Nowy członek „starego” Sojuszu

Komentarze

Transkrypt

Nowy członek „starego” Sojuszu
2
3
CENTRUM STOSUNKÓW MIĘDZYNARODOWYCH
Nowy członek
„starego” Sojuszu
Polska jako nowy aktor
w euroatlantyckiej polityce
bezpieczeństwa
pod redakcją
Olafa Osicy i Marcina Zaborowskiego
Warszawa 2002
4
5
© Copyright by Fundacja Centrum Stosunków Miêdzynarodowych
Niniejsza publikacja ukaza³a siê w ramach projektu
„Partnerstwo transatlantyckie a interesy Polski”
wspieranego przez
The German Marshall Fund of the United States.
A Memorial to the Marshall Plan.
Koordynator projektu: Olaf Osica
Redakcja: Olaf Osica i Marcin Zaborowski
T³umaczenie: Micha³ Czernuwszczyk (z angielskiego),
Piotr Buras (z niemieckiego)
Adiustacja: W³adys³awa Dybowska i Magdalena Kurkowska
Projekt ok³adki i kart tytu³owych: AgrafA
ISBN: 83-88216-30-9
Fundacja Centrum Stosunków Miêdzynarodowych
ul. Flory 9, V p., 00-586 Warszawa
Prezes Fundacji: Janusz Reiter
tel: (48) (22) 646 52 67
fax: (48) (22) 646 52 58
adres internetowy: www.csm.org.pl
e-mail:[email protected]
SPIS TREŚCI
Olaf Osica, Marcin Zaborowski
WPROWADZENIE 9
Polska jako nowy aktor w euroatlantyckiej polityce bezpieczeñstwa ........... 9
1. Polska polityka bezpieczeñstwa .................................................................... 13
2. Zawartoœæ ksi¹¿ki .......................................................................................... 16
3. Wykaz najczêstszych skrótów i pojêæ ........................................................... 19
Adrian Hyde-Price
„DRYF KONTYNENTALNY?”
Polska a zmiany relacji euroatlantyckich ...................................................... 25
1. Podwaliny sojuszu euroatlantyckiego ........................................................... 28
1.1. Zagadnienia bezpieczeñstwa .................................................................. 28
1.2. Zagadnienia polityczne i instytucjonalne ............................................... 29
1.3. Czynniki ekonomiczne ........................................................................... 29
1.4. Czynniki kulturalno-spo³eczne .............................................................. 30
2. Napiêcia w zwi¹zkach euroatlantyckich ....................................................... 30
2.1.Kwestie bezpieczeñstwa .......................................................................... 31
2.2. Ró¿nice polityczne i instytucjonalne ..................................................... 35
2.3. Zagadnienia ekonomiczne i handlowe ................................................... 37
2.4. Podzia³y spo³eczno-kulturalne ............................................................... 38
3. Administracja Georga W. Busha ................................................................... 39
4. Relacje euroatlantyckie a zmiana struktury uk³adu miêdzynarodowego ...... 41
5. Obrona przeciwrakietowa (MD) ................................................................... 44
6. NATO ............................................................................................................ 45
7. Relacje USA z UE ......................................................................................... 51
8. Polska a europejskie rozbie¿noœci stanowisk w kwestii relacji
euroatlantyckich ............................................................................................ 53
9. Przysz³oœæ zwi¹zków euroatlantyckich ......................................................... 55
6
7
SPIS TREŒCI
SPIS TREŒCI
Kerry Longhurst
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
Polska a bezpieczeñstwo euroatlantyckie w XXI wieku ............................... 61
1. Konsumenci a producenci bezpieczeñstwa ................................................... 64
2. Ocena dzia³añ Polski ..................................................................................... 66
3. Spe³nienie oczekiwañ – pozycja producenta bezpieczeñstwa ....................... 68
3.1.Polski g³os w sprawie CESDP ................................................................ 68
3.2. Polska jako czynnik stabilizacji regionalnej .......................................... 71
3.3. Reformy sektora obronnego ................................................................... 74
3.4. Budowa polskiej kultury strategicznej ................................................... 77
4. Podsumowanie .............................................................................................. 80
Vanda Knowles
„GRZECH ZANIECHANIA?”
Bezpieczeñstwo i polityka obronna w Nowej Europie a relacje
francusko-polskie ........................................................................................... 161
1. Francja i Polska ........................................................................................... 164
2. Bezpieczeñstwo Francji a relacje euroatlantyckie ...................................... 167
2.1. CESDP – w czym rzecz? ..................................................................... 171
2.2. Przywracanie czy zak³ócanie równowagi? Europa czy Ameryka? ...... 174
2.3. ZdolnoϾ autonomicznego planowania ................................................ 176
2.4. Europeizacja ......................................................................................... 179
3. Polska i Francja wobec aktualnych problemów .......................................... 182
3.1. Rozszerzenie NATO i polityka wschodnia .......................................... 182
3.2. Powiêkszenie UE ................................................................................. 185
3.3. Obrona przeciwrakietowa .................................................................... 187
4. Wspólna przysz³oœæ? ................................................................................... 189
Olaf Osica
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
Polska jako nowy aktor euroatlantyckiej polityki bezpieczeñstwa ............. 83
1. Prze³amanie geopolityki – uwarunkowania polskiej polityki
bezpieczeñstwa .............................................................................................. 87
1.1. S³aboœæ Europy si³¹ Ameryki ................................................................. 87
1.2. „Za wolnoœæ wasz¹ i nasz¹” – Polska jako mocarstwo regionalne ........ 94
1.3. Problemy wewnêtrzne ............................................................................ 98
2. Miêdzy Europ¹ a Ameryk¹: Polska jako nowy aktor stosunków
euroatlantyckich .......................................................................................... 100
2.1. Przysz³oœæ NATO ................................................................................. 101
2.2. Z mandatem, czy bez? .......................................................................... 105
2.3. Rozszerzenie NATO ............................................................................. 109
2.4. Miêdzy polityk¹ obronn¹ a obron¹ przeciwrakietow¹ ......................... 112
2.5. Reforma si³ zbrojnych .......................................................................... 120
3. Podsumowanie ............................................................................................ 125
David Dunn
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI? ....................... 129
1. T³o ............................................................................................................... 133
2. Nowy sprzymierzeniec Ameryki: „wartoœæ dodana” Polski ....................... 136
2.1. Polska polityka wschodnia ................................................................... 139
2.2. Gwarancje bezpieczeñstwa – artyku³ 5 ................................................ 143
2.3. Rozszerzenie NATO ............................................................................. 145
2.4. Obrona przeciwrakietowa (MD) .......................................................... 148
2.5. Europejska polityka bezpieczeñstwa i obrony ..................................... 150
2.6. Polska polityka obronna ....................................................................... 151
3. Podsumowanie ............................................................................................ 156
Kai-Olaf Lang
„SKAZANI NA SIEBIE?”
Szanse i zagro¿enia polsko-niemieckiego partnerstwa w euroatlantyckiej
polityce bezpieczeñstwa ................................................................................. 195
1. Wspólna Polityka Bezpieczeñstwa i Obrony .............................................. 200
2. NATO – art. 5 i polski nacisk na obronê sojusznicz¹ ................................. 204
3. Reforma armii ............................................................................................. 207
4. Obrona przeciwrakietowa (MD) ................................................................. 214
5. Rozszerzenie NATO .................................................................................... 217
6. Polityka wschodnia ..................................................................................... 221
7. Wnioski – perspektywy polsko-niemieckiego partnerstwa w polityce
bezpieczeñstwa ............................................................................................ 227
Silke Pottebohm
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
Polska – proatlantycki partner Wielkiej Brytanii w Europie? .................. 235
1. Wielka Brytania i Polska ............................................................................. 238
2. Wielka Brytania a relacje euroatlantyckie .................................................. 240
3. Polska jako nowy partner Wielkiej Brytanii w NATO ................................ 244
3.1. Polska i jej wschodni s¹siedzi .............................................................. 247
3.2. CESDP ................................................................................................. 249
3.3. System obrony przeciwrakietowej (MD) ............................................. 251
3.4. Rozszerzenie NATO ............................................................................. 253
4. Polska i Wielka Brytania – przysz³oœci¹ atlantyckiego partnerstwa
w Europie? .................................................................................................. 254
8
9
SPIS TREŒCI
Olaf Osica, Marcin Zaborowski
PODSUMOWANIE
„Czas na europejsk¹ politykê obronn¹?” .................................................... 259
1. Stosunki euroatlantyckie po 11 wrzeœnia 2001 roku ................................... 261
2. Partnerzy Polski w polityce bezpieczeñstwa ............................................... 265
2.1. USA ...................................................................................................... 265
2.2. Niemcy, Francja i Wielka Brytania ...................................................... 266
3. Polski wk³ad do Sojuszu – polityka wschodnia .......................................... 269
4. Stosunki euroatlantyckie a polska polityka bezpieczeñstwa
w XXI wieku ............................................................................................... 271
5. Czas na europejsk¹ politykê obronn¹? ........................................................ 273
Autorzy: ........................................................................................................... 276
Olaf Osica, Marcin Zaborowski
WPROWADZENIE
Polska jako nowy aktor w euroatlantyckiej
polityce bezpieczeństwa
10
WPROWADZENIE
11
Niespe³na dwa tygodnie od momentu formalnego uzyskania statusu
cz³onka NATO (12 marca 1999 roku) Polska stanê³a – razem z pozosta³ymi sojusznikami – w obliczu decyzji o interwencji w Kosowie. Trudno by³o
zatem wyobraziæ sobie bardziej zdecydowane i szybkie przyst¹pienie do
Sojuszu. Polska zosta³a zaanga¿owana do pierwszej operacji militarnej
NATO, zanim by³a jeszcze w stanie zrozumieæ now¹ sytuacjê i okreœliæ
wobec niej swoj¹ politykê.
Choæ z dzisiejszej perspektywy miêdzynarodowe reperkusje operacji
w Kosowie przyæmi³ atak terrorystyczny z 11 wrzeœnia 2001 roku na USA,
pierwsza wojna NATO wywar³a ogromny wp³yw na myœlenie o politycznym, a tak¿e instytucjonalnym kszta³cie euroatlantyckich relacji bezpieczeñstwa. Byæ mo¿e jedn¹ z najpowa¿niejszych reperkusji by³y decyzje UE o budowie wspólnej europejskiej polityki bezpieczeñstwa i obronnej (CESDP).
Dla Polski, a tak¿e Czech i Wêgier, wojna oznacza³a jednak przede
wszystkim co innego: od pierwszych dni cz³onkostwa w NATO pañstwa
te zosta³y poddane testowi zdolnoœci do nag³ej adaptacji i lojalnoœci wobec Sojuszu, a tak¿e wspólnoty euroatlantyckiej w szerszym znaczeniu.
W NATO panuje powszechna zgoda co do tego, ¿e Polska zda³a oba
testy „œpiewaj¹co”1. Wojna w Kosowie potwierdzi³a tak¿e, ¿e Polska jest
jednym z najbardziej solidnych sojuszników USA, których politykê wspiera³a bez zastrze¿eñ przez ca³y czas trwania konfliktu, w przeciwieñstwie
do dwóch pozosta³ych nowych cz³onków. Choæ by³ to równie¿ czas, który
przyspieszy³ proces ustanawiania przez Polskê priorytetów w polityce bezpieczeñstwa i nabywania atlantyckiej to¿samoœci, wci¹¿ nie ma jasnoœci,
jakie stanowiska zajmuje Polska w trwaj¹cych dyskusjach sojuszniczych
i dlaczego. Otwarte pozostaje tak¿e pytanie, czy obecna perspektywa atlantycka utrzyma siê, gdy Polska przyst¹pi do UE.
W trakcie koñczenia niniejszej publikacji Polska kontynuowa³a silne
zaanga¿owanie po stronie USA i by³a postrzegana jako jedno z najbardziej proamerykañskich pañstw w Europie; zadanie tym trudniejsze, ¿e
1
K. Longhurst, s. 66.
12
13
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
WPROWADZENIE
bezpoœrednio po 11 wrzeœnia nastroje proamerykañskie siêgnê³y na kontynencie poziomu nie notowanego od czasów zakoñczenia drugiej wojny
œwiatowej. Nie jest zaskoczeniem, ¿e taka postawa Polski zosta³a przyjêta
z satysfakcj¹ w USA, a jednoczeœnie z pewn¹ doz¹ krytyki ze strony europejskich partnerów, którzy zaczêli dostrzegaæ w Polsce „nowego pupila” Ameryki.
Idea niniejszej publikacji, która jest wynikiem dwuletniego projektu
prowadzonego przez Centrum Stosunków Miêdzynarodowych przy wsparciu The German Marshall Fund of the United States zrodzi³a siê z przekonania, ¿e problemy i dylematy pojawiaj¹ce siê w polskiej polityce bezpieczeñstwa po 12 marca 1999 roku wymagaj¹ wnikliwej analizy. Wydawa³o
siê to byæ uzasadnione chocia¿by z tego powodu, ¿e stosunki Polski z jej
euroatlantyckimi partnerami charakteryzuje brak informacji o sobie nawzajem, a tak¿e nieumiejêtnoœæ i brak doœwiadczenia w myœleniu kategoriami drugiej strony. W konsekwencji, w Polsce pojawi³o siê wiele nieporozumieñ w odniesieniu do NATO i polityk poszczególnych sojuszników,
które – w sposób czêstokroæ nieprzemyœlany – zawa¿y³y na prowadzonych dyskusjach politycznych. Podobne zjawisko mia³o miejsce wœród partnerów Warszawy w Europie zachodniej, którzy nie dysponuj¹c wystarczaj¹c¹ wiedz¹ i zrozumieniem dla polskiej kultury bezpieczeñstwa, wyolbrzymiali problemy lub po prostu nie mogli poj¹æ logiki kryj¹cej siê za
stwierdzeniami lub decyzjami polityków polskich.
Trzy sprawy wydaj¹ siê byæ sta³ym powodem nieporozumieñ miêdzy
Polsk¹ a jej sojusznikami. Po pierwsze, choæ stanowisko to wydaje siê powoli ewoluowaæ, w Polsce dominuje postrzeganie NATO jako tradycyjnego sojuszu obronnego, którego g³ównym zadaniem jest obrona swoich sojuszników przed agresj¹ z zewn¹trz. Innymi s³owy, Warszawa jest ma³o
chêtna do patrzenia poza art. 5 traktatu waszyngtoñskiego, przez pryzmat
którego nadal postrzega istotê Sojuszu.
Po drugie, w pocz¹tkowej fazie dyskusji nad rozwojem polityki obronnej UE widoczna by³a w Polsce tendencja do wyolbrzymiania stopnia, w jaki polityka ta mog³aby doprowadziæ do rozpadu Sojuszu i stosunków
z USA. Zw³aszcza rola Francji by³a postrzegana w tych dyskusjach jako
niekonstruktywna, a dystans Pary¿a wobec spraw bezpieczeñstwa euroatlantyckiego by³ w Warszawie czêsto sztucznie powiêkszany.
Po trzecie, w niektórych pañstwach europejskich Polska by³a coraz bardziej postrzegana jako pañstwo, które mo¿e staæ siê „koniem trojañskim”
Ameryki i którego obecnoœæ w UE mo¿e mieæ szkodliwy wp³yw na przysz³oœæ integracji politycznej Europy w obszarze bezpieczeñstwa i polityki
obronnej. Nie ulega w¹tpliwoœci, i¿ takie podejrzenie nie u³atwia³o polskich starañ o cz³onkostwo w UE.
Okreœlanie roli Polski w bezpieczeñstwie euroatlantyckim przez pryzmat owych trzech punktów jest oczywiœcie b³êdne i prowadzi donik¹d.
Dlatego projekt i bêd¹ca jego wynikiem niniejsza publikacja zosta³y skonstruowane w taki sposób, aby przyjrzeæ siê owym „nieporozumieniom”
i przyczyniæ siê do zwiêkszenia wiedzy w tym zakresie. Publikacji przyœwiecaj¹ dwa cele:
• analiza stanowiska Polski jako nowicjusza w euroatlantyckiej polityce
bezpieczeñstwa,
• badanie amerykañskiej i europejskich percepcji polskiej polityki bezpieczeñstwa, a tak¿e wyobra¿eñ na temat roli, w której najchêtniej widzieliby Polskê jej sojusznicy.
W tym celu powsta³o kilka studiów, których autorzy przeanalizowali
omówione wczeœniej problemy przez pryzmat wybranych pañstw: USA,
Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Polski, a tak¿e dwóch organizacji:
NATO i UE. Rezultaty tych prac sk³adaj¹ siê na niniejsz¹ publikacjê i nie
ma potrzeby osobnego omawiania ich w tym miejscu. Jednak¿e kontekst
poszczególnych studiów i powody, dla których znalaz³y siê one w publikacji wymaga krótkiego wstêpu, poœwiêconego w pierwszej kolejnoœci uwarunkowaniom polskiej polityki bezpieczeñstwa.
1. POLSKA POLITYKA BEZPIECZEÑSTWA
Wœród wielu motywów, którymi kierowa³a siê Polska d¹¿¹c do uzyskania cz³onkostwa w NATO najwa¿niejszy by³ jeden: chêæ zmiany sytuacji geopolitycznej i wyrwanie siê z szarej strefy bezpieczeñstwa. Realizacja tego celu zdeterminowa³a polsk¹ politykê zagraniczn¹, nadaj¹c jej
na przestrzeni ostatniej dekady trzy niezwykle charakterystyczne cechy.
14
15
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
WPROWADZENIE
Pierwsz¹ z nich jest podporz¹dkowanie polityki zagranicznej sprawom bezpieczeñstwa narodowego. Jak zauwa¿a R. KuŸniar, „ktoœ, patrz¹c z zewn¹trz
i nie rozumiej¹c przyczyn, móg³by nawet postawiæ tezê o ‘nadwartoœciowaniu’ problemu bezpieczeñstwa w polityce zagranicznej RP”2. Dodajmy, ¿e bezpieczeñstwo to rozumiane jest w Polsce w sposób klasyczny jako zabezpieczenie siê przede wszystkim przed zagro¿eniami natury militarnej.
Drug¹ cech¹ jest koniecznoœæ poszukiwania bezpieczeñstwa na zewn¹trz, w uk³adzie miêdzynarodowym, poprzez zwi¹zanie siê z instytucjami lub pañstwami, które s¹ w stanie w sposób wiarygodny zapewniæ
Polsce bezpieczeñstwo. Sytuacja ta by³a wynikiem stanu pañstwa polskiego, który uniemo¿liwia³ „oparcie polityki bezpieczeñstwa na fundamencie
wewnêtrznym (systemie obronnym i wojsku).”3
I wreszcie, zarówno na interesy bezpieczeñstwa Polski, jak i na sposób
ich artykulacji, ogromn¹ si³ê wywiera³y negatywne doœwiadczenia historyczne, przede wszystkim „kompleks zdrady” przez sojuszników i wyros³a na jego gruncie zasada: „nic o nas bez nas”. Doœwiadczenia te dzia³a³y
niczym filtr, przez który przepuszczano wszystkie sygna³y p³yn¹ce z zewn¹trz i na podstawie tak dokonanej analizy dyskutowano szereg decyzji
dotycz¹cych np. kszta³tu i charakteru polskich si³ zbrojnych, europejskiej
polityki bezpieczeñstwa i obrony, czy budowy przez USA systemu obrony przeciwrakietowej.
Te trzy elementy w dalszym ci¹gu silnie kszta³tuj¹ polskie myœlenie
o bezpieczeñstwie narodowym i roli zarówno samego NATO, jak i Polski
w Sojuszu.
Innym problemem, który odciska siê piêtnem na polskiej polityce
w NATO, czy szerzej w uk³adzie euroatlantyckim, jest „czas”. Patrz¹c z prawie trzyletniej perspektywy mo¿na œmia³o stwierdziæ, ¿e powa¿nym, kto
wie czy nie najwa¿niejszym, wyzwaniem dla Polski by³a i ci¹gle jest dynamika polityki miêdzynarodowej i stosunków euroatlantyckich.
Innymi s³owy wbrew nadziejom, i¿ Polska bêdzie mia³a czas na nadrobienie zaleg³oœci w obszarze si³ zbrojnych i ¿e bêdzie mia³a mo¿liwoœæ
spokojnego „urz¹dzenia siê” w NATO okaza³o siê, ¿e „œwiat siê wali” –
po 11 wrzeœnia sta³o siê to jeszcze bardziej dramatyczne – a dystans do
reszty sojuszników zamiast zmniejszaæ siê, roœnie. Akceptacja nowych zjawisk przychodzi zatem z niezwyk³ym trudem, a pragnienie zachowania
status quo niejednokrotnie przewa¿a w dzia³aniu politycznym, powoduj¹c
szereg napiêæ, przede wszystkim z europejskimi sojusznikami Polski.
Ze wstêpu do Polska polityka bezpieczeñstwa 1989–2000, pod red. R. KuŸniara, Warszawa 2001, s.15.
3
Ibidem.
2
Przejawem obecnoœci tych czynników w dzia³aniu politycznym s¹:
• Silna nuta amerykañska, której Ÿród³em jest brak zaufania w europejskie gwarancje bezpieczeñstwa oraz przekonanie, ¿e przy po³o¿eniu
geopolitycznym Polski niezbêdny jest silny potencja³ militarny, którym dysponuj¹ USA. Czynnikiem wzmacniaj¹cym postawy bliskie USA
jest brak negatywnych doœwiadczeñ ze wspó³pracy z Waszyngtonem,
które by³y udzia³em m.in. Francji i Wielkiej Brytanii w czasie wojny
w Boœni i Hercegowinie. W ten sposób krytykowana przez europejskich
sojuszników hegemonia USA na kontynencie nie stanowi dla wiêkszoœci elit polskich problemu lub jest wrêcz czymœ po¿¹danym.
• Silny nacisk na zdolnoœci NATO do odparcia zewnêtrznej agresji i traktowanie art. 5 traktatu waszyngtoñskiego jako probierza si³y Sojuszu.
Przekonanie o byciu potencjaln¹ ofiar¹ powoduje, ¿e wiêkszoœæ polityków i wojskowych dba przede wszystkim o to, aby sojusznicy mogli
przyjœæ z pomoc¹, dopiero póŸnej, aby to Polska mog³a wywi¹zaæ siê
z gwarancji sojuszniczych. Z tego wynika tak¿e ostro¿ny stosunek do
anga¿owania siê NATO w operacje typu out of area. Przejawem obu
tych rzeczy jest utrzymywanie powszechnego poboru i silnego komponentu ciê¿kich wojsk l¹dowych.
• Podkreœlanie znaczenia wiêzi euroatlantyckiej i opozycja wobec prób
zbyt daleko id¹cego uniezale¿niania siê UE od NATO w zakresie
CESDP.
• Dalekie wyjœcie naprzeciw amerykañskim postulatom budowy MD, mimo wstrzemiêŸliwoœci wszystkich pozosta³ych sojuszników i przy braku zgody wœród samej polskiej klasy politycznej, jak i rz¹du.
• Sceptyczna, w porównaniu z pañstwami Europy zachodniej, opinia na
temat przewartoœciowañ w polityce rosyjskiej i towarzysz¹ce jej nieustanne próby wzmocnienia niezale¿noœci Ukrainy.
16
17
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
WPROWADZENIE
• D¹¿enie do stworzenia demokratycznego kordonu pañstw na zachodniej granicy Rosji, który trwale uniezale¿ni³by ten region od rosyjskich
wp³ywów.
oczywista nie tylko dlatego, ¿e jest to jedyne supermocarstwo na œwiecie,
ale te¿ dlatego, ¿e bez USA nie by³oby po prostu stosunków euroatlantyckich. Francja z kolei jest nie tylko jedn¹ z najwiêkszych potêg militarnych
na œwiecie, ale posiada specjalny status w stosunkach euroatlantykich ze
wzglêdu na pozostawanie poza strukturami militarnymi NATO i ci¹g³e nawo³ywania do stworzenia europejskiej polityki obronnej. W przeciwieñstwie do Pary¿a, Londyn jest najbardziej proamerykañskim ogniwem UE
i jako taki s³u¿y wielu proamerykañsko nastawionym politykom polskim
za inspiracjê i model do naœladowania. Niemcy s¹ zaœ najbli¿szym sojusznikiem Polski od 1990 r., co przejawi³o siê chocia¿by w roli adwokata polskich aspiracji do NATO. Niemcy przechodz¹ obecnie proces stawania siê
najwa¿niejszym producentem szeroko rozumianego bezpieczeñstwa w Europie i odgrywaj¹ bardzo aktywn¹ rolê w miêdzynarodowej polityce bezpieczeñstwa.
2. ZAWARTOŒÆ KSI¥¯KI
Publikacja jest oparta na powsta³ych w ramach projektu studiach, których wyniki pos³u¿y³y jako podstawa do napisania kolejnych rozdzia³ów.
Z wyj¹tkiem pierwszego artyku³u Dryf kontynentalny? Polska a zmiany
relacji euroatlantyckich wszystkie pozosta³e s¹ wynikiem pracy badawczej oraz wywiadów z przedstawicielami elit w krajach, które by³y przedmiotem zainteresowania autorów.
Pierwsze wyniki projektu zosta³y zaprezentowane w Warszawie w paŸdzierniku 2001 roku, zaledwie kilka tygodni po ataku terrorystycznym na
USA. Ju¿ wtedy nie ulega³o w¹tpliwoœci, ¿e wydarzenia 11 wrzeœnia bêd¹
mieæ g³êbokie i nieodwracalne konsekwencje dla bezpieczeñstwa euroatlantyckiego i mog¹ podwa¿yæ czêœæ wynikaj¹cych z projektu wniosków.
Poniewa¿ w jakiejœ mierze tak siê w³aœnie sta³o, autorzy – na tyle, na ile
by³o to mo¿liwe, bior¹c pod uwagê dynamikê wydarzeñ – przejrzeli poszczególne rozdzia³y, aktualizuj¹c zawarte w nich wydarzenia i przemyœlenia.
Organizacja publikacji, w³¹czenie tylko jednego instytucjonalnego i piêciu narodowych studiów, w sposób oczywisty wskazuje na to, ¿e sprawy
bezpieczeñstwa euroatlantyckiego wci¹¿ pozostaj¹ domen¹ wspó³pracy
miêdzyrz¹dowej. Pogl¹d ten wydaje siê potwierdzaæ rozwój wypadków
po ataku terrorystycznym z 11 wrzeœnia 2001 roku, który wywo³a³ ogromn¹ falê powrotu kompetencji decyzyjnych do stolic. Nawet œciœle miêdzyrz¹dowe NATO nie zosta³o zaanga¿owane do odgrywania znacz¹cej
roli w operacji w Afganistanie, nie wspominaj¹c o UE.
Jak ju¿ wspomniano, z wyj¹tkiem jednego rozdzia³u poœwiêconego kwestiom instytucjonalnym projekt koncentrowa³ siê na polityce i postrzeganiu roli Polski przez USA, Francjê, Niemcy i Wielk¹ Brytaniê. Powodów,
dla których wybrano akurat te cztery pañstwa jest wiele, a najwa¿niejszy
dotyczy ich znaczenia. Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e w³aœnie te pañstwa odgrywaj¹ g³ówn¹ rolê w stosunkach euroatlantyckich. Pozycja USA jest
Publikacja sk³ada siê z siedmiu nastêpuj¹cych rozdzia³ów:
Rozdzia³ I Dryf kontynentalny? Polska a zmiany relacji euroatlantyckich autorstwa Adriana Hyde-Price’a omawia polityczne, gospodarcze i kulturowe fundamenty stosunków euroatlantyckich oraz analizuje ich kondycjê na prze³omie wieków. Hyde-Price omawia czynniki nadaj¹ce relacjom Europy z USA nowej dynamiki, a tak¿e sposób, w jaki koliduj¹ one
(lub mog¹ staæ siê potencjalnym problemem) dla interesów Polski. W podsumowaniu przedstawione zosta³y mo¿liwe scenariusze rozwoju stosunków euroatlantyckich w nadchodz¹cych latach.
Rozdzia³ II Od roli konsumenta do roli producenta. Polska a bezpieczeñstwo euroatlantyckie w XXI wieku pióra Kerry Longhurst jest ocen¹
dokonañ Polski i jej potencjalnej roli w stosunkach euroatlantyckich z perspektywy dwóch organizacji, które wywieraj¹ przemo¿ny wp³yw na polsk¹ politykê bezpieczeñstwa, tj. NATO i UE. Longhurst stawia tezê, ¿e
Polska – je¿eli chce wzmocniæ sw¹ pozycjê i rolê w obu gremiach – musi
dokonaæ zwrotu od „konsumenta” do „producenta” bezpieczeñstwa.
Rozdzia³ III W poszukiwaniu nowej roli. Polska jako nowy aktor w euroatlantyckiej polityce bezpieczeñstwa autorstwa Olafa Osicy tworz¹ dwie
g³ówne czêœci. Pierwsza przedstawia najwa¿niejsze uwarunkowania pol-
18
19
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
WPROWADZENIE
skiej polityki bezpieczeñstwa w momencie przyst¹pienia do NATO. Opisuje sposób myœlenia o bezpieczeñstwie i o charakterze relacji euroatlantyckich a tak¿e cele, które Polska zamierza³a osi¹gn¹æ za pomoc¹ swego
cz³onkostwa w NATO. W drugiej czêœci Polska zosta³a przedstawiona jako uczestnik stosunków euroatlantyckich, maj¹cy za sob¹ prawie trzy lata
sta¿u w NATO. Nacisk po³o¿ony zosta³ na te aspekty, w których kry³y siê
w pewnej mierze specyficzne interesy polskie, oraz na sposób ich artykulacji w obliczu silnej, zewnêtrznej presji na ich redefinicjê. Analizie poddane zosta³y polskie pogl¹dy na przysz³oœæ Sojuszu, w tym jego rozszerzenie; stosunek do CESDP oraz MD, a tak¿e problemy dotycz¹ce reformy si³ zbrojnych.
Rozdzia³ IV Polska: nowy model sojusznika USA? autorstwa Davida
Dunna jest spojrzeniem na politykê Polski z perspektywy amerykañskiej,
jak równie¿ analiz¹ jej percepcji, a tak¿e oczekiwañ formu³owanych w Waszyngtonie pod adresem Warszawy. Esej ten poœwiêcony jest zagadnieniu,
na ile Polsce uda³o siê zdobyæ pozycjê wartoœciowego sojusznika USA
i na jakich podstawach opiera siê zwi¹zek tych krajów. Dunn zastanawia
siê nad tym, jak odporna oka¿e siê obustronna wspó³praca w obliczu wielkich debat politycznych, które najprawdopodobniej bêd¹ dominowaæ w stosunkach euroatlantyckich. Artyku³ pokazuje te¿ „wartoœæ dodan¹”, jak¹
wnios³a Polska do NATO z punktu widzenia krêgów polityki amerykañskiej i formu³uje warunki, na jakich Polska mo¿e staæ siê nowym modelem sojusznika Ameryki (a new model ally).
Rozdzia³ V Grzech zaniechania? Bezpieczeñstwo i polityka obronna
w Nowej Europie a relacje polsko-francuskie pióra Vandy Knowles koncentruje siê wokó³ historycznie uwarunkowanych ró¿nic miêdzy Polsk¹
a Francj¹ i wynikaj¹cych st¹d odmiennych percepcji bezpieczeñstwa euroatlantyckiego. Autorka stara siê jednoczeœnie ukazaæ elementy, które ³¹cz¹ polskie i francuskie myœlenie o polityce miêdzynarodowej. Po krótkim
omówieniu stosunków obu pañstw przedstawiony zosta³ wp³yw zagadnieñ
polityki bezpieczeñstwa i obrony Francji na relacje euroatlantyckie. W dalszej kolejnoœci omówione zosta³y niektóre rozbie¿noœci w polityce Polski
i Francji, dotycz¹ce g³ównie europejskiej polityki obronnej, oraz kwestie
np. rozszerzenia NATO czy obrony przeciwrakietowej, stanowi¹ce sedno
obecnej dyskusji nad bezpieczeñstwem europejskim.
Rodzia³ VI Skazani na siebie? Szanse i zagro¿enia polsko-niemieckiego partnerstwa w euroatlantyckiej polityce bezpieczeñstwa Kaia-Olafa Langa analizuje miejsce i wyj¹tkow¹ rolê, jak¹ Niemcy pe³ni¹ w polskiej polityce bezpieczeñstwa. Autor zastanawia siê zw³aszcza nad mo¿liwoœci¹
rozszerzenia stworzonej po 1989 roku tzw. „polsko-niemieckiej wspólnoty interesów” na kwestie bezpieczeñstwa europejskiego. Artyku³ ukazuje
tak¿e przemiany w niemieckim myœleniu o bezpieczeñstwie euroatlantyckim i wynikaj¹ce st¹d oczekiwania pod adresem Polski. Lang odpowiada
na pytanie, czy w sprawach bezpieczeñstwa w uk³adzie polsko-niemieckim dominuje tendencja do zbie¿noœci interesów, czy te¿ oba pañstwa bêd¹ siê od siebie stopniowo oddalaæ.
Rozdzia³ VII PrzyjaŸñ bez zaanga¿owania. Polska – proatlantycki partner Wielkiej Brytanii w Europie? autorstwa Silke Pottebohm analizuje tzw.
now¹ politykê Wielkiej Brytanii wobec relacji europejsko-amerykañskich,
zwi¹zan¹ z objêciem rz¹dów przez Partiê Pracy Tony’ego Blaira, i wskazuje na mo¿liwoœci oraz ograniczenia dla polsko-brytyjskiej wspó³pracy
w sprawach bezpieczeñstwa. Praca analizuje sposób, w jaki w Wielkiej Brytanii postrzega siê polsk¹ politykê bezpieczeñstwa i odpowiada na pytanie, do jakiego stopnia Londyn uwa¿a Warszawê za potencjalnego partnera w Europie.
3. WYKAZ NAJCZÊSTSZYCH SKRÓTÓW I POJÊÆ
Pisanie o sprawach bezpieczeñstwa euroatlantyckiego, podobnie jak integracji europejskiej, wymaga od autorów nieustannego pos³ugiwania siê
akronimami lub zbitkami pojêæ, które dla Czytelnika mog¹ byæ niezrozumia³e. Poniewa¿ wyjaœnianie stosowanych skrótów i rozwijanie pe³nych
nazw za ka¿dym razem zabra³oby du¿o miejsca i by³oby w gruncie rzeczy
pozbawione sensu, w tekstach pojawiaj¹ siê z regu³y jedynie skróty (np.
CESDP) lub pojêcia (np. system obrony przeciwrakietowej). Ich rozwiniêcie i objaœnienie zamieszczone jest poni¿ej. Jako zasadê przyjêliœmy
stosowanie polskich nazw i okreœleñ, je¿eli funkcjonuj¹ one powszechnie
w polskim piœmiennictwie i s¹ tym samym zrozumia³e dla polskiego czytelnika. W przeciwnym razie stosowane s¹ nazwy angielskie.
20
NATO
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
WPROWADZENIE
(ang. North Atlantic Treaty Organization) – Organizacja
Traktatu Pó³nocnoatlantyckiego
Sojusz, sojusz Pisany z du¿ej litery oznacza Sojusz Pó³nocnoatlantycki,
czyli NATO. Pisany z ma³ej, jest pojêciem szerszym, oznacza sojusz Europy z Ameryk¹ zarówno w aspekcie bezpieczeñstwa, jak te¿ w aspekcie politycznym, gospodarczym i kulturowym.
MAP
(ang. Membership Action Plan) – Plan na Rzecz Cz³onkostwa przyjêty na szczycie w Waszyngtonie w kwietniu
1999 r. Jego celem mia³ byæ sta³y nadzór nad postêpami
krajów kandyduj¹cych do Sojuszu.
PdP
(ang. Partnership for Peace) – Partnerstwo dla Pokoju.
Inicjatywa podjêta przez NATO w 1994 r., której celem
jest praktyczny rozwój wspó³pracy wojskowej miêdzy Sojuszem a chêtnymi pañstwami w obszarze misji pokojowych, wspólnego planowania i szkolenia.
DCI
(ang. Defence Capability Initiative) – Inicjatywa Zdolnoœci Obronnych przyjêta na szczycie w Waszyngtonie
w kwietniu 1999 r. Jest to lista zdolnoœci militarnych, na których rozwoju powinni koncentrowaæ siê sojusznicy NATO.
PJC
(ang. Permanent Joint Council) – Sta³a Rada Partnerstwa
miêdzy NATO a Rosj¹ ustanowiona na szczycie w Pary¿u
w maju 1997 r. Dokumentem reguluj¹cym jej dzia³anie by³
Akt Stanowi¹cy.
art. 5
Artyku³ 5 traktatu waszyngtoñskiego, który mówi o zbiorowej obronie sojuszników NATO na wypadek agresji militarnej z zewn¹trz.
ESDI
(ang. European Security and Defence Identity) – Europejska To¿samoœæ Bezpieczeñstwa i Obrony: projekt zainicjowany w po³owie lat 90-tych na forum NATO, który mia³
s³u¿yæ za podstawê budowy tzw. europejskiego filara
21
NATO. Obecnie nie stanowi on ju¿ faktycznie punktu odniesienia dla dyskusji Europy z Ameryk¹. Jego miejsce zaj¹³ projekt CESDP.
UE
Unia Europejska
UZE
Unia Zachodnioeuropejska, organizacja zbiorowej obrony powsta³a w 1954 r. W latach dziewiêædziesi¹tych XX w.
mia³a s³u¿yæ jako podstawa rozwoju zbrojnego ramienia
CFSP, poprzez realizacjê misji petersberskich. UZE mia³a
byæ ³¹cznikiem miêdzy NATO a UE, gdyby ta ostatnia
chcia³a skorzystaæ z zasobów i zdolnoœci Sojuszu. Po decyzji o rozwoju CESDP zadecydowano o jej rozwi¹zaniu
(choæ w sensie prawnym istnieje nadal) i wcieleniu wszystkich funkcji do UE (choæ misje petersberskie w³¹czono do
UE ju¿ w 1997 r. w traktacie amsterdamskim).
misje
Zadania przyjête w 1992 r., do wype³niania których mia³a
petersberskie byæ gotowa UZE, a obecnie UE w ramach CESDP. Misje
obejmuj¹ zadania od operacji humanitarnych (np. pomoc
uchodŸcom) przez operacje pokojowe (nadzorowanie rozejmu miêdzy stronami) do operacji wymuszania pokoju
(dodano po operacji w Kosowie).
CESDP,
europejska
polityka
obronna
(ang. Common European Security and Defence Policy) –
Wspólna Europejska Polityka Bezpieczeñstwa i Obrony:
projekt realizowany od szczytu UE w Kolonii w czerwcu
1999 r. Jest tzw. militarnym wymiarem CFSP.
CFSP
(ang. Common Foreign and Security Policy) – Wspólna
Polityka Zagraniczna i Bezpieczeñstwa UE: projekt, którego korzenie siêgaj¹ jeszcze lat 70-tych. Jest to tzw. drugi filar UE, na który sk³adaj¹ siê mechanizmy wspólnego
dzia³ania UE wobec œwiata zewnêtrznego.
EHG
(ang. European Headline Goal) – Europejski Cel Operacyjny UE przyjêty na szczycie w Helsinkach w grudniu 1999
roku. Zwi¹zany jest z tworzeniem europejskich si³ szybkie-
22
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
WPROWADZENIE
go reagowania (RRF), które maj¹ pe³niæ tzw. misje petersberskie. Zawiera listê potrzebnych zdolnoœci iloœciowych,
tj. ¿o³nierzy, sprzêtu (m.in. 60 tysiêcy ¿o³nierzy).
CCG
(ang. Collective Capability Goal) – Wspólny Cel w zakresie Zdolnoœci, stworzony w tym samym czasie co EHG
na potrzeby RRF. Zawiera listê zdolnoœci „jakoœciowych”,
które UE ma osi¹gn¹æ, aby móc sprawnie reagowaæ na
pojawiaj¹ce siê kryzysy. Zak³ada m.in. budowê wspólnego samolotu transportowego, poprawê zdolnoœci logistycznych, wyposa¿enia ¿o³nierzy w nowoczesny sprzêt, itp.
Zwany niekiedy „EHG +”.
RRF
(ang. Rapid Reaction Forces) – Si³y Szybkiego Reagowania UE. Od 2003 roku UE ma dysponowaæ 60-tysiêcznym
korpusem wojskowym, który w ci¹gu 60 dni mia³by osi¹gaæ gotowoœæ do wyjazdu w rejon konfliktu i pozostaæ na
miejscu przez co najmniej rok.
„szóstka”
Szeœciu europejskich sojuszników NATO, którzy nie nale¿¹
do UE: Polska, Czechy, Wêgry, Turcja, Norwegia i Islandia.
Trzy „D”
lub trzy „I”
Chodzi o zasady, jakimi mia³a siê kierowaæ UE wobec NATO,
a tak¿e „szóstki”, realizuj¹c projekt CESDP. Trzy „D” sformu³owa³a sekretarz stanu USA Madeleine Albright: no-decoupling (bez rozdzia³u bezpieczeñstwa USA od bezpieczeñstwa Europy), no-duplication (bez powielania istniej¹cych
zasobów i struktur), no-discrimination (bez dyskryminacji sojuszników, g³ównie „szóstki”). Sekretarz generalny NATO,
George Robertson przeformu³owa³ trzy „D” na trzy „I”:
w miejsce Decoupling – Indivisibility of the transatlantic link,
w miejsce Duplication – Improvement of capabilities; Discrimination – Inclusiveness of all NATO Allies.
(N)MD,
(ang. (National) Missile Defence) – (Narodowy) System
Obrony Przeciwrakietowej. Projekt budowy przez USA
system
antyrakietowy systemu obrony, który by³by zapor¹ przed atakiem ra-
23
kietami balistycznymi wyposa¿onymi w broñ j¹drow¹,
chemiczn¹ lub biologiczn¹ ze strony tzw. pañstw zbójeckich (m.in. Iranu, Iraku, Libii). Pocz¹tkowo nazwany
NMD, ale po protestach europejskich sojuszników, którzy obawiali siê, ¿e bêdzie on chroni³ jedynie USA, okreœlenie „Narodowy” znik³o z nazwy.
ABM
(ang. Anty-Ballistic Missile Treaty) – traktat o zakazie budowy systemów antyrakietowych podpisany przez USA
i ZSRR w 1972 roku. Obowi¹zywanie tego traktatu uniemo¿liwia³o budowê (N)MD, dlatego USA zdecydowa³y
siê ostatecznie na jednostronne jego wypowiedzenie.
CJTF
(ang. Combined Joint Task Forces) – Po³¹czone Si³y Wielonarodowe do Zadañ Specjalnych. Inicjatywa podjêta
przez NATO w 1996 roku w celu zwiêkszenia elastycznoœci dzia³añ NATO przy prowadzeniu misji typu out of area.
Mia³a ona tak¿e umo¿liwiæ wydzielanie zasobów i zdolnoœci NATO na potrzeby UZE, dziêki czemu w Sojuszu
mog³a rozwijaæ siê ESDI.
„kraje
bandyckie”
(ang. rogue states) – okreœlenie administracji USA pañstw,
których dzia³alnoœæ stanowi zagro¿enie dla bezpieczeñstwa
œwiata. Wœród nich znalaz³y siê Libia, Korea P³n., Irak i Iran.
Pojêcie to ewoluowa³o na przestrzeni ostatnich trzech lat:
od „krajów bandyckich” do „krajów budz¹cych niepokój”
(states of concern), a ostatnio prezydent Bush zaliczy³ je do
„osi z³a” (axis of evil).
PAUCI
(ang. Polish-American-Ukrainian Cooperation Initiative)
– Polsko-Amerykañsko-Ukraiñska Inicjatywa Wspó³pracy podpisana w Kijowie 28.10.1998 r. Po³¹czenie polskiego
know-how w obszarze transformacji systemowej z funduszami USA na rzecz wi¹zania Ukrainy ze strukturami euroatlantyckimi.
PSZ
Polskie Si³y Zbrojne
24
25
Adrian Hyde-Price
„DRYF KONTYNENTALNY?”
Polska a zmiany relacji
euroatlantyckich
26
„DRYF KONTYNENTALNY?”
27
Od momentu powstania w czasie II wojny œwiatowej sojuszu USA
i Wielkiej Brytanii, czyli od ponad szeœædziesiêciu lat, wiêŸ Europy i Ameryki jest jednym z najistotniejszych czynników polityki i bezpieczeñstwa
na œwiecie. W okresie zimnej wojny g³osy kwestionuj¹ce jej znaczenie
pojawia³y siê w Europie zachodniej sporadycznie. Gwarantowa³a ona bowiem dok³adnie to, czego wszyscy pragnêli: bezpieczeñstwa, które zapewnia³ parasol atomowy USA i które po³¹czone by³o z gospodarczym
dobrobytem. W zamian Europejczycy gotowi byli dobrowolnie podporz¹dkowaæ siê temu, co mo¿na by najlepiej okreœliæ mianem „akceptowanej
hegemonii” USA. Obecnoœæ amerykañska w Europie stanowi³a te¿ ochronê przed potencjalnym ryzykiem zachwiania równowagi si³ wewn¹trz kontynentu – szczególnie przez przyt³aczaj¹c¹ potêgê Niemiec – zapewniaj¹c
tym samym Amerykanom rolê „pacyfikatora”1. Sojusz Pó³nocnoatlantycki – jak stwierdzi³ pierwszy sekretarz generalny NATO Lord Ismay2 – by³
zatem odpowiedzi¹ na trzy podstawowe obawy mieszkañców Europy Zachodniej: „Rosjan trzyma³ z dala, Amerykanów jak najbli¿ej, a Niemców
pod kontrol¹” (ang. Keeping the Russians out, the Americans in, and the
Germans down).
Wraz z koñcem zimnej wojny USA i Europa musia³y dopasowaæ wzajemne relacje do ruchów sejsmicznych w uk³adzie bezpieczeñstwa europejskiego. Z jednej strony, w ci¹gu ostatniej dekady wiêŸ euroatlantycka
zosta³a wzmocniona dziêki nowym partnerom USA w Europie Œrodkowej
i Wschodniej. Szczególnie widocznym przyk³adem by³a Polska, jeœli
uwzglêdniæ jej rozmiar i po³o¿enie geostrategiczne oraz politykê zagraniczn¹ o jawnie proatlantyckiej orientacji. Z drugiej strony, w wyniku nowej dynamiki politycznej, czerpi¹cej sw¹ si³ê z kresu dwubiegunowoœci,
postêpów globalizacji i procesu integracji europejskiej, a tak¿e z nowych
J. Joffe, „Europe’s American Pacifier”, Foreign policy, nr 54 (Spring 1984).
Dok³adniejsze dane w: A. Hyde-Price, „European Security Beyond the Cold War.
Four Scenarios for the Year 2010” (London: Sage, 1991), s. 120.
1
2
28
29
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
wyzwañ w polityce bezpieczeñstwa, zosta³o zakwestionowanych wiele
dawnych euroatlantyckich dogmatów. W szerokim spektrum zagadnieñ
obronnych, handlowych i politycznych coraz bardziej dostrzegalny by³ proces rozchodzenia siê dróg USA i Europy. Wydarzenia 11 wrzeœnia wywo³a³y wprawdzie w Europie niezwykle silne poczucie wiêzi i solidarnoœci
z Amerykanami i ich „wojn¹ z terroryzmem”. Nadal pozosta³y jednak aktualne kwestie sporne le¿¹ce u podstaw relacji euroatlantykich. Problemy
te stawiaj¹ administracjê George’a W. Busha i jej europejskich partnerów
przed ogromnymi wyzwaniami w polityce zagranicznej. Jedno jest zatem
pewne: relacje euroatlantyckie na pocz¹tku XXI wieku zostan¹ poddane
ponownej adaptacji oraz na nowo zdefiniowane. Bêdzie to mieæ powa¿ne
konsekwencje zarówno dla Polski, jak i ca³ego systemu bezpieczeñstwa
europejskiego.
zacje. Stanowi³a te¿ ochronê przed groŸb¹ niemieckiej recydywy. Z tych
w³aœnie wzglêdów Amerykê uznawano za europejskiego „pacyfikatora”.
1. PODWALINY SOJUSZU EUROATLANTYCKIEGO
Wbrew licznym twierdzeniom o „kryzysie” w stosunkach euroatlantyckich, relacje miêdzy USA a Europ¹ w ci¹gu ostatnich piêædziesiêciu
lat okaza³y siê wyj¹tkowo stabilne, poniewa¿ opieraj¹ siê one na wielu
wzajemnie zazêbiaj¹cych siê i nak³adaj¹cych interesach. Dotycz¹ one czterech stref, które razem tworz¹ fundament relacji amerykañsko-europejskich. S¹ to zagadnienia bezpieczeñstwa; czynniki polityczne i instytucjonalne; relacje ekonomiczne i handlowe, a w koñcu czynniki kulturalno-spo³eczne.
1.1. Zagadnienia bezpieczeñstwa
G³ównym filarem, na którym od czasów wojny opiera³ siê sojusz euroatlantycki, by³y wspólne zagro¿enia bezpieczeñstwa, które doprowadzi³y
do zjednoczenia siê Ameryki, Wielkiej Brytanii, Zwi¹zku Radzieckiego
i Francji przeciwko Niemcom hitlerowskim. W czasie zimnej wojny podstaw¹ bezpieczeñstwa Europy Zachodniej by³y amerykañskie gwarancje
nuklearne. Obecnoœæ USA w Europie by³a nie tylko zabezpieczeniem przed
dostrzegalnym wrogiem zewnêtrznym (ZSRR), ale równie¿ – jak siê czêsto s¹dzi – wyg³usza³a istniej¹ce w Europie zachodniej napiêcia i rywali-
1.2. Zagadnienia polityczne i instytucjonalne
Ów sojusz obronny by³ oparty na silnym wymiarze politycznym, zakorzenionym w podobnych, liberalno-demokratycznych systemach i praktykach politycznych. Ich instytucjonalnym wyrazem sta³a siê Organizacja Traktatu Pó³nocnoatlantyckiego (NATO) utworzona na mocy podpisanego
w 1949 r. traktatu waszyngtoñskiego. Od tamtej pory Sojusz stanowi g³ówne ogniwo przymierza euroatlantyckiego, mimo ¿e zosta³ on uzupe³niony
przez inne instytucjonalne wiêzi USA z UE, a tak¿e z KBWE/OBWE.3 Obok
tych wielostronnych struktur wspó³praca euroatlantycka rozwija³a siê tak¿e
wokó³ szeregu bliskich kontaktów bilateralnych Waszyngtonu z poszczególnymi pañstwami Europy Zachodniej. Za przyk³ad niech pos³u¿¹ „szczególne stosunki”, maj¹ce niekiedy pierwszeñstwo wobec spraw ca³ego Sojuszu, USA z Wielk¹ Brytani¹ i Niemcami. Uwidacznia to amerykañsk¹ sk³onnoœæ do preferowania raczej „wielostronnego bilateralizmu” ni¿ klasycznego multilateralizmu. Jednym z podstawowych czynników politycznych, który
w krytycznych momentach zimnej wojny odgrywa³ wa¿n¹ rolê, by³y tak¿e
bliskie, prywatne wiêzi elit politycznych po obu stronach Oceanu Atlantyckiego. Dziêki nim wspó³praca polityczna i wojskowa umacnia³a siê mimo
rywalizuj¹cych ze sob¹ nacisków i interesów.
1.3. Czynniki ekonomiczne
Do rozwoju stosunków euroatlantyckich przyczyni³ siê te¿ wysoki stopieñ zale¿noœci ekonomicznych. Wiêzi gospodarcze miêdzy Europ¹ a Ameryk¹ rozwija³y siê równomiernie od czasów powojennych i dzisiaj ³¹czna
wartoœæ obrotu handlowego i inwestycyjnego miêdzy obiema stronami
Atlantyku wynosi prawie 2 biliony dolarów rocznie. Po³owa dóbr i us³ug
na œwiecie pochodzi z USA, b¹dŸ UE. Co dwunasty robotnik amerykañski
3
Zastêpca sekretarza stanu do spraw Europy w gabinecie prezydenta Billa Clintona,
Marc Grossman, wymieni³ „trzy filary” podtrzymuj¹ce wspó³pracê Ameryki i Europy:
NATO, UE i OBWE. M. Grossman, „US-European Partnership for the 21st Century”, Office of Public Affairs, Ambasada USA, 17.09.1999.
30
31
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
pracuje w jednym z 4000 przedsiêbiorstw w USA, których w³aœcicielami
s¹ Europejczycy, a firmy amerykañskie w Europie zatrudniaj¹ 3 miliony
Europejczyków4. Symbolem rosn¹cej zale¿noœci ekonomicznej USA i Europy by³a fuzja firm Chrysler i Daimler-Benz. Jak zauwa¿y³ zastêpca sekretarza skarbu, Stuart Eizenstat, „zwi¹zek USA i Europy to byæ mo¿e najwa¿niejsza, najbardziej wp³ywowa i najkorzystniejsza z dwustronnych relacji naszych czasów”.
w nowy, trudny okres. W miarê jak staj¹ siê one coraz bardziej konfliktowe, czêœæ komentatorów ostrzega przed narastaj¹cym „dryfem kontynentalnym”. Choæ stosunki euroatlantyckie zawsze obfitowa³y w przejœciowe kryzysy, istniej¹ powa¿ne powody, by twierdziæ, ¿e obecne napiêcia dominuj¹ce w stosunkach miêdzy USA a Europ¹ maj¹ zasadniczo
odmienne ni¿ dotychczas przyczyny, z którymi niezwykle trudno bêdzie
siê uporaæ. Napiêcia te dotycz¹ wszystkich czterech filarów relacji euroatlantyckich.
1.4. Czynniki kulturalno-spo³eczne
Prê¿noœæ zwi¹zków euroatlantyckich wynika ze znacz¹cego podobieñstwa kultur i wspólnych wartoœci. W znaczeniu historycznym USA s¹ w du¿ej mierze wytworem kultury i cywilizacji europejskiej, podczas gdy Europa jest z kolei przesi¹kniêta wp³ywami powojennej kultury amerykañskiej – mo¿na wrêcz mówiæ o „amerykanizacji” Europy, czego oznakami
s¹ Hollywood, McDonaldy, Coca-Cola i rock’n’roll5.
Powojenne zwi¹zki Ameryki i Europy opieraj¹ siê wiêc na czterech
zazêbiaj¹cych siê czynnikach: bezpieczeñstwa, polityki, ekonomii i kultury. Jak zauwa¿y³ kiedyœ sta³y przedstawiciel USA w Radzie Pó³nocnoatlantyckiej, ambasador Alexander Vershbow, „demokratyczna Europa
i Ameryka Pó³nocna s¹ ze sob¹ zwi¹zane jak ¿aden inny region na œwiecie. Jesteœmy nierozerwalnie z³¹czeni w szczêœliwej gmatwaninie pokrewieñstw, spo³eczeñstw, nauki, dyplomacji i handlu”.6
2. NAPIÊCIA W ZWI¥ZKACH EUROATLANTYCKICH
Mimo ¿e powojenne zwi¹zki Ameryki i Europy maj¹ mocne fundamenty bezpieczeñstwa, polityczne, gospodarcze i kulturowe, nie ulega
w¹tpliwoœci, ¿e wraz z koñcem zimnej wojny wzajemne relacje wesz³y
4
s. 6.
E. Anthony Wayne, „The EU: US Perspectives”, Office of Public Affairs, 10.11.1999,
5
M. Mathiopoulos, „History and Progress. In Search of the European and American
Mind” (New York: Preager, 1989).
6
A. Vershbow, „Preserving the Transatlantic Link”, Office of Public Affairs, 26.01.2000,
s. 2.
2.1. Kwestie bezpieczeñstwa
G³ównym problemem relacji euroatlantyckich, bêd¹cym nastêpstwem
zakoñczenia konfliktu Wschód-Zachód, jest brak „wyraŸnego i rzeczywistego zagro¿enia”, które zmusza³oby sojuszników do zapomnienia o ró¿nicach i skupienia siê na wspólnym niebezpieczeñstwie z zewn¹trz. Choæ
Amerykanie i Europejczycy wci¹¿ staj¹ wobec ró¿norodnych problemów
bezpieczeñstwa miêdzynarodowego i regionalnego (czego dobrym przyk³adem jest dzia³alnoœæ sieci Al-Quaida, za³o¿onej przez Osamê Bin Ladena), nie ma zgody co do tego, jak najlepiej je rozwi¹zaæ. Lista zagro¿eñ
dla bezpieczeñstwa powoduje coraz wiêksze rozbie¿noœci stanowisk. Nabiera wieloznacznoœci i z³o¿onoœci, w miarê jak znikaj¹ oczywiste „zagro¿enia” dla ca³ego Sojuszu i pañstw cz³onkowskich, a na pierwszy plan
wysuwaj¹ siê mgliste i niezbyt jasno okreœlone „niebezpieczeñstwa i wyzwania” (w rodzaju nêdzy i korupcji w krajach rozwijaj¹cych siê czy degradacji œrodowiska naturalnego planety). Wielostronnoœæ i z³o¿onoœæ kwestii bezpieczeñstwa coraz powa¿niej utrudnia Sojuszowi wypracowanie
wspólnego stanowiska pañstw wobec problemów ogólnoœwiatowych.
U pod³o¿a tego zjawiska le¿y fundamentalna asymetria zwi¹zku euroatlantyckiego – podczas gdy USA przywi¹zuj¹ du¿¹ wagê do zjawisk globalnych, to UE i wiêkszoœæ Europejczyków skupia siê g³ównie na sprawach regionalnych. Mimo pog³êbiania siê wspó³zale¿noœci i gwa³townych
zmian, które powoduj¹ globalizacjê zjawisk ekonomicznych, co powinno
sk³oniæ mieszkañców Europy do wzniesienia siê ponad doraŸne interesy
regionalne, ich zaanga¿owanie w sprawy œwiata zewnêtrznego jest jakoœciowo i iloœciowo odmienne od wk³adu Ameryki.
32
33
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
Owa asymetria w po³¹czeniu z odmiennymi po obu stronach Atlantyku kulturami strategicznymi i sposobami myœlenia o bezpieczeñstwie
przejawia siê w ró¿nych amerykañskich i europejskich podejœciach do
ca³ej skali problemów bezpieczeñstwa miêdzynarodowego. Podstawowe ró¿nice dotycz¹ budowy przez USA systemu obrony przeciwrakietowej (MD), tworzenia europejskiej polityki bezpieczeñstwa i obronnej
(CESDP), a tak¿e przysz³ej roli i zadañ NATO. Rozbie¿noœci w sposobie ujmowania spraw bezpieczeñstwa miêdzynarodowego mo¿na tak¿e
pokazaæ na dwóch innych przyk³adach. Po pierwsze, USA jednoznacznie obwiniaj¹ „kraje bandyckie” o to, ¿e s¹ przyczyn¹ wielu z³o¿onych
konfliktów regionalnych. Po drugie, USA maj¹ sk³onnoœæ do tego, by
siêgaæ po œrodki wojskowe ju¿ w bardzo wczesnych fazach kryzysów,
co europejskie pañstwa nie uwa¿aj¹ za odpowiedni sposób dzia³ania. Te
ró¿nice widaæ w odmiennej polityce wobec Iranu, Iraku, Korei Pó³nocnej czy Kuby. „U podstaw euroatlantyckiej rozbie¿noœci stanowisk –
twierdzi profesor Stephan Bierling – le¿y odmienny sposób postrzegania
ról poszczególnych krajów. USA widz¹ siebie jako ogólnoœwiatowego
stra¿nika zasad, który w razie potrzeby gotów jest u¿yæ swej potêgi militarnej, by zapewniæ utrzymanie tego, co uznaje za równowagê i poszanowanie praw cz³owieka. Inaczej dzia³a UE, której interesy s¹ przede
wszystkim regionalne, a ¿e dysponuje mniejszym potencja³em wojskowym, zale¿y od si³y swej dyplomacji i handlu”.7
Odmiennoœci w podejœciu do zagadnieñ bezpieczeñstwa regionalnego uwidoczni³y siê zarówno na Ba³kanach, jak i na Bliskim Wschodzie.
Kwestia ba³kañska sta³a siê g³ównym Ÿród³em euroatlantyckich napiêæ
na pocz¹tku i w po³owie lat 90. USA opowiada³y siê za polityk¹ lift and
strike (znieœæ i uderzyæ – znieœæ obowi¹zuj¹ce w Boœni embargo na import broni, a w Serbii rozpocz¹æ bombardowania), podczas gdy wiele
europejskich krajów zaanga¿owa³o swoje wojska l¹dowe do wsparcia
operacji pokojowej w tym regionie. Stworzy³o to wra¿enie, ¿e Ameryka
zachowuje siê nieodpowiedzialnie i lekcewa¿¹co. Polityka lift and strike
odzwierciedla³a tendencjê USA do upatrywania Ÿróde³ konfliktów regionalnych w zachowaniach „krajów bandyckich”, w tym przypadku –
Serbów Boœniackich.
Kwestia ba³kañska na pocz¹tku lat dziewiêædziesi¹tych okaza³a siê te¿
pora¿k¹ UE jako instytucji zapobiegaj¹cej konfliktom i zarz¹dzaj¹cej kryzysami, a tak¿e uœwiadomi³a wszystkim, ¿e przywództwo USA staæ siê
mo¿e prawdziwym katalizatorem dzia³añ Europejczyków, którzy po porozumieniu w Dayton wziêli na swoje barki ciê¿ar dzia³añ militarnych i ekonomicznych niezbêdnych dla stabilizacji i poprawy sytuacji w Boœni8. Trudno nie zgodziæ siê ze zdaniem zastêpcy sekretarza stanu Richarda Holbrooke’a, ¿e „musimy wyci¹gn¹æ wnioski z lekcji, jak¹ by³a Boœnia. Jeœli
USA nie zechc¹ wyraŸnie zaanga¿owaæ siê politycznie i militarnie w dzia³ania na rzecz stabilizacji europejskiej, nie uda siê niczego zrobiæ”.9 Zasadnicz¹ nauk¹, jaka p³ynie z historii ba³kañskiej, jest to, ¿e nie istnieje
¿adne „³atwe rozwi¹zanie” z³o¿onych problemów regionalnych. Dotyczy
to tak¿e Afganistaniu, gdzie do budowy lokalnego bezpieczeñstwa potrzeba d³ugofalowego zaanga¿owania wspólnoty miêdzynarodowej w „tworzenie pañstwa” i naprawê szkód, jakie wyrz¹dzi³ konflikt.
Kolejn¹ ilustracj¹ odmiennego podejœcia do problemów bezpieczeñstwa regionalnego miêdzy Amerykanami i wiêkszoœci¹ Europejczyków jest
stosunek do Bliskiego Wschodu i kwestia amerykañskich bombardowañ
Bagdadu w lutym 2001 roku (przy wspó³udziale samolotów brytyjskich).
W wiêkszoœci stolic europejskich naloty przyjêto z niezadowoleniem, choæ
tylko Francja jawnie wyrazi³a sprzeciw – francuski minister spraw zagranicznych Hubert Védrine stwierdzi³, ¿e akcja „nie znajduje uzasadnienia
w prawie miêdzynarodowym”.
Tak¿e w polityce wobec Rosji istnieje rozbie¿noœæ stanowisk. Amerykanie uznaj¹ za g³ówny problem to, ¿e Rosja dysponuje arsena³em strategicznej broni nuklearnej. Gdyby nie ów potencja³, znaczenie Rosji by³oby
ograniczone, podobnie jak jej zdolnoœæ wytyczania kierunku polityki œwiaS. Serfaty, „America and Europe: Beyond Bosnia”, The Washington Quarterly, vol.
19, nr 3, Summer 1996, s. 31–44.
9
Cytat za: „EU Reels at Charges of Disarray”, The Guardian, 9.02.1996.
8
S. Bierling, „Clash of Cultures Loosening Ties Tightened by Cold War”, Frankfurter
Allgemeine Zeitung, 24.02.2001, (English Edition, nr 47), s. 3.
7
34
35
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
towej. To w³aœnie ów potencja³ powoduje, ¿e Rosja mo¿e byæ wyzwaniem
dla w³adzy i wp³ywów USA. Z kolei w Europie polityczne, ekonomiczne
czy spo³eczne napiêcia w Rosji staj¹ siê bezpoœredni¹ przyczyn¹ powa¿nych niepokojów ze wzglêdu na jej wielkoœæ i geograficzn¹ bliskoœæ. Tak
wiêc choæ w Waszyngtonie od po³owy lat dziewiêædziesi¹tych daje siê zauwa¿yæ rosn¹ce „znu¿enie Rosj¹” – a nowa administracja Busha przejawia³a oznaki wci¹¿ obecnych uprzedzeñ wobec Moskwy, powsta³ych
w okresie zimnej wojny – wiêkszoœæ krajów europejskich chcia³aby w³¹czyæ Rosjê w sieæ wspólnych dzia³añ na rzecz bezpieczeñstwa i rozwoju
ekonomicznego. Wyrazem tego pragnienia – które stanowi po zjednoczeniu oœ zainteresowañ niemieckiej Ostpolitik – jest tak zwany „Wymiar pó³nocny” UE (ang. „Northern Dimension”).10 Dlatego w³aœnie w trakcie obchodów prawos³awnych Œwi¹t Bo¿ego Narodzenia w Rosji w styczniu 2001
roku, w których uczestniczy³ prezydent W³adimir Putin, kanclerz Gerhard
Schröder przywo³a³ wizjê partnerstwa strategicznego – wizjê, któr¹ Waszyngton porzuci³ w po³owie lat 90.11 O ró¿nicach stanowisk na temat sposobów, które mia³yby sk³oniæ Rosjê – nowego partnera w miêdzynarodowej „wojnie z terroryzmem” – do zaanga¿owania siê, œwiadczy propozycja premiera Tony’ego Blaire’a, by utworzyæ nowe forum NATO (NATO
at 20) i w ten sposób bardziej zaanga¿owaæ Rosjan w dzia³ania zwi¹zane
ze wspólnymi zagro¿eniami bezpieczeñstwa (chodzi przede wszystkim
o rozpowszechnianie broni atomowej i terroryzm). Spotka³a siê ona z ch³odnym przyjêciem ze strony tzw. jastrzêbi w administracji Busha (ludzi zgromadzonych wokó³ sekretarza obrony Donalda Rumsfelda).
2.2. Ró¿nice polityczne i instytucjonalne
Zarysowane powy¿ej ró¿nice w polityce bezpieczeñstwa zwi¹zane s¹
tak¿e z pog³êbiaj¹cym siê pêkniêciem miêdzy Ameryk¹ a Europ¹ w sprawach politycznych i instytucjonalnych. Podstawow¹ przyczyn¹ kruchoœci
dzisiejszych zwi¹zków euroatlantyckich jest to, ¿e Ameryka coraz wyraŸniej preferuje w swej polityce zagranicznej i bezpieczeñstwa dzia³ania jednostronne. Ów amerykañski unilateralizm z¿era serce sojuszu niczym rak
i na d³u¿sz¹ metê pozostaje w sprzecznoœci z partnerstwem amerykañskoeuropejskim.
Brak zgody w zasadniczych kwestiach przywództwa w œwiecie wynika z odmiennoœci kontekstu geopolitycznego i ró¿nic historycznych USA
i Europy. Ze wzglêdu na swój rozmiar, historiê i doœwiadczenie polityczne kraje europejskie s¹ zdecydowanymi zwolennikami wspó³pracy wielostronnej. ¯ycie w obszarach o du¿ym zagêszczeniu ludnoœci, gdzie istnieje rozbudowana sieæ zale¿noœci ekonomicznych i spo³ecznych sprawia, ¿e
wiêkszoœæ pañstw europejskich przyzwyczai³a siê wspó³pracowaæ w rozbudowanych strukturach, dziêki czemu udaje siê znaleŸæ takie rozwi¹zania wspólnych problemów, które by³yby korzystne dla wszystkich. Przejawem tego jest gêsta sieæ instytucji pocz¹wszy od OBWE i UE do organizacji regionalnych w rodzaju Grupy Wyszehradzkiej czy Rady Pañstw Morza Ba³tyckiego. Natomiast USA zajmuj¹ czêœæ du¿ego, przestronnego kontynentu i maj¹ ledwie kilku bezpoœrednich s¹siadów, a tak¿e ograniczone
doœwiadczenia wspó³pracy z nimi. Waszyngton zdaje sobie tak¿e sprawê
z potêgi USA od zakoñczenia zimnej wojny. Wykazuje wiêc coraz mniej
chêci do wspó³dzia³ania z innymi pañstwami we wzmacnianiu instytucji
miêdzynarodowych i zajmowaniu siê wspólnymi problemami. Wrêcz przeciwnie – w Ameryce coraz ³atwiej dostrzec mo¿na oznaki zniechêcenia
i rozczarowania instytucjami miêdzynarodowymi, postrzeganymi jako biurokratyczne, skostnia³e i nieefektywne.
Amerykañskie zapêdy, by o „interesy narodowe” dbaæ kosztem rozwi¹zañ globalnych, uwidoczni³y siê ju¿ za rz¹dów Billa Clintona, ale administracja Georga W. Busha idzie jeszcze dalej. W pogoni za doraŸnymi
„interesami narodowymi” USA odmówi³y ratyfikacji uk³adu o ca³kowitym zakazie prób z broni¹ j¹drow¹ (Comprehensive Test Ban Treaty, CTBT),
Porównaj na przyk³ad M. Jopp i R. Warjovaara, Approaching the Northern Dimension of
the CFSP: Challenges and Opportunities for the EU in the emerging European Security Order,
(Helsinki and Bonn, Ulkopoliittinen Instituutti and the Institute für Europäische Politik, 1998);
S. Medvedev, Russia’s Futures: Implications for the EU, the North and the Baltic Region (Helsinki and Bonn, Ulkopoliittinen Instituutti and the Institute für Europäische Politik, 2000); oraz
D. Trenin, P. von Ham, Russia and the United States in Northern European Security (Helsinki
and Bonn, Ulkopoliittinen Instituutti and the Institute für Europäische Politik, 2000).
11
Wiadomoœci na temat najnowszych g³osów na rzecz odnowienia stosunków amerykañsko-rosyjskich porównaj tak¿e: raport Russian and Eurasian Programmes of the Carnegie Endowment for the International Peace, An Agenda for Renewal: US-Russian Relations, (listopad, 2000).
10
36
37
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
protoko³u z Kyoto (o redukcji gazów cieplarnianych do atmosfery) oraz
konwencji o broni chemicznej i biologicznej. Odrzucenie przez Senat USA
wniosku o podpisanie CTBT 13 paŸdziernika 1999 roku, po wspólnym
apelu z³o¿onym przez premiera Blaire’a, kanclerza Schrödera i prezydenta Chiraca, by³o przejawem si³y nastrojów unilateralistycznych w Waszyngtonie12. Ta decyzja podwa¿y³a zaufanie do USA jako obroñcy idei kontroli
zbrojeñ, a tak¿e generalnie nadzieje na rych³e porozumienie w tej kwestii,
choæ nie jest to w interesie Europy ani nawet samej Ameryki. W d³u¿szej
perspektywie ów unilateralizm USA jest nie do pogodzenia z dobrem wspó³pracy euroatlantyckiej. Spowoduje te¿ naruszenie kapita³u moralnego i politycznego zaufania, którym obdarzano amerykañskie przywództwo w okresie powojennym.
Rozczarowanie stanowiskiem USA wzros³o w ostatnich latach i sta³o
siê jednym z powodów rozwoju CFSP. O ile w czasach zimnej wojny
wiêkszoœæ rz¹dów europejskich – wyj¹tek stanowi³a Francja – zgadza³o
siê przytakiwaæ we wszystkim Amerykanom, by w ten sposób zdobyæ
gwarancje bezpieczeñstwa, o tyle dzisiaj w miarê, jak UE staje siê aktorem coraz bardziej jednolitym pod wzglêdem politycznym, ekonomicznym i monetarnym, tendencja ta s³abnie. Strukturalna równowaga si³ miêdzy USA a Europ¹ od pierwszych lat zimnej wojny zmieni³a siê radykalnie, a „przywództwo” Ameryki w dotychczasowej formie traci na znaczeniu wraz ze wzrostem samoœwiadomoœci i pewnoœci siebie Europejczyków. Zdaj¹ sobie z tego sprawê niektórzy, zarówno byli, jak i obecni
urzêdnicy amerykañskiej administracji. Na przyk³ad doradca prezydenta
Billa Clintona do spraw bezpieczeñstwa narodowego Samuel R. Berger
w czasie przemówienia na Uniwersytecie w Georgetown 19 paŸdziernika 2000 roku okreœli³ ów problem nastêpuj¹co: „Tym, co napawa lêkiem
naszych przyjació³ nie jest to, ¿e jesteœmy pañstwem bogatym i potê¿nym, ale to, ¿e przy ca³ym bogactwie i potêdze nie wype³niamy zobowi¹zañ wobec Narodów Zjednoczonych, nie przeznaczamy wiêkszej czêœci PKB na cele zwi¹zane z zapobieganiem nêdzy na œwiecie ani nie podpisujemy porozumieñ, do których ratyfikacji namawiamy innych. Byæ
mo¿e dziœ naszej w³adzy nic nie zagra¿a, ale jeœli bêdziemy pos³ugiwaæ
siê ni¹ w sposób, który zniechêci naszych przyjació³ i podwa¿y rzetelnoœæ naszych zobowi¹zañ, stracimy autorytet, a potêga, któr¹ stanowimy, przestanie mieæ znaczenie”. Wyst¹pienie zakoñczy³ konkluzj¹: „by
zachowaæ si³ê, musimy byæ supermocarstwem, na którym nasi przyjaciele i sprzymierzeñcy mog¹ polegaæ”13.
12
H. Bethe, „The Treaty Betrayed”, The New York Review of Books, 21.10.1999.
2.3. Zagadnienia ekonomiczne i handlowe
Wad¹ relacji euroatlantyckich ostatniego dziesiêciolecia s¹ równie¿ coraz liczniejsze przypadki sporów handlowych i rywalizacji ekonomicznej.
W latach zimnej wojny tego rodzaju konflikty by³y zjawiskiem marginalnym ze wzglêdu na koniecznoœæ utrzymania wspólnego frontu w obliczu
zewnêtrznego zagro¿enia. Dziœ tej spoiny brakuje. Co wiêcej, unia gospodarczo-walutowa spowodowa³a, ¿e UE sta³a siê ekonomicznym rywalem
USA. Z tej perspektywy nale¿y rozpatrywaæ ca³y szereg sporów handlowych, które sta³y siê przyczyn¹ zmian w strukturalnej równowadze si³ ekonomicznych. W ostatnich latach w sporach o handel bananami i wo³owin¹
USA ob³o¿y³y produkty europejskie sankcjami w wysokoœci ponad 300 milionów dolarów. Tymczasem w UE rozwa¿a siê na³o¿enie na USA sankcji
o wartoœci nawet 4 miliardów dolarów, je¿eli Ameryka nie zrezygnuje z ulg
podatkowych dla swoich eksporterów. Komisarz UE do spraw handlu, Leon
Brittan, ostro skrytykowa³ ustawê Helmsa-Burtona (nak³adaj¹c¹ prawne sankcje na firmy zagraniczne, które inwestuj¹ na Kubie) jako prawo „pozaterytorialne i wyw³aszczaj¹ce”, które narusza miêdzynarodowe zobowi¹zania
USA. Brittan oskar¿y³ równie¿ Amerykê o hamowanie ogólnoœwiatowej liberalizacji ekonomicznej i stwarzanie zagro¿enia dla systemu handlu miêdzynarodowego poprzez jednostronne na³o¿enie sankcji gospodarczych na
Iran i Libiê.14 Nastêpn¹ koœci¹ niezgody jest ustawa D’Amato-Kennedy’ego,
która mówi o karach dla przedsiêbiorstw miêdzynarodowych, inwestuj¹cych
w przemys³ naftowy, b¹dŸ gazowy w Iranie lub Libii. Stanowi to zagro¿enie
„A Foreign Policy for the Global Age”, Office of Public Affairs, Ambasada USA,
Londyn, 23.10. 2000.
14
„Brittan in fierce attack on US trade policies”, Financial Times, 22.05.1996.
13
38
39
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
dla interesów gospodarczych W³och, Francji i Niemiec.15 Rozbie¿noœci stanowisk USA i UE w sprawach handlowych spowodowa³y równie¿, ¿e wznowienie negocjacji w czasie burzliwego spotkania Œwiatowej Organizacji Handlu w Seattle (30 listopada – 3 grudnia 1999) zakoñczy³o siê fiaskiem. G³ównym punktem niezgody by³y biotechnologia i rolnictwo, a to ze wzglêdu na
amerykañskie naciski, by UE otworzy³a rynki dla produktów modyfikowanych genetycznie (ang. Genetically Modified Organisms – GMOs) wbrew
powszechnym w Europie obawom co do ich d³ugofalowych konsekwencji
dla œrodowiska i zdrowia.
Estrelli, hiszpañskiego ustawodawcy i przewodnicz¹cego Pó³nocnoatlantyckiego Zgromadzenia Parlamentarnego: „Nadchodzi nowe pokolenie, które nie pamiêta ju¿, ¿e podstawê szczególnego zwi¹zku z USA stanowi³o
zagro¿enie ze strony Zwi¹zku Radzieckiego. M³odzi ludzie myœl¹ o Ameryce w kategoriach pañstwa, które odpowiada za stosowanie kary œmierci,
efekt cieplarniany, bombardowania Bagdadu i u¿ycie w Kosowie broni ze
zubo¿onym uranem. Oznacza to, ¿e tworzenie koalicji w Europie bêdzie
o tyle utrudnione, ¿e w obliczu kolejnego kryzysu miêdzynarodowego nie³atwo bêdzie przekonaæ ludzi do poparcia dla USA.”17
Spo³eczne, kulturalne i normatywne ró¿nice, które wynikaj¹ z odmiennych doœwiadczeñ Amerykanów i Europejczyków, budz¹ niepokój. Jak napisa³ jeden z komentatorów, „doœwiadczenie uczy, ¿e konflikty, które maj¹ zwi¹zek z narodow¹ to¿samoœci¹ kulturow¹, maj¹ du¿o bardziej destrukcyjny wp³yw na kontakty dwustronne ni¿ spory wokó³ konkretnych spraw,
gdzie zawsze mo¿na znaleŸæ kompromis”.18
2.4. Podzia³y spo³eczno-kulturalne
Obok napiêæ zwi¹zanych z polityk¹, ekonomi¹ i bezpieczeñstwem
w stosunkach euroatlantyckich pojawiaj¹ siê te¿ podzia³y na tle spo³eczno-kulturalnym. Schy³ek XX wieku ujawni³ wiele powa¿nych ró¿nic miêdzy spo³eczeñstwami USA i Europy. Model amerykañski oparty na liberalnej gospodarce wolnorynkowej przy bardzo ograniczonej ingerencji pañstwa nie³atwo pogodziæ z nadreñskim modelem spo³ecznej gospodarki rynkowej. Nawet w Wielkiej Brytanii, w której w latach rz¹dów Margaret Thatcher przyjêto wiele amerykañskich rozwi¹zañ deregulacyjnych, obowi¹zuj¹ zupe³nie inne zasady opieki spo³ecznej i rynku pracy ni¿ w USA. Ca³kowicie odmienne wartoœci spo³eczne i ekonomiczne Ameryki i Europy
widaæ tak¿e w ró¿nicach pogl¹dów na temat kary œmierci i kontroli zbrojeñ. Jak zauwa¿y³a Nicole Gnesotto, dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych UE, „gdy powo³amy siê na wartoœci, które uwa¿amy za podstawê przymierza zachodnich demokracji, wtedy ujawni¹ siê rozbie¿noœci
w polityce USA i Europy – dotycz¹ce kary œmierci, handlu broni¹, opieki
spo³ecznej, ochrony œrodowiska, pomocy rozwojowej czy multilateralizmu – które œwiadcz¹ o zupe³nej odmiennoœci spo³eczeñstw obu stron”.16
Obawy, jakie odczuwa wielu Europejczyków wobec nowej formy „dryfu
kontynentalnego”, daj¹ siê wyraŸnie zauwa¿yæ w wypowiedziach Rafaela
„West heads for trade war”, The Guardian, 25.07.1996.
N. Gnesotto, „An End to Introversion”, WEU Institute for Security Studies Newsletter, nr 34, lipiec 2001, s. 1.
15
16
3. ADMINISTRACJA GEORGA W. BUSHA
Niepokój zwi¹zany z obecnym stanem kontaktów euroatlantyckich
zwiêkszy³ siê jeszcze bardziej wraz ze zmian¹ administracji w Waszyngtonie na pocz¹tku 2001 roku.19 Nie pierwszy raz zauwa¿ono, ¿e miodowy okres administracji USA jest koszmarem dla Europy – z pewnoœci¹ tak
w³aœnie jest w przypadku gabinetu Georga W. Busha. Napiêcia w stosunkach USA z Europ¹ za czasów Billa Clintona by³y po czêœci ³agodzone
dziêki jego zdolnoœciom dyplomatycznym i woli jego administracji, by
szukaæ i znaleŸæ sposoby uwzglêdnienia obaw europejskich sojuszników.
Nie zmieni³o to faktu, ¿e zdolnoœci Clintona w polityce zagranicznej roz„Europe Says US should Mend Fraying Alliance”, International Herald Tribune
(dalej IHT), 24–25.02. 2001.
18
S. Berling, „Clash of Cultures Loosening Ties Tightened by Cold War”, Frankfurter
Allgemeine Zeitung, 24.02.2001 (English Edition, nr 47).
19
Nie przypadkiem tematem pierwszego posiedzenia komisji spraw zagranicznych
Izby Gmin, wybranej w maju 2001 r., sta³y siê „zwi¹zki miêdzy Zjednoczonym Królestwem a USA i wp³yw polityki zagranicznej USA na interesy Zjednoczonego Królestwa”.
17
40
41
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
winê³y siê dopiero po okresie bolesnego z¹bkowania i nie mo¿na by³o zapobiec rozbie¿noœciom w wielu sprawach.
Rozpoczêcie kadencji 43 prezydenta USA George’a W. Busha w styczniu 2001 roku, które mog³o staæ siê pocz¹tkiem przezwyciê¿ania euroatlantyckich podzia³ów i narodzin nowego partnerstwa, jak dot¹d wydaje
siê jednak raczej pog³êbiaæ istniej¹ce rozbie¿noœci. Poczynania administracji Busha wywo³a³y znaczne zamieszanie w Europie, poniewa¿ politykê zagraniczn¹ i bezpieczeñstwa oparto na realizacji „interesów narodowych” Ameryki. Podejœcie „po pierwsze Ameryka” ju¿ zaowocowa³o wycofaniem siê USA z porozumienia w Kyoto i odmow¹ podpisania konwencji o broni chemicznej i biologicznej, a tak¿e poparciem projektu MD
wbrew zastrze¿eniom innych pañstw, w tym natowskich sprzymierzeñców
Ameryki.
Obejmuj¹c w³adzê, Bush powiedzia³, ¿e pragnie, by wiêksz¹ wagê zyska³y relacje z bezpoœrednimi s¹siadami Ameryki, tj. z Meksykiem i Kanad¹. To w³aœnie z przywódcami tych pañstw spotka³ siê wkrótce po rozpoczêciu kadencji w lutym 2001 roku. Zarazem podkreœli³ jasno znaczenie,
jakie maj¹ dla niego kontakty z Ameryk¹ £aciñsk¹, utrzymanie Kuby w œcis³ej izolacji oraz uzyskanie zgody na szybkie rozszerzanie porozumienia
NAFTA (North American Free Trade Association). To skupienie uwagi na
„najbli¿szym s¹siedztwie” Ameryki niepokoi wielu polityków europejskich,
którzy obawiaj¹ siê, ¿e ekipa Busha odpowiedzialna za politykê zagraniczn¹ nie docenia znaczenia problemów w relacjach euroatlantyckich. W ich
opinii Bush winien zaj¹æ siê napraw¹ wspó³pracy handlowej, politycznej
i obronnej, któr¹ Amerykanie – jak uwa¿a wielu Europejczyków – zbyt d³ugo uznawali za oczywist¹ i tym samym nie wymagaj¹c¹ nowych dzia³añ.20
W dalszym ci¹gu bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czy administracja Busha, po bolesnym okresie nauki poœwiêci tym sprawom tyle czasu i energii,
by tchn¹æ nowe ¿ycie w relacje euroatlantyckie. Zwa¿ywszy na próby Ameryki forsowania interesów narodowych bez wzglêdu na koszty polityczne
i dyplomatyczne, perspektywy na po³o¿enie kresu choæby czêœci napiêæ w sto-
sunkach dwustronnych s¹ doœæ nik³e. Europejskie obawy wobec ekipy Busha dotycz¹ g³ównie rosn¹cego unilateralizmu USA czy wrêcz ich arogancji. Ujawnia siê to w silnej wrogoœci obecnej administracji do wspomnianego uk³adu CTBT, Miêdzynarodowego Trybuna³u Karnego czy w niechêci
do zajmowania siê efektem cieplarnianym. Owa wrogoœæ pog³êbia obecne
w Europie przekonanie, ¿e USA stawiaj¹ siê ponad zasadami prawa miêdzynarodowego i instytucji multilateralnych, przede wszystkim ONZ. Jak
stwierdzi³ pewien wysoki rang¹ niemiecki urzêdnik, „du¿a czêœæ ekipy Busha do spraw bezpieczeñstwa narodowego to ludzie, którzy pracowali jeszcze za czasów zimnej wojny i jeszcze dziœ s¹ przekonani, ¿e Europa musi
siê bezwzglêdnie zgodziæ na wszystko, co powiedz¹. Minê³y jednak czasy,
kiedy Ameryka mog³a kierowaæ sojuszem, jak chcia³a. Teraz musi zrozumieæ, ¿e trzeba iœæ na kompromis”.21
4. RELACJE EUROATLANTYCKIE A ZMIANA
STRUKTURY UK£ADU MIÊDZYNARODOWEGO
Zrozumienie znaczenia i nastêpstw obecnych trudnoœci w relacjach euroatlantyckich wymaga wyjaœnienia przemian, jakie dokonuj¹ siê w strukturze si³ w uk³adzie miêdzynarodowym. Kluczow¹ spraw¹ jest to, ¿e uk³ad
si³ w relacjach miêdzynarodowych za czasów zimnej wojny zmieni³ siê
ca³kowicie i w zwi¹zku z tym odpowiednio musz¹ zmieniæ siê stosunki
miêdzy USA a Europ¹.
Zbudowanie bezpoœrednio po wojnie sojuszu euroatlantyckiego, którego kulminacj¹ by³o podpisanie w 1949 roku traktatu waszyngtoñskiego,
bez w¹tpienia wnios³o do sytuacji miêdzynarodowej pewn¹ stabilnoœæ,
utrwalaj¹c bliskie przymierze miêdzy dwoma najpotê¿niejszymi centrami
w³adzy systemu miêdzynarodowego – USA i Europ¹ Zachodni¹. Ucieleœnieniem tego zwi¹zku sta³o siê NATO, a wzmocni³a go obecnoœæ ¿o³nierzy amerykañskich w Europie22 i ochrona, jak¹ stanowi³ amerykañski pa„Europe Says US should Mend Fraying Alliance”, IHT, 24–25.02.2001.
Na ten temat por. D. J. Nelson, Defenders or Intruders? The Dilemmas of US Forces
in Germany (Boulder: Westview, 1987).
21
„New Hope for the Old World”, Frankfurter Allgemeine Zeitung, 20.01. 2001 (English Edition, nr 17/3).
20
22
42
43
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
rasol atomowy23. Na p³aszczyŸnie ekonomicznej istnienie sojuszu znajdowa³o swe odzwierciedlenie w wymianie handlowej USA a UE oraz w wielu
ponadnarodowych powi¹zaniach gospodarczych. Obie spo³ecznoœci zosta³y powi¹zane sieci¹ wzajemnych zale¿noœci, których podstawê stanowi³y zwi¹zki kulturowe i wspólne wartoœci. Sojusz euroatlantycki by³ korzystny dla obu stron: Europa Zachodnia zyskiwa³a gwarancje bezpieczeñstwa, natomiast Ameryka mog³a wykorzystywaæ swe wp³ywy w Europie,
by wzmocniæ pozycjê lidera na œwiecie.24
Gdy skoñczy³a siê zimna wojna, zwi¹zek euroatlantycki rozszerzy³ siê
na m³ode demokracje Europy Œrodkowej i Wschodniej. USA wzmocni³y
relacje z wieloma krajami postkomunistycznego Wschodu, czego najdobitniejszym przyk³adem jest Polska, „nowy model sojusznika”25 Ameryki.
Czynnikiem, który najbardziej przyczyni³ siê do tworzenia nowych zwi¹zków by³ proces powiêkszenia NATO, który dowiód³, ¿e USA uda³o siê
zaj¹æ pozycjê przywódcy w Europie Œrodkowo-Wschodniej. NATO przyci¹gnê³o jak magnes m³ode demokracje tego regionu, dla których istotne
by³y zarówno gwarancje bezpieczeñstwa, jak i sam zwi¹zek euroatlantycki, którego Sojusz jest ucieleœnieniem – szczególne znaczenie mia³ on dla
krajów, które mog³y znaleŸæ siê w cieniu Niemiec, nawet tych umiarkowanych i przyjaznych.
Konsekwencj¹ zakoñczenia zimnej wojny i rozpadu ZSRR by³ wzrost
znaczenia USA, które sta³y siê potêg¹ dominuj¹c¹ w uk³adzie miêdzynarodowym pod wzglêdem politycznym, ekonomicznym i militarnym. Niektórzy mówili nawet o pojawieniu siê uk³adu „jednobiegunowego”. Niezale¿nie od przydatnoœci tego pojêcia, nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e USA niczym kolos góruj¹ nad ca³ym systemem, dominuj¹c w sferze biznesu, handlu i komunikacji. S¹ one najwiêksz¹ gospodark¹ œwiata, a militarnie przewy¿szaj¹ o g³owê potencjalnych rywali czy ich koalicje. Do 1996 roku,
kiedy bud¿et armii zmniejszono z 8% PKB z czasów zimnej wojny do 3%,
wydatki na cele obronne w USA przekracza³y ³¹czn¹ sumê wydatków
pañstw, które stanowi³y dziesiêæ kolejnych si³ militarnych œwiata.26
Problem polega na tym, ¿e w USA nie ma zgody co do tego, jak powinno siê dysponowaæ t¹ gigantyczn¹ potêg¹.27 Dyskusja na temat d³ugofalowej polityki zagranicznej i bezpieczeñstwa trwa w Waszyngtonie od koñca zimnej wojny. Na jednym biegunie znajduj¹ siê zwolennicy wspólnego
zaanga¿owania Ameryki i jej sojuszników w rozwi¹zanie konfliktów regionalnych, wzmacnianie miêdzynarodowego pokoju, dobrobytu i wspó³pracy. Na drugim wœród wielu polityków prawicowych wyraŸnie roœnie
poparcie dla unilateralizmu, a tak¿e pojawiaj¹ siê g³osy mniejszoœci nawo³uj¹cej do izolacjonizmu.28 Elekcja Busha juniora w listopadzie 2000
roku nada³a tej dyskusji nowy ton i niemal na pewno spowoduje znaczne
zmiany w amerykañskiej polityce zagranicznej.
W Europie koniec zimnej wojny i zjednoczenie Niemiec przyda³y procesowi integracji europejskiej nowej dynamiki. Od traktatu z Maastricht
tocz¹ siê trzy wa¿ne procesy: tworzenie unii politycznej, obejmuj¹cej wdro¿enie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeñstwa, czyli tak¿e polityki obronnej; tworzenie unii gospodarczej i monetarnej, której symbolem
jest wprowadzenie euro oraz rozszerzenie, które w 1995 roku objê³o 3 pañstwa EFTA (ang. European Free Trade Association), a teraz ma obj¹æ tuzin krajów, przede wszystkim z Europy Œrodkowej i Wschodniej. Wynikiem tych zmian jest przesuniêcie we wzglêdnej równowadze si³ politycznych i ekonomicznych USA i „Europy”29 tak¿e z tego wa¿nego powodu,
¿e UE przewy¿sza dziœ USA zarówno pod wzglêdem populacji, jak i PKB.
23
¯eby dowiedzieæ siê wiêcej na temat strategicznego znaczenia sojuszu euroatlantyckiego, por. C. Jacobsen (red.), Strategic Power USA/USSR (London: Macmillan, 1990).
24
M. Cox, US Foreign Policy After the Cold War. Superpower without a Mission?
(London: Pinter, 1995), s. 71.
25
Termin ów zaproponowa³ David Dunn. Por. s. 131–159.
„Master of the Universe”, The Guardian, 7.08.1996.
H. Kissinger, „At Sea in a New World”, Newsweek, 6.07.1994, s. 6–8. Por. te¿
D. Kaufman, D. Clark i K. Sheehan (red.), US National Security Strategy for the 1990s
(Baltimore: John Hopkins University, 1991).
28
Na temat tych dyskusji por. W. Q. Bowen i D. H. Dunn, American Security Policy in
the 1990s: Beyond Containment (Aldershot: Dartmouth Press, 1996) oraz D. Nelson, „America and Collective Security in Europe”, The Journal of Strategic Studies, vol. 17, nr 4
(grudzieñ 1994), s. 105–124.
29
Por. te¿ teoretyczn¹ analizê tego zjawiska, przeprowadzon¹ w oparciu o neo-realizm w:
M. Winnerstig, Shared Values of Power Politics? Transatlantic Security Relations 1981–94,
Research Report 26 (Stockholm: Swedish Institute of International Affairs, 1996).
26
27
44
45
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
„Europa” byæ mo¿e wci¹¿ nie mówi jednym g³osem, ale jej obecnoœæ w systemie miêdzynarodowym jest du¿o znaczniejsza i spójniejsza ni¿ w poprzednich dekadach. Musia³o to oczywiœcie wp³yn¹æ na relacjê euroatlantyck¹ i w istotnym stopniu przyczyniæ siê do przeformu³owania stosunków amerykañsko-europejskich.
uwagê wra¿liwoœæ Rosji i Chin. I wreszcie, gdyby w USA przyjêto projekt MD bez miêdzynarodowej dyskusji i przy nik³ym poparciu ze strony
innych pañstw, mog³oby to stanowiæ nowy element konfliktu i czynnik
nieufnoœci w polityce œwiatowej. Odk¹d jednak Ameryka jasno da³a do
zrozumienia, ¿e bêdzie forsowaæ projekt MD niezale¿nie od kosztów finansowych czy politycznych, wiele krajów europejskich z³agodzi³o swe
wrogie pocz¹tkowo stanowisko. Mimo to plany budowy tarczy wci¹¿ budz¹ niepokój.
Jak przekonuje brytyjski szef sztabu admira³ Sir Michael Boyce, choæ
rozpowszechnianie technologii rakiet balistycznych i broni masowego ra¿enia rzeczywiœcie stanowi problem, to jednak amerykañskie aspiracje, by
opracowaæ technologiê obrony przeciwrakietowej, s¹ niekoniecznie najlepsz¹ reakcj¹. „Istnieje taka mo¿liwoœæ, prawdopodobieñstwo, ¿e pewne
kraje zbuduj¹ system rakiet balistycznych, które mog³yby zostaæ w nas
wystrzelone – przyznaje admira³, i dlatego – post¹pilibyœmy nieodpowiedzialnie, nie zastanawiaj¹c siê, jak najlepiej tê sprawê rozegraæ.” Admira³
nawi¹za³ te¿ do kwestii uk³adu ABM (ang. Anti-Ballistic Missile) zawartego przez Waszyngton i Moskwê w 1972 roku i powiedzia³, ¿e „z pewnoœci¹ musimy zmierzyæ siê z zagadnieniami natury politycznej”. Co wiêcej,
wysun¹³ przypuszczenie, ¿e rozwi¹zania problemu „krajów bandyckich”
i rozpowszechniania broni masowego ra¿enia niekoniecznie nale¿y szukaæ w wojskowoœci i technologiach (zw³aszcza, ¿e koszt tej wci¹¿ niepewnej technologii przekracza³by wszelkie wyobra¿enia), ale raczej w polityce i dyplomacji. By za¿egnaæ groŸbê ze strony „krajów bandyckich”, Wielka
Brytania i Zachód powinny przede wszystkim d¹¿yæ do nawi¹zania kontaktów politycznych – dotyczy to nawet Iraku. Jak zauwa¿y³ admira³, „dzia³ania militarne rzadko, jeœli w ogóle, stanowi¹ rozwi¹zanie” problemu.30
5. OBRONA PRZECIWRAKIETOWA (MD)
Jednym z zagadnieñ polityki miêdzynarodowej, które obecnie wywo³uje najwiêcej sporów i w¹tpliwoœci, jest amerykañska propozycja, by zbudowaæ wyrafinowany technologicznie system, tarczê, która chroni³aby
przed atakiem rakiet balistycznych wyposa¿onych w broñ masowego ra¿enia. Idea, pocz¹tkowo okreœlana mianem narodowego systemu obrony
przeciwrakietowej (NMD), powsta³a z obawy przed „krajami bandyckimi”, takimi jak Korea Pó³nocna, Irak czy Iran, dysponuj¹cymi technologi¹
produkcji rakiet balistycznych dalekiego zasiêgu i broni masowego ra¿enia. Realizacja projektu dawa³aby USA mo¿liwoœæ obrony przed dziesi¹tkami takich rakiet wymierzonych w terytorium Ameryki, a jednoczeœnie
– jak utrzymuje Waszyngton – nie zagra¿a³aby równowadze strategicznej
miêdzy USA a Rosj¹. W Ameryce istnieje przekonanie, ¿e taka podwójna
strategia – wprowadzenie MD i utrzymanie na obecnym poziomie kontroli zbrojeñ i kontroli nad rozmieszczeniem broni atomowej (czego przyk³adem jest zawarty z Rosj¹ uk³ad ABM) – ma szansê powodzenia. Brak tarczy móg³by powstrzymaæ USA przed u¿yciem swej olbrzymiej, konwencjonalnej si³y dla celów interwencji militarnej wymierzonej przeciw „krajom bandyckim”, posiadaj¹cym rakiety balistyczne i broñ masowego ra¿enia (atomow¹, chemiczn¹ czy biologiczn¹).
Europejscy sprzymierzeñcy Ameryki maj¹ trojakiego rodzaju w¹tpliwoœci wobec MD. Po pierwsze, stanowi ona zagro¿enie dla wiêzów bezpieczeñstwa obu stron, gdy¿ Ameryce daje ochronê przed atakiem rakietowym ze strony „krajów bandyckich” (czy te¿ krajów budz¹cych obawy), a Europê pozostawia bezbronn¹ i wystawion¹ na groŸbê ataku. Po
drugie, budowa MD zagra¿a obecnemu re¿imowi kontroli zbrojeñ, przyczynia siê do podjêcia nowego wyœcigu, zw³aszcza je¿eli weŸmiemy pod
6. NATO
Sedno zwi¹zku euroatlantyckiego stanowi NATO. W czasach zimnej
wojny Sojusz by³ nie tylko fundamentem bezpieczeñstwa Europy Zachod30
Wywiad w The Guardian, 28.07.2001.
46
47
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
niej, ale g³ównym instytucjonalnym ogniwem zwi¹zku euroatlantyckiego.
Dziêki strategicznemu parasolowi, jaki dawa³a broñ atomowa w rêkach
Amerykanów, pe³ni³ rolê os³ony przed agresj¹. Sojusz si³ militarnych Ameryki i Europy oznacza³, ¿e Europa zachodnia by³a wystarczaj¹co bezpieczna
przy niewysokich wydatkach na cele obronne i militaryzacjê spo³eczeñstwa, dziêki czemu mog³a – jak to uj¹³ prezydent Truman – „powa¿nie
zaj¹æ siê tym, by ¿ycie wszystkich jej obywateli by³o pe³niejsze i szczêœliwsze”.31 Mimo sk³onnoœci do sta³ych kryzysów i bolesnych poszukiwañ
w³asnej to¿samoœci, Sojuszowi uda³o siê przetrwaæ i staæ siê najtrwalszym
przymierzem miêdzynarodowym w historii. W niema³ej czêœci by³a to zas³uga procedur wspólnego podejmowania decyzji, wymagaj¹cych powo³ywania setek komisji, w których dyskutowano najrozmaitsze kwestie, dziêki czemu w NATO trwa³ proces sta³ej i intensywnej wymiany opinii.
Niema³ym osi¹gniêciem by³o przetrwanie przez NATO kresu zimnej
wojny i przyjêcie roli organizacji o decyduj¹cym znaczeniu dla europejskiego systemu bezpieczeñstwa. W momencie, gdy dosz³o do upadku Muru Berliñskiego, gdy otwarto ¿elazn¹ kurtynê, rozpad³ siê Zwi¹zek Radziecki, a Uk³ad Warszawski rozwi¹zano, zaczêto podwa¿aæ sens istnienia Sojuszu. Jednak NATO uda³o siê przedefiniowaæ swoj¹ strategiê,
otworzyæ siê na nowych cz³onków z postkomunistycznej Europy wschodniej, wygraæ sw¹ pierwsz¹ wojnê (w Kosowie) i zaj¹æ miejsce organizacji,
która odpowiadaæ ma za militarne zarz¹dzanie kryzysami w Europie. A to
oznacza³o, ¿e amerykañskie wp³ywy polityczne i militarne w Europie
wzmocni³y siê i zwiêkszy³y zasiêg.
Dziœ NATO pe³ni szeœæ podstawowych ról w systemie bezpieczeñstwa
europejskiego. Pierwsze cztery to kontynuacja zadañ, jakie sta³y przed
Sojuszem za czasów zimnej wojny. Po pierwsze, Sojusz zapewnia zbiorowe gwarancje obrony terytorialnej pañstw cz³onkowskich, co okreœla artyku³ 5. Po drugie, instytucjonalizuje obecnoœæ USA w Europie. Po trzecie, dziêki wspó³pracy w zakresie obronnoœci i bezpieczeñstwa pomaga
w minimalizowaniu groŸby konfliktu miêdzy pañstwami nale¿¹cymi do
Sojuszu (np. miêdzy Grecj¹ a Turcj¹). Po czwarte, ucieleœnia „wspólnotê
wartoœci” opart¹ na demokracji, prawach cz³owieka i rozwi¹zaniach pokojowych, co stanowi formalny przejaw istnienia „wspólnoty zachodniej”.
Od pocz¹tku lat 90. NATO zyska³o jeszcze dwie funkcje: przyczynia siê
do zarz¹dzania bezpieczeñstwem w Europie Œrodkowo-Wschodniej, zw³aszcza dziêki Partnerstwu dla Pokoju32, Euroatlantyckiej Radzie Partnerstwa (EAPC), Sta³ej Radzie NATO-Rosja i Komisji NATO-Ukraina. Nie
bez znaczenia jest te¿ nadzór nad konkretnymi wspólnymi operacjami wojskowymi, które wykraczaj¹ poza artyku³ 5, takimi jak wojna w Zatoce
Perskiej czy operacje pokojowe.
Jak zauwa¿y³ sekretarz generalny NATO Lord George Robertson,
„w NATO zawsze chodzi³o o coœ wiêcej ni¿ o wspóln¹ obronê. Sojusz
jest wyrazem czegoœ szerszego i g³êbszego – wyrazem istnienia dobrowolnej wspólnoty skupionej wokó³ zagadnieñ bezpieczeñstwa i opartej
na demokracji, wolnoœci osobistej, wolnym rynku i rz¹dach prawa”.33
Mo¿na jednak dostrzec wiele czynników, które przyczyniaj¹ siê do wzrostu napiêcia miêdzy USA a Europ¹ w obrêbie sojuszu pó³nocnoatlantyckiego. Pierwszym jest polityka rozszerzania. Sojusz opowiedzia³ siê za
polityk¹ „otwartych drzwi”, dlatego w czasie szczytu w Waszyngtonie
w 1999 roku przyjêty zosta³ MAP. Obecnie dziewiêæ krajów zg³asza chêæ
do³¹czenia do NATO i wszystkie uzgodni³y swój Plan z NATO. Natomiast nie ma porozumienia co do terminu kolejnej rundy rozszerzenia
ani krajów, które powinny zostaæ przyjête. Najwiêcej k³opotów sprawia
w ca³ej dyskusji kwestia trzech republik ba³tyckich, zw³aszcza £otwy
i Estonii. Prawdopodobnie decyzje o konkretach nowej rundy rozszerze-
Harry Truman, 4.04. 1949, cytat za: D. Cook, Forging the Aliance: NATO, 1945 to
1950 (London: Secker & Warburg, 1989), s. 222.
31
Ambasador Vershbow stwierdzi³: „O ile mi wiadomo, ¿aden sojusz militarny nie
wykroczy³ nigdy poza obronê i odstraszanie, by staæ siê organizacj¹, która aktywnie przekszta³ci³aby œrodowisko strategiczne – i w efekcie bez u¿ycia si³y zmieni³a przeciwników
w partnerów. ¯aden – poza NATO.” Okreœli³ te¿ Partnerstwo dla Pokoju jako „wielk¹,
w pe³ni udan¹ sprawê, która buduje zaufanie na miarê, jakiej nie widziano jeszcze w Europie, a mo¿e i w œwiecie. Wspólny trening, wspólne æwiczenia i wspólne konsultacje polityczne pozwoli³y nam stworzyæ koalicjê demokracji, dla której w historii Europy nie mo¿na znaleŸæ precedensu”. A. Vershbow, „Preserving the Transatlantic Link”, Office of Public Affairs, 26.01.2000, s. 7.
33
Cytat za: „Europe Says US should Mend Fraying Alliance”, IHT, 24/25.02.2001.
32
48
49
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
nia podjête bêd¹ w czasie szczytu NATO, który odbyæ siê ma w Pradze
w listopadzie 2002 roku34.
Nastêpna kontrowersja dotyczy militarnego zarz¹dzania kryzysami. Mimo przyjêtej w kwietniu 1999 roku Nowej Koncepcji Strategicznej, trudno mówiæ o porozumieniu w kwestii, kiedy, gdzie i jak Sojusz powinien
anga¿owaæ siê w militarne zarz¹dzanie kryzysami. Nikt w Europie oczywiœcie nie zgadza siê, ¿eby NATO wystêpowa³o w roli ogólnoœwiatowego
policjanta, kierowanego przez Waszyngton. Administracja Busha wydaje
siê nie byæ gotowa do podejmowania ryzyka strat, jakie wi¹za³yby siê
z dzia³aniami wojskowymi, a wiêc okazuje wstrzemiêŸliwoœæ wobec operacji wsparcia pokojowego na Ba³kanach, w Afryce czy gdziekolwiek indziej. Odrzucono ju¿ tzw. „doktrynê Clintona”, oznaczaj¹c¹ interwencjê
humanitarn¹ na wzór wojny w Kosowie, natomiast podkreœlono, ¿e wszelkie poczynania w ramach militarnego zarz¹dzania kryzysami maj¹ s³u¿yæ
w¹sko pojmowanym interesom narodowym USA, a nie jakimœ ogólnym
celom humanitarnym. Dlatego w tej kluczowej dla NATO sprawie nie ma
wci¹¿ zgody wœród sojuszników.
Z kwesti¹ wojskowego zarz¹dzania kryzysami wi¹¿e siê pytanie, czy
do prowadzenia operacji nie wynikaj¹cych z art. 5 i odbywaj¹cych siê „poza
obszarem”, konieczny jest mandat Rady Bezpieczeñstwa Narodów Zjednoczonych. Amerykanie nie chc¹, by RB mog³a ograniczaæ swobodê ich
dzia³ania, podczas gdy wiêkszoœæ Europejczyków, którym zale¿y na
wzmocnieniu pozycji ONZ jako g³ównego filaru kontroli bezpieczeñstwa
na œwiecie, wskazuje na koniecznoœæ wyraŸnego poparcia ze strony Rady.
Napiêcia rodzi te¿ kwestia wydatków na obronnoœæ. USA zale¿y bardzo na realizacji DCI, poniewa¿ chc¹, aby Europejczycy posiadali bardziej efektywne i kompatybilne z amerykañskimi zdolnoœci wojskowe, oraz
wierz¹, ¿e inicjatywa ta zachêci do wzrostu wydatków na obronnoœæ. Sporo krytyki ze strony amerykañskich urzêdników, w tym ze strony by³ego
sekretarza obrony USA w administracji Clintona, wywo³uje to, ¿e partnerzy europejscy nie p³ac¹ za siebie – g³ównie dotyczy to Niemiec. W odpowiedzi Europejczycy podkreœlaj¹, ¿e udzielili wydajnej pomocy finanso-
wej i ekonomicznej krajom Europy Œrodkowo-Wschodniej i Ba³kanom,
a przez to wzmocnili bezpieczeñstwo Sojuszu.
I wreszcie, bardzo powa¿nym Ÿród³em niezgody w dzisiejszych kontaktach euroatlantyckich w sferze bezpieczeñstwa s¹ d¹¿enia UE do ustanowienia autonomicznych zdolnoœci obronnych w postaci CESDP. W marcu 1999 roku premier Wielkiej Brytanii Tony Blair przedstawi³ racje na
rzecz CESDP: „Nam, Europejczykom, nie wolno oczekiwaæ, ¿e USA zaanga¿uj¹ siê w ka¿d¹ awanturê, jaka wybuchnie na naszym w³asnym podwórku. UE powinna byæ w stanie samodzielnie radziæ sobie z niektórymi
problemami bezpieczeñstwa, a udaæ siê to mo¿e raczej dziêki wspólnemu
wysi³kowi europejskiemu ni¿ staraniom ka¿dego z pañstw z osobna.”35
Wbrew podobnym zapewnieniom wielu dyplomatów amerykañskich niepokoj¹ implikacje CESDP dla NATO oraz zwi¹zki miêdzy CESDP a ESDI,
któr¹ planuje siê stworzyæ w obrêbie Sojuszu. Z jednej strony by³a sekretarz stanu Madeleine Albright zadeklarowa³a, ¿e „nasz interes jest jasny –
chcemy, by Europa mog³a dzia³aæ. Chcemy Europy posiadaj¹cej nowoczesne si³y zbrojne, które mog³yby przystosowywaæ siê do sytuacji i by³y
zdolne gasiæ niepokoje na europejskim podwórku, a w ramach Sojuszu razem z nami broniæ naszych wspólnych interesów.” Z drugiej strony Amerykanom nie³atwo jest przyj¹æ polityczne i militarne konsekwencje istnienia w UE wojsk szybkiego reagowania, zw³aszcza przy coraz wiêkszej
spójnoœci CFSP.
Ambasador USA przy NATO, A. Vershbow, stwierdzi³, ¿e choæ „nie
zgadzamy siê z naszymi sojusznikami z UE we wszystkich szczegó³ach
dotycz¹cych wprowadzenia projektu w ¿ycie” i choæ „za¿arcie w tym roku dyskutowaliœmy nad ESDI w NATO, faktem jest, ¿e USA popieraj¹ ten
pomys³”. W Waszyngtonie coraz silniejsza staje siê jednak opozycja wobec CESDP – zalicza siê do niej czêœæ administracji Busha i pewni wp³ywowi cz³onkowie Kongresu. „W coraz bardziej oczywisty sposób nasze
punkty widzenia rozchodz¹ siê”, powiedzia³ senator John Mc Cain, repu-
34
Ibidem.
Tony Blair, „NATO, Europe and Our Future Security”, przemówienie w trakcie konferencji z okazji piêædziesiêciolecia istnienia NATO, Royal United Services Institute, London, 8.03.1999.
35
50
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
blikanin z Arizony, po odbywaj¹cym siê w Monachium w lutym 2001 roku seminarium Wehrkunde. „Projekt europejski niesie ze sob¹ wiele niepotrzebnej goryczy – bojê siê, ¿e nasze geograficzne oddalenie stopniowo
staje siê oddaleniem funkcjonalnym.”36
Choæ USA chcia³yby, ¿eby Europa w wiêkszym stopniu sama zaczê³a
troszczyæ siê o w³asne bezpieczeñstwo i bardziej ni¿ dotychczas anga¿owa³a siê w sprawê bezpieczeñstwa euroatlantyckiego, nie chc¹ zarazem,
by wiêksza spójnoœæ UE zagrozi³a amerykañskiemu „przywództwu”. Dlatego tak jednoznacznie opowiadaj¹ siê za pomys³em wprowadzenia ESDI
w NATO. Zgodnie z nim UE mog³aby wykorzystywaæ zasoby NATO przy
operacjach UZE. By³oby to mo¿liwe dziêki wprowadzeniu nowych mobilnych kwater dowódczych (CJTF) o wydzielonych (lecz nie oddzielnych)
strukturach na u¿ytek UE. Pomys³ ów narodzi³ siê w trakcie berliñskiego
spotkania Rady Pó³nocnoatlantyckiej w 1996 roku. Okaza³o siê jednak, ¿e
ta idea jest trudna do prze³o¿enia na praktykê, dlatego EU zdecydowa³a
siê nie korzystaæ z poœrednika (UZE), ale dzia³aæ bezpoœrednio – a wiêc
promowaæ pomys³ CESDP.
Reakcja USA na CESDP by³a ostro¿na. Amerykañscy politycy do spraw
obronnoœci i kontaktów zagranicznych wymieniaj¹ cztery kwestie budz¹ce ich obawy. Pragn¹ przede wszystkim, by w CESDP jednoznacznie uznano zasadê „po pierwsze NATO”, czyli by Waszyngton posiada³ pewn¹ kontrolê nad ewentualnie podejmowanymi dzia³aniami. Po drugie, CESDP
powinno zapewniæ nowe mo¿liwoœci, a nie tylko nowe struktury podejmowania decyzji. Po trzecie, szeœciu pañstwom, które s¹ cz³onkami NATO,
ale nie nale¿¹ do UE, nale¿y siê uprzywilejowany dostêp do unijnego procesu podejmowania decyzji. Wreszcie USA nawo³uj¹, by jak najszybciej
stworzyæ silne wiêzy miêdzy NATO a UE. Z drugiej jednak strony cz³onkowie UE chc¹ najpierw stworzyæ odpowiednie struktury i procedury instytucjonalne, a potem dopiero zbli¿yæ siê do NATO, poniewa¿ lêkaj¹ siê,
¿e zbyt szybko nawi¹zany kontakt z Sojuszem bêdzie ograniczeniem ich
swobody decyzji.
7. RELACJE USA Z UE
36
„Europe Says US should Mend Fraying Alliance”, IHT, 24/25.02.2001.
51
Jednym z podstawowych wymogów istnienia wspó³czesnych wiêzi euroatlantyckich jest wzmocnienie kontaktów USA z UE. Kres zimnej wojny nieuchronnie przyczyni³ siê do os³abienia politycznego znaczenia NATO
wobec UE, co mo¿e mieæ niekorzystne konsekwencje dla zwi¹zku obu
stron. Z tego w³aœnie powodu kwesti¹, która pojawia siê stale od 1989
roku, jest potrzeba rozwijania „nowego atlantycyzmu”, który opiera³by
siê na regularnych, zinstytucjonalizowanych kontaktach miêdzy UE a USA.
Zgodnie z tym stanowiskiem sekretarz stanu James Baker zaproponowa³
12 grudnia 1989 roku formu³ê „nowego atlantycyzmu”, zak³adaj¹c¹ „znacznie wzmocniony uk³ad wiêzi instytucjonalnych i doradczych” miêdzy USA
i Wspólnot¹ Europejsk¹.37 Od tego czasu podjêto wiele decyzji, które maj¹ zacieœniæ wzajemne stosunki. Ustalono miêdzy innymi, ¿e dwa razy do
roku odbywaæ siê bêd¹ spotkania prezydenta USA i przewodnicz¹cego Komisji Europejskiej oraz amerykañskiego sekretarza stanu i ministrów spraw
zagranicznych pañstw Unii.38
Obie strony dostrzeg³y koniecznoœæ oparcia stosunków USA-UE na nowym fundamencie. Dlatego te¿ za rz¹dów Clintona dosz³o w grudniu 1995
roku do zawi¹zania inicjatywy „Nowej Agendy Transatlantyckiej” („New
Transatlantic Agenda”)39. Inicjatywa ta okreœli³a cztery obszary wspó³pracy
USA i UE. Po pierwsze, koordynacja inicjatyw adresowanych do pañstw
lub regionów w rodzaju Rosji czy Bliskiego Wschodu, a tak¿e wspó³praca
w zakresie rozwoju, pomocy humanitarnej i praw cz³owieka. Po drugie, partnerskie dzia³ania na rzecz ochrony œrodowiska, przestrzegania prawa oraz
zwalczania produkcji i handlu narkotykami. Po trzecie, znoszenie barier ekonomicznych nie tylko w kontaktach dwustronnych, ale w skali ogólnoœwiatowej. I po czwarte, wsparcie dla bezpoœrednich spotkañ ludzi po obu stronach
Atlantyku, co obejmuje tak¿e wymianê naukow¹ i dialog euroatlantycki w ra-
37
R. McGreehan, „The United States and NATO after the Cold War”, NATO Review,
vol. 38, nr 1 (February 1990), s. 7–13.
38
„US and EC agree to form closer ties”, The Independent, 28.02.1990.
39
„Transatlantic Allies Seal Accord for New Century”, The Guardian, 4.12.1995.
52
53
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
mach sektora prywatnego. Inicjatywa NTA odnios³a ju¿ pewien sukces: zawarto porozumienie dotycz¹ce telekomunikacji i technologii informacji, podjêto wspólne dzia³ania w Boœni i Kosowie, ustanowiono regionalne centra
œrodowiskowe na Ukrainie i w Rosji, a tak¿e rozpoczêto Transatlantycki Dialog Gospodarczy (Transatlantic Business Dialogue). Jednak w ostatnim roku miêdzy USA a UE dosz³o do serii sporów handlowych, które przys³oni³y
dobre intencje „Nowej Agendy”. Dotyczy to m.in. wspomnianych ustaw
Helmsa-Burtona i D’Amato-Kennedy’ego, Iranu i Libii, amerykañsko-japoñskiego porozumienia w sprawie handlu pó³przewodnikami, a tak¿e us³ug finansowych i transportu morskiego.40
Kolejne próby polepszenia stosunków miêdzy USA a UE pojawi³y siê
w czasie spotkañ na szczycie w czerwcu 1998 roku w Bonn. W wydanej
po rozmowach deklaracji wymieniono obszary wspó³pracy wymagaj¹ce
poprawy:
1. Bli¿sza wspó³praca w obliczu kryzysów regionalnych z udzia³em Wysokiego Reprezentanta UE ds. CFSP, obecnie Javiera Solany.
2. Zdwojenie wysi³ków zmierzaj¹cych ku szerzeniu pokoju, stabilizacji,
demokracji i dobrej koniunktury na obszarach uznawanych za le¿¹ce
na rubie¿ach Europy, w tym w Rosji, na Ukrainie i Ba³kanach.
3. Wspólne rozwi¹zywanie sporów – w sferze handlu lub innej – nim stan¹ siê Ÿród³em powa¿nych napiêæ.
4. A tak¿e wiêkszy wysi³ek na rzecz zwalczania zagro¿eñ, jakie istniej¹
w skali miêdzynarodowej, takich jak przestêpczoœæ, zanieczyszczenie
œrodowiska naturalnego czy choroby.
Niestety mimo ciep³ych s³ów deklaracji, napiêcia wci¹¿ istniej¹. Jednym ze Ÿróde³ kontrowersji jest odmienne podejœcie do kwestii zanieczyszczenia œrodowiska naturalnego, co sta³o siê szczególnie widoczne w trakcie debat nad efektem cieplarnianym. USA jest g³ównym producentem
gazów cieplarnianych, mimo to unika prób znalezienia sensownego rozwi¹zania tego problemu.
W przysz³oœci zatem wiele pracy wymagaæ bêdzie ocieplenie stosunków USA z UE i nadanie im nowej treœci. Jak zauwa¿y³ w listopadzie 1999
roku by³y amerykañski zastêpca sekretarza stanu do spraw Europy, Anthony Wayne, mo¿na wymieniæ trzy „g³ówne zadania”41, jakie stoj¹ przed
zwi¹zkiem Ameryki i Europy. Po pierwsze, d³ugofalowa wspó³praca w celu
rozwi¹zania g³êboko zakorzenionych problemów Europy Po³udniowoWschodniej i Ba³kanów. Po drugie, taki sposób prowadzenia rozmów handlowych, który zminimalizowa³by wp³yw ich skutków ubocznych na szeroko pojmowan¹ relacjê polityczn¹. I po trzecie, „wyjœcie naprzeciw d¹¿eniom Europy do ustalenia swej to¿samoœci w zakresie obronnoœci i bezpieczeñstwa w ten sposób, by wzmocniæ Sojusz Atlantycki, a nie dzia³aæ
na jego niekorzyœæ”.
40
„Trade to dominate US Summit”, Financial Times, 12.06.1996.
8. POLSKA A EUROPEJSKIE ROZBIE¯NOŒCI STANOWISK
W KWESTII RELACJI EUROATLANTYCKICH
Jeœli wzi¹æ pod uwagê spory wokó³ MD, CESDP i uk³adu w Kyoto
oraz wieloœæ konfliktów na tle handlowym i ekonomicznym, nie dziwi¹
liczne stwierdzenia, ¿e „po dziesiêciu latach po upadku Muru Berliñskiego relacje euroatlantyckie znów obci¹¿one s¹ kwestiami spornymi.”42 Nale¿y jednak pamiêtaæ, ¿e choæ stosunki dwustronne wesz³y w trudny okres,
nie wszystkie podzia³y w dyskusjach politycznych miêdzy USA a Europ¹
przebiegaj¹ przez Atlantyk. Raczej, jak stwierdzi³ w czerwcu 1998 roku,
John Kornblum, amerykañski ambasador w Niemczech, „[dyskusje te] przetaczaj¹ siê przez ca³e USA i kraje europejskie”43. Tak jest choæby w kwestii Bliskiego Wschodu: mimo ¿e w UE panuje wzglêdna jednomyœlnoœæ
co do konfliktu Izraela i Palestyny, nie ma zgody w sprawie Iraku (Francja
trzyma z Rosj¹ przeciw Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii) ani
polityki wobec Iranu (Francja i Niemcy obstaj¹ za podejœciem ³agodniejszym) czy Turcji (gdzie przedmiotem sporów pozostaj¹ tureckie d¹¿enia
do cz³onkostwa w UE). Te rozbie¿noœci wewn¹trz Europy maj¹ wiele przyAntony Wayne, „The EU: US Perspectives”, Office of Public Affairs, 10.11. 1999.
S. Croft, J. Howorth, T. Terriff i M. Webber, „NATO’s Triple Challagnes”, International Affairs, 76: 3 (lipiec 2000), s. 495–518.
43
J. Kornblum, „A New Synthesis for the Post-Cold War World”, Office of Public
Affairs, 18.06.1998, s. 6.
41
42
54
55
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
czyn: wspó³zawodnictwo handlowe i finansowe; sk³anianie siê raczej ku
akceptacji przywództwa USA ni¿ któregoœ z pañstw europejskich (na przyk³ad Francji albo Francji i Niemiec), a tak¿e zasadnicza psychologiczna
i polityczna zale¿noœæ od USA.
Rozbie¿noœci te maj¹ trojakie znaczenie dla Polski. Po pierwsze, wyros³a ona gwa³townie na pañstwo, które jest g³ównym zwolennikiem silnej
i trwa³ej pozycji USA w Europie44. Wydaje siê, ¿e interesy bezpieczeñstwa narodowego Polski wymagaj¹ silnego NATO, w którym USA rzeczywiœcie gotowe by³yby w pe³ni broniæ ka¿dego z cz³onków Sojuszu,
zw³aszcza krajów nara¿onych na niestabilnoœæ postkomunistycznego
Wschodu. Po drugie, Polska, która wypracowa³a blisk¹ „wspólnotê interesów” z Niemcami, pragnie silnej obecnoœci amerykañskiej w Europie jako równowagi dla wp³ywów niemieckich i gwarancji stabilnoœci wewn¹trz
Europy. Po trzecie, wœród wiêkszoœci elit politycznych Polski daje siê zauwa¿yæ sceptycyzm wobec pog³êbiania procesu integracji europejskiej i podejrzliwoœæ w stosunku do francuskich ambicji w UE. Dlatego w³aœnie Polska przyjmuje wizjê „atlantycyzmu” w Europie, przypominaj¹c¹ konserwatywne rz¹dy Margaret Thatcher i Johna Majora w Wielkiej Brytanii.
Obecne napiêcia w stosunkach euroatlantyckich nios¹ dla Polski zarówno zagro¿enia, jak i nowe mo¿liwoœci. Zagro¿enie wi¹¿e siê g³ównie
z dalszym os³abianiem wiêzi Ameryki i Europy: USA mog³yby wówczas
zacz¹æ zastanawiaæ siê nad swym militarnym i politycznym zaanga¿owaniem w Europie, co uczyni³oby ich politykê zagraniczn¹ jeszcze bardziej
unilateraln¹, jeœli nie izolacjonistyczn¹. A to by³by koszmar dla Polski.
Z drugiej strony, napiêcia w relacjach euroatlantyckich stwarzaj¹ Polsce
polityczne szanse. Wobec obecnych narzekañ i wzajemnych pretensji w Europie, a tak¿e wobec faktu, ¿e kraje dot¹d oddane idei atlantycyzmu, np.
Wielka Brytania, dziœ anga¿uj¹ siê w projekt CESDP, Polska ma szansê
zaj¹æ pozycjê najbardziej oddanego sojusznika Waszyngtonu. Trwa³e przymierze Warszawy i Waszyngtonu mog³oby powstaæ na gruncie potwier-
dzania zalet amerykañskiego „przywództwa” w stosunkach europejskich
oraz obrony Ameryki przed krytyk¹ ze strony pozosta³ych pañstw NATO
i cz³onków UE. Wzmocni³oby to polskie ambicje, by zaj¹æ pozycjê dominuj¹c¹ w regionie Europy Œrodkowo-Wschodniej.
Choæ Polska mog³aby doraŸnie zbijaæ polityczny kapita³ na tarciach
miêdzy USA a ich partnerami w NATO i UE, na d³u¿sz¹ metê najwiêksze
korzyœci interesom narodowym Polski przynios³oby stworzenie zdrowej
i ¿ywej wiêzi euroatlantyckiej. Zapewni³oby to pe³ne zaanga¿owanie USA
w sprawy europejskie, a Polsce da³o gwarancje bezpieczeñstwa, których
poszukuje od czasów rozwi¹zania Uk³adu Warszawskiego.
Por. B. Winid, „Zagadnienia bezpieczeñstwa miêdzynarodowego w stosunkach polsko-amerykañskich w latach 1989–2000”, w: Polska polityka bezpieczeñstwa 1989–2000,
pod red. R. KuŸniara, Warszawa 2001, s. 171–193.
44
9. PRZYSZ£OŒÆ ZWI¥ZKÓW EUROATLANTYCKICH
Podsumowaniem niech bêd¹ rozwa¿ania na temat czterech wersji przysz³oœci zwi¹zków euroatlantyckich. Daj¹ one pewn¹ podstawê, by myœleæ
o wp³ywie okreœlonych wyborów politycznych na stan i ¿ywotnoœæ relacji
USA i Europy w XXI wieku.
Odrodzone partnerstwo
To scenariusz najbardziej optymistyczny, choæ niekoniecznie najbardziej prawdopodobny. Taki stan rzeczy pod wieloma wzglêdami móg³by
zaspokoiæ podstawowe interesy obu stron. Zarówno USA, jak i ich sprzymierzeñcy europejscy ogromnie skorzystali w ci¹gu ostatnich piêædziesiêciu lat na sile i witalnoœci relacji euroatlantyckiej. Wci¹¿ jest ona wa¿nym filarem ogólnoœwiatowego bezpieczeñstwa i wspó³pracy. Wiele d¹¿eñ i obaw obu stron jest zbie¿nych w sferach politycznych, ekonomicznych, kulturalnych i obronnych. Mimo licznych napiêæ towarzysz¹cych
tej relacji obie strony uznaj¹ j¹ za wa¿n¹. Ze wspólnymi zagro¿eniami
poradziæ sobie mo¿na jedynie poprzez wspó³pracê i partnerstwo. Tylko
w ten sposób mo¿na aktywnie przeciwdzia³aæ poczynaniom „krajów bandyckich”, rozpowszechnianiu broni j¹drowej, terroryzmowi, konfliktom
regionalnym na Bliskich Wschodzie i Ba³kanach.
Do realizacji tego scenariusza potrzeba prawdziwego partnerstwa euroatlantyckiego elit USA i Europy. Bêdzie to wymaga³o wiêkszej spójno-
56
57
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
œci i lepszej wspó³pracy politycznej krajów europejskich w obrêbie UE,
a tak¿e woli Ameryki, by przezwyciê¿yæ d¹¿enia do unilateralnego „przywództwa” na rzecz multilateralnej wspó³pracy. Po obu stronach Atlantyku
s³ychaæ g³osy wp³ywowych osobistoœci przekonuj¹ce, ¿e w³aœnie takie odnowione przymierze stanowiæ bêdzie podstawê zdrowego i ze wszech miar
korzystnego zwi¹zku euroatlantyckiego45. Za przyk³ad niech pos³u¿¹ s³owa zastêpcy sekretarza stanu do spraw stosunków europejskich Marca Grossmana, który 14 wrzeœnia 1999 roku w Akademii Wojskowej USA w West
Point mówi³ o nowym „partnerskim przymierzu” USA i Europy, wyró¿niaj¹cym siê piêcioma cechami. Po pierwsze, by³oby to przymierze z Europ¹ jako ca³oœci¹, nie tylko z jej zachodni¹ czêœci¹. Po drugie, choæ kwestie obrony i bezpieczeñstwa odgrywa³yby rolê zasadnicz¹, wiêcej uwagi
poœwiêcono by bezpieczeñstwu ekonomicznemu i radzeniu sobie z zagro¿eniami ogólnoœwiatowymi. Po trzecie, misj¹ przymierza by³oby zapobieganie konfliktom, zarz¹dzanie kryzysami i rozwi¹zywanie problemów, zanim siê pojawi¹. Po czwarte, USA i Europa ponosi³yby na równi koszta
i ryzyko, a tak¿e odpowiedzialnoœæ, jakie wi¹zaæ siê mog¹ z próbami wspólnego radzenia sobie z zagro¿eniami i kryzysami poza Europ¹. Wreszcie
przymierze powstawa³oby na gruncie procesów globalizacji i przekonania, ¿e gospodarki i spo³eczeñstwa USA i Europy integrowaæ siê bêd¹ szybciej ni¿ kiedykolwiek dot¹d i na wielu ró¿nych poziomach.46
Taki scenariusz nastrêcza pewien problem, mianowicie nie jest mo¿liwy bez powa¿nej zmiany za³o¿eñ polityki zagranicznej, a tak¿e zachowañ
USA i Europy. „Partnerskie przymierze” wymaga, by mieszkañcy Europy
zaczêli patrzeæ dalej poza swoje najbli¿sze otoczenie oraz zaanga¿owali
siê w z³o¿ony uk³ad miêdzynarodowych zale¿noœci. Równoczeœnie w amerykañskich œrodowiskach polityki zagranicznej musiano by siê nauczyæ
s³uchania sojuszników i odpowiadania w sposób konstruktywny na ich obawy i niepewnoœci. Bez w¹tpienia partnerstwo nie idzie w parze z unilate-
ralizmem, który staje siê coraz bardziej widoczny w amerykañskich dzia³aniach poza granicami w³asnego kraju. Wspó³praca i partnerstwo przetrwaj¹ i przynios¹ owoce jedynie wtedy, gdy bêdziemy o nie dbaæ i prowadziæ sta³e negocjacje i wymianê opinii, a tak¿e s³u¿yæ sobie nawzajem
pomoc¹. Potrzeba do tego woli kompromisu i porozumienia, nawet za cenê w¹sko pojmowanych interesów narodowych. USA musia³yby nauczyæ
siê rozró¿niaæ miêdzy „w³adz¹” a „autorytetem” i dostrzec, ¿e unilateralny sposób, w jaki Ameryka sprawuje w³adzê, w oczach sojuszników i przyjació³ nara¿a jej autorytet na szwank. Tak wiêc partnerstwo wymaga polityki „oœwieconego egoizmu”, wizj¹ i rozmachem zbli¿onego do berliñskiego mostu powietrznego czy Planu Marshalla. Dziœ pozostaje kwesti¹
otwart¹, czy obecna administracja Busha juniora bêdzie w stanie zdaæ sobie z tego sprawê, zw³aszcza w œwietle polityki USA wobec Kyoto, MD,
broni chemicznej i biologicznej, CTBT i CESDP.
45
Por. na przyk³ad M. Mathiopoulos, „Tripartite European Leadership and a New TransAtlantic Pact”, IHT, 29.03.2001.
46
M. Grossman, „US-European Partnership for the 21st Century”, Office of Public
Affairs, US Embassy, 17.09. 1999, s. 3.
Rozwód
Drugi scenariusz to wersja najbardziej dramatyczna i niepokoj¹ca. Zak³ada radykaln¹ zmianê stanowiska Waszyngtonu oraz nak³adów, jakie Europa ponosi po to, by podtrzymaæ ów w¹t³y zwi¹zek euroatlantycki. Zak³ada równie¿ prowadzenie bardziej niezale¿nej polityki zagranicznej
i obronnej. Jednym z warunków by³aby wiêksza spójnoœæ i si³a UE, jak
równie¿ jej zdolnoœæ do prowadzenia takiej niezale¿nej polityki. W Waszyngtonie musia³yby zacz¹æ dominowaæ g³osy nawo³uj¹ce do izolacjonizmu lub zapaœæ decyzja o skupieniu uwagi na „najbli¿szym s¹siedztwie”
i azjatyckich wybrze¿ach Oceanu Spokojnego.
Jak na razie, taki scenariusz wydaje siê ma³o prawdopodobny. Jak powiedzia³ któryœ z komentatorów, „najgorsza z relacji dwustronnych, jakie
USA utrzymuj¹ z krajami europejskimi (tj. relacja z Francj¹), i tak jest du¿o lepsza, g³êbsza i bardziej znacz¹ca ni¿ najlepsza z relacji dwustronnych,
jakie USA utrzymuj¹ z krajami azjatyckimi (w tym przypadku – z Japoni¹)”47. Nic nie wskazuje jednak na to, by mia³o dojœæ do odpowiedniej
I. Daalder, „Are the United States and Europe heading for Divorce?”, International
Affairs, vol. 77, nr 3 (lipiec 2001), s. 553–68 (s. 564).
47
58
59
ADRIAN HYDE-PRICE
„DRYF KONTYNENTALNY?”
zmiany za³o¿eñ polityki zagranicznej Ameryki, b¹dŸ Europy, a samo rozejœcie siê wprowadzi³oby tak wielk¹ destabilizacjê, ¿e nikt z obecnych
elit politycznych po którejkolwiek stronie Atlantyku nie rozwa¿a na powa¿nie tego wariantu. Tym niemniej wizja rozwodu pe³ni rolê ostrze¿enia
przed skutkami dalszego „dryfu kontynentalnego”.
¿eli nie podejmiemy zdecydowanych kroków, które mia³yby zapobiec eskalacji podobnych zjawisk, mo¿e okazaæ siê, ¿e „dryfowi kontynentalnemu”
nie da siê ju¿ zapobiec. Niepokoi fakt, ¿e w Europie czêsto dyskutuje siê
o przysz³oœci kontynentu, odk³adaj¹c relacjê euroatlantyck¹ na dalszy plan.
Ta tendencja utrzyma siê zapewne przez resztê dekady, zwa¿ywszy na wyzwania, którymi s¹ unia gospodarczo-walutowa, rozszerzenie UE na wschód
i budowa europejskich si³ szybkiego reagowania. Kolejna sprawa – o której pisano w The Economist – to fakt, ¿e „sojusznicy Ameryki wyobra¿aj¹
sobie niekiedy, ¿e status supermocarstwa zmieni³, lub powinien by³ zmieniæ, USA w wielk¹ bezinteresown¹ moc, dzia³aj¹c¹ na rzecz pokoju i dobra”48. Dla obu stron problem stanowi fakt, ¿e zdefiniowanie interesów
narodowych w kategoriach bilansu zerowego lub pominiêcie ich implikacji dla wspó³pracy z partnerami i sojusznikami musi prowadziæ do pog³êbiania podzia³ów. W tym œwietle charakterystyczny dla administracji Busha „twardo tradycjonalistyczny sposób uprawiania polityki miêdzynarodowej – a wiêc takie zmagania miêdzy USA a pañstwami mog¹cymi zagroziæ ich terytoriom, sojusznikom, przyjacio³om b¹dŸ interesom, których
bilans wynosi zero”49 – musi niepokoiæ sprzymierzeñców europejskich.
Dryf kontynentalny
Ten scenariusz zak³ada kontynuacjê ma³¿eñstwa, które w zale¿noœci
od sytuacji raz jest udane, innym razem nieszczêœliwe. Zwi¹zek euroatlantycki bêdzie trwa³ i odegra wa¿n¹ rolê symboliczn¹ i polityczn¹. Bêdzie
te¿ pod³o¿em niezale¿nej formalnej wspó³pracy i konsultacji w wielu dziedzinach polityki zagranicznej. Nie usunie jednak g³êboko zakorzenionych
Ÿróde³ napiêæ, a ka¿da ze stron bêdzie „zajmowaæ siê w³asnymi sprawami” w takich obszarach, jak efekt cieplarniany, handel, polityka bliskowschodnia czy relacje z Rosj¹. Kraje europejskie skupi¹ siê na problemach regionalnych, natomiast USA d¹¿yæ bêd¹ do wiêkszego unilateralizmu w polityce zagranicznej i ograniczenia aktywnego udzia³u w organizacjach miêdzynarodowych, takich jak ONZ czy OBWE. NATO wci¹¿
s³u¿yæ bêdzie za forum dyskusji na temat bezpieczeñstwa, a wojska USA
wci¹¿ bêd¹ stacjonowaæ w Europie, chocia¿ g³ównie na wypadek operacji
wojskowych na szersz¹ skalê. NATO w zarz¹dzaniu kryzysami militarnymi bêdzie przybieraæ postaæ „koalicji chêtnych”, czêsto bez udzia³u USA,
a wsparcie dla operacji pokojowych czêsto odbywaæ siê bêdzie pod kuratel¹ UE przy wykorzystaniu zasobów i zdolnoœci NATO.
Zapewne obie strony mog³yby doœæ d³ugo ¿yæ w takim nieszczêœliwym
ma³¿eñstwie, ale groŸba rozejœcia siê by³aby ca³kiem realna: rutyna mog³aby przerodziæ siê w bolesny rozwód. To z kolei mo¿e poci¹gn¹æ za sob¹ niepo¿¹dane konsekwencje, to znaczy spowodowaæ, ¿e z powa¿nymi
problemami ogólnoœwiatowymi, takimi jak rozpowszechnianie broni atomowej, destabilizacja na Bliskim Wschodzie czy katastrofy humanitarne
w krajach s³abo rozwiniêtych, trzeba bêdzie radziæ sobie w sposób doraŸny, a nie na zasadzie sta³ej wspó³pracy.
Taki scenariusz mo¿e staæ siê rzeczywistoœci¹, jeœli dojdzie do utrzymania i wzmocnienia napiêæ obecnych w stosunkach euroatlantyckich. Je-
Czêœciowa odnowa
Scenariusz, który niesie wiêcej nadziei ni¿ poprzedni, a jednoczeœnie
nie wymaga „odnowienia partnerstwa”. To stopniowe zbli¿anie siê w wielu dziedzinach polityki, co niekoniecznie zak³ada porozumienie we wszelkich kwestiach, które dziœ powoduj¹ spory. Taki wariant zak³ada wspólny
wysi³ek w negocjacjach wokó³ szerokiego spektrum zagadnieñ – od efektu cieplarnianego do polityki kontroli zbrojeñ – oraz wolê, by uwzglêdniæ
interesy partnerów w Sojuszu. Duch solidarnoœci i pomocy, który ujawni³
siê w Europie po 11 wrzeœnia, pozwala s¹dziæ, ¿e przy wystarczaj¹co dobrej woli polityków obu stron da siê zmobilizowaæ odpowiedni kapita³
polityczny i emocjonalny. Z drugiej strony, spory wokó³ planów odbudowy Afganistanu i sprawy traktatu ABM œwiadcz¹ o tym, ¿e ten kapita³ nie
48
49
The Economist, 23.10.1999, s. 15.
Ibidem, s. 559.
60
61
ADRIAN HYDE-PRICE
bêdzie wystarczaæ, je¿eli zabraknie wspólnego d¹¿enia ku porozumieniu
i zbudowaniu kompromisu tam, gdzie dziœ podzia³y s¹ znacz¹ce.
W sztuce Ibsena „Hedda Gabler” jedna z postaci, Tesman, mówi, „ale,
na Boga, o przysz³oœci nie wiemy niczego”, na co Lovberg odpowiada,
„Rzeczywiœcie, ale to lub tamto mo¿emy jednak powiedzieæ”. Oczywiœcie
nie wiemy, jak bêdzie wygl¹da³a przysz³oœæ relacji euroatlantyckiej i jakie
bêd¹ jej implikacje dla Polski. Równie oczywiste jest i to, ¿e stosunki USA
i Europy znalaz³y siê na rozdro¿u. Obecne napiêcia wi¹¿¹ siê nie tylko
z dyskusjami na konkretne tematy polityczne, ale z bardzo powa¿n¹ zmian¹, jeœli chodzi o udzia³ Europy i Ameryki w kszta³towaniu uk³adu miêdzynarodowego. Mo¿emy dostrzec niepokoj¹ce oznaki, które œwiadcz¹
o tym, ¿e dryf kontynentalny bêdzie trwa³, ale nie przes¹dzajmy kwestii
rozwodu. Zwa¿ywszy na dzisiejsz¹ rzeczywistoœæ polityczn¹ Waszyngtonu i Europy trudno te¿ przypuszczaæ, by dosz³o do odnowienia przymierza – zbyt wiele trzeba by zmieniæ. Mo¿na mieæ tylko nadziejê na czêœciow¹ odnowê kontaktów. Ale nawet ona wymaga du¿o wiêkszej troski o zdrowie relacji euroatlantyckiej, ni¿ to okazywano w ci¹gu ostatnich lat przed
prze³omem tysi¹cleci.
Kerry Longhurst
OD ROLI KONSUMENTA
DO ROLI PRODUCENTA
Polska a bezpieczeństwo
euroatlantyckie w XXI wieku
62
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
63
O Polsce, która nale¿y do NATO, ale nie do UE, mo¿na powiedzieæ, ¿e
jednoczeœnie znajduje siê wewn¹trz i na zewn¹trz instytucji, które decyduj¹ o bezpieczeñstwie w Europie. Jest wiêc w tym uk³adzie zarówno
„swoim”, jak i „obcym”. Taka sytuacja stawia Warszawê przed koniecznoœci¹ uporania siê z kilkoma niezwykle trudnymi dylematami, i to w obliczu bardzo dynamicznie i gwa³townie zmieniaj¹cego siê œrodowiska bezpieczeñstwa. W miarê rozwoju europejskiej polityki bezpieczeñstwa
i obronnej (CESDP) oraz wraz ze wzrostem zaanga¿owania NATO w krajach Europy Wschodniej w ramach Planu na Rzecz Cz³onkostwa (MAP)
g³êbokiej przemianie ulegaj¹ te¿ fundamenty bezpieczeñstwa europejskiego, pojawiaj¹ siê nowe instytucjonalne formy wspó³pracy, a zagadnienia
bezpieczeñstwa regionu nabieraj¹ nowej dynamiki. W tym kontekœcie spraw¹ ogromnej wagi jest, aby po pierwsze, g³os i interesy Polski – jako jednoczeœnie „swojego” i „obcego” – by³y wyra¿ane w sposób jasny i s³yszalny, po drugie, by w Warszawie rozumiano, jak¹ rolê na najbli¿sze lata
przypisuj¹ Polsce jej sojusznicy.
W tym rozdziale rozwa¿ymy rolê Polski w kszta³towaniu bezpieczeñstwa euroatlantyckiego i europejskiego z perspektywy UE i NATO.
Uwzglêdnienie perspektywy instytucjonalnej jest bardzo wa¿ne, poniewa¿
na przestrzeni kilku ostatnich lat polska polityka bezpieczeñstwa uleg³a
g³êbokiej i nieodwracalnej „multilateralizacji”. Jej wp³yw by³ widoczny
jeszcze, zanim Polska do³¹czy³a do NATO, kiedy bliskie cz³onkostwo wyzwoli³o silny impuls do przeorientowania roli i modernizacji polskich si³
zbrojnych. Rolê wyznacznika kierunku ewolucji polskiej polityki bezpieczeñstwa pe³ni dzisiaj tak¿e, choæ wci¹¿ w ma³ym stopniu, tworz¹ca swe
w³asne zdolnoœci obronne UE, kszta³tuj¹c narodowe priorytety i tempo
reform sektora obronnego. Tak wiêc „czynnik NATO”, a teraz tak¿e „czynnik UE” tworz¹ ramy, w których Warszawa konstruuje sw¹ politykê bezpieczeñstwa, poprzez wymogi zawarte w Inicjatywie Zdolnoœci Obronnych (DCI) oraz w Europejskim Celu Operacyjnym (EHG) i Wspólnym
Celu w zakresie Zdolnoœci (CCG).
64
65
KERRY LONGHURST
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
Przedstawiony w tym rozdziale „punkt widzenia Brukseli” pozwala na
okreœlenie i przedyskutowanie najwa¿niejszych dokonañ Polski w obszarze bezpieczeñstwa na przestrzeni kilku ostatnich lat, a nastêpnie przyjrzenie siê oczekiwaniom i wymogom, jakie obie instytucje – NATO i UE
– stawiaj¹ przed Polsk¹. Motywem przewodnim niniejszego eseju jest ukazanie, i¿ oczekiwania NATO i UE sprowadzaj¹ siê do tego, aby Polska
podjê³a niezbêdne kroki zmierzaj¹ce ku przejœciu z pozycji „konsumenta”
(ang. net security consumer) bezpieczeñstwa – pozycji, któr¹ zajmuje obecnie – do roli „producenta bezpieczeñstwa” (ang. net security provider).
Taka reorientacja roli jest niezbêdna, jeœli sojusznicy Polski maj¹ w pe³ni
liczyæ siê z jej g³osem i interesami.
Ró¿nica miêdzy konsumentem a producentem bezpieczeñstwa by³a zapewne bardziej widoczna za czasów zimnej wojny. Za typowy przyk³ad
konsumenta uznawano w latach 1949–1990 Republikê Federaln¹ Niemiec.
Przy wzglêdnie niskim bud¿ecie obronnym i konstytucyjnym zakazie wykorzystywania w³asnych si³ zbrojnych poza granicami NATO, Bonn korzysta³o z bezpieczeñstwa, które zapewnia³y stacjonuj¹ce w RFN oddzia³y sojuszników oraz broñ j¹drowa rozmieszczona na ich terytorium.1 Etykietkê konsumenta mo¿na te¿ przypi¹æ Japonii po 1945 roku – jej polityka
obronna do niedawna opiera³a siê na podobnych ograniczeniach na³o¿onych na ni¹ przez zwyciêzców II wojny œwiatowej. Pewne odstêpstwa od
tych zasad, które zw³aszcza w Niemczech pojawi³y siê w ci¹gu ostatnich
dziesiêciu lat, œwiadcz¹ o tym, ¿e obu krajom coraz bli¿ej do roli producenta bezpieczeñstwa.
Kres zimnej wojny zburzy³ równowagê miêdzy konsumentami a producentami bezpieczeñstwa. Po roku 1989 du¿o trudniej by³o rozstrzygn¹æ, które
kraje korzystaj¹ z bezpieczeñstwa, a które je tworz¹, poniewa¿ bezpieczeñstwo jako produkt przesta³o byæ czymœ oczywistym. Pamiêtaj¹c o tym, mo¿emy w przybli¿eniu okreœliæ g³ówne atrybuty producenta bezpieczeñstwa.
Pañstwo, które ma tworzyæ bezpieczeñstwo, powinno dysponowaæ pe³nym
spektrum militarnych i nie-militarnych narzêdzi, które pozwoli³yby sprawnie zarz¹dzaæ kryzysami. Narzêdzia te wymagaj¹ z kolei sta³ego i przewidywalnego bud¿etu na obronê narodow¹, który powinien opieraæ siê na szeroko pojmowanej ogólnopañstwowej umowie, zapewniaj¹cej ci¹g³oœæ priorytetów strategicznych. Tym samym pañstwa tworz¹ce bezpieczeñstwo musz¹ przeznaczyæ spor¹ czêœæ wydatków na obronnoœæ na badania i prace
udoskonalaj¹ce, g³ównie po to, by dysponowaæ nowoczesnymi oddzia³ami,
gotowymi do wype³niania misji poza obszarem pañstwa.
Jak ju¿ wspomniano, pragnieniem Brukseli jest, aby Polska nabra³a atrybutów wspó³czesnego producenta bezpieczeñstwa z ca³¹ odpowiedzialnoœci¹, jak¹ rola ta ze sob¹ niesie. Takie oczekiwanie w du¿ej mierze wspó³gra
z ogólnym kierunkiem zmian, jakich postanowiono dokonaæ w Polsce, tj.
1. KONSUMENCI A PRODUCENCI BEZPIECZEÑSTWA
Terminy „konsument bezpieczeñstwa” i „producent bezpieczeñstwa”
s¹ bardzo u¿yteczne i umo¿liwiaj¹ analizê roli, któr¹ w z³o¿onym uk³adzie stosunków euroatlantyckich odgrywa Polska. Idea jest prosta i odwo³uje siê do wzglêdnej równowagi miêdzy tym, co pañstwo „zyskuje”, a tym,
co „oddaje”, w kontekœcie okreœlonego zagadnienia bezpieczeñstwa lub
okreœlonej organizacji. Pytanie brzmi jednak: jak odró¿niæ konsumenta od
producenta i czy te role mo¿na w ogóle w pe³ni odgraniczyæ.
Najprostszym, ale zarazem doœæ zawodnym sposobem przeprowadzenia tego podzia³u jest porównanie wysokoœci wydatków w stosunku do
PKB oraz wielkoœci innych dóbr przeznaczanych na obronnoœæ w zale¿noœci od rozmiaru kraju. Inna metoda to uszeregowanie pañstw na skali
„biernoœci-aktywnoœci” w polityce bezpieczeñstwa. ¯adna z tych metod
nie uwzglêdnia jednak wielu wa¿nych czynników, czêsto nie daj¹cych siê
zmierzyæ, takich jak po³o¿enie geograficzne, eksport wiedzy (know-how)
czy potencja³ ekspercki. Nie bierze wiêc pod uwagê tego, co sk³ada siê
w sumie na metody i narzêdzia, za pomoc¹ których pañstwo konsumuje
oraz produkuje bezpieczeñstwo. Nie jest wiêc ³atwo przeprowadziæ wyraŸny podzia³ miêdzy grup¹ konsumentów i producentów bezpieczeñstwa.
Mimo to jest on u¿ytecznym schematem do analizy zmian w polskiej polityce bezpieczeñstwa.
F.-J. Meiers (1995), „Germany: The Reluctant Power”, w: Survival, vol. 37, no. 3,
Autumn.
1
66
67
KERRY LONGHURST
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
z modernizacj¹ si³ zbrojnych i efektywniejszym wydatkowaniem pieniêdzy
na obronnoœæ. Niezale¿nie od opinii Brukseli nale¿y przyznaæ, ¿e proces
przekszta³cania siê Polski w producenta bezpieczeñstwa powinien przebiegaæ szybciej i zakoñczyæ siê z pewnoœci¹ wczeœniej, ni¿ przewiduj¹ to obecnie plany reformy sektora obronnego.
najbardziej godnego zaufania i najaktywniejszego sojusznika wœród krajów Europy Œrodkowo-Wschodniej dowiod³a tak¿e zorganizowana 6 listopada 2001 roku konferencja antyterrorystyczna, której przewodniczy³
prezydent Aleksander Kwaœniewski, a w której udzia³ wziêli przywódcy
pañstw Europy Œrodkowej, Wschodniej i Po³udniowej. To wydarzenie oraz
zagadnienia, ujête w stworzonym podczas konferencji Planie Dzia³ania,
uwidoczni³y przywódcze umiejêtnoœci polityków polskich i ich zaanga¿owanie na rzecz prowadzonej przez Amerykanów kampanii, jak równie¿ na
rzecz zacieœniania regionalnej wspó³pracy obronnej.4 S³owa zaczê³y zmieniaæ siê w czyny pod koniec listopada, kiedy to po intensywnych negocjacjach z USA prezydent Kwaœniewski og³osi³, ¿e na pocz¹tku stycznia do
Afganistanu pojad¹ te¿ polskie oddzia³y. W czasie, gdy powstawa³ niniejszy tekst planowano, ¿e kontyngent polski sk³adaæ siê bêdzie mniej wiêcej
z 300 ludzi, z czego 80 to ¿o³nierze elitarnej jednostki bojowej GROM.5
Polska wyœle równie¿ okrêt logistyczny.
Wydarzenia z 11 wrzeœnia przyczyni³y siê tak¿e do tego, ¿e Polska zaczê³a z now¹ si³¹ dzia³aæ jako „przewodnik” dla tych krajów Europy
Wschodniej, które aspiruj¹ do cz³onkostwa w instytucjach zachodnich.
W swoim wyst¹pieniu na wspomnianej konferencji prezydent Kwaœniewski przekonywa³, ¿e w œwiecie po 11 wrzeœnia zadaniem Polski jest „przywództwo we wprowadzaniu pañstw wschodnich do obozu zachodniego
i w przekonywaniu Zachodu do zaakceptowania tych krajów”.6
W sumie s³ychaæ wiele pochwa³ pod adresem Polski i sposobu, w jaki uda³o jej siê zarówno przystosowaæ do instytucjonalnych ram cz³onkostwa w NATO, jak i wypracowaæ pewn¹ pozycjê w polityce wschodniej, zw³aszcza po 11 wrzeœnia. Podkreœla siê, ¿e Polska ju¿ pokona³a
ogromny dystans, zmieniaj¹c kierunek swej polityki bezpieczeñstwa i staj¹c siê wa¿nym i godnym zaufania sojusznikiem. Teraz jednak – po czê-
2. OCENA DZIA£AÑ POLSKI
Niemal zawsze, gdy dokonuje siê oceny mocnych i s³abych stron polskiego cz³onkostwa w NATO od 1999 roku i zaanga¿owania w realizacjê
CESDP, komentatorom i politykom nasuwaj¹ siê porównania z Republik¹
Czesk¹ lub Wêgrami. Panuje przekonanie, ¿e Polska jest du¿o wa¿niejszym partnerem i sojusznikiem w Europy Œrodkowo-Wschodniej i ¿e w latach 90. sta³a siê „dobrym obywatelem” (ang. good institutional citizen),
który popiera „wspólne dzia³ania” i którego g³os wiele znaczy. Du¿¹ czêœæ
swojego kapita³u politycznego uzyska³a Polska dziêki zaanga¿owaniu
w wojnê w Kosowie, kiedy Warszawa zachowa³a siê jak sojusznik i mimo
krótkiego sta¿u „œpiewaj¹co” zda³a swój pierwszy powa¿ny egzamin w Sojuszu.2 Polskê chwali siê za to, ¿e w czasie dyskusji o rozszerzeniu NATO
wziê³a na siebie rolê pañstwa, które przeciera szlak, a tak¿e dba o to, by
nie traktowano jej jako cz³onka drugiej kategorii.
Szerokie i bezwarunkowe poparcie, którego Polska udzieli³a zainicjowanej przez Amerykanów kampanii przeciw Talibom w Afganistanie, potwierdzi³o wyraŸnie przemyœlane proatlantyckie nastawienie Warszawy i jej
powa¿ne oddanie idei multilateralizmu. Gdy tylko w Sojuszu powo³ano
siê na art. 5, Polska wyrazi³a gotowoœæ aktywnego uczestnictwa w operacji. Nowy minister obrony w rz¹dzie SLD, Jerzy Szmajdziñski, wkrótce
po objêciu stanowiska podkreœli³ wyraŸnie, ¿e Polska nie bêdzie „biernym” uczestnikiem koalicji antyterrorystycznej.3 Wiarygodnoœci Polski jako
Por. „Poland: Warsaw anti-terrorist conference ends declaration and Action Plan”,
BBC Monitoring Service, November 6 2001, http://globalarchive.ft.com/globalarchive/
articles.html.
5
Radio Free Europe/Radio Liberty News Line Vol. 5, No. 222, Part II, 26.11. 2001.
6
„Poland’s President Kwasniewski serves as a Conduit for East-West Diplomacy”,
The Wall Street Journal, 20.11.2001.
4
R. C. Hendrickson, „NATO expansion to the east: NATO’s Visegard Allies: the first
test in Kosovo”, w: Journal of Slavic Military Studies, June 2000, vol. 13, no 2, s. 25–38.
3
„Poland wants to take active part in antiterrorist coalition”, BBC Monitoring, UK,
November 13 Ft. com; „Defence Minister ready for Polish troops to Afghanistan request
by US”, BBC Monitoring Service, UK, November 15, ft. com.
2
68
69
KERRY LONGHURST
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
œci ze wzglêdu na sukces, który uda³o siê odnieœæ Polsce – oczekiwania
sprzymierzeñców Warszawy jeszcze bardziej wzros³y i znacznie przerastaj¹ wymogi stawiane pozosta³ym nowym cz³onkom, tj. Republice Czeskiej i Wêgrom.
Jak ju¿ stwierdzono na pocz¹tku rozdzia³u, jednym z g³ównych zadañ
stoj¹cych zarówno przed Polsk¹, jak i pozosta³ymi cz³onkami NATO nie
nale¿¹cymi do UE, jest stworzenie sytuacji, w której ich „g³os” bêdzie
artyku³owany w sposób jasny i spotka siê z pe³nym zrozumieniem. Ma to
szczególne znaczenie w kontekœcie CESDP, poniewa¿ to w³aœnie sposób,
w jaki Polska wyrazi swe interesy podczas realizacji CESDP, a nie natê¿enie tego g³osu okreœli reakcjê Brukseli. UE chodzi – w skrócie rzecz ujmuj¹c – g³ównie o to, by Polska nie sta³a siê kolejn¹ Turcj¹.7
Wiele przemawia za tym, ¿e Turcja trwa³aby w sprzeciwie, gro¿¹c zg³oszeniem weta wobec nieograniczonego i gwarantowanego dostêpu UE do
zasobów i zdolnoœci NATO, jeœli Bruksela nie zgodzi³aby siê w³¹czyæ Ankary w proces podejmowania decyzji, przygotowania i realizacji przysz³ych
misji UE. W opinii unijnych dyplomatów upór Turcji w tej kwestii stale
uniemo¿liwia³ pracê forum „15+6” i przyczynia³ siê do zupe³nego za³amania poczucia wiêzi, wyrastaj¹cej ze wspólnoty interesów i obaw, które
dot¹d podziela³o szeœæ pañstw NATO spoza UE.
Chocia¿ pozycja Turcji radykalnie straci³a na znaczeniu8, Polsce powinno zale¿eæ na utrzymywaniu dystansu w stosunku do bardziej destrukcyjnych uczestników prac w formule „15+6”, poniewa¿ w UE mo¿na ³atwo zauwa¿yæ po prostu zmêczenie, którego przyczyn¹ jest brak wymiernych postêpów w pracach grupy. Co za tym idzie, Polska powinna zdaæ
sobie sprawê z tego, ¿e forum „15+6” to nie jedyna szansa na udzia³
w kszta³towaniu CESDP i ¿e istniej¹ inne sposoby, by Warszawa mog³a
zabraæ g³os. Korzyœæ, któr¹ Polska mo¿e czerpaæ z CESDP, wi¹¿e siê raczej z koncentracj¹ na bie¿¹cych procesach i mo¿liwoœciach, które im towarzysz¹, a nie na strukturach.
3. SPE£NIENIE OCZEKIWAÑ – POZYCJA
PRODUCENTA BEZPIECZEÑSTWA
W UE i NATO wymienia siê szereg konkretnych zagadnieñ i tematów,
które powinny zostaæ uwzglêdnione w polskiej polityce bezpieczeñstwa.
Co wa¿ne, nie ma w tych oczekiwaniach przesady. Nie wymaga siê od
Polski ca³kowitej rezygnacji z dotychczasowego kierunku, lecz istotnego
zaanga¿owania na rzecz celów ju¿ realizowanych i jednoczeœnie wprowadzenia w ¿ycie bardziej konkretnego i rozpisanego w czasie programu reform sektora obronnego.
W dalszej czêœci rozdzia³u zajmiemy siê analiz¹ istoty i wielkoœci oczekiwañ oraz wymogów, które Bruksela stawia Polsce, pragn¹cej staæ siê
producentem bezpieczeñstwa. Wydzieliliœmy cztery obszary tematyczne:
• europejska polityka obronna (CESDP),
• polska polityka wschodnia,
• reformy sektora obronnego,
• polska kultura strategiczna.
3.1. Polski g³os w sprawie CESDP
G³ówne forum, na którym Polska mo¿e zaanga¿owaæ siê w sprawy
CESDP, to „15+6”, tj. forum krajów cz³onkowskich UE i szeœciu pañstw,
które do niej nie nale¿¹, ale s¹ cz³onkami NATO. Jak do tej pory uk³ad „15+6”
uwa¿a siê za niezadowalaj¹cy pod wieloma wzglêdami. „Szóstka” skar¿y
siê na to, ¿e rozmowy s¹ mêtne i zbyt ogólne, a tak¿e stara siê o skonkretyzowanie pod³o¿a tych spotkañ. Z kolei UE skar¿y siê na z³e podejœcie szóstki do dyskusji w forum, co czêsto prowadzi do nieporozumieñ. Zarzuca tak¿e niektórym krajom zbyt obsesyjny stosunek do struktury i ram konsultacji. Tak wiêc wydaje siê, ¿e uk³ad „15+6” nie spe³nia potrzeb ¿adnej ze stron
i stanowi za ma³o wydajn¹ podstawê komunikacji i konsultacji.
„Proces, a nie struktury”
W ci¹gu ostatnich dwóch lat wiele zrobiono, by zmniejszyæ rozdŸwiêk,
który do dziœ istnieje miêdzy deklarowanymi w UE ambicjami co do polityki bezpieczeñstwa a jej mo¿liwoœciami. Z punktu widzenia Polski szcze7
8
Wywiad poufny w Radzie UE, lipiec 2001.
Por. „Rays of Light”, The Economist, 15.12. 2001, s. 33.
70
71
KERRY LONGHURST
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
gólne znaczenie ma fakt, ¿e Warszawa mo¿e w³¹czyæ siê w wiele z wprowadzanych zmian i wzi¹æ udzia³ w kszta³towaniu CESDP. Prace nad procedurami podejmowania decyzji w sprawie CESDP posunê³y siê tak daleko, ¿e na pocz¹tku 2001 roku trzem tymczasowym komitetom do spraw
konsultacji polityczno-militarnych nadano status sta³ych. Komitet Polityki Bezpieczeñstwa (ang. Political and Security Committee – PSC) pe³ni
rolê cia³a nadzoruj¹cego miêdzynarodowe postêpy dzia³añ zwi¹zanych
z CFSP i z CESDP oraz wspieraj¹cego kszta³towanie polityki zagranicznej Unii poprzez przedstawianie opinii Radzie UE na jej proœbê, b¹dŸ
z w³asnej inicjatywy. PSC ma równie¿ monitorowaæ postanowienia ju¿
wprowadzone w ¿ycie, a wiêc nabierze istotnego znaczenia, gdy UE rzeczywiœcie dysponowaæ bêdzie w³asnymi si³ami, a PSC nadzorowaæ „kontrolê polityczn¹ i kierunek strategiczny” militarnych odpowiedzi UE na
kryzysy. PSC to tak¿e g³ówne ogniwo rozmów zarówno z szeœcioma pañstwami cz³onkowskimi NATO, które nie nale¿¹ do UE, jak i z Sojuszem
w ogóle. Oprócz PSC sta³y status nadano tak¿e na pocz¹tku 2001 roku
Komitetowi Wojskowemu (ang. EU military committee – EUMC) oraz Sztabowi Wojskowemu (ang. UE military staff – EUMS). EUMC doradza PSC
w sprawach wojskowych i kontroluje wojskowy wymiar wszelkich dzia³añ militarnych w obrêbie UE. EUMS kierowane jest przez EUMC, a jego
zadanie to dostarczanie ekspertyz wojskowych i wsparcia dla CESDP w postaci roli ³¹cznika miêdzy EUMC i zasobami wojskowymi udostêpnionymi UE przez kraje cz³onkowskie.
Mo¿liwoœci Polski zaanga¿owania siê w prace nad CESDP bêd¹ bardziej widoczne, gdy UE i NATO uda siê ostatecznie uzgodniæ „porozumienia o bezpieczeñstwie” (ang. security agreement), które miêdzy innymi okreœli procedury, na podstawie których UE bêdzie mog³a wykorzystywaæ si³y NATO.
Poza tym stworzenie przy UE PSC, w której Polska wystêpuje jako
strona, EUMS i EUMC, z którymi Polska wypracowa³a sta³e punkty kontaktowe, powinny uwidoczniæ kana³y komunikacji na temat spraw zwi¹zanych z CESDP. Istota zaanga¿owania Polski w CESDP podczas kryzysu – zarówno w czasie przygotowañ, jak i dzia³añ w³aœciwych – w naturalny sposób zale¿eæ bêdzie od tego, czy dowodzenie misj¹ nale¿y do UE
czy NATO. Je¿eli to UE prowadzi samodzielne dzia³ania, nie korzysta ze
œrodków NATO, a prosi o wsparcie kraje spoza Unii, pañstwa te mog¹ wydelegowaæ oficerów ³¹cznikowych, którzy znajd¹ siê w europejskich cia³ach dowódczych i których zadaniem bêdzie wymiana informacji na temat
si³ niezbêdnych do planowanych operacji itp. W fazie dzia³ania, po utworzeniu si³, powsta³by „komitet kontrybutorów (ang. contributors committee), do którego mogliby nale¿eæ przedstawiciele ka¿dego z pañstw deleguj¹cych swych ¿o³nierzy do dzia³añ, niezale¿nie od tego, czy kraje te
nale¿¹ do UE, czy nie.
Jak by nie patrzeæ, proces tworzenia CESDP, którym UE zajmowa³a
siê w ci¹gu ostatnich kilkunastu miesiêcy, wydaje siê w mniejszym lub
wiêkszym stopniu rozpraszaæ wczeœniejsze obawy Polski co do jej pozycji
i roli w tym obszarze.9 Choæ propozycje rozwiewaj¹ polskie nadzieje na
sta³e umocowanie w PSC, trudno sobie wyobraziæ, by Polska lub któryœ
z pozosta³ych krajów nie-cz³onkowskich mog³y jeszcze silniej zaanga¿owaæ siê w sprawê CESDP. Jak ju¿ powiedzieliœmy, w miarê jak UE coraz
precyzyjniej okreœlaæ bêdzie CESDP, pozycja Polski i jej zdolnoœci kszta³towania polityki bêd¹ wzrastaæ. WyraŸne implikacje dla Polski pojawi¹
siê jednak wtedy, gdy dojdzie do operacji prowadzonej w ramach CESDP
i gdy mechanizmy wspó³pracy UE i NATO poddane zostan¹ próbie, a zasiêg wp³ywów komisji udzia³owców okreœlony. Tymczasem najbli¿sze miesi¹ce okreœl¹ rolê Polski w kszta³towaniu CESDP. W tym czasie nale¿a³oby prze³amaæ istniej¹ce w Polsce obawy przed strukturami, zw³aszcza przed
forum „15+6”, a zaj¹æ siê powa¿nie polityczn¹ istot¹ CESDP.
3.2. Polska jako czynnik stabilizacji regionalnej
Szczególny wk³ad Polski na rzecz instytucji zachodnich wi¹¿e siê
w du¿ej mierze z ju¿ pozytywn¹ wspó³prac¹, któr¹ Warszawa wnosi dziêki
wzmocnieniu dialogu miêdzy Rosj¹ a UE i zw³aszcza NATO, a tak¿e dziêki potwierdzaniu partnerstwa z Ukrain¹. W istocie czêsto s³ychaæ opiniê, ¿e Polska ju¿ zaczê³a nabieraæ cech producenta bezpieczeñstwa dziêki
„eksportowi” bezpieczeñstwa poprzez zaanga¿owanie w proces demo9
Wywiady poufne w Kwaterze NATO i w Komisji UE w Brukseli.
72
73
KERRY LONGHURST
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
kratycznych reform u wschodnich s¹siadów oraz wsparcie dla dalszego
rozszerzania NATO i spekulacje na temat przysz³ego w³¹czenia Ukrainy
do UE. Nic dziwnego, ¿e Bruksela pragnie nade wszystko, by Polska
utrzyma³a znacz¹c¹ pozycjê dla stabilizacji w Europie Wschodniej. Po³o¿enie geograficzne Polski – tak trudne ze wzglêdu na granicê z Kaliningradem, Bia³orusi¹ i Ukrain¹ na samych przedmurzach NATO,
a w przysz³oœci tak¿e UE – ma bardzo du¿e znaczenie strategiczne i w³aœciwie zapewnia Warszawie decyduj¹c¹ rolê w konsolidowaniu przemian
demokratycznych tego regionu, zw³aszcza w sferze reform wojskowych
i relacji cywilno-wojskowych, w torowaniu drogi dla przysz³ego rozszerzenia NATO i przez realizacjê unijnego „Wymiaru Pó³nocnego” (ang.
Northern Dimension).
Du¿a czêœæ „wartoœci dodanej”, któr¹ wnios³a Polska na rzecz Sojuszu, ma swoje Ÿród³o w doœwiadczeniach, które ³¹cz¹ Warszawê z krajami Wschodu. Chodzi tu zw³aszcza o doœwiadczenia z przesz³oœci zwi¹zane z jej cz³onkostwem w Uk³adzie Warszawskim. Umiejêtnoœci jêzykowe, rozumienie kultur i szacunek dla ró¿norodnoœci zachowañ politycznych to potencja³, który Polska wynios³a z tego okresu i który powinna umieæ wykorzystaæ. Choæ doœwiadczenie krajów Uk³adu Warszawskiego jest podobne, polska wiedza na temat tego, jak „myœl¹ i dzia³aj¹”
wschodnie elity znacznie przekracza wiedzê s¹siadów. W Brukseli panuje pogl¹d, ¿e wœród nowych cz³onków NATO tylko Polska zajmuje
odpowiedni¹ pozycjê i ma w³aœciwe „zasoby poznawcze”, by efektywnie dzia³aæ w Europie Wschodniej, i ¿e ju¿ dziœ mo¿na mówiæ o wielu
zwi¹zanych z tym korzyœciach, takich jak zacieœnienie stosunków Sojuszu z Rosj¹ i dialog z Ukrain¹.10 Wydaje siê te¿, ¿e odk¹d Polska zosta³a
cz³onkiem NATO, tak¿e jej stosunki z Rosj¹ uleg³y poprawie i sta³y siê
lepsze ni¿ kiedykolwiek dot¹d. Choæ to wszystko prawda, nale¿y jednak
pamiêtaæ, ¿e we wzajemnych relacjach wci¹¿ panuje atmosfera braku
zaufania i wra¿liwoœci zwi¹zanej z histori¹. Jak pokaza³y niedawne rozmowy Rosji i NATO, Polska nie jest a¿ tak chêtna do wspó³pracy, jak
oczekiwano w Brukseli. Zarówno pocz¹tkowa niechêæ do propozycji pre-
miera Wielkiej Brytanii Tony’ego Blaira, by pog³êbiæ wspó³pracê Rosji
z NATO, jak i polskie ¿¹danie „szczegó³owych wyjaœnieñ”, s¹ generalnie doœæ symptomatyczne dla stanowiska Warszawy.11
Konkretnie rzecz bior¹c wiele z oczekiwañ, by Polska sta³a siê producentem bezpieczeñstwa, wi¹¿e siê z drug¹ tur¹ rozszerzenia NATO. Nadzieje Brukseli splataj¹ siê tu z pragnieniem Warszawy, by powiêkszenie
nast¹pi³o w krótkim czasie, na co wyraŸnie wskazuje zaanga¿owanie Polski we wspieranie MAP, który proponuje zupe³nie inn¹ formê kontaktów
ni¿ przedstawiona przez Sojusz w przypadku Polski, Wêgier i Republiki
Czeskiej w latach 90. MAP nie stanowi prostej drogi do cz³onkostwa ani
nie jest „list¹ oczekuj¹cych”. Ma raczej, wraz z Partnerstwem dla Pokoju,
stanowiæ podstawê dla krajów aspiruj¹cych do NATO, dziêki której bêd¹
mog³y wype³niæ warunki konieczne do przyst¹pienia do Sojuszu. Obejmuje wiêc m.in. demokratyczne relacje cywilno-wojskowe, reformê s³u¿b
wojskowych, sferê wydatków na cele obronne i ogóln¹ zgodnoœæ zasobów
wojskowych ze standardami NATO.
Istota oczekiwañ NATO polega na tym, ¿e dziêki polskiemu doœwiadczeniu w zakresie przeprowadzania reform obronnych i wchodzenia
w struktury Sojuszu Warszawa powinna pe³niæ rolê modelu dla swych
wschodnich s¹siadów. Nale¿y jednak zauwa¿yæ, ¿e jeœli ma dojœæ do drugiej tury rozszerzenia, zarówno Polska, jak i Wêgry oraz Republika Czeska musz¹ zakoñczyæ prowadzone reformy wojskowe i osi¹gn¹æ standardy NATO. Lekcja, jak¹ stanowi³o do³¹czenie do NATO tych trzech pañstw,
okreœli oczywiœcie ca³oœæ stanowiska NATO wobec kolejnego etapu powiêkszenia. A zatem przeszkody i trudnoœci, które wystawiaj¹ na szwank
polsk¹ gotowoœæ do spe³nienia standardów NATO, mog¹ opóŸniæ ca³y proces, a wiêc niekorzystnie odbiæ siê na podstawowych interesach Polski.
Choæ wyobra¿enia UE co do roli Polski na Wschodzie s¹ o wiele mniej
okreœlone, przewa¿a jednak oczekiwanie, ¿e zgodnie ze swoim po³o¿eniem geopolitycznym Warszawa powinna odgrywaæ w tym regionie rolê
zasadnicz¹ zarówno przed, jak i po do³¹czeniu do UE. Po raz kolejny
Por. NATO Enlargement Daily Brief Monday 26.11.2001, „Russia’s Big Step to NATO
Worries Poles” Martina Walkera
11
10
Wywiad poufny w Kwaterze NATO, Bruksela, lipiec 2001.
74
75
KERRY LONGHURST
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
uznaje siê Polskê za klucz do stabilnoœci w stosunkach z Kaliningradem,
Rosj¹, Ukrain¹, Bia³orusi¹, a tak¿e pañstwami ba³tyckimi. Warszawa ma
zw³aszcza spe³niaæ zadanie „trybiku” w maszynie Wymiaru Pó³nocnego
UE, g³ównie poprzez miêdzypañstwow¹ wspó³pracê z Kaliningradem,
w kontekœcie wspólnej strategii UE wobec Ukrainy i wype³niania postanowieñ z Schengen, okreœlaj¹cych wymogi stawiane Polsce przed przyjêciem do UE. Ta ostatnia kwestia budzi pewne kontrowersje, poniewa¿
Polska sprzeciwia³a siê naciskom Brukseli, by Rosjan, Ukraiñców i Bia³orusinów obowi¹zywa³y w Polsce restrykcyjne przepisy wizowe oparte
na zasadach unijnych.
Mimo ¿e do 2006 roku Warszawa zamierza wype³niæ podstawowe
wymogi zawarte w DCI i EHG13, ramy czasowe polskiego programu
reform wci¹¿ uwa¿a siê za zbyt szerokie.14 Bruksela chcia³aby, ¿eby
Polska nie tylko zakoñczy³a reformy grubo przed koñcem planowanego okresu szeœcioletniego, ale te¿ ¿yczy³aby sobie, by dzia³ania Warszawy znacznie wykroczy³y poza to minimum. Ma to znaczenie o tyle,
¿e nadwy¿ki œrodków przeznaczonych dla Polski, jak równie¿ Republiki Czeskiej i Wêgier, na rozpoczêcie koniecznych reform i modernizacjê sektora obronnego topniej¹ w oczach, co wzmacnia naciski na
zwiêkszenie tempa. Gdy wiêc w 2002 roku przyjdzie czas na podsumowanie procesu rozszerzenia, Polska oceniana bêdzie na równi ze starszymi cz³onkami NATO.
Wydaje siê, i¿ impuls reformatorski od¿y³ w Polsce po 11 wrzeœnia,
kiedy minister obrony narodowej Jerzy Szmajdziñski przedstawi³ plan
stworzenia si³ zbrojnych o wiêkszej zdolnoœci do dzia³ania poza terytorium kraju, gdzie wiêkszoœæ wydatków na cele wojskowe poch³ania³yby
si³y szybkiego reagowania, jak te¿ lepiej przystosowanych do funkcjonowania w warunkach gospodarki rynkowej.15 Poza tym wymieniono inne
obszary modernizacji, takie jak np. wprowadzenie nowego systemu dowodzenia i komunikacji oraz zakup samolotów bojowych. Ambicje
Szmajdziñskiego studzi jednak fatalna sytuacja bud¿etowa, która spowodowa³a, ¿e zamro¿ono decyzjê o kupnie myœliwców i opóŸniono inne
aspekty procesu modernizacji.16
To w³aœnie kwestia finansów, niemo¿noœæ Warszawy do podniesienia
wydatków na obronnoœæ, budzi powszechn¹ konsternacjê w Brukseli. Ich
poziom maleje stale od 1999 roku, a sytuacjê zaognia jeszcze bardziej nieudolnoœæ w dysponowaniu dostêpnymi œrodkami. Od 1999 roku, kiedy Polska wst¹pi³a do Sojuszu, suma wydatków na cele obronne zmala³a z 2%
PKB do 1,8% w 2001 roku, przy czym zaledwie dziewiêæ procent tego
3.3. Reformy sektora obronnego
Kolejny obszar, w którym Bruksela oczekuje od Polski wiêkszych wysi³ków, by mog³a ona zaj¹æ pozycjê producenta bezpieczeñstwa, to reformy sektora obronnego i militarnego. Choæ zarówno w UE, jak i w NATO
panuje œwiadomoœæ, ¿e w ci¹gu ostatnich dziesiêciu lat Polska w zakresie
polityki bezpieczeñstwa pokona³a ogromny dystans, a obecny plan reform
wykracza poza zmiany kosmetyczne i wi¹¿e siê z koniecznoœci¹ dokonania kilku trudnych wyborów, istota i tempo reform wydaje siê wskazywaæ
na to, ¿e ca³oœæ strategii Warszawy opiera siê raczej na myœleniu w kategoriach „obrony”, a nie „bezpieczeñstwa”. Polska zajmuje wiêc „przestarza³e” stanowisko strategiczne, a niew³aœciwa struktura jej si³ zbrojnych
oznacza, ¿e w kategoriach militarnych Polska nie jest traktowana jako sojusznik posiadaj¹cy istotne aktywa.12
Zgodnie z pogl¹dem dominuj¹cym w NATO, choæ „do³¹czenie” Polski
do Sojuszu nast¹pi³o w 1999 roku, wci¹¿ trudno mówiæ o powa¿nej i ca³oœciowej „integracji”, gdy¿ wysi³ki Warszawy s¹ dalekie od spe³nienia wymogów postawionych w DCI. Wci¹¿ pozostaje wiele do zrobienia, jeœli
Warszawie zale¿y na roli pierwszoplanowego i wp³ywowego cz³onka powiêkszonego Sojuszu. Równie¿ UE oczekuje wzmo¿enia wysi³ków, zwi¹zanych z reformami obronnymi zgodnie z wymogami EHG, i jakoœciowego zwiêkszenia wspólnych zdolnoœci obronnych UE.
12
Wywiady poufne w siedzibie NATO i UE, Bruksela, lipiec 2001.
Por. przyp. 90 na s. 121.
Komentarz Ch. Donnelly’ego, biblioteka on-line NATO, http://www. NATO. int/
docu/articles/2000/
15
„Szmajdzinski’s New Army Model”, Polish News Bulletin, 19.11.2001, Ft. com
16
Por. Radio Free Europe Newsline Vol. 5 No. 208, Part II, 1.11. 2001.
13
14
76
77
KERRY LONGHURST
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
bud¿etu (2001) przeznaczono na wyposa¿enie.17 Sytuacjê tê pogorszy³o
w grudniu zatwierdzenie przez Sejm finansowego pakietu oszczêdnoœci,
zgodnie z którym wydatki na cele obronne maj¹ ulec redukcji o 2,1 miliarda z³otych.18
Chocia¿ w planach reorganizacji sektora obronnego, które Szmajdziñski przedstawi³ po 11 wrzeœnia, podkreœlono znaczenie wzrostu profesjonalizacji si³ zbrojnych, minister wyraŸnie zaznaczy³, ¿e ci¹g³oœæ poboru pe³ni istotn¹ rolê w polityce bezpieczeñstwa Polski ze wzglêdu na jej
po³o¿enie „na skraju bloku NATO”.20 To stanowcze d¹¿enie do utrzymania poboru, nawet przy jego wzglêdnie ma³ym udziale w ca³oœci si³ zbrojnych, stoi w sprzecznoœci z priorytetami i scenariuszami przyjêtymi przez
NATO i UE. W Brukseli uwa¿a siê, ¿e du¿e si³y l¹dowe nie tylko nie
nadaj¹ siê do wykonywania misji okreœlonych w art. 5, ale ¿e ¿o³nierze
poborowi nie pasuj¹ do zadañ typu petersberskiego. Polskie oddanie idei
poboru wi¹¿e siê po prostu z przestarza³¹ wizj¹ polityki bezpieczeñstwa
opart¹ na obronie terytorialnej. Ani Sojusz, ani unijna Bruksela nie wymagaj¹, by Polska utrzyma³a tê zdolnoœæ. Obie instytucje podkreœlaj¹
te¿, ¿e kontynuacja tej praktyki mo¿e utrudniæ proces modernizacji si³
zbrojnych.21 Innymi s³owy, chocia¿ ani NATO, ani UE nie wymuszaj¹ na
Polsce konkretnej polityki w sprawie poboru, pragnienie, by Warszawa
podjê³a decyzjê o utworzeniu si³ w pe³ni zawodowych, daje siê wyraŸnie odczuæ. Gdyby Polska zdeklarowa³a siê w tej sprawie, w NATO wzros³oby zadowolenie z prowadzonych przez ni¹ reform, co stopniowo
wzmocni³oby wiarê w to, ¿e w przysz³oœci Warszawie uda siê spe³niæ
pok³adane w niej nadzieje.
Powszechny pobór do wojska
Wœród reform sektora obronnego szczególnie dotkliwy problem stanowi
w Polsce kwestia poboru do wojska. Uwa¿a siê, ¿e jest to b³êdny priorytet,
który zosta³ przyjêty bez powa¿nej dyskusji publicznej. Choæ ani w NATO,
ani w UE nie mówi siê o ¿adnej oficjalnej polityce dotycz¹cej przysz³oœci
poboru w Polsce, w Brukseli spodziewano siê, ¿e tendencja do podtrzymywania tej praktyki zacznie s³abn¹æ, zgodnie z powszechnym trendem europejskim. Oczekiwania te wzros³y jeszcze bardziej, gdy Republika Czeska
zaproponowa³a program radykalnych reform sektora obronnego w lecie 2002
roku. Podobnie jak ich polscy s¹siedzi, Czesi musieli zmierzyæ siê z wieloma wyzwaniami politycznymi, spo³ecznymi, ekonomicznymi i wojskowymi, z którymi w ci¹gu ostatnich dziesiêciu lat zwi¹zany by³ status i organizacja si³ zbrojnych. W Pradze og³oszono wiêc, ¿e pobór bêdzie stopniowo
ograniczany i wreszcie zniesiony w 2007 roku. Do tego czasu Republika
Czeska stworzy ca³kowicie zawodow¹ armiê sk³adaj¹c¹ siê z 34–36 tysiêcy
¿o³nierzy oraz 10 tysiêcy pracowników cywilnych.
W tym kontekœcie utrzymywanie poboru w Polsce i wzrost liczby poborowych budzi w Brukseli pewne zdumienie.19 Panuj¹ce w Warszawie
przekonanie, ¿e utrzymanie poboru nie spowolni ani nie utrudni wysi³ków
na rzecz modernizacji, nie spotyka siê z uznaniem w Brukseli. W Kwaterze G³ównej NATO uwa¿a siê, ¿e przywi¹zanie do tej idei nieuchronnie
os³abi si³ê wszelkich dzia³añ podejmowanych przez Polskê, poniewa¿ spowoduje powa¿n¹ wyrwê w ca³oœci wydatków na cele obronne, a tak¿e
zmniejszy fundusze na badania i prace rozwojowe.
17
Tylko dwa kraje wydaj¹ mniejsz¹ czêœæ œrodków na cele obronne na sprzêt: Belgia –
5,4% i Portugalia – 6,3% (dane z 2001 roku).
18
Polish Lower House Passes Budget Savings Plan for 2002, BBC Monitoring Service,
UK, 23.12.2001
19
Wywiad poufny w Kwaterze NATO i Radzie UE, Bruksela, lipiec 2001.
3.4. Budowa polskiej kultury strategicznej
Zagadnienie, które od³o¿yliœmy na koniec, ma podstawowe znaczenie
i szerokie implikacje, a warunkiem jego realizacji jest d³ugofalowy wysi³ek ca³ego pañstwa. Pojêcie kultury strategicznej obejmuje coœ wiêcej ni¿
klasyczne obszary relacji miêdzy cywilami a wojskowymi, dotyczy bowiem wszelkich relacji si³ zbrojnych i ró¿norodnych instytucji bezpieczeñstwa ze spo³eczeñstwem. Zarówno UE, jak i NATO wywieraj¹ naciski na
wszystkie kraje Europy Œrodkowo-Wschodniej, by nie ustawa³y w swoich
wysi³kach nad wypracowaniem nowej kultury strategicznej.
20
21
„Szmajdzinski’s New Army Model”, Polish News Bulletin, 19.11.2001, Ft. com
Wywiad poufny w Kwaterze NATO i Radzie UE, Bruksela, lipiec 2001.
78
79
KERRY LONGHURST
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
Mimo ¿e w latach dziewiêædziesi¹tych Polska zaczê³a zdecydowanie
odrzucaæ kulturê strategiczn¹ obowi¹zuj¹c¹ przed 1989 rokiem, daleko
jeszcze do koñca tego procesu, a nowe formy musz¹ dopiero powstaæ. To,
¿e nawi¹zano demokratyczne kontakty miêdzy cywilami a wojskowymi,
pieczê nad tymi relacjami powierzono parlamentowi i dopuszczono kobiety do s³u¿by w armii, pokazuje, jak g³êboko siêgnê³y zmiany. Z drugiej
jednak strony, bardzo wyraŸnie daje siê zauwa¿yæ, ¿e inercja przy przeprowadzaniu du¿ej czêœæ reform spowalnia tempo dalszych zmian, a wiêc
pozwala przetrwaæ wielu elementom dotychczasowej kultury strategicznej. I tak te¿ pozostanie, dopóki do reform sektora wojskowego i obronnego nie podejdzie siê w sposób szerszy, obejmuj¹cy rozmowy na wszelkie
tematy spo³eczne i ekonomiczne zwi¹zane z bezpieczeñstwem. Mo¿na wymieniæ dwa g³ówne obszary, które tworz¹ pod³o¿e dla nowej kultury strategicznej w Polsce: wspieranie wspólnoty strategicznej oraz reforma systemu kadrowego si³ zbrojnych.
woœæ, by wprowadziæ do ministerstw spraw zagranicznych lub obrony narodowej wojskowych ekspertów cywilnych, którzy zajmowaliby siê sprawami bezpieczeñstwa i obronnoœci. To z kolei prowadzi do sytuacji, w której g³ówna odpowiedzialnoœæ za opiniowanie decyzji spoczywa na doradcach wojskowych. Zdaniem Chrisa Donnelly’ego, w latach dziewiêædziesi¹tych œrodowiska wojskowe sk³onne by³y zwieraæ szyki, by „chroniæ siê”
przed nowymi pomys³ami. Dlatego fundusze, które mia³y s³u¿yæ realizacji
g³êbokich reform oraz racjonalizacji, czêsto trwoniono na podtrzymanie
obecnego systemu. Kieruj¹c siê chêci¹ przeprowadzenia radykalnych
zmian, wysy³ano wy¿szych oficerów na Zachód, by tam trenowali i brali
udzia³ w szkoleniach, jednak po powrocie zwykle „zwalniano ich, degradowano lub wysy³ano na s³u¿bê do martwych placówek”.23
Takie zjawiska, jak równie¿ generalne niepowodzenie planu radykalnych reform sprawi³y, ¿e niezwykle na znaczeniu zyskuje cywilna wspólnota strategiczna oraz jej rola w promowaniu i podtrzymywaniu zmian.
Zdaniem Brukseli konsekwencj¹ s³aboœci tego typu wspólnoty s¹ problemy z podejmowaniem decyzji oraz z³a komunikacja miêdzy delegacj¹ polsk¹ w Brukseli a Warszaw¹.24
Tworzenie skutecznej wspólnoty strategicznej
Temat ten jest niew¹tpliwie zwi¹zany z wdra¿aniem demokratycznej kontroli nad si³ami zbrojnymi i z efektami obecnego procesu reform. Polsce daleko jeszcze do stworzenia wszelkich koniecznych warunków oraz mechanizmów niezbêdnych do powstania rzeczywistej, a nie tylko formalnej wspó³pracy miêdzy cywilami a wojskowymi. Wci¹¿ nie ma powa¿nego cywilnego know-how w kwestiach obronnych. Zarówno w UE, jak i w NATO uznaje siê to za czynnik os³abiaj¹cy skutecznoœæ polskiej polityki bezpieczeñstwa i modernizacji armii. Istnienie cywilnej wspólnoty strategicznej okreœla siê jako „czêsto negowany”, nieuœwiadamiany aspekt kontroli demokratycznej oraz „powszechn¹ pora¿kê, nierzadko op³akan¹ w skutkach”.22
Niezdolnoœæ Polski do budowy prawdziwej wspólnoty strategicznej nie
stanowi wyj¹tku. W ró¿nym stopniu wystêpuje ona we wszystkich krajach postkomunistycznych. Wzglêdnie czêste zmiany w³adzy spowodowa³y, ¿e w krajach by³ego bloku komunistycznego nie powsta³a mo¿liKomentarz w³asny Ch. Donnelly’ego, biblioteka go on-line NATO http://www. NATO.
int./docu/articles/2000/
22
Reforma systemu kadrowego
W Brukseli potrzebê przeprowadzenia podstawowej odnowy systemu
kadrowego si³ zbrojnych uznaje siê za jeden z g³ównych elementów ca³ego procesu modernizacji. Jak ju¿ wspomnieliœmy, idea³em, do którego przekonuj¹ Polskê UE i NATO, jest zwiêkszenie liczby ¿o³nierzy zawodowych
i oddzia³ów szybkiego reagowania w Polskich Si³ach Zbrojnych. Równoleg³e do tej zmiany utworzenie sprawnych struktur wewnêtrznych armii
na wzór zachodni jest uwa¿ane za warunek konieczny, jeœli Polska ma staæ
siê producentem bezpieczeñstwa.
Podobne oczekiwania wi¹¿¹ siê z wieloma celami politycznymi, o których w listopadzie 2001 mówi³ Szmajdziñski. U ich pod³o¿a le¿y pragnienie, by œcie¿kê kariery oficera uczyniæ nieco „wyrazistsz¹” i by wszelkie
23
24
Ibidem.
Wywiad poufny w Kwaterze NATO, Bruksela, lipiec 2001.
80
81
KERRY LONGHURST
OD ROLI KONSUMENTA DO ROLI PRODUCENTA
szkolenia w NATO uwa¿ano za równie wa¿ne, jak udzia³ w operacjach
krajowych. Równoczeœnie przewiduje siê likwidacjê tradycyjnych szkó³
i akademii oficerskich, choæ z pewnoœci¹ ten pomys³ wywo³a opór w szeregach armii. Kandydaci na oficerów zamiast ze szkó³ oficerskich mieliby
pochodziæ z instytucji cywilnych, dziêki czemu posiadaliby szereg umiejêtnoœci przydatnych po odejœciu z armii. Podobne reformy u³atwi³yby wyjœcie z kryzysu, jaki dziœ panuje w wojskowym systemie edukacyjnym, produkuj¹cym zbyt du¿¹ liczbê m³odych oficerów. Zamierzenia te spotykaj¹
siê w Brukseli z uznaniem, m.in. dlatego ¿e pozwol¹ zlikwidowaæ opór
wobec procesu reform i modernizacji, wywo³any strukturalnymi problemami systemu kadrowego.
Obok nadmiaru oficerów w polskich si³ach zbrojnych wystêpuje nieodpowiednia rekrutacja podoficerów. Z punktu widzenia Brukseli u pod³o¿a problemu tkwi zagadnienie spo³ecznego odbioru armii i kwestia poboru. Chocia¿ polska armia nigdy nie narzeka³a na brak szacunku w oczach
spo³eczeñstwa, czy to przed, czy po 1989 roku, m³odzi ludzie rzadko uznaj¹
wybór kariery zawodowego ¿o³nierza za atrakcyjny – dotyczy to zw³aszcza osób wykszta³conych. Ju¿ sam ten fakt rodzi problemy dla si³ zbrojnych, zw³aszcza jeœli chodzi o morale wœród ¿o³nierzy ni¿szych stopniem.
Nale¿y zdaæ sobie sprawê z tego, ¿e pobór nie jest dobrym narzêdziem
rekrutacji. W rzeczywistoœci obejmuje on raczej gorzej wykszta³conych
m³odych ludzi, podczas gdy ich koledzy na uniwersytetach wybieraj¹ s³u¿bê
zastêpcz¹ lub odwlekaj¹ s³u¿bê wojskow¹.25
pozosta³ych nowych cz³onków NATO. Sukces, jaki na szerok¹ skalê uda³o
siê osi¹gn¹æ Polsce, i jej dobra adaptacja do wymogów politycznych stawianych cz³onkom Sojuszu spowodowa³y jednoczeœnie dalszy wzrost oczekiwañ i warunków do tego stopnia, ¿e zdolnoœci Polski do pe³nego przeorientowania polityki bezpieczeñstwa podlegaj¹ coraz ostrzejszej ocenie i staj¹
siê modelem dla drugiej tury powiêkszenia NATO. W Brukseli wyraŸnie
s³ychaæ g³osy, ¿e mimo statusu równoczeœnie „swojego” i „obcego”, w coraz dynamiczniej zmieniaj¹cych siê zagadnieniach bezpieczeñstwa europejskiego, pozycja Polski stale nabiera znaczenia i ¿e oczekiwania stawiane
Warszawie s¹ bardzo wysokie. Wraz ze wzrostem wymagañ kszta³towa³o
siê wyobra¿enie Polski jako producenta bezpieczeñstwa, co przeanalizowaliœmy wyró¿niaj¹c cztery kluczowe zagadnienia, które w NATO i UE okreœlane s¹ jako g³ówne obszary, z którymi Polska musi siê zmierzyæ.
Jednak, aby uporaæ siê z przedstawionymi w tym rozdziale problemami, trzeba bêdzie wytyczyæ pewne priorytety i dokonaæ kilku trudnych
wyborów, które poci¹gn¹ za sob¹ powa¿ne konsekwencje spo³eczne i ekonomiczne. W uk³adzie konkuruj¹cych ze sob¹ wartoœci jedna sprawa wydaje siê wymagaæ natychmiastowej reakcji – gdyby politycy polscy zasygnalizowali gotowoœæ do rezygnacji z poboru, mogliby poradziæ sobie z wieloma innymi problemami. Odejœcie od poboru – co stanowi³oby czêœæ generalnej redukcji si³ zbrojnych – pozwoli³oby Warszawie
wydawaæ wiêcej na wyposa¿enie dla oddzia³ów, które prawdopodobnie w przysz³oœci oka¿¹ siê najbardziej u¿yteczne. Równie wa¿ne by³oby symboliczne znaczenie takiej deklaracji, poniewa¿ pokaza³oby UE
i NATO, ¿e Polska nie jest ju¿ przywi¹zana do rozumowania w kategoriach „obrony” terytorialnej.
Bruksela spodziewa siê, ¿e Polska mo¿liwie najszybciej przyjmie rolê
producenta bezpieczeñstwa. To oczekiwanie odpowiada ogólnemu kierunkowi zmian, jakie zachodz¹ w polskim sektorze obronnym. Mimo ¿e Warszawa ma zarówno mo¿liwoœci, jak i wolê podjêcia siê tej roli, sytuacjê
komplikuje sprzecznoœæ priorytetów i œlimacze tempo reform, które skutecznie utrudniaj¹ przejœcie od roli konsumenta do producenta bezpieczeñstwa w XXI wieku.
4. PODSUMOWANIE
W tym rozdziale staraliœmy siê rzuciæ pewne œwiat³o na dzisiejsze perspektywy instytucjonalne Polski w sferze bezpieczeñstwa, a tak¿e okreœliæ wiele konkretnych oczekiwañ wobec niej, a tak¿e jej przysz³¹ rolê na
arenie bezpieczeñstwa europejskiego.
Wydaje siê, ¿e na podstawie tej analizy powstaje obraz Warszawy jako
„dobrego obywatela” instytucji euroatlantyckich, w czym przeœcignê³a ona
25
Por. „Europe’s Sulky Conscripts”, The Economist, 2001, s.
82
83
Olaf Osica
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
Polska jako nowy aktor euroatlantyckiej
polityki bezpieczeństwa
84
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
85
Uzyskanie cz³onkostwa w NATO zamknê³o okres dziejów pañstwa polskiego, w którym jego aktywnoœæ polityczna uzale¿niona by³a od gry europejskich mocarstw i Rosji. Po 200 latach funkcjonowania w „strefie cienia” Polska stanê³a przed szans¹ stopniowej odbudowy swej niegdysiejszej pozycji politycznej i zostania aktorem polityki miêdzynarodowej, zdolnym do realizacji w³asnych interesów. „Chcemy i musimy – przekonywa³
szef polskiej dyplomacji Bronis³aw Geremek – uzyskaæ w gronie pañstw
sojuszniczych pozycjê umo¿liwiaj¹c¹ faktyczne wspó³kszta³towanie strategii i polityki Sojuszu w sposób zgodny z naszymi interesami, zw³aszcza
w Europie Œrodkowej i Wschodniej. Dysponujemy warunkami, aby w perspektywie kilku lat prze³o¿yæ nasz potencja³ ludzki, gospodarczy i kluczowe po³o¿enie strategiczne na pozycjê sytuuj¹c¹ Polskê w gronie najwa¿niejszych pañstw cz³onkowskich NATO.”1
Niespe³na dwa tygodnie po podpisaniu przez Polskê traktatu waszyngtoñskiego Sojusz podj¹³ decyzjê o rozpoczêciu interwencji militarnej
w Kosowie. Akcja ta nie tylko zachwia³a regu³ami rz¹dz¹cymi polityk¹
miêdzynarodow¹ od co najmniej 1945 roku, ale wystawi³a na ciê¿k¹ próbê
spójnoœæ samego NATO oraz stosunków euroatlantyckich. By³a to lekcja,
która z ca³¹ bezwzglêdnoœci¹ uœwiadomi³a istotê uroczystoœci, która mia³a
miejsce 12 marca 1999 roku w bibliotece Harry’ego Trumana w Independence: Polska nie tyle wst¹pi³a do NATO, ile skoczy³a w g³êbokie i nieznane jej wody Oceanu Atlantyckiego. Mimo niewystarczaj¹cych umiejêtnoœci, problemów z ekwipunkiem i strachu przed konsekwencjami skok
uda³ siê, ale – zamiast spodziewanego wytchnienia – na horyzoncie pojawia³y siê wci¹¿ nowe niespodzianki. Konflikty, które naros³y wokó³ dyskusji nad CESDP oraz budow¹ przez USA systemu obrony przeciwrakietowej (MD) nie tylko zaskakiwa³y, ale burzy³y przechowywany w polskich umys³ach „idylliczny” do pewnego stopnia obraz stosunków euro1
Wyst¹pienie B. Geremka w Sejmie 08.04.1999.
86
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
atlantyckich, staj¹c siê Ÿród³em obaw o przysz³oœæ wiêzi ³¹cz¹cych Amerykê z Europ¹, a zw³aszcza z NATO.
Obok „niemi³ych” niespodzianek ze strony sojuszników, minione trzy
lata by³y tak¿e czasem, gdy polityka polska musia³a zmierzyæ siê z problemami wewnêtrznymi. Wobec braku spójnej koncepcji, pogarszaj¹cej
siê sytuacji finansów publicznych i oporu ze strony czêœci wojskowych,
reformowanie armii okaza³o siê operacj¹ o wiele bardziej bolesn¹ i skomplikowan¹, ni¿ mo¿na by³o s¹dziæ w okresie starañ o wejœcie do NATO.
Do listy nieoczekiwanych zjawisk nale¿y dopisaæ tak¿e spadek zainteresowania cz³onkostwem w Sojuszu wœród elit politycznych, przek³adaj¹cy siê na stopniowe zanikanie debaty publicznej nad rol¹ Polski w tej
organizacji. W rezultacie, ogromny potencja³ mobilizacji politycznej,
dziêki któremu Polska potrafi³a doprowadziæ do rozszerzenia Sojuszu
uleg³ po 12 marca rozproszeniu b¹dŸ zosta³ skierowany na negocjacje
cz³onkowskie z UE.
Na tym tle wydarzenia 11 wrzeœnia – atak terrorystyczny na Nowy Jork
i Waszyngton – oraz operacja USA w Afganistanie stanowi¹ kolejne, byæ
mo¿e najwiêksze wyzwanie dla Polski. Choæ trudno jeszcze przewidzieæ
ich ostateczne konsekwencje, nie pozostan¹ one z pewnoœci¹ obojêtne dla
myœlenia o zasadach rz¹dz¹cych relacjami miêdzy Europ¹, Ameryk¹ i Rosj¹
w polityce bezpieczeñstwa, zmieniaj¹c byæ mo¿e tak¿e ich instytucjonalny kszta³t. Chc¹c aspirowaæ do roli aktora w stosunkach euroatlantyckich
Polska musi zatem podj¹æ wysi³ek g³êbokiej refleksji nad swoj¹ wizj¹ bezpieczeñstwa. Choæ po 11 wrzeœnia wiele dotychczasowych zagro¿eñ nie
zniknie tylko dlatego, ¿e œwiat poœwiêci³ siê wojnie z terroryzmem, ambicja Polski do utrzymania kontaktu z czo³ówk¹ sojuszników i znalezienia
sobie miejsca, chocia¿by na obrze¿ach g³ównego nurtu polityki miêdzynarodowej, wymagaæ bêdzie w pierwszej kolejnoœci ponownego odkrycia
sensu i celu jej obecnoœci w NATO. Wydaje siê bowiem, ¿e potencja³ prostych zdolnoœci adaptacyjnych, dziêki któremu uda³o siê Polsce stosunkowo niedu¿ym kosztem znaleŸæ swe miejsce w gronie sojuszników, ulega
wyczerpaniu.
1. PRZE£AMANIE GEOPOLITYKI – UWARUNKOWANIA
POLSKIEJ POLITYKI BEZPIECZEÑSTWA
87
1.1. S³aboœæ Europy si³¹ Ameryki
Nie pomniejszaj¹c znaczenia szeregu motywów, którymi Polska kierowa³a siê, d¹¿¹c do cz³onkostwa w NATO, najwa¿niejszym politycznym
celem by³o uzyskanie statusu sojusznika USA. Polityczna i militarna atrakcyjnoœæ NATO wynika³a bowiem z przywództwa amerykañskiego. Bez
niego Sojusz nie ró¿ni³by siê w oczach Polaków od Unii Zachodnioeuropejskiej pozbawionej militarnej si³y i skupiaj¹cej wy³¹cznie europejskie
pañstwa. To banalne stwierdzenie, wspólne wielu stolicom europejskim,
w warunkach polskich jest jednak czymœ wiêcej ni¿ tylko racjonalnym wyborem politycznym. Jest swoistym paradygmatem polskiej polityki bezpieczeñstwa, który przes¹dza o istnieniu poczucia bezpieczeñstwa zdecydowanej wiêkszoœci polskiej elity politycznej; warunkuje jej zdolnoœæ do
stawiania czo³a nowym wyzwaniom i pozbawionego kompleksów dzia³ania, przede wszystkim w polityce wobec Rosji.
Si³a oddzia³ywania Waszyngtonu na politykê polsk¹ jest funkcj¹ dwóch
rzeczy. Z jednej strony jest to potencja³ polityczny i militarny USA, który
odpowiada tradycyjnemu postrzeganiu bezpieczeñstwa w Polsce, tj. uto¿samianiu go z si³¹ orê¿a i ze zdecydowaniem w jego u¿yciu. Z drugiej zaœ
strony, mocna pozycja USA w Polsce wynika ze s³aboœci militarnej i politycznego niezdecydowania pañstw europejskich.
Jak stwierdzi³ minister obrony narodowej, Bronis³aw Komorowski, odnosz¹c siê do idei stworzenia europejskich si³ szybkiego reagowania (RRF)
„(...) dopóki nie bêdzie europejskiego komponentu zdolnego wystawiæ (...)
dwie ciê¿kie dywizje, maj¹ce w razie zagro¿enia stawiæ siê na terytorium
pañstwa polskiego – w razie zagro¿enia, nie w razie wojny – to uwa¿am,
¿e Polska powinna zachowaæ daleko id¹c¹ wstrzemiêŸliwoœæ w przestawianiu swego myœlenia o w³asnym bezpieczeñstwie i funkcjonowaniu
NATO na tory wy³¹cznie europejskie.”2 Tak¿e uzale¿nienie Europy od po„Europejska To¿samoœæ Obronna”, dyskusja w Fundacji Polska w Europie, zeszyt
Polska w Europie, XXXII, 2000, s. 14.
2
88
89
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
mocy USA w operacjach typu „out of area” jest elementem umacniaj¹cym
przekonanie, ¿e „gdy zaanga¿uj¹ siê USA, to tym samym masa krytyczna
jest przekroczona. ¯aden kraj europejski nie jest w stanie wywo³aæ porównywalnego efektu.”3.
W œwiadomoœci polityków polskich doœæ g³êboko zakorzenione jest równie¿ przekonanie, ¿e nawet gdyby pañstwa europejskie posiada³y potencja³ umo¿liwiaj¹cy im samodzielne dzia³anie, to albo nie by³yby gotowe
do u¿ycia go w obronie Polski, b¹dŸ te¿ – ze wzglêdu na rozbie¿noœæ interesów – nie potrafi³yby podj¹æ skutecznej operacji. Innymi s³owy, w stosunku Polski do Europy w sprawach bezpieczeñstwa ca³y czas istnieje du¿a doza niepewnoœci, by nie rzec braku zaufania.4 W jakimœ stopniu jest to
bez w¹tpienia wynik doœwiadczeñ historycznych: faktyczna odmowa Francji i Anglii przyjœcia z pomoc¹ Polsce w 1939 roku, udzia³ Wielkiej Brytanii w kszta³towaniu powojennego ³adu w Europie Œrodkowej i Wschodniej (Teheran i Ja³ta), a tak¿e pe³na niekonsekwencji postawa Zachodu wobec ZSRR przez ca³y okres powojenny. Mimo zatem up³ywu 60 lat od
wybuchu II wojny œwiatowej, ponad 10 lat od momentu, w którym Polska
wesz³a na drogê reform, dziêki którym sta³a siê cz³onkiem NATO, a wkrótce
znajdzie siê w UE, w œwiadomoœci polityków ci¹gle istnieje „kompleks
zdrady” przez Europê. S³abn¹ca wprawdzie, ale wci¹¿ du¿a si³a jego oddzia³ywania wynika nie tylko z faktu, ¿e przez pó³ wieku systemu komunistycznego nie by³o w Polsce ani mo¿liwoœci, ani klimatu dla uporania
siê z tym problemem, ale tak¿e dlatego, ¿e ostatnia dekada polityki europejskiej wobec Europy Œrodkowo-Wschodniej i Po³udniowej stanowi³y
w pewnym stopniu dowód, ¿e lekcje historii s¹ wci¹¿ aktualne. W oczach
polityków polskich wybuch wojny na Ba³kanach, której symbolem sta³a
siê tragedia Boœni i Hercegowiny, potwierdza³ opiniê, ¿e dla potêg euro-
pejskich licz¹ siê przede wszystkim interesy narodowe, nawet gdy ich realizacja poci¹ga za sob¹ cierpienia innych narodów. Gdy zaœ polityczne
rachuby koñcz¹ siê fiaskiem, nie ma chêtnych do umierania za Sarajewo,
tak jak nie chciano umieraæ za Gdañsk. Podobne opinie dotyczy³y polityki
europejskiej wobec Rosji, która – w powszechnym wœród sporej czêœci
polskiej klasy politycznej, a tak¿e spo³eczeñstwa przekonaniu – faworyzowa³a Moskwê, kosztem interesów Warszawy, Wilna, czy Kijowa5.
W tym sensie bliskie stosunki z USA s¹ nie tylko gwarancj¹ bezpieczeñstwa Polski, ale uwa¿ane s¹ tak¿e za jeden z najmocniejszych atutów polskiej polityki zagranicznej6, który w istotny sposób dowartoœciowuje pozycjê Polski w Europie. Przekonanie to budowane jest wokó³
wzorowanej na stosunkach amerykañsko-brytyjskich idei „partnerstwa
strategicznego” Polski i Ameryki, bêd¹cego dope³nieniem historycznych
i kulturalnych wiêzi ³¹cz¹cych oba pañstwa i zarazem wstêpem do wspólnego dzia³ania w regionie. Zamiar ten doskonale oddawa³y s³owa ministra spraw zagranicznych W³adys³awa Bartoszewskiego: „Polska opowiada siê zdecydowanie za trwa³¹ i licz¹c¹ siê obecnoœci¹ USA w Europie, mocarstwa nie tylko globalnego, ale i euroatlantyckiego. W stosunkach z USA naszym zasadniczym celem jest doprowadzenie do silniejszego ni¿ dotychczas zwi¹zania interesów amerykañskich z Polsk¹ i ca³¹ Europ¹ Œrodkow¹. Jednoczeœnie pragniemy umocniæ pozycjê Polski
jako g³ównego i w pe³ni niezale¿nego partnera USA w regionie. Jesteœmy przekonani, ¿e wspó³praca polsko-amerykañska mo¿e równie¿ sta-
J. Onyszkiewicz, Ze szczytów do NATO, Warszawa 1999.
Niezwykle charakterystyczne jest nastêpuj¹ce stwierdzenie „Dla Polski przysz³oœæ
jednocz¹cej siê Europy jest spraw¹ zbyt powa¿n¹, aby pozostawiæ j¹ wy³¹cznie w rêkach
k³ótliwych Europejczyków, zw³aszcza zaœ Francuzów, wyj¹tkowo dra¿liwych w sprawach
gospodarczego i kulturalnego przywództwa w Europie. (...) Dla Polski zachowanie obecnoœci USA w Europie jest co najmniej równie wa¿ne, jak dla niektórych francuskich polityków - próby wyeliminowania amerykañskich wp³ywów z Europy.”, J. Jastrzêbowski,
Plus-Minus, 04.10.2000.
3
4
5
Potwierdzeniem tych podejrzeñ by³y m.in. liczne zabiegi ze strony Niemiec i Francji,
aby z³agodziæ opór Rosji wobec rozszerzenia NATO. Jak z niepokojem stwierdza³ szef
polskiej dyplomacji B. Geremek w grudniu 1997 roku na „Polsko-Niemiecko-Amerykañskim Forum Bezpieczeñstwa” zorganizowanym przez CSM: „Dialog polityczny z Rosj¹
nabiera czasami uprzywilejowanego charakteru. Dziedzina przywilejów miêdzynarodowych Rosji rozszerza siê i Rosja postrzegana jest jako partner przez du¿e ‘P’, a nie jako
jeden z partnerów w obecnej grze politycznej. (...) Zamiast doceniaæ mo¿liwoœci wspólnej
polityki zagranicznej UE, inicjatywy takie zaczê³y przybieraæ kszta³t raczej dziwnych trójk¹tów czy te¿ trojek”, Polsko-Niemiecko-Amerykañskie Forum Bezpieczeñstwa 1997. Dokumentacja, CSM, Warszawa 1998, s. 54–55.
6
Zob. informacja ministra spraw zagranicznych, W. Bartoszewskiego, o podstawowych kierunkach polityki zagranicznej Polski, Sejm, 06.06.2001.
90
91
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
nowiæ pozytywny bodziec dla innych krajów, by w coraz szerszym zakresie wspólnie z Polsk¹ podejmowaæ skomplikowane problemy Europy Œrodkowej i Wschodniej.”7
Waszyngton zaœ, jak ¿adna europejska stolica, potrafi skutecznie dyskontowaæ zawart¹ w s³owach ministra sympatiê. Wiedz¹c, ¿e mo¿e liczyæ
na wdziêcznoœæ za przyjêcie Polski do NATO, stwarza Warszawie szanse
do jej okazania w taki sposób, aby by³o to korzystne dla obu stron8. Przyk³adem takich dzia³añ jest siêgaj¹ca wojny w Zatoce Perskiej bliska wspó³praca s³u¿b specjalnych, utworzenie w polskiej ambasadzie w Bagdadzie
komórki zajmuj¹cej siê reprezentowaniem interesów amerykañskich czy
wsparcie dla zorganizowania w Warszawie miêdzynarodowej konferencji
„Ku Wspólnocie Demokracji.”9 Tak¿e po 11 wrzeœnia, kiedy dynamika
wydarzeñ i dyskusje o militarnej ripoœcie USA zepchnê³y Polskê i pozosta³e pañstwa regionu na boczny tor, prezydent George W. Bush wykona³
dwa istotne gesty, które pozwoli³y politykom polskim zaistnieæ na europejskiej scenie politycznej. Najpierw, za pomoc¹ tele³¹czy, wzi¹³ udzia³
w konferencji antyterrorystycznej szefów pañstw Europy Œrodkowej
i Wschodniej, a nastêpnie zwróci³ siê z proœb¹ o wys³anie kontyngentu polskich ¿o³nierzy do udzia³u w operacji w Afganistanie.
W polskich krêgach politycznych pamiêta siê tak¿e, i¿ Amerykanie pomogli w stworzeniu pierwszej w pe³ni operacyjnej z NATO jednostki specjalnej GROM, a tak¿e przekazuj¹ uzbrojenie dla polskiej armii oraz finansuj¹ wa¿ne dla Polski projekty polityczne jak PAUCI czy batalion polsko-ukraiñski.10
Co warte podkreœlenia, dzia³aniom Waszyngtonu wobec Warszawy towarzyszy afirmacja Polski, jej historii i sukcesów ostatniej dekady, dziêki
czemu – jak pokaza³a wizyta prezydenta Busha w czerwcu 2001 roku 11
– polityka amerykañska cieszy siê ogromnym poparciem opinii publicznej
i polityków.
Owa za¿y³oœæ Polski z USA jest przyczyn¹ tego, ¿e polska polityka
bezpieczeñstwa jest postrzegana w Europie jako obsesyjnie proamerykañska, kieruj¹ca siê w swych wyborach nie tyle w³asnym interesem, ile lojalnoœci¹ wobec sojusznika zza Atlantyku. Zarzut ten jest nad Wis³¹ tradycyjnie ju¿ odrzucany jako nieprawdziwy lub bêd¹cy wynikiem rywalizacji czêœci pañstw UE – w pierwszej kolejnoœci Francji – z USA. W opinii
by³ego szefa polskiej dyplomacji W³adys³awa Bartoszewskiego wybór miêdzy Ameryk¹ a Europ¹ jest pozorny, a Polska opowiada siê „konsekwentnie za aktywn¹ polityczn¹ i militarn¹ obecnoœci¹ [USA – O.O.] w Europie w przekonaniu, ¿e, aby byæ blisko Ameryki, wcale nie trzeba oddalaæ
siê od Europy”12. W praktyce jednak, im wiêcej napiêæ wystêpuje miêdzy
Warszaw¹ a Pary¿em, czy Berlinem – nawet, gdy nie s¹ one bezpoœrednio
zwi¹zane z kwestiami bezpieczeñstwa, a np. negocjacjami w sprawie cz³onkostwa w UE – tym silniejsza staje siê w polityce polskiej tendencja do
stawiania na Waszyngton, czemu towarzyszy wzrost sceptycyzmu wobec
Europy i jej nowych projektów politycznych.13 Przyk³adem tego by³y pier-
Ibidem.
Zob. kalendarium wspó³pracy Polski i USA za lata 1991–2001 w PZ 25/2001,
s.33–35.
9
Konferencja odby³a siê 26–27.06.2000 r. Zob. Sprawy Miêdzynarodowe (dalej SM)
nr 2/2000, s. 5–63.
10
O tym, ¿e strona amerykañska finansuje koszty batalionu ukraiñskiego, mówi³ na
posiedzeniu Komisji Obrony Narodowej Sejmu (25.05.2000) B. Klich, podsekretarz stanu
ds. polityki obronnej w MON.
7
8
11
Wspomniana wizyta prezydenta Georga W. Busha w Warszawie by³a pod tym
wzglêdem bez precedensu. W wyst¹pieniu Busha znalaz³a siê nie tylko afirmacja polskiej historii i przemian po 1989 roku („wydaje siê, ¿e Polacy przez d³ugi czas sprawiali, ¿e œwiat by³ uczciwy”), ale s³owa, na które czekali zarówno polscy politycy, jak
i spo³eczeñstwa ca³ej Europy Œrodkowo-Wschodniej. „Wszystkie nowe demokracje
europejskie – od Ba³tyku po Morze Czarne – oraz wszystkie znajduj¹ce siê miêdzy
nimi powinny mieæ takie same jak stare demokracje europejskie szanse na bezpieczeñstwo i wolnoœæ. (...) Przy planowaniu poszerzenia NATO ¿aden naród nie powinien
byæ pionkiem w dzia³aniach innych. Nie bêdziemy handlowaæ losami wolnych narodów. Nigdy wiêcej Monachium. Nigdy wiêcej Ja³t.” Za Rz, 16.06.2001. Noœnoœæ przes³ania Busha jest w oczach polskich polityków potwierdzeniem tezy, i¿ nawet, gdy
Amerykanom zdarza siê pope³niaæ b³êdy, jak w Ja³cie, to, w przeciwieñstwie do Europejczyków, potrafi¹ oni wyci¹gn¹æ z nich wnioski i patrzeæ perspektywicznie.
12
Informacja ministra spraw zagranicznych, W. Bartoszewskiego, op. cit.
13
Antynomia USA-Europa jest tak silna, ¿e przejawia siê nawet w retoryce politycznej. O ile w dyskusji nad cz³onkostwem Polski w UE unika siê opozycji Polska-Europa,
podkreœlaj¹c tym samym, historyczne, kulturowe i polityczne zwi¹zki Polski z reszt¹
92
93
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
wsze reakcje Polski na decyzje Rady Europejskiej z Kolonii i Helsinek
w sprawie tworzenia CESDP, w których poczucie odrzucenia przez UE14,
podejrzenia wobec intencji Pary¿a15 i obawa, i¿ projekt ten mo¿e daæ Rosji
niczym nieuzasadniony wp³yw na bezpieczeñstwo Europy16, wziê³y górê
nad argumentami pozytywnymi.
Ofiar¹ tego zjawiska sta³ siê tak¿e Trójk¹t Weimarski, który – w zamierzeniu mia³ byæ kluczem Polski do spraw europejskich, w tym kwestii
bezpieczeñstwa – jest smutn¹ ilustracj¹ apatii, w jakiej pogr¹¿ony jest dialog polityczny Polski z Niemcami i Francj¹.17 Przy czym, o ile Pary¿ uto¿-
samiany jest z wielkim zawodem mi³osnym, Polsce bowiem nigdy nie uda³o
siê znaleŸæ we Francji sojusznika, który by³by sk³onny do bliskiego wspó³dzia³ania w sprawach europejskich, o tyle os³abniêcie politycznej wspó³pracy z Niemcami zaczê³o rysowaæ siê od momentu, gdy zapad³a ju¿ decyzja od rozszerzeniu NATO, tak jakby cz³onkostwo Polski w Sojuszu by³o ostatecznym celem obu pañstw. To wszystko dzieje siê paradoksalnie
w kontekœcie bardzo dobrej wspó³pracy wojskowej, czêstych wzajemnych
wizyt polskich, niemieckich i francuskich oficerów oraz wspólnych manewrów.
Poniewa¿ wizje silnej i zdecydowanej Ameryki oraz s³abej i niewiarygodnej Europy s¹ niejako wpisane w polsk¹ politykê bezpieczeñstwa, sygna³y wskazuj¹ce na mo¿liwe zmiany w tym uk³adzie z trudem i z du¿ym
opóŸnieniem, je¿eli w ogóle, przedostaj¹ siê do œwiadomoœci elity politycznej. Nie oznacza to jednak, ¿e negatywne z polskiego punktu widzenia trendy lub zachowania w amerykañskiej polityce zagranicznej nie s¹ dostrzegane. Niepokój budzi nie tylko ambiwalentny stosunek do Europy18, coraz wiêksza sk³onnoœæ do dzia³añ unilateralnych, wyraŸna zw³aszcza po 11 wrzeœnia, i tendencja do swego rodzaju militaryzacji myœlenia o bezpieczeñstwie
œwiata, ale tak¿e chêæ zmniejszenia, przede wszystkim wojskowego, zaanga¿owania USA w Europie, której przejawami by³y wypowiedzi doradczy-
kontynentu, o tyle w sprawach bezpieczeñstwa Polska bardzo czêsto znajduje siê po stronie USA i przeciwko „Europie”. Ta ostatnia jest bowiem uosobieniem s³aboœci, niezdecydowania, krótkowzrocznoœci i rywalizacji, w wyniku których wielokrotnie tracono szanse na pokój na Ba³kanach a obecnie gubi siê dziejowy wymiar rozszerzenia UE.
14
ród³em sporu by³a niechêæ UE do uwzglêdnienia g³osu „szóstki” przy tworzeniu
mechanizmów CESDP. Polscy dyplomaci byli tym zdziwieni, poniewa¿ mieli jeszcze w pamiêci, ¿e „w czasie, gdy staraliœmy siê wst¹piæ do NATO, spotykaliœmy siê z du¿¹ sympati¹ ze strony amerykañskiej i wojskowej dyplomacji krajów NATO.” (Zob. Gazeta Wyborcza, dalej GW, 5–6.05.2000) Tymczasem w UE nie tylko ¿e natrafiano na mur, ale spotykano siê ze stwierdzeniami, ¿e, je¿eli Polska nie chce siê przy³¹czyæ siê do podejmowanych inicjatyw, to przynajmniej „niech nie przeszkadza”. Za R. KuŸniar, „Nadmiar wizji,
brak konkretów”, Tygodnik Powszechny (dalej TP), nr 41/200, s. 3.
15
Przede wszystkim obawiano siê, ¿e Francja chce w praktyce doprowadziæ do autonomizacji europejskiej polityki obronnej, powielaj¹c struktury Sojuszu i ograniczaj¹c wp³yw
USA na bezpieczeñstwo europejskie.
16
W opinii jednego z wysokich urzêdników MSZ „implementacja tego nowego tworu
[CESDP – O. O] w sposób naturalny poci¹gnie za sob¹ zmianê obecnoœci USA w Europie.
Wobec tego, ¿e w zapisach z Helsinek jest mowa o tym, ¿e w dziedzinie bezpieczeñstwa
i obrony UE, zgodnie z zawartymi uk³adami, bêdzie wspó³pracowaæ z Rosj¹ i Ukrain¹,
nasze w¹tpliwoœci dotycz¹ tego, czy nie jest to w jakimœ sensie równoznaczne z zaproszeniem Rosji do udzia³u w rozwi¹zywaniu sytuacji kryzysowych razem z UE, a niekoniecznie przy aprobacie sojusznika zza Atlantyku.”, „Europejska To¿samoœæ Obronna”, op. cit.,
s. 10.
17
W miejsce Weimaru, rolê wa¿nego, politycznego forum polskiej polityki zagranicznej w sprawach bezpieczeñstwa, poza oczywiœcie samym NATO, przejmuje niekiedy nieformalny trójk¹t Waszyngton-Warszawa-Ankara. Spoiwem ³¹cz¹cym te trzy stolice s¹ nie
tylko zbli¿one pogl¹dy na temat koniecznoœci zachowania silnej, przywódczej roli USA
na forum NATO i wstrzemiêŸliwoœæ wobec CESDP. Ze wzglêdu na swe po³o¿enie a tak¿e
historiê zarówno Polska, jak i Turcja maj¹ podobn¹ percepcjê bezpieczeñstwa, w tym g³êbok¹ nieufnoœæ wobec polityki rosyjskiej, oraz przyk³adaj¹ ogromn¹ wagê do art. 5 i zdol-
noœci obronnych Sojuszu. Innym czynnikiem, który wydaje siê przes¹dzaæ o bliskoœci tych
trzech pañstw jest postrzeganie procesu integracji europejskiej przez pryzmat bardziej rozszerzenia Unii ni¿ pog³êbiania politycznej integracji kontynentu, okreœlania zewnêtrznych
granic UE i nadawania jej wyraŸnego politycznego oblicza w polityce zagranicznej i bezpieczeñstwa. Czêœæ polityków polskich uznaje tak¿e racje Turcji w d¹¿eniu do cz³onkostwa w UE.
18
Jak mówi³ w jednym ze swoich wyst¹pieñ, ju¿ jako by³y minister spraw zagranicznych, B. Geremek „w relacjach miêdzy Ameryk¹ a UE trzeba dostrzec tak¿e pewien niepokój, odczuwany przez stronê europejsk¹. Po pierwsze, niepokoi kwestia, jak USA chc¹
postrzegaæ Europê. Czy Europa znajduje siê w ramach NATO, w którym USA s¹ jedynym
supermocarstwem, czy te¿ USA s¹ sk³onne widzieæ potrzebnego jej partnera w³aœnie w UE?
Je¿eli prawdziwy jest drugi wariant, to trzeba powiedzieæ, ¿e Stany okazuj¹ to bardzo
dyskretnie. Po drugie, istnieje problem protoko³u z Kyoto i sposobu przyjmowania go,
czy sprawa Miêdzynarodowego Trybuna³u Karnego. Poza tym USA w tych wypadkach
nie traktowa³y Europy jako partnera.”, „Najwa¿niejsze pytania: miêdzy poezj¹ a ksiêgowoœci¹”, Unia&Polska, www.unia-polska.pl
94
95
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
ni ds. bezpieczeñstwa narodowego USA, Condolezzy Rice, o zamiarze wycofania si³ amerykañskich z Ba³kanów. Tak¿e Waszyngton coraz czêœciej
zg³asza uwagi pod adresem Warszawy. Dotycz¹ one w pierwszej kolejnoœci
zbyt wolnego tempa przekszta³ceñ w armii i odwlekania decyzji o zakupie
uzbrojenia – g³ównie samolotu wielozadaniowego. Jak stwierdza David Dunn,
USA coraz mniej wystarcza samo polityczne poparcie akcji, je¿eli nie idzie
za nim wymierne, militarne wsparcie dzia³añ.19
Udzielanie wsparcia dla grup opozycji bia³oruskiej, zgoda na ustanowienie w Polsce oœrodka czeczeñskiego, dysponuj¹cego w³asn¹ rozg³oœni¹, a tak¿e liczne akcje pomocy humanitarnej dla Czeczenii s¹ najlepsz¹
ilustracj¹ przywo³anego przez szefa polskiej dyplomacji „braterstwa i solidarnoœci”. Postawa „cichego kibica” wobec narodów zmagaj¹cych siê
z niedemokratycznymi re¿imami lub walcz¹cych o prawo do samostanowienia uwidoczni³a siê tak¿e w trakcie operacji NATO w Kosowie. Akceptacja dla dzia³añ Sojuszu by³a bowiem w pierwszej kolejnoœci manifestacj¹ poparcia dla porz¹dku miêdzynarodowego, w którym dzia³anie
w obronie praw cz³owieka mo¿e sankcjonowaæ naruszenie suwerennoœci
pañstwa, które je notorycznie ³amie.21 Mimo ¿e dzia³ania Sojuszu wobec
Serbii by³y powodem kontestacji przez czêœæ polskich polityków,22 nie ulega
w¹tpliwoœci, ¿e has³o ochrony ludnoœci albañskiej przed czystk¹ ze strony
armii serbskiej wystarczy³o, aby rz¹d pozyska³ wiêkszoœæ opinii publicznej dla swego stanowiska.
Owo silnie rozwiniête poczucie „wspólnoty losów” z pañstwami regionu s¹siaduje w polityce polskiej z ide¹ sprawowania politycznego przywództwa w regionie i wnoszenia wiedzy o Europie wschodniej do NATO
i UE. Kryje siê za tym przekonanie, ¿e Polska ze wzglêdu na sw¹ historiê,
wk³ad w obalenie komunizmu i przyk³ad udanej transformacji systemowej, jest do tej roli niejako predestynowana. W jednym z wywiadów, udzielonym jeszcze, zanim Polska sta³a siê formalnie cz³onkiem Sojuszu, minister spraw zagranicznych Bronis³aw Geremek stwierdzi³: „Mam poczucie
dyskomfortu, gdy myœlê, a bardzo rzadko mówiê, o roli mocarstwowej Polski. Ale chcia³bym, a¿eby Polska by³a mocarstwem regionalnym, bo to
wcale nie oznacza megalomanii – jest konstatacj¹ sytuacji, w jakiej Polska
naprawdê siê znajduje. Przecie¿ nasi zagraniczni goœcie mówi¹ o Polsce
w kategoriach mocarstwa regionalnego.”23 S³owa szefa polskiej dyplomacji doskonale oddawa³y nastrój i oczekiwania wielu polskich polityków,
1.2. „Za wolnoœæ wasz¹ i nasz¹” – Polska jako mocarstwo
regionalne
Innym czynnikiem, silnie oddzia³uj¹cym na polsk¹ politykê zagraniczn¹
i bezpieczeñstwa, jest poczucie „wspólnoty losów” z narodami, które walcz¹ o niepodleg³oœæ lub straci³y suwerennoœæ wskutek powojennego podzia³u
Europy. ród³em tych emocji jest zarówno wspólna historia – Litwa, Ukraina i Bia³oruœ – jak i doœwiadczenia tragedii, które przez ostatnie 50 lat by³y
na przemian udzia³em Wêgrów (1956), Czechów (1968), samych Polaków
(1981), a nie tak dawno narodów ba³tyckich (1990). „Po³o¿enie i pozycja
Polski w Europie – mówi³ w Sejmie minister spraw zagranicznych Bronis³aw Geremek – oraz nasze historyczne doœwiadczenie nakazuj¹ nam troskê
i dzielenie odpowiedzialnoœci za sytuacjê w regionie. Wspó³kszta³tujemy,
w ramach naszych mo¿liwoœci, warunki bezpiecznego rozwoju wschodnich
i po³udniowych s¹siadów. Dlatego te¿ Polska bêdzie, równie¿ w swoim dobrze rozumianym interesie, d¹¿yæ do prze³amywania podzia³ów, barier i ró¿nic bêd¹cych pozosta³oœci¹ zimnej wojny i komunistycznego dziedzictwa.
Wszystkim narodom Europy Œrodkowej i Wschodniej winna zostaæ stworzona szansa odrobienia rozwojowych zapóŸnieñ oraz w³¹czenia siê w stosownym czasie i zakresie w struktury stworzone przez demokracje obszaru
euroatlantyckiego. Pisa³ kiedyœ Jan Strzelecki – „Myœmy wiedzieli, co to
braterstwo”. Dzisiaj, w tej godzinie narodowej satysfakcji, powiadamy – „My
wiemy, co to braterstwo. I solidarnoœæ.”20
Por. D. Dunn, s. 157.
20
Informacja rz¹du o podstawowych kierunkach polityki zagranicznej Polski,
08.04.1999.
19
21
Zob. B. Geremek, „Suwerennoœæ i prawa cz³owieka: Narody Zjednoczone w XXI
wieku”, SM, 4/1999, s. 5–15.
22
Por. s. 106–107.
23
Rzeczpospolita (dalej Rz), 16.02.1999.
96
97
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
którzy w cz³onkostwie w NATO widzieli pierwszy (drugim ma byæ cz³onkostwo w UE) krok w stronê zasadniczego zwrotu w geopolityce ca³ej Europy Œrodkowej i Wschodniej. Wci¹¿ aktualny pozostaje jego sens, jakim
jest wyswobodzenie regionu spod neoimperialnych wp³ywów Rosji z jednej strony, z drugiej zaœ po³o¿enie kresu ekspansji rosyjskiej poprzez stworzenie za wschodni¹ granic¹ Polski „demokratycznego kordonu” pañstw.
W koncepcji tej Polsce przypada rola adwokata interesów Litwy, Bia³orusi i Ukrainy w Europie zachodniej i zarazem przewodnika tych pañstw
w przeprowadzaniu wewnêtrznych reform. St¹d wynika³o zaanga¿owanie
Polski m.in. w powstanie Karty NATO-Ukraina, PAUCI, oraz w tworzenie wspólnych batalionów polsko-ukraiñskiego i polsko-litewskiego, a ostatnio tak¿e polsko-czesko-s³owackiej brygady.24
Paradoksalnie jednak moment uzyskania przez Polskê cz³onkostwa
w NATO sta³ siê te¿ pocz¹tkiem stopniowego uœwiadamiania sobie nad
Wis³¹, ¿e dotychczasowe nadzieje wi¹zane z polityk¹ wschodni¹ maj¹ coraz mniej szans na realizacjê i ¿e wymaga ona ponownego przemyœlenia.25
Mo¿liwoœci politycznego oddzia³ywania Polski na Wschodzie natrafiaj¹
bowiem na barierê w postaci wewnêtrznej sytuacji na Ukrainie i Bia³orusi. Z tego powodu, a tak¿e w skutek mocno ograniczonych mo¿liwoœci
w³asnych, niezwykle trudno jest Polsce w sposób znacz¹cy wp³ywaæ na
kierunek przemian w tych pañstwach. Polityka polska wobec wschodnich
s¹siadów, z wyj¹tkiem Litwy, musi zatem ponownie, precyzyjnie okreœliæ
swe realne mo¿liwoœci, do których nie wydaj¹ siê niestety nale¿eæ wysi³ki
na rzecz rozluŸnienia relacji miêdzy Rosj¹ a pañstwami WNP.26
ród³em kolejnego ograniczenia polskiej polityki wschodniej jest œwiadomoœæ, ¿e decyzje dotycz¹ce wiêkszego zaanga¿owania UE czy NATO
w bezpieczeñstwo regionu, abstrahuj¹c od decyzji o rozszerzeniu obu instytucji, zale¿¹ od g³ównych aktorów tych instytucji, a wiêc w niewiel-
kim wci¹¿ stopniu od Polski. Tymczasem otwieranie instytucji euroatlantyckich na nowe pañstwa jest „byæ, albo nie byæ” polskiej polityki
wschodniej: bez wykorzystywania potencja³u NATO i UE Polska nie bêdzie w stanie trwale ustabilizowaæ swego s¹siedztwa ani promowaæ swych
interesów. Tym zapewne nale¿y t³umaczyæ fakt, ¿e w stanowisku Polski
na forum Sojuszu, a tak¿e wobec dyskusji o przysz³oœci UE, kwestia eksportu bezpieczeñstwa by³a zawsze wa¿niejsza ni¿ konsekwencje, jakie
ów proces mo¿e wywrzeæ na funkcjonowanie i przysz³y kszta³t obu tych
organizacji. Wynikiem tej postawy jest m.in. postrzeganie roli UE przez
pryzmat jej rozszerzania na Wschód, jako „czynnika stabilizuj¹cego” Europê, w mniejszym stopniu jako „politycznego mocarstwa”, które powinno odgrywaæ istotn¹ rolê w polityce miêdzynarodowej. W postawie
tej kryje siê Ÿród³o powa¿nego dylematu politycznego, a zarazem powodu do napiêæ z pañstwami UE, g³ównie Francj¹ i Niemcami. D¹¿¹c do
rozszerzenia NATO i UE na ca³¹ Europê œrodkow¹ i Wschodni¹, Polska
pragnie jednoczeœnie, aby obie organizacje zachowa³y sw¹ elitarnoœæ,
polityczn¹ spójnoœæ i militarn¹ skutecznoœæ. Pogodzenie tych dwóch stanowisk mo¿e w praktyce okazaæ siê niezwykle trudne. Tym bardziej, ¿e
dla czêœci europejskich stolic, zainteresowanych tym, aby UE posiada³a
wyraŸne granice zewnêtrzne i koncentrowa³a siê przede wszystkim na
pog³êbianiu integracji, perspektywa rozszerzenia o kraje po³udnia wywo³uje mieszane odczucia, w przypadku zaœ ewentualnego, przysz³ego
cz³onkostwa Ukrainy – czego oficjalne stanowisko Polski nie wyklucza,
sprzeciwiaj¹c siê okreœlaniu przysz³ych granic geograficznych UE27 –
wrêcz niepo¿¹dana.28
Zob. Polska Zbrojna (dalej PZ), 31/2001, s. 12.
Przejawem tej refleksji by³a seria artyku³ów opublikowanych na ³amach Tygodnika
Powszechnego wywo³anych artyku³em B. Sienkiewicza, „Pochwa³a minimalizmu” (TP nr 52/53 2000), które pos³u¿y³y nastêpnie do zorganizowania w Fundacji im. Stefana Batorego
dyskusji. Zapis dyskusji znajduje siê na stronie internetowej Fundacji www.batory.org.pl.
26
B. Sienkiewicz, op. cit.
24
25
27
„Zdaniem Polski, Unia Europejska winna przedstawiæ krajom, z którymi zawar³a
Porozumienia o Partnerstwie i Wspó³pracy (PCA), w tym z Rosj¹ i Ukrain¹, w stosunku
do których przyjê³a Wspólne Strategie UE, perspektywê dalszego rozwoju stosunków, bez
wykluczania jakichkolwiek opcji i bez nakreœlenia a priori granic nowej mapy geopolitycznej Europy.”, Polityka wschodnia Unii Europejskiej w perspektywie jej rozszerzenia
o pañstwa Europy Œrodkowo-Wschodniej – polski punkt widzenia, dokument MSZ
z 13.06.2001.
28
Zob. Europa mit dreissig und mehr Mitgliedern. November 1998–Juni 2000. Wspólny dokument sztabów planowania MSZ Niemiec i Francji.
98
99
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
1.3. Problemy wewnêtrzne
Uzyskanie cz³onkostwa w NATO by³o dowodem dojrza³oœci polityki
polskiej. Prze³amuj¹c fatalizm historii Polski potwierdza³o zarazem, ¿e
Polacy s¹ zdolni do wspiêcia siê na wy¿yny polityki miêdzynarodowej
i osi¹gniêcia celu, który wydawa³ siê pozostawaæ jedynie w sferze marzeñ. Jego realizacja by³a mo¿liwa dziêki nie tylko ogromnemu wysi³kowi dyplomatycznemu, ale i powszechnej – od pocz¹tku drugiej po³owy
lat dziewiêædziesi¹tych – zgody wszystkich ugrupowañ politycznych i sta³emu, ponad 60% poparciu spo³eczeñstwa. Tym trudniej zatem przychodzi wyt³umaczenie wyraŸnego po 12 marca 1999 roku spadku zainteresowania problematyk¹ NATO, dyskusj¹ nad jego przysz³oœci¹ i problemami. Norm¹ sta³o siê, ¿e kwestie bezpieczeñstwa euroatlantyckiego czy
problematyka polskiej obecnoœci w Sojuszu, w tym reformy armii, pojawiaj¹ siê w centrum dyskusji politycznej dopiero w momencie powstania konfliktów miêdzy sojusznikami lub w sytuacji, gdy Polska jest przedmiotem krytyki ze strony NATO29. Owo powszechne wœród polityków
czekanie na sygna³y z zewn¹trz powoduje, ¿e polityka polska jest w du¿ej mierze reakcyjna i tym samym spóŸniona w stosunku do pozosta³ych
partnerów, choæ szczególna podatnoœæ Polski na zmiany w polityce europejskiej nakazywa³aby wrêcz przeciwne podejœcie. W konsekwencji
Polska raczej pod¹¿a za innymi sojusznikami, ni¿ wskazuje nowe horyzonty, a próbuj¹c nadrobiæ stracony czas, zg³asza swe stanowisko w momencie, w którym trudno ju¿ o zdobycie wp³ywu na bieg spraw. Doœæ
wspomnieæ, ¿e nowe wersje dwóch fundamentalnych dla bezpieczeñ-
stwa pañstwa dokumentów – strategii bezpieczeñstwa i doktryny obronnej – zosta³y przyjête rok po uzyskaniu cz³onkostwa w NATO. Z formalnego punktu widzenia ju¿ jako sojusznik Niemiec Polska mia³a jeszcze
przez rok doktrynê, która zak³ada³a mo¿liwoœæ agresji ze wszystkich kierunków, w tym z Zachodu. Choæ prace nad ni¹ rozpoczê³y siê ju¿ w 1997
roku, co, jak pisa³ gen. Stanis³aw Koziej „dawa³o szanse ich dok³adnego
i wszechstronnego przeprowadzenia, wykorzystania zarówno œrodowisk
eksperckich, jak i zorganizowania rzetelnej debaty publicznej”, „œwiadomie i celowo opóŸniano, kieruj¹c siê rachub¹ poczekajmy, a¿ NATO
przyjmie swoj¹ koncepcj¹ strategiczn¹ na szczycie w Waszyngtonie, wtedy na jej podstawie, bêdziemy mogli opracowaæ w³asn¹”.30
Wydaje siê, ¿e g³ówny powód takiego stanu rzeczy nale¿y upatrywaæ
we wspomnianej na wstêpie silnej obecnoœci historii w polskiej polityce
bezpieczeñstwa. Cz³onkostwo w NATO traktowano od samego pocz¹tku
bardziej jako zadoœæuczynienie za dziejow¹ niesprawiedliwoœæ ni¿ stworzenie nowych fundamentów polityki zagranicznej. Gdy zatem 12 marca
1999 roku krzywdy zosta³y naprawione, „NATO-mania” przesta³a byæ modna, a uwaga opinii publicznej i polityków przenios³a siê na problemy negocjacji z UE.
Ale owo zanurzenie w historii to nie tylko negatywne doœwiadczenia,
lecz tak¿e wyraŸna nieumiejêtnoœæ odnalezienia siê w nowej sytuacji geopolitycznej Polski, która w ci¹gu dekady uleg³a dwukrotnej przemianie
(w 1989 i 1999 roku), a po 11 wrzeœnia byæ mo¿e po raz kolejny zmieni
swój charakter. Innymi s³owy polityka polska ma wci¹¿ problemy z samodzielnym i uwzglêdniaj¹cym dynamikê polityki miêdzynarodowej
definiowaniem swojej racji stanu. Pó³ wieku przynale¿noœci do bloku
pañstw komunistycznych, w którym funkcjê jedynego i nie znosz¹cego
sprzeciwu stratega pe³ni³ ZSRR, pozostawi³o wyraŸne spustoszenia31. Nie
maj¹c w pe³ni rozwiniêtego zaplecza intelektualnego i instytucjonalnego
Gdy w lutym 2001 r. Polskê odwiedzi³ SACEUR, gen. Joseph Ralston i skrytykowa³
malej¹ce wydatki na obronnoœæ i brak postêpów w reformowaniu armii, efekt by³ piorunuj¹cy. Przyjêty przez ówczesny rz¹d szeœcioletni plan modernizacji Polskich Si³ Zbrojnych
z prêdkoœci¹ œwiat³a przemkn¹³ przez odpowiednie komisje i zosta³ uchwalony. Nie towarzyszy³a mu jednak powa¿na dyskusja nad jego zawartoœci¹. Nacisk na koniecznoœæ wywi¹zywania siê przez Polskê z zobowi¹zañ sojuszniczych po³o¿y³ te¿ sekretarz generalny
NATO, George Robertson, który w trakcie swej wizyty w Polsce – w marcu 2001 roku –
bezpoœrednio wskaza³ na zwi¹zek miêdzy zobowi¹zaniami sojuszniczymi Polski a drug¹
tur¹ rozszerzenia NATO. Zob. przemówienie sekretarza generalnego NATO, lorda Georga
Robertsona, „European Security in the 21st Century – Completing Europe’s Unfinished
Business” na Uniwersytecie Warszawskim 29.03.2001.
29
30
S. Koziej, „Ewolucja polskiej strategii obronnoœci”, w: Polska polityka bezpieczeñstwa 1989–2000, pod red. R. KuŸniara, Warszawa 2001, s. 469.
31
Zob. B. Balcerowicz, „Si³y zbrojne w polskiej polityce bezpieczeñstwa”, w: Polska polityka bezpieczeñstwa, op. cit., s. 501.
100
101
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
polska polityka bezpieczeñstwa – jak i szeroko pojmowana obronnoœæ –
jest nie tylko wewnêtrznie niespójna i przez to ma³o czytelna dla sojuszników, ale i podatna na gwa³towne zmiany polityczne w pañstwie. Doskona³ym przyk³adem s¹ losy kolejnych projektów reform si³ zbrojnych, który by³y b¹dŸ tworzone w oparciu o nierealne za³o¿enia finansowe, b¹dŸ
zmieniane w zale¿noœci od wewnêtrznego uk³adu si³ w rz¹dzie32. Mimo
prawie trzyletniego sta¿u w Sojuszu Polska nie ma zatem faktycznie nie
tylko d³ugofalowego planu rozwoju w³asnych si³ zbrojnych, co wynika
z braku zgody w ³onie elit politycznych i wojskowych co do docelowego
charakteru armii33, ale tak¿e uporz¹dkowanego zaplecza obronnego w postaci jasnego podzia³u kompetencji miêdzy organy pañstwa, jak równie¿
odpowiednich regulacji prawnych.34
2.1. Przysz³oœæ NATO
W kwietniu 1999 roku podczas dyskusji w Sejmie na temat nowej koncepcji strategicznej minister Bronis³aw Geremek przedstawi³ wk³ad Polski, ju¿ jako nowego cz³onka Sojuszu. Stwierdzi³ on, ¿e „w sprawie reformy doktryny NATO przygotowywanej na szczyt waszyngtoñski (...) wyra¿amy stanowisko, które prezentowaliœmy w debatach o doktrynie strategicznej, o nowej doktrynie NATO, sprowadzaj¹ce siê do tego, ¿e chcemy, ¿eby NATO zachowa³o si³ê swojego art. 5, si³ê sojuszu obronnego,
któr¹ mia³o przez 50 lat”.35
Wci¹¿ obecne przywi¹zanie do tradycyjnej misji NATO, któr¹ jest zbiorowa obrona, nigdy nie oznacza³o sprzeciwu lub niechêci do podejmowania przez Sojusz dzia³añ poza obszarem okreœlonym w traktacie waszyngtoñskim, w których Polska bra³a zawsze aktywny udzia³, zbieraj¹c pochwa³y Kwatery G³ównej Sojuszu. Nie jest te¿ przejawem niedostrzegania, ¿e w nowej sytuacji geopolitycznej po 1989 roku art. 5 nie stanowi ju¿
tak silnego fundamentu, jakim by³ w okresie zimnej wojny. Akcentowanie
wagi art. 5 wynika z dwóch za³o¿eñ:
Po pierwsze, ze wzglêdu na po³o¿enie geograficzne – s¹siedztwo Rosji
(Kaliningrad) oraz Bia³orusi – Polska jest wci¹¿ zainteresowana w zachowaniu tradycyjnego rozumienia obrony zbiorowej, jak¹ jest obrona terytorium pañstw Sojuszu. Brak zaufania do Rosji, która od pocz¹tku traktowa³a rozszerzenie NATO jako polityczny atak na jej strefê wp³ywów, w po³¹czeniu z wiedz¹ na temat ogromnego potencja³u zgromadzonego w Obwodzie Kaliningradzkim i na Bia³orusi, utrudnia przemianê percepcji bezpieczeñstwa, które polskie elity postrzegaj¹ przez pryzmat si³y militarnej.36 Wyczuwalny nad Wis³¹ niepokój wi¹za³ siê zawsze z obaw¹, ¿e Mo-
2. MIÊDZY EUROP¥ A AMERYK¥: POLSKA JAKO
NOWY AKTOR STOSUNKÓW EUROATLANTYCKICH
Uwzglêdniaj¹c powy¿sze obserwacje, polityka bezpieczeñstwa Polski
jest wypadkow¹ doœwiadczeñ historycznych, nieskrywanych ambicji do
bycia prawdziwym graczem stosunków euroatlantyckich, a nie jedynie ich
uczestnikiem, oraz obiektywnych ograniczeñ, uwarunkowanych sytuacj¹
wewnêtrzn¹ lub miêdzynarodow¹. Ilustracj¹ sprzê¿enia tych trzech czynników jest polska wizja przysz³oœci NATO, w tym stosunek do dalszego
rozszerzania Sojuszu, stanowisko w sprawie CESDP, planów budowy przez
USA systemu MD oraz problemy z reform¹ armii.
Przyk³adem tego by³a koncepcja rozbudowy jednostek Obrony Terytorialnej do IV
rodzaju si³ zbrojnych (zob. strona...).
33
Mimo istnienia tzw. Planu Komorowskiego, który jest podstaw¹ reformy w latach
2001–2006, w Polsce ca³y czas istnieje podzia³ na zwolenników ma³ej, lecz w pe³ni zawodowej i nowoczesnej armii, której g³ównym zadaniem by³by udzia³ w operacjach Sojuszu poza obszarem traktatowym, a zwolennikami zachowania powszechnego poboru,
a tak¿e posiadania silnych wojsk l¹dowych, nastawionych przede wszystkim na obronê
Polski przed agresj¹ z zewn¹trz.
34
Zob. M. Likowski, „Ba³agan prawny groŸniejszy ni¿ s³aba armia”, Raport WTO,
10/2001, s. 4–7.
32
35
W czasie debaty nad kierunkami polskiej polityki zagranicznej, zob. stenogram
z posiedzenia Sejmu z 8.04.1999.
36
W okresie poprzedzaj¹cym formaln¹ akcesjê do NATO, aren¹ tych dzia³añ by³y
wiedeñskie rokowania nad adaptacj¹ podpisanego jeszcze w 1990 roku uk³adu o kontroli si³ konwencjonalnych w Europie (CFE). Polscy dyplomaci obawiali siê, ¿eby Sojusz
nie podj¹³ zobowi¹zañ ograniczaj¹cych mo¿liwoœci desantu wojsk sojuszniczych w Polsce w warunkach zagro¿enia bezpieczeñstwa, ale przed wybuchem otwartego konfliktu.
Inicjatorem adaptacji by³a Rosja, która w procesie tym dostrzega³a m.in. szansê ograni-
102
103
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
skwa bêdzie wykorzystywaæ wojskow¹ obecnoœæ w regionie do realizacji
swych interesów politycznych, w pierwszej kolejnoœci powstrzymywania
dalszej ekspansji Sojuszu na kraje ba³tyckie37.
Z niepokojem obserwowana jest tak¿e tendencja do coraz wiêkszego
anga¿owania zasobów i zdolnoœci NATO w operacje pokojowe przy jednoczesnym spadku nak³adów na obronnoœæ w pañstwach cz³onkowskich.
Z perspektywy s³abej militarnie Polski podejmowanie nowych zadañ przez
Sojusz nie powinno odbywaæ siê kosztem dotychczasowych. NATO powinno bowiem pozostaæ organizacj¹ odpowiedzialn¹ przede wszystkim za
bezpieczeñstwo w³asnych sojuszników. Przejawem tego stanowiska by³a
niechêæ do amerykañskiej wizji globalnego NATO, a tak¿e wstrzemiêŸliwoœæ wobec projektu CESDP. W pierwszym wypadku grozi³oby to m.in.
przeci¹¿eniem Sojuszu i uwik³aniem go w spory, które mog³yby os³abiæ
jego spójnoœæ. W drugim obawiano siê, ¿e UE bêdzie nie tylko wi¹zaæ
zasoby i zdolnoœci sojusznicze poprzez u¿ywanie ich do w³asnych operacji, ale ¿e tworzenie europejskich si³ szybkiego reagowania poci¹gnie za
sob¹ inwestycje raczej powielaj¹ce ni¿ zwiêkszaj¹ce potencja³ ca³ej organizacji.
Po drugie, przywi¹zanie Polski do art. 5 ma istotne znaczenie polityczne. Wspóln¹ obronê traktuje siê jako filar wewnêtrznej równowagi miê-
dzy sojusznikami i gwarancjê ich politycznej równoœci. Poniewa¿ lêk przed
marginalizacj¹ by³, i wci¹¿ jest, zmor¹ polskiej polityki zagranicznej, traktowanie Polski na równi ze starymi sojusznikami przes¹dza w du¿ej mierze o poczuciu stabilnoœci i tym samym bezpieczeñstwa. Z tego wzglêdu
– jeszcze w okresie starañ o wejœcie do Sojuszu – niezwyk³¹ uwagê poœwiêcano temu, aby przysz³e cz³onkostwo nie by³o cz³onkostwem „drugiej kategorii”, os³abionym poprzez formalne i/lub prawnie wi¹¿¹ce zobowi¹zanie NATO do np. nierozmieszczania na terytorium nowych cz³onków broni j¹drowej lub wojsk Sojuszu.
Szczególna troska Polski o spójnoœæ i wiarygodnoœæ polityczn¹ NATO
przejawi³a siê tak¿e w sprzeciwie wobec propozycji ministra spraw zagranicznych Niemiec, Joschki Fischera, aby NATO jednostronnie zrezygnowa³o z mo¿liwoœci u¿ycia broni nuklearnej jako pierwsze.38 Z kolei po 11
wrzeœnia, Polska znalaz³a siê jako jeden z pierwszych sojuszników, którego przedstawiciele nie tylko poœpieszyli z bezwarunkowymi deklaracjami
pomocy dla USA, ale poparli odwo³anie siê Rady Pó³nocnoatlantyckiej do
art. 5, uznaj¹c to za potwierdzenie si³y i ¿ywotnoœci Sojuszu.39
Traktowanie NATO jako „ekskluzywnego klubu równych”, zjednoczonego wokó³ zadania zbiorowej obrony, ma swe konsekwencje w postrzeganiu aktywnoœci politycznej Sojuszu wobec pañstw trzecich, przede
wszystkim Rosji. Polska popiera i bierze aktywny udzia³ w takiej wspó³pracy, która w niczym nie umniejsza autonomii politycznej Sojuszu, a wiêc
w pracach PdP, MAP czy Komisji NATO-Ukraina. Utworzenie Sta³ej Rady Rosja-NATO przyjêto ju¿ jednak sceptycznie, uwa¿aj¹c, ¿e Akt Stanowi¹cy stwarza Rosji de facto mo¿liwoœci ingerowania w dzia³ania sojusz-
czenia militarnych konsekwencji rozszerzenia Sojuszu na wschód poprzez pozbawienie
NATO mo¿liwoœci efektywnego wsparcia wojskowego nowych sojuszników, g³ównie
Polski. Dopiero uzyskanie zapisu, ¿e w wypadku zagro¿enia bezpieczeñstwa narodowego na terytorium Polski mog¹ wjechaæ dwie ciê¿kie dywizje uznano za wymierne, militarne wsparcie gwarancji politycznych NATO. Zob. Rz z 9.12.1998. Szerzej na ten temat
zob. A. Kobieracki, „Problematyka rozbrojeniowa w polskiej polityce bezpieczeñstwa
w latach 1989–2000”, w: R. KuŸniar (red.), Polska polityka, op. cit., s. 389–417; a tak¿e
A. Kobieracki, Z. Lachowski, J. M. Nowak, Miêdzy równowag¹ si³ a bezpieczeñstwem
kooperatywnym w Europie, CSM, Warszawa 1999.
37
W ten sposób interpretowane by³y, niepotwierdzone póŸniej, rewelacje dziennika
Washington Times, który w lutym 2001 roku informowa³, ¿e Rosja rozmieœci³a w Kaliningradzie rakiety œredniego zasiêgu z g³owicami nuklearnymi. Zob. S. Koziej, „Rosyjski fortel z Kaliningradem”, PZ 11/2001, s. 33–34. Doniesienia te sta³y siê Ÿród³em pocz¹tkowo bardzo nerwowej reakcji w³adz polskich i opinii publicznej. Z drugiej strony
fakt, ¿e emocje te szybko opad³y, by³ potwierdzeniem tezy, ¿e cz³onkostwo Polski w NATO
³agodzi wiele obaw zwi¹zanych z s¹siedztwem Rosji.
W opinii szefa polskiej dyplomacji, Bronis³awa Geremka, by³ to pomys³ niedobry,
który os³abi³by poczucie bezpieczeñstwa, jakie uzyskuje Polska przystêpuj¹c do NATO,
Rz z 9.12.1998.
39
Pojawi³y siê tak¿e opinie, ¿e Polska, podobnie jak USA, znalaz³a siê w stanie wojny. Zob. wywiad ambasadora RP w Waszyngtonie, P. Grudziñskiego, dla „GW”
z 19.09.2001 oraz wyst¹pienie ministra M. Siwca, szefa Biura Bezpieczeñstwa Narodowego i sekretarza Rady Bezpieczeñstwa Narodowego przy Prezydencie RP (PAP
z 19.09.2001). Z kolei minister spraw zagranicznych W³odzimierz Cimoszewicz, uzasadniaj¹c na forum parlamentu koniecznoœæ udzia³u polskich ¿o³nierzy w operacji w Afganistanie, stwierdzi³, ¿e Polska nie jest w stanie wojny. Za PAP z 29.11.2001.
38
104
105
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
nicze.40 Ostro¿noœæ przed zacieœnianiem stosunków z Rosj¹ da³a znaæ o sobie równie¿ po 11 wrzeœnia, kiedy „w nagrodê” za aktywne poparcie koalicji antyterrorystycznej sekretarz generalny Sojuszu, George Robertson,
zaproponowa³ podniesienie dialogu z Rosj¹ na „jakoœciowo wy¿szy poziom”41. Propozycja Robertsona, która by³a bliska postulatom premiera
Tony’ego Blaira, zak³ada³a mo¿liwoœæ zasiadania Rosji na równych prawach z pozosta³ymi sojusznikami (obradowanie w formule „20”) przy omawianiu takich problemów, jak terroryzm miêdzynarodowy czy wspólne
operacje pokojowe. Co warte jednak podkreœlenia, Polska w przeciwieñstwie np. do Czech wyrazi³a swój dystans wobec propozycji Roberstona
w niezwykle delikatny sposób. Gdy prezydent Vaclav Havel ostrzega³ przed
próbami integracji Rosji z NATO, gdy¿ mog¹ one zagroziæ to¿samoœci Sojuszu i doprowadziæ do przekszta³cenia go w instytucjê typu ONZ43, prezydent Aleksander Kwaœniewski przychylnie odniós³ siê do prób zacieœnienia dialogu rosyjsko-natowskiego44, a minister W³odzimierz Cimoszewicz stwierdzi³, ¿e „by³oby bardzo wa¿ne rozwijaæ tê wspó³pracê NATORosja w praktyce, a do tego dostosowywaæ rozwi¹zania instytucjonalne,
ni¿ stwarzaæ sekwencjê odwrotn¹”.45 Na szczycie ministrów spraw zagranicznych NATO 6 grudnia 2001 roku pe³ne stanowisko Polski przedstawi³ wiceminister Adam Rotfeld. Rz¹d polski uwa¿a, ¿e „nie nale¿y
siê spieszyæ, nale¿y raczej pomyœleæ o tym, czy te mechanizmy, które do
tej pory istniej¹, nie s¹ wystarczaj¹ce”. Mo¿e zatem „powstaæ formu³a
wspó³pracy w ramach 20. Wtedy mo¿e powinna ona dotyczyæ tych zupe³nie nowych zjawisk, gdzie Rosja do tej pory pokaza³a gotowoœæ wspó³pracy”. Wed³ug Rotfelda, „wspó³praca z Rosj¹ musi byæ weryfikowana.
To nie mo¿e byæ na zasadzie tworzenia nowych instytucji, tylko raczej
instytucje czy mechanizmy powinny iœæ w œlad za rzeczywistymi faktami, a nie odwrotnie”.46
Stanowisko to okaza³o siê byæ bliskie wiêkszoœci sojuszników. Owa
„spokojna wstrzemiêŸliwoœæ” Polski47 wynika³a, jak mo¿na s¹dziæ, z kilku przes³anek. Po pierwsze, Rosji nie zaoferowano prawa weta, a zatem
nie bêdzie ona mia³a mo¿liwoœci blokowania decyzji Sojuszu (np. o rozszerzeniu). Po drugie, z perspektywy Warszawy nie ulega³o w¹tpliwoœci,
¿e poparcie Putina dla operacji USA w Afganistanie, za które by³ on krytykowany w Rosji, wymaga gestu dobrej woli. Po trzecie, wydarzenia 11
wrzeœnia zbieg³y siê ze stopniow¹ popraw¹ klimatu w stosunkach polskorosyjskich, które od momentu, gdy Polska zaczê³a ubiegaæ siê o cz³onkostwo w NATO, uleg³y faktycznemu zamro¿eniu. Choæ zatem ma³o kto
w Polsce by³ sk³onny uwierzyæ, ¿e zwrot Putina na Zachód jest zjawiskiem
nieodwracalnym, to nikt nie chcia³ jednak ryzykowaæ zarzutów, ¿e przeszkadza w budowaniu nowego partnerstwa z Rosj¹.
Zob. analizê A. Ananicza, „Akt Podstawowy o wzajemnych stosunkach,
wspó³pracy i bezpieczeñstwie miêdzy NATO a Federacj¹ Rosyjsk¹”, Obóz 31–32/1997,
s. 93–104.
41
Za Rz z 23.11.2001.
43
Za PAP z 28.11.2001.
44
Zob. wywiad prezydenta w salonie politycznym radiowej „Trójki” z 16.10.2001,
www.radio.com.pl/trojka.
45
Za PAP z 26.11.2001. Szef BBN, minister Siwiec mówi³ zaœ w czasie swojej wizyty w Rosji, ¿e stosunki NATO-Rosj¹ powinny byæ oparte na zasadzie „tyle wspó³decydowania, ile wspó³odpowiedzialnoœci”. Za PAP 27.11.2001.
2.2. Z mandatem, czy bez?
Ciekawym rysem polskiej wizji roli NATO jest stosunek do operacji
typu „out of area”, a zw³aszcza kwestii posiadania przez Sojusz legitymacji prawnej do tego typu dzia³añ. Problem ten pojawi³ siê w dyskusji nad
legalnoœci¹ interwencji Sojuszu w Kosowie. W dyskusji tej Polska da³a
siê poznaæ jako sojusznik, dla którego brak solidnych podstaw prawnych
nie by³ przeszkod¹ dla dzia³añ Sojuszu. Chocia¿ w zgodnej opinii elit politycznych nie by³a to sytuacja dobra, uwa¿ano, ¿e w konflikcie praw cz³owieka z suwerennoœci¹ pañstwa wybór powinien paœæ na te pierwsze.48
40
Za PAP z 6.12.2001.
Choæ, jak zauwa¿a Kerry Longhurst, w Brukselii mo¿na spotkaæ inne opinie. Por. s. 72.
48
Jak przekonywa³ przewodnicz¹cy sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Cz. Bielecki, „Polskê – z jej doœwiadczeniami – nie tyle interesuje prawo i debata nad ró¿nymi
aspektami prawnymi egzekwowania polityki zagranicznej i polityki obronnej, ile interesuje j¹ prawo w dzia³aniu, interesuje faktyczna zbiorowa obrona wartoœci europejskich,
interesuje de facto solidarnoœæ.”, zob. debata sejmowa nad kierunkami polskiej polityki
zagranicznej z 8.04.1999.
46
47
106
107
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
Kry³o siê za tym nie tylko przekonanie, ¿e jest to jedyny sposób, aby móc
skutecznie oddzia³ywaæ na polityków pokroju Slobodana Miloszevicia, ale
tak¿e œwiadomoœæ, ¿e wymóg posiadania mandatu Rady Bezpieczeñstwa
NZ by³ i nadal jest wykorzystywany przez dwa mocarstwa – Rosjê i Chiny – do prowadzenia polityki ignoruj¹cej prawa narodów zamieszkuj¹cych te pañstwa i do stosowania wobec nich si³y militarnej. Nie trudno
sobie tak¿e wyobraziæ, ¿e „argument prawny” mo¿e staæ siê tak¿e przyczyn¹ niepodjêcia operacji przez NATO w wypadku, gdyby w s¹siedztwie
Polski dosz³o do powa¿nego kryzysu. T³umacz¹c stanowisko swojego rz¹du
wobec interwencji na Ba³kanach, minister Geremek nie ukrywa³, ¿e „najlepsza sytuacja jest wtedy, gdy mandat na tego typu misje jest wydawany
przez Radê Bezpieczeñstwa w imieniu Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jednoczeœnie jednak s¹dzimy, ¿e w istniej¹cej sytuacji, przy ca³ej
technologii weta w Radzie Bezpieczeñstwa – nie mo¿na przecie¿ ruchów
NATO uzale¿niaæ od g³osowania Rosji, Chin czy jednego i drugiego – ¿e
dzia³ania misji poza art. 5 w sytuacjach wyj¹tkowych mog¹ byæ prowadzone przez NATO wtedy, gdy s¹ zgodne z zasadami Karty Narodów Zjednoczonych i s³u¿¹ tym wartoœciom, które tam okreœlono.” A wartoœci te to
prawa cz³owieka, których uniwersalizm jest – wed³ug ministra – podstaw¹
polskiej polityki zagranicznej.49 Choæ s³owa ministra odzwierciedla³y pogl¹dy rz¹du i wiêkszoœci parlamentu, b³êdem by³oby zak³adanie, ¿e wœród
elit politycznych panowa³a zgoda co do zasadnoœci i legalnoœci operacji
kosowskiej.
Po pierwsze, poparcie, jakiego politycy polscy i zdecydowana wiêkszoœæ spo³eczeñstwa udzieli³a operacji NATO w Kosowie, nie by³o wynikiem debaty publicznej i zgody w ramach poszczególnych ugrupowañ, lecz
aktem w du¿ej mierze spontanicznym. Wydaje siê, ¿e politycy ówczesnej
koalicji rz¹dowej (AWS-UW) obawiali siê, ¿e rozpêtanie takiej dyskusji
mo¿e przynieœæ niepo¿¹dane efekty i staæ siê przyczyn¹ kontestacji dopiero co uzyskanego cz³onkostwa w NATO. To z kolei – jak pokaza³ przyk³ad Czech – odbi³oby siê niekorzystnie na pozycji Polski w Sojuszu. Rz¹d
i przywódcy najwiêkszych ugrupowañ sejmowych postawili zatem wszystko na jedn¹ kartê, odwo³uj¹c siê do opisanego wczeœniej poczucia „wspólnoty losów” oraz „uniwersalnoœci praw cz³owieka”. Byæ mo¿e dyskusja,
gdyby do niej dosz³o, nie zmieni³aby wiele w nastawieniu spo³eczeñstwa.
Warto jednak pamiêtaæ, ¿e s³owa o jednostronnym relacjonowaniu operacji Sojuszu, o pokazywaniu jedynie nieszczêœæ ludnoœci kosowskiej i pomniejszaniu tragedii Serbów, a tak¿e krytykuj¹ce brak podstawy prawnej
ca³ej operacji nie by³y rzadkoœci¹ i pada³y z ust wielu polityków, w tym
przede wszystkim dwóch ówczesnych partii opozycyjnych SLD i PSL.
Wypowiadaj¹cy siê w imieniu klubu parlamentarnego SLD Leszek Miller stwierdzi³ wprawdzie, ¿e „NATO zdecydowa³o siê na u¿ycie si³y militarnej po uprzednim wyczerpaniu œrodków dyplomatycznych i politycznych,
w tym równie¿ po wykazaniu, mówi¹c zupe³nie szczerze, bezradnoœci
OBWE. Interwencja Paktu jest wiêc uzasadniona”, ale wypowiedzi pozosta³ych pos³ów tego ugrupowania zdecydowanie odbiega³y od tych s³ów.
Szefowi polskiej dyplomacji zarzucano wybiórczoœæ w traktowaniu praw
cz³owieka (brak sprzeciwu wobec przeœladowañ ludnoœci kurdyjskiej w Turcji50), kwestionowano zasadnoœæ operacji Sojuszu („stosowanie bomb i rakiet dla rozstrzygania delikatnych kwestii z³o¿onych konfliktów natury etnicznej nie jest najlepszym rozwi¹zaniem i nie przyniesie spodziewanych
efektów”51) lub wrêcz zarzucano, ¿e Polska popar³a agresjê wobec Jugos³awii.52 Sprzeciw dotyczy³ tak¿e ewentualnego udzia³u polskich oddzia³ów
49
B. Geremek w trakcie debaty sejmowej z 08.04.1999 r. W podobnym duchu wypowiada³ siê w wywiadzie dla La Stampy (27.04.1999) prezydent A. Kwaœniewski: „Jesteœmy ofiarami Stalina i Hitlera, ¿yjemy na ziemi, która widzia³a holocaust i masowe przesiedlenia ludnoœci. My Polacy, przede wszystkim ci najstarsi, jesteœmy bardzo wra¿liwi
na gwa³cenie praw cz³owieka. Jesteœmy przekonani, ¿e przeciwstawienie siê agresji jest
najwa¿niejsz¹ zasad¹, podczas gdy reagowanie z opóŸnieniem albo niereagowanie wcale wobec okrucieñstwa, gwa³cenia praw zasadniczych przynosi fatalne konsekwencje.
Czy warto ‘umieraæ za Gdañsk’? Dla nas jest to konkretne pytanie, a nie piêkne zdanie,
zwyk³y slogan. Wówczas zdecydowano siê nie umieraæ za Gdañsk, a wkrótce potem
walczono na wszystkich frontach i umierano z powodów znacznie mniej istotnych ni¿
Gdañsk. W³aœnie dlatego jesteœmy przekonani, ¿e zwalczenie, usuniêcie ba³kañskiego
raka dzisiaj, mimo bolesnej operacji, jest znacznie lepsze, ni¿ poniesienie ciê¿szych konsekwencji jutro.”
Zob. wyst¹pienie pos³a J. Chojnackiego
Zob. wyst¹pienie pos³a Z. Zaborowskiego
52
Zob. wyst¹pienie pos³a R. Hayna
50
51
108
109
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
w interwencji l¹dowej.53 Kontestacja dzia³añ Sojuszu objê³a tak¿e szeregi
PSL, drugiego ugrupowania opozycyjnego. Szef klubu parlamentarnego tej
partii stwierdzi³, ¿e choæ „nie ma wyt³umaczenia dla zbrodni na Albañczykach w Kosowie [...] NATO sta³o siê przede wszystkim narzêdziem polityków i polityki USA. Trzeba sobie powiedzieæ wyraŸnie, ¿e rola Organizacji
Narodów Zjednoczonych, skupiaj¹cej wszystkie pañstwa œwiata, po raz drugi
– po ataku na Irak – zosta³a w krótkim czasie sprowadzona do przys³owiowego zera. Atak NATO na Serbiê jest wyraŸnie sprzeczny z art. 1 i 42 Karty
Narodów Zjednoczonych. Rada Bezpieczeñstwa jest ignorowana, mimo ¿e
w jej sk³ad wchodz¹ dwa mocarstwa atomowe: Chiny i Rosja. Wszystko to
czyni dotychczasowy prawny i praktyczny system bezpieczeñstwa miêdzynarodowego swoist¹ niebezpieczn¹ fikcj¹. Zamiast oczekiwanego i zapowiadanego, równie¿ w Polsce, pe³nego odprê¿enia œwiatowego – my wszyscy
na to czekamy – po raz kolejny rodzi siê niebezpieczna tendencja do podzia³u naszego globu i zimnej wojny.”54
Debata nad interwencj¹ w Kosowie, a tak¿e nad wys³aniem polskich
¿o³nierzy do Afganistanu pokaza³y zatem, ¿e zarówno w sprawach integracji z UE, jak i w polityce bezpieczeñstwa istnieje wyraŸny nurt kontestuj¹cy politykê amerykañsk¹ i dzia³ania NATO poza obszarem traktatu
waszyngtoñskiego. Choæ nie zyska³ on jeszcze wiêkszego znaczenia, badania opinii publicznej pokazuj¹, ¿e poparcie dla operacji militarnych
z udzia³em polskich ¿o³nierzy nie jest automatyczne i ¿e nieustanne odwo³ywanie siê do pamiêci historycznej – zdrada aliantów we wrzeœniu
1939 roku – mo¿e równie dobrze staæ siê argumentem na rzecz odmowy
wsparcia sojuszników. Sytuacja taka mia³a miejsce w 1994 roku, kiedy
61%55 Polaków sprzeciwi³o siê wys³aniu polskich komandosów na Haiti.
By³ to te¿ sygna³, ¿e przyzwolenie opinii publicznej ma wymiar geograficzny. Poparcie dla udzia³u wojska polskiego w Boœni i Kosowie by³o
wprawdzie doœæ du¿e (odpowiednio 3556 i 32%57), ale nigdy nie siêgnê³o
50%. Trzeba przy tym pamiêtaæ, ¿e póki co wojsko polskie nie bra³o udzia³u
w dzia³aniach o charakterze regularnej wojny, jak¹ by³a pierwsza faza operacji kosowskiej, a jedynie w misjach pokojowych. O tym, ¿e opinia publiczna nie jest gotowa na ka¿dy rodzaj zaanga¿owania si³ zbrojnych œwiadcz¹ równie¿ wyniki pierwszych sonda¿y dotycz¹cych poparcia dla udzia³u
¿o³nierzy polskich w operacji afgañskiej. W paŸdzierniku przeciwnych by³o
64,7%, przy 28,1% popieraj¹cych tak¹ decyzjê58. W styczniu poparcie wzros³o do 43%, przy takim samym odsetku osób przeciwnych.59
Zob. wyst¹pienie pos³a Z. Zaborowskiego
Zob. wyst¹pienie J. Kalinowskiego.
55
Sonda¿ CBOS z paŸdziernika 1994 roku.
56
Sonad¿ CBOS z wrzeœnia 1995 roku.
57
Sonda¿ CBOS z kwietnia 1999 roku.
2.3. Rozszerzenie NATO
Nie ma chyba w Sojuszu drugiego kraju, któremu bardziej ni¿ Polsce
zale¿a³oby na drugiej turze rozszerzenia NATO. Co wiêcej, przyjêcie nowych cz³onków jest dla Polski o wiele wa¿niejsze ni¿ realizacja innych
politycznych projektów, jak CESDP czy NMD. Gdy polsk¹ prasê obieg³a
wiadomoœæ, ¿e w zamian za rosyjsk¹ zgodê na renegocjacje uk³adu ABM,
i tym samym na budowê przez USA systemu ochrony przeciwrakietowej,
Waszyngton gotowy jest zrezygnowaæ lub od³o¿yæ drugie rozszerzenie
NATO, prezydent Aleksander Kwaœniewski stwierdzi³ wprost, ¿e „z polskiego punktu widzenia rozszerzenie NATO jest rzecz¹ najwa¿niejsz¹, bo
zab³¹kana rakieta z dziwnego kraju, która mia³aby uderzyæ w Polskê, to
perspektywa doœæ teoretyczna.”60
Poparcie dla rozszerzenia NATO wynika z trzech przes³anek. Po pierwsze, jest ono odpowiedzi¹ na, doskonale rozumian¹ tak¿e w Polsce, potrzebê bezpieczeñstwa krajów Europy Œrodkowej i Wschodniej. Po drugie, stanowi ono kolejny krok w prze³amywaniu geopolityki regionu, który wci¹¿ ma poczucie istnienia w cieniu polityki rosyjskiej. To z kolei, jak
i kryteria, którym musz¹ sprostaæ kraje kandyduj¹ce, zdecydowanie wzmacnia i stabilizuje po³o¿enie Polski, ujmuj¹c kwestie bezpieczeñstwa regionalnego w ramy euroatlantyckie. I wreszcie, rozszerzenie NATO – zw³a-
53
54
Rz z 23.11.2001. Sonda¿ przeprowadzony w dniach 27–28.10.2001.
Ale a¿ 68% badanych uzna³o dzia³ania NATO w Afganistanie za s³uszne. Sonda¿
CBOS z 10–14.01.2002, za PAP z 29.01.2002.
60
GW z 21.06.2001.
58
59
110
111
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
szcza gdyby przebieg³o ono w zgodzie z polskimi oczekiwaniami – zwiêksza mo¿liwoœci realizacji polskich interesów w regionie i jednoczeœnie
ugruntowuje obecnoœæ USA w Europie w ogóle, a w jej œrodkowej
i wschodniej czêœci w szczególnoœci. St¹d, choæ dyplomacja polska oficjalnie popiera starania wszystkich pañstw kandyduj¹cych do Sojuszu, tak
naprawdê jedynie cz³onkostwo S³owacji i co najmniej jednego kraju ba³tyckiego, Litwy, ma istotne znaczenie polityczne.
Rola adwokata rozszerzenia jest jednak niezwykle delikatna. Jak stwierdzi³ kiedyœ doradca ds. polityki miêdzynarodowej premiera Jerzego Buzka, Jerzy M. Nowakowski, Polacy jako nowi cz³onkowie „klubu” nie mogli
natychmiast „gard³owaæ” za przyjêciem nowych, gdy¿ nie jest to dobrze
przyjmowane.61 Tym bardziej, ¿e „Polska jest w sytuacji kraju, który jest
królikiem doœwiadczalnym rozszerzenia, i bez sukcesu politycznego i militarnego (tego procesu – O. O.) nie ma mowy o ¿adnej drugiej fali”.62
Z obu tych wzglêdów lobbing Warszawy, a tak¿e Pragi i Budapesztu,
których sytuacja i interesy polityczne s¹ niemal¿e identyczne z polskimi,
kierowa³ siê od pocz¹tku w stronê Waszyngtonu63. USA s¹ bowiem nie
tylko najwa¿niejszym decydentem w sprawach NATO, ale, w przeciwieñstwie do sceptycznie nastawionych europejskich sojuszników, wydawali
siê byæ zainteresowani dalszym rozszerzaniem Sojuszu.64 S³usznoœæ tego
za³o¿enia zdawa³a siê potwierdzaæ wizyta prezydenta Georga W. Busha
w czerwcu 2001 roku w Warszawie, którego wyst¹pienie zosta³o odczytane jako wyraŸne poparcie dla przyjêcia nowych cz³onków, w tym krajów
ba³tyckich.65
Choæ rozszerzenie jest nie tylko jedynym projektem politycznym NATO,
któremu polityka polska poœwiêca tak wiele uwagi, ale i przedmiotem po-
wszechnej zgody wœród elity politycznej, niezwykle ma³o miejsca w debacie publicznej poœwiêcano konsekwencjom przyjêcia przez NATO nowych cz³onków dla funkcjonowania i przysz³oœci samego Sojuszu, stosunków euroatlantyckich, a tak¿e relacji z Rosj¹. Tymczasem tworzy ono
istotne z polskiego punktu widzenia dylematy, zwi¹zane z obecnym myœleniem o roli Sojuszu66. Przyjêcie nowych sojuszników nie zwiêkszy bowiem potencja³u militarnego NATO, zwiêkszy natomiast obszar jego odpowiedzialnoœci. To z kolei bêdzie najprawdopodobniej przyspieszaæ ewolucjê NATO w stronê organizacji o charakterze bardziej politycznym ni¿
militarnym. Po drugie, przyjêcie nowych cz³onków bêdzie oznaczaæ dalsze wewnêtrzne ró¿nicowanie siê Sojuszu. Nowi cz³onkowie wnios¹ nie
tylko w³asne interesy, specyficzn¹ percepcjê bezpieczeñstwa, ale i odmienn¹
kulturê polityczn¹. Bior¹c pod uwagê, ¿e odmienne postrzeganie zagro¿eñ, a tak¿e ró¿ne pogl¹dy na sposoby przeciwdzia³ania im sta³y siê przyczyn¹ wzajemnej kontestacji Europy i Ameryki, rozszerzenie mo¿e dodatkowo mieæ negatywny wp³yw na spójnoœæ polityczn¹ NATO oraz jego
zdolnoœæ do sprawnego dzia³ania. Odpowiedzi wymagaj¹ tak¿e pytania
o stosunki z Rosj¹, o to jak rozszerzyæ NATO, a jednoczeœnie wkomponowaæ Rosjê w europejskie bezpieczeñstwo.
Problemy te nie s¹ z pewnoœci¹ jedynie polskim zmartwieniem. Po 11
wrzeœnia stanowi¹ t³o dyskusji nad przysz³oœci¹ Sojuszu, której czêœci¹
jest przyjêcie lub zaproszenie do cz³onkostwa nowych pañstw. Z punktu
widzenia Polski najwa¿niejsze jest to, aby nowe pañstwa by³y pewnymi
politycznie sojusznikami, którzy nie bêd¹ – wzorem polityki czeskiej
w okresie interwencji NATO w Kosowie – kontestowaæ decyzji sojuszniczych i os³abiaæ politycznej spójnoœci organizacji. Wa¿ny dla Polski problem zdolnoœci militarnych kandydatów nigdy nie by³ szczególnie eksponowany, a ostatnio zszed³ nawet na dalszy plan. Po pierwsze, mo¿e byæ on
przeszkod¹ dla przyjêcia nowych pañstw, po drugie, ze wzglêdu na opóŸnienia w realizacji celów uzgodnionych z NATO, politykom i dyploma-
Zob. spotkanie dyskusyjne z cyklu Forum Polska 2000 z 02.12.2000, www.pai.pl
Ibidem.
63
Np. na pocz¹tku kwietnia 2001 roku szefowie dyplomacji Grupy Wyszehradzkiej
odbyli wspóln¹ podró¿ do USA, której celem by³o przekonanie amerykañskiej elity politycznej do jak najszybszego przyjêcia nowych pañstw. Zob. G. Gromadzki, „Jeszcze
wiêkszy sojusz”, PZ 17/2001, s. 33.
64
Ibidem.
65
Zob. GW z 16.06.2001.
61
62
Niezwykle cennym materia³em do przemyœleñ jest przygotowany przez Stowarzyszenie Euro-Atlantyckie raport zatytu³owany Rozszerzenie NATO, Warszawa, marzec
2000.
66
112
113
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
tom polskim niezrêcznie jest podnosiæ go na forum miêdzynarodowym.
Dba³oœæ o zdolnoœci militarne kandydatów przejawia siê g³ównie w dzieleniu siê doœwiadczeniami integracji Polski z Sojuszem, co uzupe³niane
jest niekiedy przekazywaniem uzbrojenia.
Pierwszy dotyczy polskiej wizji przysz³oœci UE i tym samym pytania
o zasadnoœæ rozwijania europejskiej polityki obronnej. Nie bêdzie przesad¹ stwierdzenie, ¿e z perspektywy Warszawy idea ta nie zawsze znajdowa³a zrozumienie. Po pierwsze, politycy polscy uwa¿ali, ¿e najlepszym
miejscem do rozwijania europejskich zdolnoœci w polityce bezpieczeñstwa
by³o NATO, a konkretnie tworzona w jego ramach od po³owy lat dziewiêædziesi¹tych koncepcja ESDI. Umo¿liwia³a ona europejskim sojusznikom
podjêcie dzia³añ bez udzia³u USA, nie tworz¹c wszak¿e rywalizacji politycznej i instytucjonalnej, która zaczê³a zarysowywaæ siê miêdzy NATO
a UE od momentu narodzin CESDP. Polska, jako cz³onek NATO i kandydat do UE, znalaz³a siê zatem formalnie poza CESDP, co wywar³o ogromny wp³yw na postrzeganie tej koncepcji.
Brak zrozumienia motywów, którymi kierowali siê politycy brytyjscy,
francuscy czy niemieccy projektuj¹c CESDP, by³o tak¿e pochodn¹ braku
doœwiadczeñ, w tym równie¿ negatywnych, zwi¹zanych ze wspó³prac¹
z USA przy operacjach stricte militarnych (Boœnia i Kosowo69). Polska
by³a natomiast bardzo otwarta na sceptyczn¹, i czasem nie pozbawion¹
s³usznoœci, argumentacjê amerykañsk¹.
I wreszcie problemy z akceptacj¹ CESDP by³y pochodn¹ postrzegania
procesu integracji europejskiej g³ównie przez pryzmat odwlekaj¹cej siê
decyzji o rozszerzeniu Unii ni¿ budowy „unii politycznej”, której czêœci¹
by³aby efektywna polityka zagraniczna i obronna. Towarzyszy³a temu niewiara, ¿e pañstwa UE s¹ w stanie, w daj¹cej siê przewidzieæ przysz³oœci,
prze³amaæ sw¹ militarn¹ impotencjê i prowadziæ samodzielne, tzn. bez
udzia³u USA, powa¿ne operacje militarne. Podejrzewano raczej, ¿e CESDP
pozostanie „papierowym tygrysem”, który istotnie skomplikuje relacje w ramach NATO i tym samym miêdzy Europ¹ a USA.
Choæ owe trzy elementy dotyczy³y bardziej t³a polskiej dyskusji nad
sensem, lub bezsensem, tworzenia europejskiej polityki obronnej ni¿ meritum spraw zwi¹zanych z koncepcj¹ CESDP, wywar³y one przemo¿ny
wp³yw na oficjalne stanowisko Polski i sposób jego prezentacji.
Stanowisko to odnosi³o siê niemal¿e wy³¹cznie do zasad tworzenia
i przysz³ego funkcjonowania CESDP, przede wszystkim relacji miêdzy UE
2.4. Miêdzy polityk¹ obronn¹ a obron¹ przeciwrakietow¹
Dyskusje nad tworzeniem przez UE wspólnej polityki bezpieczeñstwa
i obrony oraz amerykañskiego systemu obrony przeciwrakietowej sta³y
siê w nieoczekiwany sposób – oraz w ró¿nej mierze i z ró¿nymi konsekwencjami – sprawdzianem umiejêtnoœci Polski do prowadzenia aktywnej polityki jako cz³onka NATO. Z punktu widzenia Warszawy oba projekty od samego pocz¹tku nie wydawa³y siê byæ warte problemów, które
ich pojawienie wywo³a³o w stosunkach euroatlantyckich. Obie kwestie nie
znajdowa³y siê zreszt¹ – w przeciwieñstwie do dalszego rozszerzania NATO
– w centrum zainteresowania polskiej polityki bezpieczeñstwa. Z tego
wzglêdu przy ocenie obu projektów Polska kierowa³a siê bardziej ich potencjalnym wp³ywem na stosunki euroatlantyckie ni¿ sam¹ ich treœci¹. Jak
stwierdzi³ prezydent Aleksander Kwaœniewski na szczycie NATO w czerwcu 2001 roku najwa¿niejsze jest to, aby „sta³y siê one filarami euroatlantyckiej solidarnoœci, jednoœci i spójnoœci”, a nie wstrz¹sem dla podstaw
Sojuszu.67
Najwiêcej w¹tpliwoœci i zastrze¿eñ Polski budzi³a koncepcja CESDP68,
która, w porównaniu z mglistym projektem „ochronnej tarczy”, mia³a bezpoœrednie znaczenie dla sprawnoœci funkcjonowania Sojuszu, a tak¿e roli
i miejsca USA w zarz¹dzaniu kryzysami w Europie. Gdy zatem UE zadecydowa³a w Kolonii (w czerwcu 1999 roku), a nastêpnie pó³ roku póŸniej w Helsinkach, o stworzeniu w³asnych si³ szybkiego reagowania i mechanizmów
zarz¹dzania kryzysami, Warszawa wyraŸnie zarysowa³a swoje interesy i oczekiwania. Stanowisko to mo¿na rozpatrywaæ w dwóch aspektach.
PAP z 13.06.01.
Szczegó³owe omówienie stanowiska Polski wobec CESDP i jego ewolucji miêdzy
czerwcem 1999 a czerwcem 2001 roku zob. O. Osica, „Wspólna polityka bezpieczeñstwa i obrony w perspektywie Polski”, Raporty i Analizy, 5/01, Centrum Stosunków Miêdzynarodowych, www.csm.org.pl.
67
68
69
Zob. esej A. Hyde-Price’a s. 32–33.
114
115
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
a NATO oraz UE a tzw. „szóstk¹”70. Polska domaga³a siê zatem, aby UE
konsultowa³a z NATO proces tworzenia mechanizmów CESDP i aby podejmowane decyzje s³u¿y³y harmonijnej wspó³pracy obu organizacji zarówno w czasie pokoju, jak i ewentualnych, przysz³ych dzia³añ. Nacisk
k³adziono przede wszystkim na zachowanie spójnoœci planowania obronnego obu organizacji, zw³aszcza planowania si³ zbrojnych. Zwracano te¿
uwagê na koniecznoœæ specjalnego traktowania Polski jako cz³onka stowarzyszonego Unii Zachodnioeuropejskiej71. W koncepcji ESDI stowarzyszenie z UZE pozwala³o bowiem europejskim cz³onkom NATO, nie
nale¿¹cym do Unii, na udzia³ w kszta³towaniu decyzji tej organizacji, a tak¿e udzia³u w planowaniu obronnym.72 Z punktu widzenia Warszawy, jak
i pozosta³ych piêciu, posiadaj¹cych identyczny status stolic, chodzi³o zatem, aby UE tworz¹c CESDP przejê³a dorobek UZE, w³¹czaj¹c prawa i obowi¹zki cz³onków stowarzyszonych. W ten sposób – w opinii polskich dyplomatów – unikniêto by dyskryminacji europejskich cz³onków NATO,
do czego zobowi¹zywa³y UE zapisy komunikatu ze szczytu NATO w Waszyngtonie73.
Wyj¹tkowe znaczenie „szóstki” – zdaniem Warszawy – wynika³o nie
tylko z faktu przynale¿noœci do Sojuszu i UZE, ale tak¿e z po³o¿enia geograficznego, którego – zw³aszcza w wypadku Turcji, Polski czy Wêgier –
nie sposób pomin¹æ przy ewentualnych operacjach UE na wschodzie i/lub
po³udniowym wschodzie Europy. Postulat ten by³ o tyle istotny, ¿e – jak
utrzymywali polscy dyplomaci – niewielki nawet konflikt mo¿e rozprzestrzeniæ siê i obj¹æ swym zasiêgiem s¹siednie pañstwa. W takim wypadku, gdyby w pierwszej fazie konfliktu dzia³ania podjê³a siê UE, mog³oby
okazaæ siê, ¿e autonomiczne si³y europejskie s¹ niewystarczaj¹ce i potrzebne jest wsparcie Sojuszu. Mo¿liwe jest tak¿e, ¿e operacja UE, prowadzona
np. na po³udniu Europy, mo¿e zakoñczyæ siê pora¿k¹ i jedna ze stron konfliktu zacznie groziæ nie nale¿¹cemu do Unii (lub nie bior¹cemu udzia³u
w operacji) cz³onkowi NATO. Wtedy niezbêdna staje siê interwencja Sojuszu w ramach art. 5. Jak przekonywa³ minister obrony narodowej, Bronis³aw Komorowski, „w sprawach bezpieczeñstwa utrzymywanie sztucznego do pewnego stopnia podzia³u na UE i NATO jest w praktyce pomys³em niebezpiecznym, a tak¿e pozbawionym sensu: wszystkie pañstwa stawiaæ bêd¹ czo³a tym samym problemom”.74
W wyniku m.in. politycznej rywalizacji miêdzy NATO a UE, a przede
wszystkim Turcj¹ z jednej i Francj¹ z drugiej strony, na szczycie UE w Helsinkach postulaty Polski nie zosta³y uwzglêdnione w stopniu, w jakim ¿yczyli sobie tego polscy politycy.75 Odbi³o siê to negatywnie na ich stanowisku, w którym zaczê³a dominowaæ wyraŸna obawa o spójnoœæ polityczn¹ Sojuszu i pogorszenie relacji euroatlantyckich.76
70
Zob. H. Szlajfer, Kszta³towanie europejskiej polityki bezpieczeñstwa i obrony: polska perspektywa, Rocznik Strategiczny 1999/2000, s. 33–34.
71
Na temat relacji Polska-UZE zob. M. L. Wenerska, „Kwestie polityki zagranicznej
w okresie stowarzyszenia Polski z UE”, SM, 2/99, s. 121.
72
Postulaty Polski wobec UE sprowadza³y siê do w³¹czenia szóstki w prace Komitetu Wojskowego i Sztabu Wojskowego UE, mo¿liwie pe³en udzia³ w procesie politycznego i strategicznego kierowania operacj¹ (decision shaping process concerning political
and strategic direction), w³¹czenie si³ zadeklarowanych przez szóstkê na Konferencji
Planistycznej UE do jednolitego spektrum si³ przygotowywanych na potrzeby Celu Operacyjnego (EHG). Wyst¹pienie ministra obrony narodowej B. Komorowskiego na Konferencji Planistycznej UE w Brukseli, w trakcie sesji 15+6, 21.11.2000.
73
Zob. The Reader’s Guide to the NATO Summit in Washington, 23–25 April 1999,
s. 65.
74
Wyst¹pienie ministra obrony narodowej B. Komorowskiego na Konferencji Planistycznej UE w Brukseli, w trakcie sesji 15+6, 21 listopada 2000 r.
75
Tymczasem zawarte w Raporcie Prezydencji Fiñskiej nt. CESDP sformu³owania
by³y – w opinii Warszawy – zbyt ogólnikowe i stawia³y europejskich sojuszników NATO
na równi z pozosta³ymi „europejskimi partnerami” UE – krajami kandyduj¹cymi oraz
Rosj¹ i Ukrain¹. Nie wiadomo by³o tak¿e, jakie maj¹ byæ ramy wspó³pracy NATO z UE,
ani jaka bêdzie jej czêstotliwoœæ oraz treœæ. Zapisy raportu Prezydencji, i¿ pañstwa „szóstki” bêd¹ mog³y automatycznie braæ udzia³ w operacjach Unii, kiedy ta bêdzie rozwa¿aæ
przeprowadzenie operacji z wykorzystaniem zasobów NATO, przyjêto w Warszawie jako niewystarczaj¹ce. Brak by³o bowiem zapisów wskazuj¹cych, jak w praktyce udzia³
ten mia³by wygl¹daæ. Ma³o jasne by³y te¿ zapisy na temat wspó³pracy nowo powsta³ych
tymczasowych gremiów CESDP, planowania obronnego obu organizacji oraz statusu
maj¹cych powstaæ do 2003 roku si³ szybkiego reagowania.
76
Zob. GW z 16.12. 1999. Zob. te¿ przemówienie B. Geremka na posiedzeniu Rady
Pó³nocnoatalntyckiej w Brukselii 15 grudnia 1999 r. On European Security and Defence
Identity (ESDI), NAC (Brussells, December 15, 1999). Trzy miesi¹ce póŸniej zawarte
w nim sformu³owania zosta³y rozwiniête w sejmowym wyst¹pieniu ministra poœwiêco-
116
117
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
Atmosfera w relacjach UE-NATO zaczê³a siê poprawiaæ dopiero na
prze³omie wiosny i lata 2000 roku. W lipcu MSZ Polski przekaza³ pañstwom „15” dokument zawieraj¹cy polsk¹ wyk³adniê zasad wypracowanych przez prezydencjê portugalsk¹ (styczeñ-czerwiec 2000), zgodnie z którymi UE ma w przysz³oœci wspó³pracowaæ z europejskimi sojusznikami
NATO. Zawiera³ on równie¿ postulaty dla rozpoczynaj¹cej siê wówczas
prezydencji francuskiej77. Mimo ¿e postanowienia szczytu w Nicei by³y
kolejnym krokiem zbli¿aj¹cym pozycje UE i NATO, przemawiaj¹c w maju 2001 roku na Uniwersytecie Warszawskim minister spraw zagranicznych, W³adys³aw Bartoszewski, stwierdzi³, ¿e „ustanowione przez UE zasady dotycz¹ce jej relacji z pañstwami trzecimi, zw³aszcza cz³onkami
NATO i kandyduj¹cymi do UE, nie zapewniaj¹ faktycznych mo¿liwoœci
wspó³pracy w odniesieniu do CESDP. Konsultacje i dialog nie zast¹pi¹
realnej wspó³pracy”.78 Szef polskiej dyplomacji wymieni³ tak¿e szereg
szczegó³owych spraw, na które – jego zdaniem – wci¹¿ brakuje klarownych odpowiedzi. S¹ to „a) sprawa zdefiniowania, na wzór NATO, europejskiej koncepcji strategicznej, b) odpowiedzi na pytanie o to, gdzie –
w sensie geograficznym – UE zamierza u¿yæ swych si³, c) w jakich konkretnie sytuacjach, d)w jaki sposób bêd¹ prowadzone operacje militarne
UE, e) jaki powinien byæ zakres planowania i szkolenia wojskowego, f)
jak w praktyce bêdzie przebiegaæ podejmowanie decyzji w odniesieniu do
konkretnej operacji reagowania kryzysowego, g) jak powinny wygl¹daæ
relacje pomiêdzy Wspóln¹ Polityk¹ Zagraniczn¹ i Bezpieczeñstwa (drugim filarem Unii) a w pe³ni rozwiniêt¹ CESDP”.79
S³owa szefa polskiej dyplomacji nadal wyznaczaj¹ stanowisko Polski
wobec CESDP, choæ wynegocjowane na jesieni 2001 roku, dziêki zaanga-
¿owaniu Wielkiej Brytanii, tzw. „porozumienie ankarskie” w sprawie zasad rz¹dz¹cych relacjami miêdzy „szóstk¹” a UE, spotka³o siê z bardzo
dobrym przyjêciem. Znalaz³y siê w nim bowiem wszystkie te postulaty,
na które Polska wczeœniej zwraca³a uwagê. Ponadto prze³ama³o ono sprzeciw Turcji w sprawie zapewnienia Unii sta³ego i gwarantowanego dostêpu do zasobów i zdolnoœci NATO oraz rozmów w sprawie zasad, na jakich UE bêdzie wspó³pracowaæ z Sojuszem. Wskutek sprzeciwu Grecji
porozumienie to nie zosta³o jednak przyjête przez Radê Europejsk¹ na
szczycie w Laeken i po dwóch latach rozmów miêdzy UE a NATO oraz
UE a „szóstk¹” postêp jest wci¹¿ niewielki.
Zarówno ten fakt, jak i problemy w pañstwach UE z wywi¹zaniem siê
z przyjêtych na siebie zobowi¹zañ w zakresie poprawy zdolnoœci wojskowych, s¹ traktowane w Polsce jako dowód braku determinacji Europy w realizacji CESDP. Po 11 wrzeœnia pojawi³y siê te¿ g³osy, ¿e idea europejskiej obrony jest pozbawiona w gruncie rzeczy sensu, gdy¿ w ¿adnej mierze nie tworzy ona tych zdolnoœci, których brakuje Europie do dzia³añ
przeciwko terroryzmowi, na wzór operacji afgañskiej. Choæ sceptycyzm
wydaje siê nadal kszta³towaæ polskie stanowisko wobec CESDP, to mo¿e
byæ ono – w porównaniu z okresem bezpoœrednio po szczycie w Helsinkach – o wiele bardziej wywa¿one i skoncentrowane na praktycznych
aspektach koncepcji.
nemu podstawowym kierunkom polskiej polityki zagranicznej. Zob. Informacja Rz¹du
o kierunkach polskiej polityki zagranicznej przedstawiona przez Ministra Spraw Zagranicznych RP prof. Bronis³awa Geremka podczas posiedzenia Sejmu w dniu 09.05.2000 r.
77
Dokument zatytu³owany by³ Initial proposals for practical development of Feira
decisions concerning the EU cooperation with non-EU European Allies.
78
W. Bartoszewski, „Europejska polityka bezpieczeñstwa – polski punkt widzenia”,
w: Przysz³oœæ UE. Polski punkt widzenia, pod red. J. Barcza i K. ¯ukrowskiej, Warszawa
2001, s. 76–90.
79
Ibidem, s. 87.
W przeciwieñstwie do koncepcji CESDP, projekt budowy „ochronnej
tarczy” nie by³ przedmiotem wiêkszego zainteresowania i tym samym obaw
ze strony polskich polityków. Poniewa¿ plany Waszyngtonu wywo³ywa³y
wiele kontrowersji zarówno w samym NATO, jak i w stosunkach z Rosj¹,
Warszawa – wzorem wiêkszoœci europejskich stolic – przygl¹da³a siê z boku
ca³ej dyskusji, nie spiesz¹c siê z oficjalnym stanowiskiem.
Zmianê przyniós³ dopiero rok 2001. Nie przysz³a ona jednak z MSZ,
lecz z usytuowanej przy prezydencie Rady Bezpieczeñstwa Narodowego.
W przekazanym ustnie przez sekretarza RBN, ministra Marka Siwca, komunikacie z posiedzenia 22 lutego 2001 roku znalaz³o siê stwierdzenie,
„¿e w interesie Polski jest, aby to co pierwotnie nazywa³o siê narodowym
systemem obrony przeciwrakietowej, sta³o siê systemem, który dotyczy
118
119
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
równie¿ sojuszników. Systemem, który bêdzie dawa³ wiêcej bezpieczeñstwa cz³onkom NATO i krajom wspó³pracuj¹cym z Sojuszem, a nie tworzy³ nowych zagro¿eñ. Jesteœmy zainteresowani, by ten dialog odbywa³
siê na forum Sojuszu Pó³nocnoatlantyckiego. I aby by³y stworzone odpowiednie warunki do rozmowy z Rosj¹ oraz innymi krajami wyra¿aj¹cymi
w¹tpliwoœci, co do celowoœci tworzenia tego systemu”. Jednoczeœnie Siwiec zwróci³ uwagê, ¿e MD nie mo¿e byæ prostym i technicznym przekreœleniem systemu ograniczenia zbrojeñ strategicznych i ograniczenia zbrojeñ w ogóle, który do tej pory funkcjonowa³: „Jesteœmy za modyfikacj¹
systemu NMD. Jednoczeœnie jesteœmy zwolennikami dyskusji o nowych
zasadach bezpieczeñstwa, ju¿ nie w warunkach zimnej wojny, ale w warunkach ewentualnych zagro¿eñ definiowanych przez USA i kraje sojusznicze, a tak¿e inne kraje. Trzeba znaleŸæ adekwatne systemy zabezpieczaj¹ce, aczkolwiek nie powinniœmy dopuœciæ do nowego wyœcigu zbrojeñ.”80
Kilka miesiêcy póŸniej, w czasie których nie dosz³o do ¿adnych istotnych wydarzeñ w sprawie MD ani w polskiej dyskusji nad t¹ koncepcj¹,
pojawi³a siê kolejna wypowiedŸ. Jej Ÿród³em znów nie by³ MSZ, lecz Sztab
Generalny Wojska Polskiego, w osobie samego szefa gen. Czes³awa Pi¹tasa. Na posiedzeniu szefów sztabów pañstw NATO w maju 2001 roku
stwierdzi³ on, ¿e na terenie Polski mog³yby zostaæ rozlokowane elementy
MD, takie jak wyrzutnie i radary, a Polska by³aby nawet gotowa finansowo partycypowaæ w budowie niektórych systemów potrzebnych do funkcjonowania tarczy. Genera³a wspar³ minister obrony Bronis³aw Komorowski, który oœwiadczy³, ¿e „Polska zawsze popiera³a amerykañsk¹ koncepcjê budowy systemu obrony przeciwrakietowej. Jeœli na pocz¹tku istnia³y obawy, ¿e po powstaniu system podzieli europejskich sojuszników
Ameryki nie objêtych tarcz¹ antyrakietow¹ i grupê krajów nie chronionych, to obecnie ewolucja stanowiska USA zmierza w oczekiwanym przez
nas kierunku: NMD ma s³u¿yæ wszystkim koalicjantom.”81
Uzasadniaj¹c swe stanowisko Komorowski wskazywa³, ¿e przekleñstwo historii, jakim zawsze by³o po³o¿enie geopolityczne Polski, przy budowie MD staje siê atutem: terytorium i system obronny Polski staje siê
bowiem czêœci¹ wspólnej struktury obrony przeciwrakietowej.82 Bior¹c
pod uwagê fakt, ¿e w Polsce nie ma ¿adnych instalacji wojskowych Sojuszu ani dowództw83, rozlokowanie w Polsce elementów systemu wzmacnia³oby znaczenie Polski dla NATO.84
Reakcja urzêdników MSZ na wyst¹pienie gen. Pi¹tasa nie pozostawia³a jednak w¹tpliwoœci, ¿e by³o ono zdecydowanie przedwczesne. Wiceminister spraw zagranicznych, Stefan Meller, stwierdzi³ wprawdzie, ¿e Polska jest „¿ywotnie zainteresowana pomys³em i bardzo uwa¿nie œledzi jego
ewolucjê”, ale wsparcie ogranicza siê do brania udzia³u w dyskusji i Polska nie jest jeszcze na tym etapie, aby przes¹dzaæ o ewentualnym zaanga¿owaniu technicznym w projekt.85 Krytycznie do polskiego stanowiska
w sprawie MD odniós³ siê tak¿e, wówczas jeszcze kandydat, a obecnie
nowy minister spraw zagranicznych, W³odzimierz Cimoszewicz, który
stwierdzi³, ¿e Polska powinna by³a zachowaæ du¿¹ powœci¹gliwoœæ w tej
sprawie.86
Kilka tygodni po wyst¹pieniu szefa sztabu nie by³o ju¿ w¹tpliwoœci, ¿e
zarówno sztab jak i ministerstwo obrony pospieszy³y siê z deklaracjami,
i górê wziê³a opinia MSZ. Na posiedzeniu ministrów obrony pañstw NATO
w czerwcu 2001 roku minister Komorowski mówi³ jedynie o „zrozumieniu dla cudzych obaw” i podkreœla³, ¿e przy realizacji koncepcji budowy
tarczy nale¿y wzi¹æ pod uwagê interesy wszystkich sojuszników, a tak¿e
nie powinna ona naruszaæ architektury bezpieczeñstwa europejskiego.
Zob. www.bbn.gov.pl.
W rzeczywistoœci nawet, je¿eli Polska faktycznie przychylnie patrzy³a na plany
USA, to przez ca³y rok 1999 i 2000 na pró¿no szukaæ by oficjalnych wypowiedzi potwierdzaj¹cych s³owa ministra. Wyj¹tkiem by³a wypowiedŸ ambasadora RP w USA, P.
Grudziñskiego, który w trakcie wizyty w redakcji Washington Post w grudniu 2000 roku
80
81
mia³ stwierdziæ, ¿e Polska w przeciwieñstwie do innych krajów europejskich nie widzi
problemu w kwestii programu BMD, zob. Biuletyn Codzienny DSI MSZ nr 248
z 28.12.2000.
82
Zob. PZ z 22/2001, s. 33.
83
Stacjonuj¹cy w Szczecinie polsko-niemiecko-duñski korpus nie jest oficjalnie podporz¹dkowany NATO.
84
Zob. GW z 17.07.01.
85
Zob. PZ z 22/2001, s. 33.
86
W trakcie debaty Polska miêdzy Europ¹ a USA zorganizowanej 17.05.2001 przez
Tygodnik Powszechny i Fundacjê Stefana Batorego, zob. TP 34/2001, s. 7.
120
121
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
Co warte podkreœlenia, przedstawiona przez Moskwê propozycja budowy tarczy wspólnie z NATO nie mia³a wiêkszego wp³ywu na stanowisko Polski. Zosta³a ona bowiem przyjêta jako dzia³anie o charakterze stricte
politycznym, gdy¿, w opinii polskich polityków i ekspertów, Rosja nie dysponowa³a ani wystarczaj¹cymi funduszami, ani technologi¹, aby plan ten
zrealizowaæ. Zwrócono jednak uwagê, ¿e „Polsce zale¿y, aby system obrony
przeciwrakietowej, by³ systemem natowskim, a nie jakby oddzielaj¹cym
jeden z krajów natowskich od reszty”.87
jedn¹ trzeci¹.89 Najbardziej widocznym i zarazem kompromituj¹cym przejawem tego stanu rzeczy by³ widok ¿o³nierzy podró¿uj¹cych do Kosowa
poci¹gami, poniewa¿ polskie lotnictwo wojskowe nie dysponowa³o ¿adnym samolotem transportowym, który móg³by przewieŸæ polski batalion na Ba³kany. Pogarszaj¹cy siê stan finansów pañstwa – mimo obiecanych 2,3% PKB wydatków na obronnoœæ, faktycznie Polska przeznacza
1,9% - przy rosn¹cych zobowi¹zaniach Polski na forum NATO i UE90
przela³ czarê goryczy91.
2.5. Reforma si³ zbrojnych
ród³em bodaj najwiêkszego rozczarowania po prawie trzech latach
cz³onkostwa Polski w NATO jest stan polskich si³ zbrojnych. Mimo wielu lat przygotowañ, licznych projektów reform i obietnic sk³adanych
w Kwaterze G³ównej jeszcze przed uzyskaniem cz³onkostwa, armia polska poddawana by³a nieustannym przemianom, których ostateczny cel
pozostawa³ niejasny. Z drugiej strony koniecznoœæ sprostania obowi¹zkom, jakie Polska wziê³a na siebie wstêpuj¹c do NATO, a tak¿e staraj¹c
siê byæ pe³noprawnym cz³onkiem UE, zmusza³a polityków do przyjmowania zobowi¹zañ, które nie mia³y szans na realizacjê.88 Doœæ wspomnieæ, ¿e z wynegocjowanych przez Polskê w NATO 65 celów si³ zbrojnych niespe³na po³owa zosta³a zrealizowana. Obok problemów z modernizacj¹ armii okaza³o siê tak¿e, ¿e spoœród wynegocjowanych oko³o 300
stanowisk w Kwaterze G³ównej NATO Polska zdo³a³a obsadziæ zaledwie
Zob. wywiad ministra B. Komorowskiego dla stacji RMF z 25.09.2001, www.rmf.pl.
Oceniaj¹c szanse udzia³u Polski w CESDP minister Komorowski stwierdzi³: „(...)
nie da siê realizowaæ, czy finansowaæ dwóch procesów jednoczeœnie. Polska ma obowi¹zek dokonania wielkiego wysi³ku finansowego na rzecz realizacji celów uzgodnionych
z Kwater¹ G³ówn¹ Paktu(...). To s¹ ogromne obci¹¿enia i nie wierzê, by mo¿na by³o
równolegle prowadziæ coœ jeszcze (...) nie wierzê by mo¿na by³o w pe³ni wykorzystaæ
programy wynikaj¹ce z naszej NATO-wskiej integracji na rzecz uczestnictwa w europejskich si³ach zbrojnych. I odwrotnie. Nie wszystkie programy konieczne z punktu widzenia naszego uczestnictwa w europejskich si³ach zbrojnych dadz¹ siê w pe³ni wykorzystaæ na rzecz realizacji naszych zobowi¹zañ z tytu³u uczestnictwa w NATO.”, „Europejska To¿samoœæ Obronna”, op. cit., s. 13.
89
Za Rz z 13.03.2001.
87
88
90
Od momentu uzyskania przez Polskê cz³onkostwa NATO, a tak¿e UE w ramach
CESDP podjê³y szereg inicjatyw w obszarze zdolnoœci obronnych. S¹ to przyjêta na szczycie
w Waszyngtonie w kwietniu 1999 roku Inicjatywa Zdolnoœci Obronnych (DCI) a tak¿e
przyjêty przez UE w Helsinkach w grudniu 1999 roku Europejski Cel Operacyjny (EHG)
oraz Wspólny Cel w zakresie Zdolnoœci (CCG). O ile Europejski Cel Operacyjny jest g³ównie celem iloœciowym – zak³ada stworzenie do 2003 roku korpusu si³ szybkiego reagowania UE – o tyle CCG jak DCI wyznaczaj¹ zadania jakoœciowe – zwiêkszenie mobilnoœci
si³, inwestycje w œrodki transportu, zwiad itp. Polska jako cz³onek NATO bierze udzia³
w DCI, choæ problemy finansowe powoduj¹, ¿e wk³ad w poprawê zdolnoœci Sojuszu jest
niewielki. Z kolei jako pañstwo kandyduj¹ce do UE Polska zadeklarowa³a tak¿e udzia³
w EHG, lecz ju¿ nie w CCG. Na konferencji planistycznej UE minister B. Komorowski
zadeklarowa³ brygadê ramow¹, Lotnicz¹ Grupê Poszukiwawczo-Ratownicz¹, samolot transportowy, dwa tra³owce, okrêt ratowniczy oraz Sekcjê ¯andarmerii Wojskowej (Wyst¹pienie na Konferencji Planistycznej UE, sesja „15+15”, Bruksela 21.11.2000). Z kolei 15
maja 2001 roku, równie¿ na sesji „15+15”, minister Komorowski zaproponowa³ UE, ¿e do
polskiej „brygady ramowej” zaprosi ukraiñski batalion. Zarazem stwierdzi³, ¿e brygada
ramowa bêdzie liczy³a 1,5–2,5 tysi¹ca ¿o³nierzy. Ukraina oferuje batalion w sile oko³o
750 ¿o³nierzy. (Europap z 15.05 2001). Nowy wiceminister J. Zemke, reprezentuj¹cy nowy rz¹d na spotkaniu ministrów i wiceministrów obrony narodowej „15” pañstw UE i natowskiej „6” w dniu 20–21.11.2001, uœciœli³ polski wk³ad i zadeklarowa³ dwa bataliony:
18. Batalion Natychmiastowego Reagowania z Bielska Bia³ej i 7. Batalion Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego (1300 osób). Polska zg³osi³a tak¿e wk³ad w organizacjê komponentu „cywilnego”, w tym si³ policyjnych, mog¹cych wspieraæ przywracanie pokoju w rejonie kryzysu, deklaruj¹c wys³anie 230–240 policjantów. (Za Europap
z 21.11.2001).
91
Jak stwierdzi³ minister obrony Bronis³aw Komorowski po zakoñczeniu konferencji w sprawie udzia³u pañstw spoza UE w budowie europejskich si³ szybkiego reagowania, w czasie której Polska zadeklarowa³a brygadê ramow¹, „pozostaje sta³y problem,
czyœmy siê zanadto nie pospieszyli z ca³ym szeregiem deklaracji i zobowi¹zañ wobec
NATO. W moim przekonaniu – tak. Polska chêæ deklarowania siê bez liczenia pieniêdzy
stwarza trudn¹ sytuacjê. Oznacza to koniecznoœæ przesuwania œrodków w bud¿ecie obronnym i koncentrowanie ich na celach NATO-wskich”. Europap z 21.11. 2000.
122
123
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
Wa¿niejsz¹ jednak ni¿ finanse przyczyn¹ niewielkiego postêpu w reformowaniu armii i wywi¹zywaniu siê ze zobowi¹zañ sojuszniczych by³a
prawna i polityczna pró¿nia, w jakiej znajdowa³a – i w jakiejœ mierze wci¹¿
znajduje siê – ca³a sfera obronnoœci w Polsce. Wystarczy powiedzieæ, ¿e
do 2000 roku Polska nie mia³a ani strategii bezpieczeñstwa, ani doktryny
obronnej. Okaza³o siê tak¿e, ¿e polscy politycy nie s¹ zgodni w ocenie
roli, jak¹ polskie si³y zbrojne powinny pe³niæ w polityce bezpieczeñstwa
pañstwa, a tym samym w ocenie kierunku reformy armii. Sytuacja ta stwarza³a mo¿liwoœci dla przeforsowania przez samych zainteresowanych szeregu postulatów, które z punktu widzenia interesów Polski w NATO nie
mia³y sensu lub sta³y w opozycji do nich. Najbardziej jaskrawym przejawem tej sytuacji by³ spór o kszta³t i charakter Obrony Terytorialnej (OT).
Dyskusja, której niezwykle ciekawy fragment toczy³ siê na ³amach Gazety
Wyborczej 92, dotyczy³a w zasadzie jednego problemu: czy w razie bezpoœredniego zagro¿enia bezpieczeñstwa Polska powinna zdawaæ siê jedynie
na pomoc NATO, czy te¿ powinna dysponowaæ, równorzêdnym innym
rodzajom si³ zbrojnych, komponentem wojsk OT, który umo¿liwi jej samodzieln¹ obronê.93
Choæ spór o kszta³t i charakter wojsk OT, znik³ – jak siê wydaje – wraz
z przyjêciem szeœcioletniego planu modernizacji armii, to dla czêœci wojskowych i polityków wci¹¿ dyskusyjna jest kwestia charakteru i czasu nadejœcia ewentualnej pomocy Sojuszu. Czy w razie zagro¿enia bêdzie ona
automatyczna? Jak d³ugo trwa³oby przyjœcie sojusznikom z pomoc¹? Czy
– bior¹c pod uwagê, ¿e art. 5 nie nak³ada na sojuszników obowi¹zku przyjœcia z militarn¹ odsiecz¹ – mo¿liwe jest pozostawienie Polski samej sobie,
jak we wrzeœniu 1939 roku? Pytania te ponownie pojawi³y siê po 11 wrzeœnia i decyzji Rady Pó³nocnoatlantyckiej o aktywowaniu art. 5 traktatu waszyngtoñskiego.94
Wskutek doœwiadczeñ historycznych i s¹siedztwa Rosji i Bia³orusi z jednej strony, a presji NATO na posiadanie jak najwiêkszej iloœci oddzia³ów
do operacji poza obszarem traktatowym z drugiej, polskie myœlenie jest
rozdarte miêdzy obronê terytorium (stanie na stra¿y wschodniej flanki
NATO), a udzia³ w ekspedycjach poza obszarem traktatu waszyngtoñskiego. Piêtno owego rozdarcia nosi³y wszystkie dotychczasowe zmiany w armii: próbowano dokonaæ takich zmian, aby si³y zbrojne by³y gotowe na
niemal¿e wszystkie scenariusze dzia³añ. W efekcie armia nie jest w stanie
dobrze pe³niæ ¿adnej z narzuconych im przez polityków ról.
Brak jasnej koncepcji, która w sposób sensowny sprowadza³aby polskie interesy bezpieczeñstwa i oczekiwania sojuszników do wspólnego mianownika, przy jednoczesnym spadku nak³adów na obronnoœæ, powodowa³
tak¿e b³êdn¹ alokacjê œrodków potêgowan¹ dodatkowo brakiem spójnej
polityki zamówieñ, rywalizacj¹ miêdzy poszczególnymi rodzajami si³ zbrojnych95 i oporem czêœci kadry przed reformami96. Ilustracj¹ niekonsekwentnej polityki jest tak¿e utrzymywanie du¿ych kontyngentów wojskowych
pod egid¹ ONZ, w sytuacji, gdy Polska ma problemy z oddelegowaniem
znacz¹cych si³ do operacji NATO na Ba³kanach. Z 176497 ¿o³nierzy pe³ni¹cych misje pokojowe, a¿ 808 – czyli prawie po³owa – przypada na misje ONZ w Libanie (UNIFIL, 482 ¿o³nierzy) i Syrii (UNDOF, 326 ¿o³nierzy). W misjach NATO na Ba³kanach bierze zaœ udzia³ 893 ¿o³nierzy
(KFOR 573, SFOR 298 i w Macedonii 25). Choæ doœwiadczenia z misji
ONZ by³y jednym z argumentów za przyjêciem Polski do NATO, obecnie
Zob. „Pierwsza linia oporu”, GW z 27.03.2000.
R. Szeremietiew, Strategia narodowego bezpieczeñstwa, Warszawa 2000, s. 36.
94
Po pierwsze, sposób u¿ycia art. 5 zrodzi³ w¹tpliwoœc, i czy NATO zadzia³a jako
ca³oœæ, uruchomi swe struktury dowódcze i przyjdzie z militarn¹ pomoc¹, czy te¿ Polska
bêdzie musia³a sama organizowaæ sobie koalicjê sojuszników i dowodziæ operacj¹. Po
drugie, wyraŸny po 11 wrzeœnia spadek NATO na liœcie amerykañskich priorytetów mo92
93
¿e dodatkowo przyczyniæ siê do wzrostu niepewnoœci. Je¿eli bowiem to zaanga¿owanie
USA w Sojusz gwarantowa³o bezpieczeñstwo Europy i Polski, to, logicznie rozumuj¹c,
jego spadek oznacza os³abniêcie tych gwarancji.
95
Dotyczy to przede wszystkim wojsk l¹dowych oraz wojsk lotniczych i obrony powietrznej. Zob. niezwykle ciekawy materia³ z wyjazdowego posiedzenia komisji obrony
narodowej Sejmu z 6.06.2000 nt. wojsk lotniczych w systemie obrony RP.
96
Takie by³o m.in. t³o dyskusji o OT. Jak pisa³ publicysta GW, tworzenie wojsk OT
popiera³o wielu oficerów WP, poniewa¿ po „przeprowadzeniu restrukturyzacji armii pracê
straci zapewne wielu oficerów starszych roczników, którzy nie znaj¹ angielskiego i trudno im bêdzie przyswoiæ procedury NATO. Naturaln¹ przystani¹ dla wielu z nich mo¿e
byæ OT, gdzie takie umiejêtnoœci nie s¹ konieczne.”
97
Dane za Rz z 23.11.2001.
124
125
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
nie przynosz¹ one ¿adnych politycznych profitów. Na przeszkodzie stopniowego wycofywania siê z nich stoi, jak siê wydaje, nie tyle polityka98,
ile kwestie finansowe. Operacje te s¹ z opóŸnieniem, ale w pe³ni op³acane
przez ONZ, co przy pogarszaj¹cym siê stanie finansów pañstwa nie jest
bez znaczenia.
Na tym tle przyjêty w marcu 2001 roku „Program przebudowy i modernizacji technicznej Si³ Zbrojnych RP w latach 2001–2006” jest pierwsz¹, jak siê wydaje, w miarê spójn¹ i ciesz¹c¹ siê poparciem wiêkszoœci
ugrupowañ politycznych prób¹ wybrniêcia z obecnej sytuacji. Na przestrzeni 6 lat jedna trzecia PSZ (jednostki Si³ Reagowania i jednostki os³ony strategicznej) maj¹ byæ w pe³ni interoperacyjne z NATO i osi¹gn¹æ
„œrednie standardy armii pañstw NATO w zakresie uzbrojenia, wyposa¿enia, mobilnoœci oraz mo¿liwoœci prowadzenia dzia³añ w trudnych warunkach atmosferycznych, o ka¿dej porze, w oddaleniu od w³asnego pañstwa,
przy pe³nym zabezpieczeniu i wsparciu z jego strony”.99 Priorytetem ma
byæ modernizacja systemów rozpoznania, dowodzenia i obrony powietrznej. Si³y zbrojne maj¹ ulec podzia³owi funkcjonalnemu na wojska i si³y
operacyjne (Si³y Reagowania i G³ówne Si³y Obronne) oraz pozostaj¹ce
pod dowództwem narodowym wojska i si³y wsparcia (m.in. jednostki logistyczne, Wojskowe S³u¿by Informacyjne, ¯andarmeria Wojskowa, jednostki OT). Do koñca 2003 roku liczebnoœæ armii ma zmniejszyæ siê do
150 tys. (z obecnych ponad 180 tys.), przy czym po³owa armii ma byæ
w pe³ni zawodowa. Wœród zakupów uzbrojenia wymienia siê œredni samolot transportowy, rozpoczêcie procesu pozyskiwania samolotów wielozadaniowych100, pozyskanie jakoœciowo nowych czo³gów oraz wyposa¿enie armii w ko³owy transporter opancerzony.
Obok wyraŸnego postêpu jakoœciowego, jaki wydaje siê wnosiæ program szeœcioletni, zawiera on jednak szereg sformu³owañ, które nakazuj¹
du¿¹ wstrzemiêŸliwoœæ w jego ocenie. Przede wszystkim, wbrew za³o¿eniom, ju¿ parê miesiêcy po jego przyjêciu okaza³o siê, ¿e nie jest on niestety „swoistym kompromisem miêdzy potrzebami si³ zbrojnych, a realnymi mo¿liwoœciami bud¿etu pañstwa.”101 Zamiast planowanych 1,95%
PKB, Polska przeznaczy³a na obronnoœæ w roku 2002 1,8% PKB. Oznacza to nie tylko mniej pieniêdzy na reformê, ale równie¿ póŸniejsz¹ realizacjê niektórych uzgodnionych z NATO celów102. Program k³adzie tak¿e
nacisk na jednostki ciê¿kie, od których posiadania odchodzi wiêkszoœæ
sojuszników NATO w Europie. Nie ma w nim te¿ mowy o rezygnacji z powszechnego poboru, choæ profesjonalizacja armii jest wyraŸnym kierunkiem zmian w ca³ej Europie, nie tylko zachodniej, ale i Œrodkowej. Doœæ
enigmatyczne jest tak¿e stwierdzenie, ¿e celem dzia³añ wobec pozosta³ej
czêœci si³ zbrojnych – poza ow¹ 1/3, która ma osi¹gn¹æ pe³n¹ interoperacyjnoœæ z NATO – jest „powstrzymanie degradacji technicznej uzbrojenia
i infrastruktury wojskowej oraz stworzenie mo¿liwoœci objêcia priorytetem tej czêœci si³ w nastêpnych cyklach planowania.” Innymi s³owy program zak³ada, ¿e w 2006 roku jedynie 1/3 si³ bêdzie mieæ faktycznie znaczenie dla ewentualnych militarnych operacji Sojuszu. Co warte podkreœlenia, program bior¹c pod uwagê wytyczne Koncepcji Strategicznej NATO
i DCI, w ogóle nie wspomina o EHG i CCG103.
Na po³¹czonym posiedzeniu komisji obrony narodowej i spraw zagranicznych Sejmu
(nr 67 i nr 110) z 25.05.2000 podsekretarz stanu w MON B. Klich stwierdzi³, ¿e Polska
bêdzie stara³a siê redukowaæ udzia³ ¿o³nierzy w operacjach ONZ.
99
Zob. „Synteza programu przebudowy i modernizacji Si³ Zbrojnych RP”, PZ 21/
2001, s. 21–28.
100
Program samolotu wielozadaniowego ma byæ jednak finansowany oddzielnie.
98
3. PODSUMOWANIE
Ze wzglêdu na doœwiadczenia historyczne oraz po³o¿enie geograficzne g³ównym motywem starañ Polski o przyst¹pienie do NATO by³a chêæ
stania siê przede wszystkim konsumentem bezpieczeñstwa, jakie oferuje
Sojusz. Nastawienie to w dalszym ci¹gu kszta³tuje myœlenie polityków
polskich, którzy wiêksz¹ wagê przyk³adaj¹ do zachowania tych funkcji
NATO, które gwarantuj¹ obronê, ni¿ do tych, dziêki którym mo¿e siê
ono staæ instrumentem polskiej polityki zagranicznej. Trudnoœæ w przeZa informacj¹ prasow¹ Centrum Informacyjnego Rz¹du z 06.03.2001.
Zob. Rz z 08.01.2002.
103
Zob. przyp. 90 w niniejszych rozdziale.
101
102
126
127
OLAF OSICA
„W POSZUKIWANIU NOWEJ ROLI”
stawieniu siê na rolê „producenta bezpieczeñstwa”, czego wyraŸnie oczekuj¹ od Polski sojusznicy, wynika w pierwszym rzêdzie z poczucia zagro¿enia ze strony Rosji. Podejrzliwoœæ wobec motywów polityki rosyjskiej, która próbuje zaznaczyæ sw¹ polityczn¹ obecnoœæ w regionie w sposób nie zawsze zbie¿ny z interesami zamieszkuj¹cych go spo³eczeñstw,
narzuca ujêcie polityki miêdzynarodowej przez pryzmat twardej gry interesów narodowych, w której sukces odnosz¹ jedynie pañstwa dysponuj¹ce si³¹ polityczn¹ opart¹ na potencjale militarnym. Ta „neorealna”
perspektywa nakazuje z jednej strony myœleæ o bezpieczeñstwie w sposób tradycyjny, z drugiej zaœ odnosiæ siê z wstrzemiêŸliwoœci¹ do projektów oparcia bezpieczeñstwa Europy na systemie bezpieczeñstwa kooperatywnego104 lub na gwarancjach europejskich. Bez demokratyzacji
Rosji oraz okrzepniêcia pozycji Polski w NATO, a nastêpnie w UE, nie
wydaje siê mo¿liwy radykalny zwrot w polskim myœleniu o bezpieczeñstwie. Œwiadomoœæ, ¿e w du¿ej mierze nie przystaje ono do wyzwañ,
którym czo³a stawiaj¹ g³ówni sojusznicy Polski w NATO, nie jest w stanie samodzielnie wp³yn¹æ na tak¹ przemianê.
Wynikaj¹ce st¹d rozdarcie miêdzy, z jednej strony, ambicjami politycznymi a mo¿liwoœciami pañstwa, z drugiej miêdzy przesz³oœci¹ –
potrzeb¹ uczestniczenia w silnym ekskluzywnym klubie sojuszu, dbaj¹cym g³ównie o swoich cz³onków – a teraŸniejszoœci¹ – koniecznoœci¹
anga¿owania jego potencja³u dla bezpieczeñstwa pañstw trzecich – rodzi konflikt dwóch wizji: Polski jako konsumenta i producenta bezpieczeñstwa. Jego istnienie uniemo¿liwia nie tylko okreœlenie roli Pol-
ski w NATO, ale tworzy problemy w dzia³aniu politycznym i w reformowaniu armii. Jest te¿ przeszkod¹ w zaanga¿owaniu siê Polski
w CESDP, która k³ad¹c nacisk na zdolnoœci ekspedycyjne uwa¿ana
jest za konkurencyjn¹ wobec celów NATO, które dotycz¹ tak¿e tradycyjnych zdolnoœci obronnych.
Tymczasem ulegaj¹ wyczerpaniu proste rezerwy, dziêki którym Polsce uda³o siê zintegrowaæ politycznie z Sojuszem, a tak¿e wesprzeæ jego
dzia³ania na Ba³kanach, ulegaj¹ wyczerpaniu. Bez g³êbokich przewartoœciowañ w myœleniu o zagro¿eniach dla bezpieczeñstwa pañstwa i roli
armii Polska stanie w obliczu braku mo¿liwoœci wspó³dzia³ania z sojusznikami. W tym sensie rzeczywisty, a nie deklaratywny, udzia³ Polski zarówno w realizacji DCI, jak i EHG jest spraw¹ o fundamentalnym znaczeniu. Oba projekty s¹ bowiem swego rodzaju wpisowym do powa¿nej
gry politycznej: uiszczenie go zapewnia w d³ugiej perspektywie mo¿liwoœæ rzeczywistego wspó³kszta³towania polityki NATO i UE; niepodjêcie tego wysi³ku w sposób bezlitosny skazuje Polskê na rolê kibica pozostaj¹cego poza g³ównym nurtem polityki obu organizacji. Przyspieszenie reformy si³ zbrojnych jest tym wa¿niejsze, ¿e po 11 wrzeœnia –
choæ tendencja ta by³a widoczna ju¿ wczeœniej – zmianie ulega filozofia
myœlenia o operacjach sojuszniczych. W miejsce wspólnych misji „sk³adkowych” powstawaæ bêd¹ w¹skie koalicje pañstw chêtnych i posiadaj¹cych istotne zdolnoœci militarne. 275 ¿o³nierzy, zadeklarowanych przez
Polskê do operacji w Afganistanie, mo¿e zatem w przysz³oœci okazaæ siê
ofert¹ nie wystarczaj¹c¹, aby ¿¹daæ traktowania na równi z pozosta³ymi
sojusznikami.
Owo zawieszenie miêdzy przesz³oœci¹, a nowoczesnoœci¹ t³umaczy tak¿e siln¹ proamerykañskoœæ Polski. W oczach wielu polityków potencja³
militarny USA i zdecydowane pos³ugiwanie siê nim, tak¿e przy realizacji
celów politycznych, jest dla bezpieczeñstwa Polski wartoœci¹ nie do przecenienia. Tym bardziej ¿e Amerykanie w oczach Polaków jako jedyni podzielaj¹ polskie myœlenie o przysz³oœci Europy. Jak uj¹³ to jeden z g³ównych przedstawicieli konserwatywnego nurtu polskiej sceny politycznej,
Jan Maria Rokita, „polityka amerykañska jest odwa¿niejsza od europejskiej. To prawda, ¿e tej odwadze towarzyszy czasem nieporadnoœæ. Nie-
Dawa³by on bowiem jedynie z³udzenie bezpieczeñstwa – Rosja by³aby zarazem
jednym z jego gwarantów, jak i potencjalnym agresorem – a dodatkowo „system ten realizowa³by przede wszystkim interesy Rosji i, mimo retoryki bezpieczeñstwa zbiorowego, przypomina³by raczej koncert mocarstw.”, J. Czaputowicz, System czy nie³ad? Bezpieczeñstwo europejskie u progu XXI wieku, Warszawa 1998, s. 223. Dlatego te¿, w opinii szefa polskiej dyplomacji Bronis³awa Geremka, „OBWE nigdy nie stanie siê g³ówn¹
organizacj¹ bezpieczeñstwa europejskiego. Mo¿e jednak przyczyniæ siê znacz¹co do zachowania oraz budowy bezpieczeñstwa w wielu wymiarach. G³ównym zadaniem OBWE
jest zapobieganie narastaj¹cym ró¿nicom w poziomie bezpieczeñstwa pomiêdzy zachodni¹, wschodni¹ i po³udniowo-wschodni¹ stref¹ bezpieczeñstwa.”, Wspólna strategia wobec Ukrainy?, CSM, Warszawa 1999, s. 27.
104
128
129
OLAF OSICA
mniej Polska zawsze bêdzie krajem granicznym cywilizacji zachodniej i dlatego postawy odwa¿ne le¿¹ w jej interesie. Po drugie, Amerykanie chc¹
rozszerzaæ cywilizacjê zachodni¹; myœl¹ o Zachodzie jak o systemie œwiatowym, a nie kontynentalnym. To Amerykanie chc¹ umacniaæ niepodleg³oœæ pañstw postsowieckich, co le¿y i w naszym interesie.”105
David Dunn
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA
AMERYKI?
WypowiedŸ w dyskusji zorganizowanej przez Tygodnik Powszechny i Fundacjê
im. Stefana Batorego, 17.05.2001, cyt. za TP 34/01, s. 1. Por. tak¿e przyp. 5.
105
130
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
131
W wyniku ataku terrorystycznego z 11 wrzeœnia 2001 roku Amerykanie odkryli, ¿e jak nigdy dot¹d potrzebuj¹ sprzymierzeñców. Waszyngton,
d¹¿¹c do budowania miêdzynarodowej koalicji, podj¹³ decyzjê, by przymkn¹æ oczy na kwestie sporne w stosunkach z wieloma krajami, których
wsparcie lub choæby akceptacja by³y mu potrzebne w walce z terroryzmem.
Choæ wiêc w jêzyku dyplomatycznym mówi siê o „nowych sojusznikach”
i „odnowionych przyjaŸniach”, nie da siê ukryæ, ¿e sojusze przyjmuj¹ bardzo ró¿ne formy i s³u¿¹ bardzo ró¿nym celom.
Ciekawym przyk³adem s¹ nowe zwi¹zki strategiczne Polski z USA,
których symbolem sta³o siê przyjêcie Polski do NATO w 1999 roku. Mimo ¿e amerykañsko-polskie kontakty w dziedzinie walki z terroryzmem
pozostaj¹ ma³o widoczne, Polska wci¹¿ jest postrzegana w Waszyngtonie
jako nowy, wa¿ny sprzymierzeniec, poniewa¿ nie tylko zajmuje dominuj¹c¹ pozycjê w Europie Œrodkowo-Wschodniej, lecz tak¿e pe³ni rolê modelowego sojusznika USA w polityce dalszego rozszerzania NATO. Wobec wydarzeñ 11 wrzeœnia d¹¿enia te, a wraz z nimi kontakty amerykañsko-polskie, nabieraj¹ jeszcze wiêkszego znaczenia. Podczas „wojny z terroryzmem”, któr¹ wypowiedzia³ George W. Bush, wszelkie w¹tpliwoœci
co do dalszej przydatnoœci NATO rozwia³y siê w oczach Amerykanów
ca³kowicie.
Dowodem na to, jakie znaczenie USA przypisuj¹ Polsce, by³ wybór
Warszawy na gospodarza konferencji regionalnej poœwiêconej walce z terroryzmem, która odby³a siê w listopadzie 2001 roku i w której prezydent
Bush uczestniczy³ za poœrednictwem tele³¹cza. Z kolei kilka miesiêcy wczeœniej, w czerwcu 2001 roku, to w³aœnie w Warszawie Bush wyg³osi³ jedyne d³u¿sze przemówienie podczas swej pierwszej wizyty w Europie. ¯adna z tych decyzji nie by³a przypadkowa. W obu sprawach Bush podkreœla³, ¿e Polska poczyni³a najszybsze i najdalej id¹ce postêpy ze wszystkich krajów by³ego bloku komunistycznego. Przy wyborze miasta na czerwcowe przemówienie Bush kierowa³ siê nie tylko nadziej¹ na entuzjastyczne przyjêcie i proamerykañskie nastroje – fakt, ¿e to w³aœnie w War-
132
133
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
szawie okreœli³ stosunek swego rz¹du do Europy, œwiadczy o tym, jak Ameryka postrzega miejsce Polski w Europie i w NATO.
Z punktu widzenia Waszyngtonu sukces transformacji Polski w kierunku
demokracji i wolnego rynku oraz entuzjazm zwi¹zany z przyst¹pieniem
do NATO uzasadnia nie tylko politykê zagraniczn¹ USA po zakoñczeniu
zimnej wojny, ale te¿ ca³oœæ polityki powstrzymywania komunizmu (containment), Polska zaœ jest wspania³¹ nagrod¹ za zwyciêstwo w zimnej wojnie. Jak wyrazi³ siê Bush w czasie wyst¹pienia na konferencji prasowej
w Warszawie, Ameryka uznaje Polskê „za przyk³ad tego, co mog¹ osi¹gn¹æ” kraje postkomunistyczne.1 Sukces Polski uzasadnia eksport modelu
amerykañskiego, a równoczesne wsparcie, jakiego udziela Waszyngtonowi Warszawa, dodatkowo wzmacnia amerykañsk¹ politykê zagraniczn¹
w tych d¹¿eniach. Komentuj¹c wspó³pracê USA i Polski, Bush powiedzia³
w Warszawie: „Nie chodzi ju¿ o to, co inni mog¹ zrobiæ dla Polski, ale co
Ameryka, Polska i ca³a Europa mog¹ zrobiæ dla reszty œwiata”.2
Po upadku komunizmu w Polsce dosz³o do przemian politycznych i gospodarczych na olbrzymi¹ skalê. Jednym z wa¿nych elementów tego sukcesu jest opinia Warszawy jako bliskiego i zaufanego sojusznika USA.
W ci¹gu dwunastu lat Polska przesz³a od cz³onkostwa we wrogim sojuszu
wojskowym, jakim by³ Uk³ad Warszawski, do pozycji, w której elity polityczne Waszyngtonu darz¹ j¹ wiêkszym zaufaniem i estym¹ ni¿ wiele krajów, które do NATO nale¿¹ ju¿ od dawna. Zdaniem „Washington Post”
Polska „udziela Stanom Zjednoczonym wiêkszego wsparcia dyplomatycznego ni¿ Niemcy lub Francja”.3 Ten nowy zwi¹zek odzwierciedla wspólnotê interesów, a zarazem jest owocem wyraŸnych starañ obu stron, by
podtrzymywaæ wspó³pracê. Jako nowy cz³onek „starego” sojuszu Polska
mo¿e czerpaæ zyski ze stabilnej pozycji NATO bez nara¿ania siê na trud-
noœci, jakie czêsto towarzyszy³y rozwojowi Sojuszu. W stosunkach z Waszyngtonem Polska nie dŸwiga bowiem politycznego baga¿u, który tak
czêsto pojawia siê w kontaktach euroatlantyckich pozosta³ych sojuszników NATO.4 Brak bliskich kontaktów z Waszyngtonem w czasie kryzysów j¹drowych w latach osiemdziesi¹tych czy podczas katastrofy ba³kañskiej w latach 90. przydaje kolorów polskim wyobra¿eniom na temat dyplomacji amerykañskiej. Mo¿na wiêc uznaæ, ¿e miodowy miesi¹c stosunków polsko-amerykañskich wci¹¿ jeszcze trwa. Dalszy rozwój tego zwi¹zku
zawa¿y nie tylko na stosunkach dwustronnych, ale te¿ na ca³oœci relacji
miêdzy Ameryk¹ a krajami europejskimi, zarówno nale¿¹cymi do NATO,
jak i spoza Sojuszu.
W ci¹gu ostatnich dziesiêciu lat wysi³ki Polski, by nawi¹zaæ bliskie
stosunki z Waszyngtonem, przypad³y na okres rz¹dów Partii Demokratycznej i prezydenta Billa Clintona. Teraz, gdy w³adza wykonawcza znajduje siê w rêkach republikanów, którzy maj¹ w³asn¹ koncepcjê polityki
miêdzynarodowej, jest okazja, by oceniæ jakoœæ amerykañsko-polskiej
wspó³pracy w zakresie bezpieczeñstwa oraz sprawdziæ, czy fundamenty
nowego przymierza s¹ solidne.
Bush rozwin¹³ tê myœl mówi¹c: „Przyby³em tu, by pokazaæ narodom, które spragnione s¹ demokracji, poszukuj¹ demokracji, przygl¹daj¹ siê demokracji, co da siê zrobiæ,
a Polska s³u¿y jako most i istotny przyk³ad”. „Text: Bush News Conference with President
of Poland”, www.washingtonpost.15.06.2001.
2
Ibidem.
3
„A Commitment To Europe”, komentarz redakcyjny, The Washington Post,
29.04.2001.
1
1. T£O
Choæ Polska jest jednym z najm³odszych sojuszników Ameryki
w NATO, w Waszyngtonie postrzegana jest jako stary przyjaciel. Mo¿na
spokojnie powiedzieæ, ¿e zwi¹zki Ameryki z Rzeczypospolit¹ Polsk¹ s¹
wyj¹tkowe, tak jak relacje z Wielk¹ Brytani¹ czy Izraelem. Wiêzy, które
³¹cz¹ te kraje, to mieszanka czynników historycznych, kulturowych i strategicznych. Zwi¹zki z Polsk¹ siêgaj¹ XVIII wieku, gdy wielu Polaków po
rozbiorach opuœci³o ojczyznê, by pod dowództwem Waszyngtona stan¹æ
do walki o niepodleg³oœæ Ameryki. Stosunki zacieœni³y siê, gdy pod ko-
4
Jak zauwa¿y³ M. Howard, wbrew swej trwa³oœci NATO to w gruncie rzeczy „nieszczêœliwe udane ma³¿eñstwo”, które wi¹¿¹ raczej wspólne cele ni¿ zwi¹zki uczuciowe.
M. Howard, „An Unhappy Successful Marriage: Security Means Knowing What To Expect”, Foreign Affairs, May/July 1999.
134
135
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
niec I wojny œwiatowej prezydent Woodrow Wilson przyczyni³ siê do odzyskania przez Polskê niepodleg³oœci5, a tak¿e póŸniej, w czasie II wojny
œwiatowej, kiedy Polska zdoby³a sobie przychylnoœæ amerykañskiej opinii
publicznej, stawiaj¹c Niemcom heroiczny opór. Podczas zimnej wojny audycje radiowe nadawane przez G³os Ameryki czy Radio Wolna Europa
przekonywa³y Polaków o tym, ¿e w Ameryka nie zapomnia³a o nich w biedzie ani nie straci³a nadziei na lepsz¹ przysz³oœæ. Wydarzenia lat 80. przyczyni³y siê do dalszego zacieœnienia wiêzów. Twarde antyradzieckie stanowisko prezydenta Ronalda Reagana i wsparcie, jakiego jawnie udziela³
„Solidarnoœci”, bardzo siê w Polsce podoba³y.6 Z kolei w Waszyngtonie
wysoko ceniono odwagê, z jak¹ dzia³a³ Niezale¿ny Samorz¹dny Zwi¹zek
Zawodowy, oraz jego decyduj¹c¹ rolê w doprowadzeniu do rozpadu imperium i pañstwa radzieckiego.
Nastêpnym Ÿród³em wyj¹tkowoœci relacji obu krajów jest 10 milionów
Amerykanów, którzy przyznaj¹ siê do polskiego pochodzenia.7 Jak wynika z badañ, Chicago to drugie co do wielkoœci skupisko Polaków po Warszawie. Zagêszczenie Amerykanów polskiego pochodzenia w wa¿nych politycznie stanach pó³nocnej czêœci Wschodniego Wybrze¿a, a tak¿e ich du¿a
aktywnoœæ polityczna na rzecz wspierania polskich interesów nie pozostaj¹ bez wp³ywu na kontakty miêdzy tymi pañstwami. Naciski tej czêœci
elektoratu okaza³y siê wa¿nym czynnikiem na rzecz w³¹czenia Polski do
NATO za rz¹dów Clintona.8 Bior¹c pod uwagê wiêzy historyczne i kulturalne ³atwo zrozumieæ, czemu w sonda¿ach opinii publicznej Amerykanie
s¹ oceniani najbardziej przychylnie ze wszystkich nacji.9 Fakt ten czêœcio-
wo te¿ wyjaœnia, dlaczego Polska jest tak wiernym i cenionym sojusznikiem USA.
Kolejne wyjaœnienie to racje strategiczne. Polska przywi¹zuje ogromn¹ wagê do zachowania uzyskanych niedawno gwarancji bezpieczeñstwa, a przymierze z USA, czy to w obrêbie wspólnoty atlantyckiej, czy
poza ni¹, wydaje siê pod tym wzglêdem najlepszym posuniêciem. Jak napisa³ komentator dziennika Rzeczpospolita, „Polska ma za sob¹ tragiczne
doœwiadczenia, potrzebuje wiêc sprzymierzeñca, na którym mog³aby polegaæ”.10 Ze swej strony USA doceniaj¹ wagê sojuszu opartego na zaufaniu i lojalnoœci, zarówno ze wzglêdu na strategiczn¹ pozycjê, jak¹ Polska
zajmuje w Europie Œrodkowej, jak i – w szerszej perspektywie – we wspólnocie miêdzynarodowej. Polska udziela USA niezmiennie wsparcia w ogólnoœwiatowych organizacjach, takich jak np. ONZ. Nawet w przypadku tak
kontrowersyjnych posuniêæ, jak na³o¿enie sankcji na Libiê czy nieprzerwane naloty na Irak, stanowisko Polski jest przychylne Amerykanom.
Tak¿e polskie poparcie dla wojny przeciwko terroryzmowi nie pozostawia
w¹tpliwoœci. W odró¿nieniu od wiêkszoœci pañstw europejskich Polska nie
¿¹da mandatu Rady Bezpieczeñstwa ONZ dla wszelkich miêdzynarodowych dzia³añ wojskowych. Polacy staraj¹ siê zademonstrowaæ niezale¿noœæ, si³ê i znaczenie swojego stanowiska w miêdzynarodowej grze si³, co
z punktu widzenia Ameryki jest znakiem pokrzepiaj¹cym i bardzo pomyœlnym. To w³aœnie podobieñstwo stanowisk obu krajów sta³o siê jednym
z powodów, dla których Waszyngton zwróci³ siê do ambasady polskiej
w Bagdadzie, by reprezentowa³a amerykañskie interesy dyplomatyczne
w Iraku. Przyk³ad ów, jeœli potrzeba jeszcze przyk³adów, ilustruje stopieñ
zaufania obu krajów i znaczenie sojuszu z Polsk¹ dla USA.
Skoro ju¿ zastanowiliœmy siê nad tym, dlaczego kontakty polsko-amerykañskie maj¹ charakter szczególny, powinniœmy zaj¹æ siê tym, jak Polska powinna je kszta³towaæ, by staæ siê po¿¹danym sojusznikiem w oczach
Waszyngtonu.
J. Reed, „Poland’s US Ties May Leave It Out Of Step With New Partners: EU Membership is looming but Soeme States Are Suspicious Of Polish Foreign Policy Leanings”,
Financial Times, 15.03.2001.
6
W przemówieniu, które Reagan wyg³osi³ w Londynie w 1982 roku, potwierdzi³, ¿e
Polska to „œrodek cywilizacji europejskiej”, F. Zakaria, „Could Russia Join The West?”,
Newsweek, 25.06.2001.
7
I. Fisher, „The US and Its Leader Are Popular With Poles”, The New York Times,
16.06.2001.
8
R. E. Powaski, „Joining The March of Folly”, The Bulletin of the Atomic Scientists,
vol. 54, January/February 1998.
9
Reed, op. cit.
5
10
Cytat za: Fisher, op. cit.
136
137
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
2. NOWY SPRZYMIERZENIEC AMERYKI:
„WARTOŒÆ DODANA” POLSKI
Stosunki polsko-amerykañskie, i tak doœæ ciep³e za czasów prezydentury Clintona, po objêciu w³adzy przez gabinet Busha mog¹ okazaæ siê
wrêcz serdeczne. W administracji obecnego prezydenta USA istnieje tendencja, by okreœlaæ priorytety polityki zagranicznej w du¿ej mierze pod
k¹tem interesów w³asnego kraju. Zatem lojalnoœæ Polski wobec Waszyngtonu mo¿e spotkaæ siê z jednoznacznym wsparciem Ameryki. Równie¿ ze
wzglêdów strategicznych Polska, która odgrywa istotn¹ rolê w kszta³towaniu bezpieczeñstwa Europy Œrodkowej z pewnoœci¹ zyska jeszcze bardziej na znaczeniu. Przyst¹pienie Polski do NATO spowodowa³o rozszerzenie europejskiej strefy pokoju i stabilizacji, a tak¿e zasiêgu sojuszu
w znaczeniu geograficznym. Stwierdzenie to wci¹¿ nie oddaje jednak ca³ej wagi przyjêcia Polski do Sojuszu. Jak wyjaœnia Andrew Michta, „cz³onkostwo Polski w NATO mo¿e przynieœæ ogromn¹ zmianê uk³adu si³ w regionie, czy wrêcz po³o¿yæ kres zakorzenionej w historii europejskiej geopolityce, tj. rywalizacji Niemiec i Rosji o dominacjê na tym obszarze”.11
Fakt, ¿e Polska znalaz³a siê w NATO, umo¿liwia jej z pewnoœci¹ nawi¹zanie ¿ywych kontaktów dyplomatycznych z Rosj¹, której dominacja nie stanowi ju¿ zagro¿enia. Warszawa mo¿e wiêc ubiegaæ siê o rolê pomostu
miêdzy NATO a Rosj¹. Zwa¿ywszy na korzyœci, jakie Sojusz móg³by czerpaæ z zaanga¿owania Rosji w sprawê bezpieczeñstwa europejskiego, to w³aœnie mo¿e okazaæ siê najistotniejszym wk³adem, jaki Polska ma do zaproponowania. Bez w¹tpienia takie w³aœnie stanowisko zajmuje Waszyngton.12
Wartoœæ Polski dla USA wykracza poza sukces w rozwi¹zywaniu tradycyjnych dylematów bezpieczeñstwa w Europie Œrodkowej. Polska strona nieustannie wysy³a wyraŸne sygna³y, ¿e podejmuje wysi³ki, by okazaæ
siê dobrym sprzymierzeñcem Waszyngtonu, a wiêc i ca³ego NATO. Jak
twierdzi P. Grudziñski, „Polska stara siê wykorzystywaæ wszelkie sposobnoœci, by zbli¿yæ siê do Sojuszu i dowieœæ swej przydatnoœci przy wzmacnianiu potencja³u NATO… przekonaæ sprzymierzeñców, ¿e staniemy siê
gwarantem, a nie tylko beneficjentem stabilizacji i bezpieczeñstwa dziœ
i w przysz³oœci”.13 Jedn¹ z pierwszych wyraŸnych oznak zaanga¿owania
Polski by³a gotowoœæ udostêpnienia sojuszowi wielu wojskowych obiektów szkoleniowych. Gest ów zosta³ gor¹co przyjêty w Waszyngtonie, gdy¿
wiele pañstw Sojuszu w³aœnie boryka³o siê ze œrodowiskowymi i politycznymi problemami, które ogranicza³y mo¿liwoœci wykorzystywania w³asnych poligonów.14
Polska zobowi¹za³a siê te¿ wys³aæ 300 ¿o³nierzy do Afganistanu na
„wojnê z terroryzmem”, któr¹ wypowiedzia³y USA – w liczbie tej znalaz³y siê oddzia³y si³ specjalnych, specjaliœci od broni chemicznej i biologicznej oraz saperzy.15 Chocia¿ skala pomocy jest raczej symboliczna i nie
stanowi znacz¹cego wsparcia wojskowego, nie wolno bagatelizowaæ politycznego znaczenia tego gestu, który zosta³ pozytywnie odebrany w Waszyngtonie.
Udzia³ polskich ¿o³nierzy w operacjach pokojowych na Ba³kanach by³
jednym z najlepszych sposobów uwidocznienia wk³adu Polski. W Warszawie nie tylko podjêto decyzjê o wys³aniu oddzia³ów do Boœni w ramach kontyngentu IFOR/SFOR i o w³¹czeniu siê do Preventive Deployment Force w Macedonii. Polskie si³y pokojowe bra³y te¿ udzia³ w operacji w Kosowie. Gotowoœæ zaanga¿owania polskich obserwatorów w potencjalnie ryzykown¹ operacjê OBWE w Kosowie, poprzedzaj¹c¹ przeprowadzone przez NATO naloty, mia³a przekonaæ sojuszników o tym, ¿e
na Polsce mo¿na polegaæ. Zaanga¿owanie Polski sta³o siê tym bardziej
widoczne na tle zdecydowanie mniej jednoznacznych reakcji pozosta³ych
nowych cz³onków NATO, zw³aszcza wobec kampanii prowadzonej z powietrza. Deklaracje Polski o mo¿liwoœci wys³ania oddzia³ów do Kosowa
A. A. Michta, „Poland: A Linchpin of Regional Security”, w: A. A. Michta (ed.),
America’s New Allies: Poland, Hungary and Czech Republic in NATO, University of Washington Press, Seattle, 1999, s. 62.
12
Ibidem. s. 45 i 63.
13
P. Grudziñski, „A View From Poland: What Now, Who Next?”, w: Simon Serfaty
(ed.), NATO at 50: What Now, Who Next, What Else?, Center For Strategic and International Studies, Washington DC, 1999, s. 11–12.
14
S. L. V. Gorka, „NATO after enlargement: Is the Alliance better off?”, NATO Review,
Autumn 1999.
11
138
139
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
by³y szczególnie istotne, poniewa¿ wymaga³y wprowadzenia zmian w konstytucji pañstwa oraz rozwi¹zania problemów technicznych, zwi¹zanych
z kolejowym transportem ¿o³nierzy w odpowiednie regiony. Mimo tych
trudnoœci, w odpowiedzi na proœby Sekretarza Generalnego, Polska zwiêkszy³a swój udzia³ w kontyngencie w Kosowie w roku 2000 o dodatkowy
batalion. Rola, któr¹ odegra³y polskie si³y w Mitrowicy, spotka³a siê ze
szczególnym uznaniem USA, których oddzia³y stacjonuj¹ce w tym regionie nie zawsze panowa³y nad sytuacj¹.16 Dziœ polskie si³y pokojowe na
Ba³kanach licz¹ oko³o 1000 ¿o³nierzy w porównaniu do ogólnej liczby 40
tysiêcy wys³anych w ten rejon. W ten sposób Warszawa nie tylko demonstruje, ¿e pragnie wywi¹zywaæ siê z zobowi¹zañ sojuszniczych, ale te¿
zapewnia polskim oddzia³om, zgodnie z procedurami natowskimi, cenny
trening w planowaniu i przeprowadzaniu miêdzynarodowych operacji wojskowych, dowodzonych po angielsku.17 O tym, ¿e Polska postrzega zagadnienia w³asnego bezpieczeñstwa w kategoriach miêdzynarodowych,
œwiadczy³ równie¿ fakt, ¿e USA przekaza³y Polsce dwie fregaty spe³niaj¹ce standardy Sojuszu, co umo¿liwi jej uczestnictwo w morskich operacjach pokojowych i wykonywanie zadañ Standing Naval Force Atlantic.18
Plan budowy do 2004 roku szeœciu fregat niemieckiej konstrukcji w Stoczni
Gdyñskiej, to kolejny dowód, ¿e rola, któr¹ przypisuje siê polskiej marynarce, wykracza poza obronê Morza Ba³tyckiego.19 Poza tym Polska utrzymuje poligony przeznaczone do æwiczeñ przygotowuj¹cych do operacji
pokojowych i d¹¿y do stworzenia korpusu z³o¿onego z ¿o³nierzy wyszkolonych pod tym w³aœnie k¹tem – a nie wszystkie kraje cz³onkowskie Sojuszu mog¹ pochwaliæ siê takim oddzia³em.20 Zaanga¿owanie Polski w dzia³ania pokojowe oraz poparcie, jakiego udzieli³a operacji „Sojusznicza Si³a” w 1999 roku i Operacji „Zapewniæ Wolnoœæ” w 2001 roku, s¹ dla Wa-
szyngtonu potwierdzeniem celowoœci d¹¿eñ do rozszerzania Sojuszu. U³atwiaj¹ te¿ uznanie Polski za sprzymierzeñca, na którym mo¿na polegaæ
i który – w ramach mo¿liwoœci wojskowych – mo¿e staæ siê wa¿nym cz³onkiem dobrowolnej koalicji w Europie i poza ni¹. W chwili, gdy w Ameryce mówi siê o stanie wojny, a tak¿e rozwa¿a mo¿liwoœæ rozszerzenia dzia³añ wojskowych poza pierwotny cel, jakim jest Afganistan, Waszyngton
docenia zarówno polityczne, jak i wojskowe poparcie ze strony Polski.
Choæ powszechnie siê o tym nie mówi, polskie s³u¿by wywiadowcze
dowiod³y, ¿e mog¹ byæ u¿yteczne tak¿e jako Ÿród³o cennych informacji.
Szczególnie wa¿na okaza³a siê pomoc, jakiej Warszawa udzieli³a Ameryce i NATO w czasie kampanii w Kosowie. Penetracja by³ej Jugos³awii przez
polski wywiad umo¿liwi³a NATO zdobycie niezwykle cennych informacji
o rozmieszczeniu budynków w Serbii i Kosowie, co umo¿liwi³o miêdzy
innymi precyzyjn¹ identyfikacjê celów.21 Gotowoœæ Polski, by dzieliæ siê
z USA informacjami uzyskanymi przez s³u¿by wywiadowcze, zosta³a w latach 90-tych bardzo ciep³o przyjêta w Waszyngtonie. W pierwszej po³owie dekady szczególn¹ wartoœæ mia³a dla Waszyngtonu polska siatka wywiadowcza w Iraku i Iranie ze wzglêdu na niedobory personelu w amerykañskim wywiadzie w tych krajach. Jeœli uwzglêdniæ sta³¹ dzia³alnoœæ wywiadowcz¹ Polski na Bliskim Wschodzie, ca³kiem prawdopodobne jest,
¿e Warszawa ma swój udzia³ tak¿e w akcjach antyterrorystycznych prowadzonych obecnie przez Waszyngton.
„NATO Member Poland Offers Troops for Afghanistan”, Reuters, 23.11.2001.
Wywiad poufny, Washington DC, 2001.
17
Bobinski, op. cit.
18
G. Holdanowicz, „Marynarka Wojenna sets new course for NATO integration”, Jane’s Navy International, wrzesieñ 2001, s. 35.
19
„Jane’s Fighting Ships 2001–2002”, www.janes.com, s. 534
20
S. L. V. Gorka, op. cit.
15
2.1. Polska polityka wschodnia
Polityka wschodnia to wyj¹tkowo wa¿na czêœæ polskiej polityki zagranicznej. Wydaje siê, ¿e jej znaczenie wzros³o jeszcze bardziej po 11 wrzeœnia. Wed³ug prezydenta Kwaœniewskiego zadaniem, które Polska z powodzeniem mo¿e wykonaæ, jest zbli¿enie pañstw wschodnich do obozu
zachodniego.22 Wizyta, jak¹ prezydent z³o¿y³ w Moskwie w paŸdzierniku
16
21
Wywiad poufny, Washington DC. Por. te¿ S. A-M Crisen, „NATO and Europe in the
21st Century: New Roles for a Changing Partnership”, The Wilson Quarterly, Winter 2001.
22
E. Williamson, „Poland’s President Kwasniewski Serves As A Conduit For East West
Diplomacy”, The Wall Street Journal, 20.11.2001.
140
141
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
2001 roku, oraz zaproszenie prezydenta W³adimira Putina do Warszawy
w styczniu 2002 roku to najbardziej widoczne sygna³y, ¿e Polska stara siê
ten cel zrealizowaæ. Z punktu widzenia USA polityka wschodnia Polski
jest szczególnie istotna, zw³aszcza z dwu powodów: po pierwsze, Polska
stanowi wzór dla pañstw, które staraj¹ siê o cz³onkostwo w NATO, po drugie, odpowiada na w¹tpliwoœci krajów, które zaniepokojone s¹ strategicznymi i politycznymi konsekwencjami rozszerzania sojuszu. Przyk³ad Polski, Wêgier i Republiki Czeskiej ma pokazywaæ pañstwom Europy Œrodkowo-Wschodniej, ¿e mo¿liwy jest udany „powrót do Europy” dziêki wejœciu do NATO i staraniom o cz³onkostwo w UE. W Warszawie zdawano
sobie wyraŸnie sprawê z tego, ¿e oczekiwania wobec Polski jako jednego
z pierwszych nowych cz³onków NATO s¹ szczególnie wysokie. W tym
przypadku spotka³y siê interesy bezpieczeñstwa Polski i Ameryki – obie
strony uwa¿aj¹, ¿e dalsze rozszerzanie Sojuszu jest wskazane, a tak¿e zdaj¹
sobie sprawê z tego, ¿e poparcie dla tego procesu w Stanach Zjednoczonych bêdzie wzrastaæ, o ile pierwszy etap tego procesu oka¿e siê widocznym sukcesem. Gdyby nowi sojusznicy nie podjêli zadañ wynikaj¹cych
z cz³onkostwa w mo¿liwie pe³nym zakresie, utrudni³oby to w znacznym
stopniu proces dalszego rozszerzania Sojuszu. W tym kontekœcie aktywnoœæ Polski, jako najwiêkszego i najbogatszego z krajów przyjêtych, staje
siê symbolem. Dlatego w Waszyngtonie bardzo dobrze przyjêto zw³aszcza
jej udane wejœcie w struktury Sojuszu oraz skalê, na jak¹ uda³o siê zrealizowaæ zadania stawiane pe³noprawnym cz³onkom NATO. Dziœ USA uznaj¹
Polskê za lidera w Europie Wschodniej, któremu uda³o siê z roli ucznia
przejœæ do roli nauczyciela pomagaj¹cego innym w procesie wchodzenia
do Sojuszu.
Równie wa¿ny z punktu widzenia USA jest sposób, w jaki Polska kszta³tuje swoje stosunki z pañstwami by³ego Zwi¹zku Radzieckiego. Popieraj¹c publicznie racje na rzecz dalszego rozszerzania NATO Polska zapobieg³a pog³êbianiu siê wrogoœci ze strony Rosji, do czego mog³oby dojœæ,
gdyby cz³onkostwo uzasadniano wy³¹cznie narodowymi interesami bezpieczeñstwa. Powa¿ne reformy polskich si³ zbrojnych równie¿ stanowi³y
widoczny znak dla s¹siadów co do intencji, z jakimi Warszawa przystêpuje do NATO. Tak¿e polityka Polski wobec Ukrainy przyczynia siê do wzro-
stu bezpieczeñstwa w regionie, a wiêc jest oceniana pozytywnie w Waszyngtonie. Ameryka s³usznie uznaje kwestiê Ukrainy za polsk¹ specjalnoœæ. Politycy USA zawsze gotowi s¹ poznaæ i wykorzystaæ zdanie polskich ministrów spraw zagranicznych w tej sprawie. Stosunki polsko-ukraiñskie mog³y okazaæ siê trudne, ale w³aœnie dziêki wysi³kom Polski uk³adaj¹ siê obecnie pomyœlnie, a Ukraina zachowuje orientacjê prozachodni¹. Relacje te s¹ dobre zarówno na poziomie oficjalnym, jak i nieoficjalnym. Zaanga¿owanie polskich organizacji pozarz¹dowych na Ukrainie jest
wiêksze i wa¿niejsze, ni¿ rola, jak¹ w promocji rozwoju odgrywa UE23.
Polska ambasada w Kijowie reprezentuje NATO na Ukrainie, co œwiadczy
o zaufaniu, jakim USA darz¹ polskie stanowisko w stosunkach miêdzy tymi pañstwami. Dzia³ania polskiej dyplomacji w Waszyngtonie zapobieg³y
wstrzymaniu po¿yczek dla Kijowa, do czego mog³o dojœæ po opiniach,
jakie Departament Stanu opracowa³ na temat Ukrainy dla potrzeb Senatu.24 Powo³anie w 1999 roku PAUCI, trójstronnego przedsiêwziêcia, którego zadaniem by³o wykorzystanie polskich ekspertyz do dysponowania
amerykañskimi pieniêdzmi na ukraiñskie potrzeby, to kolejny przyk³ad
decyduj¹cej roli Polski w sprawie Ukrainy i pozytywnego przyjêcia, z jakim ta rola spotyka siê w Waszyngtonie.
Widoczna w Polsce tendencja do tego, by o Ukrainie myœleæ w kategoriach strategicznych, jest zgodna z polityk¹ wschodni¹ Waszyngtonu. Obrazuje to choæby pierwsza reakcja Warszawy na pomys³ zbudowania tak
zwanego „³¹cznika” energetycznego – linii przesy³owej, która omija³aby
Ukrainê i przez Polskê prowadzi³a do Europy zachodniej. Mimo ¿e Polska
mog³aby na tym projekcie zarobiæ, w Warszawie przede wszystkim zastanawiano siê nad jego konsekwencjami dla Ukrainy i stosunków miêdzy
obu pañstwami, a nie nad zyskami finansowymi. Jak stwierdzi³ Adam Kobieracki z polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, „Nie wolno nam,
jako Polakom, lekcewa¿yæ polityczno-ekonomicznych interesów Ukrainy”, a szerzej: „by przekonaæ siê o tym, ¿e zmiany, jakie zasz³y na terenie
by³ego Zwi¹zku Radzieckiego, s¹ nieodwracalne, potrzebujemy niezale¿23
24
Odmienn¹ opiniê wyra¿a Kai-Olaf Lang, zob. s. 223 [przyp. red.]
Wywiad, Washington DC.
142
143
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
nej Ukrainy”.25 W³aœnie z tego powodu Polska nawi¹za³a bliskie stosunki
z Kijowem. Podjêto wspó³pracê wojskow¹, w ramach której dosz³o do ustanowienia po³¹czonego batalionu i zawarcia umowy o szkoleniu oficerów
ukraiñskich w Polsce.26
Chocia¿ stosunki polsko-rosyjskie musia³y ucierpieæ na wejœciu Polski
do NATO w 1999 roku, nowa rzeczywistoœæ mo¿e przyczyniæ siê do tego,
¿e relacje dwustronne stan¹ siê stabilniejsze i pewne. Jak dowodzi Andrew Michta, „Dopóki Polska pozostawa³a poza zachodnim systemem bezpieczeñstwa, zwi¹zki Warszawy i Moskwy opiera³y siê g³ównie na utartych schematach z przesz³oœci”.27 Dziêki poczuciu bezpieczeñstwa, towarzysz¹cemu przyjêciu Polski do NATO, ca³a relacja uleg³a przemianie
i otrzyma³a nowy fundament. Rosja zaakceptowa³a cz³onkostwo Polski
w Sojuszu i dziœ stosunki obu pañstw s¹ dobre. Polska zyska³a pewnoœæ
siebie w pertraktacjach z Moskw¹, co tak¿e jest wynikiem przynale¿noœci
do NATO. Fakt, ¿e rozszerzenie Sojuszu nie zagrozi³o bezpieczeñstwu Rosji, w Warszawie i Waszyngtonie uznaje siê za dowód sensownoœci uprawianej polityki. Przemiana, której uda³o siê dokonaæ wbrew zastrze¿eniom
ze strony Moskwy, to dla Polski znak, ¿e rzeczywistoœæ bezpieczeñstwa
europejskiego ca³kowicie siê zmieni³a.
Objêcie w³adzy w Rosji przez W³adimira Putina i udzielenie poparcia
amerykañskiej „wojnie z terroryzmem”, tak¿e wywar³ wp³yw na politykê
wschodni¹ Polski. Zacieœnienie wiêzi NATO i Rosji stworzy³o klimat sprzyjaj¹cy wspó³pracy, co nie pozosta³o bez echa w relacjach Polski i Rosji.
Widaæ wyraŸnie rozwój obustronnych kontaktów dyplomatycznych na wysokim szczeblu miêdzy Warszaw¹ a Moskw¹, co oznacza, ¿e zapomniano
o dawnych sporach na rzecz wspó³pracy podjêtej po 11 wrzeœnia. Po atakach terrorystycznych prezydent Putin pokaza³ wyj¹tkow¹ otwartoœæ wobec USA, co w istotny sposób zmieni³o kontekst tej dziedziny polskiej
dyplomacji. Rosyjska polityka zagraniczna uleg³a du¿ym przemianom –
Rosja przekazuje Waszyngtonowi wysokiej jakoœci dane wywiadowcze
z Afganistanu, wspiera wysi³ki dyplomatyczne, jakie Ameryka podejmuje
w Azji Œrodkowej, i generalnie wykazuje mniej niechêtny stosunek do kwestii obrony przeciwrakietowej i rozszerzenia NATO. Jedn¹ z konsekwencji tej zmiany jest wzrost znaczenia polityki wschodniej Sojuszu i Polski.
Pozytywna i chêtna odpowiedŸ Polski na przemiany w Rosji – odpowiedŸ,
która pojawi³a siê mimo niepewnoœci co do motywacji Putina – jeszcze
bardziej zwi¹za³a Warszawê i Waszyngton.
25
L. Kim, „Oil Pipeline Deal Poses Dilemma for Poland”, The Christian Science Monitor, 19.12.2000.
26
Ibidem.
27
Michta, op. cit, s. 49.
2.2. Gwarancje bezpieczeñstwa – artyku³ 5
Powo³anie siê na art. 5 w obliczu ataków terrorystycznych w Ameryce
uznaje siê czêsto za okreœlenie nowej roli, jak¹ Sojusz ma pe³niæ w XXI
wieku. Jednak w Polsce – choæ jej stosunki z Rosj¹ uleg³y poprawie – wci¹¿
przywi¹zuje siê wielk¹ wagê do postanowieñ traktatu waszyngtoñskiego
w ich pierwotnym kontekœcie, tj. w kontekœcie XX wieku. Wci¹¿ obecny
jest lêk zwi¹zany z gwarancjami bezpieczeñstwa, o których mówi art. 5,
i zwi¹zanymi z nimi kwestiami, który w pewnych krêgach w Waszyngtonie wywo³uje irytacjê. Opinie na ten temat s¹ jednak bardzo ró¿ne. Z jednej strony Zbigniew Brzeziñski przekonuje, ¿e obawy Polski s¹ uzasadnione, jeœli rozwa¿yæ mo¿liwe scenariusze, w których Polska zmuszona
by³aby stawiaæ opór wrogim si³om wystarczaj¹co d³ugo, by NATO mia³o
czas podj¹æ decyzjê o reakcji.28 Inni, choæ rozumiej¹ te racje, zajmuj¹ stanowisko bardziej krytyczne. Argumentuj¹, ¿e ze wzglêdu na strategiczn¹
i historyczn¹ pozycjê Polski, nale¿y jej wybaczyæ lêk, ¿e stanie siê ona dla
NATO „nowymi Niemcami”, a wiêc zajmie pozycjê na skraju, jeœli nie na
przedmurzach Sojuszu. Najczêœciej jednak nie dostrzega siê podstaw do
tego rodzaju obaw. Takie opinie wyra¿ane s¹ jeszcze g³oœniejszej w obliczu zbli¿enia Rosji i Waszyngtonu po atakach terrorystycznych.
Jeden z cz³onków Narodowej Rady Bezpieczeñstwa (NSC) z gabinetu
Clintona powiedzia³, ¿e skupienie Warszawy na obronie terytorialnej to
b³¹d i ¿e to stanowisko trzeba zmieniæ, bo i tak „gdyby tamci ruszyli, nie
uda³oby siê ich powstrzymaæ tylko ze wzglêdu na artyku³ 5 – a przecie¿
28
Wywiad, CSIS, Waszyngton, kwiecieñ 2001.
144
145
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
nie ruszaj¹”.29 Szerszy przegl¹d pogl¹dów dominuj¹cych w Ameryce daje
nieco bardziej szczegó³owy komentarz innego cz³onka NSC, tym razem
z administracji Busha: „Kto jak kto, ale my z pewnoœci¹ nie powinniœmy
mówiæ Polakom, ¿e nie musz¹ siê tak przejmowaæ obron¹ terytorialn¹ –
Polska ma trudnych s¹siadów, wystarczy spojrzeæ, z kim graniczy. Trzeba
jednak przyznaæ, ¿e atak zbrojny nie wydaje siê zbyt prawdopodobny. Przy
granicach nie stacjonuj¹ ¿adne oddzia³y, które mog³yby czekaæ na rozkaz
do inwazji, tak jak to mia³o miejsce w Niemczech w czasie zimnej wojny.
W tym sensie Polska to nie „nowe Niemcy”. Nie mówmy jednak, ¿e temu
krajowi nie potrzeba oddzia³ów pancernych. Polska jednak musi przyj¹æ
sposób myœlenia, jaki wi¹¿e siê z cz³onkostwem w Sojuszu. Reakcja na
informacjê o rozmieszczeniu przez Rosjan broni j¹drowej w Kaliningradzie
œwiadczy³a wyraŸnie o tym, ¿e Polacy przywykli myœleæ, ¿e z podobnymi
wiadomoœciami musz¹ radziæ sobie sami. A tak nie jest. Polska jest cz³onkiem NATO, jednym z dziewiêtnastu cz³onków, i musi nauczyæ siê spostrzegaæ wydarzenia przez pryzmat Sojuszu. Oznacza to miêdzy innymi
koniecznoœæ powa¿niejszego zastanowienia siê nad zagro¿eniami, jakie
niesie XXI wiek.”30
Ten cytat dobrze oddaje sposób, w jaki Amerykanie postrzegaj¹ polskie problemy wokó³ zagadnieñ bezpieczeñstwa. Choæ Waszyngton wola³by, by Polska przesta³a tak bardzo troszczyæ siê o obronê terytorialn¹,
a przywi¹zywa³a wiêksz¹ wagê do tzw. zdolnoœci do projekcji si³y, które
s¹ niezbêdne przy operacjach pokojowych, Ameryka rozumie przyczyny obecnego sposobu myœlenia Polaków. A ¿e ich dba³oœæ o obronê w³asnych granic nie koliduje z innymi rolami i zobowi¹zaniami, zatem Waszyngton nie zamierza zbyt krytycznie patrzeæ na ten aspekt polskiej polityki. W dalszej perspektywie, jeœli Polsce uda³oby siê przystosowaæ si³y do nowych zagro¿eñ, Waszyngton móg³by spojrzeæ przychylniej na
priorytety uznawane w Warszawie. Wyobra¿enie o tym, jak bardzo polskie si³y zbrojne zorientowane s¹ przede wszystkim na zagro¿enia typowe dla XX wieku, daje fakt, ¿e polski wk³ad do si³ sprzymierzonych to
zaledwie 80 ¿o³nierzy do zadañ specjalnych – gotowych zreszt¹ do akcji
nie wczeœniej ni¿ w styczniu 2002 roku, kiedy to zakoñczy siê szkolenie
w zakresie jêzyka angielskiego.
29
30
Wywiad poufny, Waszyngton, kwiecieñ 2001.
Wywiad poufny, Waszyngton, kwiecieñ 2001.
2.3. Rozszerzenie NATO
Podobnie jak w przypadku art. 5, w Waszyngtonie panuj¹ podzielone
opinie co do roli Polski w dyskusji na temat dalszego rozszerzania NATO.
Przeciwnikom tego projektu nie podoba siê, ¿e Polska go popiera.31 Na
drugim biegunie widaæ rozczarowanie – najwiêksi entuzjaœci coraz dalszego rozszerzenia prze¿ywaj¹ pewnego rodzaju frustracjê z powodu tego, ¿e Polacy szybkimi i energicznymi dzia³aniami nie wspieraj¹ debaty
trwaj¹cej w USA tak, jak tego oczekiwano. Tego typu zarzuty, powszechne w Kongresie, t³umaczy siê wstrzemiêŸliwoœci¹ strony polskiej, podyktowan¹ obaw¹, by nie zra¿aæ do siebie ró¿nych krêgów amerykañskiej elity.32 Podobne opinie œwiadcz¹ o tym, jak wysokie wymagania
stawiaj¹ Polsce niektórzy uczestnicy dyskusji. W Waszyngtonie rzeczywiœcie istnieje przekonanie, ¿e Polska bêdzie motorem rozszerzania Sojuszu. Choæ bardziej trzeŸwi jasno mówi¹, ¿e entuzjazm Polski nigdy nie
dorówna entuzjazmowi, który wybuch³ wtedy, kiedy chodzi³o o jej w³asne
bezpieczeñstwo, to i tak dominuje przekonanie, ¿e po³o¿enie Polski sprzyja jej poparciu dla w³¹czania do NATO nowych cz³onków. Ekonomiczne
i polityczne sukcesy Polski oraz jednoznaczne poparcie, którego udziela
USA w NATO, sprawia, ¿e Warszawa w oczach Waszyngtonu sta³a siê
wzorem dla dalszego rozszerzenia – jak przysta³o na „nowy model” sojusznika. To, ¿e po wejœciu do Sojuszu Polska przesta³a tak „szaleæ” na
punkcie w³asnego bezpieczeñstwa, uznaje siê za efekt cz³onkostwa, pozytywny zarówno dla Polski, jak i Rosji. Co wiêcej racje na rzecz rozszerzenia, przedstawiane przez Polskê – równoprawnego cz³onka NATO,
posiadaj¹cego w³asn¹ opiniê – pokrywaj¹ siê z pogl¹dami g³oszonymi
przez establishment w Waszyngtonie. Wiele osób uwa¿a, ¿e Polska postêpuje sprytnie: nie mówi o w³asnym bezpieczeñstwie, ale podpisuje
31
32
Por. choæby opinie CATO Institute, www.CATO.org
Poufne wywiady z pracownikami Senatu, Waszyngton, kwiecieñ 2001.
146
147
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
siê pod stanowiskiem USA, ¿e rozszerzenie NATO na wschód przyniesie pokój i stabilizacjê.
W Waszyngtonie bardzo wielu polityków, jeœli nie wszyscy, spodziewa
siê, ¿e dalsze rozszerzenie sojuszu nast¹pi w 2002 roku i obejmie S³oweniê, S³owacjê, któr¹œ z republik ba³tyckich, a mo¿e i inne kraje. Brzeziñski przekonuje, ¿e do NATO powinno siê w³¹czyæ przynajmniej jeden z krajów ba³tyckich – by przekroczyæ w ten sposób tzw. czerwon¹ liniê, by³¹
granicê ZSRR – i do tego siê ograniczyæ. Choæ takie stanowisko znajduje
zwolenników, coraz powszechniejszy jest pogl¹d, ¿e rozszerzeniem obj¹æ
nale¿y wszystkie trzy pañstwa ba³tyckie. Jak twierdz¹ obroñcy tego pomys³u w Waszyngtonie, istnieje nadzieja, ¿e bêdzie mo¿na wykorzystaæ
stosunkowo silne naciski polskiego lobby, ¿eby przekonaæ Niemców do
poparcia kandydatury republik ba³tyckich.33
Wydaje siê, ¿e pierwsza tura rozszerzenia znacznie u³atwi³a dalsze kroki, mimo ¿e kandydatury by³y du¿o mniej kontrowersyjne ni¿ dziœ. Pierwsza faza rozszerzenia NATO, a szczególnie cz³onkostwo Polski sprawi³y, ¿e kontrargumenty nie bêd¹ ju¿ w 2002 roku tak wyraziste.
Po pierwsze: kwestia kosztów. Przed pierwsz¹ tur¹ rozszerzenia NATO
wiele prognoz mówi³o o wysokich kosztach operacji, które nadmiernie obci¹¿¹ bud¿et Sojuszu.34 Cena nie by³a jednak tak wielka, miêdzy innymi
dlatego, ¿e tempo przemian okaza³o siê du¿o ni¿sze, ni¿ przewidywano.
Po czêœci wynika to z nieco szerszego - tzn. uwzglêdniaj¹cego aspekty
pozamilitarne – spojrzenia na zagro¿enia, co w du¿ej mierze jest korzyœci¹ z cz³onkostwa. Trudno wiêc oczekiwaæ, ¿e sprawa kosztów odegra
istotn¹ rolê w drugiej turze operacji.
Drugi argument dotyczy skutecznoœci wojskowej, która jest g³ównym
zmartwieniem dla amerykañskich si³ zbrojnych i Pentagonu. W pierwszej
turze mówi³o siê o w¹tpliwoœciach co do wp³ywu rozszerzenia na mo¿liwoœci wojskowe Sojuszu i jego integralnoœæ – obawiano siê rozmycia naj-
lepszego na œwiecie przymierza militarnego.35 Dziœ jednak, ze wzglêdu na
istnienie MAP, dysponujemy mechanizmami, które u³atwiaj¹ analizê podobnych zjawisk. Przed szczytem w 2002 roku planuje siê publikacjê jeszcze dwóch raportów MAP. Jednak zastosowanie tego kryterium rodzi
pewne problemy, poniewa¿ daje mo¿liwoœæ forsowania na tej podstawie
w³asnego stanowiska. Skoro wiêc republiki ba³tyckie s¹ nieŸle oceniane
w raportach MAP, przyjêcie do Sojuszu krajów, które gorzej spe³niaj¹ te
kryteria, a pominiêcie £otwy, Litwy i Estonii, by³oby politycznie trudne.36
Równie trudno by³oby odsun¹æ kraje lepiej przygotowane, co tak¿e stanowi argument na rzecz w³¹czenia krajów ba³tyckich.37 Bardzo mocnym argumentem w dyskusji jest to, ¿e Polska wykazuje wiêksz¹ ni¿ pozostali
troskê o skutecznoœæ militarn¹ sprzymierzeñców i s¹siadów, a jednoczeœnie entuzjastycznie popiera dalsze rozszerzenie.
Trzeci problem to pytanie, co rozszerzenie oznacza dla Rosji. W czasie
pierwszej tury powiêkszenia NATO niepokój zwi¹zany z t¹ kwesti¹ pojawia³ siê w artyku³ach publikowanych w New York Times, a tak¿e wypowiedziach rozmaitych akademickich analityków obronnoœci. Mówiono, ¿e
niepotrzebnie prowokuje siê Rosjê i dzia³a na niekorzyœæ jej reintegracji
z Europ¹. Znaczenie tego argumentu zapewne os³abnie ze wzglêdu na silniejsze dziœ ni¿ przed 1999 roku zwi¹zki Rosji z Zachodem i w sumie nie
tak wrogi stosunek Moskwy do idei rozszerzenia. Poprawa relacji polskorosyjskich s³u¿y jako dowód, ¿e po przyjêciu do Sojuszu nowych krajów
stosunki miêdzy Rosj¹ a jej by³ymi satelitami mog¹ siê poprawiæ. Nie ulega oczywiœcie w¹tpliwoœci, ¿e ze wzglêdu na Rosjan ca³y proces bêdzie
wymaga³ bardzo du¿ej ostro¿noœci. Dziêki temu Polska znów prawdopodobnie bêdzie mia³a okazjê dowieœæ Waszyngtonowi swego znaczenia jako nowy sprzymierzeniec.
Por. Kai-Olaf Lang, s. 217–221 [przyp. red.].
Por. R. D. Asmus, R. L. Kugler i F. S. Larabee, „What Will NATO Enlargement
Cost?”, Survival 38, Autumn 1996, s. 5–25. W studium RAND z 1996 roku pojawi³a siê
opinia, ¿e koszta siêgn¹ a¿ stu miliardów dolarów.
33
34
Por. M. E. Brown, „The Flawed Logic Of NATO Expansion”, Survival 37, 1 Spring
1995, s. 34–52.
36
Por. Z. Brzeziñski, „A Robust and Credible Process”, w: S. Serfaty (ed.), NATO at
50: What Now, Who Next, What Else?, Center For Strategic and International Studies,
Washington DC, 1999.
37
Wywiad poufny, Narodowa Rada Bezpieczeñstwa w rz¹dzie Busha, Washington DC,
kwiecieñ 2001.
35
148
149
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
Wbrew zastrze¿eniom, jakie towarzysz¹ amerykañskiej dyskusji na temat konsekwencji powiêkszenia NATO, to w³aœnie przede wszystkim czynniki natury politycznej wp³yn¹ na to, który kraj zdecyduje siê poprzeæ administracja Busha i kiedy dojdzie do jego przy³¹czenia. Przede wszystkim
chodzi o to, jak wypada Sojusz na tle amerykañskiej „wojny z terroryzmem”. Dziêki temu, ¿e Ameryka ma nowych miêdzynarodowych przeciwników, a jednoczeœnie jej tradycyjni sprzymierzeñcy proponuj¹ Waszyngtonowi tak wydatn¹ pomoc, w USA wzrasta poparcie dla NATO i dla
pomys³u jego rozszerzenia.38 I drugi czynnik, który obecnie nie odgrywa
ju¿ tak wielkiego znaczenia jak niegdyœ: Amerykanie chcieliby tak prowadziæ politykê zagraniczn¹, by pokazaæ, jak bardzo zaanga¿owani s¹ w sprawy Europy i w ten sposób z³agodziæ napiêcia, jakie zrodzi³ we wspólnocie
atlantyckiej szczyt w Kyoto, sprawa tarczy przeciwrakietowej (MD) i amerykañskie dzia³ania na Ba³kanach. Druga tura rozszerzenia NATO to pomys³, który nowej administracji wydaæ siê mo¿e szczególnie wart rozwa¿enia, jako ¿e uzyskanie zgody w tej sprawie prawdopodobnie bêdzie ³atwiejsze ni¿ w jakiejkolwiek innej dziedzinie polityki. Tak¿e Senat zdaje
siê sk³aniaæ ku poparciu podobnej inicjatywy, miêdzy innymi ze wzglêdu
na zachowanie siê Polski jako nowego sprzymierzeñca.39 Nie doœæ, ¿e przyk³ad Polski udowadnia, ¿e pierwsza tura mia³a sens, ale daje te¿ œwietn¹
podstawê do przygotowañ dla nowych kandydatów oraz wyt³umaczenie
dla tych, którzy nie zostan¹ jeszcze przyjêci – co podoba siê w Kongresie.
W tym sensie udzia³ Polski jako aktywnego uczestnika procesu rozszerzenia wykracza daleko poza rolê, jak¹ formalnie przypisuje siê nowym cz³onkom. I dlatego wci¹¿ jest, i pozostanie, wa¿nym sprzymierzeñcem USA
i ca³ego NATO przez ca³y czas trwania procesu rozszerzenia.
w kontaktach miêdzypañstwowych z Ameryk¹. Polska zademonstrowa³a
znacznie wiêksze poparcie dla tej inicjatywy ni¿ wiêkszoœæ sojuszników
europejskich.40 Nie znaczy to jednak, by nie wyra¿a³a cichych obaw co do
negatywnego wp³ywu, jaki ta sprawa mo¿e mieæ na jednoœæ Sojuszu. Jednak stanowisko dominuj¹ce w Warszawie jest na tyle realistyczne, i¿ nikt
nie mia³ w¹tpliwoœci, ¿e jawny sprzeciw wobec tej polityki by³by bezprzedmiotowym nara¿aniem cennych stosunków, jakie wypracowano z Waszyngtonem. Polska wie równie¿, ¿e po wydarzeniach 11 wrzeœnia administracja Busha jeszcze bardziej zdecydowanie obstawaæ bêdzie za budow¹ tarczy przeciwrakietowej i nie zmieni stanowiska z powodu niepokoju
sojuszników. Choæ rz¹dy Busha ró¿ni¹ siê zdecydowanie od polityki USA
z czasów administracji Clintona, kiedy to du¿o mówi³o siê o budowie tarczy, ale nie podejmowano w tym kierunku ¿adnych powa¿nych dzia³añ,
dziœ w waszyngtoñskim œrodowisku polityków panuje niemal ca³kowita
zgoda co do tego, ¿e wprowadzenie choæby czêœciowej obrony przeciwrakietowej jest nieuniknione. Œwiadomoœæ tego faktu wp³ywa na polskie opinie w tej dyskusji. Skoro do budowy tarczy przeciwrakietowej dojdzie tak
czy inaczej, nale¿y skupiæ siê nad sposobami zminimalizowania szkód,
jakie proces ów mo¿e wyrz¹dziæ Sojuszowi. Tu w³aœnie spotykaj¹ siê interesy Polski i Ameryki. Znów – choæ przyczyny s¹ odmienne – Polska,
która dzia³a na rzecz interesów w³asnego bezpieczeñstwa, okazuje siê cennym sprzymierzeñcem USA.
Jednak w praktyce Waszyngton nie spodziewa siê, by Polska mia³a odgrywaæ aktywn¹ rolê w dyskusji w samej Europie. Ocenia siê, ¿e, choæ
Polska potrafi pozytywnie wp³ywaæ na kraje europejskie, to jej wp³yw
jest jednak doœæ ograniczony i ma³o produktywny. Dopóki Polacy nie
podejd¹ w otwarty i krytyczny sposób do w³asnych uwarunkowañ, nie
odegraj¹ zdaniem Waszyngtonu istotnej roli w dyskusji.41 Z drugiej strony jednak USA udzieli³oby Polsce poparcia np. w przekonywaniu Rosjan
2.4. Obrona przeciwrakietowa (MD)
W odró¿nieniu od innych sprzymierzeñców USA w Polsce kwestia obrony przeciwrakietowej nie wydaje siê powodowaæ zbyt wielkich zgrzytów
P. H. Gordon i J. B. Steiberg, „NATO Enlargement: Moving Forward”, Brookings
Policy Brief nr 90, November 2001, www.brookings.org/comm/policybriefs.pb90.htm
39
Wywiad poufny z urzêdnikiem Senatu USA, Waszyngton, kwiecieñ 2001.
38
40
W czasie wizyty Busha prezydent Kwaœniewski broni³ idei obrony przeciwrakietowej, gdy mówi³, ¿e s³u¿yæ ona bêdzie nie tylko USA. Powiedzia³: „To nowy uk³ad. Przyniesie korzyœæ nam wszystkim: krajom NATO, innym krajom, w³¹cznie z Rosj¹ i Chinami.”, A. La Guardia, The Daily Telegraph, 16.06.2001.
41
Wywiad poufny.
150
151
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
do koniecznoœci wyjœcia poza ramy traktatu ABM i zawarcia nowego porozumienia. Stopniowa poprawa stosunków dyplomatycznych Warszawy
i Moskwy mog³aby stanowiæ cenny atut przy rozmowach z Rosj¹ o proponowanym przez Busha planie MD i powa¿nym ograniczeniu potencja³ów nuklearnych, stanowi¹cych atrakcyjn¹ alternatywê dla obecnego status quo. Na ironiê zakrawa fakt, ¿e rozmowy o MD z Rosjanami mog¹
okazaæ siê ³atwiejsze ni¿ z Europejczykami. Moskwa przynajmniej zdaje
sobie sprawê zarówno z istniej¹cego zagro¿enia, jak i z odpowiednich do
niego mo¿liwych reakcji militarnych. Po 11 wrzeœnia w coraz wiêkszej
liczbie stolic akceptuje siê koniecznoœæ wprowadzenia przez Amerykanów ochrony przeciwrakietowej.
j¹ w Europie. Jednoczeœnie popieramy wzmacnianie bezpieczeñstwa i systemu obronnoœci Europy. Pragnêlibyœmy, by dzia³ania te zosta³y zharmonizowane.”42
Rz¹d polski, równie dobrze jak administracja Busha, zdaje sobie jednak sprawê z tego, ¿e okreœlonych zagadnieñ CESDP nie da siê zmieniæ,
a wiêc najwa¿niejsze jest, by w ramach tej inicjatywy szukaæ sposobów z³agodzenia skutków jej realizacji dla Sojuszu, a nie walczyæ z jej za³o¿eniami. Stanowisko administracji Busha to poparcie dla CESDP pod warunkiem, ¿e doktryna ta zostanie odpowiednio wprowadzona. Powodzenie tej
inicjatywy pomog³oby stworzyæ dodatkowe zasoby na potrzeby Sojuszu
i koordynowaæ planowanie miêdzy poszczególnymi pañstwami UE. Administracji zale¿y na powodzeniu tego planu, poniewa¿ pora¿ka mog³aby
oznaczaæ dla NATO niezwykle negatywne skutki. Dlatego USA popieraj¹
wszelkie dzia³ania, które zwiêkszaj¹ szanse na realizacjê projektu. W³aœnie tu Waszyngton widzi dla Polski mo¿liwoœæ odegrania korzystnej i istotnej roli dla obu stron. Niektórzy analitycy uznaj¹ Polskê za gracza, który
rozstrzygnie o kszta³cie, jaki w praktyce przybierze CESDP. Wed³ug tych
komentatorów, gdy Polska znajdzie siê w UE, odegra decyduj¹c¹ rolê
w temperowaniu francuskiej wizji autonomicznej to¿samoœci obronnej Europy, od czego zale¿eæ mo¿e dalszy udzia³ USA w NATO w obecnej formie. Z tego wzglêdu przymierze z Polsk¹ – sprzymierzeñcem, który dzieli
obawy i pogl¹dy Waszyngtonu na CESDP – ma szansê d³ugo pozostaæ
w cenie.
2.5. Europejska polityka bezpieczeñstwa i obrony
Podobnie jak w sprawie obrony przeciwrakietowej, USA i Polska wyra¿aj¹ zbli¿one zastrze¿enia i zajmuj¹ podobne stanowisko w kwestii planów rozwoju przez UE militarnego wymiaru CFSP. W Ameryce s³ychaæ
obawy przed powielaniem ju¿ istniej¹cych struktur, dyskryminacj¹ cz³onków NATO, którzy nie nale¿¹ do UE, oraz os³abieniem wiêzów miêdzy
dwoma stronami Atlantyku. Wobec tych g³osów obawy Polski brzmi¹ niczym echo z drugiego krañca Sojuszu. W Warszawie lêki Waszyngtonu
staj¹ siê realne: chodzi g³ównie o brak jasnoœci w sprawach instytucjonalnych, tj. m.in. kto by³by odpowiedzialny za przezwyciê¿anie ewentualnych kryzysów w pañstwach ba³tyckich, w Kaliningradzie czy na Bia³orusi lub Ukrainie. W obecnych warunkach – brzmi¹ polskie obawy – mo¿e dojœæ do nieporozumieñ, reinterpretacji lub wydania decyzji, które mog³yby zagroziæ bezpieczeñstwu pañstwa. Z tego te¿ powodu Polska, jako
kraj cz³onkowski NATO, który nie nale¿y do UE, sprzeciwia siê dyskryminacji „szóstki”, któr¹ wy³¹czono z unijnego decydowania o sprawach
bezpieczeñstwa. Zastrze¿enia budzi tak¿e retoryka doktryny CESDP, w której nie ma mowy o œrodkach ekonomicznych potrzebnych do budowy si³
zbrojnych, co grozi oddzieleniem siê od USA, bez stworzenia niczego w zamian. Dlatego w³aœnie Polska akceptuje projekt CESDP jedynie pod pewnymi warunkami. Minister obrony Bronis³aw Komorowski wyjaœni³: „chcemy zachowaæ wiêzi, jakie ³¹cz¹ nas ze USA i dzia³aniami, jakie podejmu-
2.6. Polska polityka obronna
Na ile Warszawa przyda siê NATO i USA jako sojusznik, zale¿y po
czêœci od powodzenia reform wojskowych w Polsce. Podobnie jak w przypadku dwóch innych nowych cz³onków sojuszu, Polskê z pewnoœci¹ czeka koniecznoœæ pokonania powa¿nych trudnoœci, jakie wi¹¿¹ siê z wprowadzanymi zmianami. Jeff Simons twierdzi, ¿e wszystkie trzy pañstwa
„maj¹ podobne doœwiadczenie w spadku po Uk³adzie Warszawskim –
„Poland Sees NATO Peacekeeping Activities As Positive Evolution-Minister”, BBC
Monitoring Service, 30.07.2001.
42
152
153
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
odziedziczy³y si³y zbrojne zbyt du¿e i zbyt ciê¿kie jak na dzisiejsze standardy, rozpadaj¹cy siê sprzêt produkcji radzieckiej, olbrzymi¹ infrastrukturê”.43 Choæ panuje zgoda, ¿e te problemy trzeba pokonaæ, w USA krytykuje siê sposób i tempo polskich reform. Zastrze¿enia dotycz¹ zarówno
kwestii ogólnych, jak i bardzo konkretnych. Przede wszystkim chodzi o rozczarowanie powolnym wdra¿aniem zmian. Najwa¿niejsze z przyjêtych piêæ
lat temu planów zmian w armii pozosta³y w du¿ej mierze niezrealizowane, co przypisuje siê brakowi woli politycznej, natomiast te reformy, które
uda³o siê przeprowadziæ, skupia³y siê g³ównie na promocji oddzia³ów „pokazowych” kosztem G³ównych Si³ Obronnych i Si³ L¹dowych.44 Zarzuty
dotycz¹ równie¿ tego, ¿e, ogólnie rzecz bior¹c, proces polskich reform
politycznych i ekonomicznych wydaje siê znacznie bardziej udany pod
wzglêdem pozyskiwania œrodków, woli politycznej i poparcia spo³ecznego ni¿ reformy si³ zbrojnych.
Wi¹¿e siê z tym kolejny problem: stosunkowo zdrowa gospodarka
w Polsce jest powodem tego, ¿e wyszkolony personel odchodzi ze s³u¿by
zawodowej. W armii przeprowadzane s¹ co prawda redukcje tak, by jej
liczebnoœæ w 2003 roku wynosi³a 150 tys. ¿o³nierzy, ale – jak powiedzia³
Robert Lipka, zastêpca ministra obrony narodowej – „niestety, odchodz¹
niew³aœciwi ludzie”.45 Niskie p³ace i z³e warunki pracy nie pozwalaj¹ zatrzymaæ nie pochodz¹cych z poboru pracowników si³ zbrojnych. Jak wyjaœnia Jeff Simon, „Z polskich si³ powietrznych piloci odchodz¹ ca³ymi
grupami… [poniewa¿] pilot z piêtnastoletnim sta¿em zarabia ledwie 3000 z³
miesiêcznie, podczas gdy na wolnym rynku mo¿e ¿¹daæ 8000 z³”.46 Z kolei wysi³ki, by poprawiæ warunki, jakie panuj¹ w polskiej armii, trafiaj¹ na
zarzuty ze strony NATO, ¿e „wzglêdnie wysoki bud¿et, jaki Polska prze-
znacza na obronnoœæ… w du¿ej mierze trwoni siê na emerytury i pensje
wojskowych”.47 Widaæ wiêc, ¿e zachowanie równowagi miêdzy sprawnoœci¹ armii a reform¹ nie przychodzi Polakom ³atwo.
S³ychaæ te¿ g³osy krytyki, która koncentruje siê na kwestiach strategicznych. Jeden ze sceptyków mówi: „Najpowa¿niejsze b³êdy to brak jasnoœci co do roli, jak¹ Polska ma odgrywaæ w NATO, co do wielkoœci zapotrzebowania na nowy sprzêt wojskowy oraz co do przysz³oœci przemys³u zbrojeniowego kraju”.48 Wed³ug tego obserwatora „armia zajmuje siê
przede wszystkim tym, by sprzeciwiaæ siê podzia³owi na zgodn¹ ze standardami NATO «lepsz¹ armiê» i «armiê wewnêtrzn¹», skazan¹ na wegetacjê… [a] jej g³ównym celem jest ochrona mo¿liwie najwiêkszej liczby
miejsc pracy”.49 W czêœci za ten opór odpowiedzialna jest niepewnoœæ,
czy w obliczu zagro¿enia terytorialnego zdolnoœci ponownej mobilizacji
oka¿¹ siê wystarczaj¹co du¿e. Niechêæ polityków do zajêcia siê t¹ spraw¹
wynika z tego, ¿e przeprowadzenie niezbêdnych reform wymaga likwidacji wielu obiektów wojskowych, co z kolei wywo³uje negatywne skutki
spo³eczne i ekonomiczne.
Podobne trudnoœci pojawiaj¹ siê w sferze polityki zaopatrzeniowej,
gdzie nie zawsze udaje siê utrzymaæ równowagê miêdzy mo¿liwoœciami
politycznymi a potrzebami armii. Niektórzy krytycy uwa¿aj¹, ¿e zbyt
du¿a jest presja polityczna na kszta³towanie wa¿nych decyzji zaopatrzeniowych, na czym cierpi¹ zarówno przyjête procedury, jak i reputacja
kraju. Jak zauwa¿y³ jeden z krytyków, „choæ opracowano zasady polityki zaopatrzeniowej, które okreœlaj¹, co i w jakiej kolejnoœci nabywaæ,
w rzeczywistoœci nie zawsze siê je przestrzega. Przyk³adem niech bêdzie niedawny zakup brytyjskich haubic. Dlatego USA pragnê³yby wiêcej przejrzystoœci i porz¹dku w procesie zaopatrzeniowym”.50 Zgodnie
ze s³owami innego komentatora, ze wzglêdu na tê tendencjê „zachodni
kontrahenci zbrojeniowi, tacy jak BAe Systems czy Lockheed Martin,
czuj¹ siê coraz bardziej sfrustrowani wobec braku jasnych procedur i de-
43
J. Simon, „NATO’s Membership Action Plan and Defense Planning: Credibility at
Stake”, Problems of Post Communism”, May/June 2001, s. 33.
44
J. Simon, „NATO’s Membership Action Plan (MAP) And Prospects For The Next
Round of Enlargemenr”, East European Studies: Occasional Paper No. 58, The Woodrow
Wilson Centre, Washington DC, listopad 2000, s. 8.
45
Za: J. Simon, „Transforming the Armed Forces of Central and East Europe”, Strategic Forum nr 172, National Defence University, Washington DC, czerwiec 2000, s. 3.
46
J. Simon, „The New NATO Members: Will They Contribute?”, Strategic Forum
nr 160, National Defence University, kwiecieñ 2000, s. 4.
Ch. Bobinski, „Membership a Tough Test: NATO”, Financial Times, 17.04.2000.
Ibidem.
49
Ibidem.
50
Wywiad poufny, Waszyngton, kwiecieñ 2001.
47
48
154
155
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
cyzji strategicznych, które pozwala³yby z³o¿yæ oferty na dostawy samolotów czy innego sprzêtu wojskowego”.51 Inni obserwatorzy maj¹ podobne obawy, jeœli chodzi o bliskie decyzje dotycz¹ce zamówieñ na myœliwce wielozadaniowe dla si³ powietrznych oraz procedury, zgodnie
z którymi decyzje te mia³yby byæ podejmowane.52 Dymisja wiceministra obrony Romualda Szeremietiewa w lipcu 2001 roku i skandal zwi¹zany z podejrzeniami o korupcjê raczej nie przys³u¿y³y siê sprawie.53 Jak
zauwa¿y³ cz³onek NSC w administracji Busha, „mamy nadziejê, ¿e jeœli
postanowi¹ kupiæ myœliwiec wielozadaniowy, zdecyduj¹ siê na F16. Niezale¿nie od tego jednak, któr¹ ofertê wybior¹, mamy nadziejê, ¿e wybór
podyktowany bêdzie zaletami samolotu i tym, na ile odpowiada potrzebom, a nie atrakcyjnoœci¹ ofert, jakie czêsto towarzysz¹ planom inwestycyjnym, ale nijak siê maj¹ do polityki obronnej”.54 Wielu komentatorów z Waszyngtonu s¹dzi, ¿e Polska zapewne nie skorzysta z tej rady
przy wyborze samolotu. Decyzja o wyborze amerykañskiego F-16 najprawdopodobniej podjêta zostanie dlatego, ¿e w ten sposób Polska zbli¿y siê do Waszyngtonu, a nie ze wzglêdu na zalety samolotu, jego cenê
czy w³aœnie atrakcyjnoœæ ofert towarzysz¹cych.55 Jak widaæ, pragnienie
coraz bli¿szych stosunków ze USA przenika ka¿dy aspekt polskiej polityki – nawet gdy powoduje zniechêcenie w Waszyngtonie.
Mimo g³osów krytyki Polska robi znacz¹ce postêpy w reformach si³
zbrojnych w ramach cz³onkostwa w NATO. Istotnie ogranicza siê liczebnoœæ armii z 500 tys. ¿o³nierzy w 1988 roku do docelowo 150 tys. Choæ
na drodze do tego celu stoi wiele przeszkód. Polska zobowi¹za³a siê do
2006 roku przystosowaæ 30% si³ zbrojnych do dzia³ania zgodnego ze standardami NATO, w ramach szeœcioletniego planu restrukturyzacyjnego,
którego realizacja ma poch³on¹æ 1,5 miliarda dolarów. Elementem tego
planu jest te¿ podniesienie wydatków na cele zwi¹zane z modernizacj¹
obronnoœci z 12% do 23% w roku 2006.56 Przewiduje siê, ¿e do 2010 roku
polska armia otrzyma 150 w pe³ni wyposa¿onych wielozadaniowych samolotów bojowych, uzbrojonych w „inteligentny” sprzêt bojowy, a tak¿e
zreorganizuje siê na tyle, ¿e mo¿liwe stan¹ siê dzia³ania we wspólnych
eskadrach i szwadronach. Równie¿ Marynarka Wojenna wyposa¿ona zostanie w 60 nawodnych jednostek bojowych, z których dwie to fregaty przekazane przez Marynarkê Wojenn¹ USA.57 Najwiêksze znaczenie ma jednak przede wszystkim zobowi¹zanie Polski do utrzymania wydatków na
obronê na poziomie niemal 2% PKB, co znacznie przekracza œredni¹ europejsk¹ w NATO (która siê zreszt¹ obni¿a). Z tych wszystkich powodów
w USA i NATO nie s³ychaæ oficjalnej krytyki i zastrze¿eñ do programu
restrukturyzacji polskiej armii. Jak zauwa¿y³ Janusz Onyszkiewicz, przewodnicz¹cy Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, „Wed³ug ocen, jakie
otrzymujemy z Brukseli, nasza integracja polityczna powiod³a siê w pe³ni, natomiast wiele jest jeszcze do zrobienia w zakresie integracji wojskowej”.58 W raporcie Zgromadzenia Parlamentarnego NATO jest jeszcze
mniej krytyki, za to wiele pochwa³ z powodu „wymiernego postêpu”, jaki
Polska zrobi³a w przystosowaniu si³ zbrojnych do standardów NATO.59
Krytyce Waszyngtonu po czêœci towarzyszy przekonanie, ¿e Polska by³aby jeszcze lepszym sojusznikiem, gdyby j¹ lepiej wyposa¿yæ. Nadzieje na
to, ¿e dziêki reformom Polska stanie siê gwarantem bezpieczeñstwa, znajduje odzwierciedlenie w s³owach Jeffery’a Simona: „Mo¿na sobie wyobraziæ, ¿e Polska stanie siê wa¿niejsza ni¿ Hiszpania i zacznie odgrywaæ
w NATO istotn¹ rolê militarnego gwaranta bezpieczeñstwa, dziêki czemu
Ch. Bobinski, op. cit.
Jak mówi jeden z cz³onków Narodowej Rady Bezpieczeñstwa za administracji Clintona,
„Polacy musz¹ nauczyæ siê bardziej rutynowo radziæ sobie z naciskami okreœlonych krajów
UE, by byli lepszymi Europejczykami, by kupili odrzutowce Mirrage czy coœ innego. Tego
wyboru nie trzeba dokonywaæ za ka¿dym razem od nowa”. Wywiad poufny, Waszyngton,
2001.
53
J. Reed, „Poland on hold amid death throes of Solidarity government: Corruption
allegations and impending electoral disaster have cast a shadow over Polish politics”, Financial Times, 27.07.2001.
54
Wywiad poufny, Waszyngton, kwiecieñ 2001.
55
Wywiady poufne, Waszyngton, kwiecieñ 2001.
51
52
R. Anderson, K. Eddy i J. Reed, „NATO’s newer members battle to upgrade their
military punch”, Financial Times, 11.07.2001.
57
W. £uczak, „Poland Details Future Defence Posture”, Military Technology, luty 2000.
58
R. Anderson, K. Eddy i J. Reed, op. cit.
59
„Poland made progress in adjusting armed forces to NATO, say NATO MPs.”, BBC
Monitoring Service, 30.07.1999.
56
156
157
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
zwiêkszy mo¿liwoœci wojskowe Sojuszu.”60 Polakom uda³o siê znaleŸæ
w Waszyngtonie uznanie dla przeprowadzanych reform i przekonaæ amerykañskie œrodowisko polityczne, ¿e Polska wci¹¿ dokonuje wysi³ków, które
podnios¹ jej wartoœæ jako nowego rodzaju sojusznika.
ny, nawet jeszcze przed atakami terrorystycznymi na Amerykê. Równoczeœnie gotowa jest podj¹æ wysi³ek, by ten temat nie pogorszy³ stosunków
euroatlantyckich. W sprawie CESDP g³ówne obawy Polski potwierdzaj¹
siê i znajduj¹ potwierdzenie w zastrze¿eniach, jakie pod adresem realizacji doktryny wysuwa Waszyngton. Dla obu stron du¿e znaczenie odgrywa
wzajemne wsparcie, jakiego Polska i USA udzielaj¹ sobie wobec d³ugofalowych zmian w Europie. Jedno i drugie pañstwo dostrzega zyski, p³yn¹ce z podobieñstwa stanowisk co do zadañ wywiadu miêdzynarodowego
i u¿ycia si³ pokojowych. Choæ nierówni wielkoœci¹, obaj sprzymierzeñcy
zyskuj¹ na wspó³pracy w jej obecnej formie, co tak¿e przyczynia siê do
rozwoju wiêzi zaufania miêdzy Warszaw¹ a Waszyngtonem.
Poniewa¿ natura obu sojuszników jest tak ró¿na, szczególny zwi¹zek,
który ich ³¹czy, znaczy dla ka¿dej ze stron coœ innego. Polska, jako jeden
z wielu sprzymierzeñców Waszyngtonu, korzysta z amerykañskich gwarancji bezpieczeñstwa w Europie i porz¹dku miêdzynarodowego. Natomiast
z punktu widzenia USA wsparcie, którego jako sojusznik udziela Polska,
uwarunkowane jest nie tylko znacznie bardziej ograniczonymi zasobami
tego kraju, ale te¿ kontekstem miêdzynarodowym wiêzi obu pañstw. Tak
wiêc si³a i wyj¹tkowoœæ zwi¹zku ujawniaj¹ siê w stosunku do ca³oœci relacji, jakie ³¹cz¹ USA z innymi krajami. Polska nie stara siê np. zaj¹æ miejsca Izraela czy Wielkiej Brytanii w hierarchii sprzymierzeñców Ameryki,
gdy¿ zasady wspó³pracy z rz¹dami tych pañstw s¹ trwale okreœlone (zw³aszcza po wydarzeniach 11 wrzeœnia, gdy militarny udzia³ Brytyjczyków
i trudne po³o¿enie, w jakim znajduj¹ siê Izraelczycy, podnios³y znaczenie
obu sprzymierzeñców). Wiêksza lojalnoœæ Polski wobec Waszyngtonu ni¿
Francji czy Niemiec nie zmieni jednak olbrzymiego znaczenia politycznego, jakie te pañstwa odgrywaj¹ w kalkulacjach dyplomatycznych Ameryki. Nawet we wspólnocie krajów UE zdolnoœæ Polski do wywierania wp³ywu na bieg wydarzeñ wydaje siê doœæ ograniczona, jeœli brak jej poparcia
któregoœ z wiêkszych rz¹dów. Zaproponowane przez Jeffa Simona porównanie udzia³u Polski w NATO z wk³adem Hiszpanii to przyk³ad najlepiej
chyba ilustruj¹cy to, co Polska mo¿e zaproponowaæ Sojuszowi. Je¿eli od³o¿yæ na bok kwestie militarne, rola Polski jako jednego z nowych cz³onków przyjêtych do NATO w pierwszej kolejnoœci nadaje wyj¹tkowe zna-
3. PODSUMOWANIE
Na przestrzeni dwunastu lat w Polsce uda³o siê pozyskaæ przychylnoœæ
spo³eczeñstwa dla dzia³añ rz¹dów, które zmierzaj¹ do stworzenia silnych
wiêzów politycznych ze USA. Polska, w 1989 roku cz³onek wrogiego uk³adu militarnego, od roku 1999 zajmuje w NATO miejsce jednego z najbardziej oddanych sojuszników Ameryki. W obu pañstwach dominuje podobne spojrzenie na politykê miêdzynarodow¹, co pog³êbia poczucie wspólnoty. Polska stara siê wnieœæ swój wk³ad zarówno na szczeblu regionalnym, jak i ogólnoœwiatowym. Jak powiedzia³ minister spraw zagranicznych Bronis³aw Geremek w czasie wyst¹pienia w Sejmie w 1999 roku,
„W miarê jak wzrasta bezpieczeñstwo miêdzynarodowe i stabilizuj¹ siê
stosunki regionalne, a pozycja, jak¹ zajmuje Polska, polepsza siê, prowadzonej przez nas polityce zagranicznej i ekonomicznej musimy nadaæ nowe, ambitniejsze cele i rozszerzyæ jej horyzonty geograficzne”.61 Takie stanowisko Waszyngton w pe³ni docenia i podziela. Wspólnotê celów strategicznych widaæ te¿ w bardzo wielu kwestiach szczegó³owych. Po³o¿enie
geopolityczne Polski okreœla jej stosunek do Rosji i do po³o¿onych za
wschodni¹ granic¹ krajów, które niedawno uzyska³y niepodleg³oœæ. Dlatego w sprawie rozszerzenia NATO Polska zajmuje stanowisko równie entuzjastyczne jak Waszyngton. Podobnie w kwestii tarczy przeciwrakietowej (MD), Polska bardziej ni¿ wielu innych sojuszników by³a sk³onna do
wyjœcia poza paradygmat strachu, jaki obowi¹zywa³ za czasów zimnej wojJ. Simon, „The New NATO Members: Will They Contribute?”, Strategic Forum
nr 160, National Defence University, kwiecieñ 2000, s. 4.
61
Przemówienie Ministra Spraw Zagranicznych Bronis³awa Geremka w Sejmie, 8.04.
1999. Za: K. Wolczuk, w: „One Europe Or Several: Poland: A Partenrship Profile”, Ed. by
H. Wallace and A. Mayew, Sussex University Working Paper 4/01. Por. www.oneeurope.ac.uk.
60
158
159
DAVID DUNN
POLSKA – NOWY MODEL SOJUSZNIKA AMERYKI?
czenie jej zwi¹zkom zarówno z Waszyngtonem, jak i samym Sojuszem.
I to w³aœnie w tym sensie Polska mo¿e zostaæ uznana w Waszyngtonie za
„nowy model” sojusznika. O znaczeniu Polski dla Amerykanów decyduje
to, ¿e chce ona pe³niæ rolê producenta bezpieczeñstwa, a nie tylko jego
konsumenta. Warszawa wykaza³a wolê aktywnego uczestnictwa we wszelkich operacjach pokojowych i ustanowi³a pewien wzorzec, okreœlaj¹cy
wielkoœæ zasobów i dokonañ modernizacyjnych w procesie reformy obronnoœci. Nie podlega te¿ kwestii jej poparcie dla dzia³añ USA w Europie
i poza ni¹. Ujmuj¹c rzecz w skrócie, to w³aœnie takich dzia³añ oczekuje
Waszyngton ze strony kolejnych cz³onków NATO.
Choæ w USA s³ychaæ g³osy krytyki pod adresem tempa i skali polskich
reform wojskowych i widaæ rozczarowanie brakiem postêpu prac nad odpowiednimi procedurami, trudno wskazaæ jakiekolwiek rzeczywiœcie powa¿ne problemy nowego sojuszu Warszawy i Waszyngtonu. Nie ma ¿adnych istotnych rozbie¿noœci stanowisk. Nawet kwestie spo³eczne, które
tak czêsto dziel¹ Amerykê i jej europejskich sojuszników, w przypadku
konserwatywnej pod tym wzglêdem Polski na ogó³ w pe³ni zgadzaj¹ siê ze
stanowiskiem amerykañskim. To, co mo¿e dra¿niæ czêœæ œrodowisk politycznych Waszyngtonu, to wci¹¿ aktualne zastrze¿enie, ¿e w Warszawie
wiêksz¹ wagê przyk³ada siê do art. 5 ni¿ do innych zadañ i misji. I w tym
przypadku jednak rozczarowanie Amerykanów bierze siê g³ównie z pragnienia, by Polska w pe³ni przyjê³a œrodowisko bezpieczeñstwa XXI wieku i dokona³a zarówno odpowiednich zmian w armii, jak i w ca³ym sposobie myœlenia. Kwesti¹ domys³ów pozostaje, jaki wp³yw na polsko-amerykañskie stosunki bêdzie mia³o dalsze obni¿anie poziomu poczucia zagro¿enia agresj¹ na terytorium Polski. Kwestia wydaje siê doœæ istotna,
poniewa¿ mo¿na przypuszczaæ, ¿e wraz ze wzrostem bezpieczeñstwa spadnie zapa³ Polski, by byæ tak dobrym sojusznikiem Waszyngtonu. Zgodnie
z t¹ logik¹, czym innym by³o przekonanie Polski, ¿e wejœcie do NATO
le¿a³o w jej interesie ze wzglêdu na amerykañskie gwarancje bezpieczeñstwa, a czym innym, ¿e zagro¿enia przesta³y istnieæ. Choæ ten sposób rozumowania mo¿e nieœæ ze sob¹ szczyptê prawdy, to jednak podobna jednostronnoœæ t³umaczenia polskiego euroatlantyzmu nie jest przekonuj¹ca.
Nawet w takim ujêciu Polska, chroniona przed zagro¿eniem ze Wschodu,
powinna d¹¿yæ do podtrzymania amerykañskich wp³ywów w Europie –
wp³ywów, które zrównowa¿y³yby mo¿liw¹ dominacjê UE przez najwiêkszego z jej cz³onków, Niemcy.
Taki sposób myœlenia podgrzewa równie¿ spekulacje na temat wp³ywu
cz³onkostwa Polski w UE na stosunki miêdzy Warszaw¹ a Waszyngtonem. Po obu stronach oceanu z zainteresowaniem szuka siê odpowiedzi
na pytanie, czy Polska jako cz³onek UE stanie siê bardziej „europejska”,
czy te¿ UE po przyjêciu Polski stanie siê bardziej „atlantycka”. Jednak¿e
Polska odrzuca z za³o¿enia wybór miêdzy byciem dobrym Europejczykiem a dobrym Atlantyjczykiem. Dlatego polska krytyka pod adresem
CESDP – krytyka, która potwierdza zastrze¿enia Ameryki – i jednoczesne
starania o cz³onkostwo w UE nie s¹ ze sob¹ sprzeczne. Takie stanowisko
cieszy siê popularnoœci¹ w Waszyngtonie, ale budzi niezadowolenie w czêœci stolic europejskich. Jak zauwa¿y³ jeden z doœwiadczonych dyplomatów UE w Warszawie, „Nie da siê zaprzeczyæ, ¿e w niektórych krajach
s¹dzi siê, ¿e Polacy rzeczywiœcie graj¹ na dwa fronty”.62 Szczególnie Francja wyra¿a obawy, ¿e proamerykañska orientacja Polski mo¿e zostaæ wykorzystana jako „przykrywka do za³atwiania interesów amerykañskich
w UE”.63 Czêœæ Amerykanów ma nadziejê, ¿e stanowisko Polski przyczyni siê do z³agodzenia nastrojów antyamerykañskich w obrêbie UE,
inni boj¹ siê jednak, ¿e chêæ dostosowania siê do istniej¹cego etosu
europejskiego spowoduje, ¿e Polska jako cz³onek UE przestanie popieraæ dzia³ania USA w obecnym stopniu. Choæ ca³a dyskusja œwiadczy o tym, ¿e Polska sta³a siê niezwykle bliskim sprzymierzeñcem Ameryki, z drugiej strony nale¿y pamiêtaæ, ¿e przydatnoœæ Warszawy dla
Waszyngtonu spadnie, jeœli powszechne stanie siê przekonanie, ¿e Polska zajmuje siê za³atwianiem interesów amerykañskich w Europie. Taki
uk³ad nie przyniós³by korzyœci ani Polsce, ani USA.
Tak znacz¹ce osi¹gniêcia w stosunkach polsko-amerykañskich, dokonane w krótkim czasie, odzwierciedlaj¹ po czêœci komplementarnoœæ d¹¿eñ strategicznych i podobieñstwo œwiatopogl¹dów w obu pañstwach.
62
63
J. Reed, op. cit.
Ibidem.
160
161
DAVID DUNN
Wspólnota interesów i silna wiêŸ polityczna pozwoli³y umocniæ fundamenty, na których opieraj¹ siê stosunki dwustronne. Jedynym wyzwaniem
dla tej relacji staæ siê mo¿e wp³yw, jaki wywrze na Polsce wst¹pienie do
UE. To z kolei rodzi pytanie, jak przyjêcie nowych pañstw zmieni ca³¹ UE
jako instytucjê i czy w obrêbie NATO uda siê wprowadziæ doktrynê CESDP.
Nawet je¿eli Polska wypoœrodkuje swe stanowisko miêdzy Bruksel¹ a Waszyngtonem, i tak w sumie wygraj¹ na tym USA. Z punktu widzenia Ameryki najkorzystniej by by³o, gdyby UE poszerzy³a siê o aktywn¹ i zaanga¿owan¹ w sprawy miêdzynarodowe Polskê. Tak¿e z punktu widzenia Polski korzystniejszy by³by bezpoœredni udzia³ w miêdzynarodowych dzia³aniach UE, ni¿ stan obecny, kiedy nie mo¿e kszta³towaæ decyzji bezpoœrednio wp³ywaj¹cych na interesy kraju. Gdyby w wyniku przyjêcia Polski
do UE jej poparcie dla USA sta³o siê mniej bezwarunkowe, mog³aby
zyskaæ równie¿ Ameryka – miêdzynarodowe poparcie dla dzia³añ USA
i legitymizacja, któr¹ takie poparcie stanowi, s¹ cenniejsze, gdy¿ wyraŸnie stanowi¹ uznanie dla dzia³ania, a nie samego dzia³aj¹cego. Byæ
mo¿e dopiero po osi¹gniêciu tego etapu, kiedy ju¿ skoñczy siê miesi¹c
miodowy stosunków miêdzy obu pañstwami, bêdzie mo¿na w pe³ni uznaæ
Polskê za „nowy model” sojusznika Ameryki. Byæ mo¿e ju¿ wkrótce,
w miarê postêpów amerykañskich przygotowañ do drugiej fazy „wojny
z terroryzmem” i dyskusji sojuszników „za” i „przeciw” atakowi na Irak,
Polska bêdzie musia³a zdecydowaæ, jak¹ rolê przyjdzie jej pe³niæ w NATO.64
Vanda Knowles1
„GRZECH ZANIECHANIA?”
Bezpieczeństwo i polityka obronna w Nowej
Europie a relacje francusko-polskie
Chcia³abym podziêkowaæ wszystkim tym w Quai d’Orsey, we francuskim Ministerstwie Obrony Narodowej i Institut Français des Relations Internationales, jak i cz³onkom Zgromadzenia Narodowego i Senatu, którzy zgodzili siê udzieliæ mi wywiadu. Wywiady przeprowadzi³am w Pary¿u w maju 2001 roku. Dziêkujê równie¿ Marcinowi Zaborowskiemu, Adrianowi Hyde-Price’owi, Michaelowi Suttonowi i prof. Zdzis³awowi
Najderowi za ich niezwykle cenne komentarze do wczeœniejszych wersji tekstu.
1
Pragnê podziêkowaæ Tomowi Timbermanowi, Stuartowi Croftowi, Richardowi LockPullanowi i Raymondowi Dunnowi za cenne komentarze do roboczej wersji tego tekstu.
64
162
„GRZECH ZANIECHANIA?”
163
W grudniu 1998 roku Francja i Wielka Brytania podpisa³y w Saint Malo deklaracjê, która stanowi³a punkt zwrotny w wypracowywaniu wspólnej europejskiej polityki obronnej. W dokumencie tym wyraŸnie stwierdzono, ¿e UE powinna osi¹gn¹æ „zdolnoœæ do autonomicznego dzia³ania
w oparciu o wiarygodne si³y zbrojne”.2 Spotkanie tych dwóch s¹siaduj¹cych ze sob¹ narodów, które w kwestii bezpieczeñstwa europejskiego zajmowa³y wczeœniej diametralnie odmienne stanowiska, by³o symbolem owego zwrotu. Podczas gdy „szczególne wiêzi” ³¹cz¹ce Wielk¹ Brytaniê z USA
zapewnia³y jej trwa³¹ proatlantyck¹ pozycjê w kwestiach bezpieczeñstwa
i obronnoœci, Francja przez dziesi¹tki lat lansowa³a model obrony europejskiej.
Deklaracja z Saint Malo i gwa³towny postêp prac nad wspóln¹ europejsk¹ polityk¹ bezpieczeñstwa i obrony (CESDP) ponownie zaostrzy³y
dyskusjê na temat pozycji Francji w uk³adzie euroatlantyckim w kontekœcie rozszerzania NATO i UE. Polityczna konfiguracja „Nowej Europy”
jest bowiem kluczem do zrozumienia kwestii bezpieczeñstwa i obronnoœci Europy w XXI wieku. Jako cz³onek NATO i kandydat do pierwszej
tury otwarcia Unii, Polska ma do odegrania w „Nowej Europie” bardzo
wa¿n¹ rolê. Kraj ten, który potencjalnie mo¿e staæ siê w przysz³oœci istotnym „producentem bezpieczeñstwa” i jest wiernym sojusznikiem USA,
znajduje siê, wraz z Wielk¹ Brytani¹, na atlantyckim biegunie spektrum
polityki bezpieczeñstwa i obronnoœci. Fakt ten sprawia, ¿e stosunki polsko-francuskie s¹ nie tylko szczególnie ciekawe, ale i trudne. Dowodzi
równie¿, jak pal¹ca jest potrzeba, by zaj¹æ siê widocznymi podzia³ami
i b³êdnymi wyobra¿eniami, które decyduj¹ o dzisiejszym kszta³cie tych
relacji.
G. Andréani, Ch. Bertram i Ch. Grant, Europe’s Military Revolution, (Centre for
European Reform: London, 2001), s. 11.
2
164
„GRZECH ZANIECHANIA?”
1. FRANCJA I POLSKA
sta³a zdecydowanie odrzucona. Amerykanie widzieli w tym próbê marginalizacji ich wp³ywów europejskich, a kraje Europy Œrodkowo-Wschodniej nie by³y zainteresowane uk³adem, który uwzglêdnia³by Rosjê, a wyklucza³ USA. Taka propozycja sugerowa³a powstanie grupy „drugiej klasy”
Europejczyków, którzy mieli zostaæ na zawsze pozbawieni szans na cz³onkostwo we Wspólnotach.4
Elekcja Jacques’a Chiraca na prezydenta opisywana jest jako punkt zwrotny we wzajemnych stosunkach, a rok 1995 okreœla siê jako czas, gdy w relacjach polsko-francuskich „wykorzystaliœmy zalety danych nam mo¿liwoœci, i jako rok, który niós³ jeszcze lepsze perspektywy na przysz³oœæ”.5 Potwierdzeniem tej tezy by³ sonda¿ opinii publicznej, „Sympatia i niechêæ do
innych narodów”, który wykaza³ wzrost pozytywnego nastawienia do Francji z 51% w 1994 do 67% w 1995 roku.6 Niektórzy upatruj¹ Ÿród³o poprawy
stosunków w owym czasie w otwartym poparciu Francji dla idei rozszerzenia UE, któremu premier Edouard Balladur dawa³ wyraz od 1993 roku.7 Nie
ulega jednak w¹tpliwoœci, ¿e po ciszy z pocz¹tku lat dziewiêædziesi¹tych,
nowego rozmachu relacjom polsko-francuskim przyda³a wizyta prezydenta
Chiraca w Warszawie w 1996 roku, w czasie której wspomnia³ on o mo¿liwoœci przyst¹pienia Polski do UE w 2000 roku.8 Owa wizyta by³¹ czêœci¹
dwuletniego okresu nasilenia aktywnoœci dyplomatycznej obu pañstw.
Ów pozytywny trend odwróci³ siê jednak ju¿ rok póŸniej, a stosunki
Warszawy i Pary¿a zaczê³y stwarzaæ coraz wiêcej problemów. Jednym
z czynników za³amania by³o z pewnoœci¹ obecne w Polsce przekonanie,
¿e Francja bardziej wspiera³a cz³onkostwo w NATO Rumunii, ni¿ Polski.
Pary¿ naciska³ bowiem, by pierwsza tura rozszerzenia objê³a obok Polski,
Choæ niniejszy rozdzia³ poœwiêcony jest przede wszystkim relacjom
po zakoñczeniu zimnej wojny, warto przyjrzeæ siê d³ugofalowym wiêzom
historycznym i kulturalnym ³¹cz¹cym oba kraje – wiêzom, których pocz¹tki siêgaj¹ czasów Napoleona.
Polskê a Francjê ³¹czy nie tylko silna tradycja kontaktów dyplomatycznych, ale co wa¿niejsze, wzajemna sympatia spo³eczeñstw obu pañstw,
któr¹ wzmacnia obecnoœæ we Francji du¿ej emigracji polskiej. Najczêœciej
wymienianym przyk³adem ilustruj¹cym ow¹ sympatiê by³a masowa pomoc spo³eczeñstwa francuskiego dla Polski w okresie stanu wojennego,
w latach osiemdziesi¹tych. Równie¿ rz¹d Francji udzieli³ poparcia ówczesnej opozycji politycznej w Polsce. Mimo pozytywnego, wzajemnego nastawienia na poziomie spo³eczeñstw, relacje polityczne po 1989 roku nie
by³y ju¿ tak owocne.
Na pocz¹tku lat 90. da³o siê zauwa¿yæ w Polsce znacz¹ce rozczarowanie brakiem zaanga¿owania Francji w sprawy Europy Œrodkowo-Wschodniej. Prezydent Francois Mitterand by³ krytykowany za brak pomys³ów na
wykorzystanie politycznego otwarcia siê wschodniej czêœci Europy. Wedle Ÿróde³ polskich, socjalista Mitterand by³ krytycznie nastawiony do liberalnych reform gospodarczych, jakie podjêto w tym regionie, a przez
swoje doœwiadczenia wojenne sta³ siê niechêtny wobec wszelkich przejawów nacjonalizmu. Uwa¿a³, ¿e spo³eczeñstwa Europy Wschodniej prezentuj¹ niedojrza³e tendencje plemienne i nie przystaj¹ do wymogów nowoczesnej, politycznej Europy.3 Wydawa³ siê byæ pe³en w¹tpliwoœci w sprawie kwestii powiêkszenia UE – obawia³ siê zw³aszcza, ¿e „rozszerzenie”
odbêdzie siê kosztem „pog³êbienia” procesu integracji i ¿e Niemcy uzyskaj¹ dodatkowe wp³ywy w regionie a œrodek ciê¿koœci przesunie siê na
Wschód, z dala od Francji. Propozycja Mitteranda, by utworzyæ „konfederacjê” pañstw kontynentu, która obejmowa³aby Rosjê, ale nie USA, aby
unikn¹æ integracji krajów tego regionu ze Wspólnotami Europejskimi, zoT. H. Or³owski, „Relations with France”, Yearbook of Polish Foreign Policy, 1996,
s. 149.
3
165
VANDA KNOWLES
Ph. H. Gordon, France, Germany and the Western Alliance (Westview Press: Boulder, Oxford; 1995), s. 48.
5
T. Or³owski, 1996, op. cit., s. 154.
6
Francja zajê³a drugie miejsce po Stanach Zjednoczonych na liœcie krajów, o których Polacy wyra¿aj¹ siê najprzychylniej. Niemcy znalaz³y siê na miejscu 11, przy zaledwie 35% ocen pozytywnych w 1995 roku. „Sympatia i niechêæ do innych narodów”,
CBOS Komunikat Badañ, BS/173/99, listopad 1999.
7
M. Sutton, „Chirac’s foreign policy: continuity – with adjustment”, The World Today,
lipiec 1995, s. 138.
8
Co nast¹pi³o po z³o¿onej rok wczeœniej podobnej deklaracji ze strony kanclerza Kohla.
4
166
167
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
Wêgier i Republiki Czeskiej tak¿e Rumuniê i S³oweniê. Francuskie poparcie dyplomatyczne dla Bukaresztu odebrano w Polsce jako próbê skomplikowania i opóŸnienia ca³ego procesu. Francuzi, którzy mieli oczywiste
powody, by promowaæ Rumuniê, zaprzeczaj¹ takiej interpretacji. Ich wybór podyktowany by³ zarówno silnymi wiêzami tradycji, kultury i jêzyka,
jak i obawami przed rozwojem sytuacji na Ba³kanach, na obszarze o szczególnym znaczeniu geostrategicznym. W przekonaniu Francuzów kandydatura Polski by³a w pewnym sensie pewna ze wzglêdu na poparcie, którego udziela³y jej USA i Niemcy.9 Poza tym próby konkurowania z Niemcami, które ju¿ zapewni³y sobie wp³ywy w Europie Œrodkowo-Wschodniej, wydawa³y siê pozbawione sensu, dlatego w³aœnie Pary¿ przyj¹³ strategiê wspó³pracy i podzia³u ról.10 Fakt, ¿e niemal wszyscy politycy francuscy, z którymi przeprowadzone zosta³y wywiady dla celów niniejszego
eseju, sami zwrócili na ten przyk³ad uwagê, wskazuje, ¿e widz¹ oni w nim
szczególnie trudny dla strony polskiej problem, który przyczyni³ siê do
pogorszenia kontaktów z Polsk¹.
Powrót centrolewicy do w³adzy we Francji w momencie, gdy w Polsce
rz¹dzi³a koalicja centroprawicowa, nie przyczyni³ siê do dalszej poprawy
wzajemnych relacji. Przeprowadzony w drugiej po³owie dekady sonda¿
opinii publicznej wykaza³ spadek sympatii dla Francuzów z 60% w 1997
do 53% w 1999 roku. WskaŸnik niechêci podniós³ siê nieznacznie (z 8%
do 11%), a 30% okreœli³o w 1999 roku swój stosunek jako obojêtny, co
oznacza piêcioprocentowy wzrost.
Kolejne wydarzenie, które wzmocni³o negatywne odczucia wzglêdem
Francji, mia³o miejsce pod koniec odbywaj¹cej siê w Warszawie w czerwcu 2000 roku konferencji pod has³em „Ku wspólnocie demokracji”. Spoœród 107 krajów, które uczestniczy³y w spotkaniu zorganizowanym przez
USA i Polskê, Francja okaza³a siê jedynym, które nie podpisa³o „Deklaracji Warszawskiej”, zawieraj¹cej „zobowi¹zanie do zawartych w niej de-
mokratycznych wartoœci i standardów” i wspiera³a „nieformaln¹ wspó³pracê na rzecz umacniania i popierania demokracji na forum ró¿nych organizacji miêdzynarodowych”.11 Choæ Francuzi t³umaczyli, ¿e zarówno
ca³a konferencja, jak i sama deklaracja promuj¹ taki model demokracji,
który w opinii dyplomatów francuskich nie nadaje siê w pe³ni do rozpowszechnienia, odmowê i tak przyjêto jako wyraz opozycji Francji do USA.12
Pocz¹tek tego niepomyœlnego okresu w stosunkach francusko-polskich
zbieg³ siê tak¿e z och³odzeniem relacji miêdzy Francj¹ a NATO, o czym
w dalszej czêœci rozdzia³u.
9
Wywiady w Quai d’Orsay i francuskim Ministerstwie Obrony Narodowej, Pary¿, maj
2001.
10
S. Parzymies, „The Interests of Partners in Weimar Cooperation”, Central European
Review, „The Weimar Triangle” No. 20–21, luty 1998, s. 74.
2. BEZPIECZEÑSTWO FRANCJI A RELACJE
EUROATLANTYCKIE
Francja zawsze odgrywa³a wa¿n¹ rolê w doœæ zagmatwanym procesie
rozwoju europejskiej obronnoœci, a od czasu deklaracji z Saint Malo zajmuje niew¹tpliwie kluczow¹ pozycjê w post-zimnowojennych strukturach
obronnoœci i bezpieczeñstwa Europy. „Pozycja Francji” to jeden z czterech czynników, które w ró¿norakich konfiguracjach okreœlaj¹ politykê
obronn¹ Europy na przestrzeni ostatnich piêædziesiêciu lat. Pozosta³e trzy
to zaanga¿owanie USA w sprawy europejskie, relacje euroatlantyckie i konstrukcja Europy.13 W Europie Zachodniej to w³aœnie niezale¿noœæ Francji
w Sojuszu nadawa³a dyskusjom okreœlony charakter i sprawia³a, ¿e pozycjê zajmowan¹ przez ten kraj w dziedzinie obronnoœci i bezpieczeñstwa
europejskiego postrzegano jako „odstaj¹c¹” od stanowiska innych pañstw.14
W³adys³aw Bartoszewski, „Si vis pacem para solidaritatem”. Przemówienie wyg³oszone na sesji milenijnej Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Nowy Jork, 15.09.2000, w: W.
Bartoszewski, Above divisions, (Ministry of Foreign Affairs: Warsaw; 2001), s. 81/W. Bartoszewski, Ponad podzia³ami (Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Warszawa, 2001), s. 80.
12
„Francja przeciw deklaracji koñcowej”, Rzeczpospolita, 28.07.2000.
13
D. Vernet, „Vers l’Europe de la Défence”, Commentaire, 23/92, Winter 2000/1, s. 780.
14
J. Howarth zauwa¿y³ równie¿, ¿e choæ Francja tak przedstawia zagadnienia w³asnego bezpieczeñstwa i obronnoœci, jakby dzia³a³a na rzecz ca³ej Europy, to „francuskie myœlenie o obronnoœci w pewnych sprawach (kwestii broni atomowej, polityki sojuszniczej,
dysponowania zasobami, polityki przemys³owej i poboru) wyraŸnie odstaje od stanowiska zajmowanego przez wiêkszoœæ pañstw europejskich”, „France” w: J. Howarth and
11
168
169
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
Post-zimnowojenna kultura strategiczna15 Francji zwi¹zana jest z potrzeb¹ odbudowy presti¿u, który niegdyœ to pañstwo posiada³o, i z d¹¿eniem do przywrócenia i umocnienia statusu mocarstwa. Obsesja na punkcie niezale¿noœci i pe³nej autonomii militarnej wynika³a z gorzkich wspomnieñ o uzale¿nieniu swego bezpieczeñstwa od Anglosasów w okresie II
wojny œwiatowej.16
To w³aœnie pragnienie zachowania pe³nej niezale¿noœci militarnej sprawi³o, ¿e genera³ de Gaulle podj¹³ decyzjê o wycofaniu siê Francji ze zintegrowanych struktur militarnych NATO w 1966 roku.17 Do dzisiejszego dnia
Francja pozostaje cz³onkiem Sojuszu, ale jest to „sojusz bez integracji”.18
To za czasów de Gaulle’a francuska polityka obronna nabra³a cech, którymi charakteryzuje siê do dziœ. Najwa¿niejsze z nich to utrzymywanie w³asnego potencja³u nuklearnego i zasada ca³kowitej autonomii przy podejmowaniu decyzji w polityce zagranicznej.19 Odstraszanie nuklearne pozostaje w centrum francuskiej polityki obronnej. Podkreœli³ to prezydent Chirac w czasie przemówienia wyg³oszonego w Institut des Hautes Êtudes de
Défense Nationale (IHEDN), mówi¹c, ¿e bezpieczeñstwo Francji zale¿y
i bêdzie zale¿eæ przede wszystkim od jej potencja³u nuklearnego. Nastêpnie wyjaœni³ on, ¿e program obrony atomowej skonstruowano w sposób,
który zapewnia ochronê w najró¿niejszych przypadkach i przekonuje o skutecznoœci broni j¹drowej niezale¿nie od natury i umiejscowienia zagro¿enia.20 By³a to próba takiego przedefiniowania narzêdzi tradycyjnej polity-
ki obronnej, by by³y one gotowe sprostaæ wyzwaniom i zagro¿eniom w i poza Now¹ Europ¹.
Przejêcie w³adzy w marcu 1993 roku przez centroprawicowy rz¹d pod
wodz¹ Edouarda Balladura sprawi³o, ¿e Francja zbli¿y³a siê do struktur NATO
i zaczê³a pe³niej anga¿owaæ siê w polityczne i militarne dzia³ania Sojuszu,
w³¹cznie z jej powrotem do Komitetu Wojskowego NATO.21 Z kolei w 1995
roku nowo wybrany prezydent Chirac przyspieszy³ tempo poprawy stosunków z NATO i podj¹³ kroki niezbêdne do ponownego w³¹czenia Francji
w struktury militarne Sojuszu. Kry³o siê za tym za³o¿enie, ¿e realizacja europejskiej polityki obronnej zale¿y od wspólnego dzia³ania partnerów europejskich, z których wiêkszoœæ nale¿y do NATO.22 Poprzez europeizacjê Sojuszu Francja mog³aby uzyskaæ wiêcej wp³ywu i zapewniæ sobie silniejszy
g³os, ni¿ gdyby pozostawa³a na zewn¹trz, jak mia³o to miejsce do 1989 roku. Z drugiej strony, zwa¿ywszy na jednoznacznie gaullistowskie pod³o¿e
prowadzonej przez Chiraca polityki zagranicznej i jej niew¹tpliwie gaullistowskie korzenie, prezydent Francji wiedzia³, ¿e bez owej „europeizacji”
Sojuszu Francuzi nie zaakceptuj¹ reintegracji z jego strukturami wojskowymi.23 Przez moment wydawa³o siê, ¿e ów cel uda siê osi¹gn¹æ, poniewa¿
w wyniku inicjatywy CJTF podjêto dzia³ania zmierzaj¹ce do wypracowania
europejskiego oblicza Sojuszu. Chirac realizowa³ politykê, która tak¿e w innych obszarach mia³a zbli¿yæ Francjê i NATO. Przyk³adem tego by³o rozpoczêcie w 1996 roku reformy obronnej, która stawia³a nowe zadania przed
si³ami zbrojnymi. Priorytetem ich rozwoju ma byæ mobilnoœæ i tworzenie
wspólnych, europejskich zdolnoœci obronnych. Znaczny postêp w zakresie
wspó³dzia³ania z NATO dokonany zosta³ dziêki stworzeniu armii zawodowej, gotowej do natychmiastowego dzia³ania poza granicami kraju i zorientowanej na zarz¹dzanie kryzysami.24 Do zbli¿enia z NATO zachêca³o te¿
znacznie przychylniejsze nastawienie administracji Clintona do idei budowy europejskiego wymiaru bezpieczeñstwa.
A. Menon (ed.), The European Union and National Defence Policy, (Routledge: London;
1997), s. 23.
15
Opisywana jako zbiór nastawieñ i doktryn zwi¹zanych z obronnoœci¹ i bezpieczeñstwem i powsta³ych na gruncie historii, geografii i kultury politycznej. Gordon, 1995,
op.cit., s. 9.
16
Ph. Gordon, op. cit., 1995, s. 9–10.
17
Nale¿y pamiêtaæ o roli, któr¹ kryzys sueski (1956) i kryzys kubañski (1962) odegra³y w os³abieniu zaufania Francji w solidnoœæ USA jako sojusznika.
18
A. Menon, France, Nato and the limits of independence 1981–1997. The Politics
of Ambivalence, (Macmillan: London, 2000).
19
Dwa z dziewiêciu elementów, które Ph. Gordon uzna³ za podstawowe wyznaczniki
dla polityków francuskich w latach 70. i 80., wywodz¹ce siê z zasad gaullistowskich, wci¹¿
obowi¹zuj¹ce mimo zmiany samych doktryn politycznych.
20
Przemówienie prezydenta Chiraca w IHEDN, 8.06.2001. http://www.elysee.fr.
Ph. Gordon, 1995, op. cit., s. 85.
D. Vernet, op. cit., s. 781.
23
Por. S. Gregory, French Defence Policy into the 21st Century, (Macmillan: Basingstoke, 2000), Chapter 4, „French Defence Policy in the New Europe”.
24
Przemówienie prezydenta Chiraca w IHEDN, Pary¿, 8.06.2001. http://www.elysee.fr.
21
22
170
171
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
Jednak¿e niezgoda w sprawie odpowiedzialnoœci za po³udniowe dowództwo NATO, które zdaniem Chiraca powinno przypaœæ Europejczykom, doprowadzi³a do sytuacji patowej. W Pary¿u stwierdzono, ¿e równowaga w obrêbie Sojuszu nie zosta³a nale¿ycie roz³o¿ona. Kropl¹, która przela³a czarê
goryczy, by³o og³oszenie przez USA w czasie szczytu w Madrycie w 1997
roku, ¿e wœród amerykañskich kandydatów do cz³onkostwa w NATO, nie
znalaz³y siê popierane przez Francjê Rumunia i S³owenia. Ostatnie szanse
na odrodzenie relacji z Sojuszem pogrzebano wraz ze zwyciêstwem w wyborach w 1997 roku partii lewicowych, pod przywództwem Partii Socjalistycznej (PS) i premiera Lionela Jospina. Nowy rz¹d by³ zdecydowanie przeciwny wszelkim próbom powrotu do militarnych struktur Sojuszu.25
Mimo tego postanowienia inicjatywy, które podjêto w latach dziewiêædziesi¹tych przyczyni³y siê do czêœciowego „zeuropeizowania” Sojuszu.26
Kolejnym etapem tej drogi by³a oczywiœcie deklaracja z Saint Malo, podpisana w grudniu 1998 roku, i narodziny CESDP – od tego czasu relacje
znów siê poprawi³y. Jak przekonuj¹ Charles Grant, Christoph Bertram
i Giullio Andreani „znacz¹cy postêp w stosunkach miêdzy Francj¹ a NATO
sta³ siê wsparciem dla europejskiej polityki obronnej i bezpieczeñstwa, poniewa¿ stworzy³ bardziej sprzyjaj¹cy klimat polityczny dla osi¹gania przez
pañstwa UE standardów militarnych NATO, a USA u³atwi³ zaakceptowanie idei autonomicznej obrony europejskiej”.27
Wydarzenia 11 wrzeœnia bez w¹tpienia otworzy³y mo¿liwoœæ ponownego u³o¿enia stosunków Europy i USA, jak równie¿ Francji i NATO.
W oparciu o powy¿sze obserwacje ³atwiej jest teraz zrozumieæ, czemu stosunki Polski i Francji s¹ mniej ni¿ pomyœlne, zw³aszcza w sprawach bezpieczeñstwa i obronnoœci.
„W relacjach francusko-polskich… od koñca zimnej wojny… stosunki
francusko-polskie stwarzaj¹ wiele trudnoœci. Problemy w relacjach francusko-polskich wi¹¿¹ siê g³ównie z zagadnieniami bezpieczeñstwa”.28 To
doœæ otwarte stwierdzenie, które pad³o w jednym z paryskich wywiadów,
nie pozostawia raczej w¹tpliwoœci co do tego, ¿e – przynajmniej z punktu
widzenia Francji – miêdzy oboma krajami dochodzi do powa¿nych taræ.
Pierwsza reakcja Polski na deklaracjê z Saint Malo by³a wstrzemiêŸliwa i pe³na podejrzliwoœci co do rzeczywistych celów dokumentu, a tak¿e
pe³na obaw przed oddzieleniem bezpieczeñstwa Europy od NATO. Nic
w tym dziwnego, jeœli uwzglêdniæ, ¿e deklaracja powsta³a w okresie szczególnie trudnym dla relacji Francji z USA i NATO. Mimo ¿e sygnatariuszem deklaracji by³a tak¿e Wielka Brytania, sytuacja ta otwiera³a pole dla
domys³ów, ¿e Francja stara siê po prostu stworzyæ europejsk¹ alternatywê
dla Sojuszu.
Z punktu widzenia Pary¿a, powiêkszenie NATO w 1999 roku o trzech
nowych cz³onków, Polskê, Wêgry i Republikê Czesk¹, przesunê³o œrodek
ciê¿koœci Sojuszu jeszcze bardziej w stronê dominacji USA. Francji nie
uda³o siê zapewniæ w pierwszej turze miejsca S³owenii i Rumunii, których obecnoœæ – takie nadzieje ¿ywiono w Pary¿u – mog³aby, choæ czêœciowo, zrównowa¿yæ zdecydowanie proamerykañskie nastawienie trzech
pañstw z Europy Œrodkowej.
Deklaracja z Saint Malo i rozszerzenie NATO spowodowa³y, ¿e zarówno
Francja, jak i Polska skupi³y na sobie powszechn¹ uwagê. Poniewa¿ ka¿de z tych pañstw pragnê³o zapewniæ sobie siln¹ pozycjê w odpowiednim
dla siebie kontekœcie, rozdŸwiêk miêdzy nimi w sprawach bezpieczeñstwa
i obronnoœci sta³ siê bardziej widoczny, a tak¿e byæ mo¿e, nieco przesadzony. W rozdziale tym przedstawione zostan¹ te obszary, które wydaj¹
siê stanowiæ g³ówne Ÿród³o napiêæ w relacjach francusko-polskich, zw³aszcza rola retoryki i dyskursu politycznego w okreœlaniu zakresu rozmów.
D. Vernet, op. cit., s. 781.
Por. A. Menon, op. cit., rozdzia³ 2, „France, NATO and the Alliance, 1981–97”.
27
G. Andréani, Ch. Bertram and Ch. Grant, op. cit., s. 13.
28
„Dans les relations franco-polonaises depuis… la fin de la guerre froide… les rela-
2.1. CESDP – w czym rzecz?
Mimo rysuj¹cego siê od po³owy lat dziewiêædziesi¹tych wyraŸnego
zwrotu w polityce Francji wobec europejskiej polityki obronnej wci¹¿ ist-
25
26
tions franco-polonaises sont des relations à problème. Il y a un problème dans la relation
franco-polonaise et en particulier dans le domaine de la sécurité.”, wywiad poufny, Quai
d’Orsay, Pary¿, maj 2001.
172
173
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
nieje problem finalité – ostatecznego celu tej polityki – co do którego tak
trudno pogodziæ siê europejskim sojusznikom i który sytuuje Francjê na
krañcu „europejskiej” dyskusji na temat bezpieczeñstwa i obronnoœci. Jak
wyjaœnia³ jeden z wysokich rang¹ urzêdników z Quai d’Orsay, „To bardzo
proste. Naszym celem d³ugofalowym jest stworzenie europejskiej obrony.
Mia³aby to byæ jednak obrona wykraczaj¹ca poza zarz¹dzanie kryzysami,
prawdziwa obrona, prawdziwa polityka obronna.”29
Ten punkt stanowi g³ówny powód rozbie¿noœci stanowisk Francji i Polski. Podczas gdy Francja nigdy formalnie nie zaufa³a natowskim gwarancjom obrony, Polacy wytrwale – niektórzy twierdz¹, ¿e obsesyjnie – przywi¹zani s¹ do art. 5 i gwarancji obrony terytorium, które siê z nim wi¹¿¹.
Pe³ne zawirowañ losy Polski i tragiczne doœwiadczenie inwazji i okupacji
w pe³ni t³umacz¹ takie stanowisko. Pary¿ nie tylko nie ma powodów, by
sprzeciwiaæ siê, ¿eby to Europejczycy dbali o europejsk¹ obronê, ale wrêcz
preferuje taki scenariusz. Polska, natomiast, nie mo¿e siê zgodziæ na wizjê
obrony europejskiej, w której nie by³oby miejsca dla USA.
Pragnienie Francuzów, by stworzyæ europejsk¹ politykê obronn¹ wynika po czêœci z obsesji na punkcie w³¹czania Niemiec do struktur europejskich. Upór we wspieraniu opcji europejskiej wi¹¿e siê te¿ z powojenn¹ hegemoni¹ USA w sferze bezpieczeñstwa europejskiego. To w³aœnie
ten czynnik odegra³ istotn¹ rolê w wielu nieudanych próbach zbudowania
europejskiej polityki obronnej. W³aœnie w tej dziedzinie Francja chcia³aby uzyskaæ w Europie kluczow¹ decyduj¹c¹ pozycjê.
Podczas gdy doœwiadczenia historii ostatnich lat skutecznie przekona³y
Europejczyków do potrzeby posiadania w³asnej polityki obronnej i zdolnoœci
militarnych, wojna w Kosowie ukaza³a zarazem ich uzale¿nienie od wsparcia
ze strony NATO. Poniewa¿ europejskich zdolnoœci obronnych nie mo¿na zbudowaæ w krótkim czasie, Sojusz jest zatem w dalszym ci¹gu nieodzowny. Francuzi s¹ œwiadomi tego faktu w takim samym stopniu, jak i ich partnerzy w po-
zosta³ej czêœci Europy. Wszelkie próby uruchomienia CESDP i u¿ycia Si³ Szybkiego Reagowania (RRF), zanim bêd¹ one w pe³ni gotowe, skaza³oby ca³y
projekt na przegran¹, po której kolejne jego odnowienie by³oby praktycznie
niewykonalne. Dlatego mimo pragnienia, by zrealizowaæ wizjê obrony europejskiej, przywi¹zanie do aktywnej roli, któr¹ NATO, a zatem i USA, odgrywaj¹ w Europie, jest wspólne wielu politykom, a podzia³y w tej sprawie przebiegaj¹ w poprzek ca³ego spektrum politycznego Francji. Jak stwierdzi³ prezydent Chirac, „W naszym zmienionym œwiecie Europejczycy i Amerykanie
wyznaj¹ wspólne wartoœci i kieruj¹ siê wspólnymi interesami. Dysponuj¹ tak¿e œrodkami, by je zagwarantowaæ. Mo¿na to osi¹gn¹æ jedynie poprzez zrównowa¿on¹ wspó³pracê, opart¹ na dialogu i zaufaniu.”30
Si³a tych uczuæ niew¹tpliwie wzros³a po atakach terrorystycznych na
Waszyngton i Nowy Jork, przyczyniaj¹c siê byæ mo¿e do rekonfiguracji
wzajemnych stosunków na wiêksz¹ skalê. Ale i tak Francjê czêsto krytykuje siê za stale antyamerykañsk¹ politykê w zagadnieniach obronnych,
która jest symptomem szerszego problemu, tj. sprzeciwu wobec amerykañskiej hegemonii, czy to w kwestiach ekonomicznych, kulturalnych, czy
politycznych. Ten „francusko-amerykañski sparing”, by u¿yæ okreœlenia
Jolyona Howartha, trwa od pocz¹tku lat 90.31 Choæ we Francji s³ychaæ
g³osy, ¿e silna Europa to droga do odrzucenia hegemonii USA (do grupy
wyznawców tego pogl¹du nale¿y „paru francuskich gaullistów, jak i polityków lewicowych z wielu krajów UE”32), niekoniecznie jest to opinia wiêkszoœci. Natomiast pogoñ za tym, co czêsto postrzega siê jako jawnie antyamerykañsk¹ politykê, bierze siê raczej z pragnienia, by zeuropeizowaæ
NATO, a nie tworzyæ przeciwwagê dla USA. Howarth uwa¿a, ¿e przywrócenie równowagi w relacjach euro-amerykañskich jest motywem przewodnim polityki francuskiej od czasów zakoñczenia zimnej wojny. W Pa-
29
„C’est très clair notre objectif a long terme c’est de construire UE defense europeenne. Mais une defense europeenne qui aille au dela de la gestion des crises, une veritable
defense, une veritable politique de defense.” Wywiad poufny w Quai d’Orsay, Pary¿, maj
2001.
„Dans ce monde qui a changé, les Europeens et les Américains ont des valeurs et des
intérets communs. Ils ont les moyens de les garantir. Ils n’y parviendront que sur la base
d’une coopération équilibrée, fondée sur la concentration et la confiance”. Prezydent Jacques Chirac, spotkanie specjalne Rady Pó³nocnoatlantyckiej, Bruksela, 13.06.2001. Ze
strony prezydenta Francji, http://www.elysee.fr
31
Jolyon Howarth, „France”, w: Howarth and Menon (red.), op. cit., s. 26.
32
G. Andréani, Ch. Bertram i Ch. Grant, op. cit., s. 7.
30
174
175
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
ry¿u panuje przekonanie, ¿e bardziej wywa¿ony i silniejszy Sojusz Atlantycki móg³by byæ rezultatem w³aœciwie prowadzonej CESDP.33
niem w nowej klasie NATO”.35 St¹d bierze siê krytyka polityki Polski,
której zarzuca siê „NATO-izm” (fr. otaniènne), zamiast po¿¹danej „europejskoœci”, oraz rozczarowanie faktem, ¿e Warszawa zdaje siê nie
rozumieæ, i¿ krytyczna postawa nie oznacza, ¿e jest siê z³ym sojusznikiem. Jednoznacznym tego dowodem jest francuskie poparcie i udzia³
w dzia³aniach NATO.36
Obecnoœæ sta³ych przejawów dychotomii NATO-Europa (czy USAEuropa) decyduje o pomijaniu wszelkich niuansów interpretacji zajmowanych stanowisk. Cierpi na tym tak¿e Francja, której poparcie dla polityki proeuropejskiej, czy jak czêsto mo¿na us³yszeæ „antyamerykañskiej”,
uznaje siê niemal za przestêpstwo. Taka postawa budzi w Polsce wyraŸn¹ nieufnoœæ. Jeden z polskich urzêdników zapytany o udzia³ Polski
w dzia³aniach europejskich si³ zbrojnych niezale¿nie od USA odpowiedzia³, ¿e nie by³by to problem, jeœli dowództwo nale¿a³oby do Brytyjczyków, natomiast nie by³oby o tym mowy, gdyby dowodziæ mieli Francuzi.37 Podjête swego czasu starania ministra spraw zagranicznych Francji Huberta Védrine’a, aby w stosunki z USA tchn¹æ nowego ducha i zerwaæ z wyobra¿eniem o ci¹g³ych sporach i braku wzajemnego zrozumienia, mog³y sprawiæ, ¿e polityka francuska oceniana bêdzie w lepszym
œwietle.38 W czasie podró¿y do Waszyngtonu Védrine wezwa³ do odejœcia od oceny relacji USA w kategoriach „albo-albo”.39 W tym przypadku decyduj¹c¹ rolê odgrywa³o jednak stanowisko Ameryki. Pojawi³y siê
wrêcz sugestie, ¿e to g³ównie USA spowodowa³y, ¿e Saint Malo uznano
za kolejn¹ francusk¹ próbê „autonomizacji” Europy i w oparciu o tak¹
interpretacjê starano siê wywrzeæ wp³yw na Polskê i innych nowych
cz³onków NATO. Bez dokonania powa¿nej zmiany w stereotypach i retoryce tych relacji, tak szkodliwych dla procesu formu³owania alterna-
2.2. Przywracanie czy zak³ócanie równowagi?
Europa czy Ameryka?
Postrzeganie w Polsce polityki francuskiej przez pryzmat nastrojów antyamerykañskich utrzymuje siê i uwidacznia oczywist¹ sprzecznoœæ z polskimi d¹¿eniami w sferze bezpieczeñstwa i obronnoœci. Wiêzy Polski
z USA maj¹ d³ug¹ historiê, nie zaczê³y siê w 1990 roku, jak w swoim artykule wykazuje David Dunn. Od upadku ¿elaznej kurtyny i rozpoczêcia
„powrotu do Europy” – czego znakiem sta³o siê cz³onkostwo w NATO –
Polska odzyska³a swoje znaczenie na forum miêdzynarodowym. Po³o¿enie geostrategiczne, wielkoœæ, populacja, to¿samoœæ narodowa i pragnienie zapewnienia sobie trwa³ej pozycji przyczyniaj¹ siê do tego, ¿e Polska
odgrywa szczególn¹ rolê w regionie, a jej znaczenie zapewne wzroœnie
jeszcze bardziej, gdy do³¹czy ona do UE. Jak ju¿ wspomnieliœmy, czas
przyst¹pienia Polski do Sojuszu szczególnie uwidoczni³ polsk¹ orientacjê
proamerykañsk¹, zw³aszcza w oczach Pary¿a.
Skrajnoœæ stereotypów zwi¹zanych z nastawieniem pro- lub antyamerykañskim doprowadzi³a do powstania i utrzymywania siê w dyskusji fa³szywej dychotomii, która jeszcze bardziej zaci¹¿y³a na stosunkach polsko-francuskich, poniewa¿ postawi³a Polskê w sytuacji wyboru miêdzy Europ¹ a USA. Francuzi zaprzeczaj¹, jakoby Polska rzeczywiœcie musia³a wybieraæ i ¿e bycie „dobrym Europejczykiem” nie pozostaje w sprzecznoœci z byciem „dobrym sojusznikiem NATO”. Równie¿
w wywiadach, które przeprowadzono w Warszawie, pojawi³o siê przekonanie, ¿e i Polacy nie widz¹ sprzecznoœci pomiêdzy tymi rolami. Mimo to
w Pary¿u uwa¿a siê, ¿e Polska jednoznacznie okreœla siê po stronie USA,
co jest wyrazem jej starañ, by obok Brytyjczyków, którzy w Sojuszu niemal zawsze trzymaj¹ stronê Amerykanów,34 staæ siê „przyk³adnym uczJ. Howarth, „European integration and defence: the ultimate challenge”, Chaillot
Papers 43, November 2000, s. 2.
34
Wywiad poufny we francuskim Ministerstwie Obrony Narodowej, Pary¿, maj 2001.
33
Wywiad poufny w Quai d’Orsay, Pary¿, maj 2001.
Wywiad poufny w Quai d’Orsay, Pary¿, maj 2001.
37
Wywiad poufny w MSZ, Warszawa, luty 2001.
38
H. Védrine, wywiad w prasie amerykañskiej w Pary¿u, poprzedzaj¹cy podró¿ do
Waszyngtonu, 10.05.2000.
39
H. Védrine, wywiad dla CNN w Waszyngtonie, 27.03.2001. http://www.diplomatie.fr/
actual/dossiers/visiteus2001b.html
35
36
176
177
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
tywnych rozwi¹zañ, wszelkie próby nowego podejœcia do spraw euroatlantyckich bêd¹ nastrêczaæ wiele problemów.
potrzebnych, ale z drugiej strony powielanie zdolnoœci i zasobów NATO
by³oby dla niej niekorzystne.42
PóŸniej ju¿ nic nie by³o w stanie zatrzymaæ rozwoju wypadków. Kilka
osób, z którymi przeprowadzono wywiady dla celów niniejszego raportu,
stwierdzi³o, ¿e, choæ nie spodziewali siê, by nastroje antyamerykañskie
we Francji by³y rzeczywiœcie g³êboko zakorzenione i by Pary¿ pragn¹³
Europy bez NATO, francuska retoryka pokazuje zupe³nie inny obraz. Niezale¿nie od tego, czy z niektórych stwierdzeñ wycofano siê, inaczej je zinterpretowano czy te¿ dokonano lepszego przek³adu, fakt pozostaje faktem, ¿e pierwotne stwierdzenia wywar³y swój wp³yw na debatê i niestety
w ka¿dym przypadku przyczyni³y siê do wzmocnienia obaw, zarówno amerykañskich, jak i polskich.
Francuska wizja finalité europejskiej polityki obronnej, której nie popieraj¹ partnerzy europejscy, wyjaœnia po czêœci, dlaczego owe niezrêczne
uwagi na temat autonomicznych zdolnoœci planowania, trafi³y na tak z³e
przyjêcie. Je¿eli jednak sprowadziæ dyskusjê do poziomu tworzenia zdolnoœci i swego rodzaju pragmatyzmu, okazuje siê, ¿e Pary¿ zdaje sobie doskonale sprawê z mo¿liwych rozwi¹zañ w tym zakresie, a zagadnienia, które pocz¹tkowo budzi³y obawy i napiêcia, zosta³y w du¿ej mierze wyjaœnione.
Choæ Europejczycy nie twierdz¹, ¿e gotowi s¹ samodzielnie, tj. bez
USA, ponosiæ odpowiedzialnoœæ za obronê zbiorow¹ w oparciu o art. 5,
d³ugofalowe aspiracje Francji wobec europejskiej polityki obronnej bez
w¹tpienia obejmuj¹ odpowiedzialnoœæ nie tylko za stworzenie systemu bezpieczeñstwa zbiorowego, ale tak¿e za zbiorow¹ obronê. Dziœ jednak g³ówny obszar, w którym Piêtnastka mo¿e samodzielnie dzia³aæ, to prowadzenie misji petersberskich. Ani NATO, ani USA nie wyra¿aj¹ sprzeciwu wobec dzia³añ UE tak d³ugo, jak nie bêdzie to prowadzi³o do nak³adania siê
dzia³añ obu organizacji, co wi¹za³oby siê z marnowaniem zasobów i mog³o wrêcz prowadziæ do tworzenia powa¿nych podzia³ów. Wiêkszoœæ Europejczyków nie chce, by w UE mia³a swój w³asny SHAPE (ang. Supreme
2.3. ZdolnoϾ autonomicznego planowania
Kolejn¹ koœci¹ niezgody jest kwestia zdolnoœci UE do autonomicznego planowania operacji militarnych, tj. misji petersberskich. Ten
aspekt CESDP budzi w Warszawie doœæ powa¿ne obawy i jest istotnym Ÿród³em rozdŸwiêków miêdzy Francj¹ a Polsk¹. Tak¿e i w tym
przypadku na dyskusji zaci¹¿y³a ca³a seria niezrêcznych wypowiedzi,
na temat znaczenia i wagi „autonomicznych zdolnoœci”, które mia³y
miejsce tu¿ po pierwszych decyzjach o stworzeniu CESDP. W efekcie
w wielu stolicach europejskich – przede wszystkim w Warszawie – podniós³ siê krzyk, ¿e w wypowiedziach polityków francuskich s³ychaæ
tony separatystyczne.
Po tych wydarzeniach Francuzom bardzo zale¿a³o na wyjaœnieniu swego stanowiska. Stwierdzenia, które pad³y w czasie trwania Konferencji Miêdzyrz¹dowej w Nicei, w grudniu 2000 roku, odnosz¹ce siê do stworzenia
si³ niezale¿nych, trafi³y na bardzo niechêtn¹ reakcjê. Podobnie przyjêto
doniesienia Daily Telegraph, z których wynika³o, ¿e francuski szef sztabu
genera³ Kelche naciska³, by unijne si³y szybkiego reagowania by³y niezale¿ne od NATO i by przydzielono im w³asny sztab planowania.40 Komunikat wydany póŸniej przez francuskie ministerstwo obrony g³osi³, ¿e artyku³ przedstawia³ s³owa genera³a Kelche’a w niew³aœciwym œwietle i podkreœla³, ¿e UE nie powinna dysponowaæ w³asnym sztabem planowania.41
W czasie marcowej wizyty w Waszyngtonie minister spraw zagranicznych
Hubert Védrine podj¹³ próbê za³agodzenia powsta³ego sporu, zwracaj¹c
uwagê na fakt, ¿e efektywne dzia³anie Sojuszu le¿y w interesie jego kraju.
Europa – argumentowa³ Védrine – musi byæ w stanie podejmowaæ decyzje samodzielnie, a wiêc potrzebuje choæby minimum œrodków do tego
40
„EU force will not need Nato, says French military chief”, Daily Telegraph, Issue
2133, 28.03.2001.
41
Mise au point du chef d’Etat-major des Armées, Délégation à l’information et à la
communication de la Défense, Pary¿, 28.03.2001, http://www.defense.gouv.fr.actualites/
communiqes/c290301/290301a.htm
H. Védrine, wywiad dla CNN w Waszyngtonie, 27 marca 2001. http://www.diplomatie.fr/
actual/dossiers/visiteus2001b.html
42
178
179
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
Headquarters Allied Powers Europe – Naczelne Dowództwo Si³ Sprzymierzonych w Europie), choæ konieczne jest, by Europa dysponowa³a w³asnymi zdolnoœciami na wypadek kryzysu, w którym USA nie bêd¹ chcia³y
uczestniczyæ. Obecnie w centrum uwagi znajduje siê sprawa stworzenia
takich zdolnoœci, które pozwol¹ Europie efektywnie zarz¹dzaæ kryzysami
przy braku wsparcia ze strony si³ NATO, gdy Sojusz (a konkretnie USA)
zdecyduje nie anga¿owaæ siê. „W koñcu chodzi nam przecie¿ o to, aby
CESDP przede wszystkim mia³a na celu wzmocnienie naszych zdolnoœci
militarnych, a w dalszej perspektywie zwiêkszenie wk³adu, jaki Europejczycy wnosz¹ na rzecz zapewnienia bezpieczeñstwa sobie i swojemu kontynentowi, czy to w ramach Sojuszu, czy te¿ UE” – przekonywa³ minister
obrony Francji Alain Richard.43
Nie wydaje siê, aby scenariusz ten mia³ szanse na szybk¹ realizacjê.
Choæ nie da siê przewidzieæ, czy Amerykanie odmówi¹ udzia³u w misjach
petersberskich, Francja nie widzi problemu, aby to UE prowadzi³a dzia³ania bez wykorzystania zasobów NATO. Oznacza³oby to jedynie, ¿e zamiast sojuszniczych, wykorzystywano by narodowe zasoby pañstw europejskich, np. Francji i Wielkiej Brytanii.44 Podkreœla siê tak¿e, ¿e opcja
zak³adaj¹ca wykorzystanie zasobów nie nale¿¹cych do NATO wzmocni³aby wolê Europejczyków do zaanga¿owania w kryzysy. Jeœli bowiem odwo³ywanie siê do zasobów i zdolnoœci NATO nabra³oby cech systematycznoœci, automatycznie ograniczona zostanie autonomia UE i tym samym du¿o trudniejsze bêdzie zmobilizowanie opinii publicznej i zdobycie poparcia parlamentarnego na rzecz operacji prowadzonych przez UE
przy ju¿ istniej¹cych zdolnoœciach planowania ze strony NATO.45 Dla Francji jest to sprawa „suwerennoœci Piêtnastki”, jej prawa i zdolnoœci do sa-
modzielnego decydowania bez wspó³udzia³u NATO. To, czy do takiej sytuacji kiedyœ dojdzie, jest ju¿ mniej istotne. Z tego powodu w Pary¿u z powa¿n¹ krytyk¹ spotka³o siê stanowisko Polski, która pocz¹tkowo ustawi³a siê na równi z tak zwanym „obozem tureckim”. Francuzi wyraŸnie nie mogli zrozumieæ, ¿e w pañstwie, któremu tak bardzo zale¿y na
wst¹pieniu do UE i które jest tak blisko cz³onkostwa, nie dostrzega siê
korzyœci, których wprowadzenie CESDP zapewni³oby równie¿ Polsce.46
43
„C’est enfin notre point d’arrivée: la Politique européenne commune de sécurité et
de défense vise d’abord et avant tout à renforcer now capacités militaires, en vue d’une
meilleure contribution des Européennes à la sécurité de leur continent, dans le cadre de
l’Alliance, ou dans le cadre de l’UE”. Przemówienie Alaina Richarda, ministra obrony
narodowej Francji, w czasie „Wehrkunde”, Monachium, 3.02.2001. http://www.diplomatie.
gouv.fr/europe/politique/defense/richard030201.html
44
Wywiady poufne w Quai d’Orsay i Ministerstwie Obrony Narodowej, Pary¿, maj
2001.
45
Wywiad poufny we francuskim Ministerstwie Obrony Narodowej, Pary¿, maj 2001.
2.4. Europeizacja
Zbli¿aj¹ce siê rozszerzenie UE stawia w nowym œwietle ka¿dy obszar
integracji europejskiej. Pojawienie siê nowych cz³onków na wschód od
Niemiec radykalnie zmienia ca³¹ konfiguracjê interesów w polityce bezpieczeñstwa oraz jej priorytetów, uzupe³niaj¹c j¹ o zupe³nie inne odmienne perspektywy geostrategiczne. Przyniesie nowe, ca³kiem ró¿ne od obecnych, kultury strategiczne cz³onków UE, doœwiadczenia historyczne, których z³o¿onoœæ ju¿ dzisiaj stanowi problem przy identyfikowaniu wspólnych interesów, priorytetów i strategii.
Nieod³¹cznym elementem jest kwestia udzia³u w podejmowaniu decyzji, czy te¿ kwestia „g³osu”, o której pisze Kerry Longhurst47. Francja sprzeciwia siê wszelkiemu udzia³owi pañstw staraj¹cych siê o cz³onkostwo
w kszta³towaniu decyzji (to jest wiêcej ni¿ konsultacjom, a mniej ni¿ decydowaniu) w ramach CESDP. Pary¿ zgadza siê, by kraje te mog³y braæ
udzia³ we wspólnych operacjach, natomiast odmawia im prawa g³osu
w sprawach politycznych, dopóki nie stan¹ siê pe³noprawnymi cz³onkami. W ¿adnej organizacji, a ju¿ na pewno nie w NATO, pañstwa nie nale¿¹ce do niej nie maj¹ prawa g³osu, dlatego postanowienia na temat zasad
wspó³pracy „15+6” przyjête na szczycie w Feira, Pary¿ uwa¿a za i tak
wyj¹tkowo hojne. Zgodnie z nimi UE uwzglêdnia g³os krajów, które – jak
Polska – do niej nie nale¿¹, w stopniu znacznie wiêkszym ni¿ NATO w stosunku do krajów neutralnych lub spoza Sojuszu, takich jak Szwecja.48 Choæ
Wywiad poufny w Quai d’Orsay, Pary¿, maj 2001.
Zob. s. 69.
48
Wywiad poufny w Quai d’Orsay, Pary¿, maj 2001.
46
47
180
181
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
w Polsce istnieje ca³kowite zrozumienie dla pragnienia UE, by samodzielnie podejmowaæ decyzje, problem pojawia siê przy sprawie autonomii unijnego planowania dla operacji UE z udzia³em pañstw spoza Unii.49
Tak czy inaczej, zanim RRF bêd¹ w pe³ni gotowe, Polska mo¿e byæ ju¿
cz³onkiem UE z pe³nym prawem uczestnictwa w procesie podejmowania
decyzji. Skoncentrowanie siê obecnie na budowaniu zdolnoœci i od³o¿enie
na bok bardziej „teologicznych” ni¿ praktycznych dyskusji jest nie tylko
rozwi¹zaniem pragmatycznym, ale i bardziej uzasadnionym. Przysz³oœæ
CESDP, jak i rozpoczêta po szczycie w Nicei debata konstytucyjna stanowi¹ dziœ sedno „Nowej Europy”. Choæ zatem nie widaæ powodów, dla
których podobne rozmowy nie mia³yby trwaæ, przy sta³ych konsultacjach
z pañstwami kandyduj¹cymi do UE, spraw¹ do dyskusji jest, czy jakiekolwiek decyzje powinny zapaœæ, zanim pierwsza fala rozszerzenia nie zostanie ukoñczona. Gdyby bowiem poczekaæ na do³¹czenie do Unii grupy nowych cz³onków, decyzje dotycz¹ce tych problemów przynajmniej w czêœci odzwierciedla³yby interesy, zapatrywania i priorytety regionu, co
wzmocni³oby fundamenty wiêkszej Europy.
Integracja europejska wymusza powstawanie europejskiego czy te¿ ponadnarodowego szczebla podejmowania decyzji. Czy europejska polityka
obronna i bezpieczeñstwa mo¿e przetrwaæ w ramach wspó³pracy wy³¹cznie miêdzyrz¹dowej? Uwspólnotowienie procesu podejmowania decyzji
z pewnoœci¹ zawa¿y³oby na przysz³ym kierunku ewolucji CESDP. Minister obrony narodowej Alain Richard stwierdzi³, ¿e za³o¿enia, które przyjêto przy tworzeniu CESDP, opieraj¹ siê na wspó³pracy miêdzypañstwowej: „wykluczyliœmy jakikolwiek ponadpañstwowy wymiar europejskiej
polityki obronnej. Myœlê, ¿e miêdzy innymi dlatego w³aœnie odnieœliœmy
sukces.”50 A przy innej okazji doda³: „W tej sferze nie ma miejsca dla wymiaru ponadpañstwowego z wiêkszoœciowym podejmowaniem decyzji”.51
Spoœród polityków, z którymi rozmawia³am w Pary¿u, tylko jeden
stwierdzi³, ¿e CESDP musi pozostaæ wspó³prac¹ miêdzyrz¹dow¹. Przyczyn¹ takiego stanowiska jest problem odpowiedzialnoœci za posy³anie ¿o³nierzy na œmieræ, której ¿aden rz¹d nie powierzy³by nikomu innemu, a ju¿
na pewno nie Komisji Europejskiej. Co innego mówili jednak pozostali
rozmówcy. Ich opinie by³y bardziej pragmatyczne i opiera³y siê na przekonaniu, ¿e CESDP na razie mo¿e pozostaæ na poziomie miêdzypañstwowym, bo przecie¿ na podobnej zasadzie znakomicie funkcjonuje NATO.
Nie wykluczyli oni jednak, ¿e w przysz³oœci mo¿e nast¹piæ przejœcie do
podejmowania decyzji w ramach bardziej ponadnarodowych, ni¿ ma to
miejsce obecnie, zw³aszcza w przypadku interwencji „out of area”, i to
poza œciœle pojmowan¹ aren¹ „europejsk¹”.
Wbrew silnym tradycjom republikañskim we Francji i przywi¹zaniu
do struktur miêdzyrz¹dowych europejska polityka obronna, któr¹ promuje
Francja, niew¹tpliwie zak³ada pog³êbienie integracji europejskiej w obszarze, który pozostaje dot¹d w gestii narodowej. Mimo tego wizja, któr¹
premier Lionel Jospin zaprezentowa³ 28 maja 2001 roku, raczej nie mia³a
charakteru federacyjnego, natomiast proponowa³a „federacjê pañstw narodowych”. Wyst¹pienie to spotka³o siê z siln¹ krytyk¹ w polskich mediach, jak równie¿ z zarzutem, ¿e s³u¿y przede wszystkim interesom francuskim. Przeciwstawiono jej wizjê, któr¹ 30 kwietnia 2001 roku zaprezentowa³ kanclerz Schröder i która zak³ada³a Europê europejsk¹, a nie niemieck¹.52 Nied³ugo póŸniej francuski minister do spraw Europy i jego odpowiednik w Warszawie stwierdzili jednak, ¿e dosz³o do wyraŸnego zbli¿enia stanowisk Francji i Polski w sprawie przysz³oœci Europy, zw³aszcza
w kwestii federacji oraz roli pañstwa narodowego i koniecznoœci zachowania wspólnych polityk.53
W ka¿dym b¹dŸ razie ostro¿ne stanowisko, które Lionel Jospin przedstawi³ w swoim „wizjonerskim” przemówieniu, uznaje siê za próbê ³agod-
Wywiad poufny w MSZ, Warszawa, luty 2001.
Alain Richard „L’Europe de la défense”, Défense nationale, styczeñ 2001. Zaczerpniête z http://www.diplomatie.gouv.fr/europe/politique/defense/richard0201.html
51
Przemówienie ministra obrony narodowej Francji Alaina Richarda w Moscow Institute for International Relations (MGIMO), 16.01.2001. http://www.defense.gouv.fr/actualites/
communiques/d240101/240101a.htm
49
50
52
Rzeczpospolita, 29.05.01, http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_010529/swiat/
swiat_a_1.html
53
Wizyta Pierre’a Moscoviciego w Polsce i Republice Czeskiej (21–26.06. 2001), Actualités de L’Union européenne. Déclaration du Porte-parole adjoint du Quai d’Orsay, Paris, 28.06.2001. http://www.diplomatie.gouv.fr
182
183
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
nego rozegrania sprawy, podyktowan¹ zbli¿aj¹cymi siê wówczas wyborami prezydenckimi, zaplanowanymi na kwiecieñ w 2002 roku, w których
Jospin mia³ rywalizowaæ z prezydentem Jacques’em Chirackiem. Koniecznoœæ pacyfikacji tzw. obozu souverainistes – k³ad¹cego nacisk na obronê
suwerennoœci narodowej Francji – który istnieje zarówno po lewej jak i prawej stronie, dzia³a³a studz¹co na obu kandydatów i powstrzymywa³a ich
od zbyt dalekosiê¿nych wizji europejskich. G³ównym motywem w obozie
prawicowym jest g³êboko zakorzeniony antyamerykanizm, podczas gdy
lewica kieruje siê raczej niechêci¹ do liberalizmu ekonomicznego, który
czêsto przek³ada siê na nastroje antyunijne.
w³¹czone w struktury NATO. Pojawia³y siê g³osy, ¿e tak¿e kraje ba³tyckie
– stabilny region, bez szczególnego strategicznego znaczenia dla Rosji –
powinny razem wst¹piæ do Sojuszu.56 Jeden z moich rozmówców wyrazi³
obawê, ¿e, gdyby to siê nie uda³o, Rosjanie mieliby woln¹ drogê, by wywieraæ wp³yw na sw¹ mniejszoœæ w tych pañstwach, co mog³oby staæ siê
niebezpiecznym czynnikiem destabilizacji.57
Sprawê bezpoœrednich lub poœrednich zwi¹zków miêdzy rozszerzeniem
NATO a rozszerzeniem UE omówiono ju¿ wczeœniej. Mo¿na byæ pewnym,
¿e najmniej kontrowersji i oporów ze strony Rosji wywo³a rozszerzenie UE.
Nie wiadomo jednak, czy bêd¹ temu towarzyszyæ okreœlone decyzje polityczne, bo przecie¿ panuje opinia, ¿e kraje, które stan¹ siê cz³onkami UE,
bêd¹ mia³y otwart¹ drogê do NATO. Jeden z rozmówców powiedzia³ wprost,
¿e cz³onkostwo w obu organizacjach powinno iœæ ze sob¹ w parze.58
W tym wzglêdzie kluczowe znaczenie bêd¹ mieæ reakcje Moskwy. Jedn¹ z myœli przewodnich polityki francuskiej, wed³ug ministerstwa obrony,
jest przekonanie, ¿e droga do stabilnoœci regionu wiedzie przez Moskwê.59
Tak jak w przypadku Polski, która ma historycznie uzasadnione powody, by
obawiaæ siê Rosji, Francjê ³¹cz¹ z Rosj¹ wiêzy wywodz¹ce siê z historii,
tradycji i po³o¿enia geostrategicznego, co u³atwia zrozumienie stanowiska
Pary¿a. Minister obrony, Alain Richard, potwierdzi³ to niedawno mówi¹c,
i¿ „wiêzy historyczne, jakie rozwijaj¹ siê miêdzy Francj¹ a Rosj¹ od koñca
XIX wieku, odpowiedzialnoœæ, któr¹ kraje te ponosz¹ jako cz³onkowie Rady Bezpieczeñstwa Organizacji Narodów Zjednoczonych i mocarstwa atomowe, nadaj¹ znaczenie wk³adowi, jaki nasze pañstwa mog¹ wnieœæ na rzecz
bezpieczeñstwa na kontynencie i na szczeblu miêdzynarodowym”.60
3. POLSKA I FRANCJA WOBEC AKTUALNYCH
PROBLEMÓW
3.1. Rozszerzenie NATO i polityka wschodnia
Francja przez d³ugi czas nie przedstawia³a oficjalnego stanowiska w sprawie rozszerzenia NATO. Panowa³a jednak zgoda, ¿e nale¿y unikn¹æ publicznego skandalu, jaki wi¹za³ siê z pierwsz¹ tur¹. Podczas gdy prezydent Chirac wyraŸnie wspiera³ pierwszy etap rozszerzania NATO i opowiada³ siê za
powrotem Francji do zintegrowanych struktur wojskowych Sojuszu,54 pocz¹tkowa reakcja rz¹du Jospina na pierwsz¹ turê by³a mniej pozytywna.
Wedle jednego z komentatorów, Jospin i inni cz³onkowie Partii Socjalistycznej panicznie boj¹ siê hegemonii USA w sprawach bezpieczeñstwa europejskiego, któr¹ nasili³oby kolejne otwarcie NATO. Krytykiem amerykañskiego przywództwa w Sojuszu i przeciwnikiem dalszego rozszerzania jest np.
Jean-Pierre Chevenement. Z kolei liderowi Partii Komunistycznej, Robertowi Hue, zdarzy³o siê w przesz³oœci domagaæ rozwi¹zania NATO.55
Pomimo to oficjalna polityka jest przychylna dalszemu rozszerzeniu
Sojuszu. Jeœli chodzi o potencjalnych kandydatów, S³owacja i S³owenia
nie stanowi¹ obecnie zagro¿enia dla Rosji i z ³atwoœci¹ mog³yby zostaæ
P. E. Gallis, „NATO Enlargement: The Process and Allied Views”, Congressional
Research Service, 1 lipca 1997. http://www.fas.org/man/crs/gsummary.htm.
55
P. E. Gallis, op cit.
54
Wywiad poufny we francuskim Ministerstwie Obrony Narodowej, Pary¿, maj 2001.
Wywiad poufny we francuskim Ministerstwie Obrony Narodowej, Pary¿, maj 2001.
58
Wywiad poufny we francuskim Senacie, Pary¿, maj 2001.
59
Wywiad poufny we francuskim Ministerstwie Obrony Narodowej, Pary¿, maj 2001.
60
„Les liens historiques qui se sont formés entre la France et la Russie depuis la fin du
XIXe siècle, leurs responsabilités comme membres permanents du Conseil de sécurité des
Nations Unies et comme puissances nucléaires, donnent tout son sens à la contribution de
nos deux pays à la sécurité sur notre Continent et sur la scène internationale”. Przemówienie ministra obrony narodowej Francji, Alaina Richarda, w Moscow Institute for International Relations (MGIMO), op. cit.
56
57
184
185
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
Za czasów Charles de Gaulle’a Pary¿ uprawia³ politykê détente wobec
ówczesnego Zwi¹zku Radzieckiego, której kulminacj¹ by³a wizyta w Moskwie w 1966 r.61 Kierunek ów podtrzymywali póŸniej prezydent George
Pompidou i Giscard D’Estaing.62 Francuskie sympatie wobec ZSRR z czasów zimnej wojny czêsto wspomina siê w Polsce z niesmakiem. Jednak¿e
mimo przekonania, ¿e wszystko powinno „przechodziæ” przez Moskwê,
aby unikn¹æ pogorszenia stosunków z Rosj¹, Francuzi w ¿adnym razie nie
wierz¹, by Rosjanom przys³ugiwa³o prawo weta, szczególnie gdy chodzi
o przysz³e rozszerzenie NATO.
Choæ ostatnimi czasy w stosunkach polsko-rosyjskich odnotowaæ mo¿na
pewn¹ poprawê, wywo³an¹ paradoksalnie cz³onkostwem Polski w NATO,
historyczne uprzedzenia wci¹¿ odgrywaj¹ wa¿n¹ rolê. We Francji politykê
Polski zwyk³o siê odrzucaæ jako „przestarza³¹ geopolitycznie” oraz „obsesyjn¹ na punkcie bezpieczeñstwa”.63 Prorosyjskie sk³onnoœci Francji stanowi¹ kolejny g³êboki rozdŸwiêk w polityce Polski i Francji. Od 1990 roku polska polityka bezpieczeñstwa jest silnie ukierunkowana na wspieranie Ukrainy i jej d¹¿eñ do uniezale¿niania siê od Rosji. Niektórzy politycy
francuscy przyznaj¹, ¿e s³aboœci¹ francuskiego stanowiska jest brak wypracowanej polityki wobec Ukrainy64, przy jednoczesnym podkreœlaniu
znaczenia Rosji. Polska natomiast wychodzi z za³o¿enia, ¿e Rosjê, Bia³oruœ i Ukrainê nale¿y traktowaæ jako partnerów o równym statusie. St¹d
ró¿nica w opiniach na temat tego, które z pañstw w europejskiej Ostpolitik nale¿y traktowaæ jako wa¿nego partnera.
Warte podkreœlenia jest jednak¿e bardzo krytyczne stanowisko Francji
wobec polityki, któr¹ Rosja prowadzi wobec Czeczenii. Prowadzone tam
dzia³ania wojskowe uznawane s¹ w Pary¿u za bardzo powa¿ny b³¹d i Francja by³a jednym z nielicznych pañstw, które otwarcie wyra¿a³y siê przeciwko polityce Moskwy. Chocia¿ przysz³oœæ zmian zachodz¹cych w Rosji
jest niepewna i nie wiadomo, czy pañstwo to stanie siê kiedyœ zagro¿e-
niem dla reszty œwiata, stanowisko Francji jest jasne. Mimo ¿e nie mo¿e
byæ mowy o takiej wizji przysz³oœci Europy, która pozostawi³aby Rosjê na marginesie, nie znaczy to, ¿e posuniêcia polityczne Moskwy nale¿y przyjmowaæ w milczeniu, a silne podejœcie krytyczne powinno towarzyszyæ ka¿dej d³ugofalowej strategii Zachodu wobec Rosji.65 To
doœæ sceptyczne podejœcie do Rosji i prezydenta Putina byæ mo¿e stanowi lepsz¹ podstawê dla budowy stosunków Polski z Francj¹, ni¿ choæby z Wielk¹ Brytani¹ czy Niemcami, które unika³y zajêcia jednoznacznego stanowiska w sprawie Czeczenii. Jednak w Polsce œwiadomoœæ
tego faktu jest bardzo nik³a i nie poddana g³êbszej analizie jako jedna
z nielicznych mo¿liwych p³aszczyzn porozumienia w sprawach wa¿nych
dla Europy.66 Ponownie warto zwróciæ uwagê na dialog, który po ataku
na USA z 11 wrzeœnia nawi¹za³ siê miêdzy prezydentami Putinem i Bushem, a tak¿e miêdzy Putinem, NATO i niektórymi zachodnimi przywódcami. Zbyt wczeœnie, by przewidywaæ reperkusje, jakimi owa dyskusja
mo¿e odbiæ siê na przysz³ych zwi¹zkach Rosji i NATO, a zatem na przysz³ej konfiguracji interesów i sojuszy w Europie, czy szerzej w skali euroatlantyckiej. Mo¿na jednak z przekonaniem stwierdziæ, ¿e powrót do sytuacji sprzed 11 wrzeœnia jest ma³o prawdopodobny.
Ph. Gordon, 1995, op cit., s. 14–15.
F. Bozo, „La politique étrangère de la France depuis 1945”, (La Découverte, Paris;
1997), s. 61–71.
63
Wywiad poufny w Quai d’Orsay, Pary¿, maj 2001.
64
Wywiady w Quai d’Orsay i w Senacie, Pary¿, maj 2001.
61
62
3.2. Powiêkszenie UE
Francja zaprzecza, by kiedykolwiek opowiada³a siê przeciw powiêkszeniu UE. Pary¿ okreœla sw¹ politykê jako sta³¹, a jedyne, co j¹ ro¿ni od
podejœcia niektórych europejskich s¹siadów, to nieco silniejszy nacisk k³adziony na wymiar intelektualny i wiêksza szczeroœæ polityczna. W przeciwieñstwie do nich Francja w przeci¹gu ostatnich kilku lat nie zmieni³a
stanowiska w sprawie powiêkszenia.67 Kwestiê tê zawsze uznawano za proWywiad z ministrem spraw zagranicznych Francji Hubertem Védrine’em dla prasy amerykañskiej, Pary¿, 10.05.2000, http://www.diplomatie.fr/actual/evenements/usa/vedr1005.html
66
Wywiad przeprowadzony w ramach niniejszego projektu z profesorem Zdzis³awem
Najderem, Warszawa, luty 2001.
67
WypowiedŸ Huberta Védrine’a dla prasy polskiej, Pary¿, 14.03. 2001. Ministère des
Affaires Étrangères, Bulletin d’Actualités, 16.03. 2001 (54/01), http://www.diplomatie.
gouv.fr
65
186
187
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
ces z³o¿ony, stanowi¹cy powa¿ne wyzwanie i wymagaj¹cy negocjacji, czego nigdy nie ukrywano, a wiêc i nie sk³adano fa³szywych obietnic. Wprawdzie w sprawie ostatecznych granic Nowej Europy Pary¿ nie zajmuje jasnego stanowiska, ale wiadomo, ¿e ani Ukraina, ani Bia³oruœ raczej nie
stan¹ siê wkrótce cz³onkami UE. Jak mówi³ minister do spraw Europy,
Pierre Moscovici: „Wschodnia granica UE obejmuje wschodnie rubie¿e
Bia³orusi, Ukrainy i Mo³dawii. Winniœmy pamiêtaæ, ¿e gdy cz³onkostwo
w UE otrzymaj¹ ich nadba³tyccy s¹siedzi oraz Polacy, S³owacy, Wêgrzy
i Rumuni, pragnienie tych pañstw, by tak¿e do³¹czyæ do Unii, bêdzie ros³o. Pojawia siê wiêc trudny temat Rosji. Tu jednak sprawy maj¹ siê inaczej. Nie wierzê, by Rosja czy UE by³y przekonane, ¿e le¿y to w ich interesie. Tym niemniej Rosja s³usznie domagaæ siê bêdzie szczególnych praw,
a my powinniœmy te oczekiwania zaspokoiæ. Dziœ nie mo¿na przes¹dzaæ
o granicach Europy – rzecz bêdzie siê krystalizowaæ w miarê, jak poznamy wp³yw pocz¹tkowych etapów rozszerzenia na pañstwa oœcienne”.68
Jeœli chodzi o kolejn¹ turê rozszerzenia UE, przy za³o¿eniu, ¿e przebiega³aby ona obiektywnie i w oparciu o rzeteln¹ analizê negocjacji wstêpnych, Hubert Védrine opowiedzia³ siê za opcj¹ tzw. „wielkiego wybuchu”
(ang. big bang), to jest przy³¹czeniem w 2004 roku dziesiêciu nowych
pañstw.69 Ta wersja nabiera prawdopodobieñstwa bior¹c pod uwagê ostatni raport Komisji nt. postêpów krajów kandyduj¹cych, zgodnie z którym
jedynie Bu³garia i Rumunia mog¹ byæ w œwietle prawa wy³¹czone z udzia³u
w pierwszej turze.70 Védrine zasugerowa³ jednak, ¿e w tym wypadku byæ
mo¿e lepiej by³oby po prostu przyj¹æ wszystkich dwunastu kandydatów,
i doradza³, by uwa¿nie przemyœleæ konsekwencje, jakie mo¿e nieœæ ze sob¹ odsuniêcie wymienionych krajów.71
W sprawie stabilizuj¹cej roli Polski w regionie panuje w Pary¿u zgoda. Brak adekwatnej polityki Francji wobec Ukrainy72 oznacza, ¿e Polsce
przypada ogromnie wa¿na rola partnera Francji i pozosta³ych sojuszników
europejskich, wrêcz rola „pomostu” miêdzy UE a jej wschodnimi s¹siadami. W s³owach, które niedawno wypowiedzieli ministrowie spraw zagranicznych Francji, Niemiec i Polski w przededniu dziesi¹tej rocznicy uzyskania niepodleg³oœci przez Ukrainê, podkreœlono „znaczenie Ukrainy jako pañstwa europejskiego” i wyra¿ono „poparcie dla ukraiñskich wysi³ków zmierzaj¹cych do zbli¿enia ze strukturami europejskimi”.73
68
Minister do spraw stosunków europejskich Pierre Musovici „Quelle Europe pour le
XXIème Siècle”. Przemówienie wyg³oszone do studentów Ecole Polytechnique, 31.01.2000.
http://www.doc.diplomatie.fr/BASIS/epic/www/doc/DDW?M=2&K=950173703&W=…/
Descen
69
General Affairs Council, konferencja prasowa ministra spraw zagranicznych Francji
Huberta Védrine’a, Bruksela, 19.11.2001. Ze strony francuskiego ministerstwa spraw zagranicznych: http://www.diplomatie.gouv.fr.
70
H. Grabbe, „Heading for a Big Bang”, Centre for European Reform, 13.11.2001.
71
General Affairs Council, koferencja prasowa ministra spraw zagranicznych Francji
3.3. Obrona przeciwrakietowa
Amerykañska propozycja budowy tarczy antyrakietowej wzbudzi³a pocz¹tkowo we Francji reakcje doœæ histeryczne. Jak wyjaœni³ jednak pewien polityk z Quai d’Orsay „nie podoba nam siê to, ale przyjdzie nam
z tym ¿yæ”. USA postanowi³y zrealizowaæ ten projekt, nie ma wiêc sensu
prowokowaæ konfrontacji, jakkolwiek niemi³a by³aby ta œwiadomoœæ.74 Dlatego w Pary¿u, podobnie jak w Londynie i Berlinie, podjêto decyzjê
o wstrzymaniu siê z wszelkimi opiniami do czasu, gdy projekt wyjdzie
z fazy planowania i wszelkie opcje stan¹ siê widoczne. Kiedy eksperci amerykañscy odwiedzili stolice europejskie w maju 2001 roku, nie potrafili
udzieliæ odpowiedzi na wiele pytañ, jakie zadawano im we Francji. A przecie¿ – argumentuje siê w Pary¿u – trudno sprzeciwiaæ siê czemuœ, co jest
wci¹¿ zagmatwane i teoretyczne. Mimo to Hubert Védrine szczególnie dobitnie podkreœli³, ¿e choæ Francja ma nadziejê, ¿e jej zdanie zostanie wys³uchane, to decyzja o budowie tarczy antyrakietowej jest suwerenn¹ decyzj¹ USA i ¿e traktat ABM dotyczy jedynie Ameryki i Rosji, choæ jego
reperkusje mog¹ byæ odczuwalne na ca³ym œwiecie. Takie stanowisko wi¹¿e
siê z nadziej¹, ¿e USA zachowaj¹ siê podobnie wobec suwerennej decyzji
Piêtnastki o utworzeniu CESDP, czyli wobec projektu, który UE zdecydoHuberta Védrine’a, Bruksela, 19.11.2001. Ze strony francuskiego ministerstwa spraw zagranicznych: www.diplomatie.gouv.fr.
72
Wywiady poufne przeprowadzone w Pary¿u, maj 2001.
73
RFE/RL Newsline, Part II, 22.08.2001, www.rferl.org
74
Wywiad poufny w Quai d’Orsay, Pary¿, maj 2001.
188
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
wa³a siê zrealizowaæ i który Waszyngton mimo niechêci zaakceptuje. Pary¿ nie wyra¿a g³oœnego sprzeciwu w stosunku do zmieniaj¹cych siê kierunków obronnoœci i niebezpieczeñstw p³yn¹cych z rozprzestrzeniania broni atomowej, ale w stolicy Francji specyficznie spostrzega siê skalê zagro¿enia i perspektywy czasowe zmian, którym mo¿e podlegaæ. Œwiat ewoluuje, a wiêc nale¿y przedefiniowaæ zasady równowagi strategicznej, ale
œwiadomoœæ tego nie oznacza, ¿e rozwiany zostanie lêk przed odejœciem
od traktatu ABM i polaryzacj¹ stanowisk, która prowadziæ mo¿e do nieopanowanego wyœcigu zbrojeñ. Francja uwa¿a przede wszystkim, ¿e Rosja
ma pe³ne prawo wyraziæ swoje zdanie na temat propozycji.75
W czasie wyst¹pienia na szczycie Rady Pó³nocnoatlantyckiej prezydent Chirac wyznaczy³ trzy g³ówne zasady, które w jego przekonaniu stanowi¹ fundament rozmów o obronie przeciwrakietowej. Po pierwsze, koniecznoœæ zachowania równowagi strategicznej, której traktat ABM stanowi podstawê. Po drugie, wznowienie prowadzonych pod wodz¹ UE dzia³añ, które zmierza³yby ku ograniczeniu rozprzestrzeniania broni atomowej. Wreszcie przekonanie, ¿e przywi¹zanie do posiadania w³asnego potencja³u nuklearnego – przy za³o¿eniu o utrzymaniu go na poziomie minimalnym i unikaniu rozbudowy – zapewnia Francji podstawowe gwarancje bezpieczeñstwa przeciw zagro¿eniom, które mog³yby byæ wymierzone w jej ¿ywotne interesy.76
W odniesieniu do stosunków francusko-polskich sprawa obrony przeciwrakietowej sta³a siê kolejnym obszarem, gdzie okaza³o siê, ¿eoba pañstwa zajmuj¹ skrajnie odmienne stanowiska. Pocz¹tkowy sceptycyzm i obawy przed reakcj¹ Rosji zmieni³y siê w Warszawie w poparcie dla idei budowy tarczy przeciwrakietowej, która objê³aby tak¿e partnerów europejskich. Zaproponowano wrêcz, by to w³aœnie terytorium Polski sta³o siê
baz¹ dla instalacji koniecznych do urzeczywistnienia projektu.77
4. WSPÓLNA PRZYSZ£OŒÆ?
Prezydent J. Chirac, przemówienie w IHEDN, Pary¿, 8.06.2001. http://www.elysee.fr
Prezydent Jacques Chirac, Szczyt Rady Pó³nocnoatlantyckiej, Bruksela, 13.06.2001.
Ze stron prezydenta Francji: www.elysee.fr
77
Rzeczpospolita, 26.05.2001.
75
76
189
Skoro zaczêliœmy od stwierdzeñ, które uwidaczniaj¹ ró¿nice stanowisk
i wzajemne konflikty, podsumowanie zawieraæ winno rozwa¿ania na temat zbli¿enia miêdzy oboma pañstwami oraz na temat tego, na ile i w jaki
sposób mo¿na zbudowaæ dalsze porozumienie.
W opiniach, jakie wyra¿aj¹ politycy francuskiego Ministerstwa Obrony Narodowej, da³o siê zauwa¿yæ du¿¹ wra¿liwoœæ na ewolucjê stanowiska Polski, zw³aszcza od czasu szczytów UE w Feira i w Nicei. W niektórych wywiadach pojawi³y siê powa¿ne zarzuty, ¿e Polska przeoczy³a z jednej strony skalê zmian cywilizacyjnych, które „powrót do Europy” umo¿liwi³by krajom Europy Œrodkowo-Wschodniej, a z drugiej, rozmiary rewolucji mentalnej, jakiej od Piêtnastki wymaga konceptualizacja i konstrukcja „Nowej Europy”. Stanowisko Polski podlega jednak widocznym
zmianom w miarê, jak kraj ów mozolnie pokonuje kolejne etapy prac na
drodze ku UE. Znacz¹co zmieni³ siê sposób, w jaki w Warszawie pojmuje
siê dossiers europejskiego bezpieczeñstwa i obronnoœci, a tak¿e wra¿liwoœæ na zagro¿enia, które niesie ze sob¹ ten obszar.78
G³ówny czynnik niezbêdny dla poprawy stosunków polsko-francuskich
w dziedzinie bezpieczeñstwa to prze³amanie dychotomii „albo-albo” w znaczeniu „Europa kontra Ameryka i NATO”. Ostatnie miesi¹ce przynios³y
zmianê stanowiska obu stron. Skupienie na zagadnieniach zdolnoœci obronnych sprawi³o, ¿e uda³o siê odwróciæ uwagê od tych tematów, które mog³yby staæ siê zarzewiem konfliktu. Podkreœla siê, ¿e tym, czego Francja
pragnie najbardziej, jest wiêksza asertywnoœæ Polski i dostrze¿enie, ¿e krytyka nie nara¿a Warszawy na utratê reputacji „dobrego sprzymierzeñca”.
Kolejny czynnik to fakt, ¿e administracja George’a W. Busha rozwija sw¹
politykê europejsk¹. Jak pokazuje David Dunn, w obrêbie tych nowych
ram dosz³o ju¿ do umocnienia relacji amerykañsko-polskich. Wci¹¿ jednak nie jest jasne, jak stanowisko Busha ewoluowaæ bêdzie wobec CESDP
ani jak pod wp³ywem zagadnieñ w rodzaju tarczy przeciwrakietowej czy
powiêkszenia NATO rozwin¹ siê relacje z Rosj¹. Niedawne wydarzenia
78
Wywiad poufny we francuskim Ministerstwie Obrony Narodowej, Pary¿, maj 2001.
190
191
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
w USA znów odegraj¹ istotn¹ rolê w okreœlaniu przysz³oœci polityki dotycz¹cej tych problemów.
Niezwyk³e znaczenie dla pokonywania wspomnianej dychotomii ma
kwestia doboru odpowiedniego s³ownictwa. Przedstawianie intencji Europy jako „autonomicznej obrony” czy „obrony niezale¿nej” s³u¿y jedynie
rozmydleniu sprawy, podczas gdy to, o co chodzi naprawdê, to europejska
zdolnoœæ do zachowania i przywracania pokoju na w³asnym kontynencie.79
Systematyczne upraszczanie zajmowanych stanowisk, nawet jeœli ma
s³u¿yæ wywarciu pewnego efektu, powoduje jedynie to, ¿e postawy
utrwalaj¹ siê i zaczynaj¹ byæ odbierane jako powszechne, co utrudnia
zrozumienie, które uwzglêdnia³oby wiêcej niuansów. Szczególnie w kwestii CESDP i partnerstwa euroatlantyckiego stosunki polsko-francuskie mog³yby tylko skorzystaæ na bardziej konstruktywnych rozmowach, którym
towarzyszy³oby unikanie terminologii wnosz¹cej do sytuacji antagonizmy
i nieporozumienia.
Wa¿ne jest tak¿e okreœlenie skali zmian, które mog¹ spowodowaæ przyjêcie Polski do UE. Z jednej strony, zmiany te mog¹ znaleŸæ wyraz w opozycji Warszawy wzglêdem francuskich planów kszta³towania CESDP
w kierunku, który móg³by zaszkodziæ polskim interesom. Z drugiej zaœ,
zmieni siê te¿ kontekst, w obrêbie którego relacje obu pañstw ewoluowa³y
przez ostatnie dziesiêæ lat. Jako partner w UE, Polska zacznie graæ w polityce europejskiej nowymi atutami. Polityka rolna to tylko jeden z licznych
obszarów, gdzie Francja i Polska mog¹ odnaleŸæ wspólnotê stanowisk. Tego
typu doœwiadczenia przyczyni¹ siê do budowy zaufania, którego dziœ wyraŸnie brak w polityce bezpieczeñstwa. Jak przekonywa³ szef francuskiej
dyplomacji Védrine, „kolejne spotkania przekonuj¹ mnie, ¿e w powiêkszonej Europie, w której nied³ugo wszyscy siê znajdziemy, istnieje bardzo
wiele wiêzi i sympatii ³¹cz¹cych Francjê i Polskê. Wypracowanie wspólnego punktu widzenia w niektórych przypadkach nie bêdzie kosztowa³o
zbyt wiele wysi³ku.”80
Przechodzimy w ten sposób do finalité, widocznej w aspiracjach polityki obronnej Francji i w ca³ej polityce wobec UE. W pierwszym przypadku dyskusja ta, choæ nieco przys³oniêta spraw¹ budowy w³asnych si³
zbrojnych, z pewnoœci¹ nie ustanie. W pewnym sensie fakt, ¿e Francuzi
dysponuj¹ wizj¹ d³ugofalow¹, u³atwia prowadzenie z nimi rozmów. Przecie¿, jak g³osi³a polityka Francji pod koniec lat osiemdziesi¹tych, „niezale¿nie od tego, jak niedorzeczne mog³yby byæ pretensje strategiczne Francji, mamy do czynienia z jak¹œ konkretn¹ polityk¹ i okreœlonymi celami,
choæby by³y to cele nieosi¹galne”.81
W ¿adnym razie francuskie aspiracje, zwi¹zane ze wspóln¹ europejsk¹
polityk¹ obronn¹, nie oznaczaj¹ koñca NATO w Europie. Z pewnoœci¹ pozosta³e czternaœcie pañstw cz³onkowskich UE nie chcia³oby tego, a przede wszystkim nie taki cel stawiaj¹ sobie politycy francuscy. Fakt, ¿e któreœ
z pañstw wierzy w europejsk¹ politykê obronn¹, nie oznacza jeszcze, ¿e
taka polityka rzeczywiœcie powstanie. Rozbie¿noœci stanowisk na temat
aspiracji d³ugofalowych nie powinny staæ siê powodem podejrzliwoœci i braku zaufania.
Ze wzglêdu na unijn¹ finalité i przemiany, które zapocz¹tkowa³ szczyt
w Nicei, pragnienie Francji, by UE sta³a siê na scenie miêdzynarodowej
aktorem, który uzyska w polityce miêdzynarodowej status dorównuj¹cy
potencja³owi gospodarczemu, jest logiczn¹ konsekwencj¹ prowadzonej od
lat polityki. Ze zrozumia³ych wzglêdów ów fakt trudniej dostrzec z punktu widzenia stolic Europy Œrodkowo-Wschodniej, które, myœl¹c o „Nowej Europie”, maj¹ na wzglêdzie korzyœci, jakie przyniesie cz³onkostwo
dla poprawy ich sytuacji wewnêtrznej. Znów wiêc pojawia siê pytanie,
czy decyzje dotycz¹ce unijnej finalité, a zatem instytucjonalnego rozwoju
CESDP, powinny byæ podejmowane, zanim dojdzie do pierwszej tury rozszerzenia.
François de Rose, „Tensions euro-américaines”, Commentaire, No. 91, 2000, s. 745–6.
„Chaque rencontre me confirme dans l’idée que, dans l’Europe élargie, dans laquelle
nous serons bientôt tous ensemble, les correspondances et les affinités entre la France et la
Pologne sont innombrables. Nous n’avons pas beaucoup d’efforts à faire pour élaborer des
79
80
visions communes sur les sujets”. Hubert Védrine w czasie wspólnej konferencji prasowej
z polskim ministrem spraw zagranicznych W³adys³awem Bartoszewskim, Pary¿ 4.07.2001.
Dossiers d’actualité, www.diplomatie.gouv.fr.
81
A. Brigot „A Neighbour’s Fears: Enduring Issues in Franco-German Relations”,
w: Ph.G. Le Prestre (ed.) French Security Policy in a Disarming World, Lynne Riener,
Boulder and London, 1989, s. 103.
192
193
VANDA KNOWLES
„GRZECH ZANIECHANIA?”
Role, które przypisuj¹ sobie Francja i Polska, s¹ pod wieloma wzglêdami podobne. Jak wyjaœnia Philip Gordon, „nie³atwo porzuciæ narodow¹
kulturê strategiczn¹, która swoimi korzeniami g³êboko tkwi w historii i geografii”.82 Krytykê polskiej obsesji na punkcie art. 5, która jest uzasadniona
lêkiem przed Rosj¹,83 i zarzuty wobec zwi¹zanej z ni¹ „przestarza³ej geopolityki” porównaæ nale¿y do sta³ej francuskiej podejrzliwoœci co do udzia³u
Niemców w instytucjach europejskich. W wypadku obu pañstw to w³aœnie historia mo¿e okazaæ siê najwa¿niejszym, ale i najtrudniejszym, czynnikiem kszta³tuj¹cym decyzje polityczne. Mo¿e to prowadziæ do opowiedzenia siê po stronie „Starej”, a nie „Nowej” Europy. Obie strony czuj¹
te¿ prawdziwe europejskie „powo³anie” i przypisuj¹ sobie istotn¹ rolê
w tym regionie. „Dumny ze swoich wspó³czesnych osi¹gniêæ, a tak¿e ze
swojej historii i dokonañ, nasz kraj chce wnieœæ swój wk³ad w tworzenie
bezpieczniejszego i pokojowego œwiata. W Europie Francja powinna promowaæ i broniæ wartoœci, le¿¹cych u Ÿróde³ demokracji” – deklarowa³ prezydent Chirac.84
Polska wypowiada siê podobnie o swojej roli w „Nowej Europie”. Chcia³aby bowiem staæ siê mocarstwem regionalnym w Europie i ju¿ dziœ stara
siê to zrealizowaæ poprzez twórcz¹ i intelektualn¹ dzia³alnoœæ w swoim
regionie i u wschodnich s¹siadów, którzy byæ mo¿e kiedyœ stan¹ siê jej
s¹siadami w UE.85
Relacje miêdzy oboma pañstwami komplikuj¹ siê, gdy w grê zaczyna
wchodziæ strona trzecia. Jak dot¹d rozwa¿aliœmy udzia³ Rosji i USA. Zarówno Francja, jak i Polska mia³y kiedyœ trudnoœci ze swym wielkim s¹siadem, Niemcami. Mimo historycznych animozji uda³o im siê jednak zbudowaæ z tym wa¿nym partnerem dobre stosunki. Tym bardziej zaskakuje
fakt, ¿e wzajemne relacje Francji i Polski s¹ wci¹¿ tak napiête, zw³aszcza
w sferze bezpieczeñstwa i obronnoœci. Byæ mo¿e oba pañstwa jeszcze wyraŸniej musz¹ zdaæ sobie sprawê z istnienia wzajemnych problemów, a tak¿e
z tego, ¿e udzia³ stron trzecich odbija siê niekorzystnie na ich obustronnych kontaktach. By polepszyæ obecne relacje, które tak daleko odbiegaj¹
od pozytywnych doœwiadczeñ historycznych i kulturalnych z przesz³oœci,
trzeba aktywnoœci, a nade wszystko dobrej woli.
Wreszcie sam proces poprawy stosunków francusko-polskich mo¿e
przyczyniæ siê do nadania wzajemnym kontaktom nowego rozmachu. Od
momentu powstania w sierpniu 1991 roku Trójk¹ta Weimarskiego pe³ni
on rolê symboliczn¹. Niedawno poddany zosta³ krytyce jako symbol, którego treœæ czy wartoœæ niewiele znaczy wobec problemów zwi¹zanych
z rozszerzeniem UE. W oczach Polski ma nadal znaczenie, poniewa¿ zapewnia jej miejsce przy stole w towarzystwie dwóch g³ównych „si³ napêdowych” integracji europejskiej. Nastawienie Francji jest bardziej wstrzemiêŸliwe. Oscyluje miêdzy rozczarowaniem ogólnie tym, co dziêki Trójk¹towi uda³o siê osi¹gn¹æ w praktyce, a przeœwiadczeniem, ¿e Niemcy
i Polska poradz¹ sobie bez pomocy Francji.86 Jednoczeœnie minister spraw
zagranicznych Francji Védrine opisuje Trójk¹t Weimarski jako jedn¹ z najinteligentniejszych i najlepiej zorientowanych na przysz³oœæ inicjatyw europejskich.87 Ponadto warto zdaæ sobie sprawê z tego, ¿e ta forma dialogu
istnieje na wielu poziomach i ¿e we francuskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych pragmatyczne osi¹gniêcia forum trójstronnego i jego przysz³a rola s¹ oceniane entuzjastycznie. Podkreœlono zw³aszcza fakt, ¿e w czasie tego forum Polska mia³a g³os, wykorzysta³a tê mo¿liwoœæ i zosta³a wys³uchana.88
Jeœli wzi¹æ pod uwagê, ¿e Ÿród³em dynamiki w Nowej Europie jest bliska wspó³praca francusko-niemiecka, a relacje francusko-polskie paradoksalnie straci³y na znikniêciu zagro¿enia niemieckiego, byæ mo¿e to Weimar stanie siê podstaw¹ odnowienia relacji trójstronnych. Triumwirat ucie-
Ph. Gordon, 1993, op cit., s. 185.
Wywiad poufny w Quai d’Orsay, Pary¿, maj 2001.
84
„Attentif aux évolutions contemporaines, légitimement fier de son Histoire et de ses
réalisations, notre pays entend poursuivre sa contribution à l’élaboration d’un monde plus
^ et plus pacifique. La France, dans l’Europe, doit etre le promoteur et le défenseur des
sur
valeurs qui fondent la démocratie”. Przemówienie prezydenta Chiraca w IHEDN, 8.06.2001.
http://www.elysee.fr.
85
Wywiad z Andrzejem Ananiczem, sekretarzem stanu w MSZ, Rzeczpospolita,
23.07.2001.
82
83
Wywiad poufny w Quai d’Orsay, Pary¿, maj 2001.
„Polsko-Francuskie Stosunki Dwustronne”, ze strony polskiego Ministerstwa Spraw
Zagranicznych. http://msz.gov.pl/bilateralne/pol_francja.html
88
Wywiad w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Francji, Pary¿, maj 2001.
86
87
194
195
VANDA KNOWLES
leœnia gwa³towne przemiany, które zachodz¹ w powiêkszaj¹cej siê Europie w nowym uk³adzie interesów i priorytetów. Z pewnoœci¹ móg³by pos³u¿yæ za forum dyskusji nad przysz³¹ polityk¹ wschodni¹ UE, w której
Polska mog³aby odegraæ kluczow¹ rolê w regionie. Potrzeba do tego jednak wspólnego wysi³ku wszystkich stron, by odnowiæ relacje instytucjonalne, co – gdyby siê powiod³o – przys³u¿y³oby siê partnerom „nieszczêœliwym” i „nie dbaj¹cym o siebie nawzajem”.
Kai-Olaf Lang
„SKAZANI NA SIEBIE?”
Szanse i zagrożenia polsko-niemieckiego
partnerstwa w euroatlantyckiej
polityce bezpieczeństwa
196
„SKAZANI NA SIEBIE?”
197
Szczyt UE w Helsinkach w grudniu 1999 roku by³ zapewne momentem, kiedy po raz pierwszy sta³o siê jasne: „podwójne rozszerzenie na
wschód” UE i NATO nie tylko ca³kowicie przeobrazi europejski krajobraz
bezpieczeñstwa, lecz – jak siê wydaje – na swój sposób spowoduje tak¿e
przesuniêcia w uk³adzie si³ we wspólnocie euroatlantyckiej. Kiedy ze strony
trzech nowych cz³onków NATO da³a siê s³yszeæ cierpka krytyka kszta³tu
i merytoryczne zastrze¿enia do nowej Wspólnej Polityki Bezpieczeñstwa
i Obrony (CESDP), niektórzy europejscy obserwatorzy i politycy czuli siê
utwierdzeni w swoim przekonaniu: przyjêcie dawnych komunistycznych
krajów Europy Œrodkowo-Wschodniej i Po³udniowej oznacza „wejœcie na
pok³ad” przede wszystkim sympatyków polityki amerykañskiej. Przede
wszystkim Polska okaza³a siê gor¹cym zwolennikiem silnego oparcia na
Ameryce, a równoczeœnie krytykiem domniemanych d¹¿eñ Europy do usamodzielnienia siê w polityce bezpieczeñstwa w takiej czy innej formie1.
Stanowisko Polski nie podoba³o siê szczególnie Francji, wystêpuj¹cej pod
sztandarem silniejszej emancypacji Europy w polityce bezpieczeñstwa. Ju¿
sam fakt przypisywania Polsce przez francuskich dyplomatów i polityków
miana „konia trojañskiego” Waszyngtonu i „51 stanu” USA zdradza, co
od d³u¿szego czasu myœlano tam o Warszawie.
Tak¿e w Niemczech stanowisko Polski nie wywo³ywa³o zachwytów, jednak w ostatecznym rozrachunku przyjmowano je do wiadomoœci z wiêkszym opanowaniem. Niemcy nie po to opowiedzia³y siê w koñcu za przyjêciem do NATO nowego cz³onka, by póŸniej zarzucaæ mu brak lojalnoœci w decyduj¹cych sprawach polityki bezpieczeñstwa i polityki europejskiej. Po raz pierwszy jednak ujawni³a siê pewna konstelacja, dot¹d
ledwie widoczna: je¿eli chodzi o jeden z problemów polityki bezpieczeñstwa o znaczeniu strategicznym, Niemcy znalaz³y siê miêdzy Francj¹
jako eksponentem kierunku proeuropejskiego, a Polsk¹ jako bezkomPor. Kai-Olaf Lang, „Die neuen NATO-Mitglieder und die europäische Sicherheits- und
Verteidigungsdimension„, Aktuelle Analysen des BIOst, 52/1999.
1
198
199
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
promisowym reprezentantem nurtu, którego zwolennicy w dalszym ci¹gu
opowiadaj¹ siê za wy³¹cznoœci¹ NATO w sferze polityki bezpieczeñstwa
i obrony. Ju¿ choæby z uwagi na pierwszorzêdne znaczenie, jakie w niemieckiej polityce zagranicznej przypisuje siê zarówno stosunkom dwustronnym z Francj¹ i Polsk¹, jak i trójstronnej wspó³pracy miêdzy Francj¹, Niemcami i Polsk¹, oznacza³o to sytuacjê nad wyraz delikatn¹.
Ró¿nice zdañ, które powsta³y w zwi¹zku z CESDP, sk³aniaj¹ do postawienia pytania, czy nie s¹ one przejawem g³êbiej zakorzenionych rozbie¿noœci i symptomem tego, ¿e Polska zbacza ze wspólnej drogi w polityce
bezpieczeñstwa i w stosunkach z zachodnim s¹siadem. Pytanie to mo¿na
sformu³owaæ jeszcze bardziej dramatycznie: Czy hierarchia celów polskiej
polityki bezpieczeñstwa w zasadniczy sposób odbiega od tej, któr¹ kieruj¹
siê Niemcy? Czy przyjête przez Warszawê priorytety mog¹ podwa¿yæ polsko-niemieckie partnerstwo w dziedzinie bezpieczeñstwa, które w latach
dziewiêædziesi¹tych by³o warunkiem bezprecedensowej poprawy klimatu
w stosunkach dwustronnych?
Dla dalszego rozwoju wypadków kluczowe znaczenie bêd¹ mia³y stosunki euroatlantyckie. Dyskusja nad CESDP oraz poprzedzaj¹ca j¹ próba
uczynienia z UE – za pomoc¹ Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeñstwa (CFSP) – instytucji zdolnej do dzia³ania na skalê globaln¹ s¹ dobitnym
przyk³adem na to, jak dalece zró¿nicowane s¹ w tej kwestii pogl¹dy krajów
europejskich. Jednoczeœnie okaza³o siê te¿, jak gruntownie po 1989 roku
zmieni³y siê podstawy stosunków amerykañsko-europejskich. Brak konfrontacji miêdzy blokami politycznymi, która s³u¿y³a za spoiwo sojuszu miêdzy
USA a Europ¹ Zachodni¹, proces poszukiwañ europejskiej to¿samoœci oraz
nastêpstwa globalizacji tworz¹ w kontekœcie stosunków euroatlantyckich zasadnicze przes³anki nowych wyzwañ, lecz tak¿e napiêæ.
W Niemczech, gdzie ponad cztery dziesiêciolecia orientacja na USA uwa¿ana by³a – obok integracji europejskiej – za jeden z dwóch filarów polityki
zagranicznej, przemiany w uk³adzie euroatlantyckim obserwowane s¹ od
pewnego czasu z mieszank¹ uwagi i zaniepokojenia. Wybór George’a Busha na nowego prezydenta USA oraz pierwsze deklaracje i kroki nowej administracji niejednokrotnie przyjmowano krytycznie, a nawet z obaw¹. Niemieccy obserwatorzy spodziewali siê pocz¹tkowo, ¿e USA zredukuj¹ swoje
zaanga¿owanie militarne w œwiecie, ¿e od europejskich sprzymierzeñców
za¿¹daj¹ wiêkszego nak³adu œrodków na obronê, oraz ¿e nale¿y nastawiæ siê
na „twardsz¹” politykê Stanów wobec Rosji i Chin2. Problem, który zdaniem wielu osób w d³u¿szej perspektywie mo¿e doprowadziæ do wybuchu,
to pog³êbiaj¹cy siê z czasem rozdŸwiêk w sprawach „kulturowych” miêdzy
Ameryk¹ a Europ¹. W niemieckiej polityce zagranicznej dominuje opcja,
która sk³ania do reagowania na te zjawiska w dwojaki sposób: po pierwsze,
podkreœla siê, ¿e partnerstwo europejsko-atlantyckie opiera siê na stabilnej
„euroatlantyckiej wspólnocie wartoœci”, w której elementy wspólne przewa¿aj¹ nad ró¿nicami, a tak¿e na identycznych interesach strategicznych
w wymiarze globalnym3. Po drugie, mówi siê o komplementarnoœci europejskich ambicji i o koniecznoœci utrzymania sojuszu atlantyckiego4.
Stosunki euroatlantyckie wzmocnione przez osi¹gniêcie wewnêtrznej
równowagi – tak zdaje siê wygl¹daæ niemiecka maksyma okreœlaj¹ca u³o¿enie stosunków miêdzy Niemcami, Europ¹ i Ameryk¹. W tym wzglêdzie
nawet 11 wrzeœnia nie powinien w d³u¿szej perspektywie niczego zmieniæ. Wydaje siê, ¿e zadeklarowana przez kanclerza Gerharda Schrödera
„nieograniczona solidarnoœæ” z Ameryk¹ oraz jednoznaczne zaanga¿owanie Niemiec w koalicjê antyterrorystyczn¹ pod przewodnictwem USA po
raz pierwszy od d³u¿szego czasu bardzo zbli¿y³y Waszyngton i Berlin. Jak
pokaza³a kwestia wotum zaufania dla Schrödera, nie wzbrania³ siê on uzale¿niæ swego politycznego ¿ycia od zgody parlamentu na udzia³ – choæ
ograniczony – ¿o³nierzy niemieckich w operacji w Afganistanie, mimo ¿e
zaraz po atakach terrorystycznych s³ychaæ by³o w Niemczech g³osy, które
podawa³y w w¹tpliwoœæ nowe zbli¿enie z Ameryk¹. Prognoza „zanim wojna dobiegnie koñca, znowu dojdzie do euroatlantyckich dysonansów” kryje
w sobie trzeŸw¹ ocenê rzeczywistoœci, ¿e problemy, które istnia³y miêdzy
Europ¹ i Ameryk¹ przed 11 wrzeœnia, bêd¹ istnieæ nadal. Ponadto wielu
w Berlinie wychodzi z za³o¿enia, ¿e wojna z terroryzmem w d³u¿szej per2
G. Föhrenbach, „Die Außen- und Sicherheitspolitik der Bush-Administration”, Europäische Sicherheit, 7/2001, s. 11–19.
3
J. Chrobog, „Die Debatte über die Grundlagen der atlantischen Zivilisation”, Frankfurter Allgemeine Zeitung (dalej FAZ), 2.07.2001.
4
G. Schröder, „Partner für das 21. Jahrhundert”, FAZ, 19.1.2001.
200
201
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
spektywie nie stanie siê „funkcjonalnym ekwiwalentem” walki przeciwko
komunizmowi, a tym samym nowym spoiwem, które usunê³oby w cieñ
wszystkie rozbie¿noœci w stosunkach euroatlantyckich.
Has³o „atlantycyzmu bez atrybutów”, ku któremu w³aœnie sk³ania siê
polska polityka zagraniczna, kryje w sobie tymczasem znaczne ryzyko.
Zw³aszcza, kiedy nie jest jasne, czy dewiza brzmi „tyle Ameryki, ile tylko
mo¿liwe, tyle Europy, ile to konieczne”, czy te¿ na odwrót. Czy mo¿e staæ
siê to punktem zapalnym w polsko-niemieckiej wspó³pracy w polityce bezpieczeñstwa?
generalnego NATO, George’a Robertsona, zasady inclusion (pol. „w³¹czenia”) jako zasady konstrukcyjnej europejskiego wymiaru bezpieczeñstwa,
minister obrony Scharping oœwiadczy³ w marcu 2000 roku: „w odniesieniu
do trzeciego „i” chcia³bym podkreœliæ, ¿e implementacja decyzji szczytu
z 1999 roku wymaga procedur, które pozwol¹ wszystkim partnerom europejskim uczestniczyæ w operacjach prowadzonych przez UE. Dotyczy to
zarówno cz³onków NATO nie bêd¹cych cz³onkami UE, jak i innych kandydatów do przyst¹pienia do UE, lecz tak¿e innych pañstw europejskich. Podstawowe zasady rozwi¹zania tego problemu zosta³y uzgodnione na szczycie
w Helsinkach. Choæ musimy respektowaæ fakt, ¿e tylko „Piêtnastka” mo¿e
decydowaæ o podjêciu przez UE operacji zarz¹dzania kryzysem, nasz cel
jest oczywisty. Chcemy byæ tak otwarci, jak to mo¿liwe. Chcemy korzystaæ
z zasobów i wsparcia krajów myœl¹cych tak jak my.6
Scharping nie pozostawi³ w¹tpliwoœci co do tego, ¿e Niemcy uzale¿niaj¹ mo¿liwoœæ udzia³u w CESDP pañstw spoza UE od wczeœniejszego
zastrze¿enia kompetencji Unii, a wiêc w³¹czenie pañstw nie-cz³onkowskich w procesy decyzyjne UE jest i pozostanie ze wzglêdów formalnych
niemo¿liwe7. Tymczasem to w³aœnie efektywne prawo g³osu by³o tym, na
co liczono w Polsce (i innych krajach „szóstki”). Dziêki mechanizmom
„w³¹czenia” z Helsinek, a przede wszystkim z Feiry z czerwca 2000 roku
„szóstka” nie wysz³a jednak ostatecznie z pustymi rêkoma8. Podczas gdy
Francja otwarcie sprzeciwia³a siê rozszerzeniu form uczestnictwa poza ramy „15+15” (tzn. UE + kandydaci do UE i europejscy cz³onkowie NATO),
Niemcy nale¿a³y do krajów, które wiosn¹ 2000 roku opowiedzia³y siê za
tym, by stworzyæ dodatkow¹ formu³ê spotkañ, która zastrze¿ona by³aby
1. WSPÓLNA POLITYKA BEZPIECZEÑSTWA I OBRONY
Dla Niemiec „celem podstawowym” w tworzeniu CESDP jest budowa
odpowiadaj¹cej wyzwaniom XXI wieku polityki zagranicznej i bezpieczeñstwa, a zatem „silnej w polityce bezpieczeñstwa” oraz „zdolnej do dzia³ania militarnego UE u boku NATO”5. St¹d te¿ Niemcy s¹ zainteresowane
tym, by Polska – ich strategiczny partner w Europie Œrodkowo-Wschodniej – nie sta³a siê ich adwersarzem w europejskim domu, który ze wzglêdu na swoje zastrze¿enia wobec aktywizacji Europy w polityce bezpieczeñstwa bêdzie sprzeciwia³ siê realizacji tego d³ugoterminowego projektu. Z uwagi na silne zaanga¿owanie Francji na rzecz stworzenia CESDP
trwa³e negatywne stanowisko Polski w tej kwestii postawi³oby poza tym
Niemcy w wyj¹tkowo niezrêcznym po³o¿eniu: miêdzy jednym partnerem
zdecydowanie „europejskim” w polityce bezpieczeñstwa a drugim – jednoznacznie „atlantyckim”. Gdyby dosz³o przy tym do nieustannych taræ,
to idea europejskiego krêgos³upa Francja-Niemcy-Polska w znacznej mierze na tym by ucierpia³a.
Z tego powodu Niemcy próbowa³y wyjœæ naprzeciw ¿¹daniom Polski
(i pozosta³ych piêciu cz³onków NATO nie nale¿¹cych do UE) w³¹czenia do
nowych struktur CESDP. Odnosz¹c siê do zaproponowanej przez sekretarza
Ansprache von Bundeskanzler Gerhard Schröder vor der Parlamentarischen
Versammlung der NATO anlässlich ihrer 46. Jahrestagung, 21. November, in Berlin.
www.auswaertiges-amt.de
5
Speech of the German Minister of Defence, Rudolf Scharping, at the London School
of Economics and Political Sciences on 13 March 2000, www.bundeswehr.de
7
W dokumencie frakcji parlamentarnej SPD mówi siê o tym otwarcie: „Wspó³dzia³anie pañstw trzecich w procesach decyzyjnych w ramach CESDP nie jest pozbawione
znaczenia. Nie mo¿e byæ [jednak] bezpoœredniego udzia³u pañstw nie bêd¹cych cz³onkiem UE w wewnêtrznym procesie podejmowania decyzji”. SPD-Bundestagsfraktion,
Die Zukunft der GASP. Sozialdemokratische Perspektiven für die „Gemeinsame Sicherheits- und Außenpolitik”, November 2000, s. 14.
8
O szczegó³ach zob.: Modalities of Consultation and/ or Participation for Non-EU
European NATO-members, Appendix to the Feira Summit Conclusions.
6
202
203
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
tylko dla „szóstki” („15+6”). Z punktu widzenia niemieckich wojskowych
chodzi³o nie tylko o to, by daæ „polityczny sygna³”, ¿e „europejska polityka bezpieczeñstwa i obrony nie jest tworzona za zamkniêtymi drzwiami
bez udzia³u innych partnerów europejskich”. „Dodatkowa formu³a ’15+6’
powinna tak¿e uœwiadomiæ cz³onkom NATO, jak istotne tak¿e w UE jest
zgodne rozwijanie wspó³pracy z NATO”9.
Polska nie jest wprawdzie w pe³ni zadowolona z form udzia³u w CESDP
i chcia³aby, jak mówi³ minister Bartoszewski, „poza konsultacjami i dialogiem” tak¿e „rzeczywistej wspó³pracy”, jednak „powstanie koncepcji
w³¹czenia nie wywo³uje ju¿ tak wielu emocji”, jak na pocz¹tku, a stanowisko Polski wobec CESDP przesz³o drogê od „nie” do „tak, ale”10. Zmianê
stanowiska Warszawy pokazuje wypowiedŸ polskiego ministra obrony Komorowskiego z maja 2001 roku, ¿e choæ stanowiska Turcji i Polski pokrywaj¹ siê, lecz obecnie argumentacja turecka „nie ma ju¿ nic wspólnego
z naszymi oczekiwaniami”11. Zw³aszcza bliskie przyst¹pienie do UE jest
wed³ug ministra Bartoszewskiego powodem, dla którego Polska „rozumie” obawy Turcji, lecz ich „nie podziela”12.
Jakkolwiek zainicjowanie procesu usuwania niejasnoœci miêdzy UE
i „szóstk¹” oraz miêdzy UE a NATO uspokoi³o tak¿e Warszawê, to wyraŸny sceptycyzm wobec CESDP jako takiej pozosta³. Ostatecznie to nie mechanizmy udzia³u w CESDP s¹ tym, o co w pierwszym rzêdzie walczy
Polska, lecz utrzymanie zaanga¿owania Ameryki w bezpieczeñstwo Europy. A CESDP jest wed³ug Polski potencjalnym zarodkiem roz³amu w systemie euroatlantyckim. Polacy boj¹ siê, ¿e CESDP mo¿e w swoim ostatecznym kszta³cie podwa¿yæ „prymat NATO”13.
Ale w³aœnie w kwestii ostatecznego kszta³tu CESDP istnieje miêdzy Polsk¹ a Niemcami wiêcej zgody, ni¿ mo¿na by przypuszczaæ, znaj¹c polski
dystans do tego projektu. Tak¿e dla „nowej” Republiki Federalnej nie ulega
w¹tpliwoœci, ¿e wiêŸ euroatlantycka i sojusz z Ameryk¹ stanowi¹ – obok
integracji europejskiej – sedno jej polityki zagranicznej. „Dopiero przez podwójne zakotwiczenie Niemiec po wojnie – a wiêc przez pojednanie z Francj¹ z jednej strony i amerykañsk¹ obecnoœæ w Europie z drugiej – przezwyciê¿ono niedogodnoœci wynikaj¹ce z ich po³o¿enia w œrodku Europy (Mittellage) oraz brak stabilnoœci, a przez to tak¿e zagro¿enie zwi¹zane z pokus¹ hegemonii. Owo podwójne zakotwiczenie ma podstawowe znaczenie tak¿e
w zjednoczonej Europie. Wycofanie siê USA oznacza³oby – obok powsta³ej
luki bezpieczeñstwa w Europie – narzucenie Niemcom roli w Europie, której ani nie mog¹, ani nie chc¹ odgrywaæ. Dlatego amerykañska obecnoœæ
w Europie i euroatlantycki sojusz bezpieczeñstwa w³aœnie dla Niemiec bêd¹
mia³y fundamentalne znaczenie tak¿e w przysz³oœci” – przekonywa³ szef
niemieckiej dyplomacji Joschka Fischer14.
W odniesieniu do CESDP Niemcy uznaj¹, ¿e „nasza obrona zbiorowa
jest i pozostaje spraw¹ NATO. (...) Bezpieczeñstwo i stabilnoœæ Europy tak¿e w przysz³oœci zagwarantowane bêd¹ tylko dziêki partnerstwu z USA. Europa potrzebuje euroatlantyckiego zabezpieczenia chocia¿by ze wzglêdów
geopolitycznych.”15 CESDP bêdzie siê natomiast ograniczaæ do „tzw. zadañ
petersberskich, czyli zadañ utrzymania pokoju lub zarz¹dzania kryzysami”:
„Europejska polityka bezpieczeñstwa i obrony nie oznacza ¿adnej konkurencji dla NATO. I kropka. (...) Nie chodzi w tym przypadku o ‘grê o sumie
zerowej’ w sensie ‘wiêcej Europy równa siê mniej USA’, tylko o wzmocnienie i odnowê partnerstwa euroatlantyckiego jako takiego”16.
H. Frietzsche, D. Pachmann, P. M. Sommer, „Europäische Sicherheits- und Verteidigungspolitik – Was erwarten wir vom Gipfel in Nizza?”, Europäische Sicherheit, 12/2000,
s. 38–41, tu: s. 40.
10
Por. O. Osica, „Wspólna europejska polityka bezpieczeñstwa i obrony (CESDP)
perspektywie Polski”, Raporty i Analizy CSM, 5/2001, s. 17.
11
Polska Zbrojna (dalej PZ), 20.5.2001, s. 12, cyt. za: O. Osica, op. cit., s. 24.
12
Rzeczpospolita (dalej Rz), 15.12.2000.
13
Tak nazywa to F.-J. Meiers, „Europäische Sicherheits- und Verteidigungsidentität
(ESVI) oder Gemeinsame Europäische Sicherheits- und Verteidigungspolitik (GESVP)?”,
ZEI, Discussion Paper, 79/2000, s. 49.
9
14
Rede des Bundesministers des Auswärtigen, Joschka Fischer, vor dem Politischen
Ausschuß der Parlamentarischen Versammlung der NATO am 18. November 2000 in Berlin, www.bundesregierung.de
15
The United States, Germany an Europe in an era of global challenges, „Herbert
Quandt”-Lecture des Bundesministers des Auswärtigen, Joschka Fischer, am 15. September 2000 vor der Georgetown-Universität Wasington D. C., www.auswaertiges-amt.de
16
Gastkommentar von Staatssekretär Ischinger im Politischen Feuilleton von Deutschlandradio Berlin am 6.4.2000, www.auswaertiges-amt.de
204
205
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
Przekonanie Polski do koniecznoœci budowy CESDP wymaga od Niemiec zwiêkszenia wysi³ków, by rozwiaæ polskie obawy przed skrytym antyamerykanizmem w Niemczech. Niemcy powinni w tym celu m.in. podkreœlaæ, ¿e „nowy atlantyzm”, który potrzebuje USA do zapewnienia „demokracji, stabilnoœci i dobrobytu gospodarczego”, nie od¿egnuje siê od
obrony przed wspólnymi zagro¿eniami zewnêtrznymi.17 Polska z kolei powinna byæ œwiadoma, ¿e CESDP nie jest dla Berlina celem samym w sobie, lecz ma wielkie znaczenie dla budowy Europy zdolnej do efektywnego dzia³ania w polityce miêdzynarodowej. Atak z 11 wrzeœnia i raczej drugoplanowa rola UE w nastêpuj¹cych po nim wydarzeniach jest dla Niemiec dowodem, ¿e nale¿y w koñcu na dobre zabraæ siê do realizacji tego
celu i pozwoliæ Europie dorosn¹æ.18
Warszawa powinna przy tym zastanowiæ siê, czy pozytywne nastawienie
Berlina do europejskiej polityki bezpieczeñstwa i obrony nie jest w ostatecznym rozrachunku wynikiem kalkulacji, ¿e CESDP mo¿e pomóc w budowie
bardziej zintegrowanej czy te¿ federalnej Europy19. W tym miejscu nale¿y
jednak zaznaczyæ, ¿e Polska nie bêdzie z pewnoœci¹ osamotniona w swoim
wstrzemiêŸliwym stanowisku wobec dalszego uwspólnotowienia drugiego filaru UE,20 a i Niemcy postêpuj¹ w tym obszarze bardzo ostro¿nie.
nie bardzo oglêdne wypowiedzi. Nie tylko zmiana miêdzynarodowego œrodowiska bezpieczeñstwa, lecz tak¿e proces rozszerzenia NATO zapocz¹tkowa³y jednak powoln¹, lecz sta³¹ erozjê œwiadomoœci. W warunkach po
1989 roku (ew. po 1991) art. 5 zawiera de facto znacznie os³abiony mechanizm pomocy wojskowej. Zarówno w krêgach dyplomatycznych, jak
i wojskowych rozpowszechniony jest pogl¹d, ¿e sukcesywne poszerzanie
obszaru NATO, a przede wszystkim jego zbli¿anie siê do stref politycznej,
gospodarczej i spo³ecznej niestabilnoœci idzie w parze z „szersz¹” interpretacj¹ art. 5. Nie powinno dziwiæ, ¿e o sprawie tej niewiele mówi siê
publicznie. W koñcu mog³oby to – tak wewn¹trz, jak i na zewn¹trz Sojuszu – oznaczaæ sygna³ swego rodzaju odejœcia od zasady solidarnoœci sojuszniczej i tym samym podwa¿yæ spójnoœæ Sojuszu.
Nale¿y podkreœliæ, ¿e tak¿e w czasie, kiedy ryzyko wielkiego konfliktu militarnego w Europie wyraŸnie zmala³o, Niemcy w dalszym ci¹gu pozostaj¹ wierni NATO-wskiej zasadzie wzajemnej pomocy wojskowej. Dzia³ania prewencyjne i reagowanie na kryzysy uwa¿ane s¹ za zadania nowe
i dodatkowe, które nie mog¹ byæ realizowane kosztem „tradycyjnej misji”
Sojuszu. Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e wymaga to reorientacji polityki bezpieczeñstwa i nowej organizacji struktury aparatu wojskowego. Spór toczy siê natomiast wokó³ kwestii, do jakiego stopnia to przesuniêcie akcentów jest mo¿liwe i jak ma byæ wprowadzane w ¿ycie w szczegó³ach. Podczas gdy kanclerz Schröder uwa¿a, ¿e „podstawowa misja NATO, czyli
gwarancja obrony zbiorowej jego cz³onków, [pozostaje] niezmiennie wa¿na”21, pe³nomocnik rz¹du federalnego do spraw stosunków niemiecko-amerykañskich, Karsten Voigt, twierdzi: „W kwestii obrony zbiorowej (...) pozostaje ju¿ dzisiaj tylko koniecznoœæ zabezpieczenia siê przed resztkami
zagro¿eñ”. Tak¿e Voigt uwa¿a jednak, ¿e obrona sojusznicza „w dalszym
ci¹gu jest podstawowym celem NATO i amerykañskiego zaanga¿owania
w Europie”22.
2. NATO – ART. 5 I POLSKI NACISK
NA OBRONÊ SOJUSZNICZ¥
Nie sposób oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e w niemieckiej dyskusji o to¿samoœci NATO w œwiecie po zimnej wojnie w kwestii militarnego wymiaru solidarnoœci sojuszniczej spotyka siê, przynajmniej wœród polityków, jedy17
Tak K. D. Voigt, „Begründung eines neuen Atlantizismus. Von Partnerschaft zu
euroatlantischer Gemeinschaft”, Internationale Politik, 3/2000.
18
Zob. Wywiad z ministrem spraw zagranicznych Fischerem we Frankfurter Rundschau (dalej FR), 22.09.2001.
19
Tak H. W. Maull, „Germany and the Use of Force: Still a ´Civilian Power´?”, Survival, vol. 42, no. 2, Summer 2000, s. 56-80, cyt. za: J. Howorth, „European Integration and
Defence. The Ultimate Challenge?”, Institute for Security Studies of the WEU, Chaillot
Paper 43, Paris 11/2000, s. 49.
20
O stanowisku Polski por. O. Osica, op. cit., s. 27.
21
Ansprache von Bundeskanzler Gerhard Schröder vor der Parlamentarischen Versammlung der NATO anlässlich ihrer 46. Jahrestagung, 21. November 2000, in Berlin.
www.auswaertiges-amt.de
22
K. D. Voigt, op. cit.
206
207
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
Odwo³anie siê do obrony sojuszniczej po atakach terrorystycznych
z 11 wrzeœnia stworzy³o wiêcej zamieszania ni¿ jasnoœci w interpretacji art. 5 i zasady sojuszniczej solidarnoœci. Nie tylko w Niemczech dyskutowano, jak daleko siêga militarny aspekt solidarnoœci, czy nie chodzi tu jedynie o formê politycznego wsparcia i jakiego rodzaju zagro¿enia obejmuj¹ gwarancje pomocy. Gdy jednak w Niemczech ostatecznym efektem tych dyskusji by³o wskazanie, ¿e wyraŸna jest silna „polityzacja” Sojuszu, czy te¿ wrêcz staje siê on jedynie symbolem, okaza³o siê, ¿e w Polsce niezwykle silne jest ci¹¿enie w stronê „w¹skiego”,
a tak¿e „militarnego” pojmowania funkcjonowania Sojuszu.
Nacisk, jaki k³adzie Polska na klasyczn¹ obronê sojusznicz¹, nigdy nie
spotyka³ siê w Berlinie z bezpoœrednim sprzeciwem. Niemcy odnosz¹ siê
z pewnym zrozumieniem do ¿yczenia Polski, by wreszcie mog³a zaznaæ
stanu wojskowej reasekuracji na wypadek zagro¿eñ zewnêtrznych i skorzystania z niej, gdyby zasz³a taka potrzeba. Przychylnie przyjêto w Niemczech tak¿e uchwalone w Polsce w 2000 roku podstawowe dokumenty z zakresu polityki bezpieczeñstwa, czyli Strategiê Bezpieczeñstwa i Strategiê
Obrony23. Obok wskazania istniej¹cych w dalszym ci¹gu zagro¿eñ militarnych przedstawiono w nich tak¿e szerok¹ paletê innych zagro¿eñ dla
bezpieczeñstwa i ocenê sytuacji bezpieczeñstwa. Tym samym Polska uczyni³a – œladem Sojuszu i wiêkszoœci pañstw cz³onkowskich – krok w kierunku szerokiej definicji bezpieczeñstwa.
Fakt, ¿e polskie przywi¹zanie do starej wyk³adni art. 5 nie stanowi³o
dot¹d w Berlinie powa¿niejszego problemu politycznego, z ca³¹ pewnoœci¹ wi¹¿e siê z tym, ¿e poprzez swoje zaanga¿owanie na Ba³kanach Warszawa dowiod³a, ¿e jej gotowoœæ do udzia³u w „nowoczesnych” akcjach
Sojuszu nie ucierpia³a wskutek nacisku, który k³adzie na tradycyjne gwarancje bezpieczeñstwa. Ponadto Niemcy spodziewaj¹ siê, ¿e w d³u¿szym
okresie cz³onkostwo w NATO pozwoli ograniczyæ uwa¿an¹ przez wielu
za „przesadn¹” potrzebê bezpieczeñstwa Polski. Ostatecznie okaza³o siê,
¿e podstawowy motyw, jakim Polska kierowa³a siê, obstaj¹c przy w¹skim
rozumieniu art.5, mianowicie obawa przed zagro¿eniem rosyjskim, po 11
wrzeœnia os³ab³ po pierwsze wskutek zbli¿enia Rosji i NATO, a po drugie
w wyniku widocznego od 2000 roku polepszenia relacji z Moskw¹. Przedwczesne by³oby jednak mówienie o fundamentalnej zmianie opinii w tej
sprawie. Widoczny jest raczej proces ró¿nicowania stanowisk, w którym
zwolennicy klasycznego rozumienia funkcji Sojuszu w dalszym ci¹gu
ostrzegaj¹ przed groŸb¹ przekszta³cenia NATO z sojuszu obronnego w system zbiorowego bezpieczeñstwa w wyniku do³¹czenia Rosji.24
Podsumowuj¹c trzeba jednak podkreœliæ, ¿e dyskusja o przysz³oœci
NATO, która rozgorza³a po 11 wrzeœnia, nie przyczyni³a siê do zwiêkszenia ró¿nic miêdzy Polsk¹ a Niemcami. Co ciekawe, pod koniec 2001 roku
okaza³o siê nawet, ¿e oba kraje nale¿¹ do „obozu” sceptyków zbyt daleko
id¹cej transformacji NATO w konsekwencji w³¹czenia do niego Rosji.
Przedstawione przez Polskê ¿¹dania – ¿adnego prawa weta dla Rosji, ¿adnego prawa blokowania rozszerzenia NATO o kraje ba³tyckie i ¿adnej marginalizacji Ukrainy – zosta³y (z wyj¹tkiem akcentu ukraiñskiego) w zasadzie poparte przez Niemcy. Mimo sporadycznego wsparcia polityków niemieckich dla cz³onkostwa Rosji w NATO, w sprawie tej w wielu ko³ach
panuje g³êboki sceptycyzm. Wœród polityków, wojskowych i ekspertów
istnieje natomiast sympatia dla pewnych form intensywnej wspó³pracy
z Rosj¹ bez perspektywy cz³onkostwa, jak chocia¿by sugerowa³ minister
obrony Scharping.25
Strategia bezpieczeñstwa Rzeczypospolitej Polskiej, www.msz.gov.pl/polzagr/
strategiabezprp.html, Strategia obronnoœci Rzeczypospolitej Polskiej, www.wp.mil.pl/
strategiaRP.html
3. REFORMA ARMII
Od nowych cz³onków NATO Niemcy oczekuj¹, ¿e w œrednim lub d³ugim okresie stan¹ siê oni „producentami bezpieczeñstwa”. Decyduj¹cym
warunkiem, by nowi sojusznicy mogli tak¹ rolê odgrywaæ, jest budowa
skutecznych i kompatybilnych z si³ami NATO si³ zbrojnych. M. in. w tym
celu ju¿ od pocz¹tku lat dziewiêædziesi¹tych Niemcy rozbudowywa³y dwu-
23
24
25
Zob. J. Onyszkiewicz, Rz, 21.11.2001.
Süddeustche Zeitung (dalej SZ), 29.09.2001.
208
209
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
stronne kontakty wojskowe. Choæby ze wzglêdu na swoje po³o¿enie geograficzne jako jedyny kraj cz³onkowski NATO granicz¹cy z Polsk¹ Niemcy by³y zgo³a predestynowane do tego, by najpierw nawi¹zaæ trwa³e kontakty miêdzy si³ami zbrojnymi, a póŸniej, kiedy cz³onkostwo Polski
w NATO by³o ju¿ bliskie, wspó³dzia³aæ w dostosowaniu polskiej armii i systemu obronnego do wymogów Sojuszu.26
Reformatorskie wysi³ki Polski w polityce wojskowej komplikuje fakt,
¿e musz¹ one uwzglêdniaæ nie tylko „zadanie stulecia” w postaci zgodnej
z wymogami NATO restrukturyzacji systemu obronnego, lecz dokonuj¹
siê w sytuacji, gdy z uwagi na radykalnie zmienione otoczenie miêdzynarodowe same cele i kierunek przemian znajduj¹ siê w fazie zasadniczej
rekonstrukcji. Inaczej mówi¹c, Polska wskoczy³a do poci¹gu, w którym
wagony zmieniane s¹ w trakcie jazdy. Katalizatorem przemian okaza³y siê
militarne starcia na Ba³kanach w latach dziewiêædziesi¹tych. Pokaza³y one
bowiem, jak pilnym zadaniem (przede wszystkim dla europejskich cz³onków NATO) jest usuniêcie problemów dotycz¹cych funkcjonowania i struktur w obszarze zdolnoœci do dzia³añ militarnych. Minister obrony Rudolf
Scharping okreœli³ zasadnicze cele tej przebudowy wynikaj¹ce z dokumentów NATO (DCI) i UE (EHG i CCG) w nastêpuj¹cym skrócie: „Nasze si³y musz¹ byæ bardziej mobilne, by mo¿na by³o je szybciej rozlokowywaæ;
musz¹ mieæ wiêksz¹ wytrzyma³oœæ, by zapewniæ wsparcie logistyczne przez
d³u¿szy okres i na wiêkszej przestrzeni; musz¹ mieæ lepsze dowództwo
i kontrolê na wypadek bardziej wymagaj¹cych misji; musz¹ byæ do dyspozycji jako efektywny wykonawca szerokiego zakresu misji; musz¹ mieæ
wiêkszy potencja³ przetrwania i – oczywiœcie – musz¹ byæ zdolne do wspó³dzia³ania w operacjach wielonarodowych.”27
Podstawowy problem polega na tym, ¿e Bundeswehra jest zbyt silnie
nastawiona na wykonywanie zadañ zwi¹zanych z obron¹ terytorialn¹ i musi
dokonaæ przekszta³ceñ, by staæ siê si³¹ zbrojn¹ zdoln¹ do udzia³u w opera-
cjach miêdzynarodowych28. Za niezbêdne uznaje siê m.in. wysoko wykwalifikowane kadry o wysokim morale, szybko dostêpne, przygotowane
do akcji, mobilne i wytrzyma³e oddzia³y przeznaczone do operacji ró¿nego rodzaju, efektywnie zorganizowane dowództwo operacji wielonarodowych, które wymagaj¹ wspó³dzia³ania ró¿nych armii, a tak¿e nowoczesne
pod wzglêdem technicznym i kompatybilne uzbrojenie i wyposa¿enie.
Opracowuj¹c nowy model zdolnoœci operacyjnych nacisk k³adzie siê na
transport strategiczny, wywiad strategiczny i interoperacyjnoœæ systemów
dowodzenia i komunikacji, zdolnoœci dowódcze, pozyskiwanie wiadomoœci i wywiad, mobilnoœæ, skutecznoœæ w akcji, wsparcie oraz zdolnoœæ przetrwania i prze¿ycia. Wed³ug ministerstwa obrony prace nad reform¹ by³y
w po³owie 2001 roku „dalece zaawansowane” i podjêto kroki w celu jej
realizacji.29
Niemieccy eksperci do spraw struktur obronnych zdecydowanie opowiadaj¹ siê za tym, by reformy si³ zbrojnych w europejskich krajach NATO
dokonywa³y siê w oparciu o propozycjê wspólnych wytycznych dotycz¹cych rozwoju si³ zbrojnych Sojuszu: stopniowa redukcja si³ zbrojnych i czêœci armii opartej na poborze, by w d³ugim okresie osi¹gn¹æ mo¿liwie najwy¿szy stopieñ modernizacji przy z góry okreœlonej, odpowiedniej wysokoœci bud¿etu na obronê i przy za³o¿eniu, ¿e istniej¹cy potencja³ osobowy
do wykorzystania w akcjach nie zostanie zmniejszony oraz ¿e wielkoœæ
armii nie zostanie zredukowana poni¿ej poziomu gwarantuj¹cego wymianê jednostek i szkolenie nowych roczników.30
W ten sposób zarysowany zakres zdolnoœci i wymagañ w stosunku do
si³ zbrojnych jest z niemieckiego punktu widzenia miarodajny tak¿e dla
Polski. W jakim stopniu reforma armii w Polsce odpowiada niemieckim
wyobra¿eniom? Ostatecznej oceny nie mo¿na na obecnym etapie sformu³owaæ, gdy¿ ca³e przedsiêwziêcie znajduje siê jeszcze w fazie pocz¹tkowej. Miêdzy oczywistymi ocenami dodatnimi i ujemnymi istnieje tym samym pewien obszar niepewnoœci.
26
Na ten temat obszerniej: J. Drozd, Sojusz nadziei. Polsko-niemiecka wspó³praca
wojskowa po 1989 roku, Warszawa 1998.
27
Speech of the German Minister of Defense, Rudolf Scharping, at the Columbia University in New York, on 3 November 2001, „NATO and Perspectives of European Security”, www.bundeswehr.de
28
Die Bundeswehr der Zukunft – Sachstand der Reform, http://wirtschaft.bundeswehr.de/
hintergrund/sachstand_reform010601.pdf
30
R. K. Huber, „Die Erneuerung der Bundeswehr. Anfang eines weitergehenden Umbauprozesses?” Europäische Sicherheit, 4/2001, s. 25–29, tu: s. 28
210
211
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
Pozytywnie ocenia siê fakt istnienia szeœcioletniego planu modernizacji
si³ zbrojnych, który uwa¿a siê za mo¿liwy do realizacji i realistyczny pod
wzglêdem finansowym. Zw³aszcza w kontekœcie znanej z ubieg³ych lat polityki „krok naprzód, dwa kroki w ty³” program modernizacji i przebudowy
uznawany jest za rzeczywisty postêp i trwa³¹ podstawê dla rozwi¹zania najpilniejszych zadañ. W dowództwie polskiej armii reforma Bundeswehry postrzegana jest jako „model racjonalnych reform”. M.in. system rozwoju zawodowego kadry i sposób wynagradzania korpusu podoficerskiego oraz budowa batalionów oceniane s¹ jako rozwi¹zania wzorcowe.31
Niema³e szanse wi¹¿e siê w Niemczech z obszarem wspó³pracy zbrojeniowej. Ze wzglêdu na domniemane preferowanie produktów amerykañskich spogl¹da siê w Niemczech od d³u¿szego czasu zarówno na Polskê, jak
i inne pañstwa regionu (np. Wêgry) sceptycznie. Symptomatyczna jest np.
kwestia kupna samolotów wielozadaniowych, w której strona niemiecka (jak
i inne pañstwa europejskie) by³y zainteresowane raczej w tym, aby zatrzymaæ amerykañski marsz na rynek europejski. Zamierzona przez Niemcy (we
wspó³pracy z Rosj¹) modernizacja bêd¹cych na wyposa¿eniu armii pañstw
œrodkowoeuropejskich MIG-ów 29 mia³a, w polskiej interpretacji, s³u¿yæ
temu, aby powstrzymaæ Polskê i inne pañstwa regionu od kupna F-16 do
czasu a¿ bêdzie produkowany myœliwiec Eurofighter.32
Jeœli polsko-niemiecka wspó³praca w obszarze przemys³u zbrojeniowego i polityce zakupów nie dorównuje mo¿liwoœciom, to wyt³umaczeniem tego faktu s¹ nie tyle ogólne sympatie dla takiego czy
innego kraju, ile twarde interesy gospodarcze lub/oraz kwestie strategiczne. Polski przemys³ zbrojeniowy odnosi siê z rezerw¹ do wspólnych projektów z Niemcami w obawie przed utrat¹ segmentów rynku lub w d³u¿szej perspektywie przed marginalizacj¹ przez silniejszego partnera. Przejêcie by³ego sowieckiego wyposa¿enia, które pozosta³o w spadku po armii NRD (NVA) przez polskie wojska l¹dowe
zosta³o z kolei przyjête wstrzemiêŸliwie, poniewa¿ obawiano siê, ¿e Polska zaspokoi siê przestarza³ym uzbrojeniem i bêdzie w przysz³oœci
w NATO musia³a koncentrowaæ siê na nie maj¹cych przysz³oœci zadaniach klasycznej obrony terytorium.33
Od roku 2000 okaza³o siê, ¿e, mimo tych zastrze¿eñ, bli¿sze formy
wspó³pracy technicznej i zbrojeniowej miêdzy Polsk¹ a Niemcami s¹ mo¿liwe. Symbolem tego jest niemiecki udzia³ w tzw. „leopardyzacji” polskich si³ l¹dowych. Berliñskie krêgi rz¹dowe uwa¿aj¹ planowane przejêcie przez Polskê czo³gów Leopard za strategiczny projekt d³ugofalowej
wspó³pracy zbrojeniowej miêdzy oboma krajami. W podobnym kierunku
szed³ pomys³ przejêcia przez Polskê samolotów MIG 29.
Po stronie niemieckiej z du¿ym uznaniem spotka³a siê z kolei gotowoœæ
Polski do udzia³u w misjach na Ba³kanach, nawet jeœli dostrze¿ono tak¿e
braki w zakresie przygotowania logistycznego (np. niedostateczne zdolnoœci projekcji si³ zbrojnych). Dla niemieckich obserwatorów operacje na
Ba³kanach ujawni³y wiele, jeœli chodzi o stan polskiej armii: jakoœæ ¿o³nierzy, ich umiejêtnoœci i motywacja ciesz¹ siê uznaniem, natomiast problemem jest w ich opinii strona materialna. Rozpowszechniony jest w Niemczech tak¿e pogl¹d, ¿e kraj taki jak Polska dysponuje w sferze wojskowej przede wszystkim jedn¹ kart¹ przetargow¹: „tanimi i przyzwoitymi ¿o³nierzami”34. Stosownie do tego tak¿e Berlin upatruje w³aœnie w si³ach szybkiego reagowania, opartych na dobrze wyszkolonych
i mobilnych rezerwach osobowych, wa¿nego wk³adu Polski do miêdzynarodowego „podzia³u pracy” w polityce wojskowej. W Polsce jednak nie ma bezwarunkowego poparcia dla jednostronnego zwrotu ku rozbudowie si³ reagowania kryzysowego.35
Z powy¿szych wywodów nie musi jednak wynikaæ jednoznaczna
sprzecznoœæ z niemieckimi wyobra¿eniami o roli Polski w Sojuszu. Po pierwsze, nie ma w Polsce zasadniczego sprzeciwu wobec wzmacniania zdolnoœci wojskowych wykraczaj¹cych poza obronê terytorialn¹ i obronê so-
31
32
Rz, 8.02.2001.
Ibidem.
J. Drozd, „Polska i Niemcy w polityce bezpieczeñstwa”, w: R. KuŸniar (red.), Polska polityka bezpieczeñstwa 1989–2000, s. 155.
34
D. Meth-Cohn: „Why do Central Europeans insist on spending so much on the military?”, Business Central Europe, October 2000.
35
Zob. argumenty B. Balcerowicza, „O pozycjê Polski w Sojuszu”, w: E. Hali¿ak, R. KuŸniar, D. Pop³awski, H. Szlajfer (ed.), Rocznik Strategiczny 1999/2000, Warszawa 2000, s. 19.
33
212
213
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
jusznicz¹. Strategia Bezpieczeñstwa Polski z 4 stycznia 2000 roku nie pozostawia co do tego ¿adnych w¹tpliwoœci, powierzaj¹c si³om zbrojnym
wykonywanie trzech równorzêdnych rodzajów „zadañ strategicznych”: s¹
to „zadania obronne w przypadku wojny”, „zadania reagowania kryzysowego” oraz „zadania stabilizuj¹ce i prewencyjne w czasie pokoju”36. Stwierdza siê tam tak¿e, ¿e polskie si³y zbrojne posiadaj¹ i rozwijaj¹ „zdolnoœæ
do udzia³u w operacjach reagowania kryzysowego poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”. Sygnalizuje siê zdolnoœæ do równoczesnego udzia³u
w dwóch operacjach reagowania kryzysowego nie wynikaj¹cych z art. 5
lub w wielu mniejszych operacjach, „w tym operacjach pokojowych w ramach si³ miêdzynarodowych”.37 Po drugie, w Berlinie nie oczekuje siê, ¿e
Polska skoncentruje siê wy³¹cznie na reagowaniu kryzysowym. Z kompetentnych ust mo¿na us³yszeæ, ¿e Niemcom zale¿y na tym, by Polska by³a
w stanie sama siê obroniæ, czyli stanowiæ godny zaufania potencja³ w obronie terytorialnej i sojuszniczej. Nie bez znaczenia jest tak¿e wzorcowy przyk³ad polsko-niemieckiej integracji si³ zbrojnych, czyli utworzony we wrzeœniu 1999 roku wielonarodowy Korpus Pó³nocno-Wschodni (z udzia³em
Danii) ze sztabem w Szczecinie. W sferze zadañ jest on wyraŸnie wielostronny, jako ¿e powierzona zosta³a mu obrona zbiorowa, udzia³ w misjach pokojowych i operacjach humanitarnych.38 Ponadto korpus zaanga¿owany jest w program Partnerstwa dla Pokoju krajów ba³tyckich.
W Berlinie dominuje z pewnoœci¹ wra¿enie, ¿e jakkolwiek przebudowa polskich si³ zbrojnych zmierza w dobrym kierunku, to droga do
tego celu bêdzie jeszcze d³uga i naje¿ona trudnoœciami. Trudno nie dostrzec, ¿e Polsce przypisuje siê dobr¹ wolê i docenia siê jej wysi³ki. W tym
kontekœcie najczêœciej zwraca siê uwagê na wysok¹ gotowoœæ Polski do
wspó³dzia³ania w jednostkach miêdzynarodowych, czy to razem z s¹siadami wschodnimi (POLLITBAT, POLUKRBAT), czy to z partnerami
z NATO (Korpus Pó³nocno-Wschodni). Niemieccy obserwatorzy podkreœlaj¹ w zwi¹zku z tym, ¿e obecna w Polsce determinacja do anga¿o-
wania siê w takie „buduj¹ce zaufanie” projekty jest tak silna, ¿e nawet
czynniki historyczne lub wewn¹trzpolityczne usuwane s¹ na drugi plan.39
Na plus zapisywane s¹ tak¿e zainicjowane na pocz¹tku lat dziewiêædziesi¹tych i od tamtej pory kontynuowane pog³êbione bezpoœrednie kontakty miêdzy polskimi i niemieckimi si³ami zbrojnymi40. Pozytywne wra¿enie na niemieckich politykach i wojskowych wywar³o tak¿e nie tylko
polskie zaanga¿owanie w operacje utrzymania pokoju na Ba³kanach, ale
i gotowoœæ oraz zdolnoœæ (jakkolwiek ograniczona) zaanga¿owania w Azji
po 11 wrzeœnia.
Niezale¿nie od demonstrowanego na u¿ytek zewnêtrzny zaufania co
do pomyœlnego kierunku rozwoju polskich si³ zbrojnych istniej¹ wszak¿e
jeszcze pewne „znaki zapytania”. Przede wszystkim wartoœæ bojowa polskiej armii oceniana jest doœæ ostro¿nie. Casus „Szeremietiew” (podejrzenia o korupcjê w polityce zaopatrzeniowej resortu obrony) spowodowa³, ¿e i tak nieufnie traktowana polityka zbrojeniowa Warszawy
straci³a na wiarygodnoœci41. Pozostaje przy tym pytanie, czy przypadkiem nie chodzi tutaj tylko o czubek góry lodowej. Warszawa bêdzie
wiêc musia³a staraæ siê – za pomoc¹ przejrzystych struktur decyzyjnych i rozwa¿nej polityki personalnej – zapobiec dalszemu pogorszaniu siê swojego wizerunku. Niektórym znawcom polskiej polityki w pamiêci pozosta³o tak¿e niekorzystne wspomnienie afery z Drawska (kiedy
to polscy genera³owie zg³osili swego rodzaju wotum nieufnoœci wobec
politycznego przywództwa resortu obrony), a tak¿e osoba by³ego szefa
sztabu generalnego Wileckiego (jak siê póŸniej okaza³o, twardego nacjonalisty posiadaj¹cego kontakty ze skrajn¹ prawic¹). Trosk¹ napawa tak¿e
ujawniony w lecie 2001 roku kryzys polskich finansów publicznych. Ze
Patrz przyp. 22.
j.w.
38
FAZ, 15.09.2001.
36
37
39
Przede wszystkim chodzi tu o wybór Szczecina i dawnych przedwojennych koszar
niemieckich jako g³ównej kwatery korpusu. Na przyk³ad by³y burmistrz Szczecina, M.
Jurczyk, domaga³ siê og³oszenia referendum w sprawie stacjonowania tych wojsk. Por.
FAZ, 20.09.1999, Gemeinsames Korps in Dienst gestellt, Berliner Zeitung, 20.9.1999, M.
Urbañczyk, „NATO nam przysz³o”, Wprost, 18.09.1999.
40
Por. M. M. Kosman, „Polen im Weimarer Dreieck”, WeltTrends Nr. 31, Sommer
2001, s. 119–131, tu: s. 128.
41
Por. Rz, 13–14.01.2001 oraz Ryszard Choroszy, „Leopardyzacjê czas zacz¹æ”, PZ,
2001, T. Wróbel, „Czo³gowy dylemat”, PZ, 2001.
214
215
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
wzglêdu na czekaj¹ce Polskê przymusowe oszczêdnoœci nie mo¿na byæ
bez reszty przekonanym, ¿e ambitne, ale wymagaj¹ce sporych nak³adów
finansowych reformy bêd¹ mog³y byæ zrealizowane. Krytykowane s¹ czêsto zmieniaj¹ce siê wytyczne polityczne oraz brak konsekwencji przy realizacji planu reformy. Jeden z niemieckich urzêdników ministerialnych
okreœli³ „polityczne kierownictwo jako piêtê achillesow¹” polskiej reformy si³ zbrojnych.
zabezpieczyæ Amerykê przed jakimkolwiek atakiem i uczyniæ j¹ dziêki
temu „panem œwiata”.45
Znacznie mniej przejrzysta jest sytuacja w koalicji rz¹dz¹cej. Z pocz¹tku zasadniczo odrzuca³a ona MD. Wzburzenie wywo³a³ tymczasem zwrot
kanclerza Gerharda Schrödera, który na pocz¹tku 2001 roku da³ do zrozumienia, ¿e Niemcy s¹ otwarte na pomys³ obrony rakietowej, a tak¿e ze
wzglêdów gospodarczych oraz z uwagi na interesy technologiczne nie nale¿y jednoznacznie wykluczaæ ich udzia³u w tym przedsiêwziêciu.46 Najbli¿szy doradca Schrödera ds. polityki zagranicznej, Michael Steiner,
oœwiadczy³ na pocz¹tku maja 2001 roku, ¿e z punktu widzenia Niemiec
istnieje jeszcze szereg niewyjaœnionych kwestii. „Dlatego stanowisko Niemiec jest takie, ¿e na razie nie mo¿emy powiedzieæ ani ‘tak’, ani ‘nie’.”47
Tak¿e przewodnicz¹cy Komisji Spraw Zagranicznych w Bundestagu, socjaldemokrata Klose, w zasadzie popar³ projekt MD, przywo³uj¹c – inaczej ni¿ Schröder – tak¿e argumenty natury wojskowej i odnosz¹ce siê do
polityki obronnej48. Stanowisko ministra spraw zagranicznych Fischera
mo¿na by okreœliæ jako pragmatyczno-ostro¿ne: co prawda nale¿y rozmawiaæ o ewentualnej wspó³pracy technologicznej, ale równoczeœnie trzeba
rozpocz¹æ dyskusjê o spójnoœci NATO. Szczególne znaczenie ma wypracowanie wspólnego stanowiska Europejczyków.49 Natomiast dla lewicy
SPD i wiêkszoœci Zielonych amerykañska obrona przeciwrakietowa jest
nie do zaakceptowania zarówno z punktu widzenia technicznych mo¿liwoœci jej realizacji, jak i ze wzglêdu na jej konsekwencje w polityce obronnej i bezpieczeñstwa.
Przysz³oœæ poka¿e, czy ten proces ró¿nicowania siê stanowisk oznacza
pocz¹tek zasadniczej zmiany kursu w niemieckim stanowisku wobec obrony przeciwrakietowej. W daj¹cej siê przewidzieæ przysz³oœci niesmak i wewnêtrzna rezerwa w stosunku do podejrzanych „Gwiezdnych wojen. Wy-
4. OBRONA PRZECIWRAKIETOWA (MD)
Odk¹d USA zapowiedzia³y utworzenie tarczy obrony przeciwrakietowej, w Niemczech panuje wielki niepokój. Obawy budzi prawdopodobieñstwo nowego wyœcigu zbrojeñ na skalê globaln¹, powstania w NATO stref
o ró¿nym poziomie bezpieczeñstwa, zantagonizowania Ameryki z Rosj¹
i Chinami, tendencji do rozchodzenia siê dróg Ameryki i Europy w zakresie technologii wojskowej i w konsekwencji oziêbienia stosunków miêdzy nimi. Jednoczeœnie szybko powsta³o wra¿enie, ¿e jeœli USA, po rozwa¿eniu technicznych, finansowych i politycznych aspektów MD, dojd¹
do wniosku, ¿e potrzebuj¹ takiego systemu, to ich europejskim sojusznikom nie³atwo bêdzie odwieœæ ich od tej decyzji. Ju¿ wiosn¹ 2001 roku
zamiast wyraŸnie niechêtnych lub sceptycznych reakcji pojawi³y siê bardziej zró¿nicowane g³osy. Opozycyjni chadecy od pocz¹tku zreszt¹ odnosili siê do amerykañskich zamiarów wyrozumiale. CDU i CSU opowiadaj¹ siê wiêc zasadniczo za udzia³em Niemiec w systemie obrony przeciwrakietowej.42 Niemcy znajduj¹ siê w porównaniu z USA bli¿ej potencjalnych ognisk zagro¿enia i z tego wzglêdu powinny poprzeæ koncepcjê sojuszniczej obrony rakietowej (Allied Missile Defense)43 oraz sformu³owaæ
w³asne propozycje zawieraj¹ce „europejski wk³ad w obronê”, w których
przypada³aby im zasadniczo wiod¹ca rola.44 Jednak równie¿ w CDU s¹
g³osy mówi¹ce, ¿e pomys³ MD zmierza przede wszystkim do tego, by
FAZ, 15.03.2001.
M. Glos, Bekenntnisse zum Bündnis allein reichen nicht, CDU/CSU Fraktion im
Deutschen Bundestag, 15.3.2001, www.cducsu.de
44
FAZ, 15.03.2001.
42
43
W ten sposób wypowiada³ siê rzecznik frakcji CDU/CSU w Bundestagu ds. polityki
zagranicznej Karl Lamers, FAZ, 5.02.2001.
46
Neue Züricher Zeitung (dalej NZZ), 2.03.2001.
47
International Herald Tribune, 11.05.2001.
48
Handelsblatt, 12.03.2001.
49
CDU/CSU fordert klares Bekenntnis zum US-Raketenplan, IAP-Dienst, 4/2001.
45
216
217
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
danie drugie” pozostanie jednak z pewnoœci¹ w szerokich krêgach klasy
politycznej i niemieckiej opinii publicznej.
Zaniepokojenie w Niemczech wyraŸnie kontrastuje w ka¿dym razie
z lekkoœci¹, z jak¹ amerykañskie plany przyjmowane s¹ w Polsce. Politycy z pierwszych szeregów jak jeden m¹¿ oœwiadczyli, ¿e popieraj¹ amerykañskie plany budowy balistycznej obrony rakietowej, jeœli tylko obejmowaæ bêdzie ona tak¿e sojuszników z NATO.50 Po tym, jak szef sztabu generalnego Czes³aw Pi¹tas oœwiadczy³ w Brukseli, ¿e Polska jest gotowa
przyj¹æ na swoim terytorium urz¹dzenia konieczne do budowy MD, minister Komorowski przyszed³ mu w sukurs mówi¹c, ¿e trudno sobie wyobraziæ, by w przypadku realizacji MD w Polsce nie znajdowa³y siê ¿adne
elementy przysz³ego systemu obrony.51
Ostentacyjne wotum na rzecz MD zosta³o w Niemczech ledwie zauwa¿one, co wynika zapewne z faktu, ¿e nikt nie spodziewa siê, by Polska
odegra³a szczególnie istotn¹ rolê w dyskusji nad obron¹ rakietow¹. Eksperci kiwali jednak g³owami. Z uwagi na problemy finansowe polskiego
sektora obronnego kosztowna instalacja czêœci sk³adowych systemów obrony rakietowej (chyba ¿e koszty pokryliby w ca³oœci Amerykanie) zada³aby powa¿ny cios modernizacji si³ zbrojnych. Tote¿ polskie poparcie dla
MD interpretowane jest w Niemczech w mniejszym stopniu jako wyraz rzeczywistej analizy zagro¿eñ bezpieczeñstwa, lecz raczej jako „nadgorliwe pos³uszeñstwo” amerykañskiego pupila w Sojuszu. Wiêkszoœci niemieckich obserwatorów umknê³a wypowiedŸ rzecznika Pentagonu
o MD, który okreœli³ Polskê – na równi z Australi¹ – mianem najbardziej
proamerykañskiego partnera Waszyngtonu. Stanowisko Warszawy postrzegane by³o ponadto jako niezrêczne z uwagi na postêpuj¹c¹ od pocz¹tku
2000 roku odwil¿ w stosunkach polsko-rosyjskich.52 G³osy opowiadaj¹ce
siê za polskim udzia³em w amerykañskiej obronie rakietowej w celu obrony przed stacjonuj¹cymi rzekomo w Kaliningradzie rosyjskimi rakietami
atomowymi i dostrzegaj¹ce w tym element strategii wycofywania siê NATO
z zobowi¹zañ wobec Rosji mog¹ tylko wzmocniæ takie wra¿enie.53
50
Por. wypowiedzi M. Siwca, szefa Biura Bezpieczeñstwa Narodowego, i ministra
obrony B. Komorowskiego, Tarcza dla sojuszników, Rz, 23.2.2001, minister B. Komorowski dla Rz, 17.5.2001.
51
Ibidem.
52
Ocena ta nie wydaje siê ca³kiem nieuzasadniona. W prasie rosyjskiej, która co prawda
sk³ania siê nierzadko do dramatyzowania, ostrzega siê w ka¿dym razie, ¿e polityczne poparcie dla wypowiedzi genera³a Pi¹tasa, mog³oby prowadziæ do „nowej fazy och³odzenia w stosunkach rosyjsko-polskich”. Polsza chotiet zaszcziszczat Ameriku, Kommersant, 18.05.2001
5. ROZSZERZENIE NATO
Strona polska od dawna podkreœla, ¿e przyjêcie do NATO trzech nowych
cz³onków oznaczaæ powinno zaledwie przystanek w procesie dalszego rozszerzania Sojuszu w kierunku wschodnim i po³udniowo-wschodnim. Tu¿ po
uzyskaniu przez Polskê cz³onkostwa w NATO Kancelaria Prezydenta RP
wyjaœnia³a, ¿e samo pytanie, „czy” mia³oby dojœæ do drugiego rozszerzenia
NATO, jest niew³aœciwie sformu³owane. W œwietle postanowieñ szczytu waszyngtoñskiego w 1999 roku jest przecie¿ jakoby oczywiste, ¿e NATO musi
byæ otwarte na dalszych kandydatów i w zwi¹zku z tym kwesti¹ pozostaje
tylko pytanie „kiedy?” i „kto?”.54 Podobne sygna³y wysz³y ju¿ pod koniec
1999 roku ze strony partii politycznych oraz ministerstw spraw zagranicznych i obrony. Na czele listy preferowanych przez stronê polsk¹ kandydatów do szybkiego cz³onkostwa figuruj¹ przede wszystkim bezpoœredni s¹siedzi Polski (S³owacja i Litwa), a tak¿e pozosta³e pañstwa ba³tyckie.55
Chocia¿ Berlin nie jest specjalne zachwycony ofensywn¹ polityk¹ Warszawy, to napotyka tam ona raczej na ¿yczliwe zrozumienie, ni¿ na szorstk¹ odmowê. Trudno oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e Niemcy godz¹ siê na to, by
Polska agitowa³a na rzecz tego czy innego kandydata, gdy¿ wychodz¹ z za³o¿enia, ¿e „koœci i tak nie bêd¹ rzucone nad Wis³¹”.56 Niezale¿nie od tego
G. Kostrzewa-Zorbas, NATO powinno wycofaæ siê z zobowi¹zañ wobec Rosji, Rz,
17–18.02.2001
54
Stanowisko Prezydenta RP w kwestii poszerzenia, w: NATO Stowarzyszenie EuroAtlantyckie (wyd.), Rozszerzanie NATO, Warszawa, 2000, s. 81–84.
55
Ibidem.
56
W przekonaniu tym Niemcy nie s¹ oczywiœcie osamotnieni. To w³aœnie w odniesieniu do rozszerzenia NATO ma zostaæ osi¹gniêty kompromis w ramach „wielkiej pi¹tki”
(USA, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, W³ochy), by unikn¹æ niepotrzebnych konfliktów na szczycie w Pradze. Do grupy tej nie nale¿y wszak¿e „mocarstwo œredniej wielkoœci Polska”. Por. FAZ, 29.03.2001.
53
218
219
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
wydaje siê, ¿e do decydentów niemieckiej polityki bezpieczeñstwa nie dociera jeszcze, ¿e Polska (i inni „nowi cz³onkowie” NATO) bêd¹ uczestniczyæ w podejmowaniu decyzji o znaczeniu strategicznym. Charakterystyczna jest wypowiedŸ jednego z wa¿niejszych polityków niemieckich zajmuj¹cych siê polityk¹ obronn¹, który jeszcze wiosn¹ 2001 roku twierdzi³, ¿e
dotychczas ¿aden kraj NATO nie opowiedzia³ siê wyraŸnie za ponownym
rozszerzeniem. WypowiedŸ ta w tamtym czasie z pewnoœci¹ odnosi³a siê
do „starych” cz³onków, ale nie do „nowych”.
Spójrzmy jednak najpierw na niemieckie stanowisko wobec rozszerzenia NATO. U¿ycie liczby pojedynczej jest w tym przypadku uzasadnione
o tyle, ¿e do po³owy 2001 roku opracowane zosta³o oficjalne, choæ nie
w pe³ni precyzyjne, stanowisko Republiki Federalnej w tej kwestii. Zgodnie z nim zasadniczej deklaracji popieraj¹cej „politykê otwartych drzwi”
towarzysz¹ trzy kryteria, których spe³nienie ma byæ warunkiem przyjêcia
danego kraju do NATO:
1. Czy przyst¹pienie danego kandydata przyczyni siê do wzrostu jego bezpieczeñstwa?
2. Czy jego przyjêcie oznaczaæ bêdzie tak¿e wzrost bezpieczeñstwa dla
NATO?
3. Czy przyjêcie tego kraju spowoduje tak¿e wzmocnienie bezpieczeñstwa i stabilnoœci w ca³ej Europie?57
Oprócz tej ostro¿nie sformu³owanej oficjalnej linii administracji rz¹dowej od koñca 2000 roku trwa ¿ywa dyskusja publiczna, która przynios³a
jednoznaczne stanowiska i propozycje rozszerzenia. Pos³owie SPD, Markus Meckel i Peter Zumkley, opowiedzieli siê w marcu 2001 roku za udzia³em S³owacji, S³owenii oraz pañstw ba³tyckich w nastêpnej rundzie rozszerzenia.58 Jasno opowiadaj¹c siê za pañstwami ba³tyckimi, politycy SPD
nie mogli jednak w ¿adnym razie liczyæ na bezgraniczne wsparcie ze strony w³asnej partii. Podobne rozbie¿noœci widoczne by³y tak¿e w CDU. W zaprezentowanym wiosn¹ 2001 roku dokumencie wiceprzewodnicz¹cego par-
tii, Volkera Rühe, odpowiedzialnego za politykê zagraniczn¹, uwzglêdnienie krajów ba³tyckich w drugiej fali rozszerzenia spotka³o siê z odmow¹, podczas gdy nacisk po³o¿ony zosta³ na w³¹czenie do niej (obok S³owacji i S³owenii) Rumunii i Bu³garii, gdy¿ kraje te – w przeciwieñstwie
do ba³tyckich – znajduj¹ siê w regionie kryzysowym i przez to w wiêkszym stopniu potrzebuj¹ ochrony. Nie do przeoczenia by³a w tym przypadku chêæ unikniêcia pogorszenia stosunków z Rosj¹, które mog³oby spowodowaæ ewentualne rozszerzenie Sojuszu na kraje ba³tyckie.59 Zarówno
w szeregach CDU, jak i w siostrzanej CSU propozycje Rühe spotka³y siê
z krytyk¹ i zarzutami, ¿e ignoruje kraje ba³tyckie pomimo niekwestionowanych postêpów, jakie poczyni³y one na drodze reform w polityce wojskowej. Przyk³ady te œwiadcz¹ o tym, ¿e w Niemczech nie ma na razie
jasnoœci, jakie kraje bêd¹ uwzglêdnione w nastêpnej rundzie rozszerzenia.
Zgoda panuje natomiast co do tego, ¿e na szczycie w Pradze powinno dojœæ
do rozszerzenia NATO. Tak¿e S³owenia i S³owacja wykrystalizowa³y siê
z biegiem czasu jako kandydaci „bezproblemowi”. Reszta problemów jest
jednak z punktu widzenia Berlina nadal niemal bez wyj¹tku otwarta. Szczególnie trudny orzech do zgryzienia stanowi problem krajów ba³tyckich
i tym samym stosunków z Rosj¹, a ró¿nice stanowisk w tej kwestii przebiegaj¹ w poprzek podzia³ów partyjnych. Trudno w ka¿dym razie nie zauwa¿yæ, ¿e do jesieni 2001 roku nie mo¿na by³o ze strony Niemiec us³yszeæ
¿adnego pozytywnego (ale i ¿adnego negatywnego) sygna³u odnoœnie
cz³onkostwa krajów ba³tyckich w NATO.
Podsumowuj¹c, maj¹c w pamiêci polskie stanowisko wobec rozszerzenia NATO warto zwróciæ uwagê na nastêpuj¹ce rozbie¿noœci oraz obszary, w których panuje zgodnoœæ pogl¹dów miêdzy Polsk¹ a Niemcami:
• Po pierwszym rozszerzeniu NATO Niemcy nie odczuwaj¹ pilnej potrzeby, by ubiegaæ siê o miano adwokata kolejnej rundy rozszerzenia.
Poprzez przyjêcie do NATO swoich wschodnich s¹siadów, Polski
i Czech, Niemcy przezwyciê¿y³y geopolityczne i strategiczne po³o¿enie na skraju Sojuszu. W³aœnie w takim po³o¿eniu i do tego w bezpoœrednim s¹siedztwie Rosji (czy raczej Zwi¹zku Rosji i Bia³orusi) znaj-
57
W. Ischinger, „Europa und die USA: Einige Erwartungen an die neue amerikanische
Administration”, Einführungsvortrag bei dem Symposium der Stiftung Entwicklung und
Frieden in Zusammenarbeit mit dem Aspen Institut Berlin am 26.1.2001, www.bicc.de/sef
58
FAZ, 8.03.2001.
59
Ibidem.
220
221
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
duje siê w tej chwili Polska i z oczywistych wzglêdów naciska na przynajmniej czêœciow¹ zmianê tej pozycji poprzez przyjêcie Litwy i S³owacji.
• W Berlinie wiêksz¹ ni¿ w Warszawie wagê przywi¹zuje siê do problemu korzyœci i kosztów rozszerzenia NATO. Analiza nastêpnego rozszerzenia opieraj¹ca siê na rachunku korzyœci w polityce bezpieczeñstwa, a przede wszystkim tych o charakterze wojskowym, nie wypada
z niemieckiego punktu widzenia szczególnie pozytywnie. Trudno znaleŸæ argumenty za przyjêciem krajów z „grupy dziewiêciu (lub dziesiêciu)” aspirantów, które mog³yby przewa¿yæ nad ryzykiem wynikaj¹cym z wiêkszej podatnoœci tych krajów na kryzysy oraz ewentualnego
pogorszenia stosunków z Rosj¹ (z powodu – mo¿e z wyj¹tkiem S³owacji i do pewnego stopnia S³owenii – ich po³o¿enia geopolitycznego
i strategiczno-militarnego)60. Kwestia utrzymania zdolnoœci do dzia³ania i funkcjonowania Sojuszu jest w Niemczech – inaczej ni¿ w przypadku Polski – imperatywem kategorycznym przy rozstrzyganiu kwestii ponownego rozszerzenia NATO.
• Z polskiego punktu widzenia Rosja nie mo¿e mieæ mo¿liwoœci zablokowania ewentualnego rozszerzenia NATO, tak¿e w odniesieniu do aspiracji cz³onkowskich krajów ba³tyckich. Rozszerzenie mia³oby nast¹piæ
tak¿e wbrew woli Rosji, jeœli odrzuci³aby ona konstruktywny dialog na
ten temat. Niemcy tak¿e nie godz¹ siê na prawo weta Rosji, jednak¿e
istnieje tam wiêksza gotowoœæ, by „uwzglêdniaæ pogl¹dy Rosji”.61 Za
swego rodzaju furtkê na wypadek nieprzejednania Rosji nale¿y w tym
kontekœcie uznaæ akcentowane przez stron¹ niemieck¹ kryterium, ¿e
„przyjêcie danego pañstwa s³u¿yæ ma tak¿e bezpieczeñstwu i stabilnoœci w Europie”.
• Pewnym powodzeniem cieszy³ siê swego czasu w Niemczech pogl¹d,
by w zamian za cz³onkostwo w NATO – na zasadzie ekwiwalentu –
zaproponowaæ krajom ba³tyckim przyjêcie do UE i tym samym w³¹czenie w mechanizmy CESDP.62
Pomimo tych odmiennych celów nie nale¿y zak³adaæ, ¿e wokó³ problemu rozszerzenia NATO powstan¹ powa¿niejsze ró¿nice zdañ miêdzy Niemcami a Polsk¹. Choæ pocz¹tkowo niemieckie i polskie punkty widzenia
nie pokrywa³y siê, to widaæ by³o przynajmniej, ¿e czêœæ niemieckich œrodowisk zajmuj¹cych siê polityk¹ zagraniczn¹ zdecydowanie pozytywnie
odnosi siê do polskiego zaanga¿owania na rzecz rozszerzenia. 11 wrzeœnia
przyniós³ wyraŸne zbli¿enie stanowisk niemieckich i polskich. Wprawdzie chciano co najmniej do wiosny 2002 roku unikn¹æ wymieniania konkretnych pañstw, ale rozpoczêty proces ewolucji to¿samoœci NATO, jego
wyraŸna polityzacja, nowa wspó³praca z Rosj¹ i sygna³y z Moskwy, ¿e
cz³onkostwo pañstw ba³tyckich nie bêdzie stanowiæ problemu, odnios³y
ten skutek, ¿e dla wielu niemieckich obserwatorów delikatne problemy
zwi¹zane z rozszerzeniem NATO przesta³y byæ tak znacz¹ce, w szczególnoœci zaœ wyraŸnie zmala³ potencja³ antagonizmu z Rosj¹. St¹d od jesieni
2001 roku dosz³o w Niemczech do swego rodzaju cichej ewolucji opinii
na korzyœæ rozszerzenia NATO tak¿e o kraje ba³tyckie. Jednoczeœnie wyra¿ano wobec Polski oczekiwanie, aby w wyraŸniejszy ni¿ dotychczas sposób uwzglêdnia³a ona w swojej argumentacji „czynnik rosyjski”. Nowe
relacje polsko-rosyjskie spowodowa³y, ¿e rozszerzenie NATO nie ju¿ w Polsce traktowane jako strategia odpychania Rosji.
60
Chodzi o to, ¿e spoœród dziesiêciu pañstw kandyduj¹cych dziewiêæ boryka siê po
czêœci z powa¿nymi problemami dotycz¹cymi mniejszoœci narodowych. Kraje pierwszej
rundy by³y tymczasem w du¿ym stopniu homogeniczne pod wzglêdem etnicznym.
61
Por. wypowiedŸ kanclerza Schrödera, Financial Times Deutschland, 15.06.2001.
6. POLITYKA WSCHODNIA
Polska wi¹¿e ze swoj¹ polityk¹ wschodni¹ du¿e nadzieje. Jako œrodkowoeuropejskie „mocarstwo œredniej wielkoœci” oraz jedyny nowy cz³onek
NATO i przysz³y UE o tych rozmiarach chce wnieœæ decyduj¹cy wk³ad
w kszta³towanie „wielkiej gry na pograniczu” wschodnich rubie¿y rozszerzonej Unii i wywieraæ wp³yw na przysz³y „wschodni wymiar” UE.63 „PolBy³y sekretarz stanu w ministerstwie obrony L. Rühl uwa¿a nawet, ¿e pogl¹d taki
przewa¿a w rz¹dzie niemieckim, NZZ, 4.09.2001.
63
J. Reiter, „Polska mo¿e wspó³tworzyæ wschodni wymiar UE”, Rz, 18.06.2001.
62
222
223
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
ska chcia³aby odgrywaæ rolê promotora wspó³pracy i zwornika w stosunkach miêdzy starymi a nowymi cz³onkami UE oraz ich partnerami w bezpoœrednim s¹siedztwie.”64 W ten sposób Polska – pionier procesu reform w dawnym bloku komunistycznym – mo¿e pe³niæ zadanie eksportu stabilnoœci,
transferu bezpieczeñstwa i wspierania rozwoju gospodarczego, w której to
funkcji od pocz¹tku lat dziewiêædziesi¹tych i w perspektywie d³ugoterminowej widz¹ j¹ Niemcy. Gotowoœæ Niemiec do uznania Polski za kluczowego aktora w kszta³towaniu stosunków w Europie Wschodniej jest czymœ stosunkowo nowym i bynajmniej nie niezmiennym. Pojawi³a siê ona jako skutek dwóch procesów daj¹cych siê zauwa¿yæ pod koniec lat 90. Po pierwsze,
by³a nastêpstwem ukszta³towania siê konkretnej grupy kandydatów i wobec
realizacji scenariusza rozszerzenia UE nie tylko w Niemczech uœwiadomiono sobie, ¿e rozszerzenie w szczególny sposób dotknie kraje le¿¹ce za
wschodni¹ granic¹ Polski. W szczególnoœci implikacje re¿imu „Schengen”,
sytuacja Kaliningradu oraz przygranicznych regionów Ukrainy i Bia³orusi
trafi³y z czasem do œwiadomoœci klasy politycznej w Niemczech. Po drugie,
chwiejna sytuacja na Ukrainie spowodowa³a, ¿e uwa¿niej ni¿ dot¹d zaczêto
spogl¹daæ na tego kolosa na glinianych nogach.
Polsce przypisuje siê szczególne kompetencje w relacjach z krajami le¿¹cymi od niej na wschód, wynikaj¹ce z bliskoœci geograficznej, powi¹zañ historycznych oraz kontaktów gospodarczych, miêdzyludzkich, kulturalnych i politycznych. Pomocy Polski oczekuje siê przede wszystkim
w³aœnie w odniesieniu do traktowanej przez d³ugi czas po macoszemu Ukrainy. Warszawa powinna uœwiadomiæ Kijowowi „koniecznoœæ energicznej
polityki reform i s³u¿yæ mu przy tym rad¹”. Francja i Niemcy mia³yby
braæ w tym udzia³ za spraw¹ wspó³pracy w Trójk¹cie Weimarskim.65
Jednak ci¹g³e niezadowolenie Warszawy z niedostatecznego zaanga¿owania na rzecz Ukrainy przy jednoczesnym wychwalaniu USA za ich
politykê wobec Ukrainy odbierane jest w Berlinie z niechêci¹. Zwraca
siê w szczególnoœci uwagê na to, ¿e finansowe zaanga¿owanie UE na
Ukrainie jest wiêksze od amerykañskiego. W polskiej dyskusji publicznej najwyraŸniej nie dostrzega siê tak¿e, jakie aktywne dzia³ania – choæ
nie obliczone raczej na efekt zewnêtrzny – podejmuj¹ na Ukrainie sami
Niemcy. To przecie¿ w du¿ej mierze niemieccy doradcy wp³ywali na reformatorsk¹ politykê rz¹du Juszczenki, a kraj ten finansuje tak¿e w 30% p³yn¹ce na Ukrainê œrodki z funduszu TACIS oraz samodzielnie realizuje specjalny program pomocowy („Transform”)66. Zachwytu nie budz¹ przy tym
propozycje, by otworzyæ przed Ukrain¹ perspektywê cz³onkostwa w UE67.
Je¿eli Polska zmierza umocniæ swoj¹ pozycjê uprzywilejowanego partnera Niemiec i na dobre staæ siê krajem, w którym krzy¿owaæ bêd¹ siê
wielostronne kontakty ze „Wschodem”, musi przede wszystkim zadbaæ
o to, by jej polityka wobec Rosji (jako integralna czêœæ polityki wschodniej) wspó³brzmia³a z oczekiwaniami Niemiec i UE.68 Minister obrony Rudolf Scharping w ten sposób okreœli³ cele polityki wobec Rosji: Niemcy
przewiduj¹ dla Rosji „aktywne wspó³dzia³anie” w „zró¿nicowanych ramach”, na które sk³adaj¹ siê NATO, UE i OBWE. „Wspó³praca na forum
euroatlantyckim bêdzie uzupe³niona i wzmocniona poprzez stosunki dwustronne, które daj¹ znacz¹ce mo¿liwoœci budowy zaufania i wspó³pracy,
tak¿e miêdzy si³ami zbrojnymi (...) Wydaje mi siê wszak¿e istotne, by
rozbudowa stosunków dwustronnych nie by³a postrzegana przez Rosjê jako alternatywa dla wspó³pracy wielostronnej. Oba kierunki s¹ konieczne.”69 Oznacza to odmowê jakiegokolwiek „strategicznego partnerstwa”
miêdzy Moskw¹ a Berlinem na zasadzie wy³¹cznoœci, którego zawsze ¿yczy³a sobie Rosja.70 Przede wszystkim chodzi zaœ o wielowymiarow¹ wspó³-
The European Union after Enlargement. A common European Ostpolitik (Russia –
Ukraine – Belarus) and the Polish Contribution, Address by Mrs Barbara Tuge-Ereciñska,
Deputy Minister of Foreign Affairs of the Republic of Poland, Brussels, 26 June 2001.
65
Vortrag des Staatssekretärs im Auswärtigen Amt, Wolfgang Ischinger, anlässlich der
Konferenz „Deutschland – Polen – Osteuropa. Fragen nach einer gemeinsamen Ostpolitik”, 29.09.2000 in Darmstadt.
64
FAZ, 15.01.2001.
„Aus Berliner Sicht steht die Frage nach einer künftigen Mitgliedschaft der Ukraine
in der EU derzeit allerdings nicht zur Diskussion”, ibidem.
68
Por. K.-O. Lang, „Polens Beziehungen zu Rußland: Zwischen Argwohn und Zusammenarbeit”, Berichte des Bundesinstituts für ostwissenschaftliche Studien, 31/2001.
69
Gesamteuropäische Sicherheit unter Einbeziehung Rußlands, Rede des Bundesministers der Verteidigung, Rudolf Scharping, auf der Münchner Konferenz für Sicherheitspolitik am 4.02.2001, www.bundeswehr.de
70
Dwustronne inicjatywy na p³aszczyŸnie polityki bezpieczeñstwa i wspó³pracy woj66
67
224
225
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
pracê strategiczn¹ na wielu p³aszczyznach, w której oprócz utrzymania
i wzmocnienia wspó³pracy w dziedzinie polityki bezpieczeñstwa w ramach
wspó³pracy NATO-Rosja i OBWE du¿e nadzieje wi¹¿e siê z dialogiem
miêdzy UE a Rosj¹.71 Jednak w³aœnie w tym punkcie rysuj¹ siê sprzecznoœci miêdzy niemieckimi i „europejskimi” oczekiwaniami z jednej a polskimi kalkulacjami z drugiej strony. Oczywiœcie, cele obu stron w odniesieniu do wspó³pracy z Rosj¹ s¹ tak¿e w wielu miejscach zbie¿ne. Wymieniæ mo¿na choæby Kaliningrad, który w przysz³oœci stanie siê enklaw¹
w UE, Radê Pañstw Morza Ba³tyckiego i transgraniczn¹ wspó³pracê regionaln¹ z rosyjskimi gminami i obwodami.
Trudno jednak przeoczyæ fakt, ¿e w odniesieniu do polityki wobec Rosji
istniej¹ tak¿e istotne tarcia. Zdecydowana postawa Polski przeciwko rosyjskim poczynaniom w Czeczenii, „zajœcia” na tle krytycznych nastrojów wobec Rosji (np. napaœæ na konsulat rosyjski w Poznaniu), spory wokó³ obecnoœci rosyjskich s³u¿b specjalnych w Polsce oraz nie mniej istotne otwarte
kwestie najnowszej historii obu krajów pokaza³y, ¿e w stosunkach dwustronnych miêdzy Rosj¹ a Polska daleko jest do stabilnoœci.72 Akcje podejmowane przez stronê Polsk¹ okreœlane s¹ w Niemczech w najlepszym razie jako
„uprawnione, ale nieadekwatne w formie”, w gorszym przypadku zaœ jako
„antyrosyjskie”. Przyczyni³y siê one do tego, ¿e zw³aszcza w opinii publicznej przypisuje siê Polsce wrogoœæ w stosunku do Rosji, co wed³ug wielu
polskich obserwatorów zgodne jest z wyraŸnym celem Moskwy.
Potwierdzeniem rzekomej „notorycznej antyrosyjskiej fobii” sta³o siê
zachowanie Polski w negocjacjach dotycz¹cych dodatkowej nitki tzw. gazoci¹gu jamalskiego. Polska sprzeciwi³a siê budowie nowego ruroci¹gu,
aby uchroniæ Kijów przed k³opotami gospodarczymi i politycznymi, gdy¿
planowany ruroci¹g omija³by Ukrainê. Rosyjski gigant Gazprom przed³o-
¿y³ tymczasem propozycjê, za któr¹ sta³o tak¿e konsorcjum niemieckich
(Ruhrgas, Wintershall), francuskich i w³oskich dostarczycieli energii.
Wkrótce wysz³o na jaw, jak g³êboka przepaœæ dzieli interesy Niemiec (szerzej: UE) i Polski w zakresie polityki energetycznej. UE liczy siê z dwu- lub
trzykrotnym wzrostem zu¿ycia gazu na przestrzeni nastêpnych trzech dziesiêcioleci. Dlatego zapowiada zwiêkszenie importu gazu z Rosji. Dla Niemiec, które maj¹ d³ug¹ tradycjê importu noœników energii z Rosji, Moskwa by³a zawsze partnerem wiarygodnym. Ju¿ dzisiaj 28% importowanej do Niemiec ropy i 41% gazu pochodzi z Rosji. Z niemieckiego punktu
widzenia oba kraje ³¹czy wiêc opieraj¹ce siê na wzajemnej zale¿noœci partnerstwo energetyczne.73 Zupe³nie inaczej przedstawiaj¹ siê cele Polski.
Polska strategia dywersyfikacji zak³ada redukcjê importu gazu z Rosji, by
wyzwoliæ siê z quasi-monopolistycznej zale¿noœci od rosyjskich dostaw.74
Opór Polski przeciwko budowie gazoci¹gu omijaj¹cego Ukrainê za³ama³
siê z uwagi na po³¹czone polityczne i gospodarcze interesy UE, jej pañstw
cz³onkowskich i Rosji. Wiosn¹ 2001 roku widaæ by³o, ¿e Polska nie sprzeciwia siê ju¿ budowie takiego gazoci¹gu, a chce tylko negocjowaæ trasê
jego przebiegu.75 W trakcie dyskusji nad ruroci¹giem jamalskim Polska
uœwiadomi³a sobie te¿, ¿e strona ukraiñska nie jest najwyraŸniej dostatecznie silna, by przeforsowaæ swoje interesy w stosunkach z Rosj¹. Z powodu zad³u¿enia wobec Rosji i turbulencji wewnêtrznych Kijów ani nie
jest sk³onny, ani nie jest w stanie przeciwstawiæ siê strategiczno-gospodarczym posuniêciom Rosji. Tym samym Polska – za spraw¹ spontanicznego zaanga¿owania przeciwko wspomnianemu ruroci¹gowi – znalaz³a
skowej nie s¹ bynajmniej wykluczone. Na spotkaniu z ministrem obrony Rosji Siergiejem
Iwanowem Rudolf Scharping uzgodni³ program wspó³pracy wojskowej, który przewiduje
62 ró¿nych dzia³añ i zosta³ rozbudowany w stosunku do roku poprzedniego. Por.
„Deutschland und Rußland verstärken militärische Zusammenarbeit”, IAP-Dienst, 3/2001.
71
Zarys koncepcji polityki niemieckiej wobec Rosji znajduje siê w artykule kanclerza
Schrödera „Deutsche Rußland-Politik – Europäische Politik”, Die Zeit, 5.04.2001, oraz
NZZ, 6.04.2001.
72
Por. K.-O. Lang, „Die Beziehungen zwischen Polen und Russland”, op. cit.
FAZ, 8.5.2001.
Dlatego tak wa¿ne jest zawarcie „wielkiego kontraktu” dotycz¹cego dostaw z Norwegii. W lipcu 2001 roku pañstwowa firma zarz¹dzaj¹ca dystrybucj¹ gazu PGiNG zawar³a umowê z duñsk¹ firm¹ DONG przewiduj¹c¹ dostawy 2 mld metrów szeœciennych gazu
ziemnego w okresie 8 lat. Budowa ruroci¹gu przez Morze Ba³tyckie z Danii do polskiego
Niechorza stanowiæ ma fragment dalszej rozbudowy gazoci¹gu, „Gazowy wêze³ gordyjski”, Wprost, 15.07.2001.
75
Ponadto podejmowane s¹ próby powi¹zania zgody na budowê gazoci¹gu z ustaleniem nowej dolnej granicy iloœci gazu sprowadzanego z Rosji oraz zmianami w strukturze
udzia³ów w firmie zarz¹dzaj¹cej polskim odcinkiem ruroci¹gu Jama³-Europa (EuRoPolGaz). Trzy trasy do wyboru, Rz, 27.03.2001.
73
74
226
227
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
siê w nieprzyjemnej sytuacji, konsekwentniej popieraj¹c interesy Ukrainy, ani¿eli czynili to sami Ukraiñcy.
Niezbyt buduj¹ce doœwiadczenia, jakie sta³y siê udzia³em Warszawy
w zwi¹zku z rozwojem sytuacji wokó³ gazoci¹gu jamalskiego, przyczyni³y siê z pewnoœci¹ do wzrostu wra¿liwoœci Polski na koniecznoœæ pozytywnego u³o¿enia stosunków z Rosj¹. Jeœli Polska mia³aby byæ postrzegana w Niemczech jako notoryczny przeciwnik Rosji, grozi³aby jej marginalizacja, poniewa¿ postrzegana by³aby jako czynnik utrudniaj¹cy politykê Niemiec i UE wobec tego pañstwa. Nieprzypadkowo strona polska skar¿y³a siê z powodu niedostatecznego poinformowania o niemieckich zamiarach w polityce wobec Rosji.76
Jednak w³aœnie w 2001 roku niejedno uleg³o zmianie. Aktywna po obu
stronach „dyplomacja wizyt” sprawi³a, ¿e „zimny front” miêdzy Warszaw¹ a Moskw¹ zosta³ zlikwidowany. Ju¿ wiosn¹ przewodnicz¹cy Dumy
Giennadij Sielezniow oœwiadczy³ w Warszawie, ¿e kryzys w stosunkach
polsko-rosyjskich zosta³ przezwyciê¿ony.77
Mówienia o trwa³ym prze³omie nale¿y siê wszak¿e wystrzegaæ. W Polsce w dalszym ci¹gu panuje zasadniczo sceptycyzm wobec zbyt szybkiej
intensyfikacji gospodarczych i politycznych kontaktów z Rosj¹. Odnosi
siê to tak¿e do UE. Zwraca siê równie¿ uwagê na to, ¿e z punktu widzenia
Rosji jej wspó³praca z Europ¹ ma nierzadko „antyamerykañskie ostrze”.78
Obawy takie nie odgrywaj¹ w Niemczech prawie ¿adnej roli. Niemcy du¿o bardziej boj¹ siê tego, ¿e wraz z przyjêciem Polski do UE zafunduj¹
sobie partnera, który wyka¿e siê niewielkim wyczuciem we wspó³pracy
z Rosj¹ i w kontaktach z Moskw¹ bêdzie iœæ raczej œladem USA. Jednak
zdaniem Karstena Voigta, koordynatora ds. stosunków amerykañsko-niemieckich, w Waszyngtonie s¹ przede wszystkim „zwolennicy ‘benign neglect’ (³agodnego lekcewa¿enia), [podczas gdy] wiêkszoœæ Europejczyków
sk³ania siê ku krytycznej kooperacji”.79
Z rozwa¿añ tych wynika, ¿e z perspektywy Niemiec polski potencja³
w polityce wschodniej zostanie w pe³ni wykorzystany wtedy, gdy jej stosunki z Rosj¹ bêd¹ zgodne z podstawowymi celami UE, a stosunki z Ukrain¹ i Rosj¹ nie bêd¹ postrzegane jako konkurencyjne. W tym sensie chodzi o stworzenie „podwójnej komplementarnoœci” w polskiej polityce zagranicznej: miêdzy polityk¹ wschodni¹ i zachodni¹80, a tak¿e miêdzy elementami polityki wschodniej, zw³aszcza je¿eli chodzi o z³agodzenie napiêcia miêdzy polityk¹ wobec Rosji a polityk¹ wobec Ukrainy, które zdaje
siê wyp³ywaæ z neoprometejskiej zasady „najpierw Ukraina”. Je¿eli Polska zbli¿y siê do tego celu, bêdzie mog³a w mniejszym stopniu okreœlaæ
siê jako „przedmurze Zachodu”, a bardziej jako „most na Wschód”.81 Byæ
mo¿e rozpoczêta w koñcu 2000 roku dyskusja o polskiej polityce wschodniej i o nowym u³o¿eniu „strategicznego partnerstwa” z Ukrain¹ da nowe
impulsy do przemyœlenia tych problemów.82
U. Pa³³asz, „Stosunki z Niemcami”, w: Polski Rocznik Polityki Zagranicznej 1997.
Kryzys przezwyciê¿ony, Rz, 31.3–1.04.2001.
78
Uwa¿a tak S. Karaganov, przewodnicz¹cy Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej,
Izviestija, 16.04.2001.
79
Hin zu einer kooperativen Sicherheitspolitik. Rede des Koordinators für die deutsch76
77
7. WNIOSKI – PERSPEKTYWY POLSKO-NIEMIECKIEGO
PARTNERSTWA W POLITYCE BEZPIECZEÑSTWA
W drugiej po³owie lat dziewiêædziesi¹tych Niemcy sta³y siê dla Polski
partnerem o szczególnym znaczeniu. Opinia publiczna postrzega je nie tylko
jako po¿¹danego partnera we wspó³pracy politycznej i kontaktach gospodarczych. Tak¿e w odniesieniu do stosunków wojskowych Niemcy zajmuj¹ pierwszoplanowe miejsce na nieistniej¹cej liœcie najchêtniej widzianych partnerów do wspó³pracy.83 Fakt ten, którego istnienia dowodz¹ badania opinii publicznej, w niewielkim stopniu jest jednak konsekwencj¹
szczególnej mi³oœci do zachodniego s¹siada, lecz raczej trzeŸwej oceny
amerikanische Zusammenarbeit im Auswärtigen Amt, Karsten D. Voigt, beim Marshall
Center Graduate Symposium, Garmisch-Partenkirchen, 9.5.2001, www.auswaertiges-amt.de
80
Por. M. J. Ca³ka, „Polska polityka wschodnia w latach 1989–1997. Próba oceny,
nowe wyzwania i perspektywy”, w: Polski Rocznik Polityki Zagranicznej 1997.
81
Por. B. Balcerowicz, „O pozycjê Polski w Sojuszu”, w: E. Hali¿ak, R. KuŸniar, D.
Pop³awski, H. Szlajfer (red.), Rocznik Strategiczny 1999–2000, Warszawa 2000, s. 16–23,
tu: s. 18.
82
Por. przyp. 25 na s. 96 [przyp. red.].
83
Badania CBOS 1997–8.
228
229
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
mo¿liwoœci wspó³pracy i rozk³adu interesów w Europie.84 WyraŸnie kontrastuje on z priorytetem przyznawanym przez du¿¹ czêœæ polskich elit
politycznych orientacji na Amerykê. Byæ mo¿e sytuacja ta jest sygna³em
rozbie¿noœci miêdzy nastrojami przewa¿aj¹cymi w spo³eczeñstwie a elit¹, przy czym opinia publiczna „bardziej realistycznie” ocenia po³o¿enie.
Czy polski establishment polityczny ryzykuje w ten sposób, ¿e za spraw¹ jego strategicznych wyborów interesy europejskie z³o¿one zostan¹
na o³tarzu ideologicznie uzasadnianego „filoamerykanizmu”, a stosunki
z s¹siadem zachodnim poddane kolejnej próbie wytrzyma³oœci? Najkrótsza odpowiedŸ brzmi: w najbli¿szej przysz³oœci nie, w œredniej perspektywie raczej nie.
Wobec kluczowych problemów z zakresu polityki bezpieczeñstwa istnieje dziœ miêdzy Warszaw¹ a Berlinem bez w¹tpienia niejedna ró¿nica
zdañ. Polska z oci¹ganiem zaakceptowa³a pomys³ CESDP i nadal odnosi
siê do niego ze znaczn¹ nieufnoœci¹, podczas gdy Niemcy nie widz¹ ¿adnej sprzecznoœci miêdzy CESDP a NATO i opowiadaj¹ siê w zwi¹zku z tym
za szybk¹ rozbudow¹ europejskiego wymiaru bezpieczeñstwa. W przeciwieñstwie do otwarcie zadeklarowanego przez Polskê poparcia dla amerykañskich planów obrony rakietowej, Niemcy zg³aszali i bêd¹ zg³aszaæ
zasadnicze zastrze¿enia do MD. Koncentracja Polski na Ukrainie i jej polityka wschodnia nastawiona na odpieranie wp³ywów rosyjskich przez d³ugi
czas odbiega³y od polityki Berlina, gotowego do znacznego, choæ nie nieograniczonego uwzglêdniania interesów Rosji. Inaczej ni¿ Berlin, który jest
ostro¿ny w kwestii drugiego rozszerzenia NATO, Polska od pocz¹tku swojego cz³onkostwa w Sojuszu (a nawet wczeœniej) wystêpowa³a jako adwokat szybkiego ponownego rozszerzenia, sygnalizuj¹c, ¿e decyzja, kto bêdzie bra³ w nim udzia³, zapaœæ ma bez udzia³u Rosji.
¯adnej z tych kwestii nie nale¿y wszak¿e postrzegaæ jako powa¿nego
zagro¿enia dla polsko-niemieckiego partnerstwa w polityce bezpieczeñstwa. Trzeba z kolei zauwa¿yæ, ¿e w niemal w ka¿dym z tych punktów
nast¹pi³ proces zbli¿enia. Wskazuje na to „pragmatyzacja” polskiego stanowiska w kwestii CESDP, zró¿nicowanie niemieckich stanowisk w kwe-
stii obrony rakietowej czy te¿ pocz¹tek dyskusji o rozszerzeniu NATO
w Niemczech. Tak¿e w podejœciu do Ukrainy przynajmniej na razie dosz³o do zniwelowania sprzecznoœci. Kiedy jeszcze latem 2000 roku ministerstwa spraw zagranicznych Niemiec i Francji kategorycznie wykluczy³y mo¿liwoœæ cz³onkostwa Ukrainy w UE i mówiono o tym, ¿e nie powinno siê przez taki krok „oddzielaæ” Ukrainy od Rosji85, w Polsce nie znajdowano dla takiej polityki zrozumienia. Niemcy – choæby nawet tylko ze
wzglêdu na ma³o zafascynowan¹ Ukrain¹ Francjê – nie porzuci³y wprawdzie sceptycznej postawy wobec zaledwie hipotetycznego cz³onkostwa
Ukrainy w UE. Wiêksze znaczenie ma za to fakt, ¿e za spraw¹ wspó³pracy
w Trójk¹cie Weimarskim odnotowaæ mo¿na wzrost zainteresowania Niemiec i przede wszystkim Francji Ukrain¹ oraz uzgadnianie zasadniczych
stanowisk w polityce wobec Kijowa.86
Nale¿y ponadto podkreœliæ, ¿e pomimo tych ró¿nic w niektórych obszarach miêdzy Polsk¹ a Niemcami istnieje zgoda co do podstawowego
uk³adu wspó³rzêdnych w planie architektury bezpieczeñstwa w Europie.
Po pierwsze, obie strony uznaj¹ koniecznoœæ amerykañskiego zaanga¿owania w Europie, traktuj¹ wiêzi euroatlantyckie i ich najwa¿niejszego eksponenta w postaci NATO za fundament polityki zagranicznej i bezpieczeñstwa. Po drugie, Polska zdystansowa³a siê – trochê z koniecznoœci, ale jednak – od swojego wybitnie krytycznego stanowiska wobec europejskiej
polityki bezpieczeñstwa i obrony i opowiedzia³a siê za budow¹ i w³asnym
udzia³em w CESDP. Nie pozostaje jej zreszt¹ nic innego, jeœli chce wp³ywaæ na rozwój i kszta³t CESDP i za jakiœ czas zrealizowaæ swoje ambicje
odgrywania wa¿nej roli w formu³owaniu europejskiej polityki zagranicznej i bezpieczeñstwa. Po trzecie, Polska wyrazi³a wolê bycia wa¿nym czynnikiem stabilizacji na skalê regionaln¹, co tak¿e dla Niemiec ma szczególne znaczenie: chodzi tu o rejon Morza Ba³tyckiego, pañstwa ba³tyckie,
84
E. Stadtmüller, Granica lêku i nadziei, Wroc³aw 1999.
Auswärtiges Amt, Ministere des Affaires Etrangeres, Ein Europa mit dreißig und
mehr Mitgliedern. Gemeinsame deutsch-französische Studie (November 1998–Juni 2000),
s. 65–66.
86
Widoczn¹ oznak¹ takich konsultacji jest wspólny list otwarty ministrów spraw zagranicznych Francji, Niemiec i Polski z okazji 10 rocznicy niepodleg³oœci Ukrainy,
www.auswaertiges-amt.de
85
230
231
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
stosunki ze wschodnimi s¹siadami, przysz³¹ zewnêtrzn¹ UE oraz Grupê
Wyszehradzk¹. Po czwarte, Polska udowodni³a, ¿e w granicach swoich
mo¿liwoœci jest w stanie i posiada wolê aktywnego udzia³u w rozwi¹zywaniu sytuacji kryzysowych i nie uchyla siê tak¿e, jeœli to konieczne, od
zaanga¿owania wojskowego po stronie sojuszników. „Próba ogniowa”, jak¹
by³a wojna w Kosowie, pokaza³a, ¿e Polska – w odró¿nieniu od choæby
Republiki Czeskiej – jest w Sojuszu cz³onkiem nad wyraz godnym zaufania i „³atwym do wychowania”.
Stwierdzenie daleko id¹cej zgodnoœci zasadniczych celów polityki bezpieczeñstwa Polski i Niemiec nie jest na obecnym etapie diagnoz¹ marszu
„noga w nogê, rêka w rêkê”, ani te¿ prognoz¹ utrzymywania siê b¹dŸ
wzmacniania tendencji do zbli¿enia. Wychodz¹c poza bie¿¹c¹ ocenê najistotniejszych elementów polityki bezpieczeñstwa, nale¿y przyj¹æ ewentualne scenariusze rozwoju sytuacji. Aby je zarysowaæ – przy czym wkraczamy tutaj w sferê spekulacji – trzeba uwzglêdniæ przede wszystkim ewolucjê dwóch czynników: wyobra¿enia o tym, jak kszta³towaæ bêd¹ siê stosunki z USA (a wraz z nimi ca³y obszar wiêzi euroatlantyckich) oraz stosunki z Rosj¹ (a wraz z nimi polityka wobec innych krajów w obszarze
postsowieckim czy te¿ ca³a „polityka wschodnia”). W pewnym uproszczeniu mo¿na stwierdziæ, ¿e chodzi tutaj o dwa podstawowe zespo³y czynników determinuj¹cych, które odpowiadaj¹ za rzeczywiste i potencjalne niezgodnoœci w definiowaniu celów polskiej i niemieckiej polityki bezpieczeñstwa, w stosunku do których wszystkie inne czynniki wp³ywaj¹ce na
tê politykê mog¹ byæ postrzegane jako wtórne. W zale¿noœci od tego, które z odnoœnych orientacji bêd¹ miarodajne dla Polski i Niemiec, w d³u¿szej perspektywie dominowaæ bêd¹ tendencje do zbie¿noœci lub rozbie¿noœci ich polityk.
Scenariusz rozbie¿noœci polega³by na europocentrycznym zwrocie
w Niemczech przy równoczesnym jednostronnym nasileniu siê tendencji eurosceptycznych w Polsce. Taka sytuacja mog³aby w Niemczech nast¹piæ
w wyniku rosn¹cej frustracji z powodu niepohamowanej pewnoœci siebie
USA. Wskutek rosn¹cych ró¿nic zarówno w polityce bezpieczeñstwa, jak
i w kwestiach gospodarczych oraz w sferze wartoœci (ekologia, kara œmierci) Niemcy przesz³yby wtedy na pozycje gaullistowskie i w wiêkszym stop-
niu postawi³yby na Francjê. Sojusz ze Stanami nie zosta³by wprawdzie podany w w¹tpliwoœæ, jednak deklaracje poparcia mia³yby coraz bardziej retoryczny charakter. Poza tym Berlin opowiedzia³by siê jednoznacznie za „nowym atlantyzmem”, dla którego obrona przed zewnêtrznymi zagro¿eniami
przesta³aby byæ podstaw¹ legitymizacji. W tym samym czasie Polska – ju¿
jako cz³onek UE – znacznie konsekwentniej ni¿ dotychczas wystêpowa³aby
w barwach Waszyngtonu. Co siê tyczy CESDP, Polska mog³aby pójœæ œladem Danii. Niemcy straci³yby wówczas okazjê, by spe³niaæ rolê poœrednika
miêdzy ogólnie mówi¹c obozem atlantyckim (w szczególnoœci Polsk¹) a obozem europejskim (w szczególnoœci Francj¹). Z punktu widzenia Polski na
atrakcyjnoœci w polityce bezpieczeñstwa zyskaæ mog³aby wtedy Wielka Brytania jako zwornik uk³adu pó³nocnoatlantyckiego i stró¿ „europejskoœci na
euroatlantyckich gwarancjach”. Sytuacja zaostrzy³aby siê jeszcze bardziej,
gdyby Polska nie zgra³a swojej polityki wobec Rosji z tandemem francusko-niemieckim. W rezultacie mo¿liwa by³aby marginalizacja Polski jako
amerykañskiego „kuku³czego jaja” i potencjalnego Ÿród³a problemów w coraz
bardziej niechêtnej Ameryce Europie. Polska nie by³aby wprawdzie izolowana, ale jej stopieñ w³¹czenia w procesy polityczne by³by niski. Polskoniemieckie partnerstwo w polityce bezpieczeñstwa zosta³oby silnie nadwerê¿one, dla Niemiec Francja mia³aby pierwszeñstwo strategiczne przed Polsk¹, a Trójk¹t Weimarski sta³by siê æwiczeniem obowi¹zkowym. Scenariusz
ten jest choæby nawet z uwagi na g³êboko zakorzeniony „atlantyzm” Niemców ma³o prawdopodobny. Nie mo¿na jednak wykluczyæ, ¿e niektóre jego
aspekty mog¹ staæ siê rzeczywistoœci¹.
Przeciwny do pierwszego scenariusz oznacza³by daleko id¹c¹ zbie¿noœæ polityk obu krajów. W tym przypadku Niemcy utrzyma³yby kurs polityki zdecydowanego „zarówno..., jak i...” i zmierza³y do pogodzenia spójnoœci przestrzeni euroatlantyckiej z silniej zarysowanym europejskim profilem. Polska w dalszym ci¹gu stara³aby siê do³¹czyæ do europejskich struktur i inicjatyw oraz podjê³aby próbê, by – za pomoc¹ elastycznego „zaanga¿owania bez zachwytów” – wyprofilowaæ siê na œredniej wielkoœci mocarstwo i nie blokowaæ uzyskania przez Europê wiêkszej swobody w polityce zagranicznej i bezpieczeñstwa. Gdyby takiemu podejœciu towarzyszy³y swobodne i opieraj¹ce siê na ró¿norodnych i wielop³aszczyznowych
232
233
KAI-OLAF LANG
„SKAZANI NA SIEBIE?”
kontaktach stosunki z Rosj¹ oraz uzgodniona z ni¹ polityka wobec Ukrainy, spe³nione by³yby istotne warunki pozwalaj¹ce na wykorzystanie polskich mo¿liwoœci kszta³towania stosunków w Europie Wschodniej. Z punktu widzenia Niemiec Polska by³aby w du¿ym stopniu partnerem równym
Francji, a Polska zapewni³aby sobie pozycjê „Francji na Wschodzie”.87
Nale¿y wszak¿e w¹tpiæ, czy w daj¹cym siê przewidzieæ czasie wszystkie
te zmienne przybior¹ rzeczywist¹ postaæ. Wiele wskazuje wprawdzie na
to, ¿e Polska staraæ siê bêdzie – z uwagi na proces adaptacji – uczyniæ
swoj¹ politykê wobec Rosji i Wschodu spójn¹ z polityk¹ UE, a Niemcy
nie chcieliby wy³amaæ siê z klubu atlantyckiego w Europie. Trudno jednak spodziewaæ siê, ¿e nast¹pi proces pozbawionej taræ harmonizacji pogl¹dów w polityce bezpieczeñstwa.
Bardziej prawdopodobny wydaje siê scenariusz czêœciowej niezgodnoœci z tendencj¹ s³abn¹c¹, czyli proces sta³ego i stopniowego zbli¿ania siê
do siebie, który niekoniecznie bêdzie jednak obejmowaæ wszystkie obszary ani nie bêdzie wolny od za³amañ. Podstaw¹ takiego rozwoju bêdzie
coraz bardziej rozbudowana sieæ konkretnych wspólnych przedsiêwziêæ
w polityce bezpieczeñstwa o charakterze wielostronnym lub dwustronnym.
Nale¿¹ do nich wszelkie formy dialogu o zagadnieniach polityki bezpieczeñstwa, wspó³pracy regionalnej, kontaktów wojskowych i wspólnych
przedsiêwziêæ z zakresu wspó³pracy zbrojeniowej. Rozbie¿noœci w interpretacji stosunków euroatlantyckich o tyle straciæ mog¹ na znaczeniu, ¿e
po wstêpnej fazie CESDP nast¹pi okres jej budowy, który bêdzie mia³ bardziej merytoryczny ni¿ polityczny charakter. Dominowaæ bêd¹ w nim problemy natury praktycznej i wojskowej. Istotne bêdzie wówczas to, jaki charakter Unia nada CESDP i za czym opowiadaæ bêd¹ siê Niemcy. Jak d³ugo
CESDP definiowana bêdzie nie jako „dynamit” pod stosunki euroatlantyckie, lecz jako „czynnik stabilizuj¹cy”, tak d³ugo bêdzie ona do zaakceptowania tak¿e dla Polski.88
A po 11 wrzeœnia? Uruchomione wskutek ataków terrorystycznych
wzmocnione procesy w polityce miêdzynarodowej wydaj¹ siê dzia³aæ na
korzyœæ zbie¿noœci. Polska podejmuje starania, aby w³¹czyæ siê aktywnie
w politykê wschodni¹ zachodnich struktur i oprzeæ swoje stosunki z Rosj¹ na nowej podstawie. Wprawdzie k³adzie siê w debacie nad charakterem
NATO wci¹¿ inne akcenty ni¿ w Berlinie, charakterystyczne jest, ¿e Polska i Niemcy nagle znalaz³y siê w tym samym obozie zwolenników ostro¿nej polityki w³¹czania Rosji do NATO. Ewentualne ró¿nice w sprawie rozszerzenia NATO rozmy³y siê po 11 wrzeœnia, poniewa¿ w Berlinie coraz
czêœciej, jakkolwiek nie otwarcie, opowiadano siê za cz³onkostwem pañstw
ba³tyckich, a Warszawa bardziej zdecydowanie ni¿ wczeœniej opowiedzia³a
siê za w³¹czaniem do NATO Rosji bez prawa weta. Kwestia obrony przeciwrakietowej, w której wci¹¿ istniej¹ pewne ró¿nice stanowisk, ulega³a
wskutek zbli¿enia rosyjsko-amerykañskiego z³agodzeniu i, przynajmniej
przejœciowo, znalaz³a siê w cieniu dyskusji. Jeœli zaœ chodzi o reformê si³
zbrojnych jeszcze bardziej ni¿ wczeœniej akcentuje siê w Polsce rozbudowê mniejszych, elastyczniejszych i szybszych w reakcji struktur.
Ogólnie rzecz bior¹c, 11 wrzeœnia i uruchomione w jego konsekwencji
procesy doprowadzi³y do tego, ¿e potencja³ niezgody w sprawach polityki
bezpieczeñstwa miêdzy Polsk¹ a Niemcami wyraŸnie siê obni¿y³. Razem
z nowym klimatem strategicznym na œwiecie powsta³o atrakcyjne pole dla
wspó³pracy w polityce bezpieczeñstwa miêdzy Polsk¹ a Niemcami. Aby
wykorzystaæ tê szansê, w ci¹gu nastêpnych lat nale¿a³oby skoncentrowaæ
uwagê na trzech aspektach:
FAZ, 16.06.2001.
Jest to jeden z argumentów, który spowodowa³ zwrot Wielkiej Brytanii w St. Malo.
Por. M. Dembinski, „Perspektiven der Europäischen Sicherheits- und Verteidigungspolitik”, HSFK-Report, 11/2000, s. 11.
87
88
1. Wspomniane obszary, w których wydaje siê, ¿e w nowej sytuacji dojdzie do zbli¿enia Polski i Niemiec, znajduj¹ siê w fazie redefinicji i rekonstrukcji. Jej kierunek mo¿na wprawdzie rozpoznaæ, ale ostateczny
wynik pozostaje niejasny. Jest zatem ca³kiem mo¿liwe, ¿e w konkretnych sytuacjach znowu pojawi¹ siê ró¿nice zdañ.
2. Podczas gdy w stosunkach z Rosj¹, w sprawach polityki wschodniej,
czy rozumianej szeroko problematyki NATO pojawiaj¹ siê nowe procesy, przysz³¹ rolê UE, jak i dyskusjê nad kszta³tem stosunków euroatlantyckich charakteryzuj¹ niepewnoœæ lub wrêcz bezradnoœæ. Trzeba
234
235
KAI-OLAF LANG
du¿o uwagi poœwiêciæ temu, aby pozycje polskie i niemieckie nie zaczê³y siê nagle oddalaæ, w trakcie zasadniczych europejskich czy europejsko-amerykañskich dyskusji.
3. W konsekwencji 11 wrzeœnia w centrum niemieckiej dyskusji znalaz³o
siê pojêcie „poszerzonej koncepcji bezpieczeñstwa”. Wiêcej uwagi poœwiêca siê nie tylko kwestiom polityki obronnej, wojskowej, ale przede
wszystkim obszarowi bezpieczeñstwa wewnêtrznego oraz ca³emu kompleksowi innych warunków dla bezpiecznego i stabilnego funkcjonowania pañstwa, gospodarki i spo³eczeñstwa. Polska staje siê zatem dla Niemiec, a w przysz³oœci bêdzie w jeszcze wiêkszym stopniu, partnerem
w szeroko pojmowanym bezpieczeñstwie. Zainteresowanie Polsk¹ po 11
wrzeœnia w aspekcie spraw bezpieczeñstwa wi¹za³o siê mniej z kwesti¹
zaanga¿owania wojskowego do rozwi¹zywania konfliktów, a bardziej
z kwestiami bezpieczeñstwa na wschodniej granicy, zwalczania przestêpczoœci, nielegalnej imigracji, czy te¿ wydolnoœci policji, Stra¿y Granicznej oraz ogólnie administracji i aparatu pañstwowego.
Silke Pottebohm
„PRZYJAŹŃ BEZ ZAANGAŻOWANIA”
Polska – proatlantycki partner
Wielkiej Brytanii w Europie?
236
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
237
Pozycjê, jak¹ Zjednoczone Królestwo zajmuje w Sojuszu, okreœlaj¹
z jednej strony szczególne wiêzi z USA, z drugiej przywi¹zanie do solidarnoœci sojuszniczej – tak¿e z tymi pañstwami NATO, które nie dysponuj¹ broni¹ atomow¹ – jako podstawy wspólnego odstraszania. Z tego m.in.
wzglêdu Wielkiej Brytanii czêsto przypada w Sojuszu rola rozjemcy.1 Choæ
kierunki brytyjskiej polityki bezpieczeñstwa œciœle zale¿¹ od zaanga¿owania w sprawy NATO, w ostatnich latach wyraŸnie wzros³o zaanga¿owanie
Wielkiej Brytanii w realizacjê projektu Wspólnej Europejskiej Polityki Bezpieczeñstwa i Obrony (CESDP).
Zdecydowanie inna jest natomiast pozycja, jak¹ Zjednoczone Królestwo zajmuje w UE. Relacje z pañstwami europejskimi okreœla przede
wszystkim pragmatyzm w podejœciu do Unii i jej wspólnych polityk. Drug¹ charakterystyczn¹ cech¹ brytyjskiej polityki wobec Europy jest lêk przed
wykluczeniem z w¹skiej grupy pañstw przewodz¹cych Unii.2 Dlatego znakiem firmowym polityki Londynu jest wspó³praca w bardzo ró¿norodnych
obszarach, przede wszystkim w tych, gdzie Wielka Brytania posiada pewn¹ przewagê nad innymi partnerami. Taka strategia nabra³a szczególnego
znaczenia, gdy do w³adzy dosz³a Partia Pracy i wprowadzi³a „program
stopniowych zmian” (ang. step change programme), oparty na idei wielostronnego bilateralizmu.3 Rozwój CESDP stanowi doskona³y przyk³ad bliskiej wspó³pracy bilateralnej, która s³u¿y rozwiniêciu tych obszarów wspólnej polityki UE, które zapewni¹ Wielkiej Brytanii pozycjê przywódcy.
B. Heuser, NATO, Britain, France and the FRG. Nuclear strategies and forces for
Europe, 1949–2000. London: MacMillan, 1999, s. 91–92.
2
H. Wallace, „Possible Futures for the European Union: A British Reaction. Sussex
European Institute and ESEC One Europe?” Programme. Florence: European University
Institute, August 2000, s.1.
3
Pojêcie wielostronnego bilateralizmu wprowadzi³ prof. dr William Paterson w: W.
Paterson, „Britain and the Berlin Republic: Between Ambivalence and Emulation”, w:
German Politics, Special Issue: Continuity and Change in German Politics. Beyond the
Politics of Centrality? A Festschrift for Gordon Smith, Vol. 10, August 2001, No. 2,
s. 216–217.
1
238
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
1. WIELKA BRYTANIA I POLSKA
Gdy si³y alianckie odpiera³y faszyzm, polscy ¿o³nierze walczyli i umierali ramiê przy ramieniu ze swoimi brytyjskimi towarzyszami broni. Oto
przyk³ady: bitwa o Atlantyk, obrona Tobruku, zdobycie Monte Cassino,
inwazja na Normandiê, anonimowi bohaterzy operacji specjalnych oraz
najbardziej spektakularne osi¹gniêcie wywiadu w czasie II wojny œwiatowej – rozszyfrowanie Enigmy.
Niewiele krajów bardziej przyczyni³o siê do upadku faszyzmu i sowieckiej dyktatury w Europie. Teraz przygotowujemy siê do przyjêcia was do
Unii Europejskiej.”6
Owe historyczne korzenie stosunków brytyjsko-polskich, o których
mówi³ Blair, s¹ wci¹¿ ¿ywe w pamiêci wiêkszoœci osób, z którymi przeprowadzono wywiady. Rozmówcy podkreœlali udzia³ Polski we wspólnym zwyciêstwie oraz cenê, któr¹ pañstwo to musia³o zap³aciæ w postaci utraty bardzo powa¿nej czêœci terytorium, choæ sta³o po „stronie zwyciêzców”.7 Co warte podkreœlenia, ten historyczny potencja³ nie zosta³
jednak po 1989 roku zgubiony, jak mia³o to miejsce w stosunkach Polski
z Francj¹. Dobry klimat wspó³pracy Londynu z Warszaw¹ potwierdza³a
ca³a seria wizyt dwustronnych. W lutym 2001 roku Geoff Hoon, sekretarz stanu do spraw obrony, przyjecha³ do Polski, by ze swym polskim
odpowiednikiem, prezydentem RP, Szefem Sztabu i przywódcami opozycji dyskutowaæ nad przysz³oœci¹ NATO, europejskiej polityki obronnej i dwustronn¹ wspó³prac¹ wojskow¹. Podobnie wielu polskich ministrów, polityków i parlamentarzystów uda³o siê do Wielkiej Brytanii i rozmawia³o na tematy bezpieczeñstwa: NATO, Europy wschodniej, eksportu stabilizacji, sposobu, w jaki formu³uje siê politykê bezpieczeñstwa,
planowania i programowania strategicznego, kwestii bud¿etowych i dwustronnej wspó³pracy wojskowej.8
Jak przekonywa³ w Izbie Gmin minister do spraw europejskich9 w ministerstwie spraw zagranicznych (FCO), Keith Vaz, 7 grudnia 1999 roku:
Ze wzglêdu na po³o¿enie geopolityczne, znaczenie militarne a tak¿e
silne tradycje, przymierze z Polsk¹ jest w Wielkiej Brytanii postrzegane
g³ównie przez pryzmat polityki bezpieczeñstwa. Choæ Polska jest nowym
cz³onkiem NATO, a wkrótce partnerem w UE, Warszawa dla Londynu jest
przede wszystkim starym i cenionym sojusznikiem. Wszystkie osoby, z którymi przeprowadzono wywiady na potrzeby projektu4 – politycy, doradcy
oraz analitycy – przedstawi³y stosunki brytyjsko-polskie w pozytywnym
œwietle i uzna³y, ¿e s¹ one oparte na czymœ wiêcej ni¿ tylko formalnych
wiêzach dyplomatycznych. Œwiadectwem tego by³a decyzja Tony’ego
Blaira o wyborze Warszawy na miejsce wyg³oszenia programowego przemówienia na temat brytyjskiej wizji przysz³oœci UE.5 Wyst¹pienie to stanowi³o odpowiedŸ na s³owa ministra spraw zagranicznych Niemiec, Joschki
Fischera, który zaapelowa³, by w przysz³oœci UE zmierza³a ku federacji.
By³ to te¿ sygna³, ¿e Wielka Brytania d¹¿y do szybkiego rozszerzenia UE,
a jednoczeœnie widzi koniecznoœæ przeprowadzenia w Unii reform, które
mia³yby przygotowaæ j¹ na przyjêcie nowych cz³onków. Blair zacz¹³ jednak od przypomnienia historii relacji brytyjsko-polskich: „Wielka Brytania przyst¹pi³a do wojny w 1939 roku, gdy Hitler najecha³ Polskê. Polacy,
obrabowani ze swojej ojczyzny, bezinteresownie poœwiêcili siê dla wolnoœci Europy Zachodniej po to tylko, aby ujrzeæ ¿elazn¹ kurtynê zapadaj¹c¹
nad Polsk¹.
Winston Churchill powiedzia³ o pilotach, mimo wszelkich przeciwnoœci tak walecznie broni¹cych ostatniego europejskiego bastionu opieraj¹cego siê Hitlerowi, i¿ – „nigdy tak wielu nie zawdziêcza³o tak wiele tak
nielicznym”. Wœród tych niewielu znaleŸli siê polscy piloci, których pamiêci Brytyjczycy dotychczas sk³adaj¹ ho³d, czcz¹c ich odwagê, umiejêtnoœci i idealizm. Oddali oni ¿ycie nie w obronie w³asnego pañstwa, lecz
w obronie idea³u – w obronie wolnej Europy.
Ibidem.
House of Lords: Official Record 14.03.1997, Column 630, 631.
8
Por. strony www poœwiêcone temu wydarzeniu na stronach ambasady polskiej w Wielkiej Brytanii: www.polishembassy.org.uk/eventsUK.htm
9
Rt. Hon. Keith Vaz MP.
6
Wywiady poufne w Londynie w lecie 2000.
5
Tony Blair, Europa, ale jaka? Przemówienie premiera Tony’ego Blaira w Warszawskiej Gie³dzie Papierów Wartoœciowych, Warszawa, 06.10.2000, „O przysz³oœci Europy. G³osy polityków”, Warszawa 2000, s. 81–82.
4
239
SILKE POTTEBOHM
7
240
241
SILKE POTTEBOHM
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
„Relacje z Polsk¹ uk³adaj¹ siê znakomicie. Polska to najwiêkszy z krajów
staraj¹cych siê o cz³onkostwo w UE i najwa¿niejszy z naszych partnerów
w Europie Œrodkowo-Wschodniej. Z radoœci¹ przyjêliœmy wst¹pienie Polski do NATO w marcu 1999 roku, a dziœ jednoznacznie wspieramy jej d¹¿enia do wst¹pienia do UE”.10 Vaz stwierdzi³ dalej w podobnym tonie:
„Zjednoczone Królestwo pragnie, by Polska sta³a siê cz³onkiem UE. Kraj
ów zamieszkuje 40 milionów ludzi, i miêdzy naszym pañstwem a Polsk¹
istniej¹ silne wiêzy historyczne.”11
Elementem wzmacniaj¹cym owe wiêzi jest równie¿ kierunek polskiej
polityki bezpieczeñstwa, który sytuuje j¹ – razem z Wielk¹ Brytani¹ –
na atlantyckim krañcu politycznego spektrum w Europie. Jak powiedzia³
jeden z wy¿szych urzêdników Foreign Office, „Wielka Brytania i Polska powiewaj¹ w UE chor¹gwi¹ atlantyck¹”.12
gramu Trident.14 Rewizji poddano tak¿e przywi¹zanie tego ugrupowania
do dzia³añ jednostronnych na rzecz polityki multilateralnej.
Obok za³o¿eñ programowych dzisiejsza polityka zagraniczna laburzystów zosta³a ukszta³towana przez dwa czynniki. Z jednej strony by³y to
znakomite relacje osobiste miêdzy premierem Tony’m Blairem a prezydentem USA Billem Clintonem. Choæ stosunki brytyjsko-amerykañskie
na p³aszczyŸnie ogólnej s¹ ju¿ tradycyjnie bardzo dobre, to jednak wraz ze
zmian¹ rz¹dów w obu krajach dochodzi do zmian w relacjach wzajemnych. I tak szczególne wiêzi z USA, które nie by³y w pe³ni zadowalaj¹ce
za rz¹dów Johna Majora i Billa Clintona, uleg³y gwa³townej poprawie,
gdy w³adzê obj¹³ Blair. Przywódców obu pañstw po³¹czy³a zarówno prywatna za¿y³oœæ, jak i podobieñstwa ideowe. Clinton w³o¿y³ tak¿e wiele
wysi³ku w rozwi¹zanie konfliktu w Irlandii Pó³nocnej.
Z drugiej zaœ strony ogromn¹ rolê w polityce zagranicznej Londynu
odegra³o pragnienie Blaira, aby w ci¹gu pierwszej kadencji parlamentarnej jego rz¹d uzyska³ wiêcej wp³ywów w Europie. Innymi s³owy Wielka
Brytania usytuowa³a siê w pozycji mostu ³¹cz¹cego USA – jako najbli¿szego sojusznika od czasów drugiej wojny – i Europê, czy te¿ UE, w celu
wypracowania dwustronnej równowagi. O znaczeniu, jakie Londyn przywi¹zuje do stosunków euroatlantyckich, œwiadczy fakt, ¿e komisja spraw
zagranicznych Izby Gmin (ang. Foreign Affairs Select Committee) na swym
pierwszym posiedzeniu po wyborach powszechnych w 2001 roku skupi³a
siê na relacjach brytyjsko-amerykañskich.15
Gdy w maju 1997 roku do w³adzy dosz³a Partia Pracy, teoretyczne wczeœniej pojêcie „trzeciej drogi”, które zwi¹zane by³o przede wszystkim z prób¹
naprawy polityki gospodarczej pañstwa, zosta³o przeniesione tak¿e na grunt
polityki zagranicznej. Nowy szef brytyjskiej dyplomacji Robin Cook zaproponowa³ termin „etycznej polityki zagranicznej” (ang. „ethical foreign
policy”), którego elementem by³a idea „odpowiedzialnoœci wspólnotowej”
2. WIELKA BRYTANIA
A RELACJE EUROATLANTYCKIE
Koniec zimnej wojny przyniós³ zmiany w brytyjskim myœleniu o wyzwaniach dla bezpieczeñstwa europejskiego. Podobnie jak inni cz³onkowie NATO, lecz o wiele sprawniej, Wielka Brytania przystosowa³a siê do
nowych warunków, przedefiniowuj¹c sw¹ koncepcjê strategiczn¹ i okreœlaj¹c nowe zagro¿enia. Lista zadañ, którym mia³y sprostaæ brytyjskie si³y
zbrojne objê³a miêdzy innymi: „zapobieganie konfliktom, zarz¹dzanie kryzysami i wspó³pracê z Sojusznikami na rzecz wzmocnienia miêdzynarodowego partnerstwa w dziedzinie bezpieczeñstwa”.13
Kiedy w 1997 roku odnowiona Partia Pracy (New Labour) objê³a rz¹dy, w jej programie dokonano zwrotu w stronê tradycyjnej polityki obronnej i przyjêto koncepcjê odstraszania nuklearnego, w tym realizacjê pro10
House of Commons, Hansard, Debaty z 7.12. 1999, Foreign and Commonwealth
Questions. 99954. www.parliament.uk.the-stationary-office.uk/cgi-bin
11
Ibidem.
12
Wywiad poufny w Londynie w lecie 2000.
13
Ministry of Defence: Defence Mission. www.mod.uk/index
14
Program zak³adaj¹cy budowê systemu rakietowej broni strategicznej, wystrzeliwanej
z pok³adów okrêtów podwodnych.
15
„Relations between the United Kingdom and the US and the implications of US
foreign policy for UK interests”.
242
243
SILKE POTTEBOHM
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
(ang. „community responsibility”) w polityce œwiatowej, skupiaj¹cej siê
na szerokiej gamie problemów takich, jak zbrodnie przeciw ludzkoœci, terroryzm czy handel narkotykami. W ten sposób stworzono podstawê pod
interwencjonistyczn¹ politykê zagraniczn¹ i bezpieczeñstwa, w której dzia³aniom Wielkiej Brytanii przypisano miano „si³y dobra” (ang. „force for
good”).16
W 1998 roku dokonany przez laburzystów pod k¹tem nowej polityki
zagranicznej przegl¹d strategiczny (ang. Strategic Defence Review)17, przedstawia³ Wielk¹ Brytaniê jako œwiatowe mocarstwo, którego dzia³ania oparte
s¹ na zasadach etyki.18 Dokument ten wydawa³ siê tak¿e chwaliæ rz¹d
Blaira za kroki zmierzaj¹ce w kierunku stworzenia europejskiej polityki
obronnej (CESDP). Ogólnie rzecz bior¹c przegl¹d by³ jednak zdeterminowany przez szukanie porozumienia w sprawach bezpieczeñstwa i nie przygotowa³ gruntu pod zasadnicze zmiany w brytyjskiej polityce obronnej.19
Dlatego, w wyniku ataku terrorystycznego 11 wrzeœnia Geoff Hoon, sekretarz stanu ds. polityki obronnej, podj¹³ decyzjê o stworzeniu kolejnego
rozdzia³u Strategic Defence Review, „…by upewniæ siê, czy Wielka Brytania posiada odpowiedni¹ koncepcjê strategiczn¹, odpowiednie zdolnoœci i si³y, aby radziæ sobie z zagro¿eniami tego rodzaju i tej skali”.20
Choæ wydatki, jakie Wielka Brytania przeznacza na cele obronne, to
w porównaniu z wydatkami w innych krajach europejskich, suma wysoka, rz¹d Partii Pracy, jak jego poprzednicy, nie by³ przygotowany na wprowadzenie zmian, które dostosowa³yby bud¿et obronny do pozycji strategicznej zajmowanej w œwiecie przez Wielk¹ Brytaniê. Przekonanie o koniecznoœci dalszego wzrostu wydatków na obronê wynika z wiary, ¿e w ten
sposób uda siê podtrzymaæ amerykañskie zaanga¿owanie w bezpieczeñstwo Europy.
Stosunki Wielkiej Brytanii i USA o¿ywi³ nowy duch po atakach na Amerykê 11 wrzeœnia 2001 roku, gdy Waszyngton rozpocz¹³ tworzenie wielkiej koalicji przeciw terroryzmowi. Gdy, g³ównie z inicjatywy sekretarza
stanu USA Colina Powella, USA podjê³y próbê zbudowania zakrojonej na
szerok¹ skalê kampanii antyterrorystycznej pod swoim przywództwem,
premier Blair wzi¹³ na siebie zadanie uzyskania miêdzynarodowego poparcia dla amerykañskich ataków na Afganistan. Londyn zdawa³ sobie sprawê z tego, ¿e Brytyjczycy mog¹ prowadziæ rozmowy z krajami, z którymi
Ameryka zerwa³a stosunki dyplomatyczne, np. z Iranem. Do³¹czaj¹c do
koalicji Tony Blair znacznie z³agodzi³ sztywne, unilateralne stanowisko
i w jakiejœ mierze przyczyni³ siê do tego, ¿e USA przesz³y od wy³¹cznie
jednostronnego dzia³ania w stronê budowy koalicji,21 a zatem do pewnej
formy polityki multilateralnej, choæ nale¿y oczywiœcie odró¿niæ polityczny i dyplomatyczny aspekt interwencji w Afganistanie od aspektu militarnego. Mimo ¿e w wymiarze politycznym dominowa³ multilateralizm, operacja militarna by³a niemal wy³¹cznie dzia³aniem amerykañskim.
Sukces, jaki odniós³ Blair doprowadzaj¹c do utworzenia koalicji, nie
tylko wzmocni³ jego pozycjê w Waszyngtonie, lecz przyczyni³ siê do umocnienia relacji z USA jako takiej. By³o to tym wa¿niejsze, ¿e spodziewano
siê, ¿e kontakty miêdzy centrolewicowym premierem a republikañskim
prezydentem nie bêd¹ ze wzglêdu na ró¿nice polityczne ju¿ tak dobre ani
tak osobiste jak za czasów Clintona.22 Nie ulega jednak w¹tpliwoœci, ¿e
pod wzglêdem wojskowym USA pozostan¹ nadal unilateralnym supermocarstwem, a Londyn bêdzie odgrywa³ rolê mniejszego brata.23 O charakterze tych relacji przes¹dz¹ tak¿e inne problemy, które od pewnego czasu
daj¹ o sobie znaæ w relacjach brytyjsko-amerykañskich. Przede wszystkim chodzi o realizacjê CESDP, a po drugie, o amerykañskie plany stwo-
D. Lilleker, „Labour’s defence policy: from unilateralism to strategic review”, w:
R. Little and M. Wickham-Jones, New Labour’s foreign policy, Manchester and New
York: Manchester University Press, 2000, s. 227, 230–232.
17
J. Roper, „Two Cheers for Mr Blair? The Political Realities of European Defence
Co-operation”, Journal of Common Market Studies, Keynote Article, Vol. 38, Annual
Review, Keynote Article, September 2000, s. 10.
18
Ministry of Defence, The Strategic Defence Review, 1998, London, TSO.
19
D. Lilleker, op. cit., s. 226, 230.
20
G. Hoon, Secretary of State for Defence: 11 September – a new chapter for the
Strategic Defence Review, przemówienie w Kings College, London, 5 grudnia 2001, s.1.
16
Wywiad poufny w Londynie na jesieni 2001.
R. Wolffe, „Transatlantic relations flourish in time of crisis”, The Financial Times
(dalej FT), 4.10.2001.
23
P. Riddell, „Britain keeps its walk-on part on the world stage”, Times, 22.10.2001,
s. 16.
21
22
244
245
SILKE POTTEBOHM
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
rzenia obrony przeciwrakietowej (MD). Jak pisa³ Charles Grant: „Nowe
inicjatywy obronne, które pojawiaj¹ siê po obu stronach Atlantyku, sprawiaj¹, ¿e stanowisko drugiej strony uznaje siê za niew³aœciwe, zagmatwane i niepokoj¹ce.”24
na zachowanie równowagi w Sojuszu nie przez pryzmat politycznych gier,
ale nowych zdolnoœci militarnych, wnoszonych przez Wielk¹ Brytaniê i innych sojuszników.
Choæ cz³onkostwu Polski w NATO przypisuje siê tradycyjnie pozytywne
znaczenie, które wynika z rozszerzenia strefy bezpieczeñstwa, wci¹¿ daje
o sobie znaæ pewien niepokój i towarzysz¹ce mu oczekiwania. Wielka Brytania chcia³aby, ¿eby Polska sta³a siê w NATO producentem bezpieczeñstwa, a zatem przede wszystkim przyspieszy³a tempo reform wojskowych
i politycznych. Z drugiej strony, istnieje jednak œwiadomoœæ, ¿e wymagania wobec Polski nie mog¹ byæ zbyt wygórowane i ¿e nale¿y wzi¹æ pod
uwagê rzeczywistoœæ ekonomiczn¹.26
Jednym z g³ównych zadañ stoj¹cych przed Polsk¹ jest restrukturyzacja
jej stosunkowo du¿ej armii, przejêtej w spadku z czasów Uk³adu Warszawskiego. W Londynie pamiêta siê, ¿e w przesz³oœci ustanowieniu parlamentarnej i cywilnej kontroli nad si³ami zbrojnymi towarzyszy³y pewne trudnoœci. Eksperci brytyjscy wiedz¹ tak¿e doskonale, ¿e zmiany w strategiach
wojskowych i dzia³aniach praktycznych zajm¹ bardzo du¿o czasu ze wzglêdu na fakt, ¿e starsi rang¹ oficerowie szkoleni byli jeszcze w czasach struktur
UW. Jeœli chodzi o preferowany przez Wielk¹ Brytaniê kierunek reform
armii polskiej brytyjscy eksperci podkreœlaj¹, ¿e Polska musi po prostu
uwzglêdniæ zmiany, jakie zasz³y w œrodowisku bezpieczeñstwa, tj. armia
musi mieæ mo¿liwoœæ wype³niania ró¿nych zadañ – od roli stra¿nika pokoju do roli tego, który go wymusza. Choæ zatem Londyn w zasadzie ze
zrozumieniem przyjmuje polskie obawy zwi¹zane z obron¹ terytorialn¹,
to oczekuje, ¿e Polska zamiast skupiaæ siê ca³kowicie na zadaniach wynikaj¹cych z art. 5, stworzy licz¹ce siê zdolnoœci do prowadzenia dzia³añ
zwi¹zanych z misjami petersberskimi. G³ównymi kryteriami s¹ tu gotowoœæ i zdolnoœæ wys³ania wojsk poza granice kraju.27
Z ostatnim zagadnieniem wi¹¿e siê bezpoœrednio sprawa wydatków na
cele obronne; temat nie ciesz¹cy siê dziœ specjaln¹ popularnoœci¹ w Polsce
i innych pañstwach europejskich. Poza stosunkiem tych wydatków do PKB
3. POLSKA JAKO NOWY PARTNER
WIELKIEJ BRYTANII W NATO
Od czasu dojœcia do w³adzy Partii Pracy nie odnotowano w relacjach
brytyjsko-polskich powa¿niejszych zmian. Tym niemniej jeden z cz³onków komisji spraw zagranicznych wyrazi³ przekonanie, ¿e w Polsce rozumie siê fakt, ¿e laburzyœci s¹ bardziej otwarci na UE ni¿ ich poprzednicy
i w tym sensie pozycja Wielkiej Brytanii w Unii nabiera nowego znaczenia. Poniewa¿ nastroje w stosunkach brytyjsko-polskich pe³ni¹ rolê bardzo istotnego czynnika w budowie powa¿nych uk³adów partnerskich w Europie, warto przyjrzeæ siê równie¿ okreœlonym aspektom brytyjskiej polityki zagranicznej i obronnej na arenie euroatlantyckiej.
W czasie prowadzonych w latach dziewiêædziesi¹tych dyskusji na temat rozszerzenia NATO debata brytyjska skupia³a siê g³ównie na dwóch
kwestiach. Po pierwsze, czy Wielka Brytania nie straci wp³ywów w NATO,
gdy nowymi sojusznikami stan¹ siê pañstwa, które pamiêtaj¹ pocz¹tkowy
opór Londynu przed przyspieszaniem procesu rozszerzenia. Po drugie, zastanawiano siê, czy przez rozszerzenie Niemcy nie uzyskaj¹ w Sojuszu
silniejszej i bardziej wp³ywowej pozycji, a zarazem nie wzmocni¹ swych
szczególnych wiêzi z USA.25 Wynika³o to z prostej konstatacji faktu, ¿e
kraje kandydackie rozwinê³y bliskie relacje z USA i Niemcami, a wiêc pañstwami nadaj¹cymi wówczas ton dyskusji.
Trzy lata, które minê³y od wejœcia Polski do NATO, przekona³y Londyn o tym, ¿e obawy te by³y nies³uszne. Eksperci brytyjscy patrz¹ dzisiaj
24
Ch. Grant, „Europe and missile defence”, Centre for European Reform April/May
Bulletin 2000.
25
House of Commons: Research Paper 97/5. T. Dodd: NATO Enlargement. London:
House of Commons Library, 1997, s. 32.
26
27
Wywiady poufne przeprowadzone w Londynie w lecie 2001.
Wywiady poufne przeprowadzone w Londynie w lecie 2001.
246
247
SILKE POTTEBOHM
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
warto jednak pamiêtaæ o innych, pod wieloma wzglêdami lepszych sposobach oszacowania wielkoœci œrodków przeznaczanych na cele wojskowe,
np. o proporcji sum wydawanych na zakup nowego uzbrojenia do ca³oœci
bud¿etu czy procentowej wielkoœci si³, które zdolne s¹ do dzia³ania poza
granicami pañstwa. Choæ wiadomo, ¿e wszystkie metody oceny efektywnoœci wydatków na cele wojskowe maj¹ swoje wady, warto podkreœliæ,
¿e gotowoœæ do operacji poza krajem uznaje siê za istotny czynnik reform militarnych.28 W tym kontekœcie jasne jest, ¿e dla ekspertów brytyjskich priorytetem nie jest zwiêkszenie polskiego bud¿etu obronnego,
natomiast zmiana jego struktury i skoncentrowanie siê na zwiêkszaniu
kompatybilnoœci si³ zbrojnych i ich zdolnoœci do dzia³ania poza granicami Polski. Prawdopodobnie wielkoœæ œrodków przeznaczanych na cele obronne bêdzie systematycznie ros³a wraz ze wzrostem gospodarczym.
Inn¹ przeszkod¹ na drodze do osi¹gniêcia pe³nej zgodnoœci ze standardami NATO jest, zdaniem brytyjskich wojskowych, brak lub s³aba znajomoœæ jêzyka angielskiego, która dotyczy zw³aszcza lotnictwa, co w czasie
wspólnych operacji nastrêcza wiele trudnoœci.
Polska wyró¿nia siê w tym obszarze skal¹ reform, przeprowadzonych
w ci¹gu ostatnich kilku lat. Wci¹¿ nie uznaje siê jej jednak za producenta
bezpieczeñstwa, choæ, z drugiej strony, i tak wiêksze znaczenie przypisuje
siê dzia³aniom podejmowanym w Polsce ni¿ na Wêgrzech czy w Republice
Czeskiej. Mimo to jeden z wy¿szych rang¹ urzêdników cywilnych ministerstwa obrony wyrazi³ obawy, ¿e wysi³kom czynionym na rzecz reformy wojskowej mo¿e zagra¿aæ brak ci¹g³oœci w dzia³aniach administracji, odpowiedzialnej za tempo i jakoœæ reformy polskich si³ zbrojnych.
Urzêdnicy polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej pochodz¹ g³ównie z mianowania i nie zaliczaj¹ siê do sta³ej s³u¿by cywilnej, dlatego te¿
na ogó³ zmieniaj¹ siê wraz ze zmian¹ rz¹du. Czêste zmiany na stanowiskach przeszkadzaj¹ z kolei w wypracowaniu zdolnoœci czy programów
zbrojeniowych, które przynosi³yby wiêksze korzyœci, gdyby zapewniono ci¹g³oœæ pracy urzêdników pe³ni¹cych najwa¿niejsze funkcje.29
Obawy Brytyjczyków dotycz¹ tak¿e kwestii, czy kraje, które pragnê³y
przyst¹piæ do NATO, teraz, gdy ju¿ osi¹gnê³y ten cel, nie skupi¹ siê bardziej na integracji z UE, zamiast pracowaæ nad przystosowaniem siê do
pe³nienia zadañ w obrêbie Sojuszu. Istnieje bowiem niebezpieczeñstwo,
¿e pañstwa te mog¹ w mniej lub bardziej subtelny sposób ewoluowaæ od
pozycji pro-natowskich do pro-unijnych. Zdaniem czêœci Brytyjczyków
polscy politycy powinni pamiêtaæ, ¿e to nie UE, ale USA i NATO przyczyni³y siê do rozwi¹zania Uk³adu Warszawskiego. Jeden z wy¿szych rang¹
cz³onków komisji obrony Izby Gmin zwróci³ uwagê na fakt, ¿e w interesie
nowych cz³onków NATO le¿y, by USA pozosta³y gwarantem ich bezpieczeñstwa.30 Jeœli zastanowiæ siê nad przysz³¹ sytuacj¹, pytanie, jakie Wielka Brytania postawi sobie poszukuj¹c partnerów, brzmieæ bêdzie: Czy
cz³onkostwo w UE sprawi, ¿e Polska stanie siê bardziej pro-europejska,
czy te¿ polityka bezpieczeñstwa UE pod wp³ywem akcesji Polski stanie
siê bardziej pro-atlantycka? Kryterium bêd¹ tu jednak nie tylko kwestie
polityczne, lecz zdolnoœæ do sprawnego dzia³ania militarnego w operacjach typu „out of area”.
28
29
Wywiady poufne przeprowadzone w Londynie w lecie 2001.
Wywiady poufne przeprowadzone w Londynie w lecie 2001.
3.1. Polska i jej wschodni s¹siedzi
Jednym z g³ównych obszarów, na których koncentruje siê cz³onkostwo
Polski w NATO, s¹ relacje z Europ¹ wschodni¹. Stosunki te wydaj¹ siê
polepszaæ w szybkim tempie. Po pierwsze, wst¹pienie Polski do NATO
stabilizuje sytuacjê w regionie i przygotowuje œrodowisko, w którym Polska mo¿e utrzymywaæ i lepiej rozwijaæ stosunki z Ukrain¹, Rosj¹ i Bia³orusi¹.31 Po drugie, pozycja geostrategiczna Polski, jej historia i wiêzy z pañstwami Europy wschodniej s¹ nie bez znaczenia z punktu widzenia Sojuszu. Opinia polskiego rz¹du, oparta na wra¿liwoœci historycznej i bezpoœrednim s¹siedztwie, ma dla NATO wartoœæ nie do przecenienia. Po trzecie, Polska stanowi wzór reform gospodarczych i wojskowych dla pañstw
postkomunistycznych. Jest ona najwiêkszym i najbogatszym krajem, które do³¹czy³y do Sojuszu. By zyskaæ poparcie dla dalszego rozszerzenia
30
31
Wywiady poufne przeprowadzone w Londynie w lecie 2001.
Wywiady poufne przeprowadzone w Londynie w lecie 2001.
248
249
SILKE POTTEBOHM
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
zarówno wœród pañstw, które dziœ nale¿¹ do Paktu, jak i przysz³ych krajów kandydackich, musia³a wiêc uczyniæ wszystko, by jej cz³onkostwo
okaza³o siê sukcesem. To jeden z powodów, dla których pierwsza tura powiêkszenia NATO by³a tak wa¿na.
G³ówne cele polityczne Wielkiej Brytanii w tym regionie to zapewnienie stabilizacji, kontrola granic i imigracji, a tak¿e zagadnienia tzw. miêkkiego bezpieczeñstwa, np. przeciwdzia³anie przestêpczoœci zorganizowanej. Choæ wœród polityków brytyjskich, specyfika problemu polskiej granicy wschodniej nie jest dobrze znana, istnieje ogólne zrozumienie dla
obaw, „... ¿e Polacy mogliby siê poczuæ osaczeni zarówno w sensie psychologicznym, jak i dos³ownym, gdyby po tym, jak do³¹cz¹ do UE, œcis³a
kontrola granicy z Niemcami zosta³a utrzymana, a jednoczeœnie Unia zbudowa³aby na wschodzie mur, który zatrzymywa³by Ukraiñców i Bia³orusinów.”32
Londyn dostrzega natomiast bardzo silne geostrategiczne oddzia³ywanie Ukrainy i jej trudn¹ sytuacjê wewnêtrzn¹. Uwa¿a siê, ¿e znaczenie tego kraju dla regionu, w którym wp³ywy Wielkiej Brytanii s¹ mocno
ograniczone, jest olbrzymie. Politycy brytyjscy wyra¿aj¹ pogl¹d, ¿e
wszelkie dzia³ania, które mog³yby podnieœæ poziom stabilnoœci na Ukrainie le¿¹ w najlepiej pojêtym interesie Europy. Zgodnie z raportem komisji obrony Izby Gmin „Ukraina jest obecnie bardziej dostarczycielem bezpieczeñstwa w regionie, ni¿ jego konsumentem. Musimy zrobiæ wszystko, by taki stan rzeczy siê utrzyma³, do czego niezbêdna jest
poprawa stosunków miêdzy NATO a Ukrain¹”.33 Uwa¿a siê te¿, ¿e Ukraina – poza rol¹ regionalnego czynnika stabilizuj¹cego – jako suwerenne i silne pañstwo stanie siê gwarantem powstrzymania rosyjskiego imperializmu. Praktycznym przejawem zaanga¿owania Wielkiej Brytanii
s¹ projekty wspó³pracy administracyjnej z Ukrain¹. Dotycz¹ one g³ównie zagadnieñ cywilnych, takich jak wymiana doœwiadczeñ na poziomie samorz¹dowym, tworzenie instytucji czy wspó³praca mediów. Z ko-
lei wspó³praca wojskowa przybiera postaæ wspó³dzia³ania w ramach
brygad trójstronnych.
Eksperci brytyjscy nie wiedz¹ te¿ du¿o o relacjach polsko-rosyjskich,
o których mówi siê, ¿e ze wzglêdów historycznych s¹ nienajlepsze czy
wrêcz nieprzyjazne. Niektórzy z rozmówców ³¹czyli polskie obawy w kwestii obrony narodowej i znaczenie, które w Warszawie przypisuje siê art. 5,
z nierozwi¹zanymi aspektami w relacjach rosyjsko-polskich. Wiêkszoœæ
wyrazi³a jednak przekonanie, ¿e po wst¹pieniu Polski do Sojuszu, stosunki obu pañstw poprawi³y siê, co uznaje siê za korzyœæ polityczn¹ zwi¹zan¹
z cz³onkostwem. Polskê uznaje siê za doskona³ego analityka wydarzeñ
w Rosji, który mo¿e istotnie przyczyniæ siê do poprawy stosunków miêdzy NATO a Rosj¹.
Wywiady uwidoczni³y generalnie fakt, ¿e Wielka Brytania nie wypracowa³a samodzielnego stanowiska wobec polskiej polityki wschodniej. Stosunek Wielkiej Brytanii do relacji, jakie Polska utrzymuje ze swymi wschodnimi s¹siadami, tworzy siê w du¿ej mierze pod wp³ywem percepcji tego
zagadnienia w NATO.
W. Cimoszewicz, Charlemagne, The Economist, 3.11.2001, s. 52.
House of Commons: Defence Select Committee: Third report. London: House of
Commons, 1999: § 129.
32
33
3.2. CESDP
W czasie obrad Konferencji Miêdzyrz¹dowej w Amsterdamie w 1997
roku Zjednoczone Królestwo sprzeciwi³o siê pog³êbieniu wspó³pracy
w drugim filarze UE. Od koñca 1998 roku wœród krajów cz³onkowskich,
a zw³aszcza w Wielkiej Brytanii i Francji, pojawi³y siê jednak nastroje
sprzyjaj¹ce rozwojowi idei europejskiej polityki obronnej. Podpisanie
przez te dwa pañstwa w grudniu 1998 roku deklaracji z Saint Malo, która sta³a siê politycznym prze³omem w tworzeniu CESDP, by³o w pierwszej kolejnoœci przejawem nowej postawy rz¹du brytyjskiego w stosunku do Europy. Zaanga¿owanie w sprawê europejskiej polityki obronnej uznaæ mo¿na – jak pisano na wstêpie – za próbê zwiêkszenia swej
roli w UE. CESDP równowa¿y w jakiejœ mierze fakt pozostania Wielkiej Brytanii poza uni¹ gospodarczo-walutow¹. Premier Blair wybra³ najbardziej dogodny z brytyjskiego punktu widzenia obszar polityki, który
dawa³ mu mo¿liwoœæ kontroli w polityce wewnêtrznej i zarazem przywództwo w ramach UE.
250
251
SILKE POTTEBOHM
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
Stanowisko Downing Street zyska³o poparcie ministerstwa obrony. Admira³ Sir Michael Boyce, szef sztabu, stwierdzi³ w jednym z wywiadów,
¿e nie s¹dzi, „by inicjatywa obrony europejskiej stanowi³a jakikolwiek
problem. [UE] w³¹czy siê, gdy NATO nie bêdzie siê chcia³o anga¿owaæ.”34
Choæ realizacjê CESDP wydaj¹ siê przyspieszaæ tak¿e inne czynniki
(wprowadzenie euro, konsekwencje Kosowa oraz debata na temat przysz³oœci NATO), Wielka Brytania niepokoi siê faktem, ¿e UE nie jest jeszcze gotowa do podjêcia zobowi¹zañ, wynikaj¹cych z tzw. górnej pó³ki
misji petersberskich, takich jak wymuszanie pokoju. Obawy te pog³êbi³y
siê po wydarzeniach 11 wrzeœnia, gdy nasili³y siê g³osy wzywaj¹ce do
wzmacnienia CFSP, której wsparciem ma byæ CESDP.35 Krytyka skupia³a
siê g³ównie na przekonaniu, ¿e zaledwie kilka pañstw europejskich jest
gotowych zap³aciæ cenê, jakiej wymaga budowa odpowiednich zdolnoœci
wojskowych, zw³aszcza jeœli chodzi o zdolnoœci wywiadowcze, planistyczne, logistykê i posiadanie tzw. broni inteligentnych.
Politycy brytyjscy s¹ przekonani, ¿e Polska popiera CESDP. Choæ stanowiska Warszawy nie postrzega siê w Londynie w konkretny sposób –
jak ma to miejsce w Pary¿u czy Berlinie – uwa¿a siê, ¿e decyduj¹ o nim
nastêpuj¹ce czynniki: Po pierwsze, fakt, ¿e Polska wst¹pi³a do NATO przed
wst¹pieniem do UE, wskutek czego powstaje wra¿enie, ¿e Sojusz liczy siê
dla niej bardziej, co z kolei, odbija siê na rozmowach z UE dotycz¹cych
CESDP. Po drugie, nad Tamiz¹ dostrzega siê wyraŸnie, ¿e Polska jest bardzo zmartwiona utrat¹ statusu, jaki posiada³a w UZE, który stanowi³ podstawê œcis³ej wspó³pracy miêdzy cz³onkami NATO i tymi pañstwami europejskimi, które do Sojuszu nie nale¿a³y. Wielka Brytania spodziewa siê,
¿e wraz z uzyskaniem cz³onkostwa w UE obawy i zastrze¿enia Polski zostan¹ z³agodzone. Przede wszystkim jednak politycy brytyjscy oczekuj¹,
¿e Polska wniesie swój wk³ad w CESDP. Jak ju¿ wyjaœniliœmy, w NATO –
gdzie obecnoœæ Wielkiej Brytanii jest bardzo wyraŸna – udzia³ Polski bu-
dzi pewne rozczarowanie. Wielka Brytania chcia³aby, ¿eby Polska rozszerzy³a zakres dzia³ania i wnios³a istotny wk³ad militarny do polityki obronnej czy to w obrêbie NATO, czy te¿ w postaci nowych zdolnoœci na rzecz
obrony europejskiej. Wœród kandydatów do UE Polska dysponuje drugimi
pod wzglêdem wielkoœci (po Turcji) si³ami l¹dowymi, które po odpowiedniej reformie mog³yby zapewniæ Warszawie miejsce w UE obok Pary¿a
i Londynu, co le¿y tak¿e w interesie polityki bezpieczeñstwa Polski w regionie. Co wiêcej, gdyby integracja polskiej armii w ramach europejskich
si³ szybkiego reagowania (RRF) przebieg³a równie sprawnie, co ze strukturami dowodzenia NATO, europejski filar w NATO zosta³by wymiernie
wzmocniony. Tymczasem jednak Polski nie uwa¿a siê za przygotowan¹
do roli, któr¹ mog³aby potencjalnie odegraæ w CESDP.
34
Admiral Sir Michael Boyce, Military chief in search for peace, wywiad dla The
Guardian, 28.07.2001, s. 8.
35
T. Blair, przemówienie w European Research Institute na temat roli Wielkiej Brytanii w Europie, ERI, University of Birmingham, Edgbaston, 23.11.2001.
3.3. System obrony przeciwrakietowej (MD)
Problem obrony rakietowej (MD) sta³ siê powa¿nym sprawdzianem dla
bliskich kontaktów militarnych, ³¹cz¹cych Wielk¹ Brytaniê z USA. Planowany system wymaga³by bowiem stworzenia pewnych instalacji na terytorium brytyjskim a tak¿e unowoczeœnienia stacji radarowej we Flyingdales w Yorkshire, która ma byæ bardzo wa¿nym elementem MD.36 Sytuacja ta postawi³a Londyn przed dylematem: odmowa na propozycjê USA
wystawi³aby relacje amerykañsko-brytyjskie na powa¿n¹ próbê, natomiast
zgoda spowodowa³aby, ¿e Wielka Brytania wesz³aby w sk³ad systemu obrony przeciwrakietowej i sta³a siê jednym z celów dla „krajów bandyckich”.
Najprawdopodobniej pogrzeba³oby to równie¿ ideê CESDP, na której Londynowi ze wspomnianych wczeœniej powodów tak bardzo zale¿y.37
Choæ oficjalnie rz¹d brytyjski nie przedstawi³ jeszcze swojego stanowiska w sprawie MD, premier i szef dyplomacji wyg³osili ¿yczliwe komentarze pod adresem projektu, choæ z zastrze¿eniem, ¿e jest zbyt wczeœnie, by
okreœlaæ jego implikacje dla Wielkiej Brytanii. Ten drugi, Jack Straw, podtrzyma³ to stanowisko w artykule zamieszczonym w Tribune, gdzie pisa³, ¿e
House of Commons: Foreign Affairs Committee. Eight Report: Weapons of Mass
Destruction, HC 407. 25.07.2000, s. xii–xix.
37
Ch. Grant, Europe and missile defence, op. cit.
36
252
253
SILKE POTTEBOHM
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
„z pewnoœci¹ s³usznie w Wielkiej Brytanii snuje siê niezobowi¹zuj¹ce rozwa¿ania, zamiast znów wyci¹gaæ pochopne i b³êdne wnioski.”38
Opinie ministerstwa obrony wydaj¹ siê byæ jednak odmienne od przekonañ rz¹du. W wywiadzie dla The Guardian Admira³ Sir Michael Boyce,
szef sztabu, uzna³ konieczne, by przygotowaæ siê na niebezpieczeñstwo
rozprzestrzeniania siê broni atomowej, co mog³oby stanowiæ zagro¿enie
dla bezpieczeñstwa Wielkiej Brytanii. Admira³ powiedzia³ jednak tak¿e:
„Jak dot¹d nie otrzymaliœmy od Amerykanów ¿adnych konkretów na temat istoty projektu. Nikt w³aœciwie jeszcze nie popar³ w pe³ni amerykañskich d¹¿eñ, poniewa¿ wci¹¿ trwa faza badañ. Nie przedstawiono niczego,
co da³oby mi wyobra¿enie o technicznych szczegó³ach propozycji… Jeœli
chodzi o mnie, w ¿adnym razie nie mogê wyraziæ przekonania, ¿e powinniœmy znaleŸæ w obecnym bud¿ecie pieni¹dze na technologiê obrony przeciwrakietowej, a jednoczeœnie kontynuowaæ prace, które ju¿ s¹ w toku.”39
Jednoznaczne g³osy sprzeciwu nadesz³y ze strony frakcji parlamentarnej laburzystów, gdzie powa¿nie podejrzewa siê, ¿e MD zagra¿aj¹c traktatowi ABM mo¿e prowadziæ do nowego wyœcigu zbrojeñ.40
Politycy brytyjscy nie maj¹ konkretnej opinii na temat polskiego stanowiska wobec obrony przeciwrakietowej. Rozumiej¹ oni jednak, ¿e w tym
przypadku sytuacja Polski jest wyj¹tkowa. Eksperci brytyjscy dostrzegaj¹
starania Warszawy, by zachowaæ dobre stosunki ze USA, a jednoczeœnie
jej obawy przed rozdŸwiêkiem, który ten temat móg³by spowodowaæ w relacjach z Rosj¹.
3.4. Rozszerzenie NATO
Czynnikiem kszta³tuj¹cym od zawsze myœlenie Londynu o dalszej turze poszerzania Sojuszu by³y doœwiadczenia zwi¹zane z do³¹czeniem do
NATO Polski, Wêgier i Republiki Czeskiej. Jak wspomniano, politycy brytyjscy nie uwa¿aj¹ generalnie wk³adu, który Wêgrzy i Czesi wnieœli do
Sojuszu, za szczególnie wartoœciowy. Krytyka dotyczy g³ównie braku zaanga¿owania we wzmacnianie zdolnoœci obronnych Sojuszu, co wydawa³o siê wa¿nym aspektem dyskusji nad dalszym rozszerzeniem. Wielka Brytania nie zajmowa³a tak¿e ¿adnego oficjalnego stanowiska w sprawie w³¹czenia pañstw ba³tyckich w struktury NATO, ale politycy i wysocy urzêdnicy cywilni wyra¿ali swoje obawy zwi¹zane z tym, ¿e objêcie tego regionu gwarancjami z art. 5 mo¿e okazaæ siê bardzo trudne. Z punktu widzenia Brytyjczyków najkorzystniejszym wariantem by³oby zwiêkszanie
w tym obszarze wspó³pracy wojskowej. Pañstwa ba³tyckie ju¿ dziœ wnosz¹ wk³ad w wiele operacji pokojowych, czego przejawem jest istnienie
batalionu ba³tyckiego. Wymierna pomoc udzielana jest tak¿e przez skandynawskich cz³onków NATO. Proces ten, jak argumentowano, móg³by stopniowo nabieraæ cech gwarancji bezpieczeñstwa i w przysz³oœci u³atwiæ
przyjêcie tych krajów do NATO. Poza tym plany szybkiej integracji pañstw
ba³tyckich z Sojuszem odbierano jako akt prowokacji pod adresem Moskwy. Funkcjonowa³ jednak równie¿ pogl¹d, ¿e Ameryka i tak bêdzie popieraæ przy³¹czenie Litwy, Estonii i £otwy, poniewa¿ naciskaj¹ na to wp³ywowe grupy imigrantów z tych pañstw. Zanim rozpocznie siê szczyt NATO
w Pradze 2002 roku w Sojuszu pojawi¹ siê byæ mo¿e tak silne d¹¿enia na
rzecz przy³¹czenia Litwy, £otwy i Estonii, ¿e Wielka Brytania nie bêdzie
w stanie siê im przeciwstawiæ. Londyn zdaje sobie równie¿ sprawê z tego,
¿e w Polsce idea integracji pañstw ba³tyckich ze strukturami Sojuszu cieszy siê ogromnym poparciem.
Ataki terrorystyczne na USA i amerykañska odpowiedŸ na nie wywar³y oczywiœcie istotny wp³yw na dyskusjê o rozszerzeniu NATO. W obliczu rozpoczêcia dzia³añ militarnych przeciwko Afganistanowi pojawi³y
siê pytania o przysz³oœæ Sojuszu i równowagê miêdzy jego wojskowym
a politycznym wymiarem. Choæ oba wymiary zawsze pozostawa³y ze sob¹ zwi¹zane, aspekt polityczny bêdzie zapewne coraz istotniej kszta³towa³
J. Straw, Tribune Column, Tribune, 24.07.2001.
Admiral Sir Michael Boyce, op. cit.
40
„Nasza Izba wyra¿a obawy w stosunku do zamierzeñ prezydenta Busha, by wykroczyæ poza ramy Uk³adu o nierozprzestrzenianiu broni j¹drowej (ang. Anti-Ballistic
Missile Treaty) i stworzyæ obronê rakietow¹; wspieramy równie¿ jednomyœlnie przyjêty
wniosek przez komisjê spraw zagranicznych, który zaleca³ rz¹dowi wyra¿enie powa¿nych w¹tpliwoœci co do wprowadzenia NMD w Wielkiej Brytanii i stawia³ pod znakiem
zapytania kwestiê, czy amerykañskie plany realizacji NMD s¹ w³aœciw¹ odpowiedzi¹ na
problem rozpowszechniania broni j¹drowej, przed którym staje wspólnota miêdzynarodowa, zalecaj¹c rz¹dowi, by przekonywa³ USA do zbadania wszelkich dróg, które mog³yby prowadziæ do redukcji dostrzeganego zagro¿enia”, podpisany przez 276 cz³onków
parlamentu. www.edm. hclibrary.parliament.uk
38
39
254
255
SILKE POTTEBOHM
„PRZYJAÑ BEZ ZAANGA¯OWANIA”
strukturê i dzia³ania NATO.41 W Wielkiej Brytanii rozpoczê³a siê publiczna debata na temat konsekwencji tej nowej dynamiki politycznej, która
wymaga zastanowienia siê nad kandydaturami na nowych cz³onków oraz
nad tworzeniem silnych wiêzi z dawnymi wrogami.42 Reasumuj¹c, mo¿na
jednak stwierdziæ, ¿e w stosunku Brytyjczyków do rozszerzenia NATO
wci¹¿ dominuje du¿a doza wstrzemiêŸliwoœci i wahania.
i CESDP, potrzebowaæ zapewne bêdzie szczegó³owych wiadomoœci na temat kierunków i celów polskiej polityki bezpieczeñstwa.
Oceniaj¹c militarny wk³ad Polski w NATO, wœród ekspertów brytyjskich s³ychaæ opiniê, ¿e proces do³¹czania do Sojuszu Polacy traktuj¹ nieco zbyt ambicjonalnie, zw³aszcza jeœli porównaæ ich poczynania z aktywnoœci¹ pozosta³ych cz³onków. Z drugiej strony pañstwa, które od dawna
nale¿¹ do Sojuszu, prezentowa³y przesadny optymizm i nieco nierealistyczne oczekiwania co do tempa, w którym nowi cz³onkowie bêd¹ w stanie
zintegrowaæ siê z reszt¹ Sojuszu.
W kontekœcie reformy armii podkreœla siê te¿ znaczenie, jakie odgrywa silna polska tradycja wojskowa, jej pozycja strategiczna i kontakty z innymi pañstwami Europy Wschodniej. Brytyjczycy wychodz¹ z za³o¿enia,
¿e polska polityka bezpieczeñstwa i obrony jest uwarunkowana historycznie. G³ówny punkt ciê¿koœci k³adzie siê w Polsce na fakt, ¿e kraj ten niedawno odzyska³ niepodleg³oœæ i ¿e na wschodzie ma wielkiego s¹siada,
któremu nie do koñca mo¿e ufaæ. W Londynie s¹dzi siê, ¿e podstawowy
wzór reformy wojskowej oraz doktryna obronna zmierzaj¹ w Polsce generalnie we w³aœciwym kierunku. Na poziomie teoretycznym wprowadzanych reform Warszawa znacznie wyprzedza inne stolice.
Pojawiaj¹cym siê krytycznym uwagom pod adresem Polski, towarzyszy zastrze¿enie, ¿e pañstwo to opuœci³o Uk³ad Warszawski zaledwie 12
lat temu, a w NATO jest dopiero od 3 lat. Poniewa¿ istniej¹ce si³y zbrojne
powstawa³y w odmiennym systemie i koncentrowa³y siê na innych celach,
proces transformacji zajmie wiêc zapewne bardzo du¿o czasu. Ogólnie
rzecz bior¹c, „transformacje s¹ czasoch³onne, ale pozwol¹ Polsce staæ siê
dobrym partnerem Wielkiej Brytanii”.43 Choæ wiêc niektóre poczynania
Polski w obrêbie NATO poddaje siê silnej krytyce, o czym wspomniano
wczeœniej, ca³oœciowa ocena jest pozytywna.
Problemy mog¹ jednak pojawiæ siê w przysz³oœci. Po pierwsze, w sytuacji, gdy brakuje konkretnych zagro¿eñ dla bezpieczeñstwa, trudno bêdzie zg³aszaæ w stosunku do Polski – jak i innych sojuszników – ¿¹dania
4. POLSKA I WIELKA BRYTANIA – PRZYSZ£OŒCI¥
ATLANTYCKIEGO PARTNERSTWA W EUROPIE?
Podsumowuj¹c, w wywiadach, przeprowadzonych w ramach projektu,
da³o siê odczuæ bardzo pozytywne nastawienie w stosunku do Polski. Politycy brytyjscy uznaj¹ Polaków za wa¿nych partnerów w Sojuszu, a przede wszystkim za europejskich partnerów o orientacji proatlantyckiej. W wypowiedziach ekspertów i polityków mo¿na by³o dostrzec generalnie
przychyln¹ percepcjê polskiej polityki bezpieczeñstwa, której towarzyszy³a ¿yczliwoœæ w stosunku do ca³ego pañstwa, zarazem jednak –
co nieco burzy ów obraz – najwyraŸniej brakuje im rzetelnej wiedzy
na temat Polski. Ci, którzy bior¹ pod uwagê jej pozycjê, to przede
wszystkim eksperci, którzy kontaktuj¹ siê ze stron¹ polsk¹ przy okazji negocjacji i spotkañ dyplomatycznych. Sprawy bezpieczeñstwa Polski nie s¹ przedmiotem powszechnej dyskusji w Londynie, brak te¿
miarodajnej czy rzetelnej informacji na ich temat.
Mimo ¿e ambasada polska w Londynie wydaje siê bardzo aktywnie
przedstawiaæ zagadnienia polityczne, zw³aszcza zwi¹zane z powiêkszeniem UE, nale¿a³oby poœwiêciæ wiêcej uwagi prezentacji Polski w NATO
oraz zagadnieniom polityki bezpieczeñstwa. Dok³adniejsze przedstawienie polskich spraw bezpieczeñstwa stanowi³oby lepsz¹, bardziej solidn¹
podstawê dla szukania nowych partnerów. Kiedy Polska do³¹czy do UE,
szukaj¹ca sprzymierzeñców Wielka Brytania, zw³aszcza w obszarze CFSP
Ch. Grant, „Does this war show that NATO no longer has a serious military role?”,
Independent, 16.10.2001.
42
The Guardian, 17.11.2001.
41
43
Wywiad poufny przeprowadzony w Londynie w lecie 2001.
256
SILKE POTTEBOHM
zwiêkszenia tempa reform. Brytyjczycy spodziewaj¹ siê jednak, ¿e wk³ad
Polski w NATO bêdzie zwiêksza³ siê proporcjonalnie do wzrostu gospodarczego.
Po drugie, otwarte pozostaje pytanie, czy i jak pod wp³ywem cz³onkostwa w UE zmieni¹ siê polskie sojusze. Ze wzglêdu na inne po³o¿enie,
interesy i pozycjê po do³¹czeniu do Unii Polska mo¿e staæ siê – z ró¿nych wzglêdów, niekoniecznie politycznych – bardziej europejska. Z drugiej strony, to polityka bezpieczeñstwa UE mo¿e nabraæ cech atlantyckich pod wp³ywem cz³onkostwa Polski. Londyn zak³ada, ¿e Polska stanie siê w Unii zdecydowanym sojusznikiem Wielkiej Brytanii w d¹¿eniach do realizacji interesów atlantyckich. Jak podsumowa³ jeden z wysokich rang¹ analityków obronnoœci, „Wielka Brytania musi sobie zjednaæ w UE tylu sojuszników, ilu siê tylko da, a to ze wzglêdu na jej doœæ
szczególn¹ pozycjê”.44
Innym obszarem, w którym mog¹ pojawiæ siê ró¿nice zdañ i polityczne rozbie¿noœci, jest art. 5 czy te¿ generalne przywi¹zanie polskiej polityki bezpieczeñstwa do obrony terytorialnej. Politycy brytyjscy maj¹ nadziejê, ¿e nim Polska do³¹czy do UE, bêdzie gotowa uczestniczyæ w CESDP
i w zadaniach, jakie stawiaæ bêd¹ nowe wyzwania bezpieczeñstwa. Tym
bardziej, ¿e w obu krajach istniej¹ obawy, ¿e gdyby w UE górê wziê³y
g³osy nawo³uj¹ce do izolacjonizmu, USA mog³yby odwróciæ siê od Europy. Lêk przed takim scenariuszem sprawia, ¿e Londyn i Warszawa bêd¹
staraæ siê pogodziæ rozwój CESDP ze wspó³prac¹ euroatlantyck¹.
Rozbie¿noœci pojawiaj¹ siê tak¿e w kwestii dalszego powiêkszania
NATO. Wielka Brytania nie sprzeciwia siê temu procesowi, natomiast pragnie, by poprzedza³ go okres wspó³pracy, która dopiero w dalszej przysz³oœci prowadziæ bêdzie do rozszerzenia. Polska popiera raczej d¹¿enia
do szybkiej realizacji projektu i w tej kwestii jej stanowisko odpowiada
w wiêkszym stopniu myœleniu USA.
Jedna rzecz wydaje siê natomiast trwale ³¹czyæ oba pañstwa: ich przywi¹zanie do obecnoœci USA w Europie i zwi¹zane z tym polityczne usytuowanie miêdzy UE a NATO. Politycy brytyjscy s¹ przekonani, ¿e Pol44
Wywiad poufny przeprowadzony w Londynie w lecie 2001.
257
ska nie powinna byæ postrzegana jako pañstwo wywieraj¹ce ujemny wp³yw
na europejsk¹ politykê bezpieczeñstwa. Brytyjczycy wi¹¿¹ to z przekonaniem, ¿e to Ameryka, a nie Europa, przes¹dza o wiarygodnoœci natowskich gwarancji bezpieczeñstwa. Z punktu widzenia Polski przynale¿noœæ
do NATO jest równoznaczna z przymierzem z USA i, gdy chodzi o obronê, Warszawa wyraŸnie stawia na Amerykê, a nie na europejskich s¹siadów. Gdyby w Sojuszu mia³o dojœæ do jakiœ konfliktów, Polska zapewne
opowie siê po stronie USA i w tym sensie jej stanowisko jest bardzo podobne do stanowiska Wielkiej Brytanii.
258
259
Olaf Osica, Marcin Zaborowski
PODSUMOWANIE
„Czas na europejską politykę obronną?”
260
PODSUMOWANIE
261
1. STOSUNKI EUROATLANTYCKIE
PO 11 WRZEŒNIA 2001 ROKU
Miêdzy paŸdziernikiem a majem (kiedy koñczono pisanie niniejszego
rozdzia³u) w³adza Talibów nad Afganistanem za³ama³a siê i zosta³a zast¹piona przez deklaruj¹cy swe prozachodnie nastawienie rz¹d Karzaia. Siatka terrorystyczna Al-Quaidy w Afganistanie zosta³a znacz¹co os³abiona
a jej zwalczanie przenios³o siê do Jemenu, Gruzji i Filipin. Chocia¿ losy
przywódcy Al-Quaidy, Osamy ben Ladena s¹ nieznane, nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e – jak pisa³ The Economist – „myœliwi stali siê zwierzyn¹.”1 Przemawiaj¹c w Kongresie USA (10.03.2002) prezydent George W. Bush zasugerowa³, ¿e USA s¹ gotowe do dokonania „drugiej ods³ony w wojnie
z terroryzmem”, co zosta³o ogólnie zinterpretowane jako przygotowania
do rozprawy z Irakiem.2
Mimo zatem up³ywu ponad szeœciu miesiêcy od dramatycznych wydarzeñ w Nowym Jorku i Waszyngtonie wci¹¿ trudno przewidzieæ ich d³ugofalowe konsekwencje dla kszta³tu sojuszy miêdzynarodowych, w tym
NATO, i narodowych strategii bezpieczeñstwa w USA i w Europie. Wojna z terroryzmem jest daleka od zakoñczenia i, jak zasugerowa³ prezydent
George W. Bush, mówi¹c o „osi z³a”, bêdzie najprawdopodobniej dalej
eskalowaæ, przez co wszelkie spekulacje na temat przysz³oœci s¹ dzisiaj
obarczone ryzykiem.3 Mimo to niektóre ogólne trendy, które ju¿ da³y o sobie znaæ, wydaj¹ siê jednak warte bli¿szej analizy:
1. W kluczowych fazach operacji w Afganistanie USA zdecydowa³y siê
na samodzielne dzia³anie, opieraj¹c siê na wsparciu pañstw pozostaj¹cych
poza Sojuszem, takich jak Rosja, Pakistan czy Uzbekistan. Pomimo licznych ofert ze strony ró¿nych pañstw europejskich, jedynymi nie amerykañZob. „Six months on’” The Economist, 9–15.03.2002.
Na temat przemówienia Busha zobacz: „Why the US won’t go”, BBC News,
12.03.2002.
1
2
262
263
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
PODSUMOWANIE
skimi jednostkami, którym pozwolono na udzia³ w operacji militarnej na
terytorium Afganistanu, by³a garœæ ¿o³nierzy brytyjskiego SAS oraz francuskich i australijskich si³ specjalnych.4 W rzeczywistoœci nawet brytyjskie wysi³ki, aby zademonstrowaæ sw¹ solidarnoœæ z USA spotka³y siê z odmow¹
Waszyngtonu, który nie zgodzi³ siê na zaanga¿owanie wiêkszego kontyngentu si³ brytyjskich stacjonuj¹cego niedaleko teatru dzia³añ.5
Podobny podzia³ ról wydaje siê byæ prawdopodobny w ewentualnej
operacji przeciwko Irakowi. Jeœli dojdzie do niej, USA bêd¹ zapewne samodzielnie prowadziæ operacjê wojskow¹, z niewielkim wsparciem komponentu wojsk brytyjskich i symbolicznym ze strony kilku innych sojuszników, nie koniecznie europejskich.
2. Pomimo odwo³ania siê Rady Pó³nocnoatlantyckiej NATO do art. 5
w odpowiedzi na atak z 11 wrzeœnia, u¿ytek z zasobów i zdolnoœci NATO,
a tak¿e jego gremiów politycznych by³ niewielki. Gremia te nie pos³u¿y³y
jako forum konsultacji miêdzy Amerykanami a Europejczykami. W konsekwencji u¿ytecznoœæ NATO jako organizacji zbiorowej obrony zosta³a
silnie zakwestionowana.
3. Kryzys afgañski przyczyni³ siê do wy³onienia grupy trzech najwiêkszych (w sensie militarnym i politycznym) cz³onków UE, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji, które zdecydowa³y skonsultowaæ swe narodowe strategie dzia³añ wobec wojny w Afganistanie, jak równie¿ kierowaæ siê skoordynowanymi dzia³aniami w UE. Nie by³o niespodziank¹, ¿e postêpowanie to spotka³o siê z podejrzliwoœci¹ i dra¿liwym przyjêciem innych pañstw
europejskich. Z jednej strony oczywiste jest, ¿e UE potrzebuje rozwijaæ
w³asn¹ politykê obronn¹ i ¿e mo¿e ona powstaæ tylko wtedy, jeœli „wielka
trójka” bêdzie zdecydowanie do niej d¹¿yæ. Z drugiej jednak strony po-
wstanie francusko-brytyjsko-niemieckiego dyrektoriatu wyzwala obawy
przed marginalizacj¹ w mniejszych (Benelux) lub mniej wp³ywowych
(W³ochy, Hiszpania) pañstwach UE.
Ogólnie mo¿na powiedzieæ, ¿e 11 wrzeœnia pokaza³, ¿e sojusz Europy
z USA jest w rzeczywistoœci luŸniejszy i bardziej zró¿nicowany wewnêtrznie, ni¿ sugeruje to rozpowszechniony w Polsce obraz. Nie oznacza to, ¿e
stosunki euroatlantyckie trac¹ na znaczeniu. Dla przyk³adu, nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e w reakcji na atak 11 wrzeœnia œwiat sta³ siê œwiadkiem najwiêkszego wybuchu solidarnoœci Europy z Ameryk¹ od czasów drugiej
wojny œwiatowej. Prawd¹ jest tak¿e, ¿e spory które istnia³y pomiêdzy Amerykanami a Europejczykami przed 11 wrzeœnia sta³y siê – pytanie na jak
d³ugo – nieco mniej aktualne, gdy USA i Europa stanê³y twarz¹ w twarz
ze wspólnym zagro¿eniem terrorystycznym. Jednak¿e równie oczywiste
jest i to, jak pokazuj¹ trzy omówione wy¿ej punkty, ¿e sojusz euroatlantycki nie wróci do stanu z przesz³oœci i bêdzie dalej ewoluowa³.
Adrian Hyde-Price naszkicowa³ w swym rozdziale cztery scenariusze
ewolucji stosunków euroatlantyckich w przysz³oœci: „odrodzonego partnerstwa”, „rozwodu”, „kontynentalnego dryfu” oraz „czêœciowej odnowy”.
Podczas gdy „rozwód” oznacza³by koniec tych relacji a „dryf kontynentalny” stopniowe zmierzanie w stronê „rozwodu”, dwa pozosta³e scenariusze sugeruj¹ poprawê, choæ w ró¿nym stopniu. Dynamika po 11 wrzeœnia wydaje siê dzisiaj wskazywaæ na to, ¿e dwa z nich – „czêœciowa odnowa” i „dryf kontynentalny” – maj¹ najwiêksze szanse na wyznaczenie
kierunku rozwoju stosunków Europy z Ameryk¹.
Pojawia siê jednak pytanie, która z mo¿liwych opcji rozwoju tych relacji zyska poparcie Polski. Jak dowodz¹ artyku³y zawarte w niniejszej publikacji, mimo pewnych sprzecznych sygna³ów politycznych, Polska jawi
siê jako pañstwo silnie przywi¹zane do wiêzi ³¹cz¹cej bezpieczeñstwo Ameryki i Europy; przywi¹zanie to sta³o siê w rzeczywistoœci nowego rodzaju
dogmatem w polskim myœleniu o bezpieczeñstwie. Dlatego jest ma³o prawdopodobne, aby zaanga¿owanie Warszawy w sprawy bezpieczeñstwa euroatlantyckiego zosta³o zakwestionowane w istotny sposób w polityce wewnêtrznej w daj¹cej siê przewidzieæ przysz³oœci i bez wzglêdu na to, kto
jest u w³adzy. Z tego powodu jeœli relacje Europy z Ameryk¹ bêd¹ siê zmie-
3
W przemówieniu w Kongresie USA 27.10.2002, George W. Bush wymieni³ trzy kraje – Irak, P³n. Koreê i Iran, oskar¿aj¹c je o posiadanie broni masowego ra¿enia i tworzenie
„osi z³a”. „George W. Bush and the axis of evil”, The Economist, 2/2002.
4
Collin Powel, at the OSCE News Conference in Romania, 4.12.2001, BBC News report.
5
Zob. „Allies ‘split’: fact of fiction?”, BBC News, 20.10.2001. 18.03.2002 Amerykanie zwrócili siê z proœb¹ o wsparcie 1700 brytyjskich ¿o³nierzy w dzia³aniach zbrojnych
prowadzonych w Afganistanie, zob. „UK defends Afghan troop move”, BBC News,
19.03.2002.
264
265
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
PODSUMOWANIE
niaæ (choæ Warszawa wola³aby, ¿eby tak siê nie dzia³o), Polska bêdzie
najprawdopodobniej dzia³aæ w stronê „odrodzonego partnerstwa” lub przynajmniej „czêœciowej odnowy”. Oba scenariusze pozwoli³yby na wyciszenie wielu obaw zwi¹zanych z przysz³oœci¹ stosunków euroatlantyckich
i u³atwi³yby przemiany w polskim myœleniu o bezpieczeñstwie. Polska mog³aby skutecznie pogodziæ swe zaanga¿owanie europejskie, jak i pragnienie utrzymania silnych zwi¹zków z USA. Byæ mo¿e uda³oby siê nawet
polityce polskiej przej¹æ na siebie jak¹œ czêœæ odpowiedzialnoœci za „czêœciowo odnowione” relacje euroatlantyckie, wzmacniaj¹c w ten sposób sw¹
pozycjê w Europie. „Dryf kontynentalny” by³by z kolei postrzegany jako
niepo¿¹dany scenariusz, a „rozwód” jako katastrofa. Oznacza³by „polityczny koniec œwiata” i powrót polityki polskiej do wszystkich starych
lêków, parali¿uj¹c jakiekolwiek nowoczesne przemiany w myœleniu o bezpieczeñstwie i wzmacniaj¹c wszystkie wystêpuj¹ce w nim sprzecznoœci.
Innymi s³owy, dynamika polityczna wskazuje na to, ¿e, gdy dochodzi
do koniecznoœci obrony interesów bezpieczeñstwa, pañstwo narodowe ponownie wkracza na scenê jako ich najwa¿niejszy gwarant. Choæ projekt
rozpocz¹³ siê na d³ugo przed 11 wrzeœnia, okazuje siê, ¿e wybór perspektywy narodowej dla zbadania polskiej polityki bezpieczeñstwa w stosunkach euroatlantyckich by³ w³aœciwy. To bowiem relacje z USA i z najwiêkszymi sojusznikami europejskimi zadecyduj¹ o przysz³ej roli Polski. Innymi s³owy, mimo ¿e niektóre nasze wnioski mog³y zostaæ zdezawuowane przez bieg wydarzeñ, d³ugofalowe konsekwencje wojny z terroryzmem
wydaj¹ siê potwierdzaæ przyjête za³o¿enia ogólne.
Odk³adaj¹c na bok najwa¿niejsze pytanie o kierunek ewolucji relacji
euroatlantyckich, nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e po 11 wrzeœnia wyraŸna sta³a
siê tendencja do swego rodzaju renacjonalizacji polityki bezpieczeñstwa,
i to po obu stronach Atlantyku. W przypadku USA oznacza to koncentracjê na w³asnych zasobach i u¿yciu ich w sposób tradycyjny, pod w³asnym
narodowym dowództwem i politycznym kierownictwem, kosztem NATO.
Tak¿e w Europie zwyciê¿a pokusa samodzielnego, a wiêc sprawniejszego
od mechanizmów UE, dzia³ania pañstw, której demonstracj¹ by³ s³ynny
obiad na Downing Street w Londynie. W konsekwencji os³abieniu ulega
rola organizacji bezpieczeñstwa i pojawia siê szereg ma³ych koalicji, opartych na trzech rodzajach wzajemnych interesów:
• istnienie d³ugofalowego bliskiego sojuszu USA i Wielkiej Brytanii,
i w zdecydowanie mniejszym stopniu Francji,
• wyj¹tkowych koalicji, powsta³ych w oparciu o teatr dzia³añ wojennych,
np. USA z Pakistanem i Uzbekistanem
• nag³e (choæ prawdopodobne przejœciowe) pojawienie siê nowych koalicji, opartych na zbie¿noœci interesów regionalnych: USA z Rosj¹. 6
6
„Suddenly, such good neighbours”, The Economist, 10.11.2001.
2. PARTNERZY POLSKI
W POLITYCE BEZPIECZEÑSTWA
2.1. USA
Zebrany w ksi¹¿ce materia³ pokazuje, ¿e Polska ulokowa³a siê na atlantyckim koñcu osi, wzd³u¿ której prowadzone s¹ dyskusje Europy z Ameryk¹. Jest to jednak¿e szczególny rodzaj atlantycyzmu, zwróconego ku przesz³oœci – jak pokazuje przywi¹zanie Polski do obronnej roli NATO i jej ambiwalentny stosunek doc tworzenia nowoczesnej, mobilnej armii. Jak pokazuje David Dunn te „przestarza³e” elementy polskiej polityki bezpieczeñstwa nie zachwycaj¹ wielbionego w Warszawie partnera, którym s¹ USA.
Bez w¹tpienia po 11 wrzeœnia irytacja Waszyngtonu, wywo³ana postaw¹
Warszawy w tym wzglêdzie, bêdzie rosn¹æ, jeœli nie nast¹pi odejœcie od uto¿samiania polityki bezpieczeñstwa wy³¹cznie z polityk¹ obronn¹.
Jednak mimo powy¿szych uwag krytycznych, wydaje siê pewne, ¿e miêdzy Polsk¹ a USA istnieje daleka zbie¿noœæ perspektyw i celów politycznych w sprawach bezpieczeñstwa euroatlantyckiego, która bêdzie najprawdopodobniej trwaæ w nadchodz¹cych latach. Stosunki te s¹ bowiem najbardziej intymne nie tylko spoœród relacji USA z krajami postkomunistycznymi, ale czêsto bardziej za¿y³e ni¿ z niektórymi „starymi” sojusznikami.
Zwrócenie siê do Polski o wys³anie kontyngentu wojskowego do wsparcia
dzia³añ zwi¹zanych z operacj¹ w Afganistanie by³o tego najlepszym œwiadectwem. Trzeba jednak podkreœliæ, na co zwróci³ uwagê David Dunn, ¿e,
266
267
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
PODSUMOWANIE
dostrzegaj¹c wartoœæ sojuszu z Polsk¹ i intensywnoœæ wzajemnych relacji,
USA zdaj¹ sobie sprawê, ¿e polityka polska ma niewielkie prze³o¿enie na
dzia³ania europejskich sojuszników. Jeœli zatem obecny stan tych relacji ma
przetrwaæ, USA musz¹ oprzeæ siê pokusie traktowania Polski w sprawach
bezpieczeñstwa jako jednego ze swoich protegowanych sojuszników.
Mimo silnego proatlantyckiego nastawienia w polityce bezpieczeñstwa,
nie ma pewnoœci, czy rozszerzy siê on tak¿e na sprawy gospodarcze, co
Waszyngton zdaje siê przyjmowaæ za rzecz oczywist¹. Sprawdzianem tego bêdzie, w jakiejœ mierze, rozstrzygniêcie przetargu na samolot wielozadaniowy, w którym obok amerykañskich bior¹ udzia³ tak¿e firmy europejskie. Po wyborze Gripenów przez Wêgrów i Czechów Amerykanie twardo naciskaj¹ na to, by wybór opiera³ siê na kryteriach bardziej strategicznych ni¿ ekonomicznych.7
W swoim artykule Vanda Knowles zwraca uwagê na uderzaj¹ce podobieñstwo Francji i Polski w ich g³êbokim przywi¹zaniu to spraw to¿samoœci narodowej i w ich przekonaniu, ¿e s¹ predestynowane do odgrywania
powa¿nej roli miêdzynarodowej. Równoczeœnie Francja i Polska pozostaj¹ na przeciwleg³ych krañcach euroatlantyckich debat, czego przyk³adem
jest chocia¿by ich polityka wobec projektu europejskiej polityki obronnej.
Nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e z niektórymi pañstwami, których polityka
zosta³a omówiona w niniejszej publikacji, Polska ma bli¿sze kontakty
w sprawach bezpieczeñstwa ni¿ z innymi. Jak argumentuje Kai-Olaf Lang
stosunki Polski z Niemcami s¹ w tym wzglêdzie bardzo bliskie. Niemcy
nie tylko wspierali polskie starania o uzyskanie cz³onkostwa w NATO, ale
byli mocno zaanga¿owani w integrowanie PSZ z armiami sojuszniczymi,
poprzez wspólne manewry i szkolenia polskich oficerów na uniwersytetach Bundeswehry.8 Co wiêcej, wspólny polsko-niemiecko-duñski korpus
w Szczecinie pozostaje jedynym oddzia³em miêdzynarodowym, który zosta³ stworzony za lini¹ podzia³u Wschód-Zachód. Trudno wyobraziæ sobie, dlaczego tak dobrze rozwiniêta wspó³praca nie mia³aby rozkwitn¹æ
po przyst¹pieniu Polski do UE.
W swoim artykule na temat polsko-brytyjskich relacji w sprawach bezpieczeñstwa Silke Potebohm kreœli obraz przyjazny, lecz nieco obojêtny.
Choæ, z jednej strony, oba kraje ³¹czy ideowa sympatia, oparta na braterstwie broni z czasów drugiej wojny œwiatowej, oraz zbie¿noœæ pogl¹dów
na problemy europejsko-amerykañskie, z drugiej dziel¹ je jednak po³o¿enie geograficzne i kwestie kulturowe. W konsekwencji mo¿na oczekiwaæ,
¿e gdy Wielka Brytania bêdzie nadal postrzegaæ Polskê jako g³ównego
partnera w Europie Œrodkowo-Wschodniej jest ma³o prawdopodobne, aby
stosunki obu pañstw sta³y siê kiedykolwiek tak intensywne, jak miêdzy
Polsk¹ a Niemcami.
Vanda Knowles przekonuje z kolei, ¿e Polska i Francja by³y sobie
zawsze historycznie bliskie, a ich stosunki bardzo dobre. Oba pañstwa
2.2. Niemcy, Francja i Wielka Brytania
W pocz¹tkowej fazie realizacji projektu zastanawialiœmy siê, czy potwierdzi on nasze przypuszczenie, ¿e Polska zachowuje siê w sposób podobny do najwiêkszych pañstw europejskich: Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii. Wniosek by³ jednak inny, okaza³o siê bowiem, ¿e Polska
wnosi do stosunków euroatlantyckich now¹ i oryginaln¹ jakoœæ, która wydaje siê byæ bez precedensu. W porównaniu ze swoimi partnerami z Europy zachodniej polska polityka bezpieczeñstwa ³¹czy w sobie najbardziej
wyraŸne cechy ich polityk i w ten sposób jest modelem samym dla siebie.
Jak pokazuje Silke Pottebohm, Polska dzieli z Wielk¹ Brytani¹ perspektywê atlantyck¹, ale zarazem polskie zdolnoœci militarne i struktura
si³ zbrojnych znacz¹co odbiegaj¹ od brytyjskich. Natomast z Niemcami
³¹czy polsk¹ politykê bezpieczeñstwa trwanie przy powszechnym poborze, jak i niski poziom nak³adów na obronnoœæ z niskim udzia³em wydatków na badania i rozwój. Z drugiej strony, jak stwierdza Kai-Olaf Lang,
niemieckie si³y zbrojne wci¹¿ nie mog¹ uporaæ siê z przyjêciem na siebie
wiêkszej roli w polityce miêdzynarodowej – kwestia, która w Polsce nigdy nie by³a przedmiotem wahañ.
7
Rzeczpospolita (dalej Rz), 12.01.2001.
Zob. V. Handl, K. Longhurst, M. Zaborowski, „Germany’s Security Policy Towards
East Central Europe”, Perspectives - The Central European Review of International Affairs, 14 Summer 2000, pp. 54–71.
8
268
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
PODSUMOWANIE
mia³y wiele wspólnych doœwiadczeñ (np. zaanga¿owanie Polski po stronie Napoleona) i wspólnych interesów (np. walka z Prusami a potem
Niemcami). Na przestrzeni XIX i XX wieku w krêgach inteligencji polskiej rozwinê³y siê silne tendencje francuskie, a Francuzi s¹ wci¹¿ jednym z najbardziej lubianych narodów przez Polaków. Warto wspomnieæ
te¿ nowsze doœwiadczenia, jak wdziêcznoœæ Warszawy za wsparcie, którego udzieli³ Pary¿ w trakcie dyskusji o granicy na Odrze i Nysie w 1990
roku.
Jednak pomimo owego jednoznacznie pozytywnego bilansu stosunków
w przesz³oœci, wspó³pracê polsko-francusk¹ od koñca zimnej wojny charakteryzuje wzrost rozbie¿noœci. Knowles przekonuje, ¿e do takiego rozwoju wypadków przyczyni³y siê dwa czynniki: po pierwsze brak zainteresowania Francji sprawami Europy Œrodkowo-Wschodniej (st¹d sformu³owanie „grzech zaniechania” w tytule rozdzia³u), a po drugie zdecydowany proamerykanizm i proatlantyzm polskiej polityki.
Na podstawie wszystkich analiz przypadków mo¿na stwierdziæ, ¿e poza USA, Niemcy s¹ tym partnerem, z którym Polska mo¿e rozwijaæ wspó³pracê w sprawach bezpieczeñstwa w sposób najbardziej obiecuj¹cy. Stosunki polsko-niemieckie s¹ nie tylko intensywnie rozwijane od koñca zimnej
wojny, w obszarze bezpieczeñstwa najbardziej spoœród wszystkich innych,
ale ³¹czy je obecne polskie i by³e niemieckie doœwiadczenie pañstwa po³o¿onego na skraju Sojuszu. St¹d te¿ nie dziwi, ¿e Polacy znajduj¹ wiêcej
zrozumienia i wspó³czucia dla swego po³o¿enia w Berlinie ni¿ w jakiejkolwiek innej stolicy europejskiej.
Podsumowuj¹c, zdolnoœæ Polski do stania siê wartoœciowym partnerem w NATO i ustanowienia prawdziwych, trwa³ych partnerstw z USA,
Niemcami, Francj¹ czy Wielk¹ Brytani¹, czy jakimkolwiek innym krajem, bêdzie zale¿eæ od umiejêtnego znalezienia swej roli w stosunkach
euroatlantyckich oraz wniesienia istotnego wk³adu rzeczowego, tzw. „wartoœci dodanej”. Najbardziej oczywistym i zarazem po¿¹danym obszarem
polskiej specjalizacji by³aby polityka wschodnia.
3. POLSKI WK£AD DO SOJUSZU –
POLITYKA WSCHODNIA
269
Z treœci poszczególnych rozdzia³ów jednoznacznie wynika, ¿e od Polski oczekuje siê odgrywania istotnej roli w tworzeniu polityki NATO i UE
wobec pañstw obszaru postsowieckiego. Pogl¹d ten wyra¿aj¹ nie tylko
pañstwa cz³onkowskie, ale, jak podkreœla Kerry Longhurst, jest on g³êboko zakorzeniony w myœleniu obu tych organizacji. Uwa¿a siê bowiem, ¿e
ze wzglêdu na po³o¿enie geograficzne, wiêzy historyczno-kulturowe, umiejêtnoœci lingwistyczne i znajomoœæ mentalnoœci spo³eczeñstw tego obszaru Polska posiada idealne predyspozycje to transferowania wiedzy z i do
Europy zachodniej.
Choæ polityka wschodnia Polski odnios³a sukces na Litwie oraz w bez
porównania mniejszym stopniu na Ukrainie, nie mo¿na tego powiedzieæ o Bia³orusi i Rosji. Autokratyczne rz¹dy prezydenta Aleksandra
£ukaszenki, w po³¹czeniu z jego wyraŸn¹ nostalgi¹ za czasami sowieckimi, s¹ g³ówn¹ przeszkod¹ dla powa¿niejszego politycznego zaanga¿owania siê Warszawy w tym kraju. To samo usprawiedliwienie nie
mo¿e jednak s³u¿yæ za wyjaœnienie pogarszaj¹cych siê przez wiele lat
od koñca zimniej wojny relacji rosyjsko-polskich. Oczywiœcie to nie
Warszawa jest wy³¹cznym, lub nawet nie najwiêkszym, winowajc¹ tego stanu rzeczy.
Nad kontaktami Warszawy z Moskw¹ ci¹¿y³o zawsze postrzeganie
Rosji przez wiêksz¹ czêœæ nowej elity politycznej Polski jako potencjalnego zagro¿enia dla bezpieczeñstwa narodowego. St¹d bra³o siê przewra¿liwienie i pewna, obserwowana z niezrozumieniem, niezdarnoœæ
Warszawy w radzeniu sobie z problemami stwarzanymi przez Rosjê.
Przyk³adem mo¿e byæ kwestia doniesieñ dziennika Washington Times
o rozlokowaniu w Kaliningradzie broni atomowej œredniego zasiêgu10 lub
te¿ sprawa wydalenia z Polski dziewiêciu dyplomatów rosyjskich podejrzanych o szpiegostwo.11
10
11
Zob. przyp. 37 na s. 102 oraz 144.
Rz, 21.01.2000.
270
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
PODSUMOWANIE
Wa¿ny jest przy tym fakt, ¿e ci¹g³y brak zaufania w stosunkach polsko-rosyjskich mia³ powa¿ny wp³yw na myœlenie o bezpieczeñstwie Polski, które, jak ju¿ wczeœniej wspomniano, pozosta³o przywi¹zane do kwestii obrony terytorialnej. Jednoczeœnie owo konserwatywne nastawienie
Warszawy okaza³o siê byæ Ÿród³em najwiêkszej krytyki zarówno w NATO,
jak wœród sojuszników Polski, w³¹czaj¹c USA. Z tego wzglêdu wydaje
siê, ¿e kondycja relacji Polski z Rosj¹ ma bezpoœrednie prze³o¿enie na
polskie myœlenie o bezpieczeñstwie (w³¹czaj¹c kwestiê zniesienia powszechnego poboru) i tym samym na miejsce i pozycjê Polski w stosunkach
euroatlantyckich.
Dotychczasowe osi¹gniêcia polskiej polityki wschodniej pozostaj¹ wiêc
niejednoznaczne. Pomimo istnienia wielu dra¿liwych problemów Warszawa spe³ni³a oczekiwania na³o¿one na ni¹ przez zachodnich partnerów w stosunku do Ukrainy i Litwy. Bilans relacji z Moskw¹ jest jednak ju¿ mniej
imponuj¹cy. Choæ po 1989 roku nie powsta³o w tych stosunkach ¿adne
trwa³e Ÿród³o nowych sporów, nie wykroczy³y one poza fazê ch³odnego
wspó³istnienia. Choæ, jak wspomniano, trudno doprawdy winiæ tylko Warszawê za istniej¹cy stan wspó³pracy politycznej, prawd¹ jest tak¿e, ¿e istnieje nag³a potrzeba przedefiniowania polskiej percepcji Rosji jako potencjalnego agresora. Pogl¹d ten nie tylko staje siê coraz bardziej anachroniczny na zachodzie Europy i USA, zw³aszcza po 11 wrzeœnia i wobec
nowego klimatu wspó³pracy z Rosj¹, ale wywiera negatywny wp³yw na
zdolnoœæ Polski do dokonania spójnego przegl¹du swej polityki bezpieczeñstwa i obrony. Wydaje siê, ¿e w Polsce nadchodzi powoli czas, by
uznaæ tê potrzebê. W kontekœcie nowego partnerstwa z Rosj¹ Warszawa
zintensyfikowa³a swe relacje z Moskw¹. M. in. ten problem by³ dyskutowany w trakcie wizyty premiera Leszka Millera w Waszyngtonie w styczniu 2002 roku. PóŸniejsza wizyta prezydenta W³adimira Putina przyczyni³a siê tak¿e do poprawy klimatu wzajemnych stosunków. Jednak bez
wzglêdu na ostateczny wynik tych zabiegów, Polska nie mo¿e sobie pozwoliæ na samozadowolenie – polityka wschodnia, jakkolwiek dostosowana do nowej sytuacji politycznej w Europie i na œwiecie, musi byæ dalej
intensywnie rozwijana, jeœli ma byæ polskim wk³adem w bezpieczeñstwo
euroatlantyckie XXI wieku.
4. STOSUNKI EUROATLANTYCKIE A POLSKA
POLITYKA BEZPIECZEÑSTWA W XXI WIEKU
271
Chocia¿ nie wiadomo, czy w XXI wieku sojusz Europy z Ameryk¹ bêdzie zmierza³ w stronê „odrodzonego partnerstwa” czy „dryfu”, niektóre
aspekty tej ewolucji staj¹ siê coraz bardziej jasne. Dla przyk³adu, jest niemal nieuniknione, ¿e sojusz ten bêdzie rozszerza³ swój wp³yw w kierunku
wschodnim za pomoc¹ dwojakiego rodzaju procesów, i to prawdopodobnie równoleg³ych. Z jednej strony NATO bêdzie siê poszerzaæ, a kolejna
runda zostanie zapewne zapocz¹tkowana na listopadowym szczycie w Pradze. Z drugiej zaœ, Rosja i byæ mo¿e Ukraina, nie bêd¹c formalnie cz³onkami, bêd¹ w coraz wiêkszym stopniu w³¹czane w proces decyzyjny NATO.
Rosn¹cy zasiêg Sojuszu bêdzie szed³ w parze z ewolucj¹ jego roli. Chocia¿ proces ten trwa od koñca zimnej wojny, po 11 wrzeœnia sta³ siê jeszcze bardziej dynamiczny i widoczny. Jednym z powodów jest to, ¿e po
ataku na Nowy Jork i Waszyngton wydaje siê, ¿e epoka armii masowych,
opartych o powszechny pobór i skoncentrowanych na obronie terytorium,
dobiega w Europie koñca. Wiadomo tak¿e, ¿e œwiat nie sta³ siê wcale bezpieczniejszy, a demokracje liberalne s¹ coraz bardziej nara¿one na ró¿nego rodzaju zagro¿enia stwarzane przez rozprzestrzenianie broni masowego ra¿enia, wojny etniczne czy samobójcze ataki terrorystyczne, których
wspólnym pod³o¿em jest ubóstwo. Choæ najlepsz¹ metod¹ przeciwdzia³ania im jest polityka zmniejszania biedy na œwiecie, nie jest jasne, kiedy
mog³aby ona zacz¹æ byæ realizowana, ani na ile efektywne by³yby te dzia³ania. Dlatego nakazem wszystkich pañstw obszaru euroatlantyckiego jest
rozwijanie zdolnoœci do zabezpieczania siê przed zagro¿eniami niekonwencjonalnymi. Aby ów cel osi¹gn¹æ, nacisk musi byæ po³o¿ony na zdolnoœci wywiadowcze, a tak¿e dalszy rozwój niewielkich, mobilnych, dobrze wyszkolonych i w pe³ni profesjonalnych si³ zbrojnych.
Powstaje zatem pytanie, czy Polska jest przygotowana do stawienia
czo³a obecnej i przysz³ej dynamice euroatlantyckich relacji w polityce bezpieczeñstwa. Bez w¹tpienia mo¿na sobie wyobraziæ, ¿e Polska, maj¹c ambicjê do odgrywania wa¿nej roli w tych stosunkach, powinna do³¹czyæ do
czo³ówki reformatorskich pañstw i œmia³o pod¹¿aæ w stronê modernizacji
272
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
swojej polityki bezpieczeñstwa i obrony. Mimo ¿e pewne kroki w tym kierunku zosta³y ju¿ podjête (np. szeœcioletni plan modernizacji armii), z punktu widzenia partnerów w NATO i UE uwa¿ane s¹ one za niewystarczaj¹ce. Co gorsza wydaje siê, ¿e doœæ umiarkowany plan reformy staje siê
ofiar¹ kolejnych ciêæ w bud¿ecie koalicji rz¹du SLD-PSL.12
Materia³ zebrany w niniejszej publikacji wskazuje na to, ¿e Polska, aby
do³¹czyæ do œcis³ego krêgu europejskich producentów bezpieczeñstwa
i spe³niæ swe marzenia o wysokiej pozycji w relacjach euroatlantyckich,
musi dokonaæ kilku zmian i podj¹æ trudne decyzje.
W sferze politycznej:
1. Zmierzyæ siê z problemem traktowania Polski w Europie jako nowego
pupila USA w sprawach bezpieczeñstwa. To jest przede wszystkim kwestia wyraŸnego artyku³owania w³asnych interesów w taki sposób, aby
nie ulega³o w¹tpliwoœci, ¿e kryje siê za nimi powa¿na analiza polityczna, a nie chêæ przypodobania siê sojusznikowi zza Atlantyku. Nie chodzi o sztuczne profilowanie siê w stronê Europy, lecz nabycie umiejêtnoœci krytycznego podejœcia, które nie oznacza, ¿e Polska stanie siê
„z³ym” sojusznikiem.
2. W d³u¿szej perspektywie o trwa³oœci relacji Ameryki i Europy, w tym
Polski i USA, a tym samym o przysz³oœci bezpieczeñstwa Polski, zadecyduje umiejêtne sprzêgniêcie interesów europejskich i amerykañskich. Aby aktywnie oddzia³ywaæ na ich kszta³towanie, Polska musi
wyrobiæ sobie mocn¹ pozycjê w UE. Istniej¹ce w Waszyngtonie przekonanie, ¿e Warszawa nie jest w stanie wp³ywaæ na swych europejskich partnerów, mo¿e w przysz³oœci negatywnie wp³yn¹æ na stosunki
polsko-amerykañskie, redukuj¹c je do relacji paternalistycznej.
3. Polska musi w umiejêtny sposób dokonaæ zbli¿enia z Rosj¹. Odrzucaj¹c wizjê Rosji jako pañstwa posiadaj¹cego specjalny status w europejskim bezpieczeñstwie i trwale dominuj¹cego w pañstwach europejskiej
czêœci b. ZSRR, polska polityka bezpieczeñstwa musi „uciec” od postrzegania jej przez sojuszników jako motywowanej wy³¹cznie histo12
Rz, 26.10.2001.
PODSUMOWANIE
273
ri¹. Odrzucaj¹c wizjê Rosji jako potencjalnego agresora (sygna³em tego by³aby decyzja o zniesieniu w nied³ugiej perspektywie powszechnego
poboru) i poszukuj¹c mo¿liwoœci wspó³pracy politycznej, dwu- lub wielostronnej, mo¿na by³oby uzyskaæ wiêkszy wp³yw na politykê europejsk¹ ni¿ obecnie.
W sferze militarnej:
1. Wydatki na obronê musz¹ byæ utrzymywane na poziomie co najmniej
2% PKB i racjonalniej zarz¹dzane. Najwa¿niejsz¹ rzecz¹ jest, aby mniej
wydatków przeznaczano na utrzymanie ogromnej, i czêsto nie zwi¹zanej z bezpieczeñstwem pañstwa, infrastruktury si³ zbrojnych, a wiêcej
powinno byæ kierowanych pieniêdzy na badania i rozwój.
2. Struktura si³ zbrojnych powinna byæ gruntownie zreformowana: odchodzeniu od ciê¿kich jednostek przeznaczonych do obrony terytorium
musi towarzyszyæ tworzenie nowoczeœnie wyposa¿onych i wyszkolonych, mobilnych oddzia³ów. Powszechny pobór do wojska powinien
byæ zniesiony, a armia powinna opieraæ siê na jednostkach w pe³ni zawodowych.
3. Niezwykle wa¿ne jest rozwijanie niezale¿nego zaplecza eksperckiego,
w tym cywilnych instytutów badawczych, które specjalizowa³yby siê
w kwestiach polityki bezpieczeñstwa i obronnej.
5. CZAS NA EUROPEJSK¥ POLITYKÊ OBRONN¥?
Dokonuj¹c przegl¹du stanu stosunków euroatlantyckich szeœæ miesiêcy po 11 wrzeœnia, miesiêcznik The Economist zasugerowa³, ¿e choæ nie
ma ryzyka rozejœcia siê Amerykanów i Europejczyków, poniewa¿ zagro¿enia dla ich bezpieczeñstwa s¹ podobne, jeœli nie identyczne, równie oczywista jest ograniczona rola, jak¹ sojusz euroatlantycki odegra³ w po 11
wrzeœnia.13 Operacja w Afganistanie by³a kolejnym przypadkiem (pierwszym by³o Kosowo), która pokaza³a, ¿e, gdy trzeba szybko i zdecydowanie dzia³aæ, Amerykanie wol¹ samodzielnie zaj¹æ siê „zaprowadzaniem
13
„Who needs whom?”, The Economist, 9–15.03.2002.
274
275
OLAF OSICA, MARCIN ZABOROWSKI
PODSUMOWANIE
porz¹dku” (prowadzeniem wojny), a Europejczykom zostawiaj¹ „sprz¹tanie po ba³aganie” (operacje pokojowe).
Mo¿na argumentowaæ, ¿e taki podzia³ pracy jest nie do unikniêcia, jeœli
rozwa¿yæ ogromn¹, i stale powiêkszaj¹c¹ siê, lukê miêdzy militarnymi zdolnoœciami USA i Europy. Zrozumia³e jest tak¿e, ¿e, jeœli Amerykanie dostarczaj¹ broni, bomb i technologii, nie chc¹ byæ pouczani przez europejskich sojuszników, jak mia³o to miejsce w czasie operacji w Kosowie.14
Ale prawd¹ jest równie¿, ¿e Europejczycy odczuwaj¹ coraz wiêksz¹ niechêæ wobec bycia „pomiatanym” przez Amerykanów i traktowanym w sposób protekcjonalny.
To w³aœnie owa wewnêtrzna nierównowaga w relacjach euroatlantyckich i tworzone przez ni¹ problemy dla obu stron powodowa³a premierem
Wielkiej Brytanii Tony’m Blairem, gdy wspar³ stworzenie prawdziwej europejskiej polityki obronnej. G³ównym celem inicjatywy Blaira nie by³o
doprowadzenie do rozejœcia siê Europy z Ameryk¹, ale wzmocnienie sojuszu euroatlantyckiego poprzez geograficzn¹ dywersyfikacjê zadañ (Europejczycy powinni przede wszystkim odpowiadaæ za bezpieczeñstwo Europy i jej najbli¿szego s¹siedztwa), równiejszy podzia³ obci¹¿eñ oraz zwiêkszenie roli Europy w procesie podejmowania decyzji w Sojuszu.
Tymczasem Polska traktowa³a CESDP w oderwaniu od ca³ego t³a tej
inicjatywy lub koncentrowa³a siê na problemach, jakie mo¿e ona wywo³aæ
w relacjach z USA. Byæ mo¿e zatem nadszed³ czas, aby Warszawa dokona³a g³êbokiego zwrotu w stronê idei europejskiej polityki obronnej, co
w ¿adnej mierze nie oznacza odejœcia od NATO. Niezwykle przekonuj¹cy
argument, wspieraj¹cy t¹ tezê, sformu³owa³ prof. Zdzis³aw Najder w czasie zorganizowanej w ramach projektu konferencji, w paŸdzierniku 2001
roku.15 Najder przekonywa³, ¿e Polska musi zdaæ sobie sprawê z zasadniczej ró¿nicy w sposobach formu³owania interesów bezpieczeñstwa przez
Amerykanów i Europejczyków. Ze zrozumia³ych wzglêdów podejœcie USA
do Europy ewoluuje, tak jak mia³o to miejsce w przesz³oœci, z raczej tragicznymi konsekwencjami dla Polski, od konferencji w Ja³cie do doktryny Trumana. Wojna z terroryzmem przynios³a kolejn¹ spektakularn¹ zmianê
w amerykañskiej polityce wobec Europy, mianowicie w podejœciu do Rosji, która z statusu do¿ywaj¹cego swych dni niegroŸnego mocarstwa awansowa³a do roli jednego z najbli¿szych sojuszników USA.
Europejczycy z kolei, zwi¹zani ze sob¹ geograficzn¹ bliskoœci¹ i wspóln¹ histori¹, pozostaj¹ mniej elastyczni i bardziej konserwatywni w okreœlaniu swych interesów wzglêdem siebie. Chocia¿ bywa to nieraz powodem irytacji w Polsce, jak pokazuje chocia¿by przyk³ad stosunków z Francj¹, jest to tak¿e element zwiêkszaj¹cy pewnoœæ wobec partnerów.
Dlatego wydaje siê, ¿e nadszed³ czas, aby Polska, jak i pozostali europejscy sojusznicy, myœl¹c o swym bezpieczeñstwie, rozwa¿yli koszty polegania na obecnoœci militarnej USA w Europie, która – wszystko na to
wskazuje – bêdzie dalej ograniczana. Rz¹d brytyjski uzmys³owi³ to sobie
w czasie przygotowañ do operacji w Kosowie i zdecydowa³ zaanga¿owaæ
siê w projekt europejskiej polityki obronnej. Co warte podkreœlenia, mimo
tego proeuropejskiego zwrotu Londyn nadal traktowany jest przez Waszyngton jako bliski i godny zaufania sojusznik. Przyk³ad ten pokazuje, ¿e
nie ma sprzecznoœci pomiêdzy tworzeniem silnej europejskiej polityki
obronnej a silnymi wiêziami euroatlantyckimi. Wrêcz przeciwnie, ta pierwsza jest warunkiem utrzymania tych drugich.
14
Zob. Ch. Grant, „European Defence After Kosovo”, Working Paper Centre for European Reform, 1999.
15
Konferencja zorganizowana przez CSM pt. „Nowy cz³onek starego Sojuszu? Polska
jako nowy aktor w transatlanytckiej polityce bezpieczeñstwa”, Warszawa 26–27.10.2001.
276
277
AUTORZY:
dr David H. Dunn jest dyrektorem Wydzia³u Nauk Politycznych i Studiów Miêdzynarodowych na Uniwersytecie w Birmingham, Wielka Brytania. Jego zainteresowania naukowe obejmuj¹ studia nad bezpieczeñstwem
miêdzynarodowym i politykê zagraniczn¹ USA. Jest autorem The Politics
of Threat: Minuteman Vulnerability in American Security Policy; American Security Policy in The 1990s; oraz redaktorem Diplomacy at the Highest level: The Evolution of International Summitry. Rozdzia³, który znajduje siê w niniejszej publikacji, napisa³ w czasie pobytu na stypendium
Fulbright’a „US-EU Fellow and Guest Scholar” w National Defence University w Waszyngtonie. E-mail: [email protected]
prof. Adrian Hyde-Price kieruje Katedr¹ Polityki i Stosunków Miêdzynarodowych na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu w Leicester, Wielka Brytania. Prowadzi wyk³ady na temat bezpieczeñstwa miêdzynarodowego i niemieckiej polityki zagranicznej. G³ównym obszarem jego pracy badawczej s¹ system bezpieczeñstwa europejskiego, wojna i konflikty w systemie miêdzynarodowym oraz polityka zagraniczna i bezpieczeñstwa Niemiec. Do jego najnowszych publikacji zalicza siê: Germany and European
Order: Enlarging NATO and the EU; The International Politics of East Central Europe; European Security Beyond the Cold War: Four Scenarios for
the Year 2010. E-mail: [email protected]
Vanda Knowles jest doktorantk¹ w Instytucie Studiów nad Niemcami Uniwersytetu w Birmingham, Wielka Brytania. E-mail: [email protected]
dr Kai-Olaf Lang jest politologiem, pracownikiem naukowym Stiftung
Wissenschaft und Politik, w Berlinie, cz³onkiem grupy badawczej „EU Enlargement Perspectives”. Poprzednio pracowa³ jako analityk w Federal Institute for Eastern and International Studies (BIOST), Kolonia. Specjalizuje siê w polityce krajów Europy Œrodkowej i Wschodniej. W ostanich
latach prowadzi³ badania na temat ich polityk zagranicznych i bezpieczeñstwa, problemów zwi¹zanych z przyst¹pieniem do UE a tak¿e problemami wewnêtrznymi. E-mail: [email protected]
dr Kerry Longhurst jest wyk³adowc¹ w Europejskim Instytucie Badawczym (European Research Institute) przy Uniwersytecie w Birmingham,
Wielka Brytania. W 2002 roku obroni³a pracê doktorsk¹ na temat „Kultura strategiczna Niemiec”, która zostanie opublikowana w 2003 roku. Autorka artyku³ów na temat niemieckiej polityki bezpieczeñstwa i powszechnego poboru. E-mail: [email protected]
Olaf Osica jest pracownikiem Centrum Stosunków Miêdzynarodowych
w Warszawie. Absolwent Instytutu Stosunków Miêdzynarodowych Wydzia³u Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Stypendysta Gemeinschaft zur Förderung der polnischen Studierenden in Deutschland (GFPS). Autor artyku³ów na temat polskiej polityki
zagranicznej, bezpieczeñstwa i stosunków euroatlantyckich w Polsce Zbrojnej, Tygodniku Powszechnym i Rzeczpospolitej. E-mail: [email protected]
Silke Pottebohm jest doktorantk¹ w Instytucie Studiów nad Niemcami
Uniwersytetu w Birmingham, Wielka Brytania. Ponadto jest tak¿e
specjalistk¹ ds. europejskich i pracuje jako doradczyni przy Konwencie
Europejskim. E-mail: [email protected]
dr Marcin Zaborowski wyk³ada europeistykê na Uniwersytecie w Aston,
Wielka Brytania. Jest stypendyst¹ programu akademickiego NATO, w ramach którego prowadzi projekt „Transatlantic Link and Polish Security
Policy”. E-mail: [email protected]
278
279
CZYM JEST
CENTRUM STOSUNKÓW
MIĘDZYNARODOWYCH?
Centrum jest niezależnym, pozarządowym ośrodkiem zajmującym
się polską polityką zagraniczną i najważniejszymi dla Polski problemami polityki międzynarodowej. Podstawowym zadaniem Centrum
jest doradztwo polityczne, stałe monitorowanie działań rządu w polityce zagranicznej oraz opisywanie aktualnej sytuacji międzynarodowej Polski. W tym celu przygotowujemy raporty i analizy, organizujemy konferencje i seminaria, publikujemy artykuły i książki, prowadzimy projekty badawcze i grupy robocze. W ciągu naszej wieloletniej
działalności udało nam się stworzyć grono stałych współpracowników oraz zbudować forum dyskusji o polityce zagranicznej dla polityków, parlamentarzystów, urzędników państwowych i lokalnych,
dziennikarzy, naukowców, studentów i przedstawicieli innych organizacji pozarządowych. Uważamy, że wobec wyzwań, przed którymi
stoi polska polityka zagraniczna, powinniśmy wspierać tego typu publiczną debatę w Polsce o polityce międzynarodowej.
Założycielem i prezesem Centrum Stosunków Międzynarodowych
jest Janusz Reiter.
Nasz adres:
Flory 9, 00-586 Warszawa
tel. (0048-22) 646 52 67, 646 52 68
fax (0048-22) 646 52 58
e-mail:[email protected]
Zachęcamy do korzystania z naszej strony internetowej
www.csm.org.pl
GŁÓWNI SPONSORZY
CENTRUM
•
•
•
•
•
•
•
•
Fundacja Forda
Fundacja im. Stefana Batorego
Fundacja Konrada Adenauera w Polsce
German Marshall Fund of the United States
Robert Bosch Stiftung
Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
Hertie Stiftung
Bank Przemysłowo-Handlowy PBK S. A.
Projekty realizowane przez Centrum były wielokrotnie wspierane finansowo także przez Ministerstwo
Spraw Zagranicznych RP.

Podobne dokumenty