Jolanta Chrzan - choroba nowotworowa

Komentarze

Transkrypt

Jolanta Chrzan - choroba nowotworowa
Źródło:
http://old.mimowszystko.org/pl/anna-dymna/8222spotkajmy-sie8221/archiwum/606,Jolanta-Chrzan-choroba-nowotworo
wa.html
Wygenerowano: Czwartek, 9 marca 2017, 00:12
Jolanta Chrzan - choroba nowotworowa
20 listopada 2007 r.
Choroba pani Jolanty Chrzan rozpoczęła się od zwyczajnego bólu dziąsła. Kiedy jednak badania histopatologiczne wykazały
nowotwór, stomatolog natychmiast skierował ją do kliniki onkologicznej w Gliwicach. Tam usłyszała od lekarzy, że musi mieć
usuniętą całą dolną żuchwę. Kobieta przeżyła szok. Chociaż guz miał już przerzuty na węzły chłonne, początkowo na
operację nie wyraziła zgody. Wspólnie z mężem sądziła, że wystarczającą formą leczenia będzie radioterapia.
– Kiedy stomatolog pobrał próbki do badania, sprawił, że mój nowotwór „eksplodował” – opowiadała Annie Dymnej pani
Jolanta. – Dziąsła zaczęły krwawić, zęby podniosły się, nie mogłam jeść. Czułam ogromny ból. Non stop byłam na środkach
przeciwbólowych. Ostatecznie więc, po konsultacjach ze znajomymi lekarzami, zdecydowałam się na usunięcie żuchwy.
Dowiedziałam się, że będę miała również usunięte węzły chłonne, praktycznie całe dno jamy ustnej. Nowa żuchwa miała
zostać uformowana z kości strzałkowej w nodze. Podobnie z nogi miano mi przeszczepić płaty skórne. Po operacji przeżyłam
kolejny szok. Mniej więcej po tygodniu podniosłam się z łóżka. Wychodząc do toalety, chcąc nie chcąc, zerkałam w lustro.
Widziałam w nim twarz w szwach, potwornie opuchniętą.
Pani Jolanta – jak podkreśla – wiele zawdzięcza lekarzom. Jeszcze parę lat temu taka operacja nie byłaby możliwa. Dzisiaj
twarz kobiety niczym specjalnym się nie wyróżnia. Jej mąż stwierdził nawet, że obecnie stała się piękniejsza. Najgorzej jest z
jedzeniem. Na przykład kotleta schabowego pani Jolanta nie jadła od blisko trzech lat.
– Wiem, że zwykle, w obliczu strasznej choroby, ludzie zadają sobie pytanie: „Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało?”.
Takich pytań nigdy sobie nie stawiałam. Stało się i już. A poza tym, jeśli nie ja, to znaczy: kogo miałaby spotkać ta choroba?
Innego człowieka miałaby wybrać? Pomyślałam nawet, że dobrze, iż to właśnie mnie dotknęło to nieszczęście, a nie kogoś z
moich bliskich czy znajomych. Ja przez to wszystko przebrnęłam. Ktoś inny mógłby sobie nie dać rady.
TVP2, 20.11.2007 r., godz. 19.30
Tweet