PROF. MAREK BELKA

Komentarze

Transkrypt

PROF. MAREK BELKA
WSZYSTKO W DZIEDZINIE EKONOMII I NIE TYLKO
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
Nr 4(10)/2015
MAILING IRYTUJĄCA
FORMA
REKLAMY
ENGLISH IN
BUSINESS
&ECONOMICS
WSKAZÓWKI
JAK PRACOWAĆ
W CHMURZE
PROF. MAREK BELKA
KREDYT WE FRANKACH
INWESTYCJA CZY ROZPACZ?
1 | MIG MARZEC 2015
SPIS TREŚCI
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
06
W KTÓRYM WOJEWÓDZTWIE
ŻYJE SIE NAJLEPIEJ?
05
KALENDARIUM
CZYLI CO, GDZIE I KIEDY?
03
08
MAILING
IRYTUJĄCA FORMA REKLAMY
2 | MIG MARZEC 2015
07
06
KREDYT WE FRANKACH
INWESTYCJA CZY ROZPACZ?
03
09
PRACA W CHMURZE
POMAGAMY I RADZIMY
SPIS TREŚCI
03
11
03
12
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
DUŻE PIENIĄDZE
I CO NIECO O ŻYCIU
WIECZNYM
INNOWACJE
SKĄD, JAK I DLACZEGO?
03
17
COACHING
A CO TO ZNOWU
ZA MODA?
ERASMUS
NOWA PRZYGODA?
03
18
BLOG CZY NA PEWNO
TAKI DOCHODOWY?
03
19
GOLDEN SHEDS
03
20
STARBUCKS - RECENZJA
03
20
REWORK - RECENZJA
03
16
14
PSYCHOLOGIA INWESTOWANIA
NA RYNKACH FINANSOWYCH
03
21
WHIPLASH - RECENZJA
WSTĘPNIAK
Młodzież i Gospodarka
www.mercatus.rzeszow.pl
Drodzy czytelnicy,
Przedstawiam owoc naszej pracy jakim jest kolejny, a zarazem nowy ze względu na zmienioną
szatę graficzną, numer MiGa. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu odmieniony wygląd
czasopisma.
W wydaniu znajdziecie wywiad z prof. Markiem Belką, dotyczący kursu franka szwajcarskiego
oraz porównanie jakości życia w różnych województwach, czyli gdzie najłatwiej znaleźć pracę oraz
zarobić dużo pieniędzy.
Co nieco także z dziedziny podboju kosmosu, czyli astronautyki. Od razu na myśl nasuwa się
jedna organizacja – NASA, nie tym razem. W numerze zaprezentujemy ambitne plany innego kraju,
które dotyczą kolonizacji Marsa. Znajdziecie także relacje studentek naszego wydziału z wymiany
studenckiej ERASMUS.
Przybliżamy znaczenie słowa „coaching” – czyli: co to jest? Dla kogo? I po co?
Jeśli podoba Ci się nasze czasopismo lub wiesz czego w nim brakuje, napisz nam o tym
[email protected] . Dzięki temu nasze pismo stanie się jeszcze lepsze i ciekawsze.
KONTAKT:
[email protected]
ul. Ćwiklińskiej 2,
35-601 Rzeszów
pokój 103a
WSZYSTKIE MATERIAŁY
CHRONIONE SĄ PRAWEM
AUTORSKIM. ROZPOWSZECHNIANIE
W JAKIEJKOLWIEK FORMIE BEZ
PISEMNEJ ZGODY WYDAWCY JEST
ZABRONIONE.
W imieniu całego zespołu redakcyjnego zapraszam do czytania
Każda opinia zawarta
w prezentowanych tekstach
jest prywatną opinią autora.
Redakcja MiG ani autorzy nie
ponoszą odpowiedzialności
za informacje oraz reklamy
zamieszczone na łamach
czasopisma.
3 | MIG MARZEC 2015
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
Pragniemy złożyć życzenia
zdrowych i pogodnych
Świąt Wielkanocnych,
obfitości na świątecznym stole,
smacznego jajka oraz wiosennego
nastroju
w rodzinnym gronie.
Redakcja MiG
4 | MIG MARZEC 2015
AKTUALNOŚCI
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
KALENDARIUM
CZYLI CO, GDZIE I KIEDY?
„Doświadczenia i wyzwania integracji europejskiej” - wykład otwarty prof. dr hab. Marka Belki
23 stycznia 2015 na zaproszenie rzeszowskiego oddziału Narodowego
Banku Polskiego oraz Wydziału Ekonomii UR, Pan Prezes prof. dr hab. Marek Belka
wygłosił wykład na temat: „Doświadczenia i wyzwania integracji europejskiej”.
Wydarzenie zgromadziło dużą liczbę zainteresowanych – zarówno wykładowców,
jak i studentów. Wykład dotyczył doświadczeń i wyzwań związanych z zachodzącą
w przeszłości i obecnie integracją europejską, która była bodźcem do zmian
w naszym kraju. Prezes NBP przedstawił historię transformacji polskiej gospodarki
łącząc ją z kolejnymi etapami integracji z UE. Olbrzymim sukcesem powiązanym
z dążeniami integracyjnymi Polski była zdaniem prof. Belki „terapia szokowa” podczas
transformacji w latach 90. Prezes NBP omówił również sytuację gospodarczą
Polski w czasie niedawnego kryzysu. Najdłuższa część wystąpienia poświecona
była wyzwaniom ekonomicznym, które związane są z wprowadzeniem euro
w naszym kraju. Wszystkie kraje bałtyckie, które wstąpiły do strefy euro zaznaczają,
że wolą być w tej strefie, gdyż czują się bezpieczniej z powodów sąsiedzkich.
Zdaniem prof. Belki Polska nie powinna się obecnie spieszyć jeśli chodzi
o przyjęcie wspólnej europejskiej waluty, ale jest to jednym z najważniejszych
ekonomicznych wyzwań na najbliższe lata. Prezes NBP odniósł się również do sytuacji
„frankowiczów” – więcej informacji na ten temat w wywiadzie „Kredyt we frankach
- inwestycja czy rozpacz?”
Bezpłatne Sesje Coachingowe!
Stowarzyszenie Mercatus przygotowało wyjątkową ofertę - zapraszamy
wszystkich zainteresowanych na bezpłatne sesje coachingowe, które poprowadzi Pani
Katarzyna Jakubowicz. Pani Katarzyna jest absolwentką Szkoły Głównej Handlowej oraz
studiów MBA - General Management. Jest coachem, a obecnie pracuje jako dyrektor HR
w firmie UTC.
Spotkania rozpoczęły się 2 marca. Udział w nich jest całkowicie bezpłatny, należy
powołać się na Stowarzyszenie Mercatus i umówić indywidualnie termin sesji. Spotkania
odbywać się będą w siedzibie Stowarzyszenia Mercatus, ul. Ćwiklińskiej 2, pokój C103. W celu ustalenia indywidualnych terminów spotkań prosimy o kontakt telefoniczny:
667 660 602.Liczba miejsc ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń.
Konferencja naukowa
W dniach 24-25 września odbędzie się konferencja naukowa pt.: „Jakość
i marketing produktów spożywczych w kształtowaniu konkurencyjności firm
i regionów”, której organizatorem jest Centrum Marketingu Produktów Spożywczych
Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz Katedra Opakowalnictwa Towarów Uniwersytetu
Ekonomicznego w Krakowie. Celem konferencji będzie prezentacja teoretycznego
oraz praktycznego dorobku z zakresu jakości i marketingu produktów spożywczych,
jak również dyskusja nad tymi zagadnieniami. Zamierzeniem organizatorów jest
stworzenie warunków do wymiany doświadczeń oraz poglądów przedstawicieli
różnych środowisk (naukowych, samorządowych, biznesowych) związanych
z sektorem spożywczym. Problematyka konferencji dotyczyć będzie m. in. jakości
żywności w opinii konsumentów, innowacji w produkcji żywności czy też metod
badań marketingowych w branży spożywczej.
Termin nadsyłania zgłoszeń mija 15.03 br. Więcej informacji na stronie http://
www.ur.edu.pl/nauka/centra-badawcze/centrum-marketingu-produktowspozywczych/konferencje
Nawiązanie nowej współpracy
Stowarzyszenie Mercatus nawiązało współpracę dotyczącą propagowania wiedzy
finansowej oraz edukacji z zakresu rynków finansowych z Kołem Naukowym FLOW:
Bankowość i inwestycje przy Instytucie Badań i Analiz Finansowych WSIiZ.
Celem współpracy jest umożliwienie studentom rozwoju z zakresu inwestowania
na rynkach finansowych i poszerzania kontaktów między domami maklerskimi,
a uczelniami. Współpraca dotyczyć będzie organizowania warsztatów, seminariów,
konferencji z udziałem partnerów koła FLOW i Stowarzyszenia Mercatus.
Anna Niemiec
5 | MIG MARZEC 2015
EKONOMIA
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
W którym województwie żyje się
najlepiej?
Na potrzeby przeciętnego Kowalskiego, który
na co dzień nie ma czasu analizować tysięcy stron
raportów GUSu czy innych organizacji, analitycy
portalu Bankier.pl przygotowali raport „Regiony 2014:
co się zmieniło w samorządach od 2010 roku?”.
Opracowanie zwięźle przedstawia najbardziej istotne
dane gospodarcze dla każdego z 16 województw.
w pozostałych powiatach ok. 13%. Analogicznie wyglądają
średnie zarobki – 4 800zł brutto w Warszawie i 3 500zł
brutto w pozostałej części woj. mazowieckiego.
Gdzie województwo podkarpackie?
Kolejne miejsce należy do województwa śląskiego,
które cechuje druga, co do wysokości średnia pensja
brutto i stosunkowo niskie ceny mieszkań. Bezrobocie
9,8% należy do jednych z najniższych w kraju.
Raport, a także przygotowany przy jego
pomocy prosty ranking województw, umożliwia
szybkie porównanie regionów i wybór optymalnego
(ekonomicznie) miejsca do życia w naszym kraju.
O pozycji w rankingu zadecydował wskaźnik
obliczony na podstawie średniej ważonej z: stosunku
średniej ceny metra kwadratowego mieszkania na rynku
pierwotnym do średnich zarobków (waga 0,5), wartości
stopy bezrobocia (0,2 – niska waga, ze względu na spore
znaczenie szarej strefy) oraz wielkości zatrudnienia
w sektorze przedsiębiorstw (0,3). Im mniejsza
wartość wskaźnika, tym lepsze miejsce w rankingu:
Nasze województwo zajmuje 10. miejsce
w rankingu, co nie wygląda źle biorąc pod uwagę,
że podkarpackie jest najbiedniejszym regionem
Polski. PKB per capita wynosi tu zaledwie 67%
średniej krajowej i 26% średniej UE. Pensje urosły
zaledwie 9% w latach 2011-2014 i spadliśmy pod
względem płac z miejsca 13. na przedostatnie – 15.
Znaczną rolę w gospodarce regionu odgrywają
fabryki dawnego COPu, a także lotnisko w Jasionce.
Na
trzecim
miejscu
znalazło
się
województwo wielkopolskie z najniższą w skali
kraju stopą bezrobocia 7,9%
.
Pierwsze
miejsce
w
rankingu
zajmuje
województwo mazowieckie - najwyższe ceny
mieszkań są rekompensowane przez najwyższe
zarobki. Bezrobocie tu jest stosunkowo niskie
i wynosi 10%, a w sektorze przedsiębiorstw
pracuje co piąty mieszkaniec. W mazowieckim
występują jednak znaczne dysproporcje pomiędzy
Warszawą a resztą województwa – bezrobocie
w stolicy wynosi zaledwie 5%, podczas gdy
6 | MIG MARZEC 2015
Miejsce tuż za podium zajmuje województwo
lubuskie, co może nieco zaskakiwać, ponieważ ten
region nie ma ani wielkich miast, ani przemysłu,
ani znaczących ośrodków naukowych. Czwarte
miejsce
w
rankingu
zagwarantowały
temu
województwu najtańsze w całej Polsce mieszkania.
Ostatnie miejsca w rankingu zajęły województwa
tzw. ściany wschodniej, czyli kolejno: podlaskie,
lubelskie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie.
Są to województwa objęte programem UE Rozwój
Polski Wschodniej. Względnie niskie ceny mieszkań
i tak wypadają niekorzystnie przy średnich zarobkach
w tych województwach. Na samym końcu plasuje
się województwo warmińsko-mazurskie z najniższą
średnią płacą (3 216 zł brutto/m) i najwyższym
bezrobociem (18,2%). Rzeszów, jako stolica, jest największym miastem regionu.
Liczy 184 tys. mieszkańców i 50 tys. studentów. Stara
się przyciągać nowe technologie i rozwijać centrum
akademickie. Niestety pomimo siedziby Asseco
Poland mamy w Rzeszowie najniższy wskaźnik liczby
przedsiębiorstw na tysiąc mieszkańców. W zamian
możemy się pochwalić 2. miejscem pod względem
nasycenia powierzchnią centrów handlowych - 1 329
m2 na 1 000 mieszkańców. Jesteśmy tuż za Opolem.
Oczywiście ani Raport ani ranking nie brał pod
uwagę klimatu, piękna krajobrazu czy bogactwa
kulturalnego województw, które, choć subiektywne,
również są istotne. Mimo wzrostu mobilności i zmian
w społeczeństwie, nie każdy Polak chce żyć na
obczyźnie. Jak się okazuje, między regionami wewnątrz
kraju również są ogromne różnice. Ale czy nie lepiej
wspólnie pracować nad rozwojem naszego regionu?
Anna Horyń
WYWIAD
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
Kredyt we frankach inwestycja czy rozpacz?
Wywiad z prezesem NBP
prof. Markiem Belką
23-go stycznia 2015 roku na Wydziale
Ekonomii Uniwersytetu Rzeszowskiego mieliśmy
okazję
gościć
prezesa
Narodowego
Banku
Polskiego - Pana Profesora Marka Belkę. Liczne
grono studentów i pracowników Wydziału wzięło
udział w wykładzie otwartym pana Belki na temat:
„Doświadczenia i wyzwania integracji europejskiej”.
Podczas
wykładu
poruszona
została
przede wszystkim kwestia transformacji polskiej
gospodarki po przystąpieniu do Unii Europejskiej,
a także potencjalnych konsekwencji wejścia Polski
do strefy euro. Pomimo napiętego harmonogramu
dnia Pana Prezesa, po wykładzie udało się
przeprowadzić krótki wywiad, w którym prof. Marek
Belka udzielił odpowiedzi na najbardziej nurtujące
pytania ostatnich tygodni związanych z uwolnieniem
przez Narodowy Bank Szwajcarii kursu franka.
M.S.:
Dziękuję
Panu
za
poświęcenie
swojego cennego czasu. W ostatnim okresie
byliśmy świadkami nagłego wzrostu kursu
franka względem złotówki. Moje pytanie brzmi:
Czy kurs franka szwajcarskiego się ustabilizuje,
czy będą miały miejsce ciągłe jego wahania?
M.B.: Kurs franka na pewno nie spadnie
do poprzedniego poziomu, co jest ważną
wiadomością. Natomiast wiadomość mniej zła
jest taka, że wahania te będą coraz mniejsze.
7 | MIG MARZEC 2015
M.S.: Zatem czy osoby, które zaciągnęły
kredyty we frankach mogą być spokojne, czy
jednak wciąż powinny mieć pewne obawy
związane ze zwiększaniem się swojego długu?
M.B.: My cały czas wpływamy na banki, żeby
po pierwsze obniżyły oprocentowanie kredytów,
a po drugie żeby nie próbowały żądać dodatkowego
zabezpieczenia
od
kredytobiorców,
ponieważ
to zwiększałoby jedynie koszty ich kredytu. Po
trzecie, wpływamy na banki, aby dawały możliwość
restrukturyzacji kredytu jeżeli nastąpiłaby sytuacja,
w której dłużnik straci pracę lub możliwość spłacania
kredytu na bieżąco z innych przymusowych powodów.
Niektóre banki proponują przykładowo wakacje
klientom, którzy zaciągnęli kredyty we frankach
lub przez kilka miesięcy mogą oni nie płacić raty.
Żeby ograniczyć do minimum lub zlikwidować
taką drastyczną ewentualność jak utrata pracy czy
niewypłacalność, mówiąc krótko kredytobiorca musi opuścić mieszkanie, które się następnie zlicytowuje. Niestety każdy jest tutaj stratny na wzroście kursu
franka łącznie z nami. My jako władze państwowe
oddziałujemy na banki, którym wyperswadowujemy
jakiekolwiek nieodpowiednie i nieprzemyślane kroki.
M.S.:
Czy
państwo
powinno
więc
pomagać “frankowiczom”, czy jednak sami
powinni sobie poradzić z zaistniałą sytuacją?
M.B.: Niestety kredyty zaciąga się na własne
ryzyko. Równie dobrze można by było pomagać
“złotówkowiczom”, albo tym wszystkim, którzy
mają inne zobowiązania. Natomiast cały czas
zaznaczam, że należy stwarzać warunki by banki
postępowały wobec takich kredytobiorców z jak
największą ostrożnością. Przede wszystkim mówimy
o sytuacji, w której bardzo niewielu “frankowiczów”
ma dzisiaj kłopoty ze spłacaniem, więc uważam
że ostatecznie wybrną samodzielnie z tej sytuacji.
M.S.: Bardzo dziękuję za rozmowę.
Monika Samborska
MARKETING
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
MAILING
IRYTUJĄCA FORMA REKLAMY
Mailing dla wielu z nas jest irytującą formą reklamy. Często na naszej skrzynce
pocztowej pojawia się wiele wiadomości, które w ogóle nas nie interesują. Niektóre
z nich mogą okazać się przydatne, jednak istnieją również takie, które nie powinny
przychodzić na naszą pocztę, gdyż sobie tego nie życzymy. Nie bez przyczyny
często lądują w zakładce spam. Przed rozpoczęciem masowej wysyłki e-mail
z ofertą handlową konieczne jest zadbanie o sprawy prawne, gdyż zgodnie z ustawą
z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144
z 2002 r., poz. 1204) zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji
handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy za pomocą środków komunikacji
elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej. Informację handlową uważa
się za zamówioną, jeżeli odbiorca wyrazi zgodę na otrzymywanie takiej informacji, w szczególności jeśli udostępnił w tym celu identyfikujący go adres elektroniczny.
Od 21 stycznia 2013 roku zmianie uległ art. 10 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą
elektroniczną, z pod zakazu wysyłania spamu wyłączono firmowe adresy e-mailowe.
E-mail marketing to forma marketingu bezpośredniego realizowanego przy
pomocy poczty elektronicznej. Obejmuje: zarządzanie bazami adresów e-mail
(listą mailingową), przygotowywanie treści korespondencji, wysyłanie wiadomości
e-mail oraz obsługę informacji zwrotnych (w tym śledzenie skuteczności
kampanii mailingowych). Koszt dotarcia do odbiorców jest wielokrotnie niższy
niż w przypadku papierowej komunikacji seryjnej wysłanej za pośrednictwem
tradycyjnej poczty. Z badania przeprowadzonego w 2012 roku przez
FreshMail, Sare, GetResponse i Optivio wynika, że w Polsce średni wskaźnik
Open Rate (stosunek unikalnie wyświetlonych wiadomości do wiadomości
wysłanych) wynosi 19,43%, a średni CTR (procentowy wskaźnik wskazujący stosunek
liczby unikalnych kliknięć do liczby wysłanych e-mail) wynosi 6,08%. W badaniach
przeprowadzonych przez firmę Custora e-mail marketing plasuje się na 3 miejscu
jako najbardziej skuteczna forma wsparcia sprzedaży (za pozycjonowaniem
i płatnymi linkami). Według badań Direct Marketing Association jedna złotówka
zainwestowana w e-mail marketing może przełożyć się na 43 zł sprzedaży. Trudno się
więc dziwić, że według PwC (globalne przedsiębiorstwo świadczące usługi audytorskie
i doradcze), w pierwszym półroczu 2014 roku wartość cyfrowej reklamy w Polsce
przekroczyła 1,25 miliarda złotych. Wydatki na reklamę online wzrosły o 5,7% względem
analogicznego okresu poprzedniego roku, co przekłada się na dodatkowe 67 milionów
Coraz częściej stosowany jest marketing behawioralny, który w odróżnieniu od tradycyjnego rozsyłany jest do grupy użytkowników najbardziej zainteresowanych
produktem bądź konkretną usługą. Metodą oszacowania jest na przykład historia odwiedzanych stron w Internecie czy rodzaju wykonywanych zakupów w sieci.
Firma GetResponse przeprowadziła badanie „Stan e-mail marketingu w Polsce 2013” w okresie 19.08 – 9.09.2013 na 233 firmach różnej wielkości z 15 branż,
na podstawie którego określono, że w 2013 roku aż 60 procent firm segmentuje bazę odbiorców w oparciu o zachowania grup użytkowników. Zanotowano 14
procentowy wzrost w stosunku do 2012 roku. Znaczącym jest, że w 2013 roku 71 procent firm sprawdzało i analizowało statystyki wysyłki e-mali reklamowych.
8 | MIG MARZEC 2015
IT I TECHNOLOGIE
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
Najpopularniejszą formą reklamy w Internecie jest Display (reklama
graficzna emitowana na powierzchni witryny lub baner). Na kolejnym
miejscu wciąż plasuje się SEM (marketing internetowy w wyszukiwarkach
służący poprawianiu dostępu użytkownika do serwisu poprzez zwiększenie
jego widoczności w wyszukiwarkach). Format ten utrzymał 37% udziału
w torcie. E-mail marketing jest na czwartym miejscu i zajmuje 5 procent rynku.
Zalet e-mail marketingu jest wiele. Po pierwsze e-mail w dzisiejszych czasach
jest najbardziej popularną usługą internetową. Według GetResponse poczta
elektroniczna jest ważnym elementem codziennej aktywności w Internecie dla
ponad ¾ użytkowników. Nowe wiadomości w internetowej skrzynce odbiorczej
sprawdza codziennie blisko 80% respondentów, 35,4% z nich robi to co najmniej
kilkanaście razy dziennie, a 29,6% częściej niż dwa razy dziennie. Po drugie
możemy dostarczyć setki tysięcy wiadomości w ciągu kilku minut. Marketing
behawioralny pozwala dotrzeć do wyselekcjonowanej grupy odbiorców, co
zwiększa efektywność reklamy. E-mail marketing jest szybką i relatywnie tanią
formą reklamy, jednak pomimo wielu zalet ma też wady. Wielu użytkowników
uważa, że kierowane do nich wiadomości to spam i śmieci, które mogą zawierać
wirusy i po otwarciu mieć negatywny wpływ na ich komputer. Mimo wszystko
to wciąż najbardziej opłacalna forma reklamy dla rozwijających się firm.
Sabina Chilińska
PRACA W CHMURZE
POMAGAMY I RADZIMY
Od pewnego czasu z chmury korzystają nie tylko przedsiębiorstwa, ale również
osoby prywatne. To wszystko za sprawą rozwoju w dziedzinie teleinformatyki oraz
dostępu do szerokopasmowego Internetu coraz większej liczy osób w Polsce i świecie.
Dziś prywatny plik wideo (np. o rozmiarze 500MB), można przesyłać błyskawicznie poprzez łącze Internetowe, dlatego też prywatne pliki coraz częściej przechowywane
są poza lokalnym komputerem użytkownika. Jeszcze kilka lat temu nikt niemiałby ochoty czekać, aż wspomniany plik zostanie przesłany, czy też pobrany z sieci, bo
przecież trwałoby to nawet kilkadziesiąt godzin. Oczywiście, do tej pory trzymamy pliki
w komputerze, czy też na dysku przenośnym, ale często zdarza się sytuacja w której
potrzebujemy ich w danym momencie nie mając przy sobie urządzenia, na którym zapisaliśmy owe pliki. Wyobraźmy sobie sytuację, w której chcemy pochwalić się
wyjątkowym nagraniem spadającej komety będąc u znajomych, ale niestety nie zabraliśmy ze sobą urządzenia na którym nasz film się znajduje. Oczywiście ktoś
może powiedzieć, że „przecież zawsze nosimy przy sobie telefon komórkowy”. Zgadza
się, ale takie urządzenia mają stosunkowo niewielką ilość pamięci, więc trzymanie
znacznej liczby filmów, zdjęć, czy też plików muzycznych w smartfonie z czasem staje się niemożliwe. Poza tym każdy chyba wie jak wiele szczegółów może umknąć ludzkiemu
oku oglądając film na ekranie smartfona. Właśnie w takim wypadku przychodzi nam z pomocą tajemnicza chmura. Oczywiście nie są to jedyne jej zalety o czym za chwilę.
9 | MIG MARZEC 2015
Chmura (ang. cloud computing) – skąd w ogóle wzięło się to określenie?
Pochodzenie samego terminu nie jest do końca jasne, ale w świecie nauki chmurą nazywa się duże zbiory obiektów, które widziane z daleka zaczynają tworzyć całość
i tak się właśnie je opisuje, bez zagłębiania się w szczegóły i elementy składowe.
Chmurą, jak wspomniałam na wstępie nie jest przetwarzanie danych na lokalnym
komputerze, używając do tego celu naszego lokalnego dysku, procesora
i pamięci RAM. Czy cloud computing jest więc wykorzystaniem zasobów zdalnych (przez Internet) do przetwarzania informacji? Można powiedzieć, że jest to warunek konieczny, ale niewystarczający. Istotne jest również to, aby
użytkownik końcowy otrzymał usługę a nie produkt. Jak to rozumieć? Posłużmy się dwoma przykładami. Pierwszy z nich to sieć energetyczna i medium, jakim jest prąd. Użytkownik płaci za usługę – dostęp (i wykorzystanie) prądu z sieci energetycznej. Nie obchodzi go infrastruktura, elektrownia, obciążenie linii średniego i wysokiego napięcia, itd. Interesuje go usługa – napięcie w
gniazdku, prąd zasilający domowe urządzenia. Przeciwnym podejściem byłoby
wykorzystanie domowego generatora prądu i zasilanie gospodarstwa we własnym zakresie – a to wiązałoby się z kupnem tego generatora, dostarczaniem
paliwa do niego, regularnym serwisowaniem czy wymianą go po kilku latach.
Kupując generator, kupujemy produkt. Podpisując umowę z dostawcą energii elektrycznej – kupujemy usługę dostarczaną nam przez sieć energetyczną. Jak przenieść to na realia przetwarzania w chmurze? Pomyślmy o składowaniu
informacji. Standardowe niechmurowe podejście „kup produkt”, to np. kupno
dysku twardego lub fizycznego serwera u zewnętrznego dostawcy. Podejście
cloud computing, czyli „kup usługę”, to zapłacenie za wybraną przestrzeń
dyskową i dostęp do niej przez sieć (np. Internet). Klient płaci za usługę, a nie fizyczny
dysk, więc nie musi martwić się gdzie dokładnie składowane są jego dane. To dostawca
usługi ma zapewnić dostępność danych, stabilność łączy, szybkość transmisji czy bezpieczeństwo.Skoro już jesteśmy przy dostawcach usług, porównam czterech najpopularniejszych na świecie usługodawców chmur prywatnych.
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
IT I TECHNOLOGIE
Ilość darmowej pamięci
15 GB
2 GB
15 GB
5 GB
Maksymalny rozmiar
pliku
10 GB
Nieogranioczony
10 GB
Nieogranioczony
100 GB - (ok. 7 PLN/mc)
200 GB- (ok. 6 PLN/mc)
1 000 GB - (ok. 35 PLN/mc)
500 GB - (ok. 40 PLN/mc)
Dodatkowe miejsce
(opłata)
20 GB - (ok. 4 PLN/mc)
100 GB - (8 PLN/mc)
200 GB - (16 PLN/mc)
1 000 GB - (ok. 40 PLN/mc)
1 000 GB - (30 PLN/mc)
1 000 GB - (ok. 80 PLN/mc)
Zalety
Wy g o d n a o b s ł u g a i c i e k a w e Możliwość wspólnego z innymi
Elegancki, prosty i z najwiękfunkcje, takie jak automatyczne użytkownikami edytowania pliszym zakresem funkcji
wysyłanie zdjęć.
ków
Wady
Niewystarczające bezpieczeń- Niewystarczające regulacje dostwo danych
tyczące ochrony danych
Prostota użytkowania
Jak widać w powyższym porównaniu, chmura stwarza możliwość przechowywania nieograniczonej liczby plików. Oczywiście w zależności od usługodawcy i naszego
zapotrzebowania, ponosimy pewne koszty związane z trzymaniem prywatnych dokumentów w chmurze, aczkolwiek do codziennego użytku wystarcza przestrzeń, którą wyżej
omawiani dostawcy proponują za darmo.
Łyżka dziegciu w beczce miodu
Jedną z największych zalet chmur jest możliwość natychmiastowej zmiany
wielkości przestrzeni (skalowalność). Niestety niesie to ze sobą pewne ryzyko,
jeżeli firma na rozszerzanej chmurze posiada np. swój portal internetowy, taka
przestrzeń narażona jest na ataki w postaci masowego generowania zapytań (ataki DDoS) do wspomnianego portalu, których celem jest przeciążenie i w rezultacie
czasowe unieruchomienie wybranych serwerów na których portal ten się znajduje.
Gdy dane w postaci strony internetowej są przetrzymywane na wewnętrznych serwerach firmy, taki atak w najgorszym razie powoduje zablokowanie serwerów
tej firmy, ale gdy chodzi o duże, bardzo wydajne centra danych, w których zasoby są dynamicznie przydzielane według potrzeb usługobiorcy, DDoS może
być bardzo kosztowny. Oczywiście wada ta nie dotyczy użytkowników, którzy
przetrzymują w chmurze prywatnej pliki, które nie są wykorzystywane bez przerwy
(w przeciwieństwie do portalu internetowego). Kolejnym problemem, przed którym stają usługodawcy to kwestia lokalizacji danych. W tradycyjnym modelu
przechowywania danych ich właściciel ma nad nimi pełną kontrolę, ponieważ znajdują się na dyskach lokalnych komputerów lub serwerach firmowych. W przypadku cloud computing dane, podobnie jak wykorzystywana aplikacja,
znajdują się w chmurze, na której działanie nie mamy żadnego wpływu.
Podsumowanie
Zasada działania chmury polega więc na przeniesieniu obowiązku świadczenia
usług na serwer usługodawcy chmury i umożliwienie stałego dostępu do tych
samych plików poprzez aplikację na komputerze lokalnym, smartfonie, czy też
innym urządzeniu. Dzięki temu ich bezpieczeństwo nie zależy od tego, co
stanie się z dyskiem np. na lokalnym komputerem, zaś szybkość usług wynika
z mocy obliczeniowej serwera. Chmura stwarza więc iluzję nieskończonych
zasobów dostępnych na żądanie. Wystarczy zalogować się z jakiegokolwiek
komputera z dostępem do Internetu by zacząć korzystać z dobrodziejstw
chmury. Oczywiście jest to stosunkowo nowa technologia, dlatego też posiada
ona pewne ograniczenia. Usługodawcy są na etapie rozwijania tych technologii,
więc z dużym prawdopodobieństwem może stwierdzić, że chmura ma szanse
stać się główną i bardzo popularną platformą do przechowywania prywatnych
plików oraz miejscem w którym będziemy korzystać online z większości aplikacji.
Renata Kubicka
10 | MIG MARZEC 2015
Rysunek obok prezentuje panel główny usługi iCloud firmy Apple. Po zalogowaniu
się w jednym miejscu otrzymujemy dostęp do naszej skrzynki pocztowej, kontaktów
z naszego smartfona, a dzięki aplikacji iCloud Drive możemy przechowywać pliki
prywatne. Poza tym usługodawca daje nam możliwość korzystania online z takich
aplikacji jak Pages (edytor tekstu), Numbers (arkusz kalkulacyjny), czy też Keynote
(doskonała aplikacja do tworzenia prezentacji multimedialnych). Gotowe projekty
możemy udostępniać w sieci, lub też zaprosić do edycji innych użytkowników. Możliwości tej usługi są bardzo duże, ale oczywiście skończone i dla wybrednych użytkowników ich liczba, a co za tym idzie funkcjonalność chmury może okazać się
niewystarczająca. Usługi dostarczane z chmury z jednej strony mają kompleksowy
charakter i nie wymagają od ich użytkownika wiedzy na temat niezbędnej infrastruktury, konfiguracji itd., ale z drugiej trzeba pamiętać o tym, że zakres tych usług jest ograniczony i faktycznie narzucony przez dostawcę. Jeżeli np. jesteśmy przyzwyczajeni
do korzystania z edytora tekstu firmy Microsoft to niestety nie będziemy mogli z niego
korzystać w chmurze firmy Apple. To ograniczenie to tylko jeden aspekt problemu.
Trzeba też pamiętać o tym, że aplikacje w chmurze są stale rozwijane i aktualizowane. Można sobie wyobrazić sytuację, w której usługodawca wprowadza do
usługi jakąś funkcję, jednak nowość okazuje się zbędna dla niektórych firm
korzystających z usługi, lub wręcz przeszkadza w pewnych działaniach. To oczywiście uproszczony przykład, ale pokazuje problem swoistego uzależnienia użytkownika chmury od nieuzgadnianych z nim rozwiązań wprowadzanych przez usługodawcę.
Obejściem większości ograniczeń związanych z narzutem aplikacji danego
usługodawcy jest po prostu praca z plikiem który znajduje się w chmurze, z wykorzystaniem
aplikacji zainstalowanej na naszym komputerze lokalnym. To rozwiązanie oczywiście
wprowadza wymóg instalacji oprogramowania na urządzeniu za pośrednictwem
którego chcemy nasz plik edytować, lecz daje nam możliwość korzystania z naszych ulubionych programów, przy jednoczesnym zachowaniu zalet chmury.
IT I TECHNOLOGIE
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
DUŻE PIENIĄDZE,
HIERARCHIA LUDZKICH WARTOŚCI
I CO NIECO O ŻYCIU WIECZNYM
Co można powiedzieć o czasach, w których żyjemy, to, to, że na pewno nie są normalne. Żyjemy w dobie postępu
technologicznego, tak zawrotnie szybkiego, jaki jeszcze nigdy w historii nie miał miejsca. Z drugiej strony, na nas, w
rozumieniu ludzkości czeka niezmiernie wiele zagrożeń. Części z nich nie możemy ani przewidzieć, ani się od nich
na chwilę obecną uchronić. Część jest pewna, lecz odłożona w czasie i o tej grupie rzadko się mówi, bo po co się
zamartwiać na zapas. Jeszcze inne sami na siebie sprowadzamy. Tak czy inaczej, naprzeciw wszystkim tym grupom
wychodzi nauka. Nie w całości, lecz solidny jej wycinek. Lecz i z ową nauką wiążą się pewne kontrowersje, kwestii
moralnej i pieniężnej. Wstęp artykułu może wydawać się enigmatyczny, lecz ciąg dalszy rozwieje wszelkie wątpliwości.
O jakiej to dziedzinie nauki mowa? A no o astronomii, a dokładniej
o eksploatacji kosmosu. Jest to sfera naukowej działalności człowieka, która według
mnie jest uwieńczeniem całego technologicznego dorobku ludzkości. Oprócz
technologicznego, to nawet ekonomicznego, bo przecież projekty kosmiczne
nie są tanie, a znalezienie pieniędzy na ich sfinansowanie nie jest łatwą rzeczą.
Loty kosmiczne i inne badania kosmosu są niezmiernie ważne z perspektywy
istnienia gatunku ludzkiego. Jest pewne, że złoża kopalin takich jak ropa
naftowa, węgiel kamienny, czy jakiekolwiek minerały energetyczne zostaną
w dłuższym lub krótszym okresie wyczerpane. Co wtedy się stanie? Są dwie opcje.
Albo ludzkość zawróci w rozwoju i w najlepszym wypadku zatrzyma się na epoce
średniowiecza lub też możemy pomyśleć zawczasu, póki są ku temu środki nad
poszukiwaniem surowców poza naszą planetą. Rozwiązanie może znajdować się
bardzo blisko, bo już na Księżycu. Znajdują się tam, bowiem, złoża Helu-3 - izotopu
helu, który w warunkach ziemskich jest niezmiernie rzadki, ale i cenny ze względu
na to, że może stać się lekarstwem na wszystkie energetyczne bolączki Ziemi.
Oprócz zapotrzebowania ludzkości na energię istnieje również
zapotrzebowanie na bezpieczeństwo. Jak ostrzegają od wielu lat naukowcy,
a coraz częściej przypomina o tym także twórczość science-fiction, nasza planeta
posiada termin przydatności do życia. Co prawda Słońce pochłonie nasz glob za
miliardy lat, a kolejna epoka lodowcowa, czy przepowiedzi Majów to bardziej fiction
niż science, to istnieje jednak ryzyko, którego momentu nadejścia nie jesteśmy
w stanie przewidzieć, a chodzi tu o zagrożenie w postaci kosmicznych śmieci.
Ziemia nieustannie jest bombardowana niewielkimi okruchami wielkiego wybuchu.
Na ogół są to niewielkie odłamki, lecz raz na jakiś czas zdarzają się całkiem duże
kamulce. Jak na przykład w roku 1908 w syberyjskiej tajdze meteoryt, później
nazwany Czelabińskim, wypalił do gołej ziemi okrąg o promieniu 40 kilometrów.
Huk był słyszalny w promieniu 1000 kilometrów. Wydarzenie to nazwano Katastrofą
tunguską. Taki odosobniony przypadek nasuwa wątpliwości o bezpieczeństwo
ziemian. Istniej bardzo duże prawdopodobieństwo, w skali kosmosu o wiele większe
od zera, że lada moment coś uderzy w naszą planetę i zmiecie z niej całe życie.
Uświadamiając to sobie do głowy przychodzi pomysł zmniejszenia ryzyka poprzez
kolonizacje innych planet, najpierw Układu Słonecznego, a później innych układów
w pasie Drogi Mlecznej. Posiadając kolonię na Marsie stanowiącą 1% populacji
ludzkości i możliwość dalszej kolonizacji, nawet przy założeniu utraty całej ludności
Ziemi, ludzkość zapewnia sobie życie wieczne. Z każdą kolejną planetą w postępie
kwadratowym nasza rasa redukuje ryzyko zagłady. Ten scenariusz na chwilę obecną
wydaje się nierzeczywisty, ale w kwestii pędzącego postępu wydaje się nieunikniony.
11 | MIG MARZEC 2015
Każdy działający obecnie program
kosmiczny ma w perspektywie jeden,
lub każdy w różnym stopniu, ze
scenariuszy które nadmieniłem. Na
świecie niezaprzeczalnie jest kilka
potęg w dziedzinie kosmonautyki. Na
pewno każdy pomyśli sobie o Stanach
Zjednoczonych, o Rosji, może o Chinach.
Ale od września 2014 liderem w dziedzinie
eksploatacji kosmosu są Indie. Hindusi
wraz ze swoim programem Mangalyaan
dokonali rzeczy wyjątkowej. 24 września
2014 roku ich sonda osiągnęła orbitę
Czerwonej Planety, wprowadzając tym
samym ten kraj do prestiżowego klubu
marsjańskiego, to jest grona państw,
którym udało się wprowadzić własną
sondę w okolice Marsa. Ale co stanowi
o wyjątkowości misji z kraju wyznawców
Shiwy? Na pewno na pierwszym miejscu
jest statystyczna skuteczność programu
Hindusów. Już za pierwszym podejściem
udało im się, to co wielu pozornie bardziej
rozwiniętym państwom udało się dopiero
za którymś z kolei, lub żadnym do tej pory
podejściem. Amerykański program Maven cechuje się skutecznością na poziomie
59 % (na 51 lotów, aż 30 zakończyło
się niepowodzeniem). Po wtóre uwagę
przykuwają koszty. Cena jaką zapłaciła za
lot Indyjska Agencja Badań Kosmicznych
to „jedyne” 75 milionów dolarów. Dla
porównania,
uwzględniając
inflację,
Titanic Jamesa Camerona kosztował 294
miliony dolarów, czyli prawie cztery razy
więcej. Z kolei całkowity budżet jaki rząd
Indii przeznaczy w przyszłym roku na
badania kosmosu, w tym na kontynuacje
programu MOM-M (Mars Orbiter Mission
- Mangalyaan), szacuje się na około
1 miliard dolarów amerykańskich. Budżet
NASA w roku 2015 wyniesie ponad 17
milionów dolarów. Ale co mnie osobiście
przeraża, to fakt, iż kraj wolnymi krokami
zbliżający się do półtora miliarda
populacji wyda na badania kosmiczne
mniej niż Microsoft zapłacił za Minecraft.
I to ile mniej – aż dwa i pół raza mniej. Czyż
nie jest przerażające w usposobieniu
człowieka to, że jest w stanie zapłacić
za
wątpliwej
jakości
rozrywkę
wielokrotnie więcej niż za badania
naukowe, które miałyby w przyszłości
zapewnić dobrobyt i byt cywilizacji?
IT I TECHNOLOGIE
Lecz jak wiadomo każdy kij ma dwa
końce. Kraj herbaty, mimo, że obecnie
przoduje w sferze kosmonautyki, jest nadal krajem, w którym aż dwie
trzecie mieszkańców żyje poniżej
progu ubóstwa, mogąc przeznaczyć na
zaspokojenie swoich potrzeb mniej niż
dwa dolary dziennie. Co prawda Indie
z PKB równym ponad 1 900 miliarda
dolarów amerykańskich są dziesiątą
największą gospodarką świata, jeśli
chodzi o Produkt Krajowy Brutto per
capita (na jednego mieszkańca) jest
znacznie gorzej. PKB per capita Indii
w 2013 roku wynosiło, bowiem, jedyne
5400 dolarów amerykańskich. Daje
to dopiero 124 miejsce na Świecie,
na 185 sklasyfikowanych państw.
W związku z powyższym szalenie
niepokojący jest fakt, iż rząd Indii
jest
bardziej
zainteresowany
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
dysponowaniem posiadanych środków,
w tak ogromnej liczbie na badania
naukowe, niż na pomoc socjalną.
Z drugiej strony smucący jest fakt,
iż na świecie bardziej w cenie jest
licha rozrywka, niż chęć poznania
i
zapewnienia
bezpieczeństwa,
czy to energetycznego, czy to
w ogóle bezpieczeństwa przyszłym
pokoleniom. Na sam koniec w tym
wszystkim nasuwa mi się pewna myśl…
Jeśli to Amerykanie będą przodować
w podboju kosmosu, jeśli gdzieś jest
życie, jeśli na którejś z planet zostanie
odkryta ropa, to może się przypadkowo
okazać, że obce cywilizacje mają
poważne problemy z demokracją…
Bartłomiej Bielaszewski
INNOWACJE
SKĄD, JAK I DLACZEGO?
W obecnych czasach, przy turbulentnie zmieniającym się
otoczeniu, coraz częściej pojawiają się nowe technologie i tym
samym na znaczeniu rośnie rola innowacji. W aspekcie tym stają się
one warunkiem utrzymania pozycji każdej firmy na rynku, a także
osiągnięcia znaczącej przewagi konkurencyjnej na danym obszarze.
Tak naprawdę nie ma firmy, która nie podkreślałaby dzisiaj tego
czynnika w swoich codziennych działaniach, a przede wszystkim
w zamierzeniach i osiągnięciach. Niniejszy artykuł stanowi ujęcie innowacji
i ich istoty, a także aspektu finansowego działań z nimi związanych.
Czym tak naprawdę są innowacje? Samo pojęcie ma
dość wiele znaczeń, dlatego bardzo trudno jest je prosto
zdefiniować. Z czym przede wszystkim kojarzą się innowacje
oraz co umożliwiają w uproszczeniu obrazuje rysunek obok.
Najogólniej
rzecz
biorąc
można podkreślić, że polegają
one na wdrażaniu czegoś nowego,
ulepszonego czy po prostu
nowatorskiego.
W
aspekcie
ekonomicznym
innowacją
możemy nazwać każde działanie
polegające
na
obniżeniu
kosztów, zwiększeniu sprzedaży,
czy nawet lepsze spełnienie
oczekiwań i potrzeb klientów. W czasach współczesnych, biorąc
pod uwagę tempo zachodzących
przemian i zmienność otoczenia,
coraz częściej podkreśla się rolę,
jaką pełnią innowacje dla każdej
firmy. Stanowią one z pewnością
podstawę nowoczesnych strategii
wzrostu gospodarczego, rozwoju
działalności
gospodarczych,
a także kształtowania dobrobytu
narodów. Wielu autorów podkreśla,
że dzisiejszą gospodarkę możemy
nazwać – gospodarką bazującą na
wiedzy – to właśnie ona stanowi
fundament innowacji. Czemu tak
ważna staje się więc innowacja?
Jest ona warunkiem koniecznym do
zdobycia przewagi konkurencyjnej
danej firmy na rynku, często biorąc
pod uwagę otoczenie i zmiany
w nim zachodzące, stanowi 12 | MIG MARZEC 2015
także warunek utrzymania się
przedsiębiorstwa
na
danym
strategicznie obszarze. Według
P. Kotlera „brak innowacji w firmie
wskazuje albo na to, że nie potrafi
ona systematycznie wyszukiwać
i badać nowych okazji, albo na to,
że inwestuje w wiele nowych okazji
przynoszących niezadowalające
wyniki”.
Innowacje
dotyczą
bez wyjątku każdej firmy – od
wielkich korporacji po mikro
przedsiębiorstwa, mogą zawierać
się one w produktach, technikach
i
technologii,
organizacji wewnętrznej firmy czy nawet relacji
z partnerami. Wielokrotnie w swoich
pracach
znaczenie
innowacji
podkreślał Joseph Schumpeter.
W szczególności odnosił ją do
rozwoju gospodarczego, który
stymulowany jest w procesie
creative destruction – twórczej
destrukcji. W jego teorii odnaleźć
można pięć rodzajów innowacji.
Przedstawia je rysunek obok.
IT I TECHNOLOGIE
Mimo
niezaprzeczalnych
korzyści
warto zaznaczyć, że innowacje są związane
z dużą niepewnością, która dotyczy wyniku
i kierunku planowanych zmian. Związany jest
z tym fakt, że przedsiębiorcy nie wiedzą, czy
cały proces zakończy się dla nich sukcesem.
Powiązany z tym jest również nakład inwestycyjny
– począwszy od środków trwałych, aż po
wartości niematerialne i prawne, które związane
są z wydatkami. Wymagają one zdobycia
i zastosowania w praktyce nowej wiedzy,
która może powstać przykładowo w wyniku
działalności B+R. Każda firma ma zatem dwa
wyjścia dotyczące innowacji – albo sama
podejmuje działania o charakterze twórczym
i opracuje swoje własne przedsięwzięcia, bądź
też może przyswoić innowacje opracowane
przez inne przedsiębiorstwa w procesie dyfuzji.
Zastanówmy się, czym jest aspekt finansowy
innowacji. W społeczeństwie kojarzy się on
najczęściej z „dużymi” pieniędzmi w szczególności
od strony inwestorów lub z potencjalnych zysków
oszacowywanych
przez
przedsiębiorstwa.
W tej perspektywie warto podkreślić, że nie każda
innowacja kończy się sukcesem. W niniejszym
artykule finansowy aspekt innowacji będzie opierał
się o dwa przypadki – firmy rozpoczynającej
swoją działalność tzw. start-upów, a także
przedsiębiorstw o ustabilizowanej pozycji na rynku.
Pierwszą rozważaną grupę stanowią młode
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
przedsiębiorstwa, które już z chwilą założenia
działalności starają się podbić serca klientów nową
niespotykaną usługą lub produktem, mającymi
na celu zaspokojenie w lepszy sposób naszych
potrzeb lub wykreowanie całkiem nowych
inwestycji. Oczywiście każde takie działanie
zawiera w sobie elementy innowacyjności.
Głównym i z pewnością jednym z ważniejszych
problemów staje się tu aspekt znalezienia
środków na sfinansowanie całego pomysłu –
w tym innowacyjnego produktu czy usługi. Nasuwa
się tu stwierdzenie, że w dobie dzisiejszych
czasów mamy ogrom możliwości sfinansowania
każdego innowacyjnego pomysłu, jednak gorzej
w tym przypadku wypadają wszelkie formalności,
które należy spełnić, aby te środki otrzymać.
Drugi przypadek odnosi się do już
funkcjonujących na rynku przedsiębiorstw, które
chcą wprowadzić innowacje w swoje modele
biznesowe, lub ulepszyć już istniejące. Oczywiście
z perspektywy finansowej tym przedsiębiorstwom
teoretycznie powinno być łatwiej zdobyć
odpowiednie środki. Działając już jakiś okres czasu
na rynku mają wypracowaną pozycję, posiadają
udziały, a tym samym dysponują własnymi zyskami,
z których mogą być przeznaczone środki
na finansowanie innowacyjnych pomysłów.
W przypadku jednak, gdy przedsiębiorstwo
nie osiąga wystarczającego zysku na pokrycie
kosztów inwestycji, może skorzystać z źródeł
zewnętrznych, których wybór może być
prostszy niż w przypadku firmy nowo powstałej.
Powyżej
analizowane
przypadki
mogą wykorzystywać źródła finansowania
przedstawione w poniższej części artykułu. Warto
na początku podkreślić, że innowacje możemy
analizować według trzech kategorii: własności,
zaangażowania i źródła finansowania. Ze względu
na własność wyróżniamy dwie grupy: publiczne
- dofinansowanie i prywatne, czyli kredyty,
pożyczki, czy venture capital. W odniesieniu do
zaangażowania wyróżnić możemy: bezpośrednie,
takie jak poręczenia czy kapitał własny
oraz pośrednie to choćby nawet inkubatory
przedsiębiorczości. W końcu dochodzimy do
kryterium, jakim są źródła finansowania. Mowa
tu o kapitale własnym - mogą być to udziały
właścicieli lub kapitał obcy, a więc obligacje
czy factoring. Oczywiście są to tylko przykłady,
w rzeczywistości możliwości tych jest o wiele więcej. Źródła finansowania innowacji często też
rozpatruje się w aspekcie wewnętrznych
i zewnętrznych dotacji oraz innych zysków
mających na celu wspieranie innowacyjności
w przedsiębiorstwach. Przykładowe źródła
finansowania
zawiera
rysunek
obok. Warto wspomnieć także o innych
możliwych źródłach pozyskania środków
finansowych.
Zaliczyć
tu
możemy
Regionalne Programy Operacyjne, Program
Europejskiej
Współpracy
Terytorialnej,
New Connect czy rozwiązania podatkowe.
Podsumowując, każda firma w dzisiejszych
czasach stawia na innowacyjność. Związane jest
to przede wszystkim z utrzymaniem / zdobyciem
przewagi konkurencyjnej. Jest to również warunek
konieczny do utrzymania się przedsiębiorstwa
na rynku. Wybór możliwych źródeł finansowania
inwestycji zależy od wielu czynników. Z pewnością
w tej kwestii bardziej korzystną pozycję mają
przedsiębiorstwa działające już na rynku, niźli
te dopiero powstałe. Jednak łączy je jedno –
innowacje. To właśnie dzięki nim chcą osiągnąć
sukces, zwiększyć zyski czy nawet stać się liderem
na danym rynku. W obecnych czasach mnogość
źródeł finansowania zewnętrznego daje im takie
możliwości – trzeba je tylko dobrze wykorzystać.
13 | MIG MARZEC 2015
Paulina Czarnota
TREDNY W GOSPODARCE
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
KOŁO NAUKOWE FLOW:
BANKOWOŚĆ & INWESTYCJE
Psychologia inwestowania na rynkach finansowych.
Przezytek czy ponadczasowosc?
Psychologia inwestowania to jedna z najistotniejszych rzeczy, jaką inwestor musi poznać zanim zacznie
inwestowanie na rynku. W każdej dziedzinie życia psychologia odgrywa bardzo dużą rolę. Poznanie zasad panujących
na każdym z osobna rynku, klasyczne podejście do inwestowania czy poznanie własnych predyspozycji to kilka
elementów, które składają się na sukces. Bez opanowania własnej osobowości i charakteru osoba nie może podjąć
się inwestowania. W niniejszej pracy zostaną poruszone tematy dotyczące wpływu emocji i stresu na rynek oraz
przykłady osób, które poddały się systematyczności i dyscyplinie a przez to osiągnęły sukces na rynkach finansowych.
1. Psychologia inwestowania jako najistotniejszy element inwestowania na rynkach finansowych
Psychologia inwestowania swymi korzeniami sięga do czasów starożytności zanim wykształcił
się pieniądz. Ludzie handlowali ze sobą na zasadzie barteru ustalając wartość rzeczy, która będzie dla
nich zadowalająca. Niestety, zdarzały się osoby, które te wartości zaniżały lub zawyżały powodując
przez to jedną ze stron stratną. Powszechne również były grabieże, rozboje, w których jedna ze stron
traciła wszystko. Z biegiem czasu doświadczeni handlarze zaczęli się zabezpieczać tworząc grupy dzisiejsze spółki. W ten sposób minimalizowali ryzyko utraty majątku i umożliwiali płynne rozwijanie
swojego biznesu. Wszystko to brzmi bardzo znajomo gdyż pomimo upływu czasu sytuacje te nadal
występują. Człowiek co prawda się zmienił ale jego instynkty, strach i zachowanie nie uległy zmianie.
W każdej dziedzinie życia psychologia odgrywa ważna rolę. Wszędzie tam gdzie są pieniądze,
pojawia się strach a z drugiej strony chciwość. Rzecz ta również zaistniała na rynkach finansowych,
w których ciągła walka popytu z podażą powoduje takie a nie inne zachowania inwestorów. Można
zatem zaznaczyć, że emocje, wytrzymałość psychiczna ludzi, predyspozycje psycho-fizyczne oraz
cechy charakteru sprawiają, że rynek zachowuje się w określony sposób. Co więc takiego wpływa na
zachowanie się ceny na wykresie i dlaczego psychologia odgrywa tutaj znaczącą rolę?
2. Inwestor inwestorowi nierówny
Ile osób zajmujących się
handlem na rynkach finansowych
tyle sposobów, technik inwestowania.
Inwestorzy prześcigują się w coraz to
nowszych strategiach, automatach
inwestycyjnych i wszelkich innych
rzeczach by tylko złapać najlepsze
okazje. Chodzi tu o zarobienie jak
największych pieniędzy w możliwie
najkrótszym czasie. Jakie to naiwne,
że inwestorzy opierają swoje decyzje
na analizach innych, rzekomo
mądrzejszych ludzi, potwierdzając
to sobie ich sukcesem. Przy tym
zapominają o bardzo ważnej
zasadzie, że każdy człowiek jest inny,
inaczej reaguje na daną sytuację,
widzi co innego na wykresie. Każdym
z osobna sterują emocje. Inwestorzy
różnią się od siebie charakterem,
osobowością i psychiką co wywiera
bardzo duży wpływ na decyzje.
Osoba, która jest z reguły porywcza
i zawzięta zupełnie inaczej podejdzie
14 | MIG MARZEC 2015
do inwestowania niż osoba spokojna,
cicha i skromna. Ta pierwsza będzie
chciała zarobić w najkrótszym czasie
możliwie najwięcej. Druga osoba
także liczyć będzie na duże zyski
oczywiście w dłuższej perspektywie
czasu.
Stąd
pojawia
się
prosty
wniosek: aby inwestować należy
najpierw poznać samego siebie,
swoją osobowość, charakter oraz
emocjonalność. Niestety, inwestorzy
robią na odwrót. Na początku uczą
się od innych, przejmują ich sposób
myślenia i strategie, podchodzą do
inwestowania według rad mistrzów
a później wracają do początku
ucząc się wszystkiego od nowa.
O ile łatwiejsze byłoby inwestowanie
gdyby każdy zechciał poznać
dogłębnie sam siebie. Wystarczyłoby,
żeby inwestor polegał na sobie
i swojej intuicji a statystyki
wyglądałyby zupełnie inaczej.
TREDNY W GOSPODARCE
3. Emocje jako determinanty decyzji
inwestora.
W świetle psychologii u każdego
człowieka występuje wiele emocji.
Możemy rozróżnić je jako pozytywne
i negatywne. Jeśli jednak chodzi
o inwestowanie to mamy tutaj do
czynienia z czteroma nikczemnymi
i destrukcyjnymi emocjami. Zalicza
się do nich:
1) Strach
2) Chciwość
3) Euforia
4) Pewność Siebie
Pierwsza
z
wymienionych
jest
niszcząca
dla
każdego
z inwestora. Najgorzej działa na tych
początkujących oraz zarządzających
ogromnymi pozycjami. Z racji, ze
mają wiele do stracenia strach
potęguję ich obawy. W wyniku
działania tej niepożądanej emocji
rodzi sie chciwość. Lęk przed utratą
jest niwelowany chęcią zagarnięcia
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
możliwie maksymalnej wartości
z rynku. Długotrwałe działanie tych
emocji powoduje w człowieku
pewnego rodzaju suche spojrzenie
na wykres; przez co pod wpływem
pewnych czynników takich jak:
szczęście czy trafienie w trend udaje
mu się wygrać transakcję. Pojawia
się euforia i szczęście z wygranej.
Dłuższa passa prowadzi do bardzo
negatywnie działającej emocji jaką
jest pewność siebie. Taki inwestor,
który jest pewny swego zazwyczaj
bardzo boleśnie odczuwa stratę
i przez dłuższy czas nie jest
w stanie podnieść się z porażki,
która w przypadku inwestowania
na rynkach finansowych jest zwykłą
normalnością.
Pewność siebie może prowadzić
do zaślepienia i wiary w strategię,
która zawsze będzie działać. Jak
za chwilę się okaże taka rzecz nie
istnieje.
6. Psychologia tłumu.
Temat ten dotyczy punktu w psychologii inwestowania, który związany
jest bezpośrednio z samymi inwestorami. Wszędzie tam, gdzie ogół ludzi
zajmujących się podobną rzeczą zostają wypracowane schematy, zasady
i zachowania. Terminy te tworzą jedną całość: określony tłum postępujący
zgodnie w wyznaczonym kierunku. Zdarzają się oczywiście osoby, które
nie podążają za ogółem. Ci zazwyczaj skazani są na porażkę. Umiejętność
podążania za tłumem opanowali najlepsi inwestorzy, którzy w chwilach
załamania potrafią odłączyć się od niego i zabezpieczyć swoje aktywa.
W klasycznej Analizie Technicznej występuje słynna zasada: “Nie graj
przeciwko trendowi. Trend jest twoim przyjacielem”. Należy przy tym rozumieć,
że “ślepa” wiara w podążanie za wszystkimi jest samobójstwem na rynkach
finansowych. Mądry i doświadczony inwestor jest w stanie przewidzieć
zakończenie trendu a w efekcie zaprzestania grania w przeciwnym kierunku
odwrotnie tak jak to robią tłumy. Ogromnym problemem jeżeli chodzi
o psychologię ogółu jest również wiara w guru stojącego na czele tłumu.
Wszyscy inwestujący uważają, że osoba ta zna się na rzeczy i powierzają jej
swoje inwestycje nie opierając się na zdrowym rozsądku. Przykładem, który
dobitnie ukazuje sytuację ślepego podążania z tłumem jest rok 2008. W czasie
tym wielkie fundusze inwestycyjne, hedgingowe namawiały do inwestowania
w rynek akcji. Nikt nie mówił, że należy się zabezpieczyć w aktywach niskiego
ryzyka a jedynie mnożyć pieniądze w chwili ekspansji gospodarczej. Jak
się okazało w niedługim czasie wiele osób utraciło swoje oszczędności
a posiadający ogromne kapitały stracili wszystko. Stąd prosta rada: “Podążaj za
tłumem ale gdy to konieczne odłącz się od niego”.
Psychologia inwestowania pomimo upływu lat nadal jest aktualna.
Chociaż rozwinęły się automatyczne systemy transakcji giełdowych to wielu
inwestorów i instytucji inwestuje manualnie. Emocje, wytrzymałość psychiczna
to główne motory napędowe rynków finansowych powodujące określony
ruch cen. Nic nie dzieje się bez przypadku, za wszystko odpowiedzialny jest
człowiek. Dlatego jak długo będzie on działał po presją tak efekt jego zamierzeń
będzie pokazywał rynek. Oczywiście z biegiem czasu wszystko zostanie
zdyskontowane, tak jak w naturze: silniejszy wygra a słabszy przegra”.
15 | MIG MARZEC 2015
4. Święty Graal pożądaniem inwestorów.
Na rynkach finansowych bardzo
często się mówi o posiadaniu strategii
lub systemu, który daje nieograniczoną
stopę zwrotu. Należy poddać wątpliwości
taką wypowiedź. Pojawia się zatem mit
słynnego Graala, który jest efektywną
strategią na każdym rynku. Wiadomo, że
jak coś jest uniwersalne to zazwyczaj nie
działa, albo jego działanie jest słabe. Czym
są owe wspaniałe narzędzia, po których
zastosowaniu inwestor będzie osiągał
nieokreśloną stopę zwrotu?
Pojawia się tutaj kilka narzędzi
a mianowicie:
-
wskaźniki
inwestor
wierzy,
że zastosowanie wskaźników i ich
odpowiednia
optymalizacja
sprawi,
że sygnały do składania zleceń będą
pokrywać się
z pewnością 100%. Nic bardziej mylnego.
Wskaźniki zawsze naśladują cenę, nigdy
nie pokazują przyszłości. Zatem prognozy
oparte na skuteczności wskaźnika są
błędne. Można przypuszczać w jaki sposób
zachowa się rynek. Nie powinno się jednak
wierzyć w skuteczne jego działanie.
-
skuteczna strategia - kolejny mit,
w który wierzy większość inwestorów. Są
oni tak święcie przekonani o skuteczności
swojego systemu, który potrafi działać na
każdym rynku. Niestety jest to niemożliwe
aby jeden system działał na kilku rynkach
z prostego powodu. Każdy rynek cechuje
się innymi zmiennymi. Na przykład
rynek akcji jest wolniejszy niż FOREX,
inwestorzy reagują tutaj na klasyczną
Analizę Techniczną. W przypadku rynku
walutego często zmiana ceny jest
nieuzasadniona działaniem mechanizmów
rykowych. Główną rolę odgrywają tutaj
automaty inwestycyjne oraz osoby bez
doświadczenia. To powoduje bardzo
intensywną zmianę tego rynku.
-
własne
zdolności
kolejne
przekonanie inwestorów o “talencie do
inwestowania”. Prawda, są osoby, którym
bardzo dobrze idzie na giełdzie. Jednak
od każdego inwestora giełda wymaga
zdolności obeznania rynku, analitycznego
myślenia i poszerzania swojej wiedzy.
Bez ciągłego rozwoju inwestor nie może
liczyć na systematyczne zarabianie. Łud
szczęścia, który mu sprzyja nie trwa
wiecznie i nie będzie on w nieskończoność
zarabiać.
Podane tutaj trzy przykłady obrazują,
że tak naprawdę nic nie można poddać
pewności. Inwestorzy muszą chłodno
patrzeć na rynek i wykorzystywać
znajomość technik inwestowania. Pewność
siebie na rynkach finansowych jest krokiem
do szybkiej porażki i zakończenia kariery
związanej z inwestowaniem.
5. Systematyczność i dyscyplina kierunkiem ku osiąganiu sukcesów na rynkach
finansowych
Ogromne majątki liczone w miliardach dolarów, wysokie stopy zwrotu i status
społeczny inwestorów pokazuje, że jest to nadal świat “niedostępny” dla zwykłego
człowieka. Zauważyć przy tym jednak należy, że osoby te dochodziły do takiego stanu
przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat i dlatego posiadają bardzo duże doświadczenie oraz
obycie z rynkami finansowymi. Są to pewnego rodzaju “mistrzowie” w inwestowaniu. O ich
sukcesie jednak zdecydowały dwie ważne cechy: systematyczność i dyscyplina.
Systematyczność jest cechą, która pojawia się u osób pracowitych i “pożądających
mądrości”. Związana ona jest z ciągłym, żmudnych i regularnych powtarzaniem pewnych
prac, schematów. Dzięki owemu zabiegowi człowiek po pewnym czasie działa jakby
z automatu. Systematyczność wypracowuje nawyk i przyczynia się do osiągania sukcesów
w każdej dziedzinie życia. Na rynkach finansowych jest szczególnie postrzegana jako
główny motor sukcesu. Wiele się mówi o regularnej nauce inwestowania i systematycznym
stosowaniu strategii. Ta oczywistość powoduje, że większość ludzi zamiast zarabiać traci bo
zbyt pochopnie przyjmują tę wiadomość.
Obok systematyczności bardzo ważna jest dyscyplina. Tak jak w każdym biznesie
brak dyscypliny powoduje powolny upadek przedsiębiorstwa tak na rynkach finansowych
inwestor nie stosujący się do zasad bardzo szybko odnosi porażkę. Dyscyplina pozwala
osobom inwestującym na giełdzie zarabiać stabilne zyski, założone dla konkretnej strategii.
Przestrzeganie dyscypliny i bycie systematycznym to główne czynniki sukcesu na rynkach
finansowych.
ROZWÓJ OSOBISTY
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
COACHING
A CO TO ZNOWU ZA MODA?
Po prostu coaching….
Kiedy sama zaczynałam kiedyś przygodę
z coachingiem miałam ogromne obawy, co to
w ogóle jest i dla kogo jest on przeznaczony? Byłam prawie pewna, że jest to sekta i należy
się tego wystrzegać jak ognia i wojny. Poza
tym, jak ktoś może zmienić mnie, mój świat
skoro ja i tak wiem najlepiej…. A tu tym czasem,
coaching zaczął działać i przynosić rezultaty.
Ale wracając do znaczenia słowa
„coaching”, „coach”. Wyrazy te zaczynały być
coraz bardziej modne już kilka dobrych lat do
tyłu, ale tak naprawdę znaczenia tego słowa nikt
nie rozumiał do końca w polskim tłumaczeniu.
Może tu chodzi o trenera sportowego? A może o dyliżans, a może wagon, a może
jeszcze o autobus? Po części każde z tych
określeń ma coś, co pasuje do obecnego
rozumienia słowa „coaching”. Pomóż, daj
wsparcie, jedź do przodu.
Obecnie coaching stał się bardzo
popularny z różnych względów. Jedni obawiają
się go jak ognia, identyfikując go z terapią na
kozetce w zaciszu gabinetu lekarskiego lub
jeszcze inaczej, jako sesję psychiatryczną.
Inni natomiast doceniają wartości coachingu
oraz moc w nim zawartą. Jeszcze inni chcą
poznać tajemną wiedzę coacha oraz jakimi
cudownymi narzędziami się posługuje, żeby
pomóc lub zmienić mnie klienta.
Coaching na pewno nie jest doradztwem,
nie jest konsultacją, nie ma na celu udzielania
rad ani wskazówek. Coach również nie dzieli
się swoimi doświadczeniami oraz nie poucza.
Główna umiejętność coacha to słuchanie,
obserwowanie i umiejętne zadawanie pytań. Coach ma podążać za klientem. Ma to być jak
jazda w tandemie. Kiedy klient upada z roweru
i nurza się w błocie coach robi to samo. Kiedy
klient zsiada z roweru i biegnie coach musi
podążać za nim. Klient w towarzystwie coacha
musi się czuć bezpiecznie i komfortowo, to
zasada numer jeden.
Coaching jest to przeważnie rozmowa
dwojga osób (coach oraz klient) a spotkanie
takie nazywamy sesją. Trwa ona przeważnie
ok. 60 minut, ale to oczywiście klient decyduje
jak długo chce spędzić na rozmowie. Strony
ustalają czy praca nad danym tematem będzie
wymagała jednego kilku czy kilkunastu
spotkań. Oczywiście decyduje o tym również
sam klient. Spotkania zazwyczaj organizuje
się w cichym i przytulnym pomieszczeniu dla
komfortu i skupienia klienta, ale są od tego
również wyjątki. Z mojej perspektywy dobre
sukcesy dają również coachingi na łonie
natury dla zawodników lub również osób,
które poprzez ruch np. truchtając po pięknych
ścieżkach lasu otwierają się i znajdują idealne
rozwiązania dla siebie.
Kiedy ten coaching….?
A wtedy, kiedy nie ma się już pomysłu na
życie, na rozwiązanie problemu/problemów
lub jeżeli chce się osiągnąć cel i nie wiadomo
jakimi sposobami to ma się wydarzyć. Coach
zadając pytania ustala razem z klientem cel
spotkania lub spotkań. Obie strony uzgadniają
stan obecny w danym obszarze życia klienta.
Bada zasoby oraz doświadczenie klienta, które
pomogą mu wybrać dla niego najbardziej
efektywne rozwiązanie problemu oraz dojście
do sukcesu.
Rolą coacha jest słuchać i „popychać”
klienta to przodu, sprowadzając go na ziemię
oraz pilnować, aby jego tok rozumowania
i przedstawiane rozwiązywania problemów był
jak najbardziej realne z rzeczywistością. Coach
ma za zadanie pokazać klientowi, jego problem
z różnych kątów i perspektyw widzenia. Coach
może używać bardzo niestandardowych narzędzi. Np. poprosi klienta,
aby spojrzał na ten sam problem z perspektywy krzesła, a potem biurka
o może potem wygodnego fotela…. Całość pracy wykonuje klient, to on sam
znajduje rozwiązania problemu i sam odpowiada za wszelkie jego wdrożenia
i czas realizacji.
Coaching dotyka każdego aspektu życia: biznesu, pracy, rodziny,
zdrowia, związków i relacji z ludźmi, stanów psychicznych, sportu, itp.
Na sesję mogą przychodzić wszyscy, którzy tylko chcą coś zmienić
w swoim życiu. Oczywiście nie należy oczekiwać, że jedno spotkanie
z coachem zmieni twoje życie, drogi kliencie. To sam klient musi chcieć zmian,
musi uwierzyć w swój potencjał i kompetencje, które mu pozwolą wdrożyć
wszystkie założone zmiany.
Klient mówi coachowi, tyle ile sam chce… Jeżeli nie chce mówić o jakimś
temacie i chce go ukryć może zawsze temat ładnie „opakować”. Mówić np.
o komforcie życia jaki ma na daną chwilę np. jako stojący w pokrzywach po
pas i wyczekujący pomocy, lub o zadrze, która głęboko tkwi po paznokciem…
Poziom wyobraźni, jest uzależniony tylko od klienta natomiast coach
musi zadbać o bezpieczeństwo klienta, gdzie będzie mógł on swobodnie
o wszystkim opowiedzieć.
To kiedy coaching dla ciebie??
Można doktoryzować się na temat
coachingu oraz pracować z narzędziami
do tego odpowiednimi. Również można
uczyć się zachowań właściwych dla coacha.
Aczkolwiek, prawdziwą moc oddziaływania
coachingu można poczuć dopiero wtedy,
gdy siądzie się na fotelu jako klient
i usłyszy kilka dobrych pytań wywołujących
burzę w głowie i rozterkę w sercu….
Zapraszam na sesje coachingowe! Katarzyna Jakubowicz
Mukoid Institute’s Professional
Training Program ACSTH
16 | MIG MARZEC 2015
Coach STUDENCKIE PISANIE
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
ERASMUS - NOWA PRZYGODA
Cześć! Jesteśmy studentkami Wydziału
Ekonomii.
W
ostatnim
semestrze
miałyśmy okazję uczestniczyć w wymianie
studenckiej ERASMUS na hiszpańskiej
Uczelni - Univesidad de Huelva.
Chciałybyśmy podzielić się z Wami
naszymi relacjami i doświadczeniami,
jakie zdobyłyśmy podczas tego pobytu.
Wewnętrzny chaos
Na początku chciałyśmy zaznaczyć,
że program ERASMUS to nasz pierwszy
samodzielny wyjazd za granicę na tak
długi okres czasu. Nie ukrywamy, iż
zdecydowanie się na taki krok było dla
nas bardzo trudną i wymagającą odwagi
decyzją. Przed wyjazdem miałyśmy
wiele wątpliwości, czy będziemy w stanie
poradzić sobie z nową sytuacją. Jednak
postanowiłyśmy zaryzykować i …
Trudne sprawy
Mówi się, że początki są zawsze
trudne, w naszym przypadku powiedzenie
to sprawdziło się w stu procentach.
Przygoda z Erasmusem rozpoczęła się
w lutym tego roku na krakowskim porcie
lotniczym, skąd miałyśmy pierwszy lot do
Mediolanu. Następnie po spędzeniu długiej
i wyczerpującej nocy na lotnisku w Bergamo,
weszłyśmy na pokład kolejnego samolotu
- do Sevilli, skąd autobusem dotarłyśmy
ostatecznie do naszego celu - Huelva.
Jak na początku wspomniałyśmy nasze
obawy się spełniły. Pierwszym problemem
jaki napotkałyśmy na naszej drodze była
bariera językowa, ponieważ Hiszpanie,
a
szczególnie
Ci
mieszkający
w
regionie
Andaluzji
nie
mają
zwyczaju komunikowania się w języku
angielskim , my natomiast „nie do
końca” opanowałyśmy język hiszpański.
Wijemy gniazdko
Pierwszy
tydzień
spędziłyśmy
w schronisku młodzieżowym szukając
mieszkania, nie było to jednak takie proste
jak mogłoby się wydawać… Mieszkanie
znalazłyśmy dzięki studenckiej organizacji
ESN
(Erasmus
Student
Network)
Huelva. Znajdowało się ono zaledwie
400m od naszej uczelni, dzięki czemu
zaoszczędziłyśmy czas i pieniądze na
dojazd na Uniwersytet.
I jak tu żyć Panie Premierze ?
Po
znalezieniu
mieszkania,
zaaklimatyzowałyśmy się bardzo szybko
w nowym miejscu. Zaczęłyśmy się
przyzwyczajać do tamtejszej kultury
i zwyczajów, które w znacznym stopniu
różnią się od polskich, jak np. czas sjesty,
podczas której wszystkie sklepy i urzędy
są zamknięte. Dlatego też życie w Hiszpanii
toczy się głównie nocą ze względu na
wysoką temperaturę w ciągu dnia. Kolejną
kwestią jest fakt, iż w Hiszpanii można na
każdej ulicy przejść na dugą stronę drogi
bez względu na to czy jest czerwone czy
zielone światło bez żadnych konsekwencji.
Bierzemy życie garściami
Podczas naszego pobytu za granicą
miałyśmy dużo wolnego czasu, który
spędzałyśmy w różnorodny sposób,
głównie podróżując. Odwiedziłyśmy wiele
pięknych i ciekawych miejsc jak Barcelona
czy Majorka. Wieczory mijały nam głównie
na spotkaniach z innymi Erasmusami
w miejscowych barach i klubach.
Uczestniczyłyśmy w wielu wydarzeniach
organizowanych przez ESN jak np. imprezy
tematyczne, wycieczki, seanse filmowe
czy wydarzenia sportowe. W wolnych
chwilach nie odmawiałyśmy sobie również
przyjemności z korzystania z tamtejszego
słońca na plaży, która znajdowała się
zaledwie 15 km od naszego mieszkania. Czas na naukę.
Oprócz przyjemności czekały na nas
również obowiązki, związane z zajęciami
na Uczelni. Zajęcia dla Erasmusów
zaczynały się przed południem i było ich
niewiele, gdyż zazwyczaj dwa zajęcia
na dzień po 1,5 h każde. Prowadzone
były w języku angielskim i w głównej
mierze polegały na przygotowaniu
prezentacji multimedialnych. Kończyły się
zaliczeniem bądź egzaminem pisemnym.
Dodatkowo uczęszczałyśmy na kurs
języka
hiszpańskiego,
organizowany
przez
tamtejszą
uczelnię,
który
zakończył się egzaminem i imiennym
certyfikatem. Zajęcia na goszczącej uczelni
wspominamy bardzo pozytywnie, gdyż
były prowadzone w sposób ciekawy,
a wykładowcy byli bardzo mili i pomocni.
Czy warto jechać na Erasmusa?
Tak, warto. Erasmus to fenomenalny
program. Polecamy wszystkim, którzy
zastanawiają się nad wyjazdem. Życie
w obcym kraju, codzienne poznawanie
nowych ludzi, uczenie się ich języka,
stylu
życia,
mentalności,
podróże,
niezwykłe przygody, prawdziwe życie
Erasmusa - to jest niesamowite!
Co możemy Wam doradzić?
Jeśli już tam jesteście, nie bójcie
się mówić w obcym języku, mimo, że
popełniacie błędy. To nie wstyd, a nikt
perfekcyjnie się nie wypowiada, nawet
Polacy po polsku!
Monika Szczerba Marzena Stachura
17 | MIG MARZEC 2015
STUDENCKIE PISANIE
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
CZY
NA PEWNO
TAKI
DOCHODOWY?
Blogi niewątpliwie zajmują ważną pozycję
w życiu Internetu. Kształtują nasze poglądy, pokazują
jak dobrze wyglądać, co warto obejrzeć w kinie, co
ugotować, kupić, sprzedać, gdzie mieszkać, jak żyć.
Pewnie wielu z Was zastanawia się, w jak wielkich
luksusach opływają ludzie, którzy je prowadzą, bo
przecież skoro mają tylu czytelników, to muszą
mieć z tego całkiem niezły dochód. Czasami można
przeczytać newsy z innych krajów informujące
o blogerach jeżdżących najnowszymi samochodami,
czy będących znanymi celebrytami. Serwis
o nazwie technoratiomedia.com podaje dane, iż 4%
internetowych pisarzy zarabia rocznie ponad 100
000 dolarów, 7% dostaje od 30 do 100 tysięcy, 7%
od 10 do 30 tysięcy dolarów, 10% od 5 000 do 10
000, 20% od tysiąca do pięciu a 52% mniej niż 1000
USD rocznie. Całkiem nieźle, prawda?
Czy w Polsce jest równie kolorowo? Otóż
według danych z różnych źródeł sytuacja nie
przedstawia się tak dobrze. 99% blogerów w Polsce
nie zarabia nic. Za szczęściarzy mogą uważać się ci,
którzy otrzymają upominek, albo próbki kosmetyków
od przedstawiciela opisywanej na blogu marki.
W polskim Internecie znajduje się około 3 milionów
blogów o przeróżnej tematyce, z których dochód jest
w stanie wygenerować tylko od 500 do 700 stron.
Specyfiką polskiego rynku jest to, iż sprzedają się
trzy tematy - ludzie w naszym kraju czytają głównie
o technologiach, kulinariach, no i oczywiście ogromną
popularnością cieszą się strony modowe.
Najpopularniejszymi blogami, a co za tym
idzie tymi, które najwięcej zarabiają, są antyweb.pl
(popularny blog o technologiach), makelifeeasier.pl
(lifestyle opisywany przez córkę byłego premiera),
kominek.tv - social media, kotlet.tv - kulinaria,
spidersweb.pl - technologie, madamejulietta.
blogspot.com (znana jako Maffashion) - moda,
fashionelka.pl - blog modowy, hatalska.com - media.
Tylko wymienieni tutaj pisarze mogą poszczycić się
zarobkami wahającymi się w granicach 100 000 zł
rocznie.
Wiele osób otwarcie mówi, że blogerzy w Polsce
utrzymują się z gratisów, a wręcz o nie „żebrzą” wysyłając
tysiące maili do przedsiębiorstw o udostępnienie próbek.
Inaczej sprawa wygląda w przypadku tych bardziej znanych
internetowych pisarzy. Bardzo często podpisują oni
kontrakty reklamowe warte czasami nawet kilkadziesiąt
tysięcy złotych, w zamian za co zobowiązują się opisywać na
swoim blogu produkty tylko danej marki, wypisując ich wady
i zalety. Mniej znani, ale już popularni blogerzy, także dostają
niekiedy kontrakty reklamowe. Jak podają źródła, wartość
takich kontraktów wynosi około 2 000 zł, a w przypadku
początkujących, ambitnych pisarzy, jest to od tysiąca to
półtora tysiąca złotych.
Jak powszechnie wiadomo – pieniądz rodzi
pieniądz, więc blogerzy, który wybili się ponad
przeciętność, mają spore szanse na zgarnięcie
także innych zleceń, niż opisywanie produktów
na swoich stronach. Zaczynają pojawiać się na
imprezach dla celebrytów, gdzie uczestniczą
w płatnych sesjach zdjęciowych, często
sprzedawanych portalom plotkarskim. Jak
pokazuje przykład Maffashion, dzięki pisaniu
na blogu można dostać się nawet do reklamy
telewizyjnej i reklamować produkt, który na
pierwszy rzut oka nie kojarzy się
z modą – a mianowicie nabiał.
Niestety,
większość
blogerów zawsze pozostanie
w cieniu takich gwiazd jak
Maffashion, albo Kasia Tusk.
Konkurencja na tym rynku jest
na tyle duża, że zdecydowanie
ciężko jest wybić się na szczyt.
Jednak jak wiadomo - ilu ludzi
tyle pomysłów, więc zapewne
niedługo ktoś zaskoczy nas
nową, niespotykaną tematyką
swojego bloga tak bardzo,
iż zostanie nową gwiazdą
mediów.
18 | MIG MARZEC 2015
Tomasz Medygrał
ENGLISH IN BUSINESS
& ECONOMICS
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
GOLDEN SHEDS
MONEY IS POURING INTO WAREHOUSES
BRITAIN is dotted with so-called “golden
triangles”. There is an academic one between
London, Cambridge and Oxford and a posh
one, loved by estate agents, between Leeds,
York and Harrogate. But the one that matters
for business is in the Midlands. Though more
mundane than the other two, the golden triangle
of warehouses roughly bounded by the M1,
M6 and M42 motorways is also the peppiest.
Last year £4 billion ($6.2 billion) was
spent on 149 deals for warehouses bigger
than 100,000 square feet—more than in any
year for at least a decade. Online shopping is
driving the growth: for every extra $1 billion of
it, about 775,000 square feet of warehouse
space is needed. Because the Midlands is within
a few hours’ drive of most of Britain’s big cities,
the market is hottest there. Having hooked
Britons on £9.99 caviar, “hand prepared 4 bird
roast” and Veuve Monsigny Champagne Brut,
Aldi, a discount retailer, moved into a warehouse
the size of nearly two football pitches near
Tamworth just before the Christmas rush.
That warehouse is owned by Legal &
General, a British insurer. With a rent of £5.50
per square foot, the building earns a yield of
around 7% per year. In a market where bonds
pay little, and where leases for offices and
shops are often short, such warehouses are
attractive. Depreciation is also lower than for
most forms of commercial property: whereas
offices need regular upgrading, it is not difficult
to find a tenant for a 20-year-old warehouse.
Most of the landlords piling in to the market
are British institutions and property companies.
But overseas buyers such as Norway’s
sovereign wealth fund are also keen to get
a slice; they account for 15% of all investments.
Estate agents expect more foreign investors
to turn up in the next few years. Blackstone,
a private-equity house, has been buying up
storage warehouses across Europe for the past
two years and now owns 51 in Britain. It recently
sold a similar portfolio in America, known as
IndCor, for around $2 billion in profit.
In 2009 around 94m square feet of big
sheds was available, a figure that has fallen to
22m. Property developers have been hesitant
to build more. Some fear a repeat of the 2007
crash—part of a commercial property slump
that crushed Britain’s banks—when supply
ran far ahead of demand. But the situation is
significantly different now. Back then much
development was speculative; today tenants
are queuing up. And whereas back in 2007
people were still building lots of warehouses,
nowadays they are not. Such a large mismatch
between supply and demand is every investor’s
dream.
FromThe Economist February
21st 2015 print edition
Selected and adapted by Damian S. Pyrkosz
19 | MIG MARZEC 2015
Glossary:
shed – szopa, wiata
pour into /p / – wlewać się do
warehouse /’we ha s/ hurtownia, magazyn
dotted with sth – usłany/usiany czymś
triangle /’traıæŋgl/ trójkąt
posh – snobistyczny, ekskluzywny (np. o szkole, dzielnicy) estate agents – pośrednik w handlu
nieruchomościami
mundane /m n’deın/ przyziemny, prozaiczny
roughly bounded – połączony z grubsza
peppy /’pepi/ pełen wigoru
within a few hours’ drive of – w zasięgu kilkugodzinnej podróży samochodem
Having hooked Britons on … – uzależniwszy
Brytyjczyków od …
4 bird roast – danie składające się z 4 różnych
typów drobiu pieczonych jeden w drugim
brut – szampan wytrawny
retailer - detalista
football pitch – boisko do piłki nożnej
Christmas rush – okres zakupów przed Świętami Bożego Narodzenia
yield – dochód
upgrading - modernizacja, podniesienie standardu
tenant – najemca
landlord – właściciel, wynajmujący
piling in to the market – tłoczących się na rynku
sovereign wealth fund - państwowy fundusz
majątkowy
account for – stanowić
hesitant /’hezıt nt/ niezdecydowany
slump – gwałtowny spadek
queue /kju / ~ up - ustawiać się w kolejce
mismatch – rozziew, rozbieżność
KSIĄŻKI BIZNESOWE
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
STARBUCKS
SZTUKA WYCIĄGANIA WNIOSKÓW Z PORAŻEK, CZYLI
REWOLUCYJNY PRZEPIS SCHULTZA NA WIELKI SUKCES
W tym numerze zaprezentowane będą dwie książki wydane już jakiś czas temu.
Pierwsza z nich wydana w 2012 w krakowskim Znaku to „Starbucks”
z przydługawym podtytułem „sztuka wyciągania wniosków z porażek, czyli
rewolucyjny przepis Schultza na wielki sukces”. Swoją drogą podtytuł jest
całkowicie różny od wersji oryginalnej książki wydanej w USA rok wcześniej.
Założyciel firmy Howard Schultz (wraz z Joanne Gordon) opisuje historię swojej
sieci kawiarni. Książka pokazuje kulisy rozwoju i funkcjonowania tej wielkiej firmy.
Często z detalami (daty, godziny) przedstawiane są konkretne wydarzenia i notatki.
Taka kuchnia firmowa może być dla wielu osób ciekawa. Jeśli ktoś nie zna dokładnie
losów firmy interesujące mogą być kulisy wprowadzania pewnych rozwiązań,
podejmowanych decyzji i tego jak radzono sobie z mniejszymi i większymi
problemami (ogłoszenie zamknięcia 600 kawiarni w USA w 2008r.). Szczególnie
pierwsza część książki pokazująca początki i rozwój firmy wciąga. Można spojrzeć
na to jak na wartościowe lekcje zarządzania. Dla niektórych bardziej interesujące
jednak będzie wsłuchanie się w to jakie ma przekonania i jakie wartości wyznaje
Howard Schultz. Co oznacza dla niego bycie przedsiębiorcą, kim są pracownicy
i czym jest kawa. Dla wielu osób te fragmenty będą szczerymi wyznaniami lidera,
który stawia na ludzi i nie zapomina o pewnych ponadczasowych wartościach.
Dla innych będzie to niestrawny lukier i rozciągnięta do granic możliwości misja
firmy. Cóż, ta książka jest pisana w „amerykańskim stylu”. Jednym się to spodoba,
a innym nie. Jedno jest pewne – gdyby uniknąć powtórzeń, książka miałaby jakieś
50 stron mniej. Trzeba przeczytać i wyrobić sobie opinię samodzielnie.
http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3279,Starbucks
JASON FRIED & DAVID HEINEMEIER HANSSON
REWORK
Druga
pozycja
wzbudziła
w momencie ukazania się sporo
kontrowersji ze względu na część
porad, które proponuje. Jest to
książka pt. „Rework” autorstwa
Jasona Frieda i Davida Heinemeiera
Hannsona.
Nazwiska
autorów
pewnie nic nie mówią, natomiast
więcej osób może skojarzyć ich
firmę 37signals, a jeszcze więcej ich
podstawowy produkt – aplikację
Basecamp. Zresztą rok temu firma
pozbyła się innych programów
i pozostawiła tylko flagowy Basecamp.
Zmieniła też nazwę na Basecamp.
I bazując na doświadczeniach
związanych z budową firmy i produktu,
który odniósł gigantyczny sukces
na całym świecie autorzy dzielą
się radami z założycielami małych
przedsiębiorstw. Książka podzielona
jest na kilka sekcji np.: start, rozwój
efektywność, konkurencja, promocja,
zatrudnianie, itp. W ramach każdego
tematu
jest
kilka/kilkanaście
rozdziałów, które są bardzo zwięzłe,
mają 2-3 strony. Autorzy starają się
być bardzo konkretni i nie używać
skomplikowanej terminologii czy
zbyt naukowego podejścia. I dla wielu
osób to podejście stało się podstawą
do uznania tej pozycji za ważną,
przełomową, czy też inspirującą.
Takie określenia często padają w
odniesieniu do tej książki. Jednak
20 | MIG MARZEC 2015
wydaje się, że entuzjastyczne opinie
są przesadzone. Książkę można
podsumować jednym zdaniem –
używaj zdrowego rozsądku. Jeśli
to ma być rewolucyjne podejście
do budowania i rozwijania firmy,
to OK – książka jest rewolucyjna.
Jednak dla wielu będą to „oczywiste
oczywistości”. Wszystko pewnie
gdzieś już było. Dodatkowo autorzy
starają się chyba zbyt mocno
przykuwać uwagę stosowaniem
chwytliwych tytułów rozdziałów np.
Naśladuj dilerów narkotykowych.
Wadą może być też fakt, że jeśli ktoś
czytał bloga prowadzonego przez
autorów to nie znajdzie w książce
zbyt wielu nowości. Czy zatem warto
przeczytać „Rework”? Raczej tak. Tym
bardziej, że zajmie to 1-2 godziny.
Mimo ponad 360 stron, połowę
zajmują tytuły (na całą stronę) i grafiki,
a czcionka jest duża, zatem jest to
raczej książeczka. I mimo wskazanych
wad można znaleźć w tej książeczce
rzeczy, które zmuszają do myślenia
i zastanowienia się. Wiele osób
uznało, że książka „Rework” otworzyła
im oczy, a to nie zdarza się pewnie zbyt
często. Można sprawdzić samemu.
dr Tomasz Surmacz
http://onepress.pl/ksiazki/rework-jason-fried-david-heinemeier-hansson,rework.htm
KULTURA
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
W nocy z 22 na 23 lutego poznaliśmy laureatów 87 rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Najbardziej wyróżnionymi dziełami okazały się „Birdman” oraz
„Grand Budapest Hotel”. Pierwszy raz w historii kina Polska zdobyła nagrodę w kategorii film nieanglojęzyczny. Nominacje w tym roku zdobyło naprawdę wiele przykładów
kina wybitnego, jednak największym zaskoczeniem okazał się być film, który zdobył trzy Oscary: za najlepszego aktora drugoplanowego, najlepszy dźwięk oraz najlepszy
montaż. Mowa oczywiście o fenomenalnym „Whiplash” Damien Chazelle.
Przed ogłoszeniem nominacji do tej
prestiżowej nagrody, „Whiplash” nie zachęcał
do obejrzenia. Machina promocyjna nie działała
szeroko, wielkie nazwiska nie wchodziły
w skład obsady aktorskiej, a cytaty recenzji na
czarno-białym plakacie nie mówiły za wiele
o obiekcie swojego zachwytu. Film nakręcony
zaledwie w 19 dni, którego budżet wynosił
3,1 mln $, zarobił rok po swojej światowej
premierze 11mln $.
Główny bohater, Andrew (Miles Teller),
jest młodym perkusistą marzącym o graniu
w jednej z najlepszych orkiestr jazzowych,
której przewodniczy okrutny Terence Fletcher
(J.K. Simmons). Muzyk świadomy jest swej
wielkości, uważa się za lepszego nie tylko
od pozostałych członków zespołu, ale także
członków swojej rodziny. Mimo to jego
skrzydła regularnie są podcinane, a poprzeczki
stawiane coraz wyżej. Film nawiązuje do
historii saksofonisty Charliego Parkera, który
stał się słynnym „Bird’em” po tym, jak Jo Jones
publicznie rzucił w niego talerzem. Zapowiedział
swój powrót i stał się legendarnym „ojcem
bebopu”.
„Whiplash” to tytuł standardu jazzowego,
ale także nazwa obrażeń kręgosłupa
spowodowanych nagłą siłą. Obydwa te
znaczenia są niezwykle istotne w ukazaniu
motywu cierpienia stawania się doskonałym.
Jest to historia drogi przez piekło, obsesyjnego
dążenia do akceptacji, przekraczania granic
kosztem zatracania samego siebie, ale
przede
wszystkim
konfrontacji
dwóch
silnych charakterów. Od pierwszej sceny
naszą uwagę przykuwa mistrzowska gra
aktorska. Cały film oparty jest tak naprawdę
na relacji mistrz-uczeń i granicach, jakich
nie mogą pozwolić sobie przekroczyć
i co się stanie, kiedy to zrobią.
Film posiada schematy, które uwielbiają
widzowie i krytycy, ale również łączy banały
z nieoczekiwanymi zwrotami akcji. W pewnym
momencie dochodzi do załamania historii,
ale ta niekonsekwentność typowego kina
muzycznego sprawia, że wywołuje emocje
tak silne, iż mamy wrażenie jakbyśmy oglądali
thriller psychologiczny. Reżyser jest świetny
w sposobie opowiadania prostej historii. Na
planie wymagał całkowitego zaangażowania
aktorów, dzięki czemu przemoc, pot, a nawet
krew są prawdziwe. Autentyczna również
jest gra na perkusji Teller’a, który ograniczył
się w pomocy dublera do minimum. Dzięki
świetnemu montażowi, pracy kamery, a także
oświetleniu, film może być zatrzymany w każdej
chwili, a obraz wyglądałby na wartościową
fotografię. Tak więc nie tylko genialny duet
aktorski i muzyka wpływają na ocenę, ale także
zdjęcia i scenariusz, które razem tworzą dzieło
aspirujące do bycia legendą.
Lekki z pozoru amerykański film o muzyce
jazzowej może okazać się portretem relacji
ucznia i rzucającego weń nie tylko obelgami,
ale i krzesłem nauczyciela. Polecam obejrzenie
go fanom dobrego kina, nie tylko jazzu, do
których sama osobiście nie należę.
Ewa Majewska
21 | MIG MARZEC 2015
REKRUTACJA
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
SZUKASZ WYZWAŃ?
JESTEŚ AMBITNĄ OSOBĄ?
CHCESZ WYKORZYSTAĆ SWÓJ
POTENCJAŁ?
DOŁĄCZ DO NAS!
Poszukujemy nieprzeciętnych osób, które wiedzą, jak osiągać swoje cele.
Zapraszamy Cię do współtworzenia czasopisma Młodzież i Gospodarka
(MIG). Jeżeli interesuje Cię biznes i ekonomia, masz coś do powiedzenia, masz lekką rękę do pisania, jesteś otwarty na wyzwania i nowe
doświadczenia - ZAPRASZAMY - dołącz do zespołu.
Pamiętaj - Stowarzyszenie Mercatus to nie tylko czasopismo MIG. To
również wiele innych ciekawych i inspirujących projektów, w których
możesz brać udział, rozwijając swoje zainteresowania,
wiedzę i kompetencje.
Przed nami wiele z nich. Liczymy, że wykorzystasz tę szansę. Jeśli masz
jakiekolwiek pytania lub wątpliwości, skontaktuj się z nami. Chętnie na nie
odpowiemy.
[email protected]
Zapraszamy do współpracy
22 | MIG MARZEC 2015
WSZYSTKO W DZIEDZINIE
EKONOMII I NIE TYLKO
REDAKCJA
KONRAD PRZYBYŁOWICZ
REDAKTOR NACZELNY
DZIAŁY: FINANSE OSOBISTE,
EKONOMIA
MONIKA SAMBORSKA
DZIAŁY: WYWIAD,
DOBRE WZORCE
TOMASZ MEDYGRAŁ
DZIAŁY: KULTURA,
STUDENCKIE PISANIE
DR TOMASZ HERMANIUK
OPIEKUN MERYTORYCZNY
PREZES STOWARZYSZENIA
MERCATUS
23 | MIG MARZEC 2015
KRZYSZTOF RĄPAŁA
ZASTĘPCA REDAKTORA NACZELNEGO,
STUDIO GRAFICZNE
DZIAŁY: MARKETING
ANNA NIEMIEC
BARTŁOMIEJ BIELASZEWSKI
DZIAŁY: AKTUALNOŚCI,
DZIAŁY: IT I TECHNOLOGIE
TRENDY W GOSPODARCE
DR TOMASZ SURMACZ
OPIEKUN MERYTORYCZNY
V-CE PREZES STOWARZYSZENIA
MERCATUS

Podobne dokumenty