Aleksandra - Encyklopedia Wielkopolan

Komentarze

Transkrypt

Aleksandra - Encyklopedia Wielkopolan
Aleksandra:
Czy pan Rummler uczył cię w szkole podstawowej?
Tata:
Tak, uczył mnie muzyki …. , ponieważ miałem z muzyki piątki pan Rummler zapisał mnie do
chóru, jednak nie chodziłem na niego, gdyż byłbym jedynym chłopakiem. Był co prawda
jeszcze Roman, ale on nie śpiewał tylko grał na akordeonie, na którym nauczył go zresztą
grać pan Rummler.
Aleksandra:
Jak to się stało, że zacząłeś grać na gitarze?
Tata:
Granie na gitarze było moim marzeniem już od dziecka, ale dopiero kiedy byłem w ósmej
klasie tata kupił mi gitarę.
Aleksandra:
Do kogo zwróciłeś się, aby nauczył cię na niej grać?
Tata:
Ponieważ chodziłem do Szkoły Podstawowej postanowiłem zwrócić się do pana Rummlera,
który był moim nauczycielem muzyki. Pan Rummler zgodził się, ale miałem z nim tylko
jedną lekcję, podczas której narysował mi struny i napisał nazwy dźwięków. Po tej lekcji
stwierdził, że mogę dołączyć do grupy, którą uczył Roman Brzeziński.
Aleksandra:
Gdzie odbywały się lekcje?
Tata:
W klubie, w Radawnicy.
Aleksandra:
Ile osób uczyło się grać?
Tata:
Początkowo było nas około 10 osób, ale potem zostałem tylko ja z Romanem i czasami
przychodziła też Gabrysia (siostra Romana). Najciekawsze było to, że uczyliśmy się grać z
książek, ponieważ Roman znał nuty, ale grał na akordeonie, a nie gitarze. Mieliśmy w sobie
tyle zawzięcia i zapału, że po pewnym czasie, gdy zaczęło już nam coś wychodzić,
postanowiliśmy założyć zespół.
Aleksandra:
W jaki sposób zakładaliście zespół?
Tata:
Postanowiliśmy zrobić przesłuchania, a o pomoc poprosiliśmy pana Rummlera. Chcieliśmy,
żeby zorientował się, kto chciałby grać w zespole i czy ewentualny kandydat się do tego
nadaje.
Aleksandra:
I kogo ostatecznie wybraliście?
Tata:
Do zespołu wybraliśmy Sławka Łobodę, oraz Jarka Głowackiego, który zawsze chciał grać na
perkusji, ale nie miał gdzie się uczyć. Razem z Romanem zaczęliśmy uczyć również
chłopaków. Oczywiście, ani ja, ani Roman nigdy wcześniej nie graliśmy na tych
instrumentach – byliśmy takimi samoukami, a potem uczyliśmy chłopaków. W zespole były
też dziewczyny: Gabrysia Brzezińska, która grała na gitarze, Iwona Wiśniewska i Grażyna
Brząkała, które śpiewały.
Aleksandra:
W jaki sposób pan Rummler pomógł waszemu zespołowi?
Tata:
Pan Rummler załatwił nam z UL-a instrumenty: gitary, perkusję, nagłośnienie (trochę z ULa, trochę z klubu), czyli pomógł zorganizować wszystko od strony technicznej, a potem to on
organizował nam występy, abyśmy mieli okazję się pokazać. Graliśmy między innymi na:
Dniu Nauczyciela, festynach, imprezach zakładowych w Krajence oraz w Złotkowie, a nawet
na rozdaniu biletów do wojska. Podczas wszystkich tych imprez pan Rummler był z nas
bardzo dumny i powtarzał, że wszyscy jesteśmy absolwentami szkoły w Radawnicy i jego
uczniami.
Ostatni raz z dziewczynami graliśmy na sylwestra w 1986-1987. Potem postanowiliśmy
założyć zespół zarobkowy i zastanawialiśmy się, czy grać sami, czy z dziewczynami.
Ostatecznie przegłosowaliśmy, że będziemy grać bez dziewczyn i od tego czasu oprócz grania
na gitarze zacząłem również śpiewać. Roman śpiewał i grał na instrumentach klawiszowych
oraz akordeonie, Sławek Łoboda na basie i Jarek Głowacki na perkusji.
Aleksandra:
Słyszałam, że w tym składzie graliście również na zakończeniu klasy ósmej.
Tata:
Rzeczywiście zdarzyło się, że w 1989 roku graliśmy na zakończeniu klasy ósmej w
Józefowie. Klasę ósmą kończyła wtedy także twoja mama, czyli moja żona.
Aleksandra:
A na co wydawaliście zarobione pieniądze?
Tata:
Wszystko, co zarobiliśmy szło na sprzęt, głównie nagłośnienie.
Aleksandra:
A jak nazywał się wasz zespół?
Tata:
Pan Rummler przedstawiał nas zawsze jako zespół z Radawnicy i taka nazwa funkcjonowała
przez cały okres naszego grania.
Aleksandra:
A czy to prawda, że graliście też w kościele?
Tata:
Tak. W czasie, kiedy założyliśmy zespół, w naszej parafii był młody wikary Bolek, który
świetnie potrafił dogadywać się z młodzieżą. To właśnie on pozwolił nam grać w kościele, w
pełnym składzie z perkusją. Graliśmy na przykład na berzmowaniu.
Aleksandra:
Przez ile lat graliście?
Tata:
Przez około 3 lata. Potem, kiedy Roman był w klasie maturalnej, stwierdził, że musi się
skupić na zdaniu matury i w związku tym nie ma teraz czasu na granie. Zaraz potem Jarek
Głowacki poszedł do wojska, a za rok ja, dlatego zespół się rozpadł.
Aleksandra:
Czy ktoś z was później jeszcze grał?
Tata:
Po wojsku ja zacząłem grać dalej i wiem także, że dalej gra Roman. W obecnym składzie gra
z nami Henryk Koszarski, który - jak się okazało - był sąsiadem pana Rummlera w
dzieciństwie, ponieważ też mieszkał w Dorotowie. Często przychodząc do nas mówił, że jest
dumny, iż w obecnym zespole gra jego dwoje uczniów, czyli ja i mama, ponieważ oboje
jesteśmy absolwentami szkoły w Radawnicy oraz jego sąsiad z Dorotowa.
Aleksandra:
Dziękuję za rozmowę
Wywiad z Mieczysławem Jabłońskim - uczniem Henryka Rummlera,
członkiem prowadzonego przez niego zespołu muzycznego
Autor: Aleksandra Jabłońska

Podobne dokumenty