. - Hlondianum

Komentarze

Transkrypt

. - Hlondianum
Wprowadzenie
Odwieczny spór o wyższość świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia
trwa. Aura Bożych Narodzin jest bogatsza o cały towarzyszący jej nastrój, nawet
pora roku – malowniczy śnieg, mróz – sprawiają, że człowiek chętnie siada w ciepłym kącie i zaczyna tworzyć. Tworzyć kolędy, pastorałki, opowiadania. A stojąca w kąciku mieszkania szopka dostarcza wielu natchnień.
Zupełnie inna atmosfera towarzyszy przygotowaniu i obchodom Świąt Wielkanocy! Sam charakter wielkich nabożeństw Wielkiego Postu – Gorzkich Żali i Drogi
Krzyżowej – wprowadza ludzi wierzących w nastrój powagi i zmusza do głębokiej refleksji nad Miłością Boga do człowieka. Ta strona Miłości, która się objawiła
w bożonarodzeniowej Tajemnicy Wcielenia, jest jakby „lżejsza”, bardziej „sielankowa”, a ta Miłość, która się objawia w wielkanocnej Tajemnicy Zbawienia, jest
bardzo głęboka, trudna do przeniknięcia, ogromnie wymagająca. I w tym znaczeniu należałoby powiedzieć, że Tajemnica Odkupienia jest dla wielu ludzi trudniejsza do zrozumienia niż Tajemnica Wcielenia.
Oddając się lekturze niniejszego zbioru, pomyślałem, że autorzy tych przemyśleń,
rozważań, medytacji, dokonali wielkiego wysiłku. Podjęli trud przybliżenia szczególnie wymagającemu adresatowi: dziecku i młodzieży, wielkich i trudnych wymiarów Miłości Bożej, adresowanej do człowieka, Miłości nadającej sens cierpieniu, ofierze, wyniszczeniu. Wiemy przecież, że dla współczesnego człowieka, wychowanego współczesną modą, sposobem myślenia, który określić można mianem New Age, obecność cierpienia, wyniszczenia to tematy, które raczej się ukrywa, dla których nie powinno być w życiu miejsca.
Zbiór misteriów wielkopostnych i wielkanocnych jest zatem kapitalnym materiałem zarówno skierowanym wprost do młodego człowieka, jak również i do katechetów, wychowawców, którzy chcąc wytłumaczyć sens cierpienia i doświadczenia w życiu człowieka, będą mogli ukazać możliwie najpełniej, najsensowniej
znaczenie tych wielkich zmagań, jakie może każdy człowiek podjąć, pod warunkiem, że będzie kierował się w życiu Miłością. To ta Miłość pozwoliła Chrystusowi
zwyciężyć! To ta Miłość jest dla nas najwyższym wzorem i przykładem. I to ta Miłość sprawiła, że całe dzieło Chrystusa nie kończy się na Krzyżu, ale tylko przez
Krzyż prowadzi. Finałem jest Zmartwychwstanie! I chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że warto w tej Tajemnicy Odkupienia w pełni uczestniczyć. I to dlatego
ta tajemnica jest Najważniejsza. A gdybyś, Drogi Czytelniku, miał co do tego wątpliwości, to niech przemyślenia zawarte na tych stronach Twoje wątpliwości rozwieją. Tego Ci życzę!
ks. Zbigniew Rakiej TChr
5
·
DROGA KRZYZOWA
– NIEZROZUMIAŁE SŁOWO
Rozważania dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych
ks. Sławomir Murawka TChr
Czasem próbujemy przejść Jezusową Drogę Krzyżową. Próba podjęcia ciężaru, jaki On musiał ponieść, bywa jednak nieraz rodzajem zadośćuczynienia za grzechy, sposobem „podejścia” Boga. Choćby po to, by w jakimś
maleńkim stopniu poczuć się człowiekiem lepszym, spokojniejszym o jutro, które może przecież być dniem ostatnim. Na wszelki wypadek – warto.
Warto się zastanowić, pomedytować, powspółczuć.
Może jednak być i tak, że masz już dość siebie samego. Swojej miernoty,
lenistwa albo zaganiania i całkowitego pochłonięcia przez sprawy, które
miały być środkiem pomocnym w życiu, potrzebnym tylko na początku do
jakiejś względnej stabilizacji.
Masz już dość i chcesz spojrzeć wyżej, głębiej, dostrzec (może jeszcze raz,
ale wyraźniej) światełko w tunelu, dostrzec najgłębszy sens życia. Jeśli tak, to wyrusz w tę drogę z mocnym postanowieniem, że Słowo, które usłyszysz, stanie się w Tobie ciałem. Że przemieni, przetopi albo odrzuci wszystko, co nie przetrwałoby ogniowej próby miłości, że je przyjmiesz… Niech każda stacja Krzyżowej Drogi, którą za chwilę przejdziemy,
naznaczona będzie dla nas jakimś jednym ważnym słowem. Wsłuchajmy
się szczególnie w to słowo, niech jak ziarno padnie na glebę serca i wyda
owoc nawrócenia.
STACJA I – JEZUS SKAZANY NA ŚMIERĆ
Spotkanie Boga i człowieka. Oko w oko. I nagle okazuje się, jak ogromna
moc kryje się w ludzkim SŁOWIE. Zapada wyrok urągający nie tylko prawu, ale nawet zwykłej ludzkiej logice. Nikomu jednak to nie przeszkadza.
Wyrok zapada i później zostaje wykonany.
Chciałbym wiedzieć, ile moich słów, zasianych w czyjeś serca, wyrządziło
spustoszenie. Może nawet podobne do tamtego sprzed dwu tysięcy lat. Jak
cofnąć takie słowa? Jak odbudować takie ruiny?
STACJA II – JEZUS BIERZE KRZYŻ
Kiedyś długo zastanawiałem się nad tym, jak szorstkie drewno kaleczyło
kark niosącego belkę krzyża. Ale wiem, że w tamtym momencie nie to było
29
najważniejsze. O wiele cięższa i boleśniejsza była chyba świadomość niezrozumienia, a jeszcze bardziej odrzucenia przez całe pokolenia ludzi tego
dzieła odkupienia. Odrzucenie Przyjścia. Odrzucenie Słowa Dobrej Nowiny,
Słowa Nadziei, na które przecież każdy jakoś czeka…
Jak ważne jest, żeby NIE POWTARZAĆ, nie pomnażać tamtego ciężaru…
STACJA III – PIERWSZY UPADEK
Bywa tak, że na początku drogi sprzyja nam szczęście. Łatwiej jest potem
wytrwać. Ale bywa i tak, że zaraz po rozpoczęciu czegokolwiek potykam
się i wydaje się, że wszystko się zawaliło.
Tymczasem trzeba uwierzyć, że ZAWSZE można zacząć jeszcze raz. Że Bóg
ZAWSZE czeka na kolejne podniesienie głowy, na krok. ZAWSZE. To niezwykle ważne słowo.
chcesz coś zmienić, dopóty jesteś człowiekiem. A dopóki jesteś człowiekiem, zawsze możesz znaleźć w sobie choćby iskierkę SIŁY na powstanie
i dalszą drogę. Choćby iskierkę. Wystarczy.
STACJA VIII – PŁACZĄCE KOBIETY
Nieraz dziwiłem się, dlaczego On tak szorstko potraktował te kobiety: „Nie
nade mną, nad sobą płaczcie i nad synami waszymi”. Przecież one z życzliwości, ze wzruszenia…
Może jednak były to tylko zawodowe płaczki? Profesjonalistki w tej dziedzinie? Może zupełnie nic nie potrafiły pojąć – nie tylko z tego, co się dzieje na ich oczach, ale w ogóle z życia?
„Nad sobą i synami”… Żeby życia nie stracić BEZPOWROTNIE. To jedno
z najsmutniejszych słów.
STACJA IV – SPOTKANIE Z MATKĄ
MATKA. To słowo wywołuje całą lawinę wzruszeń, wspomnień. Cokolwiek
by się działo, jak daleko byśmy odeszli od dziecięcego zaufania, zawierzenia, MATKA jest zawsze szansą powrotu, jest szansą poukładania spraw
na nowo.
Nawet kiedy jesteś na drodze krzyżowej. A może zwłaszcza na drodze
krzyżowej? Na Twojej drodze krzyżowej.
STACJA V – SZYMON POMAGA NIEŚĆ CIĘŻAR
Los człowieka wyrwanego z tłumu do wielkich zadań, przekraczających
jego pojęcie. Pokora człowieka, który (chociaż przymuszony) po prostu
robi to, co należy zrobić. DAR człowieka, który niewiele potrafi, a jednak
jest potrzebny. Mądra lekcja.
Chciałbym w odpowiednim momencie i w sobie doszukać się choćby odblasku tamtego Szymona…
STACJA VI – WERONIKA I JEJ CZUŁA OBECNOŚĆ
Kiedy jest trudno i nie widać pomocy, człowiek często traci nadzieję. A kiedy pojawi się pomoc, choćby była tak nieznaczna jak otarcie potu, potrafi dać tyle otuchy, że jest ktoś, kto próbuje być blisko, nie rozumiejąc i nie
próbując nawet zrozumieć.
Być może zresztą nie zrozumienie jest tak naprawdę potrzebne cierpiącemu. Być może czasem wystarczy po prostu bliska OBECNOŚĆ.
STACJA VII – DRUGI UPADEK
Nieprawda, że do bólu można się przyzwyczaić. Że bolesne upadki mogą
stać się powszednim chlebem, że będzie nam wszystko jedno. Dopóki
30
STACJA IX – TRZECI UPADEK
Trzeci. Tak naprawdę – ileż ich mogło być? Jednak zawsze się podnosił, pamiętając o celu drogi. Myślę, że wiedział też wtedy o tym, że i my będziemy próbowali iść tą drogą, Jego śladami. I że będziemy się uczyć Jego WYTRWAŁOŚCI w drodze.
Uczyć się na błędach, żeby nie było, że i przed szkodą i po szkodzie…
Uczyć się na upadkach. A jeszcze bardziej na powstawaniu. To jest prawdziwa WYTRWAŁOŚĆ.
STACJA X – ODARCIE Z SZAT
Jakże boi się przeciętny człowiek odarcia z jakichkolwiek szat. Choćby tylko z tych szat, które podobno i tak go nie zdobią. Jakże dba o dobre imię,
o twarz, o fasadę. Jak pilnuje opinii publicznej na swój temat…
Może zresztą trochę słusznie? Może na człowieka składa się nie tylko to, co
wewnątrz, ale mimo wszystko i to, co na zewnątrz, co jest jakby tylko okryciem?
Chyba w tym właśnie sensie potrzebna jest TROSKA o to, co człowiek
o człowieku mówi czy pisze. Żeby w poszukiwaniu prawdy o kimś, odzierając z szat, nie porwać go na strzępy…
STACJA XI – PRZYBICIE DO KRZYŻA
Czasem przypinamy ludziom etykiety, przyklejamy do nich nalepki z wypisanymi wadami, problemami czy choćby niewyraźną przeszłością. Wydaje
się, że trzeba nazwać człowieka, żeby wiedzieć, jak do niego podejść, jak
z nim rozmawiać. Trzeba go dookreślić, zaszeregować. Trzeba o nim po-
31
wiedzieć to, co jest do powiedzenia.
A każda ET YKIETA to jest niemal to samo, co przybicie go do jakiegoś krzyża…
STACJA XII – ŚMIERĆ NA KRZYŻU
Jezus umarł po kilku godzinach straszliwej męki. Jego śmierć ma nieopisane znaczenie dla świata, jak i dla każdego człowieka z osobna.
Czasem siebie pytam, czy umiem coś na to ODPOWIEDZIEĆ.
STACJA XIII – ZDJĘCIE Z KRZYŻA I ZŁOŻENIE W RAMIONACH MATKI
W tym momencie drogi dramatyzm sytuacji znów sięga zenitu. Czy może
istnieć bardziej bolesna scena niż ta, która ukazuje matkę trzymającą
w ramionach ciało martwego syna? Porażające jest milczenie całego świata w tej właśnie chwili.
Jak Ona to przeżyła? Jaką próbę musiało przetrwać Jej ZAUFANIE do
Przedwiecznego?… A jednak przetrwało!
Misteria Pasyjne
STACJA XIV – ZŁOŻENIE DO GROBU
Wreszcie nadchodzi SPOKÓJ grobu. Wszystkim się zdaje, że tak pozostanie. Że to naturalna entropia całej rzeczywistości. Że tak trzeba; wprawdzie może trochę bolą zawiedzione nadzieje, ale już przynajmniej będzie
SPOKÓJ.
Tylko – czy dla spokoju się rodzimy? Czy o spokój w tym wszystkim chodzi?
Nieraz się boję, że niemal każdy SPOKÓJ ma coś z grobowej ciszy. Chyba w tym
właśnie sensie Jezus mówi, że nie przyniósł pokoju, ale miecz, rozłam.
STACJA XV – ZMARTWYCHWSTANIE
Boję się czasem, że tutaj, na ziemi, tego nie zrozumiem. Nie tylko samego
Zmartwychwstania, bo to jest może oczywiste. Któż je rozumie? Ale mogę
nie pojąć nawet samej doniosłości, znaczenia tego faktu.
Kiedy ten lęk staje blisko mnie, wtedy próbuję jeszcze raz wyruszyć
w Krzyżową Drogę. Staram się po drodze usłyszeć Idącego Obok, ze szczególną pieczołowitością pozbierać jak rozsypane perły choćby pojedyncze
Jego słowa, żeby wydobyć z nich odblask nieba. Wtedy sama droga staje
się niezwykle ważna, bo – mam nadzieję – doprowadzi mnie do tego jasnego dnia. Jeżeli wyruszę naprawdę, to dojdę. A wtedy stanie się ZMARTWYCHWSTANIE. Kiedy o tym pamiętam, jest – inaczej. Wszystko jest
inne. WSZYSTKO MA SENS.
32
33