PROTOKÓŁ Nr 8/15 z posiedzenia Komisji

Komentarze

Transkrypt

PROTOKÓŁ Nr 8/15 z posiedzenia Komisji
PROTOKÓŁ Nr 8/15
z posiedzenia Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Rekreacji
z dnia 30 października 2015r.
W posiedzeniu udział wzięli:
1.
2.
3.
4.
5.
Członkowie komisji w liczbie 8 osób - wg załączonej listy obecności.
Pan Włodzimierz Żak – Burmistrz Miasta Myszkowa.
Pani Aleksandra Pindych – Dyrektor MDK.
Pan Piotr Wysocki – Dyrektor MOSiR.
Pan Andrzej Nowak – p.o. Dyrektora Szkoły Muzycznej w Myszkowie.
Porządek posiedzenia:
1.Otwarcie posiedzenia.
2. Przyjęcie protokołu z poprzedniego posiedzenia komisji.
3. Informacja na temat rozpoczęcia roku szkolnego i funkcjonowania Szkoły Muzycznej w SP
nr 7.
4. Informacja na temat letniego wypoczynku dzieci i młodzieży „Lato w mieście”.
5. Zaopiniowanie materiałów sesyjnych.
6. Sprawy różne.
Do punktu 1.
Otwarcie posiedzenia.
Posiedzenie komisji otworzył i prowadził przewodniczący komisji pan Jacek Trynda.
Stwierdził prawomocność obrad. Powitał zebranych na posiedzeniu. Przedstawił porządek
posiedzenia. Poprosił o przegłosowanie porządku posiedzenia.
Odbyło się głosowanie nad przyjęciem porządku obrad. W głosowaniu wzięło udział
6 radnych. Przy 6 głosach za, porządek obrad przyjęto jednogłośnie.
Do punktu 2.
Przyjęcie protokołu z poprzedniego posiedzenia komisji.
Do protokołu uwag nie zgłoszono. Przy 6 głosach za, protokół został przyjęty jednogłośnie.
Do punktu 3.
Informacja na temat rozpoczęcia roku szkolnego i funkcjonowania Szkoły Muzycznej w SP nr 7.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda powiedział, że wszyscy radni otrzymali
sprawozdanie. Informacja stanowi załącznik do niniejszego protokołu. Korzystając
z obecności pana dyrektora poprosił, aby pan dyrektor coś więcej powiedział
odnośnie funkcjonowania Szkoły Muzycznej.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie przedstawił na jakiej zasadzie
Szkoła Muzyczna funkcjonuje w Myszkowie. Szkoła Muzyczna w Myszkowie nie jest szkołą
obowiązkową, jest to szkoła dobrowolna, więc chęci które dzieci wyrażają uczęszczania do
tej szkoły wynikają z ich potrzeb i z tego, że chcą uczyć się na instrumentach. W szkole
prowadzone są dwa cykle nauczania, cykl sześcioletni i cykl czteroletni. W cyklu
1
sześcioletnim dzieci są przyjmowane między szóstym, a dziesiątym rokiem życia. W cyklu
czteroletnim między dziewiątym, a szesnastym rokiem życia. Jest to tak dobrze pomyślane,
żeby nie było aż tak dużego ograniczenia dla dzieci ze względu na wiek, ponieważ dzieci
starsze dziesięcioletnie czy dwunastoletnie, żeby miały możliwość uczęszczania do Szkoły
Muzycznej. Cykl czteroletni trwa cztery lata, a zajęcia są trochę dłuższe niż w cyklu
sześcioletnim. W szkole na dzień dzisiejszy dzieci uczą się na skrzypkach, fortepianie, flecie,
klarnecie, saksofonie, trąbce i perkusji. W najbliższym czasie będę robił promocję akordeonu,
ponieważ jest bardzo duża potrzeba lokalnego terenu. Przez dwa lata rekrutacji świadomie nie
wpisywałem propozycji akordeonu do szkoły, żeby mieszkańcy zapisywali swoje dzieci na
ten instrument, okazało się, że nikt akordeonu nie zna. Żadne dziecko nie zgłosiło chęci
uczenia się na akordeonie. W tym roku będę robił takie audycje przedszkolach i szkołach
podstawowych, żeby przybliżyć i zachęcić młodzież czy dzieci do zapisywania się na
akordeon. W ubiegłym roku jak i w tym podczas zajęć edukacyjnych, oczywiście są bardzo
ważne koncerty i popisy i to się w szkole odbywa mimo to, że w zeszłym roku była podstawa
i pierwszy popis wewnątrzszkolny był w okresie Bożego Narodzenia. Od wiosny
zdecydowanie więcej było więcej popisów, ponieważ dzieci nabyły umiejętności
wykonywania utworów najprostszych, że można było tych popisów bardzo dużo zrobić do
końca roku. Takim podsumowaniem był koncert, który odbył się w maju w MDK. Wszystkie
dzieci zaprezentowały się z pierwszej klasy, bardzo dobrze wypadły. Pan Burmistrz też był
i słuchał. Jako dyrektor zobowiązałem się zorganizować tą placówkę, jestem zadowolony. W
tym roku jest druga klasa, ta pierwsza powoduje już pewną konkurencję, że te dzieci w
pierwszej klasie znacznie szybciej się przyzwyczajają. Do Szkoły Muzycznej trzeba się
przyzwyczaić, zajęcia są popołudniami i rodzice muszą też przestawić wszystkie swoje
zajęcia czy czasami pracę, żeby te dzieci mogły uczęszczać, bo zajęcia są o różnych porach
popołudniowych, nieraz kończą się o 21, więc rodzice dbają, żeby te dzieci do tej godziny do
szkoły przywieźć. Jest to związane z tym, że szkoła ma zajęcia popołudniami, a czas pracy
uzależniamy od szkół ogólnokształcących. Moglibyśmy zaczynać od 12, ale dzieci mają
nawet do 15.30 zajęcia. Nasze zajęcia trochę później się odbywają. W najbliższym czasie
Państwo będziecie mieć okazję posłuchać, bo teraz mamy zaplanowane dwa koncerty, w
grudniu i styczniu, takie koncerty, które będą pokazywały nie tylko umiejętności dzieci z
drugiej klasy, ale też z pierwszej. Kilka osób jest takich, które mogą wystąpić na koncercie.
Sam proces występu, z własnego doświadczenia wiecie też, że występowanie na scenie nie
jest łatwą rzeczą. Dzieci muszą się do tego przyzwyczaić i jest to dla wielu młodych
dzieciaków sześcio i siedmioletnich dużym przeżyciem. To wszystko bardzo ostrożnie i
delikatnie robimy i wybieramy te dzieci, które są mogą poradzić z takimi występami.
Zaczynamy od tego, że robimy w szkole takie popisy, gdzie przychodzi trzydzieści,
czterdzieści rodziców z dziadkami, rodzeństwem, więc dla takiego dziecka czterdzieści osób
to bardzo dużo, żeby wystąpić i zagrać najprostszą melodię. Szkoła Muzyczna jest po to, żeby
kształcić w tym kierunku dzieci i żeby dawać im szansę. Zakładamy, że każde z tych uczniów
pójdzie do szkoły muzycznej II stopnia, takie jest zamierzenie. Tak to jest również
opracowane w Ministerstwie Kultury, że każde dziecko, które idzie do Szkoły Muzycznej I
stopnia z zamierzeniem ukończenia Akademii Muzycznej. Oczywiście nie zawsze się to
udaje, bo w wielu przypadkach kończy się na Szkole Muzycznej I stopnia. Reforma, która
została wprowadzona w 2014r. na szczęście dla naszej szkoły, też już działały po zmianach w
2
szkolnictwie artystycznym, daje takie możliwości, że Szkoła Muzyczna I stopnia jest przede
wszystkim szkołą umuzykalniającą, nie kształcącą za wszelką cenę wirtuozów, jak do tej pory
było. Programy nauczania były dość określone, należało je bardzo dokładnie realizować. W
tej chwili dyrektorzy mają pod tym względem dużo wolności, mogą sobie opracować sami
programy nauczania i dostosować do każdego dziecka. Kiedyś były programy ministerialne i
powodowały niestety dużo krzywdy dla dzieci, które musiały realizować ten program, który
jest wymyślony przez osoby w ministerstwie. Teraz jest to zdecydowanie łatwiejsze i lepsze,
przez co dzieci nie muszą grać tylko muzyki klasycznej, ale też rozrywkową, co jest bardzo
dobrze odbierane, ponieważ postępy są takie same, a w niektórych przypadkach nawet lepsze.
Muzyka jak się komuś podoba to dziecka nie trzeba za bardzo pilnować, ani namawiać do
tego, żeby ćwiczyło, tylko samo podchodzi do instrumentu i te efekty są zdecydowanie
lepsze.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał, ile trwa jednostka lekcyjna?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że w cyklu
sześcioletnim zajęcia indywidualne na instrumencie trwają po trzydzieści minut przez trzy
lata, od czwartej klasy czterdzieści pięć minut, dla dzieci tych, które chodzą sześć lat, dla tych
najmłodszych. W cyklu czteroletnim jednostka lekcyjna trwa czterdzieści pięć minut przez
całe cztery lata, zajęcia indywidualne. Oprócz tego są zajęcia grupowe, w cyklu sześcioletnim
przez pierwsze trzy lata jest rytmika z kształceniem słuchu. Dzieci podczas tych zajęć
kształcą poczucie rytmu, uczą się rozróżniania rytmu, jakie później na instrumentach muszą
realizować grając. Od czwartej klasy jest przedmiot kształcenie słuchu z audycjami
muzycznymi. W cyklu czteroletnim przez pierwsze dwa lata jest kształcenie słuchu, a przez
trzeci i czwarty rok kształcenie słuchu z audycjami. To są zajęcia obowiązkowe i jeszcze są
zajęcia w jednym i drugim cyklu – zespoły, na które dzieci tez chodzą od pierwszej klasy. Są
to też zajęcia obowiązkowe. To są zajęcia dowolne, zespoły wokalne, wokalno – rytmiczne,
rytmiczne, w zeszłym roku powstały zespoły instrumentalne. Tak na tyle dzieci po półroczu
mogły sobie wspólnie ze sobą muzykować, żeby były zespoły po trzy, cztery, pięć i sześć
osób z różnymi instrumentami. W tym roku z racji tego, że wszystkie dzieci są bardzo zdolne
wprowadziłem zajęcia chóru z tego względu, że według ramowego planu nauczania chór jest
w cyklu czteroletnim od trzeciej klasy, a w cyklu sześcioletnim od czwartej klasy. Uznałem,
że w tym roku mogę zorganizować chór z godzin dyrektorskich, żeby dzieci miały większe
możliwości występowania w zespole. W zeszłym roku robiliśmy koncerty kolęd i okazało się,
że to był bardzo dobry pomysł na tak krótki okres czasu, że dzieci bardziej się zintegrowały
i ten poziom zdecydowanie zaczął się podnosić już później.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że to jest szkoła od podstaw. Czy to są zajęcia
dodatkowe? Czy te dzieci trafiają po normalnych zajęciach w szkole podstawowej na zajęcia
do Szkoły Muzycznej?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że nie chciałby
tego określać jako zajęcia dodatkowe, dlatego że to jest szkoła państwowa. Przypomina
rodzicom, że jest to Państwowa Szkoła Muzyczna i ma takie same prawa jak szkoła
ogólnokształcąca, a różni się tylko tym, że jest nieobowiązkowa. Nie ma też zakresu
3
terytorialnego, mogą tutaj chodzić dzieci nie tylko z Myszkowa, z różnych miast
i miejscowości. Jest to taka sama szkoła, wymagania, programy są w związku ze szkołami
artystycznymi tak samo przez ministerstwo pisane jak w szkołach ogólnokształcących.
Radny Norbert Jęczalik zapytał jak często są zajęcia w tygodniu, w jakich godzinach?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że zajęcia
odbywają się popołudniami, na instrumencie dwa razy w tygodniu, raz w tygodniu są zajęcia
z teorii po półtorej godziny, chociaż powinny być dwa razy w tygodniu, ale z racji
organizacyjnych min. rodzice pracują popołudniami, więc zajęcia praktyczne grupowe są
robione w jeden dzień, trwają dziewięćdziesiąt minut. Jeszcze raz w tygodniu jest czterdzieści
pięć minut zespołu.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że koło czterech dni w tygodniu rodzic poświęca
dzieciom.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że na razie się
udaje, że rodzice przywożą dzieci trzy razy w tygodniu, niektórzy cztery razy w tygodniu.
Czym więcej dzieci będzie w szkole tym będzie to trudniejsze do zorganizowania, bo nie
będzie możliwości tak dokładnego ułożenia, żeby dziecko mogło być trzy razy w tygodniu.
Radny Norbert Jęczalik zapytał jak to wygląda w przypadku sześciolatków?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że sześciolatki
mają zajęcia dwa razy w tygodniu po trzydzieści minut z instrumentu, rytmika półtorej
godziny i zespół czterdzieści pięć minut. Między tymi zajęciami odbywają się krótkie
przerwy. Zajęcia z rytmiki składają się z trzech elementów, troszkę rytmiki, troszkę pisania
i troszkę śpiewania, to nie jest jedna treść tych zajęć. Zajęcia z kształcenia słuchu wyglądają
podobnie, też się składają z trzech małych elementów, żeby te zajęcia nie były za bardzo
nudne dla dzieci. To jest wszystko tak pomyślane, żeby dzieci na tych zajęciach się rozwijały
w jak największych kierunkach. Każdy element, które dziecko się uczy na zajęciach
muzycznych, tych elementów jest bardzo dużo. Albo są zajęcia rytmiczne, śpiewają, uczą się
pisania nut, czy poznają dźwięki, rytmy, te zajęcia nie są monotonne.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że jeżeli dzieci się zniechęcają, to dzieci się znudzą
szybko.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że w naszej
szkole artystycznej, we wszystkich szkołach w Polsce dzieci, czy rodzice przechodzą kryzysy.
Jest to bardzo duża obowiązkowość, systematyczność i cierpliwość do tego, że ktoś zaczyna
grać, a nic nie wychodzi. Przychodzą kryzysy na które my reagujemy, bo wiemy jak
spowodować, żeby ten kryzys szybko minął i żeby dziecko, które jest zdolne przeszło
rekrutacje pozytywnie, żeby dalej uczęszczało do szkoły, żeby było jak najmniej rezygnacji
ze szkoły, bo rodzice mają prawo w każdej chwili zrezygnować ze szkoły. Udało nam się
w zeszłym roku do końca roku dotrwać w składzie takim jak zaczęliśmy w składzie
53 uczniów. Życie czasami tworzy takie problemy, że z drugiej klasy obecnie kilkoro
młodzieży musiało zrezygnować. Zmiana szkoły, uczęszczanie do Częstochowy, do innych
4
szkół, rodzice musieli zrezygnować ze szkoły. To jest proces naturalny i żadna szkoła to nie
jest coś nowego, czy nienaturalnego, niedobrego, mimo to, że dzieci zdolne, bardzo żałowały,
ale inne rzeczy powodowały, że nie mogą tu przejść.
Radna Beata Jakubiec
zainteresowanie?
–
Bartnik
zapytała
jakim
instrumentem
jest
największe
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że gitara.
Radny Norbert Jęczalik zapytał jak trafiają do szkoły dzieci, Państwo jako kadra
doświadczona, czy sami widzicie jakie predyspozycje są u danego dziecka?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że tak. Mamy
pewien regulamin, w jaki sposób możemy ocenić jeżeli możemy. Trudno ocenić siedmiolatka,
czy on ma wyjątkowe zdolności, czy nie ma zdolności. Jest to też dla nas wielka niewiadoma.
Ilość dzieci zdecydowanie wykazuje talent muzyczny, predyspozycje. Mamy regulamin, na
podstawie którego dzieci są rekrutowane. To jest tzw. badanie przydatności, nie egzamin
przyjęcia. Najpierw się bada przydatność, czy dziecko ma predyspozycje w ogóle do tego,
żeby chodzić do Szkoły Muzycznej. Bada się jak śpiewa piosenki, powtarza dźwięki,
prezentuje mu się rytmy, ono musi powtórzyć, zakończyć melodię, takie są pytania i na tej
podstawie nauczyciele oceniają dziecko, punktują, czy dziecko jest przyjęte do szkoły.
Powołuję takie komisje rekrutacyjne, które składają się z nauczycieli, ci nauczyciele
podejmują decyzje, jestem tylko organem wykonawczym.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że to jest pierwszy etap, czyli zakwalifikowanie dziecka.
Czy jest coś takiego jak dobór, jakie dziecko jakie ma zdolności do jakiego instrumentu, czy
rodzic sam narzuca? A jak dziecko nie ma predyspozycji do gry np. na fortepianie.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że rodzice sami
proponują instrument. Jeżeli dziecko nie ma predyspozycji to nauczyciele proponują inny
instrument, a jeżeli ten inny instrument też się okaże niewłaściwy to proponujemy dalej. Jest
tak przyjęte, że rodzic proponuje i my musimy respektować. Nie wolno nam tego w żaden
sposób negować, ani zmieniać instrument na niekorzyść ucznia. Możemy proponować wtedy,
kiedy jest dużo chętnych na fortepian, a możemy przyjąć tylko osiem osób, Ci pozostali
kandydaci zostają na tzw. liście rezerwowej. W szkołach muzycznych jest tak przyjęte, co dla
mnie jest niedobrym rozwiązaniem, że Szkoły Muzyczne wywieszają listę
zakwalifikowanych, a później listę kandydatów przyjętych do szkoły. Rodzice myślą, że jak
jest dziecko zakwalifikowane to naturalnie przyjęte jest. Jest to dla wielu osób niezrozumiałe.
Lista zakwalifikowanych jest dla nas listą rezerwowych tych dzieci, które nie zostają przyjęte
do szkoły.
Radna Beata Jakubiec – Bartnik zapytała, czy dziecko powinno mieć też instrument w domu,
na którym się uczy grać?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że dziecko
powinno mieć pianino.
5
Radna Beata Jakubiec – Bartnik zapytała o skrzypce.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że pozostałe
instrumenty szkoła wypożycza. Tak jest we wszystkich szkołach w Polsce, że wypożyczane
są instrumenty, jeszcze oprócz gitar. Fizycznie nie można mieć iluś instrumentów, żeby
dzieciom wypożyczać. Gitary są na tyle tanim instrumentem, że tu rodzice sami sobie kupują
te instrumenty. Instrumenty są bardzo drogie, nie byłoby szans, żeby można było kupić taki
instrument nawet najtańszy do nauki w pierwszych latach.
Radny Norbert Jęczalik powiedział o tym, że czasami dzieci rezygnują ze Szkoły Muzycznej,
bo instrument jest za ciężki, nie chcą dalej kontynuować.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że wszystko jest
zależne od sytuacji, bo mieliśmy taki przypadek w zeszłym roku, że jeden uczeń po roku
czasu stwierdził, że niestety ten instrument mu nie odpowiada i chciałby zmieniać na inny.
My się na to zgodziliśmy i ten instrument jest trafiony, teraz dziecko zdecydowanie chętniej
przychodzi i ćwiczy.
Radny Wiesław Niedzielski zapytał czy w ramach edukacji dzieci mają zaplanowane wyjazdy
do Filharmonii?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że w tej chwili
zorganizował taki wyjazd poprzez Radę Rodziców. Rodzice sami jadą do Filharmonii, ja
tylko wynegocjowałem dobrą cenę biletów dla dzieci, bilet kosztuje 80 zł na ten koncert, a
rodzice będą płacić 50 zł i dojazd we własnym zakresie, bo koncert jest w piątek wieczorem.
Rada rodziców uznała, żeby nie organizować tego wyjazdu autokarem wspólnie z uwagi na
porę i dzień wyjazdu, nie za bardzo by się to udało.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał jak dyrektor Szkoły Muzycznej widzi
warunki lokalowe, jeśli chodzi o stan obecny i w przyszłości? Ta szkoła będzie się rozrastać.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że ta szkoła
będzie się rozrastać, zainteresowanie jest bardzo duże. Przyznał, że cieszy się, że pan
Burmistrz podjął wtedy właściwą decyzję, że tyle dzieci chce się uczyć. Budynek sam
w sobie jest kiepski, ciągle pokazują się jakieś niespodzianki. Teraz mamy już zajęcia na
piętrze, w zeszłym roku mieściliśmy na parterze, teraz na piętrze. Powolutku będzie się to na
tyle rozrastało, że góra będzie też zajęta, będą odbywać się zajęcia indywidualne. Pewne
adaptacje, teraz jedną klasę robimy taką w połączeniu muzyczna i dla szkoły
ogólnokształcącej, dla podstawówki, ponieważ na dole mamy za małą klasę na prowadzenie
zajęć teoretycznych. Jak tam wejdzie dwanaście osób do takiej grupy, jest bardzo ciasno i nie
ma tego komfortu, że dzieci mogą napisać sprawdzian w takim wymiarze jakim powinno to
być. W przyszłości trzeba będzie myśleć o pewnych adaptacjach, czy tworzeniu dodatkowych
sal.
Radny Norbert Jęczalik zapytał, czy budynek pozwala na to?
6
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że budynek
pozwala na to, na korytarzu, na piętrze, bo sale tam są po jednej stronie, a po drugiej trzeba
byłoby zrobić dodatkowe ścianki.
Radny Norbert Jęczalik zapytał, gdzie się odbywają koncerty?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że na sali
gimnastycznej.
Radny Norbert Jęczalik zapytał, czy sala gimnastyczna jest przygotowana do odsłuchu?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że tak. Sala
gimnastyczna ma bardzo fajny pogłos, nie za duży nie za mały, może się w niej zmieścić
pięćdziesiąt, sześćdziesiąt osób. W zeszłym roku wymyśliłem taka namiastkę, żeby było
troszeczkę klimatu sali koncertowej. Rada Rodziców zrobiła z sukna tło na ścianę. Sala
gimnastyczna ma kosze z jednej i drugiej strony, żeby tło było o wyglądało na salę
koncertową sukno ciemnowiśniowe rozwiesi się na całą ścianę. Nie wiem czy mi się uda, ale
chciałbym kupić do szkoły podesty aluminiowe, żeby można było je też zabierać. Podesty
były tez namiastka sali koncertowej. Większe koncerty będziemy organizować w Miejskim
Domu Kultury, tam gdzie jest fortepian, scena z prawdziwego zdarzenia. Robimy też popisy
klasowe, czyli z jednego instrumentu, dwóch instrumentów. Chciałbym, żeby scena była
namiastka sceny. Moim zamiarem jest, żeby Szkoła w najbliższym czasie nabyła fortepian. Są
takie małe fortepiany, z których możemy korzystać. Jeżeli się wszystko uda, a mam nadzieję,
że się uda, w jednej sali wymienić drzwi na takie, żeby fortepian mógł wyjechać. Drzwi
powinny być stosunkowo szerokie, dźwiękochłonne i wtedy w innej sali mogą odbywać się
popisy. Fortepian w szkole jest bardzo ważnym elementem. Myślę, że będę bardziej myślał
o fortepianie w przyszłym roku, teraz nie ma go gdzie wstawić. Na razie te koncerty będą się
odbywać przy wykorzystaniu pianin.
Radny Mariusz Maligłówka zwrócił uwagę, że uczniów grających na fortepianie jest prawie
tyle samo co na gitarze, dziewiętnaście i dwadzieścia.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że na dzień
dzisiejszy ma aktualne dane. To są informacje z arkusza organizacyjnego szkoły. Zawsze coś
się zmienia i w ciągu dwóch miesięcy w każdej Szkole Muzycznej są przetasowania. Na dzień
dzisiejszy wygląda to tak, że uczniów w szkole jest 94, w I klasie jest 46, w II klasie jest 48
(było 53, ale uczniowie zrezygnowali).
Radny Mariusz Maligłówka powiedział, że jeszcze jest fortepian i skrzypce.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że fortepian jest
10 – 10, skrzypce 9 – 9.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że spodziewa się, że w przyszłym roku będzie więcej
młodzieży po Konkursie Chopinowskim.
7
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że cały czas tak
jest, to nie musi być Konkurs Chopinowski. Cały czas mam taką długą listę dzieci, które
chciałyby na fortepianie się uczyć.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że Polak został zakwalifikowany do finału i w przyszłym
roku może być więcej zainteresowania grą na tym instrumencie.
Radny Wiesław Niedzielski zapytał, czy rodzice nie zgłaszają chęci, żeby dzieci uczyły się na
keyboardzie, bo jest to instrument bardzo współczesny. Dzieci zapisane są na fortepian a
ćwiczą na keyboardzie albo jest w planach zakupu instrumentu. Bez instrumentu nie ma sensu
grać na fortepianie, bo keyboard to jest inna dynamika, pianino to pianino. Czy
w Częstochowie jest nauka gry na keyboardzie?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że nie ma.
Dzieci, które są przyjmowane na fortepian, rodzice są informowani, że muszą kupić pianino.
Nasi mieszkańcy muszą przyzwyczaić się do tego, że jest to szkoła państwowa. Rodzice
korzystają ze szkoły darmowej, więc powolutku przyzwyczajamy do tego, że trzeba
zainwestować w dziecko, w instrument. Niektóre dzieci już myślą o drogich instrumentach
dętych. Te dzieci, które są w drugiej klasie, rodzice myślą, że sami kupią. Powolutku
przyzwyczajamy do tego, że szkoła muzyczno – artystyczna w Myszkowie ma taką sama
rangę jak szkoły ogólnokształcące, które są obowiązkowe. Szkoła jest szkołą drogą, ponieważ
trzeba zainwestować w instrumenty. Dobra gitara, która dobrze brzmi kosztuje od tysiąca
w górę, to są dość duże wydatki. Bardzo delikatnie pracujemy nad tym, żeby rodzice, których
dzieci chodzą na fortepian jak najszybciej kupowali pianino. Wiem, że Ci rodzice
wykorzystują keyboardy do tego, żeby na początku dzieci ćwiczyły, ale to jest z racji tego, że
rodzic na moją prośbę, żeby rodzic zakupił pianino, nie wie czy dziecko będzie chodziło i co
zrobi z tym instrumentem. Moja wiedza jest taka, że jeżeli takie pianino kupi się za dwa, trzy
tysiące złotych za te same pieniądze je się sprzedaje. Te instrumenty nie tracą na wartości, to
tylko bariera finansowa. Rozumiem, że rodzice maja braki, żeby wydać nagle trzy tysiące
złotych, to są pianina używane. Te instrumenty nie tracą na wartości. Keyboard może być po
reformie szkolnictwa artystycznego w tych dwóch cyklach. W cyklu sześcioletnim od klasy
czwartej, w cyklu czteroletnim od klasy trzeciej jest taki przedmiot zajęcia indywidualne.
Wtedy szkoła proponuje uczniowi, oprócz tego, że dziecko chodzi cały czas na flet, od
trzeciej klasy ma fortepian obowiązkowy i ma zajęcia indywidualne. Oznacza to, że na tych
zajęciach może sobie wybrać oczywiście jeśli szkoła jest w stanie zatrudnić takiego
nauczyciela i przyjąć go do szkoły, bo u nas obowiązują bardzo ostre kwalifikacje nauczycieli
z konkretna specjalnością. Nie mogę do szkoły przyjąć nauczyciela, który nie ma kwalifikacji
do pracy w Szkole Muzycznej I stopnia. Jest to określone dokładnie przez przepisy. Na tych
zajęciach indywidualnych jeżeli uczeń będzie chciał śpiewać, będzie mógł śpiewać, takie jest
nowe rozwiązanie, będzie chciał uczyć się na keyboardzie, będzie nauczyciel, będzie się
uczył. Pierwszy etap w jednym i drugim cyklu, tu 3, tu 2 lata dzieci uczą się na tych
instrumentach, które są zapisane przez Ministerstwo. W Szkołach Muzycznych I stopnia nie
ma keyboardu, jest to instrument dopiero w II stopniu, w Częstochowie w II stopniu jest
keyboard, gitara jazzowa może być w drugim stopniu, w I stopniu nie ma takich
instrumentów. To co jest zawarte w przepisach i to co nie obowiązuje, to my proponujemy.
8
W przyszłości chcę, żeby była wiolonczela, oprócz akordeonu, mogłaby być waltornia, ale to
jest sprawa przyszłości. Na dzień dzisiejszy bardzo mi zależy na akordeonie.
Radny Wiesław Niedzielski życzył sukcesów i wysokich wyników dzieci. Sam miałem tez
dosyć długoletnią edukację muzyczną, wiem ile to kosztuje wyrzeczeń, cztery razy
w tygodniu jeździłem do Szkoły Muzycznej, nieraz przyjeżdżałem smutny, nieraz wesoły.
Jest to szkoła zawodowa, dziecko po takiej szkole rzeczywiście może sobie dać radę
muzycznie, niekoniecznie zarobkowo. Może sprawić radość rodzicom, radość sobie. Jest to
wielka wdzięczność dyrekcji rodzicom za to, że znajdują czas, żeby dziecko kształcić, dają im
wykształcenie w kierunku muzycznym. Muzyka rozwesela, daje optymizm życia.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał, czy jest przewidziany koncert w grudniu
tak jak w zeszłym roku?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że jest
przewidziany, ale planujemy zdecydowanie wcześniej.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał, czy też w szkole?
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie odpowiedział, że chce to
zrobić w Miejskim Domu Kultury. Przyjęliśmy w tym roku takie rozwiązanie, bo trudno,
żeby na koncercie wystąpiły 94 osoby, to jest niemożliwe. To jest szkoła konkursowa i żeby
zmobilizować inne dzieci do większej pracy te, które mają jeszcze wątpliwości co do
uczęszczania do takiej szkoły Rada Pedagogiczna w tym roku podjęła taką decyzję, że te
dzieci które będą się w wyjątkowy sposób wyróżniać z I klasy czy II będą brały udział
w koncertach w MDK. Oczywiście będą też zespoły, żeby te dzieci w miarę wszystkie
wystąpiły. To są krótkie występy, ale te dzieci pojawią się na scenie, ale nie wszystkie muszą
występować solo. Zaplanowaliśmy koncert na początku grudnia, jeden w styczniu. Mam
nadzieję, że uda się zrobić z okazji Dnia Babci i Dziadka i w maju podsumowanie całego roku
koncert po zakończeniu II klasy. Oprócz tego w szkole odbywa się szereg popisów dla
przyzwyczajenia dzieci do występowania.
Radny Andrzej Giewon przypomniał, że do 4 grudnia jest remont sceny w MDK, trzeba
wziąć to pod uwagę.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie powiedział, że myślał
o terminie około 10 grudnia. Czy bliżej Świąt Państwo jesteście pozajmowani uczestnictwem
w innych świątecznych imprezach, więc chciałbym, żebyśmy się wszyscy spotkali na tym
koncercie, dlatego planujemy go bardzo wcześnie zrobić.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda podziękował dyrektorowi Szkoły Muzycznej
w Myszkowie za udział w komisji i życzył wytrwałości wszystkim uczniom, ich rodzicom
i dyrektorowi oraz wielu sukcesów.
Pan Andrzej Nowak Dyrektor Szkoły Muzycznej w Myszkowie podziękował również za
zaproszenie i dodał, że będzie zapraszał radnych na wszystkie koncerty.
9
Do punktu 4.
Informacja na temat letniego wypoczynku dzieci i młodzieży „Lato w mieście”.
LATO W MIEŚCIE MDK
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda powiedział, że taką informację wszyscy radni
otrzymali. Materiał stanowi załącznik do niniejszego protokołu.
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK powiedziała, że wzorem lat ubiegłych podczas
wakacji i ferii MDK organizuje akcję dla dzieciaków. Akcja Lato trwała przez pierwsze
tygodnie sierpnia w tym roku, jak zawsze od 10.00 – 14.00 od poniedziałku do piątku
przebywały u nasz dzieci w wieku szkolnym od 6 – 12 lat. W tym roku było zapisanych
45 dzieci i te dwa tygodnie w MDK spędzały. Podczas tych dwóch tygodni zorganizowane
były dwie wycieczki. Jedna wycieczka była do Nadleśnictwa Siewierz, tam dzieci szły
ścieżką edukacyjną poznając gatunki drzew i miały zwierząt na temat różnych gatunków
zwierząt leśnych, a później były kiełbaski. Druga wycieczka była do Ośrodka Marina, tam
dzieci pod wodzą ratowników dzieci korzystały z atrakcji, które przygotowuje Ośrodek i też
były kiełbaski. Były trzy seanse filmowe dla dzieci: Miś Paddington, Asterix i Oberix
oraz Rechotek. Tak jak w latach ubiegłych dzieci miały zapewniony posiłek przez cztery
godziny, kiedyś były to słodkie bułki, teraz są kanapki przygotowywane przez zewnętrzną
firmę. Zajęcia są bezpłatne, są finansowane z Gminnego Programu Przeciwdziałania
Alkoholizmowi i Narkomanii.
Radny Dariusz Muszczak dodał, że była jeszcze wycieczka do Straży.
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK powiedziała, że dzieci były na wycieczce na
Komendzie Straży Pożarnej w Myszkowie i Komendzie Policji. W Komendzie Straży
Pożarnej dzieci bawiły się kutyną wodną, kąpały się w pianie, to chyba była największa
atrakcja. Lato mieliśmy wyjątkowo upalne w tym roku więc dzieci były powiadomione
wcześniej, bo dwa razy się to zdarzyło, zabrały sobie ubrania na przebranie. Na Komendzie
Policji udzielono dzieciom wykładu na temat bezpieczeństwa na drodze. Oprócz tego
odbywały się zajęcia w MDK muzyczne, plastyczne, staraliśmy się, żeby dzieci nie nudziły
się przez te cztery godziny dziennie. Program dostosowaliśmy do pogody, bo były bardzo
duże upały w tym roku. Ta formuła, której się trzymamy od kilku lat sprawdza się, bo nie są
to zajęcia, które odbywają się przez całe dwa miesiące, mimo różnych pracowni. Też był taki
pomysł, żeby w jeden dzień zrobić pracownię plastyczną, w drugi muzyczną, w trzeci jakąś
inną. Pod względem logistycznym dla rodziców wygodniej jest, kiedy to są całe dwa
tygodnie, że dzieci przebywają u nas cztery godziny dziennie. Bardziej mogą sobie
rozplanować czas wtedy niż jeżeli mieliby przyprowadzać dzieci dwa, trzy razy w tygodniu
na godzinę na jakieś konkretne pracownie. Tak działamy przez cały rok, bo mamy zajęcia
stałe, odbywają się po godzinie, półtorej godziny, różnie one trwają i tak działamy przez cały
rok. Skumulowanie tych zajęć, żeby dzieci miały przez cztery godziny dziennie co robić
chyba się sprawdza.
10
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał, czy jest szansa na wydłużenie tej akcji
o kilka tygodni w czasie wakacji czyli np. dwa tygodnie w lipcu, dwa tygodnie w sierpniu.
Czy jest taka możliwość, jak to wygląda finansowo?
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK odpowiedziała, że finansowo wiadomo, że każdy
tydzień to są większe pieniądze, posiłki, wiadomo, że w każdym tygodniu staramy się, żeby
była jakaś wycieczka. Założenie jest takie, żeby dzieci nie płaciły za to nawet grosza, bo
wiadomo, że chodzą tutaj różne dzieci, nie wszystkich na to stać. To jest sprawa do
przemyślenia, ale bardziej skłaniałaby się jeśli chodzi o wydłużenie, żeby zrobić trzy tygodnie
np. w sierpniu, a nie rozbijać tego na trzy tygodnie. Lipiec jest miesiącem bardzo pracowitym
w MDK z tego względu, że mamy Dni Myszkowa, bo oprócz tego, że one kończą się po
pierwszym tygodniu dla mieszkańców, to one dla nas się nie kończą. Zanim je rozliczymy,
posprzątamy pod Dniach Myszkowa trochę czasu minie, to jest też okres kiedy pracownicy
wybierają urlopy. W sezonie od czerwca do września trudno mi jest wysłać pracownika na
urlop dwutygodniowy, bo tych imprez jest sporo i każdy ma co robić. W te wakacje
w kulturze jest sezon ogórkowy, gdzie nie mamy zbyt wielu imprez i dlatego jest akcja Lato
w mieście. Jak najbardziej jest to do zrobienia tylko skłaniałaby się bardziej do tego, żeby
wydłużyć o tydzień w sierpniu niż rozbijać to na dwa tygodnie sierpnia, bo jeżeli chodzi
o dzieci to też różnie to wygląda. Czasem jest tak, że dziecko wyjeżdża na wakacje i chodzi
przez tydzień, a przez drugi nie chodzi, ale już wiemy o tym wcześniej. Rodzic zapisując
uczestnika dostają do wypełnienia karty, oświadczenia zgody, gdzie muszą być wszystkie
informacje na temat dziecka i tam mamy konkretny czas podczas którego dziecko będzie
uczęszczać na zajęcia. Jeżeli np. wiemy, że ktoś będzie uczęszczał tylko tydzień to na drugi
tydzień zawsze znajdzie się ktoś chętny, bo ta liczba miejsc jest ograniczone. Prawda jest
taka, że jak tylko pojawi się plakat akcji Lato to w ciągu dwóch dni mamy zapełnioną listę.
Tutaj naprawdę nie ma żadnego problemu, żeby z jakiejś listy rezerwowej, która zawsze
istnieje dobrać dziecko, żeby przez ten drugi tydzień miejsce było zapewnione.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał, jak liczne grupy mogą być?
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK powiedziała, że teraz przyjęliśmy pięć osób więcej.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał, czy codziennie jest 40 osób?
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK odpowiedziała, że tak. Teraz przyjęliśmy o pięć
osób więcej, jest naprawdę bardzo duże zainteresowanie. Nie możemy wziąć wszystkich, bo
byłby totalny rozgardiasz, ale tak to wygląda.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał, czy radni mają jakieś pytania?
Radny Norbert Jęczalik zapytał, kiedy jest możliwy remont dachu?
11
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK odpowiedziała, że remont jest możliwy
w najbliższym czasie, bardzo bliskim czasie, będzie ogłoszony przetarg na remont dachu
i rozpoczynamy jego remont.
Radny Norbert Jęczalik dodał, że wszystko zależy od tego jaka będzie zima.
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK powiedziała, że nie jest powiedziane, że w tym roku
ten dach nie będzie robiony. Jeżeli będzie robiona taka pogoda jaka jest teraz jest możliwe, że
zaczniemy.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że pogoda może zmienić się w ciągu trzech dni i będzie
zerwane pokrycie, będzie zabezpieczone folią, ale będą opady śniegu i folia tego nie
wytrzyma.
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK powiedziała, że na pewno trzeba będzie to
przewidzieć. Na pewno pewne sale podczas remontu sale będą wyłączone z użytku. Nie
wyobraża sobie, żeby podczas remontu dachu odbywały się tam zajęcia. Będzie to robione
etapami, będziemy wyłączać poszczególne sale i tak to będzie musiało się odbywać.
Będziemy wszyscy się starać, żeby tak bardzo nie dezorganizowało to pracę MDK. Mamy
jeszcze parter, zobaczymy na ile nam się to uda, ale żeby jakoś te zajęcia się odbywały
kosztem tego, że czasem trzeba będzie zrezygnować z wielu wygód podczas zajęć i korzystać
z mniejszych sal.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że w nadchodzącym czasie taki remont jest już
przewidziany. Zapytał, czy remont MDK będzie polegał na pokryciu dachu z elewacją
zewnętrzną? Czy to będzie rozbite na etapy?
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK odpowiedziała, że to jest rozbite na etapy. Cały
projekt termomodernizacji przewiduje dach, całą zewnętrzną elewację i wymianę okien,
drzwi wejściowych. To jest podzielone na etapy, pierwszym etapem jest dach łącznie
z ociepleniem.
Radny Norbert Jęczalik zapytał, czy przy okazji elewacji uchronimy mozaikę na MDK?
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK odpowiedziała, że tak, w projekcie mozaiki zostają.
Przez mozaiką będą znajdowały się wielkie płyty z pleksi, żeby one nie niszczały. Tak jest to
przewidziane w projekcie.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda podziękował pani dyrektor MDK za przybycie na
komisje i omówienie tematu.
Pani Aleksandra Pindych dyrektor MDK podziękowała za zaproszenie oraz zaprosiła radnych
w dniu 22 listopada do MDK na operetkę Orfeusz w piekle o godzinie 18.00.
12
LATO W MIEŚCIE MOSiR
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda powiedział, że taką informację wszyscy radni
otrzymali. Materiał stanowi załącznik do niniejszego protokołu. Poprosił dyrektora
o spuentowanie całej akcji.
Pan Piotr Wysocki dyrektor MOSiR powiedział, że jak co roku MOSiR organizuje co roku
Lato w mieście. W tym roku Program był zamieszczony zarówno na stronie Urzędu Miasta
i MOSiR. Program ferii Lato w mieście był rozpropagowany przez Gazetę Myszkowską
i Dziennik Zachodni. W tym roku gówna część Lato w mieście odbywała się na nowym
kompleksie sportowo – rekreacyjnym „Dotyk Jury” na ul. Dobrej na Światowicie, które
zostało otwarte z końcem czerwca. Również zajęcia dla dzieci w okresie wakacyjnym były
prowadzone również na naszych obiektach sportowych na Miedzianej 3, gdzie jest basen oraz
na Orlikach, zarówno na Nowej Wsi, Mijaczowie i Mrzygłodzie. Dzieci podczas tych zajęć za
darmo korzystały z obiektu. W skład tych zajęć wchodziły min. zajęcia z piłki siatkowej,
tenisa stołowego, ścianki wspinaczkowej, piłki nożnej, koszykówki i tenisa ziemnego. Każda
z tych dyscyplin była poprzedzona zapoznaniem się z ogólnymi przepisami w danej
dyscyplinie, a także z podstawowymi elementami technicznymi oraz taktycznymi wdanej
dyscyplinie. Na koniec lata zawsze organizujemy podsumowanie turniejów bądź
indywidualnej gry w tenisa stołowego bądź też w piłce nożnej drużynowej. W tym roku
zrobiliśmy pierwszy raz turniej nocny piłki plażowej na obiekcie Dotyk Jury. Cieszyło się to
ogromnym zainteresowaniem. Ze względu na ilość zainteresowanych musieliśmy zmniejszyć
liczbę dopuszczonych par. Podczas zajęć dzieci miały rozdawane soki z firmy Sokpol, która
była tu min. sponsorem. Na koniec tych turniejów dzieci dostawały dyplomy, medale
i wyróżniający się zawodnicy. Wszystkie te dyscypliny obsługiwali pracownicy MOSiR bądź
animatorzy znajdujący się w danym dniu na Orliku czy na Dotyku Jury. Pierwszy raz było
tak, że mieliśmy remont basenu i w tym roku nie było zajęć prowadzonych na basenie.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał się, jak dyrektor ocenia liczbę dzieci
i młodzieży uczestniczących w tych zajęciach?
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR powiedział, że bardzo mile jest zaskoczony dość dużą
frekwencją szczególnie na Światowicie. Ten kompleks jest wykorzystywany, dużo dzieci
korzysta z kortu, piłkarzyków i tenisa stołowego. Momentami na plażówce było tak, że trzeba
było robić zapisy bo takie było dużo zainteresowanie.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że jest zainteresowanie, sam korzysta z kortu tenisowego.
Widzi dużo ludzi spacerujących alejkami w godzinach późno popołudniowych. Samo to
miejsce powoduje, że ludzie w różnym wieku zaczynają wychodzić na spacery. Czy boisko
trawiaste na Dotyku Jury będzie ogrodzone.
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR odpowiedział, że nie będzie ogrodzone, bo przede
wszystkim zamysłem tego boiska jest teren rekreacyjno – wypoczynkowy. Tam będzie
robiona scena, dlatego bramki są teraz wyjęte i będą montowane, ale jak będzie impreza
plenerowa to wszystko będzie usunięte kosztem tego, żeby wszyscy mieszkańcy mogli z tego
13
korzystać. Gdyby były piłko chwyty, to by ograniczało. To jest teren rekreacyjny, sportowy
mamy na wyższym poziomie, i Stadion Miejski i Orliki. Tu będzie obiekt rekreacyjny, przy
czym są jupitery, można korzystać z tego przy sztucznym świetle. Na pewno w Nowym Roku
będziemy z tego dużo korzystać.
Radny Norbert Jęczalik zapytał czy to boisko będzie żyło przy imprezach okolicznościowych,
czy tam ludzie będą generalnie chodzili. Chodzi o samą murawę, czy to w takim wypadku
będzie miało sens. Jeżeli będzie impreza masowa to ludzie to zniszczą dosyć szybko.
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR powtórzył, że teren jest terenem rekreacyjnym. Nie
będzie to taka trawa jak na Stadionie Miejskim, piłkarskim, ale łatwiej jest zregenerować
boisko trawiaste z naturalna trawą niż sztuczną trawą. W tym momencie jeśli przyjdzie
widownia, komuś spadnie papieros to są szkody, które wiązałyby się z dużo większymi
nakładami doprowadzenia do stanu używalności.
Radny Norbert Jęczalik zapytał czy kto będzie chciał tam przyjść może przyjść?
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR powiedział, że jeżeli będzie duże obłożenie zrobimy
grafik i ludzie będą przychodzić według grafika i korzystają z tego za darmo, włączamy
światło.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że chodzi mu o samo podłoże trawiaste. Czy ono nie
będzie zbytnio często eksploatowane? Czy zbyt często gmina nie będzie musiała dokładać do
modernizacji tego boiska?
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR powiedział, że tego się nie da powiedzieć. Przyjdą duże
upały lub duże ilości deszczu i mogą one spowodować uszkodzenia trawy naturalnej. Łatwiej
jest regenerować trawę naturalną niż sztuczną tym bardziej, że zamysł projektanta jak i całego
kompleksu było to, żeby to powiązać z naturą. Był to kamień, szkło i drewno. Pomysł jest
rewelacyjny, nikt takiego nie ma. To się wiąże z jakimiś niedogodnościami, zawsze łatwiej
można coś wydarniować, dosiać kępkę trawy niż wymieniać cały pas sztucznej trawy.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że to miejsce będzie za chwilę jakimś magnesem, z tego
co widzi ludzie tam chodzą. To zmieni wizerunek całej dzielnicy Światowit, która dla niego
była „umieralnią poprzemysłową”, Kukubara nadaje koloryt, sam Światowit był do tej pory
wyciszony. Jak to jeszcze ma się rozwijać i ma iść w kierunku zrobienia tam basenu i sceny to
dzielnica wróci do okresu swojej świetności sprzed trzydziestu, czterdzieści lat, kiedy to
miejsce służyło jako rekreacyjno - wypoczynkowe.
Radna Beata Jakubiec- Bartnik powiedziała, że ostatnio na Stadionie Miejskim był cyrk. Tam
doszło do jakiegoś nieporozumienia, nie była zamknięta brama i samochody parkowały na
drugim boisku do grania. Ktoś nie zamknął tej bramy, samochody parkowały na płycie do
gry, która była modernizowana prawie pół roku i nawadniana.
14
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR zapytał, czy na boisku treningowym?
Radna Beata Jakubiec – Bartnik odpowiedziała z uśmiechem, że na boisku treningowym, na
główne nie da się wjechać samochodem.
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR powiedział, że był tam w poniedziałek i nie widział,
żeby tam wjeżdżali. Nie widział śladów.
Radna Beata Jakubiec – Bartnik odpowiedziała, że widziała. Nie robiłam zdjęć, stało sześć
samochodów centralnie na płycie.
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR zapytał, czy z cyrku były?
Radna Beata Jakubiec – Bartnik odpowiedziała, że nie, to były auta osób przyjeżdżających.
Doszło do jakiegoś nieporozumienia między dwoma osobami, które nie chciały zamknąć tej
bramy, a Ci Panowie z cyrku nie chcieli pilnować.
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR powiedział, że wyjaśni to z pracownikiem. Dodał, że
wyraźnie powiedział, że nie wolno było wjeżdżać na boisko boczne.
Radna Beata Jakubiec – Bartnik podziękowała za TOI – TOI, które się pojawiły na Stadionie.
Kiedy te bramki będą wwożone na boisko trawiaste na Światowicie, są jakieś plany?
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR powiedział, że był przy odbiorze tego, razem
z wykonawcą i z panem z Urzędu Miasta. Na dzień dzisiejszy jak wezmę darń, darń się
podnosi, bo nie ma okresu jeszcze wegetacji, musi być ciepło, deszcze, żeby ta trawa związała
się z podłożem. W tym momencie trzeba było wybrać takie rozwiązanie, żeby nie stracić
gwarancji, teraz kogokolwiek wpuszczając, osoby dorosłe itd. nam się to rozjedzie.
Radna Beata Jakubiec – Bartnik zapytała, czy jak oni oddawali to do użytku to dali jakąś
gwarancję, czy powiedzieli że na razie nie można na tym grać?
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR odpowiedział, że tak. Rozmawialiśmy, że w tym
momencie, żeby się wstrzymać z tym. Już ta trawa zaczyna się przebijać, wiązać z tym
podłożem, ale jest na tyle jeszcze słaba, teraz jest taka pora roku, że nie ma okresu wegetacji
i tę trawę można było podnieść do góry, ale już te korzenie zaczynają się wiązać z tym.
Radna Beata Jakubiec – Bartnik zapytała, czy do grudnia raczej nie będą włożone?
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR odpowiedział, że nie. Okres wegetacji dopiero będzie
w marcu, kwietniu. Teraz nie rośnie nic, stoi miejscu.
Radny Dariusz Muszczak zwrócił się z pytaniem do dyrektora MOSiR pana Piotra
Wysockiego, dlaczego utrudnia radnemu dostęp do informacji publicznej?
15
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR poprosił, żeby radni powiedział konkretnie.
Radny Dariusz Muszczak powiedział, że chodzi o jego prośbę na którejś komisji, to była
komisja na obiekcie MOSiR, wtedy poprosił o dostęp do dokumentacji związanej z solarami.
Pan dyrektor zobowiązał się, zresztą to się zaprotokołowało, udostępnić tą dokumentację.
Zadzwoniłem do Pana z dużym wyprzedzeniem o umożliwienie mi dostępu, przyszedłem
i Pan sobie zażyczył nagle upoważnienia od Przewodniczącego Rady. Poprosił
o wytłumaczenie tego teraz.
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR powiedział, że gdyby radny przyszedł do niego dzisiaj
zostałby potraktowany tak samo.
Radny Dariusz Muszczak stwierdził, że to jest utrudnienie dostępu do informacji publicznej.
To nie są żadne informacje tajne, bądź niejawne. Są to informacje, która ustawa o dostępie do
informacji publicznej nie wyłącza w żaden sposób.
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR powiedział, że nie ma tutaj nic do ukrycia. Jeżeli będzie
taka wola ze strony radnych, poinformuje swojego pracodawcę, który na to wyrazi zgodę, nie
ma żadnych problemów.
Radny Dariusz Muszczak zwrócił się do pana Burmistrza z pytaniem, co on na to?
Pan Burmistrz odesłał radnego do prawnika.
Radny Dariusz Muszczak zapytał, czy na kanwie ustawy o dostępie do informacji publicznej
czy miasto Myszków ma ustalony wniosek, ten na którym kieruje się prośby, wnioski
o udostępnienie takich informacji?
Pan Burmistrz skierował radnego do pana Sekretarza.
Radny Dariusz Muszczak zapytał, czy pan Burmistrz nie może takiej informacji udzielić, czy
nie chce? Dodał, że jak poszedł do dyrektora usłyszał od niego beznadziejne tłumaczenia, że
udzieliłby informacji, tylko się boi do czego Pan może to wykorzystać. Czy Pan pani
Dyrektorze teraz zaprzeczy?
Pan Burmistrz zapytał, kto prowadzi komisję, bo on cały czas się gubi. Zadaje pan pytanie
mnie, panu Piotrowi.
Radny Dariusz Muszczak stwierdził, że jemu pan Dyrektor nie odpowiedział.
Pan Burmistrz zarzucił radnemu, że czuje się tutaj jak na Komisariacie Policji.
Przewodniczący komisji prowadzi komisję, udzielił mi głosu, Pan mi go przerwał.
Radny Dariusz Muszczak chciałby usłyszeć odpowiedź.
16
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda pouczył, że Panowie wchodzą sobie w słowo,
jedna osoba i druga kończy.
Pan Burmistrz odesłał radnego Muszczaka do prawnika. Na drugie pytanie dotyczące tego,
czy jest opracowany wniosek, odsyła do osoby, która się tym zajmuje w Urzędzie do
Sekretarza Miasta. Nie muszę tego wiedzieć.
Radny Dariusz Muszczak wtrącił, że tak to odebrał.
Pan Burmistrz powiedział, że radny znowu zapomina, nie skończyłem swojej wypowiedzi.
Chciałem Pana poinformować, że w Urzędzie Miasta pracuje stu dwudziestu kilku
pracowników i każdy ma swoje kompetencje i nie jest możliwością, żeby Burmistrz
w każdym detalu na każde pytanie odpowiedział. W związku z powyższym odsyła do osoby
kompetentnej, która udzieli radnemu wszechstronnych informacji. Na tym skończył
wypowiedź.
Radny Dariusz Muszczak powiedział, że odczytuje, że pan dyrektor tej odpowiedzi nie
udzieli, bo po prostu tego nie wie. Pofatyguje się do prawnika Urzędu Miasta lub innego.
Zwrócił się z pytaniem do pana dyrektora, dlaczego wtedy tak odpowiedział?
Pan Piotr Wysocki Dyrektor MOSiR odpowiedział, że był u swojego prawnika, który
powiedział, że nie ma takiego obowiązku, ani prawa, żeby przychodził pojedynczo radny
i dowiadywał się takich informacji itd. tym bardziej, że nie ma nic do ukrycia, wszystko
możemy pokazać. Rozmawiałem z Przewodniczącym Rady Miasta i powiedział, że nie
wysyłał radnego oraz że nic nie wie o takiej kontroli.
Radny Dariusz Muszczak powiedział, że Przewodniczący Rady Miasta i Burmistrz nie muszą
nic na ten temat wiedzieć. Pan Przewodniczący Rady nie ma w zakresie swoich kompetencji,
żeby takich pozwoleń udzielać.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda powiedział, że radny stwierdził, że będzie się
odwoływał, czy zasięgał opinii u prawnika, to prosiłby, żeby takie rzeczy wyjaśnić. Teraz
chyba tego sporu nie rozstrzygniemy.
Radny Dariusz Muszczak zwrócił się do radnych, żeby sami sobie odpowiedzieli na pytanie,
jak wygląda dialog z Urzędem Miasta, panem Burmistrzem czy z organami w postaci
kierownika jednej z jednostek, jeżeli musimy opierać się o prawników. Jeżeli on chce uzyskać
dostęp do prostych informacji, które stanowią zakres działalności i funkcjonowania gminy
muszą uciekać się o porady prawne. Czy to jest poprawne?
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda powiedział, że nie do końca gminy, bo to jest
jednostka, która ma swojego dyrektora, nad którym pieczę ma pan Burmistrz, pewne przepisy
17
ich obowiązują. Zaproponował, żeby tak jak radny zdeklarował, żeby poszedł do prawnika
i stwierdzić, że rzeczywiście taka informacja może być przekazywana.
Radny Dariusz Muszczak zwrócił się do przewodniczącego komisji i radnych, nie tylko
Burmistrza, ale nas wszystkich obowiązują przepisy prawa. Ustawa o dostępie informacji
publicznej wyszczególnia, które informacje stanowią informację publiczną, jakie organy
wchodzą w jej zakres. Tutaj nie ma żadnego wyłączenia jeśli chodzi o MOSIR.
Pan Burmistrz poinformował radnych, że Ci z nich, którzy próbowali kiedykolwiek pytać
o cokolwiek w instytucji w jakiejkolwiek instytucji publicznej, że powoływanie się na
udostępnienie informacji publicznej powinno być poprzedzone wnioskiem. Czy pan Panie
radny idąc do pana dyrektora, czy złożył Pan wniosek, który należało złożyć do pana
Dyrektora i pan Dyrektor miał na ten wniosek normalnie zgodnie z przepisami udzielania
informacji publicznej rozpatrzeć? Czy innym jest przyjście przez jakiegokolwiek mieszkańca
pytać o informację, a czym innym jest składanie wniosku o udzielenie informacji publicznej.
Poprosił, żeby zastanowić się w jakim trybie radny przyszedł do pana Dyrektora. Przyznał, że
nie ma prawa nie wierzyć radnemu, jak i nie wierzyć panu Dyrektorowi. Pan Dyrektor
zasięgnął opinii prawnika i zachował się w określony sposób. Jeżeli Pan uważa, że to
zachowania było wadliwe może Pan zasięgnąć opinii prawnej, złożyć wniosek lub też jeżeli
okaże się, że działanie pana dyrektora było niepoprawne złożyć skargę, która rozpatrzy
Komisja Rewizyjna. Zna Pan tryb, nie jest Pan od dzisiaj radnym.
Radny Dariusz Muszczak powiedział, że chce zadeklarować panu dyrektorowi, sądził, że
zapowiedzenie takiej wizyty, określenie dokładnie źródła z którego chce zaczerpnąć
informacji jest takie dosyć proste. Nie chciałem się uciekać do żadnych kroków prawnych,
pisania wniosków i szerzyć tej biurokracji tylko po to, żeby uzyskać kilka informacji. Teraz
widzi, że u nas w Myszkowie tego się zrobić nie da, jeżeli to są sprawy drażliwe dla pana
Burmistrza, a przede wszystkim teraz dla pana dyrektora. Zapytał gdzie znajdzie radcę
prawnego w Urzędzie Miasta?
Pan Burmistrz odpowiedział, że dwa pokoje za Sekretarzem, wszystkie drzwi są oznakowane,
informacje są na półpiętrach, piętrach.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał, czy ktoś jeszcze ma pytanie do pana
Dyrektora? Z uwagi na brak pytań podziękował dyrektorowi za przybycie oraz za omówienie
temtu.
Do punktu 5.
Zaopiniowanie materiałów sesyjnych.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda stwierdził, że na najbliższą sesję Rady Miasta nie
ma projektów uchwał, które powinna zaopiniować merytorycznie właściwa Komisja Oświaty,
Kultury, Sportu i Rekreacji.
18
Do punktu 6.
Sprawy różne.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda powiedział, że zgodnie z zapowiedzią sprzed
miesiąca, zapoznamy się z pismem, które wpłynęło na ręce pana Przewodniczącego
i skierowane zostało do naszej komisji. Odczytał pismo z MKS, stanowi ono załącznik do
protokołu. Od momentu kiedy to pismo wpłynęło były prowadzone jakieś rozmowy. Poprosił
pana Burmistrza o zabranie głosu w tym temacie.
Pan Burmistrz powiedział, że w toku dobrej dyskusji pewne zwroty i zabarwienia w piśmie
odczytanym jak i drugim, które wpłynęło w dniu dzisiejszym mogą nie budować klimatu do
rozmów, a klimat do rozmów jest bardzo dobry. Treść pisma pierwszego jak i drugiego
w tych obszarach, które lekko mnie zabolały, nie będę komentował, dlatego, że gdybym się
nad tym koncentrował to nie pójdziemy kroku dalej. Te rozmowy trwają znacznie wcześniej
niż to pierwsze pismo złożone. Z treści pierwszego pisma widać, że jedno ze stowarzyszeń
nie chciało uczestniczyć we wzorach, w kształtowaniu tego wzoru. I właśnie to
nieuczestniczenie jednego stowarzyszenia spowodowało takie, a nie inne ukierunkowanie
tego wzoru, a na początku powiedziałem wszystkim, że będę tutaj w rozmowach bazował na
wiedzy i doświadczeniach sportowców ze wszystkich pięciu stowarzyszeń piłkarskich nie
będę bazował również na tym, że będziemy się posługiwać jakimiś narzędziami
demokratycznymi, czyli że wszyscy mają w tym głos, a nie tylko jedno stowarzyszenie. Ten
wzór, który tu jest krytykowany dotyczył sytuacji, który zgłosiły cztery stowarzyszenia
sportowe swoje uwagi, a piąte nie złożyło. Pewne parametry tego wzoru będą średnią
arytmetyczną propozycji wszystkich stowarzyszeń. Zaproponowaliśmy jeszcze kolejne
spotkanie z data 10 sierpnia. Gdyby Myszków był gminą, która nie ma co z pieniędzmi
zrobić, ma nadwyżki, może przeznaczyć 50.000 zł ekstra np. na dane stowarzyszenia, to
wtedy takie miasta jeżeli sobie na to pozwalają muszą się liczyć z tym, że ktoś inny też złoży
propozycję, bo się robi pewnego rodzaju precedens. Precedens w trakcie roku budżetowego
bardzo przeszkadza w realizacji założeń budżetu, który Państwo głosujecie w grudniu. Inna
sprawa, że inaczej jest kiedy mówimy o udzieleniu jakiegoś tam wsparcia dla podmiotów,
których nie obowiązują zasoby konkursowe, natomiast tu zasady konkursowe obowiązują
i obowiązuje ustawa o stowarzyszeniach i wolontariacie. W związku z powyższym nawet
gdyby rozpatrywać tą pierwszą część pisma musielibyśmy zorganizować konkurs do którego
prawo mogliby zgłosić się wszyscy, a emaila jakiego uzyskałem z Warty Nowa Wieś
wyraźnie pokazywał, że gdybyśmy taki konkurs zorganizowali na nagradzaniu sukcesu
sportowego, a mielibyśmy na to pieniądze to spowodowałoby, że niekoniecznie ta kwota
w całości wpłynęłaby do tego stowarzyszenia, które zainicjowałoby taką akcję. Odwołuję się
do tego, że Państwo jako radni powinniście mieć świadomość w rozpatrywaniu tego typu
wniosków w przyszłości, że odpowiedzialność za budżet, kalendarz budżetowy to nie jedna
tylko rzecz, nie tylko wola przeznaczenia pieniędzy, ale też kwestia odpowiedzialności za
budżet i kwestia ewentualnego trybu i procedur jakie trzeba uruchomić i że ponieważ wydatki
budżetowe nie dotyczą zazwyczaj jednej osoby tylko kilku, wydawanie czy też przeznaczenie
pieniędzy na jeden cel uruchamia automatycznie uzasadnione oczekiwania, że być może też
19
na jeden cel. Widziałem w tym piśmie pewne niebezpieczeństwo, podjęliśmy się rozmów.
Stowarzyszenie MKS po takich rozmowach, spotkaliśmy się w gronie pięcio osobowym,
wyjaśniliśmy, że w ramach tego co się złego zadziało, nie na przestrzeni nie ostatniego roku,
tylko wielu lat rozdziału środków one zawsze były zabarwiane jakimś komentarzem i były
zabarwiane również inicjatywami nie merytorycznymi, politycznymi. Tu były zarówno
z jednej jak i drugiej strony. Tu były zarówno z jednej jak i drugiej strony, bo jak Państwo
pamiętacie przy podziel środków w styczniu tego roku część zadowolonych mówiło, że
zastosowałem politykę, że jednym dałem mniej, a drugim więcej. Żeby tego uniknąć
wprowadziłem narzędzie, które jest najbardziej racjonalne czyli wzór matematyczny, które
określa pewne zasady. Ta nasza ostatnia rozmowa w gronie pięcioosobowym spowodowała,
że kierunek tego wzoru i rozmowa, w której pozostałe cztery stowarzyszenia na całe
szczęście, bo jakby się nie zgodziły to w uszanowaniu naszych rozmów opowiedziałbym się
za czwórką. Na pozostałe szczęście cztery pozostałe stowarzyszenia piłkarskie wyraziły
zgodę na to, żeby dalej rozmawiać i uwzględnić jednak w tym wzorze zapatrywanie
i spojrzenie w stowarzyszeniach, które ma największy sukces sportowy jakim jest MKS. Ten
wzór w tej chwili jest w takim kształcie, który nas niesamowicie przybliża do innego
podziału, innej dysproporcji w tym podziale, czyli że kieruje większe środki w kierunku
MKS, a mniejsze środki w kierunku B klasowych zespołów jakim jest Będusz i Nowa Wieś.
Jest to za przyzwoleniem czterech stowarzyszeń, bo przedstawiciel Nowej Wsi nie był obecny
w kraju, niemniej jednak to niesamowicie dobrze rokuje. W trakcie tych rozmów
zadeklarowałem taką rzecz, która jest zbieżna z niektórymi oczekiwaniami i tez z treścią tego
pisma. Wyjaśniałem stowarzyszeniom, że ewentualny podział środków nie ma szans na to, że
my przeznaczymy takie środki na sport, że one zaspokoją potrzeby wszystkich. Jakkolwiek
nie dzielilibyśmy środkami nie uzyskamy takiego stopnia dofinansowania, że przedstawiony
kosztorys przez jedno tylko stowarzyszenie ile kosztuje drużyna w takiej czy inne klasie, te
wielkości są faktycznie potwierdzane przez wszystkie stowarzyszenia, ale mogą być niuanse,
ktoś powie nie moja drużyna, nie kosztuje 10 tys. zł, a kosztuje 15 tys. zł, a ktoś mówi nie,
kosztuje 10.000 zł. Choćby nadać tej dysproporcji, że każdy będzie bronił swojego interesu,
jakbyśmy bardzo starali się dobrze podzielić to nigdy nie podzielimy tego, że każdemu
stowarzyszeniu pokryjemy 40% środków, bo to też mogłaby być metoda. Wprowadzamy
audytora za przyzwoleniem wszystkich stowarzyszeń, to my mierzymy ile kosztuje drużyna,
wyrzucamy koszty nieuzasadnione, bo są też niegospodarności w stowarzyszeniach i dla
bazowej wielkości mówimy, że każdemu sfinansujemy 40%. To też byłaby formuła uznana
przez Regionalną Izbę Obrachunkową i oznaczałaby poszanowanie środków publicznych
i pójście w kierunku sprawiedliwego podziału. Idąc dalej zgodziliśmy się na zmianę formuł
w tym wzorze, przetasowaliśmy ten wzór, także on w tej chwili daje największe środki
w sensie wrzuciliśmy hipotetyczną kwotę i to zaczęło przybliżać dysproporcję, także zaczęło
to być z sensem w odniesieniu do zaangażowania poziomu sportowego również. Podkreślił
jedną rzecz, że stowarzyszenie, który ma największy sukces sportowy będzie argumentować,
że powinni dostać więcej pieniędzy, maja największy sukces, a faktycznie im wyżej drużyna
tym koszty stowarzyszenia rosną. Z drugiej strony przepisy nie mówią, że gmina musi pokryć
koszty i że musi stosować podział proporcjonalny do wzrostu kosztów. Państwo jako Rada
możecie powiedzieć, że Burmistrz ma rację, bo chce np. dać wszystkim po 10 tys. zł, to też
jest podział i jest sprawiedliwy, bo przyjęty jest określony klucz. Każde stowarzyszenie
20
będzie siłą rzeczy ciągnęło w swoją stronę i jakiej nie zastosowalibyśmy tutaj formuły albo
będziemy bliżej albo dalej od oczekiwań. Teraz ten wzór według mnie i według tego co
Państwo usłyszycie z tego drugiego pisma przybliża to do tych oczekiwań tych akurat którzy
są. Nie jest powiedziane, że w przyszłym roku nie pojawi się kolejne stowarzyszenie
sportowe albo nie jest powiedziane, że jakieś stowarzyszenie piłkarskie powie, że już nie chce
grać i wtedy ta dysproporcja się zmienia. Procedura matematyczna, którą opracowaliśmy, ona
będzie działać bez względu na to ile stowarzyszeń będzie startować do konkursu. Ona będzie
rozdzielać kwotę jaką będziemy przydzielać w budżecie. Oprócz tego zakup zaproponowałem
stowarzyszeniom, że wyjaśnimy to. To też na całe szczęście spotkało się ze zrozumieniem, że
nie poszalejemy z kwotą. Obniża się już bardzo czas, w którym pani Skarbnik przedłoży
budżet RIO. Wprowadzi tam pewne kwoty również w paragrafie dotyczącym również
stowarzyszeń sportu kwalifikowanego, a Państwo będziecie nad tym głosować po Świętach,
przed Sylwestrem. Nie dziwię się, że MKS pisze, na całe szczęście radni przeznaczyli
większą pulę środków na sport. Nikt nie pyta, że na całe nieszczęście drżęliśmy przez cały rok
o bezpieczeństwo naszych zasobów informatycznych, bo z czegoś pieniądze zabrane
administracji musieliśmy zabrać. Oczywiście mogłem zwolnić człowieka, który zarabia np.
6.000 zł brutto, bo jest dobrym fachowcem zamówieniach publicznych i powołać kogoś za
3.000 zł i drżeć o każdy przetarg czy mam dobrze zrobiony. To są tego typu dylematy, nie
należy się dziwić wnioskodawcy do budżetu, bo on patrzy na swój interes. My musimy
patrzeć na cały budżet. Doszliśmy do takiej konkluzji, zaproponowałem, że w tym roku czyli
w tej propozycji budżetu na 2016r., ponieważ patrzyłem na wykorzystanie środków
finansowych przez stowarzyszenia nie sportowe, a rekreacyjne, 10.000 zł z tamtej puli
w odniesieniu do środków, które były w tym roku chcemy przenieść na sport kwalifikowany
i zwiększyć pulę o 10.000 zł. Generalnie zamiast 200.000 zł, 220.000 zł byłoby na
stowarzyszenia piłkarskie. Tutaj w międzyczasie jak rozmawialiśmy nie rozmawialiśmy tylko
z piłkarzami tylko ze sportem kwalifikowanym i wszyscy się zgodzili, że nie piłkarzy należy
oddzielić od piłkarzy. Wzór jest tylko do piłkarzy, a nie piłkarze będą dzieleni pulą, czyli
40.000 zł chcemy przeznaczyć na nie piłkarzy, 220.000 zł na piłkarzy. Zadeklarowałem, że
jeżeli będę mieć na to wpływ proponując Państwu budżet to będę co roku minimum o 10.000
zł zwiększał pulę na piłkę nożną i żeby uwzględnić ten wniosek, że jest sukces sportowy
niezaprzeczalnie zaproponowałem, że będziemy mogli na dany rok jeżeli będziemy ten
sukces widzieć proponować do tej puli, że ekstra będziemy jakąś kwotę jako premię za sukces
sportowy. W tym roku w propozycji do budżetu proponuję Radzie, że 30.000 zł będzie
premią, czyli stałą poza wzorem za sukces sportowy. Wszystkie stowarzyszenia mimo, że
jeszcze nie odbył się konkurs, nie wiemy kto złoży, czy złoży dobrze dokumenty zgodzimy
się, że w styczniu jak ogłosimy konkurs albo w lutym byśmy go rozstrzygnęli i podpisali
umowy, że ta pula należałaby się MKS. To zostało potraktowane w jakiś sposób, że
wychodzimy naprzeciw. Zaproponuję coś takiego Radzie, przy czym zastrzegę
w odpowiedzialności za budżet, że każdego roku będę patrzył jakie są liczby. Będę patrzył co
się dzieje z cenami, podatkami i będę chciał tą linię utrzymać, a stała premia za sukces być
może za rok w propozycji budżetu na 2017r. jeżeli nikt nie osiągnie spektakularnego sukcesu
to nie zaproponuję takiej kwoty. Muszę zastrzec, że to nie będzie oznaczać, żeby ktoś nie
powiedział, że było 30.000 zł to po co Burmistrz zmniejszył o 30.000 zł. Jeżeli nie będzie
sukcesu sportowego, a umówimy się ze stowarzyszeniami, że spotkamy się po sezonie,
21
w czerwcu, lipcu na luźnej rozmowie i porozmawiamy, czy jest sukces, czy należy go
przewidywać w budżecie, bo jeżeli spektakularnych sukcesów to nie będzie proponował tych
30.000 zł, czyli wtedy tylko pula będzie się zwiększać o 10.000 zł, czyli w 2017r. byłaby na
kwotę 230.000 zł na piłkę, chyba że chwycimy za pięty bogatego inwestora i albo on sam da
pieniądze, albo wyraźnie poprawią się dochody budżetu miasta, że będą mogły bez ryzyka dla
budżetu zaproponować wzrost kosztów. Klimat jest dobry, za chwilę Państwo usłyszycie, że
są pewne oczekiwania, że trwają rozmowy i konkluzja z tego pisma jest taka, żeby ten
wniosek MKS z uwagi na dobry klimat rozmów przesunąć o kolejny miesiąc. Państwo nie
będziecie teraz w kłopocie co do podjęcia decyzji, to moja subiektywna opinia. Proszę się nie
dziwić MKS, że MKS w ten sposób przesuwając jeszcze o miesiąc zbliżać się będzie do
sytuacji, w której może z pewną nieufnością patrzeć na to, czy aby w budżecie będzie to co
zaproponowałem. Państwo to dopiero będziecie widzieć 29 grudnia, wcześniej mając
materiały. Klimat jest dobry. Nie mogę zarżnąć tego klimatu, przepraszam za kolokwializm,
idąc w kierunku tego jednego stowarzyszenia. Tutaj ta intencja tego pisma, będę robił
wszystko, żeby te proporcje wychodziły zgodnie do poziomu sportowego, do oczekiwań
i pogodzenia środowiska sportowego. Nie mogę, żeby potem przesunąć w jedną stronę, bo
tego doświadczyłem w tym roku, że przesuwając środki w kierunku jednego stowarzyszenia
nieco bardziej, to może się okazać, że w pewnym momencie przekroczy jakąś granicę, że już
5.000 zł więcej przekazane na jedno stowarzyszenie spowoduje, że dotychczasowo
pozostawia któreś ze stowarzyszeń, które zgadza się na to, naraz nie godzę się na to. Tutaj jest
to niezwykle wrażliwy temat rozmów. Już jest jakiś element, który można śmiało zastosować
do konkursu, a ponieważ jest sygnał ze strony MKS, żebym kontynuował rozmowy to tylko
potwierdzam, nie będę rozmawiał tylko z MKS, jakakolwiek propozycja dalszych rozmów
musi się spotkać ze spotkaniem wszystkich stowarzyszeń piłkarskich, bo nie chcę popełnić
jakiegoś potknięcia, że zrobiłem krok za późno i to się wszystko rozsypie.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda powiedział, że na komisję dotarło drugie pismo
z MKS z dnia dzisiejszego.
Radna Beata Jakubiec – Bartnik dodała odnośnie audytu, że stowarzyszenia rządzą się swoimi
przepisami, jest tam prezes, zarząd i audytora może tylko wprowadzić stowarzyszenie.
Pan Burmistrz wyjaśnił, że mówił tylko hipotetycznie, żeby uszanować, bo możemy się
spotkać z tym, że przedstawione koszty przez MKS ile kosztuje jaka drużyna, chodzi o to, że
konkretne stowarzyszenie może powiedzieć, że moje stowarzyszenie nie kosztuje 10.000 zł
tylko 12.000 zł. Już te niuanse mogą powodować podejście. Żeby uznać różnicę zdań,
żebyśmy zebrali informacje ile kosztuje drużyna, a mielibyśmy indywidualne różnice, bo
każde stowarzyszenie jest inaczej prowadzone, ktoś lepiej gospodaruje, ktoś gorzej
gospodaruje. Dla tych różnic, żeby pogodzić musielibyśmy mieć przyzwolenie stowarzyszeń,
żeby wyjść z audytem do tych stowarzyszeń, ocenić które koszty są bezwzględnie nie
dyskusyjne, bo równie dobrze mogę na wyjazd załatwić samochód za 100 zł, a ktoś załatwi
autobus za 300 zł. Ktoś może powiedzieć, że autobus za 300 zł to jest niegospodarność, mój
jest bezpieczniejszy, o pięć lat młodszy. Wchodzimy znowu w jakieś dywagacje. Gdyby
trzeba było to sprowadzić do wspólnego mianownika i posługiwalibyśmy się w podziale
22
środków, jakie kto ponosi koszty jako punktem odniesienia, to żeby to móc zastosować przez
gminę musielibyśmy to zobiektywizować. Musielibyśmy niezależnym organem potwierdzić,
że takie są koszty, jakie pan prezes napisał albo je uśrednić uwzględniając, że nie ma
identycznych kosztów dwóch takich samych stowarzyszeń nawet na tym samym poziomie
rozgrywek.
Radny Dariusz Muszczak zapytał czy ta pula 30.000 zł na tą nagrodę obejmowałaby
stowarzyszenia piłkarskie, czy wszystkie?
Pan Burmistrz odpowiedział, że tylko stowarzyszenia piłkarskie. Byłaby premia za sukces dla
sportu kwalifikowanego, mówię o historii, ale ponieważ w ośmiu stowarzyszeniach sportu
niekwalifikowanego, które by startowały nie ma innego sukcesu niż ten tylko trafiłoby to do
stowarzyszenia piłkarskiego. Były też takie rozmowy, bardzo sobie je ceniłem, żebyśmy nie
przesadzili w tym finansowaniu sportu, mówię tu o UKS, bo UKS też ma sukcesy sportowe.
W tej chwili np. awansowali w lidze Tymbarka, dosyć dobrze im idzie, żebyśmy nie
przesadzali z komercjalizacją sportu i nie zabijali dzieciństwa. Żebyśmy nie robili zbyt
wcześnie z młodego człowieka, który dobrze gra zawodowca. Zaczyna to być lekko
przewartościowane, zwłaszcza jak obserwuję, że niektórzy trenerzy UKS nie potrafią sobie
poradzić z jedną rzeczą, żeby od linii bocznej odsunąć rodziców, żeby nie było sześciu
trenerów podczas meczu tylko jeden.
Radny Dariusz Muszczak powiedział, że strasznie nie podoba mu się tendencja jaka tu jest
przyjęta, szczególnie jeśli chodzi o rozstrzyganie tych pieniędzy dla stowarzyszeń, dlatego że
pan Dyrektor i pan Burmistrz tak stworzyli cały konkurs, że tylko w zasadzie największe
środki są przeznaczane na piłkę nożną, na stowarzyszenia piłkarskie. Stowarzyszenia, które
zawierają w sobie przedstawicieli sportów indywidualnych są traktowane po macoszemu.
Pierwsza osobna pula na stowarzyszenia piłkarskie gdzie są te pieniądze niewspółmiernie
wysokie do pozostałych dyscyplin, a teraz dodatkowa pula nagrodowa na stowarzyszenia
piłkarskie. To jest jakieś nieporozumienie. Wystarczy jeden przedstawiciel sportu innego niż
piłka nożna np. w MKS, mamy ciężarowca p. Miklasa, który rokrocznie zdobywa medale
rangi międzynarodowej, mamy boksera świetnie zapowiadającego się, wystarczy jeden tytuł
każdego z nich i cały sukces MKS i UKS i wszystkich innych stowarzyszeń są marginalnymi
sukcesami.
Pan Burmistrz powiedział, że głos pana radnego jest niezwykle cenny w dyskusji. Często
w rozmowach ze stowarzyszeniami piłkarskimi pada coś, z czym pozwalam się nie zgadzać.
Nie mówię, że MKS osiągając taki poziom rozwoju do jakiej historia MKS, który kiedyś był
Krisbutem, Papiernikiem, na pewno jest to promocja Myszkowa, bo wiele osób, urzędników,
decydentów, jak czasem jadę do Urzędu Marszałkowskiego, to jest mi głupio gdzie
rozmawiam z panem Bartnikiem i mówię, to nie taka promocja, a z jednym z Marszałków
Województwa Śląskiego rozmawiając o środkach unijnych mówił, a u was ten klub piłkarski.
Promocja przez piłkę niewątpliwie jest, bo piłka jest najpopularniejszą dyscypliną sportu,
dlatego do piłki czy się z tym zgodzimy czy nie, na całym świecie idą największe pieniądze
również z budżetu miasta. Tutaj bronię skąd te pieniądze są większe na piłkę, a nie na sporty
23
indywidualne. Absolutnie się zgadzam jakbyśmy określali poziom tej promocji miasta to
może być tak, że za dużo mniejsze pieniądze indywidualny zawodnik w innej dyscyplinie
osiągając sukces może zrobić niewspółmiernie większą promocję dla miasta niż długoletnia
historia klubu piłkarskiego na niższym poziomie rozgrywek, III liga czy IV liga, z tym się
absolutnie zgadam. To jest też oczywiście też dyskusja, bo Państwo równie dobrze tak jak
usłyszałem teraz głos pana radnego i proszę tego źle nie odebrać, może być też taka sytuacja,
że jak będziemy dyskutować o budżecie, a będę Państwa prosił o uszanowanie tej propozycji,
która tutaj uspokaja najbardziej niespokojny obszar tego sportu, Państwo macie prawo się nie
zgodzić, macie prawo przy głosowaniu za budżetem np. zaproponować i pan radny może
powiedzieć, a ja proponuję zdjąć 30.000 zł z piłki i przeznaczyć na stowarzyszenia
rekreacyjne, niesportowe. Pełne prawo, natomiast mówiąc o ciężarowcach, o MKS,
o sportach indywidualnych itd. pragnę przypomnieć, że w związku z tym są również
poczynione w związku z tym uzgodnienia. Ustaliliśmy, że na trzy stowarzyszenia, jeżeli nikt
więcej nie stanie będzie kwota 40.000 zł. Ona będzie oceniona już nie wzorem, tylko tak jak
do tej pory i prezesi wszystkich trzech stowarzyszeń: pingpongiści, z LKS nowy pan prezes
i z siatkarzy zgodzili się. Wiem mniej więcej jaki kierunek rozdziału środków mam przyjąć.
Mamy taką umowę dżentelmeńską, mówię to z wielką ostrożnością, bo jak przyjdzie ktoś
czwarty, piąty do tego, to ja wtedy ten system podziału muszę zrobić inaczej, bo nie wolno mi
w całej rozciągłości powiedzieć: daję pieniądze tylko tym trzem, bo z nimi rozmawiałem.
Muszę uwzględnić wszystkich, którzy do tego konkursu staną i spełnią warunki brzegowe
wejścia do tego. Uspokajam, że jeżeli się nic nie wydarzy, a umówiliśmy się również, że
stowarzyszenia nauczeni własnym błędem składania dokumentów ze względów formalnych
mówią, że miał Pan rację i założyliśmy, że w ciągu 7 dni będziemy wzywać do uzupełnienia
ofert i już nie będzie sytuacji, chyba że ktoś bardzo będzie się starał, żeby nie spełnić ze
względów formalnych.
Radny Andrzej Giewon powiedział, że to nie ma porównania do pewnych spraw. To jest na
takiej samej zasadzie, po co utrzymywać szkołę dla uczniów tylu i tylu jak można sobie
czterech czy trzech wykształcić naprawdę super i będą najlepsi. Nie w tym logika. Tu logika
jest, że tam uczestniczy tylu i tylu zawodników, młodzież, dzieci, którzy przez sport się
wychowują. Też trenowałem i wiem, że dzięki sportowi pewne sprawy poszły w innym
kierunku. MKS potrzebuje ileś tam zawodników, tu jest pięciu czy sześciu. Nie mówię, żeby
na nich nie dać pieniędzy, jestem za tym, żeby sport szedł do ludzi, czy on jest indywidualny,
czy jest zespołowy. To jest sport zespołowy, który w Polsce cieszy się największą
popularnością.
Radny Norbert Jęczalik dodał, że ten sport jest najbardziej rozpoznawalny.
Radny Andrzej Giewon powiedział, że miasto nie daje całości, miasto daje 40%, a zasługa
jest tylko działaczy tych wszystkich, że potrafią jeszcze zdobyć inne profity i zrobić
wszystko, żeby to wspierać jak najlepiej. Jestem za MKS oczywiście.
24
Radny Dariusz Muszczak przypomniał, że jeszcze około rok temu komisja głosowała nad
takim wnioskiem o ustanowienie pewnej puli pieniędzy dla przedstawicieli sportów
indywidualnych. Pan Burmistrz pamięta.
Radny Norbert Jęczalik nie zgodził się z tym. Jego zdaniem to było dla osób z talentem,
niekoniecznie chodziło o sport.
Radny Dariusz Muszczak zgodził się z tym, że chodziło o przedstawicieli sportu i kultury,
sportowców indywidualnych, muzyków, czy przedstawicieli innych profesji.
Radny Norbert Jęczalik dodał, że modelarzy nawet.
Radny Dariusz Muszczak powiedział, że przeszkadza mu jedna rzecz. Od samego początku,
od kiedy pan Burmistrz dysponuje pieniędzmi na stowarzyszenia piłka nożna ma tu monopol.
W zasadzie pan dyrektor ustalał pierwsze wytyczne co do podziału środków, robił to jeszcze
jako prezes UKS, który sam utworzył jako swój prywatny folwark, w którym sam się
zatrudnił jako trener. Te wytyczne, ten regulamin został tak stworzony, żeby UKS i podobne
jemu stowarzyszenia osiągały z tego konkursu najwyższe środki. Piłka nożna ma w tym taki
duży potencjał, że przez to np. Klub Sportowy AS już nie może się cieszyć takim
finansowaniem, czy pływacy z UKS. To strasznie mnie razi i chciałbym wrócić do rozmów
na temat tego wniosku, który składaliśmy rok temu.
Pan Burmistrz zwrócił się do radnych, a skierował swoje słowa do radnego Muszczaka, żeby
ważyć słowa, za które możemy odpowiadać.
Radny Dariusz Muszczak wtrącił, że wie co mówił i to jest prawda.
Pan Burmistrz odpowiedział, że właśnie to jest nieprawda. Pan w tej chwili zarzucił mnie, że
przyzwoliłem na to, żeby prezes jednego ze stowarzyszeń ustawiał warunki konkursu
historycznie w poprzednich latach dla siebie. Proszę o dowody, jak nie to wiem co mam
zrobić i wykonam ruch wobec Pana i będziemy rozmawiać inaczej. Absolutnie jest to
nieprawda. Druga kwestia wniosku, którego Państwo złożyliście, wniosek jest jak najbardziej
zasadny, jest tylko kwestia źródeł finansowania. Jako radni, mam prośbę, niech jeden radny, a
jest Państwa dwudziestu jeden co najmniej raz na cztery lata zgłosi propozycję, żeby przybyło
pieniędzy w budżecie, a nie ubyło i wtedy rozmawiajmy. Nie jest sztuką zaproponować
kolejny pomysł i pokazać, a Burmistrz niech się martwi i da na to środki. Uznałem Państwa
wniosek jako taki, żeby była jakaś pula środków dla wybitnych ludzi z Myszkowa, dorosłych
i póki co zrealizowaliśmy tylko połowicznie pomysł, bo zrobiliśmy pomysł i to są środki
z MZEASiP w ramach stypendiów dla wybitnych Myszkowian niedorosłych, którzy się uczą
w szkołach. Połowicznie załatwiliśmy temat, zdaję sobie sprawę, że nie załatwiliśmy tematu.
W tej chwili składając budżet zastanawiam się, co dla Państwa jest ważniejsze, czy chodnik
w dzielnicy, czy realizacja jakiegoś projektu czy wydatki bieżące na dane stowarzyszenia, czy
grupy stowarzyszeń, czy też utrzymanie nierentownej szkoły, bo przecież to nie jest tak, ale
pamiętajmy, że my ciągle i nie mówię w złym tego słowa znaczeniu dopłacamy i będziemy
dopłacać do oświaty, tak będzie i tak jest skonstruowany budżet każdego samorządu
25
w Polsce. Nie neguję samego pomysłu, proszę mnie zrozumieć, budżet najszybciej można
rozmontować kwotami 5.000 zł, 3.000 zł, 10.000 zł.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zaproponował zakończenie sprawy pisma MKS.
Wrócimy do dyskusji, ponieważ wpłynęło dzisiaj pismo i otrzymałem je do odczytania na
posiedzeniu naszej komisji. Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda odczytał pismo od
MKS, pismo stanowi załącznik do niniejszego protokołu.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że ma takie słowo odnośnie szukania pieniędzy dla
miasta, czy są. Całkowicie się na tym nie znam. Czy jeżeli jest strefa ekonomiczna w danym
mieście, na jaki czas miasto wiąże się z jakąś firmą? Czy to jest jakaś umowa oddania
dzierżawy w teren jakiegoś przedsiębiorcy w takiej strefie ekonomicznej jaki okres czasu
wiąże to?
Pan Burmistrz odpowiedział, że dzisiaj na całym świecie inwestorzy w większości
przypadków to są pojedyncze firmy, które mają inną filozofię na to, ale w większości
inwestorzy nie chcą inwestować na terenie dzierżawionym tylko chcą mieć własny, czyli
kupują na własność, tak jest w około 80 – 90% przypadków na przykładzie Katowickiej
Specjalnej Strefy Ekonomicznej. U nas każdy przypadek, na sześć działek cztery jakie
zbyliśmy dotyczą zbycia. Rozmawiamy teraz z każdym inwestorem. W ramach corporate
social responsibility proponujemy każdemu inwestorowi z którym rozmawiamy, żeby
uczestniczył w takim zjednaniu się, wyjściu do społeczeństwa lokalnego, w którym to dany
inwestor chce zainwestować. Bywa różnie. Z drugiej strony ta popularność piłki nożnej jest
też okraszona popularnością afer i to powoduje, że niektóre firmy w swojej filozofii
marketingowej mówią: dam pieniądze, ale nie na piłkę, o zgrozo dla piłkarzy. Prowadzimy
rozmowy niekoniecznie z inwestorami w strefie ekonomicznej, prowadzimy takie rozmowy
z Netto, raz nam się udało, później Netto się z tego wycofało i przez jakiś czas była jedna
z drużyn finansowana. Rozmawialiśmy z Kauflandem, który mówił o jakichś talonach, ale już
się nie mówi o środkach finansowych. Udało mi się w rozmowach z firma Calor przekonać
firmę Calor w tej chwili w niedużej kwocie, bo to jest około 800 zł miesięcznie finansuje
ASA, czyli siatkówkę. Udało się w rozmowie z Weir Gabbioneta nawiązać taka współpracę,
trzyletni program wsparcia ze strony włoskiej firmy i Włosi dają każdego roku na inny cel.
W pierwszy roku dali na zakup instrumentów do Szkoły Muzycznej, w drugim roku
przeznaczyli na rozbudowę placu zabaw przy Szkole w Mrzygłodzie, a w przyszłym roku
zadeklarowali wsparcie zakupów tablic interaktywnych do SP nr 5 i SP nr 3, nie wiem czy SP
nr 1. Nie pamiętam dokładnie tych postanowień. Mam taką kartkę z listą co byśmy chcieli.
Mówimy o nagłośnieniu do MDK, o światłach profesjonalnych za 150.000 zł, mówimy
o czymś co będzie wpisane do budżetu, czyli budowie windy dla dzieci
z niepełnosprawnością w SP nr 5, że być może nam by ktoś to sfinansował, więc różne
potrzeby miasta, nie tylko piłkarskie adresujemy do inwestorów z różnym skutkiem. Są też
przedsiębiorcy, którzy mówią: dobrze jak okrzepnę, dobrze jak będzie koniunktura, dobrze
jak stanę na nogi. My akurat mamy taką sytuację, że mamy u siebie strefę ekonomiczną, że
wszystkie cztery działki zbyte w strefie są na etapie, że dopiero te inwestycje będą zaczynane.
26
Jeden z inwestorów zaczął przyłączać gaz do swojej działki, a inwestor Holenderski czeka na
zatwierdzenie planu zagospodarowania przestrzennego, co ma nastąpić w grudniu.
Radny Norbert Jęczalik zapytał, ile miasto kosztuje jeden zakład w strefie ekonomicznej, bo
założenie jest takie, że przedsiębiorca dostaje ulgi w Strefie Ekonomicznej. Dostaje
przygotowany teren, nie musimy już inwestować z własnej kieszeni, dostaje teren i ulgę od
miasta za to, że otwiera zakład pracy. Jakie pieniądze miasto może tracić gdyby tej Strefy
Ekonomicznej tam nie było, a ten przedsiębiorca prowadziłby tam swój biznes na przykład
w takim zakładzie, gdzie zatrudnia 20 osób?
Pan Burmistrz odpowiedział, że niezwykle trudno na to odpowiedzieć, bo ogół przypadków
Stref Ekonomicznych w Polsce dotyczy sytuacji, że gdyby nie było Strefy ten teren nadal
stałby pusty, czyli nie byłoby przychodu z podatku od nieruchomości. Mówię o czymś
hipotetycznym. Strefa przyciągając powoduje, że pojawiają się korzyści, bo jak zatrudniani są
pracownicy lokalni to z pitów wpływa do Ministra Finansów, a część wraca do budżetu
gminy. Podam przykład gminy Myślenice. Odpowiem w drugą stronę, że raczej jest
odwrotnie, miasto na tym nie traci, a zyskuje. Myślenice na przestrzeni 15 lat tworząc Strefę
Ekonomiczną zwiększyły sam dochód z podatku od nieruchomości z 4 - 12 mln zł, czyli tyle
tylko z tytułu Strefy, gdzie przez jakiś okres tak jak my mamy była zastosowana ulga
podatkowa, czyli my zachęcając dzisiaj inwestorów, oni przez pierwsze lata jeżeli skorzystają
z uchwały, którą Państwo podjęliście, oni mogą mieć przez kilka lat zwolnienie z podatku od
nieruchomości. Najbardziej w biznes uderza ZUS.
Radny Norbert Jęczalik zapytał ile Myszków zyskał przy Strefie Ekonomicznej? Ile może
zyskać?
Pan Burmistrz przyznał, że powie ile zyskał Myszków, może nawet szerzej. Jeśli chodzi
o starania o Strefę Ekonomiczną Gruchla to mogę spokojnie powiedzieć, że to jest moja
zasługa. Nie lubię tak mówić, przepraszam, ale bardzo często słyszę, że nic nie robię. Udało
mi się, to była okazja. Kupiliśmy nieruchomość 6 ha za 10.000 zł netto.
Radny Norbert Jęczalik zapytał, ile kosztował metr?
Pan Burmistrz odpowiedział, że kosztował parę groszy. Kupiliśmy prawo użytkowania
wieczystego, około 300.000 zł zapłaciliśmy Starostwu Powiatowemu, żeby zamienić prawo
użytkowania wieczystego we własność, bo wiedziałem, że własność łatwiej sprzedam, a nie
użytkowanie wieczyste. Następnie podzieliliśmy nieruchomości, uzbroiliśmy je z Programu
1.1.1. uzyskując dofinansowanie w 85%, czyli około 400.000 zł wydaliśmy my na uzbrojenia,
ale reszta pochodziła ze środków unijnych. Nie kosztowało nas to. W wyniku tego
sprzedajemy działki w dość atrakcyjnej cenie z ulgami podatkowymi objętymi strefą po 38.00
zł. Mam policzone, że jeżeli sprzedam wszystkie sześć działek tylko na tej operacji miasto
zarobi około 2.200.000 zł, tylko na sprzedaży nieruchomości. Nie mówię o innych skutkach,
że Holendrzy, którzy zatrudniają 70 osób straszyli mnie, nie wiem czy oni by to zrobili, że
wyjdą z Myszkowa jeśli nie dostaną dobre nieruchomości. To, że gdzieś przybędzie dziesięć
27
miejsc, dwadzieścia miejsc, bo to są takie liczby. Myszków nie pozyska dzisiaj inwestora
typu trzy tysiące pracowników, bo dzisiaj branże są zupełnie inne i duże miasta typu Gliwice,
Łódź mogą przyciągnąć inwestora strategicznego, który zatrudni trzy tysiące osób. Dzisiaj
zakłady, które kiedyś zatrudniały 15.000 pracowników np. zakłady metali lekkich na całym
świecie dzisiaj wystarczy 3.000 mieszkańców. Technologia się zmienia, inwestycje zaczynają
się robić bardziej kapitałochłonne, a nie pracochłonne, więc jakiś efekt uzyskamy np. poprzez
zwykłe, proste zabiegi, wyrównanie działki, skoszenie działki i wycięcie drzew normalnie za
zgodą, mówię o nieruchomościach jak się jedzie na Osińską Górę po prawej stronie.
Sprzedaliśmy nieruchomość za jakieś 140.000 – 150.000 zł dla inwestora, który planuje
i zadeklarował, bo kupił nieruchomość u nas. Tam nie ma Strefy Ekonomicznej, nie mam
narzędzia, żeby go zmusić. Mam takie narzędzie, że mówię: możesz mieć ulgę w podatku od
nieruchomości, ale kup działkę. Kupili działkę za około 150.000 zł, która na początku
straszyła. W tej chwili wodociągi w ramach uchwalonym przez Państwa Planie modernizacji
sieci będą przygotowywać dwie inwestycje, czyli ul. Topolową, mówię o mieszkańcach
i jeśli chodzi o przemysł będą dozbrajać ta działkę, jeśli chodzi o doprowadzenie ścieków
i wody. Jeżeli temu przedsiębiorcy uda się uzyskać dotację, bo on od tego uzależnia, to
powstanie pralnia o charakterze przemysłowym, w której ma być zatrudnionych około 30 –
40 osób. Liczby do deklaracji mam gdzieś w emailach, mogę to zestawić dla Państwa. Te
deklaracje, które ktoś poskładał łącznie dla podmiotów strefy i nie w strefie są na poziomie
około 360 nowych miejsc pracy. Życie będzie to weryfikować, bo ktoś może złożyć
deklarację, apotem powie: przeliczyłem to inaczej. Tam gdzie mamy narzędzie, bo w strefie
jest narzędzie, bo można mu odebrać ulgi jak tego nie zrobi, to jestem spokojniejszy o to.
Tam gdzie nie ma narzędzia można tylko bazować nad tym, że będzie tak dobrze
w Myszkowie, że jednak te miejsca pracy powstaną. Ale jest to tutaj etap np. rozmawiamy jak
Państwo jeździcie w kierunku Zawiercia po prawej stronie wyjeżdżając z Myszkowa tam jest
budowany ośrodek dla osób starszych. Jest to komercyjny inwestor, który być może będzie
chciał zatrudnić jakieś pielęgniarki, jakieś osoby. Jest taka deklaracja. Budowane jest to
w realnym tempie, więc widzę, że ten inwestor nie opowiadał tylko naprawdę chce to zrobić.
Przychodzi do mnie ktoś i mówi: otwórzmy Dom Seniora dofinansowany, a ja policzyłem
dofinansowany w pierwszych dwóch latach, przez kolejne lata to my będziemy musieli
dokładać, czyli znowu z budżetu pójdą kwoty na dokładanie do czegoś podczas gdy ktoś
mówi, ja tam zatrudnię nawet do 60 osób, to ja mam mu stworzyć konkurencyjny biznes,
tylko dlatego że coś jest dofinansowane przez pierwsze dwa lata? Mówię, że nie, nie sięgamy
po ten projekt. Za chwilę ktoś zapyta, czemu Pan nie sięgnął z programu, być może swoją
odpowiedzią podpowiadam taką reakcję. Nie, patrzeć należy dalekowzrocznie. Tych
inwestorów trochę jest, ja nie wiem jak koniunktura, nie wiem który z nich de facto dotrzyma
słowa, kto z nich będzie musiał się tłumaczyć przed Strefą Ekonomiczną, bo to oni będą mieli
narzędzie, jeżeli ktoś nie wywiąże się z tych warunków i też nie sprawdzę, czy np. Holendrzy
by pozostali gdyby nie mieli strefy i gdyby nie kupili dwóch nieruchomości na Gruchli. Nie
wiem, ufam ze zrobiłem coś takiego, że ich zatrzymałem w Myszkowie. To też jest korzyść
i dodatkowo oprócz 70 osób jest zadeklarowanych 30 miejsc pracy.
Radny Dariusz Muszczak powiedział, że nie ukrywa że Strefa Ekonomiczna i cały pomysł
przez realizację do tego miejsca jest zasługą pana Burmistrza i to nie ulega żadnej
28
wątpliwości. Poprosił pana Burmistrza, żeby jeszcze raz pochylił się nad tym wnioskiem
z zeszłego roku Komisji Oświaty, Kultury i Sportu i Rekreacja i doceni w jakichś sposób
przedstawicieli ludzi kultury, ludzi sportu. Jest też konkurs Promotor Miasta Myszkowa i nie
wiem, może na zasadach podobnych, czy w jakiś sposób połączony, żeby pan Burmistrz wziął
to pod uwagę, bo są to ludzie, którzy naprawdę ciężko pracują i zasługują również jak
przedstawiciele stowarzyszeń na to, żeby jakoś ich docenić.
Radny Norbert Jęczalik dodał, że też tak mu się wydaje. Wracając do spraw ekonomicznych
zapytał ile krajów w Europie ma Strefy Ekonomiczne?
Pan Burmistrz powiedział, że nie mówi, że wszystkie kraje, ale de facto enklawy gospodarcze
zachęcające podatkowo zaczęły masowo pojawiać się z chwilą kiedy zaczęło doskwierać
wielu gospodarkom atrakcyjność podatkowa w innych miejscach. Znane są Kajmany,
Luksemburg, gdzie są niższe podatki, znany jest styk Kantonu włoskiego w Szwajcarii, gdzie
turystycznie niezwykle atrakcyjnie, tam są najniższe podatki od nieruchomości, bogaci ludzie
kupują tam swoje posiadłości. W ten sposób przyciąga się pieniądz, nie podwyższając do 75%
opodatkowanie najbogatszych, przepraszam to teraz polityka, ale to jest błąd. Dzisiaj taki
przedsiębiorca typu Kulczyk, w Myszkowie pan Sobczyk to dwóch prawników, trzy dni pracy
i płacą Vat w innym kraju, bo jest niższy albo wyprowadza siedzibę firmy i podatkowo
rozlicza się w innym kraju. Strefy ekonomiczne są prawie wszędzie. Strefie Ekonomicznej
pracowałem w 2000r., było takie zagrożenie, że Unia Europejska zaczęła się doszukiwać, że
pewne reguły Stref Ekonomicznych w Polsce są nie takie jak podpisaliśmy w 1994r. umowę
stowarzyszeniową. Powiało takim strachem. Mój prezes powiedział wtedy tak: strach
strachem, ale jak my May inwestorów, którzy zainwestowali tutaj kilka miliardów złotych to
który rząd, nawet razem wzięte wszystkie rządy europejskie zaryzykuje odszkodowanie od
tak poważnych koncernów, które są globalne na całym świecie. Skończyło się oczywiście na
pewnym uszczelnianiu i poprawianiu reguł prawnych Stref Ekonomicznych, a najgłośniej
wtedy krzyczała Francja, bo niektóre firmy przenoszą się z jednego miejsca na drugie, bo tam
jest ulga, bo tam jest strefa i de facto może być tak, że to co my się cieszymy, że to co my się
cieszymy, że u nas powstają miejsca pracy, znikają w innej części świata, tak bywa. Francuzi
o to bardzo się rzucali, a później wyjechałem do Mount Pelee, jest to znany ośrodek gdzie są
Targi Motoryzacyjne, gdzie można zobaczyć jakie samochody będą produkowane za 10 – 15
lat. Jak zobaczyłem co Francuzi budują chwilę później przeczytałem, że 20 stref
ekonomicznych powstało we Francji. Tu krzyczeli, żeby zamknąć strefę ekonomiczną
w Polsce, czy pozamykać strefy, a sami pracowali już nad strefami. Inny przykład, byłem
w sąsiednim Bekes, mówię o rywalizacji międzynarodowej. Burmistrz Bekes powiedział,
dlaczego Węgry w którymś momencie nie poddały się pewnym zamysłom Unii Europejskiej.
Nie chodzi o to, czy ktoś z nas jest Euroentuzjastą czy eurosceptykiem tylko chodzi o interes
narodowy, który też jest bardzo ważny. Węgrzy mają bardzo dużo drzew akacjowych, są
potentatem w produkcji miodu akacjowego, a Unia wymyślała jakąś formułę, żeby wyciąć
część akacji, żeby zmniejszyć podaż miodu i żeby konkurencyjność miodu w innych krajach
nieco się poprawiła. Po strefy sięgają prawie wszyscy. Bardzo było mi miło, bo w jednym
z ostatnich dzienników Gazeta prawna było zestawienie, że Katowicka Specjalna Strefa
Ekonomiczna, w której pracowałem przez 14 lat została wyłoniona jako najlepsza Strefa
29
Ekonomiczna w Europie i druga na świecie. Zawsze rokrocznie w tego typu rankingach
wygrywa Strefa Ekonomiczna w Dubaju.
Radny Andrzej Giewon powiedział, że wszystko jest dobrze, jak jest globalizacja, wszędzie
jest spokój. W razie kryzysu każdy rząd mówi, u nas produkujecie, zbierajcie manatki, bo
wam obniżymy. Każde mądre państwo powinno mieć swój przemysł.
Pan Burmistrz dodał w temacie Stref Ekonomicznych bardzo ciekawy kazus tego terenu 7 ha
na Polach Będuskich. Żeby była jasność czyja to zasługa, że w niedawnym okresie do
budżetu Starostwa Powiatowego wpłynęło 2.300.000 zł ze sprzedaży 7 ha terenu pod Strefę.
Wydaje mi się to na korzyść dla Myszkowa jako gminy, bo ja w pewnym momencie kilka
razy od 2000r. biegałem za Strefą w Myszkowie, przyjechałem kiedyś do Starostwa
i przekonałem kiedyś Starostę Łukasza Stacherę, żeby nie sprzedawał pewnego obszaru
Strefie tylko przeznaczył go pod Strefę. Wtedy radni powiatowi byli bardzo podzieleni
i dzisiaj radny Chachulski i radny Bańka wspierali mnie w tym pomyśle, nie wiedząc tak
naprawdę kto to jest Włodek Żak. Pochylili się nad tym w przeciwieństwie do innego
człowieka, który gdyby w 2001r. by się pochylił Myszków byłby dalej. Starosta zaryzykował,
nie sprzedał terenu, wydzielił 7 ha. Te 7 ha zostało przeznaczonych pod Strefę Ekonomiczną
i to, że następni Starostowie Okraska, Picheta tego nie wycięli, a też zawsze mieli pokusę, że
być może do sprzedaży, ten teren nadal został z przeznaczeniem pod Strefę. Mnie się udało
już jako Burmistrzowi jak załatwiałem wniosek o Strefę, nie wiem czy Państwo pamiętacie
taką dyskusję, tutaj padło na jednej z komisji, czy się nie boję konkurencji między Strefami
w tym samym mieście. Powiedziałem, że się nie boję. Ten teren 7 ha został objęty Strefą przy
okazji składania wniosku. To ja poprosiłem wtedy w Ministerstwie Gospodarki, żeby do
naszego wniosku dołączyć jeszcze te 7 ha. Dzisiaj inwestuje tam firma Pureko, która nie jest
nowym inwestorem, bo jest zlokalizowany na terenie MFNE, który zatrudnia
35 pracowników, ale chce zatrudnić dodatkowych 30. Zakupili te 7 ha, bo okazało się, że ten
teren miał pewne mankamenty, bo tak potrzebowali mniej niż 7 ha. Kupując ten teren zasilili
budżet Starostwa o 2.300.000 zł. Jak oni się tam wybudują najprawdopodobniej skorzystają
z tej ulgi w podatku od nieruchomości. Powstają tam szkielety hali itd. Za kilka lat poprawia
się dochody budżetu miasta poprzez wpływ podatku od nieruchomości. Kuriozalne jest to, że
ten człowiek nie może znaleźć 30 mężczyzn, a wymaga dwadzieścia kilka lat doi
pięćdziesięciu, raczej mężczyzn z uwagi na to, że jest to branża produkcyjna, kobiety nie będą
się nadawały z uwagi na uwarunkowania płci, chodzi o tężyznę fizyczną i chęć do pracy. To
są jedyne wymagania tego człowieka. Zatrudnia na okres paru miesięcy na okres umowy
zlecenie, sprawdza się, umowa o pracę 2.000 zł na rękę. W tej chwili jest kilka osób
zatrudnionych z Zawiercia, nie można znaleźć pracowników, a do mnie przychodzą ludzi
i mówią, że nie maja pracy. Jak nie mają pracy to przychodzą po dodatki mieszkaniowe, do
MOPS, żeby zapłacić za węgiel. Wczoraj byłem na Konferencji o przestępstwach
gospodarczych na rynku pracy, chodzi o czarny rynek, szarą strefę. My kręcimy się w jakimś
błędnym kole. W Myszkowie nie ma 13,5 % bezrobocia w Powiecie Myszkowskim tylko jest
mniejsze.
30
Radny Andrzej Giewon dodał, że jest mniejsze, ale jest jeden warunek, wiadomo jakie są
koszty pracy. Koszty pracy są zbijane płacami. Niech Burmistrz da ogłoszenie, że da 2.500 zł
na miesiąc na rękę będą kolejki.
Radna Iwona Skotniczna poruszyła temat skanalizowania miasta. Jaka jest sytuacja naszego
miasta? Słyszałam, ze miasta składają pisma, wnioski do władz centralnych o przedłużenie
tego. Nie wszyscy mają idealną sytuację, że 100% miasta jest skanalizowane. Jak to u nas
wygląda?
Pan Burmistrz powiedział, że może pomylić się co do procentów. Jeśli chodzi o poziom
skanalizowania co do liczby mieszkańców, to nie wiem czy to nie jest około 90%.
Terytorialnie wygląda gorzej. Mamy takie sytuacje, że pozwoliliśmy rozlać się miastu, to jest
błąd. Mamy takie sytuacje, że ktoś do mnie dzisiaj przychodzi min. państwo głosujecie nad
tymi wnioskami przy planie zagospodarowania przestrzennego, że komuś nie wyrażam zgody
na budowę mieszkaniową w okolicy Osińskiej Góry, kiedyś rozmawialiśmy o takim wniosku
też. Później powstają dwa domy i ktoś za chwilę przychodzi do Państwa, wpłyńcie na
burmistrza, zbudujcie drogę, doprowadźcie kanalizację, a kanalizacja do bloku, a do trzech
domów n osiedlu to niewspółmierna ekonomia. Staramy się za tym jakoś nadążać, kolejne
projekty kanalizacyjne będą w jakiś sposób postępować. Na pewno nie będzie takiego
optymizmu, jeśli nie będzie dofinansowania. Mamy tez troszeczkę trudną sytuację w tym
obszarze, że Myszków jest miastem, który nie skorzysta z Programu Rozwoju Obszarów
Wiejskich, gdzie jest łatwiej uzyskać pieniądze na kanalizację. My możemy rywalizować
z takimi miastami jak Mikołów, Cieszyn, Częstochowa w ramach Programu Operacyjnego
Inwestycja i Środowisko, ale żeby uzyskać dofinansowanie unijny wskaźnik jest taki, że na
kilometr sieci powinno być minimum 120 przyłączy. Obszary w mieście, które to spełniały
zostały wykorzystane w sensie takim składania projektu. To co robiliśmy tutaj, to co za
Janusza Romaniuka na Jedwabnej, też niebezpiecznie wyśrubowanej i właśnie nie wiem, czy
to spełnimy, Lotnicza, Wojska Polskiego, czyli segment na Mijaczowie. W tej chwili my się
juz nie oglądamy i Państwo w budżecie będziecie mieć propozycje kontynuacji pewnych
działań i też niektóre pojedyncze drogi, bo naraz nie poszalejemy, będziemy chcieli robić
z kanalizacją. Oczywiście liczymy na to, że właśnie ten nacisk samorządów w różnych
reprezentacjach, bo od czasu do czasu się spotykam w Związku Miasta Polskich, Śląskim
Związku Gmin i Powiatów i wysyłamy różnego rodzaju stanowiska alarmując że jak
w środkach pomocowych nie będzie coś skierowane w tym kierunku będzie nam trudniej.
Państwo widzicie jaka jest sytuacja, mamy budżet zadłużony na około 26% tj. bezpieczny
poziom zadłużenia, ale to jest poziom zadłużenia, który nas kosztuje w realu troszeczkę mniej
około 1 mln zł rocznie są koszty obsługi takiego długu. Gdybyśmy w ogóle nie byli zadłużeni
mielibyśmy 1 mln zł na inne wydatki. Jak ja mam nie zadłużyć gminy jeżeli np. jak Państwo
rozmawialiście z panią Dyrektor MDK, składamy wniosek z 85% dofinansowaniem na
termomodernizację budynku MDK. Jeżeli uda nam się to zapłacimy tylko 15% z 3 mln zł, bo
mniej więcej taki jest kosztorys na termomodernizację, ale na te piętnaście zaciągam kredyt.
To jest pewien fenomen, można powiedzieć, gdzie się wzięło te 2.200.000 zł, które Burmistrz
zarobi na Strefie Ekonomicznej, one weszły w budżet i o tyle mniej zadłużyliśmy miasto. To,
że Państwo w zeszłorocznym budżecie mieliście, jak pierwotnie nad nim głosowaliście tzn.
31
poprzednicy, mówię o wykonaniu, gdzie było 12.500.000 zł deficytu zakładanego, a po
wykonaniu udało nam się to zbić do 642.000 zł. Naprawdę finanse w miarę się dobrze
układają, ale proszę się nie dziwić, ja przy każdej rozmowie, jak nawet Wy będziecie mieć
dobre, prospołeczne intencje to będą się ścierać nasze stanowiska. Najgorzej, najtrudniej jest
zrobienie precedensu na małych kwotach, bo wtedy tych wnioskodawców na małe kwoty jest
bardzo duża liczba.
Radna Iwona Skotniczna zwróciła uwagę na to, że jeżeli miasta nie będą w 100%
skanalizowane to zapłacą karę.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda w związku z tym zadał pytanie, przez miasto
przechodzą drogi wojewódzkie i powiatowe. Czy z tych dróg będziemy też rozliczani?
Wiemy, że z tym są problemy już od kilku ładnych lat np. mówię o kanalizacji słynnej
ul. Wolności.
Pan Burmistrz odpowiedział, że nie wie jak realnie będzie z ul. Wolności. Według mnie my
na ul. Wolności albo Powiat albo my będziemy musieli poradzić sobie za ileś lat sami.
Z chwilą kiedy powstanie obwodnica ten program na tym odcinku zmieni charakter
z wojewódzkiej na powiatową albo gminną. Natomiast powiało optymizmem, bo
nadrobiliśmy pewną zaległość jeśli chodzi o kanalizację, mówimy o drodze wojewódzkiej od
Żarek jadąc w kierunku świateł, czyli pod górkę. Tutaj kilometrowy odcinek kanalizacji
chcemy położyć i jest bardzo realna szansa, że w przyszłym roku będziemy to robić. W tej
chwili tak naprawdę generujemy jak to proceduralnie zrobić, bo mamy projekt, mamy
kupioną nieruchomość pod przepompownię, to też było kuriozalnie historycznie. Nie chcę za
bardzo narzekać, ale nie od tej strony zaczęto robić tą inwestycję. Projektant założył, że
w tym miejscu będzie przepompownia ścieków, a jak przyszło co do czego, żeby kupić
nieruchomość to właściciel powiedział, a zapytaliście mnie, przecież ja wam nie sprzedam
nieruchomości. Dopiero biegaliśmy, szukaliśmy nieruchomości w nieco innym miejscu,
uzyskaliśmy zgodę na zjazd na tą działkę, bo trzeba do tej przepompowni dojechać.
Generalnie jest inna zasada, inne przepisy i wytyczne dotyczące budowy dróg wojewódzkich
nie pozwalają na umiejscawianie kanalizacji sanitarnej w ulicy. Trend nowoczesnych dróg
wojewódzkich jest taki, że tam nie ma być studzienek, bo tam jeżdżą ciężkie auta. Jest inna
wytyczna dla drogi gminnej, czy powiatowej. Tu nam się udało, bo powiedzieliśmy, że nie
obsłużymy Prusa, Jana Pawła i przecznic, jeżeli w którymś momencie nie puścimy ścieków
pod górkę. Jest dusza szansa i w projekcie budżetu będziecie Państwo widzieć kwoty ponad
2.000.000 zł proponowaną do realizacji na ten cel tego odcinka kanalizacji już w przyszłym
roku. Mówię plan, bo nie wiem jak rozmowy z Zarządem Dróg Wojewódzkich pójdą,
natomiast skoro rusza budowa drogi Myszków- Żarki, a to jest z tym związane. Jeżeli ta droga
Myszków – Żarki ruszy to będziemy musieli się zgrać z budową tej kanalizacji, żeby w tym
samym czasie, kiedy będzie rozgrzebywana droga ona troszeczkę będzie nie w tym samym
śladzie, więc będzie parę centymetrów przesunięta.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że pan Burmistrz powiedział, że był na spotkaniu
w Katowicach odnośnie szarej strefy.
32
Pan Burmistrz poprawił, że to było spotkanie wczoraj w Powiatowym Urzędzie Pracy.
Radny Norbert Jęczalik zwrócił uwagę, że pan Burmistrz przed chwilą powiedział, że
właściciel, pan Prezes, czy dyrektor Pureko powiedział, że pracownicy dostają 2.000 zł na
rękę. Czy na umowie każdy pracownik ma 2.700 zł?
Pan Burmistrz powtórzył, że sytuacja była taka. Pojechaliśmy, pan Prezes mówi panie
Burmistrzu, panie Starosto przyjedźcie, otwieram fabrykę. Impreza była trzy minutowa,
stanęliśmy przy szpadlu, zdjęcie, rozpoczęcie budowy i koparka. On wtedy podczas rozmowy
na Polach Będuskich powiedział: pomóżcie mi poszukać pracowników, bo jest z tym
ogromny problem. Chcę mężczyzny, któremu się chce pracować, a jak on się sprawdzi to daję
2.000 zł na rękę. Odniosę się do wcześniejszych słów radnego Andrzeja Giewona, gdyby
Burmistrz ogłosił, że zatrudni za 2.500 zł na rękę to ktoś przyjdzie do pracy, a jak Pan
z Pureko chce postawić przy stacji, czy przy jakichś innych czynnościach to już nie.
Radny Andrzej Giewon dodał, żeby Pan z Pureko dał ogłoszenie do gazety, że daje 2.000 zł
na rękę i zobaczymy. Wszyscy przedsiębiorcy tak mówią.
Pan Burmistrz powiedział, że nie sprawdzi pana z Pureko, czy on dotrzymuje słowa.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, ze chodzi mu o to, że jeżeli pracownik dostaje na rękę
2.000 zł, mówimy o normalnym ośmiogodzinnym systemie pracy za pięć dni w tygodniu, nie
liczę sobót i niedziel.
Radna Beata Jakubiec – Bartnik dodała, że tam jest chyba siedem dni w tygodniu.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że nie sądzi, że wtedy nie znalazłby pracowników, bo to
jest brutto 2.800zł, przy czym dochodzą wtedy soboty, niedziele to byłby jednym
z najlepszych pracodawców w regionie. Przy okazji poruszył temat pasów przy ul. Wolności.
Do kogo mógłbym się zwrócić, tam jest Piekarnia od Musialika, do pasów od Żabki jest może
40 – 50 metrów. Tutaj są bloki, często ludzie tam przechodzą do tej piekarni, zatrzymują się
i są karani przez służby przez Policję mandatami za przejście w niedozwolonym miejscu. Czy
można to gdzieś zgłosić?
Pan Burmistrz powiedział, że to jest droga wojewódzka. My już to kiedyś zgłaszaliśmy. Był
kiedyś wniosek.
Radny Norbert Jęczalik wtrącił, że był wniosek o zrobienie nowego przejścia dla pieszych
w tamtym miejscu, żeby ludzie nie robili kółka, a rano wszyscy się spieszą.
Pan Burmistrz dodał, że nie wie kto jest zarządcą drogi. Zarządca drogi ma też pewne
wytyczne, nie zrobi przejścia dla pieszych co 50 metrów, bo inni użytkownicy tej drogi będą
się denerwować, mówię o kierowcach, chodzi też o płynność ruchu itd. Był pomysł, żeby
pomiędzy przejściem dla pieszych, który jest na wysokości sklepu z panelami drewnianymi
koło Bawilandu, a Skwerem dla przedsiębiorców, żeby pomiędzy tutaj zrobić przejście dla
33
pieszych vis a vis tego sklepu co ludzie chodzą tam z bloków na ul. Wolności. Taki wniosek
był i w sprawie takiego wniosku posłaliśmy do Zarządu Dróg Wojewódzkich taką prośbę. Oni
chyba negatywnie do tego się odnieśli. Teraz jeśli im poślemy, żeby jeszcze kolejne przejście
dla pieszych zrobić.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda dodał, że ul. Wolności jest długa, przejść dla
pieszych mogłoby być więcej.
Pan Burmistrz dodał, że budujemy argumenty, żeby ul. Wolności nie była wojewódzka.
Radny Andrzej Giewon powiedział, że zbliża się Wszystkich Świętych, na ul. Skłodowskiej
jest tragedia pod względem liści. Rozumie, że jest jesień, tam są całe kupy liści, wiadomo, że
chodzą tam ludzie teraz. Byłem osobiście dzisiaj to zobaczyć i wstyd mnie i każdego, bo
przyjadą ludzie z różnych stron. Nie mówię tego złośliwie, mówię naprawdę bardzo dużo.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda powiedział, że komisja zwraca uwagę na to
zjawisko, ponieważ jest to ulica, która prowadzi do cmentarza.
Pan Burmistrz powiedział, że właśnie skończyły się godziny pracy, nie wie czy jeszcze
zainterweniuje w tej sprawie.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zaproponował, żeby wrócić do pisma dotyczącego
MKS. Albo podejmujemy dzisiaj decyzję jakąkolwiek albo przychylamy się do drugiego
pisma, w którym możemy się odnieść za miesiąc. Jak Państwo ten problem widzicie?
Radny Norbert Jęczalik zwrócił się do radnej Beaty Jakubiec – Bartnik jak ona ten problem
widzi?
Radny Dariusz Muszczak skomentował, że drugie pismo tak raczej łagodzi, idzie na
kompromis pomiędzy tym pierwszym.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda zapytał czy ma rozumieć, że komisja odsuwa
jakąkolwiek decyzję o kolejny miesiąc, żeby to było jasno sformułowane, bo nie możemy do
tego tak podejść zupełnie bez stanowiska. Nie ma wniosku formalnego, bo wnioskujemy do
Burmistrza.
Pan Burmistrz dodał, żeby radni mieli świadomość, żeby znowu nie było takiego sprytu, to
niech Burmistrz ma za tym problem, skierujemy do burmistrza. Państwo macie świadomość,
że nawet gdybyśmy procedowali dwa miesiące wcześniej, to jest nierealne do wydania tych
pieniędzy nawet gdybyśmy je mieli w tym roku, tą świadomość trzeba mieć. My jakby
w zastępstwie, żeby ugryźć temat dlatego proponujemy premię za sukces, też nie
w wysokości takiej jak tu jest przedstawiona tylko w odpowiedzialności za budżet. Nie
odnoszę się tutaj do wszystkich aspektów, od tego będą rozmowy. Po co mamy wywlekać
jakieś rzeczy, po to są rozmowy, żebyśmy rozmawiali między sobą. Przesunięcie wniosku
o miesiąc, nie idę w kierunku, żeby Państwo swoim stanowiskiem zburzyli klimatu tych
34
rozmów. Jeżeli mogę prosić, to proszę o przychylenie się do prośby MKS, a nie do
zdroworozsądkowego podejścia, że nagle za miesiąc wniosek wróci, to za miesiąc będziemy
przed głosowaniem nad sesją budżetową.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda powiedział, że rozumie, ale nikt tu nie miał
zamiaru sugerować, to jest sprawa pana Burmistrza. Chcę jasnego stanowiska komisji, że
odsuwamy ten problem o kolejny miesiąc.
Radny Dariusz Muszczak zapytał pana Burmistrza jakby Pan to ugryzł? Nie chcemy się
przerzucać z tematami, że z MKS na Radę i Pana Burmistrza. Jak to wygląda, czy warto
wracać do tego tematu za miesiąc, czy należałoby w tym momencie jakieś stanowisko obrać?
Pan Burmistrz powiedział, że jeżeli Państwo teraz obierzecie jakieś stanowisko, bo możecie
obrać wnioskujący do Burmistrza, żeby wyasygnował kwotę 50.000 zł dla MKS. Macie pełne
prawo takie coś przegłosować. W odpowiedzialności za budżet powiem Państwu, że nie
jestem w stanie tego uczynić. Wtedy wniosek będzie w świadomości, stanie się martwy
z opcją, że dlaczego Burmistrz tego nie zrobił. Jeżeli Państwo przychylicie się do wniosku,
ale mówię że proceduralnie nie wydamy tych pieniędzy. Mało tego, z czego wydam te
pieniądze. A propos Komisji Oświaty, przychyliliśmy się do wniosku i od 1 grudnia będziemy
podwyższać średnio wynagrodzenia dla personelu pomocniczego pracującego w szkołach
o około 100 zł. Mówię średnio, bo to będzie skierowane w kierunku ludzi o większym, stażu
lepiej, a o niższym stażu ciut słabiej. Już wyszukaliśmy pieniędzy, których wydawało mi się,
że nie ma. Ta decyzja będzie skutkować kwotą około 300 – 350.000 zł na cały przyszły rok.
To nie jest tak, że dajemy tylko podwyżkę pracownikom w miesiącu grudniu, tylko ta
podwyżka będzie już skutkować w ogóle, przecież nie zabierzemy ludziom tych 100 zł.
Z czego mamy wziąć te pieniądze?
Radna Beata Jakubiec – Bartnik dodała, że chyba będzie więcej, bo jak 50.000 zł miesięcznie.
Pan Burmistrz wtrącił, że jest mniej, około dwudziestu kilku miesięcznie, to tak wygląda.
Gdzieś to było planowane. Około 300.000 – 320.000 zł rocznie do skutek finansowy dla
przyszłego budżetu i każdego następnego. Pochylamy się nad poszczególnymi grupami
zawodowymi, bo pensje stoją, nic się nie dzieje itd. Z drugiej strony podatki też stoją, ale nie
chcemy podnosić podatków i próbujemy pogodzić budżet, ale on trzeszczy. Mogę wziąć
większy kredyt, ale tego nie chcę.
Radny Norbert Jęczalik zapytał Burmistrza, jak sobie poradzimy w nadchodzącym czasie,
kiedy podatki mają spaść, a zarobki mają iść w górę. Polityka jest założona.
Pan Burmistrz zwrócił uwagę na słuszne pytanie radnego. Są jakby dwie przesłanki, dla
których podatki spadną. Pierwsza i ona akurat w Myszkowie nie zafunkcjonuje, że są takie
gminy, które regulują podatek dokładnie według wskazań Ministra Finansów. Jeśli Minister
Finansów mówi tak, inflacja była 4% można o 4% podnieść podatki. Pamiętacie Państwo, ja
tak raz zaproponowałem Państwu, wtedy podwyższa się o 4%. Teraz jeżeli ktoś rokrocznie
stosuje się do tych zapisów Ministra Finansów, to on ma maksymalne stawki podatków.
35
Myszków taki nie jest, bo od lat kilku nie podnosimy podatku, a wtedy nawet podnosząc o te
4% nie skorzystaliśmy z nadgonieniem podatkowym za tymi wskaźnikami indeksacyjnymi.
Dzisiaj ze strony Ministra Finansów jest mówienie o deflacji. Mówi się o tym, że jest – 1,2%.
Gminy, które mają maksymalne podatki, niektóre z nich będą musiały patrzeć w swoje
uchwały, czy nie należy obniżyć stawki podatku. Nas, mówię to na 99% nie dotyczy.
Prosiłem, żeby pani Skarbnik zerknęła na podatki takie szczególne, których nie ruszaliśmy, bo
głównie mówi się o podatku od nieruchomości, ale czasami są jakieś malutkie podatki, żeby
tutaj nie popełnić jakiegoś błędu. Druga przesłanka to, o czym się mówi, wybory wygrało
PIS, które zadeklarowało mieszkańcom naszego kraju podwyższenie kwoty wolnej od
podatku. Żeby była jasność, ja nie krytykuję tego rozwiązania, bo ono z jednej strony poprawi
mieszkańcom tym najuboższym, że oni będą mieć więcej w portfelu, aczkolwiek
iluzorycznie, bo jeżeli rząd wpłynie na ceny, to może się okazać, że za chwilę realnie wcale
nie mamy więcej pieniędzy, to już gospodarka zareaguje. Z drugiej strony jeżeli my mamy
płacone, a ustawa o PIT, CIT się nie zmienia i około 35%, czy 38% z zapłaconych podatków
wraca do Myszkowa, to teraz jeżeli gro mieszkańców będzie płacić tego podatku mniej to być
może przypis podatkowy, nie mówię o budżecie 2016, ale 2017 będzie mniejszy i na ile
będzie nas stać.
Radny Norbert Jęczalik dodał, że pod warunkiem, że będzie już wprowadzony w przyszłym
roku.
Pan Burmistrz powiedział, że z drugiej strony ludzie będą mieć więcej pieniędzy, więcej
wydadzą, nakręci to gospodarkę i ja więcej podatków i wpływów uzyskam. Zobaczymy życie.
Radny Andrzej Giewon skomentował, że polega to na tym, żeby był obrót, bo dzisiaj ludzie ci
co mają pieniądze, bardzo duże pieniądze trzymają je gdzieś tam i oni już tego nie kupują.
Oni te pieniądze gdzieś trzymają albo jeżdżą sobie na wycieczki, a Ci ludzie, którzy mogliby
kupić, bo nie mają tego, nie mają pieniędzy. Dziś on by sobie pralkę kupił, jeden pracownik
miałby pracę, a tak trzeba zwolnić, bo nie ma obrotu.
Radny Norbert Jęczalik wtrącił słowo do podatku 65% dla tych najbogatszych, czyli
zarabiających powyżej 500.000 zł, to będzie liczone od 1 zł powyżej 500.000 zł, to jest
projekt. W większości nie dotyczy to nas, bo przedsiębiorcy maja interesy poza granicami. Ci,
którzy takie dochody osiągają, te pieniądze idą i tak poza granice naszego kraju. Kogo to
uchwyci tutaj w Polsce? Chyba nikogo.
Radna Beata Jakubiec – Bartnik dodała, że te małe podatki podobno można płacić
w Czechach.
Radny Norbert Jęczalik dodał, że w całej Europie, tam gdzie chcesz.
Pan Burmistrz dodał, że jak VAT w Czechach wynosił 15%, a w Polsce 22% to firmy typu
Wodzisław, Cieszyn momentalnie przenosili się za granicę i rejestrowali firmy. Myszków to
też przerabiał. Za Burmistrza Okraski był taki moment, że chyba jedne gminy obniżyły
podatek od środków transportowych i był taki proceder, żeby przez krótki czas firmy
36
transportowe się przerejestrowały z Myszkowa do sąsiednich gmin, żeby mieć tańszy podatek
od środków transportowych. Bardzo trzeba uważać z podatkami, żeby nie przedobrzyć. Nie
można tez pozwolić sobie, żeby one całkowicie się uśpiły. Póki co jak dajemy radę nie
ruszamy podatków.
Radny Norbert Jęczalik powiedział, że jeżeli chodzi o politykę całego kraju to jeżeli chodzi
o zarobki dla przeciętnego Kowalskiego to trzeba ile jest składni w przeciętnej wypłacie, ile
tam jest zawartych podatków, ile człowiek mógłby zarabiać gdyby nie to wszystko. Gdzie te
pieniądze później trafiają.
Radny Dariusz Muszczak zapytał czy ul. Wyszyńskiego jest drogą powiatową, czy gminną?
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda odpowiedział, że gminna. Na wysokości sklepu
Krystyna jest naprawiany chodnik. Czy dałoby się, żeby ci Panowie w ramach remontu
chodnika trochę ziemi, która tam była wybierana tam są dwie potężne dziury przy wjeździe na
parking, żeby doraźnie coś zadziałać.
Pan Burmistrz zapytał o który parking chodzi o stronie fryzjera, czy po stronie ZSP nr 5?
Radny Dariusz Muszczak powiedział, że nie wie gdzie jest fryzjer.
Przewodniczący komisji pan Jacek Trynda odpowiedział, że tam, gdzie jest Fresh market.
Radny Dariusz Muszczak odpowiedział, że jest po drugiej stronie.
Pan Burmistrz zapytał, czy chodzi o parking za chodnikiem w kierunku ZSP nr 5?
Radny Dariusz Muszczak odpowiedział, że nie, wcześniej są wjazdy na parkingi osiedlowe,
są tam takie dwie wyrwy.
Pan Burmistrz powiedział, że nie wie czy to nie Spółdzielnia Mieszkaniowa.
Radny Dariusz Muszczak powiedział, że dlatego woli zapytać i sprawdzić.
Więcej spraw różnych nie zgłoszono.
Na tym posiedzenie komisji zakończono.
Protokołowała:
Magdalena Niewiadomska
Przewodniczący komisji
:
37
Jacek Trynda

Podobne dokumenty