i drobny inwentarz - Polski Związek Hodowców Gołębi Rasowych i

Komentarze

Transkrypt

i drobny inwentarz - Polski Związek Hodowców Gołębi Rasowych i
MINOHIKI
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
str. 4-6
Sprawozdawczy Walny Zjazd Delegatów
str. 7-10
Winerek
Szanowne Koleżanki
i Szanowni Koledzy
Hodowcy
C
zas wydania trzeciego
numeru Biuletynu jak co
roku wiąże się z podsu­
mowaniem działal­
ności Zarządu za miniony okres,
sprawozdaniami Głównego Sądu
Koleżeńskiego, Głównej Komisji
Rewizyjnej oraz Prezydium Kole­
gium Sędziów. W imieniu Zarządu
Polskiego Związku dziękuje Wszyst­
kim za pozytywną i budującą ocenę
działalności Zarządu. Udzielenie
Zarządowi absolutorium dodaje
siły i spokoju. Dziękuję Delega­
tom. Dziękuję również wszystkim
Prezesom organizacji za liczne przy­
bycie na spotkanie w Andrespolu,
za merytoryczne dyskusje i za tak
sympatyczną atmosferę. Tego typu
spotkania, towarzyszące im dysku­
sje i omawianie problemów wraz ze
wspólnym wypracowywaniem drogi
ich rozwiązywania wskazuje na
potrzebę organizacji takich spotkań.
Wchodzimy w najważniejszy dla
Hodowców czas - czas prezentacji
i oceny minionego roku hodowla­
nego na wystawach. Najważniej­
szymi ze względu na swoją rangę
wystawami są: Wystawa Krajowa
Młodych Zwierząt w Szczecinie
w dniach 21-22.11.2015 Wystawa
Europejska Metz, Francja w dniach
13-15.11.2015 r. Polska Wystawa
Młodych Królików Knurów 2015
w dniach 28-29.11.2015 r. Jubile­
uszowa Wystawa Krajowa w Kiel­
cach w dniach 30-31. 01. 2016r.
Obchody jubileuszowe to duże
wyzwanie dla zarządu. Najbardziej
zasłużeni hodowcy, wytypowani
przez swoje organizacje, otrzymają
medal 25-lecia Polskiego Związku.
Obniżyliśmy także opłaty wpisowe
dla wystawców.
Apeluję do Hodowców aby jak
najliczniej zaprezentować się na tej
wystawie. Apeluję do Prezesów orga­
nizacji: pomóżcie swoim członkom
i zorganizujcie wspólne przyjazdy,
przecież obowiązkiem Statuto­
wym jest brać udział w Wystawie
Krajowej. Pokażmy Prezydentowi
EE (potwierdził swoją obecność),
zagranicznym gościom oraz zwie­
dzającym, że nasza pasja związana
jest z hodowlą i wystawiennictwem
na wysokim poziomie.
Ważną informacją jest zmia­
na przyjmującego zamówienia na
obrączki, znaczki. Będzie się tym
zajmował Stanisław Projs oraz Jan
Pajka, druk ze zmianami będzie
zamieszczony na stronie PZ.
Życzę samych zwycięskich
wyników na wszystkich wystawach.
KOMUNIKAT SPECJALNY Z OSTATNIEJ CHWILI!
Komisja standaryzacyjna gołębi EE,
po zaprezentowaniu gołębi, wydała pozytywną opinię
dotyczącą rejestracji naszej rasy rysia.
Warunek rejestracji, to doprecyzowanie wzorca.
WYDAWCA: Polski Związek Hodowców Gołębi
Rasowych i Drobnego Inwentarza
Heleny Marusarz 24, 33-100 Tarnów, tel. 503 039 284
e-mail: [email protected]
www. pzhgridi.pl
PL. ISSN: 2082-4025; Nakład 3400 egzemplarzy
Nr konta bankowego:
PKO Bank Polski SA
29 1020 4027 0000 1402 0478 0260
str. 11-12
Czy kiedykolwiek
słyszałeś o „Kaalpotje“?
str. 13-14
Marian Jarząbek i Bogdan Szmidt
- sylwetki hodowców
str. 16-17
Letnia wystawa gołębi
Sitno 2015 r.
str. 18
Litewskie rasy gołębi
na Wystawie w Kielcach 2015 r.
str. 19
Klub Hodowców Rasy Srebrniak Polski
im. R. Pawłowskiego z siedzibą w
Radomiu
str. 20
Hodowcy-pasjonaci z Knurowa
Polska Wystawa Młodych Królików
Knurów 2015.
str. 22
Relacja z wystawy PTHGRiDI w Dębicy
str. 23
Książka dla kolekcjonerów:
„Francuskie rasy gołębi”
str. 24
MINOHIKI
Część I: „Japońskie minohiki
na przestrzeni lat”
str. 26-29
Wystawa Kur Ozdobnych 2015 r.
Warszawa SGGW
str. 30-32
„Kurza systematyka”
- ujęcie hobbystyczne
str. 36-39
Termondzki biały (TB): Historia pewnego
królika o lśniąco białym futerku w zarysie
str. 40-44
Zęby królika, anatomia, wady i problemy
stomatologiczne, Problemy z zębami
oraz ropniami na szczękach
str. 45-47
Fakty i mity związane z chorobami układu
oddechowego gołębi sportowych, część II
str. 52-56
Wystawy gołębi i drobnego inwentarza
– okiem lekarza-hodowcy
str. 57-58
Kalendarz wystaw w sezonie 2015/2016
str. 60-61
Drobny inwentarz
Drób
Typ
Rasa
Odmiana
Ród, rodzina, linia, szczep
Stado
Gniazdo
Osobnik
Jan Pajka
Prezes Zarządu
Polskiego Związku
Felegyhazer
Diament wśród gołębi rasowych
str. 62
KOMUNIKATY
Redaktor naczelny: Jan Pajka
KOLEGIUM REDAKCYJNE: Agnieszka Jędraszek, Andrzej Grabowski, Zbigniew Gilarski,
Zdzisław Jakubanis, Stanisław Projs, Tomasz Orłowski, Krzysztof Stachurski.
OPRACOWANIE GRAFICZNE: Łukasz Tumidajski
Redakcja zastrzega sobie prawo do ewentualnych zmian treści, skrótów tekstów przyjętych do publikacji
oraz terminów ich publikacji. Redakcja nie zwraca otrzymanych materiałów. Poglądy i opinie wyrażone
w artykułach przez autorów niekoniecznie wyrażają punkt widzenia redakcji.
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść artykułów. Za treść ogłoszeń i reklam nie odpowiadamy.
ZDJĘCIE NA OKŁADCE STANISŁAW ROSZKOWSKI
lipiec-wrzesień 2015
3
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Fot. Grzegorz Kędzierski
Sprawozdawczy Walny Zjazd Delegatów
Polskiego Związku Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza
Fot. Andrzej Grabowski
Sala obrad
Z
godnie z postanowieniami naszego
statutu oraz przyjętą tradycją corocznie spotykają się delegaci na
obradach Walnego Zjazdu.
Tegoroczne spotkanie
zorganizował Zarząd Główny w Skaryszewie - w atrakcyjnym miejscu w Hotelu
- Restauracji „Cyganeria”
w dniu 28 czerwca 2015 r.
Zebranych powitał i otworzył obrady Prezes Zarządu
- Jan Pajka.
Obradom przewodniczył
Godfryd Kuryło a do Prezydium wybrani zostali: wice-
4
lipiec-wrzesień 2015
przewodniczący Zbigniew
Rajski, sekretarze: Andrzej
Grabowski i Karol Sarnecki oraz mężowie zaufania:
Zygmunt Woźniak i Kazimierz Płaczkowski.
Delegaci zatwierdzili
zaproponowany porządek
i regulamin obrad Zjazdu.
Wybrano również 3 osobowe Komisje: Mandatowo-Skrutacyjną oraz Uchwał
i Wniosków.
Sprawozdanie z działalności Związku za rok 2014
w imieniu Zarządu przedstawił Prezes Jan Pajka. W sprawozdaniu wymienił szereg
działań Zarządu realizowanych w roku sprawozdawczym na rzecz Związku, zwrócił także uwagę na zadania
realizowane w roku bieżącym.
Podkreślił dobrą współpracę
członków Zarządu i poinformował o zmianach osobowych, które wynikały z rezygnacji kolegów: Wojciecha
Lewandowskiego, Roberta
Wójcika i Sebastiana Kotasa.
Kolegom tym podziękował Prezes za dotychczasową pracę dla Związku oraz
wręczono im pamiątkowe
grawertony.
Prezes Zarządu oraz Wiceprezes ds. finansowych Stani-
Fot. Grzegorz Kędzierski
Na zdjęciu od lewej: Waldemar Łapiński, Andrzej Bujak,
Zbigniew Rajski i Zdzisław Borawski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Fot. Grzegorz Kędzierski
Fot. Andrzej Grabowski
Na zdjęciu od lewej: Prezes Jan Pajka, Godfryd Kuryło, Zbigniew Rajski
i Zdzisław Borawski
sław Wójcik podkreślili, że
Związek znajduje się w dobrej
sytuacji finansowej. Sprawozdanie Głównej Komisji Rewizyjnej przedstawił w jej imieniu kolega Andrzej Bujak.
Po przytoczeniu danych
dokumentujących działalność Związku w roku 2014
podkreślił, że sprawozdawczość jest prowadzona prawidłowo i Komisja wnioskuje
o udzielenie absolutorium
Zarządowi Głównemu.
Sprawozdanie Głównego
Sądu Koleżeńskiego przedstawił Krzysztof Stachurski,
informując, że w okresie sprawozdawczym odbyło się tylko
jedno jego posiedzenie.
W imieniu Komisji
Mandatowo-Skrutacyjnej jej
Przewodniczący Krzysztof
Kanicki odczytał sprawozdanie stwierdzając, że delegaci zostali poinformowani
prawidłowo o terminie Zjazdu, że Zjazd został zwołany
przez Zarząd prawidłowo,
Fot. Grzegorz Kędzierski
Przewodniczący Prezydium Kolegium
Sędziów Edward Gersztyn
Fot. Grzegorz Kędzierski
Wiceprzewodniczący
Komisji Rewizyjnej PZ
Andrzej Bujak
Przewodniczący Głównego
Sądu Koleżeńskiego
Krzysztof Stachurski
stosownie do postanowień
par. 14 pkt 7 statutu, w Zjeździe uczestniczy 61 delegatów na 122 uprawnionych.
Komisja stwierdziła, że Zjazd
PZHGRiDi jest prawomocny.
Po przedstawieniu sprawozdań Przewodniczący
zaprosił delegatów do zabierania głosów w dyskusji.
W dyskusji głos zabrali delegaci, między innymi:
Ludwik Czech, Krzysztof
Stachurski, Marian Jarząbek,
Ryszard Bielawski, Stanisław
Ryś, Leszek Juraszak.
W dyskusji delegaci poruszali tematy związane z Europejską Wystawą w Metz,
Wystawą Krajową w Kielcach oraz oceniali pracę
Zarządu, Z wypowiedzi
należy wyciągnąć wniosek,
że działalność Zarządu jest
oceniana przez naszych
członków pozytywnie.
Wystawa Krajowa w Kielcach do dobra promocja
hodowli gołębi, drobiu rasowego i królików w Polsce.
Wnioskowano o jej dalsze
doskonalenie, podkreślano,
że jest to wizytówka polskich
hodowców w Europie.
Nawiązując do dyskusji
Prezes Jan Pajka podkreślił
i zapewnił, że Zarząd jest zaangażowany w pomoc hodowcom zgłaszającym uczestniczenie w wystawie w Metz.
Mamy ambicję aby zorganizować wystawę w Kielcach
na jeszcze wyższym poziomie, mając na uwadze fakt,
że będzie to piąta wystawa
Fot. Grzegorz Kędzierski
Fot. Grzegorz Kędzierski
Prezes Jan Pajka wręcza wyróżnienie za długoletnią
działalność Wojciechowi Lewandowskiemu
Prezes Warszawskiego Związku - Zdzisław Borawski, odbiera
nagrodę dla Roberta Wójcika za pracę w Zarządzie PZ
lipiec-wrzesień 2015
5
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Fot. Grzegorz Kędzierski
Fot. Grzegorz Kędzierski
Od lewej: Zbigniew Woźniak, Marek Pawelec i Zbigniew Kiełek
Głos w dyskusji zabrał Stanisław Ryś
2. wniosek o przyjęcie dokumentu: „Polityka bezpieczeństwa
w zakresie ochrony danych
osobowych w PZHGRiDI”;
wniosek przyjęto.
Zjazdu Delegatów Godfryd
Kuryło podziękował delegatom za uczestnictwo, kolegom z Prezydium i członkom
komisji za dobrą współpracę
a wszystkim zebranym za
sprawne przeprowadzenie
obrad, życzył także spokojnego powrotu do domów
oraz zaprosił wszystkich na
wspólny obiad.
Po wyczerpaniu porządku obrad Przewodniczący
Zarząd Główny
Skaryszew, 28.06.2015 r.
• Kazimierz Płaczkowski
• Zbigniew Rajski
• Wojciech Spychała
• Manfred Uglorz
• Adam Wegner.
Fot. Andrzej Grabowski
Fot. Andrzej Grabowski
Głosy w dyskusji zabrali delegaci R. Bielawski i J. Cielepa
organizowana równocześnie
w 25. rocznicę utworzenia
Polskiego Związku.
W dyskusji zabrali głos:
Wiceprezesi Zdzisław Borawski i Zbigniew Rajski poruszając temat Europejskiej
Wystawy.
Delegaci na Walnym Zjeździe podjęli uchwały:
• o udzieleniu absolutorium
Zarządowi Głównemu za
działalność w roku 2014
• o zatwierdzeniu sprawozdania finansowego Związku za
rok 2014.
Przedyskutowano również
wniosek Poznańskiego
Związku o nadanie wystawie
młodych zwierząt imienia
Eugeniusza Czepczyńskiego.
Z przyczyn formalnych wniosek nie uzyskał akceptacji.
Przewodniczący Komisji
Uchwał i Wniosków przestawił wnioski zgłaszane w czasie
obrad:
1. wniosek Kapituły odznaczeń o nadanie godności
6
lipiec-wrzesień 2015
Honorowego Członka
PZHGRiDI. Wniosek
został przyjęty. Honorowymi Członkami zostali:
• Ryszard Bielawski
• Zdzisław Borawski
• Mieczysław Branicki
• Zdzisław Gogolewski
• Zbigniew Gilarski
• Józef Gref
• Godfryd Kuryło
• Dominik Langiewicz
• Wojciech Lewandowski
Fot. Andrzej Grabowski
Posiłek delegatów w pięknej sali tradycji regionu
Fot. Andrzej Grabowski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Winerek
S
ą jeszcze w naszym
kraju stare, nieuznane
rasy, hodowane dość
licznie w jednolitym
typie a przy tym cieszące się
dość dużą popularnością.
Zdarza się, że gołębie te noszą
różne, nieraz bardzo dziwne
i niezbyt zrozumiałe nazwy.
Jedną z tych ras traktowanych
do niedawna dość marginalnie są powszechnie znane
i lubiane winerki. Ta stara rasa
o mocno utrwalonym genotypie hodowana jest od dziesiątków lat na terenie całej
Polski. Jednak pomimo swej
urody i popularności przez
bardzo długi czas nie posiadała zatwierdzonego wzorca
a tym samym zmuszona była
do egzystencji na peryferiach
polskiego gołębiarstwa.
Fot. 1
Do opisania historii tej
rasy przymierzałem się już od
dość dawna. Bodźcem były
telefony i monity hodowców
którzy tymi gołębiami zajmo-
wali się od dziesiątków lat
i cierpliwie czekali na uznanie
i wprowadzenie tej rasy na
salony wystawowe. O winerki dopytywało się też wielu
młodych hodowców chcących
tą rasę wprowadzić do swoich
gołębników. Ostatecznie sprawę publikacji rozstrzygnął
Redaktor Naczelny „fauny
& flory”, pan Marek Orel,
który zmobilizował mnie
do opisania tych pięknych
i lotnych gołębi. Pomimo, że
jest to rasa stara, powszechnie znana i dość popularna
to tak naprawdę niewielu wiedziało jak powinien
wyglądać wzorcowy winerek. Gołębie te hodowane są
w całym kraju ale ich wygląd
nie jest w pełni ujednolico-
ny. W zależności od regionu
winerki nieznacznie różnią
się pokrojem. Istnieje też dość
liczna i wyrównana populacja winerków koroniastych,
łapciatych o których zupełnie zapomniano. Nie mam
stuprocentowej pewności czy
gołębie posiadające strukturę to jeszcze czysto rasowe
winerki. Odmiana koroniasta, bosonoga oraz odmiana
gładkogłowa i koroniasta
z pończoszkami na nogach,
praktycznie nie różnią się od
typowych winerków gładkogłowych bosonogich (patrz fot. 1, oraz ryc. 1a). Natomiast
nie jest pewne czy odmiana koroniasta, łapciata, to
odmiana czystorasowa czy też
winerek „podrasowany” przez
Ryc. 1a
lipiec-wrzesień 2015
7
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Ryc. 2
krzyżówki innymi gołębiami,
np. czeskim wysokolotnym
(ryc. 2 - ćesky rejdić). Wspomnieć muszę, że po winerkach z rysunkiem bociana,
pojawiają się też osobniki
jednolicie białe o wzorcowej
sylwetce, niestety nie są one
ujęte we wzorcu. W niektórych gołębnikach hodowane
są też mieszańce winerka
z szekiem polskim i te gołębie
należy bezwzględnie eliminować z hodowli. Cechą charakterystyczną u tych mieszańców jest kostkowa głowa
oraz wyraźnie krótszy dziób,
posiadają też często ubarwienie szymlowate. Jednocześnie
śpieszę wyjaśnić, że winerek nie jest praprzodkiem
szeka polskiego, są to dwie
różne rasy które hodowane
były co najmniej od 150 lat
i nie ma żadnych dowodów
pisanych potwierdzających
pokrewieństwo tych gołębi.
Każda z tych ras hodowana
była w innym typie, w innym
celu i w innym regionie. Szeki
hodowane były we Lwowie
jako rasa ozdobna i krótkodzioba a przodkowie naszego winerka w oddalonym
o 600 km Budapeszcie jako
rasa średniodzioba i wybitnie
lotna. Pomimo, że nie było
opracowanego i zatwierdzonego wzorca winerki przez
dziesiątki lat hodowane były
8
lipiec-wrzesień 2015
w czystości rasy z zachowaniem ich pierwotnego
wyglądu. Normalizacja nastąpiła 2013 roku w momencie
opracowania i zatwierdzenia
wzorca winerka (z przymiotnikiem polski), i teraz ta rasa
nosi oficjalną nazwę winerek
polski. Z tego faktu należy
się cieszyć. Moje zastrzeżenia
budzi jednak merytoryczna
treść wzorca a szczególnie;
rycina gołębia, pochodzenie
rasy oraz pozycja rysunek,
gdzie zapisano, ”motylkowe”, co sugeruje, że gołębie
te posiadają rysunek motyla.
W rzeczywistości są to gołębie, które powinny być określane raczej mianem „bociana” (bocianki, bociankowate).
Tradycyjnie ozdobą każdego
dobrze dopracowanego wzorca jest rycina, która powinna
przedstawiać idealnego osobnika danej rasy. W tym przypadku rysunek nieco odbiega
od ideału. Kolejną sprawą nie
cierpiącą zwłoki jest usunięcie
błędnego zapisu dotyczącego
miejsca pochodzenia tej rasy.
We wzorcu w pozycji pochodzenie, zapisano, „Hodowany
był w Szczecinie…”, niestety
teza ta nie znajduje potwierdzenia w żadnych znanych mi
źródłach pisanych. Ponadto
istnieje zasadnicza różnica
pomiędzy miejscem pochodzenia a jednym z wielu miejsc
gdzie hodowano tą rasę.
Doprawdy nie wiem na czym
swoją teorię opierają twórcy
wzorca. Korzeni „winerka”
należy szukać w Budapeszcie
a nie w Szczecinie co postaram
się udowodnić w dalszej części
artykułu.
Praprzodków naszego
winerka opisał niemiecki
autor G. Prütz, w swoim dziele pt. ”Illustrirtes Mustertauben-Buch”, (Hamburg 1886).
Gołębie te będące pierwowzorem winerka hodowanego obecnie na terenie Polski
opisane są tam pod nazwą
„Pester Weissgestortche
Tümmler”, (ryc. nr 3), co
w dowolnym tłumaczeniu
oznacza „peszteńskie białe
bociany lotne” (Weiss=biały, Storch=bocian, Pest=
Peszt (obecnie Budapeszt).
Załączona rycina wyraźnie
podpisana jest „Pester Weissgestortche Tümmler”, züchter
herr J. G. Gasparetz, Pest*.
Jak widać z opisu ryciny miejsce zamieszkania hodowcy to
Pest czyli obecny Budapeszt
i tam właśnie znajdowało się
centrum hodowli tej rasy.
Ponadto J. G. Gasparetz był
znanym hodowcą i publicystą
mieszkającym właśnie w tym
mieście. Sugerowanie we
wzorcu, że miejscem pochodzenia winerka jest Szczecin
to poważny błąd. Prawdą jest
tylko fakt, że w ówczesnym
niemieckim Szczecinie (niem.
Stettin), mieszkał autor tej
książki G. Prütz. Niestety ta
Ryc. 3
ciekawa książka pisana jest
alfabetem staroniemieckim
co poważnie utrudnia czytanie, tłumaczenie i zrozumienie gdyż niewielu germanistów zna jeszcze ten język.
W swojej książce G. Prütz,
wymienia „bociany peszteńskie” i „gołębie praskie”
w jednym opisie, (Prager und
Pester Tümmler – str. 288),
i nie rozgranicza wyraźnie
tych gołębi pomimo, że już
wówczas były to dwie odrębne rasy w dodatku gołębie praskie hodowane były
w wielu odmianach barwnych. Być może o wspólnych
korzeniach tych gołębi posiadał dużo większą wiedzę niż
my obecnie i w związku z tym
wiedział co pisze. Dlatego
też nie możemy wykluczyć
pokrewieństwa „bocianów peszteńskich i „gołębi
praskich”, (tych z rysunkiem
bociana) a tym samym uznać
je za protoplastę naszego
winerka. Przypomnę tylko,
że gołębie praskie w dużych
ilościach były wykupywane
i wywożone z czeskiej Pragi,
przez wspomnianego autora i na ich bazie hodowcy
Niemieccy stworzyli szczecińskiego i wrocławskiego
lotnego krótkodziobego.
Niezaprzeczalny dowód na
pochodzenie naszych winerków od gołębi budapeszteńskich znajduje się też w innej
niemieckiej książce pt. „Unser
Hausgeflügel; ein ausführliches Handbuch über Zucht,
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Haltung und Pflege unseres
Hausgeflügel”, (Berlin1904).
Książka pisana jest alfabetem
staroniemieckim i jest pracą
zbiorową wielu różnych autorów. Na stronie 378-382, znajduje się rozdział poświęcony rasom węgierskim, (Die
Ungarischer Tümmler),
a autorem opisu jest wspomniany wyżej J. G. Gasparetz
z Budapesztu, który osobno
opisuje bociany budapeszteńskie, (Der Budapester
WeissgestortcheTümmler).
Na stronie 379, znajduje się
czarno-biała fotografia gołębia w typie winerka, podpisana, ” Weissgestortche BudapesterTümmler”, (ryc. 4).
W kolejnej niemieckiej książce pt. „Mustertaubenbuch”,
(Berlin 1925), na stronie 196,
znajduje się opis budapeszteńskich bocianów, (Budapester Weisstorch Tümmler),
a ozdobą jest barwna rycina
tych gołębi, autorstwa znakomitego dokumentalisty Karla
Witzmanna*** (ryc. 5).
Szukając korzeni „winerka”, musimy też pamiętać,
że w latach 1772-1918 nie
istniało państwo polskie,
a duża część naszego terytorium włączona została do
monarchii austro-węgierskiej,
tworząc jeden wielokulturowy organizm państwowy.
W związku z tym naturalne były ożywione kontakty
handlowe pomiędzy Wiedniem, Budapesztem, Pragą,
Lwowem i Krakowem.
Jest rzeczą raczej pewną,
że właśnie tymi szlakami
winerki trafiły do Małopolski Wschodniej (Galicji),
a później rozprzestrzeniły się
w zaborze pruskim i rosyjskim. Jest mało prawdopodobne aby gołębie te trafiły
najpierw do dalekiego Szczecina, a stamtąd powróciły na
ziemie polskie. Szczególnie,
że węgierscy autorzy potwierdzają, że gołębie te licznie
hodowane były we Wiedniu,
Budapeszcie i Pradze, a stamtąd już blisko do… Krakowa.
Powodem pewnych
nieporozumień językowych
i geograficznych jest nazwa
„wiener”, która ma proste
przełożenie na nazwę „winerek”. Wiadomo, że ówczesną dominująca metropolią
był Wiedeń, (niem. Wien,
Ryc. 4
Ryc. 5
Wiener) i nazwa ta była
powszechnie znana i kojarzona z monarchią Habsburgów.
Natomiast nazwa Budapeszt
pojawiła się nieco później
(1872). Przedtem stolica
Węgier składała się Budy
i Óbudy oraz Pestu a w języku potocznym funkcjonowała nazwa Pest-Buda. Jeżeli
gołębie te dotarły do polskiej
części zaboru austriackiego
to łatwiej je było nazwać
spolszczoną nazwą, ”winer”
lub „winerek” niż „pestbudy”.
Z całą pewnością przodkami
naszego winerka są gołębie
o nazwie Pester Weissgestortche Tümmler”, które pięknie
prezentują się na załączonej
rycinie z książki G. Prutza, (1886). Po porównaniu
tej ryciny z hodowanymi
obecnie w Polsce winerkami
widać, że rasa ta zachowała
się praktycznie w niezmie-
nionym typie. Prawdopodobnie ta stara rasa gołębi
tylko u nas w kraju przetrwała w pierwotnym typie
a tym samym przez zasiedzenie zdobyła obywatelstwo i prawo do przymiotnika polski. Udowadniając
polskość winerka nie możemy zapominać o jego korzeniach gdyż tylko w ten
sposób uszanujemy dorobek hodowców węgierskich
a także uhonorujemy wkład
hodowców polskich, którzy
którzy przez wiele dziesięcioleci doskonali tą rasę
i zachowali ją dla przyszłych
pokoleń.
Opisując historię naszego winerka wspomnieć
muszę, iż batalię o uznanie
tej rasy rozpoczął przed laty
mój serdeczny kolega Jurek
Splett z Niemiec. Ten znakomity hodowca i miłośnik
gołębi od wielu lat wytrwale
hodował i promował winerki
wśród hodowców niemieckich a w czasie przyjazdów do
Polski z wielką pasją zachęcał
naszych hodowców do zajęcia
się tą rasą. Cały czas w miarę
moich możliwości wspierałem go w tej trudnej misji
i cieszę się razem z nim z faktu
zarejestrowania i uznania tej
pięknej rasy.
Winerki to bardzo żywotna
i pełna temperamentu rasa.
Są to gołębie ufne, mało
płochliwe z dobrze rozwiniętym instynktem macierzyńskim, troskliwie opiekujące się swoim potomstwem
i w zasadzie bez problemu
wykarmiają dwa młode. Są
dobrymi lotnikami, przywiązują się do swojego gołębnika i posiadają bardzo dobrą
orientację przestrzenną. Są
też bardzo szybkie i zwinne i często potrafią uniknąć
ataku jastrzębia. Rasa szczególnie polecana dla początkujących hodowców oraz dla
tych którzy cenią efektowny
i dynamiczny lot.
Istnieją jeszcze inne rasy
gołębi podobne do winerka.
Jedną z nich jest „krótkodzioby gołąb trawnicki”, zarejestrowany w EE pod nr 0946/
BiH (Bośnia i Hercegowina)
nazwa w języku niem. Travniker Kurze, francuskim Haut-volant de Travnik, angielskim
Travnik Highfligher, bośniaclipiec-wrzesień 2015
9
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Ryc. 6
kim/chorwackim Travnički
kratkokljuni golub**. Obr.
nr 7 mm. Pomimo, że rasa
ta znana jest od 1950 roku
to ostateczną wersję wzorca
opracowano dopiero w 1992
roku. Gołębie te są gładkogłowe, bosonogie i występują
w wielu odmianach barwnych w tym też z rysunkiem
„bocianim” czyli typowym
dla naszego winerka. Jest to
rasa wysokolotna, latająca
zwartym stadem i ciesząca
się dużą popularnością wśród
miejscowych hodowców.
W 2002 roku Bośnia i Hercegowina przyjęta została do
federacji europejskiej i w tym
samym roku w repertorium
EE zarejestrowano gołębie
trawnickie. Na pamiątkę
tego doniosłego wydarzenia,
hodowcy postawili pomnik
gołębiowi trawnickiemu,
który w Bośni uważany jest
za jedną z narodowych ras.
Źródła bośniackie podają, że
rasa ta powstała w wyniku
krzyżowania praskich krótkodziobych, wiedeńskich
krótkodziobych z berlińskimi
krótkodziobymi i w tą wersję
pomimo pewnych wątpliwości staram się wierzyć. Mimo
tego nie można wykluczyć
dalekich więzów krwi łączących gołębia trawnickiego
z naszym winerkiem.
Drugą winerko podobną
rasą jest jest praski krótkodzioby (ryc. 6 - Prażsky
kratkozoby rejdić, nr EE
0913), ale tylko odmiana
10
lipiec-wrzesień 2015
bocianowata z ciemnymi lotkami i ciemniejszym
ogonem i ciemną brwią. Co
prawda egzemplarze wzorcowe różnią się od winerka
wyraźnie kostkowym kształ-
Ryc. 7
tem głowy oraz osadzeniem
i długością dzioba, (dziób jest
krótki). Natomiast u osobników mniej uszlachetnionych,
tzw. „bazarowych”, ta różnica nie jest już tak widoczna
WINEREK - OPIS RASY
(sylwetka wzorcowa ryc. 7)
Pochodzenie: wg. źródeł węgierskich przodkowie tych gołębi
prawdopodobnie pochodzą ze wschodu skąd ok. 1800 roku trafiły
na tereny monarchii austro-węgierskiej i hodowane były licznie
w Budapeszcie, Wiedniu oraz Pradze. Prawdopodobnie w Polsce
rasa ta znana i hodowana była jeszcze w okresie zaborów.
» Wrażenie ogólne: raczej mały gołąb o zwartej proporcjona-
lnej sylwetce, ładnej postawie, dużym temperamencie przy tym
łagodny i ufny. Lot dynamiczny na dość dużej wysokości.
» Głowa: lekko zaokrąglona, czoło szerokie i niezbyt wysokie.
» Oczy: dość duże, tęczówka jasna.
» Brwi: szare (ciemne), drobnoziarniste, wyraziste i dość regularne.
» Dziób: mniej niż średniej długości, dość mocny, prawie czarny,
lekko skierowany w dół. Woskówki nosowe jasne.
» Szyja: średniej długości, dobrze osadzona.
» Pierś: umiarkowanie szeroka, ładnie zaokrąglona, nieco
wysunięta do przodu.
» Plecy: umiarkowanie szerokie, opadające w kierunku ogona.
» Skrzydła: krótkie, zwarte, dobrze przylegające, noszone na
ogonie.
» Ogon: zwarty (12 sterówek), tworzy jedna linię z grzbietem.
» Nogi: umiarkowanej długości, dobrze rozstawione, nieupierzone.
Skoki barwy czerwonej, pazurki ciemne.
» Upierzenie: sprężyste, dobrze przylegające, lśniące.
» Rodzaje kolorów: tylko barwa biała, lśniąca.
» Kolor i rysunek:
- Bociany; podstawowa barwa biała, lotki ciemne i ciemna wstęga
na ogonie. Toleruje się pojedyncze ciemne pióra na głowie i szyi.
-Białoogoniaste; podstawowa barwa biała, lotki ciemne.
Duże wady: zbyt mała i drobna figura, za niska postawa, zbyt
krótki dziób, wyraźnie kostkowa głowa, wypukłe oczy.
Grupa IX lotne – obrączka 7 mm (rasa uznana w 2013 roku)
a tym samym trudniejsza do
odróżnienia. Podobieństwo
tych gołębi do winerka nie
jest niczym nadzwyczajnym,
gdyż prawdopodobnie rasy te
mają wspólnego wschodniego
praprzodka.
Zbigniew Gilarski
* Budapeszt (węg. Budapest;
przymiotnik: budapeszteński)
– stolica i największe miasto
Węgier, położone w północnej części kraju, nad Dunajem.
Formalnie stworzony został
w latach 1872-73 z trzech
połączonych ze sobą miast:
Budy i Óbudy na prawym
oraz Pesztu na lewym brzegu
Dunaju. Zarówno Peszt jak
i Budę określano już od pocz.
XIX w. wspólną nazwą Pest-Buda – taka kolejność oznaczała, że ważniejszym miastem
jest Peszt, który był stolicą
kraju; Buda zaś była siedzibą
króla. Ponieważ jednak język
węgierski nie lubi zbitek spółgłoskowych, wygodniejszą
w użyciu nazwą stała się forma
Buda-Pest (zmianę tę propagował hr. István Széchenyi). Po
połączeniu obu miast w 1872
r. naturalną nazwą stała się
forma Budapeszt.
** Travnik – miasto w Bośni
i Hercegowinie w kantonie
środkowobośniackim
*** Carl Witzmann, niemiecki
malarz, dokumentalista
swojej epoki, autor znakomitych ilustracji gołębi i drobiu.
Urodzony 11 lipca 1881 r.,
zmarł 1965 r.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Felegyhazer
Diament wśród gołębi rasowych
Wyznanie miłości
pięknej rasie gołębi
Niniejszym chciałbym
podziękować za gościnność, której doświadczyłem
w styczniu w Kielcach oraz
zaprezentować Państwu
moje trzydziestojednoletnie
doświadczenie w hodowli tej
wdzięcznej rasy gołębi.
Proszę pozwolić mi się
wpierw przedstawić. Nazywam się Jürgen Wutzler, mam
63 lata i mieszkam w Kirchbergu w Saksonii w Niemczech. Hodowla gołębi jest
od 57 lat moim największym
hobby. Od 1984 roku „felki”,
jak ta rasa jest w skrócie
określana, są ważną częścią
mojego życia. Od 21 lat
jestem prezesem stowarzyszenia hodowców tej rasy
w Niemczech, a od 10 lat
jestem „strażnikiem hodowli” tej rasy w Klubie Europejskim. Moja hodowla składa
się z 12 par czarnych gąsek
i 8 par czerwonych gąsek.
Mój osiemdziesięcioczteroletni ojciec hoduje 8 par tych
gołębi w kolorze niebieskim
również o rysunku gąski.
Rozwój rasy
w Niemczech
i Europie
Gdy „felek” w 1963 roku
po raz pierwszy został przywieziony do Niemiec, ciężko
mu było konkurować
z wieloma niemieckimi rasami, zwłaszcza że w porównaniu z dzisiejszymi
przedstawicielami
tej rasy jakość
tych gołębi była
raczej skromna.
Pod koniec lat
siedemdziesiątych i w latach
osiemdziesiątych
nastąpił jednak
przełom. Wraz ze
a głowa lekko zaokrąglona
i bez kantów. Dziób długości
od 10 do 12 mm powinien być
gruby i zwarty. Jest on jasny.
U czarnych i niebieskich
gąsek matowe woskówki są
obecnie rzadko karane. Zwierzęta z całkowicie ciemnym
dziobem otrzymują ocenę G.
W związku z tym takie gołębie prawie nie są wystawiane.
Doświadczeni hodowcy, jeśli
zwierzę nie ma innych wad,
krzyżują je z „felkami”, które
na głowie mają plamę tworząca
przedziałek.
Autor Jürgen Wutzler z żoną Sabine i młodymi „felkami”
zjednoczeniem Niemiec
pojawiła się moda na te
ptaki, czego dowodzi fakt, że
podczas wystaw specjalnych
wystawianych jest regularnie od 150 do 180 „felków”.
Ich jakość jest wysoka. Na
Węgrzech, w kraju pochodzenia, „felki” mają wielu
hodowców, którzy posiadają zazwyczaj bardzo dużo
ptaków tej rasy w różnych
kolorach, a różnice w jakości między poszczególnymi
gołębiami są bardzo duże.
W ostatniej dekadzie rasa ta
zyskała oddanych hodowców we wszystkich krajach
europejskich, w Stanach
Zjednoczonych, Chinach, na
Półwyspie Arabskim, Australii, a nawet Afryce.
Młoda
samiczka,
czarna gąska,
Champion
Europy 97 pkt.
hod. Jürgen
Wutzler,
Kirchberg
Co sprawia,
że „felek” jest taki
wyjątkowy?
Gołębie te charakteryzuje ufność. Są one przy okazji
bardzo żywe i przyjazne.
W równym stopniu nadają
się do lotów, jak i hodowli
w wolierach. Uwagę zwraca
przede wszystkim rysunek
tego gołębia. Rysunek gąski
zaczyna się przy głowie kolorowym, szerokim czółkiem, które
kończy się na środku głowy
i jest idealnie oddzielone od
oka białym, wąskim paskiem.
Głowę zdobi możliwie bujna
koronka z rozetami i grzywa.
Koronka jest w środku biała,
natomiast z tyłu wraz z rozetami i grzywą kolorowa. Możliwie szeroki biały śliniak zdobi
szeroką pierś. Rysunek serca
na plecach, brzuch oraz ogon
są kolorowe. Klin powinien być
również kolorowy. U zwierząt
ze szczególnie dużymi śliniakami upierzenie przy odbycie
może być w jednej trzeciej
białe. Gołąb ten jest krótki i krępy. Pierś ma szeroką
i zaokrągloną. Bardzo
ważne są elementy
głowy. Czoło szlachetnego „felka” jest
szerokie i podniesione,
Odmiany
kolorów
„Felki” są w Niemczech
hodowane głównie o rysunku gąski i w kolorach czarnym, niebieskim, czerwonym
i żółtym. Piękne, ale jeszcze
nowe, są gąski w kolorze
srebrnym. Bardzo rzadkie są
gąski w kolorze niebieskim
grochowym. Jednokolorowe ptaki są najczęściej białe,
bardzo rzadko czarne, czerwone, żółte, niebieskie.
Gąski w kolorze czarnym
są dzięki swojemu pełnemu
kontrastów rysunkowi bardzo
popularne i prezentują bardzo
wysoki poziom hodowlany.
Mają najczęściej największe koronki z bardzo dobrze
ukształtowanymi rozetami,
do tego pełne dzioby i duże
śliniaki. Czerwone gąski są
Samiczka czerwona gąska
na gnieździe z młodym,
hod. Jürgen Wutzler,
Kirchberg
lipiec-wrzesień 2015
11
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Młody samczyk
niebieska
gąska, 96 pkt.
hod. Gerhard
Wutzler,
Kirchberg
Samczyk
czerwona
gąska,
96 pkt. hod.
Dirk Ließmann,
Hoym
„Felki” w kąpieli
podczas wystaw najliczniejsze.
Dziedziczą rysunek w sposób
najbardziej stały. Pod względem jakości gąski w kolorze
żółtym są aktualnie najlepsze. Mają często najkrótsze
dzioby i najszersze czoło, co
sprawia, że nie są całkiem
łatwe w hodowli. Ale jest
3-4 świetnych hodowców,
którzy opanowali tę sztukę.
Niebieskie gąski są rzadsze,
ich jakość się poprawia i stają
się coraz bardziej popularne.
Srebrne gąski, tak pożądane
dziś, zostały uznane zaledwie kilka lat temu i cieszą się
coraz większą popularnością.
W przypadku odmian jednokolorowych białe „felki” są ze
względu na łatwą hodowlę
bardzo popularne. Pozostałe
kolory są rzadko hodowane
i muszą jeszcze wiele nadrobić
w kwestii jakości.
Stado młodych „felków”
Hodowla
„Felki” kochają słońce, ale
znoszą również bez problemu
mrozy do minus 20°C.
Dla hodowli jest jednak
lepiej, jeśli zima nie jest mroźna. Najczęściej na początku
września rozdzielam swoje
ptaki pod względem płci, a –
w zależności od pogody – pod
koniec lutego i na początku
Samczyk
żółta gąska,
Champion
Europy, 97 pkt.
hod. Christian
Heidisch
12
lipiec-wrzesień 2015
marca łączę je w pary. Zazwyczaj bardzo szybko zaczynają składać jaja, co powtarza
się co 4-5 tygodni. Ponieważ
najczęściej od razu wysiadują
pierwsze jajo, wyjmuję je i do
momentu złożenia drugiego jaja zastępuję drewnianą imitacją. Dzięki temu
pisklęta wykluwają się
zazwyczaj tego samego dnia
i zaczynają rosnąć równocześnie. Gdy z jakiegoś
powodu pisklę zostaje
w tyle, próbuję je przełożyć. Dlatego też łączę
20 par lęgowych tego
samego dnia. Złożenie jaj
następuje wtedy w ciągu 8-13
dni. Zwykle z moich 20 par
lęgowych mam od 100 do 130
młodych rocznie. Należy przy
tym pamiętać, że wyjątkowy
rysunek i struktura koronki
nie zawsze są dziedziczone, co
sprawia, że jedynie 50 – 70%
młodych nadaje się do dalszej
hodowli.
„Felki” cieszą jednak
w zamian każdego dnia
hodowców swoją ufnością, przyjaznością,
żywością i pięknem.
Felegyhazer to rasa
gołębi „dla wszystkich
kochających wyjątkowość!”
Podsumowując:
Niniejszym artykułem
i zdjęciami pragnę Państwa
zainteresować tą przepiękną
rasą gołębi, ewentualnie pragnę
nawiązać kontakt z hodowcami, którzy tę rasę w Polsce już
z powodzeniem hodują. Jestem
gotów podzielić się z Państwem
moimi doświadczeniami związanymi z oceną, poprawą jakości i utrzymaniem zdrowia tych
gołębi.
Cieszyłbym się, gdybyśmy
podczas jednej ze zbliżających się wystaw np. w Metz
(Wystawa Europejska),
Lipsku (wystawa Stowarzyszenia Niemieckich Hodowców Gołębi) lub w Kielcach
mogli się spotkać i porozmawiać przy wsparciu tłumacza
o wszystkich kwestiach.
Jeśli chcą Państwo dowiedzieć się czegoś więcej na
temat mojej osoby i mojej
hodowli, zapraszam do
odwiedzenia mojej strony
internetowej: www.Tauben-wutzler.de lub do kontaktu
mailowego: [email protected] Serdecznie zachęcam do kontaktu. Bardzo
dziękuję wszystkim, którzy
pomogli mi w przetłumaczeniu tego artykułu i w jego
publikacji. Jürgen Wutzler
Tłumaczenie:
Mateusz Batelt
Opracowanie zdjęć:
Zdzisław Jakubanis
Samczyk
niebieska
gąska, 96 pkt.
hod. Gerhard
Wutzler,
Kirchberg
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Czy kiedykolwiek
słyszałeś o „Kaalpotje“?
C
zy rozmawiając
z holenderskim
hodowcą wiedziałbyś co to „Kaalpotje“, czy też „Sokpotje“? Nawet
jeśli nie, nie będzie to uznane za potknięcie, gdyż często
spotkałem się z tym problemem. Ta rasa gołębi dużo
częściej występuje w świecie,
niż można by się spodziewać.
Mówimy tu o holenderskim
wysokolotnym gładkonogim pochodzącym od starej
amsterdamskiej rasy zwanej
dziś staroholenderskim –
dawna „Kaalpotje“ bądź
„Sokpotje“.
Historia
Z całą pewnością mało
znana jest historia holenderskiego wysokolotnego, poza faktem, że była to
rasa powszechnie hodowana w Holandii, a dokładnie
w Amsterdamie, z jego sławnym „duivenplatjes”. Celem
tych działań dawnych hodowców było przechwycenie gołębia z innego stada, tak, aby
nie stracić swoich gołębi.
Dawny Amsterdam – bogaty
w gołębniki, gdzie niebo było
królestwem gołębi. Obecnie
trzeba się niebywale natrudzić, by dostrzec gołębie w tej
tętniącej życiem współczesnej
metropolii.
Nie ma najmniejszych
wątpliwości, że wśród
najstarszych europejskich
ras, holenderski wysokolotny i angielski długolicy gładkonogi, są dwoma gałęziami
tego samego drzewa genealogicznego, które obrały dwa
różne kierunki rozwoju. Dziś
obie rasy wyglądają zupełnie
inaczej, choć w odróżnieniu
od angielskiego długolicego
gładkonogiego, holenderski
wysokolotny wciąż ma zachowane pewne cechy, które miał
kiedyś także angielski długolicy gładkonogi, a mówimy
o białych tarczach i znakomitej pstrokowatości.
W umysłach hodowców
stworzył się plan gry, gdzie
holenderskie wysokolotne,
stworzone by latać w zwartych stadach, czujnie pilnując
własnego stada, jednocześnie próbowały przechwycić
gołębia innego stada. Rasa
Typowy amsterdamski gołębnik
holenderskiego wysokolotnego została stworzona pod
kątem zdolności latania.
Miała w tym pomóc jego
budowa fizyczna: krótkie
nogi, korpus lekko pochylony
do tyłu, krótka głowa. Może
nie dodawały one wizualnej
atrakcyjności, do której jesteśmy dziś przyzwyczajeni, ale
były użyteczne w locie.
Przed II wojną światową, w wyborze rasy gołębi,
głównym kryterium wyboru
była umiejętność latania. Po
wojnie, gołębie coraz bardziej
stawały się swego rodzaju
egzotycznym hobby, gdzie
nacisk kładziono na wygląd.
Hodowla miała na celu pokazy
ptaków, by osiągnąć uznanie
i wyższość hodowanej rasy.
Atrakcyjność wizualną gołębia zmieniono w ten sposób,
by skrócić ogólną budowę
ciała, wyeksponować klatkę
piersiową, uzyskać bardziej
szlachetny zarys głowy. Co
prawda lotnicze umiejętności holenderskiego wysokolotnego pogorszyły się, lecz
z drugiej strony zwiększyło
to zainteresowanie hodowców
tą rasą w drugiej połowie XX
wieku.
Opis rasy.
Pomimo tych wszystkich
zmian, holenderski wysokolotny jest rasą elegancką: jest
to gołąb średniej wielkości,
z szeroką i dobrze wypełnioną klatką piersiową, prawie
poziomą linią grzbietu,
z imponującą głową na krótkim i zwartym tułowiu oraz
na średniej długości nogach.
Choć doskonała lotność tej
rasy obecnie jest przeszłością, stąd jej wygląd jest
bardziej znaczący i to właśnie
pod tym kątem starano się
ukształtować tę rasę. Ptaki,
które są zbyt duże, niezdarne
i agresywne, nie mają szansy
zaistnienia na współczesnych
wystawach.
Głowa jest dobrze zaokrąglona – na ten fakt zwraca się
wiele uwagi, zaleca się unikać
działań mogących sprawić,
że stanie się zbyt szeroka
i za bardzo wyeksponuje
się wypukłość czoła. W tym
miejscu najlepiej dążyć do
niepozorności - to słowo
najlepiej określi prawidłowy
kierunek tych dążeń.
Dziób jest szeroki
u podstawy. Nie powinien
być zbyt długi, raczej tylko
subtelnie rozszerzony i noszony prawie poziomo. U gołębi miedzianych i czarnych
białotarczowych, cętkowanych i tarczowotygrysich,
wszystkich odmian niebieskich, dziób zawsze musi być
ciemny. U gołębi czerwonych
i żółtych dziób cielisty. Kolor
oczu musi być perłowo biały
z małą źrenicą, oko delikatnie
otoczone cienką jak nić białą
obwódką. Bardzo istotna dla
okolic oka jest zwarta struktura brwi, prawie niedostrzegalna gołym okiem. Od szerokiej
piersi, tułów ma się zdecydowanie zwężać w kierunku
ogona. Jeśli chodzi o ogon,
nie powinien on być szeroki
na jedno pióro, jak jest np.
lipiec-wrzesień 2015
13
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
u Genuine Homers (angielski szlachetny wystawowy
– przyp. redakcji), w tym
przypadku ogon o szerokości
dwóch piór jest bardzo pożądany. Na temat wyglądu tej
rasy możemy jeszcze długo
rozprawiać, lecz myślę, że
dobrej jakości zdjęcie lepiej
odda piękno tego ptaka niż
tysiąc słów.
Kolor i rysunek
Ubarwienie holenderskiego wysokolotnego można
sklasyfikować jako: „normalne” tj. 5 kolorów (czarny,
czerwony, żółty, niebieski
i srebrny), jeden „ekstrawagancki” tj. niebieski grizzli oraz bardzo szczególne
ubarwienie, jak dla mnie
– zapierające dech w piersi:
jest to podpalany brązowy
holenderski wysokolotny
o nazwie “Schoorsteenveger”, porównywany przez
hodowców do angielskiego
“miedzianego” (foto nr 01).
Holenderskie wysokolotne
mogą poza tym występować w kilku kombinacjach
rysunku:
• Z plamkami (różą) na
części łokciowej skrzydła
(foto nr 02),
Fot. 1
Fot. 2
Fot. 3
• z rysunkiem tygrysiej
pstrokatości (foto nr 03).
Osobniki pstrokate mogą
występować w kolorach
czarnym, czerwonym
i żółtym. Następną odmianą barwną są gołębie
niebieskie,
• i srebrne białolote lub
z białymi ogonami (foto
nr 04).
Fot. 4
• Mogą też występować
w formie białolotej z białym
ogonem.Wszystkie kolory
powinny być czyste, nasycone, z połyskiem, który
szczególnie widoczny jest
na piersi i szyi. Kolejną
odmianą barwną są czarne,
• czerwone i żółte mające
przednią część ciała, szczególnie pierś, upstrzoną
regularnymi
• białymi plamkami.Może
też u nich występować na
plecach tzw. serce, czyli
14
lipiec-wrzesień 2015
Fot. 5
około 10 do 15 białych
piórek tworzących zarys
trójkąta na plecach, między
ramionami.
Białotarczowy jest z całą
pewnością jedną z najbardziej przyciągających wzrok
odmian holenderskiego
wysokolotnego. Całokształt
różnorodności ubarwienia
tego ptaka sprawia, że jest
on prawdziwą gratką dla
pasjonatów hodowli gołębi.
Od hodowcy, który chciałby hodować tę odmianę,
wymagać to będzie wiele
wysiłku i przygotowań. Na
przestrzeni kilku pokoleń, łączenie czysto białej
odmiany barwnej z tygrysio-pstrokatą, doprowadziło do utraty intensywności
koloru. Hodowla białotarczowych jest trudna, nawet
gdy hodowca zna zasady
i podstawy hodowli (foto
nr 05). Połączenie dwóch
przedstawicieli odmiany białej, białej z plamką,
z tygrysią tarczą jest bardzo
groźne i powoduje poważny problem poprzez utratę
czystości i intensywności
barwy na kilka kolejnych
pokoleń. Podczas gdy czarny białotarczowy pokazuje
swój rysunek już w gnieździe, u czerwonych i żółtych,
z początku niemal jednobarwnych, trzeba czekać aż
się wypierzą, by pokazały
rysunek w pełnej krasie.
Gołębie białolote, z białymi ogonami oraz białolote
z białymi ogonami są rzadkimi odmianami barwnymi.
Gdy chodzi o białe lotki, to
powinny one liczyć od 7 do
10 kolejnych lotek pierwszego rzędu, a biały ogon to nie
tylko 12 głównych piór, ale
także pióra górnej i dolnej
okrywy ogona. Prawdziwym
wyzwaniem dla hodowcy
jest ukształtowanie odmiany
na wzór starej rasy Sokpotje, czyli staroholenderski
lotny, gdzie tak naprawdę
w kolorze białym jest tylko
12 głównych piór w ogonie,
bo pióra okrywy powinny
być już kolorowe.
Być może jestem stronniczy – lecz dyskutowałbym na temat genetycznego pokrewieństwa
miedzianych tipplerów
angielskich wystawowych
z holenderskimi wysokolotnymi ciemnymi podpalanymi. Miedziany (Chimney
Sweeper) ma barwę mocne-
go czekoladowego brązu
z połyskiem na całym ciele,
z czarnymi elementami na
ogonie. Specjaliści twierdzą,
że genetyczny czynnik odpowiedzialny za ten kolor to
brązowy podpalany, nazywany często ciemnym podpalanym odnaleziony u duńskich
lotnych. Jeśli decydujesz się
na hodowanie dwóch różnych
odmian kolorystycznych tej
rasy, najprawdopodobniej
wyjdzie to tak, że 25% populacji będzie o ubarwieniu
mocno brązowym zwane
“roekje” w holenderskim,
50% nieokreślonego koloru
i 25% zasadniczo odcienia
czerwonego. A jeśli myślisz,
że możesz zrobić hodowle
bez tych dwóch kolorów to
możesz o tym zapomnieć prędzej czy później Twoje
ptaki będą pozbawione połysku i intensywności koloru.
Genetyczny aspekt związany
z kolorami w innych rasach
to temat na osobny artykuł.
Holenderski wysokolotny
do dnia dzisiejszego jest główną rasą hodowaną w Holandii
i do pewnego stopnia również
w Niemczech. Holenderski
wysokolotny w Niemczech
zasadniczo nazywany jest
białotarczowym. W Niemczech
królują dwie odmiany wysokolotnych, to znaczy białotarczowe i miedziane, inne hodowane
są sporadycznie, pozostając
w cieniu dwóch głównych
barw. W Holandii jest bardzo
aktywny klub hodowców
holenderskich wysokolotnych pod przewodnictwem
Fokkersvereniging van de
Nederlandse Tuimelaars, który
współdziała z klubami hodowców amsterdamskich lotnych
brodatych, krymek holenderskich, tipplerów amsterdamskich, haskich lotnych, a także
amsterdamskich wysokolotnych - starą wersją dzisiejszego
holenderskiego wysokolotnego, która istnieje współcześnie
i którą można nazwać dawnym
sławetnym określeniem “Kaalpotje”. Jeśli zainteresował cię
ten temat możesz zajrzeć na
ich stronę internetową: http://
home.kpn.nl/wengdewal/index.
htm i korzystać z ich wiedzy
oraz wieloletniego doświadczenia.
Tekst i fot.
Thomas Hellmann
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Potrzebna jest pomoc:
czy hodujesz którąkolwiek z ras?
Apel do polskich hodowców gołębi rasowych
N
ikt nie może stwierdzić z całkowitą
pewnością, ile jest
ras gołębi na świecie, mimo że podejmowano
próby udokumentowania tego.
Przykładami międzynarodowych pozycji, opisujących
to zagadnienie, są:
• W.M. Levi’s „Encyclopaedia
of Pigeon Breeds“, wydana
w 1965 r.,
• J oachim Schütte „Handbuch
der Taubenrassen“ - niemiecka książka, wydana po raz
Duński długodzioby lotny,
krymka niebieska (Dania)
Bagdeta ostrawska (CZ)
Zachodnioangielski lotny,
typ USA
ostatni w 1994 roku przez
Wydawnictwo Schütte, Stach
& Wolters.
W momencie swej pierwszej publikacji, książka W.M.
Levi’sa zachwyciła czytelników
niewiarygodną jak na owe
czasy jakością – zawierała
ponad 800 stron ze zdjęciami w pełnym kolorze, w tym
zdjęcia gołębi dotąd nieznanych w zachodniej literaturze.
Współcześnie można ją uznać
za wspaniały egzemplarz,
przeznaczony dla kolekcjonerów, szczególnie przy niezniszczonej obwolucie.
Również w Polsce wydano
cenne publikacje encyklopedyczne, bogato ilustrowane,
zawierające zdjęcia, nazwy
i opisy ras, pokazując tym
samym ogrom i różnorodność
ras gołębi. Trzema czołowymi publikacjami, które jako
pierwsze przychodzą mi do
głowy, są:
• „ Album gołębi pocztowych
i rasowych” Tomasza Kisiela,
• „ Encyklopedia Gołębie
Hodowlane” Zbigniewa Gilarskiego, wydana w 2012 r.,
• „Album Gołębi Rasowych” najnowsza książka Zdzisława
Jakubanisa.
• „Barwny świat gołębi rasowych” - prof. Manfreda
Uglorza
Poproszono mnie o pomoc
przy projekcie stworzenia
nowej encyklopedii dotyczącej gołębi. Bardzo przydatne
okazały się moje podróże po
Europie, Stanach Zjednoczonych i Australii, bo dzięki nim
mogę dostarczyć wiele dobrej
jakości zdjęć gołębi prawie
z całego świata. Ale niestety
jak to często bywa – nie można
mieć wszystkiego.
Wiem, że w Polsce jest czynna i oddana grupa hodowców
gołębi – zawsze sprawia mi
wielką przyjemność odwiedzanie polskich wystaw, gdzie
mogę zobaczyć przybyłych na
nie wielu młodych hodowców.
Dlatego też mam nadzieję, że
przy pomocy polskich hodowców, przy okazji odbywającej
się w styczniu 2016 roku
Krajowej Wystawy Gołębi
Rasowych w Kielcach, będę
mógł sfotografować gołębie
brakujących mi ras.
Jeśli chodzi o polskie rasy,
najbardziej zależy mi na fotografiach gołębi następujących
ras:
• białka polska
• wrocławski wystawowy
• wrocławski wysokolotny
• białogon radomski
• masłowy kutnowski
• polski perłowy łapciasty
• polski srebrzysty łapciasty
• grzywacz polski
• maściuch polski
(białotarczowy)
• kaliski biały
Jeśli ktoś z hodowców
aktualnie pracuje nad przywróceniem starej rasy lub jest
w trakcie tworzenia nowej –
bardzo proszę zadbać także
o dokumentację fotograficzną.
Posiadanie wysokiej jakości
zdjęć jest niezwykle przydatne,
by móc te rasy zachowywać
i rozwijać na przyszłość.
Korzystając ze sposobności,
zwracam się również z prośbą
do miłośników gołębi o wsparcie w gromadzeniu fotografii gołębi ras pochodzących
z dawnego ZSRR. Są to:
• czylik jednoczuby
• orłowski podbródek
• szary moskiewski
• wywrotek smoleński
• żuk tulski
• magnitogorski postawny
• permski wysokolotny
białogłowy
• ukraiński wysokolotny
(czegrasz)
• kiszyniowski krótkodzioby
• jejski dwuczuby
• bij armawirski białogłowy
• orenburgski
Jeśli masz wątpliwość, czy
Twój gołąb powinien być sfotografowany, wyślij mi e-maila
z pytaniem na adres: thomas_
[email protected] Mimo
że moja pisana polszczyzna
niemal nie istnieje, to jestem
całkiem niezły w rozumieniu
języka polskiego – szczególnie
gdy chodzi o gołębie!
Kataloński lotny
Turkot angielski żółty (USA)
Niżyński lotny (Ukraina)
Zdjęcia w „Encyklopedii” będą publikowane
z nazwiskiem hodowcy. Jest
to bowiem sztuka, w której
każdy hodowca wskazuje na
piękno swojego gołębia. Gdy
będę miał wieści o postępach
projektu, podzielę się nimi
z polskimi hodowcami.
Dwudziesta piąta, jubileuszowa Krajowa Wystawa
PZHGRiD w styczniu 2016
r., najprawdopodobniej będzie
kolejnym międzynarodowym
pokazem gołębi, profesjonalnie zorganizowanym i zarządzanym, jak wszystkie dotychczasowe wystawy w Kielcach,
w których miałem przyjemność uczestniczyć. Spróbujmy uczynić tę wystawę jeszcze bardziej niezapomnianą,
ukazującą niezwykłą różnorodność polskiej hodowli ras
gołębi w najlepszym wydaniu.
Z nadzieją na spotkanie tam
w 2016 r. - do zobaczenia!
Tekst i fot.
Thomas Hellmann
lipiec-wrzesień 2015
15
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Marian Jarząbek
- ekonomista, rolnik, ogrodnik,
pełen humoru społecznik hodowca,
prezes ŚZHGRiDI w Koszalinie
G
oszcząc u kolegi
Mariana oraz jego
małżonki skorzystałem z możliwości przybliżenia sylwetki
naszego pełnego humoru
kolegi. Swoje ulubione gołębie hoduje z ogromną pasją
i zapałem na swej przepięknej wymarzonej posiadłości
wiejskiej, którą wraz z rodziną
nabył w 1987 r., przez wiele lat
ją modernizował i na której
znajdują się równie piękne
zadbane gołębniki. Hodowlą
gołębi interesował się od dzieciństwa, jako dwunastoletni
młodzieniec wspólnie z bratem
założył hodowlę gołębi tak
zwanych „poluchów”, która
trwała niezbyt długo. Nauka
w mieście, wojsko, założenie
rodziny, mieszkanie w bloku to
wszystko powodowało i stwarzało brak możliwości kontynuowania hodowli. Jednak na
widok fruwających i gruchających gołębi zawsze odczuwał
tęsknotę za własną hodowlą.
I tak nadszedł wspomniany
rok 1987, zakup posiadłości.
Wspomina pierwszą zwie-
16
lipiec-wrzesień 2015
dzaną w Poznaniu wystawę,
na której jak sam mówi, doznał
szoku, wtedy postanawia założyć profesjonalną hodowlę
gołębi rasy polski pocztowy
wystawowy, który wówczas
nazywał się standard i nie miał
jeszcze opracowanego wzorca. W tej rasie rozkochał się
i jest jej wielkim miłośnikiem
do dnia dzisiejszego. Kolega
Marian nie poprzestawał na
hodowli jednej rasy, z dobrymi
wynikami hodował damasceńskie, w której to rasie w 2007 r.
został mistrzem Polski oraz
kapucyny staroholenderskie
i sroki polskie. Po wielu latach
do stada dołączyły mewki
orientalne. Zarówno w hodowli rasy polski pocztowy wystawowy jak i w mewki orientalnej
jest obecnie jednym z czołowych hodowców w kraju.
Z dumą oraz z uśmiechem na
twarzy wyjmuje i przedstawia
zdobyte najwyższe z możliwych do zdobycia nagrody na
wystawach krajowych: 2009 r.
w Czaplinku, 2010 r. w Poznaniu, 2010 r. w Szczecinie,
2011 r. w Warszawie, a także
w 2013 r. w Kielcach. Ponadto
jest posiadaczem wielu czołowych miejsc na wystawach
regionalnych. Kol. Marian
brał udział, reprezentując nas
na wystawach europejskich -
w Lipsku oraz Nitrze, gdzie
zwyciężył jego gołąb w rasie
sroka polska .Wspaniałomyślny koleżeński darczyńca,
który wspiera i niejednokrotnie obdarowywał początkujących hodowców swymi
gołębiami, wierząc, że w ten
sposób powstają dobre profesjonalne hodowle. W 2011 r.
zostaje członkiem SZHGRiDI. W latach 2003-2004 pełni
funkcje V-ce prezesa do spraw
gospodarczych. W przeciągu
kilku lat zdobywa zaufanie
związkowych kolegów i zostaje prezesem, którą to funkcje
pełni do dnia dzisiejszego.
Od tego momentu następuje
przełom i Związek zakupuje
i wzbogaca się między innymi
w klatki wystawowe, woliery
dla drobiu, sztandar wyświęcony w Czaplinku, zostaje
założona strona internetowa,
przyjęte logo, wzrasta bardzo
dynamicznie ilość członków.
To tylko kilka z licznych
zmian, jakie nastąpiły. Kol.
Marian z zadowoleniem
mówi o działalności Związku. Kierowany przez niego
i obecnych członków zarządu Związek organizuje w roku
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Bogdan Szmidt
pięciokrotny uczestnik
Europejskiej Wystawy
kalendarzowym dwie wystawy
w Czaplinku i w Kobylnicy,
ponadto organizuje spotkania
integracyjne, na które zaprasza kolegów z ościennych
związków, dopłaca członkom do środków transportu
na wystawy krajowe i europejskie, prowadzi szkolenia
z problematyki hodowlanej,
a także weterynaryjnej. Jak
mówi, życia rodzinnego, swej
pasji i działalności związkowej
nie mógłby pogodzić, gdyby
nie ogromna wyrozumiałość
rodziny, ale przede wszystkim małżonki i kochających
wnuków, którzy go wspierają i w czasie nieobecności
doskonale zastępują. Także
koledzy związkowi zasługują
na słowa uznania, a w szczególności zastępcy: Bogdan
Szmidt, Mieczysław Mitura,
oraz skarbnik Adam Radliński. Kol. Marian nie wymienia wszystkich z nazwiska
i imienia, jednak podkreśla,
że słowa uznania i podziękowania należą się także
wszystkim członkom związku
w poszczególnych kadencjach.
Na koniec życzenia dla wszystkich hodowców i sympatyków,
doceńmy naszą życiową pasję,
zdobywajmy wszyscy najwyższe osiągnięcia w hodowli,
pracujmy wspólnie dla dobra
naszego hobby.
Dziękuję za gościnność
i rozmowę w imieniu nas
wszystkich, życzę nadal dobrego humoru i dalszych sukcesów w każdej dziedzinie życia.
Stanisław Projs
Fot. Krystyna Jarząbek
B
ogdan Szmidt jest
hodowcą z wieloletnim stażem
hodowlanym,
pasję swoją rozwija od
szóstego roku życia. Jest
jedynym z polskich hodowców, który pięciokrotnie
uczestniczył w Europejskiej Wystawie „Europaschau”. Zdobył Mistrzostwo
Europy w Lipsku w 2006 r.
w rasie PDL pasiak srebrzysty. Wielokrotnie zwyciężał
w Wystawach Krajowych,
Regionalnych oraz Klubowych. Obecnie specjalizuje
się w hodowli gołębi rasy
PDL pasiak srebrzysty oraz
pasiak perłowy brązowolot-
ny. Od dwudziestu lat pracuje nad utrzymaniem ras
polskich gołębi. W swoim
dorobku wystawienniczym posiada wiele tytułów mistrzowskich w tym:
Mistrz Europy 2006 r.,
w rasie pasiak srebrzysty
PDL. Wyjątkowo aktywny
działacz Środkowopomorskiego Związku Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza. Aktualnie pełni obowiązki V-ce
Prezesa Związku. Bardzo
sprawny organizator, cieszy
się ogromnym zaufaniem
i autorytetem wśród kolegów hodowców. Jest sędzią
krajowym.
lipiec-wrzesień 2015
17
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Letnia wystawa gołębi
Sitno 2015 r.
Prezes Wasil częstuje
pieczoną szynką na kolacji
Prezes Wasil odbiera nagrodę przed pałacem
W
dniach 3-5.07.
2015 w Sitnie
k. Zamościa
odbyła się
XXIX Wystawa Zwierząt
Hodowlanych, Maszyn i Urządzeń Rolniczych. Wystawa
ta, to jedna z największych
imprez rolniczych tego
rodzaju w kraju. W wystawie uczestniczyło ok. 400
firm i podmiotów gospodarczych oraz ok. 150 hodowców,
którzy poddali swoje zwierzęta ocenie sędziowskiej. Członkowie Zamojskiego Stowarzyszenia Hodowców Gołębi
Rasowych i Drobiu Ozdobne-
Kolacja integracyjna po skończonej pracy w piątek
18
lipiec-wrzesień 2015
go w Zamościu tradycyjnie
uczestnicząc w tej imprezie
zaprezentowali 274 szt. gołębi rasowych w 28 rasach i 77
szt. drobiu ozdobnego w 18
rasach. Wiadomo, że nie jest
to właściwa pora roku na
wystawę gołębi, ale ci, którzy
mieli „wolne” ptaki przywieźli
je na wystawę. W piątek po
ocenie sędziowskiej odbyło
się spotkanie integracyjne,
a w sobotę wieczorem przed
pałacem (siedzibą ODR)
odbyło się wręczenie nagród
dla zwycięzców, dyplomów
dla wyróżnionych, i innych
uczestników wystawy.
Tytuł Championa wystawy
i zwycięstwo w rasie zamojski
zdobył Waldemar Górski.
Dla hodowców Zamojskiego Stowarzyszenia prezentujących gołębie i drób na
wystawie, nagrody rzeczowe
za udział w wystawie ufundo-
wał Prezydent Zamościa pan
Andrzej Wnuk, a dla hodowców z terenu gminy Zamość,
Wójt Gminy Zamość pan
Zbigniew Gliwiński.
Na wystawie można było
zobaczyć wspaniałe okazy
bydła mlecznego i mięsnego, konie, świnie, owce,
kozy, drób rasowy grzebiący
i wodny, króliki rasowe, gołębie rasowe, nutrie, a także
pszczoły w specjalnych ulach.
Liczne gospodarstwa ogrodnicze oferowały wiele ciekawych sadzonek ogrodniczych
(nawet kwitnących) i sadowniczych. Ciepła i słoneczna
pogoda zgromadziła liczne
rzesze zwiedzających.
Tekst i fot.
Edward Wasil
i Zdzisław Jakubanis
Zapraszamy na stronę
www.golebie-zamosc.pl
do galerii zdjęć z wystawy
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Litewskie rasy gołębi
na Wystawie w Kielcach 2015 r.
Szanowni Koledzy,
Kochane Bratanki.
N
areszcie wydarzyło się to o czym
marzyli na Litwie
od dawna. Odbyła
się prezentacja litewskich ras
gołębi na solidnej zagranicznej
wystawie. W Polsce na pewno
trudno sobie wyobrazić sytuację, która jest u nas w Kownie
centrum litewskiego gołębiarstwa. Ostatnie dwa lata nie
było wystaw. To jest niespo-
tykana sytuacja, bo wystawy
u nas odbywały się co roku.
W ostatnich latach wyszło tak,
że z różnych powodów wystawy nie były organizowane.
Może taka sytuacja stworzyła
się podobnie jak w tej wspaniałej baśni Krylowa?, kiedy
łabędź, rak i szczupak zaprzęgli
się do wozu, ale wóz mimo ich
staraniom nie ruszył z miejsca,
bo każdy ciągnął w swoją stronę - możliwie że ta jest u nas.
Powiem Wam i to pewnie
nie będzie nowiną, że tu u nas
na Litwie niema takich liderów jak są w Polsce. Deficyt
lidera jest moim zdaniem
główną przyczyną. Co prawda jest jeden taki N. Raminas, który jest dobrze znany
i w Polsce. To właśnie on był
duszą i motorem tego pokazu
litewskich gołębi na wystawie
w Kielcach. Wystawiono
13 ras litewskich gołębi,
razem 60 szt. Litwini starali
się przywieść i zaprezentować wysokiej jakości rasy
gołębi hodowane w naszym
kraju. Czy podobały się nasze
gołębie polskim hodowcą, gościom zwiedzającym
wystawę - Niewinem. Trzeba zapytać Polaków. Ale
dla nas to było historyczne
wydarzenie! Pierwszy raz były
pokazane prawie wszystkie
litewskie rasy. To nie jest takie
łatwe. Na polskich wystawach
gołębi, litewscy hodowcy brali
i biorą udział, ale to są takie
sporadyczne pokazy pojedynczych hodowców a przywożą
przeważnie nie litewskie rasy
bo nasze rasy czekają na rejestrację. Ta robota, te prezentacje zaczęły się niedawno
i to dzięki polskim kolegom.
Dlatego na łamach Waszego
ciekawego czasopisma chcę
podziękować Zarządowi
PZHGRiDI i personalnie
Prezesowi Janowi Pajce, który
jest zawsze z nami, opiekuje
się nami jak Ojciec. DZIĘKUJĘ.
Do nowych spotkań
Z poważaniem
Romuald Czeilytka
- Koweński Klub
Od redakcji - na
Wystawie Krajowej
Kielce 2015 były
pokazane następujące
rasy litewskich
gołębi: nocny wileński,
wileński tarczowy,
turkot auksztajski,
sroczka litewska,
litewski wystawowy,
barwnogłówka
suduwska, białogłówka
suduwska, lentacz
kowieński, litewski
postawny, mewka
litewska czubata,
mewka litewska
jednokolorowa, mewka
litewska tarczowa,
motyl kowieński.
Zdjęcia tych gołębi /
fot. Z. Jakubanis /można
zobaczyć na: www.
golebie.wombat.fc.pl
w zakładce Albumy ->
Wystawy gołębi.
lipiec-wrzesień 2015
19
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
artykuł sponsorowany
Sprawozdanie
z Konkursu
Gołębi Młodych
Częstochowa 2015
W
dniu 12 lipca 2015
w Sali gimnastycznej Technicznych
Zakładów Naukowych w Częstochowie ul. Jasnogórska 84/90 odbyła się Klubowy
Konkurs Gołębi Młodych. Zgłoszono 120 gołębi z których najliczniej
reprezentowany był PDL srebrniak.
WYNIKI:
Stanisław Jałowiecki wręcza nagrody:
PDL srebrniak
Legutko Zbigniew – Kraków
Morawski Henryk – Łódź
Stolarski Andrzej - Warszawa
PDL perłowy
Jałowiecki Stanisław – Częstochowa
Głowacki Stanisław – Łódź
Peryt Czesław – Starachowice
Zbigniew Legutko
Andrzej Mikołajczyk
PDL sroka łowicka
Zieliński Sławomir - Ciechocinek
Anyszewski Henryk – Łowicz
Wójcik Andrzej - Łowicz
PDL pasiak srebrzysty
Mikołajczyk Andrzej – Kobyłka
PDL białoogon
Stolarski Andrzej – Warszawa
Henryk Morawski
20
lipiec-wrzesień 2015
Andrzej Stolarski
PDL pasiak srebrzysty
szaroloty
Stolarski Andrzej – Warszawa
Tekst i fot. Andrzej Grabowski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Sprawozdanie z Konkursu Gołębi Młodych
WYNIKI:
PDL Srebrniak
Bilski Bolesław – Kraków
Stolarski Andrzej - Warszawa
Morawski Henryk – Łódź
Kraków 2015
W
dniu 26 lipca 2015 w Cen­trum
Tar­go­wym „Chemobudowa”
w Krakowie przy ul. Klimeckiego 14 odbył się Konkurs Gołębi
Młodych zorganizowany przez Krakowski
Związek Hodowców Gołębi Rasowych.
PDL Perłowy
Peryt Czesław – Starachowice
Dzięgiel Jan – Kraków
Peryt Czesław – Starachowice
PDL Sroka Łowicka
Zieliński Sławomir - Ciechocinek
Cichy Marcin - Kraków
Cichy Marcin - Kraków
PDL Pasiak Srebrzysty
Siwek Mariusz – Kraków
Tańcula Marian – Kraków
Woźniak Janusz – Wieliczka
Tekst i fot.
Andrzej Grabowski
Ciąg dalszy historii powstania PZHGRiDO
W
miesiącu listopadzie 1996 r.
Skarbnik Federacji Europejskiej zawiadomił pisemnie
Polski Związek, że począwszy
od 1 stycznia 1997 r. składka do Federacji Europejskiej
wynosić będzie 110 euro
rocznie.
Zarząd Główny wszystkie
zmiany osobowe wraz z odpowiednimi dokumentami przesłał do Sądu Wojewódzkiego
w Rzeszowie w celu dokonania
rejestracji. Sąd po zapoznaniu
się z dokumentami w dniu 3IV
1996r. Wydał postanowienie
Sygn. Akt I Ns Rej St 60/96
i wpisał w rubryce 7, nazwiska i funkcje wybranego na
Zjeździe Zarządu.
W dniu 31.08.1996 r. odbyło się Walne zebranie Klubu
Ras Małopolskich w Krakowie, gdzie Prezesem wybrano Pana Mariana Pawlika,
a sekretarzem Pana Stanisława
Suskiego. W dniu 5.09.1996 r.
Klub wystąpił na piśmie do
Polskiego Związku zgłaszając akces przystąpienia do
Polskiego Związku Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego
Inwentarza. W miesiącu styczniu 1996 r. dokonano również
zmian osobowych w Ogólnopolskim Kolegium Sędziów
Ekspertów d/s Hodowli
i Oceny Gołębi rasowych. Na
przewodniczącego wybrano
Pana Zbigniewa Gilarskiego
z Darłowa. Ponadto wybrano
Prezydium Kolegium, które
przedstawiało się następująco:
1. Adam Zdeb - V-ce Przewodniczący d/s Hodowlanych
2. Jan Buszka - V-ce Przewodniczący d/s Organizacyjnych
3. Marian Zachariasz - V-ce
przewodniczący d/s Szkolenia
4. Jerzy Cierlicki – Sekretarz
5. Janusz Pajka – Skarbnik
6. Antoni Świecki- Członek
Prezydium
Wybrano również Komisję
Etyki Sędziowskiej w składzie:
1. Paweł Lis – Poznań, Przewodniczący
2. Józef Gref – Suwałki
3. Zdzisław Borowski
– Warszawa
4. Maciej Koliński – Poznań
5. Henryk Aniszewski
- Łowicz
Zarząd na każdy rok działalności miał opracowany
ramowy plan pracy, który
zatwierdzony był przez Krajowy Walny Zjazd Delegatów.
W roku 1996 Zarząd odbył
4 posiedzenia, tj. w dniu
9. III. 1996, 4. V. 1996, 7.
Zygmunt Woźniak, prezes
PZ w latach 1999-2007
IX.1996 i 26.X.1996. Posiedzenia kończyły się podjęciem uchwały, która wyrażała
troskę o dalszy rozwój Związków i Klubów oraz integrację
ruchu hodowlanego w Polsce.
Omawiano również regulamin
pracy Zarządu, Komisji
Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego, które na najbliższym Zjeździe zostaną przedstawione do
zatwierdzenia, a następnie te
organy będą działać w codziennej pracy. W zakresie działal-
ności hodowlanej przedłożono wniosek o utworzenie
komisji hodowlanej z wybitnych znawców poszczególnych ras i sędziów, którzy
współpracowali z Europejską
Federacją w zakresie wzorców
nowych ras.
Na każde posiedzenie
Zarządu byli zapraszani i brali
udział Przewodniczący Komisji Rewizyjnej i Przewodniczący Sądu Koleżeńskiego. Zarząd
na posiedzeniu w dniu 9 marca
1996r. omówił sprawę wydawania Biuletynu dla członków.
W biuletynie oprócz spraw
organizacyjnych, należy publikować informacje dotyczące
ras ginących, sprawy weterynaryjne oraz bieżące sprawy
dotyczące ruchu hodowlanego w Polsce. Zarząd powołał
Adama Wegnera na szefa
zespołu wydawania „Biuletynu”, który na następnym posiedzeniu poinformuje Zarząd,
jakie są wyniki rozmów
z Panem Skarbnikiem i kiedy
rozpocznie się wydawanie
„Biuletynu”. Zarząd utrzymał
i uchwalił składkę członkowską na 1996 r. w wysokości
2 zł r., a jednocześnie będzie
szukał producenta obrączek
rodowych, które zasilą kasę
Polskiego Związku.
Zygmunt Woźniak
lipiec-wrzesień 2015
21
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Hodowcy-pasjonaci z Knurowa
Polska Wystawa Młodych Królików Knurów 2015.
Widok na halę wystawową
N
asze Stowarzyszenie Miłośników
Drobnego Inwentarza zostało
założone w lutym 1991 roku
przez hodowców pasjonatów z Knurowa jak i okolicznych miejscowości. Obecnie
w swoich szeregach skupia
zarówno członków założycieli jak i kolejne pokolenie
młodych hodowców. Stowarzyszenie jest członkiem
nr 52 PZHGRiDI
Każdego roku na koniec
listopada organizujemy
wystawę w hali sportowej
w Knurowie- Szczygłowicach,
podczas której jest wystawianych około 400 gołębi, 300
królików i 200 sztuk drobiu
ozdobnego, która cieszy się
dużym zainteresowaniem
okolicznych mieszkańców.
Członkowie naszego
stowarzyszenia biorą aktywny
udział w licznych wystawach
krajowych i międzynarodowych, o czym świadczy wiele
zdobytych nagród i tytułów
min. Mistrza Polski i Mistrza
Europy. Natomiast prężnie działająca sekcja gołębi
bierze czynny udział w rejestracji rasy gołębia ozdobnego zamojskiego, który będzie
prezentowany po raz kolejny
na naszej wystawie.
W tym roku najważniejszym celem naszej działalności jest zorganizowanie
Polskiej Wystawy Królików
Młodych, która odbędzie się
w dniach 28-29 listopada 2015,
na którą już teraz serdecznie
wszystkich zapraszamy. Szczegółowych informacji można
uzyskać u kol. Adama Tomasika tel.: 607821852 oraz Toma-
22
lipiec-wrzesień 2015
sza Drobika tel.: 668103439,
jak również na stronie PZ
w zakładce wystawy. Mamy
nadzieję, że sprostamy wszystkim wymaganiom związanym
z organizacją tej wystawy.
Zarząd SMDI w Knurowie
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Relacja z wystawy
PTHGRiDI w Dębicy
W
dniach 6-7
grudnia 2014r.
w Hali Widowiskowo-Sportowej przy ulicy Kościuszki
32 w Dębicy odbyła się 46
regionalna wystawa gołębi
rasowych, królików i drobiu
ozdobnego. Wystawa zorganizowana została przez
Podkarpackie Towarzystwo
Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza
w Rzeszowie.
Tradycyjnie w wystawie
uczestniczyli hodowcy z Polski
i Słowacji. Słowację reprezentował Związek Koszycki z którym Podkarpackie
Towarzystwo Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego
Inwentarza ściśle współpracuje
już od kilkunastu lat.
Zatwierdzona przez Kolegium Sędziów PZHGRiDI
Komisja Sędziowska składała się z 12 doświadczonych sędziów z różnych
miejscowości z południowej
Polski oraz ze Słowacji (Kosice
i Michalovce). Sędzią obserwatorem był sędzia ekspert
Adam Zdeb.
W tym roku swoimi osiągnięciami hodowlanymi
pochwaliło się 69 hodowców
wystawiając łącznie 894 zwierząt. Do oceny wystawiono
731 gołębi w 57 rasach, 59
sztuk drobiu ozdobnego w 15
rasach oraz 104 króliki w 16
rasach.
Spośród gołębi najliczniej
prezentowane były garłacze
angielskie, których wystawiono 46 sztuk w 5 odmianach
barwnych, następnie: rzeszowskie wystawowe w liczbie 42
szt., niemieckie wystawowe 41
szt., garłacze norwickie 29
szt., polskie pocztowe wystawowe 28 szt., mewki polskie
25 szt., listonosze polskie 24
szt., sroki krakowskie 24 szt.,
kariery 22 szt., zamojskie 22
szt., brodawczaki podkarpac-
kie 22 szt., rysie polskie 20 szt.
Wystawione były również
gołębie w bardzo rzadko
spotykanych rasach, które
sporadycznie można zobaczyć
na wystawach w Polsce.
Dużym zainteresowaniem cieszyła się ekspozycja królików z których
najliczniej prezentowanymi rasami były: wielki
jasnosrebrzysty 20 szt.
nowozelandzki biały 16
szt., olbrzym srokacz 13
szt., kalifornijski 12 szt.,
belgijski olbrzym 11 szt.
Osoby, które odwiedziły wystawę podziwiały
również piękno i różnorodność drobiu ozdobnego takiego jak: wajandota, brahma,
jokohama, sebrytka, chabo,
jedwabista, shamo, bojowiec
malajski.
W ramach wystawy odbyła
się również wymiana nadwy-
żek hodowlanych, która była
okazją do nabycia wysokiej
klasy materiału hodowlanego, tak w przypadku gołębi
jak również królików i drobiu
ozdobnego.
Wystawa cieszyła się bardzo
dużym zainteresowaniem
hodowców z całego regionu
jak również mieszkańców
Dębicy i okolic. Wystawę
odwiedzili również przedstawiciele mediów, którzy bardzo
pozytywnie wypowiedzieli się
o naszej wystawie w prasie,
radio i telewizji regionalnej.
07.03.2014r. w Podkarpackim Ośrodku Doradztwa
Rolniczego w Boguchwale
odbyło się zebranie podsumowujące wystawę w Dębicy.
Zostały rozdane nagrody za
zdobyte miejsca na wystawie.
Puchary wręczone zostały za:
zwycięstwo w rasie, najlepszy
w rasie, wyróżniony w rasie;
I kolekcję, II kolekcję oraz III
kolekcję.
Rozdanie nagród poprzedzone było uroczystością
nadania sztandaru dla Związku jak również obchodami
120-lecia powstania Towarzystwa. Wszystkim nagrodzonym serdecznie gratulujemy
otrzymania wyróżnień, które są
wynikiem ich olbrzymiej pracy
związanej z hodowli bardzo
wysokiej klasy zwierząt.
Chcielibyśmy podziękować
Burmistrzowi Miasta Dębica za objęcie patronatu nad
wystawą, jak również wszystkim osobom i instytucjom,
które przyczyniły się do organizacji tej wystawy. Podziękowania należą się wszystkim
członkom Podkarpackiego
Towarzystwa Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza, bez pomocy
których to przedsięwzięcie
byłoby niemożliwe. Dziękujemy wszystkim, którzy tak licznie odwiedzili naszą wystawę
i zapraszamy na następny rok
na jeszcze większą i piękniejszą wystawę.
Wszystkich członków,
kolegów, hodowców i miłośników zwierząt zapraszamy na kolejną 47 regionalną
wystawę gołębi rasowych,
królików, drobiu ozdobnego
i drobnego inwentarza, organizowaną przez PTHGRiDI,
która odbędzie się tradycyjnie
w pierwszy weekend grudnia,
czyli 5-6.12.2015r. na Hali
Widowiskowo-Sportowej w Dębicy przy ulicy
Kościuszki 32. Uczestnictwo w wystawie oprócz
członków PTHGRiDI i zaprzyjaźnionych
ościennych związków
zadeklarowali również
hodowcy ze Słowacji
i Węgier.
Wszystkich zainteresowanych działalnością
Towarzystwa, jak również
osoby, które chciałyby wstąpić w nasze szeregi serdecznie
zapraszamy do odwiedzenia
strony internetowej naszego
związku pod adresem www.
pthgrido.cba.pl
Zarząd PTHGRiDI
lipiec-wrzesień 2015
23
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
KSIĄŻKA DLA KOLEKCJONERÓW:
„ LES RACES FRANCAISES
DE PIGEONS”
„FRANCUSKIE
RASY GOŁĘBI”
W
ostatnim czasie
ukazało się
nowe wydanie
książki o gołębiach dla hodowców, sędziów,
kolekcjonerów i wszystkich
zainteresowanych naszym
hobby. Najnowsza książka
francuskich autorów obejmuje: opis, wzorce i historię
powstania wszystkich zarejestrowanych obecnie francuskich ras gołębi. Pierwsze jej wydanie ukazało
się w 2003 roku. Obecnie
SOCIETE NATIONALE
DE COLOMBICULTURE
( S.N.C.), czyli Francuski
Związek Hodowców Gołębi
uzupełnił wydanie i uaktualnił opisy poszczególnych
ras. Książka jest pomocna do
rozwiania wszystkich wątpliwości i błędnych interpretacji
powstałych podczas oceny
ptaków na wystawach. Wskazuje również właściwe drogi
hodowli. Ma też służyć jako
przekaz historyczny. Książka
porusza również zagadnienia
genetyczne dotyczące dziedziczenia barw u gołębi ras
francuskich. Jedna z najbardziej znanych francuskich ras
gołębi – mondain, pokazana jest na 22 fotografiach i 3
rysunkach z bardzo szcze-
24
lipiec-wrzesień 2015
gółowymi opisami po to, by
sędzia oceniający nie miał
wątpliwości, a oceniał w oparciu o wzorzec. Książka zawiera dokładny opis wszystkich
24 ras francuskich gołębi,
dotąd nie opisanych tak
dokładnie. Zainteresowani
tymi rasami gołębi powinni
zapoznać się z tą publikacją. Oprócz opisu wzorców,
hodowli i związanych z nią
problemów, autorzy opisują
prawie nie zauważalne szczegóły, przeważnie umykające
hodowcom. Wiedza ta pomaga dokonać świadomego
wyboru kierunku hodowli,
możliwości hodowcy i pokazuje trudności związane
z hodowlą upatrzonej rasy.
Sugestie zawarte w tej wyjątkowej książce pomogą podjąć
decyzję jeszcze przed zakupem ptaków. Sędziowie zaś,
nie będą mieli już wątpliwości
przy ocenie, ponieważ ukazuje szczegóły wszystkich cech
gołębi ras francuskich.
-iroZdjęcia pod artykułem
i na „przedostatniej” okładce
przedstawiają wszystkie 24
zarejestrowane rasy gołębi
francuskich.
Opracował
Krzysztof Stachurski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Europejska Wystawa Gołębi
Wiedeńskich i Budapeszteńskich
W
9-11 grudnia 2016 r., Dabas, Węgry
dniach 9-11 grudnia 2016 roku
(czyli nie w tym a w następnym
sezonie wystawowym) przy
Krajowej Wystawie Węgierskiego Związku Hodowców Gołębi i Drobnych
Zwierząt (MGKSZ ) odbędzie się Europejska
Wystawa Gołębi Ras Wiedeńskich i Budapeszteńskich. Na wystawie prezentowane będą
wszystkie rasy gołębi, które mają w swojej
nazwie przymiotnik „budapeszteński: lub
„wiedeński”. Miasto Dabas (od wielu lat odbywają się w nim krajowe wystawy MGKSZ)
leży ok. 40 kilometrów od Budapesztu i ok
120 kilometrów od Wiednia. Niewiele jest
lepszych miejsc w Europie, żeby zobaczyć
i zaprezentować najwyższy poziom hodowli
tych ras gołębi.
Dlaczego piszę o tym tak wcześnie? Przecież
to jeszcze prawie półtora roku. Ano dlatego,
żeby wykorzystać ten czas na przygotowanie.
Siebie i swoich ptaków. Wpadł mi do głowy
pomysł zrobienia Węgrom „psikusa”. Pokazanie ptaków z polskich hodowli i zwycięstwo
w ich rasie, na ich terenie. „W jaskini lwa”.
Chciałbym zebrać „mocną” ekipę hodowców,
którzy wystawią gołębie jako reprezentacja
Polski.
Sam hoduję od wielu lat wysokolotne budapeszteńskie i wiedeńskie lotne. Od wielu też
lat jeżdżę regularnie na Węgry. Na wystawy
i do Mekki „budapeszciarzy”, czyli do Monor.
Znam wiodące hodowle węgierskie i hodowców. Znam poziom hodowli . Znam działaczy
związkowych i właśnie im obiecałem silną
stawkę gołębi z Polski. Obiecałem też silną
konkurencję.
W tej chwili Polska jest już potęgą w hodowli gołębi wysokolotnych pochodzących
z Węgier. Mamy naprawdę piękne „budapeszty”. W niektórych odmianach, moim zdaniem
wyprzedziliśmy już Węgrów. Chciałbym,
żebyśmy im to zaprezentowali. Na pewno
nie będzie łatwo ani im się do tego przyznać,
ani nam to udowodnić, ale próbować trzeba. Corocznie przy wystawie Warszawskiego Związku Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobiu Ozdobnego odbywa się konkurs
gołębi wysokolotnych ras węgierskich im.
Andrzeja Twarowskiego. Jego pomysłodawcą
jest hodowca „górnolotów”, ich sędzia, uczestnik lotów konkursowych Janusz Rak. Pomysł
się przyjął, dostał „błogosławieństwo” i wsparcie władz warszawskiego związku i z roku na
rok się rozwija. Jest to konkurs otwarty dla
wszystkich chętnych hodowców chcących
pochwalić się swoją hodowlą. Prezentowane
są naprawdę wspaniałe ptaki. Jest to najwyż-
szy poziom. Najlepsze „budapeszty” w Polsce. Gołębi w konkursie są
oceniane. Żeby i poziom ich sędziowania był najwyższy Warszawski
Związek na swój koszt dwukrotnie
zaprosił do oceny sędziów z Węgier.
Na odprawie sędziów przed oceną
prosiliśmy ich, by oceniali z taką
surowością, jakby były na wystawie
węgierskiej. I co? Ano 95, 96, 97 pkt
nie było rzadkością. Stąd między
innymi moje marzenia o pokonaniu
Węgrów, ich rasą na ich wystawie.
Mamy jeszcze ponad rok na przygotowanie się mentalnie i „hodowlanie”. Cały sezon do „wyciągnięcia”
championów, do lepszego zapoznania się z niuansami wzorców.
A po tym już tylko sukcesy.
Zapraszam wszystkich chętnych, i tych zdecydowanych i tych
nieśmiałych do pokazania swoich
ptaków na tej wystawie. Europejskiej
Wystawie.
Krzysztof Stachurski
wiceprezes Warszawskiego
Związku Hodowców Gołębi
Rasowych i Drobiu Ozdobnego
P.S. Na wszystkie pytania
związane z Europejską Wystawą
Gołębi Ras Budapeszteńskich
i Wiedeńskich, wyjazdem ptaków
i hodowców, regulaminem tej
wystawy odpowiem telefonicznie.
Telefon kontaktowy
nr 504 285 724
lipiec-wrzesień 2015
25
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
MINOHIKI
Część I: „Japońskie minohiki na przestrzeni lat”
Ojczyzną minohiki jest Japonia, miejsce
uznawane dziś za matecznik całej hodowli kur rasowych. Wiele z japońskich ras,
dało początek rasom zachodnim.
Tak też kura minohiki, uznawana jest
za pramatkę współczesnej, dobrze znanej
Yokohamy. Z japońskich źródeł w postaci drzew genealogicznych, dowiadujemy się, że w powstaniu minohiki brały
udział dwie japońskie rasy, czyli królowa
kur bojowych – shamo (1600- 1867r.),
oraz sztandarowa rasa – shoukoku (7911185r.). Pierwsze osobniki tej rasy zwane
były jako „shamo otoshi” i były to po
prostu krzyżówki tych dwóch ras (epoka
Edo). Dzięki zapałowi hodowców japoń-
Japoński kogut minohiki shoujou, najbardziej cenionej odmiany barwnej.
Hodowla: Mitsuo Satake. Archiwum: S. Roszkowski
P
taki te, to niewątpliwie jedna
z najpiękniejszych ras kur na
świecie. Do dziś stanowią ogromną rzadkość, nawet w swojej
ojczyźnie, czyli kraju kwitnącej wiśni.
W minohiki zachwyca nie tylko wygląd,
ale też zachowanie, sposób poruszania
i niespotykana u żadnej z europejskich
ras elegancja. Jak w przypadku wszystkich japońskich ras, cechuje je piękno
niepowierzchowne, które docenić potrafią
jedynie hodowcy o bardzo wyszukanym
guście, prawdziwi koneserzy. Jest to rasa
kultowa, mającą swą niezwykle zawiłą historię i tradycję hodowli, wpisaną
w burzliwe dzieje samej Japonii. Wraz
z dniem 30 sierpnia 1940r, minohiki
oficjalnie uznane zostały za Żywy Pomnik
Przyrody.
Pochodzenie rasy
Minohiki to rasa jeszcze do niedawna
całkowicie nieznana w Europie. Niewiele
informacji można znaleźć na ich temat.
Aby dowiedzieć się więcej o tej rasie
i o tym, co tworzący ją japońscy mistrzo-
26
lipiec-wrzesień 2015
wie mieli nam do przekazania, musimy
porzucić typowe europejskie myślenie
i przenieść się w klimat wschodniej
filozofii, pełnej niedomówień, anegdot i legend. Sam wyraz „minohiki”
ma typowe dla kraju kwitnącej wiśni
znaczenie. Nie pochodzi od nazwiska,
czy miejsca powstania rasy, jak to się
dzieje w przypadku ras pochodzących
ze starego kontynentu. Jest to zwyczajna
kombinacja dwóch słów, którą w tłumaczeniu dosłownym przedstawia się, jako
„mino i hiki”. Pierwszy człon „mino”
to rzeczownik znaczący nic innego jak
typową dla Japonii przeciwdeszczową
pelerynę ze słomy ryżowej. Drugi człon
nazwy to „hiki”, pochodzący najprawdopodobniej od czasownika „hiku” –
ciągnąć się. Dziś określeniem mino, określa się boczne pióra ogona, w Europie
tzw. pióra siodła, będące wizytówką tej
rasy. Mamy więc do czynienia z wyrazem
„minohiki”, oznaczającym pióra siodła
ciągnące się po ziemi, podobne do peleryny przeciwdeszczowej, czy po prostu
słomy (mino-tare, czyli słomo-zwisy).
Autentyczne japońskie peleryny
„mino” wykonane ze słomy ryżowej.
Archiwum: S. Roszkowski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
skich, ich determinacji i cierpliwej selekcji powstało minohiki, zachwycające swą
urodą cały świat.
Za oficjalny początek rasy uznaje się
opracowanie Maeda Toshitami, gdzie po
raz pierwszy ukazuje się kura określona,
jako „minohiki”. Jest to „System Klasyfikacji Kur Domowych”, w Japonii zwany
„Kinpu zukai”. Przedstawia on tam ptaki
odmiany shirozasa. Jest to połowa XIX w.
Z kolei w opracowaniu „Yokei no shiori”,
czyli „Przewodnik po hodowli kur”, z lat
osiemdziesiątych XIX w, napotykamy
na pierwszy opis tej rasy (mihiki jidori):
„Pióra grzbietowe opadają ku ziemi, pióra
podobne do mino zaś ciągną się po ziemi
na ok. 35 cm długości. Długość piór ogona
oscyluje w granicach 90cm. Ich grzebień
ma kształt orzecha włoskiego”.
Minohiki z niewiadomych powodów
nigdy nie była szczególnie popularną
rasą, nawet w swojej ojczyźnie. Nie
da się jednoznacznie ustalić wielkości
pogłowia kur tej rasy, w żadnym okresie
jej istnienia, mimo iż historia ta liczy
sobie ponad 200 lat. Wiadomo na pewno,
że szczytowym momentem hodowli
tych kur był XIX wiek. Od tego czasu
populacja naprzemiennie wymiera, by
ponownie znów się odrodzić. Możemy
wyróżnić pierwszy okres upadku, czyli
epokę Meiji, kiedy to japoński cesarz,
Mutsuhito (1852–1912), otworzył granice
kraju. Wtedy Japonię zalała fala sprowadzanych z Europy ras kur, które wyparły
w pewnym stopniu rodzimą hodowlę.
Drugi trudny okres przypada na czasy
rządzenia cesarza Hirohito (1901–1989r.),
czyli głównie 1946r; po II wojnie światowej. Wtedy ptaki tej rasy były już na
skraju wyginięcia. Znalazła się jednak
grupa świadomych tragicznej sytuacji
hodowców, którzy przywrócili rasę do
Charakterystyczna długa szyja
minohiki nadaje im majestatyczny
wygląd. Archiwum: S. Roszkowski
Piękny kogut akazasa z opadającymi na ziemię piórami siodła. Fot. Mitsuyoshi
Tatematsu. Archiwum: S. Roszkowski
istnienia. Nigdy jednak nie uzyskano już
ptaków takiej jakości, jak dawniej. Mimo
wszystko było to sporym wydarzaniem.
Uzyskano znów koguty, którym sunęły
się po ziemi długie pióra boczne (mino).
Z tego powodu uważa się, że to właśnie
ówcześni hodowcy mieli największy
udział w kreowaniu historii kultowych
minohiki i to im zawdzięczamy to, co
możemy dziś podziwiać.
Minohiki w Japonii:
(1946-2015r.)
Po 1946r. hodowla minohiki rusza do
przodu na terenie Japonii. Są to głównie
prefektury: Chiba, Aichi oraz Shizuoka. Następuje stopniowe odtwarzanie
rasy, a wszystkie ptaki powstałe po tym
okresie nazywane są już „nowoczesnymi
minohiki”. Wiele w tej kwestii zawdzięczamy Muramatsu Mitsuyuki. Poprawił
on nie tylko cechy fizyczne tej rasy, ale
też zwiększył znacząco liczbę ptaków.
Głównym jego celem było osiągnięcie
długich piór siodła (mino), co stopniowo zanikało. Pisze on: „Sam dla precyzji
i wygody wymyśliłem określenie boczna
słoma, które odnosi się zarówno do piór
rosnących przy grzbiecie, jak i relatywnie
krótszych, zaczynających się u nasady uda,
które opadają ku ziemi. Przez pierwsze
kilka lat schowane są one pod skrzydłem
i nie widać ich z zewnątrz, ale wraz ze
znaczącym wzrostem i upływem czasu
zaczynają wystawać i opadać ku ziemi.
Kura bardzo rzadkiej odmiany shiro (białej). Widać wyraźne podobieństwo do
europejskiej yokohamy. Fot. Mitsuyoshi Tatematsu. Archiwum: S. Roszkowski
lipiec-wrzesień 2015
27
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
precyzyjnie ustalić, kiedy trafiły do Europy pierwsze osobniki tej rasy. Wiadomo
na pewno, że przywiózł je Knut Roder
(Niemcy), który jako jeden z nielicznych
odwiedzał regularnie Japonię w latach
1993-2000. Prowadził swego czasu słynne
„onagadori center” na północy Niemiec.
Na starych fotografiach możemy podziwiać u niego ptaki w odmianie shoujou
(cynober), akazasa i shirozasa. Podejmował z powodzeniem próby rozmnażania
minohiki w swojej hodowli. Niestety
od 2003 roku nie wiadomo, co stało się
z tymi ptakami. Z dostępnych informacji,
wynika, że linia minohiki Knuta Roder
już nie istnieje.
Para minohiki w barwie czerwonej trawy bambusowej (akazasa).
Archiwum: S. Roszkowski
Kogut „goiro” z hodowli Jiro Yagi. Jest to etap przejściowy w uzyskiwaniu barwy
goshiki. Archiwum: S. Roszkowski
Zdarzają się osobniki, którym rośnie taka
boczna słoma oraz takie, które są jej pozba­
wione. Mało jest egzemplarzy, które miały­
by dużo tego rodzaju piór, ale ponieważ
u nich występuje też silna tendencja do
rozrostu piór ogonowych, bardzo je sobie
cenię” - 1980r.
Mimo upływu lat, spostrzeżenia
Muramatsu są wciąż aktualne. Brak
piór mino, ich słaby rozrost, to główne problemy, z którymi borykają się
hodowcy współczesnych minohiki.
Długie, ciągnące się po ziemi pióra siodła
to najważniejsza cecha tej rasy, dlatego,
jest priorytetem ich przywracanie. Trudnością w hodowli jest fakt, że pióra te
uwidaczniają się często dopiero w 3-4
roku życia kogutów. Wymaga to ogromnej
cierpliwości hodowców i doświadczenia,
ponieważ najczęściej ptaki w tym wieku
mogą mieć już problemy z płodnością.
Dlatego hodowla, czyli schemat kojarzeń w stadzie, musi, niejako wyprzedzać rzeczywistość. Często nie wiemy
28
lipiec-wrzesień 2015
czy ptaki, które kojarzymy ze sobą będą
miały okazałe pióra siodła.
W ostatnich latach duże zasługi
w rozwój minohiki wnieśli japońscy
hodowcy Jiro Yagi, Mitsuo Satake, czy
profesor Masaoki Tsudzuki z Uniwersytetu w Hiroszimie. Niestety japońskie
środowisko hodowlane „starzeje się”.
Czołowi hodowcy liczą sobie po 70-80
lat, przez co powoli zbliża się koniec epoki
kur ras japońskich. Być może za kilka lat
nie będzie już w Japonii minohiki. Po
raz kolejny rasa ta znajduje się na skraju
wyginięcia… Czy ratunkiem będzie tym
razem Europa?
» WŁOCHY:
Przed kilku laty Marc King próbował
reaktywować minohiki Knuta Roder.
Dzięki przemyślanym krzyżówkom
odtworzył fenotyp tych kur. Hodowlę oparł na yokohamie, satsumadori
i bojowcu brazylijskim. Niestety, mimo,
że jego kury przypominały minohiki,
miały całkowicie inne podłoże genetyczne. Z dostępnych dziś tablic opartych
na analizie DNA, dowiadujemy się, że
najbardziej spokrewnioną rasą z minohiki, jest satsumadori. Nieco dalej jitokko
(powstało na bazie satsumadori). Krzyżówki z satsumadori były więc doskonałym pomysłem. Niestety bojowiec
brazylijski, a nawet sama yokohama,
mają z japońskimi minohiki niewiele
wspólnego. Od kilku lat ptaki Marc’a King
znajdują się w Holandii u Wandy Zwart.
Prowadzi ona dalsze kojarzenia i żmudną
selekcję. Jej minohiki cieszy się sporym
powodzeniem za granicą, ponieważ jest
ono rzeczywiście coraz lepszej klasy.
Minohiki w Polsce:
(2005-2015 r.)
Pierwsze jaja wylęgowe zostały przywiezione przez Stanisława Roszkowskiego
***
Minohiki w Europie
(1993-2015r.)
» NIEMCY:
Na stary kontynent minohiki trafiło bardzo niedawno. Dziś nie możemy
Portret koguta minohiki.
Archiwum: Marc King
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Pierwsze egzemplarze wyklute z japońskich jajek. Polska 2007 rok,
hodowla Stanisława Roszkowskiego. Fot. S. Roszkowski
w 2006 roku. Wykłuło się siedem kurcząt
w odmianie shoujou (cynober), pochodzących z hodowli Jiro Yagi. Na jednej
podróży się nie skończyło. Z kolejnych
wypraw, dziś w Polsce posiadamy minohiki w odmianach akazasa, shirozasa
i goshiki. Jest to wielki fenomen, ponieważ są to jedyne oryginalne japońskie
minohiki, jakie znajdują się w Europie.
Dzięki zorganizowanej pracy hodowlanej
dzisiejsza populacja tych ptaków w kraju
liczy około 80-90 egzemplarzy. Od kilu lat
skutecznie udaje się je rozmnażać, a nawet
podążać do japońskiego ideału. W rozwój
rasy zaangażowanych jest kilku hodowców. Są to: Markus Kurspiot, Stanisław
Roszkowski, Karol Chmielewski i Jerzy
Wysocki. Być może to właśnie w Polsce,
japońskie minohiki znajduje swój ratunek. Jest to też i dla Nas niebywała szansa.
Hodowla japońskich ras staje się coraz
bardziej popularna. To właśnie w Polsce
znajduje się najcenniejszy materiał
hodowlany, prosto z japońskiego źródła.
Nie możemy przegapić tego momentu.
- Na wystawie EE w Nitrze na Słowacji
odbyła się pierwsza publiczna prezentacja minohiki przez Stanisława Roszkowskiego, pod hasłem „Wielka Europejska
Premiera”. W ostatnich latach, dzięki
staraniom polskich hodowców, udało
się zarejestrować tą rasę w Federacji
europejskiej. Odbywają się coraz to liczniejsze prezentacje japońskich minohiki
na wystawach. Powstało wiele publikacji na ten temat, jak „Kury orientalne”
S.Roszkowskiego, czy artykuły „Woliery” oraz „Geflugel Borse”. My sami,
jako Polacy nabywamy własnej
tradycji hodowlanej. Uczymy się
i nadganiamy wieloletnie zaniedbania. To szansa zarówno dla
Nas Polaków, ale też dla japońskich
ras kur…
i tzw. „wamą”. Zausznice czerwone. Grzebień może przybierać różne formy, ale
najbardziej pożądną jest tzw. czarka do
sake, czyli „sakazuki”. Szyja długa. Pierś
szeroka i mocno wysklepiona, co jest
charakterystyczne dla grupy kur bojowych. Tułów przechodzi płynnie w linię
ogona, który noszony jest pod kątem
15-20 stopni. Skoki barwy żółtej.
» Temperament: Jak cała grupa japońskich ras kur, tak też minohiki to ptaki
bardzo prymitywne. Doskonale radzą
sobie w naturalnych warunkach. Trzeba zapewnić im sporo zajęcia i ruchu,
w przeciwnym razie bardzo szybko
dochodzi do pterofagii i kanibalizmu.
Szczególnie u samic zauważa się silną
tendencję do wydziobywania cennych
piór kogutom, dlatego zaleca się utrzymywanie kur i kogutów, osobno (poza
sezonem lęgowym). Nie zaleca się
też tworzenia dużych stad minohiki
w jednym miejscu, ze względu na częste
walki, zarówno pomiędzy kurami, jak
i kogutami.
» Kurnik: Kurnik powinien być suchy,
dobrze nasłoneczniony i osłonięty od
wiatru. Optymalna temperatura to 5-20
stopni Celsjusza, dlatego zimą warto
dogrzewać japońskie ptaki. Wybiegi
piaszczyste lub trawiaste, zadaszone lub
przykryte siatką, ponieważ minohiki to
ptaki bardzo lotne.
Okładka niemieckiego czasopisma
„Geflugel Borse” z materiałem
o minohiki, autorstwa S. Roszkowskiego
» Podatność na choroby: Jest to rasa
bardzo wrażliwa. Szczególnie często
dochodzi do kokcydiozy, dlatego też należy podawać karmę z kokcydiostatykami.
Kurczęta minohiki już po wykluciu wydają się jakby wrażliwsze od innych, więc
aby dochować się potomstwa warto wprowadzić, chociaż podstawowy program
szczepień. Minohiki bardzo wrażliwe są
na IB oraz chorobę Mareka. Jesienią mogą
pojawiać się problemy związane z górnymi drogami oddechowymi (wilgoć, wahania temperatury).
Odmiany barwne:
» Akazasa (czerwono-czarne)
» Shirozasa (biało-czarne)
» Goshiki (pięciobarwne)
» Shoujou (cynober)
» Shiro (białe)
Rozmiar obrączki:
» kogut 16 mm), kura (15 mm).
Markus Kurspiot,
Stanisław Roszkowski
Stado minohiki akazasa
z hodowli Karola
Chmielewskiego.
Fot. K. Chmielewski
Podstawowe informacje o rasie:
» Wygląd zewnętrzny: Minohiki to
ptaki należące do grupy kur lekkich.
Głowa mala, z licznymi zmarszczkami
lipiec-wrzesień 2015
29
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Wystawa Kur Ozdobnych 2015 r.
Warszawa SGGW
W
dniach 31 sty­cznia oraz 1 lutego 2015 r.
w Szko­le Głównej Gospodarstwa Wiejskiego
odbyła się kolejna, IX Wystawa Kur Ozdobnych organizowana przez „Gallus” Związek
Hodowców Drobiu Rasowego
w Polsce, Koło Naukowe Aves
30
lipiec-wrzesień 2015
oraz Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego.
W Wystawie uczestniczyło
ponad 40 hodowców z Polski
i zagranicy wystawiając 799
szt. drobiu ozdobnego w 50
rasach o wielu odmianach
barwnych. Ocenę sędziowską przeprowadziła komisja w składzie Michael von
Lüttwitz (Niemcy), Andy
Verest (Belgia), Holger Schellschmidt (Niemcy), Karel Van
Loy (Belgia), Roland Roller
(Niemcy) oraz Peter Žuffa
(Słowacja).
Przyznano 6 Championów, 18 Nagród Honorowych
oraz Nagrody Dodatkowe
nadane przez sędziów m.in.
Petera Žuffę w postaci książki
pt. „Trencianske Stankowce”
dla Dziekan Wydziału Nauk
o Zwierzętach pani Prof. dr
hab. Wandy Olech, za długoletnią współpracę oraz dla
p. Łukasza Stolika i Jerzego
Zimnocha za całokształt wieloletniej pracy hodowlanej. Od
sędziego Michaela von Lüttwitz
nagrodę w postali Medalu od
niemieckiego Związku otrzymali Leon Tarasewicz za kurę
rasy yakido oraz Zabrzezny
Zbigniew za kurę rasy forverk
z życzeniami dalszych sukcesów hodowlanych. Nagrody
ufundowali również goście
zagraniczni p. Tadek Jokiel za
najlepszą serbritkę dla Urszuli
Sadurskiej oraz państwo Christa i Josef Rüsenberg za tuzo
dla Kamila Zaręby oraz za kury
rasy sułtan dla Łukasza Stolika.
Na wystawie prezentowane były kury z całego
świata m.in. z Chin, Japonii,
Indonezji, Anglii, Niemiec,
Holandii, Indii i wielu jesz-
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
cze innych. Podziwiać można
było najmniejsze kury świata
jakimi są m.in. seramy, szabo
oraz sebritki – o niepowtarzalnym rysunku upierzenia czy
kury Jedwabiste o miękkiej,
futrzastej strukturze upierzenia. Dla kontrastu niezwykle ciekawe największe kury
świata – olbrzymy kurze - do
których należą brahmy, kochiny o masie ciała ok. 7-10 kg. Po
raz kolejny duże wrażenie robi-
ła ogromna kolekcja bojowców.
Część ptaków umieszczono
w specjalnych koszach wiklinowych co tylko podkreślało ich
piękno. Ponadto po raz pierwszy w Polsce zaprezentowano
w ambonach bambusowych
kury ayam ketawa, charakteryzujące się niezwykłym śpiewem do złudzenia przypominającym śmiech szczęśliwego
dziecka. Organizatorzy chcieli
w ten sposób zaprezentować
fragment kultury narodów
zajmujących się tymi pięknymi ptakami z kraju ich pochodzenia.
Co roku Organizatorzy
starają się wyjść naprzeciw
oczekiwaniom zwiedzających
prezentując nie tylko najlepsze
kury w Polsce, dbając przy tym
o element edukacyjny organizując atrakcje dla najmłodszej i najbardziej wymagającej
części widowni. Niewątpliwie
atrakcją dla najmłodszych
zwiedzających była możliwość bezpośredniego kontaktu z kurczakami i wybranymi
kurami, które można było
wziąć na ręce i przytulić.
Ponadto w tym roku czekali
na Państwa: Koło Naukowe
Aves ze swoją kolekcją ptaków
drapieżnych, Koło Naukowe
Wydziału Nauk o Zwierzętach
– Sekcja zoologiczna prezentująca kolekcję pająków, węży,
gekonów czy kameleonów oraz
Hodowla krewetek akwario-
wych Kumak Shrimp z Wystawą Akwarystyczną. Goście
mogli podziwiać prawie 30
zbiorników, w których znajdowały się różne gatunki ryb,
raków, ślimaków i krewetek
– niektóre z nich prezentowano po raz pierwszy na świecie.
Wystawa umożliwiła wymianę
doświadczeń między miłośnikami zwierząt, a także pozwoliła poszerzyć swoje horyzonty
osobom początkującym.
Na wystawie swoje stoiska
z produktami prezentowali
specjaliści z całej Polski. Można
było zakupić inkubator, preparaty prewencyjne, klatki transportowe, proste wyposażenie
do kurnika, żywe ptaki, literaturę naukową oraz dowiedzieć
się czym jest i na czym polega
fizjoterapia zwierząt.
Wystawa cieszyła się dużym
zainteresowaniem mieszkańców Warszawy oraz gości
zagranicznych m.in. z Ukrainy, Rosji i Niemiec, którzy
lipiec-wrzesień 2015
31
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
przybywali całymi rodzinami,
aby zobaczyć kury ozdobne,
gołębie oraz kaczki i gęsi przywiezione przez hodowców
z Polski oraz Niemiec – było
to ponad 3000 osób. Inicjatywa Wystawy Kur Ozdobnych
rozpoczęła się w 1999 r. i od
tego czasu cieszy się coraz
większą popularnością.
Organizatorzy bardzo dziękują za wsparcie medialne
Wystawy Kur Ozdobnych:
Redakcji Polskiego
Drobiarstwa, Polskiemu
Radiu Trójce, redakcji Fauny&Flory oraz Polskiemu Związkowi Krótkofalowców. Za
wsparcie finansowe Firmom:
ZAIKS, ORLEN, PZU, PERI,
ECMS oraz ENERTON.
Serdecznie zapraszamy do
odwiedzenia naszej strony na
Facebooku www.facebook.
com/gallussggw i widzimy
się za rok.
mgr inż. Agnieszka Wnuk,
mgr inż. Natalia
Mroczek-Sosnowska,
inż. Arkadiusz Matuszewski
32
lipiec-wrzesień 2015
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Krótkodzioby tomaszowski
Węgierski lotny oszroniony [deresz] (EE 966)
Pochodzenie:
Budapeszt (Węgry) i okolice.
Pochodzenie
Wyhodowany został na początku XX wieku w centralnej Polsce, głównie
w Tomaszowie Mazowieckim, Wolborzu, Rawie Mazowieckiej i Łodzi.
Ogólny wygląd:
Głowa:
Oczy:
Brwi:
Dziób:
Gładka, krótka, proporcjonalna, o lekko spłaszczonym ciemieniu, linia czoła łagodnym łukiem opada w kierunku dzioba,
linia głowy w kierunku karku lekko zaokrąglona.
Tęczówka biała, z delikatnymi żyłkami.
Wąskie, ciemnoszare.
Grzbiet dzioba łączy się z linią czoła bez zagłębień. Długość
dzioba od nasady 14 –16 mm. Średniej grubości, koloru czarnego. Woskówki małe, delikatne i przypudrowane.
Wzorzec: cechy rasowości:
Gołąb o średniej wysokości, harmonijnej budowie ciała i żywym temperamencie. Długość tułowia od wola do krańca sterówek 23-26 cm, wysokość
23-25 cm. Linia tułowia i ogona tworzy z podłożem kąt 45 stopni.
Ogólny wygląd
Jest to gołąb krótki, mniej niż średniej wielkości, charakteryzujący się pięknym kształtem, dumną postawą o uniesionej wypiętej piersi i lekko wygiętej
ku tyłowi szyi. Jest to ptak łagodny i mało płochliwy.
Wzorzec: cechy rasowości
Głowa:
Oczy:
Brwi:
Mała, gładka, po bokach zaokrąglona, o lekko płaskim ciemieniu, o dość szerokim, średnio wysokim czole. Przy połączeniu
z woskówkami i dziobem, czoło powinno być dobrze wypełnione piórami.
Średniej wielkości, tęczówka barwy perłowej, źrenica o równej
krawędzi.
O równej szerokości na całym obwodzie, dwurzędowe, gładkie, barwy jasnocielistej.
33
lipiec-wrzesień 2015
34
lipiec-wrzesień 2015
Proporcjonalnej długości, zwężająca się w kierunku głowy,
z dobrze wykrojonym podgardlem.
Szeroka, wystająca, umięśniona.
W ramionach szerokie, zwężające się delikatnie w kierunku ogona.
Dobrze rozwinięte, przylegające do ciała, lotki spoczywające na
sterówkach i nie sięgają końca ogona. Ramiona uwypuklone.
Zwarty, nie sięga podłoża, o 12 sterówkach. Linia ogona jest
przedłużeniem linii grzbietu.
Wyrastają z silnego, szerokiego korpusu, proporcjonalne do
długości szyi, koloru czerwonego. Pazurki czarne.
Zwarte, przylegające do ciała. Na głowie i na szyi pióra o zielonym, ciemnoniebieskim, metalicznym połysku.
Obrączka nr 7
Ogólny wygląd – głowa – oczy – brwi – postawa – kolor – rysunek – dziób.
Uwagi do oceny:
3 godziny lotu i 30 minut w zakryciu.
Wymagania lotowe:
Okrągła głowa, zapadnięte ciemię, wysokie czoło, brew jasna lub w kolorze
cielistym, żółta tęczówka, skierowany ku dołowi lub haczykowaty dziób, białe
pazurki, jasnoszara głowa, nakrapiana szyja, białe pióra ponad woskówką,
spłaszczona sylwetka, ciemnoszary brzuch, jednobarwny biały grzbiet i nasada ogona, upierzone skoki, krzyżujące się końce skrzydeł.
Duże błędy:
Trzeci pas na tarczach skrzydeł, jasny koniec ogona, szare pióra na udach,
mocno przekrwione oczy.
Małe błędy:
Tarcze skrzydeł jasnoszare, lub średnioszare, równomiernie oszronione
siwym kolorem. Kolor tarczy skrzydeł łagodnie przechodzi w biało-szare
podbrzusze. Lotki, pasy na skrzydłach i ogonie czarne. Na ramionach widoczna jasna tzw. róża (rozeta).
Kolor i rysunek:
Niebiesko-szary.
Rodzaje kolorów:
Upierzenie:
Nogi:
Ogon:
Pierś:
Plecy:
Skrzydła:
Szyja:
Węgierski lotny oszroniony [deresz] (EE 966)
Obrączka nr 10
Wygląd ogólny – postawa, figura – budowa głowy – dziób, brwi i kolor oczu
– kolor upierzenia.
Uwagi do oceny:
Zbyt masywna budowa ciała, duża i okrągła głowa, długi dziób, koloru ciemnego, brew jednorzędowa, koloru innego niż cielistego. Na piersi kolorowa
plama tzw. blacha. Poziomo noszony tułów, skrzydła obwisłe, noszone poniżej ogona, wyraźnie uwypuklony kuper. Ogon szeroki, rozwidlony oraz lotki
w kolorze innym niż biały. Brak lub słabo widoczne pasy na skrzydłach. Nogi
słabo upierzone. Widoczna cecha pulsowania.
Duże błędy:
Jasnośmietankowy, tylna część szyi i dwa wyraźne pasy na skrzydłach w
kolorze kremowym, stopniowo zanikającym w kierunku pleców. Ogon i lotki
pierwszego rzędu białe.
Krótki, gruby, tępo zakończony, dobrze zwarty, tworzy z linią
czoła kąt rozwarty, barwy jasnocielistej. Woskówki małe,
dobrze przylegające, biało przypudrowane.
Średniej długości, łagodnie wygięta do tyłu, stożkowo ukształtowana, nie pulsująca. Podgardle łagodnie wycięte i zaokrąglone.
Szeroka, zaokrąglona, wypięta do przodu i dość wysoko noszona
Lekko zaokrąglone, ukośnie opadające.
Krótkie, przylegające do tułowia, lotki zwarte, spoczywające
na ogonie, nie krzyżujące się.
Dobrze zwarty, średniej długości, noszony równo z linią grzbietu.
Średnio wysokie, prawie proste, opierzone na całej długości.
Pióra tworzą na udzie tzw. „bufy”. Łapcie dobrze rozłożone,
średniej długości 5 – 7 cm. Barwa pazurków zgodna z kolorem
dzioba.
Obfite, dobrze przylegające i gęste.
Kolor i rysunek:
Upierzenie:
Ogon:
Nogi:
Pierś:
Plecy:
Skrzydła:
Szyja:
Dziob:
Krótkodzioby tomaszowski
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
lipiec-wrzesień 2015
35
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Sama wiedza nie wystarczy, trzeba jeszcze umieć ją stosować.
Johann Wolfgang Goethe
„Kurza systematyka”
- ujęcie hobbystyczne
Wprowadzenie
Zazwyczaj, gdy przystępuję do jakiejkolwiek nieco
bardziej złożonej pracy,
układam najpierw schemat
postępowania. Mam nawet
własny sposób w postaci
wykratkowanej kartki, bądź
też fiszek, które zapisawszy
odpowiednio układam. Tak
pracuję, gdy nie mam możliwości zapisu komputerowego. Co zdarza się często, bo
pomysły rodzą się zawsze
w nieoczekiwanej chwili,
a nie na zawołanie. Wymuszone koncepcje zwykle się
nie sprawdzają.
Od kilku lat interesuję
się permakulturą zarówno w uprawie roślin, jak
i chowie zwierząt. Oczywiście głównie: kur, gołębi, ptaków egzotycznych,
królików. Takie analityczno-koncepcyjno-praktyczne
podejście z uwzględnieniem
praw ekologicznych pewnie
wciągnęłoby niejednego
z hodowców kur. Dodam,
z pożytkiem dla wszystkich, zarówno dla niego,
jaki i zwierząt, a także przyrody. Od paru lat realizuję
kilka projektów związanych
z permakulturą. Jeden z nich
ma na celu utworzenie linii
kur przydatnych w małych
ogródkach przydomowych
w miastach. Chów kur
w zurbanizowanych warunkach wymaga specyficznych
od nich właściwości, stąd
– z mojej strony – trochę
więcej starań niż zwykle
przy opracowaniu jakiegoś
nowego zagadnienia.
Zdecydowałem się - dla
własnej wygody – sporządzić
pewien system pojęć w obrębie „systematyki kurzej”. Nie
zawsze „ściśle naukowy”, ale
w miarę zbliżony. Aby dojść
36
lipiec-wrzesień 2015
do tego, jaka rasa byłaby
najodpowiedniejsza do
chowu w mieście, zestawiłem cały szereg pojęć, które
wydają się być nieodzowne
w tejże analizie. Tak więc,
co kryje się pod terminami: hodowla, chów, drobny
inwentarz, drób, gatunek,
rasa, odmiana etc. w realizacji zasygnalizowanego
projektu? Powinienem
poinformować, że rozwój
nowoczesnych technologiami w chowie kur fermowych
spowodował, że niektóre z wymienionych pojęć
uległy ewaluacji w porównaniu z tymi, które stosowane były - powiedzmy - 25
lat temu.
Jednakże zanim przejdę
do meritum kusi mnie, by
wyjaśnić „pozycję” wszystkich tych, którzy hobbystycznie zajmują się kurami. Nie
przepadam za określeniem
„amator”, ponieważ ma ono
wielorakie znaczenie od
negatywnego: dyletant, laik,
niezawodowiec, maniak,
fanatyk; po umiarkowane:
fan, kibic, obsesjonat, zapaleniec, pies na coś; po pozytywne: sympatyk wielbiciel,
pasjonat, zwolennik, entuzjasta. Dlatego też w dalszej
części artykułu będę posiłkował się określeniem: hobbysta, pasjonat, miłośnik, które
to – moim zdaniem – lepiej
i trafniej odzwierciedlają
kurzą pasję.
Hodowla i chów
Bardzo często hodowcy-hobbyści zamiennie używają dwóch pojęć: hodowla
i chów, a jest miedzy nimi
dość istotna różnica. Opierając się o definicję zawartą w ustawie o organizacji
hodowli i rozrodzie zwierząt
Drobny inwentarz
Drób
Typ
Rasa
Odmiana
Ród, rodzina, linia, szczep
Stado
Gniazdo
Osobnik
Rys. 1. „Systematyka”
hobbystyczna kur
gospodarskich (Dz. U. z 2007
r. Nr 133, poz. 921) i nieco
ją modyfikując można określić hodowlę kur jako zespół
zabiegów zmierzających do
poprawienia założeń dziedzicznych (genotypu) w celu
utrwalenia lub polepszenia
ich cech użytkowych, ozdobnych lub istotnych dla celów
badawczych. W zakres tych
działań wchodzi ocena
wartości: użytkowej, ozdobnej i hodowlanej oraz selekcja, a także dobór partnerów
do kojarzenia.
Natomiast chów to poczynania polegające na utrzymywaniu kur w celu wykorzystania ich cech użytkowych
(towarowych, ozdobnych)
dla zaspokojenia różnych
potrzeb, także hobbystycznych. Działania te polegają na zapewnieniu kurom
prawidłowych warunków
bytowania, dzięki którym
możliwy jest pełny rozwój
pożądanych cech. Chów kur
obejmuje okres od czasu ich
nabycia (zwykle kurcząt) do
czasu uzyskania przez nie
oczekiwanych cech towarowych, bądź ozdobnych.
Tak więc termin „chów”
nie jest synonimem pojęcia „hodowla”, jako że nie
obejmuje zagadnień związanych z rozrodem i doskonaleniem.
Drobny
inwentarz
Według Słownika języka
polskiego PWN: - drobny
inwentarz to drób, króli­
ki lub inne małe zwierzęta
hodowane w gospodarstwie
domowym. Zdefiniowanie
proste, jasne, przejrzyste.
Na użytek permakultury
stosuję mniej więcej taką
definicję drobnego inwentarza: to wszystkie mniejsze
zwierzęta domowe hodowane lub chowane w określonym gospodarstwie.
Określenie „drobny
inwentarz” bardzo popularne
w czasach socjalistycznych,
obecnie coraz rzadziej jest
używane. Dzisiaj częściej się
mówi, że ktoś hoduje gołębie, kury i króliki itd., a nie,
że jest hodowcą drobnego
inwentarza.
Drób
Określenie niby takie
proste, czasem zagadkowe,
a różnie pojmowane szczególnie przez hobbystów. Ale
nie tylko przez nich. W wielu
krajach do drobiu zaliczane
są różne gatunki ptaków, ba,
nawet ssaków. Toteż warto
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
ten termin bliżej zinterpre- zwał się kurem domowym, termin wyprowadzony został
tować, chociażby na użytek ale jest kurą domową, czyli od łacińskiego słowa radix
kurzej systematyki. Wyraże- rodzaju żeńskiego. Skoro oznaczającego korzeń. Obecnie „drób” pochodzi od
francuskiego słowo Poule, Rys. 2. Ptaki objęte terminem „drób”
a to od łacińskiego pullus,
co oznacza drobne zwierzę. Wobec tego, ci, którzy
Kura
Emu
Kaczka
włączają do drobiu małe
ssaki maja poniekąd rację,
uwzględniając etymologię
tego słowa. Jednakowoż
Gęś
Perliczka
Gołąb
w naszym pojęciu drób
jest zbiorczym określeniem udomowionych
ptaków, hodowanych
Przepiórka
Struś
Bażant
ze względu na mięso,
jaja, pierze lub w celach
dekoracyjnych, również
badawczych. Do drobiu
zalicza się między innymi
Paw
Łabędź
Indyk
kury, gęsi, indyki, kaczki, gołębie, perliczki i in.
Jednakoż w wielu krajach
również strusie, które
Kuropatwa
– nawet przy wielkiej
wyobraźni i z przymrużonymi oczyma – trudno nazwać małymi ptakami, rodzaj żeńskiego, to również nie w kręgach naukowców
gdyż należą do … najwięk- nazwy ras winny być w tym dyskutuje się nad użyteczszych. Na rysunku 2 pokaza- rodzaju. A niektóre nie są.
nością terminu „rasa”. Jedni
łem prawie wszystkie nazwy
uważają, że określnik ten nie
(ogólne) ptaków zaliczanych Typ
jest adekwatny do współdo drobiu.
W wyniku wielowieko- czesnych osiągnieć nauki,
wego procesu udomowienia inni chcą go nadal utrzyW proponowanej dla powstawały określone typy mać. W kręgach hodowpermakultury nomenkla- kur. W Azji dominowa- ców-hobbystów – w moim
turze określeniu „drób” ły kury duże, bojowe oraz przekonaniu - jest on przynajbardziej odpowiada ozdobne, zaś w Europie kury datny. A zatem jak zdefiniołaciński źródłosłów.
mniejsze, natomiast znoszą- wać rasę? Przyznam, że dość
ce sporo jajek. Amerykanie trudno.
wymieszali kury azjatyckie
Różnice rasowe wśród
Gatunek
z europejskimi i stworzy- kur są dość wyraźne. WspółDrób grupuje rozliczne li rasy ogólnoużytkowe. czesne rasy, choć z pewnogatunki ptaków, a te mają A zatem, co określa się termi- ścią w ogólnych zrębach
wykształcone zostały już
określone cele użytkowe. nem typ?
Typ to zespół cech pokro- przed wiekami, zarejestroJako że artykuł dotyczy
kury domowej, wobec tego jowych i fizjologicznych waną historię mają nie dłużprzypomnę nazwę nauko- kury, warunkujący rodzaj szą niż 150. letnią. W tym
wą tego gatunku - Gallus jej użytkowości. Użytkowa- czasie zmieniały się znaczgallus [varietas] domesticus. nie bywa jednostronne (np. nie bardziej i szybciej niż
W środowisku naturalnym leghorna na jajka, korniszka w poprzednich stuleciach.
nie występuje. Uważa się, że – mięso, szaboszka - ozdob- Te modyfikacje to efekt
stanowi odmianę udomo- na) lub kombinowane (np. planowej, przemyślanej
wioną kura bankiwa (Gallus saseksa, australorpka - ogól- hodowli. Niektóre znane
gallus), lecz nie wyklucza się noużytkowe).
rasy kur powstały stosunrównież domieszki innych
kowo niedawno w wyniku
gatunków południowo- Rasa
celowego krzyżowania ras
azjatyckich kuraków takich
Pojęcia „rasa” – co praw- już istniejących. Większość
jak: kura siwego (Gallus da nie w odniesieniu do tak powstałych ras wytwosonneratii), kura cejlońskie- kur - użył po raz pierw- rzono na przełomie dziego (Gallus lafayettei), kura szy w 1552 roku, Francuz, więtnastego i dwudziestego
zielonego (Gallus varius). Federico Grisone w dziele wieku.
Jak łatwo zauważyć nazwy wydanym w języku włoskim
Hobbyści zajmują się
polskie wymienionych o koniach pt.: Ordini di caval­ kurami z różnych powodów,
gatunków są rodzaju męskie- care, Et modi di conoscere, przede wszystkim użytkogo! Logika nakazywałaby, by (Przysposobienie do jazdy, wych, ale także emocjonalGallus gallus var. domesticus i sposoby poznania…). Ów nych, ambicjonalnych. Mniej
więcej w ostatnim półtorawieczu pojawiło się szczególne zjawisko – zaczęto
wystawiać i oceniać kury.
Zrazu interesowano się
tylko cechami użytkowymi (liczbą zniesionych jaj,
masą ciała). Lecz później
również ozdobnymi.
Obecnie dla wielu ras
kur udział w konkursach
i wystawach to bodajże ich jedyne zadanie.
Kury takie są oceniane
według wymyślonych
przez ludzi wzorców
rasowych. Rozpowszechnienie wystaw kur sprowokowało hodowców
do poczynienia zmiany
w obrębie poszczególnych
rasy, niestety, nie zawsze
korzystnych użytkowo.
Bowiem do reprodukcji
wybierane są tylko osobniki uznane za najbardziej
zbliżone do wzorca eksterierowego i kolorystycznego z pominięciem użytkowości.
Syntetyzując współczesne określenia, mogę
napisać tak, że rasa
– w znaczeniu hobbystycznym i przydatnym
w permakulturze - to
jednorodna grupa kur:
a) Utworzona przemyślaną pracą, zgodną
z nakreśloną wizją.
b) Obejmująca określony obszar powstania,
a czasem występowania.
c) Mająca wspólne udokumentowane pochodzenie.
d) Cechująca się ustaloną
strukturą genetyczną.
e) Posiadająca i dziedzicząca charakterystyczny cechy jakościowe
i ilościowe.
f) Reprezentująca dostateczną liczebność.
g) Reprodukowana bez
wymuszonego chowu
wsobnego.
h) Spełniającą podstawowe trzy wymagania
(3S): swoistość, spójność, stabilność.
Nie wiem czyj to wymysł,
ale wśród hodowców-wystawców kur panuje
przekonanie, że wystarlipiec-wrzesień 2015
37
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
czy zmienić jakiejś rasie
trzy cechy morfologiczne
(bo takie cechy się ocenia)
i … powstaje nowa. Toż to
jakieś diabelne uproszczenie.
Podam przykład zielononóżki; teoretycznie do tej rasy
wprowadzę trzy następujące
zmiany:
• Kogut - grzebień przechylony w lewą stronę. Kuraprosty.
• Kogut – ogon wiewiórczy,
kura noszony płasko.
• Kogut – brak ostróg.
Są trzy różnice? Są. I to
będzie nowa rasa? Nie. To
będzie nadal zielononóżka,
lecz bardzo kiepska.
Dość często się zdarza,
że hodowcy-hobbyści nie
rozróżniają rasy od odmiany i mylą te pojęcia. A przecież wewnątrz rasy wyróżnia
się odmiany. Niech no tylko
wspomnę francuską fawerolkę i niemiecką łososiową.
Jeśli już, to ta ostatnia mogłaby być tylko odmianą francuskiej fawerolki. Niestety
nie. Niemcy mają szczególne
skłonności do przywłaszczania sobie czyjejś pracy
hodowlanej. Wykrzywią
zębak grzebienia na głowie
koguta jakiejś obcej rasy kur
i … już jest niemiecka rasa.
Zadziwiająca praktyka! Co
tu ukrywać, Polacy też mają
takie zapędy i chcą nadać, …
Ale to już inna sprawa i nie
temat tego artykułu.
Odmiana
Ze zróżnicowaniami
odmian kur wewnątrz rasy
również istnieje wiele niejasności. Na szczęście zdecydowanie mniej niż wśród
ras gołębi. Tak więc, przynajmniej dla permakultury,
warto przyjąć jakieś rozsądne
zdefiniowanie.
Odmiana to grupa kur
odznaczająca się pewnymi
wspólnymi cechami różniącymi się od innych podobnych grup tej samej rasy.
Tymi wyróżnikami mogą
być: ubarwienie i wzór
upierzenia, cechy użytkowe,
pochodzenie, rozprzestrzenienie itd.
Przymioty te nie są jednak
na tyle znaczące, aby populację takich kur można było
38
lipiec-wrzesień 2015
uznać za odrębną rasę, np.
białą minorkę z różyczkowym grzebieniem. Na ogół
cechą różnicująca odmiany
w obrębie rasy jest barwa
oraz wzór upierzenia. Także
rodzaj grzebienia. Ale może
być również inna właściwość,
np. znoszenie seledynowych
jajek przez zielononóżkę
kuropatwianą.
I tu pojawia się problem,
ponieważ wzorce zielononóżki: pierwszy opracowany
przez Instytut Zootechniki
PIB, a drogi wykonany przez
PZHGRiDI nie uwzględnią
takiej możliwości. W obu
jajka mają być kremowe.
Ciekawie wyglądałaby
następująca sytuacja: zgłosiłem do oceny moje zielononóżki, które pokrojem
i ubarwieniem odpowiadają
wzorcom. Zestaw uzyskał
wysoką punktację i pozycję
konkursową. Już po ocenie
w klatce pojawia się zielone
jajko, a ma być kremowe. No
i co? Na karcie oceny nie ma
kryterium - barwa skorupki
jajka. Ciekaw jestem opinii
sędziów na to podrzucone
kukułcze jajko oraz decyzji,
czy oddaję puchar, czy nie?
A zatem, co to jest standard
(wzorzec)?
Standard
Wzorce kur (zwane
również standardami) opracowane przez pasjonatów nie
są dokumentami naukowymi i nie maja takiej wartości.
Wzorce ras kur mają instytuty naukowe realizujące np.
programy ochrony zasobów
genetycznych. Te posiadają
wartości naukowe. Również
określonymi standardami ras
kierują się fermy zarodowe
produkujące np. towarowe
hybrydy.
Wzorzec dla każdej rasy
kur jest wyrażony w szczegółowym „obrazie słownym”,
a także uzupełniony ilustracjami (rysunkami, szkicami,
fotografiami, grafiką komputerową itd.). Jednakże najczęściej opracowywane, a także
zmieniane są standardy
przez hobbystów z klubów,
czy też związków zrzeszających miłośników danej
rasy. Każdy kluby (stowarzyszenie) może określić
zespół własnych, specyficz-
nych wymagań stawianych
konkretnej rasie. Szczegóły
w standardach rasy mogą się
różnić w odrębnych stowarzyszeniach krajowych,
a także w poszczególnych
państwach. A zatem?
Wzorzec wyobraża idealny model kury i koguta i jest
zbiorem wytycznych dla
określonej rasy, obejmuje
wyszczególnione, zewnętrznie obserwowalne cechy,
takie jak: kształt, ubarwienie, przydatki głowowe,
upierzenie, czasem temperament etc.
Niemożebnie drażnią
mnie wypowiedzi co poniektórych hodowców, którzy
uważają, iż w Polsce obowiązują standardy tylko jednej
organizacji i poza nimi
żadne inne. Tak, zgoda, ale
dotyczą tylko tych, co do
tej organizacji należą. Inni
mogą, lecz nie muszą ich
respektować. Ci, stanowczo optujący za jedynymi
standardami, powołują się
na inne kraje, jako przykłady
praworządności. Tak rozumiana praworządność kojarzy mi się z. Koreą Północną,
gdzie wszystkich obowiązuje jednakowy strój. A gdzie
wolność poglądów, myśli,
działania?
W wielu krajach są różne
standardy dla tej samej rasy,
opracowane przez różne
stowarzyszenia. I nic się
nie dziej. Może to i nawet
dobrze? A z drugiej strony,
kto mi zabroni sporządzenia
własnego standardu jakiejś
rasy? I jeśli znajdę grupę
osób, które widzą korzyści w hodowli kur tej rasy
według tego wzorca, to, co
komu do tego? Oczywiście
nawet mi się nie śni zmieniać standard opracowany
przez kogoś. To nieetyczne.
Ktoś zadał sobie wiele trudu
i wyhodował rasę, opisał jej
przymioty, a taki Matoł’usz
Debilianus uznaje, że to figę
warte i … bierze się za psucie,
paskudzenie czyjejś wieloletniej pracy.
Jestem stanowczego
zdania, że standardy powinny być tworzone i ewentualnie zmieniane przez ekspertów z organizacji (i kraju),
w której stworzono dana
rasę.
Niektóre wzorce są okrutne. W przenośni i dosłownie. Zapewne opracowali je
jacyś przyjaciele Matoł’usza
Debilianusa, którzy swymi
wyimaginowanymi wizjami
chcieli jakąś rasę doprowadzić do karykaturalnego, czy też monstrualnego
wyglądu. Takie kury cierpią,
maja problemy zdrowotne.
Naruszony jest dobrostan
tych ptaków. W wielu krajach
takowe praktyki, jak torturowanie hodowanych kur
poprzez widzimisię „estetyczne” pseudo hodowców,
są prawnie zabronione.
Daleki jestem od popierania
jakichkolwiek zakazów, czy
nakazów. Ale w tym przypadku zgadzam się z takim
stanowiskiem, gdyż – jak
sądzę - ci hodowcy nadal
nie rozumieją kilku fundamentalnych, prostych, ludzkich pojęć: etyka, estetyka,
humanitarna ochrona zwierząt. Zastanawiam się tylko,
czy tych „wirtuozów kreacji
szatańskich ras” można
zaliczyć do gatunku Homo
sapiens, człowieka rozumnego. Po stokroć - nie.
Zasugerowałbym, ażeby
w stowarzyszeniach skupiających hodowców zwierząt
powstały Komisje Etyki
(może zajmą się tym Komisje
Standaryzacyjne). Nie po to,
by zakazywać i nakazywać,
ale pomagać i podpowiadać
tworzącym nową rasę lub nie daj Boże - manipulującym przy już istniejących, do
jakich granic można kształtować lub zmieniać określone
cechy ptaka. Z tymi zmianami wiąże się kolejna kwestia,
nazwę ją prosto - rasowość.
W przypadku wielu ras
o wartościach użytkowych
i zarazem ozdobnych, jak
np.: barneweldki, wajandotki, leghorny i inne istnieje
wyraźna rozbieżność pomiędzy kurami wystawowymi i chowanymi w celach
towarowych. Przyjrzyjmy
się popularnym rodajlendkom (karmazynkom). Jeśli
kupię jajka lęgowe tej rasy
w Instytucie w Chorzelowie
i wychowane z nich dorosłe ptaki poddam ocenie
sędziowskiej, to – proszę
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
mi wierzyć - na pewno
mój zastaw …wygra? Nie zostanie zdyskwalifikowany,
a w najlepszym przypadku
zajmie ostatnie miejsce.
Czemuż? Bo, mimo że kury
są rasowe, nie odpowiadają
standardowi. A to ciekawe.
Ktoś może powiedzieć: Przecież w Chorzelowie mają
wzorzec karmazynki i stosują
się do niego. To są, czy nie są
rasowe? Nic z tego nie rozu­
miem. Ja też. Bowiem bardzo
dobrą kurę ogólnoużytkową,
chlubę Stanów Zjednoczonych, spieprzył jakiś Matoł’usz Debillianus i sporządził wzorzec niewiele wartej
kury, ale wystawowej. Po
co? A skąd mam wiedzieć?
Chyba tylko dla wzmocnienia niedowartościowanego własnego ego. To tylko
jeden przykład, a można ich
mnożyć i namnożyć.
stada wchodzą sztuki dorosłe tworzące stado podstawowe i pozostałe, głównie
młodzież, tworzące tzw.
stado obrotowe. Stado, to
wyłącznie populacja heterozygotyczna, hodowana niekrewniaczo. Stado
może być uznane dopiero
po 4 pokoleniach hodowli
niekrewniaczej. Po ustaleniu
się genetycznej zmienności,
początkowo modyfikowanej przez zjawisko heterozji i inne efekty. Te wymogi
bywają trudne do spełnienia przez hobbystów. Mają
oni jednak inną możliwość,
ponieważ istnieje prostsze
określenie.
Dlatego trzeba znaleźć
różnicowanie pomiędzy
rasowością użytkową i rasowością ozdobną (wystawową). A najlepiej pozostawić uznane rasy użytkowe
w spokoju.
I tą definicja przyjmuję
w rozważaniach dotyczących
permakultury.
Ród - to dostatecznie
liczna populacja kur jednej
rasy (więcej niż 2000 szt.)
rozmnażana bez dopływu „obcej krwi” przynajmniej przez trzy pokolenia.
Hodowcy-hobbyści i tego
wymagania nie są wstanie
spełnić, dlatego nie stosują
określenia ród.
Linia – grupa kur
spokrewnionych ze sobą za
pośrednictwem wybitnego
przodka, tzn. założyciela
linii. Kury należące do linii
wykazują charakterystyczne cechy jej założyciela.
Najczęściej jest nim kogut,
lecz niekoniecznie. Jeśli
początek linii daje samica
mówi się wtedy o rodzinie.
Tak, to są pojęcia użyteczne
w hodowli hobbystycznej.
W swych kurnikach linię
męską oznaczam wielkimi
literami np. A, C, natomiast
rodzinę małymi: a, b.
Szczep jest terminem
wieloznacznym stosowanym
w biologii. Częściej w botanice niż zoologii. Chociaż
w hodowli zwierząt laboratoryjnych jest nieodzowny.
A w hodowli kur? Mianem
tym zwykle określa się grupę
kur jednej rasy genetycznie
jednorodną i hodowaną
w ścisłym pokrewieństwie.
Ta dyferencja warta jest
głębszej analizy i dyskusji.
Pominę ją w tym artykule.
Chociaż – być może – nie
trzeba będzie się tym zajmować, bowiem trendy światowe wskazują, że mieszkańców miast interesują przede
wszystkim kury o cechach
użytkowych …, ale również
mające ciekawy eksterier
i ubarwienie.
Dalsze zróżnicowanie rasy
na mniejsze grupy wynika
już ze stosunku pokrewieństwa między kurami zaliczanymi do określonej grupy
oraz metody hodowli. Wobec
tego potraktuję je razem.
Stado, ród, linia,
rodzina, szczep
Hodowcy-hobbyści trzymają kury w stadach, tak te
grupy określają. Czy prawidłowo? Stado hodowlane
czasem też zwane stadem
reprodukcyjnym to grupa
kur jednej rasy, których
potomstwo przeznaczone jest do doskonalenia
populacji tej rasy. W skład
Stado to grupa kur
różnej płci i wieku użytkowanych (czy to towarowo,
czy dekoracyjnie) w jednym
gospodarstwie.
Często stosuję hodowle
krewniaczą i takie szczepy
oznaczam greckimi literami:
alfa α, beta β.
Gniazdo. Powrócę jeszcze do stada w znaczeniu
hobbystycznym. Zanim coś
wyjaśnię, musze wrócić do
pewnych określeń historycznych. Otóż w hodowlach miłośniczych, czyli na
małą skalę, dawniej używano
nazwy „gniazdo” dla określenia kilku sztuk kur.
Zwykle „gniazdo” składało się z koguta i 2 do 5
kur.
Od lat tym określeniem się
posługuję. Na przykład moje
stado zielononóżek liczy 10
sztuk. Składa się z dwóch
gniazd: 1,5 znoszących
zielone jajka i 1,3 kremowe,
przy czym gniazdo pierwsze
prowadzone jest jako rodzina
i oznaczone literami „zz”.
Podsumowanie
Tak, jak pisałem we
wprowadzeniu, podjąłem
się dostosowania ważnych
z punktu widzenia permakultury pojęć z zakresu hodowli
kur. Oczywiście. Zdaja sobie
sprawę z niedoskonałości
prezentowanych wyjaśnień.
W produkcji drobiarskiej
niektóre z przedstawianych
pojęć już dawno wyszły
z użycia, ponieważ nie przystawały do rzeczywistości.
Ale pojawiło się coś interesującego dla tych, którzy - jak
pisał - Jean- Jacques Rousseau (1712 -1778) – chcą
…powrotu do natury. Tym
czymś jest permakultura,
miedzy innymi zachęcająca do trzymania kur nawet
w niewielkich przydomowych ogródka w miastach.
Czymże zatem jest permakultura?
Permakultura jest holistyczną (spójną całościowo) filozofią projektowania,
tworzenia i zarządzania
ogrodowymi ekosystemami
z wykorzystaniem zdobyczy wielu dziedzin nauki.
Bowiem ogrody permakultury wykorzystywane
są w sposób zrównoważony, zapewniając korzyści
ekonomiczne, ekologiczne
i społeczne całemu ekosys-
temowi. Wprowadzenie
nowych elementów, jak np.
kur wymaga umiejętnego
wkomponowania w ekosystem.
Znużonym artykułem,
którzy mimo wszystko
dotrwali do końca, pozwolę
sobie zaoferować niewielką
dozę humoru. Wpadłem do
znajomego, by porozmawiać
o systematyce kur. Jednakże
widzę, że jest nie w sosie,
gdyż tylko co dowiedział
się o niewierności żony.
A tu masz, wchodzi jego
żona z kawą. On wściekły,
podrywa się z krzesła –
Nędznico! – krzyczy. – Wiem
wszystko! - Przechwalasz się
– odpowiada spokojnie żona
– A wiesz, w którym roku
była bitwa pod Płowcami?
Na wszelki wypadek, tym,
którzy znajdą się w podobnej sytuacji, podaję datę tej
bitwy 1331 r.
prof. nadzw. dr
Marek Łabaj
Czytelnikom, którym
artykuł podsunął jakąś myśl,
dedykuję wiersz Leopold
Staff pt.: Kogut
Purpurowego hełmu
uwieńczony chwałą,
W ogniu piór, gdzie grą
wszystkich odcieni się
przędzie
Gama barw, od zórz świtu
po nocy krawędzie,
Dogląda biegu słońca pod
niebios powałą.
I czujny jak sumienie
Piotrowe noc całą
Śpi bacznie, w budziciela
strażniczym urzędzie,
By przed brzaskiem otrąbić
hejnału orędzie,
Ażeby słońce pory wschodu
nie przespało.
Zegar wsi, zwiastun trudu
i prorok niepogód,
Hasłem nadziei wita ranek
pracy kogut,
Gdy z blednącym
pomrokiem wczas ma się do
końca.
Stojąc na złotym gnoju,
blaskami połyska
Jakby czerwony płomień
nocnego ogniska,
Co przygasa w obliczu
wschodzącego słońca.
lipiec-wrzesień 2015
39
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Termondzki biały (TB)
K
Historia pewnego królika
o lśniąco białym futerku w zarysie
rólik termondzki
biały, to rasa średnia, albinotyczna,
uznawana za typowo mięsną o gęstym futrze. Jej
rodowód wywodzi się z Belgii
i sięga około 1920 r. Historia
powstania tej rasy nie jest zbyt
dobrze znana, a przodkowie
są sprawą spekulacji i przypuszczeń. Jak podają niektóre
źródła internetowe1, obecnie
uchodzi na świecie za rasę
rzadką. W przeciwieństwie
do Polski, gdzie występuje od
blisko czterdziestu lat i jest rasą
dość popularną. Lecz o tym,
świat raczej wie niewiele. Spróbujmy zatem przyprószyć się
nieco bibliotecznym kurzem
przeglądając i zestawiając
zapiski o króliku termondzkim białym. Być może szukając informacji o nim, uda się
nam wydobyć na światło kilka
wzmianek dokumentujących
jego dzieje. A może jeszcze
bardziej pogrążymy jego
mglistą historię w mrokach
opowieści i legend? Zacznijmy
jednak od własnego podwórka
przyglądając się informacjom
w krajowej literaturze oraz
temu, co dość powszechnie
o nim wiadomo.
W Polsce króliki termondzkie białe cieszą się dość dużym
zainteresowaniem jako rasa
o wysokich wskaźnikach
użytkowości rozpłodowej
(płodność i plenność), tucz-
nej (szybkie tempo
wzrostu) oraz rzeźnej (stosunek masy
tuszki do masy ciała).
W opiniach różnych
autorów termondzkie
białe jawią się jako
bardzo wszechstronna rasa mięsna. Poleca
się je jako materiał do
chowu w niewielkich
gospodarstwach2, jak
i na dużych fermach3.
Nadają się do intensywnego tuczu w hodowli
przemysłowej, gdzie
każdy gram dobrze
wykorzystanej paszy
i każdy zaoszczędzony dzień
tuczu kumulują się pomnożone przez dużą liczbę zwierząt
decydując o zysku4. Z drugiej
strony są polecane także do
chowu w gospodarstwach
ekologicznych, w których
zasady żywienia zwierząt
muszą spełniać wymagania
odpowiednich przepisów5.
Być może jest to nieco przereklamowana wszechstronność. Z jednej strony, we
współczesnej przemysłowej
produkcji żywca króliczego na
dużą skalę, liczą się technologie oparte nie na rasach, lecz
na liniach hodowlanych6. Po
przeciwnej stronie, w chowie
przydomowym, hodowcy
często preferują najtańszy
materiał hodowlany – króliki
nie rasowe przystosowane do
warunków chowu ekstensywnego.
Faktem znajdującym
potwierdzenie w opiniach
o termondzkim białym
i zainteresowaniu nim wielu
hodowców, przynajmniej
w niektórych rejonach kraju,7
jest jednak to, że rasa ta zajmuje dość szeroką niszę obejmującą małe fermy i hodowle
gospodarskie, fermy reprodukcyjne8, hodowle przydomowe oraz hobbystyczne9.
Jakie są podstawy popularności królików termondzkich w Polsce? Termondzkie
białe sprowadzono do Polski
w roku 1977 lub 1978. Roman
Kopański w publikacji z 1977 r.
pisze o rasie białej termondzkiej zajmującej miejsce pomiędzy grupą królików ras dużych
i średnich, wyhodowanej w Belgii w wyniku
długotrwałej selekcji
białych olbrzymów
belgijskich, w porównaniu z którymi nie
mają aż tak wydłużonego tułowia, posiadają krótsze uszy, ale są
bardziej umięśnione10.
Podobny rodowód
oraz charakterystyka
tej rasy przytaczane są
także w późniejszych
polskich monografiach
poświęconych hodowli królików. Ten sam
autor w innej książce
podaje jako datę sprowadzenia
termondzkich białych do ZZD
w Chorzelowie11 rok 197712.
Natomiast w książce Stanisława Niedźwiadka z 1981 r.
znajdujemy informację, że do
ZZD w Chorzelowie króliki
tej rasy trafiły w 1978 r. oraz,
że „po okresie aklimatyzacji
przeprowadzona zostanie tam
ocena ich wartości i przydatności do produkcji królików
rzeźnych w warunkach krajowych”13. Te dwie daty: 1977
albo 1978, sprowadzenia TB
do Polski podają także autorzy późniejszych tekstów. Być
może obudzi to dociekliwość
kogoś mającego łatwy dostęp
do chorzelowskich archiwów
i wskaże źródło rozstrzygające ten historyczny problem.
Wspomniałem o najstarszej
1Przeszukiwanie Internetu prowadziłem wpisując
nazwę rasy w różnych
językach, w tym w obowiązujących w kraju pochodzenia: flamandzkim (zobacz
też: Nederlandse Taalunie)
i francuskim, a także w językach angielskim i niemieckim.
2Paweł Bielański, Chów króli­
ków. Alternatywa dla małych
gospodarstw. Kraków, Instytut Zootechniki, 2005, s. 7.
3Paweł Bielański, Dorota
Kowalska, Króliki, Oficyna
Wydawnicza “Hoża”. Warszawa 2007, s. 28.
4Leszek Gacek, Hodowla
królików (W:) Choroby
królików. Podstawy chowu
i hodowli. Państwowe
Wydawnictwo Rolnicze
i Leśne, Warszawa 2005, s.
50-51.
5Paweł Bielański, Jan Zając,
Chów królików metodami
ekologicznymi. Krajo-
we Centrum Rolnictwa
Ekologicznego, Regionalne Centrum Doradztwa
Rozwoju Rolnictwa i Obszarów Wiejskich w Radomiu,
Radom 2004, s. 8.
6Także na bazie TB wyprowadzono linie mateczne
i ojcowskie w Instytucie
w Merelbeke w Belgii. Za:
Paweł Bielański, Dorota
Kowalska, Króliki, Oficyna
Wydawnicza “Hoża”. Warszawa 2007, s. 29.
7Z racji zamieszkania
poznałem opinie hodowców
opolskich i dolnośląskich,
z drugiej jednak strony
w sąsiednim województwie
śląskim termondzkie białe
nie są aż tak popularne.
8Są to fermy zarejestrowane w Krajowym Centrum
Hodowli Zwierząt i objęte
oceną wartości rozpłodowej
i użytkowej królików.
9Na wystawach drobnego
inwentarza w wojewódz-
40
lipiec-wrzesień 2015
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Tabela 1. Termondzkie białe w hodowlach zarejestrowanych w KCHZ według danych za
sezon 2003/2004 i 2007/200815 oraz za lata 2012, 2013 i 201416
Średnia
Liczba
Liczba
Rok lub
liczba
zarejestrowanych samic stada
sezon
miotów od
stad
podstawowego
samicy/rok*
2003/4
2007
2012
2013
2014
4
9
4
4
3
165
417
271
346
185
3,2
2,8
4
Średnia liczba
młodych od
samicy/rok*
ur.
odchow.
17,7
19,7
27,8
16,6
17
23,6
Średnia liczba
młodych
%
uzyskanych
odchowanych
w 1 miocie*
młodych
ur.
odchow.
7,2
6,5
5,6
5,3
93,7
7,1
6,1
86
7
6
85,1
* Średnie obliczone w stosunku do średniego stanu samic użytkowanych rozpłodowo
Podsumowując polski
wątek termondzkich białych,
można zaryzykować twierdzenie, że ich obecność na wystawach i w konkursach nie jest
adekwatna do ich popularności w chowie i hodowli. Liczą
się bardziej, jako zwierzęta
użytkowe, niż wystawowe
(w sensie, którego składnikami są cele hobbystyczno-sportowe). Choć chyba nic,
poza wolą hodowców, nie stoi
na przeszkodzie, by te dwa
kierunki hodowli częściej
łączyć. Z uwagi na dość dużą
reprezentację TB w naszym
kraju, można postawić pytanie,
czy króliki termondzkie białe,
są obecnie bardziej popularne
i rozpowszechnione w Polsce
niż gdziekolwiek indziej?
W dalszej części spotkamy
przesłanki, które uprawniają
do postawienia tego pytania.
powojennej wzmiance, ale
jest też jedyna, jaką znalazłem, informacja przedwojenna. Maurycy Trybulski, wymieniając w książce
z 1929 r. rozmaite „króliki
olbrzymy” podaje na końcu
ich listy „olbrzymy termondzkie”. Podsumowując tę grupę
zauważa, że „należy zaznaczyć,
iż wiele ostatnio wymienionych modyfikacyj pochodzi
od królików flandryjskich
i białych olbrzymów”14 (pisownia oryginalna – przypis
T.O.). Jest bardzo prawdopodobne, że chodzi tu o króliki
termondzkie białe. Wiadomo bowiem, że na początku
XX w. niektóre z dzisiejszych
średnich ras pretendowały do
miana olbrzymów.
Sprowadzone do Polski pod
koniec lat 70-tych XX w., króliki TB pomyślnie przeszły aklimatyzację i sprawdziły się jako
producenci mięsa. W hodowlach objętych oceną wartości
rozpłodowej i użytkowej, przynajmniej w latach 1994-2006,
były wymieniane wśród ras
królików wspieranych dotacjami Ministerstwa Rolnictwa17.
Stały się także jedną z ras królików najczęściej wykorzystywanych w ramach projektów
i prac naukowo-badawczych
prowadzonych przez krajowe
instytucje naukowe. Przez to
doczekały się obszernej literatury prezentującej wyniki
licznych badań analitycznych i porównawczych oraz
obserwacji poświęconych ich
zdolnościom rozpłodowym,
wydajności w produkcji
mięsnej, w zakresie wykorzystania pasz, reakcji na różne
warunki chowu i hodowli,
własności chemicznych i organoleptycznych ich mięsa itp.
Przynajmniej trzy wzajemnie zazębiające się czynniki
– zainteresowanie instytucji
badawczych, objęcie hodowli
reprodukcyjnych wsparciem
w formie dotacji ze strony
państwa i oczywiście walory
użytkowe tych królików –
mogą być uznane za fundamenty popularności królików termondzkich białych
w Polsce. Jako dodatkowy
czynnik, poszerzający niszę
dla TB, można także uznać
stosunkowo słabo rozwiniętą u nas, na tle wielu innych
europejskich krajów, hodowlę królików rasowych. W tym
również ubogość rodzimych
ras królików18, do których
jako hodowcy bylibyśmy
przywiązani i które leżałyby
w centrum zainteresowania
polityki hodowlanej organizacji zrzeszających hodowców
– tak, jak to jest w przypadku
hodowli gołębi rasowych, czy
w ostatnich kilkunastu latach
w hodowli rasowego drobiu,
a w szczególności kur.
Termondzki biały jest rasą
uznawaną w standardach ras
królików Belgii19 i Wielkiej
Brytanii20. W Belgii, zgodnie
z Artykułem 7 Królewskiego Dekretu z dnia 8 czerwca
1998 r., o wymogach w zakresie zootechniki i dokumentowania pochodzenia w celu
doskonalenia i konserwacji ras
twie opolskim termondzkie
białe są stale obecne od co
najmniej 10 lat, a obecnie są
także rejestrowane w Opolskim Towarzystwie Hodowców Drobnego Inwentarza
(nr 72 w PZHGRiDI).
10Roman Kopański, Podsta­
wy przemysłowej produk­
cji królików, Państwowe
Wydawnictwa Rolnicze
i Leśne, Warszawa 1977,
s. 96. (Jest to najstarsza
powojenna wzmianka o tej
rasie w polskich monografiach, do której udało mi się
dotrzeć).
11Zakład Doświadczalny
Instytutu Zootechniki.
Państwowy Instytut Badawczy Chorzelów Sp. z o.o.
Adres internetowy: http://
www.zdizchorzelow.pl/
12Roman Kopański, Racjonal­
ny chów królików, Wyd. 2
popr., Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne,
Warszawa 1984, s. 25.
13Stanisław Niedźwiadek,
Zasady hodowli królików,
Państwowe Wydawnictwo
Rolnicze i Leśne, Warszawa
1981, s. 27-28.
14Maurycy Trybulski, Króliki.
Rasy, hodowla, użytkowanie
i leczenie. Z uwzględnieniem
małych gryzoni hodowanych
dla celów doświadczal­
nych. Wyd. 2 powiększone,
Wydawnictwo Tow. Oświaty
Rolniczej Księgarnia Rolnicza, Warszawa 1929, s. 81.
15Wykaz stad królików objętych
kontrolą oraz oceną wartości
użytkowej i hodowlanej przez
Gospodarstwo Pomocnicze
Krajowego Centrum Hodowli
Zwierząt. Sezon 2007/2008,
Warszawa, 2008. Informatory KCHZ są publikowane
corocznie.
16Hodowla zwierząt futerko­
wych w 2013 roku. Krajowe
Centrum Hodowli Zwierząt.
Warszawa 2014; Hodowla
zwierząt futerkowych w 2014
Wzorce
lipiec-wrzesień 2015
41
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
drobiu i królików organizacją
uprawnioną do prowadzenia
rejestrów jest De Landsbond
van Fokkers van Neerhofdie­
ren vzw. Termondzkie białe
znajdują się na liście ras podlegających ustawowo kompetencjom tej organizacji21. Wzorzec
TB znajduje się także w dwóch
najnowszych wydaniach katalogu wzorców ras królików
Europejskiej Federacji (EE)
wydanych w latach 200322 oraz
201223. A ponieważ Belgia, kraj
pochodzenia TB, oraz Francja, kraj w którym uznano
jeden z pierwszych (jeśli nie
pierwszy) wzorców tej rasy,
były w 1938 r. wśród założycieli Europejskiej Federacji,
można przypuszczać, że rasa
ta występowała już w pierwszych wydaniach europejskiego katalogu wzorców ras
królików. Jednak we francuskim Standardzie ras królików
z 2000 r., wśród 59 ras nie ma
królika termondzkiego białego24. W Polsce TB jest uznawany we „Wzorcu królików”
z 2000 r.25 W ostatnich latach
pojawia się też w rejestrach
królików PZHGRiDI. Jest
hodowany także w innych
zrzeszeniach hodowców.
Termondzki biały nie jest rasą
uznawaną przez amerykański
standard ras królików wydawany przez American Rabbit
Breeders Association.
roku. Krajowe Centrum
Hodowli Zwierząt. Warszawa
2015.
17Rozporządzenie Ministra
Rolnictwa i Gospodarki
Żywnościowej z dnia 24
czerwca 1994 r., § 14, ust.
1, pkt. 7), (Dz.U.1994, nr
83, poz. 383) oraz następne
rozporządzenia wydawane
corocznie. Dotacji podlegały
samice stada podstawowego.
W rozporządzeniach za lata
1992-1993 TB nie był na
liście ras dotowanych. Od
2007 r. zmieniono zasady.
18Tradycyjna i najbardziej
„starożytna” krajowa rasa,
królik polski biały (średni),
znany (przynajmniej teoretycznie) także za zachodnią
granicą w pierwszej połowie
XX w. jest w Polsce rasą
wymarłą. W pewnym sensie
została zastąpiona królikiem
popielniańskim białym.
19Belgische standaard konijnen
2010, Wydawca: Vlaams
42
lipiec-wrzesień 2015
Wzmianki
o pochodzeniu
TB
Autorki często cytowanej
książki pt. „Rabbitlopaedia”
podają w króciutkim opisie, że
termondzki biały to belgijski
królik, który powstał w wyniku krzyżowania królików rasy
beveren26 z belgijskimi olbrzymami. Jego sylwetkę opisują
jako „kwadratową”, a chwaląc
znakomitą mięsność piszą, że
królik ten potrafi wyprodukować 2 kg mięsa w ciągu 4
tygodni27 (co jest oczywiście
dużą przesadą, która zapewne
wynika z przeoczenia błędu
podczas edycji tekstu).
Na brytyjskiej stronie internetowej poświęconej zwierzętom do towarzystwa znajdują
się obok opisów temperamentu TB, opieki i zasad postępowania z nimi, także informacje o historii powstania tej
rasy. Według tych informacji,
poprzez krzyżowanie białych
egzemplarzy królików rasy
beveren z belgijskimi olbrzymami otrzymano duże białe
zwierzęta, które były jednak
nieco delikatniejsze niż
podobne do nich króliki ras
buscat, czy hotot. Uważa się,
że termondzkie białe miały
powstać na początku XX w.
i w pierwszych dekadach tego
stulecia miały zadebiutować
na międzynarodowej wystawie w Paryżu. Autorzy tej
strony uważają, że jest to jedna
z najrzadszych ras królików na
świecie28.
W belgijskim serwisie
internetowym poświęconym
zachowaniu rodzimych ras
(Steunpunt Levend Erfgoed)
wymienia się kilka wersji
pochodzenia TB. Według
jednej, ich przodkami była
obecnie już wymarła rasa
królików białych z Tervuren29. W kolejnej wersji TB są
potomkami białej odmiany
królików z Beveren, a zgodnie z następną są bezpośrednimi potomkami belgijskich
olbrzymów. Chwaląc zalety
użytkowe TB jako niezawodne, również autorzy tego
opisu zaznaczają, że rasa ta jest
obecnie rzadkością 30. Ponieważ wątek rzadkości tej rasy
jest dość częsty, warto przytoczyć opinię z książki „Le
Lapin. Elevage et pathologie”
(1996 r.). Zdaniem jej autorów, eksplozja popularności
ras amerykańskich – nowozelandzkiej białej oraz kalifornijskiej - przystosowanych do
warunków chowu na podłodze rusztowej stała się przyczyną wypierania w produkcji
mięsa króliczego, tradycyjnych
ras europejskich. W tym także
TB. Proces wypierania tych
ras był następnie kontynuowany przez doskonalenie linii
królików przeznaczonych do
produkcji mięsnej31.
Wikipedia w języku niderlandzkim podaje, że pochodzenie TB od białej odmiany
królików z Beveren wiązałoby
się z niebieskimi oczami (TB
ma oczy czerwone), oraz że
Belgijski Związek wywodzi
termondzkie białe od królików białych wandejskich (fr.
Blanc de Vendee)32, chociaż,
zdaniem wikipedystów, ten
sam związek na łamach swojego magazynu33 zastanawia się,
czy TB nie pochodzą od belgij-
Interprovinciaal Verbond
van Fokkers van Neerhofdieren vzw, s. 245-246.
20Standard of Rabbit Breeds as
Officialy Recognised by the
British Rabbit Council, 2nd
ed., 2006-2010, tabl. N 11.
21Ministerie Van Middenstand
En Landbouw N. 2000 —
1171 [C − 2000/16076].
22Standard 2003 für die Bewer­
tung der vom Europaverband
anerkannten Rassekaninchen,
4. Ausgabe, s. 50-51.
23Europa Standard 2012,
Europaverband. Sparte
Kaninchenzucht, 2012,
tabl. 9.
24Les lapins de la race.
Spécificités Zoologiques.
Standard officiels, Federacion
Française de Cuniculiculture, Edition 2000, 288 s.;
Pozostaje do sprawdzenia,
czy TB został uwzględniony
w nowym, wydanym
w 2015 r. Standardzie - Les
lapins de la race. Spécificités
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
skich olbrzymów, po których
mogłyby odziedziczyć czerwone oczy34.
Friedrich Joppich w jednym
z rozdziałów opasłej pracy
zbiorowej pt. „Unsere Kaninchen” z 1942 r. prezentuje
rasy królików hodowanych
w Niemczech. Dodatkowo
pokrótce przedstawia także
rasy występujące w innych
krajach. Termondzkie białe
wymienia Joppich jako króliki występujące we Francji
oraz w Belgii. Wśród ras
francuskich TB są opisane
jako rasa biała, nieco mniejsza i delikatniejsza niż biały
buscat, o masie ciała 4-5 kg.
Zdaniem Joppicha, TB poza
pożądaną u nich nieco większą
długością tułowia oraz czerwonym kolorem oczu, niewiele różnią się od wiedeńskich
białych. Warto na marginesie
podkreślić, że wspomniane przez F. Joppicha różnice
w typie królików termondzkich i wiedeńskich dotyczą
stanu sprzed kilkudziesięciu lat i obecnie są znacznie
wyraźniejsze. Opisując rasy
występujące w Belgii zaznacza F. Joppich, że termondzkie
białe niewątpliwie wywodzą się z tego kraju, skąd
trafiły do Francji, w której
doczekały się standaryzacji i zostały uznane
w 1926 r.35.
Émile Carpiaux
w książce z 1927 r. pisze,
że hodowcy okrutnie
doświadczonej w czasie
I wojny światowej
belgijskiej miejscowości
Dendermonde36, specjalizowali się w białych królikach pochodzących od
olbrzymów, lecz mniejszych, przez co łatwiejszych w hodowli. Skóry
tych królików nadawały się do
farbowania37.
Oczywiście dla kogoś zainteresowanego historią królików termondzkich białych
mogłoby się okazać ciekawe
to, co skrywają inne starsze publikacje poświęcone
hodowli i rasom królików
wydawane w Belgii, Francji
czy Niemczech. Informacje
takie istnieją w publikacjach
z lat 30-tych, 50-tych itd. XX
w., jak choćby w książce C. C.
Arnould, E. Regard “ABC de la
basse-cour: volailles, lapins et
porcs”, Éditions Bière (1951).
Niestety, dostęp do nich nie
jest łatwy i powyższy przegląd
na pewno pozostawia niedosyt. A także pole do dalszych
poszukiwań.
Zoologiques. Standard offi­
ciels, Federacion Française
de Cuniculiculture, Edition
2015, ss. 396, który zawiera
61 ras w części francuskiej
oraz 24 rasy zaczerpnięte
z najnowszego wzorca
europejskiego (2012).
25Wzorzec królików, Centralna
Stacja Hodowli Zwierząt
w Likwidacji, Warszawa
2000, s. 91-92.
26Rasa belgijska, powstała ok.
1902 r. Pierwotnie w odmia-
nie niebieskiej. Odmiana biała jest uznawana
w USA i w Wielkiej Brytanii
w wersji niebieskookiej,
natomiast współcześnie
w Belgii w niebiesko- i czerwonookiej.
27Meg Brown, Wirginia
Richardson, Rabbitlopaedia.
A complete guide to rabbit
care. Ringpress Books, Singapore, cop. 2000.
28http://www.pets4homes.
co.uk/breeds/rabbits/blanc-
Backgroud
To jednak jeszcze nie
wszystko. Bowiem historia królików termondzkich
białych zdaje się mieć ciekawe podłoże – backgroud. Żeby
je poznać musimy wykonać
dwa dość duże „królicze susy”
(niem. Kaninhop) znacznie
dalej w przeszłość, na regał
z książkami z okolic połowy
Ilustracja 1. Tucz królików
według The Boys’ Wonder Book,
(red. dr Primrose), 1866.
XIX w. Pierwszy sus przenosi
nas wprost do opisu typowych wówczas wydarzeń na
rynku miasta Dendermonde, leżącego we Wschodniej
Flandrii (Belgia). A także do
innych rejonów tego słynącego z hodowli, nie tylko królików, kraju. Podróż tę umożliwia nam między innymi
opowiadanie w formie listu
pt. „Tom’s pocket money,
and how he made it. To the
Rev. Dr. Primrose” (Sposób
Toma na własne kieszonkowe. Do Wielebnego Dra
Primerosa) znajdujące się
w książce dla młodzieży pt.
„The Boys’ Wonder Book”
z 1866 r.38 Robert (być może
fikcyjny) autor listu, opisuje odwiedziny u swojego
kolegi Toma, który jest
młodym hodowcą królików znającym się na fachu.
Podczas wizyty w hodowli
Tom opowiada Robertowi
o swojej podróży do Belgii,
w czasie której ojciec Toma
badał stan rolnictwa w tym
kraju. Odwiedzając miasto
Dendermonde, Tom udał
się wczesnym rankiem na
rynek, gdzie odbywał się króliczy targ. W dwóch szeregach
ustawionych było około setki
ubogich mężczyzn, którzy
przybyli by sprzedać króliki
transportowane w workach
i koszach. Handlarz, który
przyjechał zaprzęgiem
ciągniętym przez sześć psów,
starannie wybierał zdrowe
i zadbane sztuki oraz wręczał
zapłatę. Chłopiec dowiedział
się, że tacy handlarze z psimi
zaprzęgami podróżują po
kraju od domu do domu,
skupują króliki, zabijają je,
skórują i wysyłają statkami
z Ostend (Belgia) do Londynu w ogromnych ilościach.
Tom przedstawia Robertowi
Belgów, jako bardzo żarliwych amatorów różnych
rzeczy - którzy w niektórych
regionach, jak Wschodnia
i Zachodnia Flandria, upodobali sobie szczególnie hodowlę
królików. Sztukę tę doprowadzili do „perfekcji najwyższej
z możliwych”. Są dumni ze
swoich zwierząt, które chętnie
prezentują odwiedzającym.
Przygotowują z nich pyszne
potrawy na najświetniejsze
de-termonde/ (Data dostępu:
2015-08-18).
29Witte van Tervuren (dosł.:
biały z Tervuren), od nazwy
zespołu miejskiego położonego w Brabancji flamandzkiej (Belgia).
30http://www.sle.be/rassen/ras.
php?id=32 (Data dostępu:
2015-08-18).
31F. Lebas [i in.] Le lapin:
élevage et pathologie
(nouvelle version révisée),
Organisation Des Nations
Unies Pour L’alimentation
Et L’agriculture, Rome 1996,
s. 3-4.
32Blanc de Vendee, to rasa
francuska, powstała ok.
1911 r., która w jednej
z wersji mogła pochodzić
od królików niebieskich
z Beveren.
33Autor artykułu nie podaje
źródła. W kwartalniku „Het
Vlaams Neerhof ” za lata
2006-2015 nie znalazłem
artykułu o TB, ale nie jest to
lipiec-wrzesień 2015
43
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
okazje. Najlepsi hodowcy za
swoje okazy dostają medale,
które jako trofea wieszają na
kominkach. Oferty za nagrodzone króliki sięgają dużych
sum (4-5 funtów), a i tak
często są odrzucane. Króliki
nie są w Belgii zwykle spotykane w wielkich hodowlach,
ale ponieważ niemal każdy je
hoduje, to w sumie co roku
liczba królików na sprzedaż
jest ogromna.
Jest to duży skrót tego bardzo
ciekawego opisu hodowli
królików w Belgii w okresie
z połowy XIX w. Dzięki niemu
wiemy, na jakim gruncie mogły
powstawać króliki termondzkie białe, a także inne belgijskie
rasy. Nie jest to czysta fikcja
literacka. Opis ten jest niemal
identyczny z jeszcze starszym
opisem dochodowej hodowli
królików w Belgii i króliczego
targu w Dendermonde, z którego mógł zostać zaczerpnięty,
lub z którym ma wspólne
źródło. Ten drugi opis znajduje
się w starszej o trzy lata książce
wydanej w języku francuskim
w 1863 r.39.
Pozostając nadal w Dendermonde dajemy drugiego susa,
jeszcze około 20 lat wstecz,
do czasów, gdy ukazała się
w druku, przekazywana wcześniej ustnie, legenda pod tytułem… „Biały królik z Dendermonde” (niem. „Das weisse
Kanin zu Dendermonde”; nid.
„Het wit Konyn, te Dendermonde”). Można ją znaleźć
w dwóch książkach będących
zbiorami bajek i legend ludowych zredagowanych przez
Johanna Wilhelma Wolfa.
Jeden z tych zbiorów wydano w języku niderlandzkim
w 1843 r. 40, a drugi w języku
niemieckim w 1845 r. 41.
Ponieważ jest to bardzo
krótka legenda, można jej treść
zaprezentować w całości:
„Biały królik z Dender­
monde. W Dendermonde,
przy murach obronnych, żyła
w dawnych czasach gospodyni
- mleczarka, która sprzedawa­
ła swoim klientom chrzczone
mleko, to jest mleko zmieszane
z wodą. Gospodyni ta zmarła
bez spowiedzi i od tego czasu
jej duch zjawiał się każdej nocy
pod postacią białego królika
z takim okrzykiem: >>Diabłu
mą duszę zaprzedałam, więc
się me słodkie mleko nie nada­
wało<<. Ponieważ stare mury
obronne miasta zostały znisz­
czone, nie można już tego króli­
ka zobaczyć”.
A zatem, już w 1843 r.
pisano - a jeszcze wcześniej
opowiadano - o białym króliku z Dendermonde. Choć
oczywiście nie w kontekście
królików rasowych. To jest co
najmniej 80 lat przed uznaniem rasy termondzkiej białej.
Być może jedynym związkiem
między legendą, a nazwą
Vit von Dendermonde; fr.
Blanc de Termonde, niem.
Weisse von Dendermonde)
mogła powstać, bez świadomości istnienia dawnej
legendy o białym króliku
z Dendermonde. Albo bez
intencji nawiązania do tej
legendy. Lecz, czy mimo to,
legenda ta nie czyni historii królika termondzkiego
białego ciekawszą i barwniejszą? Przemieniając widmo
nieuczciwości w aurę legendy
możemy dodać blasku historii pewnego królika o lśniąco białym futerku. Powiada
się także, że w każdej legendzie tkwi ziarnko prawdy.
Wśród hodowców królików
powszechnie znany jest fakt, że
matki rasy termondzkiej białej
słyną z wzorowej mleczności,
dzięki której odchowują liczne
Otrzymaliśmy obraz rasy,
która wyrosła na żyznym
belgijskim gruncie. Jednym
z jej prawdopodobnych protoplastów jest sam cesarz wśród
króliczych ras – olbrzym
belgijski. TB posiada zalety zaspokajające potrzeby
małych i średnich hodowli
nastawionych na cele użytkowe. Wydaje się, że podobnie
jak inne tradycyjne rasy, nawet
termondzki biały, nie może
konkurować z liniami królików w towarowej hodowli
(przynajmniej dopóki sam się
w te linie nie przekształca). Nie
przeszedł takich zmian typu
budowy, jak biały wiedeński. Największą słabością TB
może być relatywnie mała
atrakcyjność dla hodowców
lubiących prezentować króliki
w konkursach wystawowych.
Wśród średnich ras albinotycznych TB ma silą konkurencję w postaci cieszącego
się światową sławą nowozelandzkiego białego oraz wielu
ras lokalnych. Uwzględniliśmy
powody wyrazistej obecności
TB w Polsce, ale jego obecność tu i tak może dziwić. Tym
bardziej, że jest ponoć rzadkością w świecie. Pewnego dnia
może przestać być widywany
tak, jak królik z legendy. Tak,
jak królik polski biały (średni).
No cóż, takie rzeczy się zdarzają. Ale, jeśli kogoś interesują
historie ras królików, to może
poczuć się... dziwnie.
Tomasz Orłowski
jedyne belgijskie czasopismo
związkowe.
34http://nl.wikipedia.org/wiki/
Wit_van_Dendermonde
(Data dostępu: 2015-08-20).
35Friedrich Joppich,
Kaninchenrassen, Bewer­
tungsbestimmungen,
Zuchtwinte (W:) Unsere
Kaninchen. Grosses Handbu­
ch der deutschen Kaninchen­
zucht. Auf Veranlassung der
Rfg. Kaninchenzüchter e.V.
im Reichsverband Deut­
scher Kleintierzüchter e.V.
unter Mitwirkung führender
Persönlichkeiten der deut­
schen Kaninchenzucht und
ihrer Organisationen, (red.)
Jose Filler, Verlag Fritz
Pfenningstorff, Berlin 1942,
s. 209-212.
36W tekście zastosowano
formę nazwy miasta w j. nid.
(Dendermonde) zgodnie
z zaleceniami Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych Poza Granicami
Rzeczypospolitej Polskiej
przy Głównym Geodecie
Kraju, zob.: Nazewnictwo
Geograficzne Świata, Z.
12, Europa, Cz. II, Główny
Urząd Geodezji I Kartografii,
Warszawa 2010, s. 29; Drugą
formą jest nazwa w j. fr. –
Termonde.
37Émile Carpiaux, Traité
complet d’aviculture, J. Duculot, 1927, s. 384.
38The Boys’ Wonder Book,
Vol. 1, (red.) Dr Primrose.
W. Kent, & Co., Paternoster Row., London 1866, s.
140-144.
39Le Livre de la ferme et des
maisons de campagne T.
1, M.P. Joigenaux (i in),
Paris, Bruxelles 1863,
s. 981.
40Johann Wilhelm Wolf,
Wodana. Museum
voor Nederduitsche
oudheidskunde, AnnootBraeckman, Gent 1843, s.
124.
41Johann Wilhelm Wolf.
Deutsche Märchen und
Sagen, F.U. Brockhaus,
Leipzig 1845, s. 172.
44
lipiec-wrzesień 2015
rasy królików termondzkich
białych jest popularność królików w ówczesnym Dendermonde. Poza tą popularnością
i miejscem akcji oba zjawiska
mogą być niezależne. Nazwa
rasy „termondzki biały” (nid.
Ilustracja 2. Legenda o białym króliku z Dendermone,
J. W. Wolf, Deutsche Märchen und Sagen, 1845.
potomstwo. Przymknijmy na
chwilę jedno oko - czy aby nie
czai się w nich duch mleczarki
z Dendermonde, starającej się
naprawić dawno wyrządzone
krzywdy?
Zakończenie
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Zęby królika, anatomia, wady
i problemy stomatologiczne
mięsień żwacza pozwala na
zmiażdżenie pokarmu ruchami bocznymi żuchwy.
D
orosły królik ma
w sumie 28 zębów. Są
one silnie osadzone
w szczęce i żuchwie.
W szczęce ma dwa siekacze,
trzy zęby przedtrzonowe oraz
trzy zęby trzonowe po każdej
stronie. W szczęce tuż za siekaczami umiejscowione są dwa
zęby ćwiekowe. W żuchwie
(często określanej jako szczęka dolna) znajdują się dwa
siekacze, dwa zęby przedtrzonowe oraz trzy zęby trzonowe
po każdej stronie. Uzębienie
królika w wieku 3-5 tygodni
to 16 zębów. W szczęce górnej
znajdują się: 2 siekacze (w tym
jeden ząb ćwiekowy) oraz trzy
zęby przedtrzonowe po każdej
stronie, w żuchwie natomiast
są: jeden siekacz oraz dwa
zęby przedtrzonowe po każdej
stronie. Duże siekacze nie są
zmieniane, w przeciwieństwie
do drobnych zębów tnących
górnej szczęki. Szkliwo zębów
królika ma zabarwienie biało-żółte.
Zęby królików są znane
jako zęby pozbawione korzeni. Rosną one przez całe
życie królika. W żuchwie jest
to około 1,1 do 1,8 mm na
tydzień, zaś w szczęce od 1,3
do 1,7 mm na tydzień. Korzenie zębów królika są otwarte
z tyłu i podłączone do naczyń
krwionośnych bogatych
w miąższ. W ten sposób zęby
królika mogą rosnąć.
Łukowatego kształtu
siekacze są dobrze rozwinięte
i silnie osadzone. Zakończone
są one klinem ułatwiającym
przycinanie twardych składników karmy. Klin ten jest stale
zachowywany, gdyż warstwy
pokrywające koronę siekacza
są różnej twardości. Otoczone są one pigmentem szkliwa
pokrywającym miękką zębinę. To szkliwo jest najtwardszą substancją w ciele królika.
Warstwa szkliwa na zewnętrznej stronie jest grubsza aniżeli
na stronie wewnętrznej. Tak
więc warstwa wewnętrzna
zużywa się szybciej tworząc
na zębie ostrą krawędź.
Powierzchnia zębów przedtrzonowych i trzonowych jest
guzkowata i służy do rozcierania karmy.
Mięśnie szczęki i żuchwy
Staw skroniowo-żuchwowy
tworzy sanie. Ponieważ istnieje
podłużny rowek, jest możliwy
ruch szczęki tam i z powrotem.
Najsilniejszym mięśniem
służącym do żucia jest mięsień
skroniowy. U osesków mięśnie
dna jamy ustnej oraz mięśnie
szczęki odpowiedzialne za
otwieranie żuchwy są wyraźnie silniejsze. Jest to szczególnie ważne w odniesieniu
do mięśnia dwubrzuścowego
wspomaganego przez mięsień
bródkowo-gnykowy oraz
żuchwowo-gnykowy i mięsień
podbródkowo-językowy.
W 3-4 tygodnia życia szczególnie zaczynają się rozwijać
mięśnie zamykające usta,
podczas gdy rozwój mięśni
otwierających usta zaczyna
spowalniać. Mięsień żwacza
(parzysty mięsień żucia znajdujący się po obu stronach
głowy) oraz mięsień skrzydłowy przyśrodkowy (wraz
z mięśniem żwacza odpowiadają za unoszenie żuchwy)
rozwijają się bardzo szybko,
powoli, ale systematycznie,
rozwija się również mięsień
skroniowy. Między czwartym
a dwudziestym tygodniem
życia masa mięśni służących
do żucia wzrasta pięciokrotnie.
U królików dorosłych mięsień
skroniowy jest najsilniejszym
mięśniem żucia, natomiast
Przyjmowanie pokarmów
Spożycie pokarmów odbywa się poprzez gryzienie pojedynczych kawałków, które są
dzielone poprzez intensywne ruchy siekaczy. Następnie
za pomocą języka, pokarm
jest obracany i przesuwany
tak, aby został wprowadzony pomiędzy zęby trzonowe
i zgnieciony poprzez przesuwne boczne działanie szlifujące. Każdy nowo spożyty
kawałek jedzenia jest popychany do tyłu od podstawy
języka w kierunku przełyku
do momentu jego połknięcia.
Żucie pokarmu jest jednostronne, przy czym po 800
do 1000 ruchach strona żucia
jest zmieniana. Częstotliwość
ruchu żuchwy wynosi 3,5 do 5
ruchów na sekundę. Według
Hornickiego żucie odbywa
się jedną stroną nawet przez
kilka dni, po czym następuje
zmiana strony.
Zużycie zębów
Zużycie zębów odbywa
się głównie przez pocieranie zębów. Dodatkowo
procesy ścierania podczas
żucia wywoływane są przez
różne substancje zawarte
w roślinach (np. krzemiany,
cząsteczki pyłu).
Im bardziej intensywnie
królik przeżuwa karmę, tym
bardziej zęby się zużywają.
Oprócz tego siekacze ocierają
się o siebie nawzajem.
Efektywne zużycie odbywa
się za pośrednictwem pasz,
które są pobierane w większej ilości powodując przez to
zwiększone żucie, a których
struktura, skład i wymagania
odpowiadają królikom. Pasze
skoncentrowane (granulowane) są w tym przypadku
najmniej skuteczne, gdyż
królik pobiera ją w małych
ilościach przez co oczywiście
zmniejsza żucie. Duży efekt
daje skarmianie pasz świelipiec-wrzesień 2015
45
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
żych posiadających długie
włókna, jak trawy i zioła.
Czas potrzebny do pobrania jednego grama suchej
masy wynosi:
» siano (II pokos): 12,2 min
» siano (I pokos): 4,72 min
» granulat z siana: 2,30 min
» mieszanki paszowe (granulat): 1,40
Świeża zielonka jest lepsza
aniżeli siano, ponieważ ma
większą zawartość wody
i pobierana jest w większej
ilości przez co przedłuża się
żucie. Poza tym zawiera większą ilość związków krzemu
służącego do ścierania zębów.
W sianie krzemionki jest
znacznie mniej. Krzemionka
umiejscowiona jest pomiędzy
włóknami celulozy. Brak wody
w paszy powoduje jej kruchość
przez co część krzemionki jest
utracona. Jej zawartość w sianie
wynosi 640 mg/kg, natomiast
w trawie łąkowej 1820 mg/kg.
Dzienne spożycie paszy
przy wolnym dostępie (dla
samicy 4 kg)
» młoda trawa: 825 g
» młoda koniczyna czerwona: 2120 g
» siano z lucerny: 228 g
» siano łąkowe: 232 g
Oprócz ilości spożytej
paszy istotną rolę odgrywa
częstotliwość ruchów żuchwy
na minutę i wynosi:
» trawa: 5 - 6,30 Hz (Herc jednostka miary częstotliwości - liczba cykli na sekundę)
» siano: 4,63 Hz
» mniszek: 4,62 Hz
» kukurydza: 4,12 Hz
» granulat: 3,96 Hz
» marchew: 3,5 – 4,00 Hz
Oprócz wartości odżywczych karmienie zielonką
powoduje efektywne ścieranie
zębów, przy czym jej niedobór
może być przyczyną problemów z zębami. W szczególności niedobór niezbędnych
surowców potrzebnych do
przemiany mineralnej prowadzą do wadliwego kotwienia
zębów w szczęce pozwalając
na ich obracanie się, co z kolei
prowadzi do sytuacji, w której
nie są do siebie dopasowane
i zużywają się nierównomiernie.
Tłumaczenie z niem.
Czech Ludwik
Wykorzystano
materiały szkoleniowe
ZDRK
46
lipiec-wrzesień 2015
Problemy z zębami oraz
ropniami na szczękach
P
onieważ zęby królika
stale rosną, muszą też
być stale ścierane. Ma
to miejsce podczas
gryzienia oraz żucia pokarmu zębami przeciwstawnymi
i wzmocnione przez różne
substancje zawarte w roślinach
takich jak krzemionka, które
działają jak papier ścierny. Na
ścieranie nie ma wpływu twardość spożywanej paszy.
„U królików dolne siekacze
rosną szybciej od siekaczy
górnych i jest to niezależne
od czynników żywieniowych.
Ścieranie siekaczy w górnej
szczęce jest w dużej mierze
zależne od wzrostu siekaczy
w szczęce dolnej. Wysokie
wartości zużycia siekaczy
zauważono również przy
podawaniu karmy „miękkiej”,
co oznacza, że twardość karmy
nie ma znaczenia przy wzroście zębów, z którym często
jest wiązana”.
Jeśli królik niewystarczająco przeżuwa pokarm, wówczas
występują wady zgryzu, które
z kolei powodują nieregularne
zużycie zębów. To z kolei rodzi
następny problem, a mianowicie, zbyt długie zęby mogą
uszkodzić śluzówkę jamy
ustnej, co powoduje słabe
spożycie karmy. W szczególności zęby trzonowe i przedtrzonowe są ścierane przez
samego królika w przerwach
na odpoczynek, kiedy podczas
ruchów posuwistych szczeki
dolnej, zęby są szlifowane
a zarazem wyrównywane.
W siekaczach natomiast nie
występuje w tym czasie żadne
zużycie i mogą one rosnąć do
woli. Wadliwe ustawienie zgryzu może występować zarówno przy siekaczach jak i przy
zębach trzonowych. Możliwe
jest występowanie obydwu
przypadków razem. Może
to również dotyczyć korzeni
zębów. Długotrwały wzrost
korzeni w żuchwie może
spowodować zniekształcenie
jej kośćca, natomiast w szczęce
górnej, a dokładniej w kości
jarzmowej zniekształceniu
może ulec oczodół. Widoczne efekty to: obrzęk, łzawienie
oczu oraz zapalenie spojówek.
Częstotliwość występowania wad zgryzu
Króliki dzikie:
» Nachtsheim (1936): 1,12%
Króliki rasowe:
» Nachtsheim 1936: 10,89 %
» Möller (1984): 13,8 %
» Westerhof und Lumeij
(1987): 16,05 %
» Böhmer und Köstlin (1988):
20,1 %
» Turner (1997): 11,6 %
» Fehr (1999): 25,1 %
Leczenie problemów
z zębami
Diagnoza i korekta zębów
muszą być wykonane przez
lekarza weterynarii. Ważna jest
przy tym odpowiednia dieta,
przy czym należy zagwarantować wystarczający skład
substancji odżywczych. Także
struktura karmy musi być
odpowiednia, gwarantująca
długi okres żucia w celu ścierania zębów. Ponadto należy
zatroszczyć się, żeby królik miał
odpowiednią ilość witaminy
D. Konieczna jest możliwość
bezpośredniego docierania
promieni słonecznych do
zwierzęcia oraz niezbędne
jest zapewnienie odpowiedniej diety.
Do skracania siekaczy nie
należy stosować kleszczy, lecz
małych wiertarek wysokoobrotowych z malutkimi tarczami
diamentowymi. Szczególnie
u królików niedożywionych
obcinanie zębów szczypcami
może spowodować niestabilność osadzenia zębów.
W związku z tym zaleca się jako
środek ostrożności stosowanie
innych narzędzi do zmniejszenia zębów. Natomiast usuwanie
wadliwych zębów trzonowych
i przedtrzonowych powinno
być wykonywane jedynie przez
doświadczonego lekarza weterynarii.
Wady wynikające z korzystania z kleszczy przy obcinaniu siekaczy:
» ekstremalnie silne przenoszenie siły przy obcinaniu na
wrażliwą strukturę uzębienia,
» niemożliwa korekta pod
właściwym kątem,
» możliwe rozłupywanie zębów,
ponieważ posiadają strukturę podłużną. Rozłupywanie
może sięgać aż do dziąseł
co z kolei może powodować
powstawanie ropni.
W rzadkich przypadkach możliwe jest rozpoznanie ewentualnych pęknięć,
gdyż często znajdują się na
wewnętrznej stronie zębów
i przyzębia.
Przy korekcie uzębienia
wskazane jest dla odprężenia
uspokojenie królików szczególnie tych bojaźliwych i niespokojnych. Pozwala to na precyzyjną kontrolę zębów, redukuje
stres i zmniejsza ryzyko wystąpienia obrażeń zagrażających
życiu zwierzęcia. Dlatego też
każdego królika, u którego
dokonuje się korekty uzębienia należy zastosować środki
znieczulające.
Wadą znieczulenia jest
jednak możliwość narażenia
życia królika, gdyż jest bardzo
wrażliwy na tego rodzaju
środki.
Usunięcie siekaczy
W szczególnie poważnych
zniekształceniach, możliwe
jest całkowite usunięcie siekaczy, co pozwala na zmniejszenie obciążenia stresem
królika, aniżeli miałoby to
miejsce przy skracaniu zębów.
Jednak w tych przypadkach
jest konieczne podawanie
królikowi takiej paszy, której
nie będzie musiał rozdrabniać, lecz którą mógłby od
razu podać na zęby przedtrzonowe i trzonowe. Kłopoty
może powodować podawanie
niektórych pasz takich jak:
skórki chleba, łodygi twardych
ziół itd.
Doświadczenie pokazuje,
że prędkość przesuwu pasz
u takich królików jest upośledzona, co należy uwzględnić
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
jeśli taki królik przebywa
w klatce razem z królikami
zdrowymi.
Czy usunięcie zębów ma
sens, powinna być podjęta
decyzja indywidualna dla
każdego przypadku.
Jednak zwierzęta z wadą
zgryzu należy eliminować
z dalszej hodowli, gdyż jest to
wada genetyczna obciążająca
dalsze pokolenia.
Ropnie spowodowane
przez problemy z zębami
Rozluźnienie poszczególnych zębów zwłaszcza trzonowych może prowadzić do
poszerzenia się żuchwy. Taka
sytuacja może prowadzić do
przenikania bakterii powodując ciężkie stany zapalne
i powstanie ropni żuchwy.
Oprócz ropni często występuje
niedobór minerałów, dlatego
ważne jest uwzględnienie tego
w diecie.
Żywienie w problemach
stomatologicznych
Nawet królikom z wadą
zgryzu można podawać świeże
trawy i zioła, gdyż to one najlepiej i najskuteczniej ścierają
Wadliwy zgryz spowodowany przerośnięciem siekaczy dolnych
zęby. Są one wystarczające do
żucia i są lepsze aniżeli siano,
dlatego można je stosować do
woli.
Jest niezwykle ważne, aby
królik otrzymywał wystarczającą ilość składników odżywczych. Ograniczenie pokarmów bogatych w wapń może
być również przyczyną wady
zgryzu, gdyż kości, w tym
również szczęka i żuchwa są
magazynem wapnia. Dlatego
należy zachować różnorodność
podawanych pasz, a w szczególności świeżej zielonki.
W celu lepszego zużycia
zębów możemy dodatkowo
dodawać do zielonki rośliny bogate w krzemionki. Są
to takie rośliny, jak: skrzyp,
słodkie trawy, kwaśne trawy
(turzyce) oraz rośliny z rodziny ogórecznikowatych (m. in.
farbownik, heliotrop, miodunka, nawrot, niezapominajka,
ogórecznik, żywokost itd.).
Skrzyp powoduje szczególnie jednolite i silne ścieranie
zębów trzonowych, ale nie
należy mylić go ze skrzypem
bagiennym. Skrzyp podawany
w większych ilościach i dłuższy
czas jest szkodliwy dla zwierząt, gdyż zawiera tiaminazę,
enzym, który niszczy witami-
nę B1 powodując odurzenie
zwierząt i niedowład mięśni.
Występuje porażenie ośrodkowego układu nerwowego i zmiany patologiczne
w narządach wewnętrznych.
Skarmiany może być skrzyp
polny z ziem ornych w ilości
3-5 roślin na 1 kg świeżej
zielonki. Suszone rośliny mogą
być również podawane jako
źródło witaminy D.
Tłumaczenie z niem.
Czech Ludwik
Wykorzystano
materiały szkoleniowe
ZDRK
Przygotowanie
królika na wystawę
P
Dr n. wet. VLASTIMIL ŠIMEK | TŁUMACZENIE Z CZESKIEGO: LUDWIK CZECH,
PRZEKŁAD ARTYKUŁU WYDRUKOWANEGO W MAGAZYNIE CHOVATEL (8/2015) TEKST I ZDJĘCIA OPUBLIKOWANE DZIĘKI
UMOWIE O WSPÓŁPRACY ZAWARTEJ Z CZESKIM ZWIĄZKIEM I MAGAZYNEM CHOVATEL
omieszczenia dla
królików oraz opieka
nad nimi ma duży
wpływ na rozwój
młodego królika. W tradycyjnej hodowli młode króliki
pozostają do 2 miesięcy przy
matce. Po tym okresie zostają
odsadzone. Jest kilka sposobów odsadzenia młodych.
Najczęściej odsadzamy
matkę od młodych. Jednak
w każdym miocie znajdzie się
jedno lub dwa młode, które
są słabsze od pozostałych.
O licznym miocie mówimy wówczas, jeśli miot ten
liczy więcej niż 11 młodych
w rasach dużych, więcej niż 9
w rasach średnich, w rasach
małych powyżej 6 i u karzełków więcej niż 3 młode. Dużą
rolę grają indywidualne cechy
królicy, jej instynkt macierzyński, mleczność, która
jest cechą genetyczną oraz
ma związek z jakością podawanej karmy. Jeśli zdarzy się
przypadek nierównego miotu,
wówczas niektórzy hodowcy podchodzą do tego w ten
sposób, że odstawiają od
matki najpierw najsilniejsze
młode w wieku 7-8 tygodni
pozostawiając najsłabsze
z matką do 9 tygodni. Takie
zarządzanie gra zasadniczą rolę w dalszym rozwoju
młodych królików.
Okres po odsadzeniu
Prawidłowością jest, że
po odsadzeniu w większości młode króliki pobierają
zmniejszoną ilość karmy. Jest
to normalne, gdyż okres odsadzenia jest zarazem okresem,
w którym u młodych występuje stres. Mimo to dochodzi do wylinki, zaś niektóre
bardziej dojrzałe samiczki
zaczynają przejawiać swoją
dojrzałość płciową, a w całym
miocie zaczyna się objawiać dążenie do ustanowienia hierarchii, szczególnie
w ciasnych klatkach. Jeśli
chodzi o aspekt zdrowotny,
to nie jest to niebezpieczne,
jednak należy zauważyć, że
najsłabsze króliki mniej żerują, do karmy podchodzą jako
ostatnie itd. Z tego powodu
powinno się odstawić króliki indywidualnie do klatek
w wieku około 3 miesięcy.
Taki królik lepiej się rozwija, ma całą przestrzeń do
lipiec-wrzesień 2015
47
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
swojej dyspozycji, lepiej
przyjmuje karmę i pomyślnie prosperuje. Ten sposób
hodowli odzwierciedla jego
prawidłową wartość. Poza
tym, oddzielenie samców od
samic jest również konieczne, aby uniknąć niechcianego
potomstwa z chowu wsobnego. Przede wszystkim u królików małych i karzełków
aktywność samców występuje
bardzo wcześnie.
Innym stosunkowo
korzystnym sposobem jest
umieszczenie dwóch młodych
samic – sióstr – w jednej większej klatce. Wykorzystując
fakt, że wcześniej były razem,
samice dobrze się znają, i jeśli
klatka jest dostatecznie duża,
nie mają powodu by z sobą
konkurować. W ten sposób
można je odchować
do 5 miesiąca. Później
trzeba je rozdzielić,
żeby każda miała
swoją własną klatkę,
aby w spokoju mogła
ukończyć swój rozwój
do udziału w wystawie. Można również
hodować więcej samic
razem, jednak musi to
być duże pomieszczenie z głęboką ściółką.
W tak dużej przestrzeni przy dostatecznej
ilości karmideł, samice nie muszą z sobą
konkurować i nic nie
stoi na przeszkodzie, aby były
razem. Zaletą takiego chowu
jest kontakt z rówieśniczkami, ale musi to funkcjonować z zachowaniem higieny
pomieszczenia oraz karmienia i pojenia.
Przygotowanie królików
o białej barwie jest odwiecznym tematem. W tym przypadku główną rolę odgrywa
wygląd zewnętrzny. Ważną
rolę w tym przypadku
odgrywa higiena pomieszczeń. U takich ras niektórzy
hodowcy preferują podłogi
z rusztem. Taka konstrukcja
musi być efektywna i zdrowa
dla królika. Materiał na ruszt,
to przede wszystkim żelazo,
drewno lub plastik. W praktyce, najwygodniejsza jest
podłoga z rusztu. Odległość
pomiędzy elementami rusztu
powinna być dostosowana do
wielkości dorosłych królików
jak i ich młodych. Odległości
48
lipiec-wrzesień 2015
muszą być na tyle szerokie,
aby odchody szybko opuściły ich powierzchnię. Jest to
konieczne, żeby króliki się
nie wybrudziły, gdyż w ciepłe
letnie dni kładą się na ruszcie. Gdy przerwy w odległości
rusztu są zbyt małe, dochodzi
do sytuacji, że bobki zaklinują się w ruszcie i nie spadają
do przestrzeni pod rusztem.
Taka podłoga z rusztu mija
się wówczas z celem. Zbyt
szerokie przerwy z kolei mogą
być problemem dla młodych
królików, które mogą się
w nich zaklinować. Dlatego
rekomendowane są ruszty dla
samic z młodzieżą rosnącą,
a nie dla samic z młodymi. Innym aspektem jest
powierzchnia rusztu, która
nie może drażnić skóry na
i kładzie się na głębokiej ściółce. Jeśli mają wodę w miskach,
efekt będzie bardziej widoczny w postaci pożółkłej sierści.
Niedługo po letnich upałach
zaczyna się sezon wystawowy i króliki w większości nie
zdążą przejść linienia do
czystej białej barwy. W zimne
dni, pełna podłoga jest relatywnie lepszym rozwiązaniem, dlatego że nie ma przy
takiej podłodze przeciągów
od spodu, co zdarza się przy
podłogach na ruszcie. Jeżeli
jednak klatka jest często czyszczona (raz w tygodniu max. co
14 dni) może i pełna podłoga
być dobra dla białych królików bez ujmy dla czystości ich
okrywy (od siebie dodam, że
ściółka ze słomy owsianej nie
dość, że jest przez króliki bardzo
skokach królika. Powoduje to
tworzenie się stanu zapalnego
na skokach, znane nam jako
odciski (odgnioty), jednak
może to również stanowić
problem złożony, gdyż może
być wadą dziedziczną. W tym
wypadku należy absolutnie
nie wprowadzać do hodowli
królików z takimi problemami (wadami). W systemie
chowu na ruszcie, ważna jest
kontrola ich czystości i ewentualnych uszkodzeń. Dotyczy
to w szczególności rusztów
plastikowych. Warto przed
wprowadzeniem podłogi
z rusztem wejść w kontakt
z hodowcami mającymi praktykę w tym zakresie.
Druga grupa hodowców
królików o białym ubarwieniu,
preferuje hodowlę na tradycyjnej pełnej podłodze z głęboką
ściółką. Dla tych hodowców
okres letni jest jednak niewygodny. Królik szuka chłodu
chętnie zjadana - ważne przy
samiczkach karmiących, to
powoduje dodatkowo jej zażół­
cenie). Zamykając problem
higieny pomieszczeń możemy
powiedzieć, że dobre wyniki
na wystawach w królikach
o białej barwie, mają zarówno
hodowcy z systemem chowu
na ruszcie, jak również na
pełnej podłodze. Najważniejszą rolę gra w tym przypadku
czynnik ludzki. W ramach
przygotowań do wystawy
można sięgnąć również po
inne rozwiązania jak spreje
lub pudry (znane przy psach
i kotach). W większości chodzi
tutaj o produkty pochodzenia zagranicznego. Można
podśmiewając się używać tych
produktów, jednak istnieje
duża pokusa do ich używania
na wystawach.
Z barwą sierści wiąże
się również dalszy aspekt,
a mianowicie tzw. rdzawy
nalot. Chodzi tutaj o sytuację zmiany barw ciemnych,
a konkretnie chodzi o zmianę barwy czarnej, hawana,
oraz z genetycznego punktu
widzenia pokrewnej barwy
marburskiej i dalszych
pochodnych. Na wskutek długiego naświetlania
promieni słonecznych dochodzi do oranżowego zabarwienia włosa okrywowego, co
bardzo wyraźnie degraduje
całkowity efekt barwy okrywy włosowej, a przez to i jego
wygląd.
Hodowcy tych ras królików dobrze znają ten
problem i dlatego swoje
stajenki mają umieszczone
w cieniu. Najlepsze rezultaty osiągają hodowcy, którzy
mają stajenki umieszczone
wewnątrz pomieszczeń (oświetlenie
sztuczne) lub dobrze
zacienione stajenki.
Nalot na sierści ma
charakter powierzchowny i okresowy. Jednak do czasu
wylinki królik jest
raczej nieodpowiedni do wystawy. Trzeba
jednak odróżnić nalot
na okrywie włosowej
od wady genetycznej,
która w tym przypadku jest wadą dziedziczną. Z tą wadą
spotkamy się przede
wszystkim w barwie szynszylowej (rysunku reńskiego
itd.). W tym przypadku nalot
jest bardzo wyraźny i to aż
do dolnych partii włosa, co
zobaczymy po dmuchnięciu
w okrywę włosową.
Karmienie
Temat odżywiania królika w okresie po odstawieniu
i dojrzewania mógłby być
osobnym artykułem. Z uwagi
na podjęty powyżej temat
podane zostaną zasadnicze
potrzebne informacje.
Jakość porcji karmy
Karma, z której korzystamy,
musi być pełnowartościowa –
jest to sformułowanie, które
obowiązuje zawsze i wszędzie.
Organizm młodego królika jest w tym czasie bardzo
delikatny i wrażliwy. Dlatego
też w tym okresie nie należy
eksperymentować z dawką
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
żywieniową. Karmiąc granulatem zapewniamy królikowi
wszystko czego potrzebuje
do dalszego rozwoju. Mimo
to wartość pokarmowa paszy
musi być dobrze zbilansowana – przede wszystkim
z uwzględnieniem zawartości witamin, mikroelementów
oraz włókna. Króliki muszą
mieć stały dostęp do dobrej
jakości siana lub słomy, które
są źródłem zarówno strawnego jak i niestrawnego włókna. Pierwszy typ jest ważny ze
względu na energię kwasów
tłuszczowych, drugi natomiast
odpowiada za stymulowanie ruchów robaczkowych
jelit. W okresie dojrzewania
młodych królików (większość
w lecie oraz na początku jesieni) potrzebne jest utrzymanie jednakowej porcji karmy.
W przypadku granulatu, to
idealny identyczny produkt
(mieszanka). Jeśli musimy
przejść z jakiegoś powodu
na mieszankę innej firmy,
przejście musi być powolne
trwające 2-3 tygodnie. W tym
czasie musimy mieszać nowy
granulat z tym, z którego rezygnujemy, zwiększając dawkę
nowego, aż królik całkowicie
przejdzie na nowy granulat.
Nie możemy podać królikowi
jednego dnia granulatu, który
stale był podawany, a na drugi
dzień podać granulat nowy
od innego producenta. Takie
postępowanie niejednokrotnie kończy się niedyspozycją
trawienną, która manifestuje się biegunką lub zatwardzeniem. Królika, którego
spotkało takie schorzenie,
już ciężko doprowadzić do
kondycji wystawowej, przede
wszystkim ze względu na jego
budowę oraz okrywę włosową.
Standardem jest stały
dostęp królika do wody.
W okresie letnim musimy na to poświęcić więcej
uwagi, szczególnie, gdy
jako poideł używamy miski.
Pomimo wymagań pokarmowych i zdrowotnych
ważne są również aspekty
technologiczne dotyczące
pasz granulowanych. Bardzo
niekorzystny wpływ mają
pasze zapylone, co może
prowadzić do trudności
w oddychaniu oraz prowadzi
do zmniejszenia pobieranej
paszy. W dzisiejszych czasach
spotkamy się z tym w pojedynczych przypadkach, gdyż
granulat obecnie sprzedawany jest wysokiej jakości ze
względu na jego twardość.
Jakość porcji żywieniowej
oraz technika karmienia
Ilość porcji żywieniowej
zależy od rasy królika. Jeśli
hodujemy królika z przeznaczeniem na wystawę, to inaczej
karmi się królika np. kalifornijskiego, a inaczej hermelina.
Każdy z nich wymaga różnego podejścia do problemu
karmienia, przede wszystkim
ze względu na dynamikę wzrostu. Co do konkretnej ilości
pasz treściwych na królika, to
obecnie przyjmuje się zasadę
30-50 gram paszy na kilogram
żywej wagi królika. Jest to
jednak czysto indywidualna
sprawa. Kto uważnie przygląda
się królikom podczas karmienia, może spostrzec, że jeden
królik przyjmie więcej paszy,
a drugi mniej. Jeśli chodzi
o technikę karmienia, czasami proponuje się podawanie
pasz treściwych w pojemnikach do pełności, jednak nie
jest to zbyt wygodne, szczególnie przy rasach średnich
i dużych. Dużo lepsze efekty
daje karmienie w okresie 3-4
miesięcy, dzieląc dawki na
mniejsze, podawane np. 2
razy dziennie. Podstawową
zasadą jest, że przed następnym karmieniem karmidło
musi być puste. Jeśli tak nie
jest, a w karmidle znajdują
się resztki, nie jest dobrze.
W okresie letnim króliki
karmimy w najchłodniejszym
okresie dnia, rano do godz.
8-9, zaś wieczorem późno po
godz. 18-tej. Siano lub słomę
muszą mieć stale do dyspozy-
cji. Jeśli używamy drabinki na
siano, liczne przykłady świadczą o tym, że królik najchętniej zjada siano z podłogi lub
najniższej wysokości drabinki. W tym gorącym okresie
potrzeba podawać stale wodę
do misek, pilnując, żeby jej nie
zabrakło. U młodych królików
przebywających w jednej dużej
kwaterze należy umieścić
dostateczną ilość karmidełek.
Zbyt mała ilość karmidełek
w stadzie, gdzie ustawiona
jest już hierarchia, prowadzi
do sytuacji, w której sztuki
słabsze nie mają dostępu do
karmidełek. W związku z tym
obowiązuje zasada, im większa
przestrzeń, tym lepiej.
W przybliżeniu na dwa
miesiące przed sezonem
wystawowym podajemy
karmę ze zwiększoną ilością
tłuszczu. Przede wszystkim
chodzi o ziarno słonecznika (włos zimowy zaczyna
tworzyć się w lipcu, natomiast
letni w styczniu, wobec tego,
podawanie go w terminach
późniejszych jest marnowa­
niem pieniędzy). Dajemy to
jedynie jako dodatek. Mogą
być stosowane z specjalną
mieszanką. W nich jest zwiększona zawartość substancji
potrzebnych do tworzenia
okrywy włosowej i wzrostu
całego organizmu królika.
Leczenie i obsługa
Niezbędnym aspektem
przed wystawowym jest
przyzwyczajenie królika do
manipulowania nim. Wystawy są konkursami piękności, dlatego zwierzęta muszą
być dobrze przygotowane
nie tylko zewnętrznie, ale
również przyzwyczajone do
kontaktu z człowiekiem. Nie
można rano przed wystawą
niechętnego królika włożyć
do transportówki i odwieźć
na wystawę i to w dodatku
z widokiem na jego wysoką ocenę. Królika trzeba
przyzwyczajać do towarzystwa z człowiekiem i to od
momentu opuszczenia przez
niego gniazda. Z początku
wystarcza pogłaskać go przy
karmieniu. Inne kontakty są
minimalne podczas regularnych kontroli ściółki, przy
odrobaczaniu i szczepieniu,
przy obcinaniu pazurków,
tatuowaniu itd. Chodzi tutaj
o czynności pracochłonne na
większość których nie mamy
tyle czasu ile byłoby trzeba.
Wynikiem niedostatecznych
kontaktów z człowiekiem
jest królik płochliwy, który
podczas oceny stara się zeskoczyć ze stołu, nie przyjmie ani
na parę sekund odpowiedniej
postawy, a podczas obsługi
zarówno sędziowie jak i osoby
donoszące króliki do oceny są
przez króliki drapane. Takie
zwierzę rzadko staje się championem wystawy.
W ramach przygotowań
przed wystawowych pewną
prawidłowością powinno być
stawianie królika na stół, aby
przyzwyczaił się do pobytu
poza klatką. Mimo pozorów
dużo to daje. Oprócz tego,
u niektórych specyficznych
ras ważne jest przygotowywanie do prawidłowej postawy,
co jest bardzo pożądane. Jeśli
chodzi o „sztukę prawidłowej postawy” można wnioskować, że duży wpływ na
to ma genetyka. Są króliki,
które po prawidłowym wyciągnięciu z klatki już po chwili
przyjmują pół-wysoką postawę. I odwrotnie (a tych jest
większość), które możemy
wyciągnąć na zewnątrz klatki
codziennie, a one będą stale
leżały na stole jak „placek”.
Dalszą dużą rolę ma jego
poczucie samotności, metoda obsługi i inne działania.
Jeśli chodzi o przyzwyczajenie królika do krzątania
się, dobrym sposobem jest
używanie radia w królikarni.
Taki królik częściowo przyzwyczaja się do dźwięków
otoczenia, z którymi spotyka się na wystawach i lepiej
znosi pobyt poza domowymi
klatkami.
lipiec-wrzesień 2015
49
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Turako rdzawy
(Tauraco porphyreolophus) ang. Purple-crested Turaco
T
en gatunek turaka
różni się od innych
turaków niemal
całkowitym brakiem
zielonych piór jak również
posiada masywniejszy dziób,
wyróżniając go z pośród
innych. Wielkość dorosłego
osobnika to 45 cm. a jego
waga wacha się od 200-300
gram. Turako rdzawy lub
miedziany bo i w ten sposób
jest nazywany przez hodowców w naturze upodobał sobie
zwarte lasy oraz zakrzewienia graniczące z sawannami
wschodniej Afryki występuje
na wysokości 1850 m.n.p.m .
Gatunek ten został umieszczony w II załączniku Konwencji
Waszyngtońskiej CITES. Turaki rdzawe są ptakami które
w głównej mierze odżywiają
się owocami oraz nie gardzą
pąkami drzew owocowych.
Obserwowanie tego gatunku
turaka w naturalnych warunkach nie jest łatwe gdyż jest
on bardzo energiczny jedynie można nadążyć za jego
dźwiękami które wydobywa
zaznaczając swą obecność lub
zaniepokojenie. Budowa jego
łap które są krótkie, grube
(silne) a pazurki szpilkowato
zakończone pozwalają mu na
błyskawiczne przemieszczanie
się w koronach drzew niczym
zwinna małpiatka niewielkich
rozmiarów. Obrzeża jego
skrzydeł są mocno zaokrąglone przez co nigdy nie będzie
on dobrym lotnikiem. Natomiast dzięki temu zaokrągleniu staje się on jeszcze szybszym a zarazem zwinniejszym
ptakiem w górnych partiach
drzew dzięki czemu zwiększa
swą wrodzoną ruchliwość.
Jak wcześniej wspomniałem
są ptakami które prawie całe
życie spędzają nad powierzchnia ziemi gdzie w koronach
drzew znajdują przejrzałe
w słońcu ociekające sokami
owoce. Na ziemi lub otwartej
przestrzeni nie widuje się go
wcale. W najbardziej zazielenionych górnych partiach
drzew zakładają swe niedba-
50
lipiec-wrzesień 2015
łe platformy lęgowe (gniazda)
w których tylko odbywają lęgi.
Okres lęgowy w naturalnym
biotopie przypada od sierpnia do lutego gdzie oboje
partnerzy biorą czynny udział.
Samica składa dwa do czterech
kremowo białych jaj, które
w głównej mierze sama inkubuje. Samiec ją zmienia tylko
wtedy gdy jego wybrana leci
się najeść czy napoić. Turaki
rdzawe są ptakami o niezbyt
wygórowanych wymaganiach
żywieniowych jak i bytowych.
Ostatnimi czasy w prywatnych hodowlach stały się
dość powszechnie spotykane jak również bez żadnych
problemów rozmnażane. Ptaki
te w niewoli wymagają wolier
o powierzchni kilku metrów
kwadratowych. Ich przestrzeń
życiowa powinna się cechować wysokością minimum
1,5 metra. Jednak najbardziej
spokojne a zarazem bezpieczne są gdy maja do dyspozycji
2 metry wysokości. Temperatura wbrew temu co możemy
wyczytać w rożnego rodzaju
podręcznikach nie musi być
wcale nadto wygórowana.
Ptaki te najlepiej czują się
w tem. pokojowej a w okresie
jesieni czy zimy bez najmniejszych problemów znoszą tem
w granicach 10 stopni. Jednak
bezwzględnie należy zabezpieczyć je przed zimnymi przeciągami, na które są bardzo
wyczulone. Przestrzeń którą
będą miały do dyspozycji
powinna być gęsto obsadzona roślinnością o solidnych
pędach i jak największej ilości
różnego rodzaju średnicy
gałęziami po których bardzo
energicznie przemieszczają
się. Turaki rdzawe są bardzo
wrażliwe na infekcje pokarmowe, głównie na zapleśniałe lub sfermentowane owoce.
W związku z powyższym ich
karmienie należy tak zorganizować i dobrze przemyśleć
by zadawane pokarmy nie
były zjadane bezpośrednio
z podłoża. Różnice w odróżnieniu płci na pierwszy rzut
oka są nie do wychwycenia.
Jednak gdy bardziej się im
przyjrzymy zauważyć można
iż budowa głowy u samca jest
masywniejsza i bardziej zaznaczona. Natomiast gdy będziemy wzorować się śpiewem
ptaków jednakowo samiec
jak i samica wydają te same
dźwięki jak również miłosny
trel-pianie. Tak będą zachowywać się dwa samce czy
też samice trzymane razem.
Najpewniejszym sposobem
rozróżnienia płci jest badanie DNA. Planując rozmnażanie tego gatunku turaków
należy zwiesić im w najwyższych partiach woliery płaski
koszyk wiklinowy a następnie go wymościć słomą lub
sianem. To błyskawicznie
stymuluje je do rozrodu dzieje się tak dlatego iż samce
turaków są dość niedbałymi
architektami swych domowych pieleszy. O przebiegu lęgu w niewoli decydują
trzy czynniki: długość dnia
świetlnego, temperatura oraz
jak najbardziej urozmaicona
a jednocześnie wzbogacona
w białko karma. Ptaki w tym
okresie największym zainteresowaniem darzą wtedy jagody,
borówki, poziomki, porzeczki
których nie powinno zabraknąć w ich codziennym menu
( bardzo dobre źródło wit. C).
Zimą gdy mamy ograniczony
dostęp do tego rodzaju karmy
ich dietę możemy wzbogacić
w suszone morele, daktyle,
figi, rodzynki dobrze też się
sprawdzają owoce z domowych kompotów. Turako rdzawy jest ptakiem który w swej
diecie nie uwzględnia białka
(larwy mącznika, szarańczy
itp.). Należy wtedy częściowo
ptaki oszukać , mianowicie
w wydrążone wiśnie wkładamy w/w larwę mącznika,
szarańczy. Gdy zauważymy że
para zaczyna z sobą harmonizować czyli samice zaczyna
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
karmić swą wybrankę dając
jej do zrozumienia przez to
zachowanie że to właśnie na
niego ma zwrócić swą uwagę
i to on będzie najlepszym
ojcem dla ich wspólnego
potomstwa. Wtedy w odstępie
dwóch tygodni samica składa
przeciętnie dwa a rzadko kiedy
4 jaja w odstępach jednodniowych po czy zaczyna je
wysiadywać przez okres 24
dni. Pisklęta klują się porośnięte czarnym puchem i przez
okres pierwszych czternastu
dni są dość flegmatyczne oraz
bezradne w swym zachowaniu. Pierwsze dwa tygodnie
to najbardziej krytyczny okres
ich życia. Młode jednak dość
szybko rosną i w wieku 22 dni
opuszczają gniazdo i jeszcze
przez okres dwóch do trzech
tygodni są dokarmiane
przez swych rodziców,
choć już dziesiątego dnia
od chwili opuszczenia
gniazda zaczynają się interesować karma którą maja
do dyspozycji ich rodzice.
Młode mogą przebywać
wspólnie z rodzicami
do chwili ponownego
naniesienia oraz inkubacji. Jednak w chwili
wyklucia się kolejnych
piskląt para rodzicielska
staje się mocno terytorialna i zaczyna dość trwale
prześladować wcześniej
odchowane potomstwo.
Dlatego warto oddzielić
młode z wcześniejszego
lęgu zanim dojdzie do
przykrych incydentów
miedzy osobnikami.
Turaki rdzawe
nie przysparzają większych
kłopotów swym
opiekunom tym
samym zaskarbiając
sobie ich zaufanie.
Hodowla turaków
w Polsce staje się
coraz popularniej-
sza ciesząc się nie tylko u tych
zaawansowanych hodowców
ale również początkujących
którzy coraz częściej i chętniej
sięgają po takie hodowlane
wyzwania. W Polsce gatunek
tego turaka jak i wielu innych
jest regularnie i bez najmniejszych przeszkód rozmnażana przez dwóch ,,turaczych
tuzów” a są nimi p. Maciej
Maciejewski oraz Sławomir
Kornatowski.
Tomasz Kuziemkowski
lipiec-wrzesień 2015
51
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Fakty i mity związane
z chorobami układu oddechowego
gołębi sportowych, część II
Dr n. wet. TOMASZ STENZEL A VIMEDICA (UL. PANASA 1. LOK. 38, 10-687 OLSZTYN,
E-MAIL: [email protected]; TEL.: 89 523 66 88, 89 723 020 040)
W
śród zarazków
atakujących układ
oddechowy gołębi
wyróżnić możemy wirusy, bakterie, grzyby,
a nawet pasożyty. Ze względu na postęp genetyczny,
zwiększony import ptaków,
oraz nieumiejętnie przeprowadzane przez samych
hodowców próby stosowania
chemioterapeutyków coraz
częściej mamy do czynienia
z ciężkimi w terapii zespołami chorobowymi. Ponadto
czynnikami predysponującymi do występowania schorzeń
układu oddechowego są: stres
(socjalny, loty, wystawy, giełdy
itp.), występowanie pasożytów
wewnętrznych oraz zewnętrznych. Przebieg wielu schorzeń
jest bardzo podobny, jednak
prawie każde z nich cechuje
się występowaniem pewnych
charakterystycznych objawów.
Kolejną częścią artykułu jest
charakterystyka czynników
zakaźnych biorących udział
w patologii układu oddechowego gołębi oraz wywoływanych przez nie chorób.
Jednym z częściej spotykanych problemów jest
zakaźny katar gołębi, choć
bardziej stosowana nazwa
tej jednostki to zespół kataru zakaźnego. Bezpośrednim
czynnikiem etiologicznym
tej choroby jest herpeswirus
gołębi (PiHV, CoHV). Wykazano, że herpeswirusy mogą
powodować infekcje układu
oddechowego, jak i nerwowego oraz pokarmowego
gołębi. Do zakażenia dochodzi drogą alimentarną (przewód pokarmowy), aerogenną
(układ oddechowy) zarówno
bezpośrednio (karmienie się
partnerów z pary, karmienie piskląt, kichanie) jak
również pośrednio przez
zanieczyszczony sprzęt (np.
52
lipiec-wrzesień 2015
Fot. 1
Gołąb z objawami początkowej infekcji górnych dróg
oddechowych
poidła, ubranie hodowcy itp.).
Najbardziej wrażliwe na zakażenie są ptaki młode w wieku
1-5 miesięcy. U gołębi w tym
wieku choroba ma ciężki przebieg. Występuje ona najczęściej sezonowo a najwięcej
przypadków stwierdzanych
jest od końca lipca do końca
listopada. Wybuch choroby
pod koniec sierpnia należy
wiązać ze stresem socjalnym,
pogorszeniem się warunków
klimatycznych oraz z mieszaniem się ptaków z różnych
hodowli (loty, przybłąkane
młode gołębie). Okres wylęgania choroby jest krótki
i zazwyczaj nie przekracza
3 dni.
Jeżeli choroba zostanie
rozpoznana we wczesnym
Fot. 2
Obfity śluzowo-ropny wysięk z jam nosowych u gołębia
z zaawansowaną infekcją górnych dróg oddechowych
stadium i podjęte zostanie
odpowiednie leczenie wspomagające odporność ptaków,
gołębie szybko wracają do
zdrowia. W większości przypadków początkowe symptomy zostają jednak przeoczone. Toczący się w górnych
drogach oddechowych proces
chorobowy zostaje wikłany
przez bakterie, do których
zalicza się Staphylococcus (St.)
intermedius, St. aureus, Strep­
tococcus spp., E. coli, Entero­
bacter spp., Haemophilus spp.,
Riemerella columbina, a także
Chlamydia psittaci i Myco­
plasma spp. W tych właśnie
przypadkach możemy mówić
o zespole kataru zakaźnego
gołębi. Przebieg przypadków
powikłanych jest znacznie
cięższy, mimo to śmiertelność
ptaków jest niska. Początkowym objawem jest kichanie
i niewydolność oddechowa.
Stwierdza się ją po spłoszeniu
ptaków i zmuszeniu do krótkiego lotu. Gołębie męczą się
szybko, a po wylądowaniu
przyjmują nienaturalną postawę – siedzą z wyciągniętą szyją
i oddychają przez otwarty
dziób (Fot.1). Podczas ruchów
oddychania często słyszane
są świsty. Następnym etapem
jest pojawienie się śluzowych
wypływów z otworów nosowych. W miarę upływu czasu
charakter wypływu zmienia się
w śluzowo - ropny a następnie
w ropny. Wysychający wypływ
zakleja okolice otworów nosowych. Skóra woskówek ulega
podrażnieniu, co objawia się
świądem - częste drapanie
okolic dzioba. W ten sposób
wydzielina dostaje się na całą
okolicę kantarka i pióra w tym
miejscu są posklejane (Fot.2).
Oddechy, które początkowo
były świszczące zmieniają swój
charakter i słyszalne staje się
charakterystyczne rzężenie.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Fot. 3
tycznie każdym tego typu
przypadku obecność materiału genetycznego PiHV,
co potwierdza, że jednym
z czynników inicjujących
wystąpienie kataru jest gołębi
herpeswirus. W krtani stwierdzana jest niekiedy śluzowo-ropna do ropnej wydzielina
(Fot.4). Chore ptaki szybko
tracą kondycję oraz chudną. Jeżeli choroba występuje
u ptaków dorosłych z reguły przebiega w łagodniejszej
formie.
Fot. 5
Żółte, dyfteroidalne naloty
w jamie dziobowej są
jednym z objawów zespołu
kataru zakaźnego gołębi
W jamie dziobowej silnie
zainfekowanych ptaków
stwierdzamy naloty dyfteroidalne żółtej barwy (Fot.3).
Zmiany te dają się łatwo
usuwać. Na błonie śluzowej
w miejscach nalotów i w jej
najbliższej okolicy stwierdza się miejscowe ogniska
martwicy - nabłonek przyjmuje biało - szarą barwę.
Bardzo często stwierdzane
są dodatkowo małe, białe
punkty na podniebieniu
ptaków. Badanie histopatologiczne wycinków podniebienia takich ptaków wykazuje
najczęściej nacieczenie limfocytów. Natomiast przeprowadzane przeze mnie regularnie
badania molekularne (PCR)
pozwalają stwierdzić w prak-
Włóknikowe zmiany w jamie
dziobowej gołębia padłego
z powodu infekcji górnych
dróg oddechowych
Wśród zmian anatomopatologicznych na pierwsze
miejsce wysuwają się naloty
dyfteroidalne w jamie dziobowej oraz miejscowe ogniska
martwicy (Fot.5). W bardzo
powikłanych przypadkach
stwierdza się stany zapalne
worków powietrznych, z włók-
nikowymi nalotami. U ptaków
dorosłych, chorujących przewlekle w skutek niewydolności oddechowej dochodzi do
przerostu kompensacyjnego
prawej komory serca. Ptaki
takie nigdy nie odzyskują dobrej formy lotowej, co
wyklucza je ze sportu.
Jeżeli hodowca akceptuje
zasadność przeprowadzenia
badań laboratoryjnych (oraz
ich kosztów) wówczas najlepszą metodą jest wykonanie
wymazów z krtani i szczeliny podniebiennej i badanie
bakteriologiczne z antybiotykogramem. Badania własne
wykazały, że w 67% przypadków schorzeń dróg oddechowych gołębi udział bierze
więcej niż jeden gatunek
bakterii. Najczęściej izolowane
drobnoustroje z przypadków
własnych terenowych przedstawia Ryc. 2. Ze względu na
występowanie infekcji mieszanych, na wykresie procentowy
udział poszczególnych bakterii
nie jest równy 100. Z wykresu wynika, że najczęściej
izolowanymi drobnoustrojami poza mykoplazmami są
gronkowce ß - hemolityczne.
Jest to najprawdopodobniej
spowodowane zjawiskiem
ubikwitarności tych bakterii. Izolowane drobnoustroje
często charakteryzują się dużą
lekoopornością na powszechnie stosowane antybiotyki
(głównie tetracykliny). Zwią-
zane jest to z nieumiejętnym
leczeniem ptaków przez
samych hodowców. Wprawdzie decyzje dotyczące leczenia zawsze leżą w gestii lekarza
weterynarii opiekującego się
danym stadem, ale nie jest
wielką tajemnicą, że terapia
łagodnych, niepowikłanych
przypadków polega na stosowaniu immunostymulatorów, witaminy C, witaminy
A (regeneracja nabłonków),
oraz wyciągów z ziół i olejków
eterycznych wspomagających
funkcjonowanie nabłonków.
Z kolei terapia przypadków
powikłanych powinna być
wzbogacona o stosowanie
antybiotyku wg wskazań antybiotykogramu oraz zamgławiania gołębników. Ważna jest
również odpowiednia dezynfekcja gołębnika, sprzętu,
gniazd itp.
Zapobieganie chorobie
(poza zapewnieniem optymalnych warunków chowu)
może być skuteczne poprzez
eliminację infekcji herpeswirusowych. Przeprowadzane przeze mnie w latach
2010-2012 badania dotyczące
prewalencji zakażeń wirusowych w polskiej populacji
gołębi wykazały, że średnio
około 30% gołębi zainfekowane jest PiHV. Regularne
szczepienie gołębi przeciwko
herpeswirozie pozwoliło na
wyeliminowanie tego problemu w wielu stadach, nieste-
Ryc. 2
Fot. 4
Obecność śluzoworopnej wydzieliny
w tchawicy najczęściej jest
objawem towarzyszącym
mykoplazmozie
Najczęściej izolowane drobnoustroje z układu oddechowego gołębi na podstawie badań
własnych przeprowadzanych w latach 2005-2014. Sumaryczny odsetek nie jest równy 100
ze względu na występowanie infekcji mieszanych
lipiec-wrzesień 2015
53
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
ty od ponad 2 sezonów brak
jest w Polsce zarejestrowanej
szczepionki przeciwko tej
chorobie. Część hodowców
sprowadza szczepionkę od
naszych południowych sąsiadów i jest ona z powodzeniem
stosowana, ale lekarzy weterynarii obowiązują przepisy
prawa farmaceutycznego
dlatego takie preparaty nie są
dostępne w lecznicach.
Kolejną chorobą, która
często spędza sen z oczu
hodowcom jest ornitoza. Jednostka ta zwana jest
również chlamydiozą (dawna,
nieaktualna nazwa to chlamydofiloza). Czynnikiem
etiologicznym jest Chlamy­
dia (C.) psittaci - bakteria
żyjąca wewnątrzkomórkowo.
Chlamydie izolowane są od
prawie wszystkich ptaków
dzikich zarówno rodzimych
jak i egzotycznych. Stwierdza
się ją również u ssaków, w tym
u ludzi. Do zarażenia dochodzi po przez ciałka elementarne wydalane z kałem, śluzem
z dróg oddechowych a także
śliną. Ptaki zarażają się drogą
alimentarną lub aerogenną.
Ornitoza jest zoonozą, czyli
chorobą przenoszącą się
z ptaków na człowieka. Objawia się u ludzi gorączką, apatią
a w przypadkach powikłanych
niekiedy śródmiąższowym
zapaleniem płuc o ciężkim
przebiegu.
Chlamydioza charakteryzuje się bardzo długim okresem inkubacji i wystąpić może
o każdej porze roku, przy
czym bardzo często stwierdza się ją jedynie u pojedynczych ptaków w stadzie.
W najcięższej formie przebiega u ptaków młodych.
Stresory są zawsze czynnikami predysponującymi do
zachorowania. Pierwszym
symptomem choroby zazwyczaj jest zapalenie worków
spojówkowych. Objawia się
to zaczerwienieniem i lekkim
opuchnięciem powiek (Fot.6).
W wyniku zmniejszenia drożności przewodu łzowego
dochodzi do nadmiernego
wypełnienia worka spojówkowego łzami, wobec tego
okolice oczu takich ptaków
są mokre. Wskutek ruchu
powiek łzy w przyśrodkowym
kącie oka mogą być spienione (Fot.7). Kolejnym etapem
54
lipiec-wrzesień 2015
Fot. 6
Obrzęk i zaczerwienienie
spojówek jest jednym
z pierwszych objawów
infekcji wywołanej przez
Chlamydia psittaci
Fot. 7
Obrzęk spojówki i spieniona
wydzielina w przyśrodkowym kącie oka gołębia
chorego na ornitozę
jest pojawienie się wypływu z otworów nosowych.
Na skutek immunosupresji
dochodzi do powikłań bakteryjnych (podobnie jak przy
zakaźnym katarze). W wyniku tych powikłań surowicza
wydzielina przechodzi stopniowo w śluzową a następnie w ropną. Ilość wydzieliny zwiększa się i w ostatniej
fazie choroby może ona
zalepiać całą szparę powiekową. Charakterystycznym
objawem w przebiegu ornitozy jest jednostronne zapaFot. 8
Zaawansowane stadium
zapalenia zatoki
podoczodołowej może
być objawem ornitozy lub
mykoplazmozy
lenie zatoki podoczodołowej
(Fot.8). Dzięki nietypowej
budowie zatok podoczodołowych ptaków (brak obramowania kostnego po bocznej
stronie zatoki) zapalenie jest
łatwo rozpoznawalne. Skóra
w okolicy podoczodołowej
jest uwypuklona i napięta,
pióra na niej są nastroszone.
Śmiertelność wśród ptaków
młodych może w skrajnych
przypadkach sięgać nawet
80%. U ptaków padłych poza
zapaleniem spojówek, zatok
i górnych dróg oddechowych
stwierdza się również powiększenie śledziony i wątroby,
która ma często żółtą barwę
oraz powiększenie serca
(niewydolność naczyniowo-oddechowa). W powikłanych przypadkach następuje
zapalenie worków powietrznych.
Chlamydioza jest chorobą
podlegającą w Polsce rejestracji, jednakże ze względu
na to, że jej diagnostyka jest
stosunkowo trudna i niewiele laboratoriów ją wykonuje
rzadko jest rozpoznawana.
Izolacja Chlamydia psittaci
na podłożach do hodowli
bakterii jest skomplikowana, dlatego częściej prowadzi się badania serologiczne
(wykrycie przeciwciał świadczących o kontakcie z zarazkiem). Przez pewien czas
dostępne były szybkie testy
diagnostyczne pozwalające na
wykrycie antygenu w wydzielinie z worków spojówkowych
lub w kale, jednak w chwili
obecnej są dosyć trudno osiągalne. W związku z powyższym diagnostykę ornitozy
przeprowadzam za pomocą
bardzo czułej metody real-time PCR z zastosowaniem
specyficznych sond molekularnych Taqman, co pozwala
na wykrycie w badanej próbie
zaledwie jednej kopii genu
poszukiwanego drobnoustroju, czyli potencjalnie nawet
jednej chlamydii! Materiałem
wykorzystywanym do badań
z reguły jest wymaz z worków
spojówkowych, jamy dziobowej, szczeliny podniebiennej,
ewentualnie kloaki lub kału.
Jeżeli dostarczony do badania
ptak jest martwy chlamydie
mogą być z powodzeniem
wykryte w wycinkach wątroby. Badania przeprowadzone
przeze mnie w ciągu 2 ostatnich lat na 370 gołębiach
pochodzących z różnych
regionów Polski wykazały,
że Chlamydia psittaci stwierdzana jest jedynie u niecałych 6% gołębi pocztowych
(!), a w przypadku gołębi
ozdobnych u niecałych 11%.
Z ciekawości przebadałem
również 100 gołębi miejskich
pochodzących ze starówek
dużych miast w Polsce i w tym
przypadku okazało się, że
tylko niecałe 4% ptaków jest
zainfekowanych. Co ciekawe
znacznie częściej notowałem
izolację tych drobnoustrojów od ptaków klinicznie
zdrowych niż chorych, co
podkreśla złożoność problemu oraz fakt, że do wywołania
choroby niezbędne są czynniki dodatkowe. Chlamydie
występujące u gołębi należą
do kilku genotypów. Analiza filogenetyczna szczepów
wyizolowanych przeze mnie
wykazała, że zdecydowana
większość należy do typowego
dla gołębi genotypu B, a jedynie pojedyncze do genotypu
E. Genotyp B charakteryzuje
się niską chorobotwórczością,
co częściowo tłumaczy brak
objawów u większości ptaków.
Nie trudno się domyślić, że
większość gołębi, u których
stwierdzono chlamydie zainfekowana była równolegle
cirkowirusem (PiCV), który
wbrew opinii lekarzy nie
mających dużo do czynienia
z diagnostyką molekularną
chorób gołębi jest bardzo
często, a w zasadzie najczęściej izolowanym gołębim
patogenem. Średnia prewalencja zakażeń PICV u gołębi w Polsce wzrosła z ok.
60% w 2005r. do blisko 80%
w chwili obecnej. Mniejszy
odsetek ptaków zarażonych
chlamydiami wśród populacji
gołębi zdziczałych wskazuje
na rolę selekcji w ograniczaniu
szerzenia się chorób zakaźnych. Ptaków dzikich nikt
nie leczy, wobec czego jeśli
są chore padają i jest to efekt
selekcji naturalnej. Leczone
gołębie hodowlane nierzadko
stają się bezobjawowymi nosicielami i siewcami zarazków.
Uwzględniając fakt potencjalnej transmisji zoonotycznej
stwarza to realne zagrożenie
zdrowia człowieka.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Leczenie ornitozy jest
znacznie trudniejsze niż
większości hodowców się
wydaje i wymaga aż 40 dniowego podawania antybiotyku! Podawanie leku przez
krótszy czas bywa skuteczne,
ale znacznie wzrasta ryzyko
nawrotów choroby, co związane jest z tym, że w leczeniu tej choroby najczęściej
stosowane są leki bakteriostatyczne, a nie bakteriobójcze. Wobec faktu, że tak długa
kuracja niesie za sobą ryzyko
wystąpienia dysbakteriozy
a co za tym idzie wtórnych
niedoborów witaminowych,
grzybic oraz uszkodzenia
narządów wewnętrznych
leczenie zawsze powinno być
prowadzone pod nadzorem
lekarza weterynarii mającego doświadczenie w terapii
chorób gołębi. Po zakończonej kuracji antybiotykowej
zaleca się podawanie preparatów zasiedlających i odbudowujących florę bakteryjną
przewodu pokarmowego (np.
AviPro). Najlepszą metodą zapobiegania chorobie
w stadzie jest wprowadzenie
nowych gołębi dopiero po
kwarantannie, która w tym
przypadku powinna trwać nie
krócej niż 30 - 60 dni. Gołębie w trakcie kwarantanny
powinny zostać przebadane
kilkukrotnie w kierunku nosicielstwa chlamydii. W swojej
praktyce miałem przypadek
młodego gołębia pocztowego
zaimportowanego z Holandii,
u którego w trakcie badania
tuż po transporcie zostało wykryte zakażenie PiCV,
PiHV oraz C. psittaci. Można
powiedzieć, że w tym przypadku hodowca otrzymał
te zarazki gratis do gołębia,
za którego zapłacił niemało.
Powyższy przykład, mimo
iż przedstawiony żartobliwie
jest dowodem na dużą rolę
w rozprzestrzenianiu chorób
zakaźnych jaką odgrywa
międzynarodowy i w zasadzie nieograniczony handel
gołębiami.
Omawiając infekcje dróg
oddechowych gołębi nie
można pominąć mykoplazmozy. Choroba występuje
zazwyczaj sezonowo - rozpoczyna się we wrześniu i może
trwać nawet do wiosny.
Czynnikiem etiologicznym
są żyjące wewnątrzkomórkowo bakterie. Aktualnie
prowadzone w naszym kraju
badania wykazują, że 100%
gołębi pocztowych i 92% gołębi ozdobnych jest zakażonych
mykoplazmami. Przy czym od
gołębi w Polsce izolowane są
tylko drobnoustroje charakterystyczne dla tego gatunku
ptaków, a wzajemne proporcje
w prewalencji przedstawiają
się następująco: Mycoplasma
(M.) columborale 90,7%, M.
Columbinum 57% oraz M.
columbinasale 20,9% . Infekcje
mieszane 2 gatunkami spotyka się w 47,7%, a 3 gatunkami w 9,3% przypadków. Od
żadnego gołębia w Polsce
nie wyizolowano w ostatnim
czasie M. gallisepticum, co jest
zbieżne z danymi literatury
światowej, a dla praktykujących lekarzy oraz hodowców
ważne w kontekście układania programów profilaktycznych, o czym jeszcze wspomnę pod koniec tego działu.
Z powyższego przeglądu
wynika, że mykoplazmy obecne są w praktycznie każdym
stadzie gołębi, natomiast ich
patogenność jest dyskusyjna,
ponieważ duża część przebadanych gołębi była klinicznie
zdrowa. Wynika z tego, że
w stadach ptaków zdrowych
i w dobrej kondycji zarazki te
nie wywołują żadnych objawów. Jeżeli jednak na skutek
jakiegoś czynnika dojdzie do
zachwiania równowagi i przełamania barier odpornościowych dochodzi do wybuchu
choroby. Początkowe objawy przypominają ornitozę.
Wśród nieswoistych objawów
takich jak kichanie, świszczący do charczącego oddech,
przyspieszenie oddechów
stwierdza się również biały,
gęsty śluz w tchawicy i jamie
dziobowej. W miarę trwania
choroby śluz staje się coraz
bardziej obfity. Mykoplazmy
mogą być również jednym
z czynników etiologicznych
zespołu kataru zakaźnego gołębi. Mykoplazmoza
charakteryzuje się przebiegiem przewlekłym, w którym
często dochodzi do zapalenia worków powietrznych.
Wynika to z produkcji przez
te bakterie ciliostatyn upośledzających funkcjonowanie
nabłonka migawkowego, co
utrudnia usuwanie wydzieliny
z dróg oddechowych zawierającej mykoplazmy i tym
samym umożliwia bakteriom
kolonizowanie coraz niższych
partii układu oddechowego.
W takich przypadkach ptaki
bardzo szybko tracą kondycję.
Mykoplazmy mają szczególne
powinowactwo do układów
oddechowego i rozrodczego.
W stadach zarażonych obserwuje się obniżoną nieśność
i zapłodnienie, gorszą wylęgowość i zwiększony procent
zamarłych zarodków. Jajnik
lub jądra mogą być zainfekowane mykoplazmami
przez styczność z workami
powietrznymi. Mykoplazmy
są dosyć wrażliwe na czynniki środowiskowe - w kale
chorych ptaków giną po około
2 dniach. Oporne są za to na
niskie temperatury. Zarażenie może następować drogą
aerogenną, oraz pokarmową.
Spośród zmian anatomopatologicznych obserwuje
się zapalenie błony śluzowej górnych dróg oddechowych, jak również zapalenie
płuc i włóknikowe zapalenie worków powietrznych.
Izolacja tego drobnoustroju tradycyjnymi metodami
bakteriologicznymi jest trudna ze względu na jego duże
wymagania hodowlane. Na
szczęście z pełnym powodzeniem można diagnozować tą
chorobę metodą PCR. W tym
miejscu chciałbym przestrzec
lekarzy weterynarii przed
popularnymi ostatnio gotowymi zestawami do wykrywania mykoplazm u gołębi.
Zestawy te produkowane są
w oparciu o sekwencje starterów amplifikujących fragment
genu Mycoplasma gallisepti­
cum, wobec czego w przypadku prób pochodzących
od gołębi większość oznaczona będzie jako ujemna,
co nie zawsze będzie zgodne
z rzeczywistością. W związku
z tym, że badanie to trzeba
przeprowadzać ze starterami
specyficznymi dla mykoplazm
gołębich, które nie są dostępne
w zestawach komercyjnych
(czyli wymaga to przygotowania testu diagnostycznego
od podstaw i wymaga dużego doświadczenia w analizie
sekwencji genów) zadanie
to lepiej zlecić placówkom
wyspecjalizowanym w biologii molekularnej. Jednocześnie chciałbym poinformować hodowców, którzy chcą
sprawdzić, czy ich ptaki są
zainfekowane mykoplazmami
gołębimi, że w ramach prowadzonych przez nas badań
monitoringowych w roku
2015 diagnostyka mykoplazmozy wykonywana będzie
bezpłatnie. Dotyczy to jednak
tylko ptaków klinicznie zdrowych i pochodzących ze stad,
w których w ostatnim czasie
nie notowano przypadków
mykoplazmozy. Leczenie
mykoplazmozy, podobnie
jak ornitozy nie jest łatwe
i wymaga długotrwałej antybiotykoterapii. Obecnie uważa
się, że nie jest możliwe całkowite wyleczenie tej choroby.
Niesie to za sobą spore problemy terapeutyczne, a metody
stosowane w przemysłowym
chowie drobiu (utrzymywanie stad wolnych od zakażeń
i bioasekuracja) są niemożliwe do zastosowania w chowie
gołębi. Podobnie skomplikowana jest sprawa immunoprofilaktyki. Na krajowym
rynku dostępna jest tylko
jedna szczepionka zawierająca jako antygen inaktywowane komórki Mycoplasma
gallisepticum (występująca
u różnych ptaków, najczęściej u drobiu grzebiącego).
Jak wspomniałem wcześniej
ten gatunek mykoplazmy ma
wątpliwe znaczenie w patologii gołębi, dodatkowo liczne
badania przeprowadzone na
świecie nad immunogennością mykoplazm wykazały, że
po pierwsze jest ona słaba, po
drugie bardzo często brak jest
reakcji krzyżowych pomiędzy
poszczególnymi szczepami M.
gallisepticum, nie wspominając już o różnych gatunkach
mykoplazm! Dodatkowo
w immunologii mykoplazmoz główną rolę odgrywa
komórkowa jak i humoralna lokalna odporność błon
śluzowych układu oddechowego (CALT i BALT), a nie
krążące w surowicy przeciwciała (a tylko tyle gwarantuje
szczepionka inaktywowana)
– jest to w końcu drobnoustrój
występujący wewnątrzkomórkowo. Będąc w temacie
immunoprofilaktyki warto
również wspomnieć o dosyć
lipiec-wrzesień 2015
55
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
popularnych „szczepionkach
na drogi oddechowe”. Drodzy
czytający te słowa hodowcy
– uwierzcie mi proszę, że
preparaty te nie są żadnymi
szczepionkami, tylko długo
działającymi antybiotykami
podawanymi w iniekcji. Sam
akt iniekcji (zastrzyku) często
mylony jest przez hodowców
ze szczepieniem. Podając taki
preparat tak naprawdę leczymy gołębie (nierzadko zdrowe, co jest nonsensem), a nie
uodporniamy. W związku
z tym jednego możemy być
pewni – ptaki w konsekwencji
takich działań na pewno nie
będą bardziej odporne, ale za
to występujące u nich bakterie będą po pewnym czasie
na daną substancję oporne!
Konkludując – próby sprzedaży preparatów będących
„szczepionkami na drogi
oddechowe” należy śmiało
uznać, za nabijanie hodowców w butelkę.
Jednym z problemów
związanych z drogami oddechowymi gołębi jest również
aspergiloza, czyli choroba grzybicza. Wywołują ją
grzyby z rodzaju Aspergillus
(A.) (A.fumigatus, A.niger,
A.. flavus). U gołębi dotyczy
układu oddechowego oraz
skóry (A. glaucus). Choroba
może występować przez cały
rok i praktycznie u gołębi
w każdym wieku.
Głównymi czynnikami
usposabiającymi do wybuchu choroby jest nieumiejętne stosowanie antybiotyków, wykładanie kiepskiej
jakości słomy jako ściółki
podłogowej oraz ściółki do
gniazd, karmienie kiepskiej
jakości ziarnem, stara ściółka
w klatkach i koszach transportowych, nadmierna wilgotność pomieszczeń oraz chów
rusztowy - pomiot w takim
systemie chowu jest rzadziej
usuwany, co umożliwia grzybom wzrost i rozsiewanie
zarodników. Do zarażenia
dochodzi głównie drogą
erogenną poprzez wdychanie zarodników grzybów.
W hodowlach gołębi sportowych ważną rolę w rozwoju
aspergilozy odgrywają lotowe
programy profilaktyczne zalecające podawanie antybiotyków „na drogi oddechowe”
przez okres 1, maksymalnie
56
lipiec-wrzesień 2015
Typowe zmiany grzybicze
w płucach i workach
powietrznych gołębia
2 dni w odstępie cotygodniowym. Takie postępowanie
staje się przyczyną wyjaławiania organizmu gołębi z bakterii i ułatwia nadmierny rozwój
grzybom. Programy te układane są często przez osoby
niekompetentne, lub chcące
po prostu zarobić na sprzedaży
chemioterapeutyków. Objawy
aspergilozy u gołębi młodych
są mało swoiste. Wyróżnić
wśród nich można duszność,
apatię, biegunkę, szybką utratę
masy ciała i śmierć. Zdarzają się również padnięcia bez
wyraźnych objawów choroby.
Ptaki starsze chorują przewlekle. Wykazują bardziej
lub mniej nasilone objawy ze
strony układu oddechowego.
Objawy te stopniowo nasilają się a ptaki tracą kondycję
i chudną. U sekcjonowanych
ptaków stwierdza się pojedyncze, okrągłe kolonie komórek grzybiczych na workach
powietrznych oraz błonach
surowiczych jamy ciała oraz
w płucach (Fot.9). Rozpoznanie zazwyczaj stawiane jest na
podstawie obrazu sekcyjnego,
chociaż diagnostykę aspergilozy można z powodzeniem
przeprowadzać przyżyciowo na podstawie badania
RTG (Fot. 10) lub endoskopii worków powietrznych.
Rokowanie w przypadku
zdiagnozowanej aspergilozy
zawsze jest ostrożne. Leczenie należy do trudnych ze
względu na silne wyniszczenie ptaków i słabą odporność.
Dodatkowym utrudnieniem
jest mały wybór leków i silna
toksyczność antybiotyków
przeciwgrzybicznych, wobec
czego wskazane jest stosowanie preparatów osłaniających i regenerujących miąższ
wątroby (AviLiv). Warto
podkreślić, że najlepsze efekty
w leczeniu aspergilozy uzyskuje się stosując nebulizację
ptaków (indywidualne leczenie inhalacyjne), jednak zmiany w płucach spowodowane
infekcją grzybiczą są w zasadzie nieodwracalne i ptaki
po przebyciu choroby nigdy
nie sprawdzą się w sporcie.
W zapobieganiu dobre efekty
uzyskuje się stosując preparaty jodowe takie jak np.
AviFungal podawane 2 – 3x
w tygodniu. Preparatem tym
można również prowadzić
zamgławianie pomieszczeń
w celu redukcji grzybów
w środowisku bytowania
ptaków. Jeżeli potrzebne są
bardziej radykalne działania
można stosować opryski lub
odymianie pomieszczeń za
pomocą silnych preparatów
przeciwgrzybicznych.
Na sam koniec wspomnę
również o czynniku tym
razem inwazyjnym, który
bardzo rzadko jest brany pod
uwagę jako wywołujący patologie układu oddechowego
gołębi. Mam na myśli inwazje
pasożytnicze. Ta grupa schorzeń układu oddechowego do
niedawna nie odgrywała większej roli w patologii gołębi.
Coraz częściej jednak spotyka
się pasożyty w drogach oddechowych. Przypadki te mają
miejsce najczęściej u ptaków
importowanych. Cytodites
Zmiany grzybicze mogą
być z powodzeniem
diagnozowane badaniem
RTG. Kółkiem zaznaczono
kolonie grzybów i zmiany
zapalne w workach
powietrznych badanego
gołębia
nudus jest roztoczem pasożytującym w workach powietrznych u ptaków. Zarażenie
tym pasożytem objawia się
trudnościami w oddychaniu,
oddychaniem przez otwarty dziób, utratą kondycji,
częstym potrząsaniem głową
i drapaniem okolicy dzioba
(pasożyty czasem stwierdzane
są w szczelinie podniebiennej) oraz ziewaniem. Rozpoznanie ułatwia stwierdzenie
obecności pasożytów w szczelinie podniebiennej. Niekiedy roztocza zostają połknięte
wraz z wydzieliną tchawiczną. Po przepasażowaniu przez
przewód pokarmowy znajdują
się w kale. Badanie parazytologiczne kałomoczu pozwala
stwierdzić obecność roztocza. Próbka musi być jednak
pobrana w odpowiednio
czysty sposób tak by wykluczyć zanieczyszczenie roztoczami z gołębnika, klatki itp.
Pośmiertnie pasożyty można
znaleźć w workach powietrznych.
Mam nadzieję, że po
lekturze tego opracowania
dotyczącego chorób układu
oddechowego gołębi hodowcy zrozumieją jak złożony
i trudny diagnostycznie jest
to problem. Łatwo zauważyć,
że ze względu na mnogość
czynników wpływających
na funkcjonowanie układu oddechowego nie jest
możliwe skrótowe działanie
poprzez podanie jednego,
uniwersalnego środka leczniczego. Metody diagnostyczne
muszą być też dobrze dobrane, głównie w celu zidentyfikowania czynnika etiologicznego choroby. Dla przykładu
wykonanie choćby samego
badania endoskopowego tchawicy, czy oskrzeli głównych
gołębia, które wykaże jedynie obecność śluzu mało się
zda bez potwierdzenia jakie
drobnoustroje w tym śluzie
się znajdują. Z tąd też w celu
kompleksowego zdiagnozowania gołębi potrzebne są
kompleksowe badania, a takie
niestety są dosyć kosztowne,
a już na pewno nie można
kompleksowo przebadać gołębi za 50 zł. I niech to będzie
pointą tego artykułu!
Wszystkie ryciny oraz
fotografie zostały wykonane przez autora tekstu.
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Wystawy gołębi
i drobnego inwentarza
– okiem lekarza-hodowcy
Dr n. wet. JAROSŁAW MAZUR | LEKARZ WETERYNARII
W
ystawy gołębi
rasowych i drobnego inwentarza są miejscem
gromadzenia zwierząt
z różnych stron Polski. Działalność statutowa Polskiego
Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego
Inwentarza propagująca
hodowlę ptaków i zwierząt
w przydomowych gospodarstwach stwarza możliwość
obcowania z rasowymi gołębiami, drobiem, ptactwem
wodnym, dzikim, królikami
i innymi zwierzętami coraz
częściej hodowanymi przez
ludzi. Zaspokaja to chęć
posiadania różnobarwnych i różnokształtnych
zwierząt, opiekę nad nimi
oraz pozwala na pracę nad
doskonaleniem ras w celu
uzyskiwania powtarzalnych
osobników zgodnych ze
wzorcami wyznaczającymi
kierunek hodowli.
Wystawy mają na celu
propagowanie i prezentację
dorobku hodowców szerszemu gronu społeczeństwa. Stwarzają możliwość
porównania wzajemnych
osiągnięć, wyznaczenie
celów na przyszłość. Są
miejscem gdzie spotykają
się zwierzęta i ludzie. Ale
też są miejscem gdzie zgromadzenie tak dużej grupy
zwierząt stwarza możliwość
transmisji chorób.
Hodowcy biorący udział
ze swoimi eksponatami
w wystawach zawsze powinni brać pod uwagę możliwość
przeniesienia ze zwierzęcia
na zwierzę, z ptaka na ptaka
różnych chorób. Wiadomo
jest, że prowadzenie hodow-
li pociąga za sobą wielkie
nakłady czasowe, lokalowe,
a przede wszystkim finansowe. Jednak najważniejsza
i najbardziej niewymierna
jest strata dorobku hodowlanego jaka mogłaby nastąpić
w przypadku zachorowania wystawianych ptaków
i zwierząt.
Zakładając, że hodowcy
zabierają z domów zwierzęta klinicznie zdrowe to do
momentu osadzenia w klatkach wystawowych zachodzi wiele różnych stresujących sytuacji wpływających
na stan eksponatów. Nasze
zwierzęta podróżują kilka,
a nawet kilkanaście godzin.
Sam transport nawet dla
osobników przyzwyczajonych jest stresem. Wielogodzinna podróż bez picia
i jedzenia wpływa na obniżenie odporności. Ważnym
na tym etapie jest zatem
by jak najbardziej obniżyć
czynniki stresogenne obniżające odporność. Oglądając
warunki przewozu chociażby gołębi, muszę zwrócić
uwagę przede wszystkim
na zagęszczenie w klatkach
transportowych. Ptak powinien w nich swobodnie
stać w pozycji wyprostowanej. Musi mieć możliwość
swobodnego obrócenia się.
Zatem kosze transportowe
powinny być przewidziane
z uwzględnieniem wielkości ptaka. Inne będą wymiary dla ras małych inne dla
dużych. Oszczędność miejsca
każe umieścić jak największą
liczbę zwierząt w koszu. Nie
zawsze to popłaca. Wzajemne uszkadzanie się może być
przyczyną upadków. Podró-
żujące w zbytnim zagęszczeniu ptaki przegrzewają
się, są również narażone na
wpływ zewnętrznych warunków atmosferycznych, dlatego w zimnych porach roku
mogą ulegać przechłodzeniu i następnie przeziębieniom. Zbyt duże zagęszczenie wpływa także na jakość
upierzenia. Jego stan wyraża
samopoczucie osobnika i jest
wyznacznikiem zdrowia.
Poza tym wystawa jest miejscem prezentacji eksponatów
w celu porównywania ich
pomiędzy sobą. Zła kondycja po przywiezieniu, zły stan
okrywy zmniejszają szanse
na osiągnięcie doskonałych
wyników podczas sędziowskiej oceny.
Przywożone na wystawę
zwierzęta musza być zdrowe. Dokumenty poświadczające stan eksponatów
regulują regulaminy wystaw.
Narzucanie przez organizatorów posiadania odpowiednich poświadczeń zdrowia
ptaków, czy też szczepień
dokonywanych przed wstawami ma na celu ochronę naszych ptaków przed
możliwością ewentualnego
zachorowania. Nie powinno być to odbierane jako
niepotrzebne utrudnienie
ze strony organizatora. Nikt
z nas hodowców nie chce by
jego zwierzęta pochorowały
się po powrocie do domu.
Zatem szczepienia ochronne mające na celu uzyskanie odporności swoistej na
wybrane patogeny są zabiegiem ochronnym wszystkich
zwierząt gromadzonych na
wystawie. Musimy mieć na
względzie, że spotykają się
tutaj zwierzęta z całej Polski,
jak również z zagranicy
i istnieje realne zagrożenie
zawleczenia różnych chorób
zakaźnych.
Biorąc pod uwagę różnorodność patogenów, przeniesienie ich i rozprzestrzenienie w dużej grupie
zgromadzonych na małej
powierzchni zestresowanych
zwierząt stwarza możliwość
zarażenia wieloma czynnikami chorobotwórczymi.
Niestety, istnieje możliwość
transmisji zakażeń wirusowych, czy też bakteryjnych,
również na wystawach spotykamy widoczne gołym okiem
pasożyty. One same stanowią
źródło choroby podstawowej,
jak też mogą być wektorem
dla innych chorób.
Wybierając zwierzęta na
wystawę powinniśmy je do
tego odpowiednio przygotować. Poprzez odpowiednie żywienie, stosowanie
preparatów immunostymulujących, stosowanie szczepień wzmacniamy odporność, zmniejszając ryzyko
późniejszych problemów.
Szczepienia nie mogą odbywać się w zbyt krótki czasie
przed wystawami. Układ
odpornościowy ptaków
musi mieć czas na wytworzenie odporności swoistej.
Dokonywanie zabiegów
profilaktycznych powinno
odbywać się co najmniej na
trzy tygodnie przed wystawą. Krótszy czas sprawi, że
nie będzie odpowiednio
wytworzona swoista odporność, a zdarzyć się może ,
że zwierzęta znajdą się
w okresie immunosupresji
poszczepiennej.
lipiec-wrzesień 2015
57
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
Innym zagadnieniem
w przygotowaniu przed
wystawą jest podawanie
preparatów witaminowo-elektrolitowych. Musi się
to odbyć z odpowiednim
wyprzedzeniem i przygotowaniem ptaków. Podanie
w przeddzień zbyt dużej
dawki może wywołać po
przyjeździe na miejsce
wystawy zaburzenia wodnoelektrolitowe. Ich konsekwencją z jednej strony
będzie biegunka osmotyczna, z drugiej zaś zaburzenia
gospodarki elektrolitowej
w nerkach. W konsekwencji zwierzęta osadzone na
wystawie będą miały bardzo
rozwodniony kałomocz.
„Lanie” będzie powodowało osłabienie ptaka i jego
wzmożone pragnienie. Stan
ptaka, zabrudzenie klatki
w takim przypadku powoduje przeniesienie ptaka
do izolatki. W przypadku
biegunek, rozrzedzenia
kałomoczu, jeżeli nie ma
swoistych objawów patognomicznych zmusza do
izolowania podejrzanego
ptaka. Ma to na celu uniknięcia ewentualnych zakażeń wirusami, bakteriami,
czy pierwotniakami ptaków
sąsiadujących.
Zrozumienie pewnych
ogólnych zasad przez
hodowców powinno zapewnić powodzenie związane
z utrzymaniem dobrostanu ich zwierząt. Wszystkie
zabiegi, poczynając od przygotowania ptaków do wystawy, poprzez odpowiedni
transport, jak również
zachowanie odpowiednich
warunków na wystawie
powinny skutkować powrotem do domu zwierząt zdrowych.
Hodowc y z Polski
coraz częściej biorą udział
w wystawach zagranicznych. Muszą zatem spełnić
wymogi wystawowe kraju
organizującego wystawę.
Coraz częściej na takich
wystawach wymagane są
szczepienia gołębi, drobiu
czy królików przeciwko
określonym chorobom.
Wymusza to poddanie zwierząt szczepieniom ochronnym. Celem tych zabiegów
jest zminimalizowanie
istniejących zagrożeń dla
gromadzonych eksponatów. Na naszych wystawach
z biegiem czasu będą musiały
być wprowadzone podobne
wymogi. Zmienność patogenów i często niewielka
skuteczność leczenia stwarza potrzebę odpowiedniej
profilaktyki. Wyprzedzenie
zachorowania poprzez działanie profilaktyczne może
być czasami jedyna metodą
utrzymania w zdrowiu stada
hodowlanego.
Podsumowując: sposób
organizacji wystaw, ze szczególnym uwzględnieniem
tych największych – Wystaw
Krajowych- uwzględniających dbałość o zdrowie, musi
zaczynać się już w momencie przygotowania zwierząt
do wystawy. Stosowanie
preparatów wspomagających
zdrowie, stosowanie odpowiedniej profilaktyki musi
wypływać nie z obowiązku
związanego z dostosowaniem
się do przepisów wystawowych, a z wewnętrznej
potrzeby hodowcy, któremu zależy na dobru swoich
zwierząt.
Rola lekarza sprawującego nadzór i opiekę nad
zgromadzonymi eksponatami jest w wielu wypadkach
ograniczona do przeniesienia podejrzanego osobnika
do izolatki. W czasie pobytu na wystawie nie można
jednoznacznie określić czy
zaburzenie zaobser wowane u danego osobnika
wynika z istnienia choroby podstawowej, czy jest
wynikiem zaburzeń stresowych. Diagnostyka wymaga czasu i zgody właściciela, nie jest możliwa w tak
krótkim czasie. Dlatego
jako hodowcy powinniśmy
zwracać szczególną uwagę
by na wystawach prezentować osobniki zdrowe. Jest
to jedyna droga osiągnięcia
sukcesów oraz nie stwarzania zagrożenia dla innych
hodowców.
www.roehnfried.pl
Siła w walce z robakami!
!
Aparasit
Eimeran
Koncentrat w aerozolu do
zwalczania pasożytów
Koncentrat do
dezynfekcji
 proste stosowanie
 roztocza & kleszcze
 pchły & wszy
 robaki & kokcydia
 wirusy & bakterie
 ektopasożyty
Mitex
Koncentrat
owadobójczy
 ptaszyniec kurzy
 wszy & pchły
 komary & muchy
Osoba do kontaktu:
Monika Stolarska Tel. 733814388
Email: [email protected]
58
lipiec-wrzesień 2015
Lepiej zapobiegać niż
leczyć – ta prawda znana
jest nam od lat.
Każdy hodowca wie, że tylko zdrowymi gołębiami jest
w stanie osiągać najlepsze
wyniki. W związku z tym,
należy dokładać wszelkich
starań, by podczas codziennych porządków w gołębniku, zminimalizować ryzyko
infekcji. By pomóc hodowcom zmniejszyć lub nawet
całkowicie wykluczyć straty
spowodowane chorobami w
stadzie, stworzyliśmy bardzo
skuteczne preparaty do dezynfekcji i dezynsekcji gołębnika.
Find us on Facebook Badge
CMYK / .eps
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
lipiec-wrzesień 2015
59
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
KALENDARZ WYSTAW
ORGANIZATOR
TERMIN
MIEJSCE
KONTAKT
Zrzeszenie Miłośników Drobnego
Inwentarza w Raciborzu
10-11.10.2015
Wystawa w Pietrowicach Wielkich, Pietrowice Wielkie,
ul. Szkolna 5
Ireneusz Knura (608 353 983)
Marian Ziobrowski (691 260 966)
Chełmżyński Klub Hodowców
Gołębi Rasowych
07-08.11.2015
II wystawa Unisław 2015, Unisław,
Hala Widowiskowo – Sportowa, ul. Spokojna 16
Piotr Jagielski (661 792 186)
Karol Sarnecki (506 718 786)
Warszawski Związek Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego
07-08.11.2015
Wystawa lokalna w Garwolinie
Szkoła Nr 1, ul. Żwirki i Wigury
Marcin Malitka (606 906 758)
Adam Moczulski (607 500 005)
Środkowopomorski Związek
Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobnego Inwentarza
w Koszalinie
07-08.11.2015 Czaplinek, ul. Wałecka 49
Marian Jarząbek (693 448 303)
Federacja Europejska
13-15.11.2015 Wystawa Europejska - METZ, Francja
[email protected]
Okręgowy Związek Hodowców
Drobnego Inwentarza BielskoBiała
8 Śląski konkurs Garłacza Górnośląskiego
14-15.11.2015 Koroniastego
Kozy k/Bielska-Białej, Plac ks. Kochaja 1A,
Kazimierz Majer (609 320 927)
Andrzej Liwczak (668 317 123)
Poznański Związek Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego
14-15.11.2015
Regionalna wystawa gołębi młodych
Poznań, MTP, hala nr 4
Tadeusz Zienkowicz (601 770 672)
Tomasz Grygiel (603 117 732)
Henryk Sobczyński (601 789 386)
Szczeciński Związek HGR, DO
i Królików w Szczecinie
21-22.11.2015
Krajowa wystawa Młodych, Szczecin, ul. Struga
6 - 8, Międzynarodowe Targi Szczecin
Grzegorz Sukiennicki (501 645 515)
[email protected]
Tomaszowksi Związek Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego
28-29.11.2015
Tomaszów Mazowiecki, ul. Św. Antoniego 57 - 61,
Zesp. Szkół Ponadgimnazjalnych
Ryszard Kędziora (503 057 249)
Sandomierski Związek
Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobiu Ozdobnego
28-29.11.2015 Sandomierz – Mokoszyn, ul. Mokoszyńska 1
Stowarzyszenie Miłośników
Drobnego Inwentarza
w Knurowie
28-29.11.2015
Włocławski Związek Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego
29.11.2015
Szymon Żyła (798 495 055)
Wystawa królików, gołębi, i drobiu ozdobnego
Szczygłowice, ul. Górnicza 1
Adam Tomasik (607 821 852)
Tomasz Drobik (668 103 439)
XXXIII wystawa we Włocławku, Włocławek, Zespół
Szkół Nr 4, ul. Kaliska 108,
Wojciech Lewandowski (54/411 82 81;
692 376 819)
Centrum Targowe Chemobudowa
Krakow, ul. Klimeckiego 14 pawilon A
Piotr Iwulski (604 169 897)
Monica Stefan (513 077 516)
Klub Hodowców Gołębi Ras
Małopolskich
05-06.12.2015
Trójmiejski Związek HGR, Ptaków
Ozdobnych, Królików i Drobnych
Zwierząt
Bałtycka wystawa w Gdańsku, hale MTG, Centrum
05-06.12.2015 Wyst - Kongresowe AMBEREXPO, Gdańsk,
ul. Żaglowa 11
Andrzej Bujak (663 376 115)
Tomasz Strzelkowski (663 958 677)
Jan Kowalczys (693 862 935)
Kielecki Związek hodowców
Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego
Świętokrzyska wystawa,
05-06.12.2015 Kielce, Targi Kielce,
ul. Zakładowa 1
Cezary Bajek (605 604 343)
Wojewódzki Związek Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego
Inwentarza w Łodzi
05-06.12.2015
Wystawa w Łodzi, Moszczenica,
ul. Spacerowa 15, hala sportowa w Moszczenicy
Przemysław Walczak (609 096 229)
Wiesław Marciniak (606 348 006)
Adrian Wagner (509 058 293)
Podkarpackie Towarzystwo HGR
i Drobnego Inwentarza
05-06.12.2015
Wystawa w Dębicy
Dębica, Hala Widowisk-Sportowa, ul. Kościuszki 32
Łukasz Lubaś (608 855 310)
Jan Rak (609 455 101)
Radzyń Chełmiński, Zespół Szkół, ul. Sady 14
Andrzej Pinuszewski (696 545 923)
Grudziądzkie Stowarzyszenie
Hodowców Gołębi Rasowych,
Królików i Drobiu Ozdobnego
60
lipiec-wrzesień 2015
06.12.2015
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
W SEZONIE 2015/2016
Białostocki Związek Hodowców
XXI Podlaska Wystawa
Gołębi Rasowych, Drobiu Ozdobn. 12-13.12.2015 Białystok, ul. ks. St. Suchowolca 26,
i Drobnego Inwentarza
Zesp. Szkół w Dojlidach
Wojewódzki Związek Hodowców
Gołębi Rasowych w Katowicach.
Śląska wystawa,
12-13.12.2015 Sosnowiec, ul. Braci Mieroszewskich 124,
EXPO SILESIA
Dolnośląskie Stowarzyszenie
Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobnego Inwentarza
13.12.2015
Krakowski Związek Hodowców
Gołębi Rasowych
Środkowopomorski Związek
Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobnego Inwentarza
w Koszalinie
Stowarzyszenie Buskich
Miłośników HGO, Drobiu, Ptaków
Egzot. i Zw. Futerkowych
Andrzej Drozdowski (502 150 098)
Stanisław Zieleniewski (798 846 705)
Dominik Langiewicz (602-156-739)
Kazimierz Płaczkowski (692 975 679)
Wrocław, Hale Wystawowe IASE przy ul. Wystawowej
1 (obok Hali Stulecia)
Jerzy Łyskawa (507 753 019)
Edward Gersztyn (607 869 788)
09-10.01. 2016
Centrum Targowe Chemobudowa
Krakow, ul. Klimeckiego 14 pawilon A
Boleslaw Bilski (600 170 019)
Piotr Torba (510 471 525)
09-10.01. 2016
Zespół Szkół Samorządowych w Kobylnicy,
ul. Główa 69 (na przeciwko kościoła)
Marian Jarząbek (693 448 303)
Busko Zdrój, ul. Kusocińskiego 1, Hala Sportowa
Marek Lewiński (603-546-976)
09-10.01.2016
Skierniewicki Zw. HGR i DO
w Skierniewicach
09-10.01.2016 Skierniewice, hala OSiR, ul. Tetmajera 7
Lech Stań (733 025 050)
Marcin Ozimowski (604 856 172)
Lech Kalisiak (692 090 406)
Płocki Związek Hodowców Gołębi
Rasowych i Drobiu Ozdobnego
09-10.01.2016
Łąck, Hala Sportowa Urz. Gm. w Łącku,
ul. Gostyńska 2
Andrzej Majchrzak (600 294 980)
Warszawski Związek Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego
Warszawa, Warszawskie Centrum Wyst. EXPO XXI,
16-17.01.2016 ul. Prądzyńskiego 12,
(Międzymiastowy Konkurs PDL)
Stowarzyszenie Hodowców
Gołębi Rasowych i Ozdobn.
w Sochaczewie
23-24.01.2016
Polski Związek HGRiDI
oraz Targi Kielce
Jubileuszowa Wystawa Krajowa
30-31.01.2016 Ogólnopolska wystawa w Kielcach
Targi Kielce, ul. Zakładowa 1
Chełmżyński Klub Hodowców
Gołębi Rasowych
06-07.02.2016
Poznański Związek Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobiu
Ozdobnego
Regionalna wystawa w Poznaniu,
13-14. 02. 2016 Poznań, MTP,
hala nr 4
Związek Hodowców Drobiu
Rasowego w Polsce "Gallus"
13-14. 02. 2016
Hala Sportowa SGGW w Warszawie
ul. Ciszewskiego 10
Monika Łukasiewicz (504 993 521)
Łowicki Związek Hodowców
Gołębi Rasowych i Drobnego
Inwentarza
13-14. 02. 2016
Kompina, 99-416 Nieborów Kompina Aleja Legionów
Polskich 6
Józef Laska (697 057350)
Dolnośląskie Stowarzyszenie
Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobnego Inwentarza
21.02.2016
Wrocław, Hale Wystawowe IASE przy ul. Wystawowej
1 (obok Hali Stulecia)
Jerzy Łyskawa (507 753 019)
Edward Gersztyn (607 869 788)
Hala Sportowa w Chodakowie, Chodaków,
ul. Chopina 101
XVII wystawa Chełmża 2016, Chełmża,
Hala Widowiskowo – Sportowa, ul. Hallera 17 A
Henryk Szabłowski (608 559 606)
Krzysztof Stachurski (504 285 724)
PDL – Jerzy Cielepa (600 543 109)
Krzysztof Pietrzak (515 684 892)
Tadeusz Dąbrowski (691 072 327)
Jan Pajka (503 039 284)
Godfryd Kuryło (601 770 370)
Karol Sarnecki (506 718 786)
Roman Matłosz (605 831 339)
Tadeusz Zienkowicz (601 770 672)
Wojciech Turski (696 468 635)
Henryk Sobczyński (601 789 386)
Informujemy, że terminy wystaw znajdują się na stronie internetowej
Polskiego Związku: www.pzhgridi.pl w zakładce WYSTAWY.
lipiec-wrzesień 2015
61
GOŁĘBIE i drobny inwentarz
WIADOMOŚCI
ZWIĄZKOWE
informacja dotycząca wysyłki obrączek,
identyfikatorów dla królików
1. K
ażda organizacja otrzyma do zapłaty fakturę, którą należy uregulować
wpłatą na konto PZ, po 1 stycznia 2016 r.
2. Polski Związek po potwierdzeniu otrzymania wpłaty, zrealizuje przesyłkę
3. P
aczki będą wysyłane na adres osoby figurującej w zamówieniu.
UWAGA!!! NASTĄPIŁA ZMIANA OSOBY PRZYJMUJĄCEJ ZAMÓWIENIA!!!
ZAMÓWIENIA NALEZY PRZESYŁAĆ NA ADRES:
Stanisław Projs, Wydawy 5A, 63-900 Rawicz
[email protected], tel. 509 332 231; 65/546 92 22
zamówienia przyjmowane są na druku dostępnym na stronie
www.pzhgridi.pl
28 Wystawa EE w Metz
- dowóz zwierząt
Mamy za sobą pierwszy etap przygotowań do wystawy w Metz. Zostały zebrane
i wysłane wraz z opłatami wszystkie zgłoszenia z naszego związku. Z Polski na 28
wystawę EE pojedzie 190 gołębi, 106 sztuk
drobiu i 47 królików. Nie jest to imponująca ilość. Myślę że duża odległość
zniechęciła sporą część hodowców
od odwiedzenia wystawy, a co za
tym idzie również od czynnego
uczestnictwa. Biorąc pod uwagę
fakt, że wystawcy są praktyczne
z całego kraju – od Gdańska do
Bielska Białej, ustaliliśmy, że pojadą trzy transporty. Jeden wyruszy
z Gdańska i pojedzie przez Koszalin.
Następny wyjedzie z Gdańska i przejedzie
przez Poznań. Trzeci wyjedzie z Bielska Białej
i pojedzie przez Wrocław. Wszyscy wystawcy, którzy zainteresowani są skorzystaniem
z transportu, powinni zorganizować transport osobiście lub w umówionych grupach
z danego rejonu i dowieść wystawiane zwierzęta do wyżej wymienionych miast lub do
umówionych miejsc na trasie przejazdu.
Głównym koordynatorem wszystkich trans-
W dniu 25 sierpnia 2015 roku
w wieku 43 lat odszedł nagle nasz
kolega Dariusz Antosik
- Prezes Łowickiego Związku
Hodowców Gołębi Rasowych
i Drobnego Inwentarza.
Koledzy z Łowickiego
Związku Hodowców Gołębi
i Klubu Srebrniaka
im. R.Pawłowskiego
62
lipiec-wrzesień 2015
portów jest Kol. Andrzej Bujak z Gdańska.
Wszystkie szczegóły należy z nim uzgodnić
dzwoniąc na nr tel. +48 663 376 115. Przypominam, że wszyscy wystawcy, którzy chcą
skorzystać z transportu wystawianych zwierząt do Polski muszą osobiście, bądź poprzez
umówionych kolegów zorganizować wyjęcie
zwierząt z klatek i dostarczenie do
samochodów transportujących.
Koledzy odpowiedzialni za
transport nie są wstanie
wyjąć wszystkich zwierzaków z klatek. Z dotychczasowym doświadczeń wynika,
że kończenie wystawy trwa
około pół godziny. Niewielka
grupa osób transportujących
zwierzaki, fizycznie nie da rady
wyjąć je z klatek w tak krótkim czasie.
Potem na klatkach brakuje już numerów
(numery klatek umieszczane są tylko na
kartach oceny, które wystawcy najczęściej
zabierają) Wyszukiwanie w takich warunkach
określonych numerów klatek jest praktycznie
niemożliwe.
Wszystkim wystawcom, życzę osiągnięcia bardzo dobrych ocen i zdobycia wielu
prestiżowych nagród.
Poznański Związek Hodowców Gołębi
Rasowych i Drobiu Ozdobnego z głębokim
żalem powiadamia o odejściu z naszych
szeregów Długoletnich i zasłużonych
członków naszego związku, oraz
wieloletniego kierownika „SIELANKI”:
Jan Klorek
Edward Kaczmarek
Zygmunt Kaszyński
Radosław Borowiak
Genadiusz Bierazo
Komunikaty
Kolegium
Sędziów
Szkolenia
• Prezydium Kolegium
Sędziów zaprasza sędziów
i asystentów na szkolenia,
które zostały zaplanowane w miesiącu wrześniu
i październiku;
- w rasie maściuch polski
w dniach 26 i 27 września
w miejscowości Renice
- w rasach PDL w dniu
3 października w Renicach
- w rasach krymka białostocka i wywrotek mazurski
w dniu 4-października
w Białymstoku
- centralne szkolenie
dla wszystkich sędziów
ds. gołębi , drobiu rasowego i królików zostanie
przeprowadzone w dniu
11 października w Andrespolu koło Łodzi.
Nominacje
• Informuję, że Prezydium
Kolegium Sędziów w dniu
29-08-2015r powołało Pana
Michał Kwintę na sędziego
krajowego ds. oceny gołębi
w grupie IX specjalność 13.
• Niżej wymienieni
sędziowie, którzy uczestniczyli minimum w trzech
szkoleniach sędziowskich
organizowanych przez
Federację Europejską
otrzymali kwalifikacje
sędziów międzynarodowych Zdzisław Borawski,
Jerzy Szawiel, Edward
Gersztyn, Waldemar Kosicki, Krzysztof Kanicki, Jerzy
Czech i Brunon Bluszcz.
Informacja
• Prezydium Kolegium
Sędziów informuje, że
w związku z trudnościami
przy tatuowaniu królików
nowym systemem w niektórych Stowarzyszeniach.
Podjęto decyzję o dopuszczeniu do oceny króliki,
które posiadają numery
ucha tatuowane starym
systemu i od tych królików
zostały odprowadzone
składki.

Podobne dokumenty

H o d w

H o d w Przy ocenie tych gołębi powinno się przede wszystkim brać pod uwagę wyczyny lotowe (80 % w punktacji), natomiast eksterier jest mniej istotny (tylko 20 %). Między innymi dlatego rasa ta występuje w...

Bardziej szczegółowo