza ludności. Ż ebractw o zwłaszcza w miastach
stało się istną plagą. E pidem iczne ch orob y p ogłębiały nied olę.
lac jak o pierwszą przełożoną. Mnożą się teraz in stytu cje d obro­
czyn n e, ogarniające niem al wszelką n ied olę ludzką: d zieci opusz­
czon e, sieroty w ojen n e, podrzutki, ch orzy w szpitalach, kaleki,
w domach pryw atnych, ranni żołn ierze, w ięźn iow ie na galerach,
Słabło ż y cie religijne, opadał też p oziom życia ob yczajow ego. P o ­
trzeba było m ęża, k tó ry by swą osobow ością wstrząsnął sumieniami,
pośw ięceniem przem ów ił do serc, a czynam i i umiłowaniem bliź­
starcy, d ziew częta upadłe i osob y upośled zone um ysłow o.
niego biedn ego wskazał ewangeliczną d rogę prawdy i m iłości. Tym
opatrznościow ym m ężem stał się W in cen ty a Paulo.
przesyła zb o że w celu przeprow adzenia zasiewu, wspiera uchodź­
2. EPOKOWE ZNACZENIE OSOBY
W latach w ojen organizuje Św. W in cen ty a Paulo p rzy p om ocy
sióstr p om oc materialną dla prow in cji d otkn iętych klęską głodu,
ców , k tó rzy znaleźli się poza granicami ojczy steg o kraju. Sam
ubogi w połatanej sutannie rozporządza milionami, jakie p rzech o­
dzą p rzez jeg o ręce dla dobra ubogich. Zyskał sob ie też zaszczytne
Św. W in cen ty zapłonął ew angelicznym umiłowaniem Jezusa
Chrystusa w bliźnich, szczególn ie nieszczęśliw ych, i tej w ielkiej
m iano „O jca ubogich” , „O jca O jczyzn y” .
idei oddal w szystkie siły: trzeźw ość sądu, bystrość obserw acji, w y­
bitny zm ysł organizacyjny, niezw ykłą p ro sto tę i pralityczność
w ujmowaniu każdej sprawy, żar w ew nętrzn ego życia, gotow ość
w ejścia na drogę miłosierdzia chrześcijańskiego. Ma tę wielką p o ­
na w szelkie pośw ięcenia i ofiary. Stał się dla sw ego pokolen ia
objaw ieniem nadprzyrodzonej, czyn n ej m iłości Pana Boga i bliź­
niego.
liczną nawet poza Francję. Już w latach 1643 do 1646 Księża
I staje się natchnieniem świata, pobudzającym w szystkich do
ciech ę, że m oże swych synów duchow nych, K sięży M isjonarzy i swe
córk i duchow ne Siostry M iłosierdzia skierow ać na pracę ew ange­
M isjonarze zakładają sw e d om y w e W łoszech , a w k ró tce potem
udają się do Irlandii i Szkocji. W 1651 r. na zaproszen ie polskiej
14
[4 ]
LIST E P ISK O PA TU PO LSKI
k rólow ej Marii Gonzagi przybyw ają obyd w ie rodziny Św. W in cen ­
tego do W arszawy, gdzie rozwijają w szechstronną działalność d o­
broczynną.
Stowarzyszenia założone p rzez Św. W in cen tego p o 300 latach
sw ego istnienia są w pełni rozw oju. D zieła Św. W in cen tego sq
tn cale, żyw otn e i płodne, bo w yrosły z ducha B ożego, a p rze­
trwały p ró b ę trzech stuleci. Budował je na tym niewzruszonym
fundam encie, jakim jest Jezus Chrystus. Jego w yłącznie szukał, dla
N iego tylk o żył i Jemu w żarliwej m odlitw ie p olecał każdą sprawę,
do k tó r ej przystępow ał, tia Nim wzorow ał się w codziennym życiu,
często pytając siebie: Jak postąpił by na moim m iejscu Jezus
Chrystus.
3. ZNAMIĘ KOŚCIOŁA — DZIEJOWA DOBROCZYNNOŚĆ
Działalność
d obroczynna
Św.
W in cen tego
stapia
się
[5 ]
NA 300-LECIE ŚM IERCI ŚW . W INCENTEGO
15
p ieczę o ubogich, o utrzym anie w dów i sierót. Ileż troski w yka­
zu je już Św. Paweł, by na ubogich przeprow ad zić zbiórk i, a p o ­
tem zebran e dary rozd zielić m iędzy p otrzebujących. Będą się zm ie­
niać p óźn iej fo rm y niesienia p o m o cy ubogim, ale sama działalność
charytatywna nigdy nie ustanie w K ościele. W e w szystkich cza­
sach Duch Św ięty budził w ybitnych jałm użników, k tó rz y w pełnym
blasku ukazują dobroczynną p racę na tym polu. Św ięty W in cen ty
a Paulo z w oli B ożej stal się pion ierem w ytyczającym drogi akcji
d obroczyn n ej w czasach n ow ożytnych .
N ic dziw nego, że ogłoszon y został patronem w szystkich dzieł
miłosierdzia. Mimo w szystkich chicałebnych w ysiłków zaprow adze­
nia spratviedliivości sp ołeczn ej i usunięcia n ęd zy z życia ludzi,
biednych nie zabraknie. Sprawdzają się słowa Pana Jezusa: „B ied ­
nych zaw sze m ieć b ęd ziecie” (J. 12, 8 ). K ościół św. niesie tę p o ­
m oc z w ielkim w yczuciem i delikatnością. O dw ołuje się bowiem
jakby
w jed n o ogniw o z posłannictw em K ościoła św. I nic w tym dziw­
nego. W szak praca dobroczynna należy do podstaw ow ych zadań
K ościoła, k tó ry będąc M istycznym Ciałem Chrystusa, w iern ie p o ­
dąża za swą Głową. Jezus Chrystus „p rzeszed ł p rzez ziem ię czy­
niąc d ob rze” (D z. A p. 10, 3 ). P od ob n ie K ościół nasz ch ce w każ­
dym p okolen iu odtw arzać czynną m iłość B oskiego Zbawcy i p rzy ­
ch od zić z p om ocą ludziom cierpiącym .
K ościół, stanowiąc sp ołeczn ość w swoim zakresie doskonałą,
ma praw o posługiwania się środkam i, jakie są n ieod zow n e do
osiągnięcia właściwych mu cełów . A jed en z e środków kon ieczn ych
w realizacji celów K ościoła jest jeg o dobroczynna działalność.
Prawda, że głów nym celem Jego jest prow adzenie ludzi do zba­
wienia w ieczn ego i do św iętości, ale na tej drodze spotyka się On
z niedostatkiem , z nędzą, z cierpieniem sw ych dzieci. W ięc o b o ­
jętn y w ob ec tych zjawisk b yć nie m oże. N ie opuści cierp ią cego
człow ieka. W p a trzon y w m iłosiernego samarytanina, pochyla się
nad nieszczęślitcym człow iekiem , by okazać mu p om oc, przyn ieść
ulgę.
I
z tych praw jak i obow iązków zrezygnow ać nie m oże. D latego
działalność dobroczynną K ościoła w idzim y nieprzerw anie od jego
k oleb k i p op rzez stulecia. Z natchnienia Ducha Św iętego pow ołują
A p ostołow ie do sw ego boku siedmiu diakonów , k tórym zalecają
do sumień i serc sw ych dzieci, nie wydziera im ofiar przem ocą,
lecz o cz ek u je d obrow oln ych datków składanych pod w pływ em mi­
łości, która ubogaca tego, k to daje. D yskretn ie też icspiera p o trz e­
bujących, szanując god n ość człow ieka chrześcijanina. D obroczynna
działalność jeg o sięga do głębi duszy człow ieka, leczą c n ęd zę m o­
ralną, która jakżeż często stanowi źród ło niedostatku i złączonego
z nim cierpienia.
4. JUBILEUSZ ŚW. WINCENTEGO A PAULO ZACHĘTĄ DO PROWADZENIA
JEGO DZIEŁA
O jciec Święty Jan X X I I I w liście na 300-lecie śm ierci Św. W in­
cen teg o a Paulo m. in. p isze: „...uw ażam y za rzecz słuszną, aby
Św. W in cen tego a Paulo wysławiać głosem pełn ym podziw u i p o ­
chwał jako tuspanialy w zór m iłosierdzia... Jest gorącym pragnie­
niem I\aszym..., aby w szystkie dzieci K ościoła czciły go i naśladoivały z coraz to większą m i ł o ś c i ą W y p e ł n i e n i e tych życzeń Ojca
św., to najwłaściwszy ow o c i najcenniejsza pamiątka trzech setn ej
roczn icy śm ierci Św. W in cen teg o a Paulo.
C z c i g o d n i B r a c i a K a p ł a n i , pitnie rozw ażajm y cn oty Św iętego, w stępując w jeg o ślady. „P rz y o b lec zc ie się ted y jako
wybrani B oży, św ięci i umiłowani w e w n ętrze m iłosierdzia, w d o ­
brotliw ość, w p o k o rę, w cich ość, w cierpliw ość... A nad to w szystko
16
[6]
I.IST E P ISK O PA TU PO LSKI
[7]
NA 300-LECIE ŚM IERCI ŚW . W INCENTEGO
17
m iejcie m iłość, która jest związką doskonałości” , woła Św. Paw eł
(K o l. 3, 12). Bracia, m iłujm y Boga — wzywa Św. W in cen ty —
w utrudzeniu rąk i nóg, w p o cie czoła naszego. Mimo wielu zająć
znaleźć musimy chwilą czasu na duszpasterskie odw iedziny domu,
w którym zagościły niedostatek, choroba, ból. N ie skąpm y cierpią­
cym d obrego słowa, ukojenia, otu chy, p ociech y. Sami nie mogąc
zaradzić w szelkiej niedoli, apelujm y w im ię Jezusa Chrystusa
f STEFAN K A R D . W Y SZY Ń S K I, A rcybiskup
M etropolita G nieźnieński i W arszawski, Prym as Polski
f EUGENIUSZ B A Z IA K , A rcybisku p
A rch id iecezji K rakow skiej
M etropolita, A dm inistrator
f AN TON I B A R A N IA K , A rcybisku p M etropolita Poznański
f STA N ISŁAW A D A M S K I, Biskup K atow icki
t FRANCISZEK B A R D A , Biskup Przem yski
f JAN K A N T Y LO R E K , Biskup Sandomierski
do serc parafian naszych, a za laską Bożą otw orzą się on e ku p eł­
f CZESŁAW K A C Z M A R E K , Biskup K ieleck i
nieniu czyn ów m iłosierdzia.
Bracia i Siostry w Chrystusie
f TADEUSZ P A W E Ł Z A K R Z E W S K I, Biskup Płocki
Panu,
n ie zatra­
cajcie w rażliwości serca na cudzy ból i cierp ien ie. „U m iejcie w e­
selić się z w eselącym i, ale też płaczcie z płaczącym i” (R zym . 12,
15). W Tygodniu Miłosierdzia, z racji zbiórk i na Gwiazdkę, czy na
św ięcon e dla ubogich, p rzy każdej innej sposobności, okażm y mi­
łość czynną i ofiarną. Ileż środków pien iężn ych dało by się zebra ć
i zaoszczęd zić p rzez d obrow oln e od m ów ien ie sobie przyjem n ości
godziw ych, a tym bardziej szkodliw ych, jak picie alkoholu, pale­
nie tyton iu itp.
D zięki Bogu nie zamarły serca k atołik ów na ziem i naszej. Ży­
wo reagują, gdy trzeba p rzyjść z p om ocą bliźnim, k tórych d otkn ęła
kłęska żyw iołow a, albo spotkało inne n ieszczęście. Płyną w tedy
ofiary, dawane n iekiedy w podob n ych okolicznościach, jak grosz
f PIO T R K A Ł W A , Biskup Lubelski
f CZESŁAW F A L K O W S K I, Biskup Łom żyński
f MICH AŁ K LEPAC Z, Biskup Łódzki
t K A Z IM IE R Z JÓZEF K O W A L S K I, Biskup Chełm iński
f IG N A C Y ŚW IR SK I, Biskup Podlaski
f ZD ZISŁAW G O LINSKI, Biskup C zęstochow ski
f ANTON I P A W Ł O W S K I, B iskup W łocław ski
t EDMUND N O W IC K I, Biskup Gdański
t TOMASZ W ILCZY Ń SK I, Biskup Warmiński
f FRANCISZEK JOP, Biskup O polski
f BOLESŁAW K O M IN EK , B iskup W rocław ski
f W ILH ELM PLU TA, Biskup G orzow ski
f K A R O L P Ę K A L A , Biskup, W ikariusz K apitulny Tarnowski
Ks. MICH AŁ
czynie
m iłosierni, albow iem
oni m iłosierdzia
A dm inistrator A postolsk i
w D rohi­
Ks. A DA M S A W IC K I, W ikariusz K apitulny w Białym stoku
u bogiej w dow y, bo biedny lep iej zrozu m ie biednego.
N iech O jciec ubogich Św. W in cen ty a Paulo wprowadzi nas na
tę królew ską d rog ę ew angelicznej nauki, w yrażon ej w słow ach:
„B łogosław ieni
K R Z Y W IC K I,
dostąpią”
( Mt 5, 7).
Na wysiłki W asze, Czcigodni Bracia Kapłani i umiłowani
w Chrystusie Panu W ierni, w pełnieniu służby m iłości błogosła­
wim y Wam z głębi serc naszych, w im ię O jca i Syna i Ducha Świę­
tego, Am en.
Dan na K o n feren cji Episkopatu Polski
dnia 22 czerw ca 1960 R. P.
* — N«««» PnmlaU
19
LIST E P ISK O PA TU PO LSKI
[91
fam ilie paysanne, com ptant six enfants. Son pere fut sans doute
inspire par Dieu quand, par le m oyen de vendre une paire d e
boeufs, il rendit possible a son fils d’ acquerir une instruction eonvenable, necessaire pour qu’ il put atteindre son but tellement desire, le sacerdoce, pour lequel il manifestait des dispositions de­
IN STRU CTIO N P A S T O R A L E DE L E P IS C O P A T DE PO LOGN E
puis son enfance.
Mais il ne fut pas d’ em blee le m odele d’ une saintete m ure; il
s’elevait vers ses sommets par degres, guide par la main paternelle
POUR LE TRICENTENAIRE DE LA MORT DE SAINT VINCENT DE PAUL
PATRON DES OEUVRES CHARITABLES
Tres-chers en Notre-Seigneur Freres et Soeurs,
L’ Eglise cathóliąue celebre cette annee la m em oire du grand
aum ónier et bienfaiteur des pauvres, Saint Y incent de Paul, m ort
il y a 300 ans. En profitant de cette occasion, Nous vous adressons,
Nos tres-chers Freres, quelques reflexions, avec notre salut pa­
storał.
1. LA VIE DU SAINT DANS SON CADRE HISTORIQUE
Dans les epoąues des decheances et des decom positions de la
societe, quand, a cause des guerres et des luttes, tout mai sevissant
sans obstacle gagne en brutalite, jainais ne fait defaut une vertu
h eroiąue, incarnee dans des personnalites qui ont merite le nom
de Saints. Comine pour recom penser et pour consoler ses enfants
affliges et souffrants, la P roviden ce envoie de grandes aines qui
s’ elevent au-dessus du mai en propagation, pour que ne soit pas
eteinte la lum iere de l'am our et de la fo i dans le bien, reflet de la
Toute-Puissance et de la Justice de Dieu.
Ce fut une telle epoąue, accablee des consequences des luttes
fratricides, quand la haine poussait les hommes a tous les crimes,
qui fut celle de la vie et de l’ activite de Saint Y incent de Paul,
incom parable dans Fexercice et dans 1’ organisation des oeuvres de
charite, fondateur de la Congregation des Pretres de la Mission
et des Filles de la Charite.
V oila, cette annee, trois cents ans depuis que Saint Y incent
quitta cette terre pour recevoir la recom pense du Seigneur. Franęais d’ origine, il naquit au village de Pouy en Gascogne, dans une
de Dieu. Pou r mettre au jo u r les valeurs cachees dans cette ame
de pretre, la Providence se servit d ^ n e epreuve douloureuse. Le
jeune pretre fut pris par des pirates en mer, vendu com m e esclave,
et dans cet etat il passa deux annees au miiieu des musulmans
a Tunis. II ressentit p rofon dem en t la vanite de ce m onde, il chercha 1'union a Dieu, il eut recours a Notre-Dame qu"il pria avec ferveur. Et il ne fut pas deęu. II devient rinstrum ent de la grace de
Dieu dans la conversion de son maitre, un renegat. A vec lui, il revient dans sa patrie, en passant par Ronie, ou il rencontrera le
V icaire du Christ et ou il trouvera le chemin de sa vie aupres des
tom beaux des Saints A pótres. A rrive a Paris, il coinm ence, a d ifferents postes, un service devoue de Dieu et du prochain.
L’ epoque et les conditions dans lesquelles vivait Saint V incent
de Paul n’ etaient pas faciles. La France subissait de rudes secousses, causees par la guerre de Trente ans et par des troubles
interieurs. Elles etaient suivies par la misere materielle et morale
de la population. La m endicite, surtout dans les villes, devint un
veritable fleau. Les maladies epidem iques rendaient plus p rofon d e
la detresse. La vie religieuse faiblissait, le niveau de la vie morale
baissait egalement. II fallait un.hom ine qui sut, par sa personnalite,
bouleverser le9 consciences, par son devoueinent — 1 parler aux
coeurs, et par ses actes et par son ainour du pauvre prochain - r
m ontrer le. chemin evangeliqne de la verite et de la charite. Cet
hom m e proyidentiel, ce fu t V incent de PauL
■>./
.•s»V~.wa
r
2. UNE PERSONNALITE Q U I’ FIT £POQUE
w i-.:
i T ’l
-
•
- .
■'.■ *.
f i i t .- .- a s p
£ s i>
:i 8 ? - f Ł g " o
,etaar'i
Saint Y ifictn t s’ enflamnja de l’ amour ^vang»liq»ie> de >Jś9usChrist dtiM ses prwchains, supton* dans les tnalheure«x;, e:t a cette
grandę idee il donna toutos ses forc.es: rm jugem ent Ińcide, une
20
NA 300-LECIE ŚM IERCI Ś W . W INCENTEGO
[ 10]
(111
LIST E P ISK O PA TU POLSKI
21
observation perspicace, un sens d’ organisation exceptionneI, une
maniero singulierement siinple et pratique de prendre toutes cho-
des m illions qui passent entre ses mains pour le bien des pauvres.
Aussi, gagna-t-il le nom honorable de „P e re des pauvres” , de
ses, 1'ardeur d'une vie interieure, la disposition a tous les devouements et a tous les sacrifices. II devint pour sa generation une
revelation de 1’ ainour surnaturel, actif, de Dieu et du prochain.
„P e re de la Patrie” .
L ’ amour du prochain dans le coeur de Saint Y in cent etait
pleineinent selon le Christ, il einbrassait 1’ homme tout entier, les
beSoins de son ame et de sa vie tem porelle. En enveloppant de sa
pensee la generation de son teinps, Saint Vincent repete apres
Et il devient 1’ inspiration du m onde, appelant tous dans la
voie de la charite chretienne. II a la grandę consolation de p ouvoir
diriger ses fils et filles spirituels, les Pretres de la Mission et les
Filles de la Charite, a des taches evangeliques menie en dehors
de la France. Deja entre 1643 et 1646 les Pretres de la Mission
etablissent leurs maisons en Italie, et bientót apres ils se rendent
N otre-Seigneur: „ J ’ ai pitie de cette fon ie” (M arc., 8, 2 ). Et aussitót, il se met a l’ oeuvre. II organise des missions populaires qui
en Irlande et en Ćcosse. En 1651, invitees par la reine de P ologn e,
Marie de Conzague, les deux fam illes de Saint V incent viennent
font une impression puissante et introduisent les fideles dans la
voie d"une renaissance spirituelle. C’ est de ce besoin de la vie
religieuse que naquit la Congregation des Pretres de la Mission.
Tout en assurant aux aines la nourriture de la verite, Saint Vincent
a V arsovie ou elles developpent des activites bienfaisantes dans
medite les moyens d’ o ffr ir aux affam es leur m orceau de pain
quotidien. II faut, disait-il, atteindre Paine a travers le corps. Aussi,
devient-il de regle que la ou les missions sont organisees, une
C onfrerie de Charite est creee en menie temps. Saint Vincent
enseigne avec insistance qu’ il ne suffit pas de se contenter d’ apporter une offran d e pour les pauvres, qu’ il faut rem ettre le don
personnelleinent, 1’ adoucir par une bonne parole chretienne. Un
reseau toujours plus serre des C onfreries de Charite couvrait la
France. Pour les diriger, il fallut appeler une Com pagnie des
Dames de la Charite a Paris. Cette organisation suscita le besoin
de fon d er un organisme permanent — la Congregation des Filles
de la Charite dont Louise de M arillac fut la prem iere superieure.
Depuis, des institutions de charite se multiplient, embrassant presque toutes les miseres humaines: enfants abandonnes, orphelins
de guerre, enfants trouves, malades dans les hópitaux, infirm es
dans des maisons particulieres, soldats blesses, foręats aux galeres,
vieillards, filles de mauvaise vie, personnes atteintes des maladies
mentales.
Pendant les annees des guerres, Saint V incent, aide par les
Soeurs, organise des secours materiels pour les provinces frappees par la calamite de la fam ine, il y envoie des grains pou r les
semailles, il assiste les refugies qui 8’ etaient trouves hors de leur
pays natal. Pauvre lui-meme, dans sa soutane rapiecee, il dispose
tous les domaines.
Les Compagnies fondees par Saint Vincent se trouvent, apres
300 ans de leur existence, en plein essor. Les Oeuvres de Saint
V incent sont durables, vivaces et fecon des, parce qu’ elles sont nees
de 1’ esprit de Dieu et qu’ elles ont resiste a l’ epreuve des trois
siecles. II les construisait sur ce fondem ent inebranlable qu’ est Jesus-Christ. II ne cherchait que Lui, il ne vivait que pou r Lui et il
Lui confiait en prieres ferventes toute oeuvre qu’ il entreprenait,
il se m odelait sur Lui dans sa vie quotidienne, se posant souvent
la question: Comment Jesus-Christ aurait-il agi a ma place?
3. LA BIENFAISANCE — UNE MARQUE DE L’£GLISE DANS L’ HISTOIRE
L’ activite charitable de Saint Y incent se joint, com m e dans
une chaine unique, a la vocation de la Sainte Eglise. II n’ y a la
rien d’ etonnant. Les travaux de charite appartiennent bien aux ta­
ches fondam entales de 1’ Eglise qui, etant le Corps Mystique du
Christ, suit fidelem ent sa Tete. Jesus-Christ „a passe en faisant le
bien” (A ct., 10, 38). De meme, notre Eglise veut, dans chaque ge­
neration, renouveler l amour actif du Divin Sauveur et venir au
secours des hommes qui souffrent.
L’ Eglise qui constitue une societe parfaite dans son dom aine .
a le droit de se servir des m oyens indispensables pour atteindre
les buts qui lui sont propres. Et un des moyens necessaires pour
la realisation des buts de 1’ Eglise c’ est son activite bienfaisante.
22
H2]
NA 300-LECIE ŚM IERCI ŚW. W INCENTEGO
[13 ]
23
L IST E P IS K O P A T U PO LSK I
II est vrai que son but principal est de conduire les hommes vers
4. LE CENTENAIRE DE SAINT VINCENT DE PAUL —
leur salut eternel et vers la saintete; mais le long de ce cheinin elle
UN ENCOURAGEMENT A CONTINUER SON OEUVRE
rencontre 1’ indigence, la misere, la sou ffran ce de ses enfants. D onc,
elle ne peut pas rester in differen te en presence de ces faits. Elle
n'abandonnera pas rhom m e qui sou ffre. Les regards fixes sur le
bon Sainaritain, elle se penche sur rh om m e m alheureux pour lui
o ffr ir une assistance, pour lui apporter un soulageinent.
A ces droits, com m e a ces devoirs, elle ne peut pas renoncer.
C’ est p ourąu oi nous voyons 1’ action bienfaisante de 1’ Eglise se
poursuivre sans interruption depuis son berceau
a travers les
siecles. Inspires par le Saint-Esprit, les A pótres appellent a leur
cote sept diacres a qui ils recom m andent le soin des pauvres, de
1’ entretien des veuves et des orphelins. Com bien de sollicitude on
voit deja de la part de Saint Paul p our organiser des quetes ąu
p rofit des pauvres et pour distribuer ensuite les dons rassembles
entre les besogneux. Les form es des secours portes aux pauvres
vont varier dans la suitę des temps, mais l7activite charitable ellememe ne cessera jamais dans 1’ Eglise. Dans toutes les epoques le
Saint-Esprit eveillait des aumóniers eminents qui fon t voir ce
champ du travail bienfaisant dans sa pleine lumiere. Saint V incent
de Paul, par la volonte de Dieu, devint 1’ initiateur qui jalonna
les chemins de 1’ action de bienfaisance a l’ epoque m oderne.
Rien d'etonnant qu’ il fut declare patron de toutes les oeuvres
de charite. Malgre tous les efforts louables pour faire regner la
justice sociale et pour elim iner la misere de la vie des hommes,
les pauvres ne manqueront jamais. Les paroles de Notre-Seigneur
se verifien t: „L es pauvres, en e ffet, vous les aurez toujours parmi
vous”
(Joan., 12, 8 ). L’ Eglise porte ces secours avec beaucoup
d’ intuition et de delicatesse. Car elle en appelle aux consciences
et aux coeurs de ses enfants, elle ne leur arrache pas leurs offran des par force, mais elle attend leurs dons volontaires apportes
de 1’ amour qui enrichit celui qui donnę. Et c’ est avec discretion
qu’ elle assiste ceux qui en ont besoin, en respectant la dignite de
1’ hom m e-chretien. Son action bienfaisante va jusqu’ au fon d de
1'ame humaine pour guerir la misere m orale qui constitue si souvent la source de 1’ indigence et de la souffrance qui en resulte.
Sa Saintete Jean X X III, dans sa lettre pour le troisiem e centenaire de la m ort de Saint V incent de Paul, ecrit entre autres:
„...N ous croyons juste de celebrer Saint V incent de Paul d’ une
voix pleine d’ adiniration et de louanges com m e un m odele magnifique de la charite... Nous desirons avec ardeur... que tous les
enfants de 1’ Eglise le venerent et Timitent avec un amour toujours
croissant” . A ccom plir ces desirs du Saint-Pere, voila le fruit le plus
propre et le souvenir le plus precieux du 300-eme anniversaire
de la m ort de Saint V incent de Paul.
N os
yenerables
Freres
les
Pretres,
m editons
avec assiduite les vertus du Saint, tout en suivant ses traces.
„C om m e des elus de Dieu saints et bien-aimes, revetez donc des
sentiments de m isericorde, de bonte, d’ humilite, de douceur, de
patience... Par-dessus tout revetez la charite qui est le lien de la
p erfection ” , s’ ecrie Saint Paul. (C ol., 3, 12— 1.4). Freres, aimons
Dieu — nous exhorte Saint V incent — dans la peine de nos mains
et de nos pieds, dans la sueur de notre fron t. Malgre beaucoup
d*occupations, nous devons trouver un m om ent pour la visite pa­
storale d'une maison, ou 1’ indigence, la maladie, la douleur ont
fait leur sejour. Ne soyons pas avares envers les souffrants de
bonnes paroles, d’ apaisements, d’ encouragem ents, de consolations.
Ne pouyant rem edier par nous-memes a toute infortune, appelons-en au nom de Jesus-Christ aux coeurs de nos paroissiens et, la
grace de Dieu aidant, ils s’ ouvriront pour l’ exercice des actes de
charite.
F r e r e s e t S o e u r s e n N o t r e - S e i g n e u r , ne perdez
pas la sensibilite de votre coeur au mai et a la sou ffran ce d‘ autrui.
.,Rejouissez-vous avec ceux qui sont dans la joie, pleurez avec ceux
qui sont dans les pleurs” (R om ., 12, 15). Pendant la Semaine de la
Charite, en raison de la quete au p ro fit des pauvres d’ avant Noel
ou d’ avant Paques, a toute autre occasion, faisons preuve d’ un
amour a ctif et devoue. Com bien de ressources on pourrait accu- .
muler et econom iser en se privant de bon gre de plaisirs licites.
et a plus forte raison de ceux qui sont nuisibles, com m e Talcool,
le tabac etc.

Podobne dokumenty