Walka dobra ze złem - prof. Dr hab. Piotr Liszka CMF

Komentarze

Transkrypt

Walka dobra ze złem - prof. Dr hab. Piotr Liszka CMF
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
o. prof. Dr hab. Piotr Liszka CMF
51-611 Wrocław, ul. Wieniawskiego 38
www.piotr-liszka.strefa.pl
+ Walka dobra przeciw mocom ciemności toczy się w całym świecie.
„(Aktywność ludzka zepsuta przez grzech). Pismo święte, z którym zgadza się
doświadczenie wieków, poucza rodzinę ludzką, że postęp ludzki, będący
wielkim dobrodziejstwem dla człowieka, przywodzi jednak z sobą niemałą
pokusę: jeżeli bowiem zburzy się hierarchię wartości i pomiesza się dobro ze
złem, poszczególni ludzie i ich grupy zwrócą uwagę na własne sprawy, a nie
na sprawy innych. Na skutek tego świat już nie przedstawia pola
prawdziwego braterstwa, skoro wzmożona potęga człowieka grozi zagładą
samemu rodzajowi ludzkiemu. W ciągu bowiem całej historii ludzkiej toczy
się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta zaczęta ongiś u
początku świata, trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana.
Wplątany w nią człowiek wciąż musi się trudzić, by trwać w dobrym i nie
będzie mu dane bez wielkiej pracy oraz pomocy łaski Bożej osiągnąć jedności
w samym sobie. Dlatego Kościół Chrystusowy, ufając zamysłowi Stworzyciela
i uznając, że postęp ludzki może służyć prawdziwemu szczęściu ludzi, nie
może nie zawołać słowami Apostoła: „nie upodabniajcie się do tego świata”
(Rz 12, 2). Mianowicie do tego ducha próżności i złości, który aktywność
ludzką skierowaną ku służbie Bogu i człowiekowi przemienia w narzędzie
grzechu. Jeśli więc ktoś pyta, jakim sposobem można pokonać tę słabość,
chrześcijanie stwierdzają, że wszelkie przedsięwzięcia człowiecze zagrożone
co dzień przez pychę i nieuporządkowaną miłość własną trzeba oczyszczać
przez krzyż Chrystusowy i Jego zmartwychwstanie oraz doprowadzać do
doskonałości. Człowiek bowiem przez Chrystusa odkupiony i uczyniony w
Duchu Świętym nowym stworzeniem, może i powinien miłować rzeczy same
jako stworzone przez Boga. Otrzymuje je bowiem od Boga i widzi je niejako
spływające z ręki Bożej – dlatego je szanuje. Dziękując za nie Bogu –
Dobroczyńcy i używając stworzeń i korzystając z nich w duchu ubóstwa oraz
wolności, wprowadza siebie w prawdziwe posiadanie świata niby nic nie
mając, a wszystko posiadając. „Wszystko bowiem wasze jest: wy zaś
Chrystusowi, Chrystus zaś Boży” (1 Kor 3, 22-23)” (KDK 37).
+ Walka dobra ze złem bezkompromisowa karlistów. „Partia karlistów
nazywa się właściwie „Comunion tradicionalista”. Karliści są zwolennikami
skasowania partii i sami za partię się nie uważają. Nie są tylko zwolennikami
starej dynastii, odsuniętej przed stu laty przez wprowadzenie na tron
Infantki Izabeli, ale są zwolennikami tradycji. Tradycji, której integralną
częścią jest też prawowita dynastia” /J. Giertych, Hiszpania Bohaterska,
Ossolineum Nowy Świat, Warszawa 1937, s. 319/. „Jest to częste
nieporozumienie, że się uważa karlistów za skrajnych absolutystów. W
istocie, to raczej monarchia nowo hiszpańska, zaingurowana przez
panowanie Izabeli – silne omotana wpływami masońskimi – miała
zabarwienie absolutystyczne. Karliści są zwolennikami tradycyjnej
monarchii, ograniczonej w swej władzy przez wolność i przywileje prowincji,
stanów itd.” /Tamże, s. 320/. „Karliści chętnie cytują, jako wyraz postawy,
która im odpowiada, słowa kortezów aragońskich, zwrócone do króla: „My,
którzy jesteśmy równi Wam, a którzy razem z Wami tworzymy całość wyższą
1
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
od Was”. Rzecz ciekawa, że karliści są zdecydowanymi przeciwnikami
centralizacji i dążą do utrzymania lub wznowienia wolności i przywilejów
dzielnicowych. Między innymi, obstają przy tradycyjnych przywilejach
Nawarry” /Tamże, s. 321/. „W ogóle – cechą karlizmu jest to, że jest to ruch,
opierający się nie tyle na wyrozumowanej doktrynie, co na zdrowych
instynktach mas. „Karlizm — jak powiedział Fal Conde – nie przychodzi z
góry, ale z dołu; jest to ruch ludowy – i w tym jego siła. Nie jest on partią
polityczną, ale „una Comunión”. […] Partia Gil Roblesa – tak samo, jak partie
społeczno – katolickie za granicą, jak Centrum niemieckie, albo obóz Van
Zeelanda w Belgi – to byli wielcy filozofowie. My wobec ich mądrości, ich
erudycji, ich elokwencji czuliśmy się zawsze, jak prowincjonalni
prostaczkowie. Ale, myśmy mieli zdrowy, chłopski rozsądek, myśmy tkwili w
ziemi, w ludzie, w kraju – i dlatego myśmy byli pełni realizmu. Partia Gil
Roblesa o mało nie doprowadziła Hiszpanii do katastrofy swoją polityką zbyt
mądrą, zbyt zręczną – i wskutek tego zbyt odbiegającą od prostego, zdrowego
rozsądku. Myśmy nie wierzyli w skuteczność genialnych obrotów politycznej
taktyki, w skuteczność zręcznych paktów i szczęśliwych kompromisów, lecz
odsunąwszy się od wszelkiej współpracy z tym, co uważaliśmy za złe, w
milczeniu i z zaciśniętymi zębami szykowaliśmy się – do powstania. Mieliśmy
wstręt do rozstrzygnięcia bezkompromisowego. I historia przyznała nam
rację” /Tamże, s. 322.
+ Walka dobra ze złem Chrześcijaństwo przemieniło umysły i wyostrzyło
problem walki dobra ze złem. Nie jest to już tylko walka z nieokreślonymi
mocami chaosu i ciemności, lecz walka z konkretnym przeciwnikiem Boga.
Zrozumiał to poeta wieku VIII, anonimowy autor poematu Beowulf,
opisującego wydarzenia z wieku VI. „Nowa wiara i nowa erudycja (lub
wykształcenie), a także większość rodzimej tradycji, która także wymagała
pewnej erudycji, były dostępne poecie zamierzającemu napisać poemat (w
wypadku autora Beowulfa możemy użyć tego słowa z dużą pewnością) o
skali i planie niepodobnych do dumy minstrela, lecz o takiej właśnie,
mieszanej formie. Tylko odmieniony umysł mógł kontemplować i jedno i
drugie /Jeśli traktujemy ten okres jako całość. W stosunku do jednostek nie
zawsze jest to prawda. Poszczególni ludzie niewątpliwie od początku
wykazywali różne stopnie wiedzy, od głębokiego zrozumienia po wynaturzoną
zabobonność lub kompletną ignorancję; przyp. 19, s. 67-68/. Nietrudno
dostrzec obecność w Beowulfie rodzimej „erudycji”. Jej ślady wielce
niepokoją krytyków, gdyż autor czerpie z tradycji, kiedy chce, dla własnych
celów, podobnie jak późniejsi poeci odwołujący się do historii lub klasyków, i
oczekuje, że te aluzje zostaną zrozumiane przez określoną grupę słuchaczy”
J. R. R. Tolkien, Potwory i krytycy i inne eseje, red. Ch. Tolkien, tł. T. A.
Olszański (The Monster and the Critics and Others Essays), wyd. Zysk i S-ka,
Poznań 2000, 5-10, s. 34-35.
+ Walka dobra ze złem czyni proces historyczny takim krwawym.
„«Chrześcijański dynamizm wynikał z jego idei jednokrotności i
niepowtarzalności wypadków dziejowych, co było obce światu antycznemu.
Tam panowała idea wielokrotności i powtarzalności zdarzeń, idea, która
uniemożliwiała przyjęcie historii. Tymczasem świadomość chrześcijańska
dała historycznej rzeczywistości jednokrotność, niepowtarzalność i
pojedynczość, związane z tym, że dla chrześcijaństwa w centrum procesu
2
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
dziejowego tkwi fakt, który miał miejsce raz, fakt pojedynczy,
niepowtarzalny, jedyny, nieporównany, wyłączny fakt, który był niegdyś i
więcej nie będzie, fakt historyczny i zarazem metafizyczny, a więc sięgający
głębi życia, fakt zjawienia się Chrystusa. Historia jest stawaniem się,
mającym wewnętrzny sens, jest pewnym misterium, mającym początek i
koniec, mającym określone centrum i stanowiącym szereg ściśle związanych
zdarzeń. Historia biegnie do faktu zjawienia się Chrystusa i biegnie od faktu
zjawienia się Chrystusa. Tam określa się najgłębszy dynamizm historii».
Bierdiajew dowodzi, że w tym tkwi i jej najgłębszy tragizm. W historii bowiem
świata zachodzą dwa momenty: Bóg objawia się człowiekowi i człowiek
objawia się Bogu. W tym podwójnym objawieniu tkwi największy tragizm, bo
Bóg oczekuje swobodnego wyboru człowieka, który, wybierając Go, niejako
mu się objawia. I dzięki swobodnemu wyborowi, dzięki walce dobra i zła,
proces historyczny jest taki krwawy, skutkiem tego właśnie w centrum
procesu dziejowego znajduje się najwyższe cierpienie Boga – krzyż, śmierć,
śmierć męczeńska Syna Bożego dla odkupienia świata. Historia świata to
wielki dramat miłości i swobody. W tej miłości i swobodzie tkwi irracjonalizm
i cała zagadka historii świata” /M. Reutt, Przedmowa, w: M. Bierdiajew,
Nowe średniowiecze (Berlin 1924), Komorów 1997 5-11, s. 8.
+ Walka dobra ze złem Fantazja odkrywa głębię duszy ludzkiej. Towarzystwa
poświęcone studiom nad Tolkienem: Mythopoeic Socjety, Elvish Linguistic
Fellowship i American Tolkien Society. „W przesłaniu Gandalfa chodzi o to,
że jesteśmy częścią wyższego porządku, opatrzności. Fakt, że uwikłaliśmy się
w przygodę i w ucieczkę, nie oznacza, ze jesteśmy jedynymi aktorami
naszego życia. Świat jest szeroki i to, co jest korzystne dla nas, przynosi
pożytek nie tylko nam, podobnie jak to, co nas boli, boli nie tylko nas. […]
nie cały ciężar świata spoczywa na nas, nawet jeżeli sami uczestniczymy w
cierpieniach i dramatach świata, gdzie dobro zmaga się ze złem” /J. V.
Schall TJ, O realności fantazji, w: Tolkien. Księga pamiątkowa. Studia o
spuściźnie
literackiej,
red.
J.
Parce,
(Tolkien:
A
celebration,
HarperCollinsPublischers 1999), tłum. J. Kokot, Zysk i S-ka, Poznań 2003,
72-77, s. 74/. „W świecie kreacji Tolkienowskich pojawiają się jakieś
opowieści i historie, ale podobne opowieści i historie obecne są i w naszej
rzeczywistości. Tolkien „stwarza” wtórny świat, przypominając nam o tym, że
relacje o Stworzeniu i Odkupieniu, pojawiające się w naszej tradycji, niosą
zaskakującą prawdę. „Ewangelia to przecież baśń albo raczej wzniosła
opowieść, która jest samą istotą baśni” /J. R. R. Tolkien, O baśniach, tłum.
Joanna Kokot, w: J. R. R. Tolkien, Potwory i krytycy i inne eseje, red.
Christopher Tolkien, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2000, s. 198/. Co
więcej, jest to opowieść, która „wtargnęła w historię”. Problem z opowieścią,
którą znajdujemy w Piśmie Świętym – kiedy rozpatrujemy jej
prawdopodobieństwo jako fantazji – polega na tym, że jest ona zbyt
prawdziwa, zbyt podobna do tego, czego byśmy pragnęli. „Nigdy nie pojawiła
się żadna opowieść, którą człowieka tak bardzo chciałby widzieć jako
prawdziwą, i żadna, której prawdziwość uznałoby wielu sceptyków. Jej
artyzm nosi najbardziej przekonujące piętno pierwotnej sztuki – aktu
Stworzenia. Odrzucenie jej prowadzi albo do smutku, albo do gniewu” /J. V.
Schall TJ, O realności…, s. 75.
3
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
+ Walka dobra ze złem konkretyzowana w walce realniści z urojeniami.
Powieści przygodowe koncentrowały się wokół utopijnego miejsca. Cervantes
przeciwstawił się tego rodzaju powieściom, odwracając wiele z ich istotnych
akcesoriów literackich. Również posiadłość głównego bohatera powieści Don
Quijote, La Mancha nie odgrywa w strukturze literackiej poważnej roli.
Powieść pojawia się pięćdziesiąt lat po olbrzymiej fali wydawniczej powieści o
przygodach rycerzy, trwającej do roku 1600 /J. Caro Baroja, Vidas mágicas
e Inqisición, Ediciones ISTMO, Colección Fundamentos 121, Madrid 1992, s.
189/. Pod koniec XX wieku nie było już mody na interpretowanie powieści
Cervantesa. Fala interpretacji miała miejsce na początku XX wieku. Na
uwagę zasługuje sugestia, że należy ją odczytywać na sposób ezoteryczny,
jako zapis kodu zrozumiałego tylko dla wtajemniczonych /Tamże, s. 191/.
Caro Baroja ceni kometarze, których autorami byli Juan Valera oraz
Menéndez Pelayo. Quijote kieruje się przeciwko zakorzenionej w Europie
magii, wywyższającej człowieka jako niezależnego od Boga pana świata.
Szczególnym nurtem powieści magicznych były powieści rycerskie
nawiązujące do legendy o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu.
Sprzeczny z chrześcijaństwem był nie tylko główny motyw dowodzenia tego,
że istnieje tajemnicza dynastia królów wywodzących się od Jezusa, a przez to
dowodzenie, że Jezus był tylko człowiekiem, ale też cała atmosfera tych
powieści. Zmysłowość, nienasycone pragnienia, usypianie sumienia,
wytwarzały klimat daleki od ducha chrześcijaństwa. Nurt ten odróżniał się
od klasycznej epiki germańskiej, która dotyczyła spraw lokalnych, bez
ezoterycznych aspiracji. Świat magii z natury swojej nie jest kierowany
moralnością, ani też racjonalnością. W poematach germańskich kobieta jest
ukazywana jako dobra pani, godna czci ze wględu na jej cnoty. W tym nurcie
jest idolem, zgodnie z wymaganiami mentalności magicznej /Tamże, s. 193/.
Cervantes walczy z tym nurtem ośmieszając go, wykazując jego
absurdalność. Don Quijote nie jest szaleńcem, jest szlachcicem starej daty.
Jego świat nie jest światem idealnym, jaki rysowany był przez poetycki.
Quijote jest przekonany, że ten świat istnieje realnie. Był wędrownym
rycerzem, klasycznym bohaterem zgodnie z średniowiecznymi kryteriami.
Walczył z magami, smokami, baśniowymi stworami. W rzeczywistości to
autor utworu walczył z tworami zaludniającymi świat powieści rycerskich,
które tak mocno weszły w świadomość ogółu, że były traktowane jako realne.
Przez ośmieszenie wykazywał, że jest to świat fikcyjny, trzeba go pozostawić i
wrócić do zwyczajnego życia, jakim ono jest. Odwieczna walka dobra ze złem
w tej powieści to walka jej autora z urojeniami, które zadomowiły sie w
powszechnej świadomości /Tamże, s. 196.
+ Walka dobra ze złem należy do króla; Syn Słońca. „Indie. Nie brak
zbliżonych kreacji u Indów i w starożytnym hinduizmie. Już w II tysiącleciu
przed Chr. wierzono, że Waruna, wyposażony w atrybuty boskie i królewskie,
stróż odwiecznego ładu i prawa, jest „miarą wszechświata”. Uzupełnia go:
„bóg kapłański” Mitra oraz Wisz-nu (niekiedy Kryszna lub Rama),
podtrzymujący istnienie świata, zachowawca świata. Bogowie ci biorą udział
w „namaszczaniu na króla” (ra-dżasuja), przy czym używa się do tego celu
mleka i masła. Król był obrazem boga lub „Synem Słońca”, tchnął w
społeczność Prawo i Porządek (dharma), ustanawiał kult, był najwyższym
kapłanem, wodzem i kreatorem pomyślności królestwa. On miał
4
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
przekazywać zwykłemu człowiekowi pierwiastek boski, a także walczyć ze
złem, mającym swe źródło w człowieku, i podtrzymywać moralność
społeczną. Podobnie cesarz Aśoka (Asioka, 272-232 przed Chr.), propagator
buddyzmu, prawa moralnego i dążenia do szczęścia przez wyzwolenie się z
więzów materii i dziejów doczesnych, był uważany przez wielu za „mesjasza”
królewskiego, religijnego i prorockiego. Staroperski zaratusztrianizm znał zaś
Sauszyanta jako „Zbawcę”, „Pomocnika” w królestwie dobra Ahura Mazdy. W
rezultacie wydaje się, że „mesjasz” stanowi ideę transcendentalną, obejmując
całą ludzkość, jednostki i zbiorowości, choćby konkretyzacje postaciowe były
mgliste, niedoskonałe i dosyć rozbieżne. W każdym razie Mesjasz
judeochrześcijański nie jawi się w próżni idei, na pustyni i jak deus ex
machina” /Cz. S. Bartnik, Dogmatyka Katolicka, t. 1, Redakcja Wydawnictw
KUL, Lublin 2000, s. 501.
+ Walka dobra ze złem obowiązkiem chrześcijanina. „Chrześcijanin zaś
stawszy się podobnym do obrazu Syna, który jest Pierworodnym między
wielu braćmi, otrzymuje „pierwociny Ducha” (Rz 8, 23), które czynią go
zdolnym do wypełniania nowego prawa miłości. Przez tego Ducha, będącego
„zadatkiem dziedzictwa” (Ef 1, 14), cały człowiek wewnętrznie się odnawia aż
do „odkupienia ciała” (Rz 8, 23), bo „jeśli Duch tego, który wzbudził z
martwych Jezusa, przebywa w nas, ten, który z martwych wzbudził Jezusa
Chrystusa, ożywi śmiertelne ciała wasze Duchem swym w was
przebywającym” (Rz 8, 11). Chrześcijanina przynagla z pewnością potrzeba i
obowiązek walki ze złem wśród wielu utrapień, nie wyłączając śmierci, lecz
włączony w tajemnicę paschalną, upodobniony do śmierci Chrystusa, podąży
umocniony nadzieją ku zmartwychwstaniu. Dotyczy to nie tylko wiernych
chrześcijan, ale także wszystkich ludzi dobrej woli, w których sercu działa w
sposób niewidzialny łaska. Skoro bowiem za wszystkich umarł Chrystus i
skoro ostateczne powołanie człowieka jest rzeczywiście jedno, mianowicie
boskie, to musimy uznać, że Duch Święty wszystkim ofiaruje możliwość
dojścia w sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w tej paschalnej tajemnicy.
Taka i tak wielka jest tajemnica człowieka, która zajaśniała wierzącym przez
Objawienie chrześcijańskie. Przez Chrystusa więc i w Chrystusie rozjaśnia
się zagadka cierpienia i śmierci, która przygniata nas poza Jego Ewangelią.
Chrystus zmartwychwstał zwyciężając śmierć swoją śmiercią i obdarzył nas
życiem, byśmy jako synowie w Synu wołali w Duchu: Abba, Ojcze!” (KDK 22).
+ Walka Dobra ze Złem odbywa się w ludzkim wnętrzu. „Odwrotnie jak
większość jego kolegów po piórze, Maksimow, podobnie jak Aleksander
Sołżenicyn, nie dał się zwieść ogólnej fali optymizmu. […] Siedem dni
tworzenia […] w latach, w których powstawały, dzięki swej dostępności
odegrały ważną rolę w budzeniu się świadomości narodowej. / Przez
wszystkie utwory przewija się temat wędrówki, tułaczki, pielgrzymowania.
[…] Za każdym razem jednak wydaje się, że jest to wędrówka w głąb
własnego jestestwa. Dlatego zapewne pisarz, ze świetną znajomością
psychiki ludzkiej, oddaje całą gamę przeżyć postaci, ich szamotaninę
duchowa i moralna, podkreślając tym samym, że walka Dobra ze Złem
odbywa się przede wszystkim w ludzkim wnętrzu (A. Nowosad, Między
Dobrem a Złem, „Dziennik Polski” 1993, 30 III, s. 4). Poszukiwanie własnego
miejsca na ziemi związane jest tak z buntem wobec chaosu i bezprawia.
Ciekawe, iż bunt ten cechuje zwłaszcza pokazywane przez Maksimowa
5
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
dzieci” /K. Duda, Prawda historii i ideał życia w Chrystusie. Proza Władimira
Maksimowa, w: Realiści i postmoderniści. Sylwetki współczesnych rosyjskich
pisarzy emigracyjnych, Red. L. Suchanek, Wydawnictwo Uniwersytetu
jagiellońskiego 1997, 9-72, s. 12/. „nastąpił powrót do koczowniczego trybu
życia, oderwanie od korzeni. Zanika wartość Domu jako azylu, ogniska
rodzinnego – jedynej możliwej i trwałej wspólnoty. […] Istotne jest, że
bohaterowie powracają do sfery wartości najwyższych w sytuacji zagrożenia,
choroby albo u schyłku życia. Pojęcie linii-granicy, której przekroczyć nie
wolno, stanie się odtąd wyróżnikiem twórczości Maksimowa” /Tamże, s. 13/.
„na kartach prozatorskich miniatur dokona pisarz krytyki aparatu
biurokratycznego i płynących „z góry” absurdalnych przedsięwzięć, nie
przynoszących ludziom szczęścia, a jedynie czyniących z nich ofiary (Kolej,
Ożywiamy ziemię). Podkreśli autor, że ludzi wykorzystywano jako narzędzia
do pracy, zwróci uwagę na fatalny stan gospodarki rosyjskiej. W konkluzji
zaznaczy, ze gdyby majstrom o złotych rękach pozwolono przejąć inicjatywę,
byliby oni w stanie podźwignąć kraj z upadku. Wielkim echem zabrzmi
pochwała aktu kreacji, choćby w dziele z pozoru najprostszym, mało
skomplikowanym. Bowiem praca przynosząca pożytek jej wykonawcom a nie
abstrakcyjnie pojmowanemu państwu (W stronę horyzontu), zajmuje w
kodeksie moralnym Maksimowa jedno z naczelnych miejsc. […] Z
niepokojem zauważy, że duchowni stają się „urzędnikami w sutannach”,
wrastają w „radzieckość”, a słowa przez nich wypowiadane są pustymi
frazesami wyjętymi z ksiąg i nie mającymi nic wspólnego z praktyką życia
codziennego (Linia podziału). / Czynom bohaterów, ich przeżyciom
towarzyszy, […] przyroda. […] W Maksimowskim świecie istnieją ścisłe
paralele między szalejącym żywiołem i żywiołem we wnętrzu człowieka,
„pejzaż” wewnętrzny bohaterów zawsze tożsamy jest z otaczającym pejzażem,
a krajobraz, jaki są w stanie dostrzec, jest jednocześnie krajobrazem ich
dusz” /Tamże, s. 14.
+ Walka dobra ze złem odczuwana intuicyjnie. Hamartiologia „7° Zmysł
grzeszności. I wreszcie w ramach tych obciążeń należy ocenić pozytywnie
poczucie winy, zmysł grzeszności, doznawanie zła grzechu. Przeżycie
realności grzeszności własnej jest bezwzględnym warunkiem religijności,
zwłaszcza chrześcijańskiej. Bez niego nie ma właściwej soterii ani
prakseologii chrześcijańskiej. Trzeba też przeciwstawiać się zanikowi
poczucia winy, obojętności wobec grzechu i brakowi intuicji dramatu walki
między dobrem a złem” /Cz. S. Bartnik, Dogmatyka Katolicka, t. 1, Redakcja
Wydawnictw KUL, Lublin 2000, s. 335/. „Przy tym współczesną cywilizację
cechują nie tylko: upaństwowienie niemoralności, upartyjnienie zbrodni,
zorganizowana przestępczość, zniewolenie bliźniego, mafijność życia
politycznego, przemysł seksualny, cywilizacja śmierci (Jan Paweł II), ale
przede wszystkim odwrócenie etyki, a mianowicie odrzucenie etyki klasycznej i uznanie zła za dobro, a dobra „tradycyjnego” za zło; tylko niektóre
wartości ocalały w tej selektywności, i to raczej przez niekonsekwencję”
/Tamże, s. 337.
+ Walka dobra ze złem określa dzieje świata. Religie poza islamem w
imperium arabskim wieku VI. Magowie perscy przyjmowali za podstawę
rzeczywistości „niepostrzegalne cząsteczki, określane jako obraz rzeczy, a
także jako składniki rzeczy. Bogowie, zdaniem magów, są także złożeni z tych
6
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
materialnych cząsteczek – obrazów: powstają oni, tak jak i rzeczy, w czasie.
Był to więc rodzaj atomizmu wykazujący pewne powinowactwo z atomizmem
znanym ze starożytnej filozofii hinduskiej. Na początku wieku IX w Iranie
powstaje ruch religijny churramitów, inspirowany przez starą, dualistyczną
perską religię, walczący z islamem jako religią i ideologią zdobywców i
prowadzący trwającą ponad dziesięć lat regularną wojnę z siłami arabskimi.
Według idei tego ruchu, istnieją w świecie dwie zasady – zła i dobra – i walka
ich określa dzieje świata. Świat uważali za wieczny, zaś w walce pierwiastka
boskiego i diabelskiego zwycięży boskość i dobro” /Z. Kuksiewicz, Zarys
filozofii średniowiecznej. Filozofia bizantyjska, krajów zakaukaskich,
słowiańska, arabska i żydowska, PWN, Warszawa 1982, wyd. 2, s. 408/.
Nestorianie w Syrii pod władaniem Sassanidów mogli się spokojnie rozwijać.
„Było to najbardziej płodne kulturowo środowisko o dobrych tradycjach
naukowych i filozoficznych – neoplatońskich”. Oprócz nestorian na terenie
imperium i arabskiego byli też monofizyci oraz chrześcijanie ortodoksyjni, z
dawnego Bizancjum. „Chrześcijanie zachowali swą organizację kościelną,
posiadali świątynie, biskupów, a wielu chrześcijan pełniło nawet
odpowiedzialne funkcje w administracji prowincji arabskich na podbitych
terytoriach. Sytuację chrześcijan polepszał potęgujący ich znaczenie fakt, że
na terytorium arabskim znalazły się też organizacje zakonne, wśród których
zaś słynny klasztor Mar Saba w Jerozolimie /Tamże, s. 409.
+ Walka dobra ze złem Pielgrzymka „drogami labiryntu” może być także (a
może przede wszystkim) interpretowana jako duchowe ukierunkowanie
człowieka, jako podróż do środka w poszukiwaniu siebie, w poszukiwaniu
duchowej głębi i Bożego obrazu w człowieku (J. Hani, Symbolika świątyni
chrześcijańskiej, Kraków 1998, s. 101). Labirynt zaprasza nas do wypłynięcia
na głębię swego istnienia, nie wchodzimy do labiryntu jako turyści, lecz jako
homo viator, człowiek pielgrzym, który pragnie przemiany swych myśli,
swego ducha i serca (W. Wawrzyniak, Sacrum w architekturze, Wrocław
1996, s. 51; Sz1 102). Zgodnie z duchem i wyobrażeniami epoki, że zawiłości
trasy labiryntu i jego koncentryczny układ symbolizowały trudy, zawiłości i
zasadzki, którymi usiana jest droga człowieka do Królestwa Niebieskiego (A.
Olędzka-Frybesowa, Drogami średniowiecznej Europy, Kraków 1997, s. 272).
Wejście do labiryntu jest narodzinami, wyjście – śmiercią. W tej wędrówce z
pomocą przychodzi człowiekowi Bóg. Niczym nić Ariadny dla Tezeusza jest
dla człowieka Łaska Boża, która nie pozwala się człowiekowi zgubić czy
zbłądzić w zawiłościach życia (labiryntu). Użyte tu porównanie Łaski Bożej do
nici mitologicznej Ariadny nie jest przypadkowe. Otóż wiele labiryntów w
swym centrum posiadało wizerunek przedstawiający zwycięską walkę
Tezeusza z Minotaurem (symbol zła). Co przywodzi na myśl mit o Tezeuszu i
labiryncie na Krecie. Tylko Tezeuszowi udało się opuścić labirynt zbudowany
na Krecie przez Dedala, a to dzięki łaskawej pomocy Ariadny Sz1 102.
+ Walka dobra ze złem podstawą historii. „Dlatego w samym centrum tego
Dramatu Bytu jest Chrystus-Jezus jako Bóg-człowiek, zwycięzca wszelkiego
zła i zaczyn naszego triumfu. Podstawowym wątkiem i czynnikiem dramatu
jest słowo (Ap 6, 6; 10, 4.8; 11, 12). Bóg posiada Pełnię Bytu, Istnienia i
Życia. Inicjuje wszelką rzeczywistość. Podtrzymuje ją słowem, wyraża jej
sens i spełnia ją” /Cz. S. Bartnik, Dogmatyka katolicka, t. 1. Lublin 1999, s.
74/. „Bóg jest motorem powszechnego procesu, ukierunkowanego ku osobie
7
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
i jej światu wewnętrznemu, który przechodzi w życie Boże. Chrystus-Jezus to
jedyne pozytywne rozegranie dramatu świata, zasada życia istot rozumnych i
sens historii. Wyzwala nas od szatana, anty-świata, od anty-historii i od
anty-zbawienia (potępienia) […] w konsekwencji człowiek – w ślad za
Jezusem Chrystusem – odgrywa rolę ku Bogu, rolę boską” /Tamże, s. 75/.
Poza Objawieniem istnieje religijna idea Boga osobowego. „W niektórych
systemach indyjskich istnieje Brahma-Atma (Iswara = Bóg Osobowy). Jest to
Jedyna Rzeczywistość jawiąca się jako Przedmiot-Podmiot, Praosoba,
przyczynująca wszystko oraz gromadząca w sobie wszystkie osoby
indywidualne i rzeczy. Do obrazu tego nawiąże potem Spinoza, a zwłaszcza
Hegel […] W kulturze starogreckiej religijny język mówiący o Bogu był bardzo
prymitywny i naturalistyczny, natomiast wysoko rozwinął się język
filozoficzny, który próbował ująć tę rzeczywistość we właściwy sobie sposób –
na owe czasy naukowy. Grecka idea Bóstwa wywarła olbrzymi wpływ na
chrześcijańską, zwłaszcza wschodnią, naukę o Bogu” /Tamże, s. 76.
+ Walka dobra ze złem problemem nurtującym poetę, odzwierciedla to
traktat Miltona De doctrina Christiana, wyrażający nieortodoksyjne
stanowisko autora. „Prozę religijną baroku reprezentują 3 podstawowe
rodzaje: przekłady Biblii, proza kaznodziejska i traktaty filozoficzno-religijne.
Dla każdego kraju Europy okresu baroku przekłady Biblii miały wielkie
znaczenie, ale szczególną rolę odegrały w krajach protestanckich, np. w
Anglii (nowy przekład Pisma Świętego tzw. Authorized Version 1611). Nieraz
słynni pisarze byli tłumaczami Biblii, jak np. F. de Quevedo Villegas. Na
kształtowanie się kultury religijnej ogromny wpływ miało kaznodziejstwo.
Wygłaszane z ambon, spisywane i drukowane kazania tworzą pokaźną część
prozy europejskiej XVII wieku; niektóre, np. J.B. Bossueta we Francji czy P.
Skargi w Polsce, mają wyjątkową wartość artystyczną, a nie tylko ideową.
Obfitą spuściznę pozostawił barok również w dziedzinie rozpraw i traktatów o
charakterze dydaktyczno-moralizatorskim i filozoficzno-religijnym. Autorami
tych dzieł byli nie tylko duchowni katoliccy i protestanccy, ale także pisarze
świeccy (Quevedo, B. Gracian, Milton). Traktat Miltona De doctrina
Christiana, wyrażający nieortodoksyjne stanowisko autora, był odbiciem
nurtujących poetę problemów religijnych dotyczących losu człowieka i jego
stosunku do dobra i zła. Traktat ten stanowił swoistą kontynuację rozważań
podjętych już w poematach: Raj utracony oraz Raj odzyskany. Wybitne dzieło
prozy, Myśli B. Pascala, stoi na pograniczu filozofii i literatury, a
jednocześnie – dzięki zawartej w nim sławnej „apologii wiary” – przynależy
również do literatury religijnej. Chociaż Pascal pisał prozą, uważany jest za
„jednego z największych poetów literatury chrześcijańskiej którego należy
umieścić między Teresą Wielką a autorem Naśladowania Chrystusa” (G.
Lanson). Myśli Pascala, reprezentujące prozę filozoficzno-religijną, były
zjawiskiem
rzadkim
wśród
wielkiej
liczby
pism moralizatorskodydaktycznych, których autorami byli m.in. jezuici, a wśród nich B. Gracian,
uważany za jednego z największych hiszpańskich moralistów. W baroku
nastąpił istotny zalew utworów, których tematyka wywodziła się z Biblii bądź
zawierała
elementy
hagiograficzne.
Powstawały
setki
traktatów
teologicznych, medytacji pobożnych, bliskich ascezie pism średniowiecznych.
Na tej fali ożywienia życia religijnego powstała nie tylko twórczość
prozaiczna. Nastąpiło odrodzenie najrozmaitszych gatunków literackich
8
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
znanych już w średniowieczu: poematów o życiu Chrystusa (tzw. mesjad),
utworów poświęconych legendom i żywotom świętych. Powstała również
obfita literatura maryjna. Ów wzmożony nurt literatury religijnej, zwłaszcza
drugo- i trzeciorzędnej, objął prawie całą Europę, w tym także kraje
słowiańskie. W poszczególnych krajach literatura religijna mimo pewnych
rysów wspólnych miała swoiste cechy, wynikające z odmiennych
uwarunkowań historycznych i społeczno-politycznych” /J. Sokołowska,
Barok, W literaturze religijnej, w: Encyklopedia katolicka, T. II, red. F.
Gryglewicz, R. Łukaszyk, Z. Sułowski, Lublin 1985, 54-57, k. 56.
+ Walka dobra ze złem skazana na tym świecie na przegraną. Przeszłość
pogańska dla autora poematu Beowulf przeminęła już bezpowrotnie. Czasy
pogaństwa definitywnie już minęły. „Mógł patrzeć na nie z zewnątrz, lecz
wciąż bezpośrednio, wewnętrznie zaś przeżywał stary dogmat – rozpacz z
powodu klęski, połączoną z wiarą w wartość walki skazanej na przegraną.
Wciąż zmagał się z wielką tragedią doczesności, wciąż nie pisał alegorycznej
homilii wierszem. Grendel żył w widzialnym świecie, pożerał ciało i krew
ludzi, wchodził do ich domów przez drzwi. Smok władał fizycznym ogniem,
pożądał złota, nie dusz, [...]. Można zaryzykować pogląd, że pod tym jednym
względem nasz poemat zainspirowała debata toczona wówczas i
kontynuowana jeszcze długo potem: Czy wolno nam przeznaczyć naszych
pogańskich przodków na zatracenie, czy też nie? Dodając, że był on jednym z
ważniejszych głosów w tym sporze. Jakie dobro przyniesie potomnym
czytanie o bojach Hektora? Quid Hinieldus cum Christo? /Cytat z listu
Alquina do Speratusa, tłumaczącego, czemu podczas posiłków klasztornych
nie powinno się czytać dzieł autorów pogańskich/. Autor Beowulfa wskazuje
na niezmienną wartość pietas [pietyzmu], przechowującego pamięć o
walkach toczonych przez ludzi w mrocznej przeszłości, ludzi upadłych, a
jeszcze nie zbawionych, w niełasce, lecz nie pozbawionych tronu” J. R. R.
Tolkien, Potwory i krytycy i inne eseje, red. Ch. Tolkien, tł. T. A. Olszański
(The Monster and the Critics and Others Essays), wyd. Zysk i S-ka, Poznań
2000, s. 37.
+ Walka dobra ze złem Søren Kierkegaard dokonał wyboru: stał się filozofem.
Jako filozof wiary, nie odnosił żadnych triumfów, byłoby to contradictio in
adiecto. Raczej tkwił w rozbracie ze współczesnością i zawsze walczył z jej
specyficznym złem. Jego myśl rysuje się jako nieodłączna od panującego
wówczas
wszechogarniającego
systemu
obiektywnego
idealizmu
G. W. F. Hegla. Cała kierkegaardowska negacja wszelkich systemów
filozoficznych [intelektualnych] wyrosnąć mogła jedynie na obszarze
kulturowym całkowicie przez heglizm zdeterminowanym. Czując się
zagrożony przez napierające nań zewsząd [zawoalowane] pojęcia przez
historyzm, idealistyczną dialektykę, bronić musiał swojej własnej skóry. Co
jest zresztą normalną reakcją chrześcijańskiego romantyzmu, przede
wszystkim na racjonalistyczną humanizację wiary (Jean-Paul Sartre, Search
For Method, translated from the French and with an Introduction by
Hazel E. Barnes, Vintage Books, New York 1968, s. 11), oraz systemowe
unicestwienie egzystencji (ex-sistere) F2 6.
+ Walka dobra ze złem tematem dzieł Tolkiena. Centrum dzieł Tolkiena
stanowi walka o myślenie realistyczne i otwarte. „Ci, którzy podpisują się,
nawet bezwiednie, pod odwieczną filozofią przyjętą przez Kościół, znajdą
9
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
uspokojenie w epickich opowieściach Tolkiena o odwiecznej naturze zmagań
dobra ze złem, o imperatywach moralnych, a także o wyborach, jakie
zmagania te za sobą pociągają. Wyznawcom filozofii sceptycyzmu, którzy
niczego nie są pewni, Tolkienowskie pewniki wydają się zwykłym absurdem.
Jego głębiny zdają się płyciznami, prawdy – fałszem, mity – kłamstwami.
Parafrazując pamiętny aforyzm Inklinga – może się wydawać, ze światło to
światło, a mrok to mrok i nigdy się nie spotkają” J. Pearce, Tolkien i
katolickie odrodzenie w literaturze, w: Tolkien. Księga pamiątkowa. Studia o
spuściźnie
literackiej,
red.
J.
Pearce,
/Tolkien:
A
celebration,
HarperCollinsPublishers 1999/, tłum. J. Kokot, Zysk i S-ka, Poznań 2003,
102-118, s. 107. „Praktyczne implikacje filozoficznego podejścia Tolkiena są
najlepiej widoczne w tym, jak wysoko pisarz cenił obiektywność prawdy.
Jego „fantastyczny” świat bynajmniej nie był ucieczką od rzeczywistości –
był, w metafizycznym sensie, ucieczką do rzeczywistości. Wydarzenia w
Śródziemiu nie są po prostu realne, są hiperrealne, zbyt realne, by dawać
poczucie bezpieczeństwa, tak więc czytelnik głęboko angażuje się w losy
bohaterów, w przebieg wydarzeń, w groźbę dyskatastrophe i radość
eukatastrophe. […] Pierścień to nie fantazja, wytwór umysłu, pożądanie,
pragnienie czy pogląd, który można zmienić – to fakt, któremu trzeba stawić
czoło, znieść, a w końcu pokonać. Jest to prawdziwy realizm, wzniesiony na
solidnej opoce obiektywizmu. Niewiele ma wspólnego z fałszywym realizmem
sceptyków, którzy opierają swoje pojmowanie rzeczywistości na niepewnych
piaskach subiektywizmu, gdzie nic nie jest dobre, złe czy prawdziwe samo w
sobie” Tamże, s. 108.
+ Walka dobra ze złem tematem hebrajskim. Myśl hebrajska różna od
helleńskiej. Biblia hebrajska mówi na temat sądu ostatecznego,
wyeliminowania zła, ograniczonego zakresu zbawienia. Myśl helleńska jest
uniwersalistyczna, otwarta na wszystko, nawet na pogodzenie dobra ze złem.
Eschatologia biblijna mówi o odtworzeniu wszystkiego, co było na początku,
o doprowadzeniu ludzkości do pierwotnej szczęśliwości. „wszystko to
sprawia, ze hebrajskie pojęcie czasu nie do końca jest tak linearne, jak to się
zazwyczaj przyjmuje”. Czas przechodzi jeden wielki cykl, pojmowany jest
„monocyklicznie”, ale w żadnym razie nie cyklicznie w sensie wielości
powrotów. Wizja ta powstała pod wpływem wcześniej istniejących tendencji
teologicznych wewnątrz judaizmu, aczkolwiek decydujący wpływ miała
eschatologia perska i grecka. Ten sposób postrzegania rzeczywistości zbliżył
myśl hebrajską do koncepcji greckiej apokatastazy kosmologicznej. „Myśl
hebrajska z jej linearnym lub raczej quasi-linearnym pojęciem czasu,
teologią zmierzającą do ustanowienia absolutnej teokracji, ograniczonym
zakresem zbawienia oraz zapowiedzią sądu nad zdeprawowanym światem,
ma niewiele punktów stycznych z myślą helleńską”. Żydzi, a także
chrześcijanie, asymilując koncepcję apokatastazy lub zbliżając się do niej,
musieli w jakiś sposób godzić ją z naukami Starego Testamentu. W tym celu
szukali przesłanek i odpowiednich narzędzi hermeneutycznych, które mogły
posłużyć im jako pomost pomiędzy myślą judaistyczną a grecką. W. Szczerba
dostrzega, że starożytni poszukiwali owych płaszczyzn porozumienia na
poziomie pojęciowym i koncepcyjnym /W. Szczerba, Άποκατάτασις w Starym
Testamencie, w: Studia z filozoficznej tradycji chrześcijaństwa, red. M.
10
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
Manikowski, Filozofia XXVIII, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego,
Wrocław 1998,13-40, s. 36.
+ Walka dobra ze złem trudna Grzech według Donoso Cortésa powoduje
nieporządek fizyczny i moralny. Aczkolwiek wydaje się, że są to dwie
rzeczywistości różne, to jednak w praktyce są identyczne, ponieważ zarówno
pierwiastek materialny jak również duchowy pochodzą od jednej zasady
duchowej, którą jest Bóg. Materia nie jest absolutnie niezależna od
fundamentu duchowego, jest zależna od Boga. W jakimś sensie jest tylko
sposobem tego, co personalne, tego, co jest fundamentalnie duchowe. Rzeczy
fizyczne istnieją przez Boga i dla Niego, czyli przez ducha i dla ducha
(Donoso Cortés, Discurso sobre la situación general de Europa, w: El Ensayo
sobre el catolicismo, el liberalism y el socialismo, Madryt i Paryż 1851, 450466; s. 574). Z tego względu jakakolwiek perturbacja duchowa odbija się też
w sferze materialnej. Hiszpański myśliciel połowy XIX wieku, wnikając w
najgłębsze warstwy ontyczne społeczeństwa i obserwując fakty, jest
pesymistą. Człowiek sam od siebie nie potrafi czynić dobra, a przynajmniej
zło wydaje się być bardziej potężne. Życie człowieka jest nieustanną pokusą
do złego i walką, ignorancją i wysiłkiem zdobywania prawdy, bezradnością
woli a także zamieraniem ciała ludzkiego /J. M. Magaz, El miedo a la libertad
en «El ensayo» de Donoso Cortés, „Studium” 1 (1999) 95-131, s. 108/.
Donoso zastanawiał się szczególnie nad tym, dlaczego Bóg dał człowiekowi
wolność, skoro z niej wynikło tak wiele zła? Nie znajduje odpowiedzi, a tylko
pociechę w tym, że Bóg potrafi przemienić zło w dobro. Odpowiedź nie
znajduje się w przeszłości, lecz w przyszłości. Ponadto Bóg chce czynić dobro
wraz z człowiekiem. Pomimo słabości człowiek ostatecznie zwycięży zło i
okaże się wielkość człowieka, a tym samym wielkość Boga, który stworzył
człowieka nie jako istotę bezwolną i bierną, lecz jako prawdziwą osobę, w
pełnym tego słowa znaczeniu [Teolog powinien analizować to zagadnienie,
jak zresztą wszelkie inne, biorąc pod uwagę wszelkie elementy osoby, jak też
związek między nimi, a również integralną całość. Do tej pory brak takich
ujęć, trzeba je dopiero tworzyć. Wtedy zagadnienie zła i wolności ludzi i
aniołów będzie bardziej jasne, aczkolwiek żadne misterium na tej ziemi nie
będzie jasne w sposób absolutny]. Donoso Cortés podkreśla misterium
Miłosierdzia Bożego. Miłosierdzie jest tam, gdzie za strony człowieka nie ma
jakiejkolwiek akcji. Samo stworzenie bytów poza Bogiem jest aktem
miłosierdzia. Natomiast w sytuacji grzechu, braku współpracy ze strony
człowieka w czynieniu dobra, a w szczególności w przezwyciężeniu grzechu, a
nawet w sytuacji aktywnego zdecydowanego sprzeciwu, pojawia się nowa
przestrzeń dla miłosierdzia (Discurso…, s. 584). Bóg chrześcijan jest
Miłością. Trzy osoby oddają siebie pozostały, dokonuje się wieczne dawanie
przyjmowanie, wychodzenie z siebie i wchodzenie do Centrum
(circumincessio, j. hiszp. circunferencia). Całość dziejów świata, szczególnie
całość dziejów ludzkości również polega na nieustannym wychodzeniu na
zewnątrz, ku innym i wchodzeniu do Centrum (Discurso…, s. 587). W tym
uniwersalnym procesie w świecie stworzeń pojawia się zło, ale też trwa
proces jego przezwyciężania, który zakończy się ostatecznym zwycięstwem
/Tamże, s. 109.
+ Walka dobra ze złem trwa ciągle, Talmud. Filozofia ksiąg rabinistycznych
(1). „Rabini wczesnego średniowiecza stawiali sobie za cel podtrzymywanie
11
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
więzi w narodzie żydowskim. Więzi tej starano się nadać charakter
społeczny, psychiczny, i emocjonalny, nie akcentującej strony czysto
intelektualnej. Treści filozoficzne pojawiają się więc marginesowo i dotyczą
niemal wyłącznie uzupełnień wątków intelektualnych Biblii. Mimo to stały
się one, obok filozofii Biblii, komponentem całej średniowiecznej filozofii
żydowskiej” /J. Ochman, Średniowieczna filozofia żydowska, (Historia
filozofii żydowskiej, t. 2), Universitas, Kraków 1995, s. 18/. /”Filozofowie
żydowscy cytowali literaturę rabiniczną na tej samej zasadzie i w tym samym
celu, w jakim cytowali Biblię, to znaczy dla poparcia swych poglądów. W ten
sposób, opierając swe teorie filozoficzne na cytatach z Talmudu, filozofowie
późniejszych wieków wylansowali alegoryczną interpretację atrybutów
bożych oraz wypowiadali refleksje na temat porządku na niebie i na ziemi,
na temat wolnej woli ludzkiej i życia po śmierci”; Tamże, s. 331/. „Oto
najważniejsze wątki filozoficzne: a) Filozofia Biblii. Postawiono w niej
postulat niezdefiniowania istoty Boga oraz skupienia uwagi na
konsekwencjach żydowskiej koncepcji Boga. W kosmologii podzielono
wszechświat na niebo i świat podksiężycowy. Niebo uznano za częściowo
stałe, a częściowo ożywione. Przyjęto tezę, ze w świecie podksiężycowym
panuje „porządek naturalny”. W antropologii przyjęto etyczną koncepcję
człowieka, dokonano oddzielenia duszy od ciała oraz władz duszy od władz
ciała. Duszę uznawano za zasadniczą część człowieka, która istniała przed
jego urodzeniem się i, zanim przyszła na świat, widziała Torę. Głoszono, że
władze duchowe człowieka łączą go ze światem aniołów, a władze ciała – ze
światem zwierząt. Autorzy Talmudu nie uważali nigdy ciała ani władz ciała za
złe, nie formułowano też postulatów „poskramiania” ciała, a jedynie
podporządkowania go duszy. Wewnątrz człowieka rozgrywa się, jak głosi
Talmud, ustawiczna walka dobra ze złem. O losach tej walki rozstrzyga
człowiek dzięki temu, że ma wolną wolę. Antynomię wolności i determinizmu
starano się rozwiązywać ugodowo głosząc, że istnieje związek między tym, co
człowiek robi, a tym, co mu jest przeznaczone” Tamże ,s. 19.
+ Walka dobra ze złem w człowieku jest odwieczna. Interpretacje teologiczne
grzechu pierworodnego. 1. Mityczna. Według interpretacji mitycznej w sensie
nierealistycznym (H. Junker, L. Robberechts, H. Haag, J. Gross, H. Küng, U.
Baumann, J. Vermeylen, E. Drewermann) wszystkie teksty biblijne należy
tłumaczyć jako etiologiczne mity albo co najwyżej symbole, nie dające
podstawy pod jakąkolwiek naukę historiozbawczą o grzechu pierworodnym”
/Cz. S. Bartnik, Dogmatyka Katolicka, t. 1, Redakcja Wydawnictw KUL,
Lublin 2000, s. 341/. „Jeśli jest jakaś historyczność grzechu, to tylko w
sensie realności egzystencjalnej grzeszności istoty ludzkiej, a nie faktu
grzechu ze strony osoby lub grupy osób ludzkich. Według tego przekonania
grzech pierworodny należy uważać za naukę o złu w ogóle, o śmiertelnym
grzechu osobistym i o wiecznym dramacie walki między dobrem a złem w
człowieku jako jednostce i społeczności, bez odniesienia do czasu datowanego i miejsca oznaczonego choćby jak najbardziej ogólnie. 2. Tradycjonalna i
skrajnie realistyczna. Interpretacja ta (R. de Sinety, R. Garrigou-Lagrange, F.
Ceuppens, Ch. Boyer, E. Ruffini, F. Spadafora, L. Scheffczyk, M. Garcia
Cordero, Cz. Jakubiec, W. Granat, młody K. Rahner, A. L. Krupa i inni),
przyjmując monogenizm biologiczny, stan raju ziemskiego gdzieś w
Mezopotamii, grzech historyczny Adama i Ewy, wygnanie z raju, rozpoczęcie
12
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
historiae calamitatum (wyrażenie św. Augustyna), łącznie z karą śmierci
fizycznej, wyróżnia się próbą zebrania z tradycji nauki o istocie winy Adama.
Istota grzechu pierworodnego ma polegać – w różnych ujęciach – na
złamaniu przykazania życia, odwróceniu się od Boga, samoubóstwieniu,
odrzuceniu przyjaźni ze Stwórcą, Jego obrazie, złączeniu się z szatanem jako
Przeciwnikiem Boga, na pysze, skrajnym egoizmie, nieposłuszeństwie,
buncie
przeciw
stworzonemu
porządkowi
rzeczy,
dążeniu
do
samowystarczalności ludzkiej (autosoterii), niewierze wobec Bożego słowa,
niewdzięczności, zawiści, samowoli, chciwości, hedonizmie lub nawet na
grzechu seksualnym (częste przekonanie potoczne ze względu na wzmiankę o
nagości obojga i wstydzie po grzechu)” /Tamże, 342.
+ Walka dobra ze złem w osobie ludzkiej. „Teologiczna antropologia
strukturalna. Granice hermeneutyczne. 3. Dialektyka człowieka. Główne
semy nazwy „człowiek” kryją w sobie stwierdzenie wielkości (katafazję), a
zarazem przeczenie (apofazję) oraz ich jedność (henosis). Widać to dobrze w
stosowaniu doń nazw partykularnych: materia, ciało, psyche, dusza lub
duch – jako coś niematerialnego i Niecielesnego oraz w określaniu go przez
jedność somatyczno-duchową, przez łączenie materii i ducha (materii i
formy) w postać „osoby”, która nie jest ani ciałem, ani samą duszą, ale czymś
bardziej pierwotnym, choć istniejącym w obu postaciach. Dialektyka
ontyczna człowieka pociąga za sobą dialektyczną „wymianę orzekań”
(communicatio idiomatum), niemal na podobieństwo do Jezusa Chrystusa,
gdzie o jednej i tej samej osobie są orzekane przymioty zarówno natury
ludzkiej, jak i natury boskiej. A zatem o jednej i tej samej osobie ludzkiej
orzekamy przymioty materialne, np. że ktoś jest wysoki, ciężki, garbaty,
ranny, a także przymioty czysto duchowe, np. że jest dobry, myślący, święty,
mądry. A przecież ani ciało człowieka jako takie nie może być mądre lub
etyczne, ani jego dusza nie może być mierzona na kilogramy lub centymetry.
Dialektyka bytu ludzkiego pociąga za sobą przedziwną dialektykę
podmiotową: przeżyć, wytworów, płaszczyzn istnienia i działania, poziomów
odniesień i doznań. Nade wszystko osoba ludzka poddana jest oscylacji
ambiwalentnej między prawdą a fałszem, dobrem a złem, pięknem a
brzydotą, wolnością a zniewoleniem, aktywnością a biernością, twórczością a
niszczeniem. Jest to jakościowe rozszczepienie ontyczne. Nie ma więc
problemu, kiedy każde zwierzę nazwie się „zwierzęciem”, ale jest jakiś
problem, czy kogoś bardzo zdegenerowanego moralnie i duchowo (Hitlera,
Stalina, Berię, Eichmanna, Pol-Pota...) można nazywać – bez dojaśnień –
„człowiekiem”; może jest to już „nie-człowiek” albo „anty-człowiek” /Cz. S.
Bartnik, Dogmatyka Katolicka, t. 1, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin
2000, s. 362.
+ Walka dobra ze złem w świecie to budowanie Królestwa Bożego.
„Potwierdzać istnienie nierozerwalnego związku pomiędzy Kościołem i
Królestwem nie znaczy jednak zapominać, że Królestwo Boże – także
rozpatrywane w swej postaci historycznej – nie jest tożsame z Kościołem jako
rzeczywistością widzialną i społeczną. Nie można bowiem wykluczyć
«działania Chrystusa i Ducha poza widzialnymi granicami Kościoła». Dlatego
należy także pamiętać, że «Królestwo dotyczy wszystkich: ludzi,
społeczeństwa, całego świata. Pracować dla Królestwa znaczy uznawać i
popierać Boży dynamizm, który jest obecny w ludzkiej historii i ją
13
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
przekształca. Budować Królestwo znaczy pracować na rzecz wyzwolenia od
zła we wszelkich jego formach. Krótko mówiąc, Królestwo Boże jest wyrazem
i urzeczywistnieniem zbawczego planu w całej jego pełni». W refleksji nad
związkami pomiędzy Królestwem Bożym, Królestwem Chrystusowym i
Kościołem należy jednak koniecznie unikać jednostronnego akcentowania
wybranych aspektów, jak dzieje się w przypadku tych koncepcji, «które
umyślnie kładą nacisk na Królestwo i same określają się jako stawiające
Królestwo w swym centrum. Koncepcje te uwypuklają obraz Kościoła, który
nie myśli o samym sobie, ale zajmuje się całkowicie dawaniem świadectwa i
służeniem Królestwu. Mówi się, że jest to "Kościół dla drugich", tak jak
Chrystus jest człowiekiem dla drugich. (...) Obok aspektów pozytywnych
koncepcje te ujawniają często strony negatywne. Przede wszystkim
zachowują pewne milczenie w odniesieniu do Chrystusa: Królestwo, o
którym mówią, opiera się na "teocentryzmie", ponieważ, jak powiadają,
Chrystusa nie może zrozumieć ten, kto nie ma wiary chrześcijańskiej,
podczas gdy różne ludy, kultury i religie mogą się odnaleźć w jednej jedynej
Boskiej rzeczywistości, niezależnie od tego, jaka by była jej nazwa. Z tego
względu dają one pierwszeństwo tajemnicy stworzenia, które odzwierciedla
się w różnorodności kultur i wierzeń, ale przemilczają tajemnice odkupienia.
Poza tym Królestwo, tak jak je rozumieją, prowadzi do zepchnięcia na
margines lub niedoceniania Kościoła. Rodzi się to z reakcji na pewien
domniemany "eklezjocentryzm" przeszłości, a także stąd, że owe koncepcje
uważają Kościół za zwykły znak, zresztą nie pozbawiony wieloznaczności». Te
ujęcia sprzeciwiają się wierze katolickiej, ponieważ zaprzeczają jedyności
związków istniejących pomiędzy Chrystusem i Kościołem z jednej strony a
Królestwem Bożym z drugiej” (Dominus Jesus 19). Rzym, w siedzibie
Kongregacji Nauki Wiary, 6 sierpnia 2000 r., w Święto Przemienienia
Pańskiego.
+ Walka dobra ze złem według Qumran. Obecność Ducha Bożego we
wspólnocie eklezjalnej jest antycypacją eschatologiczną /H. W. Kuhn,
Enderwartung und gegenwärtiges Heil. Untersuchungen zu den
Gemeindeliedern von Qumran (SUNT, 4), Vandenhoeck, Göttingen 1966/.
Duch Święty jest mocą, która, działając w momencie aktualnym, umożliwia
wiernym zwycięstwo nad siłami zła, dając im jednocześnie pewność
zwycięstwa w batalii eschatologicznej /G. Johnston, «Spirit» and «Holy Spirit»
in the Qumran Literature, w: NT Sidelights, In Honor of A. C. Purdy, Hartford
1960, s. 27-42/. Duch był terminem bardzo często używanym w literaturze
późnego judaizmu /W. Froter, Der Heilige Geist im Spätjudentum, NTS 8
(1961-1962) 117-134/. O „dwóch duchach” w wierze wspólnoty w Qumran
mówi A. R. C. Leaney /A. R. C. Leaney, The Rule of Qumran and its meaning,
SCM Press, Londyn 1966/. Wspólnota w Qumran wierzyła, że ludzie są
kierowani mocą dwóch duchów antytetycznych. Synowie światłości
otrzymują moc od księcia świateł, czyli od ducha boskiego. Ludzie źli
naśladują anioła ciemności. Świat obecny jest wobec tego polem bitwy.
Przeciwnie niż rabinizm, który koncentrował się na aktualizowaniu
przeszłości, Qumran doświadcza i zaświadcza aktualną obecność Ducha
boskiego. Obecność ta realizuje się w dwojaki sposób: a) w nowym poznaniu
nowego życia zbawienia, doznanym przez członków wspólnoty w Qumran; b)
w zwycięstwie, które osiągają nad duchami złymi. Wchodząc do wspólnoty w
14
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
Qumran człowiek utrzymuje nowe życie, jest wyzwolony z grzechu, mieszka
odtąd w świecie łaski. Czas eschatologiczny jeszcze nie nadszedł, ale w jakiś
sposób już się rozpoczął. Duch Boży jest obecny pośród swoich dzieci (w
tych, którzy ściśle zachowują prawo i żyją w czystości) T26 200-201.
+ Walka dobra ze złem widziana ostro przez umysł chrześcijański
przemieniony. Nie jest to już tylko walka z nieokreślonymi mocami chaosu i
ciemności, lecz walka z konkretnym przeciwnikiem Boga. Zrozumiał to poeta
wieku VIII, anonimowy autor poematu Beowulf, opisującego wydarzenia z
wieku VI. „Jakkolwiek rzeczy się miały w czasie powstawania poematu, w
Beowulfie ta przemiana nie jest jeszcze zakończona. Uwaga autora skupiona
jest na ludziach żyjących na ziemi; przedstawia on z nowego punktu
widzenia starożytny wątek: że człowiek, każdy człowiek i wszyscy ludzie, a
także wszystkie ich dzieła, zginą. Wątek, którym nie wzgardzi żaden
chrześcijanin. Gdyby jednak czasy pogaństwa nie były tak bliskie, wątek ten
nie byłby opracowany w podobny sposób. Wciąż mamy tu cień rozpaczy,
choćby tylko jako nastrój, głębokie uczucie żalu. Ten świat boleśnie odczuwa
wartość pokonanej dzielności. Poeta, patrząc wstecz, zgłębiając dzieje
dawnych królów i wojowników, widzi, jak cała ich świetność (lub, jak byśmy
dziś powiedzieli, „kultura” czy „cywilizacja”) zapada w noc. Nie poznajemy
rozwiązania tej tragedii, gdyż nie wynika ono z tradycji. Poemat ten powstał
w brzemiennym momencie równowagi, wciąż oglądając się w mroki
przeszłości; był dziełem człowieka dobrze znającego stare opowieści i
starającego się dać ogólny wyraz im wszystkim, wspólnej im tragedii
nieuniknionego upadku, a zarazem człowieka przeżywającego je bardziej p o
e t y c k o, gdyż sam nie doświadczył już tej rozpaczy” J. R. R. Tolkien,
Potwory i krytycy i inne eseje, red. Ch. Tolkien, tł. T. A. Olszański (The
Monster and the Critics and Others Essays), wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2000,
5-10, s. 36.
+ Walka dobra ze złem Wpływ manicheizmu na chrześcijaństwo. „Z dużym
prawdopodobieństwem można dziś przyjąć, że staroirański religijny dualizm
w łagodniejszej formie wpłynął również na naukę chrześcijańską. Już w
Starym Testamencie znajdujemy szatana (po hebrajsku „przeciwnik”) jako
rywala Boga, jako oskarżyciela podczas zgromadzenia rady niebiańskiej,
który ma na celu pokrzyżowanie Bożego planu zbawienia (Za 3, 1 i nn.), w
apokalipsie żydowskiej czytamy zaś, iż Najwyższy stworzył nie jedno, ale dwa
„Królestwa” (lub dwie „epoki”) (IV ks. Ezd 7, 50). Są nimi królestwa dobra i
zła, prawdy i kłamstwa, budowania i niszczenia, światła i ciemności. W
Nowym Testamencie szatan występuje jako przeciwnik Jezusa, Antychryst,
co więcej, jako „książę”, a nawet „bóg tego świata”, który zaślepił umysły
niewiernych, „aby nie olśnił ich blask Ewangelii chwały Chrystusa” (2 Kor 4,
4). […] Mimo pobrzmiewających tu i ówdzie wyobrażeń, znanych z religii
staroirańskiej, nauka chrześcijańska podkreśla wyłączny prymat Boga; On
jest absolutną totalnością rzeczywistości, w której zbiegają się na powrót
wszelkie przeciwieństwa. Dzień i noc, dobro i zło, życie i śmierć są jedynie
aspektami rozwiniętego stworzeniem nad którym stoi Stwórca. Szatan
próbuje wprawdzie intrygować przeciwko Bogu, podważyć jego władzę, lecz
nigdy mu nie dorównuje. Choćby nawet jako wielki kusiciel i uwodziciel
odnosił tutaj, w czasie i przestrzeni, wiele zwycięstw, to i tak są one
wszystkie bez znaczenia w obliczu Boga, sub specie aeternitatis. Diabeł nie
15
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
może być odpowiednikiem Boga, ponieważ ten nie ma odpowiednika. Bóg
stoi ponad wszystkim!” /M. Lurker, Przesłanie symboli w mitach, kulturach i
religiach, tłum. R. Wojnakowski, Znak, Kraków 1994, s. 122/
Reprezentantem królestwa niebieskiego oraz symboliczną figurą zwrócenia
ku Bogu jest archanioł Michał, princeps aetherius. Nie tylko strzeże progu
pomiędzy światła i ciemnością, lecz również realizuje mającą swoje źródło w
boskim słowie stworzenia i zbawienia jedność” Tamże, s. 123.
+ Walka dobra ze złem wre w historii. Personalizm obiektywny Schellinga.
Prozopologia „przedmiotowa” (4). „Sam świat jest gigantycznym procesem
historycznym o trzech epokach: mitologii pogańskiej, objawienia
chrześcijańskiego (Wcielenia) i Kościoła chrześcijańskiego. Historia Kościoła
ma znowu trzy okresy: stadium pierwotne – katolicyzm, stadium Pawłowe –
protestantyzm (okres wiedzy) i stadium Janowe – wolność i miłość
zrealizowana. Cała historia jest przejawem, odsłonięciem i objawieniem
Procesu teistycznego, w którym wre walka wewnętrzna. Z jednej strony jest
szatan, tj. Rozum Pierwszy, czyli Obojętność, która nie stanowi Boga, nie jest
bowiem niczym określonym, z drugiej strony jest Syn Boży, który w Osobie
Ducha Świętego przywraca harmonię między osobami ludzkimi a wolą Bożą.
Istnienie zła jest koniecznym warunkiem tego, żeby Bóg zrealizował samego
Siebie, a tym bardziej jest warunkiem realizowania się osoby ludzkiej. Osoba
ludzka zatem jest uwarunkowana przeciwieństwem: złem i zarazem Duchem
Świętym (F. Schelling, Sämtliche Werke, Wyd. M. Schröter, t. I-XII, München
1926-1960/. W rezultacie idealizm „przedmiotowy” jest personalizmem tylko
pozornym. Brakuje mu realności indywiduum, pluralizmu osób stworzonych
i związania osoby indywidualnej z rozumnością oraz poznaniem. Osoba
objawia się tylko przez wolę, czyli przez swoje czyny. Był to skrajny
pragmatyzm. Przez długi okres nauczał, ze realność jest ciemnością, nocą
bytu i bezregularnością. Osoba zatem byłaby w swej istocie ludzką
irracjonalnością. Z dawnego personalizmu pozostałoby tylko to, ze ogólny
schemat bytu miałby być antropomorficzny” /Cz. S. Bartnik, Personalizm,
wyd. 2, Lublin 2000, s. 119.
+ Walka dobra ze złem wymaga instytucji. Chrystus chwalebny według
Kalwina manifestuje się w znakach łaski, które są znakami wybrania i
błogosławieństwa Bożego. Według Lutra znaki te są realnym miejscem
pośrednictwa. Nurty te odpowiednio inaczej ujmowały obecność
chrześcijaństwa w świecie. Luteranizm dążył do nowego kształtowania
społeczeństwa rozumianego jako środowisko instytucjonalne konieczne dla
realizowania woli Bożej, zbawczej i wprowadzającej pokój na ziemi, w
nieustannej walce przeciwko mocom zła. Społeczeństwo jest koniecznym
instrumentem w głoszeniu Ewangelii. Natomiast kalwinizm traktował
społeczeństwo tylko jako parabolę królestwa Bożego, jako znak informacyjny,
ale nie narzędzie jego realizowania. Duch Święty nie posługuje się
społecznością, lecz posługuje się jedynie własną mocą, czyniąc ze
społeczności znak zwycięstwa Chrystusa W054 28.
+ Walka dobra ze złem wymaga odwagi. Postawa nieautentyczna życia we
wspólnocie to konformizm i unik. „Jest to specyficzna forma zgody na
rzeczywistość, której, co prawda, nie jest się w stanie zaakceptować w
sumieniu, ale jednocześnie nie ma się dość odwagi, by się jej przeciwstawić.
Istota konformizmu polega na odmowie uczestnictwa, które zastąpione
16
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
zostaje przez pasywną akceptację tego, co dzieje się we wspólnocie. Osoba
rezygnuje z bycia podmiotem działania społecznego i godzi się być jego
przedmiotem, rezygnuje z zaangażowania się w relacje społeczne, rezygnując
tym samym z poszukiwania samospełnienia we wspólnocie. Osoba
wyobcowuje się wewnętrznie ze wspólnoty, poddaje się natomiast w sposób
niewolniczy jej zewnętrznym regułom. Postawa taka jest źródłem społecznej
niejednolitości, ale nie prawdziwej jedności. Społeczeństwo wydaje się żyć w
harmonii, w rzeczywistości jednak nikt nie interesuje się dobrem wspólnym,
a sprzeciw nie pojawia się tylko dlatego, że nikt nie chce ryzykować
narażenia własnego interesu dla dobra wspólnego. Inną postawą nieautentyczną jest postawa uniku. Jednostka nie interesuje się tu celami
wspólnoty. W rzeczywistości unik jest również konstytutywnym elementem
konformizmu. Różnica polega na tym, że w konformizmie jednostka udaje
akceptację przyjętych powszechnie celów, podczas gdy w postawie uniku
jednostka otwarcie manifestuje swój brak zainteresowania celami wspólnoty.
Unik może niekiedy mieć pewną wartość personalistyczną. Jest tak wówczas,
gdy stanowi on oskarżenie sytuacji społecznej opresji, która uniemożliwia
uczestnictwo. Nie może być jednak nigdy uznany za postawę autentyczną.
Unik z natury jest pokrewny konformizmowi i może nawet przybrać formę
„uniku konformistycznego”, który polega na przystosowaniu się do
mentalności popierającej brak zaangażowania, nieufność i krytykę nie
proponując żadnych alternatyw” /R. Buttiglione, Myśl Karola Wojtyły, tł. J.
Merecki SDS (oryg. Il pensero di Karol Wojtyła, Jaca Book, Milano 1982),
Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1996, s. 249-250.
+ Walka dobra ze złem wyostrzona w chrześcijaństwie. Chrześcijaństwo
przemieniło umysły i wyostrzyło problem walki dobra ze złem. Nie jest to już
tylko walka z nieokreślonymi mocami chaosu i ciemności, lecz walka z
konkretnym przeciwnikiem Boga. Zrozumiał to poeta wieku VIII, anonimowy
autor poematu Beowulf, opisującego wydarzenia z wieku VI. „Autor Beowulfa
posiadał, podobnie jak Wergiliusz, dostateczna znajomość rodzimej tradycji,
by mieć też perspektywę historyczną, a nawet antykwarską ciekawość.
Rzutował swe czasy na odległą przeszłość, gdyż ta odległa przeszłość była
szczególnie atrakcyjna poetycko. Wiedział wiele o dawnych dniach, choć jego
wiedza – jak na przykład o pogrzebie w morzu czy o stosie pogrzebowym –
była raczej bogata i poetycka niż dokładna w pojęcia współczesnej
archeologii. Jedno dostrzegał wyraźnie – były to czasy pogańskie: pogańskie,
szlachetne i pozbawione nadziei. Ale jeśli autor przemilczał elementy typowo
chrześcijańskie, to podobnie uczynił ze starymi bogami. Częściowo dlatego,
że nie istnieli oni naprawdę, że z chrześcijańskiego punktu widzenia byli
tylko ułudą lub kłamstwem fabrykowanym przez Złego, gastbona [zabójcę
dusz], do których ludzie pozbawieni nadziei zwracali się, zwłaszcza w
potrzebie. Częściowo zaś dlatego, że ich stare imiona (z pewnością wciąż
pamiętane) nadal miały moc, wiązały się nie tylko z mitologią lub
baśniowymi wątkami, które znajdujemy, powiedzmy w Gylfaginning, ale i z
czynnym pogaństwem: religią i wigweorpung [bałwochwalstwem]. Przede
wszystkim jednak dlatego, że nie były one istotne dla tematu” J. R. R.
Tolkien, Potwory i krytycy i inne eseje, red. Ch. Tolkien, tł. T. A. Olszański
(The Monster and the Critics and Others Essays), wyd. Zysk i S-ka, Poznań
2000, 5-10, s. 35.
17
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
+ Walka dobra ze złem zrozumiana dopiero w kontekście trynitologicznym.
Opatrzność Boga Trójjedynego jest czynem wewnętrznym Trójcy Świętej.
„Właśnie we wnętrzu tej przestrzeni można usytuować miejsce pozostawione
in blanco przez tego, który par excellence o Niej mówi: właśnie tam można
odnaleźć miejsce Chrystusa i dostrzec w Nim wzór naszego miejsca.
Doktryny nie zogniskowane na wolności Osób Boskich nie mogą pojmować
Opatrzności
w
sensie
naprawdę
teologicznym
(trynitarnym
i
chrystologicznym). U Hegla, konieczne rozwinięcie problemu absolutu, który
wschodzi w historię, zapierając się siebie, zakłada, że każdy negatyw da się
odzyskać w postaci pozytywu (przez negację negacji). Lecz ten spójny system
nie pozwala zrozumieć złożoności wolności zaangażowanych w zło lub z nim
walczących, ani dopuścić, że istnieje cierpienie, które nie miałoby sensu.
Opatrzność jako działanie Boskiej wolności ujawnia się prawdziwie tylko z
punktu widzenia chrystologii. Jedynie życie Chrystusa pozwala ukazać
atrybut Opatrzności w całym jego bogactwie. Bo to sam Syn jest
Opatrznością Ojca: „Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi,
przyznam się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32).
Wolność Boga interweniuje w historię poprzez osobę Chrystusa, w której
osiąga swój szczyt wszelkie dobrodziejstwo Boga wobec jego ludu. Jego
Opatrzność dobrowolnie się uniża wcielając się, opróżnia ze swej boskości,
aby zaangażować się w działanie: przebaczanie, leczenie chorych, głoszenie
zbawienia, doznawanie niezrozumiałego oporu wrogich wolności oraz
ostatecznie zniesienie cierpienia i śmierci. Opatrzność chrześcijańska nie jest
tak po prostu zasadniczym atrybutem boskości, ale jest przede wszystkim
Opatrznością Chrystusa, który staje po stronie ludzi” /O. Boulnois, Nasza
koncepcja Boga i Opatrzności, „Communio” 6 (2002) 78-103, s. 99.
+ Walka dobra ze złem zwycięska w chrześcijaństwie. „Demonologia 1.
Realność szatana i innych demonów 1. Terminologia. Terminologia
demonologiczna jest bardzo rozbudowana zarówno w języku Biblii, jak i w
językach pozabibłijnych. 1° S z a t a n – od hebr. stn, śatan w czasowniku
znaczy: być wrogiem, walczyć przeciw, przeciwstawiać się komuś, zwalczać
(np. 1 Krl 11, 14.25); rzeczownikowo zaś ha śatan znaczy: wróg, przeciwnik,
adwersarz, fałszywy oskarżyciel, potwarca (Hi 16, 9; 30, 21; 1 Krn 21, 1; Za
3, 1-3; Mk 1, 13); gr. satanas odnoszone jest również do ludzi, którzy przeciwstawiają się Bogu (Mk 8, 33; Mt 16, 23). 2° D i a b e ł - z gr. dia-ballein skierować w poprzek, przeciwstawić, poróżnić, rozrzucić, powodować
zniszczenie i chaos, oczerniać, oskarżać, oszukiwać; ho diabolos - ktoś, kto
staje w poprzek, przeciwstawia się, przeciwnik, oskarżyciel, wróg osobisty,
oszust, zwodziciel (Mdr 2, 24; Mt4, 1-11; Łk4, 1-13; J 8, 44)” /Cz. S.
Bartnik, Dogmatyka Katolicka, t. 1, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin
2000, s. 465/. Nie ma różnicy między terminem śatan a diabolos, tyle że oba
oznaczają przywódcę, a reszta jest nazywana „demonami”; nie jest poprawna
liczba mnoga: szatani, diabły. 3° B e l z e b u b – w trzech brzmieniach:
Beelezebub, Beelzebul i Beeze-bul – pochodzi z upodobnienia do Baal-Zebub
- pan ofiar bałwochwalczych, pan much (?), pan gnoju (?); Baal to bóstwo z
dodaniem określenia miejsca (np. 2 Krl 1, 2-6.16); faryzeusze tak nazywali
księcia złych duchów (Mk 3, 22 par.; Mt 10, 15; 12, 24.27), czyli szatana. 4°
Lucyfer (gr. Phosphoros, łac. Lucifer - niosący światło, jutrzenka) – stara
nazwa gwiazdy porannej, Wulgata tak przetłumaczyła hebr. hele! benszahar
18
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
– Jaśniejący, Syn Jutrzenki: „Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący, Synu
Jutrzenki?” (Iz 14, 12); wcielający się w jakiegoś króla Babilonu, miasta
„antyboskiego”, wrogiego Izraelowi, także król bezbożnego Tyru (Ez 28, 1119) i inni symbolizujący największe zło. Ma to być szatan, wódz
zbuntowanych aniołów, „spadający z nieba do szeolu” (Iz 14, 15),
„pierworodny stworzenia światła”, lecz obalony z nieba do piekieł z powodu
pychy (2 P 2, 4; Jud 6; Ap 9, 1; 12, 8-10); „Pierworodny światłości” stał się
„Pierworodnym ciemności” (por. Rdz 1, 3-4), czyli szatanem (Orygenes,
Tertulian, Euzebiusz z Cezarei). 5° Demon (łac. Daemonium) – z gr. daimon
(od wedyjskiego deva, perskiego daiva – istota jaśniejąca) - istota wyższa od
ludzi, ale niższa od Boga i potrzebująca wyzwolenia; Septuaginta i Nowy
Testament używają przeważnie daimonion, „demonowy” – przymiotnik
rzeczownikowy od daimon, a niekiedy mataion – „bezużyteczny”. W Biblii
„demony” występują przeważnie jako istoty złowrogie człowiekowi. Poza
Biblią znano demony dobre i złe lub kosmiczne i personalistyczne; w okresie
judaistycznym zidentyfikowano demony z duchami złymi (Tb 6, 8). 6° Nazwy
p o l s k i e - nie są również precyzyjne, ale za to bardziej liczne. Opierają się
przeważnie na tradycji chrześcijańskiej: szatan, diabeł, Belzebub, Lucyfer,
demon, czart (rzucający czary, przeklęty), Zły, kaduk (zwodziciel), licho, bies,
Kusy, zły duch, kuternoga, paskudnik, piekielnik, Kudłacz, Kosmaty i inne.
Wielość tych nazw świadczy o ogromnej wrażliwości na zło. Poza tym w
pozachrześcijańskim widzeniu świata uzyskiwały ogromną przewagę złe
duchy, demony i pesymizm” /Tamże, s. 466.
+ Walka dobra ze złem, między życiem i śmiercią. „Będą patrzeć na Tego,
którego przebili” (J 19, 37): na drzewie Krzyża wypełnia się Ewangelia życia /
Kończąc ten rozdział, poświęcony rozważaniu chrześcijańskiego orędzia o
życiu, chciałbym zatrzymać się na chwilę z każdym z was, aby wspólnie
kontemplować Tego, którego przebili i który wszystkich przyciąga ku sobie
(por. J 19, 37; 12, 32). Patrząc na „widowisko” krzyża (Łk 23, 48), możemy
dostrzec w tym chwalebnym drzewie wypełnienie i pełne objawienie całej
Ewangelii życia. Wczesnym popołudniem w Wielki Piątek „mrok ogarnął całą
ziemię (...). Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek”
(Łk 23, 44-45). Jest to obraz wielkiego kosmicznego wstrząsu i nadludzkiego
zmagania między siłami dobra i siłami zła, między życiem i śmiercią. I my
znajdujemy się dziś w samym centrum dramatycznej walki między „kulturą
śmierci” i „kulturą życia“, ale blask Krzyża nie zostaje przesłonięty przez ten
mrok — przeciwnie, na jego tle Krzyż jaśnieje jeszcze mocniej i wyraźniej,
jawi się jako centrum, sens i cel całej historii i każdego ludzkiego życia.
Jezus zostaje przybity do krzyża i wywyższony nad ziemię. Przeżywa chwile
swej największej „niemocy”, a Jego życie wydaje się całkowicie zdane na
szyderstwa przeciwników i przemoc oprawców: drwią z Niego, wyśmiewają
Go i znieważają (por. Mk 15, 24-36), ale właśnie w obliczu tego wszystkiego,
„widząc, że w ten sposób oddał ducha”, rzymski setnik woła: „Prawdziwie,
ten człowiek był Synem Bożym” (Mk 15, 39). Tak więc tożsamość Syna
Bożego objawia się w chwili Jego skrajnej słabości: na Krzyżu ukazuje się
Jego chwała! Przez swoją śmierć Jezus rzuca światło na sens życia i śmierci
każdej istoty ludzkiej. Przed śmiercią modli się do Ojca o przebaczenie dla
swoich prześladowców (por. Łk 23, 34), zaś łotrowi, który prosi Go, by
pamiętał o nim w swoim królestwie, odpowiada: „Zaprawdę, powiadam ci:
19
o. prof. Dr hab.
Piotr Liszka CMF
Dziś ze Mną będziesz w raju” (Łk 23, 43). Po Jego śmierci „groby się
otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało” (Mt 27, 52).
Zbawienie dokonane przez Jezusa jest darem życia i zmartwychwstania.
Przez całe swoje życie Jezus obdarzał ludzi zbawieniem także przez to, że ich
uzdrawiał i dobrze czynił wszystkim (por. Dz 10, 38). Cuda zaś, uzdrowienia,
a nawet wskrzeszenia były znakiem innego zbawienia, polegającego na
przebaczeniu grzechów, czyli na uwolnieniu człowieka od najgłębszej
choroby i wyniesieniu go do życia samego Boga. Na Krzyżu odnawia się i
dokonuje, zyskując pełną i ostateczną doskonałość, cud węża wywyższonego
przez Mojżesza na pustyni (por. J 3, 14-15; Lb 21, 8-9). Także dzisiaj każdy
człowiek zagrożony w swoim istnieniu może skierować wzrok ku Temu, który
został przebity, aby odnaleźć niezawodną nadzieję wyzwolenia i odkupienia”
/(Evangelium Vitae 50). Encyklika Ojca Świętego Jana Pawła II do biskupów,
do kapłan ów i diakonów, do zakonników i zakonnic, do katolików świeckich
oraz Do wszystkich ludzi dobrej woli o wartości i nienaruszalności życia
ludzkiego. W Rzymie, u Św. Piotra, dnia 25 marca 1995, w uroczystość
Zwiastowania
Pańskiego,
w
siedemnastym
roku
mego
Pontyfikatu/./Encykliki ojca Świętego Jana Pawła II, Znak, Kraków 2007.
+ Walka dobra ze złem. „Od początku wiara chrześcijańska została poddana
konfrontacji z odpowiedziami na pytanie o pochodzenie świata, różniącymi
się od jej odpowiedzi. W starożytnych religiach i kulturach znajdują się liczne
mity dotyczące tego zagadnienia. Niektórzy filozofowie utrzymywali, że
wszystko jest Bogiem, że świat jest Bogiem lub że stawanie się świata jest
stawaniem się Boga (panteizm). Inni stwierdzali, że świat jest konieczną
emanacją Boga, wypływa z tego źródła i powraca do niego. Inni jeszcze
przyjmowali istnienie dwóch wiecznych zasad, Dobra i Zła, Światła i
Ciemności, nieustannie walczących ze sobą (dualizm, manicheizm).” KKK
285
+ Walka dobra ze złem. Postawa radykalnej niewinności jest lekarstwem na
demoralizację: „Niewinność i czystość serca otacza śmiertelną nienawiścią,
śmiertelną odrazą pewne myśli, wyobrażenia, ludzkie żądze, słowa i czyny, i
wszystko to, co je wzbudza, co do nich prowadzi”. Człowiek został stworzony
jako dobry. Najpierw został stworzony świat, z nicości. Następnie został
stworzony człowiek. „Garstka ziemi” został ożywiona tchnieniem Bożym.
Został stworzony człowiek jako „obraz Boży, odbicie Jego chwały, wytwór
jego istoty, arcydzieło Jego wszechmocy”. Po dokonaniu tego dzieła „Stwórca
z upodobaniem spogląda na dzieło swych rąk, cieszy się z jego doskonałości,
mówi, że wszystko zostało dobrze wykonane i odpowiada Jego woli”. Stąd
wynika pierwotna czystość człowieka. „Bóg jest praźródłem wszelkiej
czystości i świętości, człowiek jest zatem czysty i święty, a zatem stworzony
do świętości, niewinności i czystości”. Słowo stworzony nie informuje tylko o
początku, ale ma w sobie nakaz rozwoju. Człowiek jest stworzony po to, aby
był, był coraz bardzie doskonały. „To zatem jest celem i zadaniem twego
życia, człowieku”. Wszelkie zło wynika ze złego wykorzystania wolności danej
człowiekowi jako wielki, fundamentalny dar w akcie stworzenia. Przyczyną
zła jest człowiek, który poprzez nieposłuszeństwo wobec Bożej woli rozminął
się z celem i zadaniem, dla którego został stworzony (Ks. Robert Spiske,
Kazanie nr 1205. Na 23 niedzielę po Zielonych Świątkach. 11 listopada
1860, s. 2).
20

Podobne dokumenty